Dodaj do ulubionych

niesamowite , prawie nikt nie wierzy w Boga

08.10.09, 20:40
Przecietny chrzescijanin zachowuje sie w swym zyciu jak przecietny
ateista .Wiara nie ma na niego zadnego wplywu . Np. wiezienia ,
chrzescijanie sa tam w wiekszosci , ateisci sa tam w wyraznej
mniejszosci . Przecietny morderca , zlodziej ,gwalciciel wierzy w
Boga i pieklo , powstrzymalo go to przed jego czynami , raczej nie .

Prawie nikt ,nie zachowuje sie tak , jakby mu Bog ciagle zagladal
przez ramie .
Nie ,zachowuje sie tak biznesmen , ktory probuje oszukac swego
klienta , ani maz ktory zdradza zone , ani wierzacy ktory oglada
filmy pornograficzne ani polityk , ktory klamie itd ... wszystko
wierzacy katolicy - mowiacy ,ze wierza w Boga .
Mimo to , kaplan twierdzi ,ze wiara czyni czlowieka lepszym .
Wielebny piepszy bzdury . Prawie nikt nie wierzy w Boga , gdyby
wierzyl ,to by sie bal i tak nie postepowal .

Prawie nikt nie wierzy powaznie w to ,ze mu jego Bog w jego
problemach pomoze .Mozna by wowczas MODLAC SIE goraco ,zalozyc rece
do tylu i skoczyc z wiezowca i odczekac co sie stanie. Wszyscy
wzieli by taka osobe za wariata .
I tu sie pojawiaja liczne wariacje teologiczne , np. mowiace , nie
powinienes Boga wodzic na pokuszenie , nie wolno Boga testowac ,
istnieje wolna wola itd .
Ale to wszystko sa bzdury ,bujdy , jesli by Boga mozna bylo wzywac
na pokuszenie ,testowac , to by tak przeciez robiono ! .
Nikt Boga nie kusi , nie testuje .... bo i tak nie zareaguje ...,
malo kto wierzy w Boga .

Ci wszyscy ktorzy mowia , ze wierza w Boga , a kradna ,zabijaja ,
gwalca , wiedza widocznie ,ze strony Boga nie maja sie czego
obawiac .
Wszechmocny Bog okazuje swa moc podobno dopiero po smierci ... .
Bezsilnosc Boga na ziemskim padole jest porazajaca . Wiedza o tym
wierzacy i podajacy sie za nich i dlatego tak robia , jak robia ,-
prawie nikt nie wierzy w Boga .
Edytor zaawansowany
  • dunajec1 08.10.09, 21:37
    Nie zapomnij o tym ze chodza do spowiedzi, idac tam po spowiedzi
    jest sie znowu "swietym"
    --
    Alem mu dal,raz ja pod nim raz on na mnie.
  • lernakow 09.10.09, 07:11
    karbat napisał:

    > kaplan twierdzi ,ze wiara czyni czlowieka lepszym .
    > Wielebny piepszy bzdury . Prawie nikt nie wierzy w Boga , gdyby
    > wierzyl ,to by sie bal i tak nie postepowal .
    >
    Ogólnie zgoda - ludzie zachowują się tak, jakby Boga nie było, bo w głębi duszy
    w niego nie wierzą. Natomiast powyższy passus jest błędny. Wielebny nie pieprzy
    bzdur, pisze to, co Ty: wiara czyni lepszym. Nie dopowiada tylko tego, co
    Ty: niestety, mało kto naprawdę wierzy.

    --
    Sigillum Diaboli - mój blog na czarownice
  • pocoo 09.10.09, 08:03
    Ile czasu można z ludzi idiotów robić? Dziecku można bajki wcisnąć ale kiedy dorośleje...?
    Ksiądz molestuje dziecko w kościele i co ? I nic.
    Kościoły są okradane , i co? Któremu złodziejowi ręka uschła?
    Kościoły płoną , i co? Jaka w tym wola Boga?
    Powiedzenie "jestem wierzący" , znaczy tyle co "jestem lepszy , ładniejszy".Tak mi powiedziała mamusia , no to chyba tak jest.
    Największy dowód na to , że nie można się bać kogoś wymyślonego dają duchowni różnych religii.
    Owieczka zawsze owieczką pozostanie.Pasterze wątpliwości nie mają.
  • karbat 09.10.09, 08:12
    Prawie nikt nie wierzy w Boga .

    ------------------------
    Jesli ktos rzeczywiscie by wierzyl w Boga , to na podstawie swej
    wiary bylby w stanie czynic rzeczy , ktorych nie potrafi robic
    niewierzacy .
    -------------------------

    Na przyklad pic trucizne ( co glosi w Biblii Chrystus swym
    nastepcom nastepca - p. Mat. 16.17-18,... kto WIERZY i sie ochrzci
    bedzie uratowany ... w moim imieniu ... mozecie weze dotykac ,albo
    pic smiertelna trucizne , nic wam sie nie stanie .... ) .

    Jednak malo kto ufa swej wierze ,( w Boga ,jego slowa ), ,
    ( ci ,ktorzy wierzyli i wypili trucizne , musieli na skutek swego
    postepowania umrzec ).

    Jesli WIERZACY ,nie zachowuja sie inaczej ,niz niewierzacy ,
    to tylko dlatego , ze w rzeczywistosci w Boga nie wierza .
    Prawie nikt ,nie wierzy w Boga .

    ------------------------
    Jesli ktos rzeczywiscie by wierzyl w Boga , to na podstawie swej
    wiary bylby w stanie czynic rzeczy , ktorych nie potrafi robic
    niewierzacy .
    -------------------------

  • turbo_wesz 09.10.09, 10:45
    są też inne wytłumaczenia:
    - bóg nie istnieje
    - boga g.. obchodzą ludzie
    - boga wszystko g.. obchodzi
    - bóg jest szalony
    - bóg ma spaczone poczucie humoru
    - bóg ma taki plan
    - nie dałeś na tacę i bóg cię za to nienawidzi
    - bóg jest sadystą

    etc...
  • pensioner63 09.10.09, 11:09
    Z faktu, że ty nie wierzysz nie wynika, że nie ma cudów - tylko ciebie one nie
    spotykają. Księża, pastorowie, szamani wierzą i cuda ich spotykają. Wierni dają
    im z własnej woli dużo pieniędzy. Czy to nie cud?

    Księża i szamani mówią, że odpędzą złe duchy lub że zapewnią życie wieczne i
    miliony naiwnych ludzi za to im płaci. Nikt tych oszustów - księży i szamanów
    nie wsadza do więzień. Przeciwnie zaprasza się ich aby magiczną wodą pokropili
    nowo zbudowany most aby się nie zawalił. Itd.
  • turbo_wesz 09.10.09, 11:28
    > Z faktu, że ty nie wierzysz nie wynika, że nie ma cudów

    nigdzie tak nie napisałem.

    > Księża, pastorowie, szamani wierzą i cuda ich spotykają. Wierni dają
    > im z własnej woli dużo pieniędzy. Czy to nie cud?

    na potrzeby ludzi bez poczucia humoru - to nie cud, ale żyłka do
    interesów/złodziejstwa

    > Księża i szamani mówią, że odpędzą złe duchy lub że zapewnią życie wieczne i
    > miliony naiwnych ludzi za to im płaci. Nikt tych oszustów - księży i szamanów
    > nie wsadza do więzień. Przeciwnie zaprasza się ich aby magiczną wodą pokropili
    > nowo zbudowany most aby się nie zawalił. Itd.

    bo nie ma rzeczowych dowodów na to że kłamią. jedynie przesłanki, poszlaki. jak
    ktoś jest naiwny - jego problem. jak ktoś ma potrzebę wiary, bo to ułatwia mu
    egzystencję - jego sprawa. jak ktoś ma fantazję głosić że Jezus przyjdzie i
    sprzeda wkładki magnetyczne Romi (do butów - to długa i zabawna historia), które
    leczą - też jego sprawa. jedyną patologią jest robienie z tego procederu
    instytucji państwowej i finansowanie jej z kasy ludzi, którzy sobie tego nie
    życzą, oraz narzucanie nakazów wiary ludziom niewierzącym.
  • megasceptyk 09.10.09, 11:45
    Istnieje wiele dowodów na to,
    że kłamali przez wiele lat
    oszukując i naciągając ludzi
    na odpusty i fałszywe cuda
    wmawiając biedakom
    że reprezentują magiczną istotę.

    Sami siebie wynieśli ponad innych
    i teraz jest czas żeby byli ostatnimi.
    Biskupi na kiełbasy,
    hajda!
  • turbo_wesz 09.10.09, 11:49
    no jak ktoś obiecuje że jak przyniesiesz mu płuca albinosa zabitego o pełni
    księżyca to wyleczy cię z AIDS, to oczywiście.

    ale jak ktoś obieca ci że dzięki palcowi (miał ich tysiące, ale to w końcu
    święty :D) świętego Dupościsława będziesz mieć grzechy odkupione i życie wieczne
    amen - to sorry, trzeba by się wybrać do krainy wiecznych łowów żeby to sprawdzić
  • pensioner63 09.10.09, 14:55
    turbo_wesz napisał:
    > no jak ktoś obiecuje że jak przyniesiesz mu płuca albinosa
    > zabitego o pełni księżyca to wyleczy cię z AIDS, to oczywiście...

    Papież Benedykt XVI będąc ostatnio w Afryce "nauczał", że stosowanie prezerwatyw
    powoduje rozprzestrzenianie się AIDS. Biskupi afrykańscy prosili go wcześniej
    aby zgodził się na stosowanie prezerwatyw, bo zmniejszają one rozprzestrzenianiu
    się AIDS. "Nauki" papieża, rzekomego namiestnika "Boga" na ziemi mają podobny
    skutek jak metody szamańskie. Więc nie pisz o wyższości moralnej kościoła
    katolickiego nad afrykańskimi szamanami. Akurat tutaj papież ma swoim sumieniu
    znacznie więcej ofiar śmiertelnych niż szamani.
  • n0e2008 09.10.09, 15:59
    "Papież Benedykt XVI będąc ostatnio w Afryce "nauczał", że stosowanie prezerwatyw
    powoduje rozprzestrzenianie się AIDS."

    ja rozumiem, że musisz się obnosić ze swoim antyklerykalizmem ale jest to zwykłe
    kłamstwo. powiedział, że abstynencja jest skuteczniejsza w walce z HIV niż
    rozdawanie gumek.

    jak dla mnie 100% prawdy.


    --
    "Jeśli historia mogłaby nas czegokolwiek nauczyć, to niewątpliwie tego, że żaden
    naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowania prawa do posiadania
    własności prywatnej." L. von Mises
  • megasceptyk 09.10.09, 16:54
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • monique-b 09.10.09, 22:02
    hehehe...megasceptyk,jeśli dla ciebie kopulacja jest równie
    nieodzowna jak oddychanie,to pozwól,że pozostanę w swoim
    ciemnogrodzie i nie wezmę przykładu z twojej "normalności",choć jest
    niewątpliwie politycznie poprawna;)
  • megasceptyk 10.10.09, 14:22
    Chcesz się sprzeciwiać naturze,
    proszę bardzo,
    uważam, że będziesz nieszczęśliwą namiastką człowieka
    żyjąca na pół gwizdka
    z kajdanami na umyśle.

    Jest w życiu człowieka czas kiedy seks jest ważniejszy
    i jest czas kiedy jest mniej ważny.
    Nie rozumiem dlaczego złe sekty
    wchodzą człowiekowi do łóżka
    i wmawiają, że seks jezt zły.
    To nie jest normalne, to jest chore
    i przypomina średniowieczną katotalibańską ciemnotę.

  • monique-b 11.10.09, 14:27
    ej,megasceptyk,skoro seks jest taką naturalną fizjologiczną
    czynnością, to czemu tak pogardza się prostytutkami?Czemu nie
    wyślesz na ulicę swojej żony,albo córki,żeby zarabiały na
    tej "fizjologii"?;)A,bo wiesz,że seks służy wyrażaniu miłości
    pomiędzy dwojgiem przeznaczonych sobie ludzi,prawda?I ja też tak to
    pojmuję,tylko ze ja dodatkowo mam zamiar związać się sakramentem
    dozgonnym z tym wybranym człowiekiem ...Ach i jeszcze mam odwagę się
    do tego przyznać.My w ciemnogrodzie tak mamy...;)
  • megasceptyk 12.10.09, 20:16
    Zabraniasz okazywać miłość
    bez cyrografu od szamana
    i obrażasz ludzi grożąc im śmiercią
    na katolickim stosie?
    Reglamentacja seksu
    w ramach cenzury sekty?

    Po pierwsze "sakramenty"
    wynaleźli opaśli biskupi.
    Koniec pieśni.
  • pocoo 09.10.09, 21:26
    n0e2008 napisał:
    > ja rozumiem, że musisz się obnosić ze swoim antyklerykalizmem ale jest to zwykł
    > e
    > kłamstwo. powiedział, że abstynencja jest skuteczniejsza w walce z HIV niż
    > rozdawanie gumek.
    >

    Masz rację jezeli chodzi o Europę bądź Amerykę Północną.Papież pojęcia nie ma o zwyczajach , obyczajach i tadycji ludów afrykańskich
    a najmniej go obchodzi , że umierają z głodu.
    Afrykańczycy prezerwatywę mają gdzieś bo tak chcą a nie dlatego ,że im ktoś każe.Na widok prezerwatywy wybuchają śmiechem mówiąc ,że nigdy tego nie używali i używać nie będą.
  • kosciotrupek 10.10.09, 06:46
    Afrykańczycy prezerwatywę mają gdzieś bo tak chcą a nie dlatego ,że im ktoś
    każe.Na widok prezerwatywy wybuchają śmiechem mówiąc ,że nigdy tego nie używali
    i używać nie będą.


    No to tym bardziej abstynencja jest dla nich, prawda? Tym bardziej, że jak
    pokazał przykład Ugandy (liczba osób zakażonych HIV znacząco się tam zmniejszyła
    po wprowadzeniu programów promujących abstynencję w miejsce prezerwatyw), ma to
    jednak sens, nie?
    --
    "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
  • pensioner63 10.10.09, 00:34
    n0e2008 napisał:
    > "Papież Benedykt XVI .. powiedział, że abstynencja jest
    > skuteczniejsza w walce z HIV niż rozdawanie gumek.
    > jak dla mnie 100% prawdy.

    Niestety badania wykazują, że powyższe nie jest prawdą. Dlatego rząd holenderski
    złożył oficjalną notę protestacyjną do Watykanu o szerzenie fałszu przez papieża.

    Natomiast 100% prawdy jest w tym, że mężczyźni aseksualni i wykastrowani nie
    przenoszą AIDS, bo nie mają takich możliwości (kiedyś kościół kastrował chłopców
    aby ładnie śpiewali). Również homoseksualiści nie zarażają kobiet. Z tym, że
    żadna z tych prawd nie odnosi się do większości mężczyzn. Więc prawdziwe
    stwierdzenia odnoszące się do małego odsetka mężczyzn nie jest prawdą w
    odniesieniu do populacji, do której papież wygłaszał swoje kazanie.

    Problem może tkwi w tym, że wymaganie celibatu spowodowało, że znaczny odsetek
    księży ma nazwijmy to - nietypowy profil seksualny. W efekcie w krajach gdzie
    księża katoliccy nie są ponad prawem, kościół musi teraz płacić wysokie
    odszkodowania dla ofiar księży pedofilów. Efektem celibatu jest, zę księża
    katoliccy nie rozumieją zachowań przeciętnych ludzi, do których kierują swoje
    "nauki". Ale ignorancja nie usprawiedliwia szerzenia fałszu.
  • n0e2008 10.10.09, 09:48
    > Niestety badania wykazują, że powyższe nie jest prawdą.

    źródło?

    > Natomiast 100% prawdy jest w tym, że mężczyźni aseksualni i wykastrowani nie
    > przenoszą AIDS, bo nie mają takich możliwości (kiedyś kościół kastrował chłopcó
    > w
    > aby ładnie śpiewali). Również homoseksualiści nie zarażają kobiet. Z tym, że
    > żadna z tych prawd nie odnosi się do większości mężczyzn. Więc prawdziwe
    > stwierdzenia odnoszące się do małego odsetka mężczyzn nie jest prawdą w
    > odniesieniu do populacji, do której papież wygłaszał swoje kazanie.
    >
    > Problem może tkwi w tym, że wymaganie celibatu spowodowało, że znaczny odsetek
    > księży ma nazwijmy to - nietypowy profil seksualny. W efekcie w krajach gdzie
    > księża katoliccy nie są ponad prawem, kościół musi teraz płacić wysokie
    > odszkodowania dla ofiar księży pedofilów. Efektem celibatu jest, zę księża
    > katoliccy nie rozumieją zachowań przeciętnych ludzi, do których kierują swoje
    > "nauki". Ale ignorancja nie usprawiedliwia szerzenia fałszu.

    "zdemolowałeś" argument, tylko nie ten, który wysunąłem.

    abstynencja do ślubu != celibat

    --
    "Demokrację i socjalizm łączy jedno słowo: równość. Ale gdy demokracja dąży do
    równości w wolności, socjalizm dąży do równości w niewoli." A. de Tocqueville
    www.liberalis.pl/
  • megasceptyk 09.10.09, 11:42
    A firmy ubezpieczeniowe to też taka religia,
    obiecują że mnie ochronią za pewną stałą opłatą
    zwaną składką.
    Dzięki składce będę miał zapewnione życie wieczne
    i bezpieczne,
    lepsze niż inni,
    będę chroniony
    lepie niż inni
    to moja jedyna szansa
    a inni będą mieli potop i pożar i samo zło
    ale nie ja,
    ja jjestem specjalny,
    ja jestem UBEZPIECZONY
    AMEN!
  • turbo_wesz 09.10.09, 11:51
    hmm, Pratchett to bardziej przystępnie opisał.

    zakładasz się z firmą ubezpieczeniową że np. dom ci spłonie. to bardzo proste i
    wyzysk polega tutaj tylko na odpowiednich zapisach stawiających ubezpieczalnię w
    zdecydowanie zbyt korzystnej sytuacji względem ubezpieczanego.
  • dorota_29 09.10.09, 12:40
    Wielu ludzi wierzących nie może pojąć, w jaki sposób ktoś może bez
    religii być dobrym
    człowiekiem; ba!, jak w ogóle można chcieć być dobrym. Tej właśnie
    natury pytania będę omawiał w
    poniższym rozdziale. Są jednak tacy, co nie pozostają przy samym
    powątpiewaniu — niektórzy
    wyznawcy różnych religii do ludzi, którzy nie podzielają ich wiary,
    potrafią odczuwać wyłącznie
    nienawiść. To spostrzeżenie o tyle istotne, że kwestie moralne
    często Pozostają skryte za religijnym
    stanowiskiem wobec problemów, które tak naprawdę bezpośredniego
    związku z moralnością nie mają.
    Sprzeciwy wobec nauczania teorii ewolucji na przykład nierzadko w
    ogóle nie odnoszą się do samej
    ewolucji, tylko są konsekwencją moralnego oburzęnia.
  • dorota_29 09.10.09, 12:41
    Fundamentaliści wiedzą, że mają rację, ponieważ poznali prawdę ze
    świętej księgi i z góry mogą
    mieć pewność, że prawdy tej nie sposób zakwestionować. Prawda
    świętej księgi jest aksjomatem, a nie
    ostatecznym rezultatem procesu rozumowania. Księga jest święta, a
    jeśli fakty jej przeczą, trzeba pozbyć
    się faktów, nie księgi. Natomiast ja —jako naukowiec — wierzę (na
    przykład w ewolucję) nie dlatego, że
    tak nakazuje mi jakaś święta księga, tylko z tej przyczyny, że
    badałem dowody. To zasadnicza różnica.
    Ludzie wierzą książkom o ewolucji nie dlatego, że są to święte
    księgi. Wierzą, ponieważ w tych
    książkach można znaleźć przytłaczającą liczbę wzajemnie się
    wspierających i powiązanych ze sobą
    dowodów i świadectw. W zasadzie każdy może je zresztą sam
    zweryfikować. Kiedy w naukowej książce
    pojawia się błąd, ktoś go odkrywa i koryguje w innych tekstach. W
    przypadku świętych ksiąg taka rzecz
    nigdy się nie zdarza.
    Filozofowie, a zwłaszcza filozofowie-amatorzy o niewielkiej wiedzy
    (choć bardziej jeszcze różne
    ofiary „kulturowego relatywizmu"), na taki argument zwykle strasznie
    się burzą: przecież ta naukowa
    wiara w dowód to czystej wody fundamentalizm! Szczegółowo już
    podyskutowałem sobie z takim
    przekonaniem gdzie indziej, tu więc tylko streszczę wykorzystane
    wcześniej argumenty. We własnym
    życiu wszyscy wierzymy w dowody, niezależnie od tego, w co każe nam
    wierzyć nasza amatorska
    filozofia. Jeśli zostaję oskarżony o morderstwo i prokurator groźnym
    tonem pyta, czy to prawda, że w
    nocy, kiedy popełniono zbrodnię, byłem w Chicago, niewiele mi da
    uciekanie się do filozoficznych
    wybiegów w stylu „To zależy, jakie znaczenie słowa «prawda» mamy tu
    na myśli". Ani zastosowanie
    antropologicznego relatywizmu: „Tylko w waszym zachodnim, naukowym
    sensie określenia «być
    gdzieś», można powiedzieć, że rzeczywiście «byłem w Chicago". U
    Bongolojczyków bycie gdzieś
    oznacza coś zupełnie innego —jest się naprawdę gdzieś tylko wówczas,
    jeśli jesteś namaszczonym
    starszym plemienia i masz prawo wciągać uandu z woreczka z
    wysuszonej koźlej moszny"115.
    Może naukowcy rzeczywiście bywają fundamentalistami, kiedy
    przychodzi do definiowania terminu
    „prawda" w kategoriach abstrakcyjnych. Ale nie tylko oni. Sam jestem
    równie fundamentalistyczny,
    kiedy mówię, że ewolucja jest prawdziwa, jak wówczas, gdy twierdzę,
    że Nowa Zelandia leży na półkuli
    południowej. Wierzymy w ewolucję, ponieważ popierają ją dowody, ale
    z dnia na dzień porzucilibyśmy
    tę wiarę, gdyby pojawiły się nowe świadectwa empiryczne jej
    przeczące. Czy jakikolwiek
    fundamentalista powiedziałby coś takiego?

  • dorota_29 09.10.09, 12:44
    Wszystkie cytaty z Bóg urojony R. Dawkinsa.
  • turbo_wesz 09.10.09, 13:10
    to nie cytaty tylko flooding.

    a Dawkins to papież ateizmu, nowej religii.
  • stoova 09.10.09, 13:38
    Religia bez boga? Heretyk!

    --
    A poza tym sądzę, że Piotr Semka to oszołom.
  • turbo_wesz 09.10.09, 14:19
    ale za to z wiarą. wiarą w brak Boga
  • megasceptyk 09.10.09, 14:45
    To nie jest wiara,
    wiara to zakaz myślenia.
    Miewierzący po prostu wciąż szukają
    jakiegoś potwierdzenia "boskiej" interwencji
    i go nie znajdują
    natomiast znajdują dowody,
    że głoszenie bogistycznych bredni jest oszustwem
    i wymysłem chciwych ludzi.
    Na dodatek w świetle wiedzy historycznej
    wiadomo jaki jest motyw tego oszustwa.
    Więc jest to celowe oszustwo dla uzyskania korzyści.
  • turbo_wesz 09.10.09, 14:49
    nie ma dowodów na brak boga => przekonanie o braku boga jest wiarą

    ja sam nie wierzę, ale nie kłócę się o niesprawdzalne pierdoły (bo to czy bóg
    istnieje nie ma większego znaczenia) z wierzącymi
  • z.wyspy 09.10.09, 16:05
    "nie ma dowodów na brak boga => przekonanie o braku boga jest
    wiarą". masz rację - nie ma. podobnie jak nie ma dowodow na
    nieistnienie pięcioglowych kobiet rasy niebieskiej. a wnioski
    wyciagnij sam. :)
  • lemmy_kilmister 09.10.09, 16:45
    z.wyspy napisał:
    > "nie ma dowodów na brak boga => przekonanie o braku boga jest
    > wiarą". masz rację - nie ma. podobnie jak nie ma dowodow na

    To, że Bóg jest wynika raczej z tego, że nie da się inaczej
    wytłumaczyć tego, że powstał wszechświat. Oczywiście wielki wybuch,
    galaktyki, kwarki, czarne dziury, materia, atomy itp. itd. Ale to
    tylko powierzchowny opis tego co udało się zaobserwować, przybliżenie
    jakiś zjawisk, które z naszego punktu siedzenia akurat dostrzegamy.

    Mógłbym to porównać do hipotetycznych inteligentnych wirusów
    komputerowych, które sobie żyją w naszych komputerach, gadają się ze
    sobą, kumulują jakąś wiedzę i kłócą się, czy napisał je i stworzył
    ich środowisko "Informatyk" (czyli ich Bóg), czy też powstały
    spontanicznie z bitów na dysku. Ponieważ "Informatyka" żaden z
    dyskutujących wirusów nie widział na dysku, ani w RAM-ie, ani na
    Pamięci USB, ani w najdalszych zakątkach internetu, to przeważa
    pogląd, że wszystko zaczęło się po prostu od "Wielkiego Restartu
    Systemu" ("great system reboot"), a potem ładowały się różne
    biblioteki i programy i tłumaczy wszystko, a Informatyk jest
    niepotrzebny.

    Oczywiście, to że Bóg istnieje nie musi automatycznie implikować, że
    np. seks oralny jest zły. To zupełnie inna para kaloszy, czy Bóg
    czegoś od nas chce, i co to jest. Np. z pobieżnego zapoznania się z
    ewangelią wynika, że głównie chce żebyśmy w niego wierzyli, reszta
    jest drugoplanowa. A te sprawy seksu, które tak lubi kościół, to
    raczej występują w różnych "Listach do ..." - sam Jezus mało o tym
    gadał.
  • megasceptyk 09.10.09, 16:58
    A co ma postać z bajek czyli mityczny Żyd
    w ogólności do przeróżnych bogów?
    Bo nie kumam związku?
    To że katolicyzm to nie chrześcijaństwo jest oczywiste.
    Sami chrześcijanie uznali papiestwo za organizację Antychrysta.

    Ale to ciągle bogistyczne protezy opisujące granice
    zdolnosci do myślenia biednych , prostych ludzi,
    którzy nie mają czasu na myślenie, bo w tym czasie walczą o przeżycie.
    I niech religia się trzyma tych potrzebujących,
    tak jak bajka o św. Mikołaju i wrózce zębuszce.

  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 17:11
    Czyli ty nie walczysz o przeżycie bo myslisz :) - czy to czasem nie jest ....wiara ?
  • megasceptyk 09.10.09, 19:05
    Może jaśniej
    bo nie mam zamiaru się domyślać
    co poeta miał na myśli.
  • critto 09.10.09, 19:18
    a co ma wspólnego Bóg Najwyższy, Doskonałość Doskonałości,
    z mściwym jerozolimskim bóstwem plemiennym? Dla mnie to mity jak wszystkie inne.
    Dlaczego Byt Nieskończony miałby pasować do okrutnych i ograniczonych wyobrażeń
    ludzkich sprzed tysięcy lat? Z całym szacunkiem dla Jezusa, ale był on wędrownym
    nauczycielem, jak wielu innych. A jego "ojciec" to po prostu projekcja
    "najlepszych" cech ludu Izraela na wymyśloną postać. Ot, takie bóstwo totemiczne...

    --
    -------------------------------------------
    ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
    I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
  • megasceptyk 09.10.09, 20:41
    Z całym szacunkiem dla historii
    to rzekomy Jezus jak go opisują "apostołowie"
    nie istniał
    lecz jest wyłącznie wymysłem ich bajkopisarstwa.
    Takie heroiczne poematy były wtedy w modzie.
    Z niekatolickich źródeł mamy tylko jenozdaniową wzmiankę
    żydowskiego historyka o jakichś "chrześcijanach"
    oraz jednozdaniowy tekst, że w okolicy
    żył jakiś Jezus, brat Damneusza i Jana.
    Ot i wszystko, cała reszta to wytwór sektyi kolejnych współpracujacych cesarzy i królów
    (ponieważ co zebranie naginano kolejne dogmaty
    i wprowadzano nowe, miłe władzy składniki wiary).
  • m_16 10.10.09, 18:07
    1. Stare pytanie - a kto skonstruował informatyka? Musiał on
    posiadać wiedzę i możliwości napisania programu i budowy komputera.
    Nawet gdyby przyjąć że nie był zrobiony z materii to i tak pozostaje
    pytanie skąd to potrafi? "Bo tak jest" Równie dobrze komputer mógł
    istnieć sam od zawsze. I rebootować się co jakiś czas. Zaś umysł
    albo jest również komputerem (wtedy tłumaczylibyśmy jeden komputer i
    program innym komputerem i programem -co nie jest wytłumaczeniem)
    albo czymś jeszcze dziwaczniejszym i niewytłumaczonym. Wniosek:
    umysł jako wyjaśnenie świata to raczej kiepskie wyjaśnienie.

    2. Co właściwie tłumaczy bóstwo? Logikę? Umysł sam ją zakłada jako
    sposób swego funkcjonowania. Matematykę?? Prawdopodobnie tak samo.
    Fizykę? Jakimże sposobem z istnienia bóstwa wynika na przykład
    teoria względności?? bóstwo może wyjaśniać jeno to że świat ma
    strukturę jakoś uporządkowaną i dostosowaną powstania życia. Bóstwo
    chce życia więc robi świat życiodajny. Ale to znów zakłada że bóstwo
    nie tylko jest ale pragnie życia? Wyjaśnienie staje się ubogie -
    niemal tautologiczne.
    3. Dodatkowo samo prównanie nas do komputera jest dyskusyjne. Wirusy
    na komputerze nie powstają przez ewolucję. Organizmy tak. Komputer
    zakłada istnienie naszej fizyki + jeszcze jakichś dziwnych własności
    jak spontaniczne i raczej nieprzypadkowe generowanie informacji.
    Samo istnienie złożonej struktury komputera to też problem - nie ma
    tu do końca analogii ze światem bo tym kierowały wprawdzie prawa
    fizyki ale nie był od początku (WW) określonego kształtu i nie
    posiadał przestrzennej zorganizowanej struktury. Metafora komputera
    (przynajmniej taka jaką przedstawiłeś) jest nieco zbyt skomplikowana
    w stosunku do rzeczywistości. Wieć nie bardzo może służyć za
    argument za projektantem systemu -informatykiem.
  • lemmy_kilmister 10.10.09, 23:42
    > 1. Stare pytanie - a kto skonstruował informatyka?
    Może i stare pytanie, ale czy coś wnosi? Skoro sam Informatyk nie
    jest bezpośrednio obserwowalny z wnętrza świata to trudno jest już
    cokolwiek powiedzieć na temat ewentualnego jego stwórcy.

    > 2. Co właściwie tłumaczy bóstwo? Logikę? Umysł sam ją zakłada jako
    > sposób swego funkcjonowania. Matematykę?? Prawdopodobnie tak samo.
    > Fizykę?
    Bóg mógł również stworzyć i matematykę. Oczywiście ewentualna inna,
    alternatywna matematyka nie jest przez nas wyobrażalna, bo w tym
    świecie akurat nie istnieje. Nasz Informatyk mógłby jakoś zhackować
    procesor, że 2x2 byłoby 3 zamiast 4 i nasze wirusy uważałyby to za
    oczywiste uniwersalne prawo matematyczne i twierdziły, że nie
    potrzeba Informatyka, żeby 2x2 było 3, bo to wynika przecież ogólnej
    logiki.

    A z naukami przyrodniczymi to już w ogóle nie wiem w czym problem.

    >Jakimże sposobem z istnienia bóstwa wynika na przykład
    > teoria względności?? bóstwo może wyjaśniać jeno to że świat ma

    Tak jak ten Informatyk mógł zainstalować Linux albo Windows albo sam
    napisać nowy OS, Bóg mógł sobie stworzyć świat na bazie sprawdzonego
    systemu o nazwie "E=mc2", który ma bardzo pomysłowe prawa Fizyki, i
    który fajnie działa. Ale to nie znaczy, że nie ma innych światów z
    innymi prawami fizyki.

    > 3. Dodatkowo samo prównanie nas do komputera jest dyskusyjne.
    Wirusy
    > na komputerze nie powstają przez ewolucję. Organizmy tak.

    Ale jakby te wirusy naukowo wykryły, że istnieje dysk i stworzyły
    "teorię ładowania", że się z tego to dysku mianowicie załadowały do
    RAMu i takie jest ich pochodzenie, a nie żaden Informatyk, którego
    nikt z resztą nie widział. W związku z tym tylko głupie wirusy mogą
    wierzyć bajki o Informatyku a mądre wierzą w naukową teorię ładowania
    z dysku i to im wystarcza.

    Dlaczego akurat ewolucja czegoś ma dowodzić? A jak ktoś napisze
    wirusa, który rozmnaża się płciowo i ewoluuje? To te ewoluujące
    wirusy mogą już ustalić, że nie było Informatyka, bo jest przecież
    ewolucja i stąd ich pochodzenie. Bardzo mądrze.

    >Komputer
    > zakłada istnienie naszej fizyki + jeszcze jakichś dziwnych
    własności
    > jak spontaniczne i raczej nieprzypadkowe generowanie informacji.
    > Samo istnienie złożonej struktury komputera to też problem - nie ma

    Komputer nic nie zakłada - to po prostu system działający wg. praw
    nadanych przez jego twórcę. Nie wiem, czy bardziej czy mniej złożony
    niż nasz świat, raczej mniej. Zakładając, że pojawią się programy,
    które mają coś w rodzaju świadomości można je łatwo otoczyć
    wirtualnym światem o dowolnych właściwościach. Może mieć 3 wymiary+
    czas, tak jak w naszym świecie, a można bez problemu zrobić 6
    wymiarów + coś a'la czas, ale np. z możliwością częściowego cofania
    czasu poprzez wypakowanie jakiegoś pliku z kopii zapasowej. I może
    się zdarzyć, że jakiś wirus spotka siebie za młodu, ale nikogo to nie
    zdziwi, bo to będzie normalne. Wszystko zależy od woli i pomysłowości
    Informatyka.

    Fajne są badania naukowe, ale nie oczekuję od nich informacji n/t
    Boga. Nauki przyrodnicze badają tylko świat, a Bóg jest poza nim.
    Mogą przybliżyć nam wzory na działanie świata, ale raczej nie
    odpowiedzą na pytanie po co w ogóle świat istnieje. A jak nie wiemy
    po co istnieje świat to jak mamy wiedzieć po co istniejemy my? A jak
    tego z kolei nie będziemy wiedzieli to jak mamy sensownie żyć?
  • m_16 11.10.09, 00:56
    Ech
    1. Mam takie pytanie -to co "wnosi" wyjaśnienie komputera
    informatykiem? Uzasadnienie informatyka przez komputer polega na tym
    że pierwszy wyjasnia drugi. Ale sam wymaga wyjaśnienia. Czym się to
    różni od wyjaśniania jednego komputera innym komputerem?? albo
    przyjęcia że komputer po prostu istnieje???

    Bóg mógł również stworzyć i matematykę. Oczywiście ewentualna inna,
    > alternatywna matematyka nie jest przez nas wyobrażalna, bo w tym
    > świecie akurat nie istnieje. Nasz Informatyk mógłby jakoś
    zhackować
    > procesor, że 2x2 byłoby 3 zamiast 4 i nasze wirusy uważałyby to za
    > oczywiste uniwersalne prawo matematyczne i twierdziły, że nie
    > potrzeba Informatyka, żeby 2x2 było 3, bo to wynika przecież
    ogólnej
    > logiki.

    Hmmm nie bardzo - bóstwo jest umysłem (tylko tak mogłoby cośkolwiek
    wyjaśnić) umysł pracuje na logice -to struktura jego działania.
    Umysł zakłada logikę. Ale matematykę chyba też bo jakby ją zrobił???
    Raczej nie wyprowadzi się jej z logiki. ale jeśli nawet to kolejny
    problem -już ludzie są w stanie wyprodukować różne teorie
    matematyczne - o ile się nie mylę i takie w których 2+2 nie wynosi
    4.
    Ale szło mi o coś innego owszem bóstwo może wyjaśnić KAŻDY świat z
    jego fizyką i matematyką. Ale właśnie dlatego nie wyjaśnia nic. Bo
    dobre wyjaśnienie to takie z którego wynikają dokładnie te fakty co
    są, a nie możliwość wszystkiego.


    Gdyby komputer faktycznie posiadał zdolność generowania złożonych
    struktur poprzez "losowe mutacje" to być może faktycznie informatyk
    byłby zbędny. Prawda??


    Komputer zdolny do generowania wielu inteligentnych programów
    musiałby mieścić olbrzymią ilość danych -porównywalną z naszym
    światem lub przynajmniej z jego częścią. ale jest jasne że musi on
    pracować podług pewnej fizyki i tyle. Oraz powstaje pytanie skąd się
    biorą informacje na nim.
    Rzeczywistość-komputer wymaga istnienia fizyki (struktury
    fizycznej) oraz informatyki (struktury programu) to dwie jakościowo
    różne struktury tego świata. Nasza rzeczywistość wymaga jeno fizyki.
    Ale gdyby dało się to faktycznie jakoś uprościć to faktycznie
    INformatyk nie musiałby istnieć.


    Widzisznie rozumiem czy Twoja analogia jest argumentem czy tezą??
    Świat jest komputerem to zakłada bóstwo czy ma go dowodzić?? Jak???

    Rozumiem że chodzi o to że struktura wymaga czegoś co ją zrobiło.
    Ale żeby ten dowód przez wyjaśnienie zadziałał trzeba określić czym
    jest projektant. Jest umysłem?? Świetnie ale jak działa ten umysł..
    Jeśli chwilę pomyślisz to zauważysz że albo jest to jeszcze jedna
    struktura wymagająca wyjaśnienia jak inne, albo umysł jest po prostu
    podmiotem-twórcą myśli. Czyli nieokreślonym czymś które produkuje
    informacje-struktury.


    Widać że to nic nie tłumaczy. Albo tłumaczysz komputer innym
    komputerem albo nieznanym "CZYMś-co tworzy komputery". Pierwsze
    wyjąśnienie jest puste bez konkretów. Drugie też (bo to tak jakby
    tłumaczyć istnienie roż "różakiem" -bytem o którym wiemy jeno tylżę
    robi roże)

    NIe wiem czym hipoteza bóstwa jest lepsza od hipotez ateistycznych.
    Nic nie wyjaśnia. Jest co najwyżej nie gorsza ale i to chyba nie.
  • lemmy_kilmister 11.10.09, 09:34
    > NIe wiem czym hipoteza bóstwa jest lepsza od hipotez ateistycznych.
    > Nic nie wyjaśnia. Jest co najwyżej nie gorsza ale i to chyba nie.

    A jaka jest ateistyczna hipoteza dotycząca odpowiedzi na pytanie "po co
    istnieje świat"?
  • m_16 11.10.09, 10:36
    Rzecz w tym, że pytania mają założenia: "Jakiego koloru jest mój
    samochód?" zakłada że w ogole posiadam samochód.
    Podobnie pytanie "po co istnieje świat?" zakłada istnienie jakiegoś
    celu świata ( bo jest równoznaczne z "jaki jest cel świata??")

    I teraz problem -skąd wimy że świat posiada cel???

    Wydaje się że nie ma powodu tak sądzić. Co więcej jeno cel istnieje
    wtedy gdy istnieje świadoma istota zdolna go nadać. A to czyni cały
    powyższy argument kolistym. Zakładamy istnienie celu i celodawcy by
    dowieść istnienia celodawcy. Hmm, wrong

    Może można pomysleć sobie cele bez koniecznego celodawcy
    (Arystoteles -chociaż też nie wiadomo)- kolejny problem jest z
    odpowiedzią na pytanie czym pytanie o cel różni się od pytania o
    przyszłość.
    Mógłbym odpowiedzieć że celem świata jest np śmierć cieplna.
    Ale jasne że nie o to pytasz -pytasz o to (w przybliżeniu) jaką
    misję siły wyższe zleciły człowiekowi na czas pobytu tutaj. Problem
    w tym że dla ateisty pytanie owo nie ma sensu bo neguje on istnienie
    sił wyższych zlecających misje.
    To tak jakby spytać chrześcijanina ile rąk ma dusza?? Pytanie jest
    dla niego bez sensu bo definiuje on duszę jako niematerialną ,a
    zatem nie mającą rąk?? Nie ma powodu przejmować się że nie zna
    odpowiedzi na to pytanie. Podobnie ateista względem pytania: "po co
    istnieje świat?".
  • lemmy_kilmister 11.10.09, 13:01
    m_16 napisał:

    Ok. Zgadzam się. Jeśli ktoś nie czuje, że istnienie świata powinno
    mieć jakiś cel, nie musi sobie zadawać pytania kto wyznaczył ten cel,
    kto jest celodawcą itd. Niestety to pytanie często lęgnie się w
    głowie, szczególnie na dalszych etapach życia.

    Zauważ, że w hipotetycznym komputerowym mini-modelu świata racje
    miałyby akurat te wirusy, które wierzą, że istnieje Informatyk, który
    je i ich świat stworzył bo miał taką wolę. Ten model nie jest jakąś
    totalną abstrakcją - myślę, że stworzenie czegoś podobnego na jakimś
    wydziale informatyki jest w zasięgu obecnych możliwości technicznych
    albo blisko. Uważam, że sytuacja takich myślących wirusów
    komputerowych byłaby jakościowo identyczna z naszą, nawet jeśli ich
    świat byłby nieporównywalnie prostszy od naszego.

    Oczywiście można mówić, że tu są "mechanizmy fizyczne", a tu
    "sztuczna informatyka". Że fizyczny świat jest super wielki i to
    zupełnie coś innego. To jest pojęcie względne co jest duże a co małe,
    co trudne a co możliwe. Rybka całe życie spędzająca w akwarium może
    uważać, że nie może istnieć jezioro, bo to niemożliwe żeby tyle wody
    na raz było, a my się z niej śmiejemy, bo wiemy, że jest ocean. To
    jest pułapka myślenia.

    Jeśli my możemy stworzyć mini świat z istotami zastanawiającymi się
    czy istnieje stwórca sami też możemy nimi być jak najbardziej.


  • m_16 11.10.09, 13:36
    Hm znaczy sztuczna inteligencja to raczej melodia
    przyszłosći...jesteśmy od niej baardzo daleko.

    Ale oczywiście inna odpowiednio potęzna inteligencja
    (bóstwo,kosmici) mogłaby pewno stworzyć inną.

    Tyle że to czysta logiczna możliwość -mogę sobie to pomyśleć bez
    popadania w sprzeczność -więc jest to możliwe. Ale na takiej
    zasadzie możliwe jest (niemal) wszystko.

    Sytuacja wirusów w komputerze stworzonym przez informatyka owszem
    przypomina naszą. Ale jeśli pomysleć sobie nieskończony
    przestrzennie świat wypełniony różnymi chaotycznie wymieszanymi
    pierwiastkami -to w takim świecie gdzieś przypadkiem powstanie
    kryształ kwarcu gdzie przypadkowe wyładowanie elektryczne "wyzwoli"
    wirusy. Oczywiście prawopodobieństwo tego jest jak jeden do
    centezyliona (10 do potęgi 600) ale przy nieskończonym świecie to
    nie jest problem. Tam jest nieskończenie wiele różnych zdarzeń -więc
    będzie i takie które wydaje się nieprawdopodobne.
    Otóż nasze dane są koherentne i z tym światem tak jak i z
    informatykiem. Nasz świat może być też" bańką " w jakimś
    wieloświecie. Oczywiście oba wyjaśnienia mogą uzasadnić wszystko i
    dlatego są problematyczne. Ale wyjąsnienia w rodzaju mojego można
    przynajmniej sformułować w języku fizyki.

    Inna sprawa że są tacy co twoją metaforę traktują dosłownie. Niejaki
    NIck Bostrom twierdzi że jesteśmy komputerową symulacją stworzoną
    przez wyższą inteligencję (raczej kosmici) -ale skąd czerpie
    przekonanie o prawdziwości swoich przesłanek i wiedzę na temat
    innego świata tego nie wiem. Spekulacja słabo związana z faktami.
  • lemmy_kilmister 11.10.09, 15:06
    > Hm znaczy sztuczna inteligencja to raczej melodia
    > przyszłosći...jesteśmy od niej baardzo daleko.
    Zależy co przez to rozumieć. Jeśli cały model świata miałby tylko
    kilka elementów a inteligencja polegałaby na próbach osiągnięcia
    jakiegoś celu np. skutecznego rozmnożenia się, gromadzeniu w tym celu
    informacji pochodzących z doświadczenia, wymieniania ich z innymi
    wirusami to taki system mógłby działać w miarę autonomicznie. Wirusy
    miałyby nawet coś w rodzaju woli i jakąś mini inteligencję. Tak czy
    inaczej to tylko problem techniczny a nie zasadniczy.

    > Oczywiście prawopodobieństwo tego jest jak jeden do
    > centezyliona (10 do potęgi 600) ale przy nieskończonym świecie to
    > nie jest problem. Tam jest nieskończenie wiele różnych zdarzeń -
    więc

    Wszechświat nie jest znowu taki nieskończony. Rzeczywiście 10 do
    potęgi 80 (ilość atomów we wszechświecie) robi wrażenie, ale
    zdecydowanie nie jest to nieskończoność.

    Indianin wie, że ryby są w Amazonce. Dlaczego? Bo taka już jest
    natura - Amazonka rodzi ryby, bo Bóg tak chce. Indianin naukowiec
    powie, że to nie Amazonka tylko ryby same się rozmnażają, składają
    ikrę, jedzą, coś tam jeszcze robią i stąd się biorą. Stąd już
    niedaleko do fizyka, który mówi "kwarki, wielki wybuch,
    prawdopodobieństwo, aminokwasy, ewolucja". A dlaczego ten wielki
    wybuch, kwarki, atomy? Nadal tak samo jest miejsce na "bo Bóg tak
    chce" jak w przypadku tego Indianina. Wzory tylko dokładniejsze,
    mechanizmy lepiej opisane, zamiast dzidy wielki rozwalacz hadronów,
    ale tak samo brak szans na ostateczne wyjaśnienie i domknięcie.

    Uważam, że można spokojnie przyjąć hipotezę, że ktoś nas stworzył
    razem z całym wszechświatem i zastanawiać się w tym kontekście jaka
    jest ta nasza misja, którą nam powierzył. A może stwórca daje jednak
    jakieś wskazówki? No bo jak jesteśmy tylko jakąś przypadkową
    fluktuacją we wszechświecie, który istnieje sam dla siebie bez sensu,
    a jego przeznaczeniem jest śmierć cieplna to jakoś tak mało ciekawie.
  • pocoo 11.10.09, 15:30
    lemmy_kilmister napisał:


    > Uważam, że można spokojnie przyjąć hipotezę, że ktoś nas stworzył
    > razem z całym wszechświatem

    "Bóg rzekł i stało się,
    On rozkazał a stanęło".


    Istnieje na świecie ogrom religii i wierzeń.Każdy z tych którzy chcą, wybiera sobie boga lub bogów.Każdy religijny człowiek uważa ,że istnieje tylko jego najprawdziwszy bóg lub bogowie.Jezeli ludzie mają ochotę to niech sobie wierzą.
    Ja mam ochotę żyć po swojemu i nie mam najmniejszego zamiaru przekonywać do tego innych.Słucham siebie i nie zlecam sobie żadnej misji przekonywania innych do mojego sposobu życia.
  • m_16 11.10.09, 17:00
    Ale ja mówiąc o nieskończonym świecie nie miałem na myśli naszego
    wszechświata tylko jakiś multiświat obejmujący między innymi nasze
    uniwersum. Multiświat jest alternatywą dla bóstwa -jest jak on
    transempiryczny (przynajmniej na razie) .Ale jest przynajmniej
    definiowalny w języku fizyki, więc wyjaśnia troszkę więcej niż
    bóstwo (niejest tak do końca dowolny) choć niewiele ( multiświat na
    przykład nie mógłby "wyprodukować" czegoś takiego jak duch, w tym
    sensie nie jest tak zupełnie dowolny jak bóstwo). Multiświat może
    być nieskończony.

    Ależ "szans na ostateczne domknięcie" nie ma nigdy dopóki chce ci
    się zadawać pytania. Możesz zapytć o wyjaśnienie dowolnego
    wyjasnienia,przyczynę dowolnej przyczyny etc. Ale to nie doprowadzi
    do niczego -także gdy przyjmiesz istnienie bóstwa.
    Oczywiście próbuje się stosować różnego rodzaju tricki np. causa
    sui -ale ze światem też tak można, ponadto są one logicznie
    podejrzane.

    Generalnie jeśli decydujesz się pytać o wszystko bez końca to nigdy
    nie stworzysz żadnej zamkniętej teorii. Co więcej w ten sposób
    presuponujesz nieskończność bytu -to znaczy że ma on postać
    nieskończonego łańcucha przyczyn. A to też niedowiedzione.

    Tego że można zapytać o wszystko też trzebaby dowieść.

    Rozsądniej jednak nie przyjmować zbędnych hipotez . Bo jak
    przyjmiesz coś niedowiedzionego to później nie bardzo jest jak to
    sprawdzić i obalić. Trudno jest otrzymać pozytywne dowody
    nieistnienia czegoś. Natomiast powstrzymywanie się od uznania lub
    odrzucanie niedowoiedlnych przyczyn z braku dowodów na nie nie
    wyklucza uznania ich gdy dowody się pojawią. Warto być więc co
    najmniej agnostykim. Ale pełne 'domknięcie" naszej wiedzy może
    wymagać również zanegowania zbędnych hipotez, dopóki nie pojawią się
    dowody.


    Aco do tego czy życie bez bóstwa jest mało ciekawe -to subiektywne.
    Ja na przykład wcale nie nie czuję potrzeby pełnienia misji. Mam
    wiele własnych planów. I nawet to że ja i owe plany to zapewne
    dzieło, w dużym stopniu, przypadku, choćby i kwantowej fluktuacji,
    nie przeszkadza mi zbytnio. Bo niby dlaczego miałoby????
  • lemmy_kilmister 12.10.09, 00:48
    m_16 napisał:
    > Rozsądniej jednak nie przyjmować zbędnych hipotez . Bo jak
    > przyjmiesz coś niedowiedzionego to później nie bardzo jest jak to
    > sprawdzić i obalić.

    Wszystko się zgadza, dopóki chodzi o gromadzenie wiedzy o naszym
    świecie. Natomiast mam wątpliwości, czy sensowne jest forsowanie tych
    zasad w przypadku czegoś, co z założenia jest poza horyzontem
    poznania. Skoro ludzie mogą tworzyć wirtualne światy sami pozostając
    poza horyzontem poznawczym ich mieszkańców to jest całkiem możliwe,
    że podobna relacja istnieje o krok wyżej. To ważna przesłanka.
    Dlatego odrzucenie możliwości myślenia o stwórcy z powodu braku
    dowodów na jego istnienie uważam za niepotrzebne.

    > Aco do tego czy życie bez bóstwa jest mało ciekawe -to subiektywne.
    > Ja na przykład wcale nie nie czuję potrzeby pełnienia misji. Mam
    > wiele własnych planów.

    Na pewno jest to możliwe, szczególnie jeśli ktoś świadomie to
    przemyślał. Inaczej może być nagły zwrot akcji na koniec. Myślę, że
    księża bywający w szpitalach mogliby coś na ten temat powiedzieć.
  • m_16 12.10.09, 10:11
    Problem a tym tylko że wiele bardzo różnych rzeczy możemy sobie
    zdefiniować jako "sytuujących się poza horyzontem poznania". W
    istocie właśnie hipoteza że znajdujemy się w symulacji komputerowej
    ("Matrixa") pozwala podważyć wszystko. Jak się uprzeć to WSzystko z
    wyjątkiem tego co aktualnie doświadczasz może być zanegowane. Więc
    jeśli z faktu że naszae dane są koherentne z mozliwością bóstwa
    wynika możliwość tego bóstwa to wynika również na przykład że całe
    życie jest jeno snem, i tyle. Bo nasze dane są niesprzeczne i z tą
    hipotezą.
    Można też rozumować tak jak TY -przez analogię -skoro my możemy
    stworzyć matriks - to może sami nim jesteśmy.

    Problem w tym że to wszystko jałowe -na takiej zasadzie bowiem to
    prawie wszystko jest mozliwe i nic nie wiadomo.

    Tłumaczenie czysto naukowe jest lepsze -bo wyjaśnianie prawami nauki
    nie jest aż tak arbitralne -i wiemy więcej o tym czym wyjąsniamy. A
    obserwując jak jedne prawa fizyki generują inne możemy uznać za
    możliwe że rowniez te prawa które uznajemy za podstawowe wynikają
    z innych. A przynajmniej dotychczas odkrywamy tylko takie źródła
    naszej fizyki -to o czymś świadczy.


    Na pewno jest to możliwe, szczególnie jeśli ktoś świadomie to
    > przemyślał. Inaczej może być nagły zwrot akcji na koniec. Myślę,
    że
    > księża bywający w szpitalach mogliby coś na ten temat powiedzieć.

    Och, ale przecież to nie ma nic do rzeczy! Rozmawialiśmy o celu
    istnienia. Jeśli przeżyłem życie bez "metafizycznego celu" to raczej
    niepotrzebny mi on w momencie smierci. A jeśli ludzie faktycznie
    nawracaja się na łożu śmierci -w istocie to delikatny temat -
    stworzono przynajmniej kilka mitów na temat domniemanych nawrócen
    ateistów -jeśli się nawracają to raczej ze strachu przed śmiercią, a
    nie z powodu pragnienia celu.
  • m_16 11.10.09, 01:00
    lemmy_kilmister napisał:

    > > 1. Stare pytanie - a kto skonstruował informatyka?
    > Może i stare pytanie, ale czy coś wnosi? Skoro sam Informatyk nie
    > jest bezpośrednio obserwowalny z wnętrza świata to trudno jest już
    > cokolwiek powiedzieć na temat ewentualnego jego stwórcy.
    >

    Jeszcze raz a prościej -a copytanie o samego informatyka wnosi do
    naszych rozważań?? Tłumaczymy świat nieznanym umysłem o którego
    przyczynę nie pytamy. Równie dobrze moglibyśmy tłumaczyć świat innym
    nieznanym wszechświatem ( procesem fizycznym w nim zachodzącym) i
    też nie pytać oprzyczynę tego innego świata, bo przecież on
    transcendentny i nam nieznany.

    Czym hipoteza teistyczna (Twoja) miałaby być lepsza od mojej
    ateistycznej?? Hmmmm???
  • megasceptyk 09.10.09, 16:49
    Wszystko jest sprawdzalne
    tylko nie dziś.
    Bóg nie pasuje do niczego co znamy
    natomiast wiemy, jakie szkody dla ludzkości
    i ludzkiej myśli
    przynosi opętanie religijne
    i religijny zakaz myślenia i szukania prawdy.
  • n0e2008 09.10.09, 16:02
    "Opium intelektualistów" R.Aron
    merlin.pl/Opium-intelektualistow_Raymond-Aron/browse/product/1,242680.html
    "W swojej pracy autor zawarł krytykę złudzeń żywionych przez intelektualistów XX
    wieku, ich wiary w mity lewicy, rewolucji, proletariatu, wreszcie ich alienacji
    ze społeczeństwa i poszukiwania zakorzenienia w świeckich formach religijności,
    jakimi są ideologie wypełnione dogmatami. "


    --
    "Żądanie równości materialnej może być spełnione jedynie przez rząd obdarzony
    władzą totalitarną." F.A. von Hayek
    www.mises.pl/
  • hatifnat88 09.10.09, 21:29
    > ale za to z wiarą. wiarą w brak Boga


    W tejże samej książce Dawkins odnosi się do tego błędu logicznego. Niewiara w
    istnienie czegoś nie jest wiarą w nieistnienie czegoś.
    Jak nie wierzę w istnienie Latającego Potwora Spaghetti, to nie znaczy, że
    jestem osobą w jakiś sposób wierzącą w jego nieistnienie. Po prostu LPW tak jak
    różnego innego typu bóstwa nie zaśmiecają mojej świadomości.

    Poza tym Dawkins napisał coś w stylu "burden of proof stays with believers..."
    Ciężar dowodu (że bóg istnieje) stoi po stronie wierzących a nie niewierzących.
  • dorota_29 09.10.09, 12:52
    Zastosujmy teraz tę wiedzę do analizy zachowań religijnych u ludzi.
    Bardzo wielu przedstawicieli
    naszego gatunku (w niektórych rejonach praktycznie sto procent)
    wyznaje przekonania, które rażąco
    wręcz sprzeczne są z potwierdzonymi naukowymi faktami, a przy okazji
    są też niezgodne z religijnymi
    wierzeniami innych. Ludzie nie tylko są do tych przekonań namiętnie
    przywiązani, ale poświęcają im
    własny czas i zasoby. Dla nich giną i dla nich zabijają. Czasem nas
    to szokuje, tak samo jak szokuje nas
    „samopoświęcenie" ciem. Zdumieni, pytamy: „Dlaczego?" . Aleja
    przynajmniej tak twierdzę, zadajemy
    niewłaściwe pytanie. Być może zachowania religijne to ewolucyjny
    niewypał, nieszczęśliwy produkt
    uboczny jakiejś psychologicznej skłonności, która w innych
    okolicznościach jest (lub była kiedyś)
    pożyteczna. W tym ujęciu skłonnością czy zachowaniem, które zostało
    wyselekcjonowane u naszych
    przodków przez dobór naturalny, nie jest religia jako taka; to coś,
    co było korzystne pod innymi
    względami, a tylko przypadkowo zaczęło później przejawiać się w
    formie wiary. Zachowania religijne,
    reasumując, zrozumieć możemy dopiero wtedy, gdy należycie je
    nazwiemy.
    Jeżeli jednak zachowania religijne są produktem ubocznym, to
    produktem ubocznym czego? Jaki
    jest ludzki odpowiednik mechanizmów nawigacji u ciem? Jaka
    pierwotnie adaptacyjna cecha
    doprowadziła do stworzenia religii? Poniżej przedstawię jedną z
    potencjalnych hipotez, ale chciałbym
    podkreślić, że to tylko jedna z możliwych propozycji (omówię też
    kilka cudzych pomysłów). W tym
    momencie ważniejsza jest dla mnie sama zasada, czyli to, by zadawać
    właściwe pytania, niż jakakolwiek
    konkretna odpowiedź.
    Moja hipoteza dotyczy dzieci. Otóż ludzie, bardziej niż jakikolwiek
    inny gatunek, mogą przetrwać
    dzięki gromadzeniu doświadczeń przez wcześniejsze pokolenia, ale
    warunkiem przetrwania jest
    przekazanie tej wiedzy dzieciom, co daje im ochronę i gwarantuje
    pomyślność. Teoretycznie rzecz
    biorąc, dzieci na własną rękę mogłyby zdobywać wiedzę, by, dajmy na
    to, nie podchodzić za blisko
    urwiska, nie jeść tych podejrzanie wyglądających czerwonych jagódek
    albo nie wskakiwać krokodylowi
    na głowę. Nie ulega jednak wątpliwości, że dziecko, które zna takie
    reguły i z góry wie, co wolno, a
    czego nie — i wie też, że nie należy kwestionować wiedzy przekazanej
    przez starszych — ma ewolucyjną
    przewagę nad swoim rówieśnikiem, który dopiero musi się tego uczyć.
    Bądź posłuszny rodzicom, bądź
    posłuszny starszyźnie plemiennej (zwłaszcza gdy mówią coś poważnym i
    groźnym tonem), słuchaj
    starszych i nie pytaj, dlaczego. Ogólnie to całkiem przydatna zasada
    dla dziecka, tylko, jak każda
    zdroworozsądkowa reguła, czasem może mieć niezbyt przyjemne
    konsekwencje (obserwowaliśmy to u
    ciem).
  • dorota_29 09.10.09, 12:59
    Jeżeli dobrze wykonałem swoje zadanie, moi czytelnicy Powinni już
    mniej więcej wiedzieć, na
    czym polega postulowany przeze mnie związek między dziecięcym
    mózgiem a religią. Dobór naturalny
    wbudował w dziecięcy mózg skłonność do wierzenia w to, co mówią
    rodzice i starszyzna plemienna.
    Takie posłuszeństwo oparte na zaufaniu sprzyja przeżyciu (podobnie
    jak kierowanie się światłem u ciem).
    Od posłuszeństwa opartego na zaufaniu blisko jednak do
    bezwarunkowego podporządkowania, a
    skutkiem jest podatność na zarażenie „umysłowym wirusem".
    Podsumujmy — z bardzo ważnych
    powodów (to darwinowski warunek przetrwania) dzieci ufają rodzicom i
    tym dorosłym, których rodzice
    im wskażą. Takie bezwarunkowe zaufanie oznacza, że nie można
    odróżnić dobrej rady od złej. Dziecko
    nie może wiedzieć, że zalecenie, „Nie kąp się w Limpopo, bo tam jest
    pełno krokodyli", to mądra rada,
    natomiast „Ofiaruj kozę w pełnię Księżyca, bo inaczej nie spadnie
    deszcz " w najlepszym razie prowadzi
    do straty kozy. Oba napomnienia brzmią równie wiarogodnie, oba
    pochodzą z tak samo godnego zaufania
    źródła i oba wygłaszane są z równym namaszczeniem i powagą; obu
    trzeba być posłusznym. To samo
    dotyczy przekonań o świecie, o kosmosie, o moralności, o naturze
    ludzkiej. A, co wielce prawdopodobne,
    dziecko, gdy dorośnie i samo dorobi się potomka, przekaże mu (lub
    jej) to wszystko, co samo wie — i
    wiadomości pożyteczne, i bzdury — z tą samą zaraźliwą powagą i wiarą.
    Zgodnie z tym modelem powinniśmy oczekiwać, że w różnych miejscach
    wykształcą się odmienne,
    choć równie sprzeczne z rzeczywistością wierzenia, i że będą one
    przyjmowane i przekazywane z takim
    samym przekonaniem, jak rozmaite inne absolutnie prawdziwe
    twierdzenia, jak chociażby to, że pole
    nawożone gnojem daje lepsze plony. Powinniśmy również zaobserwować,
    że te przesądy i sprzeczne z
    codziennym doświadczeniem (oraz z faktami) wierzenia podlegają
    ewolucji — zmieniają się wraz z
    kolejnymi generacjami — albo wskutek zdarzeń przypadkowych, ale pod
    wpływem mechanizmu
    analogicznego do darwinowskiego doboru, co z czasem doprowadza do
    sytuacji, w której mimo
    „wspólnego przodka" wierzenia ulegają poważnemu zróżnicowaniu.
    Języki na przykład znacząco
    oddalają się od wspólnego pnia, jeśli tylko czas jest wystarczająco
    długi i dochodzi do tego czynnik
    rozdzielenia geograficznego (do kwestii lingwistycznych powrócimy za
    chwilę). Trudno zaprzeczyć, że
    zbliżone procesy mogą zachodzić w przypadku czysto arbitralnych
    przekonań czy wierzeń, różnych
    nakazów i zakazów przekazywanych z pokolenia na pokolenie,
    przekazywanych tym łatwiej ze względu
    na ową wrodzoną, użyteczną programowalność dziecięcych mózgów.
    Przywódcy religijni są doskonale świadomi tej plastyczności
    dziecięcych umysłów i znaczenia
    wczesnej indoktrynacji. Jezuici przechwalali się: daj nam dziecko na
    pierwsze siedem lat, a zrobimy z
    niego mężczyznę. To groźne przesłanie zawsze miało swoich
    zwolenników. W naszych już czasach na
    przykład niejaki James Dobson 88*, założyciel haniebnego
    ruchu „Focus on the Family" 89**, spokojnie
    mógł głosić: „Ci, którzy kontrolują, co młodzi ludzie myślą i czego
    doświadczają — co widzą, słyszą,
    myślą i w co wierzą — określą przyszły kurs tego narodu".
  • japoneczki 09.10.09, 13:07
    nikt tego nie przeczyta!!!!! chocby nie wiem jak było mądre. to jest
    forum, lepiej swoimi słowami, przystępniej i krócej ;)
  • megasceptyk 09.10.09, 15:20
    wiara w coś czego nie ma
    wynika z ewolucji mózgu w kierunku zbierania
    i kojarzenia informacji.
    Poszerzanie światopoglądu wymaga jednak energii.
    Kto nie ma siły myśleć dostaje łatwą protezę umysłową
    wyjaśniającą łatwo wszystko co niepojęte.
    I tak oto dogmat kończy proces myślowy
    i następuje koniec istoty ludzkiej.
  • n0e2008 09.10.09, 16:04
    > wiara w coś czego nie ma
    > wynika z ewolucji mózgu

    dlatego lewacy po jej odrzuceni muszą sobie wstawiać sekularne dogmaty.

    taki ewolucyjny imperatyw.

    --
    "Kogóż najbardziej nienawidzę wśród dzisiejszej hołoty? Socjalistycznej hołoty,
    apostołów-czandalów, którzy podkopują instynkt, ochotę, uczucie zadowolenia
    robotnika ze swego małego istnienia – którzy zawistnym go czynią, którzy zemsty
    go uczą... Krzywda nie leży nigdy w nierówności praw, leży w roszczeniu sobie
    "równych" praw." F. Nietzsche
  • megasceptyk 09.10.09, 16:53
    Nie wysiliłeś się.
    Co to są lewacy?
  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 16:29
    A czy można wierzyć w rzecz pewną ? Czy wtedy wiara nie zamienia się w wiedzę.
    Jak widzę u Ciebie wiara w potęgę ludzkiego umysłu wyjaśni łatwo wszystkie
    niepojęte rzeczy - sam przyznałeś że są rzeczy niepojęte. Czy może niepojęte są
    dlatego że wiara osłabia mózg ? :)
  • megasceptyk 09.10.09, 16:52
    Gdy wiara w kłamstwa
    wymyślone przez prostych acz chciwych "biskupów"
    nie posiadających wiedzy
    staje się kajdanem na mózg, zagrodą,
    wtedy człowiek przestaje być człowiekiem.

    Jeśli będziemy się poruszać naprzód
    wszystko będzie możliwe.
    Jeśli zagrodzimy umysłowi drogę
    staniemy się własnym piekłem.
  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 17:08
    no ale jeżeli będziemy tak szydzić z wiary trafimy do innego piekła które trwa
    dłużej niż to nasze całe życie no i mamy zgryz :) - komu uwierzyć - stawiasz 70
    lat życia przeciwko wieczności - Twoje ryzyko , twoj wybór no i twoje życie.
    Obrażasz wiarę jak i Boga - musisz naprawdę nie wierzyć - bo lepiej żeby nie
    istniało to co sobie szykujesz.
  • e-4l 09.10.09, 18:18
    Jeśli z woli boga mam trafić do piekła tylko dlatego, że w niego nie wierzę to jest to kretyństwo największego kalibru, nieprawdaż? Wolę zachować honor.
  • megasceptyk 09.10.09, 19:08
    Nikt nie szydzi z dzieci,
    ponieważ dopiero rozpoczynają drogę
    i mają prawo nie rozumieć elementarnych zjawisk.

    Dziecko jednak kiedyś staje się autonomiczną istotą myślącą
    i ma szansę stać się człowiekiem.
    Nie zatykajmy mu rozumu korkiem religijnym
    bo zdolność do poznawania świata
    jest jedyną rzecza która czyni nas ludźmi.
  • turbo_wesz 10.10.09, 09:07
    zakład Pascala? nie uwzględnia tego że bóg np. może żądać od nas np. noszenia
    dwóch różnych skarpet. skąd wiecie że bóg chce tego co wam się ubzdurało? ja
    osobiście gdybym był bogiem, to bym się strasznie irytował gdyby mnie tak
    bezmyślnie, ślepo, wręcz wazeliniarsko czczono
  • christina01 24.11.09, 21:02
    pocoo napisała:

    > Ile czasu można z ludzi idiotów robić? Dziecku można bajki wcisnąć
    ale kiedy do
    > rośleje...?
    > Ksiądz molestuje dziecko w kościele i co ? I nic.
    > Kościoły są okradane , i co? Któremu złodziejowi ręka uschła?
    > Kościoły płoną , i co? Jaka w tym wola Boga?
    > Powiedzenie "jestem wierzący" , znaczy tyle co "jestem lepszy ,
    ładniejszy".Ta
    > k mi powiedziała mamusia , no to chyba tak jest.
    > Największy dowód na to , że nie można się bać kogoś wymyślonego
    dają duchowni
    > różnych religii.
    > Owieczka zawsze owieczką pozostanie.Pasterze wątpliwości nie mają.

    Hallo,

    i co Ci to daje? Tak bardzo lubisz uzalanie sie nad soba, prawda?

    Nie, kosiol z Bogiem nie ma - leider - niewiele, aby nie powiedziec
    nic, wspolnego. Bog jest w Tobie, to Ty, Twoja czystosc/namiastka
    milosci, ktora powinienes/powinnas rozwijac. Sam/ma musisz
    Jego/wlasne oblicze rozpoznac. Tak to funkcjonuje.

    Czego szukasz zatem? Litosci? Jestes pelen/pelna zlosci/zalu? Moze,
    ale ta zlosc jest w Toie samej/samym...

    Pzd,

  • zuq1 09.10.09, 09:42
    "Np. wiezienia , chrzescijanie sa tam w wiekszosci , ateisci sa tam
    w wyraznej mniejszosci . Przecietny morderca , zlodziej ,gwalciciel
    wierzy w Boga i pieklo , powstrzymalo go to przed jego czynami ,
    raczej nie ." - człowiek staje się chrześcijaninem dopiero po
    ŚWIADOMYM uwierzeniu w Chrystusa, tj. w Jego odkupieńczą śmierć na
    krzyżu. Pokropienie niemowlaka wodą, praktykowane w wielu kościołach
    nie włącza go do Kościoła ani nie czyni go chrześcijaninem. Żaden
    świadomie wierzący człowiek nie jest tzw. przestępcą ciężkim - jak
    napisałeś tj. mordercą, złodziejem, gwałcicielem. Wierzącym zdarzają
    się upadki, to prawda, ale nie tak wielkiego kalibru.
  • turbo_wesz 09.10.09, 10:49
    > Żaden
    > świadomie wierzący człowiek nie jest tzw. przestępcą ciężkim - jak
    > napisałeś tj. mordercą, złodziejem, gwałcicielem.

    bo taką sobie przyjmujesz definicję wiary? wolne żarty. ta hipoteza jest nie do
    udowodnienia, podobnie jak sprawdzenie czy ktoś wierzy "prawdziwie". ta dyskusja
    jest z założenia bezsensowna i nie może prowadzić do żadnych konkretnych
    wniosków, bo dotyczy rzeczy czysto uznaniowych i trudnych do zdefiniowania
  • zuq1 09.10.09, 11:14
    Ja "nie sobie przyjmuję", lecz taka definicja wynika z Pisma
    Świętego. Jeśli np. przepisy prawa też definiują samochód jako
    pojazd z czterema kołami, to nie powiesz, że mający cztery koła Ford
    Mondeo jest dwukołowym rowerem. Tak samo urodzenie się człowieka w
    garażu nie sprawia, że staje się automatycznie samochodem. I
    urodzenie się dziecka wierzącym rodzicom, chrześcijanom, też nie
    oznacza, że to dziecko - w przyszłości, gdy będzie świadome i
    odpowiedzialne za swoje czyny - też będzie chrześcijaninem.
  • frankyy 09.10.09, 11:19
  • zuq1 09.10.09, 11:28
    - powiada Pismo. Biblia rozróżnia jednak wiarę "aktywną" (Wierzę, że
    Chrystus umarł, aby mnie zbawić) i wiarę "pasywną" (Wierzę, że był
    Chrystus jako postać historyczna, ale nie wierzę, że jego śmierć
    może mnie zbawić i w ogóle nie wiem czy Bóg z Biblii to TEN jedyny
    Bóg - w uproszczeniu agnostycyzm). I większość wg takiej definicji
    to "wierzący pasywni" - niechrześcijanie.
  • turbo_wesz 09.10.09, 11:37
    no i jeszcze 3 typ - wierzę że Jezus mnie odkupi, ale i tak mam zamiar czynić co
    mi się podoba. lub nawet przeciwdziałać ogólnie pojętemu "dobru"

    to miałeś na myśli pisząc, że diabeł wierzy i drży?
  • zuq1 09.10.09, 12:01
    Przyznaję, może być i trzeci typ. W głowach niektórych teologów są i
    koncepcje zbawienia diabła. Niestety/ stety te koncepcje nie mają
    potwierdzenia w tekście źródłowym, tj. Piśmie Świętym, gdzie
    przeznaczeniem diabła i osób niezbawionych jest "jezioro ogniste".
  • kle_kotka 09.10.09, 12:36
    diabeł wie dlatego nie moze wierzyć lub nie taka jest róznica między
    człowiekiem a diabłem w relacjach z Bogiem - tyle w tym temacie
    głosi KK powinienes znac takie niuanse skoro taki wierzacy i
    praktykujacy jestes.

    Co do tzw. Źródła czyli pisma sw. to nie rozumiem dlaczego to co
    jest tam napisane przyjmujesz jako ostateczną PRAWDĘ, niepodwazalna,
    nie budzacą watpliwości.... Pismo sw napisano ok 80 lat po smierci
    Chrystusa. Napisali je ludzie dla ktorych zacmienie ksiezyca bylo
    cudem. Czy mozna traktowac powaznie to co tam gloszą i wieszczą.
    Czytales apokalipse czy mozna powaznie traktowac cos co wyglada na
    bredzenie obląkanego.
  • zuq1 09.10.09, 12:49
    "diabeł wie dlatego nie moze wierzyć lub nie taka jest róznica
    między człowiekiem a diabłem w relacjach z Bogiem - tyle w tym
    temacie" - przeczytaj mój post powyżej uważnie. "Wierzyć" można na
    parę sposobów.
    "głosi KK powinienes znac takie niuanse skoro taki wierzacy i
    praktykujacy jestes." - jestem wierzący i praktykujący, ale nie w
    tym kościele. Istnieją też inne. Słyszałaś o nich?

    "Co do tzw. Źródła czyli pisma sw. to nie rozumiem dlaczego to co
    jest tam napisane przyjmujesz jako ostateczną PRAWDĘ, niepodwazalna,
    nie budzacą watpliwości.... Pismo sw napisano ok 80 lat po smierci
    Chrystusa." - nieprawda, pierwszy list ap. Pawła jest datowany na
    ok. 50 r.ne a Apokalipsa, ostatnia z ksiąg NT nie później niż w 100
    r.ne. Więc najpóźniejsza księga powstała ok. 65 lat po śmierci i
    zmartwychwstaniu Chrystusa. A dlaczego Ty jej nie uważasz za prawdę,
    wolisz wierzć np. Danowi Brownowi?
    "Napisali je ludzie dla ktorych zacmienie ksiezyca bylo
    cudem." - pokaż mi miejsce w NT, gdzie to zjawisko jest opisane jako
    cud.
    "Czytales apokalipse czy mozna powaznie traktowac cos co wyglada na
    bredzenie obląkanego." - czytałem, ale nie wiem, dlaczego miałoby to
    być "bredzenie". Zapowiedź, że nie będzie można niczego kupić, jeśli
    nie przyjmie się na rękę lub czoło "znaku Bestii" można z
    powodzeniem zrealizować dopiero w naszych czasach. Tylko patrzeć,
    jak zacznie się ludziom wszczepiać czipy identyfikacyjne. Na razie
    dostają je zwierząta domowe. Niedługo kolej na ludzi.
  • kle_kotka 09.10.09, 13:09
    ja wole wiedziec niz wierzyc i to tyle. Liczą sie dla mnie fakty i
    dowody. A pismo sw w swietle ostatnich badan naukowych Podkreslam
    naukoych traci na wiarygodności.

    Nie myl nauki z fikcją literacką
  • turbo_wesz 09.10.09, 13:19
    nie mieszaj dwóch spraw. można sobie badać PŚ, które nawet wewnętrznie same ze
    sobą jest sprzeczne, ale po co? Bóg to nie domena nauki, i vice versa.

    oczywiście, znajdzie się zawsze oszołom, który twierdzi że smoki to były
    dinozaury, i żyły parę tysięcy lat temu, a jeden nadal żyje w jeziorze Ness -
    ale to żelazne prawo statystyki - wśród każdej populacji są wariaci. dyskutujemy
    tu o wierze i jej wpływie na życie (który, nota bene, jest równie mierzalny co bóg)
  • zuq1 09.10.09, 23:48
    Bardzo powierzchowny post - nie odpowiedziałaś na żadne pytanie, nie
    odniosłaś się do żadnej poruszonej kwestii. Jakie badania naukowe
    masz na myśli i czemu one przeczą. Konkrety proszę.
  • kle_kotka 12.10.09, 10:56
    zuq1
    " Zapowiedź, że nie będzie można niczego kupić, jeśli
    nie przyjmie się na rękę lub czoło "znaku Bestii" można z
    powodzeniem zrealizować dopiero w naszych czasach. Tylko patrzeć,
    jak zacznie się ludziom wszczepiać czipy identyfikacyjne. Na razie
    dostają je zwierząta domowe. Niedługo kolej na ludzi.

    no to sobie pofantazjowałes. No Ładnie chlopie masz wyobraźnie tyle
    tylko ze jakoś smieszy mnie ten czip jako znak Bestii cha cha.

  • kle_kotka 12.10.09, 10:59
    katolicy zawsze bali się nowośći we wszystkim nowym dopatrywali sie
    zła i zakazywali (np. kiedys znieczulania rodzacych czy głoszenia ze
    to ziemia się kreci a nie księzyc teraz zapłodnienia in vitro ...
  • swojski_fr_1 12.10.09, 13:10
    a kto myslisz nauczyl barbarzynski motloch od moskwy po ren pisac,
    czytac, liczyc???

    w jakiej to epoce Kopernik mogl prowadzic swoje prace??? nota bene
    byl katolickim duchownym.

    jedynie cywilizacja chrzescijanska dala tak wysoki potencjal
    dostepnosci nauki dla ludzi roznych narodowosci i klas spolecznych.

    To ludzie sa ograniczeni, nie Bog.
    na zmiany bardziej otwraci sa ludzie mlodzi, starsi niewiele chca
    zmeniac... to klasyczny konflikt pokolen czesciej kladl sie cieniem
    na nowy sposob myslenia, nie religia sama w sobie.

    Nauka sama w sobie tez tworzy wokol siebie propagande i slepe jej
    oddawanie czci tez jest czysta glupota. Wezmy takie zdobycze nauki,
    jak azbest, pierwsze pigulki hormonalne, srodki dopingujace dla
    sportowcow, olow dodawany do paliwa...

    kazdy maswoj prywatny limit przyjmowania zmian... ty tez to bedziesz
    miec juz za 10 lat... wystarczy, ze przemaluja ci biuro z
    niebieskiego na zolty i sie wsciekac bedziesz...

    taka jest nasza jako ludzi konstrukcja.


    kle_kotka napisała:

    > katolicy zawsze bali się nowośći we wszystkim nowym dopatrywali
    sie
    > zła i zakazywali (np. kiedys znieczulania rodzacych czy głoszenia
    ze
    > to ziemia się kreci a nie księzyc teraz zapłodnienia in vitro ...
  • kle_kotka 12.10.09, 14:06
    swojski_fr_1 napisał:

    > a kto myslisz nauczyl barbarzynski motloch od moskwy po ren pisac,
    > czytac, liczyc???
    >
    > w jakiej to epoce Kopernik mogl prowadzic swoje prace??? nota bene
    > byl katolickim duchownym.

    OK nie twierdzę ze wsod ludzi wierzacych i praktykujacych nie bylo
    światłych ale nie o to jest istotą tego o czym tutaj piaszę

    > Nauka sama w sobie tez tworzy wokol siebie propagande i slepe jej
    > oddawanie czci tez jest czysta glupota. Wezmy takie zdobycze
    nauki,
    > jak azbest, pierwsze pigulki hormonalne, srodki dopingujace dla
    > sportowcow, olow dodawany do paliwa...

    To jest własnie postęp uczymy się na błędach. Co w tym złego.
    Wszystko co mamy i wiemy zawdzieczamy nauce/sobie a nie religii czy
    Bogu.
  • zuq1 12.10.09, 12:29
    Może to "fantazja" i może nie mam racji - nie twierdzę, że jestem
    nieomylny. Zwróć jednak uwagę, że obecnie kasy fiskalne prowadzić
    muszą nawet babcie klozetowe i taksówkarze, jeśli bank Ci zablokuje
    kartę lub konto, zostajesz bez środków do życia, a jeśli ktoś nie
    przyjmie znaku bestii, nie będzie mógł ani sprzedawać, ani kupować.
    Hmmm, układa się to wszystko w logiczną całość:

    "I sprawia, że wszyscy:
    mali i wielcy,
    bogaci i biedni,
    wolni i niewolnicy
    otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło
    i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
    kto nie ma znamienia -
    imienia Bestii
    lub liczby jej imienia. (Ap. 13,16-17)
  • kle_kotka 12.10.09, 12:41
    no układa i co z tego wynika poza tym ze masz bujną wyobraźnię.

    Nikt nie oczekuje od Ciebie nieomylnośći. Chcesz to grzeb sobie w PS
    i dopisuj swoje logiczne wyjasnienia tego co niejasne. Mnie nie bawi
    zabawa typu co autor miał na myśli - zwłaszcza w tak powaznych
    sprawach jak relacje Bóg-człowiek.

    Gdybać to sobie można w sprawach błachych np. co artysta miał na
    myśli. Bo z takiego gdybania nie ma konsekwenmcji dla ludzi. A z
    gdybania nt tego co prorocy mieli na mysli konsekwencji często
    krawych mielismy w historii zbyt duzo.
  • japoneczki 09.10.09, 13:11
    łatwiej zrozumiec ST i NT znając definicję słowa: METAFORA... a, i
    fajne by było, gdyby wypowiadający się na jakiś temat go zgłębili, a
    nie głosili takie powierzchowne prawdy tupiąc nogą 'nie, bo nie'.
    gdybyś wiedział, jak to było z tym spisywaniem pisma świętego, to nie
    zadawałbyś takich pytań...
  • turbo_wesz 09.10.09, 13:25
    a ty - wiesz, czy wierzysz ? (jak to było ze spisywaniem PŚ)

    bo ja - nie wiem. jak da się jakoś treściwie - to oświeć, proszę. na pewno
    więcej osób jest nie w temacie
  • kle_kotka 09.10.09, 13:41
    w kwestii spisywania PŚ to trzeba troche zainteresowac sie tematem
    to będziesz wiedział a wiedza to cos więcej niz wiara.

    Sokro nie wiesz to moze czas otworzyc się na wiedzę bo na razie
    wiara przesłania ci realia
  • turbo_wesz 09.10.09, 14:22
    wierzę że nie trzeba wierzyć. w nic więcej. pomijając przyjmowanie faktów
    naukowych na wiarę (naprawdę nie mam ochoty sprawdzać czy iloczyn niepewności
    pomiarowej pędu i położenia cząstki nie będzie mniejszy niż stała Heisenberga etc)

    a wiedza nie jest czymś więcej niż wiara - to coś innego. ortogonalnego, mówiąc
    językiem fizyki i matematyki
  • kle_kotka 12.10.09, 12:33
    japoneczki napisała:

    > łatwiej zrozumiec ST i NT znając definicję słowa: METAFORA...

    a zastanawiałas się czemu niby mają słuzyć te metafory, przenośnie,
    alegorie. Czy PS to literatura czy próba komunikacji/porozumienia
    Boga z człowiekiem. Dla mnie literatura nie ma znaczenia
    praktycznego. Najważniejsza jest skuteczność. Aby skutecznie
    komunikować się z człowiekiem trzeba mówic jasno i precyzyjnie,
    zrozumiale dla drugiej strony. Proste.

    Te metafory itd niejasnośći (patrz apokalipsa) dają pole do mnóstwa
    interpretacji. Jak komu wygodnie. Nie lubię nie jasnych sytuacji.
  • kosciotrupek 10.10.09, 07:04
    Co do tzw. Źródła czyli pisma sw. to nie rozumiem dlaczego to co jest tam
    napisane przyjmujesz jako ostateczną PRAWDĘ, niepodwazalna, nie budzacą
    watpliwości.... Pismo sw napisano ok 80 lat po smierci Chrystusa. Napisali je
    ludzie dla ktorych zacmienie ksiezyca bylo cudem. Czy mozna traktowac powaznie
    to co tam gloszą i wieszczą. Czytales apokalipse czy mozna powaznie traktowac
    cos co wyglada na bredzenie obląkanego.


    No i tu znów dochodzimy do kwestii wiary-niewiary. Jeśli tak potraktować Pismo
    święte, jak Ty to opisałaś, to rzeczywiście, nie ma w nim nic lepszego niż pisma
    Tertuliana czy innego magika z okresu Cesarstwa Rzymskiego. Jednak chrześcijanie
    (no właśnie, pytanie ilu z nas, chrześcijan? - autor wątku może mieć sporo
    racji) wierzą, że prawdziwym Autorem Pisma św. jest Duch święty i to on pomógł
    pisarzom w napisaniu tekstu zgodnie z prawdą. Ale do tego potrzebna jest właśnie
    wiara w Boga.
    Aha, a Apokalipsa jest - tak jak opis stworzenia świata - alegorią. Nie czepiamy
    się alegorii jako gatunku literackiego, prawda? Nie mówimy, że autor bredził jak
    obłąkany, prawda? Więc Apokalipsę można potraktować tak samo.
    --
    "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
  • pocoo 10.10.09, 07:44
    kosciotrupek napisała:


    > No i tu znów dochodzimy do kwestii wiary-niewiary.
    Jednak chrześcijani
    > e
    > (no właśnie, pytanie ilu z nas, chrześcijan? - autor wątku może mieć sporo
    > racji) wierzą, że prawdziwym Autorem Pisma św. jest Duch święty i to on pomógł
    > pisarzom w napisaniu tekstu zgodnie z prawdą.

    Trzeba mieć silną wiarę aby poważnie potraktować szczególnie to co napisano w Starym Testamencie.

    Ale do tego potrzebna jest właśni
    > e
    > wiara w Boga.
    > Aha, a Apokalipsa jest - tak jak opis stworzenia świata - alegorią.


    Tak , tylko po co? A ,już wiem!
    Po to , aby zawsze jakiś cwaniaczek przetłumaczył tekst na swoją modłę , przekonał do tego innych naiwnych ,nowa sekta gotowa i...
    "Raj na ziemi ,deszcz o wiośnie , kogo zmoczy ten urośnie".
  • strikemaster 09.10.09, 11:57
    Diabeł "siedzi" w temacie, więc wie a nie wierzy (jeżeli oczywiście istnieje).
    --
    Blog kiltowy strikemastera
    Forum kiltowe strikemastera
    Blog społeczno-polityczny strikemastera
  • turbo_wesz 09.10.09, 11:34
    > Ja "nie sobie przyjmuję", lecz taka definicja wynika z Pisma
    > Świętego.

    no i co? nie chodzi o to kto tak napisał, tylko co się za definicją kryje -
    jeżeli definiujesz osobę świadomie wierzącą jako taką co nie popełnia ciężkich
    grzechów, to ja jestem świadomie wierzący. ale w boga nie wierzę
  • zuq1 09.10.09, 12:06
    Mój Boże... A gdzie ja napisałem, że osoba wierząca to ta, co nie
    popełnia ciężkich grzechów? To wiara i wynikająca z niej postawa
    życiowa determinuje ludzkie czyny a nie czyny determinują wiarę.
    POlecam List do Efezjan 2 rozdział, gdzie ap. Paweł napisał (cytuję
    z pamięci): "Łaską zbawieni jesteście i nie wasza to zasługa, lecz
    dar od Boga. Taki jest bowiem zamiar Boga, aby wasze dobre czyny
    wynikały z wiary".
  • turbo_wesz 09.10.09, 13:07
    napisałeś to ileśtam postów powyżej:

    > Wierzącym zdarzają
    > się upadki, to prawda, ale nie tak wielkiego kalibru.

    chyba że da się to jakoś inaczej rozumieć. dlatego też powiedziałem że dyskusja
    jest bez sensu (jeżeli założyć że ma prowadzić do wniosków, której mają sens,
    które da się jakoś sprawdzić, nawet zakładając istnienie boga)
  • kosciotrupek 10.10.09, 06:54
    Pokropienie niemowlaka wodą, praktykowane w wielu kościołach nie włącza go do
    Kościoła ani nie czyni go chrześcijaninem


    Nie znasz definicji słowa "chrześcijanin". Pokropienie niemowlaka wodą
    (święconą!) włącza go do kościoła i czyni chrześcijaninem, bo
    gładzi grzech pierworodny. CHoć masz rację, że bez osobistego uwierzenia w Boga
    (osobistego - czyli "na własny użytek"-już nie ustami rodziców, ale robię to ja
    sam, dlatego, że sam uwierzyłem i się nawróciłem) niewiele z tego naszego
    chrześcijaństwa zostaje. I może to jest odpowiedź na sprawę postawioną w temacie
    wątku.
    --
    "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
  • christina01 24.11.09, 21:05
    zuq1 napisał:

    > "Np. wiezienia , chrzescijanie sa tam w wiekszosci , ateisci sa
    tam
    > w wyraznej mniejszosci . Przecietny morderca ,
    zlodziej ,gwalciciel
    > wierzy w Boga i pieklo , powstrzymalo go to przed jego czynami ,
    > raczej nie ." - człowiek staje się chrześcijaninem dopiero po
    > ŚWIADOMYM uwierzeniu w Chrystusa, tj. w Jego odkupieńczą śmierć na
    > krzyżu. Pokropienie niemowlaka wodą, praktykowane w wielu
    kościołach
    > nie włącza go do Kościoła ani nie czyni go chrześcijaninem. Żaden
    > świadomie wierzący człowiek nie jest tzw. przestępcą ciężkim - jak
    > napisałeś tj. mordercą, złodziejem, gwałcicielem. Wierzącym
    zdarzają
    > się upadki, to prawda, ale nie tak wielkiego kalibru.

    Hi,

    do czego w sumie zmierzasz?...

    Pozdrawiam,

    Christian
  • fizykoterapeuta 09.10.09, 10:45
    a słyszałeś (czytałeś, haha) o tym, że Boga nie należy wystawiać na próbę? czyli
    np. nie skakać z wieżowca by sprawdzić, czy Bóg złapie?

    wiara czyni lepszym - gdy się przestrzega jej zasad

    ps: naucz się stawiać znaki interpunkcyjne poprawnie :>
    --
    "Lepiej mniej, ale lepiej"
  • piwi77 09.10.09, 10:49
    fizykoterapeuta napisał:

    > a słyszałeś (czytałeś, haha) o tym, że Boga nie należy wystawiać
    > na próbę?

    Boga nie wystawia się na próbę, bo po prostu szkoda na nią czasu.
    Już przed ewentualną próbą jasne jest co uczyniłby w danej sytuacji
    Bóg. Nic.
  • fizykoterapeuta 16.10.09, 12:06
    oczywiście, że nic
    dlatego w Biblii napisano, by nie wystawiać go na próbę :)
    --
    "Lepiej mniej, ale lepiej"
  • christina01 24.11.09, 21:12
    Hi,

    jestes zatem na drodze prowadzacej do rozpoczecia rozwoju duchowego
    (wziecia odpowiedzialnosci za wlasne zycie/byt we wlasne rece) -
    zaczynasz osadzac... Dobrze. To nie jest zle, ze watpisz. Myslenie
    Twoje jest raczej dowodem, iz zaczynasz sie ... budzic z transu...

    Pozdrawiam,

  • bozy_wojownik 09.10.09, 10:52
    hmmm
  • karbat 09.10.09, 11:08
    fizykoterapeuta napisał:

    >a słyszałeś (czytałeś, haha) o tym, że Boga nie należy wystawiać
    >na próbę? czyli np. nie skakać z wieżowca by sprawdzić, czy Bóg
    >złapie? .

    ksiadz tak mowi ;) , ale on TYLKO mowi .

    gdyby ktos rzeczywiscie wierzyl, to by zawierzyl opiece boskiej
    i skoczyl , znalazlby sie taki niejeden - czlowiek jest tylko
    czlowiekiem i wystawilby Boga na probe,pomimo slow ksiedza .
    Co mialby do stracenia ? , spotkal by sie troszke wczesniej ze swym
    Bogiem , bylby w raju .Wierzacy nie skacze ,bo wie ,ze pomimo jego
    rzeczywistej wiary Bog NIC nie zrobi .

    Prawie nikt nie wierzy w Boga ,kazdy woli isc do lekarza niz poddac
    sie uszlachetniajacmu go cierpieniudac , niz zaufac woli
    doswiadczajacego go Boga .
    Prawie nikt nie wierzy w Boga .



  • japoneczki 09.10.09, 13:20
    człowiek ma rozum i wolną wolę. to po pierwsze i najważniejsze, Bóg
    go do niczego nie zmusi i to jest cała tragedia człowieka. bo ludzie
    są jacy są, raczej mają złe skłonności inaczej nie byłoby morderst,
    zabójstw, cierpienia...

    Bóg nie zabrania Ci się leczyć!!! skąd taki pomysł. Jesteś chory to
    idziesz do lekarza, po to ludzie mają rozum, żeby z niego korzystać i wymyślać takie rzeczy, żeby się społeczeństwo rozwijało. skąd pogląd,
    ze Bóg chce, żebyś umierał w cierpieniu skoro możesz być zdrowy? to
    bez sensu, z drugiej jednak strony - jesteśmy tylko ludźmi, nie od
    nas zależy ile czasu spędzimy tutaj..
    była taka historia: powódź, woda zalewa dom, pierwsze piętro, drugie,
    mężczyzna ratuje się i wchodzi na dach. taki wierzący mężczyzna.
    przypływa pierwsza łódź, żeby go uratowac, a on odmawia mówiąc, ze
    Bóg go uratuje, przypływa druga i trzecia łódź - za każdym razem taka
    sama odmowa, mężczyzna tonie. I tak na sądzie ostatecznym pyta się go
    Bóg, dlaczego nie wsiadł do łodzi,a on odpowiada, że jak to
    dlaczego, przecież wierzył, że Bóg go uratuje. I na to odpowiada Bóg:
    no przecież trzy razy do Ciebie łódź wysyłałem...

    i niestety takie niezrozumienie to podstawa negowania Boga... bo albo
    nie jest tak jak byśmy chcieli a więc Boga nie ma, Bóg szwankuje i
    nie spełnia zachcianek, albo ma za wysokie wymagania, albo jest taki
    przecież sprzed 2000 lat... Biblia to metafora, a wiara nie jest
    racjonalna i naukowo definiowana. Poprostu. Tylko wielu osobom tak
    ciężko to zrozumiec. Promocje w sklepie są takie namacalne i realne,
    a Bóg taki nie wiadomo gdzie i czy wogóle jest... ale wiara nie jest
    dla wszystkich i nie wszyscy deklarujący się jako wierzący są
    faktycznie wierzący. Księża to też ludzie, tylko ludzie.
  • kosciotrupek 12.10.09, 00:42
    Swietna jest ta historyjka, to cała kwintesencja problemu: cierpieć, bo tak chce
    Bóg (?) czy leczyć się, ratować, pomagać sobie i innym itp, chociaż może Bóg tak
    nie chce (?)
    --
    "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
  • kle_kotka 12.10.09, 12:19
    japoneczki napisała:

    > człowiek ma rozum i wolną wolę. to po pierwsze i najważniejsze,
    Bóg > go do niczego nie zmusi

    Z małą poprawką znalazłam się na tym swiecie bez mojej woli, i mogę
    albo kochać bozie albo pójdę do piekła no cóz Bóg do niczego mnie
    nie zmusza. Jakoś mało to uczciwa propozycja.
    A ja nie mam ochoty ani na piekło ani na niebo ani na zycie.
  • kosciotrupek 12.10.09, 00:38
    I tu sie pojawiaja liczne wariacje teologiczne , np. mowiace , nie
    powinienes Boga wodzic na pokuszenie , nie wolno Boga testowac ,
    istnieje wolna wola itd .
    Ale to wszystko sa bzdury ,bujdy , jesli by Boga mozna bylo wzywac
    na pokuszenie ,testowac , to by tak przeciez robiono ! .
    Nikt Boga nie kusi , nie testuje .... bo i tak nie zareaguje ...,
    malo kto wierzy w Boga .


    Mylisz się, ludzie stale testują Boga. Często zdarza mi się słyszeć/czytać (na
    forach, hihi) teksty typu: "zrobiłem coś tam, a Pan Bóg nie zareagował. Ergo -
    Boga nie ma". Czym to jest, jak nie wystawianiem Go na próbę? Ale w ten sposób
    traktuje się Boga jak marionetkę: "pociągnąłem sznureczek, a marionetka się nie
    ruszyła. Ergo - zepsuta". Czyli tak naprawdę stawia się siebie ponad
    Bogiem. A to już grzech pychy.
    Ale masz rację, pisząc, że ludzie nie skaczą masowo z okien, licząc na to, że
    ich złapie (chociaż co my wiemy o tym, co sobie myśli taki samobójca w momencie
    skoku?). Pytanie jednak dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że nie wierzą, a
    może dlatego, że jednak mają dla Niego trochę szacunku i nie testują Go w ten
    sposób?
    spotkal by sie troszke wczesniej ze swym Bogiem , bylby w raju
    No nie wiem, czy za grzech pychy raj by się takiemu delikwentowi należał.
    Wolałabym nie ryzykować, właśnie dlatego, że wierzę w to co powiedział Jezus, a
    wcześniej Stary Testament: "...nie będziesz wystawiał na próbę Pana Boga swego".

    --
    "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
  • fizykoterapeuta 16.10.09, 12:14
    mam coraz silniejsze przeświadczenie, że jesteś idiotą, bez obrazy

    ksiadz tak mowi ;) , ale on TYLKO mowi .
    nie ksiądz, tylko Biblia

    Co mialby do stracenia ? , spotkal by sie troszke wczesniej ze swym Bogiem
    jak zaczynasz takie wątki, powinieneś chyba poznać racje drugiej strony,
    przygotować się merytorycznie..? otóż: samobójcy nie trafiają prosto do raju, bo
    popełniają grzech, nie doceniają życia ofiarowanego im przez Boga
    a i wcześniej na dodatek sprzeciwili by się Jego woli, tytułowe "nie wystawiaj
    na próbę"

    kazdy woli isc do lekarza niz poddac sie uszlachetniajacmu go cierpieniu
    to, że ktoś wierzy nie znaczy, że każdą chorobę leczy różańcem i słucha
    bezkrytycznie księdza, a jak złamie nogę to się cieszy, bo pocierpi

    żeby to zrozumieć, wystarczy przez chwilę się zastanowić
    zamiast tego wolisz na oślep klepać "Prawie nikt nie wierzy w Boga" i siać ferment

    --
    "Lepiej mniej, ale lepiej"
  • kle_kotka 16.10.09, 13:32
    fizykoterapeuta napisał:
    "nie doceniają życia ofiarowanego im przez Boga"

    A dlaczego niby mam obowiązek doceniac życie o ktore się nie
    prosiłam?
    Jeśli Bóg jest Mądrością to takie podejście do tej
    kwestii nie powinno mieć miejsca. Bóg dał życie człowiekowi i w
    zamian nie powinien niczego oczekiwać. Dał przeciez z Miłości a nie
    z wyrachowania.

    Ja jeśli ofiarowywuje coś komuś tak sama z siebie nie oczekuję
    wdzięczności. Nie cierpie sytuacji kiedy ktoś robi mi tzw.
    niedzwiedzią przysługę i jeszcze oczekuje wdzięczności.
  • enrque111 16.10.09, 16:21
    kle_kotka napisała:

    > A dlaczego niby mam obowiązek doceniac życie o ktore się nie
    > prosiłam?
    Jeśli Bóg jest Mądrością to takie podejście do tej
    > kwestii nie powinno mieć miejsca. Bóg dał życie człowiekowi i w
    > zamian nie powinien niczego oczekiwać. Dał przeciez z Miłości a nie
    > z wyrachowania.

    To, że o coś nie prosiłaś, wcale nie oznacza, że tego nie chcesz. Jeśli zaś chcesz, to znaczy przywiązujesz do tego jakąś wartość, uważasz to za cenne i nie powinnaś darczyńcy odpłacać lekceważeniem, czy niechęcią. Bóg nie dał ci życia, gdyż chciał twojej wdzięczności, słusznieś zauważyła, że dał je z Miłości.

    > Ja jeśli ofiarowywuje coś komuś tak sama z siebie nie oczekuję
    > wdzięczności. Nie cierpie sytuacji kiedy ktoś robi mi tzw.
    > niedzwiedzią przysługę i jeszcze oczekuje wdzięczności.

    Nie sądzę, że ofiarowujesz cokolwiek osobie niewdzięcznej, czy takiej która ciebie skrzywdziła, lub nie okazała ci życzliwości. Dając coś, zwykle czegoś oczekujemy albo nam samym potrzebna jest ta świadomość, że jesteśmy dobrzy/lepsi ponieważ daliśmy coś "bezinteresownie".
    --
    Nawróć się ze swoich sprośnych błędów Niebu obrzydłych i zajmij się pracą pożyteczną.
  • fizykoterapeuta 16.10.09, 18:31
    no i co Ci nie gra?
    nie podoba Ci się życie, olewasz Boga, spoko - weź skocz z mostu i będziesz
    miała z głowy ten niechciany prezent
    Bóg niczego nie oczekuje - po to masz wolną wolę, byś mogła sobie robić co ci
    się podoba, nawet jeśli to nie przynosi ci korzyści (dlatego Bóg np. nie wytrąci
    ci noża z ręki gdy chcesz sobie podciąć żyły)
    --
    "Lepiej mniej, ale lepiej"
  • kle_kotka 19.10.09, 10:32
    fizykoterapeuta
    i cos madrego napisał skocz z mostu no iscie Salomonowa porada.
    Dzięki.

    Zostałam postawiona przed faktem dokonanym. ZYJĘ. Odebranie sobie
    zycia to ma być ten dar Boga dla mnie. Masz córko wolną wolę jak Ci
    się życie nie podoba to se skocz z mostu.... Mostów wspaniałomyślnie
    masz kilka w okolicy. Zadbałem o to zeby ludkowie je wybudowali.

    No wspaniałomyslny jest ten Twoj Bog rzeczywiście.
  • fizykoterapeuta 19.10.09, 21:32
    jaki problem, taka porada

    ja nie wiem, coś ci w życiu nie wyszło? masz jakieś żale (oczywiście nie do
    siebie), więc walisz w tego, kto się nie odgryzie?
    może zamiast skomleć "jaka ja jestem biedna, Bóg mi dał życie, a ja wcale nie
    chciałam", to weź je w swoje ręce i napraw, pokieruj, by cię zadowalało?
    --
    "Lepiej mniej, ale lepiej"
  • kle_kotka 20.10.09, 09:14
    nie oczekiwałam od Ciebie porad. Co do mojego zycia jest niezłe -
    poza tym na co wpływu nie mam czyli śmiercia i chorobami.

    A co do zycia ogólnie to jedni widza kolorowe kwiatki, piekno
    krajobrazów i takie tam pierdoły a drudzy smród zycia. Tego smrodu
    jest więcej niestety. No ale Ty tego nie dostrzegasz bo przeciez
    świat i życie to "doskonale"dzielo Boga.
  • fizykoterapeuta 22.10.09, 21:12
    nie rozumiesz na czym polega wolna wola człowieka i jaki ma ona wpływ na świat
    --
    "Lepiej mniej, ale lepiej"
  • christina01 24.11.09, 21:48
    Haaallllo,

    ... a skad ta pewnosc, ze 'to istnienie' to dar bozy, a nie zas
    gleboka, pelna determinacji zmaterializowana wola transformacji?

    Tak, zycie to cud, ale niekoniecznie prezent od Boga. Albert
    Einstein twierdzil, iz fantazja jest istotniejsza od wiedzy...
    Dokladnie!

    Jest 'bog' dla Ciebie glebokim przekonaniem, czy tez swego
    rodzaju 'Ksiazka skarg i zazalen z czasow matki komuny'?

    'boga' musisz odnalezc w sobie. A zatem siebie samego/sama. Nic
    ponadto. O.K. zawsze masz wyjscie, a mianowicie: ´Na zlosc mamie
    mozesz odmrazac sobie regularnie uszy'. Sam/sama posiadasz te moc,
    moc wyzwolenia sie z potrzeby bycia ofiara/blednego postrzegania
    siebie i bytu we Wszechswiecie.

    Czy bog cierpi razem z Toba (´Oredzie serca´ chociazby...)? Tak, ´ta
    czysta czesc Ciebie´ cierpi razem z pozostaloscia...

    Ty jestes prekursorem swego zycia! Nikt i nic nie odbiera Ci tego
    prawa! Kazdy czlowiek zyje na swoj wlasny rachunek.

    Pomysl o tym...KIEDYS, jesli jeszcze dzis nie jestes jeszcze
    gotowy/gotwa...

    Pozdrawiam,

    Christina
  • karbat 17.10.09, 09:28
    fizykoterapeuta napisał:

    > mam coraz silniejsze przeświadczenie, że jesteś idiotą, bez obrazy
    >
    > ksiadz tak mowi ;) , ale on TYLKO mowi .[/i]
    > nie ksiądz, tylko Biblia

    tak katoliku , kazdy jest dla ciebie idiota ,ktory nie wpisuje sie w
    wierzenia starozytnych obrzezanych zydow .

    To ,ze "madrosci" obrzezanych sprzed tysiecy lat
    sa dla ciebie wyrocznia , nie musza byc one wyrocznia dla innych .

    Ksiadz tylko mowi , mowi to, co kazali mu mowic , wyczytal w biblii
    ( po starannym wyselekcjonowaniu , zawartych w niej , obrzydliwych ,
    ohydnych tresci ).

    Co mowi biblia ? , tylko to co wymyslili , napisali starozytni
    obrzezani zydzi .Oni wymyslili , napisali TYLKO to , na co im
    pozwalala ich owczesna wyobraznia .

    >bo popełniają grzech, nie doceniają życia ofiarowanego im przez Boga
    >a i wcześniej na dodatek sprzeciwili się Jego woli, tytułowe "nie
    >wystawiaj na próbę"

    bog ofiarowywuje zycie , tak mowi ksiadz , ale on tylko tak mowi ;) .
    Nawet ksiedzu nie jest w stanie ZADEN bog ofiarowac zycia ,
    gdyby tatus nie wlozyl mamusi swego narzadu w krocze :o.

  • fizykoterapeuta 17.10.09, 12:05
    a wiesz, skąd się to przeświadczenie wzięło? bo klepiesz cały czas to samo bez
    refleksji ("tylko ksiądz mówi"; "on tylko tak mówi") - do upadłego
    albo stąd:
    "tak katoliku , kazdy jest dla ciebie idiota ,ktory nie wpisuje sie w
    wierzenia starozytnych obrzezanych zydow"

    pustosłowie - byleby coś klepnąć
    rozumiem, że wyrażanie swojej opinii jest dla ciebie narzucaniem swojego zdania?
    no współczuję, że taki jesteś delikatny

    ohydnych, obrzydliwych treści? - znaczy konkretnie jakich?

    masz jakieś uprzedzenia, jakieś koszmary związane z kościołem? dachówka z
    dzwonnicy spadła ci na nogę?

    to, że Bóg ofiarowuje życie nie znaczy, że jakiś dziadek z długą brodą wywija
    łapami i w magicznym błysku tworzy się noworodek...
    to trochę inaczej
    --
    "Lepiej mniej, ale lepiej"
  • karbat 17.10.09, 13:09
    fizykoterapeuta napisał:
    >rozumiem, że wyrażanie swojej opinii jest dla ciebie narzucaniem
    >swojego zdania

    ? , katoliku zauwaz uprzejmie ,ze ty zaczales wypisywac cos od
    idiotow , na innych opinie .

    > ohydnych, obrzydliwych treści? - znaczy konkretnie jakich?

    przeczytaj Pismo Swiete , pozniej pogadamy .
    >
    >to, że Bóg ofiarowuje życie nie znaczy, że jakiś dziadek z długą
    >brodą wywija łapami i w magicznym błysku tworzy się noworodek...
    >to trochę inaczej

    podziel sie swymi spostrzezeniami ,jak to dziadek z siwa broda
    AKTYWNIE ofiartywowywuje katolikom zycie ;) , to moze byc ciekawe .

    a moze masz na mysli to co ksiadz mowi , ale on TYLKO tak mowi ,
    z czegos musi zyc .
  • fizykoterapeuta 17.10.09, 15:52
    ma wyraźny problem z czytaniem ze zrozumieniem

    otóż napisałem, że nie ma żadnego magicznego dziadka z brodą, dotarło?

    nie potrafisz podać tych rzekomo odrażających fragmentów Biblii i jeszcze sugerujesz, że jej czytałem? litości :)
    --
    "Lepiej mniej, ale lepiej"
  • karbat 17.10.09, 16:16
    fizykoterapeuta napisał:

    > ma wyraźny problem z czytaniem ze zrozumieniem

    > otóż napisałem, że nie ma żadnego magicznego dziadka z brodą,
    >dotarło? to, że Bóg ofiarowuje życie nie znaczy, że jakiś dziadek z
    >długą brodą wywija łapami i w magicznym błysku tworzy się
    >noworodek... to trochę inaczej

    To jak to jest , nie tajniacz sie , opisz to cudowne
    zjawiasko ,aktywnego ofuiarowania zycia perzez boga .


    > nie potrafisz podać tych rzekomo odrażających fragmentów Biblii i
    >jeszcze sugerujesz, że jej czytałem? litości :)

    przykladow jak twoj bog zabija ,kaze zabijac sa b. liczne . Jak
    wyznawcy twego boga kaza sie qrwic swym zonom , corkom itd ,
    podnieca cie to ? ,nie sa to opisy dla ciebie nie
    ohydne ? ,odrazajace ? no coz , rozne sa zboczenia wsrod
    katolikow , niestety nie da sie ukryc .


  • fizykoterapeuta 17.10.09, 21:23
    Bóg ofiarował nam życie np. przez sam pomysł stworzenia świata i nadaniu ludziom
    wolnej woli, by mogli robić co im się żywnie podoba - dzięki temu wszystkiemu,
    gdzieś po drodze narodzili się twoi rodzice, a potem z ich woli narodziłeś się
    ty - praprzyczyną jest Bóg (w bardzo dużym skrócie)

    skoro są tak liczne, a nawet bardzo liczne, to może je przytocz?..
    napisz kulturalnie np. w której księdze to znalazłeś, w którym rozdziale? bo
    takie twoje fantazje to sobie możesz kolego z podwórka opowiadać
    no, skoro się nie da ukryć to na co czekasz? objaw te nienawistne fragmenty!
    --
    "Lepiej mniej, ale lepiej"
  • karbat 19.10.09, 12:39
    fizykoterapeuta napisał:

    > skoro są tak liczne, a nawet bardzo liczne, to może je przytocz?..
    > napisz kulturalnie np. w której księdze to znalazłeś, w którym
    >rozdziale? bo takie twoje fantazje to sobie możesz kolego z
    >podwórka opowiadać no, skoro się nie da ukryć to na co czekasz?
    objaw te nienawistne fragmenty!

    nienawistne fragmenty ? ... ja mowie o fragmentach Pisma
    Swietego ,w ktorych twoj Bog , jego zachowanie jest - obrzydliwe ,
    okrutne , spylawjace krawia , zemsta , mordami , rabunkiem i
    zbydleceniem , niestety .

    Jesli chcesz poznac te b. liczne przyklady radze ci przeczyrac Pismo
    Swiete , jesteza leniwy .... to otworz swoj WATEK na
    FR ,pt. "okrucienstwa Boga i jego wyznawcow na podstawie Pisma
    Swietego "
    chetnie dorzuce kilka przykladow
  • fizykoterapeuta 19.10.09, 21:37
    widzę, że straszysz "ma te fragmenty, uważaj, bo je pokażę! są naprawdę
    obrzydliwe!", ale czuję, że jesteś mocny tylko w pyskowaniu na forum -
    argumentów brak
    już mówiłem, że czytałem Pismo, więc chyba pewne rzeczy do ciebie nie docierają

    jeśli są, pokaż, dorzuć parę przykładów, jeśli nie - nie ośmieszaj się dalszymi
    insynuacjami
    --
    "Lepiej mniej, ale lepiej"
  • nehsa 19.10.09, 21:53
    Najwartościowszy post wkomponował:
    Gość: ksiądz i moja ex.
    Szczerze zazdroszczę.
  • enrque111 18.10.09, 16:14
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • yoki-oki 20.10.09, 16:58
    enrque111 napisał:

    >
    > Widzisz biedaku, zboczenia są ułomnością natury ludzkiej i efektem grzechu. Nie
    > dotyczą one tylko katolików, ale całej populacji ludzkiej, bez względu na reli
    > gię, narodowość, status majątkowy, czy społeczny.

    To papież już nie jest nieomylny niczym sam bóg w niebie ?
  • pocoo 21.10.09, 00:11
    yoki-oki napisał:


    > To papież już nie jest nieomylny niczym sam bóg w niebie ?

    Teraz jest na pewno.
  • enrque111 21.10.09, 10:33
    yoki-oki napisał:

    > To papież już nie jest nieomylny niczym sam bóg w niebie ?

    Nie słyszałem żeby w niebie był jakiś bóg.......może coś bliżej na ten temat powiesz ?

    --
    Nawróć się ze swoich sprośnych błędów Niebu obrzydłych i zajmij się pracą pożyteczną.
  • karbat 21.10.09, 11:40
    bog katolikow w trzech postaciach ma wiele wspolnego z trzema
    krasnoludkami - robia wszystko co w ich mocy ,aby sie nie ujawnic .

    niesamowite , prawie nikt nie wierzy w Boga ,
    a jeszcze mniej jest chetnych na jego konumpcje w postaci jego
    zywego cial i krwi .
    Liczba kanibali w Polsce spada i bedzie spadac .
  • enrque111 21.10.09, 16:54
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • purim 09.10.09, 11:06
    Fakt ze urodzisz się na lotnisku nie sprawi ze będziesz samolotem, albo bardziej zrozumiale: fakt ze urodzisz się w rodzinie lekarzy- nie robi z Ciebie lekarza... Fakt ze rodzisz się w "chrześcijańskim kraju" nie czyni z Ciebie chrześcijanina!
    A tak w ogóle, po raz kolejny stwierdzam, ze bardzo często jak na ateistę udzielasz się na forum religijnym:) Czekasz na dzień, kiedy wszyscy, jak jeden mąż, przyznają Ci racje mówiąc: "Boga nie ma", czy może jest inny powód? Np. Sam nie jesteś taki pewien, chciałbyś żeby Boga nie było... a gdzieś w środku czujesz ze jest...
  • piwi77 09.10.09, 11:11
    purim napisała:

    > Czekasz na dzień, kiedy wszyscy, jak jeden mąż, przyznają Ci racje
    > mówiąc: "Boga nie ma", czy może jest inny powód?

    Inny powód. Karbat chce podyskutować. Wygłasza swoje stanowisko i
    oczekuje tego samego od innych.
  • broceliande 09.10.09, 11:15
    purim napisała:

    Np. Sam nie
    > jesteś taki pewien, chciałbyś żeby Boga nie było... a gdzieś w
    środku czujesz
    > ze jest...

    Tia, stara śpiewka. Jeszcze napisz, że Bóg i tak nas kocha.



    --
    Kura podchodzi do stołu i mówi:
    "Tu radość,
    gdy kura u stołu tak punktualna!"
  • strikemaster 09.10.09, 12:00
    > fakt ze urodzisz się w rodzinie lekarzy- nie robi z Ciebie lekarz
    > a...

    W Polsce robi. Podobnie kest z prawnikami.

    > Fakt ze rodzisz się w "chrześcijańskim kraju" nie czyni z Ciebie chrześcij
    > anina!

    A czy chrzest czyni chrześcijanina?

    > chciałbyś żeby Boga nie było... a gdzieś w środku czujesz
    > ze jest...

    A po co mu Bóg? Nie przykładaj do wszystkich swojej miary.
    --
    Blog kiltowy strikemastera
    Forum kiltowe strikemastera
    Blog społeczno-polityczny strikemastera
  • purim 09.10.09, 12:18
    > A czy chrzest czyni chrześcijanina?

    Chrzest również nie czyni z Ciebie chrześcijanina... a już na pewno nie ten w
    wieku niemowlęcym.

    > A po co mu Bóg? Nie przykładaj do wszystkich swojej miary.

    Nie przykładam, jedyne co mnie dziwi to ilość ateistów na forach religijnych :)
    Jeśli ja w "coś" nie wierze, to nie udzielam się na forum o tematyce dotyczącej
    tego czegoś :) Np. Nie znajdziesz moich postów na forum o krasnoludkach lub
    mikołaju... OT CO!



    www.ewangelia.com
  • piwi77 09.10.09, 12:54
    purim napisała:

    > Nie przykładam, jedyne co mnie dziwi to ilość ateistów na forach
    > religijnych :) Jeśli ja w "coś" nie wierze, to nie udzielam się na
    > forum o tematyce dotyczącej tego czegoś :)

    Czyli jak napiszę, że Jezus był homoseksualistą, bo chdził tylko z
    chłopcami (12 naraz), to się nie odezwiesz, bo Ty w takie rzeczy nie
    wierzysz, więc co Cie to obchodzi?
  • strikemaster 09.10.09, 13:01
    > Czyli jak napiszę, że Jezus był homoseksualistą, bo chdził tylko z
    > chłopcami (12 naraz),

    13!!!!
    --
    Blog kiltowy strikemastera
    Forum kiltowe strikemastera
    Blog społeczno-polityczny strikemastera
  • piwi77 09.10.09, 13:10
    strikemaster napisał:

    > 13!!!!

    A może i trzynastoma. Ciekawe czy były niesnaski na tym tle, bo
    jednego w tej grupie bardziej od innych miłował z czego ów był tak
    kontent, że w swojej książce się tym chwalił. (Całe szczęście, że
    możemy sobie spokojnie na ten temat pogadać, bo w to żaden wierzący
    katolik nie wierzy, wiec temat ten go nie zainteresuje).
  • purim 12.10.09, 10:39
    Akurat ta kwestia mnie obchodzi, ale gdybyś napisał ze mikołaj jest gejem- to
    już nie :)
    --
    www.ewangelia.com
  • turbo_wesz 09.10.09, 13:14
    > Nie przykładam, jedyne co mnie dziwi to ilość ateistów na forach religijnych :)
    > Jeśli ja w "coś" nie wierze, to nie udzielam się na forum o tematyce dotyczącej
    > tego czegoś :)

    połącz zdziwienie z radością, bo inaczej byście się wzajemnie poklepywali po
    plecach w kółku wzajemnej adoracji :D ewentualnie kłócili się ile się diabłów
    mieści na łebku od szpilki ;p
  • monique-b 09.10.09, 22:20
    och,purim,to nie są niewierzący:)To są ateiści z odzysku...;)
    Sprzedali Boga za wygodne życie ale sumienie gryzie,więc za wszelką
    cenę chcą wmówić sobie i innym,że Boga nie ma...Dramat
  • piwi77 10.10.09, 10:19
    monique-b napisała:

    > Sprzedali Boga za wygodne życie

    Boga sprzedaje się za nic, bo nic nie jest wart. Gdyby naprawdę był
    taki deal, Boga za wygodne życie, to nie byłoby ani jednego
    wierzącego na tym świecie, a wszyscy żyli by wygodnie. Ale takiego
    dealu nie ma.
  • monique-b 10.10.09, 17:18
    oj,piwi 77 -sprzedaż to coś za coś,więc bzdury piszesz.Zastosowałam
    skrót myślowy dla będących w temacie...;)Dla ciebie ktoś może być
    nic nie warty,a dla mnie każda osoba jest bezcenna,bo ja jestem z
    ciemnogrodu a ty z nowoczesnego świata...;)Nie poznałeś Boga,nie
    doświadczyłeś Go,może okazał się złośliwą złotą rybką i nie spełnił
    twoich życzeń...ale nie masz prawa obrażać wiary i miłości tych
    osób,które w tej materii doświadczyli więcej niż ty.Co to ma być?
    Zazdrość o mistyczne przeżycia?Potwierdzałoby to więc to co
    napisałam o swoistym "kompleksie Judasza",który mają ci,którzy
    odeszli od przykazań w imię tzw."wolności absolutnej", która
    przecież nie istnieje.Ateiści ,których znam i lubię to fajni ludzie
    nie udzielający się na takich forach...
  • piwi77 10.10.09, 18:45
    Dziecino, nie jesteś kompetentna oceniać, który ateista jest cacy, a
    który, be. Napisałaś, że niektórzy zostali ateistami bo sprzedali
    Boga za wygodne życie. Otóż odpowiedziałem Ci, że jeżeli ktoś
    porzuca wiarę, to najprawdopodobniej doszedł do wniosku, że Bóg nie
    jest nic wart i tyle. Jak Cie taki wniosek obraża, to Ty masz
    problem, nie ten co do takiego wniosku doszedł. A poza tym zamiast
    rzucać sloganami, powinnaś wyjaśnić jak miałaby wyglądać ta zamiana
    Boga na wygodne życie w praktyce.
  • monique-b 11.10.09, 14:54
    hehehe...Piwi77.Wszyscy ateiści są cacy.Nie poznali Boga,nie mogą Go
    więc odrzucić-"gdybym nie przyszedł i nie mówił do nich nie mieliby
    grzechu"...Ja mówię o zdrajcach,którzy poznawszy Chrystusa odrzucili
    Go,bo świat zaoferował im lepsze rozrywki i zwolnił z trudu
    samodoskonalenia.Ja was trochę rozumiem,bo to ciężko wytrwać przy
    jednej kobiecie,co?;)A tu można bzykać na prawo i
    lewo,rozgrzeszając się naukowymi odkryciami że " to przecież dla
    zdrowia psychicznego".Po co dotrzymywać wierności żonie,skoro
    małżeństwo okazało się pomyłką a na horyzoncie pojawiła się
    ta "miłość prawdziwa",co?Po co uczciwie się uczyć,kiedy mozna się
    pięknie podładować amfetaminką -wszystko w słusznym
    celu ,edukacyjnych sukcesów,prawda?;)Po co uczciwie pracować,skoro
    szefa nie ma i można zabawić się w sieci? Och,przykłady można mnożyć-
    takie są właśnie wasze"srebrniki".Dlatego tak nienawidzicie
    tych,którzy się temu wszystkiemu oparli,którzy poważnie traktują
    swoje obietnice-czyżby sumienie?Myślę,że tak,choć zaraz rykniesz,że
    jestem ciemnym katolem.;)Pytanie zasadnicze....kto tak naprawdę ma
    wyprany mózg?Jeśli ja-to przez ludzi, w najgorszym razie okażę się
    frajerką i zmarnuję życie.Jeśli jednak to ty się mylisz ,to
    zmarnujesz wieczność...;)
  • e-4l 11.10.09, 18:13
    ..Ja mówię o zdrajcach,którzy poznawszy Chrystusa odrzucili
    > Go,bo świat zaoferował im lepsze rozrywki

    Moniko, kobieto! Nie można poznać Chrystusa bo go nie ma! Nikt go nie widział, ja przynajmniej takiego kogoś nie znam. W małżeństwie przysięga się konkeretnej osobie.
  • monique-b 12.10.09, 19:30
    e-4l ...dlatego nigdy się nie dogadamy.Zrozumcie wreszcie,że my
    doświadczamy obecności Boga.Dla nas to nie jest mit,ani baśniowa
    postać, ale żywa obecność.Zanim wyskoczysz z adresami do
    psychiatrów,uprzedzę tę uprzejmość;)Jestem zdrowa psychicznie-
    potwierdzone przez specjalistę:)W dodatku twardo stąpam po ziemi i
    jako absolwentka politechniki mam umysł raczej ścisły niż
    ściśnięty...;)Nie jestem egzaltowaną panienką,nie daję sobą
    manipulować nikomu ale ufam temu,czego doświadczam,dlatego kiedy
    piszesz,że Chrystusa nie ma,jest to dla mnie równie bezsensowne jak
    twierdzenie,że Ciebie nie ma...Nie neguj tego,czego nie rozumiesz,bo
    nie doświadczasz-równie dobrze ślepy mógłby dyskutować o
    kolorach.Całe to nieporozumienie wynika z niczym nieuzasadnionej
    pychy,że my swoim ograniczonym rozumem możemy pojąć rzeczy poza
    naszym pojmowaniem.Czy nie należałoby wykazać się większą
    pokorą,skoro uważacie się tylko za ogniwo ewolucji?;)
  • piwi77 11.10.09, 18:17
    monique-b napisała:

    > Dlatego tak nienawidzicie tych,którzy się temu wszystkiemu
    > oparli,którzy poważnie traktują swoje obietnice-czyżby sumienie?

    Nienawidzimy sytuacji, w której funkcyjni tej czy innej religii,
    korzystając z nieuzasadnionych przywilejów, mogą liczyć na
    bezkarność, gwałcąc i maltretując dzieci. Żeby poprzestać na jednym
    tylko delikcie.
  • monique-b 12.10.09, 20:22
    Och a czemu odnosisz to tylko do kręgów kościelnych?Czy samego
    (samej?) Ciebie nie zastanawia to tendencyjne ukierunkowanie
    zarzutów o molestowanie i korupcję?O co tu chodzi?O to ,że są
    bezkarni,tak?Ale przyznasz,że przedstawiciele zawodów zaufania
    publicznego będący w gangach pedofilów są równie nie do ruszenia?
    Spróbuj ukarać sędziego,który krzywdzi dzieci-facet musiał zabić
    gościa,żeby pomścić krzywdę swojego dziecka-przypadek z
    Litwy,jeszcze świeży.Dlaczego nie przyznasz uczciwie,że w każdym
    środowisku zdarzają się czarne owce,tylko wieszasz psy
    na "funkcyjnych" religii?(Hmm...wspominałeś też o innych religiach?
    Nie zauważyłam)Skąd w Tobie tyle nierzeletnosći ,uczciwy człowieku?;)
  • piwi77 12.10.09, 21:20
    Żadna legalna organizacja nie chroni swoich członków przed
    odpowiedzialnością karną. Z wyjątkiem kościoła katolickiego.
    Sędziego z Litwy też nie chroniła zadna organizacja, której miałby
    być członkiem.
  • enrque111 12.10.09, 22:25
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • monique-b 12.10.09, 23:23
    Żadna?Słowo "organizacja" tu nie pasuje-powiedzmy "instytucja"
    A iluż to pacjentów wygrywa z lekarzami sprawy o tzw. błąd w sztuce?
    Iluż to polityków-aferzystów dekuje się bezpiecznie na wygodnych
    posadkach.Czemuż to tak ślimaczy się sprawa Olejnika?Skarżyłeś
    kiedyś syndyka albo komornika-bandytę?Nie?No i słusznie ,bo to
    beznadziejny trud.Ale oczywiście przestępcy są chronieni tylko w
    kościele,co?Nie rozśmieszaj mnie...
  • piwi77 13.10.09, 08:00
    Nie mówimy o błędach w sztuce. Rozumiałbym też, gdyby kościół
    oferował swoim księżom pomoc w oskarżeniach ich np o niesłuszną
    odmowę odpuszczenia grzechów. My jednak nie o tym, mówimy o ciężkich
    przestępstwach, nie mających nich wspólnego z błędami w sztuce
    . Ani związek lekarzy, ani prawników nie będzie ukrywał
    pedofila, kosciół katolicki za to do upadłego.
  • enrque111 13.10.09, 09:13
    piwi77 napisał:

    > [/i]. Ani związek lekarzy, ani prawników nie będzie ukrywał
    > pedofila, kosciół katolicki za to do upadłego.

    A, może tak przytoczyłbyś choć jeden przykład, że "związek lekarzy, czy prawników" nie ukrywał swoich pedofilów, tylko ich bezkompromisowo wydał wymiarowi sprawiedliwości ??? Przekonany jestem, podobnie jak we wszystkich tego typu pytaniach kierowanych do ciebie, że nie będziesz umiał odpowiedzieć, gdyż ciągle zmyślasz, konfabulujesz, łżesz i wypisujesz różne niedorzeczności aby tylko obsobaczyć Kościół :)))))
    A, przykład "ukrywania pedofila do upadłego" przez Kościół katolicki........gdzie o tym wyczytałeś ??? Czy przypadkiem nie w swojej, jakże bujnej wyobraźni :))))
    --
    Sprawy wstrętne, gwoli wyeksponowania ich ohydy, trzeba opisywać plugawym językiem.
  • piwi77 13.10.09, 09:36
    Nie da się podać przykładu, że ktoś czegoś nie zrobił :D, weź się
    opanuj. Przykład może być czegoś, co się wydarzyło. Np. mamy mnóstwo
    przykładów ochrony księży przed oskarżeniem o czynną pedofilię przez
    ich własnych biskupów. Takich przykładów nie trzeba nawet podawać,
    media są ich pełne, wystarczy wziąć niekatolicką gazetę do ręki lub
    włączyć TV.
  • monique-b 13.10.09, 17:26
    Hehehe....,no piwi77 wyszło szydło z worka...;)Ta "niekatolicka"
    gazeta to oczywiście "Fakty i mity"?;)Bez komentarza...
  • piwi77 13.10.09, 19:30
    monique-b napisała:

    > Hehehe....,no piwi77 wyszło szydło z worka...;)Ta "niekatolicka"
    > gazeta to oczywiście "Fakty i mity"?;)Bez komentarza...

    Skoro resztę uważasz za katolickie, niech Ci będzie. O drobiazgi nie
    będziemy się spierać.
  • enrque111 13.10.09, 22:04
    piwi77 napisał:

    > Nie da się podać przykładu, że ktoś czegoś nie zrobił :D, weź się
    > opanuj. Przykład może być czegoś, co się wydarzyło. Np. mamy mnóstwo
    > przykładów ochrony księży przed oskarżeniem o czynną pedofilię przez
    > ich własnych biskupów. Takich przykładów nie trzeba nawet podawać,
    > media są ich pełne, wystarczy wziąć niekatolicką gazetę do ręki lub
    > włączyć TV.

    Proszę bardzo, pierwszy lepszy dowód na ukrywanie przestępców w swoich szeregach przez lekarzy:
    www.sandauer.neostrada.pl/sogl/koment.htm
    O korporacjach prawników, które ukrywają złe uczynki swych członków możesz poczytać chociażby tu:
    www.praktykiprawnicze.pl/archiwum_wiadomosci/2008/07
    Tak jest z każdą organizacją, grupą społeczną czy zawodową. Kościół w tym wypadku jest chlubnym wyjątkiem, który rozlicza się z błędów swoich członków.
    Tak, jak sądziłem na swoje bzdury nie masz żadnych, nawet najmniejszych dowodów, gdyż, jak już wielokrotnie udowodniłem jesteś patologicznym łgarzem :))))
    --
    Sprawy wstrętne, gwoli wyeksponowania ich ohydy, trzeba opisywać plugawym językiem.
  • piwi77 14.10.09, 07:44
    enrque111 napisał:

    > Proszę bardzo, pierwszy lepszy dowód na ukrywanie przestępców w
    > swoich szeregach przez lekarzy:

    Nie oszukuj. W tych artykułach nie ma mowy o ochronie pedofilów,
    przenoszenia ich przez korporacje w inne, nieznane miejsca, tak jak
    to praktykuje kościół katolicki wobec swych funkcjonariuszy. Za
    zbrodniarza żadna korporacja prawnicza, czy lekarska sie nie ujmie,
    a o zbrodniarza w katolickiej sukience, biskupi będa walczyli jak o
    własną dupę. Bandyta chroni bandytę, jak w porządnej mafii.
  • monique-b 14.10.09, 16:04
    A słyszałeś o sprawie księdza ze Stargardu,który żył z 15-latką?
    Głośno było o tym w mediach(choć nie tylko z tego moje miasto
    słynie,mam nadzieję;))Dostał 8 lat i siedzi.Czyżby biskupi zaspali?;)
    Cóż za niedopatrzenie,co?;)Jacyś nieuważni i wybiórczo solidarni ci
    bandyci,co?;)
  • piwi77 14.10.09, 19:02
    Proste sprawy trzeba tu tłumaczyc. Biskupi mataczą dopóki jest
    szansa ukrycia zbrodni, gdy sprawa wyjdzie już na światło dzienne
    niewiele mogą zrobić. Najwyżej domagać się nieujawniania danych
    osobowych bandyty w sutannie, niewielkiego wyroku, lub osadzenia w
    lepszym areszcie. Nie bedę dodawał, że ofiarę nie tylko mają głęboko
    w dupie, ale mają jej za złe, że to z jej winy księdzu dzieje się
    krzywda.
  • enrque111 15.10.09, 08:55
    piwi77 napisał:

    > Proste sprawy trzeba tu tłumaczyc. Biskupi mataczą dopóki jest
    > szansa ukrycia zbrodni, gdy sprawa wyjdzie już na światło dzienne
    > niewiele mogą zrobić. Najwyżej domagać się nieujawniania danych
    > osobowych bandyty w sutannie, niewielkiego wyroku, lub osadzenia w
    > lepszym areszcie. Nie bedę dodawał, że ofiarę nie tylko mają głęboko
    > w dupie, ale mają jej za złe, że to z jej winy księdzu dzieje się
    > krzywda.

    Podejrzewam, że i na tą bzdurę nie masz żadnych dowodów :))))))))))
    --
    Nawróć się ze swoich sprośnych błędów Niebu obrzydłych i zajmij się pracą pożyteczną.
  • piwi77 15.10.09, 11:20
    enrque111 napisał:

    > Podejrzewam, że i na tą bzdurę nie masz żadnych dowodów :))))))))))

    Najmniejszych.
  • enrque111 15.10.09, 11:48
    piwi77 napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > Podejrzewam, że i na tą bzdurę nie masz żadnych dowodów :))))))))))
    >
    > Najmniejszych.

    Nie dziwię się :)))))))))
    --
    Nawróć się ze swoich sprośnych błędów Niebu obrzydłych i zajmij się pracą pożyteczną.
  • piwi77 15.10.09, 12:00
    enrque111 napisał:

    > Nie dziwię się :)))))))))

    No jak to, cały czas się dziwisz. Tylko cuda, jak ten w Sokółce, nie
    wywołują Twojego zdziwienia, to dla Ciebie normalka.
  • pocoo 15.10.09, 12:39
    piwi77 napisał:
    >
    > No jak to, cały czas się dziwisz. Tylko cuda, jak ten w Sokółce, nie
    > wywołują Twojego zdziwienia, to dla Ciebie normalka.

    Piwi , proszę, nie wywołuj wilka z lasu.
  • piwi77 15.10.09, 12:45
    pocoo napisała:

    > Piwi , proszę, nie wywołuj wilka z lasu.

    Jakiś zrujnowany ten las, a wilków to w nim nie ma od dawna. Tylko
    na zboka można się jeszzce natknąć.
  • enrque111 15.10.09, 16:37
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • enrque111 15.10.09, 08:24
    piwi77 napisał:

    > Nie oszukuj. W tych artykułach nie ma mowy o ochronie pedofilów,
    > przenoszenia ich przez korporacje w inne, nieznane miejsca

    A, skąd wiesz że tego nie robią ? To, że akurat w tych artykułach mowa jest o innych przestepstwach, których sprawców te korporacje kryją i bronią, to nie znaczy że w wypadku pedofilii jest inaczej :))

    > Za
    > zbrodniarza żadna korporacja prawnicza, czy lekarska sie nie ujmie

    Tak ? Podaj przykład, że to co obłudnie pleciesz jest prawdą ? Ja ci podałem dowody, że właśnie kryją zbrodniarzy !!! Po raz kolejny jestem pewien, że przykładu od ciebie się nie doczekam, gdyż znany jesteś z bzdzenia pomówieniami :))))

    > o zbrodniarza w katolickiej sukience, biskupi będa walczyli jak o
    > własną dupę.

    Może w tym przypadku poprzesz swoje łgarstwa jakimś dowodem ??? Obawiam się jednak, że będzie jak zwykle :)))))))
    --
    Nawróć się ze swoich sprośnych błędów Niebu obrzydłych i zajmij się pracą pożyteczną.
  • pocoo 15.10.09, 08:39
    enrque111 napisał:
    >
    > Może w tym przypadku poprzesz swoje łgarstwa jakimś dowodem ??? Obawiam się jed
    > nak, że będzie jak zwykle :)))))))

    Nie wiem czy dobrze rozumiem , że "nakręcanie forum" to twoja praca.Nie wiem ile ci za to płacą ? Musisz zmienić metodę , bo ta którą się posługujesz prowadzi do tego , że będziesz pisał tylko "sobie a muzom".Zmienisz nick i zaczniesz od początku? Już nie przejdzie.
  • enrque111 15.10.09, 08:54
    pocoo napisała:

    > Nie wiem czy dobrze rozumiem , że "nakręcanie forum" to twoja praca.Nie wiem i
    > le ci za to płacą ? Musisz zmienić metodę , bo ta którą się posługujesz prowadz
    > i do tego , że będziesz pisał tylko "sobie a muzom".Zmienisz nick i zaczniesz o
    > d początku? Już nie przejdzie.

    W tym wypadku całkiem nie rozumiem o co ci chodzi. Zwróciłem się do twego kolegi (zaprzysięgłego łgarza) aby podał jakiś dowód na swoje bzdurne twierdzenia, a ty występujesz z jakimiś oskarżeniami nie do kłamcy ale do mnie !!!
    Wyjaśnij łaskawie, kto i za co miałby mi płacić ? Co to znaczy "nakręcanie forum" ? Niku swego nigdy nie zmieniałem :))))))))
    --
    Nawróć się ze swoich sprośnych błędów Niebu obrzydłych i zajmij się pracą pożyteczną.
  • w111mil 09.10.09, 11:15
    karbat napisał:
    > Przecietny morderca , zlodziej ,gwalciciel wierzy w
    > Boga i pieklo ,

    mordercy itp robia to co robia dlatego iz wierza ze Boga nie ma i
    poza prawem nic im nie grozi
  • karbat 09.10.09, 11:21
    piwi77 napisał:

    >Boga nie wystawia się na próbę, bo po prostu szkoda na nią czasu.
    >Już przed ewentualną próbą jasne jest co uczyniłby w danej
    >sytuacji Bóg. Nic.

    ;),

    skakanie z budynku .. to sie odnosi do kazdej sytuacji wierzacego
    czlowieka bedacego w potrzebie .
    Wierza gdy niczym nie ryzykuja . W rzeczywistosci prawie nikt nie
    wierzy w Boga .
  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 16:10
    Czyżby w naszych czasach bycie dobrym nie było ryzykiem ? Dla mnie skakanie z
    budynku nie jest ryzykiem - jest głupotą jak i wystawianiem na próbę Boga. Ja
    wierzę bardzo gorąco - ale jeszcze mocniej wiem że taki skok zakończyłby sie dla
    mnie śmiercią. Bo moja wiara też polega na uznawaniu równości zasad - a Pan Bóg
    nie jest od udowadniania że ISTNIEJE skaczącym z dachów głupcom - takich
    frajerów odrazu obciąża się grzechem samobójstwa no i wrzuca do piekiełka - sami
    załatwiają sie na cacy ;). Uważasz że nie ma Boga bo nie uratuje skaczącego ? -
    już samym skokiem owy czlowiek udowadnia że nie wierzy ! Bo wiara nie polega na
    próbach i testowaniu !
  • karbat 10.10.09, 15:01
    Prawie nikt nie wierzy w Boga .
    ------------------------
    Jesli ktos rzeczywiscie by wierzyl w Boga , to na podstawie swej
    wiary bylby w stanie czynic rzeczy , ktorych nie potrafi robic
    niewierzacy .
    -------------------------
    Na przyklad pic trucizne ( co glosi w Biblii Chrystus swym
    nastepcom nastepca - p. Mat. 16.17-18,... kto WIERZY i sie ochrzci
    bedzie uratowany ... w moim imieniu ... mozecie weze dotykac ,albo
    pic smiertelna trucizne , nic wam sie nie stanie .... ) .

    Jesli WIERZACY ,nie zachowuja sie inaczej ,niz niewierzacy ,
    to tylko dlatego , ze w rzeczywistosci w Boga nie wierza .
    Prawie nikt ,nie wierzy w Boga .

    Wierzyc w Boga to np. poddac sie jego woli , z pokora , - zeslal
    trzesienie ziemi , chorobe ... cierpiec z godnoscia , aby sie
    uszlachetnic w cierpieniu jak glosza dzis nastepcy Boga na ziemi.
    Ludzie biegna do lekarza ,bo nie wierza w sens niezbadanych wyrokow
    boskich .
    Prawie nikt nie wierzy w Boga .


  • 4v 09.10.09, 11:19
    Wiarę w Boga z katolicyzmem.
    Wiarę w Boga ze zwyczajem, obyczajem, przyzwyczajeniem.

    Typowy "wierzący" jest dokładnie taki sam, jak typowy człowiek: ograniczony
    umysłowo, bezrefleksyjny konformista. Takie tępe "coś" ma zbyt małą wyobraźnie,
    by pojąć Boga. Zresztą każdy człowiek ma zbyt małą wyobraźnie, ale niektórzy
    przynajmniej próbują. Naprawdę myślisz, że ci mordercy i gwałciciele prawdziwie
    wierzą w Boga?

    Nie, to są co najwyżej ludzie wychowani (a raczej wyhodowani, wyrośnięci w
    patologii) w rodzinach niby-katolickich, co z katolicyzmem mają tyle wspólnego
    co wódka z wodą. A i sam katolicyzm nie jest idealną wiarą, nie dającą już rady
    w naszych czasach, obrosłą w urzędników (zwanych jeszcze czasem księżmi), w
    patologie, bez pasji, bez misji, tylko "kasa, misiu, kasa", kościoły budujmy.

    Wiesz, ludzi zdolnych intelektualnie do prawdziwej wiary w Boga, a nie tępego
    baraniego marszu, jest w świecie parę milionów. Przygotowanych intelektualnie,
    duchowo, moralnie, rozwijających się. I zapewniam Cię, oni nie gwałcą i nie
    mordują, mają lepsze zajęcia.

    A że bydło jest niby wierzące? To ma być wiara? To jakaś karykatura wiary.
    Karykaturalne podejście do karykaturalnego celebrowania karykaturalnego już
    wyznania.

    tyle w temacie.
  • karbat 09.10.09, 11:27
    4v napisał:

    > Wiarę w Boga z katolicyzmem.
    > Wiarę w Boga ze zwyczajem, obyczajem, przyzwyczajeniem.

    istota katolicyzmu jako rteligii jest wiara w Boga .

    >Wiesz, ludzi zdolnych intelektualnie do prawdziwej wiary w Boga, a
    >nie tępego baraniego marszu, jest w świecie parę milionów.

    nie zauwazyles, umknelo ci , pisze - niesamowite ,PRAWIE nikt nie
    wierzy w Boga .

  • turbo_wesz 09.10.09, 11:41
    > istota katolicyzmu jako rteligii jest wiara w Boga .

    religia to Chrześcijaństwo. Katolicyzm (konkretnie Kościół Katolicki) to instytucja.
  • 4v 09.10.09, 11:50
    Mimo wszystko jeśli pomiędzy katolicyzmem a wiarą w Boga stawiasz znak równości,
    to nie jest to logiczne. Katolicyzm już dawno się wypaczył, jak dla mnie to nie
    jest już religią a obyczajem. Obyczajem, z którego ktoś, gdzieś tam, na siłę,
    może jeszcze "wydusić" religię. Dla motłochu, dla tłuszczy, to już jest tylko
    obyczaj.

    A pisząc "prawie" nikt nie wierzy w Boga... cóż, sam sobie odpowiedziałeś. Tak,
    prawie nikt nie wierzy. Powiem więcej - tak było zawsze. Ludzie są zbyt tępi
    żeby wierzyć, lub im się nie chce. Kiedyś było mniej ateistów nie dlatego, że
    ateizm jest jakąś "nowoczesną" czy "wyższą" formą pojmowania świata. Po prostu,
    kiedyś była większa presja by być "wierzącym". Religia w tym znaczeniu
    tradycyjnym jest jednym z zachowań konformistycznych, dlatego jest taka żywotna
    i silna. Ale czy to jest prawdziwa wiara? śmiem wątpić. Tępi rodzice i tępi
    księża wychowujący w "wierze" kolejne pokolenia. Co z tego może wyjść? Większość
    się odwraca zostaje agnostykami, a kolejna część ateistami; niektórzy tworzą
    sobie swoją własną wizję Boga i jej się trzymają. Tylko najbardziej potulne
    jednostki niby "wierzą" w religię dominującą, bo wstydzą się sąsiadów, równie
    potulnych baranów. Zwłaszcza na wsiach, gdzie boją się tak "proboszcza", jak i
    po prostu plotek.
  • kle_kotka 09.10.09, 11:59
    przyzwoitymi ludzmi sa także ateisci, nie gwałcą, nie zabijają....

    O tym jakimi ludzmi jestesmy nie decyduje to czy jestesmy
    praktykujący jakąś religie czy nie. Mozna nie praktykowac i byc
    przyzwoitym człowiekiem.

    A co do wiary w to czy Bóg jest czy go nie ma to zupełnie innna
    bajka. Żadna religia ani zadem kapłan nic w tej kwestii nie wie, nie
    jest nawet na jotę bliżej Boga niz ludzie pozostający poza religiami.
  • strikemaster 09.10.09, 12:05
    > Typowy "wierzący" jest dokładnie taki sam, jak typowy człowiek:

    Czyli "wiarz" nic nie daje? To po co ona jest?

    > Naprawdę myślisz, że ci mordercy i gwałciciele prawdziwie
    > wierzą w Boga

    Czyli przyznajesz, że większa część irlandzkiego, kanadyjskiego i amerykańskiego duchowieństwa katolickiego w Boga nie wierzy? :D

    > w rodzinach niby-katolickich, co z katolicyzmem mają tyle wspólnego
    > co wódka z wodą.

    Wódka z wodą ma 60% obj. wspólnego!

    > Wiesz, ludzi zdolnych intelektualnie do prawdziwej wiary w Boga, a nie tępego
    > baraniego marszu, jest w świecie parę milionów. Przygotowanych intelektualnie,
    > duchowo, moralnie, rozwijających się. I zapewniam Cię, oni nie gwałcą i nie
    > mordują, mają lepsze zajęcia.

    Oczywiście, oni przygotowują filozoficzne podstawy dla owych gwałcicieli i morderców. :(
    --
    Blog kiltowy strikemastera
    Forum kiltowe strikemastera
    Blog społeczno-polityczny strikemastera
  • karbat 09.10.09, 12:32
    niesamowite , prawie nikt nie wierzy w Boga

    Czemu papiez korzystza z opancerzonego Papamobilu ?
    Po pierwsze , poniewaz nie UFA boskiej opiece .
    Po drugie , boi sie umrzec ( ma stracha ) isc DO NIEBA . - Papiez
    juz bedzie wiedziec , dlaczego . Prawie nikt nie wierzy w Boga .

    Takze piorunochron na dachu Watykanu jest praktycznym brakiem wotum
    zaufania wobec Boga .
    Sam papiez i jego kardynalowie nie sa przekonami co do egzystencji
    Boga , w razie nie tak , aby to mialo miec dla nich praktyczne
    konsekwencje .
    Niesamowite ,prawie nikt nie wierzy w Boga .
  • turbo_wesz 09.10.09, 13:22
    JP2 chyba się wystawiał ?
  • kosciotrupek 10.10.09, 06:39
    Takze piorunochron na dachu Watykanu jest praktycznym brakiem wotum
    zaufania wobec Boga .


    Wiara i zaufanie Bogu nie wykluczają chronienia sie przed piorunami i innymi
    tego typu atrakcjami. Nie zamontowanie piorunochronu, jeżdżenie bez zapiętych
    pasów, palenie dwóch paczek dziennie itp. - bo "w razie czego Pan Bóg mnie
    uratuje" jest wystawianiem Boga na próbę. A to już nie ma nic wspólnego z
    zaufaniem do Niego. Myślę, że też bym nie była zadowolona na Jego miejscu, gdyby
    ktoś tak ze mną pogrywał.
    Poza tym, po to nam Pan Bóg dał rozum, żebyśmy go używali - między innymi do
    przewidywania niebezpieczeństw i chronienia się przed nimi.

    A wiara w Boga powinna być ponad tym wszystkim - proszę Go, żeby pomagał mi w
    każdej chwili, bo i tak wszystkiego nie przewidzę, nie zapobiegnę wszystkiemu,
    nie zrobię wszystkiego itd.
    --
    "Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali." JPII
  • truscaveczka 09.10.09, 16:02
    strikemaster napisał:

    > > Typowy "wierzący" jest dokładnie taki sam, jak typowy człowiek:
    >
    > Czyli "wiarz" nic nie daje? To po co ona jest?

    Wytłumaczę ci to prosto, jak mojej czteroletniej córce. Bo ludzie lubią myśleć,
    że ktoś się nimi opiekuje oraz wypełniać pewne rytuały. Natomiast ludzie nie
    lubią obowiązków/przymusu. I dlatego też nie stosują się do zasad, ale w głębi
    duszy mają nadzieję, że w razie czego Bóg się nimi zajmie.
    --
    "Taką mamy koncepcję społeczeństwa obywatelskiego - najlepiej nam wychodzi
    jednoczenie się we wspólnym proteście przeciw jakiejkolwiek inicjatywie." /by
    Echtom/
    http://trus.m-bit.pl/syg/dziergam.pnghttp://trus.m-bit.pl/syg/gledze.pnghttp://trus.m-bit.pl/syg/pichce.png
  • dezyderymarchewka 09.10.09, 12:32
    po co mam się uczyć do matury? czy nie wystarczy pielgrzymka w
    intencji? skoro mimo pielgrzymki uczę się jednak po nocach, to czyż
    nie jest to wynik powątpiewania w skuteczność pielgrzymki w intencji?
    co to są te cholerne intencje? ja też mam intencję żeby nie było
    wojen, żeby nie było chorób, żeby wszyscy byli szczęśliwi itd
    dlaczego Pan/Pani Bóg chce mnie ukarać za to, że w Niego/Nią nie
    wierzę? mnie nie przyszłoby do głowy smażyć przez wieczność w oleju
    inną osobę tylko dlatego, że ona powątpiewa w moje istnienie,
    zwłaszcza, że nigdy nie widziała mnie na oczy.
    Gdybym był Bogiem, to na pewno nie tak próżnym i łasym na
    pochlebstwa jak wasz Bóg, którego bez przerwy musicie adorować i
    obsypywać wazeliniarskimi komplementami - czy Jemu wysłuchiwanie
    tych wszystkich pierdół a'la Jarząbek sprawia przyjemność?
  • zb1k 09.10.09, 12:53
    Pewnego razu Bóg chciał sobie zobaczyć, jak żyją ludzie na Ziemi.
    Kazał sobie sprowadzić telewizor, włączył a tu rodzi kobieta! Męczy
    się okrutnie, krzyczy, więc Bóg pyta:
    - Co to jest? Dlaczego ta kobieta się tak męczy?!
    - No bo powiedziałeś:"I będziesz rodziła w bólu" - odpowiada któryś
    anioł.
    - Tak? No... Tego....Ja tylko tak żartowałem.
    Przełącza program - górnicy. Zharowani,spoceni,walą kilofami. Bóg
    pyta:
    - A to co to jest?! Oni muszą tak się męczyć?!
    - Ale sam powiedziałeś: "I w trudzie będziesz pracował"...
    - Oj "powiedziałeś, powiedziałeś" - mówi Bóg, drapiąc się w głowę -
    to takie żarty były, ja żartowałem... Przełącza program a tam
    piękna, wielka świątynia, bogato zdobiona od wewnątrz i z zewnątrz.
    Przed nią luksusowe lśniące samochody, w środku gromada biskupów -
    dobrze odżywieni, pięknie ubrani, zrelaksowani itd,itp.
    Bóg się uśmiecha promieniście:
    - O to mi się podoba! Co to jest?
    - A to są właśnie ci, którzy wiedzą, że żartowałeś
  • anaisanais96 09.10.09, 12:50
    Myślę, że wszyscy których wymieniłeś wierzą w Boga, ale nie czują się związani z
    żadna religią. Ja np: wierzę,że Bóg istnieje, że on nas stworzył, ale nie
    wierzę, że przynależność do jakiejś religii pomoże mi osiągnąć życie wieczne
    itd. Coraz częściej mam też wątpliwości co do nieomylności Boga czy jego
    bezgranicznej miłości do nas czy sprawiedliwego traktowania ludzi.
  • farookhar 09.10.09, 13:09
    > Ci wszyscy ktorzy mowia , ze wierza w Boga , a kradna ,zabijaja ,
    > gwalca , wiedza widocznie ,ze strony Boga nie maja sie czego
    > obawiac .
    ===
    Skoro w niego nie wierzą - malowani policjanci,
    to czego by mieli się obawiać ? :o/

    zdar
    farookhar


  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 13:09
    Zastanawiajace jest to ze chcesz przekonac ludzi cytujac pismo starego
    testamentu a moze i ksiegi deuterokanoniczne - gdybys tak naprawde wierzyl to
    wiedzialbys ze te ksiegi pisane byly przez wdglad na zatwardzialosc serc tamtych
    ludzi.
    Statystyka jest taka ze skoro nikt juz prawie nie wierzy w Boga - to raczej malo
    mozliwe jest aby sami wierzacy zbierali sie w wiezieniach - a moze jest jednak
    tak ze deklarujacy sie jako wierzacy sa u nas w wiekszosci a wiec i
    statystycznie moga popelniac wiecej przestepstw.
    Bo deklaracja nie czyni czlowieka swietym !!!
    Po za tym uwazasz ze wiara powinna byc pewnoscia ? A nie uwazasz ze wiara ma
    zawsze wydzwiek niepewnosci ? Skad ten pociag do testowania Pana Boga - gdybys
    sprawdzil ze istnieje nie wierzylbys !! poniewaz mialbys pewnosc !!. Jakiej
    jakosci bylaby to wiara ? Raczej niewiernego Tomasza ktory sprawdzil i juz wie.
    Ale masz i wiele racji :)
    Bóg nie zareaguje - bo Bog nie jest Biurem Obslugi Klienta. Nie zareaguje nawet
    dlatego że nie zwykł interweniować na tym swiecie. Jaka wyobrazasz sobie
    sprawiedliwosc Boga - ma interweniowac tylko w wypadku wierzacych ? Nie !!
    On kocha wszystkich ludzi - i taka wlasnie uczciwa przyjal dla wszystkich zasade
    ! A ze boli to tych ktorzy wierza ? Moga przestac wierzyc i beda pewni ze Boga
    nie ma. Moga zaczac wierzyc mocniej no i TACY WLASNIE NAPRAWDE zaczynaja wierzyc
    a nie wiedziec !!!.
    Bo nie sztuka wiedziec a sztuka jest wierzyc !!.
    Dla Ciebie wiara w Boga jest wiarą w nieskazitelnosc czlowieka a to duzy błąd.
    Wiara w Boga jest rowniez wiarą w atakujące nas ciągle zło i niegodziwość - przy
    okazji jest to rowniez dla mnie wiara w sprawiedliwosc na tym świecie. A jedyna
    sprawiedliwoscia jest BRAK interwencjonizmu Pana Boga bo wszyscy sa rowni -
    nawet ci niewierzacy.
  • kle_kotka 09.10.09, 13:32
    Krystyna sztuką jest wiedziec a nie wierzyc.

    To wiedza sprawia ze zyjemy coraz dłuzej ze mozemy komunikowac się
    przez komputer a wiara no cóz nic człowiekowi nie dała poza kilkoma
    wojnami religijnymi czy wymordowaniem dzieci do 3 roku przez Heroda
    po to tylko aby spełniło się proroctwo... itd No cóz jak dla mnie
    kontrowersyjna ta miłość. Gdybym była BOgiem postarałabym się aby
    moje proroctwo było mniej krwawe. Bo z tego mozna wyciągnąc tylko
    jeden wniosek ze zycie dla Boga jest nic nie warte ludzie
    (wymordowne przez Heroda dzieci) to zwykli statysci w planach bozych

  • piwi77 09.10.09, 13:50
    kle_kotka napisała:

    > Gdybym była BOgiem postarałabym się aby
    > moje proroctwo było mniej krwawe.

    Wtedy nie miałabyś wyznawców. Bóg musi zachowywać się jak Bóg, z
    rozmachem, musi zrobić na maluczkich wrażenie, a jak to osiągnąć bez
    spektakularnych rzezi?
  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 15:37
    A czy to Bog dokonuje tych rzezi ? Dlaczego masz pretensje do Boga a nie do
    czlowieka ?? Czy to wlasnie nie czlowiek chce pokazac swoja wielkosc
    doprowadzajac do seryjnej smierci ? Bog nie musi robic wrazenia bo jest Bogiem !
    A gdyby mial na nas zrobic wrazenie to albo przestalibysmy istniec z powodu tego
    co robimy albo bysmy sie go przestraszyli - ale czy wiara ma byc oparta na
    strachu ? To czlowiek sie boi Boga ale nie powinien sie bac z powodu Jego
    wielkosci a raczej z powodu kary jaka na nas z powodu naszych uczynkow czeka.
    Bog NIE JEST od sprzatania po nas - nie jest od naprawiania naszych bledow -
    zapominasz o Kim piszesz a piszesz o Bogu.
    Proroctwa juz sa wielka laskawoscia ujawnienia przyszlosci - sama zobacz czy
    wyciagnelismy z tego jakies wnioski !
  • karbat 09.10.09, 13:58
    turbo_wesz napisał:
    karbat napisal:
    > > >istota katolicyzmu jako religii jest wiara w Boga .

    >religia to Chrześcijaństwo. Katolicyzm (konkretnie Kościół
    >Katolicki) to instytucja.

    turbo_wesz wyzej napisal :
    czyz to nie jest cudowny przyklad ?, !!!!!

    Turbo _wesz zostal ochrzcony w polskim kosciele , nie wie jakiego
    jest wyznania , nie wie jakiego wyznania sa czciciele Boga w kraju
    nad Wisla . Niesamowite , prawie nikt nie wierzy w Boga .
  • turbo_wesz 09.10.09, 14:27
    > Turbo _wesz zostal ochrzcony w polskim kosciele ,
    prawda

    > nie wie jakiego jest wyznania
    nieprawda

    > Niesamowite , prawie nikt nie wierzy w Boga .
    jak to się ma do powyższych prawd i nieprawd ?
  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 15:33
    kle_kotka napisała:

    > Krystyna sztuką jest wiedziec a nie wierzyc.
    >
    > To wiedza sprawia ze zyjemy coraz dłuzej ze mozemy komunikowac się
    > przez komputer a wiara no cóz nic człowiekowi nie dała poza kilkoma
    > wojnami religijnymi czy wymordowaniem dzieci do 3 roku przez Heroda
    > po to tylko aby spełniło się proroctwo... itd No cóz jak dla mnie
    > kontrowersyjna ta miłość. Gdybym była BOgiem postarałabym się aby
    > moje proroctwo było mniej krwawe. Bo z tego mozna wyciągnąc tylko
    > jeden wniosek ze zycie dla Boga jest nic nie warte ludzie
    > (wymordowne przez Heroda dzieci) to zwykli statysci w planach bozych
    >

    a myslisz ze to nie jest tragedia Boga ? - znać przyszłość ale dla
    sprawiedliwosci nie moc ingerowac ? Czy wiedza co zrobia ludzie sie winą Boga -
    chcemy od niego reakcji a jak reagujemy na kolejne kataklizmy i wojny od wiek
    wiekow ? Czy nauczylismy sie czegos ?
    To jedno wydarzenie w postaci ingerencji Boga mogloby odmienić świat - to prawda
    ale to byloby niesprawiedliwe !!!
    Bo czemu ludzie z XXII wieku maja mieć lepiej od ludzi z I wieku ? Czemu jedni
    maja byc sadzeni za grzechy a drudzy juz nie bo nauczyli sie na karze wobec
    innych ? Jak ma sie do tego wiara i jej rzetelnosc ?
  • grogreg 09.10.09, 16:09
    > a myslisz ze to nie jest tragedia Boga ? - znać przyszłość ale dla
    > sprawiedliwosci nie moc ingerowac ?

    Bardzo odważne tezy. Znasz Go, Ją, Je osobiście?

    > Jak ma sie do tego wiara i jej rzetelnosc ?

    Myślę, że wszyscy mylimy to pewne pojęcia. Co ma wspólnego wiara do życia w
    zgodzie z dobrze rozumianymi zasadami współistnienia społecznego.

    Jestem pewien, że wielu funkcjonariuszy św. inkwizycji i krzyżowców było ludźmi
    głębokiej wiary.
    Podobnie jak wielu ateistów przysłowiowej muchy nie skrzywdziło.

    Wiara i moralność to dwie różne rzeczy.

    --
    Somebody Stop Me!!!!
  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 16:25
    Tak odważne tezy - ale wiele czasu spedziłam na przemyśliwaniu i analizowaniu
    świata. Śmiałą tezą bedzie tez chyba to ze wydaje mi sie ze znam Boga - poprzez
    modlitwe jako obustronną z Nim konwersację. Staram sie jednak nie monopolizowac
    obrazu Boga - wiem też jedno że wypowiadanie się w Jego imieniu - jako adwokat
    Jego sprawy - jest chyba najwiekszym grzechem pychy jaki mozna sobie wyobrazić.
    Wiara polega zawsze na dociekaniu i otwartości wobec innych tez. Zawsze byłam
    dosyć śmiała w konwersacji z Bogiem - bo wiem ze jest On przyjacielem i Kolegą
    ale o wiele wiele starszym i mądrzejszym więc Wymagającym maksymalnego jak tylko
    można szacunku. Jak to się mówi wiara czyni cuda - moze i cuda poznania Boga -
    ale czy ten cud jest pewien ? O tym dowiemy się nieco później :)
  • ideefiks 09.10.09, 14:22
    karbat napisał:

    > Przecietny chrzescijanin zachowuje sie w swym zyciu jak przecietny
    > ateista .

    A co ma "przeciętny chrześcijanin" do wiary w Boga?

    > Prawie nikt ,nie zachowuje sie tak , jakby mu Bog ciagle zagladal
    > przez ramie .

    To Bóg komuś zagląda przez ramię? Cholera, nie wiedziałem...

    > Ci wszyscy ktorzy mowia , ze wierza w Boga , a kradna ,zabijaja ,
    > gwalca , wiedza widocznie ,ze strony Boga nie maja sie czego
    > obawiac .

    No z pewnością gdyby tuż po dokonaniu morderstwa zza chmurki
    wyskakiwała "Ręka Boska" i przywalała delikwentowi z liścia, to
    morderstw byłoby mniej... :)
  • mazurmazurro_1 09.10.09, 14:39
    Podstawowy błąd twoich założeń jest taki, że uznajesz za bujdę to, że Bóg dał ludziom wolną wolę. Jeżeli popełniamy morderstwo, zdradzamy, kłamiamy, to dlatego, że sami podjęliśmy taką decyzję. Gdyby to Bóg miał za nas decydować, to oznaczałoby tyle, że jesteśmy marionetkami, a nie ludźmi.

    Druga kwesta jest taka, że to nie Boga się wodzi na pokuszenie, tylko - jak mówią słowa najprostszej modlitwy - to my Go prosimy "i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego". On ma nam pomóc być silniejszymi w walce ze złem, które nas na owo pokuszenie wodzi.

    Po trzecie: po to nam Bóg dał rozum, żebyśmy z niego korzystali. Skoro wiemy, że trucizna truje, nie powinniśmy jej pić.

    Z kolei "modlenie się gorąco" nie oznacza transakcji kupna-sprzedaży. Gdybyś naprawdę zapoznał się z zasadami wiary, wiedziałbyś, że w modlitwie oddajemu Bogu swoje myśli i czyny, prosimy o łaskę i miłosierdzie. Jezus nie pojawił się na świecie dla świętych i bezgrzesznych, ale dla tych, którzy błądzą.

  • mkkarkowski 09.10.09, 15:23
    Tak się zastanawiam czytając większość z tych postów skąd u ludzi (mieniących
    się niewierzącymi, ale dobrymi, tak dobrymi, że gdyby wierzyli to powinni być
    zbawieni, ale nie wierzą więc nie będą, choć jednak mogliby) taka nienawiść w
    stosunku do tych, którzy w Bogu swoje życie pokładają. Jeśli nie wierzysz to
    jest Twój Człowieku problem. Wierzących z Chrystusa na świecie są miliardy,
    jeśli nie chcesz należeć do tego grona, to Twój wybór. Ani ja, ani ksiądz, ani
    mama, ani tym bardziej Chrystus Ci tego nie każą. Tylko proszę, w imię
    tolerancji, której się domagasz, nei obrażaj, nie szkaluj, nie dyskredytuj wiary
    tych, których o to właśnie oskarżasz.
    Pozdr
  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 16:01
    no cóż - ja uważam ze wiele osob nie chce przyjac wiary z prostej przyczyny.
    Naprawde trudno jest naprawde wierzyc. Czlowiek ktorego nie obowiazuja zadne
    zasady moze robic co chce przynajmniej wedle owego człowieka - ten ktory wierzy
    a grzeszy POPELNIA jeszcze wiekszy grzech przez Bogiem bowiem przy swojej
    rzekomej swiadomosci popelniania grzechu robi cos bardziej swiadomie niz ten
    niewierzacy. Fakt moze wydaje sie to frajerskie - podlegac jakims zasadom w imie
    wiernosci jakiemuś Niebytowi.Moze wlasnie dlatego tak sie nielubi wierzacych
    uwazajac ich za jakichs schizofrenikow albo frajerów. lepiej wołać trwaj chwilo
    - oddawać sie rozpaczliwemu hedonizmowi i śmiać sie z tych którzy nakładają
    sobie dobrowolnie kaganiec. No ale .. Nagle ci niewierzący zauważają ze inni
    robia tak jak oni - ze brak jakichs regulacji doprowadza do anarchii - ich
    system sie nie sprawdza bo lepiej gdyby swiat byl lepszy - tak wogole bez ich
    wysiłku bo oni nie musza wierzyc !. No i mamy wtedy winnych !! Tak to Ci -
    wierzący plus Pan Bog mający to trzymać wszystko w ryzach !
  • hatifnat88 09.10.09, 21:45
    W tym momencie po raz kolejny powielona została nieśmiertelna teza, że oto
    ludzie niewierzący nie kierują się żadnymi regułami w swoim postępowaniu, są
    bezrefleksyjni i "oddają się rozpaczliwemu hedonizmowi". Jakie to smutne i
    płytkie zarazem.
  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 15:43
    tak to sa wlasnie slowa prawdziwej wiary ! My zamiast Boga chcielibysmy albo
    służkę albo guwernantkę. Bo prze niego te wojny i masowe morderstwa - wierzymy
    zamiast w niego w potęge ludzkiego umyslu ale do czego ona nas zaprowadzila ? Do
    tego ze mamy pretensje do Tego Ktorego chyba nie ma - o nasze czyny !!
  • jakubovski 09.10.09, 15:00
    wierzą wierzą, tylko do kościoła nie chodzą, albo chodzą, kiedy pusto i nie ma kleru

    amordercato.blox.pl/html
  • karbat 09.10.09, 15:20
    mazurmazurro_1 napisała:

    >Podstawowy błąd twoich założeń jest taki, że uznajesz za bujdę to,
    >że Bóg dał ludziom wolną wolę. Jeżeli popełniamy morderstwo,
    >zdradzamy, kłamiamy, to dlatego, że sami podjęliśmy taką decyzję.
    >Gdyby to Bóg miał za nas decydować, to oznaczałoby tyle, że
    j>esteśmy marionetkami, a nie ludźmi.

    przykro mi,ale jestes w bledzie .
    Wolna wola to BZDURA jest sprzeczna z wszystkowiedzacym Bogiem ,
    uwierzyles ksiedzu ;) .

    Pierwsza sprzecznosc ;( wolna wola - wszystkowiedzacy Bog) jesli Bog
    wszystko wie , wowczas twoj los jest z gory przesadzony - wszystko
    zostalo , wczesniej , z gory przeznaczone ,np. to - kto wierzy ,a
    kto nie ( patrz ,nauka predystynacji ) .

    Jesli Bog jest wszystkowiedzacy ( co zaklada twoja wiara ) ,
    wowczas wolnej woli NIE MA . Nie istnieje !

    Pociaga to za soba ,ze kazdy twoj trud,kazde twoje usilowania o
    moralne postepowanie sa bez sensu ( pozycja twojego postepowania
    jest z gory zalozona tzn. postepujesz jak postepujesz ,poniewaz
    inaczej nie mozesz ) .

  • mkkarkowski 09.10.09, 15:25
    Bzdurę to Ty właśnie wygadałeś. To, że Bóg wie (wg wierzących) co zrobisz nie
    znaczy, że nie pozwoli Ci tego wybrać. Bóg wie, że nie wierzysz w Niego, ale
    masz wolną wolę i to Twój wybór.
  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 15:40
    przeczytaj jeszcze raz co napisales - to ze cos wiem co sie stanie jest
    determinizmem losu ? Ba ty chcialbys zapewne reakcji na spodziewana przyszlosc -
    ale to jest juz inna sprawa !!
  • mkkarkowski 09.10.09, 16:05
    Probuje autorowi wątku wytłumaczyć pojęcie "wolnej woli" w zderzeniu z
    "wszechwiedzą Boga". Ot, taka mała zależność, a tak wiele zmienia. Widać, że
    zrozumienie tego już nie jest takie proste.
  • swojski_fr_1 09.10.09, 15:36
    zycie przecietnie trwa 60-70 lat, w tym czasie kazdy czlowiek
    przechodzi rozne fazy, dojrzewa, wiecej rozumie, zmienia sie.

    Owszem, nie ma NIKOGO, kto w ciagu nad pol miliona godzin swojego
    zycia popelnil bledu... chodzi o to, by swoje bledy umiec zobaczyc i
    chciec naprawic.

    Tym jest istota chrzescijanstwa.

    Idealow nie ma, ani w telewiszji, ani wsrod aktorow, czy gwiazd big
    brother'a...

    Wystarczy ze Bog pozwolil stworzyc sie materii - juz jego wplyw na
    nas za zycia naszej materialnej powloki jest jego ingerencja, bez
    ktorej nie wiedzialbys nawet, co to znaczy sobie pierdnac.

    zwroc uwage, jak zbiezne sa religie powstale w odizolowaniu od
    siebie... islam, buddyzm, chrzescijanstwo...

    a na koniec policz kazdemu dni, w ktorych byl 'uczciwy' a w ktorych
    nie...

    no i zauwaz ze co cwansi ateisci umiejetnie manipuluja religia...
    taki na przyklad Hitler, Stalin, czy Fidel Castro, naleza do
    panteonu ateistow majacych w swoich rekach spoleczenstwa
    uksztaltowana przez wieki, by byc poslusznymi swoim wladcom.




    > Przecietny chrzescijanin zachowuje sie w swym zyciu jak przecietny
    > ateista
  • piwi77 09.10.09, 16:08
    swojski_fr_1 napisał:

    > zwroc uwage, jak zbiezne sa religie powstale w odizolowaniu od
    > siebie... islam, buddyzm, chrzescijanstwo...

    Zwróć uwagę jak podobni do Europejczyków byli mieszkańcy Ameryki, po
    odkryciu jej przez Kolumba.

    > no i zauwaz ze co cwansi ateisci umiejetnie manipuluja religia...
    > taki na przyklad Hitler, Stalin, czy Fidel Castro,

    Następny co chciałby najparszywszych religiantów przenieść do
    ateistów.
  • swojski_fr_1 12.10.09, 12:34

    Stalin mordowal ksiezy i duchownych prawoslawnych, koscioly
    upanstwawial i zamienial na magazyny. Typowe ateistyczne zachowanie.
    w zabijaniu widzial jedyna ucieczke przed panicznym starchem przed
    odpowiedzialnoscia za swoje czyny. Walczyl z Bogiem, zabijajac ludzi
    w niego wierzacych.

    Castro - rowniez na wyspie zakazal religijnosci. Religia miala stac
    sie lewacka rewolucja, tak tez sie stalo, stad nieobliczalna skala
    prostytucji na tej wyspie lewackiej szczesliwosci. I do tego rowniez
    biedy.

    Hitler - zwiedzalem jago bunkry i glowne kwatery. nigdzie nie
    uswiadczylem kaplic, w ktorych modlilby sie do jakiegokolwiek
    B/boga. Jako jedyny z calej trojki z zamilowaniem manipulowal
    sumieniami tych, ktorzy wierzyli...

    trzy probki zatwardzialych ateistow, bezwglednie dazacych do
    zdobycia i utrzymania wladzy. Jeden wystepowal offen, inny
    podstepem, kluczem jednak byly metody oklamywania i propagandy...
    tak cudownie rozwiniete i udoskonalone przez ateistow.




    piwi77 napisał:
    > > no i zauwaz ze co cwansi ateisci umiejetnie manipuluja
    religia...
    > > taki na przyklad Hitler, Stalin, czy Fidel Castro,
    >
    > Następny co chciałby najparszywszych religiantów przenieść do
    > ateistów.
  • piwi77 12.10.09, 19:39
    Katolicy też zwalczali swego czasu islam, jakby nie było religię,
    więc katolicy to też pewnie ateiści.
  • Gość: ziemia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.09, 00:23
    jak już o mordercach mowa to można podyskutować m.in. o ustaszach i obozie w
    jasenovac albo chociażby o inkwizycji.

    pius XII i jego kontakty z hitlerem też jest ciekawym tematem.
  • zawsze_ezoteryk 10.10.09, 00:01
    Religie wcale nie są zbieżne ze sobą!Są sprzeczne całkowicie!Stąd wojny
    religijne...
  • swojski_fr_1 12.10.09, 12:38
    bzdura!

    w ilu bogow wierza wyznawcy Allaha, Buddy, Jehowe ?
    czy zezwalaja na luzne zwiazki, i seks z kim popadnie, bez milosci i
    podejmowania zobowiazan?
    ile z nich zezwala na kradziez i zabojstwa?

    chciwosc jest kluczem do wojen, a religie byly tylko narzedziami w
    rekach cwanych ateistow majacych w dupie religijnosc... liczyla sie
    tylko wielkosc armii potrzebna do zlupienia bogatych sasiadow.

    brak religii nie zatrzymalby wojen, chytrzejsi przywodcy znalezli by
    z latwoscia inne etniczne cechy mobilizujace motloch do checi
    wykazania sie i wzbogacenia czyims kosztem.



    zawsze_ezoteryk napisał:

    > Religie wcale nie są zbieżne ze sobą!Są sprzeczne całkowicie!Stąd
    wojny
    > religijne...
  • zawsze_ezoteryk 25.10.09, 00:37
    Istotą religii jest Doktryna, Dogmat.Fundamentem wiary są odpowiedzi
    na pewne pytania: czy istnieje Bóg, jaki on jest, co dzieje się po
    śmierci.Etyka religijna jest wtórna wobec tych pierwszych
    zasad.Problem jest w tym że odpowiedzi na te fundamentalne pytania są
    w różnych religiach całkowicie odmienne,wręcz sprzeczne.Sprzeczności
    te powodują różnice w tworzonych przez religię kulturach i własnie w
    moralności . Obecnie na Ziemi nie ma wspólnego wszystkim systemu
    etycznego.Odmienność pojmowania dobra i zła nieuchronnie rodzi
    konflikty.Rzeczywiście , w świecie "bezreligijnym" na pewno
    znalazłyby się powody do wojen,lecz nie jest to
    argument.Fundamentalizm bowiem je zaostrza,wydłuża, wzmaga przelew
    krwi.Działa to niczym drzazga w jątrzącej się ranie,dopóki nie
    zostanie usunięta trudno ją zagoić(patrz:konflikt Izrael-Palestyna).
  • enrque111 25.10.09, 13:28
    zawsze_ezoteryk napisał:

    > Istotą religii jest Doktryna, Dogmat.Fundamentem wiary są odpowiedzi
    > na pewne pytania: czy istnieje Bóg, jaki on jest, co dzieje się po
    > śmierci.

    Nie wiem skąd zaczerpnąłeś takie brednie, ale mogę się domyślać, że z komiczno-łgarskich stron, typu "racjonalista", "nie", czy "fim".
    Otóż istotą i fundamentem religii jest Bóg, gdyby nie On nie byłoby po prostu religii. Gdybyś miał rozum nie zaśmiecony liberalno-ateistycznymi kretyństwami, potrafiłbyś logicznie myśleć.
    A, tak płodzisz twierdzenia godne niewykształconego cymbała, w stylu "Etyka religijna jest wtórna wobec tych pierwszych zasad." - jakich zasad ? Zasady etyki religijnej (poczytaj coś wartościowego na ten temat) wynikają z prawa naturalnego i praw Boskich.

    > Problem jest w tym że odpowiedzi na te fundamentalne pytania są
    > w różnych religiach całkowicie odmienne,wręcz sprzeczne.Sprzeczności
    > te powodują różnice w tworzonych przez religię kulturach i własnie w
    > moralności .

    Wszystkie religie twierdzą, że istnienie jest dziełem siły wyższej - Boga (jak byśmy go nie nazwali). Poza tym, co nas może obchodzić, że ktoś wierzy np. w "big bang" albo "święte drzewo" ? Czy to ma być dowodem na to, że wiara chrześcijan jest również fałszywa ? Oczywiście, w ten sposób może myśleć jedynie ktoś niewykształcony, mający problemy z logicznym rozumowaniem.
    Co zaś do moralności, to podaj przykłady ich różnic w "tworzonych przez religię kulturach" ? Bardzo ciekaw jestem twojej odpowiedzi :)))

    > Obecnie na Ziemi nie ma wspólnego wszystkim systemu
    > etycznego.Odmienność pojmowania dobra i zła nieuchronnie rodzi
    > konflikty.

    W tym rzecz, że mniemal każdy człowiek ma swój własny system etyczny, wg. którego postępuje w swoim życiu i niezależne jest to od kultury, czy religii, aczkolwiek one wytyczają główny kierunek, w którym owa etyka powinna zmierzać. Faktem jest, że pojęcie dobra i zła były niemal tożsame we wszystkich kulturach, niezależnie od wyznawanych religii. To właśnie dziś, w tzw. "demokracjach zachodnich" zrodził się totalitaryzm relatywizmu. Dyktatura ta przebiegała trójetapowo. Najpierw była negacja istnienia prawa i prawdy obiektywnej, co w konsekwencji doprowadziło do zrównania dobra i zła, grzechu i cnoty. Drugim etapem stała się instytucjonalizacja dewiacji moralnych, objawiająca się w przemianie prywatnej niegodziwości w publiczną cnotę. Trzecim zaś etapem jest wprowadzenie ostracyzmu społecznego i prawnej karalności dobra.
    Proces ten świetnie opisał w swojej książce "Dyktatura relatywizmu" Roberto de Mattei.
    Obecnie znajdujemy się właśnie na trzecim etapie dyktatury relatywizmu, gdzie wsadza się do więzienia kapłanów za powiedzenie, że homoseksualizm to grzech:
    pl.wikipedia.org/wiki/Åke_Green
    oskarża się w sądach ludzi za ich przekonania:
    www.hfhrpol.waw.pl/precedens/media-o-nas/porownanie-homoseksualizmu-do-pedofilii-komentarze-prasy.html
    prowokuje i prześladuje obrońców dobra
    http://www.fronda.pl/news/czytaj/homoprowokatorzy_poluja_na_cejrowskiego

    > Działa to niczym drzazga w jątrzącej się ranie,dopóki nie
    > zostanie usunięta trudno ją zagoić

    Z tym zdaniem mógłbym się zgodzić, gdyby dotyczyło relatywizmu :))))
    --
    Nawróć się ze swoich sprośnych błędów Niebu obrzydłych i zajmij się pracą pożyteczną.
  • yoki-oki 30.10.09, 18:50
    enrque111 napisał:

    Obecnie znajdujemy się właśnie na trzecim etapie dyktatury relatywizmu, gdzie
    wsadza się do więzienia kapłanów za powiedzenie, że homoseksualizm to grzech

    Bo wkurzają w w ten sposób homoseksualnych biskupów jakich w waszym kościele nie
    brak :)
  • enrque111 31.10.09, 09:33
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • zawsze_ezoteryk 02.12.09, 02:49

    Drogi Enrque111 niepotrzebnie się złościsz,nie rozumiem twojej
    gwałtownej reakcji. Każdy ma prawo do swoich poglądów ,swojego punktu
    widzenia na te sprawy. Nie są to bowiem problemy o które należy się
    zabijać . Lecz jeśli chodzi o twoją polemikę to podtrzymuje swoje
    zdanie.

    [b]Po pierwsze/b] : piszesz:[i]"Otóż istotą i fundamentem religii jest Bóg, gdyby nie On nie byłoby po prostu religii. Gdybyś miał rozum nie zaśmiecony liberalno-ateistycznymi kretyństwami, potrafiłbyś logicznie myśleć. "/i]. Przykro mi ,ale się nie zgadzam. Istnienie religii wcale nie wymaga istnienia Boga (buddyzm) , tak jak istnienie Boga nie musi prowadzić do religii. W pierwszym przypadku religia może być darwinowskim przystosowaniem ewolucyjnym do życia społecznego ,w drugim Bóg mógłby się jawić jako obojętny wobec świata (deizm), a nawet wrogi (malteizm). Bóg nie równa się religia. [b]Po drugie/b]:[i]"Wszystkie religie twierdzą, że istnienie jest dziełem siły wyższej - Boga (jak byśmy go nie nazwali)."/i] I tu po raz kolejny sie nie zgadzam. Istnieje (moim zdaniem oczywiście) coś takiego jak Prawda Absolutna, coś co jest prawdziwe albo nie. Już na poziomie rozważań Bogu pojawia się kwestia o jakim Bogu mówimy:o Bogu Jedynym (islam,judaizm),o Trójcy Swiętej(chrześcijaństwo), czy o tysiącach Bogów (hinduizm) . Kto ma rację? [b]Po trzecie/b] piszesz: [i]"Czy to ma być dowodem na to, że wiara chrześcijan jest również fałszywa ? Oczywiście, w ten sposób może myśleć jedynie ktoś niewykształcony, mający problemy z logicznym rozumowaniem. "/i] Nie napisałem że religia chrześcijańska jest fałszywa. Nie bardzo wiem skąd ci to przyszło do głowy. Każda religia upiera się przy swojej prawdziwości ( n.p.encyklika "Dominus Jesus") ,ale przeciez ich twierdzenia dogmatyczne sa ze sobą zupełnie sprzeczne. Trudno jest więc traktować je poważnie. Oczywiście może być tak iż jedna z nich jest prawdziwa ( albo żadna) ,ale te różnice w sprawach podstawowych trochę je ośmieszają i są pierwszym argumentem na rzecz ateizmu (nie mówiąc już o sporach religijnych:konfliktislam/chrześcijaństwo w sprawie Trójcy,judaizm/chrześcijaństwo w sprawie Jezusa itp.) [b]Po czwarte/b] piszesz:[i]"Poza tym, co nas może obchodzić, że ktoś wierzy np. w "big bang" albo "święte drzewo"."/i] Otóż moim zdaniem jest to własnie kluczowy problem, kwestia Prawdy Absolutnej. Jak jest obiektywnie? Kto ma rację , Bing Bang czy Święte Drzewo? Moim zdaniem pytanie : KTÓRA RELIGIA JEST PRAWDZIWA ? - jest jednym z najważniejszych,najdonioślejszych jakie może zadać człowiek .Zbywanie go słowami [i]" co nas może obchodzić"/i] jest dla mnie niepojęte. [b]Po piąte/b] piszesz:[i]" A, tak płodzisz twierdzenia godne niewykształconego cymbała, w stylu "Etyka religijna jest wtórna wobec tych pierwszych zasad." - jakich zasad ? Zasady etyki religijnej (poczytaj coś wartościowego na ten temat) wynikają z prawa naturalnego i praw Boskichb]Po piąte/b] piszesz:[i]" A, tak płodzisz twierdzenia godne
    niewykształconego cymbała, w stylu "Etyka religijna jest wtórna wobec
    tych pierwszych zasad." - jakich zasad ? Zasady etyki religijnej
    (poczytaj coś wartościowego na ten temat) wynikają z prawa
    naturalnego i praw Boskich."/i] Myślę że mnie nie zrozumiałeś. Po
    prostu uważam że kwestie typu: natura Boga, życie po śmierci, natura
    świata, jego początek i koniec są nadrzędne wobec etyki religijnej
    gdyż one stanowią istotę wiary. Etyka w danej religii jest jedynie
    ich pochodną ,wtórną wobec tych fundamentalnych roztrzygnięć na polu
    dogmatów. Jeśli o mnie chodzi to nie bardzo wierzę w jakieś [i]"
    prawo naturalne"/i]. Jedynym takim prawem może być tylko prawo
    doboru naturalnego, ale je trudno uznać za wzorzec godny naśladowania
    . Jeżeli rzeczywiście istnieje jakieś nadrzędne prawo, to jest ono
    NADNATURALNE ,narzucone z zewnątrz na drapieżny świat materialny .
    Po prostu należałoby do transcendentnej rzeczywistosci, a poglądy na
    ową rzeczywistość jak pisałem wyżej są różne.Tedy [i]" prawa
    naturalne" /i]muszą być rozmaite więc i względne.
    [b]Po szóste/b]:sprawa różnic kulturowych i zasad moralnych. Odsyłam
    do "Zderzenia cywilizacji"Huntingtona. Napisał wszystko co
    trzeba,komentarz chyba zbyteczny. Jeśli chodzi o zasady moralne to
    kwestii spornych jest mnóstwo:np. małżeństwo. Ateiści (też pewna
    forma kultu) lubią wolne związki, chrześcijanie monogamię,muzłumanie
    poligamię. Dla katolika rozwód jest grzechem (małżeństwo ma sankcję
    religijną nierozerwalną) , dla muzłumanina błachostką (co najwyżej
    umową cywilnoprawną) .Wystarczy?
    [b]Po siódme/b]:relatywizm jest moim zdaniem konsekwencją właśnie
    wielości kultur,religii,sposobów myślenia.Świat nam się
    zmniejszył,przeciętny człowiek ma kontakt z różnymi poglądami,nic
    dziwnego więc że ludzie zaczynają miec wątpliwości.Wielość doktryn
    powoduje ich relatywizację.
    Ty Enrque111 też jemu ulegasz : [i]"Wszystkie religie twierdzą, że
    istnienie jest dziełem siły wyższej - Boga (jak byśmy go nie
    nazwali). "/i]. No dobrze , ale JAKIEGO Boga ? Czy pakowanie różnych
    Bogów i religii do jednego wora z napisem [i]"siły wyższe"/i] to nie
    jest relatywizm w stanie czystym? [i]"Poza tym, co nas może
    obchodzić, że ktoś wierzy np. w "big bang" albo "święte drzewo" ?
    "/i] Moim zdaniem i owszem MOŻE . Nawet BARDZO MOŻE.
    [b] I na koniec/b] kwestia fundamentalizmu. Otóż Enrque111 ja
    podtrzymuje swoje twierdzenie: fundamentalizm prowadzi do
    wzmocnienia już istniejących konfliktów i tworzy nowe. Spójrz na swój
    wpis na forum,ileż tam gniewu , wręcz wściekłości. Dlaczego? Czy
    tylko dlatego iż różnimy się paroma kwestiami światopoglądowymi? Czy
    to jest powód byśmy rzucili się nawzajem do gardeł? Przemyśl to sobie
    , proszę.
  • titta 09.10.09, 15:46
    A czytales kiedys, ze "Szatan tez wierzy w Boga i drzy" (ze strachu)?
    Jak widac "wierzacy" = "chrzescijanin" (nasladowca, uczen Chrystusa).

    Poza tym na jakiej podstawie twierdzisz, ze w wiezieniach jest wiece
    osob wierzacyc? Statystyki?
    Owszem, sa wiezienia objete opieka misji chrzescijanskich w ktorych
    sporo ludzi sie nawraca. Ale nawet tam nie jest to wiekszasc.
  • karbat 09.10.09, 16:11
    mkkarkowski napisał:

    > Bzdurę to Ty właśnie wygadałeś. To, że Bóg wie (wg wierzących) co
    >zrobisz nie znaczy, że nie pozwoli Ci tego wybrać. Bóg wie, że nie
    >wierzysz w Niego, ale masz wolną wolę i to Twój wybór.

    mylisz sie ,wolny wybor a wszystkowiedzacy Bog to SPRZECZNOSC ,
    przeczytaj jeszcze raz uwaznie moj ww wpis . Logika jest brutalna ,
    jest wrogiem wiary i Bogow , nic na to nie poradze .

  • mkkarkowski 09.10.09, 16:28
    Widzę, że z nauką Kościoła, z lekturą Pisma Świętego, miałeś zawsze pod górkę.
    Rozumiem, nie denerwuj się, nikt nie jest doskonały. Ale możesz nadrobić wiedzę,
    a potem strzelać tekstami typu: "w więzieniach są sami wierzący" i "nikt już w
    Boga nie wierzy". Wierzą, a to że Ty się do nich nie zaliczasz to Twoja sprawa.
    Ja jestem chrześcijaninem i katolikiem. Bogu wierzę z własnej woli i z własnej
    woli za Ciebie się pomodlę (choć jeden Bóg raczy wiedzieć czy faktycznie
    przełożę zamiar na czyn).
    P.S.
    Wierzących na świecie jest ok. 2 mld.
  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 16:34
    A jeżeli Bóg jest wszystkowiedzący i wie że ludzie nie chcą wolnego wyboru ? To
    co wtedy ? Ty chcesz wolnej woli więc Pan Bóg powinien wiedzieć rownież i o
    Tobie i ciebie uwzględnić. Ale Ty nie wierzysz w Niego - więc oczekujesz od Boga
    - manifestu istnienia. Przykro mi - nie doczekasz się jego. Masz tylko jedną
    opcję - zostać bogiem i rozmawiać jak równy z równym. To nie jest wykonalne
    więc... wszyscy jesteśmy zbyt mali wobec Niego. Umysłowo również.
  • lemmy_kilmister 09.10.09, 17:40
    karbat napisał:
    > mylisz sie ,wolny wybor a wszystkowiedzacy Bog to SPRZECZNOSC ,
    > przeczytaj jeszcze raz uwaznie moj ww wpis . Logika jest brutalna ,
    > jest wrogiem wiary i Bogow , nic na to nie poradze .

    Właśnie czemu to uważasz za sprzeczność? Może Bóg jakby chciał to
    mógłby przewidzieć jakie decyzje podejmiemy, ale to nie znaczy, że
    ich nie podejmujemy. Z naszego subiektywnego punktu widzenia mamy
    odczucie, że możemy je sami podejmować i to jest istotne.

    Równie dobrze jakiś nawiedzony ultra-materialista mógłby się kłócić,
    że nie mamy wolnej woli, bo i tak wszystko jest zdeterminowane stanem
    materii, czyli w szczególności stanem naszego mózgu, wszystkich tych
    neuronów, atomów, elektronów i jak by ktoś poznał ten stan mógłby
    przewidzieć co dany człowiek zaraz pomyśli i co zrobi, więc nie ma
    wolnej woli. Taki sam absurd.

  • karbat 09.10.09, 16:18
    titta napisała:

    >Poza tym na jakiej podstawie twierdzisz, ze w wiezieniach jest
    >wiece osob wierzacyc? Statystyki? Owszem, sa wiezienia objete
    >opieka misji chrzescijanskich w ktorych sporo ludzi sie nawraca.
    >Ale nawet tam nie jest to wiekszasc.

    w wiezieniach sie nawracaja ,:) , wierz ksuiedzu dalej ,
    chcialas napisac szkola swe umiejetnisci ;) ,niewazne.

    jaka liczbe osob wierzacych podaje twoj kosciol katolocki ,nie
    wiesz :(
    jaka licznba osob w Polsce podaje sie za wierzacych , ....
  • grogreg 09.10.09, 16:03
    Skąd pomysł, że ateiści mają tak niskie standardy moralne?
    Niby dlaczego kryminaliści i niewierni mężowie zachowują się jak ateiści?

    Nie dawaj fałszywego świadectwa "chrześcijaninie".

    --
    Somebody Stop Me!!!!
  • pi00trek82 09.10.09, 16:10
    >>prawie nikt nie wierzy w Boga

    I dzięki Bogu. Pora się opamiętać i skończyć z zabobonem z epoki
    kamienia łupanego (albo i wcześniejszym).
  • shadowfacex 09.10.09, 16:20
    Ja mogę siebie nazwać Chrześcijaninem bo przyjąłem chrzest, do tego wierzę w
    istnienie Boga, nieba, piekła i tego co z tym związane. Uznaję także instytucję
    Kościoła ale nie w formie, która została ustanowiona i narzucona przez Watykan w
    czasach współczesnych. Modlić można się wszędzie, a świątynie zostały pobudowane
    w celu gromadzenia wiernych w miejscu gdzie można się wyciszyć, zastanowić,
    przemyśleć parę spraw. Bóg mieszka wszędzie, bo to on nas stworzył więc i
    cząstkę siebie ma w nas.

    Co czyni mnie więc innym od reszty "wiernych"? A to, że żyję własnym życiem. nie
    zmuszam siebie do liturgii, bo nie jest mi potrzebna do szczęścia. Kieruję się
    swoim kodeksem moralnym, takim kompasem przemieszanych zasad określonych przez
    Pismo Święte, ogólne rozumowanie, ideę społeczeństwa i inne. Nie krzywdzę ludzi,
    żyję spokojnie, nie wadzę nikomu, mam swoje zdanie i drogę w życiu, własne cele
    i sposoby na ich realizację. Nie potrzebuję kogoś kto mi będzie narzucał nurt
    życia, mieszał i zabierał grunt pod nogami własnym zdaniem, które jest firmowane
    etykietką "posłannika Boga".

    Każdy z nas potrzebuje duchowego opiekuna, ale nie musi to być duchowny. Nie
    kwestionuję przy tym misji duchownych, bo jest ona słuszna, tylko niestety
    niezbyt skrupulatnie i niedokładnie realizowana, przez co mamy o czym czasem
    poczytać.

    Czy Bóg czuwa nade mną? Jak najbardziej, nie raz miałem sytuacje w których
    czułem niewidzialną rękę na moim ramieniu. Kiedyś byłem innym człowiekiem, z
    innym charakterem, ale po pewnym incydencie to się zaczęło zmieniać. Czuję, że
    czasem pozwala na okropne sytuacje w moim życiu (niedawno miałem włamanie do
    domu i ukradziono mi wszystkie wartościowe przedmioty o łącznej wartości ponad
    10tys zł), by zaraz potem pokazać mi jak bardzo mu zależy na moim szczęściu (w
    tym samy czasie poznałem moją obecną dziewczynę, która jest moim kompletnym
    dopełnieniem). Robi to dyskretnie, daje mi wybór (nie musiałem się umawiać
    przecież z K.). Dlatego wiem, że jest.

    Tylko dlaczego mam iść narzuconą ścieżką bez krzty indywidualizmu?
  • mkkarkowski 09.10.09, 16:32
    Chrześcijaństwo nie zabrania Ci iść indywidualną drogą. katolicyzm nie zabiera
    drogi do zbawienia. Nie mamy średniowiecza, gdzie Kościół rościł sobie prawo do
    narzucania wiary całemu światu. Dziś zarówno Muzułmanin, Hindus, Buddysta,
    Protestant czy Katolik mają drogę do zbawienia. Każdy wg swojej wiary i swojej
    religii.
    Cieszę się, że wierzysz. Niech Twoja wiara umacnia tych, których masz dookoła
    siebie.
  • mkkarkowski 09.10.09, 16:40
    Cenzura tu jest? Nie można się do wiary w Boga przyznać?
  • e-4l 09.10.09, 18:48
    Można się przyznać do wiary, ale jest to wstyd, niestety.
  • karbat 09.10.09, 16:40
    ksiadz mowi cos o wolnej woli czlowieka ,
    klamie ?,
    nie wie o czym mowi ?,
    swiadomie wprowadza w blad ?

    Katastrofy naturalne , dzieci , ktore gina , ZANIM one moga
    rozwinac , wyartykulowac swoja wolna wole ! .

    Od ilu lat CZLOWIEK ma wolna wole , nie pytaj sie ksiedza ,
    uslyszysz kolena glupote .

    Po prostu wielebny cwaniak probuje jedna sprzecznosc ,
    " zniesc "... produkuje kolejne dwie inne sprzeczniosci .
  • krystyna_zgazowni 09.10.09, 16:48
    no cóż - najważniejsze to mieć wiarę - a jak się ją uzyska to nie ma większego
    znaczenia. I dla mnie najważniejsze jest byc człowiekiem ! Msze są dla
    potrzebujących a nie dla traktujących je instrumentalnie. Chyba jeszcze większą
    obrazą jest ciągłe patrzenie na zegarek niż niepójście na tą wedle niektórych
    religijną procedurę. Kościół jest instytucją ludzką której daleko do
    doskonałości jak i samemu człowiekowi jest do niej daleko. Ja zawsze uważałam że
    miarą Wiary czlowieka jest jej jakośc w trudnej sytuacji. Nie sztuka wierzyć w
    dobroć Boga gdy jest się kochanym , bogatym , szanowanym , wielkim ,
    szczęśliwym. Sztuka wierzyć gdy został nam tylko Bóg i same przeszkody. Nie
    zawsze je pokonamy - ale zawsze Bóg przy nas będzie. Bo życie nie jest zabawą w
    radość i zadowolenie. Życie jest tylko czasowym skrawkiem fizycznego istnienia -
    ba może i egzaminem który trzeba zdać bez podpowiedzi i podawania reki.
  • mkkarkowski 09.10.09, 16:52
    Słusznie prawisz. Znikam i pozdrawiam.
    Wiary życzę autorowi wątku.
  • paolo74 09.10.09, 16:39
    Nie siedziałem w więzieniu, nie zdradzam żony, nie biję dzieci, nie kradnę, nie oszukuję partnerów w interesach, porno owszem lubię.
    Ale ja nie wierzę w bóstwa, uważam religię za opium dla ludzi, jestem radykalnym socjalistą, albo umiarkowanym komunistą jak kto woli.
  • glemp1 09.10.09, 18:37
    Jeśli BÓG stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, to
    niestety STWÓRCA musi być istotą bardzo niedoskonałą...
  • trup 09.10.09, 19:45
    więc 95% Polaków jest katolikami.
    mi się nie chce robić przykrości rodzicom wiec jestem katolikiem chociaż w boga
    nie wierzę. w końcu zrobić parę skłonów, przysiadów i przyklęków raz na jakiś
    czas to nawet zdrowo.
  • slos 09.10.09, 20:18
    Niesamowite, ja jestem to "prawie", które wierzy, po prostu.
  • wen_yinlu 09.10.09, 20:53
    Niesamowite, prawie nikt nie wierzy w pluszowe ryby najeżki sterujące życiem
    kosmosu poprzez wydawanie z siebie bulgotanie.
    To dla mnie ta sama kategoria co Bóg :)

    Ludzie, jesień piękna, paskudne pająki na pajęczynach między drzewami, herbata w
    domu gorąca... weźcie przestańcie myśleć choć przez 10 minut.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka