Nauka jezyka obcego (hiszpanskiego) w UK Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mam zamiar rozpoczac nauke jezyka hiszpanskiego (od postaw) w UK. Czy ktos ma jakies dowiadczenia w tym temacie (niekoniecznie w odniesieniu do j.hiszpanskiego)?

    Najchetniej zapisalbym sie na jakis kurs. W Polsce jest wiele szkol jezykowych prowadzacych roczne kursy w niewielkich grupach, rozpoczynajace sie z reguly we wrzesniu. Czy w UK tez jest dostepna nauka w takiej formie? Czy ktos zna jakies ogolnokrajowe szkoly?

    Nie wiem, czy nauka razem z Anglikami to dobry pomysl ze wzgledu na prosta gramatyke ich jezyka (obawiam sie, ze sie bede nudzil na zajeciach). Pozostaja jeszcze indywidualne lekcje, ale obawiam sie, ze zabraknie mi pieniedzy/motywacji, aby kontynuowac nauke w tej formie.

    Tomek
    • Gość: spiderko IP: *.dsl.cnl.uk.net 21.07.10, 10:22
      Sprawdź w najbliższym collegu.
    • Nie wiem, czy nauka razem z Anglikami to dobry pomysl ze wzgledu na prosta
      gramatyke ich jezyka (obawiam sie, ze sie bede nudzil na zajeciach).


      na zajecia hiszpanskiego ze mna do City Lit chodzily rozmaite nacje np. Wloszki
      dla jakich hiszpanski jest latwy.
      Anglikow paru bylo i najczesciej juz hiszpanski mieli w szkole wczesniej i
      bynajmniej nie byli najgorsi. Japonczykom jak zwykle szlo najtrudniej

      Ja nie wiem jak mozna nazwac gramatyke j angielskiego "prosta" biorac pod uwage
      ilosc czasow idiomow i odstepstw od regul.
      • > Ja nie wiem jak mozna nazwac gramatyke j angielskiego "prosta"
        biorac pod uwage
        > ilosc czasow idiomow i odstepstw od regul.


        Jak sie ma porownanie z innymi jezykami to rzeczywiscie angielska
        gramatyka jest banalnie prosta.


        --
        ---------

        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
        jest patetycznie i lekko mrocznawo.
        • d.o.s.i.a napisała:

          > > Ja nie wiem jak mozna nazwac gramatyke j angielskiego "prosta"
          > biorac pod uwage
          > > ilosc czasow idiomow i odstepstw od regul.
          >
          >
          > Jak sie ma porownanie z innymi jezykami to rzeczywiscie angielska
          > gramatyka jest banalnie prosta.

          Znam j polski, i prawie tak samo j angielski
          gorzej niemniej dogaduje sie znam inne jezyki bo
          przez 10 lat uczylam sie niemieckiego
          prze 5 lat j francuskiego
          przez wiele lat jak wiekszosc z pewnych rocznikow uczylam sie mniej czy
          bardziej skutecznie rosyjskiego
          2 lata na studiach musialam kuc lacine
          1 rok chodzilam na hiszpanski

          Wydaje mi sie wiec ze mam niezly wglad w gramatyke innych jezykow
          To ze w niemieckim sa 4 przypadki i rzeczowniki maja przypisana "plec" itd itp
          nie czyni gramatyki danego jezyka bynajmniej trudniejsza. Jest wlasnie przez
          iles tam regul duzo latwiejsza do ogarniecia
          To ze we francuskim jest wiecej odmian czasownikow i ze jest il & elle nie czyni
          tego jezyka tez trudniejszym. Mniej jest odstepstw od wyjatkow
          Uwazam ze gramatyka j. angielskiego nie jest banalnie prosta, chyba ze ktos
          uwaza ze zna jezyk bazujac na zupelnych podstawach. Znam setki ludzi jacy
          mieszkaja w UK od lat, niektorzy nawet studiuja tu, a jakich poprawiam bo
          wiecznie myla present perfect z simple past i past continous.
          • Chetnie popolemizuje. Mam porownanie glownie z francuskim, ciut
            mniej z niemieckim i rosyjskim (ale ten pomine).


            > To ze we francuskim jest wiecej odmian czasownikow i ze jest il &
            elle nie czyni tego jezyka tez trudniejszym.

            Po pierwsze we francuskim istnieje podobnie tyle czasow co w
            angielskim, conditionale i inne tryby (w sumie, jak by zliczyc to z
            18 roznych gramatycznych tworow/konstrukcji), w ktorych wszystkie
            czasowniki odmienia sie przez 6 osob (przy czym istnieje kilka
            regularnych rodzajow tych odmian oraz pare nieregularnych). O ile
            podobna ilosc czasow w angielskim rowniez istnieje, to jednak
            odmiana angielska jest nieporownywalnie prostsza, to musisz
            przyznac. Dodanie czasownikow modalnych ani koncowki -s w trzeciej
            osobie, i -ed w czasie przeszlym + dosc krotka liczba czasownikow
            nieregularnych, nie czyni z angielskiego bynajmniej jezyka
            prostszego gramatycznie, w porownaniu z jednak dosc bogata lista
            przeroznych koncoweczek we francuskim.

            Juz sam fakt, ze we francuskim pytanie mozna zadac na trzy rozne
            sposoby, w angielskim na jeden, ciut o czyms swiadczy :)

            Jesli chodzi o czasy, to ilosc czasow w polskim jest zblizona
            bardziej do francuskiego, niz angielskiego, bo w to, ze mamy w
            polskim czas przeszly, terazniejszy i przyszly to chyba nikt, kto
            sie uczy jezykow nie wierzy :) To, dowolny szyk zdania, plus
            koniecznosc odmian przez przypadki i przez osoby sprawia, ze uwazam
            polski za bardziej skomplikowany od obu tych jezykow.

            > > biorac pod uwage > ilosc czasow idiomow


            Tu sie zgadzam. Angielski jest trudny idiomatycznie oraz z tego
            wzgledu wlasnie, ze nie ma rozbudowanej gramatyki i czasem trudno
            rozszyfrowac "co podmiot logiczny mial na mysli". Nie jest tak
            precyzyjny i doslowny jak inne jezyki, co mnie osobiscie sprawia
            duza trudnosc. Dla mnie to jest troche taki jezyk typu "Kali jesc
            krowa". W polskim wystarczy powiedziec "kocham", aby wiadomo bylo o
            co chodzi i kto to mowi, w angielskim trzeba powiedziec "I love",
            zeby bylo wiadomo, ze to ja... A jak juz powiesz samo "love" to juz
            nikt nie bedzie wiedzial o co chodzi.

            > i odstepstw od regul.

            Hmm. Tu mam trudnosc. O jakie odstepstwa chodzi? O te pare
            czasownikow nieregularnych (choc w sumie i to za duzo powiedziane)?

            > wiecznie myla present perfect z simple past i past continous.

            A to fakt. Mnie tez sprawia trudnosc present perfect. W innych
            jezykach "perfect" oznacza "dokonany", a w angielskim ni to pies ni
            wydra, a w sumie jest to czas niedokonany :)


            --


            ---------

            A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
            jest patetycznie i lekko mrocznawo.
            • odmiana angielska jest prostsza ale problem z angielskim polega na jego
              niezwyklej wrecz nieregularnosci.
              Francuski wywodzi sie z laciny ( kiedys byl wszak kiepska lacina) , w ktorej ra

              > Juz sam fakt, ze we francuskim pytanie mozna zadac na trzy rozne
              > sposoby, w angielskim na jeden, ciut o czyms swiadczy :)
              no to juz nie jest znowu trudne do zapamietania we we francuskim... bez przesady

              to ilosc czasow w polskim jest zblizona
              > bardziej do francuskiego, niz angielskiego, bo w to, ze mamy w
              > polskim czas przeszly, terazniejszy i przyszly to chyba nikt, kto
              > sie uczy jezykow nie wierzy :)

              Przyznam, ze nie bardzo rozumiem tego co chcesz wyrazic. We francuskim przeciez
              jest o wiele wiecej czasow. No to chyba oczywiste dla kazdego?
              Czy sugerujesz ze w polskim np istnieje podobna relacja jak we francuskim Passé
              composé versus Imperfect etc etc?
              W j. polskim istnialy kiedys np. czas zaprzeszły, czas przyszły uprzedni,
              imperfekt i aoryst ale juz nie istnieja chyba, ze ktos chce sie jakos
              archaicznie wyrazac. Nastepstwo czasowosci jest wyrazane obecnie opisowo.

              . Dla mnie to jest troche taki jezyk typu "Kali jesc
              > krowa". W polskim wystarczy powiedziec "kocham", aby wiadomo bylo o
              > co chodzi i kto to mowi, w angielskim trzeba powiedziec "I love",
              > zeby bylo wiadomo, ze to ja... A jak juz powiesz samo "love" to juz
              > nikt nie bedzie wiedzial o co chodzi.

              J. angielski o wiele szersze slownictwo i umiejetnosc uzywania tego jezyka nie
              wyraza sie w zawilosci zdania pod wzgledem gramatyki ( jak np w niemieckim) ale
              w trafnej komunikacji przy uzyciu bardzo trafnych slow. Jesli chce sie ktos
              ograniczyc do podstawowych 600 slow to ok, wtedy jest Kali jesc Kali pic. Aby
              pisac na poziomie jednakze trzeba sie nieco bardziej wysilic.
              > Hmm. Tu mam trudnosc. O jakie odstepstwa chodzi? O te pare
              > czasownikow nieregularnych (choc w sumie i to za duzo powiedziane)?


              wymowa w j angielskim jest najezona odstepstwami od regul. W gramatyce rowniez
              to istnieje i nie mowie o czasownikach, bo gramatyka to nie tylko czasowniki:).
              Mowie o gramatyce gdzie sa kolosalne ilosci regul. Moge podawac przyklady. Sa
              zreszta ksiazki na ten temat. Po prostu ludzie ucza sie tego na pamiec i nie
              kwestionuja ani sie nie zastanawiaja. Angielski trzeba obkuc... spojna gramatyke
              wystarczy zrozumiec, no tu jej nie ma az tak spojnej wiec wiele rzeczy jest
              pamieciowe

              > > wiecznie myla present perfect z simple past i past continous.
              >
              > A to fakt. Mnie tez sprawia trudnosc present perfect.
              To kwestia czasu.
              • > odmiana angielska jest prostsza ale problem z angielskim polega na
                jego> niezwyklej wrecz nieregularnosci.

                Widzisz, ja tej nieregularnosci w ogole nie widze. Dla mnie
                angielski jest od-do, pare rzeczy, ktore trzeba przyjac na klate i
                to wszystko. Podaj prosze jakies przyklady to moze mi sie rozjasni o
                jakie nieregularnosci moze chodzic.

                > no to juz nie jest znowu trudne do zapamietania we we
                francuskim... bez przesad> y

                Oczywiscie, ale to byl tylko przyklad. To angielski jest dla mnie
                jezykiem pt. "to nie jest trudne do zapamietania". Chocby szyk
                zdania. Staly, niezmienny. Porownaj to z polskim chocby.

                > Czy sugerujesz ze w polskim np istnieje podobna relacja jak we
                francuskim Passé composé versus Imperfect etc etc?

                W skrocie tak, dokladnie chodzi mi o to, ze twierdzenie, ze w
                polskim sa trzy czasy, a np. w angielskim czy francuskim kilkanascie
                jest naduzyciem. W polsce tez jest tryb dokonany i niedokonany,
                terazniejszy ciagly itp. Czytalam, przeczytalam, bylam w trakcie
                czytania, jestem w trakcie czytania, czytam, przeczytam, bede
                czytac, bede czytala itp. Juz nie wspomne o wszystkich wyczytac,
                odczytac, zaczytac sie. Owszem nie istnieje juz formalnie czas
                zaprzeszly (choc ja go uzywam), ale istnieja inne podobne struktury
                co w innych jezykach. Dlatego, tak jak kiedys te kilkanascie czasow
                angielskich robilo na mnie wrazenie (wow, jakie to skomplikowane) to
                teraz zupelnie, bo wiem co to w praktyce oznacza.

                > J. angielski o wiele szersze slownictwo

                Z tym sie zgadzam. Angielski wymaga duzo wiekszej precyzji, duzo
                jest kolokwializmow. Dla mnie jest to produkt uboczny ubogiej
                gramatyki, dla Ciebie cos zupelnie innego. I chyba sie w tej kwestii
                nie zgodzimy :)

                > wymowa w j angielskim jest najezona odstepstwami od regul.

                Ja wymowy nie zaliczam do kategorii gramatyki, a o gramatyce
                rozmawiamy.


                > Mowie o gramatyce gdzie sa kolosalne ilosci regul. Moge podawac
                przyklady. zreszta ksiazki na ten temat. Po prostu ludzie ucza sie
                tego na pamiec i nie> kwestionuja ani sie nie zastanawiaja.

                Gdybys mogla podac przyklady moze bym sobie to bardziej
                zwizualizowala.

                > To kwestia czasu.

                Obawiam sie, ze ten czas jest dla mnie tak nielogiczny i
                abstrakcyjny, ze chyba nawet za sto lat bede sie zastanawiala nad
                nim. Ale sam ten czas nie jest dla mnie wyznacznikiem trudnosci
                angielskiego.



                --
                ---------

                A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                • Gość: t. IP: *.winn.cable.ntl.com 21.07.10, 17:50
                  Hmmm, nie chcialem rozpetac az takiej dyskusji. W porownaniu z wypowiedziami
                  powyzej ja jestem kompletnym laikiem i angielski wydaje mi sie po prostu
                  prostszy niz polski i niemiecki (przypadki, osoby, itp.). Mysle, ze bardzo
                  prawdziwe jest stwierdzenie, ze angielskiego jest latwo sie nauczyc na poziomie
                  sredniozaawansowanym, ale trudno jest tym jezykiem biegle mowic, bo posiada
                  wiele niuansow.
                  • > prawdziwe jest stwierdzenie, ze angielskiego jest latwo sie
                    nauczyc na poziomie> sredniozaawansowanym,

                    Prawda to.

                    ale trudno jest tym jezykiem biegle mowic, bo posiada
                    > wiele niuansow.

                    A to mozna powiedziec chyba o kazdym jezyku :)

                    --
                    ---------

                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                • Owszem nie istnieje juz formalnie czas
                  > zaprzeszly (choc ja go uzywam),

                  Nie wierze ze mowisz "ja bylam zrobilam" czy "widziałam była" No nie wierze!

                  > Gdybys mogla podac przyklady moze bym sobie to bardziej
                  > zwizualizowala.

                  Oj to duzo jest przykladow a nie chce rozciagac watku jaki niemniej mial byc o
                  kursach hiszpanskiego ale zobacz np.: zagadnienie double negative, "If I were a
                  salesman" w trybie przypuszczajacym ale " I was" a nie " I were"
                  itd itp nie chce wydluzac watku wiec :
                  Tutaj
                  • > Nie wierze ze mowisz "ja bylam zrobilam" czy "widziałam była" No
                    nie wierze!


                    Tak nie mowie. Ale mowie na przyklad "gdybym byla wiedziala...".

                    Przyklady, ktore podane sa w tym linku mnie nie przekonuja. W wielu
                    jezykach, na ten przyklad, uzywa sie czasu terazniejszego do
                    wyrazania przyszlosci (ide jutro do kina), czy form "isc/go/aller"
                    do wyrazania bezposredniej przyszlosci. W polskim tez uzywamy
                    terazniejszego dla wyrazenie przeszlosci (w roku 80tym Mietek
                    przystepuje do Solidarnosci). Dla mnie wiec, nie sa to
                    wyjatki "przynalezne" tylko angielskiemu. Dla mnie w ogole nie sa to
                    wyjatki.

                    Double negative (no coz, ja uwazam, ze to w polskim jest wyjatkowo),
                    If I were, a we francuskim je peux vs. puis-je (podobne), w polskim
                    bylaM/gdybyM wiedzialA. Kazdy jezyk ma takie smaczki, ale akurat to
                    nie stanowi o stopniu trudnosci, bo sa to rzeczy latwe do
                    zapamietania.

                    Dla mnie o trudnosci jezyka swiadczy deklinacja (odmiana
                    rzeczownikow, przymiotnikow, imieslowow i innych czesci mowy przez
                    przypadki i liczby) i koniugacja (czasy, tryby, strony). Mnostwo
                    tego jest. W polaczeniu jest to mieszkanka wybuchowa i cos co
                    sprawia najwieksza trudnosc. Ja wiem, ze "at the end of the day" to
                    tez jest tylko zbior regul i wyjatkow, ale jest to skomplikowany
                    wzor, a uczenie tego jest mozolne, nawet jesli wykujesz reguly na
                    pamiec. Sama przeciez wiesz, ze miedzy znajomoscia regul, a
                    automatycznym ich stosowaniem sa lata nauki i praktyki.

                    --
                    ---------

                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                • Present perfect nielogiczny i abstrakcyjny? Zwyczajny czas przeszły
                  dokonany mówiony z pozycji "teraz" w przeciwieństwie do
                  pozycji "kiedyś". I wrote it yesterday so I have it written.
                  --
                  Czy myjesz się codziennie?
                  • > Present perfect nielogiczny i abstrakcyjny? Zwyczajny czas
                    przeszły
                    > dokonany mówiony z pozycji "teraz" w przeciwieństwie do
                    > pozycji "kiedyś". I wrote it yesterday so I have it written.


                    Takiego tlumaczenia nigdy nie slyszalam :-)
                    To nie jest "zwyczajny czas przeszly dokonany", bo odnosi sie
                    rowniez do czynnosci, ktore wciaz trwaja. "I have known him for
                    ages" - znam go od lat. Wiec IMHO nie jest to ani dokonany, ani
                    niedokonany, ani przeszly, ani terazniejszy.

                    I have written you a letter, wcale nie oznacza, ze ciagle ten list
                    pisze, ale ze juz go napisalem, choc nie ma znaczenia kiedy - i
                    wtedy jest to, owszem, dokonany.

                    Ja te zasady znam, az za dobrze, pewnie. Problem w tym, ze raz po
                    raz lapie sie na tym, ze w danej sytuacji nie wiem jakiego czasu
                    uzyc. Np. "have you seen this film", "did you see this film". Jest
                    subtelna roznica miedzy tymi dwoma zdaniami i ja ja "czuje". Czasami
                    jednak to "czucie" mnie zawodzi.



                    --
                    ---------

                    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                    • Tłumaczysz na polski i dlatego ci się miesza. Czasownik "znać"
                      należy do kategorii oznaczającej stan będący wynikiem wcześniejszej
                      akcji: Once you got somebody known, now you have known them.
                      --
                      Czy myjesz się codziennie?
                      • > Tłumaczysz na polski i dlatego ci się miesza. Czasownik "znać"
                        > należy do kategorii oznaczającej stan będący wynikiem wcześniejszej
                        > akcji: Once you got somebody known, now you have known them.

                        No wlasnie, tlumacze na polski, bo po polsku rozumiem idee czasu dokonanego i
                        niedokonanego, a w angielskim jest inaczej zupelnie. Dlatego "pefect" przy
                        nazwie czasu mi sie nie zgadza.
                        --
                        ---------

                        A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                        patetycznie i lekko mrocznawo.
              • Gość: Ralph IP: 92.26.251.* 03.01.11, 13:55
                princesswhitewolf napisała:
                > W j. polskim istnialy kiedys np. czas zaprzeszły, czas przyszły uprzedni,
                > imperfekt i aoryst ale juz nie istnieja chyba, ze ktos chce sie jakos
                > archaicznie wyrazac.

                Hmmm.... Czas zaprzeszły w języku polskim nie jest zupełnie martwy, używam go regularnie i to wcale nie w celu popisywania się. Tak sobie teraz myślę, że nauczyłem się go używać od babci, z którą przez kilkanaście lat mieszkałem i miałem bardzo dobry kontakt. Ciekawy jestem czy stanowię wyjątek, czy może jest jeszcze trochę ludzi używających tego czasu.
    • Polecam kurs multimedialny Tell Me More. Drogi, ale efekty
      znakomite. Ja sie ucze (co prawda innego jezyka) od roku, jestem
      obecnie na 4 poziomie (na 10), co odpowiada 4 latom nauki. Dla mnie
      kursy tradycyjne (a mam porownanie) to strata czasu i pieniedzy.


      --
      ---------

      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
      jest patetycznie i lekko mrocznawo.
      • Gość: t. IP: *.winn.cable.ntl.com 21.07.10, 17:45
        Wlasnie ja wolalbym jakis kurs, bo to bardziej by mnie motywowalo do nauki - jak juz zaplace, to nie mam problemu zmotywowac sie do uczeszczania. A tak bede mial ladny kurs na polce i chroniczny brak czasu, zeby akurat sie tym teraz zajac. Ja jestem nieuzdolniony jezykowo (zwlaszcza w kwestii wymowy i sluchania). Mysle, ze takie kursy sa dobre dla ludzi, ktorzy latwo przyswajaja jezyki.
        • Ja sie ucze z kursu multimedialnego z duzo wiekszym zapalem niz na
          zwyklym kursie. Ucze sie praktycznie codziennie bo mi to sprawia
          zwyczajna przyjemnosc - przejrzysty plan lekcji, trzy rozne tryby
          nauki (usystematyzowany, dynamiczny, dowolny). Na zajecia nie
          chcialoby mi sie jezdzic, a grupa mnie zupelnie nie motywuje i nauka
          na kursie odbywa sie jak dla mnie w slimaczym tempie.

          Wymowa i sluchanie jest super wlasnie w kursie multimedialnym. Jest
          duzo dyktand i cwiczenia wymowy slow i calych zdan, interaktywne
          dialogi (komputer ocenia jak dobrze mowisz). Nie wyobrazam sobie,
          zeby tyle czasu ktos poswiecil Ci na lekcji na szlifowanie tego. No
          chyba, ze na lekcjach one-on-one.

          Zreszta, uwierz mi, ze w niecaly rok zrobilam cztery
          normalne "kursowe" lata nauki w ten sposob.
          Ale oczywiscie nie namawiam, wazne, zeby Tobie sie podobalo.

          --
          ---------

          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
          jest patetycznie i lekko mrocznawo.
          • Gość: t. IP: *.winn.cable.ntl.com 22.07.10, 13:00
            No wlasnie - Tobie to sprawia przyjemnosc. Ja raczej traktuje to jako rozwoj
            osobisty - mi uczenie jezykow nigdy nie wychodzilo i nie bede tego traktowal
            jako forme rozrywki.
            • > No wlasnie - Tobie to sprawia przyjemnosc. Ja raczej traktuje to jako rozwoj
              > osobisty - mi uczenie jezykow nigdy nie wychodzilo i nie bede tego traktowal
              > jako forme rozrywki.



              To marne szanse na jakies sukcesy badz progres widze.

              Moze to byc strata czasu i pieniedzy, bo nawet przyjemnosci ci nie przyniesie, a
              bez odpowiedniej motywacji efekty tez beda nikle.

              Musisz to polubic :)

              Jak?

              antimoon.com/how/lovelearn.htm

              Szczegolnie sekcja Talk to people about English.

              W ogole poczytaj te strone, kursy to nie jest rozwiazanie, nauczuciel cie nie
              nauczy, ani nie nauczy sie za ciebie, ty sam musisz to zrobic.

              Jak poczytasz to zrozumiesz ze Dosi sposob to jedyny dobry sposob na nauke (albo
              jej rozpoczecie i kontynuowanie do poziomu "srednizaawansowanego", czyli do
              takiego na ktorym bedziesz sie juz mogl zapisac na konwersacje z nativem).

              No chyba ze chcesz na kurs chodzic towarzysko, to ok :)
            • > No wlasnie - Tobie to sprawia przyjemnosc.

              Toc wlasnie tlumacze, ze sprawia przyjemnosc duzo wieksza niz
              tradycyjny kurs. Moze inaczej. Ja bylam przygotowana, ze kolejny
              jezyk to bedzie taka sama orka, znoj i nuda jak pierwszy i drugi
              (zarzucony zreszta). I baaaardzo sie rozczarowalam in plus i dlatego
              nauka sprawia mi przyjemnosc, a nie dlatego, ze zawsze mi sprawiala.

              Ja raczej traktuje to jako rozwoj
              > osobisty - mi uczenie jezykow nigdy nie wychodzilo

              Pytanie DLACZEGO Ci nie wychodzilo. Moze wlasnie dlatego, ze nie
              znalazles bardziej efektywnych i przyjemnych metod nauki. Moze warto
              ich poszukac?

              > i nie bede tego traktowal jako forme rozrywki.

              Bo nie trafiles na dobra forme nauki. I z takim podejsciem, to
              szczerze? Nie wroze Ci sukcesu ;)

              --
              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
              jest patetycznie i lekko mrocznawo.
              • Gość: t. IP: *.winn.cable.ntl.com 23.07.10, 22:45
                >Pytanie DLACZEGO Ci nie wychodzilo. Moze wlasnie dlatego, ze nie
                >znalazles bardziej efektywnych i przyjemnych metod nauki. Moze warto
                >ich poszukac?

                Ja jezykow uczylem sie w szkole sredniej ponad 10 lat temu. Umysl scisly bez zdolnosci jezykowych w klasie jezykowej... nawet moich kolegow bawily proby nauczycielki, zeby nauczyc mnie wymawiac z odpowiednim akcentem. Potrzebowalem dobrych paru lat (po zakonczeniu szkoly), zeby sie przelamac i zaczac mowic po angielsku (moj niemiecki zanikl miedzyczasie, bo nigdy nie mialem ochoty go tak naprawde znac). Wlasnie dlatego chce isc na kurs. Jak sam sie bede uczyl, to pewnie zle zaczne od poczatku wymawiac pewne gloski i potem mi tak zostanie. Co do gramatyki i slownictwa, to wychodzily mi one calkiem niezle - po prostu potrafilem byc systematyczny i wlozony wysilek przekladal sie na efekty.
                • Kurcze, no naprawde nie chce Ci wciskac, ale po tym co piszesz, to tym bardziej
                  nadajesz sie na kurs multimedialny, a nie grupowy. Nikt na zajeciach nie bedzie
                  z Toba pilowal wymowy. Dobrze wiem jak to wyglada, czyli w ogole nie wyglada,
                  kazdy gada jak chce, a wykladowca macha reka. Z komputerem mozesz cwiczyc
                  godzinami jedno slowo, zdanie i widzisz ocene tej wymowy na biezaco.

                  Sama jestem scislowiec i wiem, ze latwo przychodzi mi nauka gramatyki i do tego
                  tez nie potrzebuje grupy. Na zajeciach sie tylko wkurzam, ze grupa nie kuma, a
                  ja chce isc do przodu.

                  --
                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                  patetycznie i lekko mrocznawo.
    • Hiszpański przez internet (skype)
      skype: castaneda.consultores

      Juan Antonio Castañeda Ureña ma 5 lat doświadczenia w Polsce i w portfolio współpracę z lokalnymi firmami takimi jak: Leader School , Open School, Perfect School oraz Uniwersytetami jak Akademia Humanistyczno – Ekonomiczna w Łódzi. Dostarcza usługi komercyjne dla lokalnych i zagranicznych firm. Dobrze przygotowana osoba pragnąca służyć kolskiemu przemysłowi i społeczności.

      -Szkolenia szytę na miarę firmy z zakre su profesjonalnego języka biznesu "Sprzedaż, Logistyka, Księgowość, Finanse itd

      -Tłumaczenia dokumentów, umów, instrukcji, itp. po Francusku,Hiszpańsku i Angielsku.

      -Kursy językowe na poziomie podstawowym, średnim i zaawansowanym, język techniczny. Prowadzenie swobodnej i naturalnej rozmowy z obcokrajowcem, przedstawicielem innej kultury.

      -Kompleksowe usługi poszukiwania rynków zbytu i zaopatrzenia

      -Księgowość dla jednostek polskich firm zagranicznych w językach angielski, francuski i hiszpański (w kooperacji z Biurem rachunkowym w Łodzi)

      office@castaneda.com.pl
    • ja ci polecam Instytut Cervantesa, nie wiem, gdzie jest w Anglii wprawdzie, ale poszukaj w googlach i pewnie cos sie znajdzie. Ja korzystalam z ich lekcji w Irlandii i bardzo sobie chwale :) bedziesz miala naprawde dobre przygotowanie.


      --
      [url=http://straznik.dieta.pl/][img]http://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=63894d20fadd6b651.png[/img][/url]

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.