Odsiebie.com - kolejny wrocławski sukces
Cóż, po tym artykule serwis zamkną w kilka dni (chyba, że jestem
naiwny albo to prowokacja policyjna) - jeśli więc ktoś ma swobodny
stosunek do własności intelektualnej, lepiej żeby sciągał co się da
przez najbliższe noce.
Przy okazji - zastanawiam się, co bardziej się tzw. społeczeństwu
opłaca: zalegalizowanie piractwa komputerowego czy też wręcz
przeciwnie ściganie go, czy wreszcie wyjście pośrednie (obecne)
nielegalizowanie i losowe ściganie od czasu do czasu.
Pierwsze wyjście teoretycznie powinno pociągnąć za sobą
obniżenie "poziomu"(???) profesjonalnych produkcji bo: mniejszy
zwrot inwestycji w showbusinesie, spadek znaczenia wielkich
producentów (1)filmów, (2)piosenki, (3)gier, (4)programów - w
efekcie brak monopolu wytwórni produkujących głównie chłam i wzrost
znaczenia instytucji produkujących niskobudżetowo, wykonawców
przebijających się dzięki własnym umiejętnościom a nie milionowym
inwestycjom w promocję, większe znaczenie darmowych programów i
systemów operacyjnych, artyści zarabiający tylko na koncertach i
przez to zmuszeni do doskonalenia rzemiosła a nie technologii
sztucznego wspomagania drogą technologią słabych umiejętności...
Wyjście drugie: efekt wysokie ceny wszystkiego co wymieniłem w
punkcie (1-4) ale na dotychczasowym poziomie - o ile poziom ten
kogoś satysfakcjonuje - mnie akurat nie zawsze i nie wszystko
(zwłaszcza w filmie czy muzyce - linuksa instalować jeszcze się nie
odważyłem)
;-)
Wyjście trzecie:jest jak jest - a jak jest wiadomo: w praktyce
sprowadza się do tego, że wszyscy wiedzą, że piractwo istnieje,
niektórzy wiedzą jak piracić aby zmniejszyć sobie koszty rozrywki i
pracy (oprogramowanie) i nie wpaść przy tym, zaś inni, naiwni nie
wiedzą i ryzykują wizytę policji, lub z zaciśniętymi zębami
kupują "własność intelektualną" za duże pieniądze. Wilk jest prawie
syty, owce (my) prawie całe.
W sumie chyba podobałoby mi się wyjście pierwsze - chyba że ktoś
mnie przekona.
pozdrawiam
vonBraun