Dodaj do ulubionych

Rosnąca liczba katolików to analfabeci

16.04.19, 10:47
Religijni analfabeci...
Czyja to wina?
Może seminariów?
Ciekawe rozważania Magdaleny Środy:


Czego się uczą i jak są formowani adepci wiary w seminariach duchownych?
REKLAMA

Czytasz ten artykuł, bo masz prenumeratę Wyborczej. Dziękujemy
Wiele lat temu, gdy jako rządowa Pełnomocniczka ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn zajmowałam się m.in. ochroną kobiet przed przemocą domową, próbowałam się rozeznać, czy i na ile Kościół może być w tym pomocny. W miastach można było powiesić billboardy informujące o tym, jak reagować na przemoc. Można było opublikować w mediach społecznościowych reklamę z numerem telefonu „niebieskiej linii”. Ten rodzaj informacji nie docierał jednak na wieś, gdzie przemoc, tak dawniej, jak i dziś, była największa.

Kto mógłby temu zaradzić? Ksiądz. To przecież autorytet, osoba wpływowa i posiadająca fantastyczne narzędzie komunikacji, jakim jest niedzielne kazanie. To też osoba, która dzięki spowiedzi zna tajemnice wiernych; o przemocy musi więc wiedzieć niemało i niemało może zdziałać, by przemocy zapobiec.

Replay
Włącz dźwięk
Aktualny czas 0:43
/
Czas trwania 0:43

Pełny ekran
Scheuring-Wielgus: Będzie powtórka z Irlandii, jeśli polski Kościół się nie zmieni. Posłanka chce dymisji abp. Gądeckiego
Fundacja Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową
Wiceprezes ZNP: Jeśli ktoś chce przeczekać strajk, to zapłaci za to wysoką cenę
Strajk nauczycieli i zagrożone matury. Broniarz: Większość szkół nie przystępuje do rad klasyfikacyjnych
"Liczyliśmy na niego". Jak Piotr Duda nie powstrzymał strajku
Jednak księża nie robili nic. W listach, które dostawałam przez lata, kobiety pisały, że każą co najwyżej modlić się, by przemoc „przetrzymać”, bo rodzina najważniejsza. A gdyby tak raz na miesiąc z ambony padały słowa o złu przemocy domowej, o potępieniu bicia, picia i agresji wobec najbliższych, gdyby mówiono, że miłość bliźniego nie może ograniczać się do wysłuchania mszy – to wiele mogłoby się zmienić.

Rozmawiałam z księżmi i zakonnikami, wsłuchiwałam się w kazania w wielu miejscowościach. Temat przemocy domowej w nich nie istniał i nie istnieje. Księża nie dotykają zresztą wielu tematów, które obchodzą zwykłych ludzi. Nie mówią o budowaniu więzi, o wzajemnej pomocy, o potrzebie zaufania, o wspieraniu słabych i biednych, o zaangażowaniu obywatelskim, o równym traktowaniu, co – jak mi się wydaje – ściśle się wiąże z przesłaniem religii chrześcijańskiej. Może przyczyną jest brak należytej edukacji?

Czego uczą, a czego nie uczą
Przyjrzałam się więc programom kilkunastu seminariów duchownych spośród ponad sześćdziesięciu istniejących w Polsce (diecezjalnych i zakonnych). Jest w nich – ze względów oczywistych – mnóstwo przedmiotów teologicznych. Adepci na księży i zakonników uczą się egzegezy Nowego Testamentu, analizy niewoli babilońskiej, spowiednictwa, teologii duchowości, teologii fundamentalnej, szczegółowej, moralnej, pastoralnej; katechetyki materialnej i formalnej, teodycei, kreatologii, kierownictwa duchowego, etyki narzeczeństwa i małżeństwa, duszpasterstwa rodzin, psychologii pastoralnej i wielu innych dziedzin związanych z religijnym powołaniem. Wygląda to naprawdę imponująco. Tylko dlaczego nie potrafią objaśniać wiernym prawd wiary? Dlaczego nie potrafią przełożyć religijnych dogmatów na wrażliwość i troskę i dlaczego poziom szkolnej katechezy jest tak żałośnie niski? Mam bowiem wrażenie, że znacząca liczba katolików w Polsce to religijni analfabeci.

W seminariach nie ma żadnych przedmiotów związanych z nowoczesną nauką. A przecież księża wypowiadają się również w jej imieniu. Filozofia i antropologia najczęściej ograniczają się do tomizmu, nie ma logiki, bardzo rzadko wykłada się w seminariach nauki humanistyczne, socjologię, psychologię czy pedagogikę, których znajomość daje wiedzę na temat wielu problemów społecznych i egzystencjalnych, a także umiejętności, które mogą pomóc w pracy z grupą (wiernych), z młodymi (ministranci), w komunikacji.

Nie ma rzecz jasna żadnej edukacji seksualnej, która zgodnie z dorobkiem współczesnej nauki ukazywałaby problematykę płci, problemów dojrzewania, choć przecież księża nader ochoczo te tematy podejmują.

Nie ma też żadnej politologii czy edukacji obywatelskiej, choć przecież Kościół jest głęboko zanurzony w politykę, a kazania – nierzadko – są formą propagandy inspirowanej sympatią do jednej tylko opcji politycznej. Dlaczego? W seminaryjnych programach nie ma co prawda zajęć z egzorcyzmu, choć liczba egzorcystów stale rośnie: znajdują się oni we wszystkich diecezjach i archidiecezjach (nawet po kilku). Skoro można tak dynamicznie rozwijać sztukę egzorcyzmowania diabła, dlaczego nie można rozwijać wśród księży nowoczesnej i racjonalnej wiedzy? Wszak – jak ustalił św. Tomasz – rozum i wiara nie stoją w sprzeczności. A katolicyzm nie musi koniecznie się wiązać z zabobonem i zaściankowością.

Świat jako ideologia, i to XIX-wieczna
Programy, na podstawie których uformowani są późniejsi władcy naszych dusz, są na poziomie XIX wieku, a na pewno na poziomie przedsoborowym, na który cofnął je Jan Paweł II swoją encykliką „Fides et Ratio „, gdzie potępił niemal wszystkie kierunki myślenia poza tomizmem, który w seminariach duchownych przedstawiany jest jako uniwersalna i jedyna filozofia „ludzkiego rodu”. Wszystko inne stanowi szkodliwą ideologię.

Potwierdzają to w spektakularny sposób akademickie autorytety Kościoła skupione w finansowanych przez państwo uczelniach katolickich oraz liczne naukowe konferencje prowadzone w całej Polsce, często posiadające imprimatur ojca Rydzyka lub Ordo Iuris. Na przykład kilka dni temu (10 kwietnia) odbyła się na KUL międzynarodowa konferencja zatytułowana „Pedagogika – nauka czy ideologia?”. Spotkanie katolickich naukowców, jak większość mu podobnych, poświęcone było śledzeniu zjawisk zagrażających cywilizacji chrześcijańskiej. Tym razem nie był to Harry Potter, ale właśnie pedagogika. Konferencja odbywała się według ustalonego schematu: po jednej stronie „zdrowa nauka”, po drugiej – groźne ideologie. W przypadku pedagogiki chodzi głównie o „ideologię LGBT”, która ponoć zdominowała całą tę dziedzinę, czego konsekwencją jest odrzucanie „różnic między kobietą a mężczyzną”, choć właśnie ta różnica jest najważniejszym przesłaniem zdrowej pedagogiki.

Prof. Jaroszyński, jeden z głównych ideologów katolickiej antyideologii w artykule zapowiadającym konferencję („Nasz Dziennik” 9.04), przestrzegał przed wieloma szkodliwymi programami pedagogicznymi, które oddając dusze dzieci w ręce specjalistów (np. przedszkolnych), czynią je nieczułymi na perspektywę założenia własnej rodziny lub – co gorsza – czynią je wrogimi wobec państwa i Kościoła. Prof. Jaroszyński gromił pokusę częstą pojawiającą się wśród pracujących matek, by oddać dziecko do żłobka lub innej placówki edukacyjnej, gdzie funkcjonuje „wiele agresywnych środowisk, które dążą do uszkodzenia ludzkiej płciowości”. Nie chodzi o pedofilów. Tą problematyką podobne gremia nie zajmują się wcale.

Pedagogika – w opinii pana profesora – to zlepek różnych nauk, tak różnych, że nie wiadomo, czy sama jest nauką, wiadomo natomiast, że ten zlepek jest wyjątkowo podatny na zło: LGBT. Czy w związku z tym należy wyrzucić pedagogikę z seminariów i uczelni wyższych? Nie. Trzeba ją jednak oprzeć na autorytecie Kościoła, a konkretnie – o tym były referaty – na autorytecie ojca Woronieckiego, katolickiego pedagoga działającego na przełomie XIX i XX wieku.

Biada nam wszystkim
Co prawda ojciec Woroniecki nie miał pojęcia o strasznym wrogu „zdrowej nauki”, jakim jest gender lub LGBT, nie chronił również „życia poczętego” – bo wtedy Kościół nie zajmował się tym problemem – niemniej był znany z takich m.in. wypowiedzi: „Tolerancja jest jednym ze źródeł wielkiej plagi społecznej naszych czasów”, „etyka chrześcijańska nigdy nie uważała udziału w wojnie i połączonej z nią konieczności zadawania śmierci za coś grzesznego i sprzeciwiającego się przykazaniu „nie zabijaj”. Jednocześnie –
Edytor zaawansowany
  • kod1501 16.04.19, 12:47
    Scheuring-Wielgus - jeżeli ta dama ma być "twarzą" czegokolwiek postępowego - to ja "wymiękam"
    "Dość dyktatury kobiet" - matko bosko częstochowsko...
  • ur-nammu 16.04.19, 15:01
    kod1501: Scheuring-Wielgus - jeżeli ta dama ma być "twarzą" czegokolwiek postępowego - to ja "wymiękam"
    To nie jest tekst Joanny Scheuring-Wielgus, lecz Magdaleny Środy. Odniosłeś się do zapowiedzi innego tekstu, czyli napisałeś nie na temat.
    A czy poza skomentowaniem „twarzy” masz coś do powiedzenia o meritum, czyli intelektualnej nędzy seminariów, czy w tej kwestii też „wymiękasz”?
  • jeepwdyzlu 16.04.19, 15:20
    Kod jak zwykle...
    Puścił pierda i teraz będzie udawać, że to nie jego dupa 😀😁😁

    --
    YCDSOYA
  • kod1501 16.04.19, 15:34
    jeepwdyzlu napisał:

    > Kod jak zwykle...
    > Puścił pierda i teraz będzie udawać, że to nie jego dupa 😀😁😁
    >

    Jak ty mnie znasz....ty chyba "siedzisz we wnętrzu mojej osobowości.....sorry w moim odbycie.
    Trudno się przed tobą schronić, skoro potrafisz nawet do odbytu zajrzeć.
  • kod1501 16.04.19, 15:36
    Te rozważania M.Środy mogłeś opisać swoimi słowami. Nie dałeś rady? tylko musiałeś posłużyć się wklejką?
    A jaki jest twój komentarz?
  • jeepwdyzlu 16.04.19, 15:49
    Te rozważania M.Środy mogłeś opisać swoimi słowami. Nie dałeś rady? tylko musiałeś posłużyć się wklejką?
    ----
    Mala pizda znów niecelnie.
    Artykuł uznałem za ciekawy. A wkleiłem bo nie każdy ma płatny dostęp do tekstów gazety.
    Ty nie masz na pewno.


    --
    YCDSOYA
  • kod1501 16.04.19, 15:56
    Mala pizda znów niecelnie.

    Małychujek ciągle tak samo?

    Artykuł uznałem za ciekawy. A wkleiłem bo nie każdy ma płatny dostęp do tekstów gazety.
    Ty nie masz na pewno.

    Ale mogłeś również dodać swój komentarz, dlaczego tego nie zrobiłeś?
    Podaj mi numery na losowanie totka. Przecież ty wszystko wiesz.
  • awariant 16.04.19, 22:20
    jeepwdyzlu napisał:
    > Artykuł uznałem za ciekawy. A wkleiłem bo nie każdy ma płatny dostęp do tekstów gazety.

    Nawet wkleić trzeba umieć. Przez śmieci, które skopiowały ci się przez niechlujstwo,
    zgubiłeś końcówkę:

    Jednocześnie – o czym na konferencji zapewne nie wspomniano – ojciec Woroniecki pisał:
    „Biada kapłanom, którzy zaniedbawszy swojego wykształcenia okazali się niezdolnymi do
    nauczania wiary (…). Na nich spadnie część odpowiedzialności za tę niemoc duchową,
    która owładnęła społeczność chrześcijańską za każdym razem, gdy nauczanie wiary nie stoi
    na równym poziomie z ogólnym poziomem kultury umysłowej”.

    Rzeczywiście biada. Biada nam wszystkim.


    A swoją drogą, to przeczytałeś sam ten artykuł, czy tylko tytuł ci się spodobał?
  • jeepwdyzlu 16.04.19, 22:30
    A swoją drogą, to przeczytałeś sam ten artykuł, czy tylko tytuł ci się spodobał?
    --
    Macie rację.
    Niepotrzebnie to wkleiłem.
    Nie umiem tego, jestem niechlujny, nawet nie przeczytałem treści.
    Raz jeszcze przepraszam.
    Nic tu po mnie, jak w ogóle śmiem pisać cokolwiek, skoro tu aktywni są tacy giganci jak Wy.
    Znikam.

    J.

    --
    YCDSOYA
  • awariant 16.04.19, 22:45
    > Znikam.

    REKLAMA

    > J.
  • kod1501 16.04.19, 15:31
    A czy poza skomentowaniem „twarzy” masz coś do powiedzenia o meritum, czyli intelektualnej nędzy seminariów, czy w tej kwestii też „wymiękasz”? ur-nammu

    Mam krytyczny stosunek do poziomu nauczania religii w seminariach jako człowiek areligijny, po lekturze nie tylko tekstów, które zamieścił autor wątku.
    Ale nie powiem nic nowego co w kwestii intelektualnej nędzy seminarium już powiedziano.


  • ur-nammu 16.04.19, 15:52
    kod1501: Mam krytyczny stosunek do poziomu nauczania religii w seminariach jako człowiek areligijny
    He, he, masz krytyczny stosunek do poziomu nauczania religii w seminariach. Ty w ogóle przeczytałeś ten tekst?

    ur-nammu: Odniosłeś się do zapowiedzi innego tekstu, czyli napisałeś nie na temat.
    A może spróbujesz się odnieść do tego zarzutu? Warto, bo kto pisze nie na temat, ten się kompromituje.
    Całe szczęście, że tam było odesłanie do tekstu Joanny Scheuring-Wielgus, a nie do reklamy podpasek lub najnowszej kolekcji odzieży wiosennej. To dopiero byłby ciekawy komentarz.
  • kod1501 16.04.19, 16:02
    He, he, masz krytyczny stosunek do poziomu nauczania religii w seminariach. Ty w ogóle przeczytałeś ten tekst?

    Zapomniałem zapytać się ciebie i jeepa jaki mogę mieć stosunek do nauczania w seminariach. Mój błąd.

    Czego uczą, a czego nie uczą
    Przyjrzałam się więc programom kilkunastu seminariów duchownych spośród ponad sześćdziesięciu istniejących w Polsce (diecezjalnych i zakonnych). Jest w nich – ze względów oczywistych – mnóstwo przedmiotów teologicznych. Adepci na księży i zakonników uczą się egzegezy Nowego Testamentu, analizy niewoli babilońskiej, spowiednictwa, teologii duchowości, teologii fundamentalnej, szczegółowej, moralnej, pastoralnej; katechetyki materialnej i formalnej, teodycei, kreatologii, kierownictwa duchowego, etyki narzeczeństwa i małżeństwa, duszpasterstwa rodzin, psychologii pastoralnej i wielu innych dziedzin związanych z religijnym powołaniem. Wygląda to naprawdę imponująco. Tylko dlaczego nie potrafią objaśniać wiernym prawd wiary? Dlaczego nie potrafią przełożyć religijnych dogmatów na wrażliwość i troskę i dlaczego poziom szkolnej katechezy jest tak żałośnie niski? Mam bowiem wrażenie, że znacząca liczba katolików w Polsce to religijni analfabeci.


    W seminariach nie ma żadnych przedmiotów związanych z nowoczesną nauką. A przecież księża wypowiadają się również w jej imieniu. Filozofia i antropologia najczęściej ograniczają się do tomizmu, nie ma logiki, bardzo rzadko wykłada się w seminariach nauki humanistyczne, socjologię, psychologię czy pedagogikę, których znajomość daje wiedzę na temat wielu problemów społecznych i egzystencjalnych, a także umiejętności, które mogą pomóc w pracy z grupą (wiernych), z młodymi (ministranci), w komunikacji.
    ...........
  • jeepwdyzlu 16.04.19, 19:26
    Szkoda czasu na niego Urnamu.
    To debil.
    Na 100% glosuje na Pis 😀😀😆

    --
    YCDSOYA
  • kod1501 16.04.19, 20:44
    demotywatory.pl/2436610/Nie-dyskutuj-z-glupszym-bo-sprowadzi-cie
  • stasi1 09.05.19, 10:23
    To wolałbys Sobecką albo Kempę?
  • qwardian 16.04.19, 15:37

    www.fronda.pl/a/szkoly-katolickie-najlepsze-w-rankingach,10568.html
    --
    Дональд Туск. Наш человек в Варшаве.
    www.gazeta.ru/politics/2008/02/07_a_2627803.shtml
  • jeepwdyzlu 16.04.19, 15:47
    Odróżniasz miejsca kształcenia księży od szkół dla młodzieży?
    Odróżniasz Anglię od Polski?
    Kraj w którym katolicy są mniejszością od opanowanego przez katofaszystów?

    --
    YCDSOYA
  • kod1501 16.04.19, 15:48

    Frond - Największy portal konserwatywno-katolicki w Polsce i wszystko jasne.
    Gość Niedzielny pewnie uważa tak samo.
  • qwardian 16.04.19, 21:20
    www.ncea.org/NCEA/Proclaim/News/Press_Releases/Catholic_Schools_Continue_to_Academically_Outperform_Public_Schools.aspx
    --
    Дональд Туск. Наш человек в Варшаве.
    www.gazeta.ru/politics/2008/02/07_a_2627803.shtml
  • biologiczny_zegar 17.04.19, 23:57
    W czasach, gdy szympans w mig rozpala ogień i przyrządza smakołyki, gdy szympans z brawurą zdaje test przed lustrem + trudny test pamięciowy...

    >>> hasła w wyszukiwarce: chimps + make fire , + can cook , + mirror test, + memory test

    Generalnie powstaje pytanie: Kto ma więcej szarych komórek ?

    Szympans <vs> napruty "prawdziwy Polak-Katolik".

    Pytanie retoryczne...

  • suender 18.04.19, 21:02
    jeepwdyzlu 16.04.19, 10:47

    > Ciekawe rozważania Magdaleny Środy:

    M.Środa jest dyletantką religijną, - nawet nie wie, że dla ADONAI wszelka wiedza ludzką jest GŁUPSTWEM nie wartym wspomnienia. Za nawet największe świeckie umiejętności nie dostaje się ZBAWIENIA!
    Ale nauka dla chrześcijan to jest oczywiście miłą rozrywką dla szarych komórek i ev. przydatna w doczesnych zmaganiach się z przeciwnościami natury i własnych fizycznych ułomności.

    Łączę kotki z wielu gałązek wielkanocnych .....
  • pocoo 09.05.19, 20:10
    suender napisał:

    > M.Środa jest dyletantką religijną, - nawet nie wie, że dla ADONAI wszelka wiedz
    > a ludzką jest GŁUPSTWEM nie wartym wspomnienia.'

    Podaj jeden przykład mądrości Adonai, której ludzki rozum ogarnąć nie zdoła.
  • donmarek 10.05.19, 08:36
    >dla ADONAI wszelka wiedza ludzką jest GŁUPSTWEM nie wartym wspomnienia.
    Skąd to wiesz? Rozmawiałeś z nim?

    --
    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
  • pocoo 10.05.19, 09:30
    donmarek napisał:

    > >dla ADONAI wszelka wiedza ludzką jest GŁUPSTWEM nie wartym wspomnienia.
    > Skąd to wiesz? Rozmawiałeś z nim?
    >
    Podejrzewam , że tak.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka