29.05.19, 11:21
Zainspirował mnie wątek o bezgranicznym bożym przebaczeniu. Zaprawdę sprawiedliwy i miłosierny jest nasz Bóg. W przypadku papieża Formozusa (przypatrzcie się dobrze, to jest na niebiesko, trzeba kliknąć), przysłowie "Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy" jest zaiste uzasadnione. Sprawiedliwość boża dopadła papieża po śmierci. Zmiarkowawszy się jednak, że sprawiedliwość sprawiedliwością, ale miłosierdzie też trzeba pokazać, Bóg zmienił zdanie i przywrócił sromotnie osądzonego trupa papieskiego do łask. Jak widać Bóg często zmienia zdanie, więc co do świętości papieża Jana Pawła II może też ma jakieś wątpliwości jednak?
Edytor zaawansowany
  • pocoo 29.05.19, 12:32
    Bóg Polak nie miałby wątpliwości.
    Jahwe może ma, wszak to izraelski bóg.
  • wawrzanka 30.05.19, 11:53
    pocoo napisała:

    > Bóg Polak nie miałby wątpliwości.
    > Jahwe może ma, wszak to izraelski bóg.

    To ten sam, ale mało kto o tym pamięta. Wierni powinni jednak utrzymać jakąś ciągłość tradycji papiestwa. Dlaczego dzieci na religii nie uczą się o tak ciekawych rzeczach jak trupi synod? W końcu Bóg wciąż jest ten sam.
  • suender 30.05.19, 14:29
    wawrzanka 29.05.19, 11:21

    > W przypadku papieża Formozusa .....

    Może w tym powiedzeniu jest trochę prawdy:

    "Kościół jest jak lawa, z wierzchu ciemna i plugawa, ale jego wewnętrznego świętego ogania NIC nie zagasi!"

    Łączę agnostyków z chrześcijanami.
  • awariant 30.05.19, 15:45
    suender napisał:
    > Kościół jest jak lawa, z wierzchu ciemna i plugawa...

    ... Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.
    radził wieszcz Adam.
  • wawrzanka 30.05.19, 19:41
    Papieżem został w wieku lat 18. Niewiele wiadomo o jego dokonaniach jako następcy św. Piotra, ale innych informacji zachowało się sporo. Napastował i gwałcił młode kobiety. Lubił konie, więc posiadał stadninę, a jego ulubieńcy karmieni byli migdałami macerowanymi w winie (mowa o koniach).
    Cesarz Otton napisał do niego: „Wszyscy oskarżają waszą świątobliwość o zabójstwo, krzywoprzysięstwo, cudzołożenie z własnymi siostrami oraz wzywanie, jak poganin, Jowisza, Wenus i innych demonów”.
    To jednak nie wzruszyło młodego papieża. Poczynał sobie śmiało z kim chciał, oddawał się hazardowi, prostytucji i cudzołożeniu. Podobno doznał apopleksji podczas seksu z zamężną kobietą. Napisano o nim: „Przynajmniej zmarł w łóżku, aczkolwiek nie własnym”. Cóż, zazdrosny mąż niewiernej białogłowy zabił jurnego papieża, gdy ten liczył sobie wiosen 27. I tak się zakończył ten zacny pontyfikat.
  • awariant 30.05.19, 20:54
    Piękne to były czasy, gdy światło wiary oświetlało Europę.
    Ale potem, za namową Szatana, wprowadzono celibat.
    I zainteresowania wielebnych odwróciły się o 180 stopni.
  • pocoo 31.05.19, 07:31
    awariant napisał:

    > Piękne to były czasy, gdy światło wiary oświetlało Europę.
    > Ale potem, za namową Szatana, wprowadzono celibat.
    > I zainteresowania wielebnych odwróciły się o 180 stopni.

    Teraz papieskie dzieci nie biją się i nie mordują o schedę po tatusiu.Zainteresowania wielebnych nie zmieniły się .Ich seksualnie zboczony świat zszedł "do podziemi".
    Dawniej papieże swoich małoletnich kochanków mianowali kardynałami, a teraz nie mogą.Nie przeszkadza im gwałcenie dzieci, które kardynałami nie są.
  • wawrzanka 31.05.19, 08:40
    pocoo napisała:

    > Dawniej papieże swoich małoletnich kochanków mianowali kardynałami, a teraz nie
    > mogą.Nie przeszkadza im gwałcenie dzieci, które kardynałami nie są.

    A mi przeszkadza, że dzieci nie uczą się historii papiestwa na lekcjach religii. Należy odróżnić wiedzę o religii od wiary. Nie można nauczać wiary. Wiarę albo się ma, albo nie. A żeby ją mieć - najpierw trzeba poznać jej obiekt.

    Obiektem wiary jest nie tylko biblia, której dzieci się uczą w szkołach. Obiektem wiary jest też kościół. Dlaczego zatem na lekcjach religii nie ma nic o historii kościoła? Jest trochę na historii, ale głównie w kontekście historycznym i socjologicznym. Czy dzieciom nie należy się więcej wiedzy o historii kościoła, w który wierzą i do którego chodzą?
  • spinoff 31.05.19, 13:41
    wawrzanka napisała:

    > A mi przeszkadza, że dzieci nie uczą się historii papiestwa na lekcjach religii
    > . Należy odróżnić wiedzę o religii od wiary. Nie można nauczać wiary. Wiarę alb
    > o się ma, albo nie. A żeby ją mieć - najpierw trzeba poznać jej obiekt.
    >
    > Obiektem wiary jest nie tylko biblia, której dzieci się uczą w szkołach. Obiekt
    > em wiary jest też kościół. Dlaczego zatem na lekcjach religii nie ma nic o hist
    > orii kościoła? Jest trochę na historii, ale głównie w kontekście historycznym i
    > socjologicznym. Czy dzieciom nie należy się więcej wiedzy o historii kościoła,
    > w który wierzą i do którego chodzą?

    Szkoła ma inne zadania, ale przecież możesz sama uczyć swoje dzieci czego chcesz, łącznie z tym, że jakiś papież lubił kobiety, konie i hazard. Podejrzewam jednak, że czego byś w tym względzie nie robiła to chłopcy jak dorosną i tak polubią kobiety, konie i hazard.

    Był taki wybitny logik i matematyk - Bertrand Russell. Ekscentryk pełen sprzeczności: arystokrata, a zarazem socjalista, zwolennik bolszewików, ustępstw w stosunku do Hitlera...itp. Bardzo łaknął popularności, więc porzucił matematykę, by moralizować i pouczać innych jak żyć. Brakowało mu jednak kompetencji, więc rezultaty zazwyczaj były kompromitujące, zapewniały jednak popularność. Dostał nawet nobla literackiego, choć nikt nie wie za co. On twierdził, że za książkę, w której postulował likwidację instytucji małżeństwa. Sam miał 4 żony - 2 chyba przed, a 2 już po publikacji książki, co tłumaczył sytyriazą... I otóż on postanowił sam edukować swoje dzieci, najpierw w domu, a potem z grupą przyjaciół założył nawet własną szkołę. Jego córka wydała później książkę pt. Mój ojciec, po polsku chyba wciąż niedostępną, a szkoda. Tytuł tej książki jest dwuznaczny, bo dotyczy zarówno Russella, jak i Boga. Na przekór zamiarom lorda i mimo rozmaitych opisanych tam zabiegów wyrafinowanej indoktrynacji stała się ona osobą głęboko wierzącą.
  • wawrzanka 31.05.19, 15:16
    spinoff napisał:

    > Szkoła ma inne zadania

    Obawiam się, że z prawnego punktu widzenia nie masz racji. Zadaniem szkoły jest edukacja i wychowanie. A skoro szkoła oferuje przedmiot pod nazwą "religia", to jego program powinien zakładać naukę historii kościoła, a nie indoktrynację. Indoktrynacja nie jest ani edukacją, ani wychowaniem. Jest zaprzeczeniem jednego i drugiego.

    Nie wiem do kogo odnosisz przykład Bertranda Russela, ale zakładam, że do mnie, skoro na wstępie zaproponowałeś, abym sama uczyła swoje dzieci. Nie widzę związku z tematem, chyba, że sugerujesz, że szkoła funkcjonuje dobrze, a ja się wymądrzam. No to gratuluję spostrzegawczości.
  • spinoff 31.05.19, 15:27
    wawrzanka napisała:

    > spinoff napisał:
    >
    > > Szkoła ma inne zadania
    >
    > Obawiam się, że z prawnego punktu widzenia nie masz racji. Zadaniem szkoły jest
    > edukacja i wychowanie. A skoro szkoła oferuje przedmiot pod nazwą "religia", t
    > o jego program powinien zakładać naukę historii kościoła, a nie indoktrynację.
    > Indoktrynacja nie jest ani edukacją, ani wychowaniem. Jest zaprzeczeniem jedneg
    > o i drugiego.
    >
    > Nie wiem do kogo odnosisz przykład Bertranda Russela

    Przykład Russella nie odnoszę personalnie do nikogo, podałem na poparcie twojego spostrzeżenia, że nikogo nie nauczy się wiary (i niewiary), albo się ma, albo nie, a nawet raz się ma, a raz nie...
  • wawrzanka 31.05.19, 15:34
    spinoff napisał:

    > Przykład Russella nie odnoszę personalnie do nikogo, podałem na poparcie twojeg
    > o spostrzeżenia, że nikogo nie nauczy się wiary (i niewiary), albo się ma, albo
    > nie, a nawet raz się ma, a raz nie...

    A, to zmienia postać rzeczy. Racja, też mam znajomą, której rodzice są ateistami, a ona ni z tego, ni z owego postanowiła przyjąć chrzest w wieku chrystusowym. Tylko jednak mimo wszystko to są wyjątki. Regułą jest przyjmowanie zwyczajów i zachowania najbliższego środowiska. A szkoła macza swoje paluszki w indoktrynacji dzieci od małego, czyli od 1 klasy podstawówki i to jest bardzo nie w porządku wobec tych dzieci.
  • suender 31.05.19, 17:31
    wawrzanka 31.05.19, 15:34

    > Regułą jest przyjmowanie zwyczajów i zachowania najbliższego środowiska.

    Jak by taka teza była prawdziwa, to by nie było nagle tyle odejść od wiary młodych ludzi z rodzin chrześcijańskich!
    Po prostu zapominasz Wawrzynko że ludzie mają wolną wole i mają prawo do wyboru, - więc wybierają częściej ZŁO niż DOBRO .............

    Łączę agnostyków z chrześcijanami.
  • awariant 31.05.19, 18:51
    suender napisał:
    >> Regułą jest przyjmowanie zwyczajów i zachowania najbliższego środowiska.
    > Jak by taka teza była prawdziwa, to by nie było nagle tyle odejść od wiary młodych ludzi z rodzin chrześcijańskich!

    Gdy mamy do czynienia ze ZŁĄ katechizacją, DOBRZE jest z niej zrezygnować.
    Skoro katecheci nie potrafią przyjąć zwyczajów i zachowań środowiska, to są odrzucani
    przez młodzież wraz z kościołem, który podobno reprezentują.
  • suender 31.05.19, 19:15
    awariant 31.05.19, 18:51

    > Gdy mamy do czynienia ze ZŁĄ katechizacją, DOBRZE jest z niej zrezygnować.

    - Mój komentarz dotyczył tylko tezy Wawrzynki, którą uważam nie za aż taką pewną, - nie miał związku z katechezą.

    - Uczenie młodzieży nigdy będzie doskonałe, co dotyczy nie tylko katechezy, - nauczyciele są tylko ułomnymi ludźmi. Gdyby tylko z tego powodu (ułomności nauczycieli) miało się zrezygnować z religii, to na tej samej zasadzie też zrezygnować z matematyki, fizyki, biologii, etc.

    - Poczytałem też trochę Twoje wpisy o AI, z którymi częściowo się zgadzam, ale w pewnej części nie. Po prostu twierdzę, że nigdy nie będzie wiadomo, czy komputer/program ją naprawdę ma czy nie.
    Powodem jest bark jednoznacznej definicji AI. (To tak na marginesie.)

    Łączę wiosnę z latem.
  • awariant 31.05.19, 21:55
    suender napisał:
    > - Mój komentarz dotyczył tylko tezy Wawrzynki, którą uważam nie za aż taką pewną, - nie miał związku z katechezą.

    Oj, panie mój nieuważny. Czyż wawrzanka nie pisała:
    Regułą jest przyjmowanie zwyczajów i zachowania najbliższego środowiska. A szkoła macza swoje paluszki
    w indoktrynacji dzieci
    od małego, czyli od 1 klasy podstawówki i to jest bardzo nie w porządku wobec tych dzieci.

    > - Uczenie młodzieży nigdy będzie doskonałe, co dotyczy nie tylko katechezy, - nauczyciele są tylko
    > ułomnymi ludźmi. Gdyby tylko z tego powodu (ułomności nauczycieli) miało się zrezygnować z religii,
    > to na tej samej zasadzie też zrezygnować z matematyki, fizyki, biologii, etc.

    Nie, nie na tej samej zasadzie. Nie ma matematyki świeckiej, chrześcijańskiej, islamskiej, buddyjskiej
    a nawet tradycyjnych matematyk plemiennych. Z fizyką jest analogicznie, bo jakoś płaskoziemcy
    i inni myślący inaczej nie przebili się ze swoimi teoriami. Z biologią faktycznie bywa problem,
    bo wśród nauczycieli zdarzają się zwolennicy kreacjonizmu i temu podobnych nonsensów.
    Ale czeka ich los nawiedzonych katechetów i stopniowa eliminacja przez środowisko szkolne.

    > - Poczytałem też trochę Twoje wpisy o AI...
    > Po prostu twierdzę, że nigdy nie będzie wiadomo, czy komputer/program ją naprawdę ma czy nie.

    Nie ma. Jeśli zaczynamy dowiadywać się, na czym polega inteligencja, demitologizuje to ją.
    Problem zresztą nie polega na tym, czy maszyna ma inteligencję, ale czy ma ją człowiek.
    Nie potrafimy (jeszcze) determinować wyników "myślenia" maszyny przy pomocy substancji
    psychoaktywnych, co matka natura, a niekiedy i człowiek sam sobie, czynią powszechnie.

    > Powodem jest bark jednoznacznej definicji AI. (To tak na marginesie.)

    Na razie przyjmuje się, że AI opiera się o logikę rozmytą, a nie dyskretną, więc
    maszyna "uczy się" zmieniając dotychczasowe oceny posiadanych danych zamiast
    obliczać wynik, jak jest w przypadku tradycyjnych metod algorytmicznych.
  • suender 01.06.19, 09:07
    awariant 31.05.19, 21:55

    > Czyż wawrzanka nie pisała:
    > Regułą jest przyjmowanie zwyczajów i zachowania najbliższego środowiska.

    Nie przekręcaj!: Ja tylko tezę: "Regułą jest przyjmowanie zwyczajów i zachowania najbliższego środowiska." lekko podważyłem, - nic więcej.

    A co do szkolnej INDOKTRYNACJI (Wawzrynka też o niej pisała), to pozwolę sobie przetoczyć fragment Spinoff(a):
    "Szkoła państwowa nie jest dla dzieci tylko dla państwa - to indoktrynacja z samej definicji."

    > Nie ma matematyki świeckiej, chrześcijańskiej, islamskiej, buddyjskiej
    > a nawet tradycyjnych matematyk plemiennych.

    Nie przekręcaj!: O rodzajach matematyki, fizyki, biologii, nie pisałem.
    Odniosłem się tylko do Twego zdania: "Gdy mamy do czynienia ze ZŁĄ katechizacją, DOBRZE jest z niej zrezygnować.",
    co każdy ma prawo rozumieć iż ZŁA ona jest ze względu na ułomnych nauczycieli. Później dodałem, że ułomni nauczyciele znajdą się też w innych przedmiotach, - NIC więcej.

    > Na razie przyjmuje się, że AI opiera się o logikę rozmytą, a nie dyskretną,

    Masz rację, są różne środowiska, jedne przyjmują tak, inne siak.

    > maszyna "uczy się" zmieniając dotychczasowe oceny ...

    Czasownik "uczy się", lub "sam się czy" jest tylko skrótem myślowym, bo jak z tym jest faktycznie nie ma dowodu na to.

    Ten skrót myślowy jest już używany od dawna. Gdzieś 20 lat temu pisano, że edytor tekstu Word sam się uczy np. w zakresie podpowiadania słów.
    Pewien jego użytkownik chciał to sprawdzić i tylko włączył swego WORDA na cały dzień, by przekonać się ile przez ten czas się SAM nauczy. Okazało się, że ten Word NAUCZYŁ się sam nauczył tylko wielkie NIC!

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------
    "Nawet najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
  • awariant 01.06.19, 10:42
    suender napisał:
    > pozwolę sobie przetoczyć fragment Spinoff(a):
    > "Szkoła państwowa nie jest dla dzieci tylko dla państwa - to indoktrynacja z samej definicji."

    Tylko "gdy dwóch mówi to samo, to nie zawsze znaczy to samo"
    Wiem, a przynajmniej domyślam się, o co chodziło spinoffowi, ale twój cytat
    ze spinoffa odbieram jako poza kontekstem. Potraktowałeś go zbyt dosłownie.

    > O rodzajach matematyki, fizyki, biologii, nie pisałem.

    Ale zestawiłeś je w jednym zdaniu z religią. Nie historię czy WoS, ale właśnie matematykę.

    > ... iż ZŁA ona jest ze względu na ułomnych nauczycieli.

    Nie - katechizacja w takiej formie, jaką mamy w szkołach, jest zła i niepotrzebna
    z samej natury. Nauczyciel może to zło częściowo zneutralizować albo uwypuklić.

    Religia w szkole powinna mieć status zajęć nadobowiązkowych, ot takie dodatkowe
    "kółko zainteresowań" dla chętnych. Zgadzam się jednak z poglądem, że w młodszych
    klasach podstawówki jest dla niej miejsce w budynku szkoły i w godzinach zajęć,
    gdyż "chętnych" będzie wielu, a nawet bardzo wielu i to nie tylko wśród dzieci.
  • suender 01.06.19, 11:50
    awariant 01.06.19, 10:42

    > "gdy dwóch mówi to samo, to nie zawsze znaczy to samo"

    A gdy Awariant mówi dwa razy to samo, to też nie zawsze znaczy to samo.
    O tym fakcie przekonałem się już nie raz.

    > Ale zestawiłeś je w jednym zdaniu z religią. Nie historię czy WoS, ale właśnie matematykę.

    Zestawiłem, gdyż ułomny, albo niekompetentny nauczyciel potrafi sprawić że wykładana przez niego matematyka będzie ZŁA, podobnie jak katecheza będzie ZŁA, kiedy zabierze się za nią dyletant! Katecheza jest nigdy ZŁĄ sama z siebie, - tej prawdy nie obalisz, choćbyś nie wiem jak się wytęża i zjadł 1000 kotletów!

    > Religia w szkole powinna mieć status zajęć nadobowiązkowych, ot takie dodatkowe ....

    Miejsce gdzie religia jest wykładana jest zawsze SZKOŁĄ, - Czy to w salkach katechetycznych, w kościele, na leśnej polanie, czy w jakimkolwiek budynku edukacyjnym.

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------
    "Nawet najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
  • awariant 01.06.19, 14:19
    suender napisał:
    > A gdy Awariant mówi dwa razy to samo, to też nie zawsze znaczy to samo.

    Oczywiście.
    Gdybyś zapytał: "która godzina", odpowiem: "dwunasta" zarówno w południe, jak o północy.
    Ale częściej zdarza mi się mówić za każdym razem nieco inaczej, bo odpowiedzi wymyślam
    na poczekaniu - szkoda zapychać pamięć starociami.

    > Zestawiłem, gdyż ułomny, albo niekompetentny nauczyciel potrafi sprawić
    > że wykładana przez niego matematyka będzie ZŁA...

    Oczywiście.
    Zły nauczyciel ani sam nie nauczy, ani nie zachęci do samodzielnego zdobywania wiedzy.
    I nie daje żadnej nadziei, że z czasem stanie się dobrym nauczycielem.
    Ale złego matematyka szkoła może się sama pozbyć, a katechety nie.

    > Katecheza jest nigdy ZŁĄ sama z siebie - tej prawdy nie obalisz.
    > - tej prawdy nie obalisz, choćbyś nie wiem jak się wytęża i zjadł 1000 kotletów!

    Tu masz przykładowy program nauczania z religii:
    www.mzr.pl/pl/pliki/prog_nauczania.pdf
    Program katechezy dostałeś, więc dowód na to, że jest ona lokomotywą postępu
    możesz sam przeprowadzić. Ilości potrzebnych do tego kotletów ci nie ograniczam.

    Powiedzmy, że uzyskałeś wiedzę, umiejętności i postawę w nim opisaną.
    Po co ci to?

    > Miejsce gdzie religia jest wykładana jest zawsze SZKOŁĄ

    Oczywiście, ale nie w tej dyskusji. Tu mówimy o szkole.
  • pocoo 01.06.19, 14:59
    suender napisał:

    >
    > Zestawiłem, gdyż ułomny, albo niekompetentny nauczyciel potrafi sprawić że wykł
    > adana przez niego matematyka będzie ZŁA, podobnie jak katecheza będzie ZŁA,
    >
    >
    > Miejsce gdzie religia jest wykładana jest zawsze SZKOŁĄ, - Czy to w salk
    > ach katechetycznych, w kościele, na leśnej polanie, czy w jakimkolwiek budynku
    > edukacyjnym.

    Przykład pierwszy z brzegu.
    Na lekcji religii uczniowie wkuwają co bóg stworzył każdego dnia.
    Na geografii wkuwają Dzieje Ziemi; podział na ery, epoki, okresy i wieki, oraz co i kiedy powstawało.Co jest właściwe? Który nauczyciel jest niekompetentny? Co i kogo uczniowie mogą olać? Nietrudno zgadnąć.
  • awariant 01.06.19, 11:49
    Żeby nie mieszać różnych tematów, teraz dla odmiany o AI i "uczeniu maszynowym".

    suender napisał:
    > Masz rację, są różne środowiska, jedne przyjmują tak, inne siak.

    A nawet jeśli jest jedno środowisko, to czasem lepiej się sprawdza "tak", a czasem "siak".

    > Czasownik "uczy się", lub "sam się czy" jest tylko skrótem myślowym,
    > bo jak z tym jest faktycznie nie ma dowodu na to.

    Oczywiście że jest pewnym nadużyciem, bo potoczne znaczenie słów "uczyć się"
    czy "inteligencja" jest trochę inne. Ale na razie nie przyjęły się lepsze określenia.

    > Ten skrót myślowy jest już używany od dawna. Gdzieś 20 lat temu pisano...

    Ten sam spinoff wspomniał w innym miejscu o Bertrandzie Russellu. Zacytuję za Wiki:
    Jego prace miały znaczący wpływ w matematyce, logice, teorii mnogości, lingwistyce,
    sztucznej inteligencji, kognitywistyce, informatyce oraz filozofii, w szczególności filozofii
    języka, epistemologii oraz metafizyce.
    A Russell zmarł w 1970 roku.

    20 lat temu wiedziano już sporo na temat sztucznej inteligencji, ale jeszcze nie bardzo
    było jej na czym realizować.

    > ... edytor tekstu Word sam się uczy np. w zakresie podpowiadania słów.

    Office 97, a zwłaszcza Word 97, był bardzo dobrym i bardzo popularnym programem.
    Ale Inteligentny Asystent, zwany popularnie Spinaczem, jeśli to jego miałeś na myśli, inteligentny raczej nie był. Zawsze go usuwałem. Poprawiły się znacznie słowniki
    ortograficzny i gramatyczny (ten drugi oczywiście jeszcze nie w wersji polskojęzycznej),
    a ich inteligentne podpowiedzi pozwalały szybko znaleźć poprawną pisownię
    lub zamiennik dla wyrazu. Można było również korzystać z dodatkowych słowników
    lub utworzyć własny (custom.dic). Niby inteligentne, ale to nie było jeszcze AI.

    Inteligentne podpowiedzi słowników były ulubionym tematem żartów. Używałem
    wtedy konkurencyjny Ami Pro, który uznał kiedyś, że użyte przeze mnie określenie
    "wędliny podrobowe" jest niepoprawne i zaproponował lepsze: "wędliny pogrobowe".
    I jak tego nie polubić?
  • suender 01.06.19, 15:40
    awariant 01.06.19, 11:49

    > Ale na razie nie przyjęły się lepsze określenia.

    Ale należy pamiętać, że to jest tylko dalej skrót myślowy.

    > 20 lat temu wiedziano już sporo na temat sztucznej inteligencji,

    Psinco wiedziano!, - podobnie jak teraz psinco się wie ......
    Arytmometr Pascala wielu jego współczesnych nazwało "mądrą maszyną", gdyż wtedy jeszcze słowo "inteligenta maszyna" praktycznie nie istniało, a gdyby istniało to też by ją tak chyba równolegle nazywali, - bo potrafiła sumować!).

    mlodytechnik.pl/eksperymenty-i-zadania-szkolne/matematyka/3901-blaise-pascal-mysliciel-i-konstruktor

    mlodytechnik.pl/images/3/6/3/3363-k2.jpg

    20 lat temu środowiska komputerowców kombinowały o AI, tylko praktycznie każdy z nich inaczej sobie ją wyobrażał i tak jest do dzisiaj (co do o niej wyobraźni). Ale fakt, tzw. minimaliści już 60 lat temu jak pojawiły się elektrotechniczne a później elektroniczne kalkulatory nazywali je "sztuczną inteligencją". Ca. 20 lat później ci mniejsi minimaliści "inteligentnymi maszynami" zgodzili się nazywać pierwsze komputery. Obecnie najnowsze kompy ci średni minimaliści już też nazywają "inteligentnymi maszynami".
    Natomiast dla tych największych maxymalistów chyba nigdy nie odważą się, by nazwać komputery z super oprogramowaniem "maszyna,mi z AI"!

    Jak widzisz, wymagania wobec prawdziwego AI zaczynają się od tych najmniejszych, a kończą się na niebotycznych.
    Że Ty należysz do tych średnio wymagających to ja wiem.

    > Ale Inteligentny Asystent, zwany popularnie Spinaczem, jeśli to jego miałeś na myśli, inteligentny raczej nie był.

    Pracowałem na różnych wordach , ale w sprawie szczegółów musiałbym zapytać syna, on jest programistom i on mi jest instalował.

    > Zawsze go usuwałem.

    Usuwałeś boś jest średnio wymagający.

    Pozdrawiam.

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------
    "Nawet najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
  • kalllka 01.06.19, 16:35
    A mogę się zapytać suendera,
    Jak do tematu /SI/ maja się srednie wymagania”awarianta?
    Nie jest po prostu tak, ze majac różne wyobrażenie inteligencji każdy sobie rzepkę skrobie?
    prowadzicie równolegle do siebie monologi,
    przy pomocy cytatów z drugiego do podbicia rzekomo merytorycznej dyskusji.
    Zabawa polega na tym, ze tak awarianta jak suendera obsługuue jedna i ta sama- maszyna.
    Szybko oszczędnie i bez kłótni..
  • awariant 01.06.19, 18:50
    kalllka napisała:
    > A mogę się zapytać suendera,
    > Jak do tematu /SI/ maja się srednie wymagania”awarianta?

    Możesz spytać mnie.

    AI jest realizowana głównie, jeśli nie jedynie, po stronie serwerowej.
    Odłączamy kabelek od Internetu i komputer głupieje prawie całkowicie.
    Ale tego suenderowi nie podejmuję się tłumaczyć.
  • suender 02.06.19, 09:14
    awariant 01.06.19, 18:50

    > Odłączamy kabelek od Internetu i komputer głupieje prawie całkowicie.

    Głupieją tylko te starej generacji bez SI, natomiast te z rozmytą AI dalej (bez kabelka) się same ciągle uczą, nie mówiąc o tych z podwójnie rozmytą AI.
    Ale Awariantowi to trudno wytłumaczyć, że już o tym (co wcześniej twierdził) zapomniał.

    --------------------------------------------------------------------------------------------------------
    "Nawet najgłupszy chrześcijanin jest mądrzejszy od najinteligentniejszego ateusza!"
  • awariant 02.06.19, 10:30
    suender napisał:
    > Głupieją tylko te starej generacji bez SI

    Stare komputery są zbyt przestarzałe (za głupie?), żeby wykonywać na nich
    jakiekolwiek współczesne zadania, np. wyświetlenie dowolnej strony internetowej
    albo odtworzenie zakodowanego wg aktualnych standardów filmu.

    Minimalne wymagania sprzętowe dla Windows 10 (dla Windows 7 identyczne):
    - procesor pracujący z częstotliwością 1,0 GHz,
    - 1 GB (32-bit) lub 2 GB (64-bit) pamięci RAM,
    - 16 GB (od teraz czyli wersji 1903 32GB) wolnej przestrzeni na dysku
    - karta graficzna obsługująca DirectX 9 ze sterownikiem WDDM.
    żaden dwudziestoletni komputer nie spełnia tych wymagań.

    > ... natomiast te z rozmytą AI dalej (bez kabelka) ...

    Aktualnie produkowane procesory komputerowe nie posiadają sprzętowego
    wsparcia dla zastosowań AI, np. proponowanego przez Google koprocesora
    TPU (Tensor Processing Unit). W smartfonach bywają takie jednostki,
    np. wprowadzone w topowych procesorach Huawei poczynając do Kirina 970.
    Oczywiście duża moc obliczeniowa pozwala na wykonywanie typowych
    operacji AI przy pomocy elementarnych rozkazów procesora, ale jest to
    mocno czasochłonne i mało efektywne.

    > ... się same ciągle uczą ...

    Komputer nie posiada "wolnej woli" i niczego samodzielnie nie robi, pomijając
    wykonanie czynności zawartych w BIOS-ie, w tym próby uruchomienia systemu
    operacyjnego po włączeniu zasilania.

    > ... nie mówiąc o tych z podwójnie rozmytą AI ...

    Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem podwójnie rozmytej AI, ale jeśli
    na przykład chodzi ci o AI w przetwarzaniu obrazu (optymalizacja zdjęć)
    to oczywiście że można by mówić od podwójnym lub nawet potrójnym
    (przetwarzana jest również hipotetyczna głębia płaskiego obrazu) rozmyciu.
  • suender 02.06.19, 12:56
    awariant 02.06.19, 10:30

    > Komputer nie posiada "wolnej woli" i niczego samodzielnie nie robi,
    > pomijając .......

    WW (wolna wola) to jest pojęcie z dziedziny metafizyki, a nie fizyki.
    Chyba Tobie już pisałem, że racjonaliści nie uznają istnienia u człowieka WW.
    Czyniąc tak powołują się iż determinizm nie dopuszcza istnienia takowej (zasada łańcuszka "przyczynowo-skutkowego), a te fragmenty wszechświata określane przez fizykę cząstek elementarnych gdzie rządzi indeterminizm, też WW nie akceptują (indeterminizm = chaos). Czyli rozumienie Twoich współwyznawców (racjonalistów) nie przypisuje człowiekowi WW, a ten biologiczny człowiek przecież mimo to potrafi czynić takie rzeczy jak np. samo-uczenie, więc i AI bez WW też powinna takie coś potrafić robić, - nieprawdaż? Myślę iż już się rozumiemy .......

    > Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem podwójnie rozmytej AI,

    Eeee, - to taka robocza nazwa dla AI piątej generacji nad którą pracują podobno w Chinach.

    -------------------------------------------
    Łączę agnostyków z chrześcijanami.
  • awariant 02.06.19, 13:17
    suender napisał:
    > WW (wolna wola) to jest pojęcie z dziedziny metafizyki, a nie fizyki.

    Skoro tak, to pewnie "wolna wola" dotyczy nie fizycznego ciała, ale metafizycznej duszy.
    Zatem swoją wolną wolę uwalniamy dopiero po śmierci.
  • wawrzanka 02.06.19, 11:23
    suender napisał:

    > Głupieją tylko te starej generacji bez SI, natomiast te z rozmytą AI dalej (bez
    > kabelka) się same ciągle uczą, nie mówiąc o tych z podwójnie rozmytą AI.
    >


    Hm.... czytam z ciekawością waszą rozmowę. Nie znam się na tym za bardzo, ale odnoszę wrażenie, że powyższe stwierdzenie Suendera jest prawie takiej samej rangi jak stwierdzenie o właściwościach osób biseksualnych. Tzn. - rozumiem, że rozbudowane oprogramowanie "uczy się samo", ale na pewno nie ciągle i nie bez aktualizacji.

    Czy któryś z Panów może wyłożyć różnicę między SI nierozmytą, rozmytą oraz podwójnie rozmytą?
  • awariant 02.06.19, 12:39
    wawrzanka zapytała:
    > Czy któryś z Panów może wyłożyć różnicę między SI nierozmytą, rozmytą oraz podwójnie rozmytą?

    Różnica między klasyczną logiką dwuwartościową, a logiką rozmytą jest taka, że logika dwuwartościowa
    dopuszcza tylko jedną z dwóch możliwych wartości logiczne: prawdę i fałsz. Logiki rozmyte zajmują się
    sytuacją, gdy wartości nie jesteśmy w stanie dokładnie określić.
    Matematyka świetnie operuje logiką klasyczną, a źycie rozmytą.

    W swoich początkach maszyny liczące, które z czasem zostały komputerami, miały ułatwiać wykonywanie
    masowych operacji arytmetycznych. Jest to typowa logika dwuwartościowa - wynik albo jest poprawny
    (prawda), albo nie jest (fałsz). Ze względu na ograniczenia maszynowe możemy przyjąć, że prawidłowy
    jest również wynik przybliżony z zadaną dokładnością, na przykład 0.333333 zamiast 1/3.

    Mamy jakiś przykładowy komputer, na przykład kasę sklepową. Ona poprawnie policzy wartość
    zakupów, czego o sprzedawcy liczącego w pamięci powiedzieć nie można. Czysta matematyka.
    Ale ceny towarów jak wiadomo są umowne. To samo na bazarze ma cenę umowną, ba nawet
    suma wartości (wynik dodawania) jest do wynegocjowania - logika rozmyta też się sprawdza.
    Kupujący i sprzedający, na podstawie własnych informacji są w stanie ocenić opłacalność transakcji.

    Sztuczna inteligencja to cała grupa rozwiązań informatycznych z założenia operujących na
    przybliżonych wartościach, a tym samym na logice rozmytej. O wartości zakupów jako sumie
    możemy powiedzieć, że jest "prawdziwa" czyli poprawnie obliczona. Ale o "prawdziwych" cenach
    już nie. Ceny są umowne. Jeśli stworzymy oprogramowanie, które pozwoli ustalić przy jakich
    cenach sklep (lub sieć sklepowa) uzyska najlepszy wynik finansowy, może on być dobrym
    przykładem za zastosowanie sztucznej inteligencji. Wiadomo, że taki program musi uwzględniać
    wiele czynników - ceny dostawców, koszty działalności, "zbywalność" towaru, oferty konkurencji,
    preferencje i zachowania klientów itp. Wiadomo, że nie ma na to gotowego algorytmu, bo klienci,
    konkurenci i dostawcy się uczą i też zmieniają swoje strategie. Program musi się "uczyć",
    żeby nadążać za aktualną sytuacją, jak w teorii sterowania.

    To był prosty przykład AI, ale bardziej skomplikowane, jak przetwarzanie obrazu czy języka
    naturalnego mogą być mniej intuicyjne i wymagać dodatkowej wiedzy w temacie.

    "Podwójna rozmytość" podobnie jak "biseksualność" są autorskimi pomysłami suendera,
    więc nawet nie będę próbował ich tłumaczyć.
  • kalllka 02.06.19, 13:03
    zauważyłam, czytając suendera na różnych forach, ze brakuje mu specjalistycznego wokabularza.

    Stad formułowanie „podwójnej rozmytosci” w miejsce abstrakcji i próby pojęciowego sprowadzenia do wspólnego mianownika /kto?co?/
    np biseksualności.
    Jednak człowiek czytając suendera,chce dotrzeć do podwójnego dna, zrozumieć.. coś czego nigdy nie zrobi żadna nawet abstrakcyjnie /fraktalami/ myśląca
    maszyna.
    Chcieć- to jest najbardziej nieprzewidywalna-nierozpoznawalna przez systemy obliczeniowe komenda, czy rodzaj błędu DNA, jak żartują miedzy sobą, ia skrybenci. .
  • awariant 02.06.19, 13:27
    kalllka napisała:
    > zauważyłam, czytając suendera na różnych forach, ze brakuje mu specjalistycznego wokabularza.

    Każdy ma jakąś wiedzę i doświadczenia. Czasem ułatwiają one poruszanie się po nieznanych
    sobie obszarach, czasem wręcz przeciwnie - utrudniają poprzez niewłaściwe intuicje.

    ---
    Zahaczyłaś o temat fraktali, a być może i analogii między ich interpretacją, a interpretacją łańcuchów DNA.
    Ostatnio doniesienia o zastosowaniu fraktali, wydaje się, jakby trochę ucichły. Coś więcej wiesz w tym temacie?
  • kalllka 02.06.19, 16:39
    Nie wiem czy wyraziłam się klarownie pisząc o wokabularzu suendera, którego to słowa celowo użyłam dla jego archaicznego języka;
    Majac zreszta wrażenie,ze celowo bawi się nim i nami- udając nieporadność- prowokując tym samym odpowiedzi. Ot inny sposób na zanęcaniezz
    Ale do rzeczy;
    Tez uważam, ze każdy ma jakaś wiedzę / i pewnie podobnie do ciebie, uważam tez, ze nie ma złej czy dobrej wiedzy/ uważam także, ze można ja zdobywać świadomie lub intuicyjnie, ale chyba inaczej niż ty- myśle, ze dopiero sposób jej użycia czyli „wypowiedz” ja uwiarygadnia. I właśnie surrender, a właściwie jego archaiczny język, pokazuje na czym ..... polega.
    Co do fraktali i użycia ich przykladu w budowaniu procesorów sztucznej inteligencji/ myśle ze wiem o nich niewiele więcej od ciebie, a może nawet - mniej/
    pewnie mam inny - niedefinicyjny, a zdystansowany sposób na ogląd rzeczywistości i zmian. To także codzienne doświadczenie i praktyka. Troszkę pewnie buddyjska. wiec każda teoria a już na pewno fraktali jest mi bliska jak DNA, wspomnienia z dzieciństwa, czy poezja.
    A teraz, w zamian, poproszę o wytłumaczenie dlaczegoś zarzucił limeryki/?/
  • awariant 02.06.19, 22:43
    kalllka napisała:
    > Nie wiem czy wyraziłam się klarownie pisząc o wokabularzu suendera, którego to słowa celowo ...

    No i bardzo dobrze. To, że jest taki trochę niedzisiejszy, akurat mi się u suendera podoba.

    > ... ale chyba inaczej niż ty- myśle, ze dopiero sposób jej użycia czyli „wypowiedz” ja uwiarygadnia.

    Cudze poglądy uwiarygadnia nasza wiedza i doświadczenie. Cudzych doświadczeń nie mamy
    jak uwiarygadniać, więc pozostaje przyjmować je na wiarę. Tak jak innym nasze.

    > Troszkę pewnie buddyjska. wiec każda teoria a już na pewno fraktali jest mi bliska jak DNA...

    Swego czasu interesował mnie konfucjanizm, może trochę taoizm. Nie kojarzę buddyzmu z fraktalami i DNA.

    > A teraz, w zamian, poproszę o wytłumaczenie dlaczegoś zarzucił limeryki/?/

    Muza mi odfrunęła, towarzystwo przeniosło się na Facebooka. Jestem muzycznie głuchy, więc o ile
    absurdalne pomysły mam na zawołanie, to z realizacją różnie bywa. Gubię rytm i akcenty języka.
    Aktualnie nie mam inspiracji i nie myślę limerykami w wolnych chwilach. Może do tego wrócę,
    jeśli pogodzę się z filozofią mediów społecznościowych lub coś zacznie się dziać na FH.
    W rewanżu zapytam o to samo - wydaje mi się, że tu też masz problem - czy można wiedzieć jaki?
  • wawrzanka 03.06.19, 12:56
    Dziękuję za obszerne wyjaśnienia. Dużo mi dały, szczególnie, że jako humanistka nigdy nie uczyłam się logiki. I tak od papieży przeszliśmy do Sztucznej Inteligencji. Jak to się stało? Chciałam nawiązać do logiki Jana Pawła II, która była jak dla mnie zbyt rozmyta. Jan Paweł II wspierał finansowo Solidarność, dodawał otuchy, zagrzewał do pokojowej walki ("Musicie być mocni..."). Ludzie potrzebowali takiego "boskiego" wysłannika, magii, wiary, czegoś poza tamtą rzeczywistością, która miała puste oczy i szarą twarz. Kościół to był cement dla solidarnościowej tkanki, która być może rozsypałaby się bez niego.

    W tym samym czasie Jan Paweł II krył pedofilów, przyjaźnił się z podłą szują - królem pedofilskiej mafii - Marcialem Macielem, brał nawet od niego pieniądze, bo ów Legion Chrystusa był nadzwyczaj przedsiębiorczą organizacją. Afryka ginęła od AIDS, bo papież zabraniał prezerwatyw. Dzieci na całym świecie były bestialsko wykorzystywane przez księży przenoszonych w razie wpadki do innej parafii. Papież piętnował homoseksualizm wśród wiernych, ale największy na świecie Gay Club, czyli Watykan bawił się wesoło i pławił w luksusach ociekając złotem i spermą. Papież nie pozwalał rozwodnikom na przyjmowanie komunii, a jego kumpel z Legionu Chrystusa żył w konkubinacie z kobietą, co nie przeszkadzało mu molestować własnych synów.

    Pomoc dla Solidarności to duża wartość i jako polityk Jan Paweł II odegrał ważną rolę w latach 80, nikt tego chyba nie neguje. Tyle, że to nie usprawiedliwia w żaden sposób jego postępowania wobec swoich wiernych. Jego dwulicowość jest po 30 latach tak jaskrawa jak kolorowe szaty lubieżnych kardynałów.
  • awariant 03.06.19, 20:03
    wawrzanka napisała:
    > Chciałam nawiązać do logiki Jana Pawła II, która była jak dla mnie zbyt rozmyta.

    Doktryny Kościoła wbrew pozorom są całkiem logiczne. Wprawdzie trochę odległe
    od logiki matematycznej, ale w zgodzie z logiką dla prawników. To, że za świadków
    robią św. Paweł czy św. Mateusz ewangelista nie dziwi - nikt nie przestawił innych.
    Poczytaj sobie księdza K. Kucharskiego w postach suendera. To jezuita, brat papieża.
    No dobra - tu masz link: opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/kosciol_swiatlem_05.html

    Spójrz na to wszystko oczyma wiary - czyż Marcial Maciel nie był tragiczną
    i heroiczną zarazem nową wersją Hioba? Szatan przez lata podsuwał mu coraz
    młodsze dzieci i coraz bogatsze wdowy - a on do końca pozostał wierny Bogu.
    Nie zrzucił szat duchownych, nie wstąpił do Świadków Jehowy. Do końca życia modlił
    się za nas w swej klasztornej celi rezygnując z jakiejkolwiek formy publicznej służby.
    imperiolegionario.blogspot.com/2015/11/la-residencia-de-maciel.html
  • wawrzanka 05.06.19, 09:27
    awariant napisał:

    > To, że za świadków robią św. Paweł czy św. Mateusz ewangelista nie dziwi - nikt nie przestawił innych.

    Hm.... ale tychże też nikt nie przedstawił. Zostali wybrani. Św. Paweł znał Jezusa wyłącznie ze swojego "objawienia", a Mateusz... Nie wiemy nawet, czy istniał. Owszem, jest "Ewangelia Mateusza", ale mógł ją napisać każdy, ponieważ nie ma żadnych danych historycznych o autorze tej Ewangelii

    > Spójrz na to wszystko oczyma wiary - czyż Marcial Maciel nie był tragiczną
    > i heroiczną zarazem nową wersją Hioba? Szatan przez lata podsuwał mu coraz
    > młodsze dzieci i coraz bogatsze wdowy - a on do końca pozostał wierny Bogu.

    Ależ patrzę i oczka przecieram. Ja to wszystko rozumiem, tylko że niektórzy naprawdę potrzebują solidnej edukacji. Wiara nie jest kompletnie ślepa i nie jest tak, że nikt i nic nie przemówi do rozumu tym ludziom. Dla Suendera (i wielu innych) jest oczywiście za późno, ale wiele wierzących osób myśli, zmienia poglądy, zastanawia się, uczy się... Kościół katolicki upada właśnie dlatego. A mógłby się dobrze przetransformować dopasowując do realiów. Mógłby zdziałać wiele dobrego. Tylko nie chce.
  • awariant 05.06.19, 11:13
    wawrzanka napisała:
    > Ależ patrzę i oczka przecieram. Ja to wszystko rozumiem, tylko że niektórzy naprawdę
    > potrzebują solidnej edukacji. Wiara nie jest kompletnie ślepa i nie jest tak, że nikt i nic
    > nie przemówi do rozumu tym ludziom.

    Nic nie poradzisz. Są tacy, dla których każde słowo Pisma Świętego jest prawdą,
    czy wręcz aksjomatem wiary, a św. Mateusz Apostoł jest bardziej realny niż jakieś
    wawrzanki, co do których nie wiadomo, czy istnieją naprawdę, czy są tylko ułudą,
    pokusą Szatana rzuconą na zatracenie grzesznym ludzkim ciałom i umysłom.

    > Kościół katolicki upada właśnie dlatego. A mógłby się dobrze przetransformować
    > dopasowując do realiów. Mógłby zdziałać wiele dobrego.

    A może nie mógłby? Może nie jest dla myślących i poszukujących, a jedynie
    dla tych, co bez oporów biorą to, co jest im dane? Czy jesteś pewna, że
    święty Marcial nie uczyniłby więcej dla wzmocnienia wiary? Pomijam już to,
    że pewnie komuś przywróciłby swym wstawiennictwem zdrowie lub życie,
    ale czy twórca Legionu Chrystusa faktycznie nie przysłużył się Bogu?
    Czy jest powód, żeby odkopać trupa i urządzić kolejny sabat, sorki synod,
    by pozbawić go godności kapłańskich i rozliczyć za grzechy. Zresztą co to za
    grzechy - czy Maciel kiedykolwiek kwestionował jedność Kościoła i władzę papieży?
    A drobne słabostki ma przecież, za sprawą Adama i Ewy, każdy człowiek - ja, ty, my, oni.
    ONI najbardziej, MY najmniej.

    Wydaje mi się, że misją, której podjął się Kościół, jest przemawiać w imieniu Boga,
    a nie działać dla dobra ludzi. Od tego są inni, właściwie każdy mógłby to robić.
    Ale wtedy obejdzie się i bez Kościoła i bez słowa Bożego - czy o to chodzi?
  • suender 05.06.19, 14:32
    awariant 05.06.19, 11:13

    > Są tacy, dla których każde słowo Pisma Świętego jest prawdą,
    > czy wręcz aksjomatem wiary,

    Bluźnisz! Prawdziwie wierzący nie każde słowo PŚ. ma za prawdę, tylko ono przyjmuje na wiarę tj. nie za pewnik.
    Gdyby brał za pewnik, to nie byłby już wierzący, ale wiedzący!
    Jak długo jeszcze muszę Tobie taką prosta sprawę tłumaczyć?

    > by pozbawić go godności kapłańskich i rozliczyć za grzechy.

    Znowu brednia! Do rozliczanie człowieka z grzechów nie jest kompetentny człowiek ani nawet cały Kościół.
    Jak ktoś z ludzi mimo wszystko się za takie rozliczanie zabiera, to poprawi całą rzecz na jeszcze gorszą.

    > Wydaje mi się, że misją, której podjął się Kościół, jest przemawiać w imieniu Boga,
    > a nie działać dla dobra ludzi.

    To prawda "wydaje Ci się" ........

    -------------------------------------------
    Łączę agnostyków z chrześcijanami.
  • pocoo 05.06.19, 15:24
    suender napisał:


    > Bluźnisz! Prawdziwie wierzący nie każde słowo PŚ. ma za prawdę, tylko ono przy
    > jmuje na wiarę tj. nie za pewnik.
    > Gdyby brał za pewnik, to nie byłby już wierzący, ale wiedzący!
    > Jak długo jeszcze muszę Tobie taką prosta sprawę tłumaczyć?

    Jeżeli nie ma wiedzy tylko wiara, to jest świat iluzji.Czary - mary, hokus pokus.Jakiś magik "rzekł i stało się".Biblia, jak baśnie braci Grimm?
    Genialne w swojej wymowie.Każdy wierzący powinien dorosnąć.

  • awariant 05.06.19, 15:29
    suender napisał:
    > Bluźnisz! Prawdziwie wierzący nie każde słowo PŚ. ma za prawdę, tylko ono przyjmuje na wiarę tj. nie za pewnik.

    Cóż zatem jest pewne dla prawdziwie wierzącego?
    Po co powołuje się na PŚ, skoro w nim też nie ma prawdy?

    > Do rozliczanie człowieka z grzechów nie jest kompetentny człowiek ani nawet cały Kościół.

    To po co Kościół się za to zabiera, jeśli nie ma po temu wystarczających pełnomocnictw?

    > To prawda "wydaje Ci się" ........

    Podobno nie jesteś katolikiem, więc czemu tak uważasz?
    Czy w imieniu muzułmanów też występujesz?

    > Jak długo jeszcze muszę Tobie taką prosta sprawę tłumaczyć?

    Tak długo, aż przynajmniej jeden z nas ją zrozumie.
  • wawrzanka 05.06.19, 17:39
    awariant napisał:

    > A może nie mógłby? Może nie jest dla myślących i poszukujących, a jedynie
    > dla tych, co bez oporów biorą to, co jest im dane?

    Masz rację. Moje myślenie jest nadal utopijne, ja to wiem. Ideały z młodości się odzywają. Chodziło się na pielgrzymki. Przeżywało się w uniesieniu zachody słońca przy akompaniamencie gitary i trzasku ogniska. Było pięknie. I wielu z moich znajomych wtedy naprawdę wierzyło w szczerość kościoła, choć za mało o tym myśleliśmy.

    Hippisowski Jezus był ciekawszy od jakichś tam hierarchów kościelnych, oni byli dla nas posągowi, dalecy... bohaterowie wielkiego świata. Żyliśmy z głowami w chmurach. Chcieliśmy być uczciwi, dobrzy dla innych, zakochani w świecie, w swoich ideach. Wierzyliśmy, że Jan Paweł II jest dobry. Nic przecież nie wiedzieliśmy...

    Teraz wiem jak jest. I mimo to odzywa się gdzieś ta utopijna myśl, że przecież kościół z definicji jest po to, żeby ludzi jednoczyć, a nie dzielić. Żeby nieść miłość i prawdę, a nie wrogość i kłamstwo. Tymczasem jest pozostałością po czasach świetności politycznej i nie ma żadnej misji poza jedną: przetrwać. Kościół nie składa się z bezinteresownych, bystrych i wrażliwych ludzi. To są bogate, bezczelne, samolubne i egocentryczne trutnie. Jak mają zmieniać świat na lepszy ? ;-)
  • awariant 05.06.19, 18:57
    wawrzanka napisała:

    > Masz rację. Moje myślenie jest nadal utopijne, ja to wiem. Ideały z młodości
    > się odzywają. Chodziło się na pielgrzymki. Przeżywało się w uniesieniu...

    No cóż, nie zrewanżuję się czymś podobnym. Nie chadzałem na pielgrzymki.
    Jakoś nigdy nie brakowało mi tego, co mogłem mieć, a nie potrzebowałem.

    > Jak mają zmieniać świat na lepszy ? ;-)

    Jak dotąd - rękami i pieniędzmi wiernych ;-)
  • ur-nammu 05.06.19, 15:42
    wawrzanka: Dziękuję za obszerne wyjaśnienia.
    Nie masz za co dziękować, bo to, co otrzymałaś, nie jest warte funta kłaków. Wariant ma takie kompetencje do rozprawiania o logice jak ksiądz molestujący dzieci do opowiadania o moralności. Mimo to i jeden, i drugi wrzeszczy na całe gardło, że wybornie zna się na tym, o czym nie ma pojęcia i czego za cholerę nie potrafi zastosować.

    wawrzanka: jako humanistka nigdy nie uczyłam się logiki.
    Ty nie jesteś humanistką, ty jesteś ignorantką, i to taką zupełną, która nie ma pojęcia, gdzie szukać tego, czego nie wie. I dlatego informacji poszukujesz na portalach sensacyjnych lub u tumana podającego się za matematyka. Cóż, jakie źródło, taka wiedza.

    wawrzanka: I tak od papieży przeszliśmy do Sztucznej Inteligencji.
    To trafne podsumowanie pokazuje „głębię” tej dyskusji. Teraz czas na przejście do refleksji o hodowli królików lub serię wynurzeń o technikach sprzątania piwnicy – wtedy będziemy już mieli pełną wiedzę o papieżach.

    wawrzanka: Chciałam nawiązać do logiki Jana Pawła II, która była jak dla mnie zbyt rozmyta.
    Wiesz, jak się mówi o osobie, która bezmyślnie powtarza zasłyszane frazy? Papuga.

    ***

    Wasza rozmowa jest dobrą ilustracją mechanizmu powstawania sekty. Z jednej strony „guru”, który wprawdzie jest idiotą, ale umie trafić do naiwniaków ze swoim koślawym przekazem, z drugiej – prosta babina, która nie ma pojęcia o tym, co to jest ocena źródeł informacji, więc zwykle wchłania w siebie te najdurniejsze. Rozszerzcie działalność poza tutejsze forum, a może wyjdzie wam coś na kształt Świątyni Ludu.
  • awariant 05.06.19, 16:07
    @ur-nammu

    Witamy Docenta Śmierdziela w naszym wątku.
    I żegnamy jednocześnie.
  • ur-nammu 05.06.19, 17:58
    @awariant

    Witać to ty sobie możesz innych w swoim wychodku, ale ja tam nie zamierzam zawitać.

    A zamiast pożegnania klasyk:
    Spieprzaj, dziadu!
  • wawrzanka 05.06.19, 17:59
    ur-nammu napisał:

    > Rozszerzcie działalność poza tutejsze forum, a może wyjdzie wam coś na kształt
    > Świątyni Ludu.

    Dziękujemy za wskazówki. Na razie nie możemy cię przyjąć, musisz poczekać pod bramą. Tylko nałóż czapkę, bo światłość bijąca z twych szarych komórek będzie nas oślepiać.
  • ur-nammu 05.06.19, 18:26
    wawrzanka: Na razie nie możemy cię przyjąć
    Przyjmowanie sugeruję zacząć od tych, którzy zgłaszają akces. Ja nie zgłaszałem, ale chętnie popatrzę na wasz sekciarski cyrk przeplatany sporą dawką wazeliniarstwa. Chwilami przypominacie mi pieski, które się spotkały na spacerze – one często też liżą się po tyłkach.
  • wawrzanka 05.06.19, 19:05
    ur-nammu napisał:

    > Ja nie zgłaszałem, ale chętnie popatrzę...

    Nie zapomnij wytrzeć potem dziurki od klucza.
  • awariant 05.06.19, 19:26
    wawrzanka napisała:
    > Nie zapomnij wytrzeć potem dziurki od klucza.

    Ja tam się panu docentu nie dziwię. Ostatnio miał lekki niefart i uprzedziłem
    go kilkukrotnie w innych wątkach, zapewne odbierając część satysfakcji
    z podziwiania głębi i mądrości własnych wypowiedzi.
    Może być na mnie zły, bo pewnie wie, że miałem niezły ubaw.

    Ale że udało mu się w zacietrzewieniu zejść z argumentacją do poziomu gimbazy?
    Niesamowite! Ty tego nie potrafisz, ja nie potrafię, a ON umie!
  • wawrzanka 05.06.19, 20:00
    awariant napisał:

    > Ale że udało mu się w zacietrzewieniu zejść z argumentacją do poziomu gimbazy?
    > Niesamowite! Ty tego nie potrafisz, ja nie potrafię, a ON umie!

    Wydaje mi się, że on na tym poziomie jest od początku. Nie przypominam sobie żadnego posta docenta, w którym forma wypowiedzi nie dyskwalifikowałaby treści.
  • awariant 05.06.19, 20:17
    wawrzanka napisała:
    > Nie przypominam sobie żadnego posta docenta, w którym forma wypowiedzi nie dyskwalifikowałaby treści.

    No nie! - oddajmy bogu co boskie, sobie zachowując resztę - mam jeden:
    forum.gazeta.pl/forum/w,721,168201988,168201988,celibat_ksiezy.html?p=168206951
    właśnie z tych, o których wspominałem, że docent miał ostatnio niefart i może być zły na mnie.

    Zobaczymy czy znajdziesz, bo oprogramowanie forum jest już tak mocno spieprzone,
    że może być trudno, jeśli nie mamy sortowania według drzewka (a i z tym nie zawsze).
  • wawrzanka 05.06.19, 20:21
    awariant napisał:

    > No nie! - oddajmy bogu co boskie, sobie zachowując resztę - mam jeden.

    Rzeczywiście! Najwyraźniej nas nie lubi.
  • awariant 05.06.19, 20:30
    > Rzeczywiście! Najwyraźniej nas nie lubi.

    Uff. Oglądam wątki od najnowszego i jeśli link wyjdzie poza pierwszą stronę tego układu,
    to szukaj wiatru w polu. Jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie. A nie sprawdziłem wklejając.
  • awariant 05.06.19, 20:25
    > Wydaje mi się, że on na tym poziomie jest od początku.

    Wydaje mi się, że mam jakby "wyższą rozdzielczość" niż ty.
    Odróżniam dojrzałe, męskie chamstwo od smarkaterii.
    Dlatego teraz zwróciła moją uwagę pewna zmiana poziomu.
  • wawrzanka 05.06.19, 20:42
    awariant napisał:

    > Odróżniam dojrzałe, męskie chamstwo od smarkaterii.
    > Dlatego teraz zwróciła moją uwagę pewna zmiana poziomu.

    Dojrzałe męskie chamstwo vs. smarkateria, mmm. Ciekawe :) Ja jednak zdecydowanie wolę dojrzałą męską ironię, również autoironię. Od razu wiem, że mam do czynienia z inteligentnym facetem. Jedyne chamstwo, które mnie potrafi tutaj rozbawić to chamstwo Jeepa. Docent nie ma poczucia humoru za grosz.
  • awariant 05.06.19, 20:57
    > Docent nie ma poczucia humoru za grosz.

    I temu zawdzięcza ksywkę "docent" - domyślnie "drętwy docent".
    Zdaje się widzimy problem podobnie.
    Metodę walki "na skunksa" trudno polubić.

    Ale wróćmy do tematu papieży (lub jakiegokolwiek innego) bo drętwi docenci nie są dla mnie interesujący.
    Dla ciebie, jak domyślam się, również.
  • wawrzanka 05.06.19, 21:02
    awariant napisał:

    > Metodę walki "na skunksa" trudno polubić.

    :D też miałam pierwsze skojarzenie ze skunksem jak przeczytałam docenta.

    Co do papieży to zastanawiam się którego wziąć teraz na tapetę. Miałam zamiar się zagłębić w jakieś zawiłe historie ze Średniowiecza. Papieże z tamtego okresu są fascynujący, ale właśnie kończę "Sodomę". Zatem zbliża się moment wysmarowania przeze mnie obszernej recenzji w nieco zapomnianym wątku. A jest co recenzować, oj jest... Na przykład Benedykt jest niezwykle ciekawą postacią.
  • awariant 05.06.19, 21:09
    > Na przykład Benedykt jest niezwykle ciekawą postacią.

    Doczytam szybciutko, bo na razie poprzestałem na Franciszku.
    Pawła II nie poznałem z żadnej strony, a Jan Paweł II, jak określiłaś, "jest rozmyty".
  • awariant 05.06.19, 21:19
    To od razu na warsztat Innocenty X, skoro padło to imię.
    pl.wikipedia.org/wiki/Innocenty_X
    Zdaje się będzie ciekawie, ale nie zacytuję za Wikipedią, żeby nie psuć wątku.
  • awariant 05.06.19, 21:28
    Ale nawiązania do krainy Papimanii sobie nie daruję, bo soczyste:

    „Precz kundle! precz mi z drogi! precz z mego słońca, kanalio diabelska!
    Przychodzicie tu, kuśtykając, obwąchiwać moje wino i obsikiwać beczkę?
    Widzicie ten kij, który Diogenes testamentem kazał ułożyć przy sobie po śmierci,
    aby miał czym odpędzać i grzmocić owe maszkary i psy piekielne!
    Zatem precz, świętoszki! Do owieczek, kundle! Precz stąd obłudniki,
    do stu par diabłów, huź! huź! Jeszczeście tutaj? Gotowym ustąpić mojej cząstki
    w kraju Papimanii, jeśli was dopadnę! Ks, Ksss, Kssss! Precz! Precz!
    Pójdziecie raz? Bodajeście nie mogli nie wybejać, jeno pod chłostą rzemienną!
    oddać urynę jeno na szubienicy! a rozgrzać w sobie przyrodę jeno pod razami drąga!”


    To ze wstępu Boy'a Żeleńskiego do François Rabelais "Gargantua i Pantagruel".
  • awariant 05.06.19, 21:52
    Najwierniejszy portret kardynała Ratzingera zawdzięczamy Oscarowi Wilde’owi.
    Po mistrzowsku opisał on przyszłego papieża w słynnym rozdziale Portretu Doriana Graya,
    w którym bohater zmienia się w zhomoseksualizowanego dandysa i zachwyca się
    rzymskokatolickimi szatami kapłańskimi: cześć i ofiara; cnoty kardynalne i młodzi wykwintnisie;


    Znowu robi się ciekawie. Oskar Wilde jest troszkę starszy od papieża Benedykta
    i prawdę mówiąc napisał swoją książkę jeszcze w 1890 roku, a ja jej nie znam.
    Tylko poezje. Trzeba będzie trochę poszperać i poczytać. Albo do spinoffa po pomoc.
  • awariant 05.06.19, 22:04
    "Wiemy o co najmniej dwóch młodych asystentach, z którymi już wcześniej łączyła
    Ratzingera szczególna przyjaźń. W obu przypadkach szalona, osmotyczna i dwuznaczna,
    co rodziło liczne plotki. Wspólną cechą tych mężczyzn była anielska uroda."


    A tu nie wiem czemu przypomniał mi się ksiądz Lemański i jego konflikt z arcybiskupem Hoserem.
    To znaczy wiem czemu - arcybiskupa reprezentowali wtedy dwaj księża.
    Wspólną cechą tych mężczyzn byla.... nie nie anielska - jednakowa, wybitnie męska uroda.
  • awariant 05.06.19, 22:16
    W dniu konsekracji Georga Gänsweina na arcybiskupa Benedykt XVI przewodniczy jednej
    z najpiękniejszych uroczystości liturgicznych wszech czasów.

    www.youtube.com/watch?v=KqjmHNAsCvc
    Tego teraz nie obejrzę, bo za długie, a i niewiele z piękna liturgii zrozumiem.
    Odpytam suendera, czy tak faktycznie było i o co w tym wszystkim chodzi.
    Pewnie o Boga, ale on będzie wiedział.
  • awariant 05.06.19, 22:33
    "A wieczorem zuchwały papież zorganizował już dla mniejszego grona wystawną kolację
    w Muzeach Watykańskich, tym razem w otoczeniu Leonarda da Vinci, Michała Anioła,
    Caravaggia i Giovanniego Antonio Bazziego, który nosił przydomek Sodoma."

    Oj, goni mnie autor od dygresji do dygresji. Ktoś jest zainteresowany Sodomą? Tanio:
    www.pixteria.pl/produkt/Canvas/ArtPhoto/5563/giovanni-antonio-bazzi-ukrzyzowany-jezus-z-maria-i-jozefem
  • wawrzanka 06.06.19, 16:50
    awariant napisał:

    > Znowu robi się ciekawie. Oskar Wilde jest troszkę starszy od papieża Ben
    > edykta i prawdę mówiąc napisał swoją książkę jeszcze w 1890 roku, a ja jej nie znam.

    Ja jestem troszkę (?) młodsza od Ciebie, ale znam "Portret Doriana Graya" od bardzo dawna, polecam! Ta książka zrobiła na mnie swego czasu kolosalne wrażenie.
  • awariant 06.06.19, 18:43
    wawrzanka napisała:
    > Ja jestem troszkę (?) młodsza od Ciebie, ale znam "Portret Doriana Graya" od bardzo dawna, polecam!
    > Ta książka zrobiła na mnie swego czasu kolosalne wrażenie.

    Jesteś w bardzo uprzywilejowanej sytuacji, bo właściwie znasz (zdaniem autora Sodomy) Benedykta.
    Ja z Wilde'a mogę się pochwalić chyba tylko "Balladą o więzieniu w Reading", więc raczej nie będę
    próbował na tej podstawie wnioskować czegokolwiek na temat charakterów i życiorysów papieży.

    He did not wear his scarlet coat,
    For blood and wine are red,
    And blood and wine were on his hands
    When they found him with the dead,
    The poor dead woman whom he loved,
    And murdered in her bed.


    Sama widzisz, że to raczej nie pasuje.

  • ur-nammu 06.06.19, 14:14
    ur-nammu: chętnie popatrzę na wasz sekciarski cyrk
    wawrzanka: Nie zapomnij wytrzeć potem dziurki od klucza.
    Ależ ta twoja polszczyzna jest nieudolna.
    Nie ma potrzeby oglądania przez dziurkę od klucza czegoś, co odbywa się jawnie.

    Słowa i frazy, naiwna paniusiu, mają znaczenie, którego nieznajomość niekiedy obnaża sieczkę w główce tych, co się nimi koślawo posługują.
  • wawrzanka 06.06.19, 17:39
    ur-nammu napisał:

    > Ależ ta twoja polszczyzna jest nieudolna.

    Polszczyzna jest poprawna, tylko trzeba umieć czytać między wierszami.
  • awariant 06.06.19, 18:03
    wawrzanka odpisała docentu:
    > Polszczyzna jest poprawna, tylko trzeba umieć czytać między wierszami.

    Jak widzę, docent znowu chce zwrócić na siebie twoją uwagę. U nas nazywali
    to "końskie zaloty", ale jeśli poczujesz się wyróżniona, nie będę miał żalu.

    PS.
    Wreszcie znalazłem odpowiednie imię dla docenta - od dzisiaj zwie się docent Durian.
    Nie podobało mi się poprzednie "Śmierdziel", było zbyt dosłowne, a jako polska nazwa
    skunksa jakoś się nie przyjęło. A zresztą ktoś mógłby się poczuć urażony porównaniem.

    Teraz jest lepiej, bo nawet jeśli ktoś nie wie o co chodzi z tym durianem i sam spróbuje
    się domyślić - to też niewiele się pomyli.
  • wawrzanka 06.06.19, 18:34
    awariant napisał:

    > Jak widzę, docent znowu chce zwrócić na siebie twoją uwagę. U nas nazywali
    > to "końskie zaloty", ale jeśli poczujesz się wyróżniona, nie będę miał żalu.

    Chyba żartujesz, docent zasługuje najwyżej na chusteczkę higieniczną rzuconą z baaaardzo dużej wysokości.
  • ur-nammu 06.06.19, 19:12
    wawrzanka: Polszczyzna jest poprawna, tylko trzeba umieć czytać między wierszami.
    Aha, czytać między wierszami – pewnie najlepiej... przez dziurkę od klucza.

    Mała podpowiedź dla uwawrzonej, ale niekumatej:
    Żeby cokolwiek zawrzeć między wierszami, trzeba najpierw mieć coś do powiedzenia i potrafić to sformułować, a nie wyrzucać z siebie mniej lub bardziej przypadkowe zlepki słów.

    Jesteś taka banalna – w sam raz poziom dla tutejszego karzełka. Adieu!
  • awariant 06.06.19, 19:24
    > Adieu!

    Adieu, docencie Durian.
  • wawrzanka 06.06.19, 20:15
    ur-nammu napisał:

    > Żeby cokolwiek zawrzeć między wierszami, trzeba najpierw mieć coś do powiedzeni
    > a i potrafić to sformułować, a nie wyrzucać z siebie mniej lub bardziej przypad
    > kowe zlepki słów.

    A może po prostu jesteś niezbyt domyślny. Dopuszczasz to do siebie?
  • awariant 06.06.19, 20:25
    > A może po prostu jesteś niezbyt domyślny.

    Wawrzanko, nie świńtusz.
  • wawrzanka 06.06.19, 20:55
    awariant napisał:

    > > A może po prostu jesteś niezbyt domyślny.
    >
    > Wawrzanko, nie świńtusz.

    Jakże bym śmiała gorszyć docenta. A może on bardziej domyślny okazałby się podczas spowiedzi u jakiegoś młodego diakona...
  • awariant 06.06.19, 21:06
    wawrzanka napisała:
    > Jakże bym śmiała gorszyć docenta.

    Niech i tak będzie. Scenkę, gdy podglądającemu przez dziurkę od klucza docentowi
    rzucasz chusteczki higieniczne, aby łzy żalu mógł otrzeć, mogę sobie wyobrazić.
    Proponowany powód tego żalu również, choć mnie akurat nie bardzo on pasuje.
  • wawrzanka 06.06.19, 21:15
    awariant napisał:

    > Proponowany powód tego żalu również, choć mnie akurat nie bardzo on pasuje.

    Trudno mi sobie wyobrazić AŻ TAK niedomyślnego faceta hetero... Docent jest sprawny lingwistycznie, przez co sprawia wrażenie bystrego, jednak tak naprawdę jest intelektualnie mocno ociężały.
  • awariant 06.06.19, 21:30
    > Docent jest sprawny lingwistycznie, przez co sprawia wrażenie bystrego...

    Też ciężko mi zrozumieć, czemu nie trzyma się tego, co ma. Woli być ociężały i drętwy.
    Sprawia wrażenie, jakby miał spore przygotowanie teologiczne, więc może dlatego.

    A teraz wracam do "Sodomy". Ciężko mi się ją czyta na komputerze, bo co autor wprowadzi
    jakiś nowy byt czy kolejną osobę od razu chcę wiedzieć po co. Więc w Google i szukać.
    A za parę linijek się to wyjaśnia. Chyba wersję książkową czyta się łatwiej.
  • ur-nammu 07.06.19, 00:30
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • awariant 07.06.19, 06:50
    @snajper55

    Żeby nie było, że widzimy i tolerujemy takie zachowania.
    Ponieważ jest to ewidentny stalking, wydaje się, że to ty powinieneś udzielić odpowiedzi.
    Mam nadzieję, że w przyszłości nic podobnego już nie pojawi się na Forum Religia.
  • wawrzanka 07.06.19, 09:23
    awariant napisał:

    > Mam nadzieję, że w przyszłości nic podobnego już nie pojawi się na Forum Relig
    > ia.
    > [/b]

    Dzięki Wariant :) Ja też mam taką nadzieję, już do Snajpera napisałam z prośbą o usunięcie. Nie żebym się wstydziła czegokolwiek, co napisałam na forum gazety, ale to rzeczywiście jest stalking, rzecz karalna.
  • ur-nammu 07.06.19, 12:12
    awariant: Ponieważ jest to ewidentny stalking
    wawrzanka: ale to rzeczywiście jest stalking, rzecz karalna.
    Ho, ho, dwie puste głowy wydały „ekspertyzę prawną”.
    Skoro to rzeczywiście jest stalking, to leć, Wawrzaneczko, w te pędy do prokuratora – niech i on się z ciebie pośmieje.

    Aha, definicję stalkingu znajdziecie w art. 190a kk.
    Związana z tym trudność: trzeba ją umieć przeczytać ze zrozumieniem, a tego już chyba nie dokonacie.

    PS: Jako refleksję ogólną dodam, że ani człowiek, ani przepis nie uchroni głupca przed własną głupotą.
  • awariant 07.06.19, 12:39
    @ur-nammu

    A pytał cię ktoś o zdanie?
    Przypadek zostawiłem opiekunowi forum i ani mi w głowie tracić czasu na jałowe dyskusje.

    Jeśli temat stalkingu cię interesuje, załóż sobie wątek na "O Moderacji".
  • ur-nammu 07.06.19, 14:14
    awariant: A pytał cię ktoś o zdanie?
    A ciebie ktoś pytał? Nie? To się zamknij.

    awariant: ani mi w głowie tracić czasu na jałowe dyskusje.
    Ale zasunąłeś! Twoja obecność na forum to same jałowe dyskusje, jedno wielkie bla, bla, bla.

    awariant: Jeśli temat stalkingu cię interesuje
    Stalking to twój wymysł, nie mój, a jedyne, na co zasługuje, to drwina – podobnie jak autor tego kuriozum.
  • awariant 07.06.19, 14:44
    @cała reszta

    Jeśli ktoś ma jeszcze tyle cierpliwości, by dyskutować z tym osobnikiem, niech się nim zajmie,
    utuli w żalu i wytłumaczy mu, że na Forum Religia nie zajmujemy się tematem obsesji, a jeśli ktoś
    chce tu zaistnieć i zwrócić na siebie uwagę, powinien to czynić w sposób akceptowalny dla innych.
    Amen.
  • pocoo 07.06.19, 19:14
    ur-nammu napisał:

    > Trzeba mieć sieczkę w główce...

    Ciekawe, co na to genitolodzy? Jeżeli masz tylko sieczkę w główce penisa , to nie dziwię się twoim chamskim masturbacyjnym doznaniom.
  • ur-nammu 07.06.19, 20:30
    pocoo: Ciekawe, co na to genitolodzy? Jeżeli masz tylko sieczkę w główce penisa , to nie dziwię się twoim chamskim masturbacyjnym doznaniom.
    Genitolog to twój lekarz prowadzący?

    Wiesz, babciu, widziałem ostatnio taki filmik, którego bohaterka mi ciebie przypomina.
  • spinoff 01.06.19, 00:18
    wawrzanka napisała:


    >
    > szkoła macza swoje paluszki w indoktryn
    > acji dzieci od małego, czyli od 1 klasy podstawówki i to jest bardzo nie w porz
    > ądku wobec tych dzieci.

    E tam.
    Szkoła państwowa nie jest dla dzieci tylko dla państwa - to indoktrynacja z samej definicji. Kształtuje ludzi użytecznych państwu i zarazem emocjonalnie związanych z nim, jego językiem, kulturą i obowiązującą ideologią. Tyle. Oczekiwanie, że nauczy kogoś myślenia, i to jeszcze niezależnego, jest naiwne. Nigdy tego nie zrobi, bo to jest sprzeczne z interesem państwa. To należy do rodzica. Oczywiście, o ile ten rodzic chce mieć potomka myślącego niezależnie, bo to też nie jest takie powszechne, bo dość nieprzyjemne.
  • wawrzanka 01.06.19, 10:50
    spinoff napisał:

    > E tam.
    > Szkoła państwowa nie jest dla dzieci tylko dla państwa - to indoktrynacja z sam
    > ej definicji. Kształtuje ludzi użytecznych państwu i zarazem emocjonalnie związ
    > anych z nim, jego językiem, kulturą i obowiązującą ideologią.

    Nie do końca. Coraz większy nacisk kładzie się w szkołach na rozwijanie indywidualnych zdolności i zainteresowań. Ceni się myślenie niezależne - do pewnych granic. Najwięcej zależy od samych nauczycieli i ich poglądów. Myślenie niezależne może być użyteczne dla państwa, bo państwo chce kształcić i wychowywać jednostki kreatywne, zdolne do zakładania przedsiębiorstw i do bogacenia naszej gospodarki. To leży w interesie państwa, bo tak się dzieci wychowuje w bogatych krajach.

    > Oczekiwanie, że nauczy kogoś myślenia, i to jeszcze niezależnego, jest naiwne.

    Jest normalne. Tego właśnie oczekuję od dobrego nauczyciela i nie jest to wygórowane żądanie, ponieważ sama miałam kilku nauczycieli w liceum, którzy z powodzeniem tak właśnie uczyli.

    > Nigdy tego nie zrobi, bo to jest sprzeczne z interesem państwa.

    Bez przesady. Mamy rok 2019, a nie 1949.

    > To należy do rodzica. Oczywiście, o ile ten rodzic chce mieć potomka myślącego niezależnie, bo to też nie jest takie powszechne, bo dość nieprzyjemne.

    Tutaj mogę się czymś ciekawym podzielić. Późno, bo późno, ale odkryłam coś takiego jak Edukacja Domowa i moja młodsza córka właśnie kończy gimnazjum w takim trybie. Zabrałam ją z państwowego gimnazjum w połowie 2 klasy, bo nie mogliśmy pogodzić się z reżimowym podejściem nauczycieli i tłamszeniem osobowości dziecka. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej decyzji. Dziecko rozwinęło skrzydła, miało mnóstwo czasu na pogłębianie swoich zainteresowań, wyjazdy edukacyjne, poznawanie ciekawych ludzi. Dzięki wspólnym grupom na FB życie towarzyskie kwitnie, a realizacja obowiązkowego programu nauki zabiera o wiele mniej czasu, niż szkoła uważa, że potrzeba. Egzamin gimnazjalny to pestka.
  • pocoo 31.05.19, 16:56
    spinoff napisał:

    > Szkoła ma inne zadania, ale przecież możesz sama uczyć swoje dzieci czego chces
    > z, łącznie z tym, że jakiś papież lubił kobiety, konie i hazard. Podejrzewam je
    > dnak, że czego byś w tym względzie nie robiła to chłopcy jak dorosną i tak polu
    > bią kobiety, konie i hazard.
    >
    Czy dorośli faceci są zastępcami Chrystusa na ziemi tak, jak papieże?
    Przez wieki papieżom było wolno wszystko.Absolutnie. Komu jeszcze wolno?
  • spinoff 01.06.19, 00:24
    spinoff napisał:

    Tu jest niepełne zdanie, przez co brzmi dziwnie:

    > ności: arystokrata, a zarazem socjalista, zwolennik bolszewików, ustępstw w sto
    > sunku do Hitlera

    a następnie zagorzały ich przeciwnik...


    no i SATYRIZA.
  • kalllka 01.06.19, 11:34
    Przepraszam z góry za wtręt, w dyskusje o papieżach,
    /bardziej chyba o tych co to lepiej papiescy niz sam papież” / ale sytyriazy (!!)
    zelektryfikowali mnie tak bardzo, ze bez poszukiwań zapytać zdecydowała.
    Gdzież to spinoff złapał taka słowna plotke / o Rusellu/ -bardzo zabawna jest, lecz niedostępna śmiertelnikom;
    Jakis mityczny Parnas przeniesiony w internety, ścieżka zarośnięta chwastami przed niepowołanym zwrokiem?
  • awariant 01.06.19, 13:26
    kalllka napisała:
    > ... sytyriazy (!!) zelektryfikowali mnie tak bardzo, ze bez poszukiwań zapytać zdecydowała.

    Myślę, że to literówka i spinoffowi chodziło o satyriazę, czyli po prostu erotomanię.

    Być może w ten sposób nawiązał do słynnej mowy prokuratora Goldsteina:
    "lecherous, salacious, libidinous, venerous, erotomaniac, aphrodisiac, atheistic, irreverent,
    narrow-minded, bigoted and untruthful !"

    Bertrand Russell był jednym z największych logików z przełomu wieków.
    Fakt, że korzystanie z logiki i zdrowego rozsądku propagował również
    w życiu publicznym na pewno nie zjednywał mu powszechnej sympatii.
    Są rzeczy, o których publiczne mówienie wywołuje oburzenie i agresję,
    a czynienie po cichu - tylko zazdrość.
  • spinoff 01.06.19, 14:56
    awariant napisał:


    > Być może w ten sposób nawiązał do słynnej mowy prokuratora Goldsteina:
    > "lecherous, salacious, libidinous, venerous, erotomaniac, aphrodisiac, atheisti
    > c, irreverent,
    > narrow-minded, bigoted and untruthful !"
    >

    Nie. Dziwnego słowa "satyriaza" wprawdzie z błędem, ale użyłem właśnie dlatego, iż posłużył się nim sam Russell na wyjaśnienie swoich relacji z kobietami, gdy ktoś go zapytał o ilość żon, zdrad, kochanek czy powody nietrwałości wszystkich jego związków... Zapamiętałem, bo nie słyszałem tego określenia u nikogo innego, mówi się raczej właśnie o jego erotomanii, albo seksoholizmie. To na tyle ciekawy człowiek, że starałem się przeczytać wszystko, co mi wpadło w ręce i nie potrafię dziś wskazać źródeł rozmaitych jego poglądów, zwłaszcza że często ewoluowały aż do swoich zaprzeczeń (Churchill żartował, że nie ma bzdury, której BR by nie zwalczał, nie wsparłwszy jej wcześniej własnym autorytetem). Być może nawet nie był to wywiad a list, np. do DH Lawrenca, czyli najbliższego przyjaciela, który otwarcie stawiał mu w listach wiele rozmaitych zarzutów (stanowią sporą część wydanej u nas książki Listy DHL). Słynna postać Lady Chatterley jest wzorowana na Ottoline Morrell, żonie ich wspólnego znajomego, a równocześnie kochance BR. Publikacja książki ostatecznie ich ze sobą skłóciła, a BR przyrównał DHL do... Hitlera (bo jakżeby inaczej).
    To tyle ciekawostek na zakończenie.
  • awariant 01.06.19, 18:37
    spinoff napisał:
    > Nie. Dziwnego słowa "satyriaza" wprawdzie z błędem, ale użyłem właśnie dlatego, iż posłużył się nim sam Russell...

    Gdybym szybciej znalazł oryginalny cytat z Russella nie posłużyłbym się odpowiednikiem "erotomania".
    Określenie satyriaza często dotyczy chorobliwej erotomanii, więc nie wiem, czy zostało użyte świadomie,
    czy jako rodzaj ironii, a od tej BR nie stronił.

    Natomiast zaskoczyłeś mnie końcowym fragmentem, w którym DH Lawrence został porównany z Hitlerem.
    Russell musiałby być prorokiem, bo okrojony "Lady Chatterley's Lover" został opublikowany w 1928 roku,
    a sam Lawrence śmiertelnie chory zmarł niecałe dwa lata później. Po przeszukaniu internetu okazało się,
    że to stwierdzenie dotyczyło korespondencji z 1915 i wypowiedzi z 1953 roku:

    W swoich listach do Bertranda Russella około roku 1915 Lawrence wyraził swój sprzeciw
    wobec uwłaszczenia klasy robotniczej i jego wrogości wobec rosnących ruchów pracowniczych
    i zdyskredytował Rewolucję Francuską, odnosząc się do „wolności, równości i braterstwa”
    jako „trójstronnego węża”. Zamiast republiki Lawrence wezwał absolutnego dyktatora
    i równoważną dyktaturę do pana nad niższymi ludami.
    W 1953 r., Przypominając sobie związek z Lawrence'em podczas pierwszej wojny światowej ,
    Russell scharakteryzował Lawrence'a jako „proto-niemieckiego faszystę”, mówiąc: „Mocno
    wierzyłem w demokrację, podczas gdy on rozwinął całą filozofię faszyzmu przed politycy
    pomyśleli o tym

    (za automatycznym tłumaczem google (ach, ta biedna AI) z hasła DH Lawrence w Wikipedii)

    Natomiast, wracając jeszcze do kwestii literackiej Nagrody Nobla wydaje się, że była
    efektem rozliczeń powojennych i dotyczyła dzieł mocno ulotnych - wystąpień publicznych.
    publicystyki prasowej, radiowej, etc. - jednym słowem za całokształt, a nie za książkę
    "Marriage and Morals", jak żartował noblista)
  • spinoff 02.06.19, 00:44
    awariant napisał:

    > Po przeszukani
    > u internetu okazało się,
    > że to stwierdzenie dotyczyło korespondencji z 1915 i wypowiedzi z 1953 roku:
    >

    Hitlera akurat pamiętam skąd pamiętam. BR wylał żale w Autobiografii i tam zrobił z DHL potwora odpowiedzialnego nawet za Holocaust. Czysta głupota.
    W tym 1915 wspólnie chcieli stworzyć jakiś system filozoficzno-polityczny. Nic z tego nie wyszło, żaden z nich nie był zdolny do takiego przedsięwzięcia. DHL był artystą, tyleż wrażliwym i bezkompromisowym, co impulsywnym, a przez to irytującym jeśli się go nie "kupowało". BR był nim zauroczony do póki nie rozpoczęli pracy, bo wtedy posprzeczali się raz i drugi, więc postanowił sam kontynuować pisanie, publikując potem swoje przemyślenia. A DHL urażony tym zaczął przemycać różne personalne podteksty w swojej twórczości. I tak te urazy przez lata rosły. A jeśli BR kogoś naprawdę kochał, to właśnie Ottoline Morrell.
  • pocoo 31.05.19, 16:51
    wawrzanka napisała:

    > A mi przeszkadza, że dzieci nie uczą się historii papiestwa na lekcjach religii

    Musieliby kłamać bardziej niż do tej pory.Czy kłamstwo religijne ma jakiekolwiek granice? No i jak wytłumaczyć tę papieską "Sodomę i Gomorę" , "świętych" papieży i pełną tolerancję sprawiedliwego boga? Nastolatkom tego się nie wytłumaczy.
  • pocoo 30.05.19, 20:51
    awariant napisał:

    > suender napisał:
    > > Kościół jest jak lawa, z wierzchu ciemna i plugawa...
    >
    > ... Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.
    > radził wieszcz Adam.

    A tam niegasnący święty ogień (jak napisał Suender).Coś tak jak ojciec święty i spowiedź święta chociaż pełna grzechów.
  • wawrzanka 30.05.19, 18:02
    suender napisał:

    > "Kościół jest jak lawa, z wierzchu ciemna i plugawa, ale jego wewnętrznego świętego ogania NIC nie zagasi!"

    Jest to bardzo przekonujące. Nic nie zgasi wewnętrznego ognia waszej świętej naiwności.
  • pocoo 30.05.19, 20:53
    wawrzanka napisała:

    > Jest to bardzo przekonujące. Nic nie zgasi wewnętrznego ognia waszej świętej na
    > iwności.

    Dlatego trwa, i trwa, i trwała będzie na wieki wieków amen.
  • awariant 07.06.19, 10:00
    wawrzanka zapisała:
    Dzięki Wariant :) Ja też mam taką nadzieję, już do Snajpera napisałam z prośbą o usunięcie.
    Nie żebym się wstydziła czegokolwiek, co napisałam na forum gazety, ale to rzeczywiście jest stalking, rzecz karalna.


    Najlepiej będzie wrócić do samego początku.
    Ogrodnicy Gazety zwykli usuwać zgniłe owoce wraz z całą gałązką.
    Mam nadzieję, że snajper nie usunie jej zbyt szybko, bo chciałbym,
    żeby trochę sobie powisiała na widoku dla przykładu - sorki ;-)
    Zdaje się, już przewalczył temat komunikatów RODO na smartfonie, więc
    pewnie niedługo i tu zajrzy, choć ma parę pilniejszych forów pod opieką.

    PS.
    Jak tam prace nad "Sodomą"? Nie chciałby skończyć jako pierwszy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.