Dodaj do ulubionych

Inwazja 'starej Polonii' na forum

IP: 82.3.203.* 07.03.07, 23:02
Osoby o nickach: maya, ania, beata, jess...
O dziwo są to wyłącznie panie.
Uaktywniają się natychmiast gdy pada pytanie o chidren benefit lub council
house, bluzgając jadem nienawiści. Z ich wypowiedzi wynika że przybysze z
Polski WYŁUDZAJĄ benefity itp., które tak naprawdę im się nie należą.
Oczywiście nie należą się tym 'nowym', bo naszym paniom się należą czy też
należały, jako że one są tu 'od lat'.

Drogie panie. Wyłudzenie jest przestępstwem, i jeżeli o takim wiecie, jest
waszym obowiązkiem powiadomić o tym władze. A jeżeli nie wiecie, to łaskawie
wsadźcie buzie w kubeł, bo nikt tutaj nie jest ciekaw waszych pogrzanych
komentarzy, nikt także nie upoważnił was do oceniania innych. Czy ktoś się
was pyta jakim cudem zdołałyście wyjechać z kraju w czasach kiedy nie
uwikłany człowiek mógł sobie pomarzyć o paszporcie?

Jak wspomniałem zacietrzewieniem oznaczają się wyłącznie panie. Przypadek?
Panowie, odezwijcie się i obrońcie honor starej emigracji :)
Edytor zaawansowany
  • Gość: Soup Nazi IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 08.03.07, 05:21
    Przestancie bredzic o tej niemoznosci otrzymania paszportow dla zwyklych ludzi w
    latach 80. Wiekszosc z was mowila wowczas na goovno papu (niektorym do dzisiaj
    tak zostalo i na mowieniu wcale sie nie konczy, hehehe) i slyszala takie teksty
    pewnie od starych - bojazliwych leszczy. Gdzies od roku 83 mozna bylo walic na
    wycieczki (w jedna strone jak w dym). Jakbys troche, cieciu, sie zastanowil
    (sprobuj, to nie boli) to bys sobie zadal pytanie na czym sie zerwal ten milion
    z lat 80. Chyba nie myslales, ze wszyscy wyjechali pod TIRem do Szwecji? Wtedy
    bylo trzeba troche odwagi, a nie tak jak dzisiaj, ze nawet bezrobotny
    konserwator beczki po sledziach z Parczewa wyjezdza. Zatem nie poruszaj glupio
    klapaczem, jesli o tamtych latach nic nie wiesz, bo cie starzy dopiero robili -
    widocznie przez galgan, hehehe.

    A tak na marginesie - to wcale sie tym paniom nie dziwie - tez bym nie chcial
    zeby po kilkunastu latach mojego normalnego zycia tutaj pojawily sie hordy ludzi
    z powiatu z mordami od ucha do ucha, wyciagnietymi lapami i tekstem, ze siem
    nalezy. Robienie kupy pod CN Tower tez. Nie pije do wszystkich, ale sami dobrze
    wiecie, ze gdzies tak na oko ze 3/4 to dzikie hordy lomotow z Dzikich Pol.
  • login_tymczasowy 08.03.07, 08:36
    Gość portalu: Soup Nazi napisał(a):

    > tez bym nie chcial zeby po kilkunastu latach mojego normalnego zycia tutaj
    pojawily sie hordy ludzi
    > z powiatu z mordami od ucha do ucha, wyciagnietymi lapami
    A coz Ci (im) to przeszkadza?
    Oburzenie obywatelskie rodem z Dejli Meila?
    Strach przed zmniejszeniem miski bo wiecej gab po zasilki?

    Jesli ktos tu po kilkunastu latach dalej ciagnie benefity i sa to istotne
    czesci jego budzetu, to wcale nie byl taki sprawny.
  • Gość: MACKANE IP: 193.164.126.* 08.03.07, 08:49
    nazi ty to mas z problemy, z tylu cie zabrakbie
  • Gość: MACKANE IP: 193.164.126.* 08.03.07, 08:50
    zabraknie- oczywiscie
  • Gość: Cfany Lolo IP: 164.143.244.* 08.03.07, 12:39
    Poszedl won do beczki po sledziach, nazistowski ajntopfie. Sam zes napisal, ze
    byles konfidentem SB bo znales jakies tajmenice panstwowe. A co do zasilkow,
    ktore niektorzy w UK pobieraja to gul ci napyerdala, bo w Kanadzie polapali sie
    z kim maja do czynienia i musiales podpisac papier ze przez 10 lat nie
    dostaniesz ani centa z pomocy spolecznej. Inaczej by cie wypyeprzyli za burte
    statku wielorybniczego, ktory cie z beczki wylowil u wybrzezy Kanady he he
  • Gość: Gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.07, 13:50
    No tak, poryta gnida majaca goovno (uzywajac twojej terminologii) wspolnego z UK
    znow sie odezwala. Jedno mnie interesuje: na jakiej podstawie uroiles sobie, ze
    te "lata 80-te" w jakikolwiek zaprzataja glowy ludzi obecnie wyjezdzajacych za
    granice? Powtarzasz ten tekst wszedzie gdzie mozesz. Obudz sie bucu, lata 80-te
    to dla obecnej emigracji odlegla przeszlosc, dziejaca sie w innym swiecie. To
    tylko ty zostales mentalnie w tamtej mentalnosci (i pare podobnych tobie debili).

    A w sprawie zasilkow i wszelkich "benefitow": jesli zgodnie z prawem sie naleza
    to sie naleza i kto chce niech je bierze. Oczywiscie jesli sa wyludzane to jak
    najbardziej powinno to byc karane i pietnowane. Ale tylko wtedy.
  • Gość: Maya IP: *.cable.ubr07.gill.blueyonder.co.uk 08.03.07, 09:04
    No teraz Witek to palnoles tekst az glowa boli. Chcialam na to odpowiedziec ale
    wiedze ze Soup Nazi juz to za mnie zrobil i to bardzo dobrze i trafnie takze
    dodam Witus ze ty to sam dostajesz benefitow tyle ile sie udalo wyssac z UK
    dlatego bronisz sie rekami i nogami i rzucasz teksty tego rodzaju bo juz nie
    masz co z nuda robic.Starsza generacja nie dostaje takiej ilosci benefitow jak
    ty bo sa w miare dobrze tu usytuowani dzieki wlasnej pracy i wytrwalosci i bez
    pomocy rzadowej kiedykolwiek.Jesli ktos cos dostaje wsrod moich znajomuch z
    tego okresu to tylko CHB i to na dzieci urodzone tutaj.A co do wyjazdow we
    wczesnych latach 80 to Soup Nazi ma racje nie wszyscy byli trzymani w
    klatkach.Mnie osobiscie nikt nie pytal po co jedziesz no ale co ty wiesz!!! ten
    okres to ty tylko znasz z opowiadan babci bo ty jeszcze wtedy w majtki robiles.
    Takze Witus jak chcesz cos powiedziec to powiedz na tym forum ale zajmij sie
    czyms sensownym i praktycznym zeby inni mogli z tego skorzystac.Po to jest to
    forum a nie ujadac tym ktorzy maja wieksze pole widzenia poprzez dlugie lata
    pobytu w UK.Pozdrawiam
  • vierablu 08.03.07, 10:54
    > Starsza generacja nie dostaje takiej ilosci benefitow jak
    > ty bo sa w miare dobrze tu usytuowani dzieki wlasnej pracy i wytrwalosci
    > i bez pomocy rzadowej kiedykolwiek.

    Dlaczego bez pomocy rzadowej kiedykolwiek:
    a) dlatego, ze ona nie przyslugiwala i nie mozna bylo z niej korzystac, nawet
    jak sie bardzo chcialo
    b) z powodu 'kategorycznego imperatywu moralnego', ktory to imperatyw wspominal
    ktos w innym watku?

    (mowie oczywiscie o okresie zanim stanelo sie na nogach dzieki wlasnej
    pracowitosci i zaradnosci).
    --
    =^..^= vierablu
  • Gość: Maya IP: *.cable.ubr07.gill.blueyonder.co.uk 08.03.07, 09:26
    Uaktywniają się natychmiast gdy pada pytanie o chidren benefit lub council

    A o dziwo ty tez tu przyfruwasz jak glodny ptaszek!!!i to za kazdym razem.
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 08.03.07, 11:01
    viciu, wyobraz sobie ze w latach 70tych Polacy przyjezdzajacy tutaj na
    turystycznych wizach nie mieli nawet pozwolenia na prace wiec benefitow raczej
    nie ciagneli. Ludzie budowali sobie nowe zycie o wlasnych silach i
    umiejetnosciach i o dziwo nie wyrzekali na ten kraj, nie spali w parkach, nie
    chlali na ulicach, nie zadali tlumacza do przejscia przez jezdnie i stad moze
    cieszyli sie przyjaznym szacunkiem u tutejszej ludnosci. Czy mozesz to
    powiedzic o sobie?
  • vierablu 08.03.07, 11:09
    > viciu, wyobraz sobie ze w latach 70tych Polacy przyjezdzajacy tutaj na
    > turystycznych wizach nie mieli nawet pozwolenia na prace wiec benefitow raczej
    > nie ciagneli.

    Jam co prawda nie viciu, ale wlasnie o to chodzilo w moim pytaniu.
    Niejednokrotnie czytalam na tym forum posty pisane przez 'stara' Polonie, czy to
    w UK, czy gdzie indziej, sugerujace dosc ostro, ze 'stara' emigracja to miala
    jakies morale i nie korzystala z benefitow.
    Z tego co piszesz wynika, ze to wcale nie byla kwestia moralnosci a brak
    mozliwosci skorzystania z panstwowej pomocy, zarzucanie wiec braku moralnosci
    obecnym emigrantom z takiej pomocy korzystajacym, jest dosc brzydko pachnaca
    manipulacja.
    --
    =^..^= vierablu
  • jaleo 08.03.07, 11:17
    vierablu napisała:

    > > o
    > w UK, czy gdzie indziej, sugerujace dosc ostro, ze 'stara' emigracja to miala
    > jakies morale i nie korzystala z benefitow.
    > Z tego co piszesz wynika, ze to wcale nie byla kwestia moralnosci a brak
    > mozliwosci skorzystania z panstwowej pomocy, zarzucanie wiec braku moralnosci
    > obecnym emigrantom z takiej pomocy korzystajacym, jest dosc brzydko pachnaca
    > manipulacja.

    To jest uogolnienie. Tak jak pisalam w poscie ponizej, losy ludzkie bardzo
    roznie sie tocza, i nie kazdy Polak byl tu przed 2004 rokiem nielegalnie,
    powiem wrecz, ze bardzo duzy procent tych w latach 70/80byl tu legalnie. Ale
    to, co sie teraz wyrabia, to jest jakis tragiczny zart - czy w ogole
    przyjezdzaja tu jakiekolwiek rodziny z Polski, ktore nie sa zmuszone
    pobierac "income-related" benefity?

    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 08.03.07, 11:39
    >czy w ogole przyjezdzajatu jakiekolwiek rodziny z Polski, ktore nie sa
    zmuszone pobierac "income-related" benefity?

    Podejrzewam, ze nie. Wydaje si istniec schemat: przyjezdza niegramotny tata,
    znajduje prace za £150 tygodniowo, wynajmuje pokoj/lozko, na urlop jedzie do
    zony, zona odkrywa po-urlopowa ciaze i natchmiast zaczynaja sie pytania 'czy w
    Anglii rodzic mozna za darmo, jak szybko dostac tlumacza u GP, jakie benefity
    dla matki Polki/dziecka/dziadkow/sasiadow, czy daja becikowe, jak dostac
    council house bo kolyska nie miesci sie w lokum taty, pozniej miejsce w szkole
    obowiazkowo katolickiej, darmowe lekcje jezyka dla mamy - tata dalej radzi
    sobie w oparciu o 'I want, please give, k...a' .
    I tak to zalosnie wyglada.
  • jaleo 08.03.07, 11:57
    Dla mnie to jest problem kompletnie zle skierowanej energii. Gdyby ludzie cala
    energie, jaka kieruja na goraczkowe poszukiwania informacji o wszelkich
    dostepnych benefitach, skierowali na polepszanie swojej sytuacji na rynku
    pracy, to w wiekszosci przypadkow lepiej by na tym wyszli materialnie. Ale
    znowu, problem mentalnosci.

    Chcialabym tu zaznaczyc, ze jesli chodzi o moje poglady, to jestem zdecydowanie
    na lewo od centrum, zeby nie powiedziec socjalistka (w znaczeniu brytyjskim,
    nie polskim ;-) i uwazam, ze income-related benefity maja jak najbardziej racje
    bytu. Ale nie moge zrozumiec, jak ludzie moga miec tak bardzo spaczone
    priorytety. Co np z nauka angielskiego? Jesli ktos sie decyduje na przyjazd
    do UK, i doskonale sobie zdaje sprawe, ze jego sukces tutaj zalezy od
    znajomosci jezyka, to do cholery ja bym sobie flaczki wyprula, ale bym sie tego
    angielskiego nauczyla. A tutaj ludzie wypisuja goraczkowe pytania o benefity,
    nawet nie potrafiac poprawnie ich nazwac. Zenada. Tak, jakby te benefity byly
    najwiekszym priorytetem ich zycia. Jakas zbiorowa obsesja. Ja np. przez
    dwadziescia pare lat mieszkania tutaj nawet nie wiedzialam, ze istnieje cos
    takiego jak NHS Exemption Certificate, a o working tax credit mialam bardzo
    mgliste pojecie, tymczasem na polskich stronach i forach wszyscy sa tak
    oblatani, ze az groza wieje. Natomiast o innych, wg mnie o wiele wazniejszych
    priorytetach ludzi tu przyjezdzajacych, nikt pojecia nie ma, ludzie szkol dla
    dzieci szukaja miesiac przed rozpoczeciem roku, nie potrafia nawet poprawnie
    napisac nazwy miejscowosci, do ktorej jada, wykazuja sie zatrwazajaca wrecz
    naiwnoscia, no ale przeciez wszstko bedzie cacy, bo "mi sie naleza" benefity.
    Swiat staje na glowie.

    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • aznar33 08.03.07, 12:18
    Nie sądzisz, że teraz to Ty trochę uogólniasz? Przecież na podstawie kilku zdań
    na forum nie można formułować daleko idących wniosków, ani zakładać, kto i co
    zrobi z ewentualnie otrzymaną pomocą.
    Jak tylko ktoś zapyta tu na forum o benefity, to od razu podnosi się rwetes, jak
    to niehonorowo itd. Najciekawsze jest to, że najgłośniej krzyczą osoby, które w
    listach tuż obok same przyznają sie do pobierania benefitów. Cała Polska na
    kolanach wyciąga rękę po dofinansowanie z EU z Prezydentem i Premierem na czele
    kolejki.

    Sam załatwiłem benefity dla jednej znajomej. Córka koleżanki mojej Ukochanej.
    Głuchoniema, samotna matka, Węgierka. Przyniosłem formularze, pomogłem wypełnić,
    bo z angielskim u niej bardzo słabo. Pracuje po 10 godzin jako sprzątaczka w
    hotelu. Podobno się rozpłakała, jak dostała odpowiedź z IR. Jej córka zaczęła
    chodzić na zajęcia pozalekcyjne. Pojechali na Węgry na urlop, o czym wcześniej
    tylko marzyli.
    Wcale mi nie żal, że z moich podatków poszły na to pieniądze.
  • jaleo 08.03.07, 12:23
    aznar33 napisał:

    > Nie sądzisz, że teraz to Ty trochę uogólniasz? Przecież na podstawie kilku
    zdań
    > na forum nie można formułować daleko idących wniosków, ani zakładać, kto i co
    > zrobi z ewentualnie otrzymaną pomocą.

    Czytaj ze zrozumieniem. Ja pisze o konkretnych przypdakach z watkow
    forumowych, bo jak rozumiem, dyskusja toczy sie o reakcji na watki forumowe, a
    nie o "Polakach", czy "pobierajacych benefity" w ogole.

    > > Sam załatwiłem benefity dla jednej znajomej. Córka koleżanki mojej
    Ukochanej.
    > Głuchoniema, samotna matka, Węgierka. Przyniosłem formularze, pomogłem
    wypełnić
    > ,
    > bo z angielskim u niej bardzo słabo. Pracuje po 10 godzin jako sprzątaczka w
    > hotelu. Podobno się rozpłakała, jak dostała odpowiedź z IR. Jej córka zaczęła
    > chodzić na zajęcia pozalekcyjne. Pojechali na Węgry na urlop, o czym wcześniej
    > tylko marzyli.
    > Wcale mi nie żal, że z moich podatków poszły na to pieniądze.

    Jeszcze raz powtorze, czytaj ze zrozumieniem.
    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • aznar33 08.03.07, 12:54
    > Czytaj ze zrozumieniem. Ja pisze o konkretnych przypdakach z watkow
    > forumowych, bo jak rozumiem, dyskusja toczy sie o reakcji na watki forumowe,

    Możesz mi podać jakieś szczegółowe namiary do owych "konkretnych przypadków z
    wątków" o których piszesz? Ponownie przeczytałem Twoje wypowiedzi w poszukiwaniu
    odnośników. Niestety bezskutecznie.
  • ghrom 13.03.07, 15:01
    > Wcale mi nie żal, że z moich podatków poszły na to pieniądze.

    To moze bedzie ci zal, ze poszly na to pieniadze z podatkow innych ludzi? Ktorzy przez to nie mogli
    pojechac do rodziny w odwiedziny? Albo po prostu nie chcieli ich dac, bo maja swoje problemy i swoje
    priorytety? Ale im zabrano i dano komu innemu? W ktorym miejscu to jest moralne i uczciwe?

    Jesli chcesz sie dzielic, pomagac innym, nie prosciej dac potrzebujacej osobie bezposrednio? Bez bandy
    urzedasow, ktora z kazdego twojego funta zjada 60 i wiecej %? Bez zmuszania innych do dzielenia sie?
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • aznar33 13.03.07, 19:18
    > To moze bedzie ci zal, ze poszly na to pieniadze z podatkow innych ludzi?
    > Ktorzy przez to nie mogli pojechac do rodziny w odwiedziny?

    Nie no Ghrom, zlituj się. Moja empatia nie sięga aż tak daleko, żeby troszczyć
    się o to kto i jakie podatki płaci.

    Zresztą, jeśli ktoś pracuje w UK i nie stać go na bilet do domu, to albo zarabia
    tak mało, że zupełnie nie płaci podatków, albo spełnia kryteria przyznania dodatków.

    > Ale im zabrano i dano komu innemu? W ktorym miejscu to jest moralne
    > i uczciwe?

    Jeśli będziemy podważać sens istnienia podatków to zahaczymy o anarchię.

    > Jesli chcesz sie dzielic, pomagac innym, nie prosciej dac potrzebujacej osobie
    > bezposrednio? Bez bandy
    > urzedasow, ktora z kazdego twojego funta zjada 60 i wiecej %?

    Zgoda w 100%

    > Bez zmuszania innych do dzielenia sie?

    Ależ, czy ja Cię zmuszam, żebyś płacił podatki? Jak chcesz to płać, a jak nie to
    nie.
    ;)
  • kropkacom 13.03.07, 19:50

    > > Bez zmuszania innych do dzielenia sie?
    > Ależ, czy ja Cię zmuszam, żebyś płacił podatki? Jak chcesz to płać, a jak nie to
    > nie.;)

    To takie proste że aż boli i przynajmniej nie będziesz sie czuł okradany :)
  • ghrom 14.03.07, 06:47
    > Nie no Ghrom, zlituj się. Moja empatia nie sięga aż tak daleko, żeby troszczyć
    > się o to kto i jakie podatki płaci

    Szkoda. Wyrywkowe patrzenie na calosc zawsze prowadzi do 'bledow i wypaczen' :P

    > > Ale im zabrano i dano komu innemu? W ktorym miejscu to jest moralne
    > > i uczciwe?
    >
    > Jeśli będziemy podważać sens istnienia podatków to zahaczymy o anarchię.

    A ktos to robi? Kwestionujemy sens istnienia podatkow sluzacych podnoszeniu standardu zycia
    'biednych' kosztem 'bogatych'. To nie sa wszystkie podatki.

    > Ależ, czy ja Cię zmuszam, żebyś płacił podatki?

    Tego nie wiem. Na kogo glosowales?
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • aznar33 15.03.07, 10:58
    > Szkoda. Wyrywkowe patrzenie na calosc zawsze prowadzi do 'bledow i wypaczen' :P

    Ależ ja postrzegam zagadnienie jak najbardziej globalne. Przykładam jednak
    odpowiednie wagi do poszczególnych zagadnień. Dla przykładu ilość odprowadzonego
    przeze mnie podatku ma dla mnie nieporównywalnie większe znaczenie od ilości
    podatków zapłaconych przez Ciebie. Prawdę mówiąc... Twój budżet jest dla mnie
    mało istotny... delikatnie to ujmując.
    Mało tego, postrzegam to jako zdrowo egocentryczne podejście. Zdaje się, że Ty
    masz podobne?
    ;)

    > Kwestionujemy sens istnienia podatkow sluzacych podnoszeniu standardu zycia
    > 'biednych' kosztem 'bogatych'. To nie sa wszystkie podatki.

    No niestety tak to już jest w socjalizmie. Take it or leave it.
    Irytuje mnie jedynie, że na benefity najbardziej narzekają osoby też je
    pobierające. To wszystko.

    > Tego nie wiem. Na kogo glosowales?

    To nie ma znaczenia. Jak dotychczas wszyscy kandydaci na których głosowałem
    przegrali wybory.
  • ghrom 15.03.07, 16:05
    > > Tego nie wiem. Na kogo glosowales?
    >
    > To nie ma znaczenia. Jak dotychczas wszyscy kandydaci na których głosowałem
    > przegrali wybory

    Moj raz wygral. Wprawdzie nie mialem przyjemnosci osobistego glosowania na niego, ale zona tez sie
    chyba liczy. Wybory samorzadowe w Elmbridge.
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • aznar33 15.03.07, 18:47
    > Moj raz wygral. Wprawdzie nie mialem przyjemnosci osobistego glosowania na nieg
    > o, ale zona tez sie chyba liczy. Wybory samorzadowe w Elmbridge.

    O... w takim razie jestem zmuszony zweryfikować swoją wcześniejszą wypowiedź.
    Jeśli najbliższa rodzina się liczy, to zdaje się, że mój ojciec odniósł sukces
    wyborczy i to na szczeblu krajowym.
  • ghrom 15.03.07, 19:42
    Zona to nie rodzina, tylko druga polowa.
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • Gość: vitek IP: 82.3.203.* 14.03.07, 18:13
    > Jesli chcesz sie dzielic, pomagac innym, nie prosciej dac potrzebujacej
    osobie bezposrednio?

    ghrom, pogrzało cię?
    Już ciewidzę jak chodzisz po sasiadach i pytasz czy komuś nie potrzebne
    wsparcie :)
    A najciekawsze jest to że ten komu naprawdę wsparcie jest potrzebne w takiej
    sytuacji nie przyzna się do tego. Ponieważ przyjmowanie pieniędzy od konkretnej
    osoby jest zawsze upokarzające (a od państwa nie od razu zaznaczam uprzedzając
    głupie pytania). Czasy jałmużny rzucanej dziadowi albo wdowie pod kościołem
    skończyły się już jakiś czas temu, czego jak widać niektórzy jeszcze nie
    zauważyli...
  • ghrom 14.03.07, 20:59
    > > Jesli chcesz sie dzielic, pomagac innym, nie prosciej dac potrzebujacej
    > > osobie bezposrednio?
    >
    > ghrom, pogrzało cię?

    Raczej mi juz chlodno, po krotkiej wizycie w Sydney.

    > Już ciewidzę jak chodzisz po sasiadach i pytasz czy komuś nie potrzebne
    > wsparcie :)

    He? Ja? Ja jestem cynicznym sku*wysynem, nie bede marnowal swojego cennego czasu na takie
    dzialania.

    > A najciekawsze jest to że ten komu naprawdę wsparcie jest potrzebne w takiej
    > sytuacji nie przyzna się do tego. Ponieważ przyjmowanie pieniędzy od konkretnej
    > osoby jest zawsze upokarzające (a od państwa nie od razu zaznaczam uprzedzając
    > głupie pytania). Czasy jałmużny rzucanej dziadowi albo wdowie pod kościołem
    > skończyły się już jakiś czas temu, czego jak widać niektórzy jeszcze nie
    > zauważyli...

    Zauwazyli. Nastaly w zamian za to czasy panstwowo usankcjonowanego rabunku obrotnych na rzecz
    leniwych / nieudacznych.

    Na czym traca i jedni, w oczywisty sposob, i drudzy - w sposob dla nich niepojety. Nie dziwota, bo sa
    albo leniwi albo durni... Well.

    Pozwole sobie oswiecic tych, ktorym cos tam sie jeszcze kolacze: nieudaczni i leniwi _***ZAWSZE***_ (I
    couldn't emphasize it enough) beda mieli najgorzej. Jedyna poprawa jakosci zycia tzw. proletariatu
    wynika z postepu technicznego cywilizacji. Robol / kaleka / przyglup 200 lat temu tak jak i dzisiaj
    znajduje sie na dnie drabiny spolecznej. Fizyka. Roznica miedzy wczoraj a dzis polega na tym, ze dzis
    do pracy prol moze sobie pojechac metrem, na wakacje moze sie wybrac do Egiptowa, a w wolnym
    czasie zamiast luskac pchly na glowie zony moze sie gapic w kolorowy telewizor.

    I teraz pytanie retoryczne: postep cywilizacyjny w socjalizmie jest jaki w porownaniu z postepem w
    kapitalizmie?

    MSPANC: Ch*jowy.

    A twoje kolezko wywody... Coz, wynikaja z ogolnego niezrozumienia otaczajacego cie swiata.
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • aznar33 14.03.07, 22:42
    > I teraz pytanie retoryczne: postep cywilizacyjny w socjalizmie jest jaki w poro
    > wnaniu z postepem w kapitalizmie?

    Mogę zapytać zatem co skłoniło Cię do wyjazdu do socjalistycznej Anglii?
    Mieszkanie tutaj musi być niesamowicie frustrujące dla osoby o Twoich przekonaniach.
  • ghrom 15.03.07, 16:09
    > > I teraz pytanie retoryczne: postep cywilizacyjny w socjalizmie jest jaki
    > > w porownaniu z postepem w kapitalizmie?
    >
    > Mogę zapytać zatem co skłoniło Cię do wyjazdu do socjalistycznej Anglii?
    > Mieszkanie tutaj musi być niesamowicie frustrujące dla osoby o Twoich przekonaniach.

    To jedno z glupszych pytan na ktore mam ochote odpowiadac, wybacz. Socjalizm w Anglii ma sie tak
    do socjalizmu w Polsce, z ktorej mam nadzieje zdajesz sobie sprawe wyjechalem, jak Gordon Brown do
    Leppera.
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • aznar33 15.03.07, 18:40
    > > Mogę zapytać zatem co skłoniło Cię do wyjazdu do socjalistycznej Anglii?
    > To jedno z glupszych pytan na ktore mam ochote odpowiadac, wybacz. Socjalizm w
    > Anglii ma sie tak do socjalizmu w Polsce, z ktorej mam nadzieje zdajesz sobie
    > sprawe wyjechalem, jak Gordon Brown do Leppera.

    Doprawdy czuję się zaszczycony, że zechciałeś odpowiedzieć. Byłbym jednak
    wdzięczny, gdybyś zechciał udzielić odpowiedzi na pytanie, które zadałem.
    Oczywiście wszyscy wiemy, jaki jest stosunek jakości pomiędzy socjalizmem w
    wydaniu polskim i angielskim.
    Mnie interesuje odpowiedź na pytanie: "dlaczego wyjechałeś do socjalistycznego
    kraju, skoro tak nie lubisz socjalizmu?".
  • ghrom 15.03.07, 19:43
    > Mnie interesuje odpowiedź na pytanie: "dlaczego wyjechałeś do socjalistycznego
    > kraju, skoro tak nie lubisz socjalizmu?".

    Bo swiat nie jest czarno-bialy.
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 08.03.07, 12:25
    >Chcialabym tu zaznaczyc, ze jesli chodzi o moje poglady, to jestem zdecydowanie
    na lewo od centrum, zeby nie powiedziec socjalistka (w znaczeniu brytyjskim,
    > nie polskim ;-) i uwazam, ze income-related benefity maja jak najbardziej
    racje bytu
    Zgadzam sie, pomimo ze ja stoje na prawo od centrum.Wszelkie benefity, zasilki,
    jakakolwiek pomoc spoleczna powinna dzialac na zasadzie doraznej, w dobrze
    udokumentowanych okolicznosciach. Kazdy moze poslizgnac sie w zyciu, z wlasnej
    lub nie winy, i wtedy tak pomoc powinna byc dostepna w cywilizowanym kraju.
    Paranoja jest natomiast planowanie swojego zycia, w obcym kraju, w oparciu o
    przeliczenie co od kogo mozna za darmo wyciagnac i rzucac sie entuzjastycznie,
    bez sladu zazenowania, w taka sytuacje. Wszyscy oburzeni Polacy podkreslaja
    wiecznie, ze im sie nalezy bo ktos w rodzinie placi tax. W praktyce, przy
    minimalnych zarobkach z jakich realistycznie nie mozna sie utrzymac, placony
    TAX jest bardzo znikomy albo wrecz nieobecny, stad w rzeczywsitosci claimants
    po kilku miesiacach pracy w UK wyciagaja cos, czego nigdy nie wlozyli i pewnie
    dlugo jeszcze nie wloza bo staja sie od poczatku ofiarami benefits culture.

    Wiem, ze jest to w duzej mierze angielska choroba i nie brakuje Anglikow,
    ktorzy tak zyja ... bo moga, przy absurdalnej welfare policy ostatnich lat.
    Przynajmniej oni sa u siebie. Polacy szybko zalapali trend: no job/minimum
    wage, plus dziecko lub 2/3/4 i Bingo ... benefits Eldorado. Z tym, ze zarowno
    wsrod normalnych, ambitnych Anglikow jak i tego pokroju Polakow, jest to w
    dalszym ciagu stigma to be looked down at.
  • jaleo 08.03.07, 12:33
    Gość portalu: jess napisał(a):

    >
    > Zgadzam sie, pomimo ze ja stoje na prawo od centrum.Wszelkie benefity,
    zasilki,
    >
    > jakakolwiek pomoc spoleczna powinna dzialac na zasadzie doraznej, w dobrze
    > udokumentowanych okolicznosciach. Kazdy moze poslizgnac sie w zyciu, z
    wlasnej
    > lub nie winy, i wtedy tak pomoc powinna byc dostepna w cywilizowanym kraju.

    Dlatego stawianie zdrowego byczka na rowni z gluchoniema samotna matka jest
    glupota.
    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • Gość: Soup Nazi IP: *.sdsl.bell.ca 08.03.07, 19:22
    > Dlatego stawianie zdrowego byczka na rowni z gluchoniema samotna matka jest
    > glupota.

    Nie, to jest demagogia.
  • ghrom 13.03.07, 16:11
    > > Dlatego stawianie zdrowego byczka na rowni z gluchoniema samotna matka jest
    > > glupota.
    >
    > Nie, to jest demagogia.

    Otoz to. Szkoda, ze malo kto to zauwaza, na rowni, obok, czy jakkolwiek.
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • angelangel 08.03.07, 15:55
    Jess, cudowny opis! Niestety - widze tych ludzi tu coraz wiecej.
    Pozdrawiam
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 08.03.07, 20:55
    Jaleo:
    > czy w ogole przyjezdzaja tu jakiekolwiek rodziny z Polski, ktore nie sa
    > zmuszone pobierac "income-related" benefity?

    i odpowiedź Jess:
    > Podejrzewam, ze nie

    Szanowne Panie !
    Wiem, że być może nie jestem reprezentatywną próbką, tego o czym tutaj się
    dyskutuje, a w przedstawianych poglądach poglądach jestem zdecydowanie po Waszj
    stronie, ale wyżej zacytowane wypowiedzi, w końcu troche mnie ruszyły, więc
    przynajmniej parę słów.

    Jesteśmy tutaj półtora roku, razem z dwójką dzieci (dopiero zaczynają tutaj
    szkołę). Ja jestem gorszą połową naszego inżyniersko - lekarskiego małżeństwa.
    Oboje OD POCZĄTKU pracujemy w swoich zawodach, które dają każdemu z nas dochód
    kilkukrotnie wyższy od tego co w UK określa się jako średnia. Jestem pewien,
    że "we contribute the system", a w firmach dla których pracuję jest
    kilkudziesięciu angielskich "blue collars" - m.in. dwóch polskiego pochodzenia,
    z drugiego pokolenia emigracji. Cieszą się z tego, że dzięki mojej pracy firma
    co miesiąc dostaje dodatkowych kilka zamówień, dzięki czemu mają robotą i
    wypłatę.
    Child benefit dostajemy, bo wynika on po prostu z tego, że po prostu wybraliśmy
    UK na kraj do ŻYCIA, a nie tylko jako miejsce do PRACY.
    Zresztą biorąc pod uwagę podatki, które tutaj co miesiąc odprowadzamy, jest to
    i tak trochę mniej niż 1 % tych pieniędzy.

    Wracając do genezy tego co napisałem - utoższamiam się z większością Waszych
    poglądów, a także uwielbiam komentarze Nazi Soup, które są czasem jedyną
    lekturą, dla której warto zaglądać na to forum, ale ... jeszcze raz: NIE
    UOGÓLNIAJCIE !!!

    Proszę o potraktowanie tego postu jako dopełnienie opisu rzeczywistości, a nie
    wstęp do kolejnej polemiki.
  • Gość: do crusader IP: *.bulldogdsl.com 08.03.07, 21:54
    Crusader, oczywiscie uogolniania sa bez sensu i sa wynikiem uniesienia nerwow w
    tej debacie. Jak juz gdzies wczesniej powiedzialam, sadze ze dzisiaj
    przyjezdzaja rowniez normalni, tzn samodzielni, odpowiedzialni, wyksztalceni
    ludzie, ktorzy poradza sobie o wlasnych silach gdziekolwiek by sie nie znalezli
    poniewaz opuszczaja kraj z przemyslanym planem, w oparciu o realne mozliwosci,
    zwlaszcza jesli ich planem objete sa rowniez dzieci. Tacy ludzie nie wypisuja
    rozpaczliwych postow z zapytaniem co i gdzie mozna dostac od kraju, ktory
    powinien im byc wdzieczny za to, ze w bardzo watpliwy sposob zasilaja jego
    gospodarke - jesli ktos zarabia minimum wage albo mniej, i korzysta z pomocy
    socjalnej, szkolnictwa, health service itp, to w ogolnym rozrachunku kosztuje
    kraj a nie przysparza mu bogactwa. Let's be honest, ten kraj nigdy nie
    cierpial na brak manual workers z calego swiata i w tym wzgledzie nic sie nie
    zmienilo. Zmienilo sie tylko nastawienie przyjezdzajacych i pojawil sie
    jaskrawo ten okropny 'give me attitude'.
    Naturalnie wina lezy glownie w systemie, ktory na to pozwala.
  • jaleo 08.03.07, 22:06
    Gość portalu: Crusader napisał(a):

    > > Jesteśmy tutaj półtora roku, razem z dwójką dzieci (dopiero zaczynają tutaj
    > szkołę). Ja jestem gorszą połową naszego inżyniersko - lekarskiego
    małżeństwa.
    > Oboje OD POCZĄTKU pracujemy w swoich zawodach, które dają każdemu z nas
    dochód
    > kilkukrotnie wyższy od tego co w UK określa się jako średnia.

    Ja tylko ubolewam nad tym, ze tego typu historie wydaja sie byc wyjatkiem. A
    jeszcze trzy lata temu o tej porze tego typu fora byly pelne bunczucznych
    postow - aby do maja, wtedy my tym ciemniakom Angolom pokazemy, teraz zmywamy
    kible, bo jestesmy nielegalni, ale od maja ich pospychamy ze stolkow. Bo
    przeciez my jestesmy tacy madrzy, tacy wyksztalceni, tacy zaradni. I co sie
    okazuje - trzy lata po otwarciu rynku pracy, kojarzymy sie tubylcom wylacznie z
    nanka i kelnerem.

    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 08.03.07, 11:26
    Nie, nie zupelnie tak. Poniewaz tak wygladala sytuacja, nie wyjezdzali z kraju
    ludzie, ktorzy nie znali angielskiego, nie mieli zadnych kwalifikacji, bez sily
    przebicia, jakiegos planu i powaznej ambicji zbudowania nowego zycia o wlasnych
    wylacznie silach.
    Masz racje, ze nie byla to kwestia wyzszej moralnosci, to byl zwyczajnie inny
    typ emigranta. Nie watpie ze tacy przyjezdzaja rowniez dzisiaj ale swiat sie
    zmienil, i gina oni w tlumie tych bezradnych, ktorzy w Polsce sobie nie radzili
    i tutaj tez zyja w oparciu o hand outs. Przyjezdzaja tutaj, bo tutaj im
    sie 'nalezy' pomoc. Technicznie prawda, i gdyby tysiace Anglikow zylo na
    zasilkach w Polsce, ludzie inaczej patrzyliby na to zjawisko. Ale tak nie jest,
    zjawisko jest polskie, przyprawia o niesmak i prawdziwych Anglikow kluje
    zrozumiale w oczy.
  • Gość: vitek IP: 82.3.203.* 08.03.07, 19:56
    Jess, ilu znasz Polaków żyjących z hand-outs?
    Odpowiedź: żadnego, ponieważ jeśli nie pracują to nie mają legalnego prawa
    pobytu i co za tym idzie prawa do hand-outów.
    Proste? Obawiam się że dla ciebie i kilku innych pań z forum nie...
    (to dotyczy oczywiście tzw. nowych, stara emigracja może spokojnie żyć z
    benefitów mając nieogranoczone prawo pobytu).
  • Gość: vitek IP: 82.3.203.* 08.03.07, 19:46
    Vierablu przybij 5tkę
  • Gość: Cfany Lolo IP: 164.143.244.* 08.03.07, 12:43
    He he tak slynna polonia lat 70. i 80. Pogadaj sobie z ludzmi ktorzy zostali tu
    po wojnie i co mysla o tym chlamie ktory przyjechal tu (tzn. do UK) w latach
    70. - 80. (podobnie jak do Kanady i USA) i co soba reprezentowal. Polowa to
    byli agenci SB/UB a reszta to cwaniacy, dzieki ktorym Polacy maja taka opinie
    jaka maja na tzw. "Zachodzie".

    Bez pozdrowien
  • jaleo 08.03.07, 11:12
    Mnie natomiast zadziwia, jak ograniczone horyzonty myslowe maja niektorzy.
    Swiat, zycie i losy ludzkie sa o wiele bardziej skomplikowane, niz sie vitkowi
    et al. w glowie miesci. Wiem, ze ciezko w to uwierzyc, ale sa tacy, co sie
    tutaj znalezli nie "za chlebem", nie jako polityczni uchodzcy, tylko tak im sie
    losy rodzinne i zyciowe potoczyly. Ja np. od dziecinstwa dzielilam zycie
    miedzy Polske, Irlandie i UK, a byly to lata 70'te i 80'te - no po prostu
    niesamowite Vitku nasz drogi. I nigdy nie pobralam zlamanego grosza z tax
    creditow i innych sritow, glownie dlatego, ze wlasna ciezka praca zarabiam
    wiecej, niz trzeba zarabiac, zeby te benefity dostac. Nie pasuje do twojej
    foremki na polskie ciasto?

    Druga rzecz, ktora sie poniektorym nie miesci w niewielkiej lepetynie, to fakt,
    ze sa ludzie, Polacy, ktorzy sa calkowicie wlaczeni w tutejsze spoleczenstwo.
    Ze nie stoja z boku i czekaja, co zrobi ta partia czy inna partia (to
    nawiazujac do innego watku), bo sami w tych partiach dzialaja. Ze nie
    narzekaja na "Angoli" nekajacych ich w pracy, bo sami tymi "Angolami" w pracy
    zarzadzaja. I wcale nie jest to kwestia przebywania w tym kraju przez wiele
    lat, to jest kwestia innego podejscia do zycia.

    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • kerryman 08.03.07, 12:41
    tylko o typ mentalny. tego sie nie da wyleczyc.
    ten sam typ myslal wczesniej, ze nie oplaca mu sie pracowac (zapewne za
    minimalna krajowa) skoro dostaje zasilek. wybiera kombinacje, prace na czarno
    albo zycie na garnuszku u mamusi.
    potem zycie przenosi go do raju, w ktorym wystarczy nie zarabiac za duzo, zeby
    zostac "obdarowanym" przez "panstwo" (a moze krolowa?).
    nalezy sie i koniec. bo wiesiek z domu obok dostaje, wiec ja tez nie popuszcze,
    dopoki mi nie dadza.

    zgadzam sie z soup w 100%, konserwator beczki po sledziach jest zjawiskiem coraz
    bardziej powszechnym. ostatnio przyjechac tutaj jest po prostu zalosnie latwo.

    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • Gość: Soup Nazi IP: *.sdsl.bell.ca 08.03.07, 19:37
    Powiem ci, ze ten typ mentalny nazywa sie "nieuleczalne polactwo" aka
    "bulbonizm" i zeby bylo sprawiedliwie - nie powstal ostatnio. W fali imigracji
    do Kanady w latach 80 (nieporownywalnie mniejszej niz wasza, ale jednak fali)
    bardzo wyraznie dalo sie zauwazyc dokladnie te same zjawiska, o ktorych mowa w
    tym watku, na proporcjonalnie nizsza skale. Tylko wtedy mowilo sie, ze to
    produkty komuny (bez sensu, chronologicznie ja i wielu innych tez bylismy z
    komuny, ale podejscie mialo sie zupelnie inne; a moze nie zdazylismy jeszcze
    komuszym attitude nasiaknac, bo wielu mialo 20+ w chwili wyladowania), a dzisiaj
    - czego sa to produkty? Pewnie beczki po sledziach ;-
  • Gość: Soup Nazi IP: *.sdsl.bell.ca 08.03.07, 19:47
    Niedlugo zacznie sie nastepna faza - po wygodnym usadowieniu sie na roznych
    zasileczkach i welferkach nastapia narzekania, wyrzekania, dlaczego qrva tak
    malo, przeyebane ogolnie, posrane angole, nie ma to jak w Bulbonii, ale wracac
    nie wracamy, bo dobrze wiemy, ze to goovno prawda, chodz wiesiek wypijemy
    flaszkie na nostalgie....hehehe. Mark my words - wszystko juz bylo, polactwo
    jest wartoscia uniwersalna i ponadczasowa.
  • Gość: majanomenomen IP: *.zabrze.net.pl 08.03.07, 20:32
    Jezu ,co za zakłamanie.Ludzie ja tez jestem niestety stara gwardia 50
    lat.Trzyktotnie odmówiono mi paszportu. Za to ,ze przedłuzyłam pobyt w tamtych
    czasach w UK. Przedłuzyłam , bo PRACOWAŁAM NA CZARNO I UCZYŁAM SIE
    JEZYKA.Wróciłam,aby skończyc studia, sporo moich kolezanek w podobnej sytuacji
    zostało, dalej pracujac na czrno. 2 znich zawarły fikcyjne małzenstwo ,aby mieć
    pózniej obywatelstwo i starać sie o rózne sprawy w UK ,nie tylko o zasiłki, ale
    opieke medyczna , szkołe etc,etc,czy wize do innych krajów.Z całym szacunkiem
    dla prawdziwej opozycji, reszta NIE POBIERAŁA POMOCY BO N I E M O G Ł A!!!Bo
    była tam nielegalnie. Taka jest prawda.
    Co za hipokryzja!
  • Gość: majanomenomen IP: *.zabrze.net.pl 08.03.07, 20:42
    Acha , chciałam jeszce dodać ,że patrzac na godzine powstawania postów,
    wybitnie widać ,jak to uczciwue pracuje stara gwardia emigracyjn, bo chyba nie
    chcecie mi wmówić ,ze wszyscy jesteście "samozatrudniajacy się"
  • jaleo 08.03.07, 21:12
    Gość portalu: majanomenomen napisał(a):

    > Acha , chciałam jeszce dodać ,że patrzac na godzine powstawania postów,
    > wybitnie widać ,jak to uczciwue pracuje stara gwardia emigracyjn, bo chyba
    nie
    > chcecie mi wmówić ,ze wszyscy jesteście "samozatrudniajacy się"

    No jeszcze czegos takiego nie slyszalam. Teraz trzeba sie bedzie wyspowiadac,
    czy sie jest na urlopie, w jakich godzinach sie pracuje, i w ogole przedstawic
    grafik zanim sie cos napisze :-)))))

    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • Gość: Soup Nazi IP: *.sdsl.bell.ca 09.03.07, 16:27
    To w ogole jakis muppet show. Pozniej pisze do mnie, ze to forum W. Brytania
    implikujaca, ze co ja tu o Kanadzie, podczas gdy sama wali z Zabrza. Ach, qrva,
    zapomnialem, ze to przeciez polskie Newcastle, dlatego ma prawo pisac, a ja nie.
    Ide zaraz poszukac gdzie w Kanadzie wegiel kopia, chyba w New Brunswick, lece,
    tez bede mial prawo pisac. Albo nie, powiem, ze ja tez mam prawo, bo w Kanadzie
    po angielsku mowia, przechytrze ja, w morde, taki bede...Pozniej idzie sie
    kapac, przylazi tesciowa, plecie cos ni z gruszki ni z pietruszki, pozniej tamta
    juz sie wykapla i widocznie odepchla tesciowa od kompa, bo ta sie pewnie
    wylamala z grafika, hehehe....jazz noworleansko-bulbonski
  • Gość: Soup Nazi IP: *.sdsl.bell.ca 08.03.07, 20:50
    Bylem w Kanadzie od samego poczatku z wiza imigracyjna i moglem pobierac rozne
    swiadczenia. Nie pobieralem - oprocz bezrobocia - przez 2 miesiace na
    kilkanascie lat - miesci ci sie to w glowie czy dalej uwazasz, ze wszyscy musza
    pedalowac sciezka kombinatorstwa?
  • Gość: majanomenomen IP: *.zabrze.net.pl 08.03.07, 21:02
    A to jest forum Wielka Brytania i Irlandia ,czy mnie sie zdaje?
  • Gość: Soup Nazi IP: *.sdsl.bell.ca 08.03.07, 21:11
    No i co z tego?
  • Gość: mama IP: *.zabrze.net.pl 08.03.07, 22:00
    Masz racje nic. Doczekałam III Rzeczypospolitej, niestety IV tez, ale zmiany
    stosunku Polaków do Polaków jednak nie doczekam nigdy .Obyś kiedys nie znalazł
    sie pod kreska ,a moze własnie to ci jest potrzebne?
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 08.03.07, 22:04
    No i tym stwierdzeniem wnosisz do dyskusji co dokladnie ????
  • Gość: majanomenomen IP: *.zabrze.net.pl 08.03.07, 22:04
    przepraszam ,poszłam sie kapać i widze ,że moja tesciowa nie wytrzymała i tez
    sie włączyła. O ona mogłaby ci cos ciekawego powiedziec o emigracji.Moze ją
    namówie.
  • jaleo 08.03.07, 22:11
    Tylko, ze te Twoje opowiesci to jest zupelnie inna para kaloszy, niz losy moje,
    Ani, Jess czy Mai (tej przez y) - bo do nas vitek pije.
    Jak ja bym mieszkala i pracowala w UK nielegalnie, i z niecierpliwoscia czekala
    na 2004, bo "wczesniej mi sie benefity nie nalezaly", albo hajtnela sie dla
    paszportu, to tez bym miala inne spojrzenie na zycie, i moje wypowiedzi powyzej
    bylyby hipokryzja.
    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • Gość: Maya IP: *.cable.ubr07.gill.blueyonder.co.uk 09.03.07, 09:47
    jaleo.Dla drobnej informacji.Moje imie pisze sie przez y dlatego ze mi takie
    dali.Nie zmieniam j na y dla mody tak jak to V/Witek robi.
  • jaleo 09.03.07, 10:44
    Napisalam "Maya przez Y" zeby odroznic od tej drugiej Mai (przez J), ktora byla
    nielegalna emigrantka.
    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 08.03.07, 22:15
    No to niech tesciowa opowie, kazdy experience rzuca jakies swiatlo na sprawe,
    chociaz dobrze aby bylo na temat.
  • kropkacom 09.03.07, 09:55
    Gość portalu: majanomenomen napisał(a):
    > Z całym szacunkiem
    > dla prawdziwej opozycji, reszta NIE POBIERAŁA POMOCY BO N I E M O G Ł A!!!Bo
    > była tam nielegalnie. Taka jest prawda.

    Nie pobierali bo nie mieli do tego prawa a teraz większość emigrantów ma te
    prawa bo pracuje legalnie. No ale co żal, za przeproszeniem, dupę ściska to ściska.
  • jaleo 09.03.07, 10:56
    Zwykle nie odpowiadam na takie kretynskie teksty, ale teraz mnie ponioslo.
    Nigdy, nawet jeden dzien, nie bylam w tym kraju nielegalnie, nigdy nie
    pracowalam nielegalnie. Mimo, ze mam dopiero trzydziesci-pare lat, dla autora
    watku pewnie podpadam pod "stara" emigracje, bo spedzilam ponad 20 lat w UK. W
    czyjej tepej glowie to sie rowna nielegalnemu pobytowi?

    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • kropkacom 09.03.07, 11:18
    jaleo napisała:
    > Nigdy, nawet jeden dzien, nie bylam w tym kraju nielegalnie,

    A czy ja napisałam: jaleo pracowała nielegalnie?
  • jaleo 09.03.07, 11:46
    kropkacom napisała:

    > jaleo napisała:
    > > Nigdy, nawet jeden dzien, nie bylam w tym kraju nielegalnie,
    >
    > A czy ja napisałam: jaleo pracowała nielegalnie?

    Ok, nie zalapalam, ze piszesz luzna uwage na temat Polakow w UK przed 2004,
    sobie a muzom.

    Zauwaz, ze pani "nielegalnej emigrantce" nie sciska, podobnie jak pewnie
    wiekszosci nielegalnych sprzed 2004. Gdyby sie w watku wypowiadala stara
    nielegalna emigracja to pewnie punkt widzenia bylby zupelnie inny od mojego.


    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • kropkacom 09.03.07, 11:59
    jaleo napisała:
    > Ok, nie zalapalam, ze piszesz luzna uwage na temat Polakow w UK przed 2004,
    > sobie a muzom.

    Widzę że wszystkie wypowiedzi które nie są osobistymi przytykami traktujesz z
    pogardą.

    > Zauwaz, ze pani "nielegalnej emigrantce" nie sciska, podobnie jak pewnie
    > wiekszosci nielegalnych sprzed 2004. Gdyby sie w watku wypowiadala stara
    > nielegalna emigracja to pewnie punkt widzenia bylby zupelnie inny od mojego.

    Skoro nic nikomu nie ściska to o co Wam chodzi?
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.03.07, 14:48
    > a teraz większość emigrantów ma te prawa

    Nazywając tych MISIÓW (MI SIE należy) "emigrantami" chyba za bardzo im (?
    sobie) pochlebiasz. To zwykli gastarbaiterzy, którzy przyciągnęli tutaj
    wyłącznie za pracą, a teraz, coraz częściej za benefitami.

    A benefity dostają, bo takie jest w tym momencie prawo i efekt niedoszacowania
    zjawiska przez brytyjski rząd (zakładali kikadziesiąt tysięcy ludzi w ciągu
    dwóch lat, a samych Polaków przyjechało przeszło dziesięć razy więcej)
    Jestem pewien, że rząd tego kraju zmądrzeje, zastanowi się "who really
    contributes the system" i szybko tą sytuację wyprostuje. Spowoduje to, że
    większość prawdziwych MISIÓW powróci tam skąd przyjechała, a w przyszłości
    uniknie się tutaj takiego samego, o ile nie gorszego zjawiska w odniesieniu do
    innych "unskilled" gastarbaiterów.

    To co teraz się dzieje jest lekcją, bardzo kosztowną, ale im bardziej robi się
    ona kosztowna, tym szybiej można mieć nadzieję na wyprostowanie tego problemu.
    I jestem pewien, że już się tutaj, nieoficjalnie robi, pomimo
    wszechobecnego "corectness", a uwaga Jaleo - branie pod uwagę pobieranych
    benefitów przy rozpatrywaniu rezydentury - to jeden z takich symptomów realizmu.
  • Gość: Soup Nazi IP: *.sdsl.bell.ca 08.03.07, 20:46
    Pierwsi.
  • worm83 08.03.07, 22:21
    Gość portalu: Soup Nazi napisał(a):

    > Pierwsi.

    + do kerryman

    a dlaczego sie "nie nalezy" bo srom tak pisze to wy tez?

    sa niskie zarobki o wszystkie inne piardy wiec jak ktos chce to niech korzysta
    z zasilkow - co tu jest z "kombinatorstwa" ?
    --
    Pracuj w Anglii
  • kerryman 09.03.07, 00:17
    jak ktos jest tutaj rok albo dwa i ciagle nie moze sie utrzymac bez wyciagania
    reki po pieniadze to sorry, ale najwyrazniej "zbyt slabo sie stara"*. oczywiscie
    sytuacje sa rozne, ale nie rznijmy glupa - wiekszosc benefitowcow i zasilkowcow
    bez problemu moglaby sie postarac o pare nadgodzin albo jakis kurs i zmiane
    pracy na lepsza. nie jestesmy w Polsce, for God's sake!


    *to tak zeby nie siegac po wulgaryzmy.

    a dlaczego sie "nie nalezy"?
    poczekaj jak zaczna podnosic podatki, bo system zacznie szlag trafiac - do
    kolejki zaczna sie w koncu przeciez ustawiac nastepni, co jeszcze co prawda nie
    przyjechali ale juz im sie nalezy - bulgarzy, rumuni itd. wtedy zacznie cie
    bolec, ze ktos ci z pensji podbiera.

    skonczmy z "nalezy sie" - "nie nalezy". sa tacy co faktycznie potrzebuja i tacy
    co mogliby sie ciut bardziej postarac. dla zdrowego rozsadku i moze sumienia
    jest co calkiem logiczne i zrozumiale.

    the bottom line is - lepiej dac czlowiekowi wedke, niz rybe. zamiast na
    benefity, pieniadze moglyby pojsc np. na wspomaganie raczkujacych przedsiebiorstw.
    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • worm83 09.03.07, 09:07
    Szczerze mowiac zgadzam sie z Toba w wielu kwestiach.

    Pominmy tych, ktorym sie zasilek nalezy z powodu choroby i roznych innych,

    wezmy pod uwage tych, ktorych nazywacie kombinatorami, cwaniakami, polaczkami
    itp itd.

    Skoro panstwo im to daje to dlaczego mieliby nie skorzystac? Nie okradaja
    nikogo, wszystko jest LEGALNIE.

    Tez wolalbym zeby te pieniadze poszly na moj biznes... czemu nie? Tylko,
    widzisz wsciekanie sie i szydzenie z tych co biora (bo im sie nalezy lub nie)
    nic nie pomoze, fajnie byloby tak jak napisales, ale ani ode mnie ani od ciebie
    to nie zalezy.

    Bottom line is - musisz czekac az zmieni sie prawo i nigdy nie bedzie tak zebys
    byl zadowolony.

    A i jeszcze jedno... piszesz, ze przyjada bulgarzy i rumuni, i ze mnie zaboli
    ze z moich podatkow bede na nich placil.. Nie zaboli, bo mam w d. na co ida
    moje podatki bo i tak moj wplyw na to jest ... sam wiesz jaki.

    W czym Polak jest lepszy od Bulgara?

    czym wg anglikow rozni sie Polak od Bulgara? - niczym mzoe tym, ze bulgarzy
    beda mieli wiecej zapalu na poczatku.

    :)

    --
    Pracuj w Anglii
  • kerryman 09.03.07, 09:26
    "Skoro panstwo im to daje"

    jakie panstwo? moze krolowa im daje? sprzedaje rodzinne klejnoty i rozdaje
    pieniadze biednym?

    "Nie zaboli, bo mam w d. na co ida moje podatki"

    na poczatku tez mnie nie bolalo. zwroc jednak uwage ze to nie jest pare groszy
    tylko masa pieniedzy. zastanow sie ile dolozyles do tej wspolnej kasy i co z
    tego masz.


    "W czym Polak jest lepszy od Bulgara? "
    nie pisalem nigdzie ze lepszy. przez nastepne 2 lata to ich wlasnie zacznie
    przybywac najwiecej.

    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • luiza-w-ogrodzie 12.03.07, 01:56
    Gość portalu: Soup Nazi napisał(a):

    > Niedlugo zacznie sie nastepna faza - po wygodnym usadowieniu sie na roznych
    > zasileczkach i welferkach nastapia narzekania, wyrzekania, dlaczego qrva tak
    > malo, przeyebane ogolnie, posrane angole, nie ma to jak w Bulbonii, ale wracac
    > nie wracamy, bo dobrze wiemy, ze to goovno prawda, chodz wiesiek wypijemy
    > flaszkie na nostalgie....

    Uniwersalne, ponadczasowe nieprzystosowanie emigranta z Polski bylo juz
    opisywane na forum Polonia na watku Najbardziej nieprzystosowany Polonus jakiego znam

    Na szczescie sa inni - ci, ktorzy sa zadowoleni z zycia na emigracji, ale
    ciiicho - o tym tu mowic nie wypada.

    Pozdrawiam wszystkich zadowolonych
    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    Australia-uzyteczne linki
  • Gość: l IP: *.lns3-c11.dsl.pol.co.uk 08.03.07, 22:40
    DURNY TEMAT, BEZNADZIEJNE WYPOWIEDZI. WALCZYCIE MIEDZY SOBA BO MYSLICIE, ZE
    JEDEN OD DRUGIEGO JEST LEPSZY. WSZYSCY JESTESCIE TACY SAMI - PEWNIE JA TEZ
    NAPISZECIE - PISZCIE. ZNISZYLI POLACY POLSKE, POUCIEKALI. TERAZ NISZCZA INNE
    KRAJE I NAJLEPSZYM PRZYKLADEM NA TO JEST UK. KTO JEST SPRYTNY I MODRY ZROBI TO
    JEST DLA NICH MOZLIWE.

    NIE DOLUJCIE SIE TAKIMI TEMATAMI JAK TEN. DLA MNIE UK TO NIEOGRANICZONE
    MOZLIWOSCI. ZYJE TU BEZ OGRANICZEN. KORZYSTAJCIE Z TEJ WIELKIEJ SZANSY. TYLKO
    NIE PISZCIE ZE JEDZENIE ZLE - A CO NIE UMIECIE GOTOWAC? NIE PISZCIE JACY TO SA
    ANGOLE - LEPIEJ ZADAJ SOBIE PYTANIE JAKI JESTES, JESLI CHCESZ COS NAPISAC.

    POPROSTU ZYJCIE - ZYCIE JEST TAKIE SZYBKIE.

    looploop2@wp.pl
  • silence28 08.03.07, 22:47
    > TYLKO NIE PISZCIE ZE JEDZENIE ZLE

    OK.

    Caps lock wyłącz.
  • kropkacom 09.03.07, 11:15
    Mój post został skasowany więc napisze to jeszcze raz :skoro państwo daje
    możliwość pobierania zasiłków czy innych zapomóg to czemu jeżeli ktoś spełnia
    warunki nie ma z tego skorzystać? Bo ma sie unieść dumą?
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 09.03.07, 11:31
    Na tej samej zasadzie pracownicy np biurowi w Polsce wynosili sobie piora,
    papier, kawe, itd no bo jak jest to sie bierze. Ustroj podobno sie zmienil ale
    gleboko zakorzeniona mentalnosc pozostala. Za tamte przybory biurowe ktos
    placi, na zasilki tez ktos lozy, i z reguly nie ci co je tak chetnie biora. A
    poczucia jakiejkolwiek dumy w narodzie znad Wisly szukac nalezy w historii, tej
    gleboka odleglej.
    Wyobraz sobie, ze istnieja ludzie, ktorzy woleliby zadluzyc sie, ograniczyc do
    minimum standard zycia aby przetrwac kryzysowy moment niz wyciagac reke po
    darowizny. Potrafisz w to uwierzyc?
  • carnivore69 09.03.07, 11:40
    Legalne bylo wynoszenie tych pior? Bo jesli nie, to porownanie - z calym
    szacunkiem - do bani.

    Pzdr.
  • kropkacom 09.03.07, 11:51
    Gość portalu: jess napisał(a):
    > Na tej samej zasadzie pracownicy np biurowi w Polsce wynosili sobie piora,

    Nie słyszałam żeby państwo komukolwiek i kiedykolwiek gwarantowało prawo do
    wynoszenia przyborów biurowych.

    > Wyobraz sobie, ze istnieja ludzie, ktorzy woleliby zadluzyc sie, ograniczyc do
    > minimum standard zycia aby przetrwac kryzysowy moment niz wyciagac reke po
    > darowizny. Potrafisz w to uwierzyc?

    Potrafię ale sensu nie widzę. Twoim zdaniem lepiej nie mieć co do garnka włożyć
    i narobić długów na całe życie niż skorzystać z gwarantowanej prawem pomocy
    państwa?
  • jaleo 09.03.07, 12:11
    Dobra, napisze jeszcze raz, bo sie juz ogolny wydzwiek gdzies pogubil w
    meandrach dyskusji.

    Ja nie mam zadnych pretensji, ze ludzie pobieraja zasilki, jesli spelniaja
    warunki (tzn. maja odpowiednio niskie dochody). W koncu po to ustanowiono
    zasilki, zeby ludziom pomoc w ciezkich sytuacjach.

    Mnie chodzi o to, ze jak sie czyta niektore posty, to ma sie wrazenie, ze
    ludzie decyduja sie na przyjazd tutaj, nawet calymi rodzinami, z gory wiedzac,
    ze beda zarabiac bardzo malo, i gdyby nie zasilki to konca z koncem by nie
    zwiazali. Czasem nawet nie zadaja sobie trudu nawet poczytac w internecie,
    jakie sa zasilki, komu sie naleza, czy nawet jak sie nazywaja, bo z angielskim
    u nich kiepsciutko (z polskim tez czesto cienko :-), ale wszyscy biora, to
    dlaczego oni tez nie. Z cytowanych przeze mnie w innym watku przepisow
    unijnych wynika, ze obywatele unii moga dostac pieniadze z public funds "if
    they fall on hard times while in the UK". Oraz, ze przed pobraniem
    jakichkolwiek zasilkow powinni sie postarac o porade prawna, gdyz fakt
    pobierania zasilkow ma wplyw na decyzje o przyznaniu rezydentury.

    Jak do tej pory jeszcze nikt nie podliczyl, ile podan o zasilki tu Polacy
    zlozyli, ale to tylko kwestia czasu (i wielkosci balaganu w departamentach
    rzadowych ;-) Ale juz pomalu odzywaja sie glosy, ze "net gain" z emigrantow
    nowej unii to fikcja.

    Ja jestem bardzo zawiedziona, ze po 3 latach od "otwarcia ryniu pracy" jestesmy
    tu kojarzeni ze sprzataczka, nanka i kelnerem. A takie bunczuczne wypowiedzi
    trzy lata temu na roznych forach ludzie pisali! Jak to my im pokazemy, tym
    glupim Angolom, bo my jestesmy tacy madrzy, tacy wyksztalceni, tacy zaradni.
    Teraz to zmywamy kible, bo pracujemy nielegalnie, ale po 2004 to my ich
    pozrzucamy ze stolkow.

    I co sie zmienilo? Dalej absolwenci uniwersytetow zmywaja kible, "pokazalismy
    tym glupim Angolom" ze nie potrafimy nawet rozszyfrowac znakow drogowych typu
    strzalka - nazwa miejscowosci - 500m, a prawie kazda przyjezdzajaca tu rodzina
    nie moze sie utrzymac bez pomocy spolecznej. I jesli "zal mi d***e sciska" o
    cokolwiek, to o to wlasnie.


    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • kropkacom 09.03.07, 12:34
    > jestesmy
    > tu kojarzeni ze sprzataczka, nanka i kelnerem. A takie bunczuczne wypowiedzi
    > trzy lata temu na roznych forach ludzie pisali! Jak to my im pokazemy, tym
    > glupim Angolom, bo my jestesmy tacy madrzy, tacy wyksztalceni, tacy zaradni.
    > Teraz to zmywamy kible, bo pracujemy nielegalnie, ale po 2004 to my ich
    > pozrzucamy ze stolkow.

    Z moich znajomych nikt nie pracuje na zmywaku i nie sprząta w cudzych domach(w
    swoich owszem:). Zdaje sobie sprawę jednak że masa ludzi tak pracuje ale nic
    wstydliwego i złego w tym nie widzę.

    > prawie kazda przyjezdzajaca tu rodzina
    > nie moze sie utrzymac bez pomocy spolecznej. I jesli "zal mi d***e sciska" o
    > cokolwiek, to o to wlasnie.

    Tak jak w Polsce rodziny pobierają zasiłki rodzinne i inne świadczenia. Jest tez
    słynne "becikowe" po które wyciągnąć rękę mogą wszyscy(nawet ci dobrze
    zarabiający)i wyciągają. I co oni też naciągacze i oszuści. Widzisz jakąś
    różnicę? A może za granica trzeba to nie wypada i trzeba sie duma unieść?
  • kerryman 09.03.07, 12:34
    zasilki sa stworzone z mysla o tych, ktorzy ZNALEZLI SIE w trudnej sytuacji, a
    nie o tych, ktorzy ta trudna sytuacje zupelnie celowo stworzyli. wiedzac ze
    sobie nie poradze na wyspach inaczej jak tylko z zasilkami - nie przyjezdzam.

    to mniej wiecej tak, jakbys specjalnie lamal sobie rece i nogi zeby moc sobie
    "pomieszkac" w szpitalu, ktory ci sie przeciez nalezy.


    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • kropkacom 09.03.07, 12:46
    A co rozumiesz przez to że ktoś sobie celowo stworzył zła sytuację? Bo jakoś nie
    widzę żeby ktoś sobie "specjalnie lamal sobie rece i nogi".
  • kerryman 09.03.07, 13:10
    jak ktos przyjezdza z cala rodzina, wiedzac ze sobie nie poradzi bez zasilkow.
    co raz wiecej pojawia sie watkow typu - "niedlugo przyjezdzam na wyspy, jak
    zalatwic sobie zasilki/benefity". nie pamietam zeby ktokolwiek pytal o jakies
    kursy, szkolenia, co by mialy pomoc w znalezieniu lepszej pracy. bo po co sie
    starac, skoro "panstwo" daje.

    jak to bylo u mnie? przyjechalem 3 lata temu z kumplem (na pierwszy ogien), zony
    i dziecko zostaly w kraju. przez jakis czas mieszkalem z nim w pokoju 2x3m z
    jednym single bed. najpierw byly przepychanki w lozku, a kiedy tego bylo dosc
    klotnie kto spi na lozku a kto na podlodze.
    po miesiacu mialem juz 3 robote, 2 poprzednie nie byly na tyle dobrze platne,
    zebym mogl utrzymac siebie i zone, na niezaleznym mieszkaniu, do ktorego przez
    pare lat mieszkania samemu w Polsce za bardzo sie przyzwyczailem.

    dopiero kiedy sytuacja byla w miare stabilna, sciagnalem zone z Polski.
    a sa tacy co nie czekaja, bo im sie naleza zasilki.
    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 09.03.07, 12:53
    kerryman, wspaniale porownanie, dokladnie tak jest. Jesli rodzina wali do
    obcego kraju, w pelnej swiadomosci ze jezykiem nie wladaja, zawodu konkretnego
    nie posiadaja, nie maja funduszy na utrzymanie na koncie, to licza na co? Na
    pomoc socjalna. I to jest wlasnie cwaniarstwo, wykorzystywanie i powod do
    wstydu.
  • carnivore69 09.03.07, 13:00
    Pytanie pomocnicze: na pewno nie pojechalabys do Kalifornii jesli dostalabys tam
    od panstwa np. dom, bon o wartosci $500,000 na start i miala mozliwosc
    znalezienia lepszej pracy niz w UK?

    Pzdr.
  • tzymische 09.03.07, 13:07
    Gdzie w UK rozdaja domu i bony na £500,000???
  • carnivore69 09.03.07, 13:12
    Nigdzie. Wysil prosze wyobraznie.

    Pzdr.
  • tzymische 09.03.07, 13:23
    No wlasnie wysilam i wysilam i wysilam. Az mi zylka zaczela pulsowac...
    I dalej pare zasilkow w UK jest rozne od domu w californi i 500k usd...
    i jedyne co mi wyobraznia podpowiedziala ze ktos porownujacy pomoc spoleczna do
    domu i 500k musi miec problemy z wlasna wyobraznia :)
  • jaleo 09.03.07, 13:09
    No teraz to juz przekroczyles wszelkie granice absurdu. Przeciez te wszystkie
    tax credits, housing benefits itd to sa bardzo, bardzo nedzne ochlapy, za ktore
    mozna zyc na granicy ubostwa, ale nie prowadzic normalne zycie, zwlaszcza jak
    sie wychowuje dzieci! Jakby to byly jakies kokosy, za ktore moznaby wygodnie
    zyc, to ja bym sie nie dziwila tej polskiej "zbiorowej obsesji". Ale to jest
    zycie w UBOSTWIE!
    --
    ------
    Confused, mind bruised
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 09.03.07, 13:13
    Nie porownuj bonu na pol miliona i rezydencji w Californii z zasilkiem dla
    ubogich, ktory dalej trzyma ludzi w nedznej egzystencji i z uszczerbkiem na
    honorze/ambicji jesli takowe posiadaja.
  • carnivore69 09.03.07, 13:19
    Dlaczego nie? I tu, i tu ktos chcacy poprawic swoja sytuacje zyciowa
    skorzystalby z pomocy panstwa.

    Pzdr.
  • carnivore69 09.03.07, 13:16
    Uwazasz, ze przyjezdzajacy do UK i ubiegajacy sie o owe "ochlapy" maja na celu
    pogorszenie swojej sytuacji bytowej? Moze pod przyslowiowa Lomza jest jeszcze
    gorzej.

    Pzdr.
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 09.03.07, 13:21
    Nie wiem doprawdy co maja na celu bo mentalnosci nie pojmuje. Podziwiam jednak
    gleboka bezmyslnosc tych ludzi i brak szacunku dla samych siebie.
  • carnivore69 09.03.07, 13:27
    Uwazam, ze sa to po prostu racjonalni uczestnicy systemu rynkowego
    (uzwgledniajacego wszelkie transfery), ktorzy daza do zapewnienia sobie - w
    ramach istniejacego prawa - jak najlepszych warunkow funkcjonowania.

    Pzdr.
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 09.03.07, 13:33
    No to jestes bardzo szlachetnym i tolerancyjnym czlowiekiem skoro widzisz to
    zjawiskio jako pozytywne lub przynajmniej normalne. Chociaz cos mi podpowiada,
    ze nie mowisz z wlasnego doswiadczenia???
  • carnivore69 09.03.07, 14:10
    Uwazam za normalne uprawnione (legalne) korzystanie z "dobrodziejstw"
    istniejacego systemu. Nie oznacza to oczywiscie, ze musi mi sie podobac skala
    redystrybucji na jaka ten system pozwala. Ale bylby to zarzut do konstruktorow
    systemu, a nie jego beneficjentow.

    (Analogia: wyobrazmy sobie dobrowolny system podatkowy, t.j. taki, w ktorym
    placi podatek tylko ten kto wyrazi taka wole. Pytanie: czy prawdopodobny ogromny
    deficit budzetowy jest wina tych, ktorzy nie placa podatku, czy tez ustawodawcy
    konstuujacego wadliwe prawo podatkowe?)

    Pzdr.

  • kropkacom 09.03.07, 13:20
    Nikt nie mówi ze te wszystkie benefity to kokosy ale na pewno konkretna pomoc i
    nikt nie żyje otrzymując sie tylko z nich. Czemu rodzina która dopiero zaczyna
    sie urządzać w nowym kraju nie ma waszym zdaniem z tego korzystać?
  • vierablu 09.03.07, 17:48
    > No teraz to juz przekroczyles wszelkie granice absurdu. Przeciez te wszystkie
    > tax credits, housing benefits itd to sa bardzo, bardzo nedzne ochlapy, za ktore
    >
    > mozna zyc na granicy ubostwa, ale nie prowadzic normalne zycie, zwlaszcza jak
    > sie wychowuje dzieci! Jakby to byly jakies kokosy, za ktore moznaby wygodnie
    > zyc, to ja bym sie nie dziwila tej polskiej "zbiorowej obsesji". Ale to jest
    > zycie w UBOSTWIE!

    Wyobraz sobie, jak wyglada zycie bez tych dodatkow...
    --
    =^..^= vierablu
  • kropkacom 09.03.07, 13:12
    Rozumiem że tylko ludzie z konkretnym(?) zawodem i bez rodziny powinni "walić"
    do GB lub Irlandii? A na co liczą? Na to co wszyscy. Na lepsze zecie. Skoro ktoś
    spełnia wymogi do pobierania zasiłku to wstyd albo cwaniarstwo?

    PS. Doskonale zdaje sobie sprawę że są też oszuści ale większość którzy
    pobierają te zasiłki to uczciwi ludzie.
  • kropkacom 09.03.07, 13:40
    > juz kiedys pisalem, najlepiej kwituje to babcia mojej zony:
    > "a czemu bidny? bo glupi"

    Czyli dla ciebie jak ktoś pobiera zasiłek od państwa to od razu głupi? Gratuluje
    podejścia do życia i ludzi.
  • kerryman 09.03.07, 14:45
    nikogo nie osadzam, stwierdzam tylko, ze dla chcacego nic trudnego.
    nie mowie, ze kazdy kto pobiera zasilek to smierdzacy len, jednak wiekszosc osob
    je pobierajacych na pewno stac na chcociaz ciut wiekszy wysilek. no ale po co
    sie starac, skoro daja? niektorzy pozamieniali doopy z glowami i nie mysla tylko
    pierdza.
    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • kropkacom 09.03.07, 15:04
    Ty nie osadzasz? Tylko co? Owszem nie ożyłeś magicznego słowa "wszyscy" ale
    tylko tyle.
  • kerryman 09.03.07, 15:39
    wiadomo, ze nie kazdy bedzie lekarzem, adwokatem czy pilotem. ktos musi po nich
    wysprzatac, wywiezc smieci, zutylizowac scieki itd.
    ale nikt cie nie zmusza zebys byl sprzataczka, smieciarzem czy szambonurkiem.
    kim jestes - twoja sprawa i nikt nie mowi ze jestes glupi. ale jesli jest to
    twoj wybor i jedyne co potrafisz to narzekanie i wyciaganie reki po pieniadze od
    innych, to tak - osmielam sie stwierdzic ze to glupota i bezczelnosc.
    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • carnivore69 09.03.07, 15:18
    Wyobraz sobie, ze dzis w News at 10 Tony Blair oglasza, ze wyplaci z budzetu
    £1000 na konto kazdemu, kto przesle mu emaila do niedzieli, 12pm.

    Co bys zrobil?

    Pzdr.
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 09.03.07, 15:29
    Gdyby jeszcze Tony dodal ze to jego pozegnalny gest to sama bym mu £1000
    wyslala.
  • carnivore69 09.03.07, 15:31
    :-)
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.03.07, 15:39
    Spokojnie poczekałbym na News at 11, gdzie będzie podana informacja o złym
    stanie zdrowia p. Blaira, co spowodowało jego natychmiastową hospitalizację i
    unieważnienie ostatnio ogłoszonych zobowiązań dot. gospodarki UK.
  • carnivore69 09.03.07, 16:00
    Przed rozpoczeciem wydawania ostrych osadow warto czasem zmienic punkt
    odniesienia. Np. dla kerrysupermena placacego rocznie £100,000 podatku kerrymen
    wplacajacy do wspolnej kasy, powiedzmy, jedna dziesiata tego (i nie
    dokladajacego nic ponad to dobrowolnie) i tak samo korzystajacy z drog i sluzby
    zdrowia moze wydawac sie niehonorowa bestia. Podobnie jak kerryinframen
    odprowadzajacy £1,000 podatku (po odliczeniu benefitow - i dobrowolnie z nich
    nie rezygnujacy) jest nia dla kerrymena.

    Pzdr.
  • donat1234 10.03.07, 06:17
    w zasadzie tego watku nie czytalem, ale zobaczylem date pierwszego postu i tak
    sobie mysle, szybko nabral ten watek sporej objetosci.

    PEAT, GLUPSZE WATKI PRZYPIALES U GORY, PRZYPNIJ TEN.

    Mysle, ze to bardzo wazny problem. Z reszta za chwile zobacze co piszecie.

    Pierwszy raz w UK bylem w 79. Potem 80's prawie co rok, potem w 90's byly
    Stany, potem, chyba, w 2002 ladek i zaskoczenie, ze nie czeka na mnie praca.
    Uratowala mnie siostra,pielilem ogrodek (czytaj; dzungle - naprewde, lepszy niz
    lopata bylby napalm - no ale kto tu oprocz Soup.nazi i mnie spewal "Wietnam,
    Wietnam pali sie, Wietnamczyki skurczybyki w chowanego bawia sie...").

    Pamietam, (UWAGA, bedzie long story), kiedy Milosz dostal Nobla W Polisg Heart
    Club na Exhibition Road rodawali ksiazki, w tym milosze. Dostalem Doline Issy -
    for free - ktora podarowalem mojej polonistce w ogolniaku, bo miala duze piersi
    i seksowny glos.

    Pierwszy zmywak, pierwsza pizzeria, pierwszy Lion Bars (raz na tydzien, po
    wyplacie) - stary w jednym koncu ladka ja w drugim. Bayswater, Nottig Hill,
    Finchley. jednego chlopca z Singapuru to spotkalem z 2 lub 3 razy pod rzad w
    roznych hostelach.

    Slub Diany. Skonczylem prace okolo 1-wszej. chodzilem po ladku cala noc.
    Cieplutko. Tlumy. Pieknie. Potem stalem godzinami na St james's St, az nogi mi
    scierply. Fotograf w Polsce powiedzial, ze przeswietlilem. Az 3 szpule? Na
    esbacje, gnojek, zaniosl.

    Jedyne proownywalne doswiadczenie, to jak chodzilem po Krakowie. Kolonie z
    Wydzialu Oswiaty. Te same przezycia.

    Znajomy starego byl dyrektorem w PLO. Stefan Batory. Jedna z najlepszych kabin.
    Grudzien 84'. Przystanek Rotterdam. Nuda. Muzeum podatkow (bylo za darmo).
    Momentalna fascynacja buami z pustymi obcasami i 100-letnimi kanistrami z
    podwojnym dnem. 20 lat, a moze mniej... Kto zna?

    Listopad 2004. Ech, mniej wlosow, wiecej masy, troche bardziej madry, tyle samo
    kasy... Ech...

    Byle do ladka. (cdn)
  • aznar33 10.03.07, 10:11
    > juz kiedys pisalem, najlepiej kwituje to babcia mojej zony:
    > "a czemu bidny? bo glupi"

    Tak, przypominam sobie, że pisałeś. Już wtedy korciło mnie, żeby zadać to pytanie:

    ... a ta babcia Twojej żony... to majętna jest osoba?

    A nawiasem mówiąc szczerze podziwiam Twoje pełne osobistych poświęceń podejście
    do życia. Nie, żebym to rozumiał, czy chciał podążać Twoimi śladami, ale
    szczerze szanuję.
  • aznar33 10.03.07, 15:34
    > zaje...scie ze zapytales. tak sie sklada ze babcia haruje cale zycie. najpierw
    > zeby utrzymac siebie, potem dzieci, pomaga tez duzo wnukom. jest 100% dowodem
    > na to, ze jesli ktos chce, to moze.

    Oj nie... ja nie o to pytałem. To, co opisałeś powyżej charakteryzuje 98% babć w
    Polsce.
    Ja pytałem, czy Twoja teściowa jest bogata. Chodzi mi o kontekst jej ulubionej
    maksymy: "Dlaczego biedny? Bo głupi"

    > "Twoje pełne osobistych poświęceń podejście do życia" - a co masz dokladnie na
    > mysli?

    Na myśli miałem Twoją historię, którą opisałeś. To, jak mieszkałeś na początku,
    to że wolałbyś na przykład pracować dodatkową noc, czy dzień w tygodniu zamiast
    skorzystać z dofinansowania państwa i ten czas spędzić z dzieckiem. Dla mnie to
    osobiste poświęcenie.

    BTW Powiem Ci tyle, że ja też pierwszą noc spałem w pokoju 2x3. Wprawdzie nie
    musiałem go z nikim dzielić i była to jedna noc, ale było to dla mnie
    traumatyczne przeżycie.
  • kerryman 10.03.07, 17:08
    gdyby babcia wszystkie zaharowane pieniadze inwestowala w fundusze albo
    nieruchomosci to na pewno bylaby bogata. ale ma za dobre serce i pomaga calej
    rodzinie.

    i znowu uzywasz znienawidzonego przeze mnie komunistycznego okreslenia
    "dofinansowania państwa". te pieniadze nie sa hodowane na jakims drzewku. ktos
    inny pracuje, zeby ktos spedzal wiecej czasu z dzieckiem. czy to jest fair?
    zrobiles zonie kuku? twoja sprawa, ale nie kaz innym za to placic. moje
    podejscie jest takie: do czasu pojawienia sie dziecka, tak wszystko zaplanowac
    zeby nie bylo trzeba brac benefitu.

    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • kropkacom 10.03.07, 17:20
    > i znowu uzywasz znienawidzonego przeze mnie komunistycznego okreslenia
    > "dofinansowania państwa". te pieniadze nie sa hodowane na jakims drzewku.

    To nie jest wymysł komunistów żebyś płacił podatki.
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 10.03.07, 18:24
    Kerryman - 100 % racji.

    A ponieważ do pojawienia się dzieci mieliśmy w naszym małżeństwie właśnie takie
    podejście, o jakim piszesz, i uważam, ze to wyłącznie NASZ problem, aby
    zapewnić im najlepszą edukację i przygotowanie do dorosłego życia ("wędka",
    czyli edukacja a nie "ryba"), o jakim piszesz. Dlaczego mam mieć jakieś
    masochistyczne podejście do tzw. idei "solidarnosci społecznej" i finansować to
    o czym właśnie piszesz? Zwłaszcza jeżeli wychodzi to ze strony półdebilnych
    MISIÓW, którze przyjeżdzają tutaj zwabione zapachem benefitów, bo "sie należy"
    więc trzeba brać.
  • aznar33 10.03.07, 18:34
    > gdyby babcia wszystkie zaharowane pieniadze inwestowala w fundusze albo
    > nieruchomosci to na pewno bylaby bogata.

    Znaczy bidna jest, tak?
    A czemu bidna?

    > ale ma za dobre serce i pomaga calej rodzinie.

    Jak to pomaga całej rodzinie? No nie chcesz chyba powiedzieć, że
    pobierasz/pobierałeś dofinansowanie od teściowej???

    > zrobiles zonie kuku? twoja sprawa, ale nie kaz innym za to placic

    Nie spekuluj proszę na temat mojej sytuacji rodzinnej.

    > moje
    > podejscie jest takie: do czasu pojawienia sie dziecka, tak wszystko zaplanowac
    > zeby nie bylo trzeba brac benefitu.

    Zgadzam się w 100%, ale czy to nie Ty opisywałeś historię, jak to zostawiłeś
    żonę z dzieckiem i jechałeś rozklekotanym samochodem w poszukiwaniu pieniędzy?
    Jak to klepałeś biedę na początku?
    Jak to sobie rozplanowałeś przed... "zrobieniem żonie kuku"?
  • kerryman 09.03.07, 15:59
    to nie jest tylko spor pomiedzy stara emigracja a swieza albo pomiedzy
    zwolennikami benefitow a ich przeciwnikami.

    to jest spor osob ktorzy cos w zyciu osiagneli i bronia tego, bo ciezko na to
    pracowali i tych, ktorzy najprawdopodobniej niczego nie osiagneli - moze sa
    jeszcze za mlodzi, moze dopiero zaczynaja, albo za slabo sie starali - teraz
    obwiniajac za swoje niepowodzenie wszystkich dookola.

    zauwazcie:
    jak ktos faktycznie potrzebuje - watpie zeby sie z tym afiszowal na forum. poza
    tym to i tak troche przypal, osobiscie chyba bym sie wstydzil.

    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • kropkacom 09.03.07, 18:33
    > to nie jest tylko spor pomiedzy stara emigracja a swieza albo pomiedzy
    > zwolennikami benefitow a ich przeciwnikami.

    Jak Ci nie odpowiada to że państwo i jego socjale są finansowane z TWOICH
    podatków to wyprowadź sie do któregoś z TZW. rajów podatkowych. Póki siedzisz w
    tym państwie, zakładam ze dobrowolnie, to nie masz prawa jęczeć. W Polsce też
    zaglądałeś do kieszeni każdego kto dostawał zasiłki lub dodatki od PAŃSTWA?
  • kropkacom 09.03.07, 18:45
    Ci którzy pobierają zasiłki tez pracują i płaca podatki.
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.03.07, 19:02
    A najwięcej dokładają się do budżetu Ci, którzy przyjechali tutaj parę miesięcy
    temu, połowę tego czasu szukali pracy, a teraz ściągają tutaj niepracującą żonę
    z dwójką dzieci.
    Albo nie - nie ściągają, bo pytają (często na tym forum) czy można dostawać
    benefity z UK na dzieci będące w Polsce. Prawdziwa wartość dodana dla UK i
    radość dla jej podatników.
    Obudź się, albo używaj racjonalnych argumentów !
  • kropkacom 09.03.07, 18:44
    A teraz to w teorie spiskowe wierzysz? Przeprowadź się do Szwecji to zobaczysz
    co to jest państwo socjalne i ile ludzi tam pobiera zasiłki.
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 09.03.07, 18:57
    OK, ale niewatpliwie jest tam spora emigracja zartobliwie zwana zarobkowa z
    Polski. Rozpropagowac nalezy ta zlota szanse to moze UK zacznie sie oprozniac.
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 09.03.07, 18:53
    Tak, w Szwecji jeszcze gorzej, ale jak tesciowa dzieciom wiecznie powtarzala:
    Two wrongs don't make a right.
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.03.07, 19:04
    Dokładnie tak jak napisałeś.
    I wyciągnie wnioski, aby w przyszłości nie stanąć przed jeszcze gorszym
    problemem.
    Czyli - im gorzej tym lepiej ?
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.03.07, 18:54
    > Jak Ci nie odpowiada to że państwo i jego socjale są finansowane z TWOICH
    > podatków to wyprowadź sie do któregoś z TZW. rajów podatkowych. Póki siedzisz
    > w tym państwie, zakładam ze dobrowolnie, to nie masz prawa jęczeć.

    Włąsnie dlatego, że socjale są w tym państwie finansowane z MOICH podatków, JA
    mam prawo "jęczeć", które to "jęki" powinny się przełożyć na zmiany
    umożliwiające życie tutaj tym, którzy mają coś do zaproponowania temu krajowi,
    a kopnięcie w doopę tych, którzy potrafią (chociaż niekoniecznie, czego dowodem
    są wątki na tym forum) tylko wyciągać rękę po benefity.
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 09.03.07, 19:02
    crusader, jak dobrze pojdzie to Blair wreszcie odejdzie; sadzac po popularnosci
    Brown'a, niedlugo bedzie do general election. A wtedy mozemy glosowac na nowe
    wladze, ktore zagadnienie emigracji biora powaznie bez wlazenia w zbiorowa d...
    EU.
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.03.07, 19:11
    Amen ! (pod tym co napisałaś)

    Jakkolwiek obawiam się, że grupa lokalnych, beneficjentowych darmozjadów, też
    jest bardzo liczna i jest to elektorat Labour Party. Obawiam się, że nie będzie
    tak łatwo.
    A z drugiej strony, to właśnie oni w końcu poczują się zagrożeni przez stada
    beneficjentowych "europejczyków" z Europy Środkowo-Wschodniej, którzy zaczynają
    na coraz większą skalę "wgryzać się" w tutejszy budżet.
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 09.03.07, 19:27
    Nie ma sie co martwic o lokalnych - brukowa prasa will take care of them.
    Artykuly o emigrantach odbierajacych podla prace fizycznym pracownikom
    brytyjskim sa na dziennym porzadku. Wystarczy ogladac raz na tydzien Question
    Time aby zobaczyc jak zmienia sie opinia publiczna. Znienawidzeni 10 lat temu
    Tories otrzymuja burzliwe oklaski; przedstawiciele Labour przyjmowani sa
    szyderczo przez studio audiences; o emigracji coraz bardziej odwaznie i
    krytycznie wypowiadaja sie ludzie zarowno z Surrey jak i z Glasgow. Pozyjemy,
    zobaczymy ale mysle ze zmiany sa nieuniknione.
  • kropkacom 09.03.07, 19:28
    Tak jak mówiłam, doszło do tego że już nie tylko Polacy w kraju nienawidzą
    emigracji. Jakaś paranoja. Co za naród. Jeden drugiemu do kieszeni zagląda i psy
    wiesza. Tu gdzie teraz mieszkam tez dużo osób wyjechało do GB ale nie ma
    zbiorowej psychozy na tym punkcie. I powtórzę jeszcze raz większość którzy
    pobierają zasiłki na dzieci i inne dodatki pracuje i tez płaci podatki!

    Pewnie chcielibyście żeby teraz granice pozamykali? A ja dodam jeszcze: żeby
    cofnęli do domku wszystkich emigrantów do Polski. Nie dorośliście do tego żeby
    być za granicą.

  • Gość: vitek IP: 82.3.203.* 09.03.07, 19:44
    Racja kropka.
    Dodam jeszcze że 1,000 fizycznych płacących po marne 100 funtów podatku
    miesięcznie zapłaci w sumie więcej do budżetu niż jeden menedżer/biznesmen z
    gatunku takich których kilku się tu objawiło który zapłaci 1,000 funtów.
    I ci fizyczni mają takie same prawo decydować na co pójdą ich podatki co
    biznesmeni, a tak w ogóle to nikt z nas nie ma takiego prawa bo nie możemy
    głosować :) (oczywiście z wyjątkiem kilku pań które daawno temu się wżeniły w
    Anglię)
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.03.07, 20:11
    > I ci fizyczni mają takie same prawo decydować na co pójdą ich podatki

    Zwłaszcza ci, którzy przyjechali tutaj na jakiś czas popracować, czyli de facto
    nie są nawet imigrantami.
    Najlepiej, aby z wpłacanych przez nich podatków utworzyć fundusz, który będzie
    stanowił bazę do wypłacania benefitów, wtedy zrobi się piękny obwód zamknięty.
    Tak jak u tego pacjenta w "Paragrafie 22" Hellera, któremu zakładano kroplówkę
    i podłączano cewnik, a jak ta pierwsza się opróżniała, a naczynie przypięte do
    cewnika napełniało, po prostu zamieniano naczynia miejscami.
    Tylko po cholerę taki pacjent !?
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.03.07, 19:53
    To nie paranoja, to w 100 % racjonalne myślenie, w kategoriach lojalnych
    obywateli państwa, w którym się żyje.
    A ponieważ w Polsce "państwo" było przez wiele lat pojęciem kojarzącym się z
    czymś obcym, narzuconym i uciskającym, w mentalności tego narodu utkwiło, że
    państwo to "oni" i jeżeli się od niego coś wyciąga, to jest OK. I tak to tera
    wygląda, a to co jest normalne i przez to nie do końca zrozumiałe, najlepiej
    nazwać paranoją.
    I zapewniam Cię, że moje nastawienie dotyczy nie tylko Polaków, ale każdej
    kolorowej czy angielskiej łapki wyciągniętej po benefit z powodu lenistwa
    (głównie Anglia) czy cwaniactwa (to już sama wiesz gdzie).

    I nie powtarzaj bajki o rzeszach beneficiarzach płacących nie wiadomo jakie
    duże podatki i stanowiących przez to wartość dodaną w systemie. Jeżeli by tak
    było, to nie kwalifikowaliby się do benefitów, i koło się zamyka.

    > Nie dorośliście do tego żeby być za granicą.
    :))))
    Oj dorośliśmy - i to właśnie my (w odróżnieniu). A potwierdza to właśnie
    ta "zagranica", w postaci konkretnego i wymiernego doceniania naszej pracy, a
    nie benefitów.
    We contribute to the system. Do you?
  • kropkacom 09.03.07, 20:11
    Tych, co "wyciągają łapki po benefity z powodu lenistwa" - jak najbardziej
    potępiam. Jeśli to ma być główne źródło dochodu, to na pohybel takim
    darmozjadom! Ale w sytuacji, gdy np mąż pracuje (w normalnej firmie na normalnym
    stanowisku, kontrakt długoletni etc), a żona jest w domu z dwójka małych dzieci
    - to dlaczego nie skorzystać z pomocy finansowej, którą oferuje państwo?
    Zwłaszcza że przedszkola w GB czy IE są drogie i taki zasiłek może pozwolić im
    na wysłanie dzieci do przedszkola czy ostatecznie zatrudnić opiekunkę, aby i
    żona mogła pójść do pracy. Może bez tego zasiłku nie byłoby ich stać na to?
    Takich rodzin jest cała masa i taka prorodzinna polityka nie ma w sobie chyba
    nic złego (BTW: niech polskie władze się uczą, że polityka prorodzinna to nie
    tylko zakaz aborcji).
    Mnie po prostu rozwala podejście niektórych forumowiczów (vide: Maya) - zamiast
    rzetelnej odpowiedzi na pytanie, jakby nie było - związane z kwestiami prawnymi
    w GB, potrafią tylko wylać swoje frustracje i zmieszać innych z błotem. To forum
    chyba nie po to zostało założone.
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.03.07, 20:23
    To o czym teraz piszesz, to przykłady racjonalne, których jak najbardziej
    dotyczy właśnie taka polityka socjalna jaka jest w UK.
    Natomiast śmiem przypomnieć, że de facto punktem wyjściowym tego wątku są posty
    ludzi, którzy są tu zaledwie parę miesięcy lub krócej, nie potrafią poprawnie
    pisać nawet po polsku i oczekują "gotowca" na uzyskanie wszystkich możliwych
    benefitów.
    To chyba nie ta kategoria, o której piszesz?
  • kropkacom 09.03.07, 20:29
    Tak pytał jeden z Formowiczów
    "psik
    Data: 06.03.07, 14:54

    Mam pytanie pracuje w UK od sierpnia mam WRS NIN itd ,aktualnie ubiegam sie o
    Tax Credit i Child Tax gdyz jestem ojcem 3 letniego dziecka za dwa tyg zona i
    syn przylatuja do mnie , i czy jak zona nie ma NIN to nalezy mi sie tax w
    formie na cale gospodarstwo czyli 2+1, czy tylko na mnie."

    I co już trzeba go było zmieszać z błotem?
  • aznar33 10.03.07, 16:55
    > a co za problem zalozyc zonie NIN?

    Problem polega na tym, że aby imigrant dostał NIN, to musi albo pracować, albo
    aktywnie szukać pracy.
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.03.07, 20:45
    Prześledziłem jeszcze raz wątek, który przytoczyłaś i chociaż wypowiedzi były
    jednoznaczne, to trudno mówić tam o jakimś mieszaniu z błotem.
    Natomiast jeżeli chodzi o jakość wypowiedzi, to akcenty czystego chamstwa
    pojawiały się później raczej ze strony cytowanego Forumowicza lub jego
    popleczników.
  • kerryman 09.03.07, 21:16
    tez pozwolilem sobie przesledzic watek i widze ze to typowy przypadek Enterobius
    vermicularis. ktos jest w nowym kraju od sierpnia, rodzina caly czas w Polsce.
    zalatwiony juz child benefit, teraz trzeba zatroszczyc sie rowniez o to, zeby
    zabierali jak najmniej podatku. a z pytaniem o NIN - moze on wcale nie zamierza
    sprowadzic tutaj zony na stale. gdyby zamierzal - co za problem zalatwic NIN.

    slowo klucz to jednak tytul watku "czy nalezy mi sie..."

    w ogole nie ma o czym gadac.

    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • kerryman 09.03.07, 20:36
    > I powtórzę jeszcze raz większość którzy
    > pobierają zasiłki na dzieci i inne dodatki pracuje i tez płaci podatki!


    no tak. tylko ze podatki nie ida tylko na benefity i zasilki.
    zobacz jakie sa proporcje wydatkow na social welfare do calosci budzetu i potem
    porownaj to do proporcji tego co zasilkowcy placa w podatkach do tego co zabieraja.

    www.budget.gov.ie/2007/default.html dla irlandii. dla UK poszukaj sobie w
    google.

    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.03.07, 20:57
    Ciekawe, chociaż obawiam się, że jeżeli ktoś ma kłopot z założeniem NIN, to ten
    dokument może być to dla niego trochę za trudny, więc dalej będzie żył w
    krainie marzeń, gdzie pozostaje głównym dobroczyńcą budżetu.

    Jeżeli chodzi o UK, to budżet na 2007 będzie ogłoszony za kilka dni, konkretnie
    21 marca.
  • kropkacom 09.03.07, 21:12
    Nie przekonaliście mnie. To nie jest forum na którym można sie czegoś
    dowiedzieć. No chyba że chcesz się dowiedzieć ze jeteś nieudacznikiem,
    cwaniaczkiem i darmozjadem. A temat benefitów nie powinien wzbudzać takich
    emocji. Ludziom chodzi o konkretne informacje a nie o wczytywanie sie w czyjeś
    emocje i frustracje. Zasiłki były ,są i będą, czy Wam sie to podoba czy nie.
    Pozdrawiam
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 09.03.07, 21:21
    No cóż, ja też pozostanę przy swoich racjach.
    Nie neguję istnienia zasiłków, a jedynie system ich dystrybucji. Śmiem
    twierdzić - na podstawie podanego przez Ciebie przykładu - że też, przynajmniej
    w jakiejś części to zauważasz.

    A ponieważ weekend zaczął się już na dobre, może rzeczywiście lepiej dać sobie
    w tym momencie spokoju od rozgrzanej dyskusji i "to go for a pint" do jakiegoś
    pubu.
    Cheers!
  • donat1234 10.03.07, 06:20
    w zasadzie tego watku nie czytalem, ale zobaczylem date pierwszego postu i tak
    sobie mysle, szybko nabral ten watek sporej objetosci.

    PEAT, GLUPSZE WATKI PRZYPIALES U GORY, PRZYPNIJ TEN.

    Mysle, ze to bardzo wazny problem. Z reszta za chwile zobacze co piszecie.

    Pierwszy raz w UK bylem w 79. Potem 80's prawie co rok, potem w 90's byly
    Stany, potem, chyba, w 2002 ladek i zaskoczenie, ze nie czeka na mnie praca.
    Uratowala mnie siostra,pielilem ogrodek (czytaj; dzungle - naprewde, lepszy niz
    lopata bylby napalm - no ale kto tu oprocz Soup.nazi i mnie spewal "Wietnam,
    Wietnam pali sie, Wietnamczyki skurczybyki w chowanego bawia sie...").

    Pamietam, (UWAGA, bedzie long story), kiedy Milosz dostal Nobla W Polisg Heart
    Club na Exhibition Road rodawali ksiazki, w tym milosze. Dostalem Doline Issy -
    for free - ktora podarowalem mojej polonistce w ogolniaku, bo miala duze piersi
    i seksowny glos.

    Pierwszy zmywak, pierwsza pizzeria, pierwszy Lion Bars (raz na tydzien, po
    wyplacie) - stary w jednym koncu ladka ja w drugim. Bayswater, Nottig Hill,
    Finchley. jednego chlopca z Singapuru to spotkalem z 2 lub 3 razy pod rzad w
    roznych hostelach.

    Slub Diany. Skonczylem prace okolo 1-wszej. chodzilem po ladku cala noc.
    Cieplutko. Tlumy. Pieknie. Potem stalem godzinami na St james's St, az nogi mi
    scierply. Fotograf w Polsce powiedzial, ze przeswietlilem. Az 3 szpule? Na
    esbacje, gnojek, zaniosl.

    Jedyne proownywalne doswiadczenie, to jak chodzilem po Krakowie. Kolonie z
    Wydzialu Oswiaty. Te same przezycia.

    Znajomy starego byl dyrektorem w PLO. Stefan Batory. Jedna z najlepszych kabin.
    Grudzien 84'. Przystanek Rotterdam. Nuda. Muzeum podatkow (bylo za darmo).
    Momentalna fascynacja buami z pustymi obcasami i 100-letnimi kanistrami z
    podwojnym dnem. 20 lat, a moze mniej... Kto zna?

    Listopad 2004. Ech, mniej wlosow, wiecej masy, troche bardziej madry, tyle samo
    kasy... Ech...

    Byle do ladka. (cdn)

  • Gość: vitek IP: 82.3.203.* 10.03.07, 12:31
    Nie, on chciał powiedzieć że od lat 70 jeździł sobie po całym świecie with no
    problems. Ależ ja ci wierzę kolego, napisałem wyraźnie że to NIE UWIKŁANI
    ludzie mogli sobie pooglądać londek w 'Misiu', do tej kategorii na pewno nie
    zaliczali się znajomi kapitana 'Batorego' :)
  • Gość: AP IP: *.demon.co.uk 10.03.07, 13:36
    Czlowieku, Ty sie naprawde marnujesz. Z taka obywatelska postawa masz szanse na
    stanowisko w obecnym polskim rzadzie.

    Ale daruj sobie lustracje na forum, bo naprawde wiedzy Ci brakuje.
  • kropkacom 10.03.07, 17:14
    A najbardziej złości i śmieszy mnie taka postawa:
    > Maya 06.03.07, 17:54
    > Nalezy sie tym ktorzy na to zaluzyli a nie tym ktorzy poprostu tu przyjechali.


    Oboje dobrze wiemy że należy sie tym którym gwarantuje to prawo danego państwa.
    A za zasługi to można najwyżej medal dostać.
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 10.03.07, 18:07
    Zatem wniosek jest taki, że prawo tego państwa (UK) jest w obecnej chwili
    totalnie do doopy, bo gwartantuje benefity, tym, którzy w ogóle nie powinni ich
    otrzymywać, tzn. właśnie takim, którzy tu po prostu przyjechali.

    Jeszcze trochę takiej twórczej dyskusji (bez ironii) i dojdę do wniosku, że
    albo trzeba będzie założyć jakąś niezbyt odległą deadline, na to, że coś się w
    powyższej dziedzinie zmieni, albo wypełnić do końca wniosek emigracyjny i
    wyjechać z całą rodziną do Australii lub Nowej Zelandii, bo tam polityka
    imigracyjna jest bardziej racjonalna.
  • kropkacom 10.03.07, 18:20
    > Australii lub Nowej Zelandii, bo tam polityka
    > imigracyjna jest bardziej racjonalna.

    Tylko uaważaj jakby Ci chcieli dać tam na początek jakiś dofinansowanie albo
    malutki zasiłek. Pamiętaj żeby powiedzieć: Nie, ja jestem Polakiem i poradzę
    sobie sam.
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 10.03.07, 18:36
    Bez obaw.
    Już wcześniej to sprawdziliśmy i jakoś tak się złożyło, że dostaliśmy
    maksymalną ilość punktów, co oznacza, że nasze kwalifikacje są pożądane na
    lokalnym rynku, a co za tym idzie - dobrze płatne.
    Gdybym miał się sprowadzić do czegoś takiego (dofinansowanie), o czym Piszesz,
    to po prostu nie brałbym pod uwagę takiej opcji! Nie jesteśmy dziadami !!!
    Podejmując takie ważne decyzje życiowe (zmiana kraju zamieszkania), jesteśmy
    bardzo daleko od typowo polskiego:

    "Szlachta na koń wsiędzie, ja z synowcem na czele i ... jako to będzie"
    [Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz"]

    I tego samego życzyłbym wszystkim mieszkańcom kraju, gdzie jest jest to lektura
    obowiązkowa.

    W TV zaczął się ćwiercfinał FA Cup, więc wybacz, że przez jakiś czas nie będę
    udzielał się w tej ciekawej, chociaż niestety coraz bardziej osobistej,
    dyskusji.
  • kropkacom 10.03.07, 18:48
    Tak, przede wszystkim duma i wysoko podniesiony podbródek. Na tyle wysoko żeby
    broń Boże nie zauważyć na ulicy jakiegoś zagubionego funciaka bo to by była już
    zapomoga.
    Miłego oglądania TV.
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 10.03.07, 20:51
    No i po meczu.

    Nie do końca jestem w stanie zrozumieć Twoich uwag.
    Duma (zdrowa), która jest motorem napędowym ambicji - to jedno, a realizm w
    podejmowaniu decyzji życiowych, czyli: "mierz zamiar podług sił" - to drugie.
    W takiej kombinacje obydwie z tych cech są zdecydowanie pozytywne, zwłaszcza
    dla ludzi, którzy decydują się na wyjazd za granicę - obojętnie czy aby zarobić
    trochę pieniędzy, czy na prawdziwą emigrację.

    Poza tym benefity, o których tutaj piszemy, to ani nie "zgubiony na ulicy" ani
    też, w kontekście skali zjawiska, nie "funciak".
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 10.03.07, 21:06
    >crusader napisal(a):
    No i po meczu

    A rugby nie ogladales? Co sie dzieje, Wlochy wygraly z Walia, Irlandia pobila
    Szkocje a jutro Francuzi niewatpliwie nam doloza. United Kingdom to polowa Six
    Nations i wszyscy przegrywaja.
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 10.03.07, 21:26
    Jakoś Rugby mnie nie rusza, chociaż pewnie jutro mecz z Francją wyjątkowo będę
    oglądal.
    Wyjątkowo, ponieważ nie lubię wszystkiego co francuskie (takie moje personalne
    zboczenie), a że Francuzom idzie w tegorocznym 6 Nations Cup wyjątkowo dobrze,
    to tym bardziej będę kibicował Anglii.
    :)
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 10.03.07, 22:45
    W rugby mozna sie latwo wciagnac. Wiele razy ogladalam w Twickenham, bardzo
    rodzinna atmosfera, bez huliganow, pelna kultura i nawet corki z nami chetnie
    chodzily. Jutro niestety przed telewizorem.
    Francuzow moglabym polubic gdyby jutro zdrowo przegrali ale to chyba jest grubo
    against the odds.
  • labombonera 11.03.07, 00:38
    Jess ,litosci jakie nam ,moze tobie ale na pewno niedoloza nam
    tylko Polska
    a pozatym rugby feee
  • kropkacom 10.03.07, 21:11
    > Nie do końca jestem w stanie zrozumieć Twoich uwag.

    No i jesteśmy kwita. Twoje uwagi też jakoś mnie nie przekonują. Dla mnie pomoc
    jaką daje państwo i korzystanie z niej nie uszczupla mojej dumy osobistej. Nie
    czułam się "zeszmacona" pobierając w Polsce zasiłek rodzinny. Więc jeśli
    zdecydujemy sie kiedyś na przyjazd do GB i będzie mi przysługiwał jakikolwiek
    benefit to z tego skorzystam. I nadal nie będę czuła sie kiepsko moralnie.
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 10.03.07, 21:33
    No to sobie przynajmniej trochę "pogadaliśmy" i nawet udało się zachować jakie-
    takie konwenanse.

    A jeżeli zdecydujesz się na to o czym piszesz (wyjazd), to życzę Ci, aby było
    to OPARTE na tym co możecie zaoferować z Waszej strony, a nie to co można
    dostać od kogoś.
    Pozdrawiam.
  • kropkacom 10.03.07, 22:13
    Jeżeli zdecyduje się tu przyjechać to najpierw rozważę jakie tu mamy szanse na
    dobre życie. A co Twoim zdaniem mam zaoferować? Swoją ciężką pracę czy to że
    będę godnym"obywatelem"? Bo to chyba oczywiste. Czy może to że nie wyciągnę rak
    po bebefity?
  • kropkacom 10.03.07, 22:13
    Miało być benefity :)
  • kropkacom 10.03.07, 22:17
    Jeżeli boisz sie że przybędzie kolejna rodzina "misiów" to nie ma strachu.
    Jesteśmy spokojni i cywilizowani. Oboje wykształcenia a mąż nawet z "konkretnym"
    zawodem.
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 10.03.07, 22:22
    kropkacom, zaoferowac mozesz swoja wiedze, umiejetnosci, entuzjazm, ochote do
    ciezkiej pracy, otwartosc na nowy kraj, zyczliwosc dla gospodarzy. No i
    znajomosc jezyka. Powodzenia.
  • kropkacom 10.03.07, 22:45
    Z tym wyjazdem to trochę prowokacja:) Co prawda ślubnemu kończy sie kontrakt i
    zastanawiamy sie czy zostać tu gdzie obecnie jesteśmy czy udać się zupełnie
    gdzie indziej. Ale to tylko nasze myśli. Na razie zniechęca mnie więcej do
    Anglii niż zachęca. I nie chodzi o sam kraj bo go znam i bardzo lubię. Raczej ta
    atmosfera wśród polskich emigrantów. Dla nas to ważne. O naszą otwartość, ciężką
    pracę i język nie musisz sie martwić :)
  • vierablu 10.03.07, 23:45
    > Zatem wniosek jest taki, że prawo tego państwa (UK) jest w obecnej chwili
    > totalnie do doopy, bo gwartantuje benefity, tym, którzy w ogóle nie powinni ich
    > otrzymywać, tzn. właśnie takim, którzy tu po prostu przyjechali.

    Mysle, ze zapominamy tu troche o - ze tak powiem - kontekscie europejskim. Prawo
    Polakow do pobierania zasilkow w Wielkiej Brytanii wynika z faktu istnienia
    organizmu para-panstwowego pod nazwa Unia Europejska. WB odwazyla sie nie
    zastosowac okresu przejsciowego, wiec Polacy pobieraja zasilki tutaj. Za 4 lata
    beda je mogli rowniez pobierac w Portugalii, Niemczech i na Malcie. A Szwedzi
    beda (byc moze nawet juz moga) pobierac je w Polsce.

    --
    =^..^= vierablu
  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 11.03.07, 13:05
    Myślę, a nawet jestem pewien, że nie zapomnieliśmy o kontekście europejskim.
    To o czym tutaj mówimy, że jest "do doopy", to polityka (czyli w pewnym sensie
    obowiązujące tutaj prawo), będące efektem decyzji rządu.
    Samo zaistnienie UE nie spowodowało automatycznie otwarcia się UK na imigrację
    z "Nowej Unii" - od razu.

    Spowodowały to decyzje rządu, który przeszło 10-krotnie (!) nie doszacował
    skali zjawiska. I potem próbując robić dobrą minę do złej grał liczbami, mówiąc
    jaki to dodatkowy GDP wypracowały te setki tysięcy przybyszów.
    I nawet jeżeli to miało jakąś rację bytu rok czy dwa lata temu, to biorąc pod
    uwagę tendencje benefitowe i jakość imigracji, co jest właśnie widoczne m.in.
    na tym forum, teraz to już wyłącznie propaganda.
  • kropkacom 11.03.07, 13:51
    > tendencje benefitowe i jakość imigracji, co jest właśnie widoczne m.in.
    > na tym forum, teraz to już wyłącznie propaganda.

    Propagandę to Ty uprawiasz. I to negatywną. Weź pod uwagę że Ty i Twoja rodzina
    tez jesteście częścią tego zjawiska które nazywa się emigracją zarobkową z
    Polski. A to że nie pobierasz benefitów nie stawia Ciebie wyżej ponad tych
    którzy tak samo uczciwie pracują(choć może za mniejsze pieniądze)a pomoc państwa
    dostają. Duma jest dobra ale buta i pogarda dla innych nie.




  • Gość: Crusader IP: *.range217-42.btcentralplus.com 11.03.07, 15:01
    > Weź pod uwagę że Ty i Twoja rodzina tez jesteście częścią tego zjawiska które
    > nazywa się emigracją zarobkową z Polski.

    Próbujesz wchodzić (niestety po raz kolejny) w sferę osobistą, nie mając na ten
    temat wiedzy. Nie uważam, aby akurat to było najistotniejsze w tej dyskusji.
    Na tym forum było już bardzo dużo o porównaniach życia w Polsce i w UK -
    uwierz, że czasem można żyć sobie wygodnie i dostatnio w Polsce, a inny kraj do
    życia wybrać nie tylko z punktu widzenia "większego koryta".

    > Propagandę to Ty uprawiasz. I to negatywną

    Domyślam się, że według Ciebie pozytywna propaganda, to mówienie tylko i
    wyłącznie dobrze o Polsce i o Polakach.
    Jeżeli jesteś taką patriotką, to na pewno słyszałaś o wielkim, polskim poecie:
    Cyprianie Kamilu Norwidzie.
    A właśnie on napisał:
    "Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala, czy ten, co mówić o tym nie pozwala?"

    Przyjemnego, niedzielnego popołudnia życzę.
  • kropkacom 12.03.07, 10:10
    Gość portalu: Crusader napisał:
    > Próbujesz wchodzić (niestety po raz kolejny) w sferę osobistą
    Nie chciałam Ciebie urazić(chociaż nie wiem czym bym mogła). Niestety niektóre
    rzeczy trudno jest tłumaczyć nie przechodząc z ogółu do szczegółu.
    > Jeżeli jesteś taką patriotką
    Błąd, nie jestem. To tylko otwartość na ludzi.
  • Gość: ff IP: *.ipt.aol.com 10.03.07, 18:11
    ojej jaka wzruszajaca historia
    chyba sie poplacze ze smiechu

    napisz ksiazke
    hehehe
  • mysz2006 10.03.07, 19:05
    vitek napisal:

    Nie, on chciał powiedzieć że od lat 70 jeździł sobie po całym świecie with no
    problems. Ależ ja ci wierzę kolego, napisałem wyraźnie że to NIE UWIKŁANI
    ludzie mogli sobie pooglądać londek w 'Misiu', do tej kategorii na pewno nie
    zaliczali się znajomi kapitana 'Batorego' :)

    Vitek, zeby z Polski wyjechac w poznych latach siedemdziesiatych i wczesnych
    osiemdziesiatych (i pozwiedzac swiat, na przyklad) nie potrzebabylo znajomosci
    na Batorym tylko troche energii w zalatwianiu spraw papierkowych i pieniedzy na
    taka impreze. Wystepowales o paszport i wize z okreslonym celem - turystycznym,
    byles w stanie udokumentowac ze przez zamierzony czas pobytu jestes sie w
    stanie utrzymac (do UK w 1980 roku wymagania wizowe byly $10/day) i po
    klopocie. Nie rozumiem czemu Ci tak ciezko uwierzyc ze turystyczny wyjazd za
    granice byl do wykonania. Wbrew szerokoszerzacym sie mitom istnieli ludzie
    ktorzy podrozowali po swiecie i zamiast wydawac forse na wodke, pracujac na
    dodatkowe etaty uciulali tyle zeby ruszyc sie poza demoludy. Istnialy wymiany
    szkolne, wymiany studenckie, wycieczki Orbisowskie - mozna bylo kawalek swiata
    zobaczyc. To ze ludzie sie nie ruszali w swiat wynikalo z tego powodu ze
    wiekszosc wychodzila z zalozenia ze nie dostanie paszportu - bzdura. Pod koniec
    lat 70-tych bardzo sie procedura paszportowa unormowala - no chyba ze miales
    kogos w rodzinie kto naduzyl przywileju i z zagranicy nie wrocil. Proste. Poza
    tym istniala mentalnosc ze kazdy wyjazd musial sie zwrocic - w samej rzeczy
    latwiej bylo zahandlowac w Budapeszcie gdzie pewnych towarow nie bylo niz w
    Londynie zeby odzyskac koszty podrozy!! Czy jeszcze nie zauwazyles jak ludziom
    nawet teraz ciezko wydawac pieniadze na wlasne przyjemnosci?

    ------
    * Jak w przeciagu pijesz to bedziesz zawiana *
  • Gość: vitek IP: 82.3.203.* 10.03.07, 19:46
    Może to i prawda co piszesz, aczkolwiek nie jest to zasadniczy temat tego
    wątku. Osobiście w latach 70 nie miałem paszportu bo byłem za mały a w 80
    dostałem ale tylko na kraje bloku wschodniego. I dopiero w 89 znieśli
    ograniczenia w paszportach pamiętam dokładnie bo 2. stycznia wystąpiłem o
    paszport, dostałem i wkrótce pojechałem do RFN.
    Ale wydaje mi się że panie ze starej emigracji mieszkają w UK od lat 50 czy 60,
    a nikt mi nie wmówi że wtedy się jeździło na zachód wedle uważania. Był taki
    serial paradokumentalny na tvn o ucieczkach czego to ludzie nie robili żeby
    wyjechać wpław przez morze itpd., ciekawe po co tak kombinowali skoro niby
    każdy mógł legalnie wyjechać?

    Żeby było jasne ja nikomu nie robię zarzutu z tego że przyjechał do UK x lat
    temu, chodzi o to że właśnie te osoby z pasją rzuciły się na tych którzy
    legalnie pobierają pomoc finansową wyzywając ich od wyłudzaczy, złodziei,
    nierobów itp. i twierdząc że nie dadzą złamanego pena z podatków na pomoc dla
    rodzin emigrantów, ale jakoś nie słyszę żeby miały coś przeciwko finansowaniu z
    tychże podatków tak szczytnych celów jak np. wojna w Iraku.
  • Gość: jess IP: *.bulldogdsl.com 10.03.07, 19:55

    >vitek napisal
    >ale jakos nie slysze zeby mialy cos przeciwko finansowaniu z tychze podatkow
    tak szczytnych celow jak np wojna w Iraku

    Oj maja, maja przeciwko i to duzo ale przywodca kraju nie slucha, tak samo jak
    w sprawie zasilkow, loterii w szkolnictwie, gun culture, i wiele innych.
    Czekamy na nowego wodza bo przynajmniej na poczatku bedzie chociaz udawal, ze
    slucha.
  • vierablu 10.03.07, 23:50
    > Czekamy na nowego wodza

    Jess, ranyboskiejozefieswiety!
    Wodza to brzmi dosc groznie.
    Gospodarz w zupelnosci wystarczy.
    --
    =^..^= vierablu
  • mysz2006 11.03.07, 06:00
    napisalam o paszportach bo chyba ze dwa razy wracales do tego jak to trudno
    bylo z Polski wyjechac. W latach siedemdziesiatych do demoludow mozna bylo
    pojechac na dowod osobisty a nawet i na legitymacje szkolna - na takiej
    zasadzie bylam z klasa na wycieczce w Pradze :-))

    O ile sobie przypominasz po grudniu 1981 przez kilka lat bylo w kraju dosyc
    turbulentnie, ale po 1984 mozna bylo wyjechac na zaproszenie. Weryfikacja
    zamierzajacego wyjechac odbywala sie nie tylko w urzedzie paszportowym ale i
    wizowym - i niektorym bylo trudniej o wize niz paszport. Dlatego tez w jezyku
    polskim urodzilo sie nowe slowo - sponsor.

    Co do serialu paradokumentalnego i przeroznych kombinacji w celach wyjazdowych -
    wiadomo ze calej rodzinie nikt nie da paszportow i wiz - bo juz nie wroca, a
    wiesz ze byla polityka zachowawcza z obu stron. Wiec ludzie siegali po rozne
    sposoby - typu porwanie samolotu rolniczego. Zreszta ten program - o ile
    myslimy o tym samym - zachaczal o przelom dekady 70/80

    Czy panie 'starej emigracji' sa tu po 50-60 lat - raczej watpie, nie widze
    jakos siedemdziesieciolatki plus tak bardzo aktywnej na forum (zreszta Maya cos
    wspominala o cwiercwieczu mieszkania w Anglii). Nikt Ci nie chce wmowic ze
    podroze zagraniczne odbywaly sie wedle uwazania - w latach piedziesiatych i
    wczesnych szesdziesiatych na prawde niewielu ludzi moglo sobie na to pozwolic -
    mieli troche inne sprawy na glowie - popytaj troche wsrod ludzi tamtej
    generacji. Nie tylko zreszta wsrod Polakow ale i tubylcow. Ilu Anglikow
    rozbijalo sie turystycznie po swiecie przed schylkiem lat 60-tych? A lata
    pozniejsze juz omawialismy.

    Nad czym powinienes sie zastanowic to jest to _dlaczego_ jest taki trend
    rozbieznych opinii miedzy grupami - sa 3 zasadnicze elementy:

    1.osoby ktore tu mieszkaja od dluzszego czasu zaadoptowaly UK jako swoj kraj i
    serce im sie sciska jak dzieki polityce ostatnich czasow the country is beeing
    bled dry przez oportunistow (przepraszam za angielska interiekcje).

    2. sa tez roznice spoleczno-klasowo-kulturowe i wiazace sie z tym zasady
    postepowania - wrodzone lub nabyte.

    i 3. przez lata Polacy wyrobili sobie opinie solidnie pracujacych, adaptujacych
    sie do tutejszego spoleczenstwa ludzi w pelni dokladajacych sie do zycia
    lokalnego i do zycia panstwa, kulturalnych i skromnych ludzi - zdobyli sobie
    szacunek ktory teraz jest konsekwentnie rujnowany przez nachalnych
    nowoprzybylych. Zaklocone zostalo ekwilibrium ktore 'stara emigracja' sobie
    wypracowala.

    Nie ludz sie ze dlugo jeszcze na starej opinii Polacy beda jechac i ze Eldorado
    bedzie trwac wiecznie, ludzka cierpliwosc i wyrozumialosc ma swoje granice -
    posluchaj co mowia tubylcy, cicho ale mowia.

    Polacy historycznie szanowali sie - teraz mamy nowe pokolenie - duma nie wynosi
    sie z wlasnorecznych osiagniec - nastaly/rozwinely sie czasy dorobkiewiczow i
    prywaty. Do I like it - no I don't!!

    A ze przykro mi jak sie rodacy ponizaja to fakt!! Ja nigdy nie znizalam sie do
    najnizszego poziomu - ale kazdy robi to co lubi.


    --
    * Jak w przeciagu pijesz to bedziesz zawiana *
  • Gość: Maya IP: *.cable.ubr07.gill.blueyonder.co.uk 11.03.07, 09:46
    Masz racje mysz2006.Mam tylko cicho nadzieje ze Witka inteligencjia pozwoli mu
    na to zeby twoj post zrozumiec.
    Osobiscie zawsze podkreslalam z duma skad jest czesc moich korzeni(bo tylko
    polowa mnie jest polska) teraz po 2004 moja duma troche przygasla z oczywistych
    powodow.Teraz bardziej podkreslam te moja druga czesc korzeni.
    Nie widze tu jakiegosc obopolnego porozumienia miedzy tymi co maja tu korzenie
    od lat i ta nowa emigracjia ale mam pytanie do tych co to "im sie nalezy".
    Jak byscie popatrzyli na taka sytuacjie? Miszkacie w Polsce w swoim ojczystym
    kraju,ciezko pracujecie,placicie podatki od lat a tu nagle przyjezdza prawie
    milion osob z Armenii,Kazachstanu,Rosji,Rumunii itp.i w 80% wszyscy leca do
    opieki spolecznej ,czy jak to sie tam nazywa w polsce, bo oni tu sa i im sie
    nalezy.Miedzy czasie szkoly do jakich chodza wasze dzieci maja obciete buddzety
    bo nie ma pieniedzy,opracje sa odsuwane na dalszy termin bo nie ma pieniedzy
    lub podobne.Czy nadal trwalibyscie w tym samych pogladach co macie teraz?Nie
    dziwcie sie tubylcom lub starszej generacji (ich rowniez mozna zaliczyc do
    tubylcow)ze maja takie poglady. No chyba ze polak jest na innych zasadach niz
    reszta swiata.No Witek to juz napewno.
  • kropkacom 11.03.07, 10:16
    > Jak byscie popatrzyli na taka sytuacjie? Miszkacie w Polsce w swoim ojczystym
    > kraju,ciezko pracujecie,placicie podatki .........................

    Maya, ja bardzo dobrze rozumiem Twoje argumenty. Ale nie możesz mieć pretensji
    do ludzi że korzystają z danych im przez dane państwo praw. To nie ci
    "dorobkiewicze" emigranci ustalali te prawa tylko władza kraju gdzie mieszkasz.
    Do nich mniej pretensje że cię "okradają". Zakładam ze jesteś w Anglii na tyle
    długo że masz już prawa wyborcze więc działaj żeby tym "darmozjadom" się nie
    należało.

    Co do ludzi którzy najeżdżają Twój kraj to wielu faktycznie nie przyniesie mu
    chwały ale są tez ludzie którzy przyjeżdżają by normalnie żyć. Nawet ci którzy
    przyjechali po 2004 mogą być normalni. Twój problem polega na tym że jesteś
    rozgoryczona i wrzucasz wszystkich do jednego wora. Na hasło Tax lub benefit
    zjeżdżasz wszystkich pytających równo. Pozdrawiam.
  • labombonera 11.03.07, 12:51
    zgadzam sie z toba kropkacom.
    reszta pisze bzdury kto wam powiedzial ze zaraz po przyjezdzie kazdy
    idzie po zasilek,trzeba przepracowac min rok,a pozatym nie ktorzynarzekaja
    ze polacy pracuja za mniejsze pieniadze niz miejcowi,zgadzaja sie na gorsze
    warunki pracy,a moze wlasnie dlatego ze niemaja w razie odmowy podjecia takiej
    pracy lub ,postawienia sie w pracy.wyleca na bruk i zostana pozostawieni sami
    sobie,a miejscowy pojdzie sobie po zasilek dla bezrobotnych,wroci do swojego
    taniego council flatu i poszuka(;-) sobie innej pracy.
  • Gość: vitek IP: 82.3.203.* 11.03.07, 13:27
    > 3. przez lata Polacy wyrobili sobie opinie solidnie pracujacych, adaptujacych
    sie do tutejszego spoleczenstwa ludzi w pelni dokladajacych sie do zycia
    lokalnego i do zycia panstwa, kulturalnych....

    Nie sądzę.
    Przez lata Polacy wyrobili sobie opinię robotników pracujacych 'na czarno',
    imających się najgorszych prac za grosze, których można było poszczuć policją i
    deportować z wilczym biletem za przedłużenie pobytu o 1 dzień. I teraz to się
    zmieniło. Polacy chcą normalnie pracować, ale i mieszkać, mieć rodziny, dzieci
    w szkołach itp. a także otrzymywać pomoc finansową na równi z miejscowymi, od
    których w świetle prawa niczym się nie różnią będąc obywatelami państwa
    członkowskiego Unii Europejskiej. Ale niektórym ich inteligencja nie pozwala
    tego zrozumieć i zaakceptować, bo ciągle tkwią mentalnie w roku 1970. Moje
    panie, to se ne vrati! :)
  • mysz2006 11.03.07, 15:33
    zle sadzisz.

    Przedstawiasz Polakow sprzed roku 2004 jako zahukanych gatsarbajterow. W innym
    watku pisalam ze po 13 grudnia 1981 roku wszycy dostali roczne wizy i
    pozwolenie na prace. Nie bylo koniecznosci pracowania na czarno. Potem, owszem
    przez lata przyjezdzali ludzie do pracy na czarno na kilka miesiecy ale
    wiekszosc z nich zmywala sie do domu po krotkim czasie. Nie ci byli
    opiniotworczy. Ci co chcieli zostac na stale legalizowali swoje pobyty i
    rowniez nie mieli potrzeby pracowac na czarno. Wydaje mi sie ze bazujesz na tym
    czego sie dowiedziales w pewnych kregach w Londynie a nie na Londynie Wielka
    Brytania sie konczy.

    Nie wiem czy istnieja ludzie ktorzy przebywaja w UK od lat i jeszcze pracuja
    nielegalnie - bo po co? Tylko chyba w jednym celu - tj unikniecia placenia
    podatkow.

    Z tym szczuciem przez policje tez sie mylisz - przed wygasnieciem wizy
    wysylales aplikacje do Home Office'u o przedluzenie pobytu a klopoty zaczynaly
    sie wtedy jesli o wlasne sprawy nie zadbales.

    Wize mozna bylo przedluzyc na przyklad udokumentowujac ze uczysz sie jezyka
    angielskiego w wymiarze 16 godzin tygodniowo.

    Nie ma nic trudnego do zrozumienia w Twoim stwierdzeniu ze Polacy chca
    normalnie pracowac i miec rodziny, ale rowniez i Ty postaraj sie zrozumiec ze
    nie kazdemu jest latwo zaakceptowac to ze przez bezmyslnosc tych siedzacych w
    wiezach z kosci sloniowej wszystkie uslugi panstwowe sa juz tak nadwyrezone ze
    niedlugo caly babel peknie bo system nie wyrabia i jest na krancu bankructwa.
    Wbrew temu co insynuujesz niektorzy nie siedza w roku 1970 -przeciwnie - sa
    bacznymi obserwatorami tego co sie dzieje i patrza przyszlosciowo.

    Nie zgadzam sie z Toba ze Polacy _mieli_ opinie drobnych wyrobnikow - ale teraz
    szybciutko ja sobie zdobywaja. Wszystkie fabryki, supermarkety, domy opieki,
    hotele i budowy sa w moich okolicach obsadzone przez rodakow z przeroznym
    wyksztalceniem - bedac tu dwa lata moznabyloby sie troche podciagnac
    spolecznie, bo dla wielu to jest spadek, zwlaszcza przy istniejacych
    mozliwosciach - ale moze niektorym taki zanizony poziom odpowiada.

    Piszesz ze Polacy chca otrzymywac pomoc finansowa na rowni z miejscowymi -
    widac ze im nie przeszkadza byc na rowni z miejscowa klasa spoleczna ktora z
    tych benefitow korzysta. Pewnie znasz angielskie stwierdzenie ' to sink to the
    lowest common denominator' - ja myslalam ze Polacy sa bardziej ambitni.

    --
    * Jak w przeciagu pijesz to bedziesz zawiana *
  • Gość: konrad IP: *.range86-151.btcentralplus.com 11.03.07, 14:31
    Masa rodzin nie przyjeżdza do UK tylko po benefity, ale dlatego że można
    normalniej żyć. Nie wiem czy jest sens porównywania rodzin, które w Polsce miały
    po 2, 3 tyś zł lub więcej(i może pobierały jeszcze zasiłek dla bezrobotnych
    podjeżdżająć BMW pod urząd pracy)i przyjechały tutaj żeby sobie poprawić
    sytuacje finansową, z rodzinami które żyły na krawędzi ubóstwa, bo państwo nie
    potrafiło dac możliwości zarobienia większych pieniędzy bez kombinowania i pracy
    na czarno, a zasiłek na diecko starcza ledwo na paczke pieluch. W UK za
    najniższą stawkę i przy WSPARCIU benefitów można żyć skromnie acz normalnie. I
    może dlatego rodziny decydują się na przyjazd do UK bez znajomości języka.
    Uczciwie, ciężko pracując mają nadzieję na lepsze jutro, bo w UK jest to
    możliwe, bo w UK widzą perspektywy dla swoich dzieci, bo rząd w UK dał szanse
    tym, którzy w Polsce są uważani za nieudaczników. I wiecie jak niektórzy Anglicy
    patrza na takich Polaków? Nie jak na nieudaczników, bo nikt ze zdrowego państwa
    nie ucieka za chlebem, ale jak na ludzi z determinacją, zdolnych do podjęcia
    życiowych decyzji, którzy w Polsce zostawili rodzine, przyjaciół i swój życiowy
    dobytek (czesto to tylko miesięczny dochód średnio zarabiającego Anglika),
    ciężko i uczciwie pracujących. Dlaczego już teraz wiele firm woli zatrudnić Polaka?
    Wiem, ze są tacy którzy starają sie o zasiłek na dziecko, które nigdy w UK nie
    było, ale Polaków kombitatorów jest chyba tyle samo, co Anglików kombinatorów.
  • bonzee32 11.03.07, 15:18
    Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Ciekawa jakby spiewal Vitek majac 20
    letni staz w UK, albo Maya 'swiezo na wyspach'.. hehe

    A tak BTW wszystkim potencjalnym beneficiarzom powinno sie bardzo spodobac w AU
    i NZ (Nielatwo tam sie dostac, ale moze powinniscie chociaz sprobowac ?)
  • ghrom 14.03.07, 21:55
    > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Ciekawa jakby spiewal Vitek majac 20
    > letni staz w UK, albo Maya 'swiezo na wyspach'.. hehe

    Tak samo? Nie miesci ci sie w pale, ze sa ludzie ktorym mentalnosc Kalego jest rownie obca jak innym
    ludziom uczciwosc?

    > A tak BTW wszystkim potencjalnym beneficiarzom powinno sie bardzo spodobac w AU
    > i NZ (Nielatwo tam sie dostac, ale moze powinniscie chociaz sprobowac ?)

    He? Cos ci sie pop. chyba.
    --
    Porady dla emigrujacych do UK
  • bonzee32 15.03.07, 13:11
    > Tak samo? Nie miesci ci sie w pale, ze sa ludzie ktorym mentalnosc Kalego
    jest
    > rownie obca jak innym
    > ludziom uczciwosc?

    Tu nie chodzi nawet o mentalnosc Kalego. Roznie w zyciu bywa, a na tyle sie
    znamy na ile na sprawdzono. Ciekawe co bys zrobil jakbys sam wychowywal np.
    trojke malych dzieci na utrzymaniu i £20K dochodu rocznego (lub mniej).
    Poszedl bys krasc czy moze z podkulonylonym dochodem ruszylbys po zasilek?

    Bylam kiedys bardzo przeciwna zasilkom (BTW do tej z zadnego nie skorzystam i
    juz chyba nie skorzystam), ale troche widzialam i zmienilam zdanie...


    > He? Cos ci sie pop. chyba.

    Nie podoba mi sie to slowo 'pop.'..
    A jakies fakty? Bo na razie tylko 'szczekasz'..
  • bonzee32 15.03.07, 16:06
    No widzisz, ale nie wszyscy sa tacy madrzy jak ty, a tez chca zyc.
  • kerryman 15.03.07, 16:20
    > No widzisz, ale nie wszyscy sa tacy madrzy jak ty, a tez chca zyc.

    a niech zyja. potrafie zrozumiec, ze rodza sie ludzie bardziej madrzy i mniej.
    ale nie potrafie zrozumiec dlaczego ci mniej madrzy karza placic tym bardziej za
    swoje wpadki.
    a juz w ogole nie moge pojac jak ktos ma czelnosc nazywac tych madrzejszych (co
    sie oburzaja, ze musza placic za tych drugich) egoistami.

    --
    Shotguns? What, like guns that fire shot? - Oh, you must be the brains then.That's right, guns that fire shot
  • bonzee32 15.03.07, 16:23
    Ten poprzedni moj post to byl joke ;-)
    Czasami i Ci na 'gorze' traca rownowage zyciowa... z roznych wzgledow.
    You never know..
  • luiza-w-ogrodzie 15.03.07, 00:31
    bonzee32 napisała:

    > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Ciekawa jakby spiewal Vitek majac
    20
    >
    > letni staz w UK, albo Maya 'swiezo na wyspach'.. hehe
    >
    > A tak BTW wszystkim potencjalnym beneficiarzom powinno sie bardzo spodobac w
    AU i NZ (Nielatwo tam sie dostac, ale moze powinniscie chociaz sprobowac ?)

    Moze w AU bylo latwo dostac zasilki lata temu, ale to sie skonczylo. Przez dwa
    lata po przyjezdzie na wize pobytu stalego nie naleza sie zasilki dla
    bezrobotnych, jedynie Medicare i postawowy zasilek rodzinny.

    Luiza-w-Ogrodzie
    .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
    Australia-uzyteczne linki
  • bonzee32 15.03.07, 13:04
    Wszystko zalezy od punktu odniesienia. Za punkt odniesienia przyjelam UK, ty
    sytuacje w AU sprzed lat. Dla przykladu: w UK nie ma rodzin, ktor od wielu
    pokolen zyja na zasilkach, z prostego powodu: zasilki byly i sa za niskie zeby
    z tego wyzyc (zalozenie: zasilek jedyne zrodlo dochodu).
    Ja jeszcze nie tak dawno (bo 3 lata temu mieszkalam w NZ) i osobiscie
    zetknelam sie z rodzinami, ktore bedac na zasilkach stac bylo nawet na ktotkie
    wakacje... Z tego co sie orientuje sytuacja od czesu diametralnie sie nie
    zmienila..
  • bonzee32 15.03.07, 13:05
    A ze zasilki dopiero sa przyznawane po 2 latach od otrzymania PR?... Niewiele
    to zmienia na dluzsza mete..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka