Dodaj do ulubionych

Niepłodność - jak zrozumieć cel Boga...?

21.09.08, 16:47
Próbuję zrozumieć cel Boży: jedni ludzie starają się o dziecko latami,
zapewnilby mu wszystko, kochaliby, szanowali. Inni rodzą dzieci i topią w
beczkach... Jaki to ma sens? Po co Bóg daje dzieci ludziom, którzy wie że
zabiją. A inni, którzy się modlą choćby o jedno - często nie dostają.
Dlaczego....? Dlaczego daje tym, którzy nie chcą? Po co?
Edytor zaawansowany
  • opornik4 21.09.08, 16:53
    moim_zdaniem napisała:

    > Próbuję zrozumieć cel Boży: jedni ludzie starają się o dziecko
    latami,
    > zapewnilby mu wszystko, kochaliby, szanowali.

    Moze wlasnie po to, by te rodziny mogly otworzyc sie
    na innych.
    jest cos takiego jak rodzicielstwo duchowe.

    Inni rodzą dzieci i topią w
    > beczkach... Jaki to ma sens? Po co Bóg daje dzieci ludziom, którzy
    wie że
    > zabiją. A inni, którzy się modlą choćby o jedno - często nie
    dostają.
    > Dlaczego....? Dlaczego daje tym, którzy nie chcą? Po co?

    Natomiast, jezeli o patologie chodzi, to
    - jedni zabijaja dzieci, inni morduja seryjnie, itp.
    Swiat jest po prostu porabany.
  • kolebeczka 21.09.08, 17:04
    opornik4 napisała:
    > Moze wlasnie po to, by te rodziny mogly otworzyc sie
    na innych. jest cos takiego jak rodzicielstwo duchowe.

    Oj opornik- ty jestes chyba tez dodatkowo z forum kobiet polskich,
    www.forumkobietpolskich.csc.pl/
    co siedza w dystrybucji niechcianych dzieci. Jedni wala sie po
    pijaku i odstawiaja dzieciaki na ulice, a inni moga sie duchowo
    rozwinac przez ich stamtad wziecie. Nie gadaj mi o adopcji jako
    dziury na nieplodnosc, bo szalu dostane.
    Szastacie tym slowem jak miloscia- nic o nich nie wiedzac lub bardzo
    pokracznie. Poczytaj sobie watek krytykantki o tym "Co katolicy
    powinni" to moze wreszcie pojmiesz, co mowisz i o czym mowi autor
    tego tematu.
  • kolebeczka 21.09.08, 17:05
    Nie gadaj mi o adopcji jako zalepianiu dziury na nieplodnosc, bo
    szalu dostane.- ma byc - sorry ponioslo mnie, ale mam alergie.
  • pocoo 21.09.08, 16:53
    Człowiek oddany Bogu nie powinien się nad tym zastanawiać bo;niezbadane sa wyroki Boskie.
    Ja uważam ,że wszelkie modły trafiają w prożnię.Jak ktoś lubi to niech się dalej modli, modli , modli...
  • opornik4 21.09.08, 22:06
    pocoo napisała:

    > Człowiek oddany Bogu nie powinien się nad tym zastanawiać
    bo;niezbadane sa wyro
    > ki Boskie.
    > Ja uważam ,że wszelkie modły trafiają w prożnię.Jak ktoś lubi to
    niech się dale
    > j modli, modli , modli...

    Gdybys wiedziala dziewczyno, ilu malzenstwom
    wlasnie modlitwa pomogla.

    W Biblii mamy dwa "wzorcowe" przyklady:
    ST - Sara, matka Izaaka,
    Nt - Elzbieta, matka Jana Chrzciciela.
  • mmujer 21.09.08, 16:58
    Co za prymitywne myślenie. Bóg ziemię oddał ludziom we władanie i
    się do tego nie wtrąca. Za wszystko co się dzieje na ziemi
    odpowiedzialny jest człowiek i ponosi tego konsekwencje. Nie można
    np. Boga obciążać za AIDS.
  • lumpior 21.09.08, 17:09
    mmujer napisał:

    > Co za prymitywne myślenie. Bóg ziemię oddał ludziom we władanie i
    > się do tego nie wtrąca. Za wszystko co się dzieje na ziemi
    > odpowiedzialny jest człowiek i ponosi tego konsekwencje. Nie można
    > np. Boga obciążać za AIDS.
    Wytlumacz to KLEROWI,dewotom,moherom.
  • kolebeczka 21.09.08, 17:09
    mmujer napisał:
    > Nie można np. Boga obciążać za AIDS.

    Jasne. I dlatego warto leczyc nieplodnosc.
    Bo Bog wspiera przedsiebiorczych.
  • psk.1 21.09.08, 17:43
    rozchodzi sie tylko o to by leczenie jednych nie wiązało sie
    niszczeniem drugich


  • kolebeczka 21.09.08, 17:57
    psk.1 napisał:

    > rozchodzi sie tylko o to by leczenie jednych nie wiązało sie
    > niszczeniem drugich

    Ano to jest najwiekszy klopot. Instytucja kriobanku nie sprawdza sie
    do konca. Zapewniam Cie, gdyby byla inna mozliwosc obejscia sie z
    nadprogramowymi embryonami lub po prostu niedopuszczenia do ich
    powstania to kazdy by sie na to zdecydowal.
    Sa kobiety (poczytaj na forum NIEPLODNOSC), ktore zapalaja swieczke
    za zmarla szanse gdy znow- jak od wielu lat przychodzi miesiaczka.
    Powiem Ci jedno- ja tez nie mam 100% czystego sumienia w tym
    temacie. Jednak widze mniejsze zlo w braku szacunku dla zycia
    nienarodzonego na poziomie embrionu anizeli w braku szacunku dla
    wszelkiego z wyczuwalnym pulsem lub juz narodzonego.
  • psk.1 21.09.08, 18:13
    > Powiem Ci jedno- ja tez nie mam 100% czystego sumienia w tym
    > temacie. Jednak widze mniejsze zlo w braku szacunku dla zycia
    > nienarodzonego na poziomie embrionu anizeli w braku szacunku dla
    > wszelkiego z wyczuwalnym pulsem lub juz narodzonego.

    ok
    ale powiedz, czy robisz wyrzuty komuś kto podobnie szanuje dzieci
    poczete jak i urodzone?
  • kolebeczka 21.09.08, 18:27
    psk.1 napisał:
    > ok
    > ale powiedz, czy robisz wyrzuty komuś kto podobnie szanuje dzieci
    > poczete jak i urodzone?

    a moglabym, myslisz?
    Ja tylko mam na mysli tez i szacunek wobec duzych dzieci, bo
    dzieckiem jest sie do smierci.
  • psk.1 21.09.08, 18:42
    > a moglabym, myslisz?

    nie chce sie domyslać, licze na to że mi powiesz :)



  • kolebeczka 21.09.08, 20:58
    psk.1 napisał:

    > > a moglabym, myslisz?
    >
    > nie chce sie domyslać, licze na to że mi powiesz :)

    Czy moglbys sprecyzowac to, o co pytasz?
  • psk.1 21.09.08, 21:39
    oczywiscie

    Są ludzie, ktorzy równie mocno szanują życie dopiero co poczęte jak i
    to urodzone( bez względu na wiek) z wszystkim tego konsekwencjami

    pytam o to czy jest wg Ciebie w tym coś niewłaściwego?


  • kolebeczka 22.09.08, 00:42
    psk.1 napisał:

    > oczywiscie
    >
    > Są ludzie, ktorzy równie mocno szanują życie dopiero co poczęte
    jak i
    > to urodzone( bez względu na wiek) z wszystkim tego konsekwencjami
    >
    > pytam o to czy jest wg Ciebie w tym coś niewłaściwego?

    No to sie uspokajam, bo tak to poczatkowo zrozumialam.
    Nie, nie uwazam- bo nie moglabym.
    Tylko, ze zaden z systemow religijnych nie broni jednego i drugiego,
    zauwaz.
    "Zycie" to nie tylko puls. Jak dla mnie to tez godnosc.
    I nie tylko ludzka.
  • psk.1 22.09.08, 23:12
    > Tylko, ze zaden z systemow religijnych nie broni jednego i drugiego,
    > zauwaz.

    uważasz ze z równego poszanowania życia przed i po urodzeniu nie wynika chęć obrony istnienia ich obu oraz rezygnacja z działania typu jedno istnienie kosztem drugiego istnienia?
  • kolebeczka 23.09.08, 09:20
    psk.1 napisał:

    > uważasz ze z równego poszanowania życia przed i po urodzeniu nie
    wynika chęć obrony istnienia ich obu oraz rezygnacja z działania
    typu jedno istnienie kosztem drugiego istnienia?

    Powiem Ci, jak ja to widze.
    Aborcja- dopuszczam te, ktora w przypadku zagrozenia zycia matki
    wydaje mi sie po prostu mniejszym zlem. Wybacz- nie pojmuje
    tzw.heroicznych kobiet, ktore wiedza o nieuniknionym ryzyku i rodza
    dzieci i umieraja i zostawiaja inne w domu wraz z mezem.
    To samo w przypadku nadliczbowych embrionow. Na pewno wiesz, ze
    zarowno w naturalnym poczeciu jak i tym wspomaganym medycznie nie
    kazdy embrion zagniezdzi sie w macicy, nie kazdy plod bedzie
    donoszony itd. W czasie stymulacji powstaje wiele komorek jajowych,
    zalozmy 8. Do transferu przewiduje sie max.2-3 embriony. Zalozmy w
    kriobanku mamy jeszcze 6 do dyspozycji. Jesli 1.zabieg sie nie
    powiedzie- siega sie po zamrozone. Jesli sie powiedzie- a czesto
    dochodzi do ryzykownej i dla matki i dla plodu ciazy mnogiej, to
    trzeba sie zastanowic- siegac po porodzie po zamrozone embriony i
    dalej ryzykowac z rodzenstwem, czy nie?
    To sa bardzo powazne decyzje- i nie tylko, mysle w tym temacie jest
    to wybor mniejszego zla.

    Bardzo juz konkretnie- nie uwazam KK za obronce zycia poczetego i
    narodzonego, poniewaz KK odrzuca cala rzesze narodzonych innych- o
    innej orientacji seksualnej, innej plci, rozwiedzionych, samobojcow.
    Nie chce juz zageszczac atmosfery, ale wydaje mi sie, ze stosowanie
    ryczaltu- "nie wolno zabijac plodu" jak i "homoseksualista jest pfuj"
    jest po prostu nieprzemyslane, natomiast rozdmuchane do sztandaru
    siejacego antagonizmy.

    Piszesz: "jedno istnienie kosztem drugiego istnienia?"
    Widzisz- nie jestem wegetarianka. Kiedy mi sie zagniezdzaja myszy na
    strychu- klade trutke. To samo ze slimakami. Staram sie wybierac
    przynajmniej te, ktora szybko dziala, zeby dlugo nie cierpialy.
    Ale to sa wszystko pozornie uspokajajace sumienie rozwiazania-
    wlasnie wybor tzw.mniejszego zla.
    Nadal nie widze religii, ktora broni absolutnie jednego i drugiego.
    Bo to po prostu w ksiazkach mozliwe, ale w zyciu- nie.
  • psk.1 23.09.08, 10:53
    > Bardzo juz konkretnie- nie uwazam KK za obronce zycia poczetego i
    > narodzonego, poniewaz KK odrzuca cala rzesze narodzonych innych- o
    > innej orientacji seksualnej, innej plci, rozwiedzionych,
    samobojcow.

    spoko, nie zagęszczasz atmosfery, po prostu tak to widzisz

    a teraz ja powiem jak to widze
    na pewno były wypowiedzi ze strony ludzi KK( duchownych, świeckich)
    potępiające osoby o innej orientacji seksualnej, rozwiedzionych,
    samobójców, "heretyków" tylko z tego co wiem wiara katolicka broni
    prawa do życia każdej osoby. To że jeden czy drugi powie coś wbrew
    tym treściom nie zmienia ich przecież - podobnie jak to że ktoś powie
    "2+2=3" i ta wypowiedż może mieć dla kogoś niedobre konsekwencje to
    nie zmienia to jednak faktu że 2+2=4. Oczywiście KK bedzie wskazywał
    na jakieś, wg niego, niewłaściwe zachowania bo to wiąże sie z tym w
    co wierzy ale zapewniam Cie - wiem że to może być słaby argument, to
    moje zapewnienie :) - , że ten kto kogokolwiek potępia tzn. w jakiś
    sposób odmawia mu prawa do życia, pogubił sie troche w swej wierze(
    mówie cały czas o katolikach)


    > Widzisz- nie jestem wegetarianka....

    ja też nie...
    myslisz ze ideał to nie jeść ani zwierząt ani roslin ( one tez żyją)
    ?
  • kolebeczka 23.09.08, 11:17
    psk.1 napisał:
    > ten kto kogokolwiek potępia tzn. w jakiś
    sposób odmawia mu prawa do życia, pogubił sie troche w swej wierze

    Tak tez mysle. Ale kazdy i tak pracuje na "wlasne konto". Mnie smuci
    odgorny program (a wypowiedzi- mniejsza z tym- czegoz to sie czasem
    nie mowi), ktoremu podporzadkowuja sie bezkrytycznie ci, ktorym
    niemyslenie jest po prostu wygodne.

    > myslisz ze ideał to nie jeść ani zwierząt ani roslin ( one tez
    żyją) ?

    No wlasnie to jest kwestia mniejszego zla- bardzo umowna jak widac.
    Moja tesciowa mawiala, gdy mnie z poczatku odraza brala na zabijanie
    slimakow: Jak ja nie zabije, to mnie zjedza. Bo ma olbrzymi bio-
    ogrod, ktory zywi rodzine.
    Brutalnie brzmi, ale wszystko odbywa sie na zasadzie umowy.
    Wegetarianin- nie przezyje zwierzecia na talerzu.
    Kiedy wyrywam w ogrodzie dziki bez- mowie mu- sluchaj- wsadze za
    ciebie co innego. Tak robi wielu pokreconych ogrodnikow,he he ale
    podobno rosliny tez sie mszcza za ich nietraktowanie i napewno
    odczuwaja bol. Dlatego niektorzy z nimi rozmawiaja. A jednak- nie
    rozpaczamy do szalu, gdy podczas naszej nieobecnosci uschna nam
    kwiaty w doniczkach (czytaj: nie zadbalismy, aby mialy dosc wody).
    Ale gdy juz umrze zwierze- to inny temat. Wielu ludzi bardziej
    cierpi niz po smierci czlowieka.
    Bo umowne to i wzgledne, co komu wiecej znaczy.
    Jak dla mnie- bronic zycia i jego wszelkich form, ale poki sie na
    nasze mozliwosci da. Mozliwosci jest moc- potrzeba tylko ludzi,
    ktorzy je niewidzacym wskaza, a nie potepia.
  • psk.1 23.09.08, 21:40
    > Jak dla mnie- bronic zycia i jego wszelkich form, ale poki sie na
    > nasze mozliwosci da. Mozliwosci jest moc- potrzeba tylko ludzi,
    > ktorzy je niewidzacym wskaza, a nie potepia.

    jasne, działać na miare możliwości i tak zeby z czasem te mozliwości
    rosły...
  • opornik4 21.09.08, 22:03
    kolebeczka napisała:

    > Sa kobiety (poczytaj na forum NIEPLODNOSC), ktore zapalaja
    swieczke
    > za zmarla szanse gdy znow- jak od wielu lat przychodzi miesiaczka.

    Za zabite w lonie matek, malo kto chce
    swieczke zapalic.
  • kolebeczka 22.09.08, 00:38
    opornik4 napisała:

    > Za zabite w lonie matek, malo kto chce
    > swieczke zapalic.

    Ty opornik rzeczywiscie masz oporna empatie. Zapal te swieczki-
    broni Ci kto rytualow na pokaz w imie innych?
    A tu chodzi o to, ze nieplodny postrzega czasem "zycie" duzo szerzej
    i za "zycie" uwaza takze te komorke jajowa, z ktorej znow sie nic
    nie wyklulo i odeszla z krwia miesiaczki.
  • pocoo 21.09.08, 17:10
    To po kiego grzyba się modlić i o cokolwiek Boga błagać jak modły trafiają w próżnię?
  • kolebeczka 21.09.08, 17:31
    pocoo napisała:

    > To po kiego grzyba się modlić i o cokolwiek Boga błagać jak modły
    trafiają w próżnię?

    Znaczy sie Bog to szafa grajaca?
    My mamy ten sam problem, ale nie obarczamy Boga za ten fakt, bo kto
    wie- a moze co innego nam pisane? Ale nie spuszczamy glowek, bo
    choroby sie leczy. Lekarze musieliby w kiciu albo wariatkowie
    siedziec, gdyby za kazde wyleczenie choroby czyli akt przeciw
    naturze musieli sie spowiadac. Bog dal czlowiekowi wolnosc, rozum
    (lub jego brak) i sumienie. Tak krawiec kraje, jak mu materialu
    staje, ale krawiec nie idzie do sklepu i nie kupi gotowego ciucha,
    tylko szyje sam. Pomysl- co byloby z nas wszystkich, gdybysmy
    dostawali zawsze to, o co prosimy?
  • pocoo 21.09.08, 19:54
    kolebeczka napisa
    Pomysl- co byloby z nas wszystkich, gdybysmy
    > dostawali zawsze to, o co prosimy?

    Pomyślałam.
    Kiedy rodzina i wiele innych osób błaga Boga( tygodniami , miesiącami a czasami latami ) o zdrowie dla cięzko chorego dziecka a dziecko po olbrzymich cierpieniach umiera ,tzn że Bóg tak chciał.Brawo.
  • kolebeczka 21.09.08, 20:56
    pocoo napisała:
    > Pomyślałam.
    > Kiedy rodzina i wiele innych osób błaga Boga( tygodniami ,
    miesiącami a czasami
    > latami ) o zdrowie dla cięzko chorego dziecka a dziecko po
    olbrzymich cierpien
    > iach umiera ,tzn że Bóg tak chciał.Brawo.


    Nie slysze tych oklaskow, pocoo.
    Zapewniam Cie, ze wieksze dramaty (choc nie znosze rankingu
    dramatow, ale jakos w tym kontekscie sie tego niestety nie uniknie)
    - zatem niestety i mnie i moim bliskim i przyjaciolom zdarzaja/ly sie
    wieksze dramaty anizeli nieplodnosc. Zreszta nieplodnosc zadnym
    dramatem nie jest- jest choroba. W dodatku uleczalna.
    Nikt z nas jednak nie odwracal sie wowczas od Boga, bo schrzanil
    robote. Wrecz odwrotnie. Bo tylko nadzieja/ wiara powoduje, ze
    czlowiek nie oszaleje na miejscu.
    Nie umiem Ci tego inaczej wytlumaczyc- podejrzewam ze "Boze moj Boze
    czemus mnie opuscil" laczy wszystkich w tym niezrozumialym
    cierpieniu i domniemaniu gluchoty Boga.
    Dlaczego byl holocaust? Wojny, rzezie, gwalty, inkwizycje w imie
    czegos tam? Bo Bog lubi krew? Moze tak, moze nie. Ale ja mam
    nadzieje przekonac sie o tym dopiero na drugim swiecie. I najwyzej
    sie tam rozczaruje. Poki co, wierze, ze cierpienia tez maja jakis
    sens, nawet jesli nie potrafie go na razie dojrzec przez lzy.
  • pocoo 22.09.08, 09:57
    kolebeczka napisała:

    > Poki co, wierze, ze cierpienia tez maja jakis
    > sens, nawet jesli nie potrafie go na razie dojrzec przez lzy.

    > Tak mówi Bóg.
    Jeżeli religia i modlitwa pomagają Ci w życiu,to rób to.
    Obawiam się , że nie zawsze cierpienia uszlachetniają.Mimo modlitw,doprowadzają ludzi do obłędu i w wielu przypadkach do samobójczej smierci.Czy Bóg to widzi?
  • kolebeczka 22.09.08, 10:11
    pocoo napisała:

    > Mimo modlitw, (cierpienia) doprowadzają ludzi do obłędu i w wielu
    przypadkach do samobójczej smierci.Czy Bóg to widzi?

    Sens cierpienia to nie uszlachetnianie. Bo dojdziemy do wniosku, ze
    biczownik to szlachetny gosc.
    Cel cierpienia- moze po prostu nie odchodzic zwlaszcza wtedy od Boga
    i pozwolic mu pokazac inna mozliwosc, jakkolwiek nie mamy ochoty na
    alternatywy.
    Ludzie modla sie do Boga tak: Panie, zrob tak jak Ci mowie, jak Cie
    o to prosze, a jak nie zrobisz to znaczy, ze Cie nie ma, a jak
    zrobisz to lojej- dam na biednych i bede dobrym czlowiekiem.
    Handel wymienny?
    Bog widzi obled, ale czlowiek go nie widzi.
    Czlowiek w samym sobie nie widzi albo w innych. Jesli mialas w
    rodzinie samobojce, to to na pewno rozumiesz.
  • pocoo 22.09.08, 10:22
    kolebeczka napisała:
    > Ludzie modla sie do Boga tak: Panie, zrob tak jak Ci mowie, jak Cie
    > o to prosze, a jak nie zrobisz to znaczy, ze Cie nie ma, a jak
    > zrobisz to lojej- dam na biednych i bede dobrym czlowiekiem.
    > Handel wymienny?

    To nie jest modlitwa do Boga.

    Zwykle ludzie wierzący modlą się-Ojcze, błagam , jeśli taka Twoja wola,pomóż mi (jemu)lub ulżyj w cierpieniu.I co? I nic.
  • kolebeczka 22.09.08, 10:36
    pocoo napisała:
    >I co? I nic.

    A co ma byc innego jak nic, skoro nie widzisz, ze jest inna
    mozliwosc?
    Jezeli wierzysz w zycie wieczne- nie bedziesz odchodzic od Boga z
    powodu smierci bliskiej Ci osoby. Wlasnie dlatego do Boga wrocisz,
    zapewniam Cie, sprawdzilam wielokrotnie. "Treny" Kochanowskiego
    niech tez beda przykladem.
  • pocoo 22.09.08, 10:44
    kolebeczka napisała:


    > Jezeli wierzysz w zycie wieczne- nie bedziesz odchodzic od Boga z
    > powodu smierci bliskiej Ci osoby. Wlasnie dlatego do Boga wrocisz,
    > zapewniam Cie, sprawdzilam wielokrotnie. "Treny" Kochanowskiego
    > niech tez beda przykladem.

    To tak jak z dzieckiem.

    -Mamusiu daj mi czekoladkę
    -Jak będziesz grzeczny
    -Jestem grzeczny
    -Ja jestem innego zdania , odpowiada mamusia.
    Dziecko się stara ,najbardziej jak może , a czekoladki nie otrzymuje.Oj , chyba wyrosłam z tego sposobu myślenia.
  • kolebeczka 22.09.08, 10:56
    Sorry- zycie wieczne to nie czekoladka.
    Moge Ci tylko powiedziec, jak ja na nie patrze.
    Otoz nie dlatego w nie wierze, bo fajnie byloby dalej zyc, bo mi
    zaden medyk nie da tej gwarancji. Chce kiedys spotkac ludzi,
    zwierzaki, ktore kochalam. Ktorym winna jestem pare wyjasnien, pare
    przepraszam, ktore nie padlo, bo bylo juz za pozno.
    Nie mam pojecia, w jakiej formie to sie stanie- mam nadzieje, ze to
    nie beda chory aniolow i zastepy swietych, bo opere nie bardzo
    trawie.
    Second life-second chance, zeby naprawic, co sie tu juz nie da.
    Przepraszam Cie, jesli to teraz glupio zabrzmi, ale zacytuje Ci moj
    wiersz sprzed 10 lat, nie umiem lepiej tego wyrazic:
    _______________________
    niebo

    (Dianie)

    moj pies
    oslepl
    na kilka lat
    przed smiercia

    wierze
    ze zdarzyl zapomniec
    moje usta
    dawniej na "cmok cmok"
    potem
    na "trzeba uspic"

    wszystko jest we mnie
    na pol

    wierze
    ze wciaz pamieta
    zamerda kiedys ogonem
    poznajac zapach
    powietrza
  • mala.mi74 22.09.08, 11:46
    > Zwykle ludzie wierzący modlą się-Ojcze, błagam , jeśli taka Twoja
    wola,pomóż mi
    > (jemu)lub ulżyj w cierpieniu.I co? I nic.
    Mów za siebie.Moje modlitwy zawsze sa skuteczne,Bóg zawsze działa
    choc czasami lepiej niz my tego chemy. My jestesmy po prostu bardzo
    krótkowzroczni i Bóg czasem musi nas przed własną ciemnota bronic.
    A jakie Ty masz doswidczenie w modlitwie? Ile dziennie sie modlisz?
    Moze porozmawiajmy o faktach,anie Twoich uprzedzeniach i
    złudzeniach...
  • kolter_hugh1 22.09.08, 12:08
    mala.mi74 napisała:
    > Mów za siebie.Moje modlitwy zawsze sa skuteczne

    ::))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).
    --
    pl.youtube.com/watch?v=-j39ABZyzek
  • kolebeczka 22.09.08, 14:00
    mala.mi74 napisała:
    >Ile dziennie sie modlisz?

    A gdzie dostac te miarke, bo tyle przeciez wiesz, zwlaszcza, kogo
    mam na mysli, gdy cos niewygodnego Ci pisze?
  • piwi77 21.09.08, 18:33
    moim_zdaniem napisała:

    > Próbuję zrozumieć cel Boży

    Nie da się zrozumieć innego osobnika, do tego jeszcze z całkiem
    innego gatunku. No chyba, że się samemu go wymyśliło, wtedy można
    kontynuować fantazję i opowiadać co miał na myśli, o co mu chodzi,
    jaki ma cel.
  • krytykantka07 21.09.08, 21:07
    No no no bez żartów proszę ;). Ja Boga nie wymyśliłam bo
    przeczytałam przypowieści Jezusa i wiem, o czym mówił. Rozumiem Go.
    Nie mówił nic więcej ponad to, co powiedział. On nie przyszedł
    znieść pisma ale je wypełnić. I słowa: " wykonało sie " znaczyło
    tylko jedno: " zamordowali mnie, ale nie rozumieją. Gdy zrozumieją
    nikogo nie zamordują. Wykonało się czyli walczyli ze mną bo myślałem
    inaczej niż oni i zrobili co chcieli. Nawet to, że jestem Bogiem ich
    nie powstrzymało. Tak musiało sie stać, bo ci, co myślą inaczej
    nigdy nie byli szanowani. Ale gdy zrozumieją, co dzięki temu tracą
    zaczną szanować myślących inaczej ". Niestety nic się wtedy nie
    zmieniło i po 2 tysiącach lat też nic innego nie ma...
  • kolebeczka 22.09.08, 01:18
    piwi77 napisał:
    > można
    kontynuować fantazję i opowiadać co (Bog) miał na myśli, o co mu
    chodzi, jaki ma cel.

    Piwi- ja mam w domu schody bez poreczy. Juz 3 lata tak bez niej
    stoja. Znajomi pytaja- kiedy ty wreszcie to zrobisz?
    A ja mowie: nie umiem sie zdecydowac, jaka mialaby byc ta porecz, a
    poza tym- jak na razie sie bez niej i tak niezle obchodze.

    Jesli sie obchodzisz bez Boga- to to Twoja decyzja.
    Takze Ciebie Bog do siebie nie zmusza. To Ty mozesz go chciec lub
    nie.
  • piwi77 22.09.08, 11:23
    kolebeczka napisała:

    > Jesli sie obchodzisz bez Boga- to to Twoja decyzja. Takze Ciebie
    > Bog do siebie nie zmusza. To Ty mozesz go chciec lub nie.

    Wiem i jak mi się zachce to go sobie wymyślę. Ale innego niż ten
    Wasz, bo Wasz nie bardzo mi się podoba.
  • kolebeczka 23.09.08, 08:55
    piwi77 napisał:
    > Wiem i jak mi się zachce to go sobie wymyślę. Ale innego niż ten
    > Wasz, bo Wasz nie bardzo mi się podoba.

    piwi- skad ten "Wasz"?

    (rymne Ci znow po nieczestochowsku mojemi wersetami, he he)
    _______________________________________________
    "moim zdaniem"

    pozwol mi nie wyobrazic sobie nieba ich oczami
    plesc co rano warkocz przypuszczen
    przed snem rozpuszczac wszystko w niepamiec
    uglaskac swiat pedzelkiem w samodzielne obrazy
    trzymac sie skleconych wedlug wlasnych norm ram
    zachowac pion i poziom odziedziczony po przodkach
    nie obnosic sie z tym spadkiem
    ale nie zakopywac w ziemi
    puscic talenty w obieg
    moze wroca bumerangiem ksiezyca

    2006
  • piwi77 23.09.08, 11:45
    sorry, rzeczywiście to, Wasz, nie było do Ciebie.
  • krytykantka07 21.09.08, 21:16
    A co Bóg ma do tego? Jakie są przyczyny niepłodności? Musiałabyś ich
    szukać nie tylko u siebie, ale i u przodków swojej rodziny.
    Musiałabyś też znać powiązania pomiędzy lekarstwami, które
    przyjmowałaś w przeszłości a niepłodnością. Nic nie dzieje się bez
    przyczyny, ale przed nauką jeszcze daleka droga. Odkryć wszystkie
    przyczyny, które rzutują na niepłodność to trudna sprawa, skoro
    naukowcom wydaje się, że każde zjawisko ma tylko jedną przyczynę...
  • kolebeczka 22.09.08, 00:53
    krytykantka07 napisała:

    > A co Bóg ma do tego? Jakie są przyczyny niepłodności? Musiałabyś
    ich
    > szukać nie tylko u siebie, ale i u przodków swojej rodziny.
    > Musiałabyś też znać powiązania pomiędzy lekarstwami, które
    > przyjmowałaś w przeszłości a niepłodnością. Nic nie dzieje się bez
    > przyczyny, ale przed nauką jeszcze daleka droga. Odkryć wszystkie
    > przyczyny, które rzutują na niepłodność to trudna sprawa, skoro
    > naukowcom wydaje się, że każde zjawisko ma tylko jedną przyczynę...


    Nic nie dzieje sie bez przyczyny, bo i czlowiek przez wiare w postep
    spieprzyl ten dzial historii. Jesli porownamy spermiogramy z okresu
    po II-ej wojnie swiatowej z obecnymi okaze sie, ze sami mezczyzni
    stali o 50% mniej plodni.
    Ja wcale nie mysle, ze naukowcom wydaje sie, iz każde zjawisko ma
    tylko jedną przyczynę. To ludziom pozbawionym wiary w cokolwiek tak
    sie wydaje.
    "Pojedz na wczasy" lub "rozluznij sie" ma te sama wartosc,
    co "pomodl sie do Pana Boga" lub "wez pare ampulek Pregnylu."
  • opornik4 21.09.08, 22:01
    Iz 55,8-9

    "Bo myśli moje nie są myślami waszymi
    ani wasze drogi moimi drogami -
    wyrocznia Pana.
    Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
    tak drogi moje - nad waszymi drogami
    i myśli moje - nad myślami waszymi."
  • pocoo 22.09.08, 09:51
    opornik4 napisała:

    > Iz 55,8-9
    >
    > "Bo myśli moje nie są myślami waszymi
    > ani wasze drogi moimi drogami -
    > wyrocznia Pana.
    > Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
    > tak drogi moje - nad waszymi drogami
    > i myśli moje - nad myślami waszymi."
    Innymi słowy-słuchać ciemna maso a nie myśleć.
  • kolebeczka 22.09.08, 09:55
    pocoo napisała:
    > Innymi słowy-słuchać ciemna maso a nie myśleć.

    a co by bylo z wersja: "sluchac i myslec"?
    Fakt- slowa skierowane do liczby mnogiej, ale zadna masa nie mysli-
    czy to pod panowaniem Boga czy inszego prezydenta.
  • krytykantka07 22.09.08, 10:28
    pocoo napisała:

    > Innymi słowy-słuchać ciemna maso a nie myśleć.

    To musiał wymyśleć jakiś kapłan. Widocznie wiara w narodzie sie
    wtedy sypała. Co dziwne nie było bo ŻYDZI CO RUSZ OD JEHOWY
    ODCHODZILI. Ale w takim razie mieli słuchać wybrańców Boga. Zupełnie
    jak w każdej religii i w polityce ;)))
  • kabja 22.09.08, 10:51
    Myślę,że wszystkie nasze problemy religijne zaczynają się w chwili,gdy próbujemy
    zrozumieć Pana Boga.
    Problem niepłodności jest mi niezwykle bliski,ale nie uważam,żeby to forum było
    dobrym miejscem na opowiadanie swoich doświadczeń dotyczących tego tematu.
  • krytykantka07 22.09.08, 11:27
    Tu nie chodzi o opowiadanie doświadczeń. Raczej o to jak mało wiemy
    o ludzkim mózgu i o tym co wpływa na bezpłodność. A może wpływać
    wiele czynników na pierwszy rzut oka zupełnie nie związanych. A
    przede wszystkim - mózg ;)))
  • iga.26 22.09.08, 11:37
    Napisałas watek i nie zabierasz glosy w dyskusji Czyżbyś zmieniała nik bo
    wstydzisz sie pisać pod stalym?
    Tak to wyglada
    Nie ma Boga a więc i nie ma jego zadnej ingerencji w te sprawy Myśl logicznie
    Nie mieszaj do tego wymyslonego Boga
  • mala.mi74 22.09.08, 11:39
    Pana Boga nie sposób zrozumieć... bez Pana Boga. Zrozumiec mozna
    kogos kogo się zna, rozmawia z nim, przebywa itd.
    A z Bogiem dodatkowo jest jeszcze tak,ze bez Niego nie sposób
    zrozumiec ani innych ani nawet samego siebie.
    Stworzenie nie zrozumie siebie bez swojego Stwórcy.
  • piwi77 22.09.08, 11:51
    mala.mi74 napisała:

    > Stworzenie nie zrozumie siebie bez swojego Stwórcy.

    Bardzo nieprzekonywująca teza. Moim zdaniem wierzący wcale lepiej
    siebie nie rozumieją, niewiele o sobie wiemy, niezależnie od
    światopoglądu.

  • kolebeczka 22.09.08, 16:39
    piwi77 napisał:
    > Moim zdaniem wierzący wcale lepiej
    siebie nie rozumieją, niewiele o sobie wiemy, niezależnie od światopoglądu.

    Pewnie, ze niewiele o sobie wiemy, bo ciag dalszy nastepuje co chwile.
    I w oczach ludzi i innych stworzen odbijamy sie na niezliczone sposoby.
  • korek.mm 22.09.08, 14:48
    mala.mi74 napisała:

    > Pana Boga nie sposób zrozumieć... bez Pana Boga.

    Hej dziewusio!!Najwazniejsze ze rozumiesz swojego BOGA- RYDZYKA!!!
    i wszystko gra;)
  • moim_zdaniem 24.09.08, 09:47
    Już jestem i zabieram głos. Chciałam wysłuchać jak najwięcej opinii.
    Generalnie chodziło mi nawet nie o problem niepłodności, tylko o ten drugi -
    mega płodność i zabijanie dzieci.
    Możemy sobie wierzyć w Boga lub nie - to jest indywidualna sprawa każdego. Jedno
    jest pewne: jest coś, co nas stworzyło, co sprawia że jest tak jak jest, że
    wszystko się dzieje, ktoś kto napędza maszynę zwaną światem w ruch.
    Nie winię Boga - bo wiem, że to ludzie przez grzech pierwotny wybrali śmierć i
    te inne kłopoty. Widzę jednak kompletny brak logiki. Jeżeli to Bóg daje żulom
    albo innym elementom po 10 dzieci, z czego żywych pozostaje maks. 5, bo resztę
    unicestwili przed lub po urodzeniu, to pytam po co? Po co im daje te dzieci. No,
    chyba że to szatan "natycha" te elementy dziećmi, które potem każe im zabijać.
    Ale wtedy co, Bóg na to patrzy i nie grzmi?
    Wiem, że takich braków logiki jest mnóstwo - wojny na przykład. Ale ten problem
    o którym piszę jakoś od dluższego czasu mnie absorbuje.
    Zdaję sobie sprawę, że "ludzie ludziom zgotowali ten los". Więc wtedy po co i
    gdzie jest Bóg? Żeby osądzić po śmierci?
    Wierzę w Boga, w to że istnieje. Często modlę się do Niego - po swojemu, nie
    oczekuję nic. Nawet jest mi trochę głupio, że tak podważam Jego autorytet. Ale
    siedzi to we mnie i musiałam się wypowiedzieć.
    Może ktoś spróbuje ze mną zrozumieć?
    Najchętniej gdyby ktoś podpierał się cytatami z Biblii.
  • kolebeczka 24.09.08, 10:02
    Nieurodzajne drzewo figowe

    Lk13,6-9
    "I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał
    drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim
    owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: "Oto już trzy
    lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie
    znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?" Lecz on mu
    odpowiedział: "Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i
    obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je
    wyciąć"»."


    a może jakis "inny" owoc?
  • kolebeczka 24.09.08, 10:24
    Lk 18,27

    "Jezus odpowiedział: «Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u
    Boga»."

    Nie tylko o wysluchana modlitwe tu chyba chodzi, ale tez i o inne
    niz potoczne rozumienie "plodnosci".
    Kazdy ma jakies "dzieci zastepcze", kazdy moze na swoj sposob
    zrealizowac potrzebe odpowiedzialnosci i opiekowania sie innymi.
    "Zainwestowana" milosc wraca tez na wiele sposobow.
    (Tak sobie sama tlumacze, zeby nie wariowac po nieudanych zabiegach.)
  • kabja 24.09.08, 10:26
    Kolebeczko-Ty też?
  • kolebeczka 24.09.08, 10:38
    tak, kabja
    __________________
    nieplodnosc

    bije sie w piersi
    o mleko

    2006
    __________________
    Na szczescie mieszkam w kraju, gdzie uwaza sie to za chorobe, ktora
    dotknieta jest a propos co 4 para.
    Gdzie wszyscy sa wobec niej rowni- zamozni i ci mniej.
    Bo sa dotacje. W Polsce rozpacz osoby nieplodnej to takze czesto
    rozpacz osoby gorzej sytuowanej, niezrozumianej przez pewne grupy
    spoleczne- ktore skladaja wszystko na karb "konsumpcyjnego stylu
    zycia". Aaa- nie chce mi sie juz powtarzac, ale to boli, takze na
    odleglosc.
  • moim_zdaniem 24.09.08, 10:44
    Dziękuję za odpowiedź, ale skupmy się na tym drugim problemie. Niepłodność na
    razie zostawmy.
  • kolebeczka 24.09.08, 10:58
    to, ze brak logiki w tym wszystkim?
    ja akurat dlatego wierze, zeby kiedys te niepojeta logike poznac.
    Bez tej wiary- jestem w kropce.
    Na razie dal czlowiekowi wolnosc- nie opowiada sie po zadnej ze
    stron, choc wielu chcialoby go na swoj bok przekabacic.
    Swiat podzielilby sie na "odgornie" wybranych i potepionych.
  • kabja 24.09.08, 12:06
    Dlaczego mamy zostawić niepłodność,skoro jest ona pierwszym wyrazem w tym temacie?
    Ja też mieszkam w innym kraju. Co prawda,wszystkie wizyty,badania i zabiegi są w
    pełni refundowane,ale ludzi traktuje się jak przypadki chorobowe a nie jak
    indywidualne postacie. To wszystko jest smutne i bolesne szczególnie wtedy,gdy
    słyszy się o prawie do aborcji. Paranoja i tyle!
  • moim_zdaniem 24.09.08, 12:23
    kabja napisała:

    > Dlaczego mamy zostawić niepłodność,skoro jest ona pierwszym wyrazem w tym temacie?

    Ano dlatego, że jako założycielka wątku prosze o odpowiedzi również na ten drugi
    aspekt - dzieciobójstwa.
    Jest to forum Religia, i o aspektach religijnych chciałabym porozmawiać.
    Do szerszego pisania o niepłodności służy forum "niepłodność" - dziewczyny, z
    całym zrozumieniem dla Was. Po prostu interesują mnie oba wątki.
    Ale oczywiście nie mam wpływu, jeśli czujecie potrzebę, piszcie o nieplodności.
  • kolebeczka 24.09.08, 13:54
    a jak mozna zrozumiec dzieciobojstwo?
    Jakim przykazaniem i jaka przypowiescia go ludziom zabronic?
    Patrzy na nie wiekszosc z odraza, a ludzie walczacy z nieplodnoscia-
    z niezrozumieniem pomieszanym z poczuciem niesprawiedliwosci.
    Moze po prostu/ po strasznie trudnemu trzeba zawsze zaczac od siebie
    i nie potepiac innych- taki dran, a dzieci ma, ktorych ja nie mam, a
    on je nawet zabije. Nie potepiac- strasznie ciezko mi idzie, ale
    wiem, ze to jedyny sposob. No i tak zupelnie na codzien- mowic
    wlasnie o nieplodnosci. Gdyby pewni ludzie wiedzieli, ile jest par
    czekajacych na adopcje zwlaszcza malych dzieci, gdyby uswiadomic, ze
    sa osrodki anonimowych porodow, gdyby WSTYD przed sasiadami nie byl
    jedynym bogiem- wiele dzieci daloby sie uratowac.
    Ale widzisz- ja znow patrze na siebie. Nie jestem zdolna na razie
    ratowac niechcianego dziecka i zaadoptowac go. I dlatego nie uwazam
    sie za lepsza osobe niz ktos tam, bo jak na razie pragne tylko
    swojego lub zadnego. Mam sobie samej wiele do zarzucenia, nie tylko
    w tym temacie.

    Mt 21, 28-32
    "Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów.
    Zwrócił się do pierwszego i rzekł: "Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w
    winnicy!"
    Ten odpowiedział: "Idę, panie!", lecz nie poszedł.
    Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział.
    Ten odparł: "Nie chcę". Później jednak opamiętał się i poszedł.
    Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca?»
    Mówią Mu: «Ten drugi».
    Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i
    nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego.
    Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie
    uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście
    na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć."
  • kabja 24.09.08, 16:40
    Właśnie,nam jakoś trudno zrozumieć,dlaczego ktoś zabija swoje dziecko.Za każdym
    razem,kiedy słyszę,że ktoś zastanawia się nad zabiciem dziecka,chce mi się
    wrzeszczeć"błagam,urodź to dziecko i oddaj mi".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka