Re: chwila na rozrachunek z samym sobą, emigranci
Ograniczyc? W jaki sposob?
W Uk wlasnie uwolnilem sie od polskich ograniczen, w Polsce biblioteka w moim
rodzinnym miesice dysponowala budzetem rocznym na zakup nowych ksiazek okolo 130
pln...co za to kupic mozna to chyba kazdy wie, i jeszcze radni chcieli
biblioteke zamknac, w UK w miescie gdzie mieszkam biblioteka miesci sie na 3 lub
4 pietrach, ksiazek z kazdej dziedziny setki, w ilus jezykach, nie tylko po
angielsku, po polsku tez troche jest, jak i po arabsku, chinsku, japonsku i
wielu innych jezykach, samouczki do nauki tych jezykow tez sa, przewodnikow
turystycznych cala masa, moge sobie czytac co chce, i ja jestem ograniczony?
z UK mam bezposrednie polaczenia lotnicze z calym swiatem, a z Polski to
najpierw sie do tego Heathrow w UK wybrac zeby gdzies dalej poleciec.
Anglia jest deszczowa? a to dobre, w poludniowych hrabstwach pada troche wiecej
niz w Polsce, az 690 mm na rok, a w Polsce chyba 610 mm, i ciagle sie
zastanawiam nad tymi water restrictions co to nakladaja co lato bo wody nie ma
za duzo - tak to Anglia jest deszczowa.
W Polsce sobie moglem pomarzyc o podrozach, o lepszym zyciu, pomarzyc jedynie, w
UK moge sobie marzenia realizowac, dobre zarobki mi to pozwalaja...w Polsce moi
znajomi w tym mym czasie jak wegetowali tak wegetuja, nie zrealizowali nic, bo z
wyplat im starcza jedynie na skromne zycie, mi w UK jeszcze sporo zostaje a
skromnie nie zyje, ja w pracy jestem ceniony, a w Polsce o ile juz te prace na
czarno mialem to poszanowania zadnego i moi znajomi i rodzina tak samo nie maja,
ci co w Polsce zostali...oni to oszczedzaja na wszystkim, chodza szukaja gdzie
taniej, to w Polsce w aptece ludzie pytaja sie ile lek kosztuje i ze smutkiem
odchodza z niewykupiona recepta bo im za drogo, ja w Uk ide do sklepy to nie
patrze na ceny, klade w koszyk co mi trzeba i do kasy, a w Polsce co widze?
znajomi gonia do biedronki bo tam pare groszy taniej, mieszkaja z rodzicami bo
sami by nie dali rady sie utrzymac, tak ich wyplata ogranicza, a ja mam zycie
takie jakie chcialem, ide do biblioteki, bire przewodniki lonelyplanet, czytam,
kupno biletu na weekend gdzies po europie, jeszcze jak jest w poniedzialem bank
holiday to pasuje, wziac jezcze jaki dzien wolny i poleciec, raptem pracuje na
to dzien, dwa, co to jest? poza europe to juz trzeba poplanowac
Liczy sie jakosc zycia, usmiechnieci ludzie na ulicy, nieznajomi mowia mi good
morning, pociagiem jade to tam jest czysto, nikt mnie nie zaczepil, a w Polsce
strach na dworzec pkp isc.
A Gonzo czy tam Jas niech sie ogranicza w swoim swiecie jak to w UK jest
niedobrze, jak tam Polakom zle, bija ich (a to we wroclawiu wlasnie murzyn
pochlastal nozem Polakow), a swoa wiedze bierze z "londynczykow". Sukcesem jest
to czego czlowiek w swoim zyciu doszedl, i ja w UK w 3 lata doszedlem daleko
wiecej jak w Polsce przez 7 lat, bo w Polsce do niczego nie doszedlem, bo nie
bylo jak a w UK szanse i to spore sa. Taki jest moj rozrachunek.