Dodaj do ulubionych

Hulaj dusza, piekła nie ma!

12.09.17, 11:34
W innym wątku wpadła mi w oko myśl olka13:

To chyba większe wyzwanie zachowywać się porządnie, nie mając bata w postaci Pana Bozi, który to wtrąci do piekła?

Może warto się nad tym dobrze zastanowić - stąd osobny wątek. Przede wszystkim: dlaczego to jest "większe wyzwanie"? Poza tym, dlaczego ktoś wolny od "bata w postaci Pana Bozi" miałby takie wyzwanie w ogóle podejmować, zamiast korzystać z tejże wolności jak wszystkie inne żyjątka?
Edytor zaawansowany
  • jeepwdyzlu 12.09.17, 13:36
    No i po co ta prymitywna prowokacja spinoff?
    Naprawdę można być uczciwym i porządnym człowiekiem tylko mając za sobą religijny system moralny? Naprawdę tak sądzisz?
    No to odpowiem Ci w Twoim stylu:
    Religia nie ma tu nic do rzeczy. Słoniom, wilkom czy małpom OPŁACA się współpracować. Mają dzięki temu wyzsze szanse przeżycia.
    Podobnie mrówki i termity.

    Jeep

    --
    YCDSOYA
  • suender 18.09.17, 08:03
    jeepwdyzlu 12.09.17, 13:36

    > Słoniom, wilkom czy małpom OPŁACA się współpracować. Mają dzięki temu wyzsze szanse przeżycia.

    Naprawdę te zwierzątka świadomie współpracują by mieć szansę na wyższe przeżycie?
    Tłok z cylindrem i olejem smarnym w aucie też współpracują, by mieli szansę na większe przeżycie....
    Choćby nawet jednak tak było, to co im daje tym żyjątkom owo "wyższe przeżycie", - mają z tego powodu więcej uciechy,
    której najpewniej sami nie są świadomi?
    Poza tym ta wysławiana przez Cię "współpraca" nie należny do kategorii dobrych uczynków.

    Pozdr.
  • jeepwdyzlu 18.09.17, 15:30
    Naprawdę te zwierzątka świadomie współpracują by mieć szansę na wyższe przeżycie?
    ------
    Oczywiście, że nie. Współpracują, bo wierzą w pana jezusa...

    J.

    --
    YCDSOYA
  • spinoff 21.09.17, 11:07
    Otóż to! Człowiek jest stworzony raczej do walki, niż do miłości i jeśli podejmował współpracę w jakiejś grupie, to zawsze w walce z inną grupą, ale też i w obrębie własnej walczył przecież o dominację. Być może przypominał w tym pewne gatunki zwierząt, a innych nie. To w ogóle bez znaczenia. Bo od pewnego czasu próbuje tłumić te atawistyczne instynkty i o tym właśnie mówimy. Świadomie podejmuje ten trud, głosi miłość bliźniego, stara się unikać przemocy, a słabszym oferować pomoc. Po co? To jest istota tematu.
    Chrześcijanie robią to w uznaniu wartości wyższych, wskazanych im przez Boga, czasem w nadziei na nagrodę, czasem ze strachu przed gniewem Boga. I trudno mi nie zgodzić się z olkiem13, że to niejako ułatwia sprawę. Ale przede wszystkim ją uzasadnia i sankcjonuje. Tylko dlaczego mają się do tego stosować niewierzący? Tego próbuję się dowiedzieć. Zdaniem np. Nietzschego to jest fałszywa a przez to szkodliwa moralność niewolnicza, sprzeczna zarówno z naszą naturą, jak i z interesem gatunku. Została podstępem narzucona jednostkom silnym i wybitnym przez słabych, niezaradnych, bezużytecznych, którzy stanowią de facto jedynie ciężar i hamulec.... Postulował więc porzucenie takiej moralności i przyjęcie moralności zdrowej, czyli opartej o kult siły - nie tylko fizycznej, ale przede wszystkim siły intelektualnej. Tę podnoszoną przez niego niezgodność z naturą zdają się ostatnio potwierdzać ewolucjoniści.
    A więc po co niewierzącym bycie porządnymi?
  • grzeg34 21.09.17, 14:14
    spinoff napisał:

    > atunki zwierząt, a innych nie. To w ogóle bez znaczenia. Bo od pewnego czasu pr
    > óbuje tłumić te atawistyczne instynkty i o tym właśnie mówimy. Świadomie podejm
    > uje ten trud, głosi miłość bliźniego, stara się unikać przemocy, a słabszym ofe
    > rować pomoc. Po co? To jest istota tematu.

    A kto jest tym bliźnim?
    A czy muzułmanie, żydzi, masoni, murzyni, niemcy, ruscy, po'wcy, kod'owcy też są bliźnimi?

    > Chrześcijanie robią to w uznaniu wartości wyższych, wskazanych im przez Boga, c
    > zasem w nadziei na nagrodę, czasem ze strachu przed gniewem Boga. I

    Czy "wyższą wartością" też jest brak tolerancji i nienawiść wobec innych?
    np. do muzułmanów, żydów, masonów, murzynów, po'wców, kod'owców i tp.

    > A więc po co niewierzącym bycie porządnymi?

    Czyli twierdzisz, że jakbyś przestał wierzyć to zaraz byś zaczął kraść, gwałcić i mordować?

    Ze statystycznego punktu widzenia o wiele bardziej się opłaca być "porządnym" niż "nieporządnym", więc wszyscy rozsądnie myślący wolą być "porządnymi".

    Moralność, bycie dobrym człowiekiem, to są pojęcia uniwersalne. Pojawiają się w bardzo wielu różnych kulturach i religiach na przestrzeni całej historii ludzkości.
    Kościół katolicki w sposób bezprawny uzurpuje sobie prawo monopolu do głoszenia tego typu prawd.
  • suender 21.09.17, 20:20
    grzeg34 21.09.17, 14:14

    > Ze statystycznego punktu widzenia o wiele bardziej się opłaca być "porządnym" niż "nieporządnym"

    A niby na czym ta OPŁACALNOŚĆ polega?
    Kto ową OPŁACALNOŚĆ będzie odpłacał?

    Pozdr.
  • grzeg34 22.09.17, 09:16
    suender napisał:

    > A niby na czym ta OPŁACALNOŚĆ polega?
    > Kto ową OPŁACALNOŚĆ będzie odpłacał?

    Opisuje to szczegółowo "teoria gier", której ważnym elementem jest pojęcie/zjawisko "gry o sumie niezerowej":

    www.mif.pg.gda.pl/homepages/zdzedzej/materialy/niezerowe.pdf
    el.us.edu.pl/ekonofizyka/index.php/Teoria_gier/Gry_dwuosobowe_suma_niezero

  • jeepwdyzlu 22.09.17, 03:07
    Na te pytania Nietschego wydawało mi się, że znaleźliśmy definitywną odpowiedź 8 maja 1945.
    Wstydź się spinoff.


    --
    YCDSOYA
  • tade-k53 12.09.17, 14:26
    Zobacz, gdzie idzie większość ludzi.
    www.youtube.com/watch?v=J47EyUcPkmM&feature=player_embedded
  • pocoo 12.09.17, 15:33
    spinoff napisał:

    > Poza tym, dlaczego ktoś wolny od "bata w
    > postaci Pana Bozi" miałby takie wyzwanie w ogóle podejmować, zamiast korzystać
    > z tejże wolności jak wszystkie inne żyjątka?

    Robię to, na co mam ochotę.Mam też serce i rozum.Nikt nie jest w stanie zmusić mnie do czynienia zła.
    A tak na marginesie, to najgorszym sortem są ci, którzy gęby sobie bogiem wycierają , ale wcale się go nie boją.Wyspowiadają się,odmówią zdrowaśki i "hulaj dusza,piekła nie ma". Bo nie ma.Osobiste piekło ma tylko Tadek.
  • lumpior 12.09.17, 16:45
    Spoko,jest spowiedz.

    --
    www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths
  • asia-loi 17.09.17, 15:28
    lumpior napisał:

    > Spoko,jest spowiedz.>


    Ale żeby spowiedź była ważna, trzeba spełnić warunki ważnej/dobrej spowiedzi.
    Kto je spełnia idąc do komunii? Chodzi mi zwłaszcza o: zadośćuczynienie bliźniemu i obiecania poprawy czyli, że jakiegoś grzechu już nie będziemy popełniać. Kto spełnia te warunki dobrej spowiedzi?




    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • malg64 23.09.17, 00:14

    Jak nie wiesz o co chodzi to nie chodzi o kasę, ale o wybawienie duszy ludzkiej.Jest mnóstwo fałszywych proroków którym aż slina cieknie , by nas tej łaski pozbawić!!!!!!!!!!!!!!!!
  • pocoo 23.09.17, 07:52
    malg64 napisał(a):

    >
    > Jak nie wiesz o co chodzi to nie chodzi o kasę, ale o wybawienie duszy ludzkiej.

    Wybawienie od czego?

    >Jest mnóstwo fałszywych proroków którym aż slina cieknie , by nas tej łaski p
    > ozbawić!!!!!!!!!!!!!!!!

    Jakiej znów łaski? Nawet apostołowie nawracali dla kasy.Jezus wciąż mówił o pieniądzach dla boga.Znamienny jest przykład wdowiego grosza.Wdowa oddała wszystko co miała, a nie to, co jej zbywało.Za połowę kasy ze sprzedaży ziemi, apostołowie dla przykładu zabili małżeństwo i zwalili mord na boga.Wszystko dla pieniędzy .Twoja dusza zwisa bogu boskim kalafiorem.
  • snajper55 23.09.17, 09:55
    malg64 napisał(a):

    > Jak nie wiesz o co chodzi to nie chodzi o kasę, ale o wybawienie duszy ludzkie
    > j.Jest mnóstwo fałszywych proroków którym aż slina cieknie , by nas tej łaski p
    > ozbawić!!!!!!!!!!!!!!!!

    Nie, nie chodzi o wybawianie nieistniejącej duszy, tylko o kasę od naiwnych członków tego czy innego kosciola. A w wyciąganiu kasy od wiernych przoduje kościół katolicki. Kapłani żadnej innej religii nie żyją w takich luksusach. Sławiąc ubóstwo.

    S.
    --
    Flowers of the Forest
  • malg64 23.09.17, 10:37
    To prawda,iż księza żyją ponad stan, a powinni świecić przykłdem . My wierni wcale nie musimy brać z nich przykladu. Muszimy się odcinać od krytyki, bo to podstawa godnej postawy wiernych Bogu. Każdy powinien żyć na miare swojego stanu zamożności.Nie wszyscy księza reprezentują postawe godną tej profesji. Dlatego niektórzy z nich krytykują postawę swoich kolegów. Zmarly ks. Kaczkowski ubolewal nad postawa wielu swoich kolegów księży.Należy sluchać tych którzy są ludżmi prawdziwymi , prawymi, ale tych drugich nie oceniać.Każdy może wybrać dobro albo zło.
  • jeepwdyzlu 23.09.17, 10:42
    To prawda,iż księza żyją ponad stan, a powinni świecić przykłdem . My wierni wcale nie musimy brać z nich przykladu
    ----
    Pomad stan? Jaki?
    Kościół to finansowy kolos. Największy właściciel nieruchomości na świecie. Np w samym Krakowie ma 1400 nieruchomości, z których tylko 100 ma funkcje sakralne.

    Z kogo mamy brać przykład?
    Z biednych?
    Bycie bogatym jest naganne????
    Co ty pie...sz???

    --
    YCDSOYA
  • spinoff 02.10.17, 11:37
    Jakoś strasznie niemrawo nam to idzie.
    Przyjmijmy, że jestem kotletem z białka i kosmicznego pyłu, wyewoluowałem z małpy. Przemijam, rozkładam się i mineralizuję w bezproduktywnym obiegu materii, nic ponadto. Przypadkowy wytwór bezdusznej natury: zwierzę kapryśne, próżne, bezcelowe i umierające. Ziemia to planeta śmierci. Totalny rozpad. Nieustanna wieczna agonia. Kobiety rodzą okrakiem nad grobem, wszystko idzie do piachu, dobrzy i źli jednako na zawsze. Istnienie to absurd. Pojawiłem się bez powodu, nie mam żadnej racji bytu, żadnego powołania ani obowiązku, a tylko jałowy przebłysk świadomości, by się boleśnie zestarzeć na tym ponurym cmentarzysku i zniknąć raz na zawsze, jak wszyscy inni. Po co mi moralność w tej sytuacji? Nie powinienem raczej żyć w zgodzie z naturą, tak jak mnie stworzyła? Po co mi ten cały pretensjonalny cyrk?
  • pocoo 02.10.17, 12:07
    Ale Ciebie wzięło ponuraku.
    Róże wypuszczają listki...widzę pąki... czuje różnorodny zapach do połowy rozwiniętych kwiatów, kolory...Upajam oczy ich pięknem, a ich zapach wypełnia mój nos i płuca.Kwiaty rozwijają się całkowicie...przekwitają...obcinam je i wyrzucam do kompostownika.I tak całe lato każdego roku.
    Mam piękną sukę , Owczarka niemieckiego długowłosego.Mądrzejsza niż wielu ludzi.Kupiłam ją,jak była puszystą kulką, a teraz jest dostojna z siwą brodą i bólem w stawach tylnych łap.Za parę lat, już jej nie będzie.Cała przyroda to przemijanie, a my jesteśmy częścią tej przyrody.Życie jest zawsze za krótkie dla roślin, zwierząt i ludzi.No to cwaniacy wymyślili niezły interes.Obiecanki życia wiecznego za dobrowolne lub przymusowe datki.Życie wieczne bez chorób i śmierci z woli boga.Nie trzeba jeść, pić, oddychać, bo po co? Latać na golasa i nie uprawiać seksu.I tak w nieskończoność bez celu.Tylko chory umysł może to wymyślić i obiecywać ludziom. Tylko ciasny umysł nie zdaje sobie z tego absurdu sprawy.
  • grzeg34 02.10.17, 16:02
    spinoff napisał:

    > Przyjmijmy, że jestem kotletem z białka i kosmicznego pyłu, wyewoluowałem z mał
    > py. Przemijam, rozkładam się i mineralizuję w bezproduktywnym obiegu materii, n
    > ic ponadto. Przypadkowy wytwór bezdusznej natury: zwierzę kapryśne, próżne, bez
    > celowe i umierające. Ziemia to planeta śmierci. Totalny rozpad. Nieustanna wiec
    > zna agonia. Kobiety rodzą okrakiem nad grobem, wszystko idzie do piachu, dobrzy
    > i źli jednako na zawsze. Istnienie to absurd. Pojawiłem się bez powodu, nie ma
    > m żadnej racji bytu, żadnego powołania ani obowiązku, a tylko jałowy przebłysk
    > świadomości, by się boleśnie zestarzeć na tym ponurym cmentarzysku i zniknąć ra
    > z na zawsze, jak wszyscy inni. Po co mi moralność w tej sytuacji? Nie powiniene
    > m raczej żyć w zgodzie z naturą, tak jak mnie stworzyła? Po co mi ten cały pret
    > ensjonalny cyrk?

    Dlatego bo jest taka możliwość.

    Nie potrafisz dostrzec radości z faktu możliwości istnienia bez odwoływania się do dogmatów religijnych, ponieważ zostałeś w taki sposób zindoktrynowany - zaprogramowany przez dany system religijny.
    Dla mnie fakt chęci istnienia w nieskończonym wymiarze czasowym jest przejawem najwyższej formy egoizmu i pychy, która jest charakterystyczna dla ludzi majętnych i wpływowych.
    Ludzkość przez zdecydowaną większość czasu swojego istnienia (kilkadziesiąt tysięcy lat) doskonale obywała się bez konieczności wiary w wieczne zbawienie. Śmierć była naturalnym elementem ludzkiego życia. Dopiero kilka tysięcy lat temu, kiedy pojawiło się rolnictwo i związana z tym nadprodukcja żywności, zaczęli pojawiać się bardzo bogaci i wpływowi przywódcy tych społeczności, którzy mając dużo wolnego czasu mogli sobie pozwolić na różne rozważania i pomysły. Mając środki i możliwości chcieli zostawić coś po sobie dla swoich potomnych, żeby pamiętali o ich wielkości, dlatego budowali wielkie grobowce (duże stosy z kamieni, z ziemi, piramidy) rozwijali różne formy świąt i kultów plemiennych (np. szamanizm), aż po różne formy religii. Całej tej ewolucji towarzyszyła ciągła tęsknota możnowładców za długim (wiecznym) dostatnim życiem w glorii chwały, dlatego budowali sobie wielkie posągi, żeby chociaż przetrwać jako podobizna w kamieniu. Jednocześnie ludzie biedni zazdrościli takich "wehikułów czasu" tym bogatym, zaczęło się rozwijać gwałtownie zapotrzebowanie na tego typu produkt. I tu wkroczyło chrześcijaństwo, oferując tani produkt dla mas...
    Nawet przeciętny Izraelita jeszcze 2-3 tysiące lat temu nie myśleli o swoim indywidualnym "zbawieniu" tylko myślał o "zbawieniu" narodu, czyli przetrwaniu odrębnej kultury w tym "gorącym kotle" bliskiego wschodu. Izrael+Juda ciągle dostawali razy od wszystkich, od Asyrii, Babilonu, Egiptu, Hetytów i t.d. (patrz np.: "Ewolucja Boga" Roberta Wright'a, "Historie religii" K. Benek)

    Nauka - mechanika kwantowa: pozwala istnieć nieskończonej liczbie wariantów Wszechświata. My żyjemy w jednym z takich, który charakteryzuje ciągle wzrastająca entropia (rozrost nieuporządkowania). Jednakże w tym ciągle rozdymającym się chaosie, możliwe są lokalne przyrosty entalpii - rozwój coraz bardziej złożonych układów. I to jest piękne, bo my do takiego układu należymy, jesteśmy "rodzynkami w olbrzymim cieście", tymczasowo istniejącymi, ale jednak było nie było - "rodzynkami" :)
  • vacia 20.03.18, 10:34
    Moim zdaniem człowiek jest za słaby i ma zbyt małą wiedzę by bez wiary w Boga zachować czystość moralną.
    Ateista chce być dobry ale czy mu się to uda skoro jest tyle dylematów moralnych? Nawet tytuł profesora może okazać się niewystarczający by dokonać właściwego wyboru moralnego a większość ludzi szybciej kończy edukację.
  • wariant_b 20.03.18, 23:16
    > Moim zdaniem człowiek jest za słaby i ma zbyt małą wiedzę by bez wiary w Boga zachować czystość moralną.

    Gdyby tak było, przestępczość wśród wierzących byłaby niższa, a więzienia pełne ateistów.
    A jest akurat odwrotnie, przynajmniej wśród katolików.
  • vacia 21.03.18, 08:20
    wariant_b napisał:

    > > Moim zdaniem człowiek jest za słaby i ma zbyt małą wiedzę by bez wiary w
    > Boga zachować czystość moralną.
    >
    > Gdyby tak było, przestępczość wśród wierzących byłaby niższa, a więzienia pełne
    > ateistów.
    > A jest akurat odwrotnie, przynajmniej wśród katolików.

    Ludzie często formalnie należą do kościoła katolickiego ale są niewierzący, nie przestrzegają przykazań bo nie wierzą w w Boga.
    Oczywiście grzech jest przypisany nam wszystkim, ale wierzący mają przykazania wyryte w sercu: to rób a tego ci nie wolno, co pozwala uniknąć więzienia i nie krzywdzić
    innych.
  • snajper55 21.03.18, 13:14
    vacia napisała:

    > Oczywiście grzech jest przypisany nam wszystkim, ale wierzący mają przykazania
    > wyryte w sercu: to rób a tego ci nie wolno, co pozwala uniknąć więzienia i nie
    > krzywdzić innych.

    Nie. Grzech jest przypisany tylko wierzącym. Dla niewierzących grzech nie istnieje.

    S.
    --
    Five miles out
  • suender 21.03.18, 16:39
    snajper55 21.03.18, 13:14

    > Grzech jest przypisany tylko wierzącym. Dla niewierzących grzech nie istnieje.

    Grzech istniej niezależnie od tego, czy uważa go ktoś za istniejący, czy nie!
    Po prostu przeceniasz możliwości człowieka.

    Pozdr.
  • snajper55 21.03.18, 19:07
    suender napisał:

    > Grzech istniej niezależnie od tego, czy uważa go ktoś za istniejący, czy nie!
    > Po prostu przeceniasz możliwości człowieka.

    Nie, grzech jest pojęciem religijnym i funkcjonuje tylko w obrębie religii. W każdej religii są inne postępowania uznawane za grzeszne. Dlatego dla niewierzącego czegoś takiego jak grzech nie istnieje. Czy dla ciebie praca w sobotę jest grzechem czy nie? A jedzenie mięsa w piątek? A współżycie przed ślubem? Jak odpowie niewierzący? Pojęcie grzechu nie dotyczy niewierzącego.

    S.
    --
    Shadow On The Wall
  • vacia 22.03.18, 08:53
    snajper55 napisał:

    > vacia napisała:
    >
    > > Oczywiście grzech jest przypisany nam wszystkim, ale wierzący mają przyka
    > zania
    > > wyryte w sercu: to rób a tego ci nie wolno, co pozwala uniknąć więzienia
    > i nie
    > > krzywdzić innych.
    >
    > Nie. Grzech jest przypisany tylko wierzącym. Dla niewierzących grzech nie istni
    > eje.
    >
    > S


    Grzech dotyczy każdego człowieka, nie łudź się Snajper,że możesz postępować wg własnych zasad, to nie ty będziesz się osądzał tylko Bóg ciebie osądzi.
    Oczywiście możesz się okłamywać ale czy nie lepiej dla ciebie byłoby uznać prawdę?
    To że jest dużo religii nie zwalnia człowieka z odpowiedzialności za czyny, każdy wie co sprawia mu przykrość i nie powinien czynić tego bliźniemu: Kłamać, kraść, zabijać, obrażać...

  • pocoo 22.03.18, 09:08
    vacia napisała:
    > Grzech dotyczy każdego człowieka, nie łudź się Snajper,że możesz postępować wg
    > własnych zasad, to nie ty będziesz się osądzał tylko Bóg ciebie osądzi.

    Skąd wiesz, że jedynym prawdziwym jest bóg Jehowa? To ten bóg wymyślił grzech już w niebie?

    > Oczywiście możesz się okłamywać ale czy nie lepiej dla ciebie byłoby uznać prawdę?

    O prawdzie co miesiąc mówi Kaczyński. Wyznajecie tę samą religię?

    > To że jest dużo religii nie zwalnia człowieka z odpowiedzialności za czyny, każ
    > dy wie co sprawia mu przykrość i nie powinien czynić tego bliźniemu: Kłamać, kr
    > aść, zabijać, obrażać...

    Podaj przykład Świadka Jehowy ukaranego za gwałcenie swoich dzieci.To jest armia dzieci.Jehowa tym dzieciom nie pomógł.Wyrosły i uciekły z tego waszego bagna.Jaka religia, taki Jehowa.I Ty pouczasz innych?Zacznij od członków swojego zgromadzenia.
  • pocoo 22.03.18, 09:42
    vacia napisała:

    > Oczywiście możesz się okłamywać ale czy nie lepiej dla ciebie byłoby uznać praw
    > dę?

    Tak myślisz?
    Fakt znany mi osobiście.
    Pan jest teologiem protestanckiego Kościoła.Pani jest Świadkiem Jehowy i jej cała rodzina też.
    Pan i pani pobrali się i każdy wyznaje swoją prawdę.Jedną mają wspólną.Pan jest ukrytym gejem , a pani przez cały czas trwania małżeństwa jest dla niego "pisuarem" do którego załatwia on swoje potrzeby, jak nie ma gdzie.To żaden grzech.To czystość małżeńska.
    Jehowa ich rozliczy? Z czego? Z ilości pana potrzeb? Czy z jej podejścia do tych potrzeb?
    Czym jest prawda?
    Tym, że już 3000 lat przed Chrystusem Egipcjanie wymyślili boga Horusa, który jest niemalże bliźniaczo podobny do Jezusa.Poczytaj.Nie boli i to nie grzech, ponieważ pozwoli Tobie myśleć.Nie wolno Tobie?A to szkoda, więc nie pisz o "prawdzie".

  • snajper55 22.03.18, 11:42
    vacia napisała:

    > Grzech dotyczy każdego człowieka, nie łudź się Snajper,że możesz postępować wg
    > własnych zasad, to nie ty będziesz się osądzał tylko Bóg ciebie osądzi.

    Mogę postępować według swoich zasad. Przecież od dziesięcioleci tak robię.

    A żaden bóg mnie nie rządzi, ponieważ żaden bóg nie istnieje.

    > Oczywiście możesz się okłamywać ale czy nie lepiej dla ciebie byłoby uznać prawdę?

    Ja już prawdę o nieistnieniu boga uznałem. Kiedy ty ja uznasz?

    > To że jest dużo religii nie zwalnia człowieka z
    > odpowiedzialności za czyny, każdy wie co sprawia mu
    > przykrość i nie powinien czynić tego bliźniemu: Kłamać, kr
    > aść, zabijać, obrażać...

    Powtarzasz teraz moje słowa. Złem jest to, co uważamy za zło.
    My, a nie jakiś wymyślony bóg.

    S.
    --
    Five miles out
  • snajper55 21.03.18, 00:52
    vacia napisała:

    > Moim zdaniem człowiek jest za słaby i ma zbyt małą wiedzę by bez wiary w Boga z
    > achować czystość moralną.

    A co to jest czystość moralna? I dlaczego należy ją zachowywać?

    S.
    --
    Shadow On The Wall
  • vacia 21.03.18, 08:28
    snajper55 napisał:

    > vacia napisała:
    >
    > > Moim zdaniem człowiek jest za słaby i ma zbyt małą wiedzę by bez wiary w
    > Boga z
    > > achować czystość moralną.
    >
    > A co to jest czystość moralna? I dlaczego należy ją zachowywać?
    >
    > S.
    Czystość moralna to czyste sumienie wynikające z posłuszeństwa wobec przykazań Bożych.
    Zabiegając o czystość moralną człowiek odczuwa szczęście bo żyje w zgodzie z Bogiem i ze sobą, jest to przyjemny stan.
  • snajper55 21.03.18, 13:13
    vacia napisała:

    > Czystość moralna to czyste sumienie wynikające z posłuszeństwa wobec przykazań
    > Bożych.

    Ale każdy bóg serwuje nam inne zalecenia, więc których się trzymać?

    > Zabiegając o czystość moralną człowiek odczuwa szczęście bo żyje w zgodzie z Bo
    > giem i ze sobą, jest to przyjemny stan.

    Nie rozumiem. Skoro jakiś człowiek żyje zgodnie z sobą i swoim bogiem, to gdyby nie wierzył, to żyłby tak samo, czyli zgodnie ze sobą. To po co mu te przykazania?

    Tak więc można żyć albo zgodnie z sobą, albo zgodnie z zaleceniami jakiegoś boga. Ja wolę to pierwsze. Życie zgodnie ze sobą niesie wiele radości i zadowolenia.

    S.
    --
    Panzerlied
  • pocoo 21.03.18, 13:57
    snajper55 napisał:

    > Tak więc można żyć albo zgodnie z sobą, albo zgodnie z zaleceniami jakiegoś boga.

    Tylko dlaczego ludzie chcąc trzymać innych w ryzach przypisują jakieś zakazy, nakazy , i karę za nieposłuszeństwo bogom .Wierzący najbardziej boją się niewidzialnego.

    Ja wolę to pierwsze. Życie zgodnie ze sobą niesie wiele radości i zadowolenia.

    Ja też i więzienie mi za to nie grozi. Często wierzący piszą o sumieniu.Ja nie wiem, co to znaczy? Nikt nie ma do mnie pretensji o nic.No...chyba że córka o to, że nie odwiedzam lekarzy.

  • pocoo 21.03.18, 14:02
    vacia napisała:

    > Czystość moralna to czyste sumienie wynikające z posłuszeństwa wobec przykazań
    > Bożych.

    Nie krzywdzę nikogo i niczego, co żyje.Nie zerwę nawet liścia w lesie, jeżeli nie ma takiej potrzeby.Nie interesują mnie żadne przykazania wymyślonych bogów.Czy mam czyste sumienie?
  • vacia 22.03.18, 09:05
    pocoo napisała:

    > vacia napisała:
    >
    > > Czystość moralna to czyste sumienie wynikające z posłuszeństwa wobec przy
    > kazań
    > > Bożych.
    >
    > Nie krzywdzę nikogo i niczego, co żyje.Nie zerwę nawet liścia w lesie, jeżeli n
    > ie ma takiej potrzeby.Nie interesują mnie żadne przykazania wymyślonych bogów.C
    > zy mam czyste sumienie

    Wielokrotnie chwaliłaś siebie na tym forum, co to ma wspólnego z tym jak dałaś się poznać na tym forum? Chyba nie myślisz, że prowadzisz rzeczową i życzliwą dyskusję z oponentami????

    Ja byłabym ci wdzięczna gdybyś nie dawała komentarzy pod moimi postami, wiem co myślisz i znam formę twoich wypowiedzi, nie mogę na takim poziomie dyskutować.
  • pocoo 22.03.18, 09:11
    vacia napisała:

    > Ja byłabym ci wdzięczna gdybyś nie dawała komentarzy pod moimi postami, wiem co
    > myślisz i znam formę twoich wypowiedzi, nie mogę na takim poziomie dyskutować.

    Na jakim poziomie? Jezus też wybierał sobie rozmówców? Z kogo bierzesz Vaciu przykład?
  • pocoo 21.03.18, 14:06
    vacia napisała:

    > Czystość moralna to czyste sumienie wynikające z posłuszeństwa wobec przykazań
    > Bożych.

    Wiem, że w Dekalogu nie ma ani zakazu, ani nakazu gwałcenia dzieci.

    > Zabiegając o czystość moralną człowiek odczuwa szczęście bo żyje w zgodzie z Bo
    > giem i ze sobą, jest to przyjemny stan.

    Powiedz o tym gwałconym dzieciom przez tatusiów Świadków Jehowy i przełożonych, którzy to ukrywają i zalecają modlitwę.No, jazda!
  • jeepwdyzlu 21.03.18, 14:38
    Ok, ale kochani ateiści...
    Żyjemy tu i teraz. W świecie cywilizacji Zachodu. W świecie moralności chrześcijańskiej. Nie musimy wierzyć w jezusa, zeby przestrzegać dekalogu. Kryteria dobra i zła ewoluowały przez wieki.
    Weźmy rozwody - 100 lat temu właściwie nieakceptowalne. Dziś powszechne i niestygmatyzujące... Nasza moralność dostosowuje się do wspólczesności... Ale...korzenie ma na Bliskim Wschodzie.

    --
    YCDSOYA
  • suender 21.03.18, 16:53
    jeepwdyzlu 21.03.18, 14:38

    > Kryteria dobra i zła ewoluowały przez wieki.

    One są constans!

    > Weźmy rozwody - 100 lat temu właściwie nieakceptowalne.

    Mylisz się. Rozwody były nawet przed kilku tysiącami lat.
    Wystarczyło tylko napisać "list rozwodowy".

    > Dziś powszechne i niestygmatyzujące...

    A co to jest ta stygmatyzacja?
    Ten przymiotnik to jakieś zaklęcie?
    Przecież cudzołóstwo to normalna nieprawość, tak jak złodziejstwo.

    > Nasza moralność dostosowuje się do wspólczesności...

    Nie ma moralności poza DEKALOGIEM. Inne obyczajowe zwyczaje (zwane dla zmyłki moralnością) to nie wiążący przepis opresyjnej władzy ziemskiej.

    Pozdr.
  • snajper55 21.03.18, 19:15
    suender napisał:

    > jeepwdyzlu 21.03.18, 14:38
    >
    > > Kryteria dobra i zła ewoluowały przez wieki.
    >
    > One są constans!

    No nie żartuj. Ona cały czas ewoluują. Kiedyś pokazanie kolana przez kobietę było złem i dowodem na jej nieobyczajność. Kiedyś posiadanie niewolników było czymś powszechnym i dobrym. Kiedyś utrata cnoty przez kobietę przed ślubem było czymś złym.

    > > Weźmy rozwody - 100 lat temu właściwie nieakceptowalne.
    >
    > Mylisz się. Rozwody były nawet przed kilku tysiącami lat.
    > Wystarczyło tylko napisać "list rozwodowy".
    >
    > > Dziś powszechne i niestygmatyzujące...
    >
    > Nie ma moralności poza DEKALOGIEM. Inne obyczajowe zwyczaje (zwane dla zmyłki m
    > oralnością) to nie wiążący przepis opresyjnej władzy ziemskiej.

    Każdy ma własną moralność. Dla katolika złodzieja kradzież jest moralna, a niemoralne jest kablowanie psom.

    S.
    --
    ????????? ?????
  • pocoo 21.03.18, 20:49
    suender napisał:

    > Przecież cudzołóstwo to normalna nieprawość, tak jak złodziejstwo.


    A zapłodnienie bratowej wdowy było nakazem boga Jahwe.Onan kochał żonę i nie chciał zapłodnić bratowej, to go bóg zabił.


    > Nie ma moralności poza DEKALOGIEM. Inne obyczajowe zwyczaje (zwane dla zmyłki m
    > oralnością) to nie wiążący przepis opresyjnej władzy ziemskiej.
    >
    Nie przesadzaj.Kto powiedział, że obyczaje plemion afrykańskich, czy Indian mieszkających w dżungli daleko od cywilizacji są złe? Powiedz im to, a będzie to ostatnia sekunda twojego życia i żaden bóg ciebie nie obroni.
  • snajper55 21.03.18, 23:47
    pocoo napisała:

    > Nie przesadzaj.Kto powiedział, że obyczaje plemion afrykańskich, czy Indian mie
    > szkających w dżungli daleko od cywilizacji są złe? Powiedz im to, a będzie to o
    > statnia sekunda twojego życia i żaden bóg ciebie nie obroni.

    Tu nie chodzi o zło, tylko o grzech. A grzech jest ściśle związany z religią, jest przekroczeniem norm religijnych. Jeśli ci Indianie wierzą w boga, który nakazuje im co miesiąc składać ofiarę z człowieka, to niezłożenie takiej ofiary jest grzechem. A zło? Zło to przekroczenie naszych osobistych norm moralnych. Dlatego to, co dla jednego jest złem, dla drugiego może tym złem nie być (np kablowanie do psów, rozwód, przedślubny seks).

    S.
    --
    Shadow On The Wall
  • suender 22.03.18, 14:34
    snajper55 21.03.18, 23:47

    > Tu nie chodzi o zło, tylko o grzech.

    Zło i grzech wg. DEKALOGU to tożsamość.

    > , jest przekroczeniem norm religijnych.

    Nie ma czegoś takiego jak normy religijne lecz są tylko zwyczaje/obrzędy a jedyną normą jest tylko DEKALOG.
    Wielki Mojżesz otrzymał DEKALOG zanim religia de facto powstała, co świadczy iż DEKALOG poprzedzał religię i jest poza nią w sensie jej części. Po prostu DEKALOG jest duuuużo ponad nią samą!

    To nie jest tak, że ktoś ma DEKALOG gdzieś, że nie potrzebuje go przestrzegać.
    DEKALOG każdy musi (świadomie napisałem najsilniejszy czasownik modalny "musi") przestrzegać i będzie przestrzegać. Oczywiście może nie chcieć, - ale będzie do tego zmuszony! Dlaczego zmuszony?
    Gdyż przestrzeganie DEKALOGU to w sumie też uczestnictwo w jego "dobrodziejstwach" pozytywnych i negatywnych.
    Ten bilans będzie dla każdego wykonany i rachunek wystawiony.

    Pozdr.
  • pocoo 22.03.18, 19:09
    suender napisał:

    > Wielki Mojżesz otrzymał DEKALOG zanim religia de facto powstała...

    A kimże to jest ten "Wielki Mojżesz"? To ten, który wychowywał się na dworze faraona?
    Czy Dekalog zerżnął bóg z egipskiej Księgi Umarłych, czy Mojżesz? jeden i drugi powinien dostać pałę za ściąganie.
  • snajper55 22.03.18, 19:20
    suender napisał:

    > snajper55 21.03.18, 23:47
    >
    > > Tu nie chodzi o zło, tylko o grzech.
    >
    > Zło i grzech wg. DEKALOGU to tożsamość.

    Ale mnie nie obchodzi co niby stwierdza ten czy inny bóg. Poza tym Dekalog nic takiego nie stwierdza. Grzech jest złamaniem zasad religijnych i jest związany z konkretną religią. To co w jednej jest grzechem - w innej jest cnotą. Pojęcie zła, inaczej niż pojęcie grzechu, nie jest związane z żadną religią.

    > Nie ma czegoś takiego jak normy religijne lecz są tylko zwyczaje/obrzędy a jedy
    > ną normą jest tylko DEKALOG.

    Nie. Dekalog to właśnie normy moralne jednej z wielu religii. Każda religia ma swoje normy.

    > Wielki Mojżesz otrzymał DEKALOG zanim religia de facto powstała, co świadczy iż
    > DEKALOG poprzedzał religię i jest poza nią w sensie jej części. Po prostu DE
    > KALOG jest duuuużo ponad nią samą!

    O której religii piszesz? Bo chyba nie o judaizmie. A Mojżesz i tablice to judaizm. Chrześcijaństwo to sekta, która wyodrębniła się z judaizmu.

    Mojżesz nie dostał Dekalogu od żadnego boga, bo żadnego boga nie ma. Są jedynie opowieści o otrzymaniu tablic z przykazaniami, które są integralną cześcią judaizmu i religii chrześcijańskich.

    > To nie jest tak, że ktoś ma DEKALOG gdzieś, że nie potrzebuje go przestrzegać.
    > DEKALOG każdy musi (świadomie napisałem najsilniejszy czasownik modalny "musi")
    > przestrzegać i będzie przestrzegać. Oczywiście może nie chcieć, - ale będzie d
    > o tego zmuszony! Dlaczego zmuszony?
    > Gdyż przestrzeganie DEKALOGU to w sumie też uczestnictwo w jego "dobrodziejstwa
    > ch" pozytywnych i negatywnych.
    > Ten bilans będzie dla każdego wykonany i rachunek wystawiony.

    Nie, zaryzykuję twierdzenia z wielkim kwantyfikatorem i napiszę: nikt nie przestrzega Dekalogu. Twierdzenie, że nikt nie musi Dekalogu przestrzegać jest oczywiste.

    Zadam ci jeszcze jedno pytanie: którego katalogu starasz się przestrzegać? Gdyż Dekalog się zmieniał - przykazania modyfikowano, usuwano...

    S.
    --
    ????????? ?????
  • spinoff 29.03.18, 11:41
    Obejrzałem ostatnio drugą serię Fargo, ponoć najlepszą. To dość komiksowa metafora świata, w którym ludzie nade wszystko chcą "być sobą" i "się realizować ", trup ściele się więc gęsto. W kulminacji tej rzezi dziewczyna, stale siedząca z nosem w książkach Camusa, powtarza konstatację Mitu Syzyfa: świadomość śmierci czyni życie absurdalnym. A umierająca na raka główna bohaterka (jedna z nielicznych postaci pozytywnych odpowiada na to rezolutnie: Życie to czas jaki dostałaś od Boga na wykonanie powierzonego ci zadania. Ale gdy umrzesz powiedz Bogu, że jakiś Francuz uznał twoje za absurdalne.
    Olek13 przyznał mimowolnie, że dobre zachowanie to dla niego większe wyzwanie niż dla wierzących. Poniekąd rozumiem, dla mnie np. zabicie i zjedzenie psa to większe wyzwanie niż dla Koreańczyka, a być może nawet niewykonalne - ciekawe dlaczego. Zapytałem więc właśnie DLACZEGO ateista kłopocze się tzw. dobrem (JAKIM i CZYIM). Chciałem poznać jego rację dobrego zachowania, dowiedzieć się gdzie ją dostrzega w obliczu absurdu istnienia. Rozmowa o tym nie wymaga tytułu profesorskiego ani mędrkowania z pomocą googla tylko szczerości i może stąd tak liche zainteresowanie nią. A mnie ciekawi z czego ateista wysnuwa swój habitus , na ile jest go w ogóle świadomy, a na ile ulega frazesom o byciu sobą, czy urokowi utopijnych ideologii.
  • jeepwdyzlu 29.03.18, 16:28
    Po pierwsze najlepsze Fargo to 3 ' sezon. Po drugie - ci ateiści, których znam - myślą. I są odważni, nie idą jak owce za wszystkimi. I nie są oportunistami majacymi wyjebanena wszystko.

    --
    YCDSOYA
  • pocoo 20.03.18, 11:37
    spinoff napisał:

    > Może warto się nad tym dobrze zastanowić - stąd osobny wątek. Przede wszystkim:
    > dlaczego to jest "większe wyzwanie"?

    W Kodeksie Karnym, każdy kraj ma swoją rozpiętość kar za dane przestępstwa.
    W "kodeksie " boskim jest tylko kara śmierci, albo obiecanka życia wiecznego.
  • tade-k53 21.03.18, 23:52
    www.youtube.com/watch?v=J47EyUcPkmM&feature=player_embedded
  • pocoo 22.03.18, 19:12
    tade-k53 napisał:

    > www.youtube.com/watch?v=J47EyUcPkmM&feature=player_embedded

    To twój dom Przyzwyczaiłeś się już?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.