Dodaj do ulubionych

katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogiem

05.08.08, 18:55
To jakieś nieporozumienie. Czyżby katolicy uważali, że Bogiem trzeba
manipulować? " Manipuluje sie kimś głupszym od siebie " - jak
powiedziała Manuela Gretkowska...
Przyjrzyjmy się pieśniom maryjnym. Oto ulubione przeze mnie słowa
pieśni: " ratuj nas ratuj matko ukochana, zagniewanego gdy zobaczysz
Pana, mieczem przebite pokazuj Mu serce, gdy Syna na krzyż wbijali
morderce ". Mam w związku z tym pytanie: dlaczego Maryja ma
pokazywać swoje serce Bogu? Aby Go wzruszyć? Toż to
manipulacja ;))).
Obserwuj wątek
    • supaari Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 05.08.08, 22:49
      krytykantka07 napisała:

      > To jakieś nieporozumienie. Czyżby katolicy uważali, że Bogiem trzeba
      > manipulować? " Manipuluje sie kimś głupszym od siebie " - jak
      > powiedziała Manuela Gretkowska...
      > Przyjrzyjmy się pieśniom maryjnym. Oto ulubione przeze mnie słowa
      > pieśni: " ratuj nas ratuj matko ukochana, zagniewanego gdy zobaczysz
      > Pana, mieczem przebite pokazuj Mu serce, gdy Syna na krzyż wbijali
      > morderce ". Mam w związku z tym pytanie: dlaczego Maryja ma
      > pokazywać swoje serce Bogu? Aby Go wzruszyć? Toż to
      > manipulacja ;))).

      Czy w związku z tym za manipulację można uznać takie zdarzenia, jak:
      1. "Targowanie się" Abrahama z Bogiem o Sodomę? Abraham bierze Boga na
      "sprawiedliwość" twierdząc, że niesprawiedliwe byłoby zniszczenia z
      niesprawiedliwymi także sprawiedliwych.
      2. "Targowanie się" Mojżesza z Bogiem o Izraelitów? Mojżesz dowodzi, że
      wytracenie Narody Wybranego w pochodzie na pustyni byłoby niewłaściwe z PR-owego
      punktu widzenia.
      O obu tych przypadkach można powiedzieć, że ludzie okazali się mądrzejsi od
      Boga, gdyż zmienili Jego pierwotną decyzję.
      "Granie na uczuciach" widać na przykładzie siostry Łazarza, Marii, która
      powiedziała Jezusowi, że jej brat nie umarłby, gdyby Jezus był w Betanii. Jan
      stwierdza, że Jezus widząc jej płacz i płacz Żydów "wzruszył się".
      Czy Abraham i Mojżesz byli mądrzejsi od Boga, a Maria od Jezusa?
      --
      Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
        • supaari Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 05.08.08, 23:05
          piwi77 napisał:

          > Przypadki z Abrahamem, Mojżeszem i Łazarzem to też manipulacja, bo
          > ukazują sytuacje wpływania na podjęte już decyzje Boga, tak aby ten
          > uczynił coś zgodnego z interesem ludzi nie swoim.

          - Nie sprzątnąłeś zabawek, synu. Za karę dostaniesz 10 razy paskiem na goły tyłek!
          - Tatusiu, tatusiu, już nie będę! Tylko mnie nie bij, proszę! Posprzątam zabawki
          i wyrzucę śmieci!
          - Dobra. Dam ci szansę. Ale pamiętaj: pasek zawsze mogę zdjąć!

          Dziecko zmanipulowało dorosłego? :-)))
          --
          Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
            • supaari Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 05.08.08, 23:16
              piwi77 napisał:

              > Zmanipulowało. I całe szczęście, bo który ojciec straszy biciem
              > swoje dziecko. Obawiam się jednak, ze pozostała zadra w psychice
              > dziecka, bo poczuło do czego własny ojciec jest zdolny.

              A może to jednak dorosły zmanipulował dziecko? Uzyskał to, co chciał
              (posprzątane zabawki) i jeszcze dostał "premię" w postaci wyniesionych śmieci.
              Groźba bicia to nieistotny szczegół. Równie dobrze mogłaby pojawić się groźba
              wyrzucenia zabawek, zakazu oglądania dobranocki lub cokolwiek innego...
              --
              Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
              • piwi77 Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 05.08.08, 23:22
                supaari napisał:

                > A może to jednak dorosły zmanipulował dziecko?

                Nie ma tu manipulacji, bo nie spowodował działania dziecka
                niezgodnego z jego (dziecka) interesem. Mamy tu do czynienia nie z
                manipulacją ale z wymuszeniem zmiany decyzji pod wpływem użycia siły
                lub groźby jej użycia.
                • supaari Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 05.08.08, 23:28
                  piwi77 napisał:

                  > supaari napisał:
                  >
                  > > A może to jednak dorosły zmanipulował dziecko?
                  >
                  > Nie ma tu manipulacji, bo nie spowodował działania dziecka
                  > niezgodnego z jego (dziecka) interesem. Mamy tu do czynienia nie z
                  > manipulacją ale z wymuszeniem zmiany decyzji pod wpływem użycia siły
                  > lub groźby jej użycia.

                  OK - przyjmijmy, że manipuluje się przy pomocy obietnicy ("posprzątam zabawki i
                  wyniosę śmieci"), ale nie groźby, choć tak naprawdę to do mnie nie przemawia. A
                  gdyby dorosły nie groził paskiem, ale powiedział, że się rozpłacze z powodu
                  niegrzecznego dziecka i w ten sposób wymusił zmianę decyzji? Wówczas to nie
                  dziecko zmanipulowałoby dorosłego, ale dorosły - dziecko?

                  --
                  Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                  • piwi77 Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 05.08.08, 23:34
                    Sprawa jest prostsza, manipulować można partnerem lub mocniejszym od
                    siebie, nie ma manipulacji słabszego przez mocniejszego (o ile
                    mocniejszy jest świadom swojej przewagi) wtedy mamy wymuszenie,
                    zastraszenie, szantaż, polecenie, możemy to różnie nazywać, byle nie
                    manipulacją.
                    Wracając do Twojego dziwnego przykładu, że dorosły sie rozpłacze, to
                    ocieramy sie o problem psychiatryczny, ale przyznasz, że to zaczyna
                    wykraczać poza ramy wątku.
                    • supaari Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 05.08.08, 23:41
                      piwi77 napisał:

                      > Sprawa jest prostsza, manipulować można partnerem lub mocniejszym od
                      > siebie, nie ma manipulacji słabszego przez mocniejszego (o ile
                      > mocniejszy jest świadom swojej przewagi) wtedy mamy wymuszenie,
                      > zastraszenie, szantaż, polecenie, możemy to różnie nazywać, byle nie
                      > manipulacją.
                      > Wracając do Twojego dziwnego przykładu, że dorosły sie rozpłacze, to
                      > ocieramy sie o problem psychiatryczny, ale przyznasz, że to zaczyna
                      > wykraczać poza ramy wątku.

                      1. Manipulacja to jeden ze sposobów osiągnięcia jakiegoś zachowania innej
                      strony. Jeśli silniejszy uzna, że manipulacja jest skuteczniejsza niż
                      zastraszenie - powinien manipulować.
                      2. Rozpłakanie się dorosłego to niekoniecznie problem psychiatryczny. Jeśli tak
                      myślisz - być może niejeden raz dałeś się zmanipulować :-)

                      --
                      Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                    • krytykantka07 Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 06.08.08, 11:10
                      Dokładnie tak. Jeśli nie można być lwem to trzeba być lisem. Czyli
                      manipulacja to broń słabych używana w stosunku do silnych.
                      Najczęściej jest to granie na emocjach wynikające ze strachu. No ale
                      jak to się ma do nauk Jezusa? W momencie gdy do głosu dochodzi
                      strach - nie ma miłości...
                      Pytanie: dlaczego Maryja z obawy o swój lud ma manipulować Bogiem?
                      Czy Bóg ludzi nie kocha? Czy może myśleć nie umie? Dopóki nie było
                      Maryi Bóg karał ludzi. Gdy jest z Nim Maryja - Bóg ludzi nie karze.
    • katrina_bush Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 05.08.08, 23:48
      1. Serdeczna Matko, opiekunko ludzi,

      Niech Cię płacz sierot do litości wzbudzi,

      Wygnańcy Ewy, do Ciebie wołamy,

      Zlituj się, zlituj, niech się nie tułamy.

      2. Do kogóż mamy wzdychać nędzne dziatki?

      Tylko do Ciebie, ukochanej Matki,

      U której Serce otwarte każdemu,

      A osobliwie nędzą strapionemu.

      Zasłużyliśmy, to prawda, przez złości,

      By nas Bóg karał rózgą surowości;

      Lecz kiedy Ojciec rozgniewany siecze,

      Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze.

      Ty masz za sobą najmilszego Syna,

      Snadnie Go Twoja przejedna przyczyna;

      Gdy Mu przypomnisz, jakoś Go karmiła,

      Łatwo Go skłonisz, o Matko przemiła.

      Dla Twego Serca wszystko Bóg uczyni,

      Daruje plagi, choć człowiek zawini;

      Jak Cię, cna Matko, nie kochać serdecznie,

      Gdy się skryć możem pod Twój płaszcz bezpiecznie?

      Ratuj nas, ratuj, Matko ukochana,

      Zagniewanego gdy zobaczysz Pana:

      Mieczem przebite pokazuj Mu Serce,

      Gdy Syna na krzyż wbijali morderce.

      Dla tych boleści, któreś wycierpiała,

      Kiedyś pod krzyżem Syna swego stała,

      Bóg nam daruje, byśmy nie cierpieli,

      Cośmy wytrzymać za złość naszą mieli.

      A gdy ujdziemy gniewu jak i chłosty,

      Pokaż nam, Matko, tor do nieba prosty;

      Niechaj to Serce kochamy na wieki,

      Z którego dotąd żyjemy opieki!

      Matko Kościoła, wiarę daj nam żywą

      Zachowaj wolność i jedność prawdziwą.

      Spraw niech Ojczyzna stanie się nam niebem

      Potężna Bogiem i bogata chlebem.

      p. s.
      kropka w kropke modlitwa do Matki Izydy.
      • krytykantka07 Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 06.08.08, 00:10
        A tu jeszcze jedna ;))).

        1. Matko niebieskiego Pana,
        Ślicznaś i niepokalana,
        Jakie wieki, czas daleki,
        Czas niemały, gdy świat cały
        Nie słyszał.

        2. Wszystkie skarby, co są w niebie,
        Bóg wydał, Panno, dla Ciebie,
        Jak bogata z słońca szata,
        Z gwiazd korona upleciona
        Na głowie.

        3. Miesiąc swe ogniste rogi
        Skłonił pod Twe święte nogi,
        Gwiazdy wszystkie asystują,
        Bo Królowę w niebie czują
        Nad sobą.

        4. Przez Twą poważną przyczynę
        Niech nam Bóg odpuści winę.
        Uproś pokój, Panno święta,
        Boś bez zmazy jest poczęta,
        Maryja.

        śpiewnik Siedleckiego z 1917r podaje jeszcze dwie zwrotki:

        5. Do Ciebie się uciekamy,
        Twej łaski świętej błagamy,
        Rozbrój gniew Syna Swojego,
        By nie karał ludu swego,
        Maryo!

        6. Wszak tylko za Twą przyczyną
        Kary za grzechy przeminą!
        Przedstaw pokutę Synowi,
        Naszemu Zbawicielowi,
        O Matko!

        I niech ktoś zaprzeczy, że Maryja to nie jest bogini i do tego
        najpotężniejsza, bo wie jak manipulować i Ojcem i Synem. Hmmmmmmm
        nic nie ma o manipulowaniu Duchem Świętym ;))). Bóg i Jezus to
        faceci, a duch święty? No właśnie. Kim jest Duch Święty? :P



        • katrina_bush po hebr. "Ruach Ha Kodesh" jest rodzaju żeńskiego 06.08.08, 01:31
          krytykantka07 napisała:

          > I niech ktoś zaprzeczy, że Maryja to nie jest bogini i do tego
          > najpotężniejsza, bo wie jak manipulować i Ojcem i Synem. Hmmmmmmm
          > nic nie ma o manipulowaniu Duchem Świętym ;))). Bóg i Jezus to
          > faceci, a duch święty? No właśnie. Kim jest Duch Święty? :P
          >

          serdeczne dzięki !
          kolejna egipska modlitwa ! bomba ! Matka Egipcjanka wiecznie żywa !

          ----------------------------

          Duch Święty to po hebrajsku: "Ruach Ha Kodesh" i jest rodzaju żeńskiego, jako że
          jest to żeński element ! (sic !!!)
          (psalm 51, 11)

          "Ruach Ha Kodesh" powinno się tłumaczyć raczej "Dusza Święta" ?!

          to troche głupio..
          ale wychodzi na to w rzymskim dogmacie, że Maryja została zapłodniona przez
          element żeński ?!

          no i masz babo placek...

          :-DDD
          • krytykantka07 Re: po hebr. "Ruach Ha Kodesh" jest rodzaju żeńsk 06.08.08, 09:26
            No tak. Wszak Duch Święty jest w postaci gołębicy. Nie gołębia, ale
            gołębicy ;))). Czyli jest rodzaju żeńskiego...
            Nie rozumiem dlaczego katolicy i inni " chrześcijanie " upierają sie
            przy tym, że jest jeden bóg. Skoro jest ich dwoje: Bóg, który
            stworzył Maryję i Duch Święty, który stworzył Jezusa. Czyli mamy
            parę bogów: Bóg - mężczyzna i Duch Święty - kobieta. No i dwóch
            półbogów: Maryja i Jezus. Czemu upierać sie więc przy monoteiźmie?
            • katrina_bush Re:no proszę:Duch Święty objawił się jako Gołębica 06.08.08, 20:04
              krytykantka07 napisała:

              > No tak. Wszak Duch Święty jest w postaci gołębicy. Nie gołębia, ale
              > gołębicy ;))). Czyli jest rodzaju żeńskiego.
              > Nie rozumiem dlaczego katolicy i inni " chrześcijanie " upierają sie
              > przy tym, że jest jeden bóg. Skoro jest ich dwoje: Bóg, który
              > stworzył Maryję i Duch Święty, który stworzył Jezusa. Czyli mamy
              > parę bogów: Bóg - mężczyzna i Duch Święty - kobieta. No i dwóch
              > półbogów: Maryja i Jezus. Czemu upierać sie więc przy monoteiźmie?

              Duch Święty Starego Testamentu to element żeński.

              W NT Duch Święty – Dusza Święta objawiła się jako "peristera" to faktycznie
              znaczy "gołębica". (wg. Jana 1, 32) a nie jako "peristeri" co znaczy "gołąb".

              W tym sensie Dusza Święta nie zapłodniła "Przenajświętszej Panienki" – ale
              przybrała jej postać, by zjednoczyć się z Jahwe ?!

              Jak uprzednio Astarte i Baal ?

              Gołębica to prastary symbol i jedna z postaci Matki Astarte(Isztar) i Afrodyty.

              A biedna Matka Astarte wylądowała w Biblii jako Astarot(Asztarot) demon
              uwodzenia. :-D

              w dodatku czczona przez Króla Salomona... :-D
        • supaari Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 06.08.08, 12:24
          krytykantka07 napisała:

          > I niech ktoś zaprzeczy, że Maryja to nie jest bogini i do tego
          > najpotężniejsza, bo wie jak manipulować i Ojcem i Synem. Hmmmmmmm
          > nic nie ma o manipulowaniu Duchem Świętym ;))). Bóg i Jezus to
          > faceci, a duch święty? No właśnie. Kim jest Duch Święty? :P

          Ja zaprzeczam! I jeszcze zapytam jaki trzeba mieć poziom inteligencji, żeby raz
          pisać, że manipulacja to broń słabych:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=83037271&a=83062206
          ... a potem twierdzić, że osoba, którą o manipulację się podejrzewa, jest
          "najpotężniejsza"? Przyznałaś rację Piwiemu, że manipulacja to broń słabych, a
          potem zmieniłaś zdanie, czy może sama nie wiedz jakie jest Twoje zdanie?


          --
          Lupus in Vestimento Ovi :-)
            • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 06.08.08, 12:34
              krytykantka07 napisała:

              > Kochany Supaari przeczytaj co napisałam raz jeszcze i zobaczysz, że
              > tam nie ma żadnego zaprzeczenia. Inteligencja emocjonalna, a z niej
              > wywodzi sie manipulacja radzi sobie z siłą fizyczną. Czyli jest
              > najpotężniejsza...

              Napisałaś: "Czyli manipulacja to broń słabych używana w stosunku do silnych.".
              Później zaś, że ktoś, kto ją stosuje jest najpotężniejszy. Wniosek - siła to nie
              potęga. Potęga to słabość... Kupuję.

              --
              Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 06.08.08, 15:59
                  krytykantka07 napisała:

                  > Oczywiście, że tak. Potęga to słabość, a raczej wyuczona bezradnośc.
                  > Wtedy ci silni robią to, co dla nich zaplanujesz. Na tym polega
                  > sztuka pochlebiania :P

                  "Wyuczona bezradność"??? I taką "wyuczoną bezradność" prezentuje Maria, Abraham,
                  Mojżesz? Oto najpotężniejsi ludzie! 90% "silnych" taką "wyuczoną bezradność"
                  rozpoznaje na pierwszy rzut oka i nie daje się nabrać. No chyba, że im to jest
                  na rękę, ale wówczas trudno uznać, że są manipulowani (zachęcam, żebyś w końcu
                  zapoznała się z definicję manipulacji :-)
                  --
                  Lupus in Vestimento Ovi :-)
                  • krytykantka07 Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 06.08.08, 16:27
                    No i sam widzisz. Skoro Bóg jest od nich silniejszy, to ich słabość
                    jest siłą. Tą słabością pokonali Boga i zmienili Jego zamiary. Tylko
                    dlatego, że zastosowali wyuczoną bezradnośc i potraktowali Boga na
                    zasadzie: Ty rodzic ja dziecko. Powiedzmy, że umieli myśleć
                    strategicznie. No ale czy myślenie strategiczne istnieje przed
                    myśleniem strategicznym? Dlaczego Bóg nie używa w swoim myśleniu
                    strategii? Jakiś On jest niezbyt rozgarnięty, bo wie, kiedy nim
                    manipulują, a łapie sie na pochlebstwa.. Czyżby był tak próżny? Tę
                    samą zasadę ludzie wierzący stosują wobec Maryi. Ona też jest
                    próżna? Wystarczy jej trochę pokadzić, a później wyłuszczyć prośby?
                    I ona wtedy manipuluje Bogiem i zmienia Jego decycję? Czyli Bóg ze
                    swoją siłą jest od niej słabszy...Czy chcesz powiedzieć, że 90 %
                    ludzi wyuczoną bezradnośc rozpoznaje na pierwszy rzut oka, a Bóg nie?
                    • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 06.08.08, 18:03
                      krytykantka07 napisała:

                      > No i sam widzisz. Skoro Bóg jest od nich silniejszy, to ich słabość
                      > jest siłą. Tą słabością pokonali Boga i zmienili Jego zamiary. Tylko
                      > dlatego, że zastosowali wyuczoną bezradnośc i potraktowali Boga na
                      > zasadzie: Ty rodzic ja dziecko.

                      No wiesz? Abraham i Mojżesz? Wszak sama pisałaś, że "ST uczył ludzi jak mają
                      sobie radzić z Jehową, którego się bali. NT uczy ludzi jak mają Bogiem
                      manipulować.". Zatem ST nie może opisywać manipulacji, gdyż to - Twoim zdaniem -
                      domena NT.


                      > Powiedzmy, że umieli myśleć
                      > strategicznie. No ale czy myślenie strategiczne istnieje przed
                      > myśleniem strategicznym?

                      Ważniejsze pytanie: ile Ty dzisiaj wypiłaś?

                      > Dlaczego Bóg nie używa w swoim myśleniu
                      > strategii?

                      Skąd to założenie? Bezpośrednio z wypitego alkoholu czy z alkoholu via ignorancja?

                      > Jakiś On jest niezbyt rozgarnięty, bo wie, kiedy nim
                      > manipulują, a łapie sie na pochlebstwa..

                      Jest na tyle rozgarnięty, że wie. I na tyle dobry, że dostosowuje wiatr do wełny
                      jagnięcia.

                      Czyżby był tak próżny? Tę
                      > samą zasadę ludzie wierzący stosują wobec Maryi. Ona też jest
                      > próżna? Wystarczy jej trochę pokadzić, a później wyłuszczyć prośby?
                      > I ona wtedy manipuluje Bogiem i zmienia Jego decycję? Czyli Bóg ze
                      > swoją siłą jest od niej słabszy...Czy chcesz powiedzieć, że 90 %
                      > ludzi wyuczoną bezradnośc rozpoznaje na pierwszy rzut oka, a Bóg nie?

                      Rzekłbym, że masz niewielką wyobraźnię i prymitywne rozumienie świata. Ale
                      przecież to nie może być!!! Ty? :-)
                      BTW - przy okazji 90% nie pisałem o ludziach... Sama sprawdź.

                      --
                      Lupus in Vestimento Ovi :-)
                      • krytykantka07 Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 06.08.08, 18:46
                        No pięknie. Czyli doszliśmy do paradoksu. W ST pokazano jak radzić
                        sobie z Jehową. Najlepiej przez składanie ofiar i inne manipulowanie
                        nim, aby wykpić się od kary. W NT pokazano jak manipulować Bogiem,
                        którego sie nie boimy, bo On kocha ludzi. I jak wmówić mu, że na
                        niebo zasłużyliśmy. W jednym i drugim przypadku manipulujemy. Bo czy
                        ze strachu czy w oczekiwaniu nagrody - to i tak manipulujemy. Czy
                        Bóg nie wie czym jest manipulacja? On naprawdę spodziewa sie miłości
                        od ludzi? Będzie wiedział kiedy kochają Go naprawdę, a kiedy Nim
                        manipulują? Jeśli to będzie wiedział, to faktycznie ci, co mówią:
                        " Panie panie " nie wejdą do Jego królestwa. Co więc chcą osiągnąć
                        manipulując Bogiem?
                        • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 06.08.08, 20:11
                          krytykantka07 napisała:

                          > No pięknie. Czyli doszliśmy do paradoksu.

                          Nie. To ja sprowadziłem do absurdu Twoje poglądy.

                          W ST pokazano jak radzić
                          > sobie z Jehową. Najlepiej przez składanie ofiar i inne manipulowanie
                          > nim, aby wykpić się od kary.

                          Właśnie próbujesz wykazać (wbrew temu, co pisałaś wcześniej), że ST uczy jak
                          manipulować Bogiem.

                          W NT pokazano jak manipulować Bogiem,
                          > którego sie nie boimy, bo On kocha ludzi. I jak wmówić mu, że na
                          > niebo zasłużyliśmy.

                          W życiu! Patrz co na temat zbawienia własnymi siłami człowieka mówi Jezus w Mk.
                          10,27.

                          > W jednym i drugim przypadku manipulujemy.

                          Za dużo naczytałaś się ostatnio o manipulacji... Ale chyba przeoczyłaś definicję
                          terminu :-)

                          Bo czy
                          > ze strachu czy w oczekiwaniu nagrody - to i tak manipulujemy. Czy
                          > Bóg nie wie czym jest manipulacja?

                          To Ty akurat nie wiesz czym jest manipulacja. Jestem tego pewien!

                          On naprawdę spodziewa sie miłości
                          > od ludzi? Będzie wiedział kiedy kochają Go naprawdę, a kiedy Nim
                          > manipulują? Jeśli to będzie wiedział, to faktycznie ci, co mówią:
                          > " Panie panie " nie wejdą do Jego królestwa. Co więc chcą osiągnąć
                          > manipulując Bogiem?

                          Spodziewa się. Będzie wiedział. Nie wiem.
                          --
                          [Leges et] Iustitias vestras iudicabo.
                          • krytykantka07 Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 06.08.08, 21:01
                            Napisałam ale powtórzę. ST uczy jak radzić sobie z Bogiem. A jak
                            najlepiej? Manipulacją. Odniosłam się do Twojego przykładu z
                            karaniem dziecka, które obiecuje, że posprząta zabawki i na dodatek
                            śmieci wyniesie. Pytałeś czy to jest manipulacja i czy dziecko
                            dorosłego zmanipulowało. Więc widzisz, że jest. To postawa tych
                            przywódców ze ST, których podziwiasz. Zapytałeś co będzie jak ojciec
                            sie rozpłacze. Czyli pokaże, że jest słabszy od dziecka. Kto wtedy
                            kim manipuluje? I jeden i drugi. W NT mamy do czynienia z takim
                            ojcem. Co robi dziecko? Jest wzruszone słabością ojca i obiecuje
                            poprawę. Dlaczego nie dotrzymuje słowa? Ano dlatego, że wrócono do
                            ST i dziecko przypomniało sobie, że jego ojciec jednak jest silny...
                            • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 08.08.08, 16:48
                              krytykantka07 napisała:

                              > Napisałam ale powtórzę. ST uczy jak radzić sobie z Bogiem. A jak
                              > najlepiej? Manipulacją.

                              Moja droga, ponieważ gubisz się w swoich wypowiedziach, to przypomnę, że pisałaś
                              iż ST uczy jak radzić sobie z Bogiem, zaś NT- jak Nim manipulować. Jeśli teraz
                              twierdzisz, że uczy tego samego, to w cytowanej przeze mnie wypowiedzi
                              popełniłaś pleonazm (zresztą przytrafiło Ci się to nie po raz pierwszy).

                              Odniosłam się do Twojego przykładu z
                              > karaniem dziecka, które obiecuje, że posprząta zabawki i na dodatek
                              > śmieci wyniesie. Pytałeś czy to jest manipulacja i czy dziecko
                              > dorosłego zmanipulowało. Więc widzisz, że jest. To postawa tych
                              > przywódców ze ST, których podziwiasz. Zapytałeś co będzie jak ojciec
                              > sie rozpłacze. Czyli pokaże, że jest słabszy od dziecka.

                              Wasze podejście (Twoje i Piwiego), że manipulację stosują jedynie słabi wobec
                              silnych jest błędne i głupie. Budowanie na tej podstawie dalszych konstrukcji do
                              niczego nie prowadzi.

                              Kto wtedy
                              > kim manipuluje? I jeden i drugi. W NT mamy do czynienia z takim
                              > ojcem. Co robi dziecko? Jest wzruszone słabością ojca i obiecuje
                              > poprawę. Dlaczego nie dotrzymuje słowa? Ano dlatego, że wrócono do
                              > ST i dziecko przypomniało sobie, że jego ojciec jednak jest silny...

                              Hehehehe! Wzruszone płaczem ojca dziecko obiecuje wynieść śmieci. Ale jak
                              spojrzy na ojcowski pasek to powie: "A w d... z tym. Stary silny jest - niech
                              sam wyniesie"? Takie z Twego pomysłu wynikają wnioski.
                              --
                              Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                              • krytykantka07 Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 08.08.08, 17:04
                                supaari napisał:

                                > Hehehehe! Wzruszone płaczem ojca dziecko obiecuje wynieść śmieci.
                                Ale jak spojrzy na ojcowski pasek to powie: "A w d... z tym. Stary
                                silny jest - niech sam wyniesie"? Takie z Twego pomysłu wynikają
                                wnioski.

                                Bardzo dobre wnioski wyciągnąłeś. Właśnie o takie mi chodziło.
                                Manipulacji nie stosują silni, bo nie muszą. Oni stosują przemoc.
                                Chyba, że...są wilkami w owczej skórze i wiedzą, że bardziej opłaca
                                sie pokazać słabość.
                                • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 08.08.08, 17:17
                                  krytykantka07 napisała:

                                  > supaari napisał:
                                  >
                                  > > Hehehehe! Wzruszone płaczem ojca dziecko obiecuje wynieść śmieci.
                                  > Ale jak spojrzy na ojcowski pasek to powie: "A w d... z tym. Stary
                                  > silny jest - niech sam wyniesie"? Takie z Twego pomysłu wynikają
                                  > wnioski.
                                  >
                                  > Bardzo dobre wnioski wyciągnąłeś. Właśnie o takie mi chodziło.
                                  > Manipulacji nie stosują silni, bo nie muszą. Oni stosują przemoc.
                                  > Chyba, że...są wilkami w owczej skórze i wiedzą, że bardziej opłaca
                                  > sie pokazać słabość.

                                  Akurat ten mój wniosek, który zacytowałaś tyczy czegoś innego; mianowicie
                                  idiotyzmu Twego pomysłu, że manipulujące dziecko nie dotrzyma słowa z powodu
                                  siły ojca.
                                  Co się zaś tyczy podejrzeń, że silni muszą stosować przemoc, a nie manipulację,
                                  to jest to myślenie prostackie nawet jak na Ciebie.

                                  --
                                  [Leges et] Iustitias vestras iudicabo.
                                  • krytykantka07 Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 08.08.08, 18:07
                                    supaari napisał:

                                    > Akurat ten mój wniosek, który zacytowałaś tyczy czegoś innego;
                                    mianowicie > idiotyzmu Twego pomysłu, że manipulujące dziecko nie
                                    dotrzyma słowa z powodu > siły ojca. > Co się zaś tyczy podejrzeń,
                                    że silni muszą stosować przemoc, a nie manipulację,
                                    > to jest to myślenie prostackie nawet jak na Ciebie.

                                    Akurat wniosek powinien być nieco inny, bo sytuacja którą
                                    analizowałam była inna: nie manipulujące dziecko, ale manipulujący
                                    ojciec, bo chce wzruszyć dziecko i dotrzeć do jego serca, mimo, że
                                    jest od niego silniejszy tej siły nie wykorzystuje.

                                    No to zobaczmy. Nie zapominaj, że odnosimy sie do analogii ;))). W
                                    pierwszym przypadku mówiłam o sytuacji w KK. To tam są wilki w
                                    owczej skórze. Teraz mówimy o sytuacji w układzie Bóg - człowiek.
                                    Płaczący ojciec, to Bóg, ktory się uniżył i ludzie mimo, że
                                    wiedzieli, iż jest Bogiem widzieli Jego słabość. Tak zaczynała sie
                                    miłość do Jezusa i do Jego Ojca poprzez Niego. Co sie stało, gdy
                                    Jezusa zabrakło, a ludzie przypomnieli sobie o strachu, a nie o
                                    miłości i współczuciu dla Jezusa? Pokochali Boga, czy sie Go bali?
                                    Tak samo to dziecko, które widziało łzy ojca było gotowe ze
                                    współczucia i miłości do niego spełnić swoją obietnicę. Zakładamy,
                                    że ojciec je wcale nie postarszył biciem tylko na widok bałaganu się
                                    rozpłakał ;))).
                                    A teraz załóżmy sytuację taką: ojciec sie rozpłakał, ale pasek
                                    powiesił ;))).
                                    Gdy zobaczyło pasek przypomniało sobie, że ono ojca sie boi, a ten
                                    pasek nie raz był w użytku. Więc ojciec go już nie wzruszył.
                                    Chwilowe współczucie minęło. Albo podporządkuje się ojcu ze strachu,
                                    albo będzie nim manipulowało poprzez matkę. Czyli albo wyniesie
                                    śmieci ze strachu, bo już nie z miłości, albo...O właśnie. Nie
                                    wspomnieliśmy o matce ;))). Może być też jeszcze jedna opcja.
                                    Wracamy do Twojego pierwszego przykładu: ojciec dziecka nie zbił, bo
                                    obiecało posprzątać zabawki i dodatkowo wynieśc śmieci, ale
                                    równoczesnie ojciec powiesił pasek. Dziecko patrząc na pasek jest
                                    wdzięczne ojcu, że je nie zbił i z tej wdzięczności gotowe jest
                                    wynieść te śmieci. To najgorszy układ jaki może być. Dziecko wtedy
                                    nie myśli. Gdyby myślało, to wdzięczności by nie czuło. Dlaczego? Bo
                                    ojciec zamiast kazać mu natychmiast zbierać zabawki miał mu
                                    wyznaczyć czas na posprzątanie tych zabawek i dopiero gdyby dziecko
                                    nie posłuchało, powiedzieć to, co Ty zaproponowałeś. Tego wstępu w
                                    opowiedzianej przez Ciebie historii nie ma. Dziecko nie zostało
                                    ostrzeżone, a ojciec zachował sie prymitywnie pewny swojej siły...
                                    • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 08.08.08, 21:14
                                      krytykantka07 napisała:


                                      > Akurat wniosek powinien być nieco inny, bo sytuacja którą
                                      > analizowałam była inna: nie manipulujące dziecko, ale manipulujący
                                      > ojciec, bo chce wzruszyć dziecko i dotrzeć do jego serca, mimo, że
                                      > jest od niego silniejszy tej siły nie wykorzystuje.

                                      Hohoho!!! To manipulacja nie jest już tylko bronią słabych? Także silni ją
                                      stosują? Coś w łepetynie zaświeciło?

                                      > No to zobaczmy. Nie zapominaj, że odnosimy sie do analogii ;))). W
                                      > pierwszym przypadku mówiłam o sytuacji w KK. To tam są wilki w
                                      > owczej skórze.

                                      Do usług! Dwie osoby tak o mnie pisały. Ale co to za "pierwsza sytuacja"?

                                      Teraz mówimy o sytuacji w układzie Bóg - człowiek.
                                      > Płaczący ojciec, to Bóg, ktory się uniżył i ludzie mimo, że
                                      > wiedzieli, iż jest Bogiem widzieli Jego słabość. Tak zaczynała sie
                                      > miłość do Jezusa i do Jego Ojca poprzez Niego. Co sie stało, gdy
                                      > Jezusa zabrakło, a ludzie przypomnieli sobie o strachu, a nie o
                                      > miłości i współczuciu dla Jezusa? Pokochali Boga, czy sie Go bali?

                                      Nie wiem co zrobili wówczas "ludzie". Zapewne mnie oświecisz...

                                      > Tak samo to dziecko, które widziało łzy ojca było gotowe ze
                                      > współczucia i miłości do niego spełnić swoją obietnicę. Zakładamy,
                                      > że ojciec je wcale nie postarszył biciem tylko na widok bałaganu się
                                      > rozpłakał ;))).

                                      I co dalej? Zaczynasz opisywać hipotetyczną sytuację, ale jej nie kończysz. Może
                                      jakiś psychiatra coś zaradzi?

                                      > A teraz załóżmy sytuację taką: ojciec sie rozpłakał, ale pasek
                                      > powiesił ;))).
                                      > Gdy zobaczyło pasek przypomniało sobie, że ono ojca sie boi, a ten
                                      > pasek nie raz był w użytku. Więc ojciec go już nie wzruszył.
                                      > Chwilowe współczucie minęło. Albo podporządkuje się ojcu ze strachu,
                                      > albo będzie nim manipulowało poprzez matkę.

                                      Wcześniej pisałaś, że kierowane strachem rozmyślnie nie spełni obietnicy.
                                      Zapomniałaś już? Może jakieś leki zaradzą tej galopującej sklerozie?

                                      Czyli albo wyniesie
                                      > śmieci ze strachu, bo już nie z miłości, albo...O właśnie. Nie
                                      > wspomnieliśmy o matce ;))).

                                      Matka jest w zmowie z ojcem i robi za "dobrego policjanta". nie wiesz o tym?

                                      Może być też jeszcze jedna opcja.
                                      > Wracamy do Twojego pierwszego przykładu: ojciec dziecka nie zbił, bo
                                      > obiecało posprzątać zabawki i dodatkowo wynieśc śmieci, ale
                                      > równoczesnie ojciec powiesił pasek. Dziecko patrząc na pasek jest
                                      > wdzięczne ojcu, że je nie zbił i z tej wdzięczności gotowe jest
                                      > wynieść te śmieci. To najgorszy układ jaki może być. Dziecko wtedy
                                      > nie myśli. Gdyby myślało, to wdzięczności by nie czuło. Dlaczego? Bo
                                      > ojciec zamiast kazać mu natychmiast zbierać zabawki miał mu
                                      > wyznaczyć czas na posprzątanie tych zabawek i dopiero gdyby dziecko
                                      > nie posłuchało, powiedzieć to, co Ty zaproponowałeś. Tego wstępu w
                                      > opowiedzianej przez Ciebie historii nie ma. Dziecko nie zostało
                                      > ostrzeżone, a ojciec zachował sie prymitywnie pewny swojej siły...

                                      A ja wciąż czekam na wyjaśnienie dlaczego dziecko ze strachu przed ojcem nie
                                      wyniesie śmieci. Doczekam się? Pewnie nie...

                                      --
                                      [Leges et] Iustitias vestras iudicabo.
                                      • krytykantka07 Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 08.08.08, 22:31
                                        supaari napisał:

                                        > Hohoho!!! To manipulacja nie jest już tylko bronią słabych? Także
                                        silni ją > stosują? Coś w łepetynie zaświeciło?

                                        Widzę, że sobie nie radzisz :P.
                                        Supaari skarbie, skup się ;))). Analizujemy ten Twój post.

                                        " A gdyby dorosły nie groził paskiem, ale powiedział, że się
                                        rozpłacze z powodu niegrzecznego dziecka i w ten sposób wymusił
                                        zmianę decyzji? Wówczas to nie dziecko zmanipulowałoby dorosłego,
                                        ale dorosły - dziecko? "

                                        To była moja odpowiedź:

                                        > Teraz mówimy o sytuacji w układzie Bóg - człowiek.
                                        > > Płaczący ojciec, to Bóg, ktory się uniżył i ludzie mimo, że
                                        > > wiedzieli, iż jest Bogiem widzieli Jego słabość. Tak zaczynała
                                        sie > > miłość do Jezusa i do Jego Ojca poprzez Niego.

                                        > > Tak samo to dziecko, które widziało łzy ojca było gotowe ze
                                        > > współczucia i miłości do niego spełnić swoją obietnicę.
                                        Zakładamy, > > że ojciec na widok bałaganu się > > rozpłakał ;))).
                                        A jeśli sie nawet nie rozpłakał to zagroził że sie rozpłacze, ale
                                        tonem, który pozwalał się domyślać, że to zrobi. Czyli chciał
                                        dotrzeć do serca dziecka i wzbudzić w nim współczucie. Skoro jest to
                                        manipulacja silniejszego słabszym, to nie zapominaj, że silniejszy w
                                        tym przypadku nie wykorzystuje swojej siły czyli stawia sie na
                                        przegranej pozycji bo sam chce. To jego wybór. Manipuluje dzieckiem
                                        ale w odwodzie nie ma przymusu. Dziecko ma samo pojąć, że z miłości
                                        do ojca i ze współczucia samo chce posprzątać zabawki.

                                        > Co sie stało, gdy > > Jezusa zabrakło, a ludzie przypomnieli sobie
                                        o strachu, a nie o > > miłości i współczuciu dla Jezusa? Pokochali
                                        Boga, czy sie Go bali?

                                        > Nie wiem co zrobili wówczas "ludzie". Zapewne mnie oświecisz...

                                        Zaczęli bać się Boga i szukać sposobów, aby Go rozbroić. Wymyślili
                                        więc kult Boga. Zapomnieli, że on jest ich ojcem i ich kocha.
                                        Zapomnieli, że wcale nie muszą Go czcić. Mają swoim życiem dawać
                                        świadectwo miłości do Boga. Nie ofiarami, hołdami modłami ale życiem


                                        > Do usług! Dwie osoby tak o mnie pisały. Ale co to za "pierwsza
                                        sytuacja"?

                                        Pierwsza sytuacja to było manipulowanie swoimi owieczkami przez KK.
                                        Więc założyłam, że silny manipuluje słabszym, ale jako wilk w owczej
                                        skórze. Wcześniej był silny i manipulować nie musiał. Mógł stosować
                                        przemoc. Teraz też jest silny, ale wie, że przemocy stosować nie
                                        może bo nie jest najsilniejszy. Gdy kler namaszczał władzę świecką
                                        był najsilniejszy.

                                        Tu masz kolejną sytuację. Mamy metodę kija i marchewki. Ojciec
                                        wprawdzie się rozpłakał czy zagroził, że się rozpłacze, ale pasek
                                        powiesił.

                                        > > Gdy zobaczyło pasek przypomniało sobie, że ono ojca sie boi, a
                                        ten > > pasek nie raz był w użytku. Więc ojciec go już nie wzruszył.
                                        > > Chwilowe współczucie minęło. Albo podporządkuje się ojcu ze
                                        strachu, > > albo będzie nim manipulowało poprzez matkę.

                                        > Wcześniej pisałaś, że kierowane strachem rozmyślnie nie spełni
                                        obietnicy. > Zapomniałaś już? Może jakieś leki zaradzą tej
                                        galopującej sklerozie?

                                        Kierowane strachem rozmyśnie nie spełni obietnicy? Tylko w przypadku
                                        gdy matka stanie po jego stronie. O matce nie było mowy ;))).

                                        Wycinasz źle zdania z kontekstu. To co powinno być w jednym
                                        fragmencie jest w innym. Nic więc dziwnego, że radzisz sobie ze
                                        zrozumieniem tego, co ja piszę. Cytuj cały kontekst ;))).

                                        > Matka jest w zmowie z ojcem i robi za "dobrego policjanta". nie
                                        wiesz o tym?

                                        Ano nie. Bo jak na razie to Ty dużo szczegółow nie zamieściłeś w
                                        swojej historii

                                        " - Nie sprzątnąłeś zabawek, synu. Za karę dostaniesz 10 razy
                                        paskiem na goły tyłek!
                                        - Tatusiu, tatusiu, już nie będę! Tylko mnie nie bij, proszę!
                                        Posprzątam zabawki i wyrzucę śmieci!
                                        - Dobra. Dam ci szansę. Ale pamiętaj: pasek zawsze mogę zdjąć!

                                        Dziecko zmanipulowało dorosłego? :-)))

                                        A może to jednak dorosły zmanipulował dziecko? Uzyskał to, co chciał
                                        (posprzątane zabawki) i jeszcze dostał "premię" w postaci
                                        wyniesionych śmieci. Groźba bicia to nieistotny szczegół. Równie
                                        dobrze mogłaby pojawić się groźba wyrzucenia zabawek, zakazu
                                        oglądania dobranocki lub cokolwiek innego...

                                        Zapewniam, że w tym kontekście groźba bicia to był istotny szczegół.
                                        Dziecko było przerażone. O tym świadczą jego słowa. A swoją drogą co
                                        też Ci przyszło do głowy, aby w tym przykładzie pokazać sytuację
                                        ekstremalną. Słowa: "tylko mnie nie bij proszę " świadczą o
                                        ogromnym stresie dziecka i wcale nie związanym z bałaganem. To
                                        dziecko autentycznie się boi, bo już nie raz dostało. Obietnica
                                        ojca, że tym razem daruje, ale pasek powiesi świadczy o patologii w
                                        postępowaniu ojca. To prawdziwy tyran.

                                        OK - przyjmijmy, że manipuluje się przy pomocy obietnicy
                                        ("posprzątam zabawki i wyniosę śmieci"), ale nie groźby, choć tak
                                        naprawdę to do mnie nie przemawia. A gdyby dorosły nie groził
                                        paskiem, ale powiedział, że się rozpłacze z powodu
                                        niegrzecznego dziecka i w ten sposób wymusił zmianę decyzji? Wówczas
                                        to nie dziecko zmanipulowałoby dorosłego, ale dorosły - dziecko? "

                                        W Twoim przykłądzie nie ma takiej opcji. Dziecko nie manipuluje
                                        dorosłym, bo jest autentycznie przerażone. Gdyby padły inne słowa to
                                        byłaby to obietnica. Tutaj obietnicy nie ma. Obietnica jest związana
                                        z dobrowolnością, a w Twoim przykładzie dobrowolności nie widać.
                                        Wsłuchaj sie w słowa dziecka! Sam je wymyśliłeś.

                                        W Twojej historii nie ma wstępu. Dziecko nie zostało > > ostrzeżone,
                                        a ojciec zachował sie prymitywnie pewny swojej siły...

                                        > A ja wciąż czekam na wyjaśnienie dlaczego dziecko ze strachu przed
                                        ojcem nie > wyniesie śmieci. Doczekam się? Pewnie nie...

                                        Coś pomieszałeś ;))). Dziecko obiecało ojcu, że śmieci wyniesie. To
                                        była obietnica wymuszona strachem więc to nie jest obietnica.
                                        Dziecko wyniesie śmieci bo się ojca boi, ale czy ojciec może być z
                                        siebie dumny? Wcale nie dostał premii w postaci wyniesionych śmieci.
                                        W Twoim przykładzie tego nie ma. Tam jest tylko strach dziecka.



                                        • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 08.08.08, 23:09
                                          krytykantka07 napisała:

                                          > supaari napisał:
                                          >
                                          > > Hohoho!!! To manipulacja nie jest już tylko bronią słabych? Także
                                          > silni ją > stosują? Coś w łepetynie zaświeciło?
                                          >
                                          > Widzę, że sobie nie radzisz :P.
                                          > Supaari skarbie, skup się ;))). Analizujemy ten Twój post.

                                          Dziecinko - przejrzyj sobie, co wypisywałaś na temat tego,kto manipuluje.
                                          Wyjdzie, że słaby, a silny stosuje przemoc. Teraz nagla okazuje się, że silny
                                          też może manipulować. Wyraźnie zyskujesz na dyskusji ze mną, choć bardzo powoli...

                                          > To była moja odpowiedź:
                                          >
                                          > > Teraz mówimy o sytuacji w układzie Bóg - człowiek.
                                          > > > Płaczący ojciec, to Bóg, ktory się uniżył i ludzie mimo, że
                                          > > > wiedzieli, iż jest Bogiem widzieli Jego słabość. Tak zaczynała
                                          > sie > > miłość do Jezusa i do Jego Ojca poprzez Niego.
                                          >
                                          > > > Tak samo to dziecko, które widziało łzy ojca było gotowe ze
                                          > > > współczucia i miłości do niego spełnić swoją obietnicę.
                                          > Zakładamy, > > że ojciec na widok bałaganu się > > rozpłakał ;)
                                          > )).
                                          > A jeśli sie nawet nie rozpłakał to zagroził że sie rozpłacze, ale
                                          > tonem, który pozwalał się domyślać, że to zrobi. Czyli chciał
                                          > dotrzeć do serca dziecka i wzbudzić w nim współczucie. Skoro jest to
                                          > manipulacja silniejszego słabszym, to nie zapominaj, że silniejszy w
                                          > tym przypadku nie wykorzystuje swojej siły czyli stawia sie na
                                          > przegranej pozycji bo sam chce. To jego wybór. Manipuluje dzieckiem
                                          > ale w odwodzie nie ma przymusu. Dziecko ma samo pojąć, że z miłości
                                          > do ojca i ze współczucia samo chce posprzątać zabawki.

                                          Hehehe... Nie ma przymusu? Naprawdę? Jest silniejszy i zawsze może bachora
                                          przełozyć przez kolano.

                                          > > Nie wiem co zrobili wówczas "ludzie". Zapewne mnie oświecisz...
                                          >
                                          > Zaczęli bać się Boga i szukać sposobów, aby Go rozbroić. Wymyślili
                                          > więc kult Boga. Zapomnieli, że on jest ich ojcem i ich kocha.
                                          > Zapomnieli, że wcale nie muszą Go czcić. Mają swoim życiem dawać
                                          > świadectwo miłości do Boga. Nie ofiarami, hołdami modłami ale życiem

                                          Och, jak pięknie, ale bez poparcia żadnym dowodem...

                                          > > Do usług! Dwie osoby tak o mnie pisały. Ale co to za "pierwsza
                                          > sytuacja"?
                                          >
                                          > Pierwsza sytuacja to było manipulowanie swoimi owieczkami przez KK.
                                          > Więc założyłam, że silny manipuluje słabszym, ale jako wilk w owczej
                                          > skórze. Wcześniej był silny i manipulować nie musiał. Mógł stosować
                                          > przemoc. Teraz też jest silny, ale wie, że przemocy stosować nie
                                          > może bo nie jest najsilniejszy. Gdy kler namaszczał władzę świecką
                                          > był najsilniejszy.

                                          A tutaj wprowadzamy stopniowanie? Tylko "najsilniejszy" stosuje przemoc?
                                          Wcześniej była mowa o stosunku sił dwóch stron: silny wali w gębę, słaby
                                          manipuluje... Przypomnę Twoje słowa: "Manipulacji nie stosują silni, bo nie
                                          muszą. Oni stosują przemoc.
                                          Chyba, że...są wilkami w owczej skórze i wiedzą, że bardziej opłaca
                                          sie pokazać słabość.". BTW - to Bonifacy policzkował Nogareta czy odwrotnie?

                                          > Tu masz kolejną sytuację. Mamy metodę kija i marchewki. Ojciec
                                          > wprawdzie się rozpłakał czy zagroził, że się rozpłacze, ale pasek
                                          > powiesił.

                                          Taaaaa. A marchewką są łzy ojca, którymi dziecko może zaspokoić pragnienie?
                                          Pieprzysz aż miło czytać... Autor, autor!!!

                                          > > > Gdy zobaczyło pasek przypomniało sobie, że ono ojca sie boi, a
                                          > ten > > pasek nie raz był w użytku. Więc ojciec go już nie wzruszył.
                                          > > > Chwilowe współczucie minęło. Albo podporządkuje się ojcu ze
                                          > strachu, > > albo będzie nim manipulowało poprzez matkę.
                                          >
                                          > > Wcześniej pisałaś, że kierowane strachem rozmyślnie nie spełni
                                          > obietnicy. > Zapomniałaś już? Może jakieś leki zaradzą tej
                                          > galopującej sklerozie?
                                          >
                                          > Kierowane strachem rozmyśnie nie spełni obietnicy? Tylko w przypadku
                                          > gdy matka stanie po jego stronie. O matce nie było mowy ;))).

                                          Przypomnę Ci Twoje własne słowa: "Co robi dziecko? Jest wzruszone słabością ojca
                                          i obiecuje poprawę. Dlaczego nie dotrzymuje słowa? Ano dlatego, że wrócono do ST
                                          i dziecko przypomniało sobie, że jego ojciec jednak jest silny...". nie pisałaś
                                          nic o matce - wyjaśniłaś dlaczego dziecko nie spełnia obietnicy.


                                          > Wycinasz źle zdania z kontekstu. To co powinno być w jednym
                                          > fragmencie jest w innym. Nic więc dziwnego, że radzisz sobie ze
                                          > zrozumieniem tego, co ja piszę. Cytuj cały kontekst ;))).

                                          Nie mogę wyciąć źle z kontekstu, gdyż w Twoich ostach owego kontekstu brakuje.
                                          Taka bezsensowna pisanina pasowałaby do jakiegoś naćpanego gó..arza, któremu
                                          wydaje się, że odkrywa prawdę absolutną i ponadczasową.

                                          > > Matka jest w zmowie z ojcem i robi za "dobrego policjanta". nie
                                          > wiesz o tym?
                                          >
                                          > Ano nie. Bo jak na razie to Ty dużo szczegółow nie zamieściłeś w
                                          > swojej historii

                                          Nie zamieściłem matki, dlatego, że interesuje mnie relacja dwóch stron, z
                                          których jedna rzekomo manipuluje, a druga nie. Dodawanie matki, ciotki,
                                          rodzeństwa, sąsiadów, nauczycieli itd. ma jedynie zaciemnić obraz do tego
                                          stopnia, żeby ukryć Twoją ignorancję. I tyle.

                                          > " - Nie sprzątnąłeś zabawek, synu. Za karę dostaniesz 10 razy
                                          > paskiem na goły tyłek!
                                          > - Tatusiu, tatusiu, już nie będę! Tylko mnie nie bij, proszę!
                                          > Posprzątam zabawki i wyrzucę śmieci!
                                          > - Dobra. Dam ci szansę. Ale pamiętaj: pasek zawsze mogę zdjąć!
                                          >
                                          > Dziecko zmanipulowało dorosłego? :-)))
                                          >
                                          > A może to jednak dorosły zmanipulował dziecko? Uzyskał to, co chciał
                                          > (posprzątane zabawki) i jeszcze dostał "premię" w postaci
                                          > wyniesionych śmieci. Groźba bicia to nieistotny szczegół. Równie
                                          > dobrze mogłaby pojawić się groźba wyrzucenia zabawek, zakazu
                                          > oglądania dobranocki lub cokolwiek innego...
                                          >
                                          > Zapewniam, że w tym kontekście groźba bicia to był istotny szczegół.
                                          > Dziecko było przerażone. O tym świadczą jego słowa. A swoją drogą co
                                          > też Ci przyszło do głowy, aby w tym przykładzie pokazać sytuację
                                          > ekstremalną. Słowa: "tylko mnie nie bij proszę " świadczą o
                                          > ogromnym stresie dziecka i wcale nie związanym z bałaganem. To
                                          > dziecko autentycznie się boi, bo już nie raz dostało. Obietnica
                                          > ojca, że tym razem daruje, ale pasek powiesi świadczy o patologii w
                                          > postępowaniu ojca. To prawdziwy tyran.

                                          Piwi twierdził, że dziecko zmanipulowało dorosłego. Jeśli masz inny pomysł -
                                          wyraź go pod odpowiednim postem. "Analiza" osobowości ojca jest wstrząsająca,
                                          ale nie wnosi niczego do problemu.

                                          > OK - przyjmijmy, że manipuluje się przy pomocy obietnicy
                                          > ("posprzątam zabawki i wyniosę śmieci"), ale nie groźby, choć tak
                                          > naprawdę to do mnie nie przemawia. A gdyby dorosły nie groził
                                          > paskiem, ale powiedział, że się rozpłacze z powodu
                                          > niegrzecznego dziecka i w ten sposób wymusił zmianę decyzji? Wówczas
                                          > to nie dziecko zmanipulowałoby dorosłego, ale dorosły - dziecko? "
                                          >
                                          > W Twoim przykłądzie nie ma takiej opcji. Dziecko nie manipuluje
                                          > dorosłym, bo jest autentycznie przerażone. Gdyby padły inne słowa to
                                          > byłaby to obietnica. Tutaj obietnicy nie ma. Obietnica jest związana
                                          > z dobrowolnością, a w Twoim przykładzie dobrowolności nie widać.
                                          > Wsłuchaj sie w słowa dziecka! Sam je wymyśliłeś.
                                          >
                                          > W Twojej historii nie ma wstępu. Dziecko nie zostało > > ostrzeżone,
                                          > a ojciec zachował sie prymitywnie pewny swojej siły...
                                          >
                                          > > A ja wciąż czekam na wyjaśnienie dlaczego dziecko ze strachu przed
                                          > ojcem nie > wyniesie śmieci. Doczekam się? Pewnie nie...
                                          >
                                          > Coś pomieszałeś ;))). Dziecko obiecało ojcu, że śmieci wyniesie. To
                                          >
                                          • krytykantka07 Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 09.08.08, 21:56
                                            Wiesz Supaari, czytając to, co napisałeś jestem przerażona. Naprawdę
                                            chciałbyś być na miejscu tego dziecka i takiego chciałbyś mieć ojca?
                                            No to już widzę, że Bóg starotestamentowy najbardziej by Ci
                                            odpowiadał. Tylko nie każ innym wierzyć, że taki powinien być
                                            kochający ich Bóg - Ojciec. I nie wmawiaj ludziom, że taki Bóg ich
                                            kocha, bo wtedy usankcjonujesz kary cielesne z miłości. Nawet wtedy
                                            gdy dziecko ze strachu przed biciem obiecuje zrobić więcej niż
                                            miało, bo tak sie boi. Ze strachu przed biciem może nawet milczeć
                                            gdy taki ojciec będzie je wykorzystywał. Tego KK naucza? Tak wygląda
                                            ten wspaniały Bóg - Ojciec, który kocha swoje dzieci? Z takiej
                                            właśnie postawy ( prześladowanie innych z miłości do nich ) czerpali
                                            pełnymi garściami z KK faszyści i komuniści. Takiego Boga dał nam
                                            Paweł z Tarsu.
                                            • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 11.08.08, 10:48
                                              krytykantka07 napisała:

                                              > Wiesz Supaari, czytając to, co napisałeś jestem przerażona.

                                              Nie dziwę się temu uczuciu. Wszak wykazuję że wypisujesz brednie.

                                              > Naprawdę chciałbyś być na miejscu tego dziecka i takiego chciałbyś mieć ojca?

                                              Skąd to podejrzenie? Pokaż choć jedno moje zdanie, które na to wskazuje!
                                              Zarzuciłaś mi, że wyrywam Twoje zdania "z kontekstu". Ty próbujesz wymyślać
                                              samodzielnie moje stanowisko.

                                              > No to już widzę, że Bóg starotestamentowy najbardziej by Ci
                                              > odpowiadał.

                                              Naprawdę? Ten, o którym Jezus mówił np. w Mt. 22,31-33?

                                              Tylko nie każ innym wierzyć, że taki powinien być
                                              > kochający ich Bóg - Ojciec. I nie wmawiaj ludziom, że taki Bóg ich
                                              > kocha, bo wtedy usankcjonujesz kary cielesne z miłości. Nawet wtedy
                                              > gdy dziecko ze strachu przed biciem obiecuje zrobić więcej niż
                                              > miało, bo tak sie boi.

                                              Dodaj jeszcze, że nie powinienem zabijać, kraść itd... Możesz to równie dobrze
                                              dodać do swego postu.

                                              Ze strachu przed biciem może nawet milczeć
                                              > gdy taki ojciec będzie je wykorzystywał. Tego KK naucza? Tak wygląda
                                              > ten wspaniały Bóg - Ojciec, który kocha swoje dzieci? Z takiej
                                              > właśnie postawy ( prześladowanie innych z miłości do nich ) czerpali
                                              > pełnymi garściami z KK faszyści i komuniści. Takiego Boga dał nam
                                              > Paweł z Tarsu.

                                              Jak rozumiem w swym słowotoku zapędziłaś się do porównania Boga z ojcem
                                              wykorzystującym dzieci. I co z tego wynika?

                                              --
                                              [Leges et] Iustitias vestras iudicabo.
                                              • krytykantka07 Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 12.08.08, 11:18
                                                supaari napisał:

                                                > Nie dziwę się temu uczuciu. Wszak wykazuję że wypisujesz brednie.

                                                Nie dlatego jestem przerażona. Raczej dlatego, że tak mało rozumiesz
                                                czym jest miłość ojca. Oczywiście mówimy tu o dojrzałym emocjonalnie
                                                ojcu, a nie takim, który z własnymi emocjami sobie nie radzi. Takim
                                                beznadziejnym ojcem był ojciec, którego sylwetkę nam przedstawiłeś.
                                                Ten Twój przykład dobitnie świadczy o tym jak pojmujesz osobę ojca.
                                                Dokładnie tak jak kler pojmuje osobę Boga.

                                                > Skąd to podejrzenie? Pokaż choć jedno moje zdanie, które na to
                                                wskazuje! > Zarzuciłaś mi, że wyrywam Twoje zdania "z kontekstu". Ty
                                                próbujesz wymyślać > samodzielnie moje stanowisko.

                                                Ależ skarbie, cały Twój przykład ojca na to wskazuje. Uznałeś, że
                                                ojciec dostanie premię w postaci wyniesionych śmieci. Gdybyś trochę
                                                pomyślał, to wiedziałbyś, że to nie jest premia. To dowód jak bardzo
                                                przerażone jest dziecko. Ojciec nie zapytał dlaczego zabawki są
                                                nieposprzątane, nie powiedział wcześniej, aby dziecko posprzątało
                                                zabawki i nie powiedział dziecku ile na to ma czasu. Niczego o tym
                                                Twoim ojcu tak naprawdę nie wiemy. To scenka taka jak umieszczone w
                                                ST. Dlatego odniosłam sie do analogii. Dlaczego dziecko ze strachu
                                                obiecuje posprzatać zabawki i do tego wynieść śmieci? Bo wie, że
                                                samo posprzatanie zabawek nie wystarczy, bo i tak oberwie. Czyli
                                                widać jak bardzo boi się ojca, którego od strony wymierzania kar już
                                                zna. Pytam więc: takiego ojca postawę preferujesz? Czyli preferujesz
                                                Jehowę stworzonego przez kapłanów.

                                                > Naprawdę? Ten, o którym Jezus mówił np. w Mt. 22,31-33?

                                                A cóż tutaj Jezus mówił? Mateusz uparł się, aby pokazać, że Jezus
                                                jest Synem Jehowy pojmowanego w szczególny sposób przez kapłanów. A
                                                sam Jezus powiedział, że kapłani Jehowy nie znają, czyli ST to
                                                brednie. Osoby mogą sie zgadzać, ale to co było pomiędzy nimi - już
                                                nie. Na tym polega manipulacja. Tak jak w przypadku scenki z
                                                dzieckiem nic nie wiemy do końca ( i jak sam widzisz czytam pomiędzy
                                                wierszami ), tak ze ST też nic nie wiemy, bo to są takie same scenki
                                                i do tego wymyślone na podstawie tego co kapłani wiedzieli o
                                                świecie.

                                                > Dodaj jeszcze, że nie powinienem zabijać, kraść itd... Możesz to
                                                równie dobrze > dodać do swego postu.

                                                Nie ma takiej potrzeby. Natomiast powiem Ci, co powinien zrobić
                                                ojciec gdy dziecko powiedziało (? ), że posprząta zabawki i wyniesie
                                                śmieci. Powinien dziecku przeprosić i zrozumieć co tak naprawde
                                                zrobił z tego dziecka. Zrobił ofiarę przemocy domowej. Napisałeś, że
                                                matka jest w zmowie ojcem. To nieprawda. Kochająca matka nigdy nie
                                                byłaby w zmowie z takim ojcem. Gdyby była świadkiem tej sceny to
                                                wyjaśniłaby temu ojcu, że jeśli nie zrozumie co zrobił z tego
                                                dziecka musi odejść z domu...Gdyby tego nie zrobiła to znaczy, że
                                                też jest ofiarą przemocy domowej, albo też nienawidzi swojego
                                                dziecka jak jej mąż. To nie miłość rodzicielska kieruje
                                                postępowaniem ojca w tym wypadku. Jest to nienawiść. Jeśli jest
                                                miłość to tylko własna...

                                                > Jak rozumiem w swym słowotoku zapędziłaś się do porównania Boga z
                                                ojcem > wykorzystującym dzieci. I co z tego wynika?

                                                To, że Bóg, Ojciec Jezusa taki nie jest. Czyli kapłani Jehowy
                                                wmawiając to ludziom otwarli furtkę dla przemocy w rodzinie. Kapłani
                                                Jehowy gdybyś nie wiedział to kapłani, którzy mienią sie kapłanami
                                                Jezusa i Jego następcami...
                                                Jeszcze jedna kwestia. Gdyby Jezus nie był Synem Boga, to za takie
                                                słowa, które wypowiadał i za swoje postępowanie zbierałby niezłe
                                                manto! Jezus wcale nie był takim zastraszonym dzieckiem jak dziecko
                                                z Twojego przykładu. I Jezus to jest przykład na to jak należy
                                                kochać dzieci nawet gdy się ich nie rozumie. A Maryja i Józef
                                                zupełnie nie rozumieli Jezusa. Natomiast w całym NT nie ma mowy o
                                                tym, czy z Nim rozmawiali. To raczej Jezus jako dziecko ich
                                                nauczał...

                                                • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 12.08.08, 16:38
                                                  krytykantka07 napisała:


                                                  > Nie dlatego jestem przerażona. Raczej dlatego, że tak mało rozumiesz
                                                  > czym jest miłość ojca. Oczywiście mówimy tu o dojrzałym emocjonalnie
                                                  > ojcu, a nie takim, który z własnymi emocjami sobie nie radzi. Takim
                                                  > beznadziejnym ojcem był ojciec, którego sylwetkę nam przedstawiłeś.
                                                  > Ten Twój przykład dobitnie świadczy o tym jak pojmujesz osobę ojca.
                                                  > Dokładnie tak jak kler pojmuje osobę Boga.

                                                  A gdzież ja pisałem o miłości ojca???? Wskażesz czy znów uciekniesz od tematu?
                                                  Odnosiłem się do piwowego argumentu, że to słabi manipulują, a silni - nie!.
                                                  Żeby tego nie dostrzegać trzeba być wyjątkowo ślepym lub głupim.


                                                  > Ależ skarbie, cały Twój przykład ojca na to wskazuje. Uznałeś, że
                                                  > ojciec dostanie premię w postaci wyniesionych śmieci. Gdybyś trochę
                                                  > pomyślał, to wiedziałbyś, że to nie jest premia. To dowód jak bardzo
                                                  > przerażone jest dziecko. Ojciec nie zapytał dlaczego zabawki są
                                                  > nieposprzątane, nie powiedział wcześniej, aby dziecko posprzątało
                                                  > zabawki i nie powiedział dziecku ile na to ma czasu. Niczego o tym
                                                  > Twoim ojcu tak naprawdę nie wiemy. To scenka taka jak umieszczone w
                                                  > ST. Dlatego odniosłam sie do analogii. Dlaczego dziecko ze strachu
                                                  > obiecuje posprzatać zabawki i do tego wynieść śmieci? Bo wie, że
                                                  > samo posprzatanie zabawek nie wystarczy, bo i tak oberwie. Czyli
                                                  > widać jak bardzo boi się ojca, którego od strony wymierzania kar już
                                                  > zna. Pytam więc: takiego ojca postawę preferujesz? Czyli preferujesz
                                                  > Jehowę stworzonego przez kapłanów.

                                                  W końcu pytasz jakiego ojca postawę preferuję??? Po co - wszak z Twoich postów
                                                  wyłania się taka znajomość mojej osoby!!! Zorientowałaś się, że przypisujesz mi
                                                  bezpodstawnie twierdzenie, których nigdy nie formułowałem? Teraz???? Moja droga
                                                  - jeszcze raz: nigdy na forum nie propagowałem żadnej postawy ojca wobec
                                                  dziecka. Sprawdź!!! I nie wciskaj nikomu kitu, że coś pisałem, czego nie pisałem.

                                                  > A cóż tutaj Jezus mówił?

                                                  Mówi, że Bóg ze ST, że Bóg Abrahama, Jakuba, Józefa jest Bogiem.

                                                  Mateusz uparł się, aby pokazać, że Jezus
                                                  > jest Synem Jehowy pojmowanego w szczególny sposób przez kapłanów. A
                                                  > sam Jezus powiedział, że kapłani Jehowy nie znają, czyli ST to
                                                  > brednie.

                                                  Gdzie Jezus powiedział, że ST to brednie? Łżesz, moja Ignorantko.

                                                  > > Dodaj jeszcze, że nie powinienem zabijać, kraść itd... Możesz to
                                                  > równie dobrze > dodać do swego postu.
                                                  >
                                                  > Nie ma takiej potrzeby.

                                                  Nie ma potrzeby mówić, że nie można kraść? Co Ty opowiadasz?

                                                  Natomiast powiem Ci, co powinien zrobić
                                                  > ojciec gdy dziecko powiedziało (? ), że posprząta zabawki i wyniesie
                                                  > śmieci. Powinien dziecku przeprosić i zrozumieć co tak naprawde
                                                  > zrobił z tego dziecka. Zrobił ofiarę przemocy domowej. Napisałeś, że
                                                  > matka jest w zmowie ojcem. To nieprawda. Kochająca matka nigdy nie
                                                  > byłaby w zmowie z takim ojcem. Gdyby była świadkiem tej sceny to
                                                  > wyjaśniłaby temu ojcu, że jeśli nie zrozumie co zrobił z tego
                                                  > dziecka musi odejść z domu...Gdyby tego nie zrobiła to znaczy, że
                                                  > też jest ofiarą przemocy domowej, albo też nienawidzi swojego
                                                  > dziecka jak jej mąż. To nie miłość rodzicielska kieruje
                                                  > postępowaniem ojca w tym wypadku. Jest to nienawiść. Jeśli jest
                                                  > miłość to tylko własna...

                                                  Znów odbieżałaś od tematu. Ja się nie zajmuję propagowaniem "właściwych"
                                                  zachowań rodzicielskich.


                                                  > To, że Bóg, Ojciec Jezusa taki nie jest. Czyli kapłani Jehowy
                                                  > wmawiając to ludziom otwarli furtkę dla przemocy w rodzinie. Kapłani
                                                  > Jehowy gdybyś nie wiedział to kapłani, którzy mienią sie kapłanami
                                                  > Jezusa i Jego następcami...
                                                  > Jeszcze jedna kwestia. Gdyby Jezus nie był Synem Boga, to za takie
                                                  > słowa, które wypowiadał i za swoje postępowanie zbierałby niezłe
                                                  > manto! Jezus wcale nie był takim zastraszonym dzieckiem jak dziecko
                                                  > z Twojego przykładu. I Jezus to jest przykład na to jak należy
                                                  > kochać dzieci nawet gdy się ich nie rozumie. A Maryja i Józef
                                                  > zupełnie nie rozumieli Jezusa. Natomiast w całym NT nie ma mowy o
                                                  > tym, czy z Nim rozmawiali. To raczej Jezus jako dziecko ich
                                                  > nauczał...

                                                  I znów odbiegasz... Nogi Cię nie bolą?

                                                  --
                                                  [Leges et] Iustitias vestras iudicabo.
                                                  • krytykantka07 Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 13.08.08, 22:55
                                                    supaari napisał:

                                                    > A gdzież ja pisałem o miłości ojca???? Wskażesz czy znów
                                                    uciekniesz od tematu? > Odnosiłem się do piwowego argumentu, że to
                                                    słabi manipulują, a silni - nie!.
                                                    > Żeby tego nie dostrzegać trzeba być wyjątkowo ślepym lub głupim.

                                                    Nie skarbie trzeba być wyjątkowo ograniczonym. Twój przykład, który
                                                    podałeś nie był odnośnikiem do piwowego argumentu. Pokazałeś relację
                                                    ojca i dziecka. I teraz mówisz, że przez ojca nie przemawiała
                                                    miłość? Oczywiście, że nie. Ja to już dawno wiem. Ten ojciec z
                                                    Twojego przykładu to tyran domowy.

                                                    > W końcu pytasz jakiego ojca postawę preferuję??? Po co - wszak z
                                                    Twoich postów > wyłania się taka znajomość mojej osoby!!!
                                                    Zorientowałaś się, że przypisujesz mi > bezpodstawnie twierdzenie,
                                                    których nigdy nie formułowałem? Teraz???? Moja droga
                                                    > - jeszcze raz: nigdy na forum nie propagowałem żadnej postawy ojca
                                                    wobec > dziecka. Sprawdź!!! I nie wciskaj nikomu kitu, że coś
                                                    pisałem, czego nie pisałe> m.

                                                    Czytaj co napisałeś. Aby odnieśc sie do argumentu Piwi pokazałeś
                                                    postawę ojca. Sam na taki pomysł wpadłeś i sam pokazałeś jak ojciec
                                                    powinien postąpić. Czyli preferujesz taką postawę. Dlaczego nie
                                                    napisałeś, że ojciec obiecuje nagrodę dziecku gdy posprząta zabawki,
                                                    albo sprząta zabawki razem z nim? Albo jeszcze lepiej jest
                                                    zasmucony, bo dziecko nie posprzątało zabawek. Ty podałeś przykład,
                                                    który był najbliższy Twojej mentalności. Czytaj raz jeszcze uważnie
                                                    własny przykład i myśl co zrobiłeś:
                                                    " - Nie sprzątnąłeś zabawek, synu. Za karę dostaniesz 10 razy
                                                    paskiem na goły tyłek!
                                                    - Tatusiu, tatusiu, już nie będę! Tylko mnie nie bij, proszę!
                                                    Posprzątam zabawki i wyrzucę śmieci!
                                                    - Dobra. Dam ci szansę. Ale pamiętaj: pasek zawsze mogę zdjąć! "

                                                    > Gdzie Jezus powiedział, że ST to brednie? Łżesz, moja Ignorantko.

                                                    ST w tłumaczeniu faryzeuszów i uczonych w piśmie to brednie.
                                                    Dlaczego Jezus miałby im tłumaczyć pisma i do tego przypowieściami,
                                                    które pokazują za kogo uważał faryzeuszy i uczonych w piśmie. A
                                                    powinien był ich szanować, bo oni uważali, że kochają Jego ojca!
                                                    Czyli ST powinien być tłumaczony inaczej, bo nie ma tam mowy o
                                                    kochającym Bogu jakiego przedstawił nam Jezus.

                                                    > Nie ma potrzeby mówić, że nie można kraść? Co Ty opowiadasz?

                                                    Oczywiście, że nie ma potrzeby. Komu to chcesz powiedzieć? Temu co
                                                    kocha bliźniego? Ależ jemu do głowy pomysł z okradaniem nie
                                                    przyjdzie. Właśnie z miłości do bliźniego. To Jezus mówił. Nie
                                                    czytałeś?

                                                    > I znów odbiegasz... Nogi Cię nie bolą?

                                                    Nigdzie nie odbiegam. Jesteśmy cały czas w temacie. Pokazuję Ci kim
                                                    jest Maryja jeśli Bóg jest ojcem dla ludzi. Jesli jest takim ojcem
                                                    jakiego nam ukazał Jezus to Maryja jest niepotrzebna jako
                                                    pośredniczka. Jeśli zaś jest takim bogiem jak Jehowa ze ST to tym
                                                    bardziej jest niepotrzebna, bo jej nie posłucha. Czyli cały kult
                                                    Maryjny jest z innego powodu.
                                                    >
                                                  • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 13.08.08, 23:15
                                                    krytykantka07 napisała:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > A gdzież ja pisałem o miłości ojca???? Wskażesz czy znów
                                                    > uciekniesz od tematu? > Odnosiłem się do piwowego argumentu, że to
                                                    > słabi manipulują, a silni - nie!.
                                                    > > Żeby tego nie dostrzegać trzeba być wyjątkowo ślepym lub głupim.
                                                    >
                                                    > Nie skarbie trzeba być wyjątkowo ograniczonym. Twój przykład, który
                                                    > podałeś nie był odnośnikiem do piwowego argumentu. Pokazałeś relację
                                                    > ojca i dziecka. I teraz mówisz, że przez ojca nie przemawiała
                                                    > miłość? Oczywiście, że nie. Ja to już dawno wiem. Ten ojciec z
                                                    > Twojego przykładu to tyran domowy.

                                                    Mówiąc wprost - nie pisałem "o miłości ojca", co mi imputowałaś. Wniosek - łgałaś!
                                                    Nie oceniałem postępowania ojca i naprawdę odniosłem się do piwowego argumentu.

                                                    > > W końcu pytasz jakiego ojca postawę preferuję??? Po co - wszak z
                                                    > Twoich postów > wyłania się taka znajomość mojej osoby!!!
                                                    > Zorientowałaś się, że przypisujesz mi > bezpodstawnie twierdzenie,
                                                    > których nigdy nie formułowałem? Teraz???? Moja droga
                                                    > > - jeszcze raz: nigdy na forum nie propagowałem żadnej postawy ojca
                                                    > wobec > dziecka. Sprawdź!!! I nie wciskaj nikomu kitu, że coś
                                                    > pisałem, czego nie pisałe> m.
                                                    >
                                                    > Czytaj co napisałeś. Aby odnieśc sie do argumentu Piwi pokazałeś
                                                    > postawę ojca. Sam na taki pomysł wpadłeś i sam pokazałeś jak ojciec
                                                    > powinien postąpić. Czyli preferujesz taką postawę.

                                                    Powinien???? Na jakiej podstawie twierdzisz, że uważam jak ojciec powinien
                                                    postąpić? Znów bezpodstawnie przypisujesz mi twierdzenia, których nie formułowałem.

                                                    Dlaczego nie
                                                    > napisałeś, że ojciec obiecuje nagrodę dziecku gdy posprząta zabawki,
                                                    > albo sprząta zabawki razem z nim? Albo jeszcze lepiej jest
                                                    > zasmucony, bo dziecko nie posprzątało zabawek.

                                                    Dlatego, że starałem się pokazać, że twierdzenie Piwiego o tym, że manipulację
                                                    stosują "słabi" jest błędny.

                                                    > Ty podałeś przykład, który był najbliższy Twojej mentalności.

                                                    Co Ty powiesz?

                                                    Czytaj raz jeszcze uważnie
                                                    > własny przykład i myśl co zrobiłeś:
                                                    > " - Nie sprzątnąłeś zabawek, synu. Za karę dostaniesz 10 razy
                                                    > paskiem na goły tyłek!
                                                    > - Tatusiu, tatusiu, już nie będę! Tylko mnie nie bij, proszę!
                                                    > Posprzątam zabawki i wyrzucę śmieci!
                                                    > - Dobra. Dam ci szansę. Ale pamiętaj: pasek zawsze mogę zdjąć! "

                                                    Przeczytaj sama całą dyskusję i nie bredź...

                                                    > > Gdzie Jezus powiedział, że ST to brednie? Łżesz, moja Ignorantko.
                                                    >
                                                    > ST w tłumaczeniu faryzeuszów i uczonych w piśmie to brednie.
                                                    > Dlaczego Jezus miałby im tłumaczyć pisma i do tego przypowieściami,
                                                    > które pokazują za kogo uważał faryzeuszy i uczonych w piśmie. A
                                                    > powinien był ich szanować, bo oni uważali, że kochają Jego ojca!
                                                    > Czyli ST powinien być tłumaczony inaczej, bo nie ma tam mowy o
                                                    > kochającym Bogu jakiego przedstawił nam Jezus.

                                                    Ponowiłbym pytanie, ale na pewno nie odpowiesz...

                                                    > > Nie ma potrzeby mówić, że nie można kraść? Co Ty opowiadasz?
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że nie ma potrzeby. Komu to chcesz powiedzieć? Temu co
                                                    > kocha bliźniego? Ależ jemu do głowy pomysł z okradaniem nie
                                                    > przyjdzie. Właśnie z miłości do bliźniego. To Jezus mówił. Nie
                                                    > czytałeś?

                                                    Prosiłem, żebyś mi powiedział, na co Ty, że nie ma potrzeby... Zatem w świetle
                                                    Twojej powyższej wypowiedzi wychodzi, że "kocham bliźniego"! A skąd Ty o tym wiesz?

                                                    > > I znów odbiegasz... Nogi Cię nie bolą?
                                                    >
                                                    > Nigdzie nie odbiegam. Jesteśmy cały czas w temacie. Pokazuję Ci kim
                                                    > jest Maryja jeśli Bóg jest ojcem dla ludzi. Jesli jest takim ojcem
                                                    > jakiego nam ukazał Jezus to Maryja jest niepotrzebna jako
                                                    > pośredniczka. Jeśli zaś jest takim bogiem jak Jehowa ze ST to tym
                                                    > bardziej jest niepotrzebna, bo jej nie posłucha. Czyli cały kult
                                                    > Maryjny jest z innego powodu.

                                                    Odbieżałaś od tematu... I to strasznie.


                                                    --
                                                    [Leges et] Iustitias vestras iudicabo.
                                                  • krytykantka07 Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 15.08.08, 17:21
                                                    supaari napisał:

                                                    > Mówiąc wprost - nie pisałem "o miłości ojca", co mi imputowałaś.
                                                    Wniosek - łgał> aś! > Nie oceniałem postępowania ojca i naprawdę
                                                    odniosłem się do piwowego argumentu.

                                                    No pięknie. Czyli relacja pomiędzy rodzicem a dzieckiem w Twoim
                                                    przykładzie nie wynikała z miłości. Coraz ciekawsze stają się Twoje
                                                    argumenty. Czyli co? Ojciec zapomniał, że dziecko kocha czy go nie
                                                    kocha i dlatego je straszy biciem? Skoro wyjaśniłeś, że to nie
                                                    miłość, to w takim razie co? I dlaczego taki ojciec ma prawo do
                                                    opieki nad dzieckiem? To sadysta. Gdybyś odniósł sie do piwowego
                                                    argumentu o manipulacji przez silniejszych to np. napisałbyś o tym
                                                    co później napisałeś: " ojciec zagroził, że sie rozpłacze ". To
                                                    byłaby manipulacja przez silniejszego. I ojciec trafiłby do serca
                                                    dziecka.

                                                    > Powinien???? Na jakiej podstawie twierdzisz, że uważam jak ojciec
                                                    powinien > postąpić? Znów bezpodstawnie przypisujesz mi twierdzenia,
                                                    których nie formułowa> łem.

                                                    Sam podałeś taki przykład jako dowód na manipulację przez
                                                    silniejszego. W tym przypadku była to nie manipulacja ale terror.
                                                    Nie widzisz różnicy? Skoro nie widzisz i uznałeś, że ojciec osiągnął
                                                    co chciał i do tego dostał premię - to takie zachowanie popierasz.
                                                    Gdyby nie Twoja euforia z powodu tejże premii można byłoby inaczej
                                                    odebrać ten przykład. Ale sam wpropwadziłeś element nagrody ojca za
                                                    jego niewłaściwe postępowanie.

                                                    > Co Ty powiesz?

                                                    A co nie zdajesz sobie sprawy z tego co zrobiłeś? Nie odróżniasz
                                                    manipulacji od terroru. Manipulacja polega na tym, że sie nie
                                                    straszy jeśli nawet posiada sie siłę. Aby, mając siłę kimś
                                                    manipulować trzeba zrezygnować z użycia siły oraz groźby użycia
                                                    siły.

                                                    > Przeczytaj sama całą dyskusję i nie bredź...

                                                    Ja mogę przeczytać całą dyskusję, a i tak mnie nie przekonasz, że
                                                    pomysł na jaki wpadłeś nie był przez Ciebie podany jako przykład
                                                    pozytywnej roli ojca. Powtarzam. Był najbliższy Twojej mentalności.

                                                    >> Ponowiłbym pytanie, ale na pewno nie odpowiesz...

                                                    Ponów. Przekonasz sie czy nie odpowiem. Do tego użyję Twoich
                                                    własnych argumentów ;)))

                                                    > Prosiłem, żebyś mi powiedział, na co Ty, że nie ma potrzeby...
                                                    Zatem w świetle > Twojej powyższej wypowiedzi wychodzi, że "kocham
                                                    bliźniego"! A skąd Ty o tym wi> esz?

                                                    Biorąc pod uwagę Twoje zachwyty nad ojcem - tyranem, wcale nie
                                                    kochasz bliźniego. Nie zapominaj, że grzeszy się myślą, mową
                                                    uczynkiem i zaniedbaniem. Mową - aprobując taką postawę już
                                                    zgrzeszyłeś. Gdybyś wprowadził ją w czyn - zgrzeszyłbyś uczynkiem.

                                                    > Odbieżałaś od tematu... I to strasznie.

                                                    Spróbuj więc ogarnąć to, co piszę i wtedy zrozumiesz, że nie
                                                    odbieżałam. Popatrz na ojca, którego przykład do naśladowania
                                                    podałeś z punktu widzenia tamtego dziecka.
                                                  • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 17.08.08, 13:31
                                                    krytykantka07 napisała:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > Mówiąc wprost - nie pisałem "o miłości ojca", co mi imputowałaś.
                                                    > Wniosek - łgał> aś! > Nie oceniałem postępowania ojca i naprawdę
                                                    > odniosłem się do piwowego argumentu.
                                                    >
                                                    > No pięknie. Czyli relacja pomiędzy rodzicem a dzieckiem w Twoim
                                                    > przykładzie nie wynikała z miłości.

                                                    A skąd teraz ten pomysł? Nic takiego nie pisałem! Znów machasz na
                                                    ślepo piąstkami sądząc, że mnie trafisz...

                                                    Coraz ciekawsze stają się Twoje
                                                    > argumenty. Czyli co? Ojciec zapomniał, że dziecko kocha czy go nie
                                                    > kocha i dlatego je straszy biciem? Skoro wyjaśniłeś, że to nie
                                                    > miłość, to w takim razie co?

                                                    Gdzie wyjaśniłem? Nie pisałem ani o miłości, ani o jej braku. To
                                                    jedynie Ty sobie coś ubrdałaś.

                                                    I dlaczego taki ojciec ma prawo do
                                                    > opieki nad dzieckiem? To sadysta. Gdybyś odniósł sie do piwowego
                                                    > argumentu o manipulacji przez silniejszych to np. napisałbyś o tym
                                                    > co później napisałeś: " ojciec zagroził, że sie rozpłacze ". To
                                                    > byłaby manipulacja przez silniejszego. I ojciec trafiłby do serca
                                                    > dziecka.

                                                    Czytli manipulacja przez silniejszego jest możliwa? A wcześniej
                                                    pisałaś, że to broń słabych.

                                                    > > Powinien???? Na jakiej podstawie twierdzisz, że uważam jak
                                                    ojciec
                                                    > powinien > postąpić? Znów bezpodstawnie przypisujesz mi
                                                    twierdzenia,
                                                    > których nie formułowa> łem.
                                                    >
                                                    > Sam podałeś taki przykład jako dowód na manipulację przez
                                                    > silniejszego. W tym przypadku była to nie manipulacja ale terror.
                                                    > Nie widzisz różnicy? Skoro nie widzisz i uznałeś, że ojciec
                                                    osiągnął
                                                    > co chciał i do tego dostał premię - to takie zachowanie popierasz.
                                                    > Gdyby nie Twoja euforia z powodu tejże premii można byłoby inaczej
                                                    > odebrać ten przykład. Ale sam wpropwadziłeś element nagrody ojca
                                                    za
                                                    > jego niewłaściwe postępowanie.

                                                    Zadałem Ci proste pytanie na temat Twego własnego postu. Nie
                                                    odpowiedziałaś. "Lanie wody" tego nie przesłoni.

                                                    > > Co Ty powiesz?
                                                    >
                                                    > A co nie zdajesz sobie sprawy z tego co zrobiłeś? Nie odróżniasz
                                                    > manipulacji od terroru. Manipulacja polega na tym, że sie nie
                                                    > straszy jeśli nawet posiada sie siłę. Aby, mając siłę kimś
                                                    > manipulować trzeba zrezygnować z użycia siły oraz groźby użycia
                                                    > siły.

                                                    Znów nie na temat i znów głupoty. Terror to stosowanie (!) przemocy,
                                                    gwałtu, okrucieństwa, przemocy w celu zstraszenia osoby lub grupy
                                                    osób. Manipulacja to oddziaływanie za pomocą informacji. Kiedy
                                                    Rosjanie palą w Gruzji domy, burzą mosty, wysadzają obiekty
                                                    wojskowe - stosują terror. Kiedy rozpuszczają pogłoski o wyjeździe
                                                    kolumny czołgów w kierunku Tbilisi - stosują manipulację. To Ty,
                                                    moja droga, nie odróżniasz tych pojęć.

                                                    > > Przeczytaj sama całą dyskusję i nie bredź...
                                                    >
                                                    > Ja mogę przeczytać całą dyskusję, a i tak mnie nie przekonasz, że
                                                    > pomysł na jaki wpadłeś nie był przez Ciebie podany jako przykład
                                                    > pozytywnej roli ojca. Powtarzam. Był najbliższy Twojej mentalności.

                                                    Oczywioście, że Cię nie przekonam, gdyż jesteś - że posłużę się
                                                    pojęciem rosyjskim - DUBINA!

                                                    > >> Ponowiłbym pytanie, ale na pewno nie odpowiesz...
                                                    >
                                                    > Ponów. Przekonasz sie czy nie odpowiem. Do tego użyję Twoich
                                                    > własnych argumentów ;)))

                                                    Nie odpowiadasz na pytania (vide wcześnieszy fragment tego postu),
                                                    więc po co?

                                                    > > Prosiłem, żebyś mi powiedział, na co Ty, że nie ma potrzeby...
                                                    > Zatem w świetle > Twojej powyższej wypowiedzi wychodzi, że "kocham
                                                    > bliźniego"! A skąd Ty o tym wi> esz?
                                                    >
                                                    > Biorąc pod uwagę Twoje zachwyty nad ojcem - tyranem, wcale nie
                                                    > kochasz bliźniego.

                                                    1. Gdzie te zachwyty?
                                                    2. Sama sobie zaprzeczasz.

                                                    Nie zapominaj, że grzeszy się myślą, mową
                                                    > uczynkiem i zaniedbaniem. Mową - aprobując taką postawę już
                                                    > zgrzeszyłeś. Gdybyś wprowadził ją w czyn - zgrzeszyłbyś uczynkiem.

                                                    Zamiast bić się w nie swoje piersi - pokaż gdzie aprobowałem taką
                                                    postawę.

                                                    > > Odbieżałaś od tematu... I to strasznie.
                                                    >
                                                    > Spróbuj więc ogarnąć to, co piszę i wtedy zrozumiesz, że nie
                                                    > odbieżałam. Popatrz na ojca, którego przykład do naśladowania
                                                    > podałeś z punktu widzenia tamtego dziecka.

                                                    Ogarnąłem! Przypisujesz mi masę tweirdzeń, któryuch nigdy nie
                                                    sformułowałem. Pytana o szczegóły - uciekasz. Strasznie załgana
                                                    postawa...

                                                    --
                                                    Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                                                  • krytykantka07 Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 23.08.08, 16:50
                                                    supaari napisał:

                                                    > A skąd teraz ten pomysł? Nic takiego nie pisałem! Znów machasz na
                                                    > ślepo piąstkami sądząc, że mnie trafisz...

                                                    Supaari, skarbie zdecyduj sie wreszcie. Ojciec z Twojego własnego
                                                    przykładu kocha dziecko czy nie? To masz określić, skoro dałeś taki,
                                                    a nie inny przykład rodziny. Ja tylko pomagam Ci dojść do właściwych
                                                    wniosków.

                                                    > Gdzie wyjaśniłem? Nie pisałem ani o miłości, ani o jej braku. To
                                                    > jedynie Ty sobie coś ubrdałaś.

                                                    No jak to gdzie? Sam zapytałeś, gdzie napisałeś o miłości ojca, gdy
                                                    zarzuciłam Ci, że ojciec dziecka nie kocha, skoro tak postępuje.
                                                    Czyli nawet pomiędzy wierszami o miłości nie napisałeś. A więc sam
                                                    stwierdziłeś, że ojciec dziecka nie kocha. Zapytałam więc co robi w
                                                    tym domu, skoro matka powinna go dla dobra dziecka wywalić. Sam
                                                    napisałeś, że jest w zmowie z ojcem. Czyli matka też dziecka nie
                                                    kocha. No i kolejne moje pytanie było takie: dlaczego tego dziecka
                                                    nikt tym rodzicom nie odebrał.

                                                    > Zadałem Ci proste pytanie na temat Twego własnego postu. Nie
                                                    > odpowiedziałaś. "Lanie wody" tego nie przesłoni.

                                                    Już dawno na nie odpowiedziałam. Czytaj uważnie. To Ty sam
                                                    podsunąłeś mi odpowiedzi na Twoje własne pytania. Się to nazywa :
                                                    " dowód nie wprost " ;))). Udowodniłeś, że rodzina jest patologiczna
                                                    aczkolwiek wcześniej nad nią sie zachwycałeś. Czyli zaprzeczyłeś sam
                                                    sobie.

                                                    > Znów nie na temat i znów głupoty. Terror to stosowanie (!)
                                                    przemocy, > gwałtu, okrucieństwa, przemocy w celu zstraszenia osoby
                                                    lub grupy > osób. Manipulacja to oddziaływanie za pomocą informacji.
                                                    Kiedy > Rosjanie palą w Gruzji domy, burzą mosty, wysadzają obiekty
                                                    > wojskowe - stosują terror. Kiedy rozpuszczają pogłoski o wyjeździe
                                                    > kolumny czołgów w kierunku Tbilisi - stosują manipulację. To Ty,
                                                    > moja droga, nie odróżniasz tych pojęć.

                                                    Supaari, skarbie manipulacja to nie tylko gazety. Sam sobie
                                                    udowodniłeś jak trudno powiedzieć coś, co nie będzie manipulacją, a
                                                    to tylko dlatego, że nie potrafisz myślec o skutkach, tego co
                                                    mówisz.

                                                    > Oczywioście, że Cię nie przekonam, gdyż jesteś - że posłużę się
                                                    > pojęciem rosyjskim - DUBINA!

                                                    No jak na razie to ja Ciebie przekonałam do słabości Twoich własnych
                                                    argumentów - znaczy, że Ty trudno dostrzegasz manipulację.

                                                    > Nie odpowiadasz na pytania (vide wcześnieszy fragment tego postu),
                                                    > więc po co?

                                                    Odpowiadam nawet na pytania, których Ty jeszcze nie zadałeś, a które
                                                    powinny Ci się nasunąć ;)))

                                                    > 1. Gdzie te zachwyty?
                                                    > 2. Sama sobie zaprzeczasz.

                                                    Jeszcze raz skarbie:
                                                    Twój własny przykład świadczył o tym, że jesteś zachwycony, bo
                                                    ojciec dostał premię. Następnie sam zapytałeś, czy gdzieś pokazałeś
                                                    Twój zachwyt. No skoro wątpisz, to pytanie jest takie: dlaczego nie
                                                    wiesz jaką scenkę przedstawiłes? Zrobiłeś dokładnie to, co jest
                                                    opisane w ST. Tam nie ma miejsca na osąd, a powinno być.
                                                    Potraktowałam Cię jak twórcę Biblii i zapytałam czy to, co ja z tego
                                                    rozumiem jest tym, co chcesz przekazać. Ty zacząłeś sie wycofywać i
                                                    zadawać mi pytania, czy coś takiego napisałeś. Fakt - nie napisałeś,
                                                    bo Twoja scenka nie miała ani początku ani końca. Więc wspólnie
                                                    dorobiliśmy początek i koniec uzupełniając Twoją scenkę o emocje.
                                                    Tego brakuje w ST...

                                                    > Zamiast bić się w nie swoje piersi - pokaż gdzie aprobowałem taką
                                                    > postawę.

                                                    No kochany Ty jeszcze pytasz? Pisałeś pod nadtchnieniem Ducha
                                                    Świętego i nie wiesz co przekazałeś? :P. Ano wszystko, co przekazali
                                                    twórcy ST. Tylko Bóg został pzrez nich niewłasciwie przedstawiony.
                                                    Gdyby ktoś wtedy zadał im tyle pytań, co ja Tobie już dawno byśmy
                                                    wiedzieli, że ST to bełkot!

                                                    > Ogarnąłem! Przypisujesz mi masę tweirdzeń, któryuch nigdy nie
                                                    > sformułowałem. Pytana o szczegóły - uciekasz. Strasznie załgana
                                                    > postawa...

                                                    O widzisz - nie formułowałeś! Tak własnie zrobili twórcy ST pisząc
                                                    pod nadchnieniem Ducha Świętego. Twierdzeń nie formułowali. Dlatego
                                                    można dowolnie interpretować to co napisali. Ja Twój własny przykład
                                                    chcę interpretować zgodnie z tym jak Ty go widzisz. Brakowało mi
                                                    dużo informacji - więc zapytałam u źródła. No i zadanie tylu pytań
                                                    uświadomiło Ci, że nie przekazałeś tego co chciałeś przekazać.
                                                    Zapamiętaj sobie powiedzenie: " jeśli to, co powiedziano nie jest
                                                    tym, co zamierzano powiedzieć - nie będzie zrobione to, co być
                                                    zrobione powinno ". Czyli tak rodzi sie manipulacja...

                                                  • supaari Re: no i jak Ciebie nie kochać? ;) 23.08.08, 20:10
                                                    krytykantka07 napisała:

                                                    > supaari napisał:
                                                    >
                                                    > > A skąd teraz ten pomysł? Nic takiego nie pisałem! Znów machasz na
                                                    > > ślepo piąstkami sądząc, że mnie trafisz...
                                                    >
                                                    > Supaari, skarbie zdecyduj sie wreszcie. Ojciec z Twojego własnego
                                                    > przykładu kocha dziecko czy nie? To masz określić, skoro dałeś taki,
                                                    > a nie inny przykład rodziny. Ja tylko pomagam Ci dojść do właściwych
                                                    > wniosków.

                                                    Dziecko drogie. Przyjmij do wiadomości, że nie oceniałem. A Ty przypisałaś mi
                                                    twierdzenie, którego nie sformułowałem. To znaczy, że kłamałaś.

                                                    > > Gdzie wyjaśniłem? Nie pisałem ani o miłości, ani o jej braku. To
                                                    > > jedynie Ty sobie coś ubrdałaś.
                                                    >
                                                    > No jak to gdzie? Sam zapytałeś, gdzie napisałeś o miłości ojca, gdy
                                                    > zarzuciłam Ci, że ojciec dziecka nie kocha, skoro tak postępuje.
                                                    > Czyli nawet pomiędzy wierszami o miłości nie napisałeś. A więc sam
                                                    > stwierdziłeś, że ojciec dziecka nie kocha.

                                                    Niczego takiego nie stwierdziłem. Znów kłamiesz.

                                                    Zapytałam więc co robi w
                                                    > tym domu, skoro matka powinna go dla dobra dziecka wywalić. Sam
                                                    > napisałeś, że jest w zmowie z ojcem. Czyli matka też dziecka nie
                                                    > kocha. No i kolejne moje pytanie było takie: dlaczego tego dziecka
                                                    > nikt tym rodzicom nie odebrał.

                                                    Nie stwierdziłem, że matka dziecka nie kocha, podobnie jak nie stwierdziłem, że
                                                    nie robi tego ojciec. Znów łżesz.

                                                    > Już dawno na nie odpowiedziałam. Czytaj uważnie. To Ty sam
                                                    > podsunąłeś mi odpowiedzi na Twoje własne pytania. Się to nazywa :
                                                    > " dowód nie wprost " ;))).

                                                    To się nazywa kłamstwo! Kłamiesz, dziecinko.

                                                    Udowodniłeś, że rodzina jest patologiczna
                                                    > aczkolwiek wcześniej nad nią sie zachwycałeś. Czyli zaprzeczyłeś sam
                                                    > sobie.

                                                    Nie udowodniłem, że jest patologiczna. Nie zachwycałem się nią. Kolejne dwa
                                                    twoje kłamstwa!

                                                    > Supaari, skarbie manipulacja to nie tylko gazety. Sam sobie
                                                    > udowodniłeś jak trudno powiedzieć coś, co nie będzie manipulacją, a
                                                    > to tylko dlatego, że nie potrafisz myślec o skutkach, tego co
                                                    > mówisz.

                                                    Dziecko - nie odróżniasz terroru od manipulacji i teraz uciekasz. A o gazetach
                                                    nie pisałem ani słowa.

                                                    > No jak na razie to ja Ciebie przekonałam do słabości Twoich własnych
                                                    > argumentów - znaczy, że Ty trudno dostrzegasz manipulację.

                                                    Dziecinko. Zmień płytę...


                                                    > Odpowiadam nawet na pytania, których Ty jeszcze nie zadałeś, a które
                                                    > powinny Ci się nasunąć ;)))

                                                    Och! Niewątpliwie odpowiadasz na pytania, których nie zadaję. Na przykład -
                                                    każde "tak" z twych postów to odpowiedź na niezadane przeze mnie pytanie: "Czy
                                                    jesteś kretynką?"! Każde twoje "nic" to odpowiedź na niezadane przeze mnie
                                                    pytanie: "Co ty wiesz?"! Każde twoje "0" to odpowiedź na niezadane przeze mnie
                                                    pytanie: "Jaki jest twój iloraz inteligencji?"... Itd...


                                                    > Jeszcze raz skarbie:
                                                    > Twój własny przykład świadczył o tym, że jesteś zachwycony, bo
                                                    > ojciec dostał premię.

                                                    Pisałem także o gwałcicielu i złodzieju. Twierdzisz, że się nimi zachwycam? Masz
                                                    poważną chorobę - rodzice powinni zabrać cię do lekarza.

                                                    > > Zamiast bić się w nie swoje piersi - pokaż gdzie aprobowałem taką
                                                    > > postawę.
                                                    >
                                                    > No kochany Ty jeszcze pytasz?

                                                    To nie było pytanie. Wracaj na lekcje polskiego.

                                                    Pisałeś pod nadtchnieniem Ducha
                                                    > Świętego i nie wiesz co przekazałeś? :P.

                                                    Ja? Nie.

                                                    Ano wszystko, co przekazali
                                                    > twórcy ST. Tylko Bóg został pzrez nich niewłasciwie przedstawiony.
                                                    > Gdyby ktoś wtedy zadał im tyle pytań, co ja Tobie już dawno byśmy
                                                    > wiedzieli, że ST to bełkot!

                                                    Dryfujesz...

                                                    > O widzisz - nie formułowałeś! Tak własnie zrobili twórcy ST pisząc
                                                    > pod nadchnieniem Ducha Świętego. Twierdzeń nie formułowali.

                                                    Dryfujesz i kłamiesz. ST roi się od twierdzeń.

                                                    Dlatego
                                                    > można dowolnie interpretować to co napisali. Ja Twój własny przykład
                                                    > chcę interpretować zgodnie z tym jak Ty go widzisz. Brakowało mi
                                                    > dużo informacji - więc zapytałam u źródła.

                                                    NIGDY nie pytałaś o źródła. Ja pytałem - ty nie odpowiadałaś.

                                                    No i zadanie tylu pytań
                                                    > uświadomiło Ci, że nie przekazałeś tego co chciałeś przekazać.

                                                    Z kimś mnie mylisz. Twoje pytania uświadamiają mi jedynie to, że bredzisz i
                                                    dryfujesz. Pisałem to wprost.

                                                    > Zapamiętaj sobie powiedzenie: " jeśli to, co powiedziano nie jest
                                                    > tym, co zamierzano powiedzieć - nie będzie zrobione to, co być
                                                    > zrobione powinno ". Czyli tak rodzi sie manipulacja...

                                                    O, Boże!!!! Chwała Ci, że stworzyłeś głupotę, by mądrość była doceniona!


                                                    --
                                                    Lupus in Vestimento Ovi :-)
          • piwi77 Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 06.08.08, 20:12
            supaari napisał:

            > Przyznałaś rację Piwiemu, że manipulacja to broń słabych, a
            > potem zmieniłaś zdanie, czy może sama nie wiedz jakie jest Twoje
            > zdanie?

            Zdanie krytykantki było trochę przewrotne, więc może dlatego masz
            pewne trudności, spróbuję więc nieco prościej, specjalnie dla
            Ciebie. MB jest w sposób oczywisty słabsza od wszystkich Bogów
            Trójcy Św., ale rekompensuje sobie tę słabość kobiecym sprytem i
            umiejętnością takiego wpływania na męskie Osoby Trójcy, że może
            sprawiać wrażenie silniejszej od wszystkich Bogów razem wziętych.
            Ludzie o tym wiedzą i wolą modlić się do MB niż bezpośrednio do Osób
            Boskich. Pytaj, gdyby cos jeszcze był zawiłe.
            • supaari Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 06.08.08, 20:41
              piwi77 napisał:

              > supaari napisał:
              >
              > > Przyznałaś rację Piwiemu, że manipulacja to broń słabych, a
              > > potem zmieniłaś zdanie, czy może sama nie wiedz jakie jest Twoje
              > > zdanie?
              >
              > Zdanie krytykantki było trochę przewrotne, więc może dlatego masz
              > pewne trudności, spróbuję więc nieco prościej, specjalnie dla
              > Ciebie. MB jest w sposób oczywisty słabsza od wszystkich Bogów
              > Trójcy Św., ale rekompensuje sobie tę słabość kobiecym sprytem i
              > umiejętnością takiego wpływania na męskie Osoby Trójcy, że może
              > sprawiać wrażenie silniejszej od wszystkich Bogów razem wziętych.
              > Ludzie o tym wiedzą i wolą modlić się do MB niż bezpośrednio do Osób
              > Boskich. Pytaj, gdyby cos jeszcze był zawiłe.

              Daj spokój - Ignorantka już wszystko wyjaśniła. Nie dość, że stwierdziła, że
              siła nie ma nic wspólnego z potęgą, to jeszcze zasugerowała, że mieć nie może.
              Jednocześnie twierdzi, że dopiero NT uczy manipulacji Bogiem, choć jednocześnie
              dowodzi, że Abraham i Mojżesz Nim manipulowali. To mi zupełnie wystarcza...
              BTW - w trosce o Twoją klawiaturę (do innych trosk się nie przyznam) donoszę, że
              sformułowanie "od wszystkich Bogów Trójcy Św." jest nadmiernie rozbudowane i
              błędne. Poprawne (i krótsze!!!) byłoby "od Trójcy Św.".

              --
              [Leges et] Iustitias vestras iudicabo.
              • krytykantka07 Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 06.08.08, 21:05
                Nie martw się mój drogi. Wszystko jest pod kontrolą. Ja nie odnoszę
                sie do jednego Twojego postu. Na każdy Twój post patrzę przez
                pryzmat tego co wiem o Tobie. Dzięki temu dochodzimy do właściwych
                wniosków. Piwi ma rację. Moje posty są przewrotne, ale do jakich
                wniosków zamierzam dojść - wiem. A Ty mi w tym pomagasz ;))).
                • supaari Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 08.08.08, 16:53
                  krytykantka07 napisała:

                  > Nie martw się mój drogi.

                  Tobą? Nawet mi przez myśl nie przeszło.

                  > Wszystko jest pod kontrolą.

                  Pod kontrolą "rządu ekspertów", jak sądzę...

                  > Ja nie odnoszę sie do jednego Twojego postu.

                  Gwoli ścisłości - nie odnosisz się do moich postów ogólnie. Nie do jednego, ale
                  do jakiegokolwiek.

                  > Na każdy Twój post patrzę przez pryzmat tego co wiem o Tobie.

                  Teraz wszystko rozumiem! Patrzysz na moje posty przez pryzmat własnej niewiedzy.
                  Dlaczego na to wcześniej nie wpadłem! To takie oczywiste.

                  > Dzięki temu dochodzimy do właściwych wniosków.

                  Może i właściwych, ale błędnych.

                  > Piwi ma rację.

                  Czasami mu się zdarza. Tutaj racji nie ma.

                  > Moje posty są przewrotne, ale do jakich wniosków zamierzam dojść - wiem. A Ty
                  mi w tym pomagasz ;))).

                  Twoje posty są głównie niespójne i głupie. Pomogę Ci dojść do powyższego wniosku
                  pisząc go wprost.

                  --
                  Lupus in Vestimento Ovi :-)
                  • krytykantka07 Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 08.08.08, 17:09
                    Nie podsuwaj mi wniosków, bo to manipulacja :P. Ja wiem co zamierzam
                    wykazać polemizując z Tobą. Stosuję paradoksy i pozorne
                    sprzeczności. W ten sposób mówi sie największe prawdy. Nie jest to
                    pierwszy wątek, w którym polemizuję z Tobą, więc zdanie na Twój
                    temat wyrobione mam. Odnoszę się więc do całokształtu Twoich
                    poglądów. Poza tym jak mogę nie odnosić się do Twoich postów, skoro
                    je cytuję? ;))). Ty tak samo odnosisz sie do moich postów.
                    • supaari Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 08.08.08, 17:26
                      krytykantka07 napisała:

                      > Nie podsuwaj mi wniosków, bo to manipulacja :P.

                      To naprowadzanie ślepego na właściwą drogę.

                      > Ja wiem co zamierzam wykazać polemizując z Tobą.

                      Niesamowite! Uwierzyłbym, gdybym Cię nie czytał.

                      > Stosuję paradoksy i pozorne sprzeczności.

                      Tylko Ci się wydaje. Piszesz absurdy, a to nie to samo :-)

                      > W ten sposób mówi sie największe prawdy. Nie jest to
                      > pierwszy wątek, w którym polemizuję z Tobą, więc zdanie na Twój
                      > temat wyrobione mam. Odnoszę się więc do całokształtu Twoich
                      > poglądów. Poza tym jak mogę nie odnosić się do Twoich postów, skoro
                      > je cytuję? ;))). Ty tak samo odnosisz sie do moich postów.

                      Gwoli ścisłości - mijasz się z prawdą. Ja cytuję Twoje wypowiedzi i staram się
                      do nich odnieść. Ty tego nie robisz!!! W tym wątku odpowiedziałaś do tej pory na
                      8 moich postów. Tylko raz przytoczyłaś fragment mojego postu, pod który się
                      podczepiłaś. W pozostałych 7 przypadkach (87,5%) pisałaś "w próżni" - tak
                      "materialnej", jak i logicznej.

                      --
                      Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                      • krytykantka07 Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 12.08.08, 11:25
                        supaari napisał:

                        > To naprowadzanie ślepego na właściwą drogę.

                        Na razie jeszcze nie wiemy kto jest ślepy. Wiele wskazuje na to, że
                        to raczej Ty.

                        > Niesamowite! Uwierzyłbym, gdybym Cię nie czytał.

                        Wobec tego czytaj ze zrozumieniem. Wtedy łatwiej Ci będzie uwierzyć.

                        > Tylko Ci się wydaje. Piszesz absurdy, a to nie to samo :-)

                        Nie skarbie. Wykazuje Twoje absurdy i do tego cały czas omawiam Twój
                        własny przykład i pochwałę ojca sprawcę przemocy domowej.

                        > Gwoli ścisłości - mijasz się z prawdą. Ja cytuję Twoje wypowiedzi
                        i staram się > do nich odnieść. Ty tego nie robisz!!! W tym wątku
                        odpowiedziałaś do tej pory n> a > 8 moich postów. Tylko raz
                        przytoczyłaś fragment mojego postu, pod który się
                        > podczepiłaś. W pozostałych 7 przypadkach (87,5%) pisałaś "w
                        próżni" - tak > "materialnej", jak i logicznej.

                        No i tu się mylisz. Ja widzę więcej niż napisałeś, bo myślę sercem.
                        Twoja scenka była tylko scenką, a nie napisałeś nic więcej. Ja więc
                        zgodnie z Twoją pochwałą takiego ojca domyślam sie reszty. Wykaż
                        absurdy mojego rozumowania.
                        • supaari Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 12.08.08, 17:02
                          krytykantka07 napisała:


                          > Na razie jeszcze nie wiemy kto jest ślepy. Wiele wskazuje na to, że
                          > to raczej Ty.

                          Ja wiem. Ty.

                          > Wobec tego czytaj ze zrozumieniem. Wtedy łatwiej Ci będzie uwierzyć.

                          Imputujesz mi tyle, że nietrudno dostrzec, że nie masz żadnego planu dyskusji
                          (chyba że owym planem jest właśnie imputowanie innym różnych twierdzeń). Tylko
                          co można tak wykazać???


                          > Nie skarbie. Wykazuje Twoje absurdy i do tego cały czas omawiam Twój
                          > własny przykład i pochwałę ojca sprawcę przemocy domowej.

                          Znajdź mi pochwałę przemocy domowej w moich postach! Znajdź i pokaż!

                          > > Gwoli ścisłości - mijasz się z prawdą. Ja cytuję Twoje wypowiedzi
                          > i staram się > do nich odnieść. Ty tego nie robisz!!! W tym wątku
                          > odpowiedziałaś do tej pory n> a > 8 moich postów. Tylko raz
                          > przytoczyłaś fragment mojego postu, pod który się
                          > > podczepiłaś. W pozostałych 7 przypadkach (87,5%) pisałaś "w
                          > próżni" - tak > "materialnej", jak i logicznej.
                          >
                          > No i tu się mylisz.

                          Gdzie się mylę? Pisząc, że nie cytujesz mnie? Pisząc, że wcześniej w tym wątku
                          zrobiłaś to raz? Pisząc, że kłamiesz?

                          > Ja widzę więcej niż napisałeś, bo myślę sercem.

                          Brawo!!!! Jak komuś mózgu nie starcza, to twierdzi, że myśli sercem. Widzenie
                          więcej, niż napisałem dowodzi, że masz halucynacje.

                          > Twoja scenka była tylko scenką, a nie napisałeś nic więcej. Ja więc
                          > zgodnie z Twoją pochwałą takiego ojca domyślam sie reszty. Wykaż
                          > absurdy mojego rozumowania.

                          Gdzie ta pochwała?? Znajdź moją pochwałę! I przestań łgać!

                          --
                          Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                          • krytykantka07 Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 13.08.08, 23:14
                            supaari napisał:

                            > Imputujesz mi tyle, że nietrudno dostrzec, że nie masz żadnego
                            planu dyskusji > (chyba że owym planem jest właśnie imputowanie
                            innym różnych twierdzeń). Tylko > co można tak wykazać???

                            Jeszcze nie wiesz? Dyskutujemy o Twoim rozumieniu Boga i Jego
                            miłości do ludzi. Sam uznałeś, że ojciec, który postępuje tak jak w
                            Twoim przykładzie - nie kocha dziecka. A tak postępuje Jehowa,
                            któremu katolicy oddają hołdy. Jest nieprzewidywalny. Czyli to nie
                            jest Bóg ojciec o którym mówił Jezus. Bóg, któremu katolicy oddają
                            hołdy to Bóg, którego katolicy sie boją. Dlatego uważają, że sama
                            modlitwa do Boga to za mało. Muszą być i sakramenty i nabożeństwa i
                            msze i kadzidła i wszystko co Bogu, o którym mówił Jezus jest
                            zbędne. No wiec z czego wynikają te hołdy? Z miłości czy ze strachu?
                            A może z niezrozumienia czym jest miłość Boga, skoro katolicy nie
                            wiedzą czym jest miłość ojca. Jakoś bliżej im do matki.

                            >> Znajdź mi pochwałę przemocy domowej w moich postach! Znajdź i
                            pokaż!

                            Przeczytaj sobie swój przykład w drugim moim poście ;)))

                            > Gdzie się mylę? Pisząc, że nie cytujesz mnie? Pisząc, że wcześniej
                            w tym wątku > zrobiłaś to raz? Pisząc, że kłamiesz?

                            Tak, pisząc, że kłamię. Chyba sam sobie nie zdawałeś sprawy jakiego
                            ojca przedstawiłeś w swoim przykładzie. Ja zobaczyłam w nim Jehowę.
                            Czy to dziwne? Katolicy przez tyle lat nauczyli sie postępować z
                            takim ojcem. Więc on dla nich jest wzorem do naśladowania. Ale w
                            ostatnim poście napisałeś o tym, że nie pisałeś o miłości ojca.
                            czyli już coś zaczynasz jarzyć ;))). Zaczynasz rozumieć, że taki
                            ojciec nie kocha dziecka.

                            > Brawo!!!! Jak komuś mózgu nie starcza, to twierdzi, że myśli
                            sercem. Widzenie > więcej, niż napisałem dowodzi, że masz
                            halucynacje.

                            A widzenie za mało świadczy o ograniczoności. Skoro taki cudny
                            przykład sam wymyśliłeś to mogłeś sobie zadać pytanie: " jak zaczyna
                            sie ta historyjka i dlaczego w niej tyle luk ? ".

                            > Gdzie ta pochwała?? Znajdź moją pochwałę! I przestań łgać!

                            " Dziecko zmanipulowało dorosłego? :-)))

                            A może to jednak dorosły zmanipulował dziecko? Uzyskał to, co chciał
                            (posprzątane zabawki) i jeszcze dostał "premię" w postaci
                            wyniesionych śmieci ".

                            To nie jest pochwała?

                            • supaari Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 13.08.08, 23:31
                              krytykantka07 napisała:

                              > supaari napisał:
                              >
                              > > Imputujesz mi tyle, że nietrudno dostrzec, że nie masz żadnego
                              > planu dyskusji > (chyba że owym planem jest właśnie imputowanie
                              > innym różnych twierdzeń). Tylko > co można tak wykazać???
                              >
                              > Jeszcze nie wiesz? Dyskutujemy o Twoim rozumieniu Boga i Jego
                              > miłości do ludzi.

                              Nie dyskutujemy o tym. Dyskutujemy o istocie manipulacji.

                              Sam uznałeś, że ojciec, który postępuje tak jak w
                              > Twoim przykładzie - nie kocha dziecka.

                              Gdzie?? Znów kłamiesz.

                              > A tak postępuje Jehowa,
                              > któremu katolicy oddają hołdy.Jest nieprzewidywalny. Czyli to nie
                              > jest Bóg ojciec o którym mówił Jezus. Bóg, któremu katolicy oddają
                              > hołdy to Bóg, którego katolicy sie boją. Dlatego uważają, że sama
                              > modlitwa do Boga to za mało. Muszą być i sakramenty i nabożeństwa i
                              > msze i kadzidła i wszystko co Bogu, o którym mówił Jezus jest
                              > zbędne. No wiec z czego wynikają te hołdy? Z miłości czy ze strachu?
                              > A może z niezrozumienia czym jest miłość Boga, skoro katolicy nie
                              > wiedzą czym jest miłość ojca. Jakoś bliżej im do matki.

                              Nabożeństwa to modlitwy. Sakramenty wynikają w dużej mierze bezpośrednio z
                              nakazów Ewangelii, kadzideł być nie musi (o czym ignoranci oczywiście nie
                              wiedzą). Zatem znów mijasz się z prawdą.

                              > >> Znajdź mi pochwałę przemocy domowej w moich postach! Znajdź i
                              > pokaż!
                              >
                              > Przeczytaj sobie swój przykład w drugim moim poście ;)))

                              Gdzie jest tam pochwała? Zacytuj, mała kłamczuszko!

                              > > Gdzie się mylę? Pisząc, że nie cytujesz mnie? Pisząc, że wcześniej
                              > w tym wątku > zrobiłaś to raz? Pisząc, że kłamiesz?
                              >
                              > Tak, pisząc, że kłamię.

                              Ależ kłamałaś pisząc, że mnie cytujesz. To oczywiste.

                              Chyba sam sobie nie zdawałeś sprawy jakiego
                              > ojca przedstawiłeś w swoim przykładzie. Ja zobaczyłam w nim Jehowę.

                              To, że masz halucynacje, to już pewnik!

                              > Czy to dziwne? Katolicy przez tyle lat nauczyli sie postępować z
                              > takim ojcem. Więc on dla nich jest wzorem do naśladowania. Ale w
                              > ostatnim poście napisałeś o tym, że nie pisałeś o miłości ojca.
                              > czyli już coś zaczynasz jarzyć ;))). Zaczynasz rozumieć, że taki
                              > ojciec nie kocha dziecka.

                              Moja droga - nie pisałem o miłości ojca. Byłem tego od początku pewnien. To Ty
                              być może zaczynasz jarzyć, choć raczej nie...

                              > > Brawo!!!! Jak komuś mózgu nie starcza, to twierdzi, że myśli
                              > sercem. Widzenie > więcej, niż napisałem dowodzi, że masz
                              > halucynacje.
                              >
                              > A widzenie za mało świadczy o ograniczoności. Skoro taki cudny
                              > przykład sam wymyśliłeś to mogłeś sobie zadać pytanie: " jak zaczyna
                              > sie ta historyjka i dlaczego w niej tyle luk ? ".

                              Bo to przykład manipulacji przez silniejszego i nic więcej. Ani obraz mojego
                              dzieciństwa, ani obecnej rodziny, ani idealnego porządku, ani czegokolwiek poza
                              tym, co napisałem.

                              > > Gdzie ta pochwała?? Znajdź moją pochwałę! I przestań łgać!
                              >
                              > " Dziecko zmanipulowało dorosłego? :-)))
                              > A może to jednak dorosły zmanipulował dziecko? Uzyskał to, co chciał
                              > (posprzątane zabawki) i jeszcze dostał "premię" w postaci
                              > wyniesionych śmieci ".
                              >
                              > To nie jest pochwała?

                              Nie. To beznamiętny opis sytuacji. Żadnego wartościowania!


                              --
                              Christianus mihi nomen, catholicus cognomen.
                              • krytykantka07 Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 15.08.08, 17:46
                                supaari napisał:

                                > Nie dyskutujemy o tym. Dyskutujemy o istocie manipulacji.

                                Dokładnie. Istota manipulacji polega na tym, że nie ma groźby użycia
                                przemocy, o używaniu przemocy nie wspominając.

                                > Gdzie?? Znów kłamiesz.

                                No to może sie zdecyduj. Przedstawiłeś przykład ojca, który kocha
                                dziecko czy ojca, który dziecka nie kocha? Jeśli to ojciec, który
                                dziecka nie kocha - to nawet nie musi mieć argumentu, aby sięgnąć po
                                pasek, tym bardziej, że jak widać na Twoim przykładzie - dziecka
                                nawet nie ostrzegł. Jesli natomiast ten ojciec dziecko kocha i grozi
                                mu z miłości - no to Twoja logika jest mocno pokręcona. Nie mówiąc o
                                uczuciach rodzicielskich.

                                > Nabożeństwa to modlitwy. Sakramenty wynikają w dużej mierze
                                bezpośrednio z > nakazów Ewangelii, kadzideł być nie musi (o czym
                                ignoranci oczywiście nie > wiedzą). Zatem znów mijasz się z prawdą.

                                Co Ty nie powiesz skarbie? A od kiedy to nabożeństwa są modlitwami?
                                Modlitwa zgodnie z nauką Jezusa jest jedna. Zaczyna sie od słów:
                                " Ojcze nasz ". Gdzie Ty zobaczyłeś w ewangeliach inną propozycję
                                modlitwy? A co do sakramentów. Jakie to sakramenty wynikają z
                                nakazów ewangelii? To Jezus wprowadził jakieś sakramenty? Owszem.
                                Jeden: " miłość bliźniego ". Jezus ustanowił sakrament pokuty?
                                Ustanowił kapłaństwo? Ustanowił małżeństwo? Owszem ustanowił
                                małżeństwo wynikające z miłości bliźniego. Ale to nie to samo co
                                myślisz. Takie małżeństwo jest nierozerwalne, bo zainteresowani tego
                                chcą. Z nakazów ewangelii wynika tylko jedno: brak hierarchii, która
                                wiąże sie z grzechem pychy.

                                > Gdzie jest tam pochwała? Zacytuj, mała kłamczuszko!

                                Proszę bardzo :

                                " Uzyskał to, co chciał (posprzątane zabawki) i jeszcze
                                dostał "premię" w postaci wyniesionych śmieci ".

                                > Ależ kłamałaś pisząc, że mnie cytujesz. To oczywiste.

                                Nawet dosłownie Cię cytuję. A nawet jak niedosłownie, to wychodzę od
                                Twojego sposobu myślenia.

                                > To, że masz halucynacje, to już pewnik!

                                Taki sam jak to, że Ty nie wiesz co piszesz? ;)))

                                > Moja droga - nie pisałem o miłości ojca. Byłem tego od początku
                                pewnien. To Ty > być może zaczynasz jarzyć, choć raczej nie...

                                Nie pisałeś o miłości ojca. No to co ojciec który dziecka nie kocha
                                robi jeszcze przy tym dziecku? Stresuje je i tresuje? Kto dał mu to
                                prawo, wiedząc, że on dziecka nie kocha? Czeka aż stanie się
                                nieszczęście? Ach prawda. Zapomniałam. Matka jest po stronie ojca i
                                w zmowie z nim jako dobry policjant. Czyli oboje dziecka nie
                                kochają? Przyznasz, że to w takim razie rodzina patologiczna.
                                Dlaczego nikt dziecka im nie zabrał? Bo matka sprawia wrażenie, że
                                je kocha? Czyli to ona manipuluje tymi co widzą jaki jest ojciec?

                                > Bo to przykład manipulacji przez silniejszego i nic więcej. Ani
                                obraz mojego > dzieciństwa, ani obecnej rodziny, ani idealnego
                                porządku, ani czegokolwiek poza > tym, co napisałem.

                                Nie skarbie to przykład rodziny patologicznej. Dlaczego takie wzorce
                                są Tobie bliskie? Sam wymyśliłeś taki przykład i jeszcze go
                                rozbudowałeś o rolę matki, która jest w zmowie z ojcem - tyranem.

                                > Nie. To beznamiętny opis sytuacji. Żadnego wartościowania!

                                Owszem było wartościowanie. To była Twoja euforia, że ojciec premię
                                dostał! Bez tej euforii może i byłby beznamiętny opis sytuacji w
                                rodzinie patologicznej.
                                • supaari Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 17.08.08, 14:24
                                  krytykantka07 napisała:

                                  > supaari napisał:
                                  >
                                  > > Nie dyskutujemy o tym. Dyskutujemy o istocie manipulacji.
                                  >
                                  > Dokładnie. Istota manipulacji polega na tym, że nie ma groźby
                                  użycia
                                  > przemocy, o używaniu przemocy nie wspominając.

                                  Brednie. Manipuje się za pomocą informacji. Czego ona dotyczy - nie
                                  ma znaczenia.

                                  > > Gdzie?? Znów kłamiesz.
                                  >
                                  > No to może sie zdecyduj. Przedstawiłeś przykład ojca, który kocha
                                  > dziecko czy ojca, który dziecka nie kocha? Jeśli to ojciec, który
                                  > dziecka nie kocha - to nawet nie musi mieć argumentu, aby sięgnąć
                                  po
                                  > pasek, tym bardziej, że jak widać na Twoim przykładzie - dziecka
                                  > nawet nie ostrzegł. Jesli natomiast ten ojciec dziecko kocha i
                                  grozi
                                  > mu z miłości - no to Twoja logika jest mocno pokręcona. Nie mówiąc
                                  o
                                  > uczuciach rodzicielskich.

                                  Nie oceniałem ojca z przykładu. To Ty twierdzisz, że to zrobiłem.
                                  Teraz zdajesz się dostrzegać własny błąd i pytasz mnie o ocenę. Za
                                  późno, kochana! Nie oceniałem i to jedyna rzecz, jaką chcę Ci
                                  powiedzieć wobec Twoich insynuacji.

                                  > Co Ty nie powiesz skarbie? A od kiedy to nabożeństwa są
                                  modlitwami?

                                  Od zawsze.

                                  > Modlitwa zgodnie z nauką Jezusa jest jedna. Zaczyna sie od słów:
                                  > " Ojcze nasz ". Gdzie Ty zobaczyłeś w ewangeliach inną propozycję
                                  > modlitwy?

                                  Moja droga, z faktu, że na prośbę o nauczenie modlitwy Jezus
                                  przedstawił jedną propozycję nie wynika, że "modlitwa jest jedna".
                                  Jezusw modlił się w wielu sytuacjach. Nie chcesz chyba powiedzieć,
                                  że ZAWSZE mówił to samo? Z pewnością nie, gdyż:
                                  1. W Łk. 6,12 wspomniano, że Jezus "modlił się całą noc". Twoim
                                  zdaniem odmówił w tym czasie Modlitwę Pańską 1 raz czy 238?
                                  2. W Mt. 6,6 Jezus uczy, aby modlić się ukryciu. Uważasz, że tutaj
                                  też ma na myśli konkretną modlitwę?
                                  3. W Łk. 18,10-14 Jezus mówi o dwóch ludziach, którzy przyszli do
                                  świątyni modlić się. Jeden z nich odszedł usprawiedliwiony. Co
                                  mówił? Czyżby Modlitwę Pańską? Wydaje mi się, że coś innego.
                                  4. Wszyscy synoptycy (!) piszą (Mt. w rozdziale 26., Mk. w 14., Łk.
                                  w 22.), że Jezus w Ogrodzie Oliwnym w noc przed Męką modlił się
                                  innymi słowami niż podał w Modlitwqie Pańskiej.
                                  Ponieważ prosiłaś tylko o przykłady z Ewangelii - ograniczę się do
                                  nich.

                                  A co do sakramentów. Jakie to sakramenty wynikają z
                                  > nakazów ewangelii? To Jezus wprowadził jakieś sakramenty? Owszem.
                                  > Jeden: " miłość bliźniego ".

                                  Mylisz przykazanie z sakramentem. Dopóki nie dokształcisz się - nie
                                  ma sensu z Tobą rozmawiać.

                                  > Jezus ustanowił sakrament pokuty?

                                  Owszem.


                                  > Ustanowił kapłaństwo?

                                  Poniekąd

                                  > Ustanowił małżeństwo?

                                  Nie.

                                  Owszem ustanowił
                                  > małżeństwo wynikające z miłości bliźniego. Ale to nie to samo co
                                  > myślisz.

                                  Ty nie masz bladego pojęcia co ja myślę...

                                  Takie małżeństwo jest nierozerwalne, bo zainteresowani tego
                                  > chcą. Z nakazów ewangelii wynika tylko jedno: brak hierarchii,
                                  która
                                  > wiąże sie z grzechem pychy.

                                  Wyjątkow głupie spłycenie Ewangelii. Żenada...

                                  > > Gdzie jest tam pochwała? Zacytuj, mała kłamczuszko!
                                  >
                                  > Proszę bardzo :
                                  >
                                  > " Uzyskał to, co chciał (posprzątane zabawki) i jeszcze
                                  > dostał "premię" w postaci wyniesionych śmieci ".

                                  Gdzie ta pochwała? W słowach: "uzyskał to, co chciał"? Kretynizm,
                                  kłamczuszko!!! Ujmę to tak: złodziej, który okradł mieszkanie
                                  uzyskał to, co chciał. Gwałciciel dosypujący na dyskotece
                                  dziewczynie GHB do drinka i wykorzystujący jej nieświadomość uzyskał
                                  to, co chiał. Kłamca piszący na mój temat na forum uzyskał to, co
                                  chciał... Uważasz, że pochwalam takie działania? Naprawdę?

                                  > > Ależ kłamałaś pisząc, że mnie cytujesz. To oczywiste.
                                  >
                                  > Nawet dosłownie Cię cytuję. A nawet jak niedosłownie, to wychodzę
                                  od
                                  > Twojego sposobu myślenia.

                                  Ty próbujesz mi przypisać różne twierdzenia, a to nie cytowanie. To
                                  zwykłe łgarstwa. Rzekłbym, że próba manipulacji, le to byłoby albo
                                  przecenienie Twej inteligencji, albo niedoszacowanie inteligencji
                                  forumowiczów.

                                  > > Moja droga - nie pisałem o miłości ojca. Byłem tego od początku
                                  > pewnien. To Ty > być może zaczynasz jarzyć, choć raczej nie...
                                  >
                                  > Nie pisałeś o miłości ojca. No to co ojciec który dziecka nie
                                  kocha
                                  > robi jeszcze przy tym dziecku? Stresuje je i tresuje? Kto dał mu
                                  to
                                  > prawo, wiedząc, że on dziecka nie kocha? Czeka aż stanie się
                                  > nieszczęście? Ach prawda. Zapomniałam. Matka jest po stronie ojca
                                  i
                                  > w zmowie z nim jako dobry policjant. Czyli oboje dziecka nie
                                  > kochają? Przyznasz, że to w takim razie rodzina patologiczna.
                                  > Dlaczego nikt dziecka im nie zabrał? Bo matka sprawia wrażenie, że
                                  > je kocha? Czyli to ona manipuluje tymi co widzą jaki jest ojciec?
                                  > Nie pisałem o miłości ojca ani o jej braku. Zrozum to w końcu!

                                  > Nie skarbie to przykład rodziny patologicznej. Dlaczego takie
                                  wzorce
                                  > są Tobie bliskie? Sam wymyśliłeś taki przykład i jeszcze go
                                  > rozbudowałeś o rolę matki, która jest w zmowie z ojcem - tyranem.

                                  Dlaczego sugerujesz, że jakieś "wzorce są mi bliskie"?

                                  > > Nie. To beznamiętny opis sytuacji. Żadnego wartościowania!
                                  >
                                  > Owszem było wartościowanie. To była Twoja euforia, że ojciec
                                  premię
                                  > dostał! Bez tej euforii może i byłby beznamiętny opis sytuacji w
                                  > rodzinie patologicznej.

                                  Rotfl! Jaka euforia? Dałbym Ci w prezencie słownik, ale podejrzewam,
                                  że służyłby do łapania kurzu...

                                  --
                                  [Leges et] Iustitias vestras iudicabo.
                                  • krytykantka07 Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 23.08.08, 17:33
                                    supaari napisał:

                                    > Brednie. Manipuje się za pomocą informacji. Czego ona dotyczy -
                                    nie > ma znaczenia.

                                    No i aby nie było manipulacji zadaje się dużo pytań. Ja to zrobiłam
                                    w Twoim przypadku. Powinieneś być ze mnie dumny, bo pomogłam Ci
                                    przedstawić Twój własny przykład tak, aby nie było możliwości
                                    nadinterpretacji, co gdyby nie Twoje dodatkowe uwagi niechybnie
                                    miałoby miejsce ;))). Tak samo Twój przykład byłby nadinterpretowany
                                    jak Biblia. Chciałam tego uniknąć :P.

                                    >> Nie oceniałem ojca z przykładu. To Ty twierdzisz, że to zrobiłem.
                                    > Teraz zdajesz się dostrzegać własny błąd i pytasz mnie o ocenę. Za
                                    > późno, kochana! Nie oceniałem i to jedyna rzecz, jaką chcę Ci
                                    > powiedzieć wobec Twoich insynuacji.

                                    Nie skarbie. Ja pytam Ciebie o Twoją ocenę Twojego własnego
                                    przykładu, ponieważ bez Twojej oceny Twojego własnego przykądu
                                    stwarzasz dla innych pole do manipulacji. Jeszcze by pomyśleli, że
                                    ojciec dziecko kocha i taka metoda wychowawcza jest dobra.
                                    >
                                    > Moja droga, z faktu, że na prośbę o nauczenie modlitwy Jezus
                                    > przedstawił jedną propozycję nie wynika, że "modlitwa jest jedna".
                                    > Jezusw modlił się w wielu sytuacjach. Nie chcesz chyba powiedzieć,
                                    > że ZAWSZE mówił to samo? Z pewnością nie, gdyż:
                                    > 1. W Łk. 6,12 wspomniano, że Jezus "modlił się całą noc". Twoim
                                    > zdaniem odmówił w tym czasie Modlitwę Pańską 1 raz czy 238?
                                    > 2. W Mt. 6,6 Jezus uczy, aby modlić się ukryciu. Uważasz, że tutaj
                                    > też ma na myśli konkretną modlitwę?
                                    > 3. W Łk. 18,10-14 Jezus mówi o dwóch ludziach, którzy przyszli do
                                    > świątyni modlić się. Jeden z nich odszedł usprawiedliwiony. Co
                                    > mówił? Czyżby Modlitwę Pańską? Wydaje mi się, że coś innego.
                                    > 4. Wszyscy synoptycy (!) piszą (Mt. w rozdziale 26., Mk. w 14.,
                                    Łk.
                                    > w 22.), że Jezus w Ogrodzie Oliwnym w noc przed Męką modlił się
                                    > innymi słowami niż podał w Modlitwqie Pańskiej.
                                    > Ponieważ prosiłaś tylko o przykłady z Ewangelii - ograniczę się do
                                    > nich.

                                    Dziękuję ;). Zapomniałeś, że modlitwa to rozmowa z Bogiem. Czyli
                                    Jezus rozmawiał z własnym ojcem słowami " Ojcze nasz " i później
                                    mówił o swoich obawach, pragnieniach i miłości do ojca. Mógł więc
                                    nawet cały dzień i noc się modlić czyli rozmawiać z ojcem, ale na
                                    pewno hołdów mu nie składał i hymnów nie śpiewał, aby Go przebłagać.
                                    No i Maryi o wstawiennictwo nie prosił. I ST nie cytował.

                                    > Mylisz przykazanie z sakramentem. Dopóki nie dokształcisz się -
                                    nie > ma sensu z Tobą rozmawiać.

                                    Czyżby? Czym jest sakrament? Złożeniem przysięgi na wierność
                                    przykazaniom Jezusa. A co robisz jeśli mówisz Bogu, że będziesz
                                    kochał bliźnich? Składasz przysięgę na wierność przykazaniom Jezusa.
                                    Fakt. Nie tak uroczyście i bez osób, które nie muszą być świadkami
                                    tego wydarzenia. Kto jest najważniejszy w przypadku przysięgi?
                                    Kapłani? A może tylko osoba składająca przysięgę i Bóg? Kto jest
                                    najważniejszy? Bóg i osoba, która sie modli! Potrzeba świadków?
                                    Komu? Bogu? To niepisana umowa ale i tak nie do zerwania! Ale pod
                                    jednym warunkiem: ten co składa takie zobowiązanie musi wiedzieć na
                                    co sie decyduje. On nie składa przysięgi jakiejkolwiek osobie tylko
                                    Bogu! Czyli usprawiedliwienia nie ma.

                                    > > Jezus ustanowił sakrament pokuty?
                                    >
                                    > Owszem.

                                    Supaari, takich głupstw to Ty nie pisz! Jezus sakramentu pokuty nie
                                    ustanowił! Jak mógł ustanowić coś, co jako umowa jest łamane?

                                    > > Ustanowił kapłaństwo?
                                    >
                                    > Poniekąd

                                    Żadne poniekąd. Ustanowił dożywotnio Piotra swoim następcą, aby on
                                    jako apostoł nawrócił pogan i tych co o Jezusie nie słyszeli. Ilu
                                    ludzi było przy ukrzyżowaniu? Ilu było świadkami cudu
                                    zmartwychwstania ciał gdy ziemia sie trzęsła i skały pękały? Tych
                                    ludzi trzeba było nawracać?

                                    > > Ustanowił małżeństwo?
                                    >
                                    > Nie.

                                    Ależ tak. Ale inne niż do tej pory. Oparte na miłości bliźniego
                                    czyli bez dyskryminacji kobiet! Czy kobieta nie jest Twoim bliźnim?
                                    Jezus o grzechu pierworodnym nie mówił, a kobiety i dzieci kazał
                                    traktować jak bliźnich!

                                    > Ty nie masz bladego pojęcia co ja myślę...

                                    Fakt. Dlatego Ty mi to mówisz ;))). Ja wychodzę od tego czego nie
                                    myślisz i drogą dedukcji dochodzimy do tego, co myślisz :P

                                    Z nakazów ewangelii wynika tylko jedno: brak hierarchii,
                                    > która > > wiąże sie z grzechem pychy.
                                    >
                                    > Wyjątkow głupie spłycenie Ewangelii. Żenada...

                                    Jakie spłaszczenie? Pycha to grzech główny! Jeśli ktoś chce rządzić
                                    innymi to popełnia grzech główny. A co znaczy hierarchia jak nie
                                    możliwość rządzenia innymi? A gdzie tu miejsce na miłość bliźniego?

                                    >> Gdzie ta pochwała? W słowach: "uzyskał to, co chciał"? Kretynizm,
                                    > kłamczuszko!!! Ujmę to tak: złodziej, który okradł mieszkanie
                                    > uzyskał to, co chciał. Gwałciciel dosypujący na dyskotece
                                    > dziewczynie GHB do drinka i wykorzystujący jej nieświadomość
                                    uzyskał > to, co chiał. Kłamca piszący na mój temat na forum uzyskał
                                    to, co > chciał... Uważasz, że pochwalam takie działania? Naprawdę?

                                    Tych, które opisałeś teraz nie popierasz. To, które opisałeś
                                    wcześniej - popierałeś. Sam napisałeś nie tylko : " uzyskał co
                                    chciał " ale dopisałeś co takiego uzyskał. Czyli posprzątane zabawki
                                    i wyniesione śmieci jako premia. Ale widzę, że Twoje poglądy
                                    przechodzą ewolucję. Teraz porównujesz zachowanie ojca ze
                                    złodziejstwem i gwałtem, czego nie popierasz. Pięknie!

                                    > Ty próbujesz mi przypisać różne twierdzenia, a to nie cytowanie.
                                    To > zwykłe łgarstwa. Rzekłbym, że próba manipulacji, le to byłoby
                                    albo > przecenienie Twej inteligencji, albo niedoszacowanie
                                    inteligencji > forumowiczów.

                                    Ależ Supaari ja tylko zadaje dodatkowe pytania do Twojego własnego
                                    przykładu. Nie moją winą jest, że Ty sam tegoż przykładu nie
                                    uzupełniłeś, a pozwoliłeś sobie na euforię z powodu premii.
                                    >
                                    > Dlaczego sugerujesz, że jakieś "wzorce są mi bliskie"?

                                    A bo sam pod nadchnieniem Ducha Świętego taki przykład podałeś i do
                                    tego on Ci się podobał! Skąd go zaczerpnąłeś? Z podświadomości?
                                    Czyli aż takie spustoszenie w Twoim umyśle zrobiła religia, która
                                    mówi o miłości bliźniego?

                                    >> Rotfl! Jaka euforia? Dałbym Ci w prezencie słownik, ale
                                    podejrzewam, > że służyłby do łapania kurzu...

                                    No to przeczytaj sobie na głos Twój własny przykład ;))). Dołóż do
                                    tego wyobraźnię.

                                    • supaari Re:ale fajna ta modlitwa ! taka egipska... 23.08.08, 20:21
                                      krytykantka07 napisała:

                                      > supaari napisał:
                                      >
                                      > > Brednie. Manipuje się za pomocą informacji. Czego ona dotyczy -
                                      > nie > ma znaczenia.
                                      >
                                      > No i aby nie było manipulacji zadaje się dużo pytań. Ja to zrobiłam
                                      > w Twoim przypadku. Powinieneś być ze mnie dumny, bo pomogłam Ci
                                      > przedstawić Twój własny przykład tak, aby nie było możliwości
                                      > nadinterpretacji, co gdyby nie Twoje dodatkowe uwagi niechybnie
                                      > miałoby miejsce ;))). Tak samo Twój przykład byłby nadinterpretowany
                                      > jak Biblia. Chciałam tego uniknąć :P.

                                      Z niczyjej durnoty nie zwykłem być dumny.

                                      > >> Nie oceniałem ojca z przykładu. To Ty twierdzisz, że to zrobiłem.
                                      > > Teraz zdajesz się dostrzegać własny błąd i pytasz mnie o ocenę. Za
                                      > > późno, kochana! Nie oceniałem i to jedyna rzecz, jaką chcę Ci
                                      > > powiedzieć wobec Twoich insynuacji.
                                      >
                                      > Nie skarbie. Ja pytam Ciebie o Twoją ocenę Twojego własnego
                                      > przykładu, ponieważ bez Twojej oceny Twojego własnego przykądu
                                      > stwarzasz dla innych pole do manipulacji. Jeszcze by pomyśleli, że
                                      > ojciec dziecko kocha i taka metoda wychowawcza jest dobra.

                                      Oczywiście, że mnie nie pytałaś o ocenę, gdyż mi ją przypisałaś. W sposób
                                      nieuzasadniony.


                                      > > Moja droga, z faktu, że na prośbę o nauczenie modlitwy Jezus
                                      > > przedstawił jedną propozycję nie wynika, że "modlitwa jest jedna".
                                      > > Jezusw modlił się w wielu sytuacjach. Nie chcesz chyba powiedzieć,
                                      > > że ZAWSZE mówił to samo? Z pewnością nie, gdyż:
                                      > > 1. W Łk. 6,12 wspomniano, że Jezus "modlił się całą noc". Twoim
                                      > > zdaniem odmówił w tym czasie Modlitwę Pańską 1 raz czy 238?
                                      > > 2. W Mt. 6,6 Jezus uczy, aby modlić się ukryciu. Uważasz, że tutaj
                                      > > też ma na myśli konkretną modlitwę?
                                      > > 3. W Łk. 18,10-14 Jezus mówi o dwóch ludziach, którzy przyszli do
                                      > > świątyni modlić się. Jeden z nich odszedł usprawiedliwiony. Co
                                      > > mówił? Czyżby Modlitwę Pańską? Wydaje mi się, że coś innego.
                                      > > 4. Wszyscy synoptycy (!) piszą (Mt. w rozdziale 26., Mk. w 14.,
                                      > Łk.
                                      > > w 22.), że Jezus w Ogrodzie Oliwnym w noc przed Męką modlił się
                                      > > innymi słowami niż podał w Modlitwqie Pańskiej.
                                      > > Ponieważ prosiłaś tylko o przykłady z Ewangelii - ograniczę się do
                                      > > nich.
                                      >
                                      > Dziękuję ;). Zapomniałeś, że modlitwa to rozmowa z Bogiem. Czyli
                                      > Jezus rozmawiał z własnym ojcem słowami " Ojcze nasz " i później
                                      > mówił o swoich obawach, pragnieniach i miłości do ojca. Mógł więc
                                      > nawet cały dzień i noc się modlić czyli rozmawiać z ojcem, ale na
                                      > pewno hołdów mu nie składał i hymnów nie śpiewał, aby Go przebłagać.

                                      Dziecinko - dociera do ciebie, że plotłaś głupoty o "jednej modlitwie"? Pewnie
                                      nie...

                                      > No i Maryi o wstawiennictwo nie prosił. I ST nie cytował.

                                      I co z tego?

                                      > > Mylisz przykazanie z sakramentem. Dopóki nie dokształcisz się -
                                      > nie > ma sensu z Tobą rozmawiać.
                                      >
                                      > Czyżby? Czym jest sakrament? Złożeniem przysięgi na wierność
                                      > przykazaniom Jezusa. A co robisz jeśli mówisz Bogu, że będziesz
                                      > kochał bliźnich? Składasz przysięgę na wierność przykazaniom Jezusa.

                                      Ponawiam apel - dokształć się.

                                      > Fakt. Nie tak uroczyście i bez osób, które nie muszą być świadkami
                                      > tego wydarzenia. Kto jest najważniejszy w przypadku przysięgi?
                                      > Kapłani? A może tylko osoba składająca przysięgę i Bóg? Kto jest
                                      > najważniejszy? Bóg i osoba, która sie modli! Potrzeba świadków?
                                      > Komu? Bogu? To niepisana umowa ale i tak nie do zerwania! Ale pod
                                      > jednym warunkiem: ten co składa takie zobowiązanie musi wiedzieć na
                                      > co sie decyduje. On nie składa przysięgi jakiejkolwiek osobie tylko
                                      > Bogu! Czyli usprawiedliwienia nie ma.

                                      Bełkoczesz. Odstaw wszystkie chemikalia!

                                      > > > Jezus ustanowił sakrament pokuty?
                                      > >
                                      > > Owszem.
                                      >
                                      > Supaari, takich głupstw to Ty nie pisz! Jezus sakramentu pokuty nie
                                      > ustanowił! Jak mógł ustanowić coś, co jako umowa jest łamane?

                                      Poczytaj Biblię. Może oprócz sakramenty pokuty znajdziesz cytaty, o które cię
                                      prosiłem? Pewnie nie - gdyż ich nie ma.

                                      > > > Ustanowił kapłaństwo?
                                      > >
                                      > > Poniekąd
                                      >
                                      > Żadne poniekąd. Ustanowił dożywotnio Piotra swoim następcą, aby on
                                      > jako apostoł nawrócił pogan i tych co o Jezusie nie słyszeli. Ilu
                                      > ludzi było przy ukrzyżowaniu? Ilu było świadkami cudu
                                      > zmartwychwstania ciał gdy ziemia sie trzęsła i skały pękały? Tych
                                      > ludzi trzeba było nawracać?

                                      Pleciesz znowu.

                                      > > > Ustanowił małżeństwo?
                                      > >
                                      > > Nie.
                                      >
                                      > Ależ tak. Ale inne niż do tej pory. Oparte na miłości bliźniego
                                      > czyli bez dyskryminacji kobiet! Czy kobieta nie jest Twoim bliźnim?
                                      > Jezus o grzechu pierworodnym nie mówił, a kobiety i dzieci kazał
                                      > traktować jak bliźnich!

                                      Znów dryfujesz!

                                      > > Ty nie masz bladego pojęcia co ja myślę...
                                      >
                                      > Fakt. Dlatego Ty mi to mówisz ;))). Ja wychodzę od tego czego nie
                                      > myślisz i drogą dedukcji dochodzimy do tego, co myślisz :P

                                      Kolter, daj spokój. To już jest nudne....

                                      > Z nakazów ewangelii wynika tylko jedno: brak hierarchii,
                                      > > która > > wiąże sie z grzechem pychy.
                                      > >
                                      > > Wyjątkow głupie spłycenie Ewangelii. Żenada...
                                      >
                                      > Jakie spłaszczenie? Pycha to grzech główny! Jeśli ktoś chce rządzić
                                      > innymi to popełnia grzech główny. A co znaczy hierarchia jak nie
                                      > możliwość rządzenia innymi? A gdzie tu miejsce na miłość bliźniego?

                                      Z Ewangelii wynika znacznie więcej. Dlatego spłycasz.

                                      > >> Gdzie ta pochwała? W słowach: "uzyskał to, co chciał"? Kretynizm,
                                      > > kłamczuszko!!! Ujmę to tak: złodziej, który okradł mieszkanie
                                      > > uzyskał to, co chciał. Gwałciciel dosypujący na dyskotece
                                      > > dziewczynie GHB do drinka i wykorzystujący jej nieświadomość
                                      > uzyskał > to, co chiał. Kłamca piszący na mój temat na forum uzyskał
                                      > to, co > chciał... Uważasz, że pochwalam takie działania? Naprawdę?
                                      >
                                      > Tych, które opisałeś teraz nie popierasz. To, które opisałeś
                                      > wcześniej - popierałeś. Sam napisałeś nie tylko : " uzyskał co
                                      > chciał " ale dopisałeś co takiego uzyskał. Czyli posprzątane zabawki
                                      > i wyniesione śmieci jako premia. Ale widzę, że Twoje poglądy
                                      > przechodzą ewolucję. Teraz porównujesz zachowanie ojca ze
                                      > złodziejstwem i gwałtem, czego nie popierasz. Pięknie!

                                      Moja droga - moje poglądy są stałe, a Ty polemizujesz z własnymi poglądami na
                                      mój temat. W związku z tym sama głupio polemizujesz z głupotami rozmawiając ze sobą.

                                      > > Ty próbujesz mi przypisać różne twierdzenia, a to nie cytowanie.
                                      > To > zwykłe łgarstwa. Rzekłbym, że próba manipulacji, le to byłoby
                                      > albo > przecenienie Twej inteligencji, albo niedoszacowanie
                                      > inteligencji > forumowiczów.
                                      >
                                      > Ależ Supaari ja tylko zadaje dodatkowe pytania do Twojego własnego
                                      > przykładu. Nie moją winą jest, że Ty sam tegoż przykładu nie
                                      > uzupełniłeś, a pozwoliłeś sobie na euforię z powodu premii.

                                      Być może zadajesz pytania, ale one nie dotyczą z reguły przykładu. Za to z
                                      pewnością przypisujesz mi twierdzenia, których nie formułowałem. I tyle,
                                      kłamczuszku!

                                      > > Dlaczego sugerujesz, że jakieś "wzorce są mi bliskie"?
                                      >
                                      > A bo sam pod nadchnieniem Ducha Świętego taki przykład podałeś i do
                                      > tego on Ci się podobał!

                                      Pisałem od siebie. Nie mieszaj w to Ducha św.

                                      Skąd go zaczerpnąłeś? Z podświadomości?
                                      > Czyli aż takie spustoszenie w Twoim umyśle zrobiła religia, która
                                      > mówi o miłości bliźniego?
                                      >
      • pocoo Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 06.08.08, 19:42
        Bóg musi mieć baczenie na wszystkich ludzi , w dzień i w nocy na okrągło.Zna myśli , słowa i uczynki.Musi mieć pomocników bo mimo że jest wszechpotężny nie dałby sobie rady.W tym samym czasie do Marii może modlić się różnymi językami masa ludzi.Potem Maria(nie licząc innych świętych patronów)próbuje wpłynąć na decyzję Boga.Katolicy oburzają się jak mówi się o manipulacji.Jak to można nazwać inaczej?Protekcja?(Wstawiennictwo) Kumoterstwo? No jak?
    • kabja Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 12.08.08, 14:34
      krytykantka07 napisała:

      > To jakieś nieporozumienie. Czyżby katolicy uważali, że Bogiem
      trzeba
      > manipulować? " Manipuluje sie kimś głupszym od siebie " - jak
      > powiedziała Manuela Gretkowska...
      > Przyjrzyjmy się pieśniom maryjnym. Oto ulubione przeze mnie słowa
      > pieśni: " ratuj nas ratuj matko ukochana, zagniewanego gdy
      zobaczysz
      > Pana, mieczem przebite pokazuj Mu serce, gdy Syna na krzyż wbijali
      > morderce ". Mam w związku z tym pytanie: dlaczego Maryja ma
      > pokazywać swoje serce Bogu? Aby Go wzruszyć? Toż to
      > manipulacja ;))).
      No to dopiero trzeba na głowę upaść,żeby modlitwę wstawiennicza
      nazwać manipulacją!
      • krytykantka07 Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 12.08.08, 14:39
        Modlitwa wstawiennicza? To trzeba mieć poczucie humoru, aby myśleć,
        że Bóg wstawiennictwa potrzebuje, skoro kocha ludzi. Od kiedy to w
        miłości pośredników potrzeba? Jest taka opowieść o tym że gdzie
        diabeł nie może tam babę pośle ;))). A mówi ona o tym, że zgodnego
        małżeństwa diabeł do grzechu doprowadzić nie mógł. Zrobiła to
        dopiero baba, która kierowała sie dobrem każdego, którym
        manipulowała. Znasz to? ;))). Tak jak ta baba zachowuje sie kler.
        • kabja Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 12.08.08, 16:43
          Nie,nie Bóg potrzebuje wstawiennictwa! To człowiek,który np.pragnie
          odzyskać zdrowie potrzebuje modlitwy wstawienniczej. Trochę trudno
          mi dzisiaj o tym pisać ze względu na naszego chorego Przyjaciela. On
          sam modlić się nie może,ponieważ jest nieprzytomny,dlatego my
          modlimy się do Matki Bożej o wstawiennictwo za nim u Boga. Bóg
          oczywiście sam wie,o co Go prosimy,ale Maryja ma o wiele
          większe "wpływy" u Boga niż my,więc prosimy Ją o pomoc. Rozjaśniło
          Ci się trochę?
          • krytykantka07 Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 12.08.08, 17:19
            A i owszem. Rozjaśniło, bo wszak o tym piszę, że Maryja nie ma
            większych wpływów na Boga niż On sam na siebie. Co chcesz udowodnić?
            To, że Bóg jest omylny, a Maryja nie? No bo skoro Bóg rezygnuje z
            czegoś co uznał za dobre i robi to, co Maryja uznaje za dobre i to
            jest dobre - to Bóg jest omylny.
            • kabja Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 12.08.08, 17:37
              Tu nie chodzi ani o manipulowanie,ani o spór,kto jest ważniejszy,
              silniejszy-Bóg czy Maryja. Wystarczy poczytać Biblię a znajdzie się
              w Niej taki fragment"Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok
              Niej ucznia,którego miłował,rzekł do Matki "Niewiasto,oto syn
              Twój".Następnie rzekł do ucznia "oto Matka twoja". I od tej godziny
              uczeń wziął Ją do siebie. "(J.19.26-27)
              Co to oznacza dla nas? Otóż,od tego dnia Maryja stała się Matką
              wszystkich ludzi. Dlaczego więc nie mam prosić Matki o pomoc,kiedy
              jest mi ciężko?
              • krytykantka07 Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 12.08.08, 17:44
                Ano dlatego, że Bóg jest od niej potężniejszy. Chyba, że wierzysz w
                to, że Maryja nim manipuluje tak jak każda matka, która chce obronić
                swoje dziecko przed ukaraniem go przez ojca. Co do tej pięknej
                ewangelii. Jan wziął matkę Jezusa do siebie. No i co to oznaczało?
                Czy traktował ją jak własną matkę czy jak matkę Boga? W żadnej
                Ewangelii nic o niej nie wspomina i nie wspomina o uczuciu do niej.
                Ani nie wspomina, że ona sie za nim wstawiała do Boga!
                • kabja Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 12.08.08, 17:49
                  Widzę,że masz ten sam problem z interpretacją Pisma Św.jak
                  osoby,które traktują dosłownie tę Księgę. No cóż,coś trzeba
                  wymyśleć,żeby Ci to jakoś wytłumaczyć...
                  Np. dziecko nie potrafi poradzić sobie z zawiązaniem bucika,więc
                  prosi mamę o pomoc,chociaż wie,że tatuś potrafi zawiązać bucik
                  szybciej i na mocniejszy supełek.
                  • krytykantka07 Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 12.08.08, 17:56
                    No pięknie moja droga. Podoba mi sie Twoje podejście. Widać, że masz
                    poczucie humoru oraz coś co nazywa sie dystansem do siebie i innych.
                    Myślę, że gdyby w ten sposób były prowadzone rozmowy na forum to
                    byłoby ono cudownym miejscem, a moderatorzy byliby bezrobotni.
                    Wracając do tematu. Twój przykład byłby dobry, gdyby sytuacja była
                    inna. Ale nie zapominaj, że wtedy mówisz o tym, że Maryja czyni
                    cuda. A nic bardziej mylnego. Cuda czyni Bóg. Czyli w tym przypadku
                    mama buta zawiązać nie umie i prosi tatę, a wykorzystuje
                    manipulację, bo tata buta na prośbę dziecka zawiązać nie chce.
                    • kabja Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 13.08.08, 10:50
                      krytykantka07 napisała:

                      > No pięknie moja droga. Podoba mi sie Twoje podejście. Widać, że
                      masz
                      > poczucie humoru oraz coś co nazywa sie dystansem do siebie i
                      innych.
                      > Myślę, że gdyby w ten sposób były prowadzone rozmowy na forum to
                      > byłoby ono cudownym miejscem, a moderatorzy byliby bezrobotni.
                      > Wracając do tematu. Twój przykład byłby dobry, gdyby sytuacja była
                      > inna. Ale nie zapominaj, że wtedy mówisz o tym, że Maryja czyni
                      > cuda. A nic bardziej mylnego. Cuda czyni Bóg. Czyli w tym
                      przypadku
                      > mama buta zawiązać nie umie i prosi tatę, a wykorzystuje
                      > manipulację, bo tata buta na prośbę dziecka zawiązać nie chce.

                      Skąd wiesz,czy nie chce,skoro dziecko od razu poprosiło mamusię?

                      Przypomniało mi się,że przecież klasycznym przykładem jest
                      przypowieść o Kanie Galilejskiej. To Maryja zauważa,że zabrakło wina
                      i to Ona prosi Syna (w imieniu ludzi),aby coś z ty zrobił. Jezus
                      początkowo się opiera,ale w koncu każe napełnić stongwie wodą,którą
                      porem przemienia w wino. Widzisz-Maryja czasem zauważa sama nasze
                      potrzeby i zwraca uwagę Bogu. Pomyśl,jak wielka musi być Jej
                      moc,skoro może prosić Boga o wszystko...

                      I jeszcze tak po ludzku patrząc,to niektórym ludziom łatwiej zwracać
                      się do Maryi,ponieważ,tak,jak my,była zwykłą kobietą i pewnie
                      niektóre kobiece sprawy rozumie lepiej.
                      Owszem,istnieje niebezpieczeństwo,że ludzie zaczną modlić się do
                      Maryi a nie do Boga.
                      Maryja jednak ZAWSZE wskazuje na Jezusa jako na Osobę ważniejszą od
                      Niej. W Mariologii używa się twierdzenia,że Maryja zawsze prowadzi
                      nas do Swego Syna.
                      Już prościej nie potrafię tego wytłumaczyć.
                      • krytykantka07 Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 13.08.08, 21:03
                        Skoro piszesz, że prościej tego nie potrafisz wytłumaczyć, to
                        tłumacz mniej prosto. Gdzieś w mentalności Polaków pokutuje obraz
                        matki, która ma wpływ na Syna i Ojca. Wszystko byłoby w porządku,
                        gdybyśmy mieli Boga starotestamentowego, który był nieprzewidywalny.
                        Ale zapominasz, że Bóg jest miłością i naprawdę nie potrzebuje
                        pośredników ( nawet Maryi ) aby dla ludzie zrobić to, o co Go
                        proszą. Czyż o tym nie mówił Jezus? Wprowadzając pośrednictwo Maryi
                        wracamy do ST i zapominamy co wiemy o Bogu od Jezusa! Ale już dawno
                        pisałam, że matka jest bardziej bliska niż ojciec i zrobienie z
                        Maryi pośredniczki do Boga było strzałem w dziesiątkę. W ten sposób
                        KK przywiazał do siebie wyznawców. Troszkę temu zaprzeczył JPII, bo
                        uznał, że Maryja kierowała ręką jego zamachowca. Czyli czy Ci się to
                        podoba czy nie, JPII uznał Maryję za boginię i dzięki temu kult do
                        Maryi wzrósł. Wygląda na to, że JPII nie wiedział w co wierzy.
                        Jehowa ze ST z Ojcem Jezusa mu się pomieszał!.
                  • kolter_hugh Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 12.08.08, 17:57
                    kabja napisała:

                    > Widzę,że masz ten sam problem z interpretacją Pisma Św.jak
                    > osoby,które traktują dosłownie tę Księgę. No cóż,coś trzeba
                    > wymyśleć,żeby Ci to jakoś wytłumaczyć...
                    > Np. dziecko nie potrafi poradzić sobie z zawiązaniem bucika,więc
                    > prosi mamę o pomoc,chociaż wie,że tatuś potrafi zawiązać bucik
                    > szybciej i na mocniejszy supełek.

                    No akurat ty i biblia to jak .......::))))
                    --
                    pl.youtube.com/watch?v=kPQR-OsH0RQ&NR=1
                    • kabja Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 13.08.08, 10:52
                      kolter_hugh napisał:

                      > kabja napisała:
                      >
                      > > Widzę,że masz ten sam problem z interpretacją Pisma Św.jak
                      > > osoby,które traktują dosłownie tę Księgę. No cóż,coś trzeba
                      > > wymyśleć,żeby Ci to jakoś wytłumaczyć...
                      > > Np. dziecko nie potrafi poradzić sobie z zawiązaniem bucika,więc
                      > > prosi mamę o pomoc,chociaż wie,że tatuś potrafi zawiązać bucik
                      > > szybciej i na mocniejszy supełek.
                      >
                      > No akurat ty i biblia to jak .......::))))

                      Kolter, czy ja kiedyś zarzuciłam Ci nieznajomość Biblii? Czy jeśli
                      ktoś interpretuje Ją inaczej niż Ty,to znaczy,że Jej nie zna? Trochę
                      pokory by Ci się przydało, mój drogi!
              • kolter_hugh Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 12.08.08, 17:56
                kabja napisała:

                > Tu nie chodzi ani o manipulowanie,ani o spór,kto jest ważniejszy,
                > silniejszy-Bóg czy Maryja. Wystarczy poczytać Biblię a znajdzie się
                > w Niej taki fragment"Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok
                > Niej ucznia,którego miłował,rzekł do Matki "Niewiasto,oto syn
                > Twój".Następnie rzekł do ucznia "oto Matka twoja". I od tej godziny
                > uczeń wziął Ją do siebie. "(J.19.26-27)
                > Co to oznacza dla nas? Otóż,od tego dnia Maryja stała się Matką
                > wszystkich ludzi. Dlaczego więc nie mam prosić Matki o pomoc,kiedy
                > jest mi ciężko?

                Kiedy Jezus oddał matkę Janowi nie robił z niej bogini ,ale spełnił prosty jak
                drut obowiązek , kiedy to najstarszy syn miał obowiązek opiekować się rodzicami
                w tym wypadku nie mogąc tego zrobić ,uczynił ze swojego ukochanego ucznia
                takiego opiekuna ot cała filozofia !! Mógł oddać ją pod opiekę jednego ze swoich
                4 braci ,ale widać nie ufał im po tym jak chcieli zrobić z niego wariata !!
                --
                pl.youtube.com/watch?v=kPQR-OsH0RQ&NR=1
          • kolter_hugh Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 12.08.08, 17:59
            kabja napisała:

            > Nie,nie Bóg potrzebuje wstawiennictwa! To człowiek,który np.pragnie
            > odzyskać zdrowie potrzebuje modlitwy wstawienniczej. Trochę trudno
            > mi dzisiaj o tym pisać ze względu na naszego chorego Przyjaciela. On
            > sam modlić się nie może,ponieważ jest nieprzytomny,dlatego my
            > modlimy się do Matki Bożej o wstawiennictwo za nim u Boga. Bóg
            > oczywiście sam wie,o co Go prosimy,ale Maryja ma o wiele
            > większe "wpływy" u Boga niż my,więc prosimy Ją o pomoc. Rozjaśniło
            > Ci się trochę?

            Jan 14,6
            ) Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi
            do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

            1 Tm 2,5-6
            Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek,
            Chrystus Jezus, (6) który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako
            świadectwo we właściwym czasie.
            --
            pl.youtube.com/watch?v=kPQR-OsH0RQ&NR=1
      • kolter_hugh Re: katolicy proszą Maryję, aby manipulowala Bogi 12.08.08, 21:37
        kabja napisała:
        > No to dopiero trzeba na głowę upaść,żeby modlitwę wstawiennicza
        > nazwać manipulacją!

        Pomijając ze modły to bzdura , to modły do Marii z biblijnego punktu widzenia to
        bzdura okropna !! z biblii bowiem nie wynika ze do pośrednika ma się najpierw
        modlić inny pośrednik !!
        1 Tym 2,5
        Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek,
        Chrystus Jezus,


        --
        pl.youtube.com/watch?v=kPQR-OsH0RQ&NR=1

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka