Komentarze do artykułu
Czy student jest głąbem i dlaczego aż takim
Zaczęło się od wyznania wrocławskiego chemika, prof. Mikołaja Rudolfa z Wydziału Chemii UWr: - Podczas wykładu mówię wolniej, bo wiem, że większość studentów ma problemy z przyswojeniem podstawowych informacji. Poziom wiedzy osób, które przychodzą na studia, jest żałośnie niski.
Z przykrością muszę się zgodzić z większością
prezentowanych tutaj opinii. Aczkolwiek pomimo braków na wcześniejszych
poziomach nauczania tj. 3-letnie gimnazjum oraz liceum, można , a nawet trzeba
je zniwelować na poziomie akademickim. Wybitnych jednostek po liceum z
ugruntowaną wiedzą wychodzi naprawdę bardzo niewiele, nawet ludzie po dobrych
szkołach uczęszczać muszą po dostaniu się na PW, na sobotnie zajęcia
dodatkowe, by nadrobić zaległości. Myślę więc, że problemem nie jest tutaj
opinia prezentowana przez jedną z pań profesor, że wykładowcy nie mają prawa
decydować by "dopuszczać", lecz powinni nie "przepuszczać" łatwo. W
październiku będę studentem stacjonarnym już 3 roku finansów i rachunkowości,
na jednej z najlepszych szkół ekonomicznych w Polsce. Ku mojemu niemałemu
zaskoczeniu, zdarzają się studenci, którzy to po zrealizowaniu Bankowości i
Finansów przedsiębiorstwa, nie wiedzą np. czym jest opcja walutowa, która
przecież była jednym z instrumentów finansowych, która rozprzestrzeniła kryzys
finansowy w Polsce. Obecny system skłania studenta do nadużyć, by zaliczyć po
najmniejszej liii oporu. Obecnie w razie niepowodzenia ( co jest trudne jeśli
student zapisuje się na wykłady człowieka u którego jest "lajtowo") żaka czeka
zapłata za warunek, a w najgorszym razie powtarzanie semestru, bo i tak przy
swoim wyniku z matury dostanie się na ten kierunek ponownie. I tak można
próbować do skutku.
Ponadto problemem jest wprowadzony system boloński, z założenia ma on dawać
szanse,by studenci mogli rozpocząć studia magisterskie na innym kierunku niż
licencjackie. Niestety doprowadza to do wypaczeń, gdy na 1 roku studiów
magisterskich na zajęciach z analizy matematycznej student nie ma pojęcia co
to jest pochodna, obniżając tym samym tempo i poziom całej grupy.
Wcześniej opisany system przepuści jednak tego studenta dalej.
Moim rozwiązaniem na obecną sytuację jest jednak przejście w kierunku
upaństwowienia nauczania. W moim 40-tysięcznym mieście jest 5 szkół wyższych!
I absolwent takiej szkoły będzie mógł promować się takim samym tytułem, co
ludzie, którzy jednak się na niego naharowali.
Koniecznym jest przywrócenie egzaminów na studia, obniżający się z roku na rok
poziom matury sprzyja wkraczaniu w grono studentów stacjonarnych jednostek ,
które na to hmm nie zasłużyły.
Problem jak widać jest globalny i powinien poddany zostać debacie na poziomie
ogólnokrajowym.
Pozdrawiam
M.