Dodaj do ulubionych

Boże przebaczenie nie ma granic.

14.02.19, 16:18
Chcę Wam opowiedzieć o Miłosierdziu Bożym.
To Pan Jezus przyprowadził mnie do Kościoła właśnie w momencie, gdy myślałam, że nie ma już dla mnie miłosierdzia, że zło, które wyrządziłam jest niewybaczalne. Wtedy Bóg okazał mi nieskończone miłosierdzie po to, abym już w Jego dobroć nie wątpiła.
Zawsze będzie ze mną ta chwila, w której pierwszy raz spojrzałam na obraz Jezusa Miłosiernego. To była ufność, gdy byłam w skrajnej rozpaczy.Ta chwila nadziei na przebaczenie, które potem w pełni dokonało się w konfesjonale, kilka miesięcy później.
Spowiedź to nasze zmartwychwstanie tam Bóg gładzi grzech, zabiera poczucie winy, bo chce, abyśmy byli przy Nim szczęśliwi.
Zawsze będą ze mną też te słowa, które usłyszałam w konfesjonale: "Nie ma takiego grzechu, którego Pan Jezus by nie odpuścił." Tak naprawdę, właśnie to zdanie chcę Ci powiedzieć.
www.youtube.com/watch?v=OvRgQollxEo
A modlitwa, która zdziałała najwięcej cudów w moim życiu to koronka do Miłosierdzia Bożego. Bardzo pomocna jest też modlitwa do św. Rity "w sprawach trudnych i beznadziejnych"( ta modlitwa pomogła bliskiej mi osobie w chorobie nowotworowej.)
W moim przypadku jednak wstawiennictwo św Faustyny było niezastąpione.
Niech Miłosierny Jezus zawsze będzie z Tobą.
Edytor zaawansowany
  • pocoo 14.02.19, 19:26
    milosniczkafaustyny napisał(a):

    > To Pan Jezus przyprowadził mnie do Kościoła właśnie w momencie, gdy myślałam, ż
    > e nie ma już dla mnie miłosierdzia, że zło, które wyrządziłam jest niewybaczaln
    > e.

    Co na to prokurator? Piszesz z więzienia?
  • snajper55 14.05.19, 11:49
    pocoo napisała:

    > milosniczkafaustyny napisał(a):
    >
    > > To Pan Jezus przyprowadził mnie do Kościoła właśnie w momencie, gdy myśla
    > łam, ż
    > > e nie ma już dla mnie miłosierdzia, że zło, które wyrządziłam jest niewyb
    > aczaln
    > > e.
    >
    > Co na to prokurator? Piszesz z więzienia?

    Skoro bóg wyłączył, to prokuratorowi nic do tego.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • privus 14.02.19, 20:50
    "Każda religia jest dobra, ale najgłupsza jest najlepsza" - (Papież Aleksander VI 1492-1503)
  • privus 14.02.19, 21:53
    Łońskiego roku papież Formosus (891-896) wyświęcił syna pewnego prezbitera na biskupa Anagani. Później stali się sobie śmiertelnymi wrogami. Później już jako papież Stefan VI (896- 897) w pół roku po śmierci swego protektora nakazał wydobyć z grobu jego zwłoki i na urządzonym makabrycznym "trupim synodzie". Z ciała Formisusa zdjęto szaty pontyfikalne, odrąbano mu trzy palce prawej ręki, którymi namaścił Arnulfa z Karyntii na cesarza. Poćwiartowanego Formosusa wleczono wleczono ulicami miasta i wrzucono do Tybru. Wywołało to oburzenie ludu rzymskiego. Po kilku dniach walk wyłowione zwłoki Formosusa pochowano ponownie.

    "Co do tłumu, nie ma on innych obowiązków, jak dać się prowadzić i jak trzoda posłuszna, iść za swymi pasterzami" - (papież Pius X)


    obciąć mu palce prawej ręki, którymi błogosławił zebranych. Podczas urządzonego procesu martwy Formosus został został poddany przesłuchaniom. Następnie sprofanowane zwłoki papieża zostały Wrzucone do Tybru. Nie był to jeszcze koniec ceremonii tego przebaczenia. Wywołało to oburzeniu ludu rzymskiego i kaołanów.
  • wawrzanka 29.05.19, 08:59
    privus napisał:

    > Łońskiego roku papież Formosus (891-896) wyświęcił syna pewnego prezbitera na b
    > iskupa Anagani. Później stali się sobie śmiertelnymi wrogami.

    No dobra, ale tę historię dalej trochę poćwiartowałeś, a że jest ona niezwykle ciekawa warto podnieść wątek. W prostym skrócie było to tak, za Wikipedią:

    "Gdy Formozus zmarł, wrogi mu Stefan VI, zostawszy wkrótce potem papieżem, wytoczył mu w styczniu 897 proces, który przeszedł do historii pod nazwą „trupiego synodu”[1]. Zmarły papież został oskarżony o apostazję i skazany na śmierć – w procesie uczestniczyły zwłoki Formozusa, ubrane w papieskie szaty pontyfikalne, które po zakończeniu sądu zbezczeszczono, odcięto mu trzy palce prawej ręki – którymi przysięgał, błogosławił i namaszczał[5] – a następnie wrzucono go do Tybru[1]. Kilka miesięcy później (sierpień 897) Stefan VI zmarł, a szczątki Formozusa wyłowiono i pochowano uroczyście w bazylice na Lateranie[3][4]."
  • pocoo 29.05.19, 12:49
    wawrzanka napisała:

    > "Gdy Formozus zmarł, wrogi mu Stefan VI...

    Nie takie cuda się działy z "zastępcami Chrystusa na ziemi", kiedy wolno im było wszystko.Dosłownie.Papież był prezydentem Sodomy i Gomory w perwersyjnym uścisku."Ci zastępcy" umierali na kiłę, a seks grupowy,wyuzdanie, homoseksualizm ,pedofilia i zbrodnie były częściej niż modły.A potem tych "zastępców Chrystusa" wsadzali bogu do nieba."A bóg ... a bóg na to, jak na lato".
  • edico 15.02.19, 00:21
    Czy załatwiłaś to paciorkiem?

    --
    To zdumiewające, że bogactwo ludzi kościoła wzięło swój początek od zasady ubóstwa.
    (Montesquieu)
  • snajper55 15.02.19, 17:08
    edico napisał:

    > Czy załatwiłaś to paciorkiem?

    Bóg jej wybaczył to po co ma cokolwiek jeszcze robić? Czego chcieć więcej? Po to się w końcu wierzy w boga. Aby być rozgrzeszonym, cokolwiek by się nie zrobiło.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • edico 15.02.19, 22:19
    Przecież katolicyzm to najmniej inwazyjna wiara, która na wszystko prawie zezwala, a nawet jak nie zezwala to wybacza i daje rozgrzeszenie :)

    --
    Jeśli mijasz się z prawdą, to przynajmniej się jej ukłoń. (Karol Kord)
  • snajper55 14.05.19, 11:51
    edico napisał:

    > Przecież katolicyzm to najmniej inwazyjna wiara, która na wszystko prawie zezwa
    > la, a nawet jak nie zezwala to wybacza i daje rozgrzeszenie :)
    >
    Dlatego jest popularny. Hulaj dusza, piekła nie ma.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • pocoo 15.02.19, 21:36
    milosniczkafaustyny napisał(a):

    > W moim przypadku jednak wstawiennictwo św Faustyny było niezastąpione.

    A skąd ty o tym na pewno wiesz? Powiedziała tobie?A może sam bóg tobie powiedział?

    > Niech Miłosierny Jezus zawsze będzie z Tobą.

    Jak będzie chciał, to będzie.To tylko i wyłącznie wola Jezusa.
  • owieczka.pana 21.08.19, 16:02
    "A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Tak Jezus powiedział do swych uczniów. Mówi to też do nas, żyjących. Nie opuści nas do czasów ostatecznych.
    "Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną." (Ap 3, 20). Jezus cierpliwie czeka przed drzwiami. Chciałby, aby Go wpuszczono. To od nas zależy czy wpuścimy Go do swojego życia.
    Bóg dał człowiekowi wolną wolę. Nie stworzył nas niewolnikami.
    Jezus powiedział: "Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego." (J 15, 15)

    Tak więc Jezus chce wieczerzać z każdym człowiekiem. Chce w nim trwać. " Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - jeśli nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić". (J 15, 4.5)

    Zapewnia: "Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni." (J 15, 7)
    Pozdrawiam ! :)
  • milosniczkafaustyny 13.05.19, 11:19
    Fragment artykułu "Miłosierdzie Boże- ratunek dla człowieka"
    ( autor-ks. Jan Koclęga)

    "Bóg w swoim niezgłębionym miłosierdziu nie zostawia nas samych. Pragnie zjednoczyć wszystkich ludzi ze sobą i obdarzyć szczęściem przebywania w swojej obecności. Nie nosi urazy, nie pamięta złego, przebacza. Upodobał sobie
    w przebaczaniu. Miłosierdzie odnosi tryumf nad grzechem
    i słabością człowieka. Człowiek dostaje więc siłę, by powstawać i nawracać się. Przez Boże Miłosierdzie może on zaczynać od nowa, codziennie, nieustannie.

    Bóg bogaty w miłosierdzie pragnie, by człowiek nie tylko został zbawiony, ale by za sprawą najwyższej miłości osiągnął najpełniejsze podobieństwo do Boga i cieszył się tym przez całą wieczność. Dlatego też miłosierny Pan bez przerwy pomaga nam czynić dobrze, nie odstępuje od człowieka, umacnia go swoją łaską i pobudza do czynienia dzieł miłosierdzia. Przejawem Jego miłosierdzia jest to, że ciągle udziela nam siebie i nie zniechęca się naszym egoizmem, słabością i miernotą. Człowiek staje się istotną częścią dzieła Bożego Miłosierdzia, uczestniczy w nim i ma w nim swój udział. Rozpoczyna się swoista współpraca w miłości między wielkim i niepojętym Bogiem a słabym człowiekiem. Rękami człowieka Bóg kontynuuje objawienie światu swojego miłosierdzia. Skuteczność i owocność tego działania zależą od postawy zaufania. Im człowiek mocniej zaufa, bardziej zjednoczy się z Bogiem, ukocha Go do końca, tym skuteczniej będzie przelewał Jego miłosierdzie na innych ludzi.

    Sposób tego działania podaje Jezus w "Dzienniczku" św. Faustyny:
    " Z łaski z Mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a nim jest ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma."
  • awariant 13.05.19, 11:51
    Nic nowego - to samo mówił Episkopat o księżach-pedofilach.
  • donmarek 14.05.19, 07:52
    >Wtedy Bóg okazał mi nieskończone miłosierdzie po to, abym już w Jego dobroć nie wątpiła.
    Podobnie uczynił tenże bóg na przykład z niejakim panem Chazanem. Najpierw przywiódł go do grzechu, którym to on uśmiercił setki(jeżeli nie tysiące) płodów(dzieci poczętych). Potem się wyspowiadał i z czystym sumieniem prowadzi teraz swoja krucjatę w drugą stronę. Przykład tego mieliśmy przed nieco ponad rokiem, kiedy to doprowadził do niewyobrażalnego cierpienia narodzin zniekształconego płodu i niewyobrażalnych tortur dla jego rodziców !!!
    ps
    a co robił i gdzie był tzw. dawca życia, bogiem zwany? Zmęczony, zdrzemnął się, a może pijany pod stołem leżał ???

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • owieczka.pana 11.08.19, 12:28
    Problem zła może wzbudzić wiele wątpliwości, a także gniewu, dać poczucie niesprawiedliwości. Mnie dobrze rozjaśnił w głowie filmik na YT: www.youtube.com/watch?v=M2yKOJnBvhs
    Teraz jest on magistrem teologii. Z resztą polecam jego inne filmy. Pozdrawiam :)
  • donmarek 12.08.19, 07:38
    >Teraz jest on magistrem teologii.
    Czyli równie dobrze można nadawać tytuły magistra tarota, kabały, łapania kropel deszcze lecących od ziemi do chmur, etc.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • owieczka.pana 21.08.19, 14:59
    Prawdę powiedziawszy, Twój komentarz wywołał uśmiech na mojej twarzy. :)
    Moim zdaniem nieważne jaki kto ma tytuł (to nie ma zupełnie znaczenia), ale to co sobą reprezentuje poprzez swoje słowa. W przypadku tamtego Pana nie zważam na to, jaki tytuł teraz otrzymał, ale to, co mówi w swoich filmach.
    Problem zła na świecie wyjaśnia w taki sposób:

    "Ludzie pytają mnie: "Skoro Bóg jest dobry, to dlaczego stworzył zło?" Cóż, na początku trzeba powiedzieć, że to jest źle postawione pytanie. Zakłada one bowiem że Bóg stworzył zło, a On wcale tego nie zrobił. Na ale jak to ? Powiecie: "Przecież zło jest i skądś musiało się wziąć. Szatan nie ma mocy stwarzania, więc pewnie stworzył je Bóg."

    Otóż nie. Bóg nie stworzył zła, przecież ono tak właściwie nie istnieje. No niby jest, ale tylko w taki sam sposób jak zimno, które jest tylko brakiem ciepła, naukowo rzecz biorąc. Albo w taki sam sposób jak ciemność, która z naukowego punktu widzenia, jest tylko brakiem światła. Tak samo właśnie jest ze złem. Ono jest tylko brakiem dobra. Dlatego nie istnieje, bo jest brakiem.

    I zauważcie, że nie obwiniamy słońca, że nie wszędzie jest jasno. Ono po prostu świeci i to nie jego wina, ze nie wszędzie może dotrzeć. Jeśli na przykład ja się zasłonię i moja twarz jest w cieniu, to to nie jest wina słońca, tylko moja. To ja się zasłoniłem. I tak samo jest w relacji mojej z Bogiem. Kiedy ja zgrzeszę, to to zło i cierpienie, które jest we mnie, nie jest winą Boga, tylko moją. To ja zgrzeszyłem. Dlatego Bóg nie stworzył zła, bo zło jest brakiem Boga. Ono pojawia się w miejscu, z którego Bóg został wyproszony, mówiąc delikatnie.

    "No dobrze." - powie ktoś. "Może Bóg nie stworzył zła, ale przecież na nie przyzwolił. Bo stworzył to drzewo poznania dobra i zła, z którego Adam i Ewa zjedli zakazany owoc. I pozwolił mieszkać tamtemu wężowi, który potem zwiódł Ewę."
    No zgadza się. I tu dochodzimy do prawidłowego określenia. Bóg nie stworzył zła, tylko na nie przyzwolił. Więc pytanie nie brzmi "Dlaczego Bóg stworzył zło?", tylko "Dlaczego na nie przyzwolił ?"

    A na to pytanie odpowiada święty Paweł w Liście do Rzymian: "Bóg wszystkich poddał nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swoje miłosierdzie". I pamiętacie jak Jezus mówi do chrześcijan: "Jeśli kochacie tylko tych, którzy Was kochają, to czym się chcecie chwalić?". I dlatego najlepszą miłość ma Bóg, ponieważ On miłuje wszystkich. Nawet tych, którzy Go nienawidzą. I ma się czym chwalić :) Teraz możemy zrozumieć podejście Boga. On nam pozwolił zgrzeszyć, żebyśmy my widzieli, ze On kocha nas nawet teraz, gdy jesteśmy nieposłuszni. Bo święty Paweł napisał: "Nawet za sprawiedliwego trudno jest oddać życie, a Chrystus oddał życie za nas, gdy byliśmy grzesznikami. I Bóg chce zwiększyć też naszą miłość do Niego. Dlatego Jezus mówi: "Kto bardziej miłuje ? Ten, któremu darowano mniej czy ten, któremu darowano więcej ?" No oczywiście ten drugi. I to jest taki niezwykły plan zwiększenia miłości po obu stronach: stronie Boga i po stronie człowieka. Chwała Panu !"
  • donmarek 22.08.19, 07:50
    >Moim zdaniem nieważne jaki kto ma tytuł (to nie ma zupełnie znaczenia)
    Nie ja pierwszy ujawniłem ten tytuł.
    >Bóg nie stworzył zła, przecież ono tak właściwie nie istnieje
    A kto stworzył - pierwsze lepsze z brzegu - wszy,pchły, pluskwy? Kto stworzył lwa i nakazał mu zabijać - najsłabszych czyli chorych i dzieci innych zwierząt - by mógł żyć nadal
    >Bóg wszystkich poddał nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swoje miłosierdzie
    Znaczy pierwszy narcyz!


    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • owieczka.pana 25.08.19, 22:58
    Masz rację, być może niepotrzebnie wspomniałam o tym tytule.
    "Bóg nie stworzył zła, przecież ono tak właściwie nie istnieje"- ponieważ jest brakiem dobra. Nie istnieje, bo jest brakiem. Co do tych zwierząt... Wszy i pchły są pasożytami. Pluskwy żywią się krwią. Lew to gatunek mięsożerny. Takie zostały stworzone. Dzięki temu w świecie zwierząt jest zachowana równowaga. Tak działa natura. Gdyby wszystkie stworzenia były roślinożerne, być może zabrakłoby pożywienia. Tylko człowiek może uprawiać ziemię, z której wyrosną rośliny. W ekologii istnieje szereg łańcuchów pokarmowych, których zachwianie mogłoby spowodować poważne konsekwencje, np. nadmierne rozmnażanie danego gatunku. Zatem tak został stworzony świat.

    "Bóg wszystkich poddał nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swoje miłosierdzie." Moim zdaniem nie powinno się tu mówić o narcyzmie. Gdyby wszyscy byli posłuszni Bogu, miłość Boga do ludzi byłaby naturalna, oczywista. Chodzi bardziej o to, że Bóg kocha człowieka nawet wtedy, kiedy zbłądzi, zgrzeszy. Jezus powiedział: "Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników" (Mk 2,17). I tak jak syn marnotrawny dostał przebaczenie od ojca, tak i człowiek otrzymuje je od Boga: "Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem". Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się". I zaczęli się bawić." (Łk 15, 18-24) Tak samo Bóg może nas ugościć w Niebie: "Oto stoję u drzwi i kołaczę.
    Jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną" (Ap 3,20).
    Pozdrawiam :)
  • donmarek 26.08.19, 07:34
    >Tak działa natura.
    Natura? To nie bóg ??? Inaczej mówiąc, siedzi sobie tenże jakiś bóg gdzieś w chmurach i napawa się przyjemnością patrząc jak lew zabija młodą antylopę, a jego matka żałośnie beczy patrząc na to jak jej dziecko zostaje pożerane. A bliżej domu, sarna uciekając przed człowiekiem, który ładuje się do jej domu, czyli lasu, w niefortunnym skoku łamie sobie nogę. I co? Umiera w straszliwych cierpieniach, bo nie ma sarny-weterynarza.

    >Gdyby wszyscy byli posłuszni Bogu, miłość Boga do ludzi byłaby naturalna, oczywista.
    W jaki sposób? Przecież onże to założył w swoich planach !!! Biorąc za pewnik tzw. pismo święte, Ewa zgrzeszyła, a ukarany został także i Adam !!! I potomkowie Adama. Co prawda spłodzeni do spółki z Ewą, ale ...
    Przecież tenże bóg zastosował odpowiedzialność zbiorową !!! To czy ktoś jest miłym czy zbirem, w jego oczach nie stanowi różnicy. Obu równo doświadcza.
    Na szczęście dla mnie są to rozważania czysto teoretyczno-zabawowe. Niemal ćwierć wieku zrozumiałem. i ... sam sobie jestem swoim bogiem. ;-)

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • suender 26.08.19, 13:44
    donmarek 26.08.19, 07:34

    > i ... sam sobie jestem swoim bogiem.

    Jeżeli to prawda to jesteś chyba jedynym takim gigantem w tym wszechświecie i musisz znać wszystkie tajniki rzeczywistości, w tym też z wyprzedzeniem treści komentarzy dla Twych postów na tym forum.
    Twe zatem oświadczenie będzie jednak sfalsyfikowane, kiedy dalej będziesz nadal aktywny na forum religia.
    Gdyż nie jest możliwe, by Omnipotent na forumie pisał, gdyż on wszystko wie i by się tu po prostu nudził.
    Na razie poczekam co zrobisz, he, he, he, he, ..................

    Łączę obie poły lata, - gorącego lata! ----> www.youtube.com/watch?v=sdytkFL9b4o
  • pocoo 27.08.19, 09:04
    donmarek napisał:

    > >Tak działa natura.
    > Natura? To nie bóg ???
    > Niemal ćwierć wieku zrozumiałem. i ... sam sobie jestem swoim bogiem. ;-)

    Tak.Twoje życie zależy od Ciebie.
    Ja dla siebie jestem autorytetem, wypełniam swoją wolę i swoje polecenia.Suender uważa siebie za mojego mentora, któremu bóg objawił, że ma mnie doprowadzić do "WYNIESIENIA".
    Na razie jeszcze jestem zbyt glupia na jego mądrości.
    Jedno wiem, jak żarliwie ludzie się modlą w intencji osób zaginionych i chorych.Płacą za msze ile wlezie "co łaska".Efektem tych modłów jest śmierć osób chorych , lub odnalezienie po latach szczątków osób zaginionych.Wola boga? Bóg nie jest na posyłki? To po jaki gwint te opłacanie i darmowe modły?
    Każdy człowiek powinien być dla siebie bogiem.Wiedziałby jaka jest jego wola i na co go stać.
  • suender 27.08.19, 15:07
    pocoo 27.08.19, 09:04

    > Każdy człowiek powinien być dla siebie bogiem.

    - Widzisz, że nie bez kozery wspomniałem iżeś nierozgarnięta. Gdyż każdy normalny człowiek wie, że nawet najmniejszy okultystyczny bożek jest duchem, a co dopiero Omnipotent. Jak zatem człowiek w doczesności nie będąc duchem, ma być dla siebie bytem z przestrzeni transcendentnej ?????????????
    Jak siedzisz nadal w tym przedszkolu, to przynajmniej poproś wychowawczynię, by Cię co nieco uświadomiła z podstaw obiektywnej wiedzy.

    - Co do WYNIESIENIA, to się nie martw, - nastąpi wcześniej niż myślisz!

    Korzystaj z lata, gorącego lata! ----> www.youtube.com/watch?v=sdytkFL9b4o
  • pocoo 28.08.19, 09:57
    suender napisał:

    > - Widzisz, [u]że nie bez kozery wspomniałem iżeś [b]nierozgarnięta.

    Masz prawo do własnego zdania.Cenię to.

    > Gdyż każdy normalny człowiek wie, że nawet najmniejszy okultystyczny
    > bożek jest duchem, a co dopiero Omnipotent.

    Moim zdaniem, każdy kto wierzy w religijne bajdy wymyślone przez innych i na ich podstawie ocenia innych, normalny nie jest.

    >Jak zatem człowiek w doczesności n
    > ie będąc duchem, ma być dla siebie bytem z przestrzeni transcendentnej ????????
    > ?????

    I tu widać twoją "normalność". Jeżeli jestem dla siebie "bogiem" znaczy, że znam swoją wartość i nie uciekam pod skrzydełka "wymyślonego przyjaciela".

    > Jak siedzisz nadal w tym przedszkolu, to przynajmniej poproś wychowawczynię
    > , by Cię co nieco uświadomiła z podstaw obiektywnej wiedzy.

    >

    Skąd wiesz jasnowidzu? W którym to przedszkolu wychowawczynie uświadamiają dzieci? Która to wiedza jest obiektywna?Jak już pisałam, twoje zdanie na mój temat "lata mi sześćdziesiątką koło dupska".Oceniaj innych religijnych, a nie mnie "dżentelmenie od siedmiu boleści".

    > - Co do WYNIESIENIA, to się nie martw, - nastąpi wcześniej niż myślisz!
    >
    Sam się wynieś.
  • donmarek 28.08.19, 07:26
    >Jedno wiem, jak żarliwie ludzie się modlą w intencji osób zaginionych i chorych.Płacą za msze ile wlezie "co łaska".Efektem tych modłów jest śmierć osób chorych ,
    Tak własnie. To jest to! Czyli pisanie listu w języku polskim do kozy czy sarny, z pytaniem, czy mogłaby jeść mięso zamiast skubać trawę! Nawet na czerpanym papierze i wysłanego w ozdobnej kopercie. ;-)

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • owieczka.pana 28.08.19, 18:59
    "Tak działa natura" - bo tak Bóg stworzył świat. Naprawdę, Bóg raczej nie "napawa się przyjemnością" patrząc na cierpienie zwierząt. Stworzył je takie, a nie inne. Niektóre roślinożerne, niektóre mięsożerne, a inne jeszcze padlinożerne.

    "Gdyby wszyscy byli posłuszni Bogu, miłość do ludzi byłaby naturalna, oczywista" - no bo skoro wszyscy ludzie nie grzeszyli i postępowali zgodnie z wolą Boga, to jak Bóg miałby ich nie kochać ? Skoro słuchają Jego słów i Go kochają ?
    Człowiek ma wolną wolę. Nie jest niewolnikiem. Oczywiście, Bóg jest wszechwiedzący, ale to Ty podejmujesz decyzję. Bóg jest też nie do ogarnięcia ludzkim umysłem. "Człowiek nie może zbadać dzieła, jakie się dokonuje pod słońcem; jakkolwiek się trudzi, by szukać - nie zbada. A nawet mędrzec, chociażby twierdził, że je zna - nie może go zbadać." - Koh 7,17.

    "Biorąc za pewnik tzw. pismo święte, Ewa zgrzeszyła, a ukarany został także i Adam !!! I potomkowie Adama. Co prawda spłodzeni do spółki z Ewą, ale ...
    Przecież tenże bóg zastosował odpowiedzialność zbiorową !!! To czy ktoś jest miłym czy zbirem, w jego oczach nie stanowi różnicy. Obu równo doświadcza. "

    To prawda, że Bóg obarczył potomków Adama i Ewy karą. : "Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci" (do Ewy) i "Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść - przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu:
    w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!" (do Adama) (Rdz 3). Bóg ich ukarał, bo złamali Jego zakaz. Człowiek chciał dorównać Bogu, sięgając po samostanowienie o dobru i złu moralnym, a srodze się zawiedli.

    W niektórych fragmentach Biblii możemy przeczytać takie słowa: „Pan, Twój Bóg, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia” (Wj 20,5); „Pan… zsyła kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia” (Wj 34,7); „Pan karze grzechy ojców na synach do trzeciego, a nawet czwartego pokolenia” (Lb 14,18); „Jestem Bóg karzący nieprawość ojców na synach w trzecim i czwartym pokoleniu” (Pwt 5,9).

    "Jednak w Biblii, niekiedy nawet w tych samych księgach, znajdujemy inne wypowiedzi autorów natchnionych, które temu przeczą. W Księdze Proroka Jeremiasza czytamy: „W tych dniach nie będą już więcej mówić: Ojcowie jedli cierpkie jagody, a synom zdrętwiały zęby, lecz: Każdy umrze za swoje własne grzechy; każdemu, kto będzie spożywał cierpkie jagody, zdrętwieją zęby” (Jr 31,29-30). Prorok Ezechiel mówi o odpowiedzialności indywidualnej za grzech: „Na moje życie - wyrocznia Pana Boga. Nie będziecie więcej powtarzali tej przypowieści w Izraelu [Ojcowie jedli zielone winogrona, a zęby ścierpły synom?]. Oto wszystkie osoby są moje: tak osoba ojca, jak osoba syna. Są moje. Umrze tylko ta osoba, która zgrzeszyła. […], która grzeszy. Syn nie ponosi odpowiedzialności za winę swego ojca, ani ojciec - za winę swego syna. Sprawiedliwość sprawiedliwego jemu zostanie przypisana, występek zaś występnego na niego spadnie” (Ez 18,3-4.20). Ta sama zasada odpowiedzialności indywidualnej wybrzmiewa też w Księdze Powtórzonego Prawa (24,16): „Ojcowie nie poniosą śmierci za winy synów ani synowie za winy swych ojców. Każdy umrze za swój własny grzech”.

    Natomiast w interpretacji tekstów wskazanych wcześniej, współczesna egzegeza wyjaśnia, że nie chodzi o dosłowną „nieprawość” czy „występek” ojców w znaczeniu ich grzechu osobistego, którego się dopuścili i za który odpowiedzialność poniosą ich dzieci, lecz o ich zły przykład, który miał wpływ na wychowanie ich dzieci, które postępując podobnie, jak ich ojcowie, umrą „za swój własny grzech”.

    (...) Fragment z Księgi Wyjścia: „Pan, Bóg twój, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia”, ma swoje następujące rozwinięcie i dopowiedzenie: „okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia względem tych, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań” (Wj 20,5). Inny fragment z tej samej księgi, w którym ukazany jest Bóg, jako zsyłający kary za niegodziwość ojców na synów i wnuków aż do trzeciego i czwartego pokolenia, mówi równocześnie o Bogu - w dalszej frazie - że jest „miłosierny i litościwy, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysiączne pokolenia” (Wj 34,7)." (za: liturgia.wiara.pl/doc/2824040.Episkopat-o-grzechu-pokoleniowym/2)

    Zatem człowiek będzie sądzony tylko ze swojego życia.

    Pozdrawiam :)
  • donmarek 29.08.19, 08:29
    >"Tak działa natura" - bo tak Bóg stworzył świat.
    Czyli mam rację. Albo lubi napawać się czyimś cierpieniem i bólem. Albo tworzył świat w pijackim widzie i nie bardzo wie co stworzył. I cały twój wywód, oparty na tzw. świętym piśmie potwierdza wszystko to, co powiedziałem !!! Strach i odpowiedzialność zbiorowa są podstawą i kamieniem węgielnym tej religii. Podobnie jak i większości innych religii.

    >Zatem człowiek będzie sądzony tylko ze swojego życia.
    Tak, bowiem ten tzw. grzech pierworodny został mu odpuszczony w chwili, kiedy jego rodzice przywlekli go przed oblicze faceta w dziwnym stroju, który polewając go wodą - wątpliwej czystości - i smarując jakimś olejem, został naznaczony jako poddany tego wirtualnego bytu.
    ps
    ciekawe, co by wykazały badania bakteriologiczne owej tzw. święconej wody
    ciekawe, jak to jest, że twórca tej tzw. religii, Jezusem zwany, chodził w sandałach i jednej szacie, a mieszkał gdzie się dało. Natomiast jego "następcy" mieszkają w pałacach złotem i purpurą kapiących, a buty najdrożsi "designerze" im projektują. I na pewno nie za darmo !!!

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • gadzina_polska 29.08.19, 13:10
    donmarek napisał:

    > ps
    > ciekawe, co by wykazały badania bakteriologiczne owej tzw. święconej wody

    Jak to co? Obecność bakterii kałowych. W Austrii swego czasu pokusili się na takie badania.

    www.wprost.pl/417640/bakterie-kalowe-w-86-proc-wody-swieconej.html
    Być może zawartość bakterii kałowych w tzw. święconej wodzie ma wpływ na poziom mentalny wiernych?

    --
    "Człowiek wierzący odrzuca posługiwanie się rozumem, by pokładać całą ufność w słowie Jezusa i zrobić miejsce dla wiary."
    autor: butda 16.08.15, 14:45
  • owieczka.pana 30.08.19, 14:16
    >"Tak działa natura" - bo tak Bóg stworzył świat.
    Czyli mam rację. Albo lubi napawać się czyimś cierpieniem i bólem. Albo tworzył świat w pijackim widzie i nie bardzo wie co stworzył. I cały twój wywód, oparty na tzw. świętym piśmie potwierdza wszystko to, co powiedziałem !!! Strach i odpowiedzialność zbiorowa są podstawą i kamieniem węgielnym tej religii. Podobnie jak i większości innych religii.

    Tak, masz rację, że to Bóg stworzył świat. Tak go zaprojektował. Na każdego człowieka miał swój pomysł. Do Jeremiasza Bóg mówi: "«Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię»." (Jr 1, 5)

    "Wśród apostołów ateizmu używających argumentu „z cierpienia” przeciw Bogu chrześcijańskiemu istnieje dość dobrze wykształcona świadomość faktu, że w kwestii cierpienia ludzkości została już utworzona swoista apologetyka chrześcijańska, która uzasadniła sens istnienia cierpienia ludzkiego przez pryzmat eschatologiczny. Wstępem do takiego uzasadnienia była oczywiście opowieść z Księgi Rodzaju, gdzie czytamy, że ludzkość została skazana na życie w cierpieniu z powodu nieposłuszeństwa w raju, a także opowieść o Hiobie, która — choć jedynie w wymiarze doczesnym - ukazała, że cierpienie ludzkie może mieć głębszy sens. Hiob został poddany swego rodzaju próbie, tylko tak mogąc w pełni wartościowo udowodnić Bogu (a przede wszystkim sobie), że jest wiernym sługą Najwyższego. Ostatecznie chrześcijańska apologetyka rozciągnęła „argument hiobowy” na rzeczywistość pozadoczesną, wskazując, że cierpienie ludzkie ma sens próby w wymiarze eschatologicznym. Ukoronowaniem sensu cierpienia ludzkiego była Chrystusowa męka, która dodała kolejny ważny element w całym tym łańcuchu uzasadnień sensu ludzkiego cierpienia: ofiarowanie swego cierpienia z miłości za innych. Uznano również, że o ile Bóg nie jest twórcą zła i cierpienia, to jednak skoro już ono występuje na świecie jako konsekwencja wolnej ludzkiej decyzji, to Bóg tymczasowo stara się obracać zło i cierpienie w dobro, nim ostatecznie zostanie ono zlikwidowane.

    Ateiści oczywiście nie przystają tak łatwo na te wyjaśnienia. Nawet jeśli niektórzy z nich akceptują fakt, że cierpienie ludzkie może mieć sens i osiąga zamierzony przez Boga i człowieka cel, to jednocześnie stawiają oni inne pytanie: czy Bóg nie mógł urządzić świata tak, żeby osiągnąć dokładnie te same cele, ale w sposób, który nie wymaga istnienia cierpienia? Innymi słowy uważają oni, że gdyby Bóg był wszechmocny to mógłby stworzyć inny doskonalszy świat niż ten. Następnie argumentują, że skoro Bóg tego nie zrobił, to jest albo sadystą (bo mógł stworzyć świat bez cierpienia, gdzie w swej wszechmocy osiągnąłby te same cele bez cierpienia, lecz tego nie zrobił), albo nie jest wszechmocny (bo nie mógł stworzyć świata bez cierpienia, w którym osiągnąłby te same cele, które próbuje osiągnąć w świecie z cierpieniem). Zdaniem pewnych ateistów mamy tu zatem swego rodzaju paradoks: Bóg jest albo sadystą, albo nie jest wszechmocny.

    W rzeczywistości ten paradoks jest pozorny i zarzuty oparte na nim można bardzo łatwo obalić. Wyobraźmy sobie najpierw, że Bóg może stworzyć doskonały wzorzec kilograma lub najdoskonalsze koło, które jest idealnym okręgiem. Wspomniany wzorzec kilograma ważyłby w tym wypadku dokładnie 1 kilogram, a ilość zer po przecinku równałaby się nieskończoności. Następnie wyobraźmy sobie, że pojawia się ktoś kto każe stworzyć Bogu jeszcze doskonalsze wzorce kilograma i okręgu. Oczywiście Bóg nie może tego zrobić. Nie oznacza to jednak, że nie jest wszechmocny. W tym wypadku pojęcie „nie może” tylko wprawia nas w złudzenie, że Bóg nie może czegoś zrobić, ponieważ to co ma zrobić jest w rzeczywistości błędnym produktem złudzenia naszego umysłu. W tej sytuacji Bóg nie mógłby zrobić tylko i wyłącznie czegoś, co jest niemożliwym do urzeczywistnienia absurdem, ponieważ każdy następny wzorzec kilograma lub okręgu nie może już istnieć. Oznacza to, że pojęcie „nie może” traci jakikolwiek sens w tym wypadku i rozważanie go w tym kontekście jest zwyczajnie bez sensu. Na tej samej zasadzie Bóg nie może zarazem istnieć i nie istnieć jednocześnie, lub tworzyć kwadratowych kół. Wszystkie te niemożliwości to tylko wnioski oparte na nielogicznych złudzeniach, a także jest to efekt wybiórczej i tym samym błędnej interpretacji tylko pewnych fragmentów zdań, zamiast ich interpretacja komplementarna1.

    Dokładnie temu samemu złudzeniu ulegają ateiści w sytuacji, gdy okazuje się, że Bóg nie mógł stworzyć świata inaczej i inaczej osiągać cele, które osiąga w tym świecie. Oczywiście wcale nie mam na myśli tego, że nasz świat wraz z obecnym w nim cierpieniem jest odpowiednikiem idealnego wzorca kilograma, lub idealnego okręgu. Bóg oczywiście mógł stworzyć świat, w którym nie byłoby cierpienia. Najpewniej eschatologiczna wizja raju jest czymś takim. Jednakże wcale nie musiałby to być świat bardziej doskonalszy niż obecny, bo jest to tylko kwestia dość subiektywnej oceny. Ponadto nie można by było osiągnąć w nim tych celów, które można osiągnąć w tym świecie, i które są niezbędne do ukształtowania nas w taki sposób, abyśmy mogli uzyskać swego rodzaju wartość niemożliwą do osiągnięcia w inny sposób. Wyobraźmy sobie bowiem, że Bóg tworzy świat, w którym ktoś nie może heroicznie oddać życia za innych, lub nawet nieść pomoc charytatywną wobec innych. Ten świat nie byłby już doskonały dla tego kogoś, bowiem uważałby on, że Bóg nie dał mu możliwości życia w świecie, w którym może on okazać swoją miłość innym, czyniąc to w sposób najwyższy. Świat ten mógłby dla niego oznaczać bezpowrotne zaprzepaszczenie szczytnych możliwości w zakresie działalności dobroczynnej wobec innych. W takim świecie nie byłoby bohaterów. Egzystencja w nim mogłaby stać się jałowym koszmarem dla wielu ludzi i być może paradoksalnie kosztowałoby to ich więcej cierpień i przykrości, niż zaznaliby w znanym nam obecnie świecie z obecnym w nim cierpieniem.
    Reasumując dość istotne w moim odczuciu myśli z poprzedniego akapitu, kwestia najlepszego/najgorszego świata to kwestia względna. Somatyczne cierpienie w świecie zupełnie nie przesądza, czy jest on najlepszy, czy najgorszy. Świat materialny bez cierpienia mógłby się okazać dla kogoś sto razy gorszy, mniej doskonalszy, bezduszny i nudniejszy, niż świat, w którym cierpienie pozwala aby „coś się działo”, i aby dzięki temu można było okazywać wzniosłe uczucia. Cierpienia psychiczne, jakie niósłby ze sobą taki jałowy i nudny świat, mogłyby się okazać dużo bardziej dotkliwsze niż obecne cierpienia somatyczne, które są obecne w tym świecie (psycholodzy są zgodni co do tego, że cierpienia psychiczne są bardziej dotkliwsze niż cierpienia somatyczne).

    Nawet jeśli Bóg mógł stworzyć doskonały świat, w którym nie ma cierpienia, to jak sądzę, nie mógłby on zawierać pewnych najistotniejszych dla bytowania cech, które można osiągnąć tylko w świecie z cierpieniem. Aby osiągnąć zaistnienie tych cech nie można było stworzyć innego świata niż nasz obecny, podobnie jak aby osiągnąć ideał okręgu nie można byłoby go stworzyć z kantami na bokach. Abyśmy na przykład mogli komuś uratować życie, ten ktoś naprawdę musi być w niebezpieczeństwie utraty go. Gdyby Bóg umieścił nas w ateistycznym teatrze, gdzie ratujemy życia ludziom, którzy wcale nie istnieliby w sytuacjach zagrożenia, byłoby to właśnie życie w świecie pełnym kanciastych kółek. Takim samym teatrem byłoby życie w świecie, gdzie moglibyśmy dokonywać tylko dobrych czynów. W tej sytuacji bylibyśmy niejako zautomatyzowani i przymuszani do czynienia tylko dobrych rzeczy. Nasze dobre czyny nie byłyby jednak wtedy naszą zasługą. Byłyby jedynie zautomatyzowanym procesem. Nie moglibyśmy dobrowolnie obierać dobra i ponosić za to konsekwencji (nagroda), podobnie jak ktoś kto jest przymuszany do czynienia jedynie zła nie odpowiada za nie.

    Obecny przejściowy świat jest więc pełen cierpienia i wolnych istot w nim żyjących, które dopiero po zaistnieniu kilku niezbędny
  • owieczka.pana 30.08.19, 14:18
    Ucięło mi wypowiedź :D

    ...Obecny przejściowy świat jest więc pełen cierpienia i wolnych istot w nim żyjących, które dopiero po zaistnieniu kilku niezbędnych czynników (wolność i zło oraz cierpienie) są w stanie wyświadczać największe i w pełni wartościowe dobro, ponieważ dobro to jest obierane w sposób dobrowolny i świadomy, a także dlatego, że koszta tego dobra są okupione naprawdę wysoką ceną (zło i cierpienie). Aby nie wybrać dobra, musimy móc wybrać coś innego, w tym wypadku zło (lub zaniechanie dobra, co tez jest złem). Zło i cierpienie musi więc istnieć aby istniało dobro. Każda inna alternatywa jest tworzeniem światów w kształcie kwadratowych kółek.

    Niektórzy ateiści twierdzą też, że Bóg jest osobiście odpowiedzialny za każde zło na świecie, ponieważ to On stworzył takie prawidła bytu. Jest to jednak kolejne nieuprawnione i błędne wnioskowanie, i to z kilku powodów. Po pierwsze, zgodnie z doktryną chrześcijańską Bóg stworzył świat jako dobry i wolny od cierpień (Rdz 1,31). Dopiero po grzechu pierwszych ludzi natura bytu została zakłócona i świat stał się pełen cierpień (Rdz 3,16-19). Ludzie mogli jednak nigdy nie zgrzeszyć, mieli taką możliwość, wtedy na świat nigdy nie weszłoby cierpienie. To nie Bóg jest więc odpowiedzialny za cierpienie na świecie, lecz decyzja pierwszych ludzi.

    Po drugie, Bóg stworzył pewne warunki początkowe, które umożliwiają burze, pioruny, zjawiska wulkaniczne itp., ale przecież On tym nie kieruje i tym samym nie odpowiada za to, gdzie uderzy piorun, czy kiedy wybuchnie wulkan. Ateistyczne rozumowanie w tej kwestii to trochę tak jakby twierdzić, że skoro ktoś zaprojektował zasady gry w totolotka, to przypada mu każda wygrana, która jest przecież jego dziełem, skoro on zdeterminował zasady tej gry przez wykreowanie ich. A jednak nie, mimo nadania pewnych praw grze dalszy jej przebieg pozostaje niezależny od woli twórcy tych praw. Zauważyłem, że ateiści są skrajnymi deterministami w kwestiach przyrodniczych, bo to pozwala im zwalić na Boga winę niemal za wszystko, nawet za to, że komuś spadła doniczka na głowę. Bardzo wygodnickie. Tymczasem świat przyrody jest na tyle indeterministyczny, że nie da się Boga obwinić za każde zjawisko przyrody, bo wiele z nich jest losowych. Udowodnili to już indeterminiści, którzy pokazali, że zdarzenia mikro odpowiedzialne za zdarzenia w skali makro (np. burze) są niezdeterminowane, losowe. Czyli nie ma tu odpowiedzialnego. Projektant noża do krojenia chleba też wie, że kiedyś ktoś może sobie niechcący (przypadek losowy) wbić (i najpewniej wbije) ten nóż w brzuch i wtedy nastąpi śmierć. Tylko co z tego, że projektant noża to wie, to nie on wbił ten nóż komuś w brzuch i tak samo nie jest za to odpowiedzialny jak Bóg, który nie po to projektował pioruny aby zabijały one żywe stworzenia, choć wie, że czasem tak się zdarzy. Zdarzy się jednak nie w wyniku Jego ingerencji i tyle.

    Cel stworzenia przez Boga przyrody jest choćby taki, abyśmy mogli ją wykorzystywać dla naszych dobrodziejstw. Dzięki atomom, elektronom, ładunkom elektrycznym etc. mamy elektryczność. Dzięki niej możemy ratować życia w szpitalach (ciekawe dlaczego ateiści nie wykorzystują wtedy przyrody jako argumentu na rzecz dobroci Boga). Ale kiedy wymyka się nam ona spod kontroli może krzywdzić (piorun). Tak jak z tym nożem. Może ratować życia, gdy jest skalpelem, może też nas krzywdzić, gdy wymyka się nam spod kontroli i wbije nam się niechcący w brzuch podczas krojenia chleba.

    Tak naprawdę ateistyczne obarczanie Boga złem za cierpienie jest skazane już na starcie na niepowodzenie, ponieważ ateiści nigdy nie będą w stanie nawet wykazać, że cierpienie jest złem. Przecież dla ateistów nie istnieje jakaś ostateczna instancja, która wyrokuje co jest złem a co nie. Skoro dla nich jesteśmy tylko produktem ślepych i przypadkowych procesów przyrody, w tym padamy czasem ofiarą równie przypadkowych zjawisk atmosferycznych, to w takim wypadku nie ma dobra i zła. Jest tylko ślepy przypadek i wiele relatywistycznych systemów etycznych, które wzajemnie przeczą sobie w kwestii co jest dobre a co złe (np. aborcja, dla jednych ateistów nie jest niczym złym, dla innych jest). Ateista masochista i ateista sadysta powie, że cierpienie jest fajne a nie złe. Nie obali tego żaden inny ateista, bo przecież dla nich nie istnieją autorytety moralne. Wszystko jest tylko względne a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, skoro za wszystko w przyrodzie jest tylko odpowiedzialny ślepy przypadek a nie jakaś ostateczna instancja moralna, do której można się odwołać. Aby orzec, że cierpienie jest złe ateista nie może się nawet powołać na większość etyków, którzy widzą zło w cierpieniu, ponieważ większość nie musi mieć racji, jak na to często wskazują zresztą sami ateiści (najczęściej za pomocą argumentu o wierze w płaskość ziemi w średniowieczu) gdy ktoś mówi, że większość ludzkości wierzy w Boga.

    A zatem z punktu widzenia ateistycznej doktryny nie da się wykazać, że Bóg zrobił cokolwiek co jest złe. Nie da się tego też wykazać z punktu widzenia doktryny chrześcijańskiej, bo dla tej cierpienie dopuszczane przez Boga ma czasem pozytywny (np. zbawczy) cel, też nie jest więc stricte złem. Nie da się nawet wykazać, że ewentualne cierpienie zadawane zwierzętom przez Boga jest złem, ponieważ w tym wypadku zawsze może istnieć jakiś dobry cel dla Boga, o którym nie wiemy. To, że o nim nie wiemy nie sprawia, że wykazaliśmy Bogu czynienie zła. Tak samo jak to, że ewolucjoniści do dziś dnia nie znają tak naprawdę mechanizmu ewolucji nie sprawia, że obaliliśmy ewolucję (co najwyżej jej nie dowiedliśmy). Czasem czegoś nie wiemy, tylko, że to wciąż nie obala ani nie wykazuje niczego. Nie wiemy mnóstwa rzeczy o świecie i to wcale nie sprawia, że na podstawie argumentu z niewiedzy o tym wszystkim obaliliśmy świat lub nauki cokolwiek o nim twierdzące. Argument z niewiedzy przeciw czemuś zawsze jest sofizmatem Relativist Fallacy.

    Jak wspomniałem na początku niniejszego eseju, niektórzy ateiści zdają sobie sprawę z tego, że w kontekście eschatologicznym cierpienie ludzkie może mieć sens (Hiobowa nagroda za wytrwanie prób). Sięgają więc oni do argumentacji nawiązującej do problemu cierpienia zwierząt i wskazują, że w przypadku cierpienia zwierząt nie można już argumentować, że Bóg dopuszcza ich cierpienie po to, aby poddać je próbom mającym służyć ich zbawieniu (zgodnie z doktryną chrześcijańską nie będą one egzystować w niebie), lub po to, aby świadczyły one dobro w obliczu zła i cierpienia. Jednakże tutaj znów objawia się brak ateistycznej wyobraźni. Załóżmy, że pewne zwierzę zginęło w pożarze, inne zaś zmarło śmiercią naturalną. Na pierwszy rzut oka cierpienie tego pierwszego zwierzęcia było bezsensowne, a jego życie mniej sprawiedliwe niż żywot drugiego zwierzęcia, które być może też cierpiało za życia, lecz mniej niż to pierwsze zwierzę, ponieważ miało choćby łagodniejszą śmierć. Jednakże co powiemy, jeśli temu pierwszemu zwierzęciu Bóg wynagrodzi cierpienie w ten sposób, że stworzy je ponownie do życia w przyszłym raju na ziemi2, czego nie zrobi w przypadku tego zwierzęcia, które zmarło śmiercią naturalną? W tym wypadku sytuacja wygląda diametralnie odmiennie, jeśli chodzi o nagrodę i sens cierpienia. Nie znamy wszystkich możliwych planów Boga w kwestii wynagrodzenia cierpienia jakiego zresztą tej istocie nie uczynił, ale jeśli nawet mi na poczekaniu przychodzą pomysły na takie uczynienie sensownym cierpienia zwierzęcia w kontekście eschatologicznym, to Bogu przyjdą tym bardziej.

    Nigdzie nie jest też powiedziane, że cierpienia lub poświęcenia zwierzęcia w obliczu zła na świecie nie mogą przynosić pozytywnych skutków w doczesności. Często nawet same zwierzęta wiedzą, że ich cierpienie może być dobre pod względem skutków, ponieważ poświęcają swe życie i cierpienie dla przeżycia innych przedstawicieli swego gatunku. Istnieje choćby taki gatunek ameb, które ustawiają w razie niebezpieczeństwa piramidę, po której pozwalają wspiąć się słabszym amebom w celu przeżycia
  • owieczka.pana 30.08.19, 14:28
    ...same zaś giną. Znamy też niejeden przykład uratowania życia człowiekowi przez np. psy ratownicze. Jak zatem widać, nawet cierpienia i poświęcenia zwierząt w obliczu zła na świecie mogą mieć sens w wymiarze zarówno doczesnym jak i eschatologicznym. Nie implikuje to wcale tego, że muszą istnieć swoiste plany soteriologiczne wobec nich, o stricte nadprzyrodzonym charakterze (życie w niebie po śmierci)."

    (opoka.org.pl/biblioteka/T/TF/jl_cierpienie2007.html)

    Tak, masz rację, że grzech pierworodny zmywa chrzest.

    "ciekawe, jak to jest, że twórca tej tzw. religii, Jezusem zwany, chodził w sandałach i jednej szacie, a mieszkał gdzie się dało. Natomiast jego "następcy" mieszkają w pałacach złotem i purpurą kapiących, a buty najdrożsi "designerze" im projektują. I na pewno nie za darmo !!!" - zgadzam się całkowicie i nie jestem zadowolona z tego, że w dzisiejszym świecie są chrześcijanie, dla których dobra materialne są ważniejsze od tych duchowych.
    Przytoczę tutaj fragment homilii Jana Pawła II: "Ale zarazem nigdy nie zapominajmy o tym, drodzy bracia i siostry, że pieniądz, bogactwo i różne wygody tego świata przemijają, a zatem nie mogą być naszym celem ostatecznym. Osoba ludzka jest ważniejsza niż rzeczy, a dusza jest ważniejsza niż ciało, toteż nigdy i nikomu nie wolno dążyć do dóbr materialnych z pogwałceniem prawa moralnego, z pogwałceniem praw drugiego człowieka. Dlatego serdecznie życzę wam wszystkim, aby nikt z was i nigdy nie próbował się bogacić kosztem bliźniego. Ponadto życzę wam, drodzy moi rodacy, żebyście w swoich dążeniach do polepszenia bytu materialnego nie zagubili zwyczajnej ludzkiej wrażliwości na cudzą biedę. I bardzo też uważajmy, żebyśmy się nie stali społeczeństwem, w którym wszyscy wszystkim czegoś zazdroszczą. Przywracajmy blask naszemu pięknemu słowu uczciwość: uczciwość, która jest wyrazem ładu serca, uczciwość w słowie i czynie, uczciwość w rodzinie i stosunkach sąsiedzkich, w zakładzie pracy i w ministerstwie, w rzemiośle i handlu, uczciwość, po prostu uczciwość w całym życiu. Jest ona źródłem wzajemnego zaufania, a w następstwie jest także źródłem pokoju społecznego i prawdziwego rozwoju. Niech w nowych warunkach słowo to nabiera nowego, dojrzałego znaczenia.

    Nie osiągniemy szczęścia ani nawet zwyczajnej stabilizacji, nie licząc się z prawem Bożym. Dlatego całym sercem zaufajmy Bogu, że Jego przykazania są słuszne i że ich przestrzeganie zabezpiecza człowieka i przynosi mu radość i pokój już na tej ziemi."
    Pozdrawiam :)
  • donmarek 31.08.19, 08:11
    >Tak, masz rację, że to Bóg stworzył świat. Tak go zaprojektował. Na każdego człowieka miał swój pomysł.
    Tak. I zaprojektował w swoim umyśle także pedofilii. Pedofilii będących jego przedstawicielami tutaj.
    Daruję sobie ciąg dalszy. Niestety, mój umysł nie jest w stanie tego dalej już trawić !!!

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • pocoo 29.08.19, 10:00
    owieczka.pana napisał(a):

    > "Gdyby wszyscy byli posłuszni Bogu, miłość do ludzi byłaby naturalna, oczywista
    > " - no bo skoro wszyscy ludzie nie grzeszyli i postępowali zgodnie z wolą Boga,
    > to jak Bóg miałby ich nie kochać ? Skoro słuchają Jego słów i Go kochają ?
    > Człowiek ma wolną wolę. Nie jest niewolnikiem.

    Bezwzględne posłuszeństwo i wolna wola , mają się do siebie, jak"pięść do oka".
    Wolna wola to wybór między SŁUŻBĄ bogu lub szatanowi stworzonemu przez wszechwiedzącego boga. Jeżeli wybiorę bezwzględne posłuszeństwo woli swego pana, to nie jestem niewolnikiem, tylko kim?


    > To prawda, że Bóg obarczył potomków Adama i Ewy karą.

    > Bóg ich ukarał, bo złamali Jego zakaz. Człowiek chc
    > iał dorównać Bogu, sięgając po samostanowienie o dobru i złu moralnym, a srodze
    > się zawiedli.

    Niewolnik musi bezwzględnie słuchać swojego pana, gdyż inaczej czeka go dotkliwa kara ze śmiercią włącznie.
    Dzięki Ewie masz możliwość rozgraniczenia dobra od zła? Nie.Dzięki szatanowi, któremu bóg na to pozwolił.
    Bóg wie co robi? Tak, w pojęciu prymitywnych umysłów ludzkich.Nawet ich bóg zabija dla ich dobra. Nic mi do tego. Niech ich wszechwiedzący bóg z miłości doświadcza ręką szatana jak Hioba, lub osobiście zabija jak Onana.
  • awariant 29.08.19, 13:04
    > Zatem człowiek będzie sądzony tylko ze swojego życia.

    Człowiek jest w takiej sytuacji, jak mucha, która lata ci koło nosa.
    Może kochać cię i wierzyć w to, że ty też ją kochasz, ale nie musi.
    I tak nie ma to żadnego wpływu na to, za co i kiedy ją pacniesz.
  • owieczka.pana 30.08.19, 13:18
    pocoo: - "Jedno wiem, jak żarliwie ludzie się modlą w intencji osób zaginionych i chorych.Płacą za msze ile wlezie "co łaska".Efektem tych modłów jest śmierć osób chorych , lub odnalezienie po latach szczątków osób zaginionych.Wola boga? Bóg nie jest na posyłki? To po jaki gwint te opłacanie i darmowe modły?"

    Moim zdaniem gdy ktoś potrzebuje pomocy, np. osoba chora lub zaginiona, to w pierwszej kolejności chrześcijanin powinien pomóc działając (czy to udzielając schronienia czy opiekować się chorym, itp.). Ponadto modlitwa też może przynieść dobre owoce. Gdy jednak jest taka sytuacja, że może pomóc poprzez działanie, a tylko się modli - wtedy jest to niewłaściwe. I to nie przez modlitwę dzieje się "śmierć osób chorych , lub odnalezienie po latach szczątków osób zaginionych" tylko przez brak pomocy poprzez działanie. Żeby było jasne, są też takie przypadki osób chorych, że pozostaje tylko (i aż) modlitwa.

    Teraz przyjrzyjmy się problemowi opłacaniu mszy w intencji osób potrzebujących. Jeśli człowiek, który opłaca taką mszę robi to, bo osoba za którą jest ta msza jest dla niej ważna i głęboko wierzy, że Bóg wysłucha jej prośby - wszystko jest ok. Lecz jeśli robi to, bo "jak się opłaci mszę, to na pewno Bóg go uzdrowi, bo zapłaciłam" - to jest to niewłaściwy sposób rozumowania. Zgadzam się całkowicie z Tobą, pocoo, że "Bóg nie jest na posyłki"

    Przykre jest to, że niektórzy ludzie pojmują modlitwę jako coś magicznego, jakby zaklęcie. To tak nie działa.
    Biblia pokazuje jak chrześcijanie powinni się modlić.

    Sparafrazuję ten film, na którym jest to bardzo dobrze wyjaśnione: www.youtube.com/watch?v=LVOrSmixjfg

    "W milczeniu trwaj przed Jahwe..." (Ps 37, 7) Na pewno nie powinni trwać nieustannie, bo wiemy, że Jezus modlił się słowami. (...) Dobrze by było, aby na modlitwie było jak najmniej słów. Biblia nie zachęca, aby używać dużej liczby słów.
    "Nie zabieraj głosu pośpiesznie i niech serce twoje nie wypowiada pochopnie słów przed Bogiem ! Bóg bowiem jest w niebiosach, ty zaś na ziemi, niech więc słów twych będzie niewiele" (Koh 5, 1). Nie ma takiej rzeczy, którą byś Boga zaskoczył, doedukował. Bóg i człowiek są podobni do garncarza i gliny. Bóg oczywiście jest garncarzem, Ty - gliną. I czy glina coś gada do garncarza ? Niektórzy apostołowie w konfrontacji z Bogiem, mówili, że "ja juz nic nie mówię, tylko kładę rękę na ustach". Więc myśl przewodnia jest taka sama, bowiem słów na modlitwie powinno być mało.
    Kolejny cytat: "A modląc się nie mówcie wiele jak poganie. Im się wydaje, że dzięki wielomówności zostaną wysłuchani. Nie upodabniajcie się do nich !" (Mt 6, 7-8) Tam gdzie jest napisane "nie mówcie wiele", w grece dokładnie znaczy "nie paplajcie".

    Jest tylko jeden przypadek w Biblii, kiedy osoba mimo modlitwy nie zostaje wysłuchana.
    "Gdy przyszli do tłumu, podszedł do Niego pewien człowiek i padając przed Nim na kolana, prosił: «Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić». Na to Jezus odrzekł: «O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć? Przyprowadźcie Mi go tutaj!» Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie. Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: «Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?» On zaś im rzekł: «Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: "Przesuń się stąd tam!", a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was. <Ten zaś rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem>»". (Mt 17, 14-21)

    A więc przyczyną niewysłuchania modlitwy może być zbyt mała wiara apostołów. Oczywiście, to nie jest tak, że jest to jedyna możliwa opcja.
    Pozdrawiam :)
  • suender 30.08.19, 14:01
    owieczka.pana 30.08.19, 13:18

    > A więc przyczyną niewysłuchania modlitwy może być zbyt mała wiara apostołów.

    - Każda uczciwa modlitwa jest wysłuchiwana w wyższym niż ZERO procencie!

    - Ateusz, który w Boga nie wierzy,
    To w materializm wiarę szerzy.
    Wiara potrzebna! Jak kromka chleba.
    Więc w coś na świecie wierzyć trzeba.

    Łączę obie poły lata!
  • owieczka.pana 30.08.19, 14:32
    Tak masz rację, właśnie zastanawiałam się nad tym jakiego innego słowa użyć niż "niewysłuchanie". Bóg wysłuchuje każdej modlitwy, ale nie na każdą odpowiada w jakiś sposób. Nie wiem czy dobrze to ujęłam.
    Przepraszam za niedoprecyzowanie.
    Pozdrawiam :)
  • pocoo 30.08.19, 14:25
    owieczka.pana napisał(a):


    > I nic niemożliwego nie będzie dla was. <Ten zaś rodzaj złych duchów
    > wyrzuca się tylko modlitwą i postem>»". (Mt 17, 14-21)

    Wierzysz w to? Wierzysz, że epilepsja jest spowodowana przez złego ducha?
    >
    > A więc przyczyną niewysłuchania modlitwy może być zbyt mała wiara apostołów. Oc
    > zywiście, to nie jest tak, że jest to jedyna możliwa opcja.
    > Pozdrawiam :)

    Wiem.Bóg nie wysłuchał mojego błagania i doszło do mnie, że go nie ma.Moją bezgraniczną ufność w jego miłosierdzie miał tam, gdzie wszystkie inne modły.Jeżeli jest wszechwiedzący, to wiedział co się ze mną stanie. Wola boga. Tak chciał.
  • owieczka.pana 30.08.19, 14:41
    Szczerze, nie wierzę. To były inne czasy. Większość chorób tłumaczono opętaniem przez złego ducha. Dzisiaj, dzięki nauce wiemy, że choroby powoduje niewłaściwe funkcjonowanie organizmu.

    Przykro mi, że doznałeś rozczarowania. Myślę, (oczywiście to moje zdanie), że Twoja bezgraniczna ufność w Jego miłosierdzie była dla Boga cenna. I bardzo się z niej radował. Nie wiem, co się stało, że nie odpowiedział na Twoją modlitwę, ale Jezus w swoim kazaniu na górze wzywa do wytrwałości w modlitwie: "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy którego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą." (Mt 7, 7- 11)

    Trzymaj się ! :)
  • pocoo 30.08.19, 16:25
    owieczka.pana napisał(a):

    > "Proście,
    > a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem
    > każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Gdy k
    > tórego z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? Albo gdy p
    > rosi o rybę, czy poda mu węża? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać
    > dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, d
    > a to, co dobre, tym, którzy Go proszą." (Mt 7, 7- 11)
    >
    > Trzymaj się ! :)

    Czy to samo powiesz ofiarom holokaustu? Czy ich cierpienie w obozach zagłady było wolą miłosiernego boga.No tak, dym z krematoriów i stosów ułożonych ze zwłok szedł prosto do nieba.
    Zastanawiam się, skąd tak dobrze wiesz, co bóg myśli i dlaczego? Przecież osobiście tobie tego nie powiedział.Nie musiał? No to proszę o więcej pokory .
  • owieczka.pana 31.08.19, 18:02
    To, co się działo podczas II wojny światowej było naprawdę straszne i nawet nie mogę sobie wyobrazić jak przerażające rzeczy się wtedy działy.
    O złu na świecie już pisałam w tym temacie. Nie wiem jaka była Jego wola odnośnie holokaustu.
    Zamysłu Boga nie znam, nie jestem w stanie. Lecz swoje słowa przekazał ludziom w Biblii. Jeszcze dużo mi zostało do poznania. Modlę się, abym moje oczy i serce były otwarte na Słowo Boże i abym słyszała we mnie wewnętrzny głos Boga. Jeszcze mi daleko do tego, ale w każdym ochrzczonym mieszka Duch Boży :)
  • pocoo 31.08.19, 20:18
    owieczka.pana napisał(a):

    > O złu na świecie już pisałam w tym temacie. Nie wiem jaka była Jego wola odnośn
    > ie holokaustu.

    A teraz pomyśl.Tysiące ludzi w obozach, różnych narodowości i różnych Kościołów chrześcijańskich i odmian judaistycznych , błagających wszechmocnego boga o pomoc. Efekt. Wiara, ufność i nadzieja ulatująca przez kominy krematoriów.
    Być może jeszcze doczytasz w Biblii, że "nic na tym świecie nie dzieje się bez woli boga".

    > Zamysłu Boga nie znam, nie jestem w stanie. Lecz swoje słowa przekazał ludziom
    > w Biblii.

    Jesteś tego pewna?
    Wszystkie święte księgi różnych religii świata, są słowami i wolą bogów tychże religii.
  • awariant 31.08.19, 21:56
    > Być może jeszcze doczytasz w Biblii, że "nic na tym świecie nie dzieje się bez woli boga".

    Wyraziciele bożej woli mieli przecież na klamrach pasów napisane: "GOTT MIT UNS".
    Nie dziw, że tych którzy nie uwierzyli spotkała zasłużona kara.
  • suender 01.09.19, 15:22
    awariant 31.08.19, 21:56

    > Nie dziw, że tych którzy nie uwierzyli spotkała zasłużona kara.

    Spotkała ich taka kara, że żyją teraz na 4 razy wyższym poziomie niż ich pogromcy z Sowietów i Polaczkowa, - he, he, he, he, he, ...

    Łączę obie poły lata!
  • awariant 01.09.19, 15:34
    > Spotkała ich taka kara, że żyją teraz na 4 razy wyższym poziomie niż ich pogromcy z Sowietów i Polaczkowa...

    I słusznie, bo przecież mieli Pana Boga na klamrach od pasów. Więc Bóg ich kochał bardziej.
  • suender 02.09.19, 08:15
    awariant 01.09.19, 15:34

    > , bo przecież mieli Pana Boga na klamrach od pasów. Więc Bóg ich kochał bardziej.

    Muszę uświadomić ateusza:
    Pradawna filozofia pszczół powiada: "Bogactwo ekonomiczne człowieka to DOPUST Boży!"<---> "Jak TRUDNO jest bogatemu wejść do Królestwa Niebieskiego!"

    Specjalnością Adonai jest obdarzanie wybranego człowieka SZCZĘŚCIEM i dlatego taki obdarzony z wdzięczności powiada: "On moim SZCZĘŚCIEM w życiu, On światłem w zgonu dzień, zwycięża mroki grzechu, rozprasza śmierci cień."

    Łączę obie poły lata!
  • pocoo 02.09.19, 20:33
    suender napisał:

    > Muszę uświadomić ateusza:

    > Specjalnością Adonai jest obdarzanie wybranego człowieka SZCZĘŚCIEM ...

    Wybranego? A to ci dopiero szczęście, jak wygrana w lotto. Dziecko , które rodzi się z nieuleczalną chorobą lub szczątkowym mózgiem jest wybrane i szczęśliwe.Rodzice tych dzieci też?
  • awariant 02.09.19, 22:39
    > Dziecko , które rodzi się z nieuleczalną chorobą lub szczątkowym mózgiem jest wybrane i szczęśliwe.

    Tylko pod warunkiem, że zostało ochrzczone.
  • pocoo 03.09.19, 07:48
    awariant napisał:

    > Tylko pod warunkiem, że zostało ochrzczone.

    Ależ tak.Na dodatek bóg uszczęśliwia tylko tych o białej skórze.
  • suender 03.09.19, 08:32
    pocoo 02.09.19, 20:33

    > Dziecko , które rodzi się z nieuleczalną chorobą lub szczątkowym mózgiem jest
    > wybrane i szczęśliwe.Rodzice tych dzieci też?

    Mój kwiatuszku, za dużo jeszcze masz w główce ateizmu i dlatego nie rozróżniasz dobra od zła, szczęścia od nieszczęścia, ale nie martw się, tuż przed WYNIESIENIEM doznasz metanoeite i stanie się dla Cię wszystko jasne!
    Na razie korzystaj z lata, - gorącego lata! ---> www.youtube.com/watch?v=sdytkFL9b4o
  • awariant 03.09.19, 09:39
    > ... i stanie się dla Cię wszystko jasne!

    Dla ludzi wierzących dziecko z anencephalią to dar od Boga, dowód jego miłości i łaski,
    dla niewierzących - kara za grzechy?

    Oj, chyba długo będzie się musiała pocoo uczyć, żeby rozróżniać dobro od zła tak jak ty!
  • suender 03.09.19, 12:08
    awariant 03.09.19, 09:39

    > Oj, chyba długo będzie się musiała pocoo uczyć, żeby rozróżniać dobro od zła ...

    Zdolność rozróżniania dobra od zła dostaje każdy człowiek przy narodzeniu, tylko że niektórzy odrzucają ową zdolność kiedy świadomie zaaplikują sobie ateizm. Wtedy ratuje takich nieboraków najczęściej osobiste doświadczenie metanoeite, a nie jakaś tam nauka. Jak będziesz ćwiczył swoje Keppele to też metanoeite możesz dostąpić, - czego Ci po krześciajańsku życzę!
    Na razie korzystaj z lata, - gorącego lata! ---> www.youtube.com/watch?v=sdytkFL9b4o

    "Najpierw wiedza o Bogu, później matematyka, fizyka, medycyna i .......... j. niemiecki!"
  • pocoo 03.09.19, 11:50
    suender napisał:

    > Mój kwiatuszku, za dużo jeszcze masz w główce ateizmu i dlatego nie rozróżniasz
    > dobra od zła...

    Więzienia na całym świecie są wypełnione ateistami.A to ci nowina.
  • donmarek 02.09.19, 07:34
    >Nie wiem jaka była Jego wola odnośnie holokaustu.
    To niedobrze. Przecież ten bóg dość jasno ją wyraził. Zniszczyć naród wybrany. I dalej, teraz rękoma polskich katolików usiłuje dokończyć dzieło niejakiego Adolfa H. Czyż nieprawda?

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • kociak40 30.08.19, 22:49

    "Bóg wysłuchuje każdej modlitwy, ale nie na każdą odpowiada w jakiś sposób." - owieczka.pana

    Mój dawny znajomy, starszy już wiekiem mężczyzna, modlił się do Boga i odpowiedz szczerą otrzymał.
    Przez całe życie prześladowały go nieszczęścia. Był praktykującym katolikiem, zaliczał wszystkie praktyki -
    modlitwy, msze, koronki, różańce itp. Modlił się prawie bez przerwy, a nieszczęścia go nie opuszczały.
    Pewnego razu podczas wieczornej modlitwy zwrócił się z pytaniem do Boga - "Boże, dlaczego tyle nieszczęść
    spada bez przerwy na mnie ?!!!". I usłyszał donośny głos - "Bo nie lubię ciebie!!!!".

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • suender 31.08.19, 15:03
    kociak40 30.08.19, 22:49

    > I usłyszał donośny głos - "Bo nie lubię ciebie!!!!".

    www.youtube.com/watch?v=40Mj9tHXUc4

    Łączę obie poły lata!
  • awariant 31.08.19, 15:50
    suender przylinkował nam:
    > www.youtube.com/watch?v=40Mj9tHXUc4

    To teraz może dla odmiany były agnostyk, pan Mazur, jako były katolik:
    youtu.be/DhqDt0bMlCQ?list=PLYfSJrq7SdhlP520I5RzKHPNJXG2g5MsH&t=128
  • suender 31.08.19, 17:27
    awariant 31.08.19, 15:50

    - Uprzedziłeś mnie z tym linkiem, bo on miał być jako drugi.
    Obydwa wyraźnie pokazują, jak agnostykowi jest trudno ponownie wrócić w otocznie niebiańskiego Omnipotenta.

    - Przy okazji kolejny link do ateuszańskiej wiadomości, jak bezbożnicy są już rozpracowani przez wierzących.
    Domyślam się, że pierwszą część tytułu artykułu skomentujesz obojętnym wzruszeniem ramion, ale druga część jest dla Cię obowiązkowa. A on brzmi: "Cała prawda o nędzy ateizmu." + "Książki, które warto przeczytać".
    Więc ucz się jak mądrze dyskutować z racjonalnymi wierzącymi, by nie zapędzali w kozi róg.

    www.pch24.pl/cala-prawda-o-nedzy-ateizmu--ksiazki--ktore-warto-przeczytac,59880,i.htmlPozdr.
  • awariant 31.08.19, 21:48
    > Więc ucz się jak mądrze dyskutować z racjonalnymi wierzącymi...

    Co racjonalnego jest w nieumiejętności poprawnego wstawiania linku?
    Za karę nie poprawię i nie przeczytam, bo mam wolną wolę.
    Poczekam i pomodlę się.
  • owieczka.pana 31.08.19, 18:11
    Przykra odpowiedź. Jeżeli ten starszy mężczyzna już odszedł z tego świata, to mam nadzieję, że umarł jednak w przyjaźni z Bogiem.
  • owieczka.pana 31.08.19, 18:17
    P.S. @kociak40,
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony" - super tekst, sama prawda :D
  • kociak40 01.09.19, 14:10

    ""Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony" - super tekst, sama prawda" - owieczka.pana

    To jest dowiedzione naukowo. Koty, jako jedyne ssaki na świecie, elektryzują się ujemnie. Głaskanie kota jest bardzo zdrowe dla człowieka, bo usuwa dodatnie ładunki z ciała człowieka. Szczególnie ważna jest neutralizacja wolnych rodników (zawierają w swoim składzie atomy tlenu z niesparowanym elektronem i powodują starzenie się organizmów żywych). Wolne rodniki bardzo niszczą cerę.
    Kobiety chcąc zachować cerę na twarzy jak najdłużej bez zmarszczek, powinny jak najczęściej głaskać i obcować z kotami. Lepiej to działa niż najlepszy krem przeciwzmarszczkowy. Dodatkowo, głaskanie kotów jest zdrowe na serce, obniża ciśnienie, puls, usuwa częściowo stres i poprawia nastrój u ludzi.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • snajper55 01.09.19, 23:28
    kociak40 napisał:

    > To jest dowiedzione naukowo. Koty, jako jedyne ssaki na świecie, elektryzują si
    > ę ujemnie.

    Bajki. Koty, jak i inne rzeczy mogą się elektryzować zarówno ujemnie jak i dodatnio. Wszystko zależy od tego jak się daną rzecz elektryzuje.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • donmarek 02.09.19, 07:38
    >Głaskanie kota jest bardzo zdrowe dla człowieka, bo usuwa dodatnie ładunki z ciała człowieka.
    W pełni się zgadzam. Znam to uczucie, jak czasami w czasie głaskania kota słyszałem trzask przeskakującej iskry, podnoszącą się jego sierść. A najmniej miłe było jak iskra przeskakuje między sierścią a opuszkiem palca tuż pd paznokciem.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • pocoo 31.08.19, 20:21
    owieczka.pana napisał(a):

    > Szczerze, nie wierzę. To były inne czasy. Większość chorób tłumaczono opętaniem
    > przez złego ducha. Dzisiaj, dzięki nauce wiemy, że choroby powoduje niewłaściw
    > e funkcjonowanie organizmu.
    >
    Wniosek.Jezus uzdrawiał wypędzając złe duchy.
    O wielu rzeczach ten syn wszechwiedzącego boga nie miał pojęcia.
  • owieczka.pana 01.09.19, 14:32
    Nie wiem czy widział, czy nie. Chyba byłoby dziwnie, gdyby w tamtych czasach i przy ówczesnej wiedzy naukowej ktoś, kto oczekiwał, że wypędzi z niego złego ducha otrzymał od Jezusa odpowiedź: "To nie wina złego ducha, epilepsja to grupa przewlekłych zaburzeń neurologicznych charakteryzujących się napadami padaczkowymi." :D
  • pocoo 01.09.19, 18:08
    owieczka.pana napisał(a):

    > Nie wiem czy widział, czy nie.

    Syn wszechmogącego boga...Kto widzi, ze Jezus i jemu współcześni synowie boga robili ludzi w jajo? Ciemny naród gęby rozdziawiał.A obecnie co?Egzorcyści mają zajęcie nie w kij dmuchał , a mamy XXi wiek.
  • snajper55 01.09.19, 23:30
    pocoo napisała:

    > Syn wszechmogącego boga...Kto widzi, ze Jezus i jemu współcześni synowie boga r
    > obili ludzi w jajo? Ciemny naród gęby rozdziawiał.A obecnie co?Egzorcyści mają
    > zajęcie nie w kij dmuchał , a mamy XXi wiek.

    W jajo robili ludzie plotący przy ognisku bajki o Jezusie.

    S.
    --
    Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
  • pocoo 02.09.19, 08:37
    snajper55 napisał:


    > W jajo robili ludzie plotący przy ognisku bajki o Jezusie.
    >
    > S.
    A teraz pieprzą z ambony i za nią.Alleluja.
  • kociak40 03.09.19, 11:14

    "A teraz pieprzą z ambony i za nią.Alleluja." - pocoo

    Lubimy słuchać bajek, bo są bardziej prawdziwe niż rzeczywistość.
    Cuda są potrzebne, żeby cudotwórcy mogli cudownie żyć.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • pocoo 03.09.19, 11:57
    kociak40 napisał:

    > Lubimy słuchać bajek, bo są bardziej prawdziwe niż rzeczywistość.

    Kiedy byłam dzieckiem to bardzo chciałam aby krasnoludki, elfy i dobre wróżki istniały naprawdę.Nawet dobrego boga nie było, ani anioła stróża.Zaczęłam liczyć na siebie i trwa to do tej pory.

    > Cuda są potrzebne, żeby cudotwórcy mogli cudownie żyć.
    >
    Szczególnie Jezus.Pokazał "wszem i wobec", że każdy cudaczny darmozjad ma się dobrze.
  • kociak40 03.09.19, 13:47

    "Nawet dobrego boga nie było, ani anioła stróża." - pocoo

    Ja nie mam własnego zdania, bo już dawno mi je ukradli.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka