Dodaj do ulubionych

co was najbardziej zdziwiło w UK?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.08, 12:23
Napiszcie o tym, co was najbardziej zdziwiło, zaskoczyło na plus i
na minus jeśli chodzi o życie w UK.
Edytor zaawansowany
  • Gość: rolex IP: *.cable.ubr03.gate.blueyonder.co.uk 23.09.08, 13:31
    polacy w uk mnie zdzwili najbardziej ;)
  • Gość: spin IP: 213.218.119.* 23.09.08, 13:45
    Mnie najbardziej zdziwili wystepujacy w telewizji rodzice zabitych dzieci. W kilka godzin po smierci wlasnego dziecka, na wizji, na zywo, w miare opanowani opowiadaja o swojej stracie. Najwieksze wrazenie zrobili na mnie rodzice tego chlopca zabitego w Liverpoolu, chyba najbardziej emocjonalnie zaangazowani, jednak dla mnie i tak bardzo szokujacy byl dystans jaki mieli do sprawy. Najbardzie natomiast podoba mi sie system opieki socjalnej. Pomijam patologie, gdzie wielodzietne rodziny nigdy nie kalaja sie praca i zyja na bardzo wysokim poziomie. Mowie o sytuacji np. takiej ktora mamy teraz, traci sie prace ale nie ma sie co martwic, panstwo da zasilek, zaplaci za mieszkanie (no chyba, ze wzielo sie mortgage), zwolni z lokalnych podatkow.

    Zaryzykowalbym teze, ze te dwie rzeczy sa ze soba powiazane. W panstwie, gdzie stosunki rodzinne sa tak mocno zaburzone musi byc bardzo silne wsparcie panstwa w sytuacjach kryzysowych (socjal).
  • Gość: lola IP: *.115.1.89.plusnet.pcl-ag01.dyn.plus.net 23.09.08, 18:14
    panstwo da zasilek, zaplaci za mieszkanie (no chyba, ze wzielo sie
    mort
    > gage), zwolni z lokalnych podatkow.
    >
    a mnie to wkurza, bo wtedy państwo powinno pomóc również przy
    spłacie mortgag-u. i do tego te wszelkie socjale powinny być zwrotne.
    zmuszałoby to nierobów do powrotu do pracy, a dla pracowitych ludzi
    taki system wsparcia zwrotnego nie byłby problemem.
    co innego trwałe inwalidztwo i system rent, ale wspieranie lenistwa
    to nic dobrego dla państwa, co zresztą zaczyna się odbijać czkawką.
    każdy budżet ma przecież swoje dno.
  • Gość: ff IP: *.range86-163.btcentralplus.com 24.09.08, 09:46
    miernoto socjal w niczym nie pomaga a jedynie prowadzi do patologii
  • Gość: spin IP: 213.218.119.* 26.09.08, 11:35
    No dobrze, mozesz miec swoje opinie, ale "miernota" ? Rozumiem, ze inwektywy to jedyny dostepny Ci sposob na obwinienie mnie za caly socjal tego swiata ?
  • Gość: ff IP: *.range86-163.btcentralplus.com 26.09.08, 11:42
    bo przez takich jak ty socjal istnieje
    ktorym sie wydaje ze jak straca prace to cos im sie nalezy od innych podatnikow
    dlatego nazywam cie miernota

    NIECH KAZDY BEDZIE KOWALEM SWOJEGO LOSU!
  • Gość: spin IP: 213.218.119.* 26.09.08, 12:11
    A ja mysle, ze socjal istnieje dzieki tym, ktorzy go oplacaja ze swoich podatkow. Nie chce od Ciebie ani grosza, wstyd by mi bylo brac kase od kogos kto tak odnosi sie do innych ludzi. Jak strace prace czy padnie mi firma po prostu skorzystam z polisy ktora przez te wszystkie lata oplacalem sam.
  • Gość: Jaro IP: *.range86-140.btcentralplus.com 23.09.08, 17:04
    Ostatnio mnie zdziwila wszawica w szkole (prywatnej, jesli to ma znaczenie)...
  • 10iwonka10 23.09.08, 19:54
    A mnie zdiwily 'school dinners' - chips, baked beans, fish-finers,
    chicken nuggets......'processed food'...Troche to smutne gdy bogaty
    kraj karmi swoje dzieci takim badziewiem.
  • Gość: Jaro IP: *.range86-140.btcentralplus.com 23.09.08, 20:53
    Kraj jest klasowo zroznicowany. Z moich obserwacji wynika ze w "lepszych"
    okolicach obiady sa lepsze, bo tam tez rodzice sa bardziej swiadomi i domagaja
    sie lepszych posilkow. W "gorszych" rejonach rodzice walczyli o prawo dzieci do
    jedzenia badziewia, bylo o tym glosno swego czasu.

    Natomiast jeszcze jedno zjawisko, ktore mnie ostatnio sklonilo do refleksji.
    Otoz, mam wrazenie (choc moze tylko zludzenie), ze Anglicy nie chodza tak po
    prostu na spacery. Bardzo rzadko chodza z dziecmi w wieku przedszkolnym (choc
    czesto z wozkami), czesto z psami, czasem w ramach bird watching albo "walking"
    (do czego trzeba odpowiedniego attire), ale tak zwyczajnie na spacer do parku
    raczej nie chodza. Przynajmniej poza Londynem. Troche mi sie to wydalo dziwne.
    Do tego ostanio przeczytalem ze w ktoryms z parkow straznicy dostali instrukcje
    zeby zatrzymywac i przepytywac pojedyncze osoby, tzn. bez psa, bez dzieci itp.
    No bo skora tak sam sie szweda, to pewnie pedofil...
  • jeanie_mccake 23.09.08, 23:30
    Gość portalu: Jaro napisał(a):

    > Kraj jest klasowo zroznicowany. Z moich obserwacji wynika ze
    w "lepszych"
    > okolicach obiady sa lepsze, bo tam tez rodzice sa bardziej
    swiadomi i domagaja
    > sie lepszych posilkow.

    Dzieci, ktorych rodzice sa (wzglednie/ustawowo) biedni jadaja w
    szkole bezplatnie, pieniadze za ich zarcie przechodzi przez
    councilowska biurokracje. Budzet szkoly na biednym osiedlu cierpi
    wiec z tego powodu, a to wplywa na jakosc dinnerow.
    Natomiast w bogatszej dzielnicy, codziennie kuchnia ma kase. To nie
    znaczy, ze klasa srednia jest bardziej inteligentna czy swiadoma,
    niz normalni ludzie, albo ze moze sie czegos lepszego domagac.
  • azjatuchajbejowicz 24.10.08, 22:30
    Mnie w dalszym ciągu dziwi słowotwórcza inwencja rodaków, klecących angielskie
    rdzenie z polskimi końcówkami fleksyjnymi. Mam wrażenie, że skłonność ta jest
    odwrotnie proporcjonalna do znajomości angielskiego, dotykając zwłaszcza tych, u
    których i z polszczyzną nie za tęgo.
  • Gość: teo IP: 82.153.78.* 23.09.08, 21:52
    ja miałem takie ooczyy 0^0 , gdy załapałem, że szef nie musi być hooyem, i że to
    tutaj normalne.
  • Gość: botki IP: *.winn.cable.ntl.com 24.09.08, 12:01
    że angielskie dziewczyny w zimę chodzą w butach typu baletki i w dodatku bez
    skarpet a w lato do mini zakładają wielkie botki z futerkiem :-)
  • 10iwonka10 25.09.08, 20:32
    Drobna rzecz- W Polsce ( i chyba nie tylko bo zauwazylam to w tym
    roku na wakacjach w Chorwacji) gdy placi sie w sklepie to pieniadze
    kladzie sie na ladzie, w Anglii podaje sie sprzedawcy do reki.
    Polozenie pieniedzy na ladzie jest tutaj oznaka zlych manier???
  • Gość: izyy IP: 92.23.6.* 25.09.08, 23:04
    tak, na lade takie niegrzeczne to jest tutaj; dajesz kaske do reki i do reki
    dostajesz reszte; ale dlaczego tak jest, to ci nie powiem, szczerze mowiac nie
    przepadam za tym zwyczajem, ale coz poradzic
  • Gość: Alex IP: 92.4.212.* 25.09.08, 23:57
    Zaskoczylo mnie to, ze Anglicy nie traktuja swoich domow tak jak
    pozostali Europejczycy tylko tak jak
  • Gość: Alex IP: 92.4.212.* 26.09.08, 00:02
    Sorry, ale cos mi przeskoczylo w komputerze i niedokonczony post sie
    pojawil sam wbrew mojej woli.....a wiec mialo byc tak:
    Zaskoczylo mnie to, ze Anglicy nie traktuja swoich domow tak jak
    pozostali Europejczycy tylko tak jak Amerykanie. A wiec nie
    przywiazuja sie do nich i zmieniaja je co kilka lat. Nie do
    pomyslenia w Polsce, Francji czy Niemczech. Ponadto nikt tu nie
    jezdzi na rolkach, przynajmniej w miescie w ktorym mieszkam.
  • Gość: mk IP: *.acn.waw.pl 24.10.08, 22:27
    We wszystkich krajach ktore wymienilas ludzie sie czesto
    przeprowadzaja (srednio co piec lat).
  • staruch 26.09.08, 11:00
    -Oddzielne krany dla ciepłej i zimnej (idiotyzm nie do przeskoczenia)
    -Brak gniazdek elektrycznych w łazience, więc pralki wylącznie w
    kuchni
    -Nieumiejętność słuchania przez Anglika muzyki, jeżeli nie rozumie
    słów (po 5 minutach dostają nerwowych drgawek. Testowałem polską,
    hiszpańską i francuską - skutek ten sam)
    -Brak otwarcia na kuchnię inną niż angielska. Wyjątkowy konserwatyzm
    kulinarny. Jak lamb to z sosem miętowym, jak beef to musi być z
    horseradish sauce, jak śniadanie to koniecznie z marmoladą
    pomarańczową, główne warzywo to peas (ohyda) itp.
    -Obowiązkowe weekendowe wyjście do świętego pubu, przy czym
    zawalenie roboty z tego powodu, że jest sobota - to się
    nagrzmociłem, nie jest uważane za specjalne przewinienie.
    Ewentualnie nie przyjście do pracy po wypłacie (wiadomo - jest
    pieniądz, trzeba przewalić).
    -Gołe główki noworodków na wietrze (nad morzem wieczorem)
    -Krótkie rękawy i krótkie spodnie w środku zimy, 5 stopni na stanie.
  • Gość: ff IP: *.range86-163.btcentralplus.com 26.09.08, 11:48
    > -Oddzielne krany dla ciepłej i zimnej (idiotyzm nie do przeskoczenia)

    Cos ci sie nie podoba to sobie zmien. Pelno jest zwyklych kranow w sklepach.
    Telewizor tez masz pewnie czarno bialy?

    > -Brak gniazdek elektrycznych w łazience, więc pralki wylącznie w
    > kuchni

    A po co ci pralka w lazience? Pralka w kuchni to o wiele lepsze rozwiazanie niz
    upychanie jej po katach w malej lazience.

  • Gość: mm IP: *.aster.pl 26.09.08, 12:45
    Pod jakim wzgledem pralka w kuchni jest lepsza od pralki w lazience?

    I w kwestii lokalizacji pralek - wynajmowalem kiedys w Londynie
    mieszkanie gdzie pralka miescila sie w szafie w sypialni...
    Dziwne, ale można sie przyzwyczaic...:) w przeciwienstwie do braku
    możliwosci właczenia suszarki do wlosów/golarki w łazience...Do
    golenia sie w salonie za cholere nie mogłem sie przyzwyczaić i
    musiałem zakupić przełużacz z 10 metrowymi szurami.
  • Gość: Ralph IP: *.zone4.bethere.co.uk 26.09.08, 18:55
    Też mnie krew zalewa jak muszę ciągnąc 10-metrowy przedłużacz żeby przystrzyc
    brodę (przecież nie będę śmiecił w pokoju!), albo suszyć głowę w sypialni
    podczas gdy lustro jest w łazience.
    Biedni ci Brytyjczycy, jak pojadą do innego kraju, to ich natychmiast prąd
    zabija w łazience.
  • Gość: przemo IP: 78.148.161.* 26.09.08, 23:49
    zainwestuj w bezprzewodowa golarke.......boshe ludzie gdzie wy
    zyjecie.....
  • Gość: Ralph IP: *.zone4.bethere.co.uk 27.09.08, 00:22
    Gość portalu: przemo napisał(a):
    > zainwestuj w bezprzewodowa golarke.......boshe ludzie gdzie wy
    > zyjecie.....

    Żyjemy w Anglii, podobno cywilizowanym kraju...

    "Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje
    dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom
    nierozsądnym."
    George Bernard Shaw

    No cóż, ja zawsze byłem nierozsądny :-(
  • Gość: mm IP: *.aster.pl 27.09.08, 07:05
    Gość portalu: przemo napisał(a):

    > zainwestuj w bezprzewodowa golarke.......boshe ludzie gdzie wy
    > zyjecie.....


    Może jeszzcze w bezprzewodową suszarkę do włosów coby włosów nie
    musiała suszyc nad talerzem zupy? Szkoda tylko ze w tym nienormalnym
    kraju (UK) nigdzie takich nie widziałem.
  • Gość: izzy IP: 92.20.233.* 27.09.08, 13:45
    > zainwestuj w bezprzewodowa golarke.......boshe ludzie gdzie wy
    > zyjecie.....
    >
    > Może jeszzcze w bezprzewodową suszarkę do włosów coby włosów nie
    > musiała suszyc nad talerzem zupy? Szkoda tylko ze w tym nienormalnym
    > kraju (UK) nigdzie takich nie widziałem.

    a ja jeszcze potrzebuje prostownice i parę innych electrical beauty things,
    jakieś globalne rozwiązanie? toaletka w sypialni odpada - za duze lozko/za mala
    sypialnia*
    *niepotrzebne skreslic
  • Gość: Ralph IP: *.zone4.bethere.co.uk 27.09.08, 20:08
    Nadal czekamy na bezprzewodową suszarkę.
    ;P
  • Gość: izzy IP: 92.20.233.* 28.09.08, 00:24
    > www.amazon.co.uk/BaByliss-2099U-Freedom-Cordless-Straightener/dp/B000FDK99E
    > Na takie naboje gazowe, ktore trzeba od czasu do czasu wymieniac. Do kupienia
    > nie wszedzie, ale w wielu miejscach. Nawet w zwyklym Tesco widzialem.

    to mnie autentycznie zatkalo:D
    a ja juz se przedluzacz ladnie pod listwe schowalam, to ci psikus, no
  • staruch 27.09.08, 21:11
    Gość portalu: ff napisał(a):

    > > -Oddzielne krany dla ciepłej i zimnej (idiotyzm nie do
    przeskoczenia)
    >
    > Cos ci sie nie podoba to sobie zmien. Pelno jest zwyklych kranow w
    sklepach.

    Nie 'nie podoba mi się', tylko mnie dziwi (taki temat,nie?). U
    znajomych i w publicznych łazienkach też mam pozmieniać krany?

    > Telewizor tez masz pewnie czarno bialy?

    O ch.. ci chodzi?

    > A po co ci pralka w lazience? Pralka w kuchni to o wiele lepsze
    rozwiazanie niz
    > upychanie jej po katach w malej lazience.

    Pogadamy, jak zaczniesz mieć więcej prania niż gacie raz na tydzień.
  • jeanie_mccake 26.09.08, 12:58
    staruch napisał:

    > -Brak otwarcia na kuchnię inną niż angielska. Wyjątkowy
    konserwatyzm
    > kulinarny.

    No rzeczywiscie jestes staruchem, jesli tak dobrze pamietasz lata
    50te.

    > -Obowiązkowe weekendowe wyjście do świętego pubu, przy czym
    > zawalenie roboty z tego powodu, że jest sobota - to się
    > nagrzmociłem, nie jest uważane za specjalne przewinienie.
    > Ewentualnie nie przyjście do pracy po wypłacie (wiadomo - jest
    > pieniądz, trzeba przewalić).

    A wolisz tyrac, niz sie bawic czy odpoczywac?

    > -Gołe główki noworodków na wietrze (nad morzem wieczorem)

    Trzeba je jakos pohartowac.
  • Gość: from Europe IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 26.09.08, 22:31
    Mnie zdziwilo to ze telefon jest podstawowym narzedziem pracy w porozumiewaniu
    sie z roznego rodzaju instytucjami powiazanymi z dzialalnoscia gospodarcza oraz
    jedna kontrola w firmie w Irlandii odpowiednik bhp w 5-cio letnim okresie
    dzialalnosci.
  • Gość: iza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.08, 23:51
    i ciekawe odpowiedzi.

    1. spacery - nie Jaro, to nie złudzenie. tu ludzie chyba po to właśnie mają
    zwierzęta domowe, by móc bezkarnie chodzić na spacery. stąd pewnie wielka
    ilość "petów" (co było z kolei moim małym zdziwieniem). gdy koleżanka wybrała
    się na samotny spacer po plaży czy tam molo, usłyszała dwa razy zaczepkę w
    deseń: "szczęścia szukasz?".

    2. telefonicznie można niejedną poważną sprawę z urzędem załatwić. potem nawet
    są listy z adnotacją: "w odniesieniu do naszej rozmowy telefonicznej z dnia... ".

    3. ja byłam zdziwiona otwartością na inne kuchnie. konserwatyzm kulinarny? to u
    nas w knajpie tylko pierogi lub golonka, a przeciętny Polak nie odrozni paelli
    od tortilli. nie zebym ja do niedawna odrozniala.

    4. braku kontaktow w lazience zwyczajnie nie zauwazylam, bo nie uzywam ni
    golarki ni suszarki - ale, FAKT. moze idzie to w parze z wzorowa ostroznoscia
    Anglikow, jesli chodzi o elektrycznosc, czyt. trzy bolce we wtyczkach,
    wyłączniki on-off przy kontaktach.

    5. rolki rzeczywiscie tu racyej nie chwycily. maja za to chyba deskorolki na
    wymiane.

    6. dom traktowane bardziej jak inwestycja finansowa niz dom, legendarne
    podwojne krany oraz zaburzona relacja z temperatura powietrza na dworze - FAKT!

    7. wszechobecna hipokryzja, z dobrym i złym skutkiem.

    8. Anglicy to interesujący gawędziarze, nie mruki czy wycofani nudziarze.

    9. wszechobecny luz.

    10. nikto w Anglii nie wie, kto to Jan Kochanowski oraz ze my, Polacy, jako
    jedyny naród na świecie, Moskwę raz kiedyś na chwilę wzięli. ani ze u nas w
    Polsce lato bywa.

    11. wszechobecny elitaryzm. jak bardzo jest akceptowany.

    12. genialny poziom telewizji publicznej.

    13. taniocha w sklepach, szczegolnie teraz.

    14. i na koniec - ladna pogoda.


  • Gość: mianle IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 27.09.08, 12:01
    ty chyba nie piszesz o angli i anglikach :) ??
  • Gość: Jaro IP: *.range86-140.btcentralplus.com 27.09.08, 17:07
    Pogoda w szczegolnosci, super, zwlaszcza na poludniowym wschodzie. Tylko lato i
    zima kiepskie, bo zbyt lagodne, ale ogolnie w skali calego roku pogoda jest
    milym zaskoczeniem.
  • Gość: maecki IP: 83.1.88.* 27.09.08, 19:12
    > 1. spacery -...

    Bo jak to spacerowac bez robienia shopping??? Pieniedzy nie masz czy co? :)
    Shopping to jedna z turystyczych atracji angielskich, very English. A
    spacery..pfff Tak tu przynajmniej uwazaja. I poza tym, nie ma gdzie spacerowc,
    wwsedzie scisk i tlok.

    > 9. wszechobecny luz.
    Bardzo na plus, tez mnie zdziwilo.

    > 14. i na koniec - ladna pogoda.
    Jak napisal Jaro, poludniowo-wschodnia Anlia, prawie raj pogodowy.
  • cdlxxvi 27.09.08, 20:21
    > my, Polacy, jako
    > jedyny naród na świecie, Moskwę raz kiedyś na chwilę wzięli.

    Nie my pierwsi i nie ostatni. Przed nami Moskwę zdobywali Mongołowie i Tatarzy,
    a po nas Francuzi (fakt, że ci ostatni przyszli na opuszczone zgliszcza).

    --
    Up to the rooftop, out in the rain...
    And I'm looking out over Irish Sea.
  • staruch 27.09.08, 21:02
    jeanie_mccake napisała:

    > No rzeczywiscie jestes staruchem, jesli tak dobrze pamietasz lata
    > 50te.

    Obserwacja na bieżąco, przedział wieku obserwowanych 27+

    > A wolisz tyrac, niz sie bawic czy odpoczywac?

    Inaczej widocznie rozumiemy słowo 'zabawa'. Jeśli napie...nie się
    w każdy weekend i po wyplacie jest jedyną jej formą , to ja po
    trzech takich tygodniach wolę już chyba potyrać

    > > -Gołe główki noworodków na wietrze (nad morzem wieczorem)
    >
    > Trzeba je jakos pohartowac.

    Taaak.. Te silne przetrwają, na słabsze kładziemy lachę. Pohartuj
    tak swoje, jeśli kiedyś będziesz je miała, młoda damo.
  • Gość: Rotamistrz IP: 82.141.235.* 26.10.08, 07:37
    > -Brak otwarcia na kuchnię inną niż angielska. Wyjątkowy
    konserwatyzm
    > kulinarny. Jak lamb to z sosem miętowym, jak beef to musi być z
    > horseradish sauce, jak śniadanie to koniecznie z marmoladą
    > pomarańczową, główne warzywo to peas (ohyda) itp.

    Mówisz o kraju o najwiekszym na swiecie zageszczeniu celebrity chefs
    na km kw?

    Poodwiedzaj moze polskie chaty i przyjrzyj sie jaka przebogata i
    zroznicowana jest nasza kuchnia: w poniedzialek mielony, we wtorek
    schabowy, w srode bryzol, w czwartek sznycel grunwaldzki, w piatek
    pierogi ruskie tudziez ryba w panierce, w sobote rewela filet z
    kurczaka (tak tak, koniecznie w panierce!), a w niedziele popisowy
    gourmet pani domu - golabki (w panierce...?). Do tego surowka z
    kapusty, lub kiszony ogoreczek, albo - czapki z glow panie i
    panowie - starta marchewka z jabkiem. Na deserek do wyboru budynie:
    waniliowy, smietankowy, czekoladowy lub malinowy. Abo kisielek z
    bita smietana dla lepiej sytuowanych. No i nie masz pyszniejszej
    pysznosci nad kielbase!

    A mnie w UK najbardziej zdziwilo... chyba nie taka znowu podskorna
    frywolnosc obyczajow. Chociaz to w sumie typowo brytyjskie: pod
    maska nienagannych manier i przesadnego opanowania kryje sie nacja
    najzmyslniejszych zboczurow i zboczurek, ktorych wkladu w erotyczny
    dorobek ludzkosci trudno przecenic.
  • staruch 28.10.08, 01:01
    Gość portalu: Rotamistrz napisał(a):


    > Mówisz o kraju o najwiekszym na swiecie zageszczeniu celebrity
    chefs
    > na km kw?

    Być może. Knajpy z wyższej półki cenowej nie są mi znane.

    > Poodwiedzaj moze polskie chaty i przyjrzyj sie jaka przebogata i
    > zroznicowana jest nasza kuchnia

    Bo Polacy to też konserwatyści kulinarni (w porównaniu z taką
    Francją czy Włochami), ale regionalne różnice w różnych częściach
    krtaju są wyraźnie dostrzegalne. Co zresztą widać po Twoich
    przykładach:
    > w poniedzialek mielony, we wtorek
    > schabowy,

    w 10 odmianach

    >w srode bryzol

    znam ze słyszenia

    >w czwartek sznycel grunwaldzki

    Matkobosko co to takiego??

    > w piatek
    > pierogi ruskie

    a jak nie ruskie, to z kapustą, grzybami, kaszą, rybą, mięchem
    takim, mięchem siakim

    >tudziez ryba w panierce

    lub pińcset innych rodzajów ryby (smaż, piecz, gotuj, griluj,
    galaretuj),

    > w sobote rewela filet z
    > kurczaka (tak tak, koniecznie w panierce!), a w niedziele popisowy
    > gourmet pani domu - golabki (w panierce...?)

    Gołąbków istnieje wersji tyle, ile gospodyń gotujących :)

    . Do tego surowka z
    > kapusty, lub kiszony ogoreczek, albo - czapki z glow panie i
    > panowie - starta marchewka z jabkiem.

    Lub 10 rodzajów sałaty, ogórków świeżych, vinegret, sosy musztardowe
    i majonezowe, sałatki warzywne, pomidory..

    > Na deserek do wyboru budynie:
    > waniliowy, smietankowy, czekoladowy lub malinowy. Abo kisielek z
    > bita smietana dla lepiej sytuowanych.

    A fuj, kto Cię karmił człowieku?

    > No i nie masz pyszniejszej
    > pysznosci nad kielbase!

    Zależy nad którą, bo imię ich legion, w odróżnieniu od tego różowego
    czegoś, co serwują na śniadanko dzieci Wiktorii

    A w ósmek podają leczo (wpływy węgierskie), a w dziewiątek spaghetti
    (włoskie), a w dziesiątek kołduny i zeppeliny (litewskie), a w
    jedenastek knedle ze śliwkami, a w dwunastek śluski kląskie, a w
    trzynastek golona (Deutschland się kłania), a w..
  • Gość: Rotamistrz IP: *.osprey.ie 30.10.08, 03:00
    > Być może. Knajpy z wyższej półki cenowej nie są mi znane.

    Ot i cale sedno sprawy. Bogactwo kulinarne to nic innego jak jeden z
    przejawow bogactwa. Zalezne jest przede wszystkim od dostepnosci i
    roznorodnosci surowca zywnosciowego, oraz od checi jego
    pozyskiwania. Brytyjczykom moze natura poskapila warunkow rolnych w
    porownaniu z kontynentalna Europa, sami tez w toku rozwoju
    gospodarczego postawili na przemysl kosztem rolnictwa, ale i tak
    niezle sie obecnie trzymaja, miedzy innymi dzieki importowi mysli
    gastronomicznej z kazdej chyba czesci globu.

    A ze tradycja domowej kuchni tam zamiera, postepuje zywieniowa
    pauperyzacja coraz wiekszej czesci spoleczenstwa, to juz troche
    insza inszosc, choc zgodzic sie mozna, ze upodobanie do ochlapow
    jest na Wyspach znamienne.

    Dla porownania polskie smakolyki przytoczylem, zeby troche
    sprowadzic na ziemie. Byc moze dla niektorych z nas emigrantow,
    dobrze odkarmionych w dziecinstwie i generalnie w cieplarnianych
    warunkach odchowanych nastapila na obczyznie swoista degradacja,
    rowniez kulinarna i je sie nagle te tansze paskudztwa wciaz w
    pamieci majac przepyszne domowe obiadki. Tylko porownujmy jablka z
    jablkami. Na co dzien widze jak sie zywi nasz rodzimy "beton" i
    doprawdy o 10 rodzajach salaty, zeppelinach, vinegretach (tia,
    typowo polskie) mozesz zapomniec: w kolko schaboszczak, klopsiki z
    polskiego sklepu, mrozone pierogi, surowka ze sloika i ziemioki
    polane zeskwarczonym olejem z patelni - wszystko przesolone i
    przepieprzone, bo z ziol i przypraw to jeszcze istnieje papryka,
    lisc laurowy i suszony majeranek.

    Wiec wiesz, sa panskie stoly, sa stoly klasy sredniej z ambitnie
    pichcacymi paniami domu, jest huczne wesele z pieczonym prosiakiem
    i... jest panierowana proza zycia.
  • staruch 30.10.08, 13:40
    Gość portalu: Rotamistrz napisał(a):

    > Ot i cale sedno sprawy. Bogactwo kulinarne to nic innego jak jeden
    z
    > przejawow bogactwa.

    Eee tam. Nie przesadzajmy. Są co prawda poradniki kulinarne, które
    twierdzą, że nie docenimy smaku pomidora jeśli nie skropimy go
    wyciągiem sojowym z misia panda, ale 'bogactwo kulinarne' zależy od
    wyobraźni gotującego, jego poczucia estetyki i talentu, a nie od
    wpompowanych w składniki funtów.

    > Ale i tak [Anglicy i ich kuchnia] niezle sie obecnie trzymaja,
    miedzy innymi dzieki importowi mysli
    > gastronomicznej z kazdej chyba czesci globu.

    No i to właśnie ciężko dostrzec w życiu codziennym.

    > Na co dzien widze jak sie zywi nasz rodzimy "beton"

    Tak to się żywią chłopaki, którym się nie chce gotować, tylko chce
    im się najeść, bo są zmęczeni robotą i szkoda im czasu. Ale czy to
    ma być argument przeciw kulinarnemu konserwatyzmowi Anglików? Gdy
    facet ma dwadzieścia kilka lat i robi 8 godzin dziennie, to
    niezależnie czy jest Chińczykiem, Polakiem czy Francuzem, będzie
    żarł, a nie jadł, bo mu się nie będzie chciało gotować.

    > i doprawdy o 10 rodzajach salaty, zeppelinach, vinegretach (tia,
    > typowo polskie) mozesz zapomniec

    Zeppeliny i vinegrety podawałem właśnie jako przykład obcych wpływów
    na kuchnię polską, wiec moze nie tia typowo polskie, ale obecne w
    polskiej kuchni.

    Generalnie chodzi mi o to, że gdy rodzina angielska jedzie do Włoch,
    to zazwyczaj na sniadanie szuka full english breakfast i marmolady
    pomarańczowej z kipperem w fasolce, a na niedzielny obiad beefa z
    horseradish sauce. I jescze się dziwują, że nie można tam yorkshire
    puddingu zamówić.
  • Gość: Rotamistrz IP: 89.100.69.* 30.10.08, 18:06
    > Eee tam. Nie przesadzajmy. Są co prawda poradniki kulinarne, które
    > twierdzą, że nie docenimy smaku pomidora jeśli nie skropimy go
    > wyciągiem sojowym z misia panda, ale 'bogactwo kulinarne' zależy od
    > wyobraźni gotującego, jego poczucia estetyki i talentu, a nie od
    > wpompowanych w składniki funtów.

    Nie o finansowe bogactwo chodzi, a o naturalne i to w dodatku jadalne. Nie bez
    powodu kuchnia chińska czy francuska uchodzą za najlepsze w świecie -
    różnorodność dostępnych tam na miejscu surowców to powód do kulinarnych
    kompleksów nie tylko dla Brytyjczyków.

    > Zeppeliny i vinegrety podawałem właśnie jako przykład obcych wpływów
    > na kuchnię polską, wiec moze nie tia typowo polskie, ale obecne w
    > polskiej kuchni.

    Tylko nie zapominajmy, że jeszcze 20 lat temu jedynym vinegretopodobnym sosem
    znanym w Polsce było magi.

    > Generalnie chodzi mi o to, że gdy rodzina angielska jedzie do Włoch,
    > to zazwyczaj na sniadanie szuka full english breakfast i marmolady
    > pomarańczowej z kipperem w fasolce, a na niedzielny obiad beefa z
    > horseradish sauce. I jescze się dziwują, że nie można tam yorkshire
    > puddingu zamówić.

    A to fakt. Kulinarna (i nie tylko) dewastacja dokonywana przez
    turystyczno-emerycką kolonizację jest zatrważająca. Tylko robią tak nie tylko
    Anglicy - również Amerykanie, Niemcy i każda inna nacja uważająca się za naród
    wybrany.
  • 10iwonka10 27.09.08, 17:12
    Poczta- oni tutaj kochaja wysylanie pism ,zawiadomien,
    potwierdzen, ......przecietny Anglik dostaje kilkakrotnie wiecej
    poczty niz Polak.
  • Gość: Aryt IP: 149.254.192.* 29.09.08, 09:08
    10iwonka10 napisała:

    > Poczta- oni tutaj kochaja wysylanie pism ,zawiadomien,
    > potwierdzen, ......przecietny Anglik dostaje kilkakrotnie wiecej
    > poczty niz Polak.

    W Polsce ilosc pism wysylanych jest identyczna. Problem polega chyba na tym ile z nich dociera do adresata :)
  • ozlem 27.09.08, 17:59
    Fajny watek :-)

    Dodam swoje zdumienie: Po ponad 10 latach bankowania w PL i
    zalatwiania wszystkiego przez internet i w bankomatach, przy
    zakladaniu konta w UK, do glowy mi nie przyszlo ze UK pod wzgledem
    bankowosci jest 10 lat za murzynami (nie obrazajac murzynow)...
    Wiodacy bank w UK/rachunek standardowy: przelew zwykly idzie srednio
    3 dni ale bez gwarancji, ze 3 dnia dojdzie, za przelew tego samego
    dnia trzeba placic 15 funtow, historia rachunku online siega
    operacji nie dalej niz 2 tyg - potem znika, dopiero po jakims czasie
    przekonalam sie dlaczego przy zakladaniu konta tak usilnie wciskano
    mi "overdraft" (w PL nigdy nie bylo mi to potrzebne) bo nigdy nie
    wiem ile wlasciwie mam pieniedzy na koncie... system nie blokuje
    wyplat z bankomatu nawet gdy stan konta wynosi zero... albo i minus
    pare tysiecy...
    Nie ma mozliwosci wykonania przelewu zagranicznego online - trzeba
    sie fatygowac do oddzialu, gdzie z kolei pani mi mowi, ze przelew
    nie przejdzie bo w nazwie banku w PL jest INTERNET BANKING...i pani
    sie w glowie nie miesci, ze gdzies tam na swiecie jednak mozna
    zlecac przelewy zagraniczne przez internet...
  • Gość: from Europe IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 27.09.08, 18:25
    ozlem napisała:

    > Fajny watek :-)


    Czyzby na dzien dzisiejszy malutka Irlandia wyprzedzila UK w tej kwestii? Ja
    robie regularnie przelewy w swiat przez internet, np. w Chinach jest po dwoch
    dniach, w Polsce zdarza sie ze tego samego dnia, choc maja na to 3 dni bo
    bezplatnie a historie sprawdzalem z dwoch czy trzech miesiecy (wczesniej nie
    sprawdzalem).
  • Gość: izzy IP: 92.20.233.* 28.09.08, 00:33
    > Czyzby na dzien dzisiejszy malutka Irlandia wyprzedziła UK w tej kwestii?

    na dzień dzisiejszy i tak się poprawiło:) ja pamiętam, jak 2 lata temu pani w moim banku mi powiedziała, ze do Polski mogę przelać, owszem, ale najmniej 2K i będzie mnie to kosztowało 25£. Jak się jej zapytałam, co to za idiotyzm, bo po pierwsze nie mam 2K na rachunku, co sama widzi, a po drugie nawet jak bym miała, to nie mam potrzeby i chęci wysyłać nikomu w PL 2K, to pani po angielsku powiedziała mi, ze nic jej to nic nie obchodzi.

    > historie sprawdzałem z dwóch czy trzech miesięcy
    tak, to teraz tez już możliwe w niektórych bankach, nawet w tym powyżej
  • lubiejesien 27.09.08, 21:34
    Mile zaskoczenie:1) duzy udzial tatusiow w opiece nad dziecmi, wspolne zabawy,
    spacery(w PL tego tak nie widac na co dzien).
    2) starsze pary (malzenstwa) trzymajace sie za rece jak zakochani
    nastolatkowie-az milo popatrzec.
  • Gość: Jaro IP: *.range86-140.btcentralplus.com 27.09.08, 21:58
    Te starsze pary to zazwyczaj juz po kilku rozwodach, ale tak czy owak milo
    popatrzec. Troche mnie zaskakuje to ze trudno znalezc ludzi ktorzy sa w jednym
    zwiazku od lat i dzieci ktore nie maja "my mom's new boyfriend".
  • piesior666 27.09.08, 22:42
    Mnie zdziwil dzisiaj pewien gosc.Zrobil kolo 8 rano 7 rund na
    rondzie przy lotnisku w Luton.Dziwi mnie,ze ludzie,ktorzy nie
    potrafia trafic,potrafia zarobic na samochod.
    --
    "Zyski sa prywatyzowane,a straty nacjonalizowane"
  • Gość: yoskaiga IP: *.range86-155.btcentralplus.com 28.09.08, 00:24
    Ludzie którzy SPRZĄTAJĄ PO SWOIM PSIE i korona z głowy im z tego powodu nie spada.
    Angielska pogoda. Ciepło , mam wrażenie że opadów mniej niż w Polsce i CIEPŁO! (
    mieszkam na południowym zachodzie Anglii )
  • staruch 28.09.08, 01:01
    A, i jeszcze mnie zdziwiło panaceum odkryte przez brytyjską służbę
    zdrowia: PAIN KILLERS się nazywa.
  • Gość: maecki IP: 83.1.88.* 28.09.08, 01:24
    "Well, I have to say that GP in Britain can only do few things:

    - Prescribe pain killers. Which is ridiculus - I want to know what is wrong and
    to heal, not to forget about pain until next pill. Doesn’t matter what’s the
    problem, in Britain pain killer is best solution.

    - Say “please come again if condition worsen and we will figure out something”.

    I realize Polish health system is not perfect but I am sorry to say that British
    one doesn’t help to heal, it “helps” to postpone the problem."

    polandian.wordpress.com/2008/09/24/english-patients-dying-for-treatment-in-poland/
  • Gość: from Europe IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 28.09.08, 04:56
    w poniedziałek w Brukseli rankingu badającym jakość europejskich systemów
    opieki zdrowotnej.

    Za Polską znalazły się tylko Bułgaria i Łotwa

    www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/polska;sluzba;zdrowia;w;ogonie;europy,4,0,269572.html
    w ciagu ostatnich 12 mies. oczywiscie nastapily powazne zmiany, mialem nie
    odpisywac ale tak mi sie jakos wypawiowalo w twoim kierunku..
  • staruch 28.09.08, 12:28
    Gość portalu: from Europe napisał(a):

    > w ciagu ostatnich 12 mies. oczywiscie nastapily powazne zmiany,
    mialem nie
    > odpisywac ale tak mi sie jakos wypawiowalo w twoim kierunku..

    Napisałem choć słowo, że polska służba zdrowia jest moim zdaniem
    lepsza niż angielska? Pawiuj się w swoim kierunku.
  • Gość: from Europe IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 28.09.08, 14:07
    staruch, paw byl do maecki, do ciebie mam szacunek
  • Gość: from Europe IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 28.09.08, 14:10
    no chyba ze maecki to ty
  • staruch 28.09.08, 14:16
    Gość portalu: from Europe napisał(a):

    > no chyba ze maecki to ty

    Nie ja ;)
  • 10iwonka10 28.09.08, 21:54
    >>>>Troche mnie zaskakuje to ze trudno znalezc ludzi ktorzy sa w
    jednym zwiazku od lat i dzieci ktore nie maja "my mom's new
    boyfriend". >>>

    Mnie tez to troche zdiwilo- ja pracuje z kobieta ktora ma trzeciego
    meza z pierwszym ma syna z drugim ma blizniaki....z trzecim na razie
    nie ma dzieci.


  • korkix78 28.09.08, 22:39
    Bedzie wymieszane, tak jak sobie przypomne, i postaram sie unikac
    juz wymienionych:

    - fakt, ze utrzymujacy sie dluzej niz godzine snieg / ujemne
    temperatury to anomalia pogodowa (dla zachowania precyzji: mowa o
    poludniowo-wschodniej Anglii);
    - zapalanie/gaszenie swiatla w lazience spluczka;
    - drzewa kwitna w marcu, kwietniu albo i lutym. Generalnie
    wiosna "rozklada sie" na wiecej miesiecy i nie ma takiej 2-3
    tygodniowej majowej erupcji do jakiej przywyklem w Polsce
    - kultura jazdy - niezwykle wysoka kultura jazdy (przepuszczanie
    wszystkich wszedzie - mniej widoczne na autostradach);
    - wolna amerykanka jesli chodzi o jezdzenie na swiatlach gdy
    pochmurno;
    - Pieski.zdziwienie nr 1. - Zero 'niczyich' szwendajacych sie po
    ulicach;
    - Pieski.zdziwienie nr 2. - nalezace do kogos, jakies takie
    flegmatyczne jakby, malo rozszczekane (generalnie);
    - Koty, o zadziwiajacych 'artwork'-ach. Choc szwendaja sie po
    osiedlowych uliczach czy ogrodkach, ale jak sie okazuje, zwykle
    (zawsze?) sa czyjes;
    - zdziwila mnie pogoda w 2004 i 2005, w kontrascie do moich
    urojonych, opartych na stereoptypie angielskiej pogody oczekiwan.
    Malo deszczu, wiatru, czeste slonce (i to nie takie upier** we tylko
    tak jak lubie najlepiej, 24-28 stopni)
    - zdziwila mnie pogoda-kataklizm w 2008, w kontrascie do moich
    urojonych zrewidowanych wyborazen na podstawie lat 2004 i 2005.
    Deszcz, pizdzica i wiatr na przemian - 90% lata.
    - uznawanie za egzotyke picie herbaty bez mleka
    - uznawanie za egoztyke picie herbaty z cytryna
    - schiza na punkcie prywatnosci ogrodkow (ploty pietrzace sie w gore
    na kilometr)
    - ogolne poczucie ciasnoty. Drogi lokalne, miejskie, ogrodki,
    chodniki, GENERALNIE standardowo waskie drzwi, korytarze w domach,
    Na podstawie niczego, jakos sam sobie wcisnalem wczesniej kit, ze UK
    jest pod wzgledem wielkich przestrzeni podobne do USA.
    - latwosc znalezienia pracy "jakiejs"
    - przyjaznosc i "ludzka twarz" urzednikow jako zjawisko oczywiste i
    nagminne
    - rozwalajace na lopatki reklamy w telewizji (humor - wymiatacz!)
    - wszechobecny humor Anglikow i dystans do siebie
    - wszelkie narzekanie zawsze na pozytywna nute (nie wiem jak to
    opisac.. dla kogos, kto nie doswiadczyl moze brzmiec niezrozumiale)
    - w pubach zamawianie piwa/amu przy barze (po ponad 4 latach, nadal
    zapominam zerknac na numer stolu!!)
    - szacunek wszystkich dla pracy wykonywanej przez innych.
    - zatrzesienie "thank you", "please", "excuse me" i "could you"
    zawsze i wszedzie. Troche trwalo ogarniecie tego, ze to standard i
    nie tyle oni brzmia dla siebie niezwykle uprzejmie, co ja moge
    brzmiec malo uprzejmie.
    - w ramach recyklingu zwyklych ludzi segregacja butelek zaleznie od
    koloru
    - diesel drozszy od benzyny

    I troche z emocjami, bo na biezaco:
    - mocno zdziwil mnie (i zawiodl) daleko posuniety socjalizm, o ktory
    UK w takiej skali wczesniej nie podejrzewalem. Mam na mysli
    ingerencje polityki w pompowanie kasy w prywatne banki, Northern
    Rock'i, inne B&B, no po prostu rzucanie kasy na rynek - czyli
    odbieranie wartosci pieniedzy tym, ktorzy w przeciwienstwie do
    innych nie chcieli zyc ponad stan i nie wydawali wiecej, niz
    zarabiali. Nie zebym mial cos przeciwko takiemu stylowi zycia - to
    indywidualna sprawa i jestem goracym zwolennikiem tego, ze kazdy
    zyje jak chce, o ile nie dzieje sie to kosztem innych. Zmuszanie
    mnie, zebym ja placil rachunek za czyjas wieloletnia rozrzutnosc /
    zle finansowe decyzje, jest takim pasozytowaniem.

    I z 3743 razy tyle rzeczy, z ktorymi zapewne przeszedlem juz do
    porzadku dziennego i z czasem staly sie oczywiste..

    --
    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: ff IP: *.sotn.cable.ntl.com 29.09.08, 14:34
    - schiza na punkcie prywatnosci ogrodkow (ploty pietrzace sie w gore
    na kilometr)
    ------------------------
    schiza? to raczej normalne... co ma byc zamiast plotu? wszedobylska druciana
    siata jak w pl? wyjdziesz zrobic grila to 20 kolejnych z rzedu sasiadow cie widzi.


    - ogolne poczucie ciasnoty. Drogi lokalne, miejskie, ogrodki,
    chodniki,
    -----------------------
    hmm... lepiej miec ogrodek nawet maly niz go nie miec w ogole, jak sadzisz?
    wolalbys za pewne polskie mieszkanko w bloku 20 pietrowym?
    gdzie ta ciasnota skoro w uk kroluje niska zabudowa domkow jednorodzinnych. to
    jest wg ciebie takie ciasne?


    GENERALNIE standardowo waskie drzwi, korytarze w domach,
    Na podstawie niczego, jakos sam sobie wcisnalem wczesniej kit, ze UK
    jest pod wzgledem wielkich przestrzeni podobne do USA.
    ---------------------
    Takie sa uwarunkowania powierzchni w uk, usa jest krajem duzo wiekszym. ma to
    swoje wady i zalety. co do waskich korytarzy w domach... kazdy ma dom na jaki go
    stac nieprawdaz? po co takie uogolnianie...
  • korkix78 29.09.08, 16:31
    > schiza? to raczej normalne... co ma byc zamiast plotu?

    Np zywo-plot.
    I idealnie wystarczylby na metr-poltora, bo tak to ogrodki robia
    wrazenie pilnie strzezonych fortec. Dziala prawie tak samo, a jakos
    milej wyglada.
    Albo zamiast plotu po prostu nic.
    Znow nawiaze do USA, gdzie zwykle jest wlasnie nic, i krzywda nikomu
    sie nie dzieje, a jakos sympatyczniejsze dla (mojego) oka, a wrecz
    oczu.
    W UK jest pod tym wzgledem duzo inaczej niz w USA. Bym 20 minut
    ponurkowal w necie, to bym sie dowiedzial- a ze zamiast tego latalem
    za laskami to potem po przyjezdzie przyszlo zdziwienie.
    Czyjes ogrodki to oczywiscie nie moj biznes, i szanuje to i wiem, ze
    w swoim ogrodku moge sobie zrobic jak chce. Nie mowie innym jakie
    maja konstrukcje stawiac - mowie tylko, ze nagminnosc plotow do
    nieba mnie zdziwila. Tyle.

    > - ogolne poczucie ciasnoty. Drogi lokalne, miejskie, ogrodki,
    > chodniki,
    > -----------------------
    > hmm... lepiej miec ogrodek nawet maly niz go nie miec w ogole, jak
    sadzisz?

    Zgadza sie drogi Watsonie, ale zwaz, ze lepiej miec ogrodek duzy niz
    maly :-)

    > wolalbys za pewne polskie mieszkanko w bloku 20 pietrowym?

    Ta, z balkonem z widokiem na obszczany smietnik, zamieszkaly przez
    polskoosiedlowa faune i flore :-)

    > kazdy ma dom na jaki go stac nieprawdaz?

    Ponadto kury znosza jajka a roslinki daja tlen, ale ja nie o tym
    przeciez.
    Po prostu waskie korytarze/okna nie naleza tu do rzadkosci - prawda?

    Bez skrzynki narzedzi moja kanapa i fotele nadal oczekiwaly by na
    wniesienie pod drzewem.

    --
    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: Jaro IP: *.range86-140.btcentralplus.com 29.09.08, 16:58
    Ciasnota na kazdym kroku, w domach (ponizej £400K), pociagach, knajpach, na
    chodnikach. Sufity nie musza miec min. 2.4m, jak w Europie. Szwajcaria jest
    mniejsza a wszedzie duzo miejsca. Inna sprawa ze Anglicy za chyba przecietnie
    drobniejsi niz Europejczycy.

    No coz, zawsze mozna sie wybrac na spacer po Terminalu 5, tam to nawet na
    rolkach mozna pojezdzic :)

    Postawilem robocza hipoteze, ze powszechna ciasnota sprawia, ze ludzie sie
    bardziej izoluja i wchodza tylko w powierzchowne interakcje. Moze cos w tym jest?
  • Gość: ff IP: *.range86-163.btcentralplus.com 29.09.08, 18:10
    > Ciasnota na kazdym kroku, w domach (ponizej £400K),

    No to jakie to jest odkrycie? Jesli kogos nie stac bedzie mial male pokoje i
    male korytarze. Rozumiem, ze w kazdym innym kraju ludzie mieszkaja w super
    chatach min 100 metrow kw.

    > chodnikach. Sufity nie musza miec min. 2.4m, jak w Europie. Szwajcaria jest
    > mniejsza a wszedzie duzo miejsca.

    A ilu jest mieszkancow w Szwajcarii?
  • Gość: ff IP: *.range86-163.btcentralplus.com 29.09.08, 18:17
    > Np zywo-plot.

    Ktory rosnie 20 lat tak?

    > Albo zamiast plotu po prostu nic.
    Swietny pomysl :) Nawet nie wnikam :)

    > Zgadza sie drogi Watsonie, ale zwaz, ze lepiej miec ogrodek duzy niz
    > maly :-)

    Zadalem proste pytanie a ty oczywiscie musisz odpowiedziec nonsensem :)

    Wolalbys miec maly ogrodek czy w ogole go nie miec? Prawda jest taka ze
    faktycznie w tanszej zabudowie ogrodki nie grzesza wielkoscia ale jednak sa... w
    przeciwienstwie np. do polski gdzie jak ktos ma balkon to juz ma mieszkanie
    zwane dumnie apartamentem.

    > Po prostu waskie korytarze/okna nie naleza tu do rzadkosci - prawda?

    faktycznie polakow zadziwia waska zabudowa domkow jednorodzinnych ale czyz nie
    zadzwia ich tak samo obecnosc wszedobylskich okropnych i obskornych blokowisk we
    wlasnym kraju? jesli dom to conajmniej 200m kwadr i piwnica na tone ziemniakow w
    przeciwnym wypadku to zaden dom. czy korytarze sa szerokie w polskich
    mieszkaniach zarowno tych starych jak i nowych?
  • Gość: Ralph IP: *.zone4.bethere.co.uk 29.09.08, 21:08
    Gość portalu: ff napisał(a):
    > schiza? to raczej normalne... co ma byc zamiast plotu?

    Pamiętam jak pewien Anglik nie mógł się nadziwić jak rolnicy w Polsce mogą
    rozpoznać gdzie się kończy ich pole, skoro najczęściej nie jest szczelnie
    ogrodzone płotem lub murkiem.
  • sebcioo 29.09.08, 11:55
    O schizy przyprawialy mnie drzwi wejsciowe do domow ... bez klamek. Tzn zamykane
    i otwierane jedynie kluczek do "lucznika". Strach przed zastrzasnieciem kluczy w
    domu byl paranoiczny.
  • 10iwonka10 29.09.08, 20:13
    B&B- Siedzisz w jadalni wlascicieli, przechodzisz przez ich living
    room.... , Wszystko w jednym. Wydaje mi sie ze w Polsce tego typu
    domy z pokojami na wynajem sa oddzielone od przywatnej czesci
    mieszkalnej wlascicieli.
  • Gość: from Europe IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 29.09.08, 20:37
    iwonka, chyba nie mieszkalas nigdy w gospodarstwie agroturystycznym w Polsce,
    czujesz sie jak w domu i w B&B tez o to chodzi. Ja tam zawsze milo wspominam
    takie wypady, kiedys przy ognisku gospodarz zartobliwie zaznaczyl ze tak nie do
    konca mamy sie czuc jak u siebie w domu bo jego zona spi z nim :)
  • Gość: Alex IP: 92.4.212.* 29.09.08, 22:50
    Po kupnie tutejszego samochodu zauwazylem z niemalym zdziwieniem, ze
    prawie nikt z Anglikow nie korzysta z kierunkowskazow. Skrecaja jak
    popadnie bez sygnalizowania zamiaru. Pomimo tego jednak wole jezdzic
    autem tutaj niz w Polsce z uwagi na brak w Anglii polskiego
    drogowego chamstwa, glupiej brawury i samobojczo debilnego
    wyprzedzania na czwartego. I niech mi nikt nie mowi ze powodem
    takich a nie innych zachowan polskich kierowcow sa kiepskie drogi.
  • Gość: Alex IP: *.gotadsl.co.uk 30.09.08, 11:16
    Zamkniecie na wplywy kulturowe z Europy. Pomimo, ze goograficznie
    Anglia lezy w Europie, nie czuje sie tutaj tego. Poczawszy od
    sposobu budowy miast, poprzez podwojne krany, brak przywiazania do
    domu, brak komunikacji miejskiej a skonczywszy na lewostronnym
    ruchu. Dopoki tu nie zamieszkalem, nie sadzilem ze te roznice sa az
    tak wyrazne.
  • Gość: Alex IP: *.gotadsl.co.uk 30.09.08, 11:23
    Pogoda. Nigdy nie myslalem, ze moze byc az tak zle. Na polnocnym
    zachodzie gdzie mieszkam, mielismy tego lata moze trzy lub cztery w
    pelni sloneczne dni. Pada non stop i jest przerazliwie wilgotno i
    zimno. Brrrr.....cale szczescie ze za niecaly rok stad wyjezdzam.
    Przy dluzszym pobycie reumatyzm gwarantowany.
  • korkix78 30.09.08, 12:09
    Pada non stop i jest przerazliwie wilgotno i
    > zimno. Brrrr.....

    Gdybys trafil na poludniowy-wschod w 2004 czy 2005 roku, mialbys
    prawdopodobnie jak ja dokladnie odwrotne spostrzezenia.

    --
    Wasz KorkiX (Zem)
  • Gość: miu IP: *.acn.waw.pl 24.10.08, 22:45
    Podwojne krany sa tez zmora np. we Francji. Z tym, ze Francuzi
    sukcesywnie je jednak(!) wymieniaja.

    A np. wtyczki byly rozne w roznych panstwach Unii jeszcze pietnascie
    lat temu, Unia sie pod tym wzgledem zintegrowala, a Anglicy... ;)
    Jak kupowalam swoja pierwsza przejsciowke do naszej wtyczki,
    poprosilam o przejsciowke "z Unii Europejskiej do Anglii" ;))))
  • Gość: Northern I IP: 80.50.243.* 30.10.08, 14:00
    Z tą unifikacją wtyczek to się chyba mylisz.

    www.iec.ch/zone/plugsocket/ps_europe.htm
  • Gość: Jaro IP: *.range86-140.btcentralplus.com 30.09.08, 11:56
    To dlatego ze UK nie miala w Europie kolonii, bo Gibraltar i Malta to za malo
    zeby sie interesowac calym kontynentem.
  • Gość: Alex IP: *.gotadsl.co.uk 06.10.08, 14:14
    Brak dbalosci o domy i mieszkania. Zadnych powaznych remontow, stare
    19-to wieczne okna pokryte 30-toma warstwami farby, ordynarny i tani
    asfalt na podjezdzie, prymitywne wykladziny na podlogach, brak
    piwnic i garazy. Biale okna plastikowe, ktore w Polsce sa uwazane za
    objaw zlego gustu tutaj uchodza za szczyt nowoczesnosci. Zero
    indywidualizmu w budownictwie mieszkaniowym, angielskie osiedla
    mieszkaniowe wygladaja jak tandetne, tymczasowe koszary. Nie
    myslalem ze istnieje w Europie kraj w ktorym w tej dziedzinie jest
    az tak zle.
  • Gość: mnuach IP: 62.173.202.* 10.10.08, 14:31
    Zamiast jednego kranu - dwa osobne: jeden do goracej, drugi do
    zimnej wody (rezultat: jedna reka poparzona, druga odmrozona:)
  • Gość: Jaro IP: *.range217-43.btcentralplus.com 10.10.08, 19:57
    Kwestia refleksu. Jesli odpowiednio szybko oscylujesz miedzy zimna i goraca to
    wychodzi ciepla :)
  • Gość: lala IP: *.brnt.adsl.virgin.net 15.10.08, 16:11
    wiele rzeczy już wymienionych, ale najbardziej, codziennie na nowo, zaskakuje mnie ilość chipsów zjadanych przez tubylców.
    W kantynie, w której spożywamy posiłki podczas lunchu słuchać jeden wielki chrzęst :). Każdy obowiązkowo wsuwa zimna kanapkę zakupioną przed chwila w automacie i do tego małą paczuszkę chipsów, najlpiej o smaku octowym. A żeby było smaczniej najlepiej powkładać sobie te chipsy do kanapki.. Mój Boże widzisz i nie grzmisz :)
  • staruch 15.10.08, 16:26
    Zgadza się. Generalnie czas poswiecony na zrobienie sobie kanapki
    jest czasem straconym. Kumpel ma problemy żołądkowe, jego dieta to
    tabletki i chipsy. Gdy źle się czuje, twierdzi, że to przez
    tabletki. Lub przez ich brak.
  • piesior666 15.10.08, 18:47
    Anglicy zjadaja wiecej chipsow,niz reszta Europy razem wzieta.
    --
    "Zyski sa prywatyzowane,a straty nacjonalizowane"
  • Gość: Ralph IP: *.zone4.bethere.co.uk 15.10.08, 19:16
    W dodatku nie mówią na chipsy "chips", tylko "crisps". Dla nich "chips" to
    frytki. Ot, dziwny kraj :P
  • 10iwonka10 15.10.08, 21:16
    Standardowy lunch to: kanapka- chipsy-batonik czekoladowy.

    Nie tylko w jedzeniu chipsow ale i w jedzeniu czekolady sa w czlowce
    europy.
    Mnie zdiwilo tez to ze pomimo jakiejs obsesji na punkcie zdrowego
    jedzenia ( i niezdrowej admiracji dla junk food, duzej ilosci
    programow o gotowaniu w TV i lekcji o gotowania w szkolach - bardzo
    duzo anglikow nie umie gotowac. A ci co nawet umieja to wola kupic
    gotowe danie i zupe z puszki bo im sie nie chce gotowac.

    Aha i gravy i custard- wszystko musi byc w tym wymamlane.
  • bonzee32 15.10.08, 21:17
    Jakos raptem nikomu nie przeszkadzal moj akcent, przyjechalam do UK
    z NZ gdzie z tym roznie bywalo. No i Ci ludzie, ktorzy nie
    chodzili,a biegali, wszedzie sie spieszyli i malo sie usmiechali,
    porownujac znowu do NZ. Po w Polsce, ze ludzie sa wiecznie skwaszeni
    to wszyscy wiemy. Dziwne mi sie wydawalo rowniez bieganie po
    schodach ruchomych.. Po pol roku sama zaczelam tak sie zachowywac.
  • Gość: Jaro IP: *.range217-43.btcentralplus.com 15.10.08, 21:28
    A propos schodow, to chyba w PL tak samo - szybciej na piechote po schodach obok
    niz po ruchomych, gdzie malo kto sie ruszy.
  • bonzee32 15.10.08, 21:36
    Sluszna uwaga, w Polsce dodatkowo, malo kto reaguje na przepraszam
    jak ci sie np. spieszy.. i sie nie przesunie a chiny...
  • 10iwonka10 15.10.08, 22:18
    carpety, carpety.....wszedzie carpety.
  • Gość: anka IP: 80.5.88.* 17.10.08, 09:40
    - wystajace tylki murzynek, tylko bez zadnych rasistowskich
    podtekstow, naprawde czasami sa imponujace - wiadro mozna by
    postawic, czasami nawet u bardzo szczuplych kobiet

    - na plus - zalatwienie wszystkiego przez tel
    - na minus - jw , co w przypadku reklamacji czy jakiegokolwiek
    problemu staje sie koszmarem, niekonczace sie 'czekanie na
    telefonie', opowiadanie tej samej historii 10 razy od poczatku itd
    itd (moj 'ulubieniec' british gas)

    - wykladziny w toaletach/lazienkach

  • Gość: izysia IP: 92.20.210.* 17.10.08, 14:18
    I'm sorry I'm sorry I'm sorry I'm sorry
    I'm sorry za wszystko - ze sprzedawca się pomylił - I'm sorry; ze sie ja pomyliłam - I'm sorry; ze mi ktoś stanął na drodze on - I'm sorry i ja tez I'm sorry obowiązkowo, a jakże;
    naród przepraszaczy; szczerze mówiąc po tym, co światu zrobili maja powody żeby się kajać na każdym kroku:D (joke)
    a tak serio - uwielbiam to w ich kulturze; stad szok jaki ja przezywam za każdym razem w supermarkecie w Polsce jak mi baba w d... wjedzie wózkiem i się krzywi ze zdziwienia, ze stoję akurat w tym miejscu, gdzie ona próbowała przejechać; zapomnij o I'm sorry of course; a moje odruchowe I'm sorry, tfu - przepraszam, powoduje, ze patrzą na mnie jak bym z Marsa właśnie wylądowała
  • Gość: rosjanka IP: *.chello.pl 24.10.08, 17:44
    bylam w Londynie jeden raz- pokochalam to miasto i te uprzejmosc na kazdym
    kroku, gotowosc do pomocy i usmiechy.. Az milo poczytac wasze spotrzezenia..
    Ale chce tez stac w obronie Polski- tutaj tez bez przerwy musi sie przepraszam i
    dziekuje...(mieszkam tutaj juz 10 lat) wiec jak odwiedzam Rosje, jestem tez w
    szoku))).. Mowie z przyzwyczajenia zawsze spasibo i izvinite, co czesto szokuje
    sprzedawcow i ludzi))) czasem nawet mowia- za co mi dziekujesz, narazie nic nie
    zrobilam)))no i zgadza sie, ze i w Polsce i w Rosji takie skwaszone miny... A
    wracajac do tematu, nikt cos nie pisze, ze zdziwilo go kolorowe towarzystwo
    dookola.. przeciez Polska to monoetniczny kraj.. Ciekawa jestem, czy polakow
    wlasnie to nie frapuje- ta ogromna ilosc chinczykow, murzynow i hindusow? I jak
    sie z nimi dogadujecie?
  • korkix78 24.10.08, 20:30
    > A wracajac do tematu, nikt cos nie pisze, ze zdziwilo go kolorowe towarzystwo
    > dookola.. przeciez Polska to monoetniczny kraj..

    Zauwaz, ze nie wymieniamy tu roznic miedzy krajami, tylko opowiadamy o tym, co
    nas zdziwilo.
    Widac wielokulturorowosc nie jest szokujaca, kazdy sie tego akurat spodziewal.
    Tak samo, jak nikogo nie zszokowala jazda po lewej stronie.

    Ale kolega np mowil mi raz po paru glebszych, ze przed przyjazdem myslal, ze
    prawie wszyscy panowie chodza tu w melonikach i pod krawatem albo z muszka:-)

    --
    Wasz KorkiX (Zem)
  • 10iwonka10 26.10.08, 18:02
    MNie troche zdiwila 'pub culture'- tzn piatek-sobota wieczor wszyscy
    stoja jeden kolo drugiego scisnieci jak sardynki w puszce i po
    kazdym nastepnym drinku romawiaja glosniej i glosniej...wlasciwie
    rozmowa to jeden wielki wrzask.

    I tutaj sie nie tanczy ....takie to jakies nie'cool' Tylko dzieci i
    strauszkowie tancza.A reszta na wszelkich imprezach, weselach stoi z
    kuflem w rece i wrzeszczy aby przekrzyczec muzyke i innych
    wrzeszczacych.

  • Gość: gość IP: *.dsl.pipex.com 26.10.08, 18:15
    Mnie najbardziej zdziwiło to, że kiedy zaczęłam szukać tu jakiegoś
    Balu Sylwestrowego, okazało się, że i owszem są takie imprezy ale
    kończą się o 1-szej. Może dlatego, że szukałam po polskich
    knajpach:) Dla mnie to paranoja, a może źle szukam, może ktoś wie
    gdzie tu się można zabawić "do białego rana:?
  • aviva_75 27.10.08, 14:31
    Pozytywnie zdziwilo mnie w UK, ze dzieci chodzące do szkoly mają za
    darmo ksiazki, zeszyty i przybory szkolne, jedyny wydatek to
    mundurek.Poza tym latwość dostania mieszkania z consilu (jakie
    szanse ma małzeństwo z dziećmi w Polsce? Jak sobie chalupe kupi to
    ma).
    Do tej pory nie moge sie przyzwyczaic do widoku grubasów, poczynając
    na dzieciach a na starych kończąc.Te tłuste dupska wcisniete w
    jeżdzące wózki-okropność.
    Zadziwia mnie niezmiennie "angielski zimny wychów", polskie dzieci
    mozna poznać po czapkach w zimne dni.:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka