katolik-baptysta Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jestem katoliczką. Mój chłopak jest baptystą po rozwodzie. Czy w takiej
    sytuacji możliwe jest zawarcie związku małżeńskiego w kościele katolickim?
    • Zaiste dziwne stawiasz pytanie. Dla Boga jesteś cudzołożnicą i
      choćby KK orzekł inaczej to nie ma dla Boga znaczenia. Równie dobrze
      możesz zawrzeć sobie związek małżeński, gdzie ślubu udzieli Ci
      przewodniczący jakiejś partii, bo KK jest tylko partią polityczną.
      Twój chłopak ma żonę i będąc z Tobą jest cudzołożnikiem. Dla Boga
      ślub to akt seksualny. Dlatego w oczach Boga pierwsza partnerka
      Twojego chłopaka jest jego żoną, a pierwszy Twój partner jest Twoim
      mężem. Jeśli to jest cudzy mąż to jesteś cudzołożnicą.
      • W mordę jeża.Mój pierwszy partner jest moim mężem?A to ci poligamistka ze mnie , cudzołożnica , bezwstydnica na dnie upadku moralnego,tylko dlaczego tak dobrze mi z tym?
        • No cóż, bo żyjesz w błogiej nieświadomości ;))).
        • Ciekawe, czy zona tego faceta tez byla jego pierwsza. Moze sie
          okazac, ze chlopak juz do swojego pierwszego slubu szedl jako
          cudzoloznik :))))) Nie ma to jak czytac w myslach Boga...
          A tak na powaznie, po co ludzie biora slub koscielny…?
          • No właśnie. Nie ma to jak czytać w myślach Boga. To Bóg błogosławi
            parę i przed Jego okiem nic sie nie ukryje. Jak to więc jest, że
            ludzie myślą w jaki sposób zakpić sobie z Boga? Religia Jezusa
            wprowadzała odpowiedzialność, która wynikała z miłości bliźniego.
            Więc jak można myśleć, że wprowadzała seks bez zobowiązań? W
            narzeczeństwach chrześcijańskich nawet mowy o całowaniu nie było bo
            była odpowiedzialność za drugą osobę...
      • 12.09.08, 11:11
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • krytykantka07 napisała:

        > Dla Boga jesteś cudzołożnicą

        Dla Boga
        > ślub to akt seksualny.

        Prosze o scisle wskazowki, od jakiego momentu aktu seksualnego mozna
        juz liczyc akt za dokonany? Czy od pocalunku, dotyku, defloracji
        lub penetracji bez ejakulacji, czy dopiero po ejakulacji na zewnatrz
        lub w vaginie, albo tylko w vaginie?
        • Ech myślisz jak Żydzi, którzy Jezusowi zadawali pytania ;))). Czym
          była miłość bliźniego? No to sobie sam odpowiedz, co dopuszczała z
          wymienionych przez Ciebie rzeczy miłość bliźniego i odpowiedzialność
          za drugą osobę.
          • krytykantka07 napisała:

            > Ech myślisz jak Żydzi, którzy Jezusowi zadawali pytania ;))). Czym
            > była miłość bliźniego? No to sobie sam odpowiedz, co dopuszczała z
            > wymienionych przez Ciebie rzeczy miłość bliźniego i
            odpowiedzialność
            > za drugą osobę.

            Mysle, ze ludzie moga byc ze soba tak dlugo jak im to odpowiada.
            Mysle, ze Bogu nie podobaja sie zwiazki utrzymywane na sile i tylko
            dlatego, ze zostaly skonsumowane. Bardzo duzo krzywdy rodzi sie w
            takich przymusowych sytuacjach. Nie ma nic gorszego, niz wspolzycie
            seksualne ludzi, ktorzy sie nie kochaja, a przymusic do milosci
            nikogo nie mozna, nawet w imie odpowiedzialnosci. Mysle, ze zwiazki
            na sile sa obrazliwe dla czlowieka i niegodne. Zwiazek bez milosci,
            to przeklenstwo.
            • pan_pankracy napisał:

              > Mysle, ze ludzie moga byc ze soba tak dlugo jak im to odpowiada.

              Nie ma takiej opcji, że im nie odpowiada. Miłość bliźniego to
              wyklucza. Codziennie razem wzrastają w miłości bliźniego. Codziennie
              sie doskonalą w tej miłości.

              > Mysle, ze Bogu nie podobaja sie zwiazki utrzymywane na sile i
              tylko > dlatego, ze zostaly skonsumowane.

              Ja myślę, że Bogu nie podobają sie związki ludzi niedojrzałych
              emocjonalnie. Tylko tacy ludzie nie rozumieją słowa: " miłość
              bliźniego ", bo manipulują innymi.

              Bardzo duzo krzywdy rodzi sie w > takich przymusowych sytuacjach.
              Nie ma nic gorszego, niz wspolzycie > seksualne ludzi, ktorzy sie
              nie kochaja, a przymusic do milosci > nikogo nie mozna, nawet w imie
              odpowiedzialnosci.

              Dobrze, a jak doszło do takich sytuacji? Gdyby była dojrzałość
              emocjonalna i praca nad sobą w takim związku - to do takiej sytuacji
              by nie dochodziło. Do tego dochodzi poprzez niezrozumienie
              przykazania miłości bliźniego. Dlaczego nie ma rozmowy pomiędzy
              małżonkami? Wszak precyzyjnie można co do dnia a nawet godziny
              policzyć od kiedy w tym związku nie ma miłości. A być może nigdy jej
              nie było...

              Mysle, ze zwiazki > na sile sa obrazliwe dla czlowieka i niegodne.
              Zwiazek bez milosci, > to przeklenstwo.

              Owszem, ale na to pracuje taka para. Gdyby nie wzajemne
              manipulowanie sobą - nie byłoby problemów. Wzajemne manipulowanie
              nie pozwala na miłość bliźniego. Słowa są tylko słowami, a każdy
              kocha tylko siebie. To tak jak klechy mówią o miłości, a to tylko
              manipulacja. Albo jak politycy mówią o miłości, a to tylko
              manipulacja...Jeśli od początku jest szczerość w związku - nie ma
              szans, aby taki związek sie rozpadł.
              • krytykantka07 napisała:

                > Nie ma takiej opcji, że im nie odpowiada. Miłość bliźniego to
                > wyklucza. Codziennie razem wzrastają w miłości bliźniego.
                Codziennie
                > sie doskonalą w tej miłości.

                Takie zdanie, ze 'nie ma takiej opcji, ze im nie odpowiada', to
                fundamentalizm i nic wspolnego nie ma, ani z Bogiem ani z miloscia.


                > Ja myślę, że Bogu nie podobają sie związki ludzi niedojrzałych
                > emocjonalnie. Tylko tacy ludzie nie rozumieją słowa: " miłość
                > bliźniego ", bo manipulują innymi.

                Bog jakby czul niechec do ludzi niedojrzalych, sam by sie okazal
                wielce niedojrzaly. Czy wszyscy ludzie moga byc na rowni i doskonale
                dojrzali? Czy moze to raczej jakas Utopia?

                >

                > Dobrze, a jak doszło do takich sytuacji? Gdyby była dojrzałość
                > emocjonalna i praca nad sobą w takim związku - to do takiej
                sytuacji
                > by nie dochodziło. Do tego dochodzi poprzez niezrozumienie
                > przykazania miłości bliźniego. Dlaczego nie ma rozmowy pomiędzy
                > małżonkami? Wszak precyzyjnie można co do dnia a nawet godziny
                > policzyć od kiedy w tym związku nie ma miłości. A być może nigdy
                jej
                > nie było...

                Widze, ze slabo znasz zycie. Do takich sytuacji dochodzi z wielu
                powodow. Gdyby wszyscy mieli byc jednakowo odpowiedzialni i dojrzali,
                jednakowo milujacy blizniego, to wszyscy urodziliby sie z taka sam
                inteligencja i w takich samych warunkach materialnych i kulturowych.
                Jednak juz na starcie roznimy sie bardzo, samym tylko potencjalem.
                >

                >
                > Owszem, ale na to pracuje taka para. Gdyby nie wzajemne
                > manipulowanie sobą - nie byłoby problemów. Wzajemne manipulowanie
                > nie pozwala na miłość bliźniego. Słowa są tylko słowami, a każdy
                > kocha tylko siebie. To tak jak klechy mówią o miłości, a to tylko
                > manipulacja. Albo jak politycy mówią o miłości, a to tylko
                > manipulacja...Jeśli od początku jest szczerość w związku - nie ma
                > szans, aby taki związek sie rozpadl

                Widzisz wine tylko w czlowieku, nie widzisz innych przyczyn rozpadu
                zwiazkow. Twoje postrzeganie rzeczywistosci jest okrojone. To tak
                jakbys napisala, ze wszyscy ludzie maja byc gornikami, ze tylko
                checi wystarcza, by tym gornikiem byc. Nie liczysz sie z ludzkimi
                mozliwosciami, z roznym poziomem ludzkiej swiadomosci. TY jestes nie
                milujacym czlowieka bliznim, jestes osadzajacym egzekutorem.;)
                • 13.09.08, 14:16
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • pan_pankracy napisał:

                  > Takie zdanie, ze 'nie ma takiej opcji, ze im nie odpowiada', to
                  > fundamentalizm i nic wspolnego nie ma, ani z Bogiem ani z miloscia.

                  Obawiam się, że nie rozumiesz. Nie ma takiej opcji, bo im wszystko
                  odpowiada i sami chcą być z sobą.

                  > Bog jakby czul niechec do ludzi niedojrzalych, sam by sie okazal
                  > wielce niedojrzaly. Czy wszyscy ludzie moga byc na rowni i
                  doskonale > dojrzali? Czy moze to raczej jakas Utopia?

                  Żadna utopia! O tym mówił Jezus. Mówił w jaki sposób osiągnąć
                  dojrzałość. Więc po przyjęciu nauki Jezusa ludzi niedojrzałych
                  emocjonalnie nie było!

                  > Widze, ze slabo znasz zycie. Do takich sytuacji dochodzi z wielu
                  > powodow. Gdyby wszyscy mieli byc jednakowo odpowiedzialni i
                  dojrzali, > jednakowo milujacy blizniego, to wszyscy urodziliby sie
                  z taka sam> inteligencja i w takich samych warunkach materialnych i
                  kulturowych. > Jednak juz na starcie roznimy sie bardzo, samym tylko
                  potencjalem.

                  A Ty słabo znasz religię Jezusa. To, co piszesz to efekt wypaczenia
                  Jego religii. W warunkach takich samych by się wszyscy urodzili, a
                  inteligencji nie musieli mieć takiej samej, bo każdy z własnej woli
                  ...iłby się z innymi i pomagał innym, aby nie marnować talentów
                  danych od Boga.

                  > Widzisz wine tylko w czlowieku, nie widzisz innych przyczyn
                  rozpadu > zwiazkow. Twoje postrzeganie rzeczywistosci jest okrojone.

                  Ależ w żadnym razie. Ja widzę, co jest przyczyną rozpadu związków.
                  Są to zwłaszcza sprawy na które nie mają wpływu m. in. chore prawo.

                  To tak > jakbys napisala, ze wszyscy ludzie maja byc gornikami, ze
                  tylko > checi wystarcza, by tym gornikiem byc. Nie liczysz sie z
                  ludzkimi > mozliwosciami, z roznym poziomem ludzkiej swiadomosci. TY
                  jestes nie > milujacym czlowieka bliznim, jestes osadzajacym
                  egzekutorem.;)

                  Ależ liczę się z ludzkimi możliwościami. Dlatego napisałam, że tylko
                  w środowisku ludzi kochających bliźnich trzeba sie obracać. W innym
                  środowisku następuje rozpad małżeństwa. Wszak to nie tylko
                  małżonkowie są odpowiedzialni za to, co sie stanie z ich związkiem.
                  Za to są odpowiedzialni ludzie, którzy mają wpływ na ich życie.
                  Nawet politycy, którzy ustanowią chore prawo. Dlatego mówię o
                  odpowiedzialności. Pytanie jest tylko takie: gdzie znaleźć
                  środowisko kochające bliźnich i jak sprawić, aby te zasady
                  obowiązywały wszędzie...
                  • krytykantka07 napisała:

                    > Obawiam się, że nie rozumiesz. Nie ma takiej opcji, bo im wszystko
                    > odpowiada i sami chcą być z sobą.

                    Faktycznie, nie rozumiem o czym piszesz.

                    > Żadna utopia! O tym mówił Jezus. Mówił w jaki sposób osiągnąć
                    > dojrzałość. Więc po przyjęciu nauki Jezusa ludzi niedojrzałych
                    > emocjonalnie nie było!

                    Czy ludzie emocjonalnie niedojrzali potrafia przyjac nauki
                    Chrystusa?

                    > A Ty słabo znasz religię Jezusa. To, co piszesz to efekt
                    wypaczenia
                    > Jego religii. W warunkach takich samych by się wszyscy urodzili, a
                    > inteligencji nie musieli mieć takiej samej, bo każdy z własnej
                    woli
                    > ...iłby się z innymi i pomagał innym, aby nie marnować talentów
                    > danych od Boga.

                    Gdy piszesz o 'wlasnej woli', to musisz wziac pod uwage, ze
                    ta 'wlasna wola' moze nie chciec przyjmowac nauk Chrystusa. Moze tez
                    czlowiek o Jezusie nie slyszec, nie byc religijnie wychowany, moze
                    byc ateista. Nauki Jezusa nie moga byc jedyna opcja. Swiat i ludzie
                    sa zbyt roznorodni, by mozna narzucic tu jedena tylko droge.
                    Zreszta, gdyby nauki Jezusa byly jedyna droga do Boga, na pewno
                    bylaby to droga bliska kazdemu. Lecz droga do Boga jest samo zycie,
                    a nie Jezus. Jezus tylko te droge ulatwia. Kazdy bez wyjatku
                    czlowiek, jest na drodze do Boga i nie ma sily, zeby do Niego nie
                    dotarl. Zadne 'grzechy' mu w tym nie przeszkodza, zadne rozwody,
                    zadne 'cudzolostwa'. Wszystko od Boga pochodzi i do Boga musi
                    wrocic, gdyz oprocz Boga nie ma niczego. Jezus o tym wiedzial,
                    dlatego tak chetnie przebaczal grzesznikom.;)
                    • pan_pankracy napisał:

                      > Faktycznie, nie rozumiem o czym piszesz.

                      Hmmmmmmmmmm nie rozumiem czego nie rozumiesz ;). To proste: zanim
                      ludzie zaczynają być razem - sobą nie manipulują, no ale to wszak
                      niemożliwe, bo manipulacja w związkach partnerskich jest powszechna.
                      Jeśli nie ma manipulacji - nikt nie czuje sie oszukany. Nie ma
                      takich słów: myślałem /myślłałam, że jesteś inna /inny ;))).
                      prawda, że to samo jest w kampanii wyborczej? ;)

                      > Czy ludzie emocjonalnie niedojrzali potrafia przyjac nauki
                      > Chrystusa?

                      Oczywiście i tylko tacy przyjmują. Nie powiesz mi że człowiek podły
                      albo tchórz to człowiek dojrzały emocjonalnie. Człowiekiem dojrzałym
                      emocjonalnie nie da się manipulować, bo czytając przypowieści Jezusa
                      wie, co powinien zrobić ten, co usiłuje nim manipulować i wyłudzić
                      od niego kasę. No a później tacy niedojrzali emocjonalnie ludzie sie
                      pobierają i do tego dla zatajenia przestępstw mają sakrament pokuty.

                      > Gdy piszesz o 'wlasnej woli', to musisz wziac pod uwage, ze
                      > ta 'wlasna wola' moze nie chciec przyjmowac nauk Chrystusa. Moze
                      tez > czlowiek o Jezusie nie slyszec, nie byc religijnie wychowany,
                      moze > byc ateista. Nauki Jezusa nie moga byc jedyna opcja. Swiat i
                      ludzie > sa zbyt roznorodni, by mozna narzucic tu jedena tylko droge.

                      Narzucać? A kto o tym mówi? Religię Jezusa można było przyjąć tylko
                      dobrowolnie. Nie wolno było nikogo oszukiwać, że ją przyjmujesz.
                      Pamiętasz jak Piotr ukarał tych, którzy nie oddali wszystkich
                      pieniędzy do zboru? A wiesz dlaczego zostali ukarani? Kler sobie
                      powinien to przyswoić...

                      > Zreszta, gdyby nauki Jezusa byly jedyna droga do Boga, na pewno
                      > bylaby to droga bliska kazdemu. Lecz droga do Boga jest samo
                      zycie, > a nie Jezus. Jezus tylko te droge ulatwia. Kazdy bez
                      wyjatku > czlowiek, jest na drodze do Boga i nie ma sily, zeby do
                      Niego nie > dotarl.

                      Ależ grzechy są wynikiem nierównego podziału dóbr i to nie Bóg za
                      tym stoi tylko ci co są Jego samozwańczymi kapłanami.

                      Zadne 'grzechy' mu w tym nie przeszkodza, zadne rozwody,
                      > zadne 'cudzolostwa'. Wszystko od Boga pochodzi i do Boga musi
                      > wrocic, gdyz oprocz Boga nie ma niczego. Jezus o tym wiedzial,
                      > dlatego tak chetnie przebaczal grzesznikom.;)

                      To od Boga nie pochodzi. Grzechy pochodzą od kapłanów. Jezus
                      przebaczał grzesznikom i owszem, ale nigdzie nie napisano, że więcej
                      niż jeden raz. Człowiek dojrzały emocjonalnie robi rachunek sumienia
                      całego swojego życia i od tej pory nie grzeszy. Ale dzięki temu, że
                      kapłani zmienili sens tej religii to niemożliwe, bo zanim taki
                      dorosły człowiek przyjąłby nauki Jezusa to wcześniej skrzywdziłby
                      innych. W rodzinach musi być to co pozwala dzieciom nie krzywdzić
                      innych. To w rodzinach zaczyna się wprowadzanie nauk Jezusa. No ale
                      jeśli rodziny same się oszukują...
    • Jesli ten baptysta jest juz czyims męzem (zawarł wczesniej zwiazek
      małzenski)to chyba sprawa jest jasna...
      Nie wiem oc do tego ma ilosc wczesniejszych partnerów,ale tak to
      jest jak się słucha psychopatów(mam na mysli pewną krytyczna ponoc
      osobe;)
    • sinjinionline napisała:

      "Jestem katoliczką. Mój chłopak jest baptystą po rozwodzie. Czy w
      takiej sytuacji możliwe jest zawarcie związku małżeńskiego w
      kościele katolickim?"

      To raczej jest BYLYM BAPTYSTA.
      Oni nie uznaja bowiem rozwodow.
      Jezeli Twoj chlopak zwiaze sie z Toba,
      zostanie wykluczonym ze Zboru.
      Oczywiscie, mozecie wziac slub koscielny.
      Zastanawiam sie tylko - po co?
      Jezeli pytasz ponizej:
      - "A tak na powaznie, po co ludzie biora slub koscielny…?"

      Wydaje sie, ze chcesz stanac przy oltarzu
      tylko dla bialej sukni z welonem.
      Ludzie wierzacy zawieraja Sakrament Malzenstwa,
      by swoje wspolne zycie zawierzyc Bogu,
      czyli zaprosic Go do swojego zwiazku.
      Idac razem przez zycie,
      wzrastac w poznawaniu Boga, w wierze.

      Dodam jeszcze,iz powinnas wiedziec,
      ze w chrzescijanskim malzenstwie
      (jest nim rowniez katolickie)
      - role meza i zony,roznia sie od lansowanych
      przez srodowiska laickie.
      To Twoj maz,powinien byc glowa rodziny
      - nie odwrotnie.
      [Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową
      żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała.
      Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom
      - we wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował
      Kościół i wydał za niego samego siebie,
      (List do Efezjan 5,22-25)

      Tylko wtedy,gdy powyzsze stanie sie credo
      waszego malzenstwa,zawarty Sakrament,bedzie mial
      mozliwosc "zadzialac" w waszym zwiazku.
    • sinjinionline napisała:

      > Jestem katoliczką. Mój chłopak jest baptystą po rozwodzie. Czy w takiej
      > sytuacji możliwe jest zawarcie związku małżeńskiego w kościele katolickim?

      Po co ?
      --
      pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
      • Po co??!! Dla mnie ślub jest ważny, bo jestem katoliczką i slub to nie tylko papierek. Ja chę stanąć przed ołtarzem i zawrzeć ten jedyny związek z kochaną przeze mnie osobą przed Bogiem. Dziwne że tego nikt nie rozumie.
        Ktos napisał, że robie to dla "białej sukni". Taki komentarz mnie obraża!! Ta osoba mnie nie zna i nie ma prawa się tak wypowiadać.
        A ogolnie rzec biorąc szukałam odpowiedzi na moje pytanie, bo jeśli w przyszłości nie będę mogła zawrzeć małżeństwa z moim chłopakiem, to jest to dla mnie duzy problem i rzecz do przemyslenia. Takie jest moje zdanie...
        • sinjinionline napisała:

          > Po co??!! Dla mnie ślub jest ważny, bo jestem katoliczką i slub to nie tylko pa
          > pierek. Ja chę stanąć przed ołtarzem i zawrzeć ten jedyny związek z kochaną prz
          > eze mnie osobą przed Bogiem. Dziwne że tego nikt nie rozumie.

          Ja rozumiem że nie liczysz się z tym że twój ukochany może mieć odmienne zdanie
          ,ale ze strachu milczy ? bo nie brak wśród facetów cip które swojego zdania przy
          kobiecie nie mają.
          Dlaczego nie weżmiesz ślubu przed jego pastorem ??


          --
          pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
          • Ale z tego co zrozumiałam on nie może wziąć kolejnego ślubu w swoim kościele? I dlatego stawiam pytanie, czy możemy wziąć ślub katolicki. Wiem że moglibysmy na pewno, gdyby on nie miał rozwodu. A moje pytanie jest, czy możemy także w tej sytuacji?
            • sinjinionline napisała:

              > Ale z tego co zrozumiałam on nie może wziąć kolejnego ślubu w swoim kościele? I
              > dlatego stawiam pytanie, czy możemy wziąć ślub katolicki. Wiem że moglibysmy n
              > a pewno, gdyby on nie miał rozwodu. A moje pytanie jest, czy możemy także w tej
              > sytuacji?

              Chodzilo mi o to,iz z tresci Twojego pytania
              - "po co sie bierze slub katolicki"?;mozna bylo wnosic,
              ze zalezy Ci tylko na rytuale.
              Jezeli sie pomylilam,przepraszam.
              Napisalam tez WYRAZNIE,iz nie ma w Kk przeszkod
              na zawarcie Sakramentu Slubu.
              Nie ma tez nic do rzeczy,ze on jest rozwiedziony.
              Tylko osoba,majaca zwiazek sakramentalny,
              nie moze go juz zawrzec powtornie.
              U baptystow,slub sakramentem nie jest.
              • To jakaś pomyłka! Ja nie napisałam "po co sie bierze slub katolicki"??!! To ktos inny to napisał.
                Ale za Twój post dziekuję :) Jesteś pierwszą osobą która bez urażania mnie odpowiada na zadane pytanie. I nie wygaduje jakis głupot :)
            • sinjinionline napisała:

              > Ale z tego co zrozumiałam on nie może wziąć kolejnego ślubu w swoim kościele?

              Jeżeli powodem jego rozwodu jest jej zdrada to nie ma przeszkody w zawarciu
              nowego związku , jeżeli to on zdradził to niestety nie ma szans w swoim zborze.

              I dlatego stawiam pytanie, czy możemy wziąć ślub katolicki. Wiem że moglibysmy n
              > a pewno, gdyby on nie miał rozwodu. A moje pytanie jest, czy możemy także w tej
              > sytuacji?

              Dla Krk zdaje się liczy się tylko własny ślub innych nie uznaje za ważne ::)))
              --
              pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
        • No to masz problem. Ani z nim ani z nikim innym już przed ołtarzem
          stanąć nie możesz. Nawet jak sobie poszukasz innego to i tak
          będziesz cudzołożnicą. Twój narzeczony powinien Ci to był wyjaśnić,
          skoro miał wcześniej żonę. To jego żona przed Bogiem. Innej i tak
          Bóg nie zaakceptuje. Zrobiłaś błąd, że związałaś sie z żonatym
          facetem. Myślałaś, że oszukasz Boga? To w takim razie odmawiasz Jemu
          boskości. Siebie udało Ci sie oszukać?
          • Przepraszam, ale jaki jest twój problem. Widać że masz jakieś problemy. A Ty jak zyjesz?? Spójrz na siebie. weszłam tu po raz pierwszy, więc nie znam obowiazujących tu reguł, ale do przyjacielskich to forum nie należy.
            Poza tym nie nazywaj mnie cudzołożnicą! Nawet raz nie napisałam, że spalam z moim chłopakiem i niech to pozostanie nadal moja prywatną sprawą!! Więc proszę "Krytykantko07" nie odzywaj sie już na ten temat!
            • Nie zrozumiałaś mojego postu. Ja Ciebie nie atakowałam. Wyjaśniłam
              Ci tylko słowa Jezusa na temat małżeństwa. Gdy była mowa o
              małżeństwie, Żydzi zadawali Jezusowi podchwytliwe pytania, bo
              myśleli, że Boga oszukają. Będą mogli się żenić po kilka razy,
              oddalać żony mieć więcej żon itp. Jednym słowem chcieli dalej żyć
              niemoralnie. Ale odpowiedź Jezusa była jednoznaczna. Miłość
              bliźniego to odpowiedzialność. Twój chłopak już ma rodzinę i za nią
              ma być odpowiedzialny zgodnie z miłością bliźniego. W tym związku
              nie ma miejsca dla Ciebie. Chciałabym napisać, że jest inaczej, ale
              czytając słowa Jezusa i rozumiejąc je - nie mogę. Religii Jezusa
              nikt nikomu nie narzucał, ale jeśli ludzie sami ją przyjmowali
              wiedzieli co ona oznacza. Ale zawsze możesz zrezygnować z religii.
              Wybór należy do Ciebie. Czy nawet jak ksiądz da Ci ślub kościelny
              nie będziesz czuła, że oszukałaś Boga? I Twój chłopak też tego nie
              będzie czuł?
              • Odpowiadam Nie! Bo to znaczy, że skoro jakaś kobieta go oszukała, on ma teraz
                żyć samotnie do końca życia??
                To nie on zostawił zone a ona jego! On nie ma już "rodziny" o jakiej myslisz.
                Nie mieli dzieci. A zatem ja nie zakłócam życia żadnego ogniska domowego.
                • Rozumiem. To przykre. Ale widzisz w tej religii za złe wybory sie
                  płaci. Dlatego tak ważne jest aby ludzie należący do wyznawców
                  Jezusa byli odpowiedzialni. Trudno zmienić to, co narosło w ciągu 2
                  tysięcy lat wypaczenia tej religii. Ale słowa Jezusa są niezmienne.
                  Oczywiście, możesz postępować jak inne katoliczki. Wybór należy do
                  Ciebie. Jezus nie usprawiedliwiał nikogo ze swoich wyznawców. Ty
                  chcąc być w porządku wobec Jezusa zapłacisz cenę, którą już dawno
                  zapłacili męczennicy. Gdyby ta religia nie została wypaczona - dziś
                  takich problemów byś nie miała, bo wyznawcy Jezusa byliby
                  odpowiedzialni za innych ludzi. Niestety sakrament pokuty zniszczył
                  ich odpowiedzialność...
                • sinjinionline napisała:

                  > Odpowiadam Nie! Bo to znaczy, że skoro jakaś kobieta go oszukała, on ma teraz
                  > żyć samotnie do końca życia??
                  > To nie on zostawił zone a ona jego! On nie ma już "rodziny" o jakiej myslisz.
                  > Nie mieli dzieci. A zatem ja nie zakłócam życia żadnego ogniska domowego.

                  Jeżeli ona ma nowego męża to on ma prawo do nowego związku.
                  Oczywiście o ile to ona pierwsza zdradziła ,więc nic nie stoi na przeszkodzie
                  żeby wziąść ślub w jego zborze ::)))
                  --
                  pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
                  • Tak się właśnie sprawa ma :) A zatem KK nie zabrania mi ślubu z rozwiedzionym
                    baptystą. :)
                    • sinjinionline napisała:

                      > Tak się właśnie sprawa ma :) A zatem KK nie zabrania mi ślubu z rozwiedzionym
                      > baptystą. :)

                      Nie Krk ,ale z biblii wynika ze wolno mieć nową żonę , w zborach baptystycznych
                      pewno znają ten werset , katolicy nie uznają go ::)))))bo u nich tylko biskup
                      może udzielić rozwodu choć Bóg złączył ::))))
                      --
                      pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
                      • kolter_hugh1 napisał:
                        > Nie Krk ,ale z biblii wynika ze wolno mieć nową żonę , w zborach
                        baptystycznych
                        > pewno znają ten werset ,

                        W Zborach baptystow (w podanym wypadku),
                        zezwalaja na rozejscie sie malzonkow,ale juz nie godza sie na
                        powtorne malzenstwo swojego wyznawcy.
                        Troche luzniej podchodza do tego problemu,
                        niektore Zbory zielonoswiatkowcow.
                        • opornik4 napisała:
                          > W Zborach baptystow (w podanym wypadku),
                          > zezwalaja na rozejscie sie malzonkow,ale juz nie godza sie na
                          > powtorne malzenstwo swojego wyznawcy.
                          > Troche luzniej podchodza do tego problemu,
                          > niektore Zbory zielonoswiatkowcow.

                          Właśnie dowiedziałem się że Baptyści są gorsi od Katolików skazując , niewinnego
                          człowieka na samotność tylko dlatego ze jego partnerka okazała się być suką w
                          rui ::((((
                          --
                          pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
                          • kolter_hugh1 napisał:
                            > Właśnie dowiedziałem się że Baptyści są gorsi od Katolików skazując , niewinnego
                            > człowieka na samotność tylko dlatego ze jego partnerka okazała się być suką w
                            > rui ::((((

                            Dlaczego mieli by byc gorsi?
                            Moze maja po prostu glebsza wiare i bardziej od innych
                            chrzescijan potrafia swoje problemy zlozyc w rece Boga?
                            Zreszta w ich Spolecznosci,bardzo zadko dochodzi
                            do nieroztropnie zawartych malzenstw.
                            Tworza male wspolnoty,gdzie jest mozliwa gruntowna
                            formacja w wierze.
                            Ich dzieci,juz od niemowlectwa sa wychowywane na Biblii.
                            Czyli swoim wyznawcom daja "wartosciowy pokarm",
                            zamiast nic nie wartej bezboznej papki.
                            • opornik4 napisała:
                              > Dlaczego mieli by byc gorsi?

                              Bo u katolików za brzęczącą monete uzyskasz rozwód ::))

                              > Moze maja po prostu glebsza wiare i bardziej od innych
                              > chrzescijan potrafia swoje problemy zlozyc w rece Boga?

                              Nie oni tak samo nie zrozumieli prostego wersetu biblijnego który pozwala na
                              rozwód z powodu qurestwa jednej ze stron i nie zakazuje małżeństwa stronie
                              niewinnej.

                              > Zreszta w ich Spolecznosci,bardzo zadko dochodzi
                              > do nieroztropnie zawartych malzenstw.

                              Oj dochodzi, znam kilka takich par ,między innym Kuzyn mojej Matki
                              zielonoświątkowiec wziął rozwód z żoną tez z tego zboru.

                              > Tworza male wspolnoty,gdzie jest mozliwa gruntowna
                              > formacja w wierze.

                              #1... prawda , czasem nawet nie znają nazwisk wieloletnich członków zboru , wiem
                              bo pytałem o koleżankę z klasy jest ona w zborze zielonoświątkowym od ,,zawsze"
                              pytałem kilu z nich i nie znali jej z nazwiska ::)))))

                              > Ich dzieci,juz od niemowlectwa sa wychowywane na Biblii.

                              Wasze z granatem w reku ::))

                              > Czyli swoim wyznawcom daja "wartosciowy pokarm",
                              > zamiast nic nie wartej bezboznej papki.

                              Katolickiej papki zapomniałąś dodać ::))))
                              --
                              pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
                              • kolter_hugh1 napisał:

                                > > Zreszta w ich Spolecznosci,bardzo zadko dochodzi
                                > > do nieroztropnie zawartych malzenstw.
                                >
                                > Oj dochodzi, znam kilka takich par ,między innym Kuzyn mojej Matki
                                > zielonoświątkowiec wziął rozwód z żoną tez z tego zboru.

                                Mowilismy o baptystach,nie zielonoswiatkowcach.
                                U tych drugich sa juz pewne "luzy".

                                > > Czyli swoim wyznawcom daja "wartosciowy pokarm",
                                > > zamiast nic nie wartej bezboznej papki.
                                >
                                > Katolickiej papki zapomniałąś dodać ::))))

                                Mialam na uwadze raczej to,iz nie czytaja swoim dzieciom bajek,
                                chocby Andersen'a i, ze bardzo zadko ogladaja programy TV,
                                unikaja tez ogladania filmow.
                                "Nasi" ze Wspolnot Zywego Kosciola - przejmuja od chrzescijan
                                owe obyczaje.
                                • opornik4 napisała:
                                  > Mowilismy o baptystach,nie zielonoswiatkowcach.
                                  > U tych drugich sa juz pewne "luzy".

                                  Mój Kolega od lat chodzi do zboru zielonoswiątkowego bo niema tam zboru
                                  baptystycznego i nic się nie dzieje to jedno wszystko.

                                  > "Nasi" ze Wspolnot Zywego Kosciola - przejmuja od chrzescijan
                                  > owe obyczaje.

                                  O nareście przyznałaś ze nie jesteś chrześcijanką ::)))))
                                  --
                                  pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
                              • kolter_hugh1 napisał:
                                > Bo u katolików za brzęczącą monete uzyskasz rozwód ::))

                                Nie ma rozwodow w Kk.
                                Ewentualne stwierdzenie niewaznosci Sakramentu Malzenstwa
                                - nie jest absolutnie powiazane z iloscia "brzeczacej monety".
                                Przeprowadzenie Sadowego przewodu,jest zwiazane z kosztami,
                                ale to chyba oczywistosc.
                                Pracujacy w Sadach koscielnych,musza przeciez z czegos zyc.
                                I tak wychodzi taniej,anizeli w Sadach swieckich:)))
                                • opornik4 napisała:
                                  > Nie ma rozwodow w Kk.
                                  > Ewentualne stwierdzenie niewaznosci Sakramentu Malzenstwa

                                  Są ale wasza hipokryzja każe je nazywać unieważnieniami .

                                  > - nie jest absolutnie powiazane z iloscia "brzeczacej monety".

                                  W Krk wszystko można kupić , bo Krk jest jak sprzedajna ladacznica .

                                  > Przeprowadzenie Sadowego przewodu,jest zwiazane z kosztami,
                                  > ale to chyba oczywistosc.
                                  > Pracujacy w Sadach koscielnych,musza przeciez z czegos zyc.
                                  > I tak wychodzi taniej,anizeli w Sadach swieckich:)))

                                  No to co ?? skoro Bóg złączył to czemu Biskup rozłącza ?? stoi nad Bogiem ???
                                  --
                                  pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
                                  • kolter_hugh1 napisał:
                                    > No to co ?? skoro Bóg złączył to czemu Biskup rozłącza ?? stoi nad
                                    Bogiem ???

                                    Sad koscielny (zadko zasiada w nim biskup)zlozony z prawnikow,
                                    rozpatruje,jak w kazdym sadowym przewodzie - czy faktycznie
                                    owe malzenstwo zostalo przez Boga zlaczone.
                                    "Co zlaczycie na ziemi,bedzie zwiazane w niebie,
                                    a co rozlaczycie na ziemi,bedzie rozwiazane w niebie".
                                    Aby sakrament zaistnial,musza byc spelnione pewne warunki.
                                    Analogicznie, moze sie okazac niewaznym przyjety chrzest.
                                    • opornik4 napisała:
                                      > owe malzenstwo zostalo przez Boga zlaczone.

                                      No z księdza to Bóg raczej nie jest .

                                      > "Co zlaczycie na ziemi,bedzie zwiazane w niebie,
                                      > a co rozlaczycie na ziemi,bedzie rozwiazane w niebie".

                                      To dotyczy prawdziwych uczniów Jezusa kler watykański obarczony piętnem zbrodni
                                      , nim na pewno nie jest !!.
                                      --
                                      pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
                • sinjinionline napisała:

                  > Odpowiadam Nie! Bo to znaczy, że skoro jakaś kobieta go oszukała,
                  on ma teraz
                  > żyć samotnie do końca życia??
                  > To nie on zostawił zone a ona jego! On nie ma już "rodziny" o
                  jakiej myslisz.
                  > Nie mieli dzieci. A zatem ja nie zakłócam życia żadnego ogniska
                  domowego.

                  Nie przejmuj sie belkotem -krytykantki-.
                  Ona preferuje tylko "biale malzenstwa".
                  Oczywiscie - macie szanse na normalne malzenstwo.
                  Nawet w Kk,sa mozliwosci stwierdzenia waznosci zawartego
                  Sakramentu Malzenstwa.
                  W przypadku,gdy jedna ze stron okaze sie oszustem
                  - stwierdza sie niewaznosc sakramentu.
          • krytykantka07 napisała:

            Innej i tak
            > Bóg nie zaakceptuje. Zrobiłaś błąd, że związałaś sie z żonatym
            > facetem. Myślałaś, że oszukasz Boga? To w takim razie odmawiasz
            Jemu
            > boskości. Siebie udało Ci sie oszukać?

            Niestety, to Ty odmawiasz Bogu boskosci, a wrecz przydajesz Mu
            malosci, malodusznosci lub raczej bezdusznosci.
    • No dobra, pewne rzeczy zostały juz wyjasnione. Ale mnie nurtuje
      jestzcze :
      - chłopak z koscioła baptystycznego - czy nadal jest członkiem ?
      - czy jesli dotrzecie do etapu ślubu koscielnego w KRK o ile jest
      jeszce członkiem swojego i nadal wierzy w prawde objawiona w Pismie
      Świętym zgodzi sie na podpisanie oświadczenia, zejak pojawia sie
      dzieci nie będzie sie przeciwstawiał w wychowywaniu ich w tradycji
      KRk, czy ochrzci dzieci, posle do komuni, będzie obchodził w
      jednakowy sposób święta, czy nie będziecie mieli problemów
      doktrynalnych?

      Czy rozmawialiscie o tym ?
      • Mój chłopak nadal jest baptystą.
        • No dobra, to co z drugim pytaniem?
          • Nie rozmawialiśmy na ten temat bardzo szczegółowo dlatego, że póki co dzieci nie
            planujemy. Zadałam to pytanie, bo czasami myślę o jakiejś wspólnej przyszłości.
            Nie chce później być zaskoczona pewnymi faktami. Dla mnie ślub jest ważny, jeśli
            postanowiłabym że chce spędzić z ta osobą resztę życia. Ale na razie do końca
            tego nie wiem.
            • A to jednak bardzo ważne sprawy, które moga was podzielić.
              To, ze nie planujesz dzieci nie stanowi o tym czego bedzie chciał
              dopełnić KRK. A to dotyczy własnie dzieci, które w bardzo naturalny
              sposób moga sie pojawic równiez bez waszych planów. Czy Twój
              wybranek zgodzi sie na chcrzest dziecka w wieku niemowlęcym ? to
              jest niezgodne z tym w co on juz uwierzył - kto uwierzy i ochrzci
              sie zbawiony bedzie - to sa słowa z Pisma Świetego- jak to sie ma do
              chrztu niemowląt ? Jak sie ma do komunii ? bo wiesz zapewne czym
              jest komunia i czym jest "Msza" .

              I czym dla Ciebie jest ślub?

              • elam1 napisała:

                > A to jednak bardzo ważne sprawy, które moga was po...ić.
                >Czy Twój
                > wybranek zgodzi sie na chcrzest dziecka w wieku niemowlęcym ? to
                > jest niezgodne z tym w co on juz uwierzył - kto uwierzy i ochrzci
                > sie zbawiony bedzie - to sa słowa z Pisma Świetego- jak to sie ma
                do
                > chrztu niemowląt ? Jak sie ma do komunii ? bo wiesz zapewne czym
                > jest komunia i czym jest "Msza" .

                Przychylam sie do tej wypowiedzi.
                Slub katoliczki z baptysta w Kk jest mozliwy
                - ale moim zdaniem jest to proba polaczenia wody z ogniem.
                Jezeli chlopak jest w swojej wierze baptysta,bedzie bardzo
                nieszczesliwy w takim zwiazku.
                Nalezy przy tym pamietac,iz Sakrament Malzenstwa wiaze
                w swojej mocy tylko strone katolicka - czyli druga strona
                nadal pozostaje wolna.
        • sinjinionline napisała:

          > Mój chłopak nadal jest baptystą.

          To masz pecha bo dla nich jak się wczoraj od baptystycznego Pastora
          dowiedziałem ich werset z Mat 19,9 nie dotyczy, jeżeli weżmie z tobą ślub
          zostanie wykluczony ze zboru , nawet gdyby okazało się że jego ex żona pracuje w
          burdelu ::((( więc niech lepiej tą sektę opuści bo oni zdaje się prostego
          wersetu z biblii nie zrozumieli.
          --
          pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
          • kolter_hugh1 napisał:
            > To masz pecha bo dla nich jak się wczoraj od baptystycznego Pastora
            > dowiedziałem ich werset z Mat 19,9 nie dotyczy, jeżeli weżmie z
            tobą ślub
            > zostanie wykluczony ze zboru , nawet gdyby okazało się że jego ex
            żona pracuje
            > w
            > burdelu ::(((

            Jak wiec widzisz,znam rowniez wiare innych chrzescijanskich
            Kosciolow.
            Przeciez od poczatku mowie,iz jezeli chlopak sie ozeni,
            bedzie b y l y m baptysta.

            Miedzy reformowanymi protestantami wystepuja roznice
            w interpretacji Slowa Bozego.
            Jedni widza problem tak,inni inaczej.

            A ja po raz kolejny widze przydatnosc
            Magisterium w moim Kosciele.
            Przynajmniej wiem czego mam sie trzymac
            - unikam kakofonii.

            > więc niech lepiej tą sektę opuści bo oni zdaje się prostego
            > wersetu z biblii nie zrozumieli.

            Dlaczego sekte?
            Ich "starsi" nie godza sie na odstepstwa od wytycznych
            przekazanych przez zalozyciela - Kalwina.
            Moim zdaniem,to dobrze,ze sa wierni przyjetym zasadom.
            Na dobra sprawe,czlowiek moze znalezyc w Biblii
            (w wyrwanym z kontekstu wersie)to,co mu akurat pasuje.
            Tak zrobili np.w Kosciolach,gdzie blogoslawia zwiazki seksualne.
            Tez maja na to odniesienie do Pisma Swietego.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.