Dodaj do ulubionych

Warunki w szpitalach dziecięcych w Irlandi

05.01.08, 14:56
Witam mam pytanie jakie są warunki w szpitalach dziecięcych w
irlandi ,ostatnio przeczytałam sobie o warunkach w polskich
szpitalach tu jeden wątek :
dziecko.onet.pl/3698,0,0,koszmar_na_oddziale_patologii_noworodka,artykul.html
I kilka podobnych ale już nie będę przytaczać i się zastanawaiam
jak jest w Irlandi?
Edytor zaawansowany
  • czarnad1 05.01.08, 15:32
    To mna wstrzasnelo. Nie mam pojecia jak jest w Irlandii bo moje
    dziecko jeszcze tu nie bylo i oby nie musialo. Tak jak autorka bylam
    calym sercem za pielegniarkami, ale widac, ze powolanie maja tylko
    te, ktore pracuja w prywatnych przychodniach. Chyba jednak opieka
    zdrowotna w Polsce powinna byc prywatna refundowana przez NFZ dla
    ludzi, ktorzy tego potrzebuja. Kogo stac placilby za wizyty z
    wlasnej kieszeni i pielegniarki zabiegalyby o to,zeby sie w tej
    pracy utrzymac. Moja mama umarla jak mialam 15 lat i pamietam te
    opieke "zdrowotna". Widze, ze od tamtej pory nic sie nie zmienilo.
    Pacjent, ktory nie jest w stanie sie poruszyc ma sie najesc patrzac
    na talerz. Pacjencie lecz sie sam!
    --
    Tylko głupi człowiek jest czegoś pewny. Mądry ma wątpliwości
  • reyka 05.01.08, 15:56
    bylam calkiem niedawno w szpitalu z synem( mial wtedy 15 m-cy). i
    powiem, ze warunki nienajgorsze. dostalismy osobny pokoj z okienkami
    w scianie na sasiednie pokoje, w ktorym bylo lozeczko dla niego, tv,
    2 fotele, skladane lozko dla mnie(nocowalam jedna noc), zlew, kubel
    z plynem do sterylizcji, kosze na smieci. poniewaz filip mial
    wenflon i byl na kroplowce nie mogl nigdzie poza pokoj wychodzic.
    panie przyniosly mu na sale zabawki. opieka w porzadku,mial zrobione
    potrzebne badania krwi, moczu, kupke tez spr. rano obchod lekarza a
    w ciagu nocy zagladaly do nas pielegniarki. jedyne zastrzezenie,
    ktore ja moge miec, to dieta. filip nic nie jadl oprocz mojego
    mleka przez ponad dobe. kolo poludnia odlaczono kroplowke (zeby
    zglodnial) i tu mnie zamurowalo bo jako opcje byly typowe chicken
    nuggets, burgery itp dobrze, ze byla zupa, ale tez nikt nie byl mi w
    stanie powiedziec, czy nie ma w niej np masla(syn alergik - mleko).
    na szczescie nie zwrocil i zostalismy wypisani do domu. tutaj nie
    dostaje sie karty wypisu. wszystko zostaje w szpitalu a inf zostaja
    wyslane do gp. to chyba tyle. ogolnie wrazenia calkiem ok.
    dodam, ze opieke mialam panstwowa.
    --
    "to love oneself is the beginning of a lifelong romance" O.Wilde
  • monika_irl 05.01.08, 18:39
    czarnad1 napisała:

    > Tak jak autorka bylam
    > calym sercem za pielegniarkami, ale widac, ze powolanie maja tylko
    > te, ktore pracuja w prywatnych przychodniach.


    nie tak do końca, w państwowych szpitalach również pracują
    pielęgniarki z powołaniem, nie należy generalizować.
    z drugiej strony im się nie dziwię bo za marne pensje dzwigają
    pacjentów, myją, a dodatkowo często gęsto wykonują też pracę za
    lekarzy bez słowa dziękuję.
    --
    AlicjaVictoriaa
    Mam już
    "Nigdy nie dyskutuj z kretynem.Najpierw sprowadzi Cie do swojego
    poziomu,a potem pokona doswiadczeniem"
  • monlam1 05.01.08, 21:17
    Dzięki za odzew,z tego co widzę to warunki super...
    Nie wiem czemu ludzie narzekają na służbę zdrowia na wyspach,po tym
    co się u nas dzieje.
    Ja niedawno rodziłam w Polsce i po "wrażeniach" ze szpitala,jeśli
    chodzi o opiekę nad dzieckiem to mam dość.
    Ciekawa jestem czy opieka lekarska też jest fajna w irlandi,bo
    niektórzy bardzo zadowoleni a inni na forach strasznie narzekają że
    lekarze się na niczym nie znają.Nie mówię tu o opiece nad ciężarną
    bo wiem że jest całkiem inna niż u nas,tylko o wizytach z dzieckiem
    u lekarza.
    Co do pielęgniarek...szkoda gadać...nawet jak znajdzie się 1 z
    powołania to reszta tak da w kość że po wyjściu ze szpitala
    człowiek pamięta ogólny zły obraz; ja pamiętam 1 fajną pielęgniarkę
    a reszta z nich toby chyba chciała żeby pacjentki znikły i dały im
    spokój ;)
  • reyka 05.01.08, 21:31
    wiesz co, to nie chodzi o to czy jest lepiej czy gorzej - takich
    jednostronnych art i komentarzy, i to mam prawde mowiac juz dosc-
    jest po prostu inaczej i do tego w pewnym stopniu sie trzeba
    przystosowac. teraz sa lekarze polscy tutaj - tez sie o nich roznei
    slyszy:) sa lekarze, ktorzy sie nie znaja na rzeczy, sa i tacy,
    ktorzy akurat wiedze maja odpowiednia - tak jak wszedzie! mialam
    okazje niejedna spotkac sie z obyma typami.

    --
    "to love oneself is the beginning of a lifelong romance" O.Wilde
  • monlam1 05.01.08, 21:47
    Ja to rozumiem,wszędzie są mądrzy lekarze i mniej mądrzy :)
    Ale wiesz chodziło mi o ogólny obraz opieki na przykład w
    szpitalu,kiedy czytam że w szpitalu w kielcach matki muszą spać pod
    łożkiem dziecka na podłodze bo obok nawet nie ma miejsc...to się
    płakać chce.O osobnych salach i fotelu dla matki to możesz
    zapomnieć.Nie wiem z czym to jest związane ... za dużo ludzi w
    polsce mieszka czy jak?Czy nfz nie potrafi policzyć ile chorych
    możę być w danym województwie?Pojęcia nie mam.
  • reyka 05.01.08, 21:57
    nie mialam do czynienia ze szpitalami w polsce i tak jakos ciezko mi
    sie wypowiadac, bo nie mam porownania.
    tutaj na pewno personel dba o pacjenta, raczej sie nie spotkalam,
    zeby pielegniarki zbywaly czy ignorowaly, a wrecz przeciwnie. tez
    ich jest za malo na ilosc pacjentow, ale staraja sie wykonywac obow
    z szacunkiem dla pacjenta. przynajmniej takie mam doswiadczenie.

    --
    "to love oneself is the beginning of a lifelong romance" O.Wilde
  • hanalui 05.01.08, 22:43
    Ja tez mam raczej pozytywne wrazenia, choc nie umiem tego porownac z
    polska opieka w szpitalu nad dzieckiem.
    Wiem ze za kazdym razem ile robiono mojemu dziecku badania,
    pobierano krew, czy cokolwiek to zarowno mnie wszystko tlumaczona,
    jak i starano sie to zrobic jak najdelikatniej w stosunku do
    maluszka. Np. lekarz ogrzewal rece by nie miec zimnych, spokojnie
    przemawial, glaskal, a potem za kazdym razem po wielkim placzu
    dziecka...lekarz za moim pozwoleniem przytulal dziecko...w ramach
    przeprosin ze przez chwile musial mu "wyrzadzac krzywde". I naprawde
    to bylo bardzo mile...taka sekunda.
    Nigdy nie zdarzylo mi sie zeby mnie ktos zbyl...byl niemily,
    niegrzeczny, zawsze pomagano i nawet wiele razy samemu wychodzono z
    checia pomocy w tak banalnych sprawach jak pomoc w wyjsciu z
    klamotami i wozkiem kiedy mialo sie placzace dziecko na rece.
  • zapytajnick 06.01.08, 19:48
    Ja jestem generlanie zadowolona z tutejszej sluzby zdrowia. Dwoje
    dzieci tutaj urodzilam (public) i podobnie jak reyka bylam w
    szpitalu z malutkich dzieckiem, Jasiek mial wtedy ponad rok. Tez
    dostalismy oddzielny pokoj z szybka, tv, materacem dla mnie itd..
    tak jak pisala reyka, ale za ten pokoj zaplacilo vhl w naszym
    przypadku, bylismy 'private'. Inaczej wyladowalisbysmy w 6-
    cioosobowym pokoju jesli nie mielisbysmy dodatkowego ubezpieczenia.
    Chociaz w tych 6-cioosobowych pokojach tez mozna bylo zostac z
    dzieckiem na noc, tyle ze na fotelu.
    Jasiek nie byl wypisany ze szpitala zanim lekarze nie byli pewni, ze
    z nim bylo wszystko ok. Po miesiacu dodatkowe badanie w szpitalu, na
    ktore dostalismy zawiadomienie listem.
    --
    pozdrawiamy

    Gosia i moje miniaturki
  • katenowak 06.01.08, 21:38
    ja leżałam z moją mała przy okazji zapalenia piersi zaraz po porodzie
    mieli też poobserwować małą czemu tak dużo płacze (tygodniowa)
    i mam mieszane uczucia
    1. na pewno obsługa miła i stara się pomóc i ulżyć pacjentowi - do woli można
    wzywać pielęgniarki dniem i nocą zawsze przychodzą z uśmiechem na twarzy -
    zabierały płaczącą Zuzię żebym się przespała bo miałam gorączkę
    2. lekarze ciągle pytają w czym problem z małą i jakie objawy mnie niepokoją
    3. ale często miałam wrażenie że nie są kompetentni - diagnoza przed wypisaniem
    - takie płaczące dziecko - może i mieli rację a może nie bo moim zdaniem to
    mogły być kolki już - dość wcześnie na własną rękę zaczęłam podawać lek
    4. i przerażenie w moich oczach ( to nie na temat dzieci) kiedy w ciąży trafiłam
    z silnymi bólami (wyglądało na nerki albo bóle od kręgosłupa) i wymiotami po
    ponad 24 godz nie Irlandczyk nie Hindus tylko Rosjanin po rozmowie ze mną i
    obejrzeniu wyniku moczu z rana (godz 23 już była) stwierdził zapalenie układu
    moczowego i podał antybiotyk
    dodam że nie wypisano mnie ze szpitala bo nie chciałam wyjść ze strachu przed
    koszmarnym bolem ( włącznie z dreszczami - rzucało mną )
    po wyjściu ze szpitala nadal mnie bolało chociaż przy wypisie wzięto pod uwagę
    bóle od krzyża
    wniosek - tak do końca nie wiedzieli co mi jest a antybiotyk porostu w ciemno dali
    lekarz w Polsce po usłyszeniu objawów stwierdził że na 90% to nie było zapalenie
    ukl moczowego
    4. przy porodzie lekarz i 2 położne mili i cierpliwi - czułam się bezpiecznie
    mimo że do końca ok nie było
  • lorbasa 07.01.08, 13:33
    Po przeczytaniu waszych postów musze włączyć się do dyskusji. Mam
    doświadczenie, bo przebywałam na oddziale dziecięcym razem z synkiem
    Adasiem ( obecnie lat 5 ) w chwili pobytu na oddziale miał 1,5 roku.
    Pierwszy raz leżał na zapalenie płuc a drugi po ataku astmy
    oskrzelowej. Było to w Poznaniu. Jestem pod dużym wrażeniem opieki ,
    empatii i ogólnego zainteresowania. Te pierwsze cztery tygodnie były
    koszmarem dla Adasia ze względu na podawane lekarstwa , kompleksowe
    badania itp. Z zawodu jestem magistrem pielęgniarstwa, choć personel
    pracujacy na oddziale o tym nie wiedział. W pewnych sytuacjach
    mogłam poobserwować jak opiekują się pozostałymi dziećmi. Pełna
    informacja - to rzecz która najbardziej mi sie podobała. Podana w
    sposób przystępny ( bo nie każdy ma wiedzę medyczną )Pielęgniarki
    zapracowane ale i zawsze zdobyły się na chwilę uśmiechu. Pamiętam
    jeszcze czasy kiedy dzieci na oddziałach zostawały same ( czasy
    liceum medycznegi i praktyki ) rodziców widziały tylko przez szybę
    raz dziennie. Stres potworny. Źle wspominam tamten czas.Dzieci
    samotne. Szpital Krysiewicza w Poznaniu wspominam dobrze.
    Tu w Irlandii byłam przez jeden dzien z Adasiem na wyrwaniu zębów. W
    znieczuleniu ogólnym ( często praktykowane w Irlandii ) Z racji
    mojej wiedzy zawodowej, wcześniej poczytałam na ten temat w
    internecie ( np. broszurki )Wszędzie czysto, personel do dyspozycji,
    kilku lekarzy w tym anestezjolog Białorusin. Pełna informacja. Ale
    po zabiegu byłam totalnie załamana bo - Wyrwano Adasiowi 7
    zębów!!!!!!! Tak i tego juz nikt nie potrafił mi wyjaśnić> zawsze są
    dwie strony medalu. Pamietajcie też, że tymi pielęgniarkami , bo o
    nich mówie, ktoś zarządza i od niego wiele zależy. Czasem można
    pracować w kiepskich warunkach, ale pacjent to priorytet. Studia
    skończyłam 16 lat temu , od tej pory zmieniły się pewne standardy
    ale dla mnie pielegniarstwo to sztuka i zawód w którym trzeba oprócz
    wiedzy, motywacji , chęci zarobku ( oczywiście ) mieć przede
    wszystkim SERCE. Pozd

    Asia
  • katenowak 07.01.08, 18:06
    ALE CZEMU 7 zębów ???
    jakiś szczególny powód czy do dziś nie wiesz
    jestem przerażona bo dorosłemu w Polsce na raz chyba by tyle nie wyrwali a dziecku?
    czy to mleczaki popsute??
    brrrr.....
  • monlam1 08.01.08, 09:15
    Witam jak to 7 zębów, może na zapas rwali te mleczaki,ale powinni
    byli poinformować co chcą robić.
    Tak w kwestii zębów to mi mleczaki mama palcami wyrywała jak już
    wisiały :) A tu na znieczulenie ogólne to chyba przesada...
  • ania.b5 08.01.08, 23:10
    Ja moge tylko o A&E bo mialysmy watpliwa przyjemnosc spedzic tam noc
    z Monia w grudniu. Moje wrazenia sa takie, ze personel bardzo
    przyjazny, pielegniarki i lekarki rowniez, ale niezbyt kompetentni.
    Mlody lekarz po obejrzeniu rentgena i osluchaniu stwierdzil, ze
    zapalenia pluc nie ma, tylko zapalenie oskrzeli - w poniedzialek
    kazal dziecko normalnie wyslac do przedszkola...(byl czwartek) Jesli
    chodzi o warunki to chyba jednak lepsze zaplecze niz w polsce, przed
    podaniem kroplowki znieczulili jej raczke i w ogole bardziej sie z
    nia cackali niz w polsce przy pobieraniu krwi. Jednak w calym
    pomieszczeniu bylo ok 8 dzieci (sala obserwacji), obok wlozeczku
    noworodek- a okna pootwierane i przeciag az zaslonkami furgalo..
    Generalnie moje zdanie jest takie:milo i sympatycznie ale niezbyt
    kompetentnie..
  • lorbasa 10.01.08, 12:50
    katenowak napisała:

    > ALE CZEMU 7 zębów ???
    > jakiś szczególny powód czy do dziś nie wiesz
    > jestem przerażona bo dorosłemu w Polsce na raz chyba by tyle nie
    wyrwali a dzie
    > cku?
    > czy to mleczaki popsute??
    > brrrr.....

    Około stycznia Adasia zaczął boleć ząb. Zajrzałam do buzi i
    rzeczywiscie zrobiła się dziurka, po plombie. W Polsce zrobiliśmy
    wszystko co się dało latem , ale od tego momentu minęło pół roku.
    Zamówiłam wizyte w przychodni stomatologicznej, potem czekalismy
    następne 5 tygodni na wizytę. Przez ten czas jeszcze parę razy
    zaglądałam do buzi i naliczyłam 3 do zrobienia w tym jedna dziure
    dużą. Na wizycie Adam uparł sie i nie otworzył buzi, płakałam ,
    błagałam i nic. Ale lekarz nawet nie próbował. Od razu na zabieg do
    szpitala. No i zapisał metranidazol. Następne 2 miesiące czekania.
    Przez ten czas wypytałam Irlanczyków o to znieczulenie. I wszyscy
    znajomi mówili, że to normalka. Jak pisałam poczytałam też w
    internecie na ten temat. Czułam , że jestem przygotowana na
    zmierzenie sie z rzeczywistością. Grubo sie myliłam. Bo kiedy Adas
    wyszedł juz z zabiegu byłam w takim szoku, ze nie mogłam wykrztusic
    słowa, cała moja wiedza uleciała. Przed wejściem na znieczulenie,
    podpisuje się informacje, taka jak przed kazdym zabiegiem
    operacyjnym , ze gdyby coś to mają robić wszystko co konieczne (
    ogólnie )Zabieg trwał 15 minut. Jest to znieczulenie gazem
    podtlenkiem azotu. Teraz moje wnioski. Podejrzewam że Adam miał
    więcej dziurek. Spojrzeli tez na plomby. A ze zabieg kosztowny
    ocenili, wycenili i stwierdzili, zeby za jakis czas Adas znowu do
    nich nie trafiła to bach wyriemy wszystkie które są podejrzane.
    Takie maja standardy. Niby jak naj mniej bólu i stresu. Mleczaków
    nie plombują. Tak mi to póżniej tłumaczono , na lekarza wyrywajacego
    już nie trafiłam. Bo tu tak jest, ze kto inny zgłasza do szpitala,
    kto inny bada, kto inny leczy itp. W Polsce takich praktyk się nie
    stosuje. Nawet jezeli jest to mleczak to wszystko robia nawet
    kanałowo leczą. Wiem to teraz, po fakcie, i mocno biję się w pierś,
    że się na to zgodziłam. Ale już po i muszę z tym żyć.
    Na zabieg stulejki jadę na lato do Polski.

    Asia
  • monlam1 10.01.08, 13:07
    O matko,nieźli ci dentyści...
    A to było prywatnie czy państwowo?
    Właśnie powinno się leczyć mleczaki bo od nich się psują stałe,a
    wyrywać też tak nie możńa wszystkiego bo zgryz się psuje.
    A ja myślałam że tu mogłabym zrobić operację dziecku w lepszych
    warunkach...Bo to co widziałam w polsce w szpiatalach to mnie lekko
    przeraża,zwłaszcza jeśli chodzi o higienę.
    No to już nie wiem co robić.
  • reyka 10.01.08, 14:20
    to serdecznie wspolczuje takiego doswiadczenia. podejrzewam, ze syn
    tez musial do siebie dlugo dochodzic po wyrwaniu takiej ilosci zebow.
    szkoda, ze nikt ci tego nie potrafil racjonalnie wytlumaczy. ale na
    pewno gdzies tam w papierach maja zapisany powod. ja wiem,ze teraz
    to po ptakach, zeby wyrwane; ale zawsze mozna napissac jakas skarge,
    bo z tego co przeczytalam, zgodzilas sie na wyrwanie jednego zeba a
    nie 7!!! (moze nawet jakies odszkodowanie:))
    a co do stulejki. kiedy tutaj pokazalm lekarzowi, ze malemu
    siusiaczka nie widac, stw, ze oni czekaja jak dziecko jest wieksze
    zanim cos zrobia, no chyba, ze sie zacznie cos dziac. w polsce pan
    dr "naprawil" go od reki, bo jeszcze sie dalo. gdy tutaj przy
    jakiejs wizycie o tym wspomnialam, ten sam dr byl baaardzo
    zdziwiony, ze zabieg byl wykonany przez lekarza w gabinecie.
    co kraj to obyczaj.
    y--
    "to love oneself is the beginning of a lifelong romance" O.Wilde

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.