Dodaj do ulubionych

Brak chrztu

21.02.10, 16:34
Chcę sie dowiedzieć, czy są tu osoby nieochrzczone? I jak sobie
radzą?
Edytor zaawansowany
  • marian.radom 21.02.10, 16:39
    Z czym sobie nie radzisz
  • karolina2976 21.02.10, 16:50
    Zostawił mnie chłopak, bo nie mogę wziąć ślubu kościelnego : (
  • kieprze_paczynskich 21.02.10, 17:19
    > Zostawił mnie chłopak, bo nie mogę wziąć ślubu kościelnego : (

    Bóg nad Tobą czuwał, że nie związałaś się z idiotą. Raz, że jakiś ślub, papier,
    gusło okazało się dla niego ważniejsze niż Ty, dwa, brak chrztu nie uniemożliwia
    ślubu kościelnego.
  • swinia_i_cham 22.02.10, 13:26
    > Bóg nad Tobą czuwał, że nie związałaś się z idiotą. Raz, że jakiś ślub, papier
    > ,
    > gusło okazało się dla niego ważniejsze niż Ty, dwa, brak chrztu nie uniemożliwi
    > a
    > ślubu kościelnego.

    +1.

    Jeżeli dla kogoś wyimaginowany przyjaciel z broda jest wazniejszy niz realny partner obok, to do nikad by Cie taki zwiazek nie zaprowadzil...
  • ugne 23.02.10, 11:23
    ...wyimaginowany przyjaciel z broda??? Widze, ze jestes taki sam/taka sama jak ow narzeczony, tyle ze stoisz po drugiej stronie. On nie akceptuje tego, ze ktos nie wierzy, a Ty, ze ktos mocno wierzy.
  • meth.p 23.02.10, 11:51
    ugne napisała:

    > ...wyimaginowany przyjaciel z broda??? Widze, ze jestes taki
    sam/taka sama jak
    > ow narzeczony, tyle ze stoisz po drugiej stronie. On nie akceptuje
    tego, ze kto
    > s nie wierzy, a Ty, ze ktos mocno

    Zaraz zaraz. Osoby wierzace uwazaja, ze spale sie w piekle i
    niektorzy sie pewnie za mnie (tudziez za wszystkich niewierzacych)
    modla. Maja do tego prawo. A ja mam prawo nie wierzyc i zgodnie z
    moja wiara bog to wyimaginowany przyjaciel z broda. Co Tobie nie
    pasuje?
  • ugne 23.02.10, 12:11
    "Jeżeli dla kogoś wyimaginowany przyjaciel z broda jest wazniejszy niz realny partner..." Dla tego kogos ten 'wyimaginowany przyjaciel z broda' to jego bog, zabrzmialo to ironicznie i rownie nietolerancyjnie jak postepowanie owego narzeczonego. A ogolnie mowiac, to jestem zdania, ze kazdy ma prawo wierzyc w co chce i w kogo chce, albo nie wierzyc.Pozdrawiam
  • ryszard_mis_ochodzki 23.02.10, 13:07
    w kwestii wiary nie ma kompromisów

    a wy to sprowadzacie do tego jakby ja rzucił bo niechciała obciagac rano i wieczorem

    ty jako niewierzaca mozesz bez zadnego uszczerbku wziasc udział w tej szopce i zrobic to dla swojego ukochanego

    on musialby sie wyrzec swojej wiary i wierzen aby byc z kims kto ma to w co on wierzy w dupalu
  • wj_2000 23.02.10, 13:13
    ryszard_mis_ochodzki napisał:

    > w kwestii wiary nie ma kompromisów

    Jest to całkowite zaprzeczenie istoty człowieczeństwa. "Bezkompromisowa" wiara w
    stare zmanipulowane po wielokroć księgi.
    Taka postawa gorsza jest od hitleryzmu. Niemcy wierzyli w Hitlera i jego
    "cudowną broń" tak długo, aż kamień na kamieniu z Berlina się nie ostał.
    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • swinia_i_cham 23.02.10, 13:25
    > ty jako niewierzaca mozesz bez zadnego uszczerbku wziasc udział w tej szopce i
    > zrobic to dla swojego ukochanego

    tak? To takie nic? Chociazby opowiadanie o swoich "grzechach" obcemu facetowi za kratka - rowniez?

    a ateisci/agnostycy, ktorzy uwazaja INSTYTUCJE kosciola za do cna zepsuta mafie o 1500 lat zbrodni na koncie - i nie chca, aby KK dalej mial wplyw na to co sie w tym kraju dzieje chwalac sie statystykami w stylu "95% Polakow jest ochrzczonych" ?

    Nie zawsze dla niewierzacego ta "szopka" to takie pojscie na piwo po prostu...
  • gonzo44 23.02.10, 13:36
    swinia_i_cham napisał:

    > Nie zawsze dla niewierzacego ta "szopka" to takie pojscie na piwo
    >po prostu...

    zakute łby tego nie pojmą. szkoda gadać.
  • janana 23.02.10, 15:22
    Niewierzący po prosu bierze udział, jednocześnie nie zawierając ślubu kościelnego.
    Stąd tez spowiedzie i nauki strony niewierzącej nie obowiązuje, ochrzczony tez
    byc nie musi.
    Wypowiada skrócone formułki i tyle.
    I już się jest nieślubnym mężem ślubnej małżonki.
  • swinia_i_cham 23.02.10, 17:34
    > Niewierzący po prosu bierze udział, jednocześnie nie zawierając ślubu kościelne
    > go

    ja odpowiadałem na pytanie "dlaczego po prostu nie wezmie chrztu i ślubu, traktując to jako dar dla partnera". O ślubie katolik-niewierzący wiem i nie o tym pisałem.
  • baba67 02.03.10, 19:39
    Niemniej w swietle prawa mezem sie staje. I gdyby przyszlo mu do glowy rozwiesc
    i znow wystapic jako strona niewierzaca lub wierzaca(bo sie na przyklad nawroci)
    to juz nie moze.
    --
    Nie sztuka grać na nastrojonych skrzypcach, sztuka grać na rozstrojonych.
    Paganini (zdaje się)
  • l_zaraza_l 03.03.10, 18:07
    janana napisała:

    > Niewierzący po prosu bierze udział, jednocześnie nie zawierając ślubu kościelne
    > go.
    > Stąd tez spowiedzie i nauki strony niewierzącej nie obowiązuje, ochrzczony tez
    > byc nie musi.
    > Wypowiada skrócone formułki i tyle.
    > I już się jest nieślubnym mężem ślubnej małżonki.

    Wszak bóg katolicki jest wszechobecny. Jeśli tak, to nie ma znaczenia jakie
    formułki klepie niewierzący w kościele. Wystarczy, że oboje, kiedyś i gdzieś
    powiedzieli sobie, że się kochają i że chcą ze sobą być już zawsze.

    P.S.
    Wciąż szukam odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie: Skoro nie ma ewolucji i
    wszystko zostało stworzone przez boga / bogów (wszak nic nie bierze się z
    niczego) to skąd się wziął bóg / bogowie? Nie ma znaczenia czy są materialni
    czy też są tylko energią - wszak nic nie bierze się z niczego.

    --
    Dziwi mnie przeswiadczenie, ze o czlowieczenstwie swiadczy zdolnosc do
    artykulacji...
  • ryszard_mis_ochodzki 23.02.10, 16:31
    > tak? To takie nic? Chociazby opowiadanie o swoich "grzechach" obcemu facetowi z
    > a kratka - rowniez?

    jakie opowiadanie grzechow? o czym ty pie...sz

    idziesz odwalasz formulke, wiecej grzechow nie pamietam i po sprawie, masz papierek i pieczatke

    bylem i swiadkiem na slubie i chrzestnym i za kazdym razem ksiadz sie pytal czy bylem u spowiedzi ja mowilem ze bylem i tyle

    jakby mi sie kazal wyspowiadac u siebie to bym powiedzial ze bylem niegrzeczny dla mamusi, dla bliznich, rzucilem 'papierek na ulice' i wiecej grzechow nie pamietam

    i bylbym dopuszczony do sakramentu nie robilem to tego dla siebie tylko dla kogos kto mnie oto poprosil

    troche koniunkturalizmu i cynizmu dla szczescia kogos na kim nam zalezy to naprawde żadna cena w takiej sytuacji

    przeciez i tak w to nie wierzymy? poprostu odwalamy szopke

    myslicie ze slub znajomych na ktorym bylem swiadkiem jest niewazny? a moze moj chrzesniak nadal chodzi z grzechem pierworodnym? :-)
  • je2bny 23.02.10, 16:48
    >>>myslicie ze slub znajomych na ktorym bylem swiadkiem jest
    niewazny? a moze moj chrzesniak nadal chodzi z grzechem
    pierworodnym? :-) <<<
    ==================================
    Wiesz, jak nazywamy takie postępowanie ??? -=- Hipokryzja -=- !!!
    Wytłumacz, z łaski swojej, co znaczy to wyrażenie - "grzech
    pierworodny" ???
    Przykro jest czytać takie bzdury i do tego niby w kraju, gdzie
    oświata wkroczyła pod strzechy, a patrząc na kalendarz i widząc
    XXI wiek i taką ciemnotę, zabonbon i zacofanie, to człowiek
    nie wie co ma robić ? Śmiać się, czy płakać.
    --
    Charles Caleb Colton

    · Dla religii ludzie zrobią wszystko: będą się kłócić, pisać,
    walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć
  • stanislaw32 23.02.10, 17:22
    Doskonale rozumiem co masz na mysli.
    Mysle tez ze niepotrzebnie nawet uzywasz do tego ostrych slow.
    Skoro dla Twoich bliskich pewne tradycje sa bardzo wazne a dla ciebie nie to
    uwazam ze lepiej jest nie ranic uczuc osob dla ktorych tradycje sa wazne i
    poddac sie tradycjom nawet jesli samemu sie w ich sens nie wierzy.
    Czy jesli przywitaja cie chlebem i sola to nie zjesz tego chleba mowiac ze nie
    wierzysz w zabobony? Nie! Lepiej zjesc ten chleb i sol. Lepiej wypic za zdrowie
    mlodej pary choc to ze wypijesz wcale im zdrowia nie przysporzy ale jesli nie
    wypijesz moze byc im przykro.
    Ja dawniej uwazalem ze to hipokryzja poddac sie pradowi rzeki w takiej sytuacji,
    teraz uwazam ze to milosc blizniego.
    Czy 80 letnia babcia zrozumie dlaczego jej wnuczek nie chodzi do kosciola? jaki
    jest sens wdawac sie z nia w filozoficzne polemiki. Moj kolega wegetarianin u
    babci je wszystko co mu ona poda bo jego odmowa sprawilaby jej przykrosc a
    wytlumaczenie nie wchodzi w rachube.
  • swinia_i_cham 23.02.10, 17:43
    > Ja dawniej uwazalem ze to hipokryzja poddac sie pradowi rzeki w takiej sytuacji
    > ,
    > teraz uwazam ze to milosc blizniego.

    ale przez takie chodzenie na łatwiznę przyklepuje się zabobony... Przyklepuje się mit "90% Polaków - katolików", przez co potem bulisz podatki na katechetów w szkołach, państwowe komisje oddają majątki warte dziesiątki milionów złotych klasztorom, porządnej edukacji seksualnej nie mamy do dzisiaj w szkołach, badania nad komórkami macierzystymi są hamowane, in vitro atakowane, kobiety jak A. Tysiąc porównywane do hitlerowców w ogólnopolskich gazetach.

    A gdyby ktoś chciał zrobić "stand-up comedy" tak, jak np. George Carlin (polecam na YT), to miałby prokuratora na głowie za obrazę uczuć (sic!) religijnych...
  • gulgul231 23.02.10, 18:44
    dla mnie mit to to, ze ktos (who?) stwierdzil 90% Polaków to
    katolicy. Mogliby tak powiedziec w kosciele, ale jak pamietam info z
    tzw. wizyt duszpasterskich, to czarnym wyszlo, ze to jakies 20-30%
    populacji parafii przyjmuje po koledzie (ilu robi to po to, zeby sie
    odwalili?). Frekwencja na mszach (ktora tez sie bada) jest tez niska
    (biorac pod uwage liczbe dusz w parafii). O tym sie mowi na mszach.
    Oczywiscie trzeba tylko na nie chodzic :P
    Skoro czarni trzymaja PL za gardlo i pilnuja finansow swoich, to
    takie wyliczenia tez przeprowadzili.

    dlatego to Twoje 90% jest wyssane z palca. nie potrafisz sie
    zorganizowac? to kto ma Ci pomoc? sukienkowi co doswiadczenia w
    zarzadzaniu maja +1500 lat?
  • stofftier 23.02.10, 20:26
    a to ciekawe
    "> Czy 80 letnia babcia zrozumie dlaczego jej wnuczek nie chodzi do kosciola? jaki
    > jest sens wdawac sie z nia w filozoficzne polemiki. Moj kolega wegetarianin u
    > babci je wszystko co mu ona poda bo jego odmowa sprawilaby jej przykrosc a
    > wytlumaczenie nie wchodzi w rachube."
    czyli traktujemy babcie jako osoby, z którymi nie warto rozmawiać, bo i tak nie
    zrozumieją (uważamy je za zbyt5 głupie, czy sami nie umiemy obronić swojej
    postawy i przekonań?), a dla większej wygody godzimy się na postępowanie wbrew
    sobie, byle tylko nie urazić czyichś uczuć
  • soyokaze 24.02.10, 00:37
    Wbrew sobie zgodzę się z Tobą, by nie obrazić Twoich uczuć i dla mojej wygody.

    A na poważnie, takie sytuacje mają miejsce tylko wtedy, gdy druga strona stawia jakąś tradycję, jakąś sytuację nad nasze dobro lub dobro relacji. Nie mogą i/lub nie chcą podjąć innej decyzji, bo nie myślą racjonalnie. Gotowi są uznać, że stało się wielkie zło i albo my nie jesteśmy już dla nich tymi samymi ludźmi, albo ich życie zmieniło się z powodu tragedii. Myślisz, że w takiej sytuacji pójście na ustępstwo to dla nas większa cena?

    IMHO generalnie chodzi o uniknięcie pogorszenia sytuacji (relacji lub dobra tamtej osoby). Gdy ktoś robi to, by po prostu poprawić swoją własną sytuację, to mogę się zgodzić, że jest to hipokryzja, bo nie odbywa się naszym kosztem - później zapłaci za to tamta osoba, o wiele bardziej boleśnie.

    I pamiętaj, że jeśli zawsze będziesz postępować po swojemu nie będąc hipokrytką, to ktoś będzie musiał w końcu pójść na ugodę tobie - wbrew jego/jej wartości, by nie urazić Twoich uczuć. Zastanów się wtedy, czy rzeczywiście warto, by ktoś inny płacił w ten sposób. Może Ciebie kosztowałoby to mniej?
  • Gość: jacek226315 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.10, 12:32
    och jak ja to lubie, taka postawe ,zrobic komus przyjemnosc wbrew
    wlasnemu przekonaniu,wlasnym gustom. Pamietam kiedys bedac u
    znajomych podano flaki ktorych ja sie brzydze,ale nauczony ,ze nie
    mozna gospodarzowi robic przykrosci odmawiajac,jadlem.Rosly mi te
    flaki w gardle przyprawiajac o mdlosci a efekt taki ,ze do dzis
    omijam ten dom lukiem. To w Polsce tak sie przyjelo,ze bedac u kogos
    na przyjeciu jest sie wprost czasami zmuszany do jedzenia czegos
    czego sie nie trawi. W takich Stanach, jedzenie jest na stole i kto
    chce ten je kto nie chce nie je,i nikt nikogo nie zmusza i nikomu
    nie przyjdzie do glowy bys ie za to obrazac
  • octopi 23.02.10, 17:25
    To tylko o Tobie świadczy skoro tak zrobiłeś.
    Gdybyś był w porządku poszedłbyś do księdza i powiedział że poproszono Cie o
    świadkowanie czy bycie chrzestnym i szczerze powiedział jaki masz stosunek do
    tych spraw. Gdybyś miał odwagę. Po prostu tak było łatwiej - kłamstwem i
    krętactwem zasłonić brak odwagi i szczerości. Jak dla mnie brak szacunku dla
    tych, którzy poprosili Cię o te funkcje.
    A jeśli uważasz, że nie musisz się przed nikim tłumaczyć itp. to wystarczyło
    mieć odwagę i swoje poglądy wygłosić dla tych, którzy chcieli Cię na świadka lub
    chrzestnego. Wygłosić i ich bronić. Być szczerym od początku do końca.
    A ksiądz się tylko spytał, czy byłeś u spowiedzi co świadczy o tym, że poważnie
    Cię traktował choć, jak się okazało, na to nie zasługiwałeś.
    Myślę, że w Twoim przypadku to "trochę" cynizmu to baaaardzo dużo.
    W uroczystości Chrześniaka typu Komunia Św. i inne też będziesz odwalał szopkę?
    Niezły dasz mu przykład - zamiast mieć poglądy (i tu podkreślam - za które
    absolutnie nie osądzam, nie potępiam itp.) i odwagę do ich obrony to Ty
    pokazujesz jak krętaczyć.
  • swinia_i_cham 23.02.10, 17:37
    > jakie opowiadanie grzechow? o czym ty pie...sz

    O ile mi wiadomo, to oboje przyszli małżonkowie idą do tego samego księdza... Jak wierzący się wyspowiada szczerze, to niewierzącemu nie przejdzie "byłem niemiły dla rodziców, więcej grzechów nie pamiętam". Abstrahując od poczucia udziału w szopce.

    > troche koniunkturalizmu i cynizmu dla szczescia kogos na kim nam zalezy to napr
    > awde żadna cena w takiej sytuacji
    >
    > przeciez i tak w to nie wierzymy? poprostu odwalamy szopke
    >
    > myslicie ze slub znajomych na ktorym bylem swiadkiem jest niewazny? a moze moj
    > chrzesniak nadal chodzi z grzechem pierworodnym? :-)

    ale ona jest nieochrzczona. Więc najpierw nauki do chrztu, potem chrzest, potem - chyba - bieżmowanie (też po naukach), potem dopiero ślub... Trochę jest zamieszania.

    Nie mówiąc o tym, że ktoś może nie chcieć, aby KK używał również jego osoby uzurpując sobie prawo do działań politycznych w imieniu "95% polskich katolikow"...
  • raszefka 03.03.10, 09:06
    swinia_i_cham napisał:

    > > jakie opowiadanie grzechow? o czym ty pie...sz
    >
    > O ile mi wiadomo, to oboje przyszli małżonkowie idą do tego samego
    księdza...

    Niewiele ci wiadomo, wobec tego
  • old.european 23.02.10, 22:13
    ryszard_mis_ochodzki napisał:

    > w kwestii wiary nie ma kompromisów

    A czy nie byloby jego szansa - ba! obowiazkiem! - postarac sie przekonac ja, ze
    istnieje Bog? Pokazac, jaka zycie ma dzieki wierze wartosc?
    Ale to jeden z tych, co sie z przodu modla i nie chca byc, jako ten celnik...
  • critto 24.02.10, 00:46
    jeśli w kwestii wiary nie ma kompromisów, to dlaczego w kwestii niewiary takowe
    mają być? Niewiara w Boga to równie silne przekonanie, jak wiara w Boga,
    zawierające własny system wartości, tyle że... bez wiary w tę Istotę. Poza tym
    skąd wiesz, jakie ona ma przekonania? Pisze tylko że nie może mieć ślubu
    kościelnego. Ja też nie mogę, na szczęście moja Kobieta jest poganką, wyznaje
    dawnych Bogów.
    Poza tym życie to sztuka kompromisów. Znam małżeństwa, w których mąż jest
    rodzimowiercą słowiańskim (poganinem), a żona - katoliczką. Albo na odwrót. Żyją
    sobie bardzo dobrze, kochają się, są szczęśliwi. Nikt nikogo nie próbuje
    przekonywać do swojej wiary, oboje biorą udział w świętach obu religii. Takie
    właśnie POGAŃSKIE podejście do wiary podoba mi się najbardziej - każdy ma swoich
    Bogów czy Boga, których szanuje, swoje przekonania i nie próbuje narzucać ich
    innym. Traktuje je jak część własnej tradycji i kultury, własnych korzeni - nie
    lepszych i nie gorszych niż inne korzenie. Dawni Celtowie, gdy zmieniali miejsce
    zamieszkania, żenili jednego ze swoich Bogów z jedną z Bogiń miejsca, do którego
    przybywali. I tu jest podobnie. Co za problem aby chrześcijaństwo traktować
    podobnie? Bo radykalnym chrześcijanom się to nie podoba? A kto jest ważny dla
    małżonka? Współmałżonek czy jakiś duchowny z syndromem zbawiania świata??
    Tak czy inaczej, Karolinie naprawdę współczuję... Cóż, łatwo się pomylić...
    Znajdziesz kogoś lepszego, trzymaj się!! :)


    --
    -------------------------------------------
    ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
    I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
  • lubie.garfielda 03.03.10, 09:54
    ryszard_mis_ochodzki napisał:

    > ty jako niewierzaca mozesz bez zadnego uszczerbku wziasc udział w
    tej szopce i
    > zrobic to dla swojego ukochanego

    to nie jest wypowiedź w pełni katolicka. Rozumiem, że nie każdy musi
    wierzyć, ale niewierzący który "uczestniczy w szopce" tylko dla
    świętego spokoju to zwykłe oszustwo.
    --
    z forum NPR: "Ile można słuchać silnika jadąc samochodem?"
    - by j.s.
  • sanpja 03.03.10, 16:20
    W kościele Rzymsko Katolickim ( jeżeli z takiego pochodził ów narzeczony)
    dopuszczalny jest slub kościelny z osobą nie ochrzczoną i nie wierzącą.
    Chrześcijanin, osoba wierząca i szanująca prawo Boże musi wziąc ślub
    kościelny aby "legalnie" czyli bez grzechu współzyć ze swoim małżonkiem.
    Ale osoby niewierzącej do niczego nie możemy zmusić. Chociaż może nam żal
    że nie wierzy.
    Taki ślub wygląda tak iż:
    Osoba wierząca przystępuje normalnie do ceremoni ślubu a osoba niewierząca
    jest zwolniona ze słów przysięgi Panu Bogu, czyli niepamietam dokładnie
    jak to idzie ale z tego: Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący ......
    Nie rozumiem wobec tego, dlaczego ten narzeczony tak postąpił.
    Albo był niedouczony, albo ksiądz był niedouczony albo ten watek to zwykła
    prowokacja i na to raczej mi wyglada.
  • swinia_i_cham 23.02.10, 13:22
    > Dla tego kogos ten 'wyimaginowany przyjaciel z broda' to jego bog, z
    > abrzmialo to ironicznie i rownie nietolerancyjnie

    Jezeli dla mnie obiekt wiary drugiej osoby jest postacia czysto fikcyjna, to "rozmawianie" z ta postacia (vide np. modlitwa) jest dla mnie rownowazna z rozmawianiem z wyimaginowanym przyjacielem u dzieci. Zreszta funkcje pelni podobna - pomaga radzic sobie z problemami, z ktorymi delikwent sam poradzic sobie nie potrafi badz nie chce.

    Chcesz mi powiedziec, ze samo wyrazenie mojego zdania na ten temat jest od razu przejawem nietolerancji? Ja nie selekcjonuje przyjaciol wedle wiary. Nie dobieram sobie partnerki pod wzgledem wiary badz nie (nie moglbym byc z fanatyczna chrzescijanka, ale to z racji po prostu wynikajacych z tego roznicy swiatopogladow i zdania nt rzeczy od mieszkania przed slubem przez seks po mieso w piatek).

    Dlaczego Twoja wiara ma byc niby wazniejsza, niz to w co wierza scjentysci? Setki roznych sekt? Wyzwanwcy Dannikena? Wierzacy w wielkie mzimu z gory Tonbo ludzi z kenijskich plemion?

    Wszyscy "rozmawiacie" z "istotami", co do istnienia ktorych nie macie NAJMNIEJSZYCH racjonalnych przeslanek. Dla kogos, kto sie posluguje racjonalnym mysleniem to jest rownorzedne z rozmowa dziecka z wyimaginowanym przyjacielem. A ten chrzescijan akurat ma brode w 2 z 3 wcielen.
  • 4g63 23.02.10, 16:47
    nie da się z katolami rozmawiać tak żeby twoich słów nie wzięli za atak, mają to od małego wpajane, stają się od małego robocikami sterowanymi przez kościół, i jeśli sami się z tego nie wyplączą to już tacy zastaną, przy okazji sądząc że to ich własne myśli
  • anulac 24.02.10, 08:51
    Nigdy nie twierdzilam, ze jakakolwiek wiara jest wazniejsza od innych. Nigdy nie twierdzilam, ze jakakolwiek wiara jest dobra czy zla. Wiara nie polega na racjonalnym rozumowaniu, po prostu przyjmujesz do wiadomosci jakis fakt-tutaj istnienie boga, bez jakiegokolwiek potwierdzenia w rzeczywistosci. Z Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze to Ty uwazasz swoje racjonalne myslenie za wyzsze nad 'wiara'. Gdybym myslala inaczej to nie mialabym za meza czlowieka niepraktykujacego i pogubionego w kwestiach wiary/niewiary.
  • ugne 24.02.10, 08:55
    przepraszam, ale zalogowalam sie pod innym nick-iem, anulac to moja wypowiedz, pozdrawiam
  • swinia_i_cham 24.02.10, 11:24
    ugne napisała:

    > przepraszam, ale zalogowalam sie pod innym nick-iem, anulac to moja wypowiedz,
    > pozdrawiam

    nic się nie dzieje :)

    Ja ogólnie protestowałem przeciwko temu, w jaki sposób nieskrępowane sformułowanie swoich poglądów na religijność jest uznawane przez niektórych (większość?) katolików, jako brak tolerancji, atak itd.

    To samo dotyczy "obrazy uczuć religijnych" - jeżeli wierzysz w tak wielkie rzeczy jak Bóg chodzący po ziemi dla odkupienia ludzkich win, życie wieczne itd - to jak taką wiarą może zachwiać jakaś świnia czy cham ;), uważający to za gadanie z niewidzialnym przyjacielem?

    Jeżeli ktoś wierzy, nie ma wątpliwości - co go obchodzi cudze zdanie? Może się uśmiechnąć z politowaniem nad nieświadomym wielkich rzeczy ateistą. Albo zacząć się burzyć, że ktoś go atakuje, wyśmiewa itd.


  • ugne 24.02.10, 12:06
    Uwierz mi, 'nieskrępowane sformułowanie swoich poglądów na religijnośc' moze przekraczac pewne granice i moze urazic uczucia religijne katolikow czy innych wierzacych. A co do zachwiania wiary, to mysle, ze takie 'nieskrępowane wypowiedzi' moga (jest to bardziej prawdopodobne) wywolac goraca dyskusje, obrone badz walke o swoje przekonania. Zachwiac czyjas wiare jest ciezko, no chyba, ze ktos powatpiewa w to co wierzy i nie jest na tyle silny by odrzucic czyjes argumenty.I zgadzam sie z Toba,wypowiedzi niewierzacych czesto sa odbierane przez katolikow jako atak czy brak tolerancji:)A poza tym, zeby rozmawiac o wierze trzeba miec ogromna wiedze, a ja sie ciagle ucze. Ale to chyba temat na inna rozmowe:)
  • madame_charmante 05.03.10, 18:59
    Bo ateizm, wyznawany bywa równie żarliwie i fundamentalistycznie,
    jak każda inna religia. A wszystkie one mają tendencję do bycia
    religiami wojującymi u swych zaraniow :D
    Odebralam wypowiedz swini_i_chama jako wlasnie ..
    fundamentalistyczną. No, ale nic dziwnego, ja katol jestem :)))
    --
    Nie chce mi się pisać dużych liter.. a co, leniwa jestem :))
  • titta 23.02.10, 13:01
    W malzenstwie liczy sie wspolny swiatopoglad, "kierunek w ktorym sie
    patrzy"*, a nie "motylki w brzuchu. Trudno sie dziwic, ze ktos sie
    nie decyduje na malzenstwo, gdy nie ma jednosci pod wzgledem
    religi/wiary gdyz od niej zaleza najwazniejsze wartosci w zyciu
    czlowieka. Nie sposob "nadawac na tych samych falach" w takim
    przypadku.
    Oczywiscie sa maleznstwa miedzywyznaniowe lub ateisty z
    czlowiekiem "religijnym" ale w takich przypadkach albo de fakto obie
    osoby sa "niereligijne" (ich wiara to tylko etykietka) albo
    malzenstwo nie funkcjonuje dobrze i przynajmniej jedna z osob jest
    zmuszona do naginania swoich wartosci.

    *Kochac to nie patrzyc sie na siebie, a w tym samym kierunku"
    de Saint-Exupéry
  • maura4 23.02.10, 13:24
    Małżeństwo, a którym nie ma motylków to firma, interes. Nie wiem
    czy zawarta przed ołtarzem umowa małżeńska z powodu wiary, będzie
    lepsza od od tej zawartej w urzędzie z powodu miłości. Wiem ,że nie
    będzie w nim tego wszystkiego co się z miłością wiąże. Między
    małżonkami , bo miłość do produktów firmy jakimi będą dzieci,to inna
    sprawa.
  • titta 23.02.10, 15:55
    Nie zrozumiales/as.
    Nie wazne gdzie, wazne aby "motylki" nie byly podstawowym (jedynym)
    powodem. Jesli ludzie maja podobna wizje swiata i zycia to i na
    motylki jest miejsce. Jesli nie maja to motylki szybcciutko sie
    wyczerpia i bedzie...kupa.
  • 4g63 23.02.10, 16:49
    jeśli się kogoś kocha to żadna religia nie stanie na przeszkodzie prawdziwej miłości, najwyraźniej ta wspomniana w wątku tego forum nie jest prawdziwa
  • titta 23.02.10, 17:34
    Co znaczy "prawdziwa milosc"?
    Czy nie jest to rowniez szacunek do czjegos systemu wartosci i
    przekonan?
    Naprawde kochajac (kogos, a nie swoje ego) mozna takze taka osobe
    zostawic, jesli nie ma mozliwosci razem stworzyc stabilnego i
    satyswakcjonujacego (dla obu stron) zwiazku (z roznych przyczyn).
  • critto 24.02.10, 00:53
    a ja wierzę w Przeznaczenie i w to, że małżeństwo czy inny związek dwojga ludzi
    to wyrok Przeznaczenia. Satysfakcja itp. jest mile widziana, ale nie jest celem,
    tylko środkiem wypełnienia wyroków Losu.
    Co do systemów wartości - cóż, trudno się dogadać jeśli są mocno inne, to
    prawda. Ale można próbować. Jeśli ludzie się nie dogadają i związek się
    rozpadnie - to znaczy, że Przeznaczenie chciało inaczej i nic się na to nie
    poradzi. Zęby trzeba zacisnąć (lub pozbierać z podłogi :)), łzy przełknąć (albo
    się wypłakać) i żyć dalej... Jak to śpiewał Kostrzewski "okręt mój płynie dalej,
    przez noc..."

    --
    -------------------------------------------
    ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
    I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
  • anaisanais96 23.02.10, 13:45
    Widocznie dla niego religia jest ważna i w przyszłości mielibyście problemy w
    dogadaniu się co do najróżniejszych spraw. począwszy od tego jak wychowywać
    dzieci(po chrześcijańsku czy jako ateista) po obchodzenie świąt itd. Może
    również przeraża go to, ze po śmierci się nie spotkacie. Widocznie nie była to
    jedank jakaś wielka miłość więc może dobrze się stało
  • i.am.programmed 23.02.10, 13:36
    Wlasnie to samo chcialem napisac!!!!!!!!
  • i.am.programmed 23.02.10, 13:41
    czyli moze to Bóg , w ktorego nie wierzysz w ten sposób chroni Cię przed zwiazaniem sie z Tą osobą? Może powinnaś szybko brać nogi za pas?
  • plynny 23.02.10, 23:49
    Niestety nad tobą nie czuwał i pozwolił twoim starym spłodzić idiotę.
  • sanpja 03.03.10, 16:23
    kieprze_paczynskich napisał:

    > > Zostawił mnie chłopak, bo nie mogę wziąć ślubu kościelnego : (
    >
    > Bóg nad Tobą czuwał, że nie związałaś się z idiotą.

    Może i prawda

    > Raz, że jakiś ślub, papier,
    > gusło okazało się dla niego ważniejsze niż Ty,

    Trochę przeginasz. Każdy powinien szanować uczucia religijne drugiej osoby.

    >
    dwa, brak chrztu nie uniemożliwi
    > a
    > ślubu kościelnego.

    A to akurat prawda. Osoba nie wierząca zwolniona jest z przysięgi Bogu i
    tyle.
  • marian.radom 21.02.10, 17:19
    Jeżeli kochasz swojego chłopaka to
    może warto przyjąć chrzest i żyć w związku
    sakramentalnym
  • karolina2976 21.02.10, 17:28
    Nie mogę tego zrobić, z prostej przyczyny, byłoby oszustwem z mojej
    strony wyznanie wiary w coś w co całkowicie nie wierzę.
  • marian.radom 21.02.10, 18:11
    No to masz duży problem
  • karolina2976 21.02.10, 18:15
    Dlatego piszę na forum : )
  • marian.radom 21.02.10, 18:33
    Sama widzisz że trudno być
    bez BOGA szczęśliwym
    POMYŚL
  • karolina2976 21.02.10, 18:50
    Myślę, że nie chcę takiego wierzącego katolika, który mnie zostawia,
    gdy mój tata umiera i muszę iść dalej sama. Kropka.
  • mrnickt 23.02.10, 14:25
    Współczuję Ci bardzo z powodu śmierci Taty. Ale moje pytanie jest takie, pisałaś, że nie wierzysz, a gdy umarł Twój Tata to nie modliłaś się za niego żeby poszedł do Nieba i czy nie było pogrzebu kościelnego?
  • karolina2976 23.02.10, 22:54
    Odpowiadam: pogrzeb był kościelny bo tata przed śmiercią chciał
    księdza i przyjął komunię. Pytanie drugie: nie modliłam się, bo nie
    wierzę w niebo, piekło czy też czyściec. Uważam, że po śmierci się
    nigdzie nie idzie. Najwyżej z atomów naszego ciała po rozkładzie
    mogą powstać np. atomy rośliny albo robaka, albo czegokolwiek
    innego. Nasza świadomość ginie ze śmiercią naszego mózgu.
  • leew1 23.02.10, 14:33
    myślę, że nie piszesz całej prawdy i kontekstu. chrzest i wiara nie
    mają nic wspólnego ze ślubem kościelnym i nie są do niego potrzebne.
    pewnie są inne przeszkody, których nie ujawniasz, bo wygodniej Ci
    zwalić swoje niepowodzenia na jego wiarę!
  • eye-witness 23.02.10, 14:44
    Dobre! Wiara POWINNA miec podstawowe znaczenie jesli chodzi o slub koscielny! Wiara JEST potrzebna, zeby wziac slub koscielny! W przeciwnym razie to nic innego jak teatrzyk wywolany presja partnera, rodziny, sasiadek i ogolnie ciemnego spoleczenstwa. O to w religii chodzi?
  • 4g63 23.02.10, 16:51
    dokładnie o to w religii chodzi
  • karolina2976 21.02.10, 18:56
    I myślę, że gdyby wyznawał swoją wiarę prawdziwie, to by mnie nie
    zostawił ze światem walącym się na głowę, bo jest przecież zasada:
    kochajcie nieprzyjaciół swoich a nigdzie nie słyszałam ze strachu
    przed potępieniem krzywdźcie tych, którcy kochacie
  • mebloscianka_dziadka_franka 23.02.10, 14:13
    No, ale ja tu nie widzę problemu... Tzn. sama bardzo ładnie sobie odpowiedziałaś
    i słuszne wyciągnęłaś moim zdaniem wnioski. Po prostu musisz iść dalej. Choć za
    pewne jest ci trudno - ale przecież każde rozstanie boli, szczególnie jak się
    jest stroną rzucaną. Czy twój ból byłby mniejszy, jakby cię rzucił, bo np.
    według niego wasz związek się wypalił, nie kocha już ciebie, poznał inną
    dziewczynę, itp. On po prostu podał taki akurat powód i w sumie to nawet uczciwe
    z jego strony, że nie zasłaniał się enigmatycznym "nie pasujemy do siebie", albo
    "nie zasługuję na ciebie" (tia, i dlatego cię rzucam, żebyś cierpiał/cierpiała).
    Rozumiem, że głównie chodzi ci o moment, w którym to zrobił, że akurat byłaś w
    ciężkiej sytuacji życiowej - ale przecież to nie ma nic wspólnego z przyczyną.
    Prawdopodobnie i tak powodem nie tyle była jego wiara, co nie wystarczająca jego
    miłość do ciebie. Hmm, oczywiście, że mógł "zostać" i cię wspierać, ale jako
    przyjaciel, a nie chłopak. Tylko po pierwsze nie wiem, czy to coś by zmieniło w
    twoich uczuciach (z pewnością byłyby tak samo negatywne), i po drugie czy
    chciałabyś jego pomocy w takiej formie. Mógłby ze względu na ciebie i "ciężkie
    czasy" przedłużyć i tak już z jego strony zakończony związek, ale do rozstania i
    tak by pewnie w końcu doszło - wolałabyś tak?
  • malgor-zata-m 24.02.10, 11:06
    Karolina,
    Wyglada na to, ze stalo sie lepiej.
    Oczywiscie - jest mozliwosc slubu 'polkoscielnego' - zgodnie z
    postami powyzej - jedna osoba wstepuje w zwiazek malzenski w swietle
    prawa cywilnego, druga rowniez w swietle prawa koscielnego. Nie jest
    to powszechna praktyka, ale jest to zupelnie mozliwe. Moi znajomi
    brali wlasnie taki slub - Ona jako ateistka stwierdzila, ze nawet z
    wielkiej milosci, a moze i dlatego, ze kocha Jego, nie jest w stanie
    zrobic 'szopki', bo szanuje Jego religie (choc sama nie wierzy), On
    natomiast uznal, ze z wielkiej milosci nie ma prawa jej do tego
    zmuszac, ani od Niej tego oczekiwac i ze ta sama wielka milosc, i
    Jego postawa, ktora faktycznie reprezentuje, wynikajaca w Jego
    przekonan, pozwala mu pogodzic wiare i zycie z Nia. Zamieszania bylo
    duzo, bo oczywiscie nie chciano Im udzielic takiego slubu w Jego
    parafii, obilo sie wiec o kurie, ale slub odbyl sie w kosciele
    Dominikanow. I wszyscy byli szczesliwi - On, bo mial slub jaki
    chcial, w swietle swojej wiary wazny, a bez przymuszania Jej, Ona,
    bo mogla miec slub taki, jak chciala, bez ustepstw z Jego strony, a
    rodzina, bo byla 'szopka'. I dobrze.

    Jesli facet zostawia Cie w takiej sytuacji, o jakiej piszesz i za
    argument podaje rzekoma niemoznosc zawarcia slubu, to uniknelas
    prawdopodobnie zwiazku z czlowiekiem, ktory nie bylby dla Ciebie
    podpora w pozniejszym zyciu i dbajacym partnerem. W kontekscie jego
    wiary... no coz, widac nie byla dostatecznie mocna, zeby wspierac i
    probowac zrozumiec, wiec chyba tez ma jeszcze pare rzeczy do
    nadrobienia - dokladnie tak, jak piszesz.
    Wiec jakkolwiek przykra moze byc ta sprawa, ja raczej Ci gratuluje i
    zycze, zebys jak najszybciej mogla sie sama z tego cieszyc ;-)

    Pozdrawiam!
  • ideefiks 21.02.10, 19:06
    marian.radom napisał:

    > Sama widzisz że trudno być
    > bez BOGA szczęśliwym
    > POMYŚL

    Ślepa i bezmyślna wiara w twojego boga stanęła na drodze do szczęścia
    dwojga ludzi.
    POMYŚL
  • marian.radom 21.02.10, 19:18
    Myślę że to ślepa i bezmyślna niewiara
    staneła na drodze do twojego szczęścia
    POZDRAWIAM
  • ideefiks 21.02.10, 19:26
    I tu muszem ciem zmartwić. Im dalej od kleru i jego sekty, tym więcej
    szczęścia staje na mojej drodze.
    Poza tym nie dostrzegam niestety żadnego związku między prawdziwą wiarą
    w cokolwiek a klerem i jego sektą.
  • marian.radom 21.02.10, 21:02
    To szczęście bez BOGA jest złudne
    i nietrwałe
  • ideefiks 22.02.10, 11:09
    marian.radom napisał:

    > To szczęście bez BOGA jest złudne
    > i nietrwałe

    nadal mylisz pojęcia: jeśli już, to nie bez boga tylko bez kleru.
    niezmiernie mi przykro, ale wizja karykatury boga, którą
    popularyzuje twój klej, jest mi zupełnie obca.
  • marian.radom 23.02.10, 19:13
    ideefiks napisał
    nadal mylisz pojęcia: jeśli już,to nie bez boga tylko bez kleru
    itd itd

    zgadzam się
    nikt nie mówi żeby wierzyć w księdza , to by było bałwochwalstwem
    Ale kim jest dla ciebie BÓG tak osobiście dla ciebie
    czy doświadczyłeś jego działania w swoim życiu
  • ideefiks 24.02.10, 12:43
    marian.radom napisał:
    > zgadzam się
    > nikt nie mówi żeby wierzyć w księdza , to by było bałwochwalstwem
    > Ale kim jest dla ciebie BÓG tak osobiście dla ciebie
    > czy doświadczyłeś jego działania w swoim życiu

    Nie wiem kim dla mnie jest ktoś, kto być może nie istnieje. :)

    Nie wiem w jaki sposób "doświadcza się jego działania w swoim
    życiu"
    . Nie mam wprawy. :)
  • marian.radom 24.02.10, 18:15
    Ideefiks napisał
    Nie wiem kim dla mnie jest ktoś kto nie istnieje
    Nie wiem w jaki sposób doświadcza się jego
    działania w swoim życiu


    Szkoda że nie wiesz
    nie myślałeś nad tym a szkoda
    pomyśl,posłuchaj co ci mówi serce
    Każdy tego doświadcza lecz każdy inaczej
    to tylko my nie chcemy tego dostrzec
  • karbat 24.02.10, 18:39
    marian.radom napisał:
    > Ideefiks napisał
    > Nie wiem kim dla mnie jest ktoś kto nie istnieje
    > Nie wiem w jaki sposób doświadcza się jego
    > działania w swoim życiu

    > Szkoda że nie wiesz
    > nie myślałeś nad tym a szkoda
    > pomyśl,posłuchaj co ci mówi serce

    kawalek miesnia ,pompa do krwi juz cos do ciebie mowi, przemawia :o

    > Każdy tego doświadcza lecz każdy inaczej
    > to tylko my nie chcemy tego dostrzec

    czego kazdy doswiadcza ? , boga - urojenia , boga - niewidzialnego
    kregowca w postaci gazowej ... .

    Gdzie ty widziales boga ? - w kosciele ? bo tak ci ksiadz od
    dziecka wbil do glowki . Wafelek jest twoja bozia ? .

  • marian.radom 24.02.10, 18:57
    Napisane jest
    Nie rzucajcie pereł między wieprze
    bo odwrócą się i je rozdepczą
  • karbat 24.02.10, 19:23
    marian.radom napisał:

    > Napisane jest
    > Nie rzucajcie pereł między wieprze
    > bo odwrócą się i je rozdepczą

    jak katolik interpretuje te slowa ? ,doslownie ?, czy w przenosni ? .

    Starozytny obrzezany Zyd gardzacy bogactwem ,
    posluguje sie perlami jako czyms wartosciowym .... :o
    sprzecznosc i zenada .

  • marian.radom 24.02.10, 19:36
    Tą perłą jest SŁOWO BOŻE
    Ale ty tego nie wiesz
    albo nie chcesz wiedzieć
    koniec dyskusji
    POZDRAWIAM.....
  • karbat 24.02.10, 19:46
    marian.radom napisał:

    > Tą perłą jest SŁOWO BOŻE
    > Ale ty tego nie wiesz
    > albo nie chcesz wiedzieć
    > koniec dyskusji

    rozumiem ten text trzeba rozumiec po katolicku ,w przenosni ;) .
    ST,NT trzeba rozumiec tak jak male dzieci rozumieja swoje bajki ;)
    w przenosni .

    Jezus mial na mysli rzucanie slowa bozego miedzy wieprze .... ,
    Blizni ( miluj blizniego swego ) byli dla Jezusa wieprzami , bog
    Jezus poslugujacy sie rynsztokowym jezykiem .
  • marian.radom 24.02.10, 20:10
    To nie są bajki
    MT 7,6
    Świętości nie należy narażać
    na zbezczeszczenie
  • ideefiks 01.03.10, 10:02
    marian.radom napisał:
    > Szkoda że nie wiesz
    > nie myślałeś nad tym a szkoda

    Wręcz przeciwnie. Myślałem "nad tym". Tobie też polecam - można
    dojść do ciekawych wniosków, gdy oddzieli się perły od wieprzy w
    czarnych sukienkach. Spróbuj chociaż, jeśli nie pomoże, to na pewno
    przynajmniej nie zaszkodzi... :)
  • mol_chemiczny 23.02.10, 11:34
    > To szczęście bez BOGA jest złudne
    > i nietrwałe

    Boga nie ma, tylko że Ty tego nie wiesz, a niektórzy wiedzą - i żyją, jak chcą, a nie jak kościół chce. Tyle o złudnym i nietrwałym szczęściu.
  • kgsz 23.02.10, 14:01
    Chyba nieuważnie słuchałeś - jeśli jesteś na obraz i podobieństwo swojego boga,
    to możesz sam kreować swoje szczęście.
    Nie potrzebujesz niczym owca iść za pasterzem.

    ...ale do kogo ja mówię :>
  • wymiatator1 23.02.10, 15:28
    marian.radom tylko potwierdził moje zdanie na temat mieszkańców radomia. To
    miasto powinno się ogrodzić, potem spalić, zburzyć i zaorać.
    --
    Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem,
    Polska będzie szambem, a Polak żebrakiem.
  • je2bny 23.02.10, 16:38
    marian.radom napisał:

    > To szczęście bez BOGA jest złudne
    > i nietrwałe
    ==============================
    Głupiś Marianku.
    Szczęście bez boga, jest najlepszym i największym szczęściem
    człowieka rozumnego.
    Zacznij wierzyć w siebie, a tym bogiem będziesz sam dla siebie
    i nikt nie będzie Tobą powoził jak koniem w okularach.
    Powinieneś rozumieć co znaczą - końskie okulary.
    Wreszcie zacznij samodzielnie myśleć, gdyż w chwili obecnej, to
    jedynie myślisz, że myślisz i nic poza tym.


    --
    Charles Caleb Colton

    · Dla religii ludzie zrobią wszystko: będą się kłócić, pisać,
    walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć
  • gonzo44 23.02.10, 11:28
    marian.radom napisał:
    > Sama widzisz że trudno być
    > bez BOGA szczęśliwym
    > POMYŚL

    rozmowa na antenie RM: Ojcze Dyrektorze... mam nowotwora i to
    złośliwego.
    To wszystko dla Boga, córko.

    dużo sczęścia życzę.
  • pomysl.po.wypiciu 23.02.10, 13:44
    tak, slucham?

    moze i trudno ale jest to mozliwe
    --
    bum terefere qq!! (:
  • je2bny 23.02.10, 16:22
    marian.radom napisał:

    > Sama widzisz że trudno być
    > bez BOGA szczęśliwym
    > POMYŚL
    ============================
    Pomyślałem lat temu 38, kiedy się żeniłem i jakoś bez niego mogę żyć
    uczciwie, wierząc jedynie w siebie.
    Wyobraź sobie "baranku boży", że około połowy moich znajomych
    biorących ślub kościelny jest po rozwodach.
    Powiedz mi teraz, po jaką cholerę potrzebna im była ta "szopka" ze
    ślubem kościelnym ???
    Wątpię, czy udzielisz jasnej i prawidłowej odpowiedzi.
    Odpowiedź jest bardzo prosta, po prostu prozaiczna - w naszym
    społeczeństwie niby, ale tylko "niby" katolickim panuje zasada :
    ""Co ludzie powiedzą""
    ===================================
    Pozwolę sobie zacytować -

    Cytat - Apel ateisty ~solaris
    ----------------------------------------
    Widząc bardzo często na forum nieudane próby pokazania ludziom
    uzależnionym od religii
    faktów przeczących dogmatom wiary , czy też prowokujące logiczną
    część ludzkiego umysłu do
    wysiłku apeluję - nie tędy droga.
    Nasz system wartości , sposób widzenia świata - to wszystko
    kształtuje się w dzieciństwie. Hierarchowie
    religijni doskonale zdają sobie z tego sprawę. Indroktynowany od
    wczesnego dzieciństwa człowiek nie
    potrafi wyobrazić sobie świata w sposób inny niż ten jakim karmiono
    go od tylu lat. Każde wasze
    prowokujące pytanie mające wykazać religijny falsz uruchamia obronę
    umysłu uzależnionego. Jego obroną
    jest negacja faktów a następnie agresja. On nie potrafi już żyć bez
    schematów myślowych wpajanych
    mu długie lata. Czy moralnie dopuszczalnym jest aby uzależniać
    człowieka od religii a nstępnie
    czerpać z tego korzyści? Moim zdaniem ( a zapewne i sporej części
    społeczeństwa) nie.
    Myślę , że uzależnionym od religii nie powinniśmy nisczyć
    fundamentów ich postrzegania świata. To
    może mieć fatalne skutki - przecież to często zabranie im jedynego
    celu życia. Ich świat może runąć -
    dlatego często religianci na fakty reagują agresją - po prostu
    bronią się tak jak potrafią - nie można
    ich za to winić.
    Powiem co można. Można od najmłodszych lat uczyć dzieci logicznego
    myślenia, przekazywać wiedzę i
    upowszechniać dostęp do wiedzy. Wiedza i intelekt to najwięksi
    wrogowie religii. Dbajamy o wykształcenie
    naszych dzieci a religijny narkotyk nie znajdzie dla siebie pożywki.
    W dzieciach nadzieja - a my jesteśmy za to odpowiedzialni.
    Koniec cytatu.
    --
    Charles Caleb Colton

    · Dla religii ludzie zrobią wszystko: będą się kłócić, pisać,
    walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć
  • uwolnic_cyce 23.02.10, 16:46
    je2bny napisał:
    > Pomyślałem lat temu 38, kiedy się żeniłem i jakoś bez niego mogę
    żyć
    > uczciwie, wierząc jedynie w siebie.
    > Wyobraź sobie "baranku boży", że około połowy moich znajomych
    > biorących ślub kościelny jest po rozwodach.

    Czyli na dwoje babka wróżyła - z koscielnym czy nie - rozwód jest
    możliwy.
  • je2bny 23.02.10, 17:02
    uwolnic_cyce napisał:

    > je2bny napisał:
    > > Pomyślałem lat temu 38, kiedy się żeniłem i jakoś bez niego mogę
    > żyć
    > > uczciwie, wierząc jedynie w siebie.
    > > Wyobraź sobie "baranku boży", że około połowy moich znajomych
    > > biorących ślub kościelny jest po rozwodach.
    =======================================
    > Czyli na dwoje babka wróżyła - z koscielnym czy nie - rozwód jest
    > możliwy.
    ========================================
    Najwidoczniej nie zrozumiałeś.
    Oni składali przysięgę przed ołtarzem dla gawiedzi, natomiast u mnie
    było odwrotnie. Przysięgałem żonie i brałem pełną odpowiedzialność
    za wyrzeczone słowa. Oni przysięgali bogu i efekt w postaci rozwodu.
    My sobie żyjemy powolutku bez burz i zawirowań, a minęło nam 6+.

    --
    Charles Caleb Colton

    · Dla religii ludzie zrobią wszystko: będą się kłócić, pisać,
    walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć
  • anaisanais96 23.02.10, 23:02
    rozumiem, że jesteś ateistą , ale dlaczego musisz przy okazji obrażać wierzących
    nazywając ślub szopką. Równie dobrze ja mogę nazwać twój ślub cywilny szopką i
    na pewno nie byłoby ci przyjemnie.
  • tomek854 24.02.10, 02:44
    Mi by to wisiało jak kto sobie to nazywa, problem w tym, że ja w ogóle nie mam
    ślubu :)
    --
    Nie jestem ginekologiem, ale mogę zajrzeć...
  • ewa_z_chlewa 23.02.10, 16:56
    eee tam... rownie dobrze mozna napisac, ze ten facet co ja rzucil,
    bo niechrzczona tez nie jest szczesliwy bo w imie wiary wyrzekl sie
    ukochanej (?) osoby.
    mozna byc szczesliwym i z Bogiem i bez niego. trzeba tylko umiec
    szanowac to, ze inni nie maja takich samych przekonan. ja rozumiem,
    ze wy chrzescijanie poczuwacie sie do ewangelizacji nas
    niechrzescijan, ale wypowiadanie sie z pozycji jedynej prawdy jest
    trudno do zaakceptowania dla tych, ktorzy dopuszczaja istnienie
    innych opcji. to tak troche obok glownego watku, do Mariana z
    Radomia.
    pozdro.
    e
  • critto 24.02.10, 00:40
    człowiek potrzebuje jakichś wyższych wartości, większych niż on sam.
    Ale wcale niekoniecznie musi to być chrześcijański Bóg. Znam sporo szczęśliwych
    par i małżeństw np. neopogan (obracaxm się w takim środowisku), głęboko
    wierzących w swoich Bogów.
    Znam też szczęśliwe małżeństwa buddystów czy agnostyków.
    Mi osobiście chrześcijański Bóg też nie jest do niczego potrzebny - jestem
    panteistą, a właściwie panteistą-poganinem.

    --
    -------------------------------------------
    ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
    I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
  • maura4 23.02.10, 13:29
    Nie daj sobie wmówić, że masz problem. Problem to miałabyś , jakbyś
    musiała całe życie udawać, postępować wbrew sobie. To by się nie
    udało. Nie żałuj faceta, bo podejrzewam, że i tak byś się z nim
    rozwiodła.
  • karolina2976 21.02.10, 18:17
    Chyba nie sądzisz, że zaparłabym się sama siebie, żeby zyć w związku?
  • kolter-f1 22.02.10, 08:27
    karolina2976 napisała:

    > Chyba nie sądzisz, że zaparłabym się sama siebie, żeby zyć w związku?

    Niestety religianci nie myślą jak normalni ludzie.
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • stefan.ia 23.02.10, 12:27
    karolina2976 napisała:

    > Chyba nie sądzisz, że zaparłabym się sama siebie, żeby zyć w związku?

    No i to Ci sie chwali. Ale z jakiej racji oczekujesz od swojego chlopaka aby
    "zaparl sie samego siebie aby zyc w zwiazku"?
    Ja rozumiem, ze teraz przemawia przez Ciebie zal, ale chyba nie ma w tym nic
    dziwnego, ze ten facet chcialby zwiazac sie z kims, kto wyznaje takie same
    zasady? Bardzo to swoista logika - ja ze swojego nie ustapie, bo to dla mnie
    wazne i trzeba to szanowac, bo to takie godne szacunku, ale ze kto inny nie chce
    ustapic, bo dla niego jego racja jest wazna, to juz jest ograniczonym glupcem.

    A tak swoja droga, to obecnie nie ma formalnej przeszkody aby zawrzec slub nawet
    z ateista. Nie znam szczegółow, ale moja kolezanka niedawno taki slub brala.
    Nieco rozni sie przysiega dla strony niewierzacej i chyba wymagana byla
    wczesniej jakas deklaracja, ze nie bedzie utrudniac wychowania dzieci na katolikow.
    --
    jak się chce księcia z bajki, to trzeba go sobie wyselekcjonować z męskiej
    populacji (...) a nie brac się za kogoś, kto nam nie odpowiada(...) a później
    narzekac. (by yggdrasill)
  • figgin1 23.02.10, 12:38
    stefan.ia napisała:
    iej racji oczekujesz od swojego chlopaka aby
    > "zaparl sie samego siebie aby zyc w zwiazku"?

    A oczekuje? Musisz być niezły w czytaniu między wierszami, ja czegoś takiego nie
    wyczytałam z żadnej jej wypowiedzi?
    --
    Kot zjadł mi sygnaturkę :(((
    demotywatory.pl/1495/Abstynencja-seksualna
  • stefan.ia 24.02.10, 09:50
    figgin1 napisała:
    >
    > A oczekuje? Musisz być niezły w czytaniu między wierszami, ja czegoś takiego ni
    > e
    > wyczytałam z żadnej jej wypowiedzi?

    Jesli ktos przychodzi do mnie i żali sie na arogancką panią sklepową , która
    sprzedala mu zepsuty jogurt, to zakladam, ze ten ktos oczekuje od sklepowej
    kultury a nie arogancji, i swiezych produktow. Tak samo jesli dziewczyna zali
    się, że facet ja zostawił z powodu jej wyznania (czy tez jego braku), to
    zakladam, ze oczekiwala, ze kwestia jej wyznania nie będzie przeszkoda.

    Natomiast sytuacja nie zakladala mozliwosci kompromisu - autorka postu chrztu
    nie wezmie i nie podlega to dyskusji, natomiast jej partner z kims bez chrztu
    nie chce sie wiazac na zawsze i to tez nie podlega dyskusji. Sytuacja patowa.
    Oboje zrobili blad w ogole wchodzac w zwiazek z osoba o tak odmiennym ogladzie
    swiata. Tyle.
    --
    jak się chce księcia z bajki, to trzeba go sobie wyselekcjonować z męskiej
    populacji (...) a nie brac się za kogoś, kto nam nie odpowiada(...) a później
    narzekac. (by yggdrasill)
  • soyokaze 26.02.10, 16:42
    Nie przekręcaj faktów.

    Jej system wartości nie zmusza go do porzucenia religii. Mogą być razem i szanowac wiarę lub niewiarę partnera.

    Jego system wartości (religia) też nie zmusza jej do przyjęcia chrztu. To podobno nie islam. Mogliby być razem, a jednak on woli ją zmusić do życia w kłamstwie - to jest według ciebie równoznaczne?

    Gdyby karolina2976 napisała w pierwszym poście, że nie mogą być razem, bo on nie chce porzucić swojej religii, publicznie byście ją zlinczowali, podali do sądu i nie wiadomo co, ale to, co on robi, traktujecie jako coś normalnego.

    Bo jego i jego religię stawiacie wyżej niż ją.

    Z Bogiem lub bez boga, jako ludzie wypadacie marnie.
  • gonzo44 23.02.10, 13:33
    Karolina dopuszcza (zapewne) mozliwość związku z osobą innego
    wyznania, czyli z kimś nie będącym ateistą, agnostykiem, itp. (nie
    wiem, nie wnikam).

    osoba innego wyznania (krk w tym wypadku) takiej możliwości nie
    widzi - jako katolik wyjdzie (ożeni się) wyłącznie za katolika i
    już. ma do tego oczywiście prawo - w zależności od punktu widzenia
    można nazywać to jednak albo niezłomnością opoki światopoglądowej
    albo niezdolnością do kompromisów :)

    > Ja rozumiem, ze teraz przemawia przez Ciebie zal,
    to chyba nie w tych kategoriach - jak dla mnie chodzi raczej o
    opisaną powyżej "asymetrię zdolności do kompromisu".

    a do Karoliny: to, wierz mi, całe dla Ciebie szczęście i chwalić
    Boga: za jakiś (rychły) czas bylibyście po rozwodzie. wiem co mówię
    z własnego doświadczenia. katolicki "kompromis" specjalnej formuły
    kościelnego ślubu, nawet jeżeli strona krk by się nań zgodziła (a to
    niekoniecznie, w moim przypadku nie zgadzała się tzn. "wszystko albo
    nic") wcale taki sprawiedliwy nie jest. co to za symetria, kiedy
    dzieci mają być wychowywane po katolicku??? jeżeli już to jedno
    dziecko tak, drugie tak...

    wiem, wiem - nie wydawałoby się specjalnie pedagogiczne takie
    rozróżnianie (czytaj, jak widać: poróżnianie) rodzeństwa, ale równie
    niepedagogiczne jest (wymuszane) rozróżnianie (w praktyce:
    poróżnianie) dzieciom mamy i taty.

    byłyby więc pytania: "tato - a dlaczego mama nie chodzi z nami do
    kościoła?". nie byłoby pytań "mamo - a dlaczego my chodzimy z tatą
    do koscioła?" - ot taka subtelna różnica.
  • karolina2976 23.02.10, 23:04
    No ja wiem, tylko nie rozumiem czemu wobec tego w ogóle się ze mną
    wiązał, mając takie przekonania (o których powiedziałam mu od razu,
    właśnie po to, by uniknąć takiej sytuacji), po co współzył ze mną
    (choć nie powinien, bo przecież religia zabrania współżycia bez
    ślubu)? I czemu nie podał mi ręki, kiedy tego najbardziej
    potrzebowałam?
  • malgor-zata-m 24.02.10, 11:18
    Bo mogl... I przykro mi, ale jego decyzja o rozstaniu nie ma nic
    wspolnego z wiara; jesli z czymkolwiek, to wylacznie z jakims
    poczuciem tradycji/obowiazku (badz co badz sa ludzie, ktorzy biora
    slub 'dla rodziny').
    I jedno tylko - zapewniam Cie, ze gdybys nagle sie zdecydowala
    zmienic swoje przekonania, znalazlby sie nastepny argument z jego
    strony. Z doswiadczenia wlasnego... (tu tematem byl slub w ogole,
    dzieci, a co jeszcze by sie moglo nadac, pewnie tez by zostalo
    uzyte). Mozesz byc zadowolona, ze nie wykazalas gotowosci do
    ustepstw w waznej dla Ciebie kwestii na rzecz kogos takiego. Nie
    warto. Glowa do gory, czasem po prostu spotyka sie slabych ludzi
  • pomysl.po.wypiciu 23.02.10, 13:47
    to jest bardzo dobre spostrzezenie, tylko dlaczego od niego tego oczekiwalas?
    ten zwiazek nie mial sensu i tyle
    --
    Czy wieszco one widzą patrząc w lustro?
  • kgsz 23.02.10, 14:02
    Bo zaparcie się siebie stałoby się początkiem staczania się po równi pochyłej...
  • maura4 24.02.10, 09:51
    Oczywiście, że nie sądzę, ale ktoś usiłował ci tu wmawiać, że masz
    problem skoro nie wierzysz w boga. Do tego się odniosłam.
  • ideefiks 21.02.10, 18:58
    marian.radom napisał:

    > No to masz duży problem
    Nie. To jej niedoszły ma bardzo duży problem, z opętaniem (przez kler).
  • kolter-f1 22.02.10, 08:24
    karolina2976 napisała:

    > Nie mogę tego zrobić, z prostej przyczyny, byłoby oszustwem z mojej
    > strony wyznanie wiary w coś w co całkowicie nie wierzę.

    Nie musisz w gusła wierzyć ,ale zgodzić się na to żeby dzieci były tak chowane w
    ciemnocie .
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • lutas_z_kasu 23.02.10, 11:10
    karolina2976 napisała:

    > Nie mogę tego zrobić, z prostej przyczyny, byłoby oszustwem z mojej
    > strony wyznanie wiary w coś w co całkowicie nie wierzę.

    Jak w temacie.
  • uwolnic_cyce 23.02.10, 11:41
    karolina2976 napisała:

    > Nie mogę tego zrobić, z prostej przyczyny, byłoby oszustwem z
    mojej
    > strony wyznanie wiary w coś w co całkowicie nie wierzę.

    Postępujesz słusznie i uczciwie. Nie daj na siebie naciskać, nie daj
    się zmusić do robienia czgokolwiek wbrew własnej woli. Żyj tak jak
    chcesz a nie tak jak ktoś ci każe. Jeśli się ugniesz to już zawsze
    będziesz mieć do siebie żal.
    A swoją drogą, skoro już na początku, ten człeczyna dyktuje ci co
    masz myśleć i robić, to lepiej sobie nie wyobrażać tego czego będzie
    żądał od ciebie później. Może, po katolicku, będzie chciał mieć
    drużynę piłkarską z jakąś rezerwą, a tobie marzy się tylko dwójka.
    To tylko taki przyład.
    A na koniec mam pytanie ; czy on czasem nie jest organistą, bo
    maminsynkiem jest z cała pewnością.
  • maura4 23.02.10, 13:25
    Brawo!.
  • eye-witness 23.02.10, 14:46
    Dokladnie, oszustwem, ale slepo wierzacy tego jakos nie zauwazaja.
  • kolter-f1 22.02.10, 08:22
    marian.radom napisał:

    > Jeżeli kochasz swojego chłopaka to
    > może warto przyjąć chrzest i żyć w związku
    > sakramentalnym

    Po co ? ma za taboret u teściowej dewoty robić ?
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • jo-asienka 23.02.10, 11:25
    Ale przecież prawo kanoniczne dopuszcza ślub kościelny z osobą niewierzącą...
    --
    jo-asienka
    ----------------
    Nie ma nieważnych nitek w dywanie, nieistotnych kamieni na skale i zbędnych
    gwiazd. Każdy ma swoją rolę i miejsce. (by Maciek P.)
  • kgsz 23.02.10, 14:05
    że zgodzisz się aby dzieci były wychowywane po katolicku.

    Więc albo skłamiesz (bez albo z wiedzą przyszłego małżonka )to by dopiero była
    hipokryzja)), albo faktycznie przysięgniesz, że je tak wychowasz - wtedy nie
    byłoby oporu przed ochrzczeniem się i ślubem katolickim :)
  • lubie.garfielda 03.03.10, 11:03
    z praktycznego puntktu widzenia zwykle matka bardziej ma wpływ na
    wychowanie dziecka. Jeśli ten pan wyznaje tradycyjny podział ról w
    rodzinie (on poluje, ona z dziećmi) to nie mam pojęcia jakim cudem
    dzieciaki miały by się stać katolikami :D
    --
    Nie cierpię landrynek
  • marian.radom 02.03.10, 18:37
    Nie należy oszukiwać
    poprzez miłość do człowieka kochamy boga
    A jeżeli kochamy boga to dlaczego nie chcemy chrztu
    chrzest nie jest zabobonem tylko sakramentem św
  • bubster 04.03.10, 13:29
    marian.radom napisał:

    > Nie należy oszukiwać
    > poprzez miłość do człowieka kochamy boga
    > A jeżeli kochamy boga to dlaczego nie chcemy chrztu
    ateiści nie kochaja boga bo uważają, że go nie ma

    > chrzest nie jest zabobonem tylko sakramentem św
    dla ateistów jest zabobonem
    i przyjecie chrztu choć się nie wyznaje wiary chrześcijańskiej jest
    oszustwem
    naigrywaniem się z czyjes religii


    --
    _____________________________________
    Nic ciekawego - seksu nie ma, prochów nie ma, tylko praca i praca....
  • l.george.l 21.02.10, 17:25
    karolina2976 napisała:

    > nie mogę wziąć ślubu kościelnego : ( [...]

    Bzdura. Ślub możesz wziąć, tylko trzeba do biskupa napisać o zgodę. Ale skoro
    chłopak Cię rzucił, to tylko się ciesz, bo to był debil, skoro Twoja
    bezwyznaniowość była dla niego przeszkodą.


    --
    Homo est creator dei
  • karolina2976 21.02.10, 17:32
    Wiem, że można, tylko był problem, bo jego rodzina nie uważała
    takiego ślubu za prawdziwy ślub.
  • kolter-f1 22.02.10, 08:25
    karolina2976 napisała:

    > Wiem, że można, tylko był problem, bo jego rodzina nie uważała
    > takiego ślubu za prawdziwy ślub.

    Żenił się z tobą czy z mamusią ?
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • 3miastoorg 23.02.10, 12:03
    >Wiem, że można, tylko był problem, bo jego rodzina nie uważała
    takiego ślubu za prawdziwy ślub.

    ale Kościół uważa to za prawdziwy ślub, zresztą wygląda jak prawdziwy, tylko
    inne formułki są dla osoby wierzącej, inne dla Ciebie.
  • uwolnic_cyce 23.02.10, 16:49
    karolina2976 napisała:

    > Wiem, że można, tylko był problem, bo jego rodzina nie uważała
    > takiego ślubu za prawdziwy ślub.

    No toż mówię, że maminsyńcio.
  • je2bny 23.02.10, 17:16
    karolina2976 napisała:

    > Wiem, że można, tylko był problem, bo jego rodzina nie uważała
    > takiego ślubu za prawdziwy ślub.
    ===================================
    Widzisz dziecko ! Zasada - Co ludzie powiedzą ??? - wzięła górę
    nad ""uczuciem"" takiego debilka i maminsynka.
    Gdybym ja się tak zachował i posłuchał, co ode mnie żądała rodzinka,
    to dzisiaj napewno pluł bym sobie w brodę, a tak jesteśmy szczęśliwi.
    Musisz jedynie wierzyć w siebie, a reszta zawsze jakoś się ułoży.


    --
    Charles Caleb Colton

    · Dla religii ludzie zrobią wszystko: będą się kłócić, pisać,
    walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć
  • karolina2976 21.02.10, 17:34
    I poza tym pozostawał problem naszych ewentualnych dzieci, z mojego
    punktu widzenia absolutnie nie zgadzałabym się na chrzest, nie
    mogłabym się zgodzić. A jak można nie urządzić chrzcin??? I zostawić
    dzieci we władzy Szatana???
  • kolter-f1 22.02.10, 08:26
    karolina2976 napisała:

    I zostawić
    > dzieci we władzy Szatana???

    Oj czy ten watek to nie prowokacja wymyślona po sutym obiadku ?
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • karolina2976 22.02.10, 17:34
    Jakkolwiek to może wydawać się absurdalne, to wydarzyło się naprawdę
  • aaaaasssssddddd 23.02.10, 12:46
    To teraz jakieś dziwadła opowiadasz. Nie możesz się zgodzić na chrzest?? Niby
    czemu? Wiara ci zabrania (sekta)?? Blahahaa

    Moi znajomi żyją w małżeństwie takim jak opisujesz, on -katolik, ona - ateistka.
    Ona nie miala nic przeciwko ślubowi kościelnemu, ale go w konsekwencji nie
    wzieli, tylko cywilny, a dzieci ochcili, bo:

    1. dla niej i tak nie ma to znaczenia, bo w to nie wierzy,
    2. mąż i rodzina męża są spokojni o dzieci,
    3. wszyscy są zadowoleni.

    Oboje stanowią bardzo dobrą parę i są moimi najlepszymi znajomymi.


    S
  • wsiowy_gupek 23.02.10, 13:34
    Super masz znajomych nie ma co. Jeżeli on twierdzi, że jest katolikiem a nie
    wziął ślubu kościelnego to zgodnie z zasadami kościoła żyje w grzechu i tyle.
    Więc ten swój niby katolicyzm może sobie wsadzić w buty. Natomiast to, iż ona,
    będąc ateistką, zgodziła się na chrzest dzieci oznacza tylko tyle, że jest
    wygodnicką cwaniarą pozbawioną odwagi bronienia własnych poglądów i zdania. O
    ile w ogóle je tak naprawdę posiada. Tak czy inaczej obydwoje są zakłamani
    usiłując oszukać i siebie i innych.
  • ojca 23.02.10, 13:57

    Poczytaj to się dowiesz, że ślub taki jest zgodny z zasadami kościoła.

    Pozatym skąd wiesz, może ona poprostu nie wierzy w Boga,a ateizm nie jest dla
    niej jakąś tam ideologią, której musiałaby zaciekle bronić. Mąż chce chrztu
    dziecka, a skoro jej to nie przeszkadza to miałaby się sprzeciwić dla zasady?

    Jak jej mąż będzie chciał zapisać dziecko do klubu sportowego to też ma żona się
    sprzeciwić bo "ona nie interesuje się sportem" ?

    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • wsiowy_gupek 23.02.10, 14:13
    Ślub tylko cywilny jest zgodny z zasadami kościoła? No,no,no pierwsze słyszę. Co
    do ateizmu to masz rację, on nie jest żadną ideologią. Ideologią jest natomiast
    wiara w Boga. I dla kogoś kto jest (naprawdę) ateistą wyznawanie wiary w
    jakiegokolwiek boga jest ograniczaniem wolności człowieka. To co to za matka
    która pozwala na ograniczanie wychowania dzieci do jednego tylko (katolickiego w
    tym przypadku) światopoglądu? Jest to zwykłe wygodnictwo.
  • ojca 23.02.10, 14:21
    wsiowy_gupek napisał:

    > Ślub tylko cywilny jest zgodny z zasadami kościoła? No,no,no pierwsze słyszę.

    Jest możliwość ślubu kościelnego z osobą niewierzącą.

    >I dla kogoś kto jest (naprawdę) ateistą ...

    ej...chwila, chwila, czy każdy niewierzący musi być od razu wrzucany do wora
    ideologicznych ateistów i z automatu ma się sprzeciwiać wszystkiemu co jest
    związane z wiarą?


    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • wsiowy_gupek 23.02.10, 14:36
    aaaaasssssddddd napiał o tym, że jego kolega będąc katolikiem wziął ślub cywilny
    i do tego się odniosłem. O kościelnym nie było w jego poście mowy. Natomiast co
    do drugiej kwestii to proszę przeczytaj jeszcze raz uważnie mój wcześniejszy
    post. Pewnie, że niewierzący nie musi z automatu sprzeciwiać się wszystkiemu co
    jest związane z wiarą. Aż do czasu kiedy ta wiara zaczyna ingerować bezpośrednio
    w życie w jego i jego dzieci. Bo albo ma się określone poglądy i chce się ich
    bronić albo się tak kręci jak jest wygodnie. No i nie ma czegoś takiego jak
    "ideologiczni ateiści".
  • ojca 23.02.10, 14:49
    wsiowy_gupek napisał:

    > Pewnie, że niewierzący nie musi z automatu sprzeciwiać się wszystkiemu co
    > jest związane z wiarą. Aż do czasu kiedy ta wiara zaczyna ingerować bezpośredni
    > o
    > w życie w jego i jego dzieci.

    Bo albo ma się określone poglądy i chce się ich
    > bronić albo się tak kręci jak jest wygodnie.

    Jeju ty wciąż narzucasz tej kobiecie jakieś poglądy, a ona poprostu nie wierzy i
    tyle. Chrzest prawdopodobnie kojarzy się jej jedynie z rodzinną uroczystością i
    polewaniem główki dziecka.


    >No i nie ma czegoś takiego jak
    > "ideologiczni ateiści".

    Nie ma, lecz wielu zachowuje się tak jakby nimi byli.


    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • wsiowy_gupek 23.02.10, 15:09
    Ja jej narzucam jakieś poglądy?! No proszę, nie rozśmieszaj mnie. Stwierdziłem
    tylko, że jest wygodnicka i po prostu zakłamana. To jest opinia do której mam
    prawo i nic więcej. Mnie zarzucasz takie działanie a sam w następnym zdaniu
    piszesz:
    > Chrzest prawdopodobnie kojarzy się jej jedynie z rodzinną uroczystością i
    polewaniem główki dziecka <
    Skąd ty wiesz z czym jej się kojarzy chrzest? Co to jest jak nie narzucanie
    poglądów? Bądź konsekwentny.
    Co do tych "nieszczęsnych" ateistów to nie można zachowywać się jak ktoś kto nie
    istnieje. Mylisz ateizm z antyklerykalizmem. To jednak nie jest to samo.
  • ojca 23.02.10, 15:18
    wsiowy_gupek napisał:

    > Ja jej narzucam jakieś poglądy?! No proszę, nie rozśmieszaj mnie. Stwierdziłem
    > tylko, że jest wygodnicka i po prostu zakłamana.

    To są inwektywy i jak chcesz kogoś obrazić to lepiej podaj jakieś konkrety,a nie
    opieraj się jedynie na "to moje zdanie mam prawo".


    > To jest opinia do której mam
    > prawo i nic więcej. Mnie zarzucasz takie działanie a sam w następnym zdaniu
    > piszesz:
    > > Chrzest prawdopodobnie kojarzy się jej jedynie z rodzinną uroczystością i
    > polewaniem główki dziecka <
    > Skąd ty wiesz z czym jej się kojarzy chrzest? Co to jest jak nie narzucanie
    > poglądów? Bądź konsekwentny.

    Ok, może inaczej. Ateista spokojnie może potraktować chrzest jako rodzinną
    imprezę kulturalno-obyczajową i nie mieć z tego powodu wyrzutów
    sumienia...chyba, że jest antyklerykałem i antychrześcijaninem

    > Co do tych "nieszczęsnych" ateistów to nie można zachowywać się jak ktoś kto ni
    > e
    > istnieje. Mylisz ateizm z antyklerykalizmem. To jednak nie jest to samo.

    Haha no właśnie wielu ateistów...nawet tu na forum mylą te dwa pojęcia


    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • wsiowy_gupek 23.02.10, 15:38
    >To są inwektywy i jak chcesz kogoś obrazić to lepiej podaj jakieś konkrety<
    A możesz jaśniej? Jakie to niby mam podać w tej sprawie konkrety i kogo nimi
    obrażać? Twierdzeniem o zakłamaniu nikogo nie chcę obrazić, tylko jeżeli wyznaje
    się określony światopogląd a równocześnie postępuje w życiu inaczej to jak to
    określić inaczej niż zakłamanie? Impreza kulturalno-obyczajowa która będzie
    miała określone i (prawdopodobnie) niebagatelne skutki dla jej dzieci. W dodatku
    skutki zupełnie niezgodne z jej światopoglądem. No, to faktycznie trzeba mieć
    duuuużo wyrozumiałości. Albo po prostu olewać to jak tym dzieciom będzie się
    kształtował pogląd na świat. Tylko czy to jest uczciwe wobec samego siebie? No
    chyba jednak nie. Niech TAK znaczy TAK a NIE znaczy NIE. Inaczej oszukujemy
    siebie i innych.
  • soyokaze 26.02.10, 16:51
    Ona ma jeszcze szansę nauczyć dzieci myśleć. Jeśli nauczy je myśleć, nauczy je wątpić. Jeśli nauczy je wątpić, nauczą się wątpić w zwątpienie. Wtedy nauczą się wierzyć tak, jak garstka z was potrafi - z własnej woli, z własnej decyzji, z własnych przekonań, z własnej wiary. Prawdopodobnie przestaną wierzyć w instytucję Kościoła Katolickiego, ale mogą być bliżej Boga, niż wszyscy wy dewoci razem wzięci. Bo naprawdę otwarty umysł nie może całkowicie odrzucić istnienia Boga.

    Na pewno zaś nie odrzuci wartości drugiego człowieka, moralności, z czym macie wszyscy ostatnio problem. Może to zazdrość budzi w was agresję?
  • karolina2976 26.02.10, 20:52
    Czy myślisz, że to jest dobrze - wątpić?
  • japico 26.02.10, 21:45
    karolina2976 napisała:

    > Czy myślisz, że to jest dobrze - wątpić?

    A nie przyszło ci do głowy, że to dobrze, nie tylko dobrze, ale i mądrze
    wątpić? Gdybyśmy nie wątpili, nie byłoby postępu. Wierzyć oczywiście należy,
    trudno jest wszystko sprawdzać, szczególnie będąc dzieckiem. Przyjmij więc do
    wiadomości, kto wątpi, ten myśli.
  • soyokaze 28.02.10, 05:29
    Nie wiem, czy to dobrze.

    Jestem ochrzczony, otrzymałem bierzmowanie.
    Poszukiwałem Boga, ale nie dostałem odpowiedzi - prawdopodobnie. Bo chciałem lub chcę, by była racjonalna. W taki sposób teraz funkcjonuję na skutek kilku ciężkich przejść i nic na to nie poradzę. Nie ma to jednak większego sensu ani znaczenia, bo racjonalna odpowiedź byłaby zaprzeczeniem wiary. Gdybym poznał taką odpowiedź, sprawa byłaby oczywista. Według biblii miałoby to miejsce po końcu świata - ja myślę, że też po mojej śmierci, ale to też prawdopodobnie nie miałoby znaczenia, bo gdybym wątpił do momentu otrzymania jasnego dowodu, to zakładając, że Niebo rzeczywiście istnieje, czekałoby mnie piekło.

    Gdybym miał wierzyć tylko dlatego, by tego piekła uniknąć, myślę, że i tak bym tam trafił.

    Nie zakładam jednak, że umrę dziś, jutro, nawet pojutrze. Chcę postępować tak, bym mógł trafić do nieba, jeśli ono istnieje lub by inni ocenili mnie po śmierci dobrze, jeśli nie istnieje.

    Tak jest dla mnie teraz.
    Wiem jednak, że ten stan umysłu nie będzie wieczny. Będę się starzał. Nawet jeśli będę zupełnie sprawny intelektualnie, nigdy nie będzie to taki poziom - lub bardziej - taki horyzont jak teraz. Racjonalne myślenie może okazać się niewystarczające, by przezwyciężyć ból jaki mnie spotka - a to jest nieukninione, jeśli się jest istotą społeczną. Wtedy prawdopodobnie przestałbym zawracać sobie głowę zastanawianiem się a założył, że Bóg jest, że niebo jest.
    Że to rzeczywiście ma sens, lub jest to mniejsze ryzyko, patrz: Pascal. Wiem, taka postawa jest ucieleśnieniem konformizmu, co nie zmienia faktu, iż wielu ludzi tak robi i ich wiara jest jak najbardziej szczera, prawdziwa. Bo jest - niezależnie od jej przyczyn, natomiast my z naszej, lub nawet naszej przyszłej, perspektywy, dalej nie będziemy wiedzieć czy niebo jest prawdziwe.

    Myślę, że wielu z nas myśli w ten sposób w pewnym momencie swojego życia, ale pamięć o tym jest skutecznie wymazywana z biegiem czasu i wydarzeń. Myślę, że mnie też może to czekać. Jeśli nie, to znaczy, że będę już martwy lub z jakiegoś powodu nie będę potrzebował znać tej odpowiedzi. Czy będzie to wynikać z tego, że będę spełniony i nie będę chciał oczekiwać czegokolwiek lepszego po śmierci, czy też będę bał się, że zostanę po śmierci, przez Boga, oceniony za rzeczy, których nie powinienem był robić, a za które nie byłem oceniony za życia - to powinno tylko być dla mnie wskazówką, jak żyć teraz, póki mam jeszcze czas o tym myśleć. Gdy nie będę miał czasu, chciałbym juz znać drogę, którą powinienem iść za życia. Może gdzieś nawet dojdę?
  • m0cna 24.02.10, 09:29
    > Stwierdziłem
    > tylko, że jest wygodnicka i po prostu zakłamana.

    Niekoniecznie zakłamana. Są po prostu osoby, które same nie wiedzą
    po co żyją. Nie są w stanie poddać głębszej refleksji sensu swojego
    istnienia i w konsekwencji nie mają sprecyzowanych poglądów. Ot -
    tak sobie żyją, byle by w miarę wygodnie i możliwie bezmyślnie.

    Tym osobom trudno jest pojąć, że ktoś może mieć sprecyzowany
    światopogląd i jest jemu wierny. Dlatego próbują ośmieszyć, np.
    katolika, że pyta swoją dziewczynę o wiarę.

    Na forum gazety znajdziesz cała plejadę takich właśnie "konsumentów
    życia".

    m.
    --
    myśl wysnuwana z kłębka pamięci
  • aaaaasssssddddd 23.02.10, 15:19
    >>Jeju ty wciąż narzucasz tej kobiecie jakieś poglądy...
    >>Chrzest prawdopodobnie kojarzy się jej jedynie z rodzinną >>uroczystością i
    polewaniem główki dziecka.

    Dokładnie tak.
    Poniewaz dziecku to w zaden sposob nie zagraza (chyba zeby przypadkiem kataru
    dostalo ;)) to dlaczego mialaby sie na to nie zdodzic.
    Pozatym ona calkowicie nie odrzuca istnienia Boga, nie jest ani przekonana o
    Jego istnieniu ani o nie istnieniu.
    (pochodzi z rodziny ateistycznej, nie jest chrzczona).
    Tyle.


    Ślubu kościelnego nie wzieli, owszem kolega zyje w grzechu, ale

    "Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć
    źdźbło z oka brata swego." Mt.6,14
  • wsiowy_gupek 23.02.10, 15:42
    No to trzeba było od razu napisać, że ona jest agnostyczką, to jest zupełnie,
    ale to zupełnie coś innego niż ateizm :-)
  • komar_ferrari 23.02.10, 18:12
    Zagraża jego przyszłości i przyszłości Polski.
    Przy takiej postawie rodziców jeszcze wiele dzieci będzie musiało w dorosłości
    poddać się upokarzającej procedurze apostazji (a i tak zostaną nadal w księgach
    kościelnych i tym samym w statystykach) gdy stwierdzą, że bóg to istota
    wymyślona w przeszłości w wyniku niemożności wytłumaczenia zjawisk rządzących
    światem.
    Przyszłość Polski (a raczej jej normalność) zagrożona będzie z powyższego
    tytułu: katolicy nadal stanowić będą grupę przeważającą statystycznie (nawet gdy
    wierzyć będzie faktycznie tylko 10% zbiorowości), co będzie nadal
    przygniatającym argumentem w środowiskach prawicowo-chrześcijańskich podczas
    forsowania ustaw w parlamencie.
    Związki między osobą niewierzącą i wierzącą lub między osobami wierzącymi w
    różnych bogów (związki międzywyznaniowe) nie wróżą udanego porozumienia, a już
    na pewno zagrażają dziecku powstałemu z takiego związku (totalna "woda z mózgu"
    wynikająca z wyznania/poglądów rodziców).
    Co do związków międzykulturowych: mogą być bardzo udane, pod warunkiem, że
    rodzice porzucili wiarę w gusła i zabobony i są zlaicyzowanymi racjonalistami.
    Różnice kulturowe łatwiej przezwyciężyć niż niezgodność religijno-światopoglądową.
    Co do chrztu: może dajmy zadecydować dziecku? Osiągnie dojrzałość psychiczną i
    samo zdecyduje o swojej przynależności religijnej bądź niedorzeczności wiary w
    istoty "wyższe".
    --
    UWAGA! Serwis zawiera treści o tematyce erotycznej.

    Jeśli nie ukończyłeś 18 roku życia, nie chcesz oglądać tego typu treści lub jest
    to niezgodne z prawem Twojego kraju, nie wolno Ci wchodzić dalej.
  • karolina2976 23.02.10, 21:51
    Zgadzam się
  • ojca 24.02.10, 08:59
    komar_ferrari napisał:

    > Zagraża jego przyszłości i przyszłości Polski.
    > Przy takiej postawie rodziców jeszcze wiele dzieci będzie musiało w dorosłości
    > poddać się upokarzającej procedurze apostazji
    (a i tak zostaną nadal w księgach
    > kościelnych i tym samym w statystykach)gdy stwierdzą, że bóg to istota
    > wymyślona w przeszłości w wyniku niemożności wytłumaczenia zjawisk rządzących
    > światem.
    > Przyszłość Polski (a raczej jej normalność) zagrożona będzie z powyższego
    > tytułu: katolicy nadal stanowić będą grupę przeważającą statystycznie (nawet gd
    > y
    > wierzyć będzie faktycznie tylko 10% zbiorowości), co będzie nadal
    > przygniatającym argumentem w środowiskach prawicowo-chrześcijańskich podczas
    > forsowania ustaw w parlamencie.

    Ok, teraz konkrety mądralo. Ile mamy takich partii w parlamencie i jakie maja
    one poparcie? LPR wypadł, PiS nie taki skrajny ma niewielkie poparcie niż można
    by wnioskować z twoich katastroficznych wizji.


    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • kolter-f1 24.02.10, 13:39
    aaaaasssssddddd napisała:

    > Poniewaz dziecku to w zaden sposob nie zagraza (chyba zeby przypadkiem kataru
    > dostalo ;)) to dlaczego mialaby sie na to nie zdodzic

    Ot kobieta !! a nie wie ze katar dla niemowlaka jest niebezpieczny choćby
    dlatego ze dziecko nie umie oddychać ustami !!
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • jacek226315 07.03.10, 07:36
    kotler-f1 napisal:
    > Ot kobueta!! a nie wie ze katar dla niemowlecia jest niebezpieczny
    chocby dlatego ze dziecko nie umie oddychac ustami!!
    Ot mezczyzna a nie wie ,iz bywaja osoby takie jak ja ktore ustami
    oddychaja od urodzenia. Ja oddycham tylko i wylacznie ustami bo mam
    zagrodzona jedna przegrode nosowa
  • kolter-f1 07.03.10, 15:27
    jacek226315 napisał:

    > Ot mezczyzna a nie wie ,iz bywaja osoby takie jak ja ktore ustami
    > oddychaja od urodzenia. Ja oddycham tylko i wylacznie ustami bo mam
    > zagrodzona jedna przegrode nosowa

    Oj człowiecze , dziecku dopiero te kości się wykształcają .
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • rosaura 23.02.10, 15:10
    W poście aaaassssssdddddd jest mowa o ślubie kościelnym...
    Przeczytaj jeszcze raz uważnie :)
  • wsiowy_gupek 23.02.10, 15:26
    Przeczytałem coś takiego:
    > Moi znajomi żyją w małżeństwie takim jak opisujesz, on -katolik, ona -
    ateistka. Ona nie miala nic przeciwko ślubowi kościelnemu, ale go w
    konsekwencji nie wzieli, tylko cywilny,
    <
    No to jaki był ten ślub? ;-)
  • bura-tino 23.02.10, 20:44
    Nie jest wygodnicką cwaniarą tylko realistką i matką kochającą swoje dzieci, która nie chce ich narażać na to, przez co sama przeszła, czyli na wytykanie palcami przez takich świętojebliwych jak na przykład ty.
  • wsiowy_gupek 24.02.10, 12:01
    bura-tino, twoja umiejętność czytania ze zrozumieniem po prostu poraża...
  • karolina2976 23.02.10, 21:50
    Bo nie chciałabym moim ewentualnym dzieciom narzucać widzenia
    świata. Same wybiorą co będą chciały
  • m0cna 24.02.10, 09:35
    A ja Cię jednak namawiam - nie rezygnuj z wychowania swoich dzieci.

    Wychowanie, czyli kształcenie zachowań i przzekazywanie wartości,
    jest ściśle związane ze światopoglądem. Jeżeli sama w coś wierzysz,
    to chyba uważasz to za dobre? Jeżeli nie - to czemu godzisz się na
    to, by pozostawać tak zagubioną?

    m.
    --
    myśl wysnuwana z kłębka pamięci
  • kolter-f1 24.02.10, 11:41
    aaaaasssssddddd napisała:

    > To teraz jakieś dziwadła opowiadasz. Nie możesz się zgodzić na chrzest?? Niby
    > czemu? Wiara ci zabrania (sekta)?? Blahahaa

    Może (temu) ze ją tak wychowali ?i nie widzi powodu wchodzić do sekty !
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • i.am.programmed 23.02.10, 13:51
    No to tu widze wielki,wielki,wielki problem.Ty jestes wyznawczynia innej konkurencyjnej religi.Religi chyba zaczynajacej sie na anty.
    Rozumiem ze dzieci sa wspolne i w takim zwiazku nie ma miejsca na indoktrynacje.Chrzest jest droga do poznania religii katolickiej.To tak jakby Ci maz zabronil przedstawiac dziecku swoj punkt widzenia w sprawie wyznani.W takim zwiazku wydaje mi sie ze dzieci same wybieraja w pewnym wieku w co wierza.Najciekawsze jabky np przeszly na islam albo judaizm.Ciekawe czy byscie je wspierali czy wrecz przeciwnie staneli murem przeciw?
  • kgsz 23.02.10, 14:07
    Chrzest jest aktem na zawsze wiążącym cię z określoną wspólnotą. Niezmazywalną
    pieczęcią.
  • karolina2976 23.02.10, 21:54
    Ja bym wspierała, choc bym oczywiście ostrzegła moją ewentualną
    córkę jak wygląda sytuacja kobiet w obu religiach. Ale bym zostawiła
    wolny wybór
  • ojca 23.02.10, 13:52
    Znamy tylko twoja wersję, ale powoli wychodzi meritum... bo skoro nie wierzysz
    to co tobie szkodzi zgoda na "pokropienie wodą", ale ty się temu sprzeciwiasz
    "absolutnie nie zgadzałabym się na chrzest", prawdopodobnie sprzeciwiłabyś się
    np. pójścia na ślub w rodzinie (bo jakże można wejść do kościoła, po co?), świat
    także nie chciałabyś obchodzić (bo to zabobony)itp. itd. czyli masy wspólnych
    rzeczy.

    On chciałby wychować dzieci w swojej wierze,a ty stawiasz veto...widzisz to
    działa w dwie strony.

    Kwestia umierającego ojca... uważasz, że facet powinien zostać z tobą z powodu
    umierającego ojca? To byłaby dopiero hipokryzja na maxa. Nie chce z tobą być,
    ale zostaje... To kiedy miałby....hmm mógłby odejść?

    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • kgsz 23.02.10, 14:17
    ojca napisał:

    > Znamy tylko twoja wersję, ale powoli wychodzi meritum...
    > bo skoro nie wierzysz to co tobie szkodzi zgoda na
    > "pokropienie wodą", ale ty się temu sprzeciwiasz "absolutnie
    > nie zgadzałabym się na chrzest", prawdopodobnie sprzeciwiłabyś się
    > np. pójścia na ślub w rodzinie (bo jakże można wejść
    > do kościoła, po co?), świat także nie chciałabyś obchodzić
    > (bo to zabobony)itp. itd. czyli masy wspólnych rzeczy.

    Mieszasz wiele rzeczy.
    Do kościoła można wejść i _nie_ uczestniczyć we mszy. Po prostu być w budynku (a
    nawet wykonywać te wszystkie ruchy nie dlatego, że tak trzeba, ale by nie
    przeszkadzać wierzącym, którzy tam są).
    Świąt nie trzeba obchodzić "po katolicku", a można traktować jak rzadkie,
    unikalne okazje do rodzinnych spotkań.

    "Absolutnie nie zgodziłabym się na chrzest" znaczy zaś "nie zgadzam się na
    nazywanie mnie katoliczką; odmawiam respektowania tych przepisów[1], bicia
    pokłonów przed obrazami, mówienia o rzeczach, które nie są złe, ale są nazywane
    "grzechami" jakiejś obcej osobie czy wreszcie udawania, że jakieś mzimu nade mną
    czuwa".

    Chrzest winien być zwieńczeniem pierwszego etapu wejścia cżłowieka w wiarę -
    ukoronowaniem jego _starań_ o stanie się chrześcijaninem, o bycie lepszą
    osobą[2] - stanie się symboliczną, uroczystą i wspaniałą cezurą - od "starego
    ja", samotnika i być może zagubionego, do "my-ja" - członka wspólnoty.

    Branie chrztu "dla kogoś" (czy, o zgrozo - chrzczenie niemowląt) to gwałt na
    własnym sumieniu i, za przeproszeniem, zrobienie kupy na _ducha_ chrześcijaństwa
    - przecież ma w nim nie chodzić o zapisanie się w księdze parafialnej czy
    pokazywanie się co niedziela w kościółku, a o wiarę, ufność i miłość. O to by te
    uczucia były czyste.

    W zasadzie tyle na ten temat.

    [1] nie mówię o zasadach, bo tzw. przyzwoity człowiek jest bardziej
    chrześcijaninem niż przeciętny katolik...
    [2] można w to wierzyć lub nie, ale taki np. islam też jest religią pokoju
    opartą o samodoskonalenie się - po prostu okrutnie wypaczaną przez niektórych
    funkcjonariuszy.

    Pozdrowienia,
    --
    Równiejsi wobec prawa, purpuraci
  • ojca 23.02.10, 14:30

    Chyba nie doczytałeś, ale za to napisałeś tyle, że rozmydlasz temat (nawet o
    islamie jest ...yeee :) )

    Nie pisałem o tym, że nie może uczestniczyć w uroczystościach kościelnych, ale o
    tym, że prawdopodobnie nie będzie tego chciała z pobudek ideologicznych.

    Sorry...ale na dalszą teologiczną dyskusję nie mam sił ;) bo i tak uważam, ze
    temat ten jest założony przez "biedną porzucona kobiete", która teraz stara się
    szukać wsparcia na internetowym forum.
    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • karolina2976 23.02.10, 21:57
    Czytasz w moich myślach : )
  • aszylko 24.02.10, 06:11
    karolina2976 napisała:

    > A jak można nie urządzić chrzcin??? I zostawić dzieci we władzy Szatana???

    Można nie urządzać chrzcin. Ja jestem katolikiem, a nie wyprawiałem chrzcin
    swojemu synowi. Sakrament w kościele i finał. Bez zbędnych szopek w domu.
  • kolter-f1 24.02.10, 10:54
    aszylko napisał:

    > Można nie urządzać chrzcin. Ja jestem katolikiem, a nie wyprawiałem chrzcin
    > swojemu synowi. Sakrament w kościele i finał. Bez zbędnych szopek w domu.

    Zgadza sie po co w ogóle ten obrządek ?
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • metall 24.02.10, 10:25
    karolina2976 napisała:

    > I poza tym pozostawał problem naszych ewentualnych dzieci, z mojego
    > punktu widzenia absolutnie nie zgadzałabym się na chrzest, nie
    > mogłabym się zgodzić.

    No to facet okazał się jak najbardziej odpowiedzialnym gościem. Człowiek
    wierzący musi wiedzieć, że Bóg i Jego nakazy są w życiu najważniejsze - tak
    ważniejsze niż (jak ktoś tu określił) "realny partner". Wiązanie się człowieka
    wierzącego z przeciwnikiem wiary i Kościoła jest przecież niedorzeczne - musi
    prowadzić do ciągłych konfliktów.
    Nie mogę też zrozumieć dlaczego większość z wypowiadających się uważa, że to
    wierzący powinien pogodzić się z brakiem wiary partnera, a nie odwrotnie.
  • ludwik_7125 24.02.10, 19:47
    >metall napisał:
    >Bóg i Jego nakazy są ważniejsze niż partner

    I tu jest problem. Związanie się duchowo z jakąś grupą,
    podporządkowanie się jej, odejście od ukochanych, to przecież dla
    kościoła typowe punkty w rozpoznaniu sekty.
  • karolina2976 24.02.10, 21:48
    No i ja to nawet akceptuję (co nie znaczy, że rozumiem), tylko, że
    ja nie kryłam nigdy jakie mam poglądy, uprzedziłam go na samym
    początku. Pytanie zatem brzmi: dlaczego, wiedząc to, zdecydował się
    na wejście w związek, o którym od początku wiedział, że nie ma
    szans? I dlaczego pozwolił mi się zaangażować?
  • karbat 25.02.10, 12:35
    karolina2976 napisała:

    >No i ja to nawet akceptuję (co nie znaczy, że rozumiem), tylko, że
    >ja nie kryłam nigdy jakie mam poglądy, uprzedziłam go na samym
    >początku. Pytanie zatem brzmi: dlaczego, wiedząc to, zdecydował
    >się na wejście w związek, o którym od początku wiedział, że nie ma
    > szans? I dlaczego pozwolił mi się zaangażować?

    karolinko skoncz juz z tym swoim biciem piany . Zwiazek zawieraja
    dwie osoby !, dogaduja sie . Gdzie ty mialas oczy , swoj rozum ? .
    A teraz ubolewasz , placzes na fr.
    Wydoroslej w koncu , konsekwencje ze swych decyzji ponosi kazdy
    sam .
    Omijaj w swym zyciu ; policjanta , lekarza i ksiedza , bedziesz
    miala mniej powodow do narzekania ;).

  • dziunia_1971 25.02.10, 13:15
    Pytanie zatem brzmi: dlaczego, wiedząc to, zdecydował się
    na wejście w związek, o którym od początku wiedział, że nie ma
    szans?


    Pobzykać bez zobowiązań chciał ??? Bez urazy ... bo nic innego mi
    nie przychodzi na myśl -p
  • kolter-f1 25.02.10, 13:20
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • kieprze_paczynskich 21.02.10, 17:35
    > Bzdura. Ślub możesz wziąć, tylko trzeba do biskupa napisać o zgodę

    Nie musi. Decyzję podejmuje proboszcz. Dla nie zorientowanego obserwatora taki
    ślub nie różni się niczym od innych. Niekatolicka strona ślubu nie wypowiada
    tylko części formuły przysięgi.
  • karolina2976 21.02.10, 17:47
    Słuchaj, dla jego rodziny taki ślub jest nieważny, tak mu mama
    powiedziała, ślub z dyspensą to nie jest prawdziwy ślub
  • je2bny 23.02.10, 17:38
    karolina2976 napisała:

    > Słuchaj, dla jego rodziny taki ślub jest nieważny, tak mu mama
    > powiedziała, ślub z dyspensą to nie jest prawdziwy ślub
    =================================
    W takim razie niech żeni się z mamusią i widzisz w tym jakiś
    problem ??? Masz wiecej szczęścia niż rozumu, że sprawy się tak
    potoczyły i jeszcze przed zawarciem związku "wyszło szydło z worka".
    Jego mamuńcia i on sam jeździliby na Tobie, jak na "łysej szkapie".
    Zamiast się zamartwiać, powinnaś się cieszyć, a to, że masz
    umierającego ojca, to jeszcze nie koniec świata. Musisz wiedzieć,
    że człowiek w chwili urodzenia zaczyna zbliżać się do kresu dni
    swoich.
    Tak, to już jest ułożone w naturze i tego nikt i nic zmienić nie
    może.

    --
    Charles Caleb Colton

    · Dla religii ludzie zrobią wszystko: będą się kłócić, pisać,
    walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć
  • kolter-f1 22.02.10, 08:20
    karolina2976 napisała:

    > Zostawił mnie chłopak, bo nie mogę wziąć ślubu kościelnego : (

    Dobrze ze przed ślubem pokazał jakim jest idiotą , żadna strata !!
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • xolaptop 23.02.10, 17:23
    Dziwne to, o czym piszesz, ponieważ osoba niewierząca może być zbawiona, o ile
    żyje zgodnie z dekalogiem i naukami Kościoła Katolickiego. A zbawienie to
    świetna sprawa. Nawet możliwe, że osoby niewierzące żyjące w ten sposób mają
    większe szanse na zbawienie od wierzących, gdyż jeśli ktoś uznaje, że wkrótce
    przyklepią 2 metry pod ziemią i po sprawie, a mimio tego żyje uczciwie, to na
    pewno robi duże wrażenie na tamtym świecie.
  • nelsonek 23.02.10, 08:49
    Jesteście słabo poinformowani: jeśli jesteś nieochrzczona to możesz wziąć
    katolicki ślub kościelny z katolikiem.

    --
    Moja diagnoza brzmi: "Idźcie!"
  • aeromonas 23.02.10, 11:14
    Całe szczęście. Twoje życie z fanatykiem religijnym byłoby piekłem.
    Nie martw się, znajdziesz sobie normalnego faceta. Mam dla ciebie
    szacunek, że nie ugięłaś się pod presją. Tak trzymaj. W tym kraju
    jest dużo niewierzących, tylko nie wszyscy mają odwagę o tym
    otwarcie mówić, jak ty. Pozdrawiam!
  • mol_chemiczny 23.02.10, 11:30
    No to nie ma czego żałować. Niech burak spada
  • minkat 23.02.10, 11:46
    To znaczy, ze Cie nie kochal i za kilka lat by cie zostawil, bo mu zle prasujesz
    koszule.

    Nie martw sie, na pewno znajdziesz kogos, dla kogo Ty bedziesz wazniejsza niz
    koscielny slub.
  • aga999929 23.02.10, 12:09
    Jest taka możliwość, że para osoba wierząca i niewierząca idą razem
    do kościoła a przed Bogiem przysięga tylko ta która wierzy. Trzebaby
    się dowiedzieć o szczegóły w parafii. Na czym to dokładnie polega i
    czy potrzebne jest jakieś specjalne zezwolenie włądz Kościelnych.
  • wj_2000 23.02.10, 13:26
    aga999929 napisała:

    > Jest taka możliwość, że para osoba wierząca i niewierząca idą razem
    > do kościoła a przed Bogiem przysięga tylko ta która wierzy.

    To prawda (mój nieochrzczony syn brał ślub w kościele z katoliczką), ale jest
    drobna zadra. Trzeba przyrzec iż nie będzie się przeszkadzało wierzącemu
    małżonkowi wychowywać potomstwa w wierze katolickiej.
    I co zrobić, gdy w pewnym wieku dziecko zacznie wypytywać niewierzącego rodzica
    o Pana Boga? Ma kłamać? A jeśli przedstawi swój pogląd, a ma u dziecka
    autorytet, to będzie to oczywiście utrudnianie kształtowania wiary u dziecka
    przez tego drugiego.


    ------
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • swinia_i_cham 23.02.10, 13:28
    > ale jest
    > drobna zadra. Trzeba przyrzec iż nie będzie się przeszkadzało wierzącemu
    > małżonkowi wychowywać potomstwa w wierze katolickiej.

    A KOMU konkretnie sie przyrzeka?
  • kgsz 23.02.10, 14:26
    Więc jest problem, bo wierząca połowa wierzy w tego Boga, więc przysięga musi
    być szczera i wiążąca stronę niewierzącą.

    Moim bardzo skromnym zdaniem.
  • magda-magda25 23.02.10, 12:48
    karolina2976 napisała:

    > Zostawił mnie chłopak, bo nie mogę wziąć ślubu kościelnego : (

    uciesz sie ze jego płytkość wyszla teraz, jestes wolna, poszukaj sobie kogos na
    poziomie:)
  • sniemiec 23.02.10, 13:09
    Jeżeli Twój partner zostawił Cię, bo nie jesteś osobą ochrzczoną, motywując to faktem, że nie może wziąć z Tobą ślubu kościelnego, to oznacza, że jego katolicyzm jest raczej wątpliwy, bo nie zna zasad obowiązujących we własnym kościele.
    Prawo Kanoniczne Kościoła Rzymskokatolickiego daje możliwość zawarcia ślubu z osobą nie będącą członkiem KRK przy spełnieniu pewnych warunków kanonicznych.
    Niestety, często osoby deklarujące się jako wierzące po prostu idą na łatwiznę.
    Pozdrawiam
    ks. Szymon Niemiec
    Starszy Pastor Wolnego Kościoła Reformowanego w Polsce
    www.wolnykosciol.pl
  • kgsz 23.02.10, 13:55
    1) nie potrafił się wznieść ponad róznice religijne - jeśli tak mu przeszkadza
    dziś Twoja niekatolickość to co byłoby po ślubie wziętym tylko dlatego, że jemu
    zależy wziętym ako kościelny tylko dlatego, że ochrzciłaś się 'pro forma',
    zupełnie bez potrzeby?
    1a) mógł zaproponować ślub mieszany, ale widać pozory są mu bliższe
    1a) nie chciał ślubu mieszanego, ponieważ pojmuje katolicyzm bardzo
    przedsoborowo - nadal zysk dla Ciebie, bo nie chciałabyś "tradycyjnej roli
    kobiety", prawda?

    2) róznice światopoglądowe - szczególnie różnice w tej kwestii to - w przypadku
    kiedy przynajmniej jedna osoba w coś silnie wierzy - bardzo poważna przeszkodza.
    Można sie kochac do szaleństwa, a to i tak wcześniej czy później wyjdzie - oby
    przed ślubem, dzieckiem czy kredytem :)
    Chodzi o to, że czasami da się _mimo wszystko_ sprawy jakoś na stałe wyjaśnić, a
    czasem nie - i np. Twój brak zgody na ochrzczenie dziecka może poważnie
    skomplikować sprawy rodzinne (wyobraź sobie co by się stało gdyby pomimo twojego
    sprzeciwu mąż je jednak ochrzcił).

    3) rodzina - jeśli facet jest tak silnie wierzący (albo tak fundamentalistycznie
    podchodzi do kwestii wiary) to są duże szanse na to, że jego najbliższa rodzina
    jest podobna - i wtedy szansa na to, że zaakceptują Ciebie, jest, moim zdaniem,
    niewielka.

    Reasumując się: to przykre zdarzenie, ale wyjdzie Ci na dobre.
    Niezależność poglądów przeszkadza tylko tym, którzy własne poglądy mają ciasne i
    sztywne. Zasługujesz na kogoś lepszego.

    I życzę Ci, żeby się pojawił - jak najszybciej - i wtedy ucieszysz się z tego
    tak jak ja teraz.

    Pomyślności,
    k.
  • ojca 23.02.10, 14:17
    karolina2976 napisała:

    > Zostawił mnie chłopak, bo nie mogę wziąć ślubu kościelnego : (

    Porzucone kobiety zawsze jakoś muszą racjonalizować sobie to, ze facet od nich
    odszedł.

    Jak widać robisz to umiejętnie bo zaraz pojawiła się masa pocieszycieli
    wyzywających twojego byłego od debili itp (mimo,ze nie znają jego wersji).
    Dorzucasz do tego swojego zmarłego ojca...w jakim celu? Ma się nam ciebie zrobić
    bardziej żal i umocnić twoje argumenty?

    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • borow4 23.02.10, 14:23
    znajdziesz uczciwszego niewierzacego
  • henyk 24.02.10, 07:43
    ale i większość niewierzących to także łobuzy. Upór prowadzi do nikąd. Dziwne
    tylko, że chłopak na forum nie rozpacza a tylko dziewoja.
  • zepsutedzieckoburzuazji 23.02.10, 14:47
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • tade-k53 23.02.10, 14:52
    Ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych a posoborowy "Kościół"
    prowadzi ludzi do piekła, ostrzegam zabłąkanych ludzi przed
    potępieniem. Kto nie boi się prawdy może skorzystać.
    Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do
    królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca,
    który jest w niebie."
    Warto poświęcić trochę czasu dla wieczności.
    tradycja-2007.blog.onet.pl/
  • phalene0 23.02.10, 14:56
    Moja sytuacja była identyczna. Byłam z moim mężem 5 7 lat bez ślubu bo właśnie kwestia ślubu nas różniła. Ja jestem ateistką a on wierzący pochodzący z typowo polskiej, katolickiej rodziny. Oczywiście rodzina mieszka w dodatku na wsi co dodaje, można powiedzieć "fundamentalizmu" wyznawanym zasadom. Ja kompletnie nie mam szacunku do tego typu schematycznych wyznań a nawet nimi pogardzam (niestety nie jestem w stanie szanować kk). Urodziło nam się dziecko - przetrwałam szykany i namowy do ślubu katolickiego. Stwierdziłam, że musiałabym kłamać i być obłudna, żeby bez żenady w kościele wypowiadać te wszystkie brednie. Ale w pewnej chwili chcieliśmy wziąć ślub ekumeniczny, który okazał się picem na wodę z powodu już poniżej wspomnianej przysięgi, że nie będę przeszkadzała w wychowaniu katolickim dzieci. Więc nie wzięliśmy takiego ślubu. W końcu się wkurzyłam i stwierdziłam, że jeżeli mam być zmuszana do ślubu kościelnego, którego nie chcę to wolę już być sama. W ten sposób mój mąż zdecydował się na ślub cywilny (wzięcie ślubu w naszej sytuacji było korzystne, nie ważne dlaczego). Jeżeli chodzi o córkę, to stwierdziłam, że jeżeli chce to może ją ochrzcić ale ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego. I młoda jest do teraz nie ochrzczona. Kochamy się z mężem bardzo i nie moglibyśmy bez siebie żyć ale temat religii i kk jest w naszym związku tabu. Mamy mądrą rozwiniętą nad wiek córeczkę i zamierzam ją wychować w świadomości.
  • akle2 23.02.10, 17:35
    Cóż, ma prawo chcieć stworzyć rodzinę ze swoją kobietą i ma prawo uważać, że cywilny ślub to nie ślub
  • sikorka68 23.02.10, 17:53
    A skąd ci się to wzięło, że nie możesz. Z niewiedzy. Mam w rodzinie małżeństwa
    KK, gdzie jedno jest z innego kościoła- też nie chrzczeni w KK. Inaczej Twoja
    przysięga będzie wyglądać, dodatkowe formalności- jeżeli kościelny to musisz
    wyrazić wolę, że dzieci będą wychowywane w wierze.
    Nie poszliście się popytać- dlatego tak się stało. Małżeństwa mieszane, to
    proceder od wieków stosowany. Takim małżeństwem byli np. moi pradziadkowie XIX
    w.n.e. i ponoć bardzo udane, kochające do starości.
  • bob_arctor 23.02.10, 18:38
    Jak ktoś napisał, miałaś szczęście, bo Cię ominął związek z idiotą.
    Wiara w Boga/boga to jedno, ale wiara, że ktoś ma prawo dyktować w
    Jego/jego imieniu prawa, bo skończył odpowiednią szkołę i zdał
    egzaminy, jest niewytłumaczalną aberracją. Może ten Twój były
    chłopak, to był jakiś zbok? Może marzył mu się trójkącik, z facetem
    ubranym w sukienkę? Lepiej Ci bez niego.
  • cezar85 23.02.10, 18:46
    a teraz baw sie zyciem
  • paul8550 23.02.10, 19:35
    Lucky you!!!!!
  • dorianne.gray 23.02.10, 20:26
    Jak tak stawia sprawy, to dla Ciebie lepiej, że sobie poszedł w siną dal!


    --
    Lepszy cellulit w garści, niż silikon w telewizorze (bash)
  • ko2006 23.02.10, 20:41
    dla mnie sprawa jest jasna: dla niego jego wiara jest wazniejsza niz Ty. On wybral, wiec nie pozostaje Ci nic innego jak sie z tym pogodzic.
    Ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo: cale szczescie szydlo wyszlo z worka przed slubem. Bylby duzy klopot gdyby Wasze roznice objawily sie lata po slubie np. przy decyzji jak wychowywac dziecko, czy wysylac na religie itp. To bylby dopiero klops.
    Pozdrawiam
  • critto 24.02.10, 00:54
    współczuję Ci. Widać nie byliście sobie przeznaczeni. Znajdziesz jeszcze tego
    Jedynego, który będzie Twoim na zawsze. Głowa do góry!! Ja swoją Kobietę
    znalazłem :)

    --
    -------------------------------------------
    ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
    I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
  • henyk 24.02.10, 07:39
    Ty nie mogłaś i on nie mógł. W czym więc problem?.
  • m0cna 24.02.10, 09:22
    Niedouk jakiś, może lepiej, że zostawił. Mogliście wziąć ślub
    kościelny bez konieczności przyjęcia wiary przez Ciebie.
    Możliwe są małżeństwa mieszane - jedna strona jest
    katolikiem/katoliczką, druga innego wyznania bądź niewierząca.
    Warunkiem jest zgoda tej drugiej strony na wychowanie dzieci w
    wierze katolickiej.

    Inna sprawa, że różnica światopoglądowa to duża przeszkoda do życia
    w małżeństwie - bo brakuje wtedy wzajemnego zrozumienia w
    najważniejszych sprawach. Trudno mówić wtedy o prawdziwym
    partnerstwie.

    m.
    --
    myśl wysnuwana z kłębka pamięci
  • kolter-f1 24.02.10, 10:39
    m0cna napisała:

    Warunkiem jest zgoda tej drugiej strony na wychowanie dzieci w
    > wierze katolickiej.

    Po co ?
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • bubster 02.03.10, 17:12
    Może i dobrze?
    Jeżeli byłby gorliwym wyznawcą swojej religi to by wiedział, że może
    wziąć ślub kościelny z osobą nieochrzczoną, jeżeli osoba ta zgodzi
    się wychować dizeci w wierze katolickiej.
    Jeżeli tego nie wiedział, albo uznawał, że nie wypada mieć
    nieochrzczonej żony, to może jego wiara była powierzchowna i na
    pokaz?
    A skoro wiara była na pokaz i powierzchowna to też nie świadczy
    dobrze o innych wyznawanych wartościach.
    --
    _____________________________________
    Nic ciekawego - seksu nie ma, prochów nie ma, tylko praca i praca....
  • bulman 03.03.10, 11:03
    Ot i oto chrześcijanin, tolerancyjny i wierzący ale zapomniał, że przed Bogiem
    wszyscy są równi i nie my mamy osądzać innych tylko zrobi to Bóg. Ciesz się, że
    z nim nie jesteś skoro tak mocno wierzy ... tylko chyba nie do końca wyznaje
    wiarę o której myśli, że jest wyznawcą.
  • forencka 04.03.10, 11:33
    To idiota był, nie żałuj i bądź dumna ze swoich przekonań. A jakktoś robi
    problemy - jego problem. Wolność i tolerancja!
    --
    Poradnik początkującego kucharza
  • karbat 04.03.10, 12:12
    sanpja napisała:
    >nawróciłam się bo Bóg dał mi wiele znaków potwierdzających swoje
    >istnienie. Bardzo wiele. Otrzymałam wiele łask, wydarzył
    >o się w moim życiu wiele cudów, dosłownie cudów - właśnie po
    >modlitwie.

    jestes swieta , spelniasz jeden z najwazniejszych kryteriow , aby
    byc na oltarzach ! .
    Wojtyle szukaja cudow,pracuja nad tym setki ludzi i .. sraczaka .

    >Sprawy,które wydawały się niemożliwe rozwiązały się po
    >uczestnictwie we mszy Św.

    widac zes nie miala powaznych problemow i b.dobrze .

    > Mogłabym napisać bardzo długie świadectwo ,ale pewnie tu nie
    >miejsce na nie.

    te twoje swiadectwa to tajemnica ducha swietego , to jasne .
    Twoje kryteria CUDU sa smieszene ,to FAKT , niektorzy lubia z
    siebie robic cudakow ich problem .

    Prawdziwe cuda po katolicku ;
    Cud ... wez napluj na ziemie , zrob bloto , obloz tym oczy
    niewidomego , ab zaczal widziec .
    Cud ... wez i zamien chorobe w zle duchy , a te zamien w swinie ,
    aby pedzac szalenie spadly ze skarpy i sie pozabijaly . Czlowiek
    zdrowieje .
    Cud ... wez pare okruchow chleba i nakarm nimi tysiace ludzi ...
    ratujesz zycie tysiacom ludzi .


  • kora3 05.03.10, 12:50
    karolina2976 napisała:

    > Zostawił mnie chłopak, bo nie mogę wziąć ślubu kościelnego : (

    serio. Za to, ze nie zrobiłas czegos wbrew sobie i nie jesteś już z
    tym czowiekiem
    --
    Korcia
    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
    żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
  • adam81w 05.03.10, 13:02
    karolina2976 napisała:

    > Zostawił mnie chłopak, bo nie mogę wziąć ślubu kościelnego : (

    Widać nie był dla Ciebie. Też tego nie rozumiem jak ci wielcy humaniści
    religijni mogą stawiać swoją religię wyżej od drugiej osoby, którą ponoć
    kochają. Ty byś go zostawiła bo nie ma takiego światopoglądu jak Ty? Nie martw
    się. Znajdziesz sobie normalnego.
    --
    www.polskaflaga.pl/
    o ruchach ślązakowskich
    host.blog.pl/
  • kieprze_paczynskich 21.02.10, 16:56
    Mój młodszy syn nie był chrzczony. Nic mu z tego tytułu nie brakowało. W szkole
    uległ presji, że komunia i prezenty, to go ochrzciliśmy. nie zmienił się przez
    to ani trochę. Po pewnym czasie zrezygnował z religii, i też się nie zmienił. To
    bez znaczenia w jego przypadku.
  • karolina2976 21.02.10, 17:03
    Ale co to za sakrament nie z powodu wiary tylko presji społecznej ?
    I po co tak?
  • kieprze_paczynskich 21.02.10, 17:22

    > Ale co to za sakrament nie z powodu wiary tylko presji społecznej ?

    A kto był chrzczony z powodu wiary? Kogo rodzice pytali o zdanie? Wszystkie
    chrzty są z powodu presji społecznej.

    > I po co tak?
    Nie wiem. Wiem dlaczego. Z powodu właśnie presji społecznej.
  • raszefka 03.03.10, 09:31
    > A kto był chrzczony z powodu wiary?

    Moja córka, ja, jej ojciec. Odbiór społeczny był taki, że wszyscy
    pytali, czy chora, skoro chrzcimy w 6 tyg. życia.
  • kolter-f1 22.02.10, 08:21
    karolina2976 napisała:

    > Ale co to za sakrament nie z powodu wiary tylko presji społecznej ?
    > I po co tak?

    Presja chamskiego środowiska katolickiego
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • l.george.l 21.02.10, 17:23
    Szczęściara. Obawiam się, że większym problemem jest być wciągniętym do kartotek
    watykańskiego okupanta. Prawo nie przewiduje całkowitego wymazania danych.

    --
    Homo est creator dei
  • karolina2976 21.02.10, 17:27
    Moja mama uważała, że nie wolno nikomu narzucać religii i każdy
    powinien wybrać swoją drogę jak dojrzeje do tego : )
  • dunajec1 21.02.10, 17:46
    No i ciesz sie ze masz taka mame.
  • karolina2976 21.02.10, 17:50
    No niby tak, pozwoliła mi na wolny wybór, ale mam małe szanse na
    zamążpójście w naszym kraju i to mnie trochę martwi : ( Bo jednak
    tradycje tu są silne, a ja żyję wbrew nim
  • kieprze_paczynskich 21.02.10, 18:19
    mam małe szanse na
    > zamążpójście w naszym kraju i to mnie trochę martwi : ( Bo jednak
    > tradycje tu są silne, a ja żyję wbrew nim

    Spoko, mam dwóch synów, co prawda ochrzczonych, ale to za mało na katolicki
    ślub. I nie narzekają na brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej. W
    kościele byli przed laty, pewnie z okazji komunii, nie pamiętam. To bez
    znaczenia. Po prostu źle trafiłaś.
  • karolina2976 21.02.10, 18:23
    Mam taką nadzieję
  • mrarm 23.02.10, 12:21
    Fajnie, ciesz się, że teraz to wyszło:) Pozdrawiam.
  • ideefiks 21.02.10, 19:22
    karolina2976 napisała:

    > No niby tak, pozwoliła mi na wolny wybór, ale mam małe szanse na
    > zamążpójście w naszym kraju i to mnie trochę martwi

    Bez przesady. Rzekłbym nawet, że wręcz przeciwnie. Zapotrzebowanie na
    drugie połowy wolne od ubezwłasnowolnienia umysłu przez kler będzie
    raczej rosło niż spadało.

    Gdyby nie pewna całkiem sympatyczna płeć piękna, która mi się od
    kilku lat pałęta po mieszkaniu, może i sam bym się zgłosił na
    ochotnika... :P
  • anatemka 22.02.10, 10:14

    karolina2976 napisała:

    > No niby tak, pozwoliła mi na wolny wybór, ale mam małe szanse na
    > zamążpójście w naszym kraju i to mnie trochę martwi : ( Bo jednak
    > tradycje tu są silne, a ja żyję wbrew nim

    ale co Ty mówisz? mojemu chłopu nie przeszkadzało, że weźmiemy tylko
    slub cywilny ;)

    --
    Nimfomanka - kobieta, która pragnie seksu tak często jak przeciętny
    mężczyzna.
  • alza73 23.02.10, 11:16
    wyjdź za mąż za rozwodnika.
    --
    ALZA
  • sonia.2009 23.02.10, 11:58
    eeee tam nie prawda
    takich jest coraz wiecej :-) polecam portal racjonalista.pl :-)
  • maura4 23.02.10, 13:38
    To może przeprowadź sie do Warszawy. W stolicy zawiera sie o 30%
    ślubów cywilnych wiecej niż kościelnych. To i chyba niewierzących
    jest dużo wiecej.
  • ideefiks 21.02.10, 19:01
    karolina2976 napisała:

    > Moja mama uważała, że nie wolno nikomu narzucać religii i każdy
    > powinien wybrać swoją drogę jak dojrzeje do tego : )

    Wielkie wyrazy szacunku dla Szanownej Rodzicielki! :)
  • karolina2976 21.02.10, 19:05
    Dziękuję : ) Przekażę : )
  • karbat 21.02.10, 21:20
    karolina2976 napisała:

    > Dziękuję : ) Przekażę : )

    Teraz mozesz , nie obciazona inoktrynycja od dziecka , swiadomie ,
    samodzielnie , "poszukiwac boga" . Studiowac biblie , literature
    itd itp. , jesli bedziesz miec na to ochote .
    Nie jest prawda, ze tylko ksiadz po paru semestrach zna jedyna
    prawde !.
    Nie jest prawda , ze zbawienie nastapic moze tylko przez kosciol !
    -------------

    przesadzasz z ta katolicka tradycja , chyba ze jestes z malego
    miasteczka , ze wsi , tam bywa roznie .


  • marian.radom 21.02.10, 21:30
    Ale prawdą jest że zbawić może
    tylko BÓG a ON jest głową kościoła
    a my jego członkami
  • kolter-f1 22.02.10, 08:39
    marian.radom napisał:

    > Ale prawdą jest że zbawić może
    > tylko BÓG a ON jest głową kościoła
    > a my jego członkami

    Głową kościoła jest Chrystus a nie bóg znajomość pism się kłania.

    Ef 5,23
    bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • critto 24.02.10, 13:49
    a to już kwestia Waszych katolickich doktryn. Chrześcijanin innego wyznania może
    uważać coś innego, zwłaszcza jeśli chodzi o interpretację słowa "Kościół" jako
    "Kościół Rzymsko-katolicki ze stolicą w Watykanie". Poganin czy hinduista może
    mieć jeszcze inne zdanie i nie interesuje go chrześcijańskie zbawienie. Szanujmy
    się wszyscy.

    --
    -------------------------------------------
    ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
    I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
  • ludwik_7125 21.02.10, 21:30
    Twoja mama postępuje jak pierwsi chrześcijanie. Do chrztu mógł
    przystąpić człowiek świadomy tego, który swoimi uczynkami zasłużył
    na to. Daj swemu byłemu do myślenia, dlaczego wierzy w kościół,
    który stworzył swoją religię, religię wyłącznie na własny użytek.
    I jak najdalej od fanatyków, oni sami stwarzają piekło.
  • enrque111 21.02.10, 21:35
    ludwik_7125 napisał:

    > Twoja mama postępuje jak pierwsi chrześcijanie. Do chrztu mógł
    > przystąpić człowiek świadomy tego, który swoimi uczynkami zasłużył
    > na to. Daj swemu byłemu do myślenia, dlaczego wierzy w kościół,
    > który stworzył swoją religię, religię wyłącznie na własny użytek.
    > I jak najdalej od fanatyków, oni sami stwarzają piekło.

    Jak widać, to ty tyle wiesz o "pierwszych chrześcijanach", jak oni o wyprawach kosmicznych :))
    Przyznaj się, ostatnie świadectwo z religii, to masz z II klasy podstawówki ?
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • ludwik_7125 21.02.10, 22:25
    Tak, tak - trochę się zagalopowałem o pierwszych chrześcijanach, ale
    resztę podtrzymuję.
  • kolter-f1 22.02.10, 08:34
    enrque111 napisał:

    > Jak widać, to ty tyle wiesz o "pierwszych chrześcijanach", jak oni o wyprawach
    > kosmicznych :))
    > Przyznaj się, ostatnie świadectwo z religii, to masz z II klasy podstawówki ?

    Oj przyznałeś się do nieznajomości treści katechizmu katolickiego :))czyli
    katechezy znasz na poziomie zerówki :))))

    1229 Gdy ktoś chciał stać się chrześcijaninem, musiał - od czasów
    apostolskich - przejść pewną drogę i wtajemniczenie złożone z wielu etapów.
    Można tę drogę przejść szybciej lub wolniej. Zawsze powinna ona zawierać kilka
    istotnych elementów: głoszenie słowa, przyjęcie Ewangelii, które pociąga za sobą
    nawrócenie, wyznanie wiary, chrzest, wylanie Ducha Świętego, dostęp do Komunii
    eucharystycznej.

    1230 Wtajemniczenie to w ciągu wieków ulegało wielu zmianom, zależnie od
    okoliczności. W pierwszych wiekach Kościoła wtajemniczenie chrześcijańskie było
    bardzo rozbudowane i obejmowało długi okres katechumenatu oraz szereg obrzędów
    przygotowawczych, które wyznaczały liturgicznie drogę przygotowania
    katechumenalnego. Jego zwieńczeniem była celebracja sakramentów wtajemniczenia
    chrześcijańskiego.

    www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkII-2-1.htm
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • enrque111 22.02.10, 20:17
    kolter-f1 napisał:

    > Oj przyznałeś się do nieznajomości treści katechizmu katolickiego :))czyli
    > katechezy znasz na poziomie zerówki :))))

    Ty nie mydlij nikomu oczu katolickim katechizmem, do którego podchodzisz równie instrumentalnie jak do Biblii.
    Udowodniłem ci już wielokrotnie, że pierwsi chrześcijanie chrzcili równiez niemowleta, na co nie potrafiłeś wskazać ani jednego, przekonywującego dowodu, że było inaczej - teraz widzę, że zmieniasz taktykę i wertujesz katechizm, który jeszcze nie tak dawno krytykowałeś - obłudnik i łgarz zawsze takim zostanie :)))
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • ludwik_7125 22.02.10, 22:33
    < enrque111 >
    Jeśli podchodzisz do Biblii jak mniemam poważnie, to powinieneś
    widzieć różnicę między Pismem Świętym a nauką głoszoną przez kościół
    kat. Zmiana wiary biblijnej w rzymską nastąpiła już podczas soboru
    w Nicei, gdzie złamano podstawowe prawo Biblii. " Jest jeden Bóg "
    Po zakończeniu soboru drugim Bogiem został Jezus Chrystus. Następnie
    w Efezie ustanowiono Marię "Matką Boską". Pierwszy z dogmatów
    maryjnych, a zarazem początek kultu. Nad ostatnim kościół musiał się
    zastanawiać aż do lat 50-tych XX. Po drodze wiele dogmatów wyssanych
    z palca jak np. brak omylności papieży. Mamy jeszcze zmianę
    biblijnego dekalogu-usunięcie II-go przykazania, zmianę IV-go,
    rozdzielenie X-tego na dwa.Trochę zboczyłem z tematu więc kończę.
    Masz rację, wolę nie znać katechizmu ani zwodniczej nauki kościoła.
  • enrque111 23.02.10, 16:50
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • ludwik_7125 23.02.10, 18:48
    To było pewne, że zostanę ŚJ. Jeśli ktoś zaczyna negować wasz pogląd
    natychmiast zostaje "świadkiem". Trzymam się z dala od wszelkich
    religii dlatego sporo widzę. Chyba sprawię Ci zawód, ale ŚJ również
    przekręcili swoją wiarę. A co do moich bredni-dogmaty są faktem,
    temu nie możesz zaprzeczyć. Kończmy ten temat albo trzeba będzie
    założyć nowy wątek.
  • titta 23.02.10, 17:16
    <Jest jeden Bóg "
    <Po zakończeniu soboru drugim Bogiem został Jezus Chrystus.

    "Ja i Ojciec jestesmy jedno" - Jezus nie jest wiec "drugim Bogiem"
    wiec nic takiego zaden sobor nie mogl ustalic. Jezus jest inkarnacja
    jednego Boga. Tak trudno to pojac?
  • ludwik_7125 23.02.10, 18:19
    Nicejskie wyznanie wiary.
    "Wierzymy w jednego Boga Ojca Wszechmogącego...i w jednego Pana
    naszego Jezusa Chrystusa...jednorodzonego, to znaczy z substancji
    Ojca, Boga z Boga, światłość ze światości, Boga prawdziwego,z Boga
    prawdziwego,zrodzonego...współistotnego Ojcu, przez którego
    uczynione zostały wszystkie rzeczy tak w niebie, jak i na ziemi".
    Wnioski: Jezus Chrystus jest Bogiem prawdziwym, równy Ojcu, jednej
    istoty z Ojcem.
    Nie jestem zwolennikiem cytatów, aie tak trudno to pojąć?
  • titta 23.02.10, 19:16
    Ale ja to wlasnie napisalam, wiec o co chodzi?

    Jednej istoty. Tak jak lod, para wodna i plynna woda sa jednej
    istoty, tak Ojciec, Jezus i Duch swiety sa jednej istoty. Trzy rozne
    osoby, w ktorych objawia sie ten sam JEDEN Bog.
  • titta 23.02.10, 19:22
    "Wspolistotny" sprowadza sie wlasnie do tego co wczesniej
    cytowalam "Ja i Ojciec jedno jestesmy" Jan 10:30

  • kolter-f1 24.02.10, 09:39
    ludwik_7125 napisał:

    > < enrque111 >
    > Jeśli podchodzisz do Biblii jak mniemam poważnie, to powinieneś
    > widzieć różnicę między Pismem Świętym a nauką głoszoną przez kościół
    > kat.

    On nie zrozumie nie miej takiej nadziei a na pewno nie licz ze kiedykolwiek
    przyzna ci rację :)))
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • titta 23.02.10, 17:13
    A ty jaki masz dowod na to, ze pierwsi chrzescijanie chrzcili
    niemowleta? Jesli to robili to bylo to niezgodne z nauka apostolska.
  • kolter-f1 24.02.10, 09:37
    enrque111 napisał:

    > Ty nie mydlij nikomu oczu katolickim katechizmem, do którego podchodzisz równie
    > instrumentalnie jak do Biblii.

    Ta czyli on też łżę :))))))))))))))))

    > Udowodniłem ci już wielokrotnie, że pierwsi chrześcijanie chrzcili równiez niem
    > owleta, na co nie potrafiłeś wskazać ani jednego, przekonywującego dowodu, że
    było inaczej - teraz widzę, że zmieniasz taktykę i wertujesz katechizm, który
    jeszcze nie tak dawno krytykowałeś - obłudnik i łgarz zawsze takim zostanie :)))

    Nigdzie ułomie nic takiego nie udowodniłeś !!a teraz w rozpaczy deprecjonujesz
    największą z katolickich świętości , bo nie zgadza se z twoją ułomna wizją
    świata :)))
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • ugne 23.02.10, 11:44
    Twoja mama jest bardzo tolerancyjna, ale odsetek ludzi "nawracajacych sie" jest naprawde niewielki na calym swiecie.Wiara przewaznie przekazywana jest przez rodzicow, to w dziecinstwie wpaja sie dzieciom pewne zasady, prawa religijne, mowi co jest dobre a co zle podajac przyklady z Pisma Sw. Przewaznie ludzie, ktorzy nie dostali wychowania religijnego jeszcze w dziecinstwie i mlodosci, w zyciu doroslym zostaja niewierzacymi, a brak wiary zastepuja czyms innym. A co do Twojego bylego narzeczonego-to dupek.To, ze Ty jestes niewierzaca to Twoja sprawa, a malzenstwo w kosciele katolickim mozna zawierac z osoba niewierzaca, bo to wierzacy sklada przysiege Tobie przed Bogiem.Pozdrawiam, glowa do gory.
  • ivo-man 21.02.10, 18:37
    Przestał kochać to znalazł powód dobry jak każdy inny.
  • piwi77 21.02.10, 21:30
    Chrzest i brak chrztu to to samo. Żadnej różnicy.
  • karolina2976 21.02.10, 21:55
    Wiecie co jest najbardziej przykre w tym wszytkim? To, że nie mogłam
    na niego liczyć kiedy najbardziej tego potrzebowałam. Zostawił mnie
    samą, kiedy umierał mój tata. I tylko dlatego, że bał się potępienia
    przez rodzinę i jeszcze bardziej przez Kościół.
  • ideefiks 22.02.10, 11:12
    Ja ci życzę, żebyś jak najszybciej o tym matołku (przepraszam za
    szczerość) zapomniała. To tyle. :)
  • l.george.l 22.02.10, 20:43
    karolina2976 napisała:

    > Wiecie co jest najbardziej przykre w tym wszytkim? To, że nie mogłam
    > na niego liczyć kiedy najbardziej tego potrzebowałam. Zostawił mnie
    > samą, kiedy umierał mój tata. [...]


    Sytuacja oczywiście bardzo przykra, ale czy nie był to najlepszy dowód na to, że
    Twój chłopak był zwykłym dupkiem? Całe szczęście, że wyszło to na jaw przed ślubem.
    --
    Homo est creator dei
  • mazurmazurro_1 23.02.10, 12:40
    Wiesz co, mnie się wydaje, że mało ważny jest powód, z którego Cię zostawił.

    Bo po pierwsze - nie trzeba żyć z kimś w związku, żeby być przy nim w takich trudnych chwilach, jakie przeżyłaś, bo przecież można służyć wsparciem po prostu jako ktoś bliski. Więc tutaj okazał się być niekochającym i niewartym Twojej miłości.

    Po drugie natomiast - osoba wierząca może związać się z niewierzącą i wziąć ślub kościelny. Na dodatek wg wiary katolickiej może swoim dobrym przykładem pokazywać, że miłość do Boga jest piękna i być może przyczynić się do przyjęcia wiary przez partnera nawet pod koniec życia.Wykazał się zatem jedynie tchórzostwem, a nie poświęceniem dla Boga.
  • stokrotka29 23.02.10, 12:57
    I pokazał jakim prawdziwym jest"katolikiem" . Może to przykre ale wygląda na to
    ,że gość Cię nie kochał i dobrze dla Ciebie się stało,że tak to się skończyło.
    Jestem w związku z facetem ,który raczej nie jest zbyt kościelny a z jego
    nieżyjącą mamą nie łączyły nas /mnie i ją/ jakieś ciepłe relacje/ ponoć nie
    byłam odpowiednia dla jej synka/ to nie wyobrażam sobie żebym go miała zostawić
    w nieszczęściu tylko z powodu różnic w wierze. Gdy w ciągu naszego związku
    umarli na raka moi kochani rodzice mój mąż był przy mnie tak samo ja gdy
    jesienią umierała teściowa. Jestem ochrzczoną i praktykującą katoliczką ale
    kwestia wiary to nie dogmaty czy to co powie ksiądz, mamusia czy inna rodzina
    ale to jak się podchodzi do bliskiego i nie tylko człowieka. Tak mi się w każdym
    razie wydaje i tak sobie myślę ,że ten Twój niedoszły mąż zrobił Ci wielki
    prezent ,że odszedł bo w przyszłości zrobiłby to samo przy pierwszych problemach
    a wtedy już by bardziej bolało. Pozdrawiam serdecznie i życzę więcej szczęścia w
    przyszłości.
    Jeszcze coś: nawet jeśli teraz wydaje Ci się,że świat wali się na głowę i to
    niesprawiedliwe ,że świat wciąż się kręci jakby się nic nie stało, to to minie .
    Nie za dzień , nie za miesiąc czy rok ale minie...
    ------------------------------------------------------------------
    24.07.2010: Czekamy na Ciebie okruszku:))
  • przechlapany_czas 23.02.10, 14:43
    dobroć, współczucie, tolerancja, bezinteresowność nie ma twarzy
    białej, czarnej czy zółtej.. nie ma twarzy Chrześcijanina,
    Muzułmanina ni Żyda.. nie ma twarzy kobiety, mężczyzny ni dziecka..
    dobroć, współczucie, tolerancja, bezinteresowność ma twarz
    CZŁOWIEKA...
  • critto 24.02.10, 13:48
    szkoda że już wtedy od niego nie odeszłaś. Jeśli ktoś zostawia ukochaną Osobę
    bez wsparcia w takiej sytuacji, to jest beznadziejny niezależnie od tego, czy
    jest katolikiem, ateistą, poganinem czy kimkolwiek. I każda rozsądna religia
    potępia takie zachowania i nakazuje szanować i wspierać swoich Bliskich.
    Chrześcijaństwo potępia takie działania jako niezgodne z Dekalogiem, a np. w
    Rodzimowierstwie czy Asatru ktoś, kto by porzucił swoją rodzinę, skazałby się na
    śmierć cywilną - nikt nie chciałby z takim rozmawiać ani mieć nic wspólnego.
    Humanizm także nakazuje pomagać drugiemu człowiekowi w biedzie, prawda?

    --
    -------------------------------------------
    ~ Nie nam zamorskich znać mesjaszy
    I drogi nam Swaroga Znak! ~ (A. Wacyk)
  • kolter-f1 22.02.10, 08:20
    karolina2976 napisała:

    > Chcę sie dowiedzieć, czy są tu osoby nieochrzczone? I jak sobie
    > radzą?

    Mnie pokropili bez mojej wiedzy ,ale olałem to i dobrze mi się wiedzie :))
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • karbat 22.02.10, 12:56
    Chrzest dla wiercow ? , troche wody z kranu i pare wymamrotanych
    slow przez koloratkowego , nad nieswiadomym niemowlakiem , maja na
    cos wplyw , maja jakies znaczenie -
    skutek prania mozgow , od dziecka ... w XXI w. , niesamowite .





  • karbat 22.02.10, 13:08
    Chrzest dla wiercow nie ma ,nie moze miec , zadnego mistycznego
    znaczenia . Postac poddwana temu pokropkowi jest nieswiadoma .

    Od chrztu zaczyna sie proces urabiania , indoktrynacji wiercow
    przez firme handlujaca bogiem , zbawieniem i dziesiatkami innych .

    Podobne znaczenie tzn . ZEROWE ma kropienie przez wielebnych
    cwaniakow , pomodlona woda z kranu roznych przedmiotow :
    kiczu , wyrobow rzemisniczych , przemyslowych itd . , -
    ciemnota w katolandzie ma sie dobrze .

  • sevennationarmy 23.02.10, 12:20
    Jak mogliście nie wyjaśnić tego wcześniej?

    Ja jestem ateistką, mój narzeczony (bierzemy ślub cywilny, mimo że jesteśmy
    ochrzczeni) także. Nie wyobrażam sobie dzielenia życia z kimś, kto myśli w
    sposób tak odmienny od mojego!

    Nie potrafię sobie wyobrazić życia małżeńskiego par, w których jedno jest
    katolikiem ma drugie ateistą (mimo że byłam na kilku takich ślubach). Wszystko
    może być powodem do konfliktu - wychowanie dzieci, święta, to, że według wierzeń
    katolika jest partner jest skazany na piekło...

    Myślę, że Wasze rozstanie wyjdzie Ci na dobre, szkoda tylko że tak daleko
    zaszliście.
  • sanpja 03.03.10, 16:25
    A przez ciebie to prawie "rasizm" przemawia.
  • japico 03.03.10, 18:13
    sanpja napisała:

    > A przez ciebie to prawie "rasizm" przemawia.

    Dobrze, że wzięłaś słowo "rasizm" w cudzysłów, ale to się inaczej nazywa.
    Pewnie zawsze się da dojść do porozumienia, chyba że jedna lub żadna ze stron
    tego nie chce albo nie potrafi. A tak w ogóle, to dobrze jest mieć zbliżony
    pogląd na świat, no nie? Łatwiej się żyje pod jednym dachem.
  • pmajor_2 23.02.10, 11:27
    Za malo szczegolow napisalas, np. jak dlugo byliscie razem, czy ze
    soba szczerze rozmawialiscie, czy wiedzialas, czym wiara jest dla
    niego a czy on wiedzial czym niewiara dla Ciebie?
    Jezeli trafilas na ortodoksa to powiem, ze lepiej iz tak sie stalo -
    mysle, ze nie tylko w materii wiary mialabys problem z komunikacja.

  • gadery 23.02.10, 11:50
    Według mnie chłopak miał rację. Przy takich różnicach w
    światopoglądzie ten związek nie miał szansy. To by była wieczna
    wojna. Gadanie, że to wina rodziców chłopaka jest bez sensu, skoro
    autorka już na starcie postawiła chłopakowi warunek braku chrztu ich
    ewentualnych dzieci. Chłopak ma taki światopogląd jak ma, autorka
    wątku też. Dyskusja czyja jest lepsiejsza nie ma sensu i przypomina
    mi dyskusję polityczną z pewnego filmu Koterskiego.
  • stokrotka29 23.02.10, 13:03
    Wiara i chrzest swoją drogą ale jak do tej wiary ma się pozostawienie bliskiej
    osoby samej sobie w najtragiczniejszych dla niej chwilach? Tu ten pan też miał
    rację. Myślę ,że zabrakło mu miłości i dojrzałości a argument chrztu był tylko
    pretekstem do ucieczki przed odpowiedzialnością.
    ---------------------------------------------------
    24.07.2010: Czekamy na Ciebie okruszku:)
  • titta 23.02.10, 19:27
    <Myślę ,że zabrakło mu miłości i dojrzałości a argument chrztu był
    <tylko pretekstem do ucieczki przed odpowiedzialnością.

    Pan zapewne byl niedojrzaly.
    Jednak fascynuje jak rozne osoby, nie znajace kogos i sytuacji
    swietnie wiedza, co ktos mial na mysli.
  • gadery 24.02.10, 09:27
    Dla mnie związek który ma szansę na powodzenie to taki w którym obie
    strony zgadzają się na kompromis. Z treści jakie napisała autorrka
    tego wątku wywnioskowałem, że obie strony na ten kompromis się nie
    zgadzały. Taki związek nie ma sensu. Moment odejścia mógł być
    spowodowany jakąś kolejną ostrą dyskusją. To wcale nie musiała być
    religia. Są różne powody. Mój znajomy zdecydował się na odejście od
    dziewczyny po kolejnej dyskusji na temat tego, jakiego smaku lody
    powinien jeść.
  • sonia.2009 23.02.10, 11:55
    no i cale szczescie
    inaczej bys sie przez wiele lat kopala matolem
    krzyzyk mu na droge
    a ty znajdz sobie normalnego kolesia z dobrze dzialajacym mozkiem :-)


    powodzenia!
  • maryjan_pazdzioch 23.02.10, 12:54
    hahaha zostaw frajera, niech znajdzie sobie jakas dewotke - beda sie bzykac tylko po bozemu, przy zgaszonym swietle i tylko dla prokreacji :PPP

    ludzie maja niezle nasrane do glowy, zeby z takich powodow w XXI wieku podejmowac jedne z najwazniejszych decyzji w swoim zyciu - bedziesz dziekowac Bogu (sic!), ze to sie zakonczylo na tym etapie ;-)))

    pomysl co by bylo gdybyscie mieli dzieci - pewno jego czarno-katolskie oszolomstwo dopiero dalo by znac o sobie

    a pozniej jak juz dzieci bylby odchowane to pielgrzymki z Radio MaRyja :P

    zaiste swietlana przyszlosc przeszla Ci kolo nosa :-DDD
  • titta 23.02.10, 13:07
    > ludzie maja niezle nasrane do glowy, zeby z takich powodow w XXI
    wieku podejmow
    > ac jedne z najwazniejszych decyzji w swoim zyciu

    Ludzie maja niezle nasrane, ze sie takimi rzeczami nie przejmuja.
    Pewnie, nie wazne co dla partnera jest istotne, wazne ze
    jest "slodki i kochany". A potem zdziwienie, jak sie okazuje, po
    kilku miesiacach/latach, ze malzenstwo jednak nie funkcjonuje.

  • yzek 23.02.10, 13:08
    Ech,

    Facet rzeczywiście jest głupi: powinien zrezygnować ze swojej wiary i wychowania
    tak dzieci, pokłócić się i zerwać kontakty z rodziną jak tylko coś powiedzą nie
    po myśli Karoliny, a następnego dnia zamieszkać z nią na kocią łapę, bo co to
    takiego ślub: biurokracja i głupie przesądy, miłość mu powinna przesłonić
    wszystki i wszystkich.

    Czy to właśnie chciałaś usłyszeć?

    Y.
  • maura4 23.02.10, 13:45
    To są jeszcze jakieś rodziny, które zrywają kontakty z dzieckiem,
    bo nie bierze ślubu kościelnego ?. To jestem zdziwiona, bo ja znam
    rodziców, którzy musieli przełknąć niewiarę swojego dziecka i pewnie
    było im przykro, szczególnie tym bardzo wierzącym, ale nadal są
    rodziną i nikt się na nikogo nie obraził.
  • yzek 23.02.10, 14:29
    maura4 napisała:

    > To są jeszcze jakieś rodziny, które zrywają kontakty z dzieckiem,
    > bo nie bierze ślubu kościelnego ?. To jestem zdziwiona, bo ja znam
    > rodziców, którzy musieli przełknąć niewiarę swojego dziecka i pewnie
    > było im przykro, szczególnie tym bardzo wierzącym, ale nadal są
    > rodziną i nikt się na nikogo nie obraził.

    To tak na poważnie pytasz? Bo ja sobie trochę jaja robiłem z ogólnego podejścia
    Karoliny do sprawy...

    Ja również takich nie znam. Spotykam się za to, głównie wśród kobiet, z
    automatycznym przenoszeniem poglądów rodziny, głównie przyszłej teściowej, na
    swojego narzeczonego. Odbywa się to np. tak: ktoś coś powie, ten nic po sobie
    nie da poznać, a ona to odbiera jako "na pewno myśli tak samo, skoro nie
    urządził na miejscu ostrej awantury". I trwa w takim przekonaniu, nawet nie
    próbując go zweryfikować przez bezpośrednią rozmowę.

    Ze strzępów informacji jeszcze na dodatek przefiltrowanych przez jednostronną
    relację Karoliny wnoszę, że w kwestii małżeństwa mieszanego były już jakieś
    rozmowy i działania i było to możliwe do zaakceptowania dla tego faceta --
    rodzina tak ja napisałaś by się trochę poburzyła i uspokoiła. Natomiast kwestię
    religijnego wychowania dzieci traktował on na tyle, że stało się to przyczyną
    zerwania.

    Irytuje mnie natomiast podejście Karoliny: zwalanie wszystkiego na rodzinę
    (jakieś echo idealizacji potencjalnego partnera? "To na pewno nie on sam tak
    zdecydował, to ONI go podburzyli, zmusili, ..." etc), wytykanie że "W takim
    momencie"... Każdy moment jest równie zły -- ciekawe jakby się czuła Karolina,
    gdyby tamten zacisnął zęby, udawał że jest w miarę OK, odczekał sobie jakiś
    okres jej taty lub żałoby po nim (pamiętam, że pisała o "umierającym") i dopiero
    wtedy jej zaaplikował zerwanie jeszcze mówiąc, że właściwie to już od jakiegoś
    czasu chciał to zrobić? Pewnie jeszcze gorzej niż obecnie, a gromy od usłużnych
    forumowiczów zawsze gotowych pocieszać kobietę przez oczernianie jej byłego
    (dodatkowo teraz okrzykniętego religijnym fanatykiem) byłyby jeszcze zajadlejsze.

    Y.
  • yzek 23.02.10, 15:31
    > odczekał sobie jakiś okres DO WYZDROWIENIA jej taty lub żałoby po nim

    Zabrakło tych słów, przez co wypowiedź mogła być niezrozumiała.
    Y.
  • kgsz 23.02.10, 14:33
    Mam informację z pierwszej ręki o matce, która nie pojechała na ślub syna
    wyłącznie dlatego, że ślub był cywilny, a syn odszedł z kościoła :>
  • maura4 23.02.10, 15:01
    No widzisz yzek, żarty żartami, ale jednak są rodzice, którzy
    kochają swoje dziecko tylko pod warunkiem, że wierzy tak jak oni i
    żyje tak, jak oni chcą. No bo ta konkretna mamunia nie byłaby w
    stanie przekonać mnie, że kocha syna. Można nie akceptować wyborów
    życiowych dziecka, ale jeżeli się je kocha to jest się przy nim,
    szczególnie w tak ważnych momentach jak ślub. No, ale widać dla
    takich rodziców ważniejsze od ich dziecka jest choćby to co ludzie
    powiedzą, czy ich własne przekonania.
  • yzek 23.02.10, 15:28
    > Można nie akceptować wyborów
    > życiowych dziecka, ale jeżeli się je kocha to jest się przy nim,
    > szczególnie w tak ważnych momentach jak ślub.

    To dopiero moment kryzysu, za wcześnie na oceny. Ludzie w trudnych chwilach
    zachowują się różnie, opamiętanie przychodzi często później.

    Jak za rok dalej się nie będą kontaktować, to dopiero będzie można wyciągnąć
    więcej wniosków.

    > No, ale widać dla
    > takich rodziców ważniejsze od ich dziecka jest choćby to co ludzie
    > powiedzą, czy ich własne przekonania.

    No co niby widać? Przecież zgodnie z ich własnymi przekonaniami, ów syn popełnia
    straszny błąd i trzeba zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić, poświęcić
    nawet swoją miłość do niego. Dałeś się chyba zwieść propagandzie, że wiara to
    tylko blichtr i pozór. Akurat najważniejszy guru tej konkretnej religii takie
    sytuacje przewidywał (Ew. Mateusza 10:35-37)

    Y.
  • kgsz 23.02.10, 20:13
    >> Można nie akceptować wyborów
    >> życiowych dziecka, ale jeżeli się je kocha to jest się przy nim,
    >> szczególnie w tak ważnych momentach jak ślub.

    > To dopiero moment kryzysu, za wcześnie na oceny.
    > Ludzie w trudnych chwilach
    > zachowują się różnie, opamiętanie przychodzi często później.

    Trudno nazwac momentem kryzysu wydarzenie tak zaplanowane jak ślub (zresztą
    najstarszego dziecka).

    Prawdą jest jednakowoż, że później przyszło coś co można nazwac opamiętaniem i
    kiedy pojawiło się dziecko stosunki między wszystkimi zainteresowanymi się
    ociepliły, a [teraz już] babcia jest babcią wzorową.

    > No co niby widać? Przecież zgodnie z ich własnymi
    > przekonaniami, ów syn popełnia straszny błąd i
    > trzeba zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić, poświęcić
    > nawet swoją miłość do niego.

    To zaskakujące, że tak mówisz, ale właśnie wszystko to potwierdza :)

    Owa matka jest bardzo wierzącą osobą nazywającą się katoliczką, która jednakowoż
    uważa, że jej mzimu jest lepsze niż mzimu jakiegos Kenijczyka, a przykazanie
    miłości nie jest bezwarunkowe.

    Wot, polskokatolicyzm :>

    Pozdrowienia.
  • yzek 24.02.10, 12:20
    > Trudno nazwac momentem kryzysu wydarzenie tak zaplanowane jak ślub (zresztą
    > najstarszego dziecka).

    Jeśli powodowało to konflikt, to była sytuacja ciężka, kryzysowa, whatever.

    > Owa matka jest bardzo wierzącą osobą nazywającą się katoliczką, która jednakowoż
    > uważa, że jej mzimu jest lepsze niż mzimu jakiegos Kenijczyka

    A nie na tym właśnie polega 1 przykazanie dekalogu?

    > a przykazanie miłości nie jest bezwarunkowe. Wot, polskokatolicyzm.

    Nie rozumiem do czego to odnosisz.

    Y.
  • kolter-f1 24.02.10, 13:51
    maura4 napisała:

    > To są jeszcze jakieś rodziny, które zrywają kontakty z dzieckiem,
    > bo nie bierze ślubu kościelnego ?

    Są ,znam taki przypadek .
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • titta 23.02.10, 13:11
    A skad wiesz, ze chodzi o niemozliwosc wziecia slubu, a nie o twoj
    ateizm (niemozliwosc przyjecia chrztu)?

    W pierwszym przypadku swiadczy to o niedojrzalosci chlopaka. w
    drugim sprawa jest oczywista: czlowiek wierzacy z ateista nie
    powinnien sie wiazac. Malzenstwo jest wystarczajaco trudne, zeby
    dokladac do niego problemy zwiazane z roznicami w swiatopogladzie.
    Ktores bedzie musialo naciagac swoje wartosci. Przyklad tego juz
    masz. Naprawde nie wato wchodzic w taki zwiazek.
  • zewszad_i_znikad 23.02.10, 13:11
    Moje wrażenie jest następujące:
    Ludzie chyba zwykle, kiedy się ze sobą związują, rozmawiają także o
    swoich przekonaniach. Zwłaszcza jeżeli traktują je poważnie. Więc
    co? Wcześniej nie wiedział i nagle wylazło: ale ja się nie mogę
    żenić z nieochrzczoną? W moim odczuciu wcale nie w tym problem,
    chłopak oczekiwał od Ciebie raczej udziału w oszustwie (przyjęcia
    chrztu wbrew własnym poglądom i grania komedii przed rodziną). Czyli
    katolik jak z koziej d. waltornia. W Polsce niestety bardzo
    powszechne. W Polsce duchowość jest w zaniku, istnieje głównie
    religia jako zjawisko społeczne.
  • titta 23.02.10, 17:10
    <Ludzie chyba zwykle, kiedy się ze sobą związują, rozmawiają także o
    <swoich przekonaniach. Zwłaszcza jeżeli traktują je poważnie. Więc
    <co? Wcześniej nie wiedział i nagle wylazło.

    Z tymi przekonaniami to masz racje. W teori. W praktyce ludzie
    czesto kieruja sie "motylkami" a potem ludza sie, ze jakos to
    bedzie, druga stona sie nawroci, ulegnie wplywa itp. Jednak im
    bardziej powaznie sie robi w zwiazku tym powazniej problem wychodzi
    na wierzch. Pewnie oni wlasnie porozmawiali i wylazlo.

    Co nie znaczy, ze problemem moze polegac na "co ludzie powiedza", a
    nie na rzeczywistym zaangarzowaniu w wiare.
  • mozambickieczworaczki 23.02.10, 13:15
    karolina2976 napisała:

    > Chcę sie dowiedzieć, czy są tu osoby nieochrzczone? I jak sobie
    > radzą?

    z czym??? nie jestem ochrzczony- pochodze z rodziny ateistycznej, moja zona jest
    ochrzczona ale tez jest ateistką, slub cywilny wzielismy lat temu 30 i jakos nam
    sie dobrze żyje , nasi znajomi rownolatkowie katolicy juz dawno sa po rozwodach
    i nowych slubach :P
    dzieci nie mamy z wyboru a gdybysmy mieli to tez oczywiscie bysmy nie ochrzcili
    zostawiajac im tą opcje jako dzialanie samodzielne gdy osiagna pełnoletnosc i
    zadecyduja o sobie -proste.
    Wsrod znajomych i przyjaciol mam zarowno ateistow jak i katolikow i nikomu z nas
    nie przyszło nigdy do glowy pouczac sie nawzajem w tej materii. Kiedys jedna
    moja znajoma ktora została swiadkiem jehowy wyjechala z jakims tekstem ad.
    wiecznego potepienia -ale jak ją opier*oliłem to wiecej sie nie wychylała i
    nawet mnie poźniej przeprosila za swoje zapędy ewangelizacyjne .
  • ewi80 23.02.10, 13:26
    Nie wiem czy przeczytałam wszystkie Twoje wypowiedzi, ale z tego co zrozumiałam,
    to problemem było to, że nie jesteś ochrzczona i nie zgadzasz się na ochrzczenie
    przyszłych Twoich dzieci. To niestety ze strony kościoła jest problem, bo o ile
    ślub kościelny możesz wziąć bez problemu, to musisz się jednak zobowiązać, że
    nie będziesz utrudniać wychowywania dzieci w wierze katolickiej.

    Oczywiście sprawa jest dla Ciebie bardzo przykra i niezrozumiała, ale naprawdę
    lepiej, że rozstaliście się teraz, niż później mielibyście prowadzić ze sobą
    wojny. Takie zagadnienia jak religia, dzieci, wizja przyszłego życia to są
    podstawowe sprawy w związku. Jeśli nie ma tutaj zgodności, to ten związek
    prędzej czy później się rozsypie. No, chyba że któraś ze stron całkowicie
    podporządkuje się tej drugiej, ale to akurat nie jest najlepsze rozwiązanie.
    Bardzo dobrze się stało, że rozmawialiście na ten temat wcześniej, poznaliście
    nawzajem swoje poglądy. Problemem jest to, że współcześnie wiele par w ogóle nie
    porusza pewnych trudnych tematów, licząc że jakoś się to ułoży. Oczywiście każdy
    uważa, że będzie po jego myśli. Niestety później w życiu wychodzą takie
    "kwiatki" dotyczące religii, dzieci, pracy. Bo przecież jak on mówi, że nie chce
    mieć dzieci, to po ślubie mu się zmieni, a jak ona twierdzi, że nie będzie kurą
    domową, to i tak ją nauczę, że kobieta ma siedzieć w domu i gotować obiad... A
    potem się dziwią, że im nie wyszło.

    W trakcie rozwodu trzeba uzasadnić przed sądem, dlaczego chcemy się rozstać.
    Niestety podejmując decyzję o ślubie rzadko myślimy o takich mało romantycznych
    sprawach, a potem dopiero zaczynają się problemy.
    Dlatego uważam, że postąpiliście bardzo rozsądnie rozmawiając o tym wcześniej. I
    nie chodzi tu naprawdę o jego rodzinę, tylko o jego i Twoje przekonania. Skoro
    on jest wierzącym katolikiem, ważne są dla niego sakramenty, to trudno, żeby
    nagle z tego zrezygnował. Tak samo, skoro dla Ciebie ważny jest Twój
    światopogląd, to też uważam, że niepoważnym jest wymaganie abyś dostosowała się
    do jego wyobrażeń. No i pojawia się problem wiary dzieci. Nie da się ochrzcić
    dziecka w połowie, żeby oboje rodzice byli zadowoleni.
    Po prostu różnią Was fundamentalne sprawy i ciężko w ten sposób budować wspólną
    przyszłość.
    Dlatego pomimo ogólnie trudnej Twojej sytuacji, pomyśl, że tak będzie lepiej dla
    Was obojga. A niewierzących facetów naprawdę nie brakuje :) powodzenia
  • biedronka202 23.02.10, 14:52
    Się nie przejmuj, nie ten, to inny będzie. Mnie zostawiło z tego powodu 3,
    czwarty ma podobne poglądy do moich i z tym właśnie jestem. Pozdrawiam
  • katiko 23.02.10, 15:54
    Alez oczywiscie ze moglas wziac z nim slub koscielny - moze nie chcialas i stad
    ta decyzja?
    moj maz nie jest wierzacy, nigdy nie byl ochszczony, jednak poniewaz ja jestem
    wierzaca mamy wszelkie prawo do slubu koscielnego - po prostu jego przysiega
    wyglada troche inaczej.
    Natomiast jesli Ty z gory zalozylas, ze tego slubu z nim nie wezmiesz wiedzac,
    ze to dla niego wazne to tez bym sie zastanawila, ze chce byc z Toba - bo dla
    osoby wierzacej slub koscielny jest jedna z najwarzniejszych priorytetow.
  • basia172 23.02.10, 16:17
    No to krzyżyk mu na drogę.
  • idus.4 23.02.10, 16:30
    Jak dla mnie to jest dość beznadziejna prowokacja..
    Nie sądzę, żeby dla Twojego chłopaka to był aż taki problem, jeśliby o tym
    wiedział i godził się z tą myślą wystarczająco długo.
    Może napisz najpierw ile tak naprawdę czasu się spotykaliście? Bo jeśli 2
    miesiące albo pół roku, to nie rób tutaj takiej tragedii! Część poprzedników nie
    czyta ze zrozumieniem i już traktuje go jak twojego byłego narzeczonego! A
    czegoś takiego jednak nie napisałaś, był Twoim chłopakiem i o takich rzeczach
    jak ślub rozmawia się wtedy dość teoretycznie.

    Podejrzewam, że chłopak miał też inne powody dla których nie chciał z Tobą być..
    ludzie rozstają się zazwyczaj z wielu powodów które tworzą całość.. nie znamy
    jego wersji, ani nawet Ty nie opisujesz pełnej sytuacji ze swojej strony..
    Jeśli by mu na Tobie naprawdę zależało (i nie miałby innych "ale"), to Twój brak
    chrztu nie byłby wystarczającym problemem. Podobnie jeśli Tobie by na nim
    wystarczająco zależało to ślub mieszany lub ochrzczenie dzieci też nie
    naruszałoby Twoich przekonań.
    A być z kimś w związku tylko dla bycia w związku? Po co? Szkoda życia :)
  • verdana 23.02.10, 17:59
    Jak dla mnie też.
    ja brałam taki slub - jestem ateistka, mąż jest wierzacy. Potrzebna
    jest dyspensa i tyle - zadnego chrztu, żadnych nauk. Mam prawo
    pozostać niewierzaca, mimo slubu. Fakt, podpisalam, ze nie będę
    przeszkadzać w wychowywaniu dzieci w wierze. Dzieci sa ochrzczone,
    chodziły na religię, ale na wszystkie ich pytania odpowiadałam
    zgodnie z wlasnymi pogladami. Jakos nie zwariowały.
    Dla mnie nie jest wcale oczywiste, ze o ile strona wierzaca chce
    ślubu koscielnego i chrztu dzieci to oznacza, ze głupio się upiera,
    a jesli strona niewierzaca nie chce chrztu (ostatecznie dla mnie
    chcrzes nie ma żadnego znaczenie - co mi więc ma w nim
    przeszkadzać?), to powinna zostać nieugieta.
    Najwyraxniej albo to prowokacja, albo żadnej ze stron na małżenstwie
    specjalnie nie zalezało.
    A co do tego, ze takie małżeństwa sa trudne - cóż, jakoś nie
    zauważyłam zadnych problemów światopoglądowych od 27 lat...
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • old.european 23.02.10, 22:09




    "Wszyscy rozumieli, że jakiekolwiek kroki wojskowe będą prowadzić do
    konfrontacji z Moskwą, której rezultatu nie dało się przewidzieć i która nie
    była w interesie USA". Na naradzie przedstawicieli najważniejszych agend rządu,
    a także Hadleya i Cheneya, z Bushem opcje militarne odrzucono.
  • 44r44 25.02.10, 18:52
    marian.radom napisał:
    "Jeżeli kochasz swojego chłopaka to
    może warto przyjąć chrzest i żyć w związku
    sakramentalnym"

    karolina2976 napisała:
    "Nie mogę tego zrobić, z prostej przyczyny, byłoby oszustwem z mojej
    strony wyznanie wiary w coś w co całkowicie nie wierzę."

    To jest właśnie klasyczne myślenie sekciarskie.
    Ty jeśli kochasz masz udawać, że wierzysz w jego wiarę i wychowywać wasze dzieci
    w tej wierze.
    On jeśli Ciebie kocha nie może zgodzić się ani na ślub cywilny ani na ślub z
    dyspensą. Choć ten ostatni aprobują nawet jego przywódcy religijni.
    Ty masz kłamać i udawać, on nawet nie może zrobić czegoś co byłoby neutralne
    (nie zaprzeczyłby przecież swojej wierze)

    ----------------
    marian.radom napisał:
    "Sama widzisz że trudno być
    bez BOGA szczęśliwym
    POMYŚL"


    karolina2976 napisała:
    "Myślę, że nie chcę takiego wierzącego katolika, który mnie zostawia,
    gdy mój tata umiera i muszę iść dalej sama. Kropka."


    Nie rozumiesz, co piszą inni.
    Traktujesz sprawę emocjonalnie.
    Nie chodzi o to, że on Ciebie zostawia. Tylko o to, że sekty tak tworzą zasady
    dla swoich członków, że albo dołączasz do sekty albo członek sekty ma problemy
    ze swoją rodziną i swoimi przywódcami. Bóg sekty jest taki, że przynajmniej
    jedno z Was musi być nieszczęśliwe.

    -------------------
    karolina2976 napisała:
    "Odpowiadam: pogrzeb był kościelny bo tata przed śmiercią chciał
    księdza i przyjął komunię. Pytanie drugie: nie modliłam się, bo nie
    wierzę w niebo, piekło czy też czyściec. Uważam, że po śmierci się
    nigdzie nie idzie. Najwyżej z atomów naszego ciała po rozkładzie
    mogą powstać np. atomy rośliny albo robaka, albo czegokolwiek
    innego. Nasza świadomość ginie ze śmiercią naszego mózgu."

    Jakbyś była ochrzczona, miała papistyczną rodzinę (całą) i pomimo tego
    zostałabyś ateistką.
    To po Twojej śmierci prawie na pewno zrobiliby Tobie pogrzeb kościelny.
    Ewentualne opory jakiegoś popa przełamano by odpowiednią ilością banknotów.


    ---------------
    karolina2976 napisała:
    "I myślę, że gdyby wyznawał swoją wiarę prawdziwie, to by mnie nie
    zostawił ze światem walącym się na głowę, bo jest przecież zasada:
    kochajcie nieprzyjaciół swoich a nigdzie nie słyszałam ze strachu
    przed potępieniem krzywdźcie tych, którcy kochacie"


    Znowu piszesz emocjonalnie. Przeżywasz rozpad swojego związku.
    Takie zasady są po to aby je wypowiadać a nie realizować w życiu.
    Ty nadal jesteś pewna, że on Ciebie kochał?
    Naprawdę jeszcze w to wierzysz?


    -----------------
    karolina2976 napisała:
    "No ja wiem, tylko nie rozumiem czemu wobec tego w ogóle się ze mną
    wiązał, mając takie przekonania (o których powiedziałam mu od razu,
    właśnie po to, by uniknąć takiej sytuacji), po co współzył ze mną
    (choć nie powinien, bo przecież religia zabrania współżycia bez
    ślubu)? I czemu nie podał mi ręki, kiedy tego najbardziej
    potrzebowałam?
    (...)
    No i ja to nawet akceptuję (co nie znaczy, że rozumiem), tylko, że
    ja nie kryłam nigdy jakie mam poglądy, uprzedziłam go na samym
    początku. Pytanie zatem brzmi: dlaczego, wiedząc to, zdecydował się
    na wejście w związek, o którym od początku wiedział, że nie ma
    szans? I dlaczego pozwolił mi się zaangażować?"

    Widocznie jesteś ładna i chciał z Tobą spać.
    A że nie dałaś się przekabacić na jego wiarę to Cię porzucił.

    -------------------
    karolina2976 napisała:
    "I poza tym pozostawał problem naszych ewentualnych dzieci, z mojego
    punktu widzenia absolutnie nie zgadzałabym się na chrzest, nie
    mogłabym się zgodzić. A jak można nie urządzić chrzcin??? I zostawić
    dzieci we władzy Szatana???"

    Nikogo nie interesowały Twoje przekonania.
    Były/są natomiast dwie rzeczy.
    Należy postępować tak jak inni, żeby ludzie sobie czegoś nie powiedzieli.
    Druga sprawa.
    Szatan nie ma tu nic wspólnego.
    Szereg sekt postępuje w sposób najkorzystniejszy dla swoich przywódców
    dorabiając do tego ideologię.
    Młodych ludzi chrzci się, obrzeza aby jak najprędzej włączyć ich w krąg danej
    grupy. Powinni pojawiać się w świątyni i dawać na ofiarę nawet jak nic
    kompletnie nie rozumieją z tzw liturgii.
    Z pośród młodych także rekrutuje się nowych adeptów na przywódców.
    Tak to się kręci.
    Polska jest krajem wielu religii a ponad 90% jest papistami. Turcja także ale
    tam ponad 90% to wyznawcy Allacha.
    Gdyby w obydwu krajach rodzice postępowali tak jak Twoja matka, to myślisz że
    statystki tak by wyglądały?

    -----------------


    karolina2976 napisała:
    "Słuchaj, dla jego rodziny taki ślub jest nieważny, tak mu mama
    powiedziała, ślub z dyspensą to nie jest prawdziwy ślub
    (...)
    Moja mama uważała, że nie wolno nikomu narzucać religii i każdy
    powinien wybrać swoją drogę jak dojrzeje do tego : )"

    Jesteście z dwóch zupełnie odmiennych rodzin.
    Być może to jest powodem rozpadu tego związku.


    -----------


    karolina2976 napisała:
    "Ale co to za sakrament nie z powodu wiary tylko presji społecznej ?
    I po co tak?"

    Kompletnie nie rozumiesz ludzi wierzących.
    Ty naprawdę myślisz, że oni wszyscy tak poważnie traktują swoją wiarę?

    ----------------
    karolina2976 napisała:

    "Wiecie co jest najbardziej przykre w tym wszystkim? To, że nie mogłam
    na niego liczyć kiedy najbardziej tego potrzebowałam. Zostawił mnie
    samą, kiedy umierał mój tata. I tylko dlatego, że bał się potępienia
    przez rodzinę i jeszcze bardziej przez Kościół."

    To nie jest przykre. To jest piękne. To jest wielkie szczęście, że nie jesteś
    już z tym obesranym dupkiem.
    Ciesz się, że zostawił Ciebie teraz a nie np z kilkorgiem dzieci za parę lat.

    ----------------
    karolina2976 napisała:
    "No niby tak, pozwoliła mi na wolny wybór, ale mam małe szanse na
    zamążpójście w naszym kraju i to mnie trochę martwi : ( Bo jednak
    tradycje tu są silne, a ja żyję wbrew nim"


    Jeśli tak bogobojny chłopiec, z tak świętobliwej rodziny, stracił dla Ciebie
    głowę, że aż dopuścił się grzechu cudzołóstwa, to myślę, że masz duże szanse.

    A poważniej.
    Być może, że problem tkwi w tym, że źle szukasz. To jest tak jakbyś poszła do
    sklepu z butami i powiedziała tylko, że chcesz skórzane buty. A później dziwisz
    się, że masz obtarte nogi i jeszcze coś kasy dużo ubyło.
    A powinnaś najpierw zastanowić się jakie masz stopy, rozmiar, szerokość. Do
    jakiej kiecki, na jaką porę roku itd
    A później jaki kolor butów, jakiej firmy, jaki materiał, obcas, cena itd.


    Czyli zainteresuj się psychologią. Tym co jest o małżeństwach, rozpadach
    związków, jak młodego człowieka kształtuje jego rodzina, środowisko i jaki to ma
    wpływ na jego dorosłe życie.

    Najpierw musisz zrozumieć jaka sama jesteś.
    Jaki był Twój były (nieprzecięta pępowina a może typ co lubi zawsze stawiać na
    swoim a może coś innego). Dlaczego tak naprawdę rozpadł się wasz związek.
    A później szukać odpowiedniego faceta.


  • sanpja 03.03.10, 17:03
    Dziwi mnie że na forum religia jest tylu ateistów. Po co tu wchodzicie?
    Ja bym czasem chciała się dowiedzieć dlaczego my katolicy którzy jesteśmy
    tzw "praktykujący" tak jestesmy atakowani przez osoby niewierzące.
    Czy my wam robimy krzywdę? W jaki sposób?
    Co wam przeszkadza że ufamy Bogu i stosujemy się do jego przykazań?
    Krążą jakieś wyimaginowane plotki o "katolach".
    My po prostu ufamy Bogu i dajcie nam spokój. Niech Was nie obchodzi czy
    chcemy mu ufac czy nie.
    A tak na koniec chciałabym Wam napisać, że prawdziwie bogaci są Ci którzy
    mają w sercu Boga, bez Boga nic się nie uda.
    Ale jak ktoś nie chce w to wierzyć to niech nie atakuje tego co wierzy.
  • marian.radom 03.03.10, 17:55
    To jest właśnie dziwne że na tym forum
    najwięcej się wypowiadają niwierzący
    atakują katolików bo ci są szczęśliwi
    potrafią się radować pomimo trudności
    życiowych