Dodaj do ulubionych

Kiedy istnienie ma sens?

16.04.13, 21:05
No, kiedy?
Jaki warunek musi być spełniony, aby istnienie miało sens?
--
wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
Obserwuj wątek
    • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 16.04.13, 22:40
      nehsa napisał:

      > No, kiedy?
      > Jaki warunek musi być spełniony, aby istnienie miało sens?

      Istnienie Wszechświata?

      A co to jest sens dla Wszechświata?

      --
      Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
      Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
      • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 16.04.13, 22:56
        Istnienie kogo? Czego?
        Istnienie człowieka ma sens wtedy,kiedy ma sporo pieniędzy i nieograniczony dostep do wszystkiego co jest konieczne lub sprawia przyjemnosć w tym cholernym życiu,tu i teraz.Miłość bez pieniędzy można o kant du.py potłuc.Zależy też ,co kto lubi?
        Wszelkimi wymysłami ludzkimi,grzechami ,sraniami,pobożnymi życzeniami i życiem po życiu nie jestem zainteresowana.
          • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 14:39
            marina0321 napisał(a):

            > pocoo napisała:
            >
            > > .....życiem po życiu nie jestem zainteresowana.
            >
            > To zrobisz, jak po smierci okaze sie, ze dalej egzystujesz?

            A co "zrobisz" :), jak się okaże, że nic nie ma?

            Przecież to jasne, że nic nowego nie będzie.
            Tak jak nie było przed Twoim narodzeniem się.
            Przecież NIKT z ludzi nie wie, co się " z nimi działo" przed narodzeniem.

            I - zabawne - dlaczego przyjmujesz wersję którejś z religii? Dlaczego uważasz, że DOGMAT, który ty przyjęłaś jest prawdziwy?

            Mogę ci zaproponować zaangażowanie się w dowolnie wiele idei, które podobnie nie są na niczym oparte, są niesprawdzalne i nie wiadomo, jak bardzo trzeba się nimi zajmować, żeby nie było to za mało.

            --
            Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
            Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
          • snajper55 Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 13:10
            marina0321 napisał(a):

            > To zrobisz, jak po smierci okaze sie, ze dalej egzystujesz?

            Ja zrobię dokładnie to samo, co robię przed śmiercią, gdy budzę się i uświadamiam sobie, że istnieję. Czyli zajmę się rzeczami, aby istnieć dalej. Być może zajmę się czyszczeniem bromkwi aby zasłużyć na trochę karbatu. A może będę deptać winne grona na wino dla Zeusa.

            S.
            --
            Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
            Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
            • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 15:43
              snajper55 napisał:

              > marina0321 napisał(a):
              >
              > > To zrobisz, jak po smierci okaze sie, ze dalej egzystujesz?
              >
              > Ja zrobię dokładnie to samo, co robię przed śmiercią, gdy budzę się i uświadami
              > am sobie, że istnieję. Czyli zajmę się rzeczami, aby istnieć dalej. Być może za
              > jmę się czyszczeniem bromkwi aby zasłużyć na trochę karbatu. A może będę deptać
              > winne grona na wino dla Zeusa.
              >
              > S.

              **A ponieważ słowa Nauki Naszego Ojca są wieczne, dlatego nieustannie je powtarzam, to sprawiedliwość w takim samym wydaniu będzie aktualna nadal.
              Zatem po śmierci naszego ciała, ci z nas, którzy czynili DOBRO, i nie doznają skutków śmierci, będą posiadać nadal świadomość życia, i będą oczekiwać w gronie sobie podobnych na zmartwychwstanie.
              Natomiast ci, którzy czynili zło, i doznają skutków umierania, czyli trwogi w godzinę śmierci, będą w samotności oczekiwać na Sąd.
              --
              wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
              • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 18:05
                nehsa napisał:

                > snajper55 napisał:
                >
                > > marina0321 napisał(a):
                > >
                > > > To zrobisz, jak po smierci okaze sie, ze dalej egzystujesz?
                > >
                > > Ja zrobię dokładnie to samo, co robię przed śmiercią, gdy budzę się i uśw
                > iadami
                > > am sobie, że istnieję. Czyli zajmę się rzeczami, aby istnieć dalej. Być m
                > oże za
                > > jmę się czyszczeniem bromkwi aby zasłużyć na trochę karbatu. A może będę
                > deptać
                > > winne grona na wino dla Zeusa.
                > >
                > > S.
                >
                > **A ponieważ słowa Nauki Naszego Ojca są wieczne, dlatego nieustannie je powtar
                > zam, to sprawiedliwość w takim samym wydaniu będzie aktualna nadal.
                > Zatem po śmierci naszego ciała, ci z nas, którzy czynili DOBRO,

                Dobro jest względne. Zawsze to, co robisz, jest złe z innej perspektywy.

                > i nie doznają s
                > kutków śmierci, będą posiadać nadal świadomość życia, i będą oczekiwać w gron
                > ie sobie podobnych na zmartwychwstanie.

                Po co na cos "czekać"?

                > Natomiast ci, którzy czynili zło,

                A jak czynili i to i śmo to co?

                > i doznają skutków umierania, czyli trwogi w g
                > odzinę śmierci, będą w samotności oczekiwać na Sąd.

                A sąd to wyrok skazujący czy niekoniecznie?

                --
                Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                  • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 23:36
                    nehsa napisał:

                    > grgkh!
                    > Wartości fundamentalne, są bezwzględne. DOBRO, też.
                    > Wyrok Sądu, BĘDZIE RÓWNOZNACZNY Z PODDANIEM PODSĄDNEGO KARZE.

                    Nie dałeś odpowiedzi na wcześniejsze pytania z tego posta? Co się z Tobą dzieje?

                    Rozmawiasz czy się migasz?

                    --
                    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                    • snajper55 Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 05:18
                      grgkh napisał:

                      > Rozmawiasz czy się migasz?

                      Chyba go ojciec opuścił i nie wie co ci odpowiedzieć.

                      S.
                      --
                      Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
                      Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
              • snajper55 Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 18:06
                nehsa napisał:

                > **A ponieważ słowa Nauki Naszego Ojca są wieczne, dlatego nieustannie je powtarzam

                Słowa waszego ojca, nehsa, możecie sobie nieustannie powtarzać (z przerwą na jedzenie i spanie). Ale co będzie po śmierci przekonamy się dopiero po śmierci. Bo wielu nam już obiecywało i prorokowało. Na przykład tacy z Amber Gold. A kto im uwierzył i powtarzał ich słowa nieustannie, ten dziś płacze i zgrzyta zębami.

                S.
                --
                Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
                Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 20:05
                  snajperze55!
                  Dowodami istnienia Istot Boskich, są fakto-dowody zależności atrybutów człowieczeństwa od Istot Boskich. Czy to źle dla faktów?
                  --
                  wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 20:13
                    nehsa napisał:

                    > Dowodami istnienia Istot Boskich, są fakto-dowody zależności atrybutów człowiec
                    > zeństwa od Istot Boskich. Czy to źle dla faktów?

                    Nehsa...no nie...to chyba źle dla dowodów.
                    Rozbroiłeś mnie na maksa.jestem Twoja.
                  • snajper55 Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 05:17
                    nehsa napisał:

                    > snajperze55!
                    > Dowodami istnienia Istot Boskich, są fakto-dowody zależności atrybutów człowiec
                    > zeństwa od Istot Boskich. Czy to źle dla faktów?

                    Dowodami zamachu w Smoleńsku są fakto-dowody zależności atrybutów wraku od działań zamachowców.

                    S.
                    --
                    Polen, Polen, über alles! (pol. Polska jest najważniejsza!)
                    Polen, erwache! (pol. Polsko, obudź się!)
                    • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 09:17
                      snajper55 napisał:

                      > nehsa napisał:
                      >
                      > > snajperze55!
                      > > Dowodami istnienia Istot Boskich, są fakto-dowody zależności atrybutów cz
                      > łowiec
                      > > zeństwa od Istot Boskich. Czy to źle dla faktów?
                      >
                      > Dowodami zamachu w Smoleńsku są fakto-dowody zależności atrybutów wraku od dzia
                      > łań zamachowców.
                      >
                      > S.
                      No i wyszło szydło z wora.Nehsa to Macierewicz.
                      A może "tańcowały dwa Michały"...
                      Nie ma to jak "fakto-dowody".
          • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 07:44
            chasyd_666 napisał:
            > Powiedziała co wiedziała :)

            Brawo chasyd.Pierwszy raz udało Ci się szczerze mnie rozbawić.Dziękuję.
            Przy okazjii życzę Ci przyjemności bez pieniędzy i życia jak ptaszek niebieski,którym opiekuje się Bóg.Na tacę rzuć "wdowi grosz" i ciesz się obiecankami-macankami.
            Czyżby dzisiaj było jakieś katolickie święto ,o którym nie wiem? A tam...
            Nie możesz beze mnie zyć chasyd.Prawda czy fałsz?
            • chasyd_666 Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 16:03
              pocoo napisała:

              Istnienie człowieka ma sens wtedy,kiedy ma sporo pieniędzy i nieograniczony dostep do wszystkiego

              Czyli nie ma sensu , gdy ma mało pieniędzy lub ograniczony dostęp... Pogratulować rozumu...


              --
              www.youtube.com/watch?v=SSqRJbA9Duo
              • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 18:10
                chasyd_666 napisał:

                > pocoo napisała:
                >
                > Istnienie człowieka ma sens wtedy,kiedy ma sporo pieniędzy i nieograniczony dos
                > tep do wszystkiego
                >
                > Czyli nie ma sensu , gdy ma mało pieniędzy lub ograniczony dostęp... Pogratulow
                > ać rozumu...

                Napiszę coś podobnego...

                Cierpienie jest sygnałem ostrzegawczym, ze coś może zagrozić istnieniu. Innego powodu jego istnienia nie ma. No, bo chyba kreator nie wykreował go specjalnie do znęcania się nad swym dziełem stworzonym na swoje podobieństwo? To by dopiero był gnidą i szują...

                Pieniądze i dobra wszelakie znacząco niwelują cierpienie. A wtedy życie nabiera sensu. :)

                --
                Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 18:29
                  grgkh napisał:

                  > Pieniądze i dobra wszelakie znacząco niwelują cierpienie. A wtedy życie nabiera
                  > sensu. :)
                  >
                  Oczywiście.Gdyby nie stać mnie było aby zapłacić za operację,to już dawno by o mnie ludzie zapomnieli.Gdzie miałabym szukać sensu życia,gdybym nie miała pieniędzy? Nawet nie w du.pie skremowanej ,czekajac na zmartwychwstanie.Jezeli widzą sens życia swój wydziwiony, to będę na tyle łaskawa,że pozwolę chasydowi cmoknąć mój jeden nieskremowany pośladek a nehsie drugi.

                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 19:59
                    Znając mentalność Szanownego Chasyda, żywię nadzieję niepłoną, że zrezygnuje.
                    Chętnie przejmę oba udziały, i na całowaniu nie skończę.
                    --
                    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                      • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 23:42
                        pocoo napisała:

                        > nehsa napisał:
                        >
                        > > Chętnie przejmę oba udziały, i na całowaniu nie skończę.
                        >
                        > Teraz wiem,kiedy istnienie ma sens.
                        > Nie podniecaj mnie nehsa.

                        Nie przypuszczałem, że nehsa to taki zbereźnik.

                        --
                        Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                        Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                  • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 23:39
                    nehsa napisał:

                    > grgkh!
                    > CO MA PIERNIK DO WIATRAKA?
                    > Przecież chodzi o podobieństwo niematerialnego ducha a nie ciała.

                    Co ma piernik do wiatraka? Jakiego znów ducha niematerialnego? Jak go porównujesz, że twierdzisz, że jest coś do niego podobne? Duch niematerialny nie przenosi informacji o sobie.

                    --
                    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 14:42
                      grgkh w odpowiedzi napisał:

                      -- Co ma piernik do wiatraka? Jakiego znów ducha niematerialnego? Jak go porównuje
                      > sz, że twierdzisz, że jest coś do niego podobne? Duch niematerialny nie przenos
                      > i informacji o sobie.

                      ***Niematerialny DUCH człowieka, czyli Cząstka ofiarowanej człowiekowi ŚWIATŁOŚCI=ROZUMU, do przenoszenia niematerialnego sensu ma bagażowych, którymi są wszystkie energie materii.
                      Zatem ocknij się.
                      -----
                      wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                      • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 20:34
                        nehsa napisał:

                        Nehsa... Przerywam rozmowę z Tobą dopóki nie wyjaśnisz kwestii, o której wyjaśnienie Cię prosiłem. Wiesz, o co chodzi? Na pewno wiesz.

                        I nasz rozmowa może się toczyć WYŁĄCZNIE "na gruncie" definicji, które obaj jednakowo będziemy rozumieć. Bez takiego uzgodnienia jest to strata czasu.

                        --
                        Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                        Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
    • feelek Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 01:39
      dla mnie istnienie będzie miało sens jak mając 80 lat będę się czuł spełniony.
      Spełniony czuł się będę jak nie będę biedny i będzie mnie stać na to aby przesiadywać w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, będę pisać doktorat z historii, będę po podróżach w tyle ciekawych miejscach na Świecie aby powiedzieć sobie: wszystko, co ciekawe widziałem. Spełniony będę jak napiszę co najmniej jedną książkę, która będzie dobra, coś wniesie, którą ludzie zauważą. No jeszcze parę innych rzeczy. Też jak młodsze pokolenie ze mnie wyrosłe pójdzie swoją drogą aby się spełniać.
      Tak z grubsza to wszystko abym w wieku 80 lat wiedział, że żyłem po coś.
      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 06:43
        Szanowni Rozmówcy Płci Obojga!

        ***Moje pytanie odnosi się do nas, ludzi, do naszego, materialnego istnienia, czyli do wykorzystywania przez nas w międzyludzkiej współpracy naszego narzędzia, którym jest nasze, materialne ciało.
        I według wiedzy zawartej w Nauce Naszego Ojca, posługiwanie się przez nas materialnym narzędziem, którym jest nasze ciało ma sens wówczas, kiedy z tytułu jakości tej współpracy, stajemy się ludźmi godnymi zapłaty w postaci zmartwychwstania, czyli, kiedy po śmierci obecnego ciała, będziemy mieli do dyspozycji kolejne, materialne narzędzie niezbędne do międzyludzkiej współpracy.

        Pocoo!
        Kopulowanie dwojga ludzi, które nie skutkuje spłodzeniem potomstwa, to solidarność, a nie miłość. I za taką jakość współpracy-współżycia, zapłata nie jest ludziom należna.


        --
        wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
        • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 08:56
          nehsa napisał:

          > Pocoo!
          > Kopulowanie dwojga ludzi, które nie skutkuje spłodzeniem potomstwa, to solidarn
          > ość, a nie miłość. I za taką jakość współpracy-współżycia, zapłata nie jest lud
          > ziom należna.
          >
          Zapłatę za miłośc potocznie nazywamy kure..stwem.
          Mam dwoje dzieci więc i zapłaty wbród.
          Wolę solidarna współprace bez zapłaty.Tak za darmochę,dla orgazmów.
          Żle?
          • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 15:14
            pocoo napisała:

            > nehsa napisał:
            >
            > > Pocoo!
            > > Kopulowanie dwojga ludzi, które nie skutkuje spłodzeniem potomstwa, to so
            > lidarn
            > > ość, a nie miłość. I za taką jakość współpracy-współżycia, zapłata nie je
            > st lud
            > > ziom należna.
            > >
            > Zapłatę za miłośc potocznie nazywamy kure..stwem.
            > Mam dwoje dzieci więc i zapłaty wbród.
            > Wolę solidarna współprace bez zapłaty.Tak za darmochę,dla orgazmów.
            > Żle?

            Dobrze. Jesteś rewelacyjna. Bardzo mi się podoba prosta jasność Twojego przekazu. :)

            --
            Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
            Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 15:28
              grgkh napisał:

              > Dobrze. Jesteś rewelacyjna. Bardzo mi się podoba prosta jasność Twojego przekaz
              > u. :)
              A co można w tym przypadku krecić,zakręcać,wykręcać itd.Od tego jest nehsa.
          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 15:58
            Pocoo!
            Miłość, to bezinteresowne poświęcenie imię życia wartości, której jesteśmy wyłącznymi dysponentami.
            Zapłata za miłość, jest gwarantowana przez Pierwszego Boga, czyli Ojca, i jest zmartwychwstaniem, o czym wyczerpująco w Nauce Naszego Ojca.

            Zapłata za handel własną dupą, to zupełnie co innego.
            --
            wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 17:08
              nehsa napisał:


              > Zapłata za miłość, jest gwarantowana przez Pierwszego Boga, czyli Ojca, i jest
              > zmartwychwstaniem,

              Mam dwoje dzieci.Zapłaci mi pierwszy bóg za to?Zmartwychwstaniem?A może euro,dolarami,złotówkami czy miseczką ryżu?Zapłata jest zapłatą.Jak to się nazywa?Handel żywym towarem?

              > Zapłata za handel własną dupą, to zupełnie co innego.

              A niby gdzie jest przykaz aby jednemu facetowi dawać za darmo? Dlaczego do cholery za darmochę?Bo co?Chcesz? Dam Ci za darmo w ramach współpracy i solidarności.Do diabła z miłością .Przed nos sobie postawię w czasie rżnięcia Naukę Ojca abym czegoś nie przegapiła.Nie wierzę Ci.
              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 20:10
                Pocoo!
                W moim ebooku sa podane definicje solidarności i miłości.
                Zasadniczo się różnią.
                Zgodne współżycie płci człowieka niewiasty z człowiekiem mężczyzną w celu doznania rozkoszy, to jakość międzyludzkiej współpracy równo warta solidarności.

                Zgodne współżycie płci człowieka w celu spłodzenia potomstwa, czyli w imię życia potomstwa, to AKT WSPÓŁOFIARNY (jaja i plemnika), równo warte MIŁOŚCI.

                Związek małżeński, to rodzaj umowy w interesie przyszłego potomstwa, ale ludzie przewidujący mogą sporządzić intercyzę i zastrzedz: Jak spłodzimy dzieci, to koniec z darmochą!Nie ma w Nauce Jedynego Ojca żadnych przeciwwskazań.

                Pocoo!
                Doceniam wspaniałomyślność Twojej oferty.
                Bądź łaskawa powiadomić o czasie i miejscu. Będę Ci bardzo zobowiązany.
                --
                wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
        • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 11:00
          nehsa napisał:
          > Pocoo!
          > Kopulowanie dwojga ludzi, które nie skutkuje spłodzeniem potomstwa, to solidarn
          > ość, a nie miłość. I za taką jakość współpracy-współżycia, zapłata nie jest lud
          > ziom należna.

          Dwubóg też sukinkot, odmawia osobom bezpłodnym prawa do miłości i nie dość, że mogą jedynie być związkowcami NSZZ, to jeszcze zapłaty nie dostaną. Ale cóż poradzić jeśli ktoś uznał to za nieskończenie racjonalne.

          --
          Kto zna Boga, temu czegoś brakuje.
          • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 11:12
            bookworm napisał:
            > Dwubóg też sukinkot, odmawia osobom bezpłodnym prawa do miłości i nie dość, że
            > mogą jedynie być związkowcami NSZZ, to jeszcze zapłaty nie dostaną. Ale cóż por
            > adzić jeśli ktoś uznał to za nieskończenie racjonalne.
            >
            Może nieskończenie racjonalny jest Syn Światłość=Rozum,który oświecony swoją światłością może być zwolennikiem in vitro.
            • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 12:48
              pocoo napisała:

              > bookworm napisał:
              > > Dwubóg też sukinkot, odmawia osobom bezpłodnym prawa do miłości i nie doś
              > ć, że
              > > mogą jedynie być związkowcami NSZZ, to jeszcze zapłaty nie dostaną. Ale c
              > óż por
              > > adzić jeśli ktoś uznał to za nieskończenie racjonalne.
              > >
              > Może nieskończenie racjonalny jest Syn Światłość=Rozum,który oświecony swoją św
              > iatłością może być zwolennikiem in vitro.

              In-vitro kopulacji nie wymaga, a to za kopulację ze skutkiem spłodzenia dostaje się nagrodę od nieskończenie racjonalnego dwuboga (chyba, że jest już jakaś korekta, do duwboskich-myśli-zebranych).
              In-vitro to w ogóle dla dwuboga jest chyba jakieś nie-do-pomyślenia, bo płód jest, a współpracy-współżycia ni ma, więc stałoby się, mimo że tak nie powiedział, a wiadomo, że zawsze dzieje się tak jak mówi.
              Zatem spodziewam się w sprawie in-vitro kolejnej erraty do tego co powiedział i dlatego się stało (ale żem zamotał).

              --
              Kto zna Boga, temu czegoś brakuje.
              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 16:10
                Jestem przekonany, że Wy rozumiecie Naukę Wszechmogącego Ojca nie gorzej, niż ja.
                Stąd złośliwie, błędne interpretowanie OCZYWISTOŚCI.

                MIŁOŚĆ, to bezinteresowna ofiara, bądź współofiara w imię życia, wartości, której jesteśmy wyłącznymi dysponentami.

                A sposób realizacji tej ofiary, czy współofiary, w żaden sposób nie przeczy ani ofierze, ani współofierze.
                --
                wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 20:14
            Bookworm!
            Nie przesadzaj. Bo słowa Drugiego Boga brzmią: "Z ust twoich sądzę cię." - i dokładnie tak się dzieje.
            A poza tym, orientujesz się, że Drugi Bóg nikogo nie sądzi, bo, "...jako słyszy, tak sądzi.."
            --
            wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
        • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 15:13
          nehsa napisał:

          > Szanowni Rozmówcy Płci Obojga!
          >
          > ***Moje pytanie odnosi się do nas, ludzi, do naszego, materialnego istnienia,
          > czyli do wykorzystywania przez nas w międzyludzkiej współpracy naszego narzędzi
          > a, którym jest nasze, materialne ciało.
          > I według wiedzy zawartej w Nauce Naszego Ojca, posługiwanie się przez nas mater
          > ialnym narzędziem, którym jest nasze ciało ma sens wówczas, kiedy z tytułu j
          > akości tej współpracy, stajemy się ludźmi godnymi zapłaty w postaci zmartwychw
          > stania
          , czyli, kiedy po śmierci obecnego ciała, będziemy mieli do dyspozycj
          > i kolejne, materialne narzędzie niezbędne do międzyludzkiej współpracy.
          >
          > Pocoo!
          > Kopulowanie dwojga ludzi, które nie skutkuje spłodzeniem potomstwa, to solidarn
          > ość, a nie miłość. I za taką jakość współpracy-współżycia, zapłata nie jest lud
          > ziom należna.

          Nehsa, już dawno Ci to mówiłem: W tym, co piszesz, jest pewien sens, ale po co Ci ten element religijny?

          Ewolucja Wszechświata, a więc także każdy przejaw ewolucji jego składników, nie kieruje się celem. Żadna zapłata. Żadna zależność od absolutów. Po prostu - wygrywa to, co jest lepsze w sztuce przetrwania, w konfrontacji. Czy musi zwyciężyć prawda (lepiej - przekaz prawdy)? Niekoniecznie. Wiemy, co nią jest, to jest dla nas istotne.

          Zresztą - przecież gdyby nie katastrofy, które się zdarzyły, hekatomby wszystkich tych gatunków zamierzchłych czasów, których już nie ma, gdyby nie to morze cierpienia - nie byłoby nas, ewolucja musiałaby się zatrzymać.

          Tak, nehsa, to Twoje zło i ten "brak współpracy" - czy jak to sobie tam nazywasz, nie byłoby Ciebie i Twoich koncepcji.

          Nie ma dobra i zła - jest prawda i fałsz, jest prawdziwa wiedza o świecie. Chyba tego nie rozumiesz, ale gdy ją zdobędziemy, będziemy musieli odejść i przestać się "wtrącać" w funkcjonowanie świata.

          Dziś jesteśmy na granicy, pomiędzy... nasze ciała pochodzą ze strefy walki o przeżycie, ale nasza wiedza umożliwia jego praktycznie całkowite unicestwienie. I po części to nawet robimy, niszczymy wokół siebie bezmyślnie i bez zahamowań wszystko. To nierówne starcie, biosfera nie ma z nami żadnych szans.

          Religia tu nic nie pomoże. Religia każdego rodzaju (także i Twoja) to dogmaty i absolutne podporządkowanie armii agresorów. I niszczenie. Potrzeba nam prawdy i wiedzy, i odejścia na pozycję obserwatora, który powstrzyma emocje i nie będzie się wtrącał w to, co się dzieje na Ziemi.

          --
          Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
          Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 16:43
            Ggkh!
            Cała ludzka nauka, oczywiście ta, racjonalna, nieustannie dostarcza dowodów, że WSZYSTKO, co tylko postrzega, jest podporządkowane precyzyjnym prawom, a więc nieustannie dostarcza dowodów, że TE PRAWA BYŁY WCZEŚNIEJ.

            Zatem KTO JE STANOWIŁ?

            W Nauce, Którą ludziom oznajmił przed ponad dwoma tysiącami lat Drugi Bóg-Wykonawca woli Ojca=Pierwszego Boga, podano nam m.in., wiedzę o przyczynach naszego stworzenia, i o faktach zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich.

            I te fakty zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich, są niepodważalne. BO SĄ FAKTAMI.
            A ponieważ Naszym Stwórcą jest Drugi Bóg, Który uosabia ŻYCIE, które to ŻYCIE utożsamia ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM, i ponieważ w Jego Boskich zasobach nie ma śmierci, ani zła, to musimy być, skoro CZŁOWIECZEŃSTWO pochodzi od Boga, ISTOTAMI NIEŚMIERTELNYMI

            I takimi też istotami jesteśmy.

            Grgkh!
            Przecież widzisz człowieku, że ja nie prowadziłem, i nie prowadzę żadnej agitacji. Nie poszukuję naiwnych.
            TO, czego się dowiedziałem, staram się przekazać możliwie najwierniej. Nie zarabiam na tym w żaden sposób. Niczego od nikogo nie wymagam. I pomimo mojego wrednego charakteru,
            cierpliwie nakłaniam każdego do samodzielnego przemyślenia wiedzy, którą chętnie udostępniam.

            Słowa króciuteńkiej Nauki Jedynego Ojca, są wieczne a ponieważ mówił je Syn Ojca, mają moc sprawczą, dlatego do znudzenia powtarzam, żę zawsze dzieje się dokładnie tak, jak mówią słowa, które mówił Drugi Bóg-Światłość.

            I dlatego naiwniacy zarzucają mi, m.in., działalność "copy-past".

            Bycie człowiekiem, to bycie zobowiązanym do precyzyjnie określonego postępowania, i skrupulatne rozliczanie z tego zobowiązania. I tak Drogi GRGKH się dzieje, i jest to nieprawdopodobnie mądrze wszystko zaprojektowane i wdrożone do realizacji, do której zostaliśmy najęci.
            --
            wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
            • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 23:18
              nehsa napisał:

              > Ggkh!
              > Cała ludzka nauka, oczywiście ta, racjonalna, nieustannie dostarcza dowodów, [b
              > ]że WSZYSTKO[/b], co tylko postrzega, jest podporządkowane precyzyjnym prawom,
              > a więc nieustannie dostarcza dowodów, że TE PRAWA BYŁY WCZEŚNIEJ.
              >
              > Zatem KTO JE STANOWIŁ?

              A dlaczego KTO a nie CO?

              > W Nauce, Którą ludziom oznajmił przed ponad dwoma tysiącami lat Drugi Bóg-Wykon
              > awca woli Ojca=Pierwszego Boga, podano nam m.in., wiedzę o przyczynach naszego
              > stworzenia, i o faktach zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich.

              Dogmat. Musiałbyś udowodnić, że jest prawdziwy.

              > I te fakty zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich, są niepodważaln
              > e. BO SĄ FAKTAMI.
              > A ponieważ Naszym Stwórcą jest Drugi Bóg, Który uosabia ŻYCIE, które to ŻYCIE u
              > tożsamia ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM, i ponieważ w Jego Boskich zasobach nie ma śmierci, an
              > i zła, to musimy być, skoro CZŁOWIECZEŃSTWO pochodzi od Boga, ISTOTAMI NIEŚMIER
              > TELNYMI

              To jakieś baśnie... Poproszę dowody na prawdziwość.

              > I takimi też istotami jesteśmy.

              Jesteśmy częścią "matriksa"... :) raczej.

              > Grgkh!
              > Przecież widzisz człowieku, że ja nie prowadziłem, i nie prowadzę żadnej agitac
              > ji. Nie poszukuję naiwnych.

              Gadasz bez sensu.

              > TO, czego się dowiedziałem,

              W głowach mamy mnóstwo memów (hipotez). Spora część to śmieci. Liczą się tylko prawdziwe. A prawda jest wtedy, gdy jest dowód. Dawaj te dowody.

              > staram się przekazać możliwie najwierniej. Nie zara
              > biam na tym w żaden sposób. Niczego od nikogo nie wymagam. I pomimo mojego wred
              > nego charakteru,
              > cierpliwie nakłaniam każdego do samodzielnego przemyślenia wiedzy, którą chętni
              > e udostępniam.

              Nie obchodzi mnie Twoja motywacja.

              > Słowa króciuteńkiej Nauki Jedynego Ojca, są wieczne a ponieważ mówił je Syn Ojc
              > a, mają moc sprawczą, dlatego do znudzenia powtarzam, żę zawsze dzieje się dokł
              > adnie tak, jak mówią słowa, które mówił Drugi Bóg-Światłość.
              >
              > I dlatego naiwniacy zarzucają mi, m.in., działalność "copy-past".

              Bo tak to wygląda.

              > Bycie człowiekiem, to bycie zobowiązanym do precyzyjnie określonego postępowani
              > a, i skrupulatne rozliczanie z tego zobowiązania. I tak Drogi GRGKH się dzieje,
              > i jest to nieprawdopodobnie mądrze wszystko zaprojektowane i wdrożone do reali
              > zacji, do której zostaliśmy najęci.

              Nie ma w tym żadnej mądrości, jest tylko skutek praw fizyki (jej aksjomatów).

              Istnieje nieskończenie wiele wariantów wszechświatów (a więc ich aksjomatów). Nam się przytrafił właśnie ten. Jedyne, co ma sens, to starać się go najlepiej poznać.

              --
              Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
              Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 21:21
                grgkh napisał:

                A dlaczego KTO a nie CO?

                ***Ano dlatego KTO, że wszystko i wszyscy jest uzależnione od Syna Ojca, Wykonawcy woli OJCA.
                1./ Każdy człowiek, obowiązkiem równoprawnej, życzliwej współpracy.
                2./ Materia ożywiona, potrzebami niezbędnymi.
                3./ Materia nieożywiona, entropią, która wyklucza ją z roli kreatora.

                grgkh!
                Ty, dlatego nie widzisz, bo chcesz widzieć.
                Ale hak ci wygodnie żyć w świecie bajek, to ja ŻYCZĘ CI ZDROWIA.
                --
                wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 21:23
                  nehsa napisał:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > A dlaczego KTO a nie CO?
                  >
                  > ***Ano dlatego KTO, że wszystko i wszyscy jest uzależnione od Syna Ojca, Wykona
                  > wcy woli OJCA.
                  > 1./ Każdy człowiek, obowiązkiem równoprawnej, życzliwej współpracy.
                  > 2./ Materia ożywiona, potrzebami niezbędnymi.
                  > 3./ Materia nieożywiona, entropią, która wyklucza ją z roli kreatora.
                  >
                  > grgkh!
                  > Ty, dlatego nie widzisz, bo chcesz widzieć.
                  > Ale hak ci wygodnie żyć w świecie bajek, to ja ŻYCZĘ CI ZDROWIA.

                  Nie dodałem, " jest obarczony". WRóciłem cholerenie zmęczon.
                  --
                  wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                  • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 21:36
                    Nie dałeś odpowiedzi. Klepanie w kółko tego samego dogmatu nie jest odpowiedzią.

                    Nic tu po mnie. Bywaj.

                    --
                    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
      • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 14:53
        feelek napisał:

        > dla mnie istnienie będzie miało sens jak mając 80 lat będę się czuł spełniony.
        > Spełniony czuł się będę jak nie będę biedny i będzie mnie stać na to aby przesi
        > adywać w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, będę pisać doktorat z historii,
        > będę po podróżach w tyle ciekawych miejscach na Świecie aby powiedzieć sobie:
        > wszystko, co ciekawe widziałem. Spełniony będę jak napiszę co najmniej jedną ks
        > iążkę, która będzie dobra, coś wniesie, którą ludzie zauważą. No jeszcze parę i
        > nnych rzeczy. Też jak młodsze pokolenie ze mnie wyrosłe pójdzie swoją drogą aby
        > się spełniać.
        > Tak z grubsza to wszystko abym w wieku 80 lat wiedział, że żyłem po coś.

        Odpowiada to z grubsza temu, co ja o tym myślę. Najogólniej:

        - Przed narodzeniem nie było mojej świadomości.

        - Powstała DZIĘKI kulturze, w której otoczeniu się znalazłem.

        - W tej kulturze najcenniejsze jest to, co jest prawdziwe o świecie.

        - Najważniejszym powodem mojego istnienia jest współuczestnictwo w tej kulturze - jej poznawanie i możliwość dodania do niej czegoś prawdziwego.

        - Pozostawienie po sobie trwałego śladu jest elementem nieśmiertelności i pozytywnej ewolucji tej kultury.

        - Dopóki ona będzie trwała, dopóty rodzący się ludzie będą mieli szansę być czymś więcej niż automatami biologicznymi.

        - Życie jest braniem i oddawaniem - uczestnicząc warto dbać o jakość kultury, która będzie w przyszłości kształtowała świadomość ludzi, bo to, jacy dziś jesteśmy, zawdzięczamy wysiłkowi tych, którzy przed nami to rozumieli.

        Warto istnieć, choć jest to krótki czas.

        --
        Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
        Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
      • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 11:08
        chasyd_666 napisał:

        > Myślę , że istnienie ( w sensie świadomosci) ma sens samo w sobie. Pytanie na i
        > le sensownie je wykorzystamy...

        Genialnie bezgrzeszne jest...klepanie zdrowasiek z różńcem w ręce naprzemiennie lewej i prawej.
      • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 15:16
        chasyd_666 napisał:

        > Myślę , że istnienie ( w sensie świadomosci) ma sens samo w sobie.

        A może coś więcej?

        > Pytanie na ile sensownie je wykorzystamy...

        A co uważasz za sensowne i dlaczego?

        --
        Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
        Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
        • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 20:20
          Według Nauki Ojca Wszystkich Ludzi, a w ślad za Nią, faktów i logiki, Wiecznym Celem naszego nieśmiertelnego życia jest dążenie do WOLNOŚCI, Która jest Imieniem Naszego Ojca.

          A wiecznym sensownym sensem, jest czynienie SPRAWIEDLIWOŚCI, której równowartość jest DOBREM.
          --
          wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
            • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 22:04
              wariant_b napisał:

              > nehsa napisał:
              > > Według Nauki Ojca Wszystkich Ludzi...
              >
              > Twojego Ojca, nehso.
              > A mojej Matki nie obrażaj.

              ***Wówczas twój post miałby sens, gdybyś przedłożył fakt świadczący o zależności od ciebie sensu słowa twojej mowy, który to sens, jest niematerialny.
              Dla takiego asa intelektu, jak ty, to pewnie pikuś.
              --
              wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
              • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 22:21
                nehsa napisał:

                > ***Wówczas twój post miałby sens, gdybyś przedłożył fakt świadczący o zależnośc
                > i od ciebie sensu słowa twojej mowy, który to sens, jest niematerialny.
                > Dla takiego asa intelektu, jak ty, to pewnie pikuś.

                Nehsa,przed snem trzeba się wyciszyć po seksie a ty pierd.olisz tak,ze aż mnie cipka boli.
              • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 00:21
                nehsa napisał:
                > ***Wówczas twój post miałby sens, gdybyś przedłożył fakt świadczący o zależności
                > od ciebie sensu słowa twojej mowy, który to sens, jest niematerialny.

                Twojego Boga nie ma.

                A teraz zgadnij, czy to moje, czy twój bóg przeze mnie przemówił.
                Do trzech razy sztuka.
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 21:28
                  wariant_b napisał:

                  > nehsa napisał:
                  > > ***Wówczas twój post miałby sens, gdybyś przedłożył fakt świadczący o zal
                  > eżności
                  > > od ciebie sensu słowa twojej mowy, który to sens, jest niematerialny.
                  >
                  > Twojego Boga nie ma.
                  >
                  > A teraz zgadnij, czy to moje, czy twój bóg przeze mnie przemówił.
                  > Do trzech razy sztuka.

                  ***wariancie_b!
                  To nie Bóg mówi za pośrednictwem człowieka, to człowiek mówi, dzięki pośrednictwu Boga.
                  Ty, identycznie jak GRGKH deklarujesz, że jesteś wysoko kwalifikowanym zaklinaczem rzeczywistości. I za cholerę ta rzeczywistość cię nie słucha.
                  --
                  wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 23:05
                      wariancie_BE!
                      Ja, za Nauką Ojca(Pierwszego Boga) podałem fakty świadczące o człowieczeństwie, byciu człowiekiem, i fakty zależności tego człowieczeństwa od Istot Boskich. I nikt tych faktów nie zakwestionował, i nie zakwestionuje.

                      Ty, jak chcesz, podaj fakty świadczące o człowieczeństwie, i podaj fakty niezależności człowieczeństwa od Istot Boskich.
                      No i zobaczymy, kto ma rację.
                      --
                      wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                      • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 23:14
                        nehsa napisał:
                        > I nikt tych faktów nie zakwestionował, i nie zakwestionuje.

                        Jak to nikt? Bóg je zakwestionował, gdyż to on nadaje niematerialny sens moim słowom.
                        A sens ten jest następujący:
                        mam przypomnieć?

                        Trzecie podejście.
                        • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 09:05
                          wariancie_BE!
                          Bądź ile razy pisałem: Myślimy, dzięki wykorzystywaniu PRACY NIEMATERIALNEGO DUCHA, dlatego sens naszej mowy jest niematerialny.
                          Zamiast przypominać, czego nie zrozumiałeś, nie udawaj, że nie rozumiesz.
                          --
                          wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 22:48
                    nehsa napisał:

                    > ... to człowiek mówi, dzięki pośrednictwu Boga.

                    No...ja tam bym się chętnie z tego pośrednictwa boskiego wymiksowała.
                    Czy aby zbyt pokrętnie tego pośrednictwa nie tłumaczysz?
                    Jaki udział ma pośrednictwo boga w słowie stukanym na klawiaturze?
                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 23:19
                      Pocoo!
                      Ludzki duch, czyli Cząstka Światłości=Rozumu pośredniczy w eksponowaniu niematerialnego sensu wszystkich naszych decyzji o współpracy. I my, możemy te nasze decyzje, emitować, eksponować, poprzez obarczenie tym niematerialnym sensem, każdej energii materii.
                      --
                      wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                      • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 07:45
                        nehsa napisał:

                        > Ludzki duch, czyli Cząstka Światłości=Rozumu pośredniczy w eksponowaniu niemate
                        > rialnego sensu wszystkich naszych decyzji o współpracy.

                        Ech ,ten wirtualny swiat.
                        Wiem,że "ta współpraca" jest na tyle przyjemna,że duch ludzki czy boski chcą chociaż pośredniczyć.
                        Jeżeli chciałbyś mnie za te głupoty zbesztać,to daruj sobie.
          • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 23:23
            Zauważ, że niezależnie od tego, co nazwiesz dobrem lub złem, co chciałbyś, by zwyciężyło, to i tak zwycięży to, co jest SPRAWNIEJSZE. Jeśli takie jest kłamstwo, to ono wygra. I nasze pobożne życzenia nic tu nie zdziałają.

            Wkładasz w swoją misję sporo wysiłku. Czego się spodziewasz jako skutku tego działania dla siebie? Nie odpowiadaj od razu. Pomyśl nad tym.

            --
            Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
            Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
            • feelek Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 02:00
              grgkh:
              Zauważ, że niezależnie od tego, co nazwiesz dobrem lub złem, co chciałbyś, by z
              > wyciężyło, to i tak zwycięży to, co jest SPRAWNIEJSZE. Jeśli takie jest kłamstw
              > o, to ono wygra. I nasze pobożne życzenia nic tu nie zdziałają.

              feelek:
              a II Wojna?
              a upadek komunizmu?
              jakoś ani w I ani w II wypadku nie zwyciężyło, choć to Gebbels położył podwaliny pod obecną teorię PR(kłamstwo 100 razy powtórzone jest traktowane powszechnie jako prawda) a Żdanow kogo chciał wysyłał na tamten świat. Więc byli mistrzami sprawności...
              ale dawaj Grgkhu, chętnie posłuchamy
              • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 08:37
                Na życie patrzymy ze wyłącznie ze swojej perspektywy, z pozycji naszej świadomości. Oceniamy, czy coś jest dobre (dla nas osobiście, naszego brzucha, naszej grupy lub ludzkości). Ale to względne, bo nie ma dobra absolutnego. W danej chwili coś jest korzystne, sprzyja chwilowo wybranemu celowi. To, co korzysne dla nas, to już innym przeszkadza, uniemożliwia osiąganie ich celów, które są też wybrane subiektywnie.

                Po czasie okazuje się, że nasze cele osiągamy dzięki temu, że inni nie osiągają swoich.

                Za pozorny, tymczasowy sukces trzeba zawsze płacić, ktoś musi za to zapłacić. Każde zdarzenie, które się dzieje, jest powiązane ze wszystkim innym. DZIŚ nie byłoby takie, jakie jest, gdyby nie wszystko dobre i złe, co się wydarzyło. Jeśli więc oceniamy DZIŚ jako coś dobrego, to musimy przyjąć, że wszystko to, co nań wpłynęło było dobre. No, chyba że sobie zalożymy, że przy pomocy "zła" dążymy do "dobra".

                Takie rozważania prowadzą do wniosku, że z perspektywy oddalania się od indywidualnych celów, musimy odrzucić ocenianie jakop dobre lub złe. I jest to droga, po której idziemy, gdy oceniamy historię, zwłaszcza tę najodleglejszą. Im dalej od naszych czasów, tym mniej realni stają się ludzie, którzy wtedy żyli, ich cele, marzenia, cierpienia. Pozostają duże, o wyraźnie widocznych konsekwencjach wydarzenia - ewolucja w czystej postaci. I jej skutki, także i dla nas dzisiaj.

                My też kiedyś staniemy się takimi mało relanymi cieniami historii. Pozostanie po nas coś ogólnego, jakaś statystyczna machina kulturowa kształcąca miliardy mrówek według schematów, na które mamy niewielki ale realny wpływ.

                Czy historia mogła się potoczyć inaczej? Czy ktoś mógł podjąć inną, małą i prywatną decyzję niż taką, jaka stała się faktem?

                A jakie decyzje podejmujemy w tej chwili? Niezależne?

                Skąd przychodzą myśli, o których sobie wyobrażamy, że są niezależne?

                Wszystko zależy od wszystkiego. Wszystko ewoluuje i dzieje się to nie dlatego, że my mamy jakieś cele i je realizujemy. Wygrywa to, co jest skuteczniejsze w konfrontacji z tym, co okazuje sie słabsze, co ulega. Nie to, co jest dobre w naszej skali. I wcale nie o to chodzi, by TO wygrało.

                Wygrywa to, co jest pewnego rodzaju "lepszą" wiedzą o świecie. I, może to się wydawać paradoksalne, ale czasami jest to taki sposób działania, który jest kłamstwem, fałszem. Fałsz okazuje się skuteczniejszy w starciu z prawdą.

                Dzieje się tak, bo nasza wiedza o świecie nie jest absolutna. Wciąż sobie tylko wyobrażamy jak świat działa. Obserwujemy go. Proponujemy jakieś reguły, ale nie wiemy, czy są prawdziwe. Nie sprawdzamy prawdziwości wszystkiego, bo to jest niemożliwe, więc korzystamy z tego, co nam jako gotowiec ktoś podsunie. Wykorzystujemy gotowe reguły... i gotowe schematy celów, do których dążymy. Ktoś nas oszukuje, wykorzystuje. Albo mówi prawdę. Ale tego często nie wiemy. Poddajemy się temu sterowaniu. Im mniej samodzielnie i krytycznie myślimy, tym bardziej stajemy narzędziem, nosicielem idei.

                Ewolucja Wszechświata toczy się na poziomie elementarnym Wszechświata, ale równolegle do niej powstaje zapis prawdy o świecie. Może ogólniej - jest to opis świata - ale naprawdę opisem jest tylko wtedy, gdy jest prawdziwy.



                Dla nas to właśnie jest jedynym sensownym celem istnienia. Uczestnictwo w tworzeniu zapisu prawdy o świecie. Wszystkie inne cele są pozorne, nieistotne z perspektywy historii.

                Czy IIWŚ była dobra, czy zła? To nieistotne. Ona jest już faktem. To, co się zdarzyło, to musiało się zdarzyć. Nie ma alternatywy. Czy komunizm miał sens, a jego upadek był dobry lub zły? Gdyby go nie było, dziś byłoby inne i nie wiemy, czy lepsze... ze względu na ten najważniejszy cel. Nie wiemy, jaka jest najlepsza droga do jego osiągnięcia. Doświadczenia przeszłości są niezbędne do tego, by na podstawie analizy ich skutków zdobywać wiedzę o świecie, o nas samych.

                Prawda o świecie pomaga nam przetrwać, być sprawniejszymi w konfrontacji z innymi, ale też są tacy, którzy specjalnie fałszują zapis wiedzy o świecie, używają technik manipulacyjnych, nadużywają autorytetu wiedzy. To nie tylko Goebbels lub Żdanow - efemerydy - ale istniejące od prehistorii systemy takie jak religia.

                Gigantyczne kłamstwo, że religia jest wiedzą, że jest prawdą, że opowiada o świeice, opisuje go. Że robi to "dla własnych potrzeb", a więc to wolno robić (bo wolno kłamać, nie ma przecież podstaw do absolutnego zakazu takiego postępowania).

                Tak, wolno, ale to jest kłamstwo i my mamy takie samo prawo mówić, że ono nim jest. I dopóki kłamstwo istnieje, dopóty trzeba o tym mówić.

                --
                Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 09:40
                  grgkh!
                  Nauka oznajmiona ludzkości przez Drugiego Boga, czyli Syna Ojca, jest prosta,jak konstrukcja cepa, co do znudzenia powtarzam.
                  Jednym z oczywistych dowodów zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich, jest funkcjonowanie FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, które zostały ludziom oznajmione.
                  Jedną z tych fundamentalnych wartości jest SPRAWIEDLIWOŚĆ.
                  I Nauczyciel-Drugi Bóg rzekł:
                  SPRAWIEDLIWOŚĆ będziecie mieli wówczas, kiedy wasze postępowanie, wasza międzyludzka współpraca, będzie skutkować POKOJEM.

                  Oznajmił również, że w tym celu, każdy człowiek jest obarczony powinnością=obowiązkiem życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy, czyli obowiązkiem SOLIDARNOŚCI, co jest FAKTEM.

                  I powiadomił nas również wyczerpująco, że DOBREM jest jakość międzyludzkiej współpracy, której wartość przewyższa sprawiedliwością NASZĄ POWINNOŚĆ=NASZ OBOWIĄZEK, czyli jest wyższa, niż sprawiedliwość.

                  Proste, logiczne, zgodne z rzeczywistością w przeciwieństwie do twojego nieustającego, napuszonego, pseudo intelektualnego BEŁKOTU.

                  Mało, zostaliśmy w Nauce Jedynego Ojca również precyzyjnie poinformowani, że kryteriom DOBRA, odpowiada postępowanie, które jest miłosierdziem, albo też miłością.

                  I łatwiej ci grgkh będzie włożyć do tyłka parasol, otworzyć i wyjąć, niż nadgryźć wiedzę, którą powyżej przypomniałem, i którą w moim ebooku przypominam.
                  --
                  wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                  • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 10:07
                    nehsa napisał:

                    > grgkh!
                    > Nauka oznajmiona ludzkości przez (...)

                    ... przez Ciebie. Nie widzę, i nikt inny chyba też nie widzi, innego źródła tej "nauki" niz Ciebie. Ostatnio nawet - podobno - wszedłeś w jakąś komercję i zacząłeś na niej trzepać kasę. Nieźle.

                    > Mało, zostaliśmy w Nauce Jedynego Ojca również precyzyjnie poinformowani, że kr
                    > yteriom DOBRA, odpowiada postępowanie, które jest miłosierdziem, albo też miłoś
                    > cią.

                    Jak Ty pierdniesz, to będzie dobro, bo Ci ulży, ale będzie to także zło, bo zmusisz innych do wąchania tych aromatów.

                    Twoja nauka - analogicznie - jest dla Ciebie dobra, bo się nią wprowadzasz w stan uniesienia, ale dla mnie nie jest dobra, bo w przestrzeń publiczną (którą chciałbym widzieć racjonalną) wprowadza bezsensowne fałsze.

                    > I łatwiej ci grgkh będzie włożyć do tyłka parasol, otworzyć i wyjąć,

                    Poeta jesteś...

                    > niż nadgry
                    > źć wiedzę, którą powyżej przypomniałem, i którą w moim ebooku przypominam.

                    Miałeś szansę. Nie udało Ci się dowieść, że to ma sens. Idee bezsensowne i przez to niepopularne umierają. Postawisz jej nagrobek? Tylko po co?

                    --
                    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 11:01
                      grgkh!
                      W ślad za świecką, nieskończenie racjonalną, uniwersalną Nauką Naszego Ojca, w tym twojego i mojego Ojca, po raz kolejny informuję, że FUNDAMENTALNE WARTOŚCI, to te, które zostały oznajmione ludziom w Nauce Ojca, a nie te, które lansują intelektualni niedorobieńcy.
                      Jest ich dziesięć.
                      1. WOLNOŚĆ - Imię Ojca.
                      2. ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM - Imię Syna Ojca.
                      3. Miłość - wola Ojca.
                      4. Miłosierdzie.
                      5. Prawda.
                      6. Sprawiedliwość.
                      7. Dobro.
                      8. Godność
                      9. Solidarność.
                      10. POKÓJ.

                      I te, FUNDAMENTALNE WARTOŚCI zostały w Nauce Ojca dookreślone zgodnie z logiką i rzeczywistością. A to, co sobie ty o nich piszesz, czy tak zwani autotytety, to mozna spokojnie kant dupy potłuc.

                      A co do tej komercji w którą wszedłem: Powiadom mnie o niej, bo ja od ciebie po raz pierwszy o niej słyszę. Jasne, że na wszelki wypadek, aby cię nie omijały profity, życzę ci takich samych, jakie ja uzyskiwałem, i uzyskuję z rozpowszechniania Nauki Naszego Ojca.
                      --
                      wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                      • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 11:25
                        nehsa napisał:

                        > grgkh!
                        > W ślad za świecką, (...)

                        Świeckość (inaczej sekularyzm):
                        1.W filozofii oznacza on iż jednostka może żyć najlepiej stosując etykę, a wszechświat może być najlepiej rozumiany przez wnioskowanie, bez odwoływania się do bogów lub zjawisk nadprzyrodzonych.

                        Więc hasło świecka powinno wypaść z definicji Nauki Waszego Ojca.

                        --
                        Kto zna Boga, temu czegoś brakuje.
                        • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 17:41
                          Napisałeś m.in.
                          1.W filozofii oznacza on iż jednostka może żyć najlepiej stosując etykę

                          O czym jest w tej tyferfuliczno-rachitycznej etyce?
                          Bełkot, bełkot i jeszcze raz bełkot.
                          --
                          wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                        • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 17:57
                          bookworm napisał:
                          > Więc hasło świecka powinno wypaść z definicji Nauki Waszego Ojca.
                          >
                          Ojciec i Syn to są duchy .Czy świeckie,nie wiem.
                          Nauka Ojca ducha, została przez nehsę odnaleziona w zakłamanych ewangeliach ze świętej księgi świeckich chrześcijan.No i gitara.A teraz niech mnie nehsa zje na kolację.
                          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 18:42
                            pocoo napisała:

                            > bookworm napisał:
                            > > Więc hasło świecka powinno wypaść z definicji Nauki Waszego Ojca.
                            > >
                            > Ojciec i Syn to są duchy .Czy świeckie,nie wiem.
                            > Nauka Ojca ducha, została przez nehsę odnaleziona w zakłamanych ewangeliach ze
                            > świętej księgi świeckich chrześcijan.No i gitara.A teraz niech mnie nehsa zje n
                            > a kolację.

                            ***W Czterech Ewangeliach przetrwały "SPRAWDZIANY WIARYGODNOŚCI ŚWIADECTW NAUKI JEDYNEGO OJCA. Podałem te SPRAWDZIANY w ebooku. Każdy może się nimi posłużyć, i każdy może za ich pośrednictwem wyselekcjonować wiarygodne świadectwa Nauki Jedynego Ojca.
                            Mało, każdy może skorygować popełnione przeze mnie ewentualne błędy.

                            Ps.
                            Mam inne propozycje na kolację.
                            --
                            wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 20:58
                                POcoo!
                                Przypuszczam, że mój komp jest inwigilowany, i to nie od dziś.
                                Dlatego uważaj z tymi odpowiedziami. Polska, jest to państwo policyjne, bo idioci rządzą.
                                --
                                wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                      • grgkh Parę słów o miłości 19.04.13, 11:31
                        "Fundamentalne" - według naszej, dzisiejszej oceny w tej wersji, bo jutro może coś w tym zmienimy - są wartości humanistyczne.

                        Nie pochodzą OD NIKOGO. Dojść do nich może każdy z nas, niezależnie.

                        Dlaczego kradniesz humanizmowi autorstwo tych idei? Dlaczego przypisujesz go swoim urojonym bogom? Bo jesteś dogmatykiem. Człowiekiem ZNIEWOLONYM dogmatem.

                        Skorzystam z okazji i odniosę się do jednego z punktów, które tu wymieniłeś, do MIŁOŚCI.

                        Nie zdajesz sobie sprawy z tego, co się kryje pod tą definicją. Miłość to WYŁĄCZNIE wewnętrzny stan umysłu. Wiemy dzięki nauce jaka jest jego fizyczna i chemiczna przyczyna. Nie bierze się znikąd. Wywołują ją (najczęściej bez widocznego, rozumowego uzasadnienia) konkretne czynniki somatyczne.

                        Potem jest STAN psychiki.

                        Czym jest DLA umysłu?

                        To "pozytywna motywacja". W odróznieniu od negatywnej - nienawiści.

                        Miłość odczuwa osoba, umysł. To sposób traktowania w psychice pewnych treści, elementów. Traktuje się je "z miłością" (nie obojętnie lub z nienawiścią).

                        Czy ze stanu emocjonalnego wynikać muszą określone zachowania w stosunku do innych obiektów świata relanego? Niekoniecznie. Niekoniecznie miłośc to także poświęcenie, bo poświęcając się DLA JEDNEGO, nie poświęcasz się dla innych. Tak więc - jako skutek - skutek miłości może być taki sam jak skutek nienawiści.

                        Miłość to wprowadzanie SIEBIE w stan euforii. Dlatego ktoś zaznający miłości chce w tym stanie tkwić. On sam. Bo miłość to konserwowanie, zachowanie tego stanu, jego "dogmatyczne" narzucenie umysłowi. Przed miłością nie ma ucieczki, bo jest niesterowalna świadomie ze względu na swoje podświadome, somatyczne źródło.

                        Tak więc miłość NIE ZALEŻY od doznającego ją, nie może być traktowana jako jego zasługa (wybór) lub wada.

                        A jak w tym kontekscie wygląda miłość Twojego boga?

                        Kogo on kocha? Siebie? Bo chyba nie ludzi, jeśli ich "traktuje" bez żadnej preferencji, pozwala im błądzić, nie wspomaga w sposób uzasadniony. To, co spotyka ludzi nie wynika z miłości Twojego boga, jest zwyczajną statysyką.

                        To czym jest ta miłość boga, która dla Ciebie jest czymś tak wielkim, że aż w bogu szukasz jej idealnego wzorca?

                        Po co jakiś bożek miałby się nurzać w ekstatycznej przyjemności kochania? Bo przecież to chyba o jego własne doznania chodzi, jeśli nie ma to odbicia w skutkach dla ludzi. I Ty się tym zachwycasz, że bóg SAM SIEBIE kocha, bo sobie kochaniem robi dobrze? jak jakiś narkoman?

                        Masz na ten temat jakieś rozsądne pomysły?

                        --
                        Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                        Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                        • nehsa Re: Parę słów o miłości 19.04.13, 17:50
                          grgkh!
                          I o miłości, tej twojej napisałeś:
                          Miłość to WYŁĄCZNIE wewnętrzny stan umysłu. Wiemy dzięki nauce jaka jest jego fizyczna i chemi czna przyczyna. Nie bierze się znikąd. Wywołują ją (najczęściej bez widocznego,
                          > rozumowego uzasadnienia) konkretne czynniki somatyczne.
                          >
                          > Potem jest STAN psychiki.
                          >
                          > Czym jest DLA umysłu?
                          >
                          > To "pozytywna motywacja"


                          ***No brawo grgkh!
                          Co za precyzyjna definicja. A miłosierdzie, solidarność, dobro?

                          Ale ta definicja jest z pewnością UNIWERSALNA. I jeszcze ten twój wniosek: Wywołują ją (najczęściej bez widocznego,> rozumowego uzasadnienia) konkretne czynniki somatyczne.

                          No, brawo. Podziwiam twój analityczny umysł.
                          Dla ciebie zdefiniowanie reszty FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, to po prostu "bułka z masełkiem".
                          --
                          wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                          • pocoo Re: Parę słów o miłości 19.04.13, 18:08
                            nehsa napisał:

                            >A miłosierdzie, solidarność, dobro?
                            >
                            Czyli słowo "kocham",jest tylko hasłem do solidarnej współpracy przez tych ,którzy dzieci nie robią lub już nie robią?

                            Eeeeeeeeeeeeeeeeee...to ja nie mogę się w Tobie zakochać ,bo mi to podciągniesz pod miłosierdzie lub jakąś inną francę do wspólpracy.


                            > Dla ciebie zdefiniowanie reszty FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, to po prostu "bułka z
                            > masełkiem".

                            Jak chcesz nehsa ,to ja Ci chętnie te fundamentalne wartości przeanalizuję.Chcesz?
                            • nehsa Re: Parę słów o miłości 19.04.13, 18:46
                              pocoo napisała:
                              Jak chcesz nehsa ,to ja Ci chętnie te fundamentalne wartości przeanalizuję.Chce
                              > sz?

                              **No pewnie, że hcem. Pewnie będzie bomba.
                              --
                              wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                            • grgkh Re: Parę słów o miłości 19.04.13, 22:40
                              Ja chcę. Podoba mi się język, którym się posługujesz na tym forum i wyrazistość Twoich spostrzeżeń. Analizuj.

                              --
                              Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                              Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                          • grgkh Re: Parę słów o miłości 19.04.13, 22:35
                            nehsa napisał:

                            > grgkh!
                            > I o miłości, tej twojej napisałeś:
                            > Miłość to WYŁĄCZNIE wewnętrzny stan umysłu. Wiemy dzięki nauce jaka jest jeg
                            > o fizyczna i chemi czna przyczyna. Nie bierze się znikąd. Wywołują ją (najczęśc
                            > iej bez widocznego,
                            > > rozumowego uzasadnienia) konkretne czynniki somatyczne.
                            > >
                            > > Potem jest STAN psychiki.
                            > >
                            > > Czym jest DLA umysłu?
                            > >
                            > > To "pozytywna motywacja"

                            >
                            > ***No brawo grgkh!
                            > Co za precyzyjna definicja. A miłosierdzie,

                            Miłosierdzie? Widziałem niedawno taki filmik, w którym wrona opiekowała się młodym kociakiem. Karmiła go, przynosiła mu jakieś robactwo, prowadziła go gdzieś, a on za nią chodził. "Bawili" się razem. Bez jej opieki prawdopodobnie nie miałby szans przeżyć. Działo się to gdzieś w USA, w okolicach i na terenie ogrodu przy domku dwojga starszych ludzi, którzy to przez dłuższy czas rejestrowali kamerą.

                            Według naszych kryteriów ta wrona, standardowa ofiara lub posiłek drapieżnika typu kota, był miłosierna. Opiekowała się kociakiem, choć to jej zachowanie było sprzeczne ze wszystkimi znanymi nam zachowaniami tego gatunku.

                            Tak, miłosierdzie to odruch, instynkt. To wariant współistnienia. W innej, najczęściej występującej wersji, jest źródłem opieki rodziców nad potomstwem. Czy widzisz w tym miłosierdzie? Przecież można by się dziećmi nie opiekować, ale wiadomo że takie zachowanie sprzyja przetrwaniu gatunku. I dlatego jest tak częste i naturalne.

                            Jeśli miłosierdzie wynika z odruchu, to jaka miałaby być w jego indukowaniu rola bóstwa?

                            > solidarność,

                            1. «poczucie wspólnoty i współodpowiedzialności wynikające ze zgodności poglądów oraz dążeń»
                            2. «odpowiedzialność zbiorowa i indywidualna określonej grupy osób za całość wspólnego zobowiązania»

                            To chyba też jest dość powszechne wśród zwierząt żyjących stadnie - zgodność poglądów zastąpmy jakąś analogią.

                            > dobro?

                            Nie istnieje - to pojęcie względne.

                            > Ale ta definicja jest z pewnością UNIWERSALNA. I jeszcze ten twój wniosek:
                            > Wywołują ją (najczęściej bez widocznego,> rozumowego uzasadnienia) konkretn
                            > e czynniki somatyczne.

                            >
                            > No, brawo. Podziwiam twój analityczny umysł.
                            > Dla ciebie zdefiniowanie reszty FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, to po prostu "bułka z
                            > masełkiem".

                            Jasne. :) Trzeba wiedzieć, o czym się mówi.

                            Ale, ale... chyba umknęło Ci, że spodziewałem się i od Ciebie jakiejś niewielkiej analizy. Spróbujesz?

                            --
                            Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                            Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                            • nehsa Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 07:46
                              grgkh!
                              To, co ja miałem do powiedzenia na temat np. FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, zawarłem w moim ebooku, gdzie nawet podałem definicję prawdy, której nikt, nic nie zarzuca i nie zarzuci, bo jest trafna.

                              Z twoich definicji miłości(wewnętrzny stan umysłu), i np. miłosierdzia(odruch) pewnie bezwarunkowy - wynika, że szkoda czasu, aby te wypociny czytać.
                              --
                              wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                              • grgkh Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 12:55
                                nehsa napisał:

                                > grgkh!
                                > To, co ja miałem do powiedzenia na temat np. FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, zawarłem
                                > w moim ebooku, gdzie nawet podałem definicję prawdy, której nikt, nic nie zarz
                                > uca i nie zarzuci, bo jest trafna.

                                Nie rozmawiam z martwym tekstem ale z Tobą. Po tej deklaracji odnoszę wrażenie, że boisz się "żywego" słowa. Jeśli jesteś autorem, to chyba nie powinno być dla Ciebie problemem odpowiadanie na pytania i wątpliwości kogoś takiego jak ja.

                                Prawda nie jest Twoją definicją, ale definicją logiczną. Jest to fundament logiki i używanie tak ważnego pojęcia w dwuznacznej definicji (druga Twoja) jest na pewno próbą manipulacji. Jeśli potrzebujesz jakiegoś swojego definiowania to skorzystaj z innych słów albo za każdym razem podkreślaj, że nie o definicję ogólnie znaną chodzi. Nie będzie to dla Ciebie wygodne? Trudno. Jeśli tego nie robisz, to manipulujesz.

                                > Z twoich definicji miłości(wewnętrzny stan umysłu), i np. miłosierdzia(odruch)
                                > pewnie bezwarunkowy - wynika, że szkoda czasu, aby te wypociny czytać.

                                Ok. To było na początek naszej rozmowy. Przedstawiłem Ci, co ja o tym myślę. Teraz Ty opisz, równie starannie, czym jest miłość Twojego boga i czym się przejawia na zewnątrz. Jestem przekonany, że uda nam się znaleźć jakiś kompromis.

                                Nehsa, nie uciekaj. Broń swojej idei.

                                --
                                Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                                • nehsa Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 15:33
                                  GRGKH!
                                  Ja, mam uciekać? Nie widzę powodów.

                                  Z Nauki Ojca(Pierwszego Boga) wiem, że:
                                  Istoty Boskie, są duchami istotami niematerialnymi. Dlatego Ich praca musi polegać na Samoofierze. Istoty Boskie PRACUJĄ, a więc nie współpracują. Ojciec(Pierwszy Bóg) pracuje na rzecz Swojego, Jedynego Syna(Drugiego Boga).
                                  Syn Ojca, pracuje na rzecz każdego człowieka.

                                  Miłość, jest wolą Ojca.
                                  Miłość Ojca, jest wieczną, minimalną wartością Samoofiary Ojca, która skutkuje
                                  niezniszczalnym Życiem, Które uosabia Syn Ojca, Drugi Bóg, ŚWIATŁOŚĆ Który uosabia ŻYCIE, a które utożsamia ROZUM.

                                  Dlatego zgodna z Nauką Naszego Ojca definicja prawdy musi brzmieć:
                                  Prawda, jest słowem, którego sens zawiera ocenę wartości PRACY Istot Boskich, a która
                                  to wartość pracy, stanowi o niematerialnym, nieśmiertelnym Życiu, czyli jest to słowo,
                                  odnoszące się do miłości Istot Boskich.


                                  Natomiast nasza ludzka miłość, polega na zdolności bezinteresownego poświęcenia wartości,
                                  której jesteśmy wyłącznymi dysponentami, czyli na współofierze, lub ofierze z naszego
                                  ciała, a nawet ofierze życia naszego, materialnego ciała, w imię życia innych ludzi.

                                  I o tym m.in., piszę w moim ebooku.
                                  --
                                  wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                  • grgkh Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 18:01
                                    nehsa napisał:

                                    > GRGKH!
                                    > Ja, mam uciekać? Nie widzę powodów.

                                    > Miłość, jest wolą Ojca.
                                    > Miłość Ojca, jest wieczną, minimalną wartością Samoofiary Ojca, która skutkuje
                                    > niezniszczalnym Życiem, Które uosabia Syn Ojca, Drugi Bóg, ŚWIATŁOŚĆ Który uosa
                                    > bia ŻYCIE, a które utożsamia ROZUM.

                                    Wybacz, ale nic z tego nie rozumiem. Żeby rozumieć zdanie trzeba znać definicje użytych w nim pojęć. Prosiłem Cię o rozmowę na temat definicji "miłości". Nic więcej - tylko to jedno (może na początek).

                                    > Natomiast nasza ludzka miłość, polega na zdolności bezinteresownego poświęceni
                                    > a wartości,
                                    > której jesteśmy wyłącznymi dysponentami, czyli na współofierze, lub ofierze z n
                                    > aszego
                                    > ciała, a nawet ofierze życia naszego, materialnego ciała, w imię życia innych l
                                    > udzi.

                                    Ale właśnie o to chodzi, że to nieprawda.

                                    1) W miłości następuje WYRÓŻNIENIE obiektu obdarzanego (traktuje się go inaczej, co nie znaczy, że lepiej DLA NIEGO). Lepiej, ale WEDŁUG NASZYCH WYOBRAŻEŃ.

                                    I drugim efektem jest przesunięcie sposobu traktowania (a) siebie i (b) reszty świata.

                                    Efekt drugi częściowo zależy od pierwszego. Objawia się to tym, że stajemy się mniej egocentryczni, a reszta świata na tym także jakoś "korzysta". Ale nie jest tak zawsze.

                                    I nieprawdą jest, że zawsze jest jakieś poświęcenie wynikające z miłości.

                                    Ale to są truizmy, wiemy o tym. Ty piszesz o jakiejś INNEJ miłości Twojego bóstwa. Pytałem Cie o definicję. Niby wiesz (jak wiesz, to powiedz), ale jednak nie wiesz. Wyjaśnijmy to.

                                    Jesli nie wiesz, to tracisz prawo do formułowania ideologii opartej na nieznanych Tobie definicjach. A jeśli wiesz, to opisz to dokładnie.

                                    > I o tym m.in., piszę w moim ebooku.

                                    Jak piszesz, to pewnie wiesz, co piszesz, więc napisz to tutaj jeszcze raz. Prosto i zrozumiale.

                                    --
                                    Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                    Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                                    • nehsa Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 19:24
                                      grgkh!
                                      Na twoje życzenie, podałem ci definicję miłości.
                                      Tak definicję miłości Ojca Wszystkich Ludzi, jak i definicję naszej, ludzkiej miłości i obie te definicje są trafne.

                                      Sygnalizujesz niemoc ich zrozumienia.
                                      Przecież w ślad za treścią podaną w Nauce Jedynego Ojca powiadomiłem, że:
                                      a./ Ojciec, jest istotą niematerialną, duchem.
                                      b./ Ojciec, pracuje. Syn Ojca także pracuje.
                                      c./ Praca Dwóch Bogów, dwóch duchów, musi polegać na Samoofierze, co jest oczywiste.

                                      I podałem na tej podstawie definicję miłości Ojca, która jest wolą Ojca.
                                      Czego nie rozumiesz? Gdzie w niej postrzegasz błąd?

                                      Twoje stwierdzenie, odnośnie definicji ludzkiej miłości: "Ale właśnie o to chodzi, że to nieprawda." , jest bezpodstawne, pomijając fakt, że ty nie rozumiesz, a w zasadzie nie przyjmujesz do wiadomości definicji prawdy, która ja, i tylko ja podałem.

                                      A twoje zdanie:
                                      cytat:"1) W miłości następuje WYRÓŻNIENIE obiektu obdarzanego (traktuje się go inaczej
                                      > , co nie znaczy, że lepiej DLA NIEGO). Lepiej, ale WEDŁUG NASZYCH WYOBRAŻEŃ.
                                      >
                                      > I drugim efektem jest przesunięcie sposobu traktowania (a) siebie i (b) reszty
                                      > świata.
                                      >
                                      > Efekt drugi częściowo zależy od pierwszego. Objawia się to tym, że stajemy się
                                      > mniej egocentryczni, a reszta świata na tym także jakoś "korzysta". Ale nie jes
                                      > t tak zawsze.
                                      >
                                      > I nieprawdą jest, że zawsze jest jakieś poświęcenie wynikające z miłości."

                                      **jest pozbawionym precyzji bełkotem.
                                      I ambitnie zarzucasz mi brak dokładności. Ty, który o dokładności nie ma zielonego pojęcia.

                                      Jak chcesz, możemy porozmawiać o definicjach miłości. Boskiej, i ludzkiej. Ale bez pieprzenia "trzy po trzy". Kwestionujesz coś w moich definicjach, wskaż "palcem co?"
                                      -----
                                      wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                      • marina0321 Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 20:26
                                        nehsa do grgkh:

                                        > Jak chcesz, możemy porozmawiać o definicjach miłości. Boskiej, i ludzkie
                                        > j. Ale bez pieprzenia "trzy po trzy". Kwestionujesz coś w moich definicjach, w
                                        > skaż "palcem co?"

                                        Wiesz przecież, Nehsa, że grgkh musisz wyjaśniać matematyką. Dotyczy to również słowa "miłość".
                                        • nehsa Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 21:09
                                          marina0321 napisał(a):

                                          > nehsa do grgkh:
                                          >
                                          > > Jak chcesz, możemy porozmawiać o definicjach miłości. Boskiej, i l
                                          > udzkie
                                          > > j. Ale bez pieprzenia "trzy po trzy". Kwestionujesz coś w moich definicj
                                          > ach, w
                                          > > skaż "palcem co?"
                                          >
                                          > Wiesz przecież, Nehsa, że grgkh musisz wyjaśniać matematyką. Dotyczy to równie
                                          > ż słowa "miłość".

                                          grgkh, to inteligentny, zakochany w swoim dorobku intelektualnym facet.
                                          Młodszy ode mnie ze dwadzieścia lat, co najmniej. Myśli "kategoriami", których ja już nie skumam.
                                          --
                                          wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                          • marina0321 Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 21:22
                                            nehsa napisał:

                                            > grgkh, to inteligentny, zakochany w swoim dorobku intelektualnym facet.
                                            > Młodszy ode mnie ze dwadzieścia lat, co najmniej. Myśli "kategoriami", których
                                            > ja już nie skumam.

                                            ...i nie tylko Ty.
                                                • grgkh Re: Parę słów o miłości 22.04.13, 20:38
                                                  pocoo napisała:

                                                  > grgkh napisał:
                                                  >
                                                  > > Chcieć to móc.
                                                  > >
                                                  > Ja bez najmniejszego problemu "kumam".

                                                  Widzę to, "żabko"... :)

                                                  > Może dlatego,że mam matematyczny umysł?

                                                  Pogratulować. To naprawdę bardzo cenna właściwość. Należysz do elity.

                                                  > Widać jak oni chcą.

                                                  --
                                                  Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                                  Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                                                  • pocoo Re: Parę słów o miłości 23.04.13, 08:47
                                                    grgkh napisał:
                                                    > Pogratulować. To naprawdę bardzo cenna właściwość. Należysz do elity.

                                                    Dziekuje.Jestem zadowolona ,ponieważ nawet(chyba) wiem kiedy mam przestać z nawijaniem makaronu na uszy.Spokojnie.Nie Tobie.
                                          • nehsa Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 21:24
                                            Szanowni i Kochani Rodaczki i Rodacy!
                                            Słowa mówione przez Drugiego Boga-Światłość=Rozum, są wieczne, i mają moc sprawczą, czyli, żę zawsze dzieje się dokładnie tak jak w Nauce Pierwszego Boga - WOLNOŚCI, mówił Światłość.

                                            Najwartościowszym partnerem w życiu człowieka, jest ten przeciwnej płci.
                                            Ci, którzy zmartwychwstaną, nie będą obarczeni zdolnością rozrodu, zatem płeć zyska a nie straci.
                                            Ludzie, nie będą zawierać małżeństw, bo takie związki będą bezcelowe.
                                            Zżera mnie ciekawość.
                                            --
                                            wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                            • pocoo Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 22:16
                                              nehsa napisał:
                                              > Ci, którzy zmartwychwstaną, nie będą obarczeni zdolnością rozrodu, zatem płeć z
                                              > yska a nie straci.
                                              > Ludzie, nie będą zawierać małżeństw, bo takie związki będą bezcelowe.
                                              > Zżera mnie ciekawość.

                                              Nehsa,faceci w to nie wejdą bo mają wg Nauki Ojca PRZERYPANE.Nie będzie rozrodu to facetom nie będzie potrzebna sperma.Wyobraź sobie,że zmartwychwstały Twój penis ciągle stoi,ciągle współpracujesz zpięknymi kobiecymi ciałami,one wyją z rozkoszy a Ty nigdy nie osiągniesz orgazmu.Podoba Ci się to co wymyśliłeś?
                                              • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 10:08
                                                Pocoo!
                                                Ja, jestem przekonany, że nastąpią modyfikacje w fizjologii, I biochemii ciał zmartwychwstałych.
                                                W Dziele Stworzenia, nie ma ani jednego przykładu BEZCELOWOŚCI.
                                                --
                                                wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                                • pocoo Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 11:16
                                                  nehsa napisał:

                                                  > Pocoo!
                                                  > Ja, jestem przekonany, że nastąpią modyfikacje w fizjologii, I biochemii ciał z
                                                  > martwychwstałych.
                                                  > W Dziele Stworzenia, nie ma ani jednego przykładu BEZCELOWOŚCI.

                                                  Nehsa,nie wkurzaj mnie.
                                                  Celowość ciał zmartwychwstałych:
                                                  Śmierci już nie będzie.
                                                  Zbędne jedzenie i picie-układ trawienny w pizdu.
                                                  Zbędne oddychanie-uklad oddechowy ,wiesz gdzie?
                                                  Zbędne rozmnażanie-Uklad rozrodczy w ch...uj.
                                                  Ciała zmartwychwstale, to wytwór wyobraźni kogoś bez wyobraźni.Modyfikacje?Zostawiam to Tobie Nehsa.
                                                  • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 16:57
                                                    pocoo napisała:
                                                    " Nehsa,nie wkurzaj mnie.
                                                    > Celowość ciał zmartwychwstałych:
                                                    > Śmierci już nie będzie.
                                                    > Zbędne jedzenie i picie-układ trawienny w pizdu.
                                                    > Zbędne oddychanie-uklad oddechowy ,wiesz gdzie?
                                                    > Zbędne rozmnażanie-Uklad rozrodczy w ch...uj.
                                                    > Ciała zmartwychwstale, to wytwór wyobraźni kogoś bez wyobraźni.Modyfikacje?Zost
                                                    > awiam to Tobie Nehsa."

                                                    ** Wykorzystując Twojom bojnom wyobraźniom, będzie tak jak powyżej podałaś, bo przecie już teraz wszyscy widzom, że niepłodni, nie jedzom. nie oddychajom, i nie srają.
                                                    Nie zazdroszczę Twojemu chłopu w łóżku z Tobą. Pewnie chłopina nie wie, co to orgazm.
                                                    --
                                                    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                                  • pocoo Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 19:26
                                                    nehsa napisał:

                                                    Nehsa.Człowiek jest nieśmiertelny,czyli ciała zmartwychwstałe będą młode ,piekne i doskonałe.Czy będzie powtórka z rozrywki czyli choroby,starość i śmierć?Jeżeli tak,to jedzenie ,picie,oddychanie i "sranie" będą konieczne bo to jest konieczne do życia i zdrowia.


                                                    > Nie zazdroszczę Twojemu chłopu w łóżku z Tobą. Pewnie chłopina nie wie, co to
                                                    > orgazm.
                                                    Nehsa.Chciałbyś być na jego miejscu.On ma garsonierę w Gdańsku i przeżywa tyle orgazmów na ile ma ochotę.Moja pipka należy do mnie.Nie zgadłeś, pudło serdeńku.
                                                  • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 20:32
                                                    POcoo!
                                                    Zmartwychwstali mają posiadać nieśmiertelne ciała, ale brak jest wiedzy, czy ta nieśmiertelność ciał jest uwarunkowana. To my, ludzie czynimy zło i siejemy śmierć, a nie Bogowie.
                                                    Ale zawsze mamy możność wyboru jakości postępowania. I ta możliwość wyboru nam pozostanie.
                                                    Dlatego, narazie nie wiem, co odpowiedzieć.
                                                    --
                                                    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                                  • marina0321 Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 22:12
                                                    nehsa napisał:

                                                    > POcoo!
                                                    > Zmartwychwstali mają posiadać nieśmiertelne ciała, ale brak jest wiedzy, czy t
                                                    > a nieśmiertelność ciał jest uwarunkowana. To my, ludzie czynimy zło i siejemy ś
                                                    > mierć, a nie Bogowie.
                                                    > Ale zawsze mamy możność wyboru jakości postępowania. I ta możliwość wyboru nam
                                                    > pozostanie.
                                                    > Dlatego, narazie nie wiem, co odpowiedzieć.

                                                    Nehsa - po co nam, do diaska, ciała, kiedy będziemy w zaświatach. W ciałach jesteśmy uwięzieni. Dusze potrafią unosić się w powietrzu, przenikać przez mury , potrafią za pomocą myśli przenosić się nawet z planety na planetę, bo myśl jest potęgą. Uwięzieni w ciele nie posiadamy tych możliwości. Ciało ziemskie dostosowane jest do warunków wyłącznie tu, na Ziemi. Istoty żyjące na innych planetach posiadają na pewno inne ciała, dostosowane do warunków danych planet.
                                                    No, chyba że wierzysz, że nasza wieczność będzie trwać tylko tu, na Ziemi. Ziemia też kiedyś przeminie i gdzie się wtedy podziejesz?
                                                    Po co mamy żyć wiecznie? Zeby "wegetować" tylko na jednej planecie, która jest główką od szpilki w stosunku do Wszechświata?
                                                    Jeżeli mamy żyć wiecznie, to po to, żebyśmy się nie nudzili i posiadali możliwość poruszania się w całym Wszechświecie. Możliwe to będzie tylko w postaci duchowej.
                                                    Moja fantazja? Nie, to moja wyobraźnia życia wiecznego, a Wy wierzcie, w co chcecie.
                                                  • pocoo Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 22:23
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Zmartwychwstali mają posiadać nieśmiertelne ciała, ale brak jest wiedzy, czy t
                                                    > a nieśmiertelność ciał jest uwarunkowana.

                                                    Jezeli będe miała nieśmierelne ciało i zachce mi się intymnego miejsca ,to swobodnie będę mogła uprawiać seks z Twoim nieśmiertelnym i doskonałym penisem na dnie Rowu Mariańskiego.

                                                    To my, ludzie czynimy zło i siejemy ś
                                                    > mierć, a nie Bogowie.

                                                    Po zmartwychwstaniu już nic nie będziemy siać?

                                                    Nehsa.Ludziom zawsze podobało się życie na ziemi ale jest za krótkie.Wymyślali i wymyślają życie wieczne w nagrodę za dobre postępowanie.Tylko mają głęboko w du.pie jakąkolwiek inną postać oprócz swojej własnej pięknej,młodej i doskonałej po wsze czasy.Ludzie zmartwychwstali lub zbawieni żywi chcą jeść,pić sr... i kopulować na wieki wieków.Niczego innego sobie nie mogą wyobrazić.
                                            • grgkh Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 23:47
                                              nehsa napisał:


                                              > Ci, którzy zmartwychwstaną,

                                              To zombi.

                                              > Zżera mnie ciekawość.

                                              Co Ci wyżarła na początek?

                                              --
                                              Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                              Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                                              • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 17:00
                                                grgkh napisał:

                                                > nehsa napisał:
                                                >
                                                >
                                                > > Ci, którzy zmartwychwstaną,
                                                >
                                                > To zombi.
                                                >
                                                > > Zżera mnie ciekawość.
                                                >
                                                > Co Ci wyżarła na początek?

                                                ***Strach przed śmiercią.
                                                --
                                                wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                        • grgkh Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 23:44
                                          Oczywiście. KAŻDA, KAŻDUSIEŃKA informacja w naszym świecie ma naturę ilościową i matematyka jest jedyną metodą jej oceny.

                                          --
                                          Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                          Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                                          • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 14:44
                                            grgkh napisał:

                                            > Oczywiście. KAŻDA, KAŻDUSIEŃKA informacja w naszym świecie ma naturę ilościową
                                            > i matematyka jest jedyną metodą jej oceny.

                                            ***A cała matematyka, to wiedza dokładnie w 100 % NIEMATERIALNA.

                                            --
                                            wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                            • grgkh Re: Parę słów o miłości 22.04.13, 20:40
                                              nehsa napisał:

                                              > grgkh napisał:
                                              >
                                              > > Oczywiście. KAŻDA, KAŻDUSIEŃKA informacja w naszym świecie ma naturę iloś
                                              > ciową
                                              > > i matematyka jest jedyną metodą jej oceny.
                                              >
                                              > ***A cała matematyka, to wiedza dokładnie w 100 % NIEMATERIALNA.

                                              I dlatego cały nasz świat trzeba traktować jako "niematerialny". Przy okazji załatwiamy sprawę niematerialnych zaświatów.

                                              --
                                              Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                              Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                                          • karbat Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 12:12
                                            marina0321 napisał(a):
                                            > ...no i co w końcu wyszło z tej definicji "miłości"?

                                            milosc ? ..... jako taka ona nie istnieje .
                                            pod tym slowem jest wpakowane tyle roznych znaczen , ze .... mozna zwatpic .

                                            milosc. to jest rodzaj emocjonalnego oczekiwania, spodziewania sie, pragnien ,
                                            (translacja oczekiwan ) wobec innych i NIC wiecej .

                                            oczekuje, spodziewam, pragnie sie czegos od innch w przyszlosci , -
                                            dlatego sam jestem duzo zainwestowac w to oczekiwanie . pragnienie .

                                            jestem rozczarowany, niczego sie nie spodziewam ,
                                            niczego nie oczekuje .... milosc, czar pryska jak banka mydlana .

                                            bezinteresowna milosc .... pieprzenie w bambus, kat. ksiedza i innych bzikow .
                                            bezinteresowna milosc .... poprosze o przyklady .

                                            ksiadz, szaman mowiac o bezinteresownej milosci blizniego, jakiegos boga ,
                                            robi stado owiec i baranow w booca .

                                            maryniu0321 ... co sie nie zgadza, nie pasuje , myle sie ? .
                                            nie wpisuje sie w twoj obraz wiercy ... , twoj problem .

                                            • marina0321 Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 14:24
                                              karbat napisał:

                                              > maryniu0321 ... co sie nie zgadza, nie pasuje , myle sie ? .

                                              Nie mylisz się, napisałeś, jak dzieje się w życiu, ale nie o to mi chodziło.

                                              > nie wpisuje sie w twoj obraz wiercy ... ,

                                              Zdefiniowanie słowa nie ma nic z wiercą lub niewiercą do czynienia.

                                              >twoj problem .

                                              Nie wiem nic o żadnym problemie, może mi go wskażesz?
                                          • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 17:12
                                            Maryniu!
                                            Nie nam, ino mi.
                                            Miłość Istot Boskich jest prawdą, bo zawsze skutkuje ŻYCIEM.
                                            Wieczna Miłość OJCA skutkuje wiecznym byciem Bogiem przez Syna Ojca, Który uosabia ŻYCIE.
                                            A miłość Syna Ojca, skutkuje nieśmiertelnością niematerialnego Ducha każdego człowieka, który jest Cząstką Stwórcy, czyli Cząstką Światłości=ROZUMU.

                                            Miłość Istot Boskich, ponieważ są DUCHAMI, to absolutnie bezinteresowna Samoofiara.
                                            Miłość ludzi, to poświęcenie, ofiara, bądź współofiara wartości, która jest w naszej wyłącznej dyspozycji w imię życia bliźnich, również potomstwa.
                                            --
                                            wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                      • grgkh Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 23:33
                                        nehsa napisał:

                                        > grgkh!
                                        > Na twoje życzenie, podałem ci definicję miłości.
                                        > Tak definicję miłości Ojca Wszystkich Ludzi, jak i definicję naszej, ludzkiej m
                                        > iłości i obie te definicje są trafne.

                                        Posłuchaj...

                                        Czy jesteśmy ludźmi? Czy w myśleniu i rozumieniu posługujemy się ludzką logiką czy jakimś nieludzkim "bełkotem"?

                                        Nie możesz mówić, że coś jest dla Ciebie WIEDZĄ, gdy nie posłużysz się ludzkimi definicjami, bo to stałoby się bełkotem, takim alogicznym wyrzucaniem z siebie stęknięć.

                                        To musimy ustalić. Czy rozumiesz PO LUDZKU definicje, którymi się posługujesz w swojej twórczości? To jak jest, rozumiesz?

                                        > Sygnalizujesz niemoc ich zrozumienia.

                                        To chyba jasne, że chciałbym rozumieć to z czym się stykam. A Ty nie? Nie sygnalizuję niczego niezwykłego.

                                        > Przecież w ślad za treścią podaną w Nauce Jedynego Ojca powiadomiłem, że:
                                        > a./ Ojciec, jest istotą niematerialną, duchem.

                                        Absurd. ŚWIAT jest TYLKO materialny.

                                        Taka grawitacja - niby niematerialna ALE... obserwujemy ją poprzez skutek oddziaływania. Tym skutkiem się "materializuje"? Czaisz?

                                        O wszystkim w naszym świecie dowiadujemy się, bo jest skutek.

                                        Krzesło:
                                        1) bo dociera do nas promieniowanie przenoszące informację "wizualną";
                                        2) bo opór dla tyłka - nie spada na podłogę - to informacja pośrednia;
                                        3) bo odgłos szurnięcia nóg po podłodze - to też informacja pośrednia...

                                        Powietrza nie widzimy, ale przecież to nie znaczy, że go nie ma - są SKUTKI, INFORMACJA ILOŚCIOWA. I nasza świadomość nam mówi, ze trzeba z tych skutków wyciągnąć odpowiednie wnioski.

                                        I tak dalej. O wszystkim dowiadujemy się POŚREDNIO.

                                        Że jest materia lub energia - raz to, raz tamto, a przecież nie widzielibyśmy gdyby nie skutki czyli dotarcie informacji o tym czymś.

                                        NIC nie jest pewne. Opieramy się na informacjach i pewnych wzorcach, definicjach - i stąd domyślamy się, że to jest prawda.

                                        Taki jest świat, świat iluzji, ale jednocześnie świat rzeczywisty.

                                        No to teraz o Twoich definicjach...

                                        Masz dwie możliwości:
                                        a) duch się przejawia jakąś informacją (skutkiem swojej obecności i skutkiem swojego oddziaływania) - tylko że to jest trywialny przykład podobny do powietrza;
                                        b) duch się nie przejawia żadnym skutkiem - tylko że wtedy do naszego świata NIE DOCIERA ŻADNA O NIM INFORMACJA. Jeśli nie dociera, to SKĄD, do diaska, Ty wiesz, że ona jest?

                                        A teraz wstrzymujemy nasze dalsze rozważania do Twojego przemyślenia powyższej kwestii. Muszę wiedzieć - czy informacja o Twoich duchach jest informacją czy nią nie jest.

                                        :)

                                        > b./ Ojciec, pracuje. Syn Ojca także pracuje.
                                        > c./ Praca Dwóch Bogów, dwóch duchów, musi polegać na Samoofierze, co jest oczyw
                                        > iste.

                                        Nic oczywistego tu nie ma, ale - jak powiedziałem - czekam...

                                        > I podałem na tej podstawie definicję miłości Ojca, która jest wolą Ojca.
                                        > Czego nie rozumiesz? Gdzie w niej postrzegasz błąd?

                                        Wydaje mi się, że już powiedziałeś, że m. ludzka i m. boska to inne definicje:
                                        1) skąd masz definicje miłości boskiej?
                                        2) podaj ją, zdefiniuj, żebym wiedział o co chodzi w twoim słowotoku.

                                        > Twoje stwierdzenie, odnośnie definicji ludzkiej miłości: "Ale właśnie o to c
                                        > hodzi, że to nieprawda."
                                        , jest bezpodstawne, pomijając fakt, że ty nie ro
                                        > zumiesz, a w zasadzie nie przyjmujesz do wiadomości definicji prawdy, która ja,
                                        > i tylko ja podałem.

                                        To i prawdę definiujesz "po swojemu"? A niech to...

                                        > A twoje zdanie:
                                        > cytat:"1) W miłości następuje WYRÓŻNIENIE obiektu obdarzanego (traktuje się go
                                        > inaczej
                                        > > , co nie znaczy, że lepiej DLA NIEGO). Lepiej, ale WEDŁUG NASZYCH WYOBRAŻ
                                        > EŃ.
                                        > >
                                        > > I drugim efektem jest przesunięcie sposobu traktowania (a) siebie i (b) r
                                        > eszty
                                        > > świata.
                                        > >
                                        > > Efekt drugi częściowo zależy od pierwszego. Objawia się to tym, że stajem
                                        > y się
                                        > > mniej egocentryczni, a reszta świata na tym także jakoś "korzysta". Ale n
                                        > ie jes
                                        > > t tak zawsze.
                                        > >
                                        > > I nieprawdą jest, że zawsze jest jakieś poświęcenie wynikające z miłości.
                                        > "
                                        >
                                        > **jest pozbawionym precyzji bełkotem.

                                        Wykaż to.

                                        > I ambitnie zarzucasz mi brak dokładności. Ty, który o dokładności nie ma zielon
                                        > ego pojęcia.

                                        Podaj tę definicję miłości boskiej.

                                        > Jak chcesz, możemy porozmawiać o definicjach miłości. Boskiej, i ludzkie
                                        > j. Ale bez pieprzenia "trzy po trzy". Kwestionujesz coś w moich definicjach, w
                                        > skaż "palcem co?"

                                        Chyba wszystko, bo każdej definicji nadajesz jakiś inny, nieznany mi sens.

                                        --
                                        Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad.
                                        Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania.
                                        • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 10:26
                                          GRGKH!
                                          Ja, jestem człowiekiem, który założył, że polskie społeczeństwo jest prawie w całości zainfekowane kretyńską, bałwochwalczą judeo-katolicko ideologią, religią.
                                          I dlatego w tym moim ebooku ograniczyłem się do minimum wyjaśnień, przywołań tekstów, korekt, przyczyn tych korekt, itp nieistotności, bo wówczas ebook miałby ponad tysiąc stron, i to lekko licząc. Cholernie mi się nie chce pisać, wręcz mnie to brzydzi..

                                          Odpowiedzi na Twoje posty, wymagają ode mnie pisaniny, dlatego doceniając twój intelektualny poziom, uprzejmie cię informuję, że "bez ten twój wymóg", ja cię nie lubię.

                                          Ale po powrocie, bo muszę wyjść z domu, postaram się zaproponować ci nieco inny sposób dyskursu, bo uważam, że warto z TOBĄ mówić.
                                          --
                                          wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                          • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 15:13
                                            grgkh!
                                            Na moje szczęście, w Nauce OJCA-WOLNOŚCI, SYN OJCA-ŚWIATŁOŚĆ przekazał nam sprawdziany wiarygodności świadectw pisanych wiedzy, którą ludziom przekazywał.
                                            Dlatego za ich pomocą, wyselekcjonowałem z biblijnego śmietnika wiarygodne świadectwa Nauki OJCA.
                                            I, konstruując definicje fundamentalnych wartości, w tym Imion Dwóch Bogów, opieram ich sens o te informacje, które zostały nam podane przez Nauczyciela(Boga), Którym był ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM, czyli SYN OJCA.

                                            I podane przeze mnie definicje miłości Ojca, i podana przeze mnie definicja miłości człowieka, są trafne, znajdują oparcie w świadectwach Nauki OJCA, w logice, i w rzeczywistości.
                                            A w rzeczywistości GRGKH dlatego, że jesteśmy ludźmi, a nie Bogami, co też podałem w ebooku.

                                            Nie wiem dlaczego permanentnie lekceważysz podawaną przeze mnie informacją, że dowodami istnienia Istot Boskich, są dowody zależności naszego człowieczeństwa od Bogów.

                                            Gdyby tak nie było, to mielibyśmy być może samych Einsteinów, a naszą dobrocią byśmy się wzajemnie zanudzali.
                                            --
                                            wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 10:09
                    nehsa napisał:

                    > I łatwiej ci grgkh będzie włożyć do tyłka parasol, otworzyć i wyjąć,

                    A wiesz,ze to był (niestety) szczyt niemożliwości?


                    > niż nadgry
                    > źć wiedzę, którą powyżej przypomniałem, i którą w moim ebooku przypominam.

                    A któż by chciał polizać chociażby tę wiedzę?

                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 11:56
                      Pocoo!
                      A ja, na wszelki wypadek przypominam stare porzekadło: "Gdy trwoga, to do Boga."
                      I piszę namolnie o Nauce Jedynego Ojca dlatego, bo Jej rozumienie unicestwia trwogę, a w sytuacjach "podbramkowych", zachowuję zdolność człowieka do podejmowania racjonalnych decyzji. I żadna inna wiedza, Jej nie zastąpi.
                      --
                      wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                    • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 22:03
                      pocoo napisała:

                      > nehsa napisał:
                      > > I łatwiej ci grgkh będzie włożyć do tyłka parasol, otworzyć i wyjąć,

                      > A wiesz,ze to był (niestety) szczyt niemożliwości?

                      Na etapie ewolucji u ateistów wszystko jest możliwe. Jeżeli człowiek z tego miejsca zaczął wychodzić, to i parasol - wsadzić, pozostawić na mln lat i d.pa albo parasol tak się wyewoluje, że z niej wyjdzie.
                      No, zaraziłam się chyba fantazją "ateistów-racjonalistów".
                      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 22:23
                        Dobry wieczór Maryniu!
                        GRGKH, to forumowy intelektualista, który jest upartym poszukiwaczem wszechmocy MATERII, której początku nie było.
                        Wcześniej niż prawa materii, była według GRGKH Jej Wysokość wszechmocna MATERIA. Najpierw dzieło, a potem, dopiero projekt, plan, prawa.
                        --
                        wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                        • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 22:45
                          nehsa napisał:

                          > Dobry wieczór Maryniu!
                          > GRGKH, to forumowy intelektualista, który jest upartym poszukiwaczem wszechmocy
                          > MATERII, której początku nie było.
                          > Wcześniej niż prawa materii, była według GRGKH Jej Wysokość wszechmocna MATERIA
                          > . Najpierw dzieło, a potem, dopiero projekt, plan, prawa.

                          No, cóż...niektórzy żyją w takim świecie, jakim go sami sobie wymalują.

                          Wyklęły się dwa pisklęta.
                          Kurcze z podłużnego jaja i sowa z okrągłego jaja.
                          Kurczątko mówi:
                          -świat jest podłużny.
                          Sowa mówi:
                          -świat jest okrągły.
                          Kłócą się tak do dnia dzisiejszego.
                        • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 23:23
                          nehsa napisał:

                          > Dobry wieczór Maryniu!

                          > Wcześniej niż prawa materii, była według GRGKH Jej Wysokość wszechmocna MATERIA
                          > . Najpierw dzieło, a potem, dopiero projekt, plan, prawa.

                          A to sobie teraz z Marynią ustal,czy najpierw byli Tfoje dwa duchi czy "Marynina" energia bo wg niej bóg nie jest osobowy ino je to jedna wielka energia.A może te duchi to rozdwojona energia? Może tak oboje ustalicie i podacie jedną wersję.Wspaniale się rozumiecie tylko każde z Was swoje głosi.I to ma być poważne?