Dodaj do ulubionych

Sąd skazał dziecko na katechezę

26.01.19, 17:47
9-latka skazana na katechezę:
www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,24395627,dziewieciolatka-skazana-na-katecheze-dwa-spojrzenia-psycholozek.html
Hehe, niedługo sądy zaczną skazywać nas na chodzenie do kościoła (oczywiście rzymsko-katolickiego). Czy da się przed tym jakoś obronić?
Edytor zaawansowany
  • wawrzanka 26.01.19, 17:56
    O tym, czy dziecko ma chodzić na religię decydują rodzice. Matka chciała, ojciec nie chciał. Sąd rozstrzygnął na korzyść matki, bo miał takie prawo. I nastała sprawiedliwość.
  • ezdord 26.01.19, 18:00
    wawrzanka napisała:

    > O tym, czy dziecko ma chodzić na religię decydują rodzice. Matka chciała, ojcie
    > c nie chciał. Sąd rozstrzygnął na korzyść matki, bo miał takie prawo. I nastała
    > sprawiedliwość.

    A gdyby dziecko miało 17 lat?
  • wawrzanka 26.01.19, 18:12
    ezdord napisał:

    > A gdyby dziecko miało 17 lat?

    Niestety, w takim przypadku sąd również miałby prawo rozstrzygnąć na korzyść matki, bo to rodzic podpisuje deklarację o tym, czy dziecko chodzi na etykę, czy na religię... W praktyce, gdyby dziecko miało 17 lat, a matka upierałaby się przy swoim zdaniu, byłaby to kuriozalna sytuacja.
  • ezdord 26.01.19, 18:37
    wawrzanka napisała:

    > ezdord napisał:
    >
    > > A gdyby dziecko miało 17 lat?
    >
    > Niestety, w takim przypadku sąd również miałby prawo rozstrzygnąć na korzyść ma
    > tki, bo to rodzic podpisuje deklarację o tym, czy dziecko chodzi na etykę, czy
    > na religię... W praktyce, gdyby dziecko miało 17 lat, a matka upierałaby się pr
    > zy swoim zdaniu, byłaby to kuriozalna sytuacja.

    Prawdopodobnie nie masz racji, ale nie jestem pewien. O ile wiem od 16 r.z. dziecko nabywa części praw i nie jest całkowicie ubezwłasnowolnione, może np. rozpocząć współżycie seksualne wbrew woli rodziców. Jak jest z chodzeniem na religie to nie wiem, ale wydaje mi się, ze sąd nie może zmusić dziecka powyżej 16 r.z. do chodzenia na nieobowiązkowe zajęcia (obojętne czy religia, czy np. gimnastyka artystyczna), jeśli dziecko tego nie chce, a rodzice, nawet oboje, chcą.

    Ale w sprawie z artykułu słusznie zauważyłaś - sad prawdopodobnie nie musi w sprawie chodzenia na religię brać pod uwagę zdania 9-letniego dziecka, tutaj liczy się wyłącznie wola rodziców, a ścislej opiekunów prawnych. Sąd wziął w tym wypadku stronę matki (mimo ze po separacji dziecko mieszka z ojcem i mimo ze dziecko samo nie chce chodzić na religię).
  • wawrzanka 26.01.19, 19:15
    Dziecko w wieku 16-18 lat ma trochę więcej praw, ale to dotyczy tylko ściśle określonych przypadków. Np. ma prawo pracować zarobkowo, albo nawet wyjść za mąż (jeśli sąd się na to zgodzi). Gorzej jest w przypadkach banalnie prostych, takich jak właśnie ta nieszczęsna religia. Przed wyborem "religia", czy "etyka" stoi dziecko, ale to rodzic podpisuje deklarację podczas wywiadówki i oddaje wychowawczyni. A ta jest zobowiązana rozliczać dziecko z tego, czy zaliczy "wybrany" przedmiot. Rodzic, który zmusza 17-latka, czy 17-latkę do chodzenia na religię strzela sobie w stopę, ale ja takiej sytuacji nawet nie potrafię sobie wyobrazić.
  • ezdord 26.01.19, 19:33
    wawrzanka napisała:

    > Dziecko w wieku 16-18 lat ma trochę więcej praw, ale to dotyczy tylko ściśle ok
    > reślonych przypadków. Np. ma prawo pracować zarobkowo, albo nawet wyjść za mąż
    > (jeśli sąd się na to zgodzi). Gorzej jest w przypadkach banalnie prostych, taki
    > ch jak właśnie ta nieszczęsna religia. Przed wyborem "religia", czy "etyka" sto
    > i dziecko, ale to rodzic podpisuje deklarację podczas wywiadówki i oddaje wycho
    > wawczyni. A ta jest zobowiązana rozliczać dziecko z tego, czy zaliczy "wybrany"
    > przedmiot. Rodzic, który zmusza 17-latka, czy 17-latkę do chodzenia na religię
    > strzela sobie w stopę, ale ja takiej sytuacji nawet nie potrafię sobie wyobraz
    > ić.

    Możliwe, ze jest jak mówisz. Choc to dziwne, ze w sprawie wyboru przedmiotu przez 16- czy 17-latków musza podpisywać się rodzice.
  • privus 09.02.19, 03:27
    Nie ważne, kto ma decydować. Ale po co karać dzieci katechezą? :)
  • awariant 26.01.19, 19:43
    Mnie przede wszystkim rzucił się w oczy fragment:
    Do czasu wydania wyroku w sprawie ograniczenia praw rodzicielskich matce,
    sąd kazał dziewczynce uczęszczać na katechezę.


    Wydaje mi się, że w tej sprawie jest wiele okoliczności, prócz niezgodnego
    ze statystyką i praktyką sądową przyznania opieki nad dzieckiem ojcu,
    których nie poznaliśmy z artykułu, a mogą być istotne. Bez nich nie jestem
    w stanie określić, czy chodzi o w tym wszystkim o dobro dziecka, czy odwet
    na byłym partnerze życiowym.
  • suender 27.01.19, 18:25
    awariant 26.01.19, 19:43

    > Mnie przede wszystkim rzucił się w oczy ...

    A mnie przede wszystkim rzucił się w oczy argument za tym salomonowym wyrokiem sądu.
    Jako, że ojciec nie był za religią, a nic w jej miejsce nie proponował, to sąd zupełnie słusznie uznał, że dziecku jakaś edukacja w zakresie moralności się na 100% należy.
    cbdo.

    Pozdr.
  • awariant 28.01.19, 00:00
    > Jako, że ojciec nie był za religią, a nic w jej miejsce nie proponował, to sąd zupełnie
    > słusznie uznał, że dziecku jakaś edukacja w zakresie moralności się na 100% należy.

    Od proponowania zajęć z etyki w miejsce religii jest szkoła.

    Tuwim wyraził by to tak:
    I oto idą, zapięci szczelnie,
    Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
    A patrząc - widzą wszystko oddzielnie
    Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...


    Sąd ważąc prawa matki i ojca do wyrażenia / nie wyrażania zgody
    na uczestniczenie w zajęciach z religii nie widział dziecka.
    Bo tym zajmie się inny sąd orzekający w sprawie praw rodzicielskich.
  • suender 28.01.19, 09:04
    awariant 28.01.19, 00:00

    > Od proponowania zajęć z etyki w miejsce religii jest szkoła

    Proponuje religię albo etykę, kiedy jest na coś takiego zapotrzebowanie (rodzice chcą, albo młodzież w odpowiednim wieku). Sama od siebie tego nie musi robić.

    > Sąd ważąc prawa matki i ojca do wyrażenia / nie wyrażania zgody
    > na uczestniczenie w zajęciach z religii nie widział dziecka.
    > Bo tym zajmie się inny sąd orzekający w sprawie praw rodzicielskich.

    Nie wypowiadałem się nt. konkretnych zapisów orzeczenia sądu. Jeżeli masz rację, to jest od tego odwołanie się.

    Pozdr.
  • awariant 28.01.19, 10:07
    suender napisał:
    > Proponuje religię albo etykę...

    MEN przypomina, że lekcje religii (określonego wyznania) i etyki są zajęciami dodatkowymi, w których
    uczeń uczestniczy na zasadzie dobrowolnego wyboru. Podstawą udziału ucznia w zajęciach z religii,
    etyki lub w zajęciach z obu przedmiotów jest życzenie wyrażone w formie pisemnego oświadczenia
    złożonego przez rodziców (opiekunów prawnych) lub pełnoletniego ucznia.

    Szkoła nie może domagać się od rodziców lub pełnoletniego ucznia oświadczenia
    o nieuczęszczaniu na lekcje religii lub etyki.


    Szkoła ma zapewnić możliwość odbywania zajęć z etyki oraz religii
    (wybranej przez rodziców, więc również niekatolickiej), a w przypadku
    mniej niż siedmiu zgłoszeń zapewnić udział w grupie międzyszkolnej.

    Oczywiście uczeń może nie chodzić na żadne z dodatkowych tych zajęć (i nie wymaga
    to żadnych oświadczeń rodziców) ale szkoła musi zapewnić opiekę.
    Rodzice mogą również wybrać więcej niż jedne zajęcia, np. religię katolicką,
    etykę i jakąś inną, alternatywną religię, by dziecko miało możliwość porównania,
    gdyby elementy religioznawstwa na lekcjach etyki były niewystarczające.

    > Jeżeli masz rację, to jest od tego odwołanie się.

    Toż pisze w artykule:
    Złożył zażalenie na decyzję sądu. Miało być rozpatrzone w grudniu, ale rozprawę odwołano.
    Następny termin: marzec. Do tego czasu Julia musi chodzić na lekcje religii i mieć możliwość
    przystąpienia do komunii wbrew woli ojca.

    Mamy więc ciekawy problem prawny - kara wykonywana jest przed uprawomocnieniem wyroku.

    Wcześniej pisałeś, że dziecku jakaś edukacja w zakresie moralności się na 100% należy.
    Wydaje mi się, że przy okazji rozwodu rodziców dziecko otrzymało tej edukacji aż za dużo.
  • suender 28.01.19, 22:05
    awariant 28.01.19, 10:07

    > Mamy więc ciekawy problem prawny - kara wykonywana jest przed uprawomocnieniem wyroku.

    Tu akurat herezję napisałeś! Udowodnij, że sąd mówił/pisał o jakiejś karze. A nie masz dowodu, - jaka szkoda ...

    > , że przy okazji rozwodu rodziców dziecko otrzymało tej edukacji aż za dużo.

    Ale to była edukacja z AMORALNOŚCI, ściemniasz kiedy ją łączysz z edukacją z MORALNOŚCI!

    Pozdr.
  • awariant 28.01.19, 23:18
    suender napisał:
    > Udowodnij, że sąd mówił/pisał o jakiejś karze. A nie masz dowodu, - jaka szkoda ...

    Sąd wydał wyrok i dziecko za karę odsiedzi swoje na lekcjach religii.
    A potem sąd zbierze się znowu i albo je uniewinni, albo posiedzi do pełnoletniości.
    Chyba że inny sąd pozbawi mamuśkę praw rodzicielskich i problem wcześniej się rozwiąże.

    > Ale to była edukacja z AMORALNOŚCI, ściemniasz kiedy ją łączysz z edukacją z MORALNOŚCI!

    A czym się to różni? Przecież moralność też potrafi być bardzo amoralna.
    O tym, że irytująca, nachalna i upierdliwa nie wspomnę.
  • suender 29.01.19, 08:17
    awariant 28.01.19, 23:18

    > Sąd wydał wyrok i dziecko za karę odsiedzi swoje na lekcjach religii.

    Smędzisz!, bo żaden dowód podałeś. A ktoś inny może powiedzieć tak (też bez dowodu): "Sąd wydał wyrok i dziecko w NAGRODĘ odsłucha przydatnej religii." - i co, hę?

    Pozdr.
  • awariant 29.01.19, 11:59
    suender napisał:
    > "Sąd wydał wyrok i dziecko w NAGRODĘ odsłucha przydatnej religii." - i co, hę?

    Przyznawanie nagród nie leży w kompetencjach władz sądowniczych.
  • wawrzanka 29.01.19, 10:03
    awariant napisał:

    > > Ale to była edukacja z AMORALNOŚCI, ściemniasz kiedy ją łączysz z edukacj
    > ą z MORALNOŚCI!

    To zależy jak rodzice się zachowywali podczas rozwodu. W niejednym katolickim domu dziecko ma taką szkołę życia, że cywilizowany rozwód to przy tym pikuś. Największą krzywdą dla dziecka jest brak miłości ze strony któregoś z rodziców. Rozwód nie jest niczym dobrym, ale czasem jest czymś dużo lepszym, niż bycie na siłę razem.

    Ty Suender traktujesz to inaczej; jako grzech i ingerencję człowieka w plany boże. Często jednak "plany boże" wyglądają tak, że ojciec pije i bije zarówno matkę jak i dzieci. Odwrotnie też się zdarza, ale rzadziej. "Plany boże" potrafią być też takie, że ojciec molestuje własne dziecko. Albo takie, że dziecko rośnie w atmosferze braku miłości i obcości. Jeśli uważasz, że obowiązkiem rodziców jest "wytrzymać", bo takie są plany boże to opowiadasz się za krzewieniem zła i rozprzestrzenianiem go dalej. Zło należy przerwać.

    Problemem katolików jest ciasnota myślenia: rozwód jest zły, bo ludzie są samolubni i łamią prawo boże. Nikt nie żeni się, ani nie wychodzi za mąż z zamiarem rozstania się (pomijam ślub dla karty pobytu). Każdy myśli, że będzie dobrze. Gdy jednak jest źle to trzeba to zło przerwać. Ludzie nie robią tego dla zabawy, tylko z konieczności. A dzieci muszą to przeżyć. Nierzadko oddychając z ulgą.
  • suender 29.01.19, 12:16
    wawrzanka 29.01.19, 10:03

    > Często jednak "plany boże" wyglądają tak, że ojciec pije i bije zarówno matkę jak i dzieci.

    Odpowiem grzecznie choć mnie ponosi. Nie imputuj mnie i Bogu, tego co ja nie napisałem, ani tego co On nie robi (nigdy nie robi!). Plan Boży jest jeden a ma ŻADEN związek ze złem! Nim jest tylko wyciągnięcie grzesznika z bajorka zła w którym się z własnej woli znalazł. Ten Plan Najwyższy zawsze zrealizuje w 100% wobec każdego człowieka, jeżeli dana osoba wykaże odrobinę wolnej woli do współpracy z Stwórcą!

    > Problemem katolików jest ciasnota myślenia

    Podaruj sobie takie wycieczki personalne.

    > rozwód jest zły, bo ludzie są samolubni i łamią prawo boże.

    Rozwód jest zły sam z siebie, po prostu ze swej natury!
    Małżonkowie ze względu na ich stałe interakcje wpływają na siebie wzajemnie cały czas.
    Żona mając męża grzesznego ma za zadnie dawać mu sama dobry przykład i mobilizować go do moralnych zachowań, a nie go opuszczać i narażać całą rodzinę na rozdarcie a męża poświęcić na zatracenie.

    W małżeństwach gdzie żona jest grzesznicą, to mąż powinien ją wyprowadzać na dobrą drogę, jak to przypadek pierwszy mniej więcej opisuje.
    Natomiast przypadki najtrudniejsze gdzie w/w porady zawodzą, to nie trzeba zaraz rozwodu, ale zwykła separacja (z sądowym zabezpieczaniem). Plusem tego rozwiązania jest tzw. nie zatrzaskiwanie furtki, co daje nadzieję, że niemoralny mąż po nawróceniu może wrócić do rodziny i dzieci. Z jednej odnalezionej zbłakanej owieczki jest więcej radości niż z pozostałych 99 nie zagubionych!

    Pozdr.
  • awariant 29.01.19, 22:13
    suender napisał:
    > ... ani tego co On nie robi (nigdy nie robi!).

    Nie przeginajmy w drugą stronę. Bóg Ojciec miał dziwną słabość do pijaczyn (vide Noe),
    a Jezus sam wręcz rozpijał społeczeństwo darmowymi napojami wyskokowymi.

    > Nim jest tylko wyciągnięcie grzesznika z bajorka zła w którym się z własnej woli znalazł.

    A o grzechu pierworodnym ty kiedyś słyszał? Kto ponosi jego konsekwencje?

    > jeżeli dana osoba wykaże odrobinę wolnej woli do współpracy z Stwórcą!

    Wolna wola pozwala współpracować z kim chcemy, nie tylko z Panem i Władcą.

    >> Problemem katolików jest ciasnota myślenia
    > Podaruj sobie takie wycieczki personalne.

    Uwaga wawrzanki była natury ogólnej - nie bierz tego do siebie.

    > Natomiast przypadki najtrudniejsze gdzie w/w porady zawodzą, to nie trzeba
    > zaraz rozwodu, ale zwykła separacja (z sądowym zabezpieczaniem).
    > Plusem tego rozwiązania jest tzw. nie zatrzaskiwanie furtki...

    Problemem wierzących rzeczywiście jest ciasnota umysłowa. Rozwód wcale
    nie musi zatrzaskiwać furtki i byli małżonkowie mogą żyć zgodnie i wspólnie
    opiekować się dziećmi, jeśli takowych się dorobili.

    > Z jednej odnalezionej zbłakanej owieczki jest więcej radości niż z pozostałych
    > 99 nie zagubionych!

    Muszę przyznać, że to koszmarna bzdura. Strasznie się te biblijne przypowieści
    zdezaktualizowały i teraz są wręcz niemoralne. Dlaczego mamy traktować ludzi
    gorzej tylko dlatego, że zawsze byli wobec nas w porządku?
  • suender 30.01.19, 12:28
    awariant 29.01.19, 22:13

    > A o grzechu pierworodnym ty kiedyś słyszał? Kto ponosi jego konsekwencje?

    Największe konsekwencje ponosi i ponosić będzie szatański demon!

    > Uwaga wawrzanki była natury ogólnej - nie bierz tego do siebie.

    Kolejny raz upokarzasz Wawrzankę (ona sama potrafi się wytłumaczyć, a robisz z niej dziecko!) i dalej robisz z niepożądanego dyżurnego Kalfaktora wobec innych forumowiczów.

    > Dlaczego mamy traktować ludzi gorzej tylko dlatego, że zawsze byli wobec nas w porządku?

    Po prostu nie zrozumiałeś tej przypowieści, a po nastolatkowemu: "Nie czujesz blusa!"

    Pozdr.
  • awariant 30.01.19, 19:56
    suender napisał:
    > Największe konsekwencje ponosi i ponosić będzie szatański demon!

    Masz na myśli węża, co jabłko Ewie podsunął do spożycia?

    Wtedy rzekł Pan Bóg do węża: Ponieważ to uczyniłeś, będziesz przeklęty wśród wszelkiego
    bydła i wszelkiego dzikiego zwierza. Na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł
    po wszystkie dni życia swego!


    Z tym prochem to chyba jakaś pomyłka. Węże prochu nie jedzą - chyba nawiedzony
    prorok jakiś węża z dżdżownicą pomylił - podobne trochę. A i z tym czołganiem się
    przesada - wiadomo, że węże pełzają, bo bóg im nóg nie dał. I co komu winny
    był biedny padalec - jaszczurka to przecież, a też nóg nie ma i pełza?

    A tak między nami, to wąż tego jabłka wcale nie ugryzł, bo nagość poczuwszy
    w trawie by się schował i bóg by go nie znalazł. No, może grzechotnika tylko.

    Naprawdę uważasz, że taka, dajmy na to, żaba, ma lepiej od węża?

    > Po prostu nie zrozumiałeś tej przypowieści, a po nastolatkowemu: "Nie czujesz blusa!"

    Gdzie tam jakiś blues? - pieprzenie zwyczajne bez sensu. Moralność wykopaliskowa.
  • snajper55 29.01.19, 23:26
    suender napisał:

    > Z jednej odnalezionej zbłakanej owieczki jest więcej radości niż z pozostałych 99 nie
    > zagubionych!

    Baca ma 99 owieczek, co jest powodem jego radości.
    W nocy była burza i owieczki się rozbiegły. Rankiem jedna zbłąkana wróciła.
    Teraz baca ma jedną owieczkę, ale cieszy się bardziej niż wtedy, gdy miał ich 99.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • awariant 30.01.19, 08:49
    > Teraz baca ma jedną owieczkę, ale cieszy się bardziej niż wtedy, gdy miał ich 99.

    Z tej radości baca pewnie urządzi uroczyste ognisko i poda barana z rożna.
    Więc nie dziwię się pozostałym owieczkom, że nie chcą wracać za szybko.
  • pocoo 30.01.19, 11:54
    suender napisał:

    > Żona mając męża grzesznego ma za zadnie dawać mu sama dobry przykład i mobilizo
    > wać go do moralnych zachowań, a nie go opuszczać i narażać całą rodzinę na rozd
    > arcie a męża poświęcić na zatracenie.
    >
    > W małżeństwach gdzie żona jest grzesznicą, to mąż powinien ją wyprowadzać na do
    > brą drogę, jak to przypadek pierwszy mniej więcej opisuje.

    Słusznie, gdyż inaczej nie byłoby małżeństw. Jest jedno ale...
    Muszą spokojnie rozmawiać i kochać się.Jeżeli mąż pomiata żoną i cyklicznie wybija jej zęby do ostatniego, to bieda, gdyż ona nie ma pieniędzy na dentystę i nie może pokazywać się ludziom na oczy.
    Jeżeli żona przyprawia mężowi rogi, to robi najczęściej tak, żeby nie wiedział i wszystko gra.Bo co? Bo facetowi wolno, a jej nie?
    Gorzej, jeżeli nie mają sobie nic do powiedzenia i nie wierzą sobie nawzajem.Kicha.Rozwód murowany.
  • wawrzanka 30.01.19, 13:11
    suender napisał:

    > Natomiast przypadki najtrudniejsze gdzie w/w porady zawodzą, to nie trzeba zara
    > z rozwodu, ale zwykła separacja (z sądowym zabezpieczaniem).

    Najtrudniejsze przypadki to takie, gdy żona chodzi z powybijanymi zębami i podbitym okiem?

    > Plusem tego rozwiązania jest tzw. nie zatrzaskiwanie furtki, co daje nadzieję, że niemoralny > mąż po nawróceniu może wrócić do rodziny i dzieci. Z jednej odnalezionej zbłakanej
    > owieczki jest więcej radości niż z pozostałych 99 nie zagubionych!

    Ta zbłąkana owieczka odseparowana od żony albo drze się pod jej oknem "Ty kur..., ja cię zapier... jak mnie nie wpuścisz", albo leży w rowie. Myślę, że lepszy jest jednak rozwód z zakazem zbliżania się.
  • snajper55 30.01.19, 15:13
    wawrzanka napisała:

    > Najtrudniejsze przypadki to takie, gdy żona chodzi z powybijanymi zębami i podb
    > itym okiem?

    No nie wiem. Żona ma okazję odpokutować swoje grzechy i dać mężowi przykład jak trzeba znosić przeciwności losu.

    > Ta zbłąkana owieczka odseparowana od żony albo drze się pod jej oknem "Ty kur..
    > ., ja cię zapier... jak mnie nie wpuścisz", albo leży w rowie. Myślę, że lepszy
    > jest jednak rozwód z zakazem zbliżania się.

    No właśnie, więc lepiej nie niszczyć rodziny jakąś separacją czy rozwodem.

    Przecież pismo święte mówi: "Żony niech będą podporządkowane swoim mężom jak Panu, ponieważ mąż jest głową żony, jak i Chrystus jest głową zboru (...). Doprawdy, jak zbór jest podporządkowany Chrystusowi, tak i żony niech będą swym mężom we wszystkim".

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • privus 06.02.19, 17:23
    Odpał religijny zatacza coraz szersze kręgi. Przykre jest to, że podsuwanie katechetom dzieci w szkołach finansowane jest z moich pieniędzy. Tak właśnie za dobrej zmiany wygląda rpzdział; kościoła od państwa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka