Dodaj do ulubionych

Jak to jest z praca po powrocie do Polski...

IP: *.chello.pl 11.04.06, 14:39
Zastanawiam sie nad nastepujaca rzecza: jakie szanse maja na znalezienie pracy
w Polsce Polacy, ktorzy przez 2 czy 3 lata mieszkali w Anglii i oczywiscie tam
tez pracowali, tyle ze nie mieli jakiegos odpowiedzialnego stanowiska. Pytam,
bo siedze juz w Birmingham ponad poltora roku, pracuje w drogerii i nie
narzekam na dochody i jakosc zycia, ale wiem juz ze za rok maksymalnie dwa
chcialabym wrocic do Polski bo strasznie tesknie za rodzina, przyjaciolmi i
nawet mieszkaniem, ktore zostawilismy z mezem w Gdansku, skad pochodzimy. Mam
29 lat, w Polsce po skonczeniu historii pracowalam 3 lata jako sekretarka w 2
roznych firmach sredniej wielkosci.

Teraz przyjechalam na swieta i urlop do kraju, spotykam się ze znajomymi i
rodziną i kazdy mi mowi, ze bedzie mi ciezko ze znalezieniem pracy ze względu
na "lukę" w zyciorysie. I ze to moje doswiadczenie z angielskiego rynku pracy
nic mi nie da, bo to co teraz robię nie praca umyslowa, i ze jak nie chce
trafic na bezrobocie to powinnam jak najszybciej znalezc tu prace w biurze. Ja
jednak nie chce zmieniac pracy na biurowa, bo wiem, ze i tak za jakies 2 lata
wracam a ponadto w obecnej pracy mam naprawde dobre warunki finansowe i przede
wszystkim super atmosfere; zreszta jako sekretarka czy recepcjonistka
zarobilabym niewiele więcej. Po powrocie do kraju wolalabym jednak miec prace
umyslowa, ze wzgledu na zarobki i swiadomosc,ze drugi raz tak dobry pracodawca
jak obecny juz mi sie nie trafi. Poza tym w naszym kraju praca nie-umyslowa
nie jest niestety szanowana...

Patrzac obiektywnie rzeczywiscie niewiele osiagnelam przez te 1,5 roku jesli
chodzi o tzw. "rozwoj zawodowy". Owszem, mieszkam za granica, zdalam CPE,
zrobilam angielskie prawo jazdy. Jednak w hierarchii "zawodow" spadlam oczko
nizej - z pracownika umyslowego na fizycznego.
Jak myslicie, czy mam sie martwic tym, ze jak wroce, bede bezrobotna?
Edytor zaawansowany
  • anusiaw111 11.04.06, 14:41
    po co wracac do polski kazdy wyjezdza:)
  • Gość: Mona IP: *.chello.pl 11.04.06, 14:45
    Po to, zeby czuć się u siebie :) Taka widzisz ze mnie sentymentalna istota. Chce
    zeby moje dzieci wychowywaly sie w kraju, ktory jest dla mnie jest Ojczyzna.
    Wiesz, studiowalam historie i zawsze czulam sie zwiazana z nasza kultura,
    tradycja. Anglia jest piekna i ciekawa, ale to NIE jest i nigdy nie bedzie MOJ
    dom...
  • Gość: pomarancza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 15:01
    Chcesz praktycznie zweryfikowac swoje szanse na zatrudnienie w Polsce to wyslij
    kilka cv na stanowisko asystentki i zobaczysz jaki bedzie odzew. Jak zaprosza
    cie na rozmowe tzn. nie jest zle. Po co zdawac sie na gdybanie skoro sama
    mozesz to sprawdzic.
  • mdj.mdj 11.04.06, 15:19
    Wiesz, jak wspominasz o zmianie pracy na biurowa to wlos mi sie na glowie
    jezy... Piszesz ze atmosfera fajna i pieniadze dobre, a tymczasem
    nieskoniecznie ktorejs z tych rzeczy doswiadczysz na zwyklych stanowiskach
    biurowych :/
    Ja powaznie sie zastanawiam nad rzuceniem biura na rzecz chocby sklepu :)
    Poki co pojde poracowac pare godzin na tydzien jako wolontariusz w Oxfamie,
    trzeba sie przekonac na wlasnej skorze jak to jest.
    Szukanie pracy w Polsce to w ogole osobny temat, mnie nie udalo sie w pol roku
    znalezc tego co tu dostalem w 3 tygodnie...

    powodzenia i omijaj biura - to nierzadko "umyslowy" odpowiednik mycia kibli :p
  • elaweybridge 11.04.06, 15:19
    po 1
    nie wiem po co wracasz do tego bajzlu. my z mezem tez mamy mieszkanie w PL ale w
    styczniu je sprzedajemy. kasa pojdzie na splate drugiej polowy samochodu w UK i
    na depozyt w mortgage na chatke tu w UK.

    po 2
    nie wazne kim tutaj jestes - przypuszczam ze jak wrocisz do PL to obojetnie czy
    bylas w UK sekretara czy sprzedwczyna w Boots, i tak w Polsce masz mniejsze
    szanse zeby znalezc dobra, dobrze platna prace z ktorej bedziesz zadowlona.
    siedizsz tu juz wystarczajaco dlugo (mniej wiecej tyle co ja) wiec pewnie masz
    jakies pojecie jak wygalda tutaj rynek pracy. nie podoba sie? zwalniasz sie i
    idziesz do innej; w Polsce: nie podobaSZ sie, zwalniaja cie, a potem zeby w sciane.

    jak ci bardzo zalezy na powrocie do polski i pracowaniu na stanowisku to rusz d.
    i znajdz sobie prace na stanowisku w UK. problem z glowy.


    --
    One day your life will flash before your eyes. Make it worth watching. :)

    ghrom.com/uk-londyn-faq.html
  • Gość: hehe IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 11.04.06, 22:40
    To swietny interes, sprzedac mieszkanie w Polsce i splacic tu samochod.
    Normalnie mistrzostwo swiata w inwestowaniu ;)
    Te czesc z mortgage to jeszcze jestem w stanie zrozumiec.
  • elaweybridge 12.04.06, 11:35
    kupilam samochod na kredyt. co dziwnego jest w splaceniu go do konca?
    dziwak z ciebie.

    --
    One day your life will flash before your eyes. Make it worth watching. :)

    ghrom.com/uk-londyn-faq.html
  • Gość: disperse IP: *.b-ras1.dbn.dublin.eircom.net 12.04.06, 14:41
    Dziwne jest to ze samochod to inwestycja z gory skazana na strate wartosci, w
    przeciwienstwie do nieruchomosci ...
  • spiral_architect 12.04.06, 15:31
    Gość portalu: disperse napisał(a):

    > Dziwne jest to ze samochod to inwestycja z gory skazana na strate wartosci, w
    > przeciwienstwie do nieruchomosci ...

    Samo w sobie jest to prawdą, samo pozostawione sobie - wieruuuuuuuuutną bzdurą.
    I tak własnie ludzie nieszczęśnie myślą.
    --
    Juz ponad 2500 lat temu wielki Heraklit z Efezu powiedzial slowa,ktore sa
    aktualne do dzis i beda tak dlugo prawdziwe,jak dlugo trwal bedzie ludzki
    gatunek:"wieki nauki nie naucza zrozumienia"

    "Michnikowszczyzna narobiła w Polsce strasznych szkód" R.A.Z
  • natalia.brzeska 12.04.06, 16:35

    będziesz miała bardzo duże problemy ze znalezieniem pracy w Polsce. Sama jestem
    z Gdańska i wiem, jak beznadziejny jest rynek pracy tutaj. Piszesz, że jesteś
    po histroii, tak? No wiec nawet gdybyś chciała, to pracy w szkole raczej nie
    dostaniesz. Historykom obecnie obcina sie etaty, an dodatek nastąpiła reforma,
    która "przegapiłaś", jesteś dużo w tyle, więc te drzwi są zamkniete.

    Chcesz pracować w biurze? Musisz pokonać ok 500 kandydatów. Tyle obecnie
    startuje na jedno miejsce. Co jednak masz do zaoferowania? W czym jesteś lepsza
    od tych 499 konkurentów? Hmmm? Ktoś już napisał wyżej, że masz lukę w
    życiorysie. No i taka prawda. Gdybyś pracowała na jakimś konkretnym stanowisku,
    samodzielnym, bardziej odpowiedzilanym, moze biurowym, to Twoje szanse byłyby
    większe. Na dodatek, pracodawcy niechętnie patrzą na osoby, które wracają z
    zagranicy, szczególnie jeśli nic szczególnego tam nie robili.

    Nie namawiam Cię do pozostania. Jednak warto zastanowic sie nad zmianą pracy.
    Powysyłaj też CV do Polski - zobaczysz czy w ogóle ktokolwiek będzie
    zainteresowany twoją osobą...
  • Gość: Fitz IP: *.range86-137.btcentralplus.com 12.04.06, 21:35
    Typowe bulbonskie myslenie. Samochod to nie inwestycja, to srodek lokomocji -
    bardziej lub mniej luksusowy. Jak sie znudzi/popsuje na amen/skasuje
    (niepotrzebne skreslic) to sie kupuje nastepny.
  • comrade 29.06.07, 20:24
    > Typowe bulbonskie myslenie. Samochod to nie inwestycja, to srodek lokomocji -
    > bardziej lub mniej luksusowy. Jak sie znudzi/popsuje na amen/skasuje
    > (niepotrzebne skreslic) to sie kupuje nastepny.

    To nie żadne bulbonskie myślenie, tylko myślenie człowieka, który ma szanse być
    kiedyś bogaty... Jeśli ktoś pracuje na etacie i kupuje nowy samochód na kredyt
    to owszem, nic do tego nie mam, oby mu sie doskonale jeździło, ale na 99,9%
    można powiedzieć że taki człowiek nigdy w życiu nie zgromadzi większego majątku.
    Po prostu.
  • Gość: ff IP: *.ipt.aol.com 29.06.07, 22:43
    > To nie żadne bulbonskie myślenie, tylko myślenie człowieka, który ma szanse
    być
    > kiedyś bogaty... Jeśli ktoś pracuje na etacie i kupuje nowy samochód na kredyt
    > to owszem, nic do tego nie mam, oby mu sie doskonale jeździło, ale na 99,9%
    > można powiedzieć że taki człowiek nigdy w życiu nie zgromadzi większego
    majątku

    no masz racje cos w tym jest
  • Gość: dix IP: *.dsl.pipex.com 11.04.06, 23:20
    ... to Kolezanka Mona NIE pyta o porade czy wracac, czy nie wracac, bo juz
    zadecydowala - po co wiec sie "przechwalasz" ze zostajesz ? Nie Twoje zycie,
    wiec zyj i pozwol zyc innym. Az dziwne, ze bedac w UK "wystarczajaco dlugo" -
    tj 1.5 roku - jeszcze tego nie zauwazylas.

    Co do inwestowania - faktycznie gratulacje
  • elaweybridge 12.04.06, 11:37
    > .. to Kolezanka Mona NIE pyta o porade czy wracac, czy nie wracac, bo juz
    > zadecydowala - po co wiec sie "przechwalasz" ze zostajesz ?

    macie jaka sparanoje na punkcie tych co zostaja.

    > Nie Twoje zycie, wiec zyj i pozwol zyc innym. Az dziwne, ze bedac w UK
    > "wystarczajaco dlugo" - tj 1.5 roku - jeszcze tego nie zauwazylas.

    naucz sie czytac ze zrozumieniem.


    > Co do inwestowania - faktycznie gratulacje

    przynajmniej mam w co inwestowac.

    --
    One day your life will flash before your eyes. Make it worth watching. :)

    ghrom.com/uk-londyn-faq.html
  • Gość: tukbridge IP: *.server.ntli.net 12.04.06, 18:34
    splacic auto?? jasne bo trzeba sie najpierw pokazac....hehehe, typowo polskie
    Powodzenia, obyscie gumy nie zlapali
  • elaweybridge 13.04.06, 14:56
    > splacic auto?? jasne bo trzeba sie najpierw pokazac....hehehe, typowo polskie
    > Powodzenia, obyscie gumy nie zlapali

    tzn ze posiadanie auta jest typowo polskim obyczajem? hmmm. ciekawa teoria.
    ciekawe co jeszcze jest typowo polskim obyczajem - pewnie posiadanie telewizora.

    zalosne tuku.

    --
    One day your life will flash before your eyes. Make it worth watching. :)

    ghrom.com/uk-londyn-faq.html
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 05:55
    Typowo bulbonskim obyczajem jest wsadzanie komus nocha do kieszeni, zeby
    przeliczyc nie swoja kase i otworzyc jape z glupkowatymi radami i uwagami.

    Niedawno na pobliskim forum kanadyjskim jakies typy napisaly, ze bardzo im sie w
    Kanadzie nie podoba, ze nie rozmawia sie o tym ile kto zarabia, a interesowanie
    sie tym publicznie jest w zlym tonie.
  • Gość: ... IP: *.aster.pl 21.05.07, 19:12
  • Gość: Kacha IP: *.in-addr.btopenworld.com 11.04.06, 15:25
    Jeszcze raz wytlumacz mi dlaczego nie chcesz ‘tutaj’ szukac pracy umyslowej? Bo
    nie do konca rozumem. Jezeli zalezy ci na dalszym rozwoju to rzeczywiscie Twoim
    zdaniem lepiej przez najblizsze dwa lata pracowac w drogerii niz podjac jakas
    inna prace ktoraby cie interesowala? Nawet na 2 lata przeciez nikt nie moze Cie
    zmusic zebys pracowala tam dluzej. Szczegolnie jezeli pracowalas w takiej pracy
    w Polsce, zakladam ze dobrze sie w niej czulas i bedziesz chciala szukac
    podobnej po powrocie. Nie rozumiem dlaczego nie chcesz sprobowac poszukac
    takiej pracy tutaj, jezeli znasz angielski na poziomie CPE i masz doswiadczenie
    nie powinnas miec najmniejszych problemow. A nigdy nie wiadomo jaka bylaby
    atmosfera w nowej pracy moze lepsza? No i na pewno doswiadczenie z pracy
    zagranicznej nie zaszkodziloby ci dostac prace w tym samym zawodzie w Polsce.
  • Gość: Mona IP: *.chello.pl 11.04.06, 16:31
    Odpowiadając po kolei na pytania:

    Tak jak pisalam, chce wrocic, bo po prostu czuje, ze moje miejsce "na stale"
    jest w Polsce. Mnie w kraju bylo dobrze, co nie znaczy, ze nie widze wad naszego
    spoleczenstwa i tego calego syfu, ktory dzieje sie w zyciu politycznym. Chodzi
    mi o to, ze mialam raczej satysfakcjonujace zycie, moze dlatego, ze zawsze
    bardziej stawialam na "byc" niz miec, choc na stabilizacje fiansowa tez nie
    moglam narzekac. Brakuje mi po prostu rodziny, przyjaciol i mojego miasta.
    Brakuje bardziej, niz bym się spodziewala. Zdecydowalismy sie na wyjazd, bo maz
    dostal dobra oferte pracy, a poza tym lubimy podrozowac i poznawac nowe miejsca.
    Anglia jest super terenem do eksploracji ;). Tak więc przyjechalismy,
    pomieszkalismy, pozwiedzalismy - wiemy juz, jak tu wyglada nie tylko to, co daje
    się turystom, ale tez jaka jest codziennosc i stwierdzamy zgodnie, ze mimo tego,
    ze jest nam tu dobrze - chcemy wrocic. Po prostu. To jest cos w nas, i nie
    chodzi o to, ze gdzies jest lepiej a gdzies gorzej. Po prostu dla mnie Gdansk,
    nie Birmingham jest prawdziwym domem.

    A dlaczego nie chce szukac pracy umyslowej - coz, nie chcialam dotad, bo bylo mi
    po prostu naprawde dobrze w tej, w ktorej jestem i nie myslalam o zmianie pracy
    w kategoriach tego, ze bardziej mi sie to oplaci w perspektywie powrotu do
    Polski i szukania pracy w Polsce. Poza tym mialam jakies "epizody" jako
    sekretarka w Anglii, i zawsze mialam wrazenie, ze za wcale nie lepsze pieniadze
    wymagaja ode mnie Bog wie jakiej odpowiedzialnosci i ze musze caly czas
    udowadniac, ze nadaje sie do tej pracy, a "zyczliwi" wspolpracownicy tylko
    czekali na podkniecia kolezanki z "europy Wschodniej" (cytat!).

    No ale moze bede musiala zrewidowac swe poglady i rzeczywiscie poszukac jakiejs
    pracy zblizonej do tego, co chce i moge realnie robic w Polsce po powrocie.
  • Gość: Xena IP: 82.152.177.* 11.04.06, 16:45
    Mona, nie znam Cie, ale jestes wartosciowa osoba z tego jak piszesz i jak
    widzisz zycie! Zycze Ci powodzenia bez wzgledu na to jaka decyzje podejmiesz.
    Czesto w zyciu tak sie dzieje, ze to co dla wszystkich jest dobre niekoniecznie
    dobre jest dla nas, bo kazdy jest inny. To oczywiscie wcale nie oznacza, ze to
    co robi wiekszosc (masowe wyjazdy Polakow do UK) to glupota. Kazdy ma jakies
    plany, marzenia i chce je realizowac. Ogromna sztuka jest umiec znalezc
    wypadkowa miedzy tym co chcemy a tym co nam zycie niesie i jakie okolicznosci
    zycie stwarza. Czasem warto cofnac sie o krok zeby dac dwa do przodu. Nie
    namawiam Cie na powrot - widze, ze jestes na tyle swiadoma, ze wiesz co robisz,
    bo wiesz co dla Ciebie lepsze. Tez jestem w UK i doskonale rozumiem wszystkich
    rozdartych wewnetrznie teskniacych za krajem i naprawde smiesza mnie
    jednoznaczne posty ludzi, ktorzy dziwia sie tym teskniacym za krajem. Nie chce
    uogolniac, ale ktos kto przezyl wiele lat w kraju i nie czuje nic, kompletnie
    nic po wyjezdzie jest dla mnie jakims kuriozum. Pozdrawiam.

    P.S. Zeby nie bylo glupich komentarzy wole zaznaczyc, ze moja tesknota za
    krajem nie jest jednoznaczna z tesknota za balaganem, chamstwem czy elitami
    rzadzacymi.
  • elaweybridge 11.04.06, 17:21
    troche przesadzasz z tymi znajomym i przyjaciolmi(nie ty jedyna bo czesto slysze
    takie spiewki)
    przeciez mieszkajac w polsce nie mieszkasz z rodzicami czy przyjaciolmi pod
    jednym dachem i nie spotykacie sie dzien w dzien. kazdy ma swoje zycie i swoje
    problemy. zeby rozmawiac i byc nai biezaco ze swoimi znajomymi czy rodzina nie
    trzeba sie spotykac w cztery oczy co drugi dzien. od tego sa telefony, skype,
    listy, emaile :)
    ja odkad jestem w uk czesciej rozmawiam z rodzicami (prawie codziennie) niz jak
    mieszkalam w PL 3 godziny pociagiem od nich. a dzieki masie lini lotniczych
    jakie sie pojawily na rynku wystarczy paredziesiat funtow i rodzice 2 godziny
    pozniej sa u ciebie :)
    albo ty u nich :)

    ale decyzja wasza. i wcale sie nie zdziwie jak po powrocie do polski po paru
    miesiacach pobytu wrocicie ponownie do UK.

    --
    One day your life will flash before your eyes. Make it worth watching. :)

    ghrom.com/uk-londyn-faq.html
  • Gość: :) IP: *.mad.east.verizon.net 11.04.06, 17:32
    Widze, ze niektorzy ludzie nie rozumieja, ze kasa nie jest najwazniejsza w
    zyciu. Dziewczyna wyraznie podkresla, ze chce mieszkac w Polsce, mimo ze tutaj
    dobrze zarabia i wygodnie jej sie zyje. Tak trudno to zrozumiec?
  • Gość: wow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.06, 17:41
    Gość portalu: :) napisał(a):

    > Widze, ze niektorzy ludzie nie rozumieja, ze kasa nie jest najwazniejsza w
    > zyciu. Dziewczyna wyraznie podkresla, ze chce mieszkac w Polsce, mimo ze
    tutaj
    > dobrze zarabia i wygodnie jej sie zyje. Tak trudno to zrozumiec?

    niektorym napewno to trudno bedzie zrozumiec :) ale tacy sa ludzie nic na to
    nie poradzisz.

    Wasz ulubiony
    wow:)
  • Gość: gg IP: *.jerzostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.06, 19:18
    Przeciez elaweybridge to zona tego ghroma. No, a ghrom przeciez do Polski nie
    wroci i smieszy go mieszkanie w POlsce. Aha, i ma plazme i wakacje z
    nurkowaniem kilka razy w roku. A w Polsce co najwyzej Biesczady i Sopot -
    przeciez wstyd.
    Ale niektorym wystarcza Biesczady, a co drugi rok Baltyk i juz.
  • natalia.brzeska 11.04.06, 20:25
    Gość portalu: gg napisał(a):

    > Przeciez elaweybridge to zona tego ghroma. No, a ghrom przeciez do Polski nie
    > wroci i smieszy go mieszkanie w POlsce. Aha, i ma plazme i wakacje z
    > nurkowaniem kilka razy w roku. A w Polsce co najwyzej Biesczady i Sopot -
    > przeciez wstyd.

    :-))
  • Gość: scanx IP: *.duna.pl / 83.151.32.* 11.04.06, 21:10
    gosc gg - rewelacja co napisales hehe usmialem sie :) zapomniales dodac o
    Malediwach i nowej mazda 626 with leather :D pozdro
  • elaweybridge 12.04.06, 11:41
    > Przeciez elaweybridge to zona tego ghroma.

    gratulacje! jak na to wpadlas?? :o

    > No, a ghrom przeciez do Polski nie wroci i smieszy go mieszkanie w POlsce.

    bo lepiej nam sie zyje w Uk niz w PL. nie ma o czym mowic.

    > Aha, i ma plazme i wakacje z nurkowaniem kilka razy w roku.

    ano ma. zazdroscisz, to tez se zafunduj.

    > A w Polsce co najwyzej Biesczady i Sopot - przeciez wstyd.
    > Ale niektorym wystarcza Biesczady, a co drugi rok Baltyk i juz.

    Bieszczady sa super. Baltyk tez ma swoj urok. mieszkalismy w Pl to jezdzilismy
    na wczasy do Ustronia Morksiego - nie bylo nas stac na wiecej. proste.
    skoro mnie stac na wiecej to sobie pozwalam. logiczne.

    --
    One day your life will flash before your eyes. Make it worth watching. :)

    ghrom.com/uk-londyn-faq.html
  • Gość: Xena IP: 82.153.96.* 12.04.06, 13:33
    Alez ty prostaczka jestes! Od razu ci wszyscy zazdroszcza! No szkoda bardzo -
    sa ludzie, ktorym sie dobrze powodzi i nie trabia o tym naokolo - to sie
    tzw. "klasa" nazywa. Kto burakiem sie urodzil, to burakiem pozostanie - zmiana
    kraju nie pomoze.
  • Gość: gg IP: *.jerzostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.06, 21:23
    Ela, ja nic do ciebie nie mam. Patrzac na zdjecia, to nawet uwazam, ze mozesz
    byc sympatyczna i fajna (~inteligentna) dziewczyna.

    Ale ten ghrom.....dobrze wiesz, ze Skype nie zastapi ci rodziny i znajomych,
    siedzacych na wyciagniecie reki albo na 'wylanie piwa' - to taka odleglosc ;)

    Jezeli Wam tak dobrze w UK, to OK. Ale dla MNIE jest to dziwne.

    I plazmy nie zazdroszcze, jakbym chcial, to bym SE kupil, ale na miejscu plazmy
    wole miec zawieszony szkic starowki mojego miasta, wiesz, takie honorowe
    miejsce.
    Chociaz mnie to troche dziwi, i pomimo podejrzen, potrafie zrozumiec, ze w UK
    czujecie sie lepiej. Zrozumcie, ze niektorzy w ciasnym M3 i osmiolatkiem
    zaparkowanym przed BLOKIEM moga czuc sie i zyc lepiej niz wy.

    Anyway, pozdrawiam, i sam sobie bym zyczyl takiej pewnosci siebie jaka wy
    macie, ale cos mi nie daje spokoju. Narqa :)



  • Gość: gg IP: *.jerzostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.06, 21:30
    Aha, i nie jak na to wpadlas, tylko jak na to wpadles.

    Jestem dosc czestym gosciem forum - ja z tych nudzacych sie (narazie) w pracy,
    wiec wpadlem. A poza tym podejrzewam ze Martin Sutton (ksiegowy, zona -
    pizzeria) jest waszym znajomym. I namowiliscie ich na nurkowanie :) A poza tym
    bystry chlopak jestem, wiec wpadlem :)
    Ale 'Mazde with leather'(TM) to nie powiem, chciaalbym miec tak na dwa
    tygodnie. No, chociaz za ta kase to moze cos bardziej odjazdowego. Pozdroofka.
  • Gość: dix IP: 195.217.52.* 12.04.06, 20:00
  • Gość: dix IP: 195.217.52.* 12.04.06, 20:02
    Oczywiscie ela w. jest najmadrzejsza z calej wsi - najwyrazniej sadzi, ze
    rowniez i na forum ;-)
    Moze nie wyprowadzajmy jej z bledu ? Szkoda nerwow i klawiatury ...
  • Gość: Jo IP: *.mnc.pl 12.04.06, 08:43
    Jezusku, dziewczyno, kto Cie pyta o zdanie??????? Mona chce wrocic do Polski i
    tyle. Tobie nic do tego, zyj swoim zyciem i daj zyc innym. Nawet gdyby autorka
    watku chciala wrocic do ojczyzny ze wzgledu na tesknote za polska kielbasa to
    ma do tego prawo. Po co kwestionowac, rozwodzic sie nad tym czy warto, czy
    madrze... Plytkie to i glupie okrutnie. NAjsmieszniejsze jest jednak
    zarzucanie, ze przesadza z tesknota... Myslalam, ze Anglia - w koncu
    tolerancyjny kraj, potrafi pomoc w rozwinieciu skrzydel umyslowych...
    Zostan w kraju, tesknij, nie tesknij, badz szczesliwa. I pozwol innym na to
    samo.
  • elaweybridge 12.04.06, 11:44
    > Jezusku, dziewczyno, kto Cie pyta o zdanie??????? Mona chce wrocic do Polski i
    > tyle.



    > Tobie nic do tego, zyj swoim zyciem i daj zyc innym. Nawet gdyby autorka
    > watku chciala wrocic do ojczyzny ze wzgledu na tesknote za polska kielbasa to
    > ma do tego prawo. Po co kwestionowac, rozwodzic sie nad tym czy warto, czy
    > madrze... Plytkie to i glupie okrutnie. NAjsmieszniejsze jest jednak
    > zarzucanie, ze przesadza z tesknota... Myslalam, ze Anglia - w koncu
    > tolerancyjny kraj, potrafi pomoc w rozwinieciu skrzydel umyslowych...
    > Zostan w kraju, tesknij, nie tesknij, badz szczesliwa. I pozwol innym na to
    > samo.

    niczego nie kwestionuje. niech wraca. nauczcie sie czytac ze zrozumieniem.

    fora sa od tego zeby dyskutowac ale widze ze z wami sie nie da.

    --
    One day your life will flash before your eyes. Make it worth watching. :)

    ghrom.com/uk-londyn-faq.html
  • Gość: dix IP: 195.217.52.* 12.04.06, 20:05
    Z NAMI jak najbardziej da sie dyskutowac.

    Jesli nie zauwazylas, to wlasnie ty zaczelas natrzasanie sie z Mony, ze chce
    wrocic do PL, a tak naprawde jedyny argument, jaki podajesz, to ten, ze "ty nie
    wracasz". Natomiast wcale nie odpowiedzialas na pytanie Mony.

    Naucz sie czytac ze zrozumieniem, a jak juz palniesz glupote - przyznac sie do
    tego. Moze wtedy zalapiesz lepsza robote i bedzie cie stac na fure bez
    zadluzania sie po uszy
  • elaweybridge 13.04.06, 11:06
    > Jesli nie zauwazylas, to wlasnie ty zaczelas natrzasanie sie z Mony, ze chce
    > wrocic do PL, a tak naprawde jedyny argument, jaki podajesz, to ten, ze "ty
    > nie wracasz". Natomiast wcale nie odpowiedzialas na pytanie Mony.

    to twoja interpretacja.

    > Naucz sie czytac ze zrozumieniem, a jak juz palniesz glupote - przyznac sie do
    > tego. Moze wtedy zalapiesz lepsza robote i bedzie cie stac na fure bez
    > zadluzania sie po uszy

    do twojej informacji mam zajebista robote a samochod wzielam na 0% kredyt bo tak
    mi wygodniej.

    nigdzie nie napisalam ze kogos potepiam dlatego ze woli polske.
    po prostu wiem jak w Polsce jest, wiem jak jest z praca, z podejsciem urzedow do
    szarego czlowieka, z wiazaniem konca z koncem, z wiecznym narzekaniem na
    politykow - wystraczy ze na onet wejde i przeczytam jedynie naglowki to noz mi
    sie w kieszeni otwiera. nie dziekuje.
    po prostu lepiej mi tutaj w UK - mowie o ZYCIU tutaj a nie o kasie. nie rozumiem
    tylko jednego - dlaczego wytykacie to ze komus (ie. mi) jest duzo lepiej w innym
    kraju?

    fora sa od tego zeby dyskutowac i wyrazac wlasne opinie.
    nikogo na tym forum nie obrazilam. natomiast ty i inni nie majac zadnych
    argumentow potraficie wyciagac tylko to co kiedys ghrom napisal albo to ze mi tu
    zajebiscie. zalosne.

    --
    One day your life will flash before your eyes. Make it worth watching. :)

    ghrom.com/uk-londyn-faq.html
  • Gość: air IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.04.06, 11:36
    kazdy orze jak moze.
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 06:02
    > czekali na podkniecia kolezanki z "europy Wschodniej" (cytat!).

    No i skad to oburzenie? Widocznie nie uwazaja Rosji za Europe (czemu trudno
    odmowic slusznosci) i wowczas jestes z Europy Wschodniej. Tak wlasnie wygladacie
    w ich oczach - bosonogie kolezenstwo z Europy Wsch. Nieco przykre - niestety
    prawdziwe.
  • Gość: Zenek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.07, 08:55
    No mozesz wrócić i znajdziesz robotę za 800 zł, przy dużym farcie max za góra
    2000 zł ale to chyba praca za sex:)
    Tu naprawdę tylko ludziom się kłody pod nogi rzuca i co raz to nowe podatki.
  • industrialusagi 11.04.06, 18:33
    No a moze czas pomyśleć o czymś swoim jak wrócisz. Coś otworzyć i pracować na
    siebie. Moze jakąs restauracje malutką, albo kilka "wysp" z czymś tam w centrach
    handlowych czy tak modne ostatnio sklpey z koralikami i takimi tam duperelami.
    Satysfakcja z pracy na swoim gwarantowana a jak sie przylorzy to i da sie zyć z
    tego.

    No My mamty taki "Plan" własnie (2 latka i coś swojego)
  • Gość: Jo IP: *.mnc.pl 12.04.06, 08:51
    Ja pracuje w UK od ponad pol roku. Zatrudnia mnie college. Prace mam ciekawa,
    jak na angielskie realia pensja wydaje sie sotusnkowo mala, natomiast sumujac
    jakosc zycia, nasz dom, jedzonko, podroze, okazuje sie, ze to fajna sprawa. Pod
    kazdym wzgledem. Nie tyram, prawde powiedziawszy jeszcze nigdy w zyciu tak malo
    nie pracowalam;-). Planuje zostac za granica jeszcze rok, poltora a potem
    wrocic do Polski. Bo nasza ojczyzne nosze w sercu. Anglia to ostatnie miejsce,
    w jakim chce zamieszkac na stale...
    Nekaja mnie podobne watpliwosci, czy nzjade prace czy nie??? Staram sie tym nie
    martwic poki co, bo po coz dodatkowo sie denerwowac???
    Powodzenia w realizacji planow Mona;-). Musi byc dobrze!!!
  • Gość: CV IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.06, 09:22
    Mona jak najbardziej mozesz wpisac w CV prace w Anglii,powodzenia i zyj jak
    wolna osoba :)
  • 00norbi00 12.04.06, 09:58
    co do elawebridge - ta kobieta pewnie sama by chciała wrocic , ale boi sie
    przyznac tego przed soba , mezem i innymi.Oznaczaloby , to w jej mniemaniu
    porazke.Moze jest tylko przywiazana w Polsce do jakiejs wioski , a w duzym
    miescie tylko studiowala. Takim jest latwiej.To oni z desperacja w oczach
    wsiadaja do autobusu do Anglii.Nie maja nic do stracenia, zostawiaja tylko
    swoja wioske , a ich wybor to albo, np. obca Warszawa , albo obcy Londyn.

    Uwazam , ze o wiele bardziej zwiazani z Polska sa osoby ktore mialy w miare
    normalne zycie i sa z ciekawych miejsc w Polsce, np. Gdansk(3miasto), Krakow,
    Wroclaw, Poznan, a nawet mniejszych, ale w miare zadbanych.
    Zauwazcie , ze np. ogromna czesc polonii np.amerykanskiej wraca, po czasami 20-
    30 latach pobytu w USA do Polski.Wlasnie tu chca spedzic lata emerytury i
    umrzec , bo w USA byli tylko dla $, dla nich dom to jednak Polska.
    Spotkalem wielu emigrantow lat 80 z Irlandii(Irlandia byla wtedy raczej biednym
    krajem z duzym bezrobociem).Kazdy mi mowil ze byl szczesliwy kiedy mogl wrocic
    do siebie.A wiecie gdzie oni emigrowali??? np. do Anglii;) I tez z nich sie
    nasmiewano(chociaz nie zawsze wprost), ze przyjechal nastepny Irish ze
    smiesznym akcentem.Irlandczyk z podobna kultura i tym samym jezykiem zle sie
    czul w Anglii jako emigrant.Co ma powiedziec Polak , czesto w ogole nie znajacy
    jezyka???
    Sami dobrze wiecie , ze co innego jest podrozowac po swiecie i np. byc 2
    miesiace w Paryzu, 6 w Londynie i wrocic do siebie , a co innego jest zyc jako
    emigrant w innym kraju.
    Zawsze z obcym akcentem , zawsze z Europy "B"(jak nie "C), liczacy tylko na
    siebie , bo rodziny brak, a Polacy w wiekszosci tylko na "chwile" i gotowi
    zabic za 10 funtow. To meczy kazdego emigranta.Jest tylko kwestia , ze jednego
    to zameczy juz po 2 miesiacach innego po 2 latach.Warto pamietac o tym , ze
    czas ciagle biegnie.Teraz pracujesz w Anglii, po 2 latch wracasz i jestes
    niczym "urwany z choinki".A przeciez ludzie w Polsce tez kupuja mieszkania
    (obecnie wielki boom), awansuja, jada na wczasy do Hiszpanii , itd.
  • penelopa.pitstop 12.04.06, 10:20
    Ale warto wziac pod uwage, ze sa ludzie ktorzy sie dobrze czuja w roznych
    miejscach. Nie kazdy ma wrazenie, ze jest obywatelem drugiej kategorii.

    Kiedys lubilam swoje rodzinne miasto, jego historie itp. Potem doroslam i
    zobaczylam, ze jest zalane przez przyjezdnych, brudne, nielubiane, nie podoba
    mi sie wspolczesna architektura i sposob jego zabudowy i sama przestalam je
    lubic. Jest dla mnie po prostu duzym miastem, z ktorym juz nie czuje sie
    zwiazana. I jakos nie pale sie, zeby do niego wrocic.

    Skoro mam mieszkac w duzym miescie to wole juz Londyn i dobrze sie tu czuje.
    Ale rownie dobrze bede sie czula w innym miejscu, bo latwo przystosowuje sie do
    roznych warunkow i wcale nie musi to byc Polska.
    BTW w Polsce zylam sobie calkiem dobrze i nie narzekalam, ale zawsze ciagnelo
    mnie w inne miejsca.
  • Gość: es IP: *.telia.com 12.04.06, 19:03
    Witaj w klubie. I mnie to sie przytrafilo, po prostu po kilku latach
    stwierdzilam ze moj dom to tu a nie w Polsce. Jestem Polka ale tej Polski juz
    nie ma (na szczescie chyba), Rodzina w Polsce sie zmniejszyla a tu powiekszyla,
    kariera zawodowa tutaj, w Polsce na moja wiedze i umiejetnosci nie ma zupelnie
    zapotrzebowania (i jeszcze dlugo nie bedzie), ze starymi przyjaciolmi stracilam
    kontakt - oni o "kasie" ja o ostatniej premierze operowej czy glosnej ksiazce,
    a emerytura - czy za pare lat nie latwiej osiasc np w Prowansji czy Toskanii
    zamiast w ktoryms z miast polskich? Wolny swiat, wolni ludzie i co
    najwazniejsze mozliwosc wolnego wyboru - nareszcie!
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 12.04.06, 10:59
    To prawda, ze wielu emigrantow wraca kiedys do kraju, z jakiegokolwiek powodu.
    Ale sa rowniez tacy, ktorzy dobrze zaklimatyzowali sie w nowym kraju, maja
    dobra prace, nowa, tutejsza rodzine z calym arsenalem zyczliwych tesciow,
    ciotek, dziadkow itd ze strony meza/zony, dzieci dla ktorych Polska to kraj w
    Europie z ktorego mama podobno pochodzi, ale to tylko ciekawostka w historii
    rodziny. Czas plynie szybko i po wielu latch sila rzeczy nowa narodowosc,
    zwyczaje, sposob zycia, przejmuja osobowosc czlowieka. Ja do takich wlasnie
    naleze i z czystym sumieniem widze Anglie jako MOJ kraj. Do Polski nie mam
    uczuc zadnych, ani dobrych ani zlych, tak jak do wielu innych miejsc na ziemi.
  • Gość: lomerk IP: *.in-addr.btopenworld.com 12.04.06, 12:36
    Tak z ciekawosci...ile lat przebywasz juz w Angli??
    Ile lat potrzba by praktycznie wyrzec sie polskosci ('Do Polski nie mam uczuc
    zadnych, ani dobrych ani zlych...')?? Co ma takiego ta Anglia, ze to Twoj kraj
    (pewnie jestes tu rok, dwa i juz piszesz,ze to TWOJ kraj). Moj kraj to POLSKA,
    bo tu sie urodzilem, tu studiowalem, to moja kultura, moje tradycje, moja
    historia.Moja i mojej rodziny. Przypominasz mi rodakow, ktorych spotykam na
    kazdym kroku, ktorzy to na pytanie ile lat juz w UK przebywaja bardzo czesto
    odpowiadaja: A wiesz, juz jakies 2 lata...Jak to slysze to z wielka
    prawdopodobnosci wiem, ze ta osoba jest tutaj jakies 14 miesiecy. Absolutnie
    nie widze nic zlego w pracy tutaj (w koncu sam to robie:), latwosc w zarabianiu
    pieniazkow jest niesamowita i niezwykla kuszaca. Mozliwosc rozwoju rowniez
    bardzo duza...ale nie potrafie pojac jak kwetsia wiekszych PIENIEDZY i LATWOSCI
    zycia moga tak zaslepic, ze czlowiek stwierdza -- to Anglia jest MOIM krajem!!!
    Podsumowujac...chcialbym sie dowiedziec, dlaczego jestem troszke dziwny
    (zreszta widzac po wpisach chocby zalozycielki tematu, nie jestem w tym
    odosobniony) i powiedz mi prosze jak to sie stalo, ze przez 20, 30 lat (?? -
    wieku nie znam) Polska nie stala sie TWOIM krajem, a Anglia stala sie nim po
    latach....??
    I jeszcze prosze odpowiedz, co oprocz kwesti materialnych wplywa na takie
    postrzeganie Angli. Dlaczego ona jest TWOJA. Chyba,ze tylko kasa to sobie daruj
    odpowiedz.

    PS.Jesli wyjechales jako dziecko z Polski, albo jestes tutaj 20-30 lat,
    zalozyles(as) rodzine tutaj, to wybacz...inna para kaloszy, ktora potrafie bez
    problemu zaakceptowac, ale wydajesz mi sie (moze mylnie) osoba, ktora nie tak
    dawno wyjechala a juz 'conieco' przyslonilo oczy...
    Pozdrawiam

    Ps.Jak jestes facetem i interesujesz sie pilka nozna to jak w drugie rundzie
    mundialu polacy trafia na Anglie to ktory hymn odspiewasz??
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 12.04.06, 15:07
    lomerk, tak sie sklada ze mieszcze sie w twojej kategorii pod PS chociaz
    wyjechalam po studiach raczej niz jako dziecko. Po uplywie dobrze ponad 20 lat
    sentymenty do kraju pochodzenia slabna bardzo znacznie, chyba ze ktos sobie
    zycia tutaj nie ulozyl lub ma bardzo patriotyczna dusze. Nie wiem jak dobrze
    lub nie powodziloby mi sie dzisiaj w Polsce ale wiem, ze tutaj jest mi bardzo
    dobrze pod kazdym wzgledem.
    Cale samodzielne, 'dorosle' zycie wiaze sie z UK a Polska to dziecinstwo i
    wczesna mlodosc, ktore na ktoryms etapie odlozylam do szufladki z pamietnikiem.
    Owszem, urodzilam sie, wychowana bylam i studiowalam w Polsce wiec jestem
    naturalnie swiadoma tradycji, kultury i historii, ktore niewatpliwie
    uksztaltowaly mnie w jakims stopniu. Ale ksztaltowanie osoby nie konczy sie na
    jakims etapie. Od tamtej pory lwia czesc zycia spedzilam pod wplywem tradycji,
    kultury i historii Anglii i z czasem zaadoptowalam je rowniez jako swoje. Wsrod
    nich wychowaly sie z kolei moje dzieci i ja przynajmniej, wole miec wiecej
    wspolnego z nimi, niz z polskimi dziadkami.
    Podjawszy decyzje o pozostaniu w nowym kraju na stale, stal sie on MOIM wlasnie
    krajem ze swiadomego wyboru. Jak widzisz, jezyka polskiego nie zapomnialam
    chociaz nie zna go nikt w mojej rodzinie ani otoczeniu. Ale w codziennym zyciu
    moja 'polskosc' jest na bardzo dalekim planie.
    PS. Tez znam Polakow, ktorzy po roku w Anglii maja podobno klopoty z
    wyslowieniem sie po polsku ..... i po angielsku. Ale to jest poprostu smieszne.
  • Gość: lomerk IP: *.in-addr.btopenworld.com 12.04.06, 17:08
    Dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz.
    Ze mna to jest tak,ze od dziecka rodzice, a przede wszystkim dziadek starali
    sie wskazywac (moze to trzeba nazwac nauka) pewne postawy i wartosci z ktorych
    powinienem byc dumny, zarono jako maly chlopak, jak i teraz gdy juz jestem
    troche 'starszy'. Moze dlatego tak ciezko przelknac pewne zachowania czy
    poglady mlodych Polakow, ktorzy po przyplywie wiekszej ilosci gotowki,
    zaczynaja zapominac skad pochodza. Zdania typu: 'Ja nie jestem polakiem,
    jestem...europejczykiem' nie tylko wywoluja usmiech politowania, ale przede
    wszystkim, lagodnie mowiac, draznia. Kazdy ma swoj leb, swoje poglady. Rozne
    sytuacje i rozne priorytety. Ok. Czasem je szanuje, czasem nawet nie probuje
    zrozumiec (vide powyzsza sprawa z europejczykiem).
    Twoja odpowiedz mnie satysfakcjonuje (haha, to tak w formie zartu), choc znam
    osoby z podobnym bagazem doswiadczen i stazem w uk jak Twoj, dla ktorych DOM
    jest tylko jeden (w znaczeniu Polska) . Co ciekawe ich dzieci uwazaja,ze ten
    dom jest jednak nie w srodkowej czesci kontynentu, ale na takiej chlodnej i
    wietrznej wyspie. W koncu roznie to w zyciu bywa:)
    Pozdrawiam
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 12.04.06, 17:49
    OK lomark, rozumiemy sie. Moje wychowanie bylo troszke inne od twojego w tym
    sensie, ze nikt nie wpajal mi polskosci w dziecinstwie, poprostu bylam Polka z
    racji miejsca urodzenia i tyle, ie accident of birth. Moje dzieci czuja sie
    calkowicie British a ze w Polsce nie mam juz zadnej rodziny wiec nikomu to nie
    przeszkadza. Kto wie, moze one tez kiedys wybiora inny kraj, osiedla sie np w
    USA (maja rowniez US nationality po ojcu), i znajda nowe narodowe allegiance.
    Czy bede im to miala za zle - sadze, ze nie.
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 07:10
    Nie pogadasz, to fundamentalista. Nie miesci mu sie w bulbonskiej glowie.
    Pozdrawiam z Kanady. Wypadlem majac 25, 20 lat pozniej moge powiedziec szczerze:
    "Non! Je ne regrette rien". Ja zylem przez te 20 lat, choc nie zawsze latwo i
    przyjemnie. Sytuacja i poglady b. podobne do twojego.
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 15.04.06, 19:13
    Soup my dear, zawsze czulam w Tobie bratnia dusze. Keep up the good work.
    Przysiady moga wywolac (wczesny?) artretyzm macham wiec entuzjastycznie gorna
    konczyna.
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 07:01
    doopy. Zaszywaj dutki w materac, a pozniej rwij kapcie back do Bulbonii, kup
    sobie klite, wlaczaj radio i sluchaj ryja, hehehe
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 06:57
    Wielu? Rzeczywiscie - z ok miliona, ktory wyjechal w latach 80 wrocilo ok 60,000
    - % - mind boggling, hehehe. Badania polskie.
  • Gość: ikona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 23:27
    Niestety wydaje mi sie, ze my Polacy dalej mentalnie tkwimy w PRLu nawet w
    kwestii zmiany przez obywateli "osrodka interesow zyciowych". Obecnie mamy do
    czynienia z pierwszym pokoleniem, ktore ma mozliwosc MIGROWAC a nie EMIGROWAC,
    a wiekszosc nadal traktuje przyjazd do kraju jako porazke a wyjazd jako sukces
    (lub odwrotnie w zaleznosci od nastawienia). Przeciez to jest chore w dobie
    otwartych granic i globalizacji!!!!!
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 06:52
    Bezjajecznych milosnikow kwaszonego ogorka i polskiego grajdola wylacznie.

    > co do elawebridge - ta kobieta pewnie sama by chciała wrocic , ale boi sie
    > przyznac tego przed soba , mezem i innymi.Oznaczaloby , to w jej mniemaniu
    > porazke.Moze jest tylko przywiazana w Polsce do jakiejs wioski , a w duzym
    > miescie tylko studiowala. Takim jest latwiej.To oni z desperacja w oczach
    > wsiadaja do autobusu do Anglii.Nie maja nic do stracenia, zostawiaja tylko
    > swoja wioske , a ich wybor to albo, np. obca Warszawa , albo obcy Londyn.

    A oto polaczek tolerancyjny - chmarka jemu podobnych cieciow bulbonskich najpierw
    napastliwie rzuca sie na dziewczyne, ze nie miesci jej sie w glowie, ze ktos
    moze chciec wrocic do Bulbonii (nawiasem mowiac, mi tez nie, hehehe), czego
    zreszta wcale nie powiedziala, a tolerancyjny kolega wymysla jej od wiosek,
    niejaka Kzina od prostaczek (ale ci troki od kaleson wylazly, Gzina, hehehe), a
    dlaczego? Bo osmielila sie zaaklimatyzowac w innym kraju, jest jej dobrze,
    wiedzie sie dobrze, czuje sie dobrze i wie, ze ma jedno zycie - rzecz stanowczo
    zbyt cenna zeby je przesrac w Bulbonii zapyzialej. Oni, uduchowieni, siedza
    natomiast w okopach swietej trojcy, z chorowitym "wieszczem" i smeca podobnie
    jak on, ze oni, Bieszczady, cos tam, p...nie o Szopenie, blah, blah, a jak nie
    wiadomo o co chodzi to na pewno chodzi o pieniadze, hehehe.

    > Uwazam , ze o wiele bardziej zwiazani z Polska sa osoby ktore mialy w miare
    > normalne zycie i sa z ciekawych miejsc w Polsce, np. Gdansk(3miasto), Krakow,
    > Wroclaw, Poznan, a nawet mniejszych, ale w miare zadbanych.

    Ja jestem z Warszawy. Z "samej". Nawet sie tam urodzilem, podobnie jak wielu
    moich ancestorow, uwierzysz? I ucieklem z tego kolchoznianego kraju, pelnego
    ciekawych i zadbanych (buahahaha) miejsc. Chociaz nie, ciekawe, ciekawe jest jak
    to barachlo jeszcze sie kupy trzyma, hehehe, bardzo ciekawe.

    > Zauwazcie , ze np. ogromna czesc polonii np.amerykanskiej wraca, po czasami 20-
    > 30 latach pobytu w USA do Polski.Wlasnie tu chca spedzic lata emerytury i
    > umrzec , bo w USA byli tylko dla $, dla nich dom to jednak Polska.

    Na pewno nie zauwaza, bo to gowno prawda. Kto ci naplul w ucho takich glupot?
    Chyba, ze mowisz o tych nielegalach z Jackowa i Grimpointu, nie dziw sie -
    wracaja, bo tam im emerytury nikt nie da za przepracowane na czarno lata, ani
    medicare, a to co naciulali latami sprzatania nie wystarczy. Ale to sa tacy sami
    "imigranci" jak ci co obecnie maszeruja powiewajac meksolskimi szmatami?

    > Sami dobrze wiecie , ze co innego jest podrozowac po swiecie i np. byc 2
    > miesiace w Paryzu, 6 w Londynie i wrocic do siebie , a co innego jest zyc jako
    > emigrant w innym kraju.

    skad maja wiedziec? Podrozowac nie podrozowali, bo jak komus sie 3 euro za
    autobus do miasta z lotniska w Cork wydaje fortuna, to moga sobie najwyzej
    porozmawiac o podrozy nosem do kaluzy wzglednie na kartoflisko pod Kutnem,
    hehehe. O zyciu emigranta tez g... wiedza, bo sa przewaznie gastami, i to
    przewaznie od przedwczoraj. Ty zreszta tez.

    > zawsze z Europy "B"(jak nie "C),

    Raz cos powiedziales do rzeczy.

    liczacy tylko na
    > siebie , bo rodziny brak,

    Ale to doskonale! Sporo osiagnalem tylko do spolki ze swoja druga polowa. Guess
    what - nikomu nie musze za nic w zyciu dziekowac, ani placic zadnych dlugow
    wdziecznosci. Feels pretty good! No chyba, ze ktos jest dziamdziakiem....

    a Polacy w wiekszosci tylko na "chwile" i gotowi
    > zabic za 10 funtow. To meczy kazdego emigranta.Jest tylko kwestia , ze jednego
    > to zameczy juz po 2 miesiacach innego po 2 latach.

    Nie, to meczy tylko Bulbonczykow na robotach, bo tak zachowuja sie wlasnie
    Bulbonczycy na saksach. Prosze cie, nie zabieraj glosu na temat emigrantow, bo
    nie masz o tym zielonego, ani zadnego innego koloru, pojecia.

    Warto pamietac o tym , ze
    > czas ciagle biegnie.

    Nie, no, really?

    Teraz pracujesz w Anglii, po 2 latch wracasz i jestes
    > niczym "urwany z choinki".

    Tylko na dzikich stepach bulbonskich. Gdzie indziej to sie nazywa "experience".

    A przeciez ludzie w Polsce tez kupuja mieszkania
    > (obecnie wielki boom)

    Hehehe, substandardowe klity na hipoteki n-letnie, ktore ich potomkowie do X
    pokolenia beda splacac

    , awansuja,

    z 800 na 825 i pol 1/2

    jada na wczasy do Hiszpanii , itd.

    hehehe, w zagonach truskawkowych. Wlasnie sie nowe mozliwosci otworzyly.

    Ech, cieciu, idz sie umyj w zimnej wodzie. To ci dobrze zrobi z 2 wzgledow.
  • Gość: NeRegretRien IP: *.zen.co.uk 12.04.06, 10:40
    przeciez to oczywiste chyba ze twoim atutem jest poziom angielskiego - CPE i
    sadze ze znajdziesz bez problemu prace jako asystentka czy sekretarka w Polsce
    A co do kewsti powrotu: Najwazniejsze ze jestes szczera sama ze soba. To klucz
    do szczescia;)
    Pozdrawiam
  • puola 12.04.06, 10:58

    Jak widac na tym forum jest sporo ludzi (a na emigracji procentowo znacznie
    wiecej) dla ktorych liczy sie kasa i wygody, emocje nie sa wazne. Gdzie wyjada
    jest fajnie byle kasy bylo odpowiednio.

    Ale nie znaczy to ze jesli sie wraca ze wzgledow emocjonalnych nalezy zapomniec
    o wszelkich racjonalnych przeslankach. Czyli przed powrotem przygotowac grunt a
    a co najmniej dobrze sie rozejrzec jak jest na lokalnym rynku pracy. Moze sie
    bowiem okazac ze jest bardzo zle bo np. kilka duzych firm sie zwinelo i cala
    lokalna ekonomia to odczuwa.


  • Gość: sabna IP: *.range86-133.btcentralplus.com 12.04.06, 12:48
    Puola ja wlasnie ze wzgledu na emocje nie mam zamiaru wracac. Nie widze sie w
    kraju korupcji, nietolerancji i pseudokatolicyzmu, a to tylko niewielki wycinek
    rzeczy ktore mnie denerwuja. Nerwy mnie wciaz biora jak czytam wiadomosci z
    Polski o poczynaniach naszego rzadu, w ktorym doradca ds. etyki ma byc p. Dorn
    (!!!). Duzo lepiej emocjonalnie i pogladami pasuje mi rzeczywistosc angielska
    niz polska. Wiec prosze nie wrzucac wszystkich do jednego worka, ze wszyscy
    niby tylko w pogoni za pieniedzmi.
  • puola 14.04.06, 10:01
    Gość portalu: sabna napisał(a):

    > Puola ja wlasnie ze wzgledu na emocje nie mam zamiaru wracac. Nie widze sie w
    > kraju korupcji, nietolerancji i pseudokatolicyzmu, a to tylko niewielki
    wycinek
    >
    > rzeczy ktore mnie denerwuja. Nerwy mnie wciaz biora jak czytam wiadomosci z
    > Polski o poczynaniach naszego rzadu, w ktorym doradca ds. etyki ma byc p.
    Dorn
    > (!!!). Duzo lepiej emocjonalnie i pogladami pasuje mi rzeczywistosc angielska
    > niz polska. Wiec prosze nie wrzucac wszystkich do jednego worka, ze wszyscy
    > niby tylko w pogoni za pieniedzmi.

    Pewnie nie, ale jesli powodem twoich emocji sa sprawy polityczne to widocznie
    korzystasz z faktu ze zyjesz w nieswiadomosci nie znajac rzeczywistosci
    brytyjskiej w tym wzgledzie. Albo fakt posiadania kasy przeslania tea
    rzeczywistosc.
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 07:15
    To jest bardzo charakterystyczne dla zakutych Bulbonczykow. Wyjezdza sie tylko
    po "piniundze". W niewolniczych duszach nie moze im sie pomiescic co to znaczy
    liberalizm, wolnosc, tolerancja, uczciwosc, odpowiedzialnosc. E, bardzo silne
    wplywy satrapii wschodnich, hehehe
  • Gość: momo IP: 192.85.110.* 12.04.06, 10:56
    Mona, znajdziesz pracę bez problemów. Sama jestem po historii, przed wyjazdem
    do UK pracowałam 3 lata w luksusowym handlu francuskiego koncernu w PL. Potem w
    UK bylam rok au pair a gdy weszliśmy do Unii znalazłam pracę w nowej kawiarni.
    Po pół roku tam przepracowanym wróciłam 1,5 roku temu do kraju i szybko
    znalazłam pracę administratorki w koncernie samochodowym. Na płacę nie
    narzekam, z chlopakiem kupiliśmy mieszkanie na kredyt, żyje nam się wygodnie i
    dobrze, co miesiąc czynimy jakieś inwestycje w mieszkaniu i odkładamy na
    wesele. Ale nie znaczy to, że nie myślę o wyjeździe do UK za czas jakiś tylko z
    chlopakiem i tylko do sensownej pracy - czy na stałe czy na czas jakiś nie
    wiem. Wciąż prenumeruję ang. gazetę, oglądam BBC, teraz będę zdawać egz.
    BEC.Powodzenia - testowo faktycznie wysyłaj oferty do Gdańska, może
    zaprenumeruj dodatek G.W. 'praca'?
  • dees7 12.04.06, 12:06
    No sorry - bez przesady. Nie zapewniaj Jej, że znajdzie tu pracę bez problemu -
    no chyba, że Ty jej tę pracę dasz. A problem jest i to niemały- niestety.Ja
    myślę, że autorka wątku przeżywa dylematy dlatego, że wyjechała bo chciała, a
    nie, że była to tego zmuszona brakiem środków do życia. Ci, którzy wyjeżdżają w
    desperacji nie mają rozterek dotyczących powrotu, bo doświadczyli tu dna i tego
    dna po ewentualnym powrocie się obawiają.
  • oko_dangmy 12.04.06, 12:08
    w Cv wpisujesz pracę w UK, bo przecież liczy Ci się do emerytury
  • flyssss 12.04.06, 12:44
    pomieszkaj troche,podreperuj kwalifikacje, postaraj sie o obywatelstwo a potem
    cala commonwealth stoi otworem, do Polski dobrze jechac na wakacje, ale
    mieszkac....niewesolo. jest tyle roznych krajow
  • Gość: Mona IP: *.chello.pl 12.04.06, 15:13
    Ale się watek rozwinął... ale chyba nie do końca w tym kierunku, w którym miał
    :-)bo wiecej tu rozwazan nt. sensownosci mojej decyzji niz nt. znalezienia pracy.

    Nie wiem co mogę jeszcze napisać nt. tego dlaczego wolę wrócić do Polski a nie
    zostać na stałe w Anglii. Trochę ruszył mnie 'argument' że tęsknota za rodziną i
    przyjaciólmi to trochę taka ściema na pokaz. Cóż, tak się składa, że dla mnie
    naprawdę jest to ważne - moi rodzice maja juz swoje lata, mama jest po 50., tata
    po 60. i raczej nie będą stawać się młodsi. Mieszkając w Gdańsku widywałam ich
    1-2 razy w tygodniu, i nigdy nie miałam wrażenia, że albo oni żyją moim życiem,
    albo ja ich. Zawsze jednak mialam swiadomosc, ze sa blisko i ze wystarczy pol
    godziny, i mozemy sie spotkac. Teraz widzimy się raz na 2-3 miesiące i
    najbardziej przeszkadza mi świadomosc, że w razie jakiejkolwiek awaryjnej
    sytuacji, gdy będą mnie potrzebowac albo ja ich, nie możemy się od tak po prostu
    spotkać. Ok, ktos powie, są tanie linie lotnicze, mozesz w 3 godziny znaleźć się
    w Gdańsku. Tylko nie zawsze mozna wyleciec w przeciagu godziny, nie zawsze mozna
    sobie zalatwic od reki dzien wolny w pracy itp. Juz raz mialam probke takiej
    akcji i wiem, ze najgorsze jest wtedy czekanie i poczucie bezsilnosci.

    Rozumiem, ze niektorzy swiadomie wybieraja staly pobyt w Anglii, i staram się
    nie oceniac ich (np. w kategorii "zdrady" polskosci) bo zapewne maja swoje
    powody. Nie mnie oceniac, bo nie jestem w skorze danej osoby, nie znam jej
    sytuacji. I tak samo ja swiadomie wybieram zycie w Polsce, bo tez mam ku temu
    powody :-). Moja przyjaciolka przyjechala dopiero co do UK z konkretnym celem:
    chce zarobic na mieszkanie. Gdybysmy my nie mieli swojego kąta, tez pewnie
    chcielibysmy zostac dluzej zeby odlozyc jak najwiecej na mieszkanie. Mielismy
    jednak to szczescie, ze dostalismy kawalerke po babci, wzielismy kredyt i
    kupilismy duze piekne mieszkanie, ktore wykanczalismy 2 lata, co kosztowalo nas
    duzo pracy i niemalo wyrzeczen. Ale tak wlasnie chcielismy - jedni wydaja kase
    na imprezy, auta, plazmy itp. a mnie zawsze pasjonowala tematyka wykanczania
    wnetrz i zawsze, zarowno ja jak i maz chcielismy miec ladny zadbany dom. I teraz
    gdy mieszkam w przyjemnym, ale ciasnawym i jednak nie moim i nie po mojemu
    urzadzanym 1-bedroom flat, po prostu brakuje mojego wlasnego domu, gdzie
    wszystko mialam zrobione wlasnie tak, jak chcialam.
    Ktos moze mi zarzucic, ze to glupie czy plytkie - tesknic za "mieszkaniem", ze
    to tylko tak sie mowi, ze sie teskni za rodzina i przyjaciolmi - ale ja tak
    wlasnie czuje i uwazam, ze nie ma w tym nic, co zaslugiwaloby na krytyke, bo
    rozni sa ludzie i rozne maja priorytety w zyciu.








  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 12.04.06, 15:24
    Mona, a ja bardzo szanuje i rozumiem twoja decyzje o powrocie. Ludzie nie sa
    wszyscy tacy sami. Jedna osoba zbuduje nowe zycie i bedzie szczesliwa
    gdziekolwiek los ja rzuci, drugiej bedzie dobrze i bezpiecznie w jednym
    tylko 'gniazdku'. Emocjonalne przywiazanie do rodziny, przyjaciol czy miejsc
    nie u wszystkich wystepuje w tym samym natezeniu. Mialas przyjemna przygode w
    obcym kraju, poznalas duzo nowego i innego, a teraz chcesz wracac 'do siebie'.
    Coz wtym zlego? Ja osobiscie podjelam dawno temu odwrotna decyzje ale tez nie
    zaluje. Powodzenia.
  • Gość: gg IP: *.jerzostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.06, 22:23
    Dziewczyno, ale masz problem. Przeciez sama dobrze widzisz, czego chcesz.
    I w czym problem???

    Moze to ci w czyms pomoze. W dokonaniu wyboru, ktory jest najwazniejszy. Czego
    chcesz? To sie pospiesz i zacznij dzialac w tym kierunku.
    www.deathclock.com/
    I zobacz jak to spier....d....ala. Twoje zycie.
    Sorry za przygnebiajacy link, ale pozwala na uporzadkowanie swoich spraw :)
  • binty 17.09.06, 21:12
    Fajny ten link. Wiecie co się dzieje gdy wasz czas upłynie? Wyskakuje
    okienko "I am sorry, but your time has expired. Have a nice day". Mnie to
    rozbawiło.
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 07:20
    Chcialem zauwazyc, ze zadnych slow krytycznych nie adresuje do ciebie. Wrecz
    przeciwnie, na tle masy domoroslych demagogow na tym forum, prezentujesz sie
    bardzo dobrze i uczciwie. Powodzenia i zadowolenia cokolwiek postanowisz.
  • jaleo 12.04.06, 21:52
    flyssss napisał:

    > postaraj sie o obywatelstwo a potem
    > cala commonwealth stoi otworem,

    Tzn. co dokladnie masz na mysli? Bo jesli myslisz, ze posiadajac brytyjskie
    obywatelstwo nie musisz sie ubiegac o pozwolenie na prace np. w Kanadzie,
    Austrialii, czy innych panstwach Commonwealth, to sie mylisz. A uzyskanie
    pozwolenia na prace i pobyt staly w tych krajach przez Brytyjczyka wcale nie
    jest takie proste, obowiazuja dokladnie takie same przepisy immigracyjne, co
    Polaka.

    --
    ------
    I'm just trying to be a better person. My name is Earl.
  • Gość: 123 IP: *.range86-132.btcentralplus.com 12.04.06, 23:31
    bardzo dobrze laske rozumie tez tu jestem i kasa to nie wszystko liczy sie cos
    wiecej.Szkoda ze wiekszosc Polakow dla 1£ zrobi wszystko.
  • Gość: Xena IP: 82.153.197.* 13.04.06, 14:12
    Chyba zartujesz jesli twierdzisz ze obywatelstwo brytyjskie wcale za wiele ci
    nie pomoze! Nie kazdy od razu musi leciec do USA czy Kanady, zeby pracowac, ale
    sama swiadomosc, ze wjezdzasz do tych krajow bez problemu (dostajesz wize) jest
    ogromnym udogodnieniem. Uwazam, ze i o prace takim osobm jest latwiej niz np.
    Polakom czy innym nacjom, ktore sa traktowane jako obywatele klasy B lub C i
    musza w upokarzajacy sposob zebrac o wizy - nawet jesli maja ochote tylko
    zwiedzic kraj. Dla takiego faktu wlasnie (zeby poczuc sie "wolnym czlowiekiem"
    i miec prawa na rowni z Angliekiem czy Amerykaninem w sensie przemieszczania
    sie po swiecie - warto jest sie o takie obywatelstwo starac.
  • puola 14.04.06, 09:56
    Gość portalu: Xena napisał(a):

    > Chyba zartujesz jesli twierdzisz ze obywatelstwo brytyjskie wcale za wiele ci
    > nie pomoze! Nie kazdy od razu musi leciec do USA czy Kanady, zeby pracowac,
    ale
    > sama swiadomosc, ze wjezdzasz do tych krajow bez problemu (dostajesz wize)
    jest
    > ogromnym udogodnieniem. Uwazam, ze i o prace takim osobm jest latwiej niz np.
    > Polakom czy innym nacjom, ktore sa traktowane jako obywatele klasy B lub C i
    > musza w upokarzajacy sposob zebrac o wizy - nawet jesli maja ochote tylko
    > zwiedzic kraj. Dla takiego faktu wlasnie (zeby poczuc sie "wolnym
    czlowiekiem"
    > i miec prawa na rowni z Angliekiem czy Amerykaninem w sensie przemieszczania
    > sie po swiecie - warto jest sie o takie obywatelstwo starac.

    Ciekawe sa te objawy paranoi. A co bedzie jesli USA zniosa wizy dla obywateli
    polskich, wtedy tez sie stana "wolni" czy jeszcze nie? A co powiedziec na to ze
    Polska bedzie czlonkiem strefy Schengen za 2 lata i obywatele polscy beda
    przekraczali granice bez pokazywania paszportu a UK czy USA wjezdzajac na
    kontynent beda musieli is poddac "upokarzajacej" procedurze kontroli granicznej?
    Nie mowiac o takim fakcie ze np. do Australii kazdy musi posiadac wize, czy
    oznacza to ze jest "upokarzany"?

    Mieszkajac na stale w jakims miejscu jest naturalnym nabycie miejscowego
    obywatelstwa. Ale robienie z tego "wolnosciowej" paranoi swiadczy o biednym
    stanie umyslu.
  • Gość: he IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 14.04.06, 11:17
    Najpierw to musza zniesc te wizy do USA, a to jeszcze potrwa, bo nie pala sie do
    tego. Chyba, ze wierzysz w te puste obietnice skladane od lat kazdemu nowemu
    prezydentowi czy premierowi.
    Brytyjski paszport rozwiazuje pare problemow i nie trzeba skladac np podan o
    wizy turystyczne tylko po prostu sie jedzie.
  • Gość: ccc IP: 80.54.88.* 14.04.06, 12:25
    najlepsze jest to w Polakach w UK ze staraja sie byc bardziej angielscy niz
    rodowici Anglicy. Chociaz zdecydowana wiekszosc z nich nie ma najmniejszego
    pojecia o kraju w ktorym zyja bo ich jedyna codziennie powtarzana czynnoscia
    jest pojscie do pracy, powrot, pojscie do najblizszego sklepu (ewent.
    podjechanie do tesco) a ich znajomosc jezyka jest mierna. pozdro dla wszystkich
    rodakow ktorzy nie wstydza sie polskosci.
  • Gość: ikona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.06, 12:37
    bo juz nie wiem czy chodzenie codziennie do pracy, do sklepu ( z wlaczeniem
    Tesco lub innego hipermarketu )jest objawem polskosci czy tez jej brakiem? A
    moze trzeba rano zakladac stroj ludowy kujawski i jesc zurek, zeby czuc sie
    Polakiem. Jezeli tak to obawiam sie, iz polskosc w III/IV RP zdecydowanie
    wymarla. Pochowajmy ja biedaczke z godnoscia w ciszy i skupieniu.........
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 07:42
    ty jestes nie calkiem normalna. Jak sie z takimi pogladami uchowalas w Bulbonii
    bez linczu?
  • Gość: Xena IP: 82.153.66.* 14.04.06, 13:39
    Skad ty zes taki wniosek wysnul? Chyba za duzo bajek sie naczytales w
    dziecinstwie i wyobraznia ci ciut za mocno pracuje
  • Gość: ikona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.06, 13:41
    Xena wesolych swiat.
  • Gość: Xena IP: 82.153.66.* 14.04.06, 14:42
    Wzajemnie ikona :) i mokrego dyngusa! - tylko czy tutaj bedzie mial Cie
    kto "skropic" oto jest pytanie? :)
  • Gość: P.S. IP: 82.153.66.* 14.04.06, 14:59
    Ikona, nie wiem czemu ubzduralam sobie ze tez jestes w UK - w Polsce chetnych
    do polania woda nie zabraknie - zycze umiarkowanego dyngusa wiec i trzymaj sie
    nie tylko w lany poniedzialek! :)
  • Gość: hehe IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 14.04.06, 14:06
    Pisales o sobie?

    Rozumiem, ze praktyczne podejscie do zycia i jego ulatwianie jest wyrzeczeniem
    sie kraju. Tylko powiedz mi co to wedlug Ciebie polskosc? I jak mam ja
    praktykowac? Nie wiem czy mam takie mozliwosci, bo nie znam tu zadnych Polakow
    wiec okazyjne wypicie flaszki i uzywanie wulgaryzmow w rozmowie odpada.
    Nigdy nie mowilam zle o Polsce ani jak w niej mieszkalam ani teraz, wiec akurat
    zle trafiles ze swoim zlosliwym komentarzem.

    Czy Brytyjczycy nie chodza codziennie do pracy i do sklepu i tak samo malo
    wiedza o kraju jak niektorzy Polacy? Rozejrzyj sie ilu jest tu "Brytyczykow"
    nie z dziada pradziada.
  • Gość: ikona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.06, 12:23
    Ale robienie z tego "wolnosciowej" paranoi swiadczy o biednym
    > stanie umyslu.

    Od kiedy to umysl moze byc biedny? "Mowa trawa" i podobna tresc.



  • Gość: Xena IP: 82.153.66.* 14.04.06, 13:34
    To nie jest zadna paranoja - tak uwazam jak napisalam bo tak jest, a slowo
    paranoja sama sobie dopowiedzialas zakladajac, ze po tu kazdy przyjechal, zeby
    dostac obywatelstwo i wyjechac dalej. Wcale tak nie jest - obywatelstwo jesli
    ktos tu chce zostac dluzej - jest logiczna konsekwencja, ktora rozwiazuje pare
    problemow w UK, ty oczywiscie o nich bladego pojecia nie masz ale zabierasz
    glos. A odnosnie obiecanek skladanych przez rzad amerykanski polskiemu rzadowi -
    odpowiedz juz dostalas ponizej - chcesz wierzyc w te mrzonki, prosze bardzo -
    tez rownie dobrze moge je nazwac paranoja.
  • Gość: misiu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.06, 19:43
    Na początek muszę przyznać, że to bardzo ciekawy watek,przeleciałem przez
    wszytko i oczywiście z częscią się zgadzam a częścią nie, temat wydaje sie być
    wyczerpany,aczkolwiek dodam od siebie i jak już ktoś wcześniej wspomniał,w
    głównej mierze tęsknota za krajem zależy generalnie od standardu życia jaki
    osoba wiodła zanim wyjechała, ja osobiscie nie wyobrazam sobie zycia na
    obczyznie na dłuższa mete, wkrótce mija rok,więc nie długo ale życie tu to nie
    to samo,wyjechałem do Anglii po skończeniu studiów, bardziej z ciekawości, ale
    tez zeby cosik odłożyć,nie nazwałbym bym tu życią "pełną gębą", nie potrafię
    tego wytłumaczyć ale tak jest,25 lat w Polsce, wspaniały czas studiów,
    przyjaciele, znajomi, wspólne wycieczki,....., któs powie ze towszytko mozna
    robić tutaj, ale ja dalej sie upieram przy swoim, istotna sprawa to chyba też
    wychowanie, i cechy jakie przejelismy po naszych rodzicach.........

    -----------
    once you're the dog, once you're the hydrant
  • puola 14.04.06, 20:24
    Gość portalu: Xena napisał(a):

    > To nie jest zadna paranoja - tak uwazam jak napisalam bo tak jest, a slowo
    > paranoja sama sobie dopowiedzialas zakladajac, ze po tu kazdy przyjechal,
    zeby
    > dostac obywatelstwo i wyjechac dalej. Wcale tak nie jest - obywatelstwo jesli
    > ktos tu chce zostac dluzej - jest logiczna konsekwencja, ktora rozwiazuje
    pare
    > problemow w UK, ty oczywiscie o nich bladego pojecia nie masz ale zabierasz
    > glos.

    Jest oczywiste i to bylo wyraznie napisane ze nabycie obywatelstwa miejsca
    w ktorym sie mieszka na stale jest naturalne i godne polecenia.

    Ale paranoja jest dorabianie to tego historyjek ze tylko posiadanie paszportu
    kraju X daje poczucie bycia "wolnym" czlowiekiem bo jest to wykluczone jesli
    posiada sie paszport polski. A to dlatego ze nie trzeba sie starac o wize USA
    co jest ponizajace. To jest jakis obled, trzeba miec niezle pokrecone w glowie
    zeby na cos takiego wpasc. Czy z faktu ze zarowno obywatele polscy jak i
    brytyjscy musza posiadac wize do Australli wynika ze sa rownie ponizani?

    >A odnosnie obiecanek skladanych przez rzad amerykanski polskiemu rzadowi
    > odpowiedz juz dostalas ponizej - chcesz wierzyc w te mrzonki, prosze bardzo
    > tez rownie dobrze moge je nazwac paranoja.

    Akurat to czy potrzebne sa wizy do USA czy nie jest sprawa kompletnie
    marginalna bo dotyczy kilkudziesieciu tysiecy osob z Polski ktore rocznie
    wybieraja sie do USA. Chodzi tu o wykazanie paranoidalnego absurdu myslenia:
    Czy jezeli USA zniosa wizy to polski paszport bedzie dorownywal brytyjskiemu
    czy nie? A moze brytyjski bedzie ZAWSZE lepszy bo po pierwsze w Polsce nie ma
    Her Majesty Krolowej a po drugie z Londynu jest blizej do N. Yorku niz z
    Warszawy?

    Natomiast naprawde istotne jest ze zbliza sie czas gdy Polski nie bedzie
    oddzielala zadna granica od reszty Unii, z wyjatkiem UK gdzie maja paranoje na
    punkcie kontroli granicznych. Chyba jednak wtedy wyjazd do UK bedzie mial nieco
    absurdalnego posmaku no i bedzie sie mialo poczucie zniewolenia gdy trzeba
    bedzie pokazac paszport?
  • Gość: Xena IP: 82.153.104.* 14.04.06, 21:21
    Nie rozumiesz jednej rzeczy i nie zrozumiesz jej pewnie - nigdy sie polskosci
    nie wyrzekalam, o czym zreszta pisalam w tym watku, ale to mi nie przeszkadza w
    staraniu sie o inny paszport, jesli zajdzie potrzeba - chce zyc jak normalny
    czlowiek i w zaleznosci od sytuacji okaze sie wybranym obywatelstwem - nie
    widze w tym nic zdroznego - a co ty na ten temat myslisz - NPARWDE MNIE NIE
    INTERESUJE!
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 07:50
    Nie wydzieraj sie.
  • puola 15.04.06, 09:43
    Gość portalu: Xena napisał(a):

    > Nie rozumiesz jednej rzeczy i nie zrozumiesz jej pewnie - nigdy sie polskosci
    > nie wyrzekalam, o czym zreszta pisalam w tym watku, ale to mi nie przeszkadza
    w
    > staraniu sie o inny paszport, jesli zajdzie potrzeba - chce zyc jak normalny
    > czlowiek i w zaleznosci od sytuacji okaze sie wybranym obywatelstwem -
    >nie widze w tym nic zdroznego - a co ty na ten temat myslisz - NPARWDE MNIE
    >NIE INTERESUJE!

    To juz jest naprawde superparanoja. Kto powiedzial ze w staraniu sie o
    obywatelstwo jest cos zdroznego??? To jest myslenie ze swiata absurdu.
    Przyjmowanie obywatelstwa jest normalna procedura urzedowa a nawet handlowa
    bo w wielu krajach m.in. w UK czy USA jest ona przyspieszona dla ludzi z duza
    kasa np. inwestujacych w tych krajach.

    WRECZ PRZECIWNIE, nabywanie obywatelstwa jest GODNE POLECENIA bo mozna uznac za
    dziwne jesli ktos mieszka wiele lat w jakims kraju i odrzuca przyjecie jego
    obywatelstwa. Dlatego wymyslono tez zasade wielokrotnego obywatelstwa, mozna byc
    obywatelem kilku krajow jednoczesnie. Obywatelstwo nie ma nic wspolnego z
    pochodzeniem etnicznym i nikt nie wymaga wyrzekania sie etnicznosci.

    Natomiast paranoja jest dorabianie historyjek majacych uzsadnic przyjmowanie
    obywatelstwa ze mozna sie poczuc "wolnym" czlowiekiem bo nie potrzeba wizy do
    USA. Obywatele brytyjscy nie potrzebuja wizy do USA od roku 1986, czy przedtem
    byli zniewoleni?

    A jesli obywatele polscy nie beda potrzebowali wizy do USA to co wtedy? Tu
    zawsze rozlega sie chor ze to nie nigdy nie nastapi. Tak samo rozni durnie
    opowiadali ze Polska bedzie w EU za sto lat a swobodne podejmowanie pracy na
    terenie Unii to mrzonki. A teraz akurat w Polsce zaczeto drukowac nowe paszporty
    z napisem European Union, te same napisy sa na paszportach brytyjskich. Za
    chwile to Polska bedzie w stefie Schengen a UK nie i bedzie mozna wtedy
    twierdzic ze to paszport polski jest lepszy od brytyjskiego.

    Cale to dziwaczne uzasadnianie wyzszosci paszportu brytyjskiego jest jeszcze
    wieksza paranoja jesli sie wezmie pod uwage ze obecnie WSZYSTKICH przyjezdnych
    do USA sie fotografuje i pobiera odcisk a niedlugo bedzie obowiazek paszportow
    biometrycznych. Kazdy obcokrajowiec przybywajacy do USA jest wiec traktowany
    jako kryminalista ktoremu jeszcze nie udowodniono winy.

    Paranoje paszportowa mozna jeszcze kontynuowac pytajac czy lepszy jest paszport
    UK od USA? Pewnie USA jest lepszy co? Tylko lepiej sie z nim w UK nie ujawniac:

    news.bbc.co.uk/1/hi/uk/4881474.stm
    Jeszcze dodajmy do tego ze ktos pisze ze nie podoba mu sie Polska polityka wiec
    wyjechal do UK gdzie jest miodzio bo wiadomo ze politycy tam sa cacy,
    nieskorumpowani i tak dalej. Wiec chyba tylko w Polsce prasa cos wygrzebuje na
    nich i to z samej czolowki:

    serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,3284116.html
  • Gość: Xena IP: 82.153.101.* 15.04.06, 13:57
    Widze, ze poswiecilas mi wiele czasu zeby napisac swoj elaborat, ale zupelnie
    niepotrzebnie - nie interesuje mnie tych stek bzdur i wypocin, czep sie kogos
    innego frustratko! Chyba najwyrazniej jestes niedopchnieta i wyladowujesz sie
    nie tam gdzie potrzeba.
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 14:08
    Gość portalu: Xena napisał(a):

    > Chyba najwyrazniej jestes niedopchnieta i wyladowujesz sie
    > nie tam gdzie potrzeba.

    Mocarne! W kwestii formalnej. Merytorycznie nie zabieram glosu, brak danych, hehehe!
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 07:48
    Gość portalu: Xena napisał(a):

    > To nie jest zadna paranoja - tak uwazam jak napisalam bo tak jest, a slowo
    > paranoja sama sobie dopowiedzialas zakladajac, ze po tu kazdy przyjechal, zeby
    > dostac obywatelstwo i wyjechac dalej. Wcale tak nie jest - obywatelstwo jesli
    > ktos tu chce zostac dluzej - jest logiczna konsekwencja, ktora rozwiazuje pare
    > problemow w UK, ty oczywiscie o nich bladego pojecia nie masz ale zabierasz
    > glos.

    No to jestescie kwita, bo ty rowniez zabierasz czesto glos na tematy, o ktorych
    nie masz bladego pojecia.

    A odnosnie obiecanek skladanych przez rzad amerykanski polskiemu rzadowi

    Tylko idiota bulbonski mogl wierzyc w to, ze kiedykolwiek bedzie inaczej.
    Poogladaj troche te pochody. Na pewno juz niedlugo zniosa wizy, hehehe
  • Gość: Xena IP: 82.153.101.* 15.04.06, 14:06
    Ty za to masz takie pojecie, ze nawet nie wiesz kto co pisze w swoim poscie ale
    odpowiadasz na oslep! Przeczytaj dobrze co ktos ma do powiedzenia a dopiero
    potem komentuj buraku kanadyjski - i nie tobie mnie osadzac chamie, za wysokie
    progi na tak twoje nazistowskie nogi
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 17:47
    Wygladasz mi na jednego z tych beznadziejnych chamczakow zenskich opisanych tu
    przez kogos pare razy, hehehe. Grubo ciosane rysy twarzy i takiez charakteru.
    Ale, ale, jak bedziesz dzwonic w swieta do domu w kieleckie, to pamietaj,
    powiedz im zeby sie strzegli kota - moze im ostatniego swiniaka na strych
    wciagnac, kiedy pojda na sume do sasiedniej dierewni, hehehe. Aha, out of
    curiosity - dopychasz sie wibratorem czy turasem?
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 07:39
    Gość portalu: Xena napisał(a):

    > Chyba zartujesz jesli twierdzisz ze obywatelstwo brytyjskie wcale za wiele ci
    > nie pomoze! Nie kazdy od razu musi leciec do USA czy Kanady,

    Nie, wcale nie zartuje. Pragne przy tym zauwazyc, ze USA nie nalezy do
    Commonwealthu (i nigdy nie nalezaly), Brytyjczycy musza sie starac o pobyt tak
    jak cala reszta, Kanada nalezy, nominalnie glowa panstwa jest Elzbieta II,
    natomiast ma gleboko w nosie brytyjskie paszporty. W roku, 1955, kiedy zwiazki
    Kanady z GB byly znacznie silniejsze niz dzisiaj, zona mojego krewnego
    (Angielka) poszla do immigration w Kanadzie z klopotem, ze nie moga znalezc
    pracy - otrzymala odpowiedz, ze zostana deportowani do Anglii, z ktorej
    przyjechali. W roku 1995, znajoma Angielka, zamieszkala w Kanadzie od kilkunastu
    lat (ale bez obywatelstwa - nie chciala przyjac) poszla po duplikat do
    Immigration Canada powiedziano jej zeby zebrala dokumenty swiadczace o tym, ze
    przebywa w Kanadzie legalnie. Kiedy dosyc arogancko zamachala im brytyjskim
    paszportem, dosyc ostro powiedziano jej, zeby lepiej uczynila to w przeciagu 3
    miesiecy, inaczej zostanie deportowana.

    zeby pracowac, ale
    >
    > sama swiadomosc, ze wjezdzasz do tych krajow bez problemu (dostajesz wize)

    Nie dostajesz. Obywatele krajow starej UE wjezdzaja do USA i Kanady bez wiz.
    Wiesz dlaczego? Bo w wiekszosci swojej nie jezdza do roboty na czarno.
    jest
    > ogromnym udogodnieniem. Uwazam, ze i o prace takim osobm jest latwiej niz np.
    > Polakom czy innym nacjom,

    Po raz kolejny zle uwazasz, a jesli latwiej to tylko z racji jezyka. Ale to
    naturalne.

    ktore sa traktowane jako obywatele klasy B lub C i
    > musza w upokarzajacy sposob zebrac o wizy - nawet jesli maja ochote tylko
    > zwiedzic kraj.

    I znow nieprawda. Osoby z Polski, ktore legitymuja sie odpowiednimi srodkami
    otrzymuja bez problemu wizy do USA i Kanady. A ze troche upokarzajaco w tych
    kolejkach? Coz, to juz wina kandydatow na nielegalnych gastarbeiterow z tych
    krajow. Trudno sie dziwic ogladajac demonstracje na ulicach USA, albo listy z
    prosba o opuszczenie kraju wyslane wlasnie do kilku tysiecy Portugalii,
    koczujacych nielegalnie na budowach w Ontario, Kanada.


    Dla takiego faktu wlasnie (zeby poczuc sie "wolnym czlowiekiem"
    > i miec prawa na rowni z Angliekiem czy Amerykaninem w sensie przemieszczania
    > sie po swiecie - warto jest sie o takie obywatelstwo starac.

    A tu juz przyznam ci racje - chociaz ladnie byloby przy tym gdybys pamietala
    przez chwile o kraju, ktory ci ten paszport przyzna.
  • Gość: Soup Nazi IP: *.tor.primus.ca 15.04.06, 06:17
    flyssss napisał:

    > pomieszkaj troche,podreperuj kwalifikacje, postaraj sie o obywatelstwo a potem
    > cala commonwealth stoi otworem

    Z tym, ze nie na pewno. Kanada na pewno nie, reszte moze tez lepiej sprawdz.
  • Gość: Kropka IP: *.szczecin.mm.pl 02.09.06, 02:48
    Tak się złożyło, że lecę za miesiąc do Irlandii. Jestem (już prawie)
    absolwentką studiów polonistycznych (tegoroczną). Gdy już miałam wykupiony
    bilet, dostałam propozycję pracy w szkole podstawowej i odmówiłam...Odmówiłam
    też z tego względu że nie mogłabym zacząć stażu gdyż jeszcze się nie
    obroniłam. Teraz lecę pracować fizycznie i żal mnie ściska bo przecież za rok
    czy za dwa mogę już nie dostać pracy w szkole :( Nie wiem nawet ile mam lat na
    rozpoczęcie stażu, nie wiem ile czasu wytrzymam na wyspie itd. Jestem ciekawa
    czy wróciłaś do Polski....Pozdrawiam!
  • Gość: rudy IP: 85.134.138.* 08.09.06, 19:34
    ja wlasnie dzisiaj wracam do polski po 9 miesiacach w irl - mialem fajna prace
    i nawet zona juz byla w wakacje i tez zaczela pracowac ale zastanowilismy sie i
    stwierdzilismy ze lepiej wracac do polski - ona ma prace ja wysylam od tygodnia
    cv do polski i juz jedna firma do mnie dzwonila - nie wiem jaka bedzie kasa ale
    bylem nieco zmeczony irlandia - niby jest fajnie niby praca ale w polsce mamy
    ladniejsz mieszkanie w lepszym punkcie miasta zona ma prace corka przedszkole
    niopodal naszego mieszkania i nie za 8000 euro jak w irl - po prostu nie
    chcielismy znow zaczynac wszystkiego od nowa - w polsce .... no wiem ze nie
    jest ok - moze przez te 9 miesiecy zapomnialem juz o polityce itd ale tak
    naprawde to nigdy niemialem problemu z praca i pensja w polsce wiec mam
    nadzieje ze teraz tez tak bedzie
    ostatecznie mozna zawsze wrocic za granice :-)
    pozdrawiam
    bartek
  • profes79 08.09.06, 20:48
    Watpliwosci ma chyba kazdy. Piszesz, ze lecisz do pracy fizycznej - a kto broni
    Ci ubiegac sie pozniej o prace umyslowa? W GB masz normalne szanse rozwoju -
    nikt nie kaze Ci siedziec w jednym miejscu. Najwazniejsze jest to, zeby lubic
    to co sie robi i dodatkowo jeszcze miec z tego pieniadze :)
    Sporo postow wyzej plulo jadem, ze patriotyzm, ze wyzsze wartosci, ze licza sie
    tylko pieniadze... Wierzcie (lub nie) - jak sie ma rodzine na utrzymaniu to
    pieniadze naprawde sa wazne. Patriotyzmem nikt dziecka nie nakarmi. Pozostalymi
    wyzszymi wartosciami tez. Wybacz - ale wole po pracy wrocic spokojnie do
    swojego mieszkania, i miec swiadomosc, ze z kazdym tygodniem ( a niedlugo z
    kazdym miesiacem) mam srodki pozwalajace mi na normalne zycie. Bez
    zastanawiania sie, czy nagle nie bedzie jakiejs "awarii" i nie bedzie sie
    trzeba zastanawiac np. skad wziascpieniadze na lekarza, czy cos podobnego.
    WIerzcie - sama swiadomosc tego, ze ma sie przyzwoicie zabezpieczony byt jest
    bardziej budujaca niz wszelkie "patriotyczne umoralnianie". I zycie za 1200 brt.
    --
    Czym sie rozni IV RP od PRL?

    Za PRL to Rzad byl na emigracji a Narod w kraju.
  • Gość: Miriam IP: *.aster.pl 20.02.07, 20:21
    w dokach itp, po powrocie w Polsce będą robić to samo bo tylko w tym mają
    doświadczenie więc najlepiej jest zarobić odłożyć i wrócić(założyć interess
    itp) , bo w UK mało kto z polaków się ustawi, o mieszkaniu ,dobrej emeryturze w
    UK zapomnij.Polacy traktowani są jak tania siła robocza-tak jak Turcy w
    Niemczech- inie wież tym co wypisuja jak jest wspaniale i ile to oni nie
    zarabiają wystarczy iść na okencie i zobaczyć jak wracają jak są ubranii
    popatrzeć na ich ręce ,zmęczone twarze
  • Gość: MI5 IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 21.02.07, 00:23
    Moj znajomy wraca do Polski po 3 latach pobytu w WB. Prace juz ma zalatwiona,
    podania wysylal stad. Jest inzynierem, zajmuje sie utrzymaniem i remontami
    drog(?) - wtajemniczeni beda wiedziec o so hozi.
    On sam mowi, ze widzi teraz w Polsce duzo mozliwosci dla siebie. Tu pracowal w
    Londynie w swoim zawodzie. Nie mial problemu ze znalezieniem pracy w Polsce.
    Dostal prace w Warszawie za 8 tys. brutto. Najnizsza oferte mial
    za 5 tys. brutto. Jak narazie nie moze doczekac sie powrotu :) Zobaczymy co
    bedzie mowil potem, znowu sie trzeba przeciez przyzwyczajac do Polski.
  • Gość: mICHO IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.07, 08:56
    żal?/ PRACA W SZKOLE ZA 700 ZŁ???
  • Gość: abc IP: *.upm-kymmene.com 29.06.07, 16:13
    Ja też byłam w Anglii, wróciłam 2,5 roku temu z pracą nie miałam problemu, po
    miesiącu znalazłam, a z taką znajomością języka jaką posiadasz nie masz powodu
    do obaw:-)
  • Gość: Aldona IP: *.chello.pl 17.09.06, 20:18
    Czesc!Wydaje mi sie, ze z b. dobra znajomoscia jezyka angielskiego cos
    znajdziesz w biurze!Jestem nawet pewna, bo mi sie udalo.Mieszkalam 3 lata w
    NIemczech i pracowalam tam. Po powrocie doceniono moja znajomosc jezyka
    niemieckiego i praktycvznie niedlugo musialam szukac pracy w biurze.Wiec sie
    niemartw i uszy do gory.Mnie wszyscy odradzali powrot do kraju!Mowili, ze
    ciezko i na pewno nic nie znajde i bede zaraz chciala wracac, ale nie bede
    miala do czego.A ja tam nie tesknie......Uwazam, ze jak bedziesz nastawiona na
    to , ze musisz to uda sie!!!!
  • Gość: momo IP: 192.85.110.* 13.10.06, 11:25
    i jak, Mona wróciłaś i coś znalazłaś? A inni powracający - zadowoleni?
  • Gość: Przemek IP: *.ib.tcz.pl 07.02.07, 22:32
    Czesc wszystkim.
    Pracowałem ponad dwa lat w Irlandii i wróciłem do Polski. Pracowałem fizycznie
    w hurtowni. Przed wyjazdem pracowałem w swoim zawodzie (inżynier mechanik) i po
    powrocie znalazłem paracę stosunkowo szybko. Uważam to jednak za łud szczęścia
    bo ludzie którzy pracują w biurach raczej nie wyjeżdżają pracować do
    hurtowni:))) (jestem chyba wyjątkiem). Ogólnie pracy w Polsce jest sporo, tylko
    zarobki mizerne nadal. Zastanawiam się nad powrotem ponieważ spokojniej i
    dostatniej żyło mi się pomimo wszystko na obczyźnie.
  • maciejowy_trn 08.02.07, 00:05
    Według mnie powinnaś zastanowić się nad pracą w handlu w Polsce. Branża
    kosmetyków, ciuchów itp. rzeczy potrzebnych kobietom rozwija się dynamicznie –
    rośnie zamożność polek. Poza tym co róż otwierane są centra handlowe (zwane
    galeriami) gdzie potrzeba sprzedawców, kierowników sklepów oraz managerów
    nadzorujących te placówki. Sprzedawcy zarabiają od 800 do 2000zł kierownicy od
    2000 do 5000zł a osoby nadzorujące sklepy mogą wyciągnąć ponad 5000 + samochód,
    telefon. Według mnie handel jest bardziej interesujący niż wiele znanych mi prac
    biurowych. Poza tym łatwiej do niego wejść i się w nim rozwijać.
    Powodzenia
    Maciejowy.
  • Gość: Budzik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.07, 16:08
    Nie wracaj ja wrocilem i teraz znowu wyjezdzam. pracowalem ponad 3 lata jako
    inzynier. w Polsce nikt mnie chce bo jestem zagrozeniem ze wzgledu na jezyki i
    doswiadczenie. w zadnej zagranicznej firmie mnie nie chca bo moge zagrazac za 2
    lata szefowi... NNNNNNNNNNNNIIIIIIIIIIIIIIIEEEEEEEEEEEEEEE WRACAJ!!!
    poszukaj pracy w biurze i zostancie tam z mezem a za sprzedane mieszkanie
    wplaccie na nowe tam na miejscu...
  • Gość: MI5 IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 21.02.07, 00:28
    Mialo byc tu :)

    Moj znajomy wraca do Polski po 3 latach pobytu w WB. Prace juz ma zalatwiona,
    podania wysylal stad. Jest inzynierem, zajmuje sie utrzymaniem i remontami
    drog(?) - wtajemniczeni beda wiedziec o so hozi.
    On sam mowi, ze widzi teraz w Polsce duzo mozliwosci dla siebie. Tu pracowal w
    Londynie w swoim zawodzie. Nie mial problemu ze znalezieniem pracy w Polsce.
    Dostal prace w Warszawie za 8 tys. brutto. Najnizsza oferte mial
    za 5 tys. brutto. Jak narazie nie moze doczekac sie powrotu :) Zobaczymy co
    bedzie mowil potem, znowu sie trzeba przeciez przyzwyczajac do Polski.

  • ghrom 21.02.07, 13:18
    O kurcze, jak taki fajny watek mogl mi umknac ;]

    Co do meritum, nasza znajoma od 2 miesiecy szuka pracy w Bolszewii. Magister filologii, podyplomowe
    tlumaczeniowe jakies, kilka lat doswiadczen w roznych firmach, w UK byla PA w malej firmie poza
    Londynem za 1600 netto miesiecznie.
    Plynny, idealny angielski i niemiecki, bez problemu dogada sie po francusku, aczkolwiek nie
    sprawdzalem ;] Plus lebska dziewczyna do tego.

    Szuka we Wroclawiu. Albo sie nie odzywaja, albo absurdalne warunki pracy, albo 1200 netto. Obawiam
    sie, ze moja kumpela jest regula, nie wyjatkiem.

    Jedzcie, wracajcie, przekonujcie sie sami :P
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • Gość: Mi5 IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 21.02.07, 15:50
    Jasne, ze jest regula, a nie wyjatkiem - magistrzy filologii polskiej tak maja :)
    Przynajmniej dobrze, ze nie magister historii.
  • ghrom 21.02.07, 18:53
    Angielskiej. Co ciekawe, w UK prace znajdowala w ciagu 2 tygodni, 2 razy. Prawie regula :P
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • joanna.d2 21.02.07, 17:57
    Nie czytalam wszystkich odpowiedzi,ale pierwsze co mi przyszlo do
    glowy ,dlaczego nie zrobisz sobie jakis kursow,np podnoszacych kwalifikacje.Ja
    tez wykonuje prace fizyczna,ale skonczylam 2-letni kurs angielskiego ,teraz
    ucze sie ksiegowosci i wydaje mi sie ,ze w ten sposob nie marnuje czasu i bede
    miala wiecej mozliwosci jezeli bede chciala wrocic do Polski.
  • Gość: go IP: *.acn.waw.pl 21.05.07, 17:43
    nie wiem jak jest w gdansku ale w warszawie , kazdy szuka ludzi do pracy w
    wiekszosci branz , zwlaszcza handlowych,
    kwestia tylko czy chce ci sie pracowac i na ile poaznie potrafisz traktowac
    swoje obowiazki;
    Powodzenia
  • Gość: Seth IP: *.aster.pl 21.05.07, 19:10
    Pracowales w kuchni - bedziesz pracował w kuchni, pracowałeś na budowie - to
    samo. Najśmieszniejsze są te płonne nadzieje tępych fizoli, że praca na budowie
    w UK zrobi z nich managerow po powrocie do kraju hehehe. Trzeba się było uczyć
    dzieci jak był na to czas. Dwa języki to minimum i nie wyobrażam sobie dobrej
    pracy bez ich znajomości, dobrego wykształcenia i porządnego dośwadzczenia.
    Tylko w UK można pracować bez znajomości języka, w Waiw niestety nie. Układanie
    glazury w CV wiele nie pomoże.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka