Dodaj do ulubionych

kto by wyjechał na moim miejscu???

23.10.06, 10:35
moja sytuacja pokrótce:
- po trzydziestce, warszawianka, mam dziecko z pierwszego małżeństwa, mój
partner również ma dziecko z pierwszą żoną
- radzę sobie dobrze, mieszkanko na kredyt w niezłej dzielnicy, praca w dużej
znanej firmie, zarobki ok. 4k/miesiąc
- ponadto wykonuję wolny zawód, więc dorabiam ok. 2-3k miesięcznie
- angielski biegły

no i większość znajomych pyta, o co mi właściwie chodzi....

a chodzi mi mniej więcej o to:
- parę tysięcy na Wawę to wcale nie jest nie wiadomo co, szczególnie
podliczając kredyty i opłaty
- te parę metrów w wielkiej płycie będę spłacać przez 20 lat, a za 15 pewnie
blok i tak runie:))
- wiem, że w UK z moim doświadczeniem + językiem mam szansę na pracę naprawdę
dobrze płatną
- jak patrzę na tych wszystkich lepperów, kaczki, giertychów i innych to mi
ciśnienie skacze, a ja i tak mam nadciśnienie, więc to jest niebezpieczne...
- mam dość grubych bab zżerających pomidory na drugie śniadanie w urzędach,
problemów w załatwieniu najdrobniejszej nawet sprawy, utrudnień dla ludzi na
każdym kroku, lustracji, rozwiązania sejmu, taśm begerowej itp itd
- moje potomstwo zna angielski jako tako, podejrzewam że w ciągu kilku
miesięcy nawijałaby jak nakręcona, poza tym dzieciak w tym wieku szybko by
się zaaklimatyzował.

co mnie powstrzymuje:
- jednak mam to mieszkanie, pracę dobrze płatną itp.
- przede wszystkim rodzice (najmłodsi już nie są ...) no i reszta rodziny
- w UK nie znamy w zasadzie nikogo
- tu wiem na czym stoję, tam nie wiadomo nigdy a ja już jestem za stara chyba
na wielką niewiadomą
- pogoda... nienawidzę deszczu, wpadam w depresję, to nie żarty i użalanie
się nad sobą, naprawdę nie potrafię normalnie funkcjonować podczas takiego
standardowego polskiego listopada, a tam jest tak przez parę miesięcy w roku.
- jestem w trakcie kolejnych studiów (tu akurat tak naprawdę można by coś
pomyśleć, ale ogólnie jest to problem)

co byście zrobili??
Edytor zaawansowany
  • Gość: A IP: 205.223.239.* 23.10.06, 10:57
    Poskladaj CV na oferty i zobacz co Ci zaproponuja. Moze pieniadze Cie skusza, a
    moze rozwoj zawodowy.
    Pamietaj jednak, ze zycie w Uk tez kosztuje i mimo super pensji cos tam jednak
    bedziesz musiala przeznaczyc na utrzymanie i moze wcale gra nie jest warta
    swieczki. Tutaj tez nie kupisz dobrego mieszkania/domu w 5 minut i nie bedzie on
    tani.

    Znajomi nie sa potrzebni by wyjechac, wystarczy dobra oferta pracy. Wszystko
    mozna sobie zorganizowac samemu.

    Pogoda nie jest taka zla. Wcale nie jest tak, ze pada i pada, slonce tez tu
    swieci od czasu do czasu. No i jest cieplej zima niz w Polsce.

    Sytuacja polityczna w PL to juz inna sprawa, musisz sama zdecydowac czy warto
    wyjezdzac. No i nie mow, ze jestes na cos za stara, masz dopiero 30 lat, a nie
    az 30 lat :-)


  • zenon.zawada 23.10.06, 11:09
    po pierwsze nie 30 lat , ale 30 parę ( czyli np. 39 i 5 miesięcy).
    Kobieta w tym wieku przypomina już samochód 10-15 letni , niby na zewnątrz
    wszystko ok, ale jak zrzuci ciuszki to i cellulitis i tam coś zwisa i tam jakaś
    fałdka....Generalnie- lepiej już nie będzie.
    po drugie twoja ucieczka przed własnym żałosnym życiem rodzinnym (rozwód,
    dziecko nie żyjące z własnym ojcem) jest najlepszym dowodem , że jesteś osobą
    niedojrzałą emocjonalnie.
    po trzecie, rodzice są coraz starsi, a ty zamiast im pomagać , pragniesz za
    wszelką cenę rozpocząć nowy etap życia za granicą (wynik frustracji i poczucia
    klęski , głównie w sferze emocjonalnej).

    Recepta : wizyta u dobrego psychologa /psychiatry

    --
    I am Polish but I am not a thief.
  • aniajawo 23.10.06, 11:19
    >
    > Recepta : wizyta u dobrego psychologa /psychiatry
    >


    Czyli np. zenon.zawada on-line?
  • aznar33 23.10.06, 19:17
    Już dawno nie miałem do czynienia z podobnym prymitywem.
  • 2paco 24.10.06, 00:27
    niewarto w ogóle odpowiadać takim.
  • aniajawo 23.10.06, 11:18
    Jestem jak najbardziej za wyjazdem, ale tez uwazam, ze w Twoim wypadku lepiej
    poszukac jakis ofert pracy w zawodzie, bedac jeszcze w PL. Nie ma sensu
    wyjezdzac 'w ciemno', bo nie mozesz sobie pozwolic na szukanie dobrej pracy
    przez np. pol roku. A nie chcesz tez brac czegokolwiek na poczatek.

    W UK zyje sie o wiele latwiej. Piszesz, ze pracujesz, a oprocz tego 'dorabiasz'
    2-3k miesiecznie. Czyli kiedy odpoczywasz? Bo rozumiem, ze na to dodatkowe
    zajecie troche czasu poswiecasz (moze nawet czesc weekendu? albo wieczory?).
    Praca nie powinna pochlaniac calego zycia, tutaj moge sobie pozwolic na wiele
    pracujac od 8-16, w tym lunch. Nie musze po powrocie do domu wychodzic do
    drugiej pracy... To juz minelo i nigdy nie wroci :).

    Jesli chodzi o mieszkanie w Warszawie, to jest to cos, ale na pewno nie powinno
    wplynac na decyzje o wyjezdzie lub nie. Zauwazylam, ze w Pl jak ktos ma
    mieszkanie to juz jest to cos. Kupuje sie najczesciej jedno i w nim pozostaje
    do konca zycia... Tutaj jest inaczej - mieszkania, domy kupuje sie i zmienia w
    miare potrzeb - na wieksze, mniejsze... Nikt sie tak do nieruchomosci nie
    przywiazuje. I standard jest inny. To co w Pl nazywa sie 2-pokojowe, tutaj jest
    1-bedroom. Bo przeciez ten 'drugi pokoj' to lounge... A do tego jeszcze
    jadalnia, i wychodzi na to, ze nasz 1-bedroom w UK, w Pl uchodzilby za 3-
    pokojowe mieszkanie. To tak na marginesie.

    Jesli chodzi o pogode, to tak jak A napisal(a) - przynajmniej zimy sa
    lagodniejsze :). No i zawsze mozna gdzies wyskoczyc na weekendy, a w tygodniu i
    tak idziesz do pracy, wiec lepiej jak pada, bo przynajmniej nie zal, ze trzeba
    siedziec w biurze zamiast isc na plaze :) (problem, ktory mialam w
    Barcelonie :) ).

    Powodzenia!
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 23.10.06, 16:32
    no tak jasne, juz widzialem ilu Polakow kupuje w UK mieszkania a nastepnie
    zmienia na wieksze... 99% dzieli mieszkania z innymy emigrantami by tylko
    zmniejszyc koszty zycia
  • spacecoyote 23.10.06, 11:57
    Jak Ci przeszkadzaja grube baby zzerajace pomidory, to nie wyjezdzaj. Tutaj
    grubych bab jest o wiele wiecej niz w Polsce, i wszystkie na diecie, a na
    dodatek caly czas o tym gadaja. I oczywiscie non-stop wpieprzaja jakies
    chrupkie chlebki i takie tam.

    A i z pogoda to nie zarty, ja tez lapie depresje przez te ciagle deszcze.
  • Gość: MI5 IP: *.claimtracker.com 23.10.06, 12:08
    Stan przy lustrze i zapytaj sie, czego ty tak naprawde chcesz.

    Zycie jest za krotkie, zeby przejmowac sie grubymi babami obzerajacymi sie
    pomidorami, albo przystosowywac do zycia na emigracji. Na pewno dla mnie.
    Nie przesadzam tez z polityka, to nie komuna.

    Powodzi ci sie w miare dobrze, to ciesz sie zyciem, a nie kombinuj :)
    Chyba, ze na kilka lat, ale czy warto? Moim zdaniem nie.
  • gonzales.wroclaw 23.10.06, 12:12
    Z uwagi na sytuację rodzinną powinnaś rozpocząć od rekonesansu kosztów wykształcenia dzieci w UK, tak aby były w stanie osiągnąć w przyszłości odpowiedni status materialny.

    --
    -----------\\- -//-------
    ---------( @ @ )-------
    --o00o-- (_)--o00o---
  • Gość: ff IP: *.adsl.legend.co.uk 23.10.06, 12:39
    - pogoda... nienawidzę deszczu, wpadam w depresję, to nie żarty i użalanie
    się nad sobą, naprawdę nie potrafię normalnie funkcjonować podczas takiego
    standardowego polskiego listopada, a tam jest tak przez parę miesięcy w roku

    -------
    Ta angielska deszczowa pogoda to miejskie legendy z koziej wolki. Byc moze w
    szkocji czesto pada ale na poludniu anglii pogoda super. Rzadko pada i
    przynajmniej cieplo w zimie :-) W lato moze upalow nie ma ale rzadko pada a jak
    juz pada to tak jakby temu deszczowi sie gdzies spieszylo i zaraz przechodzi -
    pewnie do bulbonii :-)
  • rosie72 23.10.06, 12:53
    ok, czyli z powyższych wypowiedzi widzę, że mogę zapomnieć o obrazkach toczącej
    się w deszczu przez 90% filmu akcji z sherlocka holmesa i kuby rozpruwacza :))
  • Gość: A IP: 205.223.239.* 23.10.06, 13:00
    To juz masz jedna sprawe z glowy :-)
  • korkix78 23.10.06, 13:09
    Potwierdzam informacje deszczowe co do poludnia Anglii.
    Wczoraj akurat lalo prawie caly dzien, i sporo osob o tym mowi, bo tak, zeby
    padalo wiekszosc dnia to nie bylo od miesiecy.

    A a propos zim:
    Gdy przyjechalem tu i rozmawialem z wlascicielem knajpy przy polu golfowym
    spytalem, czy na zime zamyka knajpe, bo domyslam sie ze golfisci nie wycinaja
    przerebli na polu i gra w golfa na sniegu nie moze miec miejsca, on sie
    usmiechnal i ze zrozumieniem odparl, ze w Southampton nie widziano
    pokrywajacego ziemie sniegu od 7 lat.
    Nie wiedzialem wtedy czy to angielski zart, czy co.

    Wkrotce juz wiedzialem, ze po prostu powiedzial prawde.

    Ale dodac wypada, ze w lecie z kolei kilka dni pod rzad zupelnie bezchmurnych
    bezdeszczowych to tez rzadkosc.

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: ff IP: *.adsl.legend.co.uk 23.10.06, 15:04
    Ale dodac wypada, ze w lecie z kolei kilka dni pod rzad zupelnie bezchmurnych
    bezdeszczowych to tez rzadkosc.

    Bezchmurnych to fakt bo ciagle jakies kleby z nad morza naplyna ale bywa ze
    przez caly tydzien lub dwa nic nie spadnie.
    Rzeklbym nawet ze zdarzaja sie 2 tygodnie bez deszczu, szczegolnie w lato.

  • elajna7 23.10.06, 15:40
    Mieszkam nad samym morzem i potwierdzam, ze pogoda napewno lepsza niz np w Gdansku.
  • Gość: Gazda IP: 80.50.29.* 23.10.06, 16:37
    niby tak, tylko dodaj ze od listopada do kwietnia pogoda jest zje*ana i
    przypomina 'pozna polska jesien', temp. 0-7 stopni, fakt -opadow wzglednie malo
    choc i tak slonca malo bo dosc duze zachmurzenie caly czas jest
  • korkix78 23.10.06, 16:54

    > niby tak, tylko dodaj ze od listopada do kwietnia pogoda jest zje*ana i
    > przypomina 'pozna polska jesien', temp. 0-7 stopni, fakt -opadow wzglednie
    malo
    >

    No prawie dwukrotnie wydluzyles pozna polska jesien, w marcu i kwietniu jest
    juz calkiem sensownie, mnostwo drzew kwitnie, a co do listopada-lutego zgadza
    sie, malo slonca, i temperatura od 0 do 7.
    W tym miejscu warto przypomniec, ze w porownaniu z ostatnia zima w Polsce daje
    to srednio 20-25 stopni wiecej na korzysc UK przez owe najzimniejsze na
    poludniu UK miesiace.

    No i brak sniegu. A szkoda - akurat nie mialbym nic przeciwko paru tygodniom
    sniegu za oknem.

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: ff IP: *.adsl.legend.co.uk 23.10.06, 18:43
    a ja nie lubie sniegu
    a zwlaszcza tego brudnego i mokrego a taki niestety w polsce w zimie dominuje
  • ghrom 23.10.06, 22:17
    Albo roztopy na wiosne, gdy sloneczko odkrywa sterty psich gowien zbierane przez kilkanascie tygodni :P
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • Gość: ccc IP: *.range81-152.btcentralplus.com 24.10.06, 21:28
    wlasnie sie ciesze ze nie zobacze tych gowienek
  • 2paco 24.10.06, 00:35
    ja tam w te 30-paro stopniowe mrozy czułem się cudownie, i gdyby nie groziło to
    utrata skóry z właściwą włącznie, to bym łaził cały dzień po wawie ;)
    korkix, rozumiem że do roweru dobre błotniki się przydadzą? ;)
  • Gość: sabna IP: *.range86-140.btcentralplus.com 23.10.06, 20:43
    korkix78 nie zapominaj ze Anglikom nie przeszkadza w niczym temperatura ok 8
    stopni, ani deszcz. Mowie o moich doswiadczeniach z Manchesteru. anglia to kraj
    w ktorym ludzie pod namioty jezdza od poczatku marca do konca pazdziernika, a
    pola namiotowe otwarte sa dluzej niz w hiszpani czy wloszech :).
    chociaz ten rok byl wyjatkowo cieply i sloneczny, niestety przynajmniej w
    Manchesterze angielska pogoda to nie mit :)
  • kerryman 23.10.06, 13:26
    z tego co piszesz wynika ze masz calkiem stabilna sytuacje.
    jesli jestes w stanie zdobyc lepsza prace bedac jeszcze w PL - nie ma sie co
    zastanawiac. jednak jesli myslisz o przyjezdzie i szukaniu czegos dopiero na
    miejscu - musisz sie pozegnac ze stabilnoscia na pewien czas. w dalszej
    perspektywie "MOZE" byc lepiej (choc nie musi). jednym ulozenie sobie
    wszystkiego jak nalezy zajmuje tydzien, innym miesiac, jeszcze innym rok.

    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • jula.b 23.10.06, 13:30
    w jakim wieku masz córkę Co ona powiedziałaby na wyjazd? A partner plus jego
    dziecko? Ja bylabym za, rozumiem, że osiagnęlaś dzięki swej pracy pewien w
    miarę wygodny poziom życia i ryzykować zmiany w tym zakresie nie jest łatwo.
    Ale w UK przy odrobinie samozaparcia i zapobiegliwości mogłabyś się urządzić
    całkiem nieźle. Rodzice - hmm, rzecz trudna ale nie będziesz aż tak daleko.
    Studia rozpoczęte w PL? Tam za czas jakiś podejmiesz myślę wartościowsze pod
    względem rozpoznawalności dokształcanie.
    --
    I pray for you, you pray for me; I love you, I need you to survive.
  • zenon.zawada 23.10.06, 13:53
    ale co ma córka do gadania?
    Chodzi o zwykłą ucieczkę od problemów dnia codziennego, a przede wszystkim o
    poczucie klęski w sferze życia rodzinnego(rozwód, dziecko bez ojca).

    a co tam starzy, przecież i tak kiedyś pacną, ważna jest ucieczka , ucieczka
    przed samym sobą.

    --
    I am Polish but I am not a thief.
  • rosie72 23.10.06, 14:07
    bardzo Ci dziękuję za Twoje komentarze i ciekawe rozważanie; ogólnie uwielbiam
    komentarze od osób kompletnie nie znających sytuacji.
    dla Twojej informacji, dopiero w momencie kiedy rozstałam się z poprzednim
    partnerem poczułam że żyję, nigdy nie układało mi się tak dobrze jak po
    rozwodzie - klęską więc było samo zamążpójście wiele lat temu; dopiero teraz
    mam prawdziwą rodzinę.


    zenon.zawada napisał:

    > ale co ma córka do gadania?
    > Chodzi o zwykłą ucieczkę od problemów dnia codziennego, a przede wszystkim o
    > poczucie klęski w sferze życia rodzinnego(rozwód, dziecko bez ojca).
    >
    > a co tam starzy, przecież i tak kiedyś pacną, ważna jest ucieczka , ucieczka
    > przed samym sobą.
    >
  • rosie72 23.10.06, 14:04
    dzieci to mamy takie raczej ciekawe świata i nowych wrażeń, więc wydaje mi się,
    że obyłoby by się bez protestów, mój M. raczej bez problemu znalazłby pracę.
    masz rację, że aktualnie żyjemy bez większych problemów, i po prostu jest
    strach przed ryzykiem.
    natomiast dobijają nas małe, złośliwe, upierdliwe rzeczy, które utrudniają
    życie, wszechoogarniająca niechęc do życia i bierność (może nie akurat u nas,
    ale wszędzie naokoło), oraz świadomość że - co tu się oszukiwać - zbyt wiele
    więcej tutaj chyba nie zrobimy, może po prostu chcielibyśmy zmienić klimat na
    bardziej pozytywny.
    nie wiem, na razie to nawet nie jest pomysł, tylko rozważania.


  • jula.b 23.10.06, 14:09
    życzę Ci więc spokojnych przemyśleń i odwagi w podejmowaniu decyzji!
    --
    I pray for you, you pray for me; I love you, I need you to survive.
  • niedozdarcia 23.10.06, 16:24
    rosie72napisala:
    moja sytuacja pokrótce:
    - po trzydziestce, warszawianka, mam dziecko z pierwszego małżeństwa, mój
    partner również ma dziecko z pierwszą żoną
    - radzę sobie dobrze, mieszkanko na kredyt w niezłej dzielnicy, praca w dużej
    znanej firmie, zarobki ok. 4k/miesiąc
    - ponadto wykonuję wolny zawód, więc dorabiam ok. 2-3k miesięcznie
    - angielski biegły

    =====================
    czyli zarabiasz co najmniej 2 razy wiecej niz przecietny Warszawiak (nie mowiac
    juz o zarobkach partnera)

    angielski biegly - kazdy Anglik w Anglii mowi biegle - w sumie wiec to zaden
    atut






    no i większość znajomych pyta, o co mi właściwie chodzi....

    a chodzi mi mniej więcej o to:
    - parę tysięcy na Wawę to wcale nie jest nie wiadomo co, szczególnie
    podliczając kredyty i opłaty
    - te parę metrów w wielkiej płycie będę spłacać przez 20 lat, a za 15 pewnie
    blok i tak runie:))


    =================================

    jesli bedziesz kupowac mieszkanie czy dom w Anglii nie licz na to ze kredyt
    bedziesz splacac krocej niz dwadziescia lat


    - wiem, że w UK z moim doświadczeniem + językiem mam szansę na pracę naprawdę
    dobrze płatną
    - jak patrzę na tych wszystkich lepperów, kaczki, giertychów i innych to mi
    ciśnienie skacze, a ja i tak mam nadciśnienie, więc to jest niebezpieczne...


    ==========================

    w Anglii dla odmiany bedziesz ogladac Tony'ego i Gordona



    - mam dość grubych bab zżerających pomidory na drugie śniadanie w urzędach,
    problemów w załatwieniu najdrobniejszej nawet sprawy, utrudnień dla ludzi na
    każdym kroku, lustracji, rozwiązania sejmu, taśm begerowej itp itd
    - moje potomstwo zna angielski jako tako, podejrzewam że w ciągu kilku
    miesięcy nawijałaby jak nakręcona, poza tym dzieciak w tym wieku szybko by
    się zaaklimatyzował.

    co mnie powstrzymuje:
    - jednak mam to mieszkanie, pracę dobrze płatną itp.

    =====================
    w Anglii nie masz mieszkania i dlugi czas minie zanim bedziesz na wlasnych
    smieciach


    - przede wszystkim rodzice (najmłodsi już nie są ...) no i reszta rodziny


    =================================

    ktos podpowiedzial - daleko z Anglii do Warszawy nie jest - moze nie daleko ale
    jak bedziesz pracowac to bedzie Ci sie nalezalo 4 tygodnie urlopu, wyprawa w
    cztery osoby do Polski to tez nie jest tania sprawa


    - w UK nie znamy w zasadzie nikogo


    ==============================

    potrwa troche zanim zostaniesz zaakceptowana przez tubylcow, mozesz jednak
    zaprzyjaznic sie z rodakami (do wyboru do koloru - tylko niektorych na kilometr
    w Warszawie bys omijala)


    - tu wiem na czym stoję, tam nie wiadomo nigdy a ja już jestem za stara chyba
    na wielką niewiadomą



    ======================

    czy jestes za stara czy nie to zalezy od tego ile masz energii i samozaparcia
    -


    - jestem w trakcie kolejnych studiów (tu akurat tak naprawdę można by coś
    pomyśleć, ale ogólnie jest to problem)


    ============================
    decydujac sie na studia mialas jakis cel? kontynuowalabys te studia tutaj? po
    angielsku? w nowych warunkach mieszkaniowo-zawodowych?

    co byście zrobili??


    =======================

    siedzieli na tylku w W-wie i nie ludzili sie ze w Anglii trawa jest bardziej
    zielona



    ......... aktualnie żyjemy bez większych problemów, i po prostu jest
    strach przed ryzykiem.


    ====================

    jesli zyjesz bez problemow to po co je sobie chcesz stworzyc?


    natomiast dobijają nas małe, złośliwe, upierdliwe rzeczy, które utrudniają
    życie,



    ==========================

    a w Anglii to myslisz nie ma malych zlosliwych upierdliwych rzeczy
    utrudniajacych zycie?

    wszechoogarniająca niechęc do życia i bierność (może nie akurat u nas,
    ale wszędzie naokoło), oraz świadomość że - co tu się oszukiwać - zbyt wiele
    więcej tutaj chyba nie zrobimy,


    ============================

    i wydaje Ci sie ze w Anglii wiecej zawojujesz? A moze powinnas sie siebie
    zapytac co jeszcze bys chciala ze swoim zyciem zrobic, jaki masz cel i postawic
    sobie pytanie czy nie lepiej energie ktora tu bys spozytkowala na przyziemne
    sprawy nie zainwestowac w siebie w Warszawie. Nie licz na to ze Anglia padnie
    przed toba na kolana..........
  • Gość: MI5 IP: *.claimtracker.com 23.10.06, 16:34
    >>>jesli zyjesz bez problemow to po co je sobie chcesz stworzyc?

    Wlasnie, jej chyba z nudow tak sie robi, wymysla jakas emigracje, a nuda to
    najgorsze co moze byc, ludzie czasami prawie traca zycie albo sa tego bliscy,
    aby sie tylko nie nudzic :)
  • Gość: rosie72 IP: *.aster.pl 23.10.06, 18:00
    nie, "jej" się nie nudzi zupełnie... (ja co prawda ze zwykłej ludzkiej
    grzeczności napisałabym "autorce wątku" czy coś podobnego, zamiast "jej", ale
    cóż...)
    "ona" zasuwa 9-10 godz. na etacie + kolejne 2-3 w domu + weekendy, po to żeby
    zarobić jakie takie pieniądze, i zapewnić rodzinie życie a nie wegetację,
    wiecznie zastanawiając się za co jechać na wakacje i czy dziecku kupić kurtkę
    czy może buty bo na obydwie rzeczy w tym miesiącu nie starczy...
    "ona" jest w związku z tym cholernie zmęczona, i ma świadomość, że UK miałaby
    szansę na pensję rzędu 50k rocznie, co raczej chyba pozwalałoby na w miarę
    normalne życie na poziomie podobnym jak aktualnie w kraju - z tym że bez
    konieczności dorabiania w każdej wolnej chwili i zarywania nocy i weekendów, i
    to o to tutaj chodzi - normalna praca 8-godzinna tam prawdopodobnie zapewnia
    godne życie, które tutaj można osiągnąć w moim przypadku jedynie tyrając jak
    wół i to jeszcze w kiepskiej atmosferze - nie, nie boję się ciężkiej pracy i
    nie liczę na to że kiedykolwiek będę mogła obijać się cały dzień za pieniądze
    dwa razy takie jak teraz. Po prostu uważam, że efekty mojego codziennego
    wysiłku są aktualnie niewspółmierne do wkładu sił.
    tak więc nie nudzę się i nie wymyślam problemów, bo nawet nie mam za bardzo
    czasu na ich wymyślanie.
  • Gość: MI5 IP: *.claimtracker.com 23.10.06, 18:08
    jej, czy autorce watku, to jest forum a nie Wersal, nie przesadzajmy z tymi
    grzecznosciami. No, chyba, ze wolisz 'tej starszej Pani' sie jednak nie nudzi ;)
  • Gość: rosie72 IP: *.aster.pl 23.10.06, 18:12
    no pewnie, że "starszej", żadna tam siuśmajtka ze mnie :))
  • ghrom 23.10.06, 22:26
    Hehehe. A ode mnie tyle:

    'Masz w miarę dobrze w Polsce, więc nie opłaca się wyjeżdżać - mit rozsiewany przez nieudaczników,
    ktorzy w Polsce nie potrafili sobie znaleźć dobrej pracy i przyjechali do UK zmywać gary lub zamiatać
    ulice. Są trzy prawdy: cało prowda, świnto prowda i... gó.. prowda. Dyskutowane stwierdzenie należy
    bez najmniejszej wątpliwości do trzeciego rodzaju prowdy, z bardzo prostego powodu: ktoś, kto sobie
    dobrze radzi w Polsce będzie sobie radził równie świetnie w UK, bo tu są nieporównanie większe
    możliwości rozwoju. Tym, którym się w Polsce nie powiodło zapewne w UK również się nie powiedzie, i
    będą potem rozsiewać defetyzm.

    Nie słuchaj ich. Nie będziesz przecież podejmował ważnych życiowych decyzji na podstawie rad
    udzielanych przez sprzątacza, przy całym szacunku dla tego pożytecznego zawodu, prawda? Pamiętaj
    tylko, że język to podstawa i bez jego znajomości nawet najbardziej rzutki i obrotny człowiek będzie
    musiał zamiatać ulice.'

    ghrom.com//faqs/emigracja/mity.html
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • Gość: A IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 23.10.06, 19:25
    Tak jak pisalam wczesniej. Wyslij CV na pare ofert i zobacz co z tego wyniknie.
    Jesli uznasz, ze gra jest warta swieczki to podejmiesz decyzje.
  • Gość: rosie72 IP: *.aster.pl 24.10.06, 07:56
    wiem, wiem:)
    już od dawna przeglądam portale - na dzień dzisiejszy wiem, że mam realną
    szansę na pracę za ponad 20f/godz.
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 23.10.06, 16:41
    no i kolega powyzej napisal wszystko w tym temacie
  • kerryman 23.10.06, 16:06
    > wszechoogarniająca niechęc do życia (...)
    > chcielibyśmy zmienić klimat na bardziej pozytywny.


    nie wiem czy przyjechalabys z odpowiednim nastawieniem. tutaj chec do zycia ci z
    nieba nie spadnie. pozytywny klimat to tez nie cos, co tu sie dostaje po wyjsciu
    z samolotu.
    przyjechalem do IRL dlatego, ze MIALEM chec do zycia. tylko to co mialem z
    codziennosci nie bylo wspolmierne do wysilku ktory wkladalem. tutaj pracuje na
    pol albo moze cwierc gwizdka i jest mi kilka razy lepiej.
    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • Gość: rosie72 IP: *.aster.pl 23.10.06, 18:01
    ale ja tą chęć właśnie mam, jeszcze...
  • Gość: darmowa porada IP: 80.50.29.* 23.10.06, 16:43
    to tylko MENOPAUZA - przekwitasz, ot co...
  • Gość: Xena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 18:34
    Nie ma nic zlego w pytaniach do forumowiczow mieszkajacych w UK, zeby
    zorientowac sie jak zyje sie gdzie indziej, ale sposob w jaki ty to zrobilas
    swiadczy o twoim infantylizmie i niedojrzalosci. Oj! naczytalas sie ty bajek na
    temat zagranicy. Powodzenia za ta granica zycze.
  • Gość: rosie72 IP: *.aster.pl 24.10.06, 07:52
    > Nie ma nic zlego w pytaniach do forumowiczow mieszkajacych w UK, zeby
    zorientowac sie jak zyje sie gdzie indziej, ale sposob w jaki ty to zrobilas
    swiadczy o twoim infantylizmie i niedojrzalosci. Oj! naczytalas sie ty bajek na
    temat zagranicy. Powodzenia za ta granica zycze.

    kochana, za granicą to ja już mieszkałam jednorazowo przez wiele lat, a
    następnie kilka razy po parę miesięcy.
    także nie trafiłaś niestety
    (a poza wszystkim, forma Twojej odpowiedzi z kolei świadczy o ignoranctwie i
    zadufaniu) pozdrawiam
  • Gość: Xena IP: *.lodz.dialog.net.pl 24.10.06, 08:37
    Daleko mi do zadufania czy ignoranctwa, choc moglas to tak odebrac. Za granica
    bylas, ale jak ktos jest niedojrzaly to zagranica mu nie pomoze, bo co by nie
    napisal a zwlaszcza SPOSOB w jaki to zrobi - zawsze zabrzmi infantylnie. A jak
    juz mowimy o zadufaniu - bije ono z twojego glownego postu na km lub dwa, wiec
    przyganial kociol garnkowi :) I naprawde nie pisze tego zeby ci "przysrac". Mam
    prawo do wlasnej opini wiec ja wyrazilam. Pzdr.
  • 2paco 24.10.06, 12:15
    zadziwiające jak łatwo ludzie przylepiają innym łatkę infantylizmu..
  • rosie72 24.10.06, 13:12
    2paco napisał:

    > zadziwiające jak łatwo ludzie przylepiają innym łatkę infantylizmu..

    mhm, poza tym zadziwiające ile jeden człowiek może mieć w sobie agresji - z
    ciekawości prześledź inne wątki gdzie wypowiada się przemądrzała ksenia - 99%
    rozmówców w tych wątkach zarzuca że wyżej sra... niż du... mają itp. (matoł,
    debil jest ma porządku dziennym). Ale cóż, problemy emocjonalne przecież się
    leczy, więc chyba jest dla niej nadzieja.
  • Gość: MI5 IP: *.claimtracker.com 24.10.06, 13:32
    Najlepsza odpowiedz dal/a ci 'niedozdarcia'. Ustosunkowujesz sie do innych,
    ktorzy ci radza, zebys wyjechala, a dlaczego nic nie odpisalas do 'niedozdarcia'
    - napisal czarno na bialym, same fakty bez przeklaman i zyczeniowego myslenia,
    ze zagranica to musi byc lepiej.
  • Gość: MI5 IP: *.claimtracker.com 24.10.06, 13:33
    ze zagranica to musi byc lepiej. - to oczywiscie do tego zyczeniowego myslenia,
    a nie do tego co napisal niedozdarcia.
  • rosie72 24.10.06, 13:37
    Gość portalu: MI5 napisał(a):

    > ze zagranica to musi byc lepiej. - to oczywiscie do tego zyczeniowego
    myslenia,
    > a nie do tego co napisal niedozdarcia.


    gdybym myślała, że na pewno jest lepiej, to już bym tam była!
  • rosie72 24.10.06, 13:52
    proszę bardzo...

    niedozdarcia napisał:

    > czyli zarabiasz co najmniej 2 razy wiecej niz przecietny Warszawiak (nie
    mowiac juz o zarobkach partnera)
    >
    no i co z tego?? nie chodzi wyłącznie o kasę


    > angielski biegly - kazdy Anglik w Anglii mowi biegle - w sumie wiec to zaden
    > atut
    >
    oczywiście, że atut; z całym szacunkiem dla przedstawicieli wszystkich zawodów,
    ale nie mam 20 lat i nie jechałabym na zmywak zobaczyć czy się uda, tylko do
    konkretnej roboty, na którą bez języka nie ma szans
    >

    > jesli bedziesz kupowac mieszkanie czy dom w Anglii nie licz na to ze kredyt
    > bedziesz splacac krocej niz dwadziescia lat

    jasne, z tym że tutaj przez 20 lat będę spłacać 50m w obskurnym bloku, a tam
    ciut wyższy standard....
    >
    >
    > w Anglii dla odmiany bedziesz ogladac Tony'ego i Gordona
    >
    pal ich licho, jeszcze mi krwi nie napsuli więc wytrzymam:)
    >
    > w Anglii nie masz mieszkania i dlugi czas minie zanim bedziesz na wlasnych
    > smieciach

    tutaj mam dopiero od 2 lat, więc nie ma tragedii, przyzwyczaiłabym się
    >
    >
    > ktos podpowiedzial - daleko z Anglii do Warszawy nie jest - moze nie daleko
    ale jak bedziesz pracowac to bedzie Ci sie nalezalo 4 tygodnie urlopu, wyprawa
    w cztery osoby do Polski to tez nie jest tania sprawa
    >
    >
    oczywiście, zgadzam się, to jest problem

    > potrwa troche zanim zostaniesz zaakceptowana przez tubylcow, mozesz jednak
    > zaprzyjaznic sie z rodakami (do wyboru do koloru - tylko niektorych na
    kilometr w Warszawie bys omijala)
    >
    tu też się zgadzam, są to właśnie te elementy negatywne w moich rozważaniach


    > czy jestes za stara czy nie to zalezy od tego ile masz energii i samozaparcia
    > -
    mnóstwo, jeszcze mnóstwo
    >
    > decydujac sie na studia mialas jakis cel? kontynuowalabys te studia tutaj? po
    > angielsku? w nowych warunkach mieszkaniowo-zawodowych?

    niemożliwe, studiuję prawo, więc kolejny element negatywny

    co byście zrobili??
    >
    > siedzieli na tylku w W-wie i nie ludzili sie ze w Anglii trawa jest bardziej
    > zielona
    >
    nie łudzę się, warszawska na polach mokotowskich też mi się podoba :)
    >
    > jesli zyjesz bez problemow to po co je sobie chcesz stworzyc?

    napisałam - bez "większych" problemów, kilka jednak jest, i dlatego sporządzam
    pewien bilans tych obecnych i ewentualnych przyszłych
    >
    > a w Anglii to myslisz nie ma malych zlosliwych upierdliwych rzeczy
    > utrudniajacych zycie?

    oczywiście że są, ale innego rodzaju

    > i wydaje Ci sie ze w Anglii wiecej zawojujesz?

    myślę, że to możliwe

    A moze powinnas sie siebie zapytac co jeszcze bys chciala ze swoim zyciem
    zrobic, jaki masz cel i postawic sobie pytanie czy nie lepiej energie ktora tu
    bys spozytkowala na przyziemne sprawy nie zainwestowac w siebie w Warszawie.
    Nie licz na to ze Anglia padnie
    > przed toba na kolana..........

    wiem czego chcę, nie za wiele w zasadzie, tutaj jakoś nie umiem i właśnie non-
    stop zajmuję się przyziemnymi sprawami zamiast wziąść się w garść
    na kolana to już mój luby przede mną padł:) dobrze mi z tym i więcej "padania
    na kolana" nie oczekuję:)
  • Gość: MI5 IP: *.claimtracker.com 24.10.06, 14:14
    No chyba nie wiesz czego chcesz, skoro sie pytasz tutaj, czy ktos by wyjechal
    czy nie wyjechal.
    Masz dokladnie napisane, co bedzie ci 'dane', a co zabrane, czasami na dlugo.
    Moim zdaniem bilans jest na niekorzysc.
    A jak wiesz czego chcesz, i dobrze rozumiesz to co niedozdarcia napisal i to
    akceptujesz, a nie tylko czytasz, i masz tego swiadomosc, to jedz.
  • 2paco 25.10.06, 03:33
    czy za takim pytaniem musi stać od razu jakaś filozofia? nie można już tak po
    prostu spytać co ludzie myślą, żeby się od razu ciekawych "faktów" na własny
    temat nie dowiedzieć? :|
  • Gość: Xena IP: *.lodz.dialog.net.pl 24.10.06, 14:45
    > wiem czego chcę, nie za wiele w zasadzie, tutaj jakoś nie umiem i właśnie non-
    > stop zajmuję się przyziemnymi sprawami zamiast wziąść się w garść
    > na kolana to już mój luby przede mną padł:) dobrze mi z tym i więcej "padania
    > na kolana" nie oczekuję:)

    Logika i poziom powyzszej wypowiedzi "pani prawnik" mowi sama za siebie. No
    comment.
  • rosie72 24.10.06, 15:03
    rozumiem, że różnicy pomiędzy studiami prawniczymi a byciem prawnikiem nikt ci
    nie wyjaśniał? czy też próbował i nie załapałaś?

    nie lubię dyskusji z ludźmi w takich sytuacjach, gdy aby zniżyć się do ich
    poziomu musiałabym nie tyle położyć się, ale zacząć kopać.

    pozdrawiam, szczęścia życzę, szkoda mi klawiatury
    p.s. kondolencje dla przyszłych podopiecznych (gdzieś wyczytałam, że chcesz się
    zatrudnić jako opiekunka - spoko, jeżeli podczas rozmowy kwalifikacyjnej
    postarasz bardzo się opanować to nie powinni zauważyć żółci, jadu, zawiści i
    złych emocji i może cię przyjmą, natomiast z brakiem kultury może być gorzej
    dziewczynko, popracuj nad tym)


  • Gość: Xena IP: *.lodz.dialog.net.pl 24.10.06, 15:14
    No widzisz? rzucasz argumenty bez pokrycia dziecino! Juz sie predko wycofalas
    zaslaniajac sie "poziomem dyskusji" - faktycznie jest zenujacy (czytaj. bardzo
    dziecinny) jak caly twoj glowny post. O moja "kariere" sie nie martw. Martw sie
    raczej o swoja - jak slowo daje - od takiego prawnika jak ty - w przyszlosci
    uchowaj mnie Panie.

    I jeszcze jedna mala uwaga - twoje studia i tytuly czy pozycja nie robia na
    mnie zadnego wrazenia. Wrazenie natomiast robia ludzie niekoenicznie
    posiadajacy tytuly czy pozycje, ale na pewno osobowosc i madrosc, z ktora ty
    nie masz nic wspolnego.
  • 2paco 25.10.06, 03:37
    Gość portalu: Xena napisał(a):

    > osobowosc i madrosc, z ktora ty
    > nie masz nic wspolnego.

    naprawdę myślisz że Rosie świadectwo takim postem wystawiasz? bo ja myślę, że
    raczej sobie..
  • 2paco 25.10.06, 03:35
    wiesz co bym mój zią powiedział? "wyluzuj poślady!". to nie egzamin na
    dziennikarstwie, tylko forum. sam czasem lubię popisać jakbym zasad nie znał, i
    czy coś z tego wynika?
  • Gość: Xena IP: *.lodz.dialog.net.pl 24.10.06, 14:29
    Ok. poprosze o dowody i mowie serio: pokaz, ZACYTUJ, mi te 99% wypowiedzi osob,
    ktore twierdza ze "wyzej sram niz dupe mam". Czekam. Skoro przewertowalas
    dokladnie moje wpisy w wyszukiwarce - jak widac czytac nie umiesz i
    konfabulujesz ostro - nie zajmie ci dlugo zeby udowodnic to co napisalam.
  • Gość: Xena IP: *.lodz.dialog.net.pl 24.10.06, 14:36
    No daj pokoj gosciu, przeciez widac ze gosciowa ma kielbie we lbie. Ktos
    inteligentny spojrzy na to co kto pisze i od razu wie co w trawie piszczy!!!!
    Infantylna panienka rzuca haslo na forum niczym dzidzia "co byscie zrobili na
    moim miejscu" majac na mysli swoje zycie, po czym opisuje ze wlasciwie to w
    Polsce jej dobrze, ma mieszkanie, prace za iles tysiecy, po czym wyjezdza ze to
    jej nie odpowiada, tamto jej nie odpoiada, cos innego moze by zaakceptowala ale
    pogoda ja denerwuje! O litosci! Kaprysi dziewcze jak dziewica ze jej do tej
    pory jeszcze nikt nie przelecial. I ona byla za granica - no moze byla - ale o
    zyciu prawdziwym to jak na razie za duzego pojecia toto nie ma. Tyle na ten
    temat. Nie trawie glupich ludzi i rozkapryszonych ksiezniczek od ktorych
    zajezdza infantylizmem, bo nie wiedza czego tak naprawde chca od zycia.
  • ghrom 24.10.06, 23:02
    > zajezdza infantylizmem, bo nie wiedza czego tak naprawde chca od zycia.

    A ty czego chcesz, od pol roku+ na wakacjach w Bolszewi?
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • Gość: Xena IP: *.lodz.dialog.net.pl 25.10.06, 09:26
    A co Cie to obchodzi? Nie mam zamiaru sie spowiadac ze swojego zycia nikomu -
    zwlaszcza tobie.
  • ghrom 25.10.06, 20:44
    Nie moglbym miec glebiej w dupie tego, co robisz ze swoim zyciem. Bawi mnie jedynie twoje zalosne
    ciskanie sie na tym forum, i z miesiaca na miesiac przedluzajace sie 'wakacje w Polsce'.
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • Gość: Xena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 22:39
    Facet, to nie tak - pogubiles sie stary - to ja mam gleboko w dupie to co
    piszesz i co robisz ze swoim zyciem, wiec cie konsekwentnie ignoruje. Gdybys
    mial mnie w dupie - robilbys dokladnie to samo co ja, a tu jednak cos cie w
    dupe zga, ze obojetnie kolo mnie przejsc nie mozesz, choc co inne twierdzisz -
    naprawde zalosny jestes.
  • 2paco 25.10.06, 23:50
    może weź od razu wyjaśnij co cię boli, wtedy wspólnie będziemy mogli się co na
    to poradzić. bo póki co to tylko jad tu przelewasz.
  • 2paco 25.10.06, 03:32
    wiesz, to ciekawe, bo nie doszedłem do takich wniosków jak Ty, i tak się
    zastanawiam czy to automatycznie oznacza, że sam tez jestem infantylny.. :/
    kurczę, sam nie wiem ;)
  • Gość: Xena IP: *.lodz.dialog.net.pl 25.10.06, 09:38
    Paco czy jestes infantylny czy nie - sam sobie na to pytanie odpowiedz. Dla
    mnie jest jasne jak slonce, ze jesli osoba pisze, ze "zna biegle angielski,
    byla juz za granica nie raz i nie na krotko", po czym dziecinnie zapytuje na
    forum co zrobic ze swoim zyciem w stylu "co byscie na moim miejscu zrobili"
    przedstwiajac caly post w konwencji "tej zabawki nie chce bo ta mi sie nie
    podoba, a tamta bym wziela ale tez cos mi nie pasi" no to daruj moj drogi -
    wnioski chyba az nadto sa jasne!

    Posty w stylu "jechac czy nie" byly tu juz nie raz ale znacznie sie roznily, bo
    ludzie powaznie myslacy o zyciu zanim otworzyli usta na forum z zapytaniem,
    czegos probowali sie sami najpierw dowiedziec i to z postow bylo widac -
    zdawali sobie jednym slowem sprawe co znaczy emigracja. A tu dziewcze wyskakuje
    ze zna biegle jezyk, za granica sie rozbijalo a sam post brzmi jakby
    wyprodukowala go 15-latka. Ot, i tyle. Dla mnie post jest infantylny i tyle.
    Kazdy ma prawo wyrazic swoje zdanie, wyrazilam i ja. Ty wyraziles swoje i jak
    dla mnie - glanz pomada. Jkaby nie bylo forum jest dla wszystkich.
  • 2paco 25.10.06, 12:20
    jakby nie patrzeć to pisanie o kimś że jest infantylny nie jest odpowiadaniem na
    pytania jakie stawia autorka.
    nie uważam żeby była infantylna, bo mam dużo większą tolerancją na to co ludzie
    piszą, niż Ty. chciałabyś chyba, żeby każdy post przypominał jakiś naukowy
    wywód, a tymczasem tak nie jest i na szczęście nie będzie.
    nawet jakbym uważał, że Rosie napisała coś infantylnego, to bym to dla siebie
    zachował. co innego jakby na kogoś naskoczyła, no ale z Was dwóch to Ty taką
    praktykę uprawiasz.
  • Gość: Xena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 15:03
    Ok. Zgoda. Roznimy sie w zakresie tolerancji. Toleruje ludzi prawdziwych, a nie
    srajpaniusie, ktore same nie wiedza czega chca. Czlowiek, ktory zna biegle
    angielski, ma doswiadczenie w koncernie miedzynarodowym, pojezdzil po swiecie i
    jest DOJRZALY - "troche inaczej" forumuluje swoje mysli i zebys mnie zabil -
    zdania nie zmienie! A co do naukowego wydzwieku postow - daj spokoj, rozbawiles
    mnie tym starsznie - szukam jedynie konsekwencji w tym co ktos pisze - a tu jej
    nie znalazlam, wiec nie popadaj w skrajnosc i nie pisz mi o naukowym tonie.

    Masz prawo myslec o mnie co chcesz - nie zamierzam ci niczego wyperswadowywac,
    nie zalezy mi na tym. Kazdy ma prawo do wlasnego zdania, ja rowniez - wiec je
    tylko wyrazilam. Drazni cie to? - "You don't have to like me but do me a
    favour - spread it around" :)))

    Chyba watek wyczerpalismy :) nara
  • deadeasy 24.10.06, 01:23
    > co byście zrobili??
    Wyjechali na wycieczke do UK ale nie do Londynu. Do jakiegos doopnego miasta -
    Liverpool "will do" ;) albo Bury. Zobaczyli jak to jest wszarej rzeczywistosci
    w wiekszym miescie albo malym. Architektura itp. nie muzea i galerie. Jesli
    sie nie bedzie podobac to sobie odpuscie. :o) Mi to nie przeszkadza, zle sa
    ludzie, ktorzy medza "ze to i owo".

    Sa tu OK miejsca do zycia/mieszkania ale jak nie wiecie gdzie Was zycie rzuci
    to lepiej poznac szara rzaczywistosc a nie rezorty i galerie. :)

    Mozesz wyslac Swoje CV do kilku agencji, wypelnic pare formularzy o prace
    (dostepne na stronach www.xxx.gov.uk i innych pewnie tez). Jesli zaoferuja
    prace to wyjechac, zobaczyc - zawsze mozna wrocic.

    Deszcz - w tym roku bylo najsuchsze lato, w zeszlym najsuchsza zima. :)

    Albo: wylaczyc TV, nie czytac gazet - odciac sie od Girtychow i Kaczek tego
    swiata. :)
    --
    "I'm not a fascist. I'm a priest. Fascists dress up in black and tell people
    what to do. Whereas priests... more drink?"
  • Gość: Zawias IP: 217.140.1.* 24.10.06, 09:24
    Witam, w pełni popioeram!
    Tez stąd spadam, mimo, że nienarzekam, praca w miedzynarodowym koncernie itd.
    itp. ale jak patrze na tych gamoni w telewizji i n atych gamoni co ich wybrali
    to mówię: radzce sobie tu beze mnie, ja sobie bez was też poradzę.

    pozdro
  • Gość: XXXXX IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 17:26
    Jestem w tej samej sytuacji (duzy , rozpoznawalny na swiecie bank, dobra
    pensja) ale zawijam sie z tego bagna w przeciagu roku....a polowa ludzi na tym
    forum swoimi wyzwiskami i wysylaniem do lekarza utwierdza mnie w tym...
  • Gość: kiks IP: *.171.41.4.crowley.pl 24.10.06, 09:38
    Też sądzę, że najlepszym krokiem byloby wysyłanie odpowiedzi na oferty jeszcze
    z Polski oraz odpowiedzenie sobie samej, czy zmiana kraju nie będzie się wiązać
    ze zbytnim stresem dla dzieci - np anglojęzyczna szkoła, daleko od dziadków
    itp. Może lepiej żalować, że się coś zrobiło, niż że się nie zrobiło nic. Poza
    tym, skoro wykonujesz wolny zawód, to nawet jak (czego nie życzę) zdecydujecie
    się wracać, to jakoś powolutku odzyskasz obecną pozycję zawodową. Zatem chyba
    nie masz wiele do stracenia ...
    Ja też mam podobny dylemat - tez małe dzieci, też b dobry angielski, praca od
    kilku lat w prowincjonalnym choć wojewódzkim mieście i właśnie w towarzystwie
    grubych bab zrzerających pomidory, gdzie sposób prawidlowego wypisywania
    zwrotki urasta do rangi biblijnego dogmatu - ze świadomością, że zrobiłem już
    wszystko co było w mojej mocy. W takim miejscu człowiek ma 2 opcje - albo się
    do nich upodobnić - przede wszystkim pod względem sposobu myślenia i dołączyć
    do klubu frustratów twierdzących, że skoro my czujemy się przegrani, to inni
    też winni iść w nasze ślady, bo życie takie poprostu ma być i już ... albo ? no
    właśnie ... wypróbować na własnej skórze mit zagranicy cokolwiek miałoby to nie
    znaczyć. Moi niektórzy znajomi młodzi nauczyciele czy urzędnicy tez się już
    uporali z tym dylematem - i nie żałują wyboru. Pozostaje jeszcze jedno ...
    aplikacja sędziowska, która kończy się za rok - czyli w praktyce perspektywa
    10cio miesięcznego traumatycznego maratonu powtórkowego, po co najmniej 6godzin
    dziennie, bez gwarancji, że nawet przy dobrej ocenie końcowej będzie
    jakakolwiek szansa na lepszą prace ... I moje pytanie jest: czy pie..ąć tym
    wszystkim już teraz, czy za rok ??? Tobie zaś życzę podjęcia dobrej decyzji i
    powodzenia. Choć pamiętać trzeba, że rodzina jest najwazniejsza i dla niej tak
    naprawdę chyba tylko warto żyć. Acha i jeszcze jedno ... niektórzy ekonomiści
    twierdzą, że czeka nas scenariusz węgierski ...

    Konstytucja RP:
    "Art. 1. 
    Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

    Art. 2. 
    Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym
    zasady sprawiedliwości społecznej."
  • rosie72 24.10.06, 11:42
    wypróbować na własnej skórze mit zagranicy cokolwiek miałoby to nie
    >
    > znaczyć.

    ja już byłam, widziałam, nie jest źle:) jak ktoś ma pod sufitem poukładane, to
    może zdziałać dużo,i przede wszystkim żyć godnie i spokojnie

    Pozostaje jeszcze jedno ...
    > aplikacja sędziowska, która kończy się za rok - czyli w praktyce perspektywa
    > 10cio miesięcznego traumatycznego maratonu powtórkowego, po co najmniej
    6godzin
    >
    > dziennie, bez gwarancji, że nawet przy dobrej ocenie końcowej będzie
    > jakakolwiek szansa na lepszą prace ... I moje pytanie jest: czy pie..ąć tym
    > wszystkim już teraz, czy za rok ???

    jestem w podobnej sytuacji...

    Tobie zaś życzę podjęcia dobrej decyzji i
    > powodzenia. Choć pamiętać trzeba, że rodzina jest najwazniejsza i dla niej
    tak
    > naprawdę chyba tylko warto żyć.

    właśnie o to chodzi, nie o mnie tak naprawdę, a o to gdzie wszystkim nam będzie
    lepiej:)

    Acha i jeszcze jedno ... niektórzy ekonomiści
    > twierdzą, że czeka nas scenariusz węgierski ...
    >
    > Konstytucja RP:
    > "Art. 1. 
    > Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.
    >
    > Art. 2. 
    > Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym,
    urzeczywistniającym
    >
    > zasady sprawiedliwości społecznej."

    tiaaaa.... :)
  • Gość: English Employer IP: 80.50.29.* 24.10.06, 11:54
    Czekam z kwiatami na Was na lotnisku w Luton, zapewniam Wam prace w mojej
    knajpie przy robieniu kebabow, placa 5.35f/h brutto (tygodniowo okolo 42h) i
    jak piszecie sie na to???
  • Gość: kiks IP: *.171.41.4.crowley.pl 24.10.06, 12:14
    Jak na początek - dla mnie bomba, ale jeszcze nie teraz
  • Gość: Xena IP: *.lodz.dialog.net.pl 24.10.06, 15:18
    juz jedziemy - ostatni gasi swiatlo!
  • Gość: Michael IP: *.aster.pl 24.10.06, 19:14
    Daj spokoj nie odbieraj innym miejsca paracy.Nie wiem po co tu weszlas wogole.
  • jsolt 25.10.06, 16:01
    To jest po prostu niesamowite, jak każda prawie osoba w Polsce, która jako tako
    daje sobie radę i ośmieli się wspomnieć, że wciąż dąży do przodu i chciałaby
    czegoś więcej, staje się NATYCHMIAST przedmiotem - w najlepszym razie -
    krytyki, zawiści, a najczęściej agresji, przybierającej formę głupkowatych i
    chamskich odzywek...
    Przykre i żałosne. A przecież wydawałoby się, że każdy człowiek w sposób
    zupełnie naturalny dąży do tego, aby życie jego i jego najbliższych było po
    prostu lepsze, bardziej stabilne, bezpieczne, spokojniejsze. Każdy z nas do
    tego dąży, mniej lub bardziej świadomie. To znaczy teoretycznie. Bo w Polsce,
    jak ktoś ma cokolwiek więcej niż średnia krajowa i nie daj boże mieszkanie, i
    do tego ma czelność zająknąć o ewentualnym poszukiwaniu lepszych rozwiązań,
    jest po prostu tępiony. Tak chyba jest tylko w Polsce. Zarzuca się mianowicie
    takiej osobie, że jest rozkapryszona, nie wie czego chce, stwarza sobie
    problemy i zamiast siedzieć na du...ie i bić się piętami po tyłku ze szczęścia
    że jednak ma co do gara włożyć, wymyśla jakieś zagranice... Nie wiem, czy takie
    reakcje wynikają z zazdrości, kompleksów, czy może takiego już poziomu
    zgorzknienia i ogólnie rzecz biorąc "nie lubienia" ludzi, że jedyną rozrywką
    jest dokopać komuś, niezależnie od sytuacji.

    Powiem tak - jeżeli na codzień byłabym w realu otoczona osobami tak plującymi
    jadem jak niektórzy tu na forum - ziejących ogniem jedynie z powodu mojej
    dobrej sytuacji materialnej i chęci stworzenia jeszcze lepszych warunków
    rodzinie, to po prostu wyjechałabym. Może trawa nie okazałaby się bardziej
    zielona, ale na pewno mogłabym liczyć na pozytywny klimat, więcej uśmiechów na
    codzień, oraz przebywanie wśród ludzi o troszeczkę innej mentalności - raczej
    doceniających osoby, które coś jeszcze chcą osiągnąć (chociażby miał to być
    tylko np. spokój ducha, który w RP ciężko osiągnąć, nawet niekoniecznie rzeczy
    materialne), zamiast je wyśmiewać, tak jak mają to we krwi niestety niektórzy
    Polacy.
  • ghrom 25.10.06, 20:39
    > (...) Może trawa nie okazałaby się bardziej zielona

    A to akurat na bank.
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • jsolt 27.10.06, 12:24
    ghrom napisał:

    > > (...) Może trawa nie okazałaby się bardziej zielona
    >
    > A to akurat na bank.

    a tu zaryzykuję stwierdzenie, że niekoniecznie na bank:)
    dla jednych jest bardziej zielona, a dla innych nie, pogratulować tym pierwszym:)
  • ghrom 27.10.06, 20:14
    Well, u mnie w Surrey trawa jest zielona caly rok.
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • Gość: MI5 IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 25.10.06, 21:21
    Mysle, ze przsadzasz. To raczej ostrzezenia z 'dobrego serca' hehe i jakiejs
    znajomosci tematu niz jad i zazdrosc. Zeby nie bylo, mowie wylacznie o sobie ;)
  • 2paco 25.10.06, 23:52
    no, co poniektórzy z "dobrego serca" wyjeżdżają z inwektywami.. ech ;)
  • jsolt 27.10.06, 12:23
    Gość portalu: MI5 napisał(a):

    > Mysle, ze przsadzasz. To raczej ostrzezenia z 'dobrego serca' hehe i jakiejs
    > znajomosci tematu niz jad i zazdrosc. Zeby nie bylo, mowie wylacznie o sobie ;)

    akurat nie chodziło o Ciebie:)
    odróżniam podejście z rezerwą od chamskiej agresji...
    pzdr
  • waldek.usa 25.10.06, 20:48
    rosie72 napisała:

    > - te parę metrów w wielkiej płycie będę spłacać przez 20 lat, a za 15 pewnie
    > blok i tak runie:))
    > - wiem, że w UK z moim doświadczeniem + językiem mam szansę na pracę naprawdę
    > dobrze płatną
    > - jak patrzę na tych wszystkich lepperów, kaczki, giertychów i innych to mi
    > ciśnienie skacze, a ja i tak mam nadciśnienie, więc to jest niebezpieczne...
    > - mam dość grubych bab zżerających pomidory na drugie śniadanie w urzędach,
    > problemów w załatwieniu najdrobniejszej nawet sprawy, utrudnień dla ludzi na
    > każdym kroku, lustracji, rozwiązania sejmu, taśm begerowej itp itd
    > - moje potomstwo zna angielski jako tako, podejrzewam że w ciągu kilku
    > miesięcy nawijałaby jak nakręcona, poza tym dzieciak w tym wieku szybko by
    > się zaaklimatyzował.
    >
    ► ja bym wyjechal, do normalnego kraju.
    30+ to jest pestka, tu ludzie zaczynaja nowe kariery w dowolnym wieku.

    --
    Panowie wybieraja Panie, Panow wybiera policja...Z szaconkiem, bo sie skonczy zle!
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 27.10.06, 12:24
    a co masz w Polsce nienormalnego???
  • Gość: Zwierzak IP: *.centertel.pl 27.10.06, 13:54
    wyjechalem, przekonalem sie i wrocilem.
  • Gość: Zwierzak IP: *.centertel.pl 27.10.06, 14:40
    Stare powiedzenie "wszedzie dobrze gdzie nas nie ma" jest na serio bardzo madre.
    Nigdzie nie ma raju.
    Piszesz o swoim statusie materialnym. Piszesz, ze spokojnie w UK zarobisz
    50k ... Ja bym tego tak spokojnie nie twierdzil. To, ze znasz biegle angielski,
    to nie wszystko, Anglcy tez w wiekszosci raczej znaja tez biegle angielski.
    Bedac w UK policzylem, ile musialbym zarabiac, zeby zyc na takim poziomie jak w
    Polsce. Po przeliczeniu walut, 3 x tyle. Jesli w Polsce zarabialem 5k zl netto,
    w UK z 15k zl czyli 2500 netto funtow miesiecznie. To bedzie prawie 50k funtow
    brutto rocznie. Jesli uwazasz, ze spokojnie tyle zarobisz, to ok.
    Pisanie o Kaczorach, Gietychach itd jest smieszne. Jak czytam, ze ludzie z tego
    powodu wyjezdzja, to ciesze sie, ze wlasnie oni wyjezdzaja. Przeciez to
    zalosne.
    Czy Ty myslisz, ze w UK to polityka jest zdrowa ? Posluchaj co Anglicy mowia o
    Blairu. Idiota to jedno z lagodniejszych okreslen.
    Ludzie mysla, ze jak wyjada za granice, to rozwiaza sie ich problemy
    osobowosciowe, rodzinne, finansowe itd. Nic bardziej blednego.
  • korkix78 27.10.06, 14:46
    > Ludzie mysla, ze jak wyjada za granice, to rozwiaza sie ich problemy
    > osobowosciowe, rodzinne, finansowe itd. Nic bardziej blednego.

    Mow za siebie.

    Zadanie :

    Obecnie zyje na przyzwoitym poziomie. Daleko mi to zycia w luksusie, ale
    mieszkam w jednym z najbogatszych krajow swiata i jakosc mojego zycia z tytulu
    sytuacji finansowej jest jak na tutejsze warunki przecieta- jak na warunki w
    Polsce - swietna.
    Zadanie: Policz, ile ten sam ja musialby w Polsce pracowac zajmujac sie
    tym,czym zajmowalem sie przed wyjazdem, by dojsc do podobnego poziomu.
    Wylicz to wiedzac, ze trudnilem sie byciem bezrobotnym, a moje przychody z
    tytulu pracy wynosily 0 zlotych, kredyt studencki do splacenia ponad 10 000
    zlotych.


    Dziekuje

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: Zwierzak IP: *.centertel.pl 27.10.06, 15:00
    Masz racje, moze zbytnio uogolnilem. W moim przypadku po wyjezdzie, to one sie
    zaczely ...
    Ta kobietka ma prace, nie jest bezrobotna. Ma inna sytaucje.
    To, ze mieszkasz w jednym z najbogatszych krajow swiata, cos znaczy, ale bez
    przesady. Lepiej byc królem wśród małp niz małpą wśród króli, jak powiada
    stare, chińskie przysłowie...
    Bezrobotny nie ma sie nad czym zastanawiac, nie ma duzo do stracenia, a w
    zasadze nic.
  • korkix78 27.10.06, 15:06
    > To, ze mieszkasz w jednym z najbogatszych krajow swiata, cos znaczy, ale bez
    > przesady. Lepiej byc królem wśród małp niz małpą wśród króli, jak powiada
    > stare, chińskie przysłowie...

    Oczywiscie, samo w sobie mieszkanie w bogagatym kraju nie znaczy nic
    specjalnego, a juz na pewno nie mowi nic takiego o mnie. Ocenilem tylko swoja
    finansowa sytuacje jako w miare przecietna w ramach tego bogatego kraju i tylko
    o to mi chodzilo.

    A z tym motywem zwierzecym wiesz...
    Czy druzynie 2-ligowej na lepsze wychodzi trzymanie sie na czele 2-ligowej
    tabeli, niz wejscie na szary koniec ligi pierwszej ?

    I masz racje - ja akurat nie mialem nic do stracenia, i tez nic nie stracilem.

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 27.10.06, 15:16
    A z tym motywem zwierzecym wiesz...
    Czy druzynie 2-ligowej na lepsze wychodzi trzymanie sie na czele 2-ligowej
    tabeli, niz wejscie na szary koniec ligi pierwszej ?

    Lepiej chyba byc na czele drugiej ligi anizeli w ogonie pierwszej! Bo po
    sezonie taki zespol wchodzi do pierwszej ligi i tam czesto radzi sobie dosc
    dobrze, natomiast zespol z konca tabeli pierwszej ligi spada po sezonie do
    drugiej! Ogolnie ten zespol proawdzacy w tabeli II ligi ma lepsze perspektywy
    na przyszlosc...
  • Gość: ffds IP: 80.50.29.* 27.10.06, 15:11
    Obecnie zyje na przyzwoitym poziomie. Daleko mi to zycia w luksusie, ale
    mieszkam w jednym z najbogatszych krajow swiata i jakosc mojego zycia z tytulu
    sytuacji finansowej jest jak na tutejsze warunki przecieta- jak na warunki w
    Polsce - swietna.

    to samo zdanie typu mieszkam w jednym z najbogatszych krajow swiata mowili mi
    bezdomni na dworcu Victoria Station - wiec to naprawde wybitne osiagniecie...
    Twoj standard zycia jak na tamtejsze warunki jest gorszy niz niski -nawet
    mieszkania na wlasnosc nie masz i nie zapowiada sie pewnie przez najblizsze 20
    lat ze takowe bedziesz mial... I dlaczego w porownaniu z Polskimi warunkami
    Twoj poziom zycia jest swietny?? Co takiego kupiles?? - laptop, plazme,
    odtwarzacz mp3 a moze 5 letni samochod?? -to ludzie w PL takze juz maja!

    Zadanie: Policz, ile ten sam ja musialby w Polsce pracowac zajmujac sie
    tym,czym zajmowalem sie przed wyjazdem, by dojsc do podobnego poziomu.
    Wylicz to wiedzac, ze trudnilem sie byciem bezrobotnym, a moje przychody z
    tytulu pracy wynosily 0 zlotych, kredyt studencki do splacenia ponad 10 000
    zlotych.

    a co to za poziom osiagnales, opisz zebysmy porownali go z Naszym polskim
    poziomem zycia i zobaczymy czy naprawde zyjesz tam jak Krol z tego co
    opowiadasz???
  • korkix78 27.10.06, 15:21
    hehehe trollik sie zirytowal hihi

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: MI5 IP: *.claimtracker.com 27.10.06, 15:23
    Niestety, terazt to Ty zachowujesz sie jak troll.
  • korkix78 27.10.06, 15:36
    Chlopie,

    Napisalem wyraznie jaka byla moja sytuacja wczesniejsza i jak mi sie polepszylo
    (opisywane wzgledy finansowe).
    Troll sie wyraznie oburzyl tym,ze jest mi lepiej i uparcie twierdzi ze jest mi
    gorzej. Rozsmieszylo mnie to,ze go krew zalala, ze mi lepiej, a ja porownuje
    siebie teraz z soba wtedy, a nie siebie z kimstam kom usie dobrze wiedzie w
    Polsce, bo takim rozumowaniem mozna dojsc smial odo wniosku,ze przeciez w USA
    sa tysiace osob biednych i bezdomnych, podczas gdy oligarchowie w Moskwie sa
    niewiarygodnie bogaci w zwiazku z czym w Moskwie zyje sie lepiej i nie oplaca
    sie mieszkac w USA :)

    Jego trollowska miara jest tak, ze nalezy uznac za porazke to,ze ktos zaraz po
    przyjezdzie do nowego kraju nie kupuje swietnej nieruchomosci, tak jak gdyby
    nie emigrujac kupowal w Polsce domy w 6-pakach.

    Pyta sie mnie coz takiego kupilem, mimo ze doskonale wszyscy wiedza,ze nie
    obchodzi go tak naprawde odpowiedz bo jesli nie bedzie brzmiala 'nic' to drugim
    pytaniem bedzie 'dlaczego klamiesz'.

    I jak tu sie nie smiac z zalosnego trolla ? :) hihihi

    --
    Cmok,

    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: MI5 IP: *.claimtracker.com 27.10.06, 15:19
    > Pisanie o Kaczorach, Gietychach itd jest smieszne. Jak czytam, ze ludzie z tego
    >
    > powodu wyjezdzja, to ciesze sie, ze wlasnie oni wyjezdzaja. Przeciez to
    > zalosne.
    > Czy Ty myslisz, ze w UK to polityka jest zdrowa ? Posluchaj co Anglicy mowia o
    > Blairu. Idiota to jedno z lagodniejszych okreslen.
    > Ludzie mysla, ze jak wyjada za granice, to rozwiaza sie ich problemy
    > osobowosciowe, rodzinne, finansowe itd. Nic bardziej blednego.

    W pelni sie z tym zgadzam, tyle, ze problemy finansowe wyjazd za granice akurat
    moze rozwiazac.
  • Gość: Zwierzak IP: *.centertel.pl 27.10.06, 16:04
    No fakt, to w zasadzie racja.
    Ale nie jest to regula. Autorka watku, mimo, ze pisze, ze duzo pracuje i pewnie
    ja to meczy, zarabia naprawde przyzwoicie jak na polskie warunki i NIE JEST
    wcale takie pewne, ze bedzie zyla w UK na lepszym poziomie.
    Trzeba brac jeszcze pod uwage, ze wokol mowi sie tylko o sukcesach ludzi,
    ktorzy wyjechali.Oni sie bowiem tym chwala wszem i wobec, podczas gdy Ci,
    ktorzy sie zawiedli albo nie dali sobie rady, cicho siedza. Rozmawialem wczoraj
    z kobieta z urzedu pracy, spotyka sie z mnostwem ludzi rozczarowanych wyjazdem.
    Mozna ich okreslic oczywiscie jako nieudacznikow z angielskim "yes yes yes" ale
    nie zmienia to faktu. Po za tym, o dziwo, czasami jest tak, ze ludzie, ktorzy
    sa zaradni w Polsce, za granica zupelnie nie potrafia sie pozbierac. Moze to
    kwestia innej kultury, jezyka, braku rodziny i przyjaciol.To wielu ludziom
    podcina skrzydla.
    Po prostu sam wyjazd z zalozenia nie oznacza sukcesu.
    Kazda sytuacja jest inna, trzeba usiasc, wziasc kartke, spisac plusy i minusy.
    Jesli decydujemy sie na wyjazd, starajmy sie nie palic mostow w kraju.
  • Gość: MI5 IP: *.claimtracker.com 27.10.06, 16:33
    Wlasnie, na forum brakuje wywazonych opinii, takich jak Twoja powyzej. A one sa
    bardzo potrzebne, bo nie wszytko jest tylko biale i tylko czarne.

    Pzdr.
  • konstruktorka1 27.10.06, 17:40
    Wyslalam cv
    Dostalam prace
    Jestem i na razie nie wracam
    www.konstruktorka.blox.pl/
  • Gość: lampka.nocna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 17:26
    BÓL JEST SYGNAŁEM, ŻE W ŻYCIU COŚ JEST NIE TAK.....

    To slowa jednej z piosenek, ale trafnie opisuja problemy egzystencjalne.

    Jestem ZA wyjazdem dlatego, ze tobie czegos brakuje w zyciu. Zostajac w PL
    dalej bedziesz zastanawic sie czy nie zmarnowalas szansy na lepsze zycie. I
    nigdy nie dowiesz sie czy jestes na tyle silna, aby wcielic w zycie swoje
    marzenia.

    Wiek - totalna bzdura. Znam ludzi, ktorzy wyjechali nawet po 45 roku zycia i to
    bez jezyka, ale wlasna determinacja wywalczyli sobie lepsze zycie.

    Opuszczajac PL zostawiasz tylko prace. Partner i dziecko jada z toba.
    Mieszkanie mozesz wynajac i z wynajmu splacac kredyt. Czy po powrocie do kraju
    mialabys szanse na odtworzenie pozycji zawodowej? Jezeli tak, to nie ma sie nad
    czym zastanawic.
  • skinnycow 27.10.06, 22:10
    > - pogoda... nienawidzę deszczu, wpadam w depresję, to nie żarty i użalanie
    > się nad sobą, naprawdę nie potrafię normalnie funkcjonować podczas takiego
    > standardowego polskiego listopada, a tam jest tak przez parę miesięcy w roku.

    Moge Cie zapewnic, ze nawet najgorsza pogoda w Anglii to nie standardowy polski
    listopad - generalnie klimat jest o niebo lagodniejszy i duzo latwiej zniesc tu
    jesien, zime czy nawet deszcz, ktory wcale nie jest w tym kraju dokuczliwy.
    Takze pogoda sie nie przejmuj. Nawet zima czasem jest tu tak slonecznie i
    cieplutko ze mozna w samym polarku chodzic.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka