Dodaj do ulubionych

Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normalne?

23.09.06, 09:41
Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normalne? czy raczej zwariowane - na zasadzie "zapycham teraz na maxa, żeby odłożyć kasę, wrócić do Polski, i zacząć nowe życie" (dom, własna firma, etc.). Ilu z was chce wrócić? Ilu z was już wie, że nie wróci? Podajcie mi swoje za i przeciw, i co jest w GB "normalne", a co nie?
Edytor zaawansowany
  • randybvain 23.09.06, 13:44
    Oczywiscie, ze normalne. Pracuje sobie spokojnie, w pracy nikt mnie nie
    stresuje, zarabiam przyzwoite pieniadze, stac mnie na wszystko (no oprocz
    domu), ludzie w miescie nie maja krzywych mord, sielanka...
    --
    Aurë entuluva!
  • carnivore69 23.09.06, 14:12
    "Te widoki nienormalne dla nas przecież są normalne
    Już jesteśmy nienormalni, heheheheheh"

    Wszystko, jak u Kazika, zalezy od punktu odniesienia.

    Pzdr.
  • Gość: Pol kilo IP: 217.171.129.* 24.09.06, 11:43
    Moje zycie w UK jest dla mnie jak najbardziej normalne, wlasnie wprowadzilem sie do nowo wybudowanego domku, kupilem sobie nowe graty takie jak lodowka,pralka ,lozko no Coz wszystko to ci w normalnym domu jest.czesc wzialem na raty zeby troche w kieszeniu zostalo. Ostatni weekend spedzilem w NL a na nastepny chce wyskoczyc do Paryza. Rozgladam sie w miedzyczasie za jakims nie drogim uzywanym samochodem (max 3000) no i chyba musze zdecydowac sie na jakis fundusz emerytalny bo panstwowa emeryturka cienka jest
  • Gość: ach Ci marzyciele IP: 80.54.88.* 24.09.06, 16:16
    jak to fajnie jest pomarzyc heheheeh, wybudowales domek? -jasne wszyscy Ci
    uwierzyli, jeszcze dodaj ze sam go wybudowales w tygodniu wracajac z pracy, bo
    przeciec nie w weekend bo w kazdy piatek latasz do stolic europejskich na
    zakupy. Ogolnie powiedz mi gdzie ty znajdujsze na to wszystko czas?? hahaha
  • Gość: Ortograf-terapeuta IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 24.09.06, 16:42
    W uzytym przez Ciebie kontekscie (w podpisie), "ci" piszemy mala litera.
    Proponuje sie nauczyc podstaw ortografii, bo bez ich znajomosci jestes malo
    wiarygodny jako bystry interlokutor.
  • Gość: ach Ci marzyciele IP: 80.54.88.* 24.09.06, 17:36
    A Ty kolego, jak już piszesz i w dodatku pouczasz na polskim forum zacznij
    używać polskich znaków.
  • Gość: Ortograf-terapeuta IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 24.09.06, 18:57
    Proponuje, nie pouczam. Zrobisz jak bedziesz chcial.
  • Gość: mikee IP: 89.100.132.* 04.10.06, 22:08
    spadaj stad ortograf... nikt Cie do dyskusji nie zapraszal ;)
  • Gość: Reallondoner IP: 81.171.158.* 26.03.07, 14:42
    Oto dowod: w jezyku polskim uzywamy obu wersji Ci/ci. Otoz roznica polega
    wylacznie na fakcie, czy mowimy ogolnikowo o danej grupie ludzi czy tez moze
    chcemy jednoczesnie zachowac szacunek do grupy, o ktorej mowimy.
    Tak wiec, panie pseudo Miodek, ucze sie lepiej angielskiego, tam nie ma juz
    tylu problemow z uzyciem podobnych sformulowan. Chod zapewne czytajac "Thou
    shall not steal" bedziesz musial po slownik siegnac...

    POzdro
  • Gość: Ortograf-terapeuta IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 26.03.07, 20:38
    I tu sie nie wykazales:

    - Ci/Tobie (pisane wielka litera) - grzecznosciowa wersja celownika zaimka 'ty'
    - ci (pisane wylacznie mala litera) - mianownik liczby mnogiej zaimka 'ten'
    (czyli ang. 'these').

    Poniatno?

    Pzdr.
  • Gość: pol kilo IP: *.range217-42.btcentralplus.com 25.09.06, 09:09
    pomarzyc ? wierzysz albo nie , nikt nikomu na sile nic nie bedzie udowadniac .
    nie wybudowalem domu , wynajmuje mieszkanie w nowo wybudowanym domu . nie w
    kazdy weekend latam do stolic europejskich ale jak tylko zrobisz pobiezna
    analize biletow lotniczych to przekonasz sie ze latanie po Europie nie jest
    drogie . Nie pisalem nic o zakupach w stolicach europejskich - to juz
    zlosliwosc z Twojej strony.
    pracuje okolo 50 h/tyg wiec znajduje czas na wiele rzeczy
    nie wiem dlaczego watpisz , czy to co napisalem w poprzednim poscie jest czyms
    kosmicznie nie realnym ? czyms dla Ciebie nie osiagalnym ?
  • Gość: ffds IP: 80.54.88.* 24.09.06, 17:38
    przeciez i tak na Ciebie tutaj w kraju nikt nie czeka?? więc po co sie zalisz??
  • mike-great 24.09.06, 17:58
    A kto z Was by wrócił gdyby dobrze zarobił w PL ?
  • mike-great 24.09.06, 21:21
    A co tam badasz w GB czego nie ma w PL?
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 25.09.06, 10:30
    buhahaah jakiego kraju, uswiadom Nas????
  • Gość: dffs IP: 80.50.29.* 25.09.06, 10:36
    podaj szczegoly jak te Twoje badania wygladaja, na czym skupilas swoje badania
    i ewentualnie w jakim osrodku naukowym je prowadzisz??? czyzby to bylo Tesco a
    badasz wplyw dlugotrwalego spozywania zupek chinskich na organizmy cudzoziemcow
    pracujach na wyspach???
  • mike-great 25.09.06, 13:36
    Francuski język Arabów w Angli...He, he, he!
  • mike-great 25.09.06, 13:35
    To napisz od razu co to za kraj i za język.
    Bo ja badam skład i zastosowanie pewnej bomby.

    eeela napisała:

    > Historie i jezyk pewnego kraju.
    >
    >
  • mike-great 25.09.06, 16:02
    Nas nic nie boli- ale to lepiej badać w IRL chyba?

    eeela napisała:

    > A coz was tak wszystkich bola czyjes badania?
    > Historie Irlandii, jezyk staroirlandzki.
    >
    >
  • jaleo 25.09.06, 16:15
    eeela napisała:

    > Ale ja jestem w Irlandii.
    >
    >

    Gosc ma racje, ze sie dziwi, bo Irlandia (nawet jesli to jest Ulster) to nie
    jest GB. A watek jest o zyciu w GB ;-))

    --
    ------
    And the sign said "Long haired freaky people need not apply"
  • eeela 25.09.06, 16:18
    > Gosc ma racje, ze sie dziwi, bo Irlandia (nawet jesli to jest Ulster) to nie
    > jest GB. A watek jest o zyciu w GB ;-))

    Posiadam te wiedze. Ale forum jest takze o Irlandii. Poza tym jestem
    jednoczesnie w UK, wiec troche sie poczuwam do instytucjonalnej wiezi z GB.
    Aha - nie caly Ulster nalezy do UK, wiec lepiej mowic 'Irlandia Polnocna'.


    --
    It is only shallow people who do not judge by appearances. The true mystery of the world is the visible, not the invisible.
  • jaleo 25.09.06, 16:25
    eeela napisała:


    > Posiadam te wiedze. Ale forum jest takze o Irlandii. Poza tym jestem
    > jednoczesnie w UK, wiec troche sie poczuwam do instytucjonalnej wiezi z GB.

    Wiem, wiem, czepiam sie szczegolow, ale mnie troche rozbawil ten dialog miedzy
    Wami, i jak go najwyrazniej ciekawosc zzerala, co to za jezyk.

    > Aha - nie caly Ulster nalezy do UK, wiec lepiej mowic 'Irlandia Polnocna'.

    A czy ja pisze, ze Ulster nalezy do UK? Caly czy nie caly? Ja pisze, ze
    Ulster nie jest czescia GB - tylko tyle.

    --
    ------
    And the sign said "Long haired freaky people need not apply"
  • jaleo 25.09.06, 17:47
    eeela napisała:

    >
    > Wiem, wiem, czepiam sie szczegolow ;-)
    >

    Zeby jeszcze w moim poscie byl ten szczegol, to spoko bys sie mogla go
    czepnac ;-)

    --
    ------
    And the sign said "Long haired freaky people need not apply"
  • mike-great 27.09.06, 12:39
    A nie ziemie wydarte ogniem i mieczem Celtom ?
  • mike-great 27.09.06, 15:53
    To nie jest z kategorii czego ja pragnę, ale co jest (było) faktami.
    Moim zdaniem najgorsze dla Irlandczyków były hordy Cromwella.

    eeela napisała:

    > Mozesz oczywiscie tak mowic, jesli tego pragniesz.
    >
    >
  • mike-great 27.09.06, 17:29
    Zauważ, że migracje ludów w Irlandii były jakby mniejsze niż w Europie kontynentalnej.

    eeela napisała:

    > > To nie jest z kategorii czego ja pragnę, ale co jest (było) faktami.
    >
    > Ziemiami wydartymi ogniem i mieczem Celtom mozesz nazwac i pol Europy - tez
    > bedzie sie zgadzalo z faktami.
    >
    >
  • mike-great 27.09.06, 17:37
    Jak faktem jest obecność Rzymian w Europie... No może nie w całej.

    eeela napisała:

    > A co to ma do rzeczy? Fakt pozostaje faktem.
    >
    >
  • mike-great 27.09.06, 23:02
    Jak na badającą to mało pojętna jesteś.
  • mike-great 27.09.06, 23:53
    Punktu widzenia nie trzeba tłumaczyć - ma się go. I niczego nie trzeba bronić.

    eeela napisała:

    > Nie pojmuje twojego punktu widzenia, bo go nie potrafisz wytlumaczyc ani go
    > obronic. Z pojmowaniem faktow nie mam wiekszych problemow.
    >
    >
  • business3 28.09.06, 08:32
    Po co go bronić?

    eeela napisała:

    > > Punktu widzenia nie trzeba tłumaczyć - ma się go. I niczego nie trzeba br
    > onić
    >
    > Bardzo interesujacy punkt widzenia. Wedlug mnie nie da sie go jednak obronic.
    >
    >
  • business3 28.09.06, 19:09
    Co to jest podstawność? Po co udowadniać sens?

    eeela napisała:

    > Zeby udowodnic jego sens i podstawnosc.
    >
  • mike-great 28.09.06, 20:52
    To mam podstawność że daleko nie zajdziesz...
    Poza tym - nie licz się ze zdaniem innych, a mocno się w życiu zdziwisz...

    eeela napisała:

    > Podstawnosc to istnienie racjonalnych przeslanek pozwalajacych na przyjecie
    > pewnego stanowiska.
    > Sensu oczywiscie nie ma odgornej potrzeby udowadniac; jesli jednak ktos nie
    > potrafi wykazac sensu tego, co twierdzi, nie licze sie z jego zdaniem.
    >
  • mike-great 28.09.06, 21:10
    No sama widzisz że mamy wolne wybory w demokracji

    eeela napisała:

    > Licze sie z opiniami tych, ktorzy potrafia obronic i uargumentowac swoje stanow
    > isko.
    >
  • Gość: H IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 24.09.06, 19:26
    A jaka jest definicja normalnosci?

    Moje zycie w UK nie rozni sie jakos zbytnio od tego w PL. Co prawda w UK nie mam
    jeszcze wlasnego lokum i na razie wynajmuje, ale zmieni sie i to predzej czy
    pozniej.

    Do Polski nie chce mi sie wracac, nie widze powodu. Nie lubie zlodziejstwa i
    kombinatoryki. Zadne pieniadze mnie do tego nie przekonaja.

    Kazdy kraj ma swoje wady i zalety i nie mozna powiedziec, ze cos jest normalne
    badz nie. Jak wiadomo punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, na dodatek
    kazdy ma wlasne kryteria i poglad na zycie.
  • Gość: ona IP: *.ipt.aol.com 28.03.07, 22:44
    > Do Polski nie chce mi sie wracac, nie widze powodu. Nie lubie zlodziejstwa i
    > kombinatoryki. Zadne pieniadze mnie do tego nie przekonaja.

    oj żebyś ty wiedział , co tu za przekręty się zdażają, większe niż w pl

    ... ale pożyjesz jeszcze trochę to sam się przekonasz, że piękne słowa i
    uśmiech na twarzy to MASKA.
  • Gość: Pit IP: *.range86-135.btcentralplus.com 24.09.06, 22:10
    Mieszkam w UK ponad dwa lata.

    Mam normalna pracę (dobrze płatną i w swoim zawodzie), mieszkam z normalnymi
    Anglikami w normalnym domu itd. itp..., ale mój standard życia jest wyraźnie
    gorszy od tego który wiodłem w Polsce.

    Może moja sytuacja nie jest typowa (mam dom i rodzinę w Polsce) i zapewne dla
    wielu może to być zbyt skomplikowane, ale moim zdaniem diabeł tkwi w
    szczegółach....

    Nie „zapycham kasy na maxa” – jestem w sytuacji w której wystarczy mi
    utrzymanie satus quo...

    Głównym problemem dla mnie jest to że nie jestem i nigdy nie będę tu U SIEBIE.
    Rozumie przez to np. szeroki krąg znajomych, którzy reprezentują ten sam
    światopogląd ( nieco górnolotne, ale prawdziwe), znajomość
    lokalnych „niepisanych reguł”, „swojskie” poczucie humoru, te same odniesienia
    to zjawisk kulturowych czy historycznych itp...(jest tego cała masa)

    Ponadto z moich kalkulacji wynika, że osiągnięcie stabilizacji finansowej w UK,
    a więc w pierwszej kolejności kupno i SPŁATA własnego domu
    (rozważając „normalną ścieżkę kariery” dla zwykłego MSc Ing z Polski) to około
    15 lat.
    Osobiście wolę się wraz z rodzina „cieszyć życiem” niźli mozolnie wykuwać swój
    los na obczyźnie.

    Problemem dla mnie jest jedynie „niezbyt normalna” (eufemistycznie to ujmując)
    sytuacja w Polsce, ale mam głęboka wiarę w logikę procesów dziejowych i „zasady
    entropii” i jestem wręcz pewien, że różnice pomiędzy UK i PL prędzej czy
    później zaczna się zacierać...(nie mylić z twierdzeniem, że Polska dogoni UK...)

    Optymistycznie zakładam, że zacznie to następować za około 3 lata... njpóźniej
    po Olimpiadzie pakuję się....

  • Gość: Jonasz/Theran IP: 80.50.29.* 25.09.06, 10:39
    ciekawy komentarz, pozdrawiam
  • mike-great 25.09.06, 13:38
    Gościu napisał sensowny post...
  • tonybleeer 26.09.06, 17:25
    Do Pita

    Hej, czy jestes moze lekarzem ? Zreszta to niewazne. Moje poglady sa bardzo
    podobne do Twoich. Jestem tu od kilku miesiecy, pracuje w zawodzie, lekarz- ale
    czuje to samo co Ty. Mieszkam na polnoc od Londynu. Mozna sie jakos z |Toba
    skontaktowac? Napisz moze do mnie na adres kontoasddsa29@wp.pl lub mail
    gazetowy.
    pozdrawiam
  • spragnienie 24.09.06, 22:24
    Spokojnie, komforotowe.
    Nie przepadam za skarpetkami, zyje, ucze sie wciaz czegos nowego. Przede
    wszystkim jednak nie biegne. NAczulam sie spacerowac. To jest cudowne i
    zupelnie nowe doznanie.
    Nie znam definicji slowa "normalnie". Czyz nie rposciej zadac pytanie czy zycie
    w GB jest szczesliwe?????????
  • Gość: Yogi IP: 84.13.147.* 24.09.06, 23:44
    Tak, uwazam ze jest normalne. Niemniej na pewno tu nie zostane na stale, ale
    jeszcze bardziej na pewno nie wracam do Polski. Po roku tu spedzonym planuje
    zostac na kolejny jeden, dwa i poki jestem mlody nieżonaty jechac zwiedzac
    swiat. Pomieszkac na innym kontynencie, przekonac sie co jest na plus, co na
    miumus. A gdzie mi sie spodoba najbardziej tam planuje osiedlic sie i zalozyc
    rodzine.
  • Gość: paul IP: *.chello.pl 26.09.06, 16:08
    Wiecie co, prawie każdy mówi jakie to życie w GB jest super. Dużo kasy się
    zarabia, świetnie się żyje itp. Tylko zastanawia mnie jedno dlaczego większość
    Polaków tam mieszkająca nie ma własnego lokum, samochodu itp. Dlaczego zyję się
    i wydaje zarobione pieniądze a jak się chce coś odłozyć to trzeba mocno
    zacisnąć pasa. Przecież w Anglii jest super. W Polsce pracując te 50
    dgodzin/tyg. zarobić mozna te 1,5 - 2 tyś. A jak się cos umie to i więcej.
    Jednak ostatnio nasze społeczeństwo jest coraz mniej wyedukowane poniewaz jak
    grzyby po deszczu pojawiają się szkoły pt"Marketing i zarzadzanie". Jak w
    Polsce zacisniesz pasa to też cos odłożysz. Nie oszukujmy się. 90% naszych
    rodaków pracujących w GB zajmuje najnizsze stanowiska, które Anglicy nie wezmą.
    Tak to właśnie dlatego ta cudowna GB pozwala nam tak masowo przyjezdzać i
    pracowac. W Polsce powiesz "zarabiam 1tyś funtów miesięcznie". Kazdy pomysli
    6tyś na Polskie. No nieźle. Ale nikt nie doda, że życie jest tam conajmniej 4
    razy droższe niz w Polsce. Zeby samemu wynając mieszkanie płacić trzeba od 700 -
    1200 funtów no ale na 5 zawsze mniej wychodzi, pomijając zywność, kosmetyki,
    bilety komunikacji i inne podstawy życiowe. Wiem, ze Polakom tam pracujących
    (chodzi mi o młodych którzy ostatnio wyemigrowali do GB i którzy zarabiaja te
    1 -1,3tyś funtów) cięzko jest sie przyznać, że tam raju nie ma tylko normalna
    cięzka praca z której srodki wystarczają na normalne tam funkcjonowanie.
    Ostatnio nawet rozmawiałem z jednym pajacem, który chwalił sie, ze przez
    miesiąc pobytu w GB zarobił tam ok.25tyś. zł. Zapomniałem spytać się go
    dlaczego byl tylko miesiąc....
  • aniajawo 26.09.06, 16:16
    Najpierw pomysl zanim cos napiszesz. Tobie wydaje sie, ze tak jest. Nie wiem
    skad wziales ceny wynajmu mieszkac-chyba z Chelsea. Nie kazdy siedzi w Londynie-
    to po pierwsze. ja za 3pokojowe miszkanie w Essex, Southend, place znaczenie
    mniej (taniej, bo to znajomy chlopaka, ale w tej cenie mozna znalezc ladne
    mieszkanie 1-dno pokojowe). Wlasnie kupuje dom, a w lutym, po roku pobytu
    kupilam sobie 3 letni samochod. W Polsce musialabym poczekac znacznie dluzej.
    Jesli w ogole bym sie kiedys doczekala.
  • Gość: weree IP: *.chello.pl 28.09.06, 22:28
    Wiesz, moim zdaniem to paul troche przesadza ale i ma po części racje. Polakom
    ciezko sie przyznac po powrocie do kraju że nic nie mają tylko tyrają od rana
    do wieczora, a na internecie kupuja domy samochody i jeżdzą na wakacje do
    afryki...
  • aniajawo 29.09.06, 08:14
    to ciekawe jakim cudem ktos w ogole cos pisze na tym forum. Z kafejki
    internetowej? Po 12 godzinach tyrania? Wydaje mi sie, ze wiekszosc pisze z
    pracy. A skoro pisze z pracy, tzn ze moze sobie na to pozwolic. Ja w zeszlym
    roku pracowalam jako data input clerk i nie wolno mi bylo wejsc na internet
    nawet, zeby sprawdzic kursy walut, ktorych czasami potrzebowalam. Musialam
    pytac swojego supervisora o exchange rate. W moejej obecnej pracy jest
    zupelnie inaczej. Wcale nie czuje, ze tyram, wrecz przeciwnie.
  • Gość: nawiedzona IP: *.telia.com 28.03.07, 11:33
    Posty pisza przewaznie te same osoby (jesli sie przesledzi forum GB i
    Irlandia), a to oznaczaloby, ze te osoby maja dostep do internetu, znakomiyta
    wiekszosc tyra i sklada grosz do grosza i nie ma czasu na internet, ktory nie
    jest zadarmo w internetowej kafejce.
  • Gość: hehe IP: 205.223.239.* 26.09.06, 17:04
    Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Jak sie czerpie informacje z prasy i
    opowiesci znajomych to nigdy sie nie dowie jak jest naprawde. Poza tym kazdy
    zyje inaczej, ma inne oczekiwania itp.

    Uk to nie jest zaden raj, tylko kraj jak kazdy inny, jednym sie podoba zycie
    tutaj, innym nie. Dla jednym to dobre wyjscie, inni nie maja tu czego szukac.

    Przeliczanie zarobkow na zlotowki lub podawanie wysokosci pensji w takiej formie
    moze sluzyc chyba tylko po to by pochwalic sie przed znajomymi czy rodzina.
  • Gość: olo IP: *.ols.vectranet.pl 26.09.06, 17:54
    Co prawda nie pracowałem w GB ale pracowałem w różnych krajach europy i zawsze
    było inaczej.Ciężko stwierdzić czy lepiej.Obecnie jestem w Polsce i może znowu
    wyjadę do jeszcze innego kraju:))Dla mnie to chyba taka chęć
    zwiedzania,zobaczenia czegoś nowego a zarazem zarobienia paru złociszy.Chyba na
    stałe nigdzie nie wyjadę.Chyba:)Pzdr.
  • korkix78 26.09.06, 17:44
    >W Polsce pracując te 50
    >dgodzin/tyg. zarobić mozna te 1,5 - 2 tyś. A jak się cos umie to i więcej.
    >Jednak ostatnio nasze społeczeństwo jest coraz mniej wyedukowane poniewaz jak
    >grzyby po deszczu pojawiają się szkoły pt"Marketing i zarzadzanie". Jak w
    >Polsce zacisniesz pasa to też cos odłożysz. Nie oszukujmy się. 90% naszych
    >rodaków pracujących w GB zajmuje najnizsze stanowiska,

    Biedaczku,
    Juz z zalozenia lezysz na lopatkach.
    Pomiajac bzdury ktore wypisujesz w ramach wnioskow, zerknij na dane wejsciowe
    jakie bierzesz pod uwage.

    Mowisz o zarobieniu 1500-2000zl w Polsce i porownujesz to do tych, co zarabiaja
    1000funtow.
    A wiec porownujesz mniejszosc - sugerowane 'przykladowo' zarobki, ktorymi w
    Polsce moze sie poszczycic mniej niz polowa PRACUJACYCH Polakow do tych, ktore
    sa w Anglii zupelnie minimaln, oczywiscie juz tylko do 40 godzin.

    A dlaczego nie porownasz Polaka zarabiajacego 700zlotych z Polakiem w Anglii
    ktory ma 2500 funtow ?

    Przeciez to swietna sprawa. Skoro to w Polsce czujesz sie jak w raju to masz
    sie swietnie. I wilki syte i owieczka szczesliwa.

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • 2paco 26.09.06, 19:11
    Korkix, zapominasz że to trzeba jeszcze posiadać pełne, a nie quasi zdolności
    analitycznego myślenia ;)
    gdzie człowiek nie spojrzy, to wypowiadają się ludzie którzy albo nic nie
    wiedzą bo nie byli i opierają się na tym co słyszeli, albo którym nic nie
    wyszło, i przecież zwalą na wszystko, tylko nie na siebie, c'nie? ;)
  • mike-great 27.09.06, 13:05
    Gdyby Polakom w GB żyło się gorzej niż w PL to by nie emigrowało tak wielu ludzi - to moje zdanie. Kiedyś (może-rozmarzyłem się) będzie trend odwrotny tzn. z zachodu na wschód.
  • Gość: nawiedzona IP: *.telia.com 28.03.07, 11:35
    cZASAMI HONOR I AMBICJA NIE POZWALA POPATRZEC PRAWDZIE W OCZY. PONADTO POLACY
    JAK ZADEN INNY NAROD LUBI BASNIE I LEGENDY, TAKI TROCHE SCHIZOFRENICZNY
    SWIATEK.
  • Gość: Loala IP: *.staffline.co.uk 02.10.06, 17:47
    Mialam niezla prace w Krakowie, fajne zycie towarzyskie, splacalam sobie kredyt
    na kawalerke, potem kolejny kredyt, zeby kawalerke umeblowac, potem kolejny
    kredyt, bo zachorowalam i sluzba zdrowia sie wypiela - a ja chcialam zyc. W
    rezultacie doszlo do tego, ze splacalam odsetki od kredytow a nie raty.
    Wlasciwei dla porzadku dodam, ze za ta niezla prace bralam niewielkie
    pieniadze; starczalo wlasciwie na wegetacje.
    Teraz jestem w Wielkiej Brytanii i NIE PODOBA MI SIE TU. Oczywiscie, mozna
    zarobic; ale to tyle. Tesknie do krakowskich klimatow, ale musze tu jeszcze byc
    przez jakis czas. Miesiac w miesiac przesylam 500 funtow na swoje konto, zeby
    regulowac wszystkie splaty. Pracuje 40 godzin w tygodniu, mam stanowisko
    biurowe i powazanie (ale od czasu do czasu odczuwam, ze jestem obca). W
    weekendy pracuje w pubie - to najlepsze miejsce poznania spoleczenstwa od
    srodka i tu najczesciej slysze komentarze na temat Polakow.
    Nie przecze, przyjechalam tu aby zarobic, splacic kredyty i odlozyc, ale staram
    sie tez wykorzystac pobyt na podszlifowanie jezyka - przygotowuje sie do IELTSA
    i Proficiency - chodze na lekcje do collegu 2 x w tygodniu po 3 godziny
    zegarowe. Duzo czytam w oryginale, rozmawiam z ludzmi, robie swoje wlasne
    obserwacje.
    Zycie jest tu drogie, ale da sie przezyc.
    Natomiast nie wywyzszalabym tego zycia.
    Nieraz w pubie pytaja mnie: Tu jest lepiej, niz tam, w Polsce, co?
    Odpowiadam: nie, wole tam.
    To po co tu jestes?
    Odpowiadam: dla jezyka, doswiadczenia - a co zlego w tym, ze przy okazji
    zarabiam?
    Nie mniej bede tu jeszcze przez jakis czas; jeszcze pare miesiecy i zlikwiduje
    pare kredytow, zmniejsze kwote przesylanych pieniedzy do 300 funtow, potem do
    200, zrezygnuje z pracy w pubie, kupie wymarzony aparat, uzywany samochod i
    zaczne zwiedzac w weekendy.
    Tak naprawde to najwazniejsze samemu organizowac sobie zycie, czerpac z niego,
    wybierac fajne rzeczy, ale miec tez swiadomosc, ze przykre, smutniejsze rzeczy
    zdarzaja sie tez.
    Wiec sama nadaje sobie normalnosc wsrod tej nie dokonca podabajacej mi sie
    rzeczywistosci. Jednak stwierdzam jedno: poznalam tu bardzo fajnych,
    wartosciowych Polakow. Czesc z nich pracuje w swoim zawodzie, czesc (hm, duza
    czesc) w fabrykach. Szkoda mi ich potencjalu, ale sa zbyt inteligentni, by
    trwac w takiej pracy przez wiele lat. To sa ich poczatki - podszkola jezyk i
    poszukaja czegos lepszego, czegos, co robiliby w Polsce, gdyby tylko miele taka
    mozliwosc.
    I jeszcze jedno: gdybysmy w Polsce mieli porownywalna pod katem nabywczym
    stawke minimalna i tak gietka koniunkture i elastyczny rynek pracy - atutow do
    przebywania w Anglii znalazloby sie niewiele - bo zakladam, ze naukowo
    zaczelibysmy rozwijac sie tez (mam na mysli badania uniwersyteckie).
    Tak wiec - odpowiadajac na pytanie w poscie - moje zycie w anglii jest NORMAL,
    bo tak je sobie poukladala. W Krakowie tez bylo NORMAL - bo nie chcialam dac
    sie zwariowac. A ze na chwile zmienilam miejsce zamieszkania? To jest dopiero
    zyciowe doswiadczenie. Ale jak najbardziej NORMALNE.
  • Gość: werrka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.06, 23:14
    Loala napisała: Nieraz w pubie pytaja mnie: Tu jest lepiej, niz tam, w Polsce, co?
    Odpowiadam: nie, wole tam.
    To po co tu jestes?
    Odpowiadam: dla jezyka, doswiadczenia - a co zlego w tym, ze przy okazji
    zarabiam?

    Jeeeeeeeeeeeeezu, jaka jesteś zakłamana, przecież cały twój post pokazuje, że pojechałas po kasę by spłacić zaciągnęte w Polsce kredyty i to był i jest twoj główny cel.
  • Gość: doktore IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 24.12.06, 01:22
    a nie wzięłaś pod uwagę, że może dziewczyna po prostu czasami sobie 'dorabia'.
    To całkiem popularna praktyka, którą sam uskuteczniałem podczas 1-ego roku
    emigracji. Praca biurowa jest ok jeno czasami niezbyt dobrze płatna. Czasami
    warto znaleźć to 'drugie znaczenie' w czyimś komentarzu i nie krytykować od
    razu. pozdrawiam wytrwałych. loala trzymaj się ciepło.
  • nona77 28.03.07, 18:10
    Moja praca w Polsce przez 8 lat nie wystarczała na "normalne funkcjonowanie".
    Koleżanki pracują w Wielkiej Brytanii i mogą z każdej pensji spokojnie odłożyć
    ileś tam funtów, nie odmawiając sobie niczego. Tam się ciężko pracuje, to
    prawda, ale ja w Polsce pracowałam równie ciężko za PSIE pieniądze (640 zł
    netto jako sprzedawczyni). Mogę tak samo pracować tam, ale za godne pieniądze,
    które pozwolą mi nie martwić się jak przeżyć do następnej wypłaty. Dlatego
    wkrótce wyjeżdżam.
  • piwnooka182 26.09.06, 19:57
    zycie moze i jest tu odrobine drozsze...ale wiekszosc rzeczy wydaje mi sie
    relatywnie tansza.... bo zarabiajac ok 1400 funtow stac mnie na zapalcenie
    polowy wynajmu i rachunku za dom (wynajmujemy z chlopakiem dom ok 100m2)
    wycieczke np na cypr i zostaje mi jeszcze okolo 800 na zycie... na jedzenie i
    chemie z gorka bez oszczedzania wydaje jakies 30 funciszy tygodniowo na siebie
    co daje razem ok 120. ok 650 funtow zostaje mi na koncie...jak mam ochote, to
    zawsze moge sobie cos kupic, bo mam ten komfort, ze nie martwie sie czy starczy
    do pierwszego...
    w pl za 1400 zl na pewno nie moglabym pozwolic sobie zycie na takim poziomie
    materialnym jak tu...sila nabywcza funta i zlotowki jest diametralnie rozna...
    ale zgadzam sie z Pitem.., tu nigdy nie bede u siebie..nie zrozumiem wszystkich
    zartow, gry slow...czuje, ze pieniadze to nie wszystko...ciesze sie, ze tu
    przyjechalam i przekonalam sie na wlasnej skorze, ze mozna zyc latwiej i w
    mniejszym stresie, mimo, ze w polsce nigdy nie narzekalam, ze zle mi sie zyje.
    chyba mialam sporo szczescia najpierw dzieki rodzicom, a pozniej dzieki swojej
    ambicji...moze dlatego tak bardzo chce tam wrocic....tu nie ma mojej rodziny,
    przyjaciol, bliskich....
  • Gość: wena IP: *.server.ntli.net 26.09.06, 21:46
    przeczytalam wszystkie odp po kolei.
    ludzie, nie jestescie w domu w Polsce, zawsze bedziecie obcokrajowcami,
    i w momencie kiedy macie szanse porozmawiac z kims ze swoich to wychodza
    zlosliwosci i zazdrosci. nie darmo przyslowie 'czlowiek czlowiekowi wilkiem' a
    moze 'polak polakowi'?
    ja jestem tu z chlopakiem ktory za rok bedzie moim mezem. przyjechalismy tu
    chociaz w polsce nie bylo najgorzej bo kazde z nas zarabialo powyzej 1,5 tys zl.
    co z tego jak mieszkalismy w wynajetym mieszkaniu a i na wesele jakos nie
    dawalo sie odlozyc.
    teraz jestesmy w walii, oboje pracujemy normalnie, mieszkamu w wynajetym
    mieszkaniu (nowy blok 9 mieszkan ladnie czysto), uczymy sie na wlasnych
    bledach, np przez pol roku mieszkalismy w mieszkaniu gdzie po miesiacu wylazl
    elegancki grzyb.kupilismy samochod, nie jakis super , taki ze zawiezie na sdo
    pracy i na wycieczke w weekend.
    odkladamu troche , teraz na wesele. ale generalnie zyjemy normalnie, na codzien.
    mamy znajomuch polakow slowakow anglikow i walijczykow
    i szczerze mowiac to chcialabym poznac wiecej polakow z takim samym podejsciem
    do zycia. bo tego mi bardzo brakuje - przyjaciol.
    moi zostali w polsce i mimo ze czesto sie odwiedzamy to jednak zal, bo ja jako
    stworzenie stadne lubie miec ludzi ktorzy nadaja na tych samych falach kolo
    siebie.
    I to jest w tej chwili jedyny powod dla ktorego rozwazam powrot do domu, bo
    takich przyjaciol to ze swieca.....
    pozdrawiam wszystkich
    niech wam sie wiedzie..
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 27.09.06, 14:22
    niewiele sie zmienilo widze u CIebie bo dalej mieszkasz w wynajmowanym
    mieszkaniu???
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 27.09.06, 14:26
    30f na jedzenie i chemie wydajesz tygodniowo i mowisz ze jesz co chcesz???? to
    wychodzi ok. 4.30f na dzien???? <hahaha> To co Ty sobie robisz na
    obiad/sniadanie i kolacje za te cztery unciki dziennie???? Pewnie myjesz sie
    takze raz na tydzien bo mydla szkoda???
  • korkix78 26.09.06, 21:49
    Wnioski po ponad 2 latach pobytu:

    W GB wszyscy sa uprzejmi - i to jest normalne. Normalne jest, ze gdy chce
    wjechac na glowna droge z Zzadupy Road, wjade niemal natychmiast, bo ktos sie
    zatrzyma i mnie wpusci, nawet jesli sie spieszy.

    Normalnym w GB jest, ze kazdy kto idzie przede mna i otworzy drzwi, przytrzyma
    je dla mnie otwarte.

    W GB normalne jest to, ze na przystanku autobusowym praktycznie wszyscy bez
    wzgledu na to czy z zawodu sa konstruktorem elektrowni atomowych, managerem
    firmy, zdrapywaczem zwierzat z ulic czy bezrobotnym zulem - oni wszyscy beda
    czekali na autobus w kolejce i w takiej kolejnosci w jakiej przyszli na
    przystanek ustawia sie do wejscia gdy tej przybedzie.

    W GB normalne jest, ze gdy przemierzajac supermarket z koszykiem pelnym platkow
    kukurydzianych zagapie sie na jakas dupe i wpadne na kogos, to ten ktos mnie za
    ten fakt przeprosi a obsluga marketu zaproponuje wymiane zniszczonego
    opakowania platkow na nowe.

    W GB normalne jest, ze gdy jade w GB kierownica w pojezdzie sluzy glownie do
    manewru zakretow, pokonywania rond, parkowania i zmian pasow ruchu, a nie do
    slalomowania miedzu wybojami i dziurami wybierajac te wolniej rozpieprzajace
    zawieszenie i uklad kierowniczy.

    W GB normalne jest, ze nikt nie oczekuje ode mnie wypelniania jakichs PITOW
    sritow i bycia na biezaco z wszystkimi, ilosciowo rosnacymi logarytmicznie
    zmieniajacymi sie przepisami, co do ktorych interpretacji i zastosowania
    spieraja sie wybitni specjalisci od podatkowego prawa.Zrobi to za mnie urzednik
    w urzedzie skarbowym- to normalne - w koncu za to mu place w podatkach.

    W GB na uczelni normalne jest nie rzucanie indexami po podlodze, lecz to, ze
    jesli prowadzacy spozni sie o 15 minut, mozna mu zwrocic uwage, a on szczerze
    przeprosi. Normalne jest, ze gdy ja utkne w korku, i napisze prowadzacemu smsa
    o niewielkim spoznieniu, ten , jesli inni studenci sie zgodza , poczeka na mnie
    z rozpoczeciem zajec.

    W GB normalnym jest, ze kupuje rozne dobra w miare potrzeb, a nie dostosowuje
    potrzeby do jak luk Robin Hooda napietego luku Robin Hooda.

    W GB normalne jest, ze po dobrze wykonanym zadaniu w pracy, uslysze 'dziekuje'
    od szefa, a nie 'no, tym razem Pana nie wypier****'.

    W GB normalnym jest placenie przez pracodawce za nadgodziny.

    W GB normalnym jest,ze normalny czlowiek jest traktowany przez Panstwo,
    pracodawcow, i innych jak normalny czlowiek a nie pospolity przestepca.

    W GB normalnym jest, ze pospolity przestepca jest traktowany jak pospolity
    przestepca a nie element spoleczesntwa, ktory powoduje czyny o znikomej
    szkodliwosci spolecznej.

    W GB normalne jest, ze policja skupia sie na patrolowaniu osiedli, drog w
    poszukiwaniu nie kasy do lapy od kierowcow ktorzy jada 60 zamiast 40 na drodze
    szybkiego ruchu, lecz na tym, do czego jest powolana.

    W GB normalne jest to, ze gdy z naprzeciwka na ciasnym chodniku idzie wieksza
    osoba, to manewr 'wymijania ' bedzie wykonany obustronnie tak, by nikt nie
    musial schodzic przestraszony z chodnika.


    W GB nie jest normalnym to, ze ktos znajomy wpada do mnie na pol godzinki, bo
    akurat przejezdzal w okolicy.
    W GB nie jest normalne to,ze po 2-3 tygodniach znajomosci, zyskuejsz swietnego
    koelge a wkrotce przyjaciela.
    W GB nie jest normalne to, ze idac do Pubu czy supermarketu spotykam kolegow,
    nie widzianych od dawna kolegow.
    W GB nie jest normalne to, ze co drugi facet ptorafi sam dokonac w swoim
    samochodzie dokonac dobrych napraw.
    W GB nie jest uwazane za normalne posiadanie przy domu ogrodka wiekszego niz
    2x2metry.
    W GB nie jest czyms normalnym to, ze ktos sie szczyci tym, ze potrafi unikac
    placenia podatkow / abonamentu. Nie jest normalne to,ze ktos kto uczicie placi
    wszystkie podatki, kupuje bilet tramwajowy o porze, kiedy kontrolerow nie ma ,
    mialby byc uwazany za frajera.
    W GB nie jest normalnym to, ze wyraze kazda swoja mysl dokladnie tak jak bym ja
    wyrazil po polsku i zawsze wlasnie tak zostane zrozumiany.


    I chocby ktos owinal sie w polska flage, rwal sobie wlosy z klaty, pachwin i z
    nosa jedna reka zaklinajac sie na wszystko, ze to nieprawda, mnie to srednio
    obchodzi - ja mam takie odczucie i tyle.

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • korkix78 26.09.06, 21:54

    Baaaah za bardzo sie rozkrecilem i ani razu nei przeczyalem co wypocilem :

    mialo byc

    W GB normalnym jest, ze kupuje rozne dobra w miare potrzeb, a nie dostosowuje
    potrzeby do jak luk Robin Hooda napietego domoego mikrobudzetu.

    heh..


    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: palejo IP: *.server.ntli.net 26.09.06, 22:43
    O to teraz juz jasniej. Ten luk robina troche mnie zdezorientowal.
    PS Fajny tekst splodziles.
    Pozdro
  • Gość: Crusader IP: *.range81-154.btcentralplus.com 27.09.06, 02:45
    Korki78 !!!
    Duży szacunek za Twój tekst !!!
    Wyartykułowałeś to, co już od dawna mi chodzi po głowie, porównując różne
    aspekty życia w UK i w Polsce.
    Pewnie mógłbym jeszcze coś dodać z punktu widzenia ojca, który myśli o
    perspektywach dla swoich dzieci, dla których wybrałem UK jako kraj, który
    będzie prawdopodobnie ich ojczyzną, jednak Twój tekst jest zbyt dobry, aby
    próbować go uzupełniać.
    Pozdrawiam serdecznie!
  • korkix78 27.09.06, 13:25

    Crusader,

    Mysle, ja nic nie odkrylem - mysle,ze napisalem jedynie to, co wiekszosc z nas
    mysli. Ta litanie mozna by ciagnac i ciagnac. Kazdy ma swoje doswiadczenia i
    kazdy z nas moglby wiele swoich spostrzezen dopisac- to w przeciwienstwie do
    mnie bez licznych literowek i bledow stylistycznych :P

    Na calosc innosci GB (w porownaniu do Polski, to trzeba zaznaczyc) sklada sie
    caly zestaw mnostwa drobnych, przyziemnych spraw, takich jak fakt, ze idac
    ulica albo wchodzac na trawnik jesli upadniemy nie bedziemy mieli calej koszuli
    w psich odchodach - i to po prostu jest tu normalne. Po bardziej generalne
    zjawiska jak zupelnie inne, jakze 'ludzkie' i podejscie do obywateli w urzedach.

    Ciezko jest kogos szczerze zainteresowanego uswiadomic w tej kwestii, jesli
    zwykle - przynajmniej na forum - padaja pytania rzedu 'wpisujcie dlaczego dla
    kasy godzicie sie byc murzynami Europy' albo 'Uwazacie ze wam tam tak dobrze,
    bo macie oczy przesloniete pieniedzmi, zrecie sie miedzy soba , na obczynie
    Polak Polakowi wilkiem, zawisc z was bije - dlaczego tak jest ?'.

    Po tak zadanym pytaniu zawsze skonczy sie na masowej opluwalni.

    A pytanie 'co jest wg was normalne w GB'? to b.dobrze zadane pytanie.


    Pozdro

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: rh+ IP: *.l6.c4.dsl.pol.co.uk 28.03.07, 08:03
    moze korkix zauwazyles ile jest prochow , czasami az przezaza , .....w Man
    wieczorem sobota ok polnocy to dopiero sie zaczyna siusuanie , kupkanie i
    zyganie malolatow w centrum bez jakiegokolwiek skrepownia . ( w kraju
    przynajmniej za czasow komuny w bramy wchodzili :P )
  • Gość: wrw IP: *.proxy.aol.com 27.09.06, 04:19
    korkix78 napisał:

    >
    >
    >

    Napisales facet bardzo madry post. Niewiele tam o pieniadzach i bardzo dobrze.
    Pieniadze mozna robic wszedzie, rowniez w Polsce.
    Twoj post jest o czyms co w naszym kraju ojczystym wyginelo pokolenia temu a
    czego wszyscy szukamy -o NORMALNOSCI.
    dziekuje.
    gdybym mieszkal blizej zaprosilbym cie na piwo.
    pozdrawiam
  • 2paco 27.09.06, 04:36
    hehe, ja jeszcze tam nie wyjechałem, a już bym gościowi postawił czteropaka :D
  • Gość: alfred999 IP: *.onyx.net 27.09.06, 10:45
    Moje gratulacje. Po przeczytaniu Twojego postu, po raz pierwszy na tym forum,
    doznalem uczucia satysfakcji, zadowolenia z tego co zobaczylem. Blyskotliwy i
    prawdziwy strzal w dziesiatke. Dzieki
  • piwnooka182 26.09.06, 22:57
    Korkix78 trafnie to ująłeś.... a przyklad z kolejka do autobusu wyjales mi z
    ust...
    jestem w uk stosunkowo krotko....dopiero kilka miesiecy....tydzien temu
    pierwszy raz pojechalam do polski na 7 dni...ladowanie na lotnisku w
    łodzi...miejski autobus, ktory w ciagu kilku minut zawozi nas na dworzec...łodz
    tez mialam okazje widziec pierwszy raz...wiele nie stracilam, ale bylam tak
    podekscytowana, ze nic nie bylo w stanie mnie zrazic... na dworcu spragniona
    polskiej prasy wbieglam do jednego z kioskow i rzucilam sie na wyborcza i
    wprost. wprost nie moglam jednak znalezc....i tu sie zaczelo...zapytalam
    znudzoną panią ekspedientkę gdzie moge znalezc ow tygodnik, a ona nie
    odwracajac wzroku od swojej lektury "chwila dla ciebie" albo cos w tym stylu
    burknela: "tam, na regale" alez byla wkurzona, ze osmielilam sie jej
    przeszkodzic....
    nastepnego dnia juz w wawie jedziemy gdzies autem..wyjezdzamy na dodatkowy pas
    dla skrecajacych w prawo i malo co nie dostalismy zawalu, jakis szczeniak w
    fordzie tranzicie wyprzedzal akurat z prawej strony dwukrotnie przekraczajac
    predkosc...niewiele brakowalo...
    kontrastow jest wiecej....
    co mi sie tu podoba....kazdy, nawet osoba bez wyksztalcenia (w naszym kraju z
    cala pewnoscia zostalaby uznana za calkowicie pozbawiona ambicji), pracująca
    jako kucharz, ogrodnik, albo na zmywaku (wbrew pozorom i angole wykonuja ten
    rodzaj pracy) ma szanse zyc godziwie nie liczac kazdego pensa i cieszac sie
    szacunkiem innych.
  • aniajawo 27.09.06, 10:04
    piwnooka182 napisała:

    co mi sie tu podoba....kazdy, nawet osoba bez wyksztalcenia (w naszym kraju z
    cala pewnoscia zostalaby uznana za calkowicie pozbawiona ambicji), pracująca
    jako kucharz, ogrodnik, albo na zmywaku (wbrew pozorom i angole wykonuja ten
    rodzaj pracy) ma szanse zyc godziwie nie liczac kazdego pensa i cieszac sie
    szacunkiem innych.


    Dokladnie tak jest. Osoby, ktore sprzataja u mnie w biurze, to naprawde mili,
    zadowoleni z zycia ludzie, z ktorymi mozna porozmawiac praktycznie o wszystkim.
    Maja swoje domy, placa swoje rachunki na czas i bez problemow, jezdza na
    wakacje, chodza na zakupy kiedy maja na to ochote, na kurtke zimowa nie musza
    odkladac przez 3 miesiace, tylko kupuja ja kiedy chca... A w Polsce? Coz, w Pl,
    to nigdy z ludzmi na takich stanowiskach nie rozmawialam, bo byli tak
    nieprzystepni i juz sam wyglad odstraszal.
  • Gość: ddd IP: *.server.ntli.net 27.09.06, 10:39
    Zycie w UK nigdy nie jest normalne. Co z tego ze zarabiam wiecej niz w PL skoro
    tutejsze pieniadze nie zastapia mi wszystkiego tego co mialem w Polsce.
    Wyjechalem bo bardzo chcialem zobaczyc jak tu jest i jak wyglada zycie gdy sie
    zarabia pieciokrotnie wiecej. Teraz wiem ze to nie to, ze wroce. To co odloze
    tutaj przeznacze na modernizacje domu i doskonalenie w wyuczonym zawodzie.

    pieniadze to nie wszystko
  • Gość: ufff... IP: *.server.ntli.net 27.09.06, 12:24
    ddd, to pomyśl sobie jak się musi czuć Brytyjczyk w Polsce.
  • konstruktorka1 27.09.06, 10:46
    Jak moja mama mowi ze chce cos normalnego tzn ze taka rzecz nie istnieje
    Co do UK to mysle ze jest normalnie
    Wszyscy sie szanuja nawzajem, pracuja zarabiaja, w weekendy spedzaja czas na
    tym co lubia, podrozuja, przyjaznia sie bez zazdrosci i zlosci
    I jak ide do sklepu to ja sie usmiecham i kasjerka tez
    W Polsce jak sie usmiechniesz to wszyscy sadza ze uciekles od czubkow
    A ekspedientka zapyta czego albe na odwrot bedzie sie przymilac maksymalnie tak
    ze uciekniesz ze sklepu
    Ja nie lubie ekstremalnie lubie normalnie
    E
  • Gość: po IP: 194.82.220.* 27.09.06, 13:35
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 27.09.06, 14:36
    Gdzie wy ku..a zakupy w Polsce robicie??? Troszke sie zmienilo od czasow PRL-u.
    Nie pamietam kiedy ostatnio jakas pani w sklepie z wielka "łaską" mnie
    obsługiwała.

    "Ja nie lubie ekstremalnie lubie normalnie" -czyli rozumiem ze tylko po bozemu
    pod koldra to robisz???
  • Gość: A IP: 205.223.239.* 27.09.06, 14:44
    Np centrum handlowe Arkadia w Warszawie, tydzien temu. Wchodzilam do kilku
    sklepow i zostalam calkowicie zignorowana przez obsluge, nawet w tym, w ktorym
    koncu zostawilam troche pieniedzy.
  • mike-great 27.09.06, 15:56
    W Warszawie to normalka. W takiej sytuacji prosi się o rozmowę z przełożonym, i kulturalnie się go informuje, że obsługa klienta nie jest z najwyższej półki. Po czym robi się zakupy w innym sklepie. Spokojnie, i na temat.

    Gość portalu: A napisał(a):

    > Np centrum handlowe Arkadia w Warszawie, tydzien temu. Wchodzilam do kilku
    > sklepow i zostalam calkowicie zignorowana przez obsluge, nawet w tym, w ktorym
    > koncu zostawilam troche pieniedzy.
  • Gość: A IP: 205.223.239.* 27.09.06, 16:04
    Jak ma sie ograniczony czas na zakupy pomiedzy jednym samolotem, a drugim to sie
    nie wybrzydza i niestety kupuje sie tam gdzie jest to czego sie szuka.

    Czasami obsluga po prostu patrzy takim wzrokiem, ze odechciewa sie zakupow, co
    ciekawe nie sa to przeciez zadne panstwowe sklepy, tylko prywatne wiec raczej
    powinno im zalezec na klientach.
  • Gość: cosmo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.06, 16:32
    jak na lumpa....to cie calkowicie oleja,
    jak na koneserke trendow mody....nie dadza ci zyc pytaniami " a w czym moge
    Pani pomoc"

    Sprzwdzone na wlasnej skorze.
  • Gość: A IP: 205.223.239.* 27.09.06, 16:50
    A jak sie trzeba ubrac, zeby kupic kostium plazowy? W garniturze mam isc? A moze
    mam sie jeszcze klaniac sprzedawcy i pytac sie czy zechce mnie obsluzyc?

    Wydawalo mi sie, ze w sklepach kupuje sie towar, a nie stroi sie, zeby laskawie
    obsluga na Ciebie spojrzala.
  • 2paco 27.09.06, 17:18
    ano..
    w stanach do kasyna możesz wejść w dowolnym stroju, byle mieć spodnie i
    koszulkę przynajmniej. a u nas trzeba z wyjścia do kasyna robić od razu show..
  • mike-great 27.09.06, 17:33
    He, he - a w kasynie taksiarze w swetrach...
    Hotel Warszawa Novotel w Katowicach...

    2paco napisał:

    > ano..
    > w stanach do kasyna możesz wejść w dowolnym stroju, byle mieć spodnie i
    > koszulkę przynajmniej. a u nas trzeba z wyjścia do kasyna robić od razu show..
  • anais_ 28.09.06, 12:51
    tak właśnie! mam dwie takie same niedrogie bluzki, kupione w odstępie tygodnia w
    duuuuużym sklepie w galerii mokotów w wawie
    za pierwszym razem miałam na sobie jeansy, T-shirt, spięte włosy - byleby było
    wygodnie - obsługa przy kasie pozostawiała wiele do życzenia
    po tygodniu - spodnie w kant, marynarka, włosy ładne rozpuszczone - to
    zaproponowali kartę stałego klienta, uśmiech na twarzy obsługi się pojawił
  • Gość: A IP: 205.223.239.* 29.09.06, 09:47
    Co wedlug mnie jest kolejnym plusem na rzecz UK, mozesz sie ubrac w co chesz i
    jak chcesz, mozesz sobie zalozyc na glowe skarpetki jak masz chec, ale nie
    zmienia to faktu, ze przychodzisz do sklepu zrobic zakupy i obsluge powinno
    guzik obchodzic jak wygladasz, ich celem jest sprzedaniem produktu, a nie ocena
    jak wygladasz i selekcja czy Cie obsluza czy nie.

  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 28.09.06, 11:24
    to akurat dla mnie plus ze obsluga nie nadskakuje zaraz w momencie
    przekroczenia progu sklepu, moge spokojnie rozejrzec sie po i przymierzyc sobie
    to co sobie sam wybiore, a nie wkolko slyszec "a w czym Panu pomoc", "a co chce
    Pan kupic" itd.
  • Gość: rh+ IP: *.l6.c4.dsl.pol.co.uk 28.03.07, 08:10
    i w tym temacie sie z toba zgadzam
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 27.09.06, 14:39
    aaa i jeszcze jedno...
    Co Ty za zycie w Polsce prowadzilas, skoro w UK piszesz ze zaczelas szanowac
    innych ludzi, pracowac, spedzac weekendy robiac to co lubisz, podrozowac,
    przyjaznic sie bez zazdrosci, itd. Czyli rozumiem ze wczesniej takich rzeczy
    nie robilas jak podrozowanie, pracowanie, spedzanie czasu z przyjaciolmi,
    itd.????
  • konstruktorka1 27.09.06, 14:57
    Gość portalu: ffds napisał(a):

    > aaa i jeszcze jedno...
    > Co Ty za zycie w Polsce prowadzilas, skoro w UK piszesz ze zaczelas szanowac
    > innych ludzi, pracowac, spedzac weekendy robiac to co lubisz, podrozowac,
    > przyjaznic sie bez zazdrosci, itd. Czyli rozumiem ze wczesniej takich rzeczy
    > nie robilas jak podrozowanie, pracowanie, spedzanie czasu z przyjaciolmi,
    > itd.????
    No i znowu wydaj mi sie ze masz dysleksje
    Jeszcze raz przeczytaj:
    "Wszyscy sie szanuja nawzajem, pracuja zarabiaja, w weekendy spedzaja czas na
    tym co lubia, podrozuja, przyjaznia sie bez zazdrosci i zlosci
    I jak ide do sklepu to ja sie usmiecham i kasjerka tez"
    Czy z tego wynika ze nie podrozowalam :)
    Ale moi koledzy nie ........
    Na temat tegoco robilam to "Project manager" w firmie miedzynarodowej
    zarabiajacy 6000
    Misiu
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 28.09.06, 11:26
    tez lubie czasami pomarzyc...
  • 2paco 28.09.06, 18:19
    możesz zacytować źródła, na podstawie których kwestionujesz to ile kto zarabia?
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 29.09.06, 08:57
    wlasne doswiadczenie z pobytu w UK
  • 2paco 29.09.06, 23:40
    to co to za doświadczenie, które wyklucza dobre zarobki innych polaków na
    wyspach? aż tak źle było?
  • konstruktorka1 27.09.06, 15:02
    I dziekuje ci ze jestes bo ................
    dzieki takim jak ty milym i inteligientnym obywatelom ktorzy wspieraja rodakow
    i pomagaja innym - jestem w UK
    I jest fanie
  • konstruktorka1 27.09.06, 15:02
    I dziekuje ci ze jestes bo ................
    dzieki takim jak ty milym i inteligientnym obywatelom ktorzy wspieraja rodakow
    i pomagaja innym - jestem w UK
    I jest fajnie
  • Gość: anty ffds IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 15:12
    "ffds" to typowy przyklad Polaka, ktoremu nie przeszkadza chamstwo i
    nienormalnosc panujace w Polsce, bo nie jest w stanie dostrzec jak jest na
    swiecie.

    Najbardziej rozwalaja mnie ludzie, ktorzy siedza w UK, albo w Chicago i nie
    dostrzegaja tych pozytywnych zmian, bo oni juz sa tak uksztaltowani przez ten
    PRL (nawet jak wychowywali sie juz w RP). Albo korzystaja z dobrodziejstw
    ekonomicznych krajow rozwinietych, sami w kraju glosujac na populistow.

    Super wpis korkix!!!

    Kasa to nie wszystko. Zgadzam sie mozna ja robic i w Polsce (duzym wysilkiem) i
    w UK (normalnie i spokojnie).
    Jednym jest perfekcyjny jezyk, ktory opanuje sie na poziomie prawie-native
    dopiero po parunastu latach. A jezeli ktos chcialby tak jak native, to pewnie
    nigdy. I czy komus to az tak przeszkadza.

    A inna sprawa, to kulturowe roznice. Je mozna pokonac w tydzien.
  • korkix78 27.09.06, 13:42
    > tez mialam okazje widziec pierwszy raz...wiele nie stracilam, ale bylam tak
    > podekscytowana, ze nic nie bylo w stanie mnie zrazic... na dworcu spragniona
    > polskiej prasy wbieglam do jednego z kioskow i rzucilam sie na wyborcza i
    > wprost. wprost nie moglam jednak znalezc....i tu sie zaczelo...zapytalam
    > znudzoną panią ekspedientkę gdzie moge znalezc ow tygodnik, a ona nie
    > odwracajac wzroku od swojej lektury "chwila dla ciebie" albo cos w tym stylu
    > burknela: "tam, na regale" alez byla wkurzona, ze osmielilam sie jej
    > przeszkodzic....

    I tak jeszcze znosnie.
    Pamietam jak dzis jak kolega opowiedzial jak pojechal na 2 tygodnie do Polski,
    Kedzierzyn-Kozle konkretnie.
    Proponuje tak: wczuj sie w sytuacje - wchodzisz w UK do dosc duzego sklepu
    samoobslugowego - tj nie taka kanciapka ale tez nie supermarket - taki w
    ktorym chodzi sie miedzy dwoma - trzema aisle'ami / regalami.
    Jednak wchodzac nie wiesz,ze powinno sie wlasciwie robi zakupy z koszykiem.

    A teraz zamknij oczy i zastanow sie co uslyszysz od brytyjskiej obslugi, ktora
    Cie upomni.

    Juz?

    OK.

    Czy bylo to "BASKET!!!!" ?

    Kolega wlasnie uslyszal "Koszyk!!!!" podniesionym glosem i niedbale rzuconym w
    jego kierunku.


    Amen.

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • 2paco 27.09.06, 14:37
    ja tylko czekam az mi taką uwagę któraś baba zwróci :DDD oj tylko czekam :DDD
  • aniajawo 27.09.06, 15:56
    no to ja tez mam podobna historyjke. Tym razem akcja rozgrywa sie na Malcie
    skad pochodzi moj chlopak. Bylismy tam na wakacjach w sierpniu, to bylo akurat
    pare dni przed jego urodzinami. Poszlismy na zakupy do Calvina Kleina, nie jest
    to tani sklep, a malta tez nie jest zbyt bogatym krajem. Sklep pusty,
    nastawiony na turystow, bo dla miejscowych ceny sa za wysokie. Byla tam
    ekspedientka, ok 40sto letnia. Matt wybral sobie szorty, ale nie mogl ich
    znalezc na polce. Ja je gdzies tam dojrzalam i podeszlam do polki. Wtedy
    uslyszalam cos po maltansku, ale nie zareagowalam, boo myslalam ze to i tak nie
    do mnie. Matt sie usmiechnal i zaczal mnie po cichu wolac. Zapytalam sie o co
    chodzi, a on nic, tylko sie smieje. W koncu mi powiedzial-wiesz co ona ci
    powiedziala? Are you blind? Can't you see the floor is wet? ... Zawrzalo we
    mnie. Podloga rzeczywiscie byla mokra, byl na niej ten zolty plastik z napisem
    wet floor, ale to co z tego? W takim drogim sklepie taka uwaga? Podeszlam do
    niej i cedze przez zeby: sorry, but because the floor is wet, i cannot buy
    shorts? Ona na to: Now you can. A ja: Now, I don't want. I wyszlam ze sklepu.
    No i co wy na to? Chamstwo jest wszedzie. To nie jest cos typowo polskiego.
  • pchoinsk 28.09.06, 20:50
    He he może uwaga pani z obsługi nie na miejscu, ale z drugiej strony jak się
    pracuje w sklepie umyje podłogę i co chwila ktoś nie patrząc na wystawiony znak
    włazi i ją brudzi to się można zdenerwować. :)
  • aniajawo 29.09.06, 08:24
    wiesz, tak jak pisalam, po pierwsze sklep byl pusty, bo drogi, a w takim, to
    zazwyczaj prawie ze w reke klienta caluja jesli juz sie pojawi, a po drugie, to
    bylo lato na Malcie, ja mialam na nogach klapki, a nie zablocone gumiaki...
  • pchoinsk 29.09.06, 11:13
    Co do pierwszego to że sklep był drogi i pusty to nie znaczy że pani z obsługi
    nie mogło zdenerwować że ktoś sprawia że musi robić poraz drugi to co zrobila
    przed chwila. Spójż na to od strony sprzedawczyni wystawiła znak, że mokra
    podłoga a Ty tam weszłaś. Nie mówie, że specjalnie bo mogłaś znaku poprostu nie
    zauważyć.
    Czy Ciebie samej by to nie zdenerwowało. Oczywiście nie mówie że pani powinna
    powiedzieć to co powiedziała, bo jak pisałem w poprzedniej wypowiedzi nie
    powinna tego powiedzieć tylko się powstrzymać.

    Co do drugiego, dobrze znam lato na Malcie i nieraz myłem wtedy podłogi (nie w
    sklepie ale w domu) i wiem, że nie ma błota, ale jest kurz i wiem jak może
    wyglądać myta podłoga jak ktoś wejdzie z dworu.

    Pozdrawiam :)
  • aniajawo 29.09.06, 11:21
    coz, w mcdonaldzie podlogi sa mokre ciagle i znaki tez stoja, ale nikt jeszcze
    m ne powiedzial: 'slepoto zejdz z mokrej podlogi...'
    A sklep stracil klienta.
    A gdzie na Malcie byles/as?
  • pchoinsk 29.09.06, 11:37
    He he... tak właśnie przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz ekspedietka wzieła
    Cie za turystkę wiedząc że zrozumiesz ale też że nie wiedziała że ktoś Ci
    wytłumaczy. Złośliwość taka jak pewnie i każdemu zdaża się czasem skomentować
    kogoś kto nas nie zrozumie jak powiemy po Polsku :) A że straciła klienta to już
    jej strata i powód do zastanowienia się następnym razem jeśli idzie o
    uszczypliwości.:)

    Na Malcie bywam w Marsaskali.

    P.S. Jestem płci męskiej :)
  • aniajawo 29.09.06, 11:46
    sklep jest w sliemie,a w marsaskali jest wspaniala chinska knajpka :). My
    jezdzimy do Bugibby albo Melliehy
  • Gość: Yot. IP: 84.13.56.* 02.10.06, 03:27
    a nie: "umylismy podloge, docen to i zmiataj". ma ostrzegac, ze jest mokro i
    jak sie poslizgniesz to oni nie ponosza odpowiedzialnosci. Jesli sie nie myle,
    to na tych znakach w fast-foodach jest nawet taki upadajacy ludek. tak samo
    kawa musi miec napis "caution, contains hot", gdyz inaczej jak sie przewrocisz
    w przypadku pierwszego lub poparzysz drugim to moglabys ich zaskarzyc i wygrac
    w sadzie milionowe sumy.
  • mike-great 27.09.06, 15:58
    Ale chyba nie wszystko jest takie perfect w GB ?
  • Gość: A IP: 205.223.239.* 27.09.06, 16:16
    Jasne, ze nie. Kazdy kraj ma swoje wady i zalety.

    Sa rozne rzeczy, ktore denerwuja, mniej lub bardziej. Mnie np standard mieszkan,
    czasami niektore rozwiazania techniczne czy sposob zalatwiania czegos.
    Nie podoba mi sie tez wszechobecna inwigilacja i monitoring.
  • 2paco 27.09.06, 17:07
    pamiętaj że żadna z tych kamer nigdy nie zajrzy do Twojego mieszkania ;) poza
    tym chyba lepiej mieć bata na przestępców, prawda? nie życzę tego nikomu, ale
    gdyby Cię ktoś napadł na ulicy, to chyba łatwiej będzie go złapac na podstawie
    nagrania wideo, prawda?
  • ratpole 01.10.06, 04:24
    mike-great napisał:

    > Ale chyba nie wszystko jest takie perfect w GB ?

    Malo tego, ze nie wszystko jest perfect to jeszcze chodzi o to, zeby te rzadkie
    plusy nie przeslonily nam minusow !!!
  • ratpole 27.09.06, 06:28
    korkix78 napisał:

    > Wnioski po ponad 2 latach pobytu:
    >
    > W GB wszyscy sa uprzejmi - i to jest normalne. Normalne jest, ze gdy chce
    > wjechac na glowna droge z Zzadupy Road, wjade niemal natychmiast, bo ktos sie
    > zatrzyma i mnie wpusci, nawet jesli sie spieszy.

    Ciach...
    A teraz rozszerz powyzsze na wieeeele innych krajow swiata i wyjdzie na to, ze
    Polska jest jakims cudacznym pieklem, ktorym jest :)
  • mike-great 27.09.06, 13:08
    Aleś się wypisał! Respect!
  • Gość: troll IP: 80.50.29.* 27.09.06, 15:15
    W GB wszyscy sa uprzejmi - i to jest normalne. Normalne jest, ze gdy chce
    wjechac na glowna droge z Zzadupy Road, wjade niemal natychmiast, bo ktos sie
    zatrzyma i mnie wpusci, nawet jesli sie spieszy.

    Chyba nie jezdziles czesto w Polsce autem, nawyk wpuszczania innych samochodow
    z drogi podporzadkowanej powoli juz sie u Nas zadamawia, choc pewnie nie ma to
    miejsca jeszcze w takim stopniu jak wyglada to w UK. A czy wszyscy w UK sa
    uprzejmi, wolalbym nie uogolniac, u nas w kraju i tam nie brakuje buractwa.
    Anglicy rozmawiajac z Toba w cztery oczy nigdy nie powiedza CI co tak naprawde
    mysla o Tobie, beda sie usmiechali nawet w momencie gdy beda oglaszajali CI ze
    jestes zwolniony.

    Normalnym w GB jest, ze kazdy kto idzie przede mna i otworzy drzwi, przytrzyma
    je dla mnie otwarte.

    W Polsce tez to chyba standard, przynajmniej w towarzystwie w ktorym Ja sie
    obracam?? Ale np. w UK nie ma zwyczaju jak to ma miejsce u Nas zwalniania
    miejsca w autobusie dla starszej osoby. Dnia Kobiet zreszta tez tam nie maja :P

    W GB normalne jest to, ze na przystanku autobusowym praktycznie wszyscy bez
    wzgledu na to czy z zawodu sa konstruktorem elektrowni atomowych, managerem
    firmy, zdrapywaczem zwierzat z ulic czy bezrobotnym zulem - oni wszyscy beda
    czekali na autobus w kolejce i w takiej kolejnosci w jakiej przyszli na
    przystanek ustawia sie do wejscia gdy tej przybedzie.

    W Polsce masz ten luksus ze nie czekasz w kolejce do jednych drzwi wejsciowych
    przy kierowcy, tylko masz do wyboru kilka wejsc i wchodzisz tam gdzie Ci
    wygodnie. (czytaj. najmniejsza kolejka)

    W GB normalne jest, ze gdy przemierzajac supermarket z koszykiem pelnym platkow
    kukurydzianych zagapie sie na jakas dupe i wpadne na kogos, to ten ktos mnie za
    ten fakt przeprosi a obsluga marketu zaproponuje wymiane zniszczonego
    opakowania platkow na nowe.

    Raczej normalna jest sytuacja ze przeprasza osoba winna zdarzenia. Proponuje
    abys wjechal np. samochodem komus w dom i wtedy zobacz czy tez beda Ciebie
    pierwsi przepraszali i zaproponuja naprawe samochodu.

    W GB normalne jest, ze gdy jade w GB kierownica w pojezdzie sluzy glownie do
    manewru zakretow, pokonywania rond, parkowania i zmian pasow ruchu, a nie do
    slalomowania miedzu wybojami i dziurami wybierajac te wolniej rozpieprzajace
    zawieszenie i uklad kierowniczy.

    W GB nienoramlane jest ze cala Europa jezdzi z kierownica po lewej stronie, a
    brytyjczycy na odwrot.

    W GB normalne jest, ze nikt nie oczekuje ode mnie wypelniania jakichs PITOW
    sritow i bycia na biezaco z wszystkimi, ilosciowo rosnacymi logarytmicznie
    zmieniajacymi sie przepisami, co do ktorych interpretacji i zastosowania
    spieraja sie wybitni specjalisci od podatkowego prawa.Zrobi to za mnie urzednik
    w urzedzie skarbowym- to normalne - w koncu za to mu place w podatkach.

    Ja tam nie mam problemow z rozliczeniem PITU, tyle jest darmowych programow do
    tego sluzacych w dodatku bardzo prostych w obsludze ze rozliczenie zajmuje mi
    pare minut, ktore moge poswiecic raz do roku. A urzednik w skarbowce sprawdzi
    czy wszystko jest ok.

    W GB na uczelni normalne jest nie rzucanie indexami po podlodze, lecz to, ze
    jesli prowadzacy spozni sie o 15 minut, mozna mu zwrocic uwage, a on szczerze
    przeprosi. Normalne jest, ze gdy ja utkne w korku, i napisze prowadzacemu smsa
    o niewielkim spoznieniu, ten , jesli inni studenci sie zgodza , poczeka na mnie
    z rozpoczeciem zajec.

    jasne i w dodatkowo jeszcze profesor zwolni Cie laskawie z egzaminu z powodu
    Twojego spoznienia... U mnie na uczelni profesorzy tez przepraszali gdy sie
    spozniali na zajecia, wiec nie widze tu roznicy.

    W GB normalnym jest, ze kupuje rozne dobra w miare potrzeb, a nie dostosowuje
    potrzeby do jak luk Robin Hooda napietego luku Robin Hooda.

    tutaj akurat sie w pewnym stopniu zgodze, sila nabywcza funta jest wyzsza niz
    zlotowki. Chcociaz z tego co widzialem niektorzy NAsi emigranci bardzo
    ograniczyli swoje potrzeby skoro na jedzenie i chemie tygodniowo przeznaczaja 5
    funtow.

    W GB normalne jest, ze po dobrze wykonanym zadaniu w pracy, uslysze 'dziekuje'
    od szefa, a nie 'no, tym razem Pana nie wypier****'.

    'no, tym razem Pana nie wypier****' - pracowales na budowie ze takie zdania
    slyszales??

    W GB normalnym jest placenie przez pracodawce za nadgodziny.

    tam gdzie ja pracuje nie ma nadgodzin bo normalne jest ze czlowiek po 8h pracy
    jest zmeczony i chce miec poprostu czas dla rodziny, a nie tyrac 12h dziennie 7
    dni na tydzien

    W GB normalnym jest,ze normalny czlowiek jest traktowany przez Panstwo,
    pracodawcow, i innych jak normalny czlowiek a nie pospolity przestepca.

    tylko po co im tam tyle kamer na ulicach, sklepach, firmach, itd.???


    W GB normalne jest to, ze gdy z naprzeciwka na ciasnym chodniku idzie wieksza
    osoba, to manewr 'wymijania ' bedzie wykonany obustronnie tak, by nikt nie
    musial schodzic przestraszony z chodnika.

    taki jestes tego pewien???

  • korkix78 27.09.06, 16:21
    > Chyba nie jezdziles czesto w Polsce autem, nawyk wpuszczania innych
    samochodow
    > z drogi podporzadkowanej powoli juz sie u Nas zadamawia, choc pewnie nie ma
    to
    > miejsca jeszcze w takim stopniu jak wyglada to w UK.

    Tyle sie od konca lipca 2006 zmienilo? Bylem wtedy w Polsce i jakos nie
    zauwazylem. Powiem wiecej: gdy jadac zatrzymalem sie (widzac ze z przodu i tak
    mam czerwone swiatlo i daleko bym nie zajechal) by przepuscic kilka samochodow -
    lewoskretow z naprzeciwka, z tylu mlody kierowca kilkunastoletniego
    zachodniego auta nie omieszkal na mnie zatrabic- widocznie dla niego moje
    zachowanie normalne nie bylo. Nie mogl pojac dlaczego zamiast bezsensownie
    podjechac jak najszybciej do czerwonego swiatla i czekac na nich 15 sekund
    dluzej, zatrzymalem sie juz wczesniej z korzyscia dla innych uzytkownikow drogi.


    > Normalnym w GB jest, ze kazdy kto idzie przede mna i otworzy drzwi,
    przytrzyma
    > je dla mnie otwarte.
    > W Polsce tez to chyba standard, przynajmniej w towarzystwie w ktorym Ja sie
    > obracam??

    Wchodzac do sklepu po bulki w Polsce, do urzedow, wchodzisz tylko w dobrym,
    swoim towarzystwie?
    Tak, tez doswiadczylem tych manier ostatnio. Na lotnisku w Polsce. Okazalo ze
    obrocilem sie w takim towarzystwie, ze choc w kolejce do oddanai walizek bylem
    od 25-30 od konca. Po licznych wciskaniach sie ludzi ,odprawie paszportowej
    gdzie kolejka byla na zasadzie wolnej amerykanki, w momencie odprawy juz
    ostatecznej po sprawdzeniu bagazu podrecznego wszedlem jako.. przedostatni.
    Czytaj: nie wpychasz sie na chama ? Tos ciota - bedziesz ostatni, albo przed.

    > W Polsce masz ten luksus ze nie czekasz w kolejce do jednych drzwi
    wejsciowych
    > przy kierowcy, tylko masz do wyboru kilka wejsc i wchodzisz tam gdzie Ci
    > wygodnie. (czytaj. najmniejsza kolejka)

    W Polsce wchodze tam, gdzie mnie poniesie parcie niekontrolowalnego tlumu.


    > Raczej normalna jest sytuacja ze przeprasza osoba winna zdarzenia.

    Nie. W UK przeprasza strona 'winna' zdarzenia i 'poszkodowana' solidarnie.
    Nastepuje tzw exchange of excuse me.
    Dzieje sie tak pomimo, ze zwykle doskonale wiadomo, kogo to wina.


    > W GB nienoramlane jest ze cala Europa jezdzi z kierownica po lewej stronie, a
    > brytyjczycy na odwrot.

    W GB normalne jest jezdzenie po lewej stronie. Podobnie jak m.in. w Irlandii,
    Japonii, Australii czy miliardowych Indiach.

    W Polsce normalne jest jezdzenie po prawej stronie.Podobnie w wiekszosci krajow
    Europy.

    Jesli dla kogos jest to problem nie do przeskoczenia, to jest to kogos problem,
    nie moj.

    > Ja tam nie mam problemow z rozliczeniem PITU, tyle jest darmowych programow
    do
    > tego sluzacych w dodatku bardzo prostych w obsludze ze rozliczenie zajmuje mi
    > pare minut, ktore moge poswiecic raz do roku. A urzednik w skarbowce sprawdzi
    > czy wszystko jest ok.

    Rozumiem, ze wszystkie kraje swiata chwala sobie i stawiaja za wzor przyjaznosc
    polskich przyjaznych urzedow, niklej , zrozumialej biurokracji, prostoty i
    przejrzystosci prawa. Patrz : jakikolwiek artykul datowany jakkolwiek w ciagu
    ostatniej dekady w jakiejkolwiek gazecie.

    > jasne i w dodatkowo jeszcze profesor zwolni Cie laskawie z egzaminu z powodu
    > Twojego spoznienia... U mnie na uczelni profesorzy tez przepraszali gdy sie
    > spozniali na zajecia, wiec nie widze tu roznicy.

    Malo mnie obchodza Twoi profesorowie. Jak dla mnie Twoj profesor mogl Ci zrobic
    w polowie egzaminu publicznego loda i nie bede sie klocil ze tak nie bylo - po
    prostu nie zmieni to ani o wlos mojego zdania na temat traktowania studentow
    przez wiekszosc polskich wykladowcow / dziekanat.
    Mowie o tym jak jest normalnie, a wiec zazwyczaj, w zdecydowanej wiekszosci
    przypadkow.


    > W GB normalne jest, ze po dobrze wykonanym zadaniu w pracy,
    uslysze 'dziekuje'
    > od szefa, a nie 'no, tym razem Pana nie wypier****'.
    >
    > 'no, tym razem Pana nie wypier****' - pracowales na budowie ze takie zdania
    > slyszales??

    Nie, ja w Polsce nie pracowalem (co bylo w Polsce normalne wsrod absolwentow w
    2003 roku), ale mam wielu znajomych ktory pracowali tu i tam.
    Czytam tez fora, gazety, ogladam TV i wiec co sie dzieje.



    > tam gdzie ja pracuje nie ma nadgodzin bo normalne jest ze czlowiek po 8h
    pracy
    > jest zmeczony i chce miec poprostu czas dla rodziny, a nie tyrac 12h dziennie
    7
    >
    > dni na tydzien

    ..owszem, a mimo to w Polsce normalne jest, ze albo tyle tyrasz, albo do
    widzenia.

    I mnozenie wyjatkow od reguly na nic sie nie zda, to nie zmienia tego,co jest
    na porzadku dziennym.

    > W GB normalnym jest,ze normalny czlowiek jest traktowany przez Panstwo,
    > pracodawcow, i innych jak normalny czlowiek a nie pospolity przestepca.
    >
    > tylko po co im tam tyle kamer na ulicach, sklepach, firmach, itd.???
    >

    Przeszkadzaja mi to tak samo jak Polakom w Polsce przeszkadzaja kamery w
    supermarketach - tez ich tam akurat nie brakuje.

    > W GB normalne jest to, ze gdy z naprzeciwka na ciasnym chodniku idzie wieksza
    > osoba, to manewr 'wymijania ' bedzie wykonany obustronnie tak, by nikt nie
    > musial schodzic przestraszony z chodnika.
    >
    > taki jestes tego pewien???

    Tak.

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • mike-great 27.09.06, 17:06
    Blokowałeś ruch. Nie bądź altruistą.
  • 2paco 27.09.06, 17:14
    jak na egzaminie na prawko przepuściłem pieszą na pasach (!!) do dostałem
    opieprz od egzaminatora, że precedensy wymyślam.. nie puściłem jej żeby się
    podlizać, po prostu tak postępuje mój ojciec i tego się nauczyłem.
    obawiam się że generalnie to kulturalnych zachowań na drodze nigdy nie będziemy
    mieli.. polacy zawsze sobie skakali do gardeł, i zawsze tak będą robic. skoro
    wielu młodych ludzi zionie nienawiścią do innych, to niby skąd nowe pokolenia
    mają się nauczyć kultury?
  • mike-great 27.09.06, 17:35
    To są niestety efekty kultu "wyścigu szczurów"...

    2paco napisał:

    > jak na egzaminie na prawko przepuściłem pieszą na pasach (!!) do dostałem
    > opieprz od egzaminatora, że precedensy wymyślam.. nie puściłem jej żeby się
    > podlizać, po prostu tak postępuje mój ojciec i tego się nauczyłem.
    > obawiam się że generalnie to kulturalnych zachowań na drodze nigdy nie będziemy
    >
    > mieli.. polacy zawsze sobie skakali do gardeł, i zawsze tak będą robic. skoro
    > wielu młodych ludzi zionie nienawiścią do innych, to niby skąd nowe pokolenia
    > mają się nauczyć kultury?
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 28.09.06, 11:52
    i Ty mowisz o kulturze, wychowaniu, patriotyzmie, itd.??? z tego co pamietam,
    wczesiej pisales ze nie interesuje Cie Nasz kraj, ze w lutym jedziesz do UK -
    raju na ziemi i tam zaczynasz normalne zycie...
  • 2paco 28.09.06, 18:22
    owszem, pisałem że wyjeżdżam w lutym; nie, nie twierdziłem że UK to raj, ty mi
    to wepchnąłeś jako moje twierdzenie.
    i niby z jakiej racji odmawiasz mi pisania o kulturze, wychowaniu i
    patriotyzmie? bo wyjeżdżam?
  • Gość: Jacob IP: *.ols.vectranet.pl 27.09.06, 17:23
    Z całym szacunkiem korkix ale zmienia się w Polsce.Pierwsz lepszy przykład z
    dnia dzisiejszego.Spotkałem kolegę który robił jako "robol" na budowie za 5-6zł
    na godzinę i właśnie po 10-12 godzin.Od 2 m-cy robi jako "fachowiec" (ta sama
    branża) po 8 godzin i bierze 3tys na ręke.Dlaczego? Otóż dlatego że na
    ostatnich targach pracy (woj. warmińsko-mazurskie czyli najbiedniejszy region
    Polski) proponowano klientowi tylko po maturze (0 doświadczenia) 4 oferty za
    1200zł na ręke + premia oczywiście na początek.A co on stwierdził?Że się
    zastanowi,może i wogóle????????Więc po malutku ale sukcesywnie będą pracodawcy
    zmuszeni do normalnego podejścia do pracownika (nie na zasadzie s...j jest 100
    na twoje miejsce bo tych 100 nie będzie a może i nie bedzie ani jednego)i
    podnoszenia stawek.Szef firmy budowlanej która wykonuje u mnie remonty już wie
    że nie dotrzyma terminów bo ciągle odchodzą ludzie.

    Nie twierdzę że w Polsce jest sielanka ale zmienia się co nieco na lepsze (może
    i rząd bo jest szansa na rozwiązanie sejmu)Mam nadzieję że to nie pobożne
    życzenia.Pozdrawiam wszystkich.Jacob.
  • Gość: palejo IP: *.server.ntli.net 27.09.06, 19:01
    Nie chce robic za adwokata diabla, ale sledzac to forum od 1.5 roku odnosze
    wrazenie, ze Korkix nie nalezy do ludzi, ktorym mysl o tym, ze w Polsce sie
    poprawia sprawialaby jakakolwiek przykrosc. Mysle Jacob, ze wielu z nas na tym
    forum w tesknota wypatruje oznak poprawy w kraju. I nie chodzi mi jedynie tu o
    motyw potencjalnego powrotu, a o poczucie, ze pochodzi sie z normalnego
    europejskiego, cywilizowanego kraju. Slynnego juz postu, nie potraktowalem
    literalnie. Jest to dla mnie ujecie raczej "statystyczne", niezbedne dla
    pokazania pewnych prawidlowosci. I to sie chyba autorowi udalo w 100%

    pozdrawiam z Romsey
  • vierablu 28.09.06, 01:04
    > wielu z nas na tym
    > forum w tesknota wypatruje oznak poprawy w kraju.

    Juz sa. Oto tytul dzisiejszej wiadomosci z portalu Gazety:
    "Premier: Polska pod naszym przewodnictwem idzie w dobrym kierunku"

    --
    =^..^= vierablu

    Jane Elliott and the Brown Eyes, Blue Eyes Exercise
  • korkix78 05.10.06, 18:17
    ..jest tez najlepiej od 17 lat.

    A wczesniej komuna, jeszcze wczesniej wojna.
    Jest wiec to najwspanialszy rok od dziesiecioleci, jakby jakis bezrobotny
    skrojony z 5zl na wrogim osiedlu Polak pytal.

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: michal IP: *.server.ntli.net 29.09.06, 22:54
    wiesz dlaczego tak sie dzieje? bo niedlugo juz nikt nie zostanie w pl zeby tam pracowac ;-) dlatego jakiemus kolesiowi pracodawca mogl "tyle" zaproponowac ;-)
  • Gość: troll IP: 80.50.29.* 28.09.06, 11:47
    taka wymiana zdan nie ma sensu bo i tak pewnie zjadles wszystkie rozumy swiata
    i tylko Ty masz prawo do gloszenia slusznych tez...
    mam jeszcze tylko takie jedno pytanie, bo nie zamierzam dluzej marnowac Twojego
    zapewne cennego czasu: Czy Trawa w UK jest bardziej zielona a slonce swieci
    jasnej niz w Polsce??? Uzasadnij swoja odpowiedz, prosze ni pisz tylko TAK lub
    NIE.
  • carnivore69 28.09.06, 12:29
    Troll to troll.

    (Choc przeblysk merytorycznej dyskusji u niego wczesniej wystapil.)

    Pzdr.
  • korkix78 28.09.06, 12:54
    Tylko z racji samokrytycznego samookreslenia w podpisie w ogole odpisze na to
    co napisales - taki gest w kierunku tego minimum pokory:

    Otoz to nie moj biznes czy bedziesz polemizowal ze mna, czy tez tupniesz noga,
    odwrocisz sie plecami i skrzyzujesz rece w gescie prostestu, ze to niemozliwe
    ktos jest generalnie zadowolony.

    Wyrazilem swoje odczucie. Odpisalem na ciekawe w moim mniemaniu pytanie ktore
    brzmialo mniej wiecej "co wg mnie w GB jest normalne ?".

    To jest moje zdanie i nie wmowisz mi ani Ty ani nikt inny, ze ja mysle inaczej.

    Podobnie jak ja Tobie wmawial nie bede, ze Ty myslisz inaczej niz myslisz.


    Nic nie da, ze bedzie mi ktos mowil,ze tak naprawde JA sie czulem bezpiecznie w
    Polsce, gdy mnie kilkakrotnie okradano z komorki albo zagadnieto w
    tramwaju "te, i co sie ku.. gapisz?".

    Nikt mi nie wmowi, ze tak naprawde szanowalem i docenialem policje, ktora
    widzac moje limo pod okiem i wybitego zeba 3 minuty wczesniej powiedziala , ze
    nie podejmie poszukiwan tych, co mnie pobili bezinteresownie, gdyz jest ciemno,
    i moze mnie co najwyzej podwiezc w poblize miejsca gdzie mieszkam (czego
    rowniez nie zrobila).

    Nikt mi nie wmowi, ze dobrze mi bylo z zaakceptowalem faktu, ze aby moc
    aplikowac o bycie podwladnym szefa znajacego jezyk polski + slabo inny jezyk ,
    sam musze byc od niego 3 razy bardziej wykwalifikowany i madrzejszy i mam
    obowiazek cieszyc sie, ze mam w ogole jakas prace.

    I nie wmowisz mi ze w Polsce wszyscy sa rownie uprzejmi jak tu, bo mieszkalem
    tam, mieszkalem tu, i doszedlem do wlasnych wnioskow.

    Nie zjadlem rozumow swiata. Po prostu mam swoj.

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • korkix78 28.09.06, 13:06
    Aha bylbym zapomnial:

    > Czy Trawa w UK jest bardziej zielona a slonce swieci
    > jasnej niz w Polsce???

    Na szczescie nie. W takim zestawie ostre slonce i to odbijajace sie od
    najzielenienszej trawy jeszcze bardziej waliloby po oczach, i nie moglbym
    skupic wzroku na laskach.

    Dodam rowniez, ze maslo w Anglii jest nie bardziej maslane niz to dostepne w
    Polsce, gowno nie jest mniej gowniane, a deszcz nie jest mniej mokry.

    I czego to dowodzi ?

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: troll IP: 80.50.29.* 28.09.06, 13:29
    tego ze zamiast skupiac wzrok caly czas na laskach (ktorych nie ma zbyt wiele
    na wyspach) zacznij dostrzegac takze inne rzeczy...
  • jaleo 28.09.06, 20:56
    korkix78 napisał:

    > Aha bylbym zapomnial:
    >
    > > Czy Trawa w UK jest bardziej zielona a slonce swieci
    > > jasnej niz w Polsce???

    Zdziwisz sie, ale dokladnie tak jest. W UK rosnie inny gatunek trawy, niz w
    Polsce, o plytszych korzeniach, ale za to bardziej wytrzymaly. Dlatego np. w
    UK mozna sobie spokojnie chodzic po trawnikach w parkach, a w Polsce sa
    tabliczki tego zabraniajace, bo nawet po przejsciu paru osob trawa by
    sie "wydeptala".

    Slonce tez inaczej swieci - w polnocnej Szkocji np. jest bardzo ostre slonce,
    jakiego w Polsce sie nie spotyka - skladaja sie na to warkunki klimatyczne tam
    panujace i typowy dla wyspiarskiego klimatu niski pulap chmur.
    --
    ------
    And the sign said "Long haired freaky people need not apply"
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 29.09.06, 09:01
    pojedz w polskie Tatry i bedziesz mial slonce swiecace jak w Szkocji
  • Gość: Rotamistrz IP: 83.167.242.* 28.12.06, 20:23
    Gość portalu: ffds napisał(a):

    > pojedz w polskie Tatry i bedziesz mial slonce swiecace jak w Szkocji

    Mylisz się.

    Wątpię mocno, abyś kiedykolwiek był w Szkocji, tudzież na południu Brytanii czy
    w Irlandii i doświadczył tego wyspiarskiego słońca, ekstremalnie wymagającego
    dla fotografa, bo gdyby tak było nie wypisywałbyś takich hop-siup naiwnie
    patriotycznych tekstów o naszym tatrzańskim słoneczku.

    Trawa JEST na wyspach bardziej zielona, bo bardziej chlorofilem wysycona, aby
    efektywniej energię słoneczną pozyskać, której tu niedostatek. Z tego też
    powodu Irlandczycy i Szkocy tacy są rudzi i piegowaci, że nasza słowiańska
    śniadość przy ich bladawej pozłocie prezentuje się zgoła ziemiście.
  • ghrom 27.03.07, 17:00
    Trawa JEST bardziej zielona w UK, bo jest zielona w zimie.
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 28.09.06, 13:15
    skoro nigdy nie pracowales w Polsce to dlaczego wypowiadasz sie jak to
    pracodawcy w Naszym kraju wykorzystuja pracownikow, ile to papierkow trzeba
    wypelnic przy wypelnianiu PIT-u, zalatwianiu spraw w ZUS-ach, itd.???
    pewnie napiszesz ze wiesz to, bo czytasz gazety i sluchasz jak inni narzekaja w
    Polsce?? no to Ja Ci, powiem ze tez slucham innych i 90% w UK pdobno zasuwa na
    pracach typu 'zmywak'!
  • korkix78 28.09.06, 13:20
    > skoro nigdy nie pracowales w Polsce to dlaczego wypowiadasz sie jak to
    > pracodawcy w Naszym kraju wykorzystuja pracownikow, ile to papierkow trzeba
    > wypelnic przy wypelnianiu PIT-u, zalatwianiu spraw w ZUS-ach, itd.???
    > pewnie napiszesz ze wiesz to, bo czytasz gazety i sluchasz jak inni narzekaja
    w
    >
    > Polsce?? no to Ja Ci, powiem ze tez slucham innych i 90% w UK pdobno zasuwa
    na
    > pracach typu 'zmywak'!

    Mam mame, tate, sasiadow i licznych znajomych i wiem przez co przechodza.
    A Twoi rodzice i sasiedzi i przyjaciele wlasnie na zmywaku pracuja ?


    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: troll IP: 80.50.29.* 28.09.06, 13:41
    niedawno pisales ze trzeba samemu wyjechac za granice by poznac co to zycie
    emigranta, bo tylko wtedy mozna tak naprawde porownac standard zycia w UK z
    Polskim i ze kto nie byl na emigracji nie ma prawa sie wypowiadac, a teraz
    wyskakujesz z tekstem ze wystarcza Ci opinia innych (twoich rodzicow,
    przyjaciol, znajomych) by wiedziec jak wyglada praca w Polsce, gdyz sam tego
    nie mozesz wiedziec skoro w kraju nie przepracowales nawet godziny??
  • korkix78 28.09.06, 13:53
    ...pomijajac kilka tysiecy przepracowanych godzin na umowe - zlecenie - tak,
    wystarcza mi.

    Widzialem jak rodzice kopali w ksiegowosci, bo siedziala im kontrola na karku.

    Widzialem o ktorej godzinie moja mama wyjezdzala do i wracala z pracy i widze
    jak jest wyczerpana. Widzialem jak w soboty i niedziele dalej zajmuje sie
    tlumaczeniami, mimo ze powinna miec wolne.
    Wiem ile dostaje za swoja prace, i wiem,ze latajac co jakis czas sluzbowo do
    Francji zasluguje na wiecej, niz miec wyplate z 1 na poczatku.

    Mam tez znajomego, ktory jest prezesem niemalej firmy, i wiem z grubsza czym on
    sie boryka. Najbardziej drazni go to, ze nie wie komu dokladnie ma dac w lape,
    zeby ruszyc rozne sprawy z miejsca, a chcialby zajac sie konkretami.

    Jak bylem ostatnio w Polsce w sobote spotkalem sie z kolega wieczorem na piwie,
    i potem spalem u niego - i nie przywidzialo mi sie, ze wstawalem wraz z nim w
    niedziele o 7 rano bo mu kazano isc na nadgodziny.

    I tak dalej, i tak dalej i tak dalej..

    Tak, to , wspomagane przez prase, wystarcza mi by wiedziec, co sie dzieje.

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • aniajawo 28.09.06, 14:13
    Prawda jest taka, ze to co ja osiagnelam pracujac tutaj pol roku, dla moich
    znajomych pracujacych w Polsce, jest to perspektywa kilku lat. Kilku lat
    zaciskania pasa.
    Juz sie odzwyczailam od polskiego "nie kupie sobie kawy czekajac na pociag na
    dworcu bo kosztuje 8zl! A taka sama moge sobie zrobic w domu za 1.50zl" itp. A
    moja, dobrze zarabiajaca jak na polskie warunki przyjaciolka wlasnie takie
    podejsie do zycia ma. A to dlatego, ze jest w trakcie kupowania mieszkania. Ja
    wlasnie kupuje dom w Anglii, a na wakacjach bylam, na zakupach tez i kawy w
    knajpie sobie nie odmowie jesli tylko przyjdzie mi na nia ochota.

    I znowu Zem oderwales mnie od pracy :).
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 29.09.06, 09:05
    napomnij tylko ze Twoja kolezanka kupuje mieszkanie na ktore uzbierala gotowke,
    natomiast Twoj domek w UK (kredyt hipoteczny) bedzie tak naprawde 'Twoj' za
    jakies 30 lat, bo i tak CI nie uwierze ze uzbieralas w 6miesiecy 200-300 tys
    funtow
  • aniajawo 29.09.06, 09:15
    pomysl logicznie: kto moze cos kupic za gotowke w Pl? Kolezanka zbierala na
    pierwsza rate przez jakies 6 lat, zyjac tak jak juz o tym pisalam wczesnie -
    kawy sie nie napije, bo to 8zl, ubrania kupie sa tansze, bo Zara za droga, na
    wakacje do Pl nad morze do mieszkania cioci innej kolezanki. Na druga rate
    dadza jej pieniadze rodzice (nie to, ze bogaci - moim zdaniem sa to wymuszone
    pieniadze). A reszta na kredyt. I w perspektywie zycie pelne wyrzeczen. Ja
    kredyt rzeczywisci ebiore na 25 lat, bez depozytu, ale przy tym wszystkim wcale
    nie mam zamiaru rezygnowac z wakacji, zakupow czy obiadu w restauracji. I to
    jest ta roznica miedzy miedzy Pl a UK. A teraz wychodze na pol godz, wiec nie
    bede mogla z Toba chwilowo dyskutowac. Ale moze Zem...
  • Gość: troll IP: 80.50.29.* 29.09.06, 09:53
    jakbys zapomniala w Polsce tez mamy gotowke -polski zloty i co sie z tym wiaze
    placimy gotowka, wymiany barterowej w sklepie juz nie ma.
  • Gość: Halo IP: 205.223.239.* 29.09.06, 10:15
    Moze za gotowke to nie, ale np mozna kupic mieszkanie na kredyt i splacic je w 3
    lata, w Polsce, i nie trzeba byc do tego celu milionerem.

    W Uk nigdy mi sie to nie uda, bez jakiejs wygranej w lotto, mimo, ze
    teoretycznie zarabiam tu 3 razy wiecej niz w PL, ale mieszkania sa drozsze
    wiecej niz 3 razy, tam gdzie mieszkam. Na sama mysl, ze bede musiala cos kupic
    odechciewa mi sie myslec o tym.

    BTW pamietam jak w innym watku pisalas, ze kupujesz za gotowke dom, a teraz juz
    na kredyt 100%?
  • aniajawo 29.09.06, 10:21
    >
    > BTW pamietam jak w innym watku pisalas, ze kupujesz za gotowke dom, a teraz
    juz
    > na kredyt 100%?

    tak, napisalam ze kupuje dom za gotowke, to bylo chelsea i dodalam, ze pochodze
    z super zamoznej rodziny. Jesli nie pamietasz kontekstu, to nie przywoluj tego
    watku. Najpierw poczytaj dokladnie, a pozniej sie odwoluj.
    A dom kupuje jak zdecydowana wiekszosc mlodych ludzi-na kredyt.
    > Moze za gotowke to nie, ale np mozna kupic mieszkanie na kredyt i splacic je
    w
    > 3
    > lata, w Polsce, i nie trzeba byc do tego celu milionerem.

    to co Ty tu kolezanko robisz? Wracaj do Pl kupuj domy i sprzedawaj je co 3
    lata. Mysle, ze zarobisz znacznie wiecej niz tutaj.

    Jestes kolejna osoba, ktora ma zakaz wjazdu do Pl? Tak tu zle, ale nie wroce do
    tego raju, gdzie nie trzeba byc milionerem, zeby zyc jak milioner? Po co takie
    pierdoly wypisywac?
    Myslec, myslec.

  • korkix78 29.09.06, 11:41

    >to co Ty tu kolezanko robisz? Wracaj do Pl kupuj domy i sprzedawaj je co 3
    >lata. Mysle, ze zarobisz znacznie wiecej niz tutaj.

    >Jestes kolejna osoba, ktora ma zakaz wjazdu do Pl? Tak tu zle, ale nie wroce
    >do
    >tego raju, gdzie nie trzeba byc milionerem, zeby zyc jak milioner? Po co takie
    >pierdoly wypisywac?
    >Myslec, myslec.

    Moje blogoslawientwo :)
    Bis! :P


    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: halo IP: 205.223.239.* 29.09.06, 12:48
    Twoje posty w tamtym watku brzmialy nad wyraz powaznie i nie pamietam, zebym
    widziala tam usmieszki sugerujace ironie lub tez zart. No coz, moze byla zbyt
    subtelna ta ironia.

    Widze, ze nie mozna stwierdzic faktu, ze nieruchomosci sa drogie w Uk i trzeba
    troche dluzej na nie pracowac, bo od razu jest sie wrogiem numer jeden. Skad ta
    agresja? Gdzie napisalam, ze jest zle w UK? Stwierdzilam tylko niezaprzeczalny
    fakt. Nie sugerowalam tez, ze sprzedalam to mieszkanie lub chcialam na nim
    zarobic i kupowac nastepne, nie interesuje mnie inwestowanie w Polsce.
    To byl przyklad na to, ze w Polse tez mozna dobrze zyc, kupic mieszkanie i byc
    zadowolonym ze swojego zycia. Przyklad na to, ze kazdemu pasuje cos innego,
    zadna sugestia kto ma gdzie zyc, bo to indywidualna sprawa.

    Jak ktos ma inne zdanie niz Ty to ma pakowac sie i jechac do Polski, bo posiada
    zmysl krytyczny i widzi rzeczywistosc, a nie raj? Po raz kolejny pisze, kazdy
    kraj ma swoje wady i zalety, nie ma krajow idealnych, ani rajow.
  • aniajawo 29.09.06, 12:52
    Z calym szacunkiem, ale to nie ja pisalam, ze w Pl dom mozna splacic w 3
    lata... zapewniam Cie, ze gdybym widziala taka mozliwosc, to by mnie na tym
    forum nie bylo, bo wolalabym biegac po agencjach posredniczacych w zakupie
    nieruchomosci i wybierac kolejne domy do szybkiego kupna i jeszcze szybszej
    sprzedazy.
  • Gość: halo IP: 205.223.239.* 29.09.06, 14:18
    Zapytalas retorycznie kto moze kupic cos w Pl za gotowke, wiec jako
    kontrodpowiedz podaje, ze moze za gotowke niekoniecznie, ale mozna splacic
    kredyt na mieszkanie dosc szybko.

    Nie napisalam, ze kazdy moze, ale jest to mozliwie i mi sie udalo. Moja pensja
    nie byla kosmiczna, wiec zapewne jeszcze paru innym przedstawicielom polskiego
    spoleczenstwa tez by sie to udalo bez problemu. Podobno conajmniej 5% wpada w
    najwyzsza stawke podatkowa.

    Skupilam sie na pozbywaniu sie dlugow, za jaki mimo wszystko uwazam kredyt. W UK
    mam zamiar postapic podobnie i splacic kredyt szybciej, jak juz sie w koncu w
    niego wpakuje, ale zajmie mi to znacznie wiecej niz 3 lata.
  • aniajawo 29.09.06, 14:22
    ale ja dalej nie rozumiem jednego: powiedzmy, ze kupujesz mieszkanie w Pl za
    200,000zl. A zarabiasz srednio - no to powiedzmy niech bedzie to 3000zl netto.
    36 (miesiecy) x 3000 (nie jesz ani nic nie kupujesz przez 3 lata) = 108,000...
    Moim zdaniem brakuje drugiej polowy... czy nie?
  • korkix78 29.09.06, 14:40
    ..pomijajac szereg innych matematycznych faktow, np takich, ze ktos kto zarabia
    3000 netto, brutto musialby miec no nie wiem ile , na pewno ponad 4000, a
    pewnie i z 5.

    Tyle ze biorac 'przykladowe' zarobki rzedu dwukrotnosci polskiej krajowej
    sredniej, powinno sie porownywac z dwukrotnoscia krajowa srednia w GB raczej, a
    nie z minimalna. Nie wiem czemu mielibysmy porownywac dobrze zarabiajacego
    wysokiej klasy specjaliste w Polsce z brytyjskim kasjerem w supermarkecie.
    Wtedy rzeczywiscie moglo by wyjsc, ze ten Polski bardzo ponadprzecietny
    obywatel nie ma wcale tak duzo trudniej niz ten zwykly szary nastolatek na
    brytyjskiej kasie w Asdzie.

    A dla kogos, kto specjalizujac sie w jakiejs dziedzinie ma odpowiadajace temu
    zarobki rzedu 50-60K w GB, nie bedzie szalona finansowa tragedia nabycie domu
    za 180-200k.

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: halo IP: 205.223.239.* 29.09.06, 16:14
    Zeby tylko u mnie byly domy po 180-200K... to byloby super...
  • Gość: halo IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 30.09.06, 21:20
    W nawiazaniu do tego: przegladam sobie wlasnie oferty nieruchomosci na mojej
    ulicy i 2 bedroom flats zaczynaja sie od 300K, ale nie chcialabym chyba mieszkac
    w tych najtanszych z tej kategorii. Obecnie mieszkam w czyms podobnym (troche
    wiekszym) i jakosc tego mieszkania jest marna. Nie przepadam za domami z epoki
    wiktorianskiej.
    Mieszkanie w nowym budynku, 2 bed flat to tez kwoty zaczynajace sie od 350K i to
    w roznych rejonach miasta.
  • korkix78 30.09.06, 23:10

    OK.
    Nie ma sensu licytowac na wymagania, w sensie na czyjej ulicy i w ktorym
    miescie taki sam standard jest jak bardzo drogi.

    Mieszkanie na ktore ostrzysz pazury -ze wzgledu na miejsce- moze kosztowac i
    poizej 80 000 (ponoc np Nottingham ma taka oferte bo delikatnie mowiac,
    ciulnia tam jest podobno z perspektywami) poprzez ok 150-190 (przecietny rejon
    w miejscu gdzie ja meiszkam) poprzez dalej 200-250 (lepszy rejon w miejscowosci
    gdzie mieszkam) do az strach myslec ile gdzies w City w Londynie.

    Jednak jesli mowisz o 2 bedroom i mowisz o cenie niemniej niz 300k to domyslam
    sie, ze nie mowisz o domu polozonym miedzy fabryka nadkoli a spalarnia smieci
    tylko jest to miejsce naprawde dobre w drogawym miescie.

    A teraz Twoje slowa zrodlowe:

    >Moze za gotowke to nie, ale np mozna kupic mieszkanie na kredyt i splacic je w
    3
    >lata, w Polsce, i nie trzeba byc do tego celu milionerem.

    >W Uk nigdy mi sie to nie uda

    Takiego mieszkania w drozszym miescie o tym samym standardzie (Krakow, Wroclaw,
    juz nawet nie Wa-wa) w Polsce w dobrej dzielnicy nie dostaniesz ponizej 250 000
    zl.

    Splacisz bezproblemowo 3 lata ??

    Bez spadku po bogatej babci ?

    Powstrzymam sie od przeliczania, co by to oznaczalo z pktu widzenia przychodow
    ale nikt Cie nie zlinczuje, jesli przyznasz, ze z tymi porownaniem troche
    pochopnie wyskoczylas.

    I tyle ode mnie :)


    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: halo IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 01.10.06, 00:35
    Niestety nie otrzymalam zadnego spadku. Pamietaj, tez, ze nie kazdy ma 20 lat i
    nie jest tzw. golasem. Nie kazdy tez bierze kredyt na 100% mieszkania, ja mialam
    na 65%. Jak pisalam tez wczesniej, nie wydawalam pieniedzy na pierdoly, tylko
    kazda ekstra gotowke - bonusy itp - wlozylam w splate kredytu. Jedni wola sobie
    pozyc i miec kredyt na 20 lat, inni wola szybko splacic i miec z glowy.
    BTW - mieszkalam w Warszawie. Porownuje dwie stolice.

    Nie chodzi o licytowanie. Po prostu kazdy ma inny punkt widzenia i inne
    wymagania. Ty piszesz, ze u Ciebie domy sa w takiej cenie i podajesz to jako
    przyklad na forum, u mnie niestety domy sa w troche innych cenach, a ja pisalam
    zaledwie o mieszkaniu. Nie pale sie do przeprowadzki do jakiejs "super"
    dzielnicy, by troche zaoszczedzic, a potem bac sie wyjsc z domu wieczorem, albo
    spedzac 2h w transporcie publicznym, w jedna strone do pracy.

    Dlatego tez, w pewnym stopniu przeraza mnie troche fakt, ze ktoregos dnia bede
    musiala isc do banku i zadluzyc sie na kosmiczna kwote i splacac ja dlugie lata.
    Moze wygram w lotto w miedzyczasie i problem zniknie. Na spadek nie mam co
    liczyc ;) Wlasciwie to nawet nie wiem czy odwaze sie na kupno nieruchomosci
    tutaj. Byc moze pomysle o zmianie kraju.

    Nie wydaje mi sie, zebym przesadzila w pierwszym poscie. Pensje mam 3 razy
    wyzsza niz w PL (przeliczajac), mieszkanie jest okolo 6 razy drozsze. I nie uda
    mi sie powtorzyc raczej mojej super szybkiej splaty kredytu w UK bez ingerencji
    sil wyzszych.
  • korkix78 03.10.06, 13:53
    >Ty piszesz, ze u Ciebie domy sa w takiej cenie i podajesz to jako
    > przyklad na forum, u mnie niestety domy sa w troche innych cenach,

    No nie do konca, podalem wiele przykladow.

    Dom domowi nierowny,z racji wielkosci, jakosci - i tu sie chyba zgadzamy.

    Lokalizacja moze miec kluczowy wplyw na cene dwoch identycznie prezentujacych
    sie domow - i tu chyba tez sie zgadzamy.

    Wzielas pod uwage jeden z ekstremalnie najdrozszych mozliwych wariantow - dom w
    dobrej dzielnicy w Londynie, bo tak chcesz - i bardzo dobrze! Kazdy ma inne
    potrzeby i Ty akurat masz takie (zgoda tez mam nadzieje) .

    Ale ja tylko apeluje o konsekwencje w analizie.

    Nie porownuj sytuacji finansowej zwiazanych z kupnem domu w dobrej dzielnicy w
    jednym z najdrozszych miast Europy na kredyt rzedu 100% z kredytem tylko na 65%
    w Zapierdziowie Dolnym w Polsce. Tylko rowniez z Wa-wa - w ktorej mieszkalas.
    A w Wa-wie nie wiem czy wiesz obecnie (mowimy o obecnych cenach prawda?) ciezko
    dostac cos porownywalnego ponizej 7000-8000 za m2 (jestem w miare na biezaco).
    ladne 55 m kwadratowych w ladnym miejscu to ponad 400 000 zl.

    Splata w 3 lata ?
    Moze kiedys. Sporo przed ostatnimi wzrostami.

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: halo IP: 205.223.239.* 03.10.06, 15:06
    Zeby mowic o zakonczonym procesie splaty mieszkania w 3 lata musialam je kupic
    conajmniej 3 lata temu, czyz nie? I mowilam o Wawie.

  • Gość: halo IP: 205.223.239.* 29.09.06, 16:31
    Zadajesz pytanie retoryczne do wlasnej teori. Ja nie pisalam ile zarabialam w
    PL, wiec nie musisz mnie podliczac. Nie pisalam tez ile kosztowalo moje mieszkanie.

    Zapewniam Cie, ze wystarczylo mi mojej pensji i nie jadlam suchych bulek przez
    ten czas, aczkolwiek nie rozbijalam sie po swiecie poza Europa i nie wydawalam
    pieniedzy na zbedne ciuchy i pierdoly (nie mam takich tendencji nawet bez
    oszczedzania).
    Nie wszyscy w Polsce zarabiaja te legendarne 1200zl brutto. I nie wszyscy
    wyjezdzaja z Polski z powodow finansowych.

    Ciesze sie, ze podoba Ci sie w UK, ze kupujesz dom i jestes zadowolona z tego.
  • ratpole 01.10.06, 04:40
    Gość portalu: halo napisał(a):

    > Ciesze sie, ze podoba Ci sie w UK, ze kupujesz dom i jestes zadowolona z tego.

    A ja sie ciesze z tego, ze tobie sie nie podoba w UK,bo mi to kolo wacka lata i
    powiewa o czym ty tu usilujesz przekonac ludzi swoim marudzeniem
  • aniajawo 02.10.06, 10:25
    Gość portalu: halo napisał(a):

    > Zadajesz pytanie retoryczne do wlasnej teori. Ja nie pisalam ile zarabialam w
    > PL, wiec nie musisz mnie podliczac. Nie pisalam tez ile kosztowalo moje
    mieszka
    > nie.

    Moja droga halo, to sa Twoje slowa:

    Moze za gotowke to nie, ale np mozna kupic mieszkanie na kredyt i splacic je w 3
    lata, w Polsce, i nie trzeba byc do tego celu milionerem.

    Napisalas 'mozna kupic', a nie 'ja kupilam'. Ja osobiscie nie znam, ani nie
    slyszalam o kims kto by tego dokonal.

    Ja nie chce byc zlosliwa, ale jesli zarabiasz 3x wiecej, a musisz wydac 6x
    wiecej niz w Pl, to chyba nie zrobilas zbyt dobrego interesu z tym
    przyjazdem...?
    A czy praca, ktora obecnie wykonujesz to ta sama branza co w Pl? Czy jest
    szansa na podwyzke? 300k to bardzo duzo pieniedzy za 2 pokoje, moze jednak
    warto rozwazyc kupno czegos poza Londynem? Mam znajomych, ktorzy kupili dom za
    190k w pd Lond w zeszlym roku, ale okolice moim zdaniem nie sa za ciekawe. Ja
    mieszkam w Essex, i wiem, ze wiele ludzi (wlaczajac w to mojego chlopaka)
    mieszka tutaj, a pracuje w Lond. Wiem, ze pisalas ze nie chcesz dojezdzac, no
    ale jedno wolec.
  • Gość: halo IP: 205.223.239.* 02.10.06, 18:39
    Pracuje w tej samej branzy co w PL. Nie przyjechalam z powodow finansowych. Po
    prostu nie widzialam dla siebie nic ciekawego na polskim rynku pracy i
    stwierdzilam, ze warto sprobowac gdzies indziej. Miejsce, w ktorym pracowalam
    wychodzilo mi juz z lekka bokiem, nie chcialo mi sie pracowac dla dyrektora
    chama i prostaka, ktory zapanowal w moim dziale, nie chcialo mi sie przychodzic
    do pracy i zabijac czas, bo nie bylo zbyt wiele do zrobienia. W sumie dzieki
    temu prostakowi ruszylam siedzenie i zmienilam cos. Ostatni rok poswiecilam na
    ekstra edukacje i zdobycie nowych umiejetnosci.
    Teoretycznie to idealna sytuacja, dobrze placa i nie ma prawie nic do zrobienia,
    ale ile mozna znajdowac sobie samemu zajecie i jeszcze ciagle sluchac o cieciu
    kosztow. Po paru latach robi sie od tego niedobrze.
    Wychodzi na to, ze przyjechalam tu dla przygody, rozwoju zawodowego itp.

    Jasne, kiedys jakas podwyzke dostane, predzej czy pozniej, zmienie prace na
    kolejna itp, ale wiem, ze nie przeskocze pewnego progu finansowego. Musialaby
    zmienic troche swoja specjalnosc itp, a to tez zajmie troche. Byc moze przejde
    na kontrakt z etatu, to zawsze ekstra fundusze.

    Niestety zwykle jestem bardzo wymagajaca, lubie komfort i spokoj i z tego
    wlasnie wzgledu nie przeprowdze sie do nieciekawej, ale taniej dzielnicy. W
    najgorszym przypadku pomysle o jakims innym kraju ;)
    Trudno sie zyje, jak sie ma wysokie wymagania i oczekiwania i trzeba na to
    samemu zarobic :-)
  • aniajawo 03.10.06, 15:19
    Dalej mnie nie przekonujesz, a im wiecej czytam tych Twoich wypowiedzi, tym
    bardziej chce mi sie smiac.
    Porownujesz 65% kredyt wziety w Pl z 1005 mortg w UK. ALbo porownujmy 100% w Pl
    i 100% w UK, albo 65 i 65. Ja np dowiedzialam sie, ze jesli wplacimy 5%
    wartosci (i tak zrobimy), to nasz kredyt bedzie o £250 miesiecznie nizszy. Wiec
    zakladam, ze gdybym jakims cudem miala 35% wartosci, moglabym pokusic sie o
    splate mortg w pare lat.
    Prosze Cie tez o jedno. Jesli tak jestes przyzwyczajona do luksusow, to nie
    narzekaj, ze Ci ciezko. Jesli za cene mieszkania w ciekawycm miejscu, jak to
    nazywasz (rozumiem, ze ja, w Twoich kategoriach mieszkam w nudnym, bo poza
    centrum Londynu?), chcesz wynajmowac jakies studio flat za ponad £1,000
    miesiecznie, albo gniezdzic sie w 5 osob w 3-pokojowym mieszkanku (zakladam
    pierwsza wersje - bo przeciez luksus sie liczy), to Twoja sprawa, Twoj wybor.
    Ale nie narzekaj, ze zarabiasz TYLKO 3x wiecej, a wydajesz AZ 6x wiecej.
  • Gość: halo IP: 205.223.239.* 03.10.06, 15:43
    Gdzie napisalam,ze ktos mieszka w nudnym miejscu? Kazdy mieszka tam gdzie mu sie
    podoba. Ty mieszkasz tam gdzie mieszkasz, bo tak Ci sie ulozylo, czy tak wyszlo,
    a moze tak chcialas, a ja tam gdzie chcialam.
    Ciekawe miejsce - to odpowiadajace mnie, ciekawe dla mnie. Dla kogos innego moze
    byc wlasnie nudne. Moze byc w centrum jak i na tzw. zadupiu, kazdemu odpowiada
    cos innego.


  • aniajawo 03.10.06, 16:38
    Ja od poczatku mojego przyjazdu chcialam mieszkac w Londynie, i dalej chce. Ale
    jak sobie pomysle ile mialabym komus placic za czynsz, to az mi sie niedobrze
    robi. Wcale nie jestem tak do konca zadowolona z miejsca, w ktorym przyszlo mi
    zamieszkac, ale niestety nie moge miec wszystkiego. Do Londynu jezdzimy
    czasami, bo jest to godzina samochodem, mozna pozwolic sobie na wyjscie do
    klubu i powrot taxowka (ok £70, na 4 osoby nie jest tak zle), a przy tym
    wszystkim nie wydajemy jednej miesiecznej pensji na czynsz + council tax.
    Ale jesli kiedys nasze zarobki sie potroja, to pomysle o przeprowadzce :).
  • Gość: halo IP: 205.223.239.* 03.10.06, 17:24
    Tak BTW - studio to nie luksus, za malo miejsca.
  • aniajawo 29.09.06, 13:01
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=720&w=47409346&a=47413773
    Ty mowisz o tej rozmowie :))). Zadalam sobie trud, zeby to odnalezc. To bylo
    jeszcze na samym poczatku, kiedy reagowalam na witka i trolli. Wiec male
    sprostowanie - dom jest zdecydowanie na kredyt.
  • 2paco 28.09.06, 18:35
    podziwiam Twoją wytrwałość w wykładaniu swoich poglądów trollowi albo ffds czy
    jak mu tam - to jak z tym obrazem ;)
  • Gość: troll IP: 80.50.29.* 29.09.06, 09:17
    'bylo trzeba pracowac normalnie na umowe o prace to wtedy i urlop bys chociaz
    mial'

    Widzialem jak rodzice kopali w ksiegowosci, bo siedziala im kontrola na karku.

    'mogli nie robic przekretow to mieliby spokoj z fiskusem'

    Widzialem o ktorej godzinie moja mama wyjezdzala do i wracala z pracy i widze
    jak jest wyczerpana. Widzialem jak w soboty i niedziele dalej zajmuje sie
    tlumaczeniami, mimo ze powinna miec wolne.
    Wiem ile dostaje za swoja prace, i wiem,ze latajac co jakis czas sluzbowo do
    Francji zasluguje na wiecej, niz miec wyplate z 1 na poczatku.

    'w Anglii tez widze jak Polacy wychodza o 5 rano do pracy a wracaja o 18.00
    wieczorem ledwo powluczac nogami zagryzajac na kolacje kromke 'chleba' z Tesco.
    W dodatku w weekendy biora overtime by zarobic tylko pare funtow wiecej'

    Mam tez znajomego, ktory jest prezesem niemalej firmy, i wiem z grubsza czym on
    sie boryka. Najbardziej drazni go to, ze nie wie komu dokladnie ma dac w lape,
    zeby ruszyc rozne sprawy z miejsca, a chcialby zajac sie konkretami.

    czyli co konkretnie blokuje rozwoj jego firmy???

    Jak bylem ostatnio w Polsce w sobote spotkalem sie z kolega wieczorem na piwie,
    i potem spalem u niego - i nie przywidzialo mi sie, ze wstawalem wraz z nim w
    niedziele o 7 rano bo mu kazano isc na nadgodziny.

    w Anglii tez Polacy robia nadgodziny w weekendy i to zdecydowana wiekszosc,
    zaraz napiszez ze sami tego chca a nikt ich do tego nie zmusza. Ale pytam sie
    dlaczego biora te nadgodziny z wlasnej woli skoro zarabiaja 'taaakie' pieniadze
    ze jeszcze w weekendy chca pracowac, nie maja nic innego ciekawszefo do roboty,
    czy moze brakuje im kasy na przezycie??

    Tak, to , wspomagane przez prase, wystarcza mi by wiedziec, co sie dzieje.

    no to podobnie jak mi, plus dodatkowo okres wlasnej pracy na emigracji
  • aniajawo 28.09.06, 13:23
    Gość portalu: ffds napisał(a):
    90% w UK pdobno zasuwa na
    pracach typu 'zmywak'!

    za to w Polsce 90% ludzi zarabia ponizej 1000zl brutto i sa niezadowoleni (nie
    ma sie co dziwic) z zycia...

  • Gość: troll IP: 80.50.29.* 28.09.06, 13:35
    rozna definicja jest szczescia, jednemu wystarcza 1000zl innemu 1mln bedzie
    malo, doszedlem do takich wnioskow patrzac na Polakow w UK ktorzy zarabiajac 5-
    6f/h zachowuja sie jakby trafili '6' w totka i pisza jacy sa szczesliwi, gdy
    zas anglicy w tej samej sytuacji zarabiajac 5-6f/h uwazaliby ze sa ponizani
    albo wogole nie podejmowaliby takiej pracy uwazajac ze to uwlacza ich godnosci,
    nie starcza na podstawowe potrzeby, itd.
  • aniajawo 28.09.06, 13:41
    A jesli ci zarabiajacy w UK £5-6 na godz Polacy, w Polsce dostawali 3-6zl na
    godz, to czego sie spodziewasz? Ze beda nieszczesliwi? Tutaj za takie najnizsze
    stawki da sie zyc, a w Pl to mozna tylko przetrwac od 1-wszego do 1-wszego.
  • Gość: troll IP: 80.50.29.* 28.09.06, 13:47
    jesli bys sie uczyla to nie mialabys stawki 3-4zl na godzine tylko zdecydowanie
    wieksza??? to samo tyczy sie Anglii, jestes fachowcem w tym co robisz nie
    pracowalabys za najnizsza stawke wykonujac prace do ktorych nie trzeba zadnych
    spcjalnych umiejetnosci ani kwalifikacji?
  • korkix78 28.09.06, 14:00
    Daj sobie juz spokoj fdds.

    Fachowcem sie jest, jesli sie dobrze wykonuej swoja prace, a nie mozna tego
    robic nie majac odpowiedzniej pracy.
    A zdobycie odpwoiedniej pracy ma niewiele wspolnego z tym ile sie kto uczyl.

    Albo OK - wyjasnij wiec,dlaczego upieramy sie,ze nam tu lepiej.
    Dlaczego Anka wmowila sobie, ze jej bylo zle w Polsce?
    Dlaczego takiej tepocie jak mi (skoro nie mialem stalej pracy w Polsce) w UK
    zaoferowano nie zmywakopodobne stanowisko ?

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 29.09.06, 09:57
    dobra wiecej sie nie odzywam, kazdy niech sobie zyje tam gdzie mu lepiej,
    wygodniej itd.
    Pozdrawiam :]
  • ratpole 01.10.06, 04:45
    Gość portalu: ffds napisał(a):

    > dobra wiecej sie nie odzywam, kazdy niech sobie zyje tam gdzie mu lepiej,
    > wygodniej itd.

    Bo twoje smetne trollowanie zapedzilo cie w kozi rog. Jak sie jest glupim gnojem
    i chce draznic porzadnych ludzi, to trzeba byc przynajmniej wyszczekanym i
    bystrym. Ty jestes typowym przedstawicielem polactwa... czego sie nie tkna
    wszystko spi...la, bo nic tak naprawde nie potrafia. Nawet jak chca kogos opluc
    to na wlasnej brodzie schaba zawiesza, hehehe
  • 2paco 01.10.06, 10:04
    hehe, z tym schabem to było mocne :DDDD
  • Gość: A IP: 205.223.239.* 29.09.06, 09:57
    Wez pod uwage, ze ktos musi pracowac za najnizsza stawke, wykonywac najgorsza
    robote. Spoleczenstwo nie mogloby funkcjonowac gdybysmy mieli samych super
    wyksztalconych ludzi, potrzebni sa tez Ci ze srednim i Ci bez wyksztalcenia, do
    prac, ktore nie wymagaja wiekszego wysilku umyslowego. Odnosi sie to do PL jak i
    do UK.
  • Gość: blabla IP: 195.8.190.* 27.12.06, 14:57
    Troll....bravo ....mieszkam tu ponad 6 lat i nie zgadzam sie z tym co napisal
    korkix....a moze on mieszka w fantazyjnej uk!
  • Gość: wzap IP: *.instytut.com.pl 28.09.06, 08:10
    Nie egzaltuj się. Wrócilem po roku i wielkich różnic nie widzę, kupilem
    mieszkanko na Ochocie, żyję wygodnie i z tym dużym plusem że jestem u siebie,
    Warszawa jest zaj*** i 3 razy tańsza niż Londek. Ponadto nie mądrzcie się tak
    emigranci i nie plujcie na kraj, bo my skladki na emerytury dla waszych
    starych, pochlaniają nam pól pensji.
  • Gość: ff IP: *.adsl.legend.co.uk 28.09.06, 09:37
    uwazaj bo na twoja emeryture nie bedzie komu robic
    hehehe
  • business3 28.09.06, 09:40
    No to brać się do robienia dzieci na emerytury !!!
  • Gość: A IP: 205.223.239.* 28.09.06, 10:08
    Nie martw sie o emerytury dla moich rodzicow, oni sobie na nie sami placili
    przez 35 lat. Moj ojciec jej nawet nie wykorzystal, wiec dla Twoich starych
    zostanie wiecej.

    Nikt tu nie pluje na kraj, kazdy dokonuje swojego wyboru i zyje tam gdzie mu
    wygodniej.
  • Gość: guest IP: *.server.ntli.net 29.09.06, 03:34
    korkix78 napisał:
    > W GB na uczelni normalne jest nie rzucanie indexami po podlodze, lecz to, ze
    > jesli prowadzacy spozni sie o 15 minut, mozna mu zwrocic uwage, a on szczerze
    > przeprosi. Normalne jest, ze gdy ja utkne w korku, i napisze prowadzacemu smsa
    > o niewielkim spoznieniu, ten , jesli inni studenci sie zgodza , poczeka na mnie
    >
    > z rozpoczeciem zajec.
    Nie wiem na jakies uczelnie studiujesz--ucze w Anglii na uniwerku i z tym sms-em i czekaniem z
    zajeciami na spoznialskich to jednak przesadzasz. Jest tu podejscie do studenta jako klienta, ale sa
    pewne granice.
  • korkix78 29.09.06, 11:45
    Zdarzylo sie dwa razy.
    To bylo niedlugie, ok 10-minutowe spoznienie.


    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • ratpole 01.10.06, 04:48
    Gość portalu: guest napisał(a):

    > Nie wiem na jakies uczelnie studiujesz--ucze w Anglii na uniwerku i z tym
    sms-em i czekaniem z zajeciami na spoznialskich to jednak przesadzasz. Jest tu
    podejscie do studenta jako klienta, ale sa pewne granice.

    I tylko to cie zbulwersowalo w tej calej wyliczance, ze postanowiles zabrac
    glos? Zaiste, scisly, analityczny umysl naukowca, hehehe
  • Gość: michal IP: *.server.ntli.net 29.09.06, 22:38
    nic dodać, nic ująć ;-))
  • Gość: wena IP: *.server.ntli.net 01.10.06, 23:53
    dokladnie panie korkix78 , dokladnie
  • vazz 26.03.07, 11:33
    korkix78 napisał:

    > Wnioski po ponad 2 latach pobytu:
    >
    > W GB wszyscy sa uprzejmi - i to jest normalne. Normalne jest, ze gdy chce
    > wjechac na glowna droge z Zzadupy Road, wjade niemal natychmiast, bo ktos sie
    > zatrzyma i mnie wpusci, nawet jesli sie spieszy.

    Racja,w Polsce troche sie czeka ;)
    >
    > Normalnym w GB jest, ze kazdy kto idzie przede mna i otworzy drzwi,
    przytrzyma
    > je dla mnie otwarte.

    Zdziwiłes mnie,bo ja w polsce takie zachowanie widze codziennie dodajac
    przepuszczanie przydem kobiet.
    >
    > W GB normalne jest to, ze na przystanku autobusowym praktycznie wszyscy bez
    > wzgledu na to czy z zawodu sa konstruktorem elektrowni atomowych, managerem
    > firmy, zdrapywaczem zwierzat z ulic czy bezrobotnym zulem - oni wszyscy beda
    > czekali na autobus w kolejce i w takiej kolejnosci w jakiej przyszli na
    > przystanek ustawia sie do wejscia gdy tej przybedzie.

    Racja ;),ale i tak w Polsce jest lepiej pod tym wzgledem niz np.we Włoszech
    gdzie aut moze wogóle nei zatrzymac sie ;)

    >
    > W GB normalne jest, ze gdy przemierzajac supermarket z koszykiem pelnym
    platkow
    >
    > kukurydzianych zagapie sie na jakas dupe i wpadne na kogos, to ten ktos mnie
    za
    >
    > ten fakt przeprosi a obsluga marketu zaproponuje wymiane zniszczonego
    > opakowania platkow na nowe.

    Czyli jak ty ze swojej winy cos rozwalisz to cie przepraszają? Hmm troche
    dziwne ;)

    >
    > W GB normalne jest, ze gdy jade w GB kierownica w pojezdzie sluzy glownie do
    > manewru zakretow, pokonywania rond, parkowania i zmian pasow ruchu, a nie do
    > slalomowania miedzu wybojami i dziurami wybierajac te wolniej rozpieprzajace
    > zawieszenie i uklad kierowniczy.

    Tu sie zgadzam.

    >
    > W GB na uczelni normalne jest nie rzucanie indexami po podlodze, lecz to, ze
    > jesli prowadzacy spozni sie o 15 minut, mozna mu zwrocic uwage, a on szczerze
    > przeprosi.

    O cholerka :) w Polsce studiowałem i własnie tak było.Wszyscy prowadzacy
    zwracali sie per "Pan" "Pani" do studentów, nigdy nie obrazili czy ponizyli
    studenta,a ze spóźnien sie tłumaczyli,przepraszali i albo przedłuzali
    zajecia,albo przychodzili w innym terminia.

    ormalne jest, ze gdy ja utkne w korku, i napisze prowadzacemu smsa
    > o niewielkim spoznieniu, ten , jesli inni studenci sie zgodza , poczeka na
    mnie
    >
    > z rozpoczeciem zajec.

    ...i tym sposobem zajecia moga sie opóxnic o 30 min,a ci o sobie cos
    zaplanowali po zajeciach sa w plecy przez spóźnialskiego ;)

    > W GB normalne jest, ze po dobrze wykonanym zadaniu w pracy,
    uslysze 'dziekuje'
    > od szefa, a nie 'no, tym razem Pana nie wypier****'.

    Pare razy słyszałem "dziekuje" za wykonana prace,natomiast ani razu "w..."

    > W GB normalnym jest placenie przez pracodawce za nadgodziny.

    Racja,w Polsce jeszcze niektórzy "biznesmeni" maja z tym problem ;)

    To tyle moich uwag :), nei bede sie spierał o to,ze GB jest bogatsza,że pewne
    standardy obowiazuja tam od kilku setek lat,ale nie zgodze sie takze z taka
    polaryzacja jaka tu zaproponowałes ;)
  • korkix78 26.03.07, 12:56
    > > Wnioski po ponad 2 latach pobytu:
    > >
    > > W GB wszyscy sa uprzejmi - i to jest normalne. Normalne jest, ze gdy chce
    >
    > > wjechac na glowna droge z Zzadupy Road, wjade niemal natychmiast, bo ktos
    > sie
    > > zatrzyma i mnie wpusci, nawet jesli sie spieszy.
    >
    > Racja,w Polsce troche sie czeka ;)

    O, tu tez sie chwilke czasem czeka.
    Ale co innego czekac krotka chwilke, a co innego dostawac jasnej goraczki po 3
    pod rzad kilkuminutowym wyczekiwaniu na to, ze komus nie wskoczy bieg i bedzie
    mozna szybko wjechac. Kazdy o nawet przecietnym temperamencie ma po takiej
    porannej podrozy w ten sposob wszepione podkur***enie, i caly dobry humor do
    konca dnia diabli wzieli.

    > > Normalnym w GB jest, ze kazdy kto idzie przede mna i otworzy drzwi,
    > przytrzyma
    > > je dla mnie otwarte.
    >
    > Zdziwiłes mnie,bo ja w polsce takie zachowanie widze codziennie dodajac
    > przepuszczanie przydem kobiet.

    Kobiety tu pod tym wzgledem nie maja specjalnych wzgledow, ale tez nie
    przepuszcza sie ich tu 'tylem'.
    Widzac jednak ku zdumieniu, ze zrownujesz powszechnosc tego zachowania w obu
    krajach spytam ugodowo kontrolnie: byles w UK ??


    > > W GB normalne jest, ze gdy przemierzajac supermarket z koszykiem pelnym
    > platkow
    > >
    > > kukurydzianych zagapie sie na jakas dupe i wpadne na kogos, to ten ktos m
    > nie
    > za
    > >
    > > ten fakt przeprosi a obsluga marketu zaproponuje wymiane zniszczonego
    > > opakowania platkow na nowe.
    >
    > Czyli jak ty ze swojej winy cos rozwalisz to cie przepraszają? Hmm troche
    > dziwne ;)

    O moja reakcja byla bardziej zywiolowa - od razu pomyslalem sobie "poje***" ??
    kiedy to wpadlem na goscia 3 razy wiekszego ode mnie a on mnie za to przeprosil.
    Jednak to nie ewenement angielski - pamietam blizniaczo podobna sytuacje na
    Love Paradzie w 1999 w Berlinie. Juz szykowalem sie do wiazanki przeprosin i
    psychicznego zaakceptowania w najlepszym razie morderczego wzrosku od miska na
    ktorego tlum mnie wrzucil.
    Jednak on znokautowal mnie zachowaniem - przeprosil mnie, i spytal czy nic mi
    sie nie stalo (po niemiecku).
    Odpowiedzialem glupia mina, bo szok nie pozwolil na nic wiecej.


    > > W GB na uczelni normalne jest nie rzucanie indexami po podlodze, lecz to,
    > ze
    > > jesli prowadzacy spozni sie o 15 minut, mozna mu zwrocic uwage, a on szcz
    > erze
    > > przeprosi.
    >
    > O cholerka :) w Polsce studiowałem i własnie tak było.Wszyscy prowadzacy
    > zwracali sie per "Pan" "Pani" do studentów, nigdy nie obrazili czy ponizyli
    > studenta,a ze spóźnien sie tłumaczyli,przepraszali i albo przedłuzali
    > zajecia,albo przychodzili w innym terminia.

    A koledze w Polsce wykladowca 'oddal' index droga okienna - z 8 pietra.
    Politechnika Wroclawska.
    W Katowicach na US jednej studentce, zdajacej usty, przepytujacy kazal sie
    cofnac o kilka krokow i odwrocic, bo "nie moze patrzec na jej wstretne
    pryszcze".
    Katowice - Akademia Ekonomiczna- wykladowca, przybywszy 4,5 godziny po
    czasie,kiedy mial wystawic wyniki, przechodzac obok specjalnie w tym celu
    przybylych studentow z roznych czesci Polski mowi im, ze nie lubi tlumow i zeby
    sobie poszli, bo nic nie sprawdzi. A jak sprawdzi, to woleliby, zeby nie
    sprawdzal.

    Zaluje, ze nie notowalem tego wszystkiego. Bylaby niezla ksiazka. Co jeden tom,
    tym ciekawsza.


    > ormalne jest, ze gdy ja utkne w korku, i napisze prowadzacemu smsa
    > > o niewielkim spoznieniu, ten , jesli inni studenci sie zgodza , poczeka n
    > a
    > mnie
    > >
    > > z rozpoczeciem zajec.
    >
    > ...i tym sposobem zajecia moga sie opóxnic o 30 min,a ci o sobie cos
    > zaplanowali po zajeciach sa w plecy przez spóźnialskiego ;)

    jesli inni studenci sie zgodza
    jesli inni studenci sie zgodza
    jesli inni studenci sie zgodza

    napisalem to 3 razy?
    nie - 4. Teraz 3 a wczesniej jeden raz.
    Zakladam przeoczenie :-)

    > > W GB normalne jest, ze po dobrze wykonanym zadaniu w pracy,
    > uslysze 'dziekuje'
    > > od szefa, a nie 'no, tym razem Pana nie wypier****'.
    >
    > Pare razy słyszałem "dziekuje" za wykonana prace,natomiast ani razu "w..."

    Sadzisz,ze jest to nagminne w Polsce ?

    > To tyle moich uwag :), nei bede sie spierał o to,ze GB jest bogatsza,że pewne
    > standardy obowiazuja tam od kilku setek lat,ale nie zgodze sie takze z taka
    > polaryzacja jaka tu zaproponowałes ;)

    Jak dla mnie mozesz sie zgodzic nawet z decyzja jakiegos Monarchy w Azji, ktory
    kiedys oglosil, ze znosi prawo popytu i podazy.

    Kazdy ma prawo do swojego punktu widzenia i oceny.
    Jednak aby moc ocenic jakis kraj i porownac do innego, warto tam nieco
    pomieszkac. W obu.

    --
    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: nocnik5 IP: 62.255.240.* 28.09.06, 19:32
    sam sobie na to zapracowalem moi rodacy, w pocie czola zaczynalem jak wiekszosc
    was teraz. Fizyczna ciezka praca, jednakze doszedlem do pozycji wlasnej firmy.
    Mam szczesliwa kochajaca rodzine, moje zycie przebiega rytmem o ktorym zawsze
    marzylem. Nigdy nie wroce do Polski i nigdy nie zatrudnie w mojej firmie Polaka.
    A wiecie czemu?
    Bo przyjezdzacie do Anglii i jak pracujecie lub nie to tylko narzekac
    potraficie lub wzajemnie nawalac na siebie jakies pierdoly
    "szacunek dla ludzi, ktorzy przyjezdzaja i wiedza czego chca od zycia, a czego
    zycie wymaga opd nich"
  • piwnooka182 29.09.06, 00:21
    kazdy sam decyduje o sobie i jak chce to moze wyjechac, a jak nie to moze
    zostac w kraju... jeszcze nie slyszalam od osoby, ktora tu przyechala, ze jest
    niezadowolona z poziomu zycia, wynagrodzenia itd...
    UK faktycznie nie jest rajem i ludzie tez potrafia byc podli....
    zastanawia mnie jednak skad, u niektorych osob piszacych na forum tyle zlosci i
    zazdrosci?? odnosze wrazenie, ze sa to osoby, ktore nigdy nie byly za granica w
    pracy..a maja najwiecej do powiedzenia na temat tego, jak bardzo wszyscy
    emigranci sa w bledzie. prawda jest taka, ze przyjechalisy tu i wszyscy
    zostalismy przechwyceni przez mafie...mieszkamy w ziemiankach, jemy gravy z
    proszku, jesli sobie zapracujemy, a gdy piszemy teksty o tym jak latwo sie tu
    zyje, to dlatego, ze nas zmuszaja...bo trzeba im wiecej sily niewolniczej...
    a tak na powaznie... to ilu nas tu jest, ilu wraca, ilu dzieki kasie zarobionej
    tu moze sie uczyc, zyc, normalnie egzystowac.
    niektorzy pisza, ze trzeba bylo sie uczyc, zeby zarabiac wiecej niz 5 zl na
    godzine?? a ile w Pl jest bezrobotnych absolwentow studiow wyzszych i nie mowie
    tu o jakis wyzszych szkolach gier i zabaw tylko o tych panstwowych... prawda
    jest, ze nie wszyszcy maja taka sama sile przebicia...i nie wszyscy moga robic
    kariere, a zdobycie dylomu nie gwarantuje powodzenia w zyciu...poza tym w
    kazdym kraju sa potrzebni ludzie, ktorzy wybuduja dom, posprzataja w fabryce,
    czy biurze, naprawia samochod, albo buty...problem polega na tym, ze w PL takim
    osobom ciezko zwiazac koniec z koncem i sa uznawani niemalze za margines
    albo "roboli"...a tu nawet gdyby zarabiali minimalna stawke, to beda zyli jak
    ludzie (ale o tym juz pisalam) wielu polakow w Uk pracuje na
    odpowiedzialniejszych stanowiskach niz zmywak...bariera w znalezieniu
    ambitniejszej pracy jest dla wielu osob jezyk, a czasem brak wiary w siebie...
    smutno mi, ze tyle w nas Polakach zawisci...szkoda, ze niektorzy z nas nie
    potrafia cieszyc sie szczesciem innych. te najbardziej zlosliwe komentarze
    mowia, ze emigrenci opluwaja Polske....Nie musimy tego robic.... Wy robicie to
    za nas i umacniacie nas tylko w tym, ze nasze nienajkorzystnijesze dla Polski
    porownania sa trafne...
    pozdrawiam wszystkich
    tym razem rozgoryczona
  • Gość: ff IP: *.adsl.legend.co.uk 29.09.06, 09:52
    w polsce jak zarobisz duzo to prawie polowe musisz oddac na blizej nieokreslone
    cele
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 29.09.06, 09:58
    na przyjemnosci mam rozumiec???
  • Gość: ff IP: *.adsl.legend.co.uk 29.09.06, 13:23
    mialem na mysli roznice miedzy brutto a netto
    na przyjemnosci wiele nie zostanie
  • Gość: rh+ IP: *.l6.c4.dsl.pol.co.uk 28.03.07, 08:33
    dlatego ,ze wiekszosc to frustraty...........\, chcacy gdzies wyladowac sie
    najlepej aninimowo
  • aniajawo 29.09.06, 14:28
    a w ogole to jeszcze mi sie przypomnialo, ze sa kary za wczesniejsze splaty
    kredytow...
  • Gość: ff IP: *.adsl.legend.co.uk 29.09.06, 16:02
    do czego chcesz to nawiazac?

    to raczej nie kary a oplaty. wczesniejsza splata kredytu nie jest dla banku
    korzystna bo mniej zarobi na odsetkach.

    jesli ktos planuje np. szybko splacic kupiony dom to warto wybrac flexible mortgage
  • Gość: halo IP: 205.223.239.* 29.09.06, 16:16
    Trzeba wybrac wlasciwa pozyczke i przekalkulowac sprawe, co bardziej sie oplaca,
    albo do jakiej wysokosci mozna splacic wiecej rocznie itp.
  • Gość: telemorele IP: 62.189.241.* 29.09.06, 16:19
    dziwne... ja wzialem teraz maly kredycik i jesli splace go wczesniej -
    splacajac jednorazowo cala pozostala kwote to bede musial splacic mniej
    odsetek...
    ale zapewne zalezy to od warunkow danego kredytu.
  • Gość: ff IP: *.adsl.legend.co.uk 29.09.06, 16:23
    mozliwe ale mowisz o kredycie konsumpcyjnym
    kredyty mieszkaniowe rzadza sie troche innymi prawami

    oczywiscie w obu przypadkach jesli zmienisz termin splaty na wczesniejszy
    osetki beda mniejsze ale w mieszkaniowym jesli nie bedzie to rodzaj flexible
    doplacisz jednorazow jakas tam oplate
  • Gość: trelemorele IP: 62.189.241.* 29.09.06, 16:53
    wlasnie dlatego napisalem,ze zalezy to on typu pozyczki :) Hipoteka rzadzi sie
    swoimi prawami i w sumie nie da sie porownac do innych.
    thnx
  • Gość: Author IP: *.proxy.aol.com 29.09.06, 23:51
    Zycie w A nglii jest normalne,ale nie bede sie upieral.
  • Gość: Sylwia IP: *.range86-129.btcentralplus.com 01.10.06, 03:06
    Jak najbardziej normalne. Po dwóch dniach od przyjazdu tutaj w październiku 2005
    znalazłam pracę, w której pracuję do dzisiaj. Od 11 września tego roku mam
    kontrakt. Nie martwię się o przeżycie, zarabiam przyzwoite pieniądze, stać mnie
    na wiele, sporo odkładam...Nie chcę wracac do Polski.
  • ratpole 01.10.06, 04:55
    business3 napisał:

    > Czy uważacie, że wasze życie w GB jest normalne? czy raczej zwariowane - na zas
    > adzie "zapycham teraz na maxa, żeby odłożyć kasę, wrócić do Polski, i zacząć no
    > we życie" (dom, własna firma, etc.). Ilu z was chce wrócić? Ilu z was już wie,
    > że nie wróci? Podajcie mi swoje za i przeciw, i co jest w GB "normalne", a co n
    > ie?

    Jak nienormalne musi byc twoje, glupkowaty trollu o kilku nickach, grasujacy po
    tym forum chyba tylko ze zwierzecej wscieklosci, ze zadajesz tak obrazliwie
    brzmiace pytanie?.
    Odpowiedz na nie powinna byc tylko jedna: "goovno cie to obchodzi" i tylko
    dobremu wychowaniu wiekszosci uczestnikow zawdzieczasz, ze ci od razu w ryj nie
    napluto
  • Gość: Author IP: *.proxy.aol.com 01.10.06, 08:44
    Wczoraj widzialem posty z data 0,a dzisiaj zniknely.Bylo cos o PiS ??
  • anna-dark 01.10.06, 22:52
    ratpole - dlaczego ty taki burak jesteś?
  • ratpole 01.10.06, 22:58
    anna-dark napisała:

    > ratpole - dlaczego ty taki burak jesteś?

    Polska gleba mnie na swiat wydala :(
  • Gość: MI5 IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 01.10.06, 23:43
    Obawiam sie, ze to zle wytlumaczenie. Ty po prostu taki prostak jestes, lata
    emigracji ci zaszkodzily widocznie, albo i wychowanie takie miales, a nie polska
    gleba.
  • Gość: t4545454 IP: *.acn.waw.pl 26.12.06, 02:43
    nie wydała tylko wydaliła
  • Gość: Crouch IP: *.stb.ubr01.sand.blueyonder.co.uk 02.10.06, 21:05
    Ja jestem wiecznie narzekajacym polakiem, nie lubialem swojej pracy w polsce i
    nie lubie w anglii ale teraz nie ciagne kasy od mamy, jestem niezalezny a ma 23
    lata, nie chodze codziennie na obiadki do mamy do duzego pokoju, w jakim wieku
    bylbym niezalezny w polsce, ile magistrow musialbym napisac, stazy odrobic
    wolontariatow i zdobywac doswiadczenia zeby sie wyprowadzic z chalupy w ktorej
    mile widziany nie bylem, jako nierob, jako robol i jako biurowy za 1000brutto,
    nie dziwcie sie ze wyjezdzamy, sredni niezbyt uzdolnieni, bez farta, bez
    plecow, startu nie maja, normalnie nigdy nie beda mieli ludzie biedni, w anglii
    zyje na swoim zapier!"£$%^ jestem robolem, szans na awans nie mam, bez
    wyksztalcenia, a nawet z ciezko, bo anglicy to spoleczenstwo klasowe, chcesz
    robic interesy to tez musisz znac tego lub tamten musi cie polecic, albo byc z
    rodziny, posiadaczy ziemskich, finansjery, reszta moze robic w uslugach, nawet
    specjalisci to tez tylko slugusy, pomieszkacie w anglii to tez jak anglicy
    zaczniecie sie krzywic, narzekac ze imigranci obnizaja place, i boss dalej moze
    traktowac ludzi jak niewolnikow placic flat rate za nadgodziny i coraz mniej
    sie liczyc z robolami bo jest ich coraz wiecej a jeszcze przyjada z Bulgarii i
    Rumunii, ci z mansionow za pol milina funtow maja gdzies imigracje, bo im nie
    zagraza, nie troszcza sie o rodakow nie lubia tego obszczanego kraju wyjezdzaja
    do hiszpanii, cypru, ich bogate dzieci do kanady i stanow, problemem jest to ze
    bogaci sie izoluja, nikogo nie potrzebuja nie czuja sie odpowiedzialni za
    nikogo a zreszta bosa bengalska dziewczynka ma gorzej niz ja i nikt sie nia nie
    przejmuje. Bob Geldof na konferencji o glodzie i ogloszeniu nowych statystyk o
    ubostwie na swiecie powiedzial wydarl sie What the fuck is going on, a publika
    na to oklaski na stojaco, kogo to obchodzi
  • labombonera 04.10.06, 01:05
    zgadzam sie, niestety
  • Gość: ff IP: *.adsl.legend.co.uk 04.10.06, 11:31
    a co ty myslisz ze w usa albo kanadzie tak pieknie?
    nie ma obszczanych murow i wszystko jest cacy?

    wszedzie jest tak samo czasem lepiej czasem gorzej.
  • Gość: Crusader IP: *.range86-131.btcentralplus.com 21.12.06, 20:19
    Podbijam wątek sprzed paru miesięcy, ponieważ:

    1. Był po prostu ciekawy i w przeciwieństwie do wielu innych zawierał sporo
    ciekawych i konstruktywnych wypowiedzi.

    2. Ze względu na jedną z wypowiedzi korkix78, (ta, która dot. tego co jest w UK
    normalne a co nie): to coś, co powinno być często cytowane i przypominane,
    jeżeli ktoś chce zastanowić się nad porównaniem życia w UK i w Polsce.

    3. Znalazłem coś, co mi przypomniało o tym wątku:
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/5,55670,3807942.html
    To tylko jeden z wielu elementów dot. realiów życia w UK - żadne bohaterstwo,
    tylko wypadkowa zachowań społeczeństwa.
    Aby obraz był pełny należy przeczytać komentaże dot. tej informacji.
    Zważywszy na realia, o których tam piszą Polacy żyjący w Polsce, proszę sobie
    samemu odpowiedzieć, czy życie w UK jest normalniejsze niż w Polsce.
  • Gość: bagarmosen IP: 83.16.31.* 23.12.06, 06:07
    tak przejrzalam wpisy i musze powiedziec -- najwięcej jadu widze po IP z Polski!
    przyjechalam na swięta z Birmingham --juz tesknie a wiecie za czym?? za
    normalnym domem!!!!W Polsce mam mieszkanie w bloku j.t. tylko polowa parteru
    domu w B-ham ,nie mogę się odnalezc ,wszedzie ciasno ,male pomieszczenia o ile
    mozna mowic o pomieszczeniach!!!!!!!!W Anglii mam normalne
    podworko ,garaz ,ogrod a co w Polsce??? ciasnota , nie ma gdzie postawic
    samochodu i zawistne spojrzenia sasiadow?!
  • spragnienie 24.12.06, 22:59
    Znam pare osob w Polsce, ktore zapychaja na maksa w kraju, bulka z margaryna
    zamiast z plasterkiem szynki-na poczet przyszlosci;-). Tragiczne zycie, ale nie
    wynika ono z racji bycia w konkretnym kraju, strefie geograficznej, tylko z
    mentlanosci.
    Ja mieszkam w GB, moje zycie jest bardziej zwariowane niz normalne. Nie planuje,
    nie wierze w plany, korzystam z danej mi szansy i zapycham pewien sektor w
    glowie-odpowiedzialny za nowe kwalifikacje i dosiwdczenie oraz za piekne
    wspomnienia. Jedengo i drugiego nikt mi nie odbierze. I to jest moje.
  • mike-great 24.12.06, 23:06
    Myślę że styl życia ni zależy od kraju-a od osoby!

    spragnienie napisała:

    > Znam pare osob w Polsce, ktore zapychaja na maksa w kraju, bulka z margaryna
    > zamiast z plasterkiem szynki-na poczet przyszlosci;-). Tragiczne zycie, ale nie
    > wynika ono z racji bycia w konkretnym kraju, strefie geograficznej, tylko z
    > mentlanosci.
    > Ja mieszkam w GB, moje zycie jest bardziej zwariowane niz normalne. Nie planuje
    > ,
    > nie wierze w plany, korzystam z danej mi szansy i zapycham pewien sektor w
    > glowie-odpowiedzialny za nowe kwalifikacje i dosiwdczenie oraz za piekne
    > wspomnienia. Jedengo i drugiego nikt mi nie odbierze. I to jest moje.
  • kicior99 28.03.07, 13:49
    Jka najbardziej normalne. Ja tu nie przyjechalem sie "nachapac" a po prostu
    spokojnie i gondnie zyc. Co bardzo mi sie udaje.
    --
    <><> eurOkicioR <><>
    Nie bluzgaj!
    Podyskutuj o języku
  • Gość: Gucio IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.07, 16:25
    I niczego Wam nie brakuje ?
  • robak.rawback 29.07.07, 20:09
    ja od malego chcialam tu mieszkac bo lubie angielski, wiec czuje sie happy.

    --
    My sister went into a hairdresser's and said:'Make me look like Barbara
    streisand.' So he hit her over the nose with a hairbrush.

    Bernanrd Manning jokes

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka