Dodaj do ulubionych

katolik-baptysta

12.09.08, 00:32
Jestem katoliczką. Mój chłopak jest baptystą po rozwodzie. Czy w takiej
sytuacji możliwe jest zawarcie związku małżeńskiego w kościele katolickim?
Edytor zaawansowany
  • 12.09.08, 00:45
    Zaiste dziwne stawiasz pytanie. Dla Boga jesteś cudzołożnicą i
    choćby KK orzekł inaczej to nie ma dla Boga znaczenia. Równie dobrze
    możesz zawrzeć sobie związek małżeński, gdzie ślubu udzieli Ci
    przewodniczący jakiejś partii, bo KK jest tylko partią polityczną.
    Twój chłopak ma żonę i będąc z Tobą jest cudzołożnikiem. Dla Boga
    ślub to akt seksualny. Dlatego w oczach Boga pierwsza partnerka
    Twojego chłopaka jest jego żoną, a pierwszy Twój partner jest Twoim
    mężem. Jeśli to jest cudzy mąż to jesteś cudzołożnicą.
  • 12.09.08, 07:23
    W mordę jeża.Mój pierwszy partner jest moim mężem?A to ci poligamistka ze mnie , cudzołożnica , bezwstydnica na dnie upadku moralnego,tylko dlaczego tak dobrze mi z tym?
  • 12.09.08, 08:30
    No cóż, bo żyjesz w błogiej nieświadomości ;))).
  • 12.09.08, 09:31
    Ciekawe, czy zona tego faceta tez byla jego pierwsza. Moze sie
    okazac, ze chlopak juz do swojego pierwszego slubu szedl jako
    cudzoloznik :))))) Nie ma to jak czytac w myslach Boga...
    A tak na powaznie, po co ludzie biora slub koscielny…?
  • 12.09.08, 20:59
    No właśnie. Nie ma to jak czytać w myślach Boga. To Bóg błogosławi
    parę i przed Jego okiem nic sie nie ukryje. Jak to więc jest, że
    ludzie myślą w jaki sposób zakpić sobie z Boga? Religia Jezusa
    wprowadzała odpowiedzialność, która wynikała z miłości bliźniego.
    Więc jak można myśleć, że wprowadzała seks bez zobowiązań? W
    narzeczeństwach chrześcijańskich nawet mowy o całowaniu nie było bo
    była odpowiedzialność za drugą osobę...
  • 12.09.08, 11:11
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 12.09.08, 18:20
    krytykantka07 napisała:

    > Dla Boga jesteś cudzołożnicą

    Dla Boga
    > ślub to akt seksualny.

    Prosze o scisle wskazowki, od jakiego momentu aktu seksualnego mozna
    juz liczyc akt za dokonany? Czy od pocalunku, dotyku, defloracji
    lub penetracji bez ejakulacji, czy dopiero po ejakulacji na zewnatrz
    lub w vaginie, albo tylko w vaginie?
  • 12.09.08, 22:00
    Ech myślisz jak Żydzi, którzy Jezusowi zadawali pytania ;))). Czym
    była miłość bliźniego? No to sobie sam odpowiedz, co dopuszczała z
    wymienionych przez Ciebie rzeczy miłość bliźniego i odpowiedzialność
    za drugą osobę.
  • 12.09.08, 23:24
    krytykantka07 napisała:

    > Ech myślisz jak Żydzi, którzy Jezusowi zadawali pytania ;))). Czym
    > była miłość bliźniego? No to sobie sam odpowiedz, co dopuszczała z
    > wymienionych przez Ciebie rzeczy miłość bliźniego i
    odpowiedzialność
    > za drugą osobę.

    Mysle, ze ludzie moga byc ze soba tak dlugo jak im to odpowiada.
    Mysle, ze Bogu nie podobaja sie zwiazki utrzymywane na sile i tylko
    dlatego, ze zostaly skonsumowane. Bardzo duzo krzywdy rodzi sie w
    takich przymusowych sytuacjach. Nie ma nic gorszego, niz wspolzycie
    seksualne ludzi, ktorzy sie nie kochaja, a przymusic do milosci
    nikogo nie mozna, nawet w imie odpowiedzialnosci. Mysle, ze zwiazki
    na sile sa obrazliwe dla czlowieka i niegodne. Zwiazek bez milosci,
    to przeklenstwo.
  • 13.09.08, 08:11
    pan_pankracy napisał:

    > Mysle, ze ludzie moga byc ze soba tak dlugo jak im to odpowiada.

    Nie ma takiej opcji, że im nie odpowiada. Miłość bliźniego to
    wyklucza. Codziennie razem wzrastają w miłości bliźniego. Codziennie
    sie doskonalą w tej miłości.

    > Mysle, ze Bogu nie podobaja sie zwiazki utrzymywane na sile i
    tylko > dlatego, ze zostaly skonsumowane.

    Ja myślę, że Bogu nie podobają sie związki ludzi niedojrzałych
    emocjonalnie. Tylko tacy ludzie nie rozumieją słowa: " miłość
    bliźniego ", bo manipulują innymi.

    Bardzo duzo krzywdy rodzi sie w > takich przymusowych sytuacjach.
    Nie ma nic gorszego, niz wspolzycie > seksualne ludzi, ktorzy sie
    nie kochaja, a przymusic do milosci > nikogo nie mozna, nawet w imie
    odpowiedzialnosci.

    Dobrze, a jak doszło do takich sytuacji? Gdyby była dojrzałość
    emocjonalna i praca nad sobą w takim związku - to do takiej sytuacji
    by nie dochodziło. Do tego dochodzi poprzez niezrozumienie
    przykazania miłości bliźniego. Dlaczego nie ma rozmowy pomiędzy
    małżonkami? Wszak precyzyjnie można co do dnia a nawet godziny
    policzyć od kiedy w tym związku nie ma miłości. A być może nigdy jej
    nie było...

    Mysle, ze zwiazki > na sile sa obrazliwe dla czlowieka i niegodne.
    Zwiazek bez milosci, > to przeklenstwo.

    Owszem, ale na to pracuje taka para. Gdyby nie wzajemne
    manipulowanie sobą - nie byłoby problemów. Wzajemne manipulowanie
    nie pozwala na miłość bliźniego. Słowa są tylko słowami, a każdy
    kocha tylko siebie. To tak jak klechy mówią o miłości, a to tylko
    manipulacja. Albo jak politycy mówią o miłości, a to tylko
    manipulacja...Jeśli od początku jest szczerość w związku - nie ma
    szans, aby taki związek sie rozpadł.
  • 13.09.08, 12:37
    krytykantka07 napisała:

    > Nie ma takiej opcji, że im nie odpowiada. Miłość bliźniego to
    > wyklucza. Codziennie razem wzrastają w miłości bliźniego.
    Codziennie
    > sie doskonalą w tej miłości.

    Takie zdanie, ze 'nie ma takiej opcji, ze im nie odpowiada', to
    fundamentalizm i nic wspolnego nie ma, ani z Bogiem ani z miloscia.


    > Ja myślę, że Bogu nie podobają sie związki ludzi niedojrzałych
    > emocjonalnie. Tylko tacy ludzie nie rozumieją słowa: " miłość
    > bliźniego ", bo manipulują innymi.

    Bog jakby czul niechec do ludzi niedojrzalych, sam by sie okazal
    wielce niedojrzaly. Czy wszyscy ludzie moga byc na rowni i doskonale
    dojrzali? Czy moze to raczej jakas Utopia?

    >

    > Dobrze, a jak doszło do takich sytuacji? Gdyby była dojrzałość
    > emocjonalna i praca nad sobą w takim związku - to do takiej
    sytuacji
    > by nie dochodziło. Do tego dochodzi poprzez niezrozumienie
    > przykazania miłości bliźniego. Dlaczego nie ma rozmowy pomiędzy
    > małżonkami? Wszak precyzyjnie można co do dnia a nawet godziny
    > policzyć od kiedy w tym związku nie ma miłości. A być może nigdy
    jej
    > nie było...

    Widze, ze slabo znasz zycie. Do takich sytuacji dochodzi z wielu
    powodow. Gdyby wszyscy mieli byc jednakowo odpowiedzialni i dojrzali,
    jednakowo milujacy blizniego, to wszyscy urodziliby sie z taka sam
    inteligencja i w takich samych warunkach materialnych i kulturowych.
    Jednak juz na starcie roznimy sie bardzo, samym tylko potencjalem.
    >

    >
    > Owszem, ale na to pracuje taka para. Gdyby nie wzajemne
    > manipulowanie sobą - nie byłoby problemów. Wzajemne manipulowanie
    > nie pozwala na miłość bliźniego. Słowa są tylko słowami, a każdy
    > kocha tylko siebie. To tak jak klechy mówią o miłości, a to tylko
    > manipulacja. Albo jak politycy mówią o miłości, a to tylko
    > manipulacja...Jeśli od początku jest szczerość w związku - nie ma
    > szans, aby taki związek sie rozpadl

    Widzisz wine tylko w czlowieku, nie widzisz innych przyczyn rozpadu
    zwiazkow. Twoje postrzeganie rzeczywistosci jest okrojone. To tak
    jakbys napisala, ze wszyscy ludzie maja byc gornikami, ze tylko
    checi wystarcza, by tym gornikiem byc. Nie liczysz sie z ludzkimi
    mozliwosciami, z roznym poziomem ludzkiej swiadomosci. TY jestes nie
    milujacym czlowieka bliznim, jestes osadzajacym egzekutorem.;)
  • 13.09.08, 14:16
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 13.09.08, 20:03
    pan_pankracy napisał:

    > Takie zdanie, ze 'nie ma takiej opcji, ze im nie odpowiada', to
    > fundamentalizm i nic wspolnego nie ma, ani z Bogiem ani z miloscia.

    Obawiam się, że nie rozumiesz. Nie ma takiej opcji, bo im wszystko
    odpowiada i sami chcą być z sobą.

    > Bog jakby czul niechec do ludzi niedojrzalych, sam by sie okazal
    > wielce niedojrzaly. Czy wszyscy ludzie moga byc na rowni i
    doskonale > dojrzali? Czy moze to raczej jakas Utopia?

    Żadna utopia! O tym mówił Jezus. Mówił w jaki sposób osiągnąć
    dojrzałość. Więc po przyjęciu nauki Jezusa ludzi niedojrzałych
    emocjonalnie nie było!

    > Widze, ze slabo znasz zycie. Do takich sytuacji dochodzi z wielu
    > powodow. Gdyby wszyscy mieli byc jednakowo odpowiedzialni i
    dojrzali, > jednakowo milujacy blizniego, to wszyscy urodziliby sie
    z taka sam> inteligencja i w takich samych warunkach materialnych i
    kulturowych. > Jednak juz na starcie roznimy sie bardzo, samym tylko
    potencjalem.

    A Ty słabo znasz religię Jezusa. To, co piszesz to efekt wypaczenia
    Jego religii. W warunkach takich samych by się wszyscy urodzili, a
    inteligencji nie musieli mieć takiej samej, bo każdy z własnej woli
    ...iłby się z innymi i pomagał innym, aby nie marnować talentów
    danych od Boga.

    > Widzisz wine tylko w czlowieku, nie widzisz innych przyczyn
    rozpadu > zwiazkow. Twoje postrzeganie rzeczywistosci jest okrojone.

    Ależ w żadnym razie. Ja widzę, co jest przyczyną rozpadu związków.
    Są to zwłaszcza sprawy na które nie mają wpływu m. in. chore prawo.

    To tak > jakbys napisala, ze wszyscy ludzie maja byc gornikami, ze
    tylko > checi wystarcza, by tym gornikiem byc. Nie liczysz sie z
    ludzkimi > mozliwosciami, z roznym poziomem ludzkiej swiadomosci. TY
    jestes nie > milujacym czlowieka bliznim, jestes osadzajacym
    egzekutorem.;)

    Ależ liczę się z ludzkimi możliwościami. Dlatego napisałam, że tylko
    w środowisku ludzi kochających bliźnich trzeba sie obracać. W innym
    środowisku następuje rozpad małżeństwa. Wszak to nie tylko
    małżonkowie są odpowiedzialni za to, co sie stanie z ich związkiem.
    Za to są odpowiedzialni ludzie, którzy mają wpływ na ich życie.
    Nawet politycy, którzy ustanowią chore prawo. Dlatego mówię o
    odpowiedzialności. Pytanie jest tylko takie: gdzie znaleźć
    środowisko kochające bliźnich i jak sprawić, aby te zasady
    obowiązywały wszędzie...
  • 14.09.08, 12:19
    krytykantka07 napisała:

    > Obawiam się, że nie rozumiesz. Nie ma takiej opcji, bo im wszystko
    > odpowiada i sami chcą być z sobą.

    Faktycznie, nie rozumiem o czym piszesz.

    > Żadna utopia! O tym mówił Jezus. Mówił w jaki sposób osiągnąć
    > dojrzałość. Więc po przyjęciu nauki Jezusa ludzi niedojrzałych
    > emocjonalnie nie było!

    Czy ludzie emocjonalnie niedojrzali potrafia przyjac nauki
    Chrystusa?

    > A Ty słabo znasz religię Jezusa. To, co piszesz to efekt
    wypaczenia
    > Jego religii. W warunkach takich samych by się wszyscy urodzili, a
    > inteligencji nie musieli mieć takiej samej, bo każdy z własnej
    woli
    > ...iłby się z innymi i pomagał innym, aby nie marnować talentów
    > danych od Boga.

    Gdy piszesz o 'wlasnej woli', to musisz wziac pod uwage, ze
    ta 'wlasna wola' moze nie chciec przyjmowac nauk Chrystusa. Moze tez
    czlowiek o Jezusie nie slyszec, nie byc religijnie wychowany, moze
    byc ateista. Nauki Jezusa nie moga byc jedyna opcja. Swiat i ludzie
    sa zbyt roznorodni, by mozna narzucic tu jedena tylko droge.
    Zreszta, gdyby nauki Jezusa byly jedyna droga do Boga, na pewno
    bylaby to droga bliska kazdemu. Lecz droga do Boga jest samo zycie,
    a nie Jezus. Jezus tylko te droge ulatwia. Kazdy bez wyjatku
    czlowiek, jest na drodze do Boga i nie ma sily, zeby do Niego nie
    dotarl. Zadne 'grzechy' mu w tym nie przeszkodza, zadne rozwody,
    zadne 'cudzolostwa'. Wszystko od Boga pochodzi i do Boga musi
    wrocic, gdyz oprocz Boga nie ma niczego. Jezus o tym wiedzial,
    dlatego tak chetnie przebaczal grzesznikom.;)
  • 16.09.08, 08:28
    pan_pankracy napisał:

    > Faktycznie, nie rozumiem o czym piszesz.

    Hmmmmmmmmmm nie rozumiem czego nie rozumiesz ;). To proste: zanim
    ludzie zaczynają być razem - sobą nie manipulują, no ale to wszak
    niemożliwe, bo manipulacja w związkach partnerskich jest powszechna.
    Jeśli nie ma manipulacji - nikt nie czuje sie oszukany. Nie ma
    takich słów: myślałem /myślłałam, że jesteś inna /inny ;))).
    prawda, że to samo jest w kampanii wyborczej? ;)

    > Czy ludzie emocjonalnie niedojrzali potrafia przyjac nauki
    > Chrystusa?

    Oczywiście i tylko tacy przyjmują. Nie powiesz mi że człowiek podły
    albo tchórz to człowiek dojrzały emocjonalnie. Człowiekiem dojrzałym
    emocjonalnie nie da się manipulować, bo czytając przypowieści Jezusa
    wie, co powinien zrobić ten, co usiłuje nim manipulować i wyłudzić
    od niego kasę. No a później tacy niedojrzali emocjonalnie ludzie sie
    pobierają i do tego dla zatajenia przestępstw mają sakrament pokuty.

    > Gdy piszesz o 'wlasnej woli', to musisz wziac pod uwage, ze
    > ta 'wlasna wola' moze nie chciec przyjmowac nauk Chrystusa. Moze
    tez > czlowiek o Jezusie nie slyszec, nie byc religijnie wychowany,
    moze > byc ateista. Nauki Jezusa nie moga byc jedyna opcja. Swiat i
    ludzie > sa zbyt roznorodni, by mozna narzucic tu jedena tylko droge.

    Narzucać? A kto o tym mówi? Religię Jezusa można było przyjąć tylko
    dobrowolnie. Nie wolno było nikogo oszukiwać, że ją przyjmujesz.
    Pamiętasz jak Piotr ukarał tych, którzy nie oddali wszystkich
    pieniędzy do zboru? A wiesz dlaczego zostali ukarani? Kler sobie
    powinien to przyswoić...

    > Zreszta, gdyby nauki Jezusa byly jedyna droga do Boga, na pewno
    > bylaby to droga bliska kazdemu. Lecz droga do Boga jest samo
    zycie, > a nie Jezus. Jezus tylko te droge ulatwia. Kazdy bez
    wyjatku > czlowiek, jest na drodze do Boga i nie ma sily, zeby do
    Niego nie > dotarl.

    Ależ grzechy są wynikiem nierównego podziału dóbr i to nie Bóg za
    tym stoi tylko ci co są Jego samozwańczymi kapłanami.

    Zadne 'grzechy' mu w tym nie przeszkodza, zadne rozwody,
    > zadne 'cudzolostwa'. Wszystko od Boga pochodzi i do Boga musi
    > wrocic, gdyz oprocz Boga nie ma niczego. Jezus o tym wiedzial,
    > dlatego tak chetnie przebaczal grzesznikom.;)

    To od Boga nie pochodzi. Grzechy pochodzą od kapłanów. Jezus
    przebaczał grzesznikom i owszem, ale nigdzie nie napisano, że więcej
    niż jeden raz. Człowiek dojrzały emocjonalnie robi rachunek sumienia
    całego swojego życia i od tej pory nie grzeszy. Ale dzięki temu, że
    kapłani zmienili sens tej religii to niemożliwe, bo zanim taki
    dorosły człowiek przyjąłby nauki Jezusa to wcześniej skrzywdziłby
    innych. W rodzinach musi być to co pozwala dzieciom nie krzywdzić
    innych. To w rodzinach zaczyna się wprowadzanie nauk Jezusa. No ale
    jeśli rodziny same się oszukują...
  • 12.09.08, 09:57
    Jesli ten baptysta jest juz czyims męzem (zawarł wczesniej zwiazek
    małzenski)to chyba sprawa jest jasna...
    Nie wiem oc do tego ma ilosc wczesniejszych partnerów,ale tak to
    jest jak się słucha psychopatów(mam na mysli pewną krytyczna ponoc
    osobe;)
  • 12.09.08, 15:46
    Jeśli Twój narzeczony jest Baptystą,to nie obowiązuje go Prawo Kanoniczne
    Kościoła Katolickiego. Poza tym, w Kościołach Protestanckich małżeństwo nie jest
    sakramentem.
  • 12.09.08, 21:04
    No właśnie wiec moje pytanie : co z tego wynika??
  • 12.09.08, 18:02
    sinjinionline napisała:

    "Jestem katoliczką. Mój chłopak jest baptystą po rozwodzie. Czy w
    takiej sytuacji możliwe jest zawarcie związku małżeńskiego w
    kościele katolickim?"

    To raczej jest BYLYM BAPTYSTA.
    Oni nie uznaja bowiem rozwodow.
    Jezeli Twoj chlopak zwiaze sie z Toba,
    zostanie wykluczonym ze Zboru.
    Oczywiscie, mozecie wziac slub koscielny.
    Zastanawiam sie tylko - po co?
    Jezeli pytasz ponizej:
    - "A tak na powaznie, po co ludzie biora slub koscielny…?"

    Wydaje sie, ze chcesz stanac przy oltarzu
    tylko dla bialej sukni z welonem.
    Ludzie wierzacy zawieraja Sakrament Malzenstwa,
    by swoje wspolne zycie zawierzyc Bogu,
    czyli zaprosic Go do swojego zwiazku.
    Idac razem przez zycie,
    wzrastac w poznawaniu Boga, w wierze.

    Dodam jeszcze,iz powinnas wiedziec,
    ze w chrzescijanskim malzenstwie
    (jest nim rowniez katolickie)
    - role meza i zony,roznia sie od lansowanych
    przez srodowiska laickie.
    To Twoj maz,powinien byc glowa rodziny
    - nie odwrotnie.
    [Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową
    żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała.
    Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom
    - we wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował
    Kościół i wydał za niego samego siebie,
    (List do Efezjan 5,22-25)

    Tylko wtedy,gdy powyzsze stanie sie credo
    waszego malzenstwa,zawarty Sakrament,bedzie mial
    mozliwosc "zadzialac" w waszym zwiazku.
  • 12.09.08, 18:21
    sinjinionline napisała:

    > Jestem katoliczką. Mój chłopak jest baptystą po rozwodzie. Czy w takiej
    > sytuacji możliwe jest zawarcie związku małżeńskiego w kościele katolickim?

    Po co ?
    --
    pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
  • 12.09.08, 20:57
    Po co??!! Dla mnie ślub jest ważny, bo jestem katoliczką i slub to nie tylko papierek. Ja chę stanąć przed ołtarzem i zawrzeć ten jedyny związek z kochaną przeze mnie osobą przed Bogiem. Dziwne że tego nikt nie rozumie.
    Ktos napisał, że robie to dla "białej sukni". Taki komentarz mnie obraża!! Ta osoba mnie nie zna i nie ma prawa się tak wypowiadać.
    A ogolnie rzec biorąc szukałam odpowiedzi na moje pytanie, bo jeśli w przyszłości nie będę mogła zawrzeć małżeństwa z moim chłopakiem, to jest to dla mnie duzy problem i rzecz do przemyslenia. Takie jest moje zdanie...
  • 12.09.08, 21:07
    sinjinionline napisała:

    > Po co??!! Dla mnie ślub jest ważny, bo jestem katoliczką i slub to nie tylko pa
    > pierek. Ja chę stanąć przed ołtarzem i zawrzeć ten jedyny związek z kochaną prz
    > eze mnie osobą przed Bogiem. Dziwne że tego nikt nie rozumie.

    Ja rozumiem że nie liczysz się z tym że twój ukochany może mieć odmienne zdanie
    ,ale ze strachu milczy ? bo nie brak wśród facetów cip które swojego zdania przy
    kobiecie nie mają.
    Dlaczego nie weżmiesz ślubu przed jego pastorem ??


    --
    pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
  • 12.09.08, 21:11
    Ale z tego co zrozumiałam on nie może wziąć kolejnego ślubu w swoim kościele? I dlatego stawiam pytanie, czy możemy wziąć ślub katolicki. Wiem że moglibysmy na pewno, gdyby on nie miał rozwodu. A moje pytanie jest, czy możemy także w tej sytuacji?
  • 12.09.08, 21:34
    sinjinionline napisała:

    > Ale z tego co zrozumiałam on nie może wziąć kolejnego ślubu w swoim kościele? I
    > dlatego stawiam pytanie, czy możemy wziąć ślub katolicki. Wiem że moglibysmy n
    > a pewno, gdyby on nie miał rozwodu. A moje pytanie jest, czy możemy także w tej
    > sytuacji?

    Chodzilo mi o to,iz z tresci Twojego pytania
    - "po co sie bierze slub katolicki"?;mozna bylo wnosic,
    ze zalezy Ci tylko na rytuale.
    Jezeli sie pomylilam,przepraszam.
    Napisalam tez WYRAZNIE,iz nie ma w Kk przeszkod
    na zawarcie Sakramentu Slubu.
    Nie ma tez nic do rzeczy,ze on jest rozwiedziony.
    Tylko osoba,majaca zwiazek sakramentalny,
    nie moze go juz zawrzec powtornie.
    U baptystow,slub sakramentem nie jest.
  • 12.09.08, 21:43
    To jakaś pomyłka! Ja nie napisałam "po co sie bierze slub katolicki"??!! To ktos inny to napisał.
    Ale za Twój post dziekuję :) Jesteś pierwszą osobą która bez urażania mnie odpowiada na zadane pytanie. I nie wygaduje jakis głupot :)
  • 12.09.08, 21:41
    sinjinionline napisała:

    > Ale z tego co zrozumiałam on nie może wziąć kolejnego ślubu w swoim kościele?

    Jeżeli powodem jego rozwodu jest jej zdrada to nie ma przeszkody w zawarciu
    nowego związku , jeżeli to on zdradził to niestety nie ma szans w swoim zborze.

    I dlatego stawiam pytanie, czy możemy wziąć ślub katolicki. Wiem że moglibysmy n
    > a pewno, gdyby on nie miał rozwodu. A moje pytanie jest, czy możemy także w tej
    > sytuacji?

    Dla Krk zdaje się liczy się tylko własny ślub innych nie uznaje za ważne ::)))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
  • 12.09.08, 21:45
    Dziękuję. To właśnie to co chciałam usłyszeć :) Zdaje sie że dla nas jest
    jeszcze szansa :D bo rozwód był z winy jego byłej żony.
  • 12.09.08, 22:03
    sinjinionline napisała:

    > Dziękuję. To właśnie to co chciałam usłyszeć :) Zdaje sie że dla nas jest
    > jeszcze szansa :D bo rozwód był z winy jego byłej żony.

    Mat 19,9
    A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze
    inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo.
    --
    pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
  • 12.09.08, 21:08
    No to masz problem. Ani z nim ani z nikim innym już przed ołtarzem
    stanąć nie możesz. Nawet jak sobie poszukasz innego to i tak
    będziesz cudzołożnicą. Twój narzeczony powinien Ci to był wyjaśnić,
    skoro miał wcześniej żonę. To jego żona przed Bogiem. Innej i tak
    Bóg nie zaakceptuje. Zrobiłaś błąd, że związałaś sie z żonatym
    facetem. Myślałaś, że oszukasz Boga? To w takim razie odmawiasz Jemu
    boskości. Siebie udało Ci sie oszukać?
  • 12.09.08, 21:21
    Przepraszam, ale jaki jest twój problem. Widać że masz jakieś problemy. A Ty jak zyjesz?? Spójrz na siebie. weszłam tu po raz pierwszy, więc nie znam obowiazujących tu reguł, ale do przyjacielskich to forum nie należy.
    Poza tym nie nazywaj mnie cudzołożnicą! Nawet raz nie napisałam, że spalam z moim chłopakiem i niech to pozostanie nadal moja prywatną sprawą!! Więc proszę "Krytykantko07" nie odzywaj sie już na ten temat!
  • 12.09.08, 21:44
    Nie zrozumiałaś mojego postu. Ja Ciebie nie atakowałam. Wyjaśniłam
    Ci tylko słowa Jezusa na temat małżeństwa. Gdy była mowa o
    małżeństwie, Żydzi zadawali Jezusowi podchwytliwe pytania, bo
    myśleli, że Boga oszukają. Będą mogli się żenić po kilka razy,
    oddalać żony mieć więcej żon itp. Jednym słowem chcieli dalej żyć
    niemoralnie. Ale odpowiedź Jezusa była jednoznaczna. Miłość
    bliźniego to odpowiedzialność. Twój chłopak już ma rodzinę i za nią
    ma być odpowiedzialny zgodnie z miłością bliźniego. W tym związku
    nie ma miejsca dla Ciebie. Chciałabym napisać, że jest inaczej, ale
    czytając słowa Jezusa i rozumiejąc je - nie mogę. Religii Jezusa
    nikt nikomu nie narzucał, ale jeśli ludzie sami ją przyjmowali
    wiedzieli co ona oznacza. Ale zawsze możesz zrezygnować z religii.
    Wybór należy do Ciebie. Czy nawet jak ksiądz da Ci ślub kościelny
    nie będziesz czuła, że oszukałaś Boga? I Twój chłopak też tego nie
    będzie czuł?
  • 12.09.08, 21:48
    Odpowiadam Nie! Bo to znaczy, że skoro jakaś kobieta go oszukała, on ma teraz
    żyć samotnie do końca życia??
    To nie on zostawił zone a ona jego! On nie ma już "rodziny" o jakiej myslisz.
    Nie mieli dzieci. A zatem ja nie zakłócam życia żadnego ogniska domowego.
  • 12.09.08, 21:56
    Rozumiem. To przykre. Ale widzisz w tej religii za złe wybory sie
    płaci. Dlatego tak ważne jest aby ludzie należący do wyznawców
    Jezusa byli odpowiedzialni. Trudno zmienić to, co narosło w ciągu 2
    tysięcy lat wypaczenia tej religii. Ale słowa Jezusa są niezmienne.
    Oczywiście, możesz postępować jak inne katoliczki. Wybór należy do
    Ciebie. Jezus nie usprawiedliwiał nikogo ze swoich wyznawców. Ty
    chcąc być w porządku wobec Jezusa zapłacisz cenę, którą już dawno
    zapłacili męczennicy. Gdyby ta religia nie została wypaczona - dziś
    takich problemów byś nie miała, bo wyznawcy Jezusa byliby
    odpowiedzialni za innych ludzi. Niestety sakrament pokuty zniszczył
    ich odpowiedzialność...
  • 12.09.08, 22:06
    sinjinionline napisała:

    > Odpowiadam Nie! Bo to znaczy, że skoro jakaś kobieta go oszukała, on ma teraz
    > żyć samotnie do końca życia??
    > To nie on zostawił zone a ona jego! On nie ma już "rodziny" o jakiej myslisz.
    > Nie mieli dzieci. A zatem ja nie zakłócam życia żadnego ogniska domowego.

    Jeżeli ona ma nowego męża to on ma prawo do nowego związku.
    Oczywiście o ile to ona pierwsza zdradziła ,więc nic nie stoi na przeszkodzie
    żeby wziąść ślub w jego zborze ::)))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
  • 12.09.08, 22:17
    Tak się właśnie sprawa ma :) A zatem KK nie zabrania mi ślubu z rozwiedzionym
    baptystą. :)
  • 12.09.08, 22:24
    sinjinionline napisała:

    > Tak się właśnie sprawa ma :) A zatem KK nie zabrania mi ślubu z rozwiedzionym
    > baptystą. :)

    Nie Krk ,ale z biblii wynika ze wolno mieć nową żonę , w zborach baptystycznych
    pewno znają ten werset , katolicy nie uznają go ::)))))bo u nich tylko biskup
    może udzielić rozwodu choć Bóg złączył ::))))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
  • 12.09.08, 23:10
    kolter_hugh1 napisał:
    > Nie Krk ,ale z biblii wynika ze wolno mieć nową żonę , w zborach
    baptystycznych
    > pewno znają ten werset ,

    W Zborach baptystow (w podanym wypadku),
    zezwalaja na rozejscie sie malzonkow,ale juz nie godza sie na
    powtorne malzenstwo swojego wyznawcy.
    Troche luzniej podchodza do tego problemu,
    niektore Zbory zielonoswiatkowcow.
  • 13.09.08, 13:57
    opornik4 napisała:
    > W Zborach baptystow (w podanym wypadku),
    > zezwalaja na rozejscie sie malzonkow,ale juz nie godza sie na
    > powtorne malzenstwo swojego wyznawcy.
    > Troche luzniej podchodza do tego problemu,
    > niektore Zbory zielonoswiatkowcow.

    Właśnie dowiedziałem się że Baptyści są gorsi od Katolików skazując , niewinnego
    człowieka na samotność tylko dlatego ze jego partnerka okazała się być suką w
    rui ::((((
    --
    pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
  • 13.09.08, 14:35
    kolter_hugh1 napisał:
    > Właśnie dowiedziałem się że Baptyści są gorsi od Katolików skazując , niewinnego
    > człowieka na samotność tylko dlatego ze jego partnerka okazała się być suką w
    > rui ::((((

    Dlaczego mieli by byc gorsi?
    Moze maja po prostu glebsza wiare i bardziej od innych
    chrzescijan potrafia swoje problemy zlozyc w rece Boga?
    Zreszta w ich Spolecznosci,bardzo zadko dochodzi
    do nieroztropnie zawartych malzenstw.
    Tworza male wspolnoty,gdzie jest mozliwa gruntowna
    formacja w wierze.
    Ich dzieci,juz od niemowlectwa sa wychowywane na Biblii.
    Czyli swoim wyznawcom daja "wartosciowy pokarm",
    zamiast nic nie wartej bezboznej papki.
  • 13.09.08, 15:26
    opornik4 napisała:
    > Dlaczego mieli by byc gorsi?

    Bo u katolików za brzęczącą monete uzyskasz rozwód ::))

    > Moze maja po prostu glebsza wiare i bardziej od innych
    > chrzescijan potrafia swoje problemy zlozyc w rece Boga?

    Nie oni tak samo nie zrozumieli prostego wersetu biblijnego który pozwala na
    rozwód z powodu qurestwa jednej ze stron i nie zakazuje małżeństwa stronie
    niewinnej.

    > Zreszta w ich Spolecznosci,bardzo zadko dochodzi
    > do nieroztropnie zawartych malzenstw.

    Oj dochodzi, znam kilka takich par ,między innym Kuzyn mojej Matki
    zielonoświątkowiec wziął rozwód z żoną tez z tego zboru.

    > Tworza male wspolnoty,gdzie jest mozliwa gruntowna
    > formacja w wierze.

    #1... prawda , czasem nawet nie znają nazwisk wieloletnich członków zboru , wiem
    bo pytałem o koleżankę z klasy jest ona w zborze zielonoświątkowym od ,,zawsze"
    pytałem kilu z nich i nie znali jej z nazwiska ::)))))

    > Ich dzieci,juz od niemowlectwa sa wychowywane na Biblii.

    Wasze z granatem w reku ::))

    > Czyli swoim wyznawcom daja "wartosciowy pokarm",
    > zamiast nic nie wartej bezboznej papki.

    Katolickiej papki zapomniałąś dodać ::))))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
  • 13.09.08, 15:46
    kolter_hugh1 napisał:

    > > Zreszta w ich Spolecznosci,bardzo zadko dochodzi
    > > do nieroztropnie zawartych malzenstw.
    >
    > Oj dochodzi, znam kilka takich par ,między innym Kuzyn mojej Matki
    > zielonoświątkowiec wziął rozwód z żoną tez z tego zboru.

    Mowilismy o baptystach,nie zielonoswiatkowcach.
    U tych drugich sa juz pewne "luzy".

    > > Czyli swoim wyznawcom daja "wartosciowy pokarm",
    > > zamiast nic nie wartej bezboznej papki.
    >
    > Katolickiej papki zapomniałąś dodać ::))))

    Mialam na uwadze raczej to,iz nie czytaja swoim dzieciom bajek,
    chocby Andersen'a i, ze bardzo zadko ogladaja programy TV,
    unikaja tez ogladania filmow.
    "Nasi" ze Wspolnot Zywego Kosciola - przejmuja od chrzescijan
    owe obyczaje.
  • 14.09.08, 12:09
    opornik4 napisała:
    > Mowilismy o baptystach,nie zielonoswiatkowcach.
    > U tych drugich sa juz pewne "luzy".

    Mój Kolega od lat chodzi do zboru zielonoswiątkowego bo niema tam zboru
    baptystycznego i nic się nie dzieje to jedno wszystko.

    > "Nasi" ze Wspolnot Zywego Kosciola - przejmuja od chrzescijan
    > owe obyczaje.

    O nareście przyznałaś ze nie jesteś chrześcijanką ::)))))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
  • 13.09.08, 15:51
    kolter_hugh1 napisał:
    > Bo u katolików za brzęczącą monete uzyskasz rozwód ::))

    Nie ma rozwodow w Kk.
    Ewentualne stwierdzenie niewaznosci Sakramentu Malzenstwa
    - nie jest absolutnie powiazane z iloscia "brzeczacej monety".
    Przeprowadzenie Sadowego przewodu,jest zwiazane z kosztami,
    ale to chyba oczywistosc.
    Pracujacy w Sadach koscielnych,musza przeciez z czegos zyc.
    I tak wychodzi taniej,anizeli w Sadach swieckich:)))
  • 14.09.08, 12:12
    opornik4 napisała:
    > Nie ma rozwodow w Kk.
    > Ewentualne stwierdzenie niewaznosci Sakramentu Malzenstwa

    Są ale wasza hipokryzja każe je nazywać unieważnieniami .

    > - nie jest absolutnie powiazane z iloscia "brzeczacej monety".

    W Krk wszystko można kupić , bo Krk jest jak sprzedajna ladacznica .

    > Przeprowadzenie Sadowego przewodu,jest zwiazane z kosztami,
    > ale to chyba oczywistosc.
    > Pracujacy w Sadach koscielnych,musza przeciez z czegos zyc.
    > I tak wychodzi taniej,anizeli w Sadach swieckich:)))

    No to co ?? skoro Bóg złączył to czemu Biskup rozłącza ?? stoi nad Bogiem ???
    --
    pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
  • 14.09.08, 18:40
    kolter_hugh1 napisał:
    > No to co ?? skoro Bóg złączył to czemu Biskup rozłącza ?? stoi nad
    Bogiem ???

    Sad koscielny (zadko zasiada w nim biskup)zlozony z prawnikow,
    rozpatruje,jak w kazdym sadowym przewodzie - czy faktycznie
    owe malzenstwo zostalo przez Boga zlaczone.
    "Co zlaczycie na ziemi,bedzie zwiazane w niebie,
    a co rozlaczycie na ziemi,bedzie rozwiazane w niebie".
    Aby sakrament zaistnial,musza byc spelnione pewne warunki.
    Analogicznie, moze sie okazac niewaznym przyjety chrzest.
  • 14.09.08, 19:25
    opornik4 napisała:
    > owe malzenstwo zostalo przez Boga zlaczone.

    No z księdza to Bóg raczej nie jest .

    > "Co zlaczycie na ziemi,bedzie zwiazane w niebie,
    > a co rozlaczycie na ziemi,bedzie rozwiazane w niebie".

    To dotyczy prawdziwych uczniów Jezusa kler watykański obarczony piętnem zbrodni
    , nim na pewno nie jest !!.
    --
    pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
  • 12.09.08, 23:07
    sinjinionline napisała:

    > Odpowiadam Nie! Bo to znaczy, że skoro jakaś kobieta go oszukała,
    on ma teraz
    > żyć samotnie do końca życia??
    > To nie on zostawił zone a ona jego! On nie ma już "rodziny" o
    jakiej myslisz.
    > Nie mieli dzieci. A zatem ja nie zakłócam życia żadnego ogniska
    domowego.

    Nie przejmuj sie belkotem -krytykantki-.
    Ona preferuje tylko "biale malzenstwa".
    Oczywiscie - macie szanse na normalne malzenstwo.
    Nawet w Kk,sa mozliwosci stwierdzenia waznosci zawartego
    Sakramentu Malzenstwa.
    W przypadku,gdy jedna ze stron okaze sie oszustem
    - stwierdza sie niewaznosc sakramentu.
  • 13.09.08, 14:51
    krytykantka07 napisała:

    Innej i tak
    > Bóg nie zaakceptuje. Zrobiłaś błąd, że związałaś sie z żonatym
    > facetem. Myślałaś, że oszukasz Boga? To w takim razie odmawiasz
    Jemu
    > boskości. Siebie udało Ci sie oszukać?

    Niestety, to Ty odmawiasz Bogu boskosci, a wrecz przydajesz Mu
    malosci, malodusznosci lub raczej bezdusznosci.
  • 13.09.08, 19:46
    No dobra, pewne rzeczy zostały juz wyjasnione. Ale mnie nurtuje
    jestzcze :
    - chłopak z koscioła baptystycznego - czy nadal jest członkiem ?
    - czy jesli dotrzecie do etapu ślubu koscielnego w KRK o ile jest
    jeszce członkiem swojego i nadal wierzy w prawde objawiona w Pismie
    Świętym zgodzi sie na podpisanie oświadczenia, zejak pojawia sie
    dzieci nie będzie sie przeciwstawiał w wychowywaniu ich w tradycji
    KRk, czy ochrzci dzieci, posle do komuni, będzie obchodził w
    jednakowy sposób święta, czy nie będziecie mieli problemów
    doktrynalnych?

    Czy rozmawialiscie o tym ?
  • 13.09.08, 20:01
    Mój chłopak nadal jest baptystą.
  • 13.09.08, 20:22
    No dobra, to co z drugim pytaniem?
  • 13.09.08, 20:32
    Nie rozmawialiśmy na ten temat bardzo szczegółowo dlatego, że póki co dzieci nie
    planujemy. Zadałam to pytanie, bo czasami myślę o jakiejś wspólnej przyszłości.
    Nie chce później być zaskoczona pewnymi faktami. Dla mnie ślub jest ważny, jeśli
    postanowiłabym że chce spędzić z ta osobą resztę życia. Ale na razie do końca
    tego nie wiem.
  • 13.09.08, 21:55
    A to jednak bardzo ważne sprawy, które moga was podzielić.
    To, ze nie planujesz dzieci nie stanowi o tym czego bedzie chciał
    dopełnić KRK. A to dotyczy własnie dzieci, które w bardzo naturalny
    sposób moga sie pojawic równiez bez waszych planów. Czy Twój
    wybranek zgodzi sie na chcrzest dziecka w wieku niemowlęcym ? to
    jest niezgodne z tym w co on juz uwierzył - kto uwierzy i ochrzci
    sie zbawiony bedzie - to sa słowa z Pisma Świetego- jak to sie ma do
    chrztu niemowląt ? Jak sie ma do komunii ? bo wiesz zapewne czym
    jest komunia i czym jest "Msza" .

    I czym dla Ciebie jest ślub?

  • 13.09.08, 22:04
    elam1 napisała:

    > A to jednak bardzo ważne sprawy, które moga was po...ić.
    >Czy Twój
    > wybranek zgodzi sie na chcrzest dziecka w wieku niemowlęcym ? to
    > jest niezgodne z tym w co on juz uwierzył - kto uwierzy i ochrzci
    > sie zbawiony bedzie - to sa słowa z Pisma Świetego- jak to sie ma
    do
    > chrztu niemowląt ? Jak sie ma do komunii ? bo wiesz zapewne czym
    > jest komunia i czym jest "Msza" .

    Przychylam sie do tej wypowiedzi.
    Slub katoliczki z baptysta w Kk jest mozliwy
    - ale moim zdaniem jest to proba polaczenia wody z ogniem.
    Jezeli chlopak jest w swojej wierze baptysta,bedzie bardzo
    nieszczesliwy w takim zwiazku.
    Nalezy przy tym pamietac,iz Sakrament Malzenstwa wiaze
    w swojej mocy tylko strone katolicka - czyli druga strona
    nadal pozostaje wolna.
  • 14.09.08, 12:15
    sinjinionline napisała:

    > Mój chłopak nadal jest baptystą.

    To masz pecha bo dla nich jak się wczoraj od baptystycznego Pastora
    dowiedziałem ich werset z Mat 19,9 nie dotyczy, jeżeli weżmie z tobą ślub
    zostanie wykluczony ze zboru , nawet gdyby okazało się że jego ex żona pracuje w
    burdelu ::((( więc niech lepiej tą sektę opuści bo oni zdaje się prostego
    wersetu z biblii nie zrozumieli.
    --
    pl.youtube.com/watch?v=rXBsDKw1uDc
  • 14.09.08, 18:53
    kolter_hugh1 napisał:
    > To masz pecha bo dla nich jak się wczoraj od baptystycznego Pastora
    > dowiedziałem ich werset z Mat 19,9 nie dotyczy, jeżeli weżmie z
    tobą ślub
    > zostanie wykluczony ze zboru , nawet gdyby okazało się że jego ex
    żona pracuje
    > w
    > burdelu ::(((

    Jak wiec widzisz,znam rowniez wiare innych chrzescijanskich
    Kosciolow.
    Przeciez od poczatku mowie,iz jezeli chlopak sie ozeni,
    bedzie b y l y m baptysta.

    Miedzy reformowanymi protestantami wystepuja roznice
    w interpretacji Slowa Bozego.
    Jedni widza problem tak,inni inaczej.

    A ja po raz kolejny widze przydatnosc
    Magisterium w moim Kosciele.
    Przynajmniej wiem czego mam sie trzymac
    - unikam kakofonii.

    > więc niech lepiej tą sektę opuści bo oni zdaje się prostego
    > wersetu z biblii nie zrozumieli.

    Dlaczego sekte?
    Ich "starsi" nie godza sie na odstepstwa od wytycznych
    przekazanych przez zalozyciela - Kalwina.
    Moim zdaniem,to dobrze,ze sa wierni przyjetym zasadom.
    Na dobra sprawe,czlowiek moze znalezyc w Biblii
    (w wyrwanym z kontekstu wersie)to,co mu akurat pasuje.
    Tak zrobili np.w Kosciolach,gdzie blogoslawia zwiazki seksualne.
    Tez maja na to odniesienie do Pisma Swietego.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.