Dodaj do ulubionych

Dialog wierzącego z ateistą- czy możliwy?

05.11.12, 15:21
Wolność jest tym co każdy lubi, wolność zapatrywań na sprawy wiary w Boga to jedna z fundamentalnych wolności człowieka.
Ale na tym forum nie ma wolności, co jakiś wierzący założy wątek zaraz zostaje obrzucony stekiem inwektyw lub w najlepszym razie wyszydzony przez stałych dyskutantów, których nicki znacie. Kary natychmiastowej za to nie ma, więc hulaj dusza, piekła nie ma.
Czy więc dialog wierzącego z ateistą jest niemożliwy?
Dialog jest możliwy o ile dyskutanci nie stosują szyderstw i wyzwisk . Chrześcijanin z założenia nie może sięgnąć do wyzwisk, bo wybrał Boga i miłość, ale ateista może i robi to z wielką przyjemnością szczególnie na tym forum.
Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądowych ale tona w szambie.
Edytor zaawansowany
  • voxave 05.11.12, 15:34
    Jak rozmawiać z osobą *wierząca*kiedy na wejściu jest podstawowa ściema----wierca wierzy w bzdury wyssane z palca nie mające żadnego umocowania w rzeczywistości.
  • vacia 05.11.12, 17:41
    Już ci którzy naukowo zajmują się filozofią dawno uzasadnili poprzez logiczne argumenty że nie można udowodnić nie istnienia Boga.
    Skoro tak, to żaden ateista nie może być pewien swoich poglądów, to jego wybór a nie naukowo uzasadniony pogląd.
  • k_a_p_p_a 05.11.12, 18:16
    vacia napisała:

    > Już ci którzy naukowo zajmują się filozofią
    filozofia nie jest nauką
    > dawno uzasadnili poprzez logiczne argumenty że nie można udowodnić nie istnienia Boga.
    Boga, czyli kogo?

    > Skoro tak, to żaden ateista nie może być pewien swoich poglądów, to jego wybór
    > a nie naukowo uzasadniony pogląd.
    Ateizm jest stanem naturalnym. To wierca ma udowodnić, lub choćby uprawdopodobnić istnienie czegoś, co nazywa bogiem.
  • marina0321 05.11.12, 19:08
    k_a_p_p_a napisał:

    > Ateizm jest stanem naturalnym. To wierca ma udowodnić, lub choćby uprawdopodobn
    > ić istnienie czegoś, co nazywa bogiem.

    Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?

  • k_a_p_p_a 05.11.12, 19:13
    marina0321 napisał(a):

    > k_a_p_p_a napisał:
    >
    > > Ateizm jest stanem naturalnym. To wierca ma udowodnić, lub choćby uprawdo
    > podobn
    > > ić istnienie czegoś, co nazywa bogiem.
    >
    > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?

    A za cholerę i dlatego nie buduję na tym modelu świata.
  • marina0321 05.11.12, 19:36
    k_a_p_p_a napisał:

    > marina0321 napisał(a):
    >
    > > k_a_p_p_a napisał:
    > >
    > > > Ateizm jest stanem naturalnym. To wierca ma udowodnić, lub choćby u
    > prawdo
    > > podobn
    > > > ić istnienie czegoś, co nazywa bogiem.
    > >
    > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?
    >
    > A za cholerę i dlatego nie buduję na tym modelu świata.

    Zgadza się. Chodzi o co innego - ty opowiesz mi Twój sen, którego nie możesz udowodnić, ale ja z kolei też nie mogę udowodnić, że to czy owo Ci się nie śniło; a więc...nie mogę powiedzieć, że to nie jest prawdą, co mówisz, bo nie mam na to dowodów.
    Odnoszę się do tych, którzy twierdzą, że wszystko, czego nie idzie udowodnić, nie istnieje.
  • k_a_p_p_a 05.11.12, 19:43
    > Zgadza się. Chodzi o co innego - ty opowiesz mi Twój sen, którego nie możesz ud
    > owodnić, ale ja z kolei też nie mogę udowodnić, że to czy owo Ci się nie śniło;

    To dwie różne sprawy. Nie rozmawiamy o maniu czy niemaniu wizji o określonej treści, ale o budowaniu modelu świata w oparciu o treść wizji. A tu już można wiele udowodnić lub zanegować.

    > a więc...nie mogę powiedzieć, że to nie jest prawdą, co mówisz, bo nie mam na
    > to dowodów. Odnoszę się do tych, którzy twierdzą, że wszystko, czego nie idzie udowodnić, >nie istnieje.

    Można, jeśli wizja jest sprzeczna wewnętrznie i nielogiczna, a także sprzeczna z dostępną wiedzą.
  • marina0321 05.11.12, 20:15
    k_a_p_p_a napisał:

    > > Zgadza się. Chodzi o co innego - ty opowiesz mi Twój sen, którego nie moż
    > esz ud
    > > owodnić, ale ja z kolei też nie mogę udowodnić, że to czy owo Ci się nie
    > śniło;
    >
    > To dwie różne sprawy. Nie rozmawiamy o maniu czy niemaniu wizji o określonej tr
    > eści, ale o budowaniu modelu świata w oparciu o treść wizji. A tu już można wie
    > le udowodnić lub zanegować.
    >
    > > a więc...nie mogę powiedzieć, że to nie jest prawdą, co mówisz, bo nie ma
    > m na
    > > to dowodów. Odnoszę się do tych, którzy twierdzą, że wszystko, czego nie
    > idzie udowodnić, >nie istnieje.
    >
    > Można, jeśli wizja jest sprzeczna wewnętrznie i nielogiczna, a także sprzeczna
    > z dostępną wiedzą.

    Nie wiem, czy mnie nie zrozumiałeś, czy nie chciałeś zrozumieć, a więc - dajmy sobie spokój.
  • grgkh 06.11.12, 23:33
    Ja Cię rozumiem świetnie. Teraz zareaguj na to, co ja napisałem. Też spróbuj to "zrozumieć".

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • chasyd_666 06.11.12, 13:20
    > Nie rozmawiamy o maniu czy niemaniu wizji o określonej tr
    > eści, ale o budowaniu modelu świata w oparciu o treść wizji. A tu już można wie
    > le udowodnić lub zanegować.

    Co np ?...

    >
    > > Odnoszę się do tych, którzy twierdzą, że wszystko, czego nie
    > idzie udowodnić, >nie istnieje.
    >
    > Można, jeśli wizja jest sprzeczna wewnętrznie i nielogiczna, a także sprzeczna
    > z dostępną wiedzą.

    Wizja Boga nie spełnia tego warunku :)

    Skoro zgadzamy się , że nie wszystko można udowodnić naukowo , to twierdzenie , że istnieje tylko to co naukowo udowodnione - jest twierdzeniem nieracjonalnym , czy tak ?...


    --
    www.youtube.com/watch?v=AibBR-Jwg4g&feature=related
  • marina0321 06.11.12, 13:30
    chasyd_666 napisał:
    > Skoro zgadzamy się , że nie wszystko można udowodnić naukowo , to twierdzenie ,
    > że istnieje tylko to co naukowo udowodnione - jest twierdzeniem nieracjonalnym
    > , czy tak ?...

    Dokładnie tak.
  • grgkh 06.11.12, 23:37
    marina0321 napisał(a):

    > chasyd_666 napisał:
    > > Skoro zgadzamy się , że nie wszystko można udowodnić
    > > naukowo , to twierdzenie ,
    > > że istnieje tylko to co naukowo udowodnione - jest
    > > twierdzeniem nieracjonalnym, czy tak ?...
    >
    > Dokładnie tak.

    Bzdura.

    Opis świata to WIEDZA. Wiedza wynika z obserwacji i dowodów.

    Hipotezy nieudowodnione (to, o czym piszesz) to NIEWIEDZA. Niewiedza nie opisuje świata i NIE WOLNO Jej łączyć z wiedzą.

    Czy rozumiesz, dlaczego wiedzy i niewiedzy nie powinno się łączyć?

    Odpowiem od razu: Nie łączymy ich, bo powstaje burdel, w którym już nie wiadomo, co jest wiedzą, a co niewiedzą (domniemaniami, teoriami spiskowymi, fałszami udającymi prawdę). Taki system przestaje opisywać świat.

    Skapowałaś, marysiu?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 06.11.12, 23:25
    marina0321 napisał(a):


    > Zgadza się. Chodzi o co innego - ty opowiesz mi Twój sen, którego nie możesz ud
    > owodnić, ale ja z kolei też nie mogę udowodnić, że to czy owo Ci się nie śniło;
    > a więc...nie mogę powiedzieć, że to nie jest prawdą, co mówisz, bo nie mam na
    > to dowodów.
    > Odnoszę się do tych, którzy twierdzą, że wszystko, czego nie idzie udowodnić, n
    > ie istnieje.

    Prawdziwość hipotez na temat świata dowodzimy WSPÓLNIE i te dowody można powtarzać. bo pojawiają się lepsze dowody.

    NIE MA PRAWDY ABSOLUTNEJ I NA ZAWSZE.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 06.11.12, 23:32
    marina0321 napisał(a):

    > Odnoszę się do tych, którzy twierdzą, że wszystko,
    > czego nie idzie udowodnić, nie istnieje.

    Owszem, tak właśnie jest. Istnienie jest NASZYM potwierdzeniem wynikającym z naszej decyzji. Aktywna decyzja wewnątrz świadomości (najlepiej po jakimś dowodzie) powoduje pojawienie się istnienia. Brak tego skutku jest nieistnieniem.

    Zrozum - NIEWIEDZA czy coś jest prawdziwe, czy fałszywe, to nie jest ani prawda, ani fałsz. To NIEWIEDZA. Tylko tyle.

    A opis świata z naszej świadomości składa się z dowodów i ich skutków czyli istnień. Nie ma możliwości żebyśmy dołączali do tego opisu domniemania czyli niewiedzę.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 06.11.12, 23:21
    marina0321 napisał(a):

    > k_a_p_p_a napisał:
    >
    > > Ateizm jest stanem naturalnym. To wierca ma udowodnić,
    > > lub choćby uprawdopodobnić istnienie czegoś, co nazywa bogiem.
    >
    > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?

    Przepraszam, a prawdziwość jakiego systemu opisują sny?
    Po co dowodzić prawdziwości rojeń sennych?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • marina0321 07.11.12, 15:21
    grgkh napisał:

    > marina0321 napisał(a):

    > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?
    >
    > Przepraszam, a prawdziwość jakiego systemu opisują sny?
    > Po co dowodzić prawdziwości rojeń sennych?

    Potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie?
  • grgkh 07.11.12, 18:57
    marina0321 napisał(a):

    > grgkh napisał:
    >
    > > marina0321 napisał(a):
    >
    > > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?
    > >
    > > Przepraszam, a prawdziwość jakiego systemu opisują sny?
    > > Po co dowodzić prawdziwości rojeń sennych?
    >
    > Potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie?

    Na Twoje pytanie można odpowiedzieć "tak" lub "nie". Ale ja chcę wiedzieć PO CO to pytanie zadałaś? W zależności od odpowiedzi coś miało z tego wynikać. Potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie? Jeśli tak, to właśnie Ci je zadałem. Co miało wynikać z odpowiedzi na to pytanie?

    Czy pamiętasz, o czym rozmawiałaś wcześniej? O jaką tezę chodziło? Czy się z nią zgadzałaś, czy nie?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • marina0321 07.11.12, 21:48

    > > grgkh napisał:

    > > > marina0321 napisał(a):
    > > > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?

    > > > Przepraszam, a prawdziwość jakiego systemu opisują sny?
    > > > Po co dowodzić prawdziwości rojeń sennych?
    > >
    > > Potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie?
    >
    > Na Twoje pytanie można odpowiedzieć "tak" lub "nie". Ale ja chcę wiedzieć PO CO
    > to pytanie zadałaś? W zależności od odpowiedzi coś miało z tego wynikać. Potra
    > fisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie? Jeśli tak, to właśnie Ci je zadał
    > em. Co miało wynikać z odpowiedzi na to pytanie?

    > Czy pamiętasz, o czym rozmawiałaś wcześniej? O jaką tezę chodziło? Czy się z ni
    > ą zgadzałaś, czy nie?

    Przede wszystkim na pytanie nie odpowiada się pytaniem - tego uczono mnie już w szkole podstawowej. Jeżeli Cię moje proste pytanie przerasta, to zostawmy to.
  • grgkh 07.11.12, 22:46
    marina0321 napisał(a):

    >
    > > > grgkh napisał:
    >
    > > > > marina0321 napisał(a):
    > > > > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio ś
    > niło?
    >
    > > > > Przepraszam, a prawdziwość jakiego systemu opisują sny?
    > > > > Po co dowodzić prawdziwości rojeń sennych?
    > > >
    > > > Potrafisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie?
    > >
    > > Na Twoje pytanie można odpowiedzieć "tak" lub "nie". Ale ja chcę wiedzieć
    > PO CO
    > > to pytanie zadałaś? W zależności od odpowiedzi coś miało z tego wynikać.
    > Potra
    > > fisz odpowiedzieć na proste pytanie, czy nie? Jeśli tak, to właśnie Ci je
    > zadał
    > > em. Co miało wynikać z odpowiedzi na to pytanie?
    >
    > > Czy pamiętasz, o czym rozmawiałaś wcześniej? O jaką tezę chodziło? Czy si
    > ę z ni
    > > ą zgadzałaś, czy nie?
    >
    > Przede wszystkim na pytanie nie odpowiada się pytaniem

    Czasem się odpowiada, gdy pytanie nie jest jasne i wymaga uszczegółowienia.

    > - tego uczono mnie już w
    > szkole podstawowej.

    Tak mówili nauczyciele, którzy krótko trzymali niesfornych uczniów.

    > Jeżeli Cię moje proste pytanie przerasta, to zostawmy to.

    :) Jak zwykle erystyka.

    Nie wiesz tego, bo pytanie Ciebie przerosło, więc niecierpliwie domagasz się ode mnie wiedzy. Ok, dostaniesz ją:

    > marina0321 napisał(a):
    > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?

    Jeśli pamiętam treść snu, to jestem w stanie to udowodnić (dowodem jest sama pamięć), a jeśli nie pamiętam to nie.

    A teraz odpowiedz na moje pytania.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • marina0321 07.11.12, 23:17
    > > marina0321 napisał(a):
    > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?

    > Jeśli pamiętam treść snu, to jestem w stanie to udowodnić (dowodem jest sama pa
    > mięć), a jeśli nie pamiętam to nie.

    > A teraz odpowiedz na moje pytania.

    No, nareszcie. Czy wiesz, do czego zmierzam?
    Często powtarzasz, że tylko istnieje to, co można udowodnić. Opowiedz jakiś Twój sen, a ja w niego uwierzę tylko wtedy, jeżeli będziesz w stanie udowodnić, że tak, jak opowiadasz, faktycznie się Tobie śniło. Jeżeli nie będziesz w stanie swojego snu udowodnić, to według Twojego rozumowania można śmiało powiedzieć, że to nieprawda, co opowiadasz.....
  • grgkh 08.11.12, 01:00
    marina0321 napisał(a):

    > > > marina0321 napisał(a):
    > > > Czy jesteś w stanie udowodnić, co Ci się np. ostanio śniło?
    >
    > > Jeśli pamiętam treść snu, to jestem w stanie to udowodnić
    > > (dowodem jest sama pamięć), a jeśli nie pamiętam to nie.
    >
    > > A teraz odpowiedz na moje pytania.
    >
    > No, nareszcie. Czy wiesz, do czego zmierzam?
    > Często powtarzasz, że tylko istnieje to, co można udowodnić.

    Tak.

    > Opowiedz jakiś Twój sen, a ja w niego uwierzę tylko wtedy,
    > jeżeli będziesz w stanie udowodnić, że tak, jak opowiadasz,
    > faktycznie się Tobie śniło. Jeżeli nie będziesz w stanie swojego
    > snu udowodnić, to według Twojego rozumowania można śmiało
    > powiedzieć, że to nieprawda, co opowiadasz.....

    Błąd.

    Sen dotyczy TYLKO mnie i jest JEDNORAZOWYM doświadczeniem. Nie da się go sprawdzić NA ZEWNĄTRZ i drugi raz. Taka jest specyfika tego systemu.

    Ale są inne systemy. Mają inne granice i reguły w nich obowiązujące.

    Systemy matematyczno-logiczne. Są tworzone (symulowane) przez nas. Definiujemy ich założenia, a potem wszystko, co w nich się dzieje MUSI odnosić się do tych założeń. Np. liczby naturalne. Definiujemy wyraz pierwszy oraz sposób tworzenia następnych liczb. I od tego momentu ten system "żyje". Reguła (fizyka takiego systemu) sama tworzy kolejne liczby i tego procesu nie da się zatrzymać. Co można w takim systemie udowodnić? Jakieś twierdzenia pomocnicze, np. że co druga liczba jest parzysta. Takie prawdziwe twierdzenie określa istnienie, ale tylko wewnątrz systemu. Dowód, jeśli go można znaleźć, musi odnosić się do założeń systemu.

    I jest jeszcze jeden system, inny od tamtych. To świat, w którym istniejemy. Działa według jakichś reguł, które musiały być odpowiednikiem aksjomatów w matematyce - widzimy to poprzez zbieranie tych twierdzeń pomocniczych, praw fizyki. Staramy się je złożyć razem, w całość i nauka jest już bliska tego, by opisać działanie naszego świata przez taką Teorię Wszystkiego, z której wszystkie znane nam prawa fizyki wynikałyby. Ta Teoria to są założenia naszego świata, jego reguła zmienności, jak w przypadku ciągu liczb naturalnych. Ale jesteśmy zamknięci WEWNĄTRZ świata i tego, czy odgadliśmy Teorię Wszystkiego nigdy się nie dowiemy. Aksjomaty są ZEWNĘTRZNE i od niczego niezależne. Nigdy nie poznamy świata w całości i nigdy nie możemy być pewni, czy cokolwiek, co z informacji o nim do nas dociera, jest prawdziwe. Dlatego nauka musi wątpić we wszystko, a my możemy być co najwyżej posiadaczami kolejnych opisów świata. Ich szczegóły są na tyle prawdziwe, na ile udaje nam się tę prawdziwość wciąż na nowo potwierdzać. I nie wolno nam wypowiadać się o niczym, co jest POZA światem, bo na ten temat nie docierają do nas informacje. Wszystkie informacje z naszego otoczenia są przecież informacjami ZE ŚWIATA, a nie SPOZA niego (to byłoby nierozróżnialne). I to samo dotyczy reguł jego działania, zmienności, fizyki. Cokolwiek mówi nam o niej, dotyczy naszego otoczenia, otoczenia naszej świadomości, czyli WSZECHŚWIATA (wszech - czyli wszystkiego).

    Obraz, model świata z naszej świadomości budujemy jako niepewny, tymczasowy i kontekstowy. Jest prawdziwy gdy można go potwierdzać powtarzanymi dowodami. Ale te dowody mogą się okazać z czasem fałszywe - tak było z eterem wypełniającym kosmos, flogistonem, kanałami Schiaparelliego na Marsie, układem geocentrycznym lub płaskością Ziemi.

    Cokolwiek dotyczy opisu świata i dziś jest prawdą (bo takie są dziś dowody), jutro może być uznane za fałszywe. Dzisiejsze istnienie jakiegoś obiektu lub zjawiska, potwierdzane dowodami, jutro może się stać nieistnieniem. Jak widzisz - opis świata jest TYMCZASOWY. Wciąż się zmienia. W każdej edycji takiego opisu świata jest zamknięta lista istnień (dowiedzionych) i nieistnień (wszystko, czego w tym opisie nie ma).

    Inaczej tego traktować nie można, gdyż opis świata nie odnosi się do jego pierwotnych założeń, ustalonych raz na zawsze, ale do ułamkowych, zebranych w danym momencie informacji cząstkowych.

    I dlatego "nieistnienie" (np. bogów), o którym mówimy jest zawsze TERAŹNIEJSZE, dotyczące opisu świata w tej chwili, naszego prywatnego opisu (choć wzorowanego na opisie całej nauki, której jakości ufamy). Bo przecież nie wiemy, jaka będzie treść opisu świata kiedyś w przyszłości.

    Bzdurą jest wypowiadanie się, że jest jakiś świat absolutny, realny. Światem realnym dla nas (widzących światłem biegnącym prosto), dla kreta bez wzroku, dla nietoperza z echolokacją widzącą coś za przeszkodą (ona staje się dla nich przezroczysta) jest to samo źródło, ale całkiem inny model. Realność jest wytworem mózgu. Nie można mówić, że jest jakiś absolutny "świat realny", w którym wiemy CO ISTNIEJE. Nasze istnienia są kombinacją wzorca mózgowego świata i wyobrażonych dzięki nauce modeli. Nawet kulistość Ziemi, bez odpowiedniego zbioru informacji poszerzającego doznania codzienne z najbliższego otoczenia jest trudna do wciśnięcia w wyobraźnię.

    Gdzie więc miałby ISTNIEĆ jakiś jeden czy drugi bożek, kreator?

    Istnieje to, co ogólnoludzki, budowany przez tysiące lat model naukowy zawiera, bo to jest w tej chwili udowodnione. Nie istnieje wszystko to, czego ten model nie zawiera.

    Dwa wskazania na istnienie - model naukowy (jego aktualne zasoby) i logiczne (konieczność potwierdzenia dowodem). I dopełnienie istnienia - nieistnienie.

    Przemyśl to sobie powoli i starannie.

    P.S. Może można by to jakoś lepiej poukładać, ale jeśli masz wątpliwości to dopytaj.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • marina0321 09.11.12, 09:07
    grgkh napisał:

    > marina0321 napisał(a):
    > > No, nareszcie. Czy wiesz, do czego zmierzam?
    > > Często powtarzasz, że tylko istnieje to, co można udowodnić.

    > Tak.

    > > Opowiedz jakiś Twój sen, a ja w niego uwierzę tylko wtedy,
    > > jeżeli będziesz w stanie udowodnić, że tak, jak opowiadasz,
    > > faktycznie się Tobie śniło. Jeżeli nie będziesz w stanie swojego
    > > snu udowodnić, to według Twojego rozumowania można śmiało
    > > powiedzieć, że to nieprawda, co opowiadasz.....

    > Błąd.

    > Sen dotyczy TYLKO mnie i jest JEDNORAZOWYM doświadczeniem. Nie da się go sprawd
    > zić NA ZEWNĄTRZ i drugi raz. Taka jest specyfika tego systemu.

    ...czyli sen jest przeżyciem mistycznym, który nie da się udowodnić za zewnątrz. Podobnie ma się z tymi , którzy znaleźli lub doświadczyli Boga - WEWNATRZ - więc tak samo, ja i sen, nie są w stanie swoich przeżyć udowodnić.

    Nie mam na myśli żadnych religii, bo wiele duchownych (większość) na pewno nie doświadczyli Boga w sobie. Wybrali ten "zawód" z różnych powodów, których nie mam ochoty tu opisywać. Jednym z nich był strach przed piekłem, które NIE istnieje i istnieć nie może.

    Człowiek, który prawdziwie doznał w sobie Boga, nie będzie innych nawracał, tylko świecił dobrym przykładem w skromny sposów, nie okazując tego; będzie dbał o dobro innych, a nie o ich WIARE.

    Chcę tylko dodać, że wszelkie nawracania jednych drugich "w tą czy we w tą" nie mają żadnego sensu.
    Ateista nie przekona tego, który znalazł i doznał Boga w sobie.
    Wierzący nie przekona ateisty, póki on sam nie skieruje się na drogę poszukiwania.
    AMEN.
  • grgkh 09.11.12, 16:06
    marina0321 napisał(a):

    > grgkh napisał:
    >
    > > marina0321 napisał(a):
    > > > No, nareszcie. Czy wiesz, do czego zmierzam?
    > > > Często powtarzasz, że tylko istnieje to, co można udowodnić.
    >
    > > Tak.
    >
    > > > Opowiedz jakiś Twój sen, a ja w niego uwierzę tylko wtedy,
    > > > jeżeli będziesz w stanie udowodnić, że tak, jak opowiadasz,
    > > > faktycznie się Tobie śniło. Jeżeli nie będziesz w stanie swojego
    > > > snu udowodnić, to według Twojego rozumowania można śmiało
    > > > powiedzieć, że to nieprawda, co opowiadasz.....
    >
    > > Błąd.
    >
    > > Sen dotyczy TYLKO mnie i jest JEDNORAZOWYM doświadczeniem.
    > > Nie da się go sprawdzić NA ZEWNĄTRZ i drugi raz.
    > > Taka jest specyfika tego systemu.
    >
    > ...czyli sen jest przeżyciem mistycznym,

    Nie. Nie ma czegoś takiego jak przezycie mistyczne. Przeżyciem tego samego rodzaju jest każda myśl. Nie wiesz w tej chwili jaka myśl pojawi Ci się w przyszłości. Przychodzi znikąd i nie da się udowodnić jej treści, bo nie znasz źródła.

    Źródłem powinny być aksjomaty lub obserwacja, na podstawie których coś wnioskowalibyćmy zgodnie z pewnymi regułami (logika).

    Nie znasz źródła myśli i nie znasz źródła snu. Nie ma dwóch kategorii doznań (transcendentalnych i rzeczywistych). A jawa (myśl świadoma) różni się od snu tym, że oprócz izolowanego dla nas interpretowania "czegoś nieokreślonego" odnosi się do niezależnie rejestrowanej bazy obserwacji świata. Poza tym istnieją sposoby na to, by z poziomu świadomości projektować sny.

    Tak czy siak, mózg zawsze działa jak system logiczny oparty na sieci neuronów (fizyka świata), a ogólnym, nieznanym nam w szczegółach SKUTKIEM tego działania jest pojawianie się myśli, snu (określona konfiguracja aktywnych neuronów odpowiada dokładnie myśli). Sen to też rodzaj myśli, tylko bez powiązania z obserwacją.

    > który nie da się udowodnić za zewnątrz
    > .

    Nie rozumiem, o jakiego rodzaju DOWÓD Ci chodzi. Jeśli zbudujemy odpowiedni czułe instrumenty pomiarowe, to ktoś z zewnątrz będzie mógł oszacować o czym myśli lub śni badany. I pojawi się ZEWNĘTRZNE potwierdzenie.

    Tylko że to nic nie wnosi do Twojego rozumowania.

    > Podobnie ma się z tymi , którzy znaleźli lub doświadczyli Boga - WEWNATRZ -
    > więc tak samo, ja i sen, nie są w stanie swoich przeżyć udowodnić.

    Czy jak "doświadczasz" strachu lub gniewu, to jest to doświadczenie transcendentalne? Odczuwanie zależy od czynników chemicznych - czy słyszałaś coś o psychotropach, endorfinach itp? Jeśli się nafaszerujsz chemią to będziesz miała stan obecności boga
    www.ptfarm.pl/pub/File/FP/2_2009/halucynogeny.pdf
    www.narkotyki.pl/wokol-narkotykow/przekanictwonerwowe/
    Zapoznaj się z tematem, bo masz spore braki.

    > Nie mam na myśli żadnych religii, bo wiele duchownych (większość) na pewno nie
    > doświadczyli Boga w sobie. Wybrali ten "zawód" z różnych powodów, których nie m
    > am ochoty tu opisywać. Jednym z nich był strach przed piekłem, które NIE istnie
    > je i istnieć nie może.

    W szpitalach psychiatrycznych przebywają ludzie, którzy są przenonani, że są np. Jezusem. Mogę Cie zapewnić, że "doświadczają" obecności boga.

    Bardzo sugestywne wizje pojawiają się też podczas niedotlenienia mózgu (zatrzymanie akcji serca, śmierć kliniczna, podleganie bardzo silnym przeciążeniom np. podczas symulacji w wirówkach treningowych pilotów samolotów lub astronautów).

    > Człowiek, który prawdziwie doznał w sobie Boga, nie będzie innych nawracał, tyl
    > ko świecił dobrym przykładem w skromny sposów, nie okazując tego; będzie dbał o
    > dobro innych, a nie o ich WIARE.

    Świeci człowiek napromieniowany. :) Ja też świećę w Twoim kierunku logiką, ale masz założone jakieś okulary religijno-dogmatyczne i blokujesz dostęp światła wiedzy do Twojego umysłu.

    > Chcę tylko dodać, że wszelkie nawracania jednych drugich "w tą czy we w tą" nie
    > mają żadnego sensu.

    Ma sens, gdy ktoś chce myśleć. Kto się poddał absolutnej władzy narkotyku religijnego, ten przestał myśleć. To blokada. Ale nie ma takiej blokady, której w realu nie dałoby się złamać, tylko że obowiązuje nas prawo do wolności i tego robić nie wolno.

    Indoktrynujący dogmat przechwytuje mózg na własność i czyni go swoim nosicielem na zawsze. Na ogół tak jest. Biała karta dziecka raz zapisana przestaje się nadawać do ponownego zapisu. I dlatego organizacja religijna tak bardzo zabiega o prawo do indoktrynacji w tym wieku, werbuje członków niewolników.

    > Ateista nie przekona tego, który znalazł i doznał Boga w sobie.

    Nie występuję tu jako ateista. Czytasz wpis człowieka myślącego logicznie. Podaj mi logiczny dowód na prawdziwość religijnego bełkotu, a przyjmę go jak swój. Bo ja myślę. O odwrotnej sytuacji mówisz, że jest niemożliwa.

    Właśnie napisałem Ci tu co nieco logicznego - zrozumiesz coś z tego? Uznasz, że to prawda chłodną, logiczną oceną? Nie. Nie podważysz, nie zanegujesz, ale nie uznasz. Bo Ty nie potrafisz analizować. Twój umysł jest - sorry - UPOŚLEDZONY, bo brak zdolności do logicznego myślenia to jest upośledzenie. Jesteś ofiarą indoktrynacji, to nie jest Twoja wina. Taki czas i miejsce. Przypadek zrządził i stało się.

    Masz teoretyczna możliwość pdcięcia się od upośledzenia, ale sama mówisz, że to jest niemozliwe. A więc ten stan to Twój wybór.

    Kryterium, marysiu, jest logika. Musisz sobie zdawać sprawę z tego, że rezygnacja z niej to rezygnacja z pewnych praw i zgoda na to, by inni mogli Ciebie tak klasyfikować. Sama się na to zgadzasz. Tutaj powyżej widzę to napisane. I nie jest to powód do żadnej obrazy, bo... jeśli mnie nie atakujesz w jakimś momencie personalnie, to nawet czuję pewien rodzaj sympatii do Ciebie. Ale to już inna sprawa.

    > Wierzący nie przekona ateisty, póki on sam nie
    > skieruje się na drogę poszukiwania.

    Tyle, co ja znalazłem poszukując, to Tobie się nigdy już nie uda, więc nie wydawaj o ateistach fałszywej opinii. I nie wpadaj w megalomanię, kim to Ty nie jesteś.

    > AMEN.

    Jak amen, to amen. :)

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • sclavus 05.11.12, 19:25
    ... i widzisz?
    Sama (mimo, że nie używasz szyderstw, wyzwisk i obelg... hihihi), uniemożliwiasz jakąkolwiek polemikę, używając na samym wstępie, kiepskiej demagogii: ... ci którzy naukowo zajmują się filozofią dawno uzasadnili poprzez logiczne argumenty że nie można udowodnić nie istnienia Boga - a czy ktoś, używając twojego rozumu(oawania), udowodnił istnienie boga???
    No cóż - też nikt!!!
    A pytanie, które się ciśnie natychmiast na usta, jest proste: co z bogami, którzy istnieli 10.000, 20.000, 30.000 lat temu???
    Odpowiedź cząstkowa brzmi : to religie (nowsze), zabijały religie (starsze)
    ... czy dlatego, kościół katolicki - zrozumiawszy, na czym rzecz polega - wprowadzał katolicyzm siłą, mieczem, ogniem i strachem???? We wszystkich częściach świata???
    --
    ... ale kogo to obchodzi...
  • wariant_b 05.11.12, 20:13
    vacia napisała:
    > Już ci którzy naukowo zajmują się filozofią dawno uzasadnili poprzez logiczne
    > argumenty że nie można udowodnić nie istnienia Boga

    Uogólnionego, owszem.
    Ale każdego konkretnego już tak.
    Zeus czy Jahwe zwany również Allahem nie istnieją.
  • kolter-xl 06.11.12, 14:03
    vacia napisała:

    > Już ci którzy naukowo zajmują się filozofią dawno uzasadnili poprzez logiczne a
    > rgumenty że nie można udowodnić nie istnienia Boga.
    > Skoro tak, to żaden ateista nie może być pewien swoich poglądów, to jego wybór
    > a nie naukowo uzasadniony pogląd.

    Ja tam wiem ze nie ma bozi i nie czuje potrzeby udowodniania takim jak ty ze bozia istnieje
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • k_a_p_p_a 05.11.12, 15:43
    A o czym?
  • grzeg34 05.11.12, 15:57
    Mam wrażenie, że ateiści zachowują się podobnie, jak dzieci przed okresem dojrzewania. Coś niecoś się już dowiedzieli, zdają sobie sprawę, że dzieci nie przynosi bocian, ani też nie znajduje się ich kapuście, ale na temat brzucha nie potrafią nic kontentego powiedzieć (ateiści w tym miejscu używają, nie mającego żadnego weryfikowalnego potwierdzenia w otaczającej nas rzeczywistości, wielkiego słowa "NIC")...
    Dzieci, które drwią z innych, mniej poinformowanych, a jednocześnie same nie wiedzą czym dokładnie jest dojrzałość i odpowiedzialność. Jaka są rola, możliwości i ich konsekwencje życia dorosłego człowieka...
    Dzieci, które z lekceważeniem odnoszą się do osób starszych, doświadczonych życiem, naiwnie myślące, że stworzą swój własny lepszy świat...
  • k_a_p_p_a 05.11.12, 16:01
    Sam widzisz, grzegorzu trzydziesty czwarty, że dialog z tobą jest bezprzedmiotowy.
  • billy.the.kid 05.11.12, 16:31
    Cóż KArTOfLE/ nie myllić z chrześcijanami/ wiedzą swoją o swiecie otzrymali od pambócka.
    chyba za posrednictwem facetów w czerni. są świecie przekonani ze całowanie w dupę legendartnego henryka jest jedynym, najważniejszym celem w zyciu człowieka.
    czy o tym mozna dyskutować?????
    --
    rzecz się dzieje w POLSCE- czyli NIGDZIE.
  • kontik_71 05.11.12, 16:28
    Jezeli bycie tym "doroslym" ma oznaczac przyzwolenie na hipokryzje, cynizm, pedofilie, itp przezentowane przez waszych pasterzy dzialania, to ja wole zostac do knca zycia "dzieckiem".
  • sclavus 05.11.12, 19:30
    .... słudzy pana b. zaś, potrafią twierdzić, że dziecko poczęte in vitro, nie ma duszy....
    Znajdź inne argumenty...
    ... żeby nie wyjść na idiotę!!!
    --
    nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być - Bhagawadgita
  • sclavus 05.11.12, 19:31
    przeczytaj sobie - dokładnie(!) - sygnaturkę w poście powyżej...
    --
    hipokryzją (wyraźnie!) jest, kiedy zarówno sacrum, jak i profanum, posługuje się ... nieważnym konkordatem, doskonale zdając sobie sprawę, że jest on nieważny!
  • grzeg34 06.11.12, 09:16
    sclavus napisał:

    > przeczytaj sobie - dokładnie(!) - sygnaturkę w poście powyżej...

    > "nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być" - Bhagawadgita

    dla mnie ten cytat to bezsens...
    każdy istniejący byt w drodze ewolucji został powołany do istnienia, także każde istnienie może w drodze ewolucji trafić do niebytu...

    a jeśli chodzi o in-vitro, to kluczową sprawą jest najpierw ustalenie, czy coś takiego podobnego pod pojęcie niematerialnej duszy w ogóle istnieje, bo teraz ta dyskusja odbywa wyłącznie się w sferze abstrakcyjnej, analogicznie jak dyskusja nad obrazami w galerii, w której artyści zastanawiają się, które obrazy mają głębie i artystyczną "duszę"...
  • sclavus 06.11.12, 10:40
    nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być
    Jeśli to, co wyżej, jest dla ciebie nonsensem, to nie ma sensu z tobą dyskutować...
    ... przywołujesz jednocześnie ewolucję, jako powstawanie nowych bytów... - ciekawe to!!
    Co zaś duszy się tyczy, to wymyślił ją kościół i o tym dyskusja bo ... to właśnie kościół - ustami swego kapłana - zaprzeczył jej istnienie w ciele człowieka... poczętego in vitro a jednak człowieka
    Sposób i efekt identyczny, jak po pieprzeniu, tyle że plemnik został wepchnięty w jajeczko siłą człowieka (z duszą rzekomo)
    ***
    napisałeś:
    a jeśli chodzi o in-vitro, to kluczową sprawą jest najpierw ustalenie, czy coś takiego podobnego pod pojęcie niematerialnej duszy w ogóle istnieje
    ... szedł byś kościołowi w( )brew??? :D:D:D
    PeeS - zdecyduj się: albo jesteś wierzącym katolikiem, uznajesz dogmaty i nauki kościoła, biblia jest dla ciebie święta i zawiera prawdy objawione....
    albo jesteś... - no właśnie! Kim możesz być alternatywnie? Cynikiem?... ani wierzącym, ani ateistą????
    No??
    --
    hipokryzją (wyraźnie!) jest, kiedy zarówno sacrum, jak i profanum, posługuje się ... nieważnym konkordatem, doskonale zdając sobie sprawę, że jest on nieważny!
  • grzeg34 06.11.12, 10:47
    jestem heretykiem ;)
  • sclavus 06.11.12, 12:06
    ateistami, wierzącymi (katolikami) i heretykami...
    Ciekawe to ;)
    --
    Na pytanie dlaczego podpisał rozbiór Polski biskup Kossakowski odpowiedział bezczelnie: Dlategom podpisał abym pieniądze wziął. Pytany co ma na swoją obronę, oznajmił: Dupa każdego biskupa święta jest i nietykalna - ... to i zawisł ;)
  • grgkh 06.11.12, 23:47
    Wygląda to tak, jakbyś niebyt pomylił z odbytem.

    grzeg34 napisał:

    > a jeśli chodzi o in-vitro, to kluczową sprawą jest najpierw ustalenie, czy coś
    > takiego podobnego pod pojęcie niematerialnej duszy w ogóle istnieje,

    I to jest Twoje zadanie. Ale jestem spokojny, nie uda Ci się go rozwiązać, bo i nikt przed Tobą tego nie dokonał.

    archiwum.polityka.pl/art/smierc-duszy,395490.html
    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kolter-xl 06.11.12, 13:51
    grzeg34 napisał:

    > Dzieci, które z lekceważeniem odnoszą się do osób starszych, doświadczonych życ
    > iem, naiwnie myślące, że stworzą swój własny lepszy świat...

    Grzeniu sam siebie w debilizmie teraz pobiłeś .
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • grgkh 06.11.12, 23:42
    grzeg34 napisał:

    > Mam wrażenie, że ateiści zachowują się podobnie, jak dzieci przed okresem dojrz
    > ewania.

    Poproszę o odniesienie tego do mojej osoby. Poprzyj to cytatami i linkami.

    > Coś niecoś się już dowiedzieli, zdają sobie sprawę, że dzieci nie przyn
    > osi bocian, ani też nie znajduje się ich kapuście, ale na temat brzucha nie pot
    > rafią nic kontentego powiedzieć (ateiści w tym miejscu używają, nie mającego ża
    > dnego weryfikowalnego potwierdzenia w otaczającej nas rzeczywistości, wielkiego
    > słowa "NIC")...

    Jako ateista odnoszę się do opisu świata tworzonego przy pomocy metody naukowej. Co jest w niej nie tak?

    > Dzieci, które drwią z innych, mniej poinformowanych, a jednocześnie same nie wi
    > edzą czym dokładnie jest dojrzałość i odpowiedzialność. Jaka są rola, możliwośc
    > i i ich konsekwencje życia dorosłego człowieka...

    I tu tez poprzyj to dowodami odnoszącymi się do mnie.

    > Dzieci, które z lekceważeniem odnoszą się do osób starszych, doświadczonych życ
    > iem, naiwnie myślące, że stworzą swój własny lepszy świat...

    Biedny, "doświadczony" przez los, wierzący w bożków, grześ megaloman.

    I do tego starszy? Na pewno?

    A mój świat jest lepszy od świata wielu teistów, zwłaszcza tych agresywnych.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • jeepwdyzlu 05.11.12, 16:51
    Chrześcijanin z założenia nie może sięgnąć do wyzwisk, bo wybrał Boga i miłość, ale ateista może i robi to z wielką przyjemnością szczególnie na tym forum.
    --------------
    jak rozmawiać, skoro na sam początek stawiasz nieprawdziwą tezę
    NIE ZAUWAŻYŁAŚ, że teiści potrafią pluć, siać nienawiść i posługiwać się wyzwiskami?

    Post grzega34 podoba Ci się?
    Jego język zachęca do rozmów?
    Szkoda, że nie masz za grosz krytycyzmu wobec swojego środowiska...
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • vacia 05.11.12, 17:52
    jeepwdyzlu napisał:

    > Chrześcijanin z założenia nie może sięgnąć do wyzwisk, bo wybrał Boga i miłość,
    > ale ateista może i robi to z wielką przyjemnością szczególnie na tym forum.
    > --------------
    > jak rozmawiać, skoro na sam początek stawiasz nieprawdziwą tezę
    > NIE ZAUWAŻYŁAŚ, że teiści potrafią pluć, siać nienawiść i posługiwać się wyzwis
    > kami?
    >
    > Post grzega34 podoba Ci się?
    > Jego język zachęca do rozmów?
    > Szkoda, że nie masz za grosz krytycyzmu wobec swojego środowiska...


    Jeep, ja mam krytycyzm, ale kiedy porównamy wypowiedź grega w tyym wątku w porównaniu i innymi posatmi, nawet twoją to słowa grega są delikatne jak słowa karmiącej matki.
    On nikogo nie wyzywa słowem od durni, a porównanie do dzieci to komplement, w każdym z nas jest coś z dziecka.
    Kiedy wierzącemu nerwy puszczą i puści parę obraźliwych słów na forum, to na forum podnosi się larum oburzonych ateistów a spójrz na każdy wątek założony przez wierzącego,obojętne czy katolika czy innego wyznania, zaraz spada na niego deszcz wyzwisk.
    Zasady dobrego wychowania obowiązują wszystkich, niezależnie od światopoglądu, nie ma różnych mierników , wyższych dla wierzącycyh i niższych dla niewierzących.

  • marina0321 05.11.12, 18:05
    > Jeep, ja mam krytycyzm, ale kiedy porównamy wypowiedź grega w tyym wątku w poró
    > wnaniu i innymi posatmi, nawet twoją to słowa grega są delikatne jak słowa karm
    > iącej matki.
    vacia napisała:
    > On nikogo nie wyzywa słowem od durni, a porównanie do dzieci to komplement, w k
    > ażdym z nas jest coś z dziecka.
    > Kiedy wierzącemu nerwy puszczą i puści parę obraźliwych słów na forum, to na fo
    > rum podnosi się larum oburzonych ateistów a spójrz na każdy wątek założony prz
    > ez wierzącego,obojętne czy katolika czy innego wyznania, zaraz spada na niego d
    > eszcz wyzwisk.
    > Zasady dobrego wychowania obowiązują wszystkich, niezależnie od światopoglądu,
    > nie ma różnych mierników , wyższych dla wierzącycyh i niższych dla niewierzących.

    Zgadzam się z Tobą.
  • 6burakow 05.11.12, 20:29
    marina0321 napisał(a):

    > > porównanie do dzieci to komplement

    > Zgadzam się z Tobą.

    Dla czlowieka myslacego porownanie do dziecka jest obelga. Dla mnie znacznie bardziej niz bycie nazwanym durniem.
  • grgkh 06.11.12, 23:51
    marina0321 napisał(a):

    > > Jeep, ja mam krytycyzm, ale kiedy porównamy wypowiedź grega w tyym wątku
    > w poró
    > > wnaniu i innymi posatmi, nawet twoją to słowa grega są delikatne jak słow
    > a karm
    > > iącej matki.
    > vacia napisała:
    > > On nikogo nie wyzywa słowem od durni, a porównanie do dzieci to komplemen
    > t, w k
    > > ażdym z nas jest coś z dziecka.
    > > Kiedy wierzącemu nerwy puszczą i puści parę obraźliwych słów na forum, to
    > na fo
    > > rum podnosi się larum oburzonych ateistów a spójrz na każdy wątek założon
    > y prz
    > > ez wierzącego,obojętne czy katolika czy innego wyznania, zaraz spada na n
    > iego d
    > > eszcz wyzwisk.
    > > Zasady dobrego wychowania obowiązują wszystkich, niezależnie od światopog
    > lądu,
    > > nie ma różnych mierników , wyższych dla wierzącycyh i niższych dla niewie
    > rzących.
    >
    > Zgadzam się z Tobą.

    Tylko dlaczego, pomijając przykłady takich notorycznych chamów jak enrque lub chasyd, wypowiadasz się jednocześnie i o mnie?

    Kłamiesz i oczerniasz tych, którzy są lepsi od Ciebie.
    A jestem lepszy, bo ja NIGDY nie kłamię.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • k_a_p_p_a 05.11.12, 18:12
    vacia napisała:
    .
    > On nikogo nie wyzywa słowem od durni, a porównanie do dzieci to komplement, w k
    > ażdym z nas jest coś z dziecka.

    Bzdura. On próbuje być protekcjonalny w sytuacji gdy nic go do tego nie upoważnia, a wręcz przeciwnie, w jego wypowiedziach uderza infantylizm i żenujące luki w wykształceniu. Jego wypowiedź nie ma nic wspólnego ze sporem religijnym, ale jest uogólnionym atakiem personalnym.
  • kolter-xl 06.11.12, 14:09
    vacia napisała:


    > Jeep, ja mam krytycyzm, ale kiedy porównamy wypowiedź grega w tyym wątku w poró
    > wnaniu i innymi posatmi, nawet twoją to słowa grega są delikatne jak słowa karm
    > iącej matki.
    > On nikogo nie wyzywa słowem od durni, a porównanie do dzieci to komplement, w k
    > ażdym z nas jest coś z dziecka.

    On nas potraktował jak niepełnosprawnych umysłowo !!! nie widzisz tego bo on stoi za tobą i tyle . Grzeniu znany jest tu ze swojego nieuctwa oraz często infantylnego sposobu spostrzegania rzeczywistości
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • grzeg34 06.11.12, 14:43
    kolter-xl napisał:


    > Grzeniu znany jest tu ze swojego nieuctwa oraz często infan
    > tylnego sposobu spostrzegania rzeczywistości

    Jakim prawem humanista wytyka mi nieuctwo?

    Przecież analogicznie tobie mógłbym wytknąć nieuctwo odnośnie typowych (ścisłych) dziedzin naukowych ...
  • kolter-xl 06.11.12, 14:52
    grzeg34 napisał:

    > kolter-xl napisał:
    >
    >
    > > Grzeniu znany jest tu ze swojego nieuctwa oraz często infan
    > > tylnego sposobu spostrzegania rzeczywistości
    >
    > Jakim prawem humanista wytyka mi nieuctwo?
    >
    > Przecież analogicznie tobie mógłbym wytknąć nieuctwo odnośnie typowych (ścisłyc
    > h) dziedzin naukowych ...

    Prawem tego ze klepiesz o sprawach o których nie masz pojęcia , rozumiesz nieuku ??
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • grzeg34 06.11.12, 15:04
    kolter-xl napisał:


    > Prawem tego ze klepiesz o sprawach o których nie masz pojęcia , rozumiesz nieuk
    > u ??

    Sam jesteś nieuk i sklerotyk...
    Nie dyskutuję z nikim na temat zawartości biblii, czy innych humanistycznych dzieł, a jeśli coś w tym kierunku napiszę i ktoś mi zarzuci błąd, to nie upieram się przy swoim, bo to nie moja działka...
  • kolter-xl 06.11.12, 15:09
    grzeg34 napisał:

    > kolter-xl napisał:
    >
    >
    > > Prawem tego ze klepiesz o sprawach o których nie masz pojęcia , rozumiesz
    > nieuk
    > > u ??
    >
    > Sam jesteś nieuk i sklerotyk...
    > Nie dyskutuję z nikim na temat zawartości biblii, czy innych humanistycznych dz
    > ieł, a jeśli coś w tym kierunku napiszę i ktoś mi zarzuci błąd, to nie upieram
    > się przy swoim, bo to nie moja działka...

    boś nieuk kolego ale mordę masz pełna frazesów o wierze .


    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • grzeg34 06.11.12, 15:20
    kolter-xl napisał:

    > boś nieuk kolego ale mordę masz pełna frazesów o wierze .

    "Wykształcony" kolego pochwal się swoją wiedzą na tematy prawdziwie naukowe, jak to ująłeś np. "debilnego gniazdka", czy "budowlanki tam", bo znajomość kto, komu i kiedy po mordzie dał, czy zadziugał, to dla mnie nie taka wiedza nie wiele wyżej się znajduje od wiejskiego plotkarstwa...
  • kolter-xl 06.11.12, 15:30
    grzeg34 napisał:

    > kolter-xl napisał:
    >
    > > boś nieuk kolego ale mordę masz pełna frazesów o wierze .
    >
    > "Wykształcony" kolego pochwal się swoją wiedzą na tematy prawdziwie naukowe, ja
    > k to ująłeś np. "debilnego gniazdka", czy "budowlanki tam", bo znajomość kto, k
    > omu i kiedy po mordzie dał, czy zadziugał, to dla mnie nie taka wiedza nie wiel
    > e wyżej się znajduje od wiejskiego plotkarstwa...

    No przecież mówię ze jesteś nieukiem a do tego durniem !!! wisi mi budowa gniazda tu na forum religia rozumiesz niemoto ?? masz mordę pełna tępych religianckich filozofii a zarazem nie znasz podstawa swojej nawet katolickiej wiary .
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • grzeg34 06.11.12, 15:49
    kolter-xl napisał:

    > No przecież mówię ze jesteś nieukiem a do tego durniem !!! wisi mi budowa gniaz
    > da tu na forum religia rozumiesz niemoto ?? masz mordę pełna tępych religiancki
    > ch filozofii a zarazem nie znasz podstawa swojej nawet katolickiej wiary .

    Cóż widzę, że nie wiesz czym jest wiara, bo na wykładach wiejskiego plotkarstwa ci nie powiedziano...
    Otóż wiara, jest prowizoryczną wizualizacją obszaru dotyczącego własnej niewiedzy o otaczającej nas rzeczywistości i wszechświecie, będąca uzupełnieniem niewypełnionej przestrzeni samoświadomości człowieka...
    Dla ciebie rzeczywistość i wszechświat to tylko historia ludzkości, to tak jakbyś na temat swojego miasta umiał opowiedzieć jedynie incydenty z knajpy, w której jesteś stałym bywalcem...
  • kolter-xl 06.11.12, 16:33
    grzeg34 napisał:


    > Cóż widzę, że nie wiesz czym jest wiara, bo na wykładach wiejskiego plotkarstwa
    > ci nie powiedziano...

    No to już wiem ska ta twoją kiepska znajomość tematu .

    > Otóż wiara, jest prowizoryczną wizualizacją obszaru dotyczącego własnej niewied
    > zy o otaczającej nas rzeczywistości i wszechświecie, będąca uzupełnieniem niewy
    > pełnionej przestrzeni samoświadomości człowieka...

    Nie filozofuj tu parafianinie .

    > Dla ciebie rzeczywistość i wszechświat to tylko historia ludzkości, to tak jakb
    > yś na temat swojego miasta umiał opowiedzieć jedynie incydenty z knajpy, w której jesteś stałym bywalcem...

    Przystoi tak wierzącemu imputowanie kimś swoich pijackich przywar ??
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • grzeg34 06.11.12, 16:55
    kolter-xl napisał:

    > Nie filozofuj tu parafianinie .

    A dlaczego nie mogę?
    Czyżby "filozofowanie" było dyscypliną tylko dla wybrańców?

    > Przystoi tak wierzącemu imputowanie kimś swoich pijackich przywar ??

    Sam się chwaliłeś, że od czasu do czasu umawiasz się z kim tam na picie ...
    i tylko pół litra na trzech to chyba jedynie w przedszkolu...
  • kolter-xl 06.11.12, 17:09
    grzeg34 napisał:

    > kolter-xl napisał:
    >
    > > Nie filozofuj tu parafianinie .
    >
    > A dlaczego nie mogę?

    Możesz ,ale lepiej kończ i wstydu oszczędź , sobie oczywiście .

    > Sam się chwaliłeś, że od czasu do czasu umawiasz się z kim tam na picie ...

    Nie tak jak ty kiedyś dzień w dzień uwalany w psich odchodach do domu na czworakach wracałeś .

    > i tylko pół litra na trzech to chyba jedynie w przedszkolu...

    No jak ktoś ma złoty dziewięćdziesiąt i ponad setkę wagi naparstkiem się nie napije .
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • grgkh 06.11.12, 23:58
    grzeg34 napisał:


    > Cóż widzę, że nie wiesz czym jest wiara, bo na wykładach wiejskiego plotkarstwa
    > ci nie powiedziano...

    A Ty wiesz? Zdajesz sobie sprawę z tego że wiara to logiczny fałsz?

    > Otóż wiara, jest prowizoryczną wizualizacją obszaru dotyczącego własnej niewied
    > zy o otaczającej nas rzeczywistości i wszechświecie, będąca uzupełnieniem niewy
    > pełnionej przestrzeni samoświadomości człowieka...

    Bzdura. Wiara jest sprzeczna, więc niczego prawdziwie nie mogłaby wizualizować.

    Udowodnij, KTÓRY ze sprzecznych bożków jest prawdziwszy od swoich konkurentów i co wizualizacja nimi dodaje do wiedzy o świecie? No, co dodaje do wiedzy?

    > Dla ciebie rzeczywistość i wszechświat to tylko historia ludzkości, to tak jakb
    > yś na temat swojego miasta umiał opowiedzieć jedynie incydenty z knajpy, w któr
    > ej jesteś stałym bywalcem...

    Rzeczywistość to to, co jest obserwacją. Tylko z niej możemy czerpać wiedzę.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • marina0321 06.11.12, 15:34
    grzeg34 napisał:

    > kolter-xl napisał:
    >
    > > boś nieuk kolego ale mordę masz pełna frazesów o wierze .
    >
    > "Wykształcony" kolego pochwal się swoją wiedzą na tematy prawdziwie naukowe, ja
    > k to ująłeś np. "debilnego gniazdka", czy "budowlanki tam", bo znajomość kto, k
    > omu i kiedy po mordzie dał, czy zadziugał, to dla mnie nie taka wiedza nie wiel
    > e wyżej się znajduje od wiejskiego plotkarstwa...

    Dziwiłam się, że do tej pory jakoś spokojniej było na tym foru, aż uświadomiłam sobie, że koltera tu brakuje. Nagle wyskoczył z szamba, z którego się teraz otrząsa, z gębą pełną piany, którą pluje, jak zawsze.
    Ja przestałam już na jego posty reagować, każdy jego niekontrolowany odruch warunkowy i bezwarunkowy po prostu ignoruję.
  • kolter-xl 06.11.12, 15:41
    marina0321 napisał(a):

    Dziwiłam się, że do tej pory jakoś spokojniej było na tym foru, aż uświadomiłam
    > sobie, że koltera tu brakuje. Nagle wyskoczył z szamba, z którego się teraz ot
    > rząsa, z gębą pełną piany, którą pluje, jak zawsze.

    Masz w sobie dużo pogardy jak widzę :)) tak cię twój bóg inspiruje ??


    > Ja przestałam już na jego posty reagować, każdy jego niekontrolowany odruch war
    > unkowy i bezwarunkowy po prostu ignoruję.

    Aha od czasu kiedy ci tępotę wytknąłem czy od dziś ??
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • grgkh 07.11.12, 00:00
    grzeg34 napisał:

    > kolter-xl napisał:
    >
    > > boś nieuk kolego ale mordę masz pełna frazesów o wierze .
    >
    > "Wykształcony" kolego pochwal się swoją wiedzą na tematy prawdziwie naukowe, ja
    > k to ująłeś np. "debilnego gniazdka", czy "budowlanki tam", bo znajomość kto, k
    > omu i kiedy po mordzie dał, czy zadziugał, to dla mnie nie taka wiedza nie wiel
    > e wyżej się znajduje od wiejskiego plotkarstwa...

    Czy Ty tu przychodzisz rozmawiać, czy obrażać? Nie masz żadnego argumentu i tylko tu trollujesz.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzeg34 06.11.12, 15:25
    a wiara jest dziedziną typowo abstrakcyjną, uwarunkowaną indywidualnym doświadczeniem i upodobaniem...
  • kolter-xl 06.11.12, 15:32
    grzeg34 napisał:

    > a wiara jest dziedziną typowo abstrakcyjną, uwarunkowaną indywidualnym doświadc
    > zeniem i upodobaniem...

    Ty Grzeniu jednak dałeś się zaszufladkować ,więc musisz potrafić się obronić . Nie potrafisz boś nieuk i głupol.
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • grgkh 06.11.12, 23:53
    grzeg34 napisał:

    > a wiara jest dziedziną typowo abstrakcyjną, uwarunkowaną indywidualnym doświadc
    > zeniem i upodobaniem...

    Wiara jest gwałtem na logice. NIE WOLNO NIGDY twierdzić, że jakaś hipoteza jest ABSOLUTNIE I NIEPODWAŻALNIE prawdziwa, gdy nie ma na to dowodu. Wiara jest fałszem z założenia. Nic, co wynika wyłącznie z wiary, nie jest logicznie prawdziwe.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 07.11.12, 00:03
    grzeg34 napisał:

    > kolter-xl napisał:
    >
    >
    > > Grzeniu znany jest tu ze swojego nieuctwa oraz często infan
    > > tylnego sposobu spostrzegania rzeczywistości
    >
    > Jakim prawem humanista wytyka mi nieuctwo?
    >
    > Przecież analogicznie tobie mógłbym wytknąć nieuctwo odnośnie typowych (ścisłyc
    > h) dziedzin naukowych ...

    Bo to prawda, żeś nieukiem, który nie umie myśleć logicznie, ale "wypowiada się" i karci innych.

    Dlaczego jedni bogowie dla Ciebie istnieją, a inni już nie? Uzasadnij to, a przekonamy się, jaki jesteś mocny z logiki.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • olek13 05.11.12, 18:28
    vacia napisała:

    > Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądowych ale tona
    > w szambie.

    Chętnie z Tobą podyskutuję. Jeśli ci to forum nie odpowiada, można gdzie indziej. Jeśli Cię to interesuje, to zapraszam na maila.
  • chasyd_666 06.11.12, 13:22
    olek13 napisał:

    > vacia napisała:
    >
    > > Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądowych a
    > le tona
    > > w szambie.
    >
    > Chętnie z Tobą podyskutuję.

    A ze mną ? :)


    --
    www.youtube.com/watch?v=AibBR-Jwg4g&feature=related
  • grgkh 07.11.12, 00:05
    chasyd_666 napisał:

    > olek13 napisał:
    >
    > > vacia napisała:
    > >
    > > > Szkoda, mogłoby rozwinąć się tyle ciekawych dyskusji światopoglądo
    > wych a
    > > le tona
    > > > w szambie.
    > >
    > > Chętnie z Tobą podyskutuję.
    >
    > A ze mną ? :)

    Spoko, wiesz, że jesteś moim przyjacielem i zawsze możesz na mnie liczyć. Nikt tak świetnie nie kompromituje religii jak Ty. ;)

    Zaczynaj... :)

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • vacia 06.11.12, 16:27
    Dziękuję, mam nadzieję, że z czasem na tym forum będzie coraz łatwiej o wymianę zdań.
  • grgkh 07.11.12, 00:06
    vacia napisała:

    > Dziękuję, mam nadzieję, że z czasem na tym forum będzie coraz łatwiej o wymianę
    > zdań.

    Będzie, jak Ciebie też wychowam. :)

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • no_no 05.11.12, 19:34
    Jest możliwy, a nawet powiedziałbym, że jesteśmy na niego jeszcze jakiś czas skazani. Aż do momentu, gdy większość wierzących zrozumie, że jedynym ratunkiem by religijni nie wysadzili nas w kosmos, jest a teizm ... Ateizm jest jedyną nadzieją dla pokojowego współistnienia ludzi Ziemi, tej Ziemi, opanowanej przez wiarę w demony :)

    no_no - szczęść boże wszystkim wierzącym :)
    --
    Brak wiary to luksus.
  • marina0321 05.11.12, 19:43

    no_no napisał:

    > Jest możliwy, a nawet powiedziałbym, że jesteśmy na niego jeszcze jakiś czas sk
    > azani. Aż do momentu, gdy większość wierzących zrozumie, że jedynym ratunkiem b
    > y religijni nie wysadzili nas w kosmos, jest a teizm ... Ateizm jest jedyną na
    > dzieją dla pokojowego współistnienia ludzi Ziemi, tej Ziemi, opanowanej przez w
    > iarę w demony :)

    Też tak uważam, chociaż jestem wierząca. Wiara, to prywatna sprawa człowieka, (tak, jak sen) z której nie powinno tworzyć się religii na skalę światową.
    > no_no - szczęść boże wszystkim wierzącym :)
  • karbat 05.11.12, 21:07
    vacia napisała:
    > Już ci którzy naukowo zajmują się filozofią dawno uzasadnili poprzez logiczne
    >argumenty że nie można udowodnić nie istnienia Boga.+

    nie mozna udowodnic nieistnienia boga ...
    a mozna udowodnic .... istnienie boga .... ? , prosze o ten dowod ! . prosze o link .

    >Skoro tak, to żaden ateista nie może być pewien swoich poglądów,
    >to jego wybór, a nie naukowo uzasadniony pogląd.

    tak to jego wybor, swiadomy wybor ateisty wynikajacy z nauki

    - nie stwierdzono osob biegajacych po wodzie
    - nie stwierdzono zamiany wody w wino
    - nie stwierdzono zywego ciala boga w wafelku , ani prawdziwej jego krwi w winie
    -nie stwierdzono by jakas dziewica rodzila
    -nie stwierdzno wskrzeszenia nie zyjacych itd itp .

    tym zajmuje sie kuglarstwo, nauka dowadzi, ze to sa bzdury i NIC wiecej .
    mam duze watpliwosci czy rozumiesz slowo, pojecie - nauka :( .

    nie licze na twoja sensowna odpowiedz, na pytanie - mozna udowodnic istnienie boga ?
  • krzyc_h 05.11.12, 20:52
    Nikt nie ma ochoty dyskutować na tematy religijne bo już wszystko zostało dogłębnie przedyskutowane i wiadomo do czego te wszystkie dyskusje prowadzą -- donikąd.
  • feel_good_inc 05.11.12, 21:00
    ponieważ nie sposób faktami zanegować wiary przyjętej bez żadnych dowodów.
    Wiara jest tak silnie zinternalizowana u religianta, że bez "wkładu własnego" nie jest w stanie pokonać potężnego dysonansu poznawczego. Nie dziw się zatem, że ci "stali bywalcy" cię wyszydzają, skoro dobrze wiedzą, że niczego porównywalnego do dialogu nie można z tobą nawiązać.
    --
    Si Vis Pacem, Para Bellum!
  • karbat 05.11.12, 21:21
    feel_good_inc napisał:

    > ponieważ nie sposób faktami zanegować wiary przyjętej bez żadnych dowodów.

    inaczej -
    jak mozna NAUKOWO podwazyc .... dogmaty ... wiary/religii ?
    dogmaty ... maja z nauka, rzeczywistoscia tyle wspolnego co wol z kareta .
    nauka nie zajmuje sie wiara, bo nie moze .... az tak jeszcze nie skretyniala .

    jak mozna obalic wiare i oparta na niej religie ( podlana dogmatami ) -
    Sierotka Marysia splodzila w cudowny sposob ... Siedemiu Krasnoludkow .
    jeden potrafil biegac po wodzie , inny zamieniac wode w wino , jeszcze inny
    wskrzeszac niezywych .

  • sclavus 06.11.12, 10:49
    ;)
    Jakżesz nie???
    A ... nauka religii ... w przedszkolach i szkołach wszystkich stopni, to pies??? ;););)
    --
    Tylko(!) pod krzyżem, tylko pod tym znakiem,
    będzie Polak mógł z Polką a Polka z Polakiem????
  • sclavus 06.11.12, 10:50
    ... i w tym tkwi sedno problemu... (nawiązywania takich dialogów, jak przywołany, ateistów z wierzącymi w boga)
    --
    ... ale kogo to obchodzi...
  • tanebo 05.11.12, 21:58
    Ja nie widzę żadnego dialogu. A już na pewno dialogu osób wierzących z ateistami. Strony są inne. z jednej strony osoby zagubione, odklejone od rzeczywistości. Nauka, polityka nie odpowiada na jego dylematy. Usiłuje znaleźć odpowiedzi gdzieś indziej. I często szuka ich w religii. Ale pojmuje ją ułomnie. I potem mamy wysyp osób pojmujących religie płytko. Skupiających się na nieistotnych a obrazowych szczegółach. Na stworzeniu świata. Na cudach. Próbuje w ich świetle interpretować rzeczywistość. Cóż innego pozostaje racjonalistom jak nie wyprowadzanie ich z błędu?
  • rkcb 05.11.12, 22:10
    Poruszasz tu problem żądania nieuzasadnionego szacunku jakiego żąda religia dla siebie.
    Dlaczego człowiek, który uważa religię za szkodliwe bajki, które przyniosły i przynoszą ludzkości nieszczęścia i cierpienie ma szanować poglądy tych, którzy dążą do rozprzestrzeniania tych szkodliwych ideologii?
    Piszesz o braku dowodów na nieistnienie boga, proszę cię zatem o przedstawienie dowodów na nieistnienie Zeusa, Ateny srebrzystookiej, Sziwy, Amaterasu oraz Gulona mglistego (tego ostatniego wymyśliłem sam, co nie przeszkadza abym otrzymał dowód na jego nieistnienie). Jak będziesz w stanie przedstawić mi dowody na nie istnienie tych postaci zaczniemy dyskutować nad zasadnością dowodu na nie istnienie boga.
    > Czy więc dialog wierzącego z ateistą jest niemożliwy?
    Dialog wymaga, aby dyskutanci mówili tym samym językiem - oznacza to, że pod określonymi pojęciami rozumieją to samo.


    --
    Ateizm nie jest wiarą w nieistnienie boga, lecz indywidualną niewiarą w jego istnienie
  • pocoo 06.11.12, 08:46
    rkcb napisał:

    > Dialog wymaga, aby dyskutanci mówili tym samym językiem - oznacza to, że pod ok
    > reślonymi pojęciami rozumieją to samo.
    >
    Wacia chciała zwyczajnie przyłożyć ateistom.Przecież gęś z prosięciem nigdy się nie dogada.
  • grzeg34 06.11.12, 09:21
    pocoo napisała:

    > Wacia chciała zwyczajnie przyłożyć ateistom.Przecież gęś z prosięciem nigdy się
    > nie dogada.

    Na wybiegu przy kurniku, to może rzeczywiście nie, ale i tak czeka ich wspólny los w żołądku gospodarza, podczas świątecznego obiadu...
  • pocoo 06.11.12, 10:18
    grzeg34 napisał:


    > Na wybiegu przy kurniku, to może rzeczywiście nie, ale i tak czeka ich wspólny
    > los w żołądku gospodarza, podczas świątecznego obiadu...

    Zgadza się. Jednakowy los spotka wierzącego i ateistę.
  • grzeg34 06.11.12, 10:53
    pocoo napisała:

    > grzeg34 napisał:
    >
    >
    > > Na wybiegu przy kurniku, to może rzeczywiście nie, ale i tak czeka ich ws
    > pólny
    > > los w żołądku gospodarza, podczas świątecznego obiadu...
    >
    > Zgadza się. Jednakowy los spotka wierzącego i ateistę.

    No ale jeśli gęsina była wybornej klasy, to gospodarz będzie ją długo dobrze wspominał, a po rąbance jak dostał zgagi, no to już opinia będzie gorsza...
  • pocoo 06.11.12, 11:04
    grzeg34 napisał:

    > pocoo napisała:

    > > Zgadza się. Jednakowy los spotka wierzącego i ateistę.
    >
    > No ale jeśli gęsina była wybornej klasy, to gospodarz będzie ją długo dobrze ws
    > pominał, a po rąbance jak dostał zgagi, no to już opinia będzie gorsza...

    Jak zwykle ,osoba wierząca odwraca kota ogonem. Wszystko "lepiej "wie bo miała objawienie.
  • grzeg34 06.11.12, 11:24
    pocoo napisała:

    > grzeg34 napisał:
    >
    > > pocoo napisała:
    >
    > > > Zgadza się. Jednakowy los spotka wierzącego i ateistę.
    > >
    > > No ale jeśli gęsina była wybornej klasy, to gospodarz będzie ją długo dob
    > rze ws
    > > pominał, a po rąbance jak dostał zgagi, no to już opinia będzie gorsza...
    >
    >
    > Jak zwykle ,osoba wierząca odwraca kota ogonem. Wszystko "lepiej "wie bo miała
    > objawienie.

    Czy lepiej wie? tego stwierdzić nie możemy,
    po prostu wiara to wiara...
  • sclavus 06.11.12, 11:01
    Wierzący w boga(ów), często przekonują (chcą przekonać) ateistów, że mają jakąś swoją wiarę, w nieistnienie boga... próbują im wepchnąć na siłę pogląd, że jest to jakaś ich religia...
    Tymczasem, ateiści nigdy nie mówią: wierzę, że boga nie ma, że bóg nie istnieje
    Mówią: nie wierzę, że istnieje jakikolwiek bóg/bogowie
    ... ktoś powie: gra słowami? ... A jednak - zasadnicza różnica... :)
    ***
    Przypadek: zaproponowałem grzegowiileśtam, dokładne przeczytanie poniższej sygnaturki... - nazwał ją bezsensem....
    --
    nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być - Bhagawadgita
  • pocoo 06.11.12, 11:11
    sclavus napisał:


    > Przypadek: zaproponowałem grzegowiileśtam, dokładne przeczytanie poniższ
    > ej sygnaturki... - nazwał ją bezsensem....

    A to tylko dlatego,że osoby wierzące bardzo słabo posługują się mózgiem i nie rozumieją najprostszych stwierdzeń.
  • sclavus 06.11.12, 12:05
    Jak mnie powiadomił, jest ... heretykiem :O
    (heretyk, też człowiek) ;)
    --
    ... ale kogo to obchodzi...
  • grzeg34 06.11.12, 13:23
    pocoo napisała:

    > A to tylko dlatego,że osoby wierzące bardzo słabo posługują się mózgiem i nie r
    > ozumieją najprostszych stwierdzeń.

    Proszę udowodnij mi prawdziwość tego cytatu:
    "nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być"

    bo dla mnie ten cytat nic nie ma wspólnego z otaczającą nas rzeczywistością...
  • sclavus 06.11.12, 14:28
    Ty ją zakwestionowałeś - ty udowodnij jej bezsens....
    (nie baw się w chasyda!)
    --
    Tylko(!) pod krzyżem, tylko pod tym znakiem,
    będzie Polak mógł z Polką a Polka z Polakiem????
  • grzeg34 06.11.12, 15:31
    sclavus napisał:

    > Ty ją zakwestionowałeś - ty udowodnij jej bezsens....
    > (nie baw się w chasyda!)

    Ja mam udowadniać prawdy naukowe?
    np. pojawienie się takich bytów na Ziemi, jak dinozaury, a potem ich wyginięcie...
  • sclavus 06.11.12, 16:54
    ... zła odpowiedź - nie ma nic wspólnego z przyoczonym zdaniem... :O
    --
    nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być - Bhagawadgita
  • grzeg34 06.11.12, 17:02
    sclavus napisał:

    > ... zła odpowiedź - nie ma nic wspólnego z przyoczonym zdaniem... :O

    wiesz co, mam gdzieś co miał na myśli jakiś narajany hindus, dla mnie to tylko fałsz ...
  • sclavus 06.11.12, 19:59
    ... a ja mam głeboko w doopie, co napisali napruci winem i okadzeni ziołami oszołomi a co dzisiaj nazywa się "śfientom ksiengom"....
    ***
    cóś mi się zdaje, że doszliśmy do niejakiego ...consensusu... (pomimo twojej herezji :D)
    --
    hipokryzją (wyraźnie!) jest, kiedy zarówno sacrum, jak i profanum, posługuje się ... nieważnym konkordatem, doskonale zdając sobie sprawę, że jest on nieważny!
  • enrque111 06.11.12, 21:19
    sclavus napisał:

    > ... a ja mam głeboko w doopie, co napisali napruci winem i okadzeni [i]ziołami[
    > /i] oszołomi a co dzisiaj nazywa się "śfientom ksiengom"....

    Opowiedz o tym kotletowi - on interesuje się głębokością i zawartością układów wydalniczych, więc możesz wejść z nim w "głębszą" komitywę :))))))))))


    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • kolter-xl 06.11.12, 21:22
    enrque111 napisał:

    > sclavus napisał:
    >
    > > ... a ja mam głeboko w doopie, co napisali napruci winem i okadzeni [i]zi
    > ołami[
    > > /i] oszołomi a co dzisiaj nazywa się "śfientom ksiengom"....
    >
    > Opowiedz o tym kotletowi - on interesuje się głębokością i zawartością układów
    > wydalniczych, więc możesz wejść z nim w "głębszą" komitywę :))))))))))

    Eniu , przecież to ty bywasz na plebaniach , no a jak podają nam źródła powiązane z rydzyjkiem 30 % klechów lubi te figle migle w oczko :))
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • sclavus 06.11.12, 22:06
    Widżę, że masz szczęśliwe doświadczenia....
    --
    ... ale kogo to obchodzi...
  • grgkh 07.11.12, 00:18
    enrque111 napisał:

    > sclavus napisał:
    >
    > > ... a ja mam głeboko w doopie, co napisali napruci winem i okadzeni [i]zi
    > ołami[
    > > /i] oszołomi a co dzisiaj nazywa się "śfientom ksiengom"....
    >
    > Opowiedz o tym kotletowi - on interesuje się głębokością i zawartością układów
    > wydalniczych, więc możesz wejść z nim w "głębszą" komitywę :))))))))))

    Jesteś jak mucha gnojowa, która przylatuje do g.... :) i tylko w takich tematach czuje się świetnie.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 07.11.12, 22:05
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > sclavus napisał:
    > >
    > > > ... a ja mam głeboko w doopie, co napisali napruci winem i okadzeni
    > > > ziołami oszołomi a co dzisiaj nazywa się "śfientom ksiengom"....
    > >
    > > Opowiedz o tym kotletowi - on interesuje się głębokością i zawartością uk
    > > ładów wydalniczych, więc możesz wejść z nim w "głębszą" komitywę :))))))))))
    >
    > Jesteś jak mucha gnojowa, która przylatuje do g.... :) i tylko w takich tematac
    > h czuje się świetnie.

    Sam żeś przecie nazwał uwagi niejakiego sclavusa właściwym słowem, więc dlaczego mi odmawiasz udzielania temu niemocie dobrych rad ?

    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 07.11.12, 23:13
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > enrque111 napisał:
    > >
    > > > sclavus napisał:
    > > >
    > > > > ... a ja mam głeboko w doopie, co napisali napruci
    > > > > winem i okadzeni ziołami oszołomi a co dzisiaj
    > > > > nazywa się "śfientom ksiengom"....
    > > >
    > > > Opowiedz o tym kotletowi - on interesuje się głębokością
    > > > i zawartością układów wydalniczych, więc możesz wejść
    > > > z nim w "głębszą" komitywę :))))))))))
    > >
    > > Jesteś jak mucha gnojowa, która przylatuje do g.... :)
    > > i tylko w takich tematach czuje się świetnie.
    >
    > Sam żeś przecie nazwał uwagi niejakiego sclavusa
    > właściwym słowem, więc dlaczego mi odmawiasz
    > udzielania temu niemocie dobrych rad ?

    Nie sclavusa. On użył określenia "mieć w doopie" jako SWOJEGO emocjonalnego odniesienia do świętej księgi. Ma do tego pełne prawo. "Mieć w dupie" jest równoważne "nie obchodzi mnie to wcale" i nie ma nic wspólnego z układami wydalniczymi. A tu masz źródło:
    www.miejski.pl/slowo-Mie%C4%87+w+dupie
    To w sprawie luk w Twojej wiedzy i nierozumienia języka polskiego. I w kwestii manipulacji znaczeniami, których, jako dobrze wytresowany religiant, dopuszczasz się nagminnie.

    Skojarzenia z muchą latającą nad gnojówką nie sposób było uniknąć. Zna to środowisko, mnoży się w stadium larwy w nim i wszystko się takiej z tym tylko kojarzy.

    Ale jaja :)

    P.S. I to Twoje prymitywne, na poziomie przedszkola przekręcanie nicków, "przezywanie"... Czy naprawdę daje Ci to satysfakcję? Leczy kompleksy? :) Biedny henio.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 19.11.12, 18:59
    grgkh napisał:

    > > Sam żeś przecie nazwał uwagi niejakiego sclavusa
    > > właściwym słowem, więc dlaczego mi odmawiasz
    > > udzielania temu niemocie dobrych rad ?
    >
    > Nie sclavusa. On użył określenia "mieć w doopie" jako SWOJEGO emocjonalnego odn
    > iesienia do świętej księgi. Ma do tego pełne prawo. "Mieć w dupie" jest równowa
    > żne "nie obchodzi mnie to wcale" i nie ma nic wspólnego z układami wydalniczymi
    > . A tu masz źródło:
    >
    rel="nofollow">www.miejski.pl/slowo-Mie%C4%87+w+dupie
    > To w sprawie luk w Twojej wiedzy i nierozumienia języka polskiego. I w kwestii
    > manipulacji znaczeniami, których, jako dobrze wytresowany religiant, dopuszczas
    > z się nagminnie.
    >
    > Skojarzenia z url=https://www.google.pl/search?q=muchy+owady&hl=pl&client=fire
    > fox-a&hs=HdZ&rls=org.mozilla:pl:official&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&
    > sa=X&ei=z9maUJiAN8retAaj0oGYCw&ved=0CCYQsAQ&biw=1272&bih=547]muchą latającą nad
    > gnojówką[/url] nie sposób było uniknąć. Zna to środowisko, mnoży się w stadium larwyw nim i wszystko si
    > ę takiej z tym tylko kojarzy.
    >
    > Ale jaja :)

    To wszystko jest niewątpliwie bardzo ciekawe i niezwykle zajmujące, zadałeś sobie dużo trudu, aby swego prymitywnego przyjaciela usprawiedliwić z jego knajackiego języka i to ci zostanie z pewnością policzone „in plus” na Sądzie Ostatecznym, ale wciąż nie wiem dlaczego nie chcesz kojarzyć dupy z tym, co jest jej zasadniczą funkcją, czyli wydalaniem gówna, a ograniczenia i braki w znajomości języka polskiego twego kamrata sclavusa przypisujesz lukom wiedzy i niezrozumieniu języka polskiego jego czytelników (w tym wypadku mnie) ?
    Przecież to właśnie on (twój umiłowany niemota) sformułował kuriozalny tekst, w którym obnażył nie tylko swoją mentalną głupotę, ale również elementarne braki gramatyki, stylistyki i składni języka polskiego ! Co oznacza w języku polskim (nie mam tu na myśli żadnej regionalnej gwary, ani żargonu więziennego, knajpianego, czy gimnazjalnego z Koziej Wólki): ”głeboko w doopie”, „napruci winem”, "śfientom ksiengom" ?

    > P.S. I to Twoje prymitywne, na poziomie przedszkola przekręcanie nicków, "przez
    > ywanie"... Czy naprawdę daje Ci to satysfakcję? Leczy kompleksy? :) Biedny heni
    > o.

    :) Nie mam żadnych kompleksów, a czytając ucieszne teksty twoje i twoich formowych przyjaciół, z wielkim trudem wystękujących jakieś prymitywne przemyślenia – gdybym nawet jakoweś miał, to szybko bym się ich wyzbył :)
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 19.11.12, 20:27
    Widzę, że poza dupą i pyskówką nic więcej Cię w tym wątku nie zaciekawiło. Cóż, religijne oczytanie wyłącznie Biblią nieco zuboża potrzeby duchowe.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 20.11.12, 18:20
    grgkh napisał:

    > Widzę, że poza dupą i pyskówką nic więcej Cię w tym wątku nie zaciekawiło. Cóż,
    > religijne oczytanie wyłącznie Biblią nieco zuboża potrzeby duchowe.

    To przecież ty sam zwróciłeś na ten szczegół baczną uwagę :)))

    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 21.11.12, 04:45
    Ja komentuję Twoje zainteresowanie. Były tam inne wątki, ale Ciebie zaciekawiło tylko to. Najwidoczniej o reszcie nie masz zielonego pojęcia.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 07.11.12, 00:16
    grzeg34 napisał:

    > sclavus napisał:
    >
    > > ... zła odpowiedź - nie ma nic wspólnego z przyoczonym zdaniem... :O
    >
    > wiesz co, mam gdzieś co miał na myśli jakiś narajany hindus, dla mnie to tylko
    > fałsz ...

    Jeśli Ty w tym widzisz fałsz, to bardzo źle o Tobie świadczy.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grgkh 07.11.12, 00:14
    grzeg34 napisał:

    > pocoo napisała:
    >
    > > A to tylko dlatego,że osoby wierzące bardzo słabo
    > > posługują się mózgiem i nie rozumieją najprostszych stwierdzeń.
    >
    > Proszę udowodnij mi prawdziwość tego cytatu:
    > "nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być"

    Zgodnie z logiką:
    1) istnienie DEFINICYJNIE jest skutkiem dowodu hipotezy i nie można go stworzyć w inny sposób;
    2) brak istnienia wynika DEFINICYJNIE z braku dowodu prawdziwości hipotez, które by o takim istnieniu mówiły i NIE TRZEBA nic robić, by potwierdzić, że zbiór pusty jest pusty (to definicja).

    Ale niektórzy tzw. wierzący próbują żonglować definicjami nadając im po kilka znaczeń. To zdanie przypomina, że takie są definicje, a manipulacje nimi są niedopuszczalne.

    > bo dla mnie ten cytat nic nie ma wspólnego z otaczającą nas rzeczywistością...

    Ma bardzo dużo wspólnego, bo określa jednoznacznie i prawdziwie granice opisywania świata.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzeg34 08.11.12, 09:03
    grgkh napisał:

    > > "nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może przesta
    > ć być"
    >
    > Zgodnie z logiką:
    > 1) istnienie DEFINICYJNIE jest skutkiem dowodu hipotezy i nie można go stworzyć
    > w inny sposób;
    > 2) brak istnienia wynika DEFINICYJNIE z braku dowodu prawdziwości hipotez, któr
    > e by o takim istnieniu mówiły i NIE TRZEBA nic robić, by potwierdzić, że zbiór
    > pusty jest pusty (to definicja).

    Brodzisz w abstrakcyjnym chaosie. W rzeczywistości nie ma żadnych pustych zbiorów,
    mogą być tylko zbiory, z których nie możemy odczytać, lub źle odczytujemy i interpretujemy zawartość...

    > > bo dla mnie ten cytat nic nie ma wspólnego z otaczającą nas rzeczywistośc
    > ią...
    >
    > Ma bardzo dużo wspólnego, bo określa jednoznacznie i prawdziwie granice opisywa
    > nia świata.

    Bardzo dobrze opisuje jedynie Twój "mały pokoik bez okien", szczelnie zamknięty od zewnątrz...
  • grgkh 08.11.12, 12:59
    grzeg34 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > > "nieistnienie nie może być powołane do bytu, a istnienie nie może p
    > rzesta
    > > ć być"
    > >
    > > Zgodnie z logiką:
    > > 1) istnienie DEFINICYJNIE jest skutkiem dowodu hipotezy i nie można go st
    > worzyć
    > > w inny sposób;
    > > 2) brak istnienia wynika DEFINICYJNIE z braku dowodu prawdziwości hipotez
    > , któr
    > > e by o takim istnieniu mówiły i NIE TRZEBA nic robić, by potwierdzić, że
    > zbiór
    > > pusty jest pusty (to definicja).
    >
    > Brodzisz w abstrakcyjnym chaosie. W rzeczywistości nie ma żadnych pustych zbior
    > ów,
    > mogą być tylko zbiory, z których nie możemy odczytać, lub źle odczytujemy i int
    > erpretujemy zawartość...

    A to, co to jest? Zbiór pusty

    > > > bo dla mnie ten cytat nic nie ma wspólnego z otaczającą nas rzeczyw
    > istośc
    > > ią...
    > >
    > > Ma bardzo dużo wspólnego, bo określa jednoznacznie i prawdziwie granice o
    > pisywa
    > > nia świata.
    >
    > Bardzo dobrze opisuje jedynie Twój "mały pokoik bez okien", szczelnie zamknięty
    > od zewnątrz...

    Jedyny argument, który udało Ci się sklecić, pokazujący wszechświat Twojej wiedzy - argument ataku personalnego. I Twoją zapiekłą nienawiść do ludzi, którzy mówią coś innego niż dogmaty wypełniający od skroni do skroni Twoja czaszkę i którymi tylko jesteś Ty (nie ma tam niczego poza tym) - argument ataku personalnego.

    Nie da się nic wymyślić, ale wiara Ci mówi, że Twoja racja musi być na wierzchu, więc ten inną rację trzeba zabić zabijając głoszącego ją.

    Przez tysiące lat religia szła tą drogą i dlatego, jako najbardziej skuteczna w zabijaniu, zostawał jako jedyna rządząca. Zamieniająca ludzi w bezmyślne automaty na swoich usługach. Uprzywilejowana osobą boga. Którego nikt nie widział. Ale to nieważne, że nie widział - bo przecież jest ta alogiczna wiara. Wiara czyli pewność ABSOLUTNA. Największe zło tego świata. największa możliwa tragedia ludzkości i myślących umysłów sprowadzanych do zwierzęcej bezmyślności (przepraszam zwierzęta, których nie chce obrażać tym porównaniem).

    Ta zwierzęcość bezmyślność, to wytresowanie w agresji jednej idei wobec wszystkich innych idei jakie mogłyby się pojawić. Ta władza absolutna. Nasz mózg homo sapiens, który przestaje myśleć logicznie, bo WIERZY.

    Wiara - kwintesencja zła.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzeg34 08.11.12, 13:11
    grgkh napisał:


    > > Brodzisz w abstrakcyjnym chaosie. W rzeczywistości nie ma żadnych pustych
    > zbior
    > > ów,
    > > mogą być tylko zbiory, z których nie możemy odczytać, lub źle odczytujemy
    > i int
    > > erpretujemy zawartość...
    >
    > A to, co to jest? Zbiór pust
    > y


    To jest potwierdzenie mojej tezy, że brodzisz w teoretycznym/abstrakcyjnym chaosie...

    > Jedyny argument, który udało Ci się sklecić, pokazujący wszechświat Twojej wied
    > zy - argument ataku personalnego. I Twoją zapiekłą nienawiść do ludzi, którzy m
    > ówią coś innego niż dogmaty wypełniający od skroni do skroni Twoja czaszkę i kt
    > órymi tylko jesteś Ty (nie ma tam niczego poza tym) - argument ataku personalne
    > go.

    "..."

    > Ta zwierzęcość bezmyślność, to wytresowanie w agresji jednej idei wobec wszystk
    > ich innych idei jakie mogłyby się pojawić. Ta władza absolutna. Nasz mózg homo
    > sapiens, który przestaje myśleć logicznie, bo WIERZY.

    Grgkh, czyżby Ciebie znowu jakaś słabość ogarniała wobec mnie?
    Bo z Twoich słów ukazuje mi się jedynie Twój obraz bezsilności i zrezygnowania...
    Grgkh, głowa do góry, jakoś to będzie, a za 5 miesięcy znów wiosna ... ;)
  • grgkh 08.11.12, 15:16
    grzeg34 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    >
    > > > Brodzisz w abstrakcyjnym chaosie.
    > > > W rzeczywistości nie ma żadnych pustych
    > > > zbiorów,
    > > > mogą być tylko zbiory, z których nie możemy
    > > > odczytać, lub źle odczytujemy i interpretujemy zawartość...
    > >
    > > A to, co to jest? Zbiór pusty
    >
    > To jest potwierdzenie mojej tezy, że brodzisz
    > w teoretycznym/abstrakcyjnym chaosie...

    Pewnie nie wiesz, że cała "realność" świata, który wypełnia Twoją świadomość jest wyłącznie wytworem. Dokładnie taki świat, jak Ty go widzisz, nie istnieje. Bo inaczej go widzę ja, a inaczej ktoś z upośledzonymi zmysłami. Inaczej kret bez wzroku, a inaczej patrzący echolokacyjnie nietoperz. Który świat jest prawdziwy lub prawdziwszy?

    Żaden.

    Wszystkie są brodzeniem w teoretycznym, abstrakcyjnym chaosie.

    A co jest prawdą? Tylko jedno, że przekaz informacji ma naturę liczbową. Każdy impuls, każdy kwant to jakaś wartość. Lub jej brak, bo brak wartości też jest interpretowany przez mózg.

    Czy ciemność to obiekt? Nie, to brak obiektu, to zbiór pusty. Jak moglibyśmy sobie wyobrażać przestrzeń lub upływ czasu, gdyby nie zbiory puste, które wypełniają zakresy pozbawione informacji?

    > > Jedyny argument, który udało Ci się sklecić, pokazujący wszechświat Twoje
    > j wied
    > > zy - argument ataku personalnego. I Twoją zapiekłą nienawiść do ludzi, kt
    > órzy m
    > > ówią coś innego niż dogmaty wypełniający od skroni do skroni Twoja czaszk
    > ę i kt
    > > órymi tylko jesteś Ty (nie ma tam niczego poza tym) - argument ataku pers
    > onalne
    > > go.
    >
    > "..."
    >
    > > Ta zwierzęcość bezmyślność, to wytresowanie w agresji jednej idei wobec w
    > szystk
    > > ich innych idei jakie mogłyby się pojawić. Ta władza absolutna. Nasz mózg
    > homo
    > > sapiens, który przestaje myśleć logicznie, bo WIERZY.
    >
    > Grgkh, czyżby Ciebie znowu jakaś słabość ogarniała wobec mnie?

    Wprost przeciwnie. Lubię jak się tu pojawiacie i wypisujecie konkretne bzdury, bo to świetna okazja do (czasem nowych) przemyśleń, jak to ze zbiorami pustymi. Gdyby nie Ty, nie zagłębiałbym się zapewne w tę tematykę. A na koniec powstaje satysfakcja z pokonania myslą kolejnego problemu. Nie lubię bezczynności.

    > Bo z Twoich słów ukazuje mi się jedynie Twój obraz
    > bezsilności i zrezygnowania...

    Właśnie mówiłem o nagminnym braku argumentów, który zastępujesz publicznym opisywaniem innych ludzi w negatywnym oświetleniu. I popatrz, potwierdzasz to nowym wpisem. :)

    > Grgkh, głowa do góry, jakoś to będzie, a za 5 miesięcy znów wiosna ... ;)

    I znów się moją głową zajmujesz. Opisujesz ją, choć nie wiesz jak wygląda. Dziękuję za troskę. Ten rodzaj zatroskania i miłości bliźniego jest dość typowy dla niektórych religiantów. :)

    Zadziwia mnie coś innego. Jak Ty to psychicznie znosisz? Czy nie zdajesz sobie sprawy z obiektywnych porażek w naszych rozmowach? Oglądają to inni ludzie. Nie wstyd Ci?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzeg34 08.11.12, 16:31
    grgkh napisał:


    > Pewnie nie wiesz, że cała "realność" świata, który wypełnia Twoją świadomość je
    > st wyłącznie wytworem. Dokładnie taki świat, jak Ty go widzisz, nie istnieje. B
    > o inaczej go widzę ja, a inaczej ktoś z upośledzonymi zmysłami. Inaczej kret be
    > z wzroku, a inaczej patrzący echolokacyjnie nietoperz. Który świat jest prawdzi
    > wy lub prawdziwszy?

    Istnieje, różne są tylko interpretacje...

    > Wszystkie są brodzeniem w teoretycznym, abstrakcyjnym chaosie.

    Brodzeniem jest interpretowanie świata (wszechświata).
    Niektórzy teoretycy za pomocą swojego fizykalnego mózgu (hardware) zatracają swoją świadomość w wirtualnych wyobrażeniach swojego mózgu (software)...
    Wiesz co, podobno są poradnie dla osób uzależnionych od wirtualnych wymiarów i przestrzeni...

    > A co jest prawdą? Tylko jedno, że przekaz informacji ma naturę liczbową. Każdy
    > impuls, każdy kwant to jakaś wartość. Lub jej brak, bo brak wartości też jest i
    > nterpretowany przez mózg.

    Prawdą jest energia, a przekaz odbywa się na zasadzie przekazywania energii, nie liczb czy informacji. Pojęcie "informacja" jest tylko interpretacją naszego mózgu...
    Jesteśmy zbudowani z energii. Realizując swoje funkcje życiowe tracimy ją, więc dlatego ciągle musimy uzupełniać straty....
    P.S. Za długo siedzisz w "komputerach", one wciągają Ciebie w swój wirtualny świat...

    > Czy ciemność to obiekt? Nie, to brak obiektu, to zbiór pusty. Jak moglibyśmy so
    > bie wyobrażać przestrzeń lub upływ czasu, gdyby nie zbiory puste, które wypełni
    > ają zakresy pozbawione informacji?

    Ciemność jest brakiem interpretacji. Ciemność może zawierać wiele różnych, czasem zaskakujących obiektów...
    Nie ma zbiorów pustych, jest tylko błędna interpretacja, lub jej brak...

    > Wprost przeciwnie. Lubię jak się tu pojawiacie i wypisujecie konkretne bzdury,
    > bo to świetna okazja do (czasem nowych) przemyśleń, jak to ze zbiorami pustymi.
    > Gdyby nie Ty, nie zagłębiałbym się zapewne w tę tematykę. A na koniec powstaje
    > satysfakcja z pokonania myslą kolejnego problemu. Nie lubię bezczynności.

    Kierujesz się swoimi wirtualnymi zasadami, ze swojego abstrakcyjnego świata...
    Proszę Ciebie, wskaż mi miejsce we Wszechświecie, które mógłbyś nazwać zbiorem pustym, pozbawione wszystkiego, co można byłoby ewentualnie zbadać, które mógłbyś nazwać kompletnym "NIC"...


    > Właśnie mówiłem o nagminnym braku argumentów, który zastępujesz publicznym opis
    > ywaniem innych ludzi w negatywnym oświetleniu. I popatrz, potwierdzasz to nowym
    > wpisem. :)

    To Ty nie masz żadnego argumentu na potwierdzenie swojego wirtualnego "NIC"...

    > Zadziwia mnie coś innego. Jak Ty to psychicznie znosisz? Czy nie zdajesz sobie
    > sprawy z obiektywnych porażek w naszych rozmowach? Oglądają to inni ludzie. Nie
    > wstyd Ci?

    Odpowiem cytatem mistrza: "I znów się moją głową zajmujesz. Opisujesz ją, choć nie wiesz jak wygląda. Dziękuję za troskę. Ten rodzaj zatroskania i miłości bliźniego jest dość typowy dla
    niektórych" ateistów... :)
  • grgkh 08.11.12, 17:46
    grzeg34 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    >
    > > Pewnie nie wiesz, że cała "realność" świata,
    > > który wypełnia Twoją świadomość jest
    > > wyłącznie wytworem. Dokładnie taki świat,
    > > jak Ty go widzisz, nie istnieje. Bo inaczej go
    > > widzę ja, a inaczej ktoś z upośledzonymi zmysłami.
    > > Inaczej kret bez wzroku, a inaczej patrzący
    > > echolokacyjnie nietoperz. Który świat jest
    > > prawdziwy lub prawdziwszy?
    >
    > Istnieje, różne są tylko interpretacje...

    I o to chodzi. Świat, który Ty uważasz za punkt odniesienia jest interpretacją osobistą.

    > > Wszystkie są brodzeniem w teoretycznym, abstrakcyjnym chaosie.
    >
    > Brodzeniem jest interpretowanie świata (wszechświata).
    > Niektórzy teoretycy za pomocą swojego fizykalnego mózgu (hardware) zatracają sw
    > oją świadomość w wirtualnych wyobrażeniach swojego mózgu (software)...
    > Wiesz co, podobno są poradnie dla osób uzależnionych od wirtualnych wymiarów i
    > przestrzeni...

    Skupmy się na tezie. Świat widziany przez naszą świadomość jest interpretacją, a prawdziwego świata nie widzimy takim, jakim on jest. :) Dla nas taki świat nie istnieje, czy tak?

    > > A co jest prawdą? Tylko jedno, że przekaz informacji ma naturę liczbową.
    > Każdy
    > > impuls, każdy kwant to jakaś wartość. Lub jej brak, bo brak wartości też
    > jest i
    > > nterpretowany przez mózg.
    >
    > Prawdą jest energia, a przekaz odbywa się na zasadzie przekazywania energii, ni
    > e liczb czy informacji. Pojęcie "informacja" jest tylko interpretacją naszego m
    > ózgu...

    A ta "energia" nie jest przekazywana ILOŚCIOWO?!?! Zaprzeczasz temu? :)

    > Jesteśmy zbudowani z energii. Realizując swoje funkcje życiowe tracimy ją, więc
    > dlatego ciągle musimy uzupełniać straty....
    > P.S. Za długo siedzisz w "komputerach", one wciągają Ciebie w swój wirtualny św
    > iat...

    Za długo siedzisz w dogmatach sprzed tysięcy lat. Pozbawiły Cię zdolności do logicznego myslenia.

    Wracamy do tezy zasadniczej - czy świat z naszej świadomości jest prawdziwy, czy nie? :)

    > > Czy ciemność to obiekt? Nie, to brak obiektu, to zbiór pusty. Jak mogliby
    > śmy so
    > > bie wyobrażać przestrzeń lub upływ czasu, gdyby nie zbiory puste, które w
    > ypełni
    > > ają zakresy pozbawione informacji?
    >
    > Ciemność jest brakiem interpretacji. Ciemność może zawierać wiele różnych, czas
    > em zaskakujących obiektów...
    > Nie ma zbiorów pustych, jest tylko błędna interpretacja, lub jej brak...

    Ciemność jest zbiorem pustym. :) Znów nie miałeś racji.

    > > Wprost przeciwnie. Lubię jak się tu pojawiacie i wypisujecie konkretne bz
    > dury,
    > > bo to świetna okazja do (czasem nowych) przemyśleń, jak to ze zbiorami pu
    > stymi.
    > > Gdyby nie Ty, nie zagłębiałbym się zapewne w tę tematykę. A na koniec po
    > wstaje
    > > satysfakcja z pokonania myslą kolejnego problemu. Nie lubię bezczynności
    > .
    >
    > Kierujesz się swoimi wirtualnymi zasadami, ze swojego abstrakcyjnego świata...
    > Proszę Ciebie, wskaż mi miejsce we Wszechświecie, które mógłbyś nazwać zbiorem
    > pustym, pozbawione wszystkiego, co można byłoby ewentualnie zbadać, które mógłb
    > yś nazwać kompletnym "NIC"...

    Ośmieszasz - z moją pomocą - religijny sposób myślenia. :) Działasz tak, jak ja Tobą steruję.

    > > Właśnie mówiłem o nagminnym braku argumentów, który zastępujesz publiczny
    > m opis
    > > ywaniem innych ludzi w negatywnym oświetleniu. I popatrz, potwierdzasz to
    > nowym
    > > wpisem. :)
    >
    > To Ty nie masz żadnego argumentu na potwierdzenie swojego wirtualnego "NIC"...

    :)

    > > Zadziwia mnie coś innego. Jak Ty to psychicznie znosisz? Czy nie zdajesz
    > sobie
    > > sprawy z obiektywnych porażek w naszych rozmowach? Oglądają to inni ludzi
    > e. Nie
    > > wstyd Ci?
    >
    > Odpowiem cytatem mistrza: "I znów się moją głową zajmujesz. Opisujesz ją, choć
    > nie wiesz jak wygląda. Dziękuję za troskę. Ten rodzaj zatroskania i miłości bli
    > źniego jest dość typowy dla
    > niektórych" ateistów... :)

    Zajmuję się Twoją głową? Ja tylko pytam o stan Twojego ducha, a czy to prawda, to możesz potwierdzić lub zaprzeczyć. I jaki to stan? Miałem rację? Zgadłem? A Ty oczerniasz ateistów jako grupę w całości lub o mnie wygadujesz rzeczy, których prawdziwosci nie dowodzisz.

    Ale widzisz, że cytując moje teksty potwierdzasz, iż sam nie umiesz niczego lepszego wymyślić. Twój umysł potrafi tylko kopiować. I potwierdzasz tezę o ubóstwie intelektualnym umysłów opanowanych przez mema religii.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzeg34 09.11.12, 17:17
    grgkh napisał:

    > Ciemność jest zbiorem pustym. :) Znów nie miałeś racji.

    W nauce nie istnieje coś takiego jak "ciemność"...
    Dla ludzi "ciemność" jest tylko i wyłącznie brakiem możliwości przetwarzania docierającego do do nas promieniowania elektromagnetycznego. Ludzie swoimi oczami potrafią rejestrować tylko niewielki zakres całego widma. Dlatego wymyślono np. wzmacniacze widzialnego promieniowania szczątkowego (noktowizory), detektory na podczerwień (termowizja), liczniki Geigera dla wysoko energetycznego promieniowania (od zakresu rentgenowskiego) i wiele innych, które stanowią swoistą protezę dla naszych ograniczonych oczu...

    www.swiatlo.tak.pl/pts/pts-widmo-promieniowania.php
    pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:EM_Spectrum_Properties_pl.svg&page=1&filetimestamp=20080419202558
    Każdą Twoją "ciemność" we wszystkich zakamarkach wszechświata, przenika jakiś poziom określonego zakresu promieniowania, kwestia tylko odpowiedniego detektora/przetwornika...

    Powtarzam po raz kolejny we wszechświecie nie istnieją żadne puste zbiory, żadne humanistyczne "ciemności", ani żadne Twoje wielkie "NIC"...
    Proszę Ciebie przestań się kompromitować, używając tego typu terminów do realnie istniejącego wszechświata...
  • grgkh 10.11.12, 12:35
    grzeg34 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Ciemność jest zbiorem pustym. :) Znów nie miałeś racji.
    >
    > W nauce nie istnieje coś takiego jak "ciemność"...

    Nie manipuluj. Mówiliśmy o interpretacji - świadomości. A w nauce istnieją zbiory puste i od nauki sam chciałeś się zdystansować. To był przykład, który potwierdza, że zbiory puste istnieją zarówno w nauce (matematyce i fizyce) jak i w świadomym widzeniu (interpretowaniu rzeczywistości). Nie udała Ci się kolejny raz dygresja. Nie umiesz przewidzieć, co może wynikać z chaotycznej obrony Twoich tez. Paplesz byle co, a potem mataczysz. Przy mnie nauczysz się odpowiedzialności za każde słowo, które tu napiszesz. Korzystaj z okazji, bo ktos inny nie będzie miał tyle cierpliwości do takiego jak Ty.

    I przepraszam za wycieczkę osobistą. Robie to bez zamiaru upokarzania Ciebie, ale jakoś prawdę muszę Ci przekazać.

    > Dla ludzi "ciemność" jest tylko i wyłącznie brakiem możliwości przetwarzania do
    > cierającego do do nas promieniowania elektromagnetycznego. Ludzie swoimi oczami
    > potrafią rejestrować tylko niewielki zakres całego widma. Dlatego wymyślono np
    > . wzmacniacze widzialnego promieniowania szczątkowego (noktowizory), detektory
    > na podczerwień (termowizja), liczniki Geigera dla wysoko energetycznego promien
    > iowania (od zakresu rentgenowskiego) i wiele innych, które stanowią swoistą pro
    > tezę dla naszych ograniczonych oczu...

    I co z tego wynika dla Twojego stwierdzenia z poprzednich postów? :) Wróć do początku tematu.

    > www.swiatlo.tak.pl/pts/pts-widmo-promieniowania.php
    > pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:EM_Spectrum_Properties_pl.svg&page=1&filetimestamp=20080419202558

    Ładne linki. I co z nich wynika dla przyczyny Twojej dygresji? :)

    > Każdą Twoją "ciemność" we wszystkich zakamarkach wszechświata, przenika jakiś p
    > oziom określonego zakresu promieniowania, kwestia tylko odpowiedniego detektora
    > /przetwornika...

    Wypełnia ją "bez reszty"? Nie ma "pustych miejsc"? Bredzisz.

    > Powtarzam po raz kolejny we wszechświecie nie istnieją żadne puste zbiory, żadn
    > e humanistyczne "ciemności", ani żadne Twoje wielkie "NIC"...

    Istnieją:
    1) w teorii - matematyce;
    2) praktyce - fizyce (przestrzeń nie jest wypełniona w sposób ciągły);
    3) w interpretacji świadomości - świadomość "wypełnia" te miejsca puste w obrazie tworzonym jako interpretacja np. ciemnością lub jakąś "białą lub inną plamą".

    > Proszę Ciebie przestań się kompromitować, używając tego typu terminów do realni
    > e istniejącego wszechświata...

    Atak personalny? Prymitywna zagrywka, brak Ci argumentów i sięgasz po erystykę, opisywanie mnie w negatywnym świetle. Kto się kompromituje, to rozsądzi ten, kto to czyta.

    Pa. :)

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzeg34 12.11.12, 09:41
    grgkh napisał:

    > Nie manipuluj. Mówiliśmy o interpretacji - świadomości. A w nauce istnieją zbio
    > ry puste i od nauki sam chciałeś się zdystansować. To był przykład, który potwi
    > erdza, że zbiory puste istnieją zarówno w nauce (matematyce i fizyce) jak i w ś
    > wiadomym widzeniu (interpretowaniu rzeczywistości).

    Bredzisz, w fizyce nie istnieją żadne puste zbiory...

    pl.wikipedia.org/wiki/Energia_punktu_zerowego

    > Nie udała Ci się kolejny ra
    > z dygresja. Nie umiesz przewidzieć, co może wynikać z chaotycznej obrony Twoich
    > tez. Paplesz byle co, a potem mataczysz. Przy mnie nauczysz się odpowiedzialno
    > ści za każde słowo, które tu napiszesz. Korzystaj z okazji, bo ktos inny nie bę
    > dzie miał tyle cierpliwości do takiego jak Ty.

    Znowu się odgrażasz...

    > I przepraszam za wycieczkę osobistą. Robie to bez zamiaru upokarzania Ciebie, a
    > le jakoś prawdę muszę Ci przekazać.

    Taa, nie mogłeś się powstrzymać...
    Ciekawie co byś pomyślał, jakbym Ciebie specjalnie kopnął w kostkę, a potem od razu przeprosił?


    > > www.swiatlo.tak.pl/pts/pts-widmo-promieniowania.php
    > > pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:EM_Spectrum_Properties_pl.svg&page=1&filetimestamp=20080419202558
    >
    > Ładne linki. I co z nich wynika dla przyczyny Twojej dygresji? :)

    To wynika, że w wszechświecie nie istnieją żadne puste zbiory, ciemności, ani temu podobne inne wielkie "NIC"...

    > Wypełnia ją "bez reszty"? Nie ma "pustych miejsc"? Bredzisz.

    Oj ciężki jest powrót z wirtualnego świata, oj ciężki...

    > > Powtarzam po raz kolejny we wszechświecie nie istnieją żadne puste zbiory
    > , żadn
    > > e humanistyczne "ciemności", ani żadne Twoje wielkie "NIC"...
    >
    > Istnieją:
    > 1) w teorii - matematyce;

    teoria jest tak abstrakcyjna i rozległa, że może się w niej zmieścić niemal wszystko - myślę, że nawet jest miejsce na tak nieprecyzyjnie zdefiniowane pojęcie jak "Bóg"...

    > 2) praktyce - fizyce (przestrzeń nie jest wypełniona w sposób ciągły);

    Bredzisz...
    pl.wikipedia.org/wiki/Energia_punktu_zerowego
    > 3) w interpretacji świadomości - świadomość "wypełnia" te miejsca puste w obraz
    > ie tworzonym jako interpretacja np. ciemnością lub jakąś "białą lub inną plamą"

    Interpretacja świadomości to indywidualny wirtualny wymiar, uwarunkowany niejednokrotnie swoimi odrębnymi prawami, konieczny w procesie prowizorycznego zrozumienia obcego/nieznanego otoczenia ...
  • grgkh 12.11.12, 23:44
    grzeg34 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Nie manipuluj. Mówiliśmy o interpretacji - świadomości. A w nauce istniej
    > ą zbio
    > > ry puste i od nauki sam chciałeś się zdystansować. To był przykład, który
    > potwi
    > > erdza, że zbiory puste istnieją zarówno w nauce (matematyce i fizyce) jak
    > i w ś
    > > wiadomym widzeniu (interpretowaniu rzeczywistości).
    >
    > Bredzisz,

    Nie wkurzaj się, bo złość piękności szkodzi. Brednie trzeba móc udowodnić. Ty tego nie potrafisz.

    > w fizyce nie istnieją żadne puste zbiory...

    Pewnie tego nie zauważyłeś, ale fizyka to zbiór reguł MATEMATYCZNYCH, którymi opisujemy zmienność obiektów. Obiekty są policzalne i można je grupować w zbiory. W czym widzisz problem?

    > pl.wikipedia.org/wiki/Energia_punktu_zerowego

    Nie na temat. Za cienki jesteś, grzeniu, żeby wobec mnie stosować erystyczne wybiegi z wypowiadaniem swoich tez, które mnie przypisujesz.

    Świat wokół nas opisujemy zbiorami. Można w tym opisie używać zbiorów pustych. :)

    > > Nie udała Ci się kolejny raz dygresja. Nie umiesz
    > > przewidzieć, co może wynikać z chaotycznej obrony
    > > Twoich tez. Paplesz byle co, a potem mataczysz.
    > > Przy mnie nauczysz się odpowiedzialno
    > > ści za każde słowo, które tu napiszesz.
    > > Korzystaj z okazji, bo ktos inny nie będzie
    > > miał tyle cierpliwości do takiego jak Ty.
    >
    > Znowu się odgrażasz...

    Uświadamiam Ci szansę, z której możesz nie skorzystać. Ja nie straszę. Nie mam czym.

    > > I przepraszam za wycieczkę osobistą.
    > > Robie to bez zamiaru upokarzania Ciebie,
    > > ale jakoś prawdę muszę Ci przekazać.
    >
    > Taa, nie mogłeś się powstrzymać...
    > Ciekawie co byś pomyślał, jakbym Ciebie
    > specjalnie kopnął w kostkę, a potem od
    > razu przeprosił?

    Zrobiłbym, to samo w stosunku do Ciebie. Nie jestem mściwy.

    > > Ładne linki. I co z nich wynika dla przyczyny Twojej dygresji? :)
    >
    > To wynika, że w wszechświecie nie istnieją żadne puste zbiory, ciemności, ani t
    > emu podobne inne wielkie "NIC"...

    Ciemność nie istnieje? :)

    > > Wypełnia ją "bez reszty"? Nie ma "pustych miejsc"? Bredzisz.
    >
    > Oj ciężki jest powrót z wirtualnego świata, oj ciężki...
    >
    > > > Powtarzam po raz kolejny we wszechświecie nie istnieją żadne puste
    > zbiory
    > > , żadn
    > > > e humanistyczne "ciemności", ani żadne Twoje wielkie "NIC"...
    > >
    > > Istnieją:
    > > 1) w teorii - matematyce;
    >
    > teoria jest tak abstrakcyjna i rozległa, że może się w niej zmieścić niemal wsz
    > ystko - myślę, że nawet jest miejsce na tak nieprecyzyjnie zdefiniowane pojęcie
    > jak "Bóg"...

    Wszystkie prawa fizyki, jako reguły matematyczne, są abstrakcyjne.

    > > 2) praktyce - fizyce (przestrzeń nie jest wypełniona w sposób ciągły);
    >
    > Bredzisz...
    > pl.wikipedia.org/wiki/Energia_punktu_zerowego

    Nie na temat.

    > > 3) w interpretacji świadomości - świadomość "wypełnia" te miejsca puste w
    > obraz
    > > ie tworzonym jako interpretacja np. ciemnością lub jakąś "białą lub inną
    > plamą"
    >
    > Interpretacja świadomości to indywidualny wirtualny wymiar, uwarunkowany niejed
    > nokrotnie swoimi odrębnymi prawami, konieczny w procesie prowizorycznego zrozum
    > ienia obcego/nieznanego otoczenia ...

    I tak właśnie jest, że Wszechświat jest matriksem matematycznym. Nie uda Ci się podważyć tej tezy.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzeg34 13.11.12, 09:49
    grgkh napisał:


    > Nie wkurzaj się, bo złość piękności szkodzi. Brednie trzeba móc udowodnić. Ty t
    > ego nie potrafisz.

    Udowodniłem Ci, a Ty jak wierzący wypierasz to ze swojej świadomości...

    > Pewnie tego nie zauważyłeś, ale fizyka to zbiór reguł MATEMATYCZNYCH, którymi o
    > pisujemy zmienność obiektów. Obiekty są policzalne i można je grupować w zbiory
    > . W czym widzisz problem?

    Fizyka to otaczający nas fizykalizm wszechświata, matematyka to język opisujący go.
    Owszem, można dużo policzyć w fizyce, ale każde grupowanie i przyporządkowywanie w jakieś tam zbiory, tak, czy inaczej odbywa się w wirtualnej świadomości, np. w Twojej, który ten proces zawsze poprzedza szereg założeń i uproszczeń, dając obliczenia najczęściej w sposób bardzo przybliżony, lub wręcz błędny, a bez tych założeń ludzkość nie byłaby wstanie policzyć czegokolwiek, np. z założenia mamy 1kg.Fe - 1kg.Fe=0, jednakże w rzeczywistości nie mamy żadnego zera, tylko zachodzi cały skomplikowany proces, bardzo trudny do uwzględnienia w obliczeniach, być może bardzo niewiele wnoszący do samego globalnego rezultatu, proces np. wypełnienia przestrzeni po 1kgFe napierającymi cząsteczkami z bezpośredniego otoczenia tego Fe, następuje zaburzenie całego układu materii i po pewnym czasie bezwładności tego układu ustali się nowy układ sił i rozmieszczenia materii, i t.d...
    Dlatego też każde zero, lub Twój zbiór pusty w fizyce jest tylko i wyłącznie uproszczeniem skomplikowanych obliczeń. W fizyce używa się innych pustych zbiorów: zbiór n -> 0, w oo (zbiór n osiągnie zero w nieskończoności) ...

    > > pl.wikipedia.org/wiki/Energia_punktu_zerowego
    >
    > Nie na temat. Za cienki jesteś, grzeniu, żeby wobec mnie stosować erystyczne wy
    > biegi z wypowiadaniem swoich tez, które mnie przypisujesz.

    Ostatnio jakoś często uciekasz na drzewo i się z niego odgrażasz...

    > Świat wokół nas opisujemy zbiorami. Można w tym opisie używać zbiorów pustych.
    > :)

    To są jedynie uproszczenia...
    Wszechświat nie zawiera żadnych pustych zbiorów.

    > > Znowu się odgrażasz...
    >
    > Uświadamiam Ci szansę, z której możesz nie skorzystać. Ja nie straszę. Nie mam
    > czym.

    Z jakiej szansy mogę skorzystać?
    Myślę, że Ty potrzebujesz pomocy i szansy na wydostanie się z wirtualnego świata...

    > Ciemność nie istnieje? :)

    Dziwisz się jak dziecko. Ciemność jest tylko interpretacją naszej świadomości, spowodowana ograniczeniami zmysłowo-poznawczymi...

    > Wszystkie prawa fizyki, jako reguły matematyczne, są abstrakcyjne.

    Prawa fizyki zweryfikowane doświadczeniem są realnie istniejącymi prawami...

    > > pl.wikipedia.org/wiki/Energia_punktu_zerowego
    >
    > Nie na temat.

    Sam jesteś nie na temat. To jest dowód na to, że wszechświat nie zawiera żadnych pustych zbiorów...

    > I tak właśnie jest, że Wszechświat jest matriksem matematycznym. Nie uda Ci się
    > podważyć tej tezy.

    Potrzebujesz specjalisty typu "Neo"...
    Nie wiem czy jestem wstanie Ci pomóc...
  • grgkh 13.11.12, 16:30
    Zgodnie z logiką: 1) istnienie DEFINICYJNIE jest skutkiem dowodu hipotezy i nie można go stworzyć w inny sposób; 2) brak istnienia wynika DEFINICYJNIE z braku dowodu prawdziwości hipotez, które by o takim istnieniu mówiły i NIE TRZEBA nic robić, by potwierdzić, że zbiór pusty jest pusty (to definicja). Ale niektórzy tzw. wierzący próbują żonglować definicjami nadając im po kilka znaczeń. To zdanie przypomina, że takie są definicje, a manipulacje nimi są niedopuszczalne.

    :)

    > Wszechświat nie zawiera żadnych pustych zbiorów.

    Mówimy o interpretacji świata w naszej świadomości, a nie o matematyczno-fizycznym matriksie "źródła". To wewnątrz tej samej świadomości próbujemy określić, czy coś istnieje, czy nie. I to my, w efekcie wnioskowania ustalamy dla siebie prawdziwość. Bez ustalenia jest niewiedza. Po ustaleniu pojawiają się istnienia (elementy zbioru "świat"). Reszta jest nieistnieniem (zbiorem pustym dopełnienia zbioru "świat").

    > > Ciemność nie istnieje? :)
    >
    > Dziwisz się jak dziecko.

    Chcę znać Twoją odpowiedź, to jest pytanie do Ciebie.

    > Ciemność jest tylko interpretacją naszej świadomości,
    > spowodowana ograniczeniami zmysłowo-poznawczymi...

    Ciemność jest zbiorem pustym tam, gdzie nie ma informacji niesionej przez kwanty ("bity/bajty") światła opisującej ten świat. Cały czas mówimy wyłącznie o opisie świata w naszej świadomości. Tej samej świadomości, w której pojawiają się istnienia lub gdzie ich nie ma.

    > Sam jesteś nie na temat. To jest dowód na to, że
    > wszechświat nie zawiera żadnych pustych zbiorów...

    Opis wszechświata w naszej świadomości. A nie źródło tego opisu.

    > > I tak właśnie jest, że Wszechświat jest matriksem
    > > matematycznym. Nie uda Ci się podważyć tej tezy.
    >
    > Potrzebujesz specjalisty typu "Neo"...
    > Nie wiem czy jestem wstanie Ci pomóc...

    Erystycznie i nie na temat. Wszechświat jest skutkiem działania reguł matematycznych. WSZYSTKO, co się w nim dzieje wynika z matematyki nazywanej przez nas fizyką. Nie udowodnisz, że cokolwiek dzieje się bez jej udziału.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzeg34 14.11.12, 09:39
    grgkh napisał:

    > Erystycznie i nie na temat. Wszechświat jest skutkiem działania reguł matematyc
    > znych. WSZYSTKO, co się w nim dzieje wynika z matematyki nazywanej przez nas fi
    > zyką. Nie udowodnisz, że cokolwiek dzieje się bez jej udziału.

    Cała teoretyczna i abstrakcyjna matematyka nie zaistniałaby bez czegoś takiego tajemniczego i trudno poznawalnego jak "energia", tak samo jak nie zaistniałby fantastyczne światy gier bez nowoczesnego hardware...
    Bez energii byłoby dosłowne "NiC" (także bez abstrakcyjnej matematyki i czasoprzestrzeni) - takie "NIC", że trudno sobie je wyobrazić (aż mózg boli), bo samo wyobrażanie go powoduje, że pojawia się w tym "NIC" obserwator i te "NIC" przestaje już być "Niczym"...

    Matematyka jest własnością i cechą energii wszechświata...
    Energii, która pierwotnie mając rozmiary punktu, zawierała w sobie pierwotne prawo, które ludzkość wciąż poszukuje...
    Prawo, które wraz z gwałtownie rozszerzającą się energią, wyewoluowało z siebie wszystkie znane i nieznane nam prawa...
    Prawa, które wciąż ewoluują tworząc nowe wymiary, światy, świadomości, rzeczywistości i t.d.
  • grgkh 14.11.12, 12:05
    grzeg34 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Erystycznie i nie na temat.
    > > Wszechświat jest skutkiem działania reguł matematycznych.
    > > WSZYSTKO, co się w nim dzieje wynika z matematyki
    > > nazywanej przez nas fizyką.
    > > Nie udowodnisz, że cokolwiek dzieje się bez jej udziału.
    >
    > Cała teoretyczna i abstrakcyjna matematyka nie zaistniałaby bez czegoś takiego
    > tajemniczego

    "tajemniczego"... :)

    > i trudno poznawalnego jak "energia", tak samo jak nie zaistniałby
    > fantastyczne światy gier bez nowoczesnego hardware...

    "Cała" jest OPISEM w naszej świadomości. :)
    "Energia" jest definicją z tego opisu.

    Hardware, którym miałby być bóg, jest zbędny.

    > Bez energii byłoby dosłowne "NiC" (także bez abstrakcyjnej matematyki i czasopr
    > zestrzeni.

    ZMIENNOŚĆ wynika z reguł matematycznych. Wszechświat bez tej zmienności (opartej na regułach matematycznych) nie mógłby istnieć. To jest jego główna cecha.

    A energia? E=mc2... Energię zauważamy tylko dlatego że "widzimy" jej wartości, a więc znów matematykę. Nie ma WPŁYWU, który nie byłby mierzalny. Niemierzalny nie istnieje w świecie, który postrzegamy poprzez wartości, liczby i ilościowe wpływy.

    Nie ma wpływów nieilościowych. To jest sprzeczność z definicją. Bredzenie, że coś wpływa nieilościowo jest nierozumieniem świata.

    > - takie "NIC", że trudno sobie je wyobrazić (aż mózg boli), bo samo
    > wyobrażanie go powoduje, że pojawia się w tym "NIC"
    > obserwator i te "NIC" przestaje już być "Niczym"...

    Jakie "nic"? Wartości są niczym?

    > Matematyka jest własnością i cechą energii wszechświata...

    Matematyka jest jedynym "tworzywem" świata. Można to sobie prosto wyobrazić. Konstruujemy wirtualny symulator, który jest programem. W czasie swego działania taki program tworzy nowe wartości (kreacja analogiczna do rekurencyjnej metody tworzenia nowych liczb naturalnych). Równocześnie zachodzą oddziaływania pomiędzy wytworzonymi elementami (pamięci). Są to oddziaływania każdego elementu z każdym (pamięć złożona) całego wszechświata, które "odpowiadają" strukturom mniejszym, o większej złożoności (świadomość), także mającej cechę jednoczesnego oddziaływania wszystkich elementów na siebie.

    To jest świadomość. Jest to cecha wszechświata. Tyle że cały wszechświat, jako jedna struktura, nie miał możliwości ewoluować odtwarzając w kolejnych pokoleniach coraz to doskonalszą matrycę ze zdolnością gromadzenia i przechowywania wiedzy opartej na pojęciach abstrakcyjnych.

    > Energii, która pierwotnie mając rozmiary punktu, zawierała w sobie pierwotne pr
    > awo, które ludzkość wciąż poszukuje...

    Bajka. Jaka energia w punkcie? Co to jest energia w tym znaczeniu?

    > Prawo, które wraz z gwałtownie rozszerzającą się energią, wyewoluowało z siebie
    > wszystkie znane i nieznane nam prawa...

    Prawo matematyczne. Reguła zmienności i nic więcej nie potrzeba.

    > Prawa, które wciąż ewoluują tworząc nowe wymiary,
    > światy, świadomości, rzeczywistości i t.d.

    Prawo nie ewoluuje, bo sama ewolucja MUSIAŁABY przebiegać według jakiegoś "prawa", a wtedy właśnie o tej regule musimy mówić. Gdyby takie prawo ewoluowało chaotycznie, bez reguły nadrzędnej, to wszystko rozpadłoby się.

    A bajka o "nowych" światach jest tylko bajką, bo jedyny dostępny nam poznawczo jest świat, w którym my istniejemy. Reguła, której nie moglibyśmy sprawdzić jako konstruktora naszego świata nie jest dla nas regułą nas dotyczącą.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzeg34 14.11.12, 14:56
    grgkh napisał:

    > > Matematyka jest własnością i cechą energii wszechświata...
    >
    > Matematyka jest jedynym "tworzywem" świata. Można to sobie prosto wyobrazić. Ko
    > nstruujemy wirtualny symulator, który jest programem. W czasie swego działania
    > taki program tworzy nowe wartości (kreacja analogiczna do rekurencyjnej metody
    > tworzenia nowych liczb naturalnych). Równocześnie zachodzą oddziaływania pomięd
    > zy wytworzonymi elementami (pamięci). Są to oddziaływania każdego elementu z ka
    > żdym (pamięć złożona) całego wszechświata, które "odpowiadają" strukturom mniej
    > szym, o większej złożoności (świadomość), także mającej cechę jednoczesnego odd
    > ziaływania wszystkich elementów na siebie.
    >
    > To jest świadomość. Jest to cecha wszechświata. Tyle że cały wszechświat, jako
    > jedna struktura, nie miał możliwości ewoluować odtwarzając w kolejnych pokoleni
    > ach coraz to doskonalszą matrycę ze zdolnością gromadzenia i przechowywania wie
    > dzy opartej na pojęciach abstrakcyjnych.

    Powiem krótko: bredzisz.
    Twoje wirtualne przypuszczenia miałyby jakiś sens, jeśli istniałaby jakaś sensowna teoria matematyczna sprowadzająca inne teorie, równania i prawa do czegoś takiego jak "0", czego konsekwencją byłoby udowodnienie takiej zależności jak: " 0 = oo " ...
  • grzeg34 14.11.12, 15:04
    A to jest niemożliwe, ponieważ: 0 = 1/oo,
    czyli w punkcie "0" było "coś" (jedynka), która została rozdrobniona na nieskończoną ilość części...
  • grgkh 14.11.12, 17:11
    grzeg34 napisał:

    > A to jest niemożliwe, ponieważ: 0 = 1/oo,
    > czyli w punkcie "0" było "coś" (jedynka), która została rozdrobniona na nieskoń
    > czoną ilość części...

    Powiem Ci coś przykrego ale prawdziwego. Jesteś matematycznym ignorantem. Nieskończoność nie JEST (JEST - to czas teraźniejszy) , bo to nie jest wartość. Do nieskończoności się dąży, nigdy wartości nie osiągając.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzeg34 14.11.12, 18:45
    grgkh napisał:

    > grzeg34 napisał:
    >
    > > A to jest niemożliwe, ponieważ: 0 = 1/oo,
    > > czyli w punkcie "0" było "coś" (jedynka), która została rozdrobniona na n
    > ieskoń
    > > czoną ilość części...
    >
    > Powiem Ci coś przykrego ale prawdziwego. Jesteś matematycznym ignorantem. Niesk
    > ończoność nie JEST (JEST - to czas teraźniejszy) , bo to nie jest wartość. Do n
    > ieskończoności się dąży, nigdy wartości nie osiągając.

    Znowu uciekłeś na drzewo i bezradnie odgrażasz się, czepiając się słówek...
    P.S. Czas jest względny i jest tylko wyłącznie efektem/cechą wtórną oddziaływania wzajemnego i przeobrażania się różnych "skupisk" energii...
  • grgkh 14.11.12, 23:06
    grzeg34 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > grzeg34 napisał:
    > >
    > > > A to jest niemożliwe, ponieważ: 0 = 1/oo,
    > > > czyli w punkcie "0" było "coś" (jedynka), która została rozdrobnion
    > a na n
    > > ieskoń
    > > > czoną ilość części...
    > >
    > > Powiem Ci coś przykrego ale prawdziwego. Jesteś matematycznym ignorantem.
    > Niesk
    > > ończoność nie JEST (JEST - to czas teraźniejszy) , bo to nie jest wartość
    > . Do n
    > > ieskończoności się dąży, nigdy wartości nie osiągając.
    >
    > Znowu uciekłeś na drzewo i bezradnie odgrażasz się, czepiając się słówek...

    Znowu nie powiedziałeś nic poza ocenianiem mojej osoby. Ale to nie jest na temat.

    No i nie widzę tu kontrargumentu na Twoją ignorancję matematyczną. :)

    > P.S. Czas jest względny i jest tylko wyłącznie efektem/cechą wtórną oddziaływan
    > ia wzajemnego i przeobrażania się różnych "skupisk" energii...

    Czas jest miarą odmierzania chronologii zmian i nie jest żadną i niczyją cechą wtórną. Jego zauważanie przez nas wynika z różnicy pomiędzy poszczególnymi stanami świata.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzeg34 15.11.12, 09:23
    grgkh napisał:

    > Znowu nie powiedziałeś nic poza ocenianiem mojej osoby. Ale to nie jest na tema
    > t.
    >
    > No i nie widzę tu kontrargumentu na Twoją ignorancję matematyczną. :)

    I to mówi człowiek, który nie rozumie podstawowej zależności matematycznej...
    Nie ma sensu dalsza dyskusja z Tobą - ignorujesz moje argumenty i widzę, że nie stać Ciebie na nic nowego w tym temacie...
  • grgkh 15.11.12, 20:42
    grzeg34 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Znowu nie powiedziałeś nic poza ocenianiem mojej osoby. Ale to nie jest n
    > a tema
    > > t.
    > >
    > > No i nie widzę tu kontrargumentu na Twoją ignorancję matematyczną. :)
    >
    > I to mówi człowiek, który nie rozumie podstawowej zależności matematycznej...
    > Nie ma sensu dalsza dyskusja z Tobą - ignorujesz moje argumenty i widzę, że nie
    > stać Ciebie na nic nowego w tym temacie...

    Czy nieskończoność jest liczbą? :D

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • wariant_b 15.11.12, 00:00
    grzeg34 napisał:
    > A to jest niemożliwe, ponieważ: 0 = 1/oo,

    Pomijając błędną intuicję nieskończoności zmartwię cię czymś innym:
    bóg też zmierza do zera wraz ze wzrostem naszej wiedzy.

    Dla osób z lepszą intuicją, to w zasadzie już jest zerowy.
    Innym pozostaje nadzieja, że wzrost wiedzy może uda się zatrzymać.
  • grzeg34 15.11.12, 09:14
    wariant_b napisał:

    > grzeg34 napisał:
    > > A to jest niemożliwe, ponieważ: 0 = 1/oo,
    >
    > Pomijając błędną intuicję nieskończoności

    Sam jesteś "błędną intuicją", nie potrafisz zrozumieć podstawowej zależności...

    > zmartwię cię czymś innym:
    > bóg też zmierza do zera wraz ze wzrostem naszej wiedzy.
    >
    > Dla osób z lepszą intuicją, to w zasadzie już jest zerowy.
    > Innym pozostaje nadzieja, że wzrost wiedzy może uda się zatrzymać.

    Powiedz, jaki procentowo ludzkość osiągnęła obecnie pułap wiedzy, w porównaniu do czegoś takiego jak wiedza absolutna? I jak myślisz, ile jest wstanie jeszcze sobie przyswoić?
    A zauważ, im większy poziom wiedzy, tym łatwiej o autodestrukcje - np. kryzys kubański...
  • wariant_b 15.11.12, 10:24
    grzeg34 napisał:
    > Sam jesteś "błędną intuicją", nie potrafisz zrozumieć podstawowej zależności...

    Na swój sposób dobre - więc opowiedz nam więcej o ilorazach liczb kardynalnych.

    > Powiedz, jaki procentowo ludzkość osiągnęła obecnie pułap wiedzy...

    Podaj największą znaną ci liczbę naturalną, to ci powiem, jaki procentowo
    pułap osiągnąłeś.

    > A zauważ, im większy poziom wiedzy, tym łatwiej o autodestrukcje -
    > np. kryzys kubański...

    Zwróć uwagę, że dla boga brak wiernych też jest formą destrukcji.
    Potomkowie owadów i szczurów, które ewentualnie przeżyją katastrofę,
    nie będą czytali twojego Pisma Świętego i wierzyli w nieomylność twojego Kościoła.

    A co do łatwości autodestrucji jest akurat odwrotnie - ryzyko własnego
    zagrożenie wzmaga rozwagę. Możliwość stworzenia zagrożenia dla
    "przeciwników" ją osłabia.
  • grzeg34 15.11.12, 11:35
    wariant_b napisał:

    > Na swój sposób dobre - więc opowiedz nam więcej o ilorazach liczb kardynalnych.

    Zachowujesz się kardynalnie z przejawem osobowości analnej...

  • wariant_b 15.11.12, 13:57
    grzeg34 napisał:
    > Zachowujesz się kardynalnie z przejawem osobowości analnej...

    Chyba znowu nie zrozumiałeś i stąd ten analny wtręt:
    liczby kardynalne nie mają nic wspólnego z kardynałami.
  • grzeg34 15.11.12, 14:54
    wariant_b napisał:

    > Chyba znowu nie zrozumiałeś i stąd ten analny wtręt:
    > liczby kardynalne nie mają nic wspólnego z kardynałami.

    Widzę, że Ty znowu nic nie rozumiesz, proszę wy-googluj sobie "osobowość analna" i się doucz...
  • grgkh 14.11.12, 17:02
    grzeg34 napisał:

    > grgkh napisał:

    > > Matematyka jest jedynym "tworzywem" świata.

    > Powiem krótko: bredzisz.

    Powiem równie krótko: udowodnij TĘ tezę. :)

    Ja mówię tylko jedno - jeśli istnieje we Wszechświecie jakiekolwiek oddziaływanie, to jest ono ilościowe (ilość to liczba czyli ogólniej matematyka). Możemy nie "widzieć" źródła ale to nie problem, bo źródła identyfikujemy poprzez opisywanie ich skutkami, które wywołują. To samo źródło raz widzimy jako cząstkę elementarną, a drugim razem jako przyczynę zjawiska falowego. I to nam wystarcza. Ale żeby domyślić się istnienia źródła, potrzebna jest ilościowa zmiana, jakiś wpływ (obserwacja). O wszystkim decyduje tylko matematyka w postaci wzorów.

    Jeśli nie będzie zmiany ilościowej, to nie domyślimy się istnienia przyczyny.

    > Twoje wirtualne przypuszczenia miałyby jakiś sens,

    A jakie to "przypuszczenia"? Czy nie wierzysz w ilościowy charakter zmienności świata? Jeśli nie ilościowy, to jaki on jest?

    > jeśli istniałaby jakaś sensowna teoria
    > matematyczna sprowadzająca inne teorie,

    Teoria matematyczna to jest to, co my proponujemy do naszego opisu świata. Ale to jest tylko OPIS tego, co istnieje naprawdę, co jet światem. Nasza niewiedza nie uniemożliwi Wszechświatowi działania według zasad, które są jego zasadami.

    > równania i prawa do czegoś t
    > akiego jak "0", czego konsekwencją byłoby udowodnienie takiej zależności
    > jak: " 0 = oo " ...

    Ble, ble, ble... :) :) :)

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • grzeg34 15.11.12, 09:25
    grgkh napisał:

    > > jeśli istniałaby jakaś sensowna teoria
    > > matematyczna sprowadzająca inne teorie,
    >
    > Teoria matematyczna to jest to, co my proponujemy do naszego opisu świata. Ale
    > to jest tylko OPIS tego, co istnieje naprawdę, co jet światem. Nasza niewiedza
    > nie uniemożliwi Wszechświatowi działania według zasad, które są jego zasadami.
    >
    > > równania i prawa do czegoś t
    > > akiego jak "0", czego konsekwencją byłoby udowodnienie takiej zale
    > żności
    > > jak: " 0 = oo " ...
    >
    > Ble, ble, ble... :) :) :)

    Nie ma sensu dalsza dyskusja z Tobą - ignorujesz moje argumenty i widzę, że nie stać Ciebie na nic nowego w tym temacie...
  • grgkh 15.11.12, 20:44
    Ta dziwaczna teza z zerami jest Twoim wytworem, więc sam sobie ją udowadniaj.

    A ja pytam: czy nieskończoność jest liczbą? :D

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • wariant_b 15.11.12, 21:08
    > A ja pytam: czy nieskończoność jest liczbą? :D

    A konkretnie którą nieskończoność masz na myśli, bo jest ich wiele?
  • grgkh 18.11.12, 15:59
    wariant_b napisał:

    > > A ja pytam: czy nieskończoność jest liczbą? :D
    >
    > A konkretnie którą nieskończoność masz na myśli, bo jest ich wiele?

    Taką najogólniejszą definicyjnie.

    A Ty o "której" myślisz?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • bookworm 19.11.12, 15:12
    grgkh napisał:

    > wariant_b napisał:
    >
    > > > A ja pytam: czy nieskończoność jest liczbą? :D
    > >
    > > A konkretnie którą nieskończoność masz na myśli, bo jest ich wiele?

    O ja też posłucham odpowiedzi, skoro padło pytanie o konkretną to można wywnioskować, że któraś z tych nieskończoności jest liczbą...
    czekam z zapartym tchem na matematyczne objawienie...
  • wariant_b 19.11.12, 18:05
    grgkh napisał:
    > A Ty o "której" myślisz?

    Oczywiście, że o nieskończoności przeliczalnej.
  • yan.nick 06.11.12, 13:56
    Mówią: nie wierzę, że istnieje jakikolwiek bóg/bogowie
    - Otóż nie bardzo bym się zgodził, naczęściej mówią: nie biorę takiego pojęcia/idei w ogóle pod uwagę w swoich rozważaniach o świecie. I nie lubię, by mnie ktoś nazwywał niewierzącym, bo to już coś zakłada. Staram się po prostu racjonalnie myśleć i nie dawać sobie wciskać ciemnoty.
  • grgkh 07.11.12, 00:20
    Ja też wolę mówić, że ignoruję obecność hipotez na temat bogów.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 06.11.12, 15:32
    rkcb napisał:

    > Poruszasz tu problem żądania nieuzasadnionego szacunku jakiego żąda religia dla
    > siebie.

    Dlaczego „nieuzasadnionego” ?

    > Dlaczego człowiek, który uważa religię za szkodliwe bajki, które przyniosły i p
    > rzynoszą ludzkości nieszczęścia i cierpienie ma szanować poglądy tych, którzy d
    > ążą do rozprzestrzeniania tych szkodliwych ideologii?

    Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?
    Nieszczęścia i cierpienia przyniosły ludzkości wszelkie odstępstwa od nakazów religijnych – największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości byli ludzie i ideologie ateistyczne.

    > Piszesz o braku dowodów na nieistnienie boga, proszę cię zatem o przedstawienie
    > dowodów na nieistnienie Zeusa, Ateny srebrzystookiej, Sziwy, Amaterasu oraz Gu
    > lona mglistego (tego ostatniego wymyśliłem sam, co nie przeszkadza abym otrzyma
    > ł dowód na jego nieistnienie).

    Na to dowodów jest aż nadto – po prostu, nikt na świecie w takich bogów nie wierzy :)
    Natomiast osobnicy twego pokroju, którzy stanowczo wypowiadają się, że „Boga nie ma”, muszą to jakoś udowodnić, gdyż samo stwierdzenie, że Go nie widzieli, nie słyszeli i nie czuli, nie jest żadnym dowodem. Ja również nie widziałem, nie słyszałem i nie czułem istnienia azotu na Plutonie, czy „szczerbca” Bolesława Chrobrego, ale wierzę i jego istnienie :)

    > Jak będziesz w stanie przedstawić mi dowody na n
    > ie istnienie tych postaci zaczniemy dyskutować nad zasadnością dowodu na nie is
    > tnienie boga.

    Trudno będzie, gdyż żadnych bogów nie ma – jest tylko Jeden Bóg, na temat którego jest nieskończona liczba dowodów we Wszechświecie, jak i na Ziemi, nie mówiąc już nawet o świadkach, którzy z Nim się stykają każdego dnia, doświadczając Jego obecności i działania.

    > > Czy więc dialog wierzącego z ateistą jest niemożliwy?
    > Dialog wymaga, aby dyskutanci mówili tym samym językiem - oznacza to, że pod ok
    > reślonymi pojęciami rozumieją to samo.

    Dialog z osobnikami, zwącymi się mianem „ateistów” jest niemożliwy, gdyż są oni niezwykle ograniczeni mentalnie, niezbyt wykształceni (lub bardzo wąsko) oraz posiadający tzw „wyprany mózg” przez masońsko-lewacką indoktrynację, która nie tylko sprawia, że nie ogarniają całej widzialnej i niewidzialnej rzeczywistości, ale jeszcze wierzą w różne bajki, typu: ewolucja, powstanie życia z martwego atomu, uporządkowanego logicznie Wszechświata z chaosu, czy też człowieka z ameby :)
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • kolter-xl 06.11.12, 15:38
    enrque111 napisał:

    > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?

    Ty i twoje wypowiedzi .

    > Nieszczęścia i cierpienia przyniosły ludzkości wszelkie odstępstwa od nakazów r
    > eligijnych – największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości byli ludzie
    > i ideologie ateistyczne.

    No tak Nazizm popierany przez watykan czy syn buddyjskiej dewoty dowodem .

    >
    > Dialog z osobnikami, zwącymi się mianem „ateistów” jest niemożliwy,
    > gdyż są oni niezwykle ograniczeni mentalnie, niezbyt wykształceni (lub bardzo
    > wąsko) oraz posiadający tzw „wyprany mózg” przez masońsko-lewacką i
    > ndoktrynację, która nie tylko sprawia, że nie ogarniają całej widzialnej i niew
    > idzialnej rzeczywistości, ale jeszcze wierzą w różne bajki, typu: ewolucja, pow
    > stanie życia z martwego atomu, uporządkowanego logicznie Wszechświata z chaosu,
    > czy też człowieka z ameby :)

    Eniu niemoto opowiedz nam tu jak to w ręcach waszego szamana przy ołtarzu z kawałka wafelka staje się mięcho nieboszczyka sprzed 2 tys lat , tak naukowo mi to wyjaśnij :))
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • enrque111 06.11.12, 19:42
    kolter-xl napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?
    >
    > Ty i twoje wypowiedzi .

    To od ciebie pochodziły najbardziej kuriozalne, niekiedy śmieszne a innym razem szkodliwe poglądy religijne, wymyślane przez twoich "brooklyńskich proroków" :))))

    > > Nieszczęścia i cierpienia przyniosły ludzkości wszelkie odstępstwa od nak
    > azów r
    > > eligijnych – największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości byli l
    > udzie
    > > i ideologie ateistyczne.
    >
    > No tak Nazizm popierany przez watykan czy syn buddyjskiej dewoty dowodem .

    Czy to przypadkiem nie swądkijehowy napisały najbardziej uniżony, hołdowniczy i lizusowski list do Hitlera, łasząc się i zapewniając go, że ich władze: "odmówiły włączenia się w propagandę przeciw Niemcom, ale nawet przyjęły pozycję temu przeciwną" i uniżenie donosili "drogiemu Kanclerzowi", że tą antyhitlerowską propagandą "kierują żydowscy przedsiębiorcy oraz katolicy" ? Czy to nie swądkijehowy solennie zapewniali w tej epistole, że "nie ma żadnej sprzeczności poglądów pomiędzy niemieckimi Badaczami Pisma Świętego a rządem narodowym Niemieckiej Rzeszy." ???
    watchtower.org.pl/hitler_list.php

    > >
    > > Dialog z osobnikami, zwącymi się mianem „ateistów” jest niemo
    > żliwy,
    > > gdyż są oni niezwykle ograniczeni mentalnie, niezbyt wykształceni (lub ba
    > rdzo
    > > wąsko) oraz posiadający tzw „wyprany mózg” przez masońsko-lew
    > acką i
    > > ndoktrynację, która nie tylko sprawia, że nie ogarniają całej widzialnej
    > i niew
    > > idzialnej rzeczywistości, ale jeszcze wierzą w różne bajki, typu: ewolucj
    > a, pow
    > > stanie życia z martwego atomu, uporządkowanego logicznie Wszechświata z c
    > haosu,
    > > czy też człowieka z ameby :)
    >
    > Eniu niemoto opowiedz nam tu jak to w ręcach waszego szamana przy ołtarz
    > u z kawałka wafelka staje się mięcho nieboszczyka sprzed 2 tys lat , tak naukow
    > o mi to wyjaśnij :))

    :))) Czy zatem sam nie przyznajesz tym stwierdzeniem, że jest to niebywały cud ? :)))))
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • kolter-xl 06.11.12, 20:17
    enrque111 napisał:


    > To od ciebie pochodziły najbardziej kuriozalne, niekiedy śmieszne a innym razem
    > szkodliwe poglądy religijne, wymyślane przez twoich "brooklyńskich proroków" :
    > ))))

    Eniu ty jak nie zełżesz to jesteś karany tam w tym szpitalu czy co ??

    Czy to przypadkiem nie swądkijehowy napisały najbardziej uniżony, hołdowniczy i
    > lizusowski list do Hitlera, łasząc się i zapewniając go, że ich władze: "od
    > mówiły włączenia się w propagandę przeciw Niemcom, ale nawet przyjęły pozycję t
    > emu przeciwną"
    i uniżenie donosili "drogiemu Kanclerzowi", że tą antyhitle
    > rowską propagandą "kierują żydowscy przedsiębiorcy oraz katolicy" ? Czy
    > to nie swądkijehowy solennie zapewniali w tej epistole, że "nie ma żadnej sp
    > rzeczności poglądów pomiędzy niemieckimi Badaczami Pisma Świętego a rządem naro
    > dowym Niemieckiej Rzeszy."
    ???

    Eniu kilka krotnie tu udowodniłem ze w sprawie SJ umiesz tylko kłamać i pomawiać opierając się na jakiś kłamliwych źródłach .

    :))) Czy zatem sam nie przyznajesz tym stwierdzeniem, że jest to niebywały cud
    > ? :)))))

    Nie, nic takiego nie przyznaje .Ale wiem jedno tylko kompletny debil w ten kit wierzy

    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • rkcb 06.11.12, 20:45
    > Dlaczego „nieuzasadnionego” ?
    Dlatego, że na twierdzenia religii (dowolnej) jest tyle dowodów co na wizytę UFO a może i mniej, a religia ma aspirację być jedynie słuszną drogą ludzkości.
    > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?
    Historia ludzkości. Wojny religijne są tylko jednym z przykładów. A po za tym wyzysk, zwalczanie wszelkiego postępu, indukowanie najróżniejszych nerwic itd, itp.
    > Na to dowodów jest aż nadto – po prostu, nikt na świecie w takich bogów n
    > ie wierzy :)
    Nie wierzą w Śiwę??? Powiedz to ok 1000000000 hinduistów.

    > Trudno będzie, gdyż żadnych bogów nie ma – jest tylko Jeden Bóg, na temat
    > którego jest nieskończona liczba dowodów we Wszechświecie, jak i na Ziemi, nie
    > mówiąc już nawet o świadkach, którzy z Nim się stykają każdego dnia, doświadcz
    > ając Jego obecności i działania.
    Świadkowie, którzy byli porwani przez kosmitów, też istnieją.
    Masz jakiś WERYFIKOWALNY dowód, czy dalej będziesz opowiadał anegdoty?
    Zarzuty, że jestem ograniczony stawiane przez kogoś, kto w życiu przekartkował jedną książkę i to napisaną tysiące lat temu są tak śmieszne, że nawet nie warte komentarza.
    --
    Dyskusja z wierzącym nie ma sensu tak jak gra w szachy z gołębiem.
    Nieważne jak dobry jestem w szachy, gołąb przewróci figury, nasra na planszę i będzie się puszył jakby wygrał.
  • enrque111 06.11.12, 21:15
    rkcb napisał:

    > > Dlaczego „nieuzasadnionego” ?
    > Dlatego, że na twierdzenia religii (dowolnej) jest tyle dowodów co na wizytę UF
    > O a może i mniej, a religia ma aspirację być jedynie słuszną drogą ludzkości.

    Która religia, biedaku umysłowy ?

    > > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?
    > Historia ludzkości. Wojny religijne są tylko jednym z przykładów. A po za tym w
    > yzysk, zwalczanie wszelkiego postępu, indukowanie najróżniejszych nerwic itd, i
    > tp.

    Historia ludzkości mówi przede wszystkim o wojnach z pobudek ludzkiej zachłanności i pychy oraz ideologicznych fantasmagorii różnej maści ateistów, którzy dopuścili się najpotworniejszych zbrodni z powodu swoich antyreligijnych fobii.

    > > Na to dowodów jest aż nadto – po prostu, nikt na świecie w takich b
    > ogów n
    > > ie wierzy :)
    > Nie wierzą w Śiwę??? Powiedz to ok 1000000000 hinduistów.

    Zdecyduj się niemoto o czym chcesz dyskutować. Poprzednio wymieniałeś: Atenę, Zeusa, Sziwę, Amaterasu oraz Gulona mglistego, którego (jak sam przyznałeś) wymyśliłeś na poczekaniu - teraz prawisz coś o jakimś Śiwie. To, że istnieją demony na tym łez padole, to wie nawet każde normalne dziecko w klasach początkowych szkoły podstawowej - wierzą w nie poganie, a nawet oddają im cześć boską, ale wcale to nie oznacza, że wszystkie one istnieją rzeczywiście.

    > > Trudno będzie, gdyż żadnych bogów nie ma – jest tylko Jeden Bóg, na
    > temat
    > > którego jest nieskończona liczba dowodów we Wszechświecie, jak i na Ziemi
    > , nie
    > > mówiąc już nawet o świadkach, którzy z Nim się stykają każdego dnia, dośw
    > iadcz
    > > ając Jego obecności i działania.
    > Świadkowie, którzy byli porwani przez kosmitów, też istnieją.

    Owszem, nie wątpię również, że istnieją nieboracy, którzy widzieli przepoczwarzenie się małpy w człowieka :)))))

    > Masz jakiś WERYFIKOWALNY dowód, czy dalej będziesz opowiadał anegdoty?

    Co to znaczy "weryfikowalny dowód" ? czy ty masz np. weryfikowalny dowód na istnienie swojej babci ?

    > Zarzuty, że jestem ograniczony stawiane przez kogoś, kto w życiu przekartkował
    > jedną książkę i to napisaną tysiące lat temu są tak śmieszne, że nawet nie wart
    > e komentarza.

    :)))) Zaiste, wygadywanie prymitywnych głupstw przychodzi ci niezwykle łatwo, więc wszelki komentarz jest zbędny :))))
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • kolter-xl 06.11.12, 21:20
    enrque111 napisał:

    Historia ludzkości mówi przede wszystkim o wojnach z pobudek ludzkiej zachłanno
    > ści i pychy oraz ideologicznych fantasmagorii różnej maści ateistów, którzy dop
    > uścili się najpotworniejszych zbrodni z powodu swoich antyreligijnych fobii.

    No popatrz eniu dzięki tobie wiem ze ten kutafon urban II był ateistą :))
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • grgkh 07.11.12, 00:36
    enrque111 napisał:

    > rkcb napisał:
    >
    > > Poruszasz tu problem żądania nieuzasadnionego szacunku
    > > jakiego żąda religia dla siebie.
    >
    > Dlaczego „nieuzasadnionego” ?

    Bo jej się nie należy. To taka sama idea, jak każda inna. Innym ideom nie przysługuje taki szacunek. Nie ma powodu, by jakąś ideę wyróżniać.

    > > Dlaczego człowiek, który uważa religię za szkodliwe bajki, które przynios
    > ły i p
    > > rzynoszą ludzkości nieszczęścia i cierpienie ma szanować poglądy tych, kt
    > órzy d
    > > ążą do rozprzestrzeniania tych szkodliwych ideologii?
    >
    > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?

    A co się stało, że tej oczywistości nie widzisz? Religia powoduje, ze ludzie nie myślą logicznie. To największa tragedia do umysłu.

    > Nieszczęścia i cierpienia przyniosły ludzkości wszelkie odstępstwa od nakazów r
    > eligijnych – największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości byli ludzie
    > i ideologie ateistyczne.

    I teiści i ateiści zdarzali się zbrodniarzami, ale:
    1) sam czysty teizm to idea i ona MOŻE MOTYWOWAĆ do złego czynu;
    2) sam czysty ateizm to BRAK idei, a brak nie może motywować.

    Jeśli teista robić oś paskudnego, to może to robić pod wpływem religii, a ateista już takiego oddziaływania nie doświadczy.

    Ponieważ religia rządzi wszystkimi społeczeństwami, więc wszystko, co złego się zdarzyło w jej obecności świadczy, że złu to ona NIGDY NIE UMIE ZAPOBIEGAĆ.

    Religia jest więc także kompletnie bezużyteczna.

    > > Piszesz o braku dowodów na nieistnienie boga, proszę cię zatem o przedsta
    > wienie
    > > dowodów na nieistnienie Zeusa, Ateny srebrzystookiej, Sziwy, Amaterasu or
    > az Gu
    > > lona mglistego (tego ostatniego wymyśliłem sam, co nie przeszkadza abym o
    > trzyma
    > > ł dowód na jego nieistnienie).
    >
    > Na to dowodów jest aż nadto – po prostu, nikt na świecie w takich bogów n
    > ie wierzy :)

    Ludzie wierzyli i wierzą nadal w bardzo różnych bogów. Twój cudak jest jednym z wielu, tak samo nieistniejący i urojony.

    > Natomiast osobnicy twego pokroju,

    I znów ten prymitywny atak personalny. Puknij się w głowę, bo na tak nędzna erystykę już nikogo nie nabierzesz.

    > którzy stanowczo wypowiadają się, że „B
    > oga nie ma”,

    ŻADNEGO boga nie ma, heniu. A dlaczego uważasz, że nie ma innych bogów, choć ludzie w nich wierzą?

    > muszą to jakoś udowodnić, gdyż samo stwierdzenie,

    Nieistnienia się nie dowodzi. Nie znasz logiki.

    > że Go nie
    > widzieli, nie słyszeli i nie czuli, nie jest żadnym dowodem.

    Dokładnie tak - dlaczego odrzucasz innych bogów? :)

    > Ja również nie wid
    > ziałem, nie słyszałem i nie czułem istnienia azotu na Plutonie, czy „szcz
    > erbca” Bolesława Chrobrego, ale wierzę i jego istnienie :)

    Co do obserwacji, to nie masz racji. Obserwacje są dość silnymi poszlakami na prawdziwość i istnienie.

    > > Jak będziesz w stanie przedstawić mi dowody na n
    > > ie istnienie tych postaci zaczniemy dyskutować nad zasadnością dowodu na
    > nie is
    > > tnienie boga.
    >
    > Trudno będzie, gdyż żadnych bogów nie ma – jest tylko Jeden Bóg,

    Nie boga ale jest bóg? :) Blebleble? :)

    > na temat
    > którego jest nieskończona liczba dowodów we Wszechświecie, jak i na Ziemi, nie
    > mówiąc już nawet o świadkach, którzy z Nim się stykają każdego dnia, doświadcz
    > ając Jego obecności i działania.

    Ja nie doświadczam, co podważa Twoją hipotezę.

    A szpitale bez klamek są pełne takich, którym się "wydaje". Prawdziwe jest tylko to, co daje się potwierdzić metoda naukową.

    > > > Czy więc dialog wierzącego z ateistą jest niemożliwy?
    > > Dialog wymaga, aby dyskutanci mówili tym samym językiem - oznacza to, że
    > pod ok
    > > reślonymi pojęciami rozumieją to samo.
    >
    > Dialog z osobnikami, zwącymi się mianem „ateistów” jest niemożliwy,
    > gdyż są oni niezwykle ograniczeni mentalnie, niezbyt wykształceni (lub bardzo
    > wąsko) oraz posiadający tzw „wyprany mózg” przez masońsko-lewacką i
    > ndoktrynację, która nie tylko sprawia, że nie ogarniają całej widzialnej i niew
    > idzialnej rzeczywistości, ale jeszcze wierzą w różne bajki, typu: ewolucja, pow
    > stanie życia z martwego atomu, uporządkowanego logicznie Wszechświata z chaosu,
    > czy też człowieka z ameby :)

    I znów ta erystyka, atak personalny. Jedyny "argument" religianta.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 07.11.12, 22:11
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > rkcb napisał:
    > >
    > > > Poruszasz tu problem żądania nieuzasadnionego szacunku
    > > > jakiego żąda religia dla siebie.
    > >
    > > Dlaczego „nieuzasadnionego” ?
    >
    > Bo jej się nie należy. To taka sama idea, jak każda inna. Innym ideom nie przys
    > ługuje taki szacunek. Nie ma powodu, by jakąś ideę wyróżniać.

    Powtarzałem już wielokrotnie, że jesteś niedouczony i dlatego wypisujesz brednie. Religia nie jest żadną ideą, gdyż żadna idea nie trwa od początku ludzkości, lecz jest wytworem chwili – pojawia się i znika. Religia zaś trwa, czasami słabnie pod wpływem (właśnie!) jakichś ideologii np. ateistycznej, potem znowu się umacnia.

    > > > Dlaczego człowiek, który uważa religię za szkodliwe bajki, które przynios
    > > ły i przynoszą ludzkości nieszczęścia i cierpienie ma szanować poglądy tych
    > > > którzy dążą do rozprzestrzeniania tych szkodliwych ideologii?
    > >
    > > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe” ?
    >
    > A co się stało, że tej oczywistości nie widzisz? Religia powoduje, ze ludzie ni
    > e myślą logicznie. To największa tragedia do umysłu.

    To przecież ateizm sprawia, że ludzie przestają logicznie myśleć i wierzą w jakieś brednie o „walce klas”, „dialektyce materialistycznej”, „wolności, równości i braterstwie” w imię których to haseł mordują miliony tych, którzy nie wierzą w ich fantasmagorie. To jest dopiero tragedia !

    > > Nieszczęścia i cierpienia przyniosły ludzkości wszelkie odstępstwa od nak
    > azów religijnych – największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości byli
    > > ludzie i ideologie ateistyczne.
    >
    > I teiści i ateiści zdarzali się zbrodniarzami, ale:
    > 1) sam czysty teizm to idea i ona MOŻE MOTYWOWAĆ do złego czynu;
    > 2) sam czysty ateizm to BRAK idei, a brak nie może motywować.

    Ateizm jest również wiarą, o czym świadczą fakty – w imię ateizmu dokonuje się największych zbrodni, z fanatyzmem, którego nie powstydziłby się najkrwawszy islamista.

    > Jeśli teista robić oś paskudnego, to może to robić pod wpływem religii, a ateis
    > ta już takiego oddziaływania nie doświadczy.

    Jak to nie ? Przecież najbardziej paskudnych rzeczy w dziejach dokonywali właśnie ateiści: za Stalina, Hitlera, Mao, Pol Pota, dynastii Kimów i inni, powołujący się na „powszechne szczęście bez religii”.

    > Ponieważ religia rządzi wszystkimi społeczeństwami, więc wszystko, co złego się
    > zdarzyło w jej obecności świadczy, że złu to ona NIGDY NIE UMIE ZAPOBIEGAĆ.

    Gdyby ateiści nie zdobyli władzy w Rosji, Chinach, Korei Pn i innych nieszczęsnych krajach, to nie dokonałoby tam takiego potwornego zła, To religia powstrzymuje społeczeństwa przed zbrodniami na masową skalę.

    > Religia jest więc także kompletnie bezużyteczna.

    Dla kompletnych idiotów, tak :)

    > > > Piszesz o braku dowodów na nieistnienie boga, proszę cię zatem o przestawienie
    > > dowodów na nieistnienie Zeusa, Ateny srebrzystookiej, Sziwy, Amater
    > > >asu oraz Gulona mglistego (tego ostatniego wymyśliłem sam, co nie przeszkadza
    > > > abym otrzymał dowód na jego nieistnienie).
    > >
    > > Na to dowodów jest aż nadto – po prostu, nikt na świecie w takich bogów nie wierzy :)
    >
    > Ludzie wierzyli i wierzą nadal w bardzo różnych bogów. Twój cudak jest jednym z
    > wielu, tak samo nieistniejący i urojony.

    Wolność słowa sprawia, że różni popaprańcy mogą wygadywać różne brednie, więc niniejszym korzystasz z tego uprawnienia, co nie znaczy, że każdy popapraniec wygaduje prawdę lub też zdaje sobie sprawę z tego, co wygaduje :)

    > > Natomiast osobnicy twego pokroju,
    >
    > I znów ten prymitywny atak personalny. Puknij się w głowę, bo na tak nędzna ery
    > stykę już nikogo nie nabierzesz.

    Podtrzymuję swoje słowa w całej rozciągłości.

    > > którzy stanowczo wypowiadają się, że „Boga nie ma”,
    >
    > ŻADNEGO boga nie ma, heniu. A dlaczego uważasz, że nie ma innych bogów, choć lu
    > dzie w nich wierzą?

    Ludzie wierzą w różne rzeczy, nawet najbardziej kuriozalne, jak np. ty :)
    A, bogów rzeczywiście nie ma, o czym już wielokrotnie cię przekonywałem, ale jak widzę, nadal w nich wierzysz.

    > > muszą to jakoś udowodnić, gdyż samo stwierdzenie,
    >
    > Nieistnienia się nie dowodzi. Nie znasz logiki.

    Ależ się dowodzi, gdyż w innym wypadku twierdzi się: „nie wiem”. Skoro zaś jest się przekonanym, że czegoś nie ma, to musi być jakiś dowód na takie stanowcze stwierdzenie. Czy go posiadasz ? Czy w starożytności mógł ktoś dowieść istnienia wszystkich planet, kulistości Ziemi, istnienia kontynentu amerykańskiego, fal radiowych ? Czy potrafisz dowieść (naukowo) istnienie swego pradziadka ?

    > > że Go nie
    > > widzieli, nie słyszeli i nie czuli, nie jest żadnym dowodem.
    >
    > Dokładnie tak - dlaczego odrzucasz innych bogów? :)

    Ponieważ jest jeden Bóg, a wszyscy bogowie pogan są demonami.

    > > Ja również nie wid
    > > ziałem, nie słyszałem i nie czułem istnienia azotu na Plutonie, czy ̶
    > > 2;szczerbca” Bolesława Chrobrego, ale wierzę i jego istnienie :)
    >
    > Co do obserwacji, to nie masz racji. Obserwacje są dość silnymi poszlakami na p
    > rawdziwość i istnienie.

    Bardzo dobrze, więc obserwuj dzieła Boga, poznawaj, badaj je i podziwiaj, a być może kiedyś poznasz Jego samego.

    > > > Jak będziesz w stanie przedstawić mi dowody na n
    > > > ie istnienie tych postaci zaczniemy dyskutować nad zasadnością dowo
    > > > du na nie istnienie boga.
    > >
    > > Trudno będzie, gdyż żadnych bogów nie ma – jest tylko Jeden Bóg,
    >
    > Nie boga ale jest bóg? :) Blebleble? :)

    Wyjaśnij, co oznacza ten bełkot: ”Nie boga ale jest bóg” ??? …. I przestań brać lekarstwa, lub zacznij jeśli nie bierzesz :)))

    > > na temat którego jest nieskończona liczba dowodów we Wszechświecie, jak i na Ziem
    > i, nie mówiąc już nawet o świadkach, którzy z Nim się stykają każdego dnia,
    > > doświadczając Jego obecności i działania.
    >
    > Ja nie doświadczam, co podważa Twoją hipotezę.

    :) To, że ktoś nie widział rafy koralowej, to nie znaczy że ona nie istnieje, jak również ktoś, kto nie doświadczył czyjejś dobroci, to również nie oznacza, że jej nie ma :)

    > A szpitale bez klamek są pełne takich, którym się "wydaje". Prawdziwe jest tylk
    > o to, co daje się potwierdzić metoda naukową.

    Bzdura typowa dla ateistów. Metodą naukową nie można zweryfikować wielu rzeczy, w które wierzą ateiści. Nauki empiryczne również wypowiadają stwierdzenia nieweryfikowalne oraz przyjmują założenia i wnioski niesprawdzalne.
    Jak słusznie zauważył Jan Lewandowski: ”teizm nie neguje ludzkiej konieczności przyjmowania pewnych założeń w swym pojmowaniu świata. Ateiści zaprzeczając tej niezbędnej w ludzkim poznaniu konieczności stawiają się na pozycji z góry przegranej i niekonsekwentnej, tworząc ze swego światopoglądu i pojmowania nauki mentalną karykaturę kalectwa ludzkiej myśli i jej dorobku naukowego.”

    > > > > Czy więc dialog wierzącego z ateistą jest niemożliwy?
    > > > Dialog wymaga, aby dyskutanci mówili tym samym językiem - oznacza t
    > > > o, że pod określonymi pojęciami rozumieją to samo.
    > >
    > > Dialog z osobnikami, zwącymi się mianem „ateistów” jest niemo
    > > żliwy, gdyż są oni niezwykle ograniczeni mentalnie, niezbyt wykształceni (lub
    > > bardzo wąsko) oraz posiadający tzw „wypr
  • kolter-xl 07.11.12, 22:25
    enrque111 napisał:

    >Ateizm jest również wiarą, o czym świadczą fakty – w imię ateizmu dokonuje się największych zbrodni, z fanatyzmem, którego nie powstydziłby się najkrwawszy islamista.

    " Heinrich chodził w każdą niedziele wraz z rodzina na msze świętą, radował się udanym kazaniem "

    Eniu jak wabił się jeden z czołowych niemieckich zbrodniarzy wojennych i czemu był co najmniej do 25 roku życia katolickim bigotem ??
    --
    www.youtube.com/watch?v=YLgkS731l80&NR=1&feature=endscreen
  • grgkh 08.11.12, 00:06
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > enrque111 napisał:
    > >
    > > > rkcb napisał:
    > > >
    > > > > Poruszasz tu problem żądania nieuzasadnionego szacunku
    > > > > jakiego żąda religia dla siebie.
    > > >
    > > > Dlaczego „nieuzasadnionego” ?
    > >
    > > Bo jej się nie należy. To taka sama idea, jak każda inna.
    > > Innym ideom nie przysługuje taki szacunek.
    > > Nie ma powodu, by jakąś ideę wyróżniać.
    >
    > Powtarzałem już wielokrotnie, że jesteś niedouczony i dlatego wypisujesz bredni
    > e. Religia nie jest żadną ideą,

    Jest ideą, memem. Na temat twojej wiedzy nie będę się wypowiadał, bo to nie jest argument. :)

    > gdyż żadna idea nie trwa od początku ludzkości,
    > lecz jest wytworem chwili – pojawia się i znika.

    Pojawia się i znika - to Józek. A nie idea. Zawodzi Cię pamięć. W filozofii nowożytnej idea zaczęła oznaczać bezpośredni przedmiot poznania (myśl), treść świadomości. Przez G.W.F. Hegla była rozumiana jako zasada wszelkiego bytu. W filozofii materialistycznej jako odbicie (odzwierciedlenie) w umyśle ludzkim obiektywnie istniejącej rzeczywistości.

    > Religia zaś trwa,

    Religii były dziesiątki tysięcy. Te, które najlepiej kłamały i bałamuciły ludzi przetrwały. Religia to idea jak każda inna, tyle że bardziej zakłamana.

    > czasami słabnie pod wpływem (właśnie!) jakichś ideologii

    Jak w środowisku naukowców. :)

    > np. ateistycznej,

    Nie ma ideologii ateistycznej, bo ateizm jest brakiem teizmu. Nieumiejętność pływania nie jest pływaniem. I tak samo jest z ateizmem.

    > potem znowu się umacnia.

    I znowu kłamie, i wykorzystuje ludzi.

    > > > > Dlaczego człowiek, który uważa religię za
    > > > > szkodliwe bajki, które przyniosły i przynoszą
    > > > > ludzkości nieszczęścia i cierpienie ma szanować
    > > > > poglądy tych którzy dążą do rozprzestrzeniania
    > > > > tych szkodliwych ideologii?

    > > > Kto ci naopowiadał, że poglądy religijne są „szkodliwe”?

    > > A co się stało, że tej oczywistości nie widzisz?
    > > Religia powoduje, ze ludzie nie myślą logicznie.
    > > To największa tragedia do umysłu.
    >
    > To przecież ateizm sprawia, że ludzie przestają
    > logicznie myśleć i wierzą w jakieś brednie o „walce klas”,
    > „dialektyce materialistycznej"
    > „wolności, równości i braterstwie”

    Wolność, równość i braterstwo - wspaniałe hasła. Co masz przeciwko nim?
    To hasła cywilizowanego świata, Unii Europejskiej.

    > w imię których to haseł mordują miliony tych,
    > którzy nie wierzą w ich fantasmagorie.
    > To jest dopiero tragedia !

    Ja je uznaję i nikogo nie będę mordował.
    Ty ich nienawidzisz i oczerniasz ateistów.

    > > > Nieszczęścia i cierpienia przyniosły ludzkości
    > > > wszelkie odstępstwa od nakazów religijnych –
    > > > największymi zbrodniarzami w dziejach ludzkości
    > > > byli ludzie i ideologie ateistyczne.
    > >
    > > I teiści i ateiści zdarzali się zbrodniarzami, ale:
    > > 1) sam czysty teizm to idea i ona MOŻE MOTYWOWAĆ do złego czynu;
    > > 2) sam czysty ateizm to BRAK idei, a brak nie może motywować.
    >
    > Ateizm jest również wiarą, o czym świadczą fakty

    Mój ateizm jest brakiem teizmu. I przyjmij to za fakt.

    > – w imię ateizmu dokonuje się największych zbrodni,
    > z fanatyzmem, którego nie powstydziłby się
    > najkrwawszy islamista.

    Wszystko Ci się pomyliło. Islamistów uważasz za ateistów? To przecież teiści islamiści zamordowali tysiące niewinnych ludzi w WTC.

    > > Jeśli teista robić oś paskudnego, to może to robić
    > > pod wpływem religii, a ateista już takiego
    > > oddziaływania nie doświadczy.
    >
    > Jak to nie ? Przecież najbardziej paskudnych rzeczy
    > w dziejach dokonywali właśnie ateiści: za Stalina,
    > Hitlera, Mao, Pol Pota, dynastii Kimów i inni, powołują
    > cy się na „powszechne szczęście bez religii”.

    To byli psychopaci, a ateizm nie jest takim "schorzeniem". :)

    > > Ponieważ religia rządzi wszystkimi społeczeństwami,
    > > więc wszystko, co złego się zdarzyło w jej obecności
    > > świadczy, że złu to ona NIGDY NIE UMIE ZAPOBIEGAĆ.
    >
    > Gdyby ateiści nie zdobyli władzy w Rosji, Chinach, Korei Pn i innych nieszczęsn
    > ych krajach, to nie dokonałoby tam takiego potwornego zła, To religia powstrzym
    > uje społeczeństwa przed zbrodniami na masową skalę.

    Czepiłeś się Hitlera i Stalina, ale to wychowankowie religii, i religii zawdzięczali stan swojego umysłu. Od 1888 roku Stalin uczęszczał do szkoły parafialnej w Gori, a od 1894 roku kształcił się, za namową swojej matki oraz dzięki protekcji jej przyjaciół, w seminarium duchownym w Tyflisie A tu coś o Hitlerze: Religia Hitlera

    > > Religia jest więc także kompletnie bezużyteczna.
    >
    > Dla kompletnych idiotów, tak :)
    >
    > > > > Piszesz o braku dowodów na nieistnienie boga,
    > > > > proszę cię zatem o przestawienie dowodów na nieistnienie
    > > > > Zeusa, Ateny srebrzystookiej, Sziwy, Amaterasu
    > > > > oraz Gulona mglistego (tego ostatniego wymyśliłem sam,
    > > > > co nie przeszkadza abym otrzymał dowód na jego nieistnienie).
    > > >
    > > > Na to dowodów jest aż nadto – po prostu, nikt na świecie
    > > > w takich bogów nie wierzy :)
    > >
    > > Ludzie wierzyli i wierzą nadal w bardzo różnych bogów.
    > > Twój cudak jest jednym z wielu, tak samo nieistniejący i urojony.
    >
    > Wolność słowa sprawia, że różni popaprańcy mogą wygadywać różne brednie, więc n
    > iniejszym korzystasz z tego uprawnienia, co nie znaczy, że każdy popapraniec wy
    > gaduje prawdę lub też zdaje sobie sprawę z tego, co wygaduje :)

    Mówisz o sobie? :)

    > > > muszą to jakoś udowodnić, gdyż samo stwierdzenie,
    > >
    > > Nieistnienia się nie dowodzi. Nie znasz logiki.
    >
    > Ależ się dowodzi, gdyż w innym wypadku twierdzi się: „nie wiem”.

    I tak powinieneś mówić o hipotezie istnienia twojego boga. Nie ma dowodów na jej prawdziwość.

    > S
    > koro zaś jest się przekonanym, że czegoś nie ma, to musi być jakiś dowód na tak
    > ie stanowcze stwierdzenie. Czy go posiadasz ?

    A więc i Ty - MUSISZ mieć dowód na istnienie swojego boga. Dopóki go nie przedstawisz, dopóty ta hipoteza nie może być uznana za prawdziwą. I nie pojawi się skutek - istnienie. Istnienie jest skutkiem prawdziwości hipotezy. Bez dowodu nie ma istnienia, co jest równoważne nieistnieniu.

    > Czy w starożytności mógł ktoś dow
    > ieść istnienia wszystkich planet, kulistości Ziemi, istnienia kontynentu ameryk
    > ańskiego, fal radiowych ?

    I dlatego WTEDY nie istniały te pojęcia w opisie świata.

    > Czy potrafisz dowieść (naukowo) istnienie swego pradz
    > iadka ?

    Tak. Jeśli w opisie świata czegoś nie ma, to nie istnieje to tam. W naszej świadomości jest tylko opis świata.

    > > > że Go nie widzieli, nie słyszeli i nie czuli,
    > > > nie jest żadnym dowodem.
    > >
    > > Dokładnie tak - dlaczego odrzucasz innych bogów? :)
    >
    > Ponieważ jest jeden Bóg, a wszyscy bogowie pogan są demonami.

    Przedstaw dowód, że jest tylko jeden. :) Nie m
  • enrque111 19.11.12, 19:04
    grgkh napisał:

    > > enrque111 napisał:
    > >
    > > Powtarzałem już wielokrotnie, że jesteś niedouczony i dlatego wypisujesz
    > > brednie. Religia nie jest żadną ideą,
    >
    > Jest ideą, memem. Na temat twojej wiedzy nie będę się wypowiadał, bo to nie jes
    > t argument. :)

    Niewątpliwie sam jesteś memem i ten wymysł twego guru Dawkinsa pasuje jak ulał do wszystkich ateistów, co zaś do mojej wiedzy, to zbyt cienki jesteś aby iść ze mną w szranki na tym polu :)))

    > > gdyż żadna idea nie trwa od początku ludzkości,
    > > lecz jest wytworem chwili – pojawia się i znika.
    >
    > Pojawia
    > się i znika - to Józek
    . A nie idea. Zawodzi Cię pamięć. W filozofii nowożytnej idea zaczęła o
    > znaczać bezpośredni przedmiot poznania (myśl), treść świadomości. Przez G.W.F.
    > Hegla była rozumiana jako zasada wszelkiego bytu. W filozofii materialistycznej
    > jako odbicie (odzwierciedlenie) w umyśle ludzkim obiektywnie istniejącej rzecz
    > ywistości.


    Nauczyłeś się wyszukiwać jedynie linki do stron, które potrafisz zrozumieć (często błędnie), ale nic ci to nie daje – religia nie jest ideą, tak jak wiara nie jest zwątpieniem, a religia prawdziwa została objawiona, a nie wymyślona, więc twoje rozumowanie (obawiam się, że w tym wypadku jest to zbyt górnolotne słowo) w tej kwestii jest fałszywe.

    > > Religia zaś trwa,
    >
    > Religii były dziesiątki tysięcy. Te, które najlepiej kłamały i bałamuciły ludzi
    > przetrwały. Religia to idea jak każda inna, tyle że bardziej zakłamana.

    Nic to nie znaczy, że było i jest religii bardzo wiele – tylko jedna jest prawdziwa i trwa od tysiącleci. Wypowiadasz zdanie ze sobą sprzeczne i nierozsądne, to tak jakby twierdzić, że było wiele teorii wyjaśniających ruch Słońca wokół Ziemi, ale przetrwała tylko ta najbardziej bałamutna i zakłamana.
    Nadal, jak widzę nie chcesz się uczyć logiki grigorikh :))))

    > > czasami słabnie pod wpływem (właśnie!) jakichś ideologii
    >
    > Jak w środowisku naukowców. :)

    Których naukowców ? Czy zaliczasz do nich np. Alister’a McGrath’a ? - badania Neila Grossa z Harvard University oraz Solona Simmonsa z George Mason University już dawno dowiodły, że tylko jedna czwarta uczonych odrzuca istnienie Boga lub twierdzi, że nie da się udowodnić Jego istnienia. Reszta albo wierzy w osobowego Boga, albo przynajmniej w jakąś Wyższą Moc.

    > > np. ateistycznej,
    >
    > Nie ma ideologii ateistycznej, bo ateizm jest brakiem teizmu. Nieumiejętność pł
    > ywania nie jest pływaniem. I tak samo jest z ateizmem.

    Podobnie jak teizm jest brakiem ateizmu :)
    Ateizm jest typową ideologią wymyśloną przez ludzi, których cechą charakterystyczną są nie tylko braki w wykształceniu, ale przede wszystkim cechy mentalne i ograniczenia w mózgu, które uniemożliwiają racjonalne, kompleksowe, perspektywiczne oraz przekraczające granice utartych schematów, twórcze i rozwijające intelektualnie myślenie.

    > > potem znowu się umacnia.
    >
    > I znowu kłamie, i wykorzystuje ludzi.

    Mistrzami w kłamstwie i wykorzystywaniu ludzi, jak dowodzą fakty historyczne, zawsze byli i są ateiści oraz ich akolici – najpotworniejsze zbrodnie, grabieże, orgie łgarstw i niesprawiedliwości dokonane zostały przez ideologie niosące na swych sztandarach walkę z religią, głównie religią chrześcijańską.

    > > To przecież ateizm sprawia, że ludzie przestają
    > > logicznie myśleć i wierzą w jakieś brednie o „walce klas”,
    > > „dialektyce materialistycznej"
    > > „wolności, równości i braterstwie”
    >
    > Wolność, równość i braterstwo - wspaniałe hasła. Co masz przeciwko nim?
    > To hasła cywilizowanego świata, Unii Europejskiej.

    Unia Europejska staje się karykaturą „cywilizowanego świata” i zmierza szybkim krokiem do totalitaryzmu, którego nie powstydziliby się tacy jego prekursorzy, jak Hitler i Stalin. Co zaś do „wolności, równości i braterstwa”, to nie wspomniałeś o dalszej części tego hasła, które brzmi: ”albo śmierć”. Toteż w imię tych „szczytnych” maksym dokonano w przeciągu 200 lat więcej zbrodni (nie mówiąc już o zniewoleniu i upodleniu człowieka), niż wcześniej przez wszystkie tysiąclecia dziejów ludzkości.

    > > w imię których to haseł mordują miliony tych,
    > > którzy nie wierzą w ich fantasmagorie.
    > > To jest dopiero tragedia !
    >
    > Ja je uznaję i nikogo nie będę mordował.
    > Ty ich nienawidzisz i oczerniasz ateistów.

    Ateistów nie trzeba oczerniać – o ich czynach świadczą fakty. To, że teraz deklarujesz swój brak chęci mordowania, nie świadczy, że nie czyniłbyś tego, gdyby zażądała od ciebie spełnienia tak szczytnego obowiązku Partia lub ideologia chcąca wprowadzać te hasła w czyn, tak jak we francuskiej Wandei, gdzie w imię „wolności, równości i braterstwa” dopuszczano się czynów straszniejszych, niż te, które zarzucamy Hitlerowi.

    > > Ateizm jest również wiarą, o czym świadczą fakty
    >
    > Mój ateizm jest brakiem teizmu. I przyjmij to za fakt.

    :)) Na tej samej zasadzie, jak mój teizm jest brakiem ateizmu :)))

    > > – w imię ateizmu dokonuje się największych zbrodni,
    > > z fanatyzmem, którego nie powstydziłby się
    > > najkrwawszy islamista.
    >
    > Wszystko Ci się pomyliło. Islamistów uważasz za ateistów? To przecież teiści is
    > lamiści zamordowali tysiące niewinnych ludzi w WTC.

    Ponownie odsyłam cię do podręcznika logiki.
    Cóż znaczą tysiące niewinnych ludzi w WTC wobec milionów unicestwionych w wyniku krwiożerczych orgii ateistów sowieckich, nazistowskich, koreańskich, kampuczańskich i innych ?

    > > > Jeśli teista robić oś paskudnego, to może to robić
    > > > pod wpływem religii, a ateista już takiego
    > > > oddziaływania nie doświadczy.
    > >
    > > Jak to nie ? Przecież najbardziej paskudnych rzeczy
    > > w dziejach dokonywali właśnie ateiści: za Stalina,
    > > Hitlera, Mao, Pol Pota, dynastii Kimów i inni, powołują
    > > cy się na „powszechne szczęście bez religii”.
    >
    > To byli psychopaci, a ateizm nie jest takim "schorzeniem". :)

    Trudno jest zrzucić winę na kilku „psychopatów” w sytuacji, gdy to właśnie oni zarazili setki tysięcy ludzi chorą ateistyczną ideologią, przedzierzgając niekiedy zwykłych ludzi w okrutne bestie.

    > Czepiłeś się Hitlera i Stalina, ale to wychowankowie religii, i religii zawdzię
    > czali stan swojego umysłu.
    > Od 1888 roku Stalin uczęszczał do szkoły parafialnej w Gori, a od 1894 roku ksz
    > tałcił się, za namową swojej matki oraz dzięki protekcji jej przyjaciół, w semi
    > narium duchownym w Tyflisie
    A tu coś o Hitlerze: Religia Hitlera

    Głupstwa wypisujesz, jak mały Kazio, po zażyciu waleriany. Jakoś miliardy ludzi (wychowanków religii), przestrzegając nakazów wiary, nie splamiło się zwyrodniałym ludobójstwem, lecz właśnie tych dwóch (co prawda znalazłoby się ich więcej), w wyniku odejścia od wiary, przyjmując poglądy i ideologię ateistyczną stało się zbrodniarzami, symbolizującymi zwyrodnienia i prawdziwe oblicze ateizmu.
    Tylko głupiec mógłby przypuszczać, że np. Alister E. McGrath, stał się chrześcijaninem w wyniku ateistycznego wychowania, lub John Henry Newman stał się katolickim kardynałem i świętym z powodu anglikanizmu, którego wcześniej był wyznawcą :)))))

    > Religia jest więc także kompletnie bezużyteczna.

    Dla kompletn
  • grgkh 19.11.12, 21:15
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:
    > > Religii były dziesiątki tysięcy. Te, które najlepiej kłamały
    > > i bałamuciły ludzi przetrwały. Religia to idea jak każda inna,
    > > tyle że bardziej zakłamana.
    >
    > Nic to nie znaczy, że było i jest religii bardzo wiele – tylko jedna jest
    > prawdziwa i trwa od tysiącleci.

    Każda religia twierdzi to samo. Udowodnij, że tylko Ty masz rację, a inne religie jej nie mają.

    > Wypowiadasz zdanie ze sobą sprzeczne i nierozsądne,
    > to tak jakby twierdzić, że było wiele teorii wyjaśniających ruch Słońca w
    > okół Ziemi, ale przetrwała tylko ta najbardziej bałamutna i zakłamana.

    Religie przetrwały w dużej różnorodności, choć są ze sobą sprzeczne i wszystkie "prawdziwe". Duży urodzaj na bogów, boginie i bożęta.

    > Nadal, jak widzę nie chcesz się uczyć logiki grigorikh :))))

    Cieszy mnie, gdy zaczynasz się przezywać, bo to oznaka, że się wkurzyłeś i czujesz się bezradny wobec braku argumentów. Chyba zacznę Cię traktować jak chasyda, jako mojego przyjaciela. Będziemy wspólnie prowadzili akcję uświadamiającą bezsens religijnych bredni. Ty rzucasz temat, a ja go wyjaśniam. I prawda idzie w świat.

    > > > czasami słabnie pod wpływem (właśnie!) jakichś ideologii
    > >
    > > Jak w środowisku naukowców. :)
    >
    > Których naukowców ?

    Badania przeprowadzone głównie w Stanach Zjednoczonych wśród tamtejszych naukowców dowodzą, że wiara w boga jest odwrotnie skorelowana z posiadaniem wykształcenia naukowego. W 1914 odsetek naukowców w USA negujących bądź wątpiących w istnienie boga wynosił 58%[127], podczas gdy wśród naukowców wybitnych (greater) odsetek ten wynosił 70%[128]. W takich samych badaniach powtórzonych w 1934 roku odsetki te powiększyły się odpowiednio do 67% i 85%[129]. Wpływ wybitności albo jej brak na religijność został dalej zbadany w 1998 roku. Wedle ankiety przeprowadzonej wśród członków National Academy of Sciences[130] (wśród jej 2100 członków i 380 zagranicznych współpracowników jest niemal 200 zdobywców nagrody Nobla[131]; dla porównania, wśród wszystkich absolwentów uniwersytetów Cambridge i oksfordzkiego od 1901 roku jest łącznie 140 laureatów[132][133]), 7% z nich wierzyło w boga[134]. Badania przeprowadzone w 1996 roku a opublikowane w Nature wskazały, że wśród naukowców 60,7% nie wierzy w boga[135]. Badania przeprowadzone w latach 2005-2006 ujawniły, iż jako niewierzący deklaruje się 64% naukowców (w tym 34% całkowicie odrzuca istnienie siły nadprzyrodzonej, a 30% twierdzi, że nie wie i nie ma możliwości poznania czy istnieje jakaś siła nadprzyrodzona)[136]. Wyniki badań wskazują również, że istnieje statystycznie istotna rozbieżność pomiędzy odsetkiem niewierzących wśród profesorów nauk przyrodniczych a odsetkiem niewierzących wśród profesorów nauk społecznych[136].

    Korelację między wykształceniem naukowym a niewiarą w boga odzwierciedla też fakt, że podczas gdy 60–93% amerykańskich naukowców nie wierzy w boga, wśród przeciętnych obywateli USA odsetek ten wynosi od 8%[136] do 14%[137].




    > Czy zaliczasz do nich np. Alister’a McGrath’a
    > ? - badania Neila Grossa z Harvard University oraz Solona Simmonsa z George Mas
    > on University już dawno dowiodły, że tylko jedna czwarta uczonych odrzuca istni
    > enie Boga lub twierdzi, że nie da się udowodnić Jego istnienia. Reszta albo wie
    > rzy w osobowego Boga, albo przynajmniej w jakąś Wyższą Moc.

    Idzie ku dobremu. Mądrzejemy, przyjacielu. Ale na Ciebie nie liczę. Tacy jak Ty muszą umrzeć dogmatykami.

    > > > np. ateistycznej,
    > >
    > > Nie ma ideologii ateistycznej, bo ateizm jest brakiem
    > > teizmu. Nieumiejętność pływania nie jest pływaniem.
    > > I tak samo jest z ateizmem.
    >
    > Podobnie jak teizm jest brakiem ateizmu :)

    Nie podobnie.

    > Ateizm jest typową ideologią wymyśloną przez ludzi, których cechą charakterysty
    > czną są nie tylko braki w wykształceniu, ale przede wszystkim cechy mentalne i
    > ograniczenia w mózgu, które uniemożliwiają racjonalne, kompleksowe, perspektywi
    > czne oraz przekraczające granice utartych schematów, twórcze i rozwijające inte
    > lektualnie myślenie.

    Nie wszyscy ateiści są geniuszami, ale niektórzy nimi są, np. Stephen Hawking lub Albert Einstein...

    Ale wszyscy teiści błędnie logicznie uważają, że HIPOTEZA istnienia boga jest prawdziwa, choć nie ma na to dowodu. No i klops.

    > > Wolność, równość i braterstwo - wspaniałe hasła. Co masz przeciwko nim?
    > > To hasła cywilizowanego świata, Unii Europejskiej.
    >
    > Unia Europejska staje się karykaturą „cywilizowanego świata”

    Co masz przeciwko wolności myślenia i wypowiedzi, równości wszystkich ludzi wobec siebie i braterstwu czyli współistnieniu i pomaganiu sobie?

    > > Ja je uznaję i nikogo nie będę mordował.
    > > Ty ich nienawidzisz i oczerniasz ateistów.
    >
    > Ateistów nie trzeba oczerniać – o ich czynach świadczą fakty.

    Myślisz o psychopatach, Hitlerze i Stalinie? To byli ludzie wychowani przez religię, i to religia ich takimi uczyniła.

    A o ateistach w Czechach lub Skandynawii fakty świadczą pozytywnie.


    > To, że tera
    > z deklarujesz swój brak chęci mordowania, nie świadczy, że nie czyniłbyś tego,

    Oczywiście, że nie uczyniłbym tego, bo nie miałby mnie kto do tego zmusić. Natomiast religianci pod wpływem religii mordują wciąż na świecie realnie TERAZ – Ulster, Bliski Wschód itd. Pełno jest wojen religijnych. Zmusza ich do tego bezwzględne posłuszeństwo religii.

    > > > Ateizm jest również wiarą, o czym świadczą fakty
    > >
    > > Mój ateizm jest brakiem teizmu. I przyjmij to za fakt.
    >
    > :)) Na tej samej zasadzie, jak mój teizm jest brakiem ateizmu :)))

    Tylko teizm jest ideą. A ja teizm ignoruję. Nie interesuje mnie on.

    > > > – w imię ateizmu dokonuje się największych zbrodni,
    > > > z fanatyzmem, którego nie powstydziłby się
    > > > najkrwawszy islamista.
    > >
    > > Wszystko Ci się pomyliło. Islamistów uważasz za ateistów?
    > > To przecież teiści islamiści zamordowali tysiące niewinnych ludzi w WTC.
    >
    > Ponownie odsyłam cię do podręcznika logiki.
    > Cóż znaczą tysiące niewinnych ludzi w WTC wobec milionów unicestwionych
    > w wyniku krwiożerczych orgii ateistów sowieckich, nazistowskich, koreańskich, k
    > ampuczańskich i innych ?

    Oczywiście, że ateista może być mordercą, to się zdarza tak samo jak teistom, ale OBECNIE na świecie morduje się ludzi z powodów religijnych (teistycznych). Religia jest przyczyną (nawet nienawiść do religii wynika z jej obecności, a nie jej braku). Brak religii nie może motywować.

    > Trudno jest zrzucić winę na kilku „psychopatów” w sytuacji, gdy to
    > właśnie oni zarazili setki tysięcy ludzi chorą ateistyczną ideologią,
    > przedzierzgając niekiedy zwykłych ludzi w okrutne bestie.

    Myślisz o antyklerykalizmie, nie o ateizmie. Tak antyklerykałowie potrafią być wkurzeni religią i mogą ją chcieć wyeliminować ze swego otoczenia, bo jest wobec nich agresywna. Mają do tego prawo, choć ja jestem przeciwny przemocy.

    Ateistą rodzi się dziecko, które nie wie o religii. To nie jest zarażenie się.
  • enrque111 20.11.12, 18:23
    grgkh napisał:

    > Każda religia twierdzi to samo. Udowodnij, że tylko Ty masz rację, a inne relig
    > ie jej nie mają.

    Czyniłem to wielokrotnie – zajrzyj do moich wcześniejszych wpisów. Fałszywość wszystkich religii, poza chrześcijaństwem jest już dawno udowodniona, poprzez prace filozoficzno-moralne, osiągnięcia cywilizacyjne, rozprzestrzenianie się w warunkach ekstremalnego zagrożenia, nadnaturalnych dowodów materialnych itd.

    > > Wypowiadasz zdanie ze sobą sprzeczne i nierozsądne,
    > > to tak jakby twierdzić, że było wiele teorii wyjaśniających ruch Słońca w
    > > okół Ziemi, ale przetrwała tylko ta najbardziej bałamutna i zakłamana.
    >
    > Religie przetrwały w dużej różnorodności, choć są ze sobą sprzeczne i wszystkie
    > "prawdziwe". Duży urodzaj na bogów, boginie i bożęta.

    Nie obchodzą mnie religie fałszywe, tak jak nie obchodzi mnie chełpienie się uczniów, którzy myślą, że zdali maturę, choć w rzeczywistości jej nie zdali :)

    > > Nadal, jak widzę nie chcesz się uczyć logiki grigorikh :))))
    >
    > Cieszy mnie, gdy zaczynasz się przezywać, bo to oznaka, że się wkurzyłeś i czuj
    > esz się bezradny wobec braku argumentów. Chyba zacznę Cię traktować jak chasyda
    > , jako mojego przyjaciela. Będziemy wspólnie prowadzili akcję uświadamiającą be
    > zsens religijnych bredni. Ty rzucasz temat, a ja go wyjaśniam. I prawda idzie w
    > świat.

    Również raduję się twoim zadowoleniem - to znak, że lekarstwa które zażywasz odnoszą pozytywny skutek :)

    > > > > czasami słabnie pod wpływem (właśnie!) jakichś ideologii
    > > >
    > > > Jak w środowisku naukowców. :)
    > >
    > > Których naukowców ?
    >
    > [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm]

    Wiedza wikipediowa nie jest wiedzą naukową.
    Najgłośniejsze badania dotyczące wiary wśród naukowców dotyczą sondażu porównawczego z roku 1916 i 1997. W 1916 roku przeprowadzono ankietę wśród naukowców, czy wierzą w Boga, a dokładnie w takiego, który komunikuje się z ludźmi i od którego można „oczekiwać odpowiedzi” (należy mieć na uwadze, że deiści nie wierzą w Boga odpowiadającego tej definicji). Wyniki tego sondażu są dobrze znane – 40% naukowców wierzyło w Boga, 40% nie wierzyło, a 20% nie miało zdania. Badanie takie powtórzono w 1997 roku, stawiając identyczne pytanie i uzyskano niemal taki sam wynik – tylko nieznacznie wzrosła liczba niewierzących (do 45%). Liczba wierzących naukowców pozostała bez zmian, czyli 40%. Z wyników tych badań można wyciągnąć wniosek, że większość uczonych nie twierdzi, że nie wierzy w Boga, ponieważ 55% albo w Boga osobowego wierzy, albo jest agnostykami. Gdyby owo pytanie było mniej skonkretyzowane, to okazałoby się, że znacznie mniej uczonych odpowiedziałoby negatywnie, gdyż jest znaczna ilość ludzi nauki, którzy odpowiedzieli, że w „Boga osobowego” nie wierzą - jednakże dostrzegają, że istnieją relacje wskazujące na istnienie jakiegoś rodzaju boskiej siły, bądź najwyższej duchowej zasady, a więc również są osobami wierzącymi.
    Większość niewierzących uczonych, jak twierdzi profesor uniwersytetu w Oxfordzie Alister McGrath („Bóg nie jest urojeniem”), stanowią ateiści z powodów innych, niż naukowe – wprowadzają oni raczej swój światopogląd „do” nauki, niż go „z niej” wyprowadzają. Polemizując z wojującym ateistą Dawkinsem, ten sam profesor pisze, iż istnieje ogromna rozbieżność ilościowa pomiędzy grupą uczonych, którą Dawkins przypisuje ateizm, a grupą rzeczywistych wśród nich ateistów. Symptomatyczny jest również fakt, jak olbrzymia jest rzesza osób, które nawracają się w wieku późniejszym, kiedy już mają wystarczające podstawy intelektualne i znacznie większą wiedzę, a nie ma prawie wcale gorliwych wierzących, którzy w wieku dojrzałym stają się ateistami.

    > > Czy zaliczasz do nich np. Alister’a McGrath’a ?
    > > - badania Neila Grossa z Harvard University oraz Solona Simmonsa z George Mas
    > > on University już dawno dowiodły, że tylko jedna czwarta uczonych odrzuca istni
    > > enie Boga lub twierdzi, że nie da się udowodnić Jego istnienia. Reszta al
    > > bo wierzy w osobowego Boga, albo przynajmniej w jakąś Wyższą Moc.
    >
    > Idzie ku dobremu. Mądrzejemy, przyjacielu. Ale na Ciebie nie liczę. Tacy jak Ty
    > muszą umrzeć dogmatykami.

    :)) Widzę, że poza bezsilnym bełkotem nie masz nic więcej do dodania :)))
    Ja się ciągle uczę w przeciwieństwie do ciebie, który tkwi w bajorze nielogiczności, lewackich bajań i chorych własnych wyobrażeń :)

    > > > > np. ateistycznej,
    > > >
    > > > Nie ma ideologii ateistycznej, bo ateizm jest brakiem
    > > > teizmu. Nieumiejętność pływania nie jest pływaniem.
    > > > I tak samo jest z ateizmem.
    > >
    > > Podobnie jak teizm jest brakiem ateizmu :)
    >
    > Nie podobnie.

    Zgoda, nie podobnie – tak samo.

    > > Ateizm jest typową ideologią wymyśloną przez ludzi, których cechą charakterysty
    > > czną są nie tylko braki w wykształceniu, ale przede wszystkim cechy mentalne i
    > > ograniczenia w mózgu, które uniemożliwiają racjonalne, kompleksowe, perspektywi
    > > czne oraz przekraczające granice utartych schematów, twórcze i rozwijające inte
    > > lektualnie myślenie.
    >
    > Nie wszyscy ateiści są geniuszami, ale niektórzy nimi są, np. Stephen Hawking l
    > ub Albert Einstein...

    Nigdy nie twierdziłem, że samymi geniuszami są tylko ludzie wierzący, zdarzają się również inteligentni ateiści, którzy z powodu braku czasu lub chęci na rozwój wiedzy religijnej skupili się na innych dziedzinach, zaniedbując to co najważniejsze – zbawienie wieczne.

    > Ale wszyscy teiści błędnie logicznie uważają, że HIPOTEZA istnienia boga jest p
    > rawdziwa, choć nie ma na to dowodu. No i klops.

    Pouczałem cię, że nie ma żadnej „hipotezy istnienia boga” wśród ludzi wierzących. Taką hipotezę mogą sobie stawiać, podobni tobie ateiści, którzy mają sieczkę w mózgu zamiast rozumu. Poza tym wielokrotnie przyznawałem, że nie ma żadnych bogów :)
    Trochę myśl samodzielnie i ucz się.

    > > > Wolność, równość i braterstwo - wspaniałe hasła. Co masz przeciwko nim?
    > > > To hasła cywilizowanego świata, Unii Europejskiej.
    > >
    > > Unia Europejska staje się karykaturą „cywilizowanego świata”
    >
    > Co masz przeciwko wolności myślenia i wypowiedzi, równości wszystkich ludzi wob
    > ec siebie i braterstwu czyli współistnieniu i pomaganiu sobie?

    Te wszystkie masońskie hasła służą zniewoleniu człowieka. Slogan w pełnym brzmieniu wyrażał: ”wolność, równość, braterstwo albo śmierć”.
    Dziś coraz wyraźniej dostrzegamy, że slogan prowadzi do śmierci, śmierci społeczeństwa, jego zniewolenia i upodlenia.
    Gdzie jest ta wolność myślenia, skoro nie wpuszcza się na uniwersytety osób, które mają inne zdanie, niż powszechnie przyjęte przez lewaków np. na religię, czy homoseksualizm ?
    Gdzie jest wolność wypowiedzi, skoro zabrania się wypowiadać poglądów, które lewactwo uznało za niewłaściwe, obraźliwe, czy szkodliwe, wykuwając termin: ”mowa nienawiści”, pod który wszystko można podstawić ?
    Gdzie jest ta równość wszystkich wobec siebie, kiedy wypuszcza się bandytów z więzień, defraudantów milionów traktuje łagodnie, lansuje i promuje się media lewackie, a prześladuje chrześcijańskie, zamyka się kobietę za opóźnienie w spłacie paru złotych, odbierając jej przy tym dziecko, kioskarkę za nie wystawienie paragonu na kilkadziesiąt groszy traktuje się z całą surowością prawa ?
    Gdzie jest to braterstwo (pomaganie sobie), gdy sprzeniewierza się dorobek pokoleń (także przyszłych), zadłużając niebotycznie państwo, aby roztrw
  • grgkh 21.11.12, 05:07
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Każda religia twierdzi to samo. Udowodnij, że tylko Ty masz rację, a inne
    > relig
    > > ie jej nie mają.
    >
    > Czyniłem to wielokrotnie – zajrzyj do moich wcześniejszych wpisów. Fałszy
    > wość wszystkich religii, poza chrześcijaństwem jest już dawno udowodniona, popr
    > zez prace filozoficzno-moralne, osiągnięcia cywilizacyjne, rozprzestrzenianie s
    > ię w warunkach ekstremalnego zagrożenia, nadnaturalnych dowodów materialnych it
    > d.

    Nie, że jest udowodniona, bo nie jest. Tutaj przytocz kawałek takiego dowodu. Jeśli jest naprawdę, to uczyń to.

    Ale jestem pewien, że nie znajdziesz nic takiego.

    > > Religie przetrwały w dużej różnorodności, choć są ze sobą
    > > sprzeczne i wszystkie
    > > "prawdziwe". Duży urodzaj na bogów, boginie i bożęta.
    >
    > Nie obchodzą mnie religie fałszywe, tak jak nie obchodzi mnie chełpienie się uc
    > zniów, którzy myślą, że zdali maturę, choć w rzeczywistości jej nie zdali :)

    Udowodnij, że Twoja jest prawdziwa, a inne fałszywe. Jeśli nie przedstawisz takiego dowodu, to znaczy, że nie masz racji.

    > Wiedza wikipediowa nie jest wiedzą naukową.

    Nieprawda, bo masz tam odnośniki do wiedzy fachowej.

    > Wyniki tego sondażu są dobrz
    > e znane – 40% naukowców wierzyło w Boga, 40% nie wierzyło, a 20% nie miał
    > o zdania. Badanie takie powtórzono w 1997 roku, stawiając identyczne pytanie i
    > uzyskano niemal taki sam wynik – tylko nieznacznie wzrosła liczba niewier
    > zących (do 45%).

    Świetnie. Potwierdziłeś to, co chciałem tu powiedzieć. Wśród naukowców jest większy odsetek niewierzących niż wśród pozostałych ludzi oraz że ilość niewierzących rośnie.

    > > > > > np. ateistycznej,
    > > > >
    > > > > Nie ma ideologii ateistycznej, bo ateizm jest brakiem
    > > > > teizmu. Nieumiejętność pływania nie jest pływaniem.
    > > > > I tak samo jest z ateizmem.
    > > >
    > > > Podobnie jak teizm jest brakiem ateizmu :)
    > >
    > > Nie podobnie.
    >
    > Zgoda, nie podobnie – tak samo.

    Ateistą rodzą się dzieci. Ich ateizm nie jest ideologią.

    > > > Ateizm jest typową ideologią wymyśloną przez ludzi, których cechą c
    > harakterysty
    > > > czną są nie tylko braki w wykształceniu, ale przede wszystkim cechy
    > mentalne i
    > > > ograniczenia w mózgu, które uniemożliwiają racjonalne, kompleksowe,
    > perspektywi
    > > > czne oraz przekraczające granice utartych schematów, twórcze i rozw
    > ijające inte
    > > > lektualnie myślenie.
    > >
    > > Nie wszyscy ateiści są geniuszami, ale niektórzy nimi są, np. Stephen Haw
    > king l
    > > ub Albert Einstein...
    >
    > Nigdy nie twierdziłem, że samymi geniuszami są tylko ludzie wierzący, zdarzają
    > się również inteligentni ateiści, którzy z powodu braku czasu lub chęci na rozw
    > ój wiedzy religijnej skupili się na innych dziedzinach, zaniedbując to co najwa
    > żniejsze – zbawienie wieczne.

    Jeśli się zdarzają, to przeczysz sam sobie - temu, co pisałeś w poprzednim zdaniu.

    > > Ale wszyscy teiści błędnie logicznie uważają, że HIPOTEZA istnienia boga
    > jest p
    > > rawdziwa, choć nie ma na to dowodu. No i klops.
    >
    > Pouczałem cię, że nie ma żadnej „hipotezy istnienia boga” wśród lud
    > zi wierzących.

    Owszem, są hipotezy istnienia bogów, bogiń i bożąt, a Twoja jest jedną z nich. Logicznie nie wolno twierdzić, że sa prawdziwe, bo nie ma na to dowodów.

    > Taką hipotezę mogą sobie stawiać, podobni tobie ateiści, którzy
    > mają sieczkę w mózgu zamiast rozumu. Poza tym wielokrotnie przyznawałem, że nie
    > ma żadnych bogów :)

    To nie ma i Twojego.

    > > > > Wolność, równość i braterstwo - wspaniałe hasła.

    > > Co masz przeciwko wolności myślenia i wypowiedzi,
    > > równości wszystkich ludzi wobec siebie i braterstwu
    > > czyli współistnieniu i pomaganiu sobie?
    >
    > Te wszystkie masońskie hasła służą zniewoleniu człowieka. Slogan w pełnym brzmi
    > eniu wyrażał: ”wolność, równość, braterstwo albo śmierć”.

    W moim humanizmie nie ma mowy o smierci. Co masz przeciwko takiemu hasłu?

    > Dziś coraz wyraźniej dostrzegamy, że slogan prowadzi do śmierci, śmierci społec
    > zeństwa, jego zniewolenia i upodlenia.
    > Gdzie jest ta wolność myślenia, skoro nie wpuszcza się na uniwersytety osób, kt
    > óre mają inne zdanie, niż powszechnie przyjęte przez lewaków np. na religię, cz
    > y homoseksualizm

    Przeciwnie, to tacy jak Ty podżegają ludzi religią do nienawiści i teroryzmu.
  • enrque111 21.11.12, 19:54
    grgkh napisał:

    > > > Każda religia twierdzi to samo. Udowodnij, że tylko Ty masz rację,
    > > > a inne religie jej nie mają.
    > >
    > > Czyniłem to wielokrotnie – zajrzyj do moich wcześniejszych wpisów.
    > > Fałszywość wszystkich religii, poza chrześcijaństwem jest już dawno udowodniona
    > > poprzez prace filozoficzno-moralne, osiągnięcia cywilizacyjne, rozprzestrzeni
    > > anie się w warunkach ekstremalnego zagrożenia, nadnaturalnych dowodów materialn
    > > ych itd.
    >
    > Nie, że jest udowodniona, bo nie jest. Tutaj przytocz kawałek takiego dowodu. J
    > eśli jest naprawdę, to uczyń to.

    Jest udowodniona, a świadczy o tym nie tylko szereg publikacji naukowych, ale przede wszystkim same fakty – cywilizacja chrześcijańska („Christianitas”) nie tylko powstrzymała ekspansję innych cywilizacji w pierwszych wiekach swego istnienia, ale przede wszystkim odbudowała zniszczone barbarzyńskimi najazdami obszary Europy, wpłynęła na rozwój kultury, nauki, techniki i innych dziedzin życia ludzkiego w ten sposób, że tylko w kręgu Zachodniej Cywilizacji rozwinęły się te wszystkie dziedziny, które mają dominujący wpływ na globalny rozwój ludzkości obserwowany nawet dziś. Chociaż właśnie dziś nasza cywilizacja, odchodząc od chrześcijaństwa zaczyna ulegać innym (muzułmanom) jak również traci swą dotychczasową dominują pozycję na rzecz pozostałych części świata (Chiny, Indie, Japonia, Brazylia).

    > Ale jestem pewien, że nie znajdziesz nic takiego.

    Czego nie znajdę ?

    > > > Religie przetrwały w dużej różnorodności, choć są ze sobą
    > > > sprzeczne i wszystkie
    > > > "prawdziwe". Duży urodzaj na bogów, boginie i bożęta.
    > >
    > > Nie obchodzą mnie religie fałszywe, tak jak nie obchodzi mnie chełpienie
    > > się uczniów, którzy myślą, że zdali maturę, choć w rzeczywistości jej nie zdali :)
    >
    > Udowodnij, że Twoja jest prawdziwa, a inne fałszywe. Jeśli nie przedstawisz tak
    > iego dowodu, to znaczy, że nie masz racji.

    Udowodniłem już to wielokrotnie, nawet w niniejszym wpisie :)

    > > Wiedza wikipediowa nie jest wiedzą naukową.
    >
    > Nieprawda, bo masz tam odnośniki do wiedzy fachowej.

    Odnośniki mogą być do czegokolwiek, gdyby Wikipedia była opracowaniem naukowym, to wszystkie naukowe publikacje upstrzone byłyby odnośnikami do niej, a tak nawet profesorowie na wyższych uczelniach przestrzegają przed korzystaniem z Wikipedii i zabraniają podawać jej jako źródło informacji.

    > > Wyniki tego sondażu są dobrze znane – 40% naukowców
    > > wierzyło w Boga, 40% nie wierzyło, a 20% nie miał o zdania.
    > > Badanie takie powtórzono w 1997 roku, stawiając identyczne pytanie i uzyskano
    > > niemal taki sam wynik – tylko nieznacznie wzrosła liczba niewierzących (do 45%).
    >
    > Świetnie. Potwierdziłeś to, co chciałem tu powiedzieć. Wśród naukowców jest wię
    > kszy odsetek niewierzących niż wśród pozostałych ludzi oraz że ilość niewierząc
    > ych rośnie.

    Nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ i tak więcej jest wśród nich wierzących, niż niewierzących, a tak duży odsetek jest głównie wynikiem lewackich poglądów większości tego środowiska, poświęcania znacznie mniejszej ilości czasu na naukę religii oraz pokutującego, kłamliwego sloganu, że nauka jest sprzeczna z wiarą. Pomimo tego nawet uczeni, którzy wcześniej określali się jako ateiści, po przejściu na emeryturę wracają do wiary, głównie pod wpływem poświęcenia czasu na studia religijne :)
    Większość niewierzących uczonych, jak twierdzi profesor uniwersytetu w Oxfordzie Alister McGrath („Bóg nie jest urojeniem”), stanowią ateiści z powodów innych, niż naukowe – wprowadzają oni raczej swój światopogląd „do” nauki, niż go „z niej” wyprowadzają. Polemizując z wojującym ateistą Dawkinsem, ten sam profesor pisze, iż istnieje ogromna rozbieżność ilościowa pomiędzy grupą uczonych, którą Dawkins przypisuje ateizm, a grupą rzeczywistych wśród nich ateistów. Symptomatyczny jest również fakt, jak olbrzymia jest rzesza osób, które nawracają się w wieku późniejszym, kiedy już mają wystarczające podstawy intelektualne i znacznie większą wiedzę, a nie ma prawie wcale gorliwych wierzących, którzy w wieku dojrzałym stają się ateistami.

    > Ateistą rodzą się dzieci. Ich ateizm nie jest ideologią.

    :) Przyznam ci rację, jak stwierdzisz, że ateiści są jak niemowlęta nie tylko w sprawach religijnych, ale wszystkich innych :)))

    > > > Nie wszyscy ateiści są geniuszami, ale niektórzy nimi są, np. Stephen Haw
    > > king l ub Albert Einstein...
    > >
    > > Nigdy nie twierdziłem, że samymi geniuszami są tylko ludzie wierzący, zdarzają
    > > się również inteligentni ateiści, którzy z powodu braku czasu lub chęci n
    > a rozwój wiedzy religijnej skupili się na innych dziedzinach, zaniedbując to co
    > > najważniejsze – zbawienie wieczne.
    >
    > Jeśli się zdarzają, to przeczysz sam sobie - temu, co pisałeś w poprzednim zdaniu.

    Mylisz się, niczemu co napisałem wcześniej nie przeczę.

    > > > Ale wszyscy teiści błędnie logicznie uważają, że HIPOTEZA istnienia boga
    > > > jest prawdziwa, choć nie ma na to dowodu. No i klops.
    > >
    > > Pouczałem cię, że nie ma żadnej „hipotezy istnienia boga” wśród lud
    > > zi wierzących.
    >
    > Owszem, są hipotezy istnienia bogów, bogiń i bożąt, a Twoja jest jedną z nich.
    > Logicznie nie wolno twierdzić, że sa prawdziwe, bo nie ma na to dowodów.

    Nie ma takich hipotez. Hipoteza jest jedynie narzędziem naukowym, służącym do przeprowadzenia procesu badawczego, który ma zweryfikować prawdziwość jakiegoś twierdzenia – czy ktokolwiek próbował weryfikować poprzez doświadczenie „hipotezę istnienia bogów” ? Jeśli tak to proszę o nazwisko owego uczonego ?.

    > > Taką hipotezę mogą sobie stawiać, podobni tobie ateiści, którzy
    > > mają sieczkę w mózgu zamiast rozumu. Poza tym wielokrotnie przyznawałem,
    > > że nie ma żadnych bogów :)
    >
    > To nie ma i Twojego.

    :) Oczywiście, że nie ma, ponieważ ja nie mam żadnego boga :))

    > > > > > Wolność, równość i braterstwo - wspaniałe hasła.
    >
    > > > Co masz przeciwko wolności myślenia i wypowiedzi,
    > > > równości wszystkich ludzi wobec siebie i braterstwu
    > > > czyli współistnieniu i pomaganiu sobie?
    > >
    > > Te wszystkie masońskie hasła służą zniewoleniu człowieka. Slogan w pełnym
    > brzmieniu wyrażał: ”wolność, równość, braterstwo albo śmierć”.
    >
    > W moim humanizmie nie ma mowy o smierci. Co masz przeciwko takiemu hasłu?

    Nie wiem, czy jest, czy nie jest coś o śmierci w twoim humanizmie i nie wiem, czy chciałbym coś na ten temat wiedzieć, ale fakty są takie, że czerpiesz ów „humanizm” z rewolucji francuskiej, która nie miała wcześniej precedensu w krwiożerczej orgii bezprawia idąc właśnie pod sztandarami tych samych haseł, a śmierć ścieliła się gęsto pod jej stopami.

    > > Dziś coraz wyraźniej dostrzegamy, że slogan prowadzi do śmierci, śmierci
    > społeczeństwa, jego zniewolenia i upodlenia.
    > > Gdzie jest ta wolność myślenia, skoro nie wpuszcza się na uniwersytety osób,
    > > które mają inne zdanie, niż powszechnie przyjęte przez lewaków np. na religię,
    > > czy homoseksualizm
    >
    > Przeciwnie, to tacy jak Ty podżegają ludzi religią do nienawiści i teroryzmu.

    Kłamstwo nie poparte żadnym dowodem.
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 22.11.12, 17:01
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > > > Każda religia twierdzi to samo.
    > > > > Udowodnij, że tylko Ty masz rację,
    > > > > a inne religie jej nie mają.
    > > >
    > > > Czyniłem to wielokrotnie – zajrzyj do moich wcześniejszych wpisów.

    > > Tutaj przytocz kawałek takiego dowodu.

    > Jest udowodniona, a świadczy o tym nie tylko szereg publikacji naukowych

    Nie publikacje, których nie widzę, ale krótki dowód, że inne religie są fałszywe, a twoja taka nie jest. Przez zwyczajne porównanie. Dowód logiczny. Innego nie potrzebuję.

    > > Ale jestem pewien, że nie znajdziesz nic takiego.
    >
    > Czego nie znajdę ?

    Dowodu. Szybko tracisz wątek.

    > > > > Religie przetrwały w dużej różnorodności, choć są ze sobą
    > > > > sprzeczne i wszystkie "prawdziwe".
    > > > > Duży urodzaj na bogów, boginie i bożęta.

    > > > Nie obchodzą mnie religie fałszywe

    A mnie nie obchodzi, co Ciebie nie obchodzi. Podobno znasz jakiś dowód na tę fałszywość, więc go wreszcie podaj. A jak go nie znasz, to wszystkie religie staja się tak samo niewiarygodne.

    > Udowodniłem już to wielokrotnie, nawet w niniejszym wpisie :)

    Logiczny dowód na fałszywość, poproszę.

    > > > Wiedza wikipediowa nie jest wiedzą naukową.
    > >
    > > Nieprawda, bo masz tam odnośniki do wiedzy fachowej.
    >
    > Odnośniki mogą być do czegokolwiek,

    Te akurat są do wiarygodnych danych i prac naukowych.

    > > > Wyniki tego sondażu są dobrze znane – 40% naukowców
    > > > wierzyło w Boga, 40% nie wierzyło, a 20% nie miał o zdania.
    > > > Badanie takie powtórzono w 1997 roku, stawiając identyczne pytanie
    > i uzyskano
    > > > niemal taki sam wynik – tylko nieznacznie wzrosła liczba niew
    > ierzących (do 45%).


    > > Świetnie. Potwierdziłeś to, co chciałem tu powiedzieć.
    > > Wśród naukowców jest większy odsetek niewierzących
    > > niż wśród pozostałych ludzi oraz że ilość niewierzących rośnie.
    >
    > Nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ i tak więcej jest wśród nich wierzą
    > cych, niż niewierzących,

    Nie jest. I wniosek jest oczywisty - mądrość unika religii, a głupota i niewiedza czują się z nią dobrze.

    > > Ateistą rodzą się dzieci. Ich ateizm nie jest ideologią.
    >
    > :) Przyznam ci rację, jak stwierdzisz, że ateiści są jak
    > niemowlęta nie tylko w sprawach religijnych, ale wszystkich innych :)))

    A więc potwierdzasz, że ateizm nie jest ideą, tylko brakiem idei. Niemowlęta nie posiadają żadnych idei.

    > > > Nigdy nie twierdziłem, że samymi geniuszami są
    > > > tylko ludzie wierzący, zdarzają się również inteligentni ateiści,

    > > Jeśli się zdarzają, to przeczysz sam sobie - temu,
    > > co pisałeś w poprzednim zdaniu.
    >
    > Mylisz się, niczemu co napisałem wcześniej nie przeczę.

    Przeczysz. Ale najważniejsze, że mamy wspólny wniosek - ateizm (czyli brak teizmu) nie ma negatywnego wpływu na inteligencję (czego dowodzi przykład geniuszy ateistów).

    > > > > Ale wszyscy teiści błędnie logicznie uważają,
    > > > > że HIPOTEZA istnienia boga jest prawdziwa,
    > > > > choć nie ma na to dowodu. No i klops.
    > > >
    > > > Pouczałem cię,

    Błędnie próbowałeś.

    > > > że nie ma żadnej „hipotezy istnienia boga̶" wśród ludzi wierzących.

    > > Owszem, są hipotezy istnienia bogów, bogiń i bożąt,
    > > a Twoja jest jedną z nich.
    > > Logicznie nie wolno twierdzić, że są prawdziwe,
    > > bo nie ma na to dowodów.

    > Nie ma takich hipotez.

    Są.

    > Hipoteza jest jedynie narzędziem naukowym

    Nieprawda. Hipoteza (gr. hypóthesis – przypuszczenie) – osąd, który podlega weryfikacji lub falsyfikacji. Zdanie, które stwierdza spodziewaną relację między jakimiś zjawiskami, propozycja twierdzenia naukowego, które zakłada możliwą lub oczekiwaną w danym kontekście sytuacyjnym naturę związku.

    Stawianie i testowanie hipotez to jeden z podstawowych procesów twórczego myślenia oraz fundamentalny element procesu tworzenia nauki.


    > czy ktokolwiek próbował weryfikować poprzez
    > doświadczenie "hipotezę istnienia bogów” ?

    I dlatego jest to TYLKO hipoteza, bez skutku pozytywnej weryfikacji, co jest równoważne temu, że NIE WOLNO LOGICZNIE twierdzić, że jest ona prawdziwa.

    > Jeśli tak to proszę o nazwisko owego uczonego ?.

    To Ty znasz "religianckich" uczonych, więc podaj takie nazwisko i treść dowodu. Bez dowodu bóg nie istnieje.

    > :) Oczywiście, że nie ma, ponieważ ja nie mam żadnego boga :))

    Boga nie masz? Bóg lub bóstwo – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii.

    > > > > Co masz przeciwko wolności myślenia i wypowiedzi,
    > > > > równości wszystkich ludzi wobec siebie i braterstwu
    > > > > czyli współistnieniu i pomaganiu sobie?
    > > >
    > > > Te wszystkie masońskie hasła służą zniewoleniu człowieka.

    Pytam, co jest w samych hasłach złego?

    > > W moim humanizmie nie ma mowy o smierci.
    > > Co masz przeciwko takiemu hasłu?
    >
    > Nie wiem, czy jest, czy nie jest coś o śmierci

    Jeżeli NIE WIESZ, to dlaczego mówisz coś negatywnego o MOICH, humanistycznych hasłach? Skup się wyłącznie na mnie i moich hasłach. Co jest w nich złego?

    > tacy jak Ty podżegają ludzi religią do nienawiści i teroryzmu.

    Kłamstwo nie poparte żadnym dowodem.

    Owszem. Patrz na przykład Ulsteru - dwa odłamy tej samej religii, odnoszące się do tego samego boga, a wystarczy deklaracja przynależności, żeby podlegać nienawiści i zabijaniu.
    www.terroryzm.com/terrorysci-niezreczni-protestanckie-organizacje-paramilitane-w-irlandii-polnocnej/
    A tu popatrz, ile z tych zamachów ma podłoże religijne: pl.wikipedia.org/wiki/Lista_zamach%C3%B3w_terrorystycznych

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 22.11.12, 18:37
    grgkh napisał:

    > > > Tutaj przytocz kawałek takiego dowodu.
    >
    > > Jest udowodniona, a świadczy o tym nie tylko szereg publikacji naukowych
    >
    > Nie publikacje, których nie widzę, ale krótki dowód, że inne religie są fałszyw
    > e, a twoja taka nie jest. Przez zwyczajne porównanie. Dowód logiczny. Innego ni
    > e potrzebuję.

    Proszę bardzo – zmartwychwstanie Jezusa - jedyna postać historyczna, która po śmierci wróciła do życia, na co jest więcej dowodów, niż na jakiekolwiek inne wydarzenie z podobnego okresu dziejów ludzkości.

    > > > Ale jestem pewien, że nie znajdziesz nic takiego.
    > >
    > > Czego nie znajdę ?
    >
    > Dowodu. Szybko tracisz wątek.

    Dowodów mam moc, a ty do dziś nie potrafisz podać krótkiego dowodu na ewolucję :)

    > > > > Nie obchodzą mnie religie fałszywe
    >
    > A mnie nie obchodzi, co Ciebie nie obchodzi. Podobno znasz jakiś dowód na tę fa
    > łszywość, więc go wreszcie podaj. A jak go nie znasz, to wszystkie religie staj
    > a się tak samo niewiarygodne.

    Skoro cię nie obchodzi, to dlaczego dopytujesz ? Ucz się logiki.
    Na tej samej zasadzie (głupiej) mogę stwierdzić, że skoro nie potrafisz wykazać prawdziwości ewolucji, to wszystkie ateistyczne twierdzenia są fałszywe.

    > > Udowodniłem już to wielokrotnie, nawet w niniejszym wpisie :)
    >
    > Logiczny dowód na fałszywość, poproszę.

    Skoro jedna religia jest tylko prawdziwa, to nie mogą być takie inne. Czy uważasz, że skoro jedna z osób twierdzi, że 2+2=4, a inne podają odmienne wyniki, to znaczy że wszyscy są w błędzie ? Opowiedz coś o tym swoim „logicznym” rozumowaniu ?

    > > > > Wiedza wikipediowa nie jest wiedzą naukową.
    > > >
    > > > Nieprawda, bo masz tam odnośniki do wiedzy fachowej.
    > >
    > > Odnośniki mogą być do czegokolwiek,
    >
    > Te akurat są do wiarygodnych danych i prac naukowych.

    Kto je uwiarygodnił i na czyje zlecenie ?

    > > Nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ i tak więcej jest wśród nich
    > > wierzących, niż niewierzących,
    >
    > Nie jest. I wniosek jest oczywisty - mądrość unika religii, a głupota i niewied
    > za czują się z nią dobrze.

    Mądrość zawsze była po stronie ludzi wiary, głupota była oznaką ateizmu. Już starożytni pisali: [i]”Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga».” Ps. 53. Do dziś nic się nie zmieniło.
    Dane statystyczne są bezwzględne – większość naukowców nie jest ateistami.

    > > > Ateistą rodzą się dzieci. Ich ateizm nie jest ideologią.
    > >
    > > :) Przyznam ci rację, jak stwierdzisz, że ateiści są jak
    > > niemowlęta nie tylko w sprawach religijnych, ale wszystkich innych :)))
    >
    > A więc potwierdzasz, że ateizm nie jest ideą, tylko brakiem idei. Niemowlęta ni
    > e posiadają żadnych idei.

    Tak, jak nie posiadają rozumu i tylko w tym kontekście mogę przyznać ci rację :)
    Ale cieszę się, że w końcu sprowadziłeś tą ideologię do właściwego miejsca – niemowlęcej głupoty, przyznając że ateizm wynika z braku rozum. Całe szczęście, że niemowlęta nabywając wiedzy i inteligencji stają się osobami wierzącymi – nieliczne jednostki zaś pozostają w głupawym ateizmie :)

    > > Mylisz się, niczemu co napisałem wcześniej nie przeczę.
    >
    > Przeczysz. Ale najważniejsze, że mamy wspólny wniosek - ateizm (czyli brak teiz
    > mu) nie ma negatywnego wpływu na inteligencję (czego dowodzi przykład geniuszy
    > ateistów).

    :) Jeden geniusz wiosny nie czyni :)
    Nawet nie będę się wysilał, aby te twoje idiotyzmy zbijać :)
    Całe szczęście, że ten „geniusz” nabył inteligencji będąc wierzący, gdyż później nie miałby już żadnych szans :))))

    > > > > Pouczałem cię,
    >
    > Błędnie próbowałeś.

    Błędnie to można wnioskować, próbować można nieskutecznie i tak było w tym przypadku – materia okazała się zbyt twarda na szlifowanie (diamentu z tego nie będzie) :))

    > > Nie ma takich hipotez.
    >
    > Są.

    Nie u ludzi wierzących, ani naukowców.

    > > Hipoteza jest jedynie narzędziem naukowym
    >
    > Nieprawda. [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza]Hipoteza (gr. hypó
    > thesis – przypuszczenie) – osąd, który podlega weryfikacji lub fals
    > yfikacji. Zdanie, które stwierdza spodziewaną relację między jakimiś zjawiskami
    > , propozycja twierdzenia naukowego, które zakłada możliwą lub oczekiwaną w dany
    > m kontekście sytuacyjnym naturę związku.

    :) Widzisz zatem biedaku, że nawet twoja skarbnica wiedzy stwierdza, że jest to ” osąd, który podlega weryfikacji lub falsyfikacji, a więc narzędzie do dalszej obróbki naukowej :)

    > Stawianie i testowanie hipotez to jeden z podstawowych procesów twórczego my
    > ślenia
    oraz fundamentalny element procesu tworzenia nauki.

    Czyli twoja „biblia” potwierdza to co mówiłem.

    > > czy ktokolwiek próbował weryfikować poprzez
    > > doświadczenie "hipotezę istnienia bogów” ?
    >
    > I dlatego jest to TYLKO hipoteza, bez skutku pozytywnej weryfikacji, co jest ró
    > wnoważne temu, że NIE WOLNO LOGICZNIE twierdzić, że jest ona prawdziwa.

    Nie jest to hipoteza, ponieważ nie podlega badaniu naukowemu. Nauka tym się nie zajmuje.

    > > Jeśli tak to proszę o nazwisko owego uczonego ?.
    >
    > To Ty znasz "religianckich" uczonych, więc podaj takie nazwisko i treść dowodu.
    > Bez dowodu bóg nie istnieje.

    :) Nie migaj się, tylko od razu przyznaj, że nie znasz, ponieważ nigdy takiego nie było :))))

    > > :) Oczywiście, że nie ma, ponieważ ja nie mam żadnego boga :))
    >
    > Boga nie masz? [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/B%C3%B3g]Bóg lub bóstwo
    > – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii.

    :) czy to przypadkiem nie twoja „Biblia” a nie moja ? :)

    > > > > Te wszystkie masońskie hasła służą zniewoleniu człowieka.
    >
    > Pytam, co jest w samych hasłach złego?

    W samych hasłach nic, tak jak nie ma nic złego w pozostałych hasłach słownika – dopiero wprowadzanie tych haseł w życie weryfikuje ich treść i intencje skandującego.

    > > > W moim humanizmie nie ma mowy o smierci.
    > > > Co masz przeciwko takiemu hasłu?
    > >
    > > Nie wiem, czy jest, czy nie jest coś o śmierci
    >
    > Jeżeli NIE WIESZ, to dlaczego mówisz coś negatywnego o MOICH, humanistycznych h
    > asłach? Skup się wyłącznie na mnie i moich hasłach. Co jest w nich złego?

    Powiedziałem, że same hasła nic nie znaczą, dopóki nie zacznie się nimi zniewalać innych.

    > > > tacy jak Ty podżegają ludzi religią do nienawiści i teroryzmu.
    > >
    > > Kłamstwo nie poparte żadnym dowodem.
    >
    > Owszem. Patrz na przykład Ulsteru - dwa odłamy tej samej religii, odnoszące się
    > do tego samego boga, a wystarczy deklaracja przynależności, żeby podlegać nien
    > awiści i zabijaniu.

    Nie słyszałem, aby mieszkańcy Ulsteru byli wyznawcami jakiegoś boga, chyba że w pierwszych wiekach naszej ery. Poza tym chodzi tam o animozje narodowościowe, a nie religijne, a tylko przypadkowo podział religijny przebiega równolegle z narodowym i stąd media zwracają głównie na to uwagę. Podobne konflikty w innych krajach zachodzą pomiędzy wyznawcami tej samej religii (Irak, Algieria, Syria, kraj Basków, Kongo itd.)
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 23.11.12, 01:56
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:

    > > > > Tutaj przytocz kawałek takiego dowodu.

    > > > Jest udowodniona, a świadczy o tym nie tylko
    > > > szereg publikacji naukowych

    > > Nie publikacje, których nie widzę, ale krótki dowód,
    > > że inne religie są fałszywe, a twoja taka nie jest.
    > > Przez zwyczajne porównanie. Dowód logiczny.
    > > Innego nie potrzebuję.

    > Proszę bardzo – zmartwychwstanie Jezusa –

    Zmartwychwstanie Jezusa to jest „szereg publikacji naukowych”? :) Napisał Ci to bookworm nieco wcześniej forum.gazeta.pl/forum/w,721,140211943,140663604,Re_Dialog_wierzacego_z_ateista_czy_mozliwy_.html?wv.x=2 ale powtórzę: źródła pisane tego typu to nie są publikacje naukowe, bo nie spełniają warunków metody naukowej. Poza tym są inne religie, które twierdzą, że tylko one mają monopol na bogów i zjawiska wykraczające poza prawa natury.

    > Dowodów mam moc, a ty do dziś nie potrafisz podać
    >krótkiego dowodu na ewolucję :)

    Potrafię, oto on: zmienność (czyli ewolucja) wirusów i bakterii.

    > Skoro cię nie obchodzi, to dlaczego dopytujesz ? Ucz się logiki.

    Podaję przykład innych religii. Jeśli twierdzisz, że tylko Twój bóg istnieje to MUSISZ podać dowód na nieistnienie bogów innych religii. Logika mówi, że jeśli Ty nie przedstawiasz dowodu na istnienie twojego boga, to inne religie – korzystając z tej zasady - czynią swoich bogów istniejącymi.

    > Na tej samej zasadzie (głupiej) mogę stwierdzić, że skoro nie potrafisz wykazać
    > prawdziwości ewolucji, to wszystkie ateistyczne twierdzenia są fałszywe.

    Wykazałem. A ewolucja nie jest ani ateistyczna, ani teistyczna lecz tylko naukowa i naukowo udowodniona.

    > Skoro jedna religia jest tylko prawdziwa, to nie mogą być takie inne.

    Skoro jedna jest prawdziwa bez dowodów, to inne też muszą być prawdziwe, bo także nie mają dowodów. Takie są skutki logiki.

    > Czy uważasz, że skoro jedna z osób twierdzi, że 2+2=4, a inne
    > podają odmienne wyniki, to znaczy że wszyscy są w błędzie ?

    Nie wszyscy, gdyż wynik 2+2=4 jest potwierdzony dowodem, więc to jest inna sytuacja.

    > > Te akurat są do wiarygodnych danych i prac naukowych.

    > Kto je uwiarygodnił i na czyje zlecenie ?

    Naukowcy .

    > > Nie jest. I wniosek jest oczywisty - mądrość unika religii,
    > > a głupota i niewiedza czują się z nią dobrze.

    > Mądrość zawsze była po stronie ludzi wiary, głupota była oznaką ateizmu.

    Po stronie ludzi wiary jest brak logiki (hipoteza istnienia boga jest mylnie uważana za prawdziwą bez dowodu), tak więc po ich stronie jest głupota. A ateizm jest brakiem teizmu i jest pusty, nie zawiera nic, gdyż ateista może myśleć zarówno logicznie, jak i alogicznie (z innych powodów).

    > Już starożytni pisali: [i]”Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga

    To nie starożytni lecz wpis w świętej księdze, o której wiadomo, że trzeba ją interpretować, bo nie da się rozumieć jej dosłownie. To hasło jest fałszywe, gdyż Einstein i Hawking nie należą do głupców i byli ateistami.

    > Dane statystyczne są bezwzględne – większość
    > naukowców nie jest ateistami .

    Dane statystyczne są bezwzględne – od starożytności wciąż przybywa ateistów wśród ludzi nauki. Im będziemy mądrzejsi, tym bardziej zbędna będzie nam religia (narkotyk dla alogicznie myślących).

    > > > > Ateistą rodzą się dzieci. Ich ateizm nie jest ideologią.

    > > A więc potwierdzasz, że ateizm nie jest ideą,
    > > tylko brakiem idei. Niemowlęta nie posiadają żadnych idei.

    > Tak, jak nie posiadają rozumu i tylko w tym kontekście mogę przyznać ci rację :
    > niemowlęta nabywając wiedzy i inteligencji stają się osobami wierzącymi
    > – nieliczne jednostki zaś pozostają w głupawym ateizmie :)
    Brawo. Przyznałeś wreszcie, że dopóki nie zarażą się ideą teistyczną, dopóty są ateistami. A niektóre z nich, będąc geniuszami, pozostają ateistami przez całe życie. Einstein nie był, a Hawking nie jest głupawy.

    > > > Mylisz się, niczemu co napisałem wcześniej nie przeczę.

    > > Przeczysz. Ale najważniejsze, że mamy wspólny wniosek
    > > - ateizm (czyli brak teizmu) nie ma negatywnego wpływu
    > > na inteligencję (czego dowodzi przykład geniuszy ateistów).

    > :) Jeden geniusz wiosny nie czyni :)

    Nie czyni, ale Twoja teza upada. Ateiści mogą być genialni i ateizm niczego złego nie determinuje.

    > > > Hipoteza jest jedynie narzędziem naukowym

    > > Nieprawda. Hipoteza (gr. hypóthesis – przypuszczenie) – osąd, który podlega weryfikacji lub fals yfikacji. Zdanie, które stwierdza spodziewaną relację między jakimiś zjawiskami, propozycja twierdzenia naukowego, które zakłada możliwą lub oczekiwaną w danym kontekście sytuacyjnym naturę związku.
    Stawianie i testowanie hipotez to jeden z podstawowych procesów twórczego myślenia oraz fundamentalny element procesu tworzenia nauki.


    > :) Widzisz zatem biedaku, że nawet twoja skarbnica wiedzy stwierdza, że jest to
    > ” osąd, który podlega weryfikacji lub falsyfikacji, a więc narzędzie do dalszej obróbki naukowej

    Nieprawda. Przeczytaj, pogrubiony fragment tej definicji.

    > Czyli twoja „biblia” potwierdza to co mówiłem.

    Potwierdza, że jest to ogólna podstawa myślenia.

    > > > czy ktokolwiek próbował weryfikować poprzez
    > > > doświadczenie "hipotezę istnienia bogów” ?

    > > I dlatego jest to TYLKO hipoteza, bez skutku pozytywnej
    > > weryfikacji, co jest równoważne temu, że NIE WOLNO LOGICZNIE
    > > twierdzić, że jest ona prawdziwa.

    > Nie jest to hipoteza, ponieważ nie podlega badaniu naukowemu.
    > Nauka tym się nie zajmuje.

    Jest to hipoteza, ponieważ nie została jeszcze sprawdzona metodą naukową.

    > > > Jeśli tak to proszę o nazwisko owego uczonego ?.

    > > To Ty znasz "religianckich" uczonych, więc podaj takie nazwisko
    > > i treść dowodu. Bez dowodu bóg nie istnieje.

    > :) Nie migaj się, tylko od razu przyznaj, że nie znasz, ponieważ nigdy takiego
    > nie było :))))

    I właśnie dlatego bóg nie istnieje.

    > > > :) Oczywiście, że nie ma, ponieważ ja nie mam żadnego boga :))

    > > Boga nie masz? Bóg lub bóstwo – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii.

    > :) czy to przypadkiem nie twoja „Biblia” a nie moja ? :)

    Ja jestem ateistą i Biblia nie może być moja. Biblia jest teistyczna, a więc Twoja.

    > > > > W moim humanizmie nie ma mowy o śmierci.
    > > > > Co masz przeciwko takiemu hasłu?

    > > > Nie wiem, czy jest, czy nie jest coś o śmierci

    > > Jeżeli NIE WIESZ, to dlaczego mówisz coś negatywnego
    > > o MOICH, humanistycznych hasłach? Skup się wyłącznie
    > > na mnie i moich hasłach. Co jest w nich złego?

    > Powiedziałem, że same hasła nic nie znaczą, dopóki nie
    > zacznie się nimi zniewalać innych.

    A więc w końcu przyznajesz, że hasła humanizmu są pozytywne, ponieważ nie ma w nich NIC szkodliwego. Ale powtarzam pytanie: Czym zagraża innym ludziom proponowanie im wolności i równości traktowania? Co jest złego w wolności i równości?
  • enrque111 28.11.12, 21:16
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > Proszę bardzo – zmartwychwstanie Jezusa –
    >
    > Zmartwychwstanie Jezusa to jest „szereg publikacji naukowych”? :) Napisał Ci to bookworm nieco wcześniej
    rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,721,140211943,140663604,Re_Dialog_wierzacego_z_ateista_czy_mozliwy_.html?wv.x=2 ale
    powtórzę: źródła pisane tego typu to nie są publikacje naukowe, bo nie spełniają warunków
    > metody naukowej. Poza tym są inne
    religie, które twierdzą, że tylko one mają monopol na bogów i zjawiska wykraczające poza
    > prawa natury.

    Nie interesują mnie inne religie, tym bardziej w temacie tego co sądzą o Jezusie, o którym zaczęli pisać długo po ukształtowaniu się chrześcijaństwa. Opracowania naukowe zaś na ten temat jednoznacznie potwierdzają Jego historyczność, a w zmartwychwstanie mogą wątpić jedynie ludzie, którzy umysł mają zapchany popłuczynami z masońsko-lewackich mediów.

    > > Dowodów mam moc, a ty do dziś nie potrafisz podać
    > >krótkiego dowodu na ewolucję :)
    >
    > Potrafię, oto on: zmienność (czyli ewolucja) wirusów i bakterii.

    To nie jest żaden dowód. Z mutacji nie powstał jeszcze żaden inny gatunek – nawet człowiek pomimo licznych mutacji i wynikających z tego różnic nadal jest tym samym gatunkiem. Wymyśl coś bardziej wiarygodnego :)

    > > Skoro cię nie obchodzi, to dlaczego dopytujesz ? Ucz się logiki.
    >
    > Podaję przykład innych religii. Jeśli twierdzisz, że tylko Twój bóg istnieje to
    > MUSISZ podać dowód na nieistnienie bogów innych religii. Logika mówi, że jeśli
    > Ty nie przedstawiasz dowodu na istnienie twojego boga, to inne religie –
    > korzystając z tej zasady - czynią swoich bogów istniejącymi.

    Czy ty polemizujesz ze mną, czy z kimś innym ? Ja nie pisałem o żadnym bogu, tym bardziej swoim, gdyż takiego nie posiadam. Zacznij brać jakieś leki, lub przestań te, które zażywasz :)

    > > Na tej samej zasadzie (głupiej) mogę stwierdzić, że skoro nie potrafisz w
    > ykazać
    > > prawdziwości ewolucji, to wszystkie ateistyczne twierdzenia są fałszywe.
    >
    > Wykazałem. A ewolucja nie jest ani ateistyczna, ani teistyczna lecz tylko nauko
    > wa i naukowo udowodniona.

    :)))) Do tej pory jeszcze nikt nie potrafił udowodnić istnienia ewolucji, więc może ty to uczynisz i dostaniesz Nobla ???

    > > Skoro jedna religia jest tylko prawdziwa, to nie mogą być takie inne.
    >
    > Skoro jedna jest prawdziwa bez dowodów, to inne też muszą być prawdziwe, bo tak
    > że nie mają dowodów. Takie są skutki logiki.

    Dowody posiada jedynie chrześcijaństwo i podawałem je już wielokrotnie – sięgnij do moich wcześniejszych wpisów i je przestudiuj.

    > > Czy uważasz, że skoro jedna z osób twierdzi, że 2+2=4, a inne
    > > podają odmienne wyniki, to znaczy że wszyscy są w błędzie ?
    >
    > Nie wszyscy, gdyż wynik 2+2=4 jest potwierdzony dowodem, więc to jest inna sytu
    > acja.

    Nie chodzi tu o dowód i nawet nie o konkretny przykład, ale o twój sposób myślenia, który zakłada, że wszyscy, cokolwiek by nie mówili muszą się mylić. Prawdę tylko mówią ci, którzy prawdzie zaprzeczają, np. twierdząc, że brednie o ewolucji, samoożywieniu martwego atomu, czy powstania człowieka z ameby są prawdziwe i dowiedzione :)

    > > > Te akurat są do wiarygodnych danych i prac naukowych.
    >
    > > Kto je uwiarygodnił i na czyje zlecenie ?
    >
    > Naukowcy .

    Nazwiska, adresy, publikacje ?

    > > > Nie jest. I wniosek jest oczywisty - mądrość unika religii,
    > > > a głupota i niewiedza czują się z nią dobrze.
    >
    > > Mądrość zawsze była po stronie ludzi wiary, głupota była oznaką ateizmu.
    >
    > Po stronie ludzi wiary jest brak logiki (hipoteza istnienia boga jest mylnie uw
    > ażana za prawdziwą bez dowodu), tak więc po ich stronie jest głupota. A ateizm
    > jest brakiem teizmu i jest pusty, nie zawiera nic, gdyż ateista może myśleć zar
    > ówno logicznie, jak i alogicznie (z innych powodów).

    Głupota jest po twojej stronie i tobie podobnych „ateistów” – nie ma ”hipotezy istnienia boga” – jeśli twierdzisz, że jest inaczej, to podaj namiary naukowców, którzy stawiają takie hipotezy ?

    > > Już starożytni pisali: [i]”Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma
    > Boga
    >
    > To nie starożytni lecz wpis w świętej księdze, o której wiadomo, że trzeba ją i
    > nterpretować, bo nie da się rozumieć jej dosłownie. To hasło jest fałszywe, gdy
    > ż Einstein i Hawking nie należą do głupców i byli ateistami.

    To, czy byli w pełni zadeklarowanymi ateistami, to jest problematyczne, zaś bardziej mnie interesuje twój pogląd, że Biblia nie jest księgą napisaną przez starożytnych – przybliż tą swoją „myśl” (pisałem już kiedyś co o niej sądzę) ?

    > > Dane statystyczne są bezwzględne – większość
    > > naukowców nie jest ateistami .
    >
    > Dane statystyczne są bezwzględne – od starożytności wciąż przybywa ateist
    > ów wśród ludzi nauki. Im będziemy mądrzejsi, tym bardziej zbędna będzie nam rel
    > igia (narkotyk dla alogicznie myślących).

    Tak, dane statystyczne są bezwzględne – ateiści najszybciej wymierają, a im więcej ich się wykluwa, tym szybciej proces wymierania postępuje – wiadomo przecież, że każda pustka musi być wypełniona. Stąd w Europie, która rzeczywiście się ateizuje, coraz szybciej wymierających ateistów zastępują wierzący muzułmanie :)))

    > > > > > Ateistą rodzą się dzieci. Ich ateizm nie jest ideologią
    > > > A więc potwierdzasz, że ateizm nie jest ideą,
    > > > tylko brakiem idei. Niemowlęta nie posiadają żadnych idei.
    >
    > > Tak, jak nie posiadają rozumu i tylko w tym kontekście mogę przyznać ci rację :
    > > niemowlęta nabywając wiedzy i inteligencji stają się osobami wierzącymi
    > > – nieliczne jednostki zaś pozostają w głupawym ateizmie :)
    >
    > Brawo. Przyznałeś wreszcie, że dopóki nie zarażą się ideą teistyczną, dopóty są
    > ateistami. A niektóre z nich, będąc geniuszami, pozostają ateistami przez całe
    > życie. Einstein nie był, a Hawking nie jest głupawy.

    Zależy w jakich sprawach ….. chociaż i w kwestiach wiary jest raczej poszukującym (w jednej ze swoich książek przyznał, że usiłuje zrozumieć „umysł Boga”). Tak więc, nawet w tych swoich wypowiedziach (jak zwykle mijasz się z prawdą), ponieważ ani Einstein, ani tym bardziej Hawking nie byli przez całe życie ateistami :)
    Co zaś do ateizmu dzieci, to przecież wyraźnie powiedziałem, że osobnicy niewykształceni są głupi i o tym właśnie mówi Pismo w kontekście ateistów.

    > > > > Mylisz się, niczemu co napisałem wcześniej nie przeczę.
    > > > Przeczysz. Ale najważniejsze, że mamy wspólny wniosek
    > > > - ateizm (czyli brak teizmu) nie ma negatywnego wpływu
    > > > na inteligencję (czego dowodzi przykład geniuszy ateistów).
    >
    > > :) Jeden geniusz wiosny nie czyni :)
    >
    > Nie czyni, ale Twoja teza upada. Ateiści mogą być genialni i ateizm niczego złe
    > go nie determinuje.

    W tym wypadku, przyjąwszy twoje założenie, można tym bardziej powiedzieć tak o wszystkich religiach, gdzie podobnych, a nawet większych geniuszy znajdziesz na kopy :)

    > > > > Hipoteza jest jedynie narzędziem naukowym
    >
    > > > Nieprawda. [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza][b]Hipoteza[/
    > b] (gr. hypóthesis – przypuszczenie) – osąd, który podlega weryfika
    > cji lub fals yfikacji. Zdanie, które stwierdza spodziewaną relację między jakim
    > iś zjawiskami, propozycja twierdzenia naukoweg
  • grgkh 10.12.12, 19:53
    enrque111 napisał:

    > Nie interesują mnie inne religie

    Nie interesują Cię INNE religie. Napisałeś inne, a więc jednak potwierdziłeś to, że i ta Twoja jest religią jak pozostałe.

    Powtarzam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz, że TYLKO Twój demon (bóg) istnieje, a inne demony (bogowie) nie istnieją? Bo wyznawcy innych religii mają zdanie analogiczne do Twojego.

    Heniu - albo wszyscy bogowie istnieją, albo nie istnieje żaden. Którą opcję wybierasz?

    Skupmy się na tym jednym wątku. Gdy go wyjaśnimy, pojedziemy dalej.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 10.12.12, 20:33
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > Nie interesują mnie inne religie
    >
    > Nie interesują Cię INNE religie. Napisałeś inne, a więc jednak potwierdziłeś to
    > , że i ta Twoja jest religią jak pozostałe.

    Czy masz aż tyle głupoty we łbie, że wątpisz w istnienie różnych religii ?
    Nigdzie i nigdy natomiast nie stwierdziłem, że moja religia jest religią jak pozostałe, tak jak nie twierdzę, że moja planeta jest taką jak pozostałe :)

    > Powtarzam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz, że TYLKO Twój demon (bóg) is
    > tnieje, a inne demony (bogowie) nie istnieją? Bo wyznawcy innych religii mają z
    > danie analogiczne do Twojego.

    Nic takiego nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem, skąd to przypuszczenie wyległo się w twoim skołatanym głupotą łbie ?
    Nie wiem również czy wyznawcy innych religii mają zdanie analogiczne do mojego – myślę, że nie ale zakładam, że masz na to jakieś dowody i nam tu je zaraz przedstawisz ?

    > Heniu - albo wszyscy bogowie istnieją, albo nie istnieje żaden. Którą opcję wyb
    > ierasz?

    Nie istnieje żaden bóg – przecież wielokrotnie ci to, niemoto powtarzałem :)

    > Skupmy się na tym jednym wątku. Gdy go wyjaśnimy, pojedziemy dalej.

    Ja cały czas zmierzam dalej, a ty wciąż brodzisz w miejscu :)
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 10.12.12, 22:37
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > enrque111 napisał:
    > >
    > > > Nie interesują mnie inne religie
    > >
    > > Nie interesują Cię INNE religie. Napisałeś inne,
    > > a więc jednak potwierdziłeś to, że i ta Twoja
    > > jest religią jak pozostałe.
    >
    > Czy masz aż tyle głupoty we łbie, że wątpisz w istnienie różnych religii ?

    O mnie się nie martw, ja sobie rade dam. Opisujesz stan mojego umysłu, zamiast sięgnąć po argumenty. Heniu... To oznacza tylko jedno... Poczułeś się bezsilny, nie wiesz, jak mógłbyś wycofać się z tego, co w poprzednim poscie palnąłeś. Bo oto okazuje się, że elegancko sam sobie przeczysz. ;) Ale obrażaj adwersarza, obrażaj, używaj sobie inwektywami ile wlezie. O sobie dajesz świadectwo, o swojej religii, o swojej moralności, która się na tej religii opiera. Twierdziłem, że religie są kompletnie bezużyteczne, a Ty to potwierdzasz swoim zachowaniem. Ale do rzeczy, co tam dalej piszesz?

    > Nigdzie i nigdy natomiast nie stwierdziłem, że moja religia jest religią jak
    > pozostałe
    , tak jak nie twierdzę, że moja planeta jest taką jak pozostałe :
    > )

    enrque111 napisał:

    > Nie interesują mnie inne religie


    Dobrze cytuję? Są religie TWOJA i INNE. Przecież to potwierdzenie, że Twoja jest TEŻ religią z definicji jak tamte. ;) A religie opierają się na bogach, tak więc zrównałeś Twojego boga/demona z bogami/demonami innych religii.

    No widzisz - jedno słowo niewinne "INNE" i runął cały Twój plan. Gruzowisko. :)

    Kiedy pisałeś prawdę, a kiedy nie? Czy wtedy, gdy twierdziłeś, że Twoja religia, nie-inna, oparta na bogu, nie zawiera boga, w którego wierzysz? Czy ostatnio gdy zrównałeś definicyjnie wszystkie religie wyróżniając z nich swoją i inne? Hę?

    Kiedyś musiałeś się mylić (kłamać). Kiedy? :)

    > > Powtarzam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz,
    > > że TYLKO Twój demon (bóg) istnieje, a inne demony
    > > (bogowie) nie istnieją? Bo wyznawcy innych religii
    > > mają zdanie analogiczne do Twojego.
    >
    > Nic takiego nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem, skąd to przypuszczenie wyległ
    > o się w twoim skołatanym głupotą łbie ?

    O, proszę, argument bezsilnego i bezradnego - atak personalny. :) :) :)

    > Nie wiem również czy wyznawcy innych religii mają zdanie analogiczne do moj
    > ego
    – myślę, że nie ale zakładam, że masz na to jakieś dowody i nam t
    > u je zaraz przedstawisz ?

    A po co dowody, jeśli tu jest dowód twojej kłamliwości? :)

    Lubię chwile takie jak ta. :)

    > > Heniu - albo wszyscy bogowie istnieją, albo nie istnieje żaden.
    > > Którą opcję wybierasz?
    >
    > Nie istnieje żaden bóg – przecież wielokrotnie ci to, niemoto powtarzałem
    > :)

    I Twoja religia nie zawiera w sobie boga. Zaiste. Dziwna to religia. Niezgodna z definicją.

    > > Skupmy się na tym jednym wątku. Gdy go wyjaśnimy, pojedziemy dalej.
    >
    > Ja cały czas zmierzam dalej, a ty wciąż brodzisz w miejscu :)

    Czym się zajmujesz zawodowo? Chodzi mi tylko z grubsza o profil... Nauczasz katechezy w szkole? Studiowałeś teologię?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 11.12.12, 20:29
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > Czy masz aż tyle głupoty we łbie, że wątpisz w istnienie różnych religii ?
    >
    > O mnie się nie martw, ja sobie rade dam.

    Wcale nie wątpię …… „na drzewo wlazę d….ę pokażę i kilka złotych mam” :)))

    > Opisujesz stan mojego umysłu, zamiast
    > sięgnąć po argumenty. Heniu... To oznacza tylko jedno... Poczułeś się bezsilny,
    > nie wiesz, jak mógłbyś wycofać się z tego, co w poprzednim poscie palnąłeś. Bo
    > oto okazuje się, że elegancko sam sobie przeczysz. ;)

    A z czegóż miałbym się niby wycofywać ? – wszystko co napisałem wcześniej podtrzymuję w całej rozciągłości.

    > Ale obrażaj adwersarza,
    > obrażaj, używaj sobie inwektywami ile wlezie. O sobie dajesz świadectwo, o swoj
    > ej religii, o swojej moralności, która się na tej religii opiera. Twierdziłem,
    > że religie są kompletnie bezużyteczne, a Ty to potwierdzasz swoim zachowaniem.
    > Ale do rzeczy, co tam dalej piszesz?

    Którego to adwersarza ja obrażam i czym ?
    Com napisał, napisałem.

    > > Nigdzie i nigdy natomiast nie stwierdziłem, że moja religia jest religią jak
    > > pozostałe
    , tak jak nie twierdzę, że moja planeta jest taką jak pozostałe :)
    >
    > enrque111 napisał:

    No, i w którym miejscu napisałem, że moja religia jest religią jak pozostałe ?

    > > Nie interesują mnie inne religie

    >
    > Dobrze cytuję? Są religie TWOJA i INNE. Przecież to potwierdzenie, że Twoja jes
    > t TEŻ religią z definicji jak tamte. ;) A religie opierają się na bogach, tak w
    > ięc zrównałeś Twojego boga/demona z bogami/demonami innych religii.
    >
    > No widzisz - jedno słowo niewinne "INNE" i runął cały Twój plan. Gruzowisko. :)

    Czy słowo ”inne” oznacza „takie jak pozostałe” ? – wręcz przeciwnie :) Czy np.”inny kraj” oznacza „taki jak pozostałe ?
    Kiedy ty w końcu zaczniesz uczyć się logiki ?

    > Kiedy pisałeś prawdę, a kiedy nie? Czy wtedy, gdy twierdziłeś, że Twoja religia
    > , nie-inna, oparta na bogu, nie zawiera boga, w którego wierzysz? Czy os
    > tatnio gdy zrównałeś definicyjnie wszystkie religie wyróżniając z nich swoją i
    > inne? Hę?

    Zawsze, biedaku umysłowy pisałem, że nie ma żadnych bogów, tylko niektórzy uważają za takich demony – również nigdy nie zrównywałem żadnych religii, tym bardziej, że brniesz wciąż w absurd i nielogiczności pisząc tym razem, że ”zrównałem wyróżniając” – jest to typowy oksymoron :)

    > Kiedyś musiałeś się mylić (kłamać). Kiedy? :)

    No właśnie – kiedy ? ……. Nie przypominam sobie takiego zdarzenia :)

    > > > Powtarzam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz,
    > > > że TYLKO Twój demon (bóg) istnieje, a inne demony (bogowie) nie
    > > > istnieją? Bo wyznawcy innych religii mają zdanie analogiczne do Twojego.
    > >
    > > Nic takiego nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem, skąd to przypuszczenie wyległ
    > > o się w twoim skołatanym głupotą łbie ?
    >
    > O, proszę, argument bezsilnego i bezradnego - atak personalny. :) :) :)

    Żaden atak, tylko grzeczne pytanie – czyżbyś nie potrafił odpowiedzieć i dlatego wymachujesz rzekomym „atakiem” ?

    > > Nie wiem również czy wyznawcy innych religii mają zdanie analogiczne do
    > > mojego
    – myślę, że nie ale zakładam, że masz na to jakieś dowody i
    > > nam tu je zaraz przedstawisz ?
    >
    > A po co dowody, jeśli tu jest dowód twojej kłamliwości? :)

    Co „jest dowodem mojej kłamliwości” ???

    > Lubię chwile takie jak ta. :)

    Czyli jakie, gdyż już się pogubiłem ?…… czyżbyś lubił tarzać się w głupocie i nielogicznościach, które z siebie wydalasz ?

    > > > Heniu - albo wszyscy bogowie istnieją, albo nie istnieje żaden.
    > > > Którą opcję wybierasz?
    > >
    > > Nie istnieje żaden bóg – przecież wielokrotnie ci to, niemoto powtarzałem :)
    >
    > I Twoja religia nie zawiera w sobie boga. Zaiste. Dziwna to religia. Niezgodna z definicją.

    Oczywiście, że nie jest zgodna, ponieważ nie ma prostej definicji (w dodatku wymyślanych przez ateistów) na religię prawdziwą :)

    > > > Skupmy się na tym jednym wątku. Gdy go wyjaśnimy, pojedziemy dalej.
    > >
    > > Ja cały czas zmierzam dalej, a ty wciąż brodzisz w miejscu :)
    >
    > Czym się zajmujesz zawodowo? Chodzi mi tylko z grubsza o profil... Nauczasz kat
    > echezy w szkole? Studiowałeś teologię?

    Nigdy nie studiowałem teologii, ponieważ do dziś mnie nudzi i irytuje. Nie nauczam również katechezy w szkole (podejrzewam, że szybko by mnie wyrzucili gdybym to robił, ponieważ teraz katechetami są zazwyczaj modernistyczni ignoranci idący z „duchem czasu”).
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 11.12.12, 22:49
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:

    > > enrque111 napisał:

    Nie interesują mnie inne religie
    > >
    > > Dobrze cytuję? Są religie TWOJA i INNE.
    > > Przecież to potwierdzenie, że Twoja jest TEŻ
    > > religią z definicji jak tamte. ;)
    > > A religie opierają się na bogach, tak więc zrównałeś
    > > Twojego boga/demona z bogami/demonami innych religii.

    > Czy słowo ”inne” oznacza „takie jak pozostałe” ?
    > – wręcz przeciwnie :) Czy np.”inny kraj”
    > oznacza „taki jak pozostałe ?
    > Kiedy ty w końcu zaczniesz uczyć się logiki ?

    Słowo "inne" jest akceptacją zgodności z taką definicją:
    Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Ta definicja nie rozróżnia religii "prawdziwych" lub "nieprawdziwych". Wszystkie religie są sobie równe.

    Twój bóg-demon jest równoważny bogom-demonom innych religii. I tak samo nie istnieje poza twoja świadomością.

    > Zawsze, biedaku umysłowy pisałem, że nie ma żadnych bogów,

    Nieprawda. Przecież napisałeś "inne religie". Te inne religie mają swoich bogów, tak samo jak Twoja religia ma Twojego boga.

    > tylko niektórzy uważ
    > ają za takich demony –

    Możesz ich nazywać demonami. Niech więc będę bogowie-demony.

    > również nigdy nie zrównywałem żadnych religii,

    Zrównałeś. Jeśli napisałeś INNE religie, to oprócz nich istnieje jeszcze jedna - Twoja - też religia. Twoje słowa i wniosek jest dla każdego oczywisty.

    > tym
    > bardziej, że brniesz wciąż w absurd i nielogiczności pisząc tym razem, że &
    > #8221;zrównałem wyróżniając”
    – jest to typowy oksymoron :)

    Ble, ble, ble.

    > > Kiedyś musiałeś się mylić (kłamać). Kiedy? :)
    >
    > No właśnie – kiedy ? ……. Nie przypominam sobie takiego zdarzenia :)

    Brak pamięci to Twój problem.

    > > > > Powtarzam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz,
    > > > > że TYLKO Twój demon (bóg) istnieje, a inne demony
    > > > > (bogowie) nie istnieją? Bo wyznawcy innych religii
    > > > > mają zdanie analogiczne do Twojego.
    > > >
    > > > Nic takiego nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem,

    Twierdzisz. Napisałeś "inne religie". TWOJA RELIGIA oraz INNE RELIGIE to ta sama grupa - grupa religii.

    > > > skąd to przypuszczenie wyległo się w twoim skołatanym głupotą łbie ?
    > >
    > > O, proszę, argument bezsilnego i bezradnego - atak personalny. :) :) :)
    >
    > Żaden atak, tylko grzeczne pytanie – czyżbyś nie potrafił odpowiedzieć i
    > dlatego wymachujesz rzekomym „atakiem” ?

    Odpowiedziałem.

    > Czyli jakie, gdyż już się pogubiłem ?…… czyżbyś lubił tarzać się w
    > głupocie i nielogicznościach, które z siebie wydalasz ?

    Pogubienie to Twój problem.

    > > > > Heniu - albo wszyscy bogowie istnieją,
    > > > > albo nie istnieje żaden.
    > > > > Którą opcję wybierasz?
    > > >
    > > > Nie istnieje żaden bóg – przecież wielokrotnie
    > > > ci to, niemoto powtarzałem :)
    > >
    > > I Twoja religia nie zawiera w sobie boga.
    > > Zaiste. Dziwna to religia. Niezgodna z definicją.
    >
    > Oczywiście, że nie jest zgodna, ponieważ nie ma prostej definicji (w dodatku wy
    > myślanych przez ateistów) na religię prawdziwą :)

    No i widzisz. Plączesz się i kłamiesz. Pisałeś "INNE RELIGIE", a inne zawierają bogów - Twoja religia więc także powinna zawierać boga.

    > > > > Skupmy się na tym jednym wątku.
    > > > > Gdy go wyjaśnimy, pojedziemy dalej.
    > > >
    > > > Ja cały czas zmierzam dalej, a ty wciąż brodzisz w miejscu :)
    > >
    > > Czym się zajmujesz zawodowo?
    > > Chodzi mi tylko z grubsza o profil...
    > > Nauczasz katechezy w szkole? Studiowałeś teologię?
    >
    > Nigdy nie studiowałem teologii, ponieważ do dziś mnie nudzi i irytuje. Nie nauc
    > zam również katechezy w szkole (podejrzewam, że szybko by mnie wyrzucili gdybym
    > to robił, ponieważ teraz katechetami są zazwyczaj modernistyczni ignoranci idą
    > cy z „duchem czasu”).

    No to co robisz na co dzień? Zdradź tajemnicę, bo pomyślę, że robisz coś, czego się wstydzisz, na przykład zajmujesz się opróżnianiem szamb.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 12.12.12, 17:54
    grgkh napisał:

    > > > Dobrze cytuję? Są religie TWOJA i INNE.
    > > > Przecież to potwierdzenie, że Twoja jest TEŻ
    > > > religią z definicji jak tamte. ;)
    > > > A religie opierają się na bogach, tak więc zrównałeś
    > > > Twojego boga/demona z bogami/demonami innych religii.
    >
    > > Czy słowo ”inne” oznacza „takie jak pozostałe” ?
    > > – wręcz przeciwnie :)
    > > Czy np.”inny kraj” oznacza „taki jak pozostałe ?
    > > Kiedy ty w końcu zaczniesz uczyć się logiki ?
    >
    > Słowo "inne" jest akceptacją zgodności z taką definicją:
    > Religia – system wierzeń
    > i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętoś
    > cią) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką.
    Ta
    > definicja nie rozróżnia religii "prawdziwych" lub "nieprawdziwych". Wszystkie [
    > b]religie[/b] są sobie równe.

    Logika nawet wskazuje, że się mylisz. Zajrzyj np. do swojej „Biblii-Wikipedii” i sprawdź definicje: wyspa, akwen, góra itp. ……. Idąc twoim torem „rozumowania” (którego niedostatki wciąż muszę korygować) – ”wszystkie są sobie równe” :)))))

    > Twój bóg-demon jest równoważny bogom-demonom innych religii. I tak samo nie ist
    > nieje poza twoja świadomością.

    :) To jest tylko twoje, subiektywne wyobrażenie, oparte na nabytych w przeszłości fobiach, wynikających zapewne z pochodzenia społecznego oraz braku elementarnej wiedzy :)

    > > Zawsze, biedaku umysłowy pisałem, że nie ma żadnych bogów,
    >
    > Nieprawda. Przecież napisałeś "inne religie". Te inne religie mają swoich bogów
    > , tak samo jak Twoja religia ma Twojego boga.

    Tak, inne religie mają swoich „bogów” (ateizm również jest religią z różnymi swoimi wierzeniami), które jak ci dowiodłem są w rzeczywistości demonami. Tylko jedna religia jest prawdziwa, tak jak w matematyce tylko jeden wynik działania może być prawdziwy, bez względu na to ilu podawałoby swój wynik, krzycząc że jest prawidłowy.

    > > tylko niektórzy uważają za takich demony –
    >
    > Możesz ich nazywać demonami. Niech więc będę bogowie-demony.

    Niech będą i tego się trzymaj.

    > > również nigdy nie zrównywałem żadnych religii,
    >
    > Zrównałeś. Jeśli napisałeś INNE religie, to oprócz nich istnieje jeszcze jedna
    > - Twoja - też religia. Twoje słowa i wniosek jest dla każdego oczywisty.

    :) Chyba tylko dla takich osobników pozbawionych logiki, jak ty :))))

    > > tym bardziej, że brniesz wciąż w absurd i nielogiczności pisząc tym razem, że
    > > zrównałem wyróżniając”
    – jest to typowy oksymoron :
    >
    > Ble, ble, ble.

    :) Nie dziwię się, że zaniemówiłeś i zacząłeś bleblać jak niemowlę :)

    > > > Kiedyś musiałeś się mylić (kłamać). Kiedy? :)
    > >
    > > No właśnie – kiedy ? ……. Nie przypominam sobie takiego zdarzenia :)
    >
    > Brak pamięci to Twój problem.

    Pamięć mam bardzo dobrą, ale również nie dziwię się, że nie potrafisz dać dowodu na swoje kłamstwo :)

    > > > > > Powtarzam pytanie: na jakiej podstawie twierdzisz,
    > > > > > że TYLKO Twój demon (bóg) istnieje, a inne demony
    > > > > > (bogowie) nie istnieją? Bo wyznawcy innych religii
    > > > > > mają zdanie analogiczne do Twojego.
    > > > >
    > > > > Nic takiego nie twierdzę i nigdy nie twierdziłem,
    >
    > Twierdzisz. Napisałeś "inne religie". TWOJA RELIGIA oraz INNE RELIGIE to ta sam
    > a grupa - grupa religii.

    Podobnie, jak „Ocean Atlantycki” nie jest „Oceanem Indyjskim”, tak i chrześcijaństwo nie jest buddyzmem. Do tej „grupy religii” można włożyć „ewolucjonizm” i to również będzie prawda :)

    > > > > skąd to przypuszczenie wyległo się w twoim skołatanym głupotą łbie ?
    > > >
    > > > O, proszę, argument bezsilnego i bezradnego - atak personalny. :)
    > >
    > > Żaden atak, tylko grzeczne pytanie – czyżbyś nie potrafił odpowiedzieć i
    > > dlatego wymachujesz rzekomym „atakiem” ?
    >
    > Odpowiedziałem.

    W którym miejscu ?

    > > Czyli jakie, gdyż już się pogubiłem ?…… czyżbyś lubił tarzać się w
    > > głupocie i nielogicznościach, które z siebie wydalasz ?
    >
    > Pogubienie to Twój problem.

    Podejrzewam, że obcując z takim osobnikiem jak ty, to i twoi rodzice niejednokrotnie się pogubili :)))

    > > > I Twoja religia nie zawiera w sobie boga.
    > > > Zaiste. Dziwna to religia. Niezgodna z definicją.
    > >
    > > Oczywiście, że nie jest zgodna, ponieważ nie ma prostej definicji (w dodatku wy
    > > myślanych przez ateistów) na religię prawdziwą :)
    >
    > No i widzisz. Plączesz się i kłamiesz. Pisałeś "INNE RELIGIE", a inne zawierają
    > bogów - Twoja religia więc także powinna zawierać boga.

    Moja nie zawiera boga, więc nie jest taką samą religią, jak wszystkie inne.

    > > Nigdy nie studiowałem teologii, ponieważ do dziś mnie nudzi i irytuje. Nie nauc
    > > zam również katechezy w szkole (podejrzewam, że szybko by mnie wyrzucili gdybym
    > > to robił, ponieważ teraz katechetami są zazwyczaj modernistyczni ignoranci idą
    > > cy z „duchem czasu”).
    >
    > No to co robisz na co dzień? Zdradź tajemnicę, bo pomyślę, że robisz coś, czego
    > się wstydzisz, na przykład zajmujesz się opróżnianiem szamb.

    Gdybym nawet to robił, to z całą pewnością nie uznawałbym tego za jakąś ujmę – tylko idiota i prymityw może deprecjonować jakąkolwiek uczciwą pracę :)
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 15.12.12, 20:39
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:

    > > No i widzisz. Plączesz się i kłamiesz.
    > > Pisałeś "INNE RELIGIE", a inne zawierają
    > > bogów - Twoja religia więc także powinna zawierać boga.

    > Moja nie zawiera boga, więc nie jest taką samą religią, jak wszystkie inne.

    Ale Twoja to TEŻ religia (tyle że INNA, co byłeś łaskaw osobiście tu napisać), a religia z definicji zawiera boga. I Ty w tego boga wierzysz.

    Amen.

    :D

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 19.12.12, 17:05
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > Moja nie zawiera boga, więc nie jest taką samą religią, jak wszystkie inne.
    >
    > Ale Twoja to TEŻ religia (tyle że INNA, co byłeś łaskaw osobiście tu napisać),
    > a religia z definicji zawiera boga. I Ty w tego boga wierzysz.

    Jakiego zatem „boga” biedaku umysłowy „zawiera” np. buddyzm ?

    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • enrque111 28.11.12, 21:18
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > > > Hipoteza jest jedynie narzędziem naukowym
    >
    > > > Nieprawda. [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza][b]Hipoteza[/
    > b] (gr. hypóthesis – przypuszczenie) – osąd, który podlega weryfika
    > cji lub fals yfikacji. Zdanie, które stwierdza spodziewaną relację między jakim
    > iś zjawiskami, propozycja twierdzenia naukowego, które zakłada możliwą lub ocze
    > kiwaną w danym kontekście sytuacyjnym naturę związku.
    > Stawianie i testowanie hipotez to jeden z podstawowych procesów twórczego my
    > ślenia
    oraz fundamentalny element procesu tworzenia nauki. [/url]

    Wciąż wobec tego czekam, aż przedstawisz mi naukowca, który taką „hipotezę” stawia ?

    > > :) Widzisz zatem biedaku, że nawet twoja skarbnica wiedzy stwierdza, że jest to
    > > ” osąd, który podlega weryfikacji lub falsyfikacji, a więc narzędzie do dalszej
    > obróbki naukowej
    >
    > Nieprawda. Przeczytaj, pogrubiony fragment tej definicji.

    Przeczytałem i tym mocniej potwierdzam swoje wcześniejsze stanowisko.

    > > Czyli twoja „biblia” potwierdza to co mówiłem.
    >
    > Potwierdza, że jest to ogólna podstawa myślenia.

    W którym miejscu mówi o ”ogólnej podstawie myślenia” ? – nie znalazłem tam takiego stwierdzenia, lecz wręcz przeciwne.

    > > > > czy ktokolwiek próbował weryfikować poprzez
    > > > > doświadczenie "hipotezę istnienia bogów” ?
    >
    > > > I dlatego jest to TYLKO hipoteza, bez skutku pozytywnej
    > > > weryfikacji, co jest równoważne temu, że NIE WOLNO LOGICZNIE
    > > > twierdzić, że jest ona prawdziwa.
    >
    > > Nie jest to hipoteza, ponieważ nie podlega badaniu naukowemu.
    > > Nauka tym się nie zajmuje.
    >
    > Jest to hipoteza, ponieważ nie została jeszcze sprawdzona metodą naukową.

    Skoro nauka się tym nie zajmuje, więc nikt nie stawia takiej hipotezy – proste i logiczne.

    > > > > Jeśli tak to proszę o nazwisko owego uczonego ?.
    >
    > > > To Ty znasz "religianckich" uczonych, więc podaj takie nazwisko
    > > > i treść dowodu. Bez dowodu bóg nie istnieje.
    >
    > > :) Nie migaj się, tylko od razu przyznaj, że nie znasz, ponieważ nigdy ta
    > kiego
    > > nie było :))))
    >
    > I właśnie dlatego bóg nie istnieje.

    :) Przecież wielokrotnie ci o tym mówiłem, oczywiście że nie istnieje żaden bóg :))
    Zatem przyznajesz, że nie ma takiego naukowca ?

    > > > > :) Oczywiście, że nie ma, ponieważ ja nie mam żadnego boga :)
    > > > Boga nie masz? Bóg lu
    > b bóstwo
    – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większoś
    > ć religii.

    >
    > > :) czy to przypadkiem nie twoja „Biblia” a nie moja ? :)
    >
    > Ja jestem ateistą i Biblia nie może być moja. Biblia jest teistyczna, a więc Tw
    > oja.

    Oczywiście, że Biblia jest moja, lecz ja mówię o twojej „Biblii”, czyli Wikipedii :)

    > > Powiedziałem, że same hasła nic nie znaczą, dopóki nie
    > > zacznie się nimi zniewalać innych.
    >
    > A więc w końcu przyznajesz, że hasła humanizmu są pozytywne, ponieważ nie ma w
    > nich NIC szkodliwego. Ale powtarzam pytanie: Czym zagraża innym ludziom propon
    > owanie im wolności i równości traktowania? Co jest złego w wolności i równości?

    W żadnych hasłach nie ma nic szkodliwego, dopóty nie zacznie się je wcielać w życie. O „wolności, równości i braterstwie” już się wypowiadałem, że służą zniewoleniu człowieka, o czym świadczy nie tylko historia ich lansowania od rewolucji francuskiej, ale również dziś pod płaszczykiem tych sloganów, ogłupia się, zniewala i wykorzystuje naiwniaków.
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 10.12.12, 19:59
    enrque111 napisał:

    > Wciąż wobec tego czekam, aż przedstawisz mi naukowca,
    > który taką „hipotezę” stawia ?

    Do stawiania hipotez nie trzeba być naukowcem. Najlepszym przykładem jest każdy wierzący (na przykład Ty), który stawia hipotezę, że bóg istnieje, po czym alogicznie przyjmuje, że to prawda, choć nie ma na to naukowego dowodu.

    Metodologia naukowa

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 10.12.12, 20:50
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > Wciąż wobec tego czekam, aż przedstawisz mi naukowca,
    > > który taką „hipotezę” stawia ?
    >
    > Do stawiania hipotez nie trzeba być naukowcem. Najlepszym przykładem jest każdy
    > wierzący (na przykład Ty), który stawia hipotezę, że bóg istnieje, po czym alo
    > gicznie przyjmuje, że to prawda, choć nie ma na to naukowego dowodu.
    >
    > Metodologia naukowa

    Zatem sam widzisz, że metoda naukowa zajmuje się tylko zjawiskami i procesami, które można dowieść empirycznie, poprzez doświadczenie. Żadnych natomiast procesów niematerialnych, ontologicznych ani wydarzeń historycznych metodą naukową, poprzez doświadczenie udowodnić się nie da, po prostu nauka tym się nie zajmuje tak, jak np. hydrologia nie zajmuje się psychologią :)
    Poza tym ja nigdy nie stawiałem, ani tym bardziej nie zamierzałem stawiać hipotezy, że bóg istnieje, ponieważ nie ma żadnych bogów, a nawet gdyby byli, to głupotą byłoby stawiać takie hipotezy, no chyba, że …….. owi bogowie byliby istotami materialnymi. Zrozum, że hipoteza jest narzędziem naukowym, więc nie służy do procesu dowodzenia istnienia np. piękna, dobra, sprawiedliwości, miłości itd.
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 10.12.12, 22:52
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > enrque111 napisał:
    > >
    > > > Wciąż wobec tego czekam, aż przedstawisz mi naukowca,
    > > > który taką „hipotezę” stawia ?
    > >
    > > Do stawiania hipotez nie trzeba być naukowcem.
    > > Najlepszym przykładem jest każdy wierzący (na przykład Ty),
    > > który stawia hipotezę, że bóg istnieje, po czym alogicznie
    > > przyjmuje, że to prawda, choć nie ma na to naukowego dowodu.
    > >
    > > Metodologia naukowa
    >
    > Zatem sam widzisz, że metoda naukowa zajmuje się tylko zjawiskami i procesami,
    > które można dowieść empirycznie, poprzez doświadczenie.

    CZYLI... SPRAWDZIĆ, czy są prawdziwe. Ty także tutaj przywołujesz argumenty na prawdziwość swoich świętych ksiąg. A więc co robisz? Próbujesz dowieść metodą naukową (obserwacjami) prawdziwości.

    > Żadnych natomiast proce
    > sów niematerialnych, ontologicznych ani wydarzeń historycznych metodą naukową,
    > poprzez doświadczenie udowodnić się nie da, po prostu nauka tym się nie zajmuje
    > tak, jak np. hydrologia nie zajmuje się psychologią :)

    Historię bada się też metodyką naukową. Stawia się hipotezy i szuka się materiałów, których prawdziwość się szacuje na podstawie obserwacji. Tak, Heniu... W umyśle zawsze najpierw jest hipoteza - jakieś zdanie. I dopiero jego logiczny związek z innymi zdaniami (PRAWDZIWYMI) decyduje o prawdziwości hipotezy. Np. hipoteza, że jesteś... hm... kłamczuchem. O, zweryfikowana na podstawie obserwacji. I każdy następny post będzie ja lepiej dokumentował. Zjawisko, czy nie?

    > Poza tym ja nigdy nie stawiałem, ani tym bardziej nie zamierzałem stawiać

    Pochwal się tym, co zrobiłeś dobrego, pożytecznego, a nie tym, czego robić nie potrafisz.

    > hipotezy, że bóg istnieje,

    Nieprawda. Napisałeś o swojej religii w kontekscie innych religii, a więc jeśli tamte mają swoich bogów/demony to i Ty powinieneś takowego posiadać. Postawiłeś, chociaż nieświadomie. I dopiero ja Ci muszę to pokazać. Masz fart, że trafiłeś na mnie. Tyle cierpliwości.

    > ponieważ nie ma żadnych bogów,

    I Twojego też nie ma? Umarł bezpotomnie? To co to za religia bez boga/demona?

    > a nawet gdyby byli,
    > to głupotą byłoby stawiać takie hipotezy, no chyba, że …….. owi bo
    > gowie byliby istotami materialnymi. Zrozum, że hipoteza jest narzędziem naukowy
    > m, więc nie służy do procesu dowodzenia istnienia np. piękna, dobra, sprawiedli
    > wości, miłości itd.

    Tam, gdzie chodzi o prawdę - tam ZAWSZE są hipotezy, Heniutku. Chyba że Ty zawsze kłamiesz, bo takie masz zasady.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 11.12.12, 20:43
    grgkh napisał:

    > > > Metodologia naukowa
    >

    > >
    > > Zatem sam widzisz, że metoda naukowa zajmuje się tylko zjawiskami i procesami,
    > > które można dowieść empirycznie, poprzez doświadczenie.
    >
    > CZYLI... SPRAWDZIĆ, czy są prawdziwe.

    Nie. Dowieść empirycznie poprzez doświadczenie – można tego dokonać tylko wobec zjawisk przyrodniczych. Nie sposób jest dowieść empirycznie np. wydarzeń historycznych, czy istnienia danych faktów dziejowych lub postaci z przeszłości.

    > Ty także tutaj przywołujesz argumenty na
    > prawdziwość swoich świętych ksiąg. A więc co robisz? Próbujesz dowieść metodą n
    > aukową (obserwacjami) prawdziwości.

    Pisałem ci już o tym – sięgnij do naszej wcześniejszej polemiki, jeśli zapomniałeś. Poza zjawiskami przyrodniczymi, niczego nie można dowieść empirycznie, poprzez doświadczenie. Do tego potrzebne są dowody prawno-historyczne.

    > > Żadnych natomiast proce
    > > sów niematerialnych, ontologicznych ani wydarzeń historycznych metodą naukową,
    > > poprzez doświadczenie udowodnić się nie da, po prostu nauka tym się nie zajmuje
    > > tak, jak np. hydrologia nie zajmuje się psychologią :)
    >
    > Historię bada się też metodyką naukową. Stawia się hipotezy i szuka się materia
    > łów, których prawdziwość się szacuje na podstawie obserwacji. Tak, Heniu...

    Mylisz się. Historia może stawiać hipotezy, jeśli chodzi o przyczyny jakichś faktów, które w przeszłości miały miejsce, a nie stawia się najpierw hipotezy, a później dopasowuje do niej fakty :)

    > W umyśle zawsze najpierw jest hipoteza - jakieś zdanie. I dopiero jego logiczny zw
    > iązek z innymi zdaniami (PRAWDZIWYMI) decyduje o prawdziwości hipotezy. Np. hip
    > oteza, że jesteś... hm... kłamczuchem. O, zweryfikowana na podstawie obserwacji
    > . I każdy następny post będzie ja lepiej dokumentował. Zjawisko, czy nie?

    Pleciesz jak zwykle nielogiczne bzdury. Idąc twoim tokiem „rozumowania” (nie jest to co prawda adekwatne słowo do procesów, które zachodzą w twojej głowie, ale nie chce mi się wymyślać lepszego) – stawiam hipotezę, że Napoleon był przybyszem z Marsa i staram się ją „zweryfikować na podstawie obserwacji”: odbiegał wzrostem i tuszą od przeciętnego obywatela Francji, dokonał czynów niebywałych i niemożliwych dla zwykłych ziemian, bardzo szybko z chłopa stał się cesarzem, posiadał niesamowite oddziaływanie na współczesnych mu ludzi – wniosek: był Marsjaninem – hipoteza została dowiedziona :))

    > > Poza tym ja nigdy nie stawiałem, ani tym bardziej nie zamierzałem stawiać
    >
    > Pochwal się tym, co zrobiłeś dobrego, pożytecznego, a nie tym, czego robić nie potrafisz.

    W którym miejscu stwierdziłem, że ”nie potrafię” ?
    Ucz się logiki !

    > > hipotezy, że bóg istnieje,
    >
    > Nieprawda. Napisałeś o swojej religii w kontekscie innych religii, a więc jeśli
    > tamte mają swoich bogów/demony to i Ty powinieneś takowego posiadać. Postawiłe
    > ś, chociaż nieświadomie. I dopiero ja Ci muszę to pokazać. Masz fart, że trafił
    > eś na mnie. Tyle cierpliwości.

    Jako osobnik nielogiczny, nic dziwnego, że wyciągnąłeś takie irracjonalne wnioski :)
    W „kontekście” religii pisałem również o ateizmie, czy to oznacza, że posiadam, czy nie posiadam jakichś bogów ?

    > > ponieważ nie ma żadnych bogów,
    >
    > I Twojego też nie ma? Umarł bezpotomnie? To co to za religia bez boga/demona?

    :) Widzisz jaka jest niezwykła :)

    > > a nawet gdyby byli, to głupotą byłoby stawiać takie hipotezy, no chyba, że ……..
    > > owi bogowie byliby istotami materialnymi. Zrozum, że hipoteza jest narzędziem n
    > > aukowym, więc nie służy do procesu dowodzenia istnienia np. piękna, dobra, spra
    > > wiedliwości, miłości itd.
    >
    > Tam, gdzie chodzi o prawdę - tam ZAWSZE są hipotezy, Heniutku. Chyba że Ty zaws
    > ze kłamiesz, bo takie masz zasady.

    :) Znowu biedaku jesteś w błędzie :)
    Tam, gdzie ktoś stawia hipotezy, bardzo rzadko potrafi wskazać prawdę – tak jest np. z hipotezą dotyczącą ewolucji :))))
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • bookworm 11.12.12, 22:04
    > Pleciesz jak zwykle nielogiczne bzdury. Idąc twoim tokiem „rozumowania
    > 221; (nie jest to co prawda adekwatne słowo do procesów, które zachodzą w twoje
    > j głowie, ale nie chce mi się wymyślać lepszego) – stawiam hipotezę, że N
    > apoleon był przybyszem z Marsa i staram się ją „zweryfikować na podstawie
    > obserwacji”: odbiegał wzrostem i tuszą od przeciętnego obywatela Francji
    > , dokonał czynów niebywałych i niemożliwych dla zwykłych ziemian, bardzo szybko
    > z chłopa stał się cesarzem, posiadał niesamowite oddziaływanie na współczesnyc
    > h mu ludzi – wniosek: był Marsjaninem – hipoteza została dowiedzion
    > a :))

    Niby miało być dowcipnie zabawnie i inteligentnie, ale nie wyszło.

    Natomiast jeśli takiej logiki używasz to nie dziwię się że potem wychodzą takie katolickie tworki-potworki.

    > Mylisz się. Historia może stawiać hipotezy, jeśli chodzi o przyczyny jakichś fa
    > któw, które w przeszłości miały miejsce, a nie stawia się najpierw hipotezy, a
    > później dopasowuje do niej fakty :)

    Problem w tym, ze Ty nie stawiasz hipotez tylko wiesz co było przyczyną.

    Np. (wymyślam na bardzo prędce): Katolicyzm jest największą/najliczniejszą religią chrześcijańską. Skoro osiagnął tak wiele, to znaczy, że Jezus, na którym opiera się katolicyzm musiał być synem boga - jedną z osób świętej trójcy, a jedynym prawdziwym bogiem, w zwiazku z tym, jest bóg katolicki, a matką Jezusa była na pewno Maryja zawsze dziewica. Tak to na pewno muszą być wiarygodne przyczyny, inaczej katolicyzm nie osiągnął by takiej pozycji. Zapomniałem jeszcze dodać do przyczyn: Jezus nie był Żydem.
  • enrque111 12.12.12, 17:20
    bookworm napisał:

    > > Pleciesz jak zwykle nielogiczne bzdury. Idąc twoim tokiem „rozumowania
    > > 221; (nie jest to co prawda adekwatne słowo do procesów, które zachodzą w twoje
    > > j głowie, ale nie chce mi się wymyślać lepszego) – stawiam hipotezę, że N
    > > apoleon był przybyszem z Marsa i staram się ją „zweryfikować na podstawie
    > > obserwacji”: odbiegał wzrostem i tuszą od przeciętnego obywatela Francji
    > > , dokonał czynów niebywałych i niemożliwych dla zwykłych ziemian, bardzo szybko
    > > z chłopa stał się cesarzem, posiadał niesamowite oddziaływanie na współczesnych
    > > mu ludzi – wniosek: był Marsjaninem – hipoteza została dowiedziona :))
    >
    > Niby miało być dowcipnie zabawnie i inteligentnie, ale nie wyszło.

    Nie miało być ani dowcipnie, ani zabawnie, ani nawet inteligentnie (wręcz przeciwnie) – ten absurd miał ci uzmysłowić cały bezsens stawiania jakichkolwiek hipotez w historii. Tego typu hipotezy stawia znany pisarz von Deniken, który w historii szuka np. potwierdzenia wpływu istot pozaziemskich na życie na Ziemi i jak się zapewne domyślasz żaden naukowiec nie traktuje go poważnie.

    > Natomiast jeśli takiej logiki używasz to nie dziwię się że potem wychodzą takie
    > katolickie tworki-potworki.

    Takiej właśnie logiki ty używasz, wypisując podobne bzdury, ja tylko sparodiowałem twój „tok rozumowania” :)

    > > Mylisz się. Historia może stawiać hipotezy, jeśli chodzi o przyczyny jakichś fa
    > > któw, które w przeszłości miały miejsce, a nie stawia się najpierw hipotezy, a
    > > później dopasowuje do niej fakty :)
    >
    > Problem w tym, ze Ty nie stawiasz hipotez tylko wiesz co było przyczyną.

    Tak, ja nie stawiam hipotez, lecz opieram się na faktach.

    > Np. (wymyślam na bardzo prędce): Katolicyzm jest największą/najliczniejszą reli
    > gią chrześcijańską.

    To jest niezaprzeczalny fakt.
    > Skoro osiagnął tak wiele, to znaczy, że Jezus, na którym op
    > iera się katolicyzm musiał być synem boga - jedną z osób świętej trójcy, a jedy
    > nym prawdziwym bogiem, w zwiazku z tym, jest bóg katolicki, a matką Jezusa była
    > na pewno Maryja zawsze dziewica. Tak to na pewno muszą być wiarygodne przyczyn
    > y, inaczej katolicyzm nie osiągnął by takiej pozycji. Zapomniałem jeszcze dodać
    > do przyczyn: Jezus nie był Żydem.

    Te brednie to zapewne sam wymyśliłeś siedząc skupiony na kiblu :)
    Pisałem ci już wielokrotnie, że nie ma żadnych bogów, więc cały twój wywód staje się bezzasadny i śmieszny.
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 11.12.12, 23:25
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > > > Metodologia n
    > aukowa
    > >

    > > >
    > > > Zatem sam widzisz, że metoda naukowa zajmuje się tylko zjawiskami i
    > procesami,
    > > > które można dowieść empirycznie, poprzez doświadczenie.
    > >
    > > CZYLI... SPRAWDZIĆ, czy są prawdziwe.
    >
    > Nie. Dowieść empirycznie poprzez doświadczenie – można tego dokonać tylko
    > wobec zjawisk przyrodniczych. Nie sposób jest dowieść empirycznie np. wydarze
    > ń historycznych, czy istnienia danych faktów dziejowych lub postaci z przeszłoś
    > ci.

    Mylisz się. Zawsze najpierw jest hipoteza, a potem sprawdzenie czy jest ona prawdziwa.
    W przypadku zjawisk z reguły możliwe jest powtarzanie bez ograniczeń sprawdzeń. I dlatego przyznajemy im większe prawdopodobieństwo prawdziwości. W przypadku historii możliwości sprawdzenia są znacznie mniejsze, więc i prawdopodobieństwo prawdziwości jest znacznie mniejsze. I dlatego uznajemy, że istnienie Jezusa jest najprawdopodobniej fałszem. A istnienie bogów jest fałszem na pewno.

    > > Ty także tutaj przywołujesz argumenty na
    > > prawdziwość swoich świętych ksiąg. A więc co robisz?
    > > Próbujesz dowieść metodą naukową (obserwacjami) prawdziwości.
    >
    > Pisałem ci już o tym – sięgnij do naszej wcześniejszej polemiki, jeśli za
    > pomniałeś. Poza zjawiskami przyrodniczymi, niczego nie można dowieść empiryczni
    > e, poprzez doświadczenie. Do tego potrzebne są dowody prawno-historyczne.

    Można. Np. odnajdując kolejne skamieniałości uzupełniamy naszą wiedzę o PRZEBIEGU ewolucji. Bo sama ewolucja (czyli zmienność) jest faktem, gdyż odbywa się na naszych oczach.

    > > > Żadnych natomiast procesów niematerialnych,
    > > > ontologicznych ani wydarzeń historycznych metodą naukową,
    > > > poprzez doświadczenie udowodnić się nie da,
    > > > po prostu nauka tym się nie zajmuje
    > > > tak, jak np. hydrologia nie zajmuje się psychologią :)
    > >
    > > Historię bada się też metodyką naukową.
    > > Stawia się hipotezy i szuka się materiałów,
    > > których prawdziwość się szacuje na podstawie obserwacji.
    > ..
    >
    > Mylisz się. Historia może stawiać hipotezy, jeśli chodzi o przyczyny jakichś fa
    > któw, które w przeszłości miały miejsce, a nie stawia się najpierw hipotezy, a
    > później dopasowuje do niej fakty :)

    A więc stawia się hipotezy. Hipoteza to nowa myśl, która przychodzi nam do głowy na dowolny temat. Czy jest prawdziwa, to dopiero można sprawdzić.

    > > W umyśle zawsze najpierw jest hipoteza - jakieś zdanie. I dopiero jego lo
    > giczny zw
    > > iązek z innymi zdaniami (PRAWDZIWYMI) decyduje o prawdziwości hipotezy. N
    > p. hip
    > > oteza, że jesteś... hm... kłamczuchem. O, zweryfikowana na podstawie obse
    > rwacji
    > > . I każdy następny post będzie ja lepiej dokumentował. Zjawisko, czy nie?
    >
    > Pleciesz jak zwykle nielogiczne bzdury. Idąc twoim tokiem „rozumowania
    > 221; (nie jest to co prawda adekwatne słowo do procesów, które zachodzą w twoje
    > j głowie, ale nie chce mi się wymyślać lepszego) – stawiam hipotezę, że N
    > apoleon był przybyszem z Marsa i staram się ją „zweryfikować na podstawie
    > obserwacji”: odbiegał wzrostem i tuszą od przeciętnego obywatela Francji
    > , dokonał czynów niebywałych i niemożliwych dla zwykłych ziemian, bardzo szybko
    > z chłopa stał się cesarzem, posiadał niesamowite oddziaływanie na współczesnyc
    > h mu ludzi – wniosek: był Marsjaninem – hipoteza została dowiedzion
    > a :))

    Twoje hipotezy są absurdalne.

    > > > hipotezy, że bóg istnieje,
    > >
    > > Nieprawda. Napisałeś o swojej religii w kontekscie innych religii,
    > > a więc jeśli tamte mają swoich bogów/demony to i Ty
    > > powinieneś takowego posiadać. Postawiłeś, chociaż nieświadomie.

    > Jako osobnik nielogiczny

    To nie jest argument.

    > W „kontekście” religii pisałem również o ateizmie, czy to oznacza,
    > że posiadam, czy nie posiadam jakichś bogów ?

    Pisałeś o INNYCH religiach, a więc masz także swoją. I jest to religia z bogiem, jak w innych religiach, zgodnie z definicją.

    > > > ponieważ nie ma żadnych bogów,
    > >
    > > I Twojego też nie ma? Umarł bezpotomnie? To co to za religia bez boga/dem
    > ona?
    >
    > :) Widzisz jaka jest niezwykła :)

    Jeśli to RELIGIA, to MUSI mieć jakichś bogów. Mówisz sprzeczne rzeczy.

    > > Tam, gdzie chodzi o prawdę - tam ZAWSZE są hipotezy

    > :) Znowu biedaku jesteś w błędzie :)
    > Tam, gdzie ktoś stawia hipotezy, bardzo rzadko potrafi wskazać prawdę – t
    > ak jest np. z hipotezą dotyczącą ewolucji :))))

    Ewolucja jest faktem, bo rozgrywa się na naszych oczach. Zgodnie z definicją - ewolucja to zmienność, w przypadku życia - zmienność kodu genetycznego organizmów żywych. Nie do końca natomiast jest opisany PRZEBIEG ewolucji, gdyż nie mamy śladów wszystkich etapów przejściowych i musimy się niektórych domyślać.

    Rozróżniaj:
    1) ewolucję w ogóle (np. Wszechświata, układów słonecznych, systemów symulowanych itp);
    2) ewolucję życia (ziemskiego);
    3) PRZEBIEG ewolucji (rejestrację etapów przejściowych).

    Pierwsze dwie to w gruncie rzeczy jeden proces - wynik działania fizyki - to jest fakt.
    Przebieg procesów szczegółowych, jak ten dotyczący życia, dokumentujemy zbieraniem obserwacji etapów pośrednich - im ich jest więcej, tym bardziej wzrasta ich wiarygodność.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 12.12.12, 18:33
    grgkh napisał:

    > > > CZYLI... SPRAWDZIĆ, czy są prawdziwe.
    > >
    > > Nie. Dowieść empirycznie poprzez doświadczenie – można tego dokonać tylko
    > > wobec zjawisk przyrodniczych. Nie sposób jest dowieść empirycznie np. wydarzeń
    > > historycznych, czy istnienia danych faktów dziejowych lub postaci z przeszłości.
    >
    > Mylisz się. Zawsze najpierw jest hipoteza, a potem sprawdzenie czy jest ona pra
    > wdziwa.

    Nie można stawiać hipotez na temat zjawisk i procesów, których nie sposób udowodnić metodą naukową, poprzez doświadczenie. W badaniu historii nigdy nie stawia się żadnych hipotez, można jedynie tłumaczyć (w różny sposób) dany fakt historyczny, jeśli nie wierzysz, to poczytaj metodologię historii, lub zapytaj specjalistę w tej dziedzinie. Pisałem już wcześniej na ten temat – hipotezy o wpływie kosmitów na historię ludzkości, stawia von Deniken, lecz nikt rozsądny nie traktuje go poważnie.

    > W przypadku zjawisk z reguły możliwe jest powtarzanie bez ograniczeń sprawdzeń.
    > I dlatego przyznajemy im większe prawdopodobieństwo prawdziwości.

    Jakiekolwiek „sprawdzenia” możesz powtarzać bez ograniczeń – nic z tego nie wynika, np. wsadzając łapę do nocnika sprawdzać, czy jego zawartość jest ciepła, czy już ostygła; zjawisko „wielkiej kumulacji” w LOTTO również, ale nic ci to nie da, milionów nie zgarniesz; zjawiska meteorologiczne także od ciebie nie zależą, ale w trakcie ich występowania masz możliwość „sprawdzeń”. Jeśli zaś chodzi o działanie „istoty rozumnej” np. człowieka, to nie masz możliwości powtarzania bez ograniczeń sprawdzeń jego poczynań, ponieważ jego działania nie muszą być powtarzalne. ”Prawdopodobieństwo prawdziwości” (potworek językowy, który zapewne sam wymyśliłeś) jest ułudą w zjawiskach społecznych, pomijając fakt, że twoje zdanie: ”I dlatego przyznajemy im większe prawdopodobieństwo prawdziwości” jest kompletnie nielogiczne i bez sensu :)

    > W przypadku
    > historii możliwości sprawdzenia są znacznie mniejsze, więc i prawdopodobieństwo
    > prawdziwości jest znacznie mniejsze. I dlatego uznajemy, że istnienie Jezusa j
    > est najprawdopodobniej fałszem. A istnienie bogów jest fałszem na pewno.

    Kompletne brednie. Jakie „w historii możliwości sprawdzenia są znacznie mniejsze” i jakie występuje tam „prawdopodobieństwo prawdziwości” ? ……… co za bełkot – sam go wymyśliłeś ?
    Dlaczego np. ”istnienie Jezusa” ma być (twoim zdaniem) fałszem, a istnienie Pitagorasa, Homera, Kserksesa, Augusta, Tyberiusza, Mahometa czy Mieszka I już nie ?

    > > Pisałem ci już o tym – sięgnij do naszej wcześniejszej polemiki, jeśli za
    > > pomniałeś. Poza zjawiskami przyrodniczymi, niczego nie można dowieść empiryczni
    > > e, poprzez doświadczenie. Do tego potrzebne są dowody prawno-historyczne.
    >
    > Można. Np. odnajdując kolejne skamieniałości uzupełniamy naszą wiedzę o PRZEBIE
    > GU ewolucji. Bo sama ewolucja (czyli zmienność) jest faktem, gdyż odbywa się na
    > naszych oczach.

    :) Czy ty jesteś aż tak głupi, czy tylko naiwny ? :)
    Skamieniałości mogą jedynie dowieść, że w przeszłości żyły istoty, których fragmenty kości odkopaliśmy, w żadnym zaś razie owe wykopaliska nie mogą potwierdzić teorii ewolucji. Tym bardziej, że brak jest jakichkolwiek form pośrednich pomiędzy gatunkami tzw. „brakujących ogniw”. Podawałem już wielokrotnie wypowiedzi samych naukowców, którzy wręcz zaprzeczają ewolucji darwinowskiej. Przytoczę więc jeszcze jeden:
    „Skwapliwość z jaką przyjmujemy twierdzenia naukowe kłócące się ze zdrowym rozsądkiem, to przejaw bezpardonowej walki, jak toczy się między nauką a nadprzyrodzonością. Opowiadamy się po stronie nauki, pomimo oczywistej absurdalności niektórych jej tez dlatego, że mamy fundamentalne zobowiązanie wobec naturalizmu. Materializm jest naszym absolutem: nie możemy pozwolić boskiej nodze, by dostała się między drzwi.” (profesor, biolog z Harvardu, Richard Lewontin, „The New Yorker” z 09 stycznia 1997 r.)

    > > > > Żadnych natomiast procesów niematerialnych,
    > > > > ontologicznych ani wydarzeń historycznych metodą naukową,
    > > > > poprzez doświadczenie udowodnić się nie da,
    > > > > po prostu nauka tym się nie zajmuje
    > > > > tak, jak np. hydrologia nie zajmuje się psychologią :)
    > > >
    > > > Historię bada się też metodyką naukową.
    > > > Stawia się hipotezy i szuka się materiałów,
    > > > których prawdziwość się szacuje na podstawie obserwacji.
    > > ..
    > >
    > > Mylisz się. Historia może stawiać hipotezy, jeśli chodzi o przyczyny jakichś fa
    > > któw, które w przeszłości miały miejsce, a nie stawia się najpierw hipotezy, a
    > > później dopasowuje do niej fakty :)
    >
    > A więc stawia się hipotezy. Hipoteza to nowa myśl, która przychodzi nam do głow
    > y na dowolny temat. Czy jest prawdziwa, to dopiero można sprawdzić.

    Tak, można stawiać „hipotezę” np. że Hitler wywołał II wojnę światową, gdyż miał obsesję opanowania świata przez Żydów i chciał ich wymordować, po opanowaniu całego globu – taką hipotezę można postawić i ją sprawdzać, lecz niczego ona nie wniesie do wiedzy historycznej (bez tej hipotezy wiedza będzie ta sama).

    > > Pleciesz jak zwykle nielogiczne bzdury. Idąc twoim tokiem „rozumowania
    > > 221; (nie jest to co prawda adekwatne słowo do procesów, które zachodzą wtwoje
    > > j głowie, ale nie chce mi się wymyślać lepszego) – stawiam hipotezę, że N
    > > apoleon był przybyszem z Marsa i staram się ją „zweryfikować na podstawie
    > > obserwacji”: odbiegał wzrostem i tuszą od przeciętnego obywatela Francji
    > > , dokonał czynów niebywałych i niemożliwych dla zwykłych ziemian, bardzo szybko
    > > z chłopa stał się cesarzem, posiadał niesamowite oddziaływanie na współczesnyc
    > > h mu ludzi – wniosek: był Marsjaninem – hipoteza została dowiedziona :))
    >
    > Twoje hipotezy są absurdalne.

    :) Ponieważ wszystkie „hipotezy”, które nie dotyczą świata przyrody są absurdalne, jak ci powyżej udowodniłem :)

    > > > > hipotezy, że bóg istnieje,
    > > >
    > > > Nieprawda. Napisałeś o swojej religii w kontekscie innych religii,
    > > > a więc jeśli tamte mają swoich bogów/demony to i Ty
    > > > powinieneś takowego posiadać. Postawiłeś, chociaż nieświadomie.
    >
    > > Jako osobnik nielogiczny
    >
    > To nie jest argument.

    Jest i to podstawowy, skoro dotyczy twojej ułomności postrzegania rzeczywistości.

    > > W „kontekście” religii pisałem również o ateizmie, czy to oznacza,
    > > że posiadam, czy nie posiadam jakichś bogów ?
    >
    > Pisałeś o INNYCH religiach, a więc masz także swoją. I jest to religia z bogiem
    > , jak w innych religiach, zgodnie z definicją.

    Moja religia nie uznaje żadnych bogów, więc nie jest jak inne.

    > > > > ponieważ nie ma żadnych bogów,
    > > >
    > > > I Twojego też nie ma? Umarł bezpotomnie? To co to za religia bez boga/demona?
    > >
    > > :) Widzisz jaka jest niezwykła :)
    >
    > Jeśli to RELIGIA, to MUSI mieć jakichś bogów. Mówisz sprzeczne rzeczy.

    Cały czas jestem konsekwentny, to właśnie ty wciąż się miotasz i wypisujesz farmazony, jak mały Kazio na parkanie. Poza tym trochę się poucz, zanim zaczniesz z kimś dyskutować. Czy np. buddyzm (religia) ma jakiegoś boga, czy nie ?

    > Ewolucja jest faktem, bo rozgrywa się
  • grgkh 15.12.12, 21:14
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > > > CZYLI... SPRAWDZIĆ, czy są prawdziwe.
    > > >
    > > > Nie. Dowieść empirycznie poprzez doświadczenie
    > > > – można tego dokonać tylko wobec zjawisk przyrodniczych.
    > > > Nie sposób jest dowieść empirycznie np. wydarzeń
    > > > historycznych, czy istnienia danych faktów dziejowych
    > > > lub postaci z przeszłości.
    > >
    > > Mylisz się. Zawsze najpierw jest hipoteza,
    > > a potem sprawdzenie czy jest ona prawdziwa.
    >
    > Nie można stawiać hipotez na temat zjawisk i procesów,
    > których nie sposób udowodnić metodą naukową,
    > poprzez doświadczenie. W badaniu historii nigdy nie stawia
    > się żadnych hipotez,

    Bzdura. Czytasz o pierwszym "fakcie" historycznym i zastanawiasz się, czy to jest prawda. To jest właśnie hipoteza. Częściowo potwierdzona, na razie wyglądająca na prawdziwą. Potem drugi "fakt historyczny" i zaprzeczenie poprzedniej hipotezy. Dwa "doświadczenia", jedno potwierdzające, drugie zaprzeczające. I co z hipotezą? Jest prawdziwa, czy nie? No to szukasz dalej. I znów potwierdzenia częściowe, wiarygodne lub o słabej wiarygodności. A co z hipotezą w świadomości? Jest prawdziwa lub fałszywa. Lub o określonym prawdopodobieństwie prawdziwości. Dzięki metodzie naukowej - czyli dowodzeniu prawdziwości za pomocą obserwacji. Bo wynikiem doświadczenia jest zawsze OBSERWACJA.

    > można jedynie tłumaczyć (w różny sposób) dany fakt historyczny,

    Tak jak fakt historyczny - przyczynę katastrofy samolotu - można tłumaczyć zbierając dane obserwacyjne oraz robiąc doświadczenia symulujące pewne zjawiska towarzyszące tej katastrofie. W ten sposób hipotezom nadajemy prawdopodobieństwo prawdziwości.

    We wszystkich doświadczeniach zdarzają się błędne obserwacje, które też trzeba jakoś tłumaczyć.

    > > W przypadku zjawisk z reguły możliwe jest powtarzanie
    > > bez ograniczeń sprawdzeń.
    > > I dlatego przyznajemy im większe prawdopodobieństwo prawdziwości.
    >
    > Jakiekolwiek „sprawdzenia” możesz powtarzać bez ograniczeń –
    > nic z tego nie wynika,

    I dlatego zdarza się, że coś istniejącego (kiedyś hipotezę uznawano za prawdziwą), przestaje istnieć (nowe obserwacje obalają prawdziwość). Przykłady: Zeus miotający pioruny; sporadyczne spełnianie się przepowiedni (urąganie regułom potwierdzania prawdziwości), flogiston, eter i kanały na Marsie.

    > > W przypadku historii możliwości sprawdzenia są
    > > znacznie mniejsze, więc i prawdopodobieństwo
    > > prawdziwości jest znacznie mniejsze. I dlatego
    > > uznajemy, że istnienie Jezusa jest najprawdopodobniej
    > > fałszem. A istnienie bogów jest fałszem na pewno.
    >
    > Kompletne brednie.

    Na pewno masz dowody absolutne istnienia Jezusa i wszystkich bogów?

    > Jakie „w historii możliwości sprawdzenia są znacznie m
    > niejsze” i jakie występuje tam „prawdopodobieństwo prawdziwości

    Mniejsze, bo znikoma jest szansa na odnalezienie nowych materiałów z przeszłości. Nie da się cofnąć czasu i przeprowadzić doświadczeń, zebrać obserwacji, na ogół jest ich tyle, ile mamy, chociaż czasem nowe technologie pozwalają poszerzyć wiedzę na podstawie istniejących danych.


    > co za bełkot – sam go wymyśliłeś ?

    :)

    > Dlaczego np. ”istnienie Jezusa” ma być
    > (twoim zdaniem) fałszem,

    Bo dane na jego temat są sprzeczne i niewiarygodne.

    > a istnienie Pitagorasa, Homera, Kserksesa, Augusta,
    > Tyberiusza, Mahometa czy Mieszka I już nie ?

    Ponieważ nikt nie ma interesu w tym, by fałszować dane na temat tych ludzi (tak jak w przypadku Jezusa), a dane, które mamy są obfite, znacznie bardziej zgodne ze sobą itp. Są wiarygodne.

    Prawdziwość ich istnienia jest znacznie większa niż prawdziwość istnienia Jezusa.

    > > odnajdując kolejne skamieniałości uzupełniamy naszą
    > > wiedzę o PRZEBIEGU ewolucji. Bo sama ewolucja (czyli
    > > zmienność) jest faktem, gdyż odbywa się na naszych oczach.
    >
    > :) Czy ty jesteś aż tak głupi, czy tylko naiwny ? :)

    Gdy tak mówisz, to od razu widać, że nie masz argumentów. ;)

    > Skamieniałości mogą jedynie dowieść, że w przeszłości żyły istoty, których frag
    > menty kości odkopaliśmy,

    I które są OGNIWAMI POŚREDNIMI.

    > w żadnym zaś razie owe wykopaliska nie
    > mogą potwierdzić teorii ewolucji.

    Przecież napisałem, że one nie potwierdzają ewolucji ale WŁAŚNIE TAKI PRZEBIEG ewolucji.

    Ewolucja to zmienność. Tylko tyle. Zmienia się cały Wszechświat. To jest fakt.

    > Tym bardziej, że brak jest jakichkolwiek form pośrednich pom
    > iędzy gatunkami tzw. „brakujących ogniw”.

    Nieprawda. Właśnie to, co znajdujemy, to NIEKTÓRE ogniwa pośrednie lub ślepe, "bezpotomne" odgałęzienia.

    > Podawałem już

    Podawałeś. Ale to nie były argumenty.

    > > > Mylisz się. Historia może stawiać hipotezy,
    > > > jeśli chodzi o przyczyny jakichś faktów, które
    > > > w przeszłości miały miejsce, a nie stawia się
    > > > najpierw hipotezy, a później dopasowuje do niej fakty :)
    > >
    > > A więc stawia się hipotezy. Hipoteza to nowa myśl,
    > > która przychodzi nam do głowy na dowolny temat.
    > > Czy jest prawdziwa, to dopiero można sprawdzić.
    >
    > Tak, można stawiać „hipotezę” np. że Hitler wywołał II wojnę świato
    > wą, gdyż miał obsesję opanowania świata przez Żydów i chciał ich wymordować, po
    > opanowaniu całego globu – taką hipotezę można postawić i ją sprawdzać, l
    > ecz niczego ona nie wniesie do wiedzy historycznej (bez tej hipotezy wiedza będ
    > zie ta sama).

    Tak. I ta hipoteza jest bardzo dobrze udokumentowana.
  • enrque111 19.12.12, 17:08
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > Nie można stawiać hipotez na temat zjawisk i procesów,
    > > których nie sposób udowodnić metodą naukową,
    > > poprzez doświadczenie. W badaniu historii nigdy nie stawia
    > > się żadnych hipotez,
    >
    > Bzdura. Czytasz o pierwszym "fakcie" historycznym i zastanawiasz się, czy to jest
    > prawda. To jest właśnie hipoteza. Częściowo potwierdzona, na razie wyglądają
    > ca na prawdziwą. Potem drugi "fakt historyczny" i zaprzeczenie poprzedniej
    >hipotezy. Dwa "doświadczenia", jedno potwierdzające, drugie zaprzeczające. I co z
    > hipotezą? Jest prawdziwa, czy nie? No to szukasz dalej. I znów potwierdzenia
    > częściowe, wiarygodne lub o słabej wiarygodności. A co z hipotezą w świadomości? J
    > est prawdziwa lub fałszywa. Lub o określonym prawdopodobieństwie prawdziwości.
    > Dzięki metodzie naukowej - czyli dowodzeniu prawdziwości za pomocą obserwacji.
    > Bo wynikiem doświadczenia jest zawsze OBSERWACJA.

    Zabierz się lepiej do nauki, zamiast wypisywać takie ucieszne kacapoły :)
    Fakt historyczny jest niezmienny, jest prawdą obiektywną, bez względu na czyjeś osądy, czy hipotezy – jeśli nie można go dowieść, to nie jest on faktem. Historia opiera się wyłącznie na faktach. Dywagacje historyków mogą dotyczyć jedynie ich interpretacji, lecz nie są to hipotezy, ponieważ stawiane są post fatum, a nie jak ty byś chciał ante fatum. Nikt nie próbuje postawić np. hipotezy, że „Napoleon w swoich wyprawach dotarł do Chin” i później szukał faktów, które by to dowodziły :)

    > > można jedynie tłumaczyć (w różny sposób) dany fakt historyczny,
    >
    > Tak jak fakt historyczny - przyczynę katastrofy samolotu - można tłumaczyć zbie
    > rając dane obserwacyjne oraz robiąc doświadczenia symulujące pewne zjawiska tow
    > arzyszące tej katastrofie. W ten sposób hipotezom nadajemy prawdopodobieństwo p
    > rawdziwości.

    Tak, ale to już są badania stricte naukowe a nie historyczne :)
    Badaniem naukowym możemy jedynie wyjaśnić jakiś fakt historyczny, np. w podanym przez ciebie przypadku „katastrofę samolotu”.

    > We wszystkich doświadczeniach zdarzają się błędne obserwacje, które też trzeba
    > jakoś tłumaczyć.

    W doświadczeniach naukowych – tak, zaś historia nie opiera się na „doświadczeniach naukowych”, które mogą jedynie stanowić pomoc w wyjaśnianiu jakiegoś faktu. Takim faktem jest np. istnienie „Całunu Turyńskiego” i poprzez badania naukowe ludzie od dziesięcioleci próbują wyjaśnić jego pochodzenie. Zdecydowana większość jest przekonana o cudownym jego pochodzeniu i nie stawia przy tym żadnej hipotezy, natomiast naukowcy próbują dowieść racjonalnego jego pochodzenia, co do tej pory im się jeszcze nie udało.

    > > > W przypadku zjawisk z reguły możliwe jest powtarzanie
    > > > bez ograniczeń sprawdzeń.
    > > > I dlatego przyznajemy im większe prawdopodobieństwo prawdziwości.
    > >
    > > Jakiekolwiek „sprawdzenia” możesz powtarzać bez ograniczeń, nic z tego nie wynika,
    >
    > I dlatego zdarza się, że coś istniejącego (kiedyś hipotezę uznawano za prawdziwą),
    > przestaje istnieć (nowe obserwacje obalają prawdziwość). Przykłady: Zeus miotający
    > pioruny; sporadyczne spełnianie się przepowiedni (urąganie regułom potwierdzania
    > prawdziwości), flogiston, eter i kanały na Marsie.

    Nie wiem co uważasz za ”urąganie regułom potwierdzania prawdziwości w przypadku zjawisk niematerialnych i w dodatku mieszając to z opisem rzeczywistości materialnej inaczej rozumianej ? …… ale jest to typowy bełkot nieuka :)

    > > > W przypadku historii możliwości sprawdzenia są
    > > > znacznie mniejsze, więc i prawdopodobieństwo
    > > > prawdziwości jest znacznie mniejsze. I dlatego
    > > > uznajemy, że istnienie Jezusa jest najprawdopodobniej
    > > > fałszem. A istnienie bogów jest fałszem na pewno.
    > >
    > > Kompletne brednie.
    >
    > Na pewno masz dowody absolutne istnienia Jezusa i wszystkich bogów?

    Oczywiście, dowody na „istnienie Jezusa” są znacznie mocniejsze, niż na jakąkolwiek inną postać historyczną starożytności. Jeśli kwestionujesz Jego istnienie, to tym bardziej powinieneś zakwestionować istnienie wszystkich pozostałych postaci historycznych tamtego okresu.

    > > Jakie „w historii możliwości sprawdzenia są znacznie
    > > mniejsze” i jakie występuje tam „prawdopodobieństwo prawdziwości
    >
    > Mniejsze, bo znikoma jest szansa na odnalezienie nowych materiałów z przeszłości.
    > Nie da się cofnąć czasu i przeprowadzić doświadczeń, zebrać obserwacji, na ogół
    > jest ich tyle, ile mamy, chociaż czasem nowe technologie pozwalają poszerzyć
    > wiedzę na podstawie istniejących danych.

    Dlatego jeszcze nikt nie potrafił obalić dowodów na istnienie Jezusa – są one niepodważalne.

    > > co za bełkot – sam go wymyśliłeś ?
    >
    > :)

    :) Wiedziałem :)

    > > Dlaczego np. ”istnienie Jezusa” ma być
    > > (twoim zdaniem) fałszem,
    >
    > Bo dane na jego temat są sprzeczne i niewiarygodne.

    Nie są ani sprzeczne, ani tym bardziej niewiarygodne. Na temat innych znanych postaci są jeszcze bardziej „sprzeczne i niewiarygodne”, a nikt o zdrowych zmysłach nie podważa ich istnienia, jako postaci historycznych :)

    > > a istnienie Pitagorasa, Homera, Kserksesa, Augusta,
    > > Tyberiusza, Mahometa czy Mieszka I już nie ?
    >
    > Ponieważ nikt nie ma interesu w tym, by fałszować dane na temat tych ludzi (tak
    > jak w przypadku Jezusa), a dane, które mamy są obfite, znacznie bardziej zgodn
    > e ze sobą itp. Są wiarygodne.

    :)))) Tu wylazło właśnie twoje nieuctwo :))))
    Wszystkie te osoby albo nie istniały, albo dowody na ich historyczność są znacznie mniejsze, niż na historyczność Jezusa :))))
    Ale, czekam – przedstaw dowody na istnienie tych postaci, jakieś ich pamiętniki, wiarygodne kroniki (oryginały lub zachowane kopie) itp ?

    > Prawdziwość ich istnienia jest znacznie większa niż prawdziwość istnienia Jezusa.

    Czekam na dowody, a nie twoje osobiste wynurzenia ?

    > > > odnajdując kolejne skamieniałości uzupełniamy naszą
    > > > wiedzę o PRZEBIEGU ewolucji. Bo sama ewolucja (czyli
    > > > zmienność) jest faktem, gdyż odbywa się na naszych oczach.
    > >
    > > :) Czy ty jesteś aż tak głupi, czy tylko naiwny ? :)
    >
    > Gdy tak mówisz, to od razu widać, że nie masz argumentów. ;)

    Wielokrotnie podawałem argumenty i to nawet nie swoje, lecz naukowców, którzy niejeden ząb stracili na szukanie potwierdzenia tej bajki. Czy chcesz abym przytoczył ponownie ich zdanie na temat braku dowodów na istnienie ewolucji ?

    > > Skamieniałości mogą jedynie dowieść, że w przeszłości żyły istoty, których frag
    > > menty kości odkopaliśmy,
    >
    > I które są OGNIWAMI POŚREDNIMI.

    Nie. Brak jakichkolwiek „ogniw pośrednich” jest wciąż faktem, którego nie potrafią obalić najwybitniejsi nawet zwolennicy teorii Darwina :)

    > > w żadnym zaś razie owe wykopaliska nie
    > > mogą potwierdzić teorii ewolucji.
    >
    > Przecież napisałem, że one nie potwierdzają ewolucji ale WŁAŚNIE TAKI PRZEBIEG
    > ewolucji.

    To właśnie jest hipoteza, którą jeszcze trzeba udowodnić :)

    > Ewolucja to zmienność. Tylko tyle. Zmienia się cały Wszechświat. To jest fakt.

    Owszem, ponieważ materia podlega procesom starzenia się i degradacji w czasie. Brak jest wciąż dowodu, że z jednego gatunku powstaje całkiem inny :)

    > > Tym bardziej, że brak jest jakichkolwiek form pośr
  • enrque111 19.12.12, 17:12
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > Tym bardziej, że brak jest jakichkolwiek form pośrednich pom
    > > iędzy gatunkami tzw. „brakujących ogniw”.
    >
    > Nieprawda. Właśnie to, co znajdujemy, to NIEKTÓRE ogniwa pośrednie lub ślepe, "
    > bezpotomne" odgałęzienia.

    To są właśnie bajki, w które ty wierzysz.

    > > Podawałem już
    >
    > Podawałeś. Ale to nie były argumenty.

    Czy, tak jak wszystkich innych naukowców potraktujesz także opinię Roberto Fondi’ego profesora na uniwersytecie w Sienie, który w sposób jasny stwierdził: „Od pierwszego pojawienia się skamieniałości do dnia dzisiejszego złożoność i różnorodność istot żywych nie wzrosła. Nowe grupy organizmów zastąpiły poprzednie, jednak formy pośrednie – których naukowcy tak rozpaczliwie poszukują – nie istnieją”. ?
    Czy to również nie jest argument ?

    > > Tak, można stawiać „hipotezę” np. że Hitler wywołał II wojnę światową,
    > > gdyż miał obsesję opanowania świata przez Żydów i chciał ich wymordować, po
    > > opanowaniu całego globu – taką hipotezę można postawić i ją sprawdzać,
    > > lecz niczego ona nie wniesie do wiedzy historycznej (bez tej hipotezy wiedza
    > > będzie ta sama).
    >
    > Tak. I ta hipoteza jest bardzo dobrze udokumentowana.

    :) Tak jak wszystkie bajki, w które wierzysz :) ……. ale dobrze, niech ci będzie – podaj więc te „dobrze udokumentowane” dowody ?
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • enrque111 12.12.12, 18:37
    grgkh napisał:

    > > > Tam, gdzie chodzi o prawdę - tam ZAWSZE są hipotezy
    >
    > > :) Znowu biedaku jesteś w błędzie :)
    > > Tam, gdzie ktoś stawia hipotezy, bardzo rzadko potrafi wskazać prawdę tak
    > > jest np. z hipotezą dotyczącą ewolucji :))))
    >
    > Ewolucja jest faktem, bo rozgrywa się na naszych oczach.

    Kłamiesz, alboś zgłupiał do reszty :)
    Przecież nawet twoi guru, piewcy ewolucjonizmu twierdzą, że jej nie można dostrzec, ponieważ rozłożona jest na setki tysięcy lat. Wydłubują jednak z ziemi jakieś kostki i opowiadają bajki, że właśnie te kostki są pozostałościami jakiegoś stworzenia, od którego pochodzi rzekomo człowiek, by później się okazało, że to jest kolejne ich fałszerstwo :)))))

    Zgodnie z definicją -
    > ewolucja to zmienność, w przypadku życia - zmienność kodu genetycznego organizm
    > ów żywych. Nie do końca natomiast jest opisany PRZEBIEG ewolucji, gdyż nie mamy
    > śladów wszystkich etapów przejściowych i musimy się niektórych domyślać.

    Zmienność, to jeszcze nie ewolucja, zmienność znana była już setki lat temu i nikt jakoś nie wyciągał z tego fantastycznych wniosków, że człowiek zmienił się od ameby :)
    Zmienność jest cechą różnych gatunków, lecz nie prowadzi ona do wykształcenia nowych – nie znaleziono na tą hipotezę ani jednego dowodu.

    > Rozróżniaj:
    > 1) ewolucję w ogóle (np. Wszechświata, układów słonecznych, systemów symulowan
    > ych itp);

    Nie ma żadnej „ewolucji Wszechświata”, czyli przekształcenia się w coś innego – jest po prostu jego rozwój tak, jak jest rozwój człowieka z zarodka, poprzez embrion, płód, dziecko, młodzieńca, dorosłego do starca.

    > 2) ewolucję życia (ziemskiego);
    Życie ziemskie nie jest również ewolucją, czyli przechodzeniem jednego gatunku w drugi.

    > 3) PRZEBIEG ewolucji (rejestrację etapów przejściowych).

    Nie ma żadnych „etapów przejściowych”, jeśli są to podaj na to dowody …. … może dostaniesz Nobla, gdyż jeszcze nikomu przed tobą się ta sztuka nie udała :)

    > Pierwsze dwie to w gruncie rzeczy jeden proces - wynik działania fizyki - to jest fakt.

    To są brednie, których nikt jeszcze nie zdołał udowodnić :)

    > Przebieg procesów szczegółowych, jak ten dotyczący życia, dokumentujemy zbieran
    > iem obserwacji etapów pośrednich - im ich jest więcej, tym bardziej wzrasta ich
    > wiarygodność.

    Nie ma żadnych „etapów pośrednich”, chyba że w twoim łbie :)
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 16.12.12, 01:19
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:

    > > > > Tam, gdzie chodzi o prawdę - tam ZAWSZE są hipotezy

    > > > :) Znowu biedaku jesteś w błędzie :)

    > > > Tam, gdzie ktoś stawia hipotezy, bardzo
    > > > rzadko potrafi wskazać prawdę tak
    > > > jest np. z hipotezą dotyczącą ewolucji :))))

    > > Ewolucja jest faktem, bo rozgrywa się na naszych oczach.

    > Kłamiesz, alboś zgłupiał do reszty :)
    > Przecież nawet twoi guru, piewcy ewolucjonizmu twierdzą, że jej nie można dostr
    > zec, ponieważ rozłożona jest na setki tysięcy lat.

    Na setki tysięcy? Na miliardy lat. Ale dostrzec ją można. To ewolucja Wszechświata. Wszystko, co znajduje się wewnątrz niego ewoluuje wraz z nim. To są ewolucje cząstkowe, np. ewolucja życia, które jest zwyczajną chemią. Organizmy żywe funkcjonują i zmieniają się zgodnie z ogólnymi regułami fizyki świata i jej uogólnienia na chemię.

    Według powszechnie przyjętych teorii potwierdzonych przez różne dane obserwacyjne wiek Wszechświata wynosi 13,75 ± 0,11 miliardów lat. Średnica widzialnego wszechświata to około 92 miliardy lat świetlnych, czyli 8,8 × 1026 metrów. Zgodnie ze współczesną wiedzą Wszechświat powstał z osobliwości (punktu, w którym była skupiona cała jego materia i energia) w Wielkim Wybuchu. Od tego momentu Wszechświat powiększył się do obecnej postaci, prawdopodobnie przechodząc przez krótki okres kosmologicznej inflacji, która spowodowała, że jego gęstość jest równa gęstości krytycznej.

    > Wydłubują jednak z ziemi jakieś kostki

    Trupy. Twój też się tam kiedyś znajdzie i może go ktoś wydłubie. Albo rozpadnie się na atomy, które zbudują ciała innych organizmów żywych.

    > i opowiadają bajki, że właśnie te kostki są pozostałościami jakiegoś
    > stworzenia, od którego pochodzi rzekomo człowiek, by później się okazało, że t
    > o jest kolejne ich fałszerstwo :)))))

    To jest potwierdzenie etapów przejściowych, potwierdzenie szczegółów PRZEBIEGU ewolucji życia na Ziemi. A elementy tego przebiegu ewolucji obserwujemy codziennie gdy widzimy zmiany w kodzie genetycznym np. bakterii i wirusów. one się zmieniają. Stają się inne niż były dotąd. Niektóre. Ewolucja trwa i rozgrywa się na naszych oczach. Obserwujemy ją w czasie rzeczywistym.

    > > Zgodnie z definicją - ewolucja to zmienność,
    > > w przypadku życia - zmienność kodu genetycznego
    > > organizmów żywych. Nie do końca natomiast jest
    > > opisany PRZEBIEG ewolucji, gdyż nie mamy śladów
    > > wszystkich etapów przejściowych i musimy się
    > > niektórych domyślać.
    >
    > Zmienność, to jeszcze nie ewolucja,

    Zmienność do dokładnie ewolucja. Zmienność programów tworzenia organizmów czyli kodu genetycznego.

    > Zmienność jest cechą różnych gatunków,
    > lecz nie prowadzi ona do wykształcenia nowych
    > – nie znaleziono na tą hipotezę ani jednego dowodu.

    Każdy organizm jest NOWY, ale niektóre są tylko TROCHĘ INNE, czasem niezauważalnie dla oka. Nawarstwienie tych drobnych zmian to zmiany większe, tworzące organizmy różniące się bardziej.

    > > Rozróżniaj:
    > > 1) ewolucję w ogóle (np. Wszechświata,
    > > układów słonecznych, systemów symulowanych itp);
    >
    > Nie ma żadnej „ewolucji Wszechświata”,

    Owszem, jest. Ewolucja Wszechświata

    > czyli przekształcenia się w
    > coś innego – jest po prostu jego rozwój tak, jak jest rozwój człowieka z
    > zarodka, poprzez embrion, płód, dziecko, młodzieńca, dorosłego do starca.

    Nie. W przypadku wirusów i bakterii jest to nabywanie nowych cech, których poprzednie wersje - przodkowie - nie mieli. To przypadkowe, utrwalone mutacje, uszkodzenia kodu, z których część okazuje się nieszkodliwa i dająca nowe cechy przystosowawcze.

    > > 2) ewolucję życia (ziemskiego);

    > Życie ziemskie nie jest również ewolucją, czyli przechodzeniem jednego gatunku
    > w drugi.

    Jest. Nawarstwienie się wielu drobnych zmian daje duże zmiany, powstają nowe gatunki.

    > > 3) PRZEBIEG ewolucji (rejestrację etapów przejściowych).
    >
    > Nie ma żadnych „etapów przejściowych”, jeśli są to podaj na to dowo
    > dy …. … może dostaniesz Nobla, gdyż jeszcze nikomu przed tobą się t
    > a sztuka nie udała :)

    Są takie etapy różniące się od siebie minimalnie. Potomek może się różnić od rodziców (rodzica) - obserwujemy to u wirusów i bakterii.

    > > Pierwsze dwie to w gruncie rzeczy jeden proces - wynik działania fizyki -
    > to jest fakt.
    >
    > To są brednie, których nikt jeszcze nie zdołał udowodnić :)

    Nie. To jest fakt. Wszechświat się zmienia, ewoluuje.

    > > Przebieg procesów szczegółowych, jak ten
    > > dotyczący życia, dokumentujemy zbieraniem obserwacji
    > > etapów pośrednich - im ich jest więcej, tym bardziej
    > > wzrasta ich wiarygodność.
    >
    > Nie ma żadnych „etapów pośrednich”, chyba że w twoim łbie :)

    Nie jesteś grzeczny, ale to wynika z Twojego braku argumentów. Rozumiem Twoją panikę i bezradność. A religia to straszne badziewie. Co ona z Ciebie zrobiła.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 19.12.12, 17:16
    grgkh napisał:

    > > > > > Tam, gdzie chodzi o prawdę - tam ZAWSZE są hipotezy
    >
    > > > > :) Znowu biedaku jesteś w błędzie :)
    >
    > > > > Tam, gdzie ktoś stawia hipotezy, bardzo
    > > > > rzadko potrafi wskazać prawdę tak
    > > > > jest np. z hipotezą dotyczącą ewolucji :))))
    >
    > > > Ewolucja jest faktem, bo rozgrywa się na naszych oczach.
    >
    > > Kłamiesz, alboś zgłupiał do reszty :)
    > > Przecież nawet twoi guru, piewcy ewolucjonizmu twierdzą, że jej nie można dostrzec,
    > > ponieważ rozłożona jest na setki tysięcy lat.
    >
    > Na setki tysięcy? Na miliardy lat. Ale dostrzec ją można. To ewolucja Wszechświata.
    > Wszystko, co znajduje się wewnątrz niego ewoluuje wraz z nim. To są ewolucje
    > cząstkowe, np. ewolucja życia, które jest zwyczajną chemią. Organizmy żywe
    > funkcjonują i zmieniają się zgodnie z ogólnymi regułami fizyki świata i jej uogó
    > lnienia na chemię.

    Kolejne wciskasz bałamuty, które nie są żadnym dowodem tylko hipotezą. Nikt natomiast i w dodatku nigdy nie kwestionował, że cały świat materialny ulega zmianom (możesz nazwać to mutacją lub ewolucją, która jednakże nie prowadzi do ukształtowania formy wyższej, lecz do degradacji, rozpadu i śmierci) – już od starożytności znana jest maksyma Heraklita {i]”panta rei”[/i], lecz nie jest to żadnym dowodem na darwinowską ewolucję gatunków, na którą nie ma nawet nikłych przesłanek, nie mówiąc już o jakichkolwiek dowodach.

    > Według powszechnie przyjętyc
    > h teorii potwierdzonych przez różne dane obserwacyjne wiek Wszechświata wynosi
    > 13,75 ± 0,11 miliardów lat. Średnica widzialnego wszechświata to około 9
    > 2 miliardy lat świetlnych, czyli 8,8 × 1026 metrów. Zgodnie ze współczesną wied
    > zą Wszechświat powstał z osobliwości (punktu, w którym była skupiona cała jego
    > materia i energia) w Wielkim Wybuchu. Od tego momentu Wszechświat powiększył si
    > ę do obecnej postaci, prawdopodobnie przechodząc przez krótki okres kosmologicz
    > nej inflacji, która spowodowała, że jego gęstość jest równa gęstości krytycznej
    > .


    Tak, to jest jedna z wielu bajek, której wartość jest wcale nie większa, niż bajki o „Kopciuszku” (mam na myśli ów „punkt, w którym była skupiona cała materia”, wybuchając w wyniku samozapłonu) :)

    > > Wydłubują jednak z ziemi jakieś kostki
    >
    > Trupy. Twój też się tam kiedyś znajdzie i może go ktoś wydłubie. Albo rozpadnie
    > się na atomy, które zbudują ciała innych organizmów żywych.

    Trupy, nie trupy, w każdym razie kostki, ponieważ żadnego całego ciała (trupa) nigdy nie znaleziono, a który dowodziłby teorii ewolucji i był owym „brakującym ogniwem”, poszukiwanym z pianą na ustach przez różnych entuzjastów darwinowskiej teorii.

    > > i opowiadają bajki, że właśnie te kostki są pozostałościami jakiegoś
    > > stworzenia, od którego pochodzi rzekomo człowiek, by później się okazało, że
    > > to jest kolejne ich fałszerstwo :)))))
    >
    > To jest potwierdzenie etapów przejściowych, potwierdzenie szczegółów PRZEBIEGU
    > ewolucji życia na Ziemi. A elementy tego przebiegu ewolucji obserwujemy codzien
    > nie gdy widzimy zmiany w kodzie genetycznym np. bakterii i wirusów. one się zmi
    > eniają. Stają się inne niż były dotąd. Niektóre. Ewolucja trwa i rozgrywa się n
    > a naszych oczach. Obserwujemy ją w czasie rzeczywistym.

    Nie ma i nigdy nie było żadnych „etapów przejściowych”, w przeciwnym razie podałbyś cytat z jakiegoś autorytetu, czy jakiś inny dowód materialny, a nie tylko swoje solenne zapewnienia i opisy nie dowiedzionej teorii dla półgłówków :)
    Bakterie i wirusy, po wszystkich mutacjach i zmianach nadal są tylko bakteriami i wirusami, a jakimś nowym gatunkiem …… np. kijanką :)
    Gdzie trwa ta ewolucja, jaki nowy gatunek wykształcił się na naszych oczach ???

    > > > Zgodnie z definicją - ewolucja to zmienność,
    > > > w przypadku życia - zmienność kodu genetycznego
    > > > organizmów żywych. Nie do końca natomiast jest
    > > > opisany PRZEBIEG ewolucji, gdyż nie mamy śladów
    > > > wszystkich etapów przejściowych i musimy się
    > > > niektórych domyślać.
    > >
    > > Zmienność, to jeszcze nie ewolucja,
    >
    > Zmienność do dokładnie ewolucja. Zmienność programów tworzenia organizmów czyli
    > kodu genetycznego.

    Zmienność to mutacja, owszem niektórzy nazywają ją niekiedy „ewolucją”, ale nie jest to przekształcanie się jednego gatunku w drugi. Zmutowany wielokrotnie wilczur może zmienić się (wyewoluować) w pekińczyka, ale zawsze będzie to ten sam gatunek psa.

    > > Zmienność jest cechą różnych gatunków,
    > > lecz nie prowadzi ona do wykształcenia nowych
    > > – nie znaleziono na tą hipotezę ani jednego dowodu.
    >
    > Każdy organizm jest NOWY, ale niektóre są tylko TROCHĘ INNE, czasem niezauważal
    > nie dla oka. Nawarstwienie tych drobnych zmian to zmiany większe, tworzące orga
    > nizmy różniące się bardziej.

    To jest ta sama, ciągle przedstawiana przez nieuków brednia, która nie ma żadnego uzasadnienia w rzeczywistości – brak na to jakichkolwiek dowodów.

    > > > Rozróżniaj:
    > > > 1) ewolucję w ogóle (np. Wszechświata,
    > > > układów słonecznych, systemów symulowanych itp);
    > >
    > > Nie ma żadnej „ewolucji Wszechświata”,
    >
    > Owszem, jest. Ewolucja Wszechświata

    Wyjaśniliśmy już sobie, że zmienność nie równa się ewolucja, chociaż przez niektórych tak jest nazywana. „Ewolucji” w tym rozumieniu dokonuje w trakcie życia każdy człowiek, zmieniając się od zarodka, poprzez płód, niemowlę, dziecko, młodzieńca, dorosłego aż do starca – nadal jest to jednak ten sam człowiek, a nie np. gęś, czy małpa.

    > Nie. W przypadku wirusów i bakterii jest to nabywanie nowych cech, których popr
    > zednie wersje - przodkowie - nie mieli. To przypadkowe, utrwalone mutacje, uszk
    > odzenia kodu, z których część okazuje się nieszkodliwa i dająca nowe cechy przy
    > stosowawcze.

    Człowiek również nabywanie nowych cech, których poprzednie wersje - przodkowie - nie mieli, np. kolor skóry, wzrost, zdolności postrzegania świata, predyspozycje psycho-fizyczne itd. – nadal jednak jest to ten sam gatunek – człowiek.

    > > > 2) ewolucję życia (ziemskiego);
    >
    > > Życie ziemskie nie jest również ewolucją, czyli przechodzeniem jednego gatunku
    > > w drugi.
    >
    > Jest. Nawarstwienie się wielu drobnych zmian daje duże zmiany, powstają nowe gatunki.

    Podaj jakie i przedstaw dowody ?

    > > > 3) PRZEBIEG ewolucji (rejestrację etapów przejściowych).
    > >
    > > Nie ma żadnych „etapów przejściowych”, jeśli są to podaj na to dowo
    > > dy …. … może dostaniesz Nobla, gdyż jeszcze nikomu przed tobą się
    > > ta sztuka nie udała :)
    >
    > Są takie etapy różniące się od siebie minimalnie. Potomek może się różnić od
    > rodziców (rodzica) - obserwujemy to u wirusów i bakterii.

    Przykład chybiony, ponieważ zmutowany (wyewoluowany) wirus lub bakteria nadal pozostaje wirusem i bakterią.

    > > > Pierwsze dwie to w gruncie rzeczy jeden proces - wynik działania fizyki -to jest fakt.
    > >
    > > To są brednie, których nikt jeszcze nie zdołał udowodnić :)
    >
    > Nie. To jest fakt. Wszechświat się zmienia, ewoluuje.

    To, że się zmienia, jak dowiod
  • enrque111 19.12.12, 17:26
    grgkh napisał:

    > > > Pierwsze dwie to w gruncie rzeczy jeden proces - wynik działania fizyki -to jest fakt.
    > >
    > > To są brednie, których nikt jeszcze nie zdołał udowodnić :)
    >
    > Nie. To jest fakt. Wszechświat się zmienia, ewoluuje.

    To, że się zmienia, jak dowiodłem powyżej, wcale nie oznacza, że wyłania się z niego jakiś nowy, nie istniejący wcześniej byt.

    > > Nie ma żadnych „etapów pośrednich”, chyba że w twoim łbie :)
    >
    > Nie jesteś grzeczny, ale to wynika z Twojego braku argumentów. Rozumiem Twoją
    > panikę i bezradność. A religia to straszne badziewie. Co ona z Ciebie zrobiła.

    Przeczytaj to co napisałem powyżej, a sam stwierdzisz, że to właśnie ja podaję przykłady i argumenty, a ty tylko jakieś bajki i fantastyczne przypuszczenia, na które brak jakichkolwiek dowodów :)
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 23.11.12, 02:02
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:

    > > > > tacy jak Ty podżegają ludzi religią do nienawiści i terroryzmu.

    > > > Kłamstwo nie poparte żadnym dowodem.

    > > Owszem. Patrz na przykład Ulsteru - dwa odłamy tej samej religii,
    > > odnoszące się do tego samego boga, a wystarczy deklaracja
    > > przynależności, żeby podlegać nienawiści i zabijaniu.


    > Nie słyszałem, aby mieszkańcy Ulsteru byli wyznawcami jakiegoś boga,

    To są protestanci i katolicy. Wierzą w tego samego boga.

    > Poza tym chodzi tam o animozje narodowościowe, a nie religijne,

    Nieprawda. Chodzi tam TAKŻE o animozje religijne.

    > a tylko przypadkowo podział religijny przebiega równolegle z narodowym

    A więc zbiega się, czyli że istnieje korelacja, której nie możesz zaprzeczyć.
    W 2005 roku IRA przyrzekła rozbrojenie, lecz kilka skrajnych odłamów tej organizacji sprzeciwia się procesowi pokojowemu i katolicko-protestanckiemu rządowi. Frakcje te wciąż dokonują sporadycznych ataków na północnoirlandzkie siły bezpieczeństwa oraz obiekty rządowe


    Media chętnie wychwytują informacje o kolejnych zamachach bombowych. Często zapominają jednak, że za atakami terrorystycznymi nie stoi tylko IRA. Przemoc jest dziełem obu stron konfliktu. Ekstremistyczne ugrupowania protestanckie szybko przeszły od zakłócania demonstracji ruchu praw człowieka do fizycznych prowokacji i zbrojnych aktów terroru. „Za przelaną krew w Ulsterze współodpowiedzialność z IRA ponoszą zarówno protestanckie Komando Czerwonej Ręki, Stowarzyszenie Obrony Ulsteru (UDA), Ochotnicze Siły Ulsteru (UVF) jak i wiele innych bojówek paramilitarnych skupionych wokół pastora Paisleya” . (…)
    Niewielkie grupy radykałów po obu stronach próbowały storpedować porozumienie. Prowincję znów zalała fala bezsensownej przemocy i wzrosło napięcie między protestantami, siłami bezpieczeństwa i katolikami. Niestety, w pierwszych dniach lipca „nieznani sprawcy” podpalili dziewięć kościołów katolickich w prowincji. (…)
    Południe wyspy, Republika Irlandzka, jest krajem przesiąkniętym katolicyzmem. Może to tłumaczyć nieufność większości protestantów wobec idei zjednoczenia Irlandii. Ich zdaniem ustawodawstwo Republiki jest zbytnio oparte na moralności katolickiej. Dotyczy to w szczególności prawa rodzinnego i zagadnień socjalnych. Rzeczywiście, po dziś dzień, nie ma w republice instytucji rozwodów, istnieje restrykcyjne prawo aborcyjne, a sprawa dostępności środków antykoncepcyjnych budziła do niedawna powszechne kontrowersje. Wśród protestantów ulsterskich przetrwał stereotyp irlandzkiego katolika- ślepego niewolnika papieża. Należy pamiętać jednak, że prześladowania katolików w Irlandii w przeszłości i w Ulsterze obecnie, sprawiły, że katolicyzm wpisał się na stałe w ducha narodu irlandzkiego.
    Irlandia Północna od samego początku dzieliła się na protestancką większość i katolicką mniejszość. Tę granicę podtrzymywał brak małżeństw mieszanych, oddzielne szkolnictwo i segregacja mieszkaniowa. Protestancka dominacja w prowincji i funkcjonowanie systemu dyskryminacji katolików spowodowały, że ci zaczęli uważać się za obywateli drugiej kategorii. Katolicy stali się upośledzoną pod względem politycznym, społecznym i ekonomicznym grupą ludności. Prowincja rządzona była przez protestancką większość wedle jej uznania, ze szkodą dla bezsilnej katolickiej mniejszości.
    Dyskryminacja polityczna katolików wiązała się z wyborami do lokalnego parlamentu i władz terenowych. W miastach obie społeczności żyją w zwartych, terytorialnie wyodrębnionych skupiskach etnicznych. (…)


    > i stąd media zwracają głównie na to uwagę. Podobne konflikty
    > w innych krajach zachodzą pomiędzy wyznawcami tej samej religii
    > (Irak, Algieria, Syria, kraj Basków, Kongo itd.)

    Podobne, a więc z motywującym działaniem religii. Religia nie jest w tych konfliktach obojętna i dobra, jest zaangażowana i zła.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 28.11.12, 21:22
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > Nie słyszałem, aby mieszkańcy Ulsteru byli wyznawcami jakiegoś boga,
    >
    > To są protestanci i katolicy. Wierzą w tego samego boga.

    W żadnego boga z całą pewnością nie wierzą (przynajmniej zdecydowana większość z nich).

    > > Poza tym chodzi tam o animozje narodowościowe, a nie religijne,
    >
    > Nieprawda. Chodzi tam TAKŻE o animozje religijne.

    Nie prawda.

    > > a tylko przypadkowo podział religijny przebiega równolegle z narodowym
    >
    > A więc zb
    > iega się, czyli że istnieje korelacja, której nie możesz zaprzeczyć.
    > W 2005 roku IRA przyrzekła rozbrojenie, lecz kilka skrajnych odłamów tej organi
    > zacji sprzeciwia się procesowi pokojowemu i katolicko-protestanckiemu rządowi.
    > Frakcje te wciąż dokonują sporadycznych ataków na północnoirlandzkie siły bezpi
    > eczeństwa oraz obiekty rządowe


    Sam więc widzisz, że różne frakcje sprzeciwiają się ” katolicko-protestanckiemu rządowi”, a zatem nie chodzi tu wcale o konflikt na tle religijnym. Naucz się wreszcie myśleć logicznie.

    > [url=http://www.elstudento.org/articles.php?article_id=3273]

    Dywagacje z tego artykułu są równie prawdziwe, jak doniesienia mediów Korei Pn o bogactwie ich kraju :)

    > > i stąd media zwracają głównie na to uwagę. Podobne konflikty
    > > w innych krajach zachodzą pomiędzy wyznawcami tej samej religii
    > > (Irak, Algieria, Syria, kraj Basków, Kongo itd.)
    >
    > Podobne, a więc z motywującym działaniem religii. Religia nie jest w tych konfl
    > iktach obojętna i dobra, jest zaangażowana i zła.

    Właśnie bez żadnych motywacji religijnych, mój pozbawiony logiki biedaku :)))
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 10.12.12, 20:11
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:

    > > > Poza tym chodzi tam o animozje narodowościowe, a nie religijne,
    > >
    > > Nieprawda. Chodzi tam TAKŻE o animozje religijne.
    >
    > Nie prawda.

    > Sam więc widzisz, że różne frakcje sprzeciwiają się ” katolicko-protes
    > tanckiemu rządowi”
    , a zatem nie chodzi tu wcale o konflikt na tle rel
    > igijnym. Naucz się wreszcie myśleć logicznie.

    Napisałem, że religia jest czynnikiem motywującym. Niejedynym ale działającym wyraźnie. Religia to zło, które motywuje do nienawiści.

    > > > i stąd media zwracają głównie na to uwagę. Podobne konflikty
    > > > w innych krajach zachodzą pomiędzy wyznawcami tej samej religii
    > > > (Irak, Algieria, Syria, kraj Basków, Kongo itd.)
    > >
    > > Podobne, a więc z motywującym działaniem religii.
    > > Religia nie jest w tych konfliktach obojętna i dobra,
    > > jest zaangażowana i zła.
    >
    > Właśnie bez żadnych motywacji religijnych, mój pozbawiony logiki biedaku :)))

    Owszem. Powtarzam - religia motywuje do nienawiści. Na całym świecie trwa mnóstwo wojen religijnych. Hitler też używał hasła "Gott mit uns", którym motywował wyznawców twojego boga do walki. Religia motywuje do nienawiści.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 10.12.12, 21:05
    grgkh napisał: 20:11 Dialog …

    > Napisałem, że religia jest czynnikiem motywującym. Niejedynym ale działającym w
    > yraźnie. Religia to zło, które motywuje do nienawiści.

    Po pierwsze uogólniasz, po drugie nie przedstawiasz żadnego dowodu tej bzdurnej tezy, a po trzecie jest wręcz przeciwnie, ponieważ wszelkie fakty historyczne dowodzą, że to brak wiary, odejście od zasad religijnych oraz przyjęcie postawy ateistycznej zawsze prowadziło i prowadzi do horrendalnych, potwornych i niespotykanych zbrodni.

    > > > > i stąd media zwracają głównie na to uwagę. Podobne konflikty
    > > > > w innych krajach zachodzą pomiędzy wyznawcami tej samej relig
    > ii
    > > > > (Irak, Algieria, Syria, kraj Basków, Kongo itd.)
    > > >
    > > > Podobne, a więc z motywującym działaniem religii.
    > > > Religia nie jest w tych konfliktach obojętna i dobra,
    > > > jest zaangażowana i zła.
    > >
    > > Właśnie bez żadnych motywacji religijnych, mój pozbawiony logiki biedaku
    > :)))
    >
    > Owszem. Powtarzam - religia motywuje do nienawiści. Na całym świecie trwa mnóst
    > wo wojen religijnych. Hitler też używał hasła "Gott mit uns", którym motywował
    > wyznawców twojego boga do walki. Religia motywuje do nienawiści.

    Wojny religijne prowadzili i prowadzą nadal tylko muzułmanie, ponieważ mają ten obowiązek zapisany w Koranie. Hitler nie prowadził żadnej wojny religijnej, zaś owe hasło, które podałeś odnosiło się raczej do wielkości militarnej państwa pruskiego, a nie odniesień religijnych, tym bardziej, że naziści z historii Niemiec wyciągali tylko to co im odpowiadało np. mitologię germańską, którą przeciwstawiali tradycji judeochrześcijańskiej.
    Musisz więcej się uczyć, to może przestaniesz się ośmieszać na forum :)
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 10.12.12, 23:09
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał: 20:11 Dialog …
    >
    > > Napisałem, że religia jest czynnikiem motywującym.
    > > Niejedynym ale działającym wyraźnie.
    > > Religia to zło, które motywuje do nienawiści.
    >
    > Po pierwsze uogólniasz, po drugie nie przedstawiasz żadnego dowodu tej bzdurnej
    > tezy, a po trzecie jest wręcz przeciwnie, ponieważ wszelkie fakty historyczne
    > dowodzą, że to brak wiary, odejście od zasad religijnych oraz przyjęcie postawy
    > ateistycznej zawsze prowadziło i prowadzi do horrendalnych, potwornych i niesp
    > otykanych zbrodni.

    Dowód? Np. takie zdanie, które przytoczę w przybliżeniu: "powiedział głupi, że bóg nie istnieje w sercu jego"... czy jakoś podobnie. Skomar Ci to powie dokładnie. To hasełko szerzy pogardę dla tych, którzy nie wierzą w bogów. Motywuje do nienawiści.

    > > Owszem. Powtarzam - religia motywuje do nienawiści. Na całym świecie trwa
    > mnóst
    > > wo wojen religijnych. Hitler też używał hasła "Gott mit uns", którym moty
    > wował
    > > wyznawców twojego boga do walki. Religia motywuje do nienawiści.
    >
    > Wojny religijne prowadzili i prowadzą nadal tylko muzułmanie, ponieważ mają ten
    > obowiązek zapisany w Koranie. Hitler nie prowadził żadnej wojny religijnej, za
    > ś owe hasło, które podałeś odnosiło się raczej do wielkości militarnej państwa
    > pruskiego, a nie odniesień religijnych, tym bardziej, że naziści z historii Nie
    > miec wyciągali tylko to co im odpowiadało np. mitologię germańską, którą przeci
    > wstawiali tradycji judeochrześcijańskiej.
    > Musisz więcej się uczyć, to może przestaniesz się ośmieszać na forum :)

    Hitler używał hasła "Gott mit uns". Używał boga do wojny zachęcając żołnierzy wierzących w Twojego bożka Jezusa do zabijania ludzi. Niewinnych. Takie są wojny o podłożu religijnym. Najmniejsze odwołanie się do bogów powiązane z agresją to wojna religijna. Hitler występował przeciwko innej nacji i wierze, przeciwko Żydom. Niejednokrotnie przynależność do Żydów (żydów jako wyznania) testowano sprawdzaniem, CZY POTRAFIĄ SIĘ PRZEŻEGNAĆ PO KATOLICKU. Niepomyślna weryfikacja była równoważna wyrokowi śmierci na bezbronnych ludziach. TO JEST WOJNA RELIGIJNA, Heniu. I ludobójstwo rzeszy żołnierzy wierzących w boga dobra, ale zabijających bez wydawania wyroku śmierci.

    Ta religia jest obłudna, potworna, makabryczna, bezużyteczna, sprowadzająca na manowce, czyniąca ludzi bestiami. Żołnierze wierzący w tego boga zabijali prosząc go o pomyślność. Bezmyślne, sterowane religią bestie ludzie.

    Rzygać mi się chce, gdy pomyślę, jak to możliwe, że człowiek odwołujący się do boga, modlący się do niego, idzie zabijać innych, niewinnych ludzi. Gdzie jego logika, gdzie opór umysłu posługującego się racjonalnością, gdzie zasady współistnienia.

    Religia degeneruje. Odbiera człowieczeństwo. Religia, taka jak Twoja, to zło w pigułce.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 12.12.12, 16:52
    grgkh napisał:

    > > > Napisałem, że religia jest czynnikiem motywującym.
    > > > Niejedynym ale działającym wyraźnie.
    > > > Religia to zło, które motywuje do nienawiści.
    > >
    > > Po pierwsze uogólniasz, po drugie nie przedstawiasz żadnego dowodu tej bzdurnej
    > > tezy, a po trzecie jest wręcz przeciwnie, ponieważ wszelkie fakty historyczne
    > > dowodzą, że to brak wiary, odejście od zasad religijnych oraz przyjęcie postawy
    > > ateistycznej zawsze prowadziło i prowadzi do horrendalnych, potwornych iniesp
    > > otykanych zbrodni.
    >
    > Dowód? Np. takie zdanie, które przytoczę w przybliżeniu: "powiedział głupi, że
    > bóg nie istnieje w sercu jego"... czy jakoś podobnie. Skomar Ci to powie dokład
    > nie. To hasełko szerzy pogardę dla tych, którzy nie wierzą w bogów. Motywuje do
    > nienawiści.

    Nie ma nigdzie takiego zdania, które przytoczyłeś. Poza tym słowo „głupi” jest ocenne, tak jak „mądry” – gdybyśmy wyrzucili z dyskursu jedno, to należałoby wyrzucić również drugie, które jest jego przeciwstawieniem. Nadal nie uczysz się logiki ?
    :) Niedługo „nienawiścią” będzie wypowiedzenie jakiegokolwiek słowa , wyrażającego nawet najmniejszą dezaprobatę dla czyichś poglądów lub działań – to właśnie jest totalitaryzm, zniewolenie człowieka i narzucenie mu obcych kulturowo i obyczajowo poglądów.

    > Hitler używał hasła "Gott mit uns". Używał boga do wojny zachęcając żołnierzy w
    > ierzących w Twojego bożka Jezusa do zabijania ludzi. Niewinnych.

    Nie wiem, czy to Hitler używał tego zawołania, czy jacyś jego podwładni, a może ktoś czynił to bez jego woli, nie wiem również jakiego „boga” ten ktoś miał na myśli, a może było to dla nazistów obojętne, wszak oni preferowali mitologię germańską, więc za boga uważali jakiegoś demona – nie wiem, ale mam nadzieję, że ty zgłębiłeś ten problem i nam tu go zaraz wyłuszczysz ?

    > Takie są wojny o podłożu religijnym.

    A zatem II wojnę światową uważasz za wojnę o podłożu religijnym ??? Opowiedz coś o tym.

    > Najmniejsze odwołanie się do bogów powiązane z agresją to wojna religijna.

    :) A najmniejsze odwołanie się do „pokoju” to wojna o pokój ?

    > Hitler występował przeciwko innej nacji i wierze, przeciwko
    > Żydom. Niejednokrotnie przynależność do Żydów (żydów jako wyznania) testowano s
    > prawdzaniem, CZY POTRAFIĄ SIĘ PRZEŻEGNAĆ PO KATOLICKU. Niepomyślna weryfikacja
    > była równoważna wyrokowi śmierci na bezbronnych ludziach. TO JEST WOJNA RELIGIJ
    > NA, Heniu. I ludobójstwo rzeszy żołnierzy wierzących w boga dobra, ale zabijają
    > cych bez wydawania wyroku śmierci.

    Nie miało znaczenia, czy ktoś był żydem, polakiem, czy rosjaninem – otóż najgorzej traktowani przez Niemców byli więźniowie rosyjscy. Najwięcej w wojnie z Hitlerem zginęło prawosławnych, w drugiej kolejności katolików, na trzecim miejscu byli wyznawcy protestantyzmu, a dopiero na szarym końcu żydzi. Hitler, mój biedny nieuku był ateistą :)

    > Ta religia jest obłudna, potworna, makabryczna, bezużyteczna, sprowadzająca na
    > manowce, czyniąca ludzi bestiami. Żołnierze wierzący w tego boga zabijali prosz
    > ąc go o pomyślność. Bezmyślne, sterowane religią bestie ludzie.

    :) Twoje zaklinanie prawdy jest niezwykle zabawne, a pomieszanie pojęć wręcz podręcznikowe i charakterystyczne dla nieuków oraz fanatycznych ateistów :)

    > Rzygać mi się chce, gdy pomyślę, jak to możliwe, że człowiek odwołujący się do
    > boga, modlący się do niego, idzie zabijać innych, niewinnych ludzi. Gdzie jego
    > logika, gdzie opór umysłu posługującego się racjonalnością, gdzie zasady współi
    > stnienia.

    Ja również nie wiem, jak można modlić się do jakiegoś boga, tym bardziej nie pojmuję piewców „racjonalności” i ateizmu, którzy okazują się zawsze największymi totalniakami i najokrutniejszymi oprawcami w dziejach, gdy tylko uda im się dochrapać władzy.

    > Religia degeneruje. Odbiera człowieczeństwo. Religia, taka jak Twoja, to zło w
    > pigułce.

    :) Oczywiście, jak zawsze mijasz się z prawdą, pomijając już nawet kondycję twojego umysłu, która wnioskując z powyższych stwierdzeń jest w stanie agonalnym :)
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 15.12.12, 20:11
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > > > Napisałem, że religia jest czynnikiem motywującym.
    > > > > Niejedynym ale działającym wyraźnie.
    > > > > Religia to zło, które motywuje do nienawiści.

    > > Dowód? Np. takie zdanie, które przytoczę w przybliżeniu:
    > > "powiedział głupi, że bóg nie istnieje w sercu jego" (...)
    > > To hasełko szerzy pogardę dla tych, którzy nie wierzą w bogów.
    > > Motywuje do nienawiści.

    > Nie ma nigdzie takiego zdania, które przytoczyłeś.

    Jest: Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga».
    Jesteś niedouczony. www.nonpossumus.pl/ps/Ps/53.php

    Jest to zdanie pełne nienawiści, traktujące ludzi niewierzących jako gorszych, jako głupich. Tymczasem głupota jest po drugiej stronie. To ALOGICZNI wierzący są w sensie braku logiki głupi.

    > > Hitler używał hasła "Gott mit uns".
    > > Używał boga do wojny zachęcając żołnierzy wierzących
    > > w Twojego bożka Jezusa do zabijania ludzi. Niewinnych.
    >
    > Nie wiem, czy to Hitler używał tego zawołania,

    To oczywiste, że nie wiesz. Ale Hitler go używał. Gott mit uns (Bóg jest z nami czy Z nami Bóg) - dewiza prastarego Orderu Łabędzia, przejęta w roku 1701 jako dewiza państwowa Królestwa Prus, używana do 1945 w armii niemieckiej

    > > Takie są wojny o podłożu religijnym.
    >
    > A zatem II wojnę światową uważasz za wojnę o podłożu
    > religijnym ??? Opowiedz coś o tym.

    Ta wojna też miała podłoże religijne, odbywała się z silnym udziałem religii.
    Gott mit uns - to już wiesz. Prześladowano wyznawców judaizmu. A w Japonii cesarz traktowany był jako bóg - kamikadze (w wolnym tłumaczeniu Specjalny Korpus Uderzeniowy Boski Wiatr lub Oddziały Boskiego Wiatru do Ataków Specjalnych) oddawali mu cześć i dal niego poświęcali życie. Obowiązująca do 1945 ustawa zasadnicza zachowała jednak boski kult cesarza

    W tych wojnach brali udział ludzie wierzący i znaczna część ich motywacji do zabijania wynikała z przeświadczenia, że robią to z akceptacja i DLA boga.

    > > Najmniejsze odwołanie się do bogów powiązane
    > > z agresją to wojna religijna.
    >
    > :) A najmniejsze odwołanie się do „pokoju” to wojna o pokój ?

    Pokój to jest BRAK wojny. Pokój, podobnie jak ateizm w stosunku do teizmu, nie jest ideą. O pokój nie trzeba walczyć, wystarczy zrezygnować z agresji.

    Najmniejsze odwołanie się do bogów powiązane z agresją to wojna religijna.

    > > Hitler występował przeciwko innej nacji i wierze, przeciwko
    > > Żydom. Niejednokrotnie przynależność do Żydów
    > > (żydów jako wyznania) testowano sprawdzaniem,
    > > CZY POTRAFIĄ SIĘ PRZEŻEGNAĆ PO KATOLICKU.
    > > Niepomyślna weryfikacja była równoważna wyrokowi
    > > śmierci na bezbronnych ludziach. TO JEST WOJNA RELIGIJNA, Heniu.
    > > I ludobójstwo rzeszy żołnierzy wierzących w boga dobra,
    > > ale zabijających bez wydawania wyroku śmierci.
    >
    > Nie miało znaczenia, czy ktoś był żydem, polakiem, czy rosjaninem

    Nieprawda. Miało to zasadnicze znaczenie. Żydzi byli traktowani jako główny wróg.


    > > Ta religia jest obłudna, potworna, makabryczna,
    > > bezużyteczna, sprowadzająca na manowce,
    > > czyniąca ludzi bestiami. Żołnierze wierzący w tego
    > > boga zabijali prosząc go o pomyślność. Bezmyślne,
    > > sterowane religią bestie ludzie.
    >
    > :) Twoje zaklinanie prawdy

    Prawdy nie trzeba zaklinać. Religia czyni ludzi złymi.

    > > człowiek odwołujący się do boga, modlący się do niego,
    > > idzie zabijać innych, niewinnych ludzi. Gdzie jego
    > > logika, gdzie opór umysłu posługującego się racjonalnością,
    > > gdzie zasady współistnienia.
    >
    > Ja również nie wiem, jak można modlić się do jakiegoś boga,

    Ty, jak zwykle, nie wiesz. Wszyscy jesteście tacy sami.

    > > Religia degeneruje. Odbiera człowieczeństwo.
    > > Religia, taka jak Twoja, to zło w pigułce.
    >
    > :) Oczywiście, jak zawsze mijasz się z prawdą, pomijając już nawet kondycję two
    > jego umysłu, która wnioskując z powyższych stwierdzeń jest w stanie agonalnym :
    > )

    I jedyny argument, na jaki Cię stać, to próba zdyskredytowania tego, kto wypowiada prawdę. Jesteś zły i agresywny.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 19.12.12, 16:32
    grgkh napisał:

    > > > Dowód? Np. takie zdanie, które przytoczę w przybliżeniu:
    > > > "powiedział głupi, że bóg nie istnieje w sercu jego" (...)
    > > > To hasełko szerzy pogardę dla tych, którzy nie wierzą w bogów.
    > > > Motywuje do nienawiści.
    >
    > > Nie ma nigdzie takiego zdania, które przytoczyłeś.
    >
    > Jest: Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga».
    > Jesteś niedouczony.
    rel="nofollow">www.nonpossumus.pl/ps/Ps/53.php

    O douczenie, to powinieneś sam się martwić – w przytoczonym fragmencie nie ma nawet wzmianki o jakimś bogu, którego przywoływałeś wcześniej, a więc to ja mam rację :)

    > Jest to zdanie pełne nienawiści, traktujące ludzi niewierzących jako gorszych,
    > jako głupich. Tymczasem głupota jest po drugiej stronie. To ALOGICZNI wierzący
    > są w sensie braku logiki głupi.

    Twoje ciskanie się jest co najwyżej śmieszne, pomijając prymitywne kretyństwo o jakiejś „nienawiści” :)

    > > Nie wiem, czy to Hitler używał tego zawołania,
    >
    > To oczywiste, że nie wiesz. Ale Hitler go używał. Gott mit uns (Bóg jest z nami czy Z nami Bóg) - dewiza
    > prastarego Orderu Łabędzia, przejęta w roku 1701 jako dewiza państwowa Królestwa
    > Prus, używana do 1945 w armii niemieckiej


    Nie wyrywaj moich słów z kontekstu, taką manipulacją nie poprawisz własnej wiarygodności, której jeszcze nie potrafiłeś zdobyć nawet u formowych półgłówków, którzy zdają się być o niebo mądrzejsi od ciebie :) ….. napisałem wyraźnie: Nie wiem, czy to Hitler używał tego zawołania, czy jacyś jego podwładni, a może ktoś czynił to bez jego woli, nie wiem również jakiego „boga” ten ktoś miał na myśli, a może było to dla nazistów obojętne, wszak oni preferowali mitologię germańską, więc za boga uważali jakiegoś demona – nie wiem, ale mam nadzieję, że ty zgłębiłeś ten problem i nam tu go zaraz wyłuszczysz ?
    Czekam więc na wyłuszczenie odpowiedzi na moje pytania, a nie wklejenie linku z Wikipedii, który nie odnosi się w żaden sposób do postawionych przeze mnie pytań :)

    > > > Takie są wojny o podłożu religijnym.
    > >
    > > A zatem II wojnę światową uważasz za wojnę o podłożu
    > > religijnym ??? Opowiedz coś o tym.
    >
    > Ta wojna też miała podłoże religijne, odbywała się z silnym udziałem religii.
    > Gott mit uns - to już wiesz. Prześladowano wyznawców judaizmu. A w Japonii cesarz
    > traktowany był jako bóg - kamikadze (w wolnym tłumaczeniu Specjalny Korpus Uderzeniowy Boski Wiatr lub Oddziały
    > Boskiego Wiatru do Ataków Specjalnych)
    oddawali mu cześć i dal niego
    > poświęcali życie. Obowiązująca do 1945 u
    > stawa zasadnicza zachowała jednak boski kult cesarza


    Nawijasz jak pokręcony, którym z pewnością jesteś. Tylko nieuk i kompletny kretyn może doszukiwać się w II wojnie światowej podłoża religijnego. Szybciej doszukałbym się podłoża rasowego, filozoficznego, masońskiego a nawet ekologicznego niż religijnego :)

    > W tych wojnach brali udział ludzie wierzący i znaczna część ich motywacji do za
    > bijania wynikała z przeświadczenia, że robią to z akceptacja i DLA boga.

    Kolejne brednie nieuka. Ponad 95% ludzkości jest religijna, więc we wszystkich wojnach biorą udział ludzie wierzący. Równie dobrze mógłbym stwierdzić, że wojny mają charakter męsko-szowinistyczny, ponieważ większość czyni to z powodu kobiet. Mógłbym się nawet pokusić o stwierdzenie, że w wojnach brali udział głównie praworęczni, kierując się chęcią dominacji nad mańkutami. Ty się lepiej ucz zamiast wypisywać bzdury.

    > Pokój to jest BRAK wojny. Pokój, podobnie jak ateizm w stosunku do teizmu, nie
    > jest ideą. O pokój nie trzeba walczyć, wystarczy zrezygnować z agresji.

    A wojna to BRAK pokoju. Ateizm zaś jest ideą i to niezwykle niebezpieczną i zbrodniczą, jak wykazują fakty. Z agresji zrezygnowało wiele państw i w wyniku tego zniknęły z mapy świata (choćby nasza nieszczęśliwa I Rzeczpospolita). Ucz się grigorikh, nic mądrego sam nie wymyślisz :)

    > Najmniejsze odwołanie się do bogów powiązane z agresją to wojna religijna.

    Mylisz się jak zwykle. Historia zna wiele takich przypadków, gdzie odwoływano się do różnych bogów, a nawet tego samego lecz religia nie odgrywała przy tym żadnej roli (choćby wojna Polski z Zakonem Krzyżackim).

    > > > Hitler występował przeciwko innej nacji i wierze, przeciwko
    > > > Żydom. Niejednokrotnie przynależność do Żydów
    > > > (żydów jako wyznania) testowano sprawdzaniem,
    > > > CZY POTRAFIĄ SIĘ PRZEŻEGNAĆ PO KATOLICKU.
    > > > Niepomyślna weryfikacja była równoważna wyrokowi
    > > > śmierci na bezbronnych ludziach. TO JEST WOJNA RELIGIJNA, Heniu.
    > > > I ludobójstwo rzeszy żołnierzy wierzących w boga dobra,
    > > > ale zabijających bez wydawania wyroku śmierci.
    > >
    > > Nie miało znaczenia, czy ktoś był żydem, polakiem, czy rosjaninem
    >
    > Nieprawda. Miało to zasadnicze znaczenie. Żydzi byli traktowani jako główny wróg.

    To dlaczego najgorzej traktowano jeńców rosyjskich ?

    > > > Ta religia jest obłudna, potworna, makabryczna,
    > > > bezużyteczna, sprowadzająca na manowce,
    > > > czyniąca ludzi bestiami. Żołnierze wierzący w tego
    > > > boga zabijali prosząc go o pomyślność. Bezmyślne,
    > > > sterowane religią bestie ludzie.
    > >
    > > :) Twoje zaklinanie prawdy
    >
    > Prawdy nie trzeba zaklinać. Religia czyni ludzi złymi.

    To nie zaklinaj. Jest wręcz przeciwnie niż wmawiasz o czym dowodzą fakty – tam gdzie władzę sprawują ateiści, tam ginie najwięcej ludzi i zło panoszy się we wszystkich dziedzinach życia społecznego.

    > > Ja również nie wiem, jak można modlić się do jakiegoś boga,
    >
    > Ty, jak zwykle, nie wiesz. Wszyscy jesteście tacy sami.

    Uogólnianie jest zwykle bardzo zwodnicze o czym się jeszcze zdążysz nie raz przekonać.

    > I jedyny argument, na jaki Cię stać, to próba zdyskredytowania tego, kto wypowiada
    > prawdę. Jesteś zły i agresywny.

    Jesteś drażliwy jak każdy prymitywny nieuk.
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • enrque111 20.11.12, 18:25
    grgkh napisał:

    > > > Ja je uznaję i nikogo nie będę mordował.
    > > > Ty ich nienawidzisz i oczerniasz ateistów.
    > >
    > > Ateistów nie trzeba oczerniać – o ich czynach świadczą fakty.
    >
    > Myślisz o psychopatach, Hitlerze i Stalinie? To byli ludzie wychowani przez rel
    > igię, i to religia ich takimi uczyniła.

    Podałem ci już argumenty, które świadczą o tym, że to nie religia, lecz sprzeniewierzenie się jej doprowadziły do tego. Jakoś ludzie religijni nie stali się masowymi zbrodniarzami, tylko „dziwnym trafem” ci, którzy odeszli od swojej religii i stali się ateistami :)

    > A o ateistach w Czechach lub Skandynawii fakty świadczą pozytywnie.

    A cóż jest tam pozytywnego, czego oni niby dokonali ?

    > > To, że teraz
    > > deklarujesz swój brak chęci mordowania, nie świadczy, że nie czyniłbyś tego,
    >
    > Oczywiście, że nie uczyniłbym tego, bo nie miałby mnie kto do tego zmusić. Nato
    > miast religianci pod wpływem religii mordują wciąż na świecie realnie TERAZ
    > 211; Ulster, Bliski Wschód itd. Pełno jest wojen religijnych. Zmusza ich do teg
    > o bezwzględne posłuszeństwo religii.

    Brednie wypisujesz nie poparte żadnymi dowodami. Zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w Ulsterze nie chodzi o religię – przecież np. w Syrii trwa wojna domowa ludzi tego samego wyznania i bynajmniej nie o zasady wspólnej wiary :)
    A, zmusić ciebie do dokonania odrażających czynów, nie trzeba by było zbyt wielu wysiłków – po pojawieniu się jakiegoś Lenina, Stalina, Hitlera, Kima czy Pol Pota – w pierwszym szeregu maszerowałbyś wprowadzać prawa „nowego wspaniałego świata”, wszak nie masz żadnych hamulców moralnych jako ateista :)

    > Tylko teizm jest ideą. A ja teizm ignoruję. Nie interesuje mnie on.

    :)) Twoje czyny świadczą przeciwko tobie :)))
    Nie znam na tym forum drugiego „ateisty”, który tyle wysiłku wkładałby na ignorowanie teizmu :))))))

    > > > > – w imię ateizmu dokonuje się największych zbrodni,
    > > > > z fanatyzmem, którego nie powstydziłby się
    > > > > najkrwawszy islamista.
    > > >
    > > > Wszystko Ci się pomyliło. Islamistów uważasz za ateistów?
    > > > To przecież teiści islamiści zamordowali tysiące niewinnych ludzi w WTC.
    > >
    > > Ponownie odsyłam cię do podręcznika logiki.
    > > Cóż znaczą tysiące niewinnych ludzi w WTC wobec milionów unicestwionych
    > > w wyniku krwiożerczych orgii ateistów sowieckich, nazistowskich, koreańskich,
    > > kampuczańskich i innych ?
    >
    > Oczywiście, że ateista może być mordercą, to się zdarza tak samo jak teistom, a
    > le OBECNIE na świecie morduje się ludzi z powodów religijnych (teistycznych). R
    > eligia jest przyczyną (nawet nienawiść do religii wynika z jej obecności, a
    > nie jej braku
    ). Brak religii nie może motywować.

    Znowu się mylisz z powodu braku wykształcenia. To, że ludzie mordują z różnych powodów jest faktem, a także faktem jest że wykorzystują niekiedy do tego religię, podobnie jak ateizm. Przecież nie powiesz, że w imię ateizmu nie mordowano w przeszłości, czy nawet teraz – starczy podać przykład Korei Pd, Chin, czy Wietnamu aby uzmysłowić, że ateizm jest czynnikiem niezwykle krwiożerczym i agresywnym, a w jego imieniu dokonuje się najpotworniejszych zbrodni nawet dziś.

    > > Trudno jest zrzucić winę na kilku „psychopatów” w sytuacji, gdy to
    > > właśnie oni zarazili setki tysięcy ludzi chorą ateistyczną ideologią,
    > > przedzierzgając niekiedy zwykłych ludzi w okrutne bestie.
    >
    > Myślisz o antyklerykalizmie, nie o ateizmie. Tak antyklerykałowie potrafią być
    > wkurzeni religią i mogą ją chcieć wyeliminować ze swego otoczenia, bo jest wobe
    > c nich agresywna. Mają do tego prawo, choć ja jestem przeciwny przemocy.

    Nie myślę wcale o antyklerykalizmie, lecz o ateizmie właśnie. To ateizm, a nie antyklerykalizm zabraniał ludziom przynależności do jakiejkolwiek religii, zabraniał okazywania przywiązania do kultu i noszenia symboli religijnych, a za przynależność do religii wyrzucał ze stanowisk i zsyłał ludzi do obozów.

    > Ateistą rodzi się dziecko, które nie wie o religii. To nie jest zarażenie się.

    Ucieszne bzdury pleciesz :) Czyżby ateista nie miał ani wiedzy ani rozumu, jak niemowlę ???
    --
    Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
  • grgkh 21.11.12, 05:38
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > > > Ja je uznaję i nikogo nie będę mordował.
    > > > > Ty ich nienawidzisz i oczerniasz ateistów.
    > > >
    > > > Ateistów nie trzeba oczerniać – o ich czynach świadczą fakty.
    > >
    > > Myślisz o psychopatach, Hitlerze i Stalinie? To byli ludzie wychowani prz
    > ez rel
    > > igię, i to religia ich takimi uczyniła.
    >
    > Podałem ci już argumenty, które świadczą o tym, że to nie religia, lecz sprzeni
    > ewierzenie się jej doprowadziły do tego. Jakoś ludzie religijni nie stali się m
    > asowymi zbrodniarzami, tylko „dziwnym trafem” ci, którzy odeszli od
    > swojej religii i stali się ateistami :)

    Nieprawda. Hitler był religijny do końca, a Stalin był wychowankiem religii i to ona sama uczyniła go swoim wrogiem. Religia jest bezuzyteczna. Po kontakcie z nią ludzie nie staja się lepsi.

    > > A o ateistach w Czechach lub Skandynawii fakty świadczą pozytywnie.
    >
    > A cóż jest tam pozytywnego, czego oni niby dokonali ?

    Pozytywne jest to, że mogą bez religii żyć nie gorzej niż inni z religią. Wniosek - religia jest bezużyteczna.

    > > > To, że teraz
    > > > deklarujesz swój brak chęci mordowania, nie świadczy, że nie czynił
    > byś tego,
    > >
    > > Oczywiście, że nie uczyniłbym tego, bo nie miałby mnie kto do tego zmusić
    > . Nato
    > > miast religianci pod wpływem religii mordują wciąż na świecie realnie TER
    > AZ
    > > 211; Ulster, Bliski Wschód itd. Pełno jest wojen religijnych. Zmusza ich
    > do teg
    > > o bezwzględne posłuszeństwo religii.
    >
    > Brednie wypisujesz nie poparte żadnymi dowodami. Zarówno na Bliskim Wschodzie,
    > jak i w Ulsterze nie chodzi o religię

    Oczywiście, że chodzi o religię. Ulster - protestanci i katolicy zabijają się dokładnie na linii podziału, a na BW walczą ze sobą judaizm, chrzescijaństwo i islam. A w samym Iraku islamiści - sunnici i szyici mordują się nawzajem.

    > – przecież np. w Syrii trwa wojna d
    > omowa ludzi tego samego wyznania i bynajmniej nie o zasady wspólnej wiary :)

    Ale to nie podważa tezy, że religia jest przyczyna nienawiści i wojen.

    > A, zmusić ciebie do dokonania odrażających czynów, nie trzeba by było zbyt wiel
    > u wysiłków – po pojawieniu się jakiegoś Lenina, Stalina, Hitlera, Kima cz
    > y Pol Pota – w pierwszym szeregu maszerowałbyś wprowadzać prawa „no
    > wego wspaniałego świata”, wszak nie masz żadnych hamulców moralnych jako
    > ateista :)

    Nieprawda. Jestem humanistą. Humanisci nigdy nie nienawidzą i nie zabijają, bo to jest sprzeczne z ich zasadami. Natomiast religianci nie maja takich hamulców wcale.

    > > Tylko teizm jest ideą. A ja teizm ignoruję. Nie interesuje mnie on.
    >
    > :)) Twoje czyny świadczą przeciwko tobie :)))

    Jestem poza tym antyklerykłem. Chcę odsunięcia religii od wpływu na życie ludzi niereligijnych. Religia ma byc prywatna sprawą i nie może niczego narzucać tym, którzy sobie tego nie życzą.

    > Nie znam na tym forum drugiego „ateisty”, który tyle wysiłku wkłada
    > łby na ignorowanie teizmu :))))))

    Ignorowanie polega na niebraniu pod uwagę hipotezy boga w moim światopoglądzie. O hipotezach innych mogę rozmawiać i to ignorowaniu nie przeczy.

    > > > > Wszystko Ci się pomyliło. Islamistów uważasz za ateistów?
    > > > > To przecież teiści islamiści zamordowali tysiące niewinnych l
    > > > > udzi w WTC.
    > > >
    > > > Ponownie odsyłam cię do podręcznika logiki.
    > > > Cóż znaczą tysiące niewinnych ludzi w WTC wobec milionów uni
    > cestwionych
    > > > w wyniku krwiożerczych orgii ateistów sowieckich, nazistowskich, ko
    > reańskich,
    > > > kampuczańskich i innych ?
    > >
    > > Oczywiście, że ateista może być mordercą, to się zdarza tak samo jak teis
    > tom, a
    > > le OBECNIE na świecie morduje się ludzi z powodów religijnych (teistyczny
    > ch). R
    > > eligia jest przyczyną (nawet nienawiść do religii wynika z jej obecnoś
    > ci, a
    > > nie jej braku
    ). Brak religii nie może motywować.
    >
    > Znowu się mylisz z powodu braku wykształcenia. To, że ludzie mordują z różnych
    > powodów jest faktem, a także faktem jest że wykorzystują niekiedy do tego relig
    > ię, podobnie jak ateizm.

    Religia może motywować religianta. Do sprzeciwu wobec religii motywuje TAKŻE religia (motywuje innych religiantów lub niewierzących w bogów). Jest tylko i zawsze motywacja religijna.

    > Przecież nie powiesz, że w imię ateizmu nie mordowano
    > w przeszłości, czy nawet teraz – starczy podać przykład Korei Pd, Chin, c
    > zy Wietnamu aby uzmysłowić, że ateizm jest czynnikiem niezwykle krwiożerczym i
    > agresywnym, a w jego imieniu dokonuje się najpotworniejszych zbrodni nawet dziś
    > .

    Mordowano w imię walki o władzę absolutną. Ateizm nie jest ideologią nie nie może motywować. Pol Pot mordował nie dlatego, że był ateistą, ale dlatego, że był psychopatą. A psychopatą można byc jako teista i ateista.

    > > > Trudno jest zrzucić winę na kilku „psychopatów” w sytua
    > cji, gdy to
    > > > właśnie oni zarazili setki tysięcy ludzi chorą ateistyczną ideologi
    > ą,
    > > > przedzierzgając niekiedy zwykłych ludzi w okrutne bestie.
    > >
    > > Myślisz o antyklerykalizmie, nie o ateizmie. Tak antyklerykałowie potrafi
    > ą być
    > > wkurzeni religią i mogą ją chcieć wyeliminować ze swego otoczenia, bo jes
    > t wobe
    > > c nich agresywna. Mają do tego prawo, choć ja jestem przeciwny przemocy.
    >
    > Nie myślę wcale o antyklerykalizmie, lecz o ateizmie właśnie.

    Nie. Myslisz o antyklerykalizmie. Ateizm nie jest ideologią i nie motywuje.

    > To ateizm, a nie
    > antyklerykalizm zabraniał ludziom przynależności do jakiejkolwiek religii, zabr
    > aniał okazywania przywiązania do kultu i noszenia symboli religijnych, a za pr
    > zynależność do religii wyrzucał ze stanowisk i zsyłał ludzi do obozów.

    Każde dziecko rodzi sie ateistą.

    > > Ateistą rodzi się dziecko, które nie wie o religii. To nie jest zarażenie
    > się.
    >
    > Ucieszne bzdury pleciesz :) Czyżby ateista nie miał ani wiedzy ani rozumu, jak
    > niemowlę ???

    Każdy człowiek jest na początku bez rozumu. Potem może go uzyskać. Ale niektórym religia rozum odbiera, bo nie pozwala ona samodzielnie myslec i namawia do nienawisci.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • enrque111 22.11.12, 18:09
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > Podałem ci już argumenty, które świadczą o tym, że to nie religia, lecz sprzeni
    > > ewierzenie się jej doprowadziły do tego. Jakoś ludzie religijni nie stali się m
    > > asowymi zbrodniarzami, tylko „dziwnym trafem” ci, którzy odeszli
    > > od swojej religii i stali się ateistami :)
    >
    > Nieprawda. Hitler był religijny do końca, a Stalin był wychowankiem religii i t
    > o ona sama uczyniła go swoim wrogiem. Religia jest bezuzyteczna. Po kontakcie z
    > nią ludzie nie staja się lepsi.

    :) Jak większość ateistów jesteś załganym osobnikiem, któremu nawet nie chce się włożyć odrobinę wysiłku, aby swoje kłamstwa w jakiś sposób uwiarygodnić :)
    Hitler ani trochę nie był religijny, a nawet traktował religię, z której się wywodził znacznie gorzej, niż wszystkie inne. Stalin natomiast był zadeklarowanym ateistą, który prześladował wszystkie religie w sposób wręcz niespotykany dotychczas, nakazując burzenie świątyń, likwidację miejsc kultu, wysyłanie duchownych do obozów koncentracyjnych, lub od razu na śmierć, zabraniał uczestniczenia w nabożeństwach oraz forsował zasady ateizmu we wszystkich dziedzinach życia. Poza tym nikt go nigdy nie widział w żadnej cerkwi, kościele, czy innej świątyni …… chyba, że ty posiadasz na ten temat jakieś dowody, zeznania, pamiętniki, zdjęcia, czy inne materiały świadczące o religijności tych wybitnych ateistów ?

    > > > A o ateistach w Czechach lub Skandynawii fakty świadczą pozytywnie.
    > >
    > > A cóż jest tam pozytywnego, czego oni niby dokonali ?
    >
    > Pozytywne jest to, że mogą bez religii żyć nie gorzej niż inni z religią. Wnios
    > ek - religia jest bezużyteczna.

    To żaden dowód, gdyż w większości krajów ludzie żyją znacznie lepiej, niż w krajach ateistycznych, a jeśli chodzi o wymienione przez ciebie państwa, to i tak większość społeczeństwa, nie deklaruje w nich wyznania ateistycznego, więc należy założyć, że religia jednak jest im potrzebna. Poza tym, liczba wierzących w tych krajach rośnie, a spada liczba ateistów oraz osób mało religijnych – powodem jest starzenie się i wymieranie osobników dla których hedonizm jest sensem życia :)

    > > Brednie wypisujesz nie poparte żadnymi dowodami. Zarówno na Bliskim Wscho
    > > dzie, jak i w Ulsterze nie chodzi o religię
    >
    > Oczywiście, że chodzi o religię. Ulster - protestanci i katolicy zabijają się d
    > okładnie na linii podziału, a na BW walczą ze sobą judaizm, chrzescijaństwo i i
    > slam. A w samym Iraku islamiści - sunnici i szyici mordują się nawzajem.

    Oczywiście, że nie chodzi o religię. W Ulsterze walki toczą się pomiędzy Irlandczykami a Anglikami – to, że obie nacje są wyznawcami innej religii ma tu niewielkie znaczenie (podobny konflikt, tylko nie tak krwawy toczy się również w Szkocji, która ma identyczne wyznanie jak Anglia). Bliski Wschód jest areną walk narodowościowych, które rzadko pokrywają się z religijnymi. Syryjczycy walczą między sobą, Irakijczycy wszyscy ze wszystkimi, a przecież są wyznawcami tej samej religii, Palestyńczycy chcą wypędzić żydów ze swojej ziemi (bez względu na to jakiego nie byliby wyznania), a w pozostałych krajach arabskich walki prowadzone są pomiędzy „swoimi” – wyznawcami Mahometa, a wszędzie chodzi o władzę a nie o religię :)
    Ucz się grigorikh zamiast wypisywać brednie.

    > > – przecież np. w Syrii trwa wojna d
    > > omowa ludzi tego samego wyznania i bynajmniej nie o zasady wspólnej wiary :)
    >
    > Ale to nie podważa tezy, że religia jest przyczyna nienawiści i wojen.

    Podważa, a nawet jej przeczy.

    > > A, zmusić ciebie do dokonania odrażających czynów, nie trzeba by było zbyt
    > > wielu wysiłków – po pojawieniu się jakiegoś Lenina, Stalina, Hitlera, Kima
    > > czy Pol Pota – w pierwszym szeregu maszerowałbyś wprowadzać prawa „nowego
    > > wspaniałego świata”, wszak nie masz żadnych hamulców moralnych jako ateista :)
    >
    > Nieprawda. Jestem humanistą. Humanisci nigdy nie nienawidzą i nie zabijają, bo
    > to jest sprzeczne z ich zasadami. Natomiast religianci nie maja takich hamulców
    > wcale.

    Kolejny mit, bajka i wierutna brednia :)
    To przecież w imię humanizmu rozpętano rewolucję francuską, a jej ideologowie okazali się największymi podżegaczami okrutnych zbrodni, to także dzisiaj tzw. „humaniści” stoją w awangardzie zbrodniczych działań proaborcyjnych, proeutanazyjnych, prototalitarnych, w imię „tolerancji” forsując antyludzkie przepisy prawa i ograniczając wolność jednostki.

    > > > Tylko teizm jest ideą. A ja teizm ignoruję. Nie interesuje mnie on.
    > >
    > > :)) Twoje czyny świadczą przeciwko tobie :)))
    >
    > Jestem poza tym antyklerykłem. Chcę odsunięcia religii od wpływu na życie ludzi
    > niereligijnych. Religia ma byc prywatna sprawą i nie może niczego narzucać tym
    > , którzy sobie tego nie życzą.

    Jak zwykle wypisujesz nielogiczności i kłamstwa. Religia (przynajmniej w naszym kraju) niczego nikomu nie narzuca. Antyklerykalizm zaś już z samej definicji jest ofensywny, zmierzający do konfrontacji, walki i ograniczania praw ludzi wierzących (klerykałów).

    > > Nie znam na tym forum drugiego „ateisty”, który tyle wysiłku
    > > wkładałby na ignorowanie teizmu :))))))
    >
    > Ignorowanie polega na niebraniu pod uwagę hipotezy boga w moim światopoglądzie.
    > O hipotezach innych mogę rozmawiać i to ignorowaniu nie przeczy.

    To się w końcu zdecyduj, czy religię ignorujesz, czy jedynie ignorujesz „hipotezę boga”, którą ja również ignoruję ? :))))

    > > Znowu się mylisz z powodu braku wykształcenia. To, że ludzie mordują z różnych
    > > powodów jest faktem, a także faktem jest że wykorzystują niekiedy do tego
    > > religię, podobnie jak ateizm.
    >
    > Religia może motywować religianta. Do sprzeciwu wobec religii motywuje TAKŻE re
    > ligia (motywuje innych religiantów lub niewierzących w bogów). Jest tylko i zaw
    > sze motywacja religijna.

    :) Typowy dla ciebie nielogiczny bełkot :)
    Ateizm może motywować ateistę. Do sprzeciwu wobec ateizmu motywuje TAKŻE ateizm (motywuje innych ateistów lub wierzących w bogów) Jest tylko i zawsze motywacja ateistyczna.
    Taki bełkot, jak twój każdy może wypisywać :))))))

    > > Przecież nie powiesz, że w imię ateizmu nie mordowano
    > > w przeszłości, czy nawet teraz – starczy podać przykład Korei Pd, Chin, czy
    > > Wietnamu aby uzmysłowić, że ateizm jest czynnikiem niezwykle krwiożerczym i
    > > agresywnym, a w jego imieniu dokonuje się najpotworniejszych zbrodni nawet dziś.
    >
    > Mordowano w imię walki o władzę absolutną. Ateizm nie jest ideologią nie nie mo
    > że motywować. Pol Pot mordował nie dlatego, że był ateistą, ale dlatego, że był
    > psychopatą. A psychopatą można byc jako teista i ateista.

    Owszem ateizm zawsze był i jest ideologią, ponieważ nie ma praktycznie ateisty, który nie forsowałby (tak jak ty) swojej ideologii, próbując ograniczyć wpływ wiary na społeczeństwo. Zacznij w końcu logicznie myśleć.

    > > Nie myślę wcale o antyklerykalizmie, lecz o ateizmie właśnie.
    >
    > Nie. Myslisz o antyklerykalizmie. Ateizm nie jest ideologią i nie motywuje.

    Ależ jest ideologią i motywuje do represji wobec tych, którym ta ideologia nie pasuje – pełne cmentarze są tych, którzy zginęli w walce z tą ideologią.

    > Każde dziecko rodzi sie ateistą.

    Tak, jak każde dziecko rodzi się bez rozumu, tylko że większość z wiekiem go nabywa, a ateista dalej takim pozostaje :)))))

    > Każdy człowiek jest na początku bez rozumu. Potem może go uzyskać. Ale niektóry
    > m religia rozum od
  • grgkh 22.11.12, 19:15
    enrque111 napisał:

    > grgkh napisał:

    > > enrque111 napisał:

    > > > Podałem ci już argumenty, które świadczą o tym,
    > > > że to nie religia, lecz sprzeniewierzenie się jej doprowadziły do tego.
    > > > Jakoś ludzie religijni nie stali się masowymi zbrodniarzami,
    > > > tylko „dziwnym trafem” ci, którzy odeszli od swojej religii
    > > > i stali się ateistami :)

    I to potwierdza tezę, że religia jest nieskuteczna i bezużyteczna. I jest gorzej – sama stawała się nie raz przyczyną zła.

    > > Nieprawda. Hitler był religijny do końca, a Stalin był
    > > wychowankiem religii i to ona sama uczyniła
    > > go swoim wrogiem. Religia jest bezuzyteczna.
    > > Po kontakcie z nią ludzie nie staja się lepsi.

    > :) Jak większość ateistów jesteś załganym osobnikiem,

    Nie jestem. Mówię wyłącznie prawdę.

    > któremu nawet nie chce si
    > ę włożyć odrobinę wysiłku, aby swoje kłamstwa w jakiś sposób uwiarygodnić :)
    > Hitler ani trochę nie był religijny,

    Nieprawda. Michael Hesemann „Religia Hitlera”
    Jedna z najbardziej rzetelnych i jednocześnie najbardziej fascynujących książek, poświęconych religijnemu obliczu hitleryzmu. Autor nie tylko z wielką skrupulatnością kataloguje religijne cechy narodowego socjalizmu, ale także obnaża wiarę jego twórców. To właśnie ta wiara była przyczyną Holocaustu, który – dla wierzących w religię Hitlera – był zbawczą koniecznością i przykrym obowiązkiem.


    > a nawet traktował religię, z której się wy
    > wodził znacznie gorzej, niż wszystkie inne. Stalin
    > natomiast był zadeklarowanym ateistą,

    Stalin był wychowankiem seminarium religijnego. Kontakt z religią zdegenerował jego umysł. Czy podać Ci jakieś linki?

    > który prześladował wszystkie religie

    Każda religia ma na sumieniu „prześladowanie” innych religii. To nie jest cecha ateistów. I nie uda Ci się udowodnić, że wszyscy ateiści są zbrodniarzami jak Stalin. ;)

    > > > > A o ateistach w Czechach lub Skandynawii
    > > > > fakty świadczą pozytywnie.

    > > > A cóż jest tam pozytywnego, czego oni niby dokonali ?

    > > Pozytywne jest to, że mogą bez religii żyć nie gorzej niż inni z religią.
    > > Wniosek - religia jest bezużyteczna.
    >
    > To żaden dowód, gdyż w większości krajów ludzie żyją znacznie lepiej,

    To jest wniosek, który oznacza, że ateiści nie wyróżniają się na minus.

    > Poza tym, liczba wierzących w tych krajach rośnie,

    Liczba rośnie, ale procentowo ich ubywa. Ateiści nie są źli, natomiast teiści często tacy są – wystarczy zajrzeć do więzień.

    > > > Brednie wypisujesz nie poparte żadnymi dowodami.
    > > > Zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i w Ulsterze nie chodzi o religię

    > > Oczywiście, że chodzi o religię. Ulster - protestanci i katolicy
    > > zabijają się dokładnie na linii podziału, a na BW walczą ze sobą judaizm,
    > > chrzescijaństwo i islam. A w samym Iraku islamiści - sunnici i szyici
    > > mordują się nawzajem.

    > Oczywiście, że nie chodzi o religię. W Ulsterze walki toczą się
    > pomiędzy Irlandczykami a Anglikami

    Nieprawda. Irlandia Północna: katolicy znów walczą z protestantami, wielu rannych To jest silna motywacja religijna.

    > Bliski Wschód jest areną
    > walk narodowościowych, które rzadko pokrywają się z religijnymi.

    Nieprawda. Syjonizm (od nazwy wzgórza Syjon w Jerozolimie, na którym stała Świątynia Jerozolimska) – ruch polityczny i społeczny, dążący do stworzenia żydowskiej siedziby narodowej na terenie Palestyny. (...) wreszcie jako ruch religijny (...) Syjonizm od początku był przedmiotem krytyki zarówno ze strony innych ruchów żydowskich, jak i nieżydowskich. Zasadniczy konflikt, nierozstrzygnięty do dziś trwa między syjonizmem a palestyńskim ruchem narodowym, nacjonalizmem arabskim oraz fundamentalizmem islamskim.
    Nieliczni szyici w Gazie to wyłącznie konwertyci - sunnicka większość uważa ich za odszczepieńców i zdrajców islamu. Mimo to sunnicki Hamas dotąd tolerował ich obecność, by nie narażać się swym sponsorom z szyickiego Iranu gardzącym z kolei sunnitami, lecz wspierającym ich na gruncie wspólnej nienawiści do Izraela.

    > Syryjczycy wal
    > czą między sobą, Irakijczycy wszyscy ze wszystkimi, a przecież są wyznawcami te
    > j samej religii, Palestyńczycy chcą wypędzić żydów ze swojej ziemi (bez względu
    > na to jakiego nie byliby wyznania), a w pozostałych krajach arabskich walki pr
    > owadzone są pomiędzy „swoimi” – wyznawcami Mahometa, a wszędz
    > ie chodzi o władzę a nie o religię :)

    Wszędzie chodzi o władzę ZA POMOCĄ RELIGII. Religia jest bezużyteczna moralnie. Religianci zabijają bez oglądania się na zło zabijania.

    > > Humanisci nigdy nie nienawidzą i nie zabijają, bo
    > > to jest sprzeczne z ich zasadami.
    > > Natomiast religianci nie maja takich hamulców wcale.
    >
    > Kolejny mit, bajka i wierutna brednia :)
    > To przecież w imię humanizmu rozpętano rewolucję francuską,

    Do humanizmu dążono we Francji WTEDY i dlatego Francja jest DZISIAJ przykładem dla innych państw jeśli chodzi o model państwa świeckiego i tolerancji.

    > > > > Tylko teizm jest ideą. A ja teizm ignoruję.

    > > Jestem poza tym antyklerykłem. Chcę odsunięcia religii
    > > od wpływu na życie ludzi niereligijnych. Religia ma być
    > > prywatna sprawą i nie może niczego narzucać tym,
    > > którzy sobie tego nie życzą.
    >
    > Religia (przynajmniej w naszym kraju) niczego nikomu nie narzuca.

    Owszem, narzuca. Jeśli jest inaczej, to zadeklaruj tu jako wierzący swoją zgodę na aborcję dla niewierzących Polaków.

    > Antyklerykalizm zaś już z samej definicji jest ofensywny,
    > zmierzający do konfrontacji, walki i ograniczania praw
    > ludzi wierzących (klerykałów).

    Antyklerykalizm jest agresywny PROPORCJONALNIE do agresji klerykalizmu. Gdy klerykalizm wróci do strefy prywatnej, antyklerykalizm zniknie całkowicie.

    > > Ignorowanie polega na niebraniu pod uwagę hipotezy
    > > boga w moim światopoglądzie.
    > > O hipotezach innych mogę rozmawiać i to ignorowaniu nie przeczy.
    >
    > To się w końcu zdecyduj, czy religię ignorujesz, czy jedynie ignorujesz „
    > ;hipotezę boga”, którą ja również ignoruję ? :))))

    Twoje stanowisko mnie nie interesuje, a Ciebie nie powinno obchodzić, czy jestem teistą, czy ateistą. Natomiast antyklerykałem jestem ze względu na warunki w strefie publicznej.

    > > Religia może motywować religianta.
    > > Do sprzeciwu wobec religii motywuje TAKŻE religia
    > > (motywuje innych religiantów lub niewierzących w bogów).
    > > Jest tylko i zawsze motywacja religijna.
    >
    > :) Typowy dla ciebie nielogiczny bełkot :)
    > Ateizm może motywować ateistę.

    Mnie motywuje Twój teizm w strefie publicznej i jego agresywność. Jeśli on zniknie, to zniknie i moja motywacja. Sam brak teizmu nie może motywować.

    > Do sprzeciwu wobec ateizmu motywuje TAKŻE ateizm

    Nie. Mnie motywuje wyłącznie teizm.

    > Każde dziecko rodzi sie ateistą.

    Tak, jak każde dziecko rodzi się bez rozumu...

    Czyli bez teizmu. Brak teizmu u dziecka jest ateizmem. Mój brak teizmu (błędne logicznie przyjęcie hipotezy boga za prawdziwą) jest takim samym ateizmem.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na o
  • enrque111 28.11.12, 20:51
    grgkh napisał:

    > enrque111 napisał:
    >
    > > > > Podałem ci już argumenty, które świadczą o tym,
    > > > > że to nie religia, lecz sprzeniewierzenie się jej doprowadziły do tego.
    > > > > Jakoś ludzie religijni nie stali się masowymi zbrodniarzami,
    > > > > tylko „dziwnym trafem” ci, którzy odeszli od swoj
    > > > > ej religii i stali się ateistami :)
    >
    >
    > I to potwierdza tezę, że religia jest nieskuteczna i bezużyteczna. I jest gorzej
    > – sama stawała się nie raz przyczyną zła.

    :)) Jak zwykle wysnuwasz bardzo nielogiczne wnioski :)))
    Kiedy natomiast sama stawała się nie raz przyczyną zła ?

    > > > Nieprawda. Hitler był religijny do ko