Dodaj do ulubionych

Koszty życia, a zarobki

IP: 94.75.112.* 23.12.11, 18:41
Ostatnio natknąłem się na informacje, iż koszty życia w Polsce stanowio około 62% kosztów życia w strefie Euro. Oczywiście w porównaniu z UK, jest jeszcze taniej (np. średnioroczny koszt opłaty za energię w UK to np. około 1600 funtów = 8000 zł !).

Czy można zatem powiedzieć, że zarabiając w Polsce odpowiednik np. 1500 funtów, to tak jak m/w 2250 funtów zarabiane w UK?!

Ciekaw jestem jak taka statystyczna teoria przekłada się na wasze rzeczywiste spostrzeżenia bazujące na codziennym funkcjonowaniu w UK?

Być może pozwoli mi to prawidłowo ocenić sens wyjazdu.
Obserwuj wątek
    • Gość: lolek Re: Koszty życia, a zarobki IP: *.know.cable.virginmedia.com 23.12.11, 20:38
      Nie mam pojęcia jakie są koszty życia w Polsce, ostatni raz pokrywałem tam w/w koszty w epoce pisu łupanego.

      Co do przeliczników to błędem jest dokonywanie ich na zasadzie: ewentualna pensja x circa about 5 i słusznie pytasz o koszty utrzymania, ale te mogą różnić się tak fantastycznie, że nikt nie napisze ci sensownej odpowiedzi.
      Warto też do całego równania wrzucić sporo innych czynników, gdyż emigracja to nie tylko rachunek ekonomiczny, gdzie szacujesz jaki koszyk towarów i usłóg będziesz w stanie zakupić za zarobione pieniądze, ale zmiana dosłownie każdego aspektu życia. Jedni sobie tę zmianę bardzo chwalą, inni przeklinają dzień w którym wsiedli do furmanki, która zawiozła ich na przystanek pks, którym dojechali do pociągu, który...
      • Gość: G Re: Koszty życia, a zarobki IP: 94.75.112.* 23.12.11, 23:20
        > Co do przeliczników to błędem jest dokonywanie ich na zasadzie: ewentualna pens
        > ja x circa about 5

        no ja właśnie dlatego pytam: te 1000 funtów brutto powiedzmy w UK, to w Polsce ile będzie:
        1000 x 5 zł = 5000 zł, ale jeżeli tam sa koszty życia wyższe o połowę, to mając u nas np. 5000 zł żyję chyba na poziomie takim jak tam mając.....1.500 funtów (8.000 zł)? Wydaje mi się, że to jest właśnie kluczowe przy podjęciu trafnej decyzji, bo różnica pomiędzy 5000, a 8000 zł ..JEST.

        oczywiście może kogoś razić duże uproszczenie, ale nie chodzi o to, aby 10 godzin chodzić z ołówkiem i liczyć. Pi razy drzwi mnie interesuje. :-)
        • Gość: kkk Re: Koszty życia, a zarobki IP: *.static.as29550.net 24.12.11, 07:46
          Osobiscie mniej wiecej sie z tym zgadzam. W UK musisz zarabiac ca 1,5X wiecej zeby utrzymac ten sam poziom zycia (ja nawet sporo wiecej bo wynajmuje mieszkanie w Londynie gdzie ceny wynajmu sa absurdalne). To, ze wiekszosc przyjezdzajacych odczuwa roznice na lepsze to to, ze w PL 5000PLN jest powyzej sredniej krajowej (statystycznie mniej ludzi ja osiaga), zas 1500GBP to ponizej sredniej brytyjskiej wiec wiecej ludzi sie na takie zarobki zalapuje.
          • Gość: gosc002 Re: Koszty życia, a zarobki IP: *.perr.cable.virginmedia.com 24.12.11, 10:16
            Średnia płaca w obu krajach to bardzo z grubsza ponad 3k funtów albo złotówek.
            Płaca minimalna jeszcze bardziej z grubsza około 1k funtów albo złotówek.
            Więc dla najbardziej podstawowych ocen zarobki można przyjmować 1/1.

            Natomiast koszty życia trudno ocenić, ale znów z grubsza: bilet na miejski autobus w moim mieście kosztuje 1,70 funta, w Polsce chyba koło 3 zł.
            I gdzieś tak bym oceniała przelicznik.
            • Gość: D Re: Koszty życia, a zarobki IP: 94.75.112.* 24.12.11, 10:50
              bilet na miejski auto
              > bus w moim mieście kosztuje 1,70 funta, w Polsce chyba koło 3 zł.
              > I gdzieś tak bym oceniała przelicznik.

              czyli raczej bliżej 200%, a nie 150%? Na prawdę uważasz, że w sume jest 2 razy drożej niż w PL?

              a zatem mając w PL te 5000 zł = 10 000 zł w UK, czyli ca. 2000 funtów....a zatem średnia w UK (3 000 funtów) to około 7500zł w PL. Czyli..... jak ktoś ma te 7500 zł w PL żyje na poziomie średniej płacy w UK?
              • cuttle_fish Re: Koszty życia, a zarobki 24.12.11, 11:22
                > a zatem mając w PL te 5000 zł = 10 000 zł w UK, czyli ca. 2000 funtów....a zate
                > m średnia w UK (3 000 funtów) to około 7500zł w PL. Czyli..... jak ktoś ma te 7
                > 500 zł w PL żyje na poziomie średniej płacy w UK?

                Nie jest tak. W ogóle nie można zastosować przelicznika, skąd Ci to strzeliło do głowy? Pewne rzeczy są pięć razy droższe niż w Polsce (np. jedzenie, mieszkanie, dentysta), inne takie same lub tańsze (samochód, wakacje, agd & rtv, ubrania z tych samych sieci).

                Zarabiamy z moim facetem razem może 5 tys funtów miesięcznie.
                Po podatkach to jest bardzo mało!

                Mieszkamy w średniej wielkości mieście, wynajmujemy małe trzypokojowe mieszkanie w przyjemnej, ale nie najdroższej dzielnicy. Mamy jeden mały używany samochód. Stać nas na jedne dobre wakacje w roku (Wietnam, Alpy, trekking w Turcji itp.).
                Stać nas na średniopółkowe ciuchy/buty, jedzenie z lepszych sklepów czy kino/restaurację, kiedy tylko chcemy.

                Nie stać nas na kupno mieszkania. Nie stać nas na drugi samochód. Nie stać nas na wymarzone wakacje (trekking w egzotykach). Nie stać nas na wyższopółkowe ciuchy/kosmetyki/sprzęt (jeśli mamy, to raczej pojedyncze sztuki).
                Nie stać nas na dziecko!

                To nie są fatalne zarobki, bo mnóstwo ludzi żyje poniżej tego, ale nie są to jeszcze komfortowe pieniądze. W przypadku świąt/nagłego wyjazdu za granicę/ przeprowadzki (np. trzeba kupić nowe meble czy zapłacić agencji) miesięczne zarobki się magicznie rozpływają i nie zostaje nic.


                  • cuttle_fish Re: Koszty życia, a zarobki 24.12.11, 13:26
                    > MOŻE WIĘC LEPIEJ OPEROWAĆ NA KWOTACH NETTO?

                    A może lepiej nie wrzeszczeć? Caps oznacza w internecie krzyk, więc łaskawie go wyłącz.

                    Bardzo średnio podatki w UK to 1/4 pensji.
                    Więc z 5 tys zostaje nam mniej niż 3,5 tys miesięcznie do ręki.

                    Mieszkanie + opłaty to ponad 1000 funtów. Dolicz ubezpieczenie za samochód, benzynę, jedzenie, telefony - kolejnych 1000 się kłania.
                    To co zostaje, to na rozrywkę, ciuchy, odwiedziny za granicą, odkładanie trochę na konto... Nie zostaje wcale tak dużo, choć oczywiście jest to już przyzwoicie, bo niektórym na rozrywkę i odkładanie nie zostaje nic.
              • Gość: lolek Re: Koszty życia, a zarobki IP: *.opera-mini.net 24.12.11, 11:32
                jak ci napisalem na poczatku tego po prostu nie da sie oszacowac. Tyle roznych czynnikow musialbys wziac pod uwage, ze tylko ty bylbys w stanie sobie odpowiedziec jaki przelicznik powinienes zastosowac. Przyklad - w Polsce mieszkasz w milej, zielonej dzielnicy duzego miasta w cztero pokojowym mieszkaniu. Po przeprowadzce chcialbys czegos zblizonego. W wielu miastach pld WB z takim budzetem mozesz o tym zapomniec na starcie. Jednoczesnie jezeli ci to obojetne to w Pln WB za f200 miesiecznie dostaniesz 4pokojowe mieszkanie o pewnie wyzszym standarcie, za to w okolicach z thrillera. Wybor nalezy do ciebie. To samo tyczy doslownie kazdego aspektu zycia.
                • Gość: D Re: Koszty życia, a zarobki IP: 94.75.112.* 24.12.11, 12:24
                  > jak ci napisalem na poczatku tego po prostu nie da sie oszacowac. Tyle roznych
                  > czynnikow musialbys wziac pod uwage,

                  dlatego chodzi mi o uśrednione i subiektywne oceny, gdy się parę osób wypowie, będzie można sobie wyrobić pewien pogląd. np. skoro 5000 funtów (25.000 zł) to taka klasa średnia -średnia w UK to w Polsce (Warszawa) odpowiada jakimś 8000-10.000 zł brutto na rodzinę. Czyli znowu by się zgadzało, że w okolicach 200% różnicy. W każdym razie te 150-200% wydaje się uzasadnione - summa summarum.
            • Gość: qqq Re: Koszty życia, a zarobki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.11, 12:49
              > Średnia płaca w obu krajach to bardzo z grubsza ponad 3k funtów albo złotówek.

              Srednia pensja w UK to z grubsza ponad 3k funtow? O ile mnie pamiec nie myli srednia pensja wynosi w ok. 23K rocznie poza Londynem i ok. 29K rocznie w Londynie, co daje odpowiednio 1900 i 2400 funtow miesiecznie brutto. Mowienie o ponad 3K miesiecznie to duze przeszacowanie!
              • Gość: D Re: Koszty życia, a zarobki IP: 94.75.112.* 24.12.11, 14:22
                tu jest struktura dochodów: en.wikipedia.org/wiki/Income_in_the_United_Kingdom
                mam wrażenie, że przy 5 000 miesięcznie to rozmawiamy o top 10% gospodarstw domowych z najwyższymi dochodami! A zatem 10% najbogarszych gospodarstw domowych ma w UK ok. 13 000 ZŁ netto (chodzi o poziom życia przeliczony już na koszty życia w Polsce - przyjąłem że stanowią one 62% kosztów w UK)
            • princesswhitewolf Re: Koszty życia, a zarobki 08.08.12, 12:08
              > Średnia płaca w obu krajach to bardzo z grubsza ponad 3k funtów albo złotówek.

              36k to srednia pensja krajowa? Bardzo z grubsza to ujelas : )))) o jakies 10 tys pomylki conajmniej www.telegraph.co.uk/finance/economics/8909797/Average-salary-falls-3pc-in-face-of-high-inflation.html#
              albo tu en.wikipedia.org/wiki/Income_in_the_United_Kingdom

              Poza tym srednia to tez nie najbardziej powtarzalna. ( Mean versus Median), bo wiadomo ze srednia to cos pomiedzy tymi co zarabiaja ledwo co, oraz bankierami z City jacy ciagna to w druga strone...
        • Gość: POL-UK 3000 zl = 2000 funtow IP: *.play-internet.pl 26.12.11, 22:14
          mieszkalem wile lat w UK teraz w Polsce jezeli zarobisz 3000 na reke w Polsce to tak cos kolo 2000 funtow na reke w UK. Oczywiscie Angole klepia ze w Polsce sie zarabia 4 x mniej niz w UK wiec UK sie nigdy nie dogoni ale trzeba przyznac ze 25% Polakow zyje w Polsce duzo lepiej niz by w UK zylo nastepne 25% zyje tak samo jak w UK a reszta zyje tak samo kiepsko jak i kiepsko ludzie zyja w UK. Proiste i nie ma co wiecej kombinowac. To sa moje doswiadczenia.
          • Gość: azkeel Re: 3000 zl = 2000 funtow IP: *.zone9.bethere.co.uk 26.12.11, 23:36
            3000 PLN = 2000 GBP? Stosunek 3:2, zobaczmy.

            Mieszkanie (2.5:1):

            UK (West Yorkshire) - 2 pokoje, 2 lazienki, nowe budownictwo, stan idealny - 450 GBP
            Polska (Lublin) - podobny standard - 1200 PLN

            Jedzenie (3:1):

            Polskie ceny biore z ostatniej edycji koszyka wp.pl i porownuje do angielskich odpowiednikow na mysupermarket.co.uk plus ceny z polskich sklepow:

            UK - 32 GBP
            Polska - 94 PLN (finanse.wp.pl/kat,119354,title,Koszyk-Wirtualnej-Polski-Oto-najtansze-sklepy,wid,14087127,wiadomosc.html)

            Paliwo (4:1):

            UK - 1.39 GBP
            Polska - 5.50 PLN

            Nawet nie wspomne o elektronice, cenach samochodow, rozrywce typu kino czy restauracje itp, itd bo tam ten stosunek zwiekszy sie do 5:1 i wiecej.

            Wychodzi na to, ze 2000 GBP to odpowiednik minimum 5000 PLN.
        • Gość: Overlord Re: Koszty życia, a zarobki IP: *.home.aster.pl 08.08.12, 00:30
          Trzeba inaczej patrzeć. Na wyspach koszty życia większe niż u nas i nie możesz liczyć, że ktoś płaci 500funtów za pokój i że to tak jakbyś miał 2,5k złotych w polsce za pokój wydawać. Licz sobie tak, na drogie mieszkanie wydam połowę pensji za 1/4 pensji zjem napije sie zamprezuje lekko i popłace rachunki i 1/4 zostaje na co chcę np. na laptopa. I się okazuje, że ta 1/4 Twojej pensji to juz jest laptop. A za 4 miesięczne pensje masz 10 letniego jaguara. życie jest procentowo do pensji porównywalne jak w Polsce, ale każdy odłożony funt na coś w stylu mebelek, elektronika, samochód jest 5 razy silniejszy niz złotówka. Więc licz jedynie ile na koniec miesiąca Ci zostaje i jak dużo więcej możesz za to kupić. Jeśli Ci nic nie zostaje, to może bezpieczniej żyć w Polsce.

          P.S. Żeby otrzymać dobrą odpowiedź na Twoje pytanie to rzuć tematem w stylu (mieszkam w Glasgow, dostaje miesięcznie 1600 brutto, ile to netto i co za to mogę mieć).
          • Gość: Jaro Re: Koszty życia, a zarobki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.12, 10:54
            Lato = lody. W PL sa tylko 2 rodzaje jadalnych lodow (bez tluszczow utwardzonych). Grycan i Hagen Dazs. Grycan jest po 8-10 zl za 500 ml. W UK kupie 100% naturalne prawdziwe lody za £4 za 2L, czyli dwa razy razy taniej. Hagen Dazs sa po £4, czyli tak jak w PL po 20zl, ale w UK sa prawie co miesiac w promocji half price.
            Z czekolada jest podobnie.
    • korkix78 Jedna jest tylko racja, i to Swieta Racja.. ;) 27.12.11, 16:47
      Popelniacie re-inventing kola. Bylo tu o tym w czasach apogeum migracyjnej fali stado watkow, ale jeden szczegolnie zapadl mi w pamiec, bo choc moze nie naukowy, to byl najmniej subiektywny i w zasadzie wyczerpywal temat. Odkurzenie, aby zbednie nikt sie tym nadmiernie nie trudnil:

      Eurostat podal 5 lat temu, ze srednie poziomy cen w UK (IE) sa 1,76 (2,07) wyzsze niz w
      Polsce. Ale nr1: "jest takie powiedzenie ze sa trzy rodzaje klamstwa: male klamstwo, duze
      klamstwo i statystyka. warto wiec porownujac swoje poziomy zycia na podstawie
      powyzszego modelu wziac pod uwage...." - caly wywod w linku ponizej.

      forum.gazeta.pl/forum/w,720,51545192,51545192,porownanie_standadow_zycia_model_z_komentarzem.html
      Zakurzona dyskusja z wowczas ma juz 5 lat, wiec cos tam moglo sie zmienic, ale rewolucyjnych zmian w sile nabywczej raczej nie bylo.
      Polecam calosc.

      --
      Perfekcje tworza rzeczy male, ale ona sama jest wielka.
      KorkiX (Zem)
      • qvintesencja Madrosci zmywakowe 28.12.11, 08:47
        Taa, madrosci zmywakowe sa lepsze od tego co wymyslily najtezsze mozgi w tej dziedzinie. Eurostat wspolnie z Oecd przez lata opracowywal metodologie porownywania sily nabywczej i standartu zycia, w wyniku powstal podrecznik metodologiczny na 250+ stronach ale zmywaki wiedza lepiej.

        Dane Eurostatu z grudnia 2011: rzeczywista indywidualna konsumpcja w roku 2010 wynosila w Polsce 66% sredniej EU a w UK 121%. Te liczby mozna jeszcze skorygowac o dane PKB na glowe mieszkanca ktore w Polsce wynosily 63% a w UK 112% sredniej EU. Oznaczaja one ze w Polsce czesc konsumpcji odpowiadajaca 3% PKB a w UK 9% PKB byly finansowane ze srodkow zewnetrznych. Bedzie to w nadchodzacych latach skorygowane przez zmniejszanie zadluzenia ekonomii i w wyniku roznica w poziomie konsumpcji w PL i UK relatywnie do sredniej EU spadnie.
        • korkix78 Re: Madrosci zmywakowe 28.12.11, 14:18
          Jak zwykle zbyt chaotycznie machasz statystyczna szabelka. Polecasz kazdemu wczytywanie sie w ksiegi wydane przez oecd i eurostat, w przeciwnym razie kazdy jest idiota i nie wie gdzie sie jak zyje?
          Przeciez to oczywiasta i zbedna przesada. Wglebianie sie w 250+ stronicowe opracowania z przypisami lepiej zostawic ludziom, ktorzy tym zyja i potrzebuja jak powietrza, a nie zwyklym ludziom, ktorzy po prostu chca wiedziec co moga za ile kupic w dwoch roznych krajach.

          Tamten post (co przylinkowalem) nadaje wlasciwy ksztalt wyobrazenia na temat poziomu zycia w UK w porownaniu z Polska zwyklym ludziom - tj. takim bez tytulu profesora ekonomii wzwyz.
          Zawsze rzeczywistosc troche koryguje wyobrazenia, ale te wyliczenia z komentarzem daja b. dobry obraz czego sie spodziewac. Tak mniej wiecej, ale 100 razy lepiej niz "Bo Zdzisiek ze wsi obok powiedzial ze...". I wszystko w pigulce, 10 minut czytania.

          Taka nieskomplikowana, ale wyczerpujaca jak na potrzeby luznych rozmow na forum analiza. Mozna nazwac ja jak tam sobie kto chce i dla Ciebie moze to byc "zmywakowe myslenie". Tylko pamietaj, ze wyrocznia nie jestes; na sugestie i wowczas hipotetyczne teorie, ze w UE mogloby dojsc do jakichs perturbacji i zahamowania poglebianai integracji, nie mowiac o mozliwosci rozpadu Twoje reakcje to nazywanie ludzi paranoikami i e-diagnozowanie psychicznych schorzen.
          tutaj:
          forum.gazeta.pl/forum/w,720,102681560,102783419,Re_Argumenty_jeszcze_raz.html
          Minelo nie 20 lat, lecz 2. I pokaz mi palcem kogos, procz siebie, kto powie z przekonaniem teraz tu i dzis wsrod niezaleznych od rzadow ekonomistow, ze Eurostrefa pozostanie silnym monolitem, a kraje Unii beda na bank tylko sie lubialy coraz bardziej i bardziej i jest to nieuniknione i pewne.
          Ciezko nie? Wyglada na to, ze wg Twoich standardow wszyscy stali sie psycholami. Ostala sie na placu boju jeno qvintesencja.

          Dlatego ostrozniej z ocenami.

          --
          Perfekcje tworza rzeczy male, ale ona sama jest wielka.
          KorkiX (Zem)
          • qvintesencja Re: Madrosci zmywakowe 29.12.11, 11:41
            korkix78 napisał:

            > Jak zwykle zbyt chaotycznie machasz statystyczna szabelka. Polecasz kazdemu wcz
            > ytywanie sie w ksiegi wydane przez oecd i eurostat, w przeciwnym razie kazdy je
            > st idiota i nie wie gdzie sie jak zyje?
            > Przeciez to oczywiasta i zbedna przesada. Wglebianie sie w 250+ stronicowe opra
            > cowania z przypisami lepiej zostawic ludziom, ktorzy tym zyja i potrzebuja jak
            > powietrza, a nie zwyklym ludziom, ktorzy po prostu chca wiedziec co moga za ile
            > kupic w dwoch roznych krajach.

            Lubujesz sie w taniej demagogii. Jesli ktos podwaza oficjalne dane to mu sie wskazuje ze nie biora sie one z sufitu tylko sa wynikiem dlugich i publicznie ogloszonych badan. Kto podwaza takie dane wychodzi na zmywakowego ignoranta.

            > Tylko pamietaj, ze wyrocznia nie jestes; na sugestie i wowczas
            > hipotetyczne teorie, ze w UE mogloby dojsc do jakichs perturbacji i zahamowani
            > a poglebianai integracji, nie mowiac o mozliwosci rozpadu Twoje reakcje to nazy
            > wanie ludzi paranoikami i e-diagnozowanie psychicznych schorzen.
            > tutaj:
            > forum.gazeta.pl/forum/w,720,102681560,102783419,Re_Argumenty_jeszcze_raz.html
            > Minelo nie 20 lat, lecz 2. I pokaz mi palcem kogos, procz siebie, kto powie z p
            > rzekonaniem teraz tu i dzis wsrod niezaleznych od rzadow ekonomistow, ze Eurost
            > refa pozostanie silnym monolitem, a kraje Unii beda na bank tylko sie lubialy c
            > oraz bardziej i bardziej i jest to nieuniknione i pewne.
            > Ciezko nie? Wyglada na to, ze wg Twoich standardow wszyscy stali sie psycholami
            > . Ostala sie na placu boju jeno qvintesencja.
            > Dlatego ostrozniej z ocenami.

            Dobrze ze pamietasz stare wiesci ale jak zwykle skrzywiasz w kierunku taniej demagogii. W tamtej wiesci chodzilo o rozpad EU i nic sie nie zmienilo bo dalej jest on niezwykle malo prawdopodobny.
            Ty skrecasz na rozpad eurostrefy co tez jest bardzo malo prawdopodobne bo europejski bank centralny zasila system kasa podobnie jak w USA i UK tylko robi to wolniej. Natomiast o wiele bardziej prawdopodobny jest rozpad UK bo zalezy tylko od referendum w Szkocji a mozna oczekiwac ze ilosc zwolennikow niepodleglosci bedzie rosla. W takim scenariuszu powstaja pytania czy nowe panstwa automatycznie oddziedzicza czlonkostwo EU czy nie.
            • a74-7 Re: Madrosci zmywakowe 29.12.11, 13:14
              co konkretnie chcesz przez to nam udowodnic ?
              Jak narazie rozumiem ze starasz sie nam wmowic jaka to nas bieda tu przyciska...

              Wiesz ja juz od ponad 36 lat na zmywaku ; swoje wiem :-)
              • qvintesencja Re: Madrosci zmywakowe 29.12.11, 17:59
                a74-7 napisał:

                > co konkretnie chcesz przez to nam udowodnic ?
                > Jak narazie rozumiem ze starasz sie nam wmowic jaka to nas bieda tu przyciska...
                > Wiesz ja juz od ponad 36 lat na zmywaku ; swoje wiem :-)

                Widac ze jak przystalo na dinozaurówe z czasow prehistorycznych alchajmerek juz podgryza, nie masz pojecia jak jest obecnie w Polsce i nie rozumiesz o czym sie tu pisze. A pisze sie o tym ze dostepne sa informacje zebrane w pocie czola wielu specjalistow przez Europejski Urzad Statystyczny i tam sa dokladne dane o poziomie cen i dochodow w krajach Unii.
                • a74-7 Re: Madrosci zmywakowe 29.12.11, 18:17
                  dziekuje za zyczenia swiateczne, alchajmerek ma sie dobrz...
                  polska jako tani kraj , jakos tak na dwoje babka wrozyla ,hehehe
                  www.hotmoney.pl/artykul/gazeta-prawna-polska-jest-tanim-krajem-2-20428
                  tudziez wg innych obserwatorow ktorzy zdaje sie w poolandii siedza .
                  A co do zakupow w Poolandii- a i owszem zdarza sie dinozaurom wydac tysiaka w supermarkiecie w niespelna godzine zeby rodzinie zafundowac male przyjecie , nie wspomne juz o restauracjach , a przez grzecznosc przemilcze lekarstwa :-))
    • a74-7 Re: Koszty życia, a zarobki 29.12.11, 18:25
      widze ,ze ty naprawde wierzysz SWIECIE w swoje slupki ze sa bez manipulacji tu i tam ,
      no no :-)A wszystkim innym przypisujesz chorobe psychiczna .Spojrz sobie w oczy koles ,jestes na najlepszej drodze... :-) !
    • a74-7 Re: Koszty życia, a zarobki 29.12.11, 19:25
      wolnemedia.net/gospodarka/minimalne-wynagrodzenie-a-koszty-utrzymania-polskiej-rodziny-pracowniczej/
      juz oszczedzilam sobie komentarzy bo rozumiem ze w poolandii to same madrale siedzom :-)
      • qvintesencja Re: Koszty życia, a zarobki 30.12.11, 08:31
        a74-7 napisał:

        > wolnemedia.net/gospodarka/minimalne-wynagrodzenie-a-koszty-utrzymania-polskiej-rodziny-pracowniczej/
        > juz oszczedzilam sobie komentarzy bo rozumiem ze w poolandii to same madrale s
        > iedzom :-)

        Widac ze mozdzek zlasowany od tych "wolnych" mediow a podwazanie liczb eurostatu to kabaret. Rownie dobrze mozna by powiedziec ze o tym jak jest w jukeju swiadcza slynne riots a ty zapatrzona w zycie rojali nic z tego nie widzisz.
        • a74-7 Re: Koszty życia, a zarobki 30.12.11, 15:49
          cokolwiek ci zacytuje z twojej rodzimej prasy -podwazasz ,gdyz to info zebrane w pocie czola stanowi dla ciebie wyrocznie . info calkowicie nie podwazam , no ale nie wykluczam ze moze byc rowniez troche podrasowane w te czy we wte w obliczu kryzysu :-)
          Zaczynam rozumiec ,ze ten polski dobrobyt czyni ludzi tak miserable ze jecza jak w komentarzach pod artykulem przez ciebie wyszukanym .

          biznes.onet.pl/forum/w-polsce-wciaz-duzo-taniej-niz-na-zachodzie,2,571987,czytaj-strumien.html
          te wszystkie muchy krazace dookola tematu nie moga byc wrong,co nie ?:-D
          Okolo 1600 jeczacych chyba nie koniecznie objetych choroba psychiczna ,jak myslisz ?
          Poza faktem ze czesto dosc bywamy w Poolandii - jak sie zyje tam wiemy z roznych forow,jak sie mieszka co sie je ,oglada ,czyta i jak pracuje ,jakie stosunki panuja w kraju , kto z kim walczy na noze na arenie publicznej( nie tylko czytamy GW)
          Dostrzegamy rowniez ze skoro sytuacja polepszyla sie od czasu wejscia do europki- niektorym zupelnie sie mozg zlasowal i glowa spuchla z dobrobytu
          A teraz lece dygnac przed portretem krolowej :-)
          .
          • qvintesencja Re: Koszty życia, a zarobki 30.12.11, 18:25
            a74-7 napisał:

            > cokolwiek ci zacytuje z twojej rodzimej prasy -podwazasz ,gdyz to info zebrane
            > w pocie czola stanowi dla ciebie wyrocznie . info calkowicie nie podwazam , no
            > ale nie wykluczam ze moze byc rowniez troche podrasowane w te czy we wte w o
            > bliczu kryzysu :-)

            Cytujesz media nawiedzone lub oszolomskie ktore nawalone sa bzdurami bez pokrycia. Jak przystalo na czytelniczke tych mediow negujesz dane ktore maja pokrycie i uzasadnienie. To tylko swiadczy o poziomie umyslowym na poziomie nawiedzonych.

            > Zaczynam rozumiec ,ze ten polski dobrobyt czyni ludzi tak miserable ze jecza j
            > ak w komentarzach pod artykulem przez ciebie wyszukanym .
            >
            > biznes.onet.pl/forum/w-polsce-wciaz-duzo-taniej-niz-na-zachodzie,2,571987,czytaj-strumien.html

            Te komentarze wypisuja ludzie o takim samym profilu umyslowym jak ty.

            > te wszystkie muchy krazace dookola tematu nie moga byc wrong,co nie ?:-D

            Ludzie o mentalnosci nawiedzonych maja obsesje wypluwania z siebie zeby kompensowac swoje kompleksy i to do ciebie pasuje na miare.

            > Okolo 1600 jeczacych chyba nie koniecznie objetych choroba psychiczna ,jak my
            > slisz ?
            > Poza faktem ze czesto dosc bywamy w Poolandii - jak sie zyje tam wiemy z rozny
            > ch forow,jak sie mieszka co sie je ,oglada ,czyta i jak pracuje

            Szczegolnie jak sie ma wiedze z kontaktami z nizin spolecznych. Podobnie mozna by twierdzic ze prawdziwy obraz jukeju objawil sie w riots. Po to sa srednie statystyczne by mozna bylo mowic o calosci no ale nawiedzone umysly nie sa w stanie tego pojac.

            >,jakie stosunki panuja w kraju , kto z kim walczy na noze na >arenie publicznej ( nie tylko czytamy GW)

            No jasne jako stala czytelniczka mediow nawiedzonych masz wielce prawdziwy obraz rzeczywistosci, lacznie z ta walka na noze hehe.
            A nie kumkasz ze zycie polityczne w Polsce jest bardziej gorace niz w Jukeju bo zapewnia szersza reprezentacje roznych pogladow lacznie ze skrajnymi. W Jukeju jest system wyborczy ktory obcina skrzydla co powoduje ze duza czesc opinii nie ma reprezentacji. Co sie okazuje niezbyt dobre i chciano to zmienic w referendum ale nie wyszlo.

            > Dostrzegamy rowniez ze skoro sytuacja polepszyla sie od czasu wejscia do euro
            > pki- niektorym zupelnie sie mozg zlasowal i glowa spuchla z dobrobytu
            > A teraz lece dygnac przed portretem krolowej :-)

            Tak przystoi wiernej i lojalnej poddanej hehe. I nie zapominaj o rojalach, lordach i biskupach ktorych wspierasz:).
            • a74-7 Re: Koszty życia, a zarobki 30.12.11, 18:52
              ha,ha ha i jeszcze raz ha!
              A ty z kolei nie zapomnij zaadoptowac greka ty "wyzyno spoleczna ":-D :-D :-D
              Widze ze tu wiekszosc cytuje te nawiedzone zrodla, ty rowniez nimi sie poslugujesz , wiec przygarnial kociol ....
    • Gość: Jaro Re: Koszty życia, a zarobki IP: *.range86-182.btcentralplus.com 15.01.12, 20:49
      To tak jak z inflacja, kazdy ma inna, a dla niektorych jest nawet deflacja - wszystko zalezy od koszyka. Ale ogolnie obserwuje, ze im bardziej spartanskie zycie, tym tansze zycie w Polsce w porownaniu do UK. Tyle ze najtanszy ser w PL jest raczej nie do kupienia w PL, bo chyba nikt by go nie jadl. Na swieta tez probowalem masla (100%, ok 6zl za 200g) i bylo zupelnie bez smaku, podczas gdy w UK maslo z Lidla na £1,10 (250g) smakuje nie gorzej niz organic z Waitrose. Z drugiej strony, im wiecej luksusu tym to sie bardziej wyrownuje, a w niektorych przypadkach koszyk moze nawet wyjsc drozszy w PL niz w UK - oczywiscie przeliczajac wszystko do jednej waluty.
      Prywatna anglojezyczna szkola w Warszawie jest drozsza niz wiekszosc prywatnych szkol w UK. Niby mozna powiedziec, ze w Polsce nie ma potrzeby wysylac dziecka do anglojezycznej szkoly. No niby nie ma, ale to juz inna dyskusja.
      Dla mnie osobiscie £5000 w UK to £5000 (25,000 PLN) w PL, ale pieniadze nie sa w tym wszystkim najwazniejsze. A dentyste zalatwialbym w Polsce nawet gdyby wychodzilo drozej.
        • Gość: imho Re: Koszty życia, a zarobki IP: *.know.cable.virginmedia.com 16.01.12, 10:44
          Ratpole, prywatnie dentyści w UK są pewnie bardzo dobrzy, choć nie wiem, bo nie korzystałem; jeżdżę leczyć zęby na Węgry do - nawiasem mówiąc - rumuńskiego dentysty. Jednak to, co oferuje NHS, to jest poziom chyba 3 świata, co przekłada się na stan zębów narodu, najgorszy moim zdaniem w Europie. Ja nie widziałem nacji z gorszym uzębieniem niż Brytyjczycy.
        • Gość: cc Re: Koszty życia, a zarobki IP: *.warszawa.vectranet.pl 16.01.12, 13:48
          Nie wiem czy naiwny, bo sam tak z rodzina robie. Za dentyste NHS i tak musialbym placic bo nie jestem na zasilkach, ktore zwlanialyby z oplat. Wiec skoro i tak musze placic, to wole to zrobic w dobrze wyposazonej prywatnej klinice dentystycznej w Warszawie, niz u pseudospecjalisty na kontrakcie NHS, ktory w rozwoju zatrzymal na etapie jaki byl w Polsce jakies 10-15 lat temu.
          • 10iwonka10 Re: Koszty życia, a zarobki 16.01.12, 19:36
            Cot o jest dentysta NHS? Kazdy robi prywatnie tyljko jesli jest na kontrakcie z NHS to czesc jest refundowana. Chodzilam wczesniej do drogiego prywatnego dentysty byl OK ale ceny jak z ksiezyca. Teraz mieszkajac w Cambridge ( jest tutaj duzo dobrych dentystow) chodze do dentysty gdzie np check up jest duzo tanszy bo czesciowo refundowany przez NHS a kazda usluge mopge sobie wybrac albo z NHS listy cen (np gorsza jakosc wypelnien) albo z prywatnej listy cen. A dentysta bardzo dobry doswiadczony - studia, praktyke kilkuletnia mial w Szwecji.

            W Poslce jest taniej ale nie czarujmy sie niektorzy dentysci sa do bani. Bylam raz u takiej ( kolezanka mi polecila) zeba nie wyrwie bo za slaba,...jak mi zaczela zeba madrosci leczyc to masakra...
    • 10iwonka10 Re: Koszty życia, a zarobki 17.01.12, 10:01
      Moze ja mialam szczescie. Mam zle doswiadczenie z lekarzami tutaj natomiast na dentystow zawsze trafialam dobrych. Poprzedni Hindus byl dobry ale drogi obecny Szwed tez jest bardzo dobry. Ale moze dlatego ze zaden nie byl rodowitym Anglikiem :-)
    • Gość: 1234 Re: Koszty życia, a zarobki IP: *.home.aster.pl 11.08.12, 00:07
      - Uwaga lepiej być ostrożnym przed zatrudnienie przy budowie Marcina Mazurka z Lublina lat ok.35 -pochodzi z Lublina ale obecnie ukrywa się w Dublinie i tam też pracuje jako budowlaniec + remonty i wykończenia wnętrz. W Polsce poszukiwała go też policja i liczni oszukani iwestorzy i hurtownie. To słaby niesolidny wykonawca budowlany- nie wywiązuje się z prac i zostają liczne usterki a na koniec pożuca budowę. Pracowałem z nim i ostrzegam bo nadużywa alkohol i nierozlicza się z kolegami. Obecnie nie odbiera telefonów, bo się ukrywa.
    • wilkdominika Re: Koszty życia, a zarobki 21.08.12, 11:14
      wszędzie tak jest, niby w Norwegii są wielkie stawki, ale jakie koszty życia. albo wegetujesz i oszczędzasz na czym się da, aby kiedyś wrócić do Polski, albo z czasem i tak klimatyzujesz się tam, przyzwyczajasz do kosztów i zarobków. dla mnie najgorszym pomysłem jest wyjechać tylko po to, żeby pobierać zasiłek dla bezrobotnych czy żyć na kredyt. benefity można też pobierać w Polsce.
    • Gość: Dorota Re: Koszty życia, a zarobki IP: *.13-2.cable.virginmedia.com 15.03.13, 03:29
      Witam :) Co do zarobkow i kosztow zycia w Londynie, razem z mężem mamy £3500 netto miesięcznie. Mieszkanie jednopokojowe w Londynie £900 miesięcznie ( to i tak bardzo tanio jak na tutejsze realia, ale co za tym idzie dzielnica mało ciekawa...), rachunki co miesiąc (gaz, prad, council tax, tv, internet, abonament, 2 telefony) ok.£400-500, transport - utrzymanie samochodu (paliwo, ubezpieczenie, parkingi) oraz moj bilet ok.£500, jedzenie, chemia ok.£600 mc + czasem jedzenie na miescie, jakas rozrywka, przyjemnosci ( od czasu do czasu wyjscie do kina, restauracji, nowe ubranie, kosmetyk, fitness...), wizyte u lekarza, lekarstwa badz inne wydatki ( przegląd samochodu, kupno nowego sprzetu...) w granicach £1000 mc. Wystarczaja nam te pieniadze, ale nie ma "kokosów" ;) Nie trwonimy pieniedzy, nie mamy nalogow, nie kupujemy zbednych rzeczy, nie marnujemy jedzenia, nie spedzamy kazdego weekendu poza domem itd. Rozsądnie gospodarujemy £££
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka