Dodaj do ulubionych

Dlaczego katolicyzm zanika?

07.03.19, 20:08
Jakie są tego przyczyny,że katolicy porzucają swoją religię i przyjmują inne wiary lub stają się niewierzący?

Przykładem niech będą kraje Ameryki Łacińskiej gdzie kilkadziesiąt lat temu katolicyzm wyznawany był przez niemal 100% obywateli.A teraz:

Belize:40%
Boliwia:73%
Brazylia:54-61%
Chile:45-55%
Kolumbia:75%
Kostaryka:57-62%
Kuba:51,7%
Dominika:58,1%
Dominikana:48-57%
Ekwador:77%
Salwador:39%
Gwatemala:43%
Haiti:54,7%
Honduras:37-46%
Meksyk:80%
Nikaragua:40-50%
Paragwaj:89%
Peru:74-76%
Urugwaj:38%
Wenezuela:67-73%

en.wikipedia.org/wiki/Catholic_Church_by_country
Edytor zaawansowany
  • feelek 07.03.19, 20:21
    odpowiedzi szukaj:
    1. na tym forum,
    2. w Polsce, gdy się rozejrzysz, beesz widział.

    PS. Belize to nienajlepszy przykład bo to była kolonia brytyjska (połowa to protestanci), reszta statystyki jest OK.
  • suender 07.03.19, 21:18
    olszak-przytycki 07.03.19, 20:08

    > Dodaj do ulubionych Dlaczego katolicyzm zanika?

    Błędna diagnoza!
    To co wyżej podane to tylko odpadnie "wolnych elektronów", co byli tylko pozornie związani z Kościołem.
    W sumie to bardzo dobre zjawisko, w Kościele liczy się JAKOŚĆ a nie ilość.
    cbdo.

    Łącze agnostyków z chrześcijanami.

    PS. "Najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
  • feelek 07.03.19, 21:32
    i po co to panu panie surender?
    : po co pan obrażasz tych ateuszów nieszczęsnych?
    agnostyk*)
    śmieszny gość z pana: najgłupszy tam jakiś mądrzejszy od najmądrzejszego tam innego.
    To przecież prowokacja w najczystszej postaci.
    Nie znudziło się?
    --
    *) pls. nie łączyć mnie, agnostyka z Chrześcijanami, których nb. szanuję, w odróżnieniu od pana w odniesieniu do ateistów.
  • kociak40 07.03.19, 22:43

    "W sumie to bardzo dobre zjawisko, w Kościele liczy się JAKOŚĆ a nie ilość" - suender

    Dla niewielu życie zaczyna się dopiero po śmierci.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • olszak-przytycki 08.03.19, 09:17
    Według mnie wina nie leży w "jakości wiernych" ale w samej doktrynie KK.
    Przykładowo mnie najbardziej do kościoła zniechęca to,że w kawałku opłatka jest sama krew i ciało Jezusa Chrystusa.
    To bardzo dziwaczna wiara.Nie lubię jej.
  • suender 08.03.19, 10:10
    olszak-przytycki 08.03.19, 09:17

    > ...., ale w samej doktrynie KK.

    Doktrynę Kościoła nakreślił J. Chrystus.
    Złóż więc zażalenie do Adonai i napisz też, że tej wiary nie lubisz, - może się tym przejmie.

    Łącze agnostyków z chrześcijanami.

    PS. "Najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
  • olszak-przytycki 08.03.19, 11:01
    Doktryna katolicka zmieniała się na przestrzeni wieków,inna była w V wieku,inna w XV a inna obecnie.
    Ciągle się zmienia,np.dogmat o niepokalanym poczęciu Maryi jest z połowy XIX wieku.

    Wydaje mi się,że większość współczesnych ludzi chce prostego spotkania z Bogiem.
    W islamie czy protestantyzmie nie ma pośredników między Bogiem a człowiekiem.
    Katolicyzm jakby tej oczywistej prawdy nie zauważa i brnie dalej w ślepą uliczkę dając wiernym coraz to nowych świętych i błogosławionych.
  • spinoff 08.03.19, 11:20
    olszak-przytycki napisał(a):

    > Wydaje mi się,że większość współczesnych ludzi chce prostego spotkania z Bogiem
    > .
    > W islamie czy protestantyzmie nie ma pośredników między Bogiem a człowiekiem.
    > Katolicyzm jakby tej oczywistej prawdy nie zauważa i brnie dalej w ślepą uliczk
    > ę dając wiernym coraz to nowych świętych i błogosławionych.

    Też są. Bo jak ludzie byli analfabetami to obojętnie czy po łacinie czy w ojczystym, ktoś im musiał czytać tę Biblię i objaśniać. Dzisiaj nie wiadomo komu i czemu te czytania i kazania służą. Kto chce to przecież sięgnie i poczyta.
    A co do odchodzenia od katolicyzmu to Fromm zauważył np. że Zachodnia Europa w rzeczywistości nigdy nie przyjęła nauk Jezusa i zawsze wyznawała bałwochwalczy kult bogactwa, uciechy i władzy.
  • suender 08.03.19, 12:59
    olszak-przytycki 08.03.19, 11:01

    > Doktryna katolicka zmieniała się na przestrzeni wieków,inna była w V wieku,inna w XV a inna obecnie.

    Smędzisz bajdurki: Proszę zacytować przynajmniej dwie doktryny (starą i nową)!

    Łącze agnostyków z chrześcijanami.

    PS. "Najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
  • olszak-przytycki 08.03.19, 14:04
    Ludzie przez te "bajdurki" odchodzą od katolicyzmu.
  • suender 08.03.19, 14:45
    olszak-przytycki 08.03.19, 14:04

    > Ludzie przez te "bajdurki" odchodzą od katolicyzmu.

    Za fałszywą troskę o CHRZEŚCIJAŃSTWO ateistom dziękujemy ...

    Łącze agnostyków z chrześcijanami.

    PS. "Najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
  • olszak-przytycki 08.03.19, 15:09
    Nawet w Polsce ten trend jest widoczny:

    www.fakt.pl/wydarzenia/polska/polacy-odwracaja-sie-od-kosciola/xy8mdt4

  • suender 08.03.19, 17:03
    olszak-przytycki 08.03.19, 15:09

    > www.fakt.pl/wydarzenia/polska/polacy-odwracaja-sie-od-kosciola/xy8mdt4

    Ale w Polsce nie mieszkają tylko Polacy!

    Łącze agnostyków z chrześcijanami.

    PS. "Najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
  • donmarek 09.03.19, 08:40
    >Ale w Polsce nie mieszkają tylko Polacy!
    Owszem. Czyli według ciebie Polacy stają się już powoli mniejszością. Idąc dalej tropem twojego myślenia, według deklaracji 95% to Polacy,bo deklarują się jako katolicy. A według statystyk tego tzw. kościoła, Polacy to ledwo nieco ponad 40%..
    Zaiste, najgłupszy ateista nie trafi za tobą.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • suender 09.03.19, 10:05
    donmarek 09.03.19, 08:40

    > Czyli według ciebie Polacy stają się już powoli mniejszością.

    Owszem, są mniejszością. Dlaczego?: Gdyż większością w Lechicji są jej OBYWATELE.
    Dzisiaj jest już 21 wiek gdzie nacja typu Polacy istnieje już tylko rudymentarnie, w wyniku tysięcy lat mieszania się poszczególnych ras ludzkich. Ale czy nacjonalista typu Donmarek to zrozumie, - raczej wątpię ........

    Łącze agnostyków z chrześcijanami.

    PS. "Najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
  • pocoo 08.03.19, 17:50
    suender napisał:

    > PS. "Najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza
    > !"
    Czy Ty wierzysz w to, co napisałeś?
  • awariant 08.03.19, 21:13
    >> "Najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
    > Czy Ty wierzysz w to, co napisałeś?

    Nawet najgłupsi chrześcijanie w to wierzą.
  • donmarek 08.03.19, 08:05
    >To co wyżej podane to tylko odpadnie "wolnych elektronów", co byli tylko pozornie związani z Kościołem.
    Czyli rację ma twój adwersarz. Jakby nie patrzył, to te "wolne elektrony" podbijały waszą liczebność.
    Coś tak widzę, że jakby w pańskim myśleniu te wszystkie "wolne elektrony" gwałtownie zanikają. I pozostanie tylko coś twardego? Tylko co ???

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • pocoo 08.03.19, 08:49
    donmarek napisał:

    > Coś tak widzę, że jakby w pańskim myśleniu te wszystkie "wolne elektrony" gwałt
    > ownie zanikają. I pozostanie tylko coś twardego? Tylko co ???
    >
    Beton?
  • olszak-przytycki 08.03.19, 19:38
    Znacie choć jeden kraj muzułmański w którym liczba wyznawców islamu spadłaby z prawie 100% do 10,2%?
    (10,2%-tylu katolików mają Czechy).

    Dlaczego muzułmanie nie porzucają swej religii masowo(choć są też tacy którzy to czynią) jak to ma miejsce w Europie i Ameryce?

    Nie jest tak,że muzułmanie odrzucają myśl Zachodnią.Wszak nowinki techniczne i naukowe stosują u siebie.Jednak potrafią zdecydowanie odrzucić wszelkie wpływy postępowców.(Do niedawna takie były gdyż istniały państwa socjalistyczne ale po ostatnich rewolucjach,zanikły).A w katolickiej Polsce mimo przekupywania wyborców na partię religijną(PIS) głosuje 40-45% maksymalnie.(Gdyby nie to rozdawnictwo pewnie by było 25%).
  • feelek 09.03.19, 12:39
    ... a kiedyż to Czechów było 100% katolików?
    chyba przed 1410, przed Husem, to może...

    Polecam jechać na Orawę (to Słowacja, wiem), tam do kościoła CODZIENNIE chodzą całe wioski, zapytani czy tam są tacy, co nie chodzą, powiedzieli, że owszem, za komuny nie wszyscy chodzili: I sekretarz PO KPCZ, dyrektor szkoły...
    ... a i ci zaczęli po 1990,
    No dla mnie fenomen.
  • feelek 09.03.19, 12:40
    Wioska nazywa się Zuberec, między Trsteną, a Liptovskim Mikulaszem.
  • olszak-przytycki 09.03.19, 15:31
    Czechy po bitwie na Białej Górze (8 listopada 1620 roku) stały się na powrót krajem katolickim.
    A obecnie tylko 10,2% ludności wyznaje katolicyzm.

    Może katolicy zamiast wysyłać misje na drugi koniec świata,powinni zawitać oni do krajów europejskich i amerykańskich w których katolicyzm upada?

    Mimo wszystko wolę katolicyzm od ateizmu.
  • ur-nammu 09.03.19, 16:06
    olszak-przytycki: Może katolicy zamiast wysyłać misje na drugi koniec świata,powinni zawitać oni do krajów europejskich i amerykańskich w których katolicyzm upada?
    Oczywiście, wszak katolicy mają bardzo stare tradycje w misjonarstwie europejskim, na przykład misja w Prusach prowadzona przez Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. Ci wojowniczy zakonnicy znali doskonałą metodę nawracania na katolicyzm – ogniem i mieczem.

    olszak-przytycki: Mimo wszystko wolę katolicyzm od ateizmu.
    A ja wolę rozum od bezrozumności. Trzeba jednak zauważyć, że wiara religijna jest nie do pogodzenia z rozumem.
  • suender 09.03.19, 16:21
    ur-nammu 09.03.19, 16:06

    > , że wiara religijna jest nie do pogodzenia z rozumem.

    Teza od czapy!

    Łącze agnostyków z chrześcijanami.

    PS. "Najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
  • feelek 09.03.19, 16:17
    A ja wolę myślenie [: od katolicyzmu i ateizmu]
    i to NIE: "...mimo wszystko...",
    a tak: po prostu.
  • olszak-przytycki 09.03.19, 17:25
    Nie ma alternatywy :albo postępowcy i powolna degeneracja społeczeństwa,albo zacofańcy-czyli uchronienie społeczeństwa przed patologiami.
  • feelek 09.03.19, 19:16
    olszak-przytycki 09.03.19, 17:25: "...Nie ma alternatywy..."

    jest alternatywa:

    normalni

    ???? "postępowcy - powolna degeneracja społeczeństwa"???
    ??? zacofańcy - uchronienie społeczeństwa przed patologiami"???

    My [: normalni] nie jesteśmy "postępowcami", co mieliby w jakikolwiek sposób cokolwiek degenerować, choćby i społeczeństwo; ani też "zacofańcami", bo nie dajemy sobie niczego wciskać, jakiegokolwiek kitu, choćby i religijnego.

    Skąd pomysł, że tylko jacyś religijni mieliby "...chronić społeczeństwo przed patologiami"...?
    A dlaczegóż to ludzie, co nie chodzą do kościoła, nie podzielają tych wartości, co kościółkowi mieliby tego nie robić?
    Marks/Lenin/Biedroń im tego zabrania?
    "Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie" [nie ustawiaj się do tego cytatu Kantem] nie w przykazaniach, strachu przed czyśćcem/piekłem, a we tobie!
    Postępowcy to "degeneracja"? Może być, jak wszystko, ale nie musi. Znam różnych postępowców, są i tacy, co przechliwają nos między oczyma, ale czy ktoś/coś im karze?

    No powodzenia w boksowaniu się z rzeczywistością. Szkoda, że dla Przytyckiego wygląda ona właśnie tak.
    Problem jest taki aby się nie bać: nie bać się, że po śmierci przyjdzie b/Bóg i cię zechla/ ześle do 7 kręgu piekła/ whatever. Bo po śmierci nic nie ma.
    Uwolnij się kolega od tego kręgu/sieci/wszystkiego tego co nam przez tysiąclecia namotano!
    I żyj!
  • ur-nammu 09.03.19, 23:39
    olszak-przytycki: Nie ma alternatywy : albo postępowcy i powolna degeneracja społeczeństwa,albo zacofańcy-czyli uchronienie społeczeństwa przed patologiami.
    Tak, tak, misiu, przed patologiami z pewnością uchronią nasze społeczeństwo zacofańcy reprezentowani przez księży pedofilów, przez hierarchów chroniących tychże księży pedofilów lub przez innych duchownych cwaniaków przyjmujących auta od bezdomnych i robiących wodę z mózgu mniej rozgarniętej części tego społeczeństwa, przez skretyniałych nacjonalistów spod znaku „Bóg, honor, ojczyzna”, przez faszystów nienawidzących wszystkiego, co wykracza poza ich małe rozumki, i przez inne grupki wzdychające do zamordyzmu i patriarchalizmu.
    Wspomniane wyżej towarzystwo to pewnie jedyny świat, w jakim się obracasz i jaki znasz. Na szczęście ludzkość poszła do przodu i na ciągnących się w ogonie Olszaków nie czeka. A oni plując na postęp, mogą sobie popierdywać na forach o degeneracji tego, co wymyka się ich ograniczonemu poznaniu. I czynią to właśnie w przestrzeni generowanej przez nowe technologie (a więc ten degenerujący postęp), zamiast zgodnie z tym, co pie..dolą, skrobać gęsim piórem na papierze cedzonym przez sito lub nawet rylcem w glinie, jak nakazuje dawna tradycja. Puknij się w głowę!
  • olszak-przytycki 10.03.19, 14:15
    No jak chcecie.

    Postępowcy i zacofańcy(tradycjonaliści)-to są dwie postawy odnośnie moralności i zasady funkcjonowania społecznego.
    (Nie chodzi o naukę i technikę).

    Choć w obozie religijnym nie brak i takich którzy odrzucają w całości lub w części naukę i technikę(Amisze,Staroobrzędowcy,Żydzi religijni).




  • awariant 10.03.19, 15:37
    > Postępowcy i zacofańcy(tradycjonaliści)-to są dwie postawy odnośnie moralności
    > i zasady funkcjonowania społecznego.

    To dwie różne słowne deklaracje - z postawami raczej bym ich nie mylił.
  • ur-nammu 09.03.19, 14:29
    suender: "Najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
    Nawet sobie, pacjencie, nie zdajesz sprawy z tego, jak łatwo jest zauważyć, kiedy nie zażyłeś leków.
  • feelek 09.03.19, 14:31
    ur-ammu: "...Nawet sobie, pacjencie, nie zdajesz sprawy z tego, jak łatwo jest zauważyć, kiedy nie zażyłeś leków...."

    ... ale czy on jest:
    Angielski pacjent?
    [czy tylko: polski?]
  • ur-nammu 09.03.19, 15:41
    feelek: ... ale czy on jest: Angielski pacjent? [czy tylko: polski?]
    To jest katopacjent.
  • tade-k53 09.03.19, 11:51
    Zanika, bo SW II zniszczył wiarę jak tsunami.
    "A bez wiary nie można podobać się Bogu. Hbr 11:6
    tradycja2012.blogspot.com/

    --
    "A jeśli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą?" 1P 4:18
  • privus 12.03.19, 01:38
    tade-k53 napisał:

    > Zanika, bo SW II zniszczył wiarę jak tsunami.

    Irlandia pokazała, że katolicyzm znika w zastraszającym tempie. I to nie żadne sobory są temu winne, ale sposób funkcjonowania kleru watykańskiego. Kościół irlandzki w ciągu jednego pokoleia stracił zaufanie i autorytet. Głównie spowodowała to reakcja episkopatu - a właściwie jej brak - na dantejskie sceny, jakie działy się w tym kościele. Polski episkopat zachowuje się podobnie.
  • privus 10.03.19, 22:27
    Święty Kościoła, Jan Chryzostom (350-407) pisał:
    "Nie byłoby już pogan, gdybyśmy okazali się prawdziwymi chrześcijanami".

    Uważa, że trudno jest nawracać pogan, z uwagi na demoralizację w szeregach
    chrześcijan, pyta się: jak to robić?

    - "Wskazywać na cuda? Te już się nie zdarzają. Dawać przykład własnym
    życiem? Ależ ono jest całkiem nieobyczajne. Okazywać miłość? Nigdzie nie ma po
    niej śladu
    ". (Homilia do pierwszego listu do Tymoteusza, 10, 3)
  • donmarek 11.03.19, 08:13
    >Dawać przykład własnym życiem? Ależ ono jest całkiem nieobyczajne.
    Dołączę się i tak tylko zapytam: jaki to designer projektował sandały niejakiemu Jezusowi i czy widział ktoś katolickiego biskupa kupującego sobie buty w sklepie ??? Jaki to architekt z najwyższej półki (najdroższy) projektował kościoły, które onże, Jezus, stawiał jak dowód na swoje panowanie i czy widział ktoś biskupa mieszkającego w typowym m2, no może m3(konieczne pomieszczenie na jakieś biuro) ??? Kto widział - wizerunek - Jezusa odzianego w złoto i purpurę i czy widział ktoś biskupa odzianego w zgrzebną szatę ???
    A podobno tenże Jezus powiedział: królestwo moje nie z tego świata jest.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • pocoo 11.03.19, 09:09
    Katolik, to taka przewrotna bestyjka.
    Kiedy dorwą księdza pijanego lub w burdelu, to zawsze powiedzą;"Ksiądz to tez człowiek.Swój chłop".
    Kiedy zobaczą starego emeryta księdza wychudzonego w poszarpanej sutannie, to chętnie zabiliby go, aby nie robił wstydu Kościołowi.
    Gdyby zobaczyli biskupa mieszkającego w mieszkaniu obok i żyjącego bez złota i przepychu, to nikt nie pocałowałby jego srebrnego sygnetu i nie wzdychał na jego widok.Pospolity biskup nie jest katolikom potrzebny.
  • privus 11.03.19, 16:29
    Stary Testament wskazał drogę do ideologii, którą dzisiaj nazywamy faszyzmem. Początkowo był to nacjonalizm religijno-narodowy. Żydowski bóg był najlepszy, jedyny, mordujący tych, którzy nie chcieli go wyznawać i oddawać czci. Kto nie był z Jahwe lub obojętny na jego boskość, tego należało zdecydowanie unicestwić. Terror i przymus w wyznawaniu mojżeszowego boga oraz jego kult, były obowiązkiem każdego wyznawcy. Żydzi uznali siebie za "wybrany naród" i tym samym zapoczątkowali skrajnie nacjonalistyczne zapatrywania, które przejęło chrześcijaństwo a rozwinęło jego katolickie wydanie.
  • olszak-przytycki 11.03.19, 19:29
    Nie mogę się z takim poglądem zgodzić.Chrześcijaństwo,tak jak i islam nie uznają rasizmu.
  • privus 11.03.19, 19:50
    Nie jest to mój problem. W takim razie powiedz mi, jak zakwalifikujesz polskiego abp Henryka Hosera będącego jednym z najważniejszych ludzi polskiego Kościołam obwinianego za bezczynność podczas ludobójstwa w Rwandzie? Był przecież papieskim przedstawicielem Kościoła katolickiego na Rwandę i nie zauważył wyżynania się nawzajem katolików w tym kraju?
  • olszak-przytycki 11.03.19, 19:59
    Nie wiadomo jakbyśmy my się zachowali w takiej sytuacji.
    Strach paraliżuje.
  • privus 11.03.19, 23:30
    Strach paraliżuje zastępców Boga w wykonywaniu swoich obowiązków?
    Cóż warte są w takim razie zapisy bublijne, na które tak często sukienkowi się powołują:
    "Strach przed człowiekiem jest sidłem, a kto Panu ufa, jest bezpieczny" (Prz 29:25).
  • pocoo 12.03.19, 10:20
    privus napisał:

    > "Strach przed człowiekiem jest sidłem, a kto Panu ufa, jest bezpieczny" (Prz 29
    > :25).
    Słusznie. Człowiek to kanalia stworzona na obraz i podobieństwo stwórcy, a wymyślony bóg jest taki cudny, taki kochający, taki po łbie walący z miłości i od momentu stworzenia na stale z gestem Kozakiewicza.A jaki miłosierny.A jaki łaskawy...
    Bóg kocha nas.
  • feelek 11.03.19, 23:17
    privus: "jak zakwalifikujesz polskiego abp Henryka Hosera będącego jednym z najważniejszych ludzi polskiego Kościołam obwinianego za bezczynność podczas ludobójstwa w Rwandzie? Był przecież papieskim przedstawicielem Kościoła katolickiego na Rwandę i nie zauważył wyżynania się nawzajem katolików w tym kraju? "

    masz pewność, że tak było?
    to jesteś lepiej poinformowany od Red.: Tochmana, który wiele wie, ale tego, co ty nie twierdzi...
  • privus 11.03.19, 23:37
    To przeczytaj pytania Tochmana skierowane wprost do Hosera, na które do dzisiaj nie odpowiedział.
    Papież Franciszek przeprosił za postawę Kościoła i jego przedstawicieli podczas ludobójstwa w Rwandzie. Jednym z nich był abp Henryk Hoser. Niestety, hosera nie stać jest na taki gest.
  • feelek 12.03.19, 02:48
    No przeczytałem...
    [nb.: najb. podoba mi się :"... Czy i dlaczego Kościół w Rwandzie faworyzuje Hutu?..."
    W czasach już na szczęście minionych też były takie: Co jest najpotężniejszym systemem i dlaczego jest to komunizm?]

    Hoser nie jest z mej bajki; więcej: był tu u nas czas jakiś Arcybiskupem i choć do kościoła nie uczęszczam, to taka postać jak arcybiskup ma wpływ na życie każdego w Polsce. Pamiętam jego spór z X. Lemańskim, którego wdeptywał w ziemię, biednego.
    Ale z pytań Tochmana NIE wynika jakakolwiek wina Hosera, a przeciwnie: pytania są zbiorem wątpliwości, domniemań na temat tamtej ponurej historii. Nie da się Hoserowi w jakikolwiek sposób powiedzieć: byłeś pan winien. Z tego, co wiem, podobnie brzmią zarzuty ze strony Izraelczyków wobec Polaków o udział w Holokauście- nie można komuś przedstawiać zarzutów, ba jak ty właściwie wskazywać jako winnego, w podobnej sytuacji.
    Sorry, ale: negative.
  • donmarek 12.03.19, 07:43
    >Ale z pytań Tochmana NIE wynika jakakolwiek wina Hosera ...
    Twoja teza byłaby bliska prawdy gdyby Hoser był w Rwandzie tylko szeregowym bądź średnio ważnym kapłanem. Ale Hoser był osobą na świeczniku !!! Był częścią tamtejszej elity. Piastował wiele decyzyjnych stanowisk w tamtejszych kościelnych instytucjach i strukturach.
    ps
    zanim złodzieja się złapie i osądzi, muszą być jakieś wątpliwości, przesłanki czy była kradzież, kto to zrobił, co ową osobę łączy z tą kradzieżą itd, itp. Dopiero prokurator podejmuje się wyjaśnienia owych wątpliwości. I albo odstępuje od skierowania sprawy do sądu, lub wysyła ją do sądu. A niejaki Hoser ... idzie "w zaparte" !!!

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • feelek 12.03.19, 13:08
    donmarek: "...zanim złodzieja się złapie i osądzi, muszą być jakieś wątpliwości, przesłanki czy była kradzież, kto to zrobił, co ową osobę łączy z tą kradzieżą itd, itp. Dopiero prokurator podejmuje się wyjaśnienia owych wątpliwości. I albo odstępuje od skierowania sprawy do sądu, lub wysyła ją do sądu. A niejaki Hoser ... idzie "w zaparte" !!!..."

    OK, tylko trochę zmienię:

    zanim [Polakowi] się [udowodni udział w holokauście], muszą być jakieś wątpliwości, przesłanki czy był [holokaust], kto to zrobił, co ową osobę łączy z [holokaustem] itd, itp. Dopiero prokurator podejmuje się wyjaśnienia owych wątpliwości. I albo odstępuje od skierowania sprawy do sądu, lub wysyła ją do sądu. A niejaki [Polak]... idzie "w zaparte" !!!

    nadal mówię: negative!
    [choć Hosera nie znoszę, ale co tam... najważniejsza jest prawda].

    Trochę o ludobójstwie w Rwandzie wiem, jak każdy, co coś czyta.
    To bardziej niż ponura sprawa. Jak dla mnie Rwanda włożyła coś ważnego do historii ludzkości.
    Jak, m.in. genocid w Turcji 1915 na Ormianach.

    Teraz: Rwanda/Turcja/Jedwabne... jesteś tam, jesteś 1.
    Idziesz ulicą, schowałeś się w kościele.
    Z naprzeciwka idzie 1000 z maczetami...

    Podobnie widzę [... a widzę teatr mój ogromny...] np. czerwiec'1946 Kielce.
    Rozjuszony tłum kolejarzy, milicjantów, robotników z SHL i ja 1, ba nas 10. Tamtych 1000. Z Silnicy powoli wychodzi kobieta. Ma rozwalone kamieniem czoło, chwieje się. Pada. Podbiega facet, kopie ją, ten co poprzednio 2 m dechą zatłukł leżącego na oczach tego 1000. Nikt nie rusza się z miejsca. Ja...też.

    To się może przyśnić.
    Oby nie spotkało nas w realu.
  • donmarek 13.03.19, 08:10
    >Teraz: Rwanda/Turcja/Jedwabne... jesteś tam, jesteś 1.
    Idziesz ulicą, schowałeś się w kościele.
    Z naprzeciwka idzie 1000 z maczetami...
    Tylko, że większość kościołów była zamknięta. Poszukaj i poczytaj jak zachowali polscy zakonnicy. No i na czele owego 1000 z maczetami BARDZO często szli katoliccy duchowni.
    ps
    szkoda, że nie byłeś wśród żywych w 1939 roku. Może przekonałbyś Polaków, że nie warto występować i bronić się przed tak olbrzymią potęgą jaką była III Rzesza! Masz pojęcie ilu ludzi by przeżyło i budowało potem potęgę III Rzeszy ???
    ps 2
    natomiast gdybyś czynił to w przededniu wybuchu Powstania Warszawskiego, wsparłbym takie działanie!

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • donmarek 13.03.19, 08:18
    tytułem uzupełnienia, za natemat.pl:
    W Gikondo, gdzie służył ksiądz Hoser doszło do masakry tysięcy osób. Wojciech Tochman napisał w książce, że duchowni biernie przyglądali się śmierci parafian. Że ważniejsza była dla nich ochrona Najświętszego Sakramentu, a nie pomoc wiernym. Wiadomo też, że w niektórych kościołach, duchowni brali czynny udział w zabijaniu Tutsi. Niektórzy zostali za to skazani przez międzynarodowy trybunał. Przed polskim kościołem w Gikondo zabito ok 70-80 osób. Księża patrzyli (czy raczej sie schowali żeby nie patrzeć) na zabicie 70-80 osob jednego dnia na dziedzińcu swojego kościoła i kilka dni później ponownie na zabicie kilkunastu osób w klasztornej kaplicy.

    Wojciech Tochman dotarł do polskiego wojskowego, który w dniu masakry był w Gikondo razem z polskimi misjonarzami.
    FRAGMENT KSIĄŻKI "DZISIAJ NARYSUJEMY ŚMIERĆ"
    Wojciech Tochman
    Rano, jak zawsze, zjedli z księżmi śniadanie. Tym razem nie mówiono ani o Żydach, ani o masonerii (zwykle to podobno był temat księżowskich dyskusji). Rozmawiano o tym, co dzieje się w mieście. I o tym, że nie należy się wtrącać. To nie nasza sprawa, nie nasz biznes. Ale Najświętszy Sakrament tak. Jest w kościele. Zagrożony. (...) Cokolwiek się tam stanie, nie wolno dopuścić do profanacji. Najświętszy Sakrament trzeba ocalić! Ale co zrobić, by ocalić ludzi - o tym, według Jerzego Mączki, przy śniadaniu księża nie rozmawiali wcale. Dlaczego? Czy dlatego, że ofiarami byli Tutsi, a mordercami Hutu? Księża podjęli decyzję: idziemy ocalić Chrystusa, który za nas cierpiał rany.



    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • feelek 13.03.19, 09:48
    Privus:
    sorry, ale nie czytam zbyt dokładnie
    ale:
    to 1 mogę powiedzieć:

    gratuluję, że wiesz,
    : wiesz wszystko,
    wiesz jak byś się zachował...
    w tym podobny jesteś do Normana Daviesa
    [tego od: 1 książka 1000 stron/rok],
    on napisał był gdzieś kiedyś, że jak by był 1 VIII 1944,
    bez wahania poszedłby i walczył [ ...i ... zginął...?] za Polskę

    ja zwyczajnie tak nie umiem...
    : mój 1 dziadek schował się przed poborem w stodole w 1920,
    2 (inny dziadek): upił się i leżał jak nieżywy w poczekalni w Grodzisku jak dowiedział, że go NIE ogarnęło powstanie w 1944, 1 VIII....
    ojciec NIE poszedł w 1968, 8 III, na Krakowskie Przedmieście co mu nic nie pomogło bo i tak plecy przyniósł do domu fioletowe,
    ja w 1981 NIE udostępniłem konspirze mojej kawalerki...

    To tyle tym, co że zawsze wiedzą, jak i co trzeba w życiu zrobić.
  • feelek 13.03.19, 09:51
    sorry, to było do:

    Donmarek
  • donmarek 14.03.19, 08:27
    >gratuluję, że wiesz,
    : wiesz wszystko,
    wiesz jak byś się zachował...
    Nie, nie wiem jakbym się zachował wówczas w czasie tego egzaminu . Nigdy nie miałem - NA SZCZĘŚCIE - takiej możliwości! Ale zawsze się zdarzali ludzie, którzy tam byli, którzy nie myśleli o swoim bezpieczeństwie, którzy postawili swoje bezpieczeństwo na szali, by kogo ochronić!
    Sam, osobiście jeden raz się wychyliłem, jeszcze w liceum i to raczej na wesoło, w żartach, a efektem był zapis i nie dostałem się z tego powodu na studia. Na uczelnię, gdzie wymagana była opinia z wiadomych służb. Ale ... może to wyszło mi na dobre ???

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • feelek 14.03.19, 16:07
    donmarek: "... zawsze się zdarzali ludzie, (...) którzy postawili swoje bezpieczeństwo na szali, by kogo chronić!"

    No to już jedynie tyle rozumiem z tego donmarek' a wywodu, że to fajnie że się znajdą jacyś, co za nas oddadzą życie?

    "... w 1939...może przekonałbyś..."
    ani by mi to było w głowie nawet teraz, gdy już wiemy jak się to wszystko skończyło
    : 1. Polska & koalicja (F, GB) była nominalnie silniejsza, i to dużo, od potęgi III Rzeszy.
    2. przy ździebko lepszym dowodzeniu (bo: tchórze polscy wyżsi dowódcy, w liczbie kilkunastu) & sztama z CS, a nie musiało być, co było,
    3. przekonywać, aby się poddali Szkopstwu? Que idea? Kolega'ś zdurniał ze szczętem???- chciałbyś aby Polacy budowali potęgę III Rzeszy??? Całe szczęście, że do czegoś takiego nie doszło. Zychowicza'ś się kolega naczytał? Paktu Ribbentropp- Beck się historykowi- futurystykowi- alternatywiście zachciałoby?

    ale to forum religijne, więc: THE END
    - historii alternatywnej mówimy stanowcze NIE!
  • olszak-przytycki 12.03.19, 13:53
    W Wikipedii pisze,że nie było go w czasie pogromu w Rwandzie.

    "W czasie ludobójstwa (kwiecień–lipiec 1994) nie był obecny w Rwandzie. We wrześniu 1993 wyjechał z niej w celu odbycia roku formacyjnego."
  • feelek 12.03.19, 15:11
    Olszak- przytycki: "... We wrześniu 1993 wyjechał z niej w celu odbycia roku formacyjnego...."

    ... co to jest "...rok formacyjny..."?
    ... odbywa się go latając w formacji spitfie' ów?
  • privus 12.03.19, 19:51
    Kościelni hierarchowie doskonale wiedzieli, co wkrótce może stać się w Rwandzie. Nuncjusz Apostolski kard. Giuseppe Bertello bardzo szybko ewakuował się z Rwandy. Jak wskazuje w wywiadzie dla na Temat Linda Melvern, znana badaczka ludobójstwa w Rwandzie, to był sygnał dla innych duchownych, aby jak najszybciej opuścić kraj. "Wiele dokumentów wskazuje na to, że gdyby władze kościelne pozostały na miejscu to, by nie doszło do ludobójstwa. Tak naprawdę jest wiele czynników, które wpłynęły na to ludobójstwo, ale na pewno jednym z nich jest decyzja Bertello." – mówi Antoniemu Bohdanowiczowi.

    Poza krajem przebywał też abp. Hoser, który odbywał rok formacyjny, podczas którego szkolił się w stołecznym Szpitalu Bródnowskim (z wykształcenia jest lekarzem) i uczył się włoskiego w Rzymie. Do kraju powrócił dopiero w sierpniu 1994 roku, kiedy fala ludobójstwa się uspokoiła.
    natemat.pl/67609,nie-tylko-abp-hoser-milczy-o-rwandzie-kosciol-nie-przeprosil-od-20-lat-choc-jest-wspolodpowiedzialny-za-zbrodnie
  • kociak40 14.03.19, 14:06

    "Sam, osobiście jeden raz się wychyliłem, jeszcze w liceum i to raczej na wesoło, w żartach, a efektem był zapis i nie dostałem się z tego powodu na studia." - donmarek

    Tym swoim wpisem bardzo mnie zdziwiłeś, a jednocześnie zaciekawiłeś.
    Nigdy nawet nie pomyślałem o tym, że SB sprawdzało kandydatów na studia?
    Czy twoje twierdzenie jest pewne?
    Ja mając świadectwo maturalne napisałem podanie o przyjęcie na studia (chodziło
    o możliwość zaliczenie egzaminu wstępnego) i może był wymagany życiorys (tego
    nie pamiętam, a nawet jeżeli był to tylko z moim opisem bez żadnego poświadczenia),
    oraz może opinia z liceum (tego też nie pamiętam).
    Nic więcej nie składałem. To co wymieniłem złożyłem w dziekanacie Wydziału SiMR
    (Samochody i Maszyny Robocze) Politechniki Warszawskiej. Listownie dostałem powiadomienie
    o terminie egzaminu wstępnego, w tym terminie z Dowodem Osobistym zgłosiłem
    się na egzamin (2 egzaminy z matematyki, jeden z fizyki i jeden z j.obcego), zaliczyłem je
    z najwyższą ilością punktów (matematyka, fizyka) i zostałem przyjęty. Studia 5 letnie.
    Będąc na 3 roku złożyłem dodatkowo podanie w dziekanacie Wydziału MT (Mechaniczno-
    Technologiczny, budynek na przeciwko przez ulicę budynku SiMR) o możliwość studiowania
    wieczorowego na tym wydziale. Miałem egzamin sprawdzający i zostałem przyjęty na 3 rok
    studiów wieczorowych MT. Nigdy nikt się nie interesował moją "przeszłością", do żadnej
    partii nie należałem, żadnego zainteresowania swoją osobą przez SB nie zauważyłem.
    Jeżeli tak było jak Ty podałeś, to by znaczyło, że SB mogło to robić w tajemnicy ale w jaki
    sposób? Karany nie byłem, wywiadów w miejscu mojego zamieszkania żadnych nie było.
    Pierwszy raz z twojego postu dowiaduję się, że za jakąś wypowiedz żartem można było
    nie dostać się na studia.



    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • pocoo 14.03.19, 15:18
    kociak40 napisał:

    > Tym swoim wpisem bardzo mnie zdziwiłeś, a jednocześnie zaciekawiłeś.
    > Nigdy nawet nie pomyślałem o tym, że SB sprawdzało kandydatów na studia?
    > Czy twoje twierdzenie jest pewne?

    Sprawdzali wszystko.Teraz też sprawdzają , tylko inne służby.Życiorys, który składało się do szkoły był sprawdzany . Ja byłam na cenzurowanym, gdyż mój ojciec był Niemcem.Bez Twojej wiedzy i żadnych oznak byleś sprawdzany.Coś nie tak i wyleciałbyś ze studiów mimo pięknych ocen.
    Umarła moja mama i potrzebowałam paszport do RFN. Wiedzieli wszystko o wszystkich. Kiedy zadawali mi pytania i mówili o zagrożeniach dla rodziny jeżeli nie wrócę, to włos mi się ze zdziwienia na głowie jeżył.Ze zdziwienia.W każdym zakładzie pracy, był dyrektor od spraw pracowniczych .To był SB-ek, który wiedział ,co do niego należy.Na uczelniach też byli.
  • privus 14.03.19, 16:21
    pocoo napisała:

    > kociak40 napisał:
    >
    > > Tym swoim wpisem bardzo mnie zdziwiłeś, a jednocześnie zaciekawiłeś.
    > > Nigdy nawet nie pomyślałem o tym, że SB sprawdzało kandydatów na studia?
    > > Czy twoje twierdzenie jest pewne?
    >
    > Sprawdzali wszystko. ...

    Studiowałeś w latach 50-tych ub.w.???
    To musisz mieś niezwykle twarde lub bujne życie erortyczne, bo niewielu takich na dzień dzisiejszy może sobie pozwolić nawet na spacery :)
    Zdawałem nie co później na studia, bo w latach 60-tych i nikogo wówczas nie obchodziło, gdzie zdaje, co zdaje i po co zdaje. Jedyne co mnie obowiążywało, to dokonanie czasowej zmiany meldunku na okres studiów.
    Nie będę odwoływał się do lat wcześniejszych, bo były one poza moją praktyczną potrzebą postrzegania.
  • kociak40 14.03.19, 22:40

    "Studiowałeś w latach 50-tych ub.w.??? " - privus

    Studiowałem w połowie lat 60-tych, a dyplomy uzyskałem w 1972.
    Piszesz, że w latach 60-tych już "nikogo nie obchodziło, gdzie się zdaje,
    co się zdaje i po co zdaje". Takie ja też miałem wrażenie. Dlatego zdziwiłem
    się, że ktoś za głupi żart w liceum nie mógł studiować. Jednak pocoo
    pisze, że jednak SB sprawdzało, może tak było, tylko te sprawdzanie było jakby
    "niewidoczne". Jakby coś SB wykryło (sprawy polityczne) to może odgórnie
    mogła być jakaś blokada w studiach. W końcu w tamtym czasie wszystkie studia
    były bezpłatne (dzienne, wieczorowe, zaoczne) i państwo to finansowało. Może
    jakieś polityczne sprawy miały na to wpływ aby "wrogowie" ustroju nie korzystali?
    Mój koszt za studia (oprócz podręczników) to 2 zl za legitymację studencką i 5 zł indeks.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • privus 14.03.19, 23:19
    Byłem chłopcem jak chyba wielu w tym wieku i nie jedno głupstwo popełniło się jak nie żartem to nieumyślnie. Nie odniosłem jednak żadnego wrażenia, by służby obejmowały mnie jakąś opieką czy nadzorem. Wystarczyło zdać i na tym koniec. Legitymacja, indeks, akademik i po ptakach. Trochę niepokojów miałem podczas egzaminów, ponieważ 600 osób na 80 miejsc jakoś nie nastarjało mnie zbyt optymistycznie. Ale ten próg przeskoczyłem.

    W każdym bądź razie miło mi powitać młodzieńca w moim wieku :)
    Pozdrawiam
  • donmarek 15.03.19, 11:09
    >Byłem chłopcem jak chyba wielu w tym wieku i nie jedno głupstwo popełniło się jak nie żartem to nieumyślnie.
    Mnie to dopadło w 1968 roku. W małym mieście w województwie (wówczas) zielonogórskim. A powodem były żarty w rodzaju: ja tylko pożyczałem im papier, ja pióro, inny gumkę, klej, etc, etc. I następnego dnia po takich żartach na lekcję wchodziła sekretarka dyrektora liceum i wywoływała kogoś i na korytarzu mówiła: masz iść na posterunek MO. Czasami po "delikwenta" przychodził jakiś pan po cywilnemu.
    ps
    a powodem tego było to, że wówczas, w marcu 1968 gmach liceum został oklejony kartkami/ulotkami pisanymi ręcznie. Nie było wówczas drukarek ;-). No i wśród nas byli tacy, co to "sprzedawali", bo te rozmowy odbywały się na przerwach, wśród kolegów.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • kociak40 15.03.19, 12:54

    "Legitymacja, indeks, akademik i po ptakach." - privus

    Ja okres studencki, obecnie, uważam za najpiękniejszy swojego życia. Wtedy tego nie odczuwałem.
    Młodość, chodziło się do klubów studenckich. Wydziały mechaniczne miał taki klub -"Klakson".
    Ze względu, że mechanika to typowo męska dziedzina, w tym klubie aby potańczyć trzeba było
    przychodzić z własną sympatiom bo dziewczyn nie było. Co innego w słynnej na cała Polskę
    "Stodole". Do tego klubu studenckiego przychodzili dziennikarze, reżyserzy filmowi, fotograficy
    aby wybierać najładniejsze dziewczyny do filmów, zdjęć na okładki pism, na modelki
    do "Mody polskiej" itd. Może i inne były powody ale o nich nic nie wiem. Tam widziałem
    Wajdę, Kutza, Rybkowskiego, aktorów.
    W "Stodole" był kwiat kobiecej urody. Zawsze tłumy pięknych dziewczyn, pięknie ubranych,
    z makijażem, dużymi dekoltami, w króciutkich spódniczkach. Było na co popatrzeć.
    Każda młoda dziewczyna marzy o karierze filmowej, o królewiczu z bajki. Stąd takie tłumy
    pięknych dziewczyn. Gdzieś czytałem, że fotograf wypatrzył tam Barbarę Kwiatkowską,
    zrobił jej zdjęcie, umieścił zdjęcie na okładce pisma, reżyser zobaczył te zdjęcie i miała
    główną rolę w filmie "Ewa chce spać" nie będąc aktorką. Z.Cybulski wypatrzył tam Teresę
    Tuszyńską i była jego partnerką w filmie "Do widzenia, do jutra", a także w kilku innych
    filmach nie mając szkoły aktorskiej. Po skończeniu studiów już nigdy nie byłem w żadnym
    klubie studenckim.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • feelek 15.03.19, 13:45
    kociak: "...Po skończeniu studiów już nigdy nie byłem w żadnym
    klubie studenckim...."

    UniwersytetTrzeciegoWieku przed tobą...
    ;)
    [: tam też są studenci]
  • kociak40 15.03.19, 15:47

    "Uniwersytet Trzeciego Wieku przed tobą..." - feelek

    Moja ciotka (84 lata) chodzi na taki uniwersytet i już kompletnie zgłupiała. Wszystko jej się myli.
    To taka "zabawa" dla sklerotyków. Jedyny pozytyw jak dopadnie skleroza, to możliwość
    zakochania się bez pamięci.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • pocoo 15.03.19, 09:37
    Od kiedy były przyznawane punkty za pochodzenie? Studenci z rodzin inteligenckich mieli zwykle "kumpli" z roku.Na każdym roku byli SB-ecy, którzy "studiowali", chodzili na imprezy, na panienki ...
    Ja doskonale wiem, co zrobili za "bunt przeciwko systemowi" z wybitną jednostką jakim jest jest z naszych krewnych.Od wielu lat mieszka na zachód od kraju ojczystego i jest profesorem zwyczajnym. W Polsce w tamtych czasach pozwolili mu kopać rowy."Załatwili" mu jednostkę karną w wojsku.Gdyby nie oficjalne zaproszenie z Sorbony...
    Wyjazd i zamknięte granice. Dopiero Wałęsa mu je otworzył.
  • kociak40 15.03.19, 11:16

    "Od kiedy były przyznawane punkty za pochodzenie?" - a2-a

    Coś o tym słyszałem. Masz rację. Chyba trzeba było dostarczyć życiorys (tego właśnie
    nie pamiętam). Ja miałem pochodzenie robotnicze - ojciec był drukarzem, matka tz.
    gospodynią domową. Widać za takie pochodzenie dali jakieś dodatkowe punkty.
    Ja ich nie potrzebowałem, bo z egzaminów wstępnych z matematyki i fizyki miałem
    najwięcej punktów z osób zdających. Gorzej było z j.obcego. Z matematyki i fizyki
    jako pierwszy zdałem kartę egzaminacyjną i za to były dodatkowe punkty jeżeli nie
    było błędu. Ja nie wiedziałem o tym i tylko dlatego pierwszy zdałem pracę, bo wiedziałem,
    że zadania rozwiązałem dobrze i byłem bardzo głodny. Chciałem jak najszybciej
    zjeść kanapkę i popić oranżadą. Dopiero po egzaminie na listach przyjętych były
    wyszczególnione punkty. Ja za 2 egzaminy z matematyki miałem dodatkowo 30 punktów,
    a z fizyki 10. Mogę teraz stwierdzić, że głód przyczyni się do bezproblemowego
    dostania się na studia.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • privus 15.03.19, 12:08
    Z przyjemnością muszę Ci kociak40 pogratulować bezproblemowego zakończenia studiów. Ja w miedzyczasie uzyskałem "przymusową akceptację na 2-letnie studia muzyczne" i później było miej harmogranowo :) Nie mniej swoje zrobić mi się udało i to było w tym czasie dla mnie najważniejsze. A jak niektórzy twierdzą, doświadczeń życiowych niegdy nie jest za dużo :)
    Pozdrawiam
  • kociak40 15.03.19, 13:52

    "Z przyjemnością muszę Ci kociak40 pogratulować bezproblemowego zakończenia studiów." - privus

    Taki dar dostałem od natury, zdolność do szybkiego i łatwego opanowywania tz. nauk ścisłych.
    Nauka z tych przedmiotów była dla mnie wielką przyjemnością. W liceum byłem poniżej średniej.
    Z matematyki, fizyki, chemii oraz z astronomii miałem tylko 5 (wyższych ocen wtedy nie było)
    ale z tz. humanistycznych, zwłaszcza z języka polskiego, j. rosyjskiego i angielskiego ledwie
    naciągane trójki ( nie chciało mi się czytać lektur, uczyć słówek, ortografii itd.).
    Na wydziale mechanicznym Politechniki Warszawskiej tylko trudności miałem z j.obcymi
    oraz z ekonomią polityczną. Ta "trudność polegała", że miałem niechęć do tych przedmiotów
    i "torturą" było uczenie się w tym zakresie. Wszystkich przedmiotów na SiMR, które kończyły
    się egzaminami, było 26. Wszystkie to nauki ścisłe, a to moja pasja. Sama przyjemność
    w nauce. Wydział mechaniczny to prawie "poezja". Dam taki przykład. Zapewne przypominasz sobie,
    że matematyka tz. wyższa, zaczyna się od indukcji matematycznej, geometrii analitycznej i później
    tylko całki - nieoznaczone, oznaczone, krzywoliniowe, powierzchniowe (podwójne) objętościowe
    (potrójne), równania różniczkowe i trochę i innych dodatków jak rozwijanie funkcji w szereg itd.
    Ja tak lubiłem rozwiązywanie całek, że rozwiązałem całki ze wszystkich dostępnych podręczników
    do zdań. (Minorski, Zieliński, i kilku innych autorów) do jakich miałem dostęp. Jak już zabrakło
    zadań, sam układałem równania do całek i rozwiązywałem je. Sprawdzeniem poprawności było
    obliczenie pochodnej z wyniku całki. Byłem na wczasach na Mazurach, na kajaku z przyszłą żoną,
    pływając opalaliśmy się. Ona siedziała pierwsza w kajaku, czytała jakiś "romans", ja za nią i
    miałem zeszyt i rozwiązywałem całki. Nigdy ona tego nie zrozumiała po co ja to robię.
    Zastanów się przez chwilę - mechanika, termodynamika, hydromechanika, automatyka,
    teoria względności itd. pozwalają rozumieć i "podziwiać" otaczającą nas rzeczywistość.
    Przepływy energii, warunki ruchu, działanie sił, momentów, itd. dają wiedzę, którą można wykorzystywać w praktyce. A co daje religia? Do czego może się to przydać? Ja nie widzę
    żadnego zastosowania oprócz własnych urojeń. Religia, to dla mnie taka "kula" u nogi,
    utrudniająca swobodę myśli i ograniczająca intelekt człowieka.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • feelek 15.03.19, 15:37
    kociak: "...A co daje religia? Do czego może się to przydać? Ja nie widzę
    żadnego zastosowania oprócz własnych urojeń. Religia, to dla mnie taka "kula" u nogi,
    utrudniająca swobodę myśli i ograniczająca intelekt człowieka...."

    ... to z tobą jest tak jak napsałeś.
    Ja mam np. inaczej: religia, taka tradycyjnie rozumiana, nie jest mi nijak potrzebna. Po przemyśleniu rozmaitych rzeczy, sam sobie staram się odpowiadać na rozmaite pytania. Sam- nie znaczy, że wszystko wiem - także tutaj, uczestnicząc znajduję te odpowiedzi u innych, niekoniecznie dzięki nim.

    Są też wypadki, a jest ich mniemam 6 mld, że religia jakoś niebagatelnie ludziom potrzebna jest.
    Gorzej gdy, jak tu, wielu reaguje agresją, że inni nie są, jak oni. Ale biorąc ogół to myślenie religijne coś im tam niebagatelnego daje. A przynajmniej tak im, religijnym, się wydaje.

    Mnie nic do tego. Jakkolwiek ludziom religijne myślenie jakoś pomaga, przydaje się, to ja nie zamierzam, wzorem tu wielu, mieć im tego za złe.
  • kociak40 15.03.19, 15:55

    "religia, taka tradycyjnie rozumiana" - feelek

    Religia, polityka oraz pogoda, to trzy tematy dla każdego, na każdą okazję
    i do każdej dyskusji. Nic nie można udowodnić, a gadać można ile się chce.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • donmarek 15.03.19, 11:01
    >Nigdy nawet nie pomyślałem o tym, że SB sprawdzało kandydatów na studia?
    Może nie tyle sprawdzało, ile miało dossier na osoby, które albo coś znaczyły, albo coś "spsociły". Ja nie wybierałem się na politechnikę ;-). Chciałem być oficerem marynarki handlowej, jak nie wypaliło to wojennej. O wpisie w moich aktach dowiedziałem się ponad 10 lat później, podczas "zakrapianej biesiady" z emerytowanym wówczas już komendantem posterunku MO. No i w czasie służby wojskowej prowadzono nabór do szkół oficerski, chorążych i podoficerskich. Po jakiejś wstępnej rozmowie w macierzystej jednostce też odpadłem. Pójdę dalej, w roku bodajże 1985 zmieniałem pracę, przechodziłem do PEKAES i przed otrzymaniem umowy też potrzebna była opinia USW. Tym razem stołecznego.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • kociak40 15.03.19, 11:54

    " Chciałem być oficerem marynarki handlowej, jak nie wypaliło to wojennej." - donmarek

    Dokładnie to samo było moim największym marzeniem. Po ukończeniu liceum, zdawałem
    do 3 letniej "Szkoły Morskiej" w Gdyni na ulicy Czerwonych Kosynierów (wtedy tak nazywała
    się ulica). Egzamin zdałem ale nie dostałem miejsca w internacie (mieszkałem w Warszawie).
    Bardzo podobał mi się mundur marynarki w Mar. Woj. Pognałem więc do WKR i zgłosiłem
    się jako ochotnik do Marynarki Wojennej. Jeszcze nie podlegałem wiekowo do poboru ale
    tz. "ochotnicy" byli bardzo mile widziani. Trafiłem więc do Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej
    w Ustce, gdzie odbyłem okres rekrucki i po tz. przysiędze zaliczyłem I stopień szkolenia
    jako sygnalista okrętowy (też sam wybrałem ten kierunek). Po ukończeniu kursu zaokrętowali
    mnie na niszczyciel ORP "Wicher" w Komendzie Portu Wojennego w Gdyni. Na okręcie było
    ~ 200 marynarzy. Jednak szybko przekonałem się, że oprócz tego ładnego munduru wyjściowego
    (każdy marynarz dostawał nowy mundur wyjściowy na własność, w nim odchodziło się do cywila)
    wszystko inne nie jest na mój charakter. Nie lubię większych skupisk ludzi, wszystko tylko na rozkaz
    itd. źle się czułem w takiej dużej grupie marynarzy. Po roku służby miałem już dość, a w tym czasie
    służba w Mar. Woj. trwała pełne 3 lata. Wpadłem na pomysł i drogą służbową przekazałem swoje
    podanie, że chcę zdawać na Politechnikę Warszawką. Podanie rozpatrzono pozytywnie, więc wtedy
    wybrałem kierunek studiów i mój wybór padł na Wydział SiMR. Nawet nie myślałem, że się dostanę.
    Chodziło mi o urlop do przygotowania się do egzaminów oraz sam egzamin. Kary za nie dostanie
    się na studnia żadnej nie było, trzeba było tylko zaliczyć obecność na egzaminie.
    Nawet zaskoczyło mnie to, że tak łatwo było mi zaliczyć egzaminy (2 z matematyki i z fizyki),
    słabo wypadłem z j.obcego ale ten egzamin był oceniany z najniższą wartością punktową.
    Jak przyszło powiadomienie, że zostałem przyjęty na studia, w końcu września przeszedłem
    do cywila i od 1 października mogłem studiować na Politechnice Warszawskiej.
    Moje marzenie żeby być oficerem marynarki handlowe się nie spełniło, zostałem specjalistą
    konstruktorem, bo tak sam los sprawił.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • donmarek 16.03.19, 09:11
    >tak sam los sprawił.
    Ja zdawałem do już WSM w Szczecinie przy Wałach Chrobrego. Po niecałym roku służby chciałem wstąpić do WSMW w Gdyni, po 1,5 roku do Dęblina, efekt - odmowa. A zostałem, od 1973 roku programistą.

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • kociak40 16.03.19, 10:13

    Ja miałem później pewne porównanie zawodów - oficer marynarki handlowej , a specjalista
    konstruktor. Miałem kolegę rówieśnika, razem chodziliśmy do jednej klasy podstawówki.
    Ja poszedłem do liceum, kolega do technikum radiowo-telewizyjnego. On po skończeniu
    technikum dostał się i miał przydzielony internat właśnie w tej szkole w Gdyni na ulicy
    Czerwonych Kosynierów. Jak byłem już w Mar.Woj zaokrętowany na ORP "Wicher", kilka
    razy odwiedzałem jego jak jeszcze uczył się w Gdyni. Skończył tą 3 letnią szkołę i został
    oficerem - radio na statkach handlowych (każda jednostka pływająca pod banderą cywilną
    nazywa się statkiem, tylko, i wyłącznie, pod banderą tz. wojenną nazywana jest okrętem).
    Miałem później z nim kontakt jak ja skończyłem studia, a on pływał na statkach handlowych.
    Jemu ukończona ta 3 letnia szkoła dawała tytuł oficera ale nie miał wyższego wykształcenia.
    Narzekał na swoją pracę, chociaż lepiej zarabiał. Wyglądało to tak - wracał z rejsu, dłuższy czas
    siedział w domu, dostawał telegram na jaki statek ma się zgłosić i nawet na kilka miesięcy
    "znikał". Wracał, odwiedzałem go, podziwiałem jego zakupy jakie dokonywał w egzotycznych
    krajach dla siebie (np. różne murzyńskie rzeźby w drewnie hebanowym, maski, egzotyczne
    stroje, dzidy, nawet kupił parasol z wyciąganą szpadą, różności jako pamiątki itd.) Miał duże
    kłopoty z życiem rodzinnym. Odeszła od niego żona (do innego faceta), druga jego żona
    to samo. Planował dalszą naukę aby zdobyć wyższe wykształcenie, bo nie mógł awansować
    na wyższy stopień oficerski. W końcu ożenił się trzeci raz i na stałe przeniósł się do Gdyni.
    Więcej go nie widziałem. Po kilku latach w miesięczniku -"Morze" był podany spis właścicieli
    jachtów morskich i było tam jego imię i nazwisko jako współwłaściciela dwóch jachtów morskich.
    To na tyle. Ja bardzo źle znosiłem tz. chorobę morską (niszczyciel ORP "Wicher" był wtedy
    największym okrętem wojennym PRL, bardzo drogi był rejs i rzadko wypływał w morze), tylko
    raz miałem rejs do Szczecina i raz na morze Północne - jakieś manewry).



    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • privus 14.03.19, 16:03
    Dekret Konferencji Episkopatu Polski w sprawie wystąpień z Kościoła obowiązujący 19 lutego dokonał rozróżnienia osób, które jako katolicy naruszyły obowiązek zachowania wspólnoty z Kościołem:
    - heretyk, który 'uporczywie po przyjęciu chrztu zaprzecza jakiejś prawdzie, w którą należy wierzyć wiarą boską i katolicką",
    - apostata, który całkowicie porzuca wiarę chrześcijańską,
    - schizmatyk, który odmawia uznawania zwierzchnictwa Biskupa Rzymskiego lub utrzymywania wspólnoty z członkami Kościoła uznającymi to zwierzchnictwo.

    Jednocześnie dekret zaznacza, że oświadczenie o wystąpieniu z Kościoła zostanie uznane za nieważne, jeśli będzie przesłane przez zainteresowanego drogą pocztową, pocztą elektroniczną lub też złożone przed urzędnikiem cywilnym. Czyli stary kalejdoskop wyczekiwania na formalne podjęcie decyzji, uwiarygodniania się, powoływania świadków, jeżdżenia z parefii do parafii etc. pozostaje bez zmian.

    A czy jakikolwiek chrzczony niemowlak składał własne oświadczenie o wstąpieniu do tego Koscioła?

    O wiele prościej i łatwiej zostać formalnie ekskomunikowanym. Efekt praktyczny jest taki sam. Wystarczy oryginał pisma i jego kopie porozsyłać do Kurii Metropolitarnej i patafii w miejscu chrztu. Oczywiście tylko listem poleconym, bo wątpię, by wpływ takiego listu został oficjalnie potwierdzony.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.