Dodaj do ulubionych

Dlaczego czlowiek wierzy ?

28.12.12, 21:29
POJEDYNCZO, PO KOLEII wchodzi kilkadziesiat dzieci do pokoju na Uniwersytecie w Belfascie .

Dla dzieci przygotowano zabawe. Dzieci mialy rzucac pilka z rzepa ( samoprzylepna ) do tarczy strzeleckiej umieszczonej na scianie. Przyjazny pan wyjasnil im reguly zabawy. I pod pretekstem opuscil pomieszczenie . Powiedzial dzieciom - przyjde za chwile .

Oczywiscie wiekszosc dzieci ulegla pokusie . Gdy tylko zamknely sie drzwi za panem , wiekszosc dzieci podbiegla do tarczy i przylepila swe pileczki .... troszke oddalone od srodka tarczy, aby to nie podpadlo . Zdecydowana wiekszosc dzieci .... oszukiwala !.

Pytanie, czy te dzieci bylyby tak samo beztroskie w obecnosci ducha ... ? ( boga ... ? ).

Druga grupa dzieci. Powiedziano im, ze w pomieszczeniu na pustym krzesle, siedzi
niewidoczna " ksiezniczka Alicja ", ktora wszystko widzi. Dzeci wchodzily do pomieszczenia jedno po drugim, pojedynczo i rzucaly pileczkami .

I .... stal sie cud. Pod nadzorem niewidocznej " ksiezniczki Alicji" , dzieci rzucaly pileczki do tarczy zgodnie z regulami !.

Byla nieliczne dzieci, maly prcent, na ktorych nieidoczna ksiezniczka nie zrobila wrazenia . "Przejechaly" rekami nad pustym krzeslem ( nigdy nie wiadomo ). Dopiero pozniej odwazyly sie oszukiwac . - watpily w jej obecnosc i jej nadzor .

Psycholog i rodzice dzieci, za "szyba" mieli niezly ubaw. Czlowiek jest jedyna istota, ktora pozwala, by byc dozorowana przez niewidoczne ksiezniczki . Mala przypadlosc z .... b. duzymi nastepstwami .
Czlowiek pod niematerialna kontrola zmienia swoje postepowanie. Mialo to kolosalne znaczenie na poczatku rozwoju ludzkosci. Ta kontrola czyni czlowieka sterowalnym, gotowym do pomocy obcym, gotowym do dzialania w grupie - wszystko to jest niezbednym budulcem , by zbudowac pierwsze spoleczenstwo cywilizowane ..... ( handel oparty na niematerialnym nadzorze bogow itd itp , )

nad katolickim padolem lewituje, unosi sie Chrystus z jego wszystko-widzacym okiem
( trojkat w srodku oko -bog cie widzi ) , obserwujacy najdrobniejsze poczynania ludzi ...... Trick z ksiezniczka Alicja funkcjonuje nie tylko u dzieci :) .





-wczoraj , wyszedlby czlowiek w ogole , bez nadzoru bogow z epoki kamienia lupanego ... -
-dzisiaj , mozliwym bylaby egzystencja wielu spoleczenstw bez bytow materialnych ...? dzisiaj ,

dlaczego ? , miliardy ludzi wierzy w rzeczy , w na ktore nie ma najmniejszych dowodow ?Od kilku tysiecy laty czolwieczenstwo inwestuje w rzeczy z ktorych nie ma pzytku ... do czego przydakja sie religie ?


Edytor zaawansowany
  • sclavus 28.12.12, 22:06
    może bardziej się boją życia niż śmierci?
    ... kiedy jednak nadchodzi śmierć, bardziej się boją jej niż życia...
    Popenderolone to wszystko, tym niemniej - czekają na odpowiedzi wszechmogącego...
    Jest to swego rodzaju analfabetyzm psychiczny ;) ... kalectwo [sychiczne... :D:D
    Tak myślę...
    --
    hipokryzją (wyraźnie!) jest, kiedy zarówno sacrum (kościół), jak i profanum (państwo), posługuje się ... nieważnym konkordatem, doskonale zdając sobie sprawę, że jest on nieważny!
  • karbat 28.12.12, 22:27
    sclavus napisał:
    > może bardziej się boją życia niż śmierci?
    > ... kiedy jednak nadchodzi śmierć, bardziej się boją jej niż życia...

    to som doopy, a nie wiercy .
    wierza, ale nie wiedza ... i stad ich strach .





  • privus 28.12.12, 22:16
    Nie znajduję żadnego innego uzasadnienia oprócz lenistwa umysłowego i strachu przed uruchomieniem własnych szarych komórek. Lenistwo umysłowe nakazuje tkwić w amoku i ze strachu przed środowiskowymi konsekwencjami zasklepić wszelkie horyzonty logicznego pojmowania rzeczy.

    --
    Nie mylcie zwykłych odruchów serca poczciwych i na ogół dobrych ludzi z cyniczna polityką ich władz.
  • karbat 28.12.12, 22:35
    privus napisał:
    > Nie znajduję żadnego innego uzasadnienia oprócz lenistwa umysłowego i strachu p
    > rzed uruchomieniem własnych szarych komórek. Lenistwo umysłowe nakazuje tkwić w
    > amoku i ze strachu przed środowiskowymi konsekwencjami zasklepić wszelkie hory
    > zonty logicznego pojmowania rzeczy.

    zachowanie dzieci ....... nikt nie widzi oszukuja . jest niematerialny nadzor, kontrola,
    nie oszukuja . podobnie u doroslych - to funkcjonuje od tysiecy lat, do dnia dzisiejszego ,
    ten trick byl/ jest pozyteczny . w to chyba nikt nie watpi .
    ( ciekawe , polecam ostatni art. ze spiegla nr 52)
  • prawdziwek1978 20.01.13, 03:19
    A może to słabość?
    --
    e-religijnie.pl
  • pocoo 20.01.13, 14:50
    prawdziwek1978 napisała:

    > A może to słabość?
    Moim zdaniem ,tak.
    Ja problemów nie mam,ale kiedy się pojawią to natychmiast usuwam je sama .Słabeusz szuka silniejszego,który za niego załatwi sprawę.No i trafia na "wszechmocnego boga i jego widzimisię".
  • prawdziwek1978 29.01.13, 00:55
    A gdyby tak popatrzeć bliżej niż w świat starożytny. Co trzymało przy życiu więźniów obozów koncentracyjnych?
    --
    e-religijnie.pl
  • pocoo 29.01.13, 08:37
    prawdziwek1978 napisała:

    > A gdyby tak popatrzeć bliżej niż w świat starożytny. Co trzymało przy życiu wię
    > źniów obozów koncentracyjnych?

    W obozach to wielu straciło wiarę.
    W jakichkolwiek warunkach,człowiek wierzący bierze sobie boga na wyłączność.
    To mój bóg,mówi katolik,ewangelik ,Żyd i ...esesman,
    on mnie wysłucha,
    on jest pełen litości i miłości więc mi pomoże.
    Nie pomógł? Taka była jego wola dla mojego dobra.
    Bóg ich trzymał przy życiu,czy nadzieja?
    Najbardziej liczyli na oswobodzenie przez wojska sprzymierzone( kierowane przez boga? )Tak ,szczególnie te ruskie.
  • bookworm 29.01.13, 08:39
    prawdziwek1978 napisała:

    > A gdyby tak popatrzeć bliżej niż w świat starożytny. Co trzymało przy życiu wię
    > źniów obozów koncentracyjnych?

    Pewnie wola życia (jak to u wszystkich organizmów żywych) a co Ty sugerujesz?
  • bezpocztyonline 29.12.12, 21:41
    karbat napisał:

    > Czlowiek pod niematerialna kontrola zmienia swoje postepowanie. Mialo to kolos
    > alne znaczenie na poczatku rozwoju ludzkosci. Ta kontrola czyni czlowieka stero
    > walnym, gotowym do pomocy obcym, gotowym do dzialania w grupie - wszystko to je
    > st niezbednym budulcem , by zbudowac pierwsze spoleczenstwo cywilizowane .....
    > ( handel oparty na niematerialnym nadzorze bogow itd itp , )

    Zachęcam do lektury starożytnych historyków.

    Starożytne bóstwa nie interesowały się zupełnie moralnością czy niemoralnością postępowania ludzkiego.

    Uczciwość, słowność, solidarność, życzliwość, dotrzymywanie zobowiązań etc. w ogóle nie były ani przez bogów monitorowane ani nagradzane, ani nie wchodziły w zakres ich zainteresowań.

    Bóstwa interesowało zachowywanie przez ludzi rytuałów służących czczeniu tych bóstw (święta religijne etc.), interesowały ofiary składane bóstwom, interesowały dary wotywne (złoto i złote przedmioty darowane świątyniom, posągi etc.). Nic więcej.

    A mimo to w większości społeczeństw starożytnych opisanych przez starożytnych historyków ogólnoludzkie zasady moralne były podobne do naszych współczesnych.

    Ceniono słowność i uczciwość oraz dotrzymywanie zobowiązań, nawet jeśli potrafiono skomplikowaną argumentacją uzasadnić złamanie przyjętych zobowiązań. Albo i jawnie kłamać i oszukiwać. Ale to podobnie, jak dziś.

    Gniewu boskiego się za to nie bano, ale ani przez 2000 lat chrześcijaństwa, ani dziś nikt się przecież tak naprawdę gniewu boskiego nie obawia.

    To, co na ludzi tak naprawdę ma wpływ, to brak akceptacji społecznej dla zachowań, które mogą mieć złe skutki społeczne.

    Daleko przed powstaniem chrześcijaństwa kradzież, krzywdzenie dzieci, oszustwo, kłamstwo, odmawianie pomocy proszącym o taką pomoc (azyl, ale nie tylko), napadanie na kogoś znienacka, zwłaszcza na bezbronnego, mordowanie osoby, która poprosiła w świątyni o opiekę lub łaskę, porywanie kobiet na sprzedaż, zmuszanie do prostytucji - to wszystko było uznawane za nieludzkie i niegodziwe.
    I wiele innych rzeczy, jakie akurat mi w tym momencie nie przychodzą na myśl.

    A to, że bóstwa się takimi sprawami nie interesowały - to akurat nie miało dla tamtych ludzi znaczenia dla moralnej oceny takiego postępowania.
  • pocoo 29.12.12, 22:50
    Życie jest krótkie.Za krótkie.
    Każda religia obiecuje życie wieczne. Ludzie wierzący wyobrażają je sobie po swojemu,tak jak im się najbardziej podoba.Żaden duchowny tego nie prostuje.Ale na to życie wieczne trzeba sobie zasłużyć.Nie ma nic za darmo.No i tu się zaczyna...
  • bezpocztyonline 29.12.12, 23:12
    pocoo napisała:

    > Życie jest krótkie.Za krótkie.
    > Każda religia obiecuje życie wieczne.

    No właśnie nie każda.
    A przynajmniej wśród starożytnych religii dość dużo religii wcale nie obiecywało życia pozagrobowego.

    Chodziło raczej o pomoc i opiekę bóstw tu i teraz, jeśli im się złoży stosowne ofiary i odprawi odpowiednie obrzędy.

    Niektóre z tych bóstw były wcześniej żyjącymi zasłużonymi dla swojego ludu ludźmi, zaś po ich śmierci ich ludy zaczęły im stawiać pomniki, świątynie, składać ofiary, wymyślać o nich mity i legendy. Potem tego typu kulty się rozszerzały na sąsiednie ludy i dalej.
  • pocoo 29.12.12, 23:29
    Dawniej było inaczej.Aby zadowolić boginię wulkanu ,żeby nie wybuchła gniewem, wrzucano do krateru dziewicę.
    Myślałam o czasach współczesnych.
  • bezpocztyonline 30.12.12, 08:23
    Jeśli myślałaś o czasach współczesnych, to z tym życiem wiecznym też nie masz racji.
    W hinduizmie i religiach chrześcijańsko-islamskich życie wieczne jest i tak przyobiecane, niezależnie od tego, co będziesz robić. Pytanie tylko, jak to życie wieczne będziesz spędzać. Jakoś jednak będziesz, tak czy siak.

    W buddyzmie ideą, do której się dąży, jest nie spędzać życia wiecznie.

    Praktycznie z bardziej znanych religii jedynie w judaizmie trzeba się za życia starać, by po śmierci nadal żyć. Albo nawet inaczej: trzeba by naprawdę być wielkim zbrodniarzem, by po śmierci ulec całkowitemu unicestwieniu.

    Nie wiem, co oferują jakieś pomniejsze kulty plemienne, ale podejrzewam, że i tam jakieś życie pozagrobowe oferują, choćby jako upiór czy inna strzyga. Albo duch opiekuńczy swoich potomków.
  • pocoo 30.12.12, 10:34
    bezpocztyonline napisała:
    > Albo duch opiekuńczy swoich potomków.

    Do tego przychylam się najbardziej uważając ,że jakakolwiek religia z bogami na czele jest całkowicie zbędna.

    Niech sobie ludzie w co chcą wierzą.Przynależność do jakiejkolwiek religii wiąże się z tym co obiecują po śmierci.Do wyboru,do koloru.
  • grzeg34 30.12.12, 12:40
    karbat napisał:

    > dlaczego ? , miliardy ludzi wierzy w rzeczy , w na ktore nie ma najmniejszych d
    > owodow ?Od kilku tysiecy laty czolwieczenstwo inwestuje w rzeczy z ktorych nie
    > ma pzytku ... do czego przydakja sie religie ?

    Ponieważ ich prapraprzodkowie, jako jedyny gatunek na Ziemi, sięgnęli po potężne narzędzie jakim jest nielogiczna i abstrakcyjna WIARA, dzięki której otworzyły im się niezliczone wymiary i sposoby spoglądania na otaczającą ich rzeczywistość. To właśnie dzięki tej umiejętności w błyskawicznym tempie - jak na ewolucje (kilkadziesiąt tysięcy lat) następował rozwój naszego ludzkiego mózgu...

    P.S. czym jest dowód? Czy wystarczającym dowodem może być statystyczna analiza, jaka jest podstawą dzisiejszej nauki?
  • wariant_b 30.12.12, 13:07
    grzeg34 napisał:
    > Ponieważ ich prapraprzodkowie, jako jedyny gatunek na Ziemi, sięgnęli po potężne
    > narzędzie jakim jest nielogiczna i abstrakcyjna WIARA,

    A może naturalna selekcja w ramach gatunku preferowała osobniki o wyższej inteligencji?
    Może ci, którzy lepiej opanowali komunikowanie się w ramach grupy i sprawniej
    korzystali z narzędzi zdobywali przewagę i mieli zwiększone szanse przetrwania?

    Zapytam kontrolnie - raczej poślubiłbyś kretynkę czy ateistkę?
  • bookworm 30.12.12, 13:36
    > Ponieważ ich prapraprzodkowie, jako jedyny gatunek na Ziemi, sięgnęli po potężn
    > e narzędzie jakim jest nielogiczna i abstrakcyjna WIARA, dzięki której otworzył
    > y im się niezliczone wymiary i sposoby spoglądania na otaczającą ich rzeczywist
    > ość. To właśnie dzięki tej umiejętności w błyskawicznym tempie - jak na ewolucj
    > e (kilkadziesiąt tysięcy lat) następował rozwój naszego ludzkiego mózgu...

    Jest to tak absurdalne, niepoparte żadnymi dowodami stwierdzenie, że aż strach, że ktoś inteligentny mógł je wymyślić i jeszcze napisać.

    Bardziej prwadopodobne jest, że mowa - ustne przekazywanie doświadczeń i nauka, nawet w swojej prymitywnej formie - narzędzia, umiejętność wykorzystania naturalnych źródeł energii - ognia/wody, łączenie substancji - gotowanie, zielarstwo, a później pismo doprowadziły do ewolucji mózgu niż wiara w wyimaignowanego boga - szukałbym prędzej dowodów na to, że wiara w bóstwa stanowi istne ograniczenie dla dalszej ewolucji mózgu, choć z drugiej strony - może prowadzić do innej odnogi ewolucji - zaniku części mózgu odpowiedzialnego za logiczne myślenie i łączenie faktów - zostanie tylko mechanizm zrytualizowany, reagujący na podstawowe bodźce, automatyzujacy funckje społeczne - skupiony tak jak każda religia (która udaje że jest czymś innym - np. wyższą kulturą) na zezwierzęceniu człowieka - jego zawróceniu do natury, do podstawowych fukncji fizjologicznych i bytowych - rozmnażania i przetrwania.

    >
    > P.S. czym jest dowód? Czy wystarczającym dowodem może być statystyczna analiza,
    > jaka jest podstawą dzisiejszej nauki?
  • karbat 30.12.12, 15:30
    bezpocztyonline napisała:
    > Zachęcam do lektury starożytnych historyków.

    > Starożytne bóstwa nie interesowały się zupełnie moralnością czy niemoralnością
    > postępowania ludzkiego.
    > Uczciwość, słowność, solidarność, życzliwość, dotrzymywanie zobowiązań etc. w o
    > góle nie były ani przez bogów monitorowane ani nagradzane, ani nie wchodziły w
    > zakres ich zainteresowań.

    w okresie lowcow, zbieraczy, prymitywnych wspolnot plemiennych , tak . wystarczaly im rozne demony . ktorych trzeba bylo sie obawiac i skladac im ofiary .
    ale , wraz z rozwojem cywilizacji , urbanizacji cos sie zaczelo zmieniac . Bogowie ulegaja ewolucji . "daja" kodeksy, wymagaja, nadzoruja .

    w malych prymitywnych plemiennych spolecznosciach , kazdy sie znal, kazdy znal kazdego,
    byl nadzor drugiegoczlonka wspolnoty . Wraz z rozwojem pierwszych miast (anonimowosc) stawalo sie to niemozliwe .

    Religie wraz z okreslonym kodeksem postepowan, obrzadkow, kontrola (sil niematerialnych)
    pozwalaly ich czlonkom na pewna identyfikacje -on nalezy do nas), jemu mozna zaufac .
    Handlowac, w zamierzchlych czasac , to znaczylo komus zaufac, komus z NAS. Komus kto
    wyznaje podobny kodeks postepowan, obyczajow i jest pod nadzorem tych samych sil nadprzyrodzonych -wyzszych. Osoba taka nas tak szybko nie okradnie, nie oszuka tak szybko jak obcy .

    Dlaczego czlowiek wierzy ? .... religie jako czynnik identyfikacyjny , kontrolny ( niewidzialne oko boga - wszystko widzace, nagradzajace, karajace ), ochronny przed obcymi ?.
    tak moglo byc kiedys ...przed wiekami, ale dzisiaj ... ? .

  • bezpocztyonline 30.12.12, 15:47
    karbat napisał:

    > bezpocztyonline napisała:
    > > Zachęcam do lektury starożytnych historyków.
    >
    > > Starożytne bóstwa nie interesowały się zupełnie moralnością czy niemoraln
    > ością
    > > postępowania ludzkiego.
    > > Uczciwość, słowność, solidarność, życzliwość, dotrzymywanie zobowiązań et
    > c. w o
    > > góle nie były ani przez bogów monitorowane ani nagradzane, ani nie wchodz
    > iły w
    > > zakres ich zainteresowań.
    >
    > w okresie lowcow, zbieraczy, prymitywnych wspolnot plemiennych

    Raczej myślałam o okresie aż do czasów naszej ery.

    Jeszcze u Józefa Flawiusza (I w. n.e.) Bóg się nie oburza na dokonywane skrytobójstwa (nawet bratobójstwa) - to normalka. A już tym bardziej na zabójstwo jakiegoś-tam służącego czy niewolnika.

    Ale niech ktoś (król na przykład) tylko ośmieli się przerwać składanie ofiar Bogu lub zainteresować się jakimś innym Bogiem, albo naruszyć przywileje kapłanów czy faryzeuszy, oj to wtedy konsekwencje mogą być tragiczne i to dla całego narodu.

    Ba, nawet w X w. n.e. święta kniahini Olga Równa Apostołom nie żałowała sobie w morderstwach czy ludobójstwach. No i co z tego? Prawo władczyni. Ale najważniejsze, że krzewiła chrześcijaństwo na Rusi. No święta, jak nie?
  • nehsa 30.12.12, 15:37
    Wiara, to przekonanie wbrew rzeczywistości.
    Dlatego wierzącymi, są tak RELIGIJNI, jak i ATEIŚCI.

    A wiedza, to przekonanie zgodne z rzeczywistością, która jest podporządkowana prawom, znanym nauce.

    Jest rzeczywistość materialna - domena ludzkiej nauki.
    Jest też rzeczywistość niematerialna, domena Nauki Ojca(Pierwszego Boga), Którą to Naukę, oznajmił ludzkości Syn Ojca(Drugi Bóg).

    W tej Nauce o rzeczywistości niematerialnej, staram się zwrócić Wasza uwagę na fakty, które dowodzą zależności człowieczeństwa od Istot Boskich.
    I podałem m.in. takie przykłady tej zależności:

    1./ fakt współpracy ludzi. Ludzie nie pracują, a zawsze współpracują, co jest przyczyną ich współodpowiedzialności za pozostałych, i wobec pozostałych.

    2./ fakt nosicielstwa przez każdego człowieka POWINNOŚCI = OBOWIĄZKU SOLIDARNOŚCI.

    3./ fakt niematerialności sensu ludzkiej mowy, który nie tworzy z materialną energia ruchu fali akustycznej struktur wspólnych.

    Nie wspominam, o braku dowodów zależności od człowieka myślenia, mówienia, woli.
    Bo, Was znam, jesteście wierzący.

    Według wierzącego Bookworma, porozumiewamy się dźwiękiem.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • pocoo 30.12.12, 16:24
    nehsa napisał:

    > Wiara, to przekonanie wbrew rzeczywistości.
    > Dlatego wierzącymi, są tak RELIGIJNI, jak i ATEIŚCI.

    Jestem wierząca.Wierzyłam nehsiu,że wrócisz i mnie nie opuścisz.
  • bookworm 30.12.12, 16:33
    > Według wierzącego Bookworma, porozumiewamy się dźwiękiem

    Nehsa, jesteś tak niemożenie irytujacy, że bak mi słów na opisanie jak złe emocje wzbudzasz każdym kolejnym postem. Normalnie ma się chotę zostać szalonym muslimem i zdetonować pod Twoim mieszkaniem za obietnicę hurys w raju.

    Uważasz, że w przypadku mowy to nie dźwięk niesie informację? Że jest ona jakimś niematerialnym bytem niezależnym od dźwięku, strun głowosowych i narządu słuchu?
  • pocoo 30.12.12, 16:40
    bookworm napisał:


    > Nehsa, jesteś tak niemożebnie irytujacy, że brak mi słów na opisanie jak złe emoc
    > je wzbudzasz każdym kolejnym postem. Normalnie ma się chotę zostać szalonym mus
    > limem i zdetonować pod Twoim mieszkaniem za obietnicę hurys w raju.

    Uważaj,bo będziesz musiał "stróżującą anielicę" o egzorcystę prosić.
    >
    > Uważasz, że w przypadku mowy to nie dźwięk niesie informację? Że jest ona jakim
    > ś niematerialnym bytem niezależnym od dźwięku, strun głowosowych i narządu słuc
    > hu?
    Czepiasz się.Powietrza nie widać.Jak nie widać to jest niematerialne jak duch.
  • nehsa 30.12.12, 18:51
    bookworm napisał:

    > > Według wierzącego Bookworma, porozumiewamy się dźwiękiem
    >
    > Nehsa, jesteś tak niemożenie irytujacy, że bak mi słów na opisanie jak złe emoc
    > je wzbudzasz każdym kolejnym postem. Normalnie ma się chotę zostać szalonym mus
    > limem i zdetonować pod Twoim mieszkaniem za obietnicę hurys w raju.
    >
    > Uważasz, że w przypadku mowy to nie dźwięk niesie informację? Że jest ona jakim
    > ś niematerialnym bytem niezależnym od dźwięku, strun głowosowych i narządu słuc
    > hu?

    ***Bookwormie!
    W moim e-booku na stronie 74 rozpoczyna się Rozdział:
    XIV. Dowody istnienia Bogów, dowodami nieśmiertelności człowieka.
    Myślenie, mówienie.


    Ludzka nauka też tak twierdzi, tylko nie wie gdzie.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • nehsa 30.12.12, 20:35
    Bookwormie Sympatyczny!
    Poza tymi dowodami, racjonalnymi, których istnienie sygnalizowały słowa nieskończenie racjonalnej Nauki Wszechmogącego Ojca;
    "Bo wy nie jesteście którzy mówicie, ale Duch, który mówi w was."

    Zadałem sobie pytanie: Czym jest tworzywo procesu myślenia człowieka?
    Ja, uzyskałem odpowiedź: Myślimy słowami?
    Tymi, które później wypowiadamy, udźwiękawiamy wypowiadając jest z ust.
    Słowo z ust, jest minimalnym, postrzegalnym dowodem naszej międzyludzkiej współpracy.

    W procesie myślenia, słowo, jest dla nikogo, poza nami, niepostrzegalne.
    No to poszukiwałem różnic, pomiędzy słowem "myślanym", nie pomyl z maślanym, a słowem gadanym. No i wszystkie racjonalne dowody, które uzyskałem i podałem w moim e-booku, kategorycznie przeczą, aby sens słowa w procesie myślenia, miał cokolwiek wspólnego z jego udźwiękowioną wersją z ust.
    Zatem musi być niematerialny, i jest niematerialny. A skoro jest niematerialny, to ewolucja odnosi się do ciała człowieka, a nie do niematerialnego, nieśmiertelnego człowieka.
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 31.12.12, 00:22
    nehsa napisał:
    > Ja, uzyskałem odpowiedź: Myślimy słowami?
    > Tymi, które później wypowiadamy, udźwiękawiamy wypowiadając jest z ust.

    Mózg człowieka to wciąż jeszcze nierozwikłana do końca naukowa zagadka. Ale wyobraź sobie taki mikrowszechświat - 100 miliardów neuronów, każdy z tych neuronów tworzy sieć 7000 połączeń synaptycznych. Tak wygląda nasz mózg. Ten mózg przez cały czas przetwarza poprzez reakcje chemiczne tysiące danych jakie docierają do niego poprzez wszystkie nasze zmysły jednocześnie. Połączenia tworzą się przez całe nasze życie na bazie naszych doświadczeń - impulsów które docierają poprzez nasze zmysły do naszego mózgu. Może to uzmysłowi Ci jak wielki potencjał tkwi w każdym z nas.

    Po co nam w takim razie tak złożony mózg - jeśli sens jest niematerialny i wystarczy byle dźwięk żeby ten sens przekazać, to dlaczego nie zatrzymałeś się na poziomie neandertalczyka albo nawet małpy - one też się porozumiewają dźwiękowo i przekazują poprzez dźwięki znaczenia swoich zwierzęcych myśli. To tak dla rozgrzewki.

    A teraz o Twojej wypowiedzi - czy udźwiękawiając niematerialne znaczenie sprawiamy, że znaczenie staje się materialne - przyoblekamy niematerialne znaczenie słowa w materialną falę akustyczną? Czy to znacza, że człowiek ma moc materializowania niematerialnego sensu? Rozsądna (lub jak wolisz racjonalna) odpowiedź brzmiałaby: Tak.
    Ten dźwięk dociera do ucha, przetwarzany jest na impuls elektryczny, który synapsami wędruje do mózgu (nie bez znaczenia jest fakt że te zmysły - wzrok, słuch, węch, smak - znajdują się tak blisko mózgu - informacja dociera synapsami szybciej i moze być szybciej przeanalizowana). W którym momencie zmaterializowany sens na powrót się dematerializuje z postaci dźwięku do postaci niematerialnego sensu. Skąd wiemy co dany dźwięk oznacza. Jeśli ukryty jest w tym dźwięku niematerialny sens dlaczego dla dwóch ludzi posługujących się tym samym językiem (np. ja, ty, wariant_b, grgkh, marina0321, oszołom) słowo bóg - wypowiedziane/napisane - może oznaczać coś zupełnie innego. Czy to onacza, że każdy niematerialny sens ma wiele znaczeń - czyli czasami sens jest sensowny, a czasami bez sensu - co daje nam wtedy stwierdzenie, że sens jest niematerialny, poza złudzeniem, że czyni to nasz byt niematerialnym?
  • nehsa 31.12.12, 07:45
    Bookwormie engramowo-synaptyczny!
    Przekopiowałem specjalnie dla Ciebie treść mojego e-booka, którą m.in dowodzę, że ruch, nie jest immanentną cechą materii, oraz, że CZŁOWIEK jest bytem niematerialnym.
    kopia:
    "...odnosi się do procesu myślenia, który jest od nas :
    I./ absolutnie niezależny,
    II./ jest wcześniejszy, niż proces mówienia,
    III./ jest nieograniczony,
    IV./ jest niepostrzegalny dla nikogo, poza nami,
    V./ jest nierejestrowalny w żaden sposób,
    VI./ jest bezkarny,
    VII./ jest jedynym procesem, którego przebieg, nie jest dowodem współpracy
    z ciałem człowieka,
    VIII./ jest niematerialny
    Myślenie jest niematerialnym procesem, który polega na wyborze przez nas decyzji o
    jakości międzyludzkiej współpracy, a którego to wyboru, dokonujemy w następstwie zdolności
    różnicowania WSZYSTKIEGO, tak rzeczywistego, jak i abstrakcyjnego, i kondensowania
    wyników tej analizy w wyobrażanych sobie przez nas nośnikach energii materii, które
    wykorzystujemy, jako nośniki sensu naszych decyzji.


    Ewangelia św.Jana 3/6
    "Co się narodziło z ciała, ciało jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest."
    Ewangelia św.Jana 6/63
    "Duchci jest, który ożywia, ciało nic nie pomaga;
    słowa, które Ja wam mówię, duchem są i życiem są."

    I fizyka, co powtarzam, nie kwestionuje tej wiedzy w żaden sposób.

    Współcześnie, na świecie funkcjonuje grubo, ponad pięć tysięcy różnych języków.
    Ten sam sens, zawarty w słowach tych języków, jest przekazywany za pomocą
    różnych dźwięków, różnych wartości akustycznych, dlatego też słowa języków się różnią.
    Nawet tak samo brzmiące słowo, może mieć w różnych językach różne znaczenie,
    różny sens. Ale także, to samo słowo, w tym samym języku, może mieć różny, a nawet
    przeciwstawny sens.
    Zatem racjonalnym jest wniosek, że wartość dźwięku, czyli wartość materialnej
    energii fali akustycznej, nie determinuje wartości sensu słowa, który to sens, jest od niej
    absolutnie niezależny.
    9./ Jaka wartość determinuje niematerialny sens słowa?
    O wartości niematerialnego sensu słowa, decyduje wartość CELU, jaki chcemy
    osiągnąć posługując się tym słowem, a nie dźwięk, materialna wartość akustyczna słowa.
    Sens słowa, nie jest w żadnej mierze zależny od wartości akustycznej słowa, która
    jest jedynie jego konstrukcją nośną, nosicielem.
    Dlatego racjonalnymi są wnioski:
    A./ dowodem niematerialności procesu myślenia, jest niematerialność procesu mówienia.
    B./ materialna energia ruchu fali akustycznej, nie tworzy z niematerialnym sensem słowa
    z ust, którego jest nosicielem, żadnych struktur wspólnych.
    Czy zatem nie jest uprawnionym wniosek, że niematerialny sens, jest przyczyną
    energii ruchu fali akustycznej.
    10./ Jaki warunek musiałby zostać spełniony, aby móc orzec o zależności sensu słowa,
    od dźwięku słowa?

    Wówczas moglibyśmy orzec, o zależności sensu słowa, od dźwięku słowa, gdyby
    słowa naszej mowy były jednoznaczne, gdyby każde słowo miało tylko jedno znaczenie.
    dlatego też w Nauce Ojca, Syn Ojca mówił:
    Ewangelia św. Mateusza 10/28
    "A nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz Ducha zabić nie mogą."

    Przytoczone słowa Nauki Ojca, które mówił Syn Ojca, polegają na prawdzie.
    Myślimy, dzięki wykorzystywaniu przez nas nieśmiertelnego, niematerialnego
    Ducha, czyli ofiarowanej nam Boskiej CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI=Rozumu, Która
    stanowi o naszym byciu człowiekiem, a tym samym, o naszej nieśmiertelnej
    odpowiedzialności za wykorzystywanie Boskiego Daru Człowieczeństwa.

    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 31.12.12, 13:16
    Nie przekleję wszystkiego, bo nie gniewaj się ale używasz zbyt wielu słów do mówienia o rzeczach prostych, natomiast rzeczy istotne wyjaśniasz dogmatem o "racjonalnej" odpowiedzi.

    > O wartości niematerialnego sensu słowa, decyduje wartość CELU, jaki chcemy
    > osiągnąć posługując się tym słowem, a nie dźwięk, materialna wartość akustyczna
    > słowa.

    Nie ma na to o czym piszesz żadnego dowodu. Na jakiej podstawie wyciągnąłeś wniosek, że o wartości sensu decyduje wartość celu jaki chcemy osiągnąć posługując się słowem?

    To jak rozumiemy dane słowo bazuje tylko i wyłączenie na naszych doświadczeniach - przez które rozumie się rodzaje połaczeń synaptycznych jakie zostały w ciągu naszego życia wytworzone w naszym mózgu.

    Jeżeli ktoś powie nam słowo bóg, a wychowani byliśmy w wierze katolickiej od razu przychodzi nam do głowy starszy pan w białej szacie z logiem oka w trójkącie, najczęściej w towarzystwie syna, ducha świętego i matki zawsze dziewicy. Jeżeli bylibyśmy antycznymi Grekami od razu widzielibyśmy Zeusa Gromowładnego z orszakiem bogów; gdybyśmy byli w starożytnym Egipcie myślelibyśmy o Ra, Secie i podobnych, wśród wikingów na słowo bóg w naszych głowach pojawiłoby się wyobrażenie Odyna i Thora z wielkim młotem, a w Indiach myślelibyśmy o bogu Sziwie i Kali. W końcu muzułmanie powiedzieliby la ilaha illa allah - i chodziłoby im o Allaha, a Żydzi uznali by, że chrześcijański Jezus to oszust, a nasza religia jest fałszywa, poimo faktu, że połowa naszego pisma świętego jest zbieżna z ichnim.

    Dla sensu slowa nie ma najmniejszego znaczenia jaki cel nam przyświeca - jeżeli każdym z wyżej wymienionych osób przyświecałby ten sam sens informacyjny, co więcej gdyby każda z tych osób zobaczyła na ścianie napis w swoim języku pytający kto to jest bóg - odpowiedzi byłby różne pomimo, że sens słowa jest taki sam ale jego znaczenie różni się dla różnych ludzi i różnych doktryn religijnych.

    > Wówczas moglibyśmy orzec, o zależności sensu słowa, od dźwięku słowa, gdyby
    > słowa naszej mowy były jednoznaczne, gdyby każde słowo miało tylko jedno znacze
    > nie.

    Własnie to Ci powyżej tłumaczyłem.
    Słowa - równe wypowiadanym dźwiękom - dla osoby je wypowiadającej w kontekście jego doświadczeń są jednoznaczne. Mogą mieć również to samo znaczenie w obrębie osób o podobnych poglądach i zdefiniowanych w swoim mózgu znaczeniach - podobnych doświadczeniach co przekładałoby się na wspólną w jakimś stopniu kontrukcję połączeń synaptycznych - to że nie potrafimy tego do końca udowodnić nie oznacza, że mamy za Twoją mitologią, podobnie jak za innymi religiami, przyjmować pocieszne "zapchaj dziury", które dają złudzenie wiedzy - mało przydatnej i na pewno nie uniwersalnej, za to zupełnie nie podatnej na krytykę ani na dalszy swój rozwój.
  • nehsa 31.12.12, 15:03
    Bookworm!
    Zaczynasz post od krytyki:
    "ale używasz zbyt wielu słów do mówienia o rzeczach prostych, natomiast rzeczy istotne wyjaśniasz dogmatem o "racjonalnej" odpowiedzi."
    *** Ale jej nie uzasadniasz. Chcesz przekonać pustosłowiem o epokowej wartości swoich przemyśleń.

    po czym przytaczasz moją tezę:
    "> O wartości niematerialnego sensu słowa, decyduje wartość CELU, jaki chcemy
    > osiągnąć posługując się tym słowem, a nie dźwięk, materialna wartość akustyczna
    > słowa."

    i, tak ją kwestionujesz:
    "Nie ma na to o czym piszesz żadnego dowodu.
    Na jakiej podstawie wyciągnąłeś wniosek, że o wartości sensu decyduje wartość celu jaki chcemy osiągnąć posługując się słowem?"


    ***Bookworm!
    W tym świecie, nie ma BEZCELOWOŚCI. Dlatego nie ma w nim BEZWARTOŚCIOWOŚCI. To jest aksjomat.
    Mój wniosek byłby tylko wówczas bezzasadny, gdyby na tym świecie, ktokolwiek, łącznie z Tobą, podał jeden przykład jakiejś BEZCELOWOŚCI, czy BEZWARTOŚCIOWOŚCI. Zatem usiłujesz kwestionować bezzasadnie.

    i dalej piszesz:
    "To jak rozumiemy dane słowo bazuje tylko i wyłączenie na naszych doświadczeniach - przez które rozumie się rodzaje połączeń synaptycznych jakie zostały w ciągu naszego życia wytworzone w naszym mózgu."

    ***Człowieku! Uczniowie poddani procesowi nauczania, którym oznajmiamy wiedzę, nie bazują na swoim doświadczeniu, połączeniach synaptycznych itp, itd. Nie opowiadaj banialuków.

    i dalej posłużyłeś sie przykładem:
    "jeżeli ktoś powie nam słowo bóg,
    a wychowani byliśmy w wierze katolickiej od razu przychodzi nam do głowy starszy pan w białej szacie z logiem oka w trójkącie, najczęściej w towarzystwie syna, ducha świętego i matki zawsze dziewicy. Jeżeli bylibyśmy antycznymi Grekami od razu widzielibyśmy Zeusa Gromowładnego z orszakiem bogów; gdybyśmy byli w starożytnym Egipcie myślelibyśmy o Ra, Secie i podobnych, wśród wikingów na słowo bóg w naszych głowach pojawiłoby się wyobrażenie Odyna i Thora z wielkim młotem, a w Indiach myślelibyśmy o bogu Sziwie i Kali. W końcu muzułmanie powiedzieliby la ilaha illa allah - i chodziłoby im o Allaha, a Żydzi uznali by, że chrześcijański Jezus to oszust, a nasza religia jest fałszywa, poimo faktu, że połowa naszego pisma świętego jest zbieżna z ichnim."

    i "komentujesz ten swój przykład:
    "Dla sensu slowa nie ma najmniejszego znaczenia jaki cel nam przyświeca
    - jeżeli każdym z wyżej wymienionych osób przyświecałby ten sam sens informacyjny, co więcej gdyby każda z tych osób zobaczyła na ścianie napis w swoim języku pytający kto to jest bóg - odpowiedzi byłby różne pomimo, że sens słowa jest taki sam ale jego znaczenie różni się dla różnych ludzi i różnych doktryn religijnych."


    ***Bookworm!
    Ja, zgodnie z rzeczywistością, zrozumiale zapodałem:
    "O wartości niematerialnego sensu słowa, decyduje wartość CELU, jaki chcemy
    > osiągnąć posługując się tym słowem, a nie dźwięk, materialna wartość akustyczna
    > słowa."


    TY, podajesz, jako tego zapodającego, " ktosia, który powiedział słowo bóg".
    A następnie, chcesz podważyć sens mojej tezy, różnorakim rozumieniem słowa bóg, przez religijnych, czyli nie nadawcę, któremu ma przyświecać CEL, tylko odbiorców.

    Człowieku, ogarnij się.
    O wartości niematerialnego sensu słowa z ust człowieka, decyduje wartość celu, jaki chce osiągnąć ten człowiek, który to słowo wypowiada. Człowiek nadawca, emitent, a nie odbiorcy słowa, ci przykładowi Twoi religijni. Co ma piernik do wiatraka?

    W następnym poście dokończę.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • nehsa 31.12.12, 15:17
    Bookworm!
    następnie przytoczyłeś mój tekst:
    > Wówczas moglibyśmy orzec, o zależności sensu słowa, od dźwięku słowa, gdyby
    > słowa naszej mowy były jednoznaczne, gdyby każde słowo miało tylko jedno znacze
    > nie.


    i ten tekst skomęciłeś:
    Własnie to Ci powyżej tłumaczyłem.

    ***Człowieku!
    Ty nie rozumiesz, co tłumaczysz.

    i dalej napisałeś:
    Słowa - równe wypowiadanym dźwiękom

    ***co to za dziwoląg?

    i dalej Twój tekst:
    dla osoby je wypowiadającej w kontekście jego doświadczeń są jednoznaczne.

    ***To przecież oczywista oczywistość

    i dalej piszesz:
    "Mogą mieć również to samo znaczenie w obrębie osób o podobnych poglądach i zdefiniowanych w swoim mózgu znaczeniach - podobnych doświadczeniach co przekładałoby się na wspólną w jakimś stopniu kontrukcję połączeń synaptycznych - to że nie potrafimy tego do końca udowodnić nie oznacza, że mamy za Twoją mitologią, podobnie jak za innymi religiami, przyjmować pocieszne "zapchaj dziury", które dają złudzenie wiedzy - mało przydatnej i na pewno nie uniwersalnej, za to zupełnie nie podatnej na krytykę ani na dalszy swój rozwój."

    Drogi Bookwormie!
    O czym Ty tu piszesz, co TY tu wytłumaczyłeś? Czym?
    Czytaj uważnie to, co napisał niejaki nehsa, i nie usiłuj krytykować mojego dorobku, bo po prostu nie masz Bookwormie czym. Żadnych atu, żadnych kontrargumentów.
    Pozdrawiam!
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 31.12.12, 15:24
    Nehsa.

    W tym świecie, nie ma BEZCELOWOŚCI. Dlatego nie ma w nim BEZWARTOŚCIOWOŚCI. To jest aksjomat.

    Bzdura to jest dogmat.

    Działania zwierząt mają cel przetrwać. Podbnie ludzie + pomniejsze cele - kupić samochód, dom itp. Ale jaki jest cel świata? jaki jest cel wszechświata. Jaki jest cel kamienia, góry? Jaki jest cel urodzenia się martwego płodu. Jaki jest cel urodzenia się bezpłodną kobietą z marzeniem posiadania potomka. Jaki jest cel tsunami zabijającego 250 000 ludzi? Kupa rzeczy na świecie nie ma celu. Pisanie, że w świecie nie ma bezcelowości moze wynikać chyba z bardzo wąskiego spojrzenia na świat. Ale to normlane u religijnych osób - dla nich nie od pomyślenia jest że coś może nie mieć celu, lub co gorsza że istenienie ludzkości, człowieka może nie być celowe.

    > Człowieku, ogarnij się.
    > O wartości niematerialnego sensu słowa z ust człowieka, decyduje wartość celu,
    > jaki chce osiągnąć ten człowiek, który to słowo wypowiada. Człowiek nada
    > wca, emitent, a nie odbiorcy słowa, ci przykładowi Twoi religijni. Co ma piern
    > ik do wiatraka?

    Ty się ogarnij Nehso. Dla kogo piszesz te słowa z ich sensem - dla siebie? Nie, dla odbiorców. To najwidoczniej cel nadawcy i odbiorcy musi być zbieżny żeby bajka zamieniła się w prawdę, bo inaczej jaki jest sens pisać o znaczeniu słowa, jesli tylko nadawca zna to znaczenie i nie potrafi go przekazać żadnemu odbiorcy, bo używając tego samego slowa ma na myśli coś zupełnie innego.

    Jaki jest żebyś dalej katował nas grafomaństwem (pomimo obietnic zakonczenia tego procederu)
  • nehsa 31.12.12, 18:53
    bookworm napisał:
    "> Nehsa.
    (nehsiany> W tym świecie, nie ma BEZCELOWOŚCI. Dlatego nie ma w nim BEZWARTOŚCIOWOŚCI. To> jest aksjomat.)

    i skomentował:
    > Bzdura to jest dogmat.

    ***Nie Drogi Bookwormie. Aby to był dogmat, to TY musiałbyś podać przykład, słownie jeden, tej bezcelowości i bezwartościowości. I z góry , tak jak niejakiego "olusia-podskakusia", co to jest etatowym moim adwersarzem, informuję Cię uprzejmie, że nie podasz, bo to jest AKSJOMAT.

    i dalej piszesz:
    > Działania zwierząt mają cel przetrwać.

    ***Nie, Szanowny Bookwormie.
    Zwierzęta nie mają celu, bo one mają zadania.
    Uzasadnienie, jest prościutkie, tak, jak Nauka Jedynego Ojca.
    Natomiast my, ludzie mamy cel, z powodów, dla których nie ma go natura.
    I nie ma także materia, o czym świadczy inny powód.

    Cel, to niezależna od nas wartość, do której dążenie nadaje sens naszemu życiu.

    (nehsiany)"> > Człowieku, ogarnij się.
    > > O wartości niematerialnego sensu słowa z ust człowieka, decyduje wartość
    > celu, jaki chce osiągnąć ten człowiek, który to słowo wypowiada. Człowiek nadawca, emitent, a nie odbiorcy słowa, ci przykładowi Twoi religijni.
    Co ma piernik do wiatraka?"

    I TY po raz drugi odpowiadasz:
    > Ty się ogarnij Nehso. Dla kogo piszesz te słowa z ich sensem - dla siebie? Nie,
    > dla odbiorców. To najwidoczniej cel nadawcy i odbiorcy musi być zbieżny żeby b
    > ajka zamieniła się w prawdę, bo inaczej jaki jest sens pisać o znaczeniu słowa,
    > jesli tylko nadawca zna to znaczenie i nie potrafi go przekazać żadnemu odbior
    > cy, bo używając tego samego slowa ma na myśli coś zupełnie innego.

    ***Bookwormie!
    Słowo naszej mowy, nie ma żadnej mocy sprawczej. Ani niematerialnej, ani materialnej.
    Nauczyciel, chociażby płuca wypluł, nie zdoła niczego nauczyć ucznia, którego iloraz inteligencji jest równo warty tłuczka do kartofli.
    Chłopie, a TY tego pojąć nie możesz.

    A najbardziej zabawne jest to, że kończysz swój post słowami:
    "> Jaki jest żebyś dalej katował nas grafomaństwem (pomimo obietnic zakonczenia te
    > go procederu)"

    Czyli według Twojej opinii, ja nehsa, jestem grafomanem, a TY BOOKWORM intelektualistą.
    A Co mówią fakty?
    Przecież idę na prywatkę, to nie będę się zajmował faktami.
    Miłej zabawy życzę Ci.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 31.12.12, 22:46
    Czy ja Ci już mówiłem że Cię lubię, tak jak poczciwego straszego pana z urojeniami plotącego zabawne rzeczy.

    Aksjomat to n x 1 = n

    To co podajesz to dogmat.
    > wnie jeden, tej bezcelowości i bezwartościowości
    Przekształcenie się embrionu w potworniaka
    Ludzie którzy ginęli w wyniku trzęsień Ziemi i katastrof klimatycznych

    > Zwierzęta nie mają celu, bo one mają zadania.
    Jakie zadanie mają bakterie które odkryto pod pokrywą lodowca w zamkniętym odizolowanym od reszty świata środowisku?

    > Cel, to niezależna od nas wartość, do której dążenie nadaje sens naszemu życ
    > iu.

    Cel nie istnieje niezależnie od nas. To człowiek nadaje cel i znaczenie swojemu istnieniu.

    > Nauczyciel, chociażby płuca wypluł, nie zdoła niczego nauczyć ucznia, którego i
    > loraz inteligencji jest równo warty tłuczka do kartofli.
    > Chłopie, a TY tego pojąć nie możesz.
    I to jest właśnie w Tobie wku..ające. Jak ktoś nie kupuje Twojego pitolenia, od razu zaczynasz go obrażać i pisać że jest głupi - słowem zachowanie rozkapryszonego gó...arza (co nie przystoi w Twoim wieku) mniej więcej wygląda to tak: "Nie wierzysz w to co piszę. To znaczy że jesteś głupi, bo jakbyś nie był głupi to byś mi uwierzył."

    Ale bawiąc się w Twoją grę:
    Jeżeli to co mówi nauczyciel to bzdury, to tylko naprawdę tępy uczeń przyjmie to bez mrugnięcia okiem, bez cienia refleksji. Życzę Ci zdarcia klawiatury w poszukiwania tępaka, który kupi Twoją mitologię.

    I miłej zabawy.
  • nehsa 01.01.13, 10:52
    Bookworm!
    napisałeś:
    Czy ja Ci już mówiłem że Cię lubię, tak jak poczciwego starszego pana z urojeniami plotącego zabawne rzeczy.(to ma być BookwormieTfuj argumęt)
    Aksjomat to n x 1 = n.

    ***Popatrz to tak samo, jak ja postrzegam Ciebie. Ale między nami jest zasadnicza różnica.
    Ja, nehsa napisałem:
    Cel, to niezależna od nas wartość, do której dążenie nadaje sens naszemu życiu.

    a TY Bookwormie napisałeś:
    "Cel nie istnieje niezależnie od nas. To człowiek nadaje cel i znaczenie swojemu istnieniu."

    *Fundamentem moich przemyśleń, jest Nauka Jedynego Ojca, i to z Jej treści, oraz faktów wynika, że jedynym, nieskończenie racjonalnym CELEM, do Którego warto i opłaca się podążać jest WOLNOŚĆ, Imię Ojca Wszystkich Ludzi. Bo któż nie chce być wolnym.

    Dlatego ja napisałem, że CEL jest wartością niezależną od człowieka, ludzi. Bo miałem na myśli, Ten, konkretny CEL, czyli WOLNOŚĆ, którą to myśl, nieprecyzyjnie przekazałem.
    W moim e-booku podałem trafną definicję WOLNOŚCI, czyli Imienia Ojca Wszystkich Ludzi, która brzmi: Wolność jest nieograniczonością Samoofiary.

    **A odnośnie Twojego stwierdzenia, że to człowiek, " nadaje cel i znaczenie swojemu istnieniu".
    Zgodnie z Nauką Ojca, i rzeczywistością, możemy i możesz to czynić, ale wiedza zawarta w Nauce Ojca ma cechę niezbędności, zatem jakakolwiek Nią pogarda, skutkuje natychmiastowym samokaraniem się przez człowieka, ludzi swoimi bezcelowym celami, które np. TY sobie "nadajesz".
    Podana przeze mnie wartość CELU, jeżeli poprzez swoje postępowanie do niej dążymy, przyobleka nas godnością. I w Nauce Ojca mamy podane, na czym to postępowanie ma polegać.

    i przypominam Ci treść Twojego wcześniejszego pytania:
    "Na jakiej podstawie wyciągnąłeś wniosek, że o wartości sensu decyduje wartość celu jaki chcemy osiągnąć posługując się słowem?"

    ja odpowiedziałem:
    Bookworm!
    W tym świecie, nie ma BEZCELOWOŚCI. Dlatego nie ma w nim BEZWARTOŚCIOWOŚCI. To jest aksjomat.
    Mój wniosek byłby tylko wówczas bezzasadny, gdyby na tym świecie, ktokolwiek, łącznie z Tobą, podał jeden przykład jakiejś BEZCELOWOŚCI, czy BEZWARTOŚCIOWOŚCI. Zatem usiłujesz kwestionować bezzasadnie.

    ***I moja słuszna odpowiedź, nie odnosiła i nie odnosi się do płodzenia przez ludzi potworniaków, i nie odnosi się ofiar klęsk żywiołowych, które wybrały na teren zamieszkania kratery wulkanów, tylko odnosi się do cech Dzieła Stworzenia, w którym nie ma jakiejkolwiek bezcelowości, a zatem i bezwartościowości, zbędności.
    Dzieło Stworzenia jest nieskończenie racjonalne, i nieskończenie racjonalna jest Nauka Ojca.

    A ponieważ ludzie, tak jak i TY, wolą realizować swoje cele, to ponoszą konsekwencję z tytułu realizacji tych, swoich pomysłów.

    Bookworm!
    TY, tak samo, jak i wielu adwersarzy, nie postrzegasz prawidłowo rzeczywistości. Nie możesz zrozumieć np. faktu, że ludzie NIE PRACUJĄ.
    Nie możesz pojąć FAKTU, że jesteśmy z MOCY STWORZENIA nas ludźmi zobowiązani do precyzyjnie określonego postępowania.
    Dlatego nie mamy woli. Ty i reszta, tkwicie w swojej paranoicznej rzeczywistości, i protekcyjnym tonem traktujecie to, co piszę.
    Twój każdy post zaczynasz od pogardliwej insynuacji.
    A jako dowód bezcelowości podajesz, dzieło ludzkich fiuta i vaginy, potworniaka.
    Coś potwornego.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 01.01.13, 13:37
    Nahso,

    Lubie Cię ale mnie wkur..iasz.

    Podałem Ci przykłady bezcelowości. A ty się obrzydzasz, bo Cię organy rozdrodcze i kwestie płodów gorszą (tak jak większość starszych panów, o profesjach niemedycznych). Jakich przykładów oczekujesz, bo nie definiując oczekiwań nie jestem w stanie im sprostać - napiszę coś sądząc że właśnie to miałeś na myśli, a ty sobie to autorytarnie zdeprecjonujesz, twierdząc że to nie to.

    To powiedz o co Ci chodzi? Gdzie widzisz celowość istnienia? Nadrzędną celowość świata/wszechświata? Czy bez człowieka nie ma celu. Wszechświat czekał 14 milardów lat żeby trochę lepiej wyewoluowany naczelny stwierdził że świat ma jakiś cel, a następnie wymyślił tysiac różnych bogów w imię których mordował, gwałcił, zabijał niemowlęta, palił i torturował?

    Cel to wolność? Wolność to bardzo ważna wartość w życiu człowieka. Ale czy jest celem? I co jeśli ten cel osiągniemy? Właściwie to skad mamy wiedzieć, że go osiągnęliśmy? Po czym poznać, że jesteśmy wolni, i w jaki sposób wolni (społecznie? wewnętrzenie?). W jaki sposób w ogóle zdefinujesz wolność? Podrzuć jakiś cytat z księgi dwuboga o tym, czym jest wolność. Proszę.

    Wyłącz telewizor i wyjdź z domu - zobacz jak wygląda świat. Jeśli nadal uważasz, że to wszystko ma jakiś nadrzędny cel (poza tymi celami, które narzucają sobie ludzie) to zastanów się czy starości nie spędzić w bezpiecznym miejscu odosobnienia.
  • nehsa 01.01.13, 14:53
    Bookwormie!
    Nie przekręcaj mojego zapożyczonego ze słowackiego, uprzejmego zwrotu, nicka.
    A ponadto, nie zauważyłeś, że ja kilkadziesiąt razy powtórzyłem na tych forach, że nikt, w tym i ja, nie ma monopolu na wiedzę zawartą w świadectwach Nauki Wszechmogącego Ojca, dlatego ja uprzejmie proponuję: popełniłem błąd, to popraw mnie.

    i piszesz:
    Podałem Ci przykłady bezcelowości. A ty się obrzydzasz, bo Cię organy rozdrodcz
    > e i kwestie płodów gorszą (tak jak większość starszych panów, o profesjach niem
    > edycznych). Jakich przykładów oczekujesz, bo nie definiując oczekiwań nie jeste
    > m w stanie im sprostać - napiszę coś sądząc że właśnie to miałeś na myśli, a ty
    > sobie to autorytarnie zdeprecjonujesz, twierdząc że to nie to.


    **Bookwormie, nie posądzaj mnie o złośliwości, bo ja Ci wcześniej odpowiedziałem:
    "I moja słuszna odpowiedź, nie odnosiła i nie odnosi się do płodzenia przez ludzi potworniaków, i nie odnosi się ofiar klęsk żywiołowych, które wybrały na teren zamieszkania kratery wulkanów, tylko odnosi się do cech Dzieła Stworzenia, w którym nie ma jakiejkolwiek bezcelowości, a zatem i bezwartościowości, zbędności.
    Dzieło Stworzenia jest nieskończenie racjonalne, i nieskończenie racjonalna jest Nauka Ojca.
    A ponieważ ludzie, tak jak i TY, wolą realizować swoje cele, to ponoszą konsekwencję z tytułu realizacji tych, swoich pomysłów. "


    I przecież podałem definicję WOLNOŚCI.
    W moim e-booku podałem trafną definicję WOLNOŚCI, czyli Imienia Ojca Wszystkich Ludzi, która brzmi: Wolność jest nieograniczonością Samoofiary.

    I w moim e-booku precyzyjnie wyjaśniam, że Celem naszego współistnienia, wszystkich ludzi, jest i będzie WOLNOŚĆ, i dlatego sensem naszego współistnienia jest i będzie sprawiedliwość, która posiada jakość DOBRA.

    Ale Tobie nie chce się przeczytać MOJEGO DZIEŁA, "...dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" , stąd na mnie się bezpodstawnie, jak piszesz, wku...asz.
    Takie moje nehsiane szczęście.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • nehsa 01.01.13, 15:08
    BOOKWORMIE!
    Ale założyciel tego "wontku" wzorzec upartości Karbat, postawił pytanie:
    Dlaczego czlowiek wierzy ?

    No spróbuj uzasadnić, dlaczego nie wierzysz?
    No to ja spróbuje w odpowiedzi uzasadnić, dlaczego wierzę? Chociaż nic innego nie robię.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 01.01.13, 22:11
    nehsa napisał:

    > BOOKWORMIE!
    (..)
    > Dlaczego czlowiek wierzy ?

    Odwołując się do eksperymentu, który jest bardzo pouczający.
    Sądzę, że niektórzy ludzie wierzą, bo ulegają autorytetom i wychowani zostali tak aby ich nie podważać. Taka postawa jest dla nich być moze trochę uciążliwa ale też wygodna - pozbawia konieczności zastanawiania się.

    Wiara w prawdę głoszoną przez autorytet daje gotowe odpowiedzi na każdy temat.
    Od kwestii kosmologicznych stworzenia świata, poprzez kwestie moralności i wskazania na to co dobre i złe, aż po sprawy tak przyziemne jak seks dozwolny i zakazany, oraz czy należy się golić, lub przycinać chłopcom napletek i kiedy wypada odpocząć (np. w sobotę).

    Eksperyment pokazuje też, że są jednostki, które wierzą w fakty, namacalne, mierzalne, możliwe do doświadczenia i poznania. Fakty, których poznanie pozwala stworzyć mierzalne, obiektywne, niezależne od polądów człowieka reguły.

    Nie wierzę w boga. W ogóle nie uznaję pojęcia wiary jako aternatywy dla wiedzy. Wiem, że ludzie mogą wierzyć we wszystko i nie przeszkadza mi to do momentu, gdy na podstawie swoich wierzeń, których w żaden sposób nie są w stanie udowodnić - poza tym, że to ich wiara (uczucia) - żądają ustanowienia uniwersalnych reguł społecznych - dla wszystkich grup ludzi - i tych wierzących i tych niewierzących - nie chcą znalezienia porozumienia - jakieś wartości wspólnej dla wszystkich. Chcą aby wszyscy przestrzegali ich reguł, bo tak powiedział bóg (tak mówią im ich uczucia/wiara).

    Dlaczego dla pewnych aspektów prawnych/społecznych możemy dojść do porozumienia - zakaz zabijani/krzywdzenia innych ludzi, dowodzenie winy na podstawie dowodów, a nie uczuć/odczuć/wiary świadków. Natomiast w niektórych przypadkach pozwalamy by wiara miała decydujące znaczenie - in vitro, aborcja, związki tej samej płci. Moim zdaniem z debaty społecznej religia i argumenty religijne powinny być całkowicie wykluczone i ograniczone jedynie do wierców (jeżeli przeszkadza im homoseksualne związki - niech nie zezwalają na takie związki swoim wiercom, jeśli homoseksualizm powinien być według nich zakazany, niech to dotyczy tylko ich, a takich którzy się tego dopuszczą wyrzucają ze swojego kościoła). Po prostu niech swoje brednie zachowają dla siebie.

    Dlaczego człowiek wierzy - głównie z lenistwa i głupoty. Statystyki są bezlitosne - 60% Polaków nie czytało w ciagu ostatniego roku ani jednej książki. Trudno się dziwić, że katolicyzm kwitnie.
  • nehsa 01.01.13, 23:07
    Bookwormie!
    Ja, o czym tu pisałem, a co Ty zauważyłeś, zachęcam do przeczytania mojej interpretacji świadectw pisanych Nauki Ojca Wszystkich Ludzi.
    Na tych forach usiłowałem skutecznie przetestować mój dorobek.
    I pilnie analizowałem krytyczne zdania, które zasadnie kwestionowałyby moje wnioski.

    1./ Niematerialność sensu naszej mowy, a tym samym niematerialność procesu myślenia, a tym samym niezależność myślenia od materii ciała, a tym samym niematerialność człowieczej istoty, a tym samym zależność od Istot Boskich, a tym samym nieśmiertelność człowieka. Nikt nie zakwestionował.

    2./ Nosicielstwo powinności=obowiązku solidarności, a tym samym zależność człowieczeństwa od Istot Boskich. Nikt nawet nie pisnął.

    Nie wskazuje na szereg innych, racjonalnych przesłanek potwierdzających istnienie Istot Boskich. Więc, jak mam n ie wierzyć, skoro wiem, że Istoty Boskie istnieją.
    A religia, jest Nauce Ojca Wszystkich Ludzi obca.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 01.01.13, 16:10
    Nehso, *przepraszam za poprzednie przekręcenie

    > **Bookwormie, nie posądzaj mnie o złośliwości, bo ja Ci wcześniej odpowiedziałe
    > m:
    > [i]"I moja słuszna odpowiedź, nie odnosiła i nie odnosi się do płodzenia przez
    > ludzi potworniaków, i nie odnosi się ofiar klęsk żywiołowych, które wybrały na
    > teren zamieszkania kratery wulkanów, tylko odnosi się do cech Dzieła Stworze
    > nia
    , w którym nie ma jakiejkolwiek bezcelowości, a zatem i bezwartościowośc
    > i, zbędności.

    Czym są Dzieła Stworzenia, w których nie ma becelowości?

    Czym są wulkany i tsunami? Czy nie są dziełem stworzenia?
    Czy uważasz, że ludzie świadomie - celowo płodzą potworniaki? Może też dzieci świadomie - celowo rodzą się chore na białaczkę?

    > I przecież podałem definicję WOLNOŚCI.
    > W moim e-booku podałem trafną definicję WOLNOŚCI, czyli Imienia Ojca Wszystkich
    > Ludzi, która brzmi: Wolność jest nieograniczonością Samoofiary.

    Takiego idiotyzmu dawno świat nie widział - samoofiara jako przejaw wolności. Trafną? Chyab że chodzi o trafienie kulą w płot. "Wolność jest nieograniczonością Samoofiary" - co to w ogóle oznacza tylko po polsku, proszę, własnymi słowami, bez cytatów z bajek.

    > I w moim e-booku precyzyjnie wyjaśniam, że Celem naszego współistnienia, wszyst
    > kich ludzi, jest i będzie WOLNOŚĆ, i dlatego sensem naszego współistnienia jest
    > i będzie sprawiedliwość, która posiada jakość DOBRA.

    Sprawiedliwość jest pożądana przez ludzi, podobnie jak wolność, ale nie jest ona ani celem, ani przyczyną naszych działań. Zresztą sprawiedliwość ani wolność nie jest wartością obiektywną, tylko definiowaną kulturowo - przez ludzi.
  • nehsa 01.01.13, 18:30
    Bookwormie! Ależ TY jesteś leń.
    Zmuszasz mnie do komunikowania, co jest w moim e-booku. Zatem pokrótce.
    Przyczyną stworzenia świata=wszechświata są, "rzeczy". "Wszystkie rzeczy przez Nie się stały, a bez Niego nic się nie stało, co się stało."
    Te słowa powiadamiają, Kto był Prawodawcą praw, którym podporządkowana jest tak materia, jak i materia ożywiona.

    Natomiast te słowa:"Na początku było słowo, a ono słowo było u Ojca." powiadamiają, jaka wartość legła u przyczyn stworzenia rodzaju homo sapiens, i kto jest Depozytariuszem tej wartości, którą jest miłość.
    "A Synem było to Słowo,"
    "Ono było na początku"

    A te dwa wersety oznajmiają, Kto był Naszym Stwórcą.

    Wszechświat "dojrzewał", przygotowywał się przez miliardy lat na przyjęcie rodzaju homo sapiens, i nastąpiło to wówczas, kiedy zaistniały ku temu optymalne warunki, czyli kiedy wartość homeostazy była najwyższa, o dynamice której decydują organizmy żywe.
    Od tego czasu minęły setki tysięcy lat, i rodzaj rozumny systematycznie, negatywnie oddziaływuje na stan środowiska. A wiek dwudziesty i obecny, to wręcz postępujące unicestwianie planety zanieczyszczeniami wszelkiego rodzaju.
    Miliardy ludzi cierpi na brak wody pitnej, a dziesiątki milionów umiera z głodu.

    Przypisywanie przez Ciebie, bezcelowości aktywności wulkanicznej naszej planety, jest dowodem nierozumienia przyczyn tej aktywności.
    A śmiertelne ofiary trzęsień ziemi, czy tsunami, nie są przykładami bezcelowości aktywności sejsmicznej, tylko przykładami ludzkiej ciemnoty i przeludnienia globu.
    Podobnie z potworniakami. Przecież Stwórca, nie płodzi ludziom dzieci. I nie zanieczyszcza nam środowiska, i nie szprycuje nas narkotykami i podaje nam leków np. Talidhomidu.
    Wzrasta liczba i natężenie czynników negatywnie wpływających na rozwój płodu, to i rodzą się odpady.

    Ponieważ Samoofiarę odbierasz, jako idiotyzm zaprzeczający Wolności, muszę dodać Cz.II
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • nehsa 01.01.13, 19:04
    Część II
    Bookworm napisał:
    Takiego idiotyzmu dawno świat nie widział - samoofiara jako przejaw wolności. Trafną? Chyab że chodzi o trafienie kulą w płot. "Wolność jest nieograniczonością Samoofiary" - co to w ogóle oznacza tylko po polsku, proszę, własnymi słowami, bez cytatów z bajek.

    *** Tłumaczę to w moim e-booku, ale Ty jesteś leń, i nie chce Ci się czytać. To kopiuję.
    2./ Na czym polega praca Istot Boskich?
    Skoro tak Ojciec, jak i Syn Ojca są istotami niematerialnymi, czyli duchami, to przytoczone z wersetu 5/17 Ew. św. Jana świadectwa słów Nauki Ojca powiadamiają,
    a logiczny przymus wymusza wniosek, że tak praca Ojca, jak i praca Syna Ojca, polega
    na Samoofierze, ponieważ Obaj Bogowie nie posiadają poza Sobą Samymi, żadnych
    narzędzi pracy. Zatem Ich PRACA, musi polegać na SAMOOFIERZE.


    A ponieważ Istoty Boskie nie współpracują ani ze Sobą, ani z ludźmi, to praca Ojca polega na Samoofierze wobec Jedynego Syna, a praca Syna polega na Samoofierze Syna wobec nas.
    Samoofiara Istot Boskich jest dowodem miłości Istot Boskich.
    Ojca, wobec Syna, Który dlatego jest wiekuistym Drugim Bogiem Wykonawcą-Sprawcą wszystkich spraw Swego Ojca.
    I Syna Ojca wobec nas, ludzi, którzy dlatego jesteśmy istotami nieśmiertelnymi.

    Z oznajmionej nam hierarchii Istot Boskich, oraz innych treści oznajmionych w Nauce Ojca wynika, że wolą Ojca jest miłość. Dlatego Syn nas informuje, że uosabia Życie, Wieczne, Niezniszczalne Życie, Które utożsamia Imię Drugiego Boga Światłość=Boski Rozum.

    Ale, jak można zgodnie ze słowami Nauki Ojca i logiką zdefiniować Imię Pierwszego Boga, WOLNOŚĆ?
    Tylko tak, jak to zrobiłem: WOLNOŚĆ jest nieograniczonością Samoofiary.

    A kto poza Ojcem Wszystkich jest zdolny do takiej Samoofiary?
    Nikt.

    Bookworm!
    Wzorce etyczne, których przestrzeganie owocuje prawem wiecznego podążania do WOLNOŚCI, podałem i omówiłem w moim e-booku.
    Są proste, jak konstrukcja cepa. Chcesz to czytaj.

    i dalej napisałeś:
    Sprawiedliwość jest pożądana przez ludzi, podobnie jak wolność, ale nie jest ona ani celem, ani przyczyną naszych działań. Zresztą sprawiedliwość ani wolność nie jest wartością obiektywną, tylko definiowaną kulturowo - przez ludzi.

    ***Nie żartuj.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 01.01.13, 22:32
    > Samoofiara Istot Boskich jest dowodem miłości Istot Boskich.

    Masochizm dowodem miłości? Dać się bezsensownie zabić ma być przejawem miłości? Co to za bzdura? To jest Twoim zdaniem racjonalne, czy nasłuchałeś się bełkotliwych piosenek "Ich troje"?

    I caly czas źródło Twojej wiedzy to jakaś książka spisana dwa tysiące lat temu, w której jest tylko kupa bajek, z przewagą kupy.

    >Zresztą sprawiedliwość ani wolno
    > ść nie jest wartością obiektywną, tylko definiowaną kulturowo - przez ludzi. [/
    > i]
    >
    > ***Nie żartuj.
    Nie żartuję. Tak jest.

    >ponieważ Obaj Bogowie nie posiadają poza Sobą Samymi, żadnych
    > narzędzi pracy. Zatem Ich PRACA, musi polegać na SAMOOFIERZE.[/b]

    Ja bym to ujął tak: Ponieważ bogowie nie posiadają poza sobą żadnych narzędzi pracy, ich praca polega na ciągłym pozostawaniu urojeniami zatruwajacymi umysły ludzi.

    Ale bawiąc sie żartobliwie w Twoją PRACĘ - to się ku.wa bóg z synem napracowali. 14 miliardów lat. Jedna materializacja i jedna bezsensowna samoofiara, która przypadkowo - za wolą ludu, pozwoliła ocalić życie mordercy.
    Gdyby istniał pracownik, który miałby, ze względu na brak narzędzi, tylko jedno zadanie, i wykonałby je w ciągu 14 milardów lat tylko raz i do tego tak trefnie, że przypadkowo pozwoliłby dalej grasować jakiemuś mordercy - to właśnie to byłaby definicja lenistwa i partactwa absolutnego.
  • nehsa 01.01.13, 23:39
    bookworm napisał:
    > > Samoofiara Istot Boskich jest dowodem miłości Istot Boskich.
    i skomentowałeś:
    > Masochizm dowodem miłości? Dać się bezsensownie zabić ma być przejawem miłości?
    > Co to za bzdura? To jest Twoim zdaniem racjonalne, czy nasłuchałeś się bełkotl
    > iwych piosenek "Ich troje"?

    *** Ja, zrozumiale wyjaśniłem fakt Samoofiary Istot Boskich, i przyczynę Samoofiary.
    A ponieważ życie Istot Boskich jest niezniszczalne, to zamęczony i ukrzyżowany Syn Ojca, zmartwychwstał. I to nie był duperelny Jezus, tylko prawdziwy Drugi Bóg.

    i przywołałeś po raz wtóry swoją myśl:
    "Zresztą sprawiedliwość ani wolność nie jest wartością obiektywną, tylko definiowaną kulturowo - przez ludzi."

    ***Bookwormie!
    W moim e-booku wyczerpująco omawiam fakt nosicielstwa przez ludzi OBOWIĄZKU=POWINNOŚCI solidarnej współpracy.
    I nie ma takiego autorytetu, który by temu faktowi zaprzeczył.
    Solidarność, jest prawem obowiązującym, i jest minimalną wartością sprawiedliwości.
    Rządzący i intelektualne sługusy, dlatego sami sobie definiują sprawiedliwość, aby bezkarnie kraść i oszukiwać.

    TY jednak usiłujesz na wesoło przeczyć nawet faktowi Pracy Istot Boskich, której świadectwem jest przecież zależność naszego człowieczeństwa od Istot Boskich.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 02.01.13, 11:33
    nehsa napisał:

    > bookworm napisał:
    > > > Samoofiara Istot Boskich jest dowodem miłości Istot Boskich.
    > i skomentowałeś:
    > > Masochizm dowodem miłości? Dać się bezsensownie zabić ma być przejawem mi
    > łości?
    > > Co to za bzdura? To jest Twoim zdaniem racjonalne, czy nasłuchałeś się be
    > łkotl
    > > iwych piosenek "Ich troje"?
    >
    > *** Ja, zrozumiale wyjaśniłem fakt Samoofiary Istot Boskich, i przyczynę Samoof
    > iary.
    > A ponieważ życie Istot Boskich jest niezniszczalne, to zamęczony i ukrzyżowany
    > Syn Ojca, zmartwychwstał. I to nie był duperelny Jezus, tylko prawdziwy Drugi B
    > óg.

    Wyjaśniłeś "fakt" ale nie cel, ani tym bardziej sens.

    Bawiąc się Twoja bajkę:
    Skoro bóg jest niezniszczalny to jaką wyjątkową wartość ma jego śmierć, skoro i tak wiedział, że zmartywchwstanie? Już większą wartość ma dla mnie poświęcenie się ks. Kolbego za współwięźnia obozu - poświęcenie własnego życia (planów, marzeń, przyszłości) w zamian za życie drugiego człowieka wiedząc, że się nie zmartwychwstanie, że śmierć oznacza koniec życia.

    Ale dać się zabić za nic - chyba, że była jakaś REALNA przyczyna dla której "syn" dał się zabić. Była?
  • marina0321 02.01.13, 11:39
    Tu mamy forumową "dwójcę".....Nehsa-bookworm.
  • bookworm 02.01.13, 11:55
    marina0321 napisał(a):

    > Tu mamy forumową "dwójcę".....Nehsa-bookworm.

    Taki forumowy przykład "negatywnego" splątania kwantowego i do tego bardzo nietrwałego (wyjątkowa anomalia)
  • rozum-ny 02.01.13, 12:32
    Autor: bookworm 02.01.13, 11:33
    > bookworm napisał:
    Skoro bóg jest niezniszczalny to jaką wyjątkową wartość ma jego śmierć, skoro i tak wiedział, że zmartywchwstanie? Już większą wartość ma dla mnie poświęcenie się ks. Kolbego za współwięźnia obozu - poświęcenie własnego życia (planów, marzeń, przyszłości) w zamian za życie drugiego człowieka wiedząc, że się nie zmartwychwstanie, że śmierć oznacza koniec życia.


    > bookworm napisał:
    Ale dać się zabić za nic - chyba, że była jakaś REALNA przyczyna dla której "syn" dał się zabić. Była?


    Była.

    > bookworm napisał:
    Skoro bóg jest niezniszczalny to jaką wyjątkową wartość ma jego śmierć, skoro i tak wiedział, że zmartywchwstanie?

    Przeczytałem Nowy Testament i z niego wynika, że nasze tu życie, że ciało fizyczne to nie jest jedyna możliwość istnienia.
    Jego śmierć i zmartwychwstanie a nawet cały przekaz z Jego życia dowodzi marności tego świata i pokazuje, że istnieje inny świat przynależny człowiekowi od jego stworzenia.
    To według mnie jest najważniejszy przekaz.
    Wiedział, że zmartwychwstanie dlatego bardziej cenił życie wieczne niż życie w ciele.

    Podobnie Kolbe.
    Tylko ktoś, kto kieruje się ogromną miłością lub wierzy w zmartwychwstanie, jest w stanie oddać życie za kogoś innego.

    Dlaczego zakładasz, że on wiedział, że NIE zmartwychwstanie?
    Myślę, że on jako ksiądz wierzył w zmartwychwstanie i życie wieczne.

  • wariant_b 02.01.13, 12:41
    rozum-ny napisał:

    > Była.

    Jaka?
  • rozum-ny 02.01.13, 13:21
    wariant_b napisał:

    > rozum-ny napisał:
    >
    > > Była.
    >
    > Jaka?


    Odpowiedziałem. Nie zauważyłeś?
    Połączyłem dwa zdania bookworma (realna przyczyna oraz wyjątkowa wartość). W jednej daję krótką odpowiedź, że BYŁA. Natomiast w drugiej części wyjaśniam.

    Uważam, że człowiek to więcej niż zwierzę i nasze tu istnieje w ciele jest stanem przejściowym i bardziej należy cenić życie wieczne niż życie w ciele. To pokazuje ofiara na krzyżu i Nowy Testament.




    > Przeczytałem Nowy Testament i z niego wynika, że nasze tu życie, że ciało fizyczne to nie jest jedyna możliwość istnienia.
    Jego śmierć i zmartwychwstanie a nawet cały przekaz z Jego życia dowodzi marności tego świata i pokazuje, że istnieje inny świat przynależny człowiekowi od jego stworzenia.
    To według mnie jest najważniejszy przekaz.
    Wiedział, że zmartwychwstanie dlatego bardziej cenił życie wieczne niż życie w ciele.

    Podobnie Kolbe.
    Tylko ktoś, kto kieruje się ogromną miłością lub wierzy w zmartwychwstanie, jest w stanie oddać życie za kogoś innego.
  • wariant_b 02.01.13, 13:37
    rozum-ny napisał:
    > Odpowiedziałem. Nie zauważyłeś?

    Też przeczytałem pytanie bookworma i zauważyłem, że nie odpowiadasz na nie,
    poprzestając na kategorycznym stwierdzeniu "była".
  • bookworm 02.01.13, 15:05
    > > bookworm napisał:
    > Skoro bóg jest niezniszczalny to jaką wyjątkową wartość ma jego śmierć, skoro i
    > tak wiedział, że zmartywchwstanie?
    >
    > Przeczytałem Nowy Testament i z niego wynika, że nasze tu życie, że ciało fizyc
    > zne to nie jest jedyna możliwość istnienia.
    > Jego śmierć i zmartwychwstanie a nawet cały przekaz z Jego życia dowodzi marnoś
    > ci tego świata i pokazuje, że istnieje inny świat przynależny człowiekowi od je
    > go stworzenia.

    A ja przeczytałem mojej córeczce "Wróżki" i z nich wynika, że wszystkimi prawami przyrody kierują odziane w kuse sukienki małe dzewczynki ze skrzydełkami. Przeczytałem też Harrego Pottera i z niego wynika, że w Londynie jest jakiś peron, przez który można przejść do świata bajek, czarów i wróżek, i że jestem mugolem. Przeczytałem tez Koran i wynika z niego że twierdzenie o boskości Jezusa z Nowego Testamentu to kłamstwo, a wszystkich chrześcijan i inowierców należy zgładzić.
    Postanowiłem bajki traktować w kategorii bajek, a nie przydawać im wartości prawdy, tylko dlatego, że same tak siebie nazywają.

    Czekam, aż zapostulujesz powrót na drzewo i jedzenie tego co da natura. Skoro po śmierci ciała ziemskiego jest tak dobrze, to dlaczego ludzie (zwłaszcza Ci wierzący) tak kurczowo się tego ziemskiego życia trzymają.

    Po co leczenie, podtrzymywanie życia maszynami, wysiadywanie godzinami pod gabinetami lekarskimi, po co jakieś wyszukane szczepionki. Co ma być to będzie. Przecież dopiero po śmierci jest raj - a tu tylko marność.

    A może gdzieś w zakamarkach mózgu coś ludziom jednak podpowiada, że ten raj po śmierci to ściema.
  • nehsa 02.01.13, 12:43
    Bookworm!
    Na wszystkie Twoje pytania, w moim e-booku są odpowiedzi.
    Tu, będę odpowiadał "telegraficznie"

    Celem Boskiej Misji ŚWIATŁOŚCI(DRUGIEGO BOGA), było "dać świadectwo prawdzie".
    Prawda, to wartość PRACY ISTOT BOSKICH, która stanowi o niematerialnym, nieśmiertelnym życiu, czyli jest to słowo, które odnosi się do miłości.
    I Światłość - Drugi Bóg, wypełnił Swoją Boską Misję.

    A dlaczego Zbawca, Wybawca ludzkości?

    Bo oznajmił ludzkości świecką, uniwersalną, nieskończenie racjonalną Naukę WOLNOŚCI-Pierwszego Boga, Która jak należy postępować=współpracować, abyśmy byli wolnymi ludźmi w wolnym społeczeństwie.
    I nikt, żaden człowiek, żadna ideologia, ludzka nauka, niczego mądrzejszego nie wymyśli.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • wariant_b 02.01.13, 12:55
    nehsa napisał:
    > I nikt, żaden człowiek, żadna ideologia, ludzka nauka, niczego mądrzejszego nie wymyśli.

    Ty już wymyśliłeś, nehso!
  • nehsa 02.01.13, 16:04
    wariant_b napisał:

    > nehsa napisał:
    > > I nikt, żaden człowiek, żadna ideologia, ludzka nauka, niczego mądrzejsze
    > go nie wymyśli.
    >
    > Ty już wymyśliłeś, nehso!

    ***Świadomie mnie przeceniasz, bo ja tylko wskazuję Wam, gdzie w świadectwach Nauki Ojca macie podane wzorce etyczne, których jest tylko trzy.
    Ale Wy gardzicie sprawiedliwymi wzorcami, i narzekacie, że jest niesprawiedliwie, co jest przejawem schizofrenii.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • wariant_b 02.01.13, 16:16
    nehsa napisał:
    > Ale Wy gardzicie sprawiedliwymi wzorcami...

    Szczerze mówiąc te wzorce przeżyły się już i budzą niesmak swoją ambiwalencją.
  • nehsa 02.01.13, 17:11
    wariant_b napisał:

    > nehsa napisał:
    > > Ale Wy gardzicie sprawiedliwymi wzorcami...

    co wariant skomęcił
    > Szczerze mówiąc te wzorce przeżyły się już i budzą niesmak swoją ambiwalencją.

    **Te wzorce są wieczne. Natomiast twoja szczerość, cuchnie obłudą.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • karbat 01.01.13, 20:07
    bookworm napisał:
    > To powiedz o co Ci chodzi? Gdzie widzisz celowość istnienia? Nadrzędną celowość
    > świata/wszechświata? Czy bez człowieka nie ma celu. Wszechświat czekał 14 mila
    > rdów lat żeby trochę lepiej wyewoluowany naczelny stwierdził że świat ma jakiś
    > cel, a następnie wymyślił tysiac różnych bogów w imię których mordował, gwałcił
    > zabijał niemowlęta, palił i torturował?

    celowosc swiata / wszechswiata,- jest taka sama jak celowosc .... fali morskiej .

    aby twierdzic, ze fala morska postrzga czlowieka lub czlowiek ma na nia wplyw
    trzeba byc ... ignorantem - wierca .
    nie trzeba dodawac, ze wszelkie bogi maja na ... fale morska .... wplyw zerowy .
    albo taki sam jak mondrosci nehsy na innych forumowiczow .

  • nehsa 01.01.13, 20:30
    karbat!
    bookworm przedstawił swoje zdanie na temat celowości istnienia wszechświata, którym to zdaniem ty się posłużyłeś.

    A ty przedstawiłeś swoją wersję:
    "aby twierdzic, ze fala morska postrzga czlowieka lub czlowiek ma na nia wplyw
    > trzeba byc ... ignorantem - wierca .
    > nie trzeba dodawac, ze wszelkie bogi maja na ... fale morska .... wplyw zerowy"

    i skomęciłeś:
    albo taki sam jak mondrosci nehsy na innych forumowiczow .

    ***Jak te twoje brednie ktoś czyta, to se myśli, że to ja jestem tak myślącym.
    A w gruncie rzeczy, chodzi o to, skoro zauważacie BEZCELOWOŚĆ we wszechświecie, aby ją, tą BEZCELOWOŚĆ wyeksponować. Ale na temat nikt z was nie ma nic do powiedzenia.
    A np. Bookworm, jako przykłady BEZCELOWOŚCI podaje potworniaki i ofiary erupcji wulkanów.
    Człowieku, co tylko chcesz zakwestionować w moich mądrościach? TO śmiało kwestionuj, będę wdzięczny. A jak precyzyjnie określisz kwestionowany temat, będę bardzo wdzięczny.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • nehsa 01.01.13, 21:11
    Skoro Jezus był mistyfikatorem, co potwierdzają także fakty, to wśród ludzi przez kilka dni przebywała Istota Boska, o czym świadczą treści oznajmionej przez Nią Nauki, o czym świadczą cuda opisywane przez wrogich sobie świadków, o czym świadczy brak jakichkolwiek śladów jej człowieczego pochodzenia, i o czym świadczy fakt braku jakichkolwiek śladów materialnych Jej bytności.

    A z oznajmionej przez Nią Nauki wynika, że sens naszej mowy jest niematerialny, i tak jest.
    Że proces myślenia jest niematerialny, i tak jest.
    Że jesteśmy zobowiązani do minimalnie sprawiedliwej współpracy, i tak jest.
    Że osądzany jest każdy nasz czyn, począwszy od słowa z ust, i tak jest.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • pocoo 01.01.13, 21:25
    nehsa napisał:

    > sens naszej mowy jest niematerialny,

    Nie wiem,czy ktokolwiek twierdzi ,że "SENS"jest materialny?


    > Że proces myślenia jest niematerialny, i tak jest.
    Oczywiście.

    > Że jesteśmy zobowiązani do minimalnie sprawiedliwej współpracy, i tak jest.

    Każdy robi co chce i co uważa za słuszne.Ja z Tobą mogę wspólpracować.Czy sprawiedliwie?A pies tą sprawiedliwość ganiał.

    > Że osądzany jest każdy nasz czyn, począwszy od słowa z ust, i tak jest.

    Zawsze miałam gdzieś to co o mnie mówią. Ile osób tyle opinii.Kto ma prawo aby mnie osądzać?Moze jeszcze wedłóg kodeksu ustanowionego przez własne widzimisię?Ja mam to gdzieś.
  • bookworm 01.01.13, 22:18
    pocoo napisała:

    > nehsa napisał:
    >
    > > sens naszej mowy jest niematerialny,
    >
    > Nie wiem,czy ktokolwiek twierdzi ,że "SENS"jest materialny?
    >
    > > Że proces myślenia jest niematerialny, i tak jest.
    > Oczywiście.

    Co to znaczy ze proces myślenia jest niematerialny? Proces myślenia zachodzi w materialnym mózgu, poprzez materialne reakcje chemiczne.
    Zgadzacie się z tym chyba?

    Jeśli nie, nehso, pocoo, po co nam ludziom mózgi, jaka jest waszym zdaniem ich funckja? Jaka jest zależność pomiędzy mózgiem a myślą, i pomiędzy myślą a sensem?
  • pocoo 01.01.13, 22:30
    bookworm napisał:


    > Jeśli nie, nehso, pocoo, po co nam ludziom mózgi, jaka jest waszym zdaniem ich
    > funckja? Jaka jest zależność pomiędzy mózgiem a myślą, i pomiędzy myślą a sense
    > m?
    Spokojnie.Ja nie jestem obeznana w Nauce Ojca,która głosi nehsa.
    Na mój babski rozum,co mi możesz zrobić tylko myślą? A samym sensem?
  • bookworm 01.01.13, 22:38
    pocoo napisała:
    > Spokojnie.Ja nie jestem obeznana w Nauce Ojca,która głosi nehsa.
    > Na mój babski rozum,co mi możesz zrobić tylko myślą? A samym sensem?

    Rozumiem Twoje pragmatyczne podejście do świata, jednak jak się okazuje myśl potrafi być groźna, np. jeśli jest zaraźliwa, łatwo przyswajalna przez proste umysły i nawołuje do zabijania innowierców w imię proroka i jego boga.
  • pocoo 01.01.13, 22:47
    bookworm napisał:
    > Rozumiem Twoje pragmatyczne podejście do świata, jednak jak się okazuje myśl po
    > trafi być groźna, np. jeśli jest zaraźliwa, łatwo przyswajalna przez proste umy
    > sły i nawołuje do zabijania innowierców w imię proroka i jego boga.

    Ja nie wierzę w takie cuda,aby myśli różnych osób się łączyły i były groźne.
    Wyraźnie napisałam "samą myślą","samym sensem".
    Nie nawoływaniem,wygłaszaniem czy wypisywaniem swoich myśli.Samą myślą nie zrobisz mi nic.
  • nehsa 02.01.13, 00:03
    I słowem również, chyba, że je będzie rozpowszechniał, to i tak nic nim nie zrobi.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • wariant_b 01.01.13, 22:34
    bookworm napisał:
    > Co to znaczy ze proces myślenia jest niematerialny? Proces myślenia zachodzi
    > w materialnym mózgu, poprzez materialne reakcje chemiczne.
    > Zgadzacie się z tym chyba?

    Ale operuje memami świadomości, które materialne nie są.
    Zatem procesy myślowe wywołane w identyczny czy porównywalny sposób
    nie muszą prowadzić dokładnie do tego samego. Przykładowo głód może
    wywoływać potrzebę innego pokarmu, zależnie od osobniczych doświadczeń.

    Jaka jest zależność pomiędzy mózgiem a myślą, i pomiędzy myślą a sensem?

    Mózg służy do myślenia, natomiast "sens" nie jest poprawnie zdefiniowany
    i można go wyciąć brzytwą Ockhama.
  • bookworm 01.01.13, 22:54
    wariant_b napisał:

    > bookworm napisał:
    > > Co to znaczy ze proces myślenia jest niematerialny? Proces myślenia zacho
    > dzi
    > > w materialnym mózgu, poprzez materialne reakcje chemiczne.
    > > Zgadzacie się z tym chyba?
    >
    > Ale operuje memami świadomości, które materialne nie są.

    Zgodzisz się, że świadomość powstaje w materialnym mózgu? Gdzie w takim razie znajdują się memy będące tworem świadomości? Uważasz, że memy są bytem niematerialnym (zwłaszcza, że chyba nawet ich twórca Dawkins nie pokusił się o takie stwierdzenie) i istnieją niezależnie od ludzi i ludzkiego mózgu? Dlaczego uważasz, że memy są niematerialne?

    > Zatem procesy myślowe wywołane w identyczny czy porównywalny sposób
    > nie muszą prowadzić dokładnie do tego samego. Przykładowo głód może
    > wywoływać potrzebę innego pokarmu, zależnie od osobniczych doświadczeń.
    >
    Dokładnie tak - są uwarunkowane przez indywidualne doświadczenia i tym samym przez indywidulanie utworzoną konstrukcję synaptyczną osobniczego mózgu.

    > Jaka jest zależność pomiędzy mózgiem a myślą, i pomiędzy myślą a sensem?
    >
    > Mózg służy do myślenia, natomiast "sens" nie jest poprawnie zdefiniowany
    > i można go wyciąć brzytwą Ockhama.

    Czyli mózg poprzez myślenie tworzy myśli?
    Trochę tego nie rozumiem co napisaleś - sens nie jest zdefioniowany ale można go "wyciąć" - czy możesz to jakoś rozwinąć?
  • wariant_b 02.01.13, 10:22
    bookworm napisał:
    > Zgodzisz się, że świadomość powstaje w materialnym mózgu?

    Oczywiście.

    > Gdzie w takim razie znajdują się memy będące tworem świadomości?

    Tamże.

    > Uważasz, że memy są bytem niematerialnym

    W pewnym sensie. Zawodzą proste opisy matematyczne oparte o skończoność
    lub co najwyżej przeliczalność, które z powodzeniem stosujemy w modelowaniu
    rzeczywistości materialnej. Przez analogię komputerową - znamy wszystkie stany
    procesora i pamięci, ale nie oznacza to, że znamy wszystkie możliwe programy
    lub jesteśmy w stanie stworzyć generator, który je napisze. Niemniej każdy znany
    program da się sprowadzić do stanów procesora i pamięci. Stary, dobry Gödel.

    > i istnieją niezależnie od ludzi i ludzkiego mózgu?

    Absolutnie nie.
    W świadomości zbiorowej funkcjonują nazwy i pewne cechy memów,
    niemniej samych memów nie jesteśmy w stanie "uzgodnić". Są indywidualne.

    > Trochę tego nie rozumiem co napisaleś - sens nie jest zdefioniowany ale można
    > go "wyciąć"

    "Sens" też jest memem, nie ma swojej fizycznej reprezentacji. Wszystkie memy
    można z powodzeniem wyciąć, bo nie opisują one rzeczywistości, a świadomość.
    Można dywagować na temat relacji między memami, zastanawiać się, czy
    "bóg" jest "sensem", ale nie prowadzi to do żadnych wiążących konkluzji.
    Bo nie może. Prościej jest zrezygnować z korzystania ze źle zdefiniowanych pojęć.
    Więc mówienie o "sensie" nie ma sensu.
  • nehsa 02.01.13, 10:50
    wariant_b i bookworm wymieniają poglądy, i m.in. wariant napisał:
    "Sens" też jest memem, nie ma swojej fizycznej reprezentacji. Wszystkie memy
    > można z powodzeniem wyciąć, bo nie opisują one rzeczywistości, a świadomość.
    > Można dywagować na temat relacji między memami, zastanawiać się, czy
    > "bóg" jest "sensem", ale nie prowadzi to do żadnych wiążących konkluzji.
    > Bo nie może. Prościej jest zrezygnować z korzystania ze źle zdefiniowanych poję
    > ć.
    > Więc mówienie o "sensie" nie ma sensu.


    **W moim e-booku podałem garść faktów, także tu, kilka postów wcześniej, na użytek POCOO, które dowodzą, że materialna energia fali akustycznej słowa, nie tworzy z sensem tego słowa żadnych struktur wspólnych.

    Ale w moim e-booku podałem również odpowiedź na takie pytanie:
    14c./ Jaka jest różnica, pomiędzy niematerialnym sensem słowa w procesie myślenia,
    a niematerialnym sensem słowa w procesie mówienia?
    Ponieważ dźwięk w procesie myślenia sobie wyobrażamy, to o różnicy pomiędzy
    nimi stanowi ich dostępność. Słowo w procesie myślenia, jest niedostępne dla bliźnich.
    Poza tym, sens słowa w procesie myślenia nie różni się niczym, od sensu słowa
    w procesie mówienia.


    Mem=sens, w procesie myślenia, na co łaskawie przystał wariant_b miłośnik dorobku Dawkinsa, jest pozbawiony fizyczności, ale tenże wyemitowany na użytek bliźnich, już jest zmaterializowany.
    I to jest racjonalne, ateistyczne wnioskowanie. Smród tępej obłudy, aż dusi.
    "Prawo prawem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie."
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 02.01.13, 11:13
    Nehsa,

    Proszę Cię.
    męczysz mnie (i sądzę że nie tylko mnie) trochę (bardzo) - już chyba nikt, ale to absulotnie nikt (poza Tobą) nie wierzy w Twoją mitologię (nie potrzeba do niej wiedzy ani rozsądku, ani jak to opisujesz racjonalności) ale mnóstwa, nieprzebranego morza, ignorancji i wiary w "nieskończenie racjonalne świadectwa".

    Jedna uwaga do Twojej mitologii (która, naprawdę, nie jest wiedzą): Wyciąganie wniosków na podstawie złych albo niekomplentych przesłanek nie może postulować prawdy.

    Gdybyś napisał: "mój bóg powiedział ludzie POWINNI współpracować, albo mój bóg stwierdził że zmaterializować się i dać się publicznie zabić to jedyne i najlepsze co może zrobić dla ludzkości", powiedziałbym: ok, jak uważasz.
    Irytuje mnie jednak Twoje religianckie podejście i wamawianie innym, że to nie jest Twój bóg, tylko np. mój. Jest to mocno drażniące, zwłaszcza, że na poparcie swojej tezy nie przedstawisz żadnych dowodów, poza (jak sam przyznajesz) sfłaszowanym stekiem bzdur i bajek (to ostatnie ode mnie).

    Nie wierzę w nic co nie jest namacalne, powtarzalne i czego nie można udowodnić stosując metody naukowe, a nie dogmatyczną scholastykę.
  • nehsa 02.01.13, 12:29
    Bookworm!
    Twoja wiedza, i wiedza warianta_b, i wiedza Dawkinsa, to już postarzałe, zdezaktualizowane hipotezy, którymi zaklinacie rzeczywistość, jaką ja, nehsa wskazuje palcem.
    A Ty i reszta jej nie widzi.
    Top nauka współczesnego świata, już doszła do wniosku, że mózg spełnia inną, niż dotychczas przypisywana mu funkcję. A jestestwo człowieczeństwa nie może być zlokalizowane w mózgu, i nie tam należy go poszukiwać.

    Po prostu myślący ludzie, na podstawie analiz empirii, doszli do wniosków, że inne współzależności, alokowane poza mózgiem, są centralą przetwórczą informacji, która to informacja, decyduje o człowieczeństwie.

    Wasze dywagacje, są mieleniem staroci przez wapniaków, którzy mają taką zdolność wnioskowania jak olek13.
    Cześć!
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • rozum-ny 02.01.13, 13:40

    > myślący ludzie, na podstawie analiz empirii, doszli do wniosków, że inne współzależności, alokowane poza mózgiem, są centralą przetwórczą informacji, która to informacja, decyduje o człowieczeństwie.


    Masz rację Nehsa.




    -------

    I pomyśleć, że są jeszcze ludzie, którzy uważają, że to radio mówi.
  • rozum-ny 02.01.13, 12:34
    Autor: bookworm 02.01.13, 11:13

    > Nie wierzę w nic co nie jest namacalne, powtarzalne i czego nie można udowodnić


    To znaczy, że niewiele różnisz się od zwierząt, bo one także wierzą tylko w to co namacalne, powtarzalne.
    Człowiek to coś więcej.


  • pocoo 02.01.13, 13:08
    rozum-ny napisał:

    > To znaczy, że niewiele różnisz się od zwierząt, bo one także wierzą tylko w to
    > co namacalne, powtarzalne.

    A Ty skąd o tym wiesz? W wigilię Ci te zwierzaki o tym powiedziały?

    > Człowiek to coś więcej.

    Na pewno ssak.
    Chciałam Ci jeszcze napisać,że cokolwiek możemy "ogarnać" zmysłami ,jest stwierdzeniem faktu.Wiara w tym momencie się kończy.

  • grzeg34 02.01.13, 13:26
    pocoo napisała:

    > Chciałam Ci jeszcze napisać,że cokolwiek możemy "ogarnać" zmysłami ,jest stwie
    > rdzeniem faktu.Wiara w tym momencie się kończy.

    Proszę o precyzyjną definicję pojęcia "fakt"...
    Czy faktem może być nasza indywidualna interpretacja docierających do nas informacji?
  • marina0321 02.01.13, 14:12
    Ci, którzy stoją w dolinie, nie widzą tego, co ci, którzy stoją na szczycie góry.
  • grzeg34 02.01.13, 14:34
    marina0321 napisał(a):

    > Ci, którzy stoją w dolinie, nie widzą tego, co ci, którzy stoją na szczycie gór
    > y.

    Czy ludzkie możliwości percepcji i interpretacji docierających do nas informacji znajdują się na szczycie absolutu możliwości, czy raczej stoją w dolinie?
  • pocoo 02.01.13, 15:54
    grzeg34 napisał:

    > Proszę o precyzyjną definicję pojęcia "fakt"...
    > Czy faktem może być nasza indywidualna interpretacja docierających do nas infor
    > macji?
    Możesz wierzyć,że dana potrawa jest smaczna.Kiedy ją spróbujesz to już wiesz,czy Ci smakuje,czy nie.Czy będziesz ją jeszcze jadł ,czy nie.Ty decydujesz,bo wiesz i wierzyć już nie musisz.
  • grzeg34 02.01.13, 16:11
    pocoo napisała:

    > grzeg34 napisał:
    >
    > > Proszę o precyzyjną definicję pojęcia "fakt"...
    > > Czy faktem może być nasza indywidualna interpretacja docierających do nas
    > infor
    > > macji?
    > Możesz wierzyć,że dana potrawa jest smaczna.Kiedy ją spróbujesz to już wiesz,cz
    > y Ci smakuje,czy nie.Czy będziesz ją jeszcze jadł ,czy nie.Ty decydujesz,bo wie
    > sz i wierzyć już nie musisz.

    a co z fantem jeśli osoba mi towarzysząca zamówi taką samą potrawę i będzie miała przeciwne do mojego, zdanie?
    Kto w takim razie określi i zdefiniuje ostatecznie zaistniały "fakt"?
  • bookworm 02.01.13, 14:19
    rozum-ny napisał:

    > Autor: bookworm 02.01.13, 11:13
    >
    > > Nie wierzę w nic co nie jest namacalne, powtarzalne i czego nie można udo
    > wodnić
    >
    > To znaczy, że niewiele różnisz się od zwierząt, bo one także wierzą tylko w to
    > co namacalne, powtarzalne.
    > Człowiek to coś więcej.

    Tak jak mówisz. Niewiele się różnię. Różnica to jakieś 1-2%. O tyle różni się genotyp człowieka i szympansa.

    Ale to wystarczająca różnica bym mógł do Ciebie pisać na komputerze i rozumieć, że to nie wróżki ani duszki niosą wystukiwaną na klawiaturze informację.

    Ten 1-2% różnicy sprawia, że mamy bardziej złożony mózg, który pozwala wierzyć w bajki, duchy, świętego mikołaja, i zamiany wafla w ciało boga. Na szczęście ten sam mózg pozwala oddzielić bajki od rzeczywistości.

    Człowiek pod wieloma względami przewyższa niektóre zwierzęta (a pod niektórymi zwierzęta przewyższają człowieka) - żadne zwierzę nie wymyśliło pisma, ani w tak złożony jak człowiek sposób nie potrafi przekształcać materii i korzystać z narzędzi, ale wiesz co, do większości odkryć i wynazalazków (no może poza wymyśleniem dowodów niezbędnych do skazania i spalenia kogoś na stosie za czary) wiara w boga zupełnie nie była przydatna.
  • grzeg34 02.01.13, 14:47
    bookworm napisał:

    > do większości odkryć i wynazalazków (no może poza wymyśl
    > eniem dowodów niezbędnych do skazania i spalenia kogoś na stosie za czary) wiar
    > a w boga zupełnie nie była przydatna.

    wiara w boga/ów była spoiwem tworzących się cywilizacji, a kościół katolicki był prekursorem/odkrywcą systemu korporacyjnego i globalizacji, dzięki którym rozwija się i funkcjonuje dzisiejszy świat...
  • nehsa 02.01.13, 16:36
    Bookworm m.in., napisał:
    Tak jak mówisz. Niewiele się różnię. Różnica to jakieś 1-2%. O tyle różni się g
    > enotyp człowieka i szympansa.

    ***Tylko widzisz, człowiek to istota niematerialna.
    I Twój genotyp razem z Twoim mózgiem i aparatem mowy, nie jest w stanie wygenerować niematerialnego sensu słowa.
    I Twój mózg, nie ma bladego pojęcia, czym jest OBOWIĄZEK, którego jesteś nosicielem, jako niematerialna istota.
    Dlatego ja, wiedząc, że dowodami istnienia Istot Boskich są fakty, świadczące o zależności naszego człowieczeństwa od Tych Istot, zachęcam Was przetestowania wartości świeckiej, nieskończenie racjonalnej Nauki WOLNOŚCI-Imię Pierwszego Boga.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • marina0321 02.01.13, 17:02
    nehsa napisał:
    > Bookworm m.in., napisał:
    > Tak jak mówisz. Niewiele się różnię. Różnica to jakieś 1-2%. O tyle różni się g
    > > enotyp człowieka i szympansa.

    > ***Tylko widzisz, człowiek to istota niematerialna.
    > I Twój genotyp razem z Twoim mózgiem i aparatem mowy, nie jest w stanie wygener
    > ować niematerialnego sensu słowa.
    > I Twój mózg, nie ma bladego pojęcia, czym jest OBOWIĄZEK, którego jesteś nosici
    > elem, jako niematerialna istota.
    > Dlatego ja, wiedząc, że dowodami istnienia Istot Boskich są fakty, świadczące o
    > zależności naszego człowieczeństwa od Tych Istot, zachęcam Was przetestowania
    > wartości świeckiej, nieskończenie racjonalnej Nauki WOLNOŚCI-Imię Pierwszego Boga.

    Ja wiem tyle, że Bóg Ojciec, czy jak chcesz I Ojciec, we wszystkie istoty żyjące tchnął duchem i wszystkie z nich, nie tylko człowiek, ale zwierzęta i rośliny posiadają duszę(energię inaczej).
  • nehsa 02.01.13, 17:57
    Maryniu!
    Przed ponad dwoma tysiącami lat, Nauczyciel(Drugi Bóg, Którego Imię brzmi:ŚWIATŁOŚĆ) m.in., powiedział: "I nikogo nie nazywajcie ojcem waszym na ziemi;
    albowiem jeden jest Ojciec wasz."

    To jest zakaz. Dlatego go przestrzegam, a nie "zdziwiam". Skoro jest tylko jeden OJCIEC, to jest także, tylko jeden SYN OJCA, czego intelektualiści na tych forach nie mogą pojąć.

    Powiedział również: "Ojcze!...albowiem Mnie umiłowałeś przed założeniem świata."
    To przecie "małpa" by zrozumiała, że wcześniej, niż był świat, były Dwie Istoty Boskie.

    A skoro mamy podaną hierarchie Istot Boskich, która wynika z powszechnie przyswojonych pojęć: OJCIEC i SYN, to tylko "małpa" może nie kumać, że w wersecie, "Na początku było słowo, a ono słowo było u Ojca", jest mowa o miłości, jako przyczynie początku rodzaju homo sapiens.

    A skoro w dalszych dwóch wersetach mamy podane:
    "A Synem było to Słowo, Ono było na początku."
    To jest zasadnym wniosek, że Sprawcą tego początku rodzaju homo sapiens, czyli Stwórcą, był Syn Ojca. A nie Ojciec.

    Wszystka materia ożywiona, NATURA, jest następstwem oddziaływania na materie praw materii i ewolucji, także i nasze ciała. Dlatego Nauczyciel w Nauce Ojca powiedział:
    "Rodzaju jaszczurczy!"

    Natomiast każdego człowieka przychodzącego na świat, oświeca Cząstką Swojej Boskiej Światłości=Rozumu, Syn Ojca, Nasz Stwórca. O czym w Nauce Ojca.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • marina0321 02.01.13, 21:39
    nehsa napisał:

    > ]"Na początku było słowo, a ono słowo było u Ojca"

    ....pociągnę dalej..."a Słowo Ciałem się stało i zamieszkało między nami". Czyli - Syna Ojca przybrał ziemskie ciało, czyli wreinkarnował się w ciało poczęte przez Marię i Józefa( nie z Ducha św. i Maryi Dziewicy, jak twierdzi KK). Syn Ojca, żeby móc nauczać ludzi i zbawić świat, musiał przybrać ziemskie ciało, bo jak inaczej przemawiałby do ludzi i jak by Go oni widzieli?


  • nehsa 02.01.13, 23:10
    Marynia napisała:
    "....pociągnę dalej..."a Słowo Ciałem się stało i zamieszkało między nami". Czyl
    > i - Syna Ojca przybrał ziemskie ciało, czyli wreinkarnował się w ciało poczęte
    > przez Marię i Józefa( nie z Ducha św. i Maryi Dziewicy, jak twierdzi KK). Syn O
    > jca, żeby móc nauczać ludzi i zbawić świat, musiał przybrać ziemskie ciało, bo
    > jak inaczej przemawiałby do ludzi i jak by Go oni widzieli?
    "

    ***W moim e-booku na stronie 64 zaczyna się rozdział: "XII. Przyczyna posłania, i sposób przyjścia Syna Ojca na świat." A w nim m.in.:
    4./ Kto opisywał cuda?
    Fakty dziania się cudów, o czym już wspominałem, potwierdziły DWIE GRUPY
    ŚWIADKÓW – t.j., obrani przez Syna Ojca Uczniowie, autorzy wiarygodnych świadectw
    Nauki Ojca, czyli pierwszej i jednej Ewangelii, oraz ówcześni, żydowscy "nauczeni w
    piśmie", autorzy pierwszej wersji załganych Czterech Ewangelii.
    Jedni i drudzy, ich naoczni świadkowie.
    Z treści, przekazanych w świadectwach Nauki Ojca opisów cudów kategorycznie
    wynika, że Drugi Bóg, Syn Ojca, Światłość miał moc podporządkowania sobie materii.
    67
    Zatem nie ma podstaw do przypuszczeń, że, aby przyjść na świat, musiał
    korzystać z ludzkiego pośrednictwa. W świadectwach Nauki Ojca, jednak czytamy:
    "Co się narodziło z ciała, ciało jest, a co się narodziło z ducha, duch jest."
    Tu, bezosobowa forma wyrazu, "duch", oznacza niematerialność, i nic więcej.
    Ojciec, jest duchem, i także Syn Ojca jest duchem, czyli Bogowie Są istotami
    niematerialnymi. Ale Syn Ojca, jest Naszym Stwórcą, i Prawodawcą "rzeczy", czyli
    praw materii, które tę materię, wszechświat skonstruowały, dlatego w świadectwach
    Nauki Ojca, czytamy, że Syn Ojca mówiąc o Sobie, zwraca się do Swego Ojca słowami:
    "Jakoś Mu dał moc nad wszelkim ciałem..." Ew.św.Jana 17/2.
    Z czynionych przez Syna Ojca cudów wynika, że posiada On nieograniczoną moc
    podporządkowania Sobie materii, w tym, ożywiania materii, którą to materią, były np.,
    ciała trojga zmarłych ludzi, które ożywił.
    Dlatego uprawnionym jest wniosek, że nie było przeszkód, aby "PRZYJŚCIE
    SYNA OJCA NA ŚWIAT", poprzez materializację, mogło nastąpić w każdym czasie.
    W świadectwach Ewangelii św.Jana 1/3, mamy oznajmione:
    "Wszystkie rzeczy przez NIE się stały, a bez NIEGO nic się nie stało, co się stało".
    "rzeczy", to niematerialne prawa, którym jest podporządkowana wszystka materia,
    której prapoczątkiem, według słów Nauki Ojca mogła być przestrzeń, ponieważ
    wcześniej niż był świat, było Dwóch autonomicznych Bogów, a więc była i przestrzeń.
    Z oznajmionej nam w Nauce Ojca wiedzy wynika, że cuda działy się na słowa
    Pańskie, natychmiast. Natomiast świat, dzieje się od miliardów lat, czyli, że to
    podporządkowanie materii Synowi Ojca, jest nieograniczone.
    Dlatego uprawnionym jest wniosek, że przyjście Syna Ojca, Światłości na świat,
    nie było w żadnej mierze uwarunkowane, jakimkolwiek materialnym pośrednictwem
    czegokolwiek, bądź kogokolwiek.
    Z treści świadectw Nauki Ojca ponadto wynika, że:
    a./ Syn Ojca, Światłość, przebywał wśród ludzi kilka dni, być może tydzień.
    Zatem nie może być mowy o narodzinach, wychowywaniu Boga, dysputach z uczonymi,
    i ponad trzydziestoletnim pobycie Istoty Boskiej wśród ludzi. W tego rodzaju brednie,
    mogą wierzyć i wierzą ludzie upośledzeni intelektualnie – "ubożuchni Duchem".
    b./ Syn Ojca, nie spożywał w czasie swojej misji żadnych pokarmów,
    i przebywał, ale nie zamieszkiwał wśród ludzi.
    c./ Ciało Syna Ojca, nie posiadało płci.
    d./ Ciało Syna Ojca, nie było podporządkowane znanym prawom materii.
    68
    e./ Po "wniebowstąpieniu", nie pozostał żaden, materialny ślad ciała Syna Ojca.
    Stąd wniosek, że ciało Syna Ojca, różniło się od naszych ciał.
    Reasumując: Przyczyną posłania Syna Ojca na świat, była miłość Ojca, Który
    dlatego umiłował świat, dzieło Swego Syna, ponieważ zgodnie z Jego wolą, Jego Jedyny
    Syn, Światłość Dzieło Stworzenia Człowieka ożywił i ożywia własną Samoofiarą.
    5./ Czy Stwórca stworzył świat?
    Nie. To nie Stwórca stworzył świat materialny. Świat materialny został stworzony
    przez , "rzeczy", czyli pochodzące od Stwórcy, stanowione przez Stwórcę prawa materii.
    "Wszystkie rzeczy przez NIE się stały, a bez NIEGO nic się nie stało, co się stało."
    Syn Ojca, Światłość, jest Prawodawcą praw materii, czyli, "rzeczy", którym
    materia jest podporządkowana, i które tworzyły i tworzą świat.
    Natomiast owocem Dzieła Stworzenia jesteśmy my, rodzaj rozumny, ludzie.
    I to każdego z nas, poprzez Swoją Samoofiarę wobec każdego z nas, czyni Syn Ojca
    człowiekiem. I dlatego też, Syn Ojca jest Naszym Stwórcą.


    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • marina0321 02.01.13, 23:28
    ................To nie Stwórca stworzył świat materialny. Świat materialny został stworzony
    > przez , "rzeczy", czyli pochodzące od Stwórcy, stanowione przez Stwórcę prawa materii.
    > "Wszystkie rzeczy przez NIE się stały, a bez NIEGO nic się nie stało, co się stało".
    > Syn Ojca, Światłość, jest Prawodawcą praw materii, czyli, "rzeczy", którym
    > materia jest podporządkowana, i które tworzyły i tworzą świat.
    > Natomiast owocem Dzieła Stworzenia jesteśmy my, rodzaj rozumny, ludzie.
    > I to każdego z nas, poprzez Swoją Samoofiarę wobec każdego z nas, czyni Syn Ojca
    > człowiekiem. I dlatego też, Syn Ojca jest Naszym Stwórcą.[/b]

    No,dobrze...jeżeli Stwórca niczego nie stwarza, tylko wszystko czyni Jego Syn, to robi Stwórca? Siedzi z założonymi rękami i rozkazuje Synowi?
  • nehsa 03.01.13, 00:12
    Maryniu!
    Ojciec-WOLNOŚĆ, jest Jedynym Depozytariuszem Miłości, która jest Jego wiekuistą WOLĄ, i która stanowi o wiekuistym byciu Drugim Bogiem przez Syna Ojca, Sprawcę-Wykonawcę wszystkich spraw zgodnie z wolą Ojca.

    Dlatego Syn Ojca, autonomiczny Drugi Bóg, jest Stwórcą, Panem Wszystkich Ludzi, Sędzią Wszystkich Ludzi w naszym życiu doczesnym.
    I dlatego Syn Ojca o Sobie mówi: "Ja, jestem drogą, prawdą, i życiem..."
    Co oznacza, że Syn Ojca, jest jednocześnie:
    "drogą", wzorcem postępowania
    "prawdą", Istotą, Której Samoofiara, stanowi o nieśmiertelności ofiarobiorców.
    "życiem", Istotą Boską uosabiającą niezniszczalne wiekuiste życie, skutek wiecznej miłości Ojca(Boga).

    W e-booku jest to zrozumiale podane.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 02.01.13, 23:56
    Nehso,

    Już Ci pisałem że wnioski oparte na błędnych przesłankach nie stanowią prawdy.

    > e./ Po "wniebowstąpieniu", nie pozostał żaden, materialny ślad ciała Syna Ojca.
    > Stąd wniosek, że ciało Syna Ojca, różniło się od naszych ciał.
    Po wniebowstąpieniu, wielu milionów ludzi w historii dziejów też nie pozostał żaden materialny ślad. Pewnie ich ciała różniły się od naszych... albo po prostu minęło tyle czasu, że zdołały się całkowicie rozłożyć i nikt pozostałych z nich cząstek (pewnie juz kilkakrtonie przeżutych przez robaki) nie jest w stanie z tymi ludźmi powiązać...

    > Fakty dziania się cudów, o czym już wspominałem, potwierdziły DWIE GRUPY
    > ŚWIADKÓW – t.j., obrani przez Syna Ojca Uczniowie, autorzy wiarygodnych ś
    > wiadectw
    > Z czynionych przez Syna Ojca cudów wynika, że posiada On nieograniczoną moc
    > podporządkowania Sobie materii, w tym, ożywiania materii, którą to materią, był
    > y.
    Fakty działania cudów imcia Criss Angela poświadczają tysiace świadków i to nie w książkach - gość ma filmy o tych cudach na jutiubie. Jakie to szczęście, że nie każe nazywać się synem boga...

    > Z treści świadectw Nauki Ojca ponadto wynika, że:
    > a./ Syn Ojca, Światłość, przebywał wśród ludzi kilka dni, być może tydzień.
    > Zatem nie może być mowy o narodzinach, wychowywaniu Boga, dysputach z uczonymi,
    > i ponad trzydziestoletnim pobycie Istoty Boskiej wśród ludzi. W tego rodzaju br
    > ednie,
    > mogą wierzyć i wierzą ludzie upośledzeni intelektualnie – "ubożuchni Duch
    > em".
    > b./ Syn Ojca, nie spożywał w czasie swojej misji żadnych pokarmów,
    > i przebywał, ale nie zamieszkiwał wśród ludzi.
    > c./ Ciało Syna Ojca, nie posiadało płci.
    > d./ Ciało Syna Ojca, nie było podporządkowane znanym prawom materii.
    > 68
    ,bo w bajce nie napisali, że spożywał?
    A znasz zasadę? argumentum ex silentio: fakty miały miejsce, ale były tak powszechne (pospolite), że piszący nie uważał ich za warte zapisania

    > 5./ Czy Stwórca stworzył świat?
    > Nie. To nie Stwórca stworzył świat materialny. Świat materialny został stworzon
    > y
    > przez , "rzeczy", czyli pochodzące od Stwórcy, stanowione przez Stwórcę prawa m
    > aterii.
    > "Wszystkie rzeczy przez NIE się stały, a bez NIEGO nic się nie stało, co się st
    > ało."
    ale uprawiasz scholastykę. Czyli jednak Twój stwórca stworzył ten świat, poprzez rzeczy, które stworzył (no wiesz, piła, młotek, gwoździe itd. i jechane - mial jakieś 14 miliardów lat zanim narodzi się człowiek i poogląda dzieło stworzenia, z zakończeniem prac technicznych) az się boję pomyśleć co to byly za rzeczy co się przez niego stały, które brały udział w tworzeniu dzikuna albo układu wydalniczego słonia.

    Natomiast owocem Dzieła Stworzenia jesteśmy my, rodzaj rozumny, ludzie.
    > I to każdego z nas, poprzez Swoją Samoofiarę wobec każdego z nas, czyni Syn Ojc
    > a
    > człowiekiem.
    Ci urodzeni i zmarli przed samoofiarą nie byli ludźmi? Biedny Mojżesz i Adam i Ewa i Noe i cała historia ludzkości przed synem, no chyba, że ofiara syna działa też wstecz - w takim razie to wyjątkowy łaskawca ale z drugiej strony mógl sobie jeszcze poczekać, skoro to tak działa - w sensie wstecz.

    Proszę o kolejną porcję bajek, fajne są. Mam nadzieję, że też już zauważasz, że tylko głęboka wiara Cię przy nich trzyma.
  • nehsa 03.01.13, 00:46
    Bookwormie!
    1./ Synem(Bogiem) nie był duperelny śmieć wyobraźni Judasza, imieniem Jezus.
    2./ Jest faktem, że nie ma śladów ziemskiego pochodzenia Nauczyciela, i nie ma śladów po jego wniebowstąpieniu, czyli dematerializacji.

    3./ Cuda, działy się na słowo Nauczyciela(Boga). I były to wydarzenia, ktorych nie czynił, i nie czyni żaden człowiek
    Bidula Criss, to uciecha dla prostaków-nieboraków. Ja, np. z niekłamanym podziwem patrzę na iluzjonistów, bywają fantastyczni. Ale to, NIE TO!

    4./a co argumentum ex silentio.
    Cztery Ewangelie, to pokłosie nachalnego, bezczelnego zakłamywania świadectw Nauki Jedynego Ojca, który to proces trwa po dzień dzisiejszy.
    Ale wartość tej Nauki, jest nie do przecenienia po dzień dzisiejszy, a została oznajmiona ponad dwa tysiące lat temu. Takiego bajkopisarza, wówczas nie było, i dotychczas nie ma.

    5./ Skoro świat powstał jakieś 14 miliardów lat temu, a rodzaj homo sapiens plus minus 150 tysięcy lat temu, to ja uważam, że Stwórca zdawał sobie sprawę z możliwości sprawdzenia przez ludzi racjonalności Jego PRACY, i owoców tej pracy.
    Dlatego jest wysoce prawdopodobne, że ludzka nauka jeszcze odkryje jakieś prawa, i cykle działania tych praw, które będą dokładniej wyjaśniały przyczyny czasokresu trwania świata.
    Miliard lat, to dla mnie niewyobrażalny okres czasu.

    6./ Bokwormie!
    Wszyscy ludzie, jacy kiedykolwiek żyli i żyją, byli i są dziećmi Ojca Wszystkich Ludzi, których stworzył Stwórca, czyli Syn Ojca.

    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • marina0321 03.01.13, 01:10
    nehsa napisał:
    > Wszyscy ludzie, jacy kiedykolwiek żyli i żyją, byli i są dziećmi Ojca Wszystkic
    > h Ludzi, których stworzył Stwórca, czyli Syn Ojca.

    ...więc ilu mamy Stwórców, jednego, czy dwóch. Jeżeli Syn byłby jedynym Stwórcą, to musiałby stworzyć też Ojca...
  • pocoo 03.01.13, 06:53
    marina0321 napisał(a):

    > ...więc ilu mamy Stwórców, jednego, czy dwóch. Jeżeli Syn byłby jedynym Stwórc
    > ą, to musiałby stworzyć też Ojca...

    Ty heretyczko.Ja już sobie u nehsy "nagrabiłam".Widzę,że na Ciebie przyszła kolej.
  • nehsa 03.01.13, 09:53
    Pocoo!
    TY, u mnie miałabyś sobie "nagrabić", a z jakiej okazji?
    Nawet Bookworm zauważył, że ja nie jestem nachalnym cymbałem, którego ambicją jest przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek.
    I dziesiątki razy Wszystkich Was informowałem, że mamy przed naszymi nosami takie same źródło, czyli Biblie.

    Ja, jestem wobec zawartych w Niej treści krytyczny, i poszukuje w niej śladów świadectw Nauki Wszechmogącego Ojca Wszystkich Ludzi.
    I moim urobkiem, czyli interpretacją tego, co znalazłem, dzielę się z Wami po to, abyście nie byli niewolnym religijno-ateistycznym pogardzanym społeczeństwem, które nie ma pojęcia, czym jest zło, czym dobro, czym sprawiedliwość.

    A Wy, jesteście inteligentnym forumowym społeczeństwem, które zauważa w Biblii niepoliczalną ilość wzajemnie wykluczających się treści, ale zamiast szukać odpowiedzi o przyczyny tego stanu, wolicie BEZKRYTYCYZM wobec Biblii, i wykorzystujecie piramidy biblijnych bredni, jako materiał do niekończących się biciopiennych dysput, a to o żydowskich bożkach, a to o żydowskich prorokach, a to o trzeciorzędnych problemach sprzed wieków.
    I wielu z Was, słucha z "otwartymi gębami", a to dyrdymałów, jakie opowiada np. teologiczny spec Listkiewicz, albo pierdoł przybranych w pseudo racjonalne gadżety, które serwują wysokiej klasy intelektualiści na "Racjonaliście".
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 03.01.13, 10:26
    nehsa napisał:

    > Pocoo!
    > TY, u mnie miałabyś sobie "nagrabić", a z jakiej okazji?
    > Nawet Bookworm zauważył, że ja nie jestem nachalnym cymbałem, którego ambicją j
    > est przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek.
    > I dziesiątki razy Wszystkich Was informowałem, że mamy przed naszymi nosami tak
    > ie same źródło, czyli Biblie.
    >
    > Ja, jestem wobec zawartych w Niej treści krytyczny, i poszukuje w niej ś
    > ladów świadectw Nauki Wszechmogącego Ojca Wszystkich Ludzi.
    > I moim urobkiem, czyli interpretacją tego, co znalazłem, dzielę się z Wami po t
    > o, abyście nie byli niewolnym religijno-ateistycznym pogardzanym społeczeństwem
    > , które nie ma pojęcia, czym jest zło, czym dobro, czym sprawiedliwość.
    >
    > A Wy, jesteście inteligentnym forumowym społeczeństwem, które zauważa w
    > Biblii niepoliczalną ilość wzajemnie wykluczających się treści, ale zamiast szu
    > kać odpowiedzi o przyczyny tego stanu, wolicie BEZKRYTYCYZM wobec Biblii
    > , i wykorzystujecie piramidy biblijnych bredni, jako materiał do niekończących
    > się biciopiennych dysput, a to o żydowskich bożkach, a to o żydowskich prorokac
    > h, a to o trzeciorzędnych problemach sprzed wieków.
    > I wielu z Was, słucha z "otwartymi gębami", a to dyrdymałów, jakie opowiada np.
    > teologiczny spec Listkiewicz, albo pierdoł przybranych w pseudo racjonalne gad
    > żety, które serwują wysokiej klasy intelektualiści na "Racjonaliście".

    Nehso,

    wolicie BEZKRYTYCYZM wobec Biblii - o kim dokładnie piszesz? ja na tym forum widziałem takich, którzy przejawiają skarjny krytycyzm wobec Biblii

    > teologiczny spec Listkiewicz, albo pierdoł przybranych w pseudo racjonalne gad
    > żety, które serwują wysokiej klasy intelektualiści na "Racjonaliście".
    Nie znam, ale skoro zachęcasz to poczytam.

    > Nawet Bookworm zauważył, że ja nie jestem nachalnym cymbałem, którego ambicją j
    > est przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek.

    Nehsa, nieświadomie (bądź świadomie) zrezygnowałeś z roli etyka na rzecz bajkopisarstwa. Gdybys pozbył się ze swojej mitologii to czego udowodnić nie można i zostałbys przy etycznym i moralnym dyskursie Twoje pisarstwo byłoby o wiele strawniejsze.

    Podpowiem Ci jak:
    Skasuj wszsytko co odwołuje się do treści biblii i zawiera bajki o istotach nadprzyrodzonych.

    Zacznij od tego, że do napisania ebooka skłonilły Cię lata przemyśleń i obserwacji. Nie zaczynaj zdania od "nieskończenie racjonalne swiadectwa (..) mówią". Napisz "uważam, że..." albo "moim zdaniem...", chyba że powołujesz się na dowody w postaci statystyk, badań, obserwacji - wtedy możesz napisać: "Badania/statystyki/obserwacje pokazują, że..."

    Wiarygodność Twojego przekazu wzrośnie niebotycznie.

    Zamiast pisać (bzdur): "ludzie na maja nadany przez dwuboga obowiązek współpracy" (taka parafraza Twoich bajek), napisałbyś:
    "Uważam, że ludzie powinni zrozumieć zależność (ekonomiczną, gospodarczą, itp.) pomiędzy ich działaniami i skutkami jakie z nich wynikają dla innych ludzi, środowiska, innych organizmów żywych i w imię takiego podziału zasobów, aby każdy miał swobodną przestrzeń i warunki do życia, powinni ze sobą wspólpracować zarówno na poziomie jednostkowym jak i społecznym i światowym" i od razu robi się to czytelniejsze, przyjemniejsze.
    Nie trzeba wytłuszczać i capsować, a i tak ludzie uznają to za mądrą i wartą przeczytania (lub nie, bo niektórzy mogą uznać to za truizm) wypowiedź.

    W innym przypadku równie dobrze możesz napisać: Allah, Zeus, Jahwe, Sziwa, Latajacy Potwór Spaghetti, Dwubóg (jak widzisz wybór jest dość spory, a to jeszcze nie koniec - taką ludzie mają pomysłowość) nakazuje ludziom współpracę, a sam będzie się samoofiarował dla dobra naszego człowieczeństwa.
  • pocoo 03.01.13, 12:38
    bookworm napisał:

    > Podpowiem Ci jak:
    > Skasuj wszsytko co odwołuje się do treści biblii i zawiera bajki o istotach nad
    > przyrodzonych.

    Nie może, bo racjonalna Nauka Ojca została przez niego wyciągnięta z ZAKŁAMANYCH EWANGELII.
    Gdyby nie było ewangelie to nie byłoby Nauki Ojca.
  • nehsa 03.01.13, 14:02
    Pocoo!
    Wybacz, że nie odpowiadam bezpośrednio na Twój post, ale pośrednio i wyczerpująco odpowiedziałem na Twój ironiczny pościk niejakiemu Bookwormowi.
    Przed minutką. Proszę, bądź łaskawa zerknąć swoim orzechowo-ciemnym oczkiem.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • marina0321 03.01.13, 14:18
    nehsa napisał:

    > Pocoo!
    > Wybacz, że nie odpowiadam bezpośrednio na Twój post, ale pośrednio i wyczerpują
    > co odpowiedziałem na Twój ironiczny pościk niejakiemu Bookwormowi.
    > Przed minutką. Proszę, bądź łaskawa zerknąć swoim orzechowo-ciemnym oczkiem.

    Pocoo ma orzechowo-ciemne oczka? Ja też.
  • nehsa 03.01.13, 16:50
    Marina napisała:
    Ja też.

    **Nie wierzę w ten zbjek okoliczności. Byłbym wdzięczny za umożliwienie mi sprawdzenia.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • pocoo 03.01.13, 17:11
    nehsa napisał:

    > Marina napisała:
    > Ja też.
    >
    > **Nie wierzę w ten zbjek okoliczności. Byłbym wdzięczny za umożliwienie mi spra
    > wdzenia.

    Ty zdrajco.Ta zniewaga krwi wymaga.
  • nehsa 03.01.13, 17:26
    Przeciez wczesniej napisałem: despotka do spodka.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • pocoo 03.01.13, 17:06
    marina0321 napisał(a):

    > Pocoo ma orzechowo-ciemne oczka? Ja też.

    To jednak Ciebie Nehsa widzi swoim trzecim okiem.Ja mam ciemno-szare.
    A tak na nehsę liczyłam.Trudno.I jak tu można wierzyć (nehsie?)?
  • nehsa 03.01.13, 17:23
    Pocoo!
    I co powiesz? Kto patrzy, i chce zobaczyć ten widzi, a różnice pomiędzy przymiotnikami są nieistotne.
    Nie przywidziały mi się zielone, albo niebieskie.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • pocoo 03.01.13, 17:02
    nehsa napisał:

    > Pocoo!
    > Wybacz, że nie odpowiadam bezpośrednio na Twój post, ale pośrednio i wyczerpują
    > co odpowiedziałem na Twój ironiczny pościk niejakiemu Bookwormowi.
    > Przed minutką. Proszę, bądź łaskawa zerknąć swoim orzechowo-ciemnym oczkiem.

    Wybaczam ,bo jestem wybaczająca?
    Nie mogę zerknąć "takim oczkiem" bo mam ciemno-szare.
  • marina0321 03.01.13, 17:18
    pocoo napisała:

    > nehsa napisał:
    >
    > > Pocoo!
    > > Wybacz, że nie odpowiadam bezpośrednio na Twój post, ale pośrednio i wycz
    > erpują
    > > co odpowiedziałem na Twój ironiczny pościk niejakiemu Bookwormowi.
    > > Przed minutką. Proszę, bądź łaskawa zerknąć swoim orzechowo-ciemnym oczkiem.

    > Wybaczam ,bo jestem wybaczająca?
    > Nie mogę zerknąć "takim oczkiem" bo mam ciemno-szare.

    Jak korespondujesz z Nehsą, to masz mieć orzechowo-ciemne i bez dyskusji.
  • pocoo 03.01.13, 17:30
    marina0321 napisał(a):
    > Jak korespondujesz z Nehsą, to masz mieć orzechowo-ciemne i bez dyskusji.

    Ino po co? On chce sprawdzić Twoje.No chyba ,że..."wespół w zespół,wespól w zespół żądz moc móc zmóc"...
    Znów psuję wątek Karbatowi.No to do rzeczy;
    Jak można wierzyć Nehsie?
  • nehsa 03.01.13, 17:31
    Gwiazda zaranna napisała: ciemno -szare.
    Ja napisałem: orzechowo-ciemne, a mogłem, ciemno-orzechowe. Ale mi różnica.
    Istotna dla malarza, i trzeba umieć określić różnicę.
    Ja, się znam. Jak widzę, i odbieram, tak piszę.

    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • pocoo 03.01.13, 17:43
    nehsa napisał:


    > Istotna dla malarza,
    > Ja, się znam. Jak widzę, i odbieram, tak piszę.

    Ot i pacykarz.
    Ty mi tu oczu nie "mydlij" ,Ty mi oczu nie maluj,Ty mnie rzuć na płótno.
  • nehsa 03.01.13, 18:41
    Nie niszczmy "prywatą" tematyki. Veni, vidi, vici.
    Ja, "przymiotnikowo" tak określiłem kolor Twoich oczu. I tak sobie je zapamiętałem.
    I na tym skończmy.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • nehsa 03.01.13, 13:43
    Bookworm m.in., napisałeś:
    " - o kim dokładnie piszesz? ja na tym f> orum widziałem takich, którzy przejawiają skarjny krytycyzm wobec Biblii"

    **Czyli negację wszystkiego, co zawarte jest w Biblii. Czyli lekceważenie wskazówek, że nie wszystko w tej Biblii jest do dupy. I niechęć do posłużenia się "Sprawdzianami wiarygodności biblijnych świadectw", co w efekcie skutkuje uzyskaniem dostępu do wiarygodnych świadectw Nauki Ojca Wszystkich Ludzi.
    Intelektualne lenistwo proponuje Wam, dekonstruktywną krytykę.

    W moim e-booku celem udowodnienia faktu zobowiązania każdego człowieka do SOLIDARNOŚCI, posłużyłem się opinią Profesora Leszka Kołakowskiego, która potwierdza słuszność mojego wnioskowania, że dlatego każdy z nas jest człowiekiem, Stwórca obdarował=obarczył każdego z nas precyzyjnie określonym OBOWIĄZKIEM.

    Ale Ty Bookwormie, i np. intekletualny eunuch olek13 uważacie, że Wy nie macie żadnych obowiązków, i że nikt Was taką powinnością nie obarczył.
    Ja, podaje fakty, które dowodzą, że obowiązek życzliwej, równoprawnej współpracy jest immanentną cechą-przymiotem człowieka, a TY mi pieprzysz swoje "trzy po trzy".
    A opinia Prof. Leszka Kołakowskiego dla Ciebie i podobnie upośledzonych, to pikuś, a fakty - skoro je podaje jakiś tam kutasina z prowincji marrki nehsa, "sie nie liczom", no ni majom recenzji z Collegium Civitas.
    No qurffa, prfzecie to się w pale nie mieści. I np. ten szmaciarz tępy łolek13 mi prawi uwagi o deficytach semantyczno-logicznych. A Ty mi proponujesz rezygnację z bajek o Istotach Boskich, a nie potrafisz przedłożyć dowodu zależności słowa z własnych ust.

    Dlatego ja, ze spokojem i głębokim przekonaniem Was uprzejmie i konsekwentnie informuję:
    Państwo Polskie, utraci niepodległość, i nie odzyskamy tej niepodległości, już nigdy.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 03.01.13, 14:29
    > **Czyli negację wszystkiego, co zawarte jest w Biblii. Czyli lekceważenie wskaz
    > ówek, że nie wszystko w tej Biblii jest do dupy

    W każdej książce, nie wszystko jest "do dupy". W niektórych są fajne określenia, w innych interesujace porównania, jeszcze winnych ciekawa fabuła, a w jeszcze innych fajna okładka i czcionka. Biblia ma fajną czcionkę i okładkę - szczególnie pierwsze wydrukowane wydanie.

    > Ale Ty Bookwormie, i np. intekletualny eunuch olek13 uważacie, że Wy nie
    > macie żadnych obowiązków, i że nikt Was taką powinnością nie obarczył.

    Dokładnie tak. Nie mam, z wyjątkiem tych jakie sobie narzucę, lub narzuci mi moja fizjologia.

    > Ja, podaje fakty, które dowodzą, że obowiązek życzliwej, równoprawnej współprac
    > y jest immanentną cechą-przymiotem człowieka, a TY mi pieprzysz swoje "trzy po
    > trzy".
    Podajesz tylko swoje "chciejstwo" i "pobożne (choć etycznie bardzo ciekawe) życzenia".

    > Dlatego ja, ze spokojem i głębokim przekonaniem Was uprzejmie i konsekwentnie i
    > nformuję:
    > Państwo Polskie, utraci niepodległość, i nie odzyskamy tej niepodległości, już
    > nigdy.
    A co to ma wspólnego z bogiem, dwubogiem, trójbogiem, że utracimy niepodległość? nawet jeżeli utracimy, ludzkość i tak będzie trwała i wciąż będą ludzie tacy jak Ty doświadczać obecności boga, dwójboga i trójboga i olaboga.
  • nehsa 03.01.13, 17:18
    Bookwormie!
    Albo jesteś rozkojarzony jeszcze Sylwestrem, albo inna przypadłość Cię dopadła.
    Albo nie rozumiesz, czym jest OBOWIĄZEK, którego dotychczas nie zdefiniowano nawet w Wikipedii. Ale zdefiniowałem go ja. Strona 85 mojego e-booka.
    Obowiązek, jest to stosowny do indywidualnych możliwości podołania mu, zależny od
    Stwórcy każdego człowieka, wymóg minimalnie sprawiedliwej, czyli życzliwej, a zatem
    solidarnej współpracy ze wszystkimi ludźmi, w imię pokoju.


    Ale Ty piszesz:
    Dokładnie tak. Nie mam, z wyjątkiem tych jakie sobie narzucę, lub narzuci mi mo
    > ja fizjologia.


    ***Fizjologia, i inna logia, niczego nie narzuca.

    I odnośnie tej niepodległości.
    Nauka Wszechmogącego Ojca, to zasób wiedzy NIEZBĘDNEJ. Zatem, jakakolwiek pogarda tą wiedzą, skutkuje natychmiastową karą.
    I Nauka Ojca, to zbiór praw, których przestrzeganie, nadaje sens życiu każdego człowieka, i społeczeństwa, bo jest równoznaczne z przestrzeganiem sprawiedliwych wzorców międzyludzkiej współpracy.

    Natomiast pogarda tym zbiorem praw, jest równoznaczna z samo unicestwianiem się każdego człowieka i każdego społeczeństwa, i coraz więcej wybitnych postaci naszego życia publicznego zwraca uwagę na fakt pogłębiającej się atomizacji naszego społeczeństwa.
    Nasze prawo cuchnie obłudą prawodawców, i jest wzorowym przykładem pogardy ludzkim życiem, i pogardy godnością polskiego społeczeństwa.
    A Polska, jako Państwo, nabywa miana sługusa i prostytutki politycznej na arenie międzynarodowej, i pełni rolę Locusty wobec własnych obywateli.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • marina0321 03.01.13, 18:51
    nehsa napisał:
    >Nauka Wszechmogącego Ojca, to zasób wiedzy NIEZBĘDNEJ. Zatem, jakakolwiek pogarda tą >wiedzą, skutkuje natychmiastową karą.

    Nehsiu - nie strasz mnie.
  • nehsa 03.01.13, 19:09
    marina0321 napisał(a):
    > nehsa napisał:
    > >Nauka Wszechmogącego Ojca, to zasób wiedzy NIEZBĘDNEJ. Zatem, jakakolwiek
    > pogarda tą >wiedzą, skutkuje natychmiastową karą.
    >
    > Nehsiu - nie strasz mnie.

    ***Z mojego e-booka strona 61 Rozdział XI. Znaczenie znajomości Imienia Pańskiego. - kopiuję:
    Ew.św.Jana 14/13
    "A o cokolwiek prosić będziecie w Imieniu Moim, to uczynię,
    aby był uwielbiony Ojciec w Synu."
    Ew.św.Jana 14/14
    "Jeśli o co będziecie prosić w Imieniu Moim, Ja uczynię."
    Ew.św.Jana 15/16
    "Nie wyście Mnie obrali, alem Ja was obrał;
    i postanowiłem, abyście wyszli i przynieśli owoc, a owocby wasz aby trwał,
    i o cokolwiekbyście prosili Ojca w Imieniu Moim, żeby wam dał."
    Ew.św.Jana 16/23
    "Powiadam wam: O cokolwiekbyście prosili Ojca w Imieniu Moim, da wam."


    Imię Syna Ojca, ŚWIATŁOŚĆ, utożsamia moc, potęgę Boskiego ROZUMU.
    Jeśli prosimy Ojca w Imieniu Syna - Światłości, to zwracamy się do Ojca z prośbą,
    aby oświeciła nas cząsteczka BOSKIEGO ROZUMU - ŚWIATŁOŚCI, aby wzrosła wobec
    nas wartość Samoofiary Syna, tym samym wartość naszego rozumu, abyśmy byli
    mądrzejsi, i abyśmy przez to wiedzieli, jak mamy roztropnie postępować w każdej
    sytuacji, jak mamy najrozsądniej rozwiązywać problemy naszej codzienności.
    Dlatego tak ważnym, jest znajomość Imienia Syna Ojca, i zrozumienie, o co
    prosimy Ojca w Imieniu Syna Ojca, i czego możemy się spodziewać od Ojca, po
    przedłożeniu naszych próśb.

    Ewangelia św. Jana 5/23
    "Aby wszyscy czcili Syna, tak jako czczą Ojca;
    kto nie czci Syna, nie czci i Ojca, Który Go posłał."


    2./ Na czym polega proces sądzenia każdego z nas, przez Syna Ojca?
    Ew. św. Jana 5/30
    "Nie mogę Ja Sam od Siebie nic czynić;
    jako słyszę, tak sądzę, a sąd Mój jest sprawiedliwy;
    bo nie szukam woli Mojej,
    ale woli Tego, Który Mnie posłał, Ojca."

    61
    Syn Ojca, Światłość, o czym już pisałem, nie infekuje nikogo z nas śmiercią,
    i nikogo z nas, poprzez Swoją Samoofiarę w żaden sposób nie karze.
    Nasz Stwórca, Nasz Pan, i Nasz wspaniałomyślny Sędzia w naszym życiu
    doczesnym, poprzez Samoofiarę Cząstki Światłości pokornie nam służy, o czym
    zrozumiale jest napisane m.n., w świadectwach Ewangelii św. Mateusza 20/25-28,
    św. Marka 10/42-45 i św. Łukasza 22/25-27.
    Jak przestrzegamy na wskroś świeckiej, uniwersalnej Nauki Ojca, to zgodnie
    z wolą Ojca, o czym m.in., w przypowieści "O latoroślach krzewu winnej macicy"
    w Ewangelii św.Jana 15/1-8, rośnie wobec nas wartość Samoofiary Światłości.
    I dlatego stajemy się coraz to mądrzejsi, co pozwala nam na uporanie się nawet
    z najtrudniejszymi problemami codzienności.
    A jak nie przestrzegamy Nauki Naszego Ojca, czyli gardzimy słowami, które
    mówił Syn Ojca, Światłość, to zgodnie z naszym żądaniem, które utożsamia nasza
    pogarda Nauką Ojca, Nasz Stwórca i Sędzia pomniejsza wartość Swojej Samoofiary
    wobec nas w stopniu proporcjonalnym do czynionej przez nas niesprawiedliwości, przez
    co stajemy się coraz to głupsi.
    Nasz Stwórca, Nasz Pan, i Nasz wspaniałomyślny Sędzia pokornie nam służy, do
    niczego nas nie zmusza, i za nic nas nie karze z czego niewielu ludzi zdaje sobie sprawę.

    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • pocoo 03.01.13, 19:11
    marina0321 napisał(a):

    > nehsa napisał:
    > >Nauka Wszechmogącego Ojca, to zasób wiedzy NIEZBĘDNEJ. Zatem, jakakolwiek
    > pogarda tą >wiedzą, skutkuje natychmiastową karą.
    >
    > Nehsiu - nie strasz mnie.
    A to ci zbój,dlatego lekko przyjmuję od niego ten "kosz".
  • bookworm 03.01.13, 23:34
    > Dokładnie tak. Nie mam, z wyjątkiem tych jakie sobie narzucę, lub narzuci mi
    > mo
    > > ja fizjologia.

    >
    > ***Fizjologia, i inna logia, niczego nie narzuca

    Zobaczymy jak Ci się zachce siusiu, albo poburzczy Ci w brzuszku, czy Ci fizjologia niczego nie narzuca.

    > I Nauka Ojca, to zbiór praw, których przestrzeganie, nadaje sens życiu każdego
    > człowieka, i społeczeństwa, bo jest równoznaczne z przestrzeganiem sprawiedl
    > iwych wzorców międzyludzkiej współpracy.

    Z pewnością nadaje sens jednemu człowiekowi. Mi ta demagogia sensu nie nadaje więc Twoja teza jest błędna. Używanie kwantyfikatorów: wszyscy, każdy, nikt należy robić bardzo rozważnie. Wystarczy jeden niepasujacy element i cała misterna konstrukcja się sypie.

    > Nauka Wszechmogącego Ojca, to zasób wiedzy NIEZBĘDNEJ. Zatem, jakakolwiek pogar
    > da tą wiedzą, skutkuje natychmiastową karą.
    A jakaż to kara mnie czeka za pogardę tą bajką?

    > Nasze prawo cuchnie obłudą prawodawców, i jest wzorowym przykładem pogardy ludz
    > kim życiem, i pogardy godnością polskiego społeczeństwa.
    To wynika raczej z tego że wbrew Twoim pobożnym życzeniom wielu ludzi ma bardzo niskie pobudki i przyziemne cele i zupełnie zapomina (pewnie im tego dwubóg nie obajwił) o tym, że trzeba współpracować. Choć niektórzy wspólpracowali (i teraz się muszą z tego tłumaczyć jak im IPN teczki wyciąga)
  • nehsa 04.01.13, 08:40
    > Dokładnie tak. Nie mam, z wyjątkiem tych jakie sobie narzucę, lub narzuci mi
    > mo
    > > ja fizjologia.
    >
    > ***Fizjologia, i inna logia, niczego nie narzuca

    Zobaczymy jak Ci się zachce siusiu, albo poburzczy Ci w brzuszku, czy Ci fizjologia niczego nie narzuca.

    > I Nauka Ojca, to zbiór praw, których przestrzeganie, nadaje sens życiu każdego
    > człowieka, i społeczeństwa, bo jest równoznaczne z przestrzeganiem sprawiedl
    > iwych wzorców międzyludzkiej współpracy.
    Z pewnością nadaje sens jednemu człowiekowi. Mi ta demagogia sensu nie nadaje więc Twoja teza jest błędna. Używanie kwantyfikatorów: wszyscy, każdy, nikt należy robić bardzo rozważnie. Wystarczy jeden niepasujacy element i cała misterna konstrukcja się sypie.

    > Nauka Wszechmogącego Ojca, to zasób wiedzy NIEZBĘDNEJ. Zatem, jakakolwiek pogar
    > da tą wiedzą, skutkuje natychmiastową karą.
    A jakaż to kara mnie czeka za pogardę tą bajką?

    > Nasze prawo cuchnie obłudą prawodawców, i jest wzorowym przykładem pogardy ludz
    > kim życiem, i pogardy godnością polskiego społeczeństwa.
    To wynika raczej z tego że wbrew Twoim pobożnym życzeniom wielu ludzi ma bardzo niskie pobudki i przyziemne cele i zupełnie zapomina (pewnie im tego dwubóg nie obajwił) o tym, że trzeba współpracować. Choć niektórzy wspólpracowali (i teraz się muszą z tego tłumaczyć jak im IPN teczki wyciąga)

    Bookworm!
    Ja, w swoim e-booku i tu na forum podałem fakty, które niezaprzeczalnie dowodzą obarczenia każdego człowieka powinnością=obowiązkiem solidarności. I nikt, tych faktów nie zakwestionował i nie zakwestionuje.
    Podałem także fakty, które dowodzą niezależności sensu słowa, od dźwięku słowa, który to sens, nie tworzy z materialna energią fali akustycznej struktur wspólnych.
    Wszytko, co piszę odnośnie Nauki Wszechmogącego Ojca musi znajdować odzwierciedlenie w rzeczywistości i w logice.
    TY, jak i pozostali tak zwani ateiści, nie dysponujecie żadnymi kontrargumentami.
    A Wasze erystyczne wygibasy cuchną jałowizną, dlatego ?"sie mi ta dysputa, póki co, znudziła." O czym uprzejmie Cię informuje.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • wariant_b 04.01.13, 09:23
    nehsa napisał:
    >> Zobaczymy jak Ci się zachce siusiu, albo poburzczy Ci w brzuszku, czy Ci
    >> fizjologia niczego nie narzuca.
    > Ja, w swoim e-booku i tu na forum podałem fakty, które niezaprzeczalnie dowodzą
    > obarczenia każdego człowieka powinnością=obowiązkiem solidarności.

    Muszę przyznać, że ten skrót myślowy jest dla mnie mało zrozumiały.
    Co ma powinność=obowiązek solidarności do burczenia w brzuszku i chęci siusiu?
    Czy chęć siusiu jest praktycznym zastosowaniem Nauki Ojca, czy jej zaprzeczeniem?
    Jaki jest niematerialny sens słowa "siusiu"? Czy Obie Boskie Istoty robiły siusiu,
    bo e-book milczy w tym temacie? Czy chęć siusiu jest karą za brak współpracy?
    Na czym ta współpraca w tym przypadku powinna konkretnie polegać?
  • pocoo 04.01.13, 09:49
    wariant_b napisał

    > Jaki jest niematerialny sens słowa "siusiu"?

    Podłączę sie do tematu.Czy głośne pierdnięcie jest materialne,czy nie? Grzechem jest na pewno bo często jest przyjemne dla pierdzącego.

    Czy Obie Boskie Istoty robiły sius
    > iu,
    Duchy?Ale masz pomysły.
  • wariant_b 04.01.13, 10:17
    pocoo napisała:
    > Czy głośne pierdnięcie jest materialne,czy nie?

    Nie wiem i trzeba będzie dopytać nehsę. Zdaje się niematerialne jest Słowo z Ust.
    Czy Słowo z Jelita jest Słowem w sensie nehsy pozostaje dla mnie tajemnicą,
    choć jego Sens wydaje się zrozumiały nie tylko dla ludzi, ale i Obu Istot Boskich.

    > Duchy? Ale masz pomysły.

    Pytanie jest z natury fundamentalne. Praca jest przetwarzaniem energii, a jeśli
    przetwarzanie nie jest całkowite, powstają odpady, które należy jakoś usunąć.
    Jeśli w Raju mamy jeść boskie owoce, to oczywiste jest, że będziemy robić siusiu
    i kupkę, jeśli nie ma tam owoców - Raj jawi się jako Pustynia wypełniona
    jedynie modlitwą do boga (od nadmiaru której też można przecież dostać dyspepsji,
    choćby od niematerialnej treści słów, których Sensu nie jesteśmy w stanie przetrawić).
  • pocoo 04.01.13, 10:54
    wariant_b napisał:


    > Jeśli w Raju mamy jeść boskie owoce, to oczywiste jest, że będziemy robić siusi
    > u
    > i kupkę, jeśli nie ma tam owoców - Raj jawi się jako Pustynia wypełniona
    > jedynie modlitwą do boga (od nadmiaru której też można przecież dostać dyspepsj
    > i,
    > choćby od niematerialnej treści słów, których Sensu nie jesteśmy w stanie przet
    > rawić).

    W raju nie będzie chorób ani smierci więc jedzenie i picie będzie całkowicie zbędne.
    Wałęsanie się bez celu w nieskończoność nawet w pełnej ekstazie jest dla mnie tak przerażające,że od religii uciekam jak diabeł od święconej wody.
  • wariant_b 04.01.13, 12:10
    pocoo napisała:
    > W raju nie będzie chorób ani smierci więc jedzenie i picie będzie całkowicie zbędne.

    To smutne, że nie będzie kwiatów i owoców, które można by zerwać w nadziei
    na kolejne wypędzenie i normalne życie, miast wiecznej nudy i modlitwy.
    Chyba że będą, bo wolą boga jest pokazywać nam wyłącznie Raj Utracony.
  • karbat 04.01.13, 19:38
    wariant_b napisał:
    > pocoo napisała:
    > > W raju nie będzie chorób ani smierci więc jedzenie i picie będzie całkowi
    > cie zbędne.

    > To smutne, że nie będzie kwiatów i owoców, które można by zerwać w nadziei
    > na kolejne wypędzenie i normalne życie, miast wiecznej nudy i modlitwy.
    > Chyba że będą, bo wolą boga jest pokazywać nam wyłącznie Raj Utracony.

    wariant, pocoo, nadaja wielu watkom fr lekkosci, trzezwosci , normalnosci .
    mam frajde czytajac ich wpisy .... moj problem ;) .

    jedna osoba lakonicznie, druga dowcipnie ( stapajac po ziemi ) dziela sie swoimi
    uwagami, spostrzezeniami, ktore ... rozumiem . formuja swe mysli , pisza ludzkim jezykiem ,
    i to jest nie malo !.
    bez tabu , pisze wiele innych osob , ktorych nie wymieniam .
  • nehsa 04.01.13, 20:29
    karbat!
    lingwisto, semazjologu, błyskotliwy oratorze.
    B. przepraszam za moją obecność w twoim wontkó, i jom ósówam.
    ---
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • pocoo 04.01.13, 20:45
    karbat napisał:
    > wariant, pocoo, nadaja wielu watkom fr lekkosci, trzezwosci , normalnosci .
    > mam frajde czytajac ich wpisy .... moj problem ;) .

    Dziękuję Karbat.
    Przecież nie można o rzeczach dziwacznych ,wręcz cudacznych pisać poważnie.
    Przyznam się,że spodziewałam się solidnego upomnienia.
  • bookworm 04.01.13, 10:08
    wariancie,

    Nehsa źle zalinkował wypowiedź dlatego wydaje się niezrozumiała.

    Nehsa we wcześniejszym poście napisał, że fizjologia niczego człowiekowi nie narzuca

    Ja w odpowiedzi użyłem dość nieeleganckiego, ale sądzę, że odpowiedniego wpisu:
    >>Zobaczymy jak Ci się zachce siusiu, albo poburzczy Ci w brzuszku, czy Ci fizjologia niczego nie narzuca.

    Podobnie z resztą wpisów.
  • nehsa 04.01.13, 12:39
    Bookwormie!
    Ty, Wy utożsamiacie ciało człowieka z człowiekiem, ale nie macie do tego podstaw.
    Dlatego uważasz, że wydalanie przymusza człowieka, a nie ciało człowieka.
    Przecież ja nie tak dawno na tym forum pisałem o różnicach, których Wam się po prostu nie chce dostrzedz, bo matołami nie jesteście.
    Natura ożywiona, jest obarczona przez prawa(rzeczy) materii ożywionej - POTRZEBAMI.
    Potrzeba to deficyt, którego zaspokojenie warunkuje życie organizmu.
    Odżywianiem, wypoczynkiem, wydalaniem, rozmnażaniem.

    CZŁOWIEK, jest obdarowany przez Stwórcę, POWINNOŚCIĄ=OBOWIĄZKIEM, dlatego jego narzędzie człowieka, którym jest ciało ma zredukowane potrzeby do:
    Odżywiania, wypoczynku, wydalania.

    A ponieważ CZŁOWIEK jest istotą nieśmiertelną, czego faktem jest NOSICIELSTWO przez człowieka OBOWIĄZKU, to fizjologia do niczego człowieka nie przymusza, bo życie niematerialnego, nieśmiertelnego człowieka, nie od zaspokojenia potrzeb jego ciała zależy.
    Proste, jak konstrukcja cepa.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • nehsa 04.01.13, 12:25
    wariant_b napisał:

    > nehsa napisał:
    > >> Zobaczymy jak Ci się zachce siusiu, albo poburzczy Ci w brzuszku, cz
    > y Ci
    > >> fizjologia niczego nie narzuca.
    > > Ja, w swoim e-booku i tu na forum podałem fakty, które niezaprzeczalnie d
    > owodzą
    > > obarczenia każdego człowieka powinnością=obowiązkiem solidarności.


    ***Niczego takiego nie napisałem. TO, nie jest mój tekst.

    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 04.01.13, 10:25
    > Bookworm!
    > Ja, w swoim e-booku i tu na forum podałem fakty, które niezaprzeczalnie dowodzą
    > obarczenia każdego człowieka powinnością=obowiązkiem solidarności. I nikt, tyc
    > h faktów nie zakwestionował i nie zakwestionuje.

    Nie podajesz faktów. Nigdy nie podałeś ani jednego faktu. Tylko to nazywasz "faktem". To, że coś nazwiesz "faktem" nie staje się nim z tego powodu - coś nie staje się faktem tylko dlatego, że ktoś tak napisał. Jedynym faktem jest ten, że "ktoś coś napisał".

    Jakie jeszcze dowody poza wspisem w "sfałszowanych" ewangeliach świadczą o posiadaniu przez ludzi "obowiązku", chyba jest coś jeszcze?

    dla porównania dowodów ewolucji jest co najmniej kilka (jesli nie kilkanaście) - są namacalne, a i tak 51% Amerykanów wierzy, że "stało się w 6 dni, bo tak sobie powiedział bóg", z drugiej strony gdy przeprowadzili ankiete na 30 tys. Amerykanów 84% z nich podało, że wierzy, że Elvis żyje...

    > Podałem także fakty, które dowodzą niezależności sensu słowa, od dźwięku słowa,
    > który to sens, nie tworzy z materialna energią fali akustycznej struktur wspól
    > nych.

    Podałes fakty i jednocześnie arbitrarnie zanegowałeś jako nieprawdziwe wszelkie moje wpisy mogące wskazywać, że jest zależność materialna pomiędzy dźwiękiem, który przenosi informacja i sensem zawrtym w tej informacji

    > Wszytko, co piszę odnośnie Nauki Wszechmogącego Ojca musi znajdować odzwiercied
    > lenie w rzeczywistości i w logice.

    Zgadam się - musi. Niestety - nie znajduje.

    > TY, jak i pozostali tak zwani ateiści, nie dysponujecie żadnymi kontrargumen
    > tami
    .

    Musisz zacząć ich słuchać, czytać, a nie w kółko swoje.

    > A Wasze erystyczne wygibasy cuchną jałowizną, dlatego ?"sie mi ta dysputa, póki
    > co, znudziła." O czym uprzejmie Cię informuje.

    Twoje erystyczne wygibasy natomiast zaczynają dostarczać coraz większej porcji rozrywki (dość niskiego lotu, ale jednak)
  • pocoo 04.01.13, 11:03
    bookworm napisał:

    > Twoje erystyczne wygibasy natomiast zaczynają dostarczać coraz większej porcji
    > rozrywki (dość niskiego lotu, ale jednak)

    Wznieś mnie chociaż na wyżyny i napisz ,czym jest dla Ciebie ,(w tym przypadku) rozrywka dość wysokiego lotu?Proszę.
  • bookworm 04.01.13, 12:50
    pocoo napisała:

    > bookworm napisał:
    >
    > > Twoje erystyczne wygibasy natomiast zaczynają dostarczać coraz większej p
    > orcji
    > > rozrywki (dość niskiego lotu, ale jednak)
    >
    > Wznieś mnie chociaż na wyżyny i napisz ,czym jest dla Ciebie ,(w tym przypadku)
    > rozrywka dość wysokiego lotu?Proszę.

    Dla mnie rozrywka dość wysokiego lotu to: dobra książka - J.Sarmago, L.M.Krauss; muzyka - Kings of Leon, Pearl Jam; film - ostatnio sporo (o wiele więcej niż nehsa) rozrywki dostarczyła mi baja Merida, którą radośnie oglądałem z moją córeczką; niektóre fragmenty "Żywotu Briana" i innych filmów Monthy Pythona, i inne takie tam.
  • nehsa 04.01.13, 12:58
    bookworm napisał:
    Dla mnie rozrywka dość wysokiego lotu to: dobra książka - J.Sarmago, L.M.Krauss
    > ; muzyka - Kings of Leon, Pearl Jam; film - ostatnio sporo (o wiele więcej niż
    > nehsa) rozrywki dostarczyła mi baja Merida, którą radośnie oglądałem z moją cór
    > eczką; niektóre fragmenty "Żywotu Briana" i innych filmów Monthy Pythona, i inn
    > e takie tam.

    ***Bookwormie!
    I to jest materiał dla Twojego mózgu. I dlatego Ty nie wiesz, jaka jest różnica pomiędzy Tobą a szympansem, a ja nehsa wiem. Sie zastanów, "czym jest Twoje dziecko"?
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • nehsa 04.01.13, 13:10
    Bookwormie!
    A propos Waszych oczekiwań na fakty, świadczące o nosicielstwie przez każdego człowieka POWINNOŚCI=OBOWIĄZKU SOLIDARNOŚCI.
    kopiuje, co napisałem:
    "Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami obowiązku
    solidarności, to za uczynioną przez NAS niesprawiedliwość;
    nie bylibyśmy karani,
    karą nie byłyby nasze czyny, czyli nie karalibyśmy się sami,
    wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.
    "

    I ponownie ta sama prośba. Powyżej podałem warunki zaprzeczenia NOSICIELSTWU powinności-obowiązku solidarności.
    Faktem jest, że każdy przejaw braku solikdarności jest karą.
    Faktem jest samo karanie się przez nas każdym deficytem solidarności.
    Faktem jest, że nikt inny nas nie karze.

    Bądź łaskaw podać, który z wyżej podanych faktów, dowodzących nosicielstwa przez nas obowiązku-powinności solidarności, tym faktem nie jest.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 04.01.13, 13:56
    nehsa napisał:

    > Bookwormie!
    > A propos Waszych oczekiwań na fakty, świadczące o nosicielstwie przez każdego c
    > złowieka POWINNOŚCI=OBOWIĄZKU SOLIDARNOŚCI.
    > kopiuje, co napisałem:
    > "Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami obowiązku
    > solidarności, to za uczynioną przez NAS niesprawiedliwość;
    > nie bylibyśmy karani,
    > karą nie byłyby nasze czyny, czyli nie karalibyśmy się sami,
    > wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.
    "

    Prośba:
    Pisz twierdzeniami, a nie przeczeniami, bo utrudniasz komunikację. Nie pisz, co czymś nie jest ale czym jest.
    Jeżeli masz z tym trudność to potwierdź chociaż czy dobrze rozumiem:
    Twierdzisz, że:
    Ponieważ wszyscy jesteśmy nosicielami obowiązku, to za uczynioną niesprawiedliwość wszyscy jesteśmy karani. Karani jesteśmy poprzez nasze czyny, lub karzemy się sami.
    Ponieważ WSZYSCY, są nosicielami obowiązku kary nie może (prócz nas samych) wymierzyć nam ktoś inny.

    Jesli dobrze rozumiem to wyjaśnij: Jaka jest kara za uczynioną niesprawiedliwość?
  • nehsa 04.01.13, 14:28
    Bookwormie!
    Kwestionowałeś, swoją, pełna japą, brak faktów.
    To podałem CI te fakty, po raz kolejny, i napisałem:
    "I ponownie ta sama prośba. Powyżej podałem warunki zaprzeczenia NOSICIELSTWU powinności-obowiązku solidarności.
    Faktem jest, że każdy przejaw braku solikdarności jest karą.
    Faktem jest samo karanie się przez nas każdym deficytem solidarności.
    Faktem jest, że nikt inny nas nie karze.

    Bądź łaskaw podać, który z wyżej podanych faktów, dowodzących nosicielstwa przez nas obowiązku-powinności solidarności, tym faktem nie jest.
    "

    A w odpowiedzi TY mi piszesz swoją prośbę, która na kilometr cuchnie obłudą:
    Prośba:
    > Pisz twierdzeniami, a nie przeczeniami, bo utrudniasz komunikację. Nie pisz, co
    > czymś nie jest ale czym jest.
    > Jeżeli masz z tym trudność


    ***Dlatego Cię uprzejmie "zpytowywuję": Masz kłopoty z czytaniem?
    ----
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 04.01.13, 14:47
    nehsa napisał:

    > Bookwormie!
    > Kwestionowałeś, swoją, pełna japą, brak faktów.
    > To podałem CI te fakty, po raz kolejny, i napisałem:
    > "I ponownie ta sama prośba. Powyżej podałem warunki zaprzeczenia NOSICIELSTW
    > U powinności-obowiązku solidarności.
    > Faktem jest, że każdy przejaw braku solikdarności jest karą.

    Już pytałem jaka to kara? Jeżeli tylko taka, że mam mieć świadomość, że jest KARĄ ale konsekwencji materialnych/niematerialnych nie ma to luzik. Pewnie Uday Husajn też wierzył w dwuboga i wiedział że tylko taka kara go czeka za brak solidarności i regularne wbijaie się na różne wesela, gwałcenie i zażynanie panien młodych.

    > Faktem jest samo karanie się przez nas każdym deficytem solidarności.

    Jak to wygląda w praktyce? Karą za czynienie niesprawiedliwości jest brak/zmienijszenie ogólnej sprawiedliwości?? To nie jest kara - tylko konsekwencja. Równie dobrze mogłeś napisać konsekwencją uderzenia w ścianę jest to, że ściana będzie uderzona. Logiczne, Racjonalne i ... bez sensu.

    > Faktem jest, że nikt inny nas nie karze.

    No to super podloże do systemu etycznego - aż dziw bierze, że na bazie Twojej religii nie powstała cała rzesza młodych Husajnów.

    >
    > Bądź łaskaw podać, który z wyżej podanych faktów, dowodzących nosicielstwa prze
    > z nas obowiązku-powinności solidarności, tym faktem nie jest.
    "
    >
    > A w odpowiedzi TY mi piszesz swoją prośbę, która na kilometr cuchnie obłudą:
    > Prośba:
    > > Pisz twierdzeniami, a nie przeczeniami, bo utrudniasz komunikację. Nie pi
    > sz, co
    > > czymś nie jest ale czym jest.

    Masz problem z węchem, albo z narządem, który analizuje sygnały węchowe.

    > > Jeżeli masz z tym trudność

    >
    > ***Dlatego Cię uprzejmie "zpytowywuję": Masz kłopoty z czytaniem?

    Skoro melisa nie działa to może jakiś prozac? przecież napisalem jak to rozumiem i poprosiłem o potwierdznie czy dobrze. Z czystej złośliwości usunąłeś tą część mojego wpisu? Czy taka złośliwość to przejaw braku solidarności? jak się zamierzasz za nią ukarać?
  • nehsa 04.01.13, 18:49
    Bookworm m.in. napisał:
    Już pytałem jaka to kara? Jeżeli tylko taka, że mam mieć świadomość, że jest KARĄ ale konsekwencji materialnych/niematerialnych nie ma to luzik

    **1./ Fundamentem mojej interpretacji Nauki Wszechmogącego Ojca, są JEJ wiarygodne świadectwa, fakty i logika.
    2./ W tym wątku wiele razy informowałem Cię, że solidarność jest obowiązkiem każdego człowieka, i nawet w poście podałem Ci definicję obowiązku.
    Obowiązek, jest to stosowny do indywidualnych możliwości podołania mu, zależny od
    Stwórcy każdego człowieka, wymóg minimalnie sprawiedliwej, czyli życzliwej, a zatem solidarnej współpracy ze wszystkimi ludźmi, w imię pokoju.

    Zatem KARĄ, jest każda nieżyczliwość, równoznaczna z niesprawiedliwością.

    A skoro zawsze i wszyscy współpracujemy, a tym samym, jesteśmy od siebie wzajemnie współzależni, to KARĘ ponosimy WSZYSCY, ale w różnym stopniu, w innym KARBIORCA-CY, w innym KARCZYŃCA-CY, a w innym wszyscy pozostali.

    I tą KARĄ, może być sens każdego naszego czynu, tak grzechu, którego niematerialny sens jest zawarty w energii ruchu materialnej fali akustycznej emitowanej z ust człowieka, ale które to słowo, nie spełnia kryteriów rozpowszechniania, bo jest kierowane tylko do drugiego człowieka, bądź w innym czynie, którego sens eksponujemy poprzez wykorzystanie do tego celu materii.

    Wykreowany w procesie myślenia przez nas sens, jest niematerialny, i wyeksponowany w za pośrednictwem każdego rodzaju energii materii, jest NIEMATERIALNY, i wyeksponowany w każdy możliwy sposób, od mówienia, np. do pierdzenia(dyskutowaliście o tym), jest również NIEMATERIALNY.

    Dlatego w moim e-booku, tak zdefiniowałem mowę:
    15./ Jak zgodnie z Nauką Ojca, i rzeczywistością, zdefiniować mowę?
    Mowa, jest umiejętnością nieograniczonego porozumiewania się za pośrednictwem
    niematerialnego sensu, którym to sensem, możemy obarczyć każdy rodzaj energii materii,
    począwszy od energii fali akustycznej emitowanej przez nasz aparat mowy z ust.
    Moja definicja mowy, znajduje oparcie w świadectwach:
    Ewangelii św. Mateusza 12/36-37
    "Ale powiadam wam, iż z każdego słowa próżnego, któreby mówili ludzie,
    dadzą z niego liczbę w Dzień Sądny."
    "Albowiem z mów twoich będziesz usprawiedliwiony, i z mów twoich będziesz osądzony."
    83
    O umiejętności mowy, decyduje zdolność porozumiewania się, a nie sposób
    porozumiewania się
    , dlatego np., niemowa, też mówi, do czego używa języka migowego.

    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 04.01.13, 13:44
    nehsa napisał:

    > bookworm napisał:
    > Dla mnie rozrywka dość wysokiego lotu to: dobra książka - J.Sarmago, L.M.Krauss
    > > ; muzyka - Kings of Leon, Pearl Jam; film - ostatnio sporo (o wiele więce
    > j niż
    > > nehsa) rozrywki dostarczyła mi baja Merida, którą radośnie oglądałem z mo
    > ją cór
    > > eczką; niektóre fragmenty "Żywotu Briana" i innych filmów Monthy Pythona,
    > i inn
    > > e takie tam.
    >
    > ***Bookwormie!
    > I to jest materiał dla Twojego mózgu. I dlatego Ty nie wiesz, jaka jest różnica
    > pomiędzy Tobą a szympansem, a ja nehsa wiem. Sie zastanów, "czym jest Twoje dz
    > iecko"?

    Pytanie było o rozrywkę. Napij się meliski, weź ciepłą kąpiel i generalnie wyluzuj...
  • pocoo 04.01.13, 18:50
    bookworm napisał:

    > Dla mnie rozrywka dość wysokiego lotu to: dobra książka - J.Sarmago, L.M.Krauss
    > ; muzyka - Kings of Leon, Pearl Jam; film - ostatnio sporo (o wiele więcej niż
    > nehsa) rozrywki dostarczyła mi baja Merida, którą radośnie oglądałem z moją cór
    > eczką; niektóre fragmenty "Żywotu Briana" i innych filmów Monthy Pythona, i inn
    > e takie tam.

    Każde z nas wie co dostarcza mu przyjemności i radości.
    Mnie swoimi upodobaniami nie podrzuciłeś nawet o milimetr.Nie wiem w jaki sposób miałabym "obłożyć" tekst nehsy Meridą aby był to wysoki lot?
  • nehsa 04.01.13, 12:52
    bookworm m.in., napisał:
    Nie podajesz faktów. Nigdy nie podałeś ani jednego faktu. Tylko to nazywasz "fa
    > ktem". To, że coś nazwiesz "faktem" nie staje się nim z tego powodu - coś nie s
    > taje się faktem tylko dlatego, że ktoś tak napisał. Jedynym faktem jest ten, że
    > "ktoś coś napisał".

    ***Ja, podałem fakty dowodzące niematerialności sensu mowy, czyli:
    kopiuje:"Współcześnie, na świecie funkcjonuje grubo, ponad pięć tysięcy różnych języków.
    Ten sam sens, zawarty w słowach tych języków, jest przekazywany za pomocą
    różnych dźwięków, różnych wartości akustycznych, dlatego też słowa języków się różnią.
    78
    Nawet tak samo brzmiące słowo, może mieć w różnych językach różne znaczenie,
    różny sens. Ale także, to samo słowo, w tym samym języku, może mieć różny, a nawet
    przeciwstawny sens.
    "
    Zatem racjonalnym jest wniosek, że wartość dźwięku, czyli wartość materialnej
    energii fali akustycznej, nie determinuje wartości sensu słowa, który to sens, jest od niej
    absolutnie niezależny.


    Powyżej podałem fakty, i wniosek. Bądź łaskaw uświadomić mi, które z podanych przeze mnie
    faktów, nimi nie są.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 04.01.13, 13:28
    nehsa napisał:
    > ***Ja, podałem fakty dowodzące niematerialności sensu mowy, czyli:
    > kopiuje:"Współcześnie, na świecie funkcjonuje grubo, ponad pięć tysięcy różnych
    > języków.
    > Ten sam sens, zawarty w słowach tych języków, jest przekazywany za pomocą
    > różnych dźwięków, różnych wartości akustycznych, dlatego też słowa języków się
    > różnią.
    > 78
    > Nawet tak samo brzmiące słowo, może mieć w różnych językach różne znaczenie,
    > różny sens. Ale także, to samo słowo, w tym samym języku, może mieć różny, a na
    > wet
    > przeciwstawny sens.
    "
    > Zatem racjonalnym jest wniosek, że wartość dźwięku, czyli wartość materialne
    > j
    > energii fali akustycznej, nie determinuje wartości sensu słowa, który to sens,
    > jest od niej
    > absolutnie niezależny.

    >
    > Powyżej podałem fakty, i wniosek. Bądź łaskaw uświadomić mi, które z podanych p
    > rzeze mnie
    > faktów, nimi nie są.

    Że tak powiem, k.wa, z przyjemnością:

    Nie uwzględniłeś jednej ważnej zmiennej (taka uwaga: w ogóle bardzo często pomijasz we wnioskowaniu niewygodne przesłanki, dlatego otrzymujesz takie, a nie inne wyniki)

    > Zatem racjonalnym jest wniosek, że wartość dźwięku, czyli wartość materialne
    > j
    > energii fali akustycznej, nie determinuje wartości sensu słowa, który to sens,
    > jest od niej

    Pominąłeś odbiorcę (już Ci to kiedyś pisałem, ale prawdopodobnie nie zauważyłeś) - mianowicie: mózg ludzki, który po odbraniu przez ucho fali dźwiękowej, i "przetłumaczeniu" jej na impulsy elektryczne, impulsy przetwarza i w połączeniu z aktualną (wypracowaną przez lata życia, nauki i doświadcznia) konstrukcją synaps formuje sens, który jest zrozumiały dla naszej - wytworzonej w tym samym mózgu świadomości. Jest to duży skrót myślowy nie zagłębiajacy się szczegółowe procesy (tłumaczenia w uchu dźwięków na impulsy, itd. itp.) ale myślę, że jest zrozumiały. Takie są wyniki badań neurologicznych mózgu.

    W celu ratowania swoich dogmatów możesz twierdzić, że to bajki, kłamstwa i manipulacje - podobnie jak kilkaset lat temu twierdzono o okrągłości Ziemi, ale rzeczywistości gadaniem nie zmienisz.

    Zgadzam się z jednym:
    > wartość materialnej energii fali akustycznej, nie determinuje wartości sensu słowa, który to > sens, jest od niej absolutnie niezależny.


    ALE wynika to z faktu, że sama fala to tylko informacja - bez odbiorcy - rzeczywiście nie ma ona sensu - sens informacji powstaje na styku: informacja-odbiorca (odbiorca który potrafi swoim aparatem informcję odebrać i przetworzyć - głuchy choćby chciał, nie odbierze i nie zrozumie sensu wołania o pomoc, a ślepy nie zobaczy sensu w informacji na ekranie monitora) - co więcej ten podany przez Ciebie "fakt" w żadnej mierze nie świadczy (jak powyżej tłumaczyłem) o niematerialności sensu słowa, a co za tym idzie o niematerialności człowieka.
  • nehsa 04.01.13, 13:49
    Bookwormie!
    Kłamałeś, że nie podaje faktów. Po prostu, bezczelnie kłamałeś.
    Nie zdezawuowałeś żadnego z podanych przeze mnie faktów.

    A do kwestii tego Twojego odbiorcy, kopiuję:
    Za niesprawiedliwe czyny, czyli gorszej jakości niż solidarność, jesteśmy wszyscy
    skutkami tych niesprawiedliwych czynów karani. Np., kłamstwem, a w tym
    bałwochwalstwem, obelgą, przekleństwem, degradowaniem środowiska, wojną. Nawet
    niewiedza ludzi, o czyimś niesprawiedliwym postępowaniu, jest przecież także karą.


    Ale jest jeszcze o faktach odnoszących się do obowiązku.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 04.01.13, 14:02
    nehsa napisał:

    > Bookwormie!
    > Kłamałeś, że nie podaje faktów. Po prostu, bezczelnie kłamałeś.
    > Nie zdezawuowałeś żadnego z podanych przeze mnie faktów.

    Podważyłem to co nazywałeś "faktami", choć nimi nie jest. Musisz jeszcze to zrozumieć, a przede wszystkim ochłonąć.
    >
    > A do kwestii tego Twojego odbiorcy, kopiuję:
    > Za niesprawiedliwe czyny, czyli gorszej jakości niż solidarność, jesteśmy ws
    > zyscy
    > skutkami tych niesprawiedliwych czynów karani. Np., kłamstwem, a w tym
    > bałwochwalstwem, obelgą, przekleństwem, degradowaniem środowiska, wojną. Nawet
    > niewiedza ludzi, o czyimś niesprawiedliwym postępowaniu, jest przecież także ka
    > rą.


    Przetłumacz to na ludzki, w Tłumacz Google automatycznie nie wykrywa języka, a na liście wyboru nie ma: "bełkot".
  • nehsa 04.01.13, 14:40
    bookworm napisał:

    > nehsa napisał:
    >
    > > Bookwormie!
    > > Kłamałeś, że nie podaje faktów. Po prostu, bezczelnie kłamałeś.
    > > Nie zdezawuowałeś żadnego z podanych przeze mnie faktów.
    >
    > Podważyłem to co nazywałeś "faktami", choć nimi nie jest. Musisz jeszcze to zro
    > zumieć, a przede wszystkim ochłonąć.
    > >
    > > A do kwestii tego Twojego odbiorcy, kopiuję:
    > > Za niesprawiedliwe czyny, czyli gorszej jakości niż solidarność, jest
    > eśmy wszyscy skutkami tych niesprawiedliwych czynów karani. Np., kłamstwem, a w tym
    > > bałwochwalstwem, obelgą, przekleństwem, degradowaniem środowiska, wojną.
    > Nawet niewiedza ludzi, o czyimś niesprawiedliwym postępowaniu, jest przecież także karą.

    >
    > Przetłumacz to na ludzki, w Tłumacz Google automatycznie nie wykrywa języka, a
    > na liście wyboru nie ma: "bełkot".

    ***Nie rozumiesz zdania:
    1./ Za niesprawiedliwe czyny, czyli gorszej jakości niż solidarność, jesteśmy wszyscy
    skutkami tych niesprawiedliwych czynów karani. Np., kłamstwem, a w tym
    > > bałwochwalstwem, obelgą, przekleństwem, degradowaniem środowiska, wojną.


    **No to jesteś według Twojego oświadczenia, matołem.

    2./ Nie rozumiesz drugiego zdania:
    Nawet niewiedza ludzi, o czyimś niesprawiedliwym postępowaniu, jest przecież także karą.

    ***Nie rozumiesz sensu i drugiego zdania.
    Np. że Ci się baba puszcza. TU, przepraszam za nazbyt prostacki przyklad.

    No to jesteś według Twojego oświadczenia, matołem, o czym też przekonałeś mnie.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 04.01.13, 14:50
    > No to jesteś według Twojego oświadczenia, matołem, o czym też pr
    > zekonałeś mnie.

    Ataki personlane znowu, bo nie kupuję Twich tautologii i błędów logicznych, a przede wszystkim podważam Twoją Prawdę o Świadectwach.

    Ojej. ale mnie zaskoczyłeś.

    to znaczy wcale...
  • bookworm 04.01.13, 15:01
    nehsa napisał:
    > ***Nie rozumiesz sensu i drugiego zdania.
    > Np. że Ci się baba puszcza. TU, przepraszam za nazbyt prostacki przyklad.

    Jaki nadawca, taki przykład...

    a tak już bez złośliwości (które we mnie rozbudzasz) - czy naprawdę uważasz, że zdania:

    > 1./ Za niesprawiedliwe czyny, czyli gorszej jakości niż solidarność, jesteśm
    > y wszyscy
    > skutkami tych niesprawiedliwych czynów karani. Np., kłamstwem, a w tym
    > > > bałwochwalstwem, obelgą, przekleństwem, degradowaniem środowiska, w
    > ojną.


    oraz

    > Np. że Ci się baba puszcza

    Są tak samo złożone i jest pomiedzy nimi analogia na poziomie czytelności przekazu (poza tą, że są pisane w tym samym języku)?
  • karbat 04.01.13, 19:25
    bookworm napisał:
    > > Dlatego ja, ze spokojem i głębokim przekonaniem Was uprzejmie i konsekwen
    > tnie informuję:
    > > Państwo Polskie, utraci niepodległość, i nie odzyskamy tej niepodległośc i, już
    > > nigdy.

    > A co to ma wspólnego z bogiem, dwubogiem, trójbogiem, że utracimy niepodległość
    > ? nawet jeżeli utracimy, ludzkość i tak będzie trwała i wciąż będą ludzie tacy
    > jak Ty doświadczać obecności boga, dwójboga i trójboga i olaboga.

    dziel sie swoimi spostrzezeniami, uwagami, ale nie z ... pajacami . nalezy sie szanowac .
  • nehsa 04.01.13, 20:19
    Karbatini!
    Sprawiłeś mi dużą radochę. Sęk jó.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • nehsa 03.01.13, 09:24
    Maryniu!
    Ty, jesteś zauroczona dyrdymałami dziadka Listkiewicza. Tak, jak i niejaki skomar102.
    Nie przyswajasz treści Nauki Ojca, i lekceważysz logikę. Dlatego przekornie wnioskujesz.
    Ale jak Cię to zadowala. Ja, tylko informuję, i nie mam żadnych ciągot, nawet do przekonywania.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 03.01.13, 08:30
    > 1./ Synem(Bogiem) nie był duperelny śmieć wyobraźni Judasza, imieniem Jezus.
    > 2./ Jest faktem, że nie ma śladów ziemskiego pochodzenia Nauczyciela, i nie ma
    > śladów po jego wniebowstąpieniu, czyli dematerializacji.

    Szczerze mówiąc nie wnikam jak go nazywali, Jezus, Jeszua, Syn, Chrystus, "Ej Ty z długimi piórami". Czytaj co napisałem. To, że nie ma śladów nie oznacza, że wniebowstąpił - w innym przypadku można uznać, że wniebowstapił każdy po kim nie ma śladów.

    > 3./ Cuda, działy się na słowo Nauczyciela(Boga). I były to wydarzenia, ktorych
    > nie czynił, i nie czyni żaden człowiek
    > Bidula Criss, to uciecha dla prostaków-nieboraków. Ja, np. z niekłamanym podziw
    > em patrzę na iluzjonistów, bywają fantastyczni. Ale to, NIE TO!

    Jakie to cuda uczynił, co ich nikt inny nie uczyni? Jeszcze teraz ludzie potrafią się nabrać na sztuczkę z łamaniem łyżek wzrokiem i przecinaniem piłą na pół. Dwa tysiące lat temu prawdopodobnie nabrali by się na sztuczkę "boskiego ognia" gdyby zobaczyli fajerwerki, w średniowieczu nazywali kuszę wynalazkiem diabła podobnego określenia użył zresztą islamski teolog i mistyk Al Ghazali w stosunku do matematyki.

    > 4./a co argumentum ex silentio.
    > Cztery Ewangelie, to pokłosie nachalnego, bezczelnego zakłamywania świadectw Na
    > uki Jedynego Ojca, który to proces trwa po dzień dzisiejszy.
    > Ale wartość tej Nauki, jest nie do przecenienia po dzień dzisiejszy, a została
    > oznajmiona ponad dwa tysiące lat temu. Takiego bajkopisarza, wówczas nie było,
    > i dotychczas nie ma.
    Są o wiele lepsi, ale dzisiaj kazdy już potrafi odróżnić bajki od nauki.

    > 5./ Skoro świat powstał jakieś 14 miliardów lat temu, a rodzaj homo sapiens plu
    > s minus 150 tysięcy lat temu, to ja uważam, że Stwórca zdawał sobie sprawę z mo
    > żliwości sprawdzenia przez ludzi racjonalności Jego PRACY, i owoców tej pracy.
    > Dlatego jest wysoce prawdopodobne, że ludzka nauka jeszcze odkryje jakieś prawa
    > , i cykle działania tych praw, które będą dokładniej wyjaśniały przyczyny czas
    > okresu trwania świata.
    Rozumiem, że do tego czasu (odkrycia, że przyczyn w postaci istot nadprzyrodzonych nie było) postanawiasz wierzyć w duboga i jego bajkową "nie trzymajacą się kupy" mitologię.

    > 6./ Bokwormie!
    > Wszyscy ludzie, jacy kiedykolwiek żyli i żyją, byli i są dziećmi Ojca Wszystkic
    > h Ludzi, których stworzył Stwórca, czyli Syn Ojca.
    Hej dopiero co pisałeś, że samoofiara uczyniła nas ludźmi, a teraz że to jednak sam fakt swtorzenia nas nimi czyni? To po co samoofiara - ludźmi i tak jesteśmy, z nią czy bez niej.

    Do przeczytania. Jeszcze mam trochę siły i cierpliwości więc możesz mnie powk.iać skoro to lubisz.
  • nehsa 03.01.13, 10:25
    Bookworm!
    Przed chwilą odpowiadałem Pocoo, jakim kryteriom muszą odpowiadać świadectwa pisane Nauki Wszechmogącego Ojca, aby móc uznać, że zawartą w nich wiedzę oznajmiał ludziom Nauczyciel(Bóg).

    O tym, czy w Czterech Ewangeliach znajdują się świadectwa Nauki Istot Boskich, przekonuje wartość treściowa, sens, zawartej w nich wiedzy.
    I na temat piszę w moim e-booku, a tu powtarzam, że muszą być te treści:
    nieskończenie racjonalne
    uniwersalne
    niezbędne
    świeckie
    bezinteresowne, czyli bez reszty w interesie człowieka, ludzi.


    Zatem, jeżeli ktoś z Szanownych Rodaczek i Rodaków wykaże w świadectwach Nauki Ojca deficyt wyżej wymienionych cech, to można by uznać te świadectwa za bajkowe.
    Ale póki co, nikt takich kontrargumentów nie przedkłada.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • pocoo 03.01.13, 07:33
    nehsa napisał:


    > Przed ponad dwoma tysiącami lat, Nauczyciel(Drugi Bóg, Którego Imię brzmi:ŚWIAT
    > ŁOŚĆ) m.in., powiedział: "I nikogo nie nazywajcie ojcem waszym na ziemi;
    > albowiem jeden jest Ojciec wasz."


    Słyszałeś?

    > Powiedział również: "Ojcze!...albowiem Mnie umiłowałeś przed założeniem świa
    > ta."


    Słyszałeś?

    > A skoro w dalszych dwóch wersetach mamy podane:

    Podane gdzie?W zakłamanej ewangelii?

    > "A Synem było to Słowo, Ono było na początku."
    > To jest zasadnym wniosek, że Sprawcą tego początku rodzaju homo sapiens, czyli
    > Stwórcą, był Syn Ojca. A nie Ojciec.

    Dlatego Nauczyciel w Nauce Ojca pow
    > iedział:
    > "Rodzaju jaszczurczy!"

    Tak,słyszałeś bo Naukę Ojca sam wyłuskałeś z ZAKŁAMANYCH EWANGELII.
    Dla Ciebie Nehsa mogę być jaszczurką powstałą w wyniku kopulacji warana ze zwinką.
    Jeżeli Ty nehsa, napiszesz do mnie ,że jestem "szurnięta" to ja mogę głosić;
    Nehsa napisał ,że jestem"szurnięta".
    Piszesz "powiedział".Słyszałeś?
    Piszesz "napisano".Kto do Ciebie te słowa zaadresował? Istoty boskie?Bo "napisano"? Kto to do Ciebie napisał?
  • nehsa 03.01.13, 10:11
    Pocoo!
    O tym, czy w Czterech Ewangeliach znajdują się świadectwa Nauki Istot Boskich, przekonuje wartość treściowa, sens, zawartej w nich wiedzy.
    I na temat piszę w moim e-booku, a tu powtarzam, że muszą być te treści:
    nieskończenie racjonalne
    uniwersalne
    niezbędne
    świeckie
    bezinteresowne, czyli bez reszty w interesie człowieka, ludzi.


    Dlatego, w moim e-booku podałem W ROZDZIALE II Sprawdziany wiarygodności świadectw pisanych zawierających świadectwa Nauki Jedynego Ojca, czyli sprawdziany wiarygodności Czterech Ewangelii, a w mniejszym stopniu Biblii.

    I te treści, które wyselekcjonowałem przy pomocy tych sprawdzianów, są w moim przekonaniu wiarygodnymi świadectwami Nauki Wszechmogącego Ojca.
    A jak ma ktokolwiek inne zdanie, no to niech mnie poprawi.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 03.01.13, 12:19
    Bardzo mnie cieszy to co piszesz (być może zrobiłes to nieświadomie, może świadomie) i odbieram to jako wyciągnięcie ręki do porozumienia:
    > I te treści, które wyselekcjonowałem przy pomocy tych sprawdzianów, są
    > w moim przekonaniu wiarygodnymi świadectwami Nauki Wszechmogącego Ojca.

    Nie chcę niszczyć niczyjej wiary, bo ta wiara jest często fundamentem istnienia wielu ludzi i ich światopoglądu, i nagłe zniszczenie może odprowadzić do silnych stanów depresyjnych (sam to odczułem, gdy wiele lat temu, po jeszcze większej ilości lat bezmyślnej wiary w dogmaty, otworzyłem oczy).
    Do wewnętrznego odrzucenia wiary i dogmatów trzeba dojść samodzielnie - parafrazując "klasyka": "nikt nie przekona nas, że czarne jest czarne, a białe jest białe".
    Jest jednak, moim zdaniem, jeden ważny krok - otworzyć się na empiryczne dowody powtarzalnosci zjawisk - naukę, i odrzucić "dowody" w postaci subiektywnych, indywidualnych odczuć/uczuć/wiary.

    Smutne jest, że ludzie boją się, że odrzucenie wiary/iluzji/bogów i zdanie się na naukę pozbawi ludzkość czegokolwiek (poza złudzeniami), jakiejś wartości. Nauka i świat i zdolność poznawania go jaką oferuje nam nasz mózg i zmysły, potrafią dostarczyć niezwykłych, duchowych, wewnętrznych doznań, zupełnie jak muzyka, obraz, rzeźba, literatura lub inne przejawy naszej działalności albo zdarzenia z naszego życia - dla mnie takim osobistym, niezwykłym, ponadzmysłowym (choć własnie przez zmysły zainicjowanym) doświadczeniem było oglądanie (najpierw przez usg) mojej córeczki - od maleńkiej "fasolki", poprzez maleńki płód, który przypominał bardziej jakiegoś dziwnego stworka niż człowieka, aż do maleńkiego człowieka, a potem już bycie świadkiem jego rozwoju, i gdy pierwszy raz powiedziała do mnie "tatusiu". Nie potrzebowałem do tego żadnego boga, co więcej, jego istnienie prawdopodobnie zepsułoby mi radość, każąc kochać mimo wszystko bardziej to złudzenie jakim jest bóg, niż swoje własne dziecko.

    Poznawanie tego jak z dwóch komórek powstaje i rozwija się życie, jakim "cudem", jakim niezwykłym i wspaniałym przypadkiem jest nasza obecność w świecie i możliwość jego doznawania i rozumienia jest dla mnie wystarczająco piękna i zapewnia o wiele potężniejsze uczucia, niż wiara, że za wszystkim kryje się jakis niewidzialny gość, który każe "wyłączyć", poznanie - które (w mitologii judeochrześciajńskiej) było źródłem grzechu pierworodnego, bez względu na wszelkie dowody każe w siebie wierzyć, a w przeciwnym przypadku, skaże mnie, moje dziecko, i każdego kto wystąpi przeciwko niemu, lub w ogóle o nim nie wie i nie miał szans wiedzieć, na wieczne potępienie i męczarnie w ogniu piekielnym.
  • nehsa 03.01.13, 13:57
    Bookwormie Wesoły!
    m.in., napisałeś:
    Jest jednak, moim zdaniem, jeden ważny krok - otworzyć się na empiryczne dowody
    > powtarzalnosci zjawisk - naukę, i odrzucić "dowody" w postaci subiektywnych, i
    > ndywidualnych odczuć/uczuć/wiary.


    ***A ja, od niepamiętnych czasów, oraz w moim e-booku piszę:
    "Drugi sprawdzian.
    Słowa Syna Ojca, czyli Nauki Ojca, są wieczne.
    Częściowo, przytaczam niektóre wersety, które już wykorzystywałem wcześniej, ale
    stanowią one także sens II Sprawdzianu, stąd w nim ich obecność.

    Ew.św.Mateusza 24/35, św.Marka 13/31, św.Łukasza 21/33
    "Niebo i ziemia przeminą, ale słowa Moje nie przeminą."

    "Treści zawarte w słowach Nauki Ojca, są zawsze aktualne, czyli wieczne -
    zrozumiale oznajmia powyższy werset.

    V Mojżeszowe 18/20-22
    20. "Wszakże prorok, któryby sobie hardzie począł, mówiąc słowo w imieniu mojem,
    któregom mu mówić nie rozkazał i któryby mówił w imię bogów obcych,
    niech umrze prorok takowy."
    21. "A jeślibyś rzekł w sercu swem:
    Jakoż rozeznamy to słowo, którego nie mówił Pan?"
    22 "Jeźliby co mówił on prorok w imię Pańskie, a nie stałoby się to,
    ani wypełniło, onoć to jest słowo, którego nie mówił Pan;
    z hardości to mówił prorok on, nie bójże się go."

    Tłumaczenie-wykładnia Mojżesza jest prosta, jak konstrukcja cepa.
    Skoro słowa mówione przez Boga, można poznać po tym, że one się stają,
    wypełniają, dzieją, to trafnym jest wniosek, że sprawdzianem wiarygodności świadectw
    pisanych Nauki Ojca, jest dziejąca się rzeczywistość.
    Zawsze działo się, i dzieje się dokładnie tak, jak w Nauce Ojca mówił Syn Ojca.
    Dlatego Syn Ojca, nie musiał nam pozostawiać Nauki Ojca w piśmie, bo treści
    Nauki Ojca możemy uzyskać z dowodzenia wyjaśniającego, czyli z ich skutków.
    "Gdy bowiem jakiś skutek jest nam bardziej oczywisty, niż jego przyczyna - to przez
    skutek ten dochodzimy do poznania przyczyny."


    A jak jest inaczej, to podaj przykład, JEDEN. To będzie tak samo, jak z tym przykladem bezcelowości STWORZENIA, którego nie ma, bo być nie może.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 03.01.13, 14:45
    > pisanych Nauki Ojca, jest dziejąca się rzeczywistość.
    > Zawsze działo się, i dzieje się dokładnie tak, jak w Nauce Ojca mówił Sy
    > n Ojca.
    > Skoro słowa mówione przez Boga, można poznać po tym, że one się stają,
    > wypełniają, dzieją, to trafnym jest wniosek, że sprawdzianem wiarygodności świa
    > dectw

    Chyba żartujesz? Po fakcie to każdy sobie może takie zasługi przypisać.

    Jesli ktoś napiszę, że Ziemia stała się bo tak powiedział bóg, to jak to zweryfikować - może ten ktos był obecny, jak bóg to mówił i się stawało? Może są jakieś ślady - nagrania boskiej przemowy?

    Wyobraź sobie, że ktoś zobaczył Słońce i się zastanawia jak ono powstało? Oczywiście mógłby powiedzieć, pierwotna materia z wielkiego wybuchu połączyła się w wielką gestą chmurę helu i wodoru i zaicjowana została reakcja jądrowa... ale raczej prawdopodobnie pomyśli - ja bym tego nie potrafił, czyli człowiek by tego nie potrafił, to musiał być ktoś wielki, potężny - bóg. i szybko zapisał swoją myśl. Ale ciekawe jak to zrobił? ile on musiłby drewna zebrać, żeby taki ogień rozpalić i jeszcze zawiesic go tam wysoko? wydaje mi się, że zrobił to tak, że powiedział/pomyslał (no potęzny jest i wszystko mysla i słowem potrafi robić) i tak się stało. I tą myśl też zapisał.
    Ktoś inny spytał się - jak się stało słońce? I znalazł odpowiedź w książce: Bóg tak powiedział żeby się stało i się stało. I tą bajkę bez weryfikowania powtarzają i powtarzają. Aż w końcu używa się argumentu - tak jest, bo tak jest napisane w tej książce/bajce.

    Tak własnie powstały analizowane i przytaczane przez Ciebie "Świadectwa".
  • marina0321 04.01.13, 19:19
    ...a tu znów "Dwójca".....Nehsa-bookworm.....idę dalej.
  • nehsa 04.01.13, 20:17
    Mario!
    Wróć!!! Ja przez Tego zBOOKA zostane sie gejem.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • marina0321 04.01.13, 21:11
    nehsa napisał:

    > Mario!
    > Wróć!!! Ja przez Tego zBOOKA zostane sie gejem.

    Naprawdę chyba wpadłeś w rozpacz, jeżeli przechściłeś nawet moje imię. Jako SOS-rada - trzymaj się mocno żony, jeżeli jest w pobliżu, wtedy nic Ci nie zagrozi. Pozamykaj drzwi i wszystko, co masz do zamknięcia, łącznie z ........aah, stop! Zapędziłam się...
  • pocoo 04.01.13, 22:01
    marina0321 napisał(a):

    > nehsa napisał:
    >
    > > Mario!
    > > Wróć!!!
    >
    > Jako SOS
    > -rada - trzymaj się mocno żony, jeżeli jest w pobliżu, wtedy nic Ci nie zagrozi
    > . Pozamykaj drzwi i wszystko, co masz do zamknięcia, łącznie z ........aah, sto
    > p! Zapędziłam się...

    Żadne tam STOP.
    Mnie spisał na straty(a niech mu...) i ma w nosie ,co do niego piszę.Ciebie może posłucha bo rada jest cenna.A najcenniejsza to ta z zamknięciem "łącznie" z...
  • bookworm 02.01.13, 22:02
    > > I Twój genotyp razem z Twoim mózgiem i aparatem mowy, nie jest w stanie w
    > ygener
    > > ować niematerialnego sensu słowa.
    > > I Twój mózg, nie ma bladego pojęcia, czym jest OBOWIĄZEK, którego jesteś
    > nosicielem

    To jakie są funkcje Twojego mózgu, jeśli nie generowanie myśli zawierajacych sens i wydawanie poleceń do płuc i ust aby te myśli przyoblec w słowa (ew. do rąk aby zapisać je)?

    I skoro mózg nie ma tutaj znaczenia, to skąd wiesz, że małpy również nie mają postulowanej przez Ciebie nieśmiertelnej duszy i nie przekazują do siebie krzykami niematerialnego sensu słowa (wszak ten sens nie jest zależny od dźwięku).
  • nehsa 02.01.13, 23:51
    Bookwormie!
    Ostatnio, której to tematyki nie zgłębiam, przedstawiciele nauki doszli do wniosków, że mózg jest czymś w rodzaju centrali odbiorczo-nadawczo-analizującej świat materii, i przekazującej wiedzę na wyższy poziom, czyli w moim rozumieniu do świadomości, którą utożsamiam z Duchem człowieka.
    Z tego, co zrozumiałem wynika, że o przetwarzaniu informacji, i kreacji sensu, czy memów, decydują procesy, których przebiegu naukowcy dopatrują się w energii pól, jakie tworzy materialne ciało, jego narządy, w tym mózg.
    W każdym bądź razie, myślenie, wyobrażanie, zapamiętywanie, to procesy których nie można w świetle uzyskanych wyników badań koncentrować w materialnej masie naszego mózgu.

    Ja, już pisałem, że jedną z fundamentalnych różnic, pomiędzy Naturą, a CZŁOWIEKIEM, jest ta, że ciało zwierząt i człowieka różnią potrzeby i obowiązek.
    Natura, ma tych potrzeb 4 - cztery, czyli odżywianie, wypoczynek, wydalanie, rozmnażanie.
    Człowiek, ma tych potrzeb 3-trzy, czyli odżywianie, wypoczynek, wydalanie.
    Ale to nie są potrzeby niematerialnego człowieka, który został obdarowany OBOWIĄZKIEM, dlatego człowiek MOŻE, a nie musi.

    Dlatego Natura, w tym małpy są "zadaniowane", muszą. A ich "małpia mowa", to tylko sygnalizacja, a niczym nieograniczona zdolność porozumiewania się.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • bookworm 02.01.13, 10:57
    wariant_b napisał:
    > > Uważasz, że memy są bytem niematerialnym
    >
    > W pewnym sensie. Zawodzą proste opisy matematyczne oparte o skończoność
    > lub co najwyżej przeliczalność, które z powodzeniem stosujemy w modelowaniu
    > rzeczywistości materialnej. Przez analogię komputerową - znamy wszystkie stany
    > procesora i pamięci, ale nie oznacza to, że znamy wszystkie możliwe programy
    > lub jesteśmy w stanie stworzyć generator, który je napisze. Niemniej każdy znan
    > y
    > program da się sprowadzić do stanów procesora i pamięci. Stary, dobry Gödel.

    Moim zdaniem problem to fakt, że o ile zdajemy sobie sprawę z faktu, że mysli powstają w mózgu, to ani nie znamy wszsytkich stanów "procesora" ani "pamięci" (korzystając z analogii komputerowej) - w porównaniu do ludzkiego mózgu, nawet najlepszy komputer (stworzony zresztą przez ludzki mózg) wydaje się być dziecięcą zabawką. Trudno w takim przypadku stwierdzić, że memu nie można sprowadzić do stanu "procesora i pamięci".

    > "Sens" też jest memem, nie ma swojej fizycznej reprezentacji. Wszystkie memy
    > można z powodzeniem wyciąć, bo nie opisują one rzeczywistości, a świadomość.
    > Można dywagować na temat relacji między memami, zastanawiać się, czy
    > "bóg" jest "sensem", ale nie prowadzi to do żadnych wiążących konkluzji.
    > Bo nie może. Prościej jest zrezygnować z korzystania ze źle zdefiniowanych poję
    > ć.
    > Więc mówienie o "sensie" nie ma sensu.

    Myślę, że wszystko zależy od podejścia do pojęcia memu.
    Moim zdaniem mem posiada fizyczną reprezentację będącą korelacją skojarzeń (procesów synaptycznych/chemicznych) jakie wytwarza w każdym indywidualnym mózgu. Bez jego materialnego zapisu i odbiorcy będącego w stanie go odczytać/odebrać i dodatkowo będącego w stanie go zrozumieć mem nie istnieje - staje sięwówczas materialnym zbiorem cząstek (czy to falą akustyczną, elektro-magnetyczną, lub fizycznym zapisem np. na papierze).

    Możemy sobie zupełnie abstrakcyjnie (zwłaszcza biorąc pod uwagę naszą ludzką tendencję do antropocentrycznego postrzegania świata i życia) wyobrazić planetę albo nasz układ słoneczny jako mem pozostawiony przez wyższą niż nasza formę życia - dla nas jest ona naszym światem, który poznajemy i nie do końca rozumiemy, ale dla jakieś wyższej formy życia może być memem - przekaźnikiem informacji.
  • wariant_b 02.01.13, 12:28
    bookworm napisał:
    > Trudno w takim przypadku stwierdzić, że memu nie można sprowadzić
    > do stanu "procesora i pamięci".

    Przestrzeń możliwych memów jest istotnie silniejsza od przestrzeni stanów
    "procesora i pamięci". Stany możemy wyliczyć i uporządkować.

    > w porównaniu do ludzkiego mózgu, nawet najlepszy komputer (stworzony zresztą
    > przez ludzki mózg) wydaje się być dziecięcą zabawką.

    Niepotrzebnie generalizujesz, przyjmując skrajnie uproszczony model komputera.
    Życie nie jest wcale bardziej skomplikowane, wystarczy wiedzieć, co pominąć
    w modelu jako nieistotne.

    > Moim zdaniem mem posiada fizyczną reprezentację

    Dalece upraszczając - oczywiście.

    > dodatkowo będącego w stanie go zrozumieć mem nie istnieje

    Oczywiście - bez świadomości jej budulec nie posiada sensownej interpretacji.

    > Możemy sobie zupełnie abstrakcyjnie (zwłaszcza biorąc pod uwagę naszą ludzką
    > tendencję do antropocentrycznego postrzegania świata i życia) wyobrazić planetę
    > albo nasz układ słoneczny jako mem pozostawiony przez wyższą niż nasza formę życia

    Oczywiście, cokolwiek sobie nie wyobrazimy, będzie to jakiś mem.
    Nie potrafimy postrzegać nieprzetworzonej rzeczywistości.
  • bookworm 02.01.13, 14:03
    wariant_b napisał:

    > Niepotrzebnie generalizujesz, przyjmując skrajnie uproszczony model komputera.
    > Życie nie jest wcale bardziej skomplikowane, wystarczy wiedzieć, co pominąć
    > w modelu jako nieistotne.

    Cholera, zgadzam się z Tobą :)
    To powyżej to jedyne stwierdzenie, w którym nie do końca mamy zbieżne poglądy.

    Wydaje mi się, że model mózgu może istnieć i można zastosować analogię "komputera" ale nie sądzę by ten model i wspomniane życie było mało skomplikowane. Wszytko zależy od poziomu wnikliwości w proces. Do prostych kwestii wystarczy model uproszczony, jednak wnikajac głębiej konieczny jest bardziej wnikliwy model, który moim zdaniem, "musi być"/jest odpowiednio bardziej złożony. Podobnie jak z fizyką - na codzień wystarczy nam zwykła mechanika Newtonowska, ale jeśli chcemy spojrzeć na materię bardziej wnikliwie konieczne są bardziej złożone modele (oczywiście "złozoność" ma tu chrakter umowny - dla mnie mogą się one wydawać złożone - dla kogoś kto zajmuje się fizyką kwantową na codzień mogą wydawać się proste)
  • wariant_b 02.01.13, 15:04
    bookworm napisał:
    > Wydaje mi się, że model mózgu może istnieć i można zastosować analogię "komputera"
    > ale nie sądzę by ten model i wspomniane życie było mało skomplikowane.

    Niemniej produkcja tuczników czy jaj kurzych jest technologicznie prostsza
    i łatwiejsza do opanowania niż produkcja procesorów i ludzkość znała ją dużo
    wcześniej. Wystarczał bardzo uproszczony model funkcjonowania kury czy wieprza.
    Przez lata również wystarczał bardzo uproszczony model funkcjonowania człowieka
    i dalej jest on w niektórych sytuacjach wystarczający.
  • bookworm 02.01.13, 15:18
    wariant_b napisał:

    > bookworm napisał:
    > > Wydaje mi się, że model mózgu może istnieć i można zastosować analogię "k
    > omputera"
    > > ale nie sądzę by ten model i wspomniane życie było mało skomplikowane.
    >
    > Niemniej produkcja tuczników czy jaj kurzych jest technologicznie prostsza
    > i łatwiejsza do opanowania niż produkcja procesorów i ludzkość znała ją dużo
    > wcześniej. Wystarczał bardzo uproszczony model funkcjonowania kury czy wieprza.
    > Przez lata również wystarczał bardzo uproszczony model funkcjonowania człowieka
    > i dalej jest on w niektórych sytuacjach wystarczający.

    Zgadzam się ale to potwierdza to co napisałem. Do niektórych "dużych" zjawisk wystarczy prosty model. Ale ten sam model nie wystarcza do zrozumienia, co się dzieje w środku kury, że powstaje jajko. A model to wyjaśniajacy, nie wystarcza do zrozumienia dlaczego ta powstała kura będzie miała takie, a nie inne predyspozycje genetyczne. Uważam po prostu że do odpowiednio wnikliwych zagadnień, potrzebny jest odpowiedni model (okazuje się że ten jest często "skomplikowany" - ta ostatnia kwestia jest zależna (jak wcześniej pisałem) od pojętności osoby korzystającej z modelu)
  • nehsa 01.01.13, 22:27
    Pocoo!
    Na Twój użytek wykopiowałem z mojego e-booka.
    Współcześnie, na świecie funkcjonuje grubo, ponad pięć tysięcy różnych języków.
    Ten sam sens, zawarty w słowach tych języków, jest przekazywany za pomocą
    różnych dźwięków, różnych wartości akustycznych, dlatego też słowa języków się różnią.
    Nawet tak samo brzmiące słowo, może mieć w różnych językach różne znaczenie,
    różny sens.
    Ale także, to samo słowo, w tym samym języku, może mieć różny, a nawet
    przeciwstawny sens.
    Zatem racjonalnym jest wniosek, że wartość dźwięku, czyli wartość materialnej
    energii fali akustycznej, nie determinuje wartości sensu słowa, który to sens, jest od niej
    absolutnie niezależny.
    Sens słowa, nie jest w żadnej mierze zależny od wartości akustycznej słowa, która
    jest jedynie jego konstrukcją nośną, nosicielem.
    Dlatego racjonalnymi są wnioski:
    A./ dowodem niematerialności procesu myślenia, jest niematerialność procesu mówienia.
    B./ materialna energia ruchu fali akustycznej, nie tworzy z niematerialnym sensem słowa
    z ust, którego jest nosicielem, żadnych struktur wspólnych.
    Czy zatem nie jest uprawnionym wniosek, że niematerialny sens, jest przyczyną
    energii ruchu fali akustycznej.
    10./ Jaki warunek musiałby zostać spełniony, aby móc orzec o zależności sensu słowa,
    od dźwięku słowa?
    Wówczas moglibyśmy orzec, o zależności sensu słowa, od dźwięku słowa, gdyby
    słowa naszej mowy były jednoznaczne, gdyby każde słowo miało tylko jedno znaczenie.

    11./ Jaki wniosek wynika z faktu niezależności niematerialnego sensu słowa, od
    materialnego dźwięku słowa?
    Skoro niematerialny sens słowa, nie tworzy z materią fali dźwiękowej struktur
    wspólnych, to racjonalnym jest wniosek, że w procesie myślenia wykorzystujemy
    PRACĘ niematerialnej, nieśmiertelnej Cząstki Światłości, czyli Cząstki ofiarowanej nam
    przez Naszego Stwórcę. Cząstka Ta, nazywana w świadectwach Nauki Ojca Duchem,
    czyni każdego z nas niematerialnym, nieśmiertelnym człowiekiem.

    16./ Jakie wartości są składowymi elementami słowa naszej mowy?
    Składowymi słowa naszej mowy, są wartości: emocjonalna i akustyczna. A nie,
    racjonalno-emocjonalna.
    Przecież to miłość, jest przyczyną życia. Im bardziej bliźnich miłujemy, tym
    racjonalniej z nimi współpracujemy. Dlatego słusznym jest wniosek, że pochodną miłości
    jest rozum, a nie odwrotnie. O wartości sensu mowy, stanowi wartość emocjonalna, a nie
    racjonalna. Dlatego też, słowo naszej mowy składa się z wartości emocjonalnej
    i akustycznej.
    Wartość emocjonalna, stanowi o niematerialnym sensie słowa, a wartość
    akustyczna jest wykorzystywana, jako nosiciel-bagażowy niematerialnego sensu słowa.


    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • pocoo 01.01.13, 22:39
    nehsa napisał:

    > Pocoo!
    > Na Twój użytek wykopiowałem z mojego e-booka.

    Wiesz co,nehsa.Masz szczęście,że nie jesteś w zasięgu mojej ręki bo od razu odechciałoby Ci się cokolwiek kopiować.
  • marina0321 01.01.13, 23:47
    pocoo napisała:

    > nehsa napisał:
    >
    > > Pocoo!
    > > Na Twój użytek wykopiowałem z mojego e-booka.
    >
    > Wiesz co,nehsa.Masz szczęście,że nie jesteś w zasięgu mojej ręki bo od razu ode
    > chciałoby Ci się cokolwiek kopiować.

    Nehsa - skopiuj lepiej to, co napisała -Pocoo- i....ZAPAMIETAJ !!!!
  • nehsa 02.01.13, 00:06
    Maryniu!
    Ja po "Sylwestrze" ledwo żyję. Ale Wy obie powinnyście być już w łóżkach.
    A poza tym to despotka do spodka.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • marina0321 02.01.13, 00:13
    nehsa napisał:

    > Maryniu!
    > Ja po "Sylwestrze" ledwo żyję. Ale Wy obie powinnyście być już w łóżkach.
    > A poza tym to despotka do spodka.

    Nie rozumiem...dlatego, że Ty ledwie żyjesz, to my powinnyśmy być w łóżkach?
  • pocoo 02.01.13, 06:21
    marina0321 napisał(a):

    > Nie rozumiem...dlatego, że Ty ledwie żyjesz, to my powinnyśmy być w łóżkach?
    A co tu trzeba rozumieć?
    Dopóki jesteśmy na forum, to nehsa pieprzy ile wlezie.Jak pójdziemy spać to wtedy sobie odetchnie.
  • nehsa 02.01.13, 08:19
    Pocoo!
    Broń mnie Panie Boże, abym z rana się obudził przewrażliwiony, ale co to znaczy: "...to nehsa pieprzy ile wlezie..."?

    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • pocoo 02.01.13, 09:54
    nehsa napisał:

    > Pocoo!
    > Broń mnie Panie Boże, abym z rana się obudził przewrażliwiony, ale co to znaczy
    > : "...to nehsa pieprzy ile wlezie..."?
    >
    A broń mnie panie Jezu przed złośliwościami.
    "nehsa pieprzy ile wlezie" i "despotka od spodka"to chyba dobrana para."Jaka róża taki cierń".
    A moze chciałbyś rozdmuchać reklamę,którą sam sobie robisz?
  • nehsa 02.01.13, 10:27
    Ja, sobie robię reklamę. A po jaką cholerę mi ta reklama? Co ja z ej reklamy mam mieć, bo jak dotąd, to antypatię kastrata intelektualnego OLKA13, i konieczność komunikowania faktów, np. TOBIE.
    --
    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-nieśmiertelni9
  • pocoo 02.01.13, 06:12
    nehsa napisał:
    > Ja po "Sylwestrze" ledwo żyję.

    "Cierp ciało jak ci sie chciało".

    Ale Wy obie powinnyście być już w łóżkach.

    Widzę,ze bardzo sie troszczysz o nasze boskie cery.Dziękuję.

    > A poza tym to despotka do spodka.
    No więc bój się nehsa.Jeszcze z Tobą nie skończyłam i zadna wiara lub niewiara Ci nie pomoże.
  • karbat 30.12.12, 15:41
    grzeg34 napisał:
    > karbat napisał:
    > > dlaczego ? , miliardy ludzi wierzy w rzeczy, na ktore nie ma najmniejs
    > >zych dowodow ? Od kilku tysiecy laty czolwieczenstwo inwestuje w rzeczy z ktoryc
    > >h nie ma pozytku ... do czego przydaja sie religie ?

    > Ponieważ ich prapraprzodkowie, jako jedyny gatunek na Ziemi, sięgnęli po potężn
    > e narzędzie jakim jest nielogiczna i abstrakcyjna WIARA, dzięki której otworzył
    > y im się niezliczone wymiary i sposoby spoglądania na otaczającą ich rzeczywist
    > ość. To właśnie dzięki tej umiejętności w błyskawicznym tempie - jak na ewolucj
    > e (kilkadziesiąt tysięcy lat) następował rozwój naszego ludzkiego mózgu...

    hm , malo eleganckie wyjasnienie . moim zdaniem .
    sugerujesz jakoby czlowiek prymitywny nie potrafil myslec nielogicznie ...
    lub tez nie potrafil myslec abstrakcyjnie . moim zdaniem, nawet prymitywni ludzie
    potrafili tez wierzyc, .... wierzyli, ze gdy byli ranni, po chorobie ... wyzdrowieja .
  • grzeg34 31.12.12, 11:11
    karbat napisał:

    > hm , malo eleganckie wyjasnienie . moim zdaniem .
    > sugerujesz jakoby czlowiek prymitywny nie potrafil myslec nielogicznie ...
    > lub tez nie potrafil myslec abstrakcyjnie . moim zdaniem, nawet prymitywni ludz
    > ie
    > potrafili tez wierzyc, .... wierzyli, ze gdy byli ranni, po chorobie ... wyzdr
    > owieja .

    Umiejętność abstrakcyjnego myślenia i wiary w pozytywny rezultat na podstawie uproszczonej, nielogicznej analizy skąpych informacji to cecha, która tworzyła się i dawała przewagę już niemal wszystkim gromadom z gatunku homo w odniesieniu do innych gatunków naczelnych, które funkcjonowały i funkcjonują na zasadzie logicznego, dziedziczonego mechanizmu nastawionego tylko na przetrwanie...
    Jednakże dopiero u homo sapiens pojawiła się ta cecha na bardzo wysokim poziomie, dzięki której osiągnął dominacje na Ziemi, a jego samoświadomość potrafiła już formułować pytania ostateczne...
  • pocoo 29.01.13, 21:10
    karbat napisał:


    >moim zdaniem, nawet prymitywni ludzie
    > potrafili tez wierzyc, .... wierzyli, ze gdy byli ranni ,że po chorobie ... wyzdr
    > owieja .

    Przypomniałeś mi kiedy byłam bardzo zakochaną nastolatką.
    Moja miłość postanowiła uczyć się seksu ,ale nie ze mną.Kiedy zapytałam;
    dlaczego u niej mieszkasz? Usłyszałam odpowiedź;
    "bo jej tata pomaga mi w pracy".Uwierzyłam w te słowa tak mocno,że nawet gdyby pieprzyli się na moich oczach to nie widzialabym tego.Wiara czyni cudactwa.
  • pytajacodroge 30.12.12, 17:54
    grzeg34 napisał:

    > Ponieważ ich prapraprzodkowie, jako jedyny gatunek na Ziemi, sięgnęli po potężn
    > e narzędzie jakim jest nielogiczna i abstrakcyjna WIARA, dzięki której otworzył
    > y im się niezliczone wymiary i sposoby spoglądania na otaczającą ich rzeczywist
    > ość. To właśnie dzięki tej umiejętności w błyskawicznym tempie - jak na ewolucj
    > e (kilkadziesiąt tysięcy lat) następował rozwój naszego ludzkiego mózgu...
    >
    > P.S. czym jest dowód? Czy wystarczającym dowodem może być statystyczna analiza,
    > jaka jest podstawą dzisiejszej nauki?

    Podoba to stwierdzenie "potężne narzędzie jakim jest nielogiczna i abstrakcyjna WIARA".
    Jeśli spojrzymy na WIARĘ jako narzędzie to rzeczywiście jest to bardzo interesujące. Patrząc z tego punktu widzenia WIARA rzeczywiście dała nam dość dużo. Kultura sakralna, architektura, muzyka, literatura... Każda starożytna kultura jakby na nią nie patrzeć związana była głównie z kultem bogów. Trudno wyobrazić sobie, że Egipcjanin poświęcił całe swoje życie na budowę piramidy dla kaprysu. Zgodnie z ustaleniami archeologów budowniczowie piramid nie byli niewolnikami, ale wolnymi obywatelami, którzy z własnej "woli" decydowali się na pracę ponieważ prawdopodobnie WIERZYLI, że tak trzeba. Czy budowa piramid byłaby możliwa bez wierzącego ludu? Raczej nie. Czy jest potrzebna człowiekowi? To już zupełnie inna bajka :-)

    Otwarte pozostaje jednak pytanie dlaczego człowiek jest tak "ŁATWOWIERNY"? Dlaczego tak chętnie ulegamy historyjkom i zaczynamy WIERZYĆ?

    Czasami wyobrażam sobie, że umarłem i stoję przed obliczem Boga. A Bóg mówi:
    Staszek co Cię u diabła podkusiło aby Wierzyć? Po jakiego grzyba dałem Ci rozum? Po to, abyś z niego zrezygnował i wierzył w jakieś historyjki tylko dlatego, że twoi rodzice tak robili? Stary, coś ty sobie myślał. I co? Jeszcze miałbym Cię za to nagradzać? Jaką logiką ty się kierowałeś?

    Dlaczego tak jest, że jak ziemia szeroka tak w każdym zakątku rodzi się jakaś WIARA?
    Czasami jest wykorzystywana przez władzę, ale przecież nie zawsze tak jest. Indianie, też mieli swoje wierzenia, ale trudno w ich przypadku mówić o wykorzystywaniu ich dla celów politycznych.

    Pośrednią jedną z odpowiedzi daje Alan Watts w jednym z wykładów. Mówi mniej więcej tak:
    Adepci buddyzmu poddawani są bardzo długotrwałej procedurze, podczas której muszą się wyzbyć przywiązania do rzeczy tego świata. Po tym gdy wyzbędą się już przywiązania. Przychodzi do nich nauczyciel i mówi: Czy nadal pragniecie nie pragnąć?

    Wydaje się, że człowiek ma w sobie coś co sprawia, że szuka wokół siebie oparcia. Chciałby do czegoś przylgnąć, czegoś się uczepić. W ulotności i niestałości świata chwyta się nawet brzytwy zwanej WIARĄ.
  • karbat 30.12.12, 19:02
    pytajacodroge napisał:
    > Podoba to stwierdzenie "potężne narzędzie jakim jest nielogiczna i abstrakcyjna
    > WIARA".
    > Jeśli spojrzymy na WIARĘ jako narzędzieto rzeczywiście jest to bardzo i
    > nteresujące. Patrząc z tego punktu widzenia WIARA rzeczywiście dała nam dość du
    > żo (.... ) Trudno wyobrazić sobie, że Egipcjanin poświęcił całe swoje życie na budowę >piramidy dla kaprysu. Zgodnie z ustaleniami archeologów budowniczowie piramid nie byli >niewolnikami, ale wolnymi obywatelami, którzy z własnej "woli" decydowali się na pracę
    > ponieważ prawdopodobnie WIERZYLI, że tak trzeba. Czy budowa piramid byłaby możl
    > iwa bez wierzącego ludu? Raczej nie. Czy jest potrzebna człowiekowi? To już zup
    > ełnie inna bajka :-)

    fakt . czyli rozwoj czlowieka ( dawniej ) przez wieki, w duzej mierze opieral sie na .... absurdzie ...

    > Otwarte pozostaje jednak pytanie dlaczego człowiek jest tak "ŁATWOWIERNY"? Dlac
    > zego tak chętnie ulegamy historyjkom i zaczynamy WIERZYĆ?
    > Dlaczego tak jest, że jak ziemia szeroka tak w każdym zakątku rodzi się jakaś W
    > IARA?#

    no wlasnie dlaczego ?.
    przeciekawe zjawisko, nie otworzymy zadnych nowych drzwi -
    niemniej wymiana uwag, zainteresowanych tymi pytaniami , jest interesujaca .

    > Wydaje się, że człowiek ma w sobie coś co sprawia, że szuka wokół siebie oparci
    > a. Chciałby do czegoś przylgnąć, czegoś się uczepić. W ulotności i niestałości
    > świata chwyta się nawet brzytwy zwanej WIARĄ

    czlowiek chwyta sie brzytwy - wiary, bo ... swiat, zycie ludzkie jest ... ulotne, niestabillne,
    czyli czlowiek dalej w duzej mierze opiera sie na absurdzie .... dlaczego ...

    > Pośrednią jedną z odpowiedzi daje Alan Watts. w jednym z wykładów. Mówi mniej więcej tak:
    > Adepci buddyzmu poddawani są bardzo długotrwałej procedurze, podczas której mus
    > zą się wyzbyć przywiązania do rzeczy tego świata. Po tym gdy wyzbędą się już pr
    > zywiązania. Przychodzi do nich nauczyciel i mówi: Czy nadal pragniecie nie prag
    > nąć?

    dlaczego ludzie wierza, posrednie obrazowe tlumaczenie , jednak on nie stawia kropki nad "i " .
    Tlumaczenie indoktrynacja, sila tradycji ...., co sasiad powie. Lub jak inni twierdza -
    ciemny lud wszystko kupi, sa nie do konca przekonywujace, dawniej tak bylo, fakt .
    dzisiaj ...... te argumenty sa raczej slabe.
    Ameryka, Azja, Europa ... ludzie dalej wierza .Zmieniaja, koryguja (poglady) bogow,
    kaza swoim bogom ewoluwac i ... dalej wierza . dlaczego ...
  • pocoo 30.12.12, 19:29
    Ludzie chcą wierzyć,że po śmierci będą mieli jakąś tam szansę żyć dalej doskonałym świecie.Przestrzegają ustalonych przez daną religię zasad aby sobie na to lepsze życie zasłużyć.
    Różne religie, mamią róznymi obietnicami.Ludzie wierzący zastanawiają się;
    a jeżeli coś po śmierci jest to warto wierzyć.Nie zaszkodzi.W co?Komu? Jak?- nie ma znaczenia.Rodzice uczą dzieci zasad takiej religii jaką sami wyznają.Prawo wyboru(wolnej woli) to utopia.
  • karbat 30.12.12, 20:07
    milo , ze sie dzielisz swoimi uwagami , argumentujesz

    pocoo napisała:

    > Różne religie, mamią róznymi obietnicami.Ludzie wierzący zastanawiają się;
    > a jeżeli coś po śmierci jest to warto wierzyć.Nie zaszkodzi.W co?Komu? Jak?- ni
    > e ma znaczenia.Rodzice uczą dzieci zasad takiej religii jaką sami wyznają.Prawo
    > wyboru(wolnej woli) to utopia.

    wybacz, ale to co przytaczasz, argumentujesz - wierze, a coz mi szkodzi, niewiele kosztuje .
    to nie wiara, to raczej takie wyrachowane kombinatorstwo .
    bog obdarzyl roznych wiercow ... rozumem ... by sobie kombinowali ...
  • pocoo 30.12.12, 21:55
    karbat napisał:

    > wybacz, ale to co przytaczasz, argumentujesz - wierze, a coz mi szkodzi, niewi
    > ele kosztuje .
    > to nie wiara, to raczej takie wyrachowane kombinatorstwo .

    Zgadza się ,ale w ten sposób "wierzy" większość ludzi związanych z religią. Ta bylejakośc religijna sprawia,ze niczego nie dociekają i niewiele ich obchodzą zasady wyznawanej religii.
    Jeżeli wierny ufa swojemu bogu a tenże opiekuńczy dobry ojczulek zamiast pomocy zsyła na niego nieszczęscia, to po pewnym czasie taki wierny "wali ojczulka na odlew", albo zniża loty i mówi;a jeżeli coś po śmierci jest...Zawsze ta bylejakość wiary da o sobie znać.

    > bog obdarzyl roznych wiercow ... rozumem ... by sobie kombinowali ...

    Albo kombinują jak grzeszyć aby ich bóg nie widział,
    albo usprawiedliwiają swoje grzeszki grzechami kapłanów,
    albo bardziej obrotni kombinatorzy zakładają swoje sekty.

    Jednomyślność i posłuszeństwo jest możliwe tylko w małych grupach.Przykładem są małe plemiona indiańskie lub afrykańskie.
  • pytajacodroge 30.12.12, 20:09
    karbat napisał:
    >
    > dlaczego ludzie wierza, posrednie obrazowe tlumaczenie , jednak on nie stawia
    > kropki nad "i " .
    > Tlumaczenie indoktrynacja, sila tradycji ...., co sasiad powie. Lub jak inni t
    > wierdza -
    > ciemny lud wszystko kupi, sa nie do konca przekonywujace, dawniej tak bylo, fak
    > t .
    > dzisiaj ...... te argumenty sa raczej slabe.
    > Ameryka, Azja, Europa ... ludzie dalej wierza .Zmieniaja, koryguja (poglady)
    > bogow,
    > kaza swoim bogom ewoluwac i ... dalej wierza . dlaczego ...
    >

    Odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie mają potrzebę przynależności do czegoś, bycia czegoś częścią daje mitologia.
    W micie o stworzeniu jest to bardzo ciekawie opisane, ale popełniono w nim kilka błędów (najwięcej w interpretacji). Między innymi taki, że mitu nie należy traktować jako prawdy objawionej. Mit to nie jest słowo boga. To jest historia, która jest prawdziwa w warstwie symbolicznej. Jej prawdziwość nie polega na odwzorowaniu prawdy historycznej.
    Jej prawdziwość polega na tym, że pokazuje rzeczywistość taką jaka jest.
    Nie mówi: Powinieneś robić tak. Nie mówi: Jeśli będziesz robił tak jak ten bohater to zbłądzisz.

    Mit mówi: Rzeczywistość wygląda właśnie tak. To się dzieje. Tak to wygląda - nie moralizuje.

    Obrazując to przykładem:
    W micie o stworzeniu człowiek decyduje się na zerwanie owocu z drzewa poznania dobra i zła. W konsekwencji zostaje wygnany z raju.
    Chrześcijaństwo wyciągnęło z tego całą masę wniosków: człowiek zawiódł Boga. Człowiek zgrzeszył. Człowiek uległ szatanowi...

    A ten mit mówi (między innymi, bo nie tylko) to: Życie człowieka wygląda tak, że gdy jesteś dzieckiem (jesteś w brzuchu i później gdy nie wykształciło się twoje ego) jesteś w raju. Gdy zaczynasz dorastać i dostrzegać swoją odrębność od otoczenia zaczynasz dzielić świat na: my i oni, dobro i zło, czarne i białe... raj staje się dla ciebie niedostępny. Koniec i kropka.

    Taka prymitywna wersja psychologi, ale bardzo prawdziwej - szczególnie w snach.

    Ale dzięki temu nie można trzymać ludzi w szachu. Nie można im nakazać budować świątynie albo skłonić aby oddawali pieniądze.

    Wracając do pytania. Mit odpowiada: Byłeś w raju. Było pięknie. Teraz dzielisz świat na ty i oni. Do puki to robisz tęsknisz za tym co utraciłeś.
  • privus 31.12.12, 17:05
    Bo własną głupotę i naiwność najlepiej jest wytłumaczyć wolą boga i winy zwalać na niego :)

    --
    Nie mylcie zwykłych odruchów serca poczciwych i na ogół dobrych ludzi z cyniczna polityką ich władz.
  • pocoo 31.12.12, 18:48
    privus napisał:

    > Bo własną głupotę i naiwność najlepiej jest wytłumaczyć wolą boga i winy zwalać
    > na niego :)
    >
    I to jest trafna odpowiedź.To tak jak wystawianie w oknie Matki Boskiej Gromnicznej w czasie burzy zamiast zainstalować piorunochron.
  • 6burakow 01.01.13, 03:53
    albo jak czekac na demona zamist byc demonem...

    powodzenia, pocoo
    :)
  • pocoo 01.01.13, 06:47
    6burakow napisał:

    > albo jak czekac na demona zamist byc demonem...
    >
    > powodzenia, pocoo
    > :)
    A dziękuję ,wzajemnie.
    Nawet gdybym była demonem to zdecydowanie napisałeś,że żaden demon nie ma do Ciebie dostępu.
    Ja natomiast, zdecydowanie nie mogę być demonem ,który "włazi".
    Cholera,nie ten wątek.Zaraz nam Karbat da wiarę w demony.
  • karbat 01.01.13, 11:57
    pytajacodroge napisał:
    > Obrazując to przykładem:
    > W micie o stworzeniu człowiek decyduje się na zerwanie owocu z drzewa poznania
    > dobra i zła. W konsekwencji zostaje wygnany z raju.
    > Chrześcijaństwo wyciągnęło z tego całą masę wniosków: człowiek zawiódł Boga. Cz
    > łowiek zgrzeszył. Człowiek uległ szatanowi...
    >
    > A ten mit mówi (między innymi, bo nie tylko) to: Życie człowieka wygląda tak, ż
    > e gdy jesteś dzieckiem (jesteś w brzuchu i później gdy nie wykształciło się two
    > je ego) jesteś w raju. Gdy zaczynasz dorastać i dostrzegać swoją odrębność od o
    > toczenia zaczynasz dzielić świat na: my i oni, dobro i zło, czarne i białe... r
    > aj staje się dla ciebie niedostępny. Koniec i kropka.

    pieknie tlumaczysz ten mit , tak jakbys pamietal jak bylo w brzuchu matki ...
    a ja np . ten mit o raju tak sobie tlumacze ;

    Adam i Ewa byli pierwszymi komunistami .
    Zywili sie jablkami, biegali na golasa, w przekonaniu , ze .... zyja w raju .
    ( tylko nie wiadomo kto im to wmowil )

    mity moze kiedys mialy swoja role do odegrania , - ludy archaiczne .
    dzisiaj ..... ciekawostki z zamierzchlych czasow .

    > Wracając do pytania. Mit odpowiada: Byłeś w raju. Było pięknie. Teraz dzielisz
    > świat na ty i oni. Do puki to robisz tęsknisz za tym co utraciłeś.

    ? . a co utracilem ? . mam tesknic za pobytem w brzuchu matki ... to co piszesz to .....
    za wysoko dla mnie ;) .
  • wariant_b 01.01.13, 12:37
    karbat napisał:
    > pieknie tlumaczysz ten mit , tak jakbys pamietal jak bylo w brzuchu matki ...

    Coś z tym brzuchem jest nie tak.

    Wydaje się, że bóg stworzył Adama już jako formę dojrzałą, w każdym razie
    nie ma żadnych opisów, żeby go musiał niańczyć i karmić własną piersią.
    To trochę dziwaczne, biorąc pod uwagę, że mógł przecież tchnąć Ducha Świętego
    w Szympansicę-Dziewicę i pozwolić przejść Adamowi wczesne stadia rozwojowe.

    No i z tą Ewą z żebra zrobioną też jakiś bajer niezrozumiały - gdyby tworzył
    same samce, to z żebra Ropucha uczyniłby Żabkę, a nic o tym nie pisze.
    Oczywiście tworząc Adama na obraz i podobieństwo swoje mógł przemycić
    własne, dość przecież powszechne w starożytności, preferencje seksualne,
    a potem się tropnąć, że to jednak nie tak - ale to chyba wiedział już wcześniej.
  • karbat 04.01.13, 19:44
    privus napisał:

    > Bo własną głupotę i naiwność najlepiej jest wytłumaczyć wolą boga i winy zwalać
    > na niego :)

    ? ... nie rozumiem, przeciez od tego bog ma ... szatana , zwanego diablem ...

    przyczyna zl , dobra ... patrzenie na ww przez pryzmat prawd ksiedza , kosciola ,
    zakrawa na kpine z elementarnej ludzkiej inteligencji .
  • pocoo 05.01.13, 07:30
    karbat napisał:

    > ? ... nie rozumiem, przeciez od tego bog ma ... szatana , zwanego diablem ...

    Masz rację,bo ci dwaj kumple grają w jednej drużynie.Szatanowi bóg pozwala psuć a potem jako miłosierny nagradza(przykład chociażby Hioba).
    Inni głoszą,że kogo bóg miłuje tego po łbie wali.
    Najlepsze można przeczytać na cmentarnych nagrobkach.Ludzie lepiej od swojego boga wiedzą ,jaka jest jego wola.Wymyślili sobie boga do łatania życiowych dziur.Jak im tak dobrze...tylko wara ode mnie.


    > przyczyna zla , dobra ... patrzenie na ww przez pryzmat prawd ksiedza , kosciol
    > a ,
    > zakrawa na kpine z elementarnej ludzkiej inteligencji .

    Zdecydowanie tak.
    Odpowiedź katolika na pytanie o jego wiarę ,dobitnie swiadczy,że to ćwierćinteligent.
    Inni chrześcijanie jeszcze jakoś tam półinteligentnie to tłumaczą.
  • chasyd_666 29.01.13, 11:39
    To dlaczego wierzysz , że Boga nie ma ?... :)
  • wariant_b 29.01.13, 11:55
    chasyd_666 napisał:
    > To dlaczego wierzysz , że Boga nie ma ?... :)

    A ty wierzysz w Różowe Jednorożce?

    Wiara jest potrzebna, żeby przyjąć, że istnieje coś, co nie interferuje z naszą
    fizyczną rzeczywistością. Wtedy, kiedy nie można zaproponować doświadczenia,
    które takie istnienie potwierdzi w sposób jednoznaczny, powtarzalny i mierzalny.

    Jeśli słowo pozostaje "słowem" i nie chce w żaden sposób stać się "ciałem",
    które można badać, wiara nie jest potrzebna, by uznać słowo za omam,
    wytwór wyobraźni, a nie byt rzeczywisty.
  • pocoo 29.01.13, 16:55
    wariant_b napisał:
    > A ty wierzysz w Różowe Jednorożce?

    Jezeli idolką chasyda jest Jola (bodajże) Rutowicz,to da się z przekonania za te jednorożce pochlastać.
    A tak na serio,po co wierzyć w różowe jednorożce jak można je ogarnąć wszystkimi zmysłami.


    > Jeśli słowo pozostaje "słowem" i nie chce w żaden sposób stać się "ciałem",
    > które można badać, wiara nie jest potrzebna, by uznać słowo za omam,
    > wytwór wyobraźni, a nie byt rzeczywisty.

    No tak niezupełnie.Ja zwykle mówię;
    "ty mi nie mów ,że mnie kochasz ,ty mi to pokaż".
  • wariant_b 29.01.13, 17:50
    pocoo napisała:
    > "ty mi nie mów ,że mnie kochasz ,ty mi to pokaż".

    Jednym palcem, czy bardziej?
  • pocoo 29.01.13, 19:49
    wariant_b napisał:

    > pocoo napisała:
    > > "ty mi nie mów ,że mnie kochasz ,ty mi to pokaż".
    >
    > Jednym palcem, czy bardziej?

    Jeżeli bardzo tego chcesz ,to masz do dyspozycji osiem palców u rąk.Środkowe odpadają.
    Rodzice mojego ojca byli głuchoniemi.Pokazywanie mam w "jednym palcu".
  • pocoo 31.01.13, 14:29
    No niby ludzie wierzą w coś co chcieliby, a tego nie mają (taki rodzaj marzenia),a i wkrada się do tego nutka niedowierzania.Może tak? A może nie? Jak lepiej?
  • chasyd_666 31.01.13, 22:08
    > A ty wierzysz w Różowe Jednorożce?

    Skąd takie przypuszczenie ?

    > Jeśli słowo pozostaje "słowem" i nie chce w żaden sposób stać się "ciałem",
    > które można badać, wiara nie jest potrzebna, by uznać słowo za omam,
    > wytwór wyobraźni, a nie byt rzeczywisty.

    Nielogiczne rozumowanie...
  • wariant_b 31.01.13, 22:25
    chasyd_666 napisał:
    > Skąd takie przypuszczenie ?

    Ciekawość.
    Jestem ciekaw, czy wierzysz, że Różowe Jednorożce istnieją,
    czy wręcz przeciwnie - wierzysz, że Różowe Jednorożce nie istnieją.

  • chasyd_666 01.02.13, 21:10
    > Ciekawość.
    > Jestem ciekaw, czy wierzysz, że Różowe Jednorożce istnieją,

    Wyjaśnij związek z tematem
  • wariant_b 01.02.13, 21:31
    chasyd_666 napisał:
    >> Jestem ciekaw, czy wierzysz, że Różowe Jednorożce istnieją,
    > Wyjaśnij związek z tematem.

    Podobno pan Bóg chciał mieć Różowego Jednorożca tylko dla siebie i ukrywał
    jego istnienie przed ludźmi, bo niesie on (Różowy Jednorożec, a nie Bóg rzecz
    jasna) miłość i szczęście. Ale Adam i Ewa zjedli jabłko z Drzewa Poznania
    i dowiedzieli się o Różowym Jednorożcu. Tak poznali, co to miłość i szczęście.
    A zazdrosny Bóg wyrzucił ich za to z Raju. Mówią jeszcze, że Jednorożce już
    tam były, zanim Bóg zajął Raj i zamknął je w niewoli, bo chciał mieć miłość
    i szczęście tylko dla siebie. Więc Różowy Jednorożec jest tutaj kluczowy.
    Może kiedyś uda się go uwolnić.
  • chasyd_666 07.02.13, 13:01
    wariant_b napisał:
    >
    > Podobno pan Bóg chciał mieć Różowego Jednorożca

    Wierzysz w to ?...
  • wariant_b 07.02.13, 13:15
    chasyd_666 napisał:
    >> Podobno pan Bóg chciał mieć Różowego Jednorożca
    > Wierzysz w to ?...

    To po co go stworzył, bo podobno bóg stworzył zwierzęta?
    Jakby go nie chciał mieć, to by go nie tworzył - prawda?

    Chciał mieć wszy, to stworzył wszy, chciał mieć człowieka, to stworzył człowieka.
    Człowiekowi dał wszy, a jednorożce zatrzymał dla siebie. Proste?
  • pocoo 07.02.13, 14:34
    wariant_b napisał:

    > Chciał mieć wszy, to stworzył wszy, chciał mieć człowieka, to stworzył człowiek
    > a.
    > Człowiekowi dał wszy, a jednorożce zatrzymał dla siebie. Proste?

    Proste i bardziej prostego wytłumaczenia nie można wymyśleć.Obawiam się ,że dla chasyda to jest i tak zbyt skomplikowane.
  • wariant_b 07.02.13, 15:26
    pocoo napisała:
    > Proste i bardziej prostego wytłumaczenia nie można wymyśleć.

    Ćwiczę, ale jakoś nieporadnie mi to idzie.

    Ale jak dojdę do jako takiej wprawy, to może w końcu napiszę post,
    który chasyd będzie w stanie zrozumieć, więc już nie odpowie.
  • pocoo 07.02.13, 17:10
    wariant_b napisał:

    > Ćwiczę
    >
    > Ale jak dojdę do jako takiej wprawy,

    Z dobrego serca Ci radzę odpuść sobie i ćwicz coś fajniejszego, bo do chasyda nie trafisz żadnym słowem.
  • wariant_b 07.02.13, 18:26
    pocoo napisała:
    > ... bo do chasyda nie trafisz żadnym słowem.

    Jak nie trafię, to zbiorę w tomik i wydam.
    A bo to mało jest chasydów na świecie?

    > ... ćwicz coś fajniejszego

    A jeszcze niedawno byłaś na NIE :(
  • pocoo 07.02.13, 19:08
    wariant_b napisał:

    > A jeszcze niedawno byłaś na NIE :(

    Wariant.Czy przez tego chasyda ja muszę też Tobie tłumaczyć jak "wół krowie na rowie"?
    Ja byłam na NIE ale bez przeciwwskazań ponieważ Ty byłeś na TAK, a tylko przeciwne się przyciągają.Gdybym była bezpośrednio na TAK z Twoim TAK to siła odpychania wywaliłaby mnie już do innej galaktyki.
  • wariant_b 07.02.13, 19:24
    pocoo napisała:
    > Wariant. Czy ja muszę też Tobie tłumaczyć jak "wół krowie na rowie"?

    Oczywiście, że nie musisz. Przecież wiem w co cię wrobiłem.
    Jakbyś była na forum wcześniej ode mnie, też byś zajęła TAK.

    > ... to siła odpychania wywaliłaby mnie już do innej galaktyki.

    Nie przesadzaj - aż tak odpychający nie jestem.
  • pocoo 07.02.13, 19:35
    wariant_b napisał:
    > Nie przesadzaj - aż tak odpychający nie jestem.

    Jesteś niemożliwy.Nic nie będę tłumaczyć.
    Ty możesz mnie przyciągnąć albo odepchnąc biegunem.
  • wariant_b 07.02.13, 19:47
    pocoo napisała:
    > Ty możesz mnie przyciągnąć albo odepchnąc biegunem.

    O Jezu, ale się grgkh ucieszy!

    Czyściutko, fizycznie, proporcjonalnie do ładunków magnetycznych a odwrotnie
    proporcjonalnie do kwadratu odległości i to jeszcze przez pi razy cztery
    a całość pomnożona przez przenikalność magnetyczną Forum Religia i Internetu.
    Żadnej magii w postaci męskiego/kobiecego uroku, inteligencji czy poczucia humoru
    i jak to mówią chemii - sama fizyka. Nic tylko siąść i liczyć pocoo.
  • pocoo 07.02.13, 20:03
    wariant_b napisał:

    > pocoo napisała:
    > > Ty możesz mnie przyciągnąć albo odepchnąc biegunem.

    Czy Ty wariant wiesz,gdzie masz "biegun"?

    > Czyściutko, fizycznie,
    > Żadnej magii w postaci męskiego/kobiecego uroku, inteligencji czy poczucia humo
    > ru
    > i jak to mówią chemii - sama fizyka.
    > Nic tylko siąść i liczyć pocoo.

    Nie .W takim "fizycznym" przypadku , to moge tylko usiąść i płakać.
    Co Ty wariant wymyśliłeś?
  • wariant_b 07.02.13, 20:55
    pocoo napisała:
    > Co Ty wariant wymyśliłeś?

    PRAWDĘ!

    Jeśli wiemy, to dzieje się to wskutek pewnego procesu logicznego, w którym
    zdaniom potrafimy nadać status prawdziwości lub fałszywości. Nie istnieją
    INNE stany opisujące zdania - są tylko niewiedza oraz wiedza czyli reprezentowana
    przez prawdę lub fałsz.


    A teraz, kiedy znamy już całą prawdę o przyciąganiu możemy się zająć czymś
    przyjemniejszym i bardziej pożytecznym - na przykład szukaniem biegunów.
  • pocoo 07.02.13, 21:36
    wariant_b napisał:

    > A teraz, kiedy znamy już całą prawdę o przyciąganiu możemy się zająć czymś
    > przyjemniejszym i bardziej pożytecznym - na przykład szukaniem biegunów.

    Napisałam,że pieprzę pole magnetyczne.Chyba za szybko chciałam osiągnąć stan nieważkości.Teraz interesują mnie bieguny magnesów,które mogą mieć różne kształty.Tylko gdzie są bieguny tych magnesów? Gdzie masz swój?Czy muszę szukać?
  • wariant_b 07.02.13, 21:48
    pocoo napisała:
    > Czy muszę szukać?

    Musisz. Nie ma na skróty.
  • pocoo 07.02.13, 22:34
    wariant_b napisał:
    > Musisz. Nie ma na skróty.

    A może chociaż malutka podpowiedź.Czy u Ciebie mam szukać od góry do pasa czy od pasa w dół? Uwierzę Ci i będę wierząca.Nie chcę zbyt długo szukać u Ciebie bo najpierw muszę znaleźć swój biegun.Psia kość,gdzie on jest?
  • wariant_b 07.02.13, 23:21
    pocoo napisała:
    > A może chociaż malutka podpowiedź.

    Mowy nie ma - szukanie biegunów jest zbyt przyjemne, by je skracać.
  • pocoo 08.02.13, 06:24
    wariant_b napisał:

    > Mowy nie ma - szukanie biegunów jest zbyt przyjemne, by je skracać.

    Twoje zdecydowanie jest czymś wyjątkowym w moim życiu i bardzo mi się podoba.Tak,złapałeś mnie "za twarz".Mimo,że wg wierzących wszystko (łącznie z magnesami i biegunami) stworzył Bóg ,to nie mogę kontynuować zabawy na wątku Karbata.Od Ciebie zależało,czy będę "wierzącą".I co? Kicha.
    Zaimponowałeś mi wariant.
  • chasyd_666 31.01.13, 22:10
    Popełniasz prymitywny błąd (jak to ateista...:))
    Zrównujesz wiarę dziecięcą z wiarą dojrzałą...
  • bookworm 01.02.13, 00:04
    chasyd_666 napisał:

    > Popełniasz prymitywny błąd (jak to ateista...:))
    > Zrównujesz wiarę dziecięcą z wiarą dojrzałą...

    Różnica pomiędzy wiarą dziecięcą i dojrzałą to jedynie dłuższy czas indoktrynacji i większa ilość sztuczek erystycznych oraz inwektyw w repertuarze.
  • pocoo 01.02.13, 07:54
    bookworm napisał:

    > Różnica pomiędzy wiarą dziecięcą i dojrzałą to jedynie dłuższy czas indoktrynac
    > ji i większa ilość sztuczek erystycznych oraz inwektyw w repertuarze.

    To zdecydowanie u katolików.Ci z forum(mam nadzieję) podpiszą się pod tym co napisałeś obiema rękami(chyba,że piszą jednym palcem u jednej dłoni).
    Dziecko ma zaufanie do dorosłych i wierzy im we wszystko, do czasu(Mikołaj,Baba-Jaga,Anioł Stróż).Szybko się przekonuje,że to wymyślone postaci.
    Zmuszane do wiary tylko mówi ,że wierzy.
    A dorośli?Inaczej?
  • bookworm 01.02.13, 09:01
    pocoo napisała:

    > bookworm napisał:
    >
    > > Różnica pomiędzy wiarą dziecięcą i dojrzałą to jedynie dłuższy czas indok
    > trynac
    > > ji i większa ilość sztuczek erystycznych oraz inwektyw w repertuarze.
    >
    > To zdecydowanie u katolików.Ci z forum(mam nadzieję) podpiszą się pod tym co na
    > pisałeś obiema rękami(chyba,że piszą jednym palcem u jednej dłoni).
    > Dziecko ma zaufanie do dorosłych i wierzy im we wszystko, do czasu(Mikołaj,Baba
    > -Jaga,Anioł Stróż).Szybko się przekonuje,że to wymyślone postaci.
    > Zmuszane do wiary tylko mówi ,że wierzy.
    > A dorośli?Inaczej?

    Nie sądzę by wyglądało to inaczej, jest to raczej kwestia ilości kolejnych warstw indoktrynacji oraz wpływ społeczności, w której się obracamy.
    Myślę, że są nieliczni ludzie, którzy są tak dużymi indywidalistami (powpisach sądzę, że Ty właśnie jesteś typem takiej osoby), że społeczność nie ma na nich wpływu. Większość ludzi potrzebuje poczucia jednak przynależności do grupy, akceptacji (to stety/niestety nasz ewolucyjny spadek), a ponieważ wychowujemy się w środkowisku naszych rodziców, naszych wierzących kolegów w szkole, liceum, na studiach, w pracy, aby być częścią grupy przyjmujemy i utrwalamy zrytualizowane zachowania, w tym wierzenia.

    Niewiara, w przypadku kogoś będącego częścią społeczności, wynika z umiejętności i chęci do racjonalnego sceptycznego myślenia i/lub posiadania na tyle silnego charakteru aby nie ulegać autorytetom - w pewnym momencie religia staje się zwykłym zabobonem, który łatwiej jest odrzucić.

    To co napisałaś o rodzicach jest doskonałym przykładem - dokładnie tak to właśnie działa. Pomyśl co by było gdyby rodzice cały czas wmawiali przekonanie, że Baba Jaga, Mikołaj, anioł Stróż, Potwór z Szafy(spod łóżka) to postacie prawdziwe i mamy czuć przed nim respekt - może wymysliliby dla nas jakieś rytuały (pisanie listu co roku, ścielenie łóżka w kostkę, modlitwa wieczorna) aby zjednać sobie ich przychylność. Dlaczego w końcu przestają to robić?
    Dlaczego w takim razie cały czas buduje i utrwala się w ludziach przekonanie, że bóg, na którego istnienie posiadamy równie wiarygodne dowody, jest prawdziwy?

    Polecam całą serię z kanału yt: trustingdoubt wykładów tej Pani psycholog
  • pocoo 01.02.13, 09:35
    bookworm napisał:

    > Dlaczego w takim razie cały czas buduje i utrwala się w ludziach przekonanie, ż
    > e bóg, na którego istnienie posiadamy równie wiarygodne dowody, jest prawdziwy?

    Bo takie jest zapotrzebowanie,bo ludzie tego chcą.
    Jedni na ziemi żyją wygodnie,
    drudzy biednie,
    inni cierpią okrutnie ale wszyscy chcą żyć jak najdłużej.
    Religie wychodzą temu zapotrzebowaniu naprzeciw.
    W chrzescijaństwie obietnica wiecznego życia pobudza wyobraźnię;
    "Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało,co na serce ludzkie nie wstapiło, to przygotował bóg tym,którzy go miłują".
    Popyt...podaż i wszystko jasne.
  • bookworm 01.02.13, 09:53
    pocoo napisała:

    > Bo takie jest zapotrzebowanie,bo ludzie tego chcą.

    Czyli skuteczny marketing. Stworzyć potrzebę, żeby sprzedawać produkt, który podobno tą potrzebę zaspokaja.
    Kwestia wiary to rzeczywiście problem wielowątkowy - tutaj akurat zrobiłaś dość trafną analizę ekonomiczną.
  • pocoo 01.02.13, 12:46
    bookworm napisał:

    > Czyli skuteczny marketing. Stworzyć potrzebę, żeby sprzedawać produkt, który po
    > dobno tą potrzebę zaspokaja.

    Człowiek chciałby być bardzo długo młodym i osiągnąć wiek Matuzalema.Religie dają piękniejsze obiecanki, za które trzeba płacić.Nie znam religii ani Kościoła,który obiecywałby cokolwiek barankom za darmochę.

    > Kwestia wiary to rzeczywiście problem wielowątkowy

    Tych wątków nie ma zbyt dużo.
  • bookworm 01.02.13, 13:19
    pocoo napisała:

    > bookworm napisał:
    >
    > > Czyli skuteczny marketing. Stworzyć potrzebę, żeby sprzedawać produkt, kt
    > óry po
    > > dobno tą potrzebę zaspokaja.
    >
    > Człowiek chciałby być bardzo długo młodym i osiągnąć wiek Matuzalema.Religie d
    > ają piękniejsze obiecanki, za które trzeba płacić.Nie znam religii ani Kościoła
    > ,który obiecywałby cokolwiek barankom za darmochę.

    Ja nie znam nikogo (nie tylko kościoła ani religii) kto obiecałby cokolwiek za darmochę (zawsze jest jakiś oczekiwany namacalny mniej lub bardziej zysk) - taka już natura świata
  • kolter-xl 01.02.13, 08:42
    bookworm napisał:

    > chasyd_666 napisał:
    >
    > > Popełniasz prymitywny błąd (jak to ateista...:))
    > > Zrównujesz wiarę dziecięcą z wiarą dojrzałą...
    >
    > Różnica pomiędzy wiarą dziecięcą i dojrzałą to jedynie dłuższy czas indoktrynacji i większa ilość sztuczek erystycznych oraz inwektyw w repertuarze.

    Fakt , Jezus nie stawiał na edukację ;

    " Tego czasu Jezus rzekł: Uwielbiam Cię, Ojcze, Władco nieba i ziemi, iżeś zakrył to wszystko przed mądrymi i uczonymi, a objawiłeś całkiem maluczkim."
    --
    www.youtube.com/watch?v=6BOHpjIZyx0
  • pocoo 01.02.13, 09:06
    kolter-xl napisał:


    > Fakt , Jezus nie stawiał na edukację ;
    >
    > " Tego czasu Jezus rzekł: Uwielbiam Cię, Ojcze, Władco nieba i ziemi, iżeś zakr
    > ył to wszystko przed mądrymi i uczonymi, a objawiłeś całkiem maluczkim."

    Jezus miał wiadomości z pierwszej ręki.
    Wiedział,że najłatwiej otumanić tych ciemnych jak tabaka w rogu a było ich bez liku.
  • pocoo 01.02.13, 09:20
    pocoo napisała:

    No i mam "wierzącą ciemnotę".Mieszkam przy lesie,ucieka mi zasięg,pieprzy się internet a ja nie widziałam co mi wskoczyło w temat poprzedniego watka.Mogę sobie pogratulować zaćmienia tylko pisząc o wierze.
  • kolter-xl 01.02.13, 09:25
    pocoo napisała:


    > Jezus miał wiadomości z pierwszej ręki.
    > Wiedział,że najłatwiej otumanić tych ciemnych jak tabaka w rogu a było ich bezliku.

    On ich otumaniać nie musiał .Plebs żyjący w I wieku w Palestynie , może i potrafił zgodnie z zarządzeniami Faryzeuszy trochę czytać i pisać czym różnił się od np katolików choćby w XIX wieku w Polsce :) Jednak nadal był to biedny, zacofany,zabobonny motłoch .
    --
    www.youtube.com/watch?v=6BOHpjIZyx0
  • pocoo 01.02.13, 09:44
    kolter-xl napisał:
    >Jednak nadal był to biedny, zacof
    > any,zabobonny motłoch .

    No i Jezus znalazł słuchaczy...
    -kto uwierzy,że jestem synem boga...
    -kto mnie pokocha...
    -kto mi uwierzy...zbawiony będzie.No i zaczynają się obiecanki - cacanki i wizje wspaniałego życia.
  • bookworm 01.02.13, 09:54
    pocoo napisała:

    > kolter-xl napisał:
    > >Jednak nadal był to biedny, zacof
    > > any,zabobonny motłoch .
    >
    > No i Jezus znalazł słuchaczy...
    > -kto uwierzy,że jestem synem boga...
    > -kto mnie pokocha...
    > -kto mi uwierzy...zbawiony będzie.No i zaczynają się obiecanki - cacanki i wizj
    > e wspaniałego życia.

    W stylu: "Nikt wam nie da tego, co ja wam mogę obiecać."
  • pocoo 01.02.13, 12:30
    bookworm napisał:

    > "Nikt wam nie da tego, co ja wam mogę obiecać."

    Oczywiście.
    Jako kontrargument wierzący podają rozmnożenie chleba i ryb (jednorazowo) oraz cud w Kanie Galilejskiej(fajny cud).Żaden wierzący nie zastanawia się nad tym idiotyzmem.Muszą w to wierzyć aby móc karmić się obiecankami.
  • wariant_b 01.02.13, 13:18
    pocoo napisała:
    Jako kontrargument wierzący podają rozmnożenie chleba i ryb (jednorazowo)
    oraz cud w Kanie Galilejskiej(fajny cud). Żaden wierzący nie zastanawia się
    nad tym idiotyzmem.Muszą w to wierzyć aby móc karmić się obiecankami.


    Dotykasz głównego problemu Kościoła - przekaz moralny całkiem się wyczerpał.
    Dzisiaj oczekiwalibyśmy, że pomoże zbudować szkołę, piekarnię czy przetwórnie rybną,
    a oni dalej z uporem maniaka, że rozdawanie giftów wystarczy, bo wszyscy chcą
    dostać za darmo, a nikt nie zamierza podjąć wysiłku, by zmienić swoje marne życie.

    Cały czas wizja dobrego pana, który łaskawie daje coś swoim sługom i niewolnikom,
    lub nie każe ich wychłostać, a nie idea zorganizowanej, równej i wolnej społeczności,
    która wspólnie stara się realizować wyznaczone cele ku pożytkowi wszystkich.
  • pocoo 01.02.13, 13:40
    wariant_b napisał:
    > ... bo wszyscy chcą
    > dostać za darmo, a nikt nie zamierza podjąć wysiłku, by zmienić swoje marne życ
    > ie

    Takie Kiepskie...Ferdynandy.

    >... idea zorganizowanej, równej i wolnej społecz
    > ności,
    > która wspólnie stara się realizować wyznaczone cele ku pożytkowi wszystkich.

    Takie społeczności to już cwani apostołowie zakładali tylko zaczęło brakować idiotów ,których mogliby oskubać i kicha.
  • wariant_b 01.02.13, 13:56
    pocoo napisała:
    > Takie Kiepskie...Ferdynandy.

    Ferdynand jest Wspaniały!
  • chasyd_666 03.02.13, 19:13

    > Jako kontrargument wierzący podają rozmnożenie chleba i ryb (jednorazowo) oraz
    > cud w Kanie Galilejskiej(fajny cud).Żaden wierzący nie zastanawia się nad tym
    > idiotyzmem.

    Gdzie tu widzisz idiotyzm ?

    Idiotyzmem jest to :
    wariant_b napisał: >
    > Podobno pan Bóg chciał mieć Różowego Jednorożca

    Nie sądzisz ? :)
  • wariant_b 03.02.13, 20:26
    chasyd_666 napisał:
    > Gdzie tu widzisz idiotyzm ?

    W dopatrywaniu się jakichś wartości w jednorazowych gestach.
    Czy ten rozmnożony chleb i ryby poprawiły wyżywienie ludności?
    Czy nazajutrz ludiom nie brakowało chleba i ryb?
    A ci co się nie załapali na cud co mieli jeść?
    Ma to taką samą wartość, jak cudowne rozdawanie jabłek przez Napieralskiego.

    > Idiotyzmem jest to :
    >> Podobno pan Bóg chciał mieć Różowego Jednorożca

    Zdecydowałeś się już, czy wierzysz w istnienie Różowego Jednorożca,
    czy wierzysz w nieistnienie Różowego Jednorożca?
    Przy okazji - tylko dziewica może dosiąść Jednorożca.
    Twoja Maryja nigdy go nie dosiądzie.
  • pocoo 03.02.13, 21:03
    wariant_b napisał:

    > Przy okazji - tylko dziewica może dosiąść Jednorożca.

    Szkoda.

    > Twoja Maryja nigdy go nie dosiądzie.
    I dobrze jej tak.

    A moze tak trochę miłości z nakazu.
    Bóg rzekoma miłość ,kocha ludzi i żąda wzajemności.Jaka miłość dana ,taka wzajemność.
    Jezus poszedł dalej i powiedział,"że kto kocha kogokolwiek bardziej od niego to nie jest go godzien".Jak można naprawdę kochać z nakazu?Czy z nakazu moze...
    -brakować oddechu na myśl o osobie kochanej?
    -z tęsknoty nie wysychają oczy od łez.
    Niech się boskie istoty z nakazu kochają wzajemnie , a na moją miłość nie liczą.
  • wariant_b 03.02.13, 21:17
    pocoo napisała:
    > A moze tak trochę miłości z nakazu.

    Dlatego indoktrynuje się dzieci.

    Dziecko, które wie na czym polega miłość tatusia alkoholika i dlaczego
    tatusia alkoholika należy kochać łatwiej to zrozumie niż dorosły.
    Tatuś może się obrazić i zostawić rodzinę, więc trzeba go kochać.
    Bo wszyscy się z nas będą śmiać i dokuczać, że nie mamy tatusia.

    A tam, gdzie brakuje tatusiów alkoholików to i religia bardziej płytka.
  • pocoo 03.02.13, 21:34
    wariant_b napisał:

    > Tatuś może się obrazić i zostawić rodzinę, więc trzeba go kochać.
    > Bo wszyscy się z nas będą śmiać i dokuczać, że nie mamy tatusia.

    Tak,to jest miłość z "nakazu",pełna strachu i wściekłości ale na pytanie pijanego tatausia;"czy mnie kochasz",dziecko odpowiada twierdząco.

    > A tam, gdzie brakuje tatusiów alkoholików to i religia bardziej płytka.

    Oczywiście,bo młodzi ludzie mają taki stosunek do miłości z nakazu jak ja.
  • wariant_b 03.02.13, 21:48
    pocoo napisała:
    > Oczywiście,bo młodzi ludzie mają taki stosunek do miłości z nakazu jak ja.

    Jako młodzież rośniesz w moich oczach.
    Dawniej młodzież nie była aż tak rozsądna.
  • pocoo 03.02.13, 22:05
    wariant_b napisał:

    > Jako młodzież rośniesz w moich oczach.

    No to już chyba spadłam,bo do młodzieży zaliczałam się trochę czasu temu.

    > Dawniej młodzież nie była aż tak rozsądna

    Rozsądek,to dla młodzieży(bez względu na epokę) termin obcy.
  • chasyd_666 07.02.13, 13:07
    wariant_b napisał:

    > chasyd_666 napisał:
    > > Gdzie tu widzisz idiotyzm ?
    >
    > W dopatrywaniu się jakichś wartości w jednorazowych gestach.

    Dlaczego uważasz , że to idiotyzm ?

    > Czy ten rozmnożony chleb i ryby poprawiły wyżywienie ludności?

    Ludności , która przyszła słuchać Nauk Jezusa


    > Ma to taką samą wartość, jak cudowne rozdawanie jabłek przez Napieralskiego.
    >

    Udowodnij


    >
    > Zdecydowałeś się już, czy wierzysz w istnienie Różowego Jednorożca,

    Najpierw napisz , czy Ty się zdecydowałeś ! :)


    > Twoja Maryja nigdy go nie dosiądzie.

    Dlaczego starasz się obrazić moją religię ?...
  • kolter-xl 07.02.13, 13:35
    chasyd_666 napisał:

    > Twoja Maryja nigdy go nie dosiądzie.
    >
    > Dlaczego starasz się obrazić moją religię ?...

    To ty jesteś Emdzik odstępczy od nauk Jahwe, Żyd :))

    " 6) Nie posłuchamy polecenia, jakie nam przekazałeś w imię Pana. (17) Raczej wprowadzimy w czyn wszystko, co postanowiliśmy sobie: składać ofiary kadzielne królowej nieba, składać na jej cześć ofiary płynne, podobnie jak to czyniliśmy my, nasi przodkowie, nasi królowie oraz nasi przywódcy w miastach judzkich i na ulicach Jerozolimy. Wtedy mieliśmy pod dostatkiem chleba, powodziło się nam dobrze i nie spotkało nas nic złego. (18) Od czasu, gdy zaprzestaliśmy składać królowej nieba ofiary kadzielne i płynne, cierpimy niedostatek wszystkiego i giniemy od miecza lub głodu. (19) A kobiety powiedziały: Ilekroć składamy królowej nieba ofiary kadzielne i płynne, czyż nie za wiedzą naszych mężów przygotowujemy dla niej ciastka z jej wizerunkiem albo wylewamy płynne ofiary? (20) Jeremiasz zaś rzekł do całego ludu, do mężczyzn, do kobiet i do wszystkich ludzi, którzy dali mu tę odpowiedź: (21) Czy Pan nie pamięta już i nie zachowuje w swym sercu ofiar, jakie składaliście w miastach judzkich i na ulicach Jerozolimy wy, wasi przodkowie, królowie, przywódcy i prosty lud? (22) Pan nie mógł już znieść niegodziwości waszych postępków ani ohydnych czynów, jakie popełnialiście. Dlatego kraj wasz został obrócony w ruinę, w pustkowie, stał się przedmiotem klątwy, bez mieszkańców - jak to trwa do dziś. (23) Za to, że składaliście ofiary kadzielne i grzeszyliście przeciw Panu, że nie słuchaliście głosu Pana i nie postępowaliście zgodnie z Jego Prawem, Jego przykazaniami i Jego rozporządzeniami, przyszło na was takie nieszczęście, jakie trwa dzisiaj. (24) Następnie powiedział Jeremiasz do całego ludu i do wszystkich kobiet: Słuchajcie słowa Pańskiego, cały ludu judzki, przebywający w Egipcie! (25) To mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Wy, kobiety, mówicie to własnymi ustami i wykonujecie własnymi rękami, mówiąc: Wypełnimy niezawodnie nasze śluby, jakie uczyniłyśmy, by ofiarować kadzidło królowej nieba i wylewać na jej cześć płyny. Dobrze! Wypełniajcie więc swe śluby, wylewajcie płynne ofiary! (26) Dlatego posłuchajcie słowa Pańskiego, cały Judo, mieszkający w ziemi egipskiej. Przysiągłem na swe wielkie Imię - mówi Pan - że w całym Egipcie nigdy nie będzie już wzywane moje Imię przez kogokolwiek z Judy, który by mówił: Na życie Pana! (27) Oto czuwam nad wami na wasze nieszczęście, a nie na pomyślność. Wszyscy ludzie z Judy znajdujący się w ziemi egipskiej wyginą doszczętnie od miecza i głodu. (28) Ci, co się uratują od miecza, powrócą do ziemi judzkiej w bardzo małej liczbie, aby poznała cała reszta Judy, która przybyła do ziemi egipskiej celem osiedlenia się, czyje słowo się wypełni: moje czy ich. (29) To będzie dla was znakiem - wyrocznia Pana - że ukarzę was w tym miejscu, abyście poznali, że moje słowa wypełnią się całkowicie na wasze nieszczęście. (30) To mówi Pan: Oto wydam faraona Chofrę, króla egipskiego, w ręce jego nieprzyjaciół i w ręce tych, co nastają na jego życie, podobnie jak wydałem Sedecjasza, króla judzkiego, w ręce Nabuchodonozora, króla babilońskiego, jego wroga, czyhającego na jego życie. "

    Jak widać Jahwe nie bardzo lubi jak jego konkubinę się wywyższa :))

    --
    www.youtube.com/watch?v=6BOHpjIZyx0
  • grgkh 07.02.13, 22:31
    chasyd_666 napisał:

    > Dlaczego starasz się obrazić moją religię ?...

    Czy da się obrazić ideę? I do tego fałszywą? To jest możliwe tylko przy jednym założeniu, że religia wypełniła cały Twój umysł, zawładnęła nim bez końca i nie ma tam już żadnych innych idei, żadnego miejsca na nie.

    Nie ma takiej idei, którą Ty, równoważnie, mógłbyś obrażać i spodziewać się, że ja odczuję coś podobnego. Czy czujesz różnicę między nami? Ty jesteś niewolnikiem, ja jestem człowiekiem wolnym. Ja mogę każdą, gdy uznana zostanie za fałszywą, ideę odrzucić bez żalu. Ty jesteś jak skazaniec, do końca życia będziesz się bał obrażania Twojej idei, będziesz cierpiał. Współczuję Ci, przyjacielu.

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • chasyd_666 01.02.13, 21:12
    bookworm napisał:


    > Różnica pomiędzy wiarą dziecięcą i dojrzałą to jedynie dłuższy czas indoktrynac
    > ji i większa ilość sztuczek erystycznych oraz inwektyw w repertuarze.

    Ujawniasz swoją fobię , co nie zmienia faktu , że karbat strzelił kulą w płot... :)
  • bookworm 01.02.13, 21:42
    chasyd_666 napisał:

    > Ujawniasz swoją fobię , co nie zmienia faktu , że karbat strzelił kulą w płot..
    > . :)

    A co to miałaby być za fobia?
  • chasyd_666 03.02.13, 19:14
    > A co to miałaby być za fobia?

    Ujawniłeś swoją religiofobię
  • bookworm 03.02.13, 19:45
    chasyd_666 napisał:

    > > A co to miałaby być za fobia?
    >
    > Ujawniłeś swoją religiofobię

    Religiofobia? Może podaj mi definicję PWN na temat tego czym jest religiofobia.
  • chasyd_666 07.02.13, 13:00
    > Religiofobia? Może podaj mi definicję

    Fobia wobec religii
  • bookworm 07.02.13, 13:06
    chasyd_666 napisał:

    > > Religiofobia? Może podaj mi definicję
    >
    > Fobia wobec religii

    Może podasz jakieś odniesienie do wikipedii, słownika PWN (do tej pory ze słownikiem PWN nie miałeś problemów) lub tekstów medycznych charkteryzujących taką jednostkę jak "religiofobia"?

    Zmyśliłeś sobie "religiofobię". Jak dla mnie jest to tak zmyślone jak chasydofobia, bookwormofobia, jednorożcofobia lub smokofobia. Zmyślasz i konfabulujesz, lub po prostu kłamiesz chasydzie, czym znowu specjalnie nie zaskakujesz.
  • grgkh 07.02.13, 22:23
    chasyd_666 napisał:

    > > Religiofobia? Może podaj mi definicję
    >
    > Fobia wobec religii

    Fobia (nowołac. phobia stany lęku u neuropatów, z stgr. φόβος phóbos strach, lęk) - zaburzenie nerwicowe, którego objawem osiowym jest uporczywy lęk przed określonymi sytuacjami, zjawiskami lub przedmiotami, związany z unikaniem przyczyn go wywołujących i utrudniający funkcjonowanie w społeczeństwie.

    Ja się religii nie boję. To ona, religia, w osobach wierzących, boi się raczej mnie, który obnaża jej absurdalności i sprzeczności. Nieprawdaż, przyjacielu miły?

    --
    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
  • kolter-xl 01.02.13, 08:39
    chasyd_666 napisał:

    > Popełniasz prymitywny błąd (jak to ateista...:))
    > Zrównujesz wiarę dziecięcą z wiarą dojrzałą...

    Ta , widzisz emdzik jak braki w edukacji a szczególnie tej religijnej mszczą się na forum ;

    " (1) W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim? (2) On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: (3) Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. (4) Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. (5) I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje."

    Jak widać prawdziwy wierca musi być czysty i nieskalany rozumem :))
    --
    www.youtube.com/watch?v=6BOHpjIZyx0
  • bookworm 01.02.13, 09:16
    kolter-xl napisał:

    > chasyd_666 napisał:
    >
    > > Popełniasz prymitywny błąd (jak to ateista...:))
    > > Zrównujesz wiarę dziecięcą z wiarą dojrzałą...
    >
    > Ta , widzisz emdzik jak braki w edukacji a szczególnie tej religijnej mszczą s
    > ię na forum ;
    >
    > " (1) W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: Kto właściwie
    > jest największy w królestwie niebieskim? (2) On przywołał dziecko, postawił je
    > przed nimi i rzekł: (3) Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie
    > staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. (4) Kto się wię
    > c uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. (5) I kto
    > by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje."


    Obawiam się, że część kleryków dość opacznie zrozumiała ostatnie zdanie... (choć to rzucałoby dodatkowe światło na ich zboczone wybryki)
  • kolter-xl 01.02.13, 09:21
    bookworm napisał:

    Obawiam się, że część kleryków dość opacznie zrozumiała ostatnie zdanie... (cho
    > ć to rzucałoby dodatkowe światło na ich zboczone wybryki)

    Gdzieś kiedyś czytałem ze w USA badano sporo kleryków ; wniosek taki sporo grupa z nich to dzieci matek despotek a oni sami przejawiali cechy infantylizmu .
    --
    www.youtube.com/watch?v=6BOHpjIZyx0

Najnowsze z forum Religia