boszeee..., jak emigracja potrafi ograniczyć człowieka!
Często człowiek na emigracji zmienia się w szczura. Chodzi o to aby
przeżyć i najeść się do syta.
Wszystko sprowadzone do ceny benzyny albo piwa. Gdzie taniej, gdzie
drożej. Gdzie więcej zaoszczędze. To jest główny wyznacznik sukcesu.
Zero poczucia przynależności, zero głębszych relacji z innymi,
wszystko tymczasowe i płytkie.
Jeżeli wyznacznik tego co masz w portfelu = szczęście, to pewnie w
takiej deszczowej Anglii każdy człowiek jest bardziej szczęśliwy niż
biedny człowiek ze słonecznych Wysp Cook'a.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.