Dodaj do ulubionych

Mały ewangelizator

08.03.10, 07:28
Moje młodsze dziecko chodzi do przedszkola, do łączonej grupy dzieci
z roczników 2004 i 2005. Nie mają tam jeszcze religii. Tymczasem moje
dziecko zaczęło opowiadać w domu o Bogu. Na razie używa go jako miary
odległości (wysoko aż do Pana Boga).
Zapytany o to, skąd mu się taka jednostka miary wzięła najpierw
ściemniał, a potem powiedział, że kolega z grupy opowiada mu o Bogu,
że on jest najwyżej i że jest duchem.
Jeżeli więc komuś się wydaje, że nie posyłając dziecka na religię
chroni je przed miazmatami wiary, to nie pomyśli jeszcze raz.

--
Społeczeństwo Obywatelskie
Edytor zaawansowany
  • kolter-f1 08.03.10, 08:12
    lernakow napisał:

    ściemniał, a potem powiedział, że kolega z grupy opowiada mu o Bogu,
    > że on jest najwyżej i że jest duchem.

    Niepotrzebne
    są do tego dzieci wystarczy pedagog /psycholog ze zwichniętą osobowością

    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • lernakow 08.03.10, 08:24
    kolter-f1 napisał:

    > Niepotrzebne są do tego dzieci wystarczy pedagog /psycholog
    > ze zwichniętą osobowością
    >
    Z psychologiem można coś zrobić. Z dzieckiem nie. Mogę wyposażyć
    dziecko w jakieś instrumentarium ateistyczne, ale nie chcę wywoływać
    wojny religijnej w przedszkolu. Tym bardziej, że moje dziecko
    prawdopodobnie nie ma ochoty konfrontować się z dobrym kolegą w
    kwestii, która mojemu zwisa, a dla tamtego jest ważna.
    Trzeba będzie sięgnąć po świętego Mikołaja i na tym sprawę zakończyć.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • kolter-f1 08.03.10, 08:34
    lernakow napisał:

    Z psychologiem można coś zrobić. Z dzieckiem nie. Mogę wyposażyć
    > dziecko w jakieś instrumentarium ateistyczne, ale nie chcę wywoływać
    > wojny religijnej w przedszkolu.

    Dzieci i tak swoje ,wiedzą' dziecko moich znajomych ŚJ nie raz słyszało zę w
    boga nie wierzy ,ale dzieci się nią bawiły :))


    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • kieprze_paczynskich 08.03.10, 08:34
    > Jeżeli więc komuś się wydaje, że nie posyłając dziecka na religię
    > chroni je przed miazmatami wiary, to nie pomyśli jeszcze raz.

    Uogólnił bym to. Jeśli wierzysz, że to Ty wychowujesz swoje dziecko, to się
    grubo mylisz. A starsze w jakim masz wieku?
  • lernakow 08.03.10, 08:53
    kieprze_paczynskich napisał:

    > A starsze w jakim masz wieku?
    >
    Sześć i pół. Chodzi do szkoły, pierwsza klasa.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • kieprze_paczynskich 08.03.10, 08:56
    > > A starsze w jakim masz wieku?
    > >
    > Sześć i pół. Chodzi do szkoły, pierwsza klasa

    No to najciekawsze przed Tobą. Nie zgłasza chęci uczestnictwa w pierwszej komunii?
  • lernakow 08.03.10, 09:09
    kieprze_paczynskich napisał:

    > Nie zgłasza chęci uczestnictwa w pierwszej komunii?
    >
    Chyba jeszcze nawet nie słyszał, że coś takiego będzie.
    I nie spodziewam się wielkiego tematu. Udział w spędzie (zwłaszcza z
    dodatkowymi obowiązkami przez rok przed) go nie zainteresuje, tematu
    prezentów też nie będzie, bo uznane przez rodziców potrzeby ma
    realizowane na bieżąco, więc nie czekamy np. z rowerem na komunię,
    tylko kupujemy stosownie do wzrostu i umiejętności jazdy.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • kieprze_paczynskich 08.03.10, 09:27
    > Chyba jeszcze nawet nie słyszał, że coś takiego będzie.
    > I nie spodziewam się wielkiego tematu.

    No to usłyszy. Czy będzie temat, to jeszcze przemyśl, bo siła nacisku grupy jest
    ogromna. Dziecko nie odbiera(początkowo) dodatkowych obowiązków związanych z
    komunią jako dolegliwości, ale jako udział we wspólnym projekcie, którego z
    jakiś powodów mu odmawiasz. Rower na komunię to teraz dziadostwo:), ale
    wybrnięcie z tego akurat aspektu jest stosunkowo łatwe, choć nie przypuszczam,
    byś chciał brać udział w tej licytacji. Rozumiem, że w Warszawie masz nieco
    łatwiej, dzieciak nie jest sam "odmieńcem" i nie będzie czuł się wykluczony.
  • lernakow 08.03.10, 09:52
    kieprze_paczynskich napisał:

    > Czy będzie temat, to jeszcze przemyśl, bo siła nacisku grupy
    > jest ogromna.
    >
    Nie przemyślę - co najwyżej zobaczę. Grupa miała już rzekomo naciskać
    przy chodzeniu na religię, a jakoś nie naciska. Obawiam się, że grupa
    ma to mniej więcej w tym samym miejscu, co ja.

    > Dziecko nie odbiera(początkowo) dodatkowych obowiązków
    > związanych z komunią jako dolegliwości, ale jako udział
    > we wspólnym projekcie, którego z jakiś powodów mu odmawiasz.
    >
    Nie odmawiam. W przedszkolu jak pojawiła się religia to zapytałem,
    czy chce chodzić. Nie chciał. W szkole podobnie. Mojemu dziecku nie
    brakuje wspólnych projektów do udzielania się, indywidualnych też
    nie. Konformizm nie jest dla dziecka szczęściem najwyższym, a w
    każdym razie nie dla każdego.

    > Rower na komunię to teraz dziadostwo:), ale wybrnięcie z tego
    > akurat aspektu jest stosunkowo łatwe, choć nie przypuszczam,
    > byś chciał brać udział w tej licytacji.
    >
    Nie zamierzam brać udziału w licytacji, zresztą nie stać mnie. Gdyby
    jednak dziecko powoływało się na cudze prezenty, to zamierzam
    przypomnieć mu, że to, co inni dostają na komunię on już zasadniczo
    ma, albo nie potrzebuje, albo i tak by nie dostał, bo rodziców nie
    stać.

    > Rozumiem, że w Warszawie masz nieco łatwiej, dzieciak nie jest
    > sam "odmieńcem" i nie będzie czuł się wykluczony.
    >
    Tak, jest mi łatwiej. Ale odmieńcy nie biorą się z Warszawy, tylko z
    rodziców. Mamy 40-50% dominicantes w kraju. I prawdopodobnie tyleż
    szczerze posyłanych na religię dzieci. Pozostałe chodzą, bo rodzice
    się bali, że będą jedyne w klasie, które nie chodzą, albo ze względu
    na komunię i oczekiwania dalszej rodziny w tej mierze. Co samo w
    sobie jest groteskowe, normalnie jak w eksperymencie z polewaniem
    małp wodą, gdy wchodziły na drabinę z bananami.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 08.03.10, 11:22
    lernakow napisał:

    Grupa miała już rzekomo naciskać
    > przy chodzeniu na religię, a jakoś nie naciska. Obawiam się, że
    grupa
    > ma to mniej więcej w tym samym miejscu, co ja.

    Może dzieci są bardziej tolerancyjne i otwarte niż Ty... :)
  • lernakow 08.03.10, 11:31
    chasyd_666 napisał:

    > Może dzieci są bardziej tolerancyjne i otwarte niż Ty... :)
    >
    I w ramach otwartości i tolerancji będą naciskać? Czy po prostu
    pomyliłeś wątki?

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 08.03.10, 14:37
    > I w ramach otwartości i tolerancji będą naciskać?

    Przecież napisałeś: "grupa *nie* naciska " !
    A twoje fobie to już inny problem...

    Czy po prostu
    > pomyliłeś wątki?
    >

    Czy po prostu nie wiesz co piszesz ?...
  • lernakow 08.03.10, 14:42
    chasyd_666 napisał:

    > Czy po prostu nie wiesz co piszesz ?...
    >
    Weź wykaż jakiś logiczny związek między tym, co ja napisałem, a tym,
    co mi odpisałeś, że widocznie dzieci są bardziej tolerancyjne ode
    mnie. Tak żeby było co one zrobiły, co ja zrobiłem i gdzie tu jest
    coś bardziej.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 09.03.10, 17:40
    lernakow napisał:

    > Weź wykaż jakiś logiczny związek między tym, co ja napisałem, a
    tym,
    > co mi odpisałeś, że widocznie dzieci są bardziej tolerancyjne ode
    > mnie. Tak żeby było co one zrobiły, co ja zrobiłem i gdzie tu jest
    > coś bardziej.
    >

    One ( w przeciwieństwie do Ciebie !) nie nazywają innego
    światopoglądu 'miazmatem'...
  • lernakow 09.03.10, 19:31
    chasyd_666 napisał:

    > One ( w przeciwieństwie do Ciebie !) nie nazywają innego
    > światopoglądu 'miazmatem'...
    >
    Bo nie znają tego słowa.
    One inne światopoglądy nazywają "gupimi". I nie tylko te wierzące - dzieci po prostu.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 10.03.10, 14:05
    lernakow napisał:

    > One inne światopoglądy nazywają "gupimi".

    I tak nazywały poglądy twoje/twojego dziecka nt. religii ?
  • lernakow 10.03.10, 14:11
    chasyd_666 napisał:

    > I tak nazywały poglądy twoje/twojego dziecka nt. religii ?
    >
    Nie rozmawiałem z nimi.
    Ale poczytaj fora o wychowaniu dzieci i wrażenia ateistów ze wsi i
    małych miasteczek z kontaktu ich pociech ze szkołą. O dzieciach
    mówiących rówieśnikom, że pójdą do piekła.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 13.03.10, 22:21

    > > I tak nazywały poglądy twoje/twojego dziecka nt. religii ?
    > >
    > Nie rozmawiałem z nimi.
    > Ale poczytaj fora

    OK, ale tu rozmawiamy o tych konkretnych dzieciach...

    O dzieciach
    > mówiących rówieśnikom, że pójdą do piekła.

    Mówią zgodnie ze swoją wiarą - co w tym dziwnego i niestosownego ?...
  • lernakow 14.03.10, 15:40
    chasyd_666 napisał:

    > OK, ale tu rozmawiamy o tych konkretnych dzieciach...
    >
    Owszem, rozmawiamy. To nie jest forum rodziców jednej przedszkolnej grupy -
    omawiamy tu różne postawy i pewne uogólnienia.

    > > O dzieciach
    > > mówiących rówieśnikom, że pójdą do piekła.
    >
    > Mówią zgodnie ze swoją wiarą - co w tym dziwnego
    > i niestosownego ?...
    >
    To idiotyczne i bezpodstawne straszenie dzieci. Wyobraź sobie, że dzieci
    opowiadają rudemu koledze, że pewnego dnia przyjdzie do szkoły zły klaun i
    zabije wszystkie rude dzieci. Nadal wszystko gra?

    --
    SpołeczeństwoObywatelskie
  • chasyd_666 14.03.10, 20:17
    > Owszem, rozmawiamy. To nie jest forum rodziców jednej
    przedszkolnej grupy -
    > omawiamy tu różne postawy i pewne uogólnienia.
    >

    Nie wykręcaj kota ogonem...
    Rozmawiamy o klasie twojego dziecka. Wykazałeś, że jesteś większym
    ksenofobem od tych dzieci - bo to Ty bezpodstawnie
    deprecjonujesz ich światopogląd, a nie na odwrót...

    > To idiotyczne i bezpodstawne straszenie dzieci.

    Na jakiej podstawie tak twierdzisz ??!
    Znów głupkowata pycha i religiofobia ?...

    Wyobraź sobie, że dzieci
    > opowiadają rudemu koledze, że pewnego dnia przyjdzie do szkoły zły
    klaun i
    > zabije wszystkie rude dzieci. Nadal wszystko gra?
    >

    To twoja rola ,jako ojca, żeby to dziecku wyjaśnić...
  • lernakow 14.03.10, 20:48
    chasyd_666 napisał:

    > Rozmawiamy o klasie twojego dziecka. Wykazałeś, że jesteś większym
    > ksenofobem od tych dzieci - bo to Ty bezpodstawnie
    > deprecjonujesz ich światopogląd, a nie na odwrót...
    >
    Słówka ksenofob dalej nie sprawdziłeś w słowniku?
    O grupie (bo nie klasie) mojego syna trudno nam rozmawiać, bo ja mogę o nich napisać co tylko zechcę, a Ty tego zweryfikować nie możesz. Nic by to też do rozmowy nie wniosło. Rozmawiamy na forum, więc pojęcia się uogólniają - możemy czerpać z doświadczeń wielu rodziców z wieloma grupami przedszkolaków, a nie z relacji jednej osoby o jednej grupie, w której temat pojawił się tydzień temu - bo to nie jest miarodajne.

    > > To idiotyczne i bezpodstawne straszenie dzieci.
    >
    > Na jakiej podstawie tak twierdzisz ??!
    > Znów głupkowata pycha i religiofobia ?...
    >
    Co Ty z tą pychą?
    Bezpodstawne, bo nikt nie wie, co się stanie po śmierci. Idiotyczne, bo bezpodstawne straszenie dzieci niczemu dobremu nie służy.

    > To twoja rola ,jako ojca, żeby to dziecku wyjaśnić...
    >
    Ja mogę wyjaśnić. Ale grupa rówieśnicza ma wpływ na wychowanie dziecka i rodzice mogą sobie nie życzyć głupkowatego straszenia. To rola wychowawcy, by straszenie piekłem albo pogromcą rudych ucinała i na miejscu wyjaśniała bezpodstawność obaw.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 15.03.10, 14:19
    lernakow napisał:

    > O grupie (bo nie klasie) mojego syna trudno nam rozmawiać, bo ja
    mogę o nich na
    > pisać co tylko zechcę, a Ty tego zweryfikować nie możesz.

    Wierzę w to, co sam napisałeś :), z czego wynika wniosek,
    który ja opisałem...

    > Bezpodstawne, bo nikt nie wie, co się stanie po śmierci.

    A więc skąd wiesz, że "bezpodstawne" ??!...
    Swoją ateistyczną wiarę traktujesz jak "prawdę objawioną", wg
    której oceniasz innych ludzi. Czy to nie jest głupkowata pycha ?...

    Ja, jako człowiek religijny, nigdy nie nazałem ateizmu "miazmatem"
    - choć ateizm stał u podstaw największych zbrodni w historii
    ludzkości...

    > Ja mogę wyjaśnić. Ale grupa rówieśnicza ma wpływ na wychowanie
    dziecka i rodzic
    > e mogą sobie nie życzyć głupkowatego straszenia. To rola
    wychowawcy, by strasze
    > nie piekłem albo pogromcą rudych ucinała

    Chcesz dzieciom narzucić cenzurę ? To pachnie faszyzmem...

    >i na miejscu wyjaśniała bezpodstawność> obaw.

    Czy tak "mądrze" jak Ty ?... :)

  • lernakow 15.03.10, 17:52
    chasyd_666 napisał:

    > > Bezpodstawne, bo nikt nie wie, co się stanie po śmierci.
    >
    > A więc skąd wiesz, że "bezpodstawne" ??!...
    >
    Umiesz czytać? Bezpodstawne, bo brak podstaw. Brak podstaw, bo nikt nie wie.

    > Swoją ateistyczną wiarę traktujesz jak "prawdę objawioną",
    >
    Brniesz w pojęciowe i logiczne sprzeczności, bo próbujesz sobie wyobrażać ateistę na obraz i podobieństwo wierzącego. A to błąd.

    > Ja, jako człowiek religijny, nigdy nie nazałem ateizmu "miazmatem"
    > - choć ateizm stał u podstaw największych zbrodni w historii
    > ludzkości...
    >
    Wiara też. Oczywiście "miazmat" to dowód religiofobii, a stawianie ateizmu u podstaw największych zbrodni to pikuś. Typowe.

    > Chcesz dzieciom narzucić cenzurę ? To pachnie faszyzmem...
    >
    Nie chcę, by dzieci straszyły się wzajemnie bezpodstawnymi strachami. Czy to będzie zmyślony klaun, czy zmyślony Bóg.

    > Czy tak "mądrze" jak Ty ?... :)
    >
    Może być.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 17.03.10, 22:24
    lernakow napisał:

    > Umiesz czytać? Bezpodstawne, bo brak podstaw. Brak podstaw, bo
    nikt nie wie.

    1. Mylisz podstawę z dowodem.
    2. Czy twój ateizm też jest "bezpodstawny" ?... :)
    3. Istnieją liczne podstawy dla religii : natchnione Księgi, nauka
    Chrystusa i Buddy, objawienia, relacje mistyków, cuda...
    4. A co jest podstawą ateizmu ? :)


    > Brniesz w pojęciowe i logiczne sprzeczności, bo próbujesz sobie
    wyobrażać ateis
    > tę na obraz i podobieństwo wierzącego.

    Ależ ateista jest wierzącym ! Często też głupkowatym
    pyszałkiem...

    > >
    > Wiara też.

    Nie całkiem... Katolicyzm bywał wykorzystywany jako pretekst
    do zbrodni, ale nigdy nie był podstawą zbrodni - bo zbrodnia
    jest sprzeczna z katolicyzmem (ale nie z ateizmem...)

    Oczywiście "miazmat" to dowód religiofobii, a stawianie ateizmu u po
    > dstaw największych zbrodni to pikuś.

    Ale to fakt historyczny ! Zaprzeczysz ?... :)

    > Nie chcę, by dzieci straszyły się wzajemnie bezpodstawnymi
    strachami. Czy to bę
    > dzie zmyślony klaun, czy zmyślony Bóg.

    A prawdziwy Bóg ? :)


  • krytykantka07 16.03.10, 21:40
    chasyd_666 napisał:

    > Ja, jako człowiek religijny, nigdy nie nazałem ateizmu "miazmatem"
    > - choć ateizm stał u podstaw największych zbrodni w historii
    > ludzkości...

    Kolejny co nie rozumie najprostszych rzeczy i do tego uważa się za
    wspaniałomyślnego.
    To nie ateizm stał u podstaw największych zbrodni.
    Ateizm głosił to samo co Jezus.
    Dopiero dzięki propagandzie kleru i buntowaniu przez nich ludzi, ci
    którzy byli wybawcami ludu musieli posuwać się do zbrodni.
    Gdyby kler się ukorzył i nakazał ludowi posłuszeństwo zgodnie z
    hasłami, które głosił od wieków, że władza pochodzi od Boga to do
    żadnych zbrodni by nie doszło.
    Najpierw atakował w imię Boga podburzony przez kler lud, a później
    był kontratak.
    Oczywiście nieproporcjonalny, bo wynikał z desperacji i
    zawiedzionych nadziei.

    > Chcesz dzieciom narzucić cenzurę ? To pachnie faszyzmem

    To chyba dobrze dla religijnych ludzi, bo faszyzm wywodzi się z
    religii, a konkretnie z wiary w jednego Boga.
    Ateiści mają te same metody postępowania co religianci.
    Ale o dziwo religianci te same metody określają całkiem inaczej w
    zależności od tego kto za tym stoi.
    Czyżby podwójna moralność?

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy ". To szyderstwo.
  • lernakow 08.03.10, 16:17
    chasyd_666 napisał:

    > > Mamy 40-50% dominicantes w kraju. I prawdopodobnie tyleż
    > > szczerze posyłanych na religię dzieci
    >
    > Spowiedz_po_polsku
    >
    I dane z linku pokrywają się z danymi ISKK o dominicantes - osoby chodzące do spowiedzi częściej niż raz na rok to właśnie trochę ponad 40%. To prawdopodobnie ta sama grupa.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • l.george.l 08.03.10, 09:34
    Moje dziecko kiedyś po podróży powiedziało: "dzięki bogu szczęśliwie dotarliśmy
    na miejsce". Na szczęście był to incydentalny przypadek, wystarczyła jedna
    rozmowa. Taka już rola rodziców, by kształtować język dziecka i eliminować
    chwasty werbalne.


    --
    Homo est creator dei
  • kolter-f1 08.03.10, 09:41
    l.george.l napisał:

    > Moje dziecko kiedyś po podróży powiedziało: "dzięki bogu szczęśliwie dotarliśmy
    > na miejsce". Na szczęście był to incydentalny przypadek, wystarczyła jedna
    > rozmowa. Taka już rola rodziców, by kształtować język dziecka i eliminować
    chwasty werbalne.

    No i dzięki bogu ze twoje dziecko ma ciebie :)
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • chasyd_666 08.03.10, 11:20
    lernakow napisał:

    > Jeżeli więc komuś się wydaje, że nie posyłając dziecka na religię
    > chroni je przed miazmatami wiary, to nie pomyśli jeszcze
    raz.
    >

    No, no - nie sądziłem, że jesteś nietolerancyjnym ksenofobem... :)


  • lernakow 08.03.10, 11:32
    chasyd_666 napisał:

    > No, no - nie sądziłem, że jesteś nietolerancyjnym ksenofobem... :)
    >
    A teraz Chasyd idzie po słownik (czy też szuka w Internecie) i
    sprawdza słowa "tolerancja" oraz "ksenofobia". I na przyszłość się
    nie wydurnia.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 08.03.10, 14:39
    Ja trochę zażartowałem, ale Ty wydurniłeś się całkiem
    *na poważnie*... :)
  • lernakow 08.03.10, 14:44
    chasyd_666 napisał:

    > Ja trochę zażartowałem, ale Ty wydurniłeś się całkiem
    > *na poważnie*... :)
    >
    Ach zażartowałeś. To jakaś nowa forma powiedzenia "przepraszam,
    użyłem obraźliwych słów, a potem okazało się, że niezgodnie z ich
    znaczeniem, powinienem był zajrzeć do słownika przed, a nie po
    fakcie"?

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 09.03.10, 17:42
    lernakow napisał:
    > To jakaś nowa forma powiedzenia "przepraszam,
    > użyłem obraźliwych słów,

    Obraźliwe było nazwanie czyjejś religii 'miazmatem'...
  • lernakow 09.03.10, 19:34
    chasyd_666 napisał:

    > Obraźliwe było nazwanie czyjejś religii 'miazmatem'...
    >
    Wpływu religii. Zauważ, że religia była dopełnieniem.
    Uznanie tego wpływu za szkodliwy nie jest obraźliwe samo w sobie. To kwestia oceny. Czy dla Ciebie każdy, kto uważa wpływ religii za szkodliwy wypowiada się o niej obraźliwie? Jeżeli tak - to mamy jasność. Jeżeli nie - to pogrzeb jeszcze w słowniku.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 10.03.10, 14:01
    lernakow napisał:

    > Wpływu religii. Zauważ, że religia była dopełnieniem.
    > Uznanie tego wpływu za szkodliwy nie jest obraźliwe samo w sobie.

    Ale świadczy, że jesteś religijnym 'ksenofobem'...

    "Jeżeli więc komuś się wydaje, że nie posyłając dziecka na religię
    chroni je przed miazmatami wiary, to nie pomyśli jeszcze raz"

    > pogrzeb jeszcze
    > w słowniku.

    miazmaty: «demoralizujące lub destrukcyjne czynniki»

    Wg Ciebie religia katolicka jest demoralizująca czy destrukcyjna ?


    Czy dla Ciebie każdy, kto uważa wpływ religii za szkodliwy wypowiada
    się o
    > niej obraźliwie? Jeżeli tak - to mamy jasność.

    Nie obrazisz się , jeśli napiszę , że jesteś manipulantem i masz
    szkodliwy (demoralizujący, destrukcyjny) wpływ na swoje dzieci ? :)


  • lernakow 10.03.10, 14:09
    chasyd_666 napisał:

    > Ale świadczy, że jesteś religijnym 'ksenofobem'...
    >
    To jeszcze słowo ksenofob dopisz sobie do sprawdzenia w słowniku.


    > Wg Ciebie religia katolicka jest demoralizująca czy destrukcyjna ?
    >
    Raczej destrukcyjna. Zresztą każda religia.

    > Nie obrazisz się , jeśli napiszę , że jesteś manipulantem i masz
    > szkodliwy (demoralizujący, destrukcyjny) wpływ na swoje dzieci ? :)
    >
    Nie, dlaczego? Miałbym się obrażać, bo ktoś kto nie zna ani mnie, ani
    moich dzieci, ani tym bardziej naszych relacji, coś sobie ubzdurał?
    Toż to co najwyżej na uśmiech politowania zasługuje.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 13.03.10, 22:27
    lernakow napisał:
    >
    > > Wg Ciebie religia katolicka jest demoralizująca czy
    destrukcyjna ?
    > >
    > Raczej destrukcyjna. Zresztą każda religia.

    Na czym polega ta "destrukcja" ?
  • lernakow 14.03.10, 15:42
    chasyd_666 napisał:

    > Na czym polega ta "destrukcja" ?
    >
    Buduje świat na fałszu, angażuje część energii w niepotrzebne działania - takie
    tam. Trochę to nie wątek na rozwijanie wszystkich wad religii.

    --
    SpołeczeństwoObywatelskie
  • chasyd_666 14.03.10, 19:29
    lernakow napisał:

    > chasyd_666 napisał:
    >
    > > Na czym polega ta "destrukcja" ?

    > >
    > Buduje świat na fałszu, angażuje część energii w
    niepotrzebne
    działania

    Na jakiej podstawie tak twierdzisz ?!?...
    Znów wykazujesz religiofobię i bezpodstawną pychę...

    >Trochę to nie wątek na rozwijanie wszystkich wad religii.
    >

    To Ty zacząłeś ten wątek od "miazmatu"...


    --
    (źródło: FBI Crime Statistics/USA Government):

    -90% międzyrasowych zbrodni jest popełnianych przez Czarnych
    przeciwko Białym;
    -Czarni popełniają 8 razy więcej morderstw niż Biali;
    -Czarni popełniają 4.4 razy więcej gwałtów niż Biali;
    -Czarni popełniają 10 razy więcej rabunków niż Biali;
    -Czarni popełniają 5 razy więcej napaści niż Biali.

  • chasyd_666 14.03.10, 19:31
    > Buduje świat na fałszu, angażuje część energii w
    niepotrzebne działania

    Nadal nie widzę tu "destrukcji"...
  • lernakow 14.03.10, 19:58
    chasyd_666 napisał:

    > > Buduje świat na fałszu, angażuje część energii w
    > > niepotrzebne działania
    >
    > Nadal nie widzę tu "destrukcji"...
    >
    I dlatego jesteś religiantem.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 15.03.10, 14:38
    lernakow napisał:

    > > > Buduje świat na fałszu, angażuje część energii w
    > > > niepotrzebne działania
    > >
    > > Nadal nie widzę tu "destrukcji"...
    > >
    > I dlatego jesteś religiantem.
    >

    Nie - oceniam sprawę bezstronnie.
    Wykaż gdzie tu "destrukcja".
  • lernakow 15.03.10, 17:57
    chasyd_666 napisał:

    > Nie - oceniam sprawę bezstronnie.
    >
    Bardzo śmieszne.

    > Wykaż gdzie tu "destrukcja".
    >
    Ludzie ograniczają się w rozwoju, bojąc się pychy, stawiając religijne tabu na wybrane badania naukowe, czy nieszkodliwe zachowania społeczne. Marnują czas i środki na gonienie niewiadomego celu dostępnego ewentualnie po śmierci. W ten sposób marnują zasoby, które mogliby wykorzystać dla swojej pomyślności za życia. TO właśnie jest destrukcyjne.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 17.03.10, 22:40
    lernakow napisał:
    >
    > > Wykaż gdzie tu "destrukcja".
    > >
    > Ludzie ograniczają się w rozwoju,

    Jakieś konkrety ?...

    > stawiając religijne tabu na
    > wybrane badania naukowe,

    Religijne czy humanistyczne ?

    > czy nieszkodliwe zachowania społeczne.

    Widzisz jakiś związek między sodomią a "rozwojem" ?... :)

    Marnują czas i
    > środki na gonienie niewiadomego celu dostępnego ewentualnie po
    śmierci. W ten s
    > posób marnują zasoby, które mogliby wykorzystać dla swojej
    pomyślności za życia

    A może właśnie w ten sposób się rozwijają ?
    Dlaczego narzucasz swój punkt widzenia ? Czy znów głupkowata pycha ?

    > . TO właśnie jest destrukcyjne.
    >

    Destrukcja to niszczenie, rozpad. Gdzie to widzisz w religii ?...
    To już prędzej destrukcyjny jest ateizm...
  • lernakow 14.03.10, 19:58
    chasyd_666 napisał:

    > Na jakiej podstawie tak twierdzisz ?!?...
    >
    Na podstawie obserwacji.

    > Znów wykazujesz religiofobię i bezpodstawną pychę...
    >
    Fobia to lęk. Ja się religii nie boję. A z kolei pycha to już nie wiem skąd. Generalnie trudno będzie mi się ustosunkować do każdej bzdury, którą napiszesz nie opierąc jej na jakichś logicznych przesłankach.

    > To Ty zacząłeś ten wątek od "miazmatu"...
    >
    Podałem więc dwie szkody, które pierwsze przyszły mi do głowy. Powinno wystarczyć dla uzasadnienia pojawienia się słowa w tekście.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 15.03.10, 14:36
    lernakow napisał:

    > Na podstawie obserwacji.

    Zobaczyłeś atom z napisem "Boga nie ma" ? :))

    > Fobia to lęk. Ja się religii nie boję.

    Naprawdę ?... :
    "Jeżeli więc komuś się wydaje, że nie posyłając dziecka na religię
    chroni je przed miazmatami wiary, to nie pomyśli jeszcze
    raz. "

    Nie chcesz chronić dziecka przed "miazmatami" ?... :))


    >A z kolei pycha to już nie wiem skąd. .
    >

    Wyjaśniłem to w innym poście.
    Zresztą sam sobie zaprzeczyłeś, przyznając, że "nikt nie wie co jest
    po śmierci" - a więc na jakiej podstawie twierdzisz, że religia
    opiera się na fałszu ??...

    > Podałem więc dwie szkody, które pierwsze przyszły mi do głowy.
    Powinno wystarcz
    > yć dla uzasadnienia pojawienia się słowa w tekście.
    >

    Jakie ?... Bo chyba nie te:
    " Tymczasem moje
    dziecko zaczęło opowiadać w domu o Bogu. Na razie używa go jako
    miary
    odległości (wysoko aż do Pana Boga). " :))
  • lernakow 15.03.10, 17:53
    Daruj, ale w tym poście nie ma ani jednej odpowiedzi na temat. Wszystko Ci się pomieszało. Klepiesz w klawisze na oślep. Szkoda czasu.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 17.03.10, 22:48
    lernakow napisał:

    > Daruj, ale w tym poście nie ma ani jednej odpowiedzi na temat.
    Wszystko Ci się
    > pomieszało. Klepiesz w klawisze na oślep. Szkoda czasu.


    No to po kolei:

    "> Na podstawie obserwacji.

    Zobaczyłeś atom z napisem "Boga nie ma" ? :)) "

    1. Co 'zaobserwowałeś' ?
    2.Przecież to był twój "dowód" na (nie)istnienie Boga ! :))
    3. Napisałeś, że religia jest oparta na fałszu, a jednocześnie
    przyznajesz, że nie wiadomo co jest po śmierci...
    Czy już rozumiesz nielogiczność swoich wywodów ?...

    >
  • hawela 08.03.10, 11:30
    Lernakowie,
    Puszczając dziecko w świat i między innych ludzi trzeba się liczyć z
    tym, że zetknie się także z tymi sprawami, których w domu nie widzi
    cyz nie słyszy. Normalne. I będą to zarówno rzeczy dobre, jak i złe.
    Ale pzrecież nie zamkniesz w klatce, prawda?
    Może wiesz, jak to było z Buddą?
  • lernakow 08.03.10, 11:37
    hawela napisała:

    > Puszczając dziecko w świat i między innych ludzi trzeba
    > się liczyć z tym, że zetknie się także z tymi sprawami,
    > których w domu nie widzi cyz nie słyszy.
    >
    Liczę się. Zaskoczył mnie kierunek, z którego przyszła ta informacja.
    Pięciolatek (mniej-więcej) z misją ewangelizacyjną - fiu fiu.

    > Ale pzrecież nie zamkniesz w klatce, prawda?
    >
    Nie zamknę. Ja tak naprawdę rozważam w jaki sposób zminimalizować
    własną propagandę. Gdybym nie miał skrupułów co do wpływania na
    świadomość dziecka, to po prostu opowiedziałbym mu z piedestału
    rodzicielskiej wszechwiedzy, że żadnego Boga nie ma. Ale ja mam te
    skrupuły i zastanawiam się jak pokazać mu drugą stronę medalu, by
    przypadkiem nie nadużyć swojej władzy (to raz) i nie doprowadzić do
    konfliktu z kolegą o byle co (to dwa).

    > Może wiesz, jak to było z Buddą?
    >
    Wiem - przegiął pałę, ale w końcu się opamiętał.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • hawela 08.03.10, 13:07
    lernakow napisał:



    > Pięciolatek (mniej-więcej) z misją ewangelizacyjną - fiu fiu.
    Po prostu chłopiec ten rozmawia na tematy mu bliskie. Jedne dzieci
    będą mówiły o robotach, inne będą przeklinały, jeszcze inne będą się
    dziwiły dlaczego koledzy nie grają na żadnym instrumencie.



    >
    > > Może wiesz, jak to było z Buddą?
    > >
    > Wiem - przegiął pałę, ale w końcu się opamiętał.
    Nie wiem, w jakim sensie przegiął pałę, może mi powiesz. Ja miałam
    na myśli, że był chowany z dala od ludzi, trosk i cierpienia - i nic
    z tego nie wyniknęło. Tym większy szok był dla niego gdy się z tym
    potem spotkał.
    Wielokrotnie zastanawiałam się, gdzie jest granica pomiędzy
    poznawaniem świata a jego ewentualnym zgubnym wpływem. To trudne dla
    rodziców. Ale chyba w miarę mi się udało, skoro żadne z moich dzieci
    np nie przeklinało, mimo że słyszało to od rówieśników. A gdy
    dowiadywały się czegoś od innych (np kontakt ze Świadkiem Jehowy),
    rozmawiały. Jesli jesteś niewierzący, to chyba taka sama droga -
    rozmowa z dzieckiem.
    A wykluczasz, że Twoje dziecko mogłoby poznać wiarę i być szczęsliwe?
    >
  • lernakow 08.03.10, 13:20
    hawela napisała:

    > Nie wiem, w jakim sensie przegiął pałę, może mi powiesz.
    >
    A przypowieść o strunie znasz?
    Śmierć i ubóstwo były dla niego takim szokiem, że poszedł w kierunku
    totalnej ascezy. Zobaczył jednak, że popadanie z jednej skrajności
    (przepychu domu Śakjamunich) w drugą (nihilistyczna asceza joginów)
    jest błędem, więc wybrał bardziej zrównoważone podejście do życia.

    > Jesli jesteś niewierzący, to chyba taka sama droga -
    > rozmowa z dzieckiem.
    >
    Tyle to i ja wiem. Ale w tej chwili rozmowa z rodzicem to
    rozstrzygnięcie sprawy za dziecko - rodzic wie wszystko, dziecko łyka
    jego wersję jak młody pelikan. Wierzący nie mają z tym problemu -
    wciskają swoją wersję. Ja mam - nie chcę indoktrynować.

    > A wykluczasz, że Twoje dziecko mogłoby poznać wiarę
    > i być szczęsliwe?
    >
    Nie wykluczam. Ale będzie miało do kościoła pod górkę, bo przecież ja
    się tam z nim nie wybiorę.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • hawela 08.03.10, 13:25
    Słów nie trzeba:) Przykład bardziej działa. "Przecież ja z nim tam
    nie będę chodzić" mówi samo za siebie, indoktrynujesz mój drogi:)
  • lernakow 08.03.10, 13:34
    hawela napisała:

    > "Przecież ja z nim tam nie będę chodzić" mówi samo za siebie,
    > indoktrynujesz mój drogi:)
    >
    Obśmiałem się jak norka. Odmowa uczestnictwa jako przykład
    indoktrynacji. Wygląda na to, że wszyscy wszystkich indoktrynują, bo
    każdy w czymś nie bierze udziału.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • karbat 08.03.10, 13:46
    dzeicia trzeba zaszczepisc wiare zanim beda zdobywac wiedze .

    Czy ktos tlumaczy dzieciom roznice pomiedzy wiara , a wiedza ? .
    Bedac uczciwym , ksiadz musialby najpierw wyjasnic dzieciakom ta
    roznice .
    W Polsce wystepuje jakies dziwne zatarcie- rozmydlenie ,
    tych dwoch pojec , co prowadzi do wielu nieporozumien .

    Wspolczuje dzieciakom ,ktore musza sie uczyc, przyswajac pojecia
    z dziedziny wiedzy i wiary, pod jednym dachem .

    Religia w szkole ( inst. swieckiej ), wliczona do sredniej ! -
    Schizofrenia zaplanowana .
  • krytykantka07 08.03.10, 14:16
    hawela napisała:

    > Słów nie trzeba:) Przykład bardziej działa. "Przecież ja z nim tam
    > nie będę chodzić" mówi samo za siebie, indoktrynujesz mój drogi:)

    Wytłumaczyłaś wreszcie, że rodzice rozmawiając z dziećmi i
    przekonując je do tego w co wierzą - indoktrynują dzieci.
    Podejmując za nie decyzję - przygotowują grunt do dalszej ich
    indoktrynacji.
    Nie informując dzieci o czymś o czym nie chcą - też je indoktrynują.
    Mówiąc inaczej indoktrynacja = manipulacja.
    Czyli każdy na każdym kroku jest manipulowany już od dziecka.
    Przez każdego bez wyjątku ;).
    Więc co to za różnica przez kogo jest indoktrynowany?

    --
    uwielbiam ludzi, którzy ze mną walczą, bo gdy zaczynają walkę to już
    przegrali :D
  • karbat 08.03.10, 14:46
    dzieci zauwazaja ,

    Skoro bog jest wszedie , dlaczego ksiadz go zamyka w malej
    skrzneczce na kluczyk . Bozia wiezniem faceta w sutannie-
    sukience :o .

    Nawet dzieciakom sie cos nie zgadza , kredkujac rysunki
    przedstawiajace Maryje z dzieciatkiem na reku i Jozefa dymajacego
    obok na NOGACH .

    Nawet dzis , po 2 000 lat, kobieta jadaca na osle ,mezczyzna obok na
    nogach , jest nie do pojecia .
    ksiadz tworzy mity , ksiadz daje takie obrazki do malowania
    dzieciakom , dzieci sie z tego smieja .

    sa tez dzieci bystre , nie dajace sie bezkrytycznie wymozdzac .
    Tragedia tych dzieci jest , gdy slysza ; bedz cicho nie zadawaj
    glupich pytan ! ( na lekcjiach religii , w szkole )
  • krytykantka07 08.03.10, 15:04
    karbat napisał:

    > dzieci zauwazaja ,
    > > Skoro bog jest wszedie , dlaczego ksiadz go zamyka w malej
    > skrzneczce na kluczyk . Bozia wiezniem faceta w sutannie-
    > sukience :o .

    O widzisz i to jest dobra droga postępowania.
    Wystarczy podważać prawdy objawione, aby dziecko samo doszło do
    tego, że coś tu nie halo ;).
    Jedno zdanie w świętej księdze przeczy drugiemu, więc to jest łatwe.
    Gdy dzieci ateistów zaczną tym wierzącym zadawać pytania, na które
    tamci nie znają odpowiedzi - może być ciekawie.
    A pytania zaczynające sie od słowa: " dlaczego " każdego w końcu
    wyprowadzą z równowagi.

    > sa tez dzieci bystre , nie dajace sie bezkrytycznie wymozdzac .
    > Tragedia tych dzieci jest , gdy slysza ; bedz cicho nie zadawaj
    > glupich pytan ! ( na lekcjiach religii , w szkole )

    A to można bardzo prosto załatwić.
    Muszą zadawać mądre pytania bazując na słowach katechety.
    Czyli wychodząc od jego sposobu myślenia.
    Np. :wiem, że Jezus z Matką i Józefem uciekali na osiołku, ale
    dlaczego Jego ojciec stworzył samolot dopiero po 2000 lat?
    Samolotem szybciej by uciekli ;).
    Jest tyle dobrych kreskówek czy gier komputerowych, które można
    wykorzystać do rozmowy z katechetą ;).

    --
    uwielbiam ludzi, którzy ze mną walczą, bo gdy zaczynają walkę to już
    przegrali :D
  • hawela 08.03.10, 15:09
    Dlaczego matka wstaje w nocy do chorego dziecka zamiast się
    porządnie wyspać?
    Całkiem coś tu nie halo, każdy to widzi
  • krytykantka07 08.03.10, 15:28
    hawela napisała:

    > Dlaczego matka wstaje w nocy do chorego dziecka zamiast się
    > porządnie wyspać?

    Faktycznie. Głupio robi, gdy nie dostanie na dziecko opieki.
    Wierzy w to, że dziecku pomoże bardziej niż lekarz czy Bóg.
    Te matki które ufają lekarzowi czy Bogu nie muszą wstawać w nocy
    zwłaszcza gdy rano muszą iść do pracy.
    A co by było, gdyby taka matka na skutek przemęczenia zupełnie
    niepotrzebnego zawaliła coś w pracy, albo miała przeprawę z szefem?
    Na komfort wstawania w nocy do dziecka mogą sobie pozwolić matki gdy
    mają opiekę na dziecko.

    --
    uwielbiam ludzi, którzy ze mną walczą, bo gdy zaczynają walkę to już
    przegrali :D
  • hawela 08.03.10, 16:29
    krytykantka07 napisała:


    > Faktycznie. Głupio robi, gdy nie dostanie na dziecko opieki.
    Acha. czyli jeśli nie idzie na opiekę, to niech dziecko się
    zakaszle/zawymiotuje na śmierć.


    > Te matki które ufają lekarzowi czy Bogu nie muszą wstawać w nocy
    > zwłaszcza gdy rano muszą iść do pracy.
    ???

    Przyznam, że Twój tok myślenia jest mi zupełnie obcy i na tyle
    dziwny, że nie widzę sensu kontynuacji "rozmowy"


  • krytykantka07 08.03.10, 20:28
    hawela napisała:

    > Acha. czyli jeśli nie idzie na opiekę, to niech dziecko się
    > zakaszle/zawymiotuje na śmierć.

    No nie żartuj sobie.
    Jeśli dziecko mogłoby sie zakaszleć na śmierć albo choćby wymiotuje
    to matka opiekę dostanie.
    Co Ty lekarzom nie ufasz?

    > Przyznam, że Twój tok myślenia jest mi zupełnie obcy i na tyle
    > dziwny, że nie widzę sensu kontynuacji "rozmowy"

    Oczywiście, że jest Ci obcy i dziwny, a kontynuacji rozmowy po
    prostu się boisz ;).
    Reagujesz jak typowy wierzący człowiek, a ja wykorzystałam mocne
    strony Twojej wiary w Boga.
    Celowo nie użyłam słowa: " miłość matczyna " i " poświęcanie się
    matki z miłości do dziecka ".
    Wiedziałam do czego zmierzasz i nie pomyliłam się, o czym świadczy
    Twój kolejny post.
    To jest właśnie problem ludzi wierzących: " Panu Bogu świeczkę, a
    diabłu ogarek ".
    Mówiąc inaczej: Boga i lekarza też trzeba przypilnować ;).
    Dlaczego nie masz zaufania do Boga?

    ---
    uwielbiam ludzi, którzy ze mną walczą, bo gdy zaczynają walkę to już
    przegrali :D
  • karbat 08.03.10, 15:30
    hawela napisała:

    > Dlaczego matka wstaje w nocy do chorego dziecka zamiast się
    > porządnie wyspać?
    > Całkiem coś tu nie halo, każdy to widzi

    ???
    kochajaca matka wie doskonale , ze choremu dziecku w nocy , nikt
    nie zmierzy temoeratury , nie poda picia , lekarstwa itd itp .
    (Ona wie doskonale , ze jaj maz musi rano wyspany isc do pracy , aby
    w niej sie nie przewracal , nie narobil glupot , nie spowodowal
    wypadku ).
    Zaden ! , duch sfienty , zaden bog , ksiadz tego za nia nie zrobia ,-
    cos sie nie zgadza ? .
  • hawela 08.03.10, 16:31
    Dobrze napisałeś.
    A nie zgadza się to, że nie zawsze to co na pozór wydaje się
    nonsensowne, takim właśnie jest. Czasem po prostu trzeba spróbować
    wejść głębiej, a nie ślizgać się po powierzchni. Bo niewyspana
    kobieta to niekoniecznie idiotka, która woli siedzieć w nocy niż
    spać - może to matka, która z miłości czuwa przy swoim dziecku,
    prawda?
    Nie inaczej jest w sprawach wiary. Ktoś chce widzieć tylko pudełko
    zamykane na kluczyk przez ludzi, ktoś inny widzi głębiej
  • karbat 08.03.10, 17:07
    hawela napisała:

    > A nie zgadza się to, że nie zawsze to co na pozór wydaje się
    > nonsensowne, takim właśnie jest. Czasem po prostu trzeba spróbować
    > wejść głębiej, a nie ślizgać się po powierzchni.

    nie , nonsens jest nonsensem i takim pozostanie ,
    doszukiwanie drugiego dna w nonsensie jest ... bezsensowne .

    >Bo niewyspana kobieta to niekoniecznie idiotka, która woli siedzieć
    >w nocy niż spać - może to matka, która z miłości czuwa przy swoim
    dziecku, prawda?

    > Nie inaczej jest w sprawach wiary. Ktoś chce widzieć tylko pudełko
    > zamykane na kluczyk przez ludzi, ktoś inny widzi głębiej

    W czuwaniu matki nad dzieckiem , nie ma NIC glebokiego !, jest to
    zjawisko jak najbardziej normalne .

    Matke czuwajaca nad dzieckiem porownujesz do wiary w bogi ! ,
    co ma piernik do wiatraka ? .
    Wybacz , ale mieszasz gruszki z burakami , mozna oceniac ,
    porownywac rzeczy , zjawiska , porownywalne ! ,- rozumiesz to ? .

    Argumentujesz metoda - " na ksiedza " , wielebni non stop daja
    przyklady , porownuja , oceniaja , zjawiska , sytuacje , ktore sa
    nieporynywalne , ktorych nie da sie ze soba porownac . -
    Ja to nazywam oglupianniem wiercow .

  • kolter-f1 09.03.10, 08:54
    hawela napisała:

    > Dlaczego matka wstaje w nocy do chorego dziecka zamiast się
    > porządnie wyspać?

    Nie dziwota ze lata do łózka skoro sama dzieciaka do zimnego kościoła
    zaprowadziła :))
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • trawny 09.03.10, 16:50
    Lernakow napisał: "Nie wykluczam. Ale będzie miało do kościoła pod górkę, bo
    przecież ja
    > się tam z nim nie wybiorę."


    -- Tak cynicznej wypowiedzi o własnym dziecku od ciebie się nie spodziewałem.
    Traktujesz dziecko instrumentalnie i jak królika doświadczalnego dla swoich
    paranoicznych idei, dodatkowo stroisz przy tym głupie fochy. Udowadniasz swoim
    tekstem, że ateiści nie są zdolni do miłości. Faktycznie twój ateizm to
    odrzucenie miłości. Ciekawe, czy gdybyś był głuchy to nie odprowadzałbyś z tego
    powodu dziecka do filharmonii lub nie zapisał do szkoły muzycznej?
    www.usakowska-wolff.com/binjamin.htm
  • lernakow 09.03.10, 17:02
    trawny napisała:

    > Traktujesz dziecko instrumentalnie i jak królika
    > doświadczalnego dla swoich paranoicznych idei,
    > dodatkowo stroisz przy tym głupie fochy. Udowadniasz
    > swoim tekstem, że ateiści nie są zdolni do miłości.
    > Faktycznie twój ateizm to odrzucenie miłości.
    >
    Zabawne. Rozumiem, że to samo napiszesz katolikowi, który na forum poinformuje, że gdyby jego dziecko wstąpiło do sekty to on nie zamierza odprowadzać progenitury na ichnie spotkania? Ciekawe jak bardzo nakrzyczysz na niego, jeżeli w dodatku poprosi o radę jak wyciągnąć dziecko z sekty.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • trawny 09.03.10, 17:16
    Twoja parabola strzeliła kolejny raz ślepakiem. Taka mechaniczna układanka
    słowna jaką prezentujesz powyżej być może zaspokaja twoje potrzeby
    intelektualne. I nikogo więcej.
    --
  • lernakow 09.03.10, 17:19
    trawny napisała:

    > Twoja parabola strzeliła kolejny raz ślepakiem.
    >
    Ojej, przepraszam. Zapomniałem, że nieuprzejmie jest podtykać hipokrytom lustro pod nos.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • kolter-f1 09.03.10, 19:53
    trawny napisała:
    Tak cynicznej wypowiedzi o własnym dziecku od ciebie się nie spodziewałem.

    Co tam było cynicznego ?


    >Traktujesz dziecko instrumentalnie i jak królika doświadczalnego dla swoich
    >paranoicznych idei, dodatkowo stroisz przy tym głupie fochy.

    Czyli co ma dać mu szanse i do kościoła zaprowadzać ?

    Udowadniasz swoim
    >tekstem, że ateiści nie są zdolni do miłości.

    Bo do gipsowego Jezusa dzieci nie prowadzają ??

    Faktycznie twój ateizm to
    odrzucenie miłości. Ciekawe, czy gdybyś był głuchy to nie odprowadzałbyś z tego
    powodu dziecka do filharmonii lub nie zapisał do szkoły muzycznej?

    Ale jajaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :))))
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • bez_seller 08.03.10, 19:20
    lernakow napisał:

    Nie zamknę. Ja tak naprawdę rozważam w jaki sposób zminimalizować
    > własną propagandę. Gdybym nie miał skrupułów co do wpływania na
    > świadomość dziecka, to po prostu opowiedziałbym mu z piedestału
    > rodzicielskiej wszechwiedzy, że żadnego Boga nie ma. Ale ja mam te
    > skrupuły i zastanawiam się jak pokazać mu drugą stronę medalu, by
    > przypadkiem nie nadużyć swojej władzy (to raz) i nie doprowadzić
    do
    > konfliktu z kolegą o byle co (to dwa).


    Jesli chcesz byc uczciwy wobec dziecka powiedz mu, ze nie wiesz czy
    Bog istnieje, ze Ty sam w Boga nie wierzysz. Powiedz mu, ze sam
    powinien szukac na ten temat odpowiedzi - w przyszlosci rzecz jasna,
    jak zdobedzie wiedze i doswiadczenie zyciowe.
  • chasyd_666 08.03.10, 22:28
    bez_seller napisała:
    >
    > Jesli chcesz byc uczciwy wobec dziecka powiedz mu, ze nie wiesz
    czy
    > Bog istnieje,

    Problem w tym ,że on "wie" :)
  • lernakow 09.03.10, 05:38
    bez_seller napisała:

    > Jesli chcesz byc uczciwy wobec dziecka powiedz mu,
    > ze nie wiesz czy Bog istnieje, ze Ty sam w Boga nie wierzysz.
    >
    Oraz - skoro mam być uczciwy - że ani kolega-ewangelizator nie wie,
    ani ksiądz, ani w ogóle nikt, bo dowodów na istnienie Boga mimo
    tysięcy lat intensywnych poszukiwań nie znaleziono, co wobec porady
    metodologicznej pana Ockhama prowadzi nas do jednego wniosku.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • bez_seller 09.03.10, 11:43
    lernakow napisał:

    > Oraz - skoro mam być uczciwy - że ani kolega-ewangelizator nie
    wie,
    > ani ksiądz, ani w ogóle nikt, , co wobec porady
    > metodologicznej pana Ockhama prowadzi nas do jednego wniosku.
    >

    Powiedz dziecku, ze z Bogiem jak z UFO. Jedni wierza, inni nie
    wierza.

    > bo dowodów na istnienie Boga mimo
    > tysięcy lat intensywnych poszukiwań nie znaleziono

    Poszukiwales tysiace lat? Moglbys powiedziec, nigdy nie kochajac, ze
    milosc nie istnieje.
  • lernakow 09.03.10, 11:57
    bez_seller napisała:

    > Powiedz dziecku, ze z Bogiem jak z UFO. Jedni wierza, inni nie
    > wierza.
    >
    Tak mniej więcej powiedziałem starszemu, gdy pytał. Tyle, że nie
    mieszałem do tego UFO.

    > Poszukiwales tysiace lat?
    >
    Napisałem "nie znaleziono", a nie "nie znalazłem".

    > Moglbys powiedziec, nigdy nie kochajac, ze milosc nie istnieje.
    >
    A co to ta miłość?

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • bez_seller 09.03.10, 12:35
    lernakow napisał:

    > Tak mniej więcej powiedziałem starszemu, gdy pytał. Tyle, że nie
    > mieszałem do tego UFO.
    >
    > > Poszukiwales tysiace lat?
    > >
    > Napisałem "nie znaleziono", a nie "nie znalazłem".

    Opierasz swoje zdanie na "nie znaleziono" w kwestii, ktora jest dla
    Ciebie wazna? Kto mial za Ciebie tego Boga szukac? Uczciwie by bylo,
    wobec Twojego dziecka, gdybys mogl powiedziec - szukalem, ale nie
    znalazlem lub nie rozpoznalem, bo nie wiem czego szukac. Albo moze -
    nie szukalem, bo mnie to nie interesuje.

    >
    > > Moglbys powiedziec, nigdy nie kochajac, ze milosc nie istnieje.
    > >
    > A co to ta miłość?

    No wlasnie. Ale to Ty musisz jej doswiadczyc, zeby wiedziec. Ale
    milosci mozesz doswiadczyc tylko poprzez doswiadczenie i ludzka
    egzystencje. Nie znajdziesz jej w laboratoriach. Moze podobnie jest
    z Bogiem?
  • lernakow 09.03.10, 12:44
    bez_seller napisała:

    > Opierasz swoje zdanie na "nie znaleziono" w kwestii, ktora jest dla
    > Ciebie wazna?
    >
    Jakoś poszukiwanie dowodów na istnienie postaci literackich nie jest
    dla mnie ważne.

    > Kto mial za Ciebie tego Boga szukac? Uczciwie by bylo,
    > wobec Twojego dziecka, gdybys mogl powiedziec - szukalem, ale nie
    > znalazlem lub nie rozpoznalem, bo nie wiem czego szukac.
    >
    Pisałem o szukaniu dowodów na istnienie Boga, a nie o "znalezieniu
    Boga", bo to w ogóle pojęcie z terminologii wierzących i nie ma
    przełożenia na niewierzących.

    > No wlasnie. Ale to Ty musisz jej doswiadczyc, zeby wiedziec. Ale
    > milosci mozesz doswiadczyc tylko poprzez doswiadczenie i ludzka
    > egzystencje. Nie znajdziesz jej w laboratoriach. Moze podobnie jest
    > z Bogiem?
    >
    Ja nie kwestionuję istnienia wiary w Boga, czy wierzących w Boga.
    Kwestionuję tylko istnienie tego Boga. Podobnie z miłością - nie
    kwestionuję, że ludzie kochają. Ale czym miałaby być ta miłość jako
    niezależny byt - poza pewną abstrakcją, która pomaga opisywać
    uczucia?

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • bez_seller 09.03.10, 13:22
    lernakow napisał:

    > Pisałem o szukaniu dowodów na istnienie Boga, a nie o "znalezieniu
    > Boga", bo to w ogóle pojęcie z terminologii wierzących i nie ma
    > przełożenia na niewierzących.

    Jakich dowodow? Moze dowody nie istnieja? Daj przyklad dowodu, ktory
    by Ciebie zadowolil.

    > Ja nie kwestionuję istnienia wiary w Boga, czy wierzących w Boga.
    > Kwestionuję tylko istnienie tego Boga. Podobnie z miłością - nie
    > kwestionuję, że ludzie kochają. Ale czym miałaby być ta miłość
    jako
    > niezależny byt - poza pewną abstrakcją, która pomaga opisywać
    > uczucia?

    Milosci mozna doswiadczyc tylko bedac osobiscie zaangazowanym. Moze
    Boga tez tylko w ten sposob mozna doswiadczyc? Moze Bog tylko
    poprzez doswiadczenie jest dostepny czlowiekowi?
  • piwi77 09.03.10, 13:32
    bez_seller napisała:

    > Milosci mozna doswiadczyc tylko bedac osobiscie zaangazowanym.
    > Moze Boga tez tylko w ten sposob mozna doswiadczyc? Moze Bog
    > tylko poprzez doswiadczenie jest dostepny czlowiekowi?

    Ciekawe porównanie (uczucia miłości do Boga) i spojrzenie, tylko co
    z nich wynika? Chyba tylko to, że jedynie sensowną postawą jest
    postawa bierna, nicnierobienie. Tak jak w miłości nic nie da się
    zrobić, musi przyjść sama od siebie i dopiero wtedy będzie można ją
    zrozumieć, tak i z Bogiem, doswiadczenie go musi pojawić się samo i
    wtedy dopiero być może da się go zrozumieć. No cóż, do mnie to
    doświadczenie nigdy nie przyszło, nawet gdy jeszcze byłem
    katolikiem, a i nadal nie przychodzi. To wystarczajaca podstawa, aby
    prezentować pogląd, że Bóg jest niezrozumiały i dlatego niewart
    zainteresowania.
  • bez_seller 09.03.10, 14:11
    piwi77 napisał:

    > bez_seller napisała:
    >
    > > Milosci mozna doswiadczyc tylko bedac osobiscie zaangazowanym.
    > > Moze Boga tez tylko w ten sposob mozna doswiadczyc? Moze Bog
    > > tylko poprzez doswiadczenie jest dostepny czlowiekowi?
    >
    > Ciekawe porównanie (uczucia miłości do Boga) i spojrzenie, tylko
    co
    > z nich wynika?

    Chodzilo mi o podkreslenie intymnosci doswiadczenia.


    Chyba tylko to, że jedynie sensowną postawą jest
    > postawa bierna, nicnierobienie. Tak jak w miłości nic nie da się
    > zrobić, musi przyjść sama od siebie i dopiero wtedy będzie można

    > zrozumieć, tak i z Bogiem, doswiadczenie go musi pojawić się samo
    i
    > wtedy dopiero być może da się go zrozumieć.


    Mysle, ze wlasnie tak, ze nie ma sensu jednoczyc sie ani przeciwko,
    ani za.

    No cóż, do mnie to
    > doświadczenie nigdy nie przyszło, nawet gdy jeszcze byłem
    > katolikiem, a i nadal nie przychodzi.

    Dlaczego takie doswiadczenie mialoby byc blizsze katolikowi?

    To wystarczajaca podstawa, aby
    > prezentować pogląd, że Bóg jest niezrozumiały i dlatego niewart
    > zainteresowania.

  • karbat 09.03.10, 14:55
    > bez_seller napisała:

    > Milosci mozna doswiadczyc tylko bedac osobiscie zaangazowanym.

    mozna by pomyslec ,ze sam guru katolikow - K. Wojtyla doznal takiej
    milosci ,jego bozia obdarzyla go najpierw Parkinsonem a pozniej
    Alzheimerem .
    ------------

    > Moze Boga tez tylko w ten sposob mozna doswiadczyc? Moze Bog
    > tylko poprzez doswiadczenie jest dostepny czlowiekowi?.

    napisz cos konkretnego o tych experymentach , doswiadczeniach ,
    jak na razie to , sorry , ale bijesz piane i lejesz wode .

    Doswiadczenie - wiedza lub umiejetnosc obserwacji pewnych rzeczy,
    wydarzen , ujawnianie tych rzeczy i wydarzen (dla osob trzecich ).
    Pojecie blizkoznaczne -experyment .

    Poslugujesz sie pojeciami (w tym wypadku doswiadczenie ) jak ksiadz
    katolicki ,nie znajacy , nie rozumiejacy ich znaczenia .
    Ale potrafi o nich gebowac publicznie - trzeba miec tupet .
    Ja to nazywam totalnym oglupianiem wiercow z brakami elementarnej
    wiedzy .

    Jesli iluzorycznygo doswiadczenia - zjawiska doznaje jedna osoba -
    interesuja sie nia psychiatrzy .
    Jesli takiego doswiadczenia - zjawiska doznaje grupa osob - to
    jest religia .
  • bez_seller 09.03.10, 15:38
    karbat napisał:

    > > bez_seller napisała:
    >
    > > Milosci mozna doswiadczyc tylko bedac osobiscie zaangazowanym.
    >
    > mozna by pomyslec ,ze sam guru katolikow - K. Wojtyla doznal
    takiej
    > milosci ,jego bozia obdarzyla go najpierw Parkinsonem a pozniej
    > Alzheimerem .

    To jest jakby nie na temat.

    > napisz cos konkretnego o tych experymentach , doswiadczeniach ,
    > jak na razie to , sorry , ale bijesz piane i lejesz wode .
    >
    > Doswiadczenie - wiedza lub umiejetnosc obserwacji pewnych rzeczy,
    > wydarzen , ujawnianie tych rzeczy i wydarzen (dla osob trzecich ).
    > Pojecie blizkoznaczne -experyment .

    Doswiadczenie moze byc jeszcze w znaczaniu - doswiadczania, a nie
    tylko w znaczeniu robienia doswiadczen lub eksperymentow.
    Doswiadczasz np. zycia, przyjazni, zimna, przyjemnosci, itd


    > Poslugujesz sie pojeciami (w tym wypadku doswiadczenie ) jak
    ksiadz
    > katolicki ,nie znajacy , nie rozumiejacy ich znaczenia .
    > Ale potrafi o nich gebowac publicznie - trzeba miec tupet .
    > Ja to nazywam totalnym oglupianiem wiercow z brakami elementarnej
    > wiedzy .

    Nie bede Cie podgrzewac do rozmowy, bo jak widze, jestes juz
    ugotowany na twardo.
  • karbat 09.03.10, 16:04
    >>bez_seller napisała:
    karbat napisał:


    > Milosci mozna doswiadczyc tylko bedac osobiscie zaangazowanym.
    > mozna by pomyslec ,ze sam guru katolikow - K. Wojtyla dozn ctakiej
    > milosci ,jego bozia obdarzyla go najpierw Parkinsonem a pozniej
    > Alzheimerem .

    >> To jest jakby nie na temat.

    ?? , a ja myslalem , ze to Wojtyla nauczal swych wiercow , jak to
    Bozia ze swej WIELKIEJ milosci zsyla choroby na ludzi , aby wiercow
    uszlachetnic w cierpieniu .
    No to go bozia uszlachetnila ; zlamal staw biodrowy , Parkinson ,
    Alzheimer , az przykro bylo patrzec jak go Bozia miluje .

    > napisz cos konkretnego o tych experymentach , doswiadczeniach ,
    > jak na razie to , sorry , ale bijesz piane i lejesz wode .

    >> Doswiadczenie moze byc jeszcze w znaczaniu - doswiadczania, a nie
    >> tylko w znaczeniu robienia doswiadczen lub eksperymentow.
    >> Doswiadczasz np. zycia, przyjazni, zimna, przyjemnosci, itd

    DOSWIADCZENIE moze byc jeszcze w znaczeniu DOSWIADCZENIA .... ??!!

    Bijesz piane , lejesz wode jak ksiadz katolicki , ja proponuje
    ZAPOZNAJ sie z pojeciem , def . - doswiadczenie .
    Zimno , cieplo , deszcz - i ty i ja mozemy obiektywnie stwierdzic ,
    a o boszej milosci , doswiadczeniach mozesz tylko SAMA majaczyc .

    Napisz konkretnie o tych twoich "doswiadczeniach" ,ktorych
    doznajesz, nikt nie moze zaoberwowac poza toba ,- to twoja i twojego
    ducha sfientego wielka tajemnica ;).

    > Nie bede Cie podgrzewac do rozmowy, bo jak widze, jestes juz
    > ugotowany na twardo.

    chcesz kogokolwiek do czegokolwiek przekonac , argumentuj
    logicznie , pisz uczciwie odpowiadajac na pytania , podaj przyklady
    twoich " doswiadczen " , milosci jakimi o obdarza cie twoja Bozia .

    indywidualne niepowatarzalne ,nieweryfikowalne, wobrazenia na temat
    duchow ,diablow , archaniolow ,ogni piekielnych odgrywajace sie w
    glowach wiercow - temat dla psychiatry .

    Wiercow , ktorzy przegna z aniolami ,diablami , Bogami ...
    lecza egzorcysci w sutannach . To JEST CHORE !!!.


  • bez_seller 09.03.10, 16:22
    Musialbys zaczac od spokojnego i uwaznego czytania tekstu.
  • karbat 09.03.10, 16:32
    bez_seller napisała:

    > Musialbys zaczac od spokojnego i uwaznego czytania tekstu.

    co ci sie nie zgadza ?, merytorycznie masz cos do powiedzenia ?

    czytam uwaznie , cytuje bez_seller:
    "DOSWIADCZENIE moze byc jeszcze w znaczeniu DOSWIADCZENIA .... "
  • karbat 09.03.10, 16:45
    bez_seller napisała:

    > Doceniam zapal, ale co to ma byc i po co?

    jak to co ? , oni doznawali DOSWIADCZEN boskich !

    kolter-f1 napisał:
    (2) Nagle dał się słyszeć z
    >>nieba szum, jakby uderzeniegwałtownego wiatru, i napełnił cały
    >>dom, w którym przebywali. (3) Ukazały się im też języki jakby z
    ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. (4)
    I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi
    >>językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. (5) Przebywali wtedy w
    >>Jerozolimie pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. (6)
    Kiedy więc powstał ów szum zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy
    >>słyszał, jak przemawiali w jego własn mjęzyku. - (9) Partowie i
    Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei oraz Kapadocji,
    Pontu i Azji, (10) Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części Libii,
    które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, (11) Żydzi oraz
    prozelici Kreteńczycy i Arabowie - słyszymy ich głoszących w naszych
    >>językach wielki dzieła Boże.

    Moj jeden z bardziej ulubionych fragmentow z Swietego Pisma
    katolikow .
    Dowód wprost jak sie przedawkuje z ziolami, albo przegnie-nayebie
    procentami . Nawaleni musieli byc imprezowicze i ci co to
    obserwowali , opisali ,- razem pili .


  • bez_seller 09.03.10, 16:55
    karbat napisał:

    > czytam uwaznie , cytuje bez_seller:
    > "DOSWIADCZENIE moze byc jeszcze w znaczeniu DOSWIADCZENIA .... "

    Zartujesz?

    To jest dobry przyklad naszego zaslepienia. I nie chodzi tutaj o
    boga, ale o te nasza znieksztalcona przez "zniewolony umysl"
    rzeczywistosc, wszystko jedno czym zniewolony. Nie widzimy rzeczy
    jakimi sa. Nasz ukierunkowany na nasza racje umysl na to nie
    pozwala.
  • lernakow 09.03.10, 13:34
    bez_seller napisała:

    > Jakich dowodow? Moze dowody nie istnieja?
    >
    I to właśnie zamierzam powiedzieć dziecku.

    > Daj przyklad dowodu, ktory by Ciebie zadowolil.
    >
    A po co? To nie na mnie ciąży onus probandi.

    > Milosci mozna doswiadczyc tylko bedac osobiscie zaangazowanym. Moze
    > Boga tez tylko w ten sposob mozna doswiadczyc? Moze Bog tylko
    > poprzez doswiadczenie jest dostepny czlowiekowi?
    >
    Chcesz powiedzieć, że Bóg nie jest realnym bytem, tylko abstrakcją
    pojęciową, która pomaga w języku odnosić się do zjawisk, które
    zachodzą w głowach wierzących? Bo analogia miłości pomalutku zmierza
    w tę stronę.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • bez_seller 09.03.10, 14:00
    lernakow napisał:

    > bez_seller napisała:
    >
    > > Milosci mozna doswiadczyc tylko bedac osobiscie zaangazowanym.
    Moze
    > > Boga tez tylko w ten sposob mozna doswiadczyc? Moze Bog tylko
    > > poprzez doswiadczenie jest dostepny czlowiekowi?
    > >
    > Chcesz powiedzieć, że Bóg nie jest realnym bytem, tylko abstrakcją
    > pojęciową, która pomaga w języku odnosić się do zjawisk, które
    > zachodzą w głowach wierzących? Bo analogia miłości pomalutku
    zmierza
    > w tę stronę.
    >

    Wszystko czego doswiadczasz, doswiadczasz w swojej glowie. Nie
    mowie, ze bog jest "tylko abstrakcja pojeciowa". Mowie, ze byc moze
    jest dostepny tylko jako osobiste, intymne doswiadczenie.

  • lernakow 09.03.10, 14:04
    bez_seller napisała:

    > Mowie, ze byc moze jest dostepny tylko jako osobiste,
    > intymne doswiadczenie.
    >
    Z tym jestem skłonny się zgodzić.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • kolter-f1 09.03.10, 16:12
    bez_seller napisała:

    Mowie, ze byc moze
    > jest dostepny tylko jako osobiste, intymne doswiadczenie.

    To mocno się obnażyli :))
    Dz2, 1-22

    1) Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem
    na tym samym miejscu. (2) Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie
    gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. (3) Ukazały się im
    też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął
    jeden. (4) I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi
    językami, tak jak im Duch pozwalał mówić. (5) Przebywali wtedy w Jerozolimie
    pobożni Żydzi ze wszystkich narodów pod słońcem. (6) Kiedy więc powstał ów szum,
    zbiegli się tłumnie i zdumieli, bo każdy słyszał, jak przemawiali w jego własnym
    języku. (7) Czyż ci wszyscy, którzy przemawiają, nie są Galilejczykami? - mówili
    pełni zdumienia i podziwu. (8) Jakżeż więc każdy z nas słyszy swój własny język
    ojczysty? - (9) Partowie i Medowie, i Elamici, i mieszkańcy Mezopotamii, Judei
    oraz Kapadocji, Pontu i Azji, (10) Frygii oraz Pamfilii, Egiptu i tych części
    Libii, które leżą blisko Cyreny, i przybysze z Rzymu, (11) Żydzi oraz prozelici,
    Kreteńczycy i Arabowie - słyszymy ich głoszących w naszych językach wielkie
    dzieła Boże. (12) Zdumiewali się wszyscy i nie wiedzieli, co myśleć: Co ma
    znaczyć? - mówili jeden do drugiego. (13) Upili się młodym winem - drwili inni.
    (14) Wtedy stanął Piotr razem z Jedenastoma i przemówił do nich donośnym głosem:
    Mężowie Judejczycy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, przyjmijcie do wiadomości i
    posłuchajcie uważnie mych słów. (15) Ci ludzie nie są pijani, jak
    przypuszczacie, bo jest dopiero trzecia godzina dnia, (16) ale spełnia się
    przepowiednia proroka Joela: (17) W ostatnich dniach - mówi Bóg - wyleję Ducha
    mojego na wszelkie ciało, i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze,
    młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy - sny. (18) Nawet na niewolników i
    niewolnice moje wyleję w owych dniach Ducha mego, i będą prorokowali. (19) I
    sprawię dziwy na górze - na niebie, i znaki na dole - na ziemi. Krew i ogień, i
    kłęby dymu, (20) słońce zamieni się w ciemności, a księżyc w krew, zanim
    nadejdzie dzień Pański, wielki i wspaniały. (21) Każdy, kto wzywać będzie
    imienia Pańskiego, będzie zbawiony.
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • bez_seller 09.03.10, 16:28
    Doceniam zapal, ale co to ma byc i po co?

  • bez_seller 10.03.10, 15:01
    kolter-f1 napisał:

    > Może sprecyzuj komu odpisujesz ?

    Czemu i komu ma sluzyc Twoj cytat? Nie jestem wyznawca zadnej
    religii i nie znam sie na cytatach. Zastanawiam sie nad
    mozliwosciami ludzkiego mozgu. Np. ten facet z ponizszego linku,
    czyz nie ma on mozgu, BYC MOZE (specjalnie podkreslam), podlaczonego
    w jakis sposob z rzeczywistoscia inna od naszej? Dlaczego upieramy
    sie, ze istnieje tylko to co postrzegamy i to, co sa w stanie
    zarejestrowac nasze instrumenty, a wszystko INNE nazywamy choroba
    umyslowa, anomalia, wymyslem lub klamstwem?


    pl.wikipedia.org/wiki/Daniel_Tammet
  • kolter-f1 11.03.10, 10:09
    bez_seller napisała:

    Czemu i komu ma sluzyc Twoj cytat? Nie jestem wyznawca zadnej
    > religii i nie znam sie na cytatach.

    Jakiś zapewne ma :)

    Zastanawiam sie nad
    > mozliwosciami ludzkiego mozgu. Np. ten facet z ponizszego linku,
    > czyz nie ma on mozgu, BYC MOZE (specjalnie podkreslam), podlaczonego
    > w jakis sposob z rzeczywistoscia inna od naszej? Dlaczego upieramy
    > sie, ze istnieje tylko to co postrzegamy i to, co sa w stanie
    > zarejestrowac nasze instrumenty, a wszystko INNE nazywamy choroba
    > umyslowa, anomalia, wymyslem lub klamstwem

    Upieramy się bo skoro nie widać nie czuć i nie możemy dotknąć to znaczy ze tego
    nie ma !!
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • bez_seller 11.03.10, 14:26
    kolter-f1 napisał:


    > Upieramy się bo skoro nie widać nie czuć i nie możemy dotknąć to
    znaczy ze teg
    > o
    > nie ma !!

    To zdanie dysklasyfikuje Cie jako potencjalnego naukowca. Mozesz byc
    tylko kopista.
  • kolter-f1 12.03.10, 13:09
    bez_seller napisała:

    To zdanie dysklasyfikuje Cie jako potencjalnego naukowca. Mozesz byc
    > tylko kopista.

    Pokaż mi naukowca który nie widząc , nie czując i mogąc dotknąć orzeknie ze
    istnieje "coś" :))
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • ideefiks 12.03.10, 16:20
    kolter-f1 napisał:
    > Pokaż mi naukowca który nie widząc , nie czując i mogąc dotknąć
    > orzeknie ze istnieje "coś" :))

    Nie przesadzaj. Na szczęście są jeszcze ludzie nauki, któzy potrafią
    pokornie przyznać, że nauka na obecnym poziomie praktycznie prawie
    nic nie wie o świecie. Więc nie wykluczają niczego, łącznie z
    istnieniem czegoś, co niektórzy nazywają bogiem...
  • kolter-f1 13.03.10, 08:48
    ideefiks napisał:

    > Nie przesadzaj. Na szczęście są jeszcze ludzie nauki, któzy potrafią
    > pokornie przyznać, że nauka na obecnym poziomie praktycznie prawie
    > nic nie wie o świecie. Więc nie wykluczają niczego, łącznie z
    > istnieniem czegoś, co niektórzy nazywają bogiem...

    Znasz takich ?bo nie wykluczać nie znaczy dowieść o ile rozumiem temat .
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • ideefiks 14.03.10, 15:22
    kolter-f1 napisał:
    > Znasz takich ?bo nie wykluczać nie znaczy dowieść o ile rozumiem
    temat .

    Znam takich, którzy nie wykliczają, bo wiedzą, że (prawie) nic nie
    wiedzą.

    Takich, którzy uznaliby że "coś" istnieje "nie czując i nie mogąc
    dotknąć", oczywiście nie znam. :)
  • kolter66 15.03.10, 11:24
    ideefiks napisał:

    Znam takich, którzy nie wykliczają, bo wiedzą, że (prawie) nic nie
    > wiedzą.

    Ja z tego forum znam takich co nic nie wiedzą, choć wydaje im się ze wiedzą
    wszystko :))

    Takich, którzy uznaliby że "coś" istnieje "nie czując i nie mogąc
    > dotknąć", oczywiście nie znam. :)

    Czyli brak naukowych dowodów istnienia bozi :))
  • chasyd_666 10.03.10, 14:41
    > > Daj przyklad dowodu, ktory by Ciebie zadowolil.
    > >
    > A po co? To nie na mnie ciąży onus probandi

    Ale co Ty byś uznał za dowód ?...
  • lernakow 10.03.10, 16:59
    chasyd_666 napisał:

    > Ale co Ty byś uznał za dowód ?...
    >
    Mam wymyślić przekonujący dowód ex ante?
    Przecież to może być milion rzeczy. Może się objawić publicznie w sposób nie pozostawiający wątpliwości. Może naukowcy wymyślą tak precyzyjny mikroskop, że na atomach dostrzegą napis "made by God". Rozumiesz teraz idiotyzm pytania "co Ty byś uznał za dowód?"?

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • bez_seller 10.03.10, 17:34
    lernakow napisał:

    > Mam wymyślić przekonujący dowód ex ante?
    > Przecież to może być milion rzeczy. Może się objawić publicznie w
    sposób nie po
    > zostawiający wątpliwości. Może naukowcy wymyślą tak precyzyjny
    mikroskop, że na
    > atomach dostrzegą napis "made by God". Rozumiesz teraz idiotyzm
    pytania "co Ty
    > byś uznał za dowód?"?

    To moze Ty teraz zrozumiesz jakim idiotyzmem jest domagac sie od
    ludzi dowodow skoro Bog byc moze nie zostawil metki na atomie, ani
    nie ma ochoty Tobie sie objawic?

    > bo dowodów na istnienie Boga mimo
    tysięcy lat intensywnych poszukiwań nie znaleziono, co wobec porady
    metodologicznej pana Ockhama prowadzi nas do jednego wniosku.

    Moze potrzeba kolejnych tysiecy, kto wie. Za bardzo Ci sie w glowie
    gotuje i nic dobrego dla swojego dziecka nie uczynisz, bedac takim
    bezpardonowym manipulatorem "wiedzy" o bogu. Daj dziecku wolnosc w
    poznawaniu tego tematu.

  • lernakow 10.03.10, 19:26
    bez_seller napisała:

    > To moze Ty teraz zrozumiesz jakim idiotyzmem jest domagac sie od
    > ludzi dowodow skoro Bog byc moze nie zostawil metki na atomie, ani
    > nie ma ochoty Tobie sie objawic?
    >
    A może go nie ma? Jak ktoś twierdzi, że coś istnieje, to ten ktoś ma przedstawić dowody. Póki nie przedstawi, to nie ma specjalnego powodu, by mu wierzyć. A jeżeli w dodatku okazuje się, że nie jest to świeża koncepcja, tylko temat wałkowany od tysięcy lat, i dowodów nadal nie ma, to może pora pogodzić się z myślą, że to coś po prostu nie istnieje.

    > Moze potrzeba kolejnych tysiecy, kto wie.
    >
    To wróćmy do tematu za kolejne tysiące lat. A póki co odpuśćmy sobie teorie, które nie znajdują potwierdzenia.

    > Za bardzo Ci sie w glowie gotuje i nic dobrego dla swojego
    > dziecka nie uczynisz, bedac takim bezpardonowym manipulatorem
    > "wiedzy" o bogu. Daj dziecku wolnosc w poznawaniu tego tematu.
    >
    Paradne! Nie opowiadam dziecku a priori, że Boga nie ma, odpowiadam na pytania przedstawiając różne punkty widzenia (są ludzie, którzy wierzą w to, są ludzie, którzy nie wierzą), ale to ja jestem manipulatorem, a nie religianci, którzy mówią wprost - bez żadnych dowodów - że Bóg jest.
    Mnie się w głowie gotuje? No, teraz tak, ale to reakcja alergiczna na skrajną jednostronność Twojej wypowiedzi.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • bez_seller 10.03.10, 19:54
    lernakow napisał:
    Paradne! Nie opowiadam dziecku a priori, że Boga nie ma, odpowiadam
    na pytania
    > przedstawiając różne punkty widzenia (są ludzie, którzy wierzą w
    to, są ludzie,
    > którzy nie wierzą), ale to ja jestem manipulatorem, a nie
    religianci, którzy m
    > ówią wprost - bez żadnych dowodów - że Bóg jest.
    > Mnie się w głowie gotuje? No, teraz tak, ale to reakcja alergiczna
    na skrajną j
    > ednostronność Twojej wypowiedzi.

    Czytam ten watek i widze, ze Ci sie gotuje. Zreszta, nie tylko
    Tobie. Moja wypowiedz jest jednostronna, bo jest przeciwko Twojej
    jednostronnosci. Gdybys przedstawial strone przeciwna, moja
    wypowiedz bylaby identyczna. Po co zalozyles watek?


    > A może go nie ma? Jak ktoś twierdzi, że coś istnieje, to ten ktoś
    ma przedstawi
    > ć dowody.

    Powtorze pytanie, jakie by one mialy byc, zeby Ciebie zadowolic?
    Wiem! NAUKOWE. A moze nauka jeszcze nie ma mozliwosci
    przeprowadzenia takiego dowodu? Bog Ci dowodow nie dostarcza, w jaki
    sposob moze dostarczyc Ci czlowiek? Masz rozum? To zrozum, ze
    czlowiek nie moze dostarczyc dowod na istnienie Boga, ani na takie
    pojecia jak nieskonczonosc, wiecznosc itd. A moze Bog to zupelnie
    cos innego niz sie ludziom zdaje? Moze ten swiat jest wirtualny albo
    mentalny, albo jest gra na skrzypcach? Wiara lub niewiara wyplywa ze
    strachu. Liczy sie tylko wiedza, a wiedzy Ci brakuje, wiec lepiej
    bedzie milczec.
  • lernakow 11.03.10, 05:42
    bez_seller napisała:

    > Moja wypowiedz jest jednostronna, bo jest przeciwko Twojej
    > jednostronnosci. Gdybys przedstawial strone przeciwna, moja
    > wypowiedz bylaby identyczna.
    >
    Bzdura. Ja staram się dziecku przedstawić różne punkty widzenia.
    To jest jednostronność? Chyba tylko dla kogoś z klapkami na oczach.

    > Po co zalozyles watek?
    >
    Jako ciekawostkę. Zaskoczyło mnie, że akcje ewangelizacyjne prowadzą
    tak małe dzieci.

    > Powtorze pytanie, jakie by one mialy byc, zeby Ciebie zadowolic?
    >
    Ależ odpowiedziałem na to pytanie. Podałem przykłady. Takich
    przykładów mogą być miliony. Wydaje Ci się, że jak powtórzysz pytanie
    to odpowiedź będzie inna? Że "jakie miałyby one być?" to tekst
    rozwiązujący problem kompletnego braku dowodów? Ano nie. Mogą być
    różnorakie, przykłady podałem, a dowodów dalej nie ma.

    > Wiem! NAUKOWE. A moze nauka jeszcze nie ma mozliwosci
    > przeprowadzenia takiego dowodu? Bog Ci dowodow nie dostarcza,
    > w jaki sposob moze dostarczyc Ci czlowiek?
    >
    Na tej zasadzie dowodów nie dostarczają krasnoludki, Latający Potwór
    Spaghetti i każda dowolna postać wymyślona przez kogokolwiek na
    przestrzeni dziejów. Po to Ockham dał nam brzytwę, żeby nie wierzyć
    na zapas we wszystko.

    > A moze Bog to zupelnie cos innego niz sie ludziom zdaje?
    >
    W takim razie do czasu ustalenia tego trochę bez sensu zajmować się
    jakimikolwiek praktykami religijnymi.

    > Moze ten swiat jest wirtualny albo
    > mentalny, albo jest gra na skrzypcach?
    >
    A pomaga Ci w jakiś sposób w rozumieniu świata porównanie go do gry
    na skrzypcach, czy tylko mnożysz byty ponad potrzebę?

    > Wiara lub niewiara wyplywa ze strachu.
    >
    Niewiara? Z jakiego strachu? Bo teorie o powstawaniu religii dla
    obsługi lęku przed nieznanym znam, ale o niewierze chętnie posłucham.

    > Liczy sie tylko wiedza, a wiedzy Ci brakuje, wiec lepiej
    > bedzie milczec.
    >
    Nikt nie ma takiej wiedzy, ale religianci jakoś milczeć nie
    zamierzają. Pozwolę sobie więc od czasu do czasu przypominać, że
    dowodów nie ma, mimo tysięcy lat poszukiwań, że Ockham, że brzytwa,
    że krasnoludki.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • krytykantka07 11.03.10, 09:57
    Każdy wie, że krasnoludki zostały stworzone przez Boga.
    Tę prawdę jednak objawił On dopiero Konopnickiej po latach, bo do
    tej pory ludzie nie byli gotowi, aby tę prawdę usłyszeć.
    I tylko by wyśmiali tego, kto by im to powiedział.
    Co innego anioły, smoki ( bo przecież święty Jerzy zabił smoka ) czy
    inne tego typu dziwolągi.
    To brzmiało prawdopodobnie.
    Nawet Latającego Potwora stworzył Bóg!
    Wiadomo, że Bóg objawia się stopniowo w zależności od inteligencji
    Jego dzieci.
    Wraz z ich rozwojem umysłowym Bóg objawia więcej.

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy " to szyderstwo.
  • bez_seller 11.03.10, 15:21
    lernakow napisał
    > Bzdura. Ja staram się dziecku przedstawić różne punkty widzenia.
    > To jest jednostronność? Chyba tylko dla kogoś z klapkami na oczach.

    > > Po co zalozyles watek?
    > >
    > Jako ciekawostkę. Zaskoczyło mnie, że akcje ewangelizacyjne
    prowadzą
    > tak małe dzieci.

    Tutaj widac brak bezstronnosci. Zaskoczyla Cie akcja ewangelizacji?
    A ja mysle, ze to Twoja paranoja bardziej zaskakuje.
    Dziecko przychodzi do przedszkola i chwali sie nowo zdobyta wiedza,
    ale dla Ciebie to - patrzcie ludzie, juz takie male dzieci PROWADZA
    AKCJE EWANGELIZACJI.
    A czy, gdy pieciolatek przyjdzie do przedszkola i pochwali sie -
    tata ma nowe auto Toyota, to najwiekszy samochod swiata, powiesz -
    no patrzcie ludzie, juz takie male dzieci prowadza akcje
    propagandowa i reklamowa Toyoty, - ?

    > Ależ odpowiedziałem na to pytanie. Podałem przykłady. Takich
    > przykładów mogą być miliony. Wydaje Ci się, że jak powtórzysz
    pytanie
    > to odpowiedź będzie inna? Że "jakie miałyby one być?" to tekst
    > rozwiązujący problem kompletnego braku dowodów? Ano nie. Mogą być
    > różnorakie, przykłady podałem, a dowodów dalej nie ma.

    Zadaje wciaz to samo pytanie, bo mam nadzieje, ze wpadniesz
    samodzielnie na wniosek, ze BYC MOZE nieistnienie dowodow jakich bys
    sobie zyczyl, niekoniecznie musi swiadczyc o nieistnieniu bytu o
    ktorym tu mowa. Naprwade tak trudno to sobie wyobrazic?


    > > Wiara lub niewiara wyplywa ze strachu.
    > >
    > Niewiara? Z jakiego strachu? Bo teorie o powstawaniu religii dla
    > obsługi lęku przed nieznanym znam, ale o niewierze chętnie
    posłucham.

    Zauwaz, ze prawdziwym napedem tego swiata jest strach. Ponadto
    zauwaz, ze nie posiadasz wolnej woli. Wolna wola jest mitem. Jestes
    uwarunkowany od pierwszego oddechu do ostatniego. Polacz strach z
    brakiem wolnej woli i juz bedziesz w domu.
    Witaj!

    > Na tej zasadzie dowodów nie dostarczają krasnoludki, Latający
    Potwór
    > Spaghetti i każda dowolna postać wymyślona przez kogokolwiek na
    > przestrzeni dziejów. Po to Ockham dał nam brzytwę, żeby nie
    wierzyć
    > na zapas we wszystko.

    A czy ktos widzial te brzytwe? Daj mi jakis dowod na jej istnienie.
  • lernakow 11.03.10, 15:35
    bez_seller napisała:

    > BYC MOZE nieistnienie dowodow jakich bys
    > sobie zyczyl, niekoniecznie musi swiadczyc o nieistnieniu bytu o
    > ktorym tu mowa. Naprwade tak trudno to sobie wyobrazic?
    >
    Nie świadczy. I po to właśnie jest brzytwa Ockhama - żeby nie zawracać sobie głowy bytami, o których istnieniu lub nie nic nie świadczy.

    > Zauwaz, ze prawdziwym napedem tego swiata jest strach.
    >
    Jakoś nie zauważyłem. Możesz próbować wszystkie zachowania społeczne sprowadzać do jakiegoś strachu, każde dążenie nazwać "strachem przed brakiem", ale od takiego nazywania teoria strachu wcale nie stanie się bardziej prawdziwa.

    > Ponadto zauwaz, ze nie posiadasz wolnej woli. Wolna wola jest mitem.
    >
    Ależ to zależy wyłącznie od definicji wolnej woli. Można przyjąć taką definicję, że nikt jej mieć nie będzie (co byłoby dość idiotyczne, bo eliminuje skądinąd pożyteczne pojęcie), a można taką, że się ją ma.

    > Polacz strach z brakiem wolnej woli i juz bedziesz w domu.
    > Witaj!
    >
    Chyba w domu wariatów. Ale to tylko w ramach odwiedzin. Ty, niestety, najwyraźniej mieszkasz w nim na stałe.

    > A czy ktos widzial te brzytwe? Daj mi jakis dowod na jej istnienie.
    >
    To zasada metodologiczna jest. Tego się nie ogląda, ani nie dowodzi, bo to nie jest forma bytu. To się stosuje. Albo nie i wtedy świat takiej osoby zaludniają różne niepotrzebne śmieci.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • bez_seller 11.03.10, 15:55
    lernakow napisał:

    > bez_seller napisała:
    >
    > > BYC MOZE nieistnienie dowodow jakich bys
    > > sobie zyczyl, niekoniecznie musi swiadczyc o nieistnieniu bytu o
    > > ktorym tu mowa. Naprwade tak trudno to sobie wyobrazic?
    > >
    > Nie świadczy. I po to właśnie jest brzytwa Ockhama - żeby nie
    zawracać sobie gł
    > owy bytami, o których istnieniu lub nie nic nie świadczy.

    Zawsze mnie zadziwia taka arogancja. Ale, zeby wiedziec, ze sie nie
    wie, trzeba byc filozofem, nie pyszalkiem i madrala.

    > > Zauwaz, ze prawdziwym napedem tego swiata jest strach.
    > >
    > Jakoś nie zauważyłem. Możesz próbować wszystkie zachowania
    społeczne sprowadzać
    > do jakiegoś strachu, każde dążenie nazwać "strachem przed
    brakiem", ale od tak
    > iego nazywania teoria strachu wcale nie stanie się bardziej
    prawdziwa.

    To nie jest jakas teoria, to jest biologiczny fakt.

    > Ależ to zależy wyłącznie od definicji wolnej woli. Można przyjąć
    taką definicję
    > , że nikt jej mieć nie będzie (co byłoby dość idiotyczne, bo
    eliminuje skądinąd
    > pożyteczne pojęcie), a można taką, że się ją ma.


    Czekam na obie definicje.


    > > Polacz strach z brakiem wolnej woli i juz bedziesz w domu.
    > > Witaj!
    > >
    > Chyba w domu wariatów. Ale to tylko w ramach odwiedzin. Ty,
    niestety, najwyraźn
    > iej mieszkasz w nim na stałe.

    Brawo, naprawde Ci sie udalo.:)


    > > A czy ktos widzial te brzytwe? Daj mi jakis dowod na jej
    istnienie.
    > >
    > To zasada metodologiczna jest. Tego się nie ogląda, ani nie
    dowodzi, bo to nie
    > jest forma bytu. To się stosuje. Albo nie i wtedy świat takiej
    osoby zaludniają
    > różne niepotrzebne śmieci.

    Dac dzieciakowi brzytwe, to podpali swiat. Tnij Wacpan, wstydu sobie
    oszczedz.
  • lernakow 11.03.10, 17:21
    bez_seller napisała:

    > Zawsze mnie zadziwia taka arogancja. Ale, zeby wiedziec,
    > ze sie nie wie, trzeba byc filozofem, nie pyszalkiem i madrala.
    >
    Szkoda, że nie umiesz czytać.
    Potwierdzam Ci, że brak dowodów nie jest dowodem na brak bytu. Ale z wyciąganie z braku dowodów wniosków o istnieniu bytu to już nawet nie arogancja - to ignorancja.

    > To nie jest jakas teoria, to jest biologiczny fakt.
    >
    Ale masz jakieś naukowe potwierdzenie tego biologicznego faktu w postaci linku?

    > Czekam na obie definicje.
    >
    Proszę bardzo:
    1. wolna wola to możliwość robienia wszystkiego, co się chce, bez ograniczeń i konsekwencji - taka definicja praktycznie wyklucza istnienie wolnej woli.
    2. wolna wola to możliwość dokonywania wyboru w różnych sytuacjach życiowych, w oparciu o własną ocenę dobra i zła względnie rachunku zysków i strat - taka definicja pozwala stwierdzić, że ludzie posiadają wolną wolę, ale w różnym stopniu z niej korzystają i mogą się dość skutecznie jej pozbawić, albo zostać pozbawionymi.
    Sama oczywiście niczego nie definiujesz, rzucasz ex cathedra, że świat oparty jest na strachu albo że wolnej woli nie ma i zadowolona.

    > Dac dzieciakowi brzytwe, to podpali swiat. Tnij Wacpan,
    > wstydu sobie oszczedz.
    >
    Tobie nie oszczędzę. Bo doprawdy kompromitujesz się jednostronnością, zaślepieniem i brakiem elementarnych podstaw warsztatu naukowego.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • bez_seller 11.03.10, 18:23
    lernakow napisał:

    > Potwierdzam Ci, że brak dowodów nie jest dowodem na brak bytu.

    I na tym poprzestanmy.

    Ale z wyciąganie
    > z braku dowodów wniosków o istnieniu bytu to już nawet nie
    arogancja - to igno
    > rancja.

    To mnie nie dotyczy.

    > 2. wolna wola to możliwość dokonywania wyboru w różnych
    sytuacjach życiowych
    > , w oparciu o własną ocenę dobra i zła względnie rachunku zysków i
    strat
    -


    Nie posiadasz wlasnej oceny dobra i zla.
    Rachunek strat i zyskow wymusza podjecie decyzji takiej, aby straty
    byly jak najmniejsze, wiec nie ma tu mowy o wolnej woli. Nie ma
    potrzeby pisac dalej, bo gdy sie glebiej zastanowisz sam dojdziesz
    do wniosku, ze zadna Twoja decyzja nie wynikala z Twojej woli, ale
    byla pochodna koniecznosci albo potrzeby. Jestes zywym organizmem na
    ktorego bez przerwy dzialaja sily, ktore determinuja Twoje
    zachowanie, emocje i mysli. Jestes wplatany w lancuch przyczyn i
    skutkow, akcji i reakcji. Swiatopoglad tez nie byl Twoim wolnym
    wyborem.

    > Tobie nie oszczędzę. Bo doprawdy kompromitujesz się
    jednostronnością, zaślepien
    > iem i brakiem elementarnych podstaw warsztatu naukowego.

    To smieszne, bo wlasnie takie zarzuty zostaly postawione Tobie.
    Czyli odwrociles kota ogonem.

    Co sie tyczy podstaw warsztatu naukowego to:

    Z brzytwa
    Na poziomki wybiegaj co rano...
  • lernakow 11.03.10, 19:58
    bez_seller napisała:

    > > Potwierdzam Ci, że brak dowodów nie jest dowodem na brak bytu.
    >
    > I na tym poprzestanmy.
    >
    Nie. Wspomnijmy też o brzytwie.

    > Nie posiadasz wlasnej oceny dobra i zla.
    >
    Jakiś argument by się przydał. Lubisz rzucać kategoryczne stwierdzenia, których następnie nawet nie próbujesz bronić. Jak choćby to o strachu.

    > Rachunek strat i zyskow wymusza podjecie decyzji takiej, aby straty
    > byly jak najmniejsze, wiec nie ma tu mowy o wolnej woli.
    >
    Po pierwsze - jest swoboda kształtowania kryteriów oceny.
    Po drugie - można wybrać korzyści krótko- albo długoterminowe.
    Po trzecie - można obsłużyć jakiś element w innym procesie (np. przy decyzji czy zjeść batonik czy nie oprócz dylematu smak kontra otyłość można dołożyć trening, który spali kalorie rozstrzygając problem w sposób, który w ogóle znosi pierwotny dylemat).
    Do wyboru do koloru. I na tym właśnie polega wolna wola, choć rozumiem, że dla religianta to niepojęte.

    > Swiatopoglad tez nie byl Twoim wolnym wyborem.
    >
    Socjobiologia skończyła się zanim się jeszcze zaczęła.
    Być może pojęcia abstrakcyjne - jak światopogląd czy wolna wola - są tylko nieprezycyjnymi nazwami różnych złożonych procesów biochemicznych w naszym ciele. Ale w całej komunikacji werbalnej operujemy właśnie na tych pojęciach, więc sprowadzanie tego do poziomu opisywania reakcji wychodzi poza rozmowę i niczemu nie służy.

    > To smieszne, bo wlasnie takie zarzuty zostaly postawione Tobie.
    > Czyli odwrociles kota ogonem.
    >
    Bo widzisz - nie wystarczy postawić zarzuty, trzeba przeprowadzić jeszcze jakieś argumenty. Dlatego ja piszę o ignorancji dopiero, gdy się nią popiszesz i na przykładach, a Ty a priori i bez uzasadnienia.

    > Co sie tyczy podstaw warsztatu naukowego to:
    >
    > Z brzytwa
    > Na poziomki wybiegaj co rano...
    >
    No właśnie. QED.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • bez_seller 12.03.10, 12:53
    lernakow napisał:

    > Nie. Wspomnijmy też o brzytwie.

    Dobrze, zaczynam.

    "Brzytwa Ockhama
    zasada redukcji pojęć w klasycznej metodologii naukowej i
    współczesnej teorii poznania, wprowadzona przez Davida Hume jako
    forma arystotelesowskiej zasady ekonomii myślenia;
    jedna z podstaw metodologii naukowej redukcjonizmu i logiki
    teoriomnogościowej;
    formułowana jako "entia non sunt multiplicanda praeter
    necessitatem", lub "nie należy mnożyć bytów ponad konieczność", w
    matematyce znajduje zastosowanie jako zasada redukcji, wprowadzania
    piękna prostoty do zapisu formuł i wzorów matematycznych;
    Ockham, który był zakonnikiem w Oxfordzie( zyjacym na przelomie XII
    i XIIIw. dopisek moj), oryginalnie formułował to jako: "Jedynym
    realnym bytem jest Bóg - wszystko, co da się wywieść bezpośrednio od
    Boga jest prawdą, a reszta to czcze spekulacje", swoim studentom
    kazał brzytwami wycinać z książek stronice, które przeczyły jego
    zasadzie;"

    > > Nie posiadasz wlasnej oceny dobra i zla.
    > >
    > Jakiś argument by się przydał. Lubisz rzucać kategoryczne
    stwierdzenia, których
    > następnie nawet nie próbujesz bronić. Jak choćby to o strachu.

    Bo to sa truizmy. Kazdy choc troche myslacy czlowiek dojdzie do
    identycznych wnioskow. U podstaw dzialania kazdego organizmu zywego
    lezy instynkt samozachowawczy oparty na strachu. Wszystko co
    czlowiek stworzyl jest po to, by stlumic ten strach. Oceny dobra i
    zla sa "wyssane z mlekiem matki". Zawsze podzielasz juz istniejace
    oceny, sam ich nie tworzysz.


    > Po pierwsze - jest swoboda kształtowania kryteriów oceny.

    Pozornie


    > Po drugie - można wybrać korzyści krótko- albo długoterminowe.

    Jednak to korzysci narzucaja wybor, a krotko- czy dlugoterminowsc
    tez moze byc korzystna lub nie.

    > Po trzecie - można obsłużyć jakiś element w innym procesie (np.
    przy decyzji cz
    > y zjeść batonik czy nie oprócz dylematu smak kontra otyłość można
    dołożyć treni
    > ng, który spali kalorie rozstrzygając problem w sposób, który w
    ogóle znosi pie
    > rwotny dylemat).
    > Do wyboru do koloru.

    Skad pochodzi chec zjedzenia batonika?

    > I na tym właśnie polega wolna wola, choć rozumiem, że dla
    > religianta to niepojęte.

    Fuj. Kopiesz na oslep.

    > > Swiatopoglad tez nie byl Twoim wolnym wyborem.
    > >
    > Socjobiologia skończyła się zanim się jeszcze zaczęła.
    > Być może pojęcia abstrakcyjne - jak światopogląd czy wolna wola -
    są tylko niep
    > rezycyjnymi nazwami różnych złożonych procesów biochemicznych w
    naszym ciele. A
    > le w całej komunikacji werbalnej operujemy właśnie na tych
    pojęciach, więc spro
    > wadzanie tego do poziomu opisywania reakcji wychodzi poza rozmowę
    i niczemu nie
    > służy.

    Ale to, ze w komunikacji stosujemy takie pojecia niczego nie
    usprawiedliwia. A raczej, cala te nasza komunikacje mozna o kant
    du.py potluc.
    Spokojnie, nie mowie, ze nie masz swiatopogladu, mowie, ze nie jest
    on Twoim wyborem. Usiadz na tylku i pomysl.

    > > To smieszne, bo wlasnie takie zarzuty zostaly postawione Tobie.
    > > Czyli odwrociles kota ogonem.
    > >
    > Bo widzisz - nie wystarczy postawić zarzuty, trzeba przeprowadzić
    jeszcze jakie
    > ś argumenty.

    Halo, pobudka, przeciez to Ty dostarczyles argumentow, w zwiazku z
    czym postawiono Ci zarzuty.
  • lernakow 12.03.10, 13:42
    bez_seller napisała:

    > Ockham, który był zakonnikiem w Oxfordzie( zyjacym na przelomie XII
    > i XIIIw. dopisek moj), oryginalnie formułował to jako: "Jedynym
    > realnym bytem jest Bóg
    >
    I to jest właśnie chichot historii. Od jego nazwiska nazwano metodę, która przy obecnym stanie wiedzy wycina Boga. Bo obecnie żaden poważny naukowiec nie wyprowadza niczego z istnienia Boga, tylko z realnych obserwacji.

    > Bo to sa truizmy. Kazdy choc troche myslacy czlowiek dojdzie do
    > identycznych wnioskow.
    >
    Czyli argumentów nie ma. Jak ktoś się nie zgadza, to nie myśli logicznie. Prosty sposób na zamknięcie dyskusji pokazaniem, że nie potrafi się jej prowadzić.

    > U podstaw dzialania kazdego organizmu zywego
    > lezy instynkt samozachowawczy oparty na strachu.
    >
    Instynkt samozachowawczy to tylko jeden z instynktów. Silniejszy jest instynkt zachowania gatunku (patrz samiec modliszki). Ale jeszcze silniejsze mogą być wdrukowane postawy (śmierć za ojczyznę). Jak ktoś zszedł z drzewa to już nie sprowadza wszystkiego do strachu.

    > > Po pierwsze - jest swoboda kształtowania kryteriów oceny.
    >
    > Pozornie
    >
    Masz porażające argumenty.

    > Jednak to korzysci narzucaja wybor, a krotko- czy dlugoterminowsc
    > tez moze byc korzystna lub nie.
    >
    Trochę bełkot Ci wyszedł. Rozwiń to jakoś.

    > Skad pochodzi chec zjedzenia batonika?
    >
    I znów zabrakło argumentów. Batonik jest smaczny. Jak go zjemy, to nam się serotoninka podniesie i będzie przyjemnie. Ponadto w reklamie pokazali, że batonik pasuje do takiej sytuacji, więc zjadając go mamy poczucie bycia trendy. Znów do wyboru do koloru. Ale nie dla kogoś, kto swoje życie opiera na strachu.

    > Ale to, ze w komunikacji stosujemy takie pojecia niczego nie
    > usprawiedliwia. A raczej, cala te nasza komunikacje mozna o kant
    > du.py potluc.
    >
    Rzeczywiście, robisz wszystko, by udowodnić tę tezę jakością swojej argumentacji.

    > Spokojnie, nie mowie, ze nie masz swiatopogladu, mowie, ze nie jest
    > on Twoim wyborem. Usiadz na tylku i pomysl.
    >
    Wiesz, ja już odpowiedziałem na bzdury o strachu, argumenty z Twojej strony nie padły, lub poległy powyżej, więc może jednak Ty pomyśl.

    > Halo, pobudka, przeciez to Ty dostarczyles argumentow, w zwiazku z
    > czym postawiono Ci zarzuty.
    >
    Ale żeby postawić zarzuty na podstawie dostarczonych argumentów to jeszcze trzeba wykazać jakiś związek logiczny jednego z drugim, jakieś wynikanie. Nie wystarczy napisać tak bo tak.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • bez_seller 12.03.10, 15:06
    lernakow napisał:

    > I to jest właśnie chichot historii. Od jego nazwiska nazwano
    metodę, która przy
    > obecnym stanie wiedzy wycina Boga. Bo obecnie żaden poważny
    naukowiec nie wypr
    > owadza niczego z istnienia Boga, tylko z realnych obserwacji.

    Nie ma jednak pewnosci czy w tej sprawie to juz ostatni chichot.

    > > Bo to sa truizmy. Kazdy choc troche myslacy czlowiek dojdzie do
    > > identycznych wnioskow.
    > >
    > Czyli argumentów nie ma.

    W jednej linijce nie ma, w drugiej sa, ale widze, ze koniecznie
    musisz odpowiadac na kazda linijke osobno.

    Jak ktoś się nie zgadza, to nie myśli logicznie. Prost
    > y sposób na zamknięcie dyskusji pokazaniem, że nie potrafi się jej
    prowadzić.

    Dokladnie Ciebie to dotyczy, w calej Twojego powyzszego zdania
    rozciaglosci.


    > Instynkt samozachowawczy to tylko jeden z instynktów. Silniejszy
    jest instynkt
    > zachowania gatunku (patrz samiec modliszki). Ale jeszcze
    silniejsze mogą być wd
    > rukowane postawy (śmierć za ojczyznę). Jak ktoś zszedł z drzewa to
    już nie spro
    > wadza wszystkiego do strachu.


    Twoj przyklad z modliszka jest chybiony. Czlowiek nie poswieci zycia
    dla rozmnazania. (Juz sobie wyobrazam matke Twoich dzieci pozerajaca
    Ciebie potulnie sie na to godzacego.)
    Strach przed utrata Ojczyzny jest przyczyna oddania za nia zycia,
    albo po prostu przymus.


    > > > Po pierwsze - jest swoboda kształtowania kryteriów oceny.
    > >
    > > Pozornie
    > >
    > Masz porażające argumenty.

    Licze na Twoja inteligencje. Sam przeciez wiesz, ze swobody nie masz
    i umiesz to wykazac.


    > > Jednak to korzysci narzucaja wybor, a krotko- czy
    dlugoterminowsc
    > > tez moze byc korzystna lub nie.
    > >
    > Trochę bełkot Ci wyszedł. Rozwiń to jakoś.

    Z jakiego powodu wybierasz terminowsc korzysci?


    > > Skad pochodzi chec zjedzenia batonika?
    > >
    > I znów zabrakło argumentów. Batonik jest smaczny. Jak go zjemy, to
    nam się sero
    > toninka podniesie i będzie przyjemnie. Ponadto w reklamie
    pokazali, że batonik
    > pasuje do takiej sytuacji, więc zjadając go mamy poczucie bycia
    trendy. Znów do
    > wyboru do koloru. Ale nie dla kogoś, kto swoje życie opiera na
    strachu.

    Nie zabraklo argumentow, toz mysle, ze bystry z Ciebie czlowiek i
    sam potrafisz wyciagac wnioski. Podpowiadam Ci tylko.

    Bedzie nam przyjemnie jak zjemy batonika, bo byc moze nie jest nam
    przyjemnie lub za malo jest nam przyjemnie. I to wlasnie jest powod
    dla ktorego siegamy po batonika. Czyli nie wolna wola lecz poczucie
    braku.


    I na zakonczenie. Sprytnie przemilczales moje uwagi na temat swoich
    lamentow - jak to juz male dziecko ewangelizuje Twoje dziecko. Nie
    przyznales sie, ani do bledu ani do glupoty.

  • karbat 12.03.10, 16:33
    bez_seller napisała:

    >Bedzie nam przyjemnie jak zjemy batonika, bo byc moze nie jest nam
    >przyjemnie lub za malo jest nam przyjemnie.

    za przeproszeniem pieprzysz o tych batonikach , twoj blad ; swoje
    spostrzezenia, doswiadczenia przenosisz na innych , uogolnisz .
    Po 99 % - tach batonikow z nich robi mi sie niedobrze, smakuja na
    g. .

    >I to wlasnie jest powod dla ktorego siegamy po batonika. Czyli nie
    >wolna wola lecz poczucie braku.

    logika katolika(czki) , - z braku batonika siegamy po niego !,
    a z braku rozumu , wypisuje sie pierdoly .

    > I na zakonczenie. Sprytnie przemilczales moje uwagi na temat
    >swoich lamentow - jak to juz male dziecko ewangelizuje Twoje
    >dziecko. Nie przyznales sie, ani do bledu ani do glupoty.

    chcesz posluchac lamentu , idz do kosciola katolikow .
    Autor watku podzielil sie swoimi spostrzezeniami , uwagami .
  • lernakow 12.03.10, 17:33
    bez_seller napisała:

    > Nie ma jednak pewnosci czy w tej sprawie to juz ostatni chichot.
    >
    I tyle argumentów za istnieniem Boga: może kiedyś, niczego nie można wykluczyć, brak dowodów nie oznacza braku istnienia. Doskonały grunt do budowania światopoglądu i ładu społecznego.

    > Dokladnie Ciebie to dotyczy, w calej Twojego powyzszego zdania
    > rozciaglosci.
    >
    Ale ja Ci to wykazuję po kolei, a Ty tylko powtarzasz.

    > Twoj przyklad z modliszka jest chybiony. Czlowiek nie poswieci zycia
    > dla rozmnazania.
    >
    Pisałaś, że wszystkie organizmy tak mają, więc to nie przykład jest chybiony, tylko Twoje trzymanie się jednego instynktu, który miałby tłumaczyć wszystko. A przykłady dowodzą, że tak nie jest.
    Rozważmy: przykłady z natury kontra twierdzenie Bez_seller. Hmm, wybieram przykłady z natury.

    > Strach przed utrata Ojczyzny jest przyczyna oddania za nia zycia,
    > albo po prostu przymus.
    >
    Strach przed utratą ojczyzny na poziomie instynktów? Przymus wynikający ze społecznej hierarchii pokonujący instynkt? To chyba ten Twój instynkt samozachowawczy nie jest jednak podstawą wszystkiego. Sama to przyznajesz, tylko tego nie zauważasz.

    > Licze na Twoja inteligencje. Sam przeciez wiesz, ze swobody nie masz
    > i umiesz to wykazac.
    >
    Nie wiem. Ty tak twierdzisz i Ty masz wykazać, tyle, że nie jesteś w stanie, a jak widzę wręcz nie próbujesz.

    > Z jakiego powodu wybierasz terminowsc korzysci?
    >
    Prosiłem o rozwinięcie. Nie rozwinęłaś, tylko robisz jakąś absurdalną interpretację mojej prośby (że niby odbieram terminowość) i zadajesz pytanie. Trochę bez sensu.

    > Nie zabraklo argumentow, toz mysle, ze bystry z Ciebie czlowiek i
    > sam potrafisz wyciagac wnioski. Podpowiadam Ci tylko.
    >
    Nic nie podpowiadasz. Po prostu masz swoje stwierdzenia i nic na poparcie. Ja mam wymyślać za Ciebie argumenty? Bardzo chętnie, ale podaj najpierw jakąś sensowną tezę.

    > Bedzie nam przyjemnie jak zjemy batonika, bo byc moze nie jest nam
    > przyjemnie lub za malo jest nam przyjemnie. I to wlasnie jest powod
    > dla ktorego siegamy po batonika. Czyli nie wolna wola lecz poczucie
    > braku.
    >
    To w końcu strach nami rządzi, czy poczucie braku? W dodatku w żaden sposób nie odpowiada na dalszy ciąg rozważań batonikowych związanych z jego krótko- i długoterminowymi efekatmi oraz możliwością znalezienia innych rozwiązań dla tych efektów (batonik dietetyczny, ćwiczenia po konsumpcji).

    > I na zakonczenie. Sprytnie przemilczales moje uwagi na temat swoich
    > lamentow - jak to juz male dziecko ewangelizuje Twoje dziecko. Nie
    > przyznales sie, ani do bledu ani do glupoty.
    >
    Trochę niewczesne te Twoje uwagi, bo Hawela napisała to samo cztery dni temu. Podobnie Rzeka.suf, której odpowiedziałem na to trzy dni temu:
    forum.gazeta.pl/forum/w,721,108375732,108426760,Re_Maly_ewangelizator.html
    Szkoda, że czytać też nie umiesz.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • bez_seller 13.03.10, 13:27
    lernakow napisal:

    > I tyle argumentów za istnieniem Boga: może kiedyś, niczego nie
    można wykluczyć, brak dowodów nie oznacza braku istnienia. Doskonały
    grunt do budowania światopoglądu i ładu społecznego.
    Ale ja Ci to wykazuję po kolei, a Ty tylko powtarzasz.
    Pisałaś, że wszystkie organizmy tak mają, więc to nie przykład jest
    chybiony, tylko Twoje trzymanie się jednego instynktu, który miałby
    tłumaczyć wszystko. A przykłady dowodzą, że tak nie jest.
    Rozważmy: przykłady z natury kontra twierdzenie Bez_seller. Hmm,
    wybieram przykłady z natury.
    Strach przed utratą ojczyzny na poziomie instynktów? Przymus
    wynikający ze społecznej hierarchii pokonujący instynkt? To chyba
    ten Twój instynkt samozachowawczy nie jest jednak podstawą
    wszystkiego. Sama to przyznajesz, tylko tego nie zauważasz.
    Nie wiem. Ty tak twierdzisz i Ty masz wykazać, tyle, że nie jesteś w
    stanie, a jak widzę wręcz nie próbujesz.
    Prosiłem o rozwinięcie. Nie rozwinęłaś, tylko robisz jakąś
    absurdalną interpretację mojej prośby (że niby odbieram terminowość)
    i zadajesz pytanie. Trochę bez sensu.
    Nic nie podpowiadasz. Po prostu masz swoje stwierdzenia i nic na
    poparcie. Ja mam wymyślać za Ciebie argumenty? Bardzo chętnie, ale
    podaj najpierw jakąś sensowną tezę.
    To w końcu strach nami rządzi, czy poczucie braku? W dodatku w żaden
    sposób nie odpowiada na dalszy ciąg rozważań batonikowych związanych
    z jego krótko- i długoterminowymi efekatmi oraz możliwością
    znalezienia innych rozwiązań dla tych efektów (batonik dietetyczny,
    ćwiczenia po konsumpcji).
    Trochę niewczesne te Twoje uwagi, bo Hawela napisała to samo cztery
    dni temu. Podobnie Rzeka.suf, której odpowiedziałem na to trzy dni
    temu:
    forum.gazeta.pl/forum/w,721,108375732,108426760,Re_Maly_ewangelizator
    .html
    > Szkoda, że czytać też nie umiesz.

    ****

    Nie ma obowiazku czytania innych watkow ani postow, rownie dobrze
    mozna cos przeoczyc, wiec moje uwagi sa jak nabardziej na miejscu.
    Problem w tym, ze nie umiesz odniesc sie do swoich bezsensownych
    (mniemam, ze juz to dostrzegasz) oskarzen o ewngelizacje Twojego
    dziecka. Wolisz napisac - "szkoda, ze czytac tez nie umiesz." To
    zdanie pokazuje jak bezsensowna jest z Toba rozmowa i dyskwalifikuje
    Cie jako rozmowce. Slow uzywasz jak cepow! W zadnym wypadku nie maja
    one sluzyc porozumieniu. Nie wiem, jak wobec powyzszego, dasz rade
    budowac spoleczenstwo obywatelskie, ale idea warta realizowania.

    Wolna wola nie istnieje. Ponadto podlegamy prawom natury z
    wmontowanymi w nas instynktami, z ktorych najsilniejszy jest
    instynkt przetrwania. Wszystko co robisz, robisz dla siebie, a
    glownym motorem Twojego dzialania jest strach.
    Nie ma potrzeby podawania przykladow ani udowadniania powyzszych
    slow. Wystarczy sprawe doglebnie przemyslec, (dziwne, ze jeszcze
    tego nie zrobiles, to przeciez galaz filozofii), chocby dla
    umyslowej gimastyki. Zycze powodzenia.
  • lernakow 13.03.10, 13:37
    bez_seller napisała:

    > Nie ma obowiazku czytania innych watkow ani postow, rownie dobrze
    > mozna cos przeoczyc, wiec moje uwagi sa jak nabardziej na miejscu.
    > Problem w tym, ze nie umiesz odniesc sie do swoich bezsensownych
    > (mniemam, ze juz to dostrzegasz) oskarzen o ewngelizacje Twojego
    > dziecka.
    >
    Odniosłem się i wskazałem gdzie. Nie przeczytałaś wcześniej - OK, Twoje prawo, nie masz obowiązku śledzenia całego wątku. Ale powtórzenie, że nie umiem się odnieść, gdy dostajesz pod nos link, w którym się odnoszę, to już wyjątkowy przykład bezmyślności.

    > Slow uzywasz jak cepow! W zadnym wypadku nie maja
    > one sluzyc porozumieniu. Nie wiem, jak wobec powyzszego, dasz rade
    > budowac spoleczenstwo obywatelskie, ale idea warta realizowania.
    >
    Widzisz, jakoś znajdują się ludzie, którzy widzą w nich sens i drogę do porozumienia. Z nimi da się budować społeczeństwo obywatelskie. Ale społeczeństwa takiego nie da się oprzeć na strachu i braku wolnej woli, więc z Tobą - niestety - nie.

    > Wolna wola nie istnieje. Ponadto podlegamy prawom natury z
    > wmontowanymi w nas instynktami, z ktorych najsilniejszy jest
    > instynkt przetrwania. Wszystko co robisz, robisz dla siebie, a
    > glownym motorem Twojego dzialania jest strach.
    > Nie ma potrzeby podawania przykladow ani udowadniania powyzszych
    > slow. Wystarczy sprawe doglebnie przemyslec, (dziwne, ze jeszcze
    > tego nie zrobiles, to przeciez galaz filozofii), chocby dla
    > umyslowej gimastyki. Zycze powodzenia.
    >
    Brawo - do argumentów obalających tezę odnieść się nie potrafisz, więc powtarzasz swoje i jesteś zadowolona. Z pewnością przekonałaś wiele osób. Tyle, że raczej nie do tego, że masz rację.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • karbat 13.03.10, 13:54
    bez_seller napisała:

    > Wolna wola nie istnieje.

    pojecia wolnej woli , prawdy , itd nie sa jednoznacznie
    zdefiniowane . Nie ma jednej uniwersalnej definicji !.

    > Ponadto podlegamy prawom natury z
    > wmontowanymi w nas instynktami, z ktorych najsilniejszy jest
    > instynkt przetrwania. Wszystko co robisz, robisz dla siebie, a
    > glownym motorem Twojego dzialania jest strach.

    Musisz byc istota b. zastraszona , wspolczuje .
    Sluchasz muzyki ze strachu :o .

    Nie nie uogolniaj zbyt pochopnie . Na sprecyzowaniu wolnej woli
    polamaly sobie zeby natezsze umysly . Dlatego , posczegolne
    dziedziny nauki , posluguja sie jej innymi "znaczeniami" . Dzialy
    nauki tworza czesto narzedzia umozliwiajace im badanie materii
    ktora sie zajmuja .

    > Nie ma potrzeby podawania przykladow ani udowadniania powyzszych
    > slow. Wystarczy sprawe doglebnie przemyslec, (dziwne, ze jeszcze
    > tego nie zrobiles, to przeciez galaz filozofii), chocby dla
    > umyslowej gimastyki. Zycze powodzenia.

    Nawet w filozofa nie jest w stanie zdefinoowac jednozmnacznie b .
    wielu pojec .Inaczej podchodzi filozof katolik do wielu spraw (
    uwarunowywuja go jego przekonania ) inaczej filozof marksistowski
    itd . .
    /Np. Katolik pluje z definicji na znaczace, wybitne umysly
    filozofow -socjologow marxistowskich . Ogranicza swoj swatopoglad z
    definicji . Woli siedziec w swojej skorupie , jego sprawa , ale gdy
    narzuca swe idee , rozwiazania innym " na sile " - wzbudza to tylko
    znismaczenie , obrzydzenie .!
  • bez_seller 13.03.10, 18:55
    karbat napisał:


    > Musisz byc istota b. zastraszona , wspolczuje .
    > Sluchasz muzyki ze strachu :o .


    Oczywiscie, boje sie umrzec wiec slucham muzyki, nuda moze zabic.

    > Nie nie uogolniaj zbyt pochopnie . Na sprecyzowaniu wolnej woli
    > polamaly sobie zeby natezsze umysly . Dlatego , posczegolne
    > dziedziny nauki , posluguja sie jej innymi "znaczeniami" . Dzialy
    > nauki tworza czesto narzedzia umozliwiajace im badanie materii
    > ktora sie zajmuja .

    Tak, tak, z wolnej woli sie urodziles, z wolnej woli umrzesz i
    wszystko co pomiedzy, tez zrobisz z wolnej woli. Zazdroszcze Ci.

    > /Np. Katolik pluje z definicji na znaczace, wybitne umysly
    > filozofow -socjologow marxistowskich .

    Kto tu uogolnia?

    Ogranicza swoj swatopoglad z
    > definicji . Woli siedziec w swojej skorupie , jego sprawa , ale
    gdy
    > narzuca swe idee , rozwiazania innym " na sile " - wzbudza to
    tylko
    > znismaczenie , obrzydzenie .!

    Mnie zaden katolik niczego nie narzuca.
  • chasyd_666 10.03.10, 18:03
    lernakow napisał:

    Rozumiesz teraz idiotyzm pytania "co Ty
    > byś uznał za dowód?"?
    >

    Nie - ciekawi mnie co ateista uznałby za dowód istnienia Boga.
    Podaj jeden konkretny przykład (jeśli potrafisz...)
  • lernakow 10.03.10, 19:27
    chasyd_666 napisał:

    > Nie - ciekawi mnie co ateista uznałby za dowód istnienia Boga.
    > Podaj jeden konkretny przykład (jeśli potrafisz...)
    >
    A czytać umiesz? W poście, na który odpowiadasz, podałem dwa.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 13.03.10, 22:36
    lernakow napisał:

    > A czytać umiesz? W poście, na który odpowiadasz, podałem dwa.
    >

    Acha...Myślałem ,że to był żart, a Ty na poważnie... :)
    Poziom "małego Jasia"...
  • lernakow 14.03.10, 15:43
    chasyd_666 napisał:

    > Acha...Myślałem ,że to był żart, a Ty na poważnie... :)
    > Poziom "małego Jasia"...
    >
    Przykłady były żartobliwe, żeby pokazać, że takie pytanie jest idiotyczne. To
    nie niewierzący ma wymyślać dla siebie dowody.

    --
    SpołeczeństwoObywatelskie
  • chasyd_666 14.03.10, 19:37
    lernakow napisał:

    > Przykłady były żartobliwe, żeby pokazać, że takie pytanie jest
    idiotyczne.

    Nie jest...

    To
    > nie niewierzący ma wymyślać dla siebie dowody.
    >

    Powinieneś umieć podać kryteria jakie musi spełniać dowód, abyś
    uznał go za dowód.
  • lernakow 14.03.10, 20:02
    chasyd_666 napisał:

    > > Przykłady były żartobliwe, żeby pokazać, że takie pytanie jest
    > > idiotyczne.
    >
    > Nie jest...
    >
    Porażający argument.

    > Powinieneś umieć podać kryteria jakie musi spełniać dowód, abyś
    > uznał go za dowód.
    >
    Umiem. Kryterium jest proste: weryfikowalność zgodnie z metodą naukową. I co teraz? Do czego dąży to dociekanie w kwestii kryteriów dowodu? Bo przecież na koniec żadnego nie dostanę, prawda?

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 15.03.10, 13:58
    lernakow napisał:
    > Porażający argument.

    Porażający jest twój brak argumentu :)


    > Umiem. Kryterium jest proste: weryfikowalność zgodnie z metodą
    naukową.

    Powinieneś wiedzieć, że jest to kryterium idiotyczne:
    Absolut nie może być weryfikowany naukowo.
  • karbat 15.03.10, 14:38
    chasyd_666 napisał:

    > Bo Bóg jest "absolutem" - bytem 'wyższego rzędu' wobec człowieka i
    > jego rozumu - jest niedostępny poznaniu ludzkiemu .....

    przyznajesz , ze mowiac o swym Bogu , sam nie wiesz o czym mowisz .

    Skad wiec te opowiesci o bogu sprawiedliwym , zazdrosnym ,
    gniewnym , wspanialomyslnym , karzacym itd. ( takie samie przymioty
    ma moj sasiad ) .

    Starozytni Zydzi stworzyli swego boga na wlasne potrzeby , na miare
    swej wyobrazni . Katolicy go skopiowali , na swa modla troche
    przerobili , opisali , dodali troche bajek w NT aneksie do Swietej
    ksiegi Zydow i nic wiecej .

    z ca. trzydziestu ewangelii starannie wybrano, wyselekcjonowano
    cztery , reszte wyrzucono . Uroczyscie ogloszono - oto slowo
    boze ,kpina z ludzkiej inteligencji .
  • chasyd_666 18.03.10, 11:05
    karbat napisał:

    > przyznajesz , ze mowiac o swym Bogu , sam nie wiesz o czym
    mowisz .

    Wyciągasz błędne wnioski ...

    >
    > Skad wiec te opowiesci o bogu sprawiedliwym , zazdrosnym ,
    > gniewnym , wspanialomyslnym , karzacym itd.

    M.in. z Biblii , z nauki Chrystusa...

    > ,kpina z ludzkiej inteligencji .

    Dlaczego ?
  • lernakow 15.03.10, 17:46
    chasyd_666 napisał:

    > > Porażający argument.
    >
    > Porażający jest twój brak argumentu :)
    >
    Skoro Ty argumentu nie podałeś, to jak ja miałem argumentem odpowiedzieć? Na co?

    > Powinieneś wiedzieć, że jest to kryterium idiotyczne:
    > Absolut nie może być weryfikowany naukowo.
    >
    To normalne kryterium dowodu. Skoro absolut nie może być weryfikowany, to nie może być dowodzony. Ale jeżeli chcemy dowodu, to oczekiwanie, że będzie zgodny z metodą naukową nie jest idiotyczne. Mam nadzieję, że nadążasz za tą subtelną różnicą.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 18.03.10, 11:00
    > To normalne kryterium dowodu. Skoro absolut nie może być
    weryfikowany, to nie m
    > oże być dowodzony.

    No, i przyznałeś, że nie może istnieć naukowy dowód (nie)
    istnienia Boga...
    Czy teraz już rozumiesz, że podane przez Ciebie kryterium było
    idiotyczne ?...


    --
    www.rp.pl/artykul/447387_Izrael__Ultraortodoksi_oskarzani_o_pedofilie.html
  • bez_seller 15.03.10, 11:11
    lernakow napisał:

    > Przykłady były żartobliwe, żeby pokazać, że takie pytanie jest
    idiotyczne. To
    > nie niewierzący ma wymyślać dla siebie dowody.

    A czy to takie trudne, moje pytanie nazwac zartobliwym, a Twoja
    odpowiedz idiotyczna? I teraz sprawa przedstawia sie tak, ze na moje
    zartobliwe pytanie, udzieliles idiotycznej odpowiedzi. :)
  • lernakow 15.03.10, 17:40
    bez_seller napisała:

    > A czy to takie trudne, moje pytanie nazwac zartobliwym, a Twoja
    > odpowiedz idiotyczna?
    >
    A co żartobliwego jest w pytaniu "jakie dowody by Cię przekonały?"?
    Nic. I cała próba odwrócenia kota ogonem na nic.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • bez_seller 15.03.10, 18:15
    lernakow napisał:

    > A co żartobliwego jest w pytaniu "jakie dowody by Cię przekonały?"?
    > Nic.

    A co jest zartobliwego w Twoich odpowiedziach? Nic.


    > I cała próba odwrócenia kota ogonem na nic.

    A Tobie takie proby znakomicie sie udaja.:)

  • ideefiks 11.03.10, 11:47
    chasyd_666 napisał:
    > Ale co Ty byś uznał za dowód ?...

    Mnie by przekonało Słońce świecące naprzemian na zielono i
    niebiesko, z częstotliwością 1 herza, przy czym przy świetle
    zielonym rzucałoby cienie czerwone a przy niebieskim żółte a każdy
    cień miałby kształt napisu "THIS IS ME, GOD!".

    lub

    Gwiazdy na niebie ułożone w jednoznaczny do zidentyfikowania
    napis "GOD IS EVERYWHERE"...

    No to by było coś!

    Może być? :)
  • chasyd_666 13.03.10, 22:34
    > Gwiazdy na niebie ułożone w jednoznaczny do zidentyfikowania
    > napis "GOD IS EVERYWHERE"...
    >
    > Może być? :)

    Dla Ciebie pewnie tak, ale to źle świadczy o twojej inteligencji...
  • ideefiks 15.03.10, 11:35
    chasyd_666 napisał:
    > Dla Ciebie pewnie tak, ale to źle świadczy o twojej inteligencji...

    Możesz rozwinąć ten interesujący wątek?
  • chasyd_666 15.03.10, 12:04
    ideefiks napisał:

    > Możesz rozwinąć ten interesujący wątek?

    > Gwiazdy na niebie ułożone w jednoznaczny do zidentyfikowania
    > napis "GOD IS EVERYWHERE"...
    >

    Można wyobrazić sobie super-cywilizację kosmiczną,która potrafi
    poruszać gwiazdami i kontrolować ich trajektorie...

    Już pomijam tu twoje naiwne wyobrażenie Boga ... :)
  • ideefiks 15.03.10, 12:21
    chasyd_666 napisał:
    > Można wyobrazić sobie super-cywilizację kosmiczną,która potrafi
    > poruszać gwiazdami i kontrolować ich trajektorie...

    Oczywiście że można, ale czyż nie jest zdecydowanie łatwiej
    wyobrazić sobie super-cywilizację, która wysyła w bliżej nam
    nieznanych celach na planetę Ziemia "syna bożego" a wcześniej
    objawia się "narodowi wybranemu" pod postacią płonącego krzaczora,
    tudzież innych temu podobnych efektów specjalnych?

    > Już pomijam tu twoje naiwne wyobrażenie Boga ... :)

    Bardziej naiwne niż prezentowane przez chrześcijan?
  • chasyd_666 15.03.10, 13:55
    ideefiks napisał:

    > Oczywiście że można, ale czyż nie jest zdecydowanie łatwiej
    > wyobrazić sobie super-cywilizację, która wysyła w bliżej nam
    > nieznanych celach na planetę Ziemia "syna bożego" a wcześniej
    > objawia się "narodowi wybranemu" pod postacią płonącego krzaczora,
    > tudzież innych temu podobnych efektów specjalnych?

    Dlatego powtarzam: nie ma dowodów ws. Boga
    Pozostaje wiara: ateistyczna lub religijna...

    >
    > Bardziej naiwne niż prezentowane przez chrześcijan?

    Zdecydowanie bardziej...
  • ideefiks 15.03.10, 16:25
    chasyd_666 napisał:
    > Dlatego powtarzam: nie ma dowodów ws. Boga
    > Pozostaje wiara: ateistyczna lub religijna...

    Chwiluńka... A ta wiara, która pozostaje, to na czym jest oparta?
    Ktoś ponad 2000 lat temu widział gadający krzak i zapieprzał po
    pustyni z arką przymierza oraz wcinał mannę "z nieba" jak i również
    przesmyknął się o suchej stopie przez akwen wodny, któremu "coś"
    kazało się "rozstapić", tak?

    Idąc twoim tokiem rozumowania uznanie tamtych wydarzeń za przejaw
    boskiego istnienia jest zupełnie nieuzasadnione, bo przecież
    "można wyobrazić sobie super-cywilizację...".

    A tymczasem miliard ludzi święcie wierzy w Boga tylko dlatego, że
    takie "cuda niewidy" działy się na Ziemi ponad 20 wieków temu.
    Coś więc najwyraźniej kręcisz...
  • krytykantka07 16.03.10, 22:01
    ideefiks napisał:

    > Chwiluńka... A ta wiara, która pozostaje, to na czym jest oparta?
    > Ktoś ponad 2000 lat temu widział gadający krzak i zapieprzał po
    > pustyni z arką przymierza oraz wcinał mannę "z nieba" jak i
    również > przesmyknął się o suchej stopie przez akwen wodny,
    któremu "coś" > kazało się "rozstapić", tak?

    Tamte bajki możemy sobie darować, bo służyły panowaniu Żydów nad
    światem.
    Natomiast cud słońca w Fatimie to już jest coś no i do tego widziano
    świętą rodzinę...

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy ". To szyderstwo.
  • ideefiks 18.03.10, 09:05
    krytykantka07 napisała:
    > Natomiast cud słońca w Fatimie to już jest coś no i do tego
    > widziano świętą rodzinę...

    Chcesz powiedzieć, że obecnie fundamenty katolicyzmu opierają się na
    jakimś bliżej nieokreślonym zjawisku obserwowanym w Fatimie?
    A nawet jeśli, to co z tego?
    Nadal, zgodnie z tym, co kolega chasyd napisał "Można wyobrazić
    sobie super-cywilizację kosmiczną,która potrafi..."
    Więc jaki
    cud? Zwykła ludzka naiwność co najwyżej. :)

    Szkoda, że kolega chasyd milczy od pewnego czasu i nie próbuje nawet
    ustosunkować się do ślepej uliczki, w jaką sam się zapędził... :)
  • krytykantka07 18.03.10, 10:32
    ideefiks napisał:

    > Chcesz powiedzieć, że obecnie fundamenty katolicyzmu opierają się
    na > jakimś bliżej nieokreślonym zjawisku obserwowanym w Fatimie?

    No nie. To byłoby zbyt proste.
    Chciałam powiedzieć, że dowód na istnienie Boga był w Fatimie:
    słońce wirowało mocą daną mu przez Maryję i do tego widać było jak
    mieni się kolorami tęczy.
    Wprawdzie napis się nie pojawił, ale w słońcu była święta rodzina
    czyli Maryja, Józef i dzieciątko Jezus.
    To dowód, że Bóg to uczynił.
    Zresztą poczytaj sobie.

    www.bibula.com/?p=14735
    > A nawet jeśli, to co z tego?
    > Nadal, zgodnie z tym, co kolega chasyd napisał "Można wyobrazić
    > sobie super-cywilizację kosmiczną,która potrafi..."
    Więc jaki
    > cud? Zwykła ludzka naiwność co najwyżej. :)

    O nie.
    Super cywilizacja kosmiczna nie ujawnia na słońcu świętej rodziny.
    To dzieło Boga.

    > Szkoda, że kolega chasyd milczy od pewnego czasu i nie próbuje
    nawe> ustosunkować się do ślepej uliczki, w jaką sam się
    zapędził... :)

    Też żałuję.
    Zwłaszcza, że nie rozumie najprostszych rzeczy.

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy ". To szyderstwo.
  • chasyd_666 18.03.10, 22:27
    > Zwłaszcza, że nie rozumie najprostszych rzeczy.
    >

    Mianowicie ?... :)
  • ideefiks 19.03.10, 12:54
    chasyd_666 napisał:
    > Najpierw udowodnij swoje "śmiałe" tezy :)

    Nie wiem czy ktoś, kto sam rzuca "śmiałe tezy" a poproszony o dowód,
    ucieka w żałosny wybieg pod tytułem "a udowodnij, że tak nie
    jest"
    powinien rzucać tego typu teksty jak ten, który właśnie
    popełniłeś...
  • chasyd_666 20.03.10, 08:44
    ideefiks napisał:

    > Nie wiem czy ktoś, kto sam rzuca "śmiałe tezy" a poproszony o
    dowód,
    > ucieka w żałosny wybieg

    Gdzie ?



    --
    Stanisław Staszic:
    Żydostwo to letnia i zimowa szarańcza dla Polski, która zaraża
    powietrze zgnilizną, roznosi próżniaczego ducha swoich ojców
  • ideefiks 20.03.10, 09:36
    chasyd_666 napisał:

    > ideefiks napisał:
    >
    > > Nie wiem czy ktoś, kto sam rzuca "śmiałe tezy" a poproszony o
    > dowód,
    > > ucieka w żałosny wybieg
    >
    > Gdzie ?
    >


    Problemy z pamięcią?

    chasyd_666 napisał sobie w innym wątku:

    > ideefiks napisał:
    > >
    > > A masz jakiś dowód na to, że świadomość istniałaby, gdyby
    > > nie istniał świat materialny?
    >
    > 1.Masz dowód, że nie ?
  • chasyd_666 20.03.10, 14:16
    ideefiks napisał:

    > Problemy z pamięcią?

    > > >
    > > > A masz jakiś dowód na to, że świadomość istniałaby, gdyby
    > > > nie istniał świat materialny?
    > >

    Czy ja stawiałem taką tezę ?
  • krytykantka07 19.03.10, 13:22
    chasyd_666 napisał:

    > Najpierw udowodnij swoje "śmiałe" tezy :)
    > Do tego czasu , uznajmy, że to stek bzdur... :)

    Co konkretnie chcesz, abym Ci udowodniła?
    To, że kler podburzył lud w Wandei, aby wystąpił przeciw nowej
    władzy w obronie interesów kleru?
    To wcale dowodów nie wymaga.
    Charaktery ludzkie na przestrzeni wieków się nie zmieniają.
    Przykład mieliśmy w Polsce.
    Kler podburzał ludzi, aby występowali przeciwko władzy
    komunistycznej.
    Zatem zbrodnie popełniane przez władzę były wynikiem propagandy
    kleru, który wywoływał świętą wojnę.
    Napisałam, że kontratak ze strony tych, co mieli władzę był
    nieporównywalny, ale też ten kontratak można było przewidzieć w
    momencie gdy planowało się świętą wojnę do ochrony własnych
    interesów.
    Zatem zbrodnie komunistów obciążają kler.
    To nie ateiści wywołują święte wojny.
    Nowej władzy należy sie podporządkować, nawet jeśli jest ateistyczna
    i dać jej czas, a nie bronić starego porządku pod wpływem myślenia,
    że teraz jest jeszcze gorzej bo odeszliśmy od Boga.

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy ". To szyderstwo.
  • chasyd_666 20.03.10, 09:03
    krytykantka07 napisała:

    > Co konkretnie chcesz, abym Ci udowodniła?

    Konkretnie to, co napisałaś:

    1.To nie ateizm stał u podstaw największych zbrodni.


    2.Ateizm głosił to samo co Jezus.

    3. Dopiero dzięki propagandzie kleru i buntowaniu przez nich ludzi,
    ci
    którzy byli wybawcami ludu musieli posuwać się do zbrodni.

    4. Gdyby kler się ukorzył i nakazał ludowi posłuszeństwo zgodnie z
    hasłami, które głosił od wieków, że władza pochodzi od Boga to do
    żadnych zbrodni by nie doszło.

    5.Najpierw atakował w imię Boga podburzony przez kler lud, a później
    był kontratak.

    6.To wcale dowodów nie wymaga.

    7. Zatem zbrodnie popełniane przez władzę były wynikiem propagandy
    > kleru, który wywoływał świętą wojnę.


    8. Zatem zbrodnie komunistów obciążają kler.

    Za gwałt odpowiada zgwałcona kobieta ? Powinna oddać się
    dobrowolnie... :))

    9. To nie ateiści wywołują święte wojny.

    10. Nowej władzy należy sie podporządkować, nawet jeśli jest
    ateistyczna
    > i dać jej czas,

    To dotyczy także niemieckich nazistów ? Robi się coraz
    ciekawiej...:)


    --
    Benjamin Franklin:
    W jakimkolwiek kraju by się osiedlili w większej liczbie, Żydzi
    demoralizowali go, niszczyli integralność ekonomiczną, segregowali
    się od reszty społeczeństwa, wyszydzali i podkopywali chrześcijańską
    wiarę, na jakiej oparty jest kraj.


    --
  • chasyd_666 20.03.10, 09:04
    Poważnie zastanawiam się czy jesteś zdrowa na umyśle...
  • krytykantka07 23.03.10, 12:56
    chasyd_666 napisał:

    > Poważnie zastanawiam się czy jesteś zdrowa na umyśle...

    A to dlaczego?
    Bo myślę inaczej niż Ty?

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy ". To szyderstwo.
  • krytykantka07 23.03.10, 12:52
    chasyd_666 napisał:

    > 1.To nie ateizm stał u podstaw największych zbrodni.

    Czym różnią się zbrodnie popełniane przez ateistów od zbrodni
    popełnianych w imię Boga?
    Przypominam Mojżesza ( bo to moja ulubiona postać ).
    Mojżesz wymordować kazał 3 tysiące mężczyzn z tych samych powodów
    dla których przywódcy nowego ateistycznego porządku mordowali swoich
    przeciwników.
    Dla Mojżesza wierzący usprawiedliwienie znajdują, ale dla tych,
    którzy nie powoływali się na Boga już nie?

    > 2.Ateizm głosił to samo co Jezus.

    Dokładnie to samo.
    Wszak socjalizm to ustrój, którego najwyższym celem było dobro
    wszystkich obywateli, ich wszechstronny rozwój i stały wzrost
    poziomu ich życia.
    Prawda jakie to chrześcijańskie?

    > 3. Dopiero dzięki propagandzie kleru i buntowaniu przez nich
    ludzi, > ci > którzy byli wybawcami ludu musieli posuwać się do
    zbrodni.

    Dokładnie tak.
    Wprowadzający nowy porządek musieli posuwać się do zbrodni, gdyż lud
    buntowany przez kler chciał przywrócenia starego porządku.
    Przypominam Wandeę.
    Kler wykorzystał niezadowolenie ludzi i zaczął siać propagandę.
    Przywódcy postąpili jak biblijny Mojżesz.
    Musieli wymordować buntowników.
    Inaczej wyzwolenie najbiedniejszych i postęp techniczny przesunęłyby
    sie w czasie.

    > 4. Gdyby kler się ukorzył i nakazał ludowi posłuszeństwo zgodnie z
    > hasłami, które głosił od wieków, że władza pochodzi od Boga to do
    > żadnych zbrodni by nie doszło.

    A w jakim celu ateiści mieliby mordować ludzi, którzy by się nie
    buntowali, tylko wspieraliby władzę, którą wspierałby kler?
    Nawet gdyby do zbrodni dochodziło byłyby to odosobnione przypadki
    wywoływane przez psychopatów.
    Wszak oni obecni są w każdej religii i ideologii.

    > 5.Najpierw atakował w imię Boga podburzony przez kler lud, a
    później > był kontratak.

    Kler podburzył lud Wandei, bo na to, by podporządkować się nowej
    władzy i stracić wpływy nie miał ochoty.
    Dlaczego dziwi Cię kontratak ze strony wyzwolicieli tego ludu, który
    zwrócił się przeciwko swoim wybawcom?

    > 6.To wcale dowodów nie wymaga.

    Napisałam, że charaktery ludzkie na przestrzeni wieków się nie
    zmieniają.
    Zwłaszcza charaktery tych co chcą władzy.
    Tego chyba udowadniać nie muszę.
    Obejrzyj sobie jakikolwiek film z dawnych i obecnych czasów.

    > 7. Zatem zbrodnie popełniane przez władzę były wynikiem propagandy
    > > kleru, który wywoływał świętą wojnę.

    Dokładnie tak było.
    Lud nie buntowany przez kler i nie karmiony nadziejami, że Bóg czy
    Matka Boska go broni i wspiera - nie wywołuje świętej wojny.
    A co dopiero się może dziać gdy ma świętego patrona ze swoich okolic.

    > 8. Zatem zbrodnie komunistów obciążają kler.
    >> Za gwałt odpowiada zgwałcona kobieta ? Powinna oddać się
    > dobrowolnie... :))

    Skoro z tej mańki zaczynasz...
    Uściślijmy co to jest gwałt i o jakich okolicznościach mówimy.
    Nie rzucaj haseł propagandowych.
    Za gwałt na dziecku odpowiada dziecko?
    Za gwałt w czasie pokoju odpowiada kobieta lub/i jej mąż, a w czasie
    wojny jej mąż i przywódcy religijni bądź niereligijni.
    A czemu kobieta ma czuć się ofiarą gwałtu?
    Dlaczego ma nie oddać się dobrowolnie?
    To zgodne z nauką Jezusa o miłości bliźniego.
    Kobieta powinna odpowiadać za odczucia jakie towarzyszą gwałtowi.
    Dlatego powinna zminimalizować swój dyskomfort.
    Potraktować gwałciciela dokładnie tak jak męża, który na
    niej powinność małżeńską.
    Czyli grzech cudzołóstwa obciążający dwie strony zamieniamy na gwałt
    obciążający tylko jedną stronę czyli gwałciciela.
    Tylko powiedz mi przyjacielu, jakie odczucie towarzyszyłoby Ci gdyby
    w gazecie na temat Twojej żony zamiast napisać: " zgwałcił ją "
    stałoby: " odbył z nią stosunek płciowy ".
    Byłbyś zadowolony, że Twoja żona była tak sprytna i dzięki
    uwiedzeniu gwałciciela nie straciła zdrowia lub życia?
    A przy tym byłaby zadowolona z tego, że tak sobie poradziła z nowym
    doświadczeniem?
    No i dziecko innego chętnie byś wychowywał...

    > 9. To nie ateiści wywołują święte wojny.

    Jak ateiści mogą wywoływać święte wojny w obronie kapłanów?

    > 10. Nowej władzy należy sie podporządkować, nawet jeśli jest
    > ateistyczna > > i dać jej czas

    > > To dotyczy także niemieckich nazistów ? Robi się coraz
    > ciekawiej...:)

    To dotyczy wszystkich.
    Wszystkich słabszych.
    Powinni brać przykład z kobiet
    Wszak kobieta ma być poddana swojemu mężowi wg religii dlatego, że
    jest słabsza.
    A gdy trafi na psychopatę to nawet to nie pomaga...
    Niemieccy naziści działali pod przewodnictwem Hitlera, który w
    dawnych czasach zostałby nowym prorokiem żydowskiego Boga tak jak
    został nim Mahomet.
    Wystarczyłoby, aby Hitler ogłosił się prorokiem.
    Tych, którzy się nie podporządkowali jego Bogu spokojnie mógł
    wymordować.
    Nie byłoby to niczym nadzwyczajnym w historii.

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy ". To szyderstwo.
  • chasyd_666 25.03.10, 11:48
    > > 1.To nie ateizm stał u podstaw największych zbrodni.
    >
    > Czym różnią się zbrodnie popełniane przez ateistów od zbrodni
    > popełnianych w imię Boga?

    Ilością ofiar ?

    > > 2.Ateizm głosił to samo co Jezus.
    >
    > Dokładnie to samo.

    Jezus nie głosił, że należy *siłą* odbierać ludziom ich własność, a
    opornych mordować...

    Jezus głosił, że Boga nie ma ??!... :))))))

    > > 3. Dopiero dzięki propagandzie kleru i buntowaniu przez nich
    > ludzi, > ci > którzy byli wybawcami ludu musieli posuwać się do
    > zbrodni.
    >
    > > 5.Najpierw atakował w imię Boga podburzony przez kler lud, a
    > później > był kontratak.
    > Lud nie buntowany przez kler i nie karmiony nadziejami, że Bóg czy
    > Matka Boska go broni i wspiera - nie wywołuje świętej wojny.

    Gdzie były te "święte wojny" ? W Korei Płn., w ZSRR , Chinach,
    Kambodży, Albanii, Kubie ?...

    > > 7. Zatem zbrodnie popełniane przez władzę były wynikiem
    propagandy
    > > > kleru, który wywoływał świętą wojnę.
    > > 8. Zatem zbrodnie komunistów obciążają kler.


    Nawet gdyby tak było, to nie znaczy ,że *odpowiedzialność* za te
    zbrodnie przechodzi z komunistów na kler...


    > A czemu kobieta ma czuć się ofiarą gwałtu?
    > Dlaczego ma nie oddać się dobrowolnie?
    > To zgodne z nauką Jezusa o miłości bliźniego.
    > Potraktować gwałciciela dokładnie tak jak męża, który na
    > niej powinność małżeńską.

    Bez komentarza...

    > > 10. Nowej władzy należy sie podporządkować, nawet jeśli jest
    > > ateistyczna > > i dać jej czas
    >
    > > > To dotyczy także niemieckich nazistów ? Robi się coraz
    > > ciekawiej...:)
    >
    > To dotyczy wszystkich.
    > Niemieccy naziści działali pod przewodnictwem Hitlera, który w
    > dawnych czasach zostałby nowym prorokiem żydowskiego Boga tak jak
    > został nim Mahomet.

    j.w. ...
  • krytykantka07 26.03.10, 00:55
    chasyd_666 napisał:

    > Jezus nie głosił, że należy *siłą* odbierać ludziom ich własność,
    a > opornych mordować...

    W końcu zrozumiałeś czego Jezus nie uczył.
    Teraz jeszcze zastanów się dlaczego.
    To zrozumiesz jak daleko KK odszedł od nauki Jezusa.
    Dlaczego ateiści musieli wierzącym w Jezusa odbierać własność siłą?

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy ". To szyderstwo.
  • chasyd_666 26.03.10, 12:01
    krytykantka07 napisała:
    >
    > W końcu zrozumiałeś czego Jezus nie uczył.
    > Teraz jeszcze zastanów się dlaczego.

    Nie zmieniaj tematu - wciąż nie udowodniłaś swoich bredni...
  • krytykantka07 26.03.10, 14:08
    chasyd_666 napisał:

    > Nie zmieniaj tematu - wciąż nie udowodniłaś swoich bredni...

    Ależ udowodniłam.
    To Ty boisz się je skomentować.
    Dobrze wiesz, że mam rację, bo Twój rozum Ci to podpowiada, ale
    samodzielnie myśleć Ci nie wolno.
    Gdybyś się nie bał myśleć, to doszedłbyś do tych samych co ja
    wniosków.
    Chcesz wyważać otwarte drzwi, bo bardziej ufasz pseudospecom, którzy
    mówią Ci co masz myśleć niż własnemu rozumowi?

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy ". To szyderstwo.
  • chasyd_666 27.03.10, 22:02
    krytykantka07 napisała:

    > chasyd_666 napisał:
    >
    > > Nie zmieniaj tematu - wciąż nie udowodniłaś swoich bredni...
    >
    > Ależ udowodniłam.
    > To Ty boisz się je skomentować.

    No to po kolei... :

    > > 2.Ateizm głosił to samo co Jezus.

    Jezus nie głosił, że należy *siłą* odbierać ludziom ich własność, a
    opornych mordować...
    Jezus głosił: Królestwo moje nie jest z tego świata...
    Jezus głosił, że Boga nie ma ??!...
  • krytykantka07 29.03.10, 14:04
    chasyd_666 napisał:

    > No to po kolei... :
    > > > > 2.Ateizm głosił to samo co Jezus.
    > > Jezus nie głosił, że należy *siłą* odbierać ludziom ich
    własność, a > opornych mordować...
    > Jezus głosił: Królestwo moje nie jest z tego świata...
    > Jezus głosił, że Boga nie ma ??!...

    Jezus nie głosił, że należy siłą odbierać komukolwiek własnośc, bo
    każdy ma się chętnie dzielić z bliźnimi.
    Więc w jakim celu wyważać otwarte drzwi?
    Królestwo Boże nie jest z tego świata czyli o rzeczy doczesne dbać
    nie wolno, a co w takim razie robili ci, co mieli władzę?
    Komuniści siłą musieli im odbierać majątki!
    JAKIMI ONI BYLI CHRZEŚCIJANAMI, SKORO ICH MAJĄTKI POWSTAŁY NA
    KRZYWDZIE INNYCH?

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy ". To szyderstwo.
  • chasyd_666 31.03.10, 14:47
    krytykantka07 napisała:
    >
    > Jezus nie głosił, że należy siłą odbierać komukolwiek własnośc,

    No właśnie. Nie głosił też, że należy mordować opornych.
    Czy nadal twierdzisz, że głosił to samo co komuniści (także, że Boga
    nie ma) ? :)))
  • chasyd_666 18.03.10, 22:25
    Czy Objawienia i Cud w Fatimie to dowód istnienia Boga ?
    Oczywiście - nie. Ale poważny argument - tak.
    Tylko głupcy (czyli większość ateistów...) bezpodstawnie go
    ignoruje...
  • krytykantka07 18.03.10, 23:14
    chasyd_666 napisał:

    > Czy Objawienia i Cud w Fatimie to dowód istnienia Boga ?
    > Oczywiście - nie. Ale poważny argument - tak.

    Nad tym poważnym argumentem to bym się poważnie zastanowiła.
    Wizje miały tylko dzieci i do tego nie wszystkie dzieci takie same
    wizje.

    > Tylko głupcy (czyli większość ateistów...) bezpodstawnie go
    > ignoruje...

    No i cała Rosja!
    Przecież nie nawróciła się i nie padła na twarz przed Watykanem.
    To poważny błąd, bo doprowadzi do wojny, aby w końcu Niepokalane
    Serce Maryi mogło zatriumfować.
    Rozumiem, że wojnę wywoła Rosja...

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy ". To szyderstwo.
  • ideefiks 19.03.10, 13:05
    chasyd_666 napisał:

    > Czy Objawienia i Cud w Fatimie to dowód istnienia Boga ?
    > Oczywiście - nie. Ale poważny argument - tak.
    > Tylko głupcy (czyli większość ateistów...) bezpodstawnie go
    > ignoruje...

    Interesujące... Moje przykłady "dowodów", jakimi Bóg hipotetycznie
    mógłby udowodnić swoje istnienie (niezwykle zbliżone do fatimskiego
    skaczącego słoneczka) uznałeś za naiwne.

    Tymczasem skaczące słoneczko fatimskie to już raptem "poważny
    argument".

    Zastanawiająca jest ta zmienność poglądów, jaką reprezentujesz
    raptem na przestrzeni kilku wpisów w jednym wątku...
  • chasyd_666 20.03.10, 08:29
    > Interesujące... Moje przykłady "dowodów", jakimi Bóg hipotetycznie
    > mógłby udowodnić swoje istnienie (niezwykle zbliżone do
    fatimskiego
    > skaczącego słoneczka) uznałeś za naiwne.
    >
    > Tymczasem skaczące słoneczko fatimskie to już raptem "poważny
    > argument".
    >

    Twój problem polega na tym, że nie odróżniasz dowodu od argumentu...

    > Zastanawiająca jest ta zmienność poglądów, jaką reprezentujesz
    > raptem na przestrzeni kilku wpisów w jednym wątku...

    ...dlatego najpierw poszukaj belki we własnym oku... :)
  • ideefiks 20.03.10, 09:09
    chasyd_666 napisał:
    > > Tymczasem skaczące słoneczko fatimskie to już raptem "poważny
    > > argument".
    > >
    >
    > Twój problem polega na tym, że nie odróżniasz dowodu od
    > argumentu...

    No ale przecież można sobie wyobrazić kosmiczną super-cywizilację,
    która... Można, czy nie można?
  • chasyd_666 20.03.10, 14:22
    ideefiks napisał:

    > No ale przecież można sobie wyobrazić kosmiczną super-cywizilację,
    > która... Można, czy nie można?

    No i ?...
  • ideefiks 20.03.10, 17:30
    chasyd_666 napisał:
    > No i ?...

    No nie wiem. Ty mi powiedz. W końcu to twój tekst o supercywilizacji kosmicznej
    a nie mój...
  • ideefiks 22.03.10, 11:27
    No i co wynika z cytowania mojego posta, w którym ja cytuję twoje
    własne słowa?
  • chasyd_666 25.03.10, 11:15
    ideefiks napisał:

    > No i co wynika z cytowania mojego posta, w którym ja cytuję twoje
    > własne słowa?

    Może wreszcie wyjaśnisz o co Ci chodzi...
  • chasyd_666 18.03.10, 22:19
    > Idąc twoim tokiem rozumowania uznanie tamtych wydarzeń za przejaw
    > boskiego istnienia jest zupełnie nieuzasadnione, bo przecież
    > "można wyobrazić sobie super-cywilizację...".

    No coż, możesz wierzyć w 'super-cywilizację',która robi sobie "jaja"
    z Ziemian...
    Ale watpię, żebyś znalazł wielu wyznawców... :)

    > A tymczasem miliard ludzi święcie wierzy w Boga tylko dlatego, że
    > takie "cuda niewidy" działy się na Ziemi ponad 20 wieków temu.

    Chyba nie tylko dlatego... Budda nie robił cudów, a w niego też
    wierzy wielu ludzi...
  • lernakow 15.03.10, 17:44
    chasyd_666 napisał:

    > Dlatego powtarzam: nie ma dowodów ws. Boga
    > Pozostaje wiara: ateistyczna lub religijna...
    >
    Technicznie rzecz biorąc: wiara w tego Boga, wiara w innego Boga, wiara w innych bogów, wiara w boskość wszystkiego oraz brak wiary, czyli właśnie ateizm.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 18.03.10, 11:17
    lernakow napisał:
    >
    brak wiary, czyli właśnie ateizm.
    >

    O, nie, Mój Drogi ! Nie zdajesz sobie sprawy, że twój ateizm jest
    wiarą
    (w dodatku - nieracjonalną !...) w nieistnienie Boga ...
  • karbat 18.03.10, 11:42
    chasyd_666 napisał:
    > karbat napisał:
    > przyznajesz , ze mowiac o swym Bogu , sam nie wiesz o czym
    > mowisz .

    > Wyciągasz błędne wnioski ...

    > > Skad wiec te opowiesci o bogu sprawiedliwym , zazdrosnym ,
    > > gniewnym , wspanialomyslnym , karzacym itd.

    > M.in. z Biblii , z nauki Chrystusa...

    > > ,kpina z ludzkiej inteligencji .

    > Dlaczego ?
    -------------------

    piszesz ,ze Bog jest nie do ogarniecia ludzkim rozumem , a nastepnie
    opisujesz swego boga tak , jak kazdego smiertelnika. Przeczytaj
    sobie ponizej jeszcze raz z uwaga .

    karbat napisał:

    > chasyd_666 napisał:
    > > Bo Bóg jest "absolutem" - bytem 'wyższego rzędu' wobec człowieka
    > > i jego rozumu - jest niedostępny poznaniu ludzkiemu .....

    > przyznajesz , ze mowiac o swym Bogu , sam nie wiesz o czym mowisz .

    > Skad wiec te opowiesci o bogu sprawiedliwym , zazdrosnym ,
    > gniewnym , wspanialomyslnym , karzacym itd. ( takie samie
    >przymioty ma moj sasiad ) .

    > Starozytni Zydzi stworzyli swego boga na wlasne potrzeby, na miare
    > swej wyobrazni . Katolicy go skopiowali , na swa modla troche
    > przerobili , opisali , dodali troche bajek w NT aneksie do Swietej
    > ksiegi Zydow i nic wiecej .

    > z ca. trzydziestu ewangelii starannie wybrano, wyselekcjonowano
    > cztery , reszte wyrzucono .Nastepinie uroczyscie ogloszono ( z
    rozkazu cesarza ) - oto slowo boze ,kpina z ludzkiej inteligencji .

    przyzwoitosc nakazuje ,skoro zdaniem wielebnych i wiercow , Bog jest
    nie do ogarniecia ludzkim rozumem ,to ; zamknijcie swe dzioby ,nie
    bzdurzcie ,nie spekulujecie ,nie pier.olcie od rzeczy na jego
    temat .
  • chasyd_666 18.03.10, 22:02
    karbat napisał:
    >
    > piszesz ,ze Bog jest nie do ogarniecia ludzkim rozumem ,

    Przypuszczalnie - tak.
    Na pewno rozum nie może Go samodzielnie poznać.

    a nastepnie
    > opisujesz swego boga tak , jak kazdego smiertelnika.

    W którym miejscu ?

    > > z ca. trzydziestu ewangelii starannie wybrano, wyselekcjonowano
    > > cztery , reszte wyrzucono .Nastepinie uroczyscie ogloszono ( z
    > rozkazu cesarza ) - oto slowo boze ,kpina z ludzkiej inteligencji .

    Ponawiam pytanie: dlaczego ?
    O ile wiem - uznano, że tylko 4 są natchnione (lub oryginalne), a
    reszta to apokryfy.

    >
    > przyzwoitosc nakazuje ,skoro zdaniem wielebnych i wiercow , Bog
    jest
    > nie do ogarniecia ludzkim rozumem ,to ; zamknijcie swe
    dzioby ,nie
    > bzdurzcie ,nie spekulujecie ,nie pier.olcie od rzeczy na jego
    > temat .

    Mój Drogi, człowiek nie może sam poznać Boga, ale Bóg może mu
    się objawić (w jakichś aspektach) - np. poprzez Objawienia,
    mistyków, świętych , proroków, a przede wszystkim przez Naukę
    Chrystusa.
  • karbat 19.03.10, 07:36
    chasyd_666 napisał:
    > karbat napisał:

    >>przyzwoitosc nakazuje ,skoro zdaniem wielebnych i wiercow , Bog
    >>jest nie do ogarniecia ludzkim rozumem ,to ; zamknijcie swe
    >>dzioby ,nie bzdurzcie ,nie spekulujecie ,nie pier.olcie od rzeczy
    na jego temat .

    > Mój Drogi, człowiek nie może sam poznać Boga, ale Bóg może mu
    > się objawić (w jakichś aspektach) - np. poprzez Objawienia,
    > mistyków, świętych , proroków, a przede wszystkim przez Naukę
    > Chrystusa.

    czlowiek nie moze sam poznac boga - objawil ci sie jakis bog ,
    napisz cos o tym ,to moze byc ciekawe . Katolikom objawia sie jakis
    bog ? .
    /Paru z co go podobno widzieli Krk robi swietymi, reszte lecza w
    szpitalach zamknietych ./

    czlowiek nie moze sam poznac boga - musza to zrobic mistycy ,
    swieci , prorocy ... bez swirow ,maniakow w wierze, nikt by nie
    wiedzial co to jest bog :o .

    czlowiek nie moze sam poznac boga - musi go poznac przez nauke
    Jezusa ,... ?, masz jakis najmniejszy slad tego Jezusa .
    Mowisz o zydowskich nawiedzonych , ktorzy pewne texty wlozyli temu
    Jezusowi w jego usta . Zapoznaj sie z funkcjonowaniem gluchego
    telefonu , potem pogadamy .

    Sienkiewicz i jego trylogia jest bzdura historyczna , pisana przez
    niego ku pokrzepieniu serc .
    Sekta Zydow - pierwszych chrzescijan, tez tak robila , pisala ,
    glosila swe prawdy ku pokrzepieniu biedoty i ciemnoty .

  • chasyd_666 19.03.10, 11:53
    karbat napisał:

    > czlowiek nie moze sam poznac boga - musza to zrobic mistycy ,
    > swieci , prorocy ... bez swirow ,maniakow w wierze, nikt by nie
    > wiedzial co to jest bog :o .

    Zamiast pluć bez sensu i podstaw - napisz, którzy święci ,mistycy
    zostali uznani za chorych psychicznie.

    >
    > czlowiek nie moze sam poznac boga - musi go poznac przez nauke
    > Jezusa ,... ?, masz jakis najmniejszy slad tego Jezusa .
    > Mowisz o zydowskich nawiedzonych , ktorzy pewne texty wlozyli
    temu
    > Jezusowi w jego usta . Zapoznaj sie z funkcjonowaniem gluchego
    > telefonu , potem pogadamy .

    Zapoznaj się z naukowymi badaniami nad Biblią - potem
    pogadamy...

    > Sekta Zydow - pierwszych chrzescijan, tez tak robila , pisala ,
    > glosila swe prawdy ku pokrzepieniu biedoty i ciemnoty .
    >

    j.w.
  • ideefiks 19.03.10, 13:37
    chasyd_666 napisał:

    > O, nie, Mój Drogi ! Nie zdajesz sobie sprawy, że twój ateizm
    > jest wiarą(w dodatku - nieracjonalną !...)

    Uprzejmie proszę, uzasadnij nieracjonalność wiary w nieistnienie
    boga.
  • chasyd_666 20.03.10, 08:33
    ideefiks napisał:

    > Uprzejmie proszę, uzasadnij nieracjonalność wiary w nieistnienie
    > boga.

    Wiara ateistyczna nie ma żadnych racjonalnych podstaw !


    --
    Helmut von Moltke:
    Żydzi zawsze i wszędzie tworzą państwo w państwie, a w Polsce stali
    się głęboko jątrzącą raną na ciele tego pieknego kraju.
  • ideefiks 20.03.10, 09:12
    chasyd_666 napisał:
    > > Uprzejmie proszę, uzasadnij nieracjonalność wiary w nieistnienie
    > > boga.
    >
    > Wiara ateistyczna nie ma żadnych racjonalnych podstaw !

    Acha. Faktycznie - bardzo racjonalne uzasadnienie...
  • chasyd_666 20.03.10, 14:03
    > Acha. Faktycznie - bardzo racjonalne uzasadnienie

    Wreszcie napisałeś coś z sensem :)


    --
    Voltaire:
    Dlaczego Żydzi są znienawidzeni? Jest to nieuchronny skutek ich
    praw. Naród żydowski ośmiela się ujawniać nieprzejednaną nienawiść
    do wszystkich innych narodów.
  • chasyd_666 10.03.10, 15:00
    lernakow napisał:

    > Jakoś poszukiwanie dowodów na istnienie postaci literackich nie
    jest
    > dla mnie ważne.

    Oj, prymitywnie spłaszczasz... Bóg jest obiektem badań filozofii
  • lernakow 10.03.10, 17:04
    chasyd_666 napisał:

    > Oj, prymitywnie spłaszczasz...
    > Bóg jest obiektem badań filozofii
    >
    W filozofii to jest odnoga niektórych nurtów. Bogiem w pełni zajmuje się teologia. Ale to kierunek dla chętnych. Zauważ, że z obowiązkowych przedmiotów Biblią zajmuje się język polski, czyli literatura. Podobnie jak mitami innych narodów.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 10.03.10, 18:00
    lernakow napisał:

    Zauważ, że z obowiązkowych przedmiotów Biblią
    > zajmuje się język polski, czyli literatura.

    Jeśli to prawda, że w szkole nie ma filozofii - to bardzo źle...
  • bez_seller 09.03.10, 12:08
    lernakow napisał:

    > bez_seller napisała:
    >
    > > Jesli chcesz byc uczciwy wobec dziecka powiedz mu,
    > > ze nie wiesz czy Bog istnieje, ze Ty sam w Boga nie wierzysz.
    > >
    > Oraz - skoro mam być uczciwy - że ani kolega-ewangelizator nie
    wie,
    > ani ksiądz, ani w ogóle nikt, bo dowodów na istnienie Boga mimo
    > tysięcy lat intensywnych poszukiwań nie znaleziono, co wobec
    porady
    > metodologicznej pana Ockhama prowadzi nas do jednego wniosku.
    >

    Mozna uznac, ze wszystko co jest, to dowod na istnienie Boga.
    Mozna tez uznac, ze nic nie jest dowodem. Wstajesz rano i wybierasz
    opcje w zaleznosci od pogody i nastroju. Nie ma potrzeby robic z
    siebie pogromce Boga ani jego piewce. Niech bedzie, ze jest, niech
    bedzie, ze go nie ma.
  • lernakow 09.03.10, 12:39
    bez_seller napisała:

    > Mozna uznac, ze wszystko co jest, to dowod na istnienie Boga.
    >
    Tylko jeżeli przyjmiemy - że się tak wyrażę - oazową definicję
    dowodu. Posługując się nieco bardziej naukową terminologią nie możemy
    tak uznać.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 10.03.10, 14:57
    bo dowodów na istnienie Boga mimo
    > tysięcy lat intensywnych poszukiwań nie znaleziono, co wobec
    porady
    > metodologicznej pana Ockhama prowadzi nas do jednego wniosku.
    >

    Może i tak - ale nie do takiego o jakim myślisz ... :)
  • lernakow 10.03.10, 17:00
    chasyd_666 napisał:

    > Może i tak - ale nie do takiego o jakim myślisz ... :)
    >
    A do jakiego?
    Przypomnijmy: brak dowodów + brzytwa Ockhama = ??? dla istnienia lub nieistnienia dowolnego bytu.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 14.03.10, 19:56
    lernakow napisał:

    > A do jakiego?
    > Przypomnijmy: brak dowodów + brzytwa Ockhama = ??? dla istnienia
    lub nieistnien
    > ia dowolnego bytu.
    >

    Nie może istnieć dowód ani na istnienie ani nieistnienie
    Boga - dlatego powyższy schemat nie ma tu zastosowania.
  • lernakow 14.03.10, 20:04
    chasyd_666 napisał:

    > Nie może istnieć dowód ani na istnienie ani nieistnienie
    > Boga - dlatego powyższy schemat nie ma tu zastosowania.
    >
    Dlaczego? Dlaczego nie może istnieć dowód na nieistnienie niezdefiniowanego bytu to wiem - przy braku definicji trudno wykazać sprzeczność istnienia (wewnętrzną, lub względem bytów udowodnionych). A dlaczego nie może istnieć dowód na istnienie Boga?

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 15.03.10, 12:10
    lernakow napisał:

    > Dlaczego nie może istnieć dowód na nieistnienie

    >dlaczego nie może istnieć dowód na istnienie Boga?
    >

    Bo Bóg jest "absolutem" - bytem 'wyższego rzędu' wobec człowieka i
    jego rozumu
    - jest niedostępny poznaniu ludzkiemu - zwłaszcza poznaniu naukowemu.
    Inaczej nie byłby Absolutem.
  • angelfree 15.03.10, 12:24
    chasyd_666 napisał:

    > Bo Bóg jest "absolutem" - bytem 'wyższego rzędu' wobec człowieka i
    > jego rozumu
    > - jest niedostępny poznaniu ludzkiemu - zwłaszcza poznaniu naukowemu.
    > Inaczej nie byłby Absolutem.

    Jeśli tak, to ma ubaw po pachy, czytając dyskusje na tym forum.
  • lernakow 15.03.10, 17:42
    chasyd_666 napisał:

    > Bo Bóg jest "absolutem"
    >
    Fajna definicja. Od razu zwalnia od jakiegokolwiek dowodzenia. Ale istnienia tego absolutu w żaden sposób nie uprawdopodabnia.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • chasyd_666 18.03.10, 22:07
    lernakow napisał:

    > chasyd_666 napisał:
    >
    > > Bo Bóg jest "absolutem"
    > >
    > Fajna definicja. Od razu zwalnia od jakiegokolwiek dowodzenia.

    Dowodzenia czego ?
    Definicja z zasady nie dowodzi, tylko opisuje...

    > Ale istnienia te
    > go absolutu w żaden sposób nie uprawdopodabnia.

    Uprawdopodabnia go co innego....
    >
  • ideefiks 16.03.10, 10:10
    chasyd_666 napisał:
    > Bo Bóg jest "absolutem" - bytem 'wyższego rzędu' wobec człowieka

    Tak. Bóg to takie cóś, co się w pale nie mieści, więc sobie jest, i
    już! Co było do udowodnienia. :)
  • chasyd_666 18.03.10, 22:05
    ideefiks napisał:
    >
    > Tak. Bóg to takie cóś, co się w pale nie mieści,

    Dokładnie tak ! :)
  • ideefiks 19.03.10, 13:41
    chasyd_666 napisał:

    > > Tak. Bóg to takie cóś, co się w pale nie mieści,
    > Dokładnie tak ! :)

    Dokładnie to kpisz sobie. I to w żywe oczy. :)


    --
    __________________________________________________
    Jadę sobie dziurą. Patrzę: a tu nagle asfalt!
  • krytykantka07 19.03.10, 13:50
    ideefiks napisał:

    > chasyd_666 napisał:
    >
    > > > Tak. Bóg to takie cóś, co się w pale nie mieści,
    > > Dokładnie tak ! :)
    >
    > Dokładnie to kpisz sobie. I to w żywe oczy. :)

    Dokładnie to właśnie strzelił sobie w piętę ;).
    Jeśli Bóg to takie coś co się w pale nie mieści, to Jego działanie
    też w pale osoby wierzącej się nie mieści.
    Zatem nawracając innych wierzący udowadnia, że Bóg to takie coś co
    się w pale wierzącego mieści, bo Jego działania może przewidzieć.
    Dlatego Bogu pomaga ;).

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy ". To szyderstwo.
  • chasyd_666 20.03.10, 08:40
    krytykantka07 napisała:

    > Jeśli Bóg to takie coś co się w pale nie mieści, to Jego działanie
    > też w pale osoby wierzącej się nie mieści.

    Poniekąd tak :)

    > Zatem nawracając innych wierzący udowadnia, że Bóg to takie coś co
    > się w pale wierzącego mieści, bo Jego działania może przewidzieć.
    >

    Nie rozumiesz: o Bogu wiemy tylko to, co sam nam przekazał - i tego
    się trzymamy.


    --
    Voltaire:
    Dlaczego Żydzi są znienawidzeni? Jest to nieuchronny skutek ich
    praw. Naród żydowski ośmiela się ujawniać nieprzejednaną nienawiść
    do wszystkich innych narodów.
  • krytykantka07 23.03.10, 13:03
    chasyd_666 napisał:

    > krytykantka07 napisała:
    >
    > > Jeśli Bóg to takie coś co się w pale nie mieści, to Jego
    działanie > > też w pale osoby wierzącej się nie mieści.

    > Poniekąd tak :)

    Jakie tam poniekąd ;)
    Dokładnie tak.
    Co Jezus wiedział o sędziach cudzołożnicy, którzy zanim ich zapytał
    uważali, że są bez grzechu?
    Działanie Boga owi sędziowie przewidzieli?

    > > Zatem nawracając innych wierzący udowadnia, że Bóg to takie coś
    co > > się w pale wierzącego mieści, bo Jego działania może
    przewidzieć.

    > Nie rozumiesz: o Bogu wiemy tylko to, co sam nam przekazał - i
    tego > się trzymamy.

    Czyli co takiego wiemy?
    Bo z tego co ja wiem wynika, że Boga poznamy dopiero gdy zobaczymy
    Go w swoich bliźnich.
    A to co niby nam przekazał przez swoich wybrańców to brednie mające
    tym wybrańcom dać władzę.
    Jeszcze raz przypominam Mojżesza i teraz jeszcze wspomnę drugiego
    oszusta Abrama...
    Tylko mało rozgarnieci ludzie mogą uznawać w XXI wieku, że przez
    nich przemawiał Bóg.

    --
    Jest broń straszniejsza od " prawdy ". To szyderstwo.
  • chasyd_666 20.03.10, 08:37
    ideefiks napisał:

    > Dokładnie to kpisz sobie

    Uzasadnij !


    --
    Johann Wolfgang von Goethe:
    Naród żydowski nigdy nie był wiele wart... Mało posiada cech
    szlachetnych, a wszystkie wady razem wziąwszy innych narodów.

  • kolter-f1 09.03.10, 08:53
    bez_seller napisała:

    >
    > Jesli chcesz byc uczciwy wobec dziecka powiedz mu, ze nie wiesz czy
    > Bog istnieje, ze Ty sam w Boga nie wierzysz.

    Ciekawa forma uczciwości :))) Lernakow ma powiedzieć ze w boga nie wierzy bo nie
    wie czy on istnieje :)))
    --
    img686.imageshack.us/img686/8250/50856102.jpg
  • bez_seller 09.03.10, 11:48
    kolter-f1 napisał:

    > bez_seller napisała:
    >
    > >
    > > Jesli chcesz byc uczciwy wobec dziecka powiedz mu, ze nie wiesz
    czy
    > > Bog istnieje, ze Ty sam w Boga nie wierzysz.
    >
    > Ciekawa forma uczciwości :))) Lernakow ma powiedzieć ze w boga nie
    wierzy bo ni
    > e
    > wie czy on istnieje :)))

    Nie wie czy istnieje i nie wierzy, ze istnieje.

  • lernakow 09.03.10, 11:58
    bez_seller napisała:

    > Nie wie czy istnieje i nie wierzy, ze istnieje.
    >
    Bez_seller ma rację - jestem ateistą agnostykiem. Proponuję dalej się
    o to nie spierać.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • rzeka.suf 08.03.10, 18:25
    nie da sie uniknac wplywu religii ( lub religi), jako, ze jest powszechnie
    zagniezdzona w ludzkiej swiadomosci i jezyku.
    mozna jedynie probowac zmienic konotacje - tlumaczyc dziecku boga jako jedna z
    postaci licznych mitow.
    zamiast bronic przed jakakolwiek religia, stopniowo podawac mu informacje
    pomagajace w rozeznaniu wsrod ich mnogosci i najprawdopodobniejszej genezy.


    chyba nie warto sie tym szczegolnie przejmowac ani zwalczac, tak samo jak
    dzieciecymi rewelacjami nt krasnali, czarodziejek z kiezyca itp wytworow fantazji.
    bajki i mity mozna wykorzystac do ' krzewienia' moralnosci jaka komus wydaje sie
    sluszna. wraz z rozwojem mozliwosci intelektualnych dziecka, po prostu
    zmniejszac proporcje mit/ wiedza, promowac ciekawosc, krytycyzm poznawczy
    zamiast wiary.
  • lernakow 09.03.10, 05:43
    rzeka.suf napisała:

    > chyba nie warto sie tym szczegolnie przejmowac ani zwalczac,
    > tak samo jak dzieciecymi rewelacjami nt krasnali, czarodziejek
    > z kiezyca itp wytworow fantazji.
    >
    I to jest chyba sedno sprawy. Moje dziecko z pewnością też opowiada
    innym, co widziało na Cartoon Network (kanale, który dla części
    rodziców przedszkolaków z pewnością jest dziełem szatana).

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • piwi77 09.03.10, 10:08
    lernakow napisał:

    > Jeżeli więc komuś się wydaje, że nie posyłając dziecka na religię
    > chroni je przed miazmatami wiary, to nie pomyśli jeszcze raz.

    Dziecko powinno się chronić przed poważnymi niebezpieczenstwami, a
    miazmaty tej czy innej wiary, takimi nie są.
  • karbat 11.03.10, 13:39
    krytykantka07 napisała:

    > Wiadomo, że Bóg objawia się stopniowo w zależności od inteligencji
    > Jego dzieci. Wraz z ich rozwojem umysłowym Bóg objawia więcej.

    nie naduzywaj nazwy - Bog :).

    Bog nic nie objawia, robi to grupa osob nazawajaca siebie bozymi
    slugami , porednikami . Kasta duchownych sugeruje ,glosi ,wmawia ,
    ze tam , gdzie cos jest niewytlumaczalne dla ludzi ( na danym etapie
    cywilizacyjnym ), - tzw. CUDA ,tam jest Bog .

    Jaki interes moze miec Bog w tym ,by o nim gloszono, pisano tomy
    bzdur . Aby robiono z niego magika, czarnoksieznika, cudaka .
    Bogu ( o ile istnieje ) nie sa potrzebne zadne cuda, chodzenie po
    wodzie ,ozywianie rozkladajacych sie nieboszczykow , zamienianie
    wody w wino itd. To jest potrzebne tzw. slugom bozym chcacym
    wywrzec wieksze wraznie na wiercach .
  • bez_seller 11.03.10, 15:26
    karbat napisał:

    > krytykantka07 napisała:
    >
    > > Wiadomo, że Bóg objawia się stopniowo w zależności od
    inteligencji
    > > Jego dzieci. Wraz z ich rozwojem umysłowym Bóg objawia więcej.
    >
    > nie naduzywaj nazwy - Bog :).
    >
    > Bog nic nie objawia, robi to grupa osob nazawajaca siebie bozymi
    > slugami , porednikami . Kasta duchownych sugeruje ,glosi ,wmawia ,
    > ze tam , gdzie cos jest niewytlumaczalne dla ludzi ( na danym
    etapie
    > cywilizacyjnym ), - tzw. CUDA ,tam jest Bog .
    >
    > Jaki interes moze miec Bog w tym ,by o nim gloszono, pisano tomy
    > bzdur . Aby robiono z niego magika, czarnoksieznika, cudaka .
    > Bogu ( o ile istnieje ) nie sa potrzebne zadne cuda, chodzenie po
    > wodzie ,ozywianie rozkladajacych sie nieboszczykow , zamienianie
    > wody w wino itd. To jest potrzebne tzw. slugom bozym chcacym
    > wywrzec wieksze wraznie na wiercach .


    Z tym sie zgadzam.
    A czy juz wiesz jaka jest roznica miedzy DOSWIADCZENIEM a
    DOSWIADCZANIEM?
  • ideefiks 12.03.10, 16:37
    bez_seller napisała:
    > A czy juz wiesz jaka jest roznica miedzy DOSWIADCZENIEM a
    > DOSWIADCZANIEM?

    Doświadczasz? :)
  • karbat 12.03.10, 13:04
    lernakow napisał:

    > Zapytany o to, skąd mu się taka jednostka miary wzięła najpierw
    > ściemniał, a potem powiedział, że kolega z grupy opowiada mu o
    Bogu, że on jest najwyżej i że jest duchem.
    > Jeżeli więc komuś się wydaje, że nie posyłając dziecka na religię
    > chroni je przed miazmatami wiary, to niech pomyśli jeszcze raz.

    Junior uczy sie zycia ;). Sam doswiadcza ze istnieja tez wiercy.
    Nie panikowal bym z tego powodu,ze dzieci sobie cos tam opowiadaja.
    Zbieraja swoje doswiadczenia, wymieniaja swoje obserwacje itp .
    Gdy pani malutkim dzieciom zacznie cos opowiadac o duchach ... to
    jest problematyczne, lagodnie mowiac .

  • ideefiks 13.03.10, 14:15
    lernakow napisał:
    > Moje młodsze dziecko chodzi do przedszkola, do łączonej grupy
    > dzieci z roczników 2004 i 2005. Nie mają tam jeszcze religii.
    > Tymczasem moje dziecko zaczęło opowiadać w domu o Bogu.

    A co jeśli, może jeszcze nie teraz, ale np. za jakieś 3-4 lata,
    uprze się, że chce koniecznie przyjąć chrzest "i już!"?
  • bez_seller 13.03.10, 14:47
    ideefiks napisał

    > A co jeśli, może jeszcze nie teraz, ale np. za jakieś 3-4 lata,
    > uprze się, że chce koniecznie przyjąć chrzest "i już!"?:

    Moja corka majac dziesiec lat bardzo chciala byc ochrzczona
    (mowilismy jej, ze jak skonczy osiemnascie lat podejmie w tej
    sprawie decyzje), kiedy miala dwanascie byla skonczona ateistka,
    teraz ma czternascie i twierdzi, ze nie ma sie czym przejmowac, ze o
    ile Bog istnieje, to ludzie i tak nie maja w mozgu, jak to
    okreslila, obszaru, ktory umozliwilby jego wyobrazenie. Jest (w
    przyblizeniu) agnostykiem.
  • ideefiks 13.03.10, 21:09
    bez_seller napisała:
    > Moja corka majac dziesiec lat bardzo chciala byc ochrzczona
    > (mowilismy jej, ze jak skonczy osiemnascie lat podejmie w tej
    > sprawie decyzje)

    I co? Zrozumiała, że powinna poczekać "aż będzie mądrzejsza"?
  • bez_seller 15.03.10, 11:25
    ideefiks napisał:

    > bez_seller napisała:
    > > Moja corka majac dziesiec lat bardzo chciala byc ochrzczona
    > > (mowilismy jej, ze jak skonczy osiemnascie lat podejmie w tej
    > > sprawie decyzje)
    >
    > I co? Zrozumiała, że powinna poczekać "aż będzie
    mądrzejsza"
    ?

    Zrozumiala, ze chcemy, by byla to jej samodzielna, swiadoma decyzja,
    przed podjeciem ktorej, musi zdobyc troche wiedzy.
  • angelfree 15.03.10, 12:03
    Jakiej wiedzy?
    Zawsze slyszalam, że wiedza niepotrzebna, wystarcza milość i wiara.
  • chasyd_666 15.03.10, 13:50
    angelfree napisała:
    > Zawsze slyszalam,

    Od kogo ? :)
  • angelfree 15.03.10, 13:57
    Od katolików.
  • chasyd_666 18.03.10, 10:47
    angelfree napisała:

    > Od katolików.

    I uwierzyłaś bezkrytycznie ?... :)
  • lernakow 14.03.10, 15:33
    ideefiks napisał:

    > A co jeśli, może jeszcze nie teraz, ale np. za jakieś 3-4 lata,
    > uprze się, że chce koniecznie przyjąć chrzest "i już!"?
    >
    To przyjmie. Znajdzie w rodzinie osoby, które go do tego przygotują, poświadkują
    i tak dalej. Przecież mu nie zabronię.

    --
    SpołeczeństwoObywatelskie
  • ideefiks 14.03.10, 19:21
    lernakow napisał:
    > To przyjmie. Znajdzie w rodzinie osoby, które go do tego
    > przygotują, poświadkują
    > i tak dalej. Przecież mu nie zabronię.

    A za następne 20 lat poczyni ci wyrzuty, że był mały i głupi a ty
    nic nie zrobiłeś, żeby go zniechęcić do takiego nierozważnego
    pomysłu, choć doskonale wiedziałeś, że jest jeszcze za młody żeby
    rzeczywiście świadomie podjąć taką decyzję... :)
  • lernakow 14.03.10, 19:55
    ideefiks napisał:

    > A za następne 20 lat poczyni ci wyrzuty, że był mały i głupi a ty
    > nic nie zrobiłeś, żeby go zniechęcić do takiego nierozważnego
    > pomysłu, choć doskonale wiedziałeś, że jest jeszcze za młody żeby
    > rzeczywiście świadomie podjąć taką decyzję... :)
    >
    Przypomnę mu wtedy, co sam mówiłem o bogach, wierze i religii i czego nigdy nie ukrywałem. Oraz podpowiem, że skoro zmienił zdanie, to chyba ma też świadomość, że chrzest nic nie znaczy. Ja tam nie mam moim rodzicom za złe, że mnie chrzcili.

    --
    Społeczeństwo Obywatelskie
  • grenzoid 13.03.10, 14:49
    Lernakow! Nie denerwuj się!
    Trochę pragmatyzmu. Byłem ochrzczony, komunię zapodałem (dostałem super bazę
    kosmiczną Lego), ale do bierzmowania nie doszedłem, bo zauważyłem absurd we
    wszystkich tych zwyczajach. Rodzice mnie nie "wyautowali" (pamiętaj, że żyjemy w
    katolickim kraju), ale dali też wolną wolę. Na luzie, stary. I tak się rozleci
    cała ta czarna mafia, a póki co trzeba pogodzić się z rzeczywistością. :)
    --
    Odkryłem sens życia i śmierdzi.
  • lernakow 14.03.10, 15:36
    grenzoid napisał:

    > Lernakow! Nie denerwuj się!
    >
    Jestem na luzie. Podałem to jako ciekawostkę.
    Dzieci przeżywają różne fascynacje, zmieniają im się bohaterowie i poglądy.
    Grunt, że będzie się wychowywał w pewnej różnorodności - to powinno wystarczyć
    za gwarancję nie popadnięcia w skrajności.

    --
    SpołeczeństwoObywatelskie
  • e-plive 14.03.10, 02:32
    Rodzice zawsze chcą dać dziecku to co najlepsze. Możemy je wykształcić, zabezpieczyć finansowo. Jednak kiedy moje dziecko było małe pomyślałam, że nie mogę zapewnić mu zdrowia ciała czy duszy jakkolwiek bym się starała. W obliczu prawdziwych problemów tylko wiara daje siłę i nadzieję. Ale każdy rodzic ma wolny wybór bo to on sam będzie zbierał owoce swojej pracy wychowawczej. Poeta pisał:
    -Ludzie, którzy mówią: "Niech wiara zginie byle ludzie dobrzy byli" jest niczym głupiec, który mówi: "Niech źródło wyschnie byle rzeka płynęła"
  • angelfree 14.03.10, 08:58
    e-plive napisała:

    W obliczu prawdzi
    > wych problemów tylko wiara daje siłę i nadzieję.

    Tak? Silę i nadzieję może dawać wiara w siebie, we wlasne zdolności, w innych
    ludzi, w to, że generalnie świat jest raczej dobry niż zły...
  • e-plive 14.03.10, 15:01
    Witaj angelfree.
    Zgadzam się z Tobą ponieważ jedno nie wyklucza drugiego. Łatwiej uwierzyć w siebie gdy otaczają nas życzliwi ludzie. Jednak dobro którym nas ludzie obdarzają od Boga pochodzi. Bez odniesienia do Boga stajemy się trochę jak Kali z powieści "W pustyni i w puszczy". Kiedy Staś uczył Kalego zasad wiary zapytał "Kali powiedz co to jest zło?" "Zło jest wtedy jak Kalemu ukraść krowy" "Bardzo dobrze" ucieszył się Staś "A powiedz kiedy jest dobro?" "Dobro jest wtedy jak Kali ukraść krowy". Ostatnio mam wrażenie że coraz więcej wokół wyznawców religii Kalego :))).
  • kolter66 15.03.10, 11:22
    e-plive napisała:

    > Witaj angelfree.
    > Zgadzam się z Tobą ponieważ jedno nie wyklucza drugiego. Łatwiej uwierzyć w sie
    > bie gdy otaczają nas życzliwi ludzie. Jednak dobro którym nas ludzie obdarzają
    > od Boga pochodzi. Bez odniesienia do Boga stajemy się trochę jak Kali z
    powieści "W pustyni i w puszczy".

    To ciekawe bo jakieś 1900 lat przed napisaniem "W pustyni i w puszczy"
    Pewien znany żyd wyraził odmienne zdanie ;
    Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo
    nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. (15) Wykazują oni,
    że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje
    jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub
    uniewinniające. (Rz 2,14-15)

    >Ostatnio mam wrażenie że coraz więcej wokół wyznawców religii Kaleg
    > o :))).

    Zdecydowanie opuść szeregi Krk to od razu ci to "wrażenie" odejdzie
  • e-plive 16.03.10, 18:32
    kolter66 zdecydowanie sympatycznie się z Tobą pisze. Przyznam, że ja taka niedouczona jestem. Możesz objaśnić mi:
    (Rz 2,14-15) oraz skrót Krk?
  • kolter66 17.03.10, 08:37
    e-plive napisała:

    > kolter66 zdecydowanie sympatycznie się z Tobą pisze. Przyznam, że ja taka niedo
    > uczona jestem. Możesz objaśnić mi:

    > (Rz 2,14-15)
    Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo
    nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. (15) Wykazują oni,
    że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy jednocześnie ich sumienie staje
    jako świadek, a mianowicie ich myśli na przemian ich oskarżające lub uniewinniające.

    Wniosek prosty nie kradniemy ,bo sami nie lubimy być okradani , nie zabijamy bo
    nikt nie lubi tracić bliskich ITD. ITP.
    Wniosek jeden ateiści przestrzegają dekalogu nie z powodu religijnego nakazu a z
    powodu zwykłej przyzwoitości .

    >oraz skrót Krk?

    Sekta watykańskia czyli kościół rzymsko katolicki.

  • e-plive 19.03.10, 21:03
    Witaj kolter66
    W tym co piszesz jest dużo prawdy, ale gdyby ludzie postępowali wyłącznie przyzwoicie to nie byłyby potrzebne ani dekalog ani kodeksy karne. Przyznasz że 10 przykazań to kropla w porównaniu z opasłymi tomami norm prawnych, które są stanowione przez państwa. Ostatnio szczególnie panuje kompletny zamęt bo już normy prawne nie znaczą tego co w nich zapisano, ale to jak się je zinterpretuje. Więc jak to jest?
    Do nazwania kościoła sektą nie odniosę się, bo wiem, że jako przyzwoity człowiek już się tego wstydzisz :)))
  • kolter66 19.03.10, 21:14
    e-plive napisała:

    > Witaj kolter66

    Ano witaj :)

    > W tym co piszesz jest dużo prawdy,

    Nawet nie pamietam co tam pisałem :((

    >ale gdyby ludzie postępowali wyłącznie przyz
    > woicie to nie byłyby potrzebne ani dekalog ani kodeksy karne.

    To znaczy ze już jesteśmy w raju :)

    Przyznasz że 10 p
    > rzykazań to kropla w porównaniu z opasłymi tomami norm prawnych, które są
    stanowione przez państwa.

    Prawo pustynego ludu jakim byli Izraelici miało tez łącznie coś około
    sześciuset nakazów .To nie był tylko dekalog.

    >Ostatnio szczególnie panuje kompletny zamęt bo już normy p
    > rawne nie znaczą tego co w nich zapisano, ale to jak się je zinterpretuje.

    Może dlatego ze stanowi je sejm który nie ma w swoim składzie za dużo dobrych
    prawników a wielu krzykaczy marzących o represyjnym prawie jako antidotum na zło
    wszelkie .

    >Więc jak to jest?

    Mnie pytasz ?

    > Do nazwania kościoła sektą nie odniosę się, bo wiem, że jako przyzwoity człowie
    > k już się tego wstydzisz :)))

    Nazwałem ten twór sektą ? qurde zapomniałem dodać bandycka sekta ,winna krwi
    setek milionów ludzi !!
  • e-plive 21.03.10, 12:06
    kolter66 napisał:
    > Może dlatego ze stanowi je sejm który nie ma w swoim składzie za >dużo dobrych
    prawników a wielu krzykaczy marzących o represyjnym >prawie jako antidotum na zło

    Zło w państwie ateistycznym? Przecież pisałeś że ateiści postępują przyzwoicie.
    Ech za głupia widocznie jestem aby to pojąć :)))

    > Nazwałem ten twór sektą ? qurde zapomniałem dodać bandycka sekta, >winna krwi
    setek milionów ludzi !!

    Te informacje są mocno przesadzone :)))
  • karbat 21.03.10, 12:29
    e-plive napisała:
    > kolter66 napisał:

    > Zło w państwie ateistycznym? Przecież pisałeś że ateiści postępują
    przyzwoicie.Ech za głupia widocznie jestem aby to pojąć :)))

    panstwo ateistyczne ... jakie panstwo masz na mysli ? Koree Pln. ?,
    w panstwie ateistycznym religia w szkolach swieckich , krzyze w
    instytucjach panstwowych ? itd itp .

    >>Nazwałem ten twór sektą ? qurde zapomniałem dodać bandycka
    >>sekta, winna krwi setek milionów ludzi !!

    > Te informacje są mocno przesadzone :)))

    podaj liczbe ludzi, ktorzy ponisli smierc z winy Krk . To bedzie
    punkt wyjsciowy do ew. dalszej dyskusji .

    Przeczytaj wczorajszy list papieza do katolikow w Irlandii , nazywa
    on w nim postepowanie zboczencow w sutannach kryminalistami . Krk -
    dzisiaj kryminalna organizacja :o .




  • chasyd_666 21.03.10, 22:12
    karbat napisał:
    >
    > podaj liczbe ludzi, ktorzy ponisli smierc z winy Krk

    Ty umiesz podać ?...
  • kolter66 21.03.10, 12:33
    e-plive napisała:

    Zło w państwie ateistycznym? Przecież pisałeś że ateiści postępują przyzwoicie.
    > Ech za głupia widocznie jestem aby to pojąć :)))

    :))))
    Rz 5,12
    ) Dlatego też jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech
    śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy
    zgrzeszyli...

    Poza tym restrykcyjne prawo chcą wprowadzić w sejmie przedstawiciele kościoła
    Toruńskiego ,widać te 95 % akatolików za nic ma naukę społeczną kościoła :))

    > Te informacje są mocno przesadzone :)))

    Sekta zwana kościołem katolickim istnieje od około 313-320 roku , od tego czasu
    było setek wojen ,wojenek a apogeum uczynił katolik hitler z ponad 50 milionami
    ofiar .
  • kolter66 15.03.10, 11:16
    e-plive napisała:

    >W obliczu prawdziwych problemów tylko wiara daje siłę i nadzieję.

    Wiara ? w co ?
  • e-plive 16.03.10, 18:41
    kolter66 napisał:
    > Wiara ? w co ?
    Mnie pomaga wiara w Boga.
  • kolter66 17.03.10, 08:38
    e-plive napisała:

    > kolter66 napisał:
    > > Wiara ? w co ?
    > Mnie pomaga wiara w Boga.

    Bywasz w jakimś określonym kościele , zborze ?
  • olalalalaaa 17.03.10, 23:35
    Nie rozumiem dlaczego Ciebie to dziwi. Dzieci przebywając ze sobą
    przez 8h. w ciągu dnia poruszają różne tematy, a to ,że jakiś
    pięciolatek na swój dziecinny sposób próbuje wytłumaczyć kim jest
    dla niego Bóg, jest jak najbardziej zrozumiałe. Jeżeli chcesz
    uchronić dziecko przed tego typu opowieściami, może zostaw je w
    domu, zatrudnij opiekunkę najlepiej aby w referencjach posiadała
    wpis "ateistka".
    A co do religii, z tego co wiem zajęcia z katechetką prowadzone są
    już trzylatkach.
  • kolter66 18.03.10, 08:11
    olalalalaaa napisała:

    > A co do religii, z tego co wiem zajęcia z katechetką prowadzone są
    > już trzylatkach.

    tego też ich nucza ? ; Tak więc Bóg, niszcząc okoliczne miasta, przez wzgląd na
    Abrahama ocalił Lota od zagłady, jakiej uległy te miasta, w których Lot przedtem
    mieszkał. (30) Lot wyszedł z Soaru i zamieszkał wraz z dwiema swymi córkami w
    górach, gdyż bał się pozostawać w tym mieście. A gdy mieszkał z dwiema swymi
    córkami w pieczarze, (31) rzekła starsza do młodszej: Ojciec nasz wprawdzie już
    jest stary, ale nie ma w tej okolicy mężczyzny, który by przyszedł do nas na
    sposób wszystkim właściwy. (32) Chodź więc, upoimy ojca naszego winem i
    położymy się z nim, a tak będziemy miały potomstwo z ojca naszego.
    (33)
    Upoiły więc swego ojca winem tej samej nocy; wtedy starsza poszła i położyła się
    przy ojcu swoim, on zaś nawet nie wiedział ani kiedy się kładła, ani kiedy
    wstała.
    (34) Nazajutrz rzekła starsza do młodszej: Oto ostatniej nocy ja
    spałam z ojcem; upójmy go winem także tej nocy i idź ty, i śpij z nim, abyśmy
    obie miały potomstwo z ojca naszego.
    (35) Upoiły więc i tej nocy ojca swego
    winem i poszła młodsza i położyła się przy nim; a on nawet nie wiedział, kiedy
    się kładła i kiedy wstała. (36) I tak obie córki Lota stały się brzemienne za
    sprawą swego ojca. (37) Starsza, urodziwszy potem syna, dała mu imię Moab. Ten
    był praojcem dzisiejszych Moabitów. (38) Młodsza również urodziła syna i nazwała
    go Ben-Ammi. Ten zaś stał się praojcem dzisiejszych Ammonitów. (Rdz 19,29-38)
  • abu-se 19.03.10, 09:50
    bez przesady kolter ,nie każdy trzylatek jest aż tak pojętny
    Hebrajczyków 5:13,14
    13 Otóż każdy, kto odżywia się tylko mlekiem, nie wie, co to sprawiedliwość, bo jest jeszcze niemowlęciem.
    14 Natomiast stałym pokarmem żywią się ludzie dorośli, którzy wskutek posiadanego doświadczenia mają umysł dostatecznie wyszkolony i potrafią odróżnić dobro od zła.


    Marka7:18-23
    18 A On rzekł do nich: Tak więc nawet i wy nic nie rozumiecie. Nie wiecie, że nie może uczynić człowieka nieczystym to, co wchodzi doń z zewnątrz,
    19 gdyż nie przenika aż do jego serca, ale dostaje się do żołądka, a potem już wydalane jest na zewnątrz. W ten sposób uznał wszystko, co się je, za czyste.
    20 I mówił także: Nieczystym czyni człowieka to, co zeń wychodzi.
    21 Z wewnątrz bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa,
    22 cudzołóstwa, chciwość, złośliwość, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota.
    23 Wszelkie to zło z wewnątrz pochodzi i ono właśnie czyni człowieka nieczystym.
  • karbat 19.03.10, 10:02
    abu-se napisał:

    >bez przesady kolter ,nie każdy trzylatek jest aż tak pojętny
    >Hebrajczyków 5:13,14 [/b]
    >13 Otóż każdy, kto odżywia się tylko mlekiem, nie wie, co to
    >sprawiedliwość, bo jest jeszcze niemowlęciem.

    zgadza sie , dziecko nie ma pojecia o bogu katolikow , trzeba od
    pacholecia wbijac mu go do glowki , inaczej nie by kupil zydowskiego
    kitu .

    > 14 Natomiast stałym pokarmem żywią się ludzie dorośli, którzy
    >wskutek posiadanego doświadczenia mają umysł dostatecznie
    >wyszkolony i potrafią odróżnić dobro od zła.

    starozytni Zydzi w tym momencie manipuluja , w swoim interesie ,
    pokarm - wiara w zydowskiego boga .
    Bez znajomosci boga Zydow, dorosli ludzie sa w stanie odrozniac
    dobro od zla , to chyba nie ulega najmniejszej watpliwosci .
  • kolter66 19.03.10, 11:33
    abu-se napisał:

    > bez przesady kolter ,nie każdy trzylatek jest aż tak pojętny

    Napisz konkretnie do którego mojego postu sie odnosisz bo z natury leniwy jestem
    i szukać mi sie nie chce :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka