Dodaj do ulubionych

1200 funtow za 2pokoje w Londynie-wytlumaczcie mi

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 00:23
fenomen nastepujacy- tlum Polakow wyjezdza chwalac sie jak to im jest teraz
cudownie i jaka to kraina mlekiem i miodem plynaca jest szanowne UK

to teraz pytanie-jezeli w najnowszym nr Polityki napisano,ze wynajecie
przyzwoitego 2 pokojowego mieszkania w Londynie kosztuje 1200 funtow a
wiekszosc naszych rodakow zarabia 1000 funtow miesiecznie ( w barach,
recepcjonistki) no w porywach 2000 to jak Wy mozecie mowic,ze Wam sie "dobrze
zyje" jak moze zyc sie dobrze gdy mieszkasz w 40-50 metrowej klicie i nie
stac Cie by pojsc te 2 czy 3 razy w tygodniu do knajpy tylko jesz paskudztwo
z Tesco a do tego wykonujesz nie szanowana spolecznie robote plus jestes
emigrantem czyli wedlug mentalnosci Brytyjczykow, mowcie co chcecie.
obywatelem 2 kategorii.... Kto mi wytlumaczy ten fenomen...? Moze ja nie znam
zycia bo mieszkam w dobrej dzielnicy Wawy gdzie jest mnostwo kafejek ze
stolami w ogrodkach gdzie ciagle widze te same osoby jedzace obiady, robiace
zakupy bez zaciskania pasa, mieszkajace w nowych blokach w min 3 pokojowych
mieszkaniach i jezdzace dobrymi samochodami...ale i ich dzieci gadaja o
emigracji...ja rozumiem,ze kogos z kraju wygania nedza i jak mieszkal w
bylych PGR-ach i cale dziecinstwo ogladal slodycze tylko na wystawach a teraz
dostaje 800 zl za ciezka prace to rozumiem ale jak ludzie, ktorzy zarabiaja w
PL te srednia krajowa czyli 2000 moga wyjezdzac??? moim zdanie 2000 zl w PL
= 2000 funtow w UK i nie dam sie nikomu zakrzyczec, tak wiec ktos kto w PL
dostawal 2000 pracujac w biurze a teraz dostaje 1000 funtow pracujac w barze
obniza nie tylko swoj status spoleczny ale i zawodowy....

i tylko prosze o ekonomii ( dane li liczby ) a nie bzdury o polityce i
polskich "mordach" bo ani z tym ani z tym sie nie zgodze, jedyne z czym sie
zgodze to,ze PL narzekaja chyba najbardziej na swiecie nie zauwazajac jak
nasza gospodarka galopuje do przodu ( kurde pamietacie jak 15 lat temu
szampon head& shoulders rzucili i mama raz w tyg pozwalala uzyc a w inne dni
kazala myc polskim bo tanszy a teraz to to sie wala po lazience a zewszad
reklamy blagaja bys kupil i masz do wyboru do koloru...)
Edytor zaawansowany
  • maecki 14.06.06, 00:44
    Odpowiem krotko, bo juz ide spac ;)

    W Polsce rowniez mozna w miare wygodnie zyc. Kto tego nie dostrzega jest albo
    slepy, albo glupi, albo malo zaradny i wiecznie narzekajacy. Nie jest to
    oczywiscie taki luz jak w Angli, ale da sie. Zalezy, co kto lubi.

    PS. W wiekszosci zgadzam sie z Twoim postem. Chociaz moze nie powinieniem, bo
    mieszkam kilkadziesiat km od LOndynu ;)

    Pozdrawiam.
  • anna-dark 18.06.06, 14:15
    Pokój w Londynie - 100 funtów/tydzień
  • saperowsky 18.06.06, 19:03
    post jest w porzadku ale...

    nie wiem jak jest w londynie ale w leicester mieszkania takie znowu drogie nie
    sa i calkiem fajny domek mozna wynajac juz od 450 za nieumeblowany a 700-800
    umeblowany ... wiec 3-4 osoby moga spokojnie sobie pozwolic...
    ja mieszkam w domku za ktory we 4 placimy 550 plus oplaty - nie narzekam

    funtow ofkorz...

    pozdroofka
    michau

    --
    a moze tak ten tego??
    albo tamten innego??
    najwazniejsze ze my ich a nie oni nas!
  • Gość: Mwaruwari IP: *.autocom.pl 14.06.06, 00:47
    > to teraz pytanie-jezeli w najnowszym nr Polityki napisano,ze wynajecie
    > przyzwoitego 2 pokojowego mieszkania w Londynie kosztuje 1200 funtow

    W jakim Londynie ? Bo Londyn jako miasto o "wymiarach" powiedzmy 80km na 60km
    Londynowi w centrum raczej nierówny.

    > wiekszosc naszych rodakow zarabia 1000 funtow miesiecznie ( w barach,
    > recepcjonistki) no w porywach 2000 to jak Wy mozecie mowic,ze Wam sie "dobrze
    > zyje" jak moze zyc sie dobrze gdy mieszkasz w 40-50 metrowej klicie i nie
    > stac Cie by pojsc te 2 czy 3 razy w tygodniu do knajpy tylko jesz paskudztwo
    > z Tesco a do tego wykonujesz nie szanowana spolecznie robote plus jestes
    > emigrantem czyli wedlug mentalnosci Brytyjczykow, mowcie co chcecie.
    > obywatelem 2 kategorii.... Kto mi wytlumaczy ten fenomen...?

    Zastanawiam się czy ten wątek to nie kolejna tzw. "prowokacja" :). Albo czy na
    pewno jesteś studentką skadinąd szacownego UW. Przyszło Ci do głowy,ze nie każdy
    musi mieszkać w centrum Londynu/Edynburga/Warwick i płacic tym samym 1200 duntów
    za 2 pokoje ? Zadałaś sobie bardzo prosty trud (brzmi jak jakiś oksymoron :) )
    sprawdzenia ile kosztuje wynajecie 2 pokoi ?

    > moim zdanie 2000 zl w PL
    > = 2000 funtow w UK i nie dam sie nikomu zakrzyczec

    Ależ nikt nie będzie tu pewnie krzyczał i możesz miec własne zdanie. Co nie
    zmienia faktu nad faktami, że jest ono arcybłędne :)

    > tak wiec ktos kto w PL
    > dostawal 2000 pracujac w biurze a teraz dostaje 1000 funtow pracujac w barze
    > obniza nie tylko swoj status spoleczny ale i zawodowy....

    Nie dziwię się zbytnio, że osoba mieszkająca w drogiej dzielnicy Warszawy myśli
    własnie takimi kategoriami...

    > swiecie nie zauwazajac jak
    > nasza gospodarka galopuje do przodu

    :)))

    > ( kurde pamietacie jak 15 lat temu
    > szampon head& shoulders rzucili i mama raz w tyg pozwalala uzyc a w inne dni
    > kazala myc polskim bo tanszy a teraz to to sie wala po lazience a zewszad
    > reklamy blagaja bys kupil i masz do wyboru do koloru...)

    Pamiętam te czasy. Myliśmy wtedy H&S cały tydzień. Ale wczesniej był reklamowany
    w MTV Vidal Sasoon. To był dopiero hit.
  • Gość: studentkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 01:06
    w londynie jest 800 tys Polakow i dlatego na nim oparlam moj post, polowa moich
    znajomych z klasy z liceum jest wlasnie w Londynie a tylko 1 kolezanka w innym
    miescie -Oxford czyli tez okolice Londynu...to nie jest prowokacja i faktycznie
    ja mam troche klapki na oczach bo jak ide rano do metra to z podziemnych garazy
    wyjezdzaja takie wozy,ze ja wiem,ze takich nigdy nie bede miala ( humanista
    eh...)ale gdybym miala miec nawet taki woz i ladny dom a robic kanapki albo isc
    do pracy na 4 rano zeby sprzatac biura jak maszyna to nigdy w zyciu, wole
    siedziec w Pl i zyc za te 3000zl ( moim zdaniem od ukladu 6000 zl netto na
    malzenstwo + dziecko ew dwoje ) zaczyna sie w Warszawie przyzwoite ( nie
    upokarzajace) zycie, ale coz przyznaje,ze jak bym miala tu dostawac 1000 na
    reke a moj facet np. 900 bez sans to pierwsza bym wyjechala, robila kanapki w
    dzien a w nocy czytajac podreczniki by nie zapomniec zdobytej wiedzy i lejac
    gorzkie lzy nad swoim zmarnowanym zyciem, dziekuje
  • Gość: Mwaruwari IP: *.autocom.pl 14.06.06, 01:24
    > w londynie jest 800 tys Polakow i dlatego na nim oparlam moj post,

    skąd masz takie informacje ?

    > ja mam troche klapki na oczach bo jak ide rano do metra to z podziemnych garazy
    > wyjezdzaja takie wozy,ze ja wiem,ze takich nigdy nie bede miala ( humanista
    > eh...)

    taki prof Nęcki też jest humanista i może sobie na taki wóz pozwolić pewnie za
    swoją 2miesięczną pracę

    > wole
    > siedziec w Pl i zyc za te 3000zl ( moim zdaniem od ukladu 6000 zl netto na
    > malzenstwo + dziecko ew dwoje ) zaczyna sie w Warszawie przyzwoite ( nie
    > upokarzajace) zycie

    Tylko załamac ręce...Wiesz co zrób ? Weź przy najbliższej okazji pociąg i pojedź
    np. do Suwałk, Augustowa, Reszla, czy Białej Podlaskiej. Najlepiej, żeby to był
    poniedziałek. Wyjeżdżając z rana kup w Warszawie Gazetę Wyborczą. Kiedy
    dojedziesz do tych Suwałk, kup ją tam też również. Usiądź na jakimś skwerku i
    porównaj sobie ilość ogłoszeń o pracę w jednym i drugim wydaniu. tak na
    poczatek. Może oduczy Cię to patrzeć na ten kraj z warszawskiej perspektywy.
    6000 zł na 2 osoby :))) ?!?!?!. Toż to marzenie 90% polskich obywateli w tym
    "dynamicznie rozwijajacym sie gospodarczo kraju".

    > dzien a w nocy czytajac podreczniki by nie zapomniec zdobytej wiedzy i lejac
    > gorzkie lzy nad swoim zmarnowanym zyciem

    Myślenie Twoje jest katastrofalne w moim mniemaniu. Jeśli szybko zapominasz
    proponuję ksiażki Buzana, czy słynną pozycję prof. Vetulaniego "Jak usprawnić
    pamięc". A jest podobnych pewnie wiele. I do tego skuteczne.

    Życie jest dokładnie takie jakim je sobie stworzymy. Jeden przechleje wszystko
    co zarobi, drugi zainwestuje w mieszkanie, trzeci w siebie, czwarty otworzy
    firmę, piąty, szósty i siódmy zrobią jeszcze co innego. jeśli uznajesz te
    wszystkie możeliwości, za marnowanie życia, coż, nie mam nic więcej do
    powiedzenia...
  • Gość: Mwaruwari IP: *.autocom.pl 14.06.06, 01:13
    Wypada mi się sklaryfikować: oczywiście chodzi o wynajecie mieszkania 2
    pokojowego w każdym innym mieście niż Londyn, Warwick, czy Edynburg (i kilka
    innych których nie znam, gdzie pewnie też nie jest tanio). Wyniesie on pewnie
    60, maximum 70% tego co piszesz, już z wszelkimi opłatami. Parze zaś wystarczy
    wynając 1 bedroom, nie dwa, co jest jeszcze tańsze a poza tym Polacy preferują
    mieszkanie w więcej osób niż Anglikom mieści się w głowach. Ponadto niektórzy
    mieszkają w mieszkaniach od councilu/housing associates, które są znacznie
    tańsze, mają pracę niedaleko domu i oszczędzają na przejazdach, mają nadgodziny,
    słowem mnóstwo innych czynników wchodzi w grę.
  • Gość: Gosc IP: *.range86-137.btcentralplus.com 16.06.06, 18:04
    No wlasnie, wola mieszkac w wiecej osob. A dlaczego? Bo jest taniej i tylko
    dlatego; w wiekszosci nie maja wyboru. Ale ile mozna mieszkac z kims?????!!!!!!
    Jesli trafisz na kogs calkiem normalnego i pasujacego do twojego stylu zycia to
    jest to jeszcze do przejscia - gorzej jesli nie trafisz. Powodzenia!! Ja
    dziekuje. Wole moje M3 w Polsce tylko dla siebie.
  • anna-dark 18.06.06, 14:19
    A ja wolę lody z polewą truskawkową. W Hyde Parku.

    .
    Gość portalu: Gosc napisał(a):

    > No wlasnie, wola mieszkac w wiecej osob. A dlaczego? Bo jest taniej i tylko
    > dlatego; w wiekszosci nie maja wyboru. Ale ile mozna mieszkac z kims?????!!!!!!
    >
    > Jesli trafisz na kogs calkiem normalnego i pasujacego do twojego stylu zycia to
    >
    > jest to jeszcze do przejscia - gorzej jesli nie trafisz. Powodzenia!! Ja
    > dziekuje. Wole moje M3 w Polsce tylko dla siebie.
  • eeela 14.06.06, 01:07
    moim zdanie 2000 zl w PL
    > = 2000 funtow w UK i nie dam sie nikomu zakrzyczec,

    Mam nadzieje, ze nie studiujesz na moim starym wydziale, bo oznaczaloby to, ze
    spsil sie strasznie i przestal uczyc studentow, jak docierac do wiarygodnych
    informacji ;-P


    --
    Daj sie ugryzc
  • Gość: studentka UW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 01:18
    sluchaj ja to wiem z wlasnego doswiadczenia bo lazilam troche po sklepach (
    fakt co do mieszkania itp to nie wiem bo bylam u znajomych tak odwiedzic na 2
    tyg)

    czy wyobrazacie sobie na dluzsza mete mieszkanie na zasadzie wynajety pokoj
    dzielony z innymi Polakami, ja rozumiem jak studenci tak w wakacje robia dla
    kasy no ale normalnego rodzinnego zycie to sie tak chyba nie da prowadzic! czy
    te osoby ktore teraz tak dziaduja tak mialy w PL? nie z reguly mieszkaly
    normalnie- mezczyzna kobieta i dziecko w jednym wlasnym mieszkaniu bez
    obcych:/wlasnie tego nie rozumiem, co procz nedzy moze czlowieka przekonac, ze
    takie dziadostwo jest lepsze niz mieszkanie w PL
  • eeela 14.06.06, 01:28
    UK nie konczy sie na Londynie. W Belfascie (prawda - jedno z najtanszych miast)
    2 bedroom flat wynajmujesz za £600, nie za £1200, i to w bardzo dogodnym polozeniu.
    Lazilas troche po sklepach?
    To powiedz mi, jaka jest srednia cena dobrych, firmowych jesiennych butow
    damskich ze skory. Butelki dobrej jakosci wina. Podrecznika do francuskiego.
    Aparatu cyfrowego. Lodowki. Laptopa. Piwa w pubie.
    Nie znasz?
    No, ja sie tego spodziewam. Gdybys znala, nie gadalabys takich nonsensow ;-P
    Wszystko to nominalnie jest okolo 5 razy tansze niz w Polsce.


    --
    Daj sie ugryzc
  • Gość: studentka UW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 01:33
    to wytlumacz mi dlaczego w Polsce w zwyklej przyzwoitej restauracji ( jedna z
    tych gdzie kadra zarzadzajaca wpada na lancz) za 3 daniowy obiad place ok 25
    zl a w UK w lokalu tej klasy placilam ok 20 funtow? dla mnie od
    ceny "skorzanych butow" wazniejsza jest cena chleba bo od niego a nie
    wyczepistych trzewikow sie wszytsko zaczyna;)
  • eeela 14.06.06, 01:38
    > to wytlumacz mi dlaczego w Polsce w zwyklej przyzwoitej restauracji ( jedna z
    > tych gdzie kadra zarzadzajaca wpada na lancz) za 3 daniowy obiad place ok 25
    > zl

    Za 3daniowy obiad 25 pln w przyzwoitej restauracji?
    ROTFL
    Mamy najwyrazniej inne pojecie o przyzwoitych restauracjach ;-P
    Tutaj w zwyklej knajpie (nie pokroju kasyna, do ktorego chodzi profesura, ani
    tez baru Karaluch) za przyzwoity, suty lunch placisz w przedziale £5-£15.


    --
    Daj sie ugryzc
  • Gość: studentkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 01:49
    chyba Cie dawno w Wawie nie bylo, obecnie jest moda na restauracje gdzie mozna
    zjesc obiad wlasnie za 25-30 zl bo konkurencja szaleje dla mnie taka zwykla
    przyzwoita restauracja to cos typu san marzano, czyli taka gdzie idziesz w
    zwykly dzien gdy cie chlopak odebral z pracy wieczorem a nie taka do ktorej sie
    no nie wiem szykujesz:P
  • eeela 14.06.06, 01:52
    W San Marzano za 3daniowy obiad placisz 25 pln? :-D


    --
    Daj sie ugryzc
  • Gość: studentkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 01:54
    tak, a Ty nie? o chryste nie bedziemy sie chyba klocic czy kuleczki czosnkowe
    to juz danie czy nie danie:P
  • eeela 14.06.06, 02:01
    W takim razie inaczej rozumiemy, co to jest danie.
    Przystawki to nie danie. Przystawki to przystawki. Istotnie, jesli wezmiesz
    salatke caprese, kuleczki czosnkowe i i carpaccio z tunczyka, mozesz sie wyrobic
    w hmmm... 30 zlotych.
    ;-P


    --
    Daj sie ugryzc
  • Gość: studentkauW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 02:03
    no dobrze niech bedzie 40:P a widze ,ze jednak bywasz w san;)
  • eeela 14.06.06, 02:07
    Odwiedzam rodzine w Polsce, to i bywam.

    --
    Daj sie ugryzc
  • eeela 14.06.06, 02:06
    Az specjalnie dla ciebie sprawdzilam:
    San Marzano - spaghetti carbonara, 16,90 pln
    Parlour (porownywalna knajpa w Belfascie) - spaghetti carbonara, £5,30

    --
    Daj sie ugryzc
  • Gość: studentkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 02:09
    no to chyba obracam sie wsrod glupich bananow bo mnie ciagali do jakis srednich
    knajp ( nawet gorzej jak dla mnie niz w san ) a placilam pamietam tak 20
    funtow;)

    dobrze,ze sprawdzilas bo w te wakacje tez jade:P
  • anna-dark 18.06.06, 14:26
    A może ty u Wietnamczyków jadasz ???

    Gość portalu: studentkaUW napisał(a):

    > chyba Cie dawno w Wawie nie bylo, obecnie jest moda na restauracje gdzie mozna
    > zjesc obiad wlasnie za 25-30 zl bo konkurencja szaleje dla mnie taka zwykla
    > przyzwoita restauracja to cos typu san marzano, czyli taka gdzie idziesz w
    > zwykly dzien gdy cie chlopak odebral z pracy wieczorem a nie taka do ktorej sie
    >
    > no nie wiem szykujesz:P
  • anna-dark 18.06.06, 14:24
    Studentka UW jada lunch w Mc Donald...

    eeela napisała:

    > > to wytlumacz mi dlaczego w Polsce w zwyklej przyzwoitej restauracji ( jed
    > na z
    > > tych gdzie kadra zarzadzajaca wpada na lancz) za 3 daniowy obiad place ok
    > 25
    > > zl
    >
    > Za 3daniowy obiad 25 pln w przyzwoitej restauracji?
    > ROTFL
    > Mamy najwyrazniej inne pojecie o przyzwoitych restauracjach ;-P
    > Tutaj w zwyklej knajpie (nie pokroju kasyna, do ktorego chodzi profesura, ani
    > tez baru Karaluch) za przyzwoity, suty lunch placisz w przedziale £5-£
    > ;15.
    >
    >
  • Gość: fan barcy IP: 212.6.236.* 14.06.06, 11:12
    Ha, ha, ha, studentka, you made my day :-)))) 25 PLN za 3-daniowy obiad???
    Bylem ostatnio w podrozy sluzbowej w Polsce, w Warszawie. Kontrahent zabral nas
    do chlopskiej karczmy. Na jedzenie narzekac nie moge, calkiem smaczne bylo, ale
    nie byl to zaden lux. I za 25 PLN to zamowilismy przystawki i piwo...
    Ciekawie sie ta wymiana zdan zapowiadala, ale tym tekstem o restauracjach to sie
    dziewczyno skompromitowalas.

    Pzdr.
  • vierablu 14.06.06, 11:33
    > to wytlumacz mi dlaczego w Polsce w zwyklej przyzwoitej restauracji ( jedna z
    > tych gdzie kadra zarzadzajaca wpada na lancz) za 3 daniowy obiad place ok 25

    Przepraszam, jeszcze niedawno mieszkalam w Warszawie... za 25 zl to mozesz
    sobie kupic pizze, a nie trzydaniowy obiad w przyzwoitej restauracji.

    --
    =^..^= vierablu
  • Gość: choped IP: *.cable.ubr04.enfi.blueyonder.co.uk 15.06.06, 01:44
    no to ja ci odpowiem:-)

    bo sila nabywcza funta i zlotego to dwie rozne sprawy, wytlumacze ci to jak
    student studentowi czyli na przykladzie piwa:-)

    za godzine pracy dostaje 7 funtow, a wiec moge zakupic w kazdym lepszym
    sklepie 7 puszek polskiego piwa, w polsce za godzine pracy mozesz kupic 1,5
    piwa.

    drugi przyklad komputer przenosny kosztuje tu okolo 300-400 funtow (czyli 1700-
    2400 zl) mozna go kupic za 5 - 7 dni pracy, a w polsce chyba trzeba odkladac z
    6 miesiecy.

    ukonczylem studia ekonomiczne, pracowalem w dobrej firmie w warszawie, i
    wynajmowalem pokoik, wiesz ile mi zostawalo? NIC

    teraz mam 7 funtow, za kilka miesiecy bedzie lepiej bo wlasnie koncze w collegu
    angielslki, wiec moge zmienc prace na lepsza bo nie mam zamiaru pracowac tak
    jak teraz jako sprzedawca, jestem razem z dziewczyna i po roku pracy mamy juz
    na 50 % nowgo mieszkania w wawie, kupujac wszystko co nam sie podoba! razem
    mamy 2 tys futntow a dobre auto ktore w polsce koszyuje 20 000zl mamy za
    tydzien naszej pracy.

    ciekawe ile trzeba oszczedzac w polsce aby kupic mieszkanie? chyba 100 lat,
    pozdro
  • Gość: jtt IP: 81.219.87.* 15.06.06, 17:28
    swieta prawda, podpisuje sie pod tym recami i nogami :)
  • Gość: majkel IP: *.unknown.be.uu.net 15.06.06, 17:53
    teraz mam 7 funtow, za kilka miesiecy bedzie lepiej bo wlasnie koncze w collegu
    angielslki, wiec moge zmienc prace na lepsza bo nie mam zamiaru pracowac tak
    jak teraz jako sprzedawca, jestem razem z dziewczyna i po roku pracy mamy juz
    na 50 % nowgo mieszkania w wawie, kupujac wszystko co nam sie podoba! razem
    mamy 2 tys futntow a dobre auto ktore w polsce koszyuje 20 000zl mamy za
    tydzien naszej pracy.


    do pewnyh zeczy nie musisz mnie przekonywac ale bez huraoptymizmu co ty
    czlowieku wypisujesz

    jestem razem z dziewczyna i po roku pracy mamy juz
    na 50 % nowgo mieszkania w wawie,
    czyli jak to male mieszkanie no to z 12K funciakow by trza miec czyli co polowa
    waszej pensji i ty mi mowisz ze kupujesz co hcesz i jeszcze tyle zostaje
    wiec pewnie kupujesz co hcesz w lidlu i primarku

    a dobre auto ktore w polsce koszyuje 20 000zl mamy za
    > tydzien naszej pracy.
    a tego to juz nie rozumiem dobre auto ktore kosztuje w polsce 20K masz w UK za
    500£ cos ci sie hyba obliczenia pojeba ly za duzo taniego piwa ladujesz
    na zahodzie jest lepiej ale no nie az tak ;)
  • Gość: Gosc IP: *.range86-137.btcentralplus.com 16.06.06, 18:09
    No wlasnie. Masz na nowe mieszkanie w Wawie a nie w UK.
  • Gość: bambi7 IP: *.csk.pl 25.06.06, 16:19
    > dobre auto ktore w polsce koszyuje 20 000zl mamy za
    > tydzien naszej pracy.

    przegiąłeś..... chyba, że sprzedajesz tam bron nuklearną :-)

    10000zł zarabia jedna osoba w ciągu tygodnia?? Fajna praca, 2000zł/dzień. Tam
    samochody kosztują mniej więcej tyle co tutaj (oczywiście te tańsze)
  • Gość: bristl IP: 87.242.141.* 18.06.06, 05:20
    juz Ci mówię,
    bochenek pokrojonego białego pieczywa kosztuje w sieci Sainsbury's 28p. sa
    droższe za 40-50p i wymyslne z różnymi dodatkami w cenie do 1 funta.
    duzy bochenek świeżego polskiego chleba koszuje w prywatnej piekarni 1,5 funta.
    Nie są to, jak widzisz kosmiczne ceny.
    Dalej, kupuję puszke Coca Coli za 20p, 1,5l świeżego mleka za 45p, jabłko za
    30-50p, kilogram mandarynek za 99p, 4kg pomarańczy za 2 funty.
    Chemia: dezodorant 1,5 - 3,5 funta. Perfumy od 5 funtów w górę, w zalezności od
    marki i pojemności, pasta do zębów 1-2 funty, proszek do prania 2-4 funty.
    To sa ceny z Sainsbury's, sieci sklepów, do których Polacy raczej nie chodzą.
    Polacy kupują w Asda, gdzie podobno jet najtaniej.
    Generalnie wszystko jest taniej niż w Polsce, więc jesli zarabiasz nawet 800
    funtów miesięcznie, stać cie na zaplacenie czynszu za mieszkanie i zostaje Ci
    kwota na normalne życie. Jak awansujesz, zaczynasz zarabiac coraz lepiej i
    zaczynasz sobie odkładać kasę lub kupujesz na kredyt mieszkanie. Male mieszkanie
    kosztuje w UK od 70 tys w gorę. Male, tzn. minimum jedna sypialna, lounge room
    i rzecz jasna kuchnia, kibelek i łazienka. Rata kosztuje Cie mniej więcej tyle,
    ile placiłaś za wynajem takiego samego mieszkania. Jednak żeby uzyskać kredyt,
    musisz spelnic kilka warunków, na podobnych zasadach co w Polsce, tylko że tutaj
    nikt Cie nie traktuje jak złodzieja, co w polskich bankach jest normą.
    Te i inne rzeczy sprawiaja, że możesz tutaj zyć godnie a jak jestes pracowita i
    dobrze poznasz angielski, szybko podniesiesz standard swojej egzystencji.
    Samochód nie jest żadnym luksusem i możesz go sobie kupić juz po pierwszej
    wyplacie. Rzecz jasna nie będzie to nic nadzwyczajnego, ale przecież będzie Ci
    on potrzebny tylko do tego, żeby szybciej dojechac do pracy i nie targać zakupów
    w siatkach.

    Powiedz mi, na co Cie stać w Polsce, jesli nie mieszkasz z rodzicami? Kończysz
    studia i dobrze jak znajdziesz jakąś pracę. Ale nawet jeśli ją znajdziesz i
    postanowisz sie usamodzielnić, z czego oplacisz wynajem mieszkania? Nawet jeśli
    będzie to polska kawalerka z jednym pokojem i kuchnia. Wydaje mi sie, że
    1000,-zl to za malo na takie mieszkanko w stolicy.

    Możesz mi wierzyć, tych dwóch swiatów nie da sie porównać. Mieszkalem w Polsce
    45. Od roku mieszkam w UK i nie wrócę do Polski, nie ma po co. Dość tego
    dziadowania i walki o przetrwanie. Czas na godne życie, ktorego w mojej
    ojczyźnie nie zaznaje wiekszość obywateli.
  • anna-dark 18.06.06, 14:23
    Studentka UW a głupia jak but...
    Jak nie wiesz gdzie tanio i dobrze zjeść w Londynie - to twoja strata. Ponadto już od paru lat mnóstwo Polek robi zakupy ciuchów, butów i kosmetyków na Oxford Street (chociażby) bo jest zdecydowanie lepiej i taniej niż w Warszawie!

    Gość portalu: studentka UW napisał(a):

    > to wytlumacz mi dlaczego w Polsce w zwyklej przyzwoitej restauracji ( jedna z
    > tych gdzie kadra zarzadzajaca wpada na lancz) za 3 daniowy obiad place ok 25
    > zl a w UK w lokalu tej klasy placilam ok 20 funtow? dla mnie od
    > ceny "skorzanych butow" wazniejsza jest cena chleba bo od niego a nie
    > wyczepistych trzewikow sie wszytsko zaczyna;)
  • Gość: hm IP: *.www-cache.demon.co.uk 26.06.06, 14:50
    Hm. Jakas tania ta przyzwoita restauracja( gdzie kadra zarzadzajaca wpada
    na "lancz")w UK. Za 20 funtow nie zjesz trzech dan. Chyba, ze mialas na mysli
    inne miasto niz Londyn.
    A inne restauracje, ktorych menadzerowie nie odwiedzaja, nie sa juz przyzwoite?
    Co to sie porobilo w tej Wawie;-)
  • Gość: Mwaruwari IP: *.autocom.pl 14.06.06, 01:33
    > Wszystko to nominalnie jest okolo 5 razy tansze niz w Polsce.

    Uściślijmy tylko, że w relacji do zarobków. Natomiast perfumy, ubrania na
    wyprzedażach, w outletach, na przecenach, są tańsze nawet te 3-5 razy od cen w
    Polsce.
  • eeela 14.06.06, 01:34
    > Uściślijmy tylko, że w relacji do zarobków.

    Napisalam - nominalnie.

    --
    Daj sie ugryzc
  • Gość: K IP: 205.228.74.* 15.06.06, 17:01
    Nominalnie w Anglii wiele rzeczy jest drozszych (eg jedzenie). Na pewno nizsze
    ceny sa REALNIE (czyli w odniesieniu do zarobkow).
  • eeela 16.06.06, 15:57
    Nie jestem ekonomista, moglam sie wiec mylic, ale zawsze sadzilam, ze wlasnie
    realnie sa drozsze - bo tak jest w rzeczywistosci. Nominalnie - bo nomina notae
    sa w UK nizsze. Tak mi sie wydawalo, ze jest logicznie.

    --
    Daj sie ugryzc
  • Gość: bambi7 IP: *.csk.pl 25.06.06, 16:12
    > Aparatu cyfrowego. Lodowki. Laptopa. Piwa w pubie.
    > Nie znasz?
    > No, ja sie tego spodziewam. Gdybys znala, nie gadalabys takich nonsensow ;-P
    > Wszystko to nominalnie jest okolo 5 razy tansze niz w Polsce.

    to moze otworzymy firme importujacą te 5x tańsze rzeczy do Polski?? śmiech.....
    gdyby takie ceny były faktycznie, to ludzie by pracowali na własny rachunek
    sprzedając sprzęt w takich cenach

    jedyne wytłumaczenie jest takie, że ceny aparatów/laptopów w UK, o których
    napisałaś zaczynają się powyżej 2000 funtów (ale tego sie w Polsce nie sprzeda,
    bo kto kupi laptop za 12000zł? garstka ludzi)

    ogólnie zmierzam do tego, ze faktycznie sa kilka razy tańsze sprzęty w UK -
    tyle że dotyczy to dóbr LUKSUSOWYCH (w Niemczech Mercedes klasy A też jest
    tańszy niz w Polsce o jakieś 80000zł - tyle że kogo u nas stac na taką promocję)
  • Gość: Mwaruwari IP: *.autocom.pl 14.06.06, 01:30
    Robiono tu nie raz wyliczenia na co można sobie pozwolić za 2000 funtów w UK, a
    na co za 2000 zł w Polsce. Nie wdając się w szczegóły należy stwierdzić, że były
    one dla "mocy" złotówek delikatnie mówiąc miażdzące.

    PS Mam nadzieję, że nie studiujesz ani psychologii, ani ekonomii, bo sądząc po
    tym co piszesz, ciężko Ci może być w jednym lub w drugim z tych sektorów :)
  • Gość: studentkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 01:34
    pociesze sie,ze studiuje filologie angielska...dzieki czemu moj polski nie jest
    juz tak dobry jak kiedys co niestety widac w postach i nad czym musze
    popracowac;)
  • eeela 14.06.06, 01:39
    A jednak prowokator/ka :-D


    --
    Daj sie ugryzc
  • Gość: Mwaruwari IP: *.autocom.pl 14.06.06, 01:39
    A masz tam może zajęcia z dr hab o inicjałach A.K, autorem wielu słowników,
    mającym chyba wiele wspólnego ze stroną ling.pl ?
  • Gość: studentkauW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 01:46
    jesli chodzi Ci o Pania ktorej nazwisko kojarzy sie z wyrazem milosc to tak ale
    wole sie nie zdradzac bo jeszce mnie objedziesz jako wstretna prowokatorke co
    sieje trucizne na forum-rozumiem,ze ja znasz osobiscie albo sama jestes po UW?;)
  • Gość: Mwaruwari IP: *.autocom.pl 14.06.06, 01:52
    > jesli chodzi Ci o Pania ktorej nazwisko kojarzy sie z wyrazem milosc to tak ale
    >
    > wole sie nie zdradzac bo jeszce mnie objedziesz jako wstretna prowokatorke co
    > sieje trucizne na forum-rozumiem,ze ja znasz osobiscie albo sama jestes po UW?;
    > )

    Ja jestem mężczyzną. Nie widać tego po moim toku rozumowania i stylu pisania :) ?

    Chodzi mi o Pana o takich inicjałach, nie o Panią. Jego nazwisko nie ma nic
    wspólnego z miłościa (nie nazywa się więc ani Kochański, ani Kochaliński, choć
    kopńczy się też na -ski :) ).

    Nie znam go osobiście i nie jestem po UW. Z Warszawą mam niewiele wspólnego.
    Byłem tam kilka razy na szkoleniach, na dwóch koncertach i kiedy grałem w
    Milionerach. No i jeszcze kilka razy, ale to już w sprawach innego rodzaju :).
  • Gość: studentkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 01:55
    HAHAHA:)
  • Gość: Mwaruwari IP: *.autocom.pl 14.06.06, 01:57
    > HAHAHA:)

    A co w tym, co napisałem, było aż tak śmiesznego ???
  • Gość: studntkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 01:59
    styl, z przymruzenie oka ( milionerzy):P
  • Gość: Mwaruwari IP: *.autocom.pl 14.06.06, 02:03
    > styl, z przymruzenie oka ( milionerzy):P

    Zupełnie nie rozumiem.Wszystko tam było na poważnie, w szczególności pytanie o
    Pana A.K. na któe odpowiedź po prostu mnie ciekawi i to bynajniej nie z jakiejś
    niecheci do niego, czy czegoś w tym stylu. Byłem w Milionerach (bo co to była za
    sztuka tam się dostać?), których - mimo, że był to program TVN - nagrywano w TVP
    na Woronicza.
  • Gość: studentkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 02:05
    jej milionerzy-stare czasy, wujek jkiedys tez tam byl, usmiechnelam sie po
    przeczytaniiu postu i napisalam HAHA tyle:)
  • Gość: studentkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 01:44
    zauwaz, ze ja caly czas pisze z warszawskiej perspektywy , moze to zabrzmi
    brutalnie ale dla mnie ojczyzna to Warszawa , pozostala czesc kraju to dla
    mnie szara masa, cos z czym nie czuje sie zwiazana. Nie tylko ja tak mam ale
    wiekszosc ludzi wychowanych w warszawie Rzymie czy Rydze bo to ten typ panstwa
    gdzie miedzy stolica a reszta panstwa jest tak kolosalna roznica,z e ludzie
    przestaja miec wspolny mianownik ( fakt np w Niemczech sa miasta, ktore pod
    wzgledem rynku pracy stoja na rowni z Berlinem-mam nadzieje,ze i tak bedzie u
    nas) Tak wiec ja zastanawiam sie co kim sa ludzie zarabiajacy min.srednia
    krajowa i mieszkajacych w Warszawie, ktorzy zamieniaja to na mycie garow za
    1000 funtow...jak bym miala biedowac w taich Suwalkach to bym wyjechala ( a az
    tak glupia zeby problemu zenujacych plac w -jak to nazwaly media- Polsce B nie
    znac to nie jestem bo obecnie polowa moih znajomych to studenci przyjezdni i
    czasem o tym gadamy tzn oni wyjasniaja czemu za wszelka cene chca zostac w
    wawie)
  • eeela 14.06.06, 01:49
    Droga studentko UW (o ile tylko nia jestes),
    Po twoich wypowiedziach latwo zgadnac, ze studentka jestes swiezo upieczona.
    Niewiele jeszcze wiesz o rynku pracy, rowniez w Wawie. Pensja 3000pln dla
    filologa angielskiego w Wawie to fucha, szczescie, fart, albo po prostu
    znajomosci. Pozostaje mi zyczyc, aby rynek pracy choc troche sie zmienil na
    lepsze, zanim ukonczysz studia, inaczej zycie samo wyjasni ci wszystkie te
    watpliwosci, ktorymi raczylas sie z nami podzielic.

    --
    Daj sie ugryzc
  • Gość: studentkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 01:53
    gdybym wszystko wiedziala o zyciu i rynku pracy to bym nie zadawala pytan na
    forum i nie oczekiwala odpowiedzi od odob z zyciowym bagazem doswiadczen, tak
    sie sklada,ze obracam sie w srodowisku filologow i zapewniam Cie ,ze jesli
    tylko jestes lektorem z odrobina smykalki to 3000 to zaden wyczyn, pol etatu w
    szkole+ lekcje angielskiego w firmach+ tlumaczenia
    tak ja jestem poczatkujaca studentka wiec daje tylko korki ale znajomi juz na 4
    roku potrafia, jesli potrzebuja, spokojnie 2000 wyciagnac
  • eeela 14.06.06, 01:54
    jesli
    > tylko jestes lektorem z odrobina smykalki to 3000 to zaden wyczyn, pol etatu w
    > szkole+ lekcje angielskiego w firmach+ tlumaczenia

    To ile sie razem tych etatow uzbiera? ;-)
    Ja wlasnie po to wyjechalam - zeby moc pracowac na jeden. I miec czas na
    cieszenie sie zyciem :-)

    --
    Daj sie ugryzc
  • Gość: studentkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 01:58
    no z tym sie zgodze czasu na zycie prywatne niewiele chyba ,ze jest sie dobrze
    zorganizowanym bo jak latasz jak pies z wywieszonym jezorem miedzy 3 miejscami
    pracy i sama sobie placisz ZUS ( z reguly zalatwiajac fikcyjne zatrudnienie u
    znajomych w firmie bo wtedy jest taniej niz za wlasna dzialanosc) to nigdy nie
    masz tego momentu,z e zamykasz drzwiczki i jestes juz "kasia" a nie wciaz "mgr
    kasia":P

    coz ja z moim wyksztalceniem bede mogla w UK chyba tylko myc gary lub
    wprowadzac dane do kompa tak wiec zostaje:P
  • ratpole 14.06.06, 07:18
    Gość portalu: studentkaUW napisał(a):
    > coz ja z moim wyksztalceniem bede mogla w UK chyba tylko myc gary lub
    > wprowadzac dane do kompa tak wiec zostaje:P

    I dzieki Bogu.
    Znajdziesz sie w ten sposob dziecko w najwlasciwszym dla siebie miejscu.
  • Gość: mehehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.06, 08:04
    Warszwa centrum Polski hehe dobre;)
    Wez sie dziewczyno rusz troche, obejrzyj taki Wrocław lub Poznań wtedy sie
    wypowiadaj na temat wyzszosc jednego miejsca nad drugim.
  • anna-dark 18.06.06, 14:42
    Ale mało ambitna baba...
    Niby po filologii - a gary chce myć...

    Gość portalu: studentkaUW napisał(a):

    > no z tym sie zgodze czasu na zycie prywatne niewiele chyba ,ze jest sie dobrze
    > zorganizowanym bo jak latasz jak pies z wywieszonym jezorem miedzy 3 miejscami
    > pracy i sama sobie placisz ZUS ( z reguly zalatwiajac fikcyjne zatrudnienie u
    > znajomych w firmie bo wtedy jest taniej niz za wlasna dzialanosc) to nigdy nie
    > masz tego momentu,z e zamykasz drzwiczki i jestes juz "kasia" a nie wciaz "mgr
    > kasia":P
    >
    > coz ja z moim wyksztalceniem bede mogla w UK chyba tylko myc gary lub
    > wprowadzac dane do kompa tak wiec zostaje:P
  • Gość: dsf IP: *.ipt.aol.com 14.06.06, 08:40
    a co to jest 2000zl ?

    po 10 latach pracy za 2000 na co bedzie cie stac?

    na fiata ?
  • Gość: choped IP: *.cable.ubr04.enfi.blueyonder.co.uk 15.06.06, 02:03
    tak potrafia:-) wlasnie najlepszy kolega przyjechal do mnie do uk bo byl
    nauczycielem angielskiego w szkole, stawka 1200 zl po trzech latach nauczania,
    super nie, a jak chcesz pracowac na 2 etaty to gratuluje, z takim zapalem to
    tylko do angli i nie bedziesz zarabiac 3000 zl tylko 20 000 zl miesiecznie choc
    bys robila kanapki, z dobra znajomoscia angileskiego czas bedzie ci weselej
    lecial bo z angolami bedziesz mogla sobie zartowac:-)

    a teraz na powaznie jak jestes na UW to nauczyciel angielkiego w moim collegu
    dostaje 20 funtow za godzine, i jest duzo miejsc bo to nie jest dla nich to
    zadowalajaca stawka. czyli okolo 19 000 zl pozdro
  • Gość: fan barcy IP: 212.6.236.* 14.06.06, 11:26
    Ha, ha, kolejna wtopa:

    > fakt np w Niemczech sa miasta, ktore pod wzgledem rynku pracy stoja na rowni z
    > Berlinem-mam nadzieje,ze i tak bedzie u nas

    Wiesz o czym mowisz? Obawiam sie, ze zarowno o warunkach pracy i zycia w
    Niemczech jak i w UK masz blade pojecie. W DE sa przynajmniej 3-4 duze miasta,
    gdzie z praca jest o wiele lepiej niz w Berlinie.
    Podstawowa umiejetnosc studenta to umiejetnosc korzystania ze zrodel. Gdybys
    poszukala przez 15 min. kilku informacji w internecie, to pewnie tego watku by
    nie bylo, a tak znowu tylko blablablabla.
  • Gość: Mwaruwari IP: *.autocom.pl 14.06.06, 11:43
    > Wiesz o czym mowisz? Obawiam sie, ze zarowno o warunkach pracy i zycia w
    > Niemczech jak i w UK masz blade pojecie. W DE sa przynajmniej 3-4 duze miasta,
    > gdzie z praca jest o wiele lepiej niz w Berlinie.

    ja myślę nawet, że jest takich miast więcej :).
  • Gość: Gosc IP: *.range86-137.btcentralplus.com 16.06.06, 18:05
    Calkowicie sie zgadzam!!!!!
  • Gość: hehe IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 14.06.06, 09:05
    Zejdz na ziemie i zdjemij ten klosz, pod ktorym siedzisz ;) Poza tym w Uk jest
    bardzo malo ludzi z Warszawy, raczej dominuja mniejsze miasta.
  • Gość: Xena IP: 82.153.102.* 14.06.06, 10:04
    O litosci! Kolejna prowokacja! A jesli nawet nie - to wciaz walkowanie tego
    samego tematu - nikt ci nie musi tutaj tlumaczyc krolewno czemu woli UK od
    Polski, bo ile ludzi tyle powodow. Troche o zyciu musisz jeszcze sie
    dowiedziec, zeby pewne rzeczy zrozumiec, ale to trzeba przezyc a nie wyczytac z
    ksiazek na uniwersytecie.
  • gajowy_marycha 14.06.06, 10:36
    wystarczy zajrzec np. na www.findaproperty.com/i sprawdzic w jakich
    'widelkach' miesci sie wynajecie 2-pokojowego mieszkania w Londynie zamiast
    zakladac kolejny niczemu i nikomu nie sluzacy watek.

    To dla 'studentki' to chyba nie powinno byc za trudne?
  • gajowy_marycha 14.06.06, 10:40
    >> moim zdanie 2000 zl w PL 2000 funtow w UK i nie dam sie nikomu zakrzyczec

    a po co mialby ktos krzyczec? mozesz nawet wierzyc, ze ziemia jest plaska,
    rodakom mieszkajacym w UK to zwisa. oni najlepiej wiedza jaka sile nabywcza maja
    2000 funtow, a jaka 2000 zl.
  • Gość: majkel IP: *.unknown.be.uu.net 14.06.06, 12:09
    pewnie nie pomyslalas ale czy nie wydaje ci sie ze ta super wielbiona przez
    ciebie warszawa w porownaniu z innymi stolicami europejskimi jak londek paris
    czy tam jakies inne to zapyziala zabita dehami dziura gdzie zasadniczo smierdzi
    kutasem wiec nie wyjezdzaj ze reszta polski to dziura bo z mojej perspektywy
    sama mieszkasz w dziurze zeby nie bylo to kiedys mieszkalem w poznaniu
  • kierunek_zachod 14.06.06, 12:12
    Widzisz, StudentkoUW, moim zdaniem faktycznie nie znasz zycia, chocby z tego
    powodu, ze Warszawa nie jest centrum swiata. Widac to najdobitniej, jesli
    spojrzy sie z pewnej odleglosci (i nie mowie tu o wycieczce szkolnej autokarem
    na zwiedzanie Londynu). Ty tej perspektywy oczywiscie nie masz i "zycie" znasz
    z gazet. Jesli kiedys pokusisz sie pisac prace magisterska, postaraj sie o
    szersze zrodla informacji.

    Ale do rzeczy - bedzie o liczbach i faktach.

    > fenomen nastepujacy- tlum Polakow wyjezdza chwalac sie jak to im jest teraz
    > cudownie i jaka to kraina mlekiem i miodem plynaca jest szanowne UK
    Nie czytasz ze zrozumieniem. Wielu ludzi wskazuje na to, co w UK jest lepsze
    niz w PL. "Niestety", w miare uplywu czasu widac tych pozytywow coraz wiecej.
    A "niestety" - bo to kiepsko swiadczy o naszym kraju.

    > to teraz pytanie-jezeli w najnowszym nr Polityki napisano,
    To jest wlasnie Twoja niewiedza w pelnej krasie. NIE znasz sytuacji na miejscu
    i NIE wiesz jakie sa ceny i standardy tutaj. Radze poszerzyc troche
    swoj "research" przed nastepnym pytaniem.

    > ze wynajecie przyzwoitego 2 pokojowego mieszkania w Londynie kosztuje 1200f
    Zalezy co uwazasz za "przyzwoite". Przyzwoity penthouse kosztuje £1,200
    TYGODNIOWO. Wszystko jest kwestia standardow, wiec nie pisz bzdur o cenach, o
    ktorych nie masz fiolkowego pojecia

    > wiekszosc naszych rodakow zarabia 1000 funtow miesiecznie ( w barach,
    > recepcjonistki) no w porywach 2000 to jak Wy mozecie mowic,ze Wam sie "dobrze
    > zyje" [...yada, yada, yada...] Kto mi wytlumaczy ten fenomen...?
    Kolejny blad w rozumowaniu. Nie odrozniasz emigranta (ktory przyjechal tu, aby
    prowadzic NORMALNE, wygodne zycie) od gastarbeitera (ktory chce uciulac jak
    najwiecej grosza przed powrotem). Bylo o tym wielokrotnie na forum - polecam
    przegladarke zanim palniesz kolejna glupote.

    > Moze ja nie znam
    > zycia bo mieszkam w dobrej dzielnicy Wawy gdzie jest mnostwo kafejek ze
    > stolami w ogrodkach gdzie ciagle widze te same osoby jedzace obiady, robiace
    > zakupy bez zaciskania pasa, mieszkajace w nowych blokach w min 3 pokojowych
    > mieszkaniach i jezdzace dobrymi samochodami...ale i ich dzieci gadaja o
    Buahahahaha - to mowi warszawianka "z dziada-pradziada", mieszkajaca cale zycie
    w dobrych dzielnicach Warszawy. To naprawde taki luksus miec 3 pokoje, samochod
    i jesc w knajpie ? Mamy najwyrazniej inne definicje "luksusu".
    Btw - widzisz wciaz te same osoby w kafejach, bo innych PO PROSTU na to nie
    stac. A to powod do smutku, nie do przechwalania sie.

    > ale jak ludzie, ktorzy zarabiaja w PL te srednia krajowa czyli 2000 moga
    wyjezdzac???
    A co to u diabla jest za pieniadz ta srednia krajowa 2,000PLN ??? Co sobie za
    to kupisz, bilet do Dubaju w jedna strone ? Nie rozsmieszaj mnie, za takie
    pieniadze moze i da sie przezyc, ale z olowkiem w zebach i wezem w kieszeni.

    > moim zdanie 2000 zl w PL = 2000 funtow w UK i nie dam sie nikomu zakrzyczec
    Kolejna bzdura. I nikt Cie nie chce zakrzykiwac - tylko uswiadomic.

    > tak wiec ktos kto w PL
    > dostawal 2000 pracujac w biurze a teraz dostaje 1000 funtow pracujac w barze
    > obniza nie tylko swoj status spoleczny ale i zawodowy....
    Znowu sie mylisz.
    Widzisz, bylo juz o tym wiele razy na tym forum. Cala zabawa polega na tym, ze
    tu sa duze szanse dla ludzi pracowitych i z glowa na karku, otwartych na nauke
    i inwestujacych w siebie. Takich szans w Polsce nie ma i obawiam sie, ze
    jeszcze dlugo nie bedzie. Jesli nawet ktos zaczyna od "zmywaka", ale
    rownoczesnie wie, dokad chce dojsc, robi tutaj studia albo dodatkowe kursy -
    szybko z tego zmywaka czmychnie. Tacy ludzie za pare lat beda o wiele wyzej w
    jakichkolwiek "hierarchiach" spolecznych czy zawodowych, niz Tobie sie snilo. I
    chwala im za to, ze chca wyrwac sie z marazmu i powalczyc o lepsze zycie.

    PS.
    > kurde pamietacie jak 15 lat temu
    > szampon head& shoulders rzucili i mama raz w tyg pozwalala uzyc a w inne dni
    > kazala myc polskim bo tanszy a teraz to to sie wala po lazience a zewszad
    > reklamy blagaja bys kupil i masz do wyboru do koloru…
    NIE pamietamy, bo nie bylismy nigdy w takiej sytuacji. Ale powiem Ci jedno -
    jesli mam czekac 15 lat na to, zeby w PL zrobilo sie normalniej, to dzieki
    wielkie. Szkoda 15 najpiekniejszych lat zycia spedzic w poczekalni.

    Uszanowanie

    --
    ... amen
  • pak76 14.06.06, 12:35
    Przejrzyj sobie to forum w poszukiwaniu odpowiedzi. Tu nie chodzi tylko o
    pieniadze.

    Wielu musialo zaczynac od zera - wynajmowanie lozka, nawet nie pokoju, czy
    przyslowiowy zmywak, ale w UK maja perspektywy, ktorych w Polsce nie mieli - w
    koncu dlatego wyjechali. Zanim bedziesz ich osadzala daj im 10 lat na
    osiedlenie i zaaklimatyzowanie sie.

    Oczywiscie sa tacy, ktorzy do konca beda pracowac na budowie, zmywaku, ale coz
    taki ich wybor/brak szczescia.
  • kierunek_zachod 14.06.06, 12:58
    > Oczywiscie sa tacy, ktorzy do konca beda pracowac na budowie, zmywaku, ale
    > coz taki ich wybor/brak szczescia.
    Dokladnie tak. Ale smiem twierdzic, ze w przytlaczajacej wiekszosci to sa ci
    sami ludzie, ktorzy w Polsce mieliby podobne "perspektywy". I nic w tym
    dziwnego, w koncu na budowie tez ktos musi pracowac.

    Natomiast tak jak Pak76 pisze - ci, ktorzy chca cos osiagnac, moga to spokojnie
    zrobic, BEZ powolywania sie na koneksje, BEZ koniecznosci bycia w ukladach, BEZ
    niczyich plecow ... Wystarczy ambicja i leb na karku.


    Aha - jeszcze do "sudentki" :
    Postaraj sie o grant na badania naukowe pt. "Mozliwosci i poziom zycia za place
    minimalna w Warszawie i Londynie". Jak skonczysz, prosze podziel sie na forum
    swoimi wnioskami z tych badan.

    --
    ... amen
  • ghrom 14.06.06, 18:56
    kierunek_zachod napisała:
    > Natomiast tak jak Pak76 pisze - ci, ktorzy chca cos osiagnac, moga to spokojnie
    > zrobic, BEZ powolywania sie na koneksje, BEZ koniecznosci bycia w ukladach, BEZ
    > niczyich plecow ... Wystarczy ambicja i leb na karku.

    Bzdura. Ja jestem smierdzacym leniem bez zadnych ambicji i jakos cos osiagam ;D

    > Aha - jeszcze do "sudentki" :
    > Postaraj sie o grant na badania naukowe pt. "Mozliwosci i poziom zycia za place
    > minimalna w Warszawie i Londynie". Jak skonczysz, prosze podziel sie na forum
    > swoimi wnioskami z tych badan.

    O minimalnej juz tu walkowalismy, niech zrobi o sredniej. Ale coz to slodkie studenciatko moze za
    wnioski wyciagnac, skoro dla niej swiat sie konczy na wyjsciu do restauracji 3 przystawkowej. Wysciub
    troche noska za warszawke, dowiedz sie ile pieniazkow kosztuja wakacje na Majorce, i czy sie
    zmiescisz raczej w 2000pln czy 2000gbp :P

    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • konstruktorka1 15.06.06, 10:03
    No wlasnie zapomnialam
    1200 zlotyza 2pokoje w Warszawie - nawet jak zarobisz te 3000 na reke co bez
    wyksztalcenia raczej 1000 to ile ci zostaje i na co
    A tak na dodatek - leki dla mojego dzicek za darmo, rahabilitacja za darmo nie
    po 1.5 roku czekania i szkola w ktorej codziennie sie pytaja co moga zrobic
    Warszawa 7 lat pracy < 1 rok pracy UK
    Pozdr
  • Gość: wroclawianin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.06, 12:38
    UW? To ten wiesniacki uniwersytet na wschodzie?
    Idz do boru z takim czyms;)
  • elaweybridge 14.06.06, 12:41
    > wynajecie przyzwoitego 2 pokojowego mieszkania w Londynie kosztuje 1200 funtow

    jak ktos chce mieszkac w City to tyle zaplaci...

    jesli dobrze sie rozejzysz 2 pokojowe (1 bedroom flat) mieszkanie wynajmiesz za
    700-800f w dobrej okolicy.

    za 800f wynajmiesz bez problemu przyzwoity 2 BED HOUSE (= 3 pokoje) z ogrodkiem
    (nie biore pod uwage Richmond i innych posh areas)


    --
    One day your life will flash before your eyes. Make it worth watching. :)

    ghrom.com/uk-londyn-faq.html
  • vierablu 14.06.06, 15:37
    > > wynajecie przyzwoitego 2 pokojowego mieszkania w Londynie kosztuje 1200 f
    > untow
    >
    > jak ktos chce mieszkac w City to tyle zaplaci...
    >
    > jesli dobrze sie rozejzysz 2 pokojowe (1 bedroom flat) mieszkanie wynajmiesz
    za
    > 700-800f w dobrej okolicy.
    >
    > za 800f wynajmiesz bez problemu przyzwoity 2 BED HOUSE (= 3 pokoje) z
    ogrodkiem
    > (nie biore pod uwage Richmond i innych posh areas)

    Ja jeszcze dodam rezultat pobieznego przeszukania ofert wynajmu w Warszawie (3
    pokoje) - ceny od 1.900 do 6.000, srednia (najczestsza) gdzies 2.500. Czyli
    wiecej niz srednia polska pensja netto.

    800-100 funtow za 3 pokoje w Londynie to znacznie mniej niz srednia angielska
    pensja netto, ktora wynosi jakies 1600 netto.

    Dyskusje uwazam za zamknieta :)
    --
    =^..^= vierablu
  • Gość: Jolka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.06, 15:12
    Ach,te refleksje i wybory młodych Polaków...Sama do nich należę.
    Za dwa tygodnie bronię tytuł magistra na filologii angielskiej UAM w Poznaniu.

    Otrzymałam propozycję pracy jako kelnerka w hotelu w Irlandii Płn.
    Praca ciężka,za minimalną stawkę na dobry początek,ale zarobić można tyle na
    tydzień ile zarabia tzw.pokolenie 1200.
    Na interview powiedziano mi,że z moim biegłym angielskim i wykształceniem
    śmiało mogę po jakimś czasie startować na recepcjonistkę,menagera hotelu.

    Pytanie brzmi:
    czy zacisnąć zęby i zatrudnić się w szkole państwowej za 700zł na
    rękę,dorabiając w prywatnej po godzinach i w weekendy,nie mając chwili oddechu
    dla siebie,
    czy jechać do równie cięzkiej pracy,ale za to godziwie wynagradzanej,z otwartą
    drogą awansu,gdzie po 8 godzinach można korzystać z życia,nie martwiąc się co
    do gara włożyć i na co mi starczy,a na co nie?

    Przychylam się do tej drugiej opcji.

  • Gość: studentkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 15:23
    wydaje mis ie,ze kelenrka w Irl. nie pracuje 8 h np. 10-18 tylko ma
    porozwalane po calym dniu bo kelnerce z PL dadza na poczatek gorszy plan niz
    miejscowym-to tak na marginesie z dooswiadczenia moich kolezanek ze studiow.
    ktore w wakacje pracowaly

    Dziekuje wszystkim za wypowiedzi, z lawiny belkotu i uszczypliwych uwag dalo
    sie wylowic kilka ciekawych informacji, to ciekawe,ze osoby mieszkajace w UK
    faktycznie mowia,ze to kraj mozliwosci bez ukladzikow bo mi sie zawsze
    wydawalo,ze Brytyjczycy maja swoj niepisany sysytem kast ( ostatnio byly
    przeprowadzane jakies badania i podobno dzieci z klas robotniczych w UK maja
    nadtrudniej jeseli chodzi o awans spoleczny, porownywano cala UE)
    Moze i ja skusze sie i pojade na zmywak+ uzupelniajace studia w UK ( tylko
    nawet po ich anglistyce nie sadze bym mogla dostac lepsza prace niz nuda w
    kiepskim biurze bo przeciez anglistyka to szkola albo media a w mediach jednak
    trzeba byc nativem)pozdrawiam, z nienajgorszej jednak mowcie co chcecie
    Warszawy...

    aha jeszce odp dot luksusu- nie 3 pokoje i luz finansowy typu knajpy to nie
    ejst dla mnie luksus ale powyzsze plus szanowana spolecznie praca to cos czego
    bym za nic nie zostawila dla duzej kasy i upokorzen przy zeskrobywaniu sosu z
    talerzy w UK.
    pozdro
  • pak76 14.06.06, 15:36
    No coz anglistyka, nie bardzo Ci pomoze w Anglii. W nastepnym zyciu sugeruje
    IT, mozna sie przeniesc na takie samo, albo nawet lepsze stanowisko i "zmywaka"
    nie trzeba ogladac...
  • Gość: studentkaUW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 15:40
    dokladnie:) no coz jednak wiekszosc moich kolezanek po anglistyce ma facetow z
    Politechniki wlasnie IT czy jakas inzynieria srodowiska tak wiec jakos sie to
    kreci, poza tym po anglistyce mam wieksze szanse na meza z Uk niz ktos kto zna
    tylko pares low po ang;) lol
  • pak76 14.06.06, 15:43
    >kreci, poza tym po anglistyce mam wieksze szanse na meza z Uk niz ktos kto zna
    >tylko pares low po ang;) lol

    Bardzo dobra strategia na zycie. Obecnie Anglicy jezdza do Rosji, Tajlandii,
    etc po zony. Moze czas to zmienic i wysylac ich do Polski?! Kumplom bardzo sie
    Polki podobaja i znam pare historii, jak to jedno polsko-angielskie wesele w
    Polsce prowadzilo do nastepnego... ;-)

  • anna-dark 18.06.06, 20:09
    Typowe "myślenie kroczem", nie głową...


    Gość portalu: studentkaUW napisał(a):

    > dokladnie:) no coz jednak wiekszosc moich kolezanek po anglistyce ma facetow z
    > Politechniki wlasnie IT czy jakas inzynieria srodowiska tak wiec jakos sie to
    > kreci, poza tym po anglistyce mam wieksze szanse na meza z Uk niz ktos kto zna
    > tylko pares low po ang;) lol
  • konstruktorka1 19.06.06, 13:32
    Tak sie sklada ze znam taka jedna po Anglistyce ktora sie dogadala z jednym z
    UK ale zona nie zostala bo miala mniej wiecej to samo we lbie co ty
    Jakos po miesiacu sie zorientowal ze nie tyko czlowiek dupa zyje
    No i lepiej by bylo zeby nic nie mowila

    :)

    Gość portalu: studentkaUW napisał(a):

    > dokladnie:) no coz jednak wiekszosc moich kolezanek po anglistyce ma facetow
    z
    > Politechniki wlasnie IT czy jakas inzynieria srodowiska tak wiec jakos sie to
    > kreci, poza tym po anglistyce mam wieksze szanse na meza z Uk niz ktos kto
    zna
    > tylko pares low po ang;) lol
  • Gość: studentka UW IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.06.06, 15:45
    a co innego moze robic kobieta? nosic cegly na budowie? mysle ze kobieta bez
    potrzebnych w Uk kwalifikacji moze zmywac, kelnerowac, sprzatac ew opiekowac
    sie dziecmi
  • Gość: Mwaruwari IP: *.autocom.pl 14.06.06, 15:52
    Cóż, jeśli w głowie masz tylko taki schemat jak "skończyć studia -> iść do pracy
    -> zaarabiac pieniadze -> troche sie rozerwac -> niewiele poza tym", to nie
    pozostaje Ci nic innego jak tak zrobić. Albo dać ogłoszenie matrymonialne na
    pobliską politechnikę wzorem koleżanek.
  • kerryman 14.06.06, 16:01
    zadnej wyobrazni. czego oni tam ucza na UW?
    moze pracowac w call center, sklepie, opiekowac sie dziecmi. moze pracowac jako
    data entry clerk, w fabryce na tasmie produkcyjnej albo przy kontroli jakosci.
    poznalem tu polke ktora pracowala w tartaku (hehehe). moze zrobic sobie na
    miejscu kurs czegokolwiek i zaczac kariere w prawie jakiejkolwiek branzy, moze
    od najnizszych stawek i chocby ulamka etatu ale zawsze.
    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then. That's right, guns that fire shot
  • konstruktorka1 14.06.06, 18:42
    Polka moze byc inzynierem budowlanym i placic za dom 3 pokojowy 475£
  • Gość: Pat&Co IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.06, 19:34
    wybacz, ale co kobieta bez kwalifikacji moze robic w wawie? roznosic ulotki czy
    kelnerowac. Jesli liczysz ze jest jakis kraj na swiecie gdzie nie trzeba nic
    wiedziec zeby dostac dobrze platna posade, to masz zbytnio rozwinieta wyobraznie.
  • Gość: bristl IP: 87.242.141.* 18.06.06, 05:50
    I tu sie mylisz. Kobiety Polki oprócz tego co napisalaś, pracują w Anglii jako
    opiekunki ludzi starszych, pielęgniarki, kierowcy autobusów, sprzedawczynie,
    asystentki managerów, managerowie, pracownice biurowe (agencje pracy,
    nieruchomości itp.), księgowe, nauczycielki, lekarze itd. Wykonuja podobne
    zawody co i w Polsce. Wszystko zależy od ich wyksztalcenia i znajomości języka.
    Jestem pewien, że Ty po swoich studiach, spokojnie bys znalazla posadę
    nauczycielki z minimalną pensją 20K rocznie, dzięki której wiodła byś niczym
    nie zmącone życie, nie narażając swoich rodziców na wydatki, związane ze swoich
    wchodzeniem w dorosłe życie.
  • ghrom 14.06.06, 19:01
    Kto jej kaze to pal licho, dlaczego tak sie uparla, ze to jest upokarzajace :P
    Nastepna ktorej sie wydaje, ze fizol to nie czlowiek ;D
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • vierablu 14.06.06, 15:44
    Studentka napisala:
    > nasza gospodarka galopuje do przodu ( kurde pamietacie jak 15 lat temu
    > szampon head& shoulders rzucili i mama raz w tyg pozwalala uzyc a w inne dni
    > kazala myc polskim bo tanszy a teraz to to sie wala po lazience a zewszad
    > reklamy blagaja bys kupil i masz do wyboru do koloru...)

    Studentko, ja sadze, ze tak czy owak szampon H&S jest i byl 15 lat temu
    nieodpowiedni dla kilkuletnich dzieci.

    --
    =^..^= vierablu
  • ghrom 14.06.06, 19:04
    A coz to niby w nim nieodpowiedniego? :O
    Chyba za duzo glupich reklam ogladasz ;]
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • Gość: palejo IP: *.server.ntli.net 14.06.06, 21:31
    A mi sie podoba ten argument o galopujacej gospodarce, wyciagniety na podstawie
    mnogosci szamponow. Jest taki...radosny:)
    pozdro
  • Gość: hmmm IP: 81.219.27.* 15.06.06, 00:54
    no jak ty widzisz siebie po anglistyce tylko na zmywaku itp to ci wspolczuje
    inwencji tworczej
  • Gość: me IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 15.06.06, 11:59
    jesli mieszka sie nie w londynie a gdzies poza nim w mniejszym miescie mozna
    zyc o wiele lepiej a i do londynu gdy sie chce mozna tez pojechac ja np
    mieszkam w centralnej anglii zarabiam calkiem dobrze bo okolo 1300 (+overtime)
    miesiacznie a do tego jestem tu z mezem wiec mamy podwojna pensjie na wydatki ,
    mieszkanie one bedroom flat w ladnej dzielnicy i super stanie kosztuje okolo
    400 f z rachunkami miasteczko tak male ze do pracy chodzimy spacerkiem 15 min
    wiec jak dla mnie bomba. A w londynie nie sadze by wiekszosc wynajmowala domki
    poprostu gniezdza sie w duble roomach i egzystuja(wiem bo sama kiedys tak
    mieszkalam).pozdrawiam
  • Gość: do studentkiUW IP: *.server.ntli.net 15.06.06, 16:38
    a ja mysle ze studentka to rasowa dziewica ktora nie zaznala prawdziwego zycia
    ktora rodzice utrzymuja i wpajaja glupoty.niestety ale wiekszosc moich
    znajomych poprostu bzikuje bedac na studiach-mysla ze sa kims jak powiedza na
    wstepie ze studiuje na takim czy siakim uniwerku,niestety raczej mnie to
    negatywnie nastawia do ludzi z podniesiona glowa(za wysoko)mieszkalem z
    ``uczonymi`` parka studentow-jedno i drugie nic nie potrafilo zrobic-ona jemu
    obiadu,owszem byly proby ale mizerne,a on zawsze zmeczony po 8 godzinnej zmianie
    w sklepie obuwniczym,o posprzataniu po sobie juz nie wspomne-brudasy jakich
    malo...ale nie wszyscy sa tacy,duzo znajomych zachowuje sie tak jak
    dotychczas-oni wiedza ze studia to zadna renoma tylklo koniecznosc w
    dzisiejszych popierfakingdolonych czsach,bez ``papierka`` nic nie zrobisz takie
    realia...
  • juniorbristol 16.06.06, 18:35
    a ja mysle ze moj poprzednik zamiast rzeczowych argumentow najechal na
    dziewczyne ktora ma poniekad racje. mieszkam w Bristolu, tu jest troche taniej
    niz w Londynie, ale za samodzielne 2 pokoje tez trzeba dac przynajmniej 600.
    dlatego od roku mieszkamy w 5 osob, tak jest fajnie, jak na koloniach. z tym ze
    mamy po 20 kilka lat i to juz nie jest takie zabawne. nie oszczedzamy na zarciu
    i wyjsciach przez co przez sasiadow jestesmy odbierani jako zjawisko i obiboki,
    chociaz oboje tyramy sprawiedliwe 8 godzin. nie podoba mi sie ze ktos nie umie
    i nie chce sie przyznac ze zycie na kupie nie jest cool, jak juz wyjechal to
    wszystko jest ekstra...
  • Gość: aneczka IP: *.bulldogdsl.com 16.06.06, 19:18
    jak narrow thinking trzeba byc by tak mowic....jak ty mowisz, chociaz okay
    zgodze sie z jakimis pojedynczymi wyrazami z tej wypowiedzi...i od razu mowie,,
    ze jesli kupujesz czy wynajmujesz 2 pokojowe mieszkanie to tka naprawde jest
    ono 3 pokojowe, bo trzeci room to living room i wtedy to kosztuje pomiedzy 200-
    250£ na tydzien za przyzwoity 2 bedroom flat tygodniowo,czyli wyjdzie jakies
    ponad 1000£, ale wiadomo przeciez ze bedzie wtedy wynajmowal to nie jeden
    osobnik, ale na przyklad dwie osoby czy nawet 2 pary, oczywiscie po ty by
    oszczedzic na wydawaniu za mieszkanie...
    a jesli juz mialaby jedna osoba byc taka wygodna by miec 2 bedroom flat, no to
    pewnie wykonuje prace nie tyle co manager'a ale directora...
    ogolnie tak, mieszkania sa tu drogie, dlatego czesto Polacy decyduja sie
    wynajmowac tylko pokoj by zmniejszyc wydatki do minimalnych...
    to troche przykre....ale nie tylko Polacy ale i inni imigranci tak robia,a bywa
    i tak ze mieszka 4 osoby w jednym pokoju.....na szczescie prawo co do tego sie
    zmienilo i zabrania okupywania jednego pomieszczenia przez wiecej niz...osob...
  • Gość: Olcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.06, 19:51
    Jeśli ktos mieszka w Londynie to może tyle płacić,tzn jest to mozliwe. Ja
    natomiast mieszkam w Bradford, płace Ł240 na miesiąc za mały, umeblowany domek
    z ogródkiem i jest mi tu całkiem fajnie. Razem z moim narzeczonym mamy ponad
    Ł2000 miesiecznie dochodu (ja jestem tu sekretarka, a on rehabilitantem).
    Uwierz mi że jako nauczycielka angielskiego (bo taki jest moj zawod) w Polsce
    nie zarobilabytm nawet polowy z tego, nie wspomnę juz on moim facecie.
  • Gość: kalosz IP: *.114.3.221.bbplus.thn-ag1.dyn.plus.net 25.06.06, 02:03
    Studentko UW,
    Jestes glupia kretynka, ktora nie ma pojecia o czym pisze; zarowno o Warszawie
    (jakies luksusowe dzielnice z restauracjami i ogrodkami ???) jak i o emigracji.
    Kazda twoja wypowiedz obnaza glebie twojej glupoty. Ale nie zaskakuje mnie to,
    bo wiem, jak bardzo przez ostatnie pare lat spadl poziom ksztalcenia na
    wyzszych uczelniach, ktory jest zreszta dopasowany to poziomu ludzi z malcyh
    miasteczek dla ktorych Warszawa to caly swiat.
  • Gość: coconut IP: *.range86-129.btcentralplus.com 25.06.06, 02:14
    Jak ktos zarabia w UK 1000 funtow to nie ma rewelacji. Chyba ze tylko pracuje i
    siedzi w domu, wtedy odlozy kase.
    Jesli chce normalnie zyc,isc do restauracji od czasu do czasu, kino,
    ciuchy,ksiazka itd, to zostanie niewiele albo nic.
    Ale dla kogos kto w Polsce zarabial 800 zl na bank sytuacja sie poprawi.
  • Gość: YOGI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.06, 03:59
    Kochana,
    ja rodowity 'warszawsiak' po 6 miesiacach pobytu w UK stwierdzam: oplaca sie tu
    byc jak masz stala prace za ok.tysiac funtow miesiecznie z czego 1 polowe
    wydajesz, a drugą odkladasz czyli jestes do przodu kazdego miesiaca circa
    3000zl. W W-ie nie bylo to takie proste i uwazam ze nie jest. Owszem, wiem
    gdzie bez problemu dostac prace za 6zl/h brutto czyli 5 na rękę, ale to jest po
    prostu ZA_MAŁO. A perspektyw na prace z wynagrodzeniem wyzszym niz 2,5 tys. zl
    na start na pewno dla siebie nie widzialem. Teraz po 6 miesiacach jestem w domu
    na trzydniowym pobycie, stwierdzam, ze wlasciwie to nic sie nie zmienilo i
    wracam z poczuciem dobrze dokonanego wyboru spowrotem na Wyspy.
  • Gość: gospodyni domowa IP: 213.78.127.* 25.06.06, 07:15

    • Re: 1200 funtow za 2pokoje w Londynie-wytlumaczci IP: 87.242.141.*
    Gość: bristl 18.06.06, 05:20 + odpowiedz


    >juz Ci mówię,
    >bochenek pokrojonego białego pieczywa kosztuje w sieci Sainsbury's 28p. sa
    >droższe za 40-50p i wymyslne z różnymi dodatkami w cenie do 1 funta.
    duzy bochenek świeżego polskiego chleba koszuje w prywatnej piekarni 1,5 funta.
    Nie są to, jak widzisz kosmiczne ceny.
    Dalej, kupuję puszke Coca Coli za 20p, 1,5l świeżego mleka za 45p, jabłko za
    30-50p, kilogram mandarynek za 99p, 4kg pomarańczy za 2 funty.
    Chemia: dezodorant 1,5 - 3,5 funta. Perfumy od 5 funtów w górę, w zalezności od
    marki i pojemności, pasta do zębów 1-2 funty, proszek do prania 2-4 funty.
    To sa ceny z Sainsbury's, sieci sklepów, do których Polacy raczej nie chodzą.
    >Polacy kupują w Asda, gdzie podobno jet najtaniej.


    No to my chyba do innego Sainsbury'ego chodzimy, bo w moim puszka Coca-coli
    (nie supermarketowej) kosztuje 32p, litr (a dokladnie 2 pinty) a nie poltora
    mleka kosztuje 49p, mandarynek dobrych latem nie ma wiec kupuje np. truskawki
    pudelko 454g £1.49. A 'perfumy' po 5 funtow to sie nazywaja dekalony. Moze twoj
    Sainsbury nazywa sie Lidl?


    Male mieszkanie
    kosztuje w UK od 70 tys w gorę. Male, tzn. minimum jedna sypialna, lounge room
    i rzecz jasna kuchnia, kibelek i łazienka. Rata kosztuje Cie mniej więcej tyle,
    ile placiłaś za wynajem takiego samego mieszkania. Jednak żeby uzyskać kredyt,
    musisz spelnic kilka warunków, na podobnych zasadach co w Polsce, tylko że tutaj
    nikt Cie nie traktuje jak złodzieja, co w polskich bankach jest normą.


    Mieszkanie za 70 tysiecy?, hmm to chyba jakies ex-council albo przerobka gdzie
    podzielono domek na klitki. W nowym budownictwie nie znajdziesz nic takiego
    ponizej 100tysiecy. A zeby uzyskac pozyczke na tyle to musisz miec gross dochod
    na jedna osobe ok £30k rocznie. No i jeszcze nie zapomnij ze z jakies 10%
    wartosci depozytu, bo banki niechetnie daja pozyczki 100%. Do rat do splat
    pozyczki dolicz sobie ubezpieczenie budowlane, ubezpieczenie od kradziezy,
    ubezpieczenie na zycie ktore sa warunkiem pozyczki. A potem do tego council
    tax, i wszystkie rachunki.





    Samochód nie jest żadnym luksusem i możesz go sobie kupić juz po pierwszej
    wyplacie. Rzecz jasna nie będzie to nic nadzwyczajnego, ale przecież będzie Ci
    on potrzebny tylko do tego, żeby szybciej dojechac do pracy i nie targać zakupów
    w siatkach.


    Samochod ktory ci sie nie rozwali i przejdzie nastepne MOT po pierwszej
    wyplacie? Niech ci bedzie, a benzynka, a ubezpieczenie, a road tax? A parkingi
    jak juz sobie do pracy samochodzikiem dojedziesz? Tylko jak sie popatrzy po
    Polsce to jakos nikt gratem nie chce jezdzic z zalozenia ze tylko potrzebny na
    dojazdy do pracy i po zakupy, w Polsce to sie chce miec nowke.


    >Jeśli ktos mieszka w Londynie to może tyle płacić,tzn jest to mozliwe. Ja
    >natomiast mieszkam w Bradford, płace Ł240 na miesiąc za mały, umeblowany domek
    >z ogródkiem i jest mi tu całkiem fajnie. Razem z moim narzeczonym mamy ponad
    >Ł2000 miesiecznie dochodu (ja jestem tu sekretarka, a on rehabilitantem).


    Tak sie sklada ze ja mieszkam niedaleko Bradford i wyobrazam sobie w jakiej
    pieknej dzielnicy moze byc maly domek z ogodkiem za 240 funtow miesiecznie. A
    szkoly dla dzieci to w tej okolicy tez takie wspaniale? I sasiedzi chodza
    ubrani po europejsku?

    A maz to jaki rehabilitant? Czyli physio? I w szpitalu pracuje? Bo jesli tak to
    on sam powinien zarabiac £2000 miesiecznie. Cos tu sie nie zgadza.


    Nie chce mi sie juz szukac w 100postach powyzej zeby zacytowac tego polglowka
    ktory na Warszawe najezdza. Pojedz chlopie poogladaj a potem porownaj do
    takiego Bradford czy Bristolu, Liverpoolu, Manchesteru i innych.

    Zafascynowala was kasa ktora jeszcze przeliczacie na zlotowki, dorobcie sie
    dzieci - znajdzcie dla nich dobra szkole, coby sie dzieci potem mogly na dobry
    uniwersytet dostac. Doznajcie 'wspanialej' sluzby zdrowia i niech wreszcie ktos
    napisze ze co drugi dzien bez zaproszenia wpada do swoich przyjaciol anglikow
    na herbatke.
  • Gość: dd IP: *.ipt.aol.com 25.06.06, 11:40
    A zeby uzyskac pozyczke na tyle to musisz miec gross dochod
    na jedna osobe ok £30k rocznie. No i jeszcze nie zapomnij ze z jakies 10%
    wartosci depozytu, bo banki niechetnie daja pozyczki 100%

    ----------------
    wystarczy zarobic okolo 20 tys na rok zeby dostac kredyt na 100k lub po 15k
    jesli bierze sie kredyt z kims
  • Gość: Bzdury bzdury... IP: *.lukman.pl / *.lukman.pl 25.06.06, 07:53
    W UK meczysz sie 5 lat wracasz do Polski i masz mieszkanie a w Polsce przy
    zarobku co masz 2000? pokaż mi prace gdzie zarobisz 2000 to ja chcetnie sie
    podejmę...to po pierwsze. Zresztą chodzi o przyszłość i tyle. Sama praca w UK to
    nie to wszystko. Człowieku eleganckie żeycie w Warszawce może znudzić, może nie
    miezkam w apartamencie i nie mam fury, ale jestem w Wawie rok i chiaruje bo
    tylko tak można nazwać prace po 13 godzin za 1000 miesiecznie... Jeśli widzisz
    jakieś perespektywy to rozwiń przede mną wizje przyszłości w polsce, bo sorry ja
    niec nie moge dobrego zobaczyć....
  • Gość: majkel IP: 87.192.93.* 25.06.06, 12:11
  • Gość: Zenek IP: *.bulldogdsl.com 25.06.06, 12:31
    Słuchaj Studentka UW, chcesz tylko argumentów ekonomicznych, ode mnie ich nie
    dostaniesz. Przyjmij do wiadomości, że wielu wyjechało nie "za chlebem" a z
    innych powodów. A "mordy", które przywołujesz w swoim poście nie są powodem
    najpośledniejszym. Ja na przykład wyjechałem po to żeby sobie móc na żywo
    oglądać tytanów rocka i gwiazdy jazzu. Też nie najmniejszej wagi powód do
    wyjazdu. Dorobiłem się w Polsce wszystkiego co można uważać za standard,
    mieszkania, samochodu i "prestiżowej" pracy. Porzuciłem to bez żalu.
    Tak się składa, że to głównie młode koty przeliczają życie na kasę. Trochę
    Studentka UW pożyjesz i zmienisz sposób myślenia.
  • Gość: gospodyni_domowa IP: 213.78.122.* 25.06.06, 13:56
    dd napisal:
    ----------------
    >wystarczy zarobic okolo 20 tys na rok zeby dostac kredyt na 100k lub po 15k
    >jesli bierze sie kredyt z kims


    prosze powiedziec w jakim banku lub building society daja pozyczke na takich
    warunkach, bo ja nie moge takiej oferty nigdzie znalezc

    dzieki z gory
  • Gość: majkel IP: 87.192.93.* 25.06.06, 14:43
    Nie chce mi sie juz szukac w 100postach powyzej zeby zacytowac tego polglowka
    ktory na Warszawe najezdza. Pojedz chlopie poogladaj a potem porownaj do
    takiego Bradford czy Bristolu, Liverpoolu, Manchesteru i innych.

    nikt nie najezdza oraniczona umyslowo gospodyni_domowa bez umiejetnosci czytania
    textu pisanego i wyciagania jakihkolwiek wnioskow
    skoro warszawa mieni sie byc "stolyca" europejskiego kraju wiec uwazam za jak
    najbardziej na miejscu porownywanie jej z innymi stolicami europejskimi
    a w tym porownaniu wypada jak zascianek z zasciankowymi mieszkancami ktorzy jak
    juz sie wprowadzili do "apartamentowcow" blehehhee to juz niewiadomo kim sa
    zanada
    hociaz widze ze porownujesz warszawe do jakis miast brytyjskih jakos londynu nie
    wymienilas wsrod nih wiec sama widzisz ze warszawa to nie europejska stolica
    moze jedynie konkorowac z pomniejszymi miastami a i tak w tym porownaniu blado
    wypada
  • Gość: gospodyni_domowa IP: 213.78.124.* 25.06.06, 15:12
    zignoruje twoja ocene mojego umyslu, bo sam nic nie rozumiesz. Porownywalam
    Warszawe do tych pieknych i kulturalnych miast w ktorych Polacy teraz siedza w
    UK.

    A owszem moge Ci porownac do Brukseli, Pragi, Paryza, Rzymu, twojego ukochanego
    Londynu, Wiednia, Madrytu i wielu innych stolic swiata po ktorych nie wiem czy
    podrozowales. Warszawa jest milion raz piekniejsza odbudowana z gruzow wlasnymi
    rekami rodakow. Pewnie albo nigdy albo dawno w Warszawie nie byles albo
    patrzysz przez swoje mamona oslepione oczki bo ci sie wydaje ze zakupy w Lidlu
    to szczyt osiagniec. Waskotorowy jestes. Zreszta widac po tym jak piszesz bo
    albo na ortografii sie absolutnie nie znasz, albo jestes leniwy albo juz tak
    zwyspiales (hehe) albo myslisz ze tak jest dowcipnie. Przyjdzie kryska na
    Matyska. Mark my words.
  • Gość: ff IP: *.ipt.aol.com 25.06.06, 15:26
    Warszawa jest milion raz piekniejsza odbudowana z gruzow wlasnymi
    rekami rodakow

    ---
    Mozszesz powiedziec co tam takiego pieknego? Podaj ulice najlepiej pojade
    zobacze, moze jakies zdjecia porobie skoro takie cuda tam sa.
    Bylem pare lat temu czyzby tak wiele sie zmienilo? Cos leglo w gruzach i
    odbudowali?
  • Gość: majkel IP: 87.192.93.* 25.06.06, 15:31
    bruxela srednio mi sie podobala
    ale praga paryz wieden od tyh miast warszawa jest milion razy piekniejsza hcesz
    zebym zabil cie smiehem czy co hcesz zebym uwierzyl nie nie przekonalas mnie
    heheh
  • Gość: gospodyni_domowa IP: 213.78.101.* 25.06.06, 17:16
    ff napisal:
    ---
    Mozszesz powiedziec co tam takiego pieknego? Podaj ulice najlepiej pojade
    zobacze, moze jakies zdjecia porobie skoro takie cuda tam sa.
    Bylem pare lat temu czyzby tak wiele sie zmienilo? Cos leglo w gruzach i
    odbudowali?



    Prostak jestes i tyle.



    • Re: 1200 funtow za 2pokoje w Londynie-wytlumaczci IP: 87.192.93.*
    Gość: majkel 25.06.06, 15:31 + odpowiedz


    bruxela srednio mi sie podobala
    ale praga paryz wieden od tyh miast warszawa jest milion razy piekniejsza hcesz
    zebym zabil cie smiehem czy co hcesz zebym uwierzyl nie nie przekonalas mnie
    heheh

    a ty jestes drugi prostak. a przekonywac nawet cie nie ma co probowac bo ty
    innymi kategoriami myslisz.
  • Gość: ff IP: *.ipt.aol.com 25.06.06, 18:05
    Prostak jestes i tyle.

    // nie ma to jak wyczerpujaca odpowiedz
    // i kto tu jest prostakiem ?
  • Gość: majkel IP: 87.192.93.* 25.06.06, 18:11
    Mozszesz powiedziec co tam takiego pieknego? Podaj ulice najlepiej pojade
    zobacze, moze jakies zdjecia porobie skoro takie cuda tam sa.
    Bylem pare lat temu czyzby tak wiele sie zmienilo? Cos leglo w gruzach i
    odbudowali?

    to mam pierwsza propozycje wiem co jest takie piekne mysle ze te szczeki
    "kupcow" pod palacem kultury i ten niby wielki garaz obok ktory nazywa sie
    "supermarketem"
    a wszytko w centrum miasta naprawde dodaje kolorytu ale bardziej pasuje do ulan
    bator a nie europejskiej stolicy
  • Gość: ff IP: *.ipt.aol.com 25.06.06, 18:06
    a ty jestes drugi prostak. a przekonywac nawet cie nie ma co probowac bo ty
    innymi kategoriami myslisz.

    >moze nam wyjasnisz coz to za kategorie sa?
  • Gość: majkel IP: 87.192.93.* 25.06.06, 18:14
    sorry zapomnialem dodac pieknyh dzielnic mieszkaniowyh dla bogaczy jak ursynow i
    te inne
    no i jedna linia metra 13 czy 15 stacji ????????
    blehehehehehe
  • Gość: dd IP: *.ipt.aol.com 25.06.06, 15:12
    daja oczywiscie warto miec depozyt chociaz 10% lub nawet 5%

    sprawdz chociazby abbey
  • wiksadyba1 28.06.06, 00:49
    Znając, jak sądzę, temat stosunkowo nieźle myślę, że prawda leży pośrodku tego
    co napisałaś, a niektórymi wypowiedziami. Londyn jest na pewno dużo droższy -
    nominalnie - od W-wy, jeżeli chodzi o codzienne utrzymanie i myślę, że tutaj nie
    ma co dyskutować:))) Moim zdaniem, jeżeli chodzi o bieżące koszty, to wychodzi
    mniej więcej 2 razy tyle. Niech rzucę parę przykładów: Woda mineralna
    50pensów/1-2 PLN, słoik dżemu 1-1.50L/3-4PLN, espresso w przeciętnej kawiarni:
    1.50L- 5-6 PLN,duze piwo w knajpie 3L z groszami/7-8PLN, danie glowne w
    restauracji sredniej klasy europejskiej w centrum miasta- ok. 10L, ok. 30PLN.
    Niech nikt sie nie czepia, ze przyklady sa wybiorcze, rzucam pierwsze lepsze z
    glowy, moglbym rozpisac dluga liste, ale chyba szkoda czasu:) Sa oczywiscie,
    kategorie, w ktorych w Londyn nie jest drozszy, jak tez takie, gdzie roznica
    jest po prostu ekstremalna (miesieczna sieciowka na kom. miejska w wawie to w
    przeliczeniu ok. 11L, polowa biletu tygodniowego w Londynie.). Na pewno
    stwierdzenie, ze 2000PLN na miesiac w W-wie rowna sie 2000 funtów w Londynie to
    skrajna przesada:) Moze gdyby funty zastapic dolarami wyszloby cos blizej
    prawdy:) Ceny mieszkan, o ktorych mowisz dotycza raczej nie luksusowych ale
    przyzwoitych (klasa srednia i srednia-wyzsza) dzielnic na obrzezach centrum
    Londynu typu np. Clerkenwell (polnocne Holborn), ktorej artystyczno-klubowy
    klimat b. mi przypadl do gustu i co do ktorej podczas ostatniego pobytu
    rozeznalem sie dokladnie z ciekawosci, jak by tam wygladala sprawa zamieszkania.:)
    Jezeli porownywac Warszawe (zdecydowanie najbogatsze miasto w Polsce) z Londynem
    (zdecydowanie najbogatszym duzym miastem UK, ale nie az o tyle bogatszym od
    sredniej krajowej, jak w przypadku Polski chyba ze trzymac sie sztucznie tzw.
    Inner London), to trzeba i tak pamietac, ze W-wa z PKB na glowe= 300% sredniej
    krajowej (dla niedowiarkow polecam strone GUS-u:) teoretycznie jest miastem
    liczac wg sily nabywczej na poziomie zamoznosci nie wyjątkowo bogatego (liczac
    srednio) Londynu, ale przeciętnego miasta Europy Zachodniej, wiec to co piszesz,
    ma pod tym względem sporo sensu. Ale trzeba pamietac (poza zastrzezeniem ze PKB
    jest stosunkowo najbardziej miarodajnym, ale nie do konca dokładnym wskaźnikiem
    zamożnosci), ze ten dochod jest nierównomiernie rozłożony, "nadwyżkę" tworzą
    ogromnie wykraczajćeponad średnią krajową dochody w wybranych branżach, które
    koncentruja sie glownie w stolicy. Z pewnoscia wiele osob zyjacych w W-wie (o
    wielu innych regionach kraju w ogóle już nie mówiac) z ekonomicznego punktu
    widzenia, jeżeli im na tym głównie zależy - nie ma co się wahać co do wyjazdu
    np. słabo opłacani pracownicy sieciówek typu hipermarkety, czy pracownicy
    szeroko rozumianej sfery publicznej.
    Z moich kalkulacji wynika, że żeby żyć w Warszawie na poziomie przeciętnego
    obywatela dużej metropolii Europy Zachodniej, uwzględniając mimo wszystko niższe
    ceny, trzeba zarabiać ok. 3000PLN na głowę, zakładając że ma się mieszkanie po
    rodzinie:) (w przeciwnym razie trzeba dodać za kredyt albo wynajem). Pamiętaj
    jednak, że chodzi głównie o bieżące utrzymanie. Różnica siły nabywczej nie
    przekłada sie na cenę lepszych towarów zachodnich, które nie tanieją, a mogą być
    nawet droższe w Polsce (lepsza elektronika, samochody, markowe ciuchy etc.); tak
    samo wyjeżdżajac zagranicę na wakacje będziesz mieć mniej kasy niż zarabiający
    wg krajowej siły nabywczej odpowiednik tych 3000 mieszkaniec droższego miasta. I
    jeszcze jedno - o ile 3000PLN netto to jest na prawdę kasa "do zrobienia" w
    W-wie, nawet "za pracę fizyczną", jeżeli ktos jest zdeterminowany, to w praktyce
    wymaga często o wiele więcej cięzkiej pracy (2 etaty, non stop nadgodziny etc.)
    niż zarobienie odpowiednika tej forsy w Europie Zachodniej (zwłaszcza jeżeli
    porównywać sytuację z "tambylcem" a nie imigrantem).

    Jeżeli ktoś w W-wie ma wyższe wykształcenie, robotę za powiedzmy 4000 PLN na
    rękę "w zawodzie" (najlepiej nie pracując typu 9-21 6 dni w tygodniu:),
    mieszkanie we w miarę przyjemnej dzielnicy typu Górny Mokotów, Saska Kępa,
    Żoliborz, stara Ochota ew. np. co lepsze części Ursynowa, to o ile nie jest
    wysoko wykwalifikowanym specem w dziedzinie stosunkowo "międzynarodowej" (tzn.
    niekoniecznie wymagającej zrobienia dyplomu na miejscu w kraju imigracyjnym),
    rzeczywiście powinien się poważnie zastanowić nad wyjazdem choćby do Londynu;
    prawdopodobnie znajdzie pracę (jeżeli zna dobrze język i potrafi sie
    "zorganizować"), ale nie w zawodzie, z mieszkaniem gdzieś na przedmieściach
    gdzie będzie się tłukł 40 minut syfnym i dusznym metrem, w weekend nie wpadnie
    do lepszej knajpy bo na 15L za wjazd na imprezę i 5 L za drinka + taksówkę nie
    będzie go za cholerę stać. Tu już przesłanki do wyjazdu byłyby irracjonalne.
    Pytanie tylko, ilu warszawiaków (o przeciętnym Polaku nie mówiąc) dotyczy taka
    sytuacja???:) Nie wiem dokładnie. Ja sam jakoś mieszczę sie w granicach
    opisanego stanu, a sporo moich znajomych (często co prawda za ekstremalnie
    ciężką i odmóżdzajacą robotę, na którą bym sie nie zdecydował, czy wręcz w mojej
    sytuacji nie mógł zdecydować) zarabia kilka razy więcej ode mnie (ludzie koło
    30, na ogół bez szczególnych "układów" na starcie). Ale to raczej nie jest
    reprezentatywna grupa Polaków:)

    Mój problem paradoksalnie jest taki, że Londyn, zwłaszcza właśnie Londyn ze
    wszystkich miast europejskich (inne miasta angielskie mnie nie przekonują jeżeli
    wziąc pod uwagę czego szukam w porównaniu z W-wą, tj. miejsca o wiele bardziej
    "wielkomiejskiego" i oferującego dużo większe atrakcje kulturalne) bardzo mnie
    kusi:) Tyle że, zdecydowanie nie zaliczając sie do bogaczy, nawet jak na warunki
    polskie:) w sumie chyba za dobrze urządziłem się. W moim zawodzie (w tym, w
    którym pracuję, bo mam jeszcze inny profil), żeby dostać pracę choćby w UK,
    musiałbym znać dużo lepiej język od przeciętnego native speakera:),
    prawdopodobnie skończyć studia na miejscu i pewnie jakiś dobry uniwerek, a i tak
    nie wiem, czy jako cudzoziemiec miałbym szanse:) A w dodatku mój temperament
    bardziej pasuje do indywidualnej pracy umysłowej, w której w zasadzie mogę sobie
    postanowić (teraz mam dość, robię sobie 30 min przerwy, zostanę za to dłużej w
    robocie) niż do pracy np. kelnera:) Tak więc dostałbym robotę poniżej
    kwalifikacji, niekoniecznie bardziej opłacalną finansowo (porównując ceny), do
    której bym sie w dodatku gorzej nadawał niż do tej, którą robię:) Stąd Londyn
    korci (z powodów nie-ekonomicznych w zasadzie), ale o ile nie znajdę jakiegoś
    konkretnego pomysłu (bardzo trudno), to wyjazd byłby skrajną fanaberią z mojej
    strony:) Tak sobie myślę (jeżeli porównam sporo starszego ode mnie brata
    ciotecznego, który porzucił karierę naukową, by nie mając prawie ani grosza
    czmychnąć gdzie pieprz rośnie tuż po stanie wojennym:), że żyjemy w zbyt mało
    normalnym kraju, żeby czuć się tak samo (nie tylko finansowo) jak w najbardziej
    cywilizowanych częściach świata, ale w zbyt już normalnym, żeby podejmować ot
    tak sobie desperackie, irracjonalne decyzje o ucieczce:). Mam, być może płonną,
    nadzieję, że moje dzieci ( o ile jednak - wszystko raczej na to wskazuje- urodzą
    się i wychowają w Polsce:) nie będą miały takich dylematów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka