jak tam z pracą na wyspach???? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • byłem ostatnio na międzynarodowych targach pracy, przedstawiciele z różnych krajów ..
    gadalem z anglikiem - pytam, czy to dobry czas na emigrację za pracą? - powiedział, że jest coraz gorzej u nich, dużo bezrobotnych rodowitych anglików, bardzo dużo młodych nie ma pracy, ale jeśli ktoś jest BAAAArdzo zdeterminowany to pracę znajdzie.

    W podobnym tonie mówił Norweg, poza tym tam poza angielskim wypadałoby mówić też po norwesku (to też zależy jaka branża). Generalnie w europie szukają taniej siły roboczej, ja to nazywam "niewolników na plantacji bawełny" - czyli, do ogrodnictwa, rolnictwa, budowlanka, przemysł (to już wykwalifikowani). Agencja cię zatrudnia, dadzą ci mieszkanie na spólę z innymi, transport (czasem to jest rower), minimalną pensję i tak żyjesz jak niewolnik.
    Ja osobiście trochę się zniechęciłem, ponieważ myślałem o wyjeździe4 z rodziną, i widzę że łatwo nie będzie.
    Ale i tak wyjazd wydaje się lepszą alternatywą od żebrania (dosłownie żebrania) o pracę w Polsce, tym bardziej w Polsce B. Anglik gadał o bezrobociu u nich, ale pomyślałem sobie, że tutaj dopiero by zrozumiał co to bezrobocie.

    Do tych którzy są na miejscu np. w Anglii - faktycznie jest tak źle z pracą??
    Mam doświadczenie w pracy za granicą USA - malarz, kelner, kierowca-dostawca, handlowiec polskich produktów, generalnie na typowego budowlańca się nie nadaję, ale pracy się nie boję, mam też polskie uprawnienia na wózki widłowe, język angielski do pogadania aczkolwiek z błędami.
    Pomyślałem, że pojedę najpierw sam a potem pomyślę o ściągnięciu rodziny.
    Jak myślicie, znajdę coś dla siebie?
    • Generalnie w europie szukają taniej
      > siły roboczej, ja to nazywam "niewolników na plantacji bawełny" - czyli, do ogr
      > odnictwa, rolnictwa, budowlanka, przemysł (to już wykwalifikowani).

      Wiesz, ja Ciebie nie rozumiem, piszesz w koncu ze praca murarza, budowlanca to niewolnicza i gowniana praca i ze nie chcesz jej wykonywac, zeby potem pisac :
      .
      > Ale i tak wyjazd wydaje się lepszą alternatywą od żebrania (dosłownie żebrania)

      > Mam doświadczenie w pracy za granicą USA - malarz, kelner, kierowca-dostawca, h
      > andlowiec polskich produktów, generalnie na typowego budowlańca się nie nadaję,
      > ale pracy się nie boję, mam też polskie uprawnienia na wózki widłowe, język an
      > gielski do pogadania aczkolwiek z błędami.

      To sie moze zdecyduj czy chcesz nosic cegly,zmywac na zmywaku, pielic jako ogrodnik czy tez nie odpowiadaja ci te prace, bo np jak piszesz na budowlanca sie nie nadajesz.A wlasnie w UK tak pracuje wiekszosc niewykwalifikowanych pracownikow. Nawet wykwalifikowani jak np. elektrycy czy hydraulicy maja teraz juz problem zeby znalezc prace. Innymi slowy jezeli nie jestes lekarzem, informatykiem czy nie masz wyzszego wyksztalcenia, nie znasz dobrze jezyka, z praca jest naprawde ciezko.Jezeli nie masz znajomych, bedzie tam jeszcze ciezej.
      Ale skoro chcesz jechac-powodzenia. Sam napisales, dla chcacego nic trudnego, znajdziesz pewnie po miesiacu prace ale za najnizsza krajowa (ok 200 funtow na tydzien), tyle placa agencje w uk, a glownie przez nie szuka sie pracy. Pomysl czy kalkuluje sie Tobie zycie za 200 funtow, pokoj w Londynie ok 100-120 funtow, jedzenie ok 50 funtow, bilet ok 48 funtow z 5 do 1 strefy. Teraz juz niewiele tam sie odklada, poczytaj. To nie Wyspy sprzed 7 lat, gdy funt byl po 8 zl , pracy w brod. Rodzine sciagaj, ale pozniej.

      • Gość: Eliza IP: *.bb.sky.com 10.03.11, 18:16
        A myślisz, że za granicą o pracę się nie żebrze? No i pewnie, że łatwo nie będzie.
      • A ja go rozumiem - pisze, ze nie nadaje sie na budowlanca, wiec tego robic nie zamierza - normalne chyba? Ja tez naprofesjonalnego budowlanca sie nie nadaje. Albo na goscia od mycia okien na wysokosciach. Do tele obslugi klienta tez nie. Natomiast juz np. na barmana sie od biedy nadaje. Albo do wykladania towaru w supermarkecie tez, o ile nie w zimnie. I tu nie chodzi ze praca jest lepsza/gorsza - po prostu w niektorych wiem, ze bym sie nie sprawdzil albo w najlepszym razie zle czul- i mysle, ze on tez.

        Poza tym popelniasz nagminny blad - zestawiasz minimalna krajowa stawke (ktora mozna zarobic w kazdej pipidowie np. smazac frytki) ale zestawiasz z kosztami londynskimi. Niepotrzebne naciaganie liczb zeby udramatyzowac.

        Dla pracownikow niewykwalifikowanych glowna roznica w Londyie i Nielondynie to koszty zycia(przede wszystkim wynajem, czyli glowny najwiekszy koszt) -poza Greater London i paroma "posh" wyspami cena wynajmu jest prawie zawsze o polowe (albo i bardziej) nizsza.

        Co nie znaczy,ze pracujac za minimum bedzie zyl na swietnym poziomie jednoczesnie oszczedzajac.

        --
        Wasz KorkiX (Zem)
        • Gość: emik IP: *.marsoft.net 10.03.11, 20:09
          korkix78 napisał:

          > A ja go rozumiem - pisze, ze nie nadaje sie na budowlanca, wiec tego robic nie
          > zamierza - normalne chyba? Ja tez naprofesjonalnego budowlanca sie nie nadaje.
          > Albo na goscidzięki za zrozumienie.a od mycia okien na wysokosciach.

          dzięki za zrozumienie. ja bardziej sprawdzam się w pracy z ludźmi, kelnerem podobno byłem świetnym, ale pracowalem też jako pomocnik elektryka i myślałem że wykituję. Nie jestem cherlakiem, ale nie mam doświadczenia w ciężkich fizycznych pracach.
          Na razie mam pracę w Polsce, ale mam już dosyć, w naszym kraju WSZYSTKO musi być takie skomplikowane - od zalatwienia sprawy w urzędzie do rozliczenie podatku, tu wszystko jest mozołem.
    • Jeszcze do tego trzeba dodac ze to jest dopiero poczatek wchodzenia ekonomii na nowe tory wiec nie ma co oczekiwac na poprawe. Poza tym na pomysl szukania pracy w UK wpada teraz masa ludzi z niegdys tzw. Krajow "Zachodnich": Irlandia, Grecja, Portugalia, Hiszpania.
    • Gość: Jaro IP: *.range86-151.btcentralplus.com 10.03.11, 20:12
      A dlaczego nie probowac czegos na wlasna reke, jako freelancer. Dla praktykow to moze byc np. MyHammer, a tla teoretykow chocby PeoplePerHour - ja sam tam zlecalem niektore projekty. Po co agencje? Pracujac dla siebie zawsze jestes w stanie podciac konkurencje ktora musi placic pensje, bonusy i dywidendy. Poza tym na wlasna reke mozesz tez placic mniej podatkow jako spolka Ltd, ktora zalozysz za £20 + £40/rok za adres. To mozesz robic jeszcze bedac w Polsce.
      Choc pewnie najlepiej zalapac sie chocby na jakis wolontariat jako "czeladnik" zeby rozpoznac potrzeby klientow i stawki.
      Powodzenia!
      • Jaro, jak ktos ma motor na samoztrudnienie czy firemke to i w Polsce da se rade. Ale tu nie o to jarzy: On chce zeby mu ktos dal jakas nie za ciezka robote i placil salary. Robota ma byc dobrze platna tak zeby z rodzina sie zylo na poziomie a nie w jakims pokoju.
        • Gość: emik IP: *.marsoft.net 11.03.11, 10:53
          qvintesencja napisał:

          > Jaro, jak ktos ma motor na samoztrudnienie czy firemke to i w Polsce da se rade
          > . Ale tu nie o to jarzy: On chce zeby mu ktos dal jakas nie za ciezka robote i
          > placil salary. Robota ma byc dobrze platna tak zeby z rodzina sie zylo na pozio
          > mie a nie w jakims pokoju.

          no kompletnie chybilaś, nie osądzaj innych na podstawie własnych doświadczeń.
          mam parcie na samozatrudnienie, nawet w Polsce prowadzimy z żoną działalność, poza tym mam pracę na etacie. Mogę być samozatrudnionym, pracować na zlecenie, czemu nie? Nie oczekuję, że KTOŚ mi da, ja jestem jeszcze młodym, efektywnym człowiekiem, tylko w Polsce trudno jest się utrzymać na powierzchni.
          Chcę żyć w kraju, gdzie codzienność jest łatwiejsza, wiele można załatwić na telefon - tak było w USA, i wnioskuję że na wyspach jest podobnie.
          Może już zapomniałaś, ale w Polsce głupia sprawa w urzędzie to są tygodnie załatwienia, przepisy zmianiają się stale, nie ma obowiązku informowania o zmianach, jak nie śledzisz sama zmian to jesteś w dup..ie. Nawet głupia ulotka z targów o warunkach życia w GB (skale podatkowe, minimalne zarobki, zasiłki), pisana po angielsku jest dla mnie łatwiejsza do zrozumienia, niż analogiczna ulotka polska, bo jest napisana zwykłym językiem, przyjaznym dla przeciętnego człowieka.
          Pracy się nie boję, samozatrudnienia też, dorabiać się nie muszę, kredytów nie mam, nie mam noża na szyi, po prostu chcę uciec od polskiej rzeczywistości i żyć normalnie.
      • Gość: emik IP: *.marsoft.net 11.03.11, 11:01
        Gość portalu: Jaro napisał(a):

        > A dlaczego nie probowac czegos na wlasna reke, jako freelancer. Dla praktykow t
        > o moze byc np. MyHammer, a tla teoretykow chocby PeoplePerHour - ja sam tam zle
        > calem niektore projekty. Po co agencje? Pracujac dla siebie zawsze jestes w sta
        > nie podciac konkurencje ktora musi placic pensje, bonusy i dywidendy. Poza tym
        > na wlasna reke mozesz tez placic mniej podatkow jako spolka Ltd, ktora zalozysz
        > za £20 + £40/rok za adres. To mozesz robic jeszcze bedac w Polsce.
        > Choc pewnie najlepiej zalapac sie chocby na jakis wolontariat jako "czeladnik"
        > zeby rozpoznac potrzeby klientow i stawki.
        > Powodzenia!

        Dzięki za podrzucone pomysły, najbardziej martwię się właśnie początkami, czyli adres, NIN, umowa o wynajem mieszkania, dlatego myślaem o agencji na początek, mamy tam trochę znajomych ale niezbyt chętni do pomocy.
        Rozumiem, że wykupuje się adres za roczną opłatę? I mając ten adres mogę założyć firmę? Mając tam firmę i adres mogę mieszkać gdziekolwiek, czy nie? Rozumiem, że z podatków rozliczam się z angielskimi urzędami? Mogę prosić o więcej info, ewentualnie linki.
        Dzięki
        • Gość: Jaro IP: *.range86-151.btcentralplus.com 11.03.11, 11:48
          Sparawa jest banalnie prosta. Firme zakladasz np tu:
          www.cheapformations.com/
          Potrzebna jest 1 osoba, czyli ty jako dyrektor. Kapital zalozycielski moze byc £1. Nie musisz mieszkac w UK:
          www.completeformations.co.uk/living-abroad.html
          Adres znajdziesz w necie jako Registered Office - nie myslic z virtual office ktory nie jest ci potrzebny. Za registered office zaplacisz od £40 za rok. Telefon stacjonarny kupujesz przez Voip, chocby tu:
          www.voiptalk.org/products/index.html
          i robisz przekkierowanie na stacjonarny albo komorke w PL albo gdziekolwiek. Fax tez tam jest, choc to tylko dla wizerunku.

          Warto jeszcze zalozyc strone-wizytowke. Taka strone mozesz miec razem z domena za £10/rok. No i szukasz zlecen, np. jako podwykonawca. Jak znajdziesz zlecenia to zatrudniasz sie w swojej firmie, a podatek dochodowy placisz tam gdzie masz rezydencje podatkowa (czyli gdzie mieszkasz wieksza czesc roku). Przy pensji mieszczej sie w kwocie wolnej nie placisz skladek ani podatku, a od zysku odprowadzasz CIT. Dywidenda jest opodatkowana dopiero powyzej ok £40K/rok. PIT jest banalnie prosty, za CIT lepiej zaplacic ksiegowemu. Raz na rok musisz jescze obowiazkowo wyslac online annual return, czyli dane firmy.

          NIN potrzebny bedzie dopiero jak sie bedziesz sam zartudnial (do zalozenia spolki nie jest potrzebny). Nie ma obowiazku zakladania konta w banku. Od maja nie trzeba tez bedzie wysylac WRSu.

          Oczywscie, przez te firme mozesz tez wykonywac prace w Polsce (czy gdziekolwiek), a podatek dochodowy placic tam gdzie bedziesz mieszkal wiekszosc czasu. Zeby robic wszystko online rejestrujesz sie w Government Gateway.

          Think outside the box i powodzenia!
        • Gość: Jaro IP: *.range86-151.btcentralplus.com 11.03.11, 11:55
          A jesli chodzi o wynajem, to ja bym nie wiazal sie z zadnym miejscem. Kupujesz starego vana i trzymasz tam caly sprzet, a spisz w tanich hotelach/BB (£20/noc) tam gdzie masz robote. Jesli w jakiejs okolicy bedzie duzo roboty to wtedy wynajmiesz. Minimum inwestycji, maksimum elestycznosci.
    • Hej!
      Z praca w Anglii jest rzeczywiscie ciezko. Bylo ciezko jakis rok temu, gdy szukalam pracy i po omniejszej ilosci ogloszen o prace widze, ze teraz prawdopodobnie jest tak samo ciezko.
      Trzeba byc naprawde zdeterminowanym, miec dobre CV, List Motywacyjny i dobry zawod/wyksztalcenie. A i to nie gwarantuje dobrej pracy.

      Stawki sa nizsze, niz byly jakies 3-4 lata temu. Pracodawcy wykorzystuja to, ze jest kryzys i placa mniej.

      Nie zniechecam do przyjazdu do Anglii. Tylko uswiadamiam, ze na poczatku moze byc naprawde ciezko. Bardzo ciezko.

      Pozdrawiam
      E.
      • Gość: emik IP: *.marsoft.net 11.03.11, 11:35
        > Trzeba byc naprawde zdeterminowanym, miec dobre CV, List Motywacyjny i dobry za
        > wod/wyksztalcenie. A i to nie gwarantuje dobrej pracy.

        List motywacyjny w Anglii??
        Na pewno?
        Czy to aby nie polski wymysł? Głupi zresztą wymysł, bo po co dodatkowo tłumaczyć swoje motywacje, jak ktoś szuka roboty, to chyba jej potrzebuje? No chyba że na wysokich stanowiskach coś takiego się przydaje. Ale co ma pisać aplikant na sprzedawcę, albo pracownik przy taśmie? Jakie on może mieć motywacje, poza zwykłą chęcią zarobku? Co to za głupota? Typowo polskie kretyństwo!

        W moim CV anglik na targach poprawił takie błędy:
        - skreślił datę urodzenia (aby uniknąć dyskryminacji ze wzgl na wiek)
        - powiedział, że MALE jest niepotrzebne (dyskryminacja ze wzgl na płeC0
        - narodowość też poradził wykreślić.
        • Na 1 ogloszenie przypada jakies 100 CV. List motywacyjny duzo pomaga, wierz mi. Czasem moje CV zostalo wybrane wraz z 8 innymi CV na ponad 100 ofert pracy. Tak zaznaczyl pracodawca.
          Jesli wyslesz CV bez Cover Letter jest duze prawdopodobienstwo, ze nie wybiora go sposrod setki innych. Oczywiscie Cover letter muis byc napisany pod ogloszenie o pracy.

          Date urodzenia zostawialbym w CV - czesto pytali mnie o to ile mam lat (choc nie powinni).

          Dodam, ze pracy szukalam jakies 3 miesiace, wysylalam miesiecznie ponad 100 CV.
          Udalo sie - dostalam prace biurowa taka, jakiej szukalam.
        • Gość portalu: emik napisał(a):

          > List motywacyjny w Anglii??
          > Na pewno?
          > Czy to aby nie polski wymysł? Głupi zresztą wymysł, bo po co dodatkowo tłumacz
          > yć swoje motywacje, jak ktoś szuka roboty, to chyba jej potrzebuje? No chyba że
          > na wysokich stanowiskach coś takiego się przydaje. Ale co ma pisać aplikant na
          > sprzedawcę, albo pracownik przy taśmie? Jakie on może mieć motywacje, poza zwy
          > kłą chęcią zarobku? Co to za głupota? Typowo polskie kretyństwo!

          Tu widac cienizne myslenia. Listow motywacyjnych nie wymyslono w Polsce, to jest metoda zwrocenia uwagi potencjalnego pracodawcy.
          Podobnie istnieje tez zjawisko zalatwiania pracy po znajomosci. Rynek pracy rzadzi sie naturalnymi prawami popytu i podazy. Jak jest duzy popyt na prace a mala podaz to wszedzie sa podobne zjawiska.

          A teraz powiedz nam, tylko szczerze, jako ze masz dzialalnosc i pracujesz na etacie i zona pracuje to ile wy na miesiac lacznie wyciagacie na łapke? I jakie macie warunki mieszkaniowe? Z tego wyniknie czy ty jestes realista czy marzycielem o tym ze bedziesz mial o wiele lepiej w UK.

          Bo ty narzekasz najbardziej na biurokracje podatkowa w Polsce. Ona jest uciazliwa ale niestety po duzej czesci niezbedna bo ludzie totalnie oszukuja i kombinuja. W UK bylo pod tym wzgledem na luzie i przez palce ale wskutek braku kasy publicznej tez sie zabieraja za tych co kombinuja na podatkach.
          • Gość: emik IP: *.marsoft.net 11.03.11, 17:37
            qvintesencja napisał:


            > A teraz powiedz nam, tylko szczerze, jako ze masz dzialalnosc i pracujesz na et
            > acie i zona pracuje to ile wy na miesiac lacznie wyciagacie na łapke? I jakie m
            > acie warunki mieszkaniowe?

            a to ty może powiesz coś ciekawego, coś doradzisz, a potem będziesz prosić o zwierzenia.
            Jak na razie widzę z twojej strony tylko chęć wymądrzania się i uszczypliwość.

            Przyjedź do Polski (najlepiej gdzieś przy wschodniej granicy albo na mazury), załóż firmę, płać ZUS (obecnie prawie 900 zł), wyślij chłopa na etat, użeraj się z polską rzeczywistością, z polskimi zarobkami i zachodnimi cenami, z polskimi drogami, z polską pożal się służbą zdrowia, a za dwa latka ja zapytam "ile wyciągasz na łapkę?"
            • Gość portalu: emik napisał(a):

              > > A teraz powiedz nam, tylko szczerze, jako ze masz dzialalnosc i pracujesz na etacie i zona >pracuje to ile wy na miesiac lacznie wyciagacie na łapke? I jakie macie warunki mieszkaniowe?
              > a to ty może powiesz coś ciekawego, coś doradzisz, a potem będziesz prosić o zwierzenia.
              > Jak na razie widzę z twojej strony tylko chęć wymądrzania się i uszczypliwość.
              > Przyjedź do Polski (najlepiej gdzieś przy wschodniej granicy albo na mazury), załóż firmę,
              > płać ZUS (obecnie prawie 900 zł), wyślij chłopa na etat, użeraj się
              > z polską rzeczywistością, z polskimi zarobkami i zachodnimi cenami, z polskimi
              > drogami, z polską pożal się służbą zdrowia, a za dwa latka ja zapytam "ile wyciągasz na
              > łapkę?"

              Pytanie jest zasadne bo jesli oboje pracujecie to laczny dochod miesieczny moze powodowac ze wyjazd do UK bedzie ogolnie nieoplacalny nawet jesli jedno z was znajdzie prace, szczegolnie gdy warunki mieszkaniowe macie zapewnione. Jasne ze mieszkajac w najbiedniejszym regionie macie mase problemow ale w UK moga one byc zastapione przez inne problemy. Czyli drogi lepsze ale pracy nie ma, a jak jest to to wlasnie ta ciezka, brudna i niskoplatna na ktora grymasisz. Czyli dojezdzasz dobr droga do pracy ktorej nie chcesz, co wtedy? Twoje wyobrazenia o zachodnich cenach w Polsce sa na wyrost bo zaplacisz za mieszkanie odpowiednio. Do tego dojdzie stres adaptacji ktory juz rozbil wiele rodzin. Czyli chcac zrobic caly rachunek musisz wziac to wszystko pod uwage. Jedno jest absolutnie i na 100% pewne: dobre czasy na wyjazd juz byly, to byly czasy balona kredytowego z ktorego zostala kicha.
              • emik, qvintesencja ma racje, moim zdaniem wychodzisz z postawy roszczeniowej, ze nalezy Ci sie lepsze zycie tylko dlatego ze to Wyspy a nie Polska.Jezeli tu nie dajesz rady, tam bedzie ciezej, wlasnie Ci to tlumaczymy.
                • Gość: emigrant IP: *.range86-166.btcentralplus.com 14.03.11, 14:44
                  ...czasy świetnej Anglii już minęły - z konkretną robotą gorzej, owszem za najniższą krajową dostaniesz w miarę szybko, ale czy warto użerać się jako emigrant w obcym miejscu?
                  Poza tym koszty wynajmu, żarcie,transport - jesli to jest jeszcze w Londynie, to "sukces gwarantowany"...

                  • Gość portalu: emigrant napisał(a):

                    > ...czasy świetnej Anglii już minęły - z konkretną robotą gorzej, owszem za najn
                    > iższą krajową dostaniesz w miarę szybko, ale czy warto użerać się jako emigrant
                    > w obcym miejscu?
                    > Poza tym koszty wynajmu, żarcie,transport - jesli to jest jeszcze w Londynie, t
                    > o "sukces gwarantowany"...

                    Zdaje sie ze mamy tu efekt powolnego dzialania legend ludowych. Opowiesci sprzed kilku lat jak to sie szlo z autobusu prosto do pracy a po kilku miesiacach bralo kredyt na dom teraz weszly w powszechny obieg i rozpalaja wyobraznie. Tylko ze to jest juz legenda a nie rzeczywistosc.

                    Wyjazd dla przecietnych zjadaczy chleba (czyli bez specjalnych umiejetnosci) mozna polecac mlodym, silnym,zdrowym, bezrobotnym, bez mieszkania oraz zobowiazan, bardzo odpornym psychicznie i ktorzy gotowi sa do podjecia kazdej pracy.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.