Dodaj do ulubionych

Wiara jest jedynym,

03.10.08, 04:39
co pomaga ocalic glebie naszego jestestwa.

W TV Polonia (czwartek) pokazano Spektakl "Doktor Halina"
- powtorzenie, piatek godz.13:30.

Jest to historia mlodej dziewczyny, ktora podczas wojny
podjela prace dla AK - w wywiadzie.
Aresztowana i maltretowana w niewyobrazalny sposob
(przez gestapo) nie zdradzila nikogo.
Sil dodawala jej gleboka wiara.

Takich jak Halina, byly setki tysiecy.
Dopiero w najtrudniejszym momencie naszego zycia,
okazuje sie, kim tak naprawde jestesmy.
I jakos tak sie plecie, iz osoby wierzace znajduja w sobie
niesamowite poklady, by nie dac sie zdeptac.
Potrafia pokonac naturalny kazdemu lek, wytrzymac niesamowite
cierpienia - majac punkt odniesienia.
Swiadomosc, ze On jest z nimi w tych chwilach.
Edytor zaawansowany
  • piwi77 03.10.08, 07:48
    Nadinterpretacja. Pojawiają się wątpliwości -
    1. Na ile cała ta historia jest relacją, czy nie ma w niej
    hagiografii? Nie wiem czy ktoś to potrafi ocenić.
    2. Czy rzeczywiście wiara była tym co pomagała jej przetrwać trudne
    chwile? Nikt z nas nie wie co dzieje sie w głowie innego człowieka,
    a samo to, że wierzący człowiek dokonuje czynów heroicznych, nie
    oznacza, że są one skutkiem jego wiary. To tylko domniemanie.
  • raistek 03.10.08, 09:15
    opornik4 napisała:
    > I jakos tak sie plecie, iz osoby wierzace znajduja w sobie
    > niesamowite poklady, by nie dac sie zdeptac.
    > Potrafia pokonac naturalny kazdemu lek, wytrzymac niesamowite
    > cierpienia - majac punkt odniesienia.
    > Swiadomosc, ze On jest z nimi w tych chwilach.


    Dokladnie tak dzialaja samobojcy obladowani ladunkami wybuchowymi. Wiedza, ze po
    smierci ich bog ich wynagrodzi. Jezeli mamy juz mowic o wiekszej sile, ktora
    posiadaja wierzacy (bynajmniej nie twierdze, ze tak jest) pokazmy obie strony
    medalu.
  • grgkh 03.10.08, 10:06
    To, co nas czyni zdolnymi do ogromnych poświęceń jest przede
    wszystkim zaprogramowaną możliwością do takich poświęceń WSZYSTKICH
    organizmów żywych, a więc tych myslących jak ludzie i takich jak
    zwierzęta. Tak więc juz z tego widać, że Twoje podpinanie bożków do
    tego zagadnienia jest wtórne i ma oczywisty cel - słuzyć bozkom.

    Jest takie uczucie, które w hierarchii ważności i intensywności
    doznań stoi nad innymi - miłość. Czy za nią umieścimy bożka, czy
    nie, to i tak miłość potrafi czynić z nami to samo. Do miłości
    zdolne są także i zwierzęta, cierpiące i poświęcające swe życie dla
    potomstwa. Miłość do innych lub... do siebie.

    A Ty wciąż patrzysz na świat, jak na arenę porąbanych, nie
    umiejących zanleźć dla siebie celu zycia obiektów zywych. I
    oferujesz im wszystkim zastosowaną u siebie recptę.

    Nie wszyscy są porąbani. Uświadom to sobie w końcu i pozwól żyć
    innym według lepszych niż Twój sposobów na życie. Nigdy i nikomu nie
    udało się i nie uda się w przyszłości zmusić wszystkich, by byli
    idealnymi wyznawcami bożków, bo wolność mamy wpisaną w swoją
    psychikę jako najwyższą wartość, a więc zawsze będą tacy, którzy
    żerują na prymitywnej i łatwo poddającej się wykorzystywaniu
    gromadzie naiwno wierzących.

    Ogranicz się do świata porąbanych, jak Ty.

    Nie kłam. Twoje pomysły na życie nie są ani jedyne, ani najlepsze.
  • kolebeczka 03.10.08, 14:57
    grgkh napisał:
    > Nie wszyscy są porąbani.

    Zdecydowany sprzeciw!

    A co do wiary naiwnej, ktora grgkh tak osmiesza...
    Kazda wiara, w cokolowiek, jest naiwna.
  • grgkh 03.10.08, 18:04
    kolebeczka napisała:

    > Kazda wiara, w cokolowiek, jest naiwna.

    Wydaje mi się, że grasz (manipulujesz) homonimami. Wiara ma wiele znaczeń. Każde z nich istnieje niezależnie i jest związane z kontekstem znaczeniowym. Łączy je tylko brzmieniowo identyczne słowo.

    Wiara (1) - przyjmowanie dla siebie dogmatów, twierdzeń bez dowodów, jako prawdę. (tak jest np. z religią)
    Wiara (2) - ufanie komuś, że ten ktoś mówi nam prawdę. (tak jest w interpretacji naszego stosunku do innych)

    Naiwną wiarą może być tylko ta druga. Ta pierwsza jest głupotą i arogancją wobec naszego elementarnego obowiązku wątpienia we wszystko i zasad rozumienia świata.
  • kolebeczka 04.10.08, 11:23
    grgkh napisał:
    > Wiara (1) - przyjmowanie dla siebie dogmatów, twierdzeń bez
    dowodów, jako prawdę. (tak jest np. z religią).
    Wiara (2) - ufanie komuś, że ten ktoś mówi nam prawdę. (tak jest w
    interpretacji naszego stosunku do innych).
    Naiwną wiarą może być tylko ta druga. Ta pierwsza jest głupotą i
    arogancją wobec naszego elementarnego obowiązku wątpienia we
    wszystko i zasad rozumienia świata.

    a wiara, ze jutro wstaniesz tak jak dzisiaj wstales?
    Mozesz to udowodnic? Mozesz byc pewny? Komu wtedy ufasz?
    To naiwna wiara czy glupota?
    Naiwnosc? Dla mnie cecha niestety na wymarciu, bo tzw. "rozumna"
    wiekszosc uwaza, ze wszystko ma pod kontrola lacznie z kontrola
    naiwnych uczuc i naiwnych ludzi.
    Czym sa uczucia madre, dorosle Twoim zdaniem?
    Czy uczucia mozna wogole jako takie sklasyfikowac?
  • grgkh 04.10.08, 15:35
    kolebeczka napisała:

    > grgkh napisał:
    > > Wiara (1) - przyjmowanie dla siebie dogmatów, twierdzeń bez
    > > dowodów, jako prawdę. (tak jest np. z religią).
    > > Wiara (2) - ufanie komuś, że ten ktoś mówi nam prawdę.
    > > (tak jest w interpretacji naszego stosunku do innych).
    > > Naiwną wiarą może być tylko ta druga. Ta pierwsza jest
    > > głupotą i arogancją wobec naszego elementarnego obowiązku
    > > wątpienia we wszystko i zasad rozumienia świata.
    >
    > a wiara, ze jutro wstaniesz tak jak dzisiaj wstales?

    Przecież napisałem Ci coś o roli kontekstu. To on definiuje. W nauce
    kontekstem są założenia dla danego twierdzenia. W języku jest to
    zbiór oddzielnych znaczeniowo sytuacji, których wynikiem jest
    określony odcień znaczeniowy. Ale słów uzywanych mamy znacznie
    mniej. Dlatego właśnie istnieje coś takiego jak homonimy. Dlatego
    też, gdy zaczynamy czegoś dowodzić, musimy bardzo precyzyjnie
    określać znaczenie poszczególnych elementów.

    Wy, religianci jesteście przyzwyczajeni do tego, że manipulujecie
    homonimami i niejednoznacznością. Swobodnie, według bieżącej
    potrzeby poszerzacie sobie lub zawężacie zakres znaczenia pojęć. I
    dlatego teologia i wszystko, co się wiąże od tej strony z religiami
    NIE JEST NAUKĄ.

    > Mozesz to udowodnic?

    Ja tego nie nazywam wiarą. czy jutro wstanę jest dla mnie prognozą o
    określonym prawdopodobieństwie. Jesli się czuję dobrze zasypiając,
    to to prawdopodobieństwo jest wyższe, jeśli jestem chory, obniża
    się.

    Jesteśmy zawieszeni pomiędzy przesłością, a przyszłością. To, co
    minęło, jest bazą do pewnych, mniej lub bardziej przybliżonych,
    wzorów matematycznych którymi posługuje się nasz mózg. To
    samoprogramowalny automat. Jeśli ktoś "czyta" i analizuje informacje
    ze swego otoczenia, to później dokładniej przewisuje przyszłość i
    rzeczywiście sprawdza się ona lepiej. Jeśli wierzy w boską pomoc, to
    coraz to sie na takich prognozach ślizga. I wtedy bredzi coś o
    tajnym, boskim planie dotyczącym jakoby swego życia.

    > Mozesz byc pewny? Komu wtedy ufasz?

    Nikomu nie ufam. Do końca, to nawet sobie. Moja zasada życiowa, to
    wątpić we wszystko i szuakć sposobów, według których bedę mógł
    lepiej prognozować przyszłość.

    > To naiwna wiara czy glupota?

    Glupotą jest nie szukanie reguł, według których można dobrze
    określać, co nastąpi. A wasza wiara, to pewność, że bożek istnieje.
    Ale, powiedz mi to tutaj i teraz, kiedy zostały złamane zasady
    funkcjonowania świata fizycznego i dostałaś nadzwyczajną pomoc? Czy
    ilość środków, które przeciętny wierzący inwestuje w religię, jest
    proporcjonalna w jakikolwiek sposób, do pomocy SPOZA świata reguł
    fizyki?

    Spora część z was swoją nieudolność życiową, nieprzystosowanie,
    nieumiejętność współistnienia w harmonijej gromadzie ludzkiej,
    przypisuje jakiemuś mitycznemu wpływowi nie wiadomo skąd, ale jakby
    spoza świata. Otóż nie. Ewolucja wciąż trwa. Jesteśmy różni, by
    mogła się wciąż dokonywać selekcja. I jest to dobre, jak i złe.
    Dobre, bo po nas zostaną ci, któzy są lepsi w sztuce przetrwania.
    Źle, bo droga do gwiazd musi prowadzić przez ciernie. A więc
    cierpienie jest elementem składowym naszej, biologicznej
    rzeczywistosci i ma nas informować, ze takiej sytuacji, jako
    niekorzystnej, należy unikać.

    I Pan Bozia nic do tego nie ma.

    Jeśli zaakceptujemy prawdę, że jesteśmy mrówką w mrowisku w
    przestrzeni wokół nas i rozciągłości czasu od początku Wszechświata,
    to zrozumiemy, ze dobrem jest trwanie w tej czasoprzestrzeni
    informacji o tym jaki jest świat. To ona jest tu najważniejsza. To
    dla niej żyjemy i przekazuując ją z pokolenia na pokolenie,
    doskonalimy jej całość. Ta informacja, to opis świata, to to, jaki
    on jest i jak działa.

    I to właśnie pozwala nam prognozować co się stanie i czuć to coś, co
    Ty naiwnie nazywasz wiarą, a co Twój mózg w swej doskonałości
    działania potrafi obliczyć.

    > Naiwnosc? Dla mnie cecha niestety na wymarciu, bo tzw. "rozumna"
    > wiekszosc uwaza, ze wszystko ma pod kontrola lacznie z kontrola
    > naiwnych uczuc i naiwnych ludzi.

    To jedno z mało interesujących znaczeń wiary. Dajmy mu spokój.

    > Czym sa uczucia madre, dorosle Twoim zdaniem?
    > Czy uczucia mozna wogole jako takie sklasyfikowac?

    Dorosłość, to rozumienie świata i naszej roli w nim. Domyślam się,
    że chodzi Ci o harmonię współistnienia ludzi, może wszystkich istot
    żywych, a może - najszerzej - właściwości środowiska, które nas
    stworzyło i które odruchowo chcielibyśmy, jako przyjazne nam,
    zachować bez zmian.

    A może chodzi Ci o możliwość rozumowego zapanowania nad biologią?
    Biologia, to naturalne, ewolucyjnie odziedziczone, mało lub wcale
    nie tłumione reakcje naszego organizmu. Rozum, to zasady ogólne,
    przy pomocy których dokonujemy na sobie czegoś w rodzaju
    autotresury. Po co? Czy nie po to, by działać dla jakiegoś
    założonego przez nas celu?

    Wróćmy do tej nieszczęsnej religii. Jej celem jest podporządkowanie
    wybranemu spośród niezliczonej ilości możliwych, schematowi
    działania dla jednej idei. Zauważ, to MY DZIAŁAMY DLA TEJ IDEI, a
    nie niezależnie od niej! Tak jest zawsze. A więc właśnie dla
    religii. Niby to ratujemy nasz tyłek przed potępieniem w piekielnych
    otchłaniach, ale w rzeczywistosci działamy dla organizacji
    religijnej. Narkotyczne uspokojenie, że jest nam w niej dobrze, jest
    iluzją i jest śmiercią celu, dla którego powstaliśmy i istniejemy -
    szukania metody działania świata. Oddajemy wolność myślenia, która
    jest niezbędna by do tego celu dążyć. Mówimy, że oto już nic więcej
    nie da się zrobić, bo "prawda" została odnaleziona. I właśnie
    dlatego ci, którzy szukali, którzy chcieli zmieniać świat (na
    lepsze) zawsze byli wrogami kościołów i jakże często ginęli na
    symbolicznych lub prawdziwych stosach.
  • kolebeczka 05.10.08, 00:30
    grgkh

    Polecam Ci filmy Kieslowskiego. W jednym z Dekalogu jest scena, gdy
    chlopak oblicza w kompie grubosc lodu na stawie i..pewny siebie
    idzie na lyzwy i ginie. Kieslowski byl ateista.
    Niech Ci bedzie, ze jestem religiantka. Tak samo i ja moge Ci dac
    nazwe taka czy inna. Przyznam Ci sie do jednego- wierze w Boga
    dlatego, bo nie znam ani jednego czlowieka na swiecie, ktory bylby
    dla mnie 100%autorytetem. Nie uznaje innych autorytetow poza tym
    jednym. Poniekad tu sie zgadzamy- watpimy oboje.
    Nie interesuje mnie tez, czy cos jest wlasciwe, bo jest nauka a nie
    wiara.
    Po prostu dopuszczam wspolistnienie obydwu swiatow i punktow
    widzenia.
    Zyje w miare praktycznie, ale jest rozdzial, na ktory nie mam wplywu.
    Na ktory nikt nie ma wplywu- jakkolwiek by sie produkowal i
    wymadrzal.

    I tak poza tym- wcale nie chce ratowac mojego tylka przez wizje
    zbawienia. Wierze, ze zycie tu sie nie konczy. Ze jest jakis cdn.
    Nie interesuje mnie jedynie kompost, ktorym bede dla przyszlych
    pokolen, ale poznanie sensu swojego przyjscia na swiat. Nikt tego
    nie wie.
    Ale kazdy sie ludzi na swoj sposob kiedys o tym przekonac.
    Mam wrazenie, ze Ty juz wiesz teraz. Chyba jestes jedynym na tej
    ziemi. Ale to Twoj sposob postrzegania, do ktorego ja nic nie mam.
    Pozwol innym wierzyc lub nie, bo inaczej niczym sie nie roznisz od
    inkwizytorow.
    Poza tym mieszasz religie z wiara. To naprawde nie musi miec ze soba
    wiele wspolnego.
  • grgkh 05.10.08, 18:34
    kolebeczka napisała:

    > grgkh
    >
    > Polecam Ci filmy Kieslowskiego.

    Mam na pewno więcej lat niż Ty. Ogladałem te filmy zaraz po ich
    powstaniu. Wtedy moja wiedza o religii była bardzo skromna, podobnie
    jak większości Polaków, i mistycyzm oraz wciskanie religijnych
    przesłań nie raziło mnie tak bardzo. Zresztą, te filmy to sztuka
    sama w sobie z wysokiej półki i broni się tym właśnie. Ale dziś
    religijne wtręty w nich zawarte wywołują u mnie przede wszystkim
    reakcję alergiczną. Nie potrafię tego spokojnie oglądać, ponieważ
    widzę w tym INDOKTRYNACJĘ. Taką chamską, przemycaną, prześlicznie
    opakowaną, ale z wyraźnym celem - "obejrzyj coś ogólnie
    wartościowego i przyjmij domyślnie, że wszystko, co tam jest zawarte
    jest tak samo wartościowe". Taka taktyka jest OBRZYDLIWA. Ten sam
    efekt ma wywoływać wielkość i wspaniałość sakralnych budowli i szat
    liturgicznych. Nie znoszę bodźców podprogowych i wyczuwam je na
    kilometry ode mnie. Nikt nie będzie mną w ten sposób manipulował.

    > W jednym z Dekalogu jest scena, gdy chlopak oblicza
    > w kompie grubosc lodu na stawie i..pewny siebie
    > idzie na lyzwy i ginie.

    Znam te sceny. Za tym błędem w obliczeniach można było postawić
    kosmitów lub czarnoksiężnika z krainy Oz. To tylko zwyczajna ludzka
    głupota. A jak myślisz, dlaczego dziś świat naszych technologii jest
    tak bardzo, w porównaniu do dawnych czasów, bezpieczny? Tylko
    wiedza, nauka i konsekwencja w określaniu ryzyka i konstruowanie w
    oparciu o wiedzę zabezpieczeń, a nie przesądy i magia mają prawdziwe
    znaczenie dla historii ludzkosci.

    A w tamtym filmie, po prostu, ciek płynącej pod lodem wody zakłócił
    identyczność warunków, którą lekkomyślnie założył bohater filmu.
    Niewiedza i głupota. A czarownicy znów zbijają na tym swój wielki
    kapitał.

    > Kieslowski byl ateista.

    Jak widać z tego filmu, być może, nie do końca. A może chodziło mu o
    pokazanie, skąd się w ludziach bierze skłonność do ulegania prostym
    tłumaczeniom?

    > Niech Ci bedzie, ze jestem religiantka.

    To nie jest epitet.

    > Tak samo i ja moge Ci dac nazwe taka czy inna.
    > Przyznam Ci sie do jednego- wierze w Boga dlatego,
    > bo nie znam ani jednego czlowieka na swiecie, ktory bylby
    > dla mnie 100%autorytetem.

    To dokładnie tak samo jak ja. ;)

    > Nie uznaje innych autorytetow poza tym jednym.

    Zaprzeczasz sobie. Wierzysz w ideał. On nie istnieje.

    > Poniekad tu sie zgadzamy- watpimy oboje.
    > Nie interesuje mnie tez, czy cos jest wlasciwe,
    > bo jest nauka a nie wiara.
    > Po prostu dopuszczam wspolistnienie obydwu swiatow i punktow
    > widzenia.

    Ja też dopuszczam współistnienie, różność poglądów, ale żądam dla
    wszystkich identycznych praw. A więc - religii i ukrywającym się za
    nią ludziom NIE WOLNO MIEĆ ŻADNEGO PRZYWILEJU WIĘCEJ NIŻ INNYM. A te
    przywileje wynikają z ich megalomanii, arogancji. Bo oni mają za
    sobą bożków, ideały, autorytety, w które nigdy im wątpić nie wolno,
    bo to największa skaza przez tę religię określana. "Nie będziesz
    miał..."

    Nie dopuszczasz współistnienia na całkowicie równych prawach. Ja
    zreszta także, ale mam jedyne dobre, możliwe w tej trudnej sytuacji,
    kryterium: zbierać dane, gromadzić wiedzę, wątpić we WSZYSTKO
    jednakowo i ostrożnie wybierać to, co najlepsze dla całego świata
    ludzi. Całego, a nie wybranej pod kątem religijnego sita, grupy.

    W moim świecie nie da się nikogo obrazić, co możesz wypróbować na
    mnie. Jestem odporny na wszystkie obelgi. I tylko kłamstwa nie
    toleruję i zwalczam je. A właśnie religie są jednym, przeogromnym
    kłamstwem z przesiąkniętą hipokryzją bandą pasożytniczą na czele.

    Nie jest możliwe z definicji współistnienie nauki i wiary. One są
    swoim przeciwieństwem. Jeśli jednak uważasz inaczej, to jest
    to "przejaw braku znajomości tematu" ;).

    Nauka wątpi we wszystko, nawet w to, co kiedyś było
    uprawdopodobnione. Wiara opiera się na dogmacie, o którym mowi się,
    że jest NA PEWNO prawdziwy, odmawiając mu ponadto prawa do
    weryfikacji poprzez dowodzenie. Ja potrafię udowodnić, że bóstw nie
    ma. Ty zapewne twierdzisz, że jakiś bożek istnieje, choć tego nie
    dowodziłaś.

    Gdzie chcesz znaleźć między tymi poglądami wspólny teren? Nie ma
    takiego człowieka, który godziłby w sobie wiarę i naukę. Albo, albo.
    Alternatywy nie ma.

    > Zyje w miare praktycznie, ale jest rozdzial, na ktory nie mam
    > wplywu.
    > Na ktory nikt nie ma wplywu- jakkolwiek by sie produkowal i
    > wymadrzal.

    W moim świecie zaniechanie jest równoznaczne ze świadomą akcją.

    > I tak poza tym- wcale nie chce ratowac mojego tylka przez wizje
    > zbawienia. Wierze, ze zycie tu sie nie konczy. Ze jest jakis cdn.

    Po śmierci Twoje ciało wróci w postaci atomów do obiegu. I będzie
    tym kompostem, czy tego chcesz, czy nie. Co chcesz ocalić? Ja mam w
    d...e modlitwy. Czy ocalę coś po śmierci, czy nie? A jeśli ocalę, to
    w jakiej religii? A może będę podlegał reinkarnacji?

    Życie mamy tylko tutaj. Gdy zasypiasz, zamykasz wrota komunikacji ze
    światem zewnętrznym. Ale śnisz dzięki pracy Twego materialnego
    mózgu. Koniec organizacji materii w nim, to koniec wszystkiego.
    Gdzie widzisz pomost między światami? Gdy zakłócisz używkami
    działanie Twej materii mózgowej, to Twój ulotny duch wariuje. A więc
    stan Twojego mózgu, to stan Twojej duszy. W takiej kolejnosci i z
    taką przyczynowością. A schizofrenik, jak John Nash z "Pięknego
    umysłu", wbrew szaleństwom swych neuronów zdał sobie w końcu sprawę
    z tego, że jego myślenie jest wtórne i pewne, widziane jakoby
    REALNIE postaci, są przypadkowym, spowodowanym rozregulowaniem,
    wytworem mózgu. Realizm świata jest ułudą.

    > Nie interesuje mnie jedynie kompost, ktorym bede dla przyszlych
    > pokolen, ale poznanie sensu swojego przyjscia na swiat. Nikt tego
    > nie wie.

    Szkoda. Tracisz coś najpiękniejszego, co jest naszym prawdziwym
    udziałem. Jesteśmy częścią biologii, która jest częścią całego
    Wszechświata. Nie umieramy, bo uczestniczymy w rekonstruowaniu
    przekazywanej sobie kultury (wiedzy). To o jej jakość powinniśmy
    dbać. W niej zostanie ślad po nas. Tak jak to pisanie tutaj. Tak jak
    wiedza, którą się tutaj wymieniamy. Ktoś, kto to przeczyta, być
    może, zareaguje inaczej niż gdyby tego nie doświadczył. I to jest ta
    maleńka zmiana, mały wpływ. Ale wszystkie duże zmiany składają się z
    małych. I to jest nasza wielka rola na tym świecie. Wielka i jedyna.
    A ty ją tak łatwo odpuszczasz. Bo chcesz ocalić coś, czego w
    rzeczywistosci nie ma. ;) Bo trzęsiesz się o swój tyłek. Bo dałaś
    się okłamać. I to jest ta wielka zbrodnia religii. A potem tacy jak
    Ty, spadają samolotami na wieże WTC. Oni też chcą "coś" ocalić i
    zapewnić sobie dobre jutro po śmierci. To ta sama trucizna.

    > Ale kazdy sie ludzi na swoj sposob kiedys o tym przekonac.
    > Mam wrazenie, ze Ty juz wiesz teraz. Chyba jestes jedynym na tej
    > ziemi. Ale to Twoj sposob postrzegania, do ktorego ja nic nie mam.
    > Pozwol innym wierzyc lub nie, bo inaczej niczym sie nie roznisz od
    > inkwizytorow.

    Mnie "pozwalasz", ale to Ty odejdź ze swoimi bredniami z przestrzeni
    publicznej. Religia to Twoja prywatna sprawa, a były takie czasy
    historyczne, że wszyscy ludzie byli przez różne religie, przemocą
    psychiczną i fizyczną, manipulacją, okłamywaniem zmuszani do
    podległości religii. I ta walka o wolność od tej potworności wciąż
    się toczy. Musicie odejść tam, gdzie mówisz, że jesteście, do świata
    wyłącznie swojej własnej prywatnosci. Religia, oparta na dogmatach,
    MUSI zniknąć, bo tylko ludzie wolni i zawsze sceptyczni, chcący
    szukać prawdy, są naszą przyszłością.

    MUSIMY WSZYSCY, ZAWSZE, WYŁĄCZNIE WĄTPIĆ! I to będzie świat z
    nadzieją na lepsze, na prawdziwie obiektywne znajdowanie prawdy o
    wszystkim.

    > Poza tym mieszasz religie z wiara.

    Mało kto, jak ja, ma tak starannie
  • grgkh 05.10.08, 18:35
    > Poza tym mieszasz religie z wiara.

    Mało kto, jak ja, ma tak starannie uporządkowane definicje. ;)
    Religia to system oparty na tzw. wierze - tzw, bo jest to pewność o
    istnieniu bożka.
  • caroli_ne_86 05.10.08, 18:49
    grgkh napisał:
    >
    > Mało kto, jak ja, ma tak starannie uporządkowane definicje. ;)

    O, tak:)
    > Religia to system oparty na tzw. wierze - tzw, bo jest to pewność o
    > istnieniu bożka.

    Czy jest "dowód nanieistnienie"?
    Dowód może być tylko na coś co ..istnieje .
    Mozemy chyba tylko Domniemywać NIEISTNIENIE ?
    Pozdrawiam:)


    --
    www.youtube.com/watch?v=piBAmjgKcj4&feature=related
  • grgkh 06.10.08, 15:03
    caroli_ne_86 napisała:

    > Czy jest "dowód nanieistnienie"?
    > Dowód może być tylko na coś co ..istnieje .
    > Mozemy chyba tylko Domniemywać NIEISTNIENIE ?
    > Pozdrawiam:)

    A jednak można powiedzieć, że coś nie istnieje. Pisałem już o tym. Jest to całkowicie zgodne z logiką. Poszukaj, co pisałem wcześniej. Jeśli nie znajdziesz, powtórzę to.

    Bóg NIE ISTNIEJE. :)
  • opornik4 06.10.08, 21:49
    grgkh napisał:
    > Bóg NIE ISTNIEJE. :)

    JEZUS ZYJE i kocha kazdego z nas
    - rowniez takie baranki, jak Ty.
  • kolter_hugh1 06.10.08, 21:50
    opornik4 napisała:

    > grgkh napisał:
    > > Bóg NIE ISTNIEJE. :)
    >
    > JEZUS ZYJE i kocha kazdego z nas
    > - rowniez takie baranki, jak Ty.

    Ale Baranki są nie do wydojenia jak owieczki ::)))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=8z2M_hpoPwk
  • grgkh 07.10.08, 12:37
    opornik4 napisała:

    > grgkh napisał:
    > > Bóg NIE ISTNIEJE. :)
    >
    > JEZUS ZYJE i kocha kazdego z nas
    > - rowniez takie baranki, jak Ty.

    Są dwa rodzaje ludzi opętanych, którym się coś wydaje - bezpieczni dla otoczenia i niebezpieczni. Na razie, prawdopodobnie, należysz do pierwszej grupy, czyli że nie jesteś dla mnie groźna, możesz więc sobie wyobrażać Jezusa i mu coś tam przypisywać. Na myśli i decyzje, które pod ich wpływem ja podejmuję, Jezus z Twojej głowy nie ma żadnego wpływu.

    Ja Ciebie nie zamierzam leczyć, a więc i Ty powstrzymaj się ze straszeniem mnie swoimi zwidami.

    I na tym poprzestańmy.

    Bóg pod żadną postacią i formą nie istnieje. ;)
  • caroli_ne_86 06.10.08, 23:06
    grgkh napisał:

    > caroli_ne_86 napisała:
    >
    > > Czy jest "dowód nanieistnienie"?
    > > Dowód może być tylko na coś co ..istnieje .
    > > Mozemy chyba tylko Domniemywać NIEISTNIENIE ?
    > > Pozdrawiam:)
    >
    > A jednak można powiedzieć, że coś nie istnieje. Pisałem już o tym. Jest to całk
    > owicie zgodne z logiką

    Nie wierzę w krasnaludki póki ich ..nie...zobaczę:) nie zakładam w punkcie wyjścia, że wszędzie jest krasnoludek:)..


    >Poszukaj, co pisałem wcześniej. Jeśli nie znajdziesz, p
    > owtórzę to.
    Bardzo proszę .. bo przzez ostatni m-c nie czytałam ..forum.
    >
    > Bóg NIE ISTNIEJE. :)
    Tego chyba najstarci Indianie też nie ..wiedzą?:)
    pl.youtube.com/watch?v=nrgKZYpBvXU&feature=related

    --
    www.youtube.com/watch?v=piBAmjgKcj4&feature=related
  • grgkh 07.10.08, 12:39
    W niedługim czasie założę chyba nowy wątek na ten temat.
  • caroli_ne_86 07.10.08, 22:10
    grgkh napisał:

    > W niedługim czasie założę chyba nowy wątek na ten temat.

    Super!!:)

    Ponieważ częściej pytam niż próbuje odpowiadać( "wiem,że nic nie wiem") zapytam:
    czemuż to My istotki ludzkie nie potrafimy żyć bez wierzenia w coś?
    Pozdrawiam:)


    --
    www.youtube.com/watch?v=piBAmjgKcj4&feature=related
  • tok33 08.10.08, 13:14
    Myslę ,że wiara niweluje strach przed śmiercią, zaspokaja potrzebę ufania autorytetom, pozwala sądzić, że mamy wolną wolę, a jeśli podporządkowujemy się nakazom, to mają one charakter "ponadludzki", nie ulegamy presji społecznej, opinii publicznej itp., ale woli bożej - w ten sposób łatwo się wierzacym dowartościować

    Wspomne tu Pascala i jego zaklad-to jedna z najdoskonalszych form indoktrynacji. Twierdzi on ,że wierząc w Boga nic nie tracimy, możemy tylko zyskać.
    Napewno?A gdzie w tym jest wolność? Wolność do wątpliwości. Wolność do życia samodzielnego i twórczego, nie naśladującego żadnych wzorów?
    pozdr!
  • opornik4 05.10.08, 21:04
    grgkh napisał:

    > Mało kto, jak ja, ma tak starannie uporządkowane definicje. ;)
    > Religia to system oparty na tzw. wierze - tzw, bo jest to pewność
    o
    > istnieniu bożka.

    Moim zdaniem roznica miedzy religia, a wiara polega na tym,
    ze - Religia opisuje pewna droge,
    wiara jest natomiast wedrowka ta droga.

    Tak to widze, bez zbytniej filozofii.
  • grgkh 07.10.08, 12:42
    opornik4 napisała:

    > Moim zdaniem roznica miedzy religia, a wiara polega na tym,
    > ze - Religia opisuje pewna droge,
    > wiara jest natomiast wedrowka ta droga.

    Słusznie, po co Ci logiczne definicje... Twoim zdaniem. Niestety, tylko Twoim.
  • jerz-ykk 10.10.08, 14:38
    opornik4 napisała:
    > Tak to widze, bez zbytniej filozofii.

    "Wiara ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój"-prawda opornik jakie to mądre?
  • tok33 06.10.08, 14:56
    kolebeczka napisała:
    >
    > A co do wiary naiwnej, ktora grgkh tak osmiesza..


    Wielkie uklony dla grgkh.
    posiada ogromną wiedzę( i co ważne także zdolności do jej przekazywania innym)
    poczucie humoru i ma świetne podejście do uczestników forum.
    Ucz się dziewczyno od Niego!
  • opornik4 03.10.08, 18:13
    grgkh napisał:
    > Jest takie uczucie, które w hierarchii ważności i intensywności
    > doznań stoi nad innymi - miłość. Czy za nią umieścimy bożka, czy
    > nie, to i tak miłość potrafi czynić z nami to samo. Do miłości
    > zdolne są także i zwierzęta, cierpiące i poświęcające swe życie
    dla
    > potomstwa. Miłość do innych lub... do siebie.

    Nie zycze Ci, zebys mial mozliwosc sprawdzic w praktyce,
    jakich sil dodaje "milosc", bez odnieienia do Boga.
    Ja znam fakty. Ludziom wierzacym bylo latwiej zachowac
    sie jak Czlowiek, w sytuacjach ekstremalnych.
    Powtarzam - wierzacym, nie religijnym.
    Znalam nie jedna osobe, ktora z wiary czerpala niesamowite
    poklady sily.
    Chocby moja przyjaciolka. Miala lat 30, i rocznego synka,
    gdy jej meza powalil wylew. Przezyla koszmar, jego rehabilitacji,
    ale trwala przy mezu wiernie. Wielu naszych znajomych
    (niewierzacy) radzilo jej zeby dala sobie spokoj,
    myslala o sobie i dziecku - ja tez.
    Niedawno spotkalam sie z rodzinka
    - mloda (28 l.) zona lezy calkowicie sparalizowana.
    Maja dziecko, na meza spadly wszystkie obowiazki.
    Trwa dzielnie, swiadom, ze nie zostal sam w tym wszystkim.
    Sile czerpie z modlitwy.
    Wydaje mi sie, iz w takiej sytuacji, ZASADY ktorych
    chcemy przestrzegac biora w leb.
    Takis madry, to podaj przyklady ateistow, ktorych bylo
    stac na podobna wielkosc.
  • pocoo 03.10.08, 18:27
    opornik4 napisała:
    > Takis madry, to podaj przyklady ateistow, ktorych bylo
    > stac na podobna wielkosc.
    Jezeli wiara pomaga ludziom w życiu to jestem za.
    Z własnego doświadczenia wiem , że wiara powodowała u mnie "ślepotę".
    Ja jestem chodzącym cudem.Wierzący mówią , że Opatrznośc nade mną czuwa.
    Ci , którzy myślą tak jak ja, mówią że twarda ze mnie sztuka.
    Wszyscy mają rację i niech tak zostanie.
  • opornik4 04.10.08, 05:39
    pocoo napisała:

    > Ja jestem chodzącym cudem.Wierzący mówią , że Opatrznośc nade mną
    czuwa.

    To choc w jednym podobne jestesmy:)))
    Ja w czasach gdy od Boga daleko bylam, wychodzilam calo
    Z KAZDEJ opresji zyciowej.
    Mowilam wtedy nonszalancko:
    "jak widac, nad glupimi Pan Bog czuwa"

    Teraz mowia o mnie, ze "jestem cudem Jezusowym,
    chodzacym po ziemi".
    "Moj" ksiadz dodaje - "o tak, z cudami sa zawsze
    w Kosciele problemy:)))
    Pozdrawiam.
  • piwi77 04.10.08, 05:58
    opornik4 napisała:

    > "Moj" ksiadz dodaje - "o tak, z cudami sa zawsze
    > w Kosciele problemy:)))

    I ma rację, gdy kościół potrzebuje jakiegoś cudu, to musi trochę
    pomajstrować, a to kosztuje nieco wysiłku. Głupi nie są i wiedzą, że
    cudów, a szczególnie tych na zawołanie, nie ma.
  • opornik4 04.10.08, 06:09
    piwi77 napisał:

    > Głupi nie są i wiedzą, że
    > cudów, a szczególnie tych na zawołanie, nie ma.

    Popatrz, popatrz.
    A ja niejeden, nie tylko w swoim zyciu widzialam:)
  • piwi77 04.10.08, 16:58
    opornik4 napisała:

    > Popatrz, popatrz.
    > A ja niejeden, nie tylko w swoim zyciu widzialam:)

    No ale to nie mógł byc real, kilka żyć ma się tylko w grach
    komputerowych.
  • opornik4 05.10.08, 02:03
    piwi77 napisał:

    > opornik4 napisała:
    >
    > > Popatrz, popatrz.
    > > A ja niejeden, nie tylko w swoim zyciu widzialam:)
    >
    > No ale to nie mógł byc real, kilka żyć ma się tylko w grach
    > komputerowych.

    Chlopcze. Ja w swoim (wcale nie wirtualnym)zyciu,
    doswiadczylam tyle, ze normalnemu czlowiekowi
    ponad stu lat by nie starczylo.
    Po prostu, bardzo intensywnie zylam:)
    Nieco sie ustatkowalam, przy obecnym mezu,
    ale i tak dosc czynnie dzialam.
    Praktycznie siedzac w domu, nadal udaje mi sie
    miec pewne wplywy na niektore polskie problemy.
    Nie jest tego tak bardzo duzo, ale jednak.
    1)Dymisja wicedyrektor MSWiA,
    2) Dzieki mojej interwencji "polecieli"
    prowadzacy "Krzywe Zwierciadlo" W Superstacji TV",
    3) Na gazeta.pl zostalo zamkniete forum prywatne
    "Swiat jest okragly", ktore promowalo katolicki szowinizm.
    Do dzis,jego byla wlascicielka zionie nienawiscia do mojego nicka,
    4) Juz mniej spektakularne, ale...
    Spowodowalam likwidacje sfory zdziczalych psow,
    na terenie Kroscienka,
    5) To juz poza granicami Polski.
    Upupilam "Wirtualna Polonie" - strone zalozona na szwedzkiej
    domenie internetowej.
    Tamtejsza Redakcja tolerowala wyraznie ksenofobiczne,
    szowinistyczne i antysemickie wypowiedzi.
    Wkurzylam sie, bo interlekutorzy mienili sie prawdziwymi,
    polsko-katolickimi patriotami.
  • piwi77 06.10.08, 12:14
    opornik4 napisała:

    > doswiadczylam tyle, ze normalnemu czlowiekowi
    > ponad stu lat by nie starczylo.

    I to wszystko siedząc tak sobie w domu? To ja już wolę być tym
    normalnym.
  • lumpior 06.10.08, 12:41
    > opornik4 napisała:
    >
    > > doswiadczylam tyle, ze normalnemu czlowiekowi
    > > ponad stu lat by nie starczylo.
    No tak :rozmowa z Jezusem to sie zdarza tylko raz na 100 lat i
    dotyczy WYBRANCOW,normalny czlowiek nie ma szans.Szalona i wierna,
    wierna bo szalona.Egzorcysta moze by pomogl?
  • opornik4 06.10.08, 21:44
    lumpior napisał:

    >Egzorcysta moze by pomogl?

    To tez przerabialam, w roku 1986.
    Bowiem swoja droge ku nawroceniu rozpoczelam
    od konszachtow z Lucyferem.
    Z wyrzekaniem sie "zlego" szybciutko sie uporalam.
    Zrobil mnie tak strasznie w bambus, iz nie pozostalo
    mi nic innego, jak spieprzac od bydlaka daleko.

  • kolter_hugh1 06.10.08, 21:49
    opornik4 napisała:
    > Bowiem swoja droge ku nawroceniu rozpoczelam
    > od konszachtow z Lucyferem.

    To ty żyjesz od 26 wieków ??
    --
    pl.youtube.com/watch?v=8z2M_hpoPwk
  • opornik4 06.10.08, 21:40
    piwi77 napisał:

    > opornik4 napisała:
    >
    > > doswiadczylam tyle, ze normalnemu czlowiekowi
    > > ponad stu lat by nie starczylo.
    >
    > I to wszystko siedząc tak sobie w domu? To ja już wolę być tym
    > normalnym.

    Na cztery litery to ja siadlam dopiero wtedy,
    gdy po raz trzeci (mam nadzieje, ostatni) za maz wyszlam.
    Wczesniej pedzi wiatrem bylam.
    Chocby, w krotkim czasie "nawrocenia", spedzilam
    dluzszy czas na spotykaniu sie z baptystami
    i innymi Kosciolami chrzescijanskimi.
    W Kk przeszlam formacje "Oazowa", zaocznie ( dojezdzalam
    na spotkania z Niemiec); bylam na Drodze Neokatechumenatu;
    zahaczylam o "Odnowe".
    Wspolpracowalam z dominikanami, prowadzac polkolonie
    i rekolekcje oazowe dla dzieci;
    [bedac w Polsce na "lewym" paszporcie:)))]
    mialam wyklady dla ksiezy (licencjat), temat
    "Dlaczego katolicka mlodziez odchodzi z Kk do innych wyznan
    chrzescijanskich?"; spedzilam rok we Wspolnocie Blogoslawienstw;
    bylam tez jakis czas w Karmelu, jako kandydatka.
    Wszystko w/w "zaliczylam" w latach 1992-96.
    Wczesniejszy okres od chwili spotkania Jezusa,
    (1987-92) poswiecilam na idywidulne studium biblijne,
    oraz poznawanie historii i Dokumentow Kk.
  • piwi77 06.10.08, 21:58
    Jakoś w twoim burzliwym okresie 92-96 nie dostrzegam nic z akcji.
    Same nudy, oazy, rekolekcje, neokatechumenaty, półkolonie, wykłady,
    sorry, ale mój życiorys podoba mi się bardziej. No i po co
    fałszowałaś paszport, szkoda ci było kilku niemieckich stów, żeby
    wyrobić w konsulacie?
  • opornik4 10.10.08, 03:16
    piwi77 napisał:

    > Jakoś w twoim burzliwym okresie 92-96 nie dostrzegam nic z akcji.
    > Same nudy, oazy, rekolekcje, neokatechumenaty, półkolonie,
    wykłady,
    > sorry, ale mój życiorys podoba mi się bardziej. No i po co
    > fałszowałaś paszport, szkoda ci było kilku niemieckich stów, żeby
    > wyrobić w konsulacie?

    1)Taki zyciorys, jak sie Tobie podoba - mialam wczesniej.

    2) Paszportu nie falszowalam, wyrobiony byl na inne nazwisko.
    Bylam na azylu politycznym i z tego powodu nie moglam
    jezdzic do polski legalnie.
  • kolter_hugh1 01.12.13, 09:46
    opornik4 napisała:

    > Praktycznie siedzac w domu, nadal udaje mi sie
    > miec pewne wplywy na niektore polskie problemy.
    > Nie jest tego tak bardzo duzo, ale jednak.
    > 1)Dymisja wicedyrektor MSWiA,

    Fiu fiu :))

    > 2) Dzieki mojej interwencji "polecieli"
    > prowadzacy "Krzywe Zwierciadlo" W Superstacji TV",
    > 3) Na gazeta.pl zostalo zamkniete forum prywatne
    > "Swiat jest okragly", ktore promowalo katolicki szowinizm.
    > Do dzis,jego byla wlascicielka zionie nienawiscia do mojego nicka,
    > 4) Juz mniej spektakularne, ale...
    > Spowodowalam likwidacje sfory zdziczalych psow,
    > na terenie Kroscienka,
    > 5) To juz poza granicami Polski.
    > Upupilam "Wirtualna Polonie" - strone zalozona na szwedzkiej
    > domenie internetowej.
    > Tamtejsza Redakcja tolerowala wyraznie ksenofobiczne,
    > szowinistyczne i antysemickie wypowiedzi.
    > Wkurzylam sie, bo interlekutorzy mienili sie prawdziwymi,
    > polsko-katolickimi patriotami.

    Wyglądasz na taką co lubi wypić ,ale ty juz po pijaku to takie androny opowiadasz :))))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=HUt8fQS9qEM&feature=related
  • kolter_hugh1 01.12.13, 09:38
    opornik4 napisała:

    > piwi77 napisał:
    >
    > > Głupi nie są i wiedzą, że
    > > cudów, a szczególnie tych na zawołanie, nie ma.
    >
    > Popatrz, popatrz.
    > A ja niejeden, nie tylko w swoim zyciu widzialam:)

    No nie opowiadaj ze widziałaś kiedyś choć raz wierzącego klechę :)))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=HUt8fQS9qEM&feature=related
  • kolter_hugh1 01.12.13, 09:34
    opornik4 napisała:

    > "Moj" ksiadz dodaje - "o tak, z cudami sa zawsze
    > w Kosciele problemy:)))

    No tak , bo wiara w cuda to dla jeleni ,a nie beneficjentów wpływów jakie dzięki wierze jeleni uzyskują :))


    --
    pl.youtube.com/watch?v=HUt8fQS9qEM&feature=related
  • grgkh 03.10.08, 23:02
    Jesteś typowym demagogiem. Świat złożony z takich ludzi byłby koszmarny.

    Na podstawie jednostkowej/ych obserwacji dowodzisz swoich życiowych prawd. To bzdura. W ten sam sposób słuszności nazizmu i holocaustu oraz wyższości rasy aryjskiej dowodził Hitler.

    Nie mam wielu znajomych, których mógłbym nazawć ateistami, ale nigdy nie zauważyłem, żeby religia w jakiś szczególny sposób wyrózniała ich pod względem zaangażowania w miłości lub nienawiści. A znam przypadki ludzi pokroju Rydzyka, który jest dla mnie symbolem tego, co najgorsze, a śmie nam wmawiać, że bardzo mocno wierzy w Boga.

    I ja też mógłbym powiedzieć - Rydzyk udowadnia, że religia to najgorsze zło tego świata. Ale to nie od tego zależy.

    Religia jest zła także właśnie dlatego, bo czyni ludzi bezkrytycznie posłusznymi. A tam gdzie są tacy, tam się zawsze znajdą inni, jak Rydzyk, którzy potrafią sięgnąc po władzę nad tymi pierwszymi.

    Bo taki jest świat. Nic nie jest i nigdy nie będzie idealne.

    I to następne zło religii, która wmawia ludziom, że ideał istnieje i sprowadza ich do roli jego niewolników. Faktycznym panem jednak nie jest jakiś tam bożek, ale inni ludzie, obrzydliwie okłamujący i wykorzystujący naiwność.

    Miłość nie zależy od kontaktu z bóstwami. Stan miłości i poświęcenia jest znany całej przyrodzie od zawsze i właśnie to, że sprzyja on zachowaniu gatunku i przeżyciu jednostek powoduje, ze jest tak silnie odczuwany i tak mocno przekierowuje motywy naszych działań. Powstał i ukształtował się tak właśnie, bo był potrzebny przyrodzie, a nie nieistniejącym - dla zwierząt i naszych praprzodków - bożkom.

    Modlitwa działa jak narkotyk. Dlaczego nie popierasz narkomanii, która przecież też "znieczula" na troski i cierpienia życia? Nie traktuj tego jako jakiejś mojej deklaracji, ale powiedz, jaka jest społeczna korzyść z poświęcania się dla chorych, niedołężnych i im podobnych? Nie ma żadnej poza demonstracją i dawaniem przykładu solidarności: "ja pomogę tobie, ty w rewanżu mnie". To tematy już dawno przebadane przez psychologię i socjologię społeczną.

    A jaka jest korzyść z napędzania tabunów wierzących do kościołów i wmawiania im skuteczności modlitw? Dla kogo jest to korzystne? Bo przecież sami mówicie, że istnienia bogów nie da się dowieść, więc równie dobrze mogą oni istnieć lub nie? A jeśli nie istnieją, a wy się mylicie? Przecież swoim wierzeniem nie zmusicie nieistniejącego bytu do pojawienia się...

    Po co to wszystko robicie? Dla narkomańskiej ekstazy? Dla orgazmu łączności z wytworem swego własnego mózgu? Poświęcacie swoje życie chorym ideom i nadziei na zbawienie własnego tyłka.

    Czy widziałaś film "Piękny umysł"? Czy masz świadomość tego, jak bardzo "wytwórczo" działają mnasze mózgi? Na tle takich "doświadczeń" hipoteza boga wygląda baaardzo cienko... :)



  • 0jaskolka.2 09.10.08, 15:03
    Byliśmy my - Polacy. I byli sowieci oraz sowieccy kolaboranci. To aż
    tak proste. A, ze soweicki krętacz nadal próbuje motać? To już tylko
    na użytek sierot po komunie. No, może jeszcze dla mniej
    inteligentnej części ich potomstwa - tej podatnej na argumentację
    kretyna
  • grgkh 10.10.08, 19:55
    0jaskolka.2 coś tam napisała...

    Nie wiem, czy dobrze Cię zrozumiałem. Zabrakło Ci argumentów z dziedziny religii i teologii, a także wiedzy ogólnej i logiki, a więc próbujesz zrobić ze mnie sowieckiego kolaboranta?

    Czy chcesz, żebyśmy się spotkali w sądzie? Znajdę Cię. To proste. A po wyroku zapłacisz sporą sumkę na sieroty i wtedy będziesz miała powód, by wielbić Pana, który tak pokierował Twoimi losami, że odejmując sobie od ust pomagasz najuboższym i pokrzywdzonym przez los.

    A może się mylę w ocenie Twojej pisaniny przesiąkniętej bezinteresowną nienawiścią do wszystkich, którzy nie są niewolnikami chorego, religijnego urojenia? To sprostuj.
  • piwi77 10.10.08, 21:35
    Obelgi w ustach kretyna to w sumie komplemnt. Tak na to patrz.
  • 0jaskolka.2 12.10.08, 14:25
    piwi77 napisał:

    > Obelgi w ustach kretyna to w sumie komplemnt
    I to mowi kretyn? chyba odblokowales sobie na chwilę swoj możdzek osiołka
    ateistycznego .
  • 0jaskolka.2 12.10.08, 14:23
    o grgkh cos tam napisał
    masz wiedze ale to za malo.nie jestes inteligentny .kazdy inteligentny osobnik
    jak czyta co napisałam to widzi ,ze to jest post ogolny a nie personalny
    Ateisci sa dla mnie malo inteligentni i dzialaja na mnie jak plachta na byka
    napominasz tu o sadzie . raz sie zwrocilam z taka prosba kiedy to na pewnym
    blogu wlasciciel wyzwal mnie od kurw
    Nie oskarza sie nika .Tak mi odpowiedziano .
    Tu na tym forum jest wielu ateistow ktorzy swoimi komentarzami az sie prosza
    zeby zajal sie nimi krtos kto by ich nauczyl kulturalnej rozmowy a tylko przez
    kieszeń można przemowic takim do rozsadku .
  • mala.mi74 03.10.08, 10:54
    Dokładnie. Podobne wrazenie wywołują wspomnienia z pobytu w obozach
    pracy, gulapgach czy obozach koncetracyjnych.
    Chocby ksiazka "ZWYCIĘŻYŁY WARTOŚCI. WSPOMNIENIA Z RAVENSBRUCK "
    Urszuli Wińskiej , "Wspomnienia wojenne" Karoliny
    Lackorońskiej "Cierniowa mitra" czy tez wspomienia z obozu Wandy
    Pótawskiej.
  • kolter_hugh1 01.12.13, 09:28
    mala.mi74 napisała:

    > Chocby ksiazka "ZWYCIĘŻYŁY WARTOŚCI. WSPOMNIENIA Z RAVENSBRUCK "
    > Urszuli Wińskiej , "Wspomnienia wojenne" Karoliny
    > Lackorońskiej "Cierniowa mitra" czy tez wspomienia z obozu Wandy
    > Pótawskiej.

    Ciężko było w Niemieckich obozach ,więźniowie byli celowo wykańczani przez fizyczna udrękę ponad siły.No ale wasz papież Pius XII wyróżnił to telegramem z życzeniami,kiedy nazistowski potwór nawrócony na katolicyzm w celi więziennej o nazwisku Pohl dostał za to właśnie od amerykanów kare śmierci .
    --
    pl.youtube.com/watch?v=HUt8fQS9qEM&feature=related
  • seth.destructor 03.10.08, 15:54
    A w co wiara? Ilu Żydów przetrwało obozy zagłady nie wierząc w
    Jezusa? Ilu muzułmanów przetrwało krucjaty wierząc w Allaha?
    --
    Seth Destructor

    "...mam wrażenie, że wasz stosunek do historii to dziwna mieszanina
    kompleksów, nieuzasadnionej dumy i pretensji do świata."
  • opornik4 03.10.08, 18:19
    seth.destructor napisał:

    > A w co wiara? Ilu Żydów przetrwało obozy zagłady nie wierząc w
    > Jezusa? Ilu muzułmanów przetrwało krucjaty wierząc w Allaha?

    Mowilam o WIERZE w Boga.
    Niewazne chrzescijanskiego, zydow, czy muzulmanow.
    Wielu zydow przetrwalo GODNIE (nie kosztem cudzego zycia)
    wlasnie dlatego, iz mieli odniesienie do Adonai.
    Z muzulmanami jest troche inaczej, dla nich Bog nie jest
    Osoba, ale rowniez potrafia dzieki wierze zachowac wartosci,
    ktore ateisci pogubili.
  • grgkh 03.10.08, 23:08
    Co za durna racja, którą masz wbrew oczywistym argumentom. Te setki tysięcy, miliony żydów, które z modlitwą na ustach szły do komór gazowych i zdychały w obozach mają dowodzić, że warto wierzyć. ;)

    Nawet sobie nie zdajesz sprawy, ile ludzi widząc te cierpienia w czasie wojny zwątpiło w istnienie Boga.
  • opornik4 04.10.08, 05:58
    grgkh napisał:

    > Co za durna racja, którą masz wbrew oczywistym argumentom. Te
    setki tysięcy, mi
    > liony żydów, które z modlitwą na ustach szły do komór gazowych i
    zdychały w obo
    > zach mają dowodzić, że warto wierzyć. ;)
    >
    Zapewniam Cie, iz latwiej umiera sie z modlitwa na ustach,
    lub chocby swiadomoscia Bozej bliskosci
    - anizeli bez zadnej nadzieii.
    Powyzsze widzialam na wlasne oczy.
    Moja "specjalnosc", to towarzyszenie ludziom umierajacym.
    Jak bedziesz "schodzil", mozesz mnie zawolac:)

    > Nawet sobie nie zdajesz sprawy, ile ludzi widząc te cierpienia
    >w czasie wojny zwątpiło w istnienie Boga.

    Jedni watpili, inni sie nawracali.
    Ks.Blachnicki (zalozyciel Ruchu Swiatlo-Zycie) byl ateista
    w momencie aresztowania.
    [zolnierz AK, wpadl na poczatku lat 40]
    Skazany przez Niemcow na KS, siedzac w celi smierci,
    w katowickim wiezieniu, doswiadczyl zywej Bozej Obecnosci.
    To diametralnie zmienilo jego percepcje na zycie.
    Przestal sie lekac, poczul wolnym.
    Kare zamieniono mu na pobyt w Obozie Koncentracyjnym.
    Przezyl go z godnoscia, pomagal wspolwiezniom.
    Wyzwolenie nadeszlo, gdy byl juz na progu smierci.
    Zaraz po wojnie wstapil do Seminarium.
    Paradoksem historii bylo, iz komunistyczne wladze PRL,
    w latach 60 osadzily go w tym samym, katowickim wiezieniu.
  • mala.mi74 04.10.08, 11:50
    Nie chodzi tu o smierc ale o WALKE. Ci ludzie mieli siły do walki i
    to walki godnej, nie takiej jaka zafundowało NKWD Polakom w Katyniu.
    Przeciez ludzie,ktorych wymienilam przezyli-jesli by nie przezyli
    jak by mogli napisac wspomnienia?
    Przezyli i przezyli trudny czas godnie nie robiac zła sobie i innym-
    wprost przeciwnie walczac o siebie wzajemnie- o jedzenie dla
    innych, ubranie, zakonczenie eksperymentów medycznych, narazali sie
    dla innych, organizowali ucieczki, krzewili kulture i nauke nawet w
    tak trudnych warunkach.
    A jesli dla kogos smierc to "zdychanie" to widac jakie wartosci
    reprezentuje i jak łatwo mozna by mu "złamac kregosłup" w trudnych
    warunkach. Wiekszosc z was jest tak zyciowo wystraszona,ze
    musielibyscie kolaborowac z wrogiem przeciwko swoim. Bo skad wziac
    sile i szacunek chocby do samego siebie?

    Opornik, błagam Cie, Allah dla muzulmanow to jak najbardziej
    Osoba,nie rób z nich buddystow. Nie wprowadzaj ludzi w blad jesli
    masz watpliwosci.
    pozdrawiam
  • mala.mi74 04.10.08, 11:53
    Chrzescijanie, Zydzi i Muzułamanie wierzą w tego, samego ,jedynego
    Boga jakkolwiek go nazwac. Wiecej- mamy jednego ojca wiary-Abrahama:
    i zydzi i muzulamnie i chrzescijanie. Chrzescijanie oddzielili sie
    od wyznawcow judazimu po zmartwychwstaniu Chrystusa,a muzulmanie
    mniej wiecej w czasach Izaaka i Izmaela.
    pozdr
  • mala.mi74 04.10.08, 11:55
    ps. choc oczywiscie sam islam w tej formie jaks mamy powstal dzieki
    Mahometowi,który był ich prorokiem. Ale czasy podzialu dwóch kultur
    judaizmu i islamu to czy Izaaka (judazim) i Izmaela(islam)
  • kolter_hugh1 04.10.08, 20:26
    mala.mi74 napisała:

    > ps. choc oczywiscie sam islam w tej formie jaks mamy powstal dzieki
    > Mahometowi,który był ich prorokiem. Ale czasy podzialu dwóch kultur
    > judaizmu i islamu to czy Izaaka (judazim) i Izmaela(islam)

    Od Izaaka powstał naród Żydowski, a od Ismaela Tzw Ismaelici którzy po wielu
    wiekach zostali Ismaelitami
    Wygląda na to, że potomkowie Ismaela przejęli od niego wrogość do Izaaka,
    a nawet do jego Boga, gdyż psalmista wymienia Ismaelitów wśród tych, którzy
    zawzięcie nienawidzą Jehwe Ps 83,1- 2. 5- 6). Ale zdarzały się wyjątki.
    W państwie Dawida Ismaelita Obil sprawował pieczę nad wielbłądami króla 1Kn
    27,30- 31.
    Za ismaelickiego potomka Abrahama podawał się Mahomet założyciel islamu.

    --
    pl.youtube.com/watch?v=6wquAKVsDvc
  • kolter_hugh1 04.10.08, 20:19
    mala.mi74 napisała:
    ,a muzulmanie
    > mniej wiecej w czasach Izaaka i Izmaela.
    > pozdr

    Może ustalmy jedno Islam powstał w VI wieku naszej ery zaś Izaak I Ismael żyli
    XIX wieków przed Jezusem.
    Więc mocno się tu machnęłaś ::))))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=6wquAKVsDvc
  • krytykantka07 07.10.08, 12:56
    A to dobre dopiero. Abraham ojcem wiary ;). Toż Abraham nie był
    ojcem wiary, bo on wiedział, że Jehowa nie uśmierci jego syna. Skąd
    wiedział? Bo Jehowa mu powiedział! No to jaka jego zasługa?
    Cokolwiek by Abraham zrobił to i tak Jehowa nie mógł uśmiercić
    Izaaka, bo jak z niego zrobiłby ojca królów? ;). Sara miała być
    babką królów ;). Ci Żydzi to faktycznie był zdegenerowany naród. W
    takim wieku począć syna. Toż w tym wieku za seks powinno się karać!.
    Bo to zgorszenie dla innych. Seks tylko dla młodych i pięknych, a
    nie dla starych satyrów ;). Jehowa mógł Izaaka stworzyć, skoro syna
    Abrahamowi obiecał. O np. tak jak w innych baśniach ;).
  • opornik4 05.10.08, 01:30
    mala.mi74 napisała:
    > Opornik, błagam Cie, Allah dla muzulmanow to jak najbardziej
    > Osoba,nie rób z nich buddystow. Nie wprowadzaj ludzi w blad jesli
    > masz watpliwosci.

    Mala.mi, nie wprowadzam ludzi w blad - religie islamu znam
    rownie dobrze, jak swoja.
    Zgadza sie - zydzi, chrzescijanie i muzulmanie maja
    tego samego Boga.
    Jahwe, Adonai, Allah - sa ta sama osoba.
    Niestety w poznaniu przez swoich wyznawcow,
    juz sie znacznie roznia.
    O ile razem z zydami mamy takie samo spojrzenie
    na Boza Osobe, o tyle islam interpretuje Allaha
    w sposob calkowicie odmienny od naszego.

    Ponizsze cytaty pochodza ze strony chrzescijanskiej,
    nie zwiazanej z Kk:


    " Kiedy porównamy atrybuty Boga przedstawione w Biblii z atrybutami
    Allaha z Koranu, staje się oczywistym, że nie jest to ten sam Bóg.

    Rzetelność historyczna wymaga przypomnienia, że uczeni
    chrześcijańscy i muzułmańscy spierają się o to, kto posiada właściwy
    obraz Boga od czasów, gdy islam powstał jako religia.

    Biblijny obraz Boga nie da się zredukować do obrazu Allaha,
    podobnie jak Allah nie może zostać zredukowany do biblijnego Boga.
    ..W islamie Allah jest niepoznawalny. Jego transcendentność,
    wywyższenie sprawiają, że żaden człowiek nie może poznać Allaha
    osobiście.

    Podczas gdy według Biblii człowiek może mieć osobistą relację
    z Bogiem, Allah z Koranu jest tak odległy, niedostępny
    i abstrakcyjny, że nie sposób człowiekowi poznać go.

    Bóg w Biblii opisany jest jako posiadający intelekt,
    emocje oraz wolę.

    Jest to w sprzeczności z Allahem, którego nie można pojąć jako
    osoby. Obniżyło by to jego status do poziomu człowieka.

    ..Dla muzułmanina idea, że Allah jest osobą czy duchem jest
    bluźnierstwem, gdyż poniża to Wywyższonego.

    ..Biblijny Bóg jest ograniczony swoją niezmienną i nieodmienialną
    naturą. Stąd Bóg nie może zrobić byle czego.

    Tytusa 1:2 mówi nam, że Bóg nie może kłamać. Potwierdza to także
    list do Hebrajczyków 6:18 Bóg nie może postępować sprzecznie
    ze Swoją naturą (II Tym. 2: 13).

    W Koranie widzimy natomiast Allaha, który nie jest niczym
    ograniczony, nawet własną naturą. Może zrobić cokolwiek,
    kiedykolwiek, gdziekolwiek wszędzie bez jakichkolwiek ograniczeń.

    ..Miłość Boża jest głównym atrybutem Bożym objawionym w miejscach
    takich jak Jana 3:16. Bóg okazuje swoje uczucia swemu stworzeniu,
    a w szczególności człowiekowi.

    Gdy natomiast zwrócimy się do Koranu, nie znajdziemy tam miłości
    jako głównej cechy Allaha. Zamiast niej uderza nas znajdująca się
    na pierwszym miejscu jego transcendentność.

    Podobnie Allach pozbawiony jest wszelkich uczuć wobec człowieka.
    Jest to obca koncepcja w islamie. Oznaczałoby to zredukowanie
    Allaha do zwykłego człowieka, co jest bluźnierstwem dla
    muzułmanina."


    www.islam.own.pl/III.html

  • mala.mi74 07.10.08, 09:04
    opornik4 napisała:
    >
    > Jest to w sprzeczności z Allahem, którego nie można pojąć jako
    > osoby. Obniżyło by to jego status do poziomu człowieka.
    >

    pl.wikipedia.org/wiki/Islam
  • grgkh 04.10.08, 16:18
    opornik4 napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Co za durna racja, którą masz wbrew oczywistym argumentom.
    > > Te setki tysięcy, miliony żydów, które z modlitwą na ustach
    > > szły do komór gazowych i zdychały w obozach mają dowodzić,
    > > że warto wierzyć. ;)
    > >
    > Zapewniam Cie, iz latwiej umiera sie z modlitwa na ustach,
    > lub chocby swiadomoscia Bozej bliskosci - anizeli bez zadnej
    > nadzieii.

    Ty to wiesz, bo umierałaś w takich warunkach wiele razy. :)))

    Bzdura. Śmierć jest ostatnim z wielu doświadczeń życia i niczym
    więcej, a po niej nie na już nic. Niektórzy nie mają szansy dłużej
    się z nim zapoznawać, tak przychodzi ona szybko. Mnie jest doskonale
    obojętna. Nie kojarzę jej z cierpieniem, bo wcale nim być nie musi.
    A w całym życiu porzecież cierpimy nie raz. I czy z tego powodu
    potrzebny jest nam znieczulacz? Czy mamy się stawać przez strach
    przed bólem istnienia nuiewolnikami procedury znieczulania się? czy
    mamy doznawać nieustającego orgazmu obcowania z bóśtwem ze swojej
    wyobraźni?

    To ucieczka. Żal mi was wszystkich. Ale jakże często jesteście, nie
    z własnej winy, "porąbani". Wasz pech.

    Ale i tak wszyscy umrzemy. Po co więc lękać się tego, o czym na co
    dzień nie myślimy?

    Jedyne, co jest ważne, to to, co wokół siebie zmieniamy swoją
    obecnością i co po sobie pozostawimy. Moglibysmy zamienić świat w
    obóz koncentracyjny boskich czcicieli, ale przecież nie to jest
    celem ewolucji, bo taka organizacja nie ma żadnych cech
    doskonałości, ani wiedzy o całym świecie. To zakłamane złudzenie,
    które nasączacie strachem przed procesem umierania i niebotycznego
    cierpienia związanego z tym prostym faktem.

    A najłatwiej umiera się, a przede wszystkim wcześniej się zyje,
    jeśli się jest częścią ludzkiej wspólnoty. I to wystarczy.
    Odrzuceni, "porąbani" nieszczęśnicy, nafaszerowani namiastką
    szczęścia po śmierci, którego zbyt mało lub wcale nie doświadczyli
    za życia, są godni współczucia.

    Najłatwiej umiera się wtedy, gdy czuje się dotyk ręki bliskiej
    osoby. Naprawdę można Ci tylko współczuć tak tragicznego
    wykoślawienia celowości i sensu życia.

    > Powyzsze widzialam na wlasne oczy.
    > Moja "specjalnosc", to towarzyszenie ludziom umierajacym.
    > Jak bedziesz "schodzil", mozesz mnie zawolac:)

    Byłoby to jedno z najgorszych doświadczeń mego zycia. Wobec
    przeświadczenia o nieistnieniu schizofrenicznych wizji bozków, byc
    zmuszanym w ostatnim tchnieniu do słuchania takich kłamstw.

    Ja naprawdę śmierci się nie boję. Ona dla mnie NIE ISTNIEJE. Przed
    nią jest życie. Po niej nie ma już nic. A więc i tak niczego juz
    potem nie odczuję. A gdybym miał byc skazanym na upodlajace
    cierpienie, to chcę mieć dla siebie możliwość skorzystania z
    eutanazji. I tego mi nie masz prawa odmawiać, bo o moim życiu, jako
    wolny człowiek, TYLKO JA decyduję.

    > > Nawet sobie nie zdajesz sprawy, ile ludzi widząc te cierpienia
    > > w czasie wojny zwątpiło w istnienie Boga.
    >
    > Jedni watpili, inni sie nawracali.
    > Ks.Blachnicki (zalozyciel Ruchu Swiatlo-Zycie) byl ateista
    > w momencie aresztowania.
    > [zolnierz AK, wpadl na poczatku lat 40]
    > Skazany przez Niemcow na KS, siedzac w celi smierci,
    > w katowickim wiezieniu, doswiadczyl zywej Bozej Obecnosci.
    > To diametralnie zmienilo jego percepcje na zycie.
    > Przestal sie lekac, poczul wolnym.
    > Kare zamieniono mu na pobyt w Obozie Koncentracyjnym.
    > Przezyl go z godnoscia, pomagal wspolwiezniom.
    > Wyzwolenie nadeszlo, gdy byl juz na progu smierci.
    > Zaraz po wojnie wstapil do Seminarium.
    > Paradoksem historii bylo, iz komunistyczne wladze PRL,
    > w latach 60 osadzily go w tym samym, katowickim wiezieniu.

    Ty naprawdę nie umiesz logicznie myśleć. Nie o tym mówimy. A ja
    przecież powiedziałem, że wojna pozbawiła wielu ludzi wiary.
    Pozbawiła? Czy to nie jest pewną, statystyczną regułą? Jest. Nie
    uciekniesz od tego.
  • opornik4 05.10.08, 01:44
    grgkh napisał:
    > > Zapewniam Cie, iz latwiej umiera sie z modlitwa na ustach,
    > > lub chocby swiadomoscia Bozej bliskosci - anizeli bez zadnej
    > > nadzieii.
    >
    > Ty to wiesz, bo umierałaś w takich warunkach wiele razy. :)))

    Bylam przy umierajacych, wiec mam skale porownawcza.

    > Bzdura. Śmierć jest ostatnim z wielu doświadczeń życia i niczym
    > więcej, a po niej nie na już nic. Niektórzy nie mają szansy dłużej
    > się z nim zapoznawać, tak przychodzi ona szybko. Mnie jest
    doskonale
    > obojętna.

    Moj dobry kolega, wlasciwie przyjaciel, mial Tobie podobne
    poglady.
    Umieral straszliwie, agonia trwala 6 dni, bo wyrywal sie smierci.
    Mial juz na nogach plamy opadowe, a czepial sie zycia resztkami sil.
    Gdybym go tak mocno nie lubila - to bym zwiala.
    Takiego koszmaru w zyciu nie doswiadczylam.
    Nie moglam NIC zrobic, bo nie bylam w stanie wlac
    w jego serce wiary.

    > Najłatwiej umiera się wtedy, gdy czuje się dotyk ręki bliskiej
    > osoby. Naprawdę można Ci tylko współczuć tak tragicznego
    > wykoślawienia celowości i sensu życia.
    Wiem to - dlatego wlasnie towarzysze umierajacym,
    wtedy gdy bliska rodzina nie ma juz sil.

    > Byłoby to jedno z najgorszych doświadczeń mego zycia. Wobec
    > przeświadczenia o nieistnieniu schizofrenicznych wizji bozków, byc
    > zmuszanym w ostatnim tchnieniu do słuchania takich kłamstw.

    Ja sie "dostosowuje" do sytuacji.
    Oczywiscie, latwiej mi jest towarzyszyc w odchodzeniu
    osobie wierzacej, ale w takiej chwili, juz nikogo nawracac nie
    probuje.
    To nie jest odpowiedni czas, ani miejsce na prawienie banalow.
  • opornik4 05.10.08, 01:48
    opornik4 napisała:
    > Ja sie "dostosowuje" do sytuacji.
    > Oczywiscie, latwiej mi jest towarzyszyc w odchodzeniu
    > osobie wierzacej, ale w takiej chwili, juz nikogo nawracac nie
    > probuje.
    > To nie jest odpowiedni czas, ani miejsce na prawienie banalow.

    Chcialabym byc dobrze zrozumiana.
    Napisalam "prawienie banalow" - uwazam bowiem,
    iz proba przekonania osoby umierajacej (juz w agonii),
    ktora byla dotad niewierzaca, w istnienie Boga
    i perspektywe zycia wiecznego; zabrzmialo by banalem.
  • grgkh 05.10.08, 18:57
    Dzięki nim ludźmi się od niemowlęctwa stajemy i ich potem jako swego
    otoczenia potrzebujemy. Tylko to się dla nas liczy. Teraz. Tutaj.
    Życie po życiu? Czy ktoś "tam" był? Czy wiadomo dlaczego tam ma być
    tak, ani inaczej? Po co nam te niezliczone warianty nagrody i kary?
    Liczy się tylko życie na ziemi, dzięki ludziom, wśród ludzi i dla
    ludzi, którzy przyjdą po nas.

    A wiara to trucizna ludzkiej kultury. Nie pozwala na swobodną
    eliminację dogmatów i kłamstw.

    Chyba Ci już to gdzieś pisałem, ale olałaś odpowiedź. Ja potrafię
    dowieść nieistnienia bogów. Czy Ty potrafisz dowieść ich istnienia?
    A jeśli nie, to dlaczego twierdzisz, że bogowie istnieją?

    To jest ta różnica między prawdą, której ja szukam i zakłamaniem, i
    niewolnictwem dogmatycznym, którym Ty podlegasz.
  • piwi77 06.10.08, 22:11
    grgkh napisał:

    > A wiara to trucizna ludzkiej kultury.

    Dokładnie, bo każe lekceważyć to co tu i teraz na korzyść tego o
    czym nic nie wiadomo. Rozum przestaje się liczyć, marzenia i
    fantazje urastają do kategorii rzeczy pewnych.
  • kolter_hugh1 01.12.13, 10:13
    opornik4 napisała:

    > Napisalam "prawienie banalow" - uwazam bowiem,
    > iz proba przekonania osoby umierajacej (juz w agonii),
    > ktora byla dotad niewierzaca, w istnienie Boga
    > i perspektywe zycia wiecznego; zabrzmialo by banalem.

    No widzisz i ty kłania się znajomość pism w stopniu podstawowym.Zgodnie z pismem taki ktoś ma większe szanse na ten obiecany raj od religianta
    --
    pl.youtube.com/watch?v=HUt8fQS9qEM&feature=related
  • kolter_hugh1 04.10.08, 20:11
    grgkh napisał:
    > Nawet sobie nie zdajesz sprawy, ile ludzi widząc te cierpienia w czasie wojny z
    > wątpiło w istnienie Boga.

    Po wojnie w nowo założonym państwie Izrael dominował ateizm
    --
    pl.youtube.com/watch?v=6wquAKVsDvc
  • kolter-xl 01.12.13, 09:02
    opornik4 napisała:

    Z muzulmanami jest troche inaczej, dla nich Bog nie jest
    > Osoba, ale rowniez potrafia dzieki wierze zachowac wartosci,
    > ktore ateisci pogubili.

    Mieszkasz w tureckiej dzielnicy a nie wiesz ze Allah to ten sam Bóg co u Zydów czyli osoba duchowa :))))Przecież według ich tradycji oni są dziećmi tego samego wyznawcy Jahwe/Allaha ,Abrama .
    --
    www.youtube.com/watch?v=PW-6FKFnHx8
  • kolter_hugh1 03.10.08, 17:53
    opornik4 napisała:
    > Jest to historia mlodej dziewczyny, ktora podczas wojny
    > podjela prace dla AK - w wywiadzie.
    > Aresztowana i maltretowana w niewyobrazalny sposob
    > (przez gestapo) nie zdradzila nikogo.
    > Sil dodawala jej gleboka wiara.

    To ja ci opowiem o 15 letniej dziewczynie o nazwisku Żur

    1 marca 1946 roku w Polsce. Piętnastoletnia Henryka Żur z okolic Chełma wybrała
    się z innym Świadkiem do pobliskiej wioski, żeby odwiedzić zainteresowanych.
    Oboje wpadli w ręce oddziału katolickich Narodowych Sił Zbrojnych. Brat został
    dotkliwie pobity, ale udało mu się ujść z życiem. Z Henryką stało się inaczej.
    Przez wiele godzin straszliwie ją torturowano i próbowano zmusić do przeżegnania
    się. Jeden z oprawców powiedział: „W duchu możesz sobie myśleć, co chcesz, tylko
    przeżegnaj się po katolicku, bo inaczej czeka cię kula”. Czy się zachwiała
    w swej niezłomnej lojalności? Nie. Ci tchórzliwi religianci wywlekli ją do lasu
    i zastrzelili. Mimo to odniosła zwycięstwo! Nie zdołano jej nakłonić do
    wyrzeczenia się Boga

    --
    pl.youtube.com/watch?v=6wquAKVsDvc
  • pocoo 03.10.08, 18:03
    Która trafi do raju?
  • opornik4 03.10.08, 18:25
    kolter_hugh1 napisał:
    >
    > 1 marca 1946 roku w Polsce. Piętnastoletnia Henryka Żur z okolic
    Chełma wybrała
    > się z innym Świadkiem do pobliskiej wioski, żeby odwiedzić
    zainteresowanych.
    > Oboje wpadli w ręce oddziału katolickich Narodowych Sił Zbrojnych.
    Brat został
    > dotkliwie pobity, ale udało mu się ujść z życiem. Z Henryką stało
    się inaczej.
    > Przez wiele godzin straszliwie ją torturowano i próbowano zmusić
    do przeżegnani
    > a
    > się. Jeden z oprawców powiedział: „W duchu możesz sobie myśleć, co
    chcesz
    > , tylko
    > przeżegnaj się po katolicku, bo inaczej czeka cię kula”. Czy się
    zachwiał
    > a
    > w swej niezłomnej lojalności? Nie. Ci tchórzliwi religianci
    wywlekli ją do lasu
    > i zastrzelili. Mimo to odniosła zwycięstwo! Nie zdołano jej
    nakłonić do
    > wyrzeczenia się Boga
    >
    Czyli potwierdziles to, co napisalam.
    Wiara dala jej sile, do ocalenia swojej GODNOSCI.
    Przeciez nie wiemy, czy gdyby ulegla oprawcom,
    darowano by jej zycie. Znajac realia, mysle, ze nie.
    Piszac o glebi WIARY, nie mialam na mysli konkretnej religii.
    W takich przypadkach, nie jest istotnym wyznanie.
    Byc moze chrzescijanom jest latwiej,
    ale pokazales (wspaniale swiadetwo, dzieki),
    ze nie tylko wiara chrzescijan dodaje ludziom mocy.
    Pozdrawiam.
  • kolter_hugh1 03.10.08, 18:31
    opornik4 napisała:
    > Czyli potwierdziles to, co napisalam.
    > Wiara dala jej sile, do ocalenia swojej GODNOSCI.

    Nie oddała bałwochwalczej czci bożkowi katolickiemu.
    > Przeciez nie wiemy, czy gdyby ulegla oprawcom,
    > darowano by jej zycie. Znajac realia, mysle, ze nie.

    To zobacz czy jej brat zginął ?

    > Piszac o glebi WIARY, nie mialam na mysli konkretnej religii.
    > W takich przypadkach, nie jest istotnym wyznanie.
    > Byc moze chrzescijanom jest latwiej,
    > ale pokazales (wspaniale swiadetwo, dzieki),
    > ze nie tylko wiara chrzescijan dodaje ludziom mocy.
    > Pozdrawiam.

    Jak nie tylko wiara chrześcijan ?? to ona kim była ?

    --
    pl.youtube.com/watch?v=6wquAKVsDvc
  • opornik4 04.10.08, 05:42
    kolter_hugh1 napisał:
    > Jak nie tylko wiara chrześcijan ?? to ona kim była ?

    Ta, o ktorej Ty piszesz - SJ.
    Ta, ktora ja wspomnialam - chrzescijanska katoliczka.
    Gdy ja maltretowano modlila sie tekstami Psalmow.
  • kolter_hugh1 04.10.08, 20:14
    opornik4 napisała:
    > Ta, o ktorej Ty piszesz - SJ.

    Czyli chrześcijanka.

    > Ta, ktora ja wspomnialam - chrzescijanska katoliczka.

    Niema czegoś takiego jesteście zwykłymi poganami z wiarą w triady i kult bogini
    matki .

    > Gdy ja maltretowano modlila sie tekstami Psalmow.

    To może żydówka ?
    --
    pl.youtube.com/watch?v=6wquAKVsDvc
  • czyngis_chan 03.10.08, 21:56
    > Sil dodawala jej gleboka wiara.
    Tak samo jak zamachowcom 11 września.
    --
    Uszanowania od faceta kryjącego się pod nickiem okrutnego zdobywcy.
  • grgkh 03.10.08, 23:09
    czyngis_chan napisał:

    > > Sil dodawala jej gleboka wiara.
    > Tak samo jak zamachowcom 11 września.

    Dokładnie tak. Też "umierali za wiarę".
  • lux_occulta 04.10.08, 00:51
    Wiesz, sorry, ale nie trzeba być chrześcijaninem żeby być człowiekiem honorowym, odważnym, uczciwym i tak dalej. Naprawdę. Przykłady z historii? Proszę bardzo - Spartakus. Za to można byc chrześcijaninem a jednocześnie być bigamistą, mordercą, gwałcicielem i kłamcą. Przykład? Król Sigurt (Norwegia). Można być katolikiem i być bestią, potworem. Przykład? Hitler. Oczywiście możemy się tak licytować, ale chciałam Ci tylko w ten sposób pokazać, że nie trzeba wierzyć w Boga żeby zdobyć się na bohaterstwo. Wystarczy głęboko wierzyć w słuszność swojego celu, swojego postępowania i swoich racji.
    --
    "Wszyscy mamy źle w głowach że żyjemy..."
  • opornik4 04.10.08, 06:07
    lux_occulta napisała:

    > Wiesz, sorry, ale nie trzeba być chrześcijaninem żeby być
    człowiekiem honorowym
    > , odważnym, uczciwym i tak dalej. Naprawdę. Przykłady z historii?
    Proszę bardzo
    > - Spartakus. Za to można byc chrześcijaninem a jednocześnie być
    bigamistą, mor
    > dercą, gwałcicielem i kłamcą. Przykład? Król Sigurt (Norwegia).
    Można być katol
    > ikiem i być bestią, potworem. Przykład? Hitler. Oczywiście możemy
    się tak licyt
    > ować, ale chciałam Ci tylko w ten sposób pokazać, że nie trzeba
    wierzyć w Boga
    > żeby zdobyć się na bohaterstwo. Wystarczy głęboko wierzyć w
    słuszność swojego c
    > elu, swojego postępowania i swoich racji.

    1) Spartakus byl poganinem, nie ateista.
    2) Oczyiscie mozna byc katolikiem i bestia pozostac.
    Podkreslalam, iz istotna jest WIARA, nie religia.
    3) Hitler byl tylko nominalnym katolikiem,
    bardzo zaangazowanym w okultyzm.
    Z rownym powodzeniem moglabym Ciebie katoliczka nazwac.
  • lux_occulta 04.10.08, 19:15
    > 1) Spartakus byl poganinem, nie ateista. Zobacz:
    "nie trzeba być chrześcijaninem żeby być
    > człowiekiem honorowym
    > > , odważnym, uczciwym i tak dalej. Naprawdę. Przykłady z historii?
    > Proszę bardzo
    > > - Spartakus.".
    Widzisz? NIe nazwałam go ateistą tylko napisałam, że "nie trzeba być chrześcijaninem".

    Nie napisałam, że był ateistą, tylko, że nie był chrześcijaninem.
    --
    "Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni" /J.W. Goethe "Faust"/
  • grgkh 05.10.08, 00:02
    To typowe dla opornika - odpowiedź nie na temat.
  • grgkh 05.10.08, 00:00
    Stosujesz wkurzającą metodę dyskusji. To czystej wody erystyka. Kiedy ktoś podważa Twoje tezy, Ty rzucasz byle jaki argument i uważasz, że obalenia Twoich bredni nie było.

    Tak samo jest i w tej wypowiedzi.

    Powiedz mi więc - ale zrób to, nie wykręcaj się - jakiego rodzaju "katolikiem" jest, uważany niemal za świętego przez swoich radiomaryjnych zwolenników i wielbicieli, Rydzyk?

    Tobie się oczywiście wydaje, że wciąż swoich racji bronisz. Tymczasem każdy logicznie myślący widzi, że jest inaczej. Pełzasz po tym forum i prowadzisz ewangelizację. Być może zachwycisz kogoś, ale bądź pewna, że poziom myślenia tego kogoś jest równy Twojemu. Nie piszę jaki jest ten poziom, bo nie chcę Cię obrażać. Domyśl się.

    A dlaczego w ogóle w ten sposób zwracam się do Ciebie, istoty kiedyś porąbanej, a obecnie świętej? Do Ciebie nic nie mam, ale nie znoszę głupoty, która puszy się i udaje niesłychaną mądrość.

    Sam dawałem Ci wiele pytań-zarzutów. Cofnij się do naszych wcześniejszych rozmów. Na ile z nich WYCZERUJĄCO odpowiedziałaś? Tak jak tego uczą małe dzieci w szkole podstawowej, czyli nie robiąc uników? Na żadne.

    Jesteś typową przedstawicielką tzw. "wyznawcy". Wyznawca nie myśli samodzielnie. On wyznaje. Nie byłoby to jeszcze takie straszne, w końcu jesteśmy wolni i Tobie też nikt nie powinien się wtrącać do prywatnych poglądów. Ale Ty głosisz te poglądy publicznie z pogwałceniem elementarnych zasad dyskusji i logiki.

    A może niepotrzebnie to piszę. Przecież właśnie podobne podejście do tej tematyki niszczy społeczną akceptację religii szkolnej wśród dzieci i młodzieży. Przynosi odwrotny do zamierzonego skutek. A więc może i Ty robisz taką krecią robotę, jesteś piątą kolumną, konfidentem, bombą z opóźnionym zapłonem itp.

    A, róbta co chceta... koleżanko opornik. Przeczytałaś? Do końca? I jak Twój nastrój?

    To dobrze. Tylko o to mi chodziło. Teraz ten post może nawet do kosza trafić.

    :)))
  • kolebeczka 05.10.08, 00:38

    co to znaczy myslec samodzielnie?
    Gdzie ten kontekst przeszlosci, innych ludzi, innych filozofii?
    Do swoich przemyslen nie doszedles przeciez droga odkrycia, zyjac na
    bezludnej wyspie, bez kontaktu z kultura. Nikt z nas nie jest
    Stworca.
    Samodzielnie myslec- to przesiewac przez wlasne sito i zostawiac co
    cenne dla siebie. Ale cenne dla mnie nie musi byc cennym dla ciebie.
    Dlatego nie mozna mowic komus, ze niesamodzielnie mysli.
    Chyba mylisz samodzielnosc myslenia z odwaga myslenia.
  • grgkh 05.10.08, 01:43
    kolebeczka napisała:

    >
    > co to znaczy myslec samodzielnie?

    Czyżbyś nie wiedziała? Nie powtarzać BEZMYŚLNIE po innych. Stosować logikę i zasadę wątpienia w SWOJE myśli. Brać pod uwagę zarzuty i ustosunkowywać się do nich.

    Nie stosować erystyki i nie próbować manipulacji, choć to, to już jest odrobina samodzielności. ;)

    I tak dalej...

    > Gdzie ten kontekst przeszlosci, innych ludzi, innych filozofii?

    Opornik nie ma kontekstu. Jest bierną odtwórczynią jednej idei. Nie uzna niczego, co stoi w sprzeczności z nią. Inność, to dla niej chłam. Gardzi innością. Może nie nienawidzi, bo jest przesiąknięta jakąś, taką, religijną dobrotliwością. Ale to już nie jest człowieczeństwo - mylące się błądzące, przeżywające odkrywanie, otwarte na świat... To automatyzm klona, kukułka z zegara z ciężarkami, któa potrafi poiwiedzieć wyłącznie i o wyznaczonej porze: kuku, kuku, kuku...

    Wiem, że los ją ciężko doświadczył i naprawdę, i szczerze jej współczuję. Ale niech nie ewangelizuje w tak beznadziejny sposób. Jej miejsce jest tam, gdzie ma swoją grupę, takich samych jak ona i tam, gdzie może nieść innym ludziom pomoc, o której - ładnie - mówi.

    Religia jest złem, bo nie ogranicza się do niesienia tego dobra, ale unifikuje ludzi, chce z nich zrobić właśnie takie jak opornik klony. A na szczycie, w sztabie głównym i tak będą w tej zgrai rządziły cyniczne, nie wierzące w bóstwa, zakłamane, brzuchate, odziane w złote szaty, śmiejące się z owieczek pasożyty.

    Bo religia to przede wszystkim SYSTEM WŁADZY w zhierarchizowanych grupach ludzkich.

    > Do swoich przemyslen nie doszedles przeciez droga odkrycia,
    > zyjac na bezludnej wyspie, bez kontaktu z kultura.

    Częściowo doszedłem do tego samodzielnie. Częściowo także dzięki rozmowom z takimi jak Ty i Opornik. Bo zmuszałem się wtedy do analizowania, co takiego jest w tym, co już intuicyjnie wydawało mi się podejrzanie nielogiczne, fałszywe.

    No i internet. To skarbnica wiedzy i niesłychana możliwość kontaktu z nią. Bez tej mozliwości siedziałbym sobie w swoim kątku do końca życia, nieświadom, być może, wielu spraw, o których teraz wiem bardzo dużo. A wiem. ALe moją siłą nie jest to, co sobie wtłukłem do łba, ale zdolność do logicznego myślenia i pewność, że jestli coś jest fałszywe, to nie potrzeba wcale długo myśleć, by ten fałsz wykazać.

    LOGIKA, królowa myślenia. I matematyka, dziedzina, która opisuje absolutnie wszystko na tym świecie.

    > Nikt z nas nie jest Stworca.

    Nie jest. Bo stwórca, to absurdalny wymysł. To urojenie. Ale każdy z nas ma wszystko, co niezbędne, by myśleć. I to myśleć kreatywnie. A religia zabija w was tę radość szukania, tę kreatywność. I w ten sposób tracicie to, co najcenniejsze, właściwie, to wtedy już umieracie.

    Człowiek, to homo sapiens. Czy pamiętasz jeszcze, jak to się tłumaczy? Religia nakazuje przyjmować dogmat, którego nie wolno podważać. W imię posłuszeństwa dogmatowi zakłąmiecie wszystko i możecie popełnić dowolną zbrodnię. Nie każdy tego dokona, ale są tacy, którzy mogą unicestwić wieże WTC i jedną, religią sprowokowaną decyzją, pokazać, że dogmat jest ważniejszy niż niewinni ludzie.

    Religia - system władzy nad ludźmi, który zamienia ich w bezmyślnych wykonawców. Uważnie to czytaj - BEZMYŚLNIE WYKONUJĄCYCH POLECENIA.

    A człowiek ZAWSZE musi patrzeć z perspektywy swojej obecności pomiędzy innymi. System nigdy nie może stawać nad tą relacją. A staje.

    > Samodzielnie myslec- to przesiewac przez wlasne sito
    > i zostawiac co cenne dla siebie. Ale cenne dla mnie nie
    > musi byc cennym dla ciebie.

    Nie chcę, żeby to utożsamiać. Każdy ma być wolny. Każdy ma prawo wyboru. Ale nie wolno stawiać dogmatów nad krytycyzmem myślenia o wszystkim. To nasz obowiązek.

    Gdy umrzemy, zostanie po nas świat, w którym odciśniemy efekty swoich drobnych lub wielkich czynów. Jeśli wcześniej rozpowszechnimy kłamstwa, to i one po nas zostaną i będą zbierać żniwo, tak jak my ponosimy konsekwencje pewnych decyzji naszych przodków. Ale co się stało, czy było dobre, czy złe, to ma być dla nas nauką. A nauka ma służyć "lepszemu" modelowaniu przyszłości. Lepszemu, a nie bardziej związanegmu z nieistniejącym, idealnym bogiem.

    > Dlatego nie mozna mowic komus, ze niesamodzielnie mysli.

    Niesamodzielność opornika, to odrzucanie logiki w naszych rozmowach. Ona niby rozmawia, ale nie rozmawia. Coś jakby rezonuje, a źródłem jest wyuczona, przyswojona mantra. I znów się powtórzę: Nic mi do niej. Niech robi co chce (ze sobą), ale ona tutaj przychodzi w jakimś celu. W jakim? Chce nas, nieporąbanych, nawrócić na swoją religijną narkomanię?

    Ja chę rozmawiać logicznie. I od tej zasady nie odstąpię. I ona się MUSI do niej dostosować, jeśli chce, bym ją traktował jak kogoś z kim się "rozmawia". Bo rozmowa nie może być bełkotem. To przecież jakaś wymiana informacji. Ustalanie, co jest argumentami i branie ich pod uwagę.

    > Chyba mylisz samodzielnosc myslenia z odwaga myslenia.

    Spoko. Nie wmawiaj mi takich rzeczy. Traktuj mnie poważnie, to i ja Ciebie tak samo będę traktował.

    Odwaga myślenia? No to pójdę tym tropem. Rzeczywiście, opornik nie ma odwagi pomyśleć, że inni mogliby mieć rację. A jeśli tak jest, jeśli chce pozostać przy swoim, to niech nie przychodzi do miejsca, w którym inni też mają odwagę coś swojego, ale sprzecznego z tamtym, mówić. A poza tym, ci inni lepiej argumentują za prawdziwością swoich tez.

    To jest forum, czyli miejsce, gdzie mówimy każdy swoje, ale jednocześnie słuchamy, co inni mają do powiedenia. Opornik nie słucha innych i wciąż, jak cietrzew w rui, tokuje.
  • kolebeczka 05.10.08, 03:09
    alez grgkh

    > A poza tym, ci inni lepiej argumentują
    za prawdziwością swoich tez<

    To chyba jednak bez znaczenia- nie sadzisz? Przeciez nie przekonamy
    sie nawzajem do swoich wiar czy niewiar, przeciez fora to konkurs
    pieknosci... Wzbudzamy w sobie jedynie watpliwosci- i to tylko w
    najlepszym razie.
    To, czy Opornik nie slucha...- mnie sie wydaje, ze czasem, a nawet
    czesto slucha. Tylko, ze Wy akurat mowicie do siebie odrebnymi
    jezykami. Ty stawiasz warunek- tylko tak ma przebiegac rozmowa-
    tylko logika, mocne argumenty. Tylko? Dlaczego?
    A ze apostoluje? Ty tez to robisz. I ja. I inni. Kazdy post to
    aPOSTol. Bo jest czastka nas.
    Dlaczego szukamy glosow "za" wsrod przeciwnikow?
    Dlaczego nie idziemy tam, gdzie jestesmy mile widziani, gdzie nie
    trzeba walczyc o swoj glos? Bo to nie ma sensu. Bo to nam nic nie da.
    Bo niczego nie zweryfikujemy. Ja akurat na moje "wystepy" patrze
    bardzo trzezwo- ucze sie przede wszystkim czegos o sobie.
    Mnie tez drazni, ze wielu ludzi zdaje sie nie miec watpliwosci-
    krzycza, tupia, wiaza powrozami do swoich jedynych wizji. Ja tez tak
    czesto robie.

    Nie mozna o wierze mowic logicznie. Bo niby jak?
    To oznacza, ze nie mozemy ze soba rozmawiac(?)
    Mam z Toba walczyc na wersy z Biblii czy z zyciorysu czy linki z
    internetu czy drazliwe newsy? Nie uznaje takiej walki.

    Dla mnie wszelka nauka ma wiecej brakow/luk niz wiara.
    Wiara jest bardzo prosta- zakladasz, ze nie da sie wszystkiego
    udowodnic i tyle. I to nie oznacza, ze jestes nieciekawy swiata, ze
    pasywnie wstawiasz w miejsce niewiedzy wiare. Wlasnie przez
    poglebianie wiedzy dochodzi sie do pytan, na ktore wiedza nie da
    wiecej wyjasnien. Wiedza jest ciaglym glodem, nienasyconym, w ruchu.
    Jest tym, co nas trzyma przy zyciu, co nie pozwala zwapniec,
    zrutyniec. Ale o kwestiach ostatecznych nie mowi nic. O sensie
    istnienia - nic.
    Jesli takie kwestie Cie nie interesuja- to jest to Twoje prawo. Czy
    to nie cudowne, ze zyjemy w czasach wolnosci wyznania?
    Wiara w moim przypadku narodzila sie ze zwatpienia w czysta logike,
    plan, system narysowany ludzka niedoskonala reka. Czlowiek jest
    niedoskonaly, zmienny, kaprysny od samych poczatkow. I w duchu
    marze/ wierze, ze jest cos, co jest doskonale, trwale, niekaprysne.
    Po prostu ponad tym, co ludzkosc zepsula i takze ponad tym, co jej
    sie udalo. Czlowiek nie jest dla mnie najdoskonalszym z istnien.
  • radzimir11 05.10.08, 13:29
    kolebeczka napisała:

    > A ze apostoluje? Ty tez to robisz. I ja. I inni. Kazdy post to
    > aPOSTol. Bo jest czastka nas.

    Pięknie to ujęłaś, pięknie ...

    radzimir11 - apostoł takoż

    --
    Gdyby wszystko stało się wytłumaczalne, życie straciłoby sens. - radzimir
  • radzimir11 05.10.08, 13:38
    radzimir11 napisał:

    > kolebeczka napisała:
    >
    > > A ze apostoluje? Ty tez to robisz. I ja. I inni. Kazdy post to
    > > aPOSTol. Bo jest czastka nas.

    A cząstka każdego z nas, jest cząstką większej całości ...
    Ażeby pogodzić wszystkich, nazwę Ją Bogiem Naturą.
    Dla mnie to oczywista oczywistość.

    radzimir11 - oczywiście



    --
    Gdyby wszystko stało się wytłumaczalne, życie straciłoby sens. - radzimir
  • opornik4 05.10.08, 03:32
    grgkh napisał:
    > Opornik nie ma kontekstu. Jest bierną odtwórczynią jednej idei.
    Nie uzna niczeg
    > o, co stoi w sprzeczności z nią. Inność, to dla niej chłam. Gardzi
    innością.

    Przesadzasz.
    Nie gardze innoscia. Moze przeginam czasem w krytyce
    lewackich "rewelacji".Jestem jednak osoba z duza doza
    temperamentu i nie zawsze potrafie zachowac powsciagliwosc,
    stykajac sie z chora, niosaca zniszczenie ideologia.

    Czlowieczenstwo "mylące się błądzące," - mam juz za soba.
    Przyszlo mi za to drogo zaplacic, nie tylko mnie zreszta,
    ale i bliskim mi osobom.
    Nadal jednak pozostalam otwarta na rozne poznania
    (tym razem juz pozytywne), ciekawa swiata.

    > Wiem, że los ją ciężko doświadczył i naprawdę, i szczerze jej
    współczuję. Ale n
    > iech nie ewangelizuje w tak beznadziejny sposób. Jej miejsce jest
    tam, gdzie ma
    > swoją grupę, takich samych jak ona

    Nie Ty bedziesz okreslal pole mojego dzialania.
    Rownie dobrze moge powiedziec, ze Twoje miejsce jest na stronie
    "Lewica bez cenzury", czy chocby "Racjonalista",
    gdzie masz sobie podobnych.

    > Religia jest złem, bo nie ogranicza się do niesienia tego dobra,
    ale unifikuje
    > ludzi, chce z nich zrobić właśnie takie jak opornik klony. A na
    szczycie, w sztabie głównym i tak będą w tej zgrai rządziły
    cyniczne, nie wierzące w bóstwa, zakłamane, brzuchate, odziane
    >w złote szaty, śmiejące się z owieczek pasożyty.
    >

    Ja uparcie podkreslam bogactwo WIARY i mowie o wolnosci,
    ktora takowa daje.
    Ty odwolujesz sie do RELIGII.
    Rozumiem, ze jestes uprzedzony do katolicyzmu,
    w ktorym nie potrafiles dostrzec ludzi wierzacych,
    natomiast widziales tylko religianctwo
    - ale to Twoj problem, niestety.

    Na szczyty mojego Kosciola, czyli ostatnich papiezy narzekac
    nie moge.
    Tylko ktos zaslepiony nienawiscia i kierujacy sie zla wola
    - moze nie widziec ich oddania siebie w posludze,
    Bogu i ludziom.

    > Częściowo doszedłem do tego samodzielnie. Częściowo także dzięki
    rozmowom z tak
    > imi jak Ty i Opornik. Bo zmuszałem się wtedy do analizowania, co
    takiego jest w
    > tym, co już intuicyjnie wydawało mi się podejrzanie nielogiczne,
    fałszywe.

    Widzisz, ja rowniez samodzielnie odkrylam falsz ideologii
    lewicowej i nienawisc tego srodowiska do ludzi wiary
    - tak wiary, nie tylko religii, bowiem (na razie)
    SJ i islam, "lewakom" nie przeszkadza.
    Wszystkie sily mobilizuja do dyskredytacji Kk,
    widocznie widza w nim sile, ktora potrafi im sie
    skutecznie oprzec.
    Czytajac (wszystkie) teksty na "Racjonaliscie", bez trudu
    widze w nich indoktrynacje, za pomoca falszywych tresci
    i uzycie socjotechniki do manipulowania spoleczenstwem.

    > No i internet. To skarbnica wiedzy i niesłychana możliwość
    kontaktu z nią.

    To rowniez niesamowity smietnik.
    Znajdziesz tam rzeczy wartosciowe, ale i wiele bzdetow,
    typu "Protokoly Medrcow Syjonu", czy filmy "dokumentujace",
    iz zamach na Ameryke 11 wrzesnia, zrobili Zydzi we wspolpracy
    z rzadem amerykanskim.
    Do kazdej wiedzy, nie tylko internetowej staram sie
    podchodzic z dystansem. Nauczylam sie tego, jeszcze w "komunie"
    - majac z jednej strony PRL_owska propagande, a z drugiej
    Radio Wolna Europa, ktore takze czesto przeginalo
    w podawanych przez siebie informacjach.

    > A człowiek ZAWSZE musi patrzeć z perspektywy swojej obecności
    pomiędzy innymi.

    Roznimy sie tym, iz ja poznalam oba swiaty.
    W pelni laicki - gdzie jedyna wartoscia bylo to,
    zeby MI bylo dobrze, w ktorym na pierwszym miejscu stawiano JA.
    I swiat wiary - gdzie pelnie swojego Czlowieczenstwa,
    moge realizowac TYLKO POPRZEZ DAR Z SIEBIE.

    >I ona się MUSI do niej dostosować,

    Moj drogi - ona NICZEGO NIE MUSI, jest w pelni wolna osoba
    i nie bedzie sie do nikogo dostosowywala, tym bardziej
    do anonimowego nicka, ktory jest dla niej
    (w przeciwienstwie do Boga) abstrakcyjnym bytem.
    Boga poznalam, doswiadczylam Jego obecnosci,
    doswiadczam jej w kazdej minucie swojego zycia.
    Ty, siedzacy tam, przed monitorem mozesz byc kazdym.
    Poranionym przez kontakt z ludzmi religijnymi ateista,
    ale rownie dobrze, kims wydelegowanym do niszczenia Kosciola.

    > Nie chcę, żeby to utożsamiać. Każdy ma być wolny. Każdy ma prawo
    wyboru. Ale nie wolno stawiać dogmatów nad krytycyzmem myślenia
    >o wszystkim. To nasz obowiązek.

    Przeciez ja nic innego nie robie.
    Przejawiam bardzo duza doze krytycznego myslenia,
    zarowno gdy chodzi o religijne zasady, jak i swieckie
    ideologie.

    > Gdy umrzemy, zostanie po nas świat, w którym odciśniemy efekty
    swoich drobnych
    > lub wielkich czynów. Jeśli wcześniej rozpowszechnimy kłamstwa, to
    i one po nas
    > zostaną i będą zbierać żniwo, tak jak my ponosimy konsekwencje
    pewnych decyzji
    > naszych przodków. Ale co się stało, czy było dobre, czy złe, to ma
    być dla nas
    > nauką. A nauka ma służyć "lepszemu" modelowaniu przyszłości.
    Lepszemu, a nie bardziej związanemu z nieistniejącym, idealnym
    bogiem.

    To co Ty, jako dobro postrzegasz - ja jako falsz widze.
    Dla mnie klamstwem jest ateizm, ktory do niczego dobrego nie
    prowadzi, choc wielu jego wyznawcow, jest bez watpienia
    szlachetnymi ludzmi.
    Niemniej, jak dotad ateizm nie sprawdzil sie,
    w calej historii czlowieka.
    Nie mogl sie sprawdzic, bo ma w sobie PUSTKE.
    Natomiast WIARA (nie religia)nie tylko chrzescijanska
    odnosila triumf, bowiem ma w sobie GLEBIE.
    Nie jestesmy zwierzetami, kazdy czlowiek ma gleboko
    w sobie zakodowana potrzebe Transcendencji.
    Tak bylo od czasow prahistorycznych, jest i bedzie.
    Kazdy, kto probuje temu przeczyc, jest w pewnym sensie duchowym
    kaleka.

    > To jest forum, czyli miejsce, gdzie mówimy każdy swoje, ale
    jednocześnie słucha
    > my, co inni mają do powiedenia. Opornik nie słucha innych i wciąż,
    jak cietrzew
    > w rui, tokuje.

    Gdyby -opornik- innych nie sluchala, nie prowadzila by z Toba
    dialogu.
    Czy Ty naprawde nie widzisz, iz niczym sie nie roznisz
    (w sposobie dyskusji) ode mnie, ze takze "tokujesz"?

    Jeszcze raz powtarzam, za mna stoi doswiadczenie pewnej
    rzeczywistosci, nie jak mniemasz wyuczone dogmaty.
    Ty natomiast prezentujesz filozoficzna demagogie,
    nie poparta zadnym przykladem.

    Musze tu jeszcze dodac, iz jako kobieta, nie mam zdolnosci
    filozoficznych. Jest to domena mezczyzny.
    My, babeczki kierujemy sie raczej,przyrodzona nam intuicja
    i emocjami.
    Bywaja wsrod nas wyjatki, ale one tylko potwierdzaja regule.
    Ja, z "wyposazenia" wlasciwego mojej plci
    - jestem bardzo zadowolona.
  • opornik4 05.10.08, 03:43
    fakt, iz prawie rownoczesnie, ja i -kolebeczka-
    pisalysmy (w tym czasie pisalam na edytorze)
    podobne w tresi teksty.
    Kolebeczka - pozdrawiam.
    Renata.
  • kolebeczka 06.10.08, 10:46

    Pozdrawiam, Opornik
    Ela


    "Uśmiechnięci, wpółobjęci
    spróbujemy szukać zgody,
    choć różnimy się od siebie
    jak dwie krople czystej wody."
    W.Szymborska

    i polecam jak zwykle Kieslowskiego, ktory w "Trzech kolorach"
    (zwlaszcza w "Niebieskim") pokazal rownoleglosc myslenia...
  • radzimir11 05.10.08, 14:36
    kolebeczka napisała:

    > co to znaczy myslec samodzielnie?

    Odpowiem tak, pozornie tylko przewrotnie:
    Myśleć samodzielnie, to zdawać sobie sprawę z tego, że nie myślimy samodzielnie.
    Wiem, że po tych słowach, większość pozostanie przed ekranami mocno
    zbulwersowana, zaperzona wręcz, pytając: no jak to?! Przecież ja myślę
    samo_dzielnie!
    Wiem, że będą jednak też i tacy (pozostający w znacznej mniejszości), którzy
    uśmiechną się na moje słowa, rozumiejąc doskonale w cziom dieło:)

    radzimir11 - zdający sobie sprawę
    --
    Gdyby wszystko stało się wytłumaczalne, życie straciłoby sens. - radzimir
  • caroli_ne_86 05.10.08, 17:45
    radzimir11 napisał
    > Odpowiem tak, pozornie tylko przewrotnie:
    > Myśleć samodzielnie, to zdawać sobie sprawę z tego, że nie myślimy samodzielnie

    "Nie ma rozpusty gorszej Niż myślenie"
    (W.Szymborska)

    Ach to MYSLENIE - lączy ludzi w ..pary:)Może nawet skłania do ..perwersji?:)


    > radzimir11 -przewrotny?!;)
    Taaak ,tutaj w internecie wszystko jest takie proste i ...łatwe ..
    Dobrego wieczoru,radzimirku:)
    pl.youtube.com/watch?v=WxYnfkxZHeM
    --
    www.youtube.com/watch?v=piBAmjgKcj4&feature=related
  • opornik4 05.10.08, 02:26
    grgkh napisał:
    > Powiedz mi więc - ale zrób to, nie wykręcaj się - jakiego
    rodzaju "katolikiem"
    > jest, uważany niemal za świętego przez swoich radiomaryjnych
    zwolenników i wiel
    > bicieli, Rydzyk?

    Nie podoba mi sie ten rodzaj duszpasterstwa.
    Ma w sobie wiecej religianctwa, anizeli chrzescijanskiej
    ewangelizacji.
    Niemniej uwazam, iz zarzuty stawiane zakonnikowi,
    sa w duzej mierze przesadzone.
    Poglady gloszone przez ks.Rydzyka sa bardziej glupie,
    anizeli przynaoszace wymierne szkody.
    "Wielbicieli o.Dyrektora" nie da sie zneutralizowac,
    oszolomow w kazdym srodowisku nie brakuje.
    Mysle, iz lepiej aby "zagospodarowalo" ich RM,
    anizeli Superstacja TV.

    Pełzasz po tym forum i prowadzisz ewange
    > lizację.

    Forum nazywa sie Religia, wiec znalazlam sie na wlasciwym miejscu.
    Ty i Tobie podobni rowniez prowadza tutaj pewien rodzaj
    ewangelizacji, ktorej wlasciwszym okresleniem
    bylo by - antyewangelizacja-.

    > A dlaczego w ogóle w ten sposób zwracam się do Ciebie, istoty
    kiedyś porąbanej,
    > a obecnie świętej? Do Ciebie nic nie mam, ale nie znoszę głupoty,
    która puszy
    > się i udaje niesłychaną mądrość.

    Owszem bylam porabana, a i teraz do swietych raczej
    trudno mnie zaliczyc.
    Nie udaje madrosci, mam pelna swiadomosc swoich ograniczen.
    Staram sie tylko na miare swoich mozliwosci bronic poznanej Prawdy.
    Czyzbys uwazal, iz jedynie ateisci i osoby ziejace nienawiscia
    do mojego Kosciola - maja monopol na gloszenie swoich racji?

    > Sam dawałem Ci wiele pytań-zarzutów. Cofnij się do naszych
    wcześniejszych rozmó
    > w. Na ile z nich WYCZERUJĄCO odpowiedziałaś? Tak jak tego uczą
    małe dzieci w sz
    > kole podstawowej, czyli nie robiąc uników? Na żadne.

    Byc moze cos przeoczylam, nie zawsze nadazam za biezaca dyskusja.
    Staralam sie jednak odpowiadac Ci wyczerpujaco.
    Jezeli zawiodlam twoje oczekiwania - trudno, widocznie
    w ineligencji Ci nie dorownuje:)))

    > Jesteś typową przedstawicielką tzw. "wyznawcy". Wyznawca nie myśli
    >samodzielnie. On wyznaje.
    Rownie dobrze moglabym to o Tobie powiedziec.
    Twoje wypowiedzi, sa pokretna filozofia.
    Ja nie teoretyzujue, swoje poglady opieram na osobistym,
    zyciowym doswiadczeniu.

    > A może niepotrzebnie to piszę. Przecież właśnie podobne podejście
    do tej tematy
    > ki niszczy społeczną akceptację religii szkolnej wśród dzieci i
    młodzieży.

    Bez zbytniego wymadrzania sie, moge powiedziec,
    ze relacje z mlodzieza mam swietne.
    Do nich wlasnie zyciowe doswiadczenie, nie czyste teoretyzowanie
    trafia.
    Jezeli zas chodzi o nauke religii w szkole
    - od poczatku (gdy jeszcze Kosciol o to zabiegal)
    - bylam PRZECIW.

    > A, róbta co chceta... koleżanko opornik. Przeczytałaś? Do końca? I
    jak Twój nastrój?
    Nastroj? Swietny. Nigdy nan nie narzekam.
    Jestem (z natury) zyczliwie nastwiona do swiata
    - swoich adwersarzy tez:)
    Pozdrawiam.
  • jerz-ykk 06.10.08, 13:32
    Chyba sama sie nie slyszytsz!!
    Wiara ,religia to bagno Wystapilem z niego dawno!
  • kolebeczka 06.10.08, 14:58
    jerz-ykk napisał:

    > Chyba sama sie nie slyszytsz!!
    > Wiara ,religia to bagno Wystapilem z niego dawno!


    a jednak wierzysz, ze ktos czyta, co piszesz (?)
  • jerz-ykk 06.10.08, 15:09
    Ja nie jestem stalym forumowiczem zeby zalezalo mi tak jak tobie na
    tym zeby ktoś czytał moje watki .Forum dla mnie to zabawa Nie trace
    cennego czasu na nim - nie pisze godzinami ,nie poswiecam wolnego
    czasu ,zeby zaitnieć tak jak ty i inni z tego forum!
  • kolebeczka 06.10.08, 15:33

    jakis Ty krzykliwie zalosny, bracie

    (mniej pomady- lepka, lepka)
  • jerz-ykk 06.10.08, 16:01
    kolebeczka napisała:

    >
    > jakis Ty krzykliwie zalosny, bracie
    chyba jestes niespelniona jako kobieta.
    Wspolczuję
    podjazdową wojnę intelektualą, na najwyzszym poziomie - co nie
    wyklucza dobrej zabawy -moge prowadzić ale z inteligentna osobą.,nie
    z toba.eot
  • kolebeczka 06.10.08, 17:22

    ale z ciebie nudziarz- kopiujesz swoje wlasne wypowiedzi z watku na
    watek? Ani ciut fantazji? Zadnych innych epitetow?
    Inteligencje z czyms mylisz- zastanowie sie z czym, ale moze
    potrwac...
  • jerz-ykk 07.10.08, 19:36
    kolebeczka napisała:

    >
    > ale z ciebie nudziarz- kopiujesz swoje wlasne wypowiedzi z watku na
    > watek? Ani ciut fantazji? Zadnych innych epitetow?
    > Inteligencje z czyms mylisz- zastanowie sie z czym, ale moze
    > potrwac...

    Zrozum kozo ze to ty pierwsza zaczelaś!!Masz to na co zasluzyłaś 'gwiazdo' w
    marnym wydaniu!!
  • opornik4 06.10.08, 21:51
    jerz-ykk napisał:

    > kolebeczka napisała:
    >
    > >
    > > jakis Ty krzykliwie zalosny, bracie
    > chyba jestes niespelniona jako kobieta.
    > Wspolczuję
    > podjazdową wojnę intelektualą, na najwyzszym poziomie - co nie
    > wyklucza dobrej zabawy -moge prowadzić ale z inteligentna
    osobą.,nie
    > z toba.eot

    Problem lezy w tym, iz nie stac Cie na wysokie,
    intelektualne loty - bracie.
  • jerz-ykk 07.10.08, 19:38
    opornik4 napisała:
    >
    > Problem lezy w tym, iz nie stac Cie na wysokie,
    > intelektualne loty - bracie.

    na co ciebie stać katolicka hipokrytko?
    Na gebe pelna frazesow .Gorzej z czynami!Ile skrobanek katolickie matrony maja
    za soba??
    Nie piepszł głupot na forach durna babo!!
    Przecież każdy myślący człowiek wie ,że KK przekroczył już w wielkości
    hipokryzji Himalaje .
  • kolebeczka 08.10.08, 11:59

    Ja mam dla Ciebie, trollu, jerz-ykk, linka- tam sie napewno wyzyjesz

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=70811


  • opornik4 06.10.08, 21:47
    jerz-ykk napisał:

    > Chyba sama sie nie slyszytsz!!
    > Wiara ,religia to bagno Wystapilem z niego dawno!

    O wierze, to Ty pojecia nie masz.
    Jezeli zas, doswiadczyles religii jako bagna
    - wspolczuje, to jest bardzo przykre doznanie.
  • acinetobacter 06.10.08, 23:45
    Idiotka z tej Haliny. Zdrowy i normalny człowiek dba o swoje dobro.
    Dostała co chciała.
    --
    Valar morgulis
  • opornik4 07.10.08, 00:11
    acinetobacter napisał:

    > Idiotka z tej Haliny. Zdrowy i normalny człowiek dba o swoje dobro.
    > Dostała co chciała.

    A co, pogrobowcem hitleryzmu jestes?
    Oczywiscie, ludzie tamtych czasow, zamiast wchodzic w Ruch Oporu
    - powinni sie byli pozwolic wymordowac.
    Stosujac twoj sposob rozumowania, nie powinni byli
    rowniez przychodzic z pomoca Zydom.
    Popatrz, a tylu "glupich" za ratowanie zydowskiej nacji,
    wraz z calymi rodzinami zostalo na smierc skazanych.

    Majac z takimi, jak Ty do czynienia
    - wole juz sympatykow o.Dyrektora.
    Ci, maja przynajmniej jakis kregoslop moralny.
  • acinetobacter 07.10.08, 19:55
    > A co, pogrobowcem hitleryzmu jestes?

    Skąd taki wniosek...?

    > Oczywiscie, ludzie tamtych czasow, zamiast wchodzic w Ruch Oporu
    > - powinni sie byli pozwolic wymordowac.

    Nie. Nie powinni. Powinni dbać o siebie.

    > Stosujac twoj sposob rozumowania, nie powinni byli
    > rowniez przychodzic z pomoca Zydom.

    Masz niezwykłą zdolność do nadinterpretacji...

    > Majac z takimi, jak Ty do czynienia
    > - wole juz sympatykow o.Dyrektora.
    > Ci, maja przynajmniej jakis kregoslop moralny.

    I co im to daje, poza faktem bycia pośmiewiskiem...?

    Ja mam bardzo dokładnie sprecyzowane zasady, wg których żyję... W
    sumie 1 zasadę: "Mnie ma być dobrze"... Nie interesują mnie
    męczenincy, bohaterowie itp... Oni zwykle żyją krótko i
    nieciekawie...

    Pozdrawiam...

    --
    Valar morgulis
  • kama.sj 07.10.08, 17:29
    Opornik 4
    ___________
    Kiedyś zadałas mi - kam.a.1-pytanie-pod watkiem Caroline86 ktorego nie chcę
    wyciągać aby nie narażać tej dziewczyny na kolejne ciosy ze strony forumowiczów
    ktorzy lubią potepiać osoby wątpiące.


    Filipian 2:12 w Biblii Poznańskiej możesz przeczytać o zbawieniu:

    "Umiłowani moi, ponieważ zawsze byliście posłuszni, nie tylko wtedy, kiedy byłem
    z wami, ale jeszcze bardziej teraz pod moją nieobecność, zabiegajcie usilnie z
    lękiem i drżeniem o własne zbawienie."

    Pytałaś też o osobe Koltera-hugha.
    Przeczytałam kilka jego postów.Jest ateista i rozumie naszą wiarę.
    Tak wlaśnie jest- ateiści rozumieją nas- katolicy potepiają.

    Jeśli kh1 ma przyjaciół wśród śj to dziwić sie nie powinnaś ,ze broni naszej
    wiary.To nie musi być powod ale wystarczy ,że zna dobrze Słowo Boże i też będzie
    bronił wiary śJ.

    Ja mam jedna przyjaciółkę katoliczkę Nie rozmawiamy z soba na tematy religijne
    .Przyjaznimy się. Można, wierz mi , tylko trzeba chcieć .Nie nastawiaj sie
    wrogo- bo robisz to na forum- do ludzi innej wiary- do śJ. Miłuj człowieka.
    Pozdrawiam
  • opornik4 10.10.08, 03:25
    kama.sj napisała:
    >> Ja mam jedna przyjaciółkę katoliczkę Nie rozmawiamy z soba na
    tematy religijne
    > .Przyjaznimy się. Można, wierz mi , tylko trzeba chcieć .Nie
    nastawiaj sie
    > wrogo- bo robisz to na forum- do ludzi innej wiary- do śJ. Miłuj
    człowieka.
    > Pozdrawiam

    Nie do ludzi ( SJ takze) jestem wrogo nastawiona,
    a jedynie do niektorych doktryn.
    Tez mialam w Polsce przyjaciol wsrod "swiadkow",
    takze wtedy gdy zrozumialam, ze ta religia robi ludziom
    budyn z mozgu.
    Rowniez dzis nie mialabym problemu z taka przyjaznia.
    Nie bylo by tej calej awantury na forum, gdyby -kolter-,
    nie wyjechal mi przed oczy z gloszeniej jedynej,
    slusznej prawdy odwolujac sie do waszej nauki.
  • kolter_hugh1 10.10.08, 19:47
    opornik4 napisała:
    > Nie bylo by tej calej awantury na forum, gdyby -kolter-,
    > nie wyjechal mi przed oczy z gloszeniej jedynej,
    > slusznej prawdy odwolujac sie do waszej nau

    Po raz 2973821637 przypominam ze nie ma czegoś takiego jak nauka ŚJ , bo 100 lat
    będziesz drążyć, a nadal nic poza czystą nauką biblijną nie znajdziesz można
    mówić o naukach katolickich ,ale niema nauk ŚJ
    --
    pl.youtube.com/watch?v=8z2M_hpoPwk
  • opornik4 14.10.08, 22:18
    kolter_hugh1 napisał:
    > Po raz 2973821637 przypominam ze nie ma czegoś takiego jak nauka
    ŚJ , bo 100 la
    > t
    > będziesz drążyć, a nadal nic poza czystą nauką biblijną nie
    znajdziesz można
    > mówić o naukach katolickich ,ale niema nauk ŚJ

    Ty widzisz jedno, ja cos innego widzialam.
    Jest nauka SJ przedstawiona w Straznicy,
    zupelnie na wzor Katechizmu Kk.
    "Swiadkowie" do owej nauki dopasowali odpowiednie cytaty z Biblii,
    wiele z nich wyrywajac z kontekstu calosci Pisma.
    To wlasnie bylo powodem, ze nieweszlam w struktury Organizacji,
    choc samych ludzi bardzo polubilam.
    Nie dlatego (dzieckiem bedac) wyszlam z Kk, aby dac sobie innej
    grupie wode z mozgu robic.
    Bylam na Pamiatce, Boga sie tam nie czulo.
    Byla doktryna i niktore osoby Pamiatke przyjmujace,
    tylko ci, ktorzy sie czuli jej godni.
    Czyli dokladnie tak, jak u nas przed II Soborem.
  • kolter_hugh1 15.10.08, 19:12
    opornik4 napisała:
    > Ty widzisz jedno, ja cos innego widzialam.
    > Jest nauka SJ przedstawiona w Straznicy,
    > zupelnie na wzor Katechizmu Kk.

    Pokaż mi więc taka naukę która nie pochodzi z biblii , bo 90% nauk katolickich
    nie jest biblijne ::)))

    > "Swiadkowie" do owej nauki dopasowali odpowiednie cytaty z Biblii,
    > wiele z nich wyrywajac z kontekstu calosci Pisma.

    To typowe gadki dla kogoś kto nie zna biblii skoro wyrywają to z biblii to
    jednak coś tam na ten temat zapisano ::)))

    > Bylam na Pamiatce, Boga sie tam nie czulo.
    > Byla doktryna i niktore osoby Pamiatke przyjmujace,
    > tylko ci, ktorzy sie czuli jej godni.

    Aha czyli jak nie łykniesz opłatka to Boga nie czujesz ::))))

    --
    pl.youtube.com/watch?v=VhEhdOTir8Q
  • kama.sj 11.03.09, 17:42
    Zacznij czytać Słowo Boze .Pozdrawiam
  • caroli_ne_86 07.10.08, 22:07
    Ja istnieje oporniczku4 dzieki watpliwościom a nie dzieki ..wierze:)wiara, czy też jej brak nie może być atutem, który świadczy o naszej moralności i ...wartości każdego czlowieka choc tej zmierzyc sie nie da- to relatywne.
    Pozdrawiam:)
    --
    www.youtube.com/watch?v=piBAmjgKcj4&feature=related
  • tok33 08.10.08, 14:21
    Opornik4Wlasciwy nick sobie wybrałaś!;)
    No i to Wasze wieczne zbawienie…..towar oferowany, a nikt nie wie jak wygląda,
    nikt go nie sprawdził , mało tego, nie ma możliwości reklamacji.Idealny interes;)

    Religia jest użyteczna - bo zaspokaja potrzebę, którą ma większość ludzi -
    oparcia się na jakimś autorytecie. Niewielu jest tak odważnych i ofiarnych,
    żeby umieć nie tylko wypracować własny światopogląd - oderwany od
    wychowania(również religijnego).
  • 0jaskolka.2 08.10.08, 16:05
    Moja kochana Na tym forum sa malo inteligentni ludzieWiekszosc to
    ateisci Nie tlumacz bo nie zrozumieją!!
    Pozdrawiam!!
  • 0jaskolka.2 08.10.08, 16:38
    Przez wieki wyznawcy różnych religii znosili prześladowania i ból z
    zadziwiającym hartem ducha.
    Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego
    dowodzą, że chrześcijańscy męczennicy, dzięki głębokiej wierze, byli
    w stanie zredukować ból podczas prześladowań, na przykład w czasie
    palenia na stosie.
    Podczas kontrowersyjnego eksperymentu przeprowadzonego w
    uniwersyteckim Centrum Nauki i Umysłu naukowcy poddali torturom,
    m.in. elektrycznym wstrząsom, 12 wyznawców religii rzymsko-
    katolickiej i 12 ateistów. Badanie wykazało, że katolicy dużo lepiej
    znosili ból. Korzystając z najnowszych zdobyczy technologii naukowcy
    dowiedli, że podczas tortur osoby religijne były w stanie uaktywnić
    komórki mózgowe odpowiedzialne za redukcję bólu.
    Eksperyment powtórzono dwukrotnie. Podczas pierwszej próby
    torturowani wpatrywali się w portret Maryi Dziewicy, w czasie
    drugiej - w portret damy z łasiczką pędzla Leonarda da Vinci.
    Naukowcy nie zdradzili biorącym udział w badaniu celu eksperymentu.
    Wolontariusze wiedzieli tylko, że badacze sprawdzają odczuwanie bólu
    podczas kontemplowania różnych obrazów. Każdy z nich otrzymał 20
    impulsów elektrycznych i każdorazowo musiał określić ból w skali od
    1 do 100.

    Katolicy zgodnie powiedzieli, że podczas wpatrywania się w obraz
    Maryi czuli się bezpiecznie i spokojnie. Odczuwali 12 proc. mniej
    bólu niż podczas patrzenia na damę z łasiczką, co potwierdziło
    badanie tomografem!!

    !!!!!
  • krytykantka07 09.10.08, 15:27
    0jaskolka.2 napisała:

    > Moja kochana Na tym forum sa malo inteligentni ludzieWiekszosc to
    > ateisci Nie tlumacz bo nie zrozumieją!!

    Zatem moja droga super inteligentna osobo jak skomentujesz te słowa
    z opowiadania Pruszyńskiego pt. : Różaniec z granatów ". Zaręczam,
    że o wiarę w rozumieniu religii nie chodziło.

    " Twarzy Polaka przy mnie także nie widziałem długo, bo on się nie
    ruszał, a ja prawie nie. Ale jego łóżko było tuż przy moim i jego
    szafka nocna miedzy nami, i z niej zwisał zawieszony przedmiot,
    który mnie zastanowił. Był to różaniec. Nie to było nadzwyczajne, że
    był to różaniec, dużo dziwniejszy był rodzaj tego różańca. Był to
    różaniec z granatów. Małe, ciemnoczerwone ziarnka były nanizane
    jedno za drugim, jak zwyczajnie w różańcu.

    Rzadko widziałem w życiu różańce z granatów; a jednak przypomniałem
    sobie, że widziałem takie, i męczyłem się, aby sobie przypomnieć -
    gdzie. Kiedy się tak leży nieruchomo, człowiek wdraża się myślami we
    własną pamięć, aż znajdzie. Znalazłem! Kiedy człowiek jest ranny i
    uświadomi to sobie, to maca ciało i kości, aby wiedzieć, co mu
    dolega, a co wyszło cało. Kiedy człowiek przeszedł przez gorączkę i
    był nieprzytomny, to bada, czyjego myśl i pamięć nie przestała
    działać. Działa. Tak. Różańców z granatów nie robi się ani w Polsce,
    ani we Francji, ani we Włoszech nawet, ani w Holandii, choć wszystko
    to są kraje katolickie i wszędzie tam odmawia się różaniec. Jest
    tylko jeden kraj, gdzie nawet z przedmiotów do nabożeństwa robi się
    klejnoty, bo tam religia i zbytek od dawna łączą się razem, i w
    kraju tym słyszałem o różańcach z pereł, a widziałem różaniec z
    ametystów i - najpospolitsze - różaniec z granatów. Było to w
    Hiszpanii. Poczułem się lepiej, ale chłopiec za to poczuł się
    gorzej. Mogłem się nieco podnieść i widziałem, jak leżał na wznak,
    wyprostowany. Miał bardzo młodą i bardzo białą twarz, rysy
    nieregularne, jakieś brwi nierówne i czoło szerokie, otwarte. Oczy
    miał przymrużone i tylko czasem jakiś skurcz poruszał te oczy i
    zbielałe, popękane wargi. Miał ludową polską twarz i może pasował do
    niej różaniec, ale nie z granatów.

    W nocy niepokoił się i rzucał, co było niebezpieczne o tyle, że miał
    przestrzelone jedno płuco i także naruszoną wątrobę. Siostry nie
    chciały mówić wyraźnie, co mu jest, bojąc się, by nie dosłyszał, a
    także dlatego, że tak chce regulamin. Ale wiedziałem, że walczy o
    życie, jak to się mówi, że raz jest lepiej, a znowu drugi raz
    gorzej. Sam ranny, człowiek obojętnieje na cudze rany i śmierć. A
    jeszcze ludzi, których się nie widziało i nie znało inaczej niż w
    szpitalu. Kiedy człowiek sam gorączkuje i bóle wracają na niego
    falami — miewa zachcenia. Jeden u nas kiedyś wołał po nocy o kiszoną
    kapustę; inny chciał wodę, ale ze studni. Mnie męczyła po nocy
    historia tego różańca. Przypomniała się naraz Hiszpania, surowa,
    pachnąca oliwą, Hiszpania wojny domowej. Był wieczór, kiedy
    temperatura się podnosi, i zacząłem sobie nucić bezwiednie dawno
    zapomnianą nutę, smutną, bardzo hiszpańska: Siempre in guardia,
    siempre in guardia -powtarzałem sobie strzępy zwrotki. Białe łóżko
    obok poruszyło się. Posłyszałem jakby jęk; ale to nie był ból: to
    tylko usta odwykłe od śpiewania stroiły się tak, jak się stroi
    instrument. Za chwilę jęk przeszedł w pieśń. Bolało mnie, ale
    podniosłem głowę, jak tylko mogłem. To wtedy nie było dużo, ale
    dosyć jednak, by coś widzieć. Widziałem, jak na twarzy pojawił się
    ruch jakby. Opierzchłe usta wyrzucały z siebie, z trudem na pewno,
    ale wyraźnie, całkiem wyraźnie, dalsze słowa zwrotki. Pamiętam dwa
    słowa: joven guardia. Wymawia się: choven. Znaczy: młoda gwardia.
    Wiedziałem już, że leżał przy mnie członek Brygad Międzynarodowych,
    pewno z Polskiej Brygady, trzynastej, imienia Jarosława Dąbrowskiego.

    - Dąbrowszczyk? — zapytałem.

    - Aha... "

    Dalej nie mogłam znaleźć więc odpiszę z pamięci bo to opowiadanie
    aczkolwiek niedokładnie wryło sie w moją pamięć.

    " czy pamiętacie wiersz?

    Mówił wyraźnie wiersz. Cicho ale zupełnie wyraźnie... Ktokolwiek by
    słyszał ten jego głos, taki cichutki słaby jak pajęczyna jaka, nie
    odważyłby się zapytać jaki wiersz. Nie chciałem i ja i szukałem
    myślą...
    nie, nie nie to, Polski wiersz Polski, o jednym chłopcu takim co
    porzucił Chatę. U nas mówili w Albacete. Teraz i na mnie napłynęła
    fala wzruszenia ciepłego pod gardło. Wiedziałem jak mogłem nie
    wiedzieć...
    " To? - spytałem cicho. Spytałem głupio. Podniosłem się i widziałem
    jego twarz. Była to twarz człowieka, który ma widzenie, którego
    teraz nie boli nic. Dla którego cierpienia nie ma ani śmierci...
    To najwspanialsze opowiadanie jakie kiedykolwiek udało mi sie
    przeczytać dotyczące wiary. Jak widać wiara niekoniecznie jest
    związana z religią...

  • 0jaskolka.2 08.10.08, 16:37
    Przez wieki wyznawcy różnych religii znosili prześladowania i ból z
    zadziwiającym hartem ducha.
    Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego
    dowodzą, że chrześcijańscy męczennicy, dzięki głębokiej wierze, byli
    w stanie zredukować ból podczas prześladowań, na przykład w czasie
    palenia na stosie.
    Podczas kontrowersyjnego eksperymentu przeprowadzonego w
    uniwersyteckim Centrum Nauki i Umysłu naukowcy poddali torturom,
    m.in. elektrycznym wstrząsom, 12 wyznawców religii rzymsko-
    katolickiej i 12 ateistów. Badanie wykazało, że katolicy dużo lepiej
    znosili ból. Korzystając z najnowszych zdobyczy technologii naukowcy
    dowiedli, że podczas tortur osoby religijne były w stanie uaktywnić
    komórki mózgowe odpowiedzialne za redukcję bólu.
    Eksperyment powtórzono dwukrotnie. Podczas pierwszej próby
    torturowani wpatrywali się w portret Maryi Dziewicy, w czasie
    drugiej - w portret damy z łasiczką pędzla Leonarda da Vinci.
    Naukowcy nie zdradzili biorącym udział w badaniu celu eksperymentu.
    Wolontariusze wiedzieli tylko, że badacze sprawdzają odczuwanie bólu
    podczas kontemplowania różnych obrazów. Każdy z nich otrzymał 20
    impulsów elektrycznych i każdorazowo musiał określić ból w skali od
    1 do 100.

    Katolicy zgodnie powiedzieli, że podczas wpatrywania się w obraz
    Maryi czuli się bezpiecznie i spokojnie. Odczuwali 12 proc. mniej
    bólu niż podczas patrzenia na damę z łasiczką, co potwierdziło
    badanie tomografem
  • 0jaskolka.2 08.10.08, 16:38
    Przez wieki wyznawcy różnych religii znosili prześladowania i ból z
    zadziwiającym hartem ducha.
    Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego
    dowodzą, że chrześcijańscy męczennicy, dzięki głębokiej wierze, byli
    w stanie zredukować ból podczas prześladowań, na przykład w czasie
    palenia na stosie.
    Podczas kontrowersyjnego eksperymentu przeprowadzonego w
    uniwersyteckim Centrum Nauki i Umysłu naukowcy poddali torturom,
    m.in. elektrycznym wstrząsom, 12 wyznawców religii rzymsko-
    katolickiej i 12 ateistów. Badanie wykazało, że katolicy dużo lepiej
    znosili ból. Korzystając z najnowszych zdobyczy technologii naukowcy
    dowiedli, że podczas tortur osoby religijne były w stanie uaktywnić
    komórki mózgowe odpowiedzialne za redukcję bólu.
    Eksperyment powtórzono dwukrotnie. Podczas pierwszej próby
    torturowani wpatrywali się w portret Maryi Dziewicy, w czasie
    drugiej - w portret damy z łasiczką pędzla Leonarda da Vinci.
    Naukowcy nie zdradzili biorącym udział w badaniu celu eksperymentu.
    Wolontariusze wiedzieli tylko, że badacze sprawdzają odczuwanie bólu
    podczas kontemplowania różnych obrazów. Każdy z nich otrzymał 20
    impulsów elektrycznych i każdorazowo musiał określić ból w skali od
    1 do 100.

    Katolicy zgodnie powiedzieli, że podczas wpatrywania się w obraz
    Maryi czuli się bezpiecznie i spokojnie. Odczuwali 12 proc. mniej
    bólu niż podczas patrzenia na damę z łasiczką, co potwierdziło
    badanie tomografem!!
  • pocoo 08.10.08, 16:44
    0jaskolka.2 napisała:

    > Przez wieki wyznawcy różnych religii znosili prześladowania i ból z
    > zadziwiającym hartem ducha.
    > Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego
    > dowodzą, że chrześcijańscy męczennicy, dzięki głębokiej wierze, byli
    > w stanie zredukować ból podczas prześladowań, na przykład w czasie
    > palenia na stosie.
    >
    Czy palenie ludzi na stosie to były jakieś katolickie eksperymenty?
    Najwięcej ludzi na stosach spalili katolicy.
  • 0jaskolka.2 08.10.08, 16:53
    Ciebie nie spalili??mialaś szczęście??
  • sigma.34 09.10.08, 17:52
    Cierpienie / Moj tata ateista umieral i nie wzywal Boga jak to Wy katolicu
    najczesciej piszecie i Nam grozicie ,ze tak bedzie przed śmiercią

    A religia
    Ludzie zawsze będą tracić nerwy w zetknięciu z religią. Bo religia jest
    paradoksem zarówno intelektualnym, jak i moralnym.

    _______________________

    Lekarz spotkał na ulicy swego pacjenta, Pawła.
    - Jak się czujesz? - zapytał.

    Paweł zaczął opowiadać o problemach, z jakimi się borykał, przeszkodach, jakie
    napotykał, słabościach, jakie rozpoznał, krzywdach, jakich doznał. Wszystko było
    dla niego nudne lub paskudne. Koledzy robili na niego donosy, pies sąsiada
    szczekał wniebogłosy, teściowa była bezduszna, córka nieposłuszna, żona skąpa, a
    w zębie latała mu luźna plomba.

    - Czy byłbyś szczęśliwy, gdybym mógł rozwiązać wszystkie Twoje problemy? -
    zapytał lekarz.
    Paweł rozmarzony powiedział:
    - O, gdyby to było możliwe, byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, ale
    to niemożliwe - pokręcił głową, jak to miał w zwyczaju.
    - Posłuchaj - powiedział lekarz ściszając głos - znam miejsce po drugiej stronie
    miasta, gdzie pięćdziesiąt tysięcy ludzi nie ma żadnych trosk.
    - Żadnych trosk? - zaciekawił się Paweł.
    - Całkowity spokój - przytaknął lekarz.
    Pawłowi zaświeciły się oczy.
    - Niech mnie pan tam zabierze panie doktorze, choćby zaraz. Pan wie, że całe
    życie marzyłem o takim miejscu. Och, czuję, że moje modlitwy zostały wreszcie
    wysłuchane!
    - Chętnie bym to zrobił, ale obawiam się, że jak się dowiesz, gdzie to jest, nie
    będziesz chciał pójść - odpowiedział lekarz.
    - Pójdę, choćby od razu - zapewniał Paweł.
    - Drogi Pawle, miałem na myśli cmentarz za rzeką!


  • pocoo 10.10.08, 08:36
    Tak , to jest paradoks na miarę wszechświata.
    Ludzie wierzą , że to szatan kusi do złego.Kto zatem namówił Szatana do zła kiedy był najwyższy rangą aniołem stworzonym przez Boga Stworcę?
    Litosciwy i miłosierny Bóg , tak umiłował świat , że syna swego jedynego złożył sobie sam w ofierze, aby samego siebie przebłagać żeby ludziom odpuscił grzechy i ich zbawił.
    Wiekszego paradoksu wszechświat nie widział.
  • krytykantka07 10.10.08, 08:41
    pocoo napisała:

    > Ludzie wierzą , że to szatan kusi do złego.Kto zatem namówił
    Szatana do zła kie> dy był najwyższy rangą aniołem stworzonym przez
    Boga Stworcę?

    Ech czepiasz się. Bóg szatana nie stworzył. Od zawsze razem rządzili
    światem. Sami się stworzyli i są tak samo potężni. To w co wierzą
    ludzie, że szatan był aniołem - to bzdury.
  • pocoo 10.10.08, 09:04
    Ja to wiem.Zwykle Chrześcijanie wierzą , że wolna wola "stworzyła" zło którego w idealnym swiecie stworzonym przez Boga nie było.Ciągle powtarzam , ze wiara czyni "cuda".
  • krytykantka07 10.10.08, 09:13
    Gdyby nie upierali sie przy tym, że to Bóg stworzył szatana łatwiej
    byłoby im zaakceptować prawdę. Ale wtedy nikt nie mógłby nimi
    manipulować i rządy kapłanów Jehowy by sie skończyły w każdej
    religii. Tu zostało wykorzystane zjawisko snobizmu intelektualnego,
    bo wierzący nie chcą przyznać się do tego, że nie rozumieją ;).
    Podobnie jest w przypadku trójcy świętej. A wystarczy przyznać, że
    mamy trzech bogów no i jedną boginię i wprowadzić w tej religii
    politeizm. Wtedy problemów nie ma. Acha no i uznać szatana za boga.
    Czyli byłoby 4 bogów.
  • caroli_ne_86 10.10.08, 12:43
    Ja myśle ,że powodem jest ... indoktrynacja .
    Takie wpajanie dzieciom określonych poglądów i wierzeń,kiedy ich mozg nie
    wyrobił sobie jeszcze zdolności samodzielnego myślenia może przetrwać całe wieki
    .To często jest silny emocjonalny ..przekaz.
    Pozdrawiam:)
    --
    www.youtube.com/watch?v=piBAmjgKcj4&feature=related
  • kolter_hugh1 01.12.13, 09:19
    caroli_ne_86 napisała:

    > Ja myśle ,że powodem jest ... indoktrynacja .
    > Takie wpajanie dzieciom określonych poglądów i wierzeń,kiedy ich mozg nie
    > wyrobił sobie jeszcze zdolności samodzielnego myślenia może przetrwać całe wieki
    > .To często jest silny emocjonalny ..przekaz.
    > Pozdrawiam:)

    Dzięki Bogu takich oszołomionych jest coraz mniej.

    --
    pl.youtube.com/watch?v=HUt8fQS9qEM&feature=related
  • jezus.pl 17.10.08, 13:58
    Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a mocy miłości nie
    miał jestem jako miedź brzęcząca lub cymbały brzmiące, i choćbym
    miał proroctwo i wiedział wszystkie tajemnice, i miał wszelką
    umiejętność, i choćbym miał wszystką wiarę, tak że góry bym
    przenosił, a mocy miłości nie miał jestem niczym i choćbym rozdał
    ubogim cały swój majątek, i choćbym ciało swoje oddał na spalenie, a
    mocy miłości nie miał nic mi to nie pomoże.
    Moc miłości jest cierpliwa, łaskawa, miłość nie zazdrości, miłość
    nie wynosi się, nie nadyma się, nie czyni nic nieprzystojnego, nie
    szuka swego, nie jest porywcza, nie myśli złego, nie raduje się z
    niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy, wszystko pokrywa,
    wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi, moc
    miłości nigdy nie ustaje, bo choć są proroctwa zniszczeją, choć
    języki ustaną, choć umiejętność w niwecz się obróci, albowiem w
    części znamy i w części prorokujemy, ale gdy przyjdzie doskonałość,
    wtedy to, co jest w części w niwecz się obróci, gdy byłem
    dziecięciem mówiłem jak dziecię, myślałem jak dziecię, sądziłem jak
    dziecię, lecz gdym się stał mężem zaniechałem rzeczy dziecinnych,
    albowiem teraz widzimy przez zwierciadło niby w zagadce, a wówczas,
    twarzą w twarz, teraz poznaję w części, a wówczas poznam tak jak
    poznany jestem, a tak zostaje moc wiary, moc nadziei, i moc miłości,
    te trzy lecz z nich największa jest moc miłości.
  • kama.sj 11.03.09, 18:31
    Kościół katolicki czerpiąc z innych źródeł niż Pismo Święte (apokryfy,
    tradycja, tzw. cudowne objawienia, kulturowe zapożyczenia) skazany jest na
    duchową ciemność i ostateczną całkowitą klęskę. Twierdzenie Kościoła
    katolickiego, że winniśmy modlić się do świętych jako wstawienników, jest
    sprzeczne z nauką Pana Jezusa. Chrystus wyraźnie wskazał, do kogo należy się
    modlić i jednocześnie podkreślił, że: „...nikt nie przychodzi do Ojca inaczej,
    jak tylko przez Niego” (Jan 14, 6).
  • pocoo 11.03.09, 19:06
    To wiedzą ci , którzy czytali Biblię.Który katolik zna chociażby Ewangelie?Dla
    mnie każda religia znaczy tyle samo ,a wyznawcy różnych wyznań mają różną świętą
    rację.
  • kolter_hugh1 01.12.13, 09:18
    pocoo napisała:

    > To wiedzą ci , którzy czytali Biblię.Który katolik zna chociażby Ewangelie?Dla
    > mnie każda religia znaczy tyle samo ,a wyznawcy różnych wyznań mają różną świętą
    > rację.

    Ta, oni mają racje a zły świt ino czyha żeby im zasadzić kopa w rozmodlone dupska :))
    --
    pl.youtube.com/watch?v=HUt8fQS9qEM&feature=related
  • man_sapiens 01.12.13, 10:50
    W ten sposób potwierdzasz tezę, że religia to opium dla ludu. No i zakładasz, że przetrwanie cierpienia to to samo co zachowanie głębi naszego jestestwa.
    --
    Nie ma też etycznego ani prawnego uzasadnienia dla finansowania przez państwo nauczania religii. Z etycznego punktu widzenia nie można zaakceptować sytuacji, gdy podatnicy będący przeciwnikami Kościoła i doktryn katolickich zmuszeni są łożyć na ich krzewienie w szkołachHartman

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.