Dodaj do ulubionych

Trendy we współczesnej religijności

02.12.18, 01:08
W czerwcu tego roku na stronie amerykańskiego fact tanku Pew Research Center ukazał się tekst pt. The Age Gap in Religion Around the World zawierający wyniki badań dotyczących różnych aspektów religijności na całym świecie. Niniejszy wpis opiera się na danych przedstawionych w tym opracowaniu.

Dla uzyskania odpowiedniego punktu wyjścia do porównań w wyżej przywołanym opracowaniu badaną populację podzielono na młodszych dorosłych (do 40 roku życia) i starszych dorosłych (40 lat i więcej).

Autorzy opracowania wyrazili pogląd, że młodsi dorośli wykazują mniejsze skłonności do religijności niż starsi dorośli i że sytuacja odwrotna zachodzi z rzadka. Tezę tę oparto na zebranych danych.

Poniżej przedstawiam kilka wybranych aspektów religijności omówionych w przywołanym opracowaniu:

1.
Religijność społeczeństwa można badać, pytając ludzi o to, z jaką religią czują się związani. Można tu jednak pójść dalej i zapytać ich, jak ważna w ich życiu jest religia. Oto uzyskane wartości: Younger adults are less likely than older adults to consider religion very important in 46 countries.
Wynika z nich, że w 46 krajach świata młodsi dorośli deklarują mniejszą religijność niż starsi dorośli, w 2 krajach starsi dorośli deklarują mniejszą religijność niż młodsi dorośli (w Gruzji i Ghanie), a w 58 krajach nie odnotowano różnicy.
Polska przynależy do pierwszej grupy, a więc do tych rajów, w których młodsi dorośli deklarują mniejszą religijność niż starsi dorośli: 16% dorosłych poniżej 40 roku życia i 40% osób w wieku 40 lat i więcej podaje, że religia jest dla nich bardzo ważna. Różnica w religijności polskich młodszych dorosłych i starszych dorosłych (po zaokrągleniach) wynosi 23% i jest najwyższa na świecie. Pokazuje to diagram In Poland, 45 other countries, young adults less likely to say religion very important in their lives.

2.
Innym opisanym aspektem jest uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach. Młodsi dorośli – w porównaniu ze starszymi dorosłymi – rzadziej deklarują uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach. Oto uzyskane wartości: Younger adults are less likely to attend worship weekly than are older adults in 53 countries.
Wynika z nich, że w 53 krajach świata młodsi dorośli rzadziej deklarują uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach niż starsi dorośli, w 3 krajach (w Armenii, Liberii i Ruandzie) starsi dorośli rzadziej deklarują uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach niż młodsi dorośli, a w 46 krajach nie odnotowano różnicy.
Polska przynależy do pierwszej grupy, a więc do tych rajów, w których młodsi dorośli rzadziej – w porównaniu ze starszymi dorosłymi – deklarują uczestnictwo w cotygodniowych nabożeństwach: 26% dorosłych poniżej 40 roku życia i 55% dorosłych w wieku 40 lat i więcej deklaruje, że uczestniczy w cotygodniowych nabożeństwach. Różnica wynosi 29% i też jest najwyższa na świecie. Pokazuje to diagram Age gape in worship attendance seen in both Christian, Muslim nations. Średnia europejska to odpowiednio 10% (18-39 lat) i 16% (40 lat i więcej) z różnicą wynoszącą 5%. Wynik polskiej grupy starszych dorosłych jest taki sam jak średni wynik grupy starszych dorosłych w krajach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (55%). Pokazuje to diagram Age gaps in worship attendance are larger in the Middle East and Latin America, smallest in sub-Saharan Africa.

3.
Kolejnym opisanym aspektem jest codzienna modlitwa. Tu różnice pokoleniowe są bardzo wyraźne w skali całego świata.
Młodsi dorośli – w porównaniu ze starszymi dorosłymi – rzadziej deklarują codzienną modlitwę. Oto uzyskane wartości: Younger adults are less likely than older adults to pray daily in 71 countries.
Wynika z nich, że w 71 krajach świata młodsi dorośli rzadziej deklarują codzienną modlitwę niż starsi dorośli, w 2 krajach (w Czadzie i Liberii) starsi dorośli rzadziej deklarują codzienną modlitwę niż młodsi dorośli, a w 32 krajach nie odnotowano różnicy.
Polska przynależy do pierwszej grupy, a więc do tych rajów, w których młodsi dorośli rzadziej – w porównaniu ze starszymi dorosłymi – deklarują codzienną modlitwę. Największą różnicę pokoleniową na świecie odnotowano w Japonii (29%), Polska (25%) jest w tym względzie na drugim miejscu na świecie i na pierwszym w Europie. Średnia europejska to różnica wynosząca 10%. Pokazuje to diagram Double-digit gaps in daily prayer in several regions.

***

Tekst przywołanego opracowania zawiera też dane pozwalające na dalsze porównania (zestawienia poziomu religijności ze wskaźnikami przyrostu naturalnego, uczestnictwa w cotygodniowych nabożeństwach z oczekiwaną długością życia, długości edukacji z częstością chodzenia do kościoła, nierówności w dochodach ze znaczeniem religii).

***

I na koniec kilka uwag o polskiej religijności w świetle danych zawartych w przywołanym opracowaniu.
Z omówionych wyżej trzech punktów wynika, że w badaniu uchwycono silny trend laicyzacyjny zachodzący w polskim społeczeństwie. Rzuca się w oczy bardzo duża różnica pokoleniowa w podejściu do ważności religii, do uczestnictwa w cotygodniowych nabożeństwach i do codziennej modlitwy. Widać, że nasze zapóźnienie cywilizacyjne w tym względzie najintensywniej nadrabiają osoby dorosłe poniżej 40. roku życia, które stają się indyferentne pod względem religijnym – i chyba nie zmieniają tego działania Kościoła i władz państwowych przemycających treści religijne do instytucji, w których treści religijnych właściwie nie powinno być (ponieważ zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem instytucje te powinny być neutralne światopoglądowo).
Omówione wyżej dane wskazują na to, że o ile nie nastąpią jakieś silne zjawiska kryzysowe jak wojny czy rewolucje, trend laicyzacyjny w polskim społeczeństwie prawdopodobnie się utrzyma, bo wpisuje się on w kierunki rozwojowe zauważalne w wielu krajach cywilizacji Zachodu.
Z powyższego wynika też, że w Polsce wpływy polityczne Kościoła są nieproporcjonalnie duże w porównaniu z wpływami społecznymi, które na naszych oczach się kurczą. Oznacza to zaburzenie równowagi. Podobny stan już mieliśmy w przeszłości, gdy partia robotnicza rządząca Polską Ludową kreowała się na reprezentanta społeczeństwa, a pierwsze częściowo wolne wybory pokazały, że nie ma ona legitymacji do pełnienia tej roli. Wydaje się, że polski Kościół prędzej czy później też będzie musiał się pogodzić z porażką, gdy nie da się już dłużej udawać, że jego realne poparcie społeczne ma się nijak do jego wpływów politycznych i uprzywilejowanej pozycji finansowo-podatkowej. A wtedy tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Edytor zaawansowany
  • tade-k53 02.12.18, 23:10
    Ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych, ostrzegam ludzi przed posoborowym Kościołem fałszywych nauczycieli, który prowadzi ludzi do piekła. Kto nie chce iść do piekła może skorzystać.
    tradycja2012.blogspot.com/
  • pocoo 02.12.18, 23:30
    tade-k53 napisał:

    > Ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych, ostrzegam ludzi przed posoborowym Kości
    > ołem fałszywych nauczycieli, który prowadzi ludzi do piekła. Kto nie chce iść d
    > o piekła może skorzystać.

    Enrque111 na pewno.
  • suender 04.12.18, 09:54
    Trendy religijności, a tym bardziej współczesnej nie poddają się badaniom naukowym.

    Dlaczego? Brak wiarygodnej metodyki odpytywania ludzi o sprawy związane z ich religijnością.
    Stąd materiał sondażowy zebrany od badanej grupy będzie ZAWSZE o b. niewielkiej albo żadnej wartości.
    Gdyby mnie np. włączono do takiej grupy testowej i pytano mnie o te sprawy to też me odpowiedzi były by silnie niezrozumiałe dla badacza, oraz nader skąpe.
    Były by takie nie z powodu, że miałbym zamiar utrudniać badanie, ale że moja religijność funkcjonuje w 99% w sferze ducha i prawie nie w innej.

    Ducha nie da się wyrazić słowami, ani rysunkiem, ani innym środkiem komunikacji pozawerbalnej.

    Demande finale:

    A więc Ur-nammu niech lepiej w przyszłości nie publikuje wyników jakichś pseudo naukowych badań i nie zawraca w głowie niezorientowanym czytelnikom .......

    "My musimy wiedzieć, - i my się dowiemy!" [D.H.]
  • awariant 04.12.18, 13:59
    suender napisał:
    > Trendy religijności, a tym bardziej współczesnej nie poddają się badaniom naukowym

    Istnieje wiele specjalności naukowych, paranaukowych i naukopodobnych.
    Dlatego badaniem duchowości u jednych zajmą się fizycy, u innych socjolodzy,
    u jeszcze innych psychiatrzy, a będą jeszcze i tacy, którymi zajmą się teolodzy.

    Każdy przedmiot badań ma takich badaczy, na jakich sobie zasłużył.
  • snajper55 04.12.18, 14:28
    Sfera ducha jest bardzo obszerna i mieszczą się w niej najróżniejsze rzeczy, nie tylko religijne. Na przykład poglądy polityczne to sfera ducha. Czyżbyś uważał, że poglądów politycznych ludzi nie da się badać? A gusty muzyczne czy kulinarne? To także sfera ducha. Lub wiara z zamach lub katastrofę smoleńską. Ona, ta wiara, też mieści się w sferze duchowej i sąsiaduje tam z wiarą w krasnoludki, Yeti czy życie w kosmosie. Jak już napisał awariant, te wszystkie rzeczy ze sfery duchowej są badane przez socjologów, psychologów a czasami - psychiatrów.

    S.
    --
    Flowers of the Forest
  • suender 05.12.18, 10:50
    snajper55 04.12.18, 14:28

    > te wszystkie rzeczy ze sfery duchowej są badane przez socjologów,
    > psychologów a czasami - psychiatrów.

    - Mała korekta: Nie badają a usiłują badać.

    - Jeszcze raz Ci powtórzę (to wcześniej pisałem wyżej) iż cały pies pogrzebany leży w zebraniem wiarygodnego materiału do badań, nic więcej. Badacze tych spraw nigdy maja pewność, że wypowiedzi członków z obserwowanej grupy testowej bezbłędnie wyrazili ich duchowe odczucia w danej kwestii, a główną przyczyną tego jest ułomność języka ludzkiego który b. słabo nadaje się do wyrażania przeżyć duchowych.

    A teraz dedykuję Ci wiersz:

    Sie saßen und tranken am Teetisch
    und sprachen von Liebe viel.
    Die Herren, die waren ästhetisch,
    die Damen von zartem Gefühl.

    „Die Liebe muß sein platonisch“,
    der dürre Hofrat sprach.
    Die Hofrätin lächelt ironisch.
    Und dennoch seufzet sie: „Ach!“

    Der Domherr öffnet den Mund weit:
    „Die Liebe sei nicht zu roh,
    sie schadet sonst der Gesundheit.“
    Das Fräulein lispelt: „Wieso?“

    Die Gräfin spricht wehmütig:
    „Die Liebe ist eine Passion!“
    Und präsentieret gütig
    die Tasse dem Herren Baron.

    Am Tische war noch ein Plätzchen;
    mein Liebchen, da hast du gefehlt.
    Du hättest so hübsch, mein Schätzchen,
    von deiner Liebe erzählt.

    W nim Heinrich Heine zajął się problemem opisu MIŁOŚCI u zakochanych.

    W towarzystwie przy stole występują prawie tylko dojrzałe osoby i próbuję deliberować o takiej MIŁOŚCI sądząc, że oni ją najbardziej rozumieją przecież ją w młodości przeżywali.

    Przysłuchując się tym wynurzeniom starszych, będąca tam jako jedyna młoda tama, doświadczająca własnie ze swym kochankiem ich uniesienia miłosne dąsa się i twierdzi:

    "To raczej ja z mym kochanym lepiej rozumiemy MIŁOŚĆ niż wy, stare pierdziele (przepraszam za kolokwializm!)."

    Ale i ona się kiedyś zestarzeje i tak samo jak ci starsi w przyszłości będzie opowiadać o MIŁOŚCI u zakochanych!!

    No i własnie tak w życiu jest, że zmienia się nasze zdanie o prawie każdej sprawie i w końcu sami nie wiemy, które nasze zdanie w sprawach ducha było prawdziwe, pomijając, że nawet opisać za bardzo takie kwestie nie umiemy.

    Pozdr.
  • awariant 05.12.18, 12:36
    > Mała korekta: Nie badają a usiłują badać.
    suender napisał:
    > - Mała korekta: Nie badają a usiłują badać.

    Większa korekta - badać można jedynie to, czego istnienie zostało stwierdzone.
    Jeśli uda się stwierdzić istnienie "sfery duchowej" i jej właściwości, to będziemy
    mogli ją badać. Na razie badane jest to, czego właściwości możemy określić.
    A więc zachowania osób, aktywność mózgu, równowaga hormonalna etc.

    ---
    Nikt nie okazuje uczuć lepiej, niż zawodowy aktor.
  • spinoff 07.12.18, 13:02
    To wszystko prawda. Człowiek młody jest beztroskim zgrywusem, a potem zmienia mu się spojrzenie na życie, przychodzi głębsza refleksja. Jedziemy na śmierć i inny etap tej drogi to inny punkt widzenia. Za cezurę przyjęli 40, choć mogli 33 albo 40 i 4. Ponadto niezależnie od wieku, ludzie z zasady kłamią, a takie badania zakładają szczerość.
    Ale raport wydaje się OK, nie ma w nim żadnej sensacji, potwierdza znane od lat fakty.
    Kraje mało religijne się kurczą, podczas gdy te religijne dynamicznie wzrastają, co oznacza, że ludzkość nie staje się mniej religijna, lecz coraz bardziej. Jedyną religią, której wyznawców ma ubywać jest buddyzm. Procentowo bardziej ubędzie tylko ateistów, agnostyków itp., choć liczbowo ich przybędzie - nie za sprawą wspomnianego mizernego przyrostu naturalnego w tej grupie, lecz transferów z grup religijnych, czyli po prostu chrześcijan, którzy stracą wiarę. Takie transfery z pewnością następują obecnie w Polsce. Raport łączy je ze wzrostem zamożności, co też by się zgadzało, skoro łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu... Majątkiem się na pewno z biednymi nie podzielimy, więc wierzyć w Boga, który nas za to potępia jakoś wtedy głupio. W raporcie podejrzewają także to o czym mówisz - że wielu z tych młodych, dojrzewając inaczej spojrzy na siebie i życie, i stanie się religijna. Ja prawdę mówiąc nie wiem, czy tak będzie. Nie widzę, by ludzie ostatnio jakoś palili się do tej dojrzałości. W tv widuję już podlotki i chłystków po 60.
    W każdym razie, jak mówi stare żydowskie przysłowie (właśnie przeze mnie zmyślone): Bóg daje wiarę tym, którzy jej potrzebują. I to się nie zmieni.
  • ur-nammu 04.12.18, 16:41
    Errata:

    Jest:
    ur-nammu: do tych rajów, w których

    Powinno być:
    ur-nammu: do tych krajów, w których

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.