Dodaj do ulubionych

Czy ktoś może mi powiedzieć?

10.04.19, 16:19
Dlaczego na tym forum nie pisze grgkh?
Znam go od czasów kiedy pisał na forum prywatnym, kościół,religia
Ktoś coś wie?
Edytor zaawansowany
  • kod1501 10.04.19, 16:47
    Sorry, witam wszystkich.
    Niby jestem nowy, ale stary duchem i stażem na forach.
    Jestem całkowicie odporny na wirusa wiary i religii.
  • dunajec1 10.04.19, 18:24
    Zaczal sie przekomarzac z takim jednym ktory jednak troche lepiej wiedzial co pisze i jak, podejrzewam ze dlatego odszedl.
  • kod1501 10.04.19, 18:35
    dunajec1 napisał:

    > Zaczal sie przekomarzac z takim jednym ktory jednak troche lepiej wiedzial co p
    > isze i jak, podejrzewam ze dlatego odszedl.


    To Twoja opinia, moja jest inna. Na bieżąco obserwowałem ten konflikt z kociakiem.
    "wojnę" zaczął kociak a nie grgkh.
    Kociak ma wiedzę ale grgkh był lepszy. Miał ogromną wiedzę.
  • kociak40 10.04.19, 19:07

    "Kociak ma wiedzę ale grgkh był lepszy. Miał ogromną wiedzę." - kod1501

    Ja, kociak40, mam wiedzę rzeczywistą, mam ukończone dwa wydziały mechaniczne Politechniki Warszawskiej,
    Wydział SiMR (Samochody i Maszyny Robocze) oraz Wydział MT (Mechaniczno-Technologiczny).
    Grgkh nie miał wyższego wykształcenia i jego wiedza pochodziła z Wikipedii ale jej nie rozumiał.
    Ostatnie nasze "starcie" (kociak40 - grghk) było jak podał niepełny wzór Newtona na siłę grawitacyjną
    i twierdził, że we wzorze nie ma czasu. Nie rozumiał, że lewa strona równania to siła grawitacyjna i musi
    mieć w jednostce czas. Jego twierdzenie było z braku wiedzy i pominął we wzorze stałą grawitacyjną.
    Ta stała grawitacyjna ma wymiar - m3/kgs2 gdzie m - metr, kg - kilogram, s - sekunda.
    Nie mógł zrozumieć, że siła nie może istnieć bez czasu. Siła to wielkość fizyczna wektorowa i jest oznaką
    działania energii. Aby było działanie energii, czyli było działanie siły , musi być przestrzeń i czas.
    Grgkh nie mógł tego zrozumieć i dlatego wykazałem mu, że "pieprzy głupoty" i widać uznał, że zawsze
    mogę mu udowodnić, że nie rozumie dokładnie tego co on pisze, i znikł z forum "Kościół, religia".
    Tak samo pisał na forum "Nauka" i tam również go wyśmieli. Miał duże chęci do pisania ale nie miał
    wiedzy do tego co pisał.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kod1501 10.04.19, 19:11
    grgkh miał wykształcenie chemiczne. Z całą pewnością wyższe wykształcenie.
  • kociak40 10.04.19, 20:02

    Nie wiem czy miał wyższe wykształcenie chemiczne, wątpię w to.
    Nasz ostatni spór był dość dawno. Wyjaśnię Ci co było jego przyczyną.
    Cała teoria względności A. Einsteina oparta jest na stwierdzeniu, że w
    całej przyrodzie (w całym wszechświecie) nie istnieją oddziaływania natychmiastowe.
    Grgkh wydało się, że jest większym geniuszem od Alberta i twierdził, że takie
    oddziaływania natychmiastowe istnieją i jako dowód podał wzór Newtona ale
    pominął po prawej stronie równania stałą grawitacyjną. Nie rozumiał, że z pominięciem
    po prawej stronie równania stałej grawitacyjnej powoduje, że lewa strona równania (siła)
    nie jest równa prawej. Po lewej wymiar siły musi mieć czas, a po prawej jak pominął
    stała grawitacyjną (G) czasu nie ma. Rozumiesz to? On tego nie mógł zrozumieć.
    Samo jego podważenie podstawowej bazy teorii względności A. Einsteina jest już piramidalną
    głupotą i taką głupotę wykazał grgkh. On mógł robić sobie "szpan" tylko u takich uczestników,
    forum, którzy nie znają i nie rozumieją mechaniki klasycznej (Newton), mechaniki relatywistycznej
    (teoria względności) i mechaniki kwantowej. Tacy mogli uznać, że ma "ogromną wiedzę, większą
    nawet od Alberta". Ci natomiast, którzy mają wiedzę o mechanice, "widzieli" tylko głupoty grgkh
    i nawet więcej. Pieniactwo i początek zaburzeń umysłowych.
    Niepotrzebne jest twoje pytanie końcowe w twoim poście, ja dobrze znam fizykę i nie mam
    zastrzeżeń do pełnego wzoru na sile grawitacyjną.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kod1501 10.04.19, 20:19
    On mógł robić sobie "szpan" tylko u takich uczestników,
    forum, którzy nie znają i nie rozumieją mechaniki klasycznej (Newton), mechaniki relatywistycznej
    (teoria względności) i mechaniki kwantowej. Tacy mogli uznać, że ma "ogromną wiedzę, większą
    nawet od Alberta"

    O ile pamiętam, to było forum o tematyce kościół, religia a nie o fizyce.
    Mechanikę klasyczną Newtonowską miałem w szkole średniej, tej szkole średniej która była w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, z teorią względności z mechaniką kwantową zapoznałem się już sam.
    Mechanikę kwantową, zgłębiałem szczególnie, ale i tak jej nie rozumiem.
    W moim odczuciu grgkh nie szpanował.
    Trzeba mieć "nierówno pod sufitem" by podważać teorię względności Alberta.
    Ponieważ grgkh nie miał nierówno pod sufitem, dlatego nie podważał na pewno teorii względności.
    Sorry, ale byłem na forum podczas tej "waszej walki" o dominację na forum.
    Grgkh odszedł z tego forum a Ty je zdominowałeś do końca. Wystarczy wejść na forum kościół religia by zobaczyć jak bardzo zdominowałeś to forum.
  • pocoo 11.04.19, 07:25
    kociak40 napisał:

    >
    > Nie wiem czy miał wyższe wykształcenie chemiczne, wątpię w to.

    >...ja dobrze znam fizykę i
    > nie mam
    > zastrzeżeń do pełnego wzoru na sile grawitacyjną.
    >
    A umiesz gotować?
  • kod1501 10.04.19, 19:32
    www.fizykon.org/grawitacja/grawitacja_wzor.htm
    www.fizykon.org/grawitacja/grawitacja_wzor_wektorowo.htm

    Masz zastrzeżenia do www.fizykon?
  • kociak40 10.04.19, 20:19

    "Jestem całkowicie odporny na wirusa wiary i religii." - kod1501

    To bardzo dobrze ale też nie będziesz mógł wykazać, że moja jakby definicja Absolutu jest
    nieprawdziwa. Oto ona, wymyślona przeze mnie -

    "Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu oraz materii". Można jeszcze dołączyć
    ewentualnie - praw fizyki.
    Forum jest religijne więc wszelka dyskusja o religijnych problemach jest pożądana.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kod1501 10.04.19, 20:34

    "Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu oraz materii". Można jeszcze dołączyć
    ewentualnie - praw fizyk

    Potrafisz zdefiniować Boga?
    Ja nie potrafię.Ponieważ zrozumienie, wyobrażenie Boga jest niemożliwe.
  • kociak40 10.04.19, 20:59

    "Potrafisz zdefiniować Boga?
    Ja nie potrafię.Ponieważ zrozumienie, wyobrażenie Boga jest niemożliwe." - kod1501

    Definicję podałem ale wyobrażenie jest niemożliwe. Tak samo jak z wielkością fizyczną - Energia.
    Energia jest wielkością fizyczną skalarną (jest to możliwość wykonania pracy) i jej wymiar nie
    charakteryzuje przestrzeń i czas. Siła (wielkość fizyczna wektorowa) jest oznaką działania energii
    i może takie działanie być tylko możliwe jak przestrzeń i czas zaistniały. Nie można wyobrazić sobie
    - możliwości wykonania pracy (energia), a tylko można wyobrazić sobie skutki jej działania.
    Tak samo jest z moją jakby definicją Absolutu. Możliwe jest tylko wyobrażenie skutków Jego istnienia.
    Teoria względności wyklucza istnienie Boga Osobowego. Przed Wielkim Wybuchem nie było przestrzeni
    ani czasu, więc nie było "chwili" oraz "miejsca" na istnienie Boga Osobowego. Jeżeli połączymy energię
    z inteligencją czyli możliwość przewidywania skutków po zadanej przyczynie, jak będziemy tego chcieli
    w swojej wyobraźni możemy to przyjąć za Absolut. Tego nauka wykluczyć nie może. Nauka dotyczy
    tylko obszaru gdzie zaistniała przestrzeń i czas.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kod1501 10.04.19, 21:17
    . Przed Wielkim Wybuchem nie było przestrzeni
    ani czasu, więc nie było "chwili" oraz "miejsca" na istnienie Boga Osobowego.

    Pełna zgoda, choć mam problem z teorią Wielkiego Wybuchu.
    Nadal istnieje wiele niepewności wokół Teorii Wielkiego Wybuchu. Nie wiemy jak Wszechświat wyglądał przed swoimi narodzinami, ani jaka była przyczyna jego powstania. Nie wiemy także czy nasz Wszechświat jest jedynym, czy może otoczony jest innymi Wszechświatami, tak samo rozszerzającymi się jak "nasz". Zastanawiamy się także dlaczego wiele fundamentalnych stałych ma takie wartości a nie inne

    Czytaj więcej na www.bryk.pl/wypracowania/fizyka/wszechswiat-i-ciala-niebieskie/10155-teoria-wielkiego-wybuchu.html#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
  • awariant 10.04.19, 22:30
    kod1501 napisał:
    >> Przed Wielkim Wybuchem nie było przestrzeni ani czasu,
    >> więc nie było "chwili" oraz "miejsca" na istnienie Boga Osobowego.
    > Pełna zgoda...

    Beze mnie.
    Wielki Wybuch jest aproksymacją znanych praw fizyki i stanowi matematyczną osobliwość.
    Nie mamy pojęcia, czy w ogóle dotyczą go znane prawa fizyki, a już tym bardziej
    co było "po drugich stronach" tej osobliwości i w niej samej.
    Możemy umieścić tam zapchajdziurę "Boga", ale to też niczego więcej nie wyjaśni.
  • awariant 10.04.19, 22:20
    kociak40 napisał:
    > "Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu oraz materii".

    Osobiście wolę definicję:
    "Bóg jest granicą ludzkiej niewiedzy".

    Można mu łatwo przypisać wszystko, o czym nie wiemy.
    I nic z tego, o czym mamy już wystarczające pojęcie.
  • ur-nammu 11.04.19, 13:59
    kociak40: To bardzo dobrze ale też nie będziesz mógł wykazać, że moja jakby definicja Absolutu jest nieprawdziwa. Oto ona, wymyślona przeze mnie -
    "Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu oraz materii". Można jeszcze dołączyć ewentualnie - praw fizyki.

    Wykazanie nieprawdziwości twojej definicji jest bardzo łatwe.

    To, na czym się potknąłeś, w logice nazywa się błędem przesunięcia kategorialnego. W twojej definicji definiens i definiendum przynależą do różnych kategorii, co jest istotą rzeczonego błędu. U ciebie definiendum (Bóg) odnosi się do rzeczy, natomiast definiens (przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu oraz materii) odnosi się do relacji zachodzącej między obiektami świata realnego, a więc obserwowalnej zmiany stanu.

    Innym błędem twojej definicji jest odwołanie się do nazwy pustej (a więc takiej, która nie ma desygnatu), w wypowiedzi odnoszącej się do tego, co dane w doświadczeniu.
    Ponieważ każde zdanie ogólne (a jest nim na przykład twoja definicja) zawierające nazwę pustą jako podmiot i orzekające o tym, co dane w doświadczeniu, jest zdaniem fałszywym, twoja definicja jest fałszywa na gruncie logiki. Warto też pamiętać, że w zdaniach orzekających o tym, co dane w doświadczeniu, wszystkie nazwy puste są równoważne zakresowo, tak więc w twojej definicji zamiast nazwy pustej (Bóg) można użyć dowolnej innej nazwy pustej, na przykład Zeus, Wirakocza, Olorun, a nawet rusałka.

    Wniosek: twoja definicja nie ma żadnej wartości, bo jest po prostu błędna.
  • kociak40 11.04.19, 16:11

    " twoja definicja nie ma żadnej wartości, bo jest po prostu błędna." - ur-nammu

    Oczywiście, że nie ma żadnej wartości. Jest tylko pewnym jakby uściśleniem samego pojęcia Absolutu
    ale nie jest dowodem. Podałem ją do dyskusji religijnej na okoliczność wykluczenia Boga Osobowego.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kod1501 11.04.19, 16:19
    kociak40 napisał:

    >
    > " twoja definicja nie ma żadnej wartości, bo jest po prostu błędna." - ur-nammu
    >
    > Oczywiście, że nie ma żadnej wartości. Jest tylko pewnym jakby uściśleniem same
    > go pojęcia Absolutu
    > ale nie jest dowodem. Podałem ją do dyskusji religijnej na okoliczność wyklucze
    > nia Boga Osobowego.


    Dyskusja o wykluczeniu Boga osobowego jest również bez sensu.
    Nie ma możliwości przedstawienia argumentu dowodu) za lub przeciw istnienia Boga, bogów.
  • ur-nammu 11.04.19, 16:41
    kociak40: Oczywiście, że nie ma żadnej wartości. Jest tylko pewnym jakby uściśleniem samego pojęcia Absolutu ale nie jest dowodem.
    Nie może być żadnym uściśleniem coś, co zawiera błędy.
    Gdyby twoja definicja faktycznie była jakimś uściśleniem (tu już nawet abstrahuję od jej wadliwości), nie byłaby bezwartościowa, bo uściślenia zwykle mają jakąś wartość.
    Nawet mi przez myśl nie przeszło, że jakaś definicja miałaby być dowodem na istnienie czegokolwiek. Definicje nie do tego służą!

    kociak40: Podałem ją do dyskusji religijnej na okoliczność wykluczenia Boga Osobowego.
    Co to jest dyskusja religijna? Czy to taka, w której logikę chowa się do szuflady?
    Dlaczego chcesz wykluczać tylko boga osobowego, a o bezosobowym nie wspominasz? Absolut, o którym pisałeś, jest tylko nieco unowocześnioną wersją boga antropomorficznego.
  • suender 11.04.19, 16:53
    ur-nammu 11.04.19, 16:41

    > Absolut, o którym pisałeś, jest tylko nieco unowocześnioną wersją boga antropomorficznego.

    ADONAI nie jest antropomorficzny!

    Odkłaniam się nisko.
  • awariant 11.04.19, 20:19
    suender napisał:
    > ADONAI nie jest antropomorficzny!

    A CO to jest ADONAI?
  • kociak40 11.04.19, 17:09

    "Dlaczego chcesz wykluczać tylko boga osobowego, a o bezosobowym nie wspominasz?" - ur-nammu.

    Tu mogę się powołać na dyskusję w TV w programie "Inny punkt widzenia" jaka była z udziałem
    ks. prof. dr hab. Michała Hellera. Jest on kierownikiem Watykańskiego Obserwatorium Kosmosu.
    Tylko nominacje na księdza uzyskał w seminarium a reszt e tytułów na uczelniach cywilnych.
    Dobrze zna mechanikę relatywistyczną (teoria względności) oraz mechanikę kwantową w obecnym
    zakresie. Jego wypowiedzi były własnie w powiązaniu wiary religijnej z tą wiedzą. Przez Boga Osobowego
    powszechnie rozumie się jako związanie z materią. To z jego wypowiedzi był pogląd, że przed Wielkim
    Wybuchem nie było czasu ani przestrzeni, więc nie było "miejsca" ani "chwili" na istnienie Boga Osobowego.
    Ta wypowiedz M. Hellera była zgodna z moim poglądem więc miałem potwierdzenie autorytetu.
    Wspomniałem o Bogu Bezosobowym i dałem odniesienie do energii. Energia (możliwość wykonania pracy)
    jest wielkością fizyczną skalarną i jej istnienie nie określa czas i przestrzeń. Dopiero działanie energii
    poprzez siłę wymaga zaistnienia czasoprzestrzeni. Pytasz się - "co to jest dyskusja religijna?".
    Uważam to za wymianę poglądów co do wyobrażenia swojego światopoglądu jaki mają różni ludzie.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • ur-nammu 11.04.19, 19:45
    kociak40: Jego wypowiedzi były własnie w powiązaniu wiary religijnej z tą wiedzą.
    Wypowiedzi źródłowej Hellera nie znam, więc nie mogę się do niej odnieść.
    Mogę się natomiast odnieść do tego, co zrelacjonowałeś. Otóż nie istnieje żadne racjonalnie uzasadnione powiązanie wiary religijnej z wiedzą naukową. To jest bajka dla naiwniaków, którzy sami przed sobą chcą uchodzić za mniej naiwnych, niż faktycznie są.
    Wiara religijna jest systemem wyobrażeń opartych na pozarozumowym przyjęciu głoszonych przez nią dogmatów i jest niesprawdzalna, natomiast wiedza naukowa w całości oparta jest na metodzie naukowej i jest sprawdzalna (nie ma w niej też miejsca na dogmaty).

    Wszelkie zestawianie Boga (nawet przedstawianego w unowocześnionej wersji Absolutu) z energią, czasem, przestrzenią czy innymi wielkościami fizycznymi jest niedorzeczne, bo wielkości fizyczne istnieją realnie poza ludzkim umysłem, a Bóg (Absolut) istnieje tylko jako wyobrażenie w ludzkich umysłach. Równie dobrze możesz się pokusić o opisanie właściwości fizycznych gromu ciśniętego przez Zeusa – to dopiero będzie ciekawe powiązanie wiedzy naukowej z wiarą religijną.
  • suender 11.04.19, 20:55
    ur-nammu 11.04.19, 19:45

    > Otóż nie istnieje żadne racjonalnie uzasadnione powiązanie wiary religijnej z wiedzą naukową.

    A to jakiś nowy DOGMAT ateistyczny?
    Prawda zaś jest taka: Każdy rodzaj mądrości i wiedzy wszelkiej ma swoje korzenie w przestrzeni transcendentnej.

    "Najgłupszy chrześcijanin jest zawsze mądrzejszy od ateusza najinteligentniejszego!"
  • kociak40 11.04.19, 21:32

    " Otóż nie istnieje żadne racjonalnie uzasadnione powiązanie wiary religijnej z wiedzą naukową." - ur-nammu

    Nie zrozumiałeś tego co podałem. Nie jest to powiązanie wiary religijnej z wiedzą naukową aby udowodnić
    wyobrażenie religijne ale je ograniczyć przez rzeczywistość naukową. Np. na podstawie podanego rodowodu
    Jezusa w Ewangelii, czas powstania pierwszego człowieka (Adama) można wyliczyć na 6018 lat.
    Nauka ma dowody, że jest to nieprawda. Kto chce może wierzyć w te 6018 lat ale są to bajki.
    Tak samo M.Heller nie udowadniał istnienia Boga ale na podstawie teorii względności wykluczył
    Boga Osobowego (materialnego przed powstaniem wszechświata). Piszesz - "wiedza naukowa jest sprawdzalna". Nie jest tak zawsze. Np. niemożność podzielenia liczby rzeczywistej przez zero jest
    pewnym dogmatem, nie wymaga dowodu. Inny przykład. Energia powiązana jest z entropią.
    Zakłada się, że w skali bezwzględnej (skala Kelvina) zero stopni ustały wszelkie drgania cząsteczek
    i entropia ma wartość zero. Tego sprawdzić nie można, bo w całym wszechświecie nie ma temperatury
    0 st. Kelvina. Obliczono ją (entropię) na podstawie funkcji powiązania temperatury od energii kinetycznej
    w gazach doskonałych. Doświadczalnie sprawdzić tego nie można. To tak dla przykładu.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • ur-nammu 11.04.19, 23:51
    ur-nammu: Otóż nie istnieje żadne racjonalnie uzasadnione powiązanie wiary religijnej z wiedzą naukową.
    kociak40: Nie zrozumiałeś tego co podałem. Nie jest to powiązanie wiary religijnej z wiedzą naukową aby udowodnić wyobrażenie religijne ale je ograniczyć przez rzeczywistość naukową.
    Zaczynasz gadać sam z sobą. Nie pisałem o celu powiązania wiary religijnej z wiedzą naukową (aby udowodnić wyobrażenie religijne ale je ograniczyć), lecz o tym, że takiego powiązania po prostu nie ma, bo są to nieprzystawalne dziedziny.

    ur-nammu: wiedza naukowa jest sprawdzalna
    kociak40: Nie jest tak zawsze. Np. niemożność podzielenia liczby rzeczywistej przez zero jest pewnym dogmatem, nie wymaga dowodu.
    Twoja uwaga niczego nie zmienia. Jest wszak oczywiste, że wiedza o tym, iż liczb rzeczywistych nie można dzielić przez zero, sprawdza się w praktyce, bo raczej nie da się stworzyć działającego urządzenia czy jakiegoś zaawansowanego produktu (na przykład leku), przy którego tworzeniu zastosowano by obliczenia z dzieleniem przez zero, można natomiast tworzyć działające urządzenia lub inne zaawansowane produkty, które nie uwzględniają treści dogmatów religijnych.

    ur-nammu: Inny przykład. Energia powiązana jest z entropią. […] Tego sprawdzić nie można […] Obliczono ją (entropię) na podstawie funkcji powiązania temperatury od energii kinetycznej w gazach doskonałych. Doświadczalnie sprawdzić tego nie można. To tak dla przykładu.
    Pisałem o sprawdzalności wiedzy naukowej w ogóle, nie tylko o sprawdzalności doświadczalnej.
    Napisałeś, że entropię obliczono, a obliczenia są formą poszukiwań teoretycznych (pewnie w danym momencie jedyną możliwą), sądzę jednak, że nie obliczano tego tak, jak się formułuje prawdy religijne (na przykład na podstawie objawienia), lecz zgodnie z aktualną wiedzą o tym zagadnieniu.
  • kociak40 12.04.19, 01:49

    "Pisałem o sprawdzalności wiedzy naukowej w ogóle, nie tylko o sprawdzalności doświadczalnej. " - ur-namma.

    Po co te tak długie twoje teksty, chcesz tylko zagmatwać problem? Może przykład.
    A. Einstein "szczególną teorię względności (dotyczącą przestrzeni i czasu" oraz późniejszą
    "ogólną teorię względności (uwzględnienie grawitacji) udowodnił tylko zapisem matematycznym.
    Był to ogromny przełom w nauce ale nagrody Nobla za to nie dostał, bo nie było możliwości
    za jego życia sprawdzenia doświadczalnego. Nagrodę Nobla natomiast otrzymał za wyjaśnienie zjawiska
    fotoelektrycznego, bo była możliwość sprawdzenia doświadczalnego. Jaki wiosek? Nie zawsze
    obliczenia matematyczne jak piszesz - "są formą poszukiwań teoretycznych" za w pełni dowodowe.
    Skończmy ta jałową dyskusję i tą pisaninę. Ja wiem swoje, Ty swoje.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • ur-nammu 12.04.19, 11:09
    Myślę, że nadszedł czas na podsumowanie dyskusji.

    Zaprezentowałeś swoją definicję Boga, twierdząc przy tym, że nie da się wykazać, iż jest ona nieprawdziwa. Twoja definicja była mieszanką pojęcia fikcyjnego i kilku pojęć zaczerpniętych ze świata nauki. Wykazałem ci jej nieprawdziwość i stwierdziłem, że jest bezwartościowa, z czym się zgodziłeś, choć od razu spróbowałeś uniku, twierdząc, że jest ona uściśleniem samego pojęcia Absolutu, co jest oczywistą bzdurą. Pozostaje kwestią otwartą, po co przytoczyłeś definicję, o której sam później napisałeś: Oczywiście, że nie ma żadnej wartości. Często piszesz rzeczy, o których sam uważasz, że one nie mają wartości?

    Następnie zacząłeś pisać o wykluczeniu boga osobowego, co jest oczywiście chybione, bo wykluczyć można tylko coś, co jest sprawdzalne, a bóg, postrzegany jako byt nadprzyrodzony, sprawdzalny nie jest. Powołałeś się przy tym na jakąś bliżej niesprecyzowaną wypowiedź księdza Michała Hellera, twierdząc przy tym: Tylko nominacje na księdza uzyskał w seminarium a reszt e tytułów na uczelniach cywilnych. Jest to oczywista nieprawda, a żeby się o tym przekonać, wystarczy się zapoznać z jego biogramem, z którego wynika, że cała edukacja księdza Hellera odbywała się na uczelniach katolickich (Instytut Teologiczny w Tarnowie oraz Wydział Filozofii na KUL-u), a jedynym świeckim akcentem było to, że był wolnym słuchaczem na Wydziale Fizyki UJ w Krakowie. Doktorat i habilitację też robił na KUL-u. W działalności naukowej jest związany z uczelniami katolickimi. Z wykształcenia jest teologiem i filozofem. Hm, jak widać, warto, żebyś sobie poczytał coś więcej o swoim autorytecie.

    Napisałeś: Jego wypowiedzi były własnie w powiązaniu wiary religijnej z tą wiedzą, ale gdy ja to powiązanie zakwestionowałem, nie potrafiłeś swojego stanowiska uzasadnić, a jedynie uciekałeś się do prób manipulowania moimi wypowiedzi, dodając do nich elementy, których ja nie napisałem (wydumałeś sobie jakiś dziwaczny cel powiązania wiedzy z wiarą, a kwestię sprawdzalności sprowadziłeś do sprawdzalności doświadczalnej); nie muszę dodawać, że postępując w ten sposób, dyskutowałeś z własnymi fantazjami, nie z moimi argumentami.

    W tym kontekście nie jesteś przekonujący, gdy pytasz: Po co te tak długie twoje teksty, chcesz tylko zagmatwać problem? Gdybyś nie manipulował moimi wypowiedziami, rzetelnie odnosił się do argumentacji i w ogóle dyskutował uczciwie, nie musiałbym się rozprawiać z chochołami, które sam stworzyłeś, a teksty byłyby krótsze.

    I jeszcze jedno: Skończmy ta jałową dyskusję i tą pisaninę. Ja wiem swoje, Ty swoje.
    Recepta jest prosta: przestań pisać jałowo, to i dyskusja nie będzie jałowa. Swoje wiedzieć możesz, ale racjonalnie uzasadnić tego nie potrafisz, więc wartość tej twojej wiedzy jest taka jak tej definicji, co tu poległa.
  • kociak40 12.04.19, 19:23

    Tylko jeszcze pewna uwaga. Co do M.Hellera to słuchając jego wypowiedzi w TV, zaimponował mi
    znajomością teorii względności i mechaniką kwantową. Ja znam w pewnym zakresie te tematy
    z poziomu ukończenia studiów na wydziale mechanicznym Politechniki Warszawskiej. Dlatego mogłem
    jego wiedzę z tych tematów ocenić. Mechaniki relatywistycznej nie wykładają na uczelniach
    katolickich i dlatego uznałem, że ta wiedza musi pochodzić u niego z wyższych uczelni cywilnych.
    Nie znam jego biografii i to było moje tylko spostrzeżenie. Ty dodałeś wytłumaczenie - "był wolnym
    słuchaczem na Wydziale Fizyki UJ w Krakowie". Teraz będę wiedział skąd pochodzi w tych tematach
    jego wiedza. Ja interesuję się dodatkowo teorią względności i mechaniką kwantową poza wiedzą zdobytą na Politechnice i pewna jego wypowiedz uzupełniła moją wiedzę (nie zastanawiałem się
    nad tym dlaczego tak długi czas istnienia wszechświata był potrzebny do powstania związków
    organicznych). M. Heller podał ten powód i jest to wytłumaczenie. Jeżeli wiesz jak powstają pierwiastki w gwiazdach, na skutek reakcji termojądrowej, to czas powstania pierwiastka węgla
    z wypełnionego wszechświata wodorem liczony jest na 6-8 miliardów lat. Związki organiczne to
    związki węgla i są podstawą do powstania struktury związków organicznych potrzebnych do
    wykształcenia podstawowych związków organizmów żywych. Tą jego wypowiedz można przyjąć,
    że jest również zwolennikiem ewolucji w powstaniu życia na Ziemi, chociaż otwarcie tego nie
    stwierdził. Natomiast "otwarcie" wypowiedział się, że teoria względności wyklucza Boga Osobowego.
    To jego stwierdzenie było potwierdzeniem mojego rozumowania więc uznałem jego za autorytet.
    Mam inne zdanie co do swojej wymyślonej dla potrzeb dyskusji na forum religijnym jakby
    definicji Absolutu. Chodziło mi o to - "Bóg, to przyczyna i skutek powstania czasu, przestrzeni
    oraz materii", że jeśli ktoś chce temu zaprzeczyć, to musi podać i określić inny powód, a to jest
    niemożliwe. Ty uważasz to za bez sensu, a ja że jest to "podchwytliwe" i nadające się do powodowania dyskusji na forum religijnym. Jestem przypadkowym adminem forum -
    "Kościół, religia" i zapraszam ciebie do dyskusji na tym forum. Osoba, która założyła to forum,
    zrezygnowała z jego prowadzenia i mnie niespodziewanie wybrała w zastępstwie chyba z powodu
    znajomości fizyki. Jak do tego doszło? Forum działało, ja dla rozrywki wszedłem na nie i dla "żartu"
    zadałem pewne podchwytliwe pytanie z fizyki (mechanika) i nie przypuszczałem żeby ktoś poprawnie
    na nie odpowiedział. Pierwszą odpowiedzią była odpowiedz admina tego forum i to poprawna, a nawet z opisem niuansów. Natychmiast zorientowałem się, że posiada znajomość fizyki i to na
    wyższym poziomie. Zaczęliśmy sobie dyskutować i tak nawiązała się nasza "znajomość" na forum.
    On chciał pozbyć się tego forum (interesowały go fora o innych tematach) i mnie przekazał uprawnienia do dalszego prowadzenia jego forum. Z powodu, że dużo pracuję na komputerze
    w programach inżynierskich (projekty, rysunki techniczne) i muszę mieć przerwy od obliczeń,
    od skupienia, rysowania itd. jak robię przerwy na kawę, herbatę itd. dla rozrywki piszę na forum
    co mi tylko przyjdzie na myśl. Kiedyś byłem katolikiem (dzieciństwo, szkoła podstawowa) obecnie
    już nie jestem zwolennikiem żadnej religii.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • awariant 12.04.19, 22:23
    kociak40 napisał:
    > Tylko jeszcze pewna uwaga. Co do M.Hellera...

    To docent przekopiował biografię by wykazać, że nie interesuje się astrofizyką
    i informacji o profesorze musiał szukać w Internecie. Wyszło mu, że to ksiądz.
    W sumie zabawne qui pro quo.

    > ... "Bóg, to przyczyna i skutek powstania czasu, przestrzeni oraz materii",
    > że jeśli ktoś chce temu zaprzeczyć, to musi podać i określić inny powód,
    > a to jest niemożliwe.

    Wpierw musisz wykazać że określenie "przyczyna i skutek powstania ..." ma sens,
    bo według znanego mi stanu wiedzy jest to tylko pustosłowie. Czyli obowiązek
    wskazania "innego powodu", który chcesz nazywać "Bogiem" należy do ciebie.
    Nie nadawałbym tej myśli rangi definicji, bo nie wiadomo co z niej wyjdzie.

    Przy okazji - docent ubawił mnie tu setnie swoją logiką dla prawników.
    On chyba nie rozumie nie tylko fizyki, ale i matematyki, a logiki zwłaszcza.
  • kociak40 13.04.19, 15:03

    "Wpierw musisz wykazać że określenie "przyczyna i skutek powstania ..." ma sens" - awariat

    Nie sądzę aby to trzeba było wykazywać, że ma pewien sens. Skutek widzimy i możemy tą
    rzeczywistość badać, określać zależności, opisywać matematycznie (rzeczywistość wszechświata)
    to pozostaje tylko pytanie - co było przyczyną? Jeżeli ta przyczyna mogła przewidzieć późniejszy
    skutek jest to już w gestii inteligencji. Jeżeli przyjmiemy, że przyczyna była przypadkowa np.
    "teoria Chaosu" to w gestii nauki leży ewentualna możliwość ściślejszego jej określenia.
    Obecnie jest to niemożliwe ale kiedyś może będzie. Jeżeli jednak przyjmiemy (w zależności czy chcemy), że skutek był zaplanowany przyczyną (prawa przyrody), to wtedy trzeba uwzględnić
    inteligencję. Takie połączenie, jeżeli chcemy, możemy określić jako Absolut, nie wnikając
    w dalsze rozważania.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kod1501 13.04.19, 16:22
    kociak 40 napisał:


    Nie sądzę aby to trzeba było wykazywać, że ma pewien sens. Skutek widzimy i możemy tą
    rzeczywistość badać, określać zależności, opisywać matematycznie (rzeczywistość wszechświata)
    to pozostaje tylko pytanie - co było przyczyną?

    Co według Ciebie było przyczyną? - powstania Wszechświata?
    Czy powstanie Wszechświata musiało mieć przyczynę? czy argument "praprzyczyny"? - jest konieczny?
  • kod1501 13.04.19, 16:39
    Uzupełnienie:
    Jeśli teoria Multiwszechświata jest prawdziwa, wtedy nasz Wszechświat i nasze życie w nim nie jest niczym wyjątkowym, jest jednym z wielu (nieskończenie wielu) wariantów, w którym akurat powstało życie. Przy tej perspektywie, wszelkie „zbiegi okoliczności”, które przyczyniły się do powstania życia tracą znaczenie.
  • awariant 13.04.19, 18:23
    kociak40 napisał:
    Nie sądzę aby to trzeba było wykazywać, że ma pewien sens. Skutek widzimy i możemy tą
    rzeczywistość badać, określać zależności, opisywać matematycznie (rzeczywistość wszechświata)
    to pozostaje tylko pytanie - co było przyczyną?


    Skutek widzimy, ale jego sensu nie udało się ustalić.
    Znalezienie przyczyny też niczego nam nie gwarantuje, bo pojawi się rekurencja
    i trzeba będzie ustalać przyczynę, której skutkiem jest znaleziona przyczyna.

    Może zacząć od najprostszego - skoro możemy rzeczywistość opisywać matematycznie,
    to może wystarczy ustalić, co było przyczyną liczby π i jak nadać jej nową wartość.
  • jeepwdyzlu 14.04.19, 00:09
    Może zacząć od najprostszego - skoro możemy rzeczywistość opisywać matematycznie,
    to może wystarczy ustalić, co było przyczyną liczby π i jak nadać jej nową wartość.
    -----
    Nie wiem co było PRZYCZYNĄ (haha) liczby Pi
    ale jedno jest pewne wariant.
    Nie sil się na rozważania które Cię przerastają. I to grubo....

    Ciao
    J.

    --
    YCDSOYA
  • ur-nammu 14.04.19, 12:20
    awariant: To docent przekopiował biografię by wykazać, że nie interesuje się astrofizyką i informacji o profesorze musiał szukać w Internecie. Wyszło mu, że to ksiądz. W sumie zabawne qui pro quo.
    Ho, ho, wariantyzm w całej krasie. Tym razem matematołek wykazuje, że nie ogarnia znaczenia słów. Otóż przekopiować oznacza sporządzić kopię, a kopia to dokładne odtworzenie oryginału dzieła sztuki, dokumentu itp. Mój wpis nie zawiera żadnego dokładnego odtworzenia tekstu biogramu (nie: biografii, jak w swojej ignorancji napisałeś), lecz jedynie przywołanie kilku kwestii najistotniejszych dla poruszonego tematu.

    Z kopiowaniem natomiast mamy do czynienia w twoim wpisie (13.04.19, 10:01), w którym próbujesz udawać oczytanie w literaturze dotyczącej agnostycyzmu, a jedyne, na co cię stać, to właśnie skopiowanie z anglojęzycznej Wikipedii cytatu (Agnosticism, in fact, is not a creed); szkoda, że zabrakło ci sił, żeby poprawnie skopiować również nazwisko autora, który nie nazywa się Haxley, lecz Thomas Henry Huxley. Niby szczegół, ale jakże wymowny.

    Twój wniosek, że wyszukanie w Internecie informacji o takiej czy innej osobie ma świadczyć o braku zainteresowania daną dziedziną, jest po prostu „boski”. Wow, wariantyzm do potęgi entej.

    Jeśli chodzi o zabawne qui pro quo, to trudno przebić efekt, jaki sam tu generujesz, pusząc się na jakiegoś Penrose’a, gdy tymczasem z twoich wypowiedzi głupota bucha niczym gejzer. Ogarnij się, naiwniaku, bo produkujesz tu potworną żenadę.
  • awariant 11.04.19, 20:26
    kociak40
    > Przez Boga Osobowego powszechnie rozumie się jako związanie z materią.

    Przez Boga Osobowego powszechnie uważa się Boga opisanego w Tanach, w Biblii, w Koranie...
    Odwrót od idei Boga Osobowego byłby dla Kościoła straszliwie bolesny.
    Poza tym jakoś nie wyobrażam sobie, że ktoś (Bóg Bezosobowy) mógł nadać wartość liczbie π.
  • awariant 11.04.19, 20:12
    ur-nammu napisał:
    >> "Bóg, to przyczyna i skutek powstania przestrzeni, czasu oraz materii"
    > Wykazanie nieprawdziwości twojej definicji jest bardzo łatwe.
    > To, na czym się potknąłeś, w logice nazywa się błędem przesunięcia kategorialnego.
    > W twojej definicji definiens i definiendum przynależą do różnych kategorii,
    > co jest istotą rzeczonego błędu...

    Pozwolę sobie nie zgodzić się z panem docentem i jego logiką dla prawników.

    Nie ma tutaj żadnego przesunięcia kategorialnego.
    Definiendum (Bóg) nie odnosi się do rzeczy, ponieważ nigdzie w definicji
    nie zostało to powiedziane. Skoro definiens odnosi się do relacji zachodzącej między
    obiektami świata realnego
    , to definiendum jest proponowaną nazwą tej relacji.

    > Innym błędem twojej definicji jest odwołanie się do nazwy pustej

    Całkowite pomieszanie z tą nazwą pustą. Definiendum ma być nazwą pustą!
    Inaczej będziemy mieli wieloznaczności i różne pojmowanie jednego określenia.
    To definiens nie powinien być pusty (w naszym przypadku wszakże jest,
    więc użyteczność takiej definicji jest żadna) i należało domagać się wskazania
    jakiejkolwiek przyczyny powstania przestrzeni, czasu oraz materii. Oczywiście
    zgadzam się, że proponowana nazwa "bóg" jest dobrana fatalnie, bo spotykamy się
    z milionami różnych, na ogół sprzecznych i niekompletnych definicji "boga".

    > Wniosek: twoja definicja nie ma żadnej wartości, bo jest po prostu błędna.

    Gdyby się jednak okazało, że nie jest to bezużyteczna definicja, a jednak
    twierdzenie, to z kolei potrzebny byłby dowód, ale ten musiałby się opierać
    o inną definicję słowa "Bóg". Jeszcze trochę pracy przed kociakiem40.
  • kociak40 11.04.19, 21:44

    "Jeszcze trochę pracy przed kociakiem40" - awariant

    Zaliczyłbym siebie chyba do agnostyków? Mnie nie interesuje czy jest, czy nie, Bóg. Jest mi to obojętne,
    może sobie być lub nie być, nie moja to sprawa. Nigdy i nigdzie nie narzucam swojego towarzystwa,
    o tym decydują tylko inni czy chcą mego towarzystwa. Ta zasada odnosi się także do Boga, o ile taki jest.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • awariant 11.04.19, 23:22
    kociak40 napisał:
    > Zaliczyłbym siebie chyba do agnostyków?

    I dlatego zostałeś potraktowany przez docenta jako potencjalny wierzący.
    Agnostyk to taki ni pies ni wydra, choć znam agnostyków dużo bardziej
    radykalnych w poglądach od większości ateistów.

    > Ta zasada odnosi się także do Boga, o ile taki jest.

    Pewna wiadomość - TAKI nie jest. Istotą boga jest to, że nie jest zdefiniowany,
    więc argumenty teologiczne mogą być używane przeciw wiedzy i logice.
    Gdybyśmy wiedzieli JAKI jest bóg, byłby przedmiotem wiedzy, a nie wiary.

    > "Jeszcze trochę pracy przed kociakiem40" - awariant

    No właśnie - może wpadniesz na pomysł jakiejś lepszej definicji Boga.
    Proponowałem (zresztą również kiepskie) "Bóg jest granicą ludzkiej niewiedzy",
    więc jeśli udało by ci się znaleźć coś co definiowałoby Boga, a mieściło się
    w granicach aktualnej wiedzy, byłby to spory sukces. Nawet gdyby to była
    wiedza z zakresu psychologii, socjologii czy neurobiologii, a nie fizyki.
  • kod1501 12.04.19, 07:02
    awariant napisał:

    Agnostyk to taki ni pies ni wydra, choć znam agnostyków dużo bardziej
    radykalnych w poglądach od większości ateistów.

    To musisz się na coś czy agnostyk to wierzący czy niewierzący (ateista).
    Na czym ma polegać ten radykalizm agnostyków?
    Bertrand Russell w broszurze „Kto to jest agnostyk?” stwierdził, że chrześcijanie twierdzą, że wiemy, że Bóg jest, ateiści – że wiemy, że Boga nie ma, natomiast agnostycy przyjmują, że nie ma dostatecznych podstaw, aby potwierdzić istnienie Boga lub mu zaprzeczyć.
    Z tego wynika, że agnostyk jest uczciwą intelektualnie formą ateizmu.

    Na początku, krótko się przedstawiłem i napisałem, że jestem odporny na wirusa wiary. Jestem faktycznie od wielu,wielu lat człowiekiem areligijnym, nie chodzę również do kościoła. Moja żona jest praktykującą katoliczką, żyjemy mimo tego zgodnie - przez wiele lat. Moja żona, wie na pewno, że Bóg istnieje, ja tego nie wiem - dokładnie wiem, że nie jestem jej w stanie udowodnić, że Bóg nie istnieje. Ale wiem również, że moja żona nie udowodni mi w żaden sposób, że bóg istnieje.
    Jestem psem czy wydrą?
  • kod1501 12.04.19, 07:05
    Sorry, uzupełniam tekst

    Napisałem: To musisz się na coś czy agnostyk to wierzący czy niewierzący (ateista).

    Powinno być: To musisz się na coś zdecydować - czy agnostyk to wierzący czy (ateista)
  • awariant 12.04.19, 22:40
    kod1501 napisał:
    > To musisz się na coś zdecydować - czy agnostyk to wierzący czy niewierzący (ateista).

    Nie muszę - nie jestem wyznawcą logiki dwuwartościowej.

    > Na czym ma polegać ten radykalizm agnostyków?

    Na tym, że myślą. Z większością agnostyków da się dyskutować.
    Nie można tego powiedzieć o wyznawcach teizmu czy ateizmu.
    A skoro myślą, to dochodzą do wniosków. Niekiedy radykalnych.
  • kod1501 13.04.19, 08:40
    awariant napisał:

    > kod1501 napisał:
    > > To musisz się na coś zdecydować - czy agnostyk to wierzący czy niewierząc
    > y (ateista).
    >
    > Nie muszę - nie jestem wyznawcą logiki dwuwartościowej.

    Jednak, to Ty napisałeś, że agnostyk to: "ni pies ni wydra"- co w powszechnym użyciu znaczy "ni to, ni owo"

    Podobnie jak z tym radykalizmem u agnostyków. Wydaje mi się, że pytanie moje było zasadne, na czym polega radykalizm agnostyka, skoro słowo radykalizm oznacza - bezkompromisowość, stanowczość.
    Bezkompromisowy jest teista i ateista.

  • awariant 13.04.19, 10:01
    kod1501 napisał:
    > Jednak, to Ty napisałeś, że agnostyk to: "ni pies ni wydra"
    > - co w powszechnym użyciu znaczy "ni to, ni owo"

    Zgadza się - właśnie o to mi chodziło. W powszechnym użyciu agnostyk
    to taki ni to wierzący, ni to nie wierzący. Dlatego docent przyczepił
    kociakowi40 etykietkę "wierzący" i zamiast zastanowić się, co ma
    do przekazania, zaczął wymyślać dlaczego NIGDY nie może mieć racji
    a jego opinie muszą być błędne. Skupił się na osobie, a nie na temacie.

    > Podobnie jak z tym radykalizmem u agnostyków.

    Tu chyba faktycznie nie bardzo trzymam się słownikowej definicji agnostyka.
    Agnostyk jak dla mnie to nie ten, który "nie wie", ale ten, który chce wiedzieć.
    Akurat kontekst religijny jest tu dla mnie mało znaczący. Dla agnostyków również.
    Zresztą zacytujmy za samym Haxley'em, twórcą pojęcia:
    Agnosticism, in fact, is not a creed, but a method, the essence of which lies in
    the rigorous application of a single principle ... Positively the principle may be expressed:
    In matters of the intellect, follow your reason as far as it will take you, without regard
    to any other consideration. And negatively: In matters of the intellect do not pretend
    that conclusions are certain which are not demonstrated or demonstrable.


    > Bezkompromisowy jest teista i ateista.

    A ma chociaż wybór?
  • kod1501 13.04.19, 10:20
    awariant napisał:

    Tu chyba faktycznie nie bardzo trzymam się słownikowej definicji agnostyka.
    Agnostyk jak dla mnie to nie ten, który "nie wie", ale ten, który chce wiedzieć.

    Zgadza się, ja właśnie "wiem, że nie wiem" - choć to, że nie wiem ani na jotę nie przybliżyło mnie do żadnej religii i do żadnego boga.
    Dziękuję za odpowiedź.
  • awariant 13.04.19, 14:59
    kod1501 napisał:
    > ... choć to, że nie wiem ani na jotę nie przybliżyło mnie do żadnej religii i do żadnego boga.

    Trochę cierpliwości - neurobiolodzy kiedyś go odkryją.
    I może nawet pomogą wyleczyć.
  • jeepwdyzlu 14.04.19, 00:04
    pytanie moje było zasadne, na czym polega radykalizm agnostyka, skoro słowo radykalizm oznacza - bezkompromisowość, stanowczość.
    Bezkompromisowy jest teista i ateista.
    ---
    Co za koszmarne, piramidalne bzdety piszecie?
    Ateista bezkompromisowy. Agnostyk mysliciel i poszukiwacz. Ten rewolucjonista, tamten nie.

    Zwariowaliście????
    Jedni ateiści są tacy drudzy śmacy. Jedni mądrzy drudzy wręcz przeciwnie. Jedni przeszli złożoną intelektualna drogę, drudzy wcale.
    To samo agnostycy.
    Wasze rozważania funta kłaków warte, fachowcy za 3 grosze.....
    Ogarnijcie się. Wypijcie porządne wino. Pobzykajcie. Przeczytajcie coś innego niż życie na gorąco...
    A ten wątek zakończcie. Nie kompromitujcie się!

    Życzliwy...


    --
    YCDSOYA
  • kod1501 14.04.19, 07:00
    jeepwdyzlu napisał:

    > pytanie moje było zasadne, na czym polega radykalizm agnostyka, skoro słowo rad
    > ykalizm oznacza - bezkompromisowość, stanowczość.
    > Bezkompromisowy jest teista i ateista.
    > ---
    > Co za koszmarne, piramidalne bzdety piszecie?
    > Ateista bezkompromisowy. Agnostyk mysliciel i poszukiwacz. Ten rewolucjonista,
    > tamten nie.

    Ateista stawiający tezę, że boga nie ma jest bezkompromisowy podobnie jak teista stawiający odwrotną tezę. Kim jest agnostyk, pisałem i nie będę się powtarzał.


    > Zwariowaliście????

    To nie jest właściwy argument.


    > Jedni ateiści są tacy drudzy śmacy. Jedni mądrzy drudzy wręcz przeciwnie. Jedni
    > przeszli złożoną intelektualna drogę, drudzy wcale.
    > To samo agnostycy.

    Nie pisałem o poziomie intelektualnym ateistów czy agnostyków a nawet teistów.


    > Wasze rozważania funta kłaków warte, fachowcy za 3 grosze.....


    Przepraszam fachowca, za 5 groszy, że ośmieliłem się mieć swoją opinię.
    Teraz wiem już dlaczego grgkh opuścił to forum i dlaczego to forum umiera.


    > Ogarnijcie się. Wypijcie porządne wino. Pobzykajcie. Przeczytajcie coś innego n
    > iż życie na gorąco...
    > A ten wątek zakończcie. Nie kompromitujcie się!

    Dałeś dowód jak można z siebie zrobić pajaca. Czytałem Cię od dawna i miałem dobre zdanie o tobie fachowcu.
    Aktualnie czytam "Największa przygoda ludzkości" Lawrence Kraussa, i "Trzecia Rzesza.Nowa Historia" M.Burleigha - to gwoli informacji.
    Otworzyłeś wątek o "paleniu książek" i napisałeś tam o umizgach do "faszystów" i paleniu książek w 1939r w nazistowskich Niemczech. Nazistowskich a nie faszystowskich. Jest różnica między ideologią faszystowską a nazistowską.
    Pisałeś w tym wątku, że katolicy milczeli kiedy palono książki - co mieli robić? w państwie autorytarnym jakim były nazistowskie Niemcy?
    Porównywanie tego okresu do niedawnego spalenia książek Harry Pottera to piramidalna bzdura.
    Jaka jest różnica między mną a Tobą? otóż nie napisałem Ci, że piszesz bzdury i że się kompromitujesz.

    Żegnam.



  • awariant 14.04.19, 10:02
    kod1501 napisał:
    > Ateista stawiający tezę, że boga nie ma jest bezkompromisowy podobnie jak teista
    > stawiający odwrotną tezę. Kim jest agnostyk, pisałem i nie będę się powtarzał.

    Bardzo nie lubię takiego pojmowania "bezkompromisowości".
    "Bezkompromisowy" jak zepsuty kalkulator, który pokazuje ten sam wynik
    bez względu na to, co chcemy na nim sprawdzić.
  • kod1501 14.04.19, 10:19
    Bardzo nie lubię takiego pojmowania "bezkompromisowości". awariant

    Taka jest moja ocena, nie potrafię tego inaczej wyrazić.
  • awariant 14.04.19, 10:46
    kod1501 napisał:
    > Taka jest moja ocena, nie potrafię tego inaczej wyrazić.

    To może na przykładach.
    Twoje dotychczasowe poglądy i twój aktualny stan wiedzy zaczynają się rozchodzić.
    Jaki wybór w tej sytuacji jest "bezkompromisowy"?
  • kod1501 14.04.19, 11:21

    To może na przykładach.
    Twoje dotychczasowe poglądy i twój aktualny stan wiedzy zaczynają się rozchodzić.
    Jaki wybór w tej sytuacji jest "bezkompromisowy"? wariant

    To jest pytanie czy stwierdzenie?
  • kod1501 14.04.19, 11:35
    Nie chcę uciekać od dyskusji, ale uważam, że stała się ona jałowa. Nic nowego nie wnosi. Ja w swoim pierwszym poście jednoznacznie wypowiedziałem się na temat agnostycyzmu i ateizmu.
    Ty, napisałeś dużo więcej, napisałeś, że:

    Na tym, że myślą. Z większością agnostyków da się dyskutować.
    Nie można tego powiedzieć o wyznawcach teizmu czy ateizmu.
    A skoro myślą, to dochodzą do wniosków. Niekiedy radykalnych.

    Ja, uważam, że ateiści są bezkompromisowi w kwestii niewiary, podobnie jak teiści w kwestiach wiary.
    Możesz wsadzić dowolny synonim słowa bezkompromisowy - bezkrytyczny, bezwzględny, fanatyczny, gorący, gorliwy, krańcowy, maniacki, maniakalny, nawiedzony, nieprzejednany - jeżeli nie odpowiada Ci określenie bezkompromisowy.

    Miłego dnia
  • awariant 14.04.19, 15:03
    kod1501 napisał:
    > To jest pytanie czy stwierdzenie?

    Oczywiście, że pytanie.

    Przepraszam jeśli głupio zabrzmiało w nim "twoje" i "twój", bo oczywiście
    nie chodzi mi o ciebie czy żadną konkretną osobę ale o ogólne znaczenie
    określeń "radykalny" i "bezkompromisowy" w sytuacji konfliktu wartości.

    Czy na przykład wspomniany przez kociaka40 ksiądz prof. Michał Heller jest
    bezkompromisowy twierdząc, że wyklucza boga osobowego (przynajmniej przed WW)
    czy jest bezkompromisowy nadal pozostając księdzem wierzącym w boga osobowego.
  • jeepwdyzlu 14.04.19, 14:15
    Otworzyłeś wątek o "paleniu książek" i napisałeś tam o umizgach do "faszystów" i paleniu książek w 1939r w nazistowskich Niemczech. Nazistowskich a nie faszystowskich. Jest różnica między ideologią faszystowską a nazistowską.
    ----
    Myślisz małychujku że o tym nie wiem.
    Manipulatorku za grosik, nie dwa.

    Żałosne te typki co chcą wygrać każdą polemikę...
    Spierdalaj.

    --
    YCDSOYA
  • kod1501 14.04.19, 14:24
    jeepwdyzlu napisał:

    > Otworzyłeś wątek o "paleniu książek" i napisałeś tam o umizgach do "faszystów"
    > i paleniu książek w 1939r w nazistowskich Niemczech. Nazistowskich a nie faszys
    > towskich. Jest różnica między ideologią faszystowską a nazistowską.
    > ----
    > Myślisz małychujku że o tym nie wiem.
    > Manipulatorku za grosik, nie dwa.
    >
    > Żałosne te typki co chcą wygrać każdą polemikę...
    > Spierdalaj.
    >


    Sam sobie wystawiłeś odpowiednie świadectwo swoim postem.
    Nie zniżę się do twojego poziomu.
  • awariant 14.04.19, 09:52
    jeepwdyzlu napisał:
    > Jedni ateiści są tacy drudzy śmacy. Jedni mądrzy drudzy wręcz przeciwnie.
    > Jedni przeszli złożoną intelektualna drogę, drudzy wcale.
    > To samo agnostycy.
    > Wasze rozważania funta kłaków warte, fachowcy za 3 grosze.....

    Czy wydaje ci się, że na forum są idioci, którzy o tym nie wiedzą?
    Czy wydaje ci się, że ten twój twórczy wkład w rozmowę na temat
    różnic między ateistą a agnostykiem ma jakąkolwiek wartość?

    Weź się ogarnij i zacznij myśleć przed a nie po napisaniu czegokolwiek.
  • ur-nammu 14.04.19, 20:06
    kod1501: Na czym ma polegać ten radykalizm agnostyków?
    awariant: Na tym, że myślą.
    Ojoj! Udzielona odpowiedź wygląda mi to na przejaw demencji.

    kod1501: To musisz się na coś zdecydować - czy agnostyk to wierzący czy niewierzący (ateista).
    awariant: Nie muszę - nie jestem wyznawcą logiki dwuwartościowej.
    Wciskasz ludziom kity!
    A postępujesz tak, ponieważ zakładasz, że większość nie ma pojęcia, czym jest logika. I poniekąd masz w tym założeniu rację, bo wielu spośród tej większości pewnie przeciera oczy ze zdumienia, gdy czyta termin logika dwuwartościowa. W twoim założeniu jest jednak pewien szkopuł – otóż większość to nie wszyscy, co oznacza, że nawet na forach można spotkać ludzi, którzy obycie z logiką mają wystarczające, aby zauważyć i wykazać, że to, co ty opowiadasz o logice, to zwykła ściema (w tych swoich opowiastkach zwykle deklarujesz, że jesteś matematykiem, co pewnie wielu onieśmiela przed podjęciem dyskusji o jakości twoich wywodów).

    Skoro nie jesteś wyznawcą logiki dwuwartościowej, to pewnie jesteś wyznawcą jednej z wielu logik wielowartościowych lub logiki intuicjonistycznej. Chyba właśnie wyszliśmy poza sferę przywoływanej przez ciebie logiki dla prawników, więc śmiało, panie „Penrose”. Opowiedz nam coś o logice, którą wyznajesz – będzie niezły kabaret (a nie zapomnij dodać informacji o tym, jakie zastosowanie ma taki system jako uniwersalna teoria wnioskowania).
  • awariant 14.04.19, 21:55
    ur-nammu napisał:
    > Ojoj! Udzielona odpowiedź wygląda mi to na przejaw demencji.

    Trudno, skoro masz problemy z demencją zacznę od przypomnienia ci twojego wątku:
    forum.gazeta.pl/forum/w,721,167247844,167247844,Trendy_we_wspolczesnej_religijnosci.html?so=1
    Aby się nie rozpraszać i ze względu na monokulturę religijną w Polsce skoncentrujmy
    się tylko na katolikach. I wracamy do naszego problemu z użyciem logiki.

    > kod1501: To musisz się na coś zdecydować - czy agnostyk to wierzący
    > czy niewierzący (ateista).
    > awariant: Nie muszę - nie jestem wyznawcą logiki dwuwartościowej

    Jak zapewne się domyślasz, pojęcie "wierzący" jest dość słabo zdefiniowane.
    Matematyka nie zna takiego pojęcia, prawo kościelne twierdzi, że katolikiem
    jest każdy, kto został ochrzczony, wyniki badań ankietowych zależą od tego
    kto, kogo i jo co pyta, badania przed kościołami dostarczają kolejny zestaw wyników.

    Logika dwuwartościowa wyróżnia dwie wartości logiczne: PRAWDA i FAŁSZ
    obecnie najczęściej wyrażane jako 0 i 1. Zatem albo można być wierzącym,
    albo nim nie być (czyli być niewierzącym, w tym w szczególności ateistą).
    Według wszystkich wymienionych kryteriów jestem niewierzącym.

    Tyle, że świat realny jest bardziej skomplikowany i PRAWDA i FAŁSZ
    nie występują w naturze, a ilość przypadków, w których można je
    stosować jest bardzo ograniczona.

    Logika rozmyta zamiast prostej odpowiedzi: TAK, NIE dokłada do przynależności
    do zbioru dodatkowy parametr będący na przykład wartością prawdopodobieństwa
    czy wynikiem zastosowania jakiegoś dodatkowego kryterium. Zamiast odpowiadać
    na pytanie "czy agnostyk jest wierzącym" prosimy o kryterium bycia "wierzącym".
    Nie muszę więc odpowiadać na pytanie, które jest niekompletnie i nie umożliwia
    udzielenia konkretnej odpowiedzi. Podobna byłaby również moja odpowiedź
    na pytanie, czy wierzący są wierzący w sytuacji, gdyby nie został dokładnie
    określony kontekst obu użyć słowa "wierzący". Znam niewierzących wierzących.
  • ur-nammu 15.04.19, 15:46
    ur-nammu: Skoro nie jesteś wyznawcą logiki dwuwartościowej, to pewnie jesteś wyznawcą jednej z wielu logik wielowartościowych [...] (a nie zapomnij dodać informacji o tym, jakie zastosowanie ma taki system jako uniwersalna teoria wnioskowania).
    awariant: Logika rozmyta zamiast prostej odpowiedzi: TAK, NIE dokłada do przynależności do zbioru dodatkowy parametr będący na przykład wartością prawdopodobieństwa czy wynikiem zastosowania jakiegoś dodatkowego kryterium. Zamiast odpowiadać na pytanie "czy agnostyk jest wierzącym" prosimy o kryterium bycia "wierzącym". Nie muszę więc odpowiadać na pytanie, które jest niekompletnie i nie umożliwia udzielenia konkretnej odpowiedzi. Podobna byłaby również moja odpowiedź
    na pytanie, czy wierzący są wierzący w sytuacji, gdyby nie został dokładnie określony kontekst obu użyć słowa "wierzący". Znam niewierzących wierzących.

    Uff, jest dokładnie tak, jak to przewidziałem. Słyszałeś, że dzwonią, ale nie wiesz, w którym kościele.
    Powołujesz się na logikę rozmytą, a więc jedną z logik wielowartościowych. Szkoda, że przemilczałeś, jakie ten system ma zastosowania. Otóż stosuje się go w układach sterowania, zwłaszcza w różnego rodzaju regulatorach mających rozpoznawać różne stopnie intensywności i odpowiednio na nie reagować (na przykład w pralkach). W sytuacjach codziennych (a także we wnioskowaniu naukowym) systemu tego się nie stosuje.
    Warto przytoczyć to, co o logikach wielowartościowych piszą ludzie, którzy się na logice znają:

    Obecnie logiki wielowartościowe znajdują zastosowanie w cybernetyce i teorii maszyn matematycznych. Należy jednak podkreślić, że do realizacji zasadniczego celu, jakim niewątpliwie jest teoria wnioskowania, nadaje się, w jakimś stopniu, z całego mnóstwa logik wielowartościowych tylko jedna – logika intuicjonistyczna.
    Mała encyklopedia logiki, red. nauk. Witold Marciszewski, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź 1988 (wytłuszczenie moje – U.).

    Nie jest to odosobniony pogląd, bo na przykład o wnioskowaniu w nauce (a więc dużo bardziej zaawansowanym niż twoje dywagacje o intensywności wiary wierzącego) można przeczytać, co następuje:

    Niektórzy wprost piszą, iż „wnioskowanie w nauce zawsze jest zgodne z prawami logiki klasycznej, bez względu na to, czy badamy obiekty kwantowe czy klasyczne”.48
    Bożena Czernecka-Rej, Stosowalność logik wielowartościowych, Filozofia Nauki 15/2, 75-93, 2007, tu: s. 88-89.

    Innymi słowy – logika rozmyta, na którą się powołujesz, ma zastosowanie lokalne (w różnych dziedzinach techniki), nie służy jednak do prowadzenia rozważań w zakresie, który podałeś.
    Jej stosowanie w warunkach dyskusji czy wnioskowania naukowego jest skrajnie niepraktyczne i musi prowadzić do paraliżu poznawczego, co jest widoczne w twoich wpisach.
    Samo poszukiwanie odcieni i tego, co nieostre, to chwalebna rzecz, pod warunkiem jednak, że robi się to z głową. Nie robi tego z głową ten, kto stosuje do tego system, który się nie nadaje do takich zastosowań. Ty postępujesz jak człowiek, który zasiada do schabowego z frytkami, ale tego dania nie konsumuje widelcem i nożem, lecz widłami i piłą do drewna. Smacznego!

    PS: Muszę pogratulować Jeepowi trafnego spostrzeżenia sprzed kilku miesięcy, gdy IQ niektórych piszących porównał do IQ pralki automatycznej. Teraz już wiadomo, skąd te podobieństwa – pralki są tu z nami.
  • jeepwdyzlu 15.04.19, 16:03
    Muszę pogratulować Jeepowi trafnego spostrzeżenia sprzed kilku miesięcy, gdy IQ niektórych piszących porównał do IQ pralki automatycznej. Teraz już wiadomo, skąd te podobieństwa – pralki są tu z nami.
    ----
    Jesteś urnammu na tym forum oazą zdrowego rozsądku.
    Podziwiam Twoje opanowanie, bo mnie trzeciorzędni dyskutanci swoimi płaskimi argumencikami wytrącają z równowagi...
    A Ty ich mieszasz z błotem na chłodno.
    Szapoba!


    --
    YCDSOYA
  • kod1501 15.04.19, 21:17
    jeepwdyzlu napisał:

    > Muszę pogratulować Jeepowi trafnego spostrzeżenia sprzed kilku miesięcy, gdy IQ
    > niektórych piszących porównał do IQ pralki automatycznej. Teraz już wiadomo, s
    > kąd te podobieństwa – pralki są tu z nami.
    > ----
    > Jesteś urnammu na tym forum oazą zdrowego rozsądku.
    > Podziwiam Twoje opanowanie, bo mnie trzeciorzędni dyskutanci swoimi płaskimi ar
    > gumencikami wytrącają z równowagi...
    > A Ty ich mieszasz z błotem na chłodno.
    > Szapoba!
    >
    >


    Napisał to kretyn, który założył wątek "forum.gazeta.pl/forum/w,721,167879678,167879678,Umizgi_do_faszystow_na_Jasnej_G_palenie_ksiazek.html

    Kretyn jeppwpizdu nie wie, że w Niemczech w tym okresie nie było faszyzmu?
    Zjadłbym cię kretynie jako przekąskę...na zimno.
    Goowno wiesz i tyle.
    Spierdalaj.....posługuję się twoją retoryką.
  • awariant 15.04.19, 22:25
    > Spierdalaj.....posługuję się twoją retoryką.

    Nie posługuj się retoryką jeepa, bo to nie ma sensu.
    Nie ma o co walczyć z tą balią do prania.
  • jeepwdyzlu 15.04.19, 22:29

    Kretyn jeppwpizdu nie wie, że w Niemczech w tym okresie nie było faszyzmu?
    Zjadłbym cię kretynie jako przekąskę...na zimno.
    Goowno wiesz i tyle.
    Spierdalaj.....posługuję się twoją retoryką.
    -----
    Ooo
    A miałeś się nie zniżać.
    Jednak nie wytrzymałeś....
    Twój wybór.
    Do tej pory ja byłem dyżurnym chamem, teraz jrst nas dwóch.
    Co do wątku o książkach - gratuluję skupienia się na meritum czyli politycy - dzisiejszej - księży paulianów czy jak tam tych faszystowskich klechów zwą.

    Co do zjadania na przekąskę - sam chciałeś...

    --
    YCDSOYA
  • kod1501 16.04.19, 06:52
    Ooo
    A miałeś się nie zniżać.
    Jednak nie wytrzymałeś....
    Twój wybór.
    Do tej pory ja byłem dyżurnym chamem, teraz jrst nas dwóch.

    Tak, muszę ci przyznać rację, że się zniżyłem do twego poziomu i w ten sposób również stałem się chamem. Na swoje usprawiedliwienie jednak muszę powiedzieć, że z chamem należy tylko tak rozmawiać.
    Gdybym ci napisał jak bardzo mnie rozbawiłeś swoim wiernopoddańczym postem do ur-nammu, pewnie znowu byś mnie obrzucił "goownem" jak w ostatnio.
    W tym jesteś wyjątkowo mocny i nie mam zamiaru z tobą rywalizować.
  • jeepwdyzlu 15.04.19, 22:41
    Napisał to kretyn, który założył wątek "forum.gazeta.pl/forum/w,721,167879678,167879678,Umizgi_do_faszystow_na_Jasnej_G_palenie_ksiazek.html

    Kretyn jeppwpizdu nie wie, że w Niemczech w tym okresie nie było faszyzmu?
    Zjadłbym cię kretynie jako przekąskę...na zimno.
    Goowno wiesz i tyle.
    Spierdalaj.....posługuję się twoją retoryką.
    ----
    Piszę o umizgach DO POLSKICH FASZYSTÓW.
    Dzisiejszych.
    W zacietrzewieniu nawet nie zrozumiałeś tytułu postu.
    Mowa o współczesności. I romansie czestochowskiego kościoła z polska skrajną prawicą.

    Czekam na przeprosiny.


    --
    YCDSOYA
  • jeepwdyzlu 15.04.19, 22:48
    forum.gazeta.pl/forum/w,721,167879678,167879678,Umizgi_do_faszystow_na_Jasnej_G_palenie_ksiazek.html
    --
    YCDSOYA
  • awariant 16.04.19, 00:05
    jeepwdyzlu napisał:

    > Czekam na przeprosiny.

    Czy aby słusznie?

    Przecież kod1501 zamiast tego może dać ci uczony wykład na temat znaczenia słowa "faszyzm".
    Pewnie nie pamiętasz, że faszyzm to był we Włoszech.
    Zresztą z IQ balii do prania to nic dziwnego.
  • kod1501 16.04.19, 07:17
    Pewnie nie pamiętasz, że faszyzm to był we Włoszech.

    Dokładnie o to mi chodziło.
    Faszyści nie palili książek.
    Jak wyglądała "rewolucja kulturalna" w nazistowskich Niemczech - opisuje R.J.Evans w książce "Nadejście Trzeciej Rzeszy" - to informacja do jeepa.
    Widać, że jeep czerpie swoją wiedzę w tym temacie z Gościa Niedzielnego czy Super Expressu.

    Naziści w 1933 roku palili na placach książki najwybitniejszych autorów. Władcy Polski Ludowej 10 maja 1951 roku ustalali listę nieprawomyślnych publikacji na przemiał.
    10 maja 1951 Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej rozpoczęło ustalenie największej listy książek przeznaczonych do likwidacji. Wykaz tych do niezwłocznego zniszczenia liczył 1682 pozycje.
  • jeepwdyzlu 16.04.19, 10:07
    Kod
    Polscy faszyści są polskimi faszystami.
    Nie są skrajną prawicą.
    Skrajną prawicą jest Marek Jurek czy Kaja Grodek.

    Przypierdoliłeś się do mnie bez sensu.
    Faszysci byki nie tylko we Włoszech.
    Są dziś w Białymstoku.

    Nie potrafisz się wycofać.
    Trudno.
    Twoja sprawa, nie moja.
    Dla mnie EOT

    --
    YCDSOYA
  • kod1501 16.04.19, 12:26

    Przypierdoliłeś się do mnie bez sensu.
    Faszysci byki nie tylko we Włoszech.
    Są dziś w Białymstoku. jeepwdyzlu

    No cóż, "przypierdoliłeś" się do mnie i awarianta właśnie ty.
    Ja ci odpowiedziałem w podobnej retoryce. Z awariantem się nie zgadzałem ale prowadziliśmy kulturalny spór.
    Tobie - w odpowiedzi na nasze posty po prostu od....lilo i zachowałeś się jak troll.




  • jeepwdyzlu 16.04.19, 15:18
    No cóż, "przypierdoliłeś" się do mnie i awarianta właśnie ty.
    Ja ci odpowiedziałem w podobnej retoryce.
    ---
    To jest dla mnie jasne i czytelne.
    Tyle że zamiast poczekać na okazję źle przeczytałeś INNY post i zasugerowałeś (gówno wiesz) że nie wiem jak nazywał się faszyzm w Niemczech.
    Gorzej, brniesz dalej i udajesz że polscy faszyści nie są faszystami
    To nawet nie głupie jest tylko małe i żenujące....


    --
    YCDSOYA
  • kod1501 16.04.19, 15:40
    Gorzej, brniesz dalej i udajesz że polscy faszyści nie są faszystami
    To nawet nie głupie jest tylko małe i żenujące....

    Bo nie są faszystami, brnij dalej.
  • kod1501 16.04.19, 07:01
    W zacietrzewieniu nawet nie zrozumiałeś tytułu postu.
    Mowa o współczesności. I romansie czestochowskiego kościoła z polska skrajną prawicą.

    Piszę o umizgach DO POLSKICH FASZYSTÓW.

    Właśnie.....jeżeli czyta się GazWyb i słucha np. byłej minister oświaty Kluzik-Rostkowskiej to się powiela takie banały o faszyzmie.

    Skrajna prawica to "faszyści"? - dalej nie rozumiesz, dlaczego ci pisałem o nazistowskich Niemczech?
  • awariant 15.04.19, 22:17
    ur-nammu napisał:
    > Powołujesz się na logikę rozmytą, a więc jedną z logik wielowartościowych. Szkoda,
    > że przemilczałeś, jakie ten system ma zastosowania. Otóż stosuje się go w układach
    > sterowania, zwłaszcza w różnego rodzaju regulatorach mających rozpoznawać
    > różne stopnie intensywności i odpowiednio na nie reagować (na przykład w pralkach).
    > W sytuacjach codziennych (a także we wnioskowaniu naukowym) systemu tego
    > się nie stosuje.

    Rozbawiłeś mnie panie docencie. Więc według ciebie technologia to taki margines
    naszej działalności, gdyż naprawdę zajmujemy się dowodzeniem twierdzeń.

    > Należy jednak podkreślić, że do realizacji zasadniczego celu, jakim niewątpliwie
    > jest teoria wnioskowania, nadaje się, w jakimś stopniu, z całego mnóstwa logik
    > wielowartościowych tylko jedna – logika intuicjonistyczna

    A wiesz przynajmniej dlaczego?

    > Niektórzy wprost piszą, iż „wnioskowanie w nauce zawsze jest zgodne z prawami
    > logiki klasycznej, bez względu na to, czy badamy obiekty kwantowe czy klasyczne”

    I co, znowu zdziwiony, że odkrył Amerykę?
    Do tego służy właśnie logika klasyczna, choć szczerze mówiąc "wnioskowanie w nauce"
    a dowodzenie w matematyce, to czasem zupełnie różne rzeczy.

    > Innymi słowy – logika rozmyta, na którą się powołujesz, ma zastosowanie lokalne
    > (w różnych dziedzinach techniki), nie służy jednak do prowadzenia rozważań
    > w zakresie, który podałeś.

    No i tu się znowu mylisz - do badań religijności nadaje się statystyka, dość
    dobrze pasująca do logik wielowartościowych bądź metody sztucznej inteligencji,
    a te bazują na logikach rozmytych.

    > Ty postępujesz jak człowiek, który zasiada do schabowego z frytkami

    A propos schabowego z frytkami - przyrządzasz go zgodnie z logiką klasyczną?
    Musisz dać nam wzory na schabowy, żebyśmy też mogli spróbować.
  • ur-nammu 16.04.19, 11:43
    awariant: Więc według ciebie technologia to taki margines naszej działalności, gdyż naprawdę zajmujemy się dowodzeniem twierdzeń.
    Ale zidiocenie!
    Warto przypomnieć, że ten fragment wątku poprzedzało pytanie, czy agnostyk to wierzący czy niewierzący, a to jest – jak się właśnie dowiedzieliśmy – zagadnienie z dziedziny technologii, nie dziwi zatem, że ty do rozważań o agnostycyzmie zaproponowałeś zastosowanie systemu logiki z układów sterowania.
    Skoro tak, to należy się spodziewać, że na najbliższych targach technologicznych pojawi się stoisko poświęcone agnostycyzmowi i że pewnie będzie je obsługiwał jakiś waria(n)t.

    awariant: No i tu się znowu mylisz – do badań religijności nadaje się statystyka, dość dobrze pasująca do logik wielowartościowych bądź metody sztucznej inteligencji, a te bazują na logikach rozmytych.
    Co ty pieprzysz, jakie badania religijności, jaka statystyka? Wszystko zaczęło się od twojej jak zwykle durnej wypowiedzi, której nie umiałeś racjonalnie uzasadnić:
    awariant: Agnostyk to taki ni pies ni wydra, choć znam agnostyków dużo bardziej radykalnych w poglądach od większości ateistów.
    Przestań bredzić o badaniach statystycznych, a lepiej zrób sobie badania głowy, bo tam zachodzą jakieś procesy autodestrukcyjne.

    Skomentowanie reszty sobie daruję, bo i tak w rozmowach z tobą czuję się tak, jak bym bił upośledzonego, a taka rola mi nie odpowiada.
  • awariant 16.04.19, 21:21
    ur-nammu napisał:
    > Skomentowanie reszty sobie daruję...

    Ależ proszę się nie krępować panie docencie, godzina lekcyjna jeszcze nie minęła
    i śmiało może kontynuować pan swój wykład z etyki. Studenci bawią się nieźle.
  • jeepwdyzlu 16.04.19, 22:33
    Urnammu pozdrawiam Cię.
    Mam dośc tych ludzi.
    Jestes ostatni notmalny.

    Snajper pizda z ciebie nie moderator.
    Jeep


    --
    YCDSOYA
  • ur-nammu 12.04.19, 23:54
    awariant: Definiendum ma być nazwą pustą!
    Wow, coś mi się wydaje, że to już nie jest logika dla prawników ani innych -ików czy -yków, lecz dla absolwentów uniwersytetu robotniczego lub innej podobnej instytucji o porównywalnym poziomie kształcenia. O regułach definiowania, takich jak choćby warunek istnienia i jedyności, też tam pewnie nie uczyli, więc do dziś o nich nie wiesz. Tak czy inaczej, życzę ci samych sukcesów w zbożnym dziele definiowania nazw pustych – to z pewnością pchnie ludzkość do przodu.

    awariant: Nie ma tutaj żadnego przesunięcia kategorialnego. Definiendum (Bóg) nie odnosi się do rzeczy, ponieważ nigdzie w definicji nie zostało to powiedziane. Skoro definiens odnosi się do relacji zachodzącej między obiektami świata realnego, to definiendum jest proponowaną nazwą tej relacji.
    Powyższa definicja utworzona jest w języku naturalnym przy użyciu słów w tym języku funkcjonujących i z zachowaniem semantyki tych słów.
    Rzecz to jedna z kategorii bytu, podobnie jak cecha, zdarzenie czy stosunek (relacja). W omawianej definicji przesunięcie kategorialne występuje tak samo, jak by występowało na przykład w definicji: Ryba to zdolność życia w wodzie, oddychania skrzelami, posiadania kończyn w postaci płetw (z tą tylko różnicą, że tu byłaby zamiana między rzeczą (istotą) a cechą).

    Ja tu już nie mam nic do dodania, ale tak sobie myślę, że lepiej znać logikę dla prawników niż żadną – tak jak ty, matematołku.
    Adieu.
  • awariant 13.04.19, 00:17
    @ur-nammu

    "Istnieje logika i logika dla prawników. Będziemy uczyć się tej pierwszej" - powiedział kiedyś mój profesor.

    A teraz wytłumacz nam, dlaczego niematerialny bóg, który nie istnieje, jest rzeczą, a nie relacją.
    Możesz się posługiwać logiką dla prawników, jeśli będzie ci tak łatwiej.
  • dunajec1 13.04.19, 00:26
    No i rekawice rzucone, miecze naostrzone, bedzie boj.
    "...my z Toba pojdziem na boje......."
    Od wyzywania sie zaczyna, ha.
  • awariant 13.04.19, 07:51
    dunajec1 napisał:
    > No i rekawice rzucone, miecze naostrzone, bedzie boj.

    Nie będzie, mimo iż różnica między korzystającymi z logiki i korzystającymi
    z logiki dla prawników jest podobnie wielka jak między ateistami a wierzącymi.
  • suender 13.04.19, 09:34
    awariant 13.04.19, 00:17

    > A teraz wytłumacz nam, dlaczego niematerialny bóg, który nie istnieje,

    Ale za to ADONAI był, jest i będzie!

    Łączę agnostyków z chrześcijanami.
  • kod1501 13.04.19, 09:39
    suender

    Łączę agnostyków z chrześcijanami.

    Lepiej połącz groch z kapustą.
  • ur-nammu 14.04.19, 11:39
    Właściwie miałem ci nie odpowiadać, ale skoro są tu osoby, które liczą na jakieś widowisko, to może jest to dobra okazja, żeby się rozprawić z pokutującym tu u niektórych mitem o tym, że Wariancik ma cokolwiek wartościowego do powiedzenia o logice.

    awariant: W powszechnym użyciu agnostyk to taki ni to wierzący, ni to nie wierzący. Dlatego docent przyczepił kociakowi40 etykietkę "wierzący" i zamiast zastanowić się, co ma do przekazania, zaczął wymyślać dlaczego NIGDY nie może mieć racji a jego opinie muszą być błędne. Skupił się na osobie, a nie na temacie.
    Twoje konkluzje są jedyne w swoim rodzaju, ponieważ ich treść bardzo często skrywa w sobie swoistą niepewność, czy to jeszcze głupota, czy już upośledzenie. Wspaniałomyślnie odpuszczę sobie żądanie, żebyś wskazał na moje słowa, które w tak koślawy sposób zrelacjonowałeś, wiem bowiem, że to by było ponad twoje siły.

    awariant: "Istnieje logika i logika dla prawników. Będziemy uczyć się tej pierwszej" - powiedział kiedyś mój profesor.
    Znam tę twoją durną opowiastkę o logice. Widzę, że jesteś na etapie dorabiania do niej legendy.
    A może istnieje jeszcze trzecia odmiana – logika dla waria(n)tów? Profesor o niej nie wspominał?

    awariant: A teraz wytłumacz nam, dlaczego niematerialny bóg, który nie istnieje, jest rzeczą, a nie relacją.
    Jak zwykle wielce mnie rozbawiłeś swoją nieporadnością. Twoje pytanie jest bardzo głupie, ponieważ odpowiedź na nie zawarta jest w moim wcześniejszym poście (12.04.19, 23:54). Ale mniejsza o to, człowiek stawia takie pytania, na jakie pozwala mu rozum. Odpowiem ci parafrazą twojej wcześniejszej wypowiedzi, na którą nawet wskażę, bo bez tego znów się pogubisz:
    awariant: Definiendum (Bóg) nie odnosi się do rzeczy, ponieważ nigdzie w definicji nie zostało to powiedziane.
    A skąd ty wiesz, że bóg z tej definicji jest niematerialny, skoro nigdzie w definicji nie zostało to powiedziane?
  • awariant 14.04.19, 15:09
    ur-nammu napisał:
    > Właściwie miałem ci nie odpowiadać ...

    Pierwsza myśl była dobra, więc się jej trzymaj.
    Szkoda, żebyśmy powtarzali dyskusję do czasu, aż pojmiesz o co w niej chodzi.

    ---
    Dzięki za zwrócenie uwagi na literówkę w nazwisku Huxley. Kajam się.
  • pocoo 16.04.19, 12:29
    awariant napisał:

    > Szkoda, żebyśmy powtarzali dyskusję do czasu, aż pojmiesz o co w niej chodzi.
    >
    Ponieważ mój mąż nawet na temat aktualnej pogody ma inne zdanie niż moje i absolutnie nie rozumie o czym ja mówię, więc nie dyskutuję, bo po co?
  • kod1501 16.04.19, 12:41
    pocoo napisała:

    > awariant napisał:
    >
    > > Szkoda, żebyśmy powtarzali dyskusję do czasu, aż pojmiesz o co w niej cho
    > dzi.
    > >
    > Ponieważ mój mąż nawet na temat aktualnej pogody ma inne zdanie niż moje i abso
    > lutnie nie rozumie o czym ja mówię, więc nie dyskutuję, bo po co?


    Dobre !!!! - wężykiem, wężykiem.
  • ur-nammu 16.04.19, 13:25
    pocoo: Ponieważ mój mąż nawet na temat aktualnej pogody ma inne zdanie niż moje i absolutnie nie rozumie o czym ja mówię, więc nie dyskutuję, bo po co?
    Jedno mówi, że pada, drugie, że nie, ale pewnie żadnemu nie przyjdzie do głowy, żeby wyjrzeć przez okno i sprawdzić, jak jest. Bo pocoo? Dla niektórych nie ma znaczenia, jak jest, liczy się tylko to, żeby sobie poćwierkać. A pewnie szczytem szczęścia jest zasiąść przed serialem dla kretynek i zanurzyć się w bezmyślności.

    PS: Zupę już ugotowałaś? Uważaj, żeby nie była za słona.
  • kociak40 17.04.19, 00:38

    "Zupę już ugotowałaś? Uważaj, żeby nie była za słona." - ur-nammu

    Głodny zawsze ma rację.
    W dobrej restauracji, to samo danie podaje się tylko raz.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • mim1652avo 10.04.19, 20:23
    Prawdopobnie z rozpaczy rzucił się do czarnej dziury (stellar black hole).
  • awariant 10.04.19, 22:08
    kod1501 napisał:
    > Dlaczego na tym forum nie pisze grgkh?

    Bo przestrzeń do dyskusji skurczyła się. Fora Gazety wymierają.
    Nie wiemy czy i gdzie się teraz uaktywnił i czy jeszcze się pokaże.

    Być może zniechęciły go niepotrzebne spory z agnostykami i ateistami.
    Nie czuł się w nich dobrze. A teistów sam zniechęcał do forum.
  • kod1501 11.04.19, 09:46
    awariant napisał:


    Być może zniechęciły go niepotrzebne spory z agnostykami i ateistami

    Wątpię - grgkh miał naturę polemisty.Czuł się w tych dyskusjach dobrze - oczywiście in my opinion.
    Teiści mogli się czuć zniechęceni, bo grgkh nie miał "litości" do nich.
    Generalnie, szkoda że już nie pisze.
  • kociak40 11.04.19, 11:39

    Każde nawrócenie w światopoglądzie (ateista na - wierzący, wierzący na - ateista) jest to zmiana kierunku życia na właściwy.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kod1501 11.04.19, 12:11
    kociak40 napisał:

    >
    > Każde nawrócenie w światopoglądzie (ateista na - wierzący, wierzący na - ateist
    > a) jest to zmiana kierunku życia na właściwy.
    >

    Polemizowałbym z tym poglądem.
    Człowiek rodzi się właściwe jako ateista (tabulla rasa), dopiero pod wpływem indoktrynacji religijnej staje się jedną z "owieczek".
    Nie rozumiem w jakim celu postanowiłeś podzielić się Twoją refleksją na temat "nawrócenia".
  • jeepwdyzlu 11.04.19, 13:21
    Kociak niczego nie wygrał.
    Grgh znudził się tym forum.
    A raczej aktywnymi tu forumowiczami.
    Nuuuuudy
    Wtórne dyskusje
    Przewidywalne do bólu posty.


    --
    YCDSOYA
  • kociak40 12.04.19, 01:22

    "Kociak niczego nie wygrał." - jeepwdyziu

    Też tak uważasz jak grghk, że we wszechświecie są oddziaływania natychmiastowe?


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 12.04.19, 01:16

    "Nie rozumiem w jakim celu postanowiłeś podzielić się Twoją refleksją na temat "nawrócenia"." - kod5101

    To refleksja z czytania niektórych wypowiedzi uczestników na forum "Kościół, religia".
    Są to stwierdzenia typu dla przykładu - dopiero jak przyjąłem wiarę religijną widzę sens życia
    i odwrotnie - byłem wierzącym ale przestałem wierzyć i jestem teraz człowiekiem prawdziwie wolnym
    Coś w tym sensie. Czyli "nawrócenie" (w obie strony) to odczucie kierunku życia na właściwy.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kociak40 11.04.19, 11:47

    "grgkh miał naturę polemisty." - kod1501

    Duch Czasu straszy wszystkich o każdej porze.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kod1501 11.04.19, 12:06
    kociak40 napisał:

    >
    > "grgkh miał naturę polemisty." - kod1501
    >
    > Duch Czasu straszy wszystkich o każdej porze.
    >

    Widzę,że Ciebie straszy najbardziej lub najmocniej.
    Nie lękaj się jednak - cytuję klasyka.
    Napisałem, że Kociak 40 ma wiedzę, ale nie jesteś chyba wszechstronnie uzdolniony.
  • kociak40 11.04.19, 16:35

    "Napisałem, że Kociak 40 ma wiedzę, ale nie jesteś chyba wszechstronnie uzdolniony." - kod1501

    To prawda - nie jestem wszechstronnie uzdolniony. Najwyżej mnie cenią tylko urzędnicy skarbowi.
    Mam z nimi ciągły kłopot przy rozliczaniu się z podatków.
    Piszę na forum religijnym ale nie czytałem Biblii (mam taką na najwyższej półce na regale). Tylko
    raz przeczytałem Ewangelię i to bardzo dawno. Forum religijne traktuję dla rozrywki w przerwach
    pracy na komputerze (projekty maszyn i rysunki techniczne). Moja wiedza w nauce związana jest z fizyką,
    a w szczególności z mechaniką. Jestem specjalistą konstruktorem i tą wiedzę wykorzystuje w swojej
    pracy więc stale z niej korzystam. To co napisałem o Duchu Czasu, to tylko mój aforyzm jaki przyszedł
    mi na myśl jak pisałem na forum. To tyle.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • kod1501 11.04.19, 16:46
    To co napisałem o Duchu Czasu, to tylko mój aforyzm jaki przyszedł
    mi na myśl jak pisałem na forum. To tyle.

    Okey, nie chcę z Tobą toczyć niepotrzebnych sporów, bo Cię cenię.
    Wiedzę ogólną w tym religijną masz również na wysokim poziomie.
    "Podajmy sobie znak pokoju" - ale dyskutujmy i sprzeczajmy się dalej. Po to jest - to, czy inne forum.
  • kociak40 11.04.19, 17:22

    "Wiedzę ogólną w tym religijną masz również na wysokim poziomie." - kod1501

    Nie można być genialnym bez przerwy (znowu jakby aforyzm przyszedł mi na myśl odpisując).
    Można patrzeć na świat z pozycji ptaka wysokiego lotu, ale tez trzeba popatrzeć z pozycji nielota.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • dunajec1 11.04.19, 18:36
    Schowajcie rekawice nie ostrzyjcie mieczy.
    Bo znowu ktos zniknie i nie bedzie co czytac.
  • kod1501 11.04.19, 18:39
    dunajec1 napisał:

    > Schowajcie rekawice nie ostrzyjcie mieczy.
    > Bo znowu ktos zniknie i nie bedzie co czytac.


    Ja już podałem kociakowi "znak pokoju". Bez odpowiedzi z je
  • kod1501 11.04.19, 18:40
    kod1501 napisał:

    > dunajec1 napisał:
    >
    > > Schowajcie rekawice nie ostrzyjcie mieczy.
    > > Bo znowu ktos zniknie i nie bedzie co czytac.
    >

    Ja już podałem kociakowi "znak pokoju". Bez odpowiedzi z jego strony.
  • kociak40 11.04.19, 21:58

    "Ja już podałem kociakowi "znak pokoju". Bez odpowiedzi z jego strony." - kod1501

    Przyjąłem ten "znak pokoju" i odpisuje na twoje posty.
    Piszmy krótko, a czytelnicy będą nas częściej czytać. Lepsza jest zła krytyka, niż żadna.
    Wszyscy chcą być na wozie, ale nikt nie chce go ciągnąć.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • dunajec1 11.04.19, 23:34
    Bo z tym wozem to jest tak, lepiej zle jechac jak dobrze isc, czy go jeszcze ciagnac.
  • awariant 11.04.19, 23:46
    > Bo z tym wozem to jest tak...

    Raz na wozie, raz w nawozie.
  • pocoo 12.04.19, 00:55
    dunajec1 napisał:

    > Bo z tym wozem to jest tak, lepiej zle jechac jak dobrze isc, czy go jeszcze ci
    > agnac.

    Do ciągnięcia jest ciągnik.
  • dunajec1 12.04.19, 02:17
    Przed ciagnikiem byly konie a przed konmi woly przed wolami......
  • kod1501 12.04.19, 07:06
    kociak40 napisał:

    Przyjąłem ten "znak pokoju" i odpisuje na twoje posty.

    Dzięki.
  • kociak40 14.04.19, 16:13

    "Czy na przykład wspomniany przez kociaka40 ksiądz prof. Michał Heller jest
    bezkompromisowy twierdząc, że wyklucza boga osobowego (przynajmniej przed WW)
    czy jest bezkompromisowy nadal pozostając księdzem wierzącym w boga osobowego." - awariant

    Nie opisywałem tego, ale w dalszej swojej wypowiedzi M.Heller wyjaśnił ten problem.
    Wiara religijna musi być dostosowana na każdy poziom wykształcenia, na każde wyobrażenie, musi być
    powszechna dla wszystkich wierzących. Dlatego też samo jakby wyobrażenie Boga powinno być zgodne
    z odczuciem wierzącego, które może zaakceptować. Jeżeli bliższe i bardziej zrozumiałe jest wyobrażenie
    Boga Osobowego, może przy takim poglądzie pozostać. I odwrotnie. Istotą nie jest samo wyobrażenie
    ale wiara w istnienie. Wiara religijna ma w człowieku wykształcać wyższy szacunek i dobro jakie możemy
    przekazać innym ludziom i całej przyrodzie.

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • awariant 14.04.19, 18:13
    kociak40 napisał:
    > Nie opisywałem tego, ale w dalszej swojej wypowiedzi M.Heller wyjaśnił ten problem.

    Moim zdaniem ks. prof. Heller raczej próbował go ominąć niż wyjaśnić.

    Ale nie o to mi chodziło, gdy próbowałem określić znaczenie określenia
    "bezkompromisowy" wobec postaw religijnych. Raczej o rozstrzygnięcie,
    czy mamy tutaj postawę kompromisową, czy bezkompromisową.

    Być może miało to jakiś związek z nieoczekiwanie odgrzebanym przez
    nie wiadomo kogo wątku na temat buddyzmu, który problem ks. Hellera
    rozwiązał na kilka wieków przed Chrystusem.

  • jacek_x 14.04.19, 21:34
    O ile sie dobrze orientuję, to ten ks. prof. Heller uznal język matematyki za swój język podstawowy . W tym jezyku slowo Bóg nie jest słowem kluczowym, wlaściwie nie istnieje. Dopiero w jezyku potocznym mamy to slowo, które okresla siłe sprawczą świadomości uzytkownika danego języka mówionego. Wydaje mi się, że ks. prof. Heller stara sie odnależć w języku matematyki zasadę, która pojęcie Boga - stworcy uzasadni.
  • awariant 14.04.19, 22:18
    jacek_x napisał:

    > O ile sie dobrze orientuję, to ten ks. prof. Heller uznal język matematyki za
    > swój język podstawowy.

    Nie ma wyboru - jako fizyk profesor musi mówić językiem matematyki.
    Jako metafizyk może posługiwać się językiem teologii.

    > W tym jezyku slowo Bóg nie jest słowem kluczowym, wlaściwie nie istnieje.

    Niektórzy twierdzą, że pod pojęciem Bóg można rozumieć doskonały generator
    losowy, ale chyba ostatnio znaleziono już wystarczająco dobre ekwiwalenty.

    > Wydaje mi się, że ks. prof. Heller stara sie odnależć w języku matematyki zasadę,
    > która pojęcie Boga - stworcy uzasadni.

    Tylko nie ma religii, która byłaby skłonna uznać takiego boga rezygnując
    ze swoich dotychczasowych bogów, ich kościołów, kapłanów i rytuałów.
  • jacek_x 14.04.19, 22:52
    awariant ; "Niektórzy twierdzą, że pod pojęciem Bóg można rozumieć doskonały generator
    losowy, ale chyba ostatnio znaleziono już wystarczająco dobre ekwiwalenty."

    Generator losowy ... hmmm... A cóz to są za ekwiwalenty?

    Tylko nie ma religii, która byłaby skłonna uznać takiego boga rezygnując
    ze swoich dotychczasowych bogów, ich kościołów, kapłanów i rytuałów."

    Wydaje mi się, że cywilizacja konsumpcyjna ( - przyjacielu zobacz co sobie dziś kupilem)- skutecznie zastapi "dotychczasowych bogów, ich kościołów, kapłanów i rytuałów". Bóg Big-Bang ludziom nie jest ludziom chyba do niczego potrzebny.



  • kociak40 14.04.19, 23:15

    "Tylko nie ma religii, która byłaby skłonna uznać takiego boga rezygnując
    ze swoich dotychczasowych bogów, ich kościołów, kapłanów i rytuałów." - awariant

    Mnie wydaje się, że chodzi tu o sam przekaz, który tego nie zmieni. JPII publicznie
    wypowiedział się (było to transmitowane w TV jak również przytaczane na portalach internetowych),
    że Kościół katolicki może ewentualnie przyjąć pogląd, że człowiek powstał w wyniku ewolucji.
    Ważne jest tu słowo "ewentualnie", które ten problem oddala na przyszłe dowody naukowe, o ile takie
    będą. To nie zmieni kościołów, księży, rytuałów, przypisano by tylko, że ewolucja pochodzi od Boga,
    a zapis Biblijny jest tylko alegorią ówczesnych ludzi sprzed tysięcy lat. Podobnie jest z wyobrażeniem,
    czy wierzący wyobrazi sobie Boga Osobowego, czy Boga Nieosobowego, sam człowiek może tu decydować
    i nie powinno to mieć większego znaczenia. Istotne jest to, że wierzy w Boga.


    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • awariant 15.04.19, 22:50
    kociak40
    > Ważne jest tu słowo "ewentualnie", które ten problem oddala na przyszłe dowody naukowe, o ile takie będą.

    Nie prędko będzie. Ewolucja jest w pewnym sensie ekstrapolacją genetyki.
    Niestety, poza obszar stosowania.

    > Podobnie jest z wyobrażeniem, czy wierzący wyobrazi sobie Boga Osobowego, czy Boga Nieosobowego...

    Skądże - bóg osobowy jest prawie że człowiekiem, nieosobowy może być na przykład zjawiskiem fizycznym.
    Jak wyobrażasz sobie nieznane zjawisko fizyczne? A znane? - i cóż w nim jest boskiego?
  • kociak40 15.04.19, 23:19

    "Nie prędko będzie. Ewolucja jest w pewnym sensie ekstrapolacją genetyki." - awariant

    Kościół katolicki uczy się na własnych błędach i wypowiedz JPII była jakby "zabezpieczeniem".
    Np. w przeszłości KK palił ludzi na stosach za głoszenie innej teorii niż Biblia nakazywała, a które
    okazały się prawdziwe (teoria heliocentryczna, wielkość kosmosu itp.)

    "bóg osobowy jest prawie że człowiekiem, nieosobowy może być na przykład zjawiskiem fizycznym."

    Zgadzam się z tym. A jak ocenić zjawisko fizyczne, które mogłoby mieć własną decyzję w przyczynie
    aby był zamierzony skutek?

    --
    -----
    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
  • awariant 15.04.19, 23:53
    kociak40 napisał:
    > Kościół katolicki uczy się na własnych błędach i wypowiedz JPII była jakby
    > "zabezpieczeniem".

    Jakże to tak, bez Adam i Ewy. Żadne szympanse ich nam nie zastąpią.
    Choćby na obraz i podobieństwo Boga były.

    > Zgadzam się z tym. A jak ocenić zjawisko fizyczne, które mogłoby mieć własną
    > decyzję w przyczynie aby był zamierzony skutek?

    Myślisz, że św. Grawitacja przyciąga tylko wybranych?
    Z dobrych atomów stworzyła Ziemię i Niebo, a złe tułają się w kosmicznej próżni?
  • awariant 15.04.19, 23:58
    kociak40 napisał:
    > Np. w przeszłości KK palił ludzi na stosach za głoszenie innej teorii niż Biblia nakazywała.

    Oj, nie zgodzę się tu z tobą. Łatwiej było spłonąć na stosie za nawoływanie do przestrzegania Biblii
    niż za głoszenie sprzecznych z nią teorii - teorie mniej zagrażały władzy niż podżeganie do umiaru.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.