Dodaj do ulubionych

Wyrastanie z religii

05.09.17, 15:06
Witam Wszystkich! Jak sądzicie? - czy religie są formą systemów, z których po latach osobistego rozwoju się wyrasta? Ja zostałem niewierzącym po 40-tce. Nim jednak rozstałem się z religią musiałem przejść długą reformę swojej samoświadomości. Choć temat bardzo obszerny streszczając powiem tak ogólnie, że religia jest dobra dla: małych dzieci, manipulujących ludzkimi umysłami oraz tych którzy robią z niej hobby. Ze zjawiskiem religii jest podobnie jak z wiarą, że bocian przynosi na świat dzieci. Człowiek dojrzały w sensie rozumu filtruje to, co mu wciska się do głowy. Mnie najbardziej porusza to, dlaczego jest tyle rywalizujących ze sobą różnorodnych religii? Skoro to "wyznacznik wartości" dlaczego nie panuje w tej materii jedna zasada? Stąd płynie prosty wniosek, że sama instytucjonalnie sobie przeczy. Natomiast jeszcze inną odrębna kwestią jest to, ile szkody potrafi wyczyniać w umysłach ludzi nie gotowych do jej przyjęcia! Zainteresowanych odsyłam do swojego bloga na stronie: mojadojrzalosc.blogspot.com/
Edytor zaawansowany
  • 06.09.17, 01:42
    Jest pewna niekonsekwencja w Twojej wypowiedzi. najpierw piszesz: "...że religia jest dobra dla: małych dzieci,..."
    a w chwilę później :"... ile szkody potrafi wyczyniać w umysłach ludzi nie gotowych do jej przyjęcia!
    A ponieważ to drugie zdanie jest prawdziwe, pierwsze jest fałszywe.
    To, że w toku ewolucji wytworzyła się w człowieku potrzeba uznawania jakiegoś zjawiska, bytu, wytworu natury bądź
    umysłu czy rąk ludzkich, za coś stojącego ponad człowiekiem jest fatalnym bagażem, jest przyczyną, że jaki homo sapiens
    jest - każdy widzi. Moralność oparta na strachu przed karą (grzech), podlizywaniu się ( modlitwa) i przekupstwie (ofiary)
    stworzyła istotę, która postępuje etycznie tylko wtedy, gdy to się opłaca, a nie dlatego, że ma to zakodowane w umyśle.
  • 06.09.17, 08:56
    Witam! Dzięki za odpowiedź! Masz rację w tym co piszesz. Ponieważ temat jest złożony, a żyjemy w pospiechu, chcąc napisać dobra lekturę wszystko trzeba doprecyzować. Ja przypisuję dwie zasadniczo cechy religiom. Pierwsza z nich to bazowanie na naiwności młodych, nie dojrzałych umysłów - stąd dzieci potrafią uwierzyć, że modlitwa to talizman. Drugą stroną medalu natomiast może być to, że wspomnianym wcześniej dzieciakom prędzej przydarzy się sytuacja zebrania tak dużej dawki lęku na myśl, co będzie, gdy się nie pomodlą - skutek przedstawicieli "najwyższych prawd". To pozornie trudne. Nawiązałem do tego w swoim skromnym blogu.
  • 06.09.17, 09:07
    Bo miałem na myśli to, że religie mogą zarówno obiecywać gruszki na wierzbie (jednym), innych niepotrzebnie zmuszać do swoich praktyk pod rygorem konsekwencji niestosowania się doń. W tym drugim przypadku stwarzanie silnego leku prowadzi do poważnych odchyleń w psychice.
  • 06.09.17, 07:10
    Modlitwa nie jest formą podlizywania, ofiary formą przekupstwa, grzech skutecznie oddziela ludzi od Boga.Zycie ludzkie bez świata duchowego jest puste , z religii można wyrosnac, ale przyjdzie dzien , kiedy i tak się dowiesz o istnieniu innych energii ,jeśli taka wola Opatrzności i nie ma na to siły. Ale wtedy musisz wybrać SWIADOMIE sam.
  • 06.09.17, 09:01
    To jest właśnie odpowiedź osoby wierzącej, z pełnią szacunku. Ja przestałem być wierzącym, bo odkryłem zupełnie inna prawdę, z czym jest mi dobrze. Po prostu dla części osób przychodzi moment nawrócenia, dla jednych na religie innych na ateizm. Szukam osób o podobnych poglądach. Pozdrawiam
  • 06.09.17, 14:39
    keltin74 06.09.17, 09:01

    > Ja przestałem być wierzącym, bo odkryłem zupełnie inna prawdę, ...

    PRAWDA, hmm?, - jej się nie da odkryć (a przynajmniej nie możesz jej być pewny), bo odkrywasz ją za pomocą swoich ułomnych zmysłów. Tak samo osoba wierząca za życia nie zna PRAWDY o swoim Stwórcy. To co o Nim myśli to tylko posiew WIARY, której cała pełnia zostanie jej podana w czasie ostatecznym!

    Pozdr.
  • 06.09.17, 16:56
    Tak biblijnie.
    Wybrał sobie bóg wszechwiedzący naród.Naród izraelski.
    Wyprowadził Mojżesz ten naród z niewoli egipskiej.Widzieli plagi,z woli boga okradli Egipcjan i uciekli po dnie Morza Czerwonego.Widzieli boga w dzień w postaci obłoku, a w nocy w postaci słupa ognistego.No i poszedł Mojżesz na Górę Synaj, gdzie bóg przez miesiąc rył swoim palcem na tablicach kamiennych Dekalog.Zszedł Mojżesz na dół i zobaczył, że ten naród , który widział boskie cuda, odlał sobie cielca złotego, aby mieć się do kogo modlić.
    Każda cywilizacja tworzyła sobie boga na własny użytek.
  • 07.09.17, 00:31
    > Modlitwa nie jest formą podlizywania

    ...święć się imię twoje, przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja... czym to się różni od:
    ...łubudubu, łubudubu, niech żyje prezes naszego klubu ?

    > ofiary formą przekupstwa

    jak się opłaci odpowiednią ilość mszy w intencji, to mzimu skróci wujkowi pobyt w czyścu, a jak się nie uiści, to będzie kiblował 1000 lat dłużej. To nie przekupstwo, to tylko wykupienie świadczenia usługi?

    >Zycie ludzkie bez świata duchowego jest puste

    Skąd wiesz? Próbowałaś? Rozumiem, że pod tym pojęciem rozumiesz wiarę w gadające węże, płonące krzaki i ożywianie nadpsutych zwłok.
    Od przeszło pół wieku obywam się bez Twojego "świata duchowego" i dobrze mi z tym.

    >... ale przyjdzie dzien , kiedy i tak się dowiesz o istnieniu innych energii ,jeśli taka wola Opatrzności...

    Nie wykluczam istnienia innych energii, innych wymiarów , innych światów (np.równoległych),
    ale nie ma to nic wspólnego z wolą Opatrzności, tylko z rozwojem nauki, w stosunku do której
    owa Opatrzność jest w opozycji.

    > Ale wtedy musisz wybrać SWIADOMIE sam.
    Ja swój światopogląd wybrałem świadomie i sam, w przeciwieństwie do wierzących, którym
    wciśnięto w dzieciństwie bajkę o Wielkim Inwigilatorze, a są zbyt leniwi umysłowo by
    poddać ją dogłębnej analizie.
  • 07.09.17, 14:02
    jotkajot49 07.09.17, 00:31

    > Ja swój światopogląd wybrałem świadomie i sam, w przeciwieństwie do wierzących, którym
    > wciśnięto w dzieciństwie bajkę o Wielkim Inwigilatorze, a są zbyt leniwi umysłowo by
    > poddać ją dogłębnej analizie.

    Tylko ta analiza jest dobra, która wytrzyma próbę czasu.
    Jaki odcinek czasu dajesz dla weryfikacji Twej analizy?

    Pozdr.
  • 07.09.17, 14:49
    Pięćdziesiąt trzy lata. Wystarczy?
  • 08.09.17, 19:30
    jotkajot49 07.09.17, 14:49

    > Pięćdziesiąt trzy lata. Wystarczy?

    My na forum RELIGIA piszemy o rzeczach ostatecznych.
    Czyli, co się falsyfikują dopiero na końcu czasów.
    Te 54 lata może wystarczą na razie Tobie, ale ciągle będziesz mieć wątpliwość, czy aby się nie mylisz.
    W wielu sprawach WIARY i ja się pewnie mylę (mnie też trapią wielkie wątpliwości). Ile się mylę się okaże kiedy się znajdziemy po drugiej stronie rzeki życia!

    P.S. Nie jestem Twoim wrogiem, życzę Co dobrze ....

    Pozdr.
  • 08.09.17, 22:28
    > My na forum RELIGIA piszemy o rzeczach ostatecznych.

    A co to są "rzeczy ostateczne"?
    I kiedy nastąpi ten "koniec czasów"?
  • 09.09.17, 01:28
    > My na forum RELIGIA piszemy o rzeczach ostatecznych

    ...w tych sporadycznych chwilach, kiedy nie młócimy wody.

    > Te 54 lata może wystarczą na razie Tobie, ale ciągle będziesz mieć wątpliwość...

    Wątpliwości zaczęły się gdy miałem 12 lat, przy 14 miałem już pewność. Kolejne 53 lata
    upewniły mnie, że religia nie jest mi do niczego potrzebna.

    > Ile się mylę się okaże kiedy się znajdziemy po drugiej stronie rzeki życia!

    Ciekawe, czyje zdziwienie będzie większe? :-)

    Również życzę Ci wszystkiego najlepszego.
  • 09.09.17, 08:47
    jotkajot49 napisał:

    > Ciekawe, czyje zdziwienie będzie większe? :-)
    >
    Zawsze ta myśl poprawia mi humor, gdyż widzę minę wierzących, pewnych swoich poglądów.
  • 09.09.17, 08:56
    Chciałabym ujrzeć Twoją minę po drugiej stronie rzeki życia , a niespodzianka będzie WIELKA.Nie jeden wtedy chciałby życie zacząc jeszcze raz.Ale niestety mamy tylko jedną szanse i warto ją wykorzystac.
  • 11.09.17, 00:05
    malg64 napisał(a):
    >Nie jeden wtedy chciałby życie zacząc jeszcze raz.Ale niestety ma
    > my tylko jedną szanse i warto ją wykorzystac.

    Nie wierzysz w zmartwychwstanie i powtórne życie w królestwie niebieskim? A to ci nowina.
    Ponieważ wiem, że mam tylko jedno życie, więc staram się wykorzystać je przyjemnie i w pełni zadowolenia. Kto śmiałby powiedzieć, że mi nie wolno? Chcesz być Hiobem... to twoja rozczochrana.
  • 12.09.17, 13:20
    Chciałabym ujrzeć Twoją minę po drugiej stronie rzeki życia , a niespodzianka będzie WIELKA.Nie jeden wtedy chciałby życie zacząc jeszcze raz.Ale niestety mamy tylko jedną szanse i warto ją wykorzystac.
    ------
    Jasne.
    Czyli Ty wierzysz bo Ci się to OPŁACA.
    Ateisci biedacy "kończą kariery" , a Ty po śmierci dopiero rozkwitasz.
    Ok, ale jeśli skończysz w piekle? Może czeka na Ciebie kocioł ze smołą???

    --
    YCDSOYA
  • 12.09.17, 21:58
    > Ok, ale jeśli skończysz w piekle? Może czeka na Ciebie kocioł ze smołą???

    Jak jest w Piekle wiemy jedynie z wypowiedzi pracowników Biura Podróży do Nieba.

    Zwróć uwagę, że za PRL-u mieliśmy oferty na Fundusz Wczasów Pracowniczych i żadnej Riviery,
    gdzie jak wiadomo jest za drogo i za gorąco, nikt ludziom pracy nie proponował. Bo i po co.
  • 07.09.17, 09:43
    malg64 napisał(a):

    > Modlitwa nie jest formą podlizywania, ofiary formą przekupstwa...

    Tylko czym? No czym?Od samego początku.Po "hu...gona" Abel palił na ołtarzu mięsko? Grillował?
    A może tak samo, jak "bóg kazał Izraelitom NAPOŻYCZAĆ od Egipcjan naczyń złotych i srebrnych", a potem z nimi uciec.To nie była kradzież, tylko pożyczenie na wieczne nieoddanie.
  • 07.09.17, 11:30
    Odpowiem krotko: podstawowym błędem jest rozumowanie ,iż Opatrzność jest w opozycji do nauki, ponieważ jej wolą jest by świat szedł do przodu, doskonalił się, aby bylo nam lepiej żyć. Jest w historii świata mnóstwo dowodów na jej istnienie , ponieważ Bóg chce abyśmy wiedzieli o jego sile sprawczej, i wybrali czy chcemy być ateistami czy wierzącymi. Ale niestety ci pierwsi mają krotką pilkę! Swięty Augustyn jest doskonałym przykladem że nawet największy heretyk może zostać świętym.Ale potrzebna i niezbędna do tego jest laska boża. Jedno jest pewne:warto wierzyć, aby nie zakończyć kariery życiowej tu na ziemi.Kiedyś dała mi to do zrozumienia moja umierająca babcia.Widziala rzeczy których moje oczy nie widziały .
  • 07.09.17, 15:14
    >... Jest w historii świata mnóstwo dowodów na jej istnienie

    Przypomnij :-) chociaż jeden. Ja znam wiele przykładów mówiących o tym , jak to przedstawiciele Twojej Opatrzności
    gnoili ludzi nauki.

    > Swięty Augustyn jest doskonałym przykladem że nawet największy heretyk może zostać świętym.

    Kto go zrobił świętym? Nie przypuszczam by w tej sprawie wypowiedziała się Twoja Opatrzność.
    No chyba, że ustami jej przedstawicieli w śmiesznych czapkach i złoconych ubrankach.

    >Kiedyś dała mi to do zrozumienia moja umierająca babcia.Widziala rzeczy których moje oczy nie widziały .

    Jak zwykle wiadomość z drugiej ręki.
  • 10.09.17, 23:32
    Religia to więź z Bogiem. Jest tylko jeden prawdziwy Bóg i jedna prawdziwa religia objawiona przez Boga. Wszystkie fałszywe religie pochodzą z piekła.
    Warto poznać prawdę objawioną przez Boga.
    tradycja-2007.blog.onet.pl/
  • 12.09.17, 11:57
    Samo filtrowanie tego, co "wciska się nam do głowy" nie oznacza jeszcze dojrzałości. Ja czasem też coś odfiltruję, tyle że po swojemu, więc pewnie nie nazwałbyś mnie dojrzałym. I np. odfiltrowałem sobie, że w odniesieniu do religii określenie WYRASTANIE jest na wyrost! Chodzi przecież o przykrą UTRATĘ wiary, a opowieści o wynikającym z tego rozwoju i osiąganiu większej dojrzałości to zaklęcia bez treści, forma kompensacji. Tak jak biedak zazwyczaj pociesza się, że pieniądze szczęścia nie dają i przedstawia siebie jako spełnionego i najszczęśliwszego na świecie.
  • 13.09.17, 02:22
    > Chodzi przecież o przykrą UTRATĘ wiary,

    Fajnie, jak niewidomy rozprawia o kolorach.
    Większość naszych, polskich ateistów to osoby, które w dzieciństwie dobrze poznały
    opowieści dziwnej treści, o gadających wężach, rodzących dziewicach
    i i o jednej trzeciej boga, który, by zadowolić drugą (ważniejszą) jedną trzecią, daje się uśmiercić, ale nie do końca, bo po trzech dniach ożywa (po co mu były aż trzy dni?).
    Odrzucenie tych historyjek, to żadna "przykra utrata" , to efekt logicznego myślenia i żadnej traumy z tego powodu ateista nie odczuwa. Wierzący nie są w stanie zrozumieć, że rozumny człowiek nie odczuwa potrzeby
    korzenia się przed własną imaginacją.
  • 21.09.17, 11:39
    Mnie to wygląda na proste mechanizmy obronne. Przekonywanie innych, że się rozwijam, bo teraz "myślę logicznie" zamiast "korzyć się przed imaginacją" jest w istocie przekonywaniem samego siebie. Chyba każdy w swoim mniemaniu się rozwija i zmieniając przekonania jest zawsze pewny, że robi to bo zmądrzał, dorósł, przejrzał na oczy, odnalazł prawdę...ale dla świata zewnętrznego to puste deklaracje. Znasz kogoś, kto zmieniając poglądy twierdzi, że robi to bo zgłupiał? Obojętnie w którą stronę nastąpiła zmiana - stracił wiarę, czy ją odnalazł - próbuje się utwierdzać w jej słuszności. I postponowanie religii, obrażanie wierzących, szydzenie z wiary... to zwykłe przekonywanie siebie, że nie ma czego żałować. Czasem brak wiary wywołuje irytację i ulega się resentymentowi: skoro ja nie wierzę to inni też nie powinni, a jeśli wierzą to nie są rozumni. A przecież doskonale wie, że są. Niektórzy po utracie wiary czują się oszukani, starają się więc jak najdobitniej odciąć od kompromitującej (w ich odczuciu) naiwności albo nawet zemścić. Inni budują absurdalne teorie spiskowe, mające wyjaśnić dlaczego dali się oszukać. Ale bywał tu też ktoś, kto z utratą wiary dobrze sobie poradził, opowiadał o tym z humorem, bez żalu i awersji, ot - było, minęło. Tylko że był za to flekowany, więc postanowił zrobić sobie przerwę.
    Ludzie różnie radzą sobie z utratą wiary, zależy od konkretnego człowieka i od wielu innych czynników, np. jak głęboka była ta wiara, jak wielkie nadzieje się z nią wiązały, ile satysfakcji dawała... Jak z miłością - po jednym zawód miłosny spłynie, drugi się zemści, a trzeci rozpije, albo i potnie.
  • 05.10.17, 01:08
    Wszystko to co napisałeś opiera się na jednym, błędnym założeniu, że osoba niewierząca gdzieś tam głęboko skrywa zazdrość, może żal, taki jaki odczuwa nieznający języków patrząc na poliglotę. A to tak nie działa. Wręcz przeciwnie, jest zadowolenie, rodzaj pewnej dumy,
    ( zwróć uwagę, że ateiści z reguły wiedzą więcej o religii - pod tą szerokością geograficzną mamy w zasadzie na myśli chrześcijaństwo, a jeszcze dokładniej katolicyzm rzymski - niż przeciętny wierzący), że stać mnie na własne zdanie wynikające z osobistych przemyśleń.
    Masz rację, że często szydzimy z wierzących i że jest to reakcja obronna. A z czego to wynika?
    Ano na przykład z takiego postawienia sprawy "...Niektórzy po utracie wiary czują się oszukani," . Czy jak pozbędziesz się kurzajek, to powiesz że je "utraciłeś". Nie! Pozbyłeś się zbędnego balastu.
    Rozumowanie wierzących przypomina historyjkę pana Kowalskiego, który pożąda pani Malinowskiej i pana Nowaka, któremu pani Malinowska jest obojętna. Pan Kowalski nie jest w stanie pojąć, jak można być obojętnym na wdzięki pani Malinowskiej, więc umyślił sobie,że Nowak odczuwa pragnienie niepożądania Malinowskiej.
  • 11.10.17, 11:52
    Trzymając się tej barwnej poetyki: Nowak swoim zachowaniem sam pokazuje, czy Malinowska jest mu obojętna, czy tylko nieudolnie wmawia to sobie. Nie trzeba nic zakładać. I tak samo owo "pozbycie się zbędnego balastu", na ile rozumiem metaforę, to odcięcie się od czegoś i zostawienie tego za sobą... trudne, ale może warte wysiłku?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.