Dodaj do ulubionych

Ucieklem z Anglii.

27.10.05, 19:07
Wszyscy tak bardzo pragna tej Anglii a sa jednak osoby, ktore po pobycie
przez pewien czas z neij uciekaja. ja jestem tego przypadkiem. Znudzilo mi
sie sklejac po prostu kartoniki przez osiem godzin dziennie. Myslalem, ze
zwariuje!!! Na szczescie podjalem pewne decyzje i od razu mam sie lepiej.
Nie rozumiem ludzi dla ktorych jedynym powodem pracy w Anglii sa pieniadze i
nic wiecej. Rozumiem, ze mozna popracowac w byle jakiej robocie przez chwil
pare, bo kazdy z nas potrzebuje pieniedzy. Ale jak slysze o wychwalaniu tej
Anglii za te prace (wlasciwie to 90 proc. Polakow wykonuja taka prace, na
ktora zaden Anglik nie spojrzy, bo sa leniwcami i nie tylko)...

Czy nie ceninicie nic wiecej do cholery niz KASA??? Czy tylko dla KASY
przyjezdzacie do kraju i wykonujecie (czesto) prace za minimum stawki...
Czy to wszystko to nie jest troche takie bezsensowne...
Z drugiej strony ktos moze mi powiedziec: Wole harowke w Anglii niz bezsens w
Polsce... Ciekaw jestem opinii. Moze ktos poprze mnie i stwierdzi prosto z
mostu, ze my- Polacy, to XXI wieczne murzyny i sprzedajemy sie haniebnie i
wegetujemy w tej Anglii i tylko liczymy ile to sie da wyciagnac ... Czy
tylko na tym polega zycie???
Edytor zaawansowany
  • krystyna401 27.10.05, 21:56
    A masz rodzine,dzieci,mieszkanie .A tu w PL jak bys miał wyżyć za 650 zł(ja tyle
    mam) maż ma troszke więcej,do tego dwie nastoletnie córki,mieszkanie kosztuje
    648zł miesięcznie.Taki wyjazd do Angli i podreperowanie budżetu to jedyne
    rozsądne rozwiązanie.W Polsce też wegetuje i nie mam szans na normalne życie,to
    co za rożnica gdzie mam powegetować?
  • huski 28.03.06, 01:54
    Jak Cie na cos nie stac to tego nie kupujesz? Zalozyles rodzine, a teraz masz
    pretensje do calego swiata ze bezrobocie to tamto i tak dalej, jakim prawem?
    Nikt Ci nie kazal robic dzieciakow i pakowac sie w malzenstwo. Jak Cie nie stac
    na dom to go nie kupujesz jak Cie nie stac na dzieci to ich nie robisz. Jak to
    bylo? Miales pieniadze, zdecydowales sie na dzieciaki i co nagle sie okazalo ze
    za duzo Cie kosztuja? Trzeba bylo sie nie decydowac. Myslenie 15-latka, w PL sie
    nie da bo to tamto, dwojka dzieci i zona w domu? A kto Ci powiedzial kiedys, ze
    mozesz sobie pozwolic na dzieci i zone? Co to za absurd, co Ty sobie myslisz ze
    mozesz robic w zyciu co chcesz a pozniej miec pretesje do calego swiata? Jak nie
    masz szans na "normalne zycie" to nikt Cie nie zmusza zebys je kontynuowal. Po
    pierwsze: nie musisz zyc, uwierz mi ludzkosc nie przestanie istniec bez Ciebie.
    Dzieci i rodzina to przywilej a nie "prawo". Mdli mnie jak widze, tych
    "przyjechalem zarobic, szukam kazdej pracy" z jakims pseudo angielskim. Po
    prostu mnie mdli. "Huge unemployment in Poland, money no exchange here" hehe
    jeszcze duzo podobnych kwiatkow slyszalem. Nedza i wstyd a najgorsze, ze nawet
    nie potraficie tego dostrzec. Ja bym chociaz mial odwage, zeby ze soba skonczyc.
    Doslownie, jak psy, bez zrozumienia wstydu.

    P.S.
    Do tych co napisza:
    "a Ty po co tam pojechales, jak nie zarobic"
    robie badania, detale zachowam dla siebie zeby uniknac pytan od
    "glody-mlody-ambitny-zeby-tylko-sie-wyrwac-z-PL"


    --
    huski
  • habdas 08.04.06, 00:04
    Husky - Twoje poglady sa smieszne....
    Dlaczego w PL nie stac kogos na utrzymanie rodziny, a w UK stac nawet jesli
    pracuje na najnizszym szczeblu hierarhii zawodowej? Nie zauwazasz roznicy(to
    Twoj problem).
    DLaczego ktos ma tu siedziec i biedowac, jak moze wyjechac i normalnie zyc. w PL
    czesto NIE DA sie zyc normalnie. W UK sie da....


    Rzad sie obudzi jak bedzie za pozno, zostanie tylko Rzad, i klienci ZUSu. A kto
    na to bedzie robil?
  • pamtom 12.04.06, 10:59
    Według ciebie o wszystkim decyduje prawo popytu i podaży, nawet dzici są
    produkowane w domowych warsztatach wówczas gdy pojawi się na nie popyt. Chyba
    ci się coś poprzestawiało, gdyby wszyscy tak myśleli nie wyłączjąc twoich
    rodziców to pewnie nie musiłbym odpisywać na twój komentarz.
  • tang2 28.04.06, 09:16
    Czlowieku o czym ty piszesz , a może jak cie nie stać na życie to umieraj czy to tak mam rozumiec twoje wywody na temet Anglii .Przeciez silą nikt tam ćię nie tzrymal , miałes prawo tam pracować jak długo chciałeś, ale nie obrazaj innych którzy tam pracują ,bo w Polsce mająrodziny , które trzeba utrzymać.Jesteś chyba niedojrzałym człowiekiem wypowiadaj
    ąc cyt.."jak cie nie stac ......Mam 2 synów w Anglii 26lat i 29lat .Maja wykształcenie wyższe ,ale żaden z nich nie pracował w kraju ,bo bez znajomosci nie mieli szansW Anglii bez znajomosci lodzy syn pracuje 3latai nie narzeka . Dlatego prosze nie oceniaj ludzi soja miara tylko dlatego ze Tobie sie nie udało ,albo ze masz przerost ambicji.
  • kermeet 14.05.06, 19:08
    brak slow....idiota :|
  • gnago 18.05.06, 21:04
    Ja także ubolewam nad niskimi kwalifikacjami naszych rodaków i rodaczek . to przecież takie trywialne przewidywac sytuację tylko na jakieś 20 lat do przodu.Drogi infantylny przyjacielu twój światły bezdenną pustką umysł trafnie przewidział drogę potęgi i rozwoju naszej kochanej Ojczyzny. Prekognicja to jest to. Kraj bez naszych hurraliberałów z pewnością byłby lepszy. Jedno tylko mnie martwi czy twoi szlachetni rodzice podjęliby się trudu kreacji i kształtowania twej osoby po skromnym seansiku jasnowidzenia twego odkrywczego postu?
  • zbikwi 03.06.06, 01:32
    Huski! Szkoda, że twoi rodzice nie myśleli w ten sposób jak ty. (małe litery zamierzone) Nie trzebaby czytać i odpowiadać na bezsensowne posty. Nie dziwi mnie, że niektórzy mają o Polakach nienajlepsze zdanie jak obcują z takim indywiduum.
  • 2doxa 08.09.06, 17:18
    uwazam ze chlopak ma racje i dlatego sie do niego tak agresywanie rzucacie.
    agresja ma pokryc to ze sie nie czujecie silni z argumentami.

    jest to bardzo proste - nie masz kasy - nie masz dzieci. nedzy nie trzeba
    potegowac.

    zreszta ludzie w pl zauwazyli to juz dawno temu i stad taki niski przyrost
    naturalny.

    na marginesie - to arystoteles 2500 lat temu stwierdzil ze nedza rozwija sie
    przez rozmnazanie sie biednych ludzi....
  • mac881 11.10.06, 19:46
    zauważ tylko, że to Huski jest bardziej agresywny:P wg Twojej logiki bogaci
    ludzie powinni mieć masę dzieci a biedacy żadnych albo najwyżej jedynaków.
    Zauważ jest odwrotnie. Poza tym straszna bieda musi panować na zachodzie a
    bogactwo w Afryce.
  • sysunia84 03.06.06, 11:40
    Powiem Ci, ze jakby kazdy Cie posluchal i wzial cos z Twoich "rad" to w Polsce
    zaczelyby sie masowe, zbiorowe samobojstwa, no bo po co mamy zyc??? Debil!!!
  • lena001 12.08.06, 17:29
    Jestem w Anglii od 5 lat. Cos mnie jednak zastanawia. Spotykam tu wielu Polakow
    ktorzy nie mowia ani troche po angielsku inteligencja tez nie grzesza ale
    wiedza jak tu przyjechac liczyc pieniazki i wyzyskiwac system mam tu na mysli
    wszelkiego rodzju benefity. Cale ich rodziny siedza za granica poziom
    wyksztalcenia podstawowy. Wstyd mi za takich ludzi, ktorzy przyjezdzaja tu nie
    majac zadnych ambicji nawet zeby nauczyc sie jezyka czy tez zainteresowac sie
    tutejsza polityka itp ogladaja tylko polska telewizje mowia po polsku
    HIPOKRYCI...
  • bez.zn4czenia 04.06.06, 02:07
    Wg mnie roznica pomiedzy wieksozscia a huskim jest taka ze Wy chcecie przezyc zycie, a On proboje przezyc je jak najlepiej ....
  • gls1 04.06.06, 20:31
    "huski"- jesteś zapewne NIEUDACZNIKIEM jak sądzę. Masz problemy z głowa od tej
    żółci która masz od pracy w supermarkecie za 600 zeta he he!!! Jesteś smiesznym
    małym "polaczkiem" ale cieszę się, że intelektualnie mogę potraktować cię jak
    wykałaczkę he he!!!
  • kremovka 05.06.06, 13:32
    sorry, ale piszesz jak bufon, ktory uwaza, ze ma prawo oceniac postepowanie
    innych. Kto dal ci takie prawo? Piszesz, ze jak cie nie stac na rodzione to nie
    zakladasz... Rodzina to nie jest biznes, to jest oparcie, opieka i szczescie.
    Cos czego nie da sie przeliczyc na pieniadze. Kazdy wie jaka jest sytuacja w
    Polsce i gdyby zyc wg. twoich zasad, wiekszasc Polakow musialaby zyc w
    samotnie , nic kupowac i dziekowac Bogu za mozliwosc zycia w cudownej
    Ojczyznie. Wybacz, ale mysle, ze to nie takie proste. Mieszkasz w Anglii to
    powinienes wiedziec, ze tu dopiero wszyscy zyja na kredyt. Mnie sie udalo, mam
    swietna prace w swoim zawodzie, mieszkam z ukochanym chlopakiem-anglikiem ktory
    rowniez ma bardzo dobra prace, tak wiec mozemy sobie pozwolic na wyzszy
    standard zycia. Ale nie wstydze sie tego, ze kiedy tu przyjechalam szukalam
    jakiejkolwiek pracy i zaczynalam od pracy kelnerki, poprzez recepcje w hotelu
    itd.
    Tak wiec ludzie, nie sluchajcie huskiego, oczywiscie, jesli chcecie szukac
    pracy w WB, musicie znac jezyk na jako-takim poziomie.
    Zycze powodzenia
  • kamila_21 05.06.06, 22:25
    jestem ciekawa ile Ty masz lat!!!!! Bo wlasnie myslasz jak 15 latek... w zyciu
    trzeba spelniac swoje marzenia!! Jezeli dla kogos marzeniem zalozenie rodziny
    to ma do tego prawo!! A skąd Ty się wziąłeś na swiecie?? Twoi rodzice mieszkają
    w pałacu czy co? Co to za kraj w ktorym nie mozna utrzymac 3 osobowej
    rodziny!!! Gdzie 2 osoby pracyją i to z reguły nie lekko... Ja uciakłam z
    Polski 2 lata temu bo marzyliśmy o dziecku, o wspólnym mieszkaniu a w Polsce
    mogliśmy tylko pomarzyć.Co to za zycie bez dzieci, bez rodziny, bez
    przyszłości?? Jestem teraz w 17 tygodniu ciąży i zaliczam się do
    najszczęśliwszych na swiecie, poza tym dobrze zarabiam ( praa malo ambitna ale
    dobrze płatna) i wiem ze zapewnie mojemu wyczekiwanemu dzicku byt. W Polsce to
    by byl wielki problem .I nie pisz człowieku takich głupot bo mi się słabo robi.
    Na prawdę nie znam Twojego wieku ale z wypowiedzi wynika ze nie masz więcej niz
    16..... zyczę zebyś kiedyś zapragnął mieć rodzinę i jestem ciekawa co wtedy
    zrobisz :)
  • ogari1 15.08.06, 01:06
    ...juz kiedyś byli tacy co dzielili na gorszych i lepszych, na tych co maja
    prawo żyć i na tych co nie...bo akurat nie urodzlili się w odpowiednim czasie,
    miejscu i nie mieli dobrej krwi, niebieskich oczu, na tych co natura poskąpiła
    urody i fizyczności, na tych co są przydani społeczeństwu i na tych co sa
    wybrakowani ... ty nie wiesz o czym mówisz, czasmi warto się zastanowić nim
    palnie się takie głupoty...
    ... obyś nigdy nie musiał być głodny !
  • kedzier44 08.09.06, 02:13
    huski jest inteligentnym idiota
  • aniazpoznania 27.10.05, 22:34
    A ja jestem w UK ponad rok,praca wciaz ponizej moich mozliwosci,
    choc nienajgorsza (7£), ale to tylko kwestia czasu.
    Dlaczego wciaz tu jestem,choc w PL czeka na mnie posadka za biurkiem
    (po znajomosci oczywiscie:)?
    Bo tutaj nawet pracujac za nieduza stawke
    stac czlowieka na wyjazdy zagraniczne,urzadzenie mieszkania,przyjemnosci i oszczedzanie a nie tylko na oplate rachunkow.A tak mialam w PL.
    W tym roku bylam 2 razy w PL,we Wloszech,Afryce
    a pieniazki na koncie wciaz sa:)I dlatego zostaje!
    Porownujac do zycia tam,w Polsce,zycie tutaj jest dla mnie bezstresowe.

    Ps.Oczywiscie nie planuje pracowac jak Murzyn do konca zycia,
    traktuje to jako okres przejsciowy.

    Pozdrawiam
    Ania
  • krystyna401 27.10.05, 23:10
    Szcześciara z Ciebie Aniu,ja gdybym znała choc troche język i miała troche
    gotówki to wyjechałabym natychmiast.Ale niestety brakuje mi na życie a co
    dopiero odłożyc na wyjazd.I tak powegetuje do emeretury,a potem ZUS da mi 500 zł
    i znowu będe wegetować i czekać na śmierć.Nic mnie w tym życiu już nie
    cieszy.Dlatego kto może niech ucieka za granice,bo w moim wieku(42)będziecie
    zgorzkniali jak stulatkowie.
  • kkss2 29.12.05, 19:22
    ja wyjechalem majac 43 lata teraz mam prawie 45 i nareszcie nie musze myslec co
    bedzie jutro i za co zaplace rachunki.....
  • mario_n 17.01.06, 09:38
    Moja mama ma 53 lata i wlasnie jest na I roku studiow- pracuje w budzetowce i
    nie zarabia duzo- ale jest bardzo dzielna kobieta. WYchowala samotnie 3 dzieci z
    czego ja jestem mgr inz i nie narzekam po 2 latach po studiach na prace (mam
    powyzej sredniej krajowej) siostra jest lekarzem a druga siostra mgr ekonomii i
    robi rzeczywiscie kariere za granica (jest doceniania) Wszystko od Was zalezy -
    42 lata? to nie jest wiek w ktorym mozna rezygnowac z zycia- podobno w tym wieku
    czlowiek najbardziej jest doswiadczony. Kurka nie moge az tego czytac. Wszystko
    zalezy od Was!! Ja mysle o wyjezdzie za granice ale max 1 rok po to zeby
    doszlifowac moj jezyk techniczny. (wielokrotnie juz bylem - pracowalem
    wakacyjnie na studiach) ale teraz chce w mojej branzy... Pozdrawiam Was i
    pamietajcie ze wszystko zalezy od Was- nie traccie czasu na tv- wezcie sie za
    nauke i rozwoj osobisty....
  • korkix78 17.01.06, 10:32
    Oprocz tego kiedy dokladnie sie rodzimy i w jakim kraju.
    To byl np moj podstawowy blad.. :)
    (mamie nalezy sie solidny opieprz :) )
  • huski 28.03.06, 01:59
    Zawsze mozesz ten blad naprawic, wystarczy sie przejsc nad rzeke albo jakis
    wysoki budynek...
    --
    huski
  • korkix78 28.03.06, 10:03
    Nie dziekuje, pozyje.
  • kropek_oxford 04.04.06, 06:46
    drania dawno nie widzialem - czym innym jest opieprzenie ludzi za ich wlasne
    bledy czy brak ambicji (jak ja opieprzam anie, dajac jej jednak sensowna rade -
    sam wiesz jak jest z saga w UK), a czym innym wyzygiwanie na nich wlasnych
    rozczarowan. I tyle.
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • kremovka 05.06.06, 13:41
    huski napisał:

    > Zawsze mozesz ten blad naprawic, wystarczy sie przejsc nad rzeke albo jakis
    > wysoki budynek...

    to naprawde swietny pomysl, mam nadzieje, ze sam sie do niego zastosujesz,
    czas zaczac eliminacje Polakow-debili.
    Mam nadzieje,ze bedziesz pierwszy na dole, mr huski
  • anetkawf 14.08.06, 14:25
    Sadze ze Ty zrobiles wielki blad w swoim zyciu. Tlumaczysz sie ze robisz tutaj
    jaies badania......a ze zapytam czy Ty kiedys sie badales?bo sadze ze masz cos
    z glowa. Albo zarobki Ci w glowie przewrocily. SZkoda mi ciebie koles.
  • huski 28.03.06, 01:58
    I po co? Po co ten caly syzyf? Przetrwac za wszelka cene, szkoda za 20 tych
    dzieciakow nie wychowala. Po co? Zycie to przywilej nie obowiazek. Celem wojny
    jest ja przezyc.
    --
    huski
  • huski 28.03.06, 01:57
    Mozesz zawsze rozwiac ten problem. W Londynie jest metro a jak nie siedzisz w
    tym nieszczesnym miescie (o dziwo) zawsze masz duzo wysokich mostow.
    --
    huski
  • huski 28.03.06, 01:56
    Po co czekac na ta smierc? Nie ma przymusu, nikt Cie nie trzyma na sile.
    --
    huski
  • gogosia25 13.04.06, 18:23
    ciekawe jaka miałbys mine gdyby ktos majacy doła i nie myslacy racjonalnie
    posłuchal twej rady..
  • 2paco 23.09.06, 01:07
    żadnej miny by nie miał - siedzi sobie huski-gimnazjalista, przeżywa pierwsze
    uderzenia hormonów, i stąd te jego durne posty. najlepiej nie odpowiadać i
    tyle ;) albo uderzyć do moderatora żeby IP zablokował i będzie po kłopocie ;)
  • zbikwi 03.06.06, 01:43
    Krystyno401 Ja wyjechałem w wieku 47 lat, a było to w 2005. Pracuję w zawodzie i nie muszę się martwić o rachunki. Rodzinę ściagam jak tylko będę gotowy z własnym lokum. Jak chodzi o język to jeśli masz choć trochę słuchu muzycznego to z nauką nie będziesz miała kłopotu. ODWAGI ŚWIAT JEST NAPRAWDĘ PIĘKNY.
  • robin_01 08.09.06, 01:27
    Wyjechałem z Polski mając 47 lat i tylko żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej.
  • kropek_oxford 04.04.06, 06:43
    Saga po miejscowym college'u mialabys nie mniej nizli 20-25 funtow na godzine.
    I - na zyczenie - takze i prace we wlasnym domku, na wlasnym kompie.
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • hannah22 12.08.06, 19:39
    czesc
    popieram anie z poznania, ja jestem w londynie 1,5 roku i nie narzekam, wlasnie
    przeszlam z banku francuskiego do dunskiego, zarabiam £13 za godzine, mam 15 min
    piechota do domu wiec nie wydaje na transport i jestem bardzo szczesliwa, stac
    na mnie na wyjazdy do krajow europejskich na wakacje ;)
  • korkix78 28.10.05, 12:43
    Oczywiscie,ze nie na tym zycie polega,to nie jest jeden wielki wyscig, ktory
    wygrywa ten ktory umrze najbogatszy ! - choc niektorzy rzeczywiscie robia
    wrazenie jakby chodzilo tylko o to.
    Ale czy naprawde uwazasz ze to, ze Polacy chca zarabiac wiecej , chca by bylo
    ich stac na podstawowe dobra, na jedzenie, na mieszkanie - niejednokrotnie chca
    popracowac, za zarobione pieniadze kupic w Polsce mieszkanie i sprobowac
    normalnie zyc, ze to,ze chca moc wyjsc czasami do kina, pozwolic sobie na
    oryginalna plyte CD (co w Polsce od razu byloby wysmiane jako w najlepszym
    razie frajerstwo), czy to az taka chciwosc i zachlannosc ?
    Nieraz Polak decydujac sie na powrot do Polski rezygnuje z tego wszystkiego na
    rzecz nedzy i beznadziei.
    Przedluzajace sie bezroboice,poczucie tego,ze sie jest niepotrzebnym (a propos -
    prognoza na 2010 rok w Polsce to 1,2 mln niepotrzebnych absolwentow uczelni
    wyzszych).
    Piszesz o pieniadzach jako zwykle jednym celu eksodusu Polakow na Wyspy.
    Ciekawe czy ktos kiedykolwiek wykonal badania,gdzie pytano by Polakow za jakie
    miesieczne wynagrodzenie byliby sklonni wrocic do kraju.
    TO moja prywatna opinia,ale przypuszczam,ze co najmniej tysiace zdecydowaly by
    sie na powrot za polowe stawki, a gdyby zaoferowano im identyczna prace, w
    identycznych warunkach, w identycznych godzinach za 2/3 stawki, daje sobie duzo
    obciac ze wiekszosc emigrantow wraca do kraju !
    A jesli chodzi o mnie,to osobiscie zawsze sadzilem, ze szkoda zycia na
    marnowania go w pracy ktorej sie nie lubi, i nie czuje dobrze.
    Niestety taka prace wykonuje, i zapewniam, ze zmienilbym ja bez wahania, gdyby
    zaoferowano mi prace w finansach , nawet jesli oznaczalo by to pracowanie za 5
    funtow / godz. - a dodam, ze mam ok 7,60/godz , co jak dobrze wiesz, niska
    stawka nie jest, zwlaszcza ze wykonuje prace,ktora wykonywac moglby kazdy, bo
    ciezka nie jest.

    Pozdrawiam
  • 1maja1 29.12.05, 16:40
    korkix78 napisał:

    > Oczywiscie,ze nie na tym zycie polega,to nie jest jeden wielki wyscig, ktory
    > wygrywa ten ktory umrze najbogatszy ! - choc niektorzy rzeczywiscie robia
    > wrazenie jakby chodzilo tylko o to.
    > Ale czy naprawde uwazasz ze to, ze Polacy chca zarabiac wiecej , chca by bylo
    > ich stac na podstawowe dobra, na jedzenie, na mieszkanie - niejednokrotnie
    chca
    >
    > popracowac, za zarobione pieniadze kupic w Polsce mieszkanie i sprobowac
    > normalnie zyc, ze to,ze chca moc wyjsc czasami do kina, pozwolic sobie na
    > oryginalna plyte CD (co w Polsce od razu byloby wysmiane jako w najlepszym
    > razie frajerstwo), czy to az taka chciwosc i zachlannosc ?
    > Nieraz Polak decydujac sie na powrot do Polski rezygnuje z tego wszystkiego
    na
    > rzecz nedzy i beznadziei.
    > Przedluzajace sie bezroboice,poczucie tego,ze sie jest niepotrzebnym (a
    propos
    > -
    > prognoza na 2010 rok w Polsce to 1,2 mln niepotrzebnych absolwentow uczelni
    > wyzszych).
    > Piszesz o pieniadzach jako zwykle jednym celu eksodusu Polakow na Wyspy.
    > Ciekawe czy ktos kiedykolwiek wykonal badania,gdzie pytano by Polakow za
    jakie
    > miesieczne wynagrodzenie byliby sklonni wrocic do kraju.
    > TO moja prywatna opinia,ale przypuszczam,ze co najmniej tysiace zdecydowaly
    by
    > sie na powrot za polowe stawki, a gdyby zaoferowano im identyczna prace, w
    > identycznych warunkach, w identycznych godzinach za 2/3 stawki, daje sobie
    duzo
    >
    > obciac ze wiekszosc emigrantow wraca do kraju !
    > A jesli chodzi o mnie,to osobiscie zawsze sadzilem, ze szkoda zycia na
    > marnowania go w pracy ktorej sie nie lubi, i nie czuje dobrze.
    > Niestety taka prace wykonuje, i zapewniam, ze zmienilbym ja bez wahania,
    gdyby
    > zaoferowano mi prace w finansach , nawet jesli oznaczalo by to pracowanie za
    5
    > funtow / godz. - a dodam, ze mam ok 7,60/godz , co jak dobrze wiesz, niska
    > stawka nie jest, zwlaszcza ze wykonuje prace,ktora wykonywac moglby kazdy, bo
    > ciezka nie jest.
    >
    > Pozdrawiam

    Korkix,
    Jak to praca w finansach za 5 na godz?? Moj chlopak pracuje wlasnie w
    finansach, placa 26.000 rocznie.
  • ja_alexander 29.12.05, 18:38
    Fakt że 5/godz to raczej marne wynagrodznie, ale pamiętaj że zarobki zależą od
    miejscagdzie pracujesz i branży. W Londynie 26k to śmieszna pensja, a np. na
    północy to już dobre pieniądze. Zależy też od sektora. W NHS czy w szkole nie
    zarobisz tyle co w prywatnej firmie finansowej czy IT.
  • kropek_oxford 04.04.06, 06:57
    placowe to obecnie chyba 5,20 :)
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • korkix78 29.12.05, 18:45

    Nigdzie nie napisalem ze Twoj chlopak pracuje w finansach za 5 funtow. Ja
    napisalem, ze gdybym tylko ja mial mozliwosc takiej pracy, nawet za 5 funtow za
    godz (w domysle: za skromna stawke) to bym to zrobil.
    Szczerze mowiac nie widze, w ktorym miejscu wyrazilem sie niejasno,mialem na
    mysli dokladnie to co napisalem, czyli, zacytuje sam siebie :

    "...osobiscie zawsze sadzilem, ze szkoda zycia na marnowanie go w pracy ktorej
    sie nie lubi, i nie czuje dobrze. Niestety taka prace wykonuje, i zapewniam, ze
    zmienilbym ja bez wahania, gdyby zaoferowano mi prace w finansach , nawet jesli
    oznaczalo by to pracowanie za 5 funtow / godz. - a dodam, ze mam ok 7,60/godz ,
    co jak dobrze wiesz, niska stawka nie jest, zwlaszcza ze wykonuje prace,ktora
    wykonywac moglby kazdy, bo ciezka nie jest."

    Niestety musze szczerze przyznac ze nie potrafie znalezc takeij pracy , ciesze
    sie jednak ze inni to potrafia. Szkoda ze nikogo takiego nie znam, ktory moglby
    mi wyjawic jak tego dokonac
  • 1maja1 30.12.05, 13:13
    Korkix,
    Ja Ciebie doskonale zrozumialam i podzielam Twoja opinie. Tez wolalabym
    pracowac za nizsza stawke, byle tylko wykonywac interesujaca prace. Nie
    chcialabym byc kelnerka chocby nie wiem ile placili, nie w moim wieku, ten
    rozdzial mam za soba.
    Jezeli chodzi o prace w finansach to rzeczywiscie jest ciezko, moj chlopak to
    ambitna bestia, skonczyl studia podyplomowe w Londynie (finanse, rok czasu).
    Zaczal rok temu we na poczatku pazdziernika i juz w grudniu szukal pracy.
    Powazne firmy szukaja przyszlych pracownikow na dlugo przed zatrudnieniem,
    gdzyz caly etap - testy, interviews, pozniej assessment centre- to naprawde
    dlugi i zmudny proces. Konkurencja strasznie wysoka, ludzie oczywiscie nie
    tylko po Oxfordzie czy innych Cambridgach. Ale najwazniejsze to pozostac soba,
    uzyc swojej wiedzy do maximum i nie przejmowac sie, ze oto ja Polak nie mam
    szans wsrod zadufanych Angoli. No i udalo sie, dostal prace on i jeszcze dwie
    osoby, ktore zrezygnowaly (pewnie lepsze oferty pracy, banki inwestycyjne itp.)
    Firma miedzynarodowa, praktycznie moze pracowac w kazdym kraju, ale
    nalwazniejsze sa pierwsze 3 lata. Ma mozliwosc szkoly w tym samym czasie na
    potrzeby firmy, tzn. uczy sie z ksiazek i zdaje egzaminy.
    Takze jak sie okazuje w Anglii mozna zrobiz wspaniala kariere i wierz mi, ze w
    Polsce tej szansy nigdy by nie dostal (ta firma tez jest w Polsce), nie
    ma "plecow". I to jest strasznie niesprawiedliwe.
    --
    Neron wroc!
  • korkix78 30.12.05, 14:20
    Czy Ty lub Twoj chlopak macie moze jakis nr gg (lub innego komunikatora), moze
    moglibyscie mi dac kilka wskazowek w tym temacie , jesli oczywiscie wyrazacie
    chec ?
  • 1maja1 04.01.06, 13:30
    Sprawa przedstawia sie tak, ze jesli chodzi o numer GG, to ja takowego nie
    posiadam niestety, znowu moj chlopak ma, ale od kiedy sie przeprowadzilismy do
    innego mieszkania, cos nie chce dzialac. Z reszta praca tak go pochlania,
    szczegolnie teraz kiedy jest zamkniecie roku finansowego, ze on na nic nie ma
    czasu. Moge Ci mniej wiecej nakreslic co on zrobil, tak wiec pierwsze co zdal
    Toefla, ale jesli znasz dobrze Angielski, to juz od Ciebie zalezy, czy
    potrzebne Ci sa dodatkowe papiery; pozniej zdal GRE w Berlinie. Jesli chodzi o
    samwybor uczelni to nie pamietam, jego nazywa sie Queen Mary. Wysylasz dyplom
    swojej uczelni, wypelniasz aplikacje i piszesz list motywacyjny. Z reszta
    mozesz wejsc na strone collegu i tam wszystko pisze. No i pozostaje sprawa
    finansowa, rok kosztuje (kosztowal rok temu) 5 tys. funtow, malo to nie jest,
    ale trzeba w siebie inwestowac.
    --
    Neron wroc!
  • korkix78 10.01.06, 13:32
    Dzieki za info, aczkolwiek to o co mi chodzi, to kwestia jak znalazl prace,zeby
    sie miec na kim wzorowac.
    Uczenia sie tylko dla uczenia przyznam mam juz serdecznie dosc, w sumie 6 lat
    studiow w Polsce, tu tez teraz robie AAT, ja nie mam nic przeciwko uczeniu sie
    ale jesli czulbym ze ma to jakikolwiek sens,gdyby to byl taki 'support'do tego
    co robie. Chcialbym wreszcie miec szanse robic to co lubie i to w czym wierze
    ze bylbym przynajmniej dobry.
    A tymczasem pracowac treba,zeby miec sie z czego utrzymac,mlodosc leci a ja
    tylko pracuje i sie ucze , zebym chociaz czul ze jestem chociaz na starcie
    kariery, a ja tylko mam poczucie ze marnuje czas.
    Ani z jednego ani z drugiego niewiele wynika, to,ze sie ucze nie przybliza mnie
    do pracy w upragnionej dziedzinie, a praca tez nie zbliza mnie ani o krok
    (wlasciiwe biorac pod uwage ze z miesiaca na miesiac jestem coraz mniej mlody -
    oddala mnie)
    Chcialbym wreszcie moc uczyc sie zawodu po prostu pracujac w tym zawodzie,
    czyli zdobywajac cenne doswiadczenie.
  • 1maja1 10.01.06, 16:58
    Korkix, glowa do gory, jesli wierzysz w siebie i w swoje zdolnosci to na pewno
    uda sie zrealizowac plany. Widac jestes ambitny, tylko trzeba byc zapartym i
    caly czas udowadniac sobie i innym (czytaj przyszli pracodawcy) ze tak jest.
    Nauki nigdy za wiele, nie wazne w jakim jest sie wieku.
    Nie pamietam jak Przemek znalazl akurat ta oferte, wydaje mi sie, ze z jakiejs
    ksiazki, ale dla pewnosci spytam sie go jak wroci i powiem dokladnie.
    --
    Neron wroc!
  • korkix78 10.01.06, 17:31
    Dzieki !

    P.S. Tez jestem Przemek :P
  • 1maja1 10.01.06, 21:33
    Juz sie wypytalam. Otoz na jego uczelni w Londynie (z reszta pewnie na kazdej)
    jest taki oddzial "carier services" gdzie pomagaja w poszukiwaniu pracy,
    ulozeniu i wysylaniu CV, a takze sa wyposazeni w podreczniki-ksiazki, w ktorych
    sa oferty pracy z przeroznych firm. On zgodnie ze swoim kierunkiem i
    zainteresowaniem szukal w dziale finansow, ksiazke ma nadal, ktora sie dostaje
    za darmo. Tak jak wspominalam wczesniej, powazne firmy poszukuja przyszlych
    pracownikow b. wczesnie, Przemek do swojej firmy podanie zlozyl juz w
    listopadzie, a studia zaczal w pazdzerniku (2004).
    --
    Neron wroc!
  • huski 28.03.06, 02:12
    Na prawde zdal TEOFL, hehe to faktycznie jest ambinty. Boze swiety ;D az sie
    zakrztusilem ze smiechu. No no, niech se wezmie na strzymanie bo mu serducho nie
    wyrobi takie wyzwania sobie stawia.
    --
    huski
  • braat1 04.04.06, 10:14
    Czesc Husky,
    Przytocze tu tylko jedna Twoja wypowiedz

    > Na prawde zdal TEOFL, hehe to faktycznie jest ambinty. Boze swiety ;D az sie
    > zakrztusilem ze smiechu. No no, niech se wezmie na strzymanie bo mu serducho
    ni
    > e
    > wyrobi takie wyzwania sobie stawia

    A teraz pytanie: O CO CI CHODZI???
  • rebella 04.06.06, 10:22
    Nie wiesz, o co mu chodzi? :) Poszczekać sobie przyszedł, jak to husky;) To się
    nazywa zawiść:DD Ale dodam też, że w wypowiedziach tegoż husky'ego zauważam
    jakąś taką frustrację i straszne nieszczęście, chyba mu źle w życiu i czasem
    myśli o tym, żeby ze sobą skończyć... i dlatego tak ujada, jak widzi, że ktoś
    coś robi ze swoim zyciem, że ktoś ma pomysł, ochotę..:) no husky, to sie nazywa
    w psychologii przeniesieniem, wiesz? więc rzucaj sie na te tory czy z tego
    mostu, naprawdę nikt po Tobie nie będzie płakał, odwagi chłopie;) jesteś
    beznadziejny! :)
    --
    chcesz zobaczyć, jak się zabawiam w wolnych chwilach? ;)
  • kropek_oxford 04.04.06, 06:59
    przez gminy i cechy - praca przy znajomosci tego programu sama cie w UK szuka,
    Angole sa zbyt leniwe, by po ukonczeniu szkoly sie douczac, a mlodych
    ksztalconych w tym na biezaco nie wystarcza do obsadzenia wakatow w ksiegowosci.
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • korkix78 06.04.06, 18:01
    --------------------------------------------------------------------------------
    Kropek, Sage Line 50 to tylko program ktory warto umiec obslugiwac i nic wiecej.
    Fajnie,zapisac sie na kurs,umiec,ale powiedz mi,coz to da ?
    Ponoc program jest banalny, intuicyjny i wiele nie trzeba zeby sie go nauczyc,
    sam do glowy wchodzi :)
    Tak mowili mi ludzie,z ktorymi koncze 'studiowac' AAT, Ci sami ludzie-Anglicy
    ktorzy nie zdali wszystkich grudniowych egzaminow, a ktore mi sie poszczescilo
    i zdac sie udalo (szczescie gralo role niemala; po ich napisaniu gdybym mial
    mozliwosc obstawiania tak z 4:1 ze nie zdam jednego z egzaminow, to mialbym
    niezle wysuszone konto. Do teraz nie do konca ogarniam jak to zrobilem,bo
    poszlo mi..no sredniawo ze wskazaniem na biegun negatywny).
    Pisze to nie zeby wydusic od Ciebie uznanie (wystarczy mi podreperowanie oceny
    samego siebie w moich wlasnych oczach), tylko chodzi mi o zwykla dedukcje -
    jesli wspolAAT-owcy, ktorzy na egz wypadli ode mnie nielepiej mowia ze Sage
    jest prosty, to przypuszczam,ze jest co najmneij bardzo prosty, i jakis ladny
    papierek z roznymi napisami zawierajacymi slowo Sage raczej nie podnieci kgoos,
    do kogo wlaze przez okno zeby mi dal szanse byc zatrudnionym, jesli juz to
    powinien go ruszyc fakt bycia studentem rachuny, ktory to fakt srednio ich
    rusza (dla precyzji: rusza,ale nie dostatecznie).

    A moze znasz przyklady ludzi bez doswiadczenia (nie Anglikow) , ktorzy wlasnie
    sformalizowali swoje obeznanie z Sage'm w formie lazenia na jakis kurs i
    dzieki temu dostali konkretna prace ?

    Prosze, jesli znasz, miotaj przykladami.
    Moze sie zmotywuje :)
  • techneg 03.06.06, 19:47
    Mam kumpla, który wyjechał do Londynu ładnych parę lat temu. Poszedł na taki
    kurs programowania baz danych w jakimś języku, nie wiem w jakim. Poszedł tam bo
    był za darmo, a on chciał przede wszystkim nauczyć się języka. Coś tam dukał,
    ale za mało, żeby swobodnie rozmawiać. No i skończył ten kurs i dostał papier.
    I wtedy okazało się, że jest profesjonalnym programistą czegoś tam. Od razu
    dostał propozycję pracy w innym języku programowania, też bazodanowym. Ta firma
    od kursów inwestowała w kształcenie kursantów, po czym "sprzedawała" kursantów
    pracodawcom. Znam to z opowieści, nie wiem gdzie są takie kursy i jakie. Ale
    może poszukajcie czegoś pod tym kątem.
  • kropek_oxford 04.04.06, 06:55
    lepiej - wyzej podpowiadam ani, co zrobic:)
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • huski 28.03.06, 02:06
    To po co zyjesz? Skoncz ze soba i bedzie spokoj. "Walka z przeciwnosciami" za
    wszleka cene, "przetrwam wszystko", "chce zyc normalnie". Mdli mnie.
    Mam przyjeciela, ktory wlada biegle 2 jezykami (ale tak na prawde biegle, nie
    jak wiekszosc z Was) jest bogady z domu, pracowal jako informatyk i jest
    narkomanem. jest dla mnie wiecej wart niz wszyscy Wy razem wzieci co siedzicie
    na tym forum. On chociaz zyje na prawde, pewnie nie za dlugo juz ale na prawde.
    A tu tylko banda, brudnych, niczym kundle odzianych z wstydu dorobkiewiczow. Co
    tam? Zjesc kupe na srodku ulicy, a kit ze inni patrza, "chce zyc", "any job",
    "any job" po co? Nikt Wam nie stoi nad glowa i kaze plodzic kolejnych biedakow i
    nieudacznikow, zmagac sie z kazdym dniem. W wysoko rozwinietycy krajach wskaznik
    samobojstw jest wysoki bo ludzie po prostu nie akceptu braku pewnych rzeczy w
    zyciu i z soba koncza. A tu niczym psy, gotowi przetrwac w najgorszych warunkac
    jesc najgorszy syf i jeszcze odlozyc "dla syna na studia ekonomiczne" a gdzie wstyd?
    --
    huski
  • korkix78 28.03.06, 10:35
    Wiesz co Ci powiem?
    Przeczytalem Twoje posty z tej nocy.
    I mnie osobiscie wcale nie mdli na ich widok.
    Moja naturalna reakcja, na ktorej sie sam przylapalem, jest taki naturalny,
    szczery usmieszek hm...pogardy nie, to zle okreslenie.
    Taki usmieszek politowania.
    Ktory poszerzal sie wraz z kazdym czytanym postem.

    Wygladasz mi na jednego z duuuuzej grupy jednostek, ktore wyroznic probuja sie
    tym, ze najglosniej i najefektowniej opluwaja innych (co widac np na interii,
    onecie czy wp, gazecie rzadziej ale tez) -sa to niemal zawsze ludzie,z ktorymi
    w rzeczywistosci malo kto sie w ogole liczy. Odreagowuja w sieci.

    Ty przybrales nieco inna taktyke- gloryfikujesz samobojstwo jako swietny srodek
    rozwiazujacy wszystko. Ktokolwiek ma jakiekolwiek problemy - Bron Boze nie
    probowac ich rozwiazywac.

    Powiedz no (jesli tu jeszcze zajrzysz) -czy to kwestia tego,ze po prostu sie
    czegos nawciagales/napaliles/nawstrzykiwales czy raczej jakiejs fascynacji
    tematyka samobojstw ? Bo jesli tak to zabladziles- polecam rozne fora
    psychologiczne ,aleternatywnie wpisac w goglach to co w temacie.
  • kropek_oxford 04.04.06, 07:12
    zycia. Najpierw szwagier (maz naszej siostry) wyciagal go z Holandii, gdzie
    dobrze mu bylo na heroinie; potem jakos doszedl do siebie, ozenil sie, dostal
    wraz zona dobra prace w Londynie i po czterech tygodniach malzenstwa postanowil
    na LSD (kupil sobie niezla porcje za szmal, jaki wyslalem mu w prezencie na
    urodziny), wzorem Chrystusa, przespacerowac sie po Tamizie na oczach malzonki.
    Cialo odnaleziono dopiero po prawie 2 miesiacach. Mlodziutka wdowa wyladowala w
    wariatkowie. Nawet w gazetach bylo: "24-letni nauczyciel na LSD popelnia
    samobojstwo etc". Taa...Nie ma jak zycie "naprawde". "Men of Knowledge".
    Buhahahaha!:)
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • kropek_oxford 04.04.06, 06:54
    Wynikow jeszcze nie ma, bo to musi troche potrwac - sa pierwsze dane w
    opracowaniu, sondazowe i z ubieglego roku: pora przejsc do problemow i
    glebszych, i bardziej szczegolowych (i dlatego interesuje mnie to forum -
    mozecie podpowiedziec pare ciekawych tematow i autentycznych problemow). Nb.
    badania obejmuja takze i Irlandie, choc nie ograniczaja sie tylko do Polakow
    (ale to najwieksza grupa wsrod emigracji zarobkowej z nowych panstw Unii). Sam
    robie w "motywacjach" i dzieki ci za zwrocenie uwagi na ow problem powrotu, ale
    za ile... Juz jutro to pytanie wyprobuje. I doniose, jak poszlo!
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • tonimo 28.10.05, 15:45
    ja też bylamzagranicąprzezrok.Teraz zastanawiam sienad wyjazdem do
    Angli.Oczywiście wiem ,że nie mam szansy(na razie )na pracę"normalną"mam na
    myśli praca 5 dni w tygodniu.za normalną stawkę.nie zależy mi na kokosach!ale
    boli mnie jedno, że nasz kraj zmusza ludzi dowyjazdu!!!!szczególnie młodych
    absolwentów !skończyłam studia, no i co z tego?co mam robić?być
    nieszczęśliwa,bo pracuję za marne grosze w Polsce na stażu?Koń by się uśmiał!
    jeszcze dobrze by było, gdybym tą pracę znalazła!dlatego rozumiem
    tysiącePolaków którzy wyjeżdżają i bedą mimo że wykonują pracę na poziomie
    podstawówki>jestem magistrem socjologii i pracowałam jako kelnerka w jednym z
    ciepłych krajów.byłam na wakacjach w Egipcie i Jordanii,mam wciąż
    oszczędności.Cojestlepsze?chętniebymzostała wkraju, ale niktnie dajetu szansy
    młodym ludzim ,taka jest niestety prawda
    nie jestem zachwycona wyjazdem,ale jeśli chce normalnie żyć, anie martwić sie
    tylkoo rachunki,zrobie to.
    kasa nie jest najważniejsz,owszem,ale jeślinie chcesz całe zycie wynajmować
    kawalerki za 1000zl w Warszawie i,przyzarobkach 1500zl,martwić się odmawiać
    wszystkiego,wyjedziesz!
    poza tym każdywyjazd to coś więcej niż tylko kasa.>poznałam mnóstwo fajnych
    ludzi, byłamna wakacjach i powiem szczerze, że żałuję ,żenie wyjeżdżałam
    wcześniej!
    aha i jeszcze jedno nie wszyscy Polacyp racują w fabrykach,itd>znajomość języka
    kraju do którego jedziemy to podstawa!!!oraz chęci.Wierzę,że reszta przyjdzie...
    pozdrowienia dla wszystkich!

  • ninka52 28.10.05, 19:04
    Zgadzam sie, ze nie wszyscy Polacy wykonuja najgorsza prace.
    Moj syn pracuje w duzej firmie, jako informatyk, a w Pl nawet nie skonczyl studiow. Nikt go nie pytal o dyplom i liczyly sie umiejetnosci, co w Polsce jest chyba nie do pomyslenia, bo tu nawet sekretarka musi miec dyplom wyzszej uczelni.Co prawda syn szukal pracy przez miesiac, ale udalo sie i jest bardzo zadowolony, bo robi to co lubi i w dodatku za normalne pieniadze. Nie musi sie martwic, ze mu zabraknie na cokolwiek. Ja po 30 latach pracy w Polsce mam 500zl, czyli dokladnie tyle, ile moj syn ma za 2 dni pracy. I o czym my tu mowimy?????
    Pozdrawiam :-)
  • korkix78 28.10.05, 19:23
    Bardzo sie ciesze, ze Pani synowi sie udalo.
    Chyba tylko podajac konkretne przyklady mozna pokazac , ze wnioski, do jakis
    mozna dojsc po powierzchownym czytaniu prasy czy komentarzy na roznych forum,
    sa mitem, a polegaja na tym ze wyglada na to ze na Zachodzie istnieja tylko 3
    prace - Zmywacz Naczyc, Sprzatacz ds. kibli, i w najlepszym razie praca na
    budowie.
    I ze emigracja praktycznie oznacza ostra walke i zmagania by zdobyc jedna z
    tych prac.
    Albo dokladnie drugi biegun - ze Polak ktory wybierze sie na zachod natychmiast
    jeszcze na lotnisku zostanie osaczony przez pozadajacych jego wielkiej wiedzy i
    umiejetnosci pracodawcow, ktorzy o niczym innym nie marza tylko o zatrudnieniu
    slynnych jakze wyksztalconych Polakow.
    A w rzeczywistosci prawda jest duzo bardziej zlozona; mozna pracowac 5 lat jako
    byle kto, i uczyc sie dwoch slow w nowym jezyku / rok i to zwykle
    nieparlamentarnych. A mozna tez zdobyc prace jako informatyk. Mam znajomych
    ktorzy sa inzynierami - i jako inzynieorwie pracuja: projektuja, wyliczaja,
    pracuja w AutoCADzie. Jedna dziewczyna jest pomoca dentystyczna. Inny mlody
    czlowiek pracuje w kontroli wewnetrznej duzej firmy.

    Mi niestety sie nie udalo, studia mam skonczone, calkiem niezle, i..i coz z
    tego? Dopiero teraz, po 2,5 roku od obrony pracy mgr dociera do mnie,ze
    piecioletnie edukukowanie sie na studiach - niby dobrych - bylo wlasciwie
    strata zycia.
    I wiem, ze ludzi w mojej styuacji jest duzo wiecej.

    Wzmiankowany aspekt finansowy pozostawiam bez zbednego komentarza,bo mowi sam
    za siebie.

    Pozdrawiam Pania i Syna
  • gklej 28.10.05, 22:09
    mój syn wyjechał w lipcu 2004r. wraz z dziewczyną, pracuja oboje w szkole, syn
    jako informatyk a dziewczyna w biurze jako sekretarka, kupili mieszkanie w
    Anglii na kredyt oczywiście. Zaznaczam,że syn w Polsce miał mieszkanie jednak
    wyjechał.
    Wogóle nie myślą o powrocie do Kraju.
  • mario_n 17.01.06, 09:49
    HMMM przykro mi ze skonczyles takie studia po ktorych nie masz pracy - moze
    czasami trzeba bardziej sie zastanowic nad wyborem studiow? Ja skonczylem
    ciezkie studia budownictwo na politechnice i mam prace bez znajomosci. Po dwoch
    latach jestem w drugiej firmie i zarabiam powyzej sredniej
    krajowej+samochod+telefon+laptop.... INZYNIEROW ZATRUDNIAJA OD REKI Warto 5 lat
    sie pomeczyc - lub dluzej w perspektywie fajnej i ciekawej i dobrze platnej
    pracy... Studia nie byly dla mnie czasem straconym - to jest kolejna strona
    medalu. Ludzie po politechnice maja prace- wszyscy moi znajomi...Pozdrawiam i
    zycze powodzenia.
  • odzim22 17.08.06, 13:48
    Zalezy od podejscia. Dla mnie wynagrodzenie nigdy nie bylo glownym czynnikiem
    motywujacym do pracy, najwazniejsze bylo to co robie, czy mnie to interesuje,
    zapewnia samorealizacje. Pieniadze oczywiscie zawsze graly takze role, ale
    raczej drugoplanowa. Bedac jeszcze w Polsce pracowalem jako 'informatyk' za ok
    2100/mc, ale bedac dosyc znuzony ta praca i co tu duzo mowic nieszczesliwy,
    zdecydowalem sie zmienic ja na prace za 1100pln w zawodzie ktory lubie
    (realizator dzwieku), co w praktyce oznaczalo dla mnie znaczny spadek poziomu
    zycia, ale ani wtedy ani teraz nie zalowalem mojej decyzji. Prawdopodobnie
    gdybym jej nie podjalbym nigdy nie przyjechalbym do Anglii, gdzie studiuje
    wlasnie ten kierunek (w Pl nie mialem takiej mozliwosci). Reasumujac Twoja rada
    co do studiow inzynierskich IMO sprawdzi sie tylko w przypadku ludzi dla
    ktorych liczy sie tylko i wylacznie kasa, ale czy stanowia oni wiekszosc?

    Pozdrawiam

    O.d.
  • kropek_oxford 04.04.06, 07:21
    socjalnych? Jednym kontaktem od reki moge ci posluzyc (pani szuka ludzi i z
    Polski; praca dla gminy; bynajmniej nie opiekunek w domu starcow: do tego woli
    sie pielegniarki ze zbyt slabym angielskim jak na prace w zawodzie - potrzebni
    w pelnym znaczeniu tego slowa pracownicy socjalni min. do pracy z trudna
    mlodzieza, z rodzinami imigranckimi, z rodzinami nieporadnymi, w tzw. probation
    service: jakby kurator, ale dla doroslych drobnych przestepcow, etc.,w ramach
    roznych programow dofinansowywanych przez Unie etc. Niestety, musisz sie z
    wiedza socjologiczna zdradzic, a wiec poserfuj pod katem tych roznych
    programow, zaczawszy od "social exclusion")
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • jfilip 29.10.05, 12:00
    Ja jestem tu 6 miesięcy i pracuję jako stomatolog, i marzę tylko o powrocie do
    domu. Już złożyłam wypowiedzenie i czekam. Tu zawsze Polak będzie człowiekiem
    drugiej kategori. Zarabiam całkiem niezłe pieniądze, ale mam dość bycia nikim.
    To kraj inwalidów, leni i ludzi psychicznie niezrównoważonych. Oby tylko wrócić
    do domu.
  • lol21ndm 29.10.05, 12:05
    jfilip napisała:

    > Ja jestem tu 6 miesięcy i pracuję jako stomatolog, i marzę tylko o powrocie do
    > domu. Już złożyłam wypowiedzenie i czekam. Tu zawsze Polak będzie człowiekiem
    > drugiej kategori. Zarabiam całkiem niezłe pieniądze, ale mam dość bycia nikim.
    > To kraj inwalidów, leni i ludzi psychicznie niezrównoważonych. Oby tylko
    wrócić do domu.

    Coz. Ja tu jestem od 13-stu lat. To juz moj kraj i nie zgodze sie z tym, co
    napisalas. Nie czuje sie inwalida, leniem, ani tez psychicznie niezrownowazona.
    Nigdy tez nie czulam sie nikim badz czlowiekiem drugiej kategorii. Mysle, ze
    dobrze, ze wracasz do PL. Powodzenia.

    --
    Pojawiam sie i znikam...
  • ja_alexander 29.10.05, 13:04
    Jestem prawie dwa lata. Pracuje jako administrator sieci/systemów w sporej
    firmie międzynarodowej, ale NIGDY nikt nie dał mi odczuć że jestem 'gorszy'.
    Ludzie których spotkałem zawsze byli chętni do pomocy i serdeczni. Sąsiedzi,
    znajomi czy nawet ludzie z ulicy.
  • miriam73 31.10.05, 11:03
    Dwaj moi bracia wyjechali na początku roku do Anglii. Tu ze średnim
    wykształceniem zarabiali grosze. Tam wiedzie im się nieźle. Wynajmują niewielki
    dom w sympatycznej okolice, mają mnóstwo znajomych, raczej nikt ich nie
    traktuje jak ludzi niższej kategorii. Pracują z Anglikami, mają płacone tyle
    samo, byli na wieczorze kawalerski, na ślubie, nawet na pogrzebie. Żyją sobie
    spokojnie, nie nastawiają się na kasę, mogą za swoje pieniądze ubrać się,
    utrzymać, spędzić wakacje w ciepłych krajach, pomóc emerytowanym rodzicom,
    których po 35 latach pracy w Polsce nie stać na zaspokojenie podstawowych
    potrzeb. I nie chcą wracać. Nie ma do czego...
  • emelem1 29.11.05, 18:03
    jfilip napisała:

    > Ja jestem tu 6 miesięcy i pracuję jako stomatolog, i marzę tylko o powrocie do
    > domu. Już złożyłam wypowiedzenie i czekam. Tu zawsze Polak będzie człowiekiem
    > drugiej kategori. Zarabiam całkiem niezłe pieniądze, ale mam dość bycia nikim.
    > To kraj inwalidów, leni i ludzi psychicznie niezrównoważonych. Oby tylko
    wrócić
    > do domu.
    bo w Polsce też kazdy dentysta zarabia kase
  • kkss2 29.12.05, 19:27
    a ja mysle ze to polska jest krajem ludzi chorych,bo zdrowi dawno wyjechali
  • jnova 29.01.06, 17:41
    Z przerażeniem czytam Twój post.Właśnie wybieram się do Anglii do przcy jako
    stomatolog.W jakim mieście jesteś i z jaką firmą wyjechałaś?Będę wdzięczna za
    odpowiedź.
  • loyezoo 01.11.05, 09:18
    Tak mnie dziwi jedna rzecz.Wszyscy uciekają do Anglii.A ja pojechałem sobie do
    Hiszpanii na Costa Brava.Praca bezstresowa (nie jakieś pakowanie itp.)Zarobki
    około 1500 euro m-cznie.Mieszkanie 200 euro jedzenie max 100 (taniej albo
    podobnie jak w Polsce)Cały rok ciepło.Dodam że od 1.05.2006r można legalnie
    podejmować pracę w Hiszpie.I mam już propozycję wyjazdu na stałe na Teneryfę i
    chyba nie będe się długo zastanawiał:))Pzdr.

    P/s dodam że młodzieniaszek też już nie jestem ale znam angielski.
  • zbyszekkimono 15.11.05, 19:18
    btw. A jak z Twoim hiszpanskim. Tez sie nad Costa Brava zastanawiam, ale chyba
    sprobuje na Cypr wczesniej na roczek. W Anglii od poltorej roku, ale nie za
    bardzo mi sie tu podoba, chociaz w normalnej pracy (informatyk) to jednak
    chloooodno i nudno ...
    Pozdrawiam
    Zbyszek Kimono
  • ori77 17.11.05, 12:25
    A czy moglbys zdradzic, jak to zrobiles, ze znalazles sie na Costa Brava?
    Tez bym tam chciala wyjechac (bo mnie z kolei obrzydla Kanada), tyle ze nie
    znam hiszpanskiego (za to doskonale angielski).
  • lilian79 03.11.05, 19:48
    Nie jesteś sam. Ja też uciekłam.

    Poruszasz interesujący problem. KASA. Faktem jest, że Polacy pracujący na
    Wyspach mają przeważnie zaawansowaną funtozę. Dla niewtajemniczonych: to taka
    choroba paskudna objawiająca się szałem na punkcie każdego zarobionego funta,
    obsesją na punkcie kupowania jak najtańszych artykułów w tym jedzenia,
    zawężeniem zainteresowań tylko i wyłącznie do pieniędzy. Praktycznie nie
    spotkałam tam Polaków którzy zapytaliby mnie jak mi się podoba Anglia, czy już
    widziałam lokalne atrakcje itd. Mieli w zanadrzu tylko jeden tekst: ile
    zarabiasz na godzinę i ile płacisz za pokój. Tyle. Ale to na marginesie.

    Wiesz, wśród wyjeżdżających do UK są studenci zarabiający na kolejny semestr
    nauki. Są ludzie którzy każdy grosz wysyłają rodzinie w Polsce która bez tej
    pomocy wylądowałaby pod mostem. Czy sądzisz że ich nie nudzą
    kartoniki/kurczaki/gary itp. ? Męczą się, bo muszą. Znajoma opowiadała mi, że
    kiedy starała się o pracę w hotelu, Szkoci ją zapytali prosto z mostu "masz
    magistra czy doktora?". Bo byli już obeznani z masami Polaków dzierżącymi tytuły
    doktorskie i aplikującymi na posady sklejaczy pudełek czy innych takich. Farsa.

    Natomiast co do tego czy jesteśmy współczesnymi Murzynami - naturalnie że tak.
    Do tego Cyganami i Żydami, bośmy się rozleźli po całym świecie jak szarańcza.
    Najsmutniejsze jest to, że przeskoczenie ponad poziom Murzyna/Cygana przypomina
    podskakiwanie i walenie głową o szklany sufit. Łaskawie nas dopuszczono do
    zlewów i taśm w fabrykach, ale dalej to już za wysokie progi.

    Nie wiem czy to pocieszenie, ale zdecydowana większość Polaków wyjeżdża na
    pewien czas, po czym wraca z zarobkiem więc okres hańbienia nie trwa wiecznie :)
    Ja osobiście cieszę się chociaż z tego, że dzięki pieniądzom zarobionym przed
    dezercją mogę przeżyć zimę w Polsce nie pracując, jako że praca tu to skądinąd
    też hańba, przy naszych pensjach. A potem...pewnie znów kartoniki. Damn it.

    Pzdr

  • kropek_oxford 04.04.06, 07:29
    uczelni? To i tu nie sa kokosy (wlasnie mielismy strajk!), niemniej warunki
    pracy duzo lepsze niz w Polsce, a i grono kolegow - bardzo wielonarodowe - tez
    w pracy i mysleniu pomaga.
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • tussik 04.11.05, 10:47
    Wszyscy,ktorzy pisza ze sie zaaklimatyzowali w nowym kraju i sa akceptowani
    i lubiani klamia.Prawda jest ze nawet mieszkajac w danym kraju 30 lat jest
    sie tylko inwandrare-cudzoziemcem.Przewaznie jest tak,ze Polacy przyjaznia sie
    tylko z Polakami i zupelnie nie wiedza co o nich mysla tubylcy.Nawet dziewczyny
    ktore powychodzily tu zamaz nie wiedza co mysla o nich tesciowie i rodzina.
  • ja_alexander 04.11.05, 12:38
    To twoja opinia.
  • mario258 05.11.05, 20:22
    Dlaczego ludzie ktorzy pisza, ze sie zaklimatyzowali mieliby klamac?
    Jakos w to nie wierze, chociazby z autopsji. Sa ludzie, ktorzy sie
    zaklimatyzowali i sa tacy co im sie to nie udalo. Nie mozesz patrzec na to w
    ograniczony sposob. Jak ktos wczesniej tu madrze napisal, "...prawda jest
    bardziej zlozona..."
    Ja osobiscie czuje, ze sie tu zaklimatyzowalam. I wcale prawda nie jest, ze
    przyjaznie sie tu z tylko z Polakami. Wrecz przeciwnie, przyjaznie sie tylko z
    brytyjczykami a dokladniej ze szkotami, poniewaz nie znam tu ani jednego Polaka.
    Pierwszy raz przyjechalam tu w ubieglym roku (oczywiscie na zarobek), ogarnela
    mnie tzw. funtomania. Kupowalam najtansze jedzenie (dlatego tez blednie
    myslalam, ze jedzenie jest tu paskudne), bralam wszystkie nadgodziny w pracy +
    praca dodatkowa. Mialam dosyc tych wysp. Po pol roku wrocilam do Polski,
    znalazlam bardzo dobra prace w zagranicznej firmie(praca biurowa). Niestety po
    kolejnym pol roku zaczelam tesknic za tymi wyspami: za ludzmi,za miastem, za
    przyjaciolmi, ktorych tu poznalam, nawet za praca, ktora tu wykonywalam.
    No i wrocilam na te wyspy, ale juz nie na zarobek.
    I naprawde nie mysle o powrocie do Polski,tzn. owszem ale na urlop zobaczyc moja
    rodzine...
  • lol21ndm 05.11.05, 23:06
    tussik napisała:

    > Wszyscy,ktorzy pisza ze sie zaaklimatyzowali w nowym kraju i sa akceptowani
    > i lubiani klamia.Prawda jest ze nawet mieszkajac w danym kraju 30 lat jest
    > sie tylko inwandrare-cudzoziemcem.Przewaznie jest tak,ze Polacy przyjaznia sie
    > tylko z Polakami i zupelnie nie wiedza co o nich mysla tubylcy.Nawet
    dziewczyny ktore powychodzily tu zamaz nie wiedza co mysla o nich tesciowie i
    rodzina.


    No comment! ;)
    (LOL)

    --
    Pojawiam sie i znikam...
  • mikolajek_i_inne_chlopaki 06.11.05, 11:42
    Hej!
    Ja jestem na Wyspach od odwoch lat i tez mam juz serdecznie dosc anglii.Niby
    zarabiam dobrze i nie skladam kartonow od rana do nocy...Ale jednak czegos
    tutaj brak.Nie robie tego co chcialem robic, nie spelniam sie w zadnym aspekcie
    zycia - no moze tylko finansowym.Do Polski latam juz kilka razy w miesiace zeby
    nie zwariowac.Nie moge juz zniesc angielskiej obludy, tych tepych ryjow
    przekonanych o swojej wyzszosci nad cala reszta swiata.Tych leniow czytajacych
    the sun narzekajacych na obcokrajowcow rozkradajacych im panstwo, kiedy oni sami
    (anglicy) zyja z benefitow.Nie moge zniesc ponurych gab polakow udajacych ze
    tutaj jest raj, oklamujacych samych siebie.Nie moge zniesc idiotek ktore zaraz
    po wyjsciu z samolotu szukaja sobie gachow z brytyjskim paszportem.Angielki nie
    toleruja polek slusznie uwazajac je za swego rodzaju prostytutki.
    Decyzja o powrocie juz we mnie dojrzewa i zapewne juz nie dlugo do ciebie
    dolacze.
  • ja_alexander 06.11.05, 12:19
    Skąd ludzie biorą takie doświadczenia?
  • zbyszekkimono 15.11.05, 19:30
    Ano stad, ze Anglicy to naprawde narod debili i idiotow. Niech sobie i beda
    debilami, ale dlaczego do cholery oni mysla, ze ta ich zimna, deszczowa wysepka
    jest rajem na ziemi, a oni sa jakims genialnym narodem wybrancow? Do tego na
    kazdego kto nie mowi czysta angielszczyzna patrza jak na uposledzonego.
    W sumie wiele mozna by pisac o tym kraju w czarnych barwach, szczegolnie w
    kontekscie niektorych naprawde durnych przepisow i procedur, ale nie
    przesadzajmy - wiele rzeczy jest tu OK. Ja narzekalem na poczatku, a potem
    stwierdzilem, ze to nie jest moj kraj i do narzekan tak naprawde nie mam duzego
    prawa. Poza tym jeszcze 6 tygodni i uciekam do Polski a potem na poludnie :-)
    Pozdrawiam

    Zbyszek Kimono
  • jankowalski007 17.01.06, 06:52
    Sluchaj, Zbyszek, jesli Anglicy to narod idiotow i debili to po diabla siedzisz
    tam wogole? Pakuj sie i wracaj do Polski - kraju ludzi madrych, wyksztalconych
    i kulturalnych - jeszcze dzisiaj. Prawda Zbyszku jest taka, ze jestes po prostu
    cieniutki w jezyku angielskim, byc moze twoje umiejetnosci w tym czym sie
    zajmujesz tez nie sa jakies szczegolne i czujesz sie z tego powodu sfrustrowany
    (co jest dosc zrozumiale). Jak wielu tobie-podobnych ludzi na emigracji,
    wyladowujesz ta swoja frustracje, wytykajac tubylcom (w tym wypadku, obywatelom
    jednego z wiekszych poteg ekonomicznych i kulturalnych swiata) ich jakies-tam
    slabosci i "wady". Bardzo watpie, czy Anglicy mysla, ze "ta ich zimna,
    deszczowa wysepka jest rajem na ziemi, a oni sa narodem wybrancow". Sa oni po
    prostu nastawieni do swojego kraju normalnie, raczej patriotycznie (ale
    nie 'chorobliwie' patriotycznie, jak niektore inne narody...), sa dumni ze
    swojej historii i osiagniec i nie maja zadnych szczegolnych kompleksow, ale tez
    na ogol nie wywyzszaja sie, tak jak niektore inne narodowosci. Absolutna
    wiekszosc Anglikow nie bedzie miala zadnego problemu, jesli mowisz slabo lub z
    ciezkim akcentem, jesli jednoczesnie widza, ze naprawde starasz sie mowic jak
    najlepiej a, przede wszystkim, jestes nastawiony do nich przyjaznie, grzecznie,
    z usmiechem, z poczuciem humoru, jestes przy tym uczynny, pomocny, zachowujesz
    sie kulturalnie, nie starasz sie im narzucac twoich przekonan czy tlumaczyc im,
    gdzie jest Polska i jak sie powinno wymawiac nazwe stolicy twojego kraju, jesli
    wygladasz schludnie i utrzymujesz twoje najblizsze otoczenie w czystosci o
    porzadku. Uwierz mi, Zbyszku, nie ma na swiecie idealnego kraju, z idealnym
    systemem, idealnymi procedurami i przepisami. Anglia jest taka jaka jest i nie
    twoje miejsce, zeby ja krytykowac. Badz dobrym "ambasadorem" swojego kraju na
    obczyznie - wtedy moze bedzie ci lepiej, gdziekolwiek cie los rzuci.
    Powodzenia.
  • kropek_oxford 04.04.06, 08:04
    zauwazyles, ze ci "debile" sa debilami i "prolos", ba.."underclasses", takze i
    dla Anglika z twojej wlasnej sfery. Czy wy nie zdajecie sobie sprawy z faktu,
    ze - z powodu slabego jezyka lub braku odwagi - zazwyczaj przychodzi wam
    pracowac z Brytami o 2-3 szczeble spoleczne od was NIZEJ? Ze - tak naprawde -
    wasza sfera to te pachnace, szczuplutkie laski czy ci dobrze odziani faceci w
    niedrogich relatywnie sportowych wozach, jak tansze merce, male audi czy BMW Z3
    czy 4?
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • kropek_oxford 04.04.06, 07:57
    Ja sie nawet w pociagu nie odzywam do tego, kto trzyma w lapie The Sun, Mirror
    czy podobna szmate - nie rozdziawia sie geby ponizej czytelnika "Independent";)
    I takich kolegow sie tez sobie w pracy dobiera:))) Nb. Dotyczy to wszystkich,
    takze i Anglikow - nikt na poziomie z prolos bratac sie nie bedzie: to ciagle
    spolecznstwo klasowe, i nawet PC z Blairem nie zdolala tego zniszczyc. Przez
    dwa lata tej klasowosci w swej postkomunistycznej naiwnosci nie zauwazyles? Ja
    bym tych proletariackich dupkow opieprzyl od "know-alls". Ale do tego ..trzeba
    wladac dobrym angielskim, zwlaszcza, ze proletariackiego lingo i Etonianie nie
    pojmuja (i vice versa - prolo nie pojmie angielszczyzny absolwenta Eton):)))
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • kropek_oxford 04.04.06, 07:49
    rok, choc czysto badawczo i "na przychodne", siedzialem w takim polskim getto
    gdzies w Midlands - ludzie i po 40 latach pobytu bez komunikacyjnej
    angielszczyzny, zredukowani do "funtomanii" i "klubu polskiego i katolickiego".
    Niewiarygodny koszmar. I zawisc - wobec tych z Polski, ktorym juz po pol
    roku "sie udalo", i to - wedlug tych "starych" - "niesprawiedliwie": nie wzieli
    pod uwage faktu, ze przyjechali ci "nowi" do UK z niezlym jezykiem, z
    wyksztalceniem lub zawodem, ze uzyskali potwierdzenie dyplomow w NARIC lub
    zrobili tutejsze doktoraty czy chocby kursy na hydraulika-gazownika Corgi. Typ
    owej nienawisci do tych "nowych" przypomina mi tylko znane z polskich mediow
    ataki moherow na Nieznalska czy Szczuke; co gorsza, gdy tylko mogli
    tych "nowych" skrzywdzic, to ich w stadnej zgodzie, z nagonka, krzywdzili.
    Ciekawy problem badawczy : jak Polak Polakowi wilkiem. Gdy ten drugi Polak
    chocby ciut w czymkolwiek lepszy;) Nie chce glosic przedwczesnych wnioskow
    badawczych, ale jedno moge mlodym (i nie tylko mlodym) z jezykiem i zawodem
    poradzic - TRZYMAC SIE W UK JAK NAJDALEJ OD POLAKOW!!! Chyba...Chyba, ze ten
    Polak juz na pierwszy rzut oka od ciebie lepszy (duzy dom w dobrej dzielnicy,
    fajna bryka, lub chocby prestizowa posada czy praca na wlasny rachunek w jedno-
    dwuosobowej firmie), bo zawistny napewno nie bedzie, a moze nawet ci pomoze;)
    Bo inaczej zadziobia, gdy tylko cos ci sie "uda"; a zniechecac do staran beda
    cie zawsze.. Coz, mechanizm psychologiczny jest tu rownie prosty, jak prosci
    (by nie rzec-prostaccy) sa ci ludzie; twoj sukces po roku czy dwoch jeszcze
    bardziej podkresla ich wlasne nieudacznictwo, jak zamieszkiwanie i po 30 latach
    w council house i praca za stawke bliska placowemu minimum.
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • agangoro 17.05.06, 21:19
    Coz, przyznaje, ze do UK przyjechalam z dwoch powodow; nauczyc sie jezyka i
    zarobic przynajmniej czesc pieniedzy na wlasne M.(z nauczycielskiej pensji nie
    bylam w stanie nic zaoszczedzic) Pracuje na pol etatu za 125£ tygodniowo z
    zakwaterowaniem. Za miesiac zaczynam 4-tygodniowy kurs angielskiego na poziomie
    upperintermediate. Nie ukrywam, ze dosc trudno przyszlo mi pogodzic sie z dosc
    drastycznym obnizeniem statusu spolecznego. Z nauczyciela w sprzataczke i
    barmanke...Traktuje to jako lekcje pokory i doswiadczenie zyciowe, ktore choc
    trudne, powinno kiedys zaprocentowac.
    Wszedzie gdzie tylko moge mowie o Polsce i zaczecam do jej odwiedzenia,
    wskazujac najpiekniejsze miejsca. Mowie tez o wadach zycia w Polsce. Przykro mi
    gdy czytam takie wypowiedzi jak Twoja. Ja nie jestem zawistna. Nikt z moich
    znajomych takze nie. Przeciwnie, obca osoba zaproponowala mi pomoc w
    znalezieniu lepszej pracy, i choc nie moglam skorzystac z tej propozycji, aby
    nie zlamac zobowiazan wobec obecnego pracodawcy,ten Polak nadal deklaruje
    BEZINTERESOWNA pomoc. Zycze lepszych doswiadczen w kontaktach z rodakami.
    Naprawde wielu sposrod nas to wartosciowi ludzie, choc czasem wykonujacy prace
    ponizej swoich aspiracji...Agnieszka
  • carrnina 10.11.05, 00:32
  • kropek_oxford 04.04.06, 07:31
    angielsku jak Kali. A synek juz 5-letni.
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • annapankiewicz9 07.11.05, 19:33
    Czesc,

    Mam na imie Anka i pracuje w telewizji ITV- Granada w Manchesterze.

    Aktualnie przygotowuje reportaz o Polakach ktorzy pracuja, pracowali lub
    wybieraja sie do pracy do Anglii. Szczegolnie interesuja mnie historie ludzi
    ktorzy padli ofiara oszustow. Interesuja mnie rowniez historie polakow
    niezadowolonych z pobytu, pracujacy w pracach ponizej wlasnych kwalifikacji.

    Chce z takimi osobami przeprowadzic wywiad w gre wchodzi honorarium.

    Jesli macie jakies ciekawe historie zwiazane z praca w Wielkiej Brytani prosze
    o kontakt email lub przez telefon podany ponizej.

    Z wyrazami szacunku

    Anna Pankiewicz
    anna.pankiewicz@itv.com
    (+44) 7866432308
    (+44) 1618327211 ext 3543


  • korkix78 08.11.05, 22:25
    Witam,

    Jest kwestia- reportazy, programow, artykulow zwiazanych z pobytem Polakow
    gdziekolwiek za granica jest ilosc niemala - co bynajmniej nie znaczy, ze nie
    potrzeba robic kolejnych.
    Ale jedna refleksja, ktora wiem, ze nie bedzie miala wplywu na kierunek jaki
    obierze reportaz,bo ten jest juz jak mniemam wyznaczony: praktycznie zawsze
    dziennikarze donosza o i teraz dwa warianty:
    1- tragicznych warunkach, jakie masowo towarzysza pracy i warunkach zyciowych
    Polakow mieszkajacych za granica, o jednym wielkim rozczarowaniu, pieklejednym
    wielkim dziwganym przez Polakow krzyzu przytlaczajacym ich godnosc i niszczacym
    ich psychike (srednio udana metafora, ale wklepana z rozpedu na kolanie)

    albo

    2 - raj na ziemi, wszystkie polskie kopciuszki przeinaczaja sie w Krolewny i
    Ksieciow, armia plusow zwiazana z migracja niweluje nikle, sladowe i w sumie to
    przeciez niezauwazalne minusy , jest wspaniale, bedzie tylko lepiej a jesli
    ktos marudzi to znacyz ze nadmiernie przesiakl polskim pesymizmem i jest tylko
    i wyklacznie sam sobie winien.

    A osobiscie wydaje mi sie ze prawda jak to zwykle bywa lezy posrodku.
    Tyle ze takiego artykulu / reportazu jesszcze nie widzialem / nie przeczytalem.

    Pozdrawiam


  • ja_alexander 09.11.05, 10:03
    Krew mnie zalewa jak słyszę takie biadolenie. Nikt tutaj nikogo nie zapraszał,
    nikomu niczego nie obiecywał i droga z powrotem stoi otworem. Znałem kiedyś
    kolesia z Afryki Pólnocnej, przyjechał tutaj bo u siebie nie miał co do gara
    włożyć, ale też mu sie nie podobało bo 'dyskryminacja' bo 'pracy dobrej nie ma'
    (zdawało mu sie że mówi po angielsku). Tak więc takie narzekanie to rzecz
    ogólnoludzka nie tylko polska.
  • lol21ndm 09.11.05, 17:39
    Doskonale Cie rozumiem. Ciagle spotykam sie z podobnym biadoleniem... :/

    Dzisiaj zas bylam swiadkiem takiej scenki w Job Centre+. Facetka przyjechala
    wczoraj z PL. Miala ze soba kogos, kto tlumaczyl z ang., bo nic nie rozumiala
    (podejrzewam, ze zero znajomosci ang.). Pracownik JC+ staral sie pomoc jak
    mogl. Ona zas choc chetna do pracy jakiejkolwiek, to nie mogla uwierzyc, ze
    pracy bez jezyka praktycznie juz nie ma. W koncu, namowiona przez druga Polke
    zdecydowala sie isc do agencji.

    --
    Pojawiam sie i znikam...
  • marimax 15.01.06, 13:42
    lol21ndm napisała:

    > Doskonale Cie rozumiem. Ciagle spotykam sie z podobnym biadoleniem... :/
    >
    > Dzisiaj zas bylam swiadkiem takiej scenki w Job Centre+. Facetka przyjechala
    > wczoraj z PL. Miala ze soba kogos, kto tlumaczyl z ang., bo nic nie rozumiala
    > (podejrzewam, ze zero znajomosci ang.). Pracownik JC+ staral sie pomoc jak
    > mogl. Ona zas choc chetna do pracy jakiejkolwiek, to nie mogla uwierzyc, ze
    > pracy bez jezyka praktycznie juz nie ma. W koncu, namowiona przez druga Polke
    > zdecydowala sie isc do agencji.
    >
    TOWARZYSKIEJ ?
  • kropek_oxford 04.04.06, 08:12
    co udzielaja swego towarzystwa po 300 funtow za godzine;)
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • korkix78 09.11.05, 21:28
    Ale przyznacie, ze pesymizm to jednak mimo wszystko polska specjalizacja
    (bedaca obecnie przedmiotem eksportu)
    To, ze "wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma." to jeszcze mozna do pewnych granic
    zrozumiec, ale czasami mozna odniesc wrazenie, ze na Polakow zostala rzucona
    jakas klatwa, i co nie zrobia to wszystko obraca sie przeciw nim.
    Cale szczescie, ze nie wszyscy tak twierdza.
  • green35 11.11.05, 00:47
    Maj 2004 masowe tlumy Polakow jada na Bitwe o Anglie
    Czerwiec 2004 tlumy polakow wyjezdzaja z Anglii
    Lipiec2004 Nieliczni ktorzy zostali koczuja na Victorii
    Lipiec2005 Zamachy bombowe w Londynie 3 Polakow zabitych
    Styczen 2010 Wszyscy Poalcy wyjezdzaja z Londynu do Polski
    Happy End

    -bo to pijak
    -i zlodziej
    -wlasnie bo kazdy pijak to zlodziej
  • kropek_oxford 04.04.06, 08:09
    redakcji BBC - poki ta istniala?
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • 2doxa 08.09.06, 17:42
    czyli im gorzej tym lepiej ?

    dlatego ludzie nienawidza pismakow i redaktorkow.

    zrob cos pozytywnego jezeli potrafisz.
  • cis84 11.11.05, 17:04
    ja chyba tez to zrobie nie nie znam jezyka nawet jako sprzatac mie tu nie chca
  • tomziczek 11.11.05, 18:50
    Obserwuję sobie tą dyskusję i nie mogę pewnych rzeczy zrozumieć. Rozumiem, że
    są ludzie, którym może się nie podobać to czy tamto. Chętnie z takimi ludźmi
    podyskutuję, chętnie poznam ich punkt widzenia. Ale przestaje mi się to
    podobać, kidy ktoś mówi o mnie że kłamę (mówiąc że się tu zaadoptowałem i że
    czuję się jak u siebie) lub co gorsza, gdy ktoś nazywa moją koleżankę mająca
    Anglika za męża prostytutką... Ludzie, czy wy czasami nie próbujecie w ten
    sposób tłumaczyć swoich niepowodzeń?
    --
    Forum LONDYN
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15108
  • mario258 12.11.05, 00:03
    Caly ten cholerny problem (z "adaptacja" do tego kraju) podejrzewam, ze maja
    tylko ludzie, ktorzy przyjechali tu: przede wszystkim bez znajomosci jezyka, z
    mysla i gleboka wiara ze skoro w Polsce sie nie udalo to moze tu sie uda (jakze
    potem rozczarowanie moze byc bolesne!!) i ogolnym przekonaniem (jakze
    powszechnym w Polsce),ze sa lepsi (to odnosnie czyjegos tu stwierdzenia, ze
    anglicy to banda matolow).
    Ja bardzo przepraszam ze wyrazenie, ale toz to kurwicy mozna dostac od
    sluchania, czytania tego biadolenia. Te przerosniete ambicje ponad mozliwosci.
    Czego wy sie ludzie spodziewacie? Ze czeka tu na was sielanka? swietna praca,
    kupa siana na koncie, ot tak za darmo????
    No coz, ale wydaje mi sie, ze wszedzie trzeba sie napracowac zeby cos miec.
    Wiec blagam, zanim ktos sie zdecyduje tu wyjechac niech zna chociaz podstawy
    angielskiego i nie poprzestaje na tym. Bo po co potem te rozczarowanie i
    przekonanie, ze to kraj zasiany idiotami, gburami, wyzyskiwaczami i oszustami.
  • jfilip 12.11.05, 09:13
    Nie zgodzę się tak do końcA. Znam dobrze angielski i cały czas się uczę na
    miejscu. Ale zdania o tym kraju nie zmienię. Dobrze, że już tylko kilka dni mi
    zostało. To jeden wielki dramat. Jak komuś się podoba to bardzo się dziwię.
  • zbyszekkimono 15.11.05, 19:41
    Ja tez znam swietnie angielski i praktycznie od poczatku pracuje w zawodzie
    jako informatyk za niezle siano. I w Polsce tez nie mialem zle, praca w niezlej
    firmie, na dobrym stanowisku. W Polsce 2 razy szukalem pracy - raz jeden dzien,
    a raz 3 dni - mowie to, zeby pokazac, ze nie wyjechalem, bo "musialem".
    A teraz wyobrazcie sobie, ze mi tez sie ten kraj nie podoba, bo pieniadze to
    nie wszystko, a mentalnosc anglikow pozostawia wiele do zyczenia. Oczywiscie
    mozna spotkac spoko ludzi, ale przerazajaca wiekszosc populacji zyje tutaj od
    zakupow do zakupow, w miedzyczasie stolujac sie w McDonaldach, czego efekty sa
    przerazajace. Widzial ktos ladna (i szczupla) angielke? ;-)
  • 1977kasia 15.11.05, 19:46
    Ale za to Hinduski jakie ladne:)) Nie przesadzaj, ja tez tesknie, ale sa tutaj
    rzeczy ktore lubie - widziales jakie tlumy w National Gallery i Tate Modern? A
    jakie fajne sa przedstawienia w Globe i jacy fajni ludzie chodza?
  • zbyszekkimono 15.11.05, 19:58
    Hej, no pewnie wiadomo, ze niektore rzeczy sa super lub bardzo na plus
    (fantastyczna atmosfera na stadionie, bezpieczenstwo etc.). ja na nieszczescie
    (albo na szczescie) nie mam okazji mieszkac w Londynie tylko w malym
    miasteczku, w ktorym totalnie nic sie nie dzieje :(
    Ale w Londynie mieszkalem 2 miesiace i nie powiem, ze mi sie podobalo
    specjalnie... chociaz tam przynajmniej sa mozliwosci urozmaicenia sobie zycia
    wieksze..
    Juz chyba wiem o co mi chodzi z tym krajem! Jestem tu od niemal 20 miesiecy i
    jeszcze nikt do mnie nie podszedl i nie zagadal na przystanku, albo w knajpie,
    albo na ulicy... Moze jest ze mna cos nie tak?? (ale w Paryzu gadali, w Rzymie
    zaczepili, w Krakowie sie zdarzylo, wiec chyba nie...? ;-) )
    Zbyszek Kimono
  • lol21ndm 15.11.05, 22:32
    zbyszekkimono napisał:

    > Juz chyba wiem o co mi chodzi z tym krajem! Jestem tu od niemal 20 miesiecy i
    > jeszcze nikt do mnie nie podszedl i nie zagadal na przystanku, albo w
    knajpie,
    > albo na ulicy... Moze jest ze mna cos nie tak?? (ale w Paryzu gadali, w
    Rzymie
    > zaczepili, w Krakowie sie zdarzylo, wiec chyba nie...? ;-) )
    > Zbyszek Kimono

    Witaj Zbyszku Kimono

    Nie wiem, czy to z Toba cos nie tak... ;) ale faktem jest, ze wlasnie Anglicy
    bardzo sa znani z tzw. small talk; szczegolnie o pogodzie. Rzadko sie zdarza,
    by stojac gdzies np. wlasnie na przystanku nie zamieniono ze mna kilku slow.
    Zreszta nie tylko ze mna. Np. moj tata, ktory czasem Anglie odwiedza i raczej
    nie umie mowic po angielsku (pisze raczej, bo po tylu latach to juz bardzo duzo
    rozumie, tylko wprawy w mowieniu nie ma) - tez jest "zaczepiany". Czesto pytany
    o droge, godzine, badz wlasnie zagadywany tak "bez powodu" (ale milo).



    --
    Pojawiam sie i znikam...
  • ja_alexander 16.11.05, 10:50
    Tez pracuje w IT za przyzwoite pieniadze ale masz racje w pracy nie to jest
    najwazniejsze. Mam dostep do szkolen, duzo podruzuje po Europie. W Polsce o
    taka prace byloby naprawde ciezko. Kazdy narod ma swoje plusy i minusy i zyje
    jak mu odpowiada. Co do tych 'zaczepek na przystankach' to czasem ciezko sie
    opedzic. Czesto pytaja o droge, czy nawet zwykle 'how are you?'. Niedawno kiedy
    jechalem autobusem nawet kierowca przyszedl pogadac bo mial chwile wolnego:)
  • kropek_oxford 04.04.06, 08:24
    przed zazywna czarna dame w srednim wieku, ktora na przystanku nagla sympatie
    do mnie poczula i zwierzala sie ze wszystkiego, a najbardziej z dzieci. A ja
    kobite pierwszy raz w zyciu na oczy widzialem! Zbycho musi miec cos takiego w
    gebie, ze Brytow oden odrzuca. Moze warto pomyslec, co to? Podobny do Tony
    Blaira? ;)
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • zbikwi 03.06.06, 02:46
    dobre.
    Mnie też nie zaczepiają na przystanku ale pewnie dlatego, że jeżdżę samochodem. co do "small talk" to jest to miłe choć na początku mnie denerwowało. Pewnie z powodu słabego angielskiego.
    Pozdrawiam
  • sajjitarius 05.06.06, 14:56
    zbyszekkimono napisał:

    > Hej, no pewnie wiadomo, ze niektore rzeczy sa super lub bardzo na plus
    > (fantastyczna atmosfera na stadionie, bezpieczenstwo etc.). ja na
    nieszczescie
    > (albo na szczescie) nie mam okazji mieszkac w Londynie tylko w malym
    > miasteczku, w ktorym totalnie nic sie nie dzieje :(
    > Ale w Londynie mieszkalem 2 miesiace i nie powiem, ze mi sie podobalo
    > specjalnie... chociaz tam przynajmniej sa mozliwosci urozmaicenia sobie zycia
    > wieksze..
    > Juz chyba wiem o co mi chodzi z tym krajem! Jestem tu od niemal 20 miesiecy i
    > jeszcze nikt do mnie nie podszedl i nie zagadal na przystanku, albo w
    knajpie,
    > albo na ulicy... Moze jest ze mna cos nie tak?? (ale w Paryzu gadali, w
    Rzymie
    > zaczepili, w Krakowie sie zdarzylo, wiec chyba nie...? ;-) )
    > Zbyszek Kimono

    Jak ktos ma przepity od wodki ryj, to pewnie ze nikt go nie zagaduje...dziwisz
    sie ?
  • shogun 16.11.05, 20:27
    Nie ma pieknych(i szczuplych) angielek?????
    Czlowieku, gdzie jestes??

    Zapraszam do Bath(uniwersytet). Ale jak wiadomo wszystko to kwestia gustu...
    Zaznacze, ze moje faworytki to tez Polki, nie mozna jednak odbierac angielkom
    tego tak bezkrytycznie. Co innego, ze duzo osob ma problemy z waga. Widac po
    tym kto mysli.
  • kkss2 29.12.05, 19:56
    moja szefowa jest ladna i chyba sie w niej zakochalem,wydaje mi sie ze z
    wzajemnascia
  • enamorada79 10.01.06, 18:52
    Kazdy ocenia innych na podstawie siebie.
    W Anglii nie kazdy sie dobrze czuje i juz. Ten, kto czuje sie niedobrze, uwaza
    za klamcow tych, ktorzy twierdza, ze im sie podoba, a ten, ktoremu spodobalo
    sie zycie za granica mowi, ze w Polsce jest bez sensu. Tak jest w 90%
    przypadkach.
    Ja do Anglii przyjechalam uczyc sie angielskiego, w ogole nie interesowal mnie
    ten kraj i nie mialam ochoty tu przyjezdzac. I raczej nie zostane na stale, ale
    czuje sie tu zaskakujaco dobrze. To jest kraj bardzo przyjazny cudzoziemcom.
    Wcale nie traktuje sie nas tutaj zle, czy my traktujemy z rowna tolerancja
    cudzoziemcow w Polsce?
    Na poczatku pracowalam z Polakami i Litwinami i nie bylo najlepiej, wrogosc i
    niezdrowa konkurencja. Teraz pracuje z anglikami i nie narzekam, warunki pracy
    mam bardzo dobre. I owszem, pracuje jako "glupia" kelnerka, ale pracodawca i
    klienci odnosza sie do mnie z wiekszym szacunkiem niz gdybym pracowala na
    biurowym stanowisku w Polsce. Zero problemow, spokoj, wystarczajaca placa,
    niewymagajacy szef i mila atmosfera w pracy.
    Przy okazji chodze do darmowej szkoly, a tam moi nauczyciele dokladaja
    wszelkich staran, zeby mnie nauczyc tego, co potrzebuje.
    Jestem tu obca, no bo jestem, ale to bardzo goscinny kraj i doceniam to, co
    robi dla mnie: mam prace i ucze sie za darmo.
    Od dziecka przeprowadzalam sie i podrozowalam, wiec nie tesknie za Polska, ale
    to juz jest sprawa indywidualna, niektorzy po prostu zle sie czuja na
    obczyznie, nawet mieszkajac w palacu.
    Njabardziej nie lubie "narzekaczy", ktorzy gdy sa w Polsce to wzdychaja do
    Anglii, a jak potem sa w Anglii to nagle okazuje sie, ze jednak w Polsce
    wszystko lepsze i ze Anglia jest bez sensu. Wszedzie im zle.
  • kropek_oxford 04.04.06, 08:17

    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • kkss2 29.12.05, 19:54
    ja tez sie dziwie .spotklem tu normalnych ludzi (anglikow)bo o polakach nie
    wspomne i nie mam zamiaru nigdy wracac,mam normalna praca zarabiam na tyle ze
    mi na wszystko wystarczy,a w polsce klepalem biede pomimo ze tez mam wyzsze
    wyksztalcenie,nie znosze tego kraju choc to niby moja ojczyzna.
  • scorpio93 17.04.06, 18:19
    Zle podejrzewasz. Posiadam bardzo wysoka znajomosc angielskiego, inteligencje a
    juz przede wszystkim skromnosc ;p
    Wlasnie z tym powodow, kazdemu myslacemu czlowiekowi wyspy jawia sie jak monthy
    phytonowskie widziadlo, nie wierzysz ze to sie dzieje na prawde, nie mozesz
    uwierzyc ze ucielesniona glupota i absurd ma sie tak dobrze. To razi, to boli,
    to niszczy. UK to syf...sa tam tylko pieniadze (i jak widac nie dla wszystkich).
  • 1977kasia 15.11.05, 19:43
    Kurcze, nie demoralizuj ludzi. ja przyjechalam a czerwcu zeszlego roku i
    zaczelam szukac pracy w zawodzie - finanse. Nie bylo letko: szukalam 4 miesiace
    (zuzylam na to wszystkie oszczednosci z Polski), duuuzo ryczalam i dolowalam
    sie, wyslalam chyba ze 100 ofert i w koncu wychodzilam sobie prace w raju dla
    finansistow czyli w city. Zaczelam od dzialu dokumentacji a po 9 miesiacach
    dostalam awans i pracuje w dziale prawnym niby jako asystent ale tak naprawde
    mam swoja samodzielna dzialke a poza tym wglad w calosc spraw prawnych firmy.
    wiem ze na poczatku nie jest latwo ale uwazam ze pracy jest mnostwo i jezeli
    zna sie jezyk i ma jakas rozsadna edukacje to nie trzeba koniecznie lepic
    pudelek. Ludzie, trzeba miec ambicje, jezeli sami sie bedziecie szanowac i
    bedziecie mierzyc wysoko to i Angole beda Was traktowac inaczej i w koncu Wam
    sie uda. Dosyc malkontenctwa, i prosze mi to nie mowic ze mi bylo latwiej bo 1)
    jestem blondynka 2) prady powietrzne byly korzystne 3) mialam szczescie - do
    agencji chodzic i listy wysylac moze kazdy i za darmo. Co za moralna
    degrengolada, jasny gwint!
  • maczen 15.11.05, 19:52
    przylecialam z londynu tydzien temu.nie uciekłam-zwyczajnie miałam
    dość.spędziłam tam kilka miesięcy i zgadzam się z Twoją opinią.spotkałam tam
    znajomego, który dla tej właśnie kasy jest w stanie poswięcić zdrowie żony.pod
    koniec pobytu zdarzyło mi się pracować 2 dni dla Polaka,trzeciego dnia rzuciłam
    w niego fartuchem i wyszłam, bo nie te pieprzone funty są
    najważniejsze!!!!!!!!!teraz jestem w domu i "łapię oddech" po tym, co mnie
    spotkalo w tym,jak się niektórym zdaje, raju!
  • lrrp19 16.11.05, 08:00
    nie ucieklem,ale przyjechalem z wyboru.prawda jest taka ze w kazdym kraju moze
    sie komus podobac lub nie. nie ma sie co obrazac na anglików, tez nie
    przepadam,są po prostu inni, a z masowym napływem polakow czesto wykorzystują
    sytuacje. zreszta czesc ludzi jest rozczarowana bo wyedukowani z ambicjami...hm
    widzimy ze grom prac jest malo ambitnych..ale to troche wina sytuacji w polsce
    i legend ze mozna ksztalcic miliony i kazdy bedzie pracowal w
    biurze.bzdura.pozatym jestesmy ambitni,co nie kazdy lubi.a temat polek
    hmm....to nie tylko w UK.niemcy , wlochy, usa ...uwierzcie to samo:)cale
    szczescie nie wszyscy sie dają zwariowac
  • ale_hale 16.11.05, 10:35
    Wszystko zależy od znajomości języka i ambicji. Skończyłam tzw. "przyszłościowe
    studia" w Polsce, które już w tym roku miały mi dać olbrzymie możliwości pracy.
    Fakt jest taki, że możliwości może i są za 800zł netto. Przy braku własnego
    mieszkania, nie jest to wiele, zwłaszcza, że tyle samo mogę zarobić w sklepie
    spożywczym. Sama pół roku temu wróciłam z Anglii i już chcę tam wracać. Ale nie
    uciekłam, wróciłam tylko po to żeby dokończyć studia :). Większość moich
    znajomych z roku wyjechała na wyspy i nieźle sobie radzą. Nie chodzi nawet o
    pieniądze, a raczej o możliwość robienia tego, co chcą. I to im się udaje! Mogą
    realizować swoje marzenia. Wiadomo, nigdy nie będziemy mieć wszystkiego. Będąc
    w Anglii tęskniłam za polskimi górami, rodziną, jedzeniem, spotykałam się z
    przejawami rasizmu. Z drugiej strony, spotkałam mnóstwo życzliwych osób, mogłam
    spełniać swoje podróżnicze zachcianki i nie martwić się o kasę. Przecież w
    każdym społeczeństwie są świnie i dobrzy ludzie. Po obliczeniu bilansu,
    wychodzi jednak na korzyść Anglii. Wracam do UK!
  • bobi1980 17.11.05, 14:29
    napisze ze swojego doswiadczenia

    Ja w Polsce:

    skonczylem studia,znam jezyk,mam wiele zainteresowan,pracuje 2 lata+wczesniej
    rok stazu (praca w biurze),wydaje sie ze mam wszystko w miare poukladane i nie
    moge narzekac,niestety zarobki marne.
    Kazdy chce zalozyc rodzine, kupic mieszkanie itp.
    Czy mi sie uda? pewnie tak, ale bedzie ciezko.

    Koledzy z podstawowki, ktorzy konczyli conajwyzej zawodowki:

    Nauke mieli gdzies, zyli jak chcieli, majac podwojne obywatelstwo juz w latach
    90 jezdzili do Niemiec i Holandii do pracy. Ci ktorzy sie bawili niczego nie
    osiagna, ale znam osoby ktore systematycznie przez wiele lat oszczedzaly i
    teraz kasy maja jak lodu (w porownaniu do mnie). Dla nich kupno mieszkania czy
    nowego auta za 40 tys nie jest problemem.

    Nie chodzi mi o zazdrosc, ale o takie zwykle poczucie wartosci, to po cholere
    ja tyle czasu sie uczylem? Ok, ktos powie uczysz sie dla siebie, rozwijasz
    intelekt itp. bzdury. Moim zdaniem wspolczesnie to nie ma znaczenia, nie chodzi
    tez o to aby byc nieukiem czy prostakiem, ale trzeba sobie radzic i glownym
    celem jest kasa, bo bez tego to krucho i wcale nie trzeba byc nie wiadomo po
    jakich uczelniach.
    Na dzien dzisiejszy zastanawiam sie czy nie rzucic pracy i wyjechac do UK,
    nawet w ciemno, pracujac tam w byle jakiej pracy za 1000 funtow w ciagu 2 m-cy
    zarobie wiecej niz tu przez rok.

    Wiec jesli nic Cie tu nie trzyma to jedz.Pozdro
  • tbw1 17.11.05, 15:31
    Nic sie nie martw,mysle jak Ty ,chociaz mam duzo wiecej lat.Masz racje jestesmy
    traktowani jak niewolnicy i bezmozgowcy,chociaz mamy znacznie wiecej w glowach
    niz ci ,ktorzy "daja nam "prace i czuja sie pepkami swiata.Ja jestem we
    Wloszech i jedno co mnie zastanawia dlaczego u nas jest tak zle,ze musimy
    wyslugiwac sie nie obrazajac tym tepakom,ktorzy nie wiedza ,ze z glowy tez
    czasami trzeba zrobic uzytek podczas gdy my potrafimy jeszcze z niej
    korzystac.Ja mam nadzieje,ze doczekamy czasow,ze to my damy im prace-ale kto za
    nich nauczy sie jezyka tego naprawde nie wiem.Pozdrawiam.
  • zbyszekkimono 20.11.05, 22:03
    hehe - racja
    moj kumpel chodzi teraz z angolami do college'u na hiszpanski i mowi, ze w 2
    tygodnie sam sie wiecej nauczy niz tam przez rok. tepakom nic nie wchodzi - a
    moze to totalny brak motywacji? (ale w takim razie po co sie pozapisywali na -
    notabene platny - kurs?)
    zk
  • vrotslav 20.11.05, 22:26
    a ja zostałem Team Leaderem i sobie chwalę bo z moim humanistycznym
    wykształceniem nigdy w Polsce nie zarządzał bym ludźmi - zaraz chcieliby ode
    mnie dyplom menadżera. W swoim zakładzie jestem najlepszy i sprawia mi to
    osobistą satysfakcję
    --
    myślenie ma kolosalną przyszłość
  • sonique5 21.11.05, 15:22
    Zgadzam się, nie ważne gdzie i co robisz ...ważne by dążyć ku lepszemu być
    odważnym i cały czas się uczyć...ja byłam w usa tam sprzątałam, pożniej
    pracowałam na statku pasażerskim jako stewardessa...znudziły mi się częste
    podróże postanowiłam znależć pracę po kierunku studiów (Magister Marketingu i
    Zarządzania) szukam już pół roku ale oferują mi tak żałosne propozycje i płacy
    i pracy, że dziekuję wole jeszcze jakiś czas poszorować gary w np. Anglii niż
    tu w Polsce być wykorzystywana-bo tak można to nazwać:)
  • kasiaki1 06.04.06, 17:31
    Zastanawia mnie tylko jedna rzecz: dlaczego wszyscy piszacy o tym,ze Anglia to
    kraj debili i leni nadal tu siedza?? Gdybym siedziala w Londynie i pracowala na
    budowie lub sprzatala domy tez takbym mowila,ale prawda jest taka,ze sami sobie
    taki los sprawili. Kazdy jest panem wlasnego losu i jezeli nie stac kogos na
    nic wiecej jak skladanie kartonow lub sprzatanie-jego problem. I to na nich
    Angole patrza jak na gorszych.To oni daja swiadectwo nas -Polakow, ludzi
    mogacych wykonywac najbardziej zenujace zajecia.Mieszkam i pracuje w swietnej
    firmie, w zawodzie, nie zyje z mysla o pieniadzach. Zyje normalnie - chodze do
    kina, spotykam sie z przyjaciolmi roznych narodowosci, przyjezdzam na zakupy do
    Londynu...zyje NORMALNIE.Czasem tylko wsydze sie tego,ze moich rodakow z
    latwoscia mozna rozpoznac w metrze,na ulicy- lysych panow czerwonych na twarzy
    od nadmiaru alkoholu,w spodniach z budowy i mowiacych tylko "ja
    pierd...", "ku...wa". Przykro sie robi...Moze wracajcie do kraju!?
  • scorpio93 21.04.06, 13:36
    Czy, to ze mam powiedzmy wyskowyspecjalizowana prace w IT zmienia fakt, ze
    Anglia to kraj debili i leni? Co do tego ma moja praca? To jest fakt, bez
    wzgledu na to co kto robi...
    A to ze polaczki to zalosnej biale murzynki...tego po raz n-ty nie chce mi sie
    powtarzac i jest rowniez fakt niezaprzecznalny :)
  • kropek_oxford 04.04.06, 08:35
    gramatyce lacinskiej (jak chocby owa nieszczesna odmiana przez przypadki), poza
    tym ma staly akcent na predostatnia sylabe (z paroma wyjatkami). Polakom
    hiszpanski zwykle "sam" do glowy wlazi, gdy Anglosasi musza sie nad nim
    naprawde napracowac. A mowi ci to lingwista (no, socjolingwista, ale baza jest)
    wladajacy tymi jezykami wcale niezle:), a wiec mozesz mi wierzyc:)))
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • oktawia36 15.04.06, 16:04
    Młodzi ludzie jak możecie pieniądze stawiać jako najwyższą wartość życiową.
    Wstydzcie się Nie tak napewno was wychowali rodzice.
    Zobaczcie na nich(może nie wszyscy)czy oni mieli dużo pieniędzy? -nie zawsze, a
    jednak wychowali swoje dzieci czyli was i nikt nie musiał skakać z mostu itp
    Normalnie funkcjonowali ale nie musieli w wieku 20 lat jezdzic np BMW
    wystarczył im jakiś maluch czy duży fiat i byli szczęśliwi.
    Mam 40 lat nie zarabiam dużych pieniędzy ale mogę normalnie zyć. Mój syn ma 20
    lat pracuje zarabia 1200 zł netto opłaca sobie studia i wierzcie mi to jest
    jakiś start ale tu w Polsce a nie za trochę więcej na obczyznie. Wrócicie
    kiedyś przecież i co w swoich cv napiszecie ??????
  • kropek_oxford 04.04.06, 08:31
    wiecej w glowie? Opublikowales jakis artykul w specjalistycznym czasopismie?
    Opatentowales projekt? Wybacz, ale Wlosi - choc blisko im do Watykanu - nie sa
    Duchem Swietym i moga telepatycnie nie wiedziec (poki tego w tadycyjnej formie
    im nie pokazesz), jaki ogrom wiedzy w twojej lepetynie tkwi:)))
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • cogito-44 21.11.05, 21:22
    Uważam, że ucieczka z Polski za chlebem nie jest właściwym rozwiązaniem. Rozumię
    ludzi młodych bez szans na lepszą przyszłośc. Ale czy nie byłoby lepiej zmienić
    ją niż od niej uciekać?
    Kto zmieni ten kraj, jak nie ludzie młodzi?
    Zastanówmy się dlaczego tak jest. Politycy walczą o stołki dla siebie i o ten
    kawałek tortu, co jeszcze pozostał z PRL-u. Walczą o wpływy, a jednocześnie nie
    mają co zaoferować narodowi. Co najwyżej igrzyska. Tematy zastępcze zdominowały
    polską politykę. Do tego wpływy Kościoła sprawiły, że Polska cofa się w stosunku
    do reszty Europy. Faktycznie czerwonych zastąpili czarni i nadal naród jest
    zniewolony. Na własne życzenie. Narzekamy, ale nic nie robimy, aby ten stan
    zmienić. Największą naszą wadą jest brak samodzielnego myślenia. Brakuje nam
    ludzi mądrych i nie mylić z wykształconymi, bo nie zawsze wykształcenie idzie w
    parze z mądrością.
    Często bywam za granicą i widzę jak daleko nam do normalności. Smutnybelg ma
    rację, że KASA to nie wszystko. Jest coś bardziej cennego - własny honor i
    gdność. Podam przykład, choć nie chcę ubliżyć nikomu: czy luksusowa kurtyzana,
    mająca mnóstwo pieniędzy, może być szczęśliwa?
    W jej mniemaniu - tak, ale ogólnie napewno nie.
    Godność i honor nie kupi się za pieniądze. Za żądne pieniądze. To jest coś
    niewymierne i bezcenne.


  • karin75 24.11.05, 16:18
    no tak, ale ta KASA, o ktorej mowicie, to chyba potrzebna jest, nie? za cos
    trzeba zaplacic za mieszkanie, oplacic rachunki, kupic jedzenie i ubranie...
    wiem, ze ludziom odbija palma, sama mialam takich znajomych, ktorym calkiem
    odbilo, ale nie wszyscy sa tacy!! ja mam dobra prace (w wydawnictwie dla
    zwiazku zawodowego pielegniarek w Anglii), super ludzi w pracy, to fakt, ze
    znam bardzo dobrze angielski, ale kto wam zabrania sie uczyc jezykow?? nikt za
    was tego nie zrobi!! Angole sa jacy sa, duzo by mozna pisac, jacy sa Polacy!!
    szczegolnie za granica!! pamietajcie, nie jestescie u siebie, wiec nie
    oczekujcie nie wiadomo czego i nie zachowujcie sie jakby dany kraj nalezal do
    was! A jesli chodzi o Polske, to zmiany sa potrzebne w naszej polskiej
    mentalnosci, a do tego trzeba chyba pokolen, bo jak na razie jest nas za malo
    (tych samodzielnie myslacych), zeby cokolowiek zmieniac...
    Godnosc i honor - no wlasnie! obawiam sie jednak, ze wiele osob nie ma pojecia
    co te slowa znacza!!!
    Pozdrawiam i zycze pozytywnych doswiadczen w UK. Ja tez sie czasami smieje z
    ich bezsensownych procedur czy prawa, ale wole zyc w takim kraju, w ktorym mnie
    stac na bardzo wiele bez zbednych wyrzeczen, a kokosow nie zarabiam.
  • kropek_oxford 04.04.06, 08:39
    prawie? Tak sie tylko pytam, przez ciekawosc jako - spolecznie - czlonek tzw.
    jury:)))
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • olo3000 25.03.06, 14:36
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=38655
    zapraszam na rozmowe WŁAŚNIE na temat konsekwencji wyjazdów. Czy to rozwiąże
    wszystkie problemy?Myślę że nie. Zapraszam do wypowiadania się. Jestem bardzo
    ciekawy Waszych opinii.
  • kropek_oxford 04.04.06, 08:48
    nizli UK: to spolecznosc silnie "clannish" i silnie ksenofobiczna - ostrzegam
    lojalnie mimo babki z Dublina i mej nieustajacej milosci do tamtejszych
    literatow. ;)
    Nb. Polacy i tak maja tam stosunkowo miekkie ladowanie poprzez
    podobienstwo...wad narodowych: rytualny, powierzchowny i "narodowy" katolicyzm,
    kult machismo etc. (polecam dobra prace doktorska z Dublin University nt.
    autostereotypu Irlandczyka, publikowana i w necie: ze prawdziwy Irlandczyk
    to "irlandzkojezyczny, heteroseksualny i katolik"; do Polakow spod znaku
    PiSuaru wiec bardzo blisko). A jesli dodac do tego takze i zamilowanie do
    napojow wyskokowych oraz wstret do "gumki"...to Polacy sa tam prawie jak w
    domu;)
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • scorpio93 21.04.06, 13:06
    Irladnczy ani zyczliwie, ani nie zyczliwi nie sa. Jak to krowa na polu..zuje
    swoja trawe i ma wszystko gdzies :)
    To tloki i ignoranci, mi tam niczym sie nie roznia od Szkotow...
    Ale zdarzaja sie ludzie ciekawsi i inteligenti, ktorzy podobnie jak polacy w
    polsce dusza sie w irlandzkiej glupcie i sa naprawde wybitnie szczesliwi, ze
    moga w koncu z kims porozmawiac 'na poziomie' :)
    Wiesz, ja nie sadze ze Anglia byla szczegolnie inna - coz innego jest w
    centralnej, czy polnocnej anglii?
    Londyn ma inny klimat, sila rzeczy - sila masy :) Przeciez samo to miasto to 3
    razy ludnsoc calej Irlandi...i wiekszosc z nich nie jest pochodzenia brytyjskiego :)
  • scorpio93 21.04.06, 13:10
    PS. Wytlumacz mi czym sie rozni brytyjski przepity protestancki robol, od
    przepitego irandzkiego katolickiego robola :)
    Ja jakos nie widze roznicy :)
  • scorpio93 21.04.06, 13:01
    A skad masz te zadziwiajace zdolnosci ocenianie szczesliwosci luksusowej
    kutryzany? Ksiadz ci powiedzial, czy moze sam pan buk, he?
    Zalosny polaczek...
    Ja ci misiu zloty powiem, ze sie dramatycznie mylisz...to co niby jest 'ogolnie'?
  • malwina201 23.11.05, 18:17
    witam
    to jak mozesz to powiedz jak tam trafiles bo ja wlasnie szukam pracy w anglii i
    nie wiem jak znalezc
    pozdrawiam
  • zbikwi 03.06.06, 03:05
    Przecież masz dostęp do internetu. www.jobcentreplus.gov.uk
    możesz też przez wyszukiwarkę znaleźć prywatną angielską agencję pracy. Broń Cię Panie Boże przed szukaniem pracy przez polskiego pośrednika.
    Pozdrawiam z UK
  • lady1975 24.11.05, 15:04
    żeby zostać tzw.murzynen nie trzeba wcale jechać do Anglii.W tym roku podjełam
    pracę po 6-letnie przerwie,na stanowisku kierowniczym.Pracowałam 12 godz.
    dziennie i miałam 2 dni wolne w miesiącu.Dziecko zapomniało jak wyglądam,dieta
    cud(śniadanie o 16-tej)zrujnowała moje zdrowie.Zwolniłam się po miesiącu gdy na
    moje konto wpłyneło całe 1000zł.W wakacje jadę do Anglii,tam będę sprzątać,już
    nie jako kierownik ale pracownik fiz. za to jak człowiek.Dwa miesiące
    poświęcenia a zarobie tyle co w Polsce przez cały rok.Dodam,że sprzątać
    lubię,nawet bardziej niż pomiatać ludźmi.
  • anna25.25 12.01.06, 19:55
    do lady1975 mam do ciebie pytanie czy zalatwialas sobie ta prace w Angli przez
    posrednika jezeli tak to czy moglabys mi dac namiary do niego bo tu w Polsce
    nie moge znalezc pracy. Jestem od 6 miesiecy na bezrobociu mimo usilnych prób
    nie udaje mi sie nic znależć bo albo nie to wykształcenie lub za wysokie jak na
    oferowana prace. Chcialabym wyjechac do Angli do pracy ale przez sprawdzonego
    posrednika by nie było żadnych niespodzianek.
  • kropek_oxford 04.04.06, 08:54
    pierwszej agencji pracy (prywatnej) w Anglii, mnostwo tez ofert jest dostepnych
    w Job Centres; choc do dobrze platnych nie naleza - nawet telefon jest tam
    darmowy, by od razu na oferte odpowiedziec. Szanse na prace bez jezyka - z
    posrednikiem czy nie - sa prawie zadne. W ub. roku bralem udzial w ratowaniu
    Polakow sciagnietych tu do pracy przez polska agencje: wg. Polakow z agencji do
    pracy (czysto fizycznej, nawet przy tasmie) nie byl potrzebny jezyk, wedlug
    pracodawcy - niestety, byl: prace dostali ci z jezykiem, reszta, ba -
    wiekszosc, siedziala w hotelu na koszt wlasny, poki sie z forsy nie wyprztykali
    A potem byla ta akcja ratownicza polsko-angielska...
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • wole_szatynki 27.11.05, 02:18
  • hrydz 30.12.05, 00:14
    zgadzam sie z twoja opinia, trafiona w sedno, tak niestety rozumuje wiekszosc
    ludzi przyjezdzajacych tutaj z naszego kraju, ale nie dziw sie, ci co
    wyjezdzaja (ze wszystkich krajow) to glownie przecietni ludzie, bez ambicji
    ktorym do szczescia potrzeba tylko troche prostej rozrywki i pieniedzy aby
    kupowac to co ich sprawia szczesliwymi, praca sama w sobie nie jest dla tych
    ludzi zrodlem satysfakcji zayciowej, nie jest wyzwaniem, ci ludzie nie chca sie
    uczyc w zyciu niczego, nie chca rozwoju, interesuje ich tylko prosta konsumpcja
    i sa wtedy szczesliwi,
    ja np. mieszkam w miescie gdzie jest kilka tysiecy polakow ale stracilem
    wlasnie przez to chec do nawiazywania kontaktow z rodakami bo wiem ze nikogo
    ciekawego nie spotkam najprawdopodobniej, a jesli nawet sa ci ludzie tutaj (a
    sa zapewne) to gdzies rozsiani i trudno do nich dotrzec.
    ale pamietaj ze wynika to nie tylko z narodowosci i ambicji polakow tylko po
    prostu ze stanu mentalnosci tych ludzi i klasy spolecznej z ktorej pochodza.
    tacy sami ludzie sa tutaj tez wsrod brytyjczykow - spac, wypic i zjesc + jakas
    rozrywka i ci ludzie sa szczesliwi.
    moi najlepsi znajomi to teraz niemcy, rosjanie, czesi, hindusi z uczleni na
    ktorej studiuje, po prostu laczy nas stan umyslu glownie i jest OK.
    nie przejmuj sie reszta. i gratuluje ze rzucilas ta prace! tak nie mozna w
    kolko zyc :)
  • moria29 04.01.06, 18:58
    witam wszystkich.
    Właściwie nie wiem jak jest na Wyspach ale wydaje mi sie że nie jest to
    więzienie czy obóz. Każdy kto tam jedzie robi to z własnej woli i z własnej
    woli może wyjechać, nie uciec, chyba że ucieka ale może przed samym sobą. Ja
    chce z Polski wyjechac (nie uciec) i dla tej kasy (bo jesli ktoś uważa że kasa
    jest nieważna jest hipokrytą) i także dlatego, że np w Anglii mogę pracować w
    swoim zawodzie (pedagog specjalny - w Polsce to raczej niewykonalne). Jesli
    uznam, ze jest mi źle że cos mi nie odpowiada, wrócę i nie będę pluł na Angoli,
    na Polaków, na cały świat, nawet nie potraktuje to jako porażki ale
    doświadczenie życiowe. Uważam, że trzeba cos robic, czasem ryzykowac to pozwala
    się nam rozwijać. Oczywiście nie na wariata ale przemyślanie i konsekwentnie.
    Ludzie więcej odwagi i pogody ducha i opymizmu, mimo trudności i problemów
    Naprawde wiele zależy od sposobu patrzenia na Świat.
  • prone 05.01.06, 10:29
    brak ambicji, checi rozwijania sie...totalna bzdura.
    pieknie tutaj piszecie o sprobowaniu dokonania zmian w kraju itd.wporzadku,
    powiedzcie jak to zrobic? czcza gadanina. moze skonczyc biotechnologie i zostac
    akwizytorem? czy moze jako iznynier elektroniki zasuwac na lini za 1000? gdzie
    oplaty za mieszkanie pozeraja 600??? co jest lepsze??
    przypadki wyzej autentyczne..
    nie zapominajcie ze wiekszosc ludzi mimo wszystko utrzymuje z tej "malo
    ambitnej" pracy swoje rodziny.

    wplyw kosciola zniewolil polske.co za bzdura.

  • ja_alexander 05.01.06, 12:10
    Wczoraj czytałem artykuł w lokalnej prasie. Tytuł : "Poles, new Asians in the
    city". Generalnie o Polakach w jednym z miast. Opisywał ludzi przyjeżdzających
    tutaj, często z wyższym wykształceniem, pracujących na zmywaku za Ł4/h lub
    poniżej co ledwo wystarcza na przeżycie. Brzmi znajomo...?
  • prone 05.01.06, 12:42
    londyn zapewne.
    normalne, lepiej zarabiac 4 niz nic u nas.
    tyle.
  • ja_alexander 05.01.06, 13:54
    Nawiązując do twojego poprzedniego postu. Czym sie to rózni jeżeli wspomniany
    inżynier zasówa przy taśmie w Polsce za 1000 zł od tej samej taśmy tutaj za
    Ł3.50 na ręke?
  • kropek_oxford 04.04.06, 09:01
    Podpieprzyc krwiopijcow do odpowiednich instytucji, poczawszy od Inland
    Revenue:)
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • kropek_oxford 04.04.06, 09:00
    i placacy ludziom PONIZEJ BRYTYJSKIEGO MINIMUM nie staje przed sadem? Dawaj mi
    tutyl tej szmaty, a napisze tym zurnalistom, co o nich sadze:))) Nie
    o "azjatyckosc" Polakow powinni sie martwic, ale o swoich ZLODZIEI :)
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • kropek_oxford 04.04.06, 08:57

    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • tomek854 05.01.06, 23:08
    A ja byłem w Szkocji.

    3 miesiące.

    Pracowałem jako kierowca (ta sama robota, którą robiłem w polsce).

    Zarabiałem za godzinę pracy 7 razy tyle co w PL przy zyciu jakoś 2, no może 3 razy droższym.

    Ale nie dlatego chcę tam wrócić.

    Tylko:
    - dlatego, żeby nie musieć oglądać tego, co się teraz w naszym kraju wyprawia.
    - dlatego, ze chcę być traktowany przez pracodawcę jak człowiek, a nie jak śmieć.
    Bo chyba jest róznica między "masz planowo przeznaczoną na robotę 12 godzinną zmianę, jeżeli zrobisz to szybciej, to możesz sobie pozwiedzać, byle byś w 12 godzin obrócił" a "masz być w szczecinie za 5 godzin i nie pierdol mi że to niemożliwe, jak się nie podoba, to znajdziemy kogoś, kto bedzie jeżdził po 3 złote na godzine i nie sikał w majty przed policją". Drugi przykład: stłuczka (właściwie zarysowanie vana w szkocji) zakończyło się tekstem "to normalne, że jak się dużo jeździ, to takie rzeczy się zdarzają, od tego jest ubezpieczenie". A u nas - "tylko nie rozwal tego grata, bo ja nie mam zamiaru za Auto Casco płacić, a ty sie przecież w życiu nie wypłacisz, więc będziesz miał przesrane"
    - nie bez znaczenie jest też fakt, że lepiej jeździć w firmie, w ktorej najgorszy samochód to jest 3 letni sprinter o przebiegu 100000 km niż w takiej, w którym najlepszy van to 15 letni courier z silnikiem ze szrotu
    - chcę móc po pracy pójść sobie po prostu do sklepu, czy na obiad, i nie latać do tesco "bo tam taniej o 50 gr na produkcie"
    - chcę móc w normalny sposób pójść do urzędu, gdzie kulturalny urzędnik wytłumaczy mi wszystko jasno i prosto, i co więcej sam będzie to rozumiał bo prawo będzie jasne

    Mam dalej wymieniać?

    Pieniądze są tylko jedną z wielu przyczyn, i to nie jest kwestia chciwości a zwykłej chęci godnego życia.
    --
    oryś _@/"
    ---
    A czy TY znasz już prawdę o stworzeniu świata?
  • kropek_oxford 04.04.06, 09:12
    wielce skomplikowane;) Serio: Szkocja ma inny system prawny (o wiele
    ostrzejszy, zwlaszcza w sprawach finansowych, i wiele firm uslugowych wlasnie
    po to rejestruje sie w Szkocji - by gonic ew. dluznika)nizli Anglia z Walia.
    Tak ci podaje jako ciekawostke, ale moze sie i przydac, skoro myslisz na Wyspy
    powrocic:)
    --
    Ein Volk, IV Reich, Zwei Katschoren ;)
  • scorpio93 21.04.06, 12:51
    Pewnie...bez watpienia.
    Tylko ze spoleczenstwo jest tepe i skretyniale, pogoda paskudna...a geografia
    zalosna. Ale bez dwoch zdan, za cholery nie wrocil bym do Polski....zdecydowanie
    wole wyspy, choc to etap przystankowy.
    PS. Porownaj zarobki w Irlandii, moga by wyzsze :)
  • tomek854 11.05.06, 05:05
    Pogoda - ja nie lubię upałów, nie narzekam.

    Geografia? Szkocja jest piękna :-)

    Społeczeństwo - ja byłem z taką panną na mieszkaniu , wielkie och ach, pani licencjat po prywatnej szkółce. Gadała tak jak Ty, ze szkoty to prymitywy i pustaki... Rzadko mieliśmy okazję, bo prawie co dzień siedziała na dyskotece (bo nie pracowała przez pół wakacji, szukając roboty godnej siebie).

    Przeciętny szkocki kierowca ciężarówki (nie vana, koleś od cieżarówki to już jest elita) jest o wiele barziej oczytany.
    --
    oryś _@/"
    ---
    A to Polska własnie...
  • papijon1 14.01.06, 23:57
    A ja chyba ucieknę z Polski! Lepper jako wicepremier jest już chyba
    wystarczającym powodem. Mam nadzieję, że to tylko jakiś koszmarny żart...
    Ale nie o tym prymitywnym populiście chciałam pisać.
    Chciałam wziąć w obronę Anglików, których tak często tu krytykujecie, że głupki,
    że chore przepisy i nie wiem co tam jeszcze (nie chciało mi się spisywać) Po
    pierwsze to nie można uogólniać, sama miałam do czynienia z różnymi ludzmi,po
    drugie to nasz kochany kraj staje się coraz bardziej chory, dzięki naszym
    kochanym, inteligentynym, wykształconym (jak człowiek bez matury może zostać
    posłem??????????) profesjonalanym i dbającym o nasze dobro politykom i ich
    kolejnym pomysłom. Ręce i nogi opadają! A poza tym to nam- Polakom chyba brakuje
    kultury, trochę samokrytyki nie zaszkodzi... Czy ktoś widział kochanych rodaków
    kulturalnie ustawiających się w kolejce na przystanku, w oczekiwaniu na tramwaj,
    czy autobus???ja niestety nie, zamiast tego dzikie przepychanie się, może
    przesadzam, ale drażni mnie okrutnie brak podstawowych zasad kultury na codzień.
    A czy to tak wiele? Chyba jednak nieosiągalne:(
    W Paryżu np. jest polski kościół, ale kto chce się do niego dostać na niedzielną
    mszę, musi najpierw przebrnąć przez plac zapełniony Polakami, którzy przyszli
    załatwiając interesy, więc słyszy się głównie kto, gdzie i za ile pracuje, że o
    "kur...ch" co drugie słowo nie wspomnę. A tacy są niestety najbardziej widoczni,
    i to wszędzie.
    Co do poczucia godnosci a wykonywanej pracy (mgr pracujący jako kelner)...
    Niedawno dostałam propozycję pracy - za 800 PLN. Jestem po studiach, znam dobrze
    dwa języki obce, fakt że nie mam jeszcze dużego doświadczenia zawodowego,dlatego
    nie liczę na kokosy, ale taka propozycja jest jednak żenująca, więc jak tu się
    nie zastanawiać nad wyjazdem??? chcę żeby mnie było stać na podróże po świecie,
    bom młoda jeszcze i przygód spragniona, niestety w Polsce taki wyjazd to nadal
    luksus (nie chodzi mi bynajmniej o latanie pierwszą klasą na Karaiby).
    A jeżeli komuś nie wyszło to nie powód żeby krytykować Anglię i Anglików, którzy
    nota bene są otwartym narodem (zresztą przy takiej ilości imigrantów nie mają
    wyjścia), szkoda tylko że mają ten angielski klimat...
    Póki co postanowiłam jeszcze -mimo wszystko-spróbować szczęścia w kraju, ale
    wyjazdu nie wykluczam... chociaż jest mi z tego powodu przykro,no bo gdzie ja
    znajdę drugi Wrocław mój ukOCHANY?:(((((((((

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka