Dodaj do ulubionych

Ludzie sobie boga wymyślili. Po co?

01.09.10, 14:05
Ano, żeby było im łatwiej pogodzić się ze śmiercią. Co ciekawe, że ludzie akceptują narodziny, a nie akceptują śmierci? W każdym miejscu na świecie mieszkają ludzie obdarzeni uczuciami. Najpopularniejsze z nich to miłość – nieznająca granic i jednocześnie ograniczająca zdolność logicznego myślenia. Każdy kogoś kocha i z kimś jest mocno związany. Jeżeli kochana osoba ponosi śmierć - druga nie może się z tym faktem pogodzić, że to już koniec, amen. Co zatem robią ludzie? Wymyślają sobie boga i niebo. Ten, kto zmarł idzie do nieba i czeka tam na nas. W każdej kulturze ludzie mają potrzebę miłości i w każdej nie potrafią pogodzić się z tym, że wraz ze śmiercią wszystko się kończy. Najprościej wtedy wymyślić sobie boga - najlepiej wszechmogącego. Nie ma na świecie religii, która twierdzi, że w momencie śmierci wszystko się kończy.
Edytor zaawansowany
  • jol.a33 01.09.10, 14:15
    mawoy napisał:

    > Ano, żeby było im łatwiej pogodzić się ze śmiercią. Co ciekawe, że ludzie akcep
    > tują narodziny, a nie akceptują śmierci?

    Ty tez mozesz sobie wymyśleś swojego boga Broni ci ktoś? :)
    Smierć jest częścią życia, ty jej nie akceptujesz?
  • krytykantka07 01.09.10, 14:22
    mawoy napisał:

    > Ano, żeby było im łatwiej pogodzić się ze śmiercią. Co ciekawe, że ludzie
    akcep> tują narodziny, a nie akceptują śmierci?

    Dziwne bo czasami śmierć kogoś to wybawienie.
    I o to się modlą ;).

    > W każdym miejscu na świecie mieszkają > ludzie obdarzeni uczuciami.
    Najpopularniejsze z nich to miłość – nieznają> ca granic i jednocześnie
    ograniczająca zdolność logicznego myślenia. Każdy kogo
    > ś kocha i z kimś jest mocno związany. Jeżeli kochana osoba ponosi śmierć -
    drug> a nie może się z tym faktem pogodzić, że to już koniec, amen.

    No, a co ma zrobić ten, co ma tylko substytut miłości?
    A wracając do miłości nie znającej granic.
    Mowa tu o miłości rodzicielskiej zapewne i miłości dzieci do rodziców.
    Ale czy wszyscy chcieliby być razem?
    Ludzie w dawnych czasach nie opuszczali domów rodzinnych i nie podróżowali?

    > Co zatem robią lu> dzie? Wymyślają sobie boga i niebo. Ten, kto zmarł idzie do
    nieba i czeka tam n> a nas. W każdej kulturze ludzie mają potrzebę miłości i w
    każdej nie potrafią p> ogodzić się z tym, że wraz ze śmiercią wszystko się kończy.

    A czasami wtedy wszystko się zaczyna...

    > Najprościej wtedy w > ymyślić sobie boga - najlepiej wszechmogącego. Nie ma na
    świecie religii, która > twierdzi, że w momencie śmierci wszystko się kończy.

    Nie ma, ale w każdej religii trzeba sobie na spotkanie z ukochanymi osobami
    zasłużyć...

    --
    przesłanie religii poniżających kobiety brzmi: " facet pochodzi od małpy, a
    kobietę stworzył Bóg " ;)
  • pan666 01.09.10, 14:36

    mawoy 01.09.10, 14:05
    "Najpopularniejsze z nich to miłość – nieznająca granic i
    jednocześnie ograniczająca zdolność logicznego myślenia".


    .. absolutnie sie z tobom zgadzam,co miesiac na "fiszce" przypomina misie
    brak logicznego myslenia:(

    --
    "Properly read, the Bible is the most potent force for atheism ever
    conceived." (Isaac Asimov)

    "Jak dowodami można obalić coś, w co motłoch uwierzył bez dowodów?"
    (Nietzsche)
  • suender 18.06.19, 20:01
    pan666 01.09.10, 14:36

    > Ludzie sobie boga wymyślili.

    Ludzie prawdziwego Boga (niczym nie ograniczonego oraz wszechmogącego) nie są w stanie wymyślić!

    Dowód:
    Żaden człowiek nie potrafi sobie wyobrazić ani opisać Boga,- nie potrafią Jego opisać nawet największe religie teistyczne.
    Dla wymyślenia Najwyższego, takim jak on naprawdę, trzeba potrafić sobie Omnipotenta przynajmniej wyobrazić, - a homosapiens tego nie potrafi. Gdyby potrafił sobie wyobrazić, to nie byłby On ograniczony, bo ktoś by Go ograniczył wyobrażeniem swoim albo opisem słownym !!!

    > "Jak dowodami można obalić coś, w co motłoch uwierzył bez dowodów?" (Nietzsche)

    Nitsche to infantylny typ i nie rozumie, że gdy się ma na coś dowody to się o rzeczy po prostu wie, a nie wierzy, a wierzy się tylko wtedy gdy nie ma się dowodów a co najwyżej przesłanki.
    cbdo.

    -----------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu .........."
  • awariant 18.06.19, 21:34
    > Żaden człowiek nie potrafi sobie wyobrazić ani opisać Boga...

    A myślisz, że jakiś człowiek jest w stanie Coś opisać.
  • donmarek 19.06.19, 07:07
    >Dla wymyślenia Najwyższego, takim jak on naprawdę, trzeba potrafić sobie Omnipotenta przynajmniej wyobrazić, - a homosapiens tego nie potrafi. Gdyby potrafił sobie wyobrazić, to nie byłby On ograniczony, bo ktoś by Go ograniczył wyobrażeniem swoim albo opisem słownym !!!
    Coś mi się wydaję, że zamiast kawy coś zapaliłeś. Albo wciągnąłeś.
    A skoro ten twój bóg jest taki mądry i wszechwiedzący, to dlaczego samochodu nie wymyślił? Albo, dlaczego wymyślił, że życie na tej planecie istnieje tylko dzięki temu, że ktoś kogoś musi zabić i pożreć?

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • suender 19.06.19, 07:22
    donmarek 19.06.19, 07:07

    > A skoro ten twój bóg jest taki mądry i wszechwiedzący,
    > to dlaczego samochodu nie wymyślił?

    - Najpierw dziękuję za odpowiedź na mój post.

    - Z wiadomych względów nigdy nie miałem swojego boga, nie mam i nie będę miał.

    A jak myślisz o prawdziwym Bogu i masz do niego pytanie dlaczego auta nie wymyslił, to formułujesz bardzo dobre pytanie.
    Owo pytanie musisz jednak wysłać na adres NIEBO.

    Dziękuję za uwagę i pozdrawiam.

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • kalllka 19.06.19, 10:50
    A to ciekawe,... dlaczego wedle ciebie-sue,
    [...] wysłać na adres [...] /?/
  • donmarek 20.06.19, 07:13
    >nigdy nie miałem swojego boga, nie mam i nie będę miał.
    A to dopiero ciekawe. Już dziś, teraz, wiesz, że nie będziesz miał swojego boga. Czyli: JESTEŚ WIĘKSZY BARDZIEJ WSZYSTKOWIEDZĄCY I WSZECHMOGĄCY OD BOGA, KTÓREGO OBECNIE WIELBISZ !!!

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • feelek 20.06.19, 09:44
    ale tam z tą dyskusją: " nie miałem swojego Boga i nie będę miał"

    Ją to ww. odbieram jako piszącego protest ( indywidualny) wobec narzucania komuś, co tego najzwyczajniej on nie chce- jakiejś konfesji np. islamu czy katolicyzmu.

    Religie, a właściwie ich część, związana z ich przesłaniem, są " gotowym produktem": masz myśleć to i to- masz " mieć Boga takiego, a takiego".

    Jeśli iść na skróty, to ja np. odrzucając cały ten przekaz zawarty w Credo - o " Bogu Ojcu, świętych obcowaniu, istnieniu życia pozagrobowego... etc...etc..., mam też " jakiegoś Boga", a jest nim cały system wartości najkrócej sformułowany przez Kanta: " niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie".

    Jako uczciwy agnostyk zwyczajnie nie wiem co jest "poza", poza poznanym , jednak przekaz tradycyjny o cudach, życiu pozagrobowym zwyczajnie mnie nie przekonuje i też - do niego nie przewiduję wrócić.
    A jeśli kto tu pisze: "nie wiesz, nie mów, może się nawrócisz", mogę napisać to samo: a może to ty się nawrócisz?
    Choć ani trochę mnie to nie obchodzi, ani nie będę o to nijak zabiegał.
  • suender 20.06.19, 11:19
    donmarek 20.06.19, 07:13

    > Już dziś, teraz, wiesz, że nie będziesz miał swojego boga.

    Włącz racjonalne myślenie!: Mój post nie wynikał z jakiegoś widzimisię tylko z czystej logiki.
    Jednym z kilku kardynalnych atrybutów Omnipotenta jest jego zupełna autonomia (kompletna niezależność).
    Więc tłumaczę łopatologicznie: Gdyby On był mój (był moją własnością) to by był od mnie zależny i w sumie nie był Omnipotenetem, - zatem o so chodzi .......
    cbdo.

    www.youtube.com/watch?v=1t7U5_RR7_Y

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • awariant 20.06.19, 13:03
    suender napisał:
    > Gdyby On był mój (był moją własnością) to by był od mnie zależny i w sumie nie był Omnipotenetem,
    > - zatem o so chodzi .......

    Chodzi o to, że wtedy byłby dla ciebie zupełnie nieinteresujący.
    Jak pozostali Omnipotenci.
  • suender 20.06.19, 14:16
    awariant 20.06.19, 13:03

    > , że wtedy byłby dla ciebie zupełnie nieinteresujący.

    Prawda: Byłby nie interesujące ponieważ nie byłby Omnipotentem.

    > Jak pozostali Omnipotenci.

    Tu trzeba poprawki: "Jak pozostali pseudo Omnipotenci."

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • awariant 21.06.19, 22:01
    suender napisał:
    > Tu trzeba poprawki:

    Obejdzie się bez poprawek:
    Kogoś, kto nie jest w stanie stworzyć podobnych sobie, nazywamy impotentem, a nie omnipotentem.
  • pocoo 22.06.19, 08:20
    awariant napisał:

    > Obejdzie się bez poprawek:
    > Kogoś, kto nie jest w stanie stworzyć podobnych sobie, nazywamy impotentem, a n
    > ie omnipotentem.

    Jak widać, nie musisz być Piątkiem, aby strzelić w dziesiątkę.
  • suender 22.06.19, 11:00
    awariant 21.06.19, 22:01

    > Kogoś, kto nie jest w stanie stworzyć podobnych sobie, nazywamy
    > impotentem, a nie omnipotentem.

    Ja nie mam w zasadzie nic przeciw temu, że używasz swego konfesyjnego żargonu ateuszańskiego (Twoje święte prawo!), ale chcę przestrzec byś nie przekraczał jego czerwonej linii, co wtedy prowadzi Cię do silnego zapętlenia mentalnego z którego masz ciężko się wygramolić:
    Raz piszesz, że są jacyś pozostali Omnipotenci, a w kolejnym poście, że kogoś co czegoś tam nie potrafi nie nazywasz tym pierwszym, a tylko impotentem. Czujesz blusa?

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • pocoo 22.06.19, 11:48
    suender napisał:

    > awariant 21.06.19, 22:01
    >
    > > Kogoś, kto nie jest w stanie stworzyć podobnych sobie, nazywamy
    > > impotentem, a nie omnipotentem.
    >
    > Ja nie mam w zasadzie nic przeciw temu, że używasz swego konfesyjnego żargonu a
    > teuszańskiego (Twoje święte prawo!), ale chcę przestrzec byś nie przekraczał je
    > go czerwonej linii...

    Przestrzegasz, bo co? Kto ma się bać? Awariant?
    "Ktoś, kto nie jest w stanie stworzyć podobnych sobie, nazywamy impotentem"... lub jest bezpłodny.
  • pocoo 22.06.19, 11:49
    pocoo napisała:


    > "Ktoś,...Kogoś...Przepraszam.
    Kogoś, kto nie jest w stanie stworzyć podobnych sobie, nazywamy impotentem"...
    > lub jest bezpłodny.
  • awariant 22.06.19, 23:40
    suender napisał:
    > Raz piszesz, że są jacyś pozostali Omnipotenci, a w kolejnym poście, że kogoś co czegoś tam nie potrafi
    > nie nazywasz tym pierwszym, a tylko impotentem. Czujesz blusa?

    Nie czuję.
    Z jakiego powodu omnipotent miałby się ograniczyć do tworzenia podrzędnych istot
    umiejących jedynie wykonywać proste polecenia: "leżeć", "służyć", "aport" czy "bierz go"?
    Mnie wydaje się logiczne, że będzie próbował stworzyć sobie równorzędnego partnera czyli
    innego omnipotenta, a nie udomowione zwierzątko w rodzaju psa czy człowieka wierzącego.
    Jeśli omnipotent nie potrafi stworzyć sobie godnego partnera, to jego wszechmoc jest ograniczona.
  • suender 23.06.19, 08:26
    awariant 22.06.19, 23:40

    > Jeśli omnipotent nie potrafi stworzyć sobie godnego partnera,
    > to jego wszechmoc jest ograniczona.

    Bardzo mnie cieszy, że w końcu poszedłeś po rozum do głowy i ostatecznie mnie zrozumiałeś:

    Że ja tu od początku piszę tylko o jednym jedynym Omnipotencie, bo drugiego nie ma, gdyż nie może być.
    To wynika z czystej LOGIKI: Nie będę tłumaczył szczegółów bo wiesz o co chodzi, he, he, he, .....

    Tym postem tchnąłeś we mnie nadzieję iż minimalnie odnalazłeś w sobie utracone Keppele, co pozwoli w przyszłości na rzadsze zaganianie Cię na tym forum do kąta.

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • awariant 23.06.19, 09:33
    suender napisał:
    > Bardzo mnie cieszy, że w końcu poszedłeś po rozum do głowy i ostatecznie mnie zrozumiałeś:

    Dalej cię nie rozumiem! Rzeczownik "omnipotent" nie dość, że nie występuje w Słowniku Języka Polskiego
    (zapożyczenie z angielskiego, a pośrednio z łaciny: "omnipotentia"), to samo w sobie nie zawiera żadnych
    podstaw do twierdzenia, że "omnipotent" musi być jedyny. Pomijam to, że jest wiele rodzajów nieskończoności,
    więc dla każdego "omnipotenta" łatwo można skonstruować "omnipotenta wyższego stopnia".

    Jeśli twój Adonai, czy jak go tam aktualnie nazywasz, jest ateistą, to cała religia nie jest funta kłaków warta,
    skoro wszechwiedzący wie, że bogów nie ma. Jeśli, na podobieństwo ludzi, jest wierzący - masz bezpośrednie
    wskazanie omnipotenta wyższego stopnia. W każdym razie droga do Raju prowadzi przez odrzucenie wiary.
  • kalllka 23.06.19, 10:13
    Ja bym napisała, raczej, ze
    >droga do Raju prowadzi przez...
    zwątpienie (!) które bardziej niż „odrzucenie”, przystaje do / religijnego/ wyobrażenia nieśmiertelności, logiki zdarzeń i języka, ale zgadzam z rozumowaniem abwarianta; omnipotencji czy nieskończoności, do funkcjonowania nie potrzeba definicji, podobnie jak Bogu/ om- wystarczy przykład /sekwencji/ liczb pierwszych by twierdzić, ze gdzieś jest;)
  • awariant 23.06.19, 15:46
    kalllka napisała:
    > Bogu/ om- wystarczy przykład /sekwencji/ liczb pierwszych by twierdzić, ze gdzieś jest;)

    To dość nietrywialny pomysł, żeby do zlokalizowania Boga użyć dzety Riemanna.
  • kalllka 24.06.19, 09:03
    Fajne słowo- nietrywialny. Dzieki, ze starasz się rozróżniać i nie wszystkich wrzucać do worka z karma..docenta,buhaha, marka webstera, czy jak go tam zwą.. W każdym razie, informacja o liczbach pierwszych ogólnie dostępna/ np w starych bibliotekach/
    No i chyba większości tutaj, ze liczby pierwsze niezwykle inspirowały Saracenów,.,., którzy wywarli przemożny wpływ,... właściwie nawet-zdefiniowanie współczesnej matematyki.,., jak. na regule kościoła zachodniego-katolickiego.
    Jeszcze raz dzięki, kłaniam k
  • awariant 24.06.19, 11:11
    kalllka napisała:
    > W każdym razie, informacja o liczbach pierwszych ogólnie dostępna/ np w starych bibliotekach/

    Oj, niekoniecznie w starych. Badania nad liczbami pierwszymi znowu stały się ważne,
    a przede wszystkim praktycznie użyteczne. Być może hipoteza Riemanna z 1859 roku,
    wymieniona na liście problemów Hilberta z 1900 i liście milenijnej z 2000 roku znajdzie
    w końcu rozwiązanie (lub kontrprzykład).
  • suender 24.06.19, 13:15
    awariant 24.06.19, 11:11

    > Być może hipoteza Riemanna z 1859 roku, wymieniona na liście problemów Hilberta
    > z 1900 i liście milenijnej z 2000 roku znajdzie w końcu rozwiązanie ....

    Wszelkie tajemnice rozlicznej natury zostaną każdemu człowiekowi kiedyś wyjaśnione.
    Nie na darmo na grabschteinie rzeczony kazał sobie wyryć proroczy napis:
    "Wir muessen wissen, - und wir werden wissen!" [David Hilbert]

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • awariant 24.06.19, 13:38
    suender napisał:
    > "Wir muessen wissen, - und wir werden wissen!" [David Hilbert]

    "Zu ihrer Begründung brauche ich weder den lieben Gott" [David Hilbert]
  • suender 24.06.19, 15:54
    awariant 24.06.19, 13:38

    > "Zu ihrer Begründung brauche ich weder den lieben Gott" [David Hilbert]

    Czyżbyś za zwykłego sztubaka miał tak wielce łepskiego człowieka jak David. H., że przy każdym zagadnieniu matematycznym musiałby się modlić?

    W/w słowa użył on w swoim wykładzie in Hamburg -1927. pt.: "Die Grundlagen der Mathematik" = Podwaliny (założenia ) matematyki. Wtedy powiedziawszy: "Zu ihrer Begründung brauche ich weder den lieben Gott, noch die Annahme einen besonderen auf das Prinzip der Vollständigen Induktion abgestimmten Fähigkeit unseres Verstandes .... etc."
    Co znaczy (pi razy drzwi): "Do uzasadnienia/rozwiązywania problemów/kwestii matematycznych nie potrzebuję ani dobrego Boga, ani szczególnego założenia zasady kompletnej indukcji w określonych ramach zdolności ludzkiego rozumu .... itd.", czym dał dowód na jego wielką samodzielność, - i nic więcej.

    Łopatologicznie: Dla minie jego wypowiedź jest całkowicie zrozumiała, że będąc prawie omnibusem matematycznym dawał sobie doskonale radę z zadnieniami tej królowej nauk ścisłych licząc tylko na swój własny intelekt. U mnie jest też podobnie (choć w porównaniu z nim tom ścisłak-robaczek), gdyż przy rozwiązywaniu zadań z maty też się zazwyczaj nie modliłem lecz sam je rozwiązywałem, korzystając od czasu do czasu z podręczników fachowych. Dziwi mnie więc czegoś chciał udowodnić wklejając słowa Davida? Dawał sobie sam radę, więc chwała mu za to!

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • awariant 24.06.19, 21:27
    suender napisał:
    > Dla minie jego wypowiedź jest całkowicie zrozumiała...

    Dobrze. A zatem ustaliliśmy z pomocą agnostyka Hilberta, że w matematyce Bóg jest niepotrzebny.
    Czy jest potrzebny w jakiejkolwiek dziedzinie, w której człowiek posługuje się własnym rozumem?
    Wydaje się, że również nie. Więc komu i do czego potrzebny jest Bóg?

    Jaki jest twój punkt widzenia?
  • suender 25.06.19, 08:03
    awariant 24.06.19, 21:27

    > A zatem ustaliliśmy z pomocą agnostyka Hilberta, że w matematyce Bóg jest niepotrzebny.

    Nie było takiego ustalenia, więc manipulujesz:
    Hilbert stwierdził tylko, że on nie potrzebuje, co można spokojnie rozumieć: na tamtejszym etapie Go nie potrzebował.

    > Czy jest potrzebny w jakiejkolwiek dziedzinie, w której człowiek posługuje się własnym rozumem?

    Tam gdzie do rozwiązania problemu człowiekowi wystarczy jego VERNUNFT, to może nie potrzebować, ale tam gdzie jego ROZUM jest za cienki to jak najbardziej.

    > Więc komu i do czego potrzebny jest Bóg?

    Potrzebny jest KAŻDEMU człowiekowi, gdyż daje mu codziennie ODEM do życia doczesnego i wiecznego.
    Prosisz Najwyższego, masz jego łaskawość, nie prosisz, masz jego obojętność, na Twoją nieszczęście.

    A tak na koniec: Ja jestem chrześcijaninem w miarę spolegliwym dla ateuszy, ale mój znajomy z zaprzyjaźnionych (o podobnym światopoglądzie) nie widzi sensu by się z bezbożnikami cackać i mnie nakłania do zdecydowanych reakcji, odpowiadając jego ateuszańskiemu adwersarzowi tak:

    "Twoja diagnoza nowego ateizmu prawie całkowicie pokrywa się z moją. Współcześni gimboateiści to banda nieuków, a w szczególności w tych dwóch dziedzinach, które podałeś. Wycierają sobie gębę logiką, filozofią, nauką (o których i tak pojęcia nie mają), a kompletnie nie rozumieją problemu Boga i religii szerzej. Wydaje im się, że jak nauczą się paru wytrychów na standardowe dowody na istnienie Boga oraz znajdą parę sprzeczności w Biblii to załatwia to sprawę. Nieuctwo jest też przyczyną tego, że współcześni gimboateiści nie są żadnymi ateistami, tylko agnostyczną zdemoralizowaną hołotą szukająca tylko wymówki na swoją demoralizację. Stąd te różne definicje ateizmu jako "brak wiary" czy inne kretynizmy. Kiedyś ateizm był poglądem zarezerwowanym dla intelektualistów, nie matołów. Tacy ludzie jak Diderot, Marks, Russel czy Camus byli ludźmi poważnymi i wiedzieli , że jak nie Bóg to jednak coś - trzeba przedstawić jakąś inną alternatywę. Bo ateizm sam w sobie oprócz negacji i destrukcji nic pozytywnego ze sobą nie niesie. Dlatego ateizm zawsze był częścią pewnego szerszego światopoglądu. Aż do, teraz kiedy Dawkins, Hitchens i inni propagandziści sprowadzili problem Boga z Olimpu pod strzechy i pod tymi strzechami znaleźli masy ludzi, którzy dorabiają sobie dzięki nim ideologię do tego, żeby nie chodzić do kościoła."

    Na razie się takiemu dictum opieram, ale proszę mnie lepiej zbyt mocno nie drażnić ..........

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • suender 25.06.19, 08:12
    Za szybko nacisnąłem "opublikuj" więc wyjaśnienie do poniższego tekstu:

    "Twoja diagnoza nowego ateizmu prawie całkowicie pokrywa się z moją. Współcześni gimboateiści to banda nieuków, a w szczególności w tych dwóch dziedzinach, które podałeś. Wycierają sobie gębę logiką, filozofią, nauką (o których i tak pojęcia nie mają), a kompletnie nie rozumieją problemu Boga i religii szerzej. Wydaje im się, że jak nauczą się paru wytrychów na standardowe dowody na istnienie Boga oraz znajdą parę sprzeczności w Biblii to załatwia to sprawę. Nieuctwo jest też przyczyną tego, że współcześni gimboateiści nie są żadnymi ateistami, tylko agnostyczną zdemoralizowaną hołotą szukająca tylko wymówki na swoją demoralizację. Stąd te różne definicje ateizmu jako "brak wiary" czy inne kretynizmy. Kiedyś ateizm był poglądem zarezerwowanym dla intelektualistów, nie matołów. Tacy ludzie jak Diderot, Marks, Russel czy Camus byli ludźmi poważnymi i wiedzieli , że jak nie Bóg to jednak coś - trzeba przedstawić jakąś inną alternatywę. Bo ateizm sam w sobie oprócz negacji i destrukcji nic pozytywnego ze sobą nie niesie. Dlatego ateizm zawsze był częścią pewnego szerszego światopoglądu. Aż do, teraz kiedy Dawkins, Hitchens i inni propagandziści sprowadzili problem Boga z Olimpu pod strzechy i pod tymi strzechami znaleźli masy ludzi, którzy dorabiają sobie dzięki nim ideologię do tego, żeby nie chodzić do kościoła."

    Jest on odpowiedzią pośrednią temu ateuszowi poprzez jakiegoś innego normalnego dyskutanta, - ot co .....
  • kalllka 25.06.19, 10:09





    [...] Jest pośrednia odpowiedzią/ na post, pytanie/ poprzednika /?/
    abwariant zapewne wie jak przekształcić twoje /„niezgrabnie” zbudowane/ zdanie, aby dać, logicznie poprawna, odpowiedz. Ale przecież nie o to / nie o piprawna logikę zdania, czy ilość znaków/ w tym wątku chodzi; a może się mylę?
  • pocoo 25.06.19, 11:21
    suender napisał:

    > Współcześni gimboateiści to banda nieuków, a w szczególności w tych dwóch dziedzinach,
    > które podałeś. Wycierają sobie gębę logiką, filozofią, nauką (o których i tak
    > pojęcia nie mają), a kompletnie nie rozumieją problemu Boga i religii szerzej.
    > Wydaje im się, że jak nauczą się paru wytrychów na standardowe dowody na istnie
    > nie Boga oraz znajdą parę sprzeczności w Biblii to załatwia to sprawę. Nieuctwo
    > jest też przyczyną tego, że współcześni gimboateiści nie są żadnymi ateistami,
    > tylko agnostyczną zdemoralizowaną hołotą szukająca tylko wymówki na swoją demo
    > ralizację. Stąd te różne definicje ateizmu jako "brak wiary" czy inne kretynizm
    > y. Kiedyś ateizm był poglądem zarezerwowanym dla intelektualistów, nie matołów.

    Nie ma znaczenia, kogo miałeś konkretnie na myśli.
    Takimi tekstami chcesz mnie doprowadzić do świętości? Mentor diabłem podszyty.
    Proś o oświecenie NIEBO.
  • awariant 25.06.19, 19:12
    suender napisał:
    > Hilbert stwierdził tylko, że on nie potrzebuje, co można spokojnie rozumieć:
    > na tamtejszym etapie Go nie potrzebował.

    To ciekawe co mówisz. Hilbert miał wtedy 65 lat i zdiagnozowaną nieuleczalną
    anemię złośliwą (teraz nazywa się to niedokrwistość Addisona-Biermera)
    a okres największych osiągnięć naukowych dawno za sobą. A mimo to,
    na tym etapie, Boga nie potrzebował. Twardziel po prostu.

    Zakończmy więc innym cytatem przypisywanym Hilbertowi:
    Każdy człowiek ma pewien określony horyzont. Gdy ten się zawęża i staje się niekończenie
    mały, ogranicza się do punktu. Wówczas człowiek mawia – to jest mój punkt widzenia.

  • suender 25.06.19, 19:54
    awariant 25.06.19, 19:12

    > Twardziel po prostu.

    Powiem więcej: Prawie geniusz matematyczny, - nie takie małe robaczki jak Ty i ja, - he, he, he, ......
    Dał mu der Liebe Gott taki dar, - więc z niego należycie korzystał.

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • awariant 25.06.19, 20:42
    suender napisał:
    > Dał mu der Liebe Gott taki dar, - więc z niego należycie korzystał.

    Nic mu nie dał, może poza anemią i upośledzonym synem-jedynakiem.
    Bo i co mu mógł dać, skoro w matematyce nie ma miejsca dla boga.
    W życiu ludzi myślących - również.
  • suender 26.06.19, 09:17
    awariant 25.06.19, 20:42

    > Nic mu nie dał, może poza anemią i upośledzonym synem-jedynakiem.

    Jak NIC mu nie dał, to znaczy i mu dał bardzo dużo (patrz logika znaczeniowa zdania).
    W sumie zatem dał mu niesamowity intelekt a dla równowagi ułomnego syna i anemię, za darmo na tym świecie jest tylko wielkie NIC!, he, he, he, .................

    > Bo i co mu mógł dać, skoro w matematyce nie ma miejsca dla boga.

    A poco ma być? Matematykę jako bardzo użyteczną dla człowieka ideę stworzył Omnipotent i jest ponad nią, mając ją całą pod sobą.

    > W życiu ludzi myślących - również.

    Wszyscy ludzie są myślący, jedni bardziej a drudzy mniej, tylko ateusze nalezą silnie do tego drugiego gatunku.

    cbdo.

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • awariant 26.06.19, 09:46
    suender napisał:
    > Jak NIC mu nie dał, to znaczy i mu dał bardzo dużo (patrz logika znaczeniowa zdania).

    Pewnie Bóg bardzo kochał Hilberta i dlatego go doświadczał.
    Hilbert zapewne odwzajemniał uczucie, więc opuścił jego kościół.
    Sprawdzanie granic bożej miłości jest dowodem głębokiej wiary, jak sądzę.

    Chcesz wiedzieć, jak bardzo Bóg cię kocha - zostań ateistą.
    Wierzących Bóg nie traktuje poważnie, bo są za mało wymagający.
    (patrz logika znaczeniowa)

    > Matematykę jako bardzo użyteczną dla człowieka ideę stworzył Omnipotent...

    Obawiam się, że Omnipotent miał dokładnie tyle samo wiedzy, co twórcy jego religii.
    Są poważne przesłanki do przypuszczeń, że do dziesięciu umiał liczyć na palcach,
    a powyżej dziesięciu na pieniądzach, gdyż matematyka potrafi być użyteczna.

    > Wszyscy ludzie są myślący, jedni bardziej a drudzy mniej, tylko ateusze nalezą silnie do tego drugiego gatunku.

    A David Hilbert do której grupy należał?
  • pocoo 26.06.19, 10:32
    suender napisał:

    > Wszyscy ludzie są myślący, jedni bardziej a drudzy mniej, tylko ateusze nalezą
    > silnie do tego drugiego gatunku.

    A wierzący "myślący" mają zwidy, urojenia, wizje ,prorocze sny, etc.Nawet Faustynie pokazał bóg piekło.
    Co według ciebie jest bzdurą, to wymyślili ludzie myślący.
    Pytania retoryczne kierowane na adres NIEBO, wysyłają naiwniacy.
    To co niewiadome należy do "Wielkiego Zegarmistrza" i KIEDYŚ SIĘ DOWIEMY.
    Mądrość godna ciebie.
  • pocoo 25.06.19, 23:43
    suender napisał:

    > Powiem więcej: Prawie geniusz matematyczny, - nie takie małe robaczki jak Ty i
    > ja, - he, he, he, ......

    Prawie? Ja też prawie mogłabym zostać świętą, ale pomyliłeś się.
    Mam rację?
  • suender 26.06.19, 09:23
    pocoo 25.06.19, 23:43

    > Ja też prawie mogłabym zostać świętą, ale pomyliłeś się.
    > Mam rację?

    Nic się nie martw, ja nad Tobą roztoczyłem parasol ochronny i jest pewne iż kiedyś na pewno będziesz WYNIESIONA.

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • pocoo 26.06.19, 10:20
    suender napisał:

    > Nic się nie martw, ja nad Tobą roztoczyłem parasol ochronny i jest pewne iż kie
    > dyś na pewno będziesz WYNIESIONA.
    >
    W trumnie na pewno.
  • awariant 26.06.19, 10:21
    suender napisał:
    > Nic się nie martw, ja nad Tobą roztoczyłem parasol ochronny i jest pewne iż kiedyś na pewno będziesz WYNIESIONA.

    Żaden parasol ochronny nie jest pocoo potrzebny.
    Bóg musi się starać bardziej, gdyż pocoo nie potrzebuje laski Pańskiej.
    A za niepowodzenia odgrywa się na takich poczciwcach, jak ty.
  • suender 26.06.19, 14:18
    awariant 26.06.19, 10:21

    > , gdyż pocoo nie potrzebuje laski Pańskiej.

    Gotów jestem się z Tobą zgodzić, bo owo WYNIESIENIE Pocoo to nie będzie raczej łaska a przymus wobec naszej kochanej forumowiczki.

    Ja bym się tu powołał na słowa Zbawiciela: <<To nie wyście Mnie wybrali, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali», ........

    www.biblijni.pl/czytania/1829_slowa_ewangelii_wedlug_swietego_jana.html
    Pozdrawiam.
  • pocoo 26.06.19, 14:46
    suender napisał:

    > Gotów jestem się z Tobą zgodzić, bo owo WYNIESIENIE Pocoo to nie będzie raczej
    > łaska a przymus wobec naszej kochanej forumowiczki.

    Przymus to gwałt.No cóż.Bogu bezkarnie wolno.
    Marii też nikt o zdanie nie pytał.

    > To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

    Miłowanie z nakazu? A niech to wszyscy diabli !!!
  • pocoo 26.06.19, 14:41
    awariant napisał:
    > Bóg musi się starać bardziej, gdyż pocoo nie potrzebuje laski Pańskiej.

    Szczególnie tej jeżdżącej na pstrym koniu.

    > A za niepowodzenia odgrywa się na takich poczciwcach, jak ty.

    Bóg, czy ja?
  • pocoo 25.06.19, 11:24
    suender napisał:


    > Wszelkie tajemnice rozlicznej natury zostaną każdemu człowiekowi kiedyś wyjaśni
    > one.

    Kiedyś. Adres NIEBO."Czekaj tatka latka".
    Dla mnie jesteś niewiarygodny, złośliwy i chamski z bezradności.
    "Mentor".Ty mnie od siebie odrzucasz.
  • kalllka 24.06.19, 13:52
    Starych- niezdigitalizowanych
  • suender 23.06.19, 12:45
    awariant 23.06.19, 09:33

    > to samo w sobie nie zawiera żadnych podstaw do twierdzenia, że "omnipotent"
    > musi być jedyny. Pomijam to, że jest wiele rodzajów nieskończoności,
    > więc dla każdego "omnipotenta" łatwo można skonstruować
    > "omnipotenta wyższego stopnia".

    Bym mógł z Tobą dalej dyskutować, to musimy ustalić jednoznaczną definicję OMNIPOTENTA NIEBIAŃSKIEGO. Dla chrześcijanina jest ona mniej więcej taka: Podmiot niematerialny, nieograniczony, oraz wszechmogący.
    Jeżeli zaakceptujesz takową, to możemy naszą rozmowę kontynuować. Natomiast jeżeli masz inną definicję, w/w Omnipotenta otwórz nowy wątek a ja do niego się włączę, - OK?
    Na razie z tego wątku kilku Waszych zrobiło z niego groch z kapustą.

    > W każdym razie droga do Raju prowadzi przez odrzucenie wiary.

    Gdybasz! Jak z owym "prowadzeniem" naprawdę jest będziesz dopiero w stanie powiedzieć kiedy się znajdziesz po drugiej strony doczesnego życia.

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • awariant 23.06.19, 17:12
    suender napisał:
    > Dla chrześcijanina jest ona mniej więcej taka: Podmiot niematerialny, nieograniczony, oraz wszechmogący.

    Coś pomiędzy demonem Laplace'a a demonem Maxwella?
    Ale dlaczego miałby być nieograniczony, skoro wszechświat wydaje się być skończony?
  • suender 23.06.19, 17:53
    awariant 23.06.19, 17:12

    > Ale dlaczego miałby być nieograniczony, skoro wszechświat wydaje się być skończony?

    - Dlatego OMNIPOTENT jest nieograniczony gdyż tylko w takiego wierzą chrześcijanie, i o tylko takim toczy się tu dyskusja.
    Wrzucając do dyskusji omnipotenta (specjalnie z małej litery) typu nie nieograniczonego wprowadzasz inny podmiot, który chrześcijan w niniejszym przypadku nie interesuje.
    WPS (Wielki Potwór Spaghetti) chyba w rozumieniu ateuszy ma też jakieś atrybuty. Tyś w tych sprawach bardziej obeznany, to możesz założyć wątek o formach jego istnienia.

    - Wiesz dlaczego we wszelkich dyskusjach typu: ateista vs. wierzący nie dochodzi do porozumienia? Dlatego iż każdy z nich dowodzi o istnieniu/niestanieniu Boga tylko w swoim (tj. innym) rozumieniu, a tak de facto ani jeden ani drugi nie znają do końca atrybutów Najwyższego, co jest logiczne, gdyż Omnipotent jest za WILKI, oraz dla żadnego z nich nie do pojęcia ani ogarnięcia, - co dopiero do kompletnego zdefiniowania. Ja jestem zwolennikiem unikania takiego klinczu .......

    -----------------------------------------------------------------------
    "Łączę Jeepwdyzlu z Ur-namu, oraz z Donmarkiem .........."
  • pocoo 23.06.19, 17:57
    suender napisał:

    >... musimy ustalić jednoznaczną definicję OMNI
    > POTENTA NIEBIAŃSKIEGO. Dla chrześcijanina jest ona mniej więcej taka: Podmiot n
    > iematerialny, nieograniczony, oraz wszechmogący.

    Jeżeli chrześcijanin ma wybujałą fantazję, to może sobie ten podmiot wymyślać, że ojojoj.
  • awariant 23.06.19, 18:40
    pocoo napisała:
    > Jeżeli chrześcijanin ma wybujałą fantazję, to może sobie ten podmiot wymyślać, że ojojoj.

    Wszelako problem polega na tym, że wierzący zwykle nie mają zbyt wybujałej fantazji.
    Nasz suender nie był w stanie wyobrazić sobie nawet czegoś tak oczywistego, jak liczba pi.
    Używa słowa "nieograniczony" czy "wszechmogący", bo brzmią ładnie, nie mając pojęcia, co to oznacza.
  • pocoo 24.06.19, 10:01
    awariant napisał:

    > Wszelako problem polega na tym, że wierzący zwykle nie mają zbyt wybujałej fant
    > azji.

    "Owczy pęd"? W tym stadzie jest większość baranów.

    > Nasz suender nie był w stanie wyobrazić sobie nawet czegoś tak oczywistego, jak
    > liczba pi.
    > Używa słowa "nieograniczony" czy "wszechmogący", bo brzmią ładnie, nie mając po
    > jęcia, co to oznacza.

    No jak to?
    "Nieograniczony", to nieograniczony.
    "Wszechmogący", to wszechmogący.
    A jaki wszechwiedzący?! Po diabelski ogon bogu potrzebna jest ta wiedza? Może końcówką szatańskiego ogona łechce swoje sadystyczne, "pełne miłości" boskie ego.
  • mim1652avo 24.06.19, 17:10
    Bzdurny bełkot
  • pocoo 25.06.19, 08:35
    mim1652avo napisał:

    > Bzdurny bełkot

    Mądrość iście salomonowa.
  • megi1973 02.09.10, 15:28
    dodam tylko że nawet ludzie starzy i wierzący nie chcą umierać-żadają wezwania lekarza i zapisania
    leków żeby odroczyć tę chwilę na ile tylko się da. Dlaczego? skoro tam jest tak ładnie???
  • anatemka 04.09.10, 08:40
    może nie do końca wierzą w baśń?
    --
    "Spójrz na tego gościa z Indiany. Zamordował 12 osób, rozczłonkował je i wszystkie zjadł - to się
    dopiero nazywa alternatywny styl życia."
  • krytykantka07 04.09.10, 09:11
    anatemka napisała:

    > może nie do końca wierzą w baśń?

    Właśnie na odwrót.
    Za bardzo wierzą w baśń...

    --
    przesłanie religii poniżających kobiety brzmi: " facet pochodzi od małpy, a
    kobietę stworzył Bóg " ;)
  • piwi77 04.09.10, 11:36
    Wszystkie bogi (lub jak kto woli bogowie), zostali wymyśleni przez jednych aby trzymać w szachu
    innych. Niemożliwe, aby ten kto boga wymyslił, sam w niego wierzył.
  • feelek 19.06.19, 12:25
    Najlepiej byłoby wziąć na klatę fakt przemijania.
    Póki co, obserwuję jak to wychodzi 80-90 latkom.
    Średnio: zamodliwują nieuchronne.
    To ważne bo to spotka każdego: jak się wtedy zachowam, jak przyjmę do wiadomości koniec.
    Z radością? Najlepiej byłoby: z pogodnym smutkiem:
    było fajnie i szkoda, że to już koniec. Podobnie gdy ostatnio likwidowałem starego Opla: ponieważ dbałem o niego, dojechał do końca w dobrym stanie. Gdyby tak samo było z życiem.
    Ale to za 30- 40 lat, mam nadzieję.
  • mim1652avo 19.06.19, 19:45
    Przedtem, w zapijaczonych knajpch, współczesny homo erectus (nie homo sapiens, sic!) bełkotał swoje prawdy i opinie o świecie przed gronemb podobnych mu istot.Obecnie, takie to coś, swoje bełkoty wysyła przez internet.
    Czy 2,3...n półgłówków razem wzięrtych może rozumować jak jedna normalna funkconująca głowa? Absit iniura verbis.
  • feelek 19.06.19, 20:50
    Ale konkretnie to o co pani/ panu chodzi?
    Bo tu jest dyskusja.
    Pomóc możemy, ale to trzeba by wiedzieć: w czym.
  • pocoo 22.06.19, 20:52
    mawoy napisał:

    > Ano, żeby było im łatwiej pogodzić się ze śmiercią.

    To też.
    Niektóre samotne dzieci wymyślają sobie przyjaciół. Dorośli bojaźliwi i mali potrzebują boga jako wymyślonego opiekuna, który na dodatek obiecuje nagrodę za dobre sprawowanie.
  • patrzalki 22.06.19, 22:13
    Gdyby nie religijne nakazy i zakazy to ludzie by się powyzabijali. Myślicie, że ktoś miałby opory wbić sąsiadowi nóż w plecy, byle zabrać jego dobytek?

    --
    Spędzasz dużo czasu online? Zrób z tego pożytek! Zarób prawdziwe pieniądze nie wychodząc z domu już dziś! Zobacz instrukcję jak to zrobić
  • pocoo 23.06.19, 07:59
    patrzalki napisał(a):

    > Gdyby nie religijne nakazy i zakazy to ludzie by się powyzabijali. Myślicie, że
    > ktoś miałby opory wbić sąsiadowi nóż w plecy, byle zabrać jego dobytek?
    >
    Tak, to robili Izraelici z nakazu boga.Ech, te narody wybrane i ulubione przez bogów....Najgorsze ścierwo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.