Dodaj do ulubionych

Cel pielgrzymek

05.08.08, 20:29
Jest różny, wiadomo. Dziś w telewizorni słyszałem jednak serię odpowiedzi na to pytanie pielgrzymujących młodych ludzi. Były właściwie identyczne.

Wszyscy szli "w intencji". Chcieli pomyślności, załatwienia czegoś dla siebie lub kogoś z bliskich.

Nie podejmowali (wyłącznie lub wcale) fizycznych starań, by to czynem zmienić, ale uważali, że bardzo istotne jest wstawiennictwo za ich sprawą Pana Bozi. To smutny obraz naszego społeczeństwa. Mało samodzielności, wiary we własne siły, planowania swojej przyszłości, a zamiast tego "oddanie się w opiekę" i liczenie na "załatwienie sprawy".

Kto jest temu winien?

Czy rodzice, którzy są nadopiekuńczy dla dzieci, którzy pod pewnym względem na zawsze tymi dziećmi zostają?

Czy wpisana w mentalność narodową opieka patrona/patronki naszej ojczyzny Maryi?

Kto za Tym stoi? Komu na rękę jest to, że wyćwiczone w takim zachowaniu stada wiernych przychodzą po radę nie do starszego, mądrzejszego, nie do specjalisty ale do urzędnika boskiego od spraw wszystkich? Czyżby naprawdę był on uosobieniem wszystkiego co mądre i dobre tylko?

A może nadmiar indoktrynacji religijnej, który wypacza nasze psychiki, jak pasożyt, który w taki sposób i tak długo ooddziałuje na organizm żywiciela, aż w końcu przestawia go na pracę tylko dla siebie?

I tak sobie pielgrzymujemy przez całe swoje życie. No może nie wszyscy, ci wierzący i ufający...
Edytor zaawansowany
  • piwi77 05.08.08, 20:36
    grgkh napisał:

    > Wszyscy szli "w intencji". Chcieli pomyślności, załatwienia czegoś
    > dla siebie lub kogoś z bliskich.

    Byłoby to zabawne albo raczej smutne gdyby było prawdą. Ale nie
    jest. Nigdy nie wierz katolikowi mówiącemu w obecności jego
    przełożonego, znaczy księdza. Zawsze powie tak jak chciałby ksiądz,
    nie tak jak naprawde mysli.
  • wanda43 05.08.08, 22:23
    No dobrze, ale po co chodzą? W paplanie o jakichs intencjach nie wierze. Wiec po
    co?
    --
    Ciii! Diabeł spiii!
    ------------------------------------------------------------
    tnij.org/tojestwuc
  • piwi77 05.08.08, 22:31
    Może chcą się wzajemnie 'bliżej' poznać?
  • ja_tusek_wasz_niemiec_nadzorca 15.08.08, 21:27
    A znaja sie na tym jak swinia na gwiazdach.
  • ppkontakt 15.08.08, 22:36
    sza chrzescijańska religia i złośliwą głupotą jest dyskutowanie z tym. Na
    marginesie, prawie identyczne modlitwy ma buddyzm tybetański i inne religie. O
    czym tu gadać?
  • xarte 16.08.08, 02:05
    Co Ty gadasz?
    Jestem buddystą Diamentowej Drogi a więc jednej z 4 głównych i najstarszych
    odmian buddyzmu tybetańskiego. Wychowałem się jako katolik i uwierz mi, że
    buddyzm nie ma "podobnych modlitw" do tych katolickich. Nie ma ich w ogóle. Są
    za to medytacje, które mają uświadomić Ci to, że jesteś swoim umysłem a ciało
    tylko posiadasz i że wszystko zależy od Twoich działań (karma).
    Nie mów o rzeczach o których gó.. - za przeproszeniem - wiesz.
  • shithead 16.08.08, 07:40
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • lulunamoscie1 16.08.08, 13:35
    a co masz psibracie do Mihnika? On siedzial w pudle gdy tffooj stary
    pucowal buty partyjniakom
  • l.george.l 05.08.08, 22:44
    Mogę zrozumieć udział w pielgrzymce jako teście sprawdzenia siebie. Czy podołam
    trudom wędrówki, czy uda mi się osiągnąć wyznaczony cel. Tyle, że są
    zdecydowanie lepsze i ciekawsze krajoznawczo na to sposoby, i bez udziału speców
    od drenowania mózgu i kieszeni.

    --
    Boże,czemu jego nie zabrałeś?
  • turbo_wesz 06.08.08, 13:37
    człowiek jest zwierzęciem stadnym, i tylko w stadzie potrafi żyć. pielgrzymka
    łączy w sobie kilka cech:
    - jest stadna
    - jest społecznie afirmowana
    - jest ciekawie (pozna się ludzi podobnych do siebie, czasami dość blisko)
    - zawiera podróżowanie - (czynnik, bez którego nawet najlepsze atrakcje byłyby
    nudne jak papież)

    podsumowując - pielgrzymka ma takie samo zadanie jak kolonie, lub wyjazd watahą
    nad jezioro, i dodatkowo jakąś szeroko pojętą sakralną.

    z tą różnicą, że sama droga jest tutaj celem, tak jak w życiu - może ta
    symbolika przyciąga takie tłumy? nie wiem
  • l.george.l 06.08.08, 14:04
    Kwestia dyskusyjna. Nigdy nie byłem na pielgrzymce religijnej, ale najlepiej
    wspominam swoje samotne pielgrzymki przez różne góry. Trudno znaleźć lepszy
    sposób, by znaleźć się bliżej tego, którego wierni nazywają bogiem.
  • felix.lynx 16.08.08, 10:02
    To święta prawda. Prawdę o człowieku, który podobno jest stworzony na obraz i
    podobieństwo Boga, można poznać jedynie w skrajnych sytuacjach. Nie w kościele,
    nie na pielgrzymce, ale wówczas, gdy musi dać coś z siebie innym lub gdy musi
    podjąć walkę o przetrwanie, jak bywa często w górach. Snucie się przez Polskę ku
    Jasnej Górze do Boga nie zbliża. Często wręcz przeciwnie.

    W pewnej miejscowości pod Łodzią pielgrzymi pobili się z miejscową ludnością.
    Jeden pielgrzym i trzech miejscowych obiboków trafili za kraty. Podobno
    pielgrzymi poszli "nawracać" pijaczków, trunkujących pod miejscowym sklepem...
    Skończyło się to mordobiciem z udziałem ponad 60 osób, których rozgoniła dopiero
    policja. Nie ustalono, kto wszczął awanturę, ale znając podejście pielgrzymów do
    "innych" i obyczajowość społecznych nizin, można w ciemno przyjąć że żadna ze
    stron nie jest bez winy.
  • xtrin 06.08.08, 16:40
    Dodajmy jeszcze czynnik prokreacyjny - ileż to młodych uczestniczek oazy wróciło
    z pielgrzymki w stanie - nomen omen błogosławionym! :)

    A serio - chcą, niech pielgrzymują. Jeżeli tylko przy okazji zbyt często nie drą
    mi się pod oknem ani nie blokują mi drogi to proszę bardzo.
  • kretynofil 06.08.08, 17:15
    Od Maryi to Ty sie odczep, bo moja kota nie znosi jak obcy ludzie uzywaja jej
    imienia. Potrafi sie tak wsciec, ze lazi wku*wiona po calym domu i fuka na caly
    swiat :)

    Xtrin - komentarz doskonaly :))))

    ----------------------------------------------

    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba czerpiaca
    perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z kretynami. Milej
    lektury :)
  • xtrin 06.08.08, 17:30
    Ja po Twoim komentarzu zastanawiam się nad przechrzczeniem kota na "Jezus" :).
  • kolter_hugh 06.08.08, 20:42
    xtrin napisała:

    > Ja po Twoim komentarzu zastanawiam się nad przechrzczeniem kota na "Jezus" :).

    Możesz miec problem , bo na spacerku z sierściuchem , możesz dostać po głowie od
    wyznawczyni Jezusa za profanację jego świętego imienia ::)))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=oobDQ0vdm8M&NR=1
  • xtrin 06.08.08, 20:55
    kolter_hugh napisał:
    > Możesz miec problem, bo na spacerku z sierściuchem,
    > możesz dostać po głowie od wyznawczyni Jezusa
    > za profanację jego świętego imienia ::)))

    Jezus mnie obroni! :p
  • kolter_hugh 06.08.08, 21:02
    xtrin napisała:
    > Jezus mnie obroni! :p

    Moher jest gorszy od wilka więc jezus sam podwinie ogon i zwieje::))))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=oobDQ0vdm8M&NR=1
  • xtrin 06.08.08, 21:12
    kolter_hugh napisał:
    > Moher jest gorszy od wilka więc
    > jezus sam podwinie ogon i zwieje::))))

    Jezus jest cały czarny i większość moherów przed nim zwiewa krzycząc: "Szatan!
    Broń mnie Jezu!". A on - wedle prośby - goni :).
  • shithead 15.08.08, 18:50
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • frank.west 06.08.08, 15:13
    > No dobrze, ale po co chodzą? W paplanie o jakichs intencjach nie wierze. Wiec p
    > o
    > co?

    Zwyczajnie, podupczyć.
  • megasceptyk 15.08.08, 20:24
    Mistrzowie prania mózgu.
    Jak użyć marchewki? Wywołać euforię,
    na wykończej fizycznie jednostce jest to ułatwione,
    tak dziala wywiad wojskowy. Pielgrzymka kończy się kazaniem.
    Tą metodę stosują wszystkie bardziej zaawansowane sekty,
    zmęczyć i zatruwać, zmęczyć i zatruwać. Mózg ludzki
    jest podatny na urabianie a metody są dosyć dobrze poznane.
    Melorecytacja - oratorstwo, symbolika, mistycyzm.
    Władza i pieniądze płyną :).
  • lulunamoscie1 16.08.08, 13:37
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • lulunamoscie1 16.08.08, 13:41
    autor pier****ol tak lakoniczny artykulik, ze musialam sie wyrzygac.
    juz möj piecioletni syn potrafilby lepiej postawic problem.
    zasadzil autor dupe przed telewizorem a potem sklecil pre-slöw.
    zenada.
    jakby byl dobrym dziennikarzem ruszylby swöj zad i poszedl na
    pielgrzymke, popytal itd.
    takiego blichtru dawno nie widzialam.
    ja byla 3 razy na pielgrzymce i zawsze z innego powodu;
    1. raz z nudy
    2 raz z nudy
    3 raz z nudy
  • alberto4 06.08.08, 08:05
    "nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił" /cytat/. Moja wiara składa się z ośmiu liter a obca z czterech. Pierwszym jest "zrobione", drugim - "zrób" (zasłuż sobie). Polegam na zasługach Jezusa jak na swoich własnych. W dziecinny sposób przyjmuję Jego zasługi jako za własne i myślę (wierzę), że to wystarczy. Zamykam się w komorze i modlę się do Niego w skrytości i nie idę tysiące km by się z nim (z "Nią") spotkać..(?)
    --
    Dopóki żyjesz, jesteś zwycięzcą; na tamtym świecie, korona chwały - Rzymian 8,16 / www.alberto.pl
  • muerte2 06.08.08, 08:32
    grgkh napisał:


    > Wszyscy szli "w intencji". Chcieli pomyślności, załatwienia czegoś dla siebie l
    > ub kogoś z bliskich.
    >
    > Nie podejmowali (wyłącznie lub wcale) fizycznych starań, by to czynem zmienić,
    > ale uważali, że bardzo istotne jest wstawiennictwo za ich sprawą Pana Bozi. To
    > smutny obraz naszego społeczeństwa. Mało samodzielności, wiary we własne siły,
    > planowania swojej przyszłości, a zamiast tego "oddanie się w opiekę" i liczenie
    > na "załatwienie sprawy".


    Nie byłbym taki surowy dla wierzących. Nikt (nawet wierzący) nie mają tak
    potężnej wiary, że oczekują wyłącznie załatwienia ich spraw li tylko poprzez
    czarodziejskie oddziaływanie Boga. Zapewne większość z nich pracuje, stara się,
    czyni, zmienia rzeczywistość dookoła siebie. A wiara i pójście z intencją na
    pielgrzymkę jest dopełnieniem tych starań. Przecież nigdzie nie widać, żeby
    wierzący tylko i wyłącznie siedzieli na modłach w kościele licząc, że nastąpi
    abrakadabra i się wszystko im spełni! Żyją normalnie i działają - a że również
    wierzą w religijną ułudę? To w pewnym sensie normalne, biorąc pod uwagę
    wychowanie, zwyczaje i przyzwyczajenia.
    A pielgrzymki są częścią tych obyczajów. Skoro przez 20 lat rokrocznie chodził i
    był to dla niego przyjemnie spędzony czas - więc czemu ma teraz nagle
    zrezygnować? Dlatego, że ktoś z boku uważa to za ciemnogród? Nie przesadzajmy!

  • grgkh 06.08.08, 08:59
    Nie wiem, czy zwróciłeś uwagę, że spora część ludzi myśli według
    pewnego schematu. Hoduje w swej świadomości "słuchacza", do którego
    zwraca się ze swoimi życzeniami w rodzaju "niech go/ją szlag
    trafi", "niech mu się uda (lub nie powiedzie)" itp.

    Mniejsza o to, czy to "życzenia" pozytywne czy negatywne. Jest tak,
    jakby istniał adresat, do którego w ogóle można takie prośby
    kierować. Jest oczywiste, ze nie istnieje, ale granica naszej
    świadomości tego zaciera się. Czasem jesteśmy tak w tej
    życzeniowości zatopieni, ze tracimy poczucie rzeczywistości. Jest
    ona bezskuteczna, dopóki nas tylko nakręca, ale kiedy przekroczymy
    granicę i uwolnimy złego dżina?

    Jestem przeciwko myśleniu życzeniowemu. Nikt nas nie słucha.
    Wszelkie skutki, jakie chcielibyśmy by nastapiły, muszą wynikać z
    otwartych deklaracji. Wyrzucenie z głowy adresata naszych cichych
    próśb i zaklęć może poskutkować tylko tym, ze nie będziemy migrowali
    ze swoja psychiką w kierunku rozdwojenia jaźni i prowadzenia
    podwójnego życia - jedno na pokaz, drugie tajne, z intrygami,
    spiskami lub absurdalnymi oczekiwaniami spełnienia niemożliwych
    cudów.

    Ktoś może zapytać o nadzieję, nawet tę złudną, podtrzymujacą na
    duchu w ciężkich chwilach, w beznadziejnych sytuacjach. A po co
    nadzieje fałszywe? A może, gdy odrzucimy namiastkę, znajdziemy
    większą szansę na takie porozumienie z innymi, że ci inni będę dla
    nas nadzieją. W końcu, gdy jesteśmy w sytuacji oczekiwania na pomoc,
    to przychodzi ona do nas tylko od ludzi, a nie od zjawisk
    nadprzyrodzonych.

    Wierzmy w siebie i innych ludzi, nie w bożki, które przecież
    naprawdę nie są w stanie nam pomóc. I o to mi chodzi. Miejsce w
    naszych umysłach dla tej prawdziwej wiary (w ludzi) zajmuje jej
    namiastka (wiara w boga).
  • muerte2 06.08.08, 10:45
    grgkh napisał:

    > Nie wiem, czy zwróciłeś uwagę, że spora część ludzi myśli według
    > pewnego schematu. Hoduje w swej świadomości "słuchacza", do którego
    > zwraca się ze swoimi życzeniami w rodzaju "niech go/ją szlag
    > trafi", "niech mu się uda (lub nie powiedzie)" itp.
    >

    > Jestem przeciwko myśleniu życzeniowemu.


    Ja również jestem przeciwny myśleniu życzeniowemu i zwracaniu się w modlitwach
    do kogoś, kogo nie ma i przez to modlących nie słucha. Przeciwny jestem też
    paleniu papierosów, które jest szkodliwe i wydawałoby się, że rozsądny człowiek
    ma tego świadomość. A tymczasem ten świadomy człowiek sam się powoli zabija i
    jeszcze demonstracyjnie mówi, że "pali, bo lubi". Co to jest? To jest głupota w
    czystej postaci. Dlaczego więc więc pewne zachowania (palenie papierosów)
    tłumaczymy wolnością decydowania o jakości swojego życia i bronimy tej wolności,
    a inne zachowania (wiara w religijną ułudę) tak nas boli, że najchętniej ustawą
    zdelegalizowalibyśmy wszystkie religie jako szkodliwe? Taka jest ludzka
    konstrukcja. Człowiek sam musi uznać co mu odpowiada i nikomu nic do tego.
    Dopóki nie szkodzi innym, to może robić co mu się żywnie podoba, wierzyć w
    Calineczkę czy cokolwiek. Poza tym, nie ma się co oszukiwać - ludzkość w swojej
    masie posługuje się raczej obyczajem niż rozumem. I nad tym ja osobiście boleję.
    Należy też zauważyć, że w zasadzie dzisiejsza wiara to właśnie obyczaj niż
    zdecydowane przekonanie, że Bóg w jakikolwiek sposób oddziaływuje naprawdę.
    Skoro nauka odbiera Bogu coraz bardziej domenę jego działania (wiadomo już
    wreszcie, że błyskawica to zjawisko fizyczne, a nie gniew boży), to przy wierze
    w tego Boga trzyma wyznawców w zasadzie tylko siła tradycji i obyczaju.



    > Ktoś może zapytać o nadzieję, nawet tę złudną, podtrzymujacą na
    > duchu w ciężkich chwilach, w beznadziejnych sytuacjach. A po co
    > nadzieje fałszywe?

    A może tzw. prosty człowiek odczuwa inaczej niż profesor fizyki jądrowej? Może
    temu prostemu człowiekowi potrzebna jest nadzieja, choćby złudna niż brutalna
    prawda, którą, z kolei, woli profesor?

    W końcu, gdy jesteśmy w sytuacji oczekiwania na pomoc,
    > to przychodzi ona do nas tylko od ludzi, a nie od zjawisk
    > nadprzyrodzonych.

    Od tysięcy lat człowiek wierzy w zjawiska nadprzyrodzone, więc czemu akurat
    teraz miałby przestać wierzyć? Może to właśnie cecha typowo ludzka? Wraz ze
    wzrostem wykształcenia wiara w zjawiska nadprzyrodzone zapewne maleje, ale nigdy
    chyba nie zniknie zupełnie. A przecież nauka i racjonalizm wszystkiego nie
    wyjasniły, więc pozostaje jeszcze wiele miejsca do tłumaczenia różnych zjawisk
    boską działalnością.

    >
    > Wierzmy w siebie i innych ludzi, nie w bożki, które przecież
    > naprawdę nie są w stanie nam pomóc. I o to mi chodzi. Miejsce w
    > naszych umysłach dla tej prawdziwej wiary (w ludzi) zajmuje jej
    > namiastka (wiara w boga).

    Masz rację, ale co z tego? Jest zapotrzebowanie na wyższą instancję, która być
    może może pomóc, więc ludzie "idą ku lepszemu", które przynajmniej daje nadzieję
    większą niż racjonalizm.
    A propos realizmu - Einstein powiedział, że nigdy nie dokonał żadnego ze swoich
    odkryć przez myślenie racjonalne ;-D
  • ejkuraczek 06.08.08, 11:05
    muerte2 napisał:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Nie wiem, czy zwróciłeś uwagę, że spora część ludzi myśli według
    > > pewnego schematu. Hoduje w swej świadomości "słuchacza", do
    którego
    > > zwraca się ze swoimi życzeniami w rodzaju "niech go/ją szlag
    > > trafi", "niech mu się uda (lub nie powiedzie)" itp.
    > >
    >
    > > Jestem przeciwko myśleniu życzeniowemu.
    >
    >
    > Ja również jestem przeciwny myśleniu życzeniowemu i zwracaniu się
    w modlitwach
    > do kogoś, kogo nie ma i przez to modlących nie słucha.

    Moze jakies dowody na poparcie tezy tzn.ze nie słucha?

    Przeciwny jestem też
    > paleniu papierosów, które jest szkodliwe i wydawałoby się, że
    rozsądny człowiek
    > ma tego świadomość. A tymczasem ten świadomy człowiek sam się
    powoli zabija i
    > jeszcze demonstracyjnie mówi, że "pali, bo lubi". Co to jest? To
    jest głupota w
    > czystej postaci. Dlaczego więc więc pewne zachowania (palenie
    papierosów)
    > tłumaczymy wolnością decydowania o jakości swojego życia i bronimy
    tej wolności
    > ,
    > a inne zachowania (wiara w religijną ułudę) tak nas boli, że
    najchętniej ustawą
    > zdelegalizowalibyśmy wszystkie religie jako szkodliwe? Taka jest
    ludzka
    > konstrukcja.

    Palenie papierosów to rozrywka powiedzmy, religia ma wplyw na cale
    nasze zycie i śmierc, więc porównanie nietrafne.

    Człowiek sam musi uznać co mu odpowiada i nikomu nic do tego.
    > Dopóki nie szkodzi innym, to może robić co mu się żywnie podoba,
    wierzyć w
    > Calineczkę czy cokolwiek. Poza tym, nie ma się co oszukiwać -
    ludzkość w swojej
    > masie posługuje się raczej obyczajem niż rozumem.

    Jakies dowody na poparcie tezy?

    I nad tym ja osobiście boleję
    > .
    > Należy też zauważyć, że w zasadzie dzisiejsza wiara to właśnie
    obyczaj niż
    > zdecydowane przekonanie, że Bóg w jakikolwiek sposób oddziaływuje
    naprawdę.
    > Skoro nauka odbiera Bogu coraz bardziej domenę jego działania
    (wiadomo już
    > wreszcie, że błyskawica to zjawisko fizyczne, a nie gniew boży),

    A czy jedno nie moze współistnieć z drugim?

    to przy wierze
    > w tego Boga trzyma wyznawców w zasadzie tylko siła tradycji i
    obyczaju.
    >
    >
    >
    > > Ktoś może zapytać o nadzieję, nawet tę złudną, podtrzymujacą na
    > > duchu w ciężkich chwilach, w beznadziejnych sytuacjach. A po co
    > > nadzieje fałszywe?

    Jakies dowody ,że fałszywe?
    >
    > A może tzw. prosty człowiek odczuwa inaczej niż profesor fizyki
    jądrowej? Może
    > temu prostemu człowiekowi potrzebna jest nadzieja, choćby złudna
    niż brutalna
    > prawda, którą, z kolei, woli profesor?

    Aha, czyli wierzacy sa jedynie ludzie prosci, profesor=ateista.

    >
    > W końcu, gdy jesteśmy w sytuacji oczekiwania na pomoc,
    > > to przychodzi ona do nas tylko od ludzi, a nie od zjawisk
    > > nadprzyrodzonych.

    Jakies dowody na poparcie tezy?
    >
    > Od tysięcy lat człowiek wierzy w zjawiska nadprzyrodzone, więc
    czemu akurat
    > teraz miałby przestać wierzyć? Może to właśnie cecha typowo
    ludzka?

    Po co ona człowiekowi jesli byłaby fałszywa?

    Wraz ze
    > wzrostem wykształcenia wiara w zjawiska nadprzyrodzone zapewne
    maleje, ale nigd
    > y
    > chyba nie zniknie zupełnie.

    Jakies dowody na poparcie tezy?

    A przecież nauka i racjonalizm wszystkiego nie
    > wyjasniły, więc pozostaje jeszcze wiele miejsca do tłumaczenia
    różnych zjawisk
    > boską działalnością.

    Czy jedno przeczy drugiemu?
    >
    > >
    > > Wierzmy w siebie i innych ludzi, nie w bożki, które przecież
    > > naprawdę nie są w stanie nam pomóc. I o to mi chodzi.

    Jakies dowody na poparcie tezy?

    Miejsce w
    > > naszych umysłach dla tej prawdziwej wiary (w ludzi) zajmuje jej
    > > namiastka (wiara w boga).
    >
    > Masz rację, ale co z tego? Jest zapotrzebowanie na wyższą
    instancję, która być
    > może może pomóc, więc ludzie "idą ku lepszemu", które przynajmniej
    daje nadziej
    > ę
    > większą niż racjonalizm.
    > A propos realizmu - Einstein powiedział, że nigdy nie dokonał
    żadnego ze swoich
    > odkryć przez myślenie racjonalne ;-D
  • muerte2 06.08.08, 11:41
    ejkuraczek napisała:

    > > Ja również jestem przeciwny myśleniu życzeniowemu i zwracaniu się
    > w modlitwach
    > > do kogoś, kogo nie ma i przez to modlących nie słucha.
    >
    > Moze jakies dowody na poparcie tezy tzn.ze nie słucha?


    Witaj ejkuraczku, nie ma takich dowodów, to fakt. Podobnie zresztą jak nie ma
    dowodów, że słucha. To, że Tobie się tak wydaje, że słucha - to nie jest dowód!!
    Powtarzam do znudzenia - zgodzimy się chyba, że w kwestiach wiary NIE MA
    DOWODÓW! Są wyłącznie odczucia i wiara, że jest jak jest.


    > Palenie papierosów to rozrywka powiedzmy, religia ma wplyw na cale
    > nasze zycie i śmierc, więc porównanie nietrafne.

    Chodziło o pewien mechanizm i inny kontekst.


    Poza tym, nie ma się co oszukiwać -
    > ludzkość w swojej
    > > masie posługuje się raczej obyczajem niż rozumem.
    >
    > Jakies dowody na poparcie tezy?

    A jaki chcesz dowód? Czy dowodem nie są np. tysiące wierzących, którzy co innego
    klepią w kościele, a zupełnie inaczej postępują po wyjściu?



    > > Skoro nauka odbiera Bogu coraz bardziej domenę jego działania
    > (wiadomo już
    > > wreszcie, że błyskawica to zjawisko fizyczne, a nie gniew boży),
    >
    > A czy jedno nie moze współistnieć z drugim?


    Może. Dla jednych współistnieje, dla innych nie współistnieje. O tym pisałem.
    Dla mnie nie współistnieje, bo ja "nieznane" tłumaczę jako przejaw natury,
    którego człowiek dotychczas nie poznał. Nie zaś działaniem intencjonalnego boga.



    Może
    > > temu prostemu człowiekowi potrzebna jest nadzieja, choćby złudna
    > niż brutalna
    > > prawda, którą, z kolei, woli profesor?
    >
    > Aha, czyli wierzacy sa jedynie ludzie prosci, profesor=ateista.

    Nie w 100 procentach, ale przyznasz chyba, że ateizm szerzy się raczej w
    środowiskach naukowych. Nie mylić nauki z nauką kościoła, która jest
    specyficznym rodzajem "nauki"!!!


    Może to właśnie cecha typowo
    > ludzka?
    >
    > Po co ona człowiekowi jesli byłaby fałszywa?

    A czy człowiek sam siebie nie oszukuje? Skoro pojawia się możliwość, że "ktoś na
    górze" załatwi człowiekowi coś, co wymyka się realistycznemu pojmowaniu świata,
    to ten człowiek mimo wszystko będzie się tego trzymał. A wiemy przecież, że
    ilość cudów jest dramatycznie mała...


    > Wraz ze
    > > wzrostem wykształcenia wiara w zjawiska nadprzyrodzone zapewne
    > maleje, ale nigd
    > > y
    > > chyba nie zniknie zupełnie.
    >
    > Jakies dowody na poparcie tezy?


    A czy Ty masz jakiekolwiek dowody oprócz swojego przekonania, że jest dokładnie
    odwrotnie?
  • ejkuraczek 06.08.08, 12:02
    muerte2 napisał:

    > ejkuraczek napisała:
    >
    > > > Ja również jestem przeciwny myśleniu życzeniowemu i zwracaniu
    się
    > > w modlitwach
    > > > do kogoś, kogo nie ma i przez to modlących nie słucha.
    > >
    > > Moze jakies dowody na poparcie tezy tzn.ze nie słucha?
    >
    >
    > Witaj ejkuraczku, nie ma takich dowodów, to fakt. Podobnie zresztą
    jak nie ma
    > dowodów, że słucha. To, że Tobie się tak wydaje, że słucha - to
    nie jest dowód!
    > !
    > Powtarzam do znudzenia - zgodzimy się chyba, że w kwestiach wiary
    NIE MA
    > DOWODÓW! Są wyłącznie odczucia i wiara, że jest jak jest.

    A masz dowody na to,ze np. ktos Cię kocha?
    Pewnie nie masz. Czy to znaczy,ze nikt Cię nie kocha? chlip;)
    >
    >
    > > Palenie papierosów to rozrywka powiedzmy, religia ma wplyw na
    cale
    > > nasze zycie i śmierc, więc porównanie nietrafne.
    >
    > Chodziło o pewien mechanizm i inny kontekst.
    >
    >
    > Poza tym, nie ma się co oszukiwać -
    > > ludzkość w swojej
    > > > masie posługuje się raczej obyczajem niż rozumem.
    > >
    > > Jakies dowody na poparcie tezy?
    >
    > A jaki chcesz dowód? Czy dowodem nie są np. tysiące wierzących,
    którzy co inneg
    > o
    > klepią w kościele, a zupełnie inaczej postępują po wyjściu?

    Co klepią? Że sa doskonali? Jeśli to klepią, to przyznaję rację.
    >
    >
    >
    > > > Skoro nauka odbiera Bogu coraz bardziej domenę jego działania
    > > (wiadomo już
    > > > wreszcie, że błyskawica to zjawisko fizyczne, a nie gniew
    boży),
    > >
    > > A czy jedno nie moze współistnieć z drugim?
    >
    >
    > Może. Dla jednych współistnieje, dla innych nie współistnieje. O
    tym pisałem.
    > Dla mnie nie współistnieje, bo ja "nieznane" tłumaczę jako przejaw
    natury,
    > którego człowiek dotychczas nie poznał. Nie zaś działaniem
    intencjonalnego boga

    ja tez uważam,ze to przejaw natury,natury stworzonej przez Boga.
    Uważasz,ze Bóg nie miał udziału w czynieniu procesów
    fizycznych ,które poznaje nauka? Jakieś dowody?
    > .
    >
    >
    >
    > Może
    > > > temu prostemu człowiekowi potrzebna jest nadzieja, choćby
    złudna
    > > niż brutalna
    > > > prawda, którą, z kolei, woli profesor?
    > >
    > > Aha, czyli wierzacy sa jedynie ludzie prosci, profesor=ateista.
    >
    > Nie w 100 procentach, ale przyznasz chyba, że ateizm szerzy się
    raczej w
    > środowiskach naukowych. Nie mylić nauki z nauką kościoła, która
    jest
    > specyficznym rodzajem "nauki"!!!

    ???Przebywam w środowiskach naukowych. Ateistów nie spotkałam.
    Po sposobie wyrazania się ateistów na forum wnioskuję ,ze raczej do
    kadry profesorskiej się nie zaliczają,a nie zauwazyłąm aby piszacy
    tu wierzacy to jakies kmiotki. Ty masz takie wrażenie?
    >
    >
    > Może to właśnie cecha typowo
    > > ludzka?
    > >
    > > Po co ona człowiekowi jesli byłaby fałszywa?
    >
    > A czy człowiek sam siebie nie oszukuje? Skoro pojawia się
    możliwość, że "ktoś n
    > a
    > górze" załatwi człowiekowi coś, co wymyka się realistycznemu
    pojmowaniu świata,
    > to ten człowiek mimo wszystko będzie się tego trzymał. A wiemy
    przecież, że
    > ilość cudów jest dramatycznie mała...

    czyli są?
    >
    >
    > > Wraz ze
    > > > wzrostem wykształcenia wiara w zjawiska nadprzyrodzone zapewne
    > > maleje, ale nigd
    > > > y
    > > > chyba nie zniknie zupełnie.
    > >
    > > Jakies dowody na poparcie tezy?
    >
    >
    > A czy Ty masz jakiekolwiek dowody oprócz swojego przekonania, że
    jest dokładnie
    > odwrotnie?

    To nie jestem twórca Twoich tez, próbuję je tylko racjonalnie
    skrytykować.
  • muerte2 06.08.08, 12:29
    ejkuraczek napisała:


    > A masz dowody na to,ze np. ktos Cię kocha?
    > Pewnie nie masz. Czy to znaczy,ze nikt Cię nie kocha? chlip;)

    Ej, kuraczku, bo zacznę wątpić w Twoją inteligencję... Dowody na to, że mnie
    ktoś kocha mam codziennie. Ja też tego kogoś kocham i daję temu dowody. Od Boga
    nie miałem takich dowodów (oczywiście jeżeli nie liczyć księdza, który
    przekonuje, że Bóg z pewnością mnie kocha).



    > ja tez uważam,ze to przejaw natury,natury stworzonej przez Boga.
    > Uważasz,ze Bóg nie miał udziału w czynieniu procesów
    > fizycznych ,które poznaje nauka? Jakieś dowody?

    Tak, uważam, że Bóg nie czynił procesów fizycznych. Uważam, że one się tworzyły
    bez udziału intencjonalnego Boga. Zwróć uwagę na to, że podkreślam słowo
    "intencjonalność" w odniesieniu do Boga.
    Czy Ty masz namacalny dowód, pod którym bez wątpliwości można podpisać "Made by
    Bóg"? Pomijam Twoje odczucia, bo to raczej nie jest dowód.


    > ???Przebywam w środowiskach naukowych. Ateistów nie spotkałam.
    > Po sposobie wyrazania się ateistów na forum wnioskuję ,ze raczej do
    > kadry profesorskiej się nie zaliczają,a nie zauwazyłąm aby piszacy
    > tu wierzacy to jakies kmiotki. Ty masz takie wrażenie?

    Niestety, nie przebywam w środowiskach naukowych. A Ty znasz wszystkie
    środowiska naukowe i nigdy nie znalazłaś w żadnym żadnego ateisty? Poza tym
    jeżeli znajdziesz w którejkolwiek mojej wypowiedzi, że pogardliwie określam
    kogoś jako "kmiotka" to się z Tobą ożenię i dopiero będziesz miała za swoje ;-)


    A wiemy
    > przecież, że
    > > ilość cudów jest dramatycznie mała...
    >
    > czyli są?



    Tak, są. Ty, ejkuraczku, jesteś prawdziwym cudem. A jeszcze większym jest Twój
    sposób argumentacji ;-)


    > > A czy Ty masz jakiekolwiek dowody oprócz swojego przekonania, że
    > jest dokładnie
    > > odwrotnie?
    >
    > To nie jestem twórca Twoich tez, próbuję je tylko racjonalnie
    > skrytykować.

    Racjonalną krytyką jest stwierdzenie, że "twoje poglądy są do d..py, bo ja
    czuję, że jest inaczej"? Doprawdy żelazna logika!
  • ejkuraczek 06.08.08, 13:01
    muerte2 napisał:

    > ejkuraczek napisała:
    >
    >
    > > A masz dowody na to,ze np. ktos Cię kocha?
    > > Pewnie nie masz. Czy to znaczy,ze nikt Cię nie kocha? chlip;)
    >
    > Ej, kuraczku, bo zacznę wątpić w Twoją inteligencję... Dowody na
    to, że mnie
    > ktoś kocha mam codziennie. Ja też tego kogoś kocham i daję temu
    dowody. Od Boga
    > nie miałem takich dowodów (oczywiście jeżeli nie liczyć księdza,
    który
    > przekonuje, że Bóg z pewnością mnie kocha).

    I jakie to dowody,ze ktoś Cię kocha? Konkretnie proszę.
    >
    >
    >
    > > ja tez uważam,ze to przejaw natury,natury stworzonej przez Boga.
    > > Uważasz,ze Bóg nie miał udziału w czynieniu procesów
    > > fizycznych ,które poznaje nauka? Jakieś dowody?
    >
    > Tak, uważam, że Bóg nie czynił procesów fizycznych. Uważam, że one
    się tworzyły
    > bez udziału intencjonalnego Boga. Zwróć uwagę na to, że podkreślam
    słowo
    > "intencjonalność" w odniesieniu do Boga.
    > Czy Ty masz namacalny dowód, pod którym bez wątpliwości można
    podpisać "Made by
    > Bóg"? Pomijam Twoje odczucia, bo to raczej nie jest dowód.

    Sa takie przesłanki choćby ta ,ze swiat nie mógł powstac bez
    przyczyny i z "niczego".Przypadkowość też juz dawno została przez
    naukę porzucona.
    >
    >
    > > ???Przebywam w środowiskach naukowych. Ateistów nie spotkałam.
    > > Po sposobie wyrazania się ateistów na forum wnioskuję ,ze raczej
    do
    > > kadry profesorskiej się nie zaliczają,a nie zauwazyłąm aby
    piszacy
    > > tu wierzacy to jakies kmiotki. Ty masz takie wrażenie?
    >
    > Niestety, nie przebywam w środowiskach naukowych. A Ty znasz
    wszystkie
    > środowiska naukowe i nigdy nie znalazłaś w żadnym żadnego ateisty?

    Do tej pory żadnego! Chyba,ze ktos się nie przyznawał do ateizmu. Za
    to dobrze jest czasem zajrzeć do duszpasterstwa akademickiego lub
    Klubu Inteligencji Katolickiej

    Poza tym
    > jeżeli znajdziesz w którejkolwiek mojej wypowiedzi, że pogardliwie
    określam
    > kogoś jako "kmiotka" to się z Tobą ożenię i dopiero będziesz miała
    za swoje ;-)

    "Kmoitek" to moje określenie.Pytam czy widzisz zaleznosci miedzy
    wykształceniem a wiarą.
    na forum sa one sprzeczne z tym co piszesz,w zyciu pewnie takich
    zaleznosci nie ma, choc przyznajmy,że ateizm w masowej skali zawsze
    towarzyszył powstaniom chłopsko-robotniczym Rewolucji Francuskiej,
    Październikowej i pewnym systemom ideologicznym.
    >
    >
    > A wiemy
    > > przecież, że
    > > > ilość cudów jest dramatycznie mała...
    > >
    > > czyli są?
    >
    >
    >
    > Tak, są. Ty, ejkuraczku, jesteś prawdziwym cudem. A jeszcze
    większym jest Twój
    > sposób argumentacji ;-)

    ja tylko krytykuję Twój, nigdzie nie uprawam tu demagogii,w
    odróznieniu od Ciebie.
    >
    >
    > > > A czy Ty masz jakiekolwiek dowody oprócz swojego przekonania,
    że
    > > jest dokładnie
    > > > odwrotnie?
    > >
    > > To nie jestem twórca Twoich tez, próbuję je tylko racjonalnie
    > > skrytykować.
    >
    > Racjonalną krytyką jest stwierdzenie, że "twoje poglądy są do
    d..py, bo ja
    > czuję, że jest inaczej"? Doprawdy żelazna logika!

    racjonalnie to znaczy biorąc pod uwage rózne mozliwości i w pewnej
    pokorze do tego co dostepne jest człowiekowi.
    Mozesz powwiedzic czemu z taką zawziętoscią uważasz ,ze nie ma
    czegos takiego jak rzeczywistosc duchowa, nadprzyrodzona?
    Przecież takie nieuprawnione twierdzenie i pewnosc jest zupełnie
    nieracjonalna.
  • maura4 06.08.08, 17:27
    A co jest rzeczywistośc duchowa czy nadprzyrodzona ?
  • ejkuraczek 07.08.08, 08:04
    maura4 napisała:

    > A co jest rzeczywistośc duchowa czy nadprzyrodzona ?
    Własnie dlatego ,ze niewierzący nie znają tego pojęcia, mają tak
    zawęzone i zredukowane pole wiedzenia.
    I dlatego nie rozumieją co my, wierzacy, tutaj piszemy i w jaki
    spósób myślimy.
  • comrade 15.08.08, 20:40
    > Własnie dlatego ,ze niewierzący nie znają tego pojęcia, mają tak
    > zawęzone i zredukowane pole wiedzenia.
    > I dlatego nie rozumieją co my, wierzacy, tutaj piszemy i w jaki
    > spósób myślimy.

    No, to dowodzi że wszelka teologia to strata czasu. Jeśli jeden człowiek
    twierdzi że ma jakąś ISTOTNĄ wiedzę na jakiś temat a nie potrafi tej wiedzy w
    ogóle przekazać zrozumiale innemu, to z definicji taka wiedza jest NIEISTOTNA,
    jest całkowicie dowolna, może to być cokolwiek. Można wyznawać DOWOLNĄ rzecz, i
    z pełną powagą mówić: "żebyś poznał tą prawdę to musisz uwierzyć". Dla mnie
    religie są niepoważne właśnie dlatego że prawda do której od innych wymaga się
    wiary może być całkowicie dowolna.
  • maura4 06.08.08, 17:24
    Ja uważam ,że są dowody ,że nie słucha. W Polsce umiera 1500 dzieci
    rocznie z powodu różnych chorób .Jestem wiecej jak pewna ,że
    przynajmniej w połowie przypadków wielu ludzi modliło sie za ich
    powrót do zdrowia .Rodzice zapewne nawet blagali i co - nic- dzieci
    nie zyja.
  • ejkuraczek 07.08.08, 08:02
    maura4 napisała:

    > Ja uważam ,że są dowody ,że nie słucha. W Polsce umiera 1500
    dzieci
    > rocznie z powodu różnych chorób .Jestem wiecej jak pewna ,że
    > przynajmniej w połowie przypadków wielu ludzi modliło sie za ich
    > powrót do zdrowia .Rodzice zapewne nawet blagali i co - nic-
    dzieci
    > nie zyja.

    Problem jest ,ze one zyją...duzo lepiej niz my tu na ziemi:)
    Bóg wysłuchuje wiec próśb,ale nie zawsze spełnia je wg naszycgh
    gdybań. Jesli by tak było to my bylibysmy bogami i mieli zycie w
    naszych rekach,ale tak nie jest.
    Właśnie takie wydarzenia nam to pokazują.

  • kolter_hugh 07.08.08, 19:13
    ejkuraczek napisała:
    >
    > Problem jest ,ze one zyją...duzo lepiej niz my tu na ziemi:)

    To znaczy leżąc w grobie żyjemy ??

    > Bóg wysłuchuje wiec próśb,ale nie zawsze spełnia je wg naszycgh
    > gdybań. Jesli by tak było to my bylibysmy bogami i mieli zycie w
    > naszych rekach,ale tak nie jest.
    > Właśnie takie wydarzenia nam to pokazują.

    No właśnie co pokazują poza ułudą ??
    --
    pl.youtube.com/watch?v=oobDQ0vdm8M&NR=1
  • kebir 16.08.08, 15:35
    ejkuraczek napisała:


    > Problem jest ,ze one zyją...duzo lepiej niz my tu na ziemi:)
    > Bóg wysłuchuje wiec próśb,ale nie zawsze spełnia je wg naszycgh
    > gdybań. Jesli by tak było to my bylibysmy bogami i mieli zycie w
    > naszych rekach,ale tak nie jest.
    > Właśnie takie wydarzenia nam to pokazują.

    Szczyt obłudy. Wypisz-wymaluj Orwell i jego Wielki Brat, który też
    zawsze wybierał dla poddanych to, co najlepsze, a jeśli komuś się to
    nie podobało, to znaczy, że po prostu nie rozumiał ;)

    BTW, po co w ogóle modlić się w jakiejś intencji, jeżeli Bóg i tak
    wie swoje? Zwłaszcza że interesy modlących się mogą być sprzeczne.
    Jeśli ja proszę Boga np. o otrzymanie dobrej pracy, o którą stara
    się również 10 innych osób, to równocześnie modlę się, żeby te osoby
    tej pracy nie dostały. Czyli proszę o czyjeś niepowodzenie, więc
    postępuję niezgodnie z zasadą miłości bliźniego. Modlitwa traci
    sens.
  • maskas 16.08.08, 16:04
    > Poza tym, nie ma się co oszukiwać -
    > > ludzkość w swojej
    > > > masie posługuje się raczej obyczajem niż rozumem.
    > >
    > > Jakies dowody na poparcie tezy?
    >
    > A jaki chcesz dowód? Czy dowodem nie są np. tysiące wierzących, którzy co inneg
    > o
    > klepią w kościele, a zupełnie inaczej postępują po wyjściu?

    Pamiętaj :) Nie ma ludzi doskonałych, a starania nie zawsze skutkują pożądanym efeltem...
  • grgkh 06.08.08, 12:36
    ejkuraczek napisała:

    > muerte2 napisał:
    >
    > > grgkh napisał:

    > > > Jestem przeciwko myśleniu życzeniowemu.

    > > Ja również jestem przeciwny myśleniu życzeniowemu
    > > i zwracaniu się w modlitwach do kogoś, kogo nie ma
    > > i przez to modlących nie słucha.

    > Moze jakies dowody na poparcie tezy tzn.ze nie słucha?

    A jest i słucha? Może jakieś dowody? Bo słuchają też krasnoludki i
    baśniowe dźiny.

    > > Przeciwny jestem też paleniu papierosów, które jest szkodliwe
    > > i wydawałoby się, że rozsądny człowiek ma tego świadomość.
    > > A tymczasem ten świadomy człowiek sam się powoli zabija i
    > > jeszcze demonstracyjnie mówi, że "pali, bo lubi". Co to jest?
    > > To jest głupota w czystej postaci. Dlaczego więc więc pewne
    > > zachowania (palenie papierosów) tłumaczymy wolnością
    > > decydowania o jakości swojego życia i bronimy tej wolności,
    > > a inne zachowania (wiara w religijną ułudę) tak nas boli,
    > > że najchętniej ustawą zdelegalizowalibyśmy wszystkie religie
    > > jako szkodliwe? Taka jest ludzka konstrukcja.
    >
    > Palenie papierosów to rozrywka powiedzmy, religia ma wplyw
    > na cale nasze zycie i śmierc, więc porównanie nietrafne.

    Słabiutko z logiką. Jedno i drugie pokazuje, jak bardzo jesteśmy
    zdeterminowani uwarunkowaniami zewnetrznymi, automatyzmem
    przejmowania pewnych zachowań, a potem jak trudno nam się wyzwolić
    czynnika uzależniajacego. I palenie i nałóg religijny potrafi zabić.

    > > Skoro nauka odbiera Bogu coraz bardziej domenę jego
    > > działania (wiadomo już wreszcie, że błyskawica to
    > > zjawisko fizyczne, a nie gniew boży),
    >
    > A czy jedno nie moze współistnieć z drugim?

    Nie może, bo ma sprzeczne cele. Nauka z założenia poszukuje prawdy
    naprawdę prawdziwej, a tego nie da się zrobić bez wątpienia jak leci
    we wszystko; a religia opiera się na dogmatach, a więc
    nieudowodnialnych założeniach, o których twierdzi się, że na pewno
    są prawdziwe i niepodważalne, choćby przeczyły temu, co nauka
    właśnie próbuje ustalić. Tak więc tzw. współistnienie odbywało się
    zawsze ze szkodą dla nauki.


    > > > Ktoś może zapytać o nadzieję, nawet tę złudną,
    > > > podtrzymujacą na duchu w ciężkich chwilach,
    > > > w beznadziejnych sytuacjach. A po co
    > > > nadzieje fałszywe?
    >
    > Jakies dowody ,że fałszywe?

    A istnieje pan Bozia, pani Bozia, czy rodzina Boziów, czy nadświat
    boziowy? Jakieś dowody na istnienie?

    > > A może tzw. prosty człowiek odczuwa inaczej niż profesor
    > > fizyki jądrowej? Może temu prostemu człowiekowi potrzebna
    > > jest nadzieja, choćby złudna niż brutalna
    > > prawda, którą, z kolei, woli profesor?
    >
    > Aha, czyli wierzacy sa jedynie ludzie prosci, profesor=ateista.

    To nie jest twierdzenie, ale STATYSTYCZNY przykład. Czy
    statystycznie nie jest właśnie podobnie? Jakieś dowody, że tak nie
    jest?

    > > > W końcu, gdy jesteśmy w sytuacji oczekiwania na pomoc,
    > > > to przychodzi ona do nas tylko od ludzi, a nie od zjawisk
    > > > nadprzyrodzonych.
    >
    > Jakies dowody na poparcie tezy?

    A może najpierw jakiś dowodzik, że jest inaczej? Naiwny, kurczaczku,
    czy Ty naprawdę wierzysz, że Pan Bozia słucha i wtyka swoje paluszki
    sprawczo w fizykę kosmosu? Posuwasz się w swojej ortodoksji pod samo
    średniowiecze.

    > > Od tysięcy lat człowiek wierzy w zjawiska nadprzyrodzone,
    > > więc czemu akurat teraz miałby przestać wierzyć?
    > > Może to właśnie cecha typowo ludzka?
    >
    > Po co ona człowiekowi jesli byłaby fałszywa?

    No właśnie, po co? Ale ja Ci powiem nie "po co"
    lecz "dlaczego"? "Dlaczego" wskazuje sprawcę. Są nimi ludzie rządni
    władzy nad duszami innych. Dzięki temu pasożytują sobie wygodnie i
    bezkarnie na ludzkiej cywilizacji od zawsze.

    >
    > > Wraz ze wzrostem wykształcenia wiara w zjawiska
    > > nadprzyrodzone zapewne maleje, ale nigdy
    > > chyba nie zniknie zupełnie.
    >
    > Jakies dowody na poparcie tezy?

    O, na przykład ja sam. Gdym był dziecięciem, prawie wierzyłem w
    Bozię, bałem się Go, a gdy się doedukowałem, wiara straciła podstawę
    i zczezła.

    > > A przecież nauka i racjonalizm wszystkiego nie wyjasniły,
    > > więc pozostaje jeszcze wiele miejsca do tłumaczenia
    > > różnych zjawisk boską działalnością.
    >
    > Czy jedno przeczy drugiemu?

    Przeczy. Powyżej to już napisałem i nie będę się powtarzał.

    > > > Wierzmy w siebie i innych ludzi, nie w bożki, które przecież
    > > > naprawdę nie są w stanie nam pomóc. I o to mi chodzi.
    >
    > Jakies dowody na poparcie tezy?

    Radzę sobie nie gorzej niż ci, co o boską pomoc zabiegają. A więc ta
    pomoc nie istnieje, a tamci tracą czas i energię na próżno. Zyskują
    tylko cwani organizatorzy tego procederu.

    A jakie były w tym poscie Twoje argumenty? Najczęściej
    pytanie: "Jakies dowody na poparcie tezy?" Rozumiem, że z etapu
    kontrowania przechodzisz do etapu pokornego samonauczania i
    dopytujesz się o szczegóły. Ale - na Boga - czyń to bardziej z
    sensem. Nie na każde pytanie jest odpowiedź, która poprawi ci
    nastrój.
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 11:13
    muerte2 napisał:

    > Jest zapotrzebowanie na wyższą instancję, która być
    > może może pomóc, więc ludzie "idą ku lepszemu", które przynajmniej daje nadziej
    > ę
    > większą niż racjonalizm.
    > A propos realizmu - Einstein powiedział, że nigdy nie dokonał żadnego ze swoich
    > odkryć przez myślenie racjonalne ;-D

    W imię słabości do muerte, wtrącę się:) Nie dla wszystkich wierzących wyższa instancja to bilet do nieba za drobną opłatą w postaci "bycia dobrym". Są przecież rzeczy, o których nie śniło się filozofom, nawet jeśli nauka odkrywa coraz więcej. Co z tego? Może w końcu komuś uda się udowodnić, że są rzeczy, które nie dają do siebie dostępu? Niektórym ludziom pokora nie pozwala tak do końca utaplać się w racjonalizmie, choć wydaje im się to słuszne. (Np. mnie.)
  • muerte2 06.08.08, 11:55
    niewinny.kwiatuszek napisała:

    > W imię słabości do muerte, wtrącę się:)

    Czyżbyś czuła do mnie słabość?? Łał... ;-)


    Nie dla wszystkich wierzących wyższa in
    > stancja to bilet do nieba za drobną opłatą w postaci "bycia dobrym". Są przecie
    > ż rzeczy, o których nie śniło się filozofom, nawet jeśli nauka odkrywa coraz wi
    > ęcej. Co z tego? Może w końcu komuś uda się udowodnić, że są rzeczy, które nie
    > dają do siebie dostępu? Niektórym ludziom pokora nie pozwala tak do końca utapl
    > ać się w racjonalizmie, choć wydaje im się to słuszne. (Np. mnie.)

    Masz rację! Ja nikomu takiego pojmowania świata nie odmawiam. Jestem tylko na
    tyle uczciwy wobec siebie, że na chwilę obecną nie czuję bożej obecności. I
    okłamywałbym siebie, otoczenie i Boga (jeżeli faktycznie istnieje), że jest
    inaczej. Może zdarzy się coś, co zmieni moje poglądy i sprawi, że zacznę wierzyć
    w Boga. Ale moja konstrukcja psychiatryczna domaga się dowodu, a nie
    bezpodstawnej wiary ;-) I Bóg chyba bardziej ceni taką uczciwą postawę niż
    faryzejską, że "na wszelki wypadek lepiej wierzyć".
    Poza tym to właśnie Bóg dał człowiekowi rozum, więc grzechem byłoby nie używać
    tego rozumu do jego poznawania...
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 12:04
    muerte2 napisał:
    Ale moja konstrukcja psychiatryczna domaga się dowodu, a nie
    > bezpodstawnej wiary ;-) I Bóg chyba bardziej ceni taką uczciwą postawę niż
    > faryzejską, że "na wszelki wypadek lepiej wierzyć".

    Moja konstrukcja jest dokładnie taka sama. Brak tego dowodu wpędza mnie w lekką depresję;-( Jednocześnie tli się we mnie jakaś nadzieja. W końcu nawet wybitni biolodzy, matematycy i fizycy (a oni powinni wiedzieć najlepiej) nie kryją podziwu dla niektórych zjawisk przyrody, a niektórzy wręcz wykluczają przypadkowość powstania życia.
  • muerte2 06.08.08, 12:37
    niewinny.kwiatuszek napisała:

    > Moja konstrukcja jest dokładnie taka sama. Brak tego dowodu wpędza mnie w lekką
    > depresję;-( Jednocześnie tli się we mnie jakaś nadzieja. W końcu nawet wybitni
    > biolodzy, matematycy i fizycy (a oni powinni wiedzieć najlepiej) nie kryją pod
    > ziwu dla niektórych zjawisk przyrody, a niektórzy wręcz wykluczają przypadkowoś
    > ć powstania życia.

    Podziw dla stopnia skomplikowania jakiegoś zjawiska może dowodzić istnienia siły
    wyższej, ale nie musi. Szanse są dokładnie równe. Ja nie wierzę w
    intencjonalnego Boga - tzn. takiego, który działa według ludzkich oczekiwań,
    którego można przebłagać modlitwami, który za dobre wynagradza, a za złe karze,
    który jeśli chce (!), to może zaprzeczyć stworzonym przez siebie prawom (np.
    wskrzeszenie ze zmarłych). Czyli ogólnie mówiąc w Boga, który kieruje się
    ludzkimi odruchami i można go namówić na jakieś działanie (uzdrowienie lub
    powstrzymanie trzęsienia ziemi). Jeżeli natomiast przez Boga rozumiemy siłę,
    która działa w ramach istniejących praw i działa bez względu na oczekiwania
    ludzkości i nie będzie odprawiał żadnego sądu ostatecznego - czyli po prostu
    beznamiętną Naturę - to w takiego Boga wierzę.
  • ejkuraczek 06.08.08, 13:20
    > Podziw dla stopnia skomplikowania jakiegoś zjawiska może dowodzić
    istnienia sił
    > y
    > wyższej, ale nie musi. Szanse są dokładnie równe. Ja nie wierzę w
    > intencjonalnego Boga - tzn. takiego, który działa według ludzkich
    oczekiwań,

    Ja tez w takiego nie wierze

    > którego można przebłagać modlitwami, który za dobre wynagradza, a
    za złe karze,

    co to znaczy "karze" wg Ciebie?

    > który jeśli chce (!), to może zaprzeczyć stworzonym przez siebie
    prawom (np.
    > wskrzeszenie ze zmarłych).

    to rzeczywiscie wyjątki. Ale cudowne uzdrowienia są faktem, to nie
    kwestia wiary, tylko interpretacji faktów

    Czyli ogólnie mówiąc w Boga, który kieruje się
    > ludzkimi odruchami i można go namówić na jakieś działanie
    (uzdrowienie lub
    > powstrzymanie trzęsienia ziemi).

    Raczej człowiek czasem kieruje się Bozymi odruchami

    Jeżeli natomiast przez Boga rozumiemy siłę,
    > która działa w ramach istniejących praw i działa bez względu na
    oczekiwania
    > ludzkości i nie będzie odprawiał żadnego sądu ostatecznego - czyli
    po prostu
    > beznamiętną Naturę - to w takiego Boga wierzę

    czyli wierzysz w stworzenie a nie w Stwórce tego stworzenia.
    Moim zdaniem lepiej służyc Panu niz słudze,ale Twój wybór.
  • turbo_wesz 06.08.08, 13:50
    > czyli wierzysz w stworzenie a nie w Stwórce tego stworzenia.
    > Moim zdaniem lepiej służyc Panu niz słudze,ale Twój wybór.

    lepiej nie służyć, tylko współpracować. chociaż inni wolą rządzić...
  • ejkuraczek 06.08.08, 13:57
    turbo_wesz napisał:

    > > czyli wierzysz w stworzenie a nie w Stwórce tego stworzenia.
    > > Moim zdaniem lepiej służyc Panu niz słudze,ale Twój wybór.
    >
    > lepiej nie służyć, tylko współpracować. chociaż inni wolą
    rządzić...
    Można i służyc i rządzic i współpracowac jednocześnie. Nawet należy.
    Słowo "minister" pochodzi własnie od słowa służyc, co najlepiej
    pokazuje,ze można rządzic,służyć i współpracowac.
    Oczywiście słowo pokazuje, bo z praktyką różnie.
    Pomylenie następuje kiedy się służy np. kelnerowi,który ma służyć
    Tobie w kawiarni. Nie jest wiec takie obojetne kto jest kim, i kto
    jest Bogiem, kto stworzeniem,a kto stwórcą.
  • turbo_wesz 07.08.08, 08:47
    pięknie to ująłeś
  • muerte2 06.08.08, 14:15
    ejkuraczek napisała:

    > > Podziw dla stopnia skomplikowania jakiegoś zjawiska może dowodzić
    > istnienia sił
    > > y
    > > wyższej, ale nie musi. Szanse są dokładnie równe. Ja nie wierzę w
    > > intencjonalnego Boga - tzn. takiego, który działa według ludzkich
    > oczekiwań,
    >
    > Ja tez w takiego nie wierze

    Oj, chyba wierzysz...




    > > którego można przebłagać modlitwami, który za dobre wynagradza, a
    > za złe karze,
    >
    > co to znaczy "karze" wg Ciebie?

    Generalnie, że Bóg w jakimś momencie będzie oceniał ludzkie życie i skazywał
    kogoś na cierpienie lub w nagrodę pozwoli mu być z sobą na wieczność. A może
    tylko będzie oceniał to, czy dany człowiek wierzył dostatecznie w Boga?
    Niektórzy wierzą, że będzie to na sądzie ostatecznym. Inni, że już teraz na
    Ziemi Bóg wymierza sprawiedliwość. Nieważne - wszystko sprowadza się do tego, że
    Bóg ma ponoć reagować zgodnie z ludzką moralnością: dobry uczynek wynagrodzić,
    za zły ukarać.

    > to rzeczywiscie wyjątki. Ale cudowne uzdrowienia są faktem, to nie
    > kwestia wiary, tylko interpretacji faktów

    Właśnie - kwestia interpretacji!!! Ja nie neguję tych uzdrowień zaprzeczających
    czasem stanowi wiedzy medycznej, ale uważam, że nie pochodzą one od Boga, tylko
    są częścią niepoznanych dotąd mechanizmów Natury.


    > czyli wierzysz w stworzenie a nie w Stwórce tego stworzenia.
    > Moim zdaniem lepiej służyc Panu niz słudze,ale Twój wybór.

    Wierzę raczej w powstanie, a nie w stworzenie. Mniej lub bardziej wiarygodnie
    wskazano sposób powstawania świata. Nie ma za to żadnego dowodu na pacnięcie
    różdżką i "stworzenie" czegoś z niczego.
  • ejkuraczek 06.08.08, 15:18
    muerte2 napisał:

    > ejkuraczek napisała:
    >
    > > > Podziw dla stopnia skomplikowania jakiegoś zjawiska może
    dowodzić
    > > istnienia sił
    > > > y
    > > > wyższej, ale nie musi. Szanse są dokładnie równe. Ja nie
    wierzę w
    > > > intencjonalnego Boga - tzn. takiego, który działa według
    ludzkich
    > > oczekiwań,
    > >
    > > Ja tez w takiego nie wierze
    >
    > Oj, chyba wierzysz...

    Oj chyba nie,
    Nieracjonalnosc Twoich gdybań jest powalająca, skoro próbujesz mi
    wmówic w co ja wierze a co nie;)
    >
    >
    >
    >
    > > > którego można przebłagać modlitwami, który za dobre
    wynagradza, a
    > > za złe karze,
    > >
    > > co to znaczy "karze" wg Ciebie?
    >
    > Generalnie, że Bóg w jakimś momencie będzie oceniał ludzkie życie
    i skazywał
    > kogoś na cierpienie lub w nagrodę pozwoli mu być z sobą na
    wieczność. A może
    > tylko będzie oceniał to, czy dany człowiek wierzył dostatecznie w
    Boga?
    > Niektórzy wierzą, że będzie to na sądzie ostatecznym. Inni, że już
    teraz na
    > Ziemi Bóg wymierza sprawiedliwość. Nieważne - wszystko sprowadza
    się do tego, ż
    > e
    > Bóg ma ponoć reagować zgodnie z ludzką moralnością: dobry uczynek
    wynagrodzić,
    > za zły ukarać.

    Te "ponoc" to raczej Twoje wyobrazania niz jakakolwiek teologia.
    Bóg nie jest sprawcą konsekwencji naszych poczynań tylko my sami. On
    nas może przed nimi co najwyzej ostrzegać.
    >
    > > to rzeczywiscie wyjątki. Ale cudowne uzdrowienia są faktem, to
    nie
    > > kwestia wiary, tylko interpretacji faktów
    >
    > Właśnie - kwestia interpretacji!!! Ja nie neguję tych uzdrowień
    zaprzeczających
    > czasem stanowi wiedzy medycznej, ale uważam, że nie pochodzą one
    od Boga, tylko
    > są częścią niepoznanych dotąd mechanizmów Natury.

    A to,ze natura jest niepoznawalna jest sprzeczne z istnieniem i
    działniem Boga?
    >
    >
    > > czyli wierzysz w stworzenie a nie w Stwórce tego stworzenia.
    > > Moim zdaniem lepiej służyc Panu niz słudze,ale Twój wybór.
    >
    > Wierzę raczej w powstanie, a nie w stworzenie. Mniej lub bardziej
    wiarygodnie
    > wskazano sposób powstawania świata.

    Nic takiego nie wykazano! Teorii jest mnóstwo,wszystkie to tyko
    teorie

    Nie ma za to żadnego dowodu na pacnięcie
    > różdżką i "stworzenie" czegoś z niczego.

    Otóż stworzenie czegoś z niczego jest nie tyle niepoznane przez
    nauke, co z nią sprzeczne.

  • aka55 15.08.08, 20:13
    Ciekawe, ze nikt nie zwrócił uwagi na to, ze wiara to łaska - mamy ją lub nie,
    natomiast wszyscy ( bez wyjątku ) przedstawiają wiarę jako wynik naszego
    chciejstwa lub ładniej naszej woli: chcemy to wierzymy, nie chcemy - to nie
    wierzymy.
  • polkainaczej 15.08.08, 22:25
    dlaczego w takim radzie zmusza sie dzieci do wiary, choc moga one
    tej laski nie posiadac?
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 14:28
    muerte2 napisał:

    > Ja nie wierzę w intencjonalnego Boga - tzn. takiego, który działa według ludzkich oczekiwań,

    Ja też nie.

    Jeżeli natomiast przez Boga rozumiemy siłę,
    > która działa w ramach istniejących praw i działa bez względu na oczekiwania
    > ludzkości i nie będzie odprawiał żadnego sądu ostatecznego - czyli po prostu
    > beznamiętną Naturę - to w takiego Boga wierzę.

    To bardzo logiczne i bardzo smutne. Ja się jednak łudzę, że natura jest tylko wynikiem działania Boga, choć nie takiego, jak ludzie sobie wyobrażają. Jakiego? Nie wiem. Naiwnie wierzę w walkę przeciwieństw (dlaczego ludzie pisząc tu o Bogu tak chętnie zapominają o działaniu szatana, które powinno być oczywiste dla katolików?) i nasz w niej udział. Po to mamy tę moralność, zdolność kochania, żeby walczyć ze złem i głupotą. Może nawet sobie nie zdajemy sprawy o jaką stawkę gramy. I może o to chodzi, żeby nie wiedzieć. Wolę żyć w takiej bajce:)
  • muerte2 06.08.08, 14:41
    niewinny.kwiatuszek napisała:

    > > beznamiętną Naturę - to w takiego Boga wierzę.


    > To bardzo logiczne i bardzo smutne. Ja się jednak łudzę, że natura jest tylko w
    > ynikiem działania Boga, choć nie takiego, jak ludzie sobie wyobrażają.

    Dlaczego smutne, kwiatuszku? Do czego Ci potrzebny Bóg-Stwórca? Czy coś zmieni
    się w Twoim życiu, gdy on będzie lub go nie będzie? Nie lepiej, zamiast próżnymi
    rozważaniami, zająć się miłością do człowieka? W końcu tego właśnie chce Bóg -
    czy jest, czy go nie ma. I to jest największa wartość życia i jego jedyny cel.
    Bogu - czy jest, czy go nie ma - nie zależy, żebyś się zamartwiała jego
    istnieniem lub pustą wiarą w niego. Masz kochać. To jest najważniejsze i jedyne
    zadanie człowieka. Reszta to mało istotne szczegóły i pochodna miłości (lub jej
    braku). Poza tym, jeżeli kochasz, to nie musisz się obawiać o swoje życie
    wieczne - czy ono jest, czy go nie ma. Nikomu, kto szczerze kocha człowieka, nie
    stanie się krzywda za sprawą Boga. Czy on jest, czy go nie ma.
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 14:54
    muerte2 napisał:

    > Dlaczego smutne, kwiatuszku?
    > Nie lepiej, zamiast próżnym
    > rozważaniami, zająć się miłością do człowieka? W końcu tego właśnie chce Bóg - czy jest, czy go nie ma.

    Tym się właśnie zajmuję. Miłość jest wszystkim, jednak czasem ma się też ochotę na próżne (?) rozważania. Przede wszystkim dlatego, że nie są to rozważania osobiste, lecz dialogi. A człowiek potrzebuje kontatku z drugim człowiekiem;-)
  • muerte2 06.08.08, 14:58
    niewinny.kwiatuszek napisała:


    > Tym się właśnie zajmuję. Miłość jest wszystkim, jednak czasem ma się też ochotę
    > na próżne (?) rozważania. Przede wszystkim dlatego, że nie są to rozważania os
    > obiste, lecz dialogi. A człowiek potrzebuje kontatku z drugim człowiekiem;-)

    No tak, zdecydowanie masz rację. Błyskotliwie też zauważę, że kontakt z drugim
    człowiekiem jest niezbędny nie tylko do prowadzenia dialogu z drugi człowiekiem.
    Potrzebny jest również do wdrażania w życie wspominanej wyżej miłości ;-)
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 15:01
    muerte2 napisał:

    > No tak, zdecydowanie masz rację. Błyskotliwie też zauważę, że kontakt z drugim
    > człowiekiem jest niezbędny nie tylko do prowadzenia dialogu z drugi człowiekiem
    > .
    > Potrzebny jest również do wdrażania w życie wspominanej wyżej miłości ;-)

    Nie podkręcaj mnie, bo zaraz napiszę coś takiego, że będzie ban;-)
  • muerte2 06.08.08, 15:15
    niewinny.kwiatuszek napisała:


    > > Potrzebny jest również do wdrażania w życie wspominanej wyżej miłości ;-)
    >
    >
    > Nie podkręcaj mnie, bo zaraz napiszę coś takiego, że będzie ban;-)


    Spróbujmy! Może nie będzie bana ;-)
    Poza tym nie podkręcam Cię, ale walę brutalną prawdą między oczy - i za to
    mieliby nas banować w wolnej Polsce w 21 wieku?? Niepojęte! ;-)
  • te_ss 06.08.08, 15:17
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • augusta13 16.08.08, 14:20
    Tylu pielgrzymów, wszyscy szczerzy katolicy, wznoszacy modły do
    boga. A cóż Bóg na to - ano trąba powietrzna, grad, ulewy ,
    wichury. Albo intencje nieszczere, albo... aż boję sie napisać ale
    co tam: a może po prostu nie ma Boga?
  • infobeauty 16.08.08, 15:08
    augusta13 napisała:

    > Tylu pielgrzymów, wszyscy szczerzy katolicy, wznoszacy modły do
    > boga. A cóż Bóg na to - ano trąba powietrzna, grad, ulewy ,
    > wichury. Albo intencje nieszczere, albo... aż boję sie napisać ale
    > co tam: a może po prostu nie ma Boga?

    Nie sądzę aby udało się w jakiś satysfakcjonujący wszystkich sposób odpowiedzieć
    na to pytanie. Twoje zdanie jest takie, kogoś innego może być inne.I dyskusje na
    ten temat kto ma rację nie mają sensu. Więcej tolerancji dla różnych
    światopoglądów. Bo do póki się nie krzywdzi drugiego człowieka....Trochę
    tolerancji przydałoby się wszystkim.
    p.s. Piszesz" tyle pielgrzymów, wszyscy szczerzy katolicy....." skąd ta pewność
    lub nawet przypuszczenie skoro w takiej delikatnej kwestii każdy chyba może
    ocenić chyba tylko samego siebie.
  • moni2 16.08.08, 16:05
    augusta13 napisała:

    > Tylu pielgrzymów, wszyscy szczerzy katolicy, wznoszacy modły do
    > boga. A cóż Bóg na to - ano trąba powietrzna, grad, ulewy ,
    > wichury. Albo intencje nieszczere, albo... aż boję sie napisać ale
    > co tam: a może po prostu nie ma Boga?

    E, za mało dają na tacę, słabe dane i Pan Buczek nie słucha pastucha


    --
    Potencja nie czyni potentata.
  • ejkuraczek 06.08.08, 12:08
    muerte2 napisał:

    >>
    > Masz rację! Ja nikomu takiego pojmowania świata nie odmawiam.
    Jestem tylko na
    > tyle uczciwy wobec siebie, że na chwilę obecną nie czuję bożej
    obecności. I
    > okłamywałbym siebie, otoczenie i Boga (jeżeli faktycznie
    istnieje), że jest
    > inaczej. Może zdarzy się coś, co zmieni moje poglądy i sprawi, że
    zacznę wierzy
    > ć
    > w Boga. Ale moja konstrukcja psychiatryczna domaga się dowodu, a
    nie
    > bezpodstawnej wiary ;-) I Bóg chyba bardziej ceni taką uczciwą
    postawę niż
    > faryzejską, że "na wszelki wypadek lepiej wierzyć".
    > Poza tym to właśnie Bóg dał człowiekowi rozum, więc grzechem
    byłoby nie używać
    > tego rozumu do jego poznawania...

    Co nie przeszkadza Ci formowac i głośic tezy o nieistnieniu
    Boga ,jakby były udowodnione.
    Coś niekonsekwentna ta Twoja konstrukcja psychiczna.
  • muerte2 06.08.08, 12:40
    ejkuraczek napisała:


    > Co nie przeszkadza Ci formowac i głośic tezy o nieistnieniu c
    > Boga ,jakby były udowodnione.
    > Coś niekonsekwentna ta Twoja konstrukcja psychiczna.

    Ej, kuraczku, nie mam już sił do Twojej logiki... Odwracając sytuację mogę
    powiedzieć, że Tobie również nic nie przeszkadza głosić tezy o istnieniu Boga,
    choć dowodów na to ciągle brak). Moja teza o nieistnieniu Boga i Twoja o jego
    istnieniu - byłyby przed każdym sądem równie wiele warte ;-)
  • ejkuraczek 06.08.08, 14:09
    muerte2 napisał:

    > ejkuraczek napisała:
    >
    >
    > > Co nie przeszkadza Ci formowac i głośic tezy o nieistnieniu c
    > > Boga ,jakby były udowodnione.
    > > Coś niekonsekwentna ta Twoja konstrukcja psychiczna.
    >
    > Ej, kuraczku, nie mam już sił do Twojej logiki... Odwracając
    sytuację mogę
    > powiedzieć, że Tobie również nic nie przeszkadza głosić tezy o
    istnieniu Boga,
    > choć dowodów na to ciągle brak). Moja teza o nieistnieniu Boga i
    Twoja o jego
    > istnieniu - byłyby przed każdym sądem równie wiele warte ;-)

    Ja mam takie same dowody ,ze Bóg istnieje,jak Ty ,ze ktoś Cię kocha.
    Ambaras w tym czy zaufamy czyimś odczuciom, przezyciom,doświadczeniu
    i sile argumentacji. Chyba się zawzięłeś ,ze jedynym typem
    argumentacji może być próba labolatoryjna albo podrecznik z fizyki;)
    Tylko,ze to drugie służy do udowadniania zupełnie czegoś innego niż
    czyjas miłosc czy istnienie Boga.

  • muerte2 06.08.08, 14:30
    ejkuraczek napisała:

    > Ja mam takie same dowody ,ze Bóg istnieje,jak Ty ,ze ktoś Cię kocha.
    > Ambaras w tym czy zaufamy czyimś odczuciom, przezyciom,doświadczeniu
    > i sile argumentacji.

    Mylisz się! Dowodem na to, ze mnie ktoś kocha (niech będzie, że pośrednim) jest
    sam fakt, ze jest to osoba z krwi i kości będąca przy mnie na co dzień!! Mając
    ją przy sobie, interpretując jej zachowanie wobec mnie, jej spojrzenia, to co
    robi dla mnie, jakie emocje wzbudza we mnie i ja w niej - to są dowody, które
    interpretuję w ten sposób, że ta osoba niechybnie mnie kocha. Więcej, te dowody
    są niemal namacalne i sprawdzalne przez niezależnego obserwatora patrzącego z boku.
    Czy Ty o miłości Boga do Ciebie możesz powiedzieć to samo?
    Coś zapewne czujesz, ale to są tylko niesprawdzalne odczucia i nie mogą stanowić
    dowodu istnienia Boga.


    Chyba się zawzięłeś ,ze jedynym typem
    > argumentacji może być próba labolatoryjna albo podrecznik z fizyki;)

    W sporej części tak, ale....

    > Tylko,ze to drugie służy do udowadniania zupełnie czegoś innego niż
    > czyjas miłosc czy istnienie Boga.

    ...nie neguję wcale istnienia sfery duchowej człowieka. Problem tylko jest taki,
    że sfera duchowa z natury nie da się udowodnić twardymi dowodami. A Bóg przecież
    mógłby wszystko załatwić jednym machnięciem małego palca u lewej nogi (o ile go
    ma) - pokazać, że jest i wszystko stałoby się jasne. Ateiści uwierzyliby, ludzie
    zaczęliby prowadzić się moralnie i wreszcie zapanowałaby powszechna
    szczęśliwość. ;-)
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 14:40
    muerte2 napisał:

    > A Bóg przecież
    > mógłby wszystko załatwić jednym machnięciem małego palca u lewej nogi (o ile go
    > ma) - pokazać, że jest i wszystko stałoby się jasne. Ateiści uwierzyliby, ludzi
    > e
    > zaczęliby prowadzić się moralnie i wreszcie zapanowałaby powszechna
    > szczęśliwość. ;-)

    Jeśli wierzyć poetom to "jam jest tą siłą, która wiecznie zła pragnąc wiecznie dobro czyni". To by dopiero było, gdyby Bóg pokazał palec. Koniec! Koniec wszystkiego.
  • muerte2 06.08.08, 14:48
    niewinny.kwiatuszek napisała:

    > muerte2 napisał:
    >
    > > A Bóg przecież
    > > mógłby wszystko załatwić jednym machnięciem małego palca u lewej nogi (o
    > ile go
    > > ma) - pokazać, że jest i wszystko stałoby się jasne. Ateiści uwierzyliby,
    > ludzi
    > > e
    > > zaczęliby prowadzić się moralnie i wreszcie zapanowałaby powszechna
    > > szczęśliwość. ;-)
    >
    > Jeśli wierzyć poetom to "jam jest tą siłą, która wiecznie zła pragnąc wiecznie
    > dobro czyni". To by dopiero było, gdyby Bóg pokazał palec. Koniec! Koniec wszys
    > tkiego.

    A dlaczego to mielibyśmy w kwestii wiary wierzyć akurat poetom? Tylko dlatego,
    ze zgrabnie posługują się słowem?
    Skoro zatem chcemy, żeby się Bóg objawił i jednocześnie nie chcemy - to nie
    zawracajmy gitary i zajmijmy się życiem, a nie próżnym rozwijaniem wątków na
    forum "Religia" ;-)

    Swoją drogą ciekawe co by się działo, gdyby Bóg się objawił...
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 14:56
    muerte2 napisał:

    > Swoją drogą ciekawe co by się działo, gdyby Bóg się objawił...

    Ma się podobno objawić. Na koniec. Taki złoty strzał.
  • muerte2 06.08.08, 15:06
    niewinny.kwiatuszek napisała:


    > > Swoją drogą ciekawe co by się działo, gdyby Bóg się objawił...
    >
    > Ma się podobno objawić. Na koniec. Taki złoty strzał.

    Dopiero na koniec? Eeee tam, to trochę za późno... Wolałbym, żeby nastąpiło to
    wcześniej, bo jeszcze poobserwowałbym sobie świat.

    (A propos - nie wspominaj o złotym strzale, bo nam znowu skonfiskują wątek ;-D)
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 15:14
    muerte2 napisał:

    > Dopiero na koniec? Eeee tam, to trochę za późno... Wolałbym, żeby nastąpiło to
    > wcześniej, bo jeszcze poobserwowałbym sobie świat.

    Masz szansę. Nie wszyscy będą potępieni;-)
    >
    > (A propos - nie wspominaj o złotym strzale, bo nam znowu skonfiskują wątek ;-D)

    Przecież nie mam na myśli żadnych bezeceństw! No, ale rzeczywiście... tam był ban za kokę, to tu może być za herę.
  • muerte2 06.08.08, 15:24
    niewinny.kwiatuszek napisała:


    > Masz szansę. Nie wszyscy będą potępieni;-)

    No, ja z pewnością nie będę - odwołam się do wyższej instancji ;-)


    > Przecież nie mam na myśli żadnych bezeceństw! No, ale rzeczywiście... tam był b
    > an za kokę, to tu może być za herę.

    E tam, nie wierzę Ci, kwiatuszku! Cokolwiek byś nie napisała, to ja mam przed
    oczyma same bezeceństwa ;-))
  • ejkuraczek 06.08.08, 15:29
    muerte2 napisał:

    > niewinny.kwiatuszek napisała:
    >
    >
    > > Masz szansę. Nie wszyscy będą potępieni;-)
    >
    > No, ja z pewnością nie będę - odwołam się do wyższej instancji ;-)
    >
    >
    > > Przecież nie mam na myśli żadnych bezeceństw! No, ale
    rzeczywiście... tam
    > był b
    > > an za kokę, to tu może być za herę.
    >
    > E tam, nie wierzę Ci, kwiatuszku! Cokolwiek byś nie napisała, to
    ja mam przed
    > oczyma same bezeceństwa ;-))

    czyli Biblia objawia się w Twoim życiu:
    "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga ogladać bedą" (Mt,
    5,8)
    Masz przyczynę swojej niewiary ,a przy okazji dowód jaką życiową
    prawde objawia Biblia.
  • muerte2 06.08.08, 15:41
    ejkuraczek napisała:

    > czyli Biblia objawia się w Twoim życiu:
    > "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga ogladać bedą" (Mt,
    > 5,8)

    Ejkuraczku, przecież Bóg i biblia to dwie zupełnie odmienne sprawy - nie
    uważasz? Lubie opowieści biblijne i uważam, że to piękny literacki zabytek o
    charakterze moralistycznym. Oczywiście miejscami ;-)

    > Masz przyczynę swojej niewiary ,a przy okazji dowód jaką życiową
    > prawde objawia Biblia.

    A jak to przyczyna tej mojej niewiary?
  • ejkuraczek 07.08.08, 08:06
    muerte2 napisał:

    > ejkuraczek napisała:
    >
    > > czyli Biblia objawia się w Twoim życiu:
    > > "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga ogladać bedą"
    (Mt,
    > > 5,8)
    >
    > Ejkuraczku, przecież Bóg i biblia to dwie zupełnie odmienne
    sprawy - nie
    > uważasz?

    Nie uważam,bo Biblia= Słowo Boga

    Lubie opowieści biblijne i uważam, że to piękny literacki zabytek o
    > charakterze moralistycznym. Oczywiście miejscami ;-)

    Którego w dodatku nie znasz hehehe
    >
    > > Masz przyczynę swojej niewiary ,a przy okazji dowód jaką życiową
    > > prawde objawia Biblia.
    >
    > A jak to przyczyna tej mojej niewiary?

    Już napisałam. Czemu wykasowałes? To nie przerasta Twoich zdolności
    interpretacyjnych. Pomyśl.
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 15:33
    muerte2 napisał:

    > E tam, nie wierzę Ci, kwiatuszku! Cokolwiek byś nie napisała, to ja mam przed oczyma same bezeceństwa ;-))

    Kiedy na forum "Religia" nie wypada... jednak nawet na "Społeczeństwie" wolność słowa zagrożona - przyjdzie posługiwać się szyfrem, czy co;-).
  • muerte2 06.08.08, 15:38
    niewinny.kwiatuszek napisała:


    > Kiedy na forum "Religia" nie wypada... jednak nawet na "Społeczeństwie" wolność
    > słowa zagrożona - przyjdzie posługiwać się szyfrem, czy co;-).

    E tam, nie wypada! Co to za absurd! Jeżeli jednak masz takie wątpliwości to
    przenieśmy się na forum "Maszyny hutnicze i silniki rakietowe" - tam będziemy
    sobie otwartym tekstem walić z - pardon - grubej rury ;-D
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 15:47
    muerte2 napisał:

    > niewinny.kwiatuszek napisała:
    >
    >
    > > Kiedy na forum "Religia" nie wypada... jednak nawet na "Społeczeństwie" w
    > olność
    > > słowa zagrożona - przyjdzie posługiwać się szyfrem, czy co;-).
    >
    > E tam, nie wypada! Co to za absurd! Jeżeli jednak masz takie wątpliwości to
    > przenieśmy się na forum "Maszyny hutnicze i silniki rakietowe" - tam będziemy
    > sobie otwartym tekstem walić z - pardon - grubej rury ;-D

    Rewelacyjnie! Przy okazji dowiem się czegoś o maszynach hutniczych i silnikach rakietowych. Wyobraziłam sobie łąkę pełną maszyn hutniczych i silników rakietowych. Ciekawa scenografia...;-) Poproszę o linka do tego forum :D
  • muerte2 06.08.08, 15:53
    niewinny.kwiatuszek napisała:


    > Rewelacyjnie! Przy okazji dowiem się czegoś o maszynach hutniczych i silnikach
    > rakietowych. Wyobraziłam sobie łąkę pełną maszyn hutniczych i silników rakietow
    > ych. Ciekawa scenografia...;-) Poproszę o linka do tego forum :D

    Czyżbyś miała luki w wiedzy o maszynach hutniczych i silnikach rakietowych?? O
    Boże, czego to teraz uczą młodzież żeńską w tych przyklasztornych szkołach ;-D
    Ale wizja łąki pełnej maszyn i mnie się udzieliła - tak się przewalać wśród ton
    stali i w oparach paliwa rakietowego... miód!

    Ale niestety zły admin zlikwidował chyba rzeczone forum...
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 16:01
    muerte2 napisał:

    > wśród ton
    > stali i w oparach paliwa rakietowego... miód!

    Zapomniałam o oparach paliwa. Okropne! Nie, lepiej chodźmy gdzie indziej... O! Tam jest taka polanka i pachną poziomki. Będzie fajny widok na te maszyny.

    > Ale niestety zły admin zlikwidował chyba rzeczone forum...
    Tak jak dobry Bóg zlikwidował niewiernych w potopie...
  • jtn2008 06.08.08, 14:59
    Podług wiary katolickiej już się objawił - w osobie Jezusa. Co z tego wynikło,
    mniej więcej wiemy.
    Każda kolejna próba byłaby zapewne podobna, z wyjątkiem może sytuacji, w której
    objawienie byłoby końcem świata/zagładą Ziemi.

  • ejkuraczek 06.08.08, 15:21
    muerte2 napisał:

    > niewinny.kwiatuszek napisała:
    >
    > > muerte2 napisał:
    > >
    > > > A Bóg przecież
    > > > mógłby wszystko załatwić jednym machnięciem małego palca u
    lewej no
    > gi (o
    > > ile go
    > > > ma) - pokazać, że jest i wszystko stałoby się jasne. Ateiści
    uwierz
    > yliby,
    > > ludzi
    > > > e
    > > > zaczęliby prowadzić się moralnie i wreszcie zapanowałaby
    powszechna
    > > > szczęśliwość. ;-)
    > >
    > > Jeśli wierzyć poetom to "jam jest tą siłą, która wiecznie zła
    pragnąc wie
    > cznie
    > > dobro czyni". To by dopiero było, gdyby Bóg pokazał palec.
    Koniec! Koniec
    > wszys
    > > tkiego.
    >
    > A dlaczego to mielibyśmy w kwestii wiary wierzyć akurat poetom?
    Tylko dlatego,
    > ze zgrabnie posługują się słowem?
    > Skoro zatem chcemy, żeby się Bóg objawił i jednocześnie nie
    chcemy - to nie
    > zawracajmy gitary i zajmijmy się życiem, a nie próżnym rozwijaniem
    wątków na
    > forum "Religia" ;-)
    >
    > Swoją drogą ciekawe co by się działo, gdyby Bóg się objawił...

    Przeciez juz się objawił w Swietych Pismach, Jezusie, objawieniach
    współczesnych, w zyciu wierzacych! mało Ci?
  • muerte2 06.08.08, 15:56
    ejkuraczek napisała:


    > Przeciez juz się objawił w Swietych Pismach, Jezusie, objawieniach
    > współczesnych, w zyciu wierzacych! mało Ci?

    Mało! Ja chcę, żeby się objawił tu i teraz, a nie gdzieś pokątnie i wyłącznie
    pastuszkowi.
    A w życiu wierzących nie widziałem ,żeby się objawił... jak to wygląda?
  • ejkuraczek 07.08.08, 08:10
    muerte2 napisał:

    > ejkuraczek napisała:
    >
    >
    > > Przeciez juz się objawił w Swietych Pismach, Jezusie,
    objawieniach
    > > współczesnych, w zyciu wierzacych! mało Ci?
    >
    > Mało! Ja chcę, żeby się objawił tu i teraz, a nie gdzieś pokątnie
    i wyłącznie
    > pastuszkowi.
    > A w życiu wierzących nie widziałem ,żeby się objawił... jak to
    wygląda?

    Przed chwila napisałam jaka jest przyczyna Twojej niewiary- sam sie
    do tego przyznałeś, co potem potwierdził cytat biblijny.
    Biblia to Twoje zycie muerte2, Twoje własne.
    Myslałeś ,że Bóg się objawia jak ufoludek?
    Czas chyba wyjść z tych dziecinnych schematów w których wciąż tkwisz.
    Śpioszki nia pasuja na dorosłego faceta,a te schematy na temat
    religii które masz w głowie nie pasują nawet na 5- latka.
    Pozdryyy

  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 16:06
    ejkuraczek napisała:

    > Przeciez juz się objawił w Swietych Pismach, Jezusie, objawieniach
    > współczesnych, w zyciu wierzacych! mało Ci?

    No właśnie... jakie to objawienia współczesne i dlaczego nigdy zaszczyt objawienia nie zdarza się niewierzącym? To niesprawiedliwe!
  • ja.28 20.08.08, 07:37
    ejkuraczek napisała
    > Przeciez juz się objawił w Swietych Pismach, Jezusie, objawieniach
    > współczesnych, w zyciu wierzacych! mało Ci?

    chyba tobie we śnie
  • infobeauty 20.08.08, 14:00
    ja.28 napisała:


    >
    > chyba tobie we śnie

    ....??? " powiedziała co wiedziała"..
  • radzimir11 06.08.08, 16:08
    muerte2 napisał:

    > Swoją drogą ciekawe co by się działo, gdyby Bóg się objawił...

    Rzeczywiście ciekawe ...
    Myślę;), że działo by się dokładnie tylko to, co się dzieje. Czy to nie jest
    wystarczająco ciekawe, żeby nie powiedzieć pasjonujące? Co?
    Bóg c o d z i e n n i e objawia się w Tobie, i wszystkim co Cię otacza ... w
    s z y s t k i m ... Nie ma niczego, co nie byłoby Nim ... Powiem więcej: nie ma
    takiej myśli, która nie pochodziłaby od Niego.
    Już Ci wcześniej pisałem, że jesteś boski. Nie uwierzyłeś w to? Nie?;) Och, nie
    szkodzi, to nie Twoja "wina":) To sprawka:) Boga.

    radzimir11 - wieczny pielgrzym
  • muerte2 06.08.08, 16:18
    radzimir11 napisał:

    > muerte2 napisał:
    >
    > > Swoją drogą ciekawe co by się działo, gdyby Bóg się objawił...
    >
    > Rzeczywiście ciekawe ...
    > Myślę;), że działo by się dokładnie tylko to, co się dzieje. Czy to nie jest
    > wystarczająco ciekawe, żeby nie powiedzieć pasjonujące? Co?
    > Bóg c o d z i e n n i e objawia się w Tobie, i wszystkim co Cię otacza ... w
    > s z y s t k i m ... Nie ma niczego, co nie byłoby Nim ... Powiem więcej: nie ma
    > takiej myśli, która nie pochodziłaby od Niego.

    Zamilcz!! Cofam wszystko, co powiedziałem, że chciałbym, żeby Bóg się objawił!
    Nie chcę! Nie pragnę tego! Nie mam czasu! Zarobiony jestem!


    > Już Ci wcześniej pisałem, że jesteś boski. Nie uwierzyłeś w to? Nie?;) Och, nie
    > szkodzi, to nie Twoja "wina":) To sprawka:) Boga.

    Hm, coś pamiętam, ale tyle osób mi to codziennie mówi, że mogłem Twoje słowa o
    mojej boskości przeoczyć ;-) Soreczki ;-)

    >
    > radzimir11 - wieczny pielgrzym

    Jak widzę, Radzimirze, jesteś wszystkim! W zależności od potrzeby. Może nawet
    Jesteś Sędzimirem?! ;-)
  • niewinny.kwiatuszek 07.08.08, 00:41
    muerte2 napisał:

    > Hm, coś pamiętam, ale tyle osób mi to codziennie mówi, że mogłem Twoje słowa o mojej boskości przeoczyć ;-) Soreczki ;-)

    Chyba jeszcze ja Ci tego nie mówiłam: muerte, jesteś zaprawdę boski;-) Nawet w tych oparach oleju mogłabym z Tobą.
  • maura4 06.08.08, 17:39
    Kochaniutka ,miłośc mozna bez trudu udowodnic
    labolatoryjnie .Wystarczy zbadac poziom określonych substancji. Jest
    on zupełnie inny u zakochanych ,niz ludzi ,ktorzy akurat nie kochaja.
  • xtrin 06.08.08, 18:00
    maura4 napisała:
    > Kochaniutka, miłośc mozna bez trudu udowodnic labolatoryjnie.
    > Wystarczy zbadac poziom określonych substancji. Jest on zupełnie
    > inny u zakochanych, niz ludzi, ktorzy akurat nie kochaja.

    Tylko jak sprawdzić KOGO kochają :).
  • niewinny.kwiatuszek 07.08.08, 00:10
    maura4 napisała:

    > Kochaniutka ,miłośc mozna bez trudu udowodnic
    > labolatoryjnie .Wystarczy zbadac poziom określonych substancji. Jest
    > on zupełnie inny u zakochanych ,niz ludzi ,ktorzy akurat nie kochaja.

    Tak to można udowodnić każdy stan będący efektem wzmożonej produkcji endorfin, dopaminy, adrenaliny i czegoś tam jeszcze. Nie znaczy to jednak, że możesz udowodnić miłość. Na miłość pracuje się dłużej. Tak na marginesie to chciałabym stanąć w obronie ejkurczaczka, bo to pobłażliwe "kochaniutka" raczej do Ciebie pasuje, Mauro4: moda na cynizm już minęła. Teraz nikomu nie zaimponujesz, jeśli powiesz, że zakochanie to nic innego jak neurony i przekaźniki, chemia, dopamina, endorfina. Nie ma w tym nic uroczego. To jak powiedzieć: "jedzenie homara to przeżuwanie i produkcja śliny przez ślinianki".

  • paero123 07.08.08, 12:31
    >(...)Ale moja konstrukcja psychiatryczna domaga się dowodu, a nie
    > bezpodstawnej wiary ;-) I Bóg chyba bardziej ceni taką uczciwą > postawę niż
    faryzejską, że "na wszelki wypadek lepiej wierzyć"(...)

    I tu nie jestem pewien. Ewangelia mówi o niedowiarstwie apostołów (zwłaszcza
    św.Tomasza), którzy musieli osobiście i "namacalnie" przekonać się o
    zmartwychwstaniu Chrystusa i ponownie uwierzyć...
    I powiedziane jest "błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli" i wygląda,
    że Bóg (lub może Kościół) preferuje taką postawę tj. ufaj nam, ze Bóg jest i nie
    domagaj się dowodów
  • ejkuraczek 07.08.08, 15:08
    paero123 napisał:

    > >(...)Ale moja konstrukcja psychiatryczna domaga się dowodu, a nie
    > > bezpodstawnej wiary ;-) I Bóg chyba bardziej ceni taką uczciwą >
    post
    > awę niż
    > faryzejską, że "na wszelki wypadek lepiej wierzyć"(...)
    >
    > I tu nie jestem pewien. Ewangelia mówi o niedowiarstwie apostołów
    (zwłaszcza
    > św.Tomasza), którzy musieli osobiście i "namacalnie" przekonać się
    o
    > zmartwychwstaniu Chrystusa i ponownie uwierzyć...
    > I powiedziane jest "błogosławieni, którzy nie widzieli a
    uwierzyli" i wygląda,
    > że Bóg (lub może Kościół) preferuje taką postawę tj. ufaj nam, ze
    Bóg jest i ni
    > e
    > domagaj się dowodów

    Bóg mówi "ufaj mi ,ale czy jestem, nie żadaj dowodu"? Na pewno to
    przemyślałeś?
    Jestes pewien ,ze ludzie zyją wiarą,poświecaja jej życie, a nawet
    umierają za wiarę, bo ktoś tam coś tam im powiedział?
    Tu też ludzie rózne rzeczy plotą/ I co z tego? Wierzacy od razu im
    wierzą bo ktoś coś plecie?
    Dobrze by było zweryfikować, czym jest wiara i skąd się bierze,
    zwłaszcza jak się cytuje Pismo:)))))))))))))))))))
  • varna771 15.08.08, 18:39
    Zgadzam się z muerte2 ... "Przecież nigdzie nie widać, żeby
    > wierzący tylko i wyłącznie siedzieli na modłach w kościele licząc,
    że nastąpi abrakadabra..."
    Wydaje mi się, że wierzący w myśl słów Carla Gustawa Junga "Pracuj a
    Bóg da" swoją pracę wspierają modlitwą...
  • ja.28 06.08.08, 11:00
    Chodzi o zwiekszenie przyrostu naturalnnego Wiemy co sie dzieje na tych
    pielgrzymkach:)A klerowi chodzi o to zeby rodziło sie dużo dzieci
  • mtkov 06.08.08, 14:39
    Po tym co napisałeś(aś) widać, że należysz do tej grupy ludzi, która
    zupełnie nie wie, co się dzieje na pielgrzymce!

    ---
    U r the only one who creates Your reality
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 11:26
    grgkh napisał:

    > Kto jest temu winien?
    >
    > Czy rodzice, którzy są nadopiekuńczy dla dzieci, którzy pod pewnym względem na
    > zawsze tymi dziećmi zostają?
    >
    > Czy wpisana w mentalność narodową opieka patrona/patronki naszej ojczyzny Maryi

    Połącz te dwa powody, a otrzymasz odpowiedź (na problem bezczynności i liczenia na opatrzność): nadopiekuńczy rodzice o mentalności narodowej. Rząd powinien urządzić i wypromować dobrowolne kursy świadomości społecznej dla rodziców;-)
    Same pielgrzymki to nic zdrożnego, nie demonizujmy.
  • krytykantka07 06.08.08, 11:33
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 11:34
    Zaraz tam manipulacji. Czy musimy wszędzie wietrzyć podstęp?;-)
  • ejkuraczek 06.08.08, 11:39
    niewinny.kwiatuszek napisała:

    > Zaraz tam manipulacji. Czy musimy wszędzie wietrzyć podstęp?;-)

    No właśnie:to smutne ,ze ludzie węszą wszędzie podstęp, spisek i
    wroga.
    Moze niewiara w Boga łączy się tak naprawde w niewiara w dobro,
    sprawiedliwość, bezinteresowność, czystość intencji, a wiec też
    niewiarą w samego siebie i drugiego człowieka?
    Musi coś byc w słowach JP 2 "Nie mozna zrozumieć człowieka bez Boga"
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 11:41
    ejkuraczek napisała:

    > Musi coś byc w słowach JP 2 "Nie mozna zrozumieć człowieka bez Boga"


    JP2, o ile dobrze mi się obiło o uszy, powiedział też: "człowiek jest istotą dla siebie niezrozumiałą".
  • krytykantka07 06.08.08, 11:45
    Raczej powinno być: " nie można zrozumieć innego człowieka bez
    zrozumienia siebie ". W końcu " tyle wiemy o sobie ile nas
    sprawdzono " i to bynajmniej nie słowa Jezusa tylko komunistki ;))).
    Co do JPII. On siebie nie rozumiał. Czyli innych nie rozumiał również
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 11:52
    krytykantka07 napisała:

    > Raczej powinno być: " nie można zrozumieć innego człowieka bez
    > zrozumienia siebie ".

    Dlaczego akurat tak powinno być? Jak zrozumiesz siebie (możliwe?) to zrozumiesz innego człowieka? To już lepiej powiedzieć: "człowiek jest istotą dla siebie niezrozumiałą", albo "wiem, że nic nie wiem".

    > W końcu " tyle wiemy o sobie ile nas
    > sprawdzono " i to bynajmniej nie słowa Jezusa tylko komunistki ;))).

    Tak, w pewnym sensie wiemy o sobie tyle, ile nas sprawdzono. Śmiem jednak twierdzić, że to mało przydatna wiedza;-) Musiałabym się sprawdzać z pięć milionów lat. Tych przypadkowych kilkadziesiąt ważnych wyborów, jakie człowiek podejmuje w życiu... Co to jest?;-)

  • ejkuraczek 06.08.08, 11:56
    niewinny.kwiatuszek napisała:

    > krytykantka07 napisała:
    >
    > > Raczej powinno być: " nie można zrozumieć innego człowieka bez
    > > zrozumienia siebie ".
    >
    Zgadzam się,z tym,że nie mozna poznać siebie samego bez poznania
    Boga czyli swego Stwórcy.
  • krytykantka07 06.08.08, 12:16
    No pięknie. A gdzie chcesz poznać Boga?
  • ejkuraczek 06.08.08, 11:55
    niewinny.kwiatuszek napisała:

    > ejkuraczek napisała:
    >
    > > Musi coś byc w słowach JP 2 "Nie mozna zrozumieć człowieka bez
    Boga"
    >
    >
    > JP2, o ile dobrze mi się obiło o uszy, powiedział też: "człowiek
    jest istotą dl
    > a siebie niezrozumiałą".

    To się jedno łączy z drugim.
  • krytykantka07 06.08.08, 11:56
    No tak a jeszcze lepiej sie łączy z powiedzeniem JPII : " prawda nas
    wyzwoli ". A jaką prawde miał na myśli JPII? Chyba nie historyczną :P
  • turbo_wesz 06.08.08, 13:55
    > Moze niewiara w Boga łączy się tak naprawde w niewiara w dobro,
    > sprawiedliwość, bezinteresowność, czystość intencji, a wiec też
    > niewiarą w samego siebie i drugiego człowieka?

    wręcz przeciwnie - zazwyczaj łączy się z poglądem, że te wartości są na tyle
    ważne, że bez Boga warto ich bronić, choćby dla wygodniejszego życia naszych dzieci
  • krytykantka07 06.08.08, 11:53
    Oczywiście, że nie musimy. Ale zastanówmy się na czym polega idea
    pielgrzymowania. Co pielgrzymi tak naprawdę robią :P. Chyba nawet
    nie zdają sobie z tego sprawy jak działa ten mechanizm.
  • niewinny.kwiatuszek 06.08.08, 11:57
    krytykantka07 napisała:

    > Oczywiście, że nie musimy. Ale zastanówmy się na czym polega idea
    > pielgrzymowania. Co pielgrzymi tak naprawdę robią :P.

    > Chyba nawet
    > nie zdają sobie z tego sprawy jak działa ten mechanizm.

    Bo nie ma dla nich znaczenia. Oni się po prostu dobrze bawią. Skoro ogólnie i tak są uzależnieni od Kościoła, to pielgrzymka jest tu małym pikusiem. Miłą odskocznią od rzeczywistości. Umówmy się: na pielgrzymce poznają ludzi podobnych do nich, nie płacą za spanie i środek transportu, jedzą wspólnie na powietrzu, śpiewają wspólnie... zamiast klęczęć na zimnych posadzkach w ciemnym kościele i klepać pacierze. Lepiej, lepiej. Ja w pielgrzmkach widzę same pozytywy!
  • alinaw1 06.08.08, 11:59
    Najlepiej wszystkich krytykować, zbesztać, wyśmiać... Cóż złego w
    tym, że ludzie modlą się w jakiejś intencji? Mlodzi ludzie mogliby
    przecież wyjechać pod namiot i popijać piwko- to pewnie spodobałoby
    się tym forumowiczom, którzy wszędzie węszą indoktrynację i
    zakłamanie. uczestniczyłam w pielgrzymce tylko raz (najdłuższa w
    Polsce), dla mnie najważniejsze wtedy było przeżywanie wiary WE
    WSPÓLNOCIE, w drodze... Całe dnie z Bogiem- w slońcu i w deszczu, z
    ludżmi i w samotności, w śpiewie, modlitwie, zadumaniu, rozmowach,
    spowiedzi, codziennych mszach. To moje jedno z najcudowniejszych
    wspomnień młodości. Duchowość tego wydarzenia nie jest porównywalna
    do żadnych innych historii w moim życiu (nawet do czasu spędzonego w
    klasztorze).
  • ja.28 06.08.08, 12:11
    alinaw1 napisała:

    > Najlepiej wszystkich krytykować, zbesztać, wyśmiać... Cóż złego w
    > tym, że ludzie modlą się w jakiejś intencji?

    Nie nie ma nic zlego I kochaja sie tez w jakiejś intencji:)A ile wiecej dzieci
    sie rodzi po takich 'wycieczkach":)Przyrost naturalny od razu idzie wzwyz za 9
    mcy I o to chodzi:)
  • alinaw1 07.08.08, 10:14
    Hej, Ja 28! Trudno mi zrozumieć Twoją wypowiedź! O co chodzi z tymi
    dziećmi po "wycieczkach"? Rozumiem, że pielgrzymujesz i masz wiedzę
    na ten temat.
  • krytykantka07 06.08.08, 12:14
    A kto wyśmiewa albo krytykuje? Właśnie ukazuję jak rodzi sie to z
    czym walczą wszyscy ludzie bez względu na poglądy...
  • aniczka81 06.08.08, 12:29
    Nie wiem skąd przekonanie, że wierząca i religijna osoba, to człowiek prosty i ograniczony. Wiara nie ma nic wspólnego z myśleniem życzeniowym! (Komuś się tu pomyliło z magią). Krytykować lubimy najbardziej, a tymczasem niezrozumienie pewnych zachowań może wynikać z naszego ograniczenia, a nie z głupoty ludzi, którzy nas otaczają...

    "Trochę wiedzy oddala od Boga; wiele wiedzy przybliża do Niego" (B. Pascal).
  • krytykantka07 06.08.08, 13:24
    Człowiek prosty i ograniczony? Ależ skąd. Może być nawet bardzo
    mądry i oczytany. Jest tylko bardzo dobrze manipulowany. W jego
    przypadku wykorzystuje się zjawisko snobizmu intelektualnego...
  • tok33 06.08.08, 16:09
    Religia jest najgorszym zlem jakie moze spotkać w życiu , czlowieka
  • baba67 07.08.08, 15:02
    CO TO KOMU PRZESZKADA< ZE KTOS SOBIE IDZIE albo nie idzie? Albo jezdzi d Tybetu
    szukac guru albo innego oswiecenia. Mnie nie przeszkadza, ze ktos zamiast na
    pielgrzymke jedzie nad jezioro opic sie piwska i pobzykac pod namiotem i ile nie
    wydzira sie ani nie steka w nocy zbyt glosno.
    Jestem w stanie zrozumiec, ze komus przeszkadzaja spiewy pod oknem, ale
    zupelnie krytykowania codzej wiary-swiadczy to o poczuciu wlasnej wyzszosci
    doprawdy nie wiem czym uzasadnionym.Wszystko moze byc czescia
    indoktrynacji-ateizm rowniez-vide organ prasowy pana Urbana.Ja nie czuje sie
    lepsza z powodu swojej wiary i przezyc pielgrzymkowych- nie porownuje sie z
    innymi aby poprawic sobie samopoczucie, bo zwyczajnie nie musze.
    Moge odpowiedziac medrkowi ktory mowi ze wierzacy sa glupkami, ze sam jest
    glupek, tylko ze kompletnie nic z tego nie wynika poza zasmiecami wirtualnej
    przestrzeni.

    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • comment99 06.08.08, 12:38
    "grgkh" nieuku jeden!
    Zanim cos napiszesz to przeczytaj "Potęgę podświadomości"
    ci ludzie postępują wprost genialnie wzgledem siebie, uruchamiając w sobie
    głebokie siły podświadomości, to tak dla ciebie w "racjonalnym" języku. Bo
    Boskiego nigdy nie zrozumiesz, bo nie jest do rozumienia!
  • caragena 06.08.08, 13:26
    odsyłam :

    Terry Pratchett "seria Świat Dysku"

    a przynajmniej Nauka Świata Dysku II

    Wiara - jakakolwiek- jest ludziom potrzebna

    Nawet wiara w amulety i strzały energii, nawet w pecha, nawet w bogów
    w siebie, w prawo, w naukę i rozum, w pieniądz, psychologię, w sprawiedliwość.

    Potrzebna jest i będzie w nas zawsze - w różnej postaci - bo jest częścią tego,
    co stanowi o naszym człowieczeństwie, odróżnia i wyróżnia nas na tle innych
    istot (cokolwiek mówią na ten temat awangardowi antropolodzy kultury) - nie ma
    wiary - nie ma "narrativum" - nie ma wyobraźni i wartości - To wiara daje
    podstawę wszelkiemu rozróżnieniu, dobru i złu - bez niej są to tylko słowa.



    "Cóż czytasz, mości książę ?

    Słowa, słowa, słowa"

    - Hamlet -
    W. Sheakspeare
  • caragena 06.08.08, 13:49
    To, że jak mówisz "hodujemy sobie słuchacza" (czy zgodzę się z Tobą co do
    hodowli, czy nie to już inna sprawa) jest dla nas ułatwieniem i błogosławieństwem.

    Nawet jeśli jesteśmy sami i w trudnym położeniu mamy go przy sobie - czy jest
    prawdziwy czy nie.
    Ułatwia on nazwanie problemu, zwerbalizowanie go i pomaga znaleźć rozwiązanie.

    Pomaga - niektórzy nazywają to wysłuchaną modlitwą, inni autosugestią - uporać
    się z codziennością, nadaje sens pustym słowom jak dobro i zło i daje motywację,
    aby któregoś z nich się trzymać.

    Daje zewnętrzny jakby punkt odniesienia, jest czymś, czemu postanawiamy być
    wierni, bo samemu sobie nie możemy - wiemy kim jesteśmy i wiemy jak jesteśmy
    wygodni i zmienni.

    To - ten słuchacz nadaje sens zasadom naszego życia (nieważne kto nim jest -
    Bóg, anioł, zmarły przodek, kamienny posąg). On czyni nas zawsze mniej samotnymi
    (taki wirtualny towarzysz - jak wirtualna maszyna w komputerze).

    Jedni wierzą, że jest naprawdę, inni dopatrują się w tym sukcesu ewolucji.

    Jest to naprawdę sprytne i wcale nie takie złe, jak Ci się wydaje.
    A jeszcze zdejmuje z nas część odpowiedzialności za to, co się wokół nas dzieje
    - bo pech, bo brak przychylności, bo był zły - cudowne i proste rozwiązanie -
    pomyśl o tym w ten sposób.

    Wiara sama w sobie nie jest zła - jest dobra. Złe jest to co z nią robimy - my
    czy oni (o których boimy się myśleć, że to też możemy być i my)

    Pielgrzymka daje szansę pobyć sam na sam ze słuchaczem (Robili to też nasi
    przodkowie - wychodząc na pustynię, polowanie, czy próby inicjacyjne). W ten
    sposób daje szansę na rozwiązanie wielu problemów, na przemyśleniu sam na sam
    wielu spraw, czy obgadanie ich z innymi.

    To tez nie jest takie złe jak Ci się wydaje. I co lepsze mamy to w sobie, tylko
    w różnej formie - jedni idą w góry, inni do lasu, na pielgrzymkę, ponurkować,
    popolować.

    Czas kiedy jesteśmy sami z naszym słuchaczem.

    Jeszcze jedno - myślimy rozmawiając sami ze sobą. Czy to też jest złe?

  • ejkuraczek 06.08.08, 14:01
    caragena napisała:

    > To, że jak mówisz "hodujemy sobie słuchacza" (czy zgodzę się z
    Tobą co do
    > hodowli, czy nie to już inna sprawa) jest dla nas ułatwieniem i
    błogosławieństw
    > em.
    >
    > Nawet jeśli jesteśmy sami i w trudnym położeniu mamy go przy
    sobie - czy jest
    > prawdziwy czy nie.
    > Ułatwia on nazwanie problemu, zwerbalizowanie go i pomaga znaleźć
    rozwiązanie.
    >
    > Pomaga - niektórzy nazywają to wysłuchaną modlitwą, inni
    autosugestią - uporać
    > się z codziennością, nadaje sens pustym słowom jak dobro i zło i
    daje motywację
    > ,
    > aby któregoś z nich się trzymać.
    >
    > Daje zewnętrzny jakby punkt odniesienia, jest czymś, czemu
    postanawiamy być
    > wierni, bo samemu sobie nie możemy - wiemy kim jesteśmy i wiemy
    jak jesteśmy
    > wygodni i zmienni.
    >
    > To - ten słuchacz nadaje sens zasadom naszego życia (nieważne kto
    nim jest -
    > Bóg, anioł, zmarły przodek, kamienny posąg). On czyni nas zawsze
    mniej samotnym
    > i
    > (taki wirtualny towarzysz - jak wirtualna maszyna w komputerze).
    >
    > Jedni wierzą, że jest naprawdę, inni dopatrują się w tym sukcesu
    ewolucji.
    >
    > Jest to naprawdę sprytne i wcale nie takie złe, jak Ci się wydaje.
    > A jeszcze zdejmuje z nas część odpowiedzialności za to, co się
    wokół nas dzieje
    > - bo pech, bo brak przychylności, bo był zły - cudowne i proste
    rozwiązanie -
    > pomyśl o tym w ten sposób.
    >
    > Wiara sama w sobie nie jest zła - jest dobra. Złe jest to co z nią
    robimy - my
    > czy oni (o których boimy się myśleć, że to też możemy być i my)
    >
    > Pielgrzymka daje szansę pobyć sam na sam ze słuchaczem (Robili to
    też nasi
    > przodkowie - wychodząc na pustynię, polowanie, czy próby
    inicjacyjne). W ten
    > sposób daje szansę na rozwiązanie wielu problemów, na przemyśleniu
    sam na sam
    > wielu spraw, czy obgadanie ich z innymi.
    >
    > To tez nie jest takie złe jak Ci się wydaje. I co lepsze mamy to w
    sobie, tylko
    > w różnej formie - jedni idą w góry, inni do lasu, na pielgrzymkę,
    ponurkować,
    > popolować.
    >
    > Czas kiedy jesteśmy sami z naszym słuchaczem.
    >
    > Jeszcze jedno - myślimy rozmawiając sami ze sobą. Czy to też jest
    złe?


    Złe jeśli się myli Boga z samym sobą. Filozofia New Age jest
    zdecydowanie sprzeczna z chrzescijanstwem i jest myleniem kto jest
    kim na tym świecie. Robienie chaosu w ciekawym opakowaniu, nic
    wiecej.
  • jtn2008 06.08.08, 15:07
    ejkuraczek napisała:


    > Złe jeśli się myli Boga z samym sobą. Filozofia New Age jest
    > zdecydowanie sprzeczna z chrzescijanstwem i jest myleniem kto jest
    > kim na tym świecie. Robienie chaosu w ciekawym opakowaniu, nic
    > wiecej.

    Kimże jesteś ejkuraczku, aby tak jednoznacznie decydować co dobre a co złe?
  • antykreator 06.08.08, 15:20
    Jak to, kim - jest formą doskonałości dla samej siebie, co daje jej
    prawo by wynosić się nad innych - cóż jej jestestwo ponad wszystko i
    wszystkich

    --
    Chaos nade mną i chaos pode mną
    Dla wszystkich prócz mnie jest mozaiką tajemną
  • antykreator 06.08.08, 13:48
    Nie mam to jak banda moherów jeszcze bardziej korkująca Warszawę i
    inne miasta, drogi itp.
    Powodzenia ciemne owieczki prowadzone przez swych kapłanów... Idźcie
    i nie wracajcie.

    Wiem, wiem zaraz mnie zakrzyczycie jak zwykle.
    --
    Chaos nade mną i chaos pode mną
    Dla wszystkich prócz mnie jest mozaiką tajemną
  • stebnicki 06.08.08, 14:20
    jezeli ktos nie pamieta to tak wyglada 2 przykazanie w wersji
    prawdziwej przed poprawkami kosciola katolickiego :
    Nie uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie
    wysoko albo na ziemi nisko, lub w wodzie poniżej ziemi.
    Nie będziesz oddawał im pokłonu ani służył. Bo Ja jestem Pan, Bóg
    twój, Bóg zazdrosny, karzący nieprawość ojców na synach w trzecim i
    w czwartym pokoleniu - tych, którzy Mnie nienawidzą,
    a który okazuje łaskę w tysiącznym pokoleniu tym, którzy Mnie miłują
    i strzegą moich przykazań.
    tlumaczenie za wikipedia, to chyba wystarczy, tresc mowi sama za
    siebie
  • antykreator 06.08.08, 14:23
    jak w temacie !
    --
    Chaos nade mną i chaos pode mną
    Dla wszystkich prócz mnie jest mozaiką tajemną
  • kocia_noga 06.08.08, 14:37
    celem pielgrzymek są świątynie Real,Auchan, Leclerc, Lidl,Leroy-
    Merlin, Ikea i pomniejsze.
    Innych w swojej okolicy nie widziałam.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,82498487.html
  • antykreator 06.08.08, 15:00
    jak to by moher rzekł święte słowa :D
    --
    Chaos nade mną i chaos pode mną
    Dla wszystkich prócz mnie jest mozaiką tajemną
  • titta 06.08.08, 16:23
    Pomine sens pielgrzymek i probe wyproszenia tym wysluchania
    modlitwy. To dosc dlugi temat.
    Za to zajme sie tonem twojej wypowiedzi. Czy naprawde myslisz, ze
    wszystko da sie zdzialac swoimi wysilkami? Jesli tak, to gratuluje.
    Ale uwazaj zebys sie nie musial przekonac jak naprawde jestes slaby
    i bezsilny... Watpisz? Swoimi wysilkami nikt nie jest w stanie
    sprawic aby bezplodna para miala dziecko. Nikt nie jest w stanie tez
    sprawic aby to dziecko urodzilo sie zdrowe i o czasie. Ba, nawet
    pewnie nie jestes w stanie sprawic aby twoja mam/brat odnosili sie
    do cieie zyczliwiej.
    Piszesz z pogarda "pan bozia". "Pan bozia" sie o to nie gniewa, bo
    rzeczywiscie takiego kogos nie ma. Jest potezny, wielki Bog, ktory
    dal ci zycie i w kazdej chwili moze ci je odebrac. Jest on jednak
    przede wszystkim milosierny i ciagle daje kolejna szanse...
  • baba67 07.08.08, 15:19
    Skoro zycie pozbawione wiary jest takie cudowne i bezproblemowe, to zastanawiam
    sie skad tyle jadu i pogardy w odniesieniu do osob, ktore tak naprawde
    krytykantom nic nie zrobily moze oprocz chwili w korkach troche halasu przez
    godzine.Prawdziwie szczesliwy czlowiek jest odporny na takie rzeczy i
    tolerancyjny wobec innych i ich przekonan, tryska wyrozumialosci i optymizmem.
    Dziene skad sie ta zolc bierze i wylewa sie na forum.
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • fomica 06.08.08, 16:27
    To o czym piszesz to element szerszego zjawiska jakim jest płytka i dziecinna
    religijnośc wielu dorosłych ludzi. Jasne, że nie wszystkich, ale pewnej grupy,
    obawiam sie że większości. Do kościoła sie chodzi bo tak trzeba, na pielgrzymki
    sie jeździ bo zawsze się jeździło, grzech znika po spowiedzi, komunię sie łyka,
    bo to niezbędne do zbawienia, pan bóg to starszy mężczyzna z białą brodą. No i
    oczywiście czyni cuda, więc poprosic go o egzamin nigdy nie zaszkodzi. Potrzeba
    sporo dojrzałości i chyba nawet pewnego poziomu intelektualnego, żeby przetrawić
    prawdziwą, doroslą wiarę. Widziałam ludzi którzy podczas pielgrzymki rozpijali
    wódkę w autokarze, awanturujących sie o liczbe postojów, spóźniających na mszę,
    na która jechali całą noc, bo trzeba było jeszcze wstąpic do sklepu z
    pamiątkami, zjeść lody. Nawet kioskarze sie śmieją, że po przejściu pieszych
    pielgrzymek wyprzedaja całe zapasy prezerwatyw. Wątpię czy duża cześć pątników
    zastanawia się nad celem takiej wycieczki.
  • alinaw1 07.08.08, 10:18
    Fomica, a o jakich pielgrzymkach piszesz? Moze chodzi o autokarowe
    wycieczki do Hiszpanii tudzież "poznaj wybrzeże w tydzień" i temu
    podobne?
  • xtrin 06.08.08, 16:37
    Rzeczonego programu nie widziałam, nie wiem więc jakie przypadki pokazano.
    Osobiście nie spotkałam się z przerzucaniem całej odpowiedzialności na
    "intencje", raczej oddanie się w boską opiekę było działaniem dodatkowym obok
    działań fizycznie zmierzających do danego celu lub działaniem podtrzymującym na
    duchy, gdy nie dało się nic innego zrobić.

    Jeżeli - na ten przykład - czyjaś matka jest chora, zapewniono jej wszelaką
    opiekę i pozostaje czekać na wyniki to nie widzę nic złego w modlitwie czy nawet
    pielgrzymce "w intencji".
    Ba, dla niektórych ma to wręcz pozytywne skutki - dodaje nadziei tak samej
    chorej jak i jej bliskim, pomaga im psychicznie przetrwać trudny okres. A przez
    to pośrednio może nawet nieco temu zdrowiu pomóc.

    Religia rzeczywiście trochę uczy owieczki bierności, ale jest też w stanie im w
    pewien sposób pomóc. Niektórzy tego potrzebują i to się jeszcze długo nie zmieni.
  • drseuss 07.08.08, 12:13
    Patrząc na te pseudointeligenckie wypowiedzi, z nieodłącznym tonem wyższości nad
    ludźmi mocno wierzącymi (i proszę nie utożsamiać silnej wiary z moherami) od
    razu przychodzi mi na myśl, że też kiedyś miałam taką idiotyczną postawę "jestem
    za inteligentna na kościół katolicki". Już mi przeszło i wcale nie dlatego, że
    gwałtownie zgłupiałam.
  • krytykantka07 07.08.08, 12:19
    Oczywiście, że nie zgłupiałaś. Przeszłaś tylko pranie mózgu. Gdyby
    było inaczej to wiedziałabyś, że KK to gniazdo szatana, a Ty jesteś
    za inteligentna na KK. To co wymyśli papież i kościelna hierarchia
    sama byś wymyśliła gdybyś rozumiała nauki Jezusa. Ale powód byłby
    inny...
  • drseuss 07.08.08, 12:22
    O rany napisz mi czy to sarkazm.. bo już nie wiem czego się na tym forum
    spodziewać :)
  • krytykantka07 07.08.08, 12:36
    Skoro wiedziałaś, że jesteś zbyt inteligentna na KK to tak było.
    Czyli przeszłaś pranie mózgu, jeśli teraz uważasz inaczej. Jesteś
    mądrzejsza od papieża, więc czemu temu zaprzeczasz? Każdy
    inteligentny człowiek jest mądrzejszy od papieża i w nim nie szuka
    sobie autorytetu.
  • drseuss 07.08.08, 12:41
    Nie zgodzę się tylko z opinią, że przeszłam pranie mózgu, bo mój stosunek do KK
    zmienił się tylko o tyle, ze już nie uważam, że jestem na niego zbyt
    inteligentna. teraz po prostu uważam, że.. no cóż nie czuję się członkiem tej
    instytucji i tyle. Ale zniknął ton wyższości.. kurczę nie uwolnię się już od
    tego tonu wyższości (patrz poniżej).
  • krytykantka07 07.08.08, 12:44
    Hmmmmmmmmmmm czyli jesteś chrześcijanką, która rozumie nauki Jezusa.
    Skoro nie czujesz się członkiem KK jesteś bliżej Jezusa.
  • xtrin 07.08.08, 12:30
    drseuss napisała:
    > Patrząc na te pseudointeligenckie wypowiedzi, z nieodłącznym
    > tonem wyższości nad ludźmi mocno wierzącymi (i proszę nie
    > utożsamiać silnej wiary z moherami) od razu przychodzi mi
    > na myśl, że też kiedyś miałam taką idiotyczną postawę "jestem
    > za inteligentna na kościół katolicki". Już mi przeszło
    > i wcale nie dlatego, że gwałtownie zgłupiałam.

    Za to w Twojej obecnej postawie nie ma nawet echa tonu wyższości :).
  • drseuss 07.08.08, 12:38
    Oj, myślałam że o to chodzi. Że dyskusję wygrywa osoba, która swoim tonem
    wyższości przewyższy wszystkie inne tony.
    Nie no poważnie głupio mi teraz.
  • xtrin 07.08.08, 12:57
    Swój błyskotliwy komentarz o pseudointeligentach, wyższości i idiotyzmie
    umieściłaś pod moim postem, w którym doprawdy nie dostrzegam ani jednego dźwięku
    wyższości.
    Chętnie więc dowiem się, czy umiejscowienie komentarza było przypadkowe, czy
    jednak Ty wyższość w mojej - nota bene broniącej prawa wierzących do "intencji"
    - wypowiedzi dostrzegłaś.
  • drseuss 07.08.08, 13:10
    Nie było przypadkowe, bo miało zacząć się od "zgadzam się z przedmówcą", bo się
    zgadzam. Potem w wyniku edycji i lekkiego podirytowania przeszło na krytykę
    pseudointeligenckich wypowiedzi - która miała być tylko krytyką a nie
    wywyższaniem się. Wiem, że wyszło jak wyszło ale skoro przyznaję się, że też
    miałam postawę taką kiedyś, to już prędzej stawiam się na równi, a nie
    wywyższam. Podsumowując: Z twoją wypowiedzią się zgadzam. Wypowiedź moja po
    niej nastepująca jej nie dotyczy. Za ton wywyższający się wstydzę.
  • drseuss 07.08.08, 13:27
    Z resztą.. "> Swój błyskotliwy komentarz..."
    Widzisz, jak trudno ustrzec się przed złośliwościami?
  • xtrin 07.08.08, 15:34
    Ależ ja nie zamierzałam się wystrzegać, ta była w pełni zamierzona :).
    Ty - jak piszesz niezamierzenie - rozpoczęłaś atak komentując wywyższanie i
    głupotę pod moim postem, więc weszłam w rolę...

    Nieporozumienie wyjaśnione, więc za złośliwość przepraszam.
  • baba67 07.08.08, 15:12
    Nie widze jakos tej wyzszosci. A wypowiedzi sa pseudointeligenckie, bo dyskutuja
    z prawdami wiary jakims w zalozeniu madrym jezykiem za to prymitywnymi do bolu
    argumentami(katole to kupa glupkow ktrym wciska sie ciemnote, a mlodzi chodza na
    pielgrzymki bo wierza w magie a i tak z brzuchami wracaja).
    Oczywiscie byly dyskusje wielkich filozofow na te tematy, ale bym nawet nie
    odwazyla sie do nich nawiazywac, ani tez kogokolwiek nawracac czym innym wsros
    przykladem.
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • alex-alexander 06.08.08, 23:27
    Pranie mozgu
  • klient102 07.08.08, 01:30
    ... to się dowiesz dlaczego ludzie chodzili i nadal chodzą na
    pielgrzymki.
  • muerte2 07.08.08, 13:02
    Na pielgrzymki chodzi się dlatego, że skoro już wybudowali drogi, to trzeba po
    nich chodzić. A budują na Euro 2012 więcej dróg, więc więcej się będzie chodziło.
    Gwoli ścisłości dodam jeszcze, że świętej pamięci Jan Himilsbach powiedział
    kiedyś z goryczą - "Zbudowali tyle dróg, a człowiek nie ma dokąd pójść"...
  • krytykantka07 07.08.08, 13:07
    Co znaczy, że człowiek nie ma dokąd pójść? Wszak wszystkie drogi
    prowadzą do Rzymu ;)))
  • muerte2 07.08.08, 13:30
    krytykantka07 napisała:

    > Co znaczy, że człowiek nie ma dokąd pójść? Wszak wszystkie drogi
    > prowadzą do Rzymu ;)))

    A swoją drogą, to mogłabyś, Krytykantko, osobiście pójść na pielgrzymkę! Może
    wówczas doznałabyś iluminacji i zweryfikowała swoje poglądy. In plus albo
    jeszcze bardziej in minus ;-))
  • krytykantka07 07.08.08, 13:42
    Ależ Muerte ja cały czas weryfikuję moje poglądy rozwijając je ;))).
    Ostatnio głoszę, że zgodnie z katolicyzmem aborcja to dowód
    macierzyńskiej miłości i prawdziwy heroizm! Tylko dzięki wysłaniu
    nieochrzczonych dzieci do nieba...
  • muerte2 07.08.08, 14:13
    krytykantka07 napisała:

    > Ależ Muerte ja cały czas weryfikuję moje poglądy rozwijając je ;))).
    > Ostatnio głoszę, że zgodnie z katolicyzmem aborcja to dowód
    > macierzyńskiej miłości i prawdziwy heroizm! Tylko dzięki wysłaniu
    > nieochrzczonych dzieci do nieba...

    Zaiste, nie sposób nadążyć nie tylko za jakością Twoich poglądów, ale nawet za
    ich kierunkiem ;-) Ale trzeba Ci "przyznać", że nie masz większego heroizmu i
    macierzyńskiej miłości niż aborcja ;-D Ten rewolucyjny pogląd stawia Cię w
    jednym szeregu z największymi rewolucjonistami naszych i nie tylko naszych
    czasów. Takich jak Che Guevara, Fidel Castro czy Spartakus ;-)
    Nie rozumiem tylko dlaczego pośrednio atakujesz moją ulubioną Zatokę
    Nieochrzczonych Dzieci? Protestuję przeciwko opróżnianiu Zatoki i czynieniu z
    niej miejsca nieużywanego, bo w końcu zniknie ono ostatecznie pozbawiając mnie
    koronnego argumentu przeciwko absurdom religijnym ;-)
  • krytykantka07 07.08.08, 15:17
    Ech Muerte, muszę wyjaśnić bo widzę że nie rozumiesz :P. W dyskusji
    o transfuzji krwi doszliśmy do wniosku, że miłość macierzyńska to
    odmówienie dziecku prawa do transfuzji, aby mogło iśc do nieba. Po
    transfuzji do nieba nie pójdzie i z rodzicami sie tam nie spotka.
    Dlatego uważam, że aborcja teraz gdy nie ma zatoki nieochrzczonych
    dzieci to dowód miłości macierzyńskiej, bo dziecko idzie do nieba.
    Czyż może byc większa miłosć od tej gdy matka odda swoje życie za
    dziecko? A co dopiero życie wieczne, bo ona pójdzie do piekła, a
    dziecko wyśle do nieba i z nim się nie spotka po śmierci. Czyż wiec
    może być większy heroizm? I co ma znaczyć to Twoje porównanie do
    rewolucjonistów? Wtedy dzieci szły do odchłani! Więc to był cios dla
    ich matek. Która matka chciałaby, aby jej dziecko poszło do odchłani?
  • iluminacja256 07.08.08, 12:59
    To pytanie nei ma w ogóle sensu, bo zakłada, ze wszystko ma jakiś
    racjonalny cel, a nie ma. Równei dobrze mozna zapytać, po o ludzie
    chodzą w góry, a zwłaszcza w góry typu Himalaje, gdzie na kazdego w
    50% czeka smierć. Jedni chodzą w góry, drudzy chodza na pielgrzymki,
    tzreci biegaja w maratonach , a czwarci jadą do dzungli. Skoro to
    robią, to widac jest im to po coś potrzebne.
    Szczerze mówiąc, choć nei ejstem katolikeim, sama chetnei poszłabym
    do Santiago de Compostela. To cudowna wyprawa. I na pewno nei
    chodziłoby tu o KK.
  • cynick1 07.08.08, 17:59
    celem pielgrzymek jest tamowanie ruchu
    i wkurzanie niecierpliwych
    ktorzy po przyjeciu sakrametow komunii i bierzmowania
    stracili cierpliwosc z powodu zakazu przez kk masturbowania
    i walenia konia

    pzdr.
  • baba67 07.08.08, 21:14
    W tym co piszesz jest gleboka prawda-duza czesc tych ziejacych i plujacych(nie
    wszyscy) to dawmi ministrancki i bielanki u ktorych z idealami KK zwyciezyla
    glowka i swedzaca c.pa.Tylko tak moge sobie ten jad wytlumaczyc-podswiadomym a
    glebokim rozczarowaniem soba.
    A do czynnikow zniechecajacych dodalabym bzykanie bez slubu.
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • sexiwoman 07.08.08, 18:47
    Na pielgrzymke młożdzież jedzie bo: ma za darmoche jedzenie, ma za
    darmochę nocleg i można kogs poznać, wiesz ile dziewczyn przyjeżdża
    z brzuchami?

    kobietakobiecie.blox.pl
  • baba67 07.08.08, 21:18
    Znasz jakas? Bo ja jakos nie.A znam mnostwo osob ktore tam byly.I nawet o zadnej
    nie slyszalam.
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • przewoz_pw 07.08.08, 21:20
    sexiwoman napisała:

    > Na pielgrzymke młożdzież jedzie bo: ma za darmoche jedzenie, ma za
    > darmochę nocleg i można kogs poznać, wiesz ile dziewczyn przyjeżdża
    > z brzuchami?
    Uświadom nas jakąś statystyką chociaż, bo ja znam kilka dziewczyn, które na pielgrzymki chodziły/chodzą, ale jakoś z brzuchami nie przychodziły. Dziwne.




    --
    przewoz_pw
    Nieoficjalne Forum KM
    Prognoza Numeryczna
  • kolter_hugh 07.08.08, 21:28
    przewoz_pw napisał:

    > sexiwoman napisała:
    >
    > > Na pielgrzymke młożdzież jedzie bo: ma za darmoche jedzenie, ma za
    > > darmochę nocleg i można kogs poznać, wiesz ile dziewczyn przyjeżdża
    > > z brzuchami?
    > Uświadom nas jakąś statystyką chociaż, bo ja znam kilka dziewczyn, które na pie
    > lgrzymki chodziły/chodzą, ale jakoś z brzuchami nie przychodziły. Dziwne.

    Antykoncepcja czy skrobanka ??
    --
    pl.youtube.com/watch?v=kPQR-OsH0RQ&NR=1
  • przewoz_pw 08.08.08, 10:03
    Prawdopodobnie mam po prostu normalne koleżanki, które nie pieprzą się z każdym pierwszym napotkanym facetem, jak niektóre na dyskotekach.
    Przykro mi, że Cię zawiodłem.

    --
    przewoz_pw
    Nieoficjalne Forum KM
    Prognoza Numeryczna
  • sexiwoman 07.08.08, 22:36
    Kto ujawni takie dane czy fakty?? Widziałam co się działo, mało tego
    jedni z nocujących powiedzieli, że sami jeździli, wiedzą co się
    wyrabiało i nie położą nas spać koedukacyjnie w jednym domu.
    --
    kobietakobiecie.blox.pl/html
  • hermina5 08.08.08, 07:35
    Widziałam co się działo, mało tego
    > jedni z nocujących powiedzieli, że sami jeździli, wiedzą co się
    > wyrabiało i nie położą nas spać koedukacyjnie w jednym domu

    Jakby tego nie mozna było robić niekoedukacyjnie:P

    A to co opisujesz o "przyjeżdzaniu z brzuchem" jest tylko dowodem na
    ciemnotę - wtystarczyło się zabezpieczyć. Ludzie na cąłym swiecie
    uprawiają seks, wiec nie wiem,dlaczego seks na pielgrzymce to
    wielkie aj waj.
  • przewoz_pw 08.08.08, 10:06
    > A to co opisujesz o "przyjeżdzaniu z brzuchem" jest tylko dowodem na
    > ciemnotę

    Ja tam dowodów dalej nie dostałem.
    Znam za to kilka (osobiście) dziewcząt, które z brzuchem wracają z innych wakacji, nie na pielgrzymce. Tam to dopiero musi być oświecenie.


    --
    przewoz_pw
    Nieoficjalne Forum KM
    Prognoza Numeryczna
  • baba67 08.08.08, 13:14
    Gratuluje kolezanek(tych niebrzuchatych) . Wroze szczescie malzenskie w
    przyszlosci:-)
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • przewoz_pw 08.08.08, 13:23
    baba67 napisała:

    > Gratuluje kolezanek(tych niebrzuchatych) . Wroze szczescie malzenskie w
    > przyszlosci:-)

    Mnie? Oby.


    --
    przewoz_pw
    Nieoficjalne Forum KM
    Prognoza Numeryczna
  • baba67 08.08.08, 13:16
    Mozna niekoedukacyjnie, ale z tego brzucha nie ma, a od tego zaczela sie
    dyskusja zdaje sie.
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • xtrin 08.08.08, 13:18
    hermina5 napisała:
    > wtystarczyło się zabezpieczyć

    Toż to grzech!
  • baba67 08.08.08, 13:59
    Bzykaja to bzykaja, najwyrazniej tak sa zrobieni. Ale po co w tym celu na
    pielgrzymke???Nie lepiej do Starych Jablonek ?
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • xtrin 09.08.08, 20:29
    baba67 napisała:
    > Ale po co w tym celu na pielgrzymke???

    Bo na pielgrzymkę mamusia puści, a gdzie indziej nie.
  • baba67 10.08.08, 21:00
    Acha, to juz wiem, ale przeciez mozna powiedziec ze na pielgrzymke a udac sie
    calkiem gdzie indziej.Wszak jak Czestochowa wyglada, to kazdy wie....
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • opornik4 08.08.08, 18:44
    hermina5 napisała:
    >Ludzie na cąłym swiecie
    > uprawiają seks, wiec nie wiem,dlaczego seks na pielgrzymce to
    > wielkie aj waj.

    Istota pielgrzymki,jest poglebienie swoich relacji z Bogiem
    - a "uprawianie seksu",jakos trudno do tego zaliczyc.

    Nie chodzi o "aj waj" - sama napisalas "uprawiac seks".
    W takim podejsciu do najpiekniejszej i najglebszej sfery
    czlowieczenstwa,raczej trudno odnalezc godnosc osoby ludzkiej.
  • lumpior 08.08.08, 19:02
    opornik4 napisała:

    > hermina5 napisała:
    > >Ludzie na cąłym swiecie
    > > uprawiają seks, wiec nie wiem,dlaczego seks na pielgrzymce to
    > > wielkie aj waj.
    >
    > Istota pielgrzymki,jest poglebienie swoich relacji z Bogiem
    > - a "uprawianie seksu",jakos trudno do tego zaliczyc.
    >
    > Nie chodzi o "aj waj" - sama napisalas "uprawiac seks".
    > W takim podejsciu do najpiekniejszej i najglebszej sfery
    > czlowieczenstwa,raczej trudno odnalezc godnosc osoby ludzkiej.
    To moze w budynku modlitw zwanym kosciolem tez byloby wskazane,godne?
  • baba67 08.08.08, 20:15
    Czy przypadkiem nie pomylily ci sie budynki? Ten o ktorym myslisz nazywa sie
    agencja towarzyska. Ew. burdel.
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • iluminacja256 09.08.08, 13:14

    > Istota pielgrzymki,jest poglebienie swoich relacji z Bogiem
    > - a "uprawianie seksu",jakos trudno do tego zaliczyc.

    czyzby? Nie byłabym tego taka pewna .


    > W takim podejsciu do najpiekniejszej i najglebszej sfery
    > czlowieczenstwa,raczej trudno odnalezc godnosc osoby ludzkiej

    Bardzo jest mi przykro , ale nawet najgodniejsza i najgłebsza osoba
    ludzka, jesli z kims jest to wczesniej czy pózniej wykonuje te ruchy
    niegodne filozofa czyli UPRAWIA SEKS. To się własnie tak nazywa .
    Mozna to jeszcze nazywać KOCHANIEM się z kimś. I nie widzę tu nic
    miegodnego .
  • baba67 09.08.08, 15:28
    Oczywiscie mozna poglebiac relacje z Bogiem przez uprawianie seksu-nawet JP2 o
    tym pisal.Pod warunkiem ze seks jest uprawiany w zwiazku sakramentalnym, a tu
    mowa zdaje sie o jakims doopczeniu po ciemoku na noclegach wsrod rajdowo
    nastawionej mlodziezy.
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • iluminacja256 10.08.08, 07:51
    >Oczywiscie mozna poglebiac relacje z Bogiem przez uprawianie seksu
    >Pod warunkiem ze seks jest uprawiany w zwiazku sakramentalnym

    A mnie się zawsze wydawalo, z e warunkiem jest pzrede wszystkim
    MILOSC.
  • baba67 10.08.08, 21:09
    A widzisz, wg KK nie. Nie ma obowiazku z tym sie zgadzac ani tez tam
    przynalezec.Nie zyjemy na szczescie w panstwie wyznaniowym.
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • iluminacja256 11.08.08, 08:40
    Ja tam nie przynależe, bo wyraznie napisąłam, z e nie jestem
    katolikiem. Natomiast KK ingeruje w tak wiele obszarów społecznych ,
    ze nie jestem pewna czy nie zyjemy w państwie wyznaniowym. Społeczna
    nauka koscioła jest nauką dla katolików, a nie - prawodawstwem .

  • baba67 11.08.08, 10:43
    No to wyprowadzam Cie z bledu co do nauki Kosciola-zblizamy sie do Boga
    uprawiajac sex wylacznie w zwiazkach sakramentalnych wg niej. Ty natomiast
    mozesz miec takie zdanie jakie chcesz-nie pojdziesz za to do pudla-a w panstwie
    wyznaniowym bys poszla(jesli nie zostalabys przedtem ukamieniowana).
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • baba67 08.08.08, 09:05
    Bylas we wszystkim miejscach jednoczesnie-masz cenny dar, zazdroszcze CI.I
    dlatego uwazasz, ze wszyscy sie bzycza? Moze Ty akurat w takim a nie innym
    towarzystwem masz do czynienia?
    Ja nie przecze, ze niektorzy pielgrzymi maja dziwne podejscie do wiary i
    rzeczywiscie traktuja pielgrzymke jako poldarmowy rajd(co mnie zreszta dziwi, bo
    za to poldarmo to trzeba jednak uczestniczyc w maszach, modlitwach i
    konferencjach, ktore tego typu osobom musza sie wydawac nuzace). Natomiast
    robienie ze zjawisk marginesowych reguly, to tak jakby powiedziec, ze wszystkie
    modelki to narkomanki.
    I jeszcze z triumfem glosic, ze oto jaki mamy katolicyzm, ciemnota, ruja i
    porobstwo. A ja taka madra (lub madry-bo nie pisze personalnie)jestem., wszystko
    wiem, nie dam sie nabrac.Zalosne.
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • opornik4 08.08.08, 03:29
    Jest takie stare polskie porzekadlo
    - "bez Boga,ni do proga" i dlugo jeszcze bedzie aktualnym
    w mentalnosci Polakow.

    grgkh napisał:
    >To
    > smutny obraz naszego społeczeństwa. Mało samodzielności, wiary we własne siły,
    > planowania swojej przyszłości, a zamiast tego "oddanie się w opiekę" i liczenie
    > na "załatwienie sprawy".

    A moze wlasnie swiadomosc,ze cale nasze zycie jest Bozym Darem
    i tak naprawde bez Niego niczego uczynic nie mozemy?
    To jest widoczne szczegolnie w sytuacjach ekstremalnych.
    Wojna,zaraza,lub innego rodzaju kataklizm.
    W takich sytuacjach,ludzie podobni Tobie w pogladach zaczynaja sie zachowywac
    gorzej niz zwierzeta.

    Ktos madrze powiedzial - "Módl się tak jakby wszystko zależało od Boga,. a żyj
    tak jakby wszystko zależało od Ciebie".
  • kobieta.11 08.08.08, 22:14
    Ja myslalm ze w 21 wieku to juz ludzie przestana chodzić na te pielgrzymki
  • opornik4 08.08.08, 22:53
    kobieta.11 napisała:

    > Ja myslalm ze w 21 wieku to juz ludzie przestana chodzić na te pielgrzymki

    To zle myslalas:)))
  • kolter_hugh 09.08.08, 12:16
    kobieta.11 napisała:

    > Ja myslalm ze w 21 wieku to juz ludzie przestana chodzić na te pielgrzymki

    Kretynów nie sieją ::)))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=kPQR-OsH0RQ&NR=1
  • piwi77 09.08.08, 12:55
    kobieta.11 napisała:

    > Ja myslalm ze w 21 wieku to juz ludzie przestana chodzić na te
    pielgrzymki

    21. wiek jeszcze się nie skończył, więc za wcześnie na podsumowanie.
    Jak na razie liczba uczestników pielgrzymek spada, co przyznaja sami
    kościelni funkcjonariusze.
  • stary_zgred1 09.08.08, 19:36
    > 21. wiek jeszcze się nie skończył, więc za wcześnie na
    > podsumowanie. Jak na razie liczba uczestników pielgrzymek spada,
    > co przyznaja sami kościelni funkcjonariusze.

    Pożyjemy - zobaczymy :D Ale mam nadzieje że jeszcze za rok jakieś
    pielgrzymki będą się odbywac, bo mam zamiar w taką się udać. Pomimo
    tego, żem człek niewierzący. Z ciekawości po prostu - i dla
    sprawdzenia kondycji. Jak dla mnie - to wystarczające powody żeby
    ruszyć na pielgrzymke.
  • opornik4 09.08.08, 21:24
    piwi77 napisał:
    > 21. wiek jeszcze się nie skończył, więc za wcześnie na
    podsumowanie.
    > Jak na razie liczba uczestników pielgrzymek spada, co przyznaja
    sami
    > kościelni funkcjonariusze.

    Spoko.Ta tradycja przetrwala wieki i nie zaniknie.
    Do jednych sanktuariow liczba pielgrzymow spada,
    do innych wzrasta.

    Santiago de Compostela - do grobu sw.Jakuba.
    Trzeba pokonac co najmniej 150 km.
    Mozna pielgrzymowac pieszo, rowerem lub konno. Inne sposoby
    tradycjonalisci uwazają za zlamanie niepisanego kodeksu.
    W ubieglym roku do sanktuarium przybylo 114 tys.osob.
    Ostatnimi czasy zanotowano wzrost zainteresowania
    tym miejscem.

    Lucyna Szomburg przeszła pieszo sredniowiecznym szlakiem
    pielgrzymkowym - zwanym Camino de Santiago - z wioski Saint-Jean-
    Pied-de-Port we francuskich Pirenejach do Santiago de Compostela
    w Hiszpanii.

    Niby nic takiego, na Jasną Gore z całej Polski ida piesze
    pielgrzymki w znoju i trudzie.
    To prawda, lecz Lucyna wedrowała nie w patniczej grupie, ale sama.
    Całe siedemset osiemdziesiat kilometrow.


  • karbat 09.08.08, 21:54
    "Albert Einstein, choć z pochodzenia Żyd, wcale nie uważał swego
    narodu za wybranego przez Boga. W nieznanym dotąd liście, który w
    tym tygodniu trafi na aukcję w Londynie, pisał, że "Żydzi, do
    których należę, wcale nie są różni od reszty ludzkości. Nie widzę w
    nich nic wybranego".

    Genialny fizyk w liście, do którego dotarli dziennikarze
    brytyjskiego "Guardiana", skierowanym do filozofa Erica Gutkinda,
    pisał też: "Słowo <Bóg> to dla mnie produkt ludzkich słabości, a
    Biblia to kolekcja prymitywnych, dziecinnych opowieści. Sama religia
    to dla mnie wcielenie najbardziej dziecinnych przesądów".

  • iluminacja256 10.08.08, 07:57
    alez wy macie problemy. Nikomu tu chyba nmie przysżło w ogóle do
    głowy,ze ci BOGOWIE starozytni, to nic innego , jak sposób na
    utrzymanie w ryzach narodu i zaprowadzenie jakiego takiego prawa.
    Chyba znikąd się nei wzieło, to,ze Jahwe to po prostu tyran - jego
    prawa mało róznia sie od kodeksu Hammurabiego. A jak inaczej
    zapanować nad półdzikimi plemionami pasterskimi , jak nie przez Boga
    i to tak msciwego ?
    Tak czy owak człowiek zawsze w cos musi wierzyć - czy w boga, czy w
    cywilizację, czy w technikę , czy w krasnoludki. Inaczej zycie nie
    ma sensu.

    Pilegrzymnki niektórym kojarza sie z masowym spędem ludzi w
    dzwiękach wyjącego klechy. Koszmar. Nie lubie takich rzeczy. Ale sa
    też pielgrzymki samotne, długie, wyczerpujące, skupione - moze
    własnie ktos potrzebuje drogi i zcasyu, zeby dojsc ze soba do ładu.
    Czy wszyscy musza byc tacy sami, czy co?
  • baba67 10.08.08, 21:07
    I tu sie mylisz-10 przykazan rozni sie od kodeksu Hammurabiego
    zasadniczo.Zreszta kodeks Hammurabiego byl uwazany za bardzo humanitarny z
    porownaniu z prawa, ktore rzadzily wczesniej, choc trudno w to uwierzyc.
    A dzieje opisane zw Starym Testamencie sa horrorystyczne temu zaden biblista
    nie zaprzeczy.
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • iluminacja256 11.08.08, 08:49
    Przypominam, z e nie mówimy o 10 przykazaniach, ale o całej tradycji
    tamtych ziem, która jest wypisana w Biblii. I to od tradycji
    kamieniowania niewiernych, po poszanowanie goscia do tego stopnia,
    z e mozna oddaćwłasna zonę do zgwałcenia, ale nie mozna oddac
    goscia. 10 przykazań to tylko fragmencik i to malutki, Żydzi maja
    ich 612 czy jakoś tak, a to bezposredni spadkobiercy praw ST.
    Przykazanie nei będziesz brał imienia pana boga swego nadaremno -
    dzisiaj brzmi neutralnie. Tyle tylko, z e konsekwencją wymieniania
    tego imienia było ucięcie języka, a tego juz się nei chce pamiętać.

    Oczywiscie, z e prawo Hammurabiego się rózni - Babilon stał na
    bardzo wysokim poziomie cywilizacyjnym w porównaniu z
  • baba67 11.08.08, 10:49
    No ale nas zdaje sie katolikow Tora nie obowiazuje czyz nie? Tylko 10
    przykazan.Mamy odrzucic chrzescijaknstwo bo stara bozia byla be i zezwalala na
    okrutne prawa? Tora to po prostu spis praw , to co sobie tam starozakonni wymyslili.
    Mozna wierzyc w Boga albo nie, ludzie nie wierza z roznych powod, ale przyznam
    ze rozumowanie Twoje wydaje sie nieco zawiklane.
    Co gorsza na tle tego watku rysuje sie z grubsza groteskowo...

    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • zdanka1 11.08.08, 11:20
    Tora to po prostu spis praw , to co sobie tam starozakonni wymys
    > lili.

    Tora to inaczej pięcioksiag Mojżesza czyli nie to , co tam sobie
    starozakonni wymyslili, ale równeiz i to, na czym opiera się twoja ,
    katolicka religia w takim samym stopniu, jak na NT. Twoja czesc
    Tory to nic innego jak STARY TESTAMENT. W tejze Torze znajduje się
    również i 10 przykazań.

    zawsze w takiej dyskusji obrzydza mnei z jaką dezynwolturą człoweik
    mieniący sie katolikiem traktuje religię i poglądy innych -
    starozakonni coś tam sobie wymyslili ( i juz nei wazne, ze to co
    wymyslili to zrąb chrzescijaństwa) , stara bozia byla be, a czyjeś
    myslenie wydaje się groteskowe... ale niechby ktoś słowem odezwał
    się w stosunku do samego katolicyzmu , to zaraz byłaby wielka obraza
    i atak. Moze traktuj innych tak, jak sama chciałbyś, zeby traktowano
    twoje poglądy.

    Natomaist
    --
    nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
    nie ma wybawców, którzy zbawią nas
    jest tylko układ wrogich sił
  • cieplajaknoc 10.08.08, 08:41
    Byłeś kiedyś tak na 5-6 dzień takiej pielgrzymki nawet w odwiedziny? widziałeś
    rodziny, np ojca i dziecko modlących się za to, zeby ich matka i zona
    wyzdrowiała? modlacych się o przeszczep szpiku? a cóż oni mogą pomóc? jak nie
    pomagają lekarze? chyba tylko modlitwa. Są strudzeni, zmęczeni wstawaniem o 4
    rano i przechodzą po 30-40 km dziennie w deszczu i w upale. Niesprawedliwe sa
    oceny ludzi którzy tylko wyrażają opinii na podstawie relacji z telewizorni
    --
    Wszyscy jesteśmy robakami, tyle że mnie wydaje się, że jestem robaczkiem
    świętojańskim.
  • 36krzysiek 10.08.08, 08:57
    Chciałem tylko przypomnieć, że większość wojen miała podtekst
    religijny. O ile dla jej twórców była to najcześciej papka
    intelektualna, by naród to kupił, o tyle dla mięsa armatniego cel
    sam w sobie. Innowierców trzeba wybic do nogi. Bliskowschodni
    terroryzm jest skrajnością, ale wojna w Jugosławii to już bliżej
    nas, a wątek wiary miał tam bardzo duże znaczenie. Świat jest
    podzielony według czynnika, jakiego masz Boga. Rodzi to konflikty.
    Jest irracjonalne. W pionie podział przebiega na wierzących i
    niewierzących i z tego powodu także strzelano. KK jest najlepiej
    zarządzaną korporacją na świecie, tyle że nie sprzedaje środków
    chemicznych a nadzieje, i czerpie z tego korzyści. Nie wierzę w
    powołania. Miałem w rodzinie księży i najczęściej był to podobny
    scenariusz. Wiele gęb do wykarmienia, w domu się nie przelewa, jeden
    pójdzie na księdza, wikt i opierunek zapewniony a i pozostałym coś
    skapnie. Głęboko i żarwliwie wierzących ludzi sie boję, bo to chyba
    nie jest do końca normalne, by swoje życie zawierzać jakiejś sile.
    --
  • karbat 10.08.08, 11:48
    cieplajaknoc napisała:

    > Byłeś kiedyś tak na 5-6 dzień takiej pielgrzymki nawet w
    odwiedziny? widziałeś rodziny, np ojca i dziecko modlących się za
    >to, zeby ich matka i zona wyzdrowiała? modlacych się o przeszczep
    szpiku? a cóż oni mogą >pomóc? jak nie pomagają lekarze? chyba tylko
    modlitwa.

    Bzdury wyssane z indktrynacja sutannikow.
    Pamietam belkot klechow ,po zamachu na papieza ,jak to Miriam -
    Maryja ujela sie za naszym papiezem i skierowala kule o 3 cm od
    serca Wojtyly. ... Dzieki temu cudowi papiez przezyl.

    Pytam dlaczego Miriam ( Maryja ) nie byla w stanie nic zrobic aby
    pocisk z pistoletu ominal papieza ?
    Pytam co by sie stalo z Wojtyla ( pomimo wstawiennictwa Miriam -
    Maryji) bez pomocy wloskich chirurgow i wspolczesnej nauki .
    Bylby w ziemi i zadne wstawiennictwa Miriam -Maryji ,wszystkich
    swietych , by nic nie pomogly .
  • cynick1 10.08.08, 14:25
    > Bzdury wyssane z indktrynacja sutannikow.
    > Pamietam belkot klechow ,po zamachu na papieza ,jak to Miriam -
    > Maryja ujela sie za naszym papiezem i skierowala kule o 3 cm od
    > serca Wojtyly. ... Dzieki temu cudowi papiez przezyl.
    >
    > Pytam dlaczego Miriam ( Maryja ) nie byla w stanie nic zrobic aby
    > pocisk z pistoletu ominal papieza ?
    > Pytam co by sie stalo z Wojtyla ( pomimo wstawiennictwa Miriam -
    > Maryji) bez pomocy wloskich chirurgow i wspolczesnej nauki .
    > Bylby w ziemi i zadne wstawiennictwa Miriam -Maryji ,wszystkich
    > swietych , by nic nie pomogly .

    czy ktos zmusza cie do wiary
    dlaczego potepiasz wierzacych
    nazywajac ich glupcami
    jp2 zmarl
    powinienes zapytac swojej malutkiej komoreczki dlaczego byl smiertelny
    cierpial z powodu zamachu
    przebaczyl zamachowcy
    nie widzisz prostych spraw
    dlatego zadajesz glupie pytania
    no coz wybaczam:)

    pzdr.
  • opornik4 10.08.08, 22:21
    kolter_hugh napisał:

    > Ten mściwy starzec zrobił to pod publiczkę ::))
    > czytelnia.onet.pl/0,1467269,do_czytania.html

    "Jan Paweł II. Analiza krytyczna"

    Nie podejmował dialogu ze swoimi krytykami, z których niejeden był
    poważnym teologiem, rzetelnie przygotowanym do profesjonalnej
    debaty. Wolał raczej, piszę to z pewną dozą ironii - brać dzieci na
    ramiona, błogosławić, rozdawać różańce. Ojciec i jego dziatwa - taką
    relację ustanawiał z otoczeniem.


    Tadeusz Bartoś

    Kto jest autorem tej ksiazki?
    - Byly ksiadz.

    Dlaczego ma taki obraz papieza?
    - Bowiem nie chciano zaakceptowac w Kosciele,gloszonej przez niego
    teologii.

    Trudno zreszta oczekiwac,aby ktos rozczarowany srodowiskiem,
    w ktorym dotychczas przebywal,potrafil byc obiektywnym w jego ocenie.

    Tak bylo,jest i bedzie.
    To przeciez ludzkie.
    Nie sadze,aby uczniowie,ktorzy opuscili Jezusa,mieli o Nim dobre
    zdanie.

    "Nie podejmowal dialogu".
    Nieprawda,byl bardzo otwartym na dialog i dal tego liczne dowody.
    Nie godzil sie tylko,by jakis teolog w imieniu Kosciola,
    glosil poglady sprzeczne z jego nauka.
    A mielismy naprawde "ciekawe" egzemplarze.
    - Jeden probowal wprowadzic szamanstwo.
    - Inny chcial,by udzielac slubu homoseksualistom.
    - Kolejny postrzegal Jezusa,jako czlowieka,ktory mial
    wzniosla nauke,odrzucajac Jego Bostwo.

    Gdyby papiez zgadzal sie na podobne dyrdymaly,
    mielibysmy pasterzy typu -krytykantka- i w krotkim czasie
    Kosciol przestal by istniec.

    Tak - spodziewam sie,ze Tobie by to odpowiadalo.
    Dlatego tez,Kosciol (dbajac o zachowanie depozytu wiary)
    musi takie osoby dyscyplinowac.
    Kto odrzuca jego wiare,nie moze w imieniu Kosciola nauczac.

    Powiedziec o Janie Pawle II, "msciwy starzec"
    moze tylko totalny ignorant,albo ktos do cna cyniczny.

    Akurat,tak sie bowiem sklada,ze ten czlowiek byl uosobieniem
    Milosci.Byl kims naprawde ludziom zyczliwym,od najmlodszych swoich
    lat.
    Nawet osoby mu niechetne,po spotkaniu z nim stawaly sie jego
    sympatykami.
    Bylo to szczegolnie widoczne podczas pielgrzymki papieza do Francji.
  • baba67 10.08.08, 21:03
    Teraz juz tak nie ma. Studia sa platne.Przyznam ze mialabym pewien
    problem(finansowy), gdyby moj syn objawil powolanie...
    Dlaczego sie boisz wierzacych? Nie sadzisz ze wlasnie oni niczego zlego Ci nie
    zrobia?
    --
    Tępota uświadomiona jest mniej szkodliwa od tępoty nieuświadomionej.
    Chef Gordon Ramsay
  • zazuc 15.08.08, 18:06
    No więc, byłam na pielgrzymce. Szłam ponad 600 km ze Szczecina do Częstochowy.
    Poszłam, bo koleżanka zaproponowała i miałam cały sierpień wolny. Wierzącą mocno
    nigdy nie byłam, oaza to dla mnie UFO, ale poszłam. Poznałam siebie, walczyłam z
    własnym bólem i słabościami. Dlaczego??? Bo fajnych ludzi poznałam i wypiliśmy
    litry piwa. Imprezki wieczorem fajne u gospodarzy były, spróbowałam mleko ciepłe
    prosto od krowy i winka domowej roboty, bimberek też był. Otworzyłam się na
    ludzi i świat, dojrzałam, ale od tamtej pory nie chodzę do kościoła. Bóg jest
    wszędzie na drodze, w polu pszenicy i na łące, w domach życzliwych ludzi, którzy
    nas do siebie przyjmował na nocleg. Celibat księży to czysta fikcja i
    zakłamanie. A najbardziej wkurza mnie hipokryzja, czcić obraz...
  • ka12332 15.08.08, 19:06
    Sanepid powinien zabronić tych praktyk.
    Po rowach ,po krzakach , fuj !

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka