• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Z inspiracji wątku o modlitwach do figur.
    Przyjmuję do wiadomości, że katolicy nie modlą się do figur, brudnych szyb, zacieków na ścianach itp. Katolicy modlą się do swojego boga. Ale czy nie jest to oznaką pychy i wręcz bezczelności prosić o coś boga? Czyż nie jest on Absolutem i wie lepiej od ludzi, wszystkich razem i każdego z osobna, co tym ludziom potrzebne i co jest dla nich dobre?
    • last_van_hesing napisał:
      > Przyjmuję do wiadomości, że katolicy nie modlą się do figur, brudnych szyb, zac
      > ieków na ścianach itp.

      Przyjąłeś do wiadomości, niemożliwe.

      Katolicy modlą się do swojego boga.

      Oczywiście

      Ale czy nie jest to
      > oznaką pychy i wręcz bezczelności prosić o coś boga? Czyż nie jest on Absolutem
      > i wie lepiej od ludzi, wszystkich razem i każdego z osobna, co tym ludziom pot
      > rzebne i co jest dla nich dobre?

      A czy jak dziecko prosi ojca o coś to jest bezczelne
      rodzic wie co jest dla niego dobre co nie

      • Marian, to ja się pytam. Jak nie wiesz, to morda w kubeł.
        • last_van_hesing napisał:

          > Marian, to ja się pytam. Jak nie wiesz, to morda w kubeł.

          Kolter a ty nie zadaj głupich pytań .
          • skomar102 napisał:

            > last_van_hesing napisał:
            >
            > > Marian, to ja się pytam. Jak nie wiesz, to morda w kubeł.
            >
            > Kolter a ty nie zadaj głupich pytań .

            Marian, twoja ociężałość umysłowa przestała być zabawna. Nudzisz. Pytanie cię przerasta, to siedź cicho.
            • last_van_hesing napisał:
              > Marian, twoja ociężałość umysłowa przestała być zabawna. Nudzisz. Pytanie cię p
              > rzerasta, to siedź cicho.

              Ty jehowito też nie zabieraj głosu jak nie masz bladego
              pojęcia o katolicyźmie.
              PA SEKCIARZU nie mam ochoty na wymianę zdań
              z jehowym.

              • skomar102 napisał:

                > last_van_hesing napisał:
                > > Marian, twoja ociężałość umysłowa przestała być zabawna. Nudzisz. Pytanie
                > cię p
                > > rzerasta, to siedź cicho.
                >
                > Ty jehowito też nie zabieraj głosu jak nie masz bladego
                > pojęcia o katolicyźmie.
                > PA SEKCIARZU nie mam ochoty na wymianę zdań
                > z jehowym.
                >
                Jeżeli to jest modlitwa,to gdzie AMEN?
              • maniuś , w imie ojca i syna, łap siekiere i morduj :)

                • kotekali napisał:

                  > maniuś , w imie ojca i syna, łap siekiere i morduj :)

                  Pisałem sekciarzu że nie mam ochoty na wymianę
                  uszczypliwości ze śj.
                  • skomar102 napisał:

                    >
                    > kotekali napisał:
                    >
                    > > maniuś , w imie ojca i syna, łap siekiere i morduj :)
                    >
                    > Pisałem sekciarzu że nie mam ochoty na wymianę
                    > uszczypliwości ze śj.

                    Marian, to ja jestem sekciarzem, kotek na komucha bardziej wygląda:))))
                    • last_van_hesing napisał:
                      > Marian, to ja jestem sekciarzem, kotek na komucha bardziej wygląda:))))

                      Nie prawda, ty i kotek i kolter to jedna i ta sama osoba 3w1
                      szczekasz jehowito jak kundel potrójnie.
                      • skomar102 napisał:

                        > last_van_hesing napisał:
                        > > Marian, to ja jestem sekciarzem, kotek na komucha bardziej wygląda:))))
                        >
                        > Nie prawda, ty i kotek i kolter to jedna i ta sama osoba 3w1
                        > szczekasz jehowito jak kundel potrójnie.

                        Marianie, ja tu jedynie wpadam po niską rozrywkę, jaką jest robienie sobie żartów z osób niepełnosprawnych umysłowo, co do kotka to oczywiście żartowałem, za młody na komucha, a kolter zniknął, nad czym boleję i mam nadzieję, że wróci.
                        A wracając do meritum- zastanowiłeś się może nad sensowną odpowiedzią na pytanie o bezsens modlitwy do boga?
                        • last_van_hesing napisał:
                          > A wracając do meritum- zastanowiłeś się może nad sensowną odpowiedzią na pytani
                          > e o bezsens modlitwy do boga?

                          Ja się zastanawiam nad bezsensem wymiany słów z takim
                          kimś kto ma tak wyprany mózg przez ciało doradcze
                          z brooklynu.
                          Pa sekciarzu w trzech postaciach i się nie
                          wypieraj że jesteś jak kameleon nieźle się wspierasz
                          sam siebie.
                          KROPKA koniec nie odpowiadaj.
                          • >
                            > Ja się zastanawiam nad bezsensem wymiany słów z takim
                            > kimś kto ma tak wyprany mózg przez ciało doradcze
                            > z brooklynu.

                            Ależ Marianie, człowieku małej wiary, lilipucie, rzekłbym, czemuż wątpisz w intelekt? A racja, wątpisz we własny intelekt. Pytałem się kiedyś na tym forum, czy zastanawiał się któryś z was, nawiedzonych, czy jakiś bóg potrzebuje waszej wiary. Czy zadałeś sobie w końcu pytanie- czy BÓG mnie potrzebuje?
                            forum.gazeta.pl/forum/w,721,122914796,122914796,Boskie_potrzeby.html?wv.x=1
                            Otóż ociężały umysłowo Marianie, teologowie uznali, że bóg jako byt doskonały,nie potrzebuje człowieka, nie potrzebuje więc jego modlitw. To człowiek( co poniektóry, bo nie wszyscy) potrzebuje modlitwy, ale to już inny problem. Marianie, naprwdę myślisz, że swoimi słowami możesz przekonać boga? Ty Marianie swoim bełkotem możesz go co najwyżej wku...ć. Nikt, nawet Absolut nie lubi, gdy ktoś go ośmiesza.
                            • last_van_hesing napisał:


                              > Ależ Marianie, człowieku małej wiary, lilipucie, rzekłbym, czemuż wątpisz w int
                              > elekt? A racja, wątpisz we własny intelekt. Pytałem się kiedyś na tym forum, cz
                              > y zastanawiał się któryś z was, nawiedzonych, czy jakiś bóg potrzebuje waszej
                              > wiary. Czy zadałeś sobie w końcu pytanie- czy BÓG mnie potrzebuje?

                              > Otóż ociężały umysłowo Marianie, teologowie uznali, że bóg jako byt doskonały,n
                              > ie potrzebuje człowieka, nie potrzebuje więc jego modlitw. To człowiek( co poni
                              > ektóry, bo nie wszyscy) potrzebuje modlitwy, ale to już inny problem. Marianie,
                              > naprwdę myślisz, że swoimi słowami możesz przekonać boga? Ty Marianie swoim be
                              > łkotem możesz go co najwyżej wku...ć. Nikt, nawet Absolut nie lubi, gdy ktoś go
                              > ośmiesza.

                              Nie rozumiesz kundlu prostych słów, powtarzam nie odzywaj się.
                              • skomar102 napisał:
                                > Nie rozumiesz kundlu prostych słów, powtarzam nie odzywaj się.

                                Człowieku małej wiary.Bóg ci za to zapłaci,że jego dziecko nazwałeś "kundlem".Człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga.Twój Wszechpotęzny Bóg przypomina ci kundla? Godziwie ci Bóg zapłaci.
                                Jako osobie wierzącej,nie wolno ci słów Boga i Jezusa traktować wg własnego widzimisię.
                                • pocoo napisała:

                                  > skomar102 napisał:
                                  > > Nie rozumiesz kundlu prostych słów, powtarzam nie odzywaj się.
                                  >
                                  > Człowieku małej wiary.Bóg ci za to zapłaci,że jego dziecko nazwałeś "kundlem".C
                                  > złowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga.Twój Wszechpotęzny Bóg pr
                                  > zypomina ci kundla? Godziwie ci Bóg zapłaci.
                                  > Jako osobie wierzącej,nie wolno ci słów Boga i Jezusa traktować wg własnego wid
                                  > zimisię.

                                  Odezwał się ktoś dużej wiary.
                                  • skomar102 napisał:

                                    > pocoo napisała:
                                    >
                                    > > skomar102 napisał:
                                    > > > Nie rozumiesz kundlu prostych słów, powtarzam nie odzywaj się.
                                    > >
                                    > > Człowieku małej wiary.Bóg ci za to zapłaci,że jego dziecko nazwałeś "kund
                                    > lem".C
                                    > > złowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga.Twój Wszechpotęzny
                                    > Bóg pr
                                    > > zypomina ci kundla? Godziwie ci Bóg zapłaci.
                                    > > Jako osobie wierzącej,nie wolno ci słów Boga i Jezusa traktować wg własne
                                    > go wid
                                    > > zimisię.
                                    >
                                    > Odezwał się ktoś dużej wiary.
                                    Paradoksem jest,że ja,osoba niewierząca muszę ci przypominać słowa Twojego Wszechwiedzącego Boga i Syna Jego.Dla przypomnienia poczytaj Ewangelie.Jeżeli wiesz i robisz odwrotnie...sakramencko grzeszysz.
                                    • pocoo napisała:
                                      > Paradoksem jest,że ja,osoba niewierząca muszę ci przypominać słowa Twojego Wsze
                                      > chwiedzącego Boga i Syna Jego.Dla przypomnienia poczytaj Ewangelie.Jeżeli wiesz
                                      > i robisz odwrotnie...sakramencko grzeszysz.


                                      A ty świadoma jesteś swoich grzechów.
                                      • skomar102 napisał:

                                        > A ty ...

                                        Jeżeli jeszcze raz użyjesz "argumentu" "a ty" to nigdy nie doczekasz się ode mnie odpowiedzi.
                                        Jak możesz porównywać siebie ze mną?To ty powinieneś żyć zgodnie z wolą swojego boga a nie ja.JA NIE MUSZĘ I NIE BĘDĘ SIĘ PODPORZĄDKOWYWAŁA ŻADNEMU BOGU.
                                        Zwisają mi jakiekolwiek grzechy bo nie szepcę nic księdzu na ucho ani nie spowiadam się NIKOMU.
                                        • pocoo napisała:


                                          > Jeżeli jeszcze raz użyjesz "argumentu" "a ty" to nigdy nie doczekasz się ode mn
                                          > ie odpowiedzi.

                                          Sorry siostro nie tak ostro.

                                          > Jak możesz porównywać siebie ze mną?To ty powinieneś żyć zgodnie z wolą swojego
                                          > boga a nie ja.JA NIE MUSZĘ I NIE BĘDĘ SIĘ PODPORZĄDKOWYWAŁA ŻADNEMU BOGU.
                                          > Zwisają mi jakiekolwiek grzechy bo nie szepcę nic księdzu na ucho ani nie spowi
                                          > adam się NIKOMU.

                                          Oj ty zawadiako.
                        • last_van_hesing napisał:

                          > skomar102 napisał:
                          >
                          > > last_van_hesing napisał:
                          > > > Marian, to ja jestem sekciarzem, kotek na komucha bardziej wygląda:
                          > ))))
                          > >
                          > > Nie prawda, ty i kotek i kolter to jedna i ta sama osoba 3w1
                          > > szczekasz jehowito jak kundel potrójnie.
                          >
                          > Marianie, ja tu jedynie wpadam po niską rozrywkę, jaką jest robienie sobie żart
                          > ów z osób niepełnosprawnych umysłowo, co do kotka to oczywiście żartowałem, za
                          > młody na komucha, a kolter zniknął, nad czym boleję i mam nadzieję, że wróci.
                          > A wracając do meritum- zastanowiłeś się może nad sensowną odpowiedzią na pytani
                          > e o bezsens modlitwy do boga?

                          jaką jest robienie sobie żart
                          > ów z osób niepełnosprawnych umysłowo, --dziwie sie, ze tutaj wpadasz, skoro tutaj tylko niepelnosprawni umyslowo sa ??? tylko na takie towarzystwo Cie stac???? uwazaj bo sam sie pograzysz i mozesz nizej upasc niz my - pusty zadufancu.
                          Posluchaj, nie czekam na Twoja odpowiedz bo wiem ze nie stac Cie na wiele , ale BOG SIE NIE DA Z SIEBIE NASMIEWAC !!!
                          --
                          Przegrać to nie znaczy nie mieć racji.
                          • > jaką jest robienie sobie żart
                            > > ów z osób niepełnosprawnych umysłowo, --dziwie sie, ze tutaj wpadasz, s
                            > koro tutaj tylko niepelnosprawni umyslowo sa ??? tylko na takie towarzystwo Cie
                            > stac????

                            Nie wynika. Znów wyciągasz nieuprawnione wnioski.

                            > uwazaj bo sam sie pograzysz i mozesz nizej upasc niz my - pusty zadufancu.
                            > Posluchaj, nie czekam na Twoja odpowiedz bo wiem ze nie stac Cie na wiele , al
                            > e BOG SIE NIE DA Z SIEBIE NASMIEWAC !!!

                            Znów coś piszesz o bogu, że bóg to, bóg tamto, a nie będziesz potrafił odpowiedzieć skąd czerpiesz wiedzę o boskich właściwościach. Skąd ci przyszło do głowy, że stwórca wszechrzeczy ma baczenie na to forum? I uważaj, bo jeśli faktycznie ma, to jesteś w niebezpieczeństwie, albowiem powołujesz się na niego bez upoważnienia. Ktoś, kto wymordował miliony, łącznie z własnym synem, z powodu głupiego jabłka, pewnie jest mocno wrażliwy na taką samowolę.
                      • skomar102 napisał:

                        > last_van_hesing napisał:
                        > > Marian, to ja jestem sekciarzem, kotek na komucha bardziej wygląda:))))
                        >
                        > Nie prawda, ty i kotek i kolter to jedna i ta sama osoba 3w1
                        > szczekasz jehowito jak kundel potrójnie.

                        Maniek czego to ja się dowiaduje :)))
                        --
                        www.youtube.com/watch?v=nM__lPTWThU
          • maniuś , mądry więcej nauczy się od głupiego pytania niż głupi od mądrej odpowiedzi :)
            • kotekali napisał:

              > maniuś , mądry więcej nauczy się od głupiego pytania niż głupi od mądrej odpowi
              > edzi :)

              Mam ci przypomnieć jehowito.
          • skomar102 napisał:

            > last_van_hesing napisał:
            >
            > > Marian, to ja się pytam. Jak nie wiesz, to morda w kubeł.
            >
            > Kolter a ty nie zadaj głupich pytań .

            Maniek ty co :)
            --
            www.youtube.com/watch?v=nM__lPTWThU
      • Te i wiele innych istotych rzeczy dot. religii, Boga, Jezusa i naszego sensu życia znajdziecie w Ksiedze Urantii (można ściągnąć legalnie ze strony internetowej fundacji urantii). Oto jeden z podrozdziałów, który rozpatruje sens modlitwy, gdy Jezus nauczas swoich apostołów:

        Wiele dni po rozprawie o modlitwie, apostołowie wciąż zadawali Mistrzowi pytania dotyczące tej bardzo ważnej i przepełnionej czcią praktyki. Nauki Jezusa, przekazane apostołom w tamtych czasach, dotyczące modlitwy i czczenia, można podsumować i ponownie przedstawić we współczesnej frazeologii następująco:
        (1621.1) 144:4.2 Poważne i pełne tęsknoty powtarzanie jakiejkolwiek prośby, kiedy modlitwa jest szczerą ekspresją dziecka Bożego i wyrażana jest z wiarą, bez względu na to, jak źle jest przemyślana czy jak bardzo nieodpowiednia dla bezpośredniej odpowiedzi, zawsze rozwijać będzie wrażliwość duszy na przyjmowanie ducha.
        (1621.2) 144:4.3 Gdy się modlicie, pamiętajcie, że synostwo jest darem. Żadne dziecko nie miało nic do czynienia z pozyskaniem statusu syna czy córki. Ziemskie dziecko zaczyna istnieć dzięki woli jego rodziców. Tak samo Boże dziecko dochodzi do łaski i nowego życia w duchu, dzięki woli Ojca w niebie. Dlatego też musi królestwo nieba — Boskie synostwo — zostać przyjęte jak przez małe dziecko. Zdobywacie prawość — stopniowo kształtujecie charakter — ale synostwo otrzymujecie przez łaskę i przez wiarę.
        (1621.3) 144:4.4 Modlitwa prowadziła Jezusa do superkomunii jego duszy z Najwyższymi Władcami wszechświata wszechświatów. Modlitwa poprowadzi ziemskich śmiertelników do komunii i prawdziwego czczenia. Ilość niebiańskich błogosławieństw, jaka może być odebrana osobiście i świadomie rozumiana jako odpowiedź na modlitwę, jest określana duchową zdolnością ich przyjmowania przez duszę.
        (1621.4) 144:4.5 Modlitwa i towarzyszące jej czczenie jest sposobem oderwania się od codziennej rutyny życia, monotonnej harówki materialnej egzystencji. Jest tą drogą, którą przychodzi duchowa samorealizacja, indywidualność intelektualnego i religijnego sukcesu.
        (1621.5) 144:4.6 Modlitwa jest antidotum na szkodliwą introspekcję. Modlitwa, tak jak jej uczył Mistrz, jest przynajmniej dobroczynną przysługą dla duszy. Jezus nieustannie stosował ten dobroczynny wpływ, modląc się za współbraci. Mistrz modlił się zwykle w liczbie mnogiej a nie w pojedynczej. Jedynie w czasie wielkich kryzysów swego ziemskiego życia, Jezus modlił się tylko za siebie samego.
        (1621.6) 144:4.7 Modlitwa jest tchnieniem duchowego życia w materialną cywilizację gatunku ludzkiego. Czczenie jest zbawieniem dla pokoleń śmiertelników, szukających przyjemności.
        (1621.7) 144:4.8 Tak jak modlitwę można przyrównać do podładowywania duchowych baterii duszy, tak czczenie może być porównane do aktu dostrajania duszy do odbioru wszechświatowych transmisji nieskończonego ducha Ojca Uniwersalnego.
        (1621.8) 144:4.9 Modlitwa jest szczerym i tęsknym spojrzeniem dziecka ku swemu duchowemu Ojca; jest psychologicznym procesem przemiany ludzkiej woli w Boską wolę. Modlitwa jest częścią Boskiego planu przeobrażania tego, co jest, w to, co powinno być.
        (1621.9) 144:4.10 Jednym z powodów, dlaczego Piotr, Jakub i Jan, którzy tak często towarzyszyli Jezusowi w jego długich, nocnych czuwaniach, nigdy nie słyszeli Jezusa modlącego się, było to, że ich Mistrz tak rzadko wyrażał swoje modlitwy słowami. Praktycznie wszelkie modlitwy Jezusa odbywały się w duchu i w sercu — w milczeniu.
        • Bla bla bla, dużo nic nie znaczących słów. Katolicy zanoszą modły do boga, albo też u jakiś konkretnych świętych( wyspecjalizowanych, że tak to ujmę, w konkretnych sprawach) szukają protekcji. Na ten przykład chorzy na raka modlą się o uzdrowienie. Pytanie jest proste- czyż nie jest bezczelnością prosić boga o owe uzdrowienie podczas gdy ten sam bóg dopuścił chorobę? Da się go przekonać? Przekupić? Albo inaczej- przetłumaczyć gamoniowi, że się pomylił?
          • Ani Ojciec(Bóg), ani Syn(Bóg), nie dopuszczają na ludzi żadnego zła, chorób, nieszczęśliwych wypadków itp
            A jedyna, sensowna modlitwa, to odkłamany przeze mnie tekst, który przytaczam poniżej.

            "Ojcze! Zachowaj nas w Imieniu Twoim."
            Mój koment: Imię Ojca brzmi:WOLNOŚĆ.

            "Ojcze! Niech będzie królestwo Twoje."
            Mój koment: Prosimy, abyśmy byli zależni od Ojca.

            "Chleba, dawaj nam co dzień."
            Mój koment: Prosimy o Syna Ojca, Którego Imię, brzmi: ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM (Ew.św.Jana 12/46).

            "I odpuść nam grzechy nasze."
            Mój koment: Grzech, jest czynem niematerialnym, popełniamy go tylko mową, której sens, jest niematerialny.

            "Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom."
            I uchroń nas przed doświadczeniem."

            Mój koment: czyli przed naszą, własną głupotą, której skutków możemy doświadczyć.
            • >>Mistrzowi

              O kim tutaj jest mowa? o ktorym mistrzu?
            • nehsa napisał:

              > Ani Ojciec(Bóg), ani Syn(Bóg), nie dopuszczają na ludzi żadnego zła, chorób, ni
              > eszczęśliwych wypadków itp
              > A jedyna, sensowna modlitwa, to odkłamany przeze mnie tekst, który przytaczam p
              > oniżej.

              Trochę nie na temat. Wątek jest o katolickiej doktrynie i katolickiej modlitwie.
              • katolicka modlitwa to wyklepana na pamiec gadanina, nie wiem czy ona moze sie podobac Bogu. Bog chce naszych modlitw plynacych z serca, sam powiedzial, proscie a bedzie weam dano, ale prosic a klepac to roznica . Bog dopuszcza choroby, nieszczescia, nie mamy sie co sprzeciwiac bo i tak nie wygramy z nim, prosic i dziekowac to nasze zadanie.
                --
                Przegrać to nie znaczy nie mieć racji.
                • prosic a klepac to roznica .

                  Zakładam, że katolicy, prawdziwi katolicy, nie klepią, ale proszą.

                  > Bog dopuszcza choroby, nieszczescia, nie mamy sie co sprzeciwiac bo i tak nie wygramy z nim, >prosic i dziekowac to nasze zadanie.

                  Bez urazy, ale wyklepałaś jakąś banalną formułkę bez sensu. A ja pytam o sens. Pytam, czy nie jest oznaką pychy i wręcz bezczelności prosić o coś boga? Czyż nie jest on Absolutem i wie lepiej od ludzi, wszystkich razem i każdego z osobna, co tym ludziom potrzebne i co jest dla nich dobre? Zrozumiałbym jeszcze modły dziękczynne, ale proszalne? Chcesz mówić bogu jak ma postąpić?
                  • tak, proszenie podoba sie Bogu, nie ma wstydu go prosic, dlaczego mialabym sie wstydzic??ß dziwne pytanie
                    --
                    Przegrać to nie znaczy nie mieć racji.
                    • ferro2 napisała:

                      > tak, proszenie podoba sie Bogu,

                      Nie możesz wiedzieć, co podoba się lub nie bogu.

                      >nie ma wstydu go prosic, dlaczego mialabym sie wstydzic??ß dziwne pytanie

                      Nie o wstyd pytałem, ale o sens. Jeśli katolicki bóg jest(a według doktryny jest) Absolutem, to ma w głębokiej obojętności Twoje i prośby, i podziękowania, on ich po prostu nie potrzebuje.
                      Pytałem też o bezczelność takich próśb, bo jeśli bóg dotknął Cię ślepotą, to przecież wiedział co robi. Twoja prośba o przywrócenie wzroku jest uprzejmą i grzeczną, i owszem, ale formą zwrócenia uwagi bogu, że się pomylił.
                      • last_van_hesing napisał:

                        > ferro2 napisała:
                        >
                        > > tak, proszenie podoba sie Bogu,
                        >
                        > Nie możesz wiedzieć, co podoba się lub nie bogu.
                        >
                        > >nie ma wstydu go prosic, dlaczego mialabym sie wstydzic??ß dziwne pytanie
                        >
                        > Nie o wstyd pytałem, ale o sens. Jeśli katolicki bóg jest(a według doktryny jes
                        > t) Absolutem, to ma w głębokiej obojętności Twoje i prośby, i podziękowania, on
                        > ich po prostu nie potrzebuje.
                        > Pytałem też o bezczelność takich próśb, bo jeśli bóg dotknął Cię ślepotą, to pr
                        > zecież wiedział co robi. Twoja prośba o przywrócenie wzroku jest uprzejmą i grz
                        > eczną, i owszem, ale formą zwrócenia uwagi bogu, że się pomylił.

                        Bog nas kocha i cieszy sie jak prosimy go , dajesz skrajne przyklady, ale takie tez sa, mysle, ze nawet w takich sytuacjach Bog ma pewien cel z nami, czasem w bolu rodza sie dobre mysli. A czemu bezczelnosc?? zwracam sie do niego jako do mojego ojca, to zaszczyt dla nas ze mozemy go o cos prosic.....proscie a bedzie wam dane.....

                        Ps. Czy Ty nigdy sie nie modliles???? nie wiesz na czym to polega???
                        --
                        Przegrać to nie znaczy nie mieć racji.

                        • ferro2 napisała:

                          >
                          > Bog nas kocha i cieszy sie jak prosimy go

                          Powtarzasz po raz kolejny tę dziwaczną tezę, zapytam więc wprost- skąd wiesz co lubi lub nie lubi jakiś bóg? Doktryna katolicka twierdzi, że bóg nie ma potrzeb, nie ma więc również upodobań.

                          A czemu bezczelnosc??

                          Podważasz boskie decyzje, wdajesz się w przekomarzanki z nieomylnym i nie uznajesz tego za bezczelność?? Co za bezczelność!

                          >
                          > Ps. Czy Ty nigdy sie nie modliles???? nie wiesz na czym to polega???

                          Robiłem w życiu wiele rzeczy bez sensu, ale tej jakoś nie pamiętam.
              • Przecież to Ty, intelektualisto, w swoim własnym poście wydaliłeś z siebie:
                Pytanie jest proste- czyż nie jest bezczelnością prosić boga o owe uzdrowienie podczas gdy ten sam bóg dopuścił chorobę? Da się go przekonać? Przekupić? Albo inaczej- przetłumaczyć gamoniowi, że się pomylił?

                Zatem, jak masz problem, to ze sobą.
      • skomar102 napisał:

        > A czy jak dziecko prosi ojca o coś to jest bezczelne
        > rodzic wie co jest dla niego dobre co nie
        >
        Dziecko prosi tatusia aby zawiózł je do lekarza a tatuś dziecku tłumaczy,ze Bóg jest najlepszym lekarzem. Dziecko umiera.Co to za ojciec,który jest głuchy na prośby dziecka?
        Nie pisz bzdetów.
        • maniek sie modli a nie mysli :)
        • pocoo napisała:


          > Dziecko prosi tatusia aby zawiózł je do lekarza a tatuś dziecku tłumaczy,ze Bóg
          > jest najlepszym lekarzem. Dziecko umiera.Co to za ojciec,który jest głuchy na
          > prośby dziecka?
          > Nie pisz bzdetów.

          A jak dziecko prosi tatusia o coś co zagraża jego bezpieczeństwu
          lub zdrowiu to co wtedy.
          Bóg najlepiej wie co ci jest potrzebne do zbawienia
          nie zawsze to jest kasa , zdrowie , uroda.
          Nieznane są wyroki Boskie.


          • skomar102 napisał:

            > Bóg najlepiej wie co ci jest potrzebne do zbawienia

            > Nieznane sa wyroki Boskie.

            No i jesteśmy w punkcie wyjścia. Po co prosić Boga jak i tak Bóg zrobi co zechce?
            Po to,aby doznać zawodu?
            Po to ,aby upewnić się,że Boga nie ma?Który ojciec jest głuchy na rozpacz i błagania o litość?
            Sadysta?
            • pocoo napisała:
              Po co prosić Boga jak i tak Bóg zrobi co zechce?

              To fakt Bóg może zrobić co zechce ale nie narzuca ci
              swojej woli

              > Po to,aby doznać zawodu?

              Często dopiero po jakimś czasie dochodzimy
              do wniosku że Bóg wie co robi a my nie zawsze
              wiemy co robimy.


              > Po to ,aby upewnić się,że Boga nie ma?Który ojciec jest głuchy na rozpacz i bła
              > gania o litość?

              Bóg jest i wszystkich próśb wysłuchuje w swojej
              nieskończonej mądrości i miłości.
              Czy ty wszystkie prośby swoich dzieci spełniasz
              a pewnie kochasz je.( pisałaś kiedyś że masz dzieci )


              > Sadysta?

              Bredzisz; to nie sadysta to nieskończona miłość.
              • skomar102 napisał:

                > To fakt Bóg może zrobić co zechce ale nie narzuca ci
                > swojej woli

                A to się porobiło...Albercik.
                Jako osoba wierząca musisz wypełniać Wolę Boga bo każde odstępstwo to grzech.Narzuca Bóg swoją wolę.Masz żyć tak jak nakazuje Bóg.Jak może być inaczej?
                "Nie można dwóm panom służyć".
                "Panu Bogu święczkę a diabłu ogarek?"

                > Często dopiero po jakimś czasie dochodzimy
                > do wniosku że Bóg wie co robi a my nie zawsze
                > wiemy co robimy.


                > Bóg jest i wszystkich próśb wysłuchuje w swojej
                > nieskończonej mądrości i miłości.
                > Czy ty wszystkie prośby swoich dzieci spełniasz
                > a pewnie kochasz je.( pisałaś kiedyś że masz dzieci )

                Zawsze pomogę swoim dzieciom.Nigdy nie przyglądałabym się biernie kiedy działaby się im krzywda i wcale nie musiałyby mnie o nic błagać.

                > > Sadysta?
                >
                > Bredzisz; to nie sadysta to nieskończona miłość.
                Jeżeli jesteś masochistą to bierz tę nieskończoną miłość.
                • pocoo napisała:



                  > Jako osoba wierząca musisz wypełniać Wolę Boga bo każde odstępstwo to grzech.Na
                  > rzuca Bóg swoją wolę.Masz żyć tak jak nakazuje Bóg.Jak może być inaczej?
                  > "Nie można dwóm panom służyć".
                  > "Panu Bogu święczkę a diabłu ogarek?"

                  Ciebie Bóg nie zmusza do niczego i mnie też nie
                  mamy wolną wolę.

                  > Zawsze pomogę swoim dzieciom.Nigdy nie przyglądałabym się biernie kiedy działab
                  > y się im krzywda i wcale nie musiałyby mnie o nic błagać.

                  Tak trzymać.


                  Jeżeli jesteś masochistą to bierz tę nieskończoną miłość.

                  To Bóg nieskończoną miłością otacza nas
                  nasza miłość jest słaba,

                  >
                  • skomar102 napisał:

                    > Ciebie Bóg nie zmusza do niczego i mnie też nie
                    > mamy wolną wolę.

                    Jezeli wybrałeś Boga to winien jesteś Mu bezwzględne posłuszeństwo a twoja wolna wola ogranicza się do tego w co się ubrać i czy wypić kawę czy herbatę.
                    Jeżeli jeszcze nie wybrałeś to masz wolną wolę i prawo wyboru.


                    > To Bóg nieskończoną miłością otacza nas
                    > nasza miłość jest słaba,

                    Dlatego "kogo Bóg miłuje tego karze".
                    Wiesz jak nazywa się faceta,który wybija żonie zęby i mówi,że to z miłości bo bardzo ją kocha?
                    • pocoo napisała:
                      Dlatego "kogo Bóg miłuje tego karze".

                      Będziemy dziękować Panu Bogu naszemu, który doświadcza nas, tak jak naszych przodków. Przypomnijcie sobie to wszystko, co On uczynił z Abrahamem, i jak doświadczył Izaaka, i co spotkało Jakuba. Jak bowiem ich poddał Bóg próbie ogniowej, by doświadczyć ich serca, tak i na nas nie zesłał kary, lecz raczej dla przestrogi karci tych, którzy zbliżają się do Niego.

                      Wiesz jak nazywa się faceta,który wybija żonie zęby i mówi,że to z miłości bo b
                      ardzo ją kocha?

                      Bandyta delikatnie mówiąc


                      • pocoo napisała:
                        Dlatego "kogo Bóg miłuje tego karze".

                        Będziemy dziękować Panu Bogu naszemu, który doświadcza nas, tak jak naszych przodków. Przypomnijcie sobie to wszystko, co On uczynił z Abrahamem, i jak doświadczył Izaaka, i co spotkało Jakuba. Jak bowiem ich poddał Bóg próbie ogniowej, by doświadczyć ich serca, tak i na nas nie zesłał kary, lecz raczej dla przestrogi karci tych, którzy zbliżają się do Niego.

                        Wiesz jak nazywa się faceta,który wybija żonie zęby i mówi,że to z miłości bo b
                        ardzo ją kocha?

                        Bandyta delikatnie mówiąc

                        A wiesz Marianie, jak nazwać kogoś, kto komuś zabija wszystkie dzieci? Albo każe zabić własnoręcznie? Albo wydaje na mękę swego pierworodnego i jedynego?
      • > A czy jak dziecko prosi ojca o coś to jest bezczelne
        > rodzic wie co jest dla niego dobre co nie

        Rodzic nie jest wszechwiedzący, a Bóg katolikó podobno jest.
        --
        Strony kiltowe: główna newsy i komentarze foto-video linki forum
        Ile kosztuje pięciojardówka chyba juz wiecie, a jak nie, to jest kilt watch na Stronach kiltowych.
        • bana dostałeś???
        • ultimate.strike napisał:

          > > A czy jak dziecko prosi ojca o coś to jest bezczelne
          > > rodzic wie co jest dla niego dobre co nie
          >
          > Rodzic nie jest wszechwiedzący, a Bóg katolikó podobno jest.

          No właśnie rodzic nie jest wszechwiedzący i wie co dobre
          dla dziecka a natomiast Bóg jest wszechwiedzący
          tym bardziej wie co dla nas najlepsze.
          • skomar102 napisał:

            > ultimate.strike napisał:
            >
            > > > A czy jak dziecko prosi ojca o coś to jest bezczelne
            > > > rodzic wie co jest dla niego dobre co nie
            > >
            > > Rodzic nie jest wszechwiedzący, a Bóg katolikó podobno jest.
            >
            > No właśnie rodzic nie jest wszechwiedzący i wie co dobre
            > dla dziecka a natomiast Bóg jest wszechwiedzący
            > tym bardziej wie co dla nas najlepsze.
            Nareszcie Marianie coś zrozumiałeś. W związku z tym, że wie, co jest dla was najlepsze, bezczelnością jest prosić go o zmianę decyzji.
    • Stają naprzeciwko siebie dwie armie. W każdej z nich żołnierze ślą do boga prośbę o pomoc w pokonaniu wroga, sprzyjaniu w zabijaniu go. I jeśli nie obu po trochu, to jednych bóg wysłucha i armia pokona armię, a jej wojownicy polegną w męczarniach od zadanych ran.

      Zwycięzcy podziękują swemu bogu, a może temu samemu, bo i pokonani w niego mogli przecież wierzyć. I oto bóg na prośbę jednych dokonał rękami swych wyznawców rzezi na drugich swych wyznawcach. Bo taki jego nieznany, boski plan. I triumfatorzy złożą ofiary, zbudują świątynie i modlić się będą, i dziękować za opiekę... aż do następnej wojny, gdy losy bitew rozstrzygną się z korzyścią dla drugiej strony.

      I tak się modlitewna historia toczy od tysięcy lat. I tylko kapłani się cieszą, bo w dostatku i poczuciu władzy, bezpiecznie i błogo spędzają swój ziemski czas.

      I cóż, że modlitwy nie zawsze okazują się skuteczne? Jest na to odpowiedź - bóg sprzyjał drugiej stronie. Zawsze komuś sprzyja, a komuś drugiemu już nie, bo to niemożliwe.

      --

      Modlitwa do boga to liczenie na to, że bóg uczyni dlań to, czego człowiek oczekuje. Jeśli zrobi to naprawdę, to człowiek jest tym, który kieruje bogiem, a więc jest jego panem i władcą. Jest silniejszy od boga, bo przecież bóg zmienił swoją pierwotną decyzję, a człowiek na taką zmianę liczył. A jeśli bóg nigdy by takiej decyzji nie zmieniał, to po co się modlić o coś?

      Modlitwa jest logicznie sprzeczna, jak wszystko w religiach i wierze. Absolutnie wszystko jest tam alogiczne i niezgodne z rozumem, którego, wierząc w bogów, trzeba przestać używać.

      --
      Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
      Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
      • > Modlitwa do boga to liczenie na to, że bóg uczyni dlań to, czego człowiek oczek
        > uje. Jeśli zrobi to naprawdę, to człowiek jest tym, który kieruje bogiem, a wię
        > c jest jego panem i władcą. Jest silniejszy od boga, bo przecież bóg zmienił sw
        > oją pierwotną decyzję, a człowiek na taką zmianę liczył. A jeśli bóg nigdy by t
        > akiej decyzji nie zmieniał, to po co się modlić o coś?

        O to właśnie pytam tych, którzy oburzają się na twierdzenie, że katolicy modlą się do figur czy brudnej szyby, w której widzą boską postać. Twierdzą, że modlą się nie do figur, ale do boga i w nawet widzą w tych kierunkach jakąś różnicę.

        • W Ewangelii św. Jana 5/30 zachowały się wiarygodne świadectwa słów Syna Ojca, które brzmią:
          "Nie mogę Ja, Sam od Siebie nic czynić; jako słyszę, tak sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy; bo nie szukam woli mojej, ale woli Tego, Który Mnie posłał, Ojca"

          Każdy z nas, jest człowiekiem wskutek Samoofiary wobec każdego z nas, którą czyni wobec każdego z nas z osobna, Stwórca, czyli Syn Ojca, Światłość=Rozum. O czym świadczą fakty.

          Jeżeli w naszym życiu doczesnym, postępujemy sprawiedliwie, to wartość tej Samoofiary rośnie, stajemy się ludźmi, społeczeństwem, coraz to mądrzejszym, bardziej zjednoczonym, z rosnącym autorytetem.

          A jeżeli w naszym życiu doczesnym postępujemy niesprawiedliwie, to zgodnie z naszym życzeniem, żądaniem - pogardą sprawiedliwości, wartość tej Samoofiary Stwórcy i Naszego Sędziego, Którym jest Syn Ojca maleje. I stajemy się coraz to głupsi, popełniamy błędy, jesteśmy społecznością coraz bardziej zatomizowaną, tracimy autorytet.

          I tak właśnie, dzieje się w Polsce.
          Może dęciaki, to zrozumiecie.
          • nehsa napisał:


            I stajemy się coraz to głu
            > psi, popełniamy błędy, jesteśmy społecznością coraz bardziej zatomizowaną, trac
            > imy autorytet.
            >
            > I tak właśnie, dzieje się w Polsce.
            > Może dęciaki, to zrozumiecie.
            O, Nehsa.
            Proszę,podaj nazwę kraju w którym żyją ludzie całkowicie wg Nauki Ojca. Jestem gotowa do emigracji.
            • last_van_hesing napisał:

              > Z inspiracji wątku o modlitwach do figur.
              > Przyjmuję do wiadomości, że katolicy nie modlą się do figur, brudnych szyb, zac
              > ieków na ścianach itp. Katolicy modlą się do swojego boga.

              katolicy modla sie do boga ... tak twierdza , padaja c na kolana przd gipsowami figurkami , krzyzami , majacymi symbolizowac tego boga . bez tych figurek , obrazkow , modlitwa katolicka nie jest raczej do pomyslenia ... taka mniej wazna .

              przy czym sam bog katolikow wyryl w kamieniu dziesiec przykazan , w ktorych potepia wszelkie symbole religijne - katoliki slowa swego boga maja w ... doopie .

              > Ale czy nie jest to oznaką pychy i wręcz bezczelności prosić o coś boga?

              na ww pytanie , dostaniesz odpowiedzi katolikow ... na poziomie szescioletniego dziecka .
              bogi sa wymyslone przez ludzi ... wiec musza byc pelne sprzecznosci .
            • pocoo napisała:
              Proszę,podaj nazwę kraju w którym żyją ludzie całkowicie wg Nauki Ojca. Jestem
              gotowa do emigracji.

              Ze świecą szukaj a nie znajdziesz bo nie ma.
        • last_van_hesing napisał:

          > > Modlitwa do boga to liczenie na to, że bóg uczyni dlań to, czego człowiek
          > oczek
          > > uje. Jeśli zrobi to naprawdę, to człowiek jest tym, który kieruje bogiem,
          > a wię
          > > c jest jego panem i władcą. Jest silniejszy od boga, bo przecież bóg zmie
          > nił sw
          > > oją pierwotną decyzję, a człowiek na taką zmianę liczył. A jeśli bóg nigd
          > y by t
          > > akiej decyzji nie zmieniał, to po co się modlić o coś?
          >
          > O to właśnie pytam tych, którzy oburzają się na twierdzenie, że katolicy modlą
          > się do figur czy brudnej szyby, w której widzą boską postać. Twierdzą, że modlą
          > się nie do figur, ale do boga i w nawet widzą w tych kierunkach jakąś różnicę.
          >
          >

          skoro rzekomo modla sie do Boga, to po co stoja pod figurkami???? Pomodlic sie mozna wszedzie, pod zadna figurka czy oltarzem stac nie trzeba.
          --
          Przegrać to nie znaczy nie mieć racji.
    • do last.van
      a szkoda ze tego nie robiles,, napiasne, ze KAZDE kolano kiedys sie przed Bogiem zegnie, mysle, ze Ty tez.....
      a nadal powtarzam, niczego sie nie wstydze, Bog chce naszych modlitw..... wiecej Ci nie pwoiem bo chyba i tak bys nie zrozumial, sorry.
      --
      Przegrać to nie znaczy nie mieć racji.
    • Ale czy nie jest to
      > oznaką pychy i wręcz bezczelności prosić o coś boga? Czyż nie jest on Absolutem
      > i wie lepiej od ludzi, wszystkich razem i każdego z osobna, co tym ludziom pot
      > rzebne i co jest dla nich dobre?

      Piszesz "tym ludziom". A każdy ma swoje potrzeby z osobna. Może warto czasem z Bogiem pertraktować i powiedzieć mu o co nam chodzi. Komunikacja jest ważny elementem więzi pomiędzy człowiekiem a człowiekiem,to niby dlaczego ma tak nie być z Bogiem. Jeżeli dziecko czegoś chce,prosi rodzica.Z Bogiem podobna zasada.
      • czubata napisała:

        > Ale czy nie jest to
        > > oznaką pychy i wręcz bezczelności prosić o coś boga? Czyż nie jest on Absolutem i wie >>lepiej od ludzi, wszystkich razem i każdego z osobna, co tym ludzio
        >> m potrzebne i co jest dla nich dobre?

        > Piszesz "tym ludziom". A każdy ma swoje potrzeby z osobna. Może warto czasem z
        > Bogiem pertraktować i powiedzieć mu o co nam chodzi. Komunikacja jest ważny ele
        > mentem więzi pomiędzy człowiekiem a człowiekiem,to niby dlaczego ma tak nie być
        > z Bogiem. Jeżeli dziecko czegoś chce,prosi rodzica.Z Bogiem podobna zasada.

        Wiesz, dobrze jest przeczytać wypowiedzi innych w wątku, zanim coś się napisze. Jesteś kolejną już osobą która używa tego samego, idiotycznego porównania.

        • > Jesteś kolejną już osobą która używa tego samego, idiotycznego porównania.

          Co dla jednego idiotyczne dla innego sensowne.Ograniczony jest człowiek który nie jest w stanie tego pojąć.
          • >
            > Co dla jednego idiotyczne dla innego sensowne.

            Jeśli szukasz sensu w takich idiotyzmach...
            • Modlitwa to rozmowa z Bogiem, który przebywa w nas.
              Modlitwa to spędzanie czasu z Bogiem.
              Modlitwa to bycie w Bogu i doświadczenie tego.
              Modlitwa, skoro jest rozmową z Bogiem w nas, nie wymaga uczestnictwa we mszy lub w Kościele, lub przed jakimikolwiek figurami czy innymi wizerunkami. Niektórzy jednak potrzebują tego, przynajmniej do czasu, aż doświadczą Boga w sobie. Podobnie jak potrzebują stałych słów modlitw, gdyż nie potrafią modlić się inaczej.
              Jezus nie uczył nas chodzić do świątyń by rozmawiać z Bogiem, odchodził w odosobnienie by być sam na sam z Ojcem, nie uczył nas stałych modlitw (poza Modlitwą Pańską, którą wygłosił by ludzie wiedzieli jak można, a nie jak należy się modlić), nie uczył nas pokazywać innym jak należy się modlić, ale pokazał że życie może być jedną wielką modlitwą, gdy czynimy wolę Ojca i służymy braciom.
              Niech każdy odnajdzie sens modlitwy i komunii z Bogiem.
              • kim-ja-jestem m.in. napisał:
                "Modlitwa to rozmowa z Bogiem, który przebywa w nas."

                ***Twój nick, świadczy o skrajnej niewiedzy.
                Przytoczone wyżej zdanie, które rozpoczyna Twój post, jest dokładnie, bo w 100% kłamstwem.
              • kim-ja-jestem napisał:

                > Modlitwa to rozmowa z Bogiem, który przebywa w nas.
                > Modlitwa to spędzanie czasu z Bogiem.
                > Modlitwa to bycie w Bogu i doświadczenie tego.
                > Modlitwa, skoro jest rozmową z Bogiem w nas, nie wymaga uczestnictwa we mszy lu
                > b w Kościele, lub przed jakimikolwiek figurami czy innymi wizerunkami. Niektórz
                > y jednak potrzebują tego, przynajmniej do czasu, aż doświadczą Boga w sobie. Po
                > dobnie jak potrzebują stałych słów modlitw, gdyż nie potrafią modlić się inacze
                > j.

                Cały czas piszesz o ludzkiej potrzebie modlitwy, której nigdzie nie neguję. Neguję za to sens rozróżniania, czy modlisz się do figury, drzewa, brudnej szyby w której widzisz boską postać, czy też modlisz się wprost do boga. Jeśli bóg jest absolutem, a teologia zakłada, że jest, to nie ma jako absolut żadnych potrzeb i nie potrzebuje twojej modlitwy. Tak jak nie potrzebuje twojej modlitwy figura, drzewo czy boska postać na brudnej szybie. Rozumiesz?
                • Piszę po raz kolejny - modlitwa jest rozmową z Bogiem.
                  Sens jest taki, że Bóg przebywa w nas i właśnie prawdziwa modlitwa daje nam tą możliwość, że Go odnajdujemy.
                  Jeśli negujecie wszystko co inni napisali, to właściwi po co tutaj piszecie? Czy tylko po to by Wasze ego miało z tego chwilę przyjemności, dla sławy, by być na wierchu? A może kryje się za tym coś jeszcze - może boicie się Prawdy, boicie się utracić Wasze życie bez Boga? A może czekacie, aż ktoś napisze słowa, które w końcu do Was dotrą.
                  Czy zadajecie sobie te pytania? Czy w ogromnej ilości czasu jaki spędziliście na pisaniu swoich komentarzy odnajdujecie sens? A jeśli tak to czym on jest?
                  Napisze Wam pewną przypowieść:
                  Był sobie pewien Mistrz, który wszystkim pomagał, a jego życie było wielkim poświęceniem dla innych, gdyż był prawdziwie mądrym człowiekiem. Co najmniej raz w tygodniu wieczorem spotykał się z ludźmi z wioski i okolic, by rozwiązać ich problemy. Ludzie bardzo go za to kochali. Był jednak pewien mężczyzna, ktróry również przychodził na te spotkania, ale jedyną żeczą, którą robił był przeszkadzanie Mistrzowi i wyśmiewanie się z jego nauk.
                  Pewnego dnia ów mężczyzna umarł. Na jego pogrzebie była tylko garstka jego krewnych i Mistrz. Jeden z krewnych zmarłego i nielubianego mężczyzny podszedł do Mistrza zdziwiony, że on przyszedł na pogrzeb i w dodatku płacze. Zapytał się: Dlaczego płaczesz, wszyscy są szczęśliwi, że ten człownie, którego nikt nie lubił w końcu umarł. Przecież on wciąż przeszkadzał i uragał tobie. Na co Mistrz odpowiedział: Mylisz się to był mój prawdziwy przyjaciel. Zawsze stawiał mi poprzeczkę, zawsze musiałem się przy nim czegoś uczyć. Zawsze był dla mnie wyzwaniem. A teraz on odszedł.
                  Mam nadzieję, że mi również wystarczy sił, by móc Was zrozumieć. A już teraz widzę, że im dłużej czytam Wasze wypowiedzi, tym bardziej jestem przekonany, że wołacie w nich o pomoc. Żyjecie bez miłości w strachu i ciągłej niepewności. Ja nie muszę odpowiadać na Wasze zaczepki i jestem wolny, ale Wy nie możecie pozostać w spokoju wiedząc, że ktoś inny ma ostatnie zdanie. Kiedy będziecie to czytać, to wzburzenie osiągnie wysoki poziom. I jeśli nie pozwolicie temu wzburzeniu odejść, strach utajony pod wieloma postaciami wciąż będzie nie do zniesienia. Nie możecie znieść takiej postawy innych, gdyż nie potraficie przebaczać, a każdy kto boi się przebaczać musi osądzać.
                  Chcę żebyście wiedzieli, że modlę się za Was, tak jak umiem najlepiej. Wy jesteście moją inspiracją, by modlitwa stała się prawdziwą komunią z Bogiem. Wiem też, że zostanie wysłuchana. I tylko na tym mi zależy - na Waszym szczęściu. Jesteście częścią mnie, bo wszyscy jesteśmy w Bogu.
                  • kim-ja-jestem m.in., napisał:
                    "> Piszę po raz kolejny - modlitwa jest rozmową z Bogiem."

                    ***Takich głęboko przekonanych, ale niedoinformowanych, jest na tych forach pęczki.
                    Wcześniej, przytoczyłem pierwsze zdanie z Twojego postu, i napisałem zgodnie z rzeczywistością, że jest ono w 100 % kłamstwem. A TY, nie zdajesz sobie z tego sprawy, bo nie rozumiesz Nauki Jedynego Ojca.

                    Zareagowałeś ubożuchnym w sens kazaniem.

                    Obecnie, przytaczam Ci ponownie pierwsze zdanie, ale z Twojego następnego postu:
                    "Piszę po raz kolejny - modlitwa jest rozmową z Bogiem.",

                    i uprzejmie Cię informuję, że i to zdanie, jest dokładnie, bo w 100% kłamstwem.
                    A Ty, nie wiesz dlaczego. Doradzam Ci, przestań kłamać, jak nie wiesz.
                  • kim-ja-jestem napisał:

                    > Piszę po raz kolejny - modlitwa jest rozmową z Bogiem.
                    > Sens jest taki, że Bóg przebywa w nas i właśnie prawdziwa modlitwa daje nam tą
                    > możliwość, że Go odnajdujemy.
                    > Jeśli negujecie wszystko co inni napisali, to właściwi po co tutaj piszecie?

                    Po to, by obnażać pustkę takich twierdzeń. Znów napisałeś dużo słów całkowicie pozbawionych treści. Odnalazłeś boga w sobie? Rozmawiałeś z nim? Co ci powiedział? Potrzebujesz pilnie pomocy lekarza.
                    • Odpowiadam tylko dlatego, że zależy mi na tym, byście w końcu zrozumieli czym jest modlitwa - romowa z Bogiem.
                      Chociaż Jezus rozprawiał kilka godzin, Tomasz wciąż nie był zadowolony i dlatego powiedział:
                      „Ale, Mistrzu, my nie widzimy, aby nasz Ojciec w niebie postępował z nami zawsze dobrze i miłosiernie. Wielokrotnie bardzo cierpimy na Ziemi i nie zawsze otrzymujemy odpowiedź na nasze modlitwy. W którym miejscu nie udaje się nam pojąć znaczenia twojej nauki”?
                      Jezus odpowiedział: „Tomaszu, Tomaszu, ile czasu upłynie, zanim będziesz mógł słuchać uchem ducha? Jak długo potrwa, zanim spostrzeżesz, że to królestwo jest królestwem duchowym i że mój Ojciec jest także istotą duchową..."
                      Jezus wielokrotnie się modlił i wielokrotnie opowiadał, że został wysłuchany przez swego Ojca. Kiedy wskrzeszał Łazarza Jezus wzniósł oczy w górę i rzekł: „Ojcze, dziękuję ci, żeś mnie wysłuchał i spełnił moją prośbę. Wiem, że zawsze mnie słyszysz, ale ze względu na tych, którzy stoją tutaj ze mną, zwracam się w ten sposób do ciebie, żeby mogli uwierzyć, że ty mnie posłałeś na ten świat i żeby wiedzieli, że ty działasz ze mną w tym, czego właśnie mamy dokonać”.
                      Czy teraz rozmumiecie na czym polega modlitwa - rozmowa z Bogiem. Dziękujecie Bogu za wszystko a On was wspiera. Prosicie - a On wam daje. Nie liczcie na to, że Bóg nauczy się języka polskiego, może ze znajomością jeszcze naszych zasad sytuacyjnych.
                      Kiedy rozmawiacie z kimś i prosicie go o coś, ten ktoś mówi, daj mi czas do namysłu, a odpowiem tobie za tydzień, po czym po tygodniu powracacie do tej samej rozmowy, i wystarczy, że wasz rozmówca odpowie na waszą prośbę, czy pytanie. I to jest ta rozmowa.
                      Tak samo jest z modlitwą - proście a będzie wam dane - prosicie o coś Boga a on wam odpowada w sposób, który uznaje za stosowne. Kiedy bedziecie prosić o bzdety, materialne rzeczy, to nie liczcie na odpowiedź. Ale jeśli wierzycie, że Bóg jest waszym Ojcem, to odpowie Wam w najlepszy sposób, jako kochający Ojciec, nawet jeśli tego nie zrozumieliście.
                      Nie będę Wam przytaczać przykładów z mojej modlitwy - rozmowy z Bogiem, bo i tak niczego Wam to nie da, ale kiedy zaczniecie się w końcu budzić ze snu, otworzycie oczy, to zrozumiecie na czym polega prawdziwa modlitwa. Ja najczęściej proszę o mądrość, spokój i miłość abym mógł przebaczać innym - i ta wiara we mnie rozbudzona modlitwą wzrasta, przez co wiem że moje modlitwy są wysłuchiwane. Ale to tylko część z moich doświadczeń po modlitwie z Bogiem.
                      Pamiętajcie, że wciąż się modlę do naszego Ojca, by mnie wysłuchał w Waszej kwestii i wiem, że już teraz powoli otwierają się Wasze umysły - bo do Nieba idzie się z otwartymi umysłami.
                      Chcę, żebyście wiedzieli, że nie żywię do Was żadnej urazy - Wy jesteście odpowiedzią na moją prośbę, bym mógł przebaczać każdemu. Więc jak ja to czynię, tak i Wy tak czyńcie, a zobaczycie jak wielki spokój i radość zapanuje w Was.
                      • Biedny, naiwny człeku, posługujący się nickiem:kim-ja-jestem!

                        Nie masz biedaku zielonego pojęcia o Nauce Ojca.
                        Dwa razy, zasadnie, zarzuciłem Ci kłamstwa.
                        Nie odpowiedziałeś, bo nie wiesz, co odpowiedzieć.

                        To do Ciebie najbardziej pasują słowa ludycznego porzekadła::
                        "Do nieba iść chcecie?
                        Do doopy pójdziecie. "



    • Zacznę jeszcze raz, bo nikt nie reaguje na moje wątpliwości...

      Jeśli CZŁOWIEK prosi o coś boga w modlitwie, to BÓG to może:
      1) zignorować
      2) spełnić prośbę.

      ... (1): Jeśli ignorowałby zawsze, to znaczy, że nie słucha w ogóle modlitw, a wtedy wysiłek wkładany w nie jest zbędny.

      ... (2): Jeśli czasem posłuchałby treści i przychylił się do prośby człowieka, to znaczyłoby, że istnieje droga do tego, by z dwóch opcji reakcji boga, poprzez decyzję człowieka, kierować bogiem. Bo przecież bóg pozostawia wtedy decyzję człowiekowi (jeśli ten nie pomodliłby się, to rezultat mógłby być inny). W rezultacie człowiek dostaje do wykorzystania moc boga, który jemu, człowiekowi służy.

      Wniosek logiczny może być tylko jeden - taki jak w tytule posta:
      Człowiek jest bogiem (zarządza bogiem) lub boga nie ma.

      Czy ludzie wierzący w bogów nie widzą absurdalności tej sytuacji? Czy logika jest aż tak trudna, że mało kto zauważa te paradoksy?

      --
      Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
      Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
      • Grgkh m.in. napisał:
        (2): Jeśli czasem posłuchałby treści i przychylił się do prośby człowieka,
        > to znaczyłoby, że istnieje droga do tego, by z dwóch opcji reakcji boga, poprzez decyzję człowieka, kierować bogiem. Bo przecież bóg pozostawia wtedy decyzję człowiekowi (jeśli ten nie pomodliłby się, to rezultat mógłby być inny). W rezultacie człowiek dostaje do wykorzystania moc boga, który jemu, człowiekowi służy.

        *** Człowiek, który zwraca się z prośbą do "Boga", powinien wiedzieć:
        a./ czy zgodnie z Nauką Ojca, zaadresował swoją prośbę?
        O Którym to Adresacie, Ty nie masz pojęcia.

        b./ czy prawidłowo sformułował prośbę, czyli, czy jej treść, ma szansę na wysłuchanie?
        O tym też nie masz pojęcia.

        c./ prośba człowieka, to nie decyzja człowieka.

        d./ Masz rację, nie zdając sobie z tego sprawy - Syn(Bóg) Ojca(Boga), faktycznie służy człowiekowi, ale na Swoich, Boga warunkach. Czego też nie możesz pojąć.
        • nehsa napisał:

          > Grgkh m.in. napisał:
          > (2): Jeśli czasem posłuchałby treści i przychylił się do prośby człowieka,
          > > to znaczyłoby, że istnieje droga do tego, by z dwóch opcji reakcji boga,
          > poprzez decyzję człowieka, kierować bogiem. Bo przecież bóg pozostawia wtedy de
          > cyzję człowiekowi (jeśli ten nie pomodliłby się, to rezultat mógłby być inny).
          > W rezultacie człowiek dostaje do wykorzystania moc boga, który jemu, człowiekow
          > i służy.
          >
          > *** Człowiek, który zwraca się z prośbą do "Boga", powinien wiedzieć:
          > a./ czy zgodnie z Nauką Ojca, zaadresował swoją prośbę?
          > O Którym to Adresacie, Ty nie masz pojęcia.
          >
          > b./ czy prawidłowo sformułował prośbę, czyli, czy jej treść, ma szansę n
          > a wysłuchanie?
          > O tym też nie masz pojęcia.
          >
          > c./ prośba człowieka, to nie decyzja człowieka.
          >
          > d./ Masz rację, nie zdając sobie z tego sprawy - Syn(Bóg) Ojca(Boga), fa
          > ktycznie służy człowiekowi, ale na Swoich, Boga warunkach. Czego też nie możesz
          > pojąć.

          Posłuchaj... :) Musisz zrozumieć prostą logikę:

          Uważasz, że modlitwa ma sens, bo ZA JEJ POMOCĄ można na coś wpłynąć - wtedy wpływ człowieka jest rzeczywistym wpływem na boga, a nie wymyśloną przez boga sztuczką, żeby się człowiekowi wydawało, że coś zmienia, podczas gdy nie zmienia nic, bo decyzja jest po stronie boga.

          Rozumiesz?

          Albo:
          - człowiek decyduje o czymś - wtedy modlitwa ma sens,
          albo:
          - człowiek gra tylko napisaną przez boga rolę, jest od początku do końca kontrolowany przez boga, a wtedy modlitwa jest wymyśloną przez boga sztuczką, by głupcy nie znający logiki mogli mieć nadzieję, że o czymś decydują.

          Czy to rozumiesz?

          Nie ma trzeciej możliwości i umizgi do boga nie mogą nic dawać. Cały kult boga, zabiegi o zbawienie itp. nie mają najmniejszego sensu.

          I tu można przeprowadzic identyczne rozumowanie:

          Jeśli bóg kontroluje WSZYSTKO, to kontroluje także wszystko to, co się stanie z Tobą (zakładamy, ze bóg zna prawa fizyki i potrafi przewidywać przyszłość lepiej niż my, z naszą wiedzą o świecie). Twoja przyszłość jest bogu znana zanim cokolwiek postanowisz.

          A jeśli bóg nie kontroluje wszystkiego, to
          - po pierwsze - nie jest bogiem o cechach, które mu przypisujesz ;)
          i
          - po drugie - Twoje zabiegi o łaskę boga nie mogą być skuteczne, bo nie od boga zależy to, co dzieje się w świecie realnym; bo tutaj to, co się dzieje, od czegoś zależy ale jest to fizyka niezależna od wtrącania się w nią boga.

          To "wtrącanie się" boga w fizykę działa tak:
          - albo bóg nie ma takiej możliwości (fizyka jest niezależna)
          - albo bóg może się wtrącić, a wtedy należy uznać, że tę fizyką kontroluje na tyle, na ile ma chęć, a więc jest to kontrola pełna.
          Nie ma kontroli częściowej, bo nie ma "trzeciej", logicznej możliwosci.

          Bóg nie istnieje, bo:
          - albo stoi POZA światem i nie wpływa na nań (świat jest niezależny),
          - albo jego reguły są także regułami świata, a wtedy jesteśmy częścią boga, jesteśmy nim samym, przejawem jego działania, ale wtedy... od nas i naszej woli NIC NIE ZALEŻY, a wszystko, co robimy wynika z boskich reguł, wszystko, i to dobre, i to złe itp.

          Czy to rozumiesz?

          Proszę, nie cytuj żadnych sloganów Twojej wiary. Skup się wyłącznie na logice. Rozpatrzmy te tezy, które powyżej wypisałem. Czy możesz spełnić moją prośbę?

          --
          Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
          Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
          • Grgkh m.in., napisał:
            "Posłuchaj... :) Musisz zrozumieć prostą logikę:

            Uważasz, że modlitwa ma sens, bo ZA JEJ POMOCĄ można na coś wpłynąć - wtedy wpływ człowieka jest rzeczywistym wpływem na boga, a nie wymyśloną przez boga sztuczką, żeby się człowiekowi wydawało, że coś zmienia, podczas gdy nie zmienia nic, bo decyzja jest po stronie boga.

            Rozumiesz?"

            ***Człowiek za pośrednictwem modlitwy, na nic nie wpływa. Bo modlitwa, jest prośbą. I może, a nie musi, być wysłuchana.
            Zgodna z Nauką Ojca modlitwa, czyli sensowna, jest prośbą kierowaną do Ojca, o miłość Syna Ojca, czyli o miłość Światłości=Rozumu, czyli jest to prośba o to, abyśmy się stali mądrzejszymi.

            I dalej, piszesz:
            "Albo:
            - człowiek decyduje o czymś - wtedy modlitwa ma sens,"

            ***Oczywiście, decydujemy o jakości naszego postępowania. I jest oczywistym, że im będziemy mądrzejsi, tym będziemy racjonalniej=sprawiedliwiej postępować.

            i dalej piszesz:
            "Jeśli bóg kontroluje WSZYSTKO, to kontroluje także wszystko to, co się stanie z Tobą (zakładamy, ze bóg zna prawa fizyki i potrafi przewidywać przyszłość lepiej niż my, z naszą wiedzą o świecie). Twoja przyszłość jest bogu znana zanim cokolwiek postanowisz."

            ***Kontroluje wszystko. I cierpliwie czytaj dalej.

            i dalej piszesz:
            "Bóg nie istnieje, bo:
            - albo stoi POZA światem i nie wpływa na nań (świat jest niezależny),
            - albo jego reguły są także regułami świata, a wtedy jesteśmy częścią boga, jesteśmy nim samym, przejawem jego działania, ale wtedy... od nas i naszej woli NIC NIE ZALEŻY, a wszystko, co robimy wynika z boskich reguł, wszystko, i to dobre, i to złe itp.

            Czy to rozumiesz?"

            ***Ja, rozumie. A TY, Szanowny GRGKH, nie.
            Praca Dwóch Bogów, polega na SAMOOFIERZE, czyli na absolutnie bezinteresownym czynie.
            Na Samoofierze Ojca, wobec Swego Syna, Światłości.
            I na Samoofierze Światłości, wobec każdego z nas, człowieka.

            Dlatego w Nauce Ojca, zrozumiale Syn Ojca oznajmił:
            "Nie mogę Ja Sam od Siebie nic czynić;
            jako słyszę, tak sądzę;
            a sąd Mój jest sprawiedliwy, bo nie szukam woli Mojej,
            ale woli Tego, Który Mnie posłał, Ojca."


            Jesteśmy ludźmi, dzięki Samoofierze wobec nas Syna Ojca, Naszego Stwórcy, jesteśmy nieśmiertelną cząstką Światłości, cząstką Drugiego Boga. Syn Ojca, Światłość, nam służy. Dzięki Jego Boskiej służbie=Samoofierze, posiadamy zdolność myślenia, czyli różnicowania wszystkiego, tym samym, zdolność wyboru=decyzyjną jakości naszego postępowania.

            My, posiadamy tę zdolność wyboru, i to my podejmujemy tę decyzję, a nie Syn Ojca, Bóg, Nasz pokorny Sługa w naszym życiu doczesnym.

            Jak czynimy sprawiedliwość, to wartość Samoofiary Syna Ojca wobec nas, rośnie.
            A jak czynimy niesprawiedliwość, to wartość Samoofiary Syna Ojca wobec nas, maleje, skoro Tą Samoofiarą gardzimy. Syn Ojca-Bóg, podporządkowuje się naszej decyzji, i stajemy się coraz to głupsi. Dlatego jest tylu wspaniale wykształconych kretynów, czego dowodem treść Konstytucji RP, Konkordat, i inne cudeńka "prawne".

            Zatem, Szanowny GRGKH - zdolność czynienia sprawiedliwości, w tym dobra, zależy od Istot Boskich, ale decyzja o czynieniu niesprawiedliwości, w tym zła, zależy od nas, ludzików.

            I na zakończenie. Ja, nie wierzę, tylko wiem.
            Natomiast TY, jesteś głęboko wierzącym w nieistnienie Istot Boskich.

            • nehsa napisał:

              > Grgkh m.in., napisał:
              > "Posłuchaj... :) Musisz zrozumieć prostą logikę:
              >
              > Uważasz, że modlitwa ma sens, bo ZA JEJ POMOCĄ można na coś wpłynąć - wtedy wpł
              > yw człowieka jest rzeczywistym wpływem na boga, a nie wymyśloną przez boga sztu
              > czką, żeby się człowiekowi wydawało, że coś zmienia, podczas gdy nie zmienia ni
              > c, bo decyzja jest po stronie boga.
              >
              > Rozumiesz?"
              >
              > ***Człowiek za pośrednictwem modlitwy, na nic nie wpływa. Bo modlitwa, j
              > est prośbą. I może, a nie musi, być wysłuchana.

              O, boże... ;) Czy to jest za trudne? Przestań powtarzać po twórcach komunałów i pomyśl samodzielnie.

              Logika jest prosta...

              Jeśli bóg się skłoni do innej od zaplanowanej przez siebie decyzji POD WPŁYWEM modlitwy, to zrobi to, co człowiek chce. Jeśli bóg nie zmieni decyzji, to nie ma sprawy. Ja rozpatruje wyłącznie pierwszą sytuację, z której wynika, że to człowiek nakłania boga do okreslonej decyzji i to człowiek, uzywając boskiej mocy czyni cuda.

              Czynnikiem sprawczym jest człowiek. Czy możesz temu zaprzeczyć?

              > Zgodna z Nauką Ojca modlitwa, czyli sensowna, jest prośbą kierowaną do Ojca, o
              > miłość Syna Ojca, czyli o miłość Światłości=Rozumu, czyli jest to prośba o to,
              > abyśmy się stali mądrzejszymi.

              A to jest następne Twoje alogiczne rozumowanie.

              A jeśli ktoś jest tak beznadziejnie głupi, że nie potrafi sobie wyobrazić, że trzeba sie pomodlić by być mądrzejszym? To wyklucza pewną grupę ludzi - wszystkich tych, którzy odrzucają modlitwę jako metodę osiągnięcia założonego przez Ciebie celu. I nie podoba mi się to, że dzielisz ludzi na dwie kategorie: mądrych, bo się modlą i niemądrych, bo tego nie czynią. To jest Twoja teza, nieuzasadniona i założę się, że jej nie potrafisz udowodnić.

              W tym wszystkim brak logiki. Czy Ci to nie przeszkadza? Dlaczego powtarzasz zdania fałszywe jako prawdę?

              > I dalej, piszesz:
              > "Albo:
              > - człowiek decyduje o czymś - wtedy modlitwa ma sens,"
              >
              > ***Oczywiście, decydujemy o jakości naszego postępowania. I jest oczywistym, że
              > im będziemy mądrzejsi, tym będziemy racjonalniej=sprawiedliwiej postępować.

              Albo na odwrót - im racjonalniej będziemy postępować, tym mądrzejszymi możemy być nazywani. Tym lepiej nas będą oceniać.

              Co jest przyczyną, a co skutkiem? Ja jestem za tym, by zaczynać od racjonalizmu, który zresztą opiera się na respektowaniu reguł logiki. Efekt to etykietka kogoś mądrze postępującego, ale czy zawsze?

              Gdy mówię racjonalnie, że nie należy indoktrynować religijnie dzieci, bo są bezbronne wobec tych technik, a religia nie chce z tego zrezygnować, to jestem mądry czy nie? A religia, jesli się przy tym upiera, to jaka jest - racjonalna, logiczna, mądra?

              > i dalej piszesz:
              > "Jeśli bóg kontroluje WSZYSTKO, to kontroluje także wszystko to, co się stanie
              > z Tobą (zakładamy, ze bóg zna prawa fizyki i potrafi przewidywać przyszłość lep
              > iej niż my, z naszą wiedzą o świecie). Twoja przyszłość jest bogu znana zanim c
              > okolwiek postanowisz."
              >
              > ***Kontroluje wszystko. I cierpliwie czytaj dalej.

              A więc łamie reguły fizyki?

              > i dalej piszesz:
              > "Bóg nie istnieje, bo:
              > - albo stoi POZA światem i nie wpływa na nań (świat jest niezależny),
              > - albo jego reguły są także regułami świata, a wtedy jesteśmy częścią boga, jes
              > teśmy nim samym, przejawem jego działania, ale wtedy... od nas i naszej woli NI
              > C NIE ZALEŻY, a wszystko, co robimy wynika z boskich reguł, wszystko, i to dobr
              > e, i to złe itp.
              >
              > Czy to rozumiesz?"
              >
              > ***Ja, rozumie. A TY, Szanowny GRGKH, nie.
              > Praca Dwóch Bogów, polega na SAMOOFIERZE, czyli na absolutnie bezinteresownym c
              > zynie.
              > Na Samoofierze Ojca, wobec Swego Syna, Światłości.
              > I na Samoofierze Światłości, wobec każdego z nas, człowieka.

              Tak. Tego się nie da zrozumieć. Samoofiara... :) Odpadłem.

              Ja mogę zrozumieć wtedy, gdy znam definicje wszystkich pojęć. Podaj definicje wszystkich pojęć, których tu uzywasz. Wiesz, tych, które są spoza zakresu, o którym domyślasz się, że je znam...

              Bez definicji nie ma sensu. Najpierw poszukamy tego sensu u Ciebie. Poproszę o definicje.

              > Dlatego w Nauce Ojca, zrozumiale Syn Ojca oznajmił:

              Ojciec jest swoim własnym synem, a syn jest jednocześnie ojcem itp. Poproszę o definicje ojca i syna... Brak definicji, które są względem siebie logiczne uznam za brak spójności i fałszywość założeń systemu, którym się tu posługujesz. Uznam także za... próbę manipulacji.

              > "Nie mogę Ja Sam od Siebie nic czynić;
              > jako słyszę, tak sądzę;
              > a sąd Mój jest sprawiedliwy, bo nie szukam woli Mojej,
              > ale woli Tego, Który Mnie posłał, Ojca."

              >
              > Jesteśmy ludźmi, dzięki Samoofierze wobec nas Syna Ojca, Naszego Stwórcy, jeste
              > śmy nieśmiertelną cząstką Światłości, cząstką Drugiego Boga. Syn Ojca, Świat
              > łość, nam służy
              . Dzięki Jego Boskiej służbie=Samoofierze, posiadamy zdolnoś
              > ć myślenia, czyli różnicowania wszystkiego, tym samym, zdolność wyboru=decyzyjn
              > ą jakości naszego postępowania.

              I tu to samo: Wszystkie definicje od Ciebie poproszę. Tekst wtedy jest zrozumiały, gdy znamy definicje. Wypowiadanie byle czego, bez zrozumienia, czyni nas głupcami. Ja nie chcę zasłużyć na takie miano.

              > My, posiadamy tę zdolność wyboru, i to my podejmujemy tę decyzję, a nie Syn Ojc
              > a, Bóg, Nasz pokorny Sługa w naszym życiu doczesnym.

              Nie. Zdolność wyboru musi wynikać z rozumienia. Jeśli brakuje zrozumienia to stajemy się bezmyślnymi powtarzaczami, automatami, przestajemy być ludźmi czyli homo sapiens.

              > Jak czynimy sprawiedliwość, to wartość Samoofiary Syna Ojca wobec nas, rośnie.
              > A jak czynimy niesprawiedliwość, to wartość Samoofiary Syna Ojca wobec nas, mal
              > eje, skoro Tą Samoofiarą gardzimy. Syn Ojca-Bóg, podporządkowuje się naszej dec
              > yzji, i stajemy się coraz to głupsi. Dlatego jest tylu wspaniale wykształconych
              > kretynów, czego dowodem treść Konstytucji RP, Konkordat, i inne cudeńka "praw
              > ne".

              Nic z tego nie rozumiem.

              > Zatem, Szanowny GRGKH - zdolność czynienia sprawiedliwości, w tym dobra, zależy
              > od Istot Boskich, ale decyzja o czynieniu niesprawiedliwości, w tym zła, zależ
              > y od nas, ludzików.

              Muszę Cię ostrzec - pojęcia dobra i zła są względne. Jeśli ratujesz od śmierci jednego człowieka powodując smierć drugiego, to jednocześnie czynisz dobro i zło - czy tak?

              > I na zakończenie. Ja, nie wierzę, tylko wiem.
              > Natomiast TY, jesteś głęboko wierzącym w nieistnienie Istot Boskich.

              Ja jestem jak dziecko, które nie usłyszało nigdy o religii. Ignoruję ją. Religia to jest coś, co siedzi w mózgu człowieka. W moim się nie zagnieździło. Brak wiary (niewiara) nie jest wiarą. Ja w nic z tych rzeczy nie wierzę (czyli nie uznaję bez dowodu, że jest to prawda absolutna, bo byłby to absolutny nonsens). Ignoruję. Tylko tyle.

              --
              Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
              Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
              • GRGKH!
                Przed ponad dwoma tysiącami lat, Syn Ojca oznajmił nam kompletną naukę, Która jest określona, jako Nauka Ojca. Zawiera Ta Nauka, wiedzę niezbędną. Przestrzegasz Jej, zmartwychwstaniesz w materialnym ciele. Wzgardzisz Nią, będziesz osądzony.

                Wymagasz ode mnie definicji, więc CI je podam, ale po kolei, aby posty miały rozsądny wymiar.
                Gołosłownie zarzucasz mi alogiczność, dzielenie ludzi, itp., dlatego nie ustosunkowuję się do tych zarzutów.
                Pomijasz istotne treści w moich postach. Np. wykluczone jest istnienie jednego boga, Istoty Boskie pracują, my nigdy.

                A co do Twojego przypuszczenia, że dysponujemy boską mocą.

                Boska moc, jest uzależniona od miłości, której jedynym depozytariuszem jest OJCIEC(Bóg), Którego miłość, jest Jego wolą. Z mocy woli Ojca, Syn Ojca, jest Istotą Boską.

                My, jesteśmy ludźmi z woli Ojca, zgodnie z którą czyni wszystko Syn Ojca.

                A Syn Ojca, Który jest również istotą niematerialną, wskutek Swojej Samoofiary obdarza każdego z nas cząstką Samego Siebie, czyli cząstką Światłości=Rozumem, Która to cząstka stanowi o naszym nieśmiertelnym Życiu, o naszej nieśmiertelności. My, ludzie, nie jesteśmy obdarzeni boską mocą, którą posiada Syn Ojca.

                Dowodem miłości Ojca, jest Życie, Syn Ojca, Światłość, Drugi Bóg.
                Dowodem miłości Syna, jest nasze Życie=Światłość=Rozum, a konkretnie, zależność naszego człowieczeństwa, bycia człowiekiem, bezpośrednio od Syna Ojca, a pośrednio, od Ojca.

                Przestrzeganie Nauki Ojca, skutkuje sprawiedliwością, a nie religią.
                • Nie widzę odpowiedzi na moją tezę, że za pomocą modlitwy człowiek rządzi bogiem. Na razie jej nie podważyłeś.

                  I mam prośbę - przestań wypisywać wciąż te same teksty kopiowane z agitki religijnej. Najpierw definicje wszystkich pojęć z tego tekstu - jasne i oczywiste i tak napisane, żeby było widać, że Ty sam je rozumiesz.

                  Nie widzę tu żadnej definicji, a obiecałeś. Pokażmy ludziom, że umiemy logicznie myśleć. Wspólnie. To jest możliwe, tylko się skup na temacie.

                  --
                  Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                  Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                  • GRGKH!
                    Ja, nie należę do ludzi zbyt cierpliwych.

                    Skoro uważasz, że modlitwa jest prośbą, której sensem, jest awizacja deficytu, którego zaspokojenie, nie jest zależne od człowieka, i na tej bazie wiedzy budujesz tezę, że za pomocą prośby człowiek rządzi Istotą Boską Ojca, to ja jestem głęboko przekonany, że Twoja teza, nie ma nic wspólnego z logiką.

                    Ja, nie korzystam z agitek religijnych, jest to kolejny Twój gołosłowny zarzut.

                    Oczekujesz na definicję, to skonkretyzuj o jakie definicje Ci chodzi?
                    • Grgkh m.in., napisał:
                      "Poproszę o definicje ojca i syna... Brak definicji, które są względem siebie logiczne uznam za brak spójności i fałszywość założeń systemu, którym się tu posługujesz. Uznam także za... próbę manipulacji."

                      ***Ojciec.
                      Imieniem Ojca, jest WOLNOŚĆ, a wynika Ono z charakteru pracy Ojca
                      Wolność, jest to praca, polegająca na nieograniczoności woli Ojca, którą to wolą, jest miłość.
                      Natomiast miłość, jest to wartość pracy, polegającej na wiecznej samoofierze Ojca, która to Samoofiara, skutkuje wiecznym Życiem, które uosabia Syn Ojca, Światłość=Rozum, Sprawca wszystkich spraw Swego Ojca.

                      Syn Ojca.
                      Imieniem Syna Ojca, jest ŚWIATŁOŚĆ=Rozum, i wynika Ono z charakteru pracy Syna Ojca.
                      Światłość=Rozum, jest to moc wykonywania pracy zgodnej z wolą Ojca, polegającej na stworzeniu każdego człowieka poprzez samoofiarę, jak i na stworzeniu "rzeczy"= praw energii materii.
                      "Wszystkie rzeczy przez NIE się stały, a bez NIEGO nic się nie stało, co się stało."
                      "W NIEM było życie, a życie było Światłością."
                    • nehsa napisał:

                      > GRGKH!
                      > Ja, nie należę do ludzi zbyt cierpliwych.
                      >
                      > Skoro uważasz, że modlitwa jest prośbą, której sensem, jest awizacja deficytu,
                      > którego zaspokojenie, nie jest zależne od człowieka, i na tej bazie wiedzy budu
                      > jesz tezę, że za pomocą prośby człowiek rządzi Istotą Boską Ojca, to ja jestem
                      > głęboko przekonany, że Twoja teza, nie ma nic wspólnego z logiką.

                      Pomyśl...

                      Bóg WIE, co ma zrobić. I jeśli nie będzie modlitwy, to zrobi to.
                      Ale przychodzi z modlitwą człowiek, a wtedy czasem bóg zmienia swoja decyzję. Wtedy, gdy to robi, to człowiek decyduje za boga, człowiek zmienia decyzje boga. Nie zawsze, ale właśnie wtedy tak się dzieje.

                      Czy to w końcu zrozumiałeś? I co tu jest nielogicznego?

                      > Ja, nie korzystam z agitek religijnych, jest to kolejny Twój gołosłowny zarzut.
                      >
                      > Oczekujesz na definicję, to skonkretyzuj o jakie definicje Ci chodzi?

                      Oczekuję na Twoją definicję ojca i syna. Według Ciebie bóg jest swoim własnym synem - syn i ojciec to to samo, chociaż co innego. Nie zgadza mi się to z definicjami ojca i syna, które znam.

                      --
                      Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                      Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                      • GRGKH!
                        Człowiecza prośba-modlitwa, jest następstwem deficytu, którego zaspokojenie, nie jest zależne od człowieka. W naszej modlitwie-prośbie, której zadośćuczynienie jest zależne od decyzji Ojca, prosimy o Światłość=Rozum, Które uosabia Syn Ojca.

                        TY, zakładasz, że ludzie mogą prosić o wszystko, co w danym momencie jest im niezbędne, i ludzie tak czynią. Np. modlą się o zdrowie. Własne i bliźnich.
                        Ale ja, nie tylko Tobie wyjaśniam, że my nie możemy wyprosić, wybłagać u Ojca, żadnych dóbr materialnych. A każda, nasza prośba-modlitwa jest "załatwiana" za pośrednictwem Syna Ojca, Światłości.

                        Syn Ojca, Światłość decyduje o tym, że w beznadziejnej sytuacji zdrowotnej np. dziecka,
                        lekarz podejmuje ryzykowny zabieg w celu ratowania życia dziecka, który mu się udaje.
                        W koalicji antyhitlerowskiej, aktywnie współuczestniczyła Sowiecka Rosja, pierwszy wróg kapitalistycznego świata.

                        Nasze prośby, nasze modlitwy, są realizowane za pośrednictwem Światłości=Rozumu, Której nam z woli Ojca przydaje Syn Ojca.

                        Definicję Imion Ojca, i Syna Ojca podałem.


      • dziecinna logika katolika i jego modlitwy

        ludzie goraco modla sie do boga i graja w toto lotka , pada wygrana - katolik sie cieszy -
        bog istnieje , spelnil modlitwe

        ludzie ( smiertelnie chorzy ) goraco sie modla do boga , wierca katolicki zdrowieje zdrowieje
        i sie cieszy , - bog istnieje spelnil moja modlitwe .

        czego katolik nie wie , ilu modlacych sie - grajacych w totolotka ... wtopilo kase
        czego katolik nie wie , ilu z tych goraco modlacych sie - smiertelnie chorych ... przekrecilo sie ( pomijam ilu by z tych modlacych sie .... przekrecilo sie bez pomocy medycyny )

        szamani w sutannach zyja z bogow i ludzkiej naiwnosci .
        cwaniaki w koloratkach na pytanie jak to jest - dwoch sie modli ,a jeden w totolotka
        wygrywa, wstawia swoja uniwersalna brednie - niezbadane sa wyroki boskie .
        • karbat napisał:

          > dziecinna logika katolika i jego modlitwy
          >
          > ludzie goraco modla sie do boga i graja w toto lotka , pada wygrana - katolik s
          > ie cieszy -
          > bog istnieje , spelnil modlitwe
          >
          > ludzie ( smiertelnie chorzy ) goraco sie modla do boga , wierca katolicki zdro
          > wieje zdrowieje
          > i sie cieszy , - bog istnieje spelnil moja modlitwe .
          >
          > czego katolik nie wie , ilu modlacych sie - grajacych w totolotka ... wtopilo k
          > ase
          > czego katolik nie wie , ilu z tych goraco modlacych sie - smiertelnie chorych .
          > .. przekrecilo sie ( pomijam ilu by z tych modlacych sie .... przekrecilo sie
          > bez pomocy medycyny )
          >
          > szamani w sutannach zyja z bogow i ludzkiej naiwnosci .
          > cwaniaki w koloratkach na pytanie jak to jest - dwoch sie modli ,a jeden w tot
          > olotka
          > wygrywa, wstawia swoja uniwersalna brednie - niezbadane sa wyroki boskie .


          To fakt, łatwo się wierzy jak się wszystko dobrze układa w życiu
          a jak nie to różnie bywa.

        • karbat napisał:

          > szamani w sutannach zyja z bogow i ludzkiej naiwnosci .
          > cwaniaki w koloratkach na pytanie jak to jest - dwoch sie modli ,a jeden w tot
          > olotka
          > wygrywa, wstawia swoja uniwersalna brednie - niezbadane sa wyroki boskie .

          Niezbadane są wyroki... czyli skuteczność modlitwy i zalotów o boską łaskę jest nijaka.

          Naszym problemem jest mniej to, że ci szamani to mówią, ale bardziej to, że pranie mózgów zaczynają oni od kołyski. Jego skutkiem jest to, że dzieci nienauczone logicznie myśleć, tę wynaturzoną pseudo logikę traktują potem jak coś właściwego, ważnego, poprawnego i nie potrafią w samodzielnym myśleniu odrzucić fałszywego, religijnego rozumowania.

          --
          Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
          Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.