Dodaj do ulubionych

Miasto zapłaci za zniszczony rower

07.07.09, 08:43
Musi mieć max centymetr czy powinien? Bo w zależności od sformułowania różne
winny być konsekwencje. Jeśli MUSI, to kto dopuścił projekty do realizacji i
kto "odebrał" gotowe ścieżki rowerowe? Bo, że wszystko jak zwykle jest w
porządku, to oczywista oczywistość. Mam nadzieję, że urzędasy zdążyły już
ewentualne premie wydać :-)

PS Jest podobno również przepis, że studzienki kanalizacyjne nie powinny
wystawać powyżej 1 cm nad powierzchnię drogi- inaczej należy je/drogę
remontować... Spora część świeżo oddanych po remoncie dróg ma studzienki/włazy
zamontowane znacząco wyżej :-( I też są formalnie odebrane jako zgodne ze sztuką.

Obserwuj wątek
    • Gość: alik w płomieniach Re: Miasto zapłaci za zniszczony rower IP: 193.42.211.* 07.07.09, 08:59
      W całej Polsce są takie kretynizmy na ścieżkach rowerowych! Przykład - Warszawa,
      róg Górczewskiej i Tyszkiewicza (bodajże, jakieś 50 m od Młynarskiej): ścieżka
      nagle kończy się na poprzecznej ulicy, a dalej chodnik i... płot. Po prostu się
      urywa, i to w miejscu, w którym nawet nie wiadomo jak jechać - na ulicy kierunek
      ruchu w przeciwną stronę, a po chodniku nie wolno.
    • membrum_virile Re: Miasto zapłaci za zniszczony rower 07.07.09, 09:00
      W naszym mieście rządzi kamaryla, która objęła władzę dwadzieścia
      lat temu. Osoby pełniące funkcje kierownicze są nieusuwalne w myśl
      zasady manus manum lavat - rączka rączkę myję, więc nawet w razie
      draki przesuwają kolesie znajomka swego na inny stołek, w
      departamencie na drugim końcu miasta ciepłą posadę dając.
      Podobnie i firmy zajmujące się remontami dróg a naszym mieście
      działają tu od dwóch dekad.
      Wciąż te same osoby po obu stronach spotykają się ze sobą, znajmości
      nawiązując, całkiem już zażyłe.

      Czy przyjaciel skrzywdzi zatem przyjaciela?
      Czy inspektor nadzorujący budowę, bez znaczenia, czy jest to ścieżka
      rowerowa czy Rondo Reagana, będzie wypatrywał uchybień u swego
      znajomego, który jest akurat kierownikiem tej budowy?
      Myślę, że nie.
      I to właśnie widać na naszych drogach.
      --
      Epicuri de grege porcus sum.
    • azjatuchajbejowicz Syndrom, nazwy tylko trzeba 07.07.09, 09:01
      Zeszłego roku w spokojnym angielskim miasteczku, w którym mieszkam,
      grupa jakichś nieszkodliwych maniaków-społeczników zamierzała
      zorganizować Odczyt na Temat Zdrowego Odżywiania. Przed imprezą do
      organizatorów zgłosiła się miejscowa głuchoniema z zapytaniem, czy
      wszelkie prelekcje będą tłumaczone na język migowy (porozumiewała
      się za pomocą męża). Maniacy-społecznicy nie byli w stanie pokryć
      kosztów tłumaczenia na migany, proponując jednakże darmowy bilet dla
      współmałżonka, żeby przetłumaczył.

      Na to niepełnosprawna zagroziła procesem o dyskryminację. Imprezę
      odwołano.

      Zawszeć jest jakiś sposób, włodarze Wrocławia i dzielni wrocławscy
      bojownicy o wolność rowerów.
      • membrum_virile Re: Syndrom, nazwy tylko trzeba 07.07.09, 09:12
        A gdzieś indziej, gdzie było równie spokojnie, zgłosił się Żyd. I
        zapytał, czy przesłanie będzie tłumaczone na język jidysz. Nie
        było...
        Nie przesadzajmy z tą dyskryminacją.

        Przy okazji mam jednak pytanie: ile płacimy, jako mieszkańcy tego
        miasta, inspektorowi rowerowemu i dlaczego nie zauważył on tego
        krawęznika nim doszło do wypadku?
        Nie wiem, ile mamy ścieżek rowerowych, bo wolę auto, ale wydaje mi
        się, że inspektor mógłby je w jeden dzień objechać.
        --
        Epicuri de grege porcus sum.
        • Gość: wroclawjacek Re: Syndrom, nazwy tylko trzeba IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 14:41
          > Przy okazji mam jednak pytanie: ile płacimy, jako mieszkańcy tego
          > miasta, inspektorowi rowerowemu i dlaczego nie zauważył on tego
          > krawęznika nim doszło do wypadku?
          Nie rzmiesz ze ofcer rowerowy nie zarządza drogami.
          Równie dobrze można by wyznaczyć urzednika UM aby policzył dziur w jezdni
          których są miliony.
          Lista uchybień na ścieżkach rowerowych zawiera tysiące lub dziesiątki tysiecy
          uchybień.
          Sa to zaniedbania z 15 lat a co gorsza nowe ścieżki są robione niezgodnie ze
          standardami. Oficer rowerowy nie jest w stanie nawet skontrolowac becnych
          inwestycji a nawet jesliby mógł to nie moze zablokować odbioru skrzyzowanaia
          tylko dlatego ze jest tam za wsoki kraweżnik.
          Przykładowo codziennie jest wstawiany na scieżkach jakiś znak zawalidroga albo
          słup. Samych słupów SIM wstawiono ok 800 szt i wiele z nich weszło w światła
          ścieżek.
          Preferuje się ruch samochodów i wszelkie zawalidrogi wstawia się na ścieżki aby
          autom jeździło się lepiej. Jest w ten prceder zaangazowanych dziesiątki osób a z
          wykonawcami setki. Jeden człowiek nie jest w stanie blokowac tych inwestycji ,
          ktore są spaprane cześto już na etapie projetowania.
          W to brakorubstwo są zaangażowani nawet viceprezydenci. To oni aby szybciej
          skończyć inwestycje nakazują decydować się na kompromisy.
          Przykładowo zrezgnowano ze ścieżki na ul.Bożego Ciała, Widok i Grodzkiej choć
          były tam planowane. Obecnie paprany jest projekt weżła przy stadionie.
          Urzednicy tłumaczą się koniecznością oszczędzania.
          To armii brakorbów i lobbystów a ty naiwnie sądzisz że jeden oficer moze tu
          wiele zdziałać.
          Jak będzie szmiał to wyleci na bruk bo jest pracownikiem UM i musiałby działać
          na szkode UM, wykazując że większosć osób tam pracujących jest niekompetentnych.
          Dopiero jak prezydent będzie chiał aby wyciągać konsekwencje bedzie mialo senst
          wytykanie tysięcy uchybień.
          Obecnie działacze i oficer koncentrują się na dużych projektach a te małe trzeba
          powoli usuwać cho to robota na 10 lat przy obecnych nakładach.
          Krótko mówiąc nie dziw się ze gdzieś tam kawałek krawężnika wystaje i wypadek
          powstał po milionie przejazdów . Wsiądź na rower i zobacz ile na ścieżkach jest
          wystających krawężników.
          Słynna akcja złoty krawężnik był robiona na nowej ścieżce na ul.Ślężnej.
          Ważne jest aby zmusić wykonawców aby nie budowali tak nowych ddr bo będziemy
          likwidować stare krawężniki a będą nam w tym czasie budować nowe.



          > Nie wiem, ile mamy ścieżek rowerowych, bo wolę auto, ale wydaje mi
          > się, że inspektor mógłby je w jeden dzień objechać.
          Jak wolisz auto i nie wiesz ile mamy ścieżek to nie wypowiadaj się na te tematy.
          Nie ucz oficera co ma robić bo on nie jeden raz te ścieżki objechał i znalazł
          tam tyle bubli że życia mało aby je usunąć.
          Zatem nie "ucz ojca dzieci robić " tylko sam wyłapuj mankamenty i zgłaszaj problemy.
          Te zgłaszane najczęściej i stwarzające największe zagrożenie będą usuwane w
          pierwszej kolejności.

          • tomek854 Re: Syndrom, nazwy tylko trzeba 07.07.09, 18:07
            Dlaczego oficer nie jest w stanie tego dokonać?

            Ile my mamy tych ścieżek we wrocławiu? 200 km? 300?

            Niech godzinkę dzienie poświęci na dojazd i przyjazd a godzinkę na powolne
            przejechanie wzdłuż ścieżki i wynotowanie uchybień. Niech to powolne
            przejechanie odbędzie się z prędkością średnią 5 km/h (jazda 15 na godzinę plus
            postoje z notatnikiem i pstrykaniem zdjęć). Do tego potem godzina dziennie na
            opracowanie takich danych.

            W sumie jeżeli mamy 200 km ścieżek we Wrocławiu to zajęłoby mu to dwa tygodnie.
            Jak mamy 800 km miesiąc. I wciąż, zakładając ośmiogodzinny dzień pracy, miałby 5
            godzin dziennie na wykonywanie innych czynności służbowych takich jak
            opiniowanie bieżących inwestycji czy spotkania z różnymi gremiami czy co on tam
            jeszcze robi.
            --
            Samochodem do Turcji
              • tomek854 Re: Syndrom, nazwy tylko trzeba 08.07.09, 00:35
                A teraz, zamiast zgrywać mądrale i z wyższością dawać głupie rady przeczytaj
                jeszcze raz mój post i zastanów się, czy jest on odpowiedzią na całą wypowiedź
                wrocławjacka, czy tylko polemiką z tym, czy realne jest udokumentowanie uchybień
                na ścieżkach przez jednego człowieka czy nie.
                --
                Orysiowa Pisanina
                • wroclawjacek Zbyt dużo głupot aby je policzyć 08.07.09, 09:25
                  >...czy tylko polemiką z tym, czy realne jest udokumentowanie uchybie
                  > ń
                  > na ścieżkach przez jednego człowieka czy nie.

                  Lista zgłoszonych uchybień do oficera i do ZDiuM jest tak długa ze nie bardzo
                  jest sens szukać nastepnych ucybień.
                  Najważniejsze jest aby wymusic trzmanie się standardów przy wykonywaniu nowych
                  ścieżek.
                  Zanim powołano oficera isniał okragły stół gdzie zgłaszano takie sprawy .czesc
                  postulatów była spełniona a cześc nie.
                  nawet te do kórych urzednicy się przychylali nie były realizowane.
                  Okragły stół był wiele razy zrywany.
                  Odpowiedzi na pisma WIR przychodziły czesto po wielu miesiacach zamiast w ciagu
                  30 dni.
                  Z wielu ustaleń ZDiuM się wycofywał co było barzo frustrjące bo działacze
                  rowerowi tracili swój czas na wizje i opiniowania a potem ic sugestie były
                  wrzucane do kosza.
                  rezydent niby interweniował aby z tym skończyć ale niewiele sie zmieniało.
                  Oprócz oficera są zatrudnieni w UM pracownicy jak i w ZDiuM mający scieżki pod
                  opieką.
                  Jak im wrzucisz jedne tematy i przepchniesz to oni nie będą się zajmowac innymi
                  sprawami.
                  To nie moze tak działać ze oficer pisze pisma i prosi się bo szybciej samemu
                  obrócić jakiś znak czy zalać dziurę cementem.
                  Co do liczby uchybień i czy on moze zrobić inwentaryzację.
                  Bywa ze biorę aparat na przejażdząk i wykonyuje kilkadziesiąt zdjęc uchybień.
                  Trzeba z tego wybrac jedną sprawę od ktorej się zacznie.
                  trymczasem jadąc tam tydzień później widac nowe zawalidrogi.
                  To młyn i bez ukarania tych co ten bałagan powodją nie bardzo jest sens
                  nakzywania pojedynczych uchybień.
                  Jak np ocenisz stawianie 800 słupów SIM (System Informacji Miejskiej) z ktorych
                  wiele ustawiono w świetle ścieżek lub bez zachowania skrajni.
                  Na takim słupie często jest bzdurna informacja gdzie jest Urzad Skarbowy lub
                  uniwersytet. Ważne informacje typu drogowskazy do centrum lun ba lotnisko pownny
                  być nad pasami drogowymi a nie na ściezkach gdzi drzewa zasłaniają tablice.
                  JAk walczyć z głupota urzędników gdzie jeden taki SIM udało się nam przestawić
                  bo stał 151 cm od krawężnika a ZDIUM upierał się że nie jest w świetle ściezki ,
                  która biegła przy krawęzniku.

                  Krótko mowiąc gdyby nie powstawał prawie codziennie nowe idiotyzmy na już
                  istniejących i nowo budowanych sciezkach to dało by sie po kilku latach usunac
                  te już istniejace .
                  Jak obserwuję co się dzieje to liczba nowych idiotyzmów jest zbkliżona do tych
                  właśnie usuniętych.


                  Jeden z idiotyzmów. Oficer porusza się rowerem i jak chce jechac do magistratu w
                  Ratuszu to łamie przepisy bo tam jest zakaz jazdy rowerem. Tymczasem po Rynku
                  jeżdża setki aut mające przepustki. Jeździ tam policja i Straż Miejska, jezdżą
                  dorożki , auta inwalidów , sklepikarzy, dziennikarzy itd.
                  Co moze z tym idiotyzmem zrobić oficer ?
                  Nic, moze tylko go nazwać po imieniu bo to nasz prezydent zakaz popiera.
                  Co moze oficer aby tunel komunikacyjny pod Dworcem Głownym udrożnić usuwajac z
                  tamtąd handlarzy ?
                  Nic bo to teren kolejowy a PKP nie życzy sobie tam rowerzystów a handlarze im
                  nie przeszkadzają.
                  PO co liczyć tysiące kraweżników skoro tunel wybudowany do komunikacji robi za
                  targowisko a rowerzyści przeciskają się pod ciemnymi i wąskimi wiaduktami na
                  Pułaskiego i Stawowej ?



            • Gość: wroclawjacek Re: Syndrom, nazwy tylko trzeba IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 20:00
              > Dlaczego oficer nie jest w stanie tego dokonać?
              Bo oficer to szeregowy pracownik UM a nad nim cały sztab urzędoli.
              Bo jego bezpośredni przełozony p.Guzowski odpowiedzialny za wdrozenie systemu
              rowerów miejskich mówił w wywiadzie ze nie będzie nimi jeździł.
              Bo W-w pakuje w drogi miliardy i to co się wokół tematu dzieje jest skrywane
              przed opinią publiczną.
              To tysiace ludzi i firm zainteresowanych jest przejęciem kontraktów. Wiele z
              tych firm od lat partaczy remonty a dzieki konneksjom dalej wygrywa przetargi.
              Bo wiceprezydenci tacy jak Najniger, Adamski decydują jaki ma byc kształt
              inwestycji i kiedy ma być przyśpieszona lub jakie oszczędnosci należy poczynić.
              Bo uchwała Rady Miasta pozostaje na papierze a decydują osoby,które rządzą miastem.
              Nie było oficera i wile osób miało w kompetencjach ścieżki rowerowe.
              Żadna z nich się nie mogła przebić bo każda miał przełożonego który je gasił.
              Oficer rowerowy ma poparcie społeczne bo jest z jego mandatu więc on może coś
              przeforsuje ale w każdej chwili może dostać kopa jak za dużo będzie chciał.
              Bo oficer jest jeden a musi opiniować wiele projektów jak i występowac ze swoimi.
              teraz np zajmuje się wdrożeniem rowerów mieskich.
              Jeden człowek w 3 lata nie przebuduje miasta skoro nie ma na to pieniędzy i
              przyzwolenia władz



              > Ile my mamy tych ścieżek we wrocławiu? 200 km? 300?
              Zależy jak liczyć.
              Lepiej zadaj pytanie ile km ścieżek buduje się rocznie i czy oficer jest w
              stanie je skontrolować.
              Spytaj dlaczego zrezygnowano ze ścieżki w kształcie proponowanym przez
              srodowisko rowerzystów na węźle koło stadionu.
              Spytaj czy to będa dobrze wydane pieniadze i co moga zrobic organizacje
              prorowerowe jak i sam oficer.

              Czy np wiesz dlaczego ul.Muchoborska gdzie nie było ruchu została wyremontowana
              na wysoki standard a przecież biegła tylko w strone willi Zdrojewskiego?
              Dlaczego droga na Oleśnicę została wyremontowana wszak nie była taka zła (są
              gorsze) a prezydent Dutkiewicz mógł tam jeżdzić do domu stojąc w korkach .
              Czy to nie viceprezydent Jaroch wybudował dom na zjeździe AOW gdy poznał plan
              jej budowy ?
              Czy były wojewoda(nazwisko?) nie handlował ziemią w taki sposób że miał
              postawione zarzuty ze wykorzystywał wiedzę z zajmowanego stanowiska ?

              Ja nie piszę o korupcji ale prowadzać kiedyś działalność gospodarczą wiem jak
              się sprawy załatwiało i co to jest np ustawienie przetargu.
              Prezydent Dutkiewicz marginalizuje KZ jak żaden inny dotąd.
              Liczy się wskaźnik ilości aut na 100 mieszkańców który ma ukazać Wrocław jako
              miasto rozwijające się.
              Prezydent nie widzi ze są dzielnice gdzie parkuje się już na trawnikach,
              ścieżkach rowerowych, zebrach , znakach zakazu a Straż Miejska mówi "a gdzie ci
              biedni kierowcy mają parkować" ?

              > Niech godzinkę dziennie poświęci na dojazd i przyjazd a godzinkę na powolne
              > przejechanie wzdłuż ścieżki i wynotowanie uchybień.....Do tego potem godzina
              dziennie na
              > opracowanie takich danych.
              Nie rozumiesz co się dzieje.
              We Wrocławiu są likwidowane scieżki rowerowe i zamieniane na parkingi.
              Np pod Parkiem Szczytnickim i Parkiem Południowym..
              Trudno znaleźc ściezkę gdzie nie parkują auta.
              Mamy ok 151 km ścieżek ale w tym dr jest 10%.
              Tylko na jednej ścieżce długości 4,5 km dziennie parkuje 500-1000 aut. Mam
              tysiące zdjęć nieprawidłowości i nie sposób wszystkich spraw rozwiązywać. Jak
              zaczniesz zasypywać urzędy i to ci przestaną odpisywać. Wrocławska Inicjatywa
              Rowerowa w której działa Radek dostaje odpowiedzi po wielu miesiącach lub wcale.
              Większość uzgodnień jest nierespektowana. Wielu społeczników traci czas na
              opiniowanie projektów a większość ich uwag jest wyrzucana do kosza.

              > W sumie jeżeli mamy 200 km ścieżek we Wrocławiu to zajęłoby mu to dwa tygodnie.
              > Jak mamy 800 km miesiąc.
              On to dawno zrobił i wiele idiotyzmów usunął.
              Ale on nie jest od usuwania idiotyzmów bo to mogą sami rowerzysci. On ma budować
              nowe ścieżki.
              Powoli tworzy biuro wzorem innych miast gdzie wiecej osób zajmie się tematem
              scieżek.


              Ponieważ dużo dyskutujesz a jezdzisz za granica to ci w kilku zdaniach powiem
              jak się kreci wrocławski swiat rowerowy.
              Tu się nie buduje ścieżej tylko wyznacza.
              Mamy 151 km sieżek co stawia nas w czoówce ale o ilości zdecydowała przypadek.
              W 1994 jeden człwiek w porozumieniu ze ZDiK Wyznaczył ok 90 km ddr za pomocą
              lini na chodnikach.
              Jeden człowiek bez pieniędzy zrobił więcej niż inni przez 15 lat.
              Udało mu się to bo Wrocław był zburzony i budowano wiele blokowisk z szerokimi
              chodnikami 5-6 m gdzie łatwo było wyznaczyć ścieżki a aut wtedy było kilka razy
              mniej.
              Teraz rocznie buduje się ok 8 km ścieżek.
              tzn ścieżk się nie buduje tylko drogi.Ściezka to jest dodatek do remontu drogi.
              Jak remontuja 1km to jest 1 km nowej ddr , jak tylko 100 m to jest nowy kawałek
              100 m ścieżki.
              Wiel ścieżek jest wyznaczonych w parkach i wzdłuż torowisk kolejowych lub na
              wałach. Zatem z tych 150 km zostaje naprawdę niewiele prawdziwych. Myślę że
              niedługo je zinwetaryzujemy to się okaże ile ddr jest oddzielonych od chodnika a
              ile ma przepisową szerokość a nie n 120 cm jak to się często zdarza.
              Trudno jest wskazać ścieżkę która zbudowano dla rowerzystów bo była potrzebna.
              To tłumaczy fenomen duzej ilości ścieżek , które nie sa połączone.
              Np z Krzyków aby dojechać do centrum to trzeba nadłozyć 15-20 km przez Most
              Milenijny . Dlatego nie znam rowerzysty , ktory by nie jeździł po chodnikach.
              Koszt budowy scieżki jest zaden. Przy przebudowie skrzyżowania tylko pół
              chodnika układa się czerwoną kostką i stawia kilka znaków. Całe centrum jest bez
              ścieżek a ścieżki są w dzielnicach willowych lub obok nich.

              Sciezką wzdłuż Klecińskiej i Legnickiej nie powinna powstać bo tam jest
              ograniczenie do 70km /h wiec mozna jeżdzić po chodniku co niczym nie rózni się
              od jazdy po ddrip bo na chodniku i ddrip trzeba ustępować miejsca pieszym.
              Rowerzyści nie lubią jeźdić ścieżka jak jest bo zamiast przejechać skrzyżowanie
              na jednych światłach jezdnią muszą pokonać 5-7 świateł . Te światła sa
              niezsynchronizowane i trwają zwykle 5 sekund wiec trudno trafić na zielone. Te
              ścieżki co są jako takie co kilka miesięcy są rozkopywane.Na ścieżkach tworzy
              się bazy dla firm remontujących drogi.
              Właśnie wczoraj zauważyłem ze zamknięto jedną z dwóch najlepszych ścieżek na
              południu Wrocławia na Wiśniowej.Zrobiono to niezgodnie z prawem bo nie
              oznakowano właściwe.
              Zrozum ze nie nadążyłbym likwidować przeszkód bo zanim jeden problem rozwiążę to
              powstanie 10 nowych.
              Tysiące ludzi rozkopują, nielegalnie parkują, źle znakują, nie odtwarzają po
              inwestycji itd.
              Mogę wyliczyć wiele zamkniętych ścieżek gdzie nie wyznaczono objazdów.
              Po prostu nie traktuje się rowerzystów poważnie.
              Dwa miejsca które wskazywałem w UM jako stwarzające możliwość wypadków i już w
              obu są ofiary .
              Pokażę filmiki i zdjęcia z miejsc gdzie sygnalizowałem ze będą wypadki i gdy tam
              poszedłem z kamerą aby uzmysłowić policji zagrożenia to w jednym przypadku
              czekałem 3 minuty a w drugim kilkadziesiąt sekund.
              Gdy oznajmiłem osobom za to odpowiedzialnym ze materiał zebrany przekazuję do
              prokuratury to przerwały śniadanie i zaczęły działać dopiero gdy zrozumiały że
              mogę im narobić smrodu.
              Nie licz na oficera. We Wrocławiu tysiące ludzi pracuje w magistracie , Straży
              Miejskiej, Policji. Są setki ludzi w firmach zarządzających drogami jak
              ZDiUM.Jest wiele firm znakujących i sprzątających miasto.
              To wielotysieczna armia , ktora ma dbać o bezpieczeństwo a która większośc
              pierdzi w stołki.
              Np nie odśnieża się ddr w zimie a ta zima spowodowała wiele wypadków
              rowerzystów. Wzrastajaca liczna aut przekłada się na wzrost liczby wypadków.


              I wciąż, zakładając ośmiogodzii nny dzień pracy, miałby
              > godzin dziennie na wykonywanie innych czynności służbowych takich jak
              > opiniowanie bieżących inwestycji czy spotkania z różnymi gremiami czy co on tam
              > jeszcze robi
              Nie on decyduje co ma robić.
              To robota dla 5-10 osób.
              Powi
              • real_mr_pope Re: Syndrom, nazwy tylko trzeba 07.07.09, 22:57
                Z tego co piszesz to "oficer" jest kompletnie niepotrzebny. Nie może
                przebić się przez "cały sztab urzędoli" (nawiasem mówiąc jeżeli jego
                bezpośrednim przełożonym jest dyrektor departamentu, to nie ma nad
                sobą żadnego sztabu: dyrektor, wicedyrektor, wiceprezydent i
                prezydent; mało), nie może niczego przeforsować, nie jest w stanie
                kontrolować ścieżek, nikt go nie słucha, nikt nie chce iść zgodnie z
                jego sugestiami. Od stanowisko dla uciechy rowerzystów i dla
                zapełnienia etatów.

                • tomek854 Re: Syndrom, nazwy tylko trzeba 08.07.09, 00:45
                  No, trochę podobnie to odebrałem.

                  Oficer niewiele może, nawet nie dlatego, że nie wiele może, ale dlatego, że jak
                  będzie korzystał z tego co może, to go odwołają i w ogóle nic nie zrobi...
                  --
                  Nie jestem ginekologiem, ale mogę zajrzeć...
                  • wroclawjacek W cuda nie wierzcie , trzeba latami harować 08.07.09, 09:58
                    tomek854 napisał:

                    > No, trochę podobnie to odebrałem.
                    >
                    > Oficer niewiele może, nawet nie dlatego, że nie wiele może,

                    Może nie mozę . A o pieniądzach pomyslałeś ?
                    Aby obniżyc kraweżnik trzeba zapłacić komuś. który kraweżnik obniżyć skoro ich
                    tyle wystaje ?
                    A moze lepiej najpierw zbudowac ścieżke na Swidnickiej i Piłsudskiego zanim będa
                    następne trupy ?


                    > ale dlatego, że jak
                    > będzie korzystał z tego co może, to go odwołają i w ogóle nic nie zrobi...
                    Oficer musiałby blokowąc inwestycje a i tak vieceprezydenci je odbiorą.
                    Musiałby krytykowac ludzi w ZDiuM i magistracie a nie moze ich poobrażać bo musi
                    z nimi wspópracować.
                    Radek moze walić w Łeb. Masa Krytyczna moze łamac prawo , ale oficer musi ważyć
                    co robi bo zostanie sam na placu boju albo go zwolnią.
                    Przed oficerem byli urzędnicy z pasją ale podcięto im skrzydełka bo nie mieli
                    oparcia w środowisku rowerzystów.
                    Tak naprawdę siła oficera nie jest w kompetencjach tylko w tym oparciu bo to
                    środowisko bardzo popierało jego kandydaturę.
                    On wie ze to my mu dokopiemy jak spocznie na laurach.
                    • tomek854 Re: W cuda nie wierzcie , trzeba latami harować 08.07.09, 10:44
                      wroclawjacek napisał:

                      > tomek854 napisał:
                      >
                      > > No, trochę podobnie to odebrałem.
                      > >
                      > > Oficer niewiele może, nawet nie dlatego, że nie wiele może,
                      >
                      > Może nie mozę . A o pieniądzach pomyslałeś ?
                      > Aby obniżyc kraweżnik trzeba zapłacić komuś. który kraweżnik obniżyć skoro ich
                      > tyle wystaje ?

                      Pomyślałem.

                      Krawężnik wystaje za dużo - zbudowano niezgodnie z normą -kosztami obciążyć
                      projektantów i wykonawców w ramach gwarancji.

                      --
                      Orysiowa Pisanina
                      • wroclawjacek Miasto nie umie karać wykonawców 08.07.09, 11:43
                        > Krawężnik wystaje za dużo - zbudowano niezgodnie z normą -kosztami obciążyć
                        > projektantów i wykonawców w ramach gwarancji.
                        >
                        Szkoda ze jestes poza Wrocławiem to by cie posłał na Rondo Regana.Zdjęc nie che
                        mi się szukać. Pozapadane torowiska na skrzyżowaniu które kilka lat remontowano.
                        Wykonawca twierdzi że zgodnie z projektem a miasto robi nowy remont na swój
                        koszt bo boi się ze będzie tam wypadek. Będzie ekspertyza kto zawinił bo dziś
                        nie ma mocnych aby to ocenić.
                        Podobnie kilka lat wypadały tramwaje na ul.Szewskiej, Widok, Krupniczej,
                        Pl,.Teatralnym.Kazimierza Wielkiego , czyli wszędzie tam gdzie zmieniono
                        torowisko. Kilka lat Politechnika Wrocławska i Warszawska debatowały kto zawinił
                        a tramwaje wskakiwały co kilka dni.
                        Tu nie chodzi o wystające krwęzniki bo to zaszłość z lat gdy nie było norm a
                        ludzie nie używali nózgu.
                        Tu chodzi o swoista niemoc aby w prosty tani sposób usunąć te krawężniki bez ich
                        obniżania. Można nadłożyć asfaltu lub przykręcić metalowa pochylnię podobna do
                        progu spowalniającego .
                        Od lat nam tłumaczą ze nie da rady bo pogorszy się spływ wody.
                        Właśnie przedwczoraj widziałem skaszanione wysepki w centrm Oporowa które
                        oblewają asfaltem bo są chyba na zbyt ciasnym łuku a auta tną opony o ostre
                        kraweżniki.
                        Jak widać problem krawężnków nie dotyczy tylko rowerzystów.
                • wroclawjacek Oficer nie może zastepowac kaprala 08.07.09, 09:50
                  real_mr_pope napisał:

                  > Z tego co piszesz to "oficer" jest kompletnie niepotrzebny.
                  To jest twje zdanie.
                  Oficer ma przebudowac świadomość a nie lepić dziury.
                  Byłem gorącym zwlennikiem powołania oficera.
                  Kropla drązy skalę.
                  Oficer załatwił dziesiatki a moze setki drobnych spraw ale to nic w porównanu z
                  tysiącami zaniedbań.
                  On zajmuje się rwerami miejskimi bo choc te według mnie sa niepotrzebne to służa
                  przełamaniu stereotypów i aby sternik podbudował swój PR.
                  Potem do rowerów trzeba będzie dobudowac scieżki itd
                  Oficer nie jest w stanie na dzis znieść zakazu jazdy w Rynku. Nie jest w stanie
                  zmusić miasta aby do stadionu który ma służyć sportowi dało się bezpiecznie
                  dojechać rowerem bowiem obecny projekt wezła Drzymały nie uwzględnia opini
                  środowiska rowerzystów.




                  .Nie może
                  > przebić się przez "cały sztab urzędoli" (nawiasem mówiąc jeżeli jego
                  > bezpośrednim przełożonym jest dyrektor departamentu, to nie ma nad
                  > sobą żadnego sztabu: dyrektor, wicedyrektor, wiceprezydent i
                  > prezydent; mało)

                  To dobrze ze jest (miał być) bezpośrednio podległy dyrektorowi departamentu.
                  Była propozycja aby podlegął bezpośrednio prezydentowi.\ ale nie przeszła
                  podejrzewam ze ze względów ambicjonalnych.
                  Nie byłoby nic złego w obecnej strukturze gdyby pan Guzowski nie afiszowałą się
                  w mediach ze swoim brakiem zrozumienia do potrzeby rozwijania ruchu rowerem w
                  mieście.
                  Nie trzeba chyba mówić ze ofcer do niego nie moze fikać bo wie ze jak go zwolnia
                  to nic nie załatwi dla rowerzystów.

                  >, nie może niczego przeforsować,
                  Właśnie .Ta dyskusja pokjazuje ze widzicie w nim strażnika zamiast osobę
                  tworzaca dalekosiezne wizje

                  > nie jest w stanie
                  > kontrolować ścieżek,
                  Są od tego ludzie w ZDiuM i UM .

                  > nikt go nie słucha,
                  Nie ma podwładnych. Dobrał sobie spółpracownice ostatnio.
                  Nie ma możliwości prawnych do blokowania złych inwestycji.Moze tylko prosić.


                  > nikt nie chce iść zgodnie z
                  > jego sugestiami.
                  Tam gdzie wykazuje indolencje projektanta, pośpiech i brakoróbstwo wykonawcy,
                  oszczedności magistratu to go nie słuchają bo by się musieli przyznac do błedów.
                  Tak naprawdę tylko kasą mozna skłonić ludzi do starania się.
                  Tej na razie nie ma .
                  Mozna jeszcze stworzyć lobby wspierajace ficera.
                  Srodowisko wrocławskich rwerzsytów jest słabsze od krakowskiego czy gdańskiego
                  co przekałada się na inwestycje.

                  > Od stanowisko dla uciechy rowerzystów i dla
                  > zapełnienia etatów.
                  Trochę prawdy w tym jest ale trzeba łapać przyczółki.
                  PRezydentowi zarzucaliśmy bałagan i brak spójnej polityki transportowej pomimo
                  podjetych stosownych uchwała przez Radę Miasta.
                  On nam chciał zapchać gęb oficerem ale tylko dzięki oficerowi (łącznikowemu)
                  będziemy mieli łatwiejszy dostęp do prezydenta .
                  Oficer skończy "rowery miejskie" to zajmie się innymi sprawami.
                  Obniżanie krawężników , znakowanie, przycinanie zieleni może postulować do
                  odpowiednich komórek każdy rowerzysta bez angażowania oficera.
                  Co ciekawe urzędnicy np ZDiUM są z tego powodu niezadowoleni i sugerują aby to
                  zgłaszać przez oficera ale nie powinniśmy im ustępować.

                  Krótko mówiąc naiwni wierzą ze oficer za nas rozwiąze połowę problemów.
                  Problemów przybywa szybciej niż ubywa starych.
                  MAsa Krytyczna i nowe działania są konieczne aby posuwać sprawy do przodu.
                  Oficer musi mieć oparcie.
                  Prezydent mówi tak: chcecie inwestycji w ddr ? A ilu was jest ? Jaki procent
                  podróży mieszkańcy odbywają rowerem? Jesteście zorganizowani i wiecie czego
                  chcecie na początek ?
                  Pokazcie ze nie jestescie oszołomami bo ja nie moge sypac groszem kazdemu kto
                  wejdzie do gabinetu.

                  • real_mr_pope Re: Oficer nie może zastepowac kaprala 08.07.09, 21:51
                    > Oficer ma przebudowac świadomość a nie lepić dziury.

                    No więc właśnie. Kwestia zakresu kompetencji i obowiązków, a
                    nie "całego sztabu urzędoli". Ów oficer po prostu nie odpowiada
                    za "lepienie dziur" i tyle, nie ma sensu do tego mieszać jakichś
                    utrudnień w strukturze UM.

                    > To dobrze ze jest (miał być) bezpośrednio podległy dyrektorowi
                    > departamentu.

                    Najwyraźniej nie jest. Zgodnie z regulaminem organizacyjnym DIG
                    sekcja ds. rozwoju ścieżek znajduje się w dziale utrzymania miasta.
                    Faktycznie jest ten "sztab urzędoli": Burska, Urbanek, Guzowski i
                    Dutkiewicz, a przecież są jeszcze wiceprezydenci i wicedyrektorzy.

                    > Właśnie .Ta dyskusja pokjazuje ze widzicie w nim strażnika zamiast
                    > osobę tworzaca dalekosiezne wizje

                    Nie, to Ty napisałeś, że oficer rowerowy nie jest w stanie czegoś
                    dokonać bo jest ledwie szeregowym urzędnikiem a nad nim cały sztab
                    urzędoli. Dopiero później wskazałeś, że po prostu ma inne
                    kompetencje:) A ja w zasadzie odniosłem się jedynie do tych
                    kompetencji właśnie.
                • wroclawjacek Re: Syndrom, nazwy tylko trzeba 08.07.09, 09:51
                  real_mr_pope napisał:

                  > Z tego co piszesz to "oficer" jest kompletnie niepotrzebny. Nie może
                  > przebić się przez "cały sztab urzędoli" (nawiasem mówiąc jeżeli jego
                  > bezpośrednim przełożonym jest dyrektor departamentu, to nie ma nad
                  > sobą żadnego sztabu: dyrektor, wicedyrektor, wiceprezydent i
                  > prezydent; mało), nie może niczego przeforsować, nie jest w stanie
                  > kontrolować ścieżek, nikt go nie słucha, nikt nie chce iść zgodnie z
                  > jego sugestiami. Od stanowisko dla uciechy rowerzystów i dla
                  > zapełnienia etatów.
                  >
                • wroclawjacek Wrocław jest zastawiony, czekamy na zakorkowanie 08.07.09, 10:10


                  > Innymi więc słowy, zinwentaryzować się da, tylko po co, jak system jest do dupy
                  > :-)

                  Raczej swiadomośc bo pieniazków jest mało ale mozna je lepiej wykorzystywac.
                  Ja inwenatryzuje tak dużą ilość głupot ze zabiera mi to tyle czasu że przestałem
                  ostatnio usuwać choćby pojedyńcze.
                  Oficer ma spora listę ale jest we Wrocławiu lista malingwa gdzie rowerzysśći
                  wymieniają się uwagami. Istnieje gorąca linia przy WIR gdzie się zgłasza takie
                  niedoróbki.



                  > A po Wrocławiu to ja do gdzieś 3-4 lata temu jeździłem bardzo dużo, znacznie
                  > więcej niż samochodem więc wiem jak jest :-)


                  3-4 lata temu to się dało jeszcze rowerem po mieście jeździć.
                  Codziennie widzę nową studzienkę telefoniczną która się zapadła bo auta na niej
                  parkują.Aut jest dwa razy więcej a strażników tyle samo. Im już ręce opadają i
                  bronią głównie okolic Rynku i Uniwersytetu
                  Ja autem staram się jeździć coraz mniej bo nie mam czasu aby stać w korkach. Mam
                  długą listę znaków poobracanych przez kierowców aby stać na ścieżkach rowerowych
                  i zakazach.
                  Tu nie ma na wielu osiedlach gdzie stanąć.
                  Stawianie słupów nie ma sensu bo za większością parkują już auta.
          • Gość: matanjah Re: Syndrom, nazwy tylko trzeba IP: *.lanet.net.pl 07.07.09, 21:29
            Trzeba się bardzo starać żeby zniszczyć rower na ścieżce rowerowej. Sam fakt że
            posiadamy rowerowego oficera świadczy o tym że w tym mieście jest już cudownie.
            Jeżdżę rowerem po Wrocławiu i okolicach od 15 lat i jakoś nigdy nie wiedziałem
            że istnieje problem krawężników i ścieżek rowerowych, jedyne co może drażnić to
            arogancja kierowców, ale to już się poprawiło i to bardzo. Z resztą nie miałem
            nigdy problemów, więc jak czytam o takich strasznych wypadkach to mi się słabo
            robi i jakoś trudno mi dać wiarę temu co czytam, artykuł jak z "Nowego Pompona".
            • wroclawjacek Najgłupiej zginąc od drobiazgu 08.07.09, 10:26


              > Trzeba się bardzo starać żeby zniszczyć rower na ścieżce rowerowej.
              Kwestia prędkości i wagi.
              Mi wjechał w tylne koło wściekły kierowca. Połamana rama i koło więc zapewniam
              ze nie trzeba się starać, wystarczy dużo jeździć.



              >Sam fakt że
              > posiadamy rowerowego oficera świadczy o tym że w tym mieście jest już cudownie.

              No to prezydent osiągnął swój cel mianując oficera.
              Za 2-3 lata dzieki oficerowi zauwazysz zmiany.
              Za 10 lat będzie znośnie.


              > Jeżdżę rowerem po Wrocławiu i okolicach od 15 lat i jakoś nigdy nie wiedziałem
              > że istnieje problem krawężników i ścieżek rowerowych,

              Bo wtedy nie było tych problemów z racji mniejszej ilości aut.
              Zalezy duzo od człowieka.Moją zona nie cierpi krawezników i woli jechac dłuższą
              trasa aby tylko zminimalizowac ich ilość.


              > jedyne co może drażnić to
              > arogancja kierowców,
              Na to juz nie mamy wpływu a zapewniam cie ze arogancja bedzie wzrasatć szybciej
              niż ilośc aut.
              To się nazywa nerwica kominikacyjna i jest dziedzina psychologii .



              > ale to już się poprawiło i to bardzo.
              he he . Zona potrącona na przejeździe rowerowy , ja potrącony na przejeździe
              rowerowym.
              Są tu dwie organizacje rowerowe WIR i DTC . Ostatnio prezesi obydwu byli
              potrąceni. W ostatnich tygodniach policja stosuje apel za apelem do świadków
              potrąceń rowerzystów. Było kilka potrąceń śmiertelnych. To wszystko jest
              skutkiem wzrastającej arogancji kierowców.


              > Z resztą nie miałem
              > nigdy problemów, więc jak czytam o takich strasznych wypadkach to mi się słabo
              > robi i jakoś trudno mi dać wiarę temu co czytam, artykuł jak z "Nowego Pompona"
              > .
              Bywało ze zatrzymywałem się nad trupem rowerzysty i zastanawiałem się kto tu
              najbardziej zawinił . Większość wypadków to skutek kilku zaniedbań i błędów
              kierujących.
              Często drobne z pozoru łatwo dające się objechać przeszkody jak ten krawężnik
              staja się przyczyna groźnego wypadku gdy zajdzie zbieg okoliczności.

              Jeżdżę kilka razy dłużej niż ty (rowerem i samochodem )i to co kiedyś nie
              przeszkadzało dziś jest groźne.
              Przykładowo kiedyś źle wykonana opaska jezdni mogła spowodować potłuczenie a
              dzis powoduje upadek tuż przed maską.
          • afiag Re: Niech się nauczą jeździć! 07.07.09, 09:46
            Ten koleś to jakaś wyjątkowa niedojda. Na ścieżkach rowerowych
            rozwalił już cośtam, widelec, a teraz koło. Strach pomyśleć, co
            byłoby gdyby wybrał się na przejażdżkę do lasu lub w górki.
            • Gość: Balbek Re: Niech się nauczą jeździć! IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.07.09, 10:03
              Afiag musisz być niedojdą skoro nie potrafisz zapamiętać co sobie koleś
              rozwalił. To nie był zbyt obszerny artykuł. Nie rozumiem dlaczego opluwa się
              człowieka, który chce coś zmienić. To chyb tylko w naszym kraju...
              Niech mi nikt nie mówi, że niedojda bo różni ludzie jeżdżą na rowerach. Starszy
              człowiek może mieć trudności z pokonaniem wysokich krawężników. Przepisy
              dotyczące budowy ścieżek rowerowych są jednoznaczne. Krawężnik max 1cm i to nie
              podlega dyskusji.
                        • Gość: wroclawajcek Re: A gdzie kask Pana Radosława? IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 17:00
                          >A gdzie kask Pana Radosława?

                          Pan Radosław nie jeździ w kasku podobnie jak ja.
                          Pan Radosław stosuje się do prawa drogowego i m.in. liczy ze zarządca drogi
                          usunie wszystkie przeszkody bo taki ma obowiązek.
                          Ty chyba nie znasz parwa skoro zadajesz pytania niezwiazane z tematem.
                          A moze uważasz ze kask uchroniłby koło przed zniszczeniem ?


                          > hm, może jest hardkorem.

                          99,99% rowerzystów jeździ bez kasku po wrocławskich ścieżkach.
                          Według ciebie to hardkor ?


                          > a oto to felerne i cholernie niebiezpieczne miejsce, gdzie doszło do
                          > wypadku : :D
                          >
                          > rowery.eko.org.pl/imgturysta/image/aktualnosci/komentarze/142.jpg

                          Jak widac na zdjęciu ściezka jest źle wyprofilowana. Ściezka prowadzi w prawo a
                          krawężnik wzdłuż ścieżki skręca w lewo.
                          Na końcu ściezki widac niebezpiecznie wystajacy kraweżnik w poprzek o wysokości
                          7-8 cm zamaskowany trawą.Ścieżka jest szeroka 200- ale jest jasne że osoba
                          jadąca prawą stroną zbiży się do tego krawężnika na 30-0 cm czyli
                          prawdopodobieństwo wjechania na niego jest wysokie bowiem rowerzysta w tym
                          miejscu nie patrzy pod koła tylko w lewo , w prawo i na wprost aby nie wpasć na
                          pieszego.
                          Zdjęcie wyraźnie pokazuje gdzie lubia stać pasażerowie.
                          Dokładnie w osi jazdy rowerzysty. W tak konfliktowym miejscu przystanek powinien
                          być separowany od ścieżki barierką.
                          Dlaczego nie jest wie każdy wrocławski rowerzysta.
                          Oe miejsce to kompromitacja systemu wrocławskich ddr.
                          Już widać tam płot zajezdni przed która jest wąziutka ok 1 metra ścieżka-chodnik
                          zastawiona słupami trakcji itp. Jakby tam było mało słupów ZDiUM dokłada
                          następne tłumacząc że jak tych słupów tam tyle to następne specjalnie nie
                          utrudnią życia.
                          Ostatnio zauważyłem nowe tablice stojące na dwóch nogach czyli słupy są już po
                          obu stronach tej wąskiej ddrip.
                          dalej na zdjęciu widzimy znak i hydrant nie zachowujący skrajni. Powinie być 50
                          cm od ścieżki. Normalnie brak skrajni nie przeszkadza tak bardzo ale w tym
                          miejscu nie można uciekać rowerem na trawnik przed kolizją.
                          Zatem prześmiewco patrzysz na zdjęcie a nie widzisz zagrożeń. Zdjęcie pokazuje
                          ze trudno zrobić więcej błędów na tak , krótkim odcinku.
                          Zdjęcie pokazuje ze brukarze nie myślą ale nie myślą tez co co ściezki
                          projektuja i ci co odbierają.
                          Najwyższy czas aby stosowni urzędnicy mieli obowiązek używania roweru na co dzień.
                          Każdy przełożony co zmusza inspektora do odbioru fuszerek powinien być
                          napiętnowany publicznie.
                          Znam opowieści odpowiedzialnych urzędników magistratu i ZDiUM że za próby
                          naprawy sytuacji byli uciszani. Takiego pracownika można zwolnić lub przesunąć
                          do innej pracy a on na swego przełożonego nie doniesie bo zna stosunki w UM iw
                          ie że nic nie wskóra.
                          Dlatego tylko protesty społeczne mogą poprawić sytuację.
                          Radek znany jest z krytyki ale tylko krytyką można coś wskurać.
                  • Gość: wroclawjacek Re: Afiag to niedojda IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 18:34
                    > Jeździsz na rowerze (zakładam, że po Wrocławiu) = MUSISZ znać Radka.
                    >
                    > Odważna teoria.

                    Nie ma rzeczy jakie od wielu lat w temacie rowerów się dzieją we Wrocławiu bez
                    udziału Radka.
                    Ostatnie Święto Wrocławskiego Rowerzysty zorganizował i prowadził radek o czym
                    wiedżą tysiace mieszkańców którzy przybyli na święto.
                    Wszystkie wrocławskie ścieżki sa przez niego opiniowane.
                    To on wypracował Koncepcje budowy wrocławskich dróg rwerowych.

                    Tomku nie wypowiadaj się w tematach o których nie masz pojecia ( grzeczniej
                    rozeznania).
                    Rzuć jakieś hasło w temacie rowerów a ja ci powiem czy temat ciągnął Radek.

                    Jakby na tej scieżce rowalił łeb to by swoja krwawicą przyczynił się do poprawy
                    ich stanu :)
                    • tomek854 Re: Afiag to niedojda 08.07.09, 00:50
                      Oczywiście, że są tysiące rzeczy we Wrocławiu, w których Radka nie było.

                      Ja sobie jeździłem na wycieczki z kolegami i Radka nie było.

                      Jeździłem na rowerze do dziewczyny i Radka nie było (ba, nawet ścieżek na tej
                      trasie nie było, więc nawet nie miał co opiniować).

                      Tysiące ludzi jeździ po Wrocławiu korzystając z infrastruktury takiej jaka jest
                      i nie interesujac się kto zajmuje jakieś stanowiska w tej kwestii.

                      Założę się także, że większosć wrocławskich rowerzystów NIE BYŁA na święcie
                      wrocławskiego rowerzysty, wiec pewnie też nie mieli okazji poznać Radka.

                      Nie zakładaj, że jak mam inne zdanie niż Ty, to nie mam pojęcia o czym piszę, bo
                      to po pierwsze bzdura, a po drugie niegrzecznie.

                      Jeździłem po Wrocławiu na rowerze przez długie lata, bardzo intensywnie, deszcz,
                      śnieg czy słońce (nie ma czegoś takiego jak "za zimno na rower" chyba że się
                      powietrze w oponach skropli :P). Akurat tak się składa, ze ja się troche tymi
                      zagadnieniami interesuję i o sprawach rowerowych czytam, wiec o Radku SŁYSZAŁEM
                      ale go NIE ZNAM.

                      Jeśli ktoś się nie interesuje i nie czyta, a jedynie jeździ, to idę o zakład, że
                      w większości przypadków o istnieniu jakiegoś Radka nie ma zielonego pojęcia.

                      Dlatego twierdzenie, że "musisz znać Radka jak jeździsz po Wro na rowerze" jest
                      bzdurą, w niczym nie umniejszając tu jego zasług. I tyle.
                      --
                      Samochodem do Turcji
                      • wroclawjacek Poznajcie Radka a sprawy potocza się szybciej 08.07.09, 10:45


                        > Oczywiście, że są tysiące rzeczy we Wrocławiu, w których Radka nie było.

                        To że czasem nie było nie znaczy ze przez 15 lat się z nim nie zetknąłeś.
                        >
                        > Ja sobie jeździłem na wycieczki z kolegami i Radka nie było.
                        >
                        Bo siedział w biurze i pracowała nad DBŚ albo pojechał w inną stronę niż wy więc
                        nie zartuj.

                        > Jeździłem na rowerze do dziewczyny i Radka nie było
                        Zagladałeś pod łożko :P



                        >(ba, nawet ścieżek na tej
                        > trasie nie było, więc nawet nie miał co opiniować).
                        I tu się mylisz.
                        Opiniowała koncepcje budowy tras rowerowych i sam ja przygotowywał.
                        Ściezki nie powstana na każdej ulicy ale gdby nie Radek nie byłoby ich 150 km i
                        być moze nawet nie byłoby jednej w pobliży Twego osiedla.
                        Te co by były budowane byłyby bez zachowania stabdardów.


                        > Tysiące ludzi jeździ po Wrocławiu korzystając z infrastruktury takiej jaka jest
                        > i nie interesujac się kto zajmuje jakieś stanowiska w tej kwestii.
                        Mylisz się. Ludzie czesto się niczym nie interesuja. Ci co się interesuja
                        problemami rowerzystów muszą znać Radka bo on prowadzi portal rowerowy.



                        > Założę się także, że większosć wrocławskich rowerzystów NIE BYŁA na święcie
                        > wrocławskiego rowerzysty, wiec pewnie też nie mieli okazji poznać Radka.

                        Radek nie zorganizował tylko ŚWR a organizuje od lat Dni Bez Samochodu i inne akcje.
                        To z inicjatywy Radka mamy oficera i setki innych spraw.
                        Tak trudno ci zrozumieć że oprócz Cezarego i kilku innych nie znajdzie się we
                        Wrocławiu co zrobił tyle co Radek ?
                        Wiesz ile to kosztuje czasu ?
                        Teraz porównaj sobie to z tymi co chieliby ddr i bezpieczną jazdę ale nawet
                        palcem nie kiwną i nie zainteresuja kto o ich ścezki walczy.
                        Krótko mówiac gdyby nie Radek to bylibysmy w lesie.


                        > Nie zakładaj, że jak mam inne zdanie niż Ty, to nie mam pojęcia o czym piszę, b
                        > o
                        > to po pierwsze bzdura, a po drugie niegrzecznie.
                        Ostatnio bywam niegrzeczny ale tylko po to aby popychac sprawy do przodu.
                        Jedni łatają dziury inni przebudowuja swiadomość.
                        Roboty jest dla każdego.



                        >
                        > Jeździłem po Wrocławiu na rowerze przez długie lata, bardzo intensywnie, deszcz
                        > ,
                        > śnieg czy słońce (nie ma czegoś takiego jak "za zimno na rower" chyba że się
                        > powietrze w oponach skropli :P). Akurat tak się składa, ze ja się troche tymi
                        > zagadnieniami interesuję i o sprawach rowerowych czytam, wiec o Radku SŁYSZAŁEM
                        > ale go NIE ZNAM.
                        Kto z kim beczki soli nie zjadł to człowieka nie pozna.
                        Gdybyś był choćby na jednej imprezie to byś Radka rozpoznawał.


                        > Jeśli ktoś się nie interesuje i nie czyta, a jedynie jeździ, to idę o zakład, ż
                        > e
                        > w większości przypadków o istnieniu jakiegoś Radka nie ma zielonego pojęcia.

                        Nie da się jechac ścieżką i nie zauważyć rozpiętych nad nią bilbordów. Nie da
                        się nie rozmawiać o ddr gdy robi sie kepisz.
                        Wystarczy minimum zaangażowania aby wpaść na Radka.
                        Im mniej osób Radka zna tym on sie bardziejcieszy bo to znaczy ze rowerzystw
                        przybywa.
                        A chłop robi co raobi nie dla siebie tylko dla tych co krytykuja asami się w nic
                        nie włączą.



                        > Dlatego twierdzenie, że "musisz znać Radka jak jeździsz po Wro na rowerze" jest
                        > bzdurą, w niczym nie umniejszając tu jego zasług. I tyle.
                        Zależy co nazwiesz jeżdżeniem.
                        Trudno nie czytać gazet i nie oglądac TV gdy mówi się o wrocławskich rowerach.
                        Osoby ktore oceniaja sprawnośc Radka na tej ścieżce duzo gadaja choć mało wiedzą
                        ( widzieli).
                        Obracajac w zart : kto nie zna Radka nie bardzo jest kompetentny do wypowiadania
                        się na temat wrocławskich kraweżników.
                        Ale ja z kompetentnymi nie dyskutuje bo mamy podobne zdanie .
                  • wroclawjacek Wypadki zdarzaja sie w pozornie bezpiecznym miejsc 08.07.09, 11:49
                    Gość portalu: : napisał(a):

                    > Jeżeli ktoś sobie co i rusz rozwala rower to tak, jest niedojdą
                    > rowerowym.
                    Nie co rusz tylko kilka razy przejeżdząjac tysiace km.




                    >A to że jest przy tym aktywistą i robi dużo szumu nic nie
                    > zmienia.
                    Alez zmienia .Zauważ ze krawężnik został opuszczony a co ważniejsze może przy
                    okazji inne tez zostaną zauważone.



                    >A już uszkodzenie sobie roweru w takim miejscu to
                    > kwalifikuje się do Joe Monstera.
                    No właasnie miejsce wygląda na bezpieczne i to powoduje że jedzie się tam szybko.
                    Nie widzisz ze łuk sciezki zachęca do najechania na kraweżnik ?
                    Tzn tak trudno sobie wyobrażić ze patrząc na pieszych mozna się nie spodziewac
                    tak dziwnego wyprofilowania ścieżki ?
            • Gość: wroclawjacek Wysadź tyłek z auta i sam sprawdź IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 15:03
              > Ten koleś to jakaś wyjątkowa niedojda. Na ścieżkach rowerowych
              > rozwalił już cośtam, widelec, a teraz koło.
              Ja nie jeden widelec i nie jedne koło rozwaliłem. To nie kwestia nieuwagi tylko
              ilości czasu spędzonego na rowerze.


              >Strach pomyśleć, co
              > byłoby gdyby wybrał się na przejażdżkę do lasu lub w górki.

              Własnie rzecz w tym ze łatwiej rower połamac na wrocławskićh ddr niż w lesie czy
              górkach.
              Czesto jedzę po górach i zdarza mi się tam połamać rower ale wiecej rowerów
              połamałem we Wrocławiu.
              W górach np nikt mi w rower autem nie wjechał a we Wrocławiu wielokrotnie itd

              Wyraźnie brakuje ci wyobraźni że jak się jedzie w górach to dopasowuje się
              prędkość do nawierzchni. Na równej ddr można się rozpędzić tak ze kontakt z
              ostra krawędzi ą niewysokiego krawężnika powoduje przecięcie opony itd.
              • Gość: : Re: Wysadź tyłek z auta i sam sprawdź IP: *.gigaset.com 08.07.09, 11:12
                To trzeba patrzeć gdzie się jedzie. Tylko czego ja wymagam od
                rowerzystów? Przecież oni jak muszą zwolnić to mają to za ujmę na
                honorze.
                Jakby samochód urwał sobie koła na progu zwalniającym to wszyscy by
                zjechali kierowcę za nieuważną jazdę - i słusznie. Jak rowerzysta
                wjedzie w przeszkodę z taką prędkością, że niszczy rower - zaraz
                kółko wzajemnej adoracji drze lycrowe majtki z rozpaczy że on taki
                aktywny, wszyscy go znają, a tu krawężnik się na niego rzucił.

                Nie umiesz dostosować prędkości do warunków jazdy - jedź autobusem.
                Każdy rowerzysta, który żali się ile to już ram i widelców połamał
                po prostu się kompromituje.
                • wroclawjacek A niektorzy dalej nie rozumieją 08.07.09, 12:04

                  > To trzeba patrzeć gdzie się jedzie.

                  Nie moge patrzy czy jakis wariat od strony pleców na mnie najedzie.
                  Tu na zdjęciu widać, że pieszy stoi na prost ściezki i zamiast pod kola trzeba
                  patrzyć na pieszych . Kto by się spodziewał ze tam wystaje przykryty trawką
                  kawałek krawężnika ?
                  Jakby był cały to by się ludzie nauczyli że tam trzeba uważać.
                  A tak to zwykła mina.

                  >Tylko czego ja wymagam od
                  > rowerzystów? Przecież oni jak muszą zwolnić to mają to za ujmę na
                  > honorze.
                  Bo rower suży do szybkiego poruszania się po mieście.
                  Na tym polega przewaga nad autem.
                  Gdybym musiał co kilka metrów zwalniać to przesiadłbym się na auto i tworzył
                  nowe karki.
                  Wolno to ja mogę jechać chodnikiem, jak mam ścieżkę to mam prawo zakładać, że
                  jest bezpiecznie zbudowana bo ktoś ją zaprojektował a ktoś inny wykonała zgodnie
                  z zatwierdzonym projektem a jeszcze ktoś inny odebrał.
                  Skoro tyle osób pracowało aby było bezpiecznie to dlaczego mam zakładać, że tam
                  będzie niebezpiecznie ?



                  > Jakby samochód urwał sobie koła na progu zwalniającym to wszyscy by
                  > zjechali kierowcę za nieuważną jazdę - i słusznie.
                  A jak na kraweżniku nieoznakowanym w poprzek drogi to też ?

                  Jak rowerzysta
                  > wjedzie w przeszkodę z taką prędkością, że niszczy rower - zaraz
                  > kółko wzajemnej adoracji drze lycrowe majtki z rozpaczy że on taki
                  > aktywny, wszyscy go znają, a tu krawężnik się na niego rzucił.
                  Brakuje ci wyobraźni że aktywista wie jak zawalczyć o swoje.
                  Aktywista wie jak nagłośnić i po co nagłaśnia swój sukces.
                  Aktywista częściej uszkodzi rower bo więcej jeździ niż inni
                  Bo....ale po co tłumaczyć takie rzeczy osobie nastawionej "na nie ", której sie
                  nie chce pomyśleć jak można wykorzystać ten fakt ku poprawie bezpieczeństwa innych.



                  > Nie umiesz dostosować prędkości do warunków jazdy - jedź autobusem.
                  > Każdy rowerzysta, który żali się ile to już ram i widelców połamał
                  > po prostu się kompromituje.
                  Osoba która nie rozumie po co ktoś pisze że rowery sie niszcza i nie chodzi tu o
                  jeden kraweżnik, sama się kompromituje.

                • Gość: turysta Re: Wysadź tyłek z auta i sam sprawdź IP: *.szczecin.mm.pl 13.07.09, 18:28
                  > Jakby samochód urwał sobie koła na progu zwalniającym to wszyscy by
                  > zjechali kierowcę za nieuważną jazdę - i słusznie.

                  Widziałeś gdzieś pajacu na każdym skrzyżowaniu progi spowalniające? Po co buduje
                  się infrastrukturę rowerową obok jezdni? Po to, żeby po niej skakać, jak zając?
                  Ja olewam ścieżki m.in. przez krawężniki. Na jezdni ich nie ma.

                  Jak rowerzysta

                  > Nie umiesz dostosować prędkości do warunków jazdy - jedź autobusem.
                  > Każdy rowerzysta, który żali się ile to już ram i widelców połamał
                  > po prostu się kompromituje.

                  Jakbym chciał poskakać, to pojechałbym sobie do lasu.
          • Gość: wroclawjacek blachosmrodziarz czy bez wyobraźni ? IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 14:56
            > Rowerzyści umieją przejeżdżać po przejściach dla pieszych,
            > roztrącając przechodniów,
            Rowerzysci roztrącają a kierowcy nie ?
            Tyś się chyba z księzyca urwał albo mózgiem zamienił ze swoim autkiem.
            Rowerzysci przejeżdżąja po przejściach równolegle do pieszych a auta w poprzek.
            Pieszy też powinien się nauczyć przechodzić po przejśćiu np nie przechodzić go
            na ukos.



            >ale nie zauważają krawężnika...
            Moze zauwazyli ale rower to nie pieszy i nie staje w miejscu.
            Jak ci przeszy włążi na ddr przed rower to nie patrzysz na krawęznik tylko na
            pieszego.

            > Bidulki.
            Bidulku , brak ci wyobraźni bo na doświadczenie z jazdy rowerem nie liczę
        • Gość: wroclawjacek Sam się naucz myśleć IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 14:51
          > trzeba być amanualnym, żeby wjechać prosto w krawężnik.

          Ty na krawęzniki wjeżdzasz krzywo

          >W ogóle nie
          > rozumiem jak można się rozwalić na ścieżce rowerowej.
          Pewnie "w ogóle jesteś kierowcą" więc nie dziwi ze tak prostej rzeczy nie pojmujesz.
          Pewnie też nie rozumiesz jak pieszy się może potknąć na ruszającej się płytce
          chodnikowej , lub jak auto może urwać wahacz jak wjedzie w dziurę.
          Wiele osób ma połamane rowery ale nie zgłasza. Zazwyczaj to są drobne usterki
          typu skrzywienia rawek, przebite dętki itp, których się od razu nie zauważa.
    • mlodywroclaw.pl Miasto zapłaci za zniszczony rower 07.07.09, 09:31
      Obawiam się, że sposób opisany w artykule nie zadziała. Po pierwsze
      kary to kwoty kilkuset złotych, a remont krawężników na wszystkich
      będzie kosztował dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy. Po drugie
      osoby takie jak Radek z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej należą do
      kategorii "ostatni Mohikanie" - nikt nie będzie czekał na policję i
      chodził do sądów, aby udowodnić, że ma rację i odzyskać 350zł. Po
      trzecie ciężko jest rozwalić rower na 3-4 centymentrowym krawężniku,
      o ile nie jest to kolarka - trzeba się mocno postarać.
      Ale myślę, że przynajmniej nowe odbiory będą robione z większą
      starannością w tym zakresie i za to dziękuję WIR.
      • gelu Re: Miasto zapłaci za zniszczony rower 07.07.09, 11:30
        Dokładnie! Takie jednostkowe akcje u nas nie zadziałają, dopóki do
        naszego prawa nie zostanie wdrożona koncepcja "punitive damages"
        wzorowana np. na prawie USA. W skrócie - tam można się domagać
        odszkodowania bazowanego nie tylko na poniesionej przez siebie
        szkodzie, ale dodatkowo również bazowanego na np. procencie
        przychodów winnego tak, aby zmusić go do należytej staranności w
        swoich działaniach w przyszłości. Stąd biorą się tam milionowe
        odszkodowania, o których czasem się słyszy...
      • Gość: wroclawjacek Szkody zazwyczaj są zbyt małe aby dochodzić praw IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 15:37
        > Obawiam się, że sposób opisany w artykule nie zadziała.
        Pewnie że nie zadziała ale trzeba szukać wszystkich sposobów nacisku.



        >Po pierwsze
        > kary to kwoty kilkuset złotych,
        To nie kara a odszkodowanie.Ono nie może przekroczyć wysokości szkody a że
        większość rowerów warta jest od kilkudziesięciu do kilkuset złotych to
        odszkodowanie będzie ułamkiem tej kwoty.
        Dużo lepszym środkiem byłoby zarządzanie renty inwalidzkiej od Urzędu Miasta.
        Znam osoby które by już mogły skarżyć miasto o odszkodowanie za utratę zdrowia.
        Może jakaś kancelaria chciałaby się specjalizować w tym temacie to zaczniemy
        gromadzić informacje o osobach poszkodowanych.


        >a remont krawężników na wszystkich
        > będzie kosztował dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy.
        Ale można niedopuścić aby nowe krawężniki nie były budowane zbyt wysoko. Można
        wytypować te najwyższe do eliminacji w pierwszej kolejności.
        Można samemu poobniżać cześć z nich wzorem rowerzystów z Łodzi.

        > Po drugie
        > osoby takie jak Radek z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej należą do
        > kategorii "ostatni Mohikanie" - nikt nie będzie czekał na policję i
        > chodził do sądów, aby udowodnić, że ma rację i odzyskać 350zł. Po
        > trzecie ciężko jest rozwalić rower na 3-4 centymetrowym >krawężniku,
        Nie jest ciężko tylko ciężko zauważyć od razu.Istnieje coś takiego jak zmęczenie
        materiału i walenie tysiące razy o krawężnik 3-4 cm kończy się pęknięciem rawki
        , które potem się powiększa.
        Jeden na tysiąc zdecyduje się na zgłosić uszkodzenie ale skoro Radek wygrał to
        może teraz rowerzyści zaczną sprawdzać koła zaraz po zderzeniu i nawet sprawy
        zmęczeniowe zgłaszać


        > o ile nie jest to kolarka - trzeba się mocno postarać.
        Wystarczy się przewrócić. W składakach obciążonych torbą na kierownicy widelce
        łamały się hurtowo przy zjeżdżaniu z wysokiego krawężnika. Złapanie sneika na
        ostrym krawężniku zdarza się często w góralach (sneik = przebicie obustronne
        dętki jak ukąszenie węża poprzez dobicie opony do rawki)

        > Ale myślę, że przynajmniej nowe odbiory będą robione z większą
        > starannością w tym zakresie i za to dziękuję WIR.
        Krawężniki są coraz niższe ale i tak dziwi ze mimo obietnic budowania ich na zero
        zamiast do 1 cm to na wielu nowych ścieżkach osiągają ok 2 cm.
        Bardzo niebezpieczny krawężniki jest na Moście Warszawskim. Prowadzi wzdłuż toru
        jazdy i rozdziela ddr od ddp . Ma on ok 1,5 cm wysokości ale jest ścięty i
        posypany piaskiem. gdy piasek zamoknie oblepia krawężnik i opona z niego
        zeskakuje.Zaraz po budowie mostu była tam tragedia z powodu dużych ilości piachu
        , być może teraz jest lepie ale wiem ze podobny krawężnik np. na
        Wyb.Wyspiańskiego itp powoduje spore zagrożenia.
        Podobnie opaski wzdłuż jezdni. Wykonywane są z dwóch rzędów kostki brukowej do
        których dochodzi asfalt. Czasem asfalt jest wyżej 1 cm od kostki i jeśli jest to
        na łuku jak pod Arkadami Wrocławskimi to koło się ześlizguje
    • Gość: Paweł Nie będzie ścieżek, nie będzie problemu IP: *.bas.roche.com 07.07.09, 11:09
      Ktoś zdecydował o budowie ścieżek, ale się Panu Rowerzyście nie spodobały, więc
      ten ktoś następnym razem nie zdecyduje na budowę ścieżek i jeździj sobie Panie
      po ulicach. Tam nie ma krawężników. Przynajmniej będzie więcej pieniędzy na inne
      wydatki. Pamiętajmy, że budżet jest ograniczony, a cały wysiłek nie może pójść
      na ścieżki rowerowe. Swoją drogą z artykułu wynika, że koleś ma niezły talent do
      psucia rowerów ("Nie był to pierwsze takie uszkodzenie, wcześniej pękła mi rama,
      raz widelec").
      • critto Re: Nie będzie ścieżek, nie będzie problemu 07.07.09, 12:50
        nie wiem, czy wiesz, ale przepisy unijne nakazują budowę ścieżek wszędzie tam,
        gdzie są budowane nowe drogi w mieście. Czyli na każdy kilometr jezdni musi być
        kilometr ścieżki. W Niemczech jakoś sobie z tym problemem poradzono, ścieżki są
        nawet w małych miejscowościach.
        Poza tym niby dlaczego rowerzyści mieliby być poszkodowani? Czy samochody są
        naprawdę ważniejsze? W wielu krajach możesz dostać ulgę podatkową na
        dojeżdżanie rowerem do pracy. Czas wprowadzić to i u nas.
        A co do punitive damages - popieram... Gdyby miasto musiało zapłacić 35000
        złotych zamiast 350, to dawno by zmiękło...
        Brak ścieżek z kolei jest zachętą do jeżdżenia po chodniku.

        --
        -------------------------------------------
        ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
        I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
        • Gość: wroclawjacek Nie będzieDDR nie będzie problemu powiedział głupi IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 16:11
          > Poza tym niby dlaczego rowerzyści mieliby być poszkodowani? Czy samochody są
          > naprawdę ważniejsze?
          Dla zidiociałych kierowców tak (dodam, że nie każdy kierowca jest zidiociały)


          >W wielu krajach możesz dostać ulgę podatkową na
          > dojeżdżanie rowerem do pracy.
          U nas nie potrzebna ulga.Niedługo będą potrącać kierowcom z pensji za spóźnienia
          do pracy.


          > Gdyby miasto musiało zapłacić 35000
          > złotych zamiast 350, to dawno by zmiękło...
          Za parę dni wytaczamy proces.
          Jednego dnia wiozłem do szpitala dwie rowerzystki, które uległy wypadkom.
          Poczekamy na podliczenie kosztów operacji i czy zdrowie nie wrociło do normy.
          Jeśli nie wróci to miasto będzie płacić rentę do końca życia bo wypadki miały
          miejsce na zastawionych ścieżkach przez auta.
          Problem ten był wielokrotnie sygnalizowany do Straży Miejskiej ale każdy
          wrocławiak wie ze tam 80-90% ludzi to opie...cze. Ponieważ SM podlega pod UM
          to za jej olewatorstwo zapłaci Urząd Miasta.



          > Brak ścieżek z kolei jest zachętą do jeżdżenia po chodniku.
          >
          tego zidiociały kierowca nie rozumie.
          On nawet nie rozumie ze sam będzie miał gorzej jak będą mu się rowerzyści
          pałętać na pasie drogowym a on nie będzie miał możliwości zmiany asa aby mógł
          legalnie rowerzystę wyprzedzić z zachowaniem odległości co najmniej 1 m.
          • real_mr_pope Re: Nie będzieDDR nie będzie problemu powiedział 07.07.09, 23:08
            > Dla zidiociałych kierowców tak (dodam, że nie każdy kierowca jest
            zidiociały)

            Jako pieszy powiem, że dla zidiociałych rowerzystów rowery są
            ważniejsze niż piesi (dodam, że nie każdy rowerzysta jest
            zidiociały).

            > Ponieważ SM podlega pod UM to za jej olewatorstwo zapłaci Urząd
            > Miasta.

            Urząd Miejski za nic nie zapłaci, SM jest samodzielną jednostką, ma
            swój budżet i może ponosić konsekwencje swojej bezczynności.
            Nawiasem mówiąc straż miejska nie podlega pod UM, ten ją jedynie
            nadzoruje.

            > tego zidiociały kierowca nie rozumie.

            Zidiociali rowerzyści nie rozumieją, że jazda po chodniku zachęca do
            parkowania na ścieżkach.
            • wroclawjacek Nie każdy idiota robi te same szkody 08.07.09, 11:02

              > Jako pieszy powiem, że dla zidiociałych rowerzystów rowery są
              > ważniejsze niż piesi (dodam, że nie każdy rowerzysta jest
              > zidiociały).
              >
              Nie mówiłem ze auto jest wazniejsze od rowerzysty tylko ze kierowcy uzurpują
              sobie nadmierne prawa. Podobnie jak cześc rowerzystów.
              Tylko nie można porównywać narwanego 15 latka na rowerze z narwanym 30 latkiem
              za kierownicą.
              Od pierwszego nie mozemy za wiele wymagać.



              > > Ponieważ SM podlega pod UM to za jej olewatorstwo zapłaci Urząd
              > > Miasta.
              >
              > Urząd Miejski za nic nie zapłaci, SM jest samodzielną jednostką, ma
              > swój budżet i może ponosić konsekwencje swojej bezczynności.
              No przeciez nikt nie będzie sądził SM o odszkodowanie tylko UM motywując
              bezczynnością straży.
              Wątpię aby było możliwe odszkodowanie od SM jeśli na wypadek złoży się zła
              infrastruktura , łamanie przepisów przez kierowców i bezcznność SM w miejscach
              stałych wykroczeń np zastawianaia ddr autami.


              > Nawiasem mówiąc straż miejska nie podlega pod UM, ten ją jedynie
              > nadzoruje.
              >
              Nikt tego nadzoru nie zna.
              Nadzoruje to Komenda Wojewódzka Policji a UM typuje co najwyżej komendanta i
              zleca zadania.


              > Zidiociali rowerzyści nie rozumieją, że jazda po chodniku zachęca do
              > parkowania na ścieżkach.

              Toz to nawiekszy kretynizm jaki od lat czytałem na forum.
              PoRD pozwala jezdzić po chodnikach ale nie pozwala parkowac na ścieżkach aut.
              Kierowcy mają gdzieś rowerzystów i to jak rowerzysci jeżdżą mało ich obchodzi.
              Kierowcy nie znają przepisów o czym możesz się przekonać pytajac ich dlaczego
              parkuja na ścieżce.
              Mi wiekszośc kierowców odpowiada ze przecież nie ma tu znaku zakazu albo ze
              zakaż nie obowiazuje na chodniku.
              Kierowca nigdy nie zgląda do PoRD nawet jesli ono kilka razy było zmieniane.
              Kierowce uczy sie mandatami a ze tych za mało to "wiedza" kierowców spada.
              Np mało który kierowca wie ze jest zakaz parkowania 10 metrów przed przejściem,
              albo zakaż parkowania na pasie rozdzielającym jezdnie lub strefie wyłączonej z
              ruchu. Mało który wie ze nie wolno parkować w strefie zamieszkania jeśli brak
              tam wyznaczonych miejsc.
              Który kierowca wie ze w tych strefach można jezdić tylko kilkanaście km/h ?
              Który kierowca wie ze nie wolno skręcić bez zatrzymania przy zielonej strzałce?
              Kierowcy znają ok 5% przepisów na szczęście są to te ważniejsze.
              Porównywanie zidiociałego kierowcy do zidiociałego rowerzysty nie ma sensu
              bowiem w Polsce istnieje cały system szkoleń i egzaminów aby idiota nie
              prowadził auta, choć na drogach widać, że system zawodzi.
              Być może gdyby co 5 lat powtarzać egzamin dałoby się tysiące istnień uratować.
              • real_mr_pope Re: Nie każdy idiota robi te same szkody 08.07.09, 22:04
                > Nie mówiłem ze auto jest wazniejsze od rowerzysty tylko ze
                > kierowcy uzurpują sobie nadmierne prawa. Podobnie jak cześc
                > rowerzystów.

                Celem uzupełnienia, podobnie jak część pieszych:) A w takim razie
                należy apelować nie tylko do kierowców, ale generalnie do wszystkich
                użytkowników dróg, niezależnie od sposobu poruszania się.

                > PoRD pozwala jezdzić po chodnikach ale nie pozwala parkowac na
                > ścieżkach aut.

                Pozwala, ale w drodze wyjątku, a nie jako generalną zasadę, a w
                dodatku pod rygorem ustępowania miejsca pieszym.

                > Np mało który kierowca wie ze jest zakaz parkowania 10 metrów
                > przed przejściem,

                Wielu rowerzystów nie wie, że z chodnika może korzystać pod
                warunkiem, że ten ma 2 metry szerokości, nie ma ścieżki rowerowej, a
                dopuszczalna prędkość na drodze wzdłuż chodnika przekracza 50 km/h.
                Jak inaczej tłumaczyć tę liczbę rowerzystów na chodnikach? Świadomym
                ignorowaniem przepisów?
      • Gość: wroclawjacek bezmózgowcy nie rozumieją w czym problem IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 15:58
        > Ktoś zdecydował o budowie ścieżek, ale się Panu Rowerzyście nie spodobały,

        Skretyniałes czy ty tę ścieżke spaprałes ?


        >więc
        > ten ktoś następnym razem nie zdecyduje na budowę ścieżek i jeździj sobie Panie
        > po ulicach.
        ten ktoś łaski nie robi. Są przepisy ze przy odpowiedniej skali remontów
        (standardzie drogi) ścieżka jest obowiązkowa.
        Jeśli dodatkowo w koncepcji tras figuruje od lat to pan urzędnik , który dla
        kaprysu nie buduje ścieżki powinien ją zbudować z własnej kieszeni już po
        odbiorze inwestycji


        > Tam nie ma krawężników.
        Ależ cywilizowany świat dawno uznał ze nie ma potrzeby budowania na każdej
        drodze ścieżki rowerowej skoro można ja wyznaczyć w pasie drogowym.
        Dzięki temu jadąc ścieżka po jezdni rowerzysta nie musi slalomować między
        latarniami , znakami i pieszymi oraz pokonywać skrzyżowania na kilka świateł jak
        może na jednym razem z autami.
        Zamiast na chodnikach i ścieżkach slalomować między nielegalnie parkującymi tam
        autami można jechać spokojnie asfaltową jezdnia na której auta boją się parkować
        nawet jak nie ma tam zakazu.





        > Przynajmniej będzie więcej pieniędzy na inn
        > e
        > wydatki.
        Pojęcia nie masz o czym piszesz. UM wydaje co roku pół miliarda na remont dróg.
        Wiesz ile wydaje na ddr a ile powinien wydawać ?
        Pieniadze zaoszczedzone na budowie scieżki pójda na budowe szerszego chodnika (
        scieżka będzie wyłożona biala kostką zamiast czeronej).
        Rowerzysci będa zatem jezdzić po białym chodniku zamiast po czeronej scieżke.
        Koszty społeczne będa wieksze jesli liczyć wypadki i potrącenia.




        >Pamiętajmy, że budżet jest ograniczony, a cały wysiłek nie może pójść
        > na ścieżki rowerowe.
        Ty się nie odzywaj bo pieprszysz jak idiota w czasach stalinowskich.
        Nie masz pojęcia o wysiłku ani o kosztach. Nie masz pojęcia o potrzebach jak i
        zagrozeniach.
        Zmierz tyłek centymetrem abym wiedział z kim rozmawiam.


        > Swoją drogą z artykułu wynika, że koleś ma niezły talent d
        > o
        > psucia rowerów ("Nie był to pierwsze takie uszkodzenie, wcześniej pękła mi rama
        > ,
        > raz widelec").

        Moje rowery czekają na spawanie ramy, wymianę rawki itd.Gdyby nie walka Radka o
        obniżenie krawężników dużo więcej rowerów by było połamanych.
        Życzę połamania nóg na w miarę równym chodniku i walnięcia głową o beton co być
        może pozwoli ci zrozumieć o co ludzie walczą od lat.
        Jak może nie być idiotów wśród urzędników i wykonawców skoro "Polak" taki jak Ty
        nawet po szkodzie nie rozumie skąd się biorą wypadki.
        Jesteś dobrym materiałem na urzędnika.
        Myślę ze to największa obraza.
    • zap1957 Miasto zapłaci za zniszczony rower 07.07.09, 11:12
      Pan Dutkiewicz buduje ścieżki rowerowe dla swojego prestiżu
      (najwięcej w Polsce, na świecie, w galaktyce), a nie dla
      rowerzystów. Czepianie się wysokich krawężników to jawne
      malkontectwo i defetyzm.
      Biorąc pod uwagę tempo zamiatania piasku po poprzednich zimach
      problem wysokich krawężników rozwiąże się sam.
    • bambussi Re: Miasto zapłaci za zniszczony rower 07.07.09, 11:31
      mylisz jeyk prawniczy z potocznym...

      w języku prawnicznych jesli coś "nie powinno mieć wiecej niż
      centymetr" to to samo co w potocznym "nie może mieć więcej niż
      centymetr

      tak więc Twoje watpliwości co legalności odbioru takiej ściezki są
      jak najbardziej uzasadnione (no chyba, że ściezka powstała zanim ten
      przepis wszedł w życie)

      ale z drugiej strony korzystniejsze dla budżetu miasta (czyli dla
      wszystkich jego mieszkańców) jest raz na jakiś czas zapłacić kilka
      stówek odszkodowania, niż przerabiać ścieżki, co kosztuje
      kikadziesiąt jesli nie kilkaset tysięcy złotych...
      • Gość: wroclawjacek A ile zapłaci za zdrowie ? IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 16:37
        > ale z drugiej strony korzystniejsze dla budżetu miasta (czyli dla
        > wszystkich jego mieszkańców)

        Porąbało ? Masz na mysli ofary wypadków na skutek oszczedności ?


        >jest raz na jakiś czas zapłacić kilka
        > stówek odszkodowania, niż przerabiać ścieżki, co kosztuje
        > kikadziesiąt jesli nie kilkaset tysięcy złotych...

        Nie chodzi o przerabianie tylko o niedopuszczenie bubli wśród nowobudowanych.
        Nawet nowo budowane ścieżki mają wyższe krawężniki niż mówi norma o czym możesz
        się przekonać biorąc do ręki linijkę.
        Nikt nie potrafi udzielić odpowiedzi dlaczego przed krawężnikiem nie można
        nadłożyć 2cm asfaltu jeśli krawężnik ma 3 cm .
        Nie bo nie . Bo nie robi się tak ale mac normy co do wysokości to można.
        Tu nie chodzi o odszkodowanie za koło.
        Niedługo UM będzie płacił za dożywotnie kalectwo.
        • real_mr_pope Re: A ile zapłaci za zdrowie ? 07.07.09, 23:29
          > Niedługo UM będzie płacił za dożywotnie kalectwo.

          Ależ się uczepił tego UM. A przecież to ani zarządca drogi, ani
          organ nadzoru budowlanego. UM mógłby zechcieć postawić metrowej
          wysokości krawężnik na ścieżce rowerowej, bez zgody PINB coś takiego
          by nie przeszło. A bez lenistwa w ZDiUM długo by się nie utrzymało.
          Tam przede wszystkim należy szukać źródła nieprzepisowych
          krawężników.
          • wroclawjacek Re: A ile zapłaci za zdrowie ? 08.07.09, 11:27
            real_mr_pope napisał:

            > > Niedługo UM będzie płacił za dożywotnie kalectwo.
            >
            > Ależ się uczepił tego UM. A przecież to ani zarządca drogi, ani
            > organ nadzoru budowlanego.
            UM płaci i wyciąga konsekwencje w stosunku do winnych zaniedbań.
            To z braku pieniędzy tak wolno likwiduje się niebezpieczne miejsca.
            TO UM a nie ZDiUm decyduje gdzie powstanie ścieżka albo którą trzeba
            przebudować. To w UM odbywałay się spotkania okrągłostołowe bo inaczej wydziały
            i jednostki przerzucałyby się "odpowiedzialnością i kopmpetencjami".
            W Gorzowie wpadł rowerzysta na słup i odszkodowanie płacił UM a nie MPK.


            >UM mógłby zechcieć postawić metrowej
            > wysokości krawężnik na ścieżce rowerowej, bez zgody PINB coś takiego
            > by nie przeszło.
            Ale mówimy o usuwaniu brakoróbstwa które powstało zanim opracowano standardy
            czyli ktoś wykonywał bez pomyślunku.
            Czy PINB istniała gdy oddawano ścieżkę na Moście Milenijnym ?
            Czy nie zauważono 20 cm krawężników na ddr ?
            Ścieżki powstają bez zachowania norm z braku miejsca.
            Tak łatwo odstępuje się od spełnienia norm i przyjmuje lipne projekty tłumacząc
            to szczupłością miejsca.
            Odnośnie artykułu to należałoby sprawdzić dlaczego ścieżka wykrzywiona jest w
            przeciwną stronę niż kierunek jazdy.Co było pierwsze :hydrant czy ścieżka?
            Skoro hydrant to czy nikt go nie zauważył aby zaprojektować ścieżkę 50 cm obok ?

            > A bez lenistwa w ZDiUM długo by się nie utrzymało.
            > Tam przede wszystkim należy szukać źródła nieprzepisowych
            > krawężników.
            Tu się mogę zgodzić ale pretensje do UM sa o niewielkie środki na ddr. Dwa alta
            temu przeznaczono 100.000 zł przy średnio 500 mln na drogi. Skoro UM ocenia ruch
            rowerowy na 2-7 % to rocznie powinien przeznaczyć 10-35 mln na ddr a przeznaczył
            100-350 razy mniej co znaczy że zamiast w 10 lat połączyć ścieżki w system
            poczekamy 1000-3500 lat. Teraz jest kilka milionów chyba 3 ale to i tak promile
            wydatków na drogi. W efekcie dziś oddawane drogi za kilka lat będą rozkopywane
            aby uzupełnić ścieżki.
            Naczelnik ZDiuM ostatnio usprawiedliwiał wstawianie słupów na ścieżkach faktem
            ze jest już tak źle, że te nowe słupy minimalnie pogorszą sytuację. Nie widział
            nic złego w pogarszaniu się sytuacji bo przecież rowerzyści w innych miejscach
            też się zgodzili na odstępstwa od standardów.
            Krótko mówiąc na pismo protest od rowerzystów odpowiedział ze rowerzyści
            wcześniej już się godzili na bałagan.
            Dla mnie to szczyt bezczelności.
            A skoro naczelnik ZDiUM jest tak bezczelny to nie mogę winić ZDiUM za bałagan
            tylko UM który takim ludziom pozwala zarządzać firmą.
            Jak mieć pretensje do szeregowego pracownika przy takim podejściu naczelnika?
            • real_mr_pope Re: A ile zapłaci za zdrowie ? 08.07.09, 22:16
              > Czy PINB istniała gdy oddawano ścieżkę na Moście Milenijnym ?

              Oczywiście, że tak. Powiatowe Inspektoraty istnieją od kiedy
              wprowadzono powiaty i starostwa powiatowe. Ale tutaj zapewne
              inwestycję odbierał wojewódzki inspektorat, bo Most Milenijny jest
              częścią drogi krajowej. Fajnie zwalać wszystko na prezydenta i
              urzędników prezydenta, ale czasami winę ponoszą inni.

              > Tu się mogę zgodzić ale pretensje do UM sa o niewielkie środki na
              > ddr.

              Pretensje o niewielkie środki na ddr powinny być kierowane przede
              wszystkim do rady miejskiej, bo to ona uchwala budżet. Prezydent, de
              facto UM, owszem, przygotowuje projekt budżetu, ale radni mogą
              zgłaszać poprawki. Widać, żeś zaznajomiony z tematem. W związku z
              tym sam powiedz, ile razy w ciągu ostatnich 10 lat pojawił się na
              sesji rady miejskiej temat ścieżek rowerowych?

              > A skoro naczelnik ZDiUM jest tak bezczelny to nie mogę winić ZDiUM
              > za bałagan tylko UM który takim ludziom pozwala zarządzać firmą.

              UM nie mianuje dyrektora ZDiUM tylko prezydent. ZDiUM jest jednostką
              budżetową, nie mającą swojego miejsca w strukturze UM, nie jest jemu
              podległy ani w żaden inny sposób zależny. To nie UM pozwala takim
              ludziom zarządzać firmom, tylko prezydent.

      • real_mr_pope Re: Miasto zapłaci za zniszczony rower 07.07.09, 23:27
        > mylisz jeyk prawniczy z potocznym...

        A Ty mylisz język prawniczy z językiem prawnym:)

        > ale z drugiej strony korzystniejsze dla budżetu miasta

        Nie do końca tak jest. Patrzysz na budżet miasta pod kątem suchego
        rachunku ekonomicznego, ale w ten sposób nie ocenia się nawet
        przedsiębiorstw.
        Dla jednostki sektora finansów publicznych kwoty mają istotne, choć
        często drugorzędne znaczenie. Bardzo ważna jest przecież celowość i
        gospodarność dysponowania środkami publicznymi.
        Wydanie jednorazowo kilkuset tysięcy złotych (z założeniem
        racjonalnego rozdysponowania tej kwoty) przyniosłoby efekty widoczne
        przez wiele lat. Ułatwiłoby promowanie jazdy rowerem (także kultury
        jazdy), to przełożyłoby się na skrócenie czasu dojazdu wielu osób
        (ominięcie korków jak też w ogóle ich zmniejszenie), poprawiłoby
        stan zdrowia wielu mieszkańców (a co za tym idzie, efektywność
        pracy), zmniejszyłoby ryzyko wypłaty odszkodowań, miasto zyskałoby
        kolejne pole do promocji.
        Poza tym nie jest tak, że miasto woli wypłacać odszkodowania niż
        bawić się w modernizację istniejących ścieżek (czy utworzenie
        nowych). Przecież, jak słusznie wskazuje wrocławjacek, pieniądze na
        drogi są nieporównywalnie większe, a przecież też można byłoby olać
        wiele drogowych inwestycji. Po prostu władze miasta idą za vox
        populi. A lud domaga się dróg samochodowych, a nie ciągów pieszo-
        rowerowych czy sprawnej komunikacji. Wszak, parafrazując jednego z
        prezydentów, kierowcy są takimi samymi obywatelami miasta jak
        rowerzyści, dlatego nie można promować ścieżek rowerowych kosztem
        ulic.
    • stary_satyr Warszawa Ursynów 07.07.09, 11:40
      Natężenie ruchu rowerowego jest w mojej dzielnicy tak duże, że pilną stała się potrzeba budowania ścieżek szerszych i.. dwupasmowych. Te istniejące stwarzają niebezpieczeństwo przy wymijaniu i wyprzedzaniu.

      Idąc za ciosem trzeba też pomyśleć o bezkolizyjnych, wielopoziomowych skrzyżowaniach ścieżek. Z pasem awaryjnym i parkingami z wodo(?)pojem.

      Niektórzy rowerzyści pozwalają sobie na - stanowczo - zbyt wiele. Na wąskich ścieżynkach jadą zbyt szybko, zwłaszcza tam gdzie mogą się znajdować także piesi. Jakieś ograniczenia prędkości ( i kontrole) są konieczne.

      Często lekceważonym utrudnieniem są gałęzie. Piechurowi niestraszne - dla rowerzysty niebezpieczne.
      • lucyferos Pedały na rowerach! 07.07.09, 12:35
        Latem, w miejscach publicznych mamy do czynienia z powszechnym
        pedałowaniem.Niektóre pedały poruszają się po jezdniach w miejscach
        gdzie jest to nieuzasadnione (np. na trasie siekierkowskiej) lub co
        gorsza jeżdżąc z dużą prędkością po chodnikach przy ul.Puławskiej.
        To są pedały!
      • critto Re: Warszawa Ursynów 07.07.09, 13:09
        wystarczą szerze ścieżki, oddzielone od chodnika pasem zieleni - tam, gdzie się
        da. Na ścieżce nadmorskiej w Trójmieście tak zrobiono i jest OK.
        Ale już przed Dworcem Gł PKP w Gdańsku konieczne stało się postawienie płotków,
        aby piesi chodzący jak bydełko nie włazili na ścieżkę. Cóż, bydełko rozumie
        tylko płotek...


        --
        -------------------------------------------
        ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
        I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
      • Gość: wroclawjacek Co tam Warszawa,to miasto aut IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 16:37
        > Natężenie ruchu rowerowego jest w mojej dzielnicy tak duże, że pilną stała się
        > potrzeba budowania ścieżek szerszych i.. dwupasmowych.

        Podobnie i u mnie. To efekt coraz większych korków więc coraz więcej osób
        przesiada sie na rowery. Scieżki budowane sa w różnych standardach i różnej
        szerokosci. Na trasach głownych ścieżki powinny mieć nawet 3,5 metra tak aby
        możliwe było wyprzedzanie rowerzysty bez narazanie się na zderzenie z tym
        jadącym z naprzeciwka.



        > Te istniejące stwarzają
        > niebezpieczeństwo przy wymijaniu i wyprzedzaniu.
        >
        Zgadza się , dlatego cześc zbyt waskich scieżek łamiacych normy ujęte w
        przepisach jest przebudowycwanych na zgodne z prawem.




        > Idąc za ciosem trzeba też pomyśleć o bezkolizyjnych, wielopoziomowych skrzyżowa
        > niach ścieżek.
        Są już np na placu Społecznym.


        >Z pasem awaryjnym i parkingami z wodo(?)pojem.Owszem wzorem cywilizowanych
        krajów Wrocław ostatnio otworzył kilkanaście parkingów dla rowerów .Stoją
        zazwyczaj przy pętlach i w centrach handlowych.
        Niestety ody tam nie ma.


        > Niektórzy rowerzyści pozwalają sobie na - stanowczo - zbyt wiele.
        > Na wąskich śc
        > ieżynkach jadą zbyt szybko,
        To potwierdza że szerokośc ścieżek nie jest dopasaowana do prędkości rowerzsyty,
        ale to niedługo się zmieni.



        >zwłaszcza tam gdzie mogą się znajdować także piesi.
        Tylko idiota albo osoba bez prawa jazdy moze pisac ze na wąskich scieżkach moga
        się znajdowac piesi.

        > Jakieś ograniczenia prędkości ( i kontrole) są konieczne.
        >
        Dla tych pieszych ?
        Znasz prędkość maksymalną obowiązującą na wąskich scieżkach ?

        Wsiądź do swego auta , przyblokuj noga pedał gazu na 50km/h i zobacz ile aut
        będzie cię wyprzedzać a ile na ciebe trąbić.
        Nawet jadąc 70km/h ulica Legnicką praktycznie wszystkie auta chcą wyprzedzać bo
        ta prędkośc wydaje im się zbyt małą.



        > Często lekceważonym utrudnieniem są gałęzie. Piechurowi niestraszne - dla rower
        > zysty niebezpieczne.

        To też zaniedbanie urzędnicze ale łatwe do usunięcia przez ZDiUM . Wyślij do
        nich maila a jak nie zrobią pisz do oficera rowerowego.
      • critto Re: Miasto zapłaci za zniszczony rower 07.07.09, 12:54
        heh jeśli znasz jakichś, to warto do nich napisać... I zaproszenie oficjalne
        wysłać. Skończą się dobre czasy dla polityków i urzędników, gdy kolejny
        poszkodowany uzyska paręset tysięcy odszkodowania...


        --
        -------------------------------------------
        ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
        I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
    • zgrozazgroza rowerowi przeszkadza miasto 07.07.09, 11:48
      Najwyraźniej cykliści czują się niedowartościowani. Im ktoś jest mniejszy tym
      bardziej krzyczy. Liczy się tylko ego cyklisty i oczywiście kasa, kasa innych.
      To nie ważne, że krawężnik wydziela ulicę, że ukierunkowuje spływ wody,
      utrudnia niekontrolowane wejście na jezdnię. To nie ważne, że cyklista zgodnie
      z przepisami powinien zatrzymać się, zsiąść z roweru i przeprowadzić go przez
      jezdnię dla bezpieczeństwa swojego i innych.
      To nie ważne, że słupy w ścieżce rowerowej, ale też i w chodniku to
      oświetlenie, znak drogowy, trakcja.
      Napisano, że krawężnik na zjeździe ma by obniżony i już! że przeszkód być nie
      może to się martwcie inni się martwcie!
      Życzę cyklistom nieustających kapci, awarii, odparzających siodełek,
      uczulających dezodorantów i krawężników wysokich jak w Indiach.
      • Gość: Balbek Re: rowerowi przeszkadza miasto IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.07.09, 12:18
        Następny mądry inaczej. Poczytaj przepisy to nie będziesz się tak ośmieszał.

        "To nie ważne, że cyklista zgodnie z przepisami powinien zatrzymać się, zsiąść z
        roweru i przeprowadzić go przez jezdnię dla bezpieczeństwa swojego i innych."
        Najlepiej żeby jeszcze przenosił rower na plecach :) Jak jest wyznaczone miejsce
        to mogą przejeżdżać i nic na to nie poradzisz.

        "To nie ważne, że słupy w ścieżce rowerowej, ale też i w chodniku to
        oświetlenie, znak drogowy"
        Ważne. Tyle, że są przepisy wyraźnie regulujące powstawanie wyżej wymienionych.
        Pomyśl co by było gdyby na środku autostrady postawiono latarnię albo znak.
        Zaraz mi napiszesz, że to są inne prędkości etc. Zasada jednak ta sama. Przepisy
        budowlane określają co można postawić i gdzie.

        "Napisano, że krawężnik na zjeździe ma by obniżony i już! że przeszkód być nie
        może to się martwcie inni się martwcie!"
        I bardzo dobrze, że ma być obniżony. Niestety dalsza część zdania to bełkot.

        "Życzę cyklistom nieustających kapci, awarii, odparzających siodełek,
        uczulających dezodorantów i krawężników wysokich jak w Indiach.
        Myślę, że oni życzą Ci tego samego.
        • Gość: rumof Re: rowerowi przeszkadza miasto IP: 212.127.95.* 07.07.09, 12:40
          Nie obrażaj ludzi. Problem niestety istnieje, tak jak to wyżej opisał. Co z
          tego, że wyciągnie się pieniążki od zarządu dróg? OK nauczymy ich rozumu, bo ich
          praca nam się nie podoba. Nauczymy za pieniądze innych. Ale co nas to obchodzi.
          Moim zdaniem nie wszędzie się udaje zrobić coś idealnie, ale to nie powód, żeby
          pozostałym życie zatruwać. Rowerzyści są dużą grupą mieszkańców, ale nie jedyną.
          Są do tego powszechnie akceptowani, więc czy nie powinni myśleć o sobie przez
          pryzmat problemów innych?
              • Gość: pshemo Re: Złośliwość czy głupota IP: *.torolab.ibm.com 07.07.09, 17:22
                A mnie sie podoba. Niestety uzyskanie jakichkolwiek odszkodowan w
                naszym kraju jest sukcesem. Problem w tym, ze owe odszkodowania
                powinny byc potracane z wyplat pracownikow odbierajacych owe buble
                i tych odpowiedzialnych za likwidacje tego typu problemow na
                sciezkach. To chyba bylby jedyny sposob na eliminacje bubli w
                przyszlosci.
              • Gość: wroclawjacek Re: Złośliwość czy głupota -piszących IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 18:27
                > Krawężniki są typowe, prefabrykowane wys 30, lub 22cm. Raczej niechlujstwo
                > wykonawców,
                raczej , czyżbyś nie był przekonany ?
                Słyszałeś o nadzorze , projekcie i odbiorze ?



                > o złośliwość raczej bym nikogo nie podejrzewał.
                Nie chodzi o złośliwość przy budowie tylko przy usuwaniu tych kretynizmów.
                Znasz lepsze określenie sytuacji gdy od lat ZDiUM odpowiada ze to problem nie do
                rozwiązania a nadłozenie asfaltu przed kraweżnikiem nie wchodzi w grę ?
                To jest złośliwe zachowanie nastawione na zniechęcenie do czestych prób
                likwidowania w anjtańszy sposób wysokich kraweżników.
                ZDiuM owszem zgadza sie obniżać ale przez rozkopanie jezdni co kosztuje ok 2000
                zł i nie ma chetnych do tej roboty.
                W tym tempie to za 70 lat krawezniki zostaną obniżone do przepisowych.
                Taka spychologia to czysta złosliwość ZDiuM.




                >Natomiast wyciągani
                > e
                > pieniędzy "bo mi się należy" i nagłaśnianie tego jako sukces bardzo mi się nie
                > podoba.
                Niepodoba ci się ze ktoś dostaje należne pieniądze ?
                Jak ci ktoś wjedzie w autko to zrezygnujesz z należnego odszkodowania ?

                Ty po prostu nie rozumiesz że dzięki tym odszkodowaniom sprawa bubli na
                ścieżkach może być rozwiązana a na pewno przyśpieszona co unaocznia ze krawężnik
                już został obniżony.
                Czekamy na następne wypadki aby je poobniżać ?
                Może jak będzie śmiertelny to zrobi się hurtem 50-100 a może więcej ?
                To prawda ze Polak mądry po szkodzie.
                Jeden poeta przestrzegał że Polak nowe przysłowie sobie kupi, że i przed szkodą
                i po szkodzie głupi.
                Jak czytam wasze wypowiedzi to myślę że świat się zmienia ale głupich nie sieją,
                ci zawsze się rodzą w nadmiarze co przekłada się na to ze w Polsce ginie 10 razy
                więcej osób niż w Niemczech.Pewnie robimy oszczędności.
          • Gość: Balbek Re: rowerowi przeszkadza miasto IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.07.09, 12:57
            Przyjąłem tylko ogólny ton rozmówcy.

            "Problem niestety istnieje, tak jak to wyżej opisał."
            Jak mogę uzmysłowić Ci żebyś się nie obraził? Rozumiesz co to są przepisy prawa
            budowlanego? Wymagam tylko ich egzekwowania. Jak Ci belka na głowę w domu
            spadnie to też powiesz, że się nie wszystko idealnie da zrobić i machniesz na to
            ręką?

            "praca nam się nie podoba. Nauczymy za pieniądze innych. Ale co nas to obchodzi."
            Ja uważam, że za moje pieniądze także. Chyba, że masz jakieś lepsze informacje
            na co przeznaczono moje podatki.
          • critto Re: rowerowi przeszkadza miasto 07.07.09, 13:07
            skoro mieszkańców stać na wybieranie tak nieudolnych władz i niekontrolowanie
            tego, co one robią (kto broni przyjść na sesję Rady Miasta) i jakich urzędników
            zatrudniają, to niech mieszkańcy płacą za to ze swojej kieszeni jako podatnicy.
            Od dawna uważam, że miasta powinno się przekształcić w spółki czy spółdzielnie
            zarządzane przez mieszkańców - może wtedy nauczyliby się dbać o swoje... Choć
            moje doświadczenia ze wspólnotami mieszkaniowymi pokazują, że wcale
            niekoniecznie tak musi być.

            --
            -------------------------------------------
            ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
            I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
          • Gość: wroclawjacek auta zastawią Wrocław IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 18:13
            > Nie obrażaj ludzi.
            Jak ma nie obrażać głupców i oszustów z powodu których mieszkańcy narażenie są
            na utratę zdrowa a czasem i życia ?
            Tui nie tylko obrażać ich należy ale i wybatożyć albo kazać na swój koszt
            poprawiać brakoróbstwo.
            Na zdjęciu widac ze ściężka prowadzi w prawo z kraweżnik skręca w lewo.



            >Problem niestety istnieje, tak jak to wyżej opisał. Co z
            > tego, że wyciągnie się pieniążki od zarządu dróg?
            To MOze niech ZDiuM nie wypłaca kierowcom odszkodowań za urwane koła ?Cłopie
            namawiasz do lekceważenia prawa a to własnie z takiego lekceważenia odebrano
            ściezki niespełniające norm.
            Prawo zmusza zarządcę drogi do wypłacania odszkodowań.
            To prawo ustanowiono nie po to aby uszczuplac kasę gminy tylko aby
            przeanalizować wysokośc odszkodowań i wyciągnąć konsekwencje w stosunku do
            winnych. JEst oczywiste ze jakby zamiatać pod dywan to dłużej te
            nieprawidłowości by były. Widac na zdjeciach ze kraweżnik już został obniżony
            czyli jest korzysc społeczna mimo straty 350 zł.
            Już tam nikt głowy nie rozbije.Szkoda ze przy okazji nie wyprofilowano lepiej
            ściezki no ale z powodu hydrantu pewnei nie dało się inaczej



            >OK nauczymy ich rozumu, bo ic
            > h
            > praca nam się nie podoba.

            Tak właśnie trzeba robić. Trzeba ocenić niekompetentnych urzędników skoro ich
            przełożeni nie zauważyli ze odebrano bubla.
            Trzeba uczyć ich rozumu skoro im go brak.

            >Nauczymy za pieniądze innych.
            Każde uczenie rozumu odbywa się za pieniadze cudze.
            Chyba nie proponujesz likwidacji szkół ?


            > Ale co nas to obchodzi.
            Zawsze sa tacy co maja w doopie bezpieczeńsstwo innych.
            Wiekszosc z nich jednak wstydzi sie do tego przyznawac publicznie.


            > Moim zdaniem nie wszędzie się udaje zrobić coś idealnie,
            I z tego powodu tak często oddaje się buble.
            Jest przepis zabraniający budowania krwezników wyższych niz 10 mm ale ponieważ
            "nie zawsze udaje się coś zrobić idealnie " to sie odbiera złe wykonanie drogi.
            Może przepisy są do kitu a wykonawca i inwestor wiedza lepiej jak droga dla
            rowerów powinna być wykonana ?



            > ale to nie powód, żeby
            > pozostałym życie zatruwać.
            Czujesz się "pozostałym" czy "zatrutym" ?



            > Rowerzyści są dużą grupą mieszkańców, ale nie jedyną
            Dzieki ześ mi to uzmysłowił.
            Pewnei dlatego co roku idzie na remonty dróg ponad pół miliarda i czeka ans 3
            miliardy wydatków w planie wycisznia rychu drogowego w I etapie.
            Pewnie dlatego na wiekszosci skrzyżowań skrócono czas nie ze ze wzrostem ilości
            kierowców ( rośnie liczba idiotów.
            Wiesz jaki procent inwestycji drogowej ma iść na wykonanie drogi dla rowerów ?
            Wiesz ile z tych 560 mln w zeszłym roku poszło na scieżki ?
            Umiesz porównać 560 mln i 0,1 mln i wyciągnąć wnioski dlaczego za 70 lat ścieżki
            zostaną połączone ze sobą aby dało się z południa na ponoć miasta dojechać ?



            > Są do tego powszechnie akceptowani,

            Ty sobie kpisz prawda ? To zwykła prowokacja ?
            Długa jest lista poszukiwań przez Policje świadków wypadków potrąceń rowerzystów
            w ostatnich tygodniach.
            Wiekszość rowerzystów ratuje swe życie ii zdrowie uciekając na chodniki a nawet
            tam gdzie są scieżki nie można być pewnym bezpieczeństwa


            >więc czy nie powinni myśleć o sobie przez
            > pryzmat problemów innych?
            Brak słów aby to skomentować.
            Rowerzyści mają założyć kaski i nie domagać się budowania bezpiecznych dróg dla
            rowerów bo inni mają swoje problemy ?
            Czuję tu swąd etyliny w tym gadaniu
      • Gość: worek_z_owsem Re: rowerowi przeszkadza miasto IP: 91.198.246.* 07.07.09, 12:22
        zgrozazgroza, zmień sobie nick na idiotyzmidiotyzm :)

        Po pierwsze: rozmawiamy o drogach rowerowych, nie o chodnikach i przejściach dla
        pieszych. Na DDR nie powinno być krawężników o wysokości powyżej 1 cm.

        Po drugie: słupy w skrajni DDR są niedopuszczalne, nie jest żadnym
        wytłumaczeniem konieczność stawianie tam rzeczy takich jak znaki drogowe czy
        słupy trakcyjne, a sposób w jaki jest to czynione pokazuje jedynie nieudolność w
        projektowaniu i zarządzaniu przestrzenią publiczną.

        > Życzę cyklistom nieustających kapci, awarii, odparzających siodełek,
        > uczulających dezodorantów i krawężników wysokich jak w Indiach.

        Po trzecie: Panu już dziękujemy i zapraszamy do wyjścia.
      • critto a kto cię słucha? i po co? 07.07.09, 13:02
        Wysoki krawężnik to także niebezpieczeństwo dla osób niepełnosprawnych - często
        krawężniki nie są obniżane na przejściach dla pieszych i niepełnosprawny nie
        może podjechać czy zjechać wózkiem. Niby dlaczego ma mieć dodatkowo utrudnione
        poruszanie się?
        To także zagrożenie dla samochodów, np. dla karetek pogotowia, które muszą
        zaparkować na chodniku, aby ratować czyjeś zdrowie lub życie.
        Ech, potem tacy jak Ty się dziwią, że są przez "klasę rządzącą" traktowani jak
        pariasi, z których zdaniem nikt się nie liczy... A niby jak macie być
        traktowani? Gdyby was słuchano, nastąpiłaby katastrofa i bylibyśmy 100 lat za
        Zimbabwe...


        --
        -------------------------------------------
        ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
        I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
      • Gość: wroclawjacek auto to zgroza-zgroza dla miasta IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 17:40
        > Najwyraźniej cykliści czują się niedowartościowani.
        Prawdopodobnie nie jesteś w stanie zauważyć różnicy między walka o swe
        bezpieczeństwo w tym i życie a niedowartościowaniem.
        Pewnie czujesz się bardzo dowartościowany w swoim autku.

        >Im ktoś jest mniejszy tym
        > bardziej krzyczy.
        Mniejszy ?
        Dlaczego się wstydzisz napisać od czego mniejszy ?
        Rowerzysta jadąc jest wyższy choć mniejszy od większości aut.
        Precyzyjniej byłoby napisać ze auto jest cięższe od roweru bo smart jest chyba
        krótszy.
        W potocznym języku większy znaczy wyższy więc twe porównanie mija się z prawdą.
        Każdy wie że ponad połowa aut jest zbyt długa jak na auto miejskie.
        To raczej je dyskwalifikuje niż stawia w uprzywilejowanej pozycji.
        Dla wrocławian "większe" znaczy zabiera więcej miejsca na jezdni, parkingu,
        chodniku.
        W tym przypadku większe znaczy gorsze.


        > Liczy się tylko ego cyklisty i oczywiście kasa, kasa innych.
        Z bełkotem się nie polemizuje.
        Kto czytał artykuł wie kto zmarnował publiczne pieniadze, kto potem stracił
        swoje jak i czas i nerwy a kto potem brał pensje aby z publicznych pieniedzy
        wyrównać straty. Znaczy szkoda jedna a trzy razy zapłacone.



        > To nie ważne, że krawężnik wydziela ulicę,
        Co to jest ulica bo PoRD nie zna takiego pojęcia.
        Co to znaczy wydziela bo ddr to droga publiczna i nie potrzeba jej wydzielać
        krawężnikiem od jezdni bo są bezpieczniejsze sposoby oddzielania. Większość dróg w
        Polsce nie ma krawężnków a to znaczy ze nie ma konieczności i potrzeby
        "wydzielania" jezdni.



        > że ukierunkowuje spływ wody,
        W strone Odry ?
        Ciekawe dlaczego w całym mieście obniża się krawezniki dla inwalidów i matek z
        wózkami ?
        czyżby nie pomyślano o niekontrolowanym spływie wody ?
        Słyszałeś coś o profilu jezdni ?



        > utrudnia niekontrolowane wejście na jezdnię.
        najlepiej takie niekontrolowane wejście na droge utrudnia łańcuch.
        Do ciebie chyba nie dociera ze kraweżnik utrudnia kontrolowane wejście i wjazd
        na jezdnię jak i zjazd z niej. Na wielu skrzyzowaniach z powodu wysokich
        kraweżników nie wyznacza się rpzejazdów dla rowerów i rowerzyści jezdża po pasach.
        Czesto brak przejazdu nawet gdy po obu stronach przejscia jest ddr.
        Piszac o niekontrolowanym wejściu na jezdnie wykazujesz się brakiem wyobraźni i
        brakiem dośwaidczenia .
        Żaden pijak czy nieodpowiedzialny pieszy nie powstrzyma się od wejscia na jednię
        z powodu kraweżnika a wrecz odwrotnie może się potknąć i przewrócić. W takic
        miejscach o duzym ruchu wielu pieszych przebiega i nie patrzy pod nogi tylko na
        samochody.







        > To nie ważne, że cyklista zgodnie
        > z przepisami powinien zatrzymać się, zsiąść z roweru i przeprowadzić go przez
        > jezdnię dla bezpieczeństwa swojego i innych.
        Jeżdzisz na benzynie ołowiowej która upośledza myślenie ?
        Art 2.18 PoRd pozwala jeździc rowerem po przejściu dla pieszych.
        Inne artykuły nie pozwalają chodzić po przejeździe dla rowerów a nawet zwalniać
        czy zatrzymywać się.
        Takie zachowanie to tamowanie ruchu. Nie po to wyznacza sie przejażdy dla
        rowerzystów aby ci schodzili z roweru i przeprowadzali go . Ty namawiasz do
        łamania prawa. Art 33.1 zabrania korzystania z innej drogi jak jest wyznaczona
        ddr lub ddrip.

        Proponuje abys ty wychodził z autka przed przejsciem i przepychał je po nim. Ide
        o zakład ze jakby tak wszyscy kierowcy robili to nie byłoby ofiar na zebrach.

        > To nie ważne, że słupy w ścieżce rowerowej, ale też i w chodniku to
        > oświetlenie, znak drogowy, trakcja.
        Ściezka ma status drogi publicznej.
        Co bys powiedział gdyby ci na jezdni nastawiano słupów oświetleniowych , znaków
        i trakcji i potem mówiono ze to nieważne ze tam stoją ?
        Należysz do ludzi , ktorzy nie rozumieją ze nie wolno łamac prawa.
        Pewnei należysz do tych , którzy nie rozumieja ze te kwestie w tym i
        bezpieczesńwo ruchu sa regulowane odpowiednimi przepisami.


        > Napisano, że krawężnik na zjeździe ma by obniżony i już! że przeszkód być nie
        > może to się martwcie inni się martwcie!
        > Życzę cyklistom nieustających kapci, awarii, odparzających siodełek,
        > uczulających dezodorantów i krawężników wysokich jak w Indiach.
        A ja życzę aby twój psycholog wyjechał z kraju bo ci wcale nie pomaga.
        • real_mr_pope Re: auto to zgroza-zgroza dla miasta 07.07.09, 23:45
          > Art 2.18 PoRd pozwala jeździc rowerem po przejściu dla pieszych.

          Nic takiego nie pozwala. Napisane jest, że za pieszego uznawana jest
          także osoba prowadząca, ciągnąca lub pchająca m.in. rower. Żadne z
          tych słów nie wskazuje, że rowerzysta może pokonać przejście dla
          pieszych jadąc na rowerze.
          Idąc tropem Twojego rozumowania to rowerzysta mógłby swobodnie
          jeździć rowerem po chodniku w każdych warunkach, wszak w rozumieniu
          ustawy byłby pieszym.

          > Takie zachowanie to tamowanie ruchu. Nie po to wyznacza sie
          > przejażdy dla rowerzystów aby ci schodzili z roweru i
          > przeprowadzali go .

          Nie po to wyznacza się przejazdy dla rowerzystów, żeby ci traktowali
          przejścia dla pieszych jako drogę dla rowerów:)

          • wroclawjacek Re: auto to zgroza-zgroza dla miasta 08.07.09, 12:24
            real_mr_pope napisał:

            > > Art 2.18 PoRd pozwala jeździc rowerem po przejściu dla pieszych.
            >
            > Nic takiego nie pozwala. Napisane jest, że za pieszego uznawana jest
            > także osoba prowadząca, ciągnąca lub pchająca m.in. rower. Żadne z
            > tych słów nie wskazuje, że rowerzysta może pokonać przejście dla
            > pieszych jadąc na rowerze.
            Nie wskazuje bo wyciałeś tylko cześć przepisu opuszczją ta najwazniejszą czyli
            dotycząca rowerzysty na rowerze.
            cyt:" .....a także osobę w wieku do 10 lat kierującą rowerem pod opieką osoby
            dorosłej"
            A zatem przepis pozwala rowerzyście jechać po przejściu o czym nie mają
            zielonego pojęcia kierowcy.



            > Idąc tropem Twojego rozumowania to rowerzysta mógłby swobodnie
            > jeździć rowerem po chodniku w każdych warunkach, wszak w rozumieniu
            > ustawy byłby pieszym.
            tak włąśnie jest .Moze jezdzic praktycznie zawsze jeśli się wczyta w słabo
            sprecyzowany przepis.
            Przepis pozwala np jeździć nawet po wąskich chodnikach jeśli się opiekujesz
            osobą do 10 lat na rowerze.
            Już wtakie niuanse typu czy wrocławskie ulice to drogi po których mozna jeżdzić
            szybciej niż 50km / h bo zaważam zła wolę w przekazaniu brzmienia art 2.18





            > Nie po to wyznacza się przejazdy dla rowerzystów, żeby ci traktowali
            > przejścia dla pieszych jako drogę dla rowerów:)
            >
            Ja opowiadałem na zalecenie schodzenia z roweru przed przejazdem. Jeśli jest
            przejazd to należy karać za jazdę po pasach. Jak nie ma przejazdu to ja uczę
            rowerzystów aby jechali pół metra od bo to umożliwi uniknięcie mandatu.
            Niestety np na ul.Chełmońskiego jest przejazd nieoznaczony ani znakami pionowymi
            ani poziomymi. Czy tam można karać za przejeżdżanie drogi w miejscu
            niedozwolonym tylko dlatego ze na ddr która ma 15 lat ktoś zapomniał po zmianie
            asfaltu uzupełnić linię P11 oznaczająca przejazd ? Wszak łuki i umiejscowienie
            ddr umożliwiają bezpieczny przejazd bez zsiadania.
            Znam wiele miejsc gdzie na ddr zapomniano namalować przejazdy.
            Zadem sąd nie ukaże że rowerzysta nie zorientował się ze tam nigdy nie było
            przejazdu myśląc ze linie są po prostu starte jak i sama zebra.
            • real_mr_pope Re: auto to zgroza-zgroza dla miasta 08.07.09, 22:22
              > A zatem przepis pozwala rowerzyście jechać po przejściu o czym nie
              > mają zielonego pojęcia kierowcy.

              Tak, dziesięciolatkowi i osobie, która opiekuje się tym
              dziesięciolatkiem. Ilu rowerzystów przejeżdżających przez przejście
              dla pieszych opiekuje się dzieckiem do lat 10?

              > Przepis pozwala np jeździć nawet po wąskich chodnikach jeśli się
              > opiekujesz osobą do 10 lat na rowerze.

              Jeśli! Tyle, że tych rowerzystów opiekujących się dzieckiem do lat
              10 (jadącym na rowerze) jakoś masowo nie widzę! Zwykle widzę
              rowerzystów jadących samotrzeć, lub w parach. Ślepy jestem?

              > Ja opowiadałem na zalecenie schodzenia z roweru przed przejazdem.
              > Jeśli jest przejazd to należy karać za jazdę po pasach.

              Jeśli przejazdu nie ma, to także należy karać za jazdę po pasach.
              Natomiast za jazdę po przejeździe oczywiście, że nie. W końcu po to
              jest ten przejazd:)
        • zgrozazgroza Re: wroclawjacek 08.07.09, 11:03
          Nie wysilaj się już. Najwyraźniej nie potrafisz się zdystansować do tematu i
          uciekasz się do wycieczek personalnych. Kodeks drogowy musisz jeszcze
          postudiować bo nie masz szans na prawo jazdy.
          Wyluzuj.
          A tak dla twojej wiadomości to poruszam się głównie na rowerze od
          kilkudziesięciu lat ale nie podzielam emocjonalnych działań lobby cyklistów.
      • Gość: turysta Re: rowerowi przeszkadza miasto IP: *.szczecin.mm.pl 13.07.09, 18:41
        zgrozazgroza napisał:

        > To nie ważne, że krawężnik wydziela ulicę, że ukierunkowuje spływ wody,

        Rozumiem, że w Danii, Holandii,Szwecji, Niemczech, woda płynie inaczej, bo tam
        krawężników się praktycznie nie stosuje? A jeśli nawet krawężnik potrzebny, to
        nie można zastosować takiego ściętego, z łagodnym spadkiem ku ziemi (nie ten
        okrągły na kancie, tylko inny).

        > utrudnia niekontrolowane wejście na jezdnię.

        I utrudnia niepełnosprawnym na wózkach wjazd na chodnik. Gratuluję egoistycznej
        postawy.

        > To nie ważne, że cyklista zgodnie
        > z przepisami powinien zatrzymać się, zsiąść z roweru i przeprowadzić go przez
        > jezdnię dla bezpieczeństwa swojego i innych.

        Na przejazdach dla rowerów? Po to buduje się drogi dla rowerów, by za każdym
        razem zsiadać z roweru? Ciekawa teoria, ale najwyraźniej bliska urzędniczym
        ludkom... Może jeszcze po drodze rowerowej rowerzysta powinien iść obok roweru?

        > Życzę cyklistom nieustających kapci, awarii, odparzających siodełek,
        > uczulających dezodorantów i krawężników wysokich jak w Indiach.

        Życzę Tobie stresu na chodnikach związanego z pędzącymi cyklistami, utrudnień w
        ruchu, związanego z rowerzystami, którzy jadą wygodniejszą dla siebie jezdnią,
        niż ścieżką, itp.. Może wtedy zrozumiesz, że dobre drogi dla rowerów to korzyść
        dla wszystkich, a nie tylko dla tych, co jadą rowerami..
    • Gość: gorczyca Miasto zapłaci za zniszczony rower IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.09, 13:23
      nie przesadzajmy z narzekaniem- przy każdej nowo-budowanej i
      projektowanej drodze są ścieżki rowerowe. Czasem mało miejsca jest
      nawet nachodnik, więc ciężko wymagać tworzenia ścierzek tam gdzie
      sie po prostu nie da. Z drugiej strony jest pytabie, czy ścieżki są
      projektowane dobrze - i kontrolą tego powinien sie zająć oficer
      rowerowy. No bo od tego przecież jest, prawda?
      • wroclawjacek Nie ma ani jednej ddr, są ściezki a raczej kawałki 08.07.09, 13:06
        Gość portalu: gorczyca napisał(a):

        > nie przesadzajmy z narzekaniem- przy każdej nowo-budowanej i
        > projektowanej drodze są ścieżki rowerowe.

        Wymień choc jedną owo budowaną drogę gdzie są ścieżki rowerowe.
        Dróg się nie budje tylko remontuje.
        jak się remontuje 2 km tak jak ul.Lotnicżą to powstsje 2 km ścieżki.
        jak się remtuje skrzyzowania to powstaje nowy kikut 50-10 metrow ściezki.
        Popatrz na mapę ścieżek to zrozumiesz dlaczego nie sa połaczone.
        Trzeba czekać 30 lat aż ta cześć drogi ktorą nie byłaremontowana wejdzie do
        planów remontow.
        Znasz np jedną ściezkę którą mozan z południa Wrocławia dojechac do centrum lun
        do dzielnic północnych ?
        Ile warte jest 150km ścieżek skoro jadąc ulica Powstańćów Ślaskich wpadasz w
        ślepą uliczkę ?
        Pod Arkami wbdowana 10 metrw ściezki.Och jak sie ciesze że skrzyżowanie zostao
        wyremonowane.
        Może nie zauważyłaś eś) że Powstańćów i Świdnicka zostały wyremontowane aż do
        Piłsudskiego.
        Czy powstała tam ścieżka choć wpakowano w droge tyle kasy i czy tą slepą ścieżka
        po zachodniej stronie należy jechac pod prąd ulica Naspowa , przebiegnąc pod
        wiaduktem , czy cofać się nia spowrotem do ul.Swobodnej ?


        >Czasem mało miejsca jest
        > nawet nachodnik,
        Nie rob jaj. na chodnik to mało miejsca jest na ul.Dworcowej.
        Chyba nie jesteś z Wrocławia i nie wiesz ze wiekszośc miasta została wybrzona
        więc chodniki budowano o szerokosci 5-6 metw odzielając je od jedni
        kilkumetrowym trawnikiem.
        Na prawie wszystkich ulicach na chodnikach parkuja samochody, moze dlatego
        wydaje ci się ze wrocławskie chodniki są zbyt wąskie.
        Znasz jedną sciezkę zbudowana dla rwerzystów ?
        Scieżki buduje się dla dla samochodziarzy. naprawia się ulice a normy nakazja
        przy odpowiedniej szerkości jezdni aby budowac ddr.
        Zatem remonuje się droge w interesie kierowców a przy okazji poowę chodnika
        wykłąda się kostką w innym kolorze.
        Większośc tych ddr nie spełnia wymagań co do promienia łuków , separacji od
        pieszych i przystanków .Zazwyczaj brak bezpiecznych wjazdów na nie , są
        nieoznakowane itd.Rowerzysci narzekają ze budje się je z kostki zamiast
        asfaltwych ale miasto wie ze pod kostka biegną instalacje i ddr sa cągle
        rozkopywane wiec kostkę sie łatwo układa na powrót.
        Zatem nawierzchnia ddr ma służyć firmom robiącym wykopki a nie rowerzystom.
        Zauważ że przy każdej budowie ścieżki służą za plac pod bazę . ( Hallera,
        Grabiszyńska, Wiśniowa, Powstańców, pl.Bema)
        Mógłbym się zastanowić czy jakaklwiek budowa odbyła się bez zajmowania ddr.
        nawet jak drogę się wyremontuje to ddr służy jeszcze wiele tygodni lub miesiecy
        za bazę .
        Na samej ulPowstańćów naliczyłem niedawno 6 budów rzez ktore scieżka była
        wyłaczona z ruchu.nawet jeśli jedna budowa się skończy to zaczyna ina 5000
        metrów dalej. Znaczy ze ta scieżka od 5 lat jest nierzejezdna i potrwa to pewnie
        jeszcze z 10 lat.
        My mamy kawałki scieżek a nie drogi dla rowerów.


        >więc ciężko wymagać tworzenia ścierzek tam gdzie
        > sie po prostu nie da.
        Ty chyba nie rzumiesz na czym polega rozwój cwlizacyjny.
        Nie ma nie da sie . Mozna najwyżej później zrobić.
        Maista się tworzy dla ludzi a nie dla "nie da się ".
        Jestes urzednikiem ?
        Urbaniści planuja miasto na sto lat do przodu. jeśli wpuszcza sie do cenrum ruch
        to należy przebic lice na taka szerokość aby zapewniała bezpieczeństwo wszytkim
        uczestnikom.
        Przykładowo ulica Powstańców Śląskich ma ponad 70 metów szerokości a ściezki tam
        dalej nie ma.

        Na świecie ddr wyznacza się w pasie jezdni jeśli brakuje miejsca "na
        chodniku".Sepwruje się ruch rwerzystów od aut ze wzgledów bezpieczeńśtwa.Jesli
        nie ma miejsca na dwa pasy dla aut to jedna jest jednpasmowa. Jesli potrzebna
        jest arteria to burzy się domy a ulice projektuje tak aby już nikt nie gadał ze
        nie da się.





        >Z drugiej strony jest pytabie, czy ścieżki są
        > projektowane dobrze - i kontrolą tego powinien sie zająć oficer
        > rowerowy. No bo od tego przecież jest, prawda?
        Ludzieeeee ...
        Chyba mamy w Polsce prawo.
        Oficer to ewenement istniejący w kilku miastach.
        Na swiecie buduje się drogi zgodnie z prawem bez oficerów.
        Sztaby ludzi sudziuje inzynierie drogową na uczelnaich.
        Setki biur rojektowych zabiega o zadania. Inwestycje nadzolzoruje się na kazdym
        etapie. jak miasto się na tym nie zna zleca nadzór inwestorski płacąć za to
        miliony. Potem są odbiory np autostrada A4 od miesiecy jest skończona ale nie
        odebrana.
        Co ma do tego oficer ?
        Drogi buduje się od setek lat i zawsze z głową a pilnuje tego sztab osób.
        Miała postwac ścieżka na ul.Bożego Ciała , Widok i Grodzkiej.
        Biuro Rozwoju Wrocławia opracowała koncecję bdowy tras i miasto te koncepcje od
        dawna realizuje.
        nagle pan najniger zaleca przyspieszenie zakończenia inwestycji i rezygnacje z
        budowy ddr.
        teraz mamy pierśceń ścieżek wokół Starego Miasta przerwany na śwież
        wyremontowanym odcinku.
        Znaczy się ze teraz nikt przez 20-30 lat nie bedzie tych ulic rozkopywał aby
        dokończyć działo ścieżek.
        Znaczy ze viceprezydent Najniger zmarnował pieniądze które juz poszły na budowę
        spójnego systemu ddr.
        Zmarnował aktywność społeczników i praktycznie zablokował możliwość przebudowy
        za kilka lat.
        Zatem prawo sobie a decydenci sobie.
        We Wrocławiu promuje się komunikacje indywidualną i już wkrótce będziemy
        przeklinać włodarzy miasta za ich decyzje.
        Co ciekawe oni z tego miasta uciekają pod Wrocław.

        Czy ktoś zna jedną ścieżkę, którą można gdzieś dojechać bez zsiadania i pchania
        roweru ?
        Była jedna ścieżka z Biskupina Na Pilczyce. Wprawdzie nie była ciągła ale te
        odcinki gdzie brakowało ścieżki były krótkie. No ale odnoga tej ścieżki z
        Sępolna została zamieniona w weekendy na parking. Sprawdzałem w sobotę o 9:00
        ulicą Mickiewicza mało co jeździ .Na ścieżce nikt nie parkuje ale rowerzyści nie
        mogą nią jechać bo jest zakaz.

        • Gość: yago Re: barierki przegradzają ścieżki na wałach IP: *.lanet.net.pl 07.07.09, 19:49
          Bzdura kwadratowa... Koło Przystani Zwierzynieckiej barierki nie ma i jakoś
          samochody nie wjeżdżają, a tam, gdzie chcą wjechać, to i tak znajdują jakiś
          objazd. Za to przyjrzyj się ścieżce biegnącej wałem od Mostu Swojeckiego w górę
          burzówki. Na 100 metrach trzy barierki, o środkową rozwaliłem kolano - nie
          spodziewałem się takiej głupoty, a już szarzało, nie zauważyłem. Teraz walczę z
          zarządcą, bo przez d.pka miałem półtoramiesięczną przerwę w życiorysie...
          • wroclawjacek Re: barierki przegradzają ścieżki na wałach 08.07.09, 13:19


            > Bzdura kwadratowa... Koło Przystani Zwierzynieckiej barierki nie ma i jakoś
            > samochody nie wjeżdżają, a tam, gdzie chcą wjechać, to i tak znajdują jakiś
            > objazd.
            Znam wiele miejsc gdzie auta wjeżdżają ą ze gdzieś tam nie wjeżdżają nie znaczy
            ze nie wjeżdżają w innych miejscach.
            Znam też wiele miejsc gdie nie da się objechac barierek.
            Co do Wału opisywanego to istnieje zakaz jazdy po wałach pojazdami zawrtu w
            ustawie z 18 lipca 2001 Prawo wodne.Wiec jesli na wale nie ma wyznaczonej
            scieżki rowerowej to nic nie wskórasz


            >Za to przyjrzyj się ścieżce biegnącej wałem od Mostu Swojeckiego w górę
            > burzówki. Na 100 metrach trzy barierki, o środkową rozwaliłem kolano - nie
            > spodziewałem się takiej głupoty, a już szarzało, nie zauważyłem.

            Rowerzyści rozwalają kolana tez o słupki przy przejazdach np na ul.Świdnickiej
            pod PDT. Z powodu głupoty kierowców którzy nie przestrzegają znaków zakazu
            cierpią pozostali.
            Teraz walczę z
            Zarząd jest na Matejki. Zyczę sukcesu. Ciekawi mnie co urzędnicy sadzą o zakazie
            jazdy rowerem po wałach .
        • Gość: hmm.. Re: barierki przegradzają ścieżki na wałach IP: *.lanet.net.pl 08.07.09, 09:28
          jakoś sobie nie przypominam na wałach innych samochodów, przynajmniej wokół
          Wyspy, niż te z wrotami do jazu na Bartoszowicach kilka lat temu; wycinając
          ponad 100 dębów, zrobili więcej szkód, niż ktokolwiek inny... im nawet barierki
          nie przeszkodziły
          nie mam najmniejszego zamiaru brać roweru na plecy i przenosić go nad barierką,
          ścieżka jest oznakowana jako droga dla rowerów i takich miejsc nie wolno
          przegradzać; wyobrażasz sobie przegrodzone jezdnie?
    • r.maszkowski uskoki 07.07.09, 14:09
      Uskoki powyżej 1 cm to są na co drugim chodniku między sąsiednimi płytami
      albo między płytami i a miejscami po płytach, które zjadła erozja.
      Obserwacje z Piaseczna i z Warszawy - dzisiaj pierwszy raz w życiu
      przyjechałem do pracy rowerem i pociągiem.
      • wroclawjacek Re: uskoki 08.07.09, 13:25


        > Uskoki powyżej 1 cm to są na co drugim chodniku między sąsiednimi płytami
        > albo między płytami i a miejscami po płytach, które zjadła erozja.

        Znam chodniki gdzie płyty zadarły się na 10 cm na skutek wjeżdznaia na nie aut.
        > Obserwacje z Piaseczna i z Warszawy - dzisiaj pierwszy raz w życiu
        > przyjechałem do pracy rowerem i pociągiem.
        Raport NIk z zeszłego tygodnia udowadnia, ze inwestowanie w drogi to droga do
        nikąd.
        W Warszawie 71 % dróg jest do remontu. We Wrocławiu ponad połowa.
        A nasz sternik wierzy ze wyremontuje wkrótce drogi przejdzie do historii jako
        zbawca miasta.
        www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/kolejny;miazdzacy;raport;nik;o;drogach,99,0,487779.html
    • bolo-liberal Niedostosowanie prędkości do warunków! 07.07.09, 18:56
      > Ścieżka poprowadzona jest za przystankiem komunikacji miejskiej,
      > na którym zwykle jest tłok. Tak było i tego wieczora, nie zdążyłem
      > podrzucić koła, mijając przechodniów.
      Koleś wiedział, że tam zwykle jest tłok i że można spodziewać się utrudnień.
      Mimo to "nie zdążył". Ha ha ha ha.

      > Nie był to pierwsze takie uszkodzenie, wcześniej pękła mi rama,
      > raz widelec.
      A mi (jeżdżę na starym gracie po Warszawie) nigdy nic nie pękło.
      Kolega albo jest ofermą i nie potrafi jeździć, albo, jeździ zwyczajnie za
      szybko i notorycznie "nie zdąża"...
      • wroclawjacek Re: Niedostosowanie prędkości do warunków! 08.07.09, 14:07
        > Koleś wiedział, że tam zwykle jest tłok i że można spodziewać się utrudnień.
        > Mimo to "nie zdążył". Ha ha ha ha.
        hahahha ,czytaj ze zrozumieniem. Tłok jest na przystanku a nie na ścieżce czy za
        wiatą .
        Tam powinna być separacja barierami ochronnymi.
        Na jedni tez jest tłok a mimo to zdarza się często ze auta jeżdżą powyżej 80km/h .
        On nie jechał w tłum tylko ktoś mu zaszedł drogę.
        Krawężnik nie jest na przystanku tylko na ścieżce



        > A mi (jeżdżę na starym gracie po Warszawie) nigdy nic nie pękło.
        I to ma dowodzić że rowery się nie psują od wstrząsów ?
        Dętka ci tez nie "pękła" ?
        To z ciebie taki rowerzysta jak ze mnie kosmonauta.

        > Kolega albo jest ofermą i nie potrafi jeździć, albo, jeździ zwyczajnie za
        > szybko i notorycznie "nie zdąża"...
        To drugie. Jeździ za szybko jak na stan wrocławskich ścieżek.
        Tylko że cześć ścieżek jest niezła a inne niebezpieczne.
        Może wystarczyłoby oznaczyć miejsca niebezpieczne jak nie ma kasy na ich
        przebudowę ?

        Tytuł twój jest bzdurny
        Zasada ograniczonego zaufania mówi ze jadąc drogą mamy prawo zakładać, ze droga
        jest utrzymana w porządku a inni użytkownicy stosują się do przepisów.
        Pojazdem można jechać szybciej niż pozwala na to widoczność drobnych przeszkód.
        Inaczej zawsze ZDiUM mógłby odpowiedzieć kierowcy ze urwał koło bo za szybko w
        dziurę wjechał.

        Podsumowując dyskusje nie widzę aby padł jakiś wniosek co było przyczyną wypadku.
        Rowerzyści wiedza że na ddr są wysokie krawężniki i większość pamiętają
        "tyłkiem". Tu okazuje się ze groźniejszy od typowego krawężnika bywa krawężnik
        schowany ( wystawał w ścieżkę tylko 10 cm ).
        Bez wątpienia przyczynił się źle wyprofilowany zakręt, który kuriozalnie skręcał
        w przeciwną stronę niż prowadzi ddr. To spowodowało zbliżenie się do krawędzi
        ścieżki tam gdzie był występ krawężnika.
        Gdyby takie krawężniki były na przejściach to niejeden pieszy potykałby się na
        nim i przewracał pod samochody bowiem na przejściu nie patrzy się pod nogi tylko
        na auta.
        Wniosek taki ze zamiast czekać aż będą pieniądze na obniżenie krawężników należy
        pozwolić aby za pomocą kątówki i młotka poobcinać wystające ostre krawędzie.
        Będzie to kosztowało grosze. Kwadrans roboty na krawężnik bo to betonowe są
        zazwyczaj. Nie trzeba obniżać krawężnika na całej długości a wystarczy z prawej
        strony ddr wyciąć najazd o szerokości 15 cm.
        Nie przeszkodzi to spływać wodzie deszczowej.
        Dlaczego dotąd tego się nie robi ?
        Bo na takim tanim obniżaniu nikt nie zarobi.
        Powinno się wyznaczyć jedna spółkę do takich pierdułek i dać im stałe
        zatrudnienie bez przetargów.
        Już taka firma sama wyszuka gdzie co trzeba poprawić.
        Dopiero wtedy będzie sens wskazywania setek takich miejsc.
        • Gość: bolo Re: Niedostosowanie prędkości do warunków! IP: *.chello.pl 08.07.09, 15:24
          > On nie jechał w tłum tylko ktoś mu zaszedł drogę.
          > Krawężnik nie jest na przystanku tylko na ścieżce
          Ale rzecz w tym, że on wiedział, że w tym miejscu jest tłok i można się
          spodziewać, że ktoś mu wyskoczy.
          Kodeks drogowy mówi jasno:
          Art. 19. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą
          panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w
          szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku
          pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu.
          Tu zaskoczenia być nie mogło! Facet sam mówi, że w tym miejscu jest tłum.

          > Dętka ci tez nie "pękła" ?
          > To z ciebie taki rowerzysta jak ze mnie kosmonauta.
          Dętki się dziurawią, ale koła sobie nie rozwaliłem. Przecież jak trzeba grzać,
          żeby rozwalić felgę??

          > Tytuł twój jest bzdurny
          > Zasada ograniczonego zaufania mówi ze jadąc drogą mamy prawo zakładać, ze droga
          > jest utrzymana w porządku a inni użytkownicy stosują się do przepisów.
          Przepisy trzeba czytać w całości. Ten brzmi tak:
          Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć,
          że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba
          że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania
          .
          Wobec faktu, że facet wiedział o tym, że w tym punkcie jest często tłum,
          to okoliczności zdecydowanie wskazywały na odmienne zachowanie. To jest
          okoliczność obciążająca.

          > To drugie. Jeździ za szybko jak na stan wrocławskich ścieżek.
          > Tylko że cześć ścieżek jest niezła a inne niebezpieczne.
          Ale jeśli zna ich stan, to powinien dostosować do niego prędkość. To jest
          minimum wymagane przez kodeks. Potem może walczyć o poprawę ich stanu.
          • Gość: wroclawjacek Warunki sie tam niezmieniły więć predkość =ok IP: *.e-wro.net.pl 08.07.09, 16:22
            > Ale rzecz w tym, że on wiedział, że w tym miejscu jest tłok i można się
            > spodziewać, że ktoś mu wyskoczy.
            Spodziewac się że ktoś wyskoczy to można wszędzie .
            Czy jak jedziesz jezdnią to zwalniasz do 10 km/h bo ktoś wyskoczy z zatłoczonego
            przystanku ?
            On powiedziała że tłum jest na przystanku a wypadek mial miejsce na ścieżce
            rerowej ktora prowadzi do przystanku. Ktoś mu wylazł na ścieżce skoro nalechał
            na krweżnik jeszcze na scieżce. Potem jest szeroki chodnik a dokładniej ddrip ,
            potem wiata a potem przystanek.
            We Wrocławiu piesi chodza po sciezkach i jakoś dajemy radę ich wymijac.
            Radek miał jechac wolno bo zbliżał się do przystanku ?
            On ma hamulce i przed samym przystankiem mogł zwolnić.
            Pieszego to widział z daleka. Dlaczego nie hamował ?
            Ano pewnie dlatego ze pieszy zrobił coś dziwnego i nieprzewidywalnego.


            > Kodeks drogowy mówi jasno:
            > Art. 19. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą
            > panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa,
            No więc warunki jazdy po ścieżce są takie ze zarządca drogi powinien zapewnić
            aby żadne przeszkody nie były na ścieżce ani w skrajni czyli 50 cm w poziomie i
            250 cm w pionie.
            Ta ścieżka była wyłożona kostką i nie wolno na niej przekraczać prędkości 5km/h .
            Łuk był dośc łagodny a ddrip wystarczająco szeroka.
            Kieroca na drodze ma prawo wjechać w duża dziurę ktorej tam nie powinno być.
            Chyba nie rozumiesz dlaczego polskie prawo nakazuje wypłatę odszkodowania jesli
            droga jest niebezpieczna.


            a
            > w
            > szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku
            > pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu.
            > Tu zaskoczenia być nie mogło! Facet sam mówi, że w tym miejscu jest tłum.

            Toteż koncentrowała się na tłumie zamiast patrzyć pod koło.
            Naprawdę tego nie jesteś w stanie pojąć że normalnie rowerzysta nie wjeżdża na
            przeszkody no chyba że coś odwróci jego uwagę lub zmusi do skręcenia w stronę
            przeszkody ?
            Nie mogę uwierzyć ze nie widzisz związku z zatłoczonym miejscem a faktem
            wpadnięcia na tak małą przeszkodę .
            Jeśli naprawdę nie potrafisz wyłapać związku przyczynowo skutkowego to zrezygnuj
            z jazdy autem bo nie będziesz mógł przewidzieć co mogą zrobić inni użytkownicy drogi


            > Dętki się dziurawią,
            Detki się dziurawią i pękają. Ale większość dziur to tzw sneiki czyli dowalenie
            kołem o ostra krawędź co skutkuje dwoma dziurkami .
            Kto wolno jeździ to dziurawi głownie na szkłach.

            > ale koła sobie nie rozwaliłem.
            Koło nie pęka od jednego uderzenia.
            Trzeba 10.000 razy uderzyć albo naprawdę porządnie.
            Na zdjęciu widać, że uderzenie było mocne.

            >Przecież jak trzeba grzać,
            > żeby rozwalić felgę??

            Miewałem obręcze popękane w 10 miejscach mimo ze były dwukomorowe.
            Kilka kół już wymieniłem choć nigdy nie robiłem ósemki.
            Dużo trudniej połamać koło w góralu bo np szprychy pod innym kątem napinają
            obręcz a ona sama jest masywniejsza





            > ....to okoliczności zdecydowanie wskazywały na odmienne zachowanie.
            No to odmienne czy typowe?
            Okoliczności wskazywały ze jak istnieje ścieżka dobrze oznaczona i w kolorze
            czerwonym to na nią nie wlezie pieszy.
            Nie było tam żadnej przebudowy drogi ani nietypowego zdarzenia np wypadku.
            Zatem kierujący miał prawo zakładać ze droga jest bezpieczna i zbudowana zgodnie
            z normami.
            Nie mógł zakładać, że tam jest jakiś wystający krawężnik.
            W tej sytuacji musiał się skupić na obserwowaniu pieszych.
            Inaczej mówiąc dostosował prędkość i tor jazdy do pieszych zamiast do przeszkód
            o których nic nie wiedział.
            Nie było tam znaku ostrzegawczego że w pasie drogowym są przeszkody.
            Zatem nie mógł dostosowywać się do warunków i okoliczności , których nie znał.
            A fakt stania ludzi na przystankach nie jest niczym nadzwyczajnym bo omija się
            ich na każdym przystanku.
            Gdyby nie było krawężnika nie byłoby wypadku ale coś mi się zdaje że tego nie
            rozumiesz.
            Nie można usunąć nieuważnych pieszych ale można usunąć niebezpieczne krawężniki
            lub choćby przed nimi ostrzegać

            >To jest
            > okoliczność obciążająca.
            Żadna okoliczność. Kierowca ma prawo jechac po pasach 50km/h i więcej
            niezależnie jak duży tłum stoi przed przejściem.



            > Ale jeśli zna ich stan, to powinien dostosować do niego prędkość. To jest
            > minimum wymagane przez kodeks.
            Akleż zna je leiej niż kto inny bo czesto po nich jeżdiiz ale nie mzoę znac
            kazdego kamienia. Widizłes zdjęcie kraężnika ? To mały występ na sk