Dodaj do ulubionych

W Pruszowicach można legalnie łamać prawo

21.05.09, 10:19
Skoro nie ma znaku to nie ma też żadnego łamania prawa
Obserwuj wątek
      • Gość: znak drogowy Nie róbcie zamętu proszę IP: *.radom.pilickanet.pl 21.05.09, 12:15
        Do pani redaktor :Karoliny Drogowskiej.

        Ale pani zamieszała z tymi znakami, myślę, że nia ma pani jeszcze
        prawa jazdy.

        "Przed wsią od strony Wrocławia stoi znak ograniczający prędkość do
        40 km/h. Z drugiej strony go nie ma, więc samochody jadące od Łoziny
        mogą jechać przez Pruszowice nawet 90 km/h

        Od kilku tygodni przed wjazdem do miejscowości Pruszowice brakuje
        znaku informującego o terenie zabudowanym. Zniknął podczas remontu
        drogi. - A teraz skończyły nam się znaki - mówią pracownicy
        wrocławskiego starostwa
        Chodzi o zieloną tablicę z nazwą miejscowości, która nie nakazuje
        kierowcom ograniczyć prędkości."

        A więc tablica z nazwą miejscowości to nie to samo co znak "Teren
        zabudowany" - ma inne znaczenie prawne.
        "Teren zabudowany" ogranicza predkość pojazdów do 50 km/h w dzień i
        do 60 km/h nocą.

        Nie róbcie zametu kierowcom - szczególnie młodym.
    • Gość: sde Re: W Pruszowicach można legalnie łamać prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.09, 14:10

      Oto kolejny przykład jak badziewiarskim społeczeństwem są Polacy.
      Prostych spraw nie potrafią załatwić skutecznie i szybko.

      Jak tworzyć silnie państwo polskie kiedy małe lokalne sprawy Polacy nie są w
      stanie załatwiać pozytywnie.

      Taką ładną mamy naturę, przyrodę, sensowny klimat ale umysłowe zdolności Polaków
      do porządku, zgodnej współpracy i wzajemnej życzliwośći niszczą chęć przebywania
      w tym kraju.

      Młodzi Polacy jeśli mogą niech spierniczaja z tego kraju.



    • Gość: wroclawjacek W Pruszowicach można legalnie łamać prawo IP: *.e-wro.net.pl 21.05.09, 14:40
      A kto odbierał drogę po remoncie ?
      Nie można tej osoby ukarać za to ze bierze za darmo pieniądze?
      Jak starostwo moglo doprowadzić do skończenia się znaków ?
      Czy aby kupić jeden znak to trzeba rozpisywać przetarg ?
      Jest wiele prywatnych firm zajmujących sie oznakowaniem. Mozna wypożyczyć znak
      od sąsiedniego starostwa.
      Można zamówić znak na folii w dowolnej agencji reklamowej i nakleić go na
      tablicy z nazwą miejscowości lub dowolnej blasze lub płycie paździerzowej.
      Można przenieść znak ze zdjęcia ograniczający V do 40 km na druga stronę
      miejscowości.
      Można jeszcze wiele innych rzeczy zrobić ale trzeba najpierw chcieć .
      Ale po co czy się stoi czy się leży....
      Będzie trup to szybko znaki się pojawią .To jak z wiaduktem w Świdnicy.Urwało
      pół autobusu to poprawiono oznakowanie na wszystkich wiaduktach.



          • Gość: Ala Re: Boże ale "problem" - sromotnie istotny IP: *.218.146.194.generacja.pl 21.05.09, 23:47
            Tu nie chodzi o to że to problem że po remoncie nie założono znaku. Tu chodzi o
            to, że ludzie biorą pieniądze podatników za swoją pracę i nie panują nad tym co
            się na ich podwórku (terenie) dzieje.
            Zupełnie inną bajką jest polskie prawo które przy byle pie... czym pokazuje
            swoje idiotyzmy - na jeden znak trzeba rozpisywać przetarg bo potem komisje i
            inne takie łażą od razu, bo w tym roku skończyły się pieniądze na to i dopiero w
            przyszłym budżecie można... Itp itd.
            • Gość: powaga Re: Boże ale "problem" - sromotnie istotny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.09, 13:10
              Tak tak.. a sa swiadkowie że znak leżał w rowie po remoncie i pewno już zdobi
              pokój jakiegoś dzieciaka lub skup złomu (jeśli materiał znaku jest w cenie). A
              my tu gadu gadu, urzędnicy o przetargu, mieszkaniec do gazety, gazeta pisze
              artykuł... to się nazywa strata czasu, pieniędzy i rozumu! A po drugie - od
              kiedy to znak o wartości ograniczenia 40 km/h powoduje że kierowcy tyle jadą?
              Tym bardziej na prostej drodze w lesie?

              To jest nasza polska małostkowość i naiwność po pierwsze lecz nei zmienia to
              faktu że ten znak powinien tam trafić. Ale na Boga, ile umysłów, redaktorów, ile
              czcionek i komputerów zostało poruszonych w tej kwestii
        • wroclawjacek Re: W Pruszowicach można legalnie łamać prawo 23.05.09, 17:02
          Gość portalu: zak napisał(a):

          > W Swidnicy to znaki były tyko kierowca był niedouczony
          Co to znaczy niedouczony ?
          Czy nie wiesz ze wiadukty są zwyczajowo o 50 cm wyższe niż mówi znak ?
          Kierowca się tłumaczył że kolega twierdził iż tamtędy przejechał. pewnie
          pomylili wiadukty.
          Mówiąc o oznakowaniu miałem na myśli np belkę pomiarową wiszącą na łańcuchach
          przed wiaduktem.
          Znaki były ale po wypadku zdaje się ze uzupełniono je i poprawiono lokalizację.


          >a czy nie ma już w
          > kodeksie zapisu że teren zabudowany to więcej niż 3 domy ?
          Nie ma lekko musisz sprawdzic sam.
          Nawet jesliby byl taki zapis to to dowodzi że tak jak ty ludzie do PoRd nie
          zaglądaja wiec jadą tak jakby zapisu nie było.
          Chyba oglądałes komedię Miś (?) gdzie milicja stawiała domki z dykty w szczerym
          polu.

          >Jak jest to nie widz
          > ę
          > problemu.
          problem jest bo nie ważne co w kodeksie , ważne co ludzie wiedzą i widza.
    • amelius33 W Pruszowicach można legalnie łamać prawo 21.05.09, 17:22
      Ograniczenie prędkości na tej drodze jest bardzo potrzebne, a jak
      widać, lekceważone przez urzędników. W ostatni poniedziałek w tym
      miejscu widziałam już w rowie samochód, a codziennie tą drogą w
      kierunku Wrocławia i z powrotem (to ok. 1,5 km do najbliższej pętli
      komunikacji miejskiej) wędrują ludzie, czasem nawet kobiety z
      wózkami (sic!). Dodam, że przy remoncie drogi nikt nie wpadł na
      pomysł żeby poszerzyć pobocze lub zrobić chodniki czy ścieżki
      rowerowe.
    • jacek.killman W Pruszowicach można legalnie łamać prawo 21.05.09, 20:14
      Wypowiedź rzeczywiście godna urzędnika powiatowego. Szanowna Pani
      Dyrektor, nie potrzeba wielkiej wiedzy, aby w sposób prawidłowy
      przywrócić na pewien czas prawidłową organizację ruchu na omawianym
      odcinku. Otóż wystarczy pod zieloną tablicą miejscowości E-17a/E-18a
      zamocować znak B-33 ograniczający prędkość do pożądanej wartości (w
      tym przypadku - 40 km/h). Ograniczenie obejmie wówczas cały obszar
      miejscowości, aż do drugiej podobnej tablicy. Do czasu zakupu
      brakujących tablic D-42/D-43 oznaczających obszar zabudowany, będzie
      to rozwiązanie zastępcze. Jeszcze słówko na temat przetargu: zakup
      jednego czy nawet kilku znaków drogowych to wydatek rzędu tysiąca
      złotych. Nie musi Pani stosować trybu przetargowego. Wystarczy
      znajomość prawa zamówień publicznych które w tym przypadku nie
      obowiązuje. Jeśli jednak nadal starostwo będzie miało kłopoty z
      brakującym znakiem, oferuję pomoc i znak osobiście dostarczę Pani na
      miejsce.
    • tomek854 AaAAAaaAaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!! 21.05.09, 20:41
      Dawno nie widziałem takiego beznadziejnego artykułu!

      1. Jeżeli NIE MA ZNAKU to NIE MA ŁAMANIA PRAWA. Bo nie ma ograniczenia
      prędkości, które by można złamać.
      2. Nigdzie nie można ŁAMAĆ PRAWA LEGALNIE.
      3. Wcale nie chodzi o zieloną tablicę, bo ona jest tablicą informacyjną nie
      pociągającą za sobą konieczności zwolnienia.
      --
      www.berbela.com/
      • wroclawjacek Re: AaAAAaaAaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!! 23.05.09, 17:37
        tomek854 napisał:

        > Dawno nie widziałem takiego beznadziejnego artykułu!
        >
        > 1. Jeżeli NIE MA ZNAKU to NIE MA ŁAMANIA PRAWA. Bo nie ma ograniczenia
        > prędkości, które by można złamać.
        Nie jest to takie oczywiste.
        Brak znaku przy 2-3 domach to masz rację ale nie jak ktos jedzie srodkiem
        miejscowości .
        Aby to zrozumiec to dam przykład. Na 200 wjazdach do Wrocławia dresiarz usuwa
        jeden znak i tlumaczy się ze tam wjechał do miasta.
        zreszta i bez sciagania znaku znajdę ci wiele wjazdow bez tablic. Na przyklad
        nowo budowana boczna ulica od Asfaltowej.



        > 2. Nigdzie nie można ŁAMAĆ PRAWA LEGALNIE.
        W mysl powyzszego co napisalem to jest to bliskoznaczne.
        Przepis mowi ze na obszarze zabudowanym jest ograniczenie do 50km/h
        Inny przpis mowi jak OZ powinien byc oznaczony.
        Fakt kradzieży znaku nie oznacza że zniknął obszar zabudowany.
        Tłumaczenie że nie było znaku to prba zalegalizowania łamania prawa.
        A ponieważ masz rację ze prawa nie mozna amac legalnie to w tym wypadku można by
        ukarac kierowce aby mu to uzmysłowić.
        Poniewaz jest to niewielka szkodliwosc to nikt nie karze ale gdyby doszło do
        wypadku to kierowca by był ukarany łącznie.
        Na karę miałaby wpływ okolicznośc łagodzaca jaką był brak znaku.
        Mozna ukarac za nadmierną szybkosć nie za przekroczenie ograniczenia ale za
        stworzenie zagrożenia w ruchu publicznym. Paragraf jest .


        > 3. Wcale nie chodzi o zieloną tablicę, bo ona jest tablicą informacyjną nie
        > pociągającą za sobą konieczności zwolnienia.
        A gdzie tam pisza ze chodzi o zieloną tablice ?
        Chodzi o znak informujący o terenie zabudowanym
        • tomek854 Re: AaAAAaaAaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!! 23.05.09, 18:40
          wroclawjacek napisał:
          > > 1. Jeżeli NIE MA ZNAKU to NIE MA ŁAMANIA PRAWA. Bo nie ma ograniczenia
          > > prędkości, które by można złamać.
          > Nie jest to takie oczywiste.
          > Brak znaku przy 2-3 domach to masz rację ale nie jak ktos jedzie srodkiem
          > miejscowości .
          > Aby to zrozumiec to dam przykład. Na 200 wjazdach do Wrocławia dresiarz usuwa
          > jeden znak i tlumaczy się ze tam wjechał do miasta.
          > zreszta i bez sciagania znaku znajdę ci wiele wjazdow bez tablic. Na przyklad
          > nowo budowana boczna ulica od Asfaltowej.

          A zatem można tamtędy wjeżdżać do miasta.

          Tak się składa, że według polskiego kodeksu drogowego za teren zabudowany uważa
          się teren jako taki oznakowany.
          "Zgodnie z polską definicją
          kodeksową początek odcinka drogi przebiegającej przez obszar zabudowany
          oznaczony być musi znakiem D-42, a koniec takiego odcinka - znakiem D-43
          .
          A zatem - nie ma znaku, nie ma obszaru zabudowanego. Kiedyś była definicja
          mówiąca o tym, że obszar to tam, gdzie znajduje się ileś tam domków na jakimś
          odcinku nie dalej niż 15 metrów od drogi bodajże, ale ten przepis już nie
          istnieje. Owszem, w innych krajach są inne definicje (np. w UK obszar zabudowany
          to obszar na którym przy drodze są latarnie!) ale w Polsce obowiązuje ŚWIĘTY ZNAK.

          Więc durne prawo, ale prawo. A Ty go po prostu nie znasz, choć na zdrowy
          rozsądek masz rację ;-)

          > > 2. Nigdzie nie można ŁAMAĆ PRAWA LEGALNIE.
          > W mysl powyzszego co napisalem to jest to bliskoznaczne.

          Powyższe zostało już obalone, ale mi chodziło o coś innego.


          > Tłumaczenie że nie było znaku to prba zalegalizowania łamania prawa.

          Nie ma czegoś takiego jak legalne łamanie prawa, tak jak nie ma kwadratowych
          kuleczek ani suchej wody :-)

          > > 3. Wcale nie chodzi o zieloną tablicę, bo ona jest tablicą informacyjną n
          > ie
          > > pociągającą za sobą konieczności zwolnienia.
          > A gdzie tam pisza ze chodzi o zieloną tablice ?

          W beznadziejnie napisanym bełkotliwym artykule. Co prawda został on poprawiony,
          co kompletnie namieszało z jego datą: 2009-05-21, ostatnia aktualizacja
          2009-05-19 22:59 - zwroć uwagę, artykuł pochodzi z 21 maja, a został
          zaktualizowany dwa dni wcześniej :D, ale i tak jest dalej źle:

          Mogę jednak obiecać tylko, że w ciągu najbliższych dni postawimy tam znak, ale z
          nazwą miejscowości. Informację o terenie zabudowanym dopiero po trzech
          miesiącach, bo skończyły się nam znaki tego typu. Musimy rozstrzygnąć
          nowy przetarg.

          Chodzi o zieloną tablicę z nazwą miejscowości





          --
          Apentuła niewdziosek, te będy gruwaśne
          W koć turmiela weprząchnie, kostrą bajtę spoczy
          Oproszędły znimęci, wyświrle uwzroczy,
          A korśliwe porsacze dogremnie wyczkaśnie!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka