Dodaj do ulubionych

Jestem wierzący, bez religii

26.10.19, 14:44
Wierzę w świat pozazmysłowy i rzeczy nadprzyrodzone,w życie pośmiertne.

Mam 56 lat i jestem zmęczony ciągłym poszukiwaniem "prawdy".

Próbowałem wyznawać różne religie.
Ostatnio skłaniałem się do powrotu do katolicyzmu.
Jednak po przeanalizowaniu za i przeciw,doszedłem do wniosku iże to wyznanie nie jest dobre.
(Chodzi głównie o politeizm:kult świętych oraz o bezkarność kleru).

Może islam?
Co mi w nim odpowiada:ścisły monoteizm ,zakaz seksu pozamałżeńskiego.
Nie,Mahomet i jego następcy popełniali zbrodnie.

Buddyzm?
Chyba tak.

Obserwuj wątek
    • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 26.10.19, 15:08

      "Mam 56 lat i jestem zmęczony ciągłym poszukiwaniem "prawdy"." - olszak-przytycki

      Człowiek podobnie jak meble, wtedy jest stylowy, kiedy jest stary.
      Jeden wierzy w przyszłość świetlaną, a drugi w światłość wiekuistą.


      --
      -----
      "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
            • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 26.10.19, 19:55

              "Dlaczego stają się źli i gloryfikują nawet owe zło(jako "jestem wolny więc mogę robić co mi się chce?" - olszak-przetycki

              Nie prawda. Wszystkich obywateli obowiązuje kodeks cywilny i kodeks karny. Można robić co się chce, ale czego kodeks nie zabrania i nie krzywdzi innych. To co w jednej religii jest boskie, w innej religii jest diabelskie.
              Tylko prawo kodeksu karnego i cywilnego dotyczy wszystkich obywateli w równym stopniu. Nie ma tu żadnego znaczenia światopogląd, miejsce urodzenia, zajmowany i pełniony urząd itd.
              Całą opasłą Biblię, ST i NT przebiło krótkie zdanie z Deklaracji Wielkiej Rewolucji Francuskiej:

              "Każdy człowiek rodzi się wolny, jest równy wobec prawa i ma prawo do szczęścia"

              Tak krótkie zdanie było początkiem upadku feudalizmu, czyli wyższości prawa religijnego nad prawem cywilnym obowiązującym wszystkich obywateli.

              --
              -----
              "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
            • donmarek Re: Jestem wierzący, bez religii 27.10.19, 08:41
              >Ateizm jest nihilistyczny i amoralny.
              Czyli jest ze mnie kawał skur...syna. Jako ateista tylko takim mogę być.
              ps
              dla równowagi wejdź na "gazeta.pl" i poczytaj o tym co i jakie świadectwo wystawiają - tam opisane - księża podwładni i współpracownicy bardzo ważnego hierarchy tzw. kościoła, czyli niejakiego Flaszki-Głódzia.

              --
              Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
              I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
              Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
            • donmarek Re: Jestem wierzący, bez religii 27.10.19, 08:49
              >Dlaczego tak jest,że kiedy ludzie przestają wierzyć,pozwalają na aborcję i eutanazję?
              Masz rację. Dla widzimisię czy na chwałę jakiegoś boga, mamy skazywać na niewyobrażalne tortury życia człowieka(dziecko, starca) skazanego i upośledzonego przez tegoż skur...syna, bogiem zwanego, jako dawcy życia !!! Bo to przecież on daje życie !!!
              ps
              a poszukaj w sieci ilu to tzw. księży zmusiło swoje partnerki do aborcji? A słyszałeś o katolickim księdzu, który siedząc w drugim pokoju w czasie porodu jego partnerki, nie wezwał pogotowia i dziecko zmarło?

              --
              Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
              I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
              Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
            • pocoo Re: Jestem wierzący, bez religii 27.10.19, 09:27
              olszak-przytycki napisał(a):

              > Ateizm jest nihilistyczny i amoralny.

              Pieprzysz słowami suendera. Więzienia są pełne ateistów?

              > Dlaczego tak jest,że kiedy ludzie przestają wierzyć,pozwalają na aborcję i euta
              > nazję?

              Gdybyś wiedział ile zakonnic zmusza się do aborcji.Zakonnice,to jakieś ateistyczne pingwiny? Absolutnie.
              Środki antykoncepcyjne kupują tylko ateistki?
              Nawet nie jest mi ciebie żal.

              > Dlaczego stają się źli i gloryfikują nawet owe zło(jako "jestem wolny więc mogę
              > robić co mi się chce?").

              Startu do mnie nie masz ze swoją moralnością.
        • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 26.10.19, 20:02
          olszak-przytycki napisał:

          > Ludzie na starość stają się bardziej religijni?

          Od dzieciństwa lubimy bajki, na starość staje się to "rzeczywistością".


          --
          -----
          "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
          • olszak-przytycki Re: Jestem wierzący, bez religii 27.10.19, 09:31
            Takie są fakty.Lewicowcy ateiści podążają za złem.Ba,nawet uważają,że nie robią nic zdrożnego.
            Chrześcijanin jest zobowiązany do czynienia dobra.Jeśli czyni zło,odpowie za nie po śmierci.

            Ja chyba naprawdę wracam do katolicyzmu.Wiem,popełniono dużo zła w imię Boga,a księża są niekiedy straszni(pazerni i ciągle im mało pieniędzy),lecz jest wiele świętych którzy czyni dobro(święty Franciszek,Matka Teresa z Kalkuty...).
            • awariant Re: Jestem wierzący, bez religii 27.10.19, 10:56
              olszak-przytycki napisał(a):
              > Takie są fakty.Lewicowcy ateiści podążają za złem.

              Uważasz, że dla ateisty niechodzenie do kościoła jest złem?
              Niewiara w twojego aktualnego boga jest złem?

              > Chrześcijanin jest zobowiązany do czynienia dobra.
              > Jeśli czyni zło, odpowie za nie po śmierci.

              Po śmierci, czyli kiedy? Nazajutrz, po roku, po miliardzie lat, nigdy?
              Kiedy i od kogo dowiemy się, co było dobrem, a co złem?
              Co ofiary przestępstw będą miały z takiej sprawiedliwości?
              • olszak-przytycki Re: Jestem wierzący, bez religii 27.10.19, 11:51
                Nie uważam,że niechodzenie do kościoła jest złem.
                A już dokonanie aborcji ,tak.
                (Zauważ,że 100 lat temu nic nie było wiadomo jakie dziecko się urodzi:zdrowe czy obciążone genetyczną chorobą.Dopiero nowoczesna technika medyczna spowodowała,że można coś więcej o płodzie się dowiedzieć)
                • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 27.10.19, 12:43

                  "Chrześcijanin jest zobowiązany do czynienia dobra.
                  Jeśli czyni zło, odpowie za nie po śmierci." - olszak-przytycki

                  Każdy chrześcijanin w KK może sobie kupić wirtualne zbawienie za realne pieniądze.


                  --
                  -----
                  "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                    • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 27.10.19, 17:41
                      olszak-przytycki napisał(a):

                      > Nie,odwrotnie,to właśnie bogatym jest trudniej dostać się do raju.

                      Watykan jest jedną z najbogatszych korporacji na świecie w dobra materialne.
                      Kler katolicki nie przejmuje się zapisem NT tylko dąży do dóbr doczesnych.
                      To oni decydują kto ma być świętym w niebie i to już na ziemi. Oni odpuszczają
                      grzechy, na całego handlują Bogiem. Jakoś się tym nie martwią, w żaden raj po
                      śmierci nie wierzą. Pełno wśród nich kombinatorów, homoseksualistów, pedofilii,
                      oszustów i złodziej żerujących na ludzkiej głupocie.

                      --
                      -----
                      "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                • awariant Re: Jestem wierzący, bez religii 27.10.19, 16:36
                  olszak-przytycki wyraził opinię:
                  > A już dokonanie aborcji ,tak.
                  > (Zauważ,że 100 lat temu nic nie było wiadomo jakie dziecko się urodzi:zdrowe czy obciążone genetyczną chorobą.
                  > Dopiero nowoczesna technika medyczna spowodowała,że można coś więcej o płodzie się dowiedzieć)

                  Zważ, że przerywanie ciąży dawnej określane jako "spędzanie płodu" jest starsze od chrześcijaństwa.
                  Mamy tu do czynienia z podobną sytuacją, jak w przypadku homoseksualizmu.
                  Karalność niczego nie wnosiła, a nielegalny proceder był większym zagrożeniem, niż jego legalizacja.

                  Najwięcej aborcji dokonuje się w państwach trzeciego świata, a te jak sam się domyślasz,
                  są również najmocniej opanowane przez rozmaite wierzenia religijne zabraniające aborcji
                  i jednocześnie potępiające kobiety rodzące dzieci w wyniku gwałtu lub związków pozamałżeńskich.
                  Katolicyzm przeszedł do Ameryki Łacińskiej i Afryki, a w ślad za nim nielegalne aborcje.
                  • olszak-przytycki Re: Jestem wierzący, bez religii 27.10.19, 17:22
                    Jest odwrotnie niż napisałeś.
                    "The abortion rates of other nations include:

                    United States: 19.6 Hungary: 19.4 China: 19.2 New Zealand: 18.2 France: 17.4 Norway: 16.2 Denmark: 15.2 Australia: 14.2 United Kingdom: 14.2 Canada: 13.7 Israel: 12.5 Spain: 11.7 Italy: 10.0 Netherlands: 9.7 Belgium: 9.2 Japan: 9.2 Portugal: 9.0 Greece: 7.2 Switzerland: 7.1 Costa Rica: 6.9 Germany: 6.1"

                    worldpopulationreview.com/countries/abortion-rates-by-country/
                        • awariant Re: Jestem wierzący, bez religii 27.10.19, 20:47
                          > Szkoda,że nie ma danych z poszczególnych krajów.

                          Są dane z tych krajów, w których zabiegi przerwania ciąży są legalne.
                          W Polsce w latach 2002 – 2015 przeprowadzonych zostało 7 270 legalnych aborcji.

                          Tam, gdzie aborcje są nielegalne, nie prowadzi się dokumentacji medycznej.
                          Nie wiadomo, ile aborcji przeprowadzono w Polsce pokątnie, ile z nich z pomocą lekarza,
                          a ile "babki" lub własnym sumptem, nie wiadomo również ile Polek usunęło ciążę za granicą.
                          Wiadomo jedynie, że restrykcyjne prawo nie wpłynęło na zwiększenie przyrostu naturalnego.

                          > Nie chodzi o to ile aborcji jest dokonywanych ale o sam fakt czynienia tej zbrodni.

                          Chyba nie przekonasz mnie, że aborcja z powodów medycznych jest zbrodnią.
                          Tak samo w przypadku gwałtu - choć tutaj w naszych statystykach wyraźnie widać,
                          że wybieranie legalnej drogi jest całkowicie bezsensowne.

                          W pozostałych przypadkach (tych, nie objętych oficjalnymi statystykami) można
                          zastanawiać się, czy przyczyna decyzji o aborcji leży wyłącznie po stronie matki (rodziców)
                          czy po prostu wynika z niewypełniania lub niewłaściwego wypełniania przez państwo
                          jego konstytucyjnych obowiązków wobec obywateli.
                        • donmarek Re: Jestem wierzący, bez religii 28.10.19, 08:09
                          >Poza tym nie wiadomo ile jest nielegalnych aborcji.
                          Czyli co? Wprowadzić obowiązek zgłaszania w urzędzie chęci przeprowadzenia nielegalnej aborcji ???

                          >Nie chodzi o to ile aborcji jest dokonywanych ale o sam fakt czynienia tej zbrodni.
                          Nieco wcześniej i na to odpowiedziałem. Ale powtórzę, a jak niewyobrażalnie olbrzymią zbrodnią jest "powoływanie do życia" przez tzw. "dawcę życia", bogiem zwanym płodów zniekształconych, nie mających szans na samodzielne życie, ba, na samodzielne przeżycie kilku sekund bez straszliwych cierpień ???
                          I tak oto mamy przykład klasycznej - ale dającej tylko jeden wynik - alternatywy: albo nie ma żadnego boga, albo jest bóg, ale wtedy jest to zwyczajnie kawał skur...syna, którego cieszy zadawanie cierpienia! I im straszniejsze, tym bardziej jest zadowolony !!!




                          --
                          Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
                          I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
                          Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
                          • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 28.10.19, 10:57

                            " alternatywy: albo nie ma żadnego boga, albo jest bóg, ale wtedy jest to zwyczajnie kawał skur...syna" - donmarek

                            Z dwojga złego, gorsze zawsze nas do siebie bardziej przekonuje.

                            --
                            -----
                            "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                          • feelek Re: Jestem wierzący, bez religii 28.10.19, 13:38
                            donmarek: "...albo nie ma żadnego boga, albo jest bóg, ale wtedy jest to zwyczajnie kawał skur...syna, którego cieszy zadawanie cierpienia!..."

                            - podaje donmarek powszechnie znaną, przez część ludzkości podzielaną teorię

                            tam niżej jeszcze jest:
                            "I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje."

                            a jeśli To jest jakaś siła, nie osoba? Taka, co : nie myśli, nie decyduje, nie lituje się, albo mści, ale zwyczajnie: JEST?
                            działa, reguluje, ale: nie myśli, nie ma wpływu, nie jest wszechmocna, działa zgodnie z jakimiś prawidłami?
                            Od siły grawitacji nie oczekujesz, że zacznie działać inaczej niż zwykła to robić, np. jak samolot spada, to się tuż przed rozbiciem zatrzyma, a pasażerowie ocaleją?
                            Można złorzeczyć polu magnetycznemu, kląć na elektryczność, jak kopnie, ale nazywać je kawałem skurwysyna to chyba byłaby przesada
                            ja nie chcę, aby ktokolwiek pomyślał, że tak, jak napisałem jest, bo ja tego nie wiem (deklaruję się od 15 lat jako agnostyk)
                            tak po amatorsku sobie spekuluję, podaję, co mi najbardziej pasuje do oglądanej rzeczywistości.

                            Sam kiedyś miałem ogromne pretensje do b/Boga, aż zrozumiałem, że kogoś TAKIEGO (takiego, jak go opisują Chrześcijanie/muzułmanie/Żydzi) zwyczajnie być nie może.
                            Nie może być b/Boga wszechmocnego i nieskończenie miłosiernego, bo to sprzeczność, z którą próbuje sobie poradzić Leibniz w Teodycei i on uważa, że zło jest niezbędne dla doskonałości całości (na tle zła dobro triumfuje), ale mnie to nie przekonuje.

                            Nie znaczy to, że to ww. jest stwierdzenie ateistyczne. Z pp. ateistami się nie zgadzam o tyle, że nie przekonuje mnie argument braku istnienia praprzyczyny.

                            I tak sobie tu piszemy, spekulujemy...
                            Rozstrząsamy nierozstrząsalne.
                            pzdr.
                            • feelek Re: Jestem wierzący, bez religii 28.10.19, 14:10
                              "...Rozstrząsamy nierozstrząsalne...."

                              nie, nie tak....więc jeszcze poniższe:

                              Uważam, że jesteśmy w takim miejscu jak przed odkryciami Kopernika/Newtona/Galileusza.
                              Nic się wtedy nie zgadzało, myśleli, że to Słońce krąży wokół Ziemi i cały wszechświat.
                              Prostota banalnego faktu, że jakaś siła powoduje, że w Nowej Zelandii ludzie nie spadają w kosmiczną otchłań jest banalna dla nas. Wtedy, przed 1400 gubili się w domysłach, nic się nie układało w jakąś logiczną całość.
                              Aż Giordanu Brunu przyśniło się to, co obecnie powszechnie wiemy i już nie było potrzebne: "wierzyć" w niezrozumiałe, gdy się wyjaśniło...
                              Za 10 v 100 v 1000 lat dowiemy się czegoś, co będzie podobnym przełomem w patrzeniu na Świat.

                              Czy wtedy gdy okaże się, że nie ma Kogoś, kto nas kocha; czy wtedy ludzie zaczną wątpić w sens?

                              Wielu tak, ale większość - nie. Ludzie zrozumiawszy jak to wszystko funkcjonuje będą nadal cieszyć się z posiadanych 100 lat, jakie otrzymali od natury. Nie cuda, a nauka doprowadzą do likwidacji zła. No przynajmniej do jego radykalnego zmniejszenia.

                              Wierzyć? Będą: wierzyć, że życie ma sens, że "...żyjemy w najlepszym z możliwych światów, że jednym z objawów doskonałości świata jest istniejąca w nim wolność, że bez wolności nie byłoby zła, ale mimo to świat byłby gorszy. Zło widoczne w szczegółach jest niezbędne dla doskonałości całości. Wątpimy w to, bo nie dysponujemy oglądem całości."
                              [za: Teodycea, Leibniz, 3 słowo od końca usunąłem (było tam: "...boskim oglądem całości..."), aby było bardziej uniwersalnie]
                              Istnienie Świata, jego dzieje, to jaki jest, fakt, że zawsze wszystko wychodzi na dobre, już to ww. udowodniło.
            • snajper55 Re: Jestem wierzący, bez religii 27.10.19, 14:45
              olszak-przytycki napisał(a):

              > Chrześcijanin jest zobowiązany do czynienia dobra.

              Kto określa co jest dobrem? Czy mordowanie ludzi w trakcie wypraw krzyżowych było dobrem czy złem? Czy mordowanie innowierców w Europie w czasie wojen religijnych było dobrem czy złem? Kto czynił dobro w bitwie pod Grunwaldem?

              S.
              --
              Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
                • snajper55 Re: Jestem wierzący, bez religii 28.10.19, 13:12
                  olszak-przytycki napisał(a):

                  > Co jest dobrem?Np.wspomaganie biednych.
                  > Co jest złem?Np.zabicie niewinnego człowieka.

                  Ja nie pytam o przykłady, tylko o sposób rozpoznawania. Czy zabicie na wojnie żołnierza jest dobrem czy złem? Czy prostytucja jest dobrem czy złem? Czy związki jednopłciowe są dobrem czy złem? Czy antykoncepcja jest dobrem czy złem? Czy każdy sam ma na te pytania odpowiadać?

                  > Mordowanie innowierców było złem.

                  Nie odpowiedziałeś na pytanie, kto określa co jest dobrem a co złem. Bo chyba nie ty?

                  S.
                  --
                  Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
                    • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 29.10.19, 11:11
                      olszak-przytycki napisał(a):

                      > Kto określił co jest dobre a co złe w katolicyzmie?
                      > Ojcowie Kościoła,sobory,papieże.

                      Ojcowie Kościoła nie bardzo wiedzą w tym temacie. Od ponad dwóch tysięcy lat
                      nie mieli żadnych nowych wiadomości od Szefa.


                      --
                      -----
                      "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                          • olszak-przytycki Re: Jestem wierzący, bez religii 03.11.19, 16:32
                            Nie do końca supermarket religijny.
                            Chodzi o wszczepioną nam ideę Boga jako stwórcy i w ogóle kogoś najważniejszego ze wszystkiego co jest.Z tej dziecięcej indoktrynacji jestem pod wpływem chrześcijaństwa i islamu(jako rozwiniętej idei monoteistycznej koncepcji Boga).
                            • feelek Re: Jestem wierzący, bez religii 03.11.19, 22:38
                              Olszak-Przytycki: "...wszczepioną nam ideę Boga jako stwórcy...Z tej dziecięcej indoktrynacji jestem pod wpływem chrześcijaństwa i islamu."

                              ale dzieckiem już przecież pan nie jest?
                              pytam, bo mi pańska wypowiedź pachnie spychotechniką: "wszczepioną nam ideę", "z dziecięcej indoktrynacji jestem pod wpływem..."

                              ? sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem ?
                              nie chcę powiedzieć, że mamy być wszystkowiedzący, ale nie szukajmy sobie wymówek, nie zrzucajmy odpowiedzialności za własne życie na innych
                              ww. to taka z życzliwości płynąca rada

                              PS. przejeżdżałem przez pański Przytyk. Nie macie tam drogowskazów do Radzanowa tylko do Gózdu (?Gozdu?). Dobrzy ludzie z Żerdzi pomogli dojechać do Studzienic.
                                • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 06.11.19, 16:45

                                  "Większość ludzi wierzy w to czego ich nauczono w dzieciństwie." - olszak-przytycki

                                  Taka głupota z wiekiem się powiększa, bo wiara ogranicza swobodę myślenia.

                                  --
                                  -----
                                  "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                                  • olszak-przytycki Re: Jestem wierzący, bez religii 06.11.19, 17:28
                                    W gruncie rzeczy każda religia:od najprymitywniejszej do wysoko rozwiniętej- opiera się na dwóch zasadach:1.Udobruchać złe siły 2.Sprawić by Siły rządzące światem były po naszej stronie i nam dawały dary(pożywienie,szczęście rodzinne,pieniądze).
                                    • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 06.11.19, 21:39

                                      "każda religia:od najprymitywniejszej do wysoko rozwiniętej- opiera się na dwóch zasadach" - olszak-przytycki

                                      Zasada jest jedna: z biegiem lat mądrość nas opuszcza, a głupota przygarnia.

                                      --
                                      -----
                                      "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                                    • donmarek Re: Jestem wierzący, bez religii 07.11.19, 07:32
                                      >opiera się na dwóch zasadach:1.Udobruchać złe siły 2.Sprawić by Siły rządzące światem były po naszej
                                      Raczej omamić, ogłupić i wciągnąć w swoje omamy jak największą liczbę ludzi.

                                      --
                                      Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
                                      I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
                                      Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
                                        • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 07.11.19, 14:35

                                          "Wiara sprawia,że czujemy opiekę wyższych bytów nad nami." - olszak-przytycki

                                          Tyle istnieje kierunków myślenia, że zawsze można wybrać niewłaściwy.

                                          --
                                          -----
                                          "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                                      • feelek Re: Jestem wierzący, bez religii 07.11.19, 14:40
                                        donmarek: "...omamić, ogłupić i wciągnąć w swoje omamy jak największą liczbę ludzi..."

                                        Ja spotykam ludzi co im religia pomaga. Zwykle są to osoby powyżej 90.
                                        Pomaga im religia pogodzić się z przemijaniem, niesprawiedliwością, brakiem szczęścia: jak nie tu, na Ziemi, to gdzieś indziej spotka ich sprawiedliwość i szczęście, w dodatku nigdy nie kończące się...

                                        nazywam to ww. supermarketem religijnym. Powyżej był regał "Niebo".
                                        Regał z piekłem: 2 zadania: 1. porządek: wielu podporządkowuje się, jest porządnymi, nie rabuje i nie morduje ze strachu przed piekłem, wielu nie jest dobrymi z natury, a ze strachu;
                                        wielu ma tam półkę ze 2. sprawiedlwością: jak cię jakiś silny drab zbił, zgwałcił, ograbił i jeśli go tu kara nie spotkała, to po śmierci na pewno- niebiański wymiar sprawiedliwości jest z założenia bezbłędny

                                        Regał z napisem: Czyściec. Daje nadzieję. Weź wszystko złe co zrobiłeś: tłukłeś żonę dzieci, teścia... wiesz, że byłeś podły. Umierasz z przepicia na marskość wątroby. Odsiedzisz czyściec i będzie kwita. Ten wynalazek wziął się z rzeczywistości ziemskiej: skopiowano systemy penitencjarne,

                                        Urządzenie co to wzmacnia, utrzymuje, potęguje to Kościół instytucjonalny. On jest potrzebny tym , którzy ... tego potrzebują. Nikt chyba nie zaprzeczy, że te tabuny starszych kobiet, co codziennie chodzą do świątyń, robią to dobrowolnie? Ja tego nie oceniam negatywnie- że te osoby są okłamywane, skoro tego chcą.

                                        A czy my potrafimy dać im , tym bojącym się przemijania alternatywę? A jaką? Weź powiedz 90 latkowi, że to bardzo prawdopodobne, że ten dzień jest być może jego ostatni. Co innego, gdy on tak myśli od dawna, a co innego, gdyby zaczął od teraz: gościu myślał: nie osiągnąłem tego czy tamtego, nic nie szkodzi, odrobię to w życiu wiekuistym. I jest mu też łatwiej, od tego, który uważa, że tak nie będzie. Nie przeczę, że lepiej jest znać prawdę. Lepiej, ale nie zawsze łatwiej.

                                        Inna strona tego medalu: nie przeczytałeś tej czy innej książki? Nie byłeś w Paryżu? Masz forsę, zdrowie dopisuje, jedź!
                                        Nie powiedziałeś Mary X., że ją kochasz? Nie powiedziałeś, a zawsze chciałeś to zrobić?Masz tego możliwość, Mary jeszcze żyje!

                                        A oni: nie i nie. Wolą od rana do wieczora odmawiać różaniec.
                                        Ale przecież: nikt nikogo nie powinien uszczęśliwiać na siłę.
                                        Skoro TEGO chcą?

                                        No można i trzeba próbować - szkoda jak się na to patrzy: natura dała ci dar, a ty go marnujesz nie korzystając.
                                        I myślę, że jak kto wierzy uczciwie w życie po śmierci temu nie zaprzeczy: że należy jak to możliwe czerpać z życia ile tylko można: przecież wierzą ( w ciąg dalszy), ale pewności nie mają.
                                        A jeśli to tutaj będzie jednak koniec?
                                          • olszak-przytycki Re: Jestem wierzący, bez religii 07.11.19, 15:38
                                            A może jest jakaś korelacja religijności z trudnościami bytowymi?
                                            Jednym z bardzo religijnych ludów są Tybetańczycy których życie jest skrajnie ciężkie.
                                            Ateizm natomiast szerzy się w krajach w których poziom życia jest wysoki.
                                            Poza tym ludzie,zwłaszcza starsi modlą się bo chcą dostać się do raju.
                                            • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 07.11.19, 17:26

                                              "Poza tym ludzie,zwłaszcza starsi modlą się bo chcą dostać się do raju." - olszak-przytycki

                                              Niejeden chce dostać się do raju na wariackich papierach.

                                              --
                                              -----
                                              "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                                                • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 07.11.19, 19:52

                                                  "Ludzie skłaniają się ku religii gdy potrzebują coś ważnego uzyskać" - olszak-przytycki

                                                  Przecież Bóg jest wszechmocny i wszechwiedzący (inaczej nie byłby Bogiem). Wynika z tego, że zna nasze czyny, zamiary, myśli, pragnienia, oczekiwania itd.
                                                  Jeżeli nie dostajemy tego, czego pragniemy, znaczy to, że nie zasłużyliśmy na to.
                                                  Wtedy nasze pielgrzymki do świętych miejsc, obrazów, figur oraz modlitwy mają
                                                  zadanie podlizywanie się Bogu aby dostać to, na co nie zasłużyliśmy.
                                                  Nie nasza moralność i etyka do innych ludzi i przyrody, ale jakby poprzez kumoterstwo spowodować otrzymanie tego, na co nie zasłużyliśmy czynami.
                                                  Jest to jakby wazelina zmiejszająca opór Boga do dania nam łaski. Coś za coś.
                                                  Prościej, masz kierownika w pracy. Pragniesz podwyżki i awansu. Do tego prowadzi trud pracy. Wybierasz formę podlizywania się kierownikowi poprzez słowa - "jaki pan mądry, jaki bystry, jaki aktywny, jakie to szczęście mieć takiego kierownika itp." Co byś sobie pomyślał o takim kierowniku, który nie przez ocenę twojej pracy ale przez podlizywanie się jemu otrzymał upragniony awans?


                                                  --
                                                  -----
                                                  "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                                                  • olszak-przytycki Re: Jestem wierzący, bez religii 07.11.19, 20:38
                                                    Czymże jest człowiek?
                                                    Maleńką łupinką targaną morskimi falami.
                                                    Człowiek który modli się,ma wrażenie,że po jego stronie stoi potężna siła.
                                                    A ateista nie czuje niczego.Wpada w nihilizm,podważa moralność.
                                                    (Dlaczego tutejsi ateiści są za aborcją?Nie mają empatii dla innych ludzi?).
                                                  • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 07.11.19, 23:09

                                                    "Człowiek który modli się,ma wrażenie..." - olszak-przytycki

                                                    To biedny człowiek, którego nawet na rozsądne myślenie nie stać.
                                                    Życie jest beznadziejne wtedy, kiedy żyjemy nadzieją.

                                                    --
                                                    -----
                                                    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                                                  • donmarek Re: Jestem wierzący, bez religii 08.11.19, 07:39
                                                    >(Dlaczego tutejsi ateiści są za aborcją?Nie mają empatii dla innych ludzi?).
                                                    Gdyby to stwierdzenie było prawdą, w Polsce aborcja byłaby ZAKAZANA !!! Bo czyż kilka, te niecałe 5%(według GUS) ma w swoich rękach sejm, senat i prezydenta ???

                                                    --
                                                    Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
                                                    I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
                                                    Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
                                                • feelek Re: Jestem wierzący, bez religii 07.11.19, 23:43
                                                  Olszak Przytycki-Lubelski-Puławski: "...Innym rodzajem jest jakaś straszna choroba-wtedy nawet najwięksi sceptycy pękają...."

                                                  A mi problemy zdrowotne uświadomiły, że "skłanianie się ku religii" jest zwyczajnie niewłaściwe.
                                                  Zacznę od tego, że to jest nieskuteczne. Zapewne zarzuci mi ktoś, że potraktowałem sprawę światopoglądu instrumentalnie. Tak w istocie było - jak w wypadku każdego wierzącego: potrzebowałem pomocy, skierowałem prośbę do Siły Wyższej, co nazywają modlitwą.

                                                  Ale to nie jest proste: latami prosiłem, błagałem, w końcu z determinacji- złorzeczyłem, co nb. wpędzało mnie w ogromne poczucie winy i na nic był wypadek niejakiego Jakuba, co zgodnie z relacją Biblii Boga zdrowo poturbował, aby ten mu pomógł, choć wiedział, że to Bóg [Genesis: 32- 25]. W Biblii był happy end: Bóg Jakubowi pomógł, choć pozbawił władzy w jednej nodze ", aby ów sobie nie pomyślał, ze jest z niego taki kozak, albo:... "...by wolnych poznać po tym, że kulawi..." [Jacek Kaczmarski, Walka Jakuba z Aniołem].

                                                  Popierałem to wszelkimi możliwymi działaniami: przeszedłem kilka poważnych operacji, latami prowadziłem życie skierowane na poprawę zdrowia - trenowałem, ćwiczyłem, pływałem. I tak przez 50 z górą lat. Wszystko pod kierunkiem specjalistów.
                                                  Obecnie ledwo się poruszam. Jest coraz gorzej. Szkoda bo chętnie coś robię, a tu: nic. Czekaj na śmierć, nic się już dobrego nie wydarzy.
                                                  Czekaj na cud. Ja nie czekam.

                                                  Nie, nie mam pretensji, ani się nie obraziłem. Takie myślenie odejście od myślenia religijnego wzięło się u mnie stąd, że obserwując latami nijak nie mogłem zrozumieć sprzeczności, np. w jaki sposób rację ma ta religia i ta inna, co twierdzi coś zgoła przeciwnego.
                                                  Myślenie o tym, że się coś nie zgadza, trwało 40 lat, w ich trakcie doszły rozmaite ważne, ale pomniejsze przemyślenia, np. spojrzenie na mapę Wszechświata i pytanie: czy to możliwe, aby: Bóg stworzył człowieka, istotę z jakiegoś wszechświatowego zadupia, na swój obraz i podobieństwo?

                                                  Doszedłem do wniosku, że jakakolwiek Siła/Osoba mi nie pomoże, bo jej TAKIEJ nie ma bo być zwyczajnie nie może. Niemożliwe jest działanie: Siła/Osoba ta miałaby być równocześnie wszechmocna i nieskończenie miłosierna, bo jest to zwyczajnie sprzeczne, jeśli istnieje niezawinione cierpienie.

                                                  Dalej to już tylko konsekwencja: Świat się momentalnie poukładał. Wiele religijnych przemyśleń tłumaczących Świat okazało się argumentowaniem na siłę- jak choćby to, które ludzkie nieszczęścia tłumaczy istnieniem planu dla każdego z nas. To lipa, abyś się człowieku nie martwił. Skoro jest ten plan. I tak po kolei ze wszystkim: silny rabuje słabego? Oj dopadnie go sprawiedliwość. Kiedy? W rzeczywistości co istnieje jedynie w opowieściach tych, co wiedzą, co chcemy usłyszeć?

                                                  To wszystko wyżej mogłoby być przezwyciężone w ten sposób, że przecież taki: naiwny, sprzeczny jest obraz Wszystkiego wzięty z religii historycznych, oparty na wiedzy sprzed 3000 lat. Wystarczyłoby przemyślawszy wszystko ten obraz uwspółcześnić? Nikt tego nie robi.

                                                  Więc będąc uczciwym musiałby ktoś stanąć w jednym szeregu i powtarzać: "wierzę w świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, żywot wieczny..."
                                                  Owszem, można tego nie robić, ale to przecież byłaby obłuda.

                                                  Więc, nie mając nic innego, porzuciwszy myślenie religijne, nie przyjmujący myślenia ateistycznego, ani tym bardziej: antyklerykalnego, tak sobie żyją, z ich prywatnymi, amatorskimi przemyśleniami: ani tzw. wierzący, ani tzw. ateiści. Jednostki bez atrakcyjnego światopoglądu co wszystko wytłumaczy, wszystko obieca.

                                                  Agnostycy.

                                                  Usiłujący dotrzeć do prawdy, choć nie negujący, nie zaprzeczający istnieniu Dobra, Sensu, Radości istnienia, których szukają gdzieś indziej niż w pojęciu Boga Biblijnego, co każdego przytuli, każdego zbawi, każdemu pomoże. Skoro nie pomaga. Skoro nie może zwyczajnie tego zrobić.
                                                  • olszak-przytycki Re: Jestem wierzący, bez religii 08.11.19, 09:30
                                                    Panie feleek,zgodnie z tym co napisałem,choroba skłoniła pana do intensywnej modlitwy.
                                                    A teraz jest obraza na to,że nie ma zdrowia,że modlitwy okazały się nieskuteczne.
                                                    Trzeba myśleć pozytywnie,że jeśli nie w tym życiu,to w przyszłym będzie lepiej.
                                                  • feelek Re: Jestem wierzący, bez religii 08.11.19, 12:18
                                                    panie Olszak,
                                                    nic pan nie zrozumiał
                                                    ja się nie obraziłem, o czym napisałem:
                                                    "Nie, nie mam pretensji, ani się nie obraziłem."[wiersz 18 od góry, 07.11.19, 23:43 ]
                                                    Napisałem, że uważam, że tak nie jest, żeby był ktoś kto może mi w sposób nadprzyrodzony pomóc.
                                                    Jak mógłbym się obrazić na coś, co nie istnieje - możliwość takiej pomocy?
                                                    nie wierzy pan, że tak jest, jak napisałem?
                                                    Cóż, skoro pan nie wierzy....
                                                  • olszak-przytycki Re: Jestem wierzący, bez religii 08.11.19, 12:42
                                                    Ale kiedyś pan wierzył i modlił się.Dopiero brak poprawy zdrowia spowodował,że stał się pan krytyczny co do istnienia Boga.
                                                    Ja też uważam,że chrześcijański Bóg nie istnieje(ale sam Bóg,bogowie,siły życiowe mogą istnieć).
                                                    Wiara w Boga nie jest konieczna,można praktykować buddyzm(jak ja przez większość życia).
                                                  • pocoo Re: Jestem wierzący, bez religii 08.11.19, 13:03
                                                    olszak-przytycki napisał(a):


                                                    > Ja też uważam,że chrześcijański Bóg nie istnieje(ale sam Bóg,bogowie,siły życio
                                                    > we mogą istnieć).

                                                    "Do wyboru, do koloru", każdy znajdzie coś dla siebie? Jak na targowisku.
                                                  • feelek Re: Jestem wierzący, bez religii 08.11.19, 13:15
                                                    Dzięki, bo to dla mnie ważne: akceptuję Świat taki, jakim jest, wiem, że pomocy dla mnie (takiej istniejącej w czyichś rękach, a dla mnie niedostępnej) póki co nie ma.
                                                    I to jest różnica: kiedyś, modląc się o tę pomoc miałem żal. Teraz tego żalu nie mając czuję się z tym lepiej. Nie ma we mnie frustracji na tym tle, raczej smutek. Cały czas jednak walczę i nie jest tak, że nie ma tu jakiejś tam nadziei. Choć jest ona mniejsza niż kiedyś.
                                                  • kociak40 Re: Jestem wierzący, bez religii 09.11.19, 22:01

                                                    "Z tego co wiem,"najbardziej cieszą cudze nieszczęścia".- pocoo

                                                    Wielką przyjemnością byłoby czytanie listów gończych poszukujących naszych znajomych.

                                                    --
                                                    -----
                                                    "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                                                  • pocoo Re: Jestem wierzący, bez religii 09.11.19, 22:32
                                                    kociak40 napisał:

                                                    > Wielką przyjemnością byłoby czytanie listów gończych poszukujących naszych znaj
                                                    > omych.
                                                    >
                                                    Nie znam skali takiej przyjemności, ale wiem,że list gończy za znajomym wzbudza strach.
                                            • awariant Re: Jestem wierzący, bez religii 07.11.19, 22:26
                                              > A może jest jakaś korelacja religijności z trudnościami bytowymi?

                                              W pewnym sensie jest - oderwanie się od religii sprzyja samodzielnemu rozwiązywaniu problemów,
                                              religia - trwaniu w bierności i poczuciu zależności od władzy, tak świeckiej, jak kościelnej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka