Dodaj do ulubionych

Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kamień

12.02.09, 12:28
Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kamień, że aż sam nie będzie w
stanie go podnieść, hę? Zagiąłem Was tym pytankiem, co? No... więc teraz,
drodzy wierzący współobywatele, przestańcie się zajmować religią i innymi
głupotami, a zacznijcie po prostu ŻYĆ! Pozdrawiam!

--
„Żyj tak, byś mógł powiedzieć Bogu w dniu Sądu Ostatecznego: Byłem bardzo
dobrym człowiekiem, choć w Ciebie nie wierzyłem.” — Kurt Vonnegut

„Lewicowość jest czymś w rodzaju fantazji masturbacyjnej, dla której świat
faktów nie ma większego znaczenia.” — George Orwell
Edytor zaawansowany
  • piwi77 12.02.09, 12:43
    senta.fa napisał:

    > Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kamień, że aż sam nie
    > będzie w stanie go podnieść, hę?

    Oczywiście, że jest! Mało tego, on i tak go podniesie, bo to oszust.
  • malgosiagosia 12.02.09, 13:21
    senta.fa napisał:

    > Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kamień, że aż sam nie
    będzie w
    > stanie go podnieść, hę? Zagiąłem Was tym pytankiem, co? No... więc
    teraz,
    > drodzy wierzący współobywatele, przestańcie się zajmować religią i
    innymi
    > głupotami, a zacznijcie po prostu ŻYĆ! Pozdrawiam!

    Z tym pytaniem wyskakuja tylko madrale:)

    Zapytam, czym Bog mialby podniesc ten kamien, rekami?
  • don.kichote 12.02.09, 14:51
    malgosiagosia napisała:

    > Zapytam, czym Bog mialby podniesc ten kamien, rekami?

    Nie ma znaczenia czym.
    Ale "senta.fa" zapomniał dodać jedno b. ważne założenie wstępne do tej zagadki,
    brak którego zmienia jej wydzwięk.
    A założeniem tym, jest stwierdzenie, że Bóg jest wszechmocny... a skoro tak...
  • martha31 12.02.09, 15:22
    don.kichote napisał:

    > malgosiagosia napisała:
    >
    > > Zapytam, czym Bog mialby podniesc ten kamien, rekami?
    >
    > Nie ma znaczenia czym.
    > Ale "senta.fa" zapomniał dodać jedno b. ważne założenie wstępne do
    tej zagadki,
    > brak którego zmienia jej wydzwięk.
    > A założeniem tym, jest stwierdzenie, że Bóg jest wszechmocny...

    ...w logice, miłosci, madrosci, sensie, nie w glupocie i bezsensie-
    od tego mamy innych kolesi...;)
  • don.kichote 12.02.09, 15:38
    martha31 napisała:

    > ...w logice, miłosci, madrosci, sensie, nie w glupocie i bezsensie-
    > od tego mamy innych kolesi...;)

    To tylko Twoja interpretacja!
    A "wszechmocny" to mogący wszystko - kamień też!

    Logika? Miłość?
    To jak wytłumaczysz Sodomę, Gomorę czy biblijny potop? Miłością? Jak
    wytłumaczysz "logikę" uśmiercenia żony Lotta, za jej "babską" cechę - ciekawość
    - którą to cechę, jako jej - Ewy - stwórca, niejako jej zaprogramował?!
    Ponadto, skoro potrafił w 7 - a w zasadzie 6 dni - stworzyć cały wszechświat, to
    dlaczego nie mógłby stworzyć czegoś większego - skoro jest wszechmocny?
  • jtb 12.02.09, 15:58
    don.kichote napisał:

    >Logika? Miłość?

    Logicznie rozumując to dzisiaj na swiecie nie powinno być ani
    jednego Żyda po tym co ten naród przez wieki przeszedł.
    Jezeli jednak Izrael istnieje to może dlatego, że Bóg jest i
    obietnic swoich dotrzymuje.



  • don.kichote 12.02.09, 16:10
    jtb napisał:

    > Logicznie rozumując to dzisiaj na swiecie nie powinno być ani
    > jednego Żyda po tym co ten naród przez wieki przeszedł.
    > Jezeli jednak Izrael istnieje to może dlatego, że Bóg jest i
    > obietnic swoich dotrzymuje.

    Skoro w to wierzysz i nie znajdujesz innego wytłumaczenia takiego stanu rzeczy,
    nie zamierzam Cię od tego odwodzić!
    (Choć moim zdaniem, w Twojej tezie - ale bez urazy proszę - nie ma żadnej logiki)
  • piwi77 12.02.09, 16:08
    don.kichote napisał:

    > to dlaczego nie mógłby stworzyć czegoś większego - skoro jest
    > wszechmocny?

    Bóg został stworzony na obraz i podobieństwo człowieka, ale tylko na
    obraz i podobieństwo, daleko mu do naszych możliwości. Człowiek jest
    w stanie wydawać na świat dzieci, które nierzadko są mądrzejsze i
    mają większe możliwości, niż ich rodzice. Bóg tak nie umie. Wydaje
    na świat stworzenie zawsze od niego głupsze i o wiele słabsze pod
    każdym względem. Taki Bóg pierwotny. Może kiedyś człowiek wymyśli
    sobie doskonalszego?
  • don.kichote 12.02.09, 16:17
    piwi77 napisał:

    > Bóg został stworzony na obraz i podobieństwo człowieka,

    Narażasz się na ekskomunikę!
    Kościół twierdzi dokładnie odwrotnie. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że
    skoro to my, zostaliśmy stworzeni na Jego wzór i podobieństwo, to poprzez prostą
    obserwację rodzaju ludzkiego, można się wiele o Nim dowiedzieć i zapewniam;
    wiedza ta nie będzie budująca!!!
  • piwi77 12.02.09, 16:37
    don.kichote napisał:

    > Narażasz się na ekskomunikę!

    No popatrz jak nam kościół zmizerniał. Ani stosem, ani torturami,
    ani banicją, ani odebraniem majątku nie postrasz, tylko jakąś
    ekskomuniką, czyli wywaleniem z czegoś w czym się nie jest.
  • malgosiagosia 14.02.09, 12:42
    piwi77 napisał:

    > don.kichote napisał:
    >
    > > Narażasz się na ekskomunikę!
    >
    > No popatrz jak nam kościół zmizerniał. Ani stosem, ani torturami,
    > ani banicją, ani odebraniem majątku nie postrasz, tylko jakąś
    > ekskomuniką, czyli wywaleniem z czegoś w czym się nie jest.

    Nie ma bardziej zaciemnionego umyslu, niz umysl neofity.
  • malgosiagosia 13.02.09, 01:33
    don.kichote napisał:


    > Nie ma znaczenia czym.
    > Ale "senta.fa" zapomniał dodać jedno b. ważne założenie wstępne do
    tej zagadki,
    > brak którego zmienia jej wydzwięk.
    > A założeniem tym, jest stwierdzenie, że Bóg jest wszechmocny... a
    skoro tak...

    Problem w tym, ze kierujesz sie ograniczona logika ludzka, czyli
    uzywasz np. slowa "podnosic" w stosunku do Nienazwanego i
    Niepojetego. Mozna zapytac, czy Bog moglby stworzyc taki wielki
    mroz, ktory spowodowalby jego, Boga, zamarzniecie, albo czy moglby
    zrobic taka wielka kupe, by on sam i caly Wszechswiat w niej utonal?

    Takich pytan, jak widzisz, mozna zadac duzo wiecej.
  • psk.1 15.03.09, 16:35
    jesli wszechmocny bóg istnieje to mógłby stworzyć kamień, ktorego nie
    mógłby podnieść ale tego nie robi bo to ograniczałoby jego wszechmoc
  • enrque 16.03.09, 10:43
    Wystarczy, że stworzył tyle takich kretynów (ciężkich) jak pysk.1 - i wystarczająco mógł się zmęczyć.
  • psk.1 16.03.09, 23:51
    to dlaczego sie nie zgadzasz z tym co napisałem? a moze sie zgadzasz?

    ciezko znaleść w twojej wypowiedzi coś do tematu
  • martha31 12.02.09, 15:21
    Pan Bóg takiego kamienia by nie stworzył bo nie jest głupi ani
    nielogiczny. Przypisujesz Bogu własne cechy.
  • don.kichote 12.02.09, 15:24
    Nielogiczna, to jest Twoja odpowiedź!
    Pytanie, mimo że podchwytliwe, jest jak najbardziej logiczne!
  • piwi77 12.02.09, 15:59
    martha31 napisała:

    > Pan Bóg takiego kamienia by nie stworzył bo nie jest głupi ani
    > nielogiczny.

    Bóg nie robi rzeczy nielogicznych? A więc jednak ma ograniczenia.
  • don.kichote 12.02.09, 16:21
    piwi77 napisał:

    > Bóg nie robi rzeczy nielogicznych? A więc jednak ma ograniczenia.

    Tu się nie zgodzę! To nie jest jednoznaczne!
    "Nie robi" bo może nie mieć ochot na robienie czegoś!
    Zatem nie-robienie czegoś z powody braku chęci, to nie to samo, co nie-robienie
    z braku możliwości.
  • piwi77 12.02.09, 16:38
    Jeżeli nie ma ochoty na robienie czegoś, co zrobić mógłby, to
    znaczy, że czegoś nie ma (ochoty). Jednak nie taki doskonały.
  • don.kichote 12.02.09, 17:25
    piwi77 napisał:

    > Jeżeli nie ma ochoty na robienie czegoś, co zrobić mógłby, to
    > znaczy, że czegoś nie ma (ochoty). Jednak nie taki doskonały.

    Nie!
    Nie chcieć a móc - wolny wybór, nie świadczący o niedoskonałości - to nie to
    samo co chcieć a NIE móc!
  • piwi77 12.02.09, 19:29
    Jak się czegoś nie chce, co by się mogło, to albo wynika to z
    niewiedzy, że ma się taką możliwość, albo z obawy, bo się wie, do
    czego skorzystanie ze swojej mocy mogłoby doprowadzić. Niewiedza i
    obawa zaprzeczają doskonałości.
  • kolter_one 13.02.09, 21:34
    martha31 napisała:

    > Pan Bóg takiego kamienia by nie stworzył bo nie jest głupi ani
    > nielogiczny. Przypisujesz Bogu własne cechy.

    To jaką logiką kierował się ten twój pan bozia ,kiedy to mordował swoje dzieci w
    potopie ?
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • karbat 13.02.09, 21:44
    Bozia jest potezna ,wszechmocna nie do OGARNIECIA ludzkim rozumem .

    Skoro tak ,to klecha powinien jako pierwszy zamknac dziob na temat
    Bozi , czy tez tylko tak pieprzy nie wiedzac o czym .
  • kiwaczek11 14.02.09, 22:15
    > Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kamień, że aż sam nie
    będzie w
    > stanie go podnieść, hę?

    W domyśle z dwiema dopuszczalnymi dpowiedziami : TAK lub NIE.

    Konstrukcja dokładnie ta samo jak w przypadku następującym:
    czy twoja matka wie, że jesteś pedałem? TAK lub NIE


    Na Twoje pytanie odpowiedź jest prosta: może stworzyć każdy kamień i
    każdy jest wstanie podnieść.
  • eudajmo 14.02.09, 22:28
    kiwaczek11 napisał:

    > > Czy Bóg jest w stanie stworzyć tak ciężki kamień, że aż sam nie
    > będzie w
    > > stanie go podnieść, hę?
    >
    > W domyśle z dwiema dopuszczalnymi dpowiedziami : TAK lub NIE.
    >
    > Konstrukcja dokładnie ta samo jak w przypadku następującym:
    > czy twoja matka wie, że jesteś pedałem? TAK lub NIE
    >
    >
    > Na Twoje pytanie odpowiedź jest prosta: może stworzyć każdy kamień
    i
    > każdy jest wstanie podnieść.

    hehe dobre, zgadzam sie
  • grgkh 14.02.09, 23:10
    Po pierwsze to nie jest to samo. Dlaczego? Pytanie tytułowe z tego
    wątku jest wewnętrznie sprzeczne. Twój przykład natomiast wprowadza
    domyślnie założenie, o którym otwarcie się nie wypowiada. Logicznie
    to zupełnie innego rodzaju konstrukcja. Ale Ty z logiki nigdy nie
    byłeś zbyt mocny.

    I po drugie, założeniem tytułowego pytania jest obalenie pewnej
    cechy, którą przypisujesz bogu - wszechmocy. I rzeczywiście analiza
    tego pytania daje jednoznaczną odpowiedź - wszechmoc nie istnieje,
    żadna, boska, ani jakakolwiek inna.

    kiwaczek11 napisał:

    > Na Twoje pytanie odpowiedź jest prosta: może stworzyć
    > każdy kamień i każdy jest wstanie podnieść.

    Chociaż jest wszechmocny, to nie jest w stanie stworzyć kamienia,
    którego nie jest w stanie podnieść. A więc nie jest wszechmocny.

    Bóg pozbawiony wszystkich idealnych, nadprzyrodzonych cech przestaje
    być bogiem. Wniosek jest jednoznaczny - bogowie nie istnieją.
  • eudajmo 14.02.09, 23:36
    Twoja wypowiedź jest zasadna tylko z punktu widzenia logiki i pod
    względem naukowym, jednakoż ponieważ religia logiką się nie kieruje
    nie wydaje mi się słuszne rozpatrywanie jej jedynie w tej kategorii.
    Co powiesz jednak na 5 dowodów istnienia Boga św. Tomasza?
  • don.kichote 15.02.09, 02:15
    eudajmo napisała:

    > Co powiesz jednak na 5 dowodów istnienia Boga św. Tomasza?
  • grgkh 15.02.09, 04:28
    eudajmo napisała:

    > Twoja wypowiedź jest zasadna tylko z punktu widzenia logiki
    > i pod względem naukowym, jednakoż ponieważ religia logiką
    > się nie kieruje nie wydaje mi się słuszne rozpatrywanie jej
    > jedynie w tej kategorii.

    Tam, gdzie nie ma logiki, jest chaos i bełkot. Wybacz, ale nie jest
    to metoda dowodzenia czegokolwiek.

    > Co powiesz jednak na 5 dowodów istnienia Boga św. Tomasza?

    Muszę szanować mój czas i nie będę się powtarzał. W internecie
    znajdziesz mnóstwo miejsc, gdzie się z tymi "dowodami" rozprawiono
    się skutecznie i definitywnie. Zacznij od strony www.racjonalista.pl
  • eudajmo 15.02.09, 12:26
    Z Twoich wypowiedzi emanuje apoteoza lodzkiego rozumu i swojego
    rodzaju pycha i przeświadczenie o własnej nieomylności. Dziwi mnie
    to dlatego, że każdy śwadomy siebe człowiek wie, że mimo wielu zalet
    nie jest osobą doskonałą. Nie chodzi mi tu o to, że nie jesteś w
    stanie logicznie rozumować, lecz że wyciągnięte przez Ciebie wnioski
    nie mogą być potraktowane jako ostateczne.
  • grgkh 15.02.09, 23:26
    Ja wcale nie twierdzę, że moje wnioski są ostateczne, ale na razie
    NIKT ich nie podważył.

    Czy znasz się trochę na logicznym myśleniu? Czy tak proste,
    prymitywne wywody są za trudne dla przeciętnego człowieka, by można
    je było uznać je za prawidłowe?

    A przyznasz, że ilość bełkotu, która się przy tej okazji pojawiła
    jest ogromna i mogłaby nawet najspokojniejszego człowieka nieco
    wkurzyć? ;)

    A obrona bzdurnych dogmatów przy pomocy kłamstw, arogancji, pychy,
    aureoli świętości itp, to jest w porządku?

    Do mojego "tonu wypowiedzi" mam prawo. Jeśli Ci przeszkadza, to nie
    czytaj.
  • kiwaczek11 15.02.09, 02:45
    <<<< I rzeczywiście analiza
    tego pytania daje jednoznaczną odpowiedź - wszechmoc nie istnieje>>>>

    Analiza tego pytania daje jednoznaczną odpowiedź – pytanie jest
    wewnętrznie sprzeczne i jego sens kończy się właśnie w tym
    momencie. Nie daje żadnej odpowiedzi w sprawie wszechmocy.

    <<< Pytanie tytułowe z tego
    wątku jest wewnętrznie sprzeczne [...]Ale Ty z logiki nigdy nie
    byłeś zbyt mocny.
    >>>
    <<<Chociaż jest wszechmocny, to nie jest w stanie stworzyć kamienia,
    którego nie jest w stanie podnieść. A więc nie jest wszechmocny.>>>

    Za pomocą zdania wewnętrznie sprzecznego udowadniasz tezę,
    cokolwiek, w tym wypadku, że nie jest wszechmocny. I Ty wytykasz
    mi ,że nie jestem z logiki zbyt mocny...

    To prawda, ze tytułowe pytanie i to przytoczone przeze mnie nie jest
    tą samą konstrukcją, jeśli chodzi o konstrukcję logiczną. Natomiast
    ma podobną wartość w ustalaniu faktów.


  • grgkh 15.02.09, 04:08
    kiwaczek11 napisał:

    > <<<< I rzeczywiście analiza tego pytania daje jednoznaczną
    > odpowiedź - wszechmoc nie istnieje>>>
    > ;>
    >
    > Analiza tego pytania daje jednoznaczną odpowiedź – pytanie jest
    > wewnętrznie sprzeczne i jego sens kończy się właśnie w tym
    > momencie. Nie daje żadnej odpowiedzi w sprawie wszechmocy.

    A cóż ja poradzę, że Ty nie potrafisz logicznie interpretować
    czytanego tekstu? :)

    Odpowiedź jest jednoznaczna. Wszechmoc nie istnieje. A jest tak
    ponieważ w nieskończoności możliwości zawsze da się znaleźć bardzo
    wiele zadań wykluczjących się wzajemnie i zależnych od tej
    wszechmocy. A więc NIE ISTNIEJE żadna definicja wszechmocy, która
    pozwalałaby ją przydzielić bogom.

    A jaką inną cechę boskości mogłbyś zaproponować do obalenia? ;)

    Rozprawię się z nią natychmiast. Bóg bez atrybutów boskości traci
    swoja definicję, nie istnieje. I to jest jeden z dowodów, że jest on
    wyłącznie urojeniem infantylnych lub leniwych umysłów, których nie
    stać na poprawne logicznie dowodzenie istnienia/nieistnienia lub im
    się tego czynić nie chce.

    Nie darmo uznanie bogów nazwają "wiarą" czyli zaufaniem ludzkim
    autorytetom, że to istnienie bogów uprawdopodobnili. A to tylko
    manipulacja.
  • kiwaczek11 15.02.09, 11:38

    <<<<<
    <<<< I rzeczywiście analiza tego pytania daje jednoznaczną
    > odpowiedź - wszechmoc nie istnieje>>>
    > ;>
    >
    > Analiza tego pytania daje jednoznaczną odpowiedź – pytanie jest
    > wewnętrznie sprzeczne i jego sens kończy się właśnie w tym
    > momencie. Nie daje żadnej odpowiedzi w sprawie wszechmocy.

    A cóż ja poradzę, że Ty nie potrafisz logicznie interpretować
    czytanego tekstu? :) >>>>>

    tytułowe pytanie to sofistyka w klasycznej postaci. Nie raczysz
    jakoś tego zauważać, co oczywiście jest to dla Ciebie bardzo
    wygodne. I Ty wytykasz ludziom manipulację...
  • grgkh 15.02.09, 23:30
    To rzeczywiście sofistyka. Zresztą powiedziałem, że jest to
    sprzeczne, a to chyba to samo, prawda?

    Ale też cała bez wyjątku teologia to jedna, wielka sofistyka. Czy
    raczyłeś to zauważyć? A popatrz, ile miliardów ludzi wciąż
    bezczelnie się nią mami. Wolno tak robić? Czego bronisz? Kłamstwa?
  • kiwaczek11 15.02.09, 23:51
    Nie potrafię zrozumieć Twojego uporu w przypisywaniu mi czegoś ,
    czego nie mozna mi przypisać w żaden sposób.
    NIE BRONIĘ TEOLOGII. Nigdy nie twierdziłem że Bóg, kreator NA PEWNO
    istnieje. Nie podoba mi sie kościół jako instytucja, a kler jako jej
    macki.
    Ja tylko nie zgadzam się z Twoją pewnością czegoś, czego pewien być
    nie możesz. Nie przekonuje mnie Twój dowód, bo widze , na czym sie
    opiera. W takiej formie nie rostrzyga niczego.
  • grgkh 16.02.09, 00:23
    Ależ twierdzisz, że bóg istnieje - pośrednio - ponieważ upierasz
    się, że wywód o jego nieistnieniu nie jest prawidłowy. A przecież
    jest poprawny. I mimo tego, że go nie potrafisz podważyć, to wciąż
    mówisz, że nie poprawny jest.

    To jakiś logiczny absurd.

    A sięganie po argumenty, że mam Ci zacytować kogoś innego
    (tzw. "źródło") :)))))))))))))), które ma jakoby uprawdopodobnić
    logikę naszej dyskusji jest "chore".

    Ja, mówiąc logicznie, krótko i prosto, nie jestem dla Ciebie
    czytelny, a jak przeczytałbyś o źródle, np. Biblii, że jest jak
    mówię, to już byś mi uwierzył. Myślę sobie i myślę, jak Ci się takie
    ciągi myślowe lęgną w głowie, ale nie mogę pojąć i uzasadnić tego
    inazcej niż PODLEGŁOŚCIĄ. Niewolnictwem myślowym.

    Rozumiesz? Niewolnik zrobi wszystko. Wyłączy myślenie. Zabije
    myślącego inaczej. Ale swojej tezy, choć jej nie potrafi logicznie
    uzasadnić, nie odda. Niewolnik stawia nad sobą PANA. Ty postawiłeś
    nad sobą ideę. Według Ciebie ona jest prawdziwa i już. DOGMAT!!! Nie
    liczy się krytyka. Idea jest jak papież. Zwykły, logicznie myślący
    drwal z lasu nie ma prawa podważyć bredni papieża, bo... nie
    istnieje zapisane źródło, a którym drwal został ogłoszony
    autorytetem, a paieżowi ten stygmat odebrano.

    NIEWOLA UMYSŁOWA! I Twoja manipulacja (sofistyka, erystyka) przy
    pomocy takiej argumentacji. Zbłaźniłeś się w tej dyskusji po
    wielokroć.
  • grgkh 15.02.09, 04:21
    kiwaczek11 napisał:

    > To prawda, ze tytułowe pytanie i to przytoczone przeze mnie
    > nie jest tą samą konstrukcją, jeśli chodzi o konstrukcję logiczną.
    > Natomiast ma podobną wartość w ustalaniu faktów.

    Miło mi, że moja wiedza logiczna znalazła uznanie u Ciebie :))) i
    żeś się tak gładko wycofał ze swego błędu. Nie wystarczy paplać byle
    co i czekać na oklaski, a potem udawać, że się nic nie stało.

    Tak więc bogowie nie istnieją, co wspólnie ustaliliśmy. Ja
    zaproponowałem tę tezę wraz z dowodem, a tyś tego dowodu nie
    podważył.
  • kiwaczek11 15.02.09, 11:39
    kiwaczek11 napisał:

    > To prawda, ze tytułowe pytanie i to przytoczone przeze mnie
    > nie jest tą samą konstrukcją, jeśli chodzi o konstrukcję logiczną.
    > Natomiast ma podobną wartość w ustalaniu faktów.

    <<<<Miło mi, że moja wiedza logiczna znalazła uznanie u Ciebie :)))
    i
    żeś się tak gładko wycofał ze swego błędu.>>>

    To nie jest błąd. To niepełna analogia. Są tacy, którym to jednak
    nie przeszkodziło, aby odebrać jej właściwy do powyższego kontekstu
    oddźwięk. Ty wolałeś się oczywiście czepić szczegółów. Miałeś
    prawo . Taka jak i ja teraz , bo gdzie napisałem podając te
    analogię, ze chodzi o konstrukcję logiczną? No, możemy się tak
    przepychać , jeśli masz ochotę..

    <<< Nie wystarczy paplać byle
    co i czekać na oklaski, a potem udawać, że się nic nie stało. >>>

    Bardzo dobrze ,ze to napisałeś. Przypomnę tylko ,ze do tej pory
    wieeeelka pustka, jeśli chodzi o przytoczenie naukowych źródeł,
    które potwierdzałby niedorzeczną paplaninę o niezmienności i
    czasie. Schowałeś głowę w piasek i udałeś, że nic się nie stało.

    <<<Tak więc bogowie nie istnieją, co wspólnie ustaliliśmy. >>>
    „Mistrz” od naciągania wniosków... Otóż nie ustaliliśmy wspólnie
    niczego, bo niczego wspólnie nie ustalaliśmy. A już na pewno
    nieistnienia bogów.

    <<<Ja zaproponowałem tę tezę wraz z dowodem, a tyś tego dowodu nie
    podważył. >>

    Podważa je trzecie założenie ( dla niewtajemniczonych – dyskusja na
    temat nieistnienia kreatora ze stycznia chyba), o którym bredzisz,
    że jest tożsame z dwoma pozostałymi.
  • karbat 15.02.09, 12:24
    ciezar dowodowy co do istnienia Boga lezy po stronie teistow , gdyz ;

    Okres ostanich setek lat dowodzi niezbicie ,ze kompetencaja Boga w
    kazdej sferze zycia MALEJE , kurczy sie niesamowicie.
    To co glosili , glasza , wielebni o swym Bogu ulega zmianom
    niesamowitym z kazdym dziesiecioleciem .
    Obszary istnienia,egzystencji Boga ( wg wyobrazen wielebnych )
    NIKNA z biegiem czasu w oczach .


  • eudajmo 15.02.09, 12:32
    karbat napisał:

    > ciezar dowodowy co do istnienia Boga lezy po stronie teistow ,
    gdyz ;
    >
    > Okres ostanich setek lat dowodzi niezbicie ,ze kompetencaja Boga w
    > kazdej sferze zycia MALEJE , kurczy sie niesamowicie.
    > To co glosili , glasza , wielebni o swym Bogu ulega zmianom
    > niesamowitym z kazdym dziesiecioleciem .
    > Obszary istnienia,egzystencji Boga ( wg wyobrazen wielebnych )
    > NIKNA z biegiem czasu w oczach .
    >
    >
    >
    Zgoda ,nie napisałeś nic nowego każdy wie o tym, że m.in. czasy
    powodują coraz większe odejście od Boga nie jest to jednak
    bezpośedno związane z tematem ;)
  • malgosiagosia 15.02.09, 12:32
    karbat napisał:

    > ciezar dowodowy co do istnienia Boga lezy po stronie teistow ,
    gdyz ;
    >
    > Okres ostanich setek lat dowodzi niezbicie ,ze kompetencaja Boga w
    > kazdej sferze zycia MALEJE , kurczy sie niesamowicie.
    > To co glosili , glasza , wielebni o swym Bogu ulega zmianom
    > niesamowitym z kazdym dziesiecioleciem .
    > Obszary istnienia,egzystencji Boga ( wg wyobrazen wielebnych )
    > NIKNA z biegiem czasu w oczach .


    To nie kompetencja Boga maleje, to maleje kompetencja ludzka w
    kreowaniu obrazu Boga. To oczywiste, ze jesli Bog istnieje, musi
    przerastac wszelkie wyobrazenie i logike ludzka.

  • eudajmo 15.02.09, 12:38
    Też tak uważam i do tego dążyła moja poprzednia wypowiedź mam jednak
    pewne problemy z uargumentowaniem tego. Może dlatego, że jsteśmy
    istotami niedoskonałymi nie jesteśmy z stanie zrozumieć tylko za
    pomocą logiki Istoty Doskonałej.
  • malgosiagosia 15.02.09, 12:49
    Czy mrowka ma swoja logike? Ma. Czy za pomoca swojej logiki poznaje
    swiat i sie go uczy? Jak najbardziej. Czy moze za pomoca swojej
    logiki poznac i zrozumiec swiat czlowieka? Nie.
  • don.kichote 15.02.09, 16:55
    malgosiagosia napisała:

    > Czy mrowka ma swoja logike? Ma. Czy za pomoca swojej logiki poznaje
    > swiat i sie go uczy? Jak najbardziej. Czy moze za pomoca swojej
    > logiki poznac i zrozumiec swiat czlowieka? Nie.

    Czy zatem, z powodu niemożności poznania i zrozumienia świata człowieka, mrówka
    może uznać go za Boga? Może!
    Czy człowiek jest Bogiem...???
  • eudajmo 15.02.09, 17:24
    Tak, ale mrówka widzi człowieka, a my Boga nie. Może nie złapałam
    analogii, ale człowiek istnieje, a istnienie Boga nie jest pewne.
  • don.kichote 15.02.09, 18:14
    eudajmo napisała:

    > a istnienie Boga nie jest pewne.

    Bongo!!!
    A reszta...
  • grgkh 16.02.09, 00:52
    don.kichote napisał:

    > eudajmo napisała:
    >
    > > a istnienie Boga nie jest pewne.
    >
    > Bongo!!!
    > A reszta...

    Bóg nie posiada żadnej definicji i jest zbędny do opisu świata, a
    więc NIE ISTNIEJE. Amen.
  • malgosiagosia 15.02.09, 20:06
    eudajmo napisała:

    > Tak, ale mrówka widzi człowieka, a my Boga nie. Może nie złapałam
    > analogii, ale człowiek istnieje, a istnienie Boga nie jest pewne.

    To dla Ciebie istnienie Boga nie jest pewne, a Bog moze powiedziec
    tak jak Ty mowisz o sobie - ja jestem.

    Mrowka byc moze "widzi" czlowieka, ale sobie go nie uswiadamia,
    podobnie my, mozemy widziec Boga i go sobie nie uswiadamiac.
  • kolter_one 16.02.09, 08:36
    malgosiagosia napisała:
    > Mrowka byc moze "widzi" czlowieka, ale sobie go nie uswiadamia,
    > podobnie my, mozemy widziec Boga i go sobie nie uswiadami

    Ano widać go co dzień , kiedy widzimy śmierć niewinnych ludzi .
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • malgosiagosia 15.02.09, 19:45
    don.kichote napisał:

    > Czy zatem, z powodu niemożności poznania i zrozumienia świata
    człowieka, mrówka
    > może uznać go za Boga? Może!
    > Czy człowiek jest Bogiem...???

    Chodzi o mozliwosci poznawcze. Nie wiem z jakiego powodu czlowiekowi
    sie wydaje, ze zdolny jest do zrozumienia wszystkiego i poznanie
    wszystkiego to tylko kwestia czasu. A czlowiek jest gotowy do
    zrozumienia akurat tyle, na ile pozwala mu mozg.

    Lecz mozg bedzie ewoluowal dalej i nowe obszary poznania beda sie
    przed nami wylanialy, jak nowe lady na oceanie.
  • kolter_one 16.02.09, 08:28
    malgosiagosia napisała:

    > Czy mrowka ma swoja logike? Ma. Czy za pomoca swojej logiki poznaje
    > swiat i sie go uczy? Jak najbardziej. Czy moze za pomoca swojej
    > logiki poznac i zrozumiec swiat czlowieka? Nie.

    Jesteś mrówką ?
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • grgkh 16.02.09, 00:49
    eudajmo napisała:

    > Też tak uważam i do tego dążyła moja poprzednia wypowiedź mam
    jednak
    > pewne problemy z uargumentowaniem tego. Może dlatego, że jsteśmy
    > istotami niedoskonałymi nie jesteśmy z stanie zrozumieć tylko za
    > pomocą logiki Istoty Doskonałej.

    Bzdura. Nie ma innej logiki, a w szczególności takiej, w której
    fałsz można by nazwać prawdą. ;)

    Nie ma istoty doskonałej i żadnej cechy doskonałości nie da się
    logicznie obronić.
  • kolter_one 16.02.09, 08:26
    eudajmo napisała:

    > Też tak uważam i do tego dążyła moja poprzednia wypowiedź mam jednak
    > pewne problemy z uargumentowaniem tego. Może dlatego, że jsteśmy
    > istotami niedoskonałymi nie jesteśmy z stanie zrozumieć tylko za
    > pomocą logiki Istoty Doskonałej.

    Przecież masz wszelkie atrybuty bóstwa !
    Rdz 1,27
    Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył
    mężczyznę i niewiastę
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • kolter_one 16.02.09, 08:24
    malgosiagosia napisała:
    To oczywiste, ze jesli Bog istnieje, musi
    > przerastac wszelkie wyobrazenie i logike ludzka.

    Pewno tak ,ale ludzie którzy tu na ziemi uzurpują sobie prawo do reprezentowania
    tu jego interesów co raz pokazują że są karłami moralnymi !!
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • kiwaczek11 15.02.09, 13:03
    > ciezar dowodowy co do istnienia Boga lezy po stronie teistow ,

    całkowicie sie z tym zgadzam.

    Tylko grgkh niejako wychodzi przed szereg i twierdzi,że potrafi
    UDOWODNIĆ NIEISTNIENIE boga. I z tym ,w skórcie mówiąc , się nie
    zgadzam.

    W wielowatkowym sporze z Grgkh nigdy nie twierdziłem,ze Bóg istnieje
    lub, ze sa na jego istnienie jakiekolwiek dowody ( mimo,ze
    bezpodstawinie mi takie twierdzenie przpisywał).
  • grgkh 15.02.09, 23:54
    Oczywiście, że nieistnienie boga jest oczywiste. Tak samo jak
    nieistnienie krasnoludka.

    A czy krasnoludki istnieją? :)))

    W Twojej głowie pewnie tak. Istnieje tam nieskończona ilość
    wszystkiego, co można ze skrzyzowania każdej definicji z każdą inną
    utworzyć. I wszystko jest prawdziwe. To jakaś choroba, towarzyszu
    kiwaczek... ;)

    Nie rozróżniasz modelu świata (w którym stwierdzamy istnienie) od
    świata zewnętrznego (który jest zakodowanym strumieniem informacji
    DO ZINTERPRETOWANIA, a nie gotowcem). O świecie zewnętrznym decyduje
    WYŁACZNIE to, co stanęło kiedyś jako jego logiczno-matematyczno-
    fizyczne założenia. Tylko ten zestaw aksjomatów "stworzył" swiat,
    ale jego "wizerunek" z naszych głów jest INTERPRETACJĄ jego
    struktury powstałej pod wpływem pierwotnych założeń.

    No to jak będzie z tymi krasnalkami, istnieją, czy nie? Trzeba
    czegoś o nich dowodzić, czy nie trzeba?

    Dopóki są niedodefiniowane i zbędne, dopóty NIE ISTNIEJĄ.
    I to jest FAKT.

    Amen.
  • kiwaczek11 16.02.09, 00:21
    > A czy krasnoludki istnieją? :)))

    A skad pewność ,ze nie istnieją? Czy tylko dlatego,że do tej pory
    nie zaobserwowano ich istnienia? Nota bene sierotka Marysia miałaby
    odmienne zdanie:).

    Czy fakt, że do 20 wieku nie zaobserwowano promieniowania
    reliktowego, powodował,ze do 20 wieku PR nie istniało?
    Einstein nabijał się kiedyś ze Schrodingera w taki sposób: " czy
    ksieżyc istnieje tylko dlatego,ze patrzy na niego mysz?"
    Twoje wnioskowanie jest podobne.

    >
    > Istnieje tam nieskończona ilość
    > wszystkiego, co można ze skrzyzowania każdej definicji z każdą
    inną
    > utworzyć. I wszystko jest prawdziwe.

    Nie. POTENCJALNIE istnieje tam nieskończona ilość..itd. Prawdziwe
    jest tylko to co istnieje, niezależnie od tego czy zostało już
    udowodnione czy potwierdzone. Częśc z tego udało się potwierdzić,
    resty nie mozna wykluczyć, co nie oznacza,że przyjmuje się tę resztę
    za prawdziwą.

    I taka jest różnica amiędzy dowodzenienm istnienia, a dowodzeniem
    nieistnienia. To drugie moze być tylko gierką słowno logiczna, ale
    niczego nie rozstrzyga.

    > Tylko ten zestaw aksjomatów "stworzył" swiat,
    > ale jego "wizerunek" z naszych głów jest INTERPRETACJĄ jego
    > struktury powstałej pod wpływem pierwotnych założeń.

    Skąd PEWNOŚĆ w formułowaniu takiego twierdzenia? Wszystkie modele
    kosmologiczne , nawet te najbardziej prawdopodobne to tylko
    hipotezy. Bo nie może być inaczej. Co sprawia,że to co napisałeś
    powyżej ma być PRAWDĄ a nie hipotezą?
  • grgkh 16.02.09, 00:39
    Rozmowa z Tobą, to rozmowa ze ścianą. Tylko wykrzywione echo...

    kiwaczek11 napisał:

    > > A czy krasnoludki istnieją? :)))
    >
    > A skad pewność ,ze nie istnieją? Czy tylko dlatego,że do tej pory
    > nie zaobserwowano ich istnienia? Nota bene sierotka Marysia
    > miałaby odmienne zdanie:).

    Nie istnieją, bo nie są dodefiniowane i są zbędne w opisie świata.

    Poprzednio już to pisałem, ale powtórzyłem. Ile razy jeszcze mam to
    zrobić? Czy dotarło w końcu do Ciebie, o co chodzi? Pokaż choćby
    cień zrozumienia.

    > Czy fakt, że do 20 wieku nie zaobserwowano promieniowania
    > reliktowego, powodował,ze do 20 wieku PR nie istniało?

    Ze świata zewnętrznego odczytaliśmy pewną informację.
    ZDEFINIOWALIŚMY promieniowanie reliktowe i tej informacji
    przypisaliśmy obserwację. Promieniowanie reliktowe istnieje w tej
    chwili, w obecnie przyjętym modelu świata. Czy to rozumiesz? Na
    zewnątrz nas jest tylko jednolty strumień informacyjny, z którego
    sobie WYODRĘBNIAMY, według naszych definicji, pewne fragmenty. To
    wyodrębnianie, to jest nasz eksperyment, porównanie ze wzorcem
    (często wielokrotne).

    Czy obecnie istnieją kanały na Marsie? A kiedyś, za czasów
    Schiaparellego istniały?

    MODEL!!! Wtedy, w tamtym modelu, według tamtych możliwości
    poznawczych istniały kanały na Marsie. Teraz nie istnieją. A
    obiektywnie we Wszechświecie istnieją one, czy nie?

    Wszechświat nie jest niejscem gdzie istnieje coś, co Ty sobie
    uroisz. Roić sobie możesz w modelu wszechświata, a weryfikować
    prawdziwość MUSISZ ze wzorcem (światem zewnętrznym), z którego
    informację wyłącznie INTERPRETUJESZ przy pomocy zdefiniowanych
    starannie pojęć.

    Istnienie dotyczy modelu. I raz na zawsze to zapamiętaj.
  • jol.a33 16.02.09, 15:58
    Jak zwykle- idiotycznie dowodzi braku istnienia Boga. Postęp jakiej
    nauki???? Może wreszcie pomyślisz????
  • grgkh 16.02.09, 18:02
    Logika jest podstawą naszego myslenia, także wizji świata w naszych głowach. Myślę, w odróżnieniu od Ciebie logicznie.

    Logika eliminuje pojęcia niezdefiniowane i zbędne, jak bogowie i krasnale. Jedne i drugie są fikcją i urojeniem, i można bardzo łatwo wykazać ich nieistnienie.
  • stary_zgred1 16.02.09, 19:18
    grgkh napisał:

    > Logika jest podstawą naszego myslenia, także wizji świata w naszych głowach. My
    > ślę, w odróżnieniu od Ciebie logicznie.
    >
    > Logika eliminuje pojęcia niezdefiniowane i zbędne, jak bogowie i krasnale. Jedn
    > e i drugie są fikcją i urojeniem, i można bardzo łatwo wykazać ich nieistnienie
    > .

    Szkoda że do tej pory nie wyeliminowała takich pojęć/zjawisk jak przyjaźń,
    miłość czy sympatia, całkowicie niemierzalnych i będących prawdopodobnie tylko
    wytworem naszej wyobraźni. Gdyby się udało wykluczyć sens tych uczuć, moglibyśmy
    z czystym sumieniem powiedzieć o sobie że jesteśmy istotami myślącymi, nie
    poddającymi się czemuś, czego nie ma. Myślącymi w kategoriach matematyki,
    fizyki, biologii, a nie jakichś tam bzdurnych bajek o nieistniejacych uczuciach,
    które tak naprawdę są tylko efektem reakcji biologicznych naszych organizmów :D
    --
    wstarymkinie.blox.pl/html

    staryzgred1979.blox.pl/html
  • grgkh 17.02.09, 01:37
    Nasze uczucia są wynikiem ewolucji. Każde z nich służy w jakimś,
    czasem dość skomplikowanie ukrytym stopniu przetrwaniu. Wynikają one
    nie z wyrachowania, ale są wynikiem działania podświadomych reakcji.
    Natomiast to, co świadome, czyli myślenie, opieramy na logice. I
    dlatego często nie potrafimy sobie uzasadnić, skąd się biorą nasze
    lub kogoś innego reakcje lub uczucia.

    Uczucia są niezbędne do budowania relacji z innymi ludźmi i do oceny
    jakości naszego działania.
  • jol.a33 08.05.09, 13:50
    To wykazuj tym ktorzy chca tego sluchać.
  • kolter_one 17.02.09, 08:17
    jol.a33 napisała:

    > Jak zwykle- idiotycznie dowodzi braku istnienia Boga. Postęp jakiej
    > nauki???? Może wreszcie pomyślisz????

    No właśnie pomyśl .
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • kolter_one 16.02.09, 08:31
    kiwaczek11 napisał:
    > W wielowatkowym sporze z Grgkh nigdy nie twierdziłem,ze Bóg istnieje
    > lub, ze sa na jego istnienie jakiekolwiek dowody ( mimo,ze
    > bezpodstawinie mi takie twierdzenie przpisywał).

    Pewno ze istnieje.
    wyborcza.pl/1,76842,5151699.html
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • grgkh 15.02.09, 22:45
    kiwaczek11 napisał:

    > <<<<Miło mi, że moja wiedza logiczna znalazła
    > > uznanie u Ciebie :))) i żeś się tak
    > > gładko wycofał ze swego błędu.>>>
    >
    > To nie jest błąd. To niepełna analogia.

    Niepełna? Kiwaczku, kłamczuszku, manipulancie... ;)

    Tu jest Twoja pierwsza wypowiedź:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=91243464&a=91368605
    a brzmi tak:
    > "Konstrukcja dokładnie ta samo jak w przypadku następującym:
    > czy twoja matka wie, że jesteś pedałem? TAK lub NIE"

    A może to amnezja i całkowita utrata możliwości odnalezienia blisko
    leżącego, włąsnego, opublikowanego posta?

    Dno, kolego...

    Ponieważ się upierasz przy jakiejś bezsensownej obronie włąsnego
    wizerunku, autorytetu, to ja postaram się, żeby ci, którym zdarzy
    się tu zajrzeć NIGDY nie zapominali o technice dyskusji, któej się
    wyrzec nie zamierzasz.

    Identyfikujesz się ze swoją religijną ideologią aż do zaparcia się
    siebie. Jestem przekonany, ze w jej imieniu gotów byłbyś popełnić
    dowolnie zły czyn. Jesteś typowym przykładem religianta,
    nawiedzonego fundamentalisty, któremu obce jest zwątpienie i/lub
    przyznanie się do błędu. Ośmieszasz się.

    Postępując w ten sposób potwierdzasz, że to ja mam rację. A jest
    tak, bo nie potrafisz podważyć mojego dowodzenia logiczna
    argumentacją. ;)

    Bóg, ani żadna z jego nadzwyczajnych cech nie istnieją, ponieważ
    logicznie są niemożliwe. Bóg to urojenie.
  • eudajmo 15.02.09, 22:49
    Zamiast mnożyć offtopy odnieś się lepiej do słów robdosa, bo wydaje
    mi się, że On swym postem zamyka ten temat.
  • kiwaczek11 15.02.09, 23:26
    <<<
    > > To nie jest błąd. To niepełna analogia.
    >
    > Niepełna? Kiwaczku, kłamczuszku, manipulancie... ;)
    >
    > Tu jest Twoja pierwsza wypowiedź:
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=91243464&a=91368605
    > a brzmi tak:
    > > "Konstrukcja dokładnie ta samo jak w przypadku następującym:
    > > czy twoja matka wie, że jesteś pedałem? TAK lub NIE"
    >
    > A może to amnezja i całkowita utrata możliwości odnalezienia
    blisko
    > leżącego, włąsnego, opublikowanego posta?
    >
    > Dno, kolego...
    >>>>

    Mimo ,ze wszyscy łapią rzeczy w lot, Tobie trzeba wyjaśniać nawet
    przecinki.
    Nie mam amnezji i doskonale wiem co napisałem. Wiem też co
    zamierzałem tym przekazać. Skoro Ty nie wiesz o czym mowa, Twój
    problem, nie mój.
    Nie uciekam od tego co napisałem. Próbuję tylko prostować Twoje
    maniakalne interpretacje i reaguję na słowne czepiactwo.

    <<<<<
    > Ponieważ się upierasz przy jakiejś bezsensownej obronie włąsnego
    > wizerunku, autorytetu, to ja postaram się, żeby ci, którym zdarzy
    > się tu zajrzeć NIGDY nie zapominali o technice dyskusji, któej się
    > wyrzec nie zamierzasz.>>>>

    Ja??? Własnego autorytetu??? O czym Ty bredzisz??? A o technice
    dyskusji, Twojej technice dyskusji, nie tylko ja miałem okazję się
    przekonać. I jak czytam, zapadasz w pamięć.


    > Identyfikujesz się ze swoją religijną ideologią aż do zaparcia się
    > siebie. Jestem przekonany, ze w jej imieniu gotów byłbyś popełnić
    > dowolnie zły czyn. Jesteś typowym przykładem religianta,
    > nawiedzonego fundamentalisty, któremu obce jest zwątpienie i/lub
    > przyznanie się do błędu. Ośmieszasz się.

    To nie ja się „ośmieszam” , lecz Ty mnie szczerze „rozśmieszasz”. W
    taki sam sposób , jak Jan Maria walczący z Niemcami i jak Yossarian,
    którego wszyscy chcieli zabić. Masz urojenia, już Ci to pisałem. A
    jeśli Twoja PEWNOŚĆ w odniesieniu do zagadnień istnienia i
    nieistnienia Boga jest taka sama jak w odniesieniu do mnie i mojego
    rzekomego fundamentalizmu, to jestem zobowiązany Ci podziękować za
    tak ogromną dawkę rechotu , jaki właśnie mną trzęsie. Starczy tego
    co najmniej na tydzień.
  • grgkh 15.02.09, 23:37
    Najpierw piszesz "dokładnie", potem twierdzisz, że napisałeś "prawie
    dokładnie", a teraz twierdzisz, że to DOKŁADNIE to samo. :)))

    Zapisuję sobie link do tej dyskusji w moich zakładkach i obiecuję Ci
    go co jakiś czas przypominać. ;)
  • kiwaczek11 15.02.09, 23:54
    jak rzep :):):). Postaram się na przyszłość bardziej uważać na
    przymiotniki i przysłówki i nie używac ich gwarowo.
  • grgkh 16.02.09, 00:01
    Nie musisz uważać. Wszyscy jesteśmy omylni, a i mnie się zdarzało
    popełniać drobne błędy. Piszemy szybko, czasem coś nam przeszkodzi,
    coś przeoczymy, jakaś literówka... To się wybacza. Ale niewybaczalne
    jest IDIOTYCZNE upieranie się, że coś innego się napisało. Kłamanie.

    Dno... ;) Zbłaźniłeś się. Kompromitacja i utrata autorytetu na
    zawsze. Bo to co prezentujesz, to określona cecha Twojego
    charakteru. Nie zależy Ci na prawdzie. Ważne jest coś innego - życie
    i dobry ogląd idei, której jak niewolnik służysz. Zaprzesz się
    siebie, oddasz życie, załgasz się na śmierć, będziesz wygadywał
    dowolne bzdury.

    To Twój koniec, kolego. ;)

    A ja służę prawdzie. Mogę się wszystkiego wyrzec, gdy ktoś mi
    wskaże, że się mylę. Ale w tym przypadku mam absolutną rację.

    BÓG NIE ISTNIEJE.
  • kiwaczek11 16.02.09, 00:32
    > To Twój koniec, kolego. ;)

    Wbrew pozorom mam się całkiem nie źle. Wiem co pisałem. Wiem co
    mógłbym napisac inaczej, ale tylko po to , abys nie miał satysfakcji
    z wyłapania dziury w całym . Przyczepiłeś się do czegoś , co w żaden
    sposób nie wpyływa sens tego , co chciałem uwypuklić. No cóż, nic
    nie poradze na to,ze gryziesz jak mały kundelek po kostkach.

    Ale spójrz w lustro. Przed chwilą udowadniałeś nieistnienie Boga
    posługując się sofistyką ( tytułowym zdaniem ). Nie masz poczucia
    kompromitacji? Jak tam Twój autorytet się miewa ? :):):)






  • malgosiagosia 16.02.09, 00:41
    Czlowiek szerszego formatu, nie przezarty cynizmem.
  • grgkh 16.02.09, 00:45
    Bo podważa prawdę i prawdą fałsz nazywa. A jego format w tym
    względzie rzeczywiście jest ograomny. Ale to jednak dno.
  • malgosiagosia 16.02.09, 00:50
    grgkh napisał:

    > Bo podważa prawdę i prawdą fałsz nazywa. A jego format w tym
    > względzie rzeczywiście jest ograomny. Ale to jednak dno.

    Nie denerwuj sie grgrkh:) Pewnie tak warczysz grgrgrgkh na
    wszystkich :) Mam wrazenie, ze jestes czym bardzo zezloszczony.
    Moze oczekiwales czegos wiecej od zycia? Moze zycie Cie rozczarowalo
    i smierc za progiem?
  • grgkh 16.02.09, 01:05
    Koleżanko, osobiste uwagi proszę poza forum publicznym. Znasz
    netykietę?

    malgosiagosia napisała:

    > Moze zycie Cie rozczarowalo i smierc za progiem?

    Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy. Na śmierć się rónież na razie nie
    szykuję. Ale gdyby było inaczej, to Twoje zachowanie byłoby okrutne.
    Czy mieści się to w kanonie zasad współżycia katolickiego? Tacy
    jesteście? Życzysz mi bym cierpiał i umarł? Ucieszyłabyś się, gdyby
    tak było?
  • malgosiagosia 16.02.09, 01:17
    grgkh napisał:


    > Jestem naprawdę bardzo szczęśliwy. Na śmierć się rónież na razie
    nie
    > szykuję. Ale gdyby było inaczej, to Twoje zachowanie byłoby
    okrutne.
    > Czy mieści się to w kanonie zasad współżycia katolickiego? Tacy
    > jesteście? Życzysz mi bym cierpiał i umarł? Ucieszyłabyś się,
    gdyby
    > tak było

    A widzisz? Jestes jednak przewrazliwionym starcem:)
    Moje zachowanie nie jest okrutne, smierc dla mnie jest normalnym
    zjawiskiem, a Ty sie smierci boisz, stad Twoje wrzaski, ze Boga nie
    ma. :)
  • grgkh 16.02.09, 05:39
    Ja się śmierci nie boję. Dlaczego, nie znając mnie szkalujesz mnie?
    I nadal proszę Cię, nie rób wycieczek osobistych. Tu nie jest magiel.

    A boga nie ma. Potrafię to udowodnić.
  • jol.a33 16.02.09, 15:19
    Mnie także kiwaczek imponuje!
  • kiwaczek11 17.02.09, 17:39
    dzięki za dobre słowo, ale to jednak Grgkh jest szczęściarzem. Ja
    tylko Ci "pasuję", ale to do grgkh zwracasz się "kochanie" :):):)
  • grgkh 16.02.09, 00:43
    Sofistyką jest teologia. Natury sofistycznej, czyli nieistniejące są
    wszystkie cechy bożków. Nie zmieniaj sensu tego, co mówiłem. Nie
    kłam.

    Mój dowód jest niesofistyczny. Jest poprawny logicznie i prawdziwy.
    Nie podważyłeś go. Ja mam rację. Bóg nie istnieje, ponieważ jest
    niezdefiniowany, nie posiada żadnej cechy, jest zbędny. W modelu
    opisującym wszystko (Wszechświat to wszystko) nie istnieje.

    Bóg naprawdę nie istnieje.
  • kiwaczek11 16.02.09, 00:51
    <<<
    > Sofistyką jest teologia. Natury sofistycznej, czyli nieistniejące

    > wszystkie cechy bożków. Nie zmieniaj sensu tego, co mówiłem. Nie
    > kłam.
    >>>

    cytat z Twojej wypowiedzi (a to link :
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
    f=721&w=91243464&a=91370901 ) :
    "
    kiwaczek11 napisał:

    > Na Twoje pytanie odpowiedź jest prosta: może stworzyć
    > każdy kamień i każdy jest wstanie podnieść.

    Chociaż jest wszechmocny, to nie jest w stanie stworzyć kamienia,
    którego nie jest w stanie podnieść. A więc nie jest wszechmocny.

    Bóg pozbawiony wszystkich idealnych, nadprzyrodzonych cech przestaje
    być bogiem. Wniosek jest jednoznaczny - bogowie nie istnieją. "


    A teraz przepros za "nie kłam", a ja Ci wybaczę :)
    Dobranoc
  • grgkh 16.02.09, 00:55
    Tak jak powiedziałem.

    Pozbawiam boga wszystkich cech. Wykazuję, że są one sprzeczne,
    fałszywe, sofistyczne - nie istnieją.

    Bóg bez cech nie jest zdefiniowany i nie istnieje.
  • malgosiagosia 16.02.09, 01:13
    > A teraz przepros za "nie kłam", a ja Ci wybaczę :)
    > Dobranoc

    No, juz nie badz takim wazniakiem:)
    Dobranoc.
  • malgosiagosia 16.02.09, 00:54
    grgkh napisał:

    > Sofistyką jest teologia. Natury sofistycznej, czyli nieistniejące

    > wszystkie cechy bożków. Nie zmieniaj sensu tego, co mówiłem. Nie
    > kłam.
    >
    > Mój dowód jest niesofistyczny. Jest poprawny logicznie i
    prawdziwy.
    > Nie podważyłeś go. Ja mam rację. Bóg nie istnieje, ponieważ jest
    > niezdefiniowany, nie posiada żadnej cechy, jest zbędny. W modelu
    > opisującym wszystko (Wszechświat to wszystko) nie istnieje.
    >
    > Bóg naprawdę nie istnieje.

    Mnie nie interesuje w co wierzy czlowiek, tylko jaki jest.

    > Bóg naprawdę nie istnieje.

    Ty tego nie wiesz.:)

  • grgkh 16.02.09, 01:00
    malgosiagosia napisała:

    > grgkh napisał:

    > > Bóg naprawdę nie istnieje.
    >
    > Mnie nie interesuje w co wierzy czlowiek, tylko jaki jest.

    A ja się plotkowaniem nie zajmuję. Jeśli chcecie sobie kadzić, to
    przenieście się na prywatny kanał.

    > > Bóg naprawdę nie istnieje.
    >
    > Ty tego nie wiesz.:)

    Nieprawda. Wiem,. Nie istnieje i tego poprawnie dowodzę.
  • malgosiagosia 16.02.09, 01:10
    grgkh napisał:

    > malgosiagosia napisała:
    >
    > > grgkh napisał:
    >
    > > > Bóg naprawdę nie istnieje.
    > >
    > > Mnie nie interesuje w co wierzy czlowiek, tylko jaki jest.
    >
    > A ja się plotkowaniem nie zajmuję. Jeśli chcecie sobie kadzić, to
    > przenieście się na prywatny kanał.
    >
    > > > Bóg naprawdę nie istnieje.
    > >
    > > Ty tego nie wiesz.:)
    >
    > Nieprawda. Wiem,. Nie istnieje i tego poprawnie dowodzę.

    Kochanie, przypominadsz starego dziada, ktory walac laska w podloge
    krzyczy swoje urojenia. Mozesz tak krzyczec i do zachrypniecia, ale
    nikt o zdrowych zmyslach nie przyzna Ci racji.
    W sprawie Boga winno byc zastanowienie, jesli wiedzy nie ma.
  • grgkh 16.02.09, 01:23
    malgosiagosia napisała:

    > Kochanie, przypominadsz starego dziada,
    > ktory walac laska w podloge krzyczy swoje urojenia.
    > Mozesz tak krzyczec i do zachrypniecia, ale
    > nikt o zdrowych zmyslach nie przyzna Ci racji.

    I znów wycieczki osobiste? Nie potrafisz się bez nich obyć?
    Na razie to Ty krzyczysz. Ja spokojnie mówię.

    A co do przyznania racji, to starożytni byli mniej przy zdrowych
    zmysłach niż ludzie dziś żyjący. Obecnie coraz mniej jest takich,
    którzy rezygnując ze zdrowej logiki poddaja się urojeniom o bogu.
    Ateistów jest wciąż więcej, bo ludzie są coraz mądrzejsi.

    > W sprawie Boga winno byc zastanowienie, jesli wiedzy nie ma.

    Zastanowiłem się, w odróżnieniu od Ciebie, która przyjęłaś dogmat.

  • malgosiagosia 16.02.09, 01:29
    grgkh napisał:

    > malgosiagosia napisała:
    >
    > > Kochanie, przypominadsz starego dziada,
    > > ktory walac laska w podloge krzyczy swoje urojenia.
    > > Mozesz tak krzyczec i do zachrypniecia, ale
    > > nikt o zdrowych zmyslach nie przyzna Ci racji.
    >
    > I znów wycieczki osobiste? Nie potrafisz się bez nich obyć?
    > Na razie to Ty krzyczysz. Ja spokojnie mówię.
    >
    > A co do przyznania racji, to starożytni byli mniej przy zdrowych
    > zmysłach niż ludzie dziś żyjący. Obecnie coraz mniej jest takich,
    > którzy rezygnując ze zdrowej logiki poddaja się urojeniom o bogu.
    > Ateistów jest wciąż więcej, bo ludzie są coraz mądrzejsi.
    >
    > > W sprawie Boga winno byc zastanowienie, jesli wiedzy nie ma.
    >
    > Zastanowiłem się, w odróżnieniu od Ciebie, która przyjęłaś dogmat.

    Skad wiesz, ze przyjelam dogmat? Moze wciaz sie zastanawiam, a Ty
    swoimi wrzaskami chcesz mi narzucisz swoje zdanie, podobnie jak
    wrzaskami o Bogu, chca mi narzucic swoje zdanie wierzacy.

  • grgkh 16.02.09, 05:36
    Zastanów się, co mówisz...

    Czy zdajesz sobie sprawę, że prawdziwe wrzaski, zagłuszające PRAWDĘ
    to było i jest agresywne nawracanie, ewangelizacja, oczernianie
    wierzących w innych bogów, ateistów i agnostyków?

    Teologia oparta na dogmatach, których prawdy nigdy się nie dowodzi,
    ale podawana ludziom jako coś najbardziej wartościowego jest samym,
    czystym wrzaskiem.

    Dlaczego nie wolno mi mówić prawdy, bo traktujesz ją jako wrzask?
    Podejmij dyskusję. Wykaż, że się mylę... Nie potrafisz? A może Ci
    się nie chce? To nie wypowiadaj się o temacie, który merytorycznie
    ignorujesz.

    Co jest wrzaskiem, mówienie prawdy, czy fałszu?
  • malgosiagosia 16.02.09, 12:31
    grgkh napisał:

    > Zastanów się, co mówisz...
    >
    > Czy zdajesz sobie sprawę, że prawdziwe wrzaski, zagłuszające
    PRAWDĘ

    Czyja Prawde? Jaka Prawde?


    > to było i jest agresywne nawracanie, ewangelizacja, oczernianie
    > wierzących w innych bogów, ateistów i agnostyków?

    Czy ja Ciebie agresywnie nawracam? Prawda, ze nie. To po co mi tu z
    ewangelizacja wyjezdzasz?

    >
    > Teologia oparta na dogmatach, których prawdy nigdy się nie
    dowodzi,
    > ale podawana ludziom jako coś najbardziej wartościowego jest
    samym,
    > czystym wrzaskiem.
    >
    > Dlaczego nie wolno mi mówić prawdy, bo traktujesz ją jako wrzask?
    > Podejmij dyskusję. Wykaż, że się mylę... Nie potrafisz? A może Ci
    > się nie chce? To nie wypowiadaj się o temacie, który merytorycznie
    > ignorujesz.
    >
    > Co jest wrzaskiem, mówienie prawdy, czy fałszu?

    Mow sobie co chcesz, nazywaj to nawet prawda, niczym jednak nie
    roznisz sie od wrzaskliwych nawracaczy. Jestes takim samym
    pyszalkiem jak oni.

    > Zastanowiłem się, w odróżnieniu od Ciebie, która przyjęłaś dogmat.

    Robisz osobiste wycieczki. Dlaczego mnie oczerniasz? :))
    Skad wiesz, ze przyjelam dogmat?
    Czy dla Ciebie istnieja tylko dwa rodzaje ludzi - "madrzy" ateisci
    i "glupi" dogmatycy? Czlowiek ma prawo myslec, nie musi przyjmowac
    Twoich dogmatow. A racja, Ty chcesz udowodnic nieobecnosc Boga.
    Bardzo uprzejmie dziekuje, nie watpie, ze sa to tylko urojenia.
    Rownie dobrze moglbys udowadniac nieistnienie krasnolodkow.
    Zycia by Ci na to nie starczylo.:)
  • grgkh 16.02.09, 18:16
    malgosiagosia napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > Zastanów się, co mówisz...
    > >
    > > Czy zdajesz sobie sprawę, że prawdziwe wrzaski,
    > > zagłuszające PRAWDĘ
    >
    > Czyja Prawde? Jaka Prawde?

    Prawda jest niczyja. Jest obiektywna i wynika z logicznego myślenia.

    > > to było i jest agresywne nawracanie, ewangelizacja, oczernianie
    > > wierzących w innych bogów, ateistów i agnostyków?
    >
    > Czy ja Ciebie agresywnie nawracam? Prawda, ze nie.
    > To po co mi tu z ewangelizacja wyjezdzasz?

    Mnie i tak byś nie nawróciła, bo to niemozliwe. Ale religianci rządzili światem przy pomocy kłamstwa o istnieniu bogów od zawsze. A czymili to przy pomocy indoktrynacji, którą nazywają ewangelizacją. Bronisz tej ideologii. Stoisz po ciemnej stronie zła, bo religia to zło, gdyż opiera się na kłamstwie i służy produkcji tłumów niewolników umysłowych.

    > > Co jest wrzaskiem, mówienie prawdy, czy fałszu?
    >
    > Mow sobie co chcesz, nazywaj to nawet prawda, niczym jednak nie
    > roznisz sie od wrzaskliwych nawracaczy. Jestes takim samym
    > pyszalkiem jak oni.

    Nie muszę czekać na Twoją zgodę, a Ty nie muszisz czytać tego, co tu piszę. Jestem wolnym człowiekiem i tu jest wolne forum (mam taką nadzieję). Przeszkadza Ci, to odejdź w pokoju. I nie atakuj mnie osobiście.

    Czas na alternatywę dla nawracaczy religijnych. Będę nawracaczem ateistycznym, bo tego chcę :))) i Tobie nic do tego.

    > Skad wiesz, ze przyjelam dogmat?

    Występowanie w imieniu fałszu, który traktuje się jak prawdę jest przyjmowaniem go jako dogmat.

    > Czy dla Ciebie istnieja tylko dwa rodzaje ludzi - "madrzy" ateisci
    > i "glupi" dogmatycy?

    Tak. Dla Ciebie też są "swoi" i "obcy". Ale dla mnie człowiek nie jest etykietką. Ja zwalczam ideę, fałsz, zakłamanie, które podporządkowuje sobie ludzi. Zwalczam także dogmaty naukowe. Występuję jako obrońca prawdy i takiego myślenia, któe prowdzi do prawdy. Nigdy nie posługuję się kłamstwami i dlatego NIE MASZ SZANSY złapać mnie na niech.

    > Czlowiek ma prawo myslec, nie musi przyjmowac Twoich dogmatow.

    Jesteś niedouczona. Nie znasz definicji dogmatu.

    > A racja, Ty chcesz udowodnic nieobecnosc Boga.

    Nieistnienie. Udowodniłem to.

    > Bardzo uprzejmie dziekuje, nie watpie, ze sa to tylko urojenia.
    > Rownie dobrze moglbys udowadniac nieistnienie krasnolodkow.
    > Zycia by Ci na to nie starczylo.:)

    Krasnale też nie istnieją i też można to udowodnić. A moim życiem się nie kłopocz. To moja sprawa.
  • malgosiagosia 16.02.09, 19:55
    grgkh napisał:

    > > > Czy zdajesz sobie sprawę, że prawdziwe wrzaski,
    > > > zagłuszające PRAWDĘ
    > >
    > > Czyja Prawde? Jaka Prawde?
    >
    > Prawda jest niczyja. Jest obiektywna i wynika z logicznego
    myślenia.

    Z logicznego myslenia nie wynika, ze Boga nie ma. Gdyby mozna bylo,
    przy pomocy logicznego myslenia wysnuc wniosek, ze Bog nie istnieje,
    dawno juz bysmy o tym wiedzieli.

    > > Czy ja Ciebie agresywnie nawracam? Prawda, ze nie.
    > > To po co mi tu z ewangelizacja wyjezdzasz?
    >
    > Mnie i tak byś nie nawróciła, bo to niemozliwe.

    I to ma byc Ta Twoja logika?
    Ja pytalamm dlaczego wyjezdzasz z ewangelizacja, skoro Cie nie
    ewangelizuje?


    Ale religianci rządzili światem
    > przy pomocy kłamstwa o istnieniu bogów od zawsze. A czymili to
    przy pomocy ind
    > oktrynacji, którą nazywają ewangelizacją. Bronisz tej ideologii.
    Stoisz po ciem
    > nej stronie zła, bo religia to zło, gdyż opiera się na kłamstwie i
    służy produk
    > cji tłumów niewolników umysłowych.

    Jestes czlowiekiem ogarnietym jakas paranoja, nie wiesz co sie do
    Ciebie mowi, powtarzasz jak w malignie jakies pierdoly.
    Co ja mam wspolnego z jakimis religiantami? Jakiej ja ideologii
    bronie? To podobnie jak w epoce inkwizycji, kazdy niemal czlowiek
    byl opetany przez diabla, tak Ty kazdego widzisz opetanego
    ideologia, podczas gdy to wlasnie Ty, jestes opetany:))


    >
    > > > Co jest wrzaskiem, mówienie prawdy, czy fałszu?
    > >
    > > Mow sobie co chcesz, nazywaj to nawet prawda, niczym jednak nie
    > > roznisz sie od wrzaskliwych nawracaczy. Jestes takim samym
    > > pyszalkiem jak oni.
    >
    > Nie muszę czekać na Twoją zgodę, a Ty nie muszisz czytać tego, co
    tu piszę. Jes
    > tem wolnym człowiekiem i tu jest wolne forum (mam taką nadzieję).
    Przeszkadza C
    > i, to odejdź w pokoju. I nie atakuj mnie osobiście.

    Takich pyszalkow jak Ty, to zawsze mam ochote zrobic w krasnala:D
    I co mi zrobisz?


    > Czas na alternatywę dla nawracaczy religijnych. Będę nawracaczem
    ateistycznym,
    > bo tego chcę :))) i Tobie nic do tego.

    Jak to mnie nic do tego? Nie zycze sobie by mnie nawracano, ani na
    religie, ani na ateizm. Mam swoj rozum, Twojego mi nie potrzeba. :))

    >
    > > Skad wiesz, ze przyjelam dogmat?

    T
    >
    > Występowanie w imieniu fałszu, który traktuje się jak prawdę jest
    przyjmowaniem
    > go jako dogmat.

    No ale skad wiesz, ze wystepuje w imieniu falszu? Ja wystepuje
    przeciwko Twojemu falszowi, a nie bronie innych falszow. Jestes tak
    samo wypelniony faszem jak Ci, co mowia, ze wszystko wiedza o Bogu,
    ze wiedza czego Bog od nas chce, tych, ktorzy szafuja pieklem i
    niebem, strasza, groza i czlowiekiem poniewieraja. Jestes takim
    samym falszerzem.
    >
    > > Czy dla Ciebie istnieja tylko dwa rodzaje ludzi - "madrzy"
    ateisci
    > > i "glupi" dogmatycy?
    >
    > Tak. Dla Ciebie też są "swoi" i "obcy". Ale dla mnie człowiek nie
    jest etykietk
    > ą. Ja zwalczam ideę, fałsz, zakłamanie, które podporządkowuje
    sobie ludzi. Zwal
    > czam także dogmaty naukowe. Występuję jako obrońca prawdy i
    takiego myślenia, k
    > tóe prowdzi do prawdy. Nigdy nie posługuję się kłamstwami i
    dlatego NIE MASZ SZ
    > ANSY złapać mnie na niech.

    Juz swiat widzial obroncow prawdy i odpowiedniego myslenia.
    Obroncow pokoju, obroncow klasy robotniczej, obroncow honoru i
    ojczyzny i obroncow Boga. A byli oni siewcami zbrodni i nienawisci.



    >
    > > Czlowiek ma prawo myslec, nie musi przyjmowac Twoich dogmatow.
    >
    > Jesteś niedouczona. Nie znasz definicji dogmatu.
    >
    > > A racja, Ty chcesz udowodnic nieobecnosc Boga.
    >
    > Nieistnienie. Udowodniłem to.

    Jedynie co udowodniles jak, to to, ze jestes w dyskusji nieuczciwy,
    bo akurat znam definicje dogmatu i dobrze o tym wiesz.

    >
    > > Bardzo uprzejmie dziekuje, nie watpie, ze sa to tylko urojenia.
    > > Rownie dobrze moglbys udowadniac nieistnienie krasnolodkow.
    > > Zycia by Ci na to nie starczylo.:)
    >
    > Krasnale też nie istnieją i też można to udowodnić.

    Udowodnij, ze nigdy nie byles zaczarowany w zabe.:))

    A moim życiem się nie kłopo
    > cz. To moja sprawa.

    Ja sie Twoim zyciem nie klopocze. Skad ten nielogiczny wniosek?
  • grgkh 17.02.09, 02:05
    malgosiagosia napisała:

    > grgkh napisał:
    >
    > > > > Czy zdajesz sobie sprawę, że prawdziwe wrzaski,
    > > > > zagłuszające PRAWDĘ
    > > >
    > > > Czyja Prawde? Jaka Prawde?
    > >
    > > Prawda jest niczyja. Jest obiektywna i wynika z logicznego
    > myślenia.
    >
    > Z logicznego myslenia nie wynika, ze Boga nie ma.
    > Gdyby mozna bylo, przy pomocy logicznego myslenia
    > wysnuc wniosek, ze Bog nie istnieje,
    > dawno juz bysmy o tym wiedzieli.

    Ależ już od bardzo dawna wiemy o tym. Ale niestety religianci są na
    tyle bezwzględni w swej żądzy włądzy nad wszystkimi, że tych, którzy
    mieli śmiałość o tym mówić mordowali lub przynajmniej oczerniali
    przypisując im złe intencje. I stąd ateizm dorobił się, bez swojego
    udziału i uzasadnienia tak złej, choć niesłusznej opinii.

    A Ty rozumujesz jak małe dziecko: Wychowałaś się w indoktrynującym
    Cię środowisku, z dala od innych opinii i tez, bo Ci to
    uniemożliwiano, i uważasz, że prawda musi być po tej jedynej stronie.

    Ale nie zauważasz, że ci Twoi nie dowodzą istnienia bogów. Którego
    boga? O jakiej definicji?

    A ja dowodzę, że boga nie ma i mówię dlaczego tak jest. Czy
    potrafisz zdobyć się na samodzielność myślenia i powiedzieć sobie,
    że sama potrafisz rozstrzygnąć kto ma rację?

    Nie potrafisz, bo tak zostałaś wytresowana. Choć logika wskazuje, że
    ja mam rację, odrzucasz ten dowód.

    I to jest największe zło religii. Zamienia ludzi w posłuszne,
    bezmyślne automaty. Odbiera im wolność myślenia.

    > Ja pytalamm dlaczego wyjezdzasz z ewangelizacja, skoro Cie nie
    > ewangelizuje?

    Wróć do kontekstu, gdzie się zaczął ten temat. To była odpowiedź na
    zarzut, dlaczego angażuję się w "zwalczanie" religii. Moja odpowiedź
    jest taka - jeśli wam wolno ewangelizować, to mnie wolno mówić, czym
    ta ewangelizacja naprawdę jest.

    > Jestes czlowiekiem ogarnietym jakas paranoja, nie wiesz co sie do
    > Ciebie mowi, powtarzasz jak w malignie jakies pierdoly.

    To Ty nie potrafisz przeczytać moich postów ze zrozumienmiem. :) I
    trzymaj język za zębami, bo znów łamiesz zasady netykiety.

    To nie są pierdoły. To podważenie systemu, który rządzi ludźmi
    całego świata.

    > Takich pyszalkow jak Ty, to zawsze mam ochote zrobic w krasnala:D
    > I co mi zrobisz?

    Oleję Cię.

    > Jak to mnie nic do tego? Nie zycze sobie by mnie nawracano,
    > ani na religie, ani na ateizm. Mam swoj rozum, Twojego mi
    > nie potrzeba. :))

    Masz braki w elementarnej wiedzy. Na ateizm się nie "nawraca". Można
    co najwyżej zrezygnować z religii. Zresztą jeśli już tu rozmawiasz,
    to licz się z konsekwencjami wchodzenia w takie dysputy. Czujesz się
    wolna czy jesteś marionetką sterowaną przez kogoś lub coś? Odejdź, a
    ustanie presja, która Ci tak przeszkadza. Ja zostaję, bo sam tego
    chcę.

    > No ale skad wiesz, ze wystepuje w imieniu falszu? Ja wystepuje
    > przeciwko Twojemu falszowi, a nie bronie innych falszow.

    Najpierw wykaż, że to jest fałsz. Ale nie potrafisz tego zrobić, a
    więc to ja mam rację.

    > Juz swiat widzial obroncow prawdy i odpowiedniego myslenia.
    > Obroncow pokoju, obroncow klasy robotniczej, obroncow honoru i
    > ojczyzny i obroncow Boga. A byli oni siewcami zbrodni i
    > nienawisci.

    Powtarzam - wykaż, że się mylę, a porzucę tę tezę. I tym się różnię
    od obrońców, o których mówisz. Nigdy nie stanę po stronie fałszu. A
    ewidentnie fałszywe są religie zbudowane na dogmatach, a których
    dowodzenia prawdziwości zabraniają.

    > Jedynie co udowodniles jak, to to, ze jestes w dyskusji
    > nieuczciwy, bo akurat znam definicje dogmatu i dobrze o
    > tym wiesz.

    Bla, bla, bla. To erystyka, a nie argument.

    > Udowodnij, ze nigdy nie byles zaczarowany w zabe.:))

    Takie tezy mi zwisają. Sama sobie ich dowodź.
  • malgosiagosia 17.02.09, 14:19


    Razu pewnego, a bylam juz nastolatkiem, zaczepil mnie na ulicy
    pan w sutannie i pyta - A dlaczego ja ciebie dziecko nie widuje na
    lekcach religii?
    - a bo ja w Boga nie wierze, prosze ksiedza.
    -Ale Ty rozumujesz jak małe dziecko: Wychowałaś się w
    indoktrynującym Cię środowisku, z dala od innych opinii i tez, bo Ci
    to uniemożliwiano, i uważasz, że prawda musi być po tej jedynej
    stronie. Ale nie zauważasz, że ci Twoi nie dowodzą nieistnienia
    Boga.
    A ja mowie, że Bog jest i mówię dlaczego tak jest. Czy
    potrafisz zdobyć się na samodzielność myślenia i powiedzieć sobie,
    że sama potrafisz rozstrzygnąć kto ma rację?

    Nie potrafisz, bo tak zostałaś wytresowana. Choć logika wskazuje, że
    ja mam rację, odrzucasz Boga i odrzucasz zycie wieczne.

    I to jest największe zło. Brak wiary zamienia ludzi w posłuszne,
    bezmyślne automaty. Odbiera im wolność myślenia.

    -----

    grgkh ateizuje w sposob identyczny jak robia to ksiezulkowie, tylko
    ze oni ewangelizuja. Czlowieku gluchy i slepy, czy nie rozumiesz, ze
    jestes druga strona tej samej monety, ze niczym nie roznisz sie od
    tych, ktorych krytykujesz? Jestes tak samo jak oni bezczelny,
    arogancki i ograniczony.
    Twoj tekst, ktory zacytowalam jest na to dowodem.

    I jakie prymitywne zagranie, bo w pewnym momencie grgkh pyta-
    czy potrafisz zdobyc sie na samodzielnosc myslenia i powiedziec
    sobie, ze SAMA rozstrzygniesz kto ma racje.

    Czytajac te slowa poczulam ulge. Pomyslalam sobie, ze ten grgkh to
    nie taki jednak duren, ale niestety kolejne zdanie pozbawilo mnie
    tej nadziei - grgkh odpowiada sam sobie - nie potrafisz, bo tak
    zostalas wytresowana.

    Rozmowa z kims takim jak grgkh to strata czasu.

    EOT
  • kolter_one 17.02.09, 14:47
    malgosiagosia napisała:
    >
    > I to jest największe zło. Brak wiary zamienia ludzi w posłuszne,
    > bezmyślne automaty. Odbiera im wolność myślenia.

    Pieprzenie w bambus !!
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • malgosiagosia 17.02.09, 14:55
    kolter_one napisał:

    > malgosiagosia napisała:
    > >
    > > I to jest największe zło. Brak wiary zamienia ludzi w posłuszne,
    > > bezmyślne automaty. Odbiera im wolność myślenia.
    >
    > Pieprzenie w bambus !!

    Zdaje sie, ze niczego nie zrozumiales.
    Przeczytaj wpis grgkh, a potem moj.
    Slowa, ktore przytoczyles nie sa moimi slowamia, sa slowami ksiedza
    i lekko tylko zmodyfikowanymi slowami grgkh.
  • kolter_one 17.02.09, 15:01
    malgosiagosia napisała:
    >
    > Zdaje sie, ze niczego nie zrozumiales.
    > Przeczytaj wpis grgkh, a potem moj.
    > Slowa, ktore przytoczyles nie sa moimi slowamia, sa slowami ksiedza
    > i lekko tylko zmodyfikowanymi slowami grgkh.

    Nie zmienia to faktu że jest to pieprzenie w bambus.
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • malgosiagosia 17.02.09, 15:10
    kolter_one napisał:

    > Nie zmienia to faktu że jest to pieprzenie w bambus.

    Zgadazam sie.
  • malgosiagosia 17.02.09, 15:26
    kolter_one napisał:

    > malgosiagosia napisała:
    >
    > > kolter_one napisał:
    > >
    > > > Nie zmienia to faktu że jest to pieprzenie w bambus.
    > >
    > > Zgadazam sie.
    >
    > Dawaj tu to ci dobrego browarka poleje ::))
    > www.pierheadwines.co.uk/web/home/?te=product&pt=196

    Dobre piwko, dzieki..:)))
  • grgkh 17.02.09, 23:32
    Jesteś prymitywnie powtarzalna w sposobie narracji. Wciąż kierujesz pod moim adresem jakieś inwektywy. Czy wiesz, że to od pierwszego wrażenia widoczna oznaka występowania z pozycji, na której nie ma się żadnego dobrego argumentu?

    Brak siły argumentu, zastępujesz argumentem siły. Biedactwo... ;)

    Na Twoją kiepską perorę odpowiem tak:

    Jestem ateistą, a więc człowiekiem, który zrezygnował ze wszystkich religii jednocześnie. Nie wierzę także w UFO. Ani w wilkołaki. Ani wampiry. Itd.

    A czy Ty wierzysz w coś więcej niż Twój jeden bóg, który jest trzema bogami jednocześnie, ma jedno imię, którego nie ma więc zastępuje go symbolicznym nickiem?

    A widzisz. Jesteś więc także niewierzącą. Tyle, że nie wierzysz w inne bajki. Pod tym względem jesteś identyczna ze mną.

    malgosiagosia napisała:

    > grgkh ateizuje w sposob identyczny jak robia to ksiezulkowie,

    Nie jest to prawda.

    > nie zauważasz, że ci Twoi nie dowodzą nieistnienia Boga.

    Ja dowodzę nieistnienia.

    > A ja mowie, że Bog jest i mówię dlaczego tak jest.

    A ja mówię, że go nie ma i nie tylko mówię, ale i przedstawiam dowód, którego nikt nie podważył. Ani Ty, ani żaden inny, choćby "najmądrzejszy" religiant. Sprowadź mi tutaj jakiegoś. Jestem gotów na dyskusję. ;)

    > Rozmowa z kims takim jak grgkh to strata czasu.

    Dla Ciebie to strata czasu, bo nic poza możliwością pojawienia się własnych wątpliwości w kwestii wiary Cię nie czeka. ;)
  • s.os55 17.03.09, 15:52
    grgkh napisał.
    >
    > Co jest wrzaskiem, mówienie prawdy, czy fałszu?

    Chciałoby się powiedzieć, jeszcze Polska nie zginęła, póki My żyjemy i niezginie!!!
    Opór przeciwko klerroryzmowi wzrasta, bo z każdym terroryzmem należy
    walczyć, szczególnie, gdy stoją za nim fundamentaliści religijni.
  • kolter_one 16.02.09, 08:41
    malgosiagosia napisała:
    > Kochanie, przypominadsz starego dziada, ktory walac laska w podloge
    > krzyczy swoje urojenia. Mozesz tak krzyczec i do zachrypniecia, ale
    > nikt o zdrowych zmyslach nie przyzna Ci racji.

    To ciekawe że nikt mu nie przyzna racji ::))))))))))
    ktoś o zdrowych zmysłach nie kieruje modłów do plastikowych czy też gipsowych
    laleczek ::)))

    > W sprawie Boga winno byc zastanowienie, jesli wiedzy nie ma.

    Ty masz ją zapewne przeogromną :)))))))))))))
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • malgosiagosia 16.02.09, 12:43
    kolter_one napisał:

    > malgosiagosia napisała:
    > > Kochanie, przypominadsz starego dziada, ktory walac laska w
    podloge
    > > krzyczy swoje urojenia. Mozesz tak krzyczec i do zachrypniecia,
    ale
    > > nikt o zdrowych zmyslach nie przyzna Ci racji.
    >
    > To ciekawe że nikt mu nie przyzna racji ::))))))))))
    > ktoś o zdrowych zmysłach nie kieruje modłów do plastikowych czy
    też gipsowych
    > laleczek ::)))

    Nie mnie oceniac, nie mam prawa, a Tobie dano tako prawo? Kto Ci je
    dal?
    Wiem. Sam je sobie nadales, medrcu.:)))

    >
    > > W sprawie Boga winno byc zastanowienie, jesli wiedzy nie ma.
    >
    > Ty masz ją zapewne przeogromną :)))))))))))))

    Nie, to Ty ja masz, tak wielka, ze pozwalasz sobie na wysmiewanie
    ludzi, ktorzy mysla inaczej niz Ty.

  • kolter_one 16.02.09, 14:10
    malgosiagosia napisała:
    >
    > Nie mnie oceniac, nie mam prawa, a Tobie dano tako prawo?

    Skoro produkujesz się na tym forum to i zbierasz coś zasiała !!

    Kto Ci je
    > dal?

    Ano to jest publiczne forum dyskusyjne a nie konfesionał.

    > Wiem. Sam je sobie nadales, medrcu.:)))

    Ano , ale nie będę tak jak dawniej twoi robili palił na stosach ::))

    >
    > Nie, to Ty ja masz, tak wielka, ze pozwalasz sobie na wysmiewanie
    > ludzi, ktorzy mysla inaczej niz Ty.

    Tak się składa ze mam jej więcej niż 1673566728162783 statystycznych katolickich
    wierzących ::))))
    Lata praktyki w takich bojach .
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • malgosiagosia 16.02.09, 16:17
    kolter_one napisał:

    :
    > >
    > > Nie mnie oceniac, nie mam prawa, a Tobie dano tako prawo?
    >
    > Skoro produkujesz się na tym forum to i zbierasz coś zasiała !!

    Moge oceniac czyjas wypowiedz, a nie jakis ludzi, ktorych na oczy
    nie widzialam.
    >
    > Kto Ci je
    > > dal?
    >
    > Ano to jest publiczne forum dyskusyjne a nie konfesionał.

    Ty sie czepiasz, a nie dyskutujesz.:))
    >
    > > Wiem. Sam je sobie nadales, medrcu.:)))
    >
    > Ano , ale nie będę tak jak dawniej twoi robili palił na
    stosach ::))

    Moi palili Twoich? I Ty to nazywasz dyskusja?


    >
    > >
    > > Nie, to Ty ja masz, tak wielka, ze pozwalasz sobie na wysmiewanie
    > > ludzi, ktorzy mysla inaczej niz Ty.
    >
    > Tak się składa ze mam jej więcej niż 1673566728162783
    statystycznych katolickic
    > h
    > wierzących ::))))
    > Lata praktyki w takich bojach .

    Ja z katolikami nie walcze, ani nie pozwalam, by katolicy walczyli
    ze mna. Jak dotad, wlos mi z glowy nie spadl.:))

  • kolter_one 17.02.09, 08:19
    malgosiagosia napisała:
    > Moge oceniac czyjas wypowiedz, a nie jakis ludzi, ktorych na oczy
    > nie widzialam.

    Możesz i musisz się liczyć z odpowiedzią .

    > Ty sie czepiasz, a nie dyskutujesz.:))

    To ty tak uważasz .

    > Moi palili Twoich? I Ty to nazywasz dyskusja?

    Tzw; wierzący nie palili na stosach ?

    > Ja z katolikami nie walcze, ani nie pozwalam, by katolicy walczyli
    > ze mna. Jak dotad, wlos mi z glowy nie spadl.:))

    Ja też tylko słów używam .
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • grgkh 15.02.09, 23:14
    kiwaczek11 napisał:

    > które potwierdzałby niedorzeczną paplaninę o niezmienności i
    > czasie.

    Ta paplanina jest dorzeczna. A Ty nie potrafisz jej podważyć. Jest
    ona dowodem logicznym, że żaden "bóg", kreator, czy cokolwiek innego
    NIE MOŻE STAĆ PONAD CZASEM.

    Powtórzę ten wywód:

    Kreatora tworzącego cokolwiek obowiązuje kolejność stanów - przed
    stworzeniem, w jego czasie i po stworzeniu. Wynikaja z tego dwa
    wnioski:

    1) Jeśli dla kreatora nie płynąłby czas, to kreatora dotyczy
    jednoczesność istnienia ze wszystkimi zdarzeniami, które go dotyczą.
    Również fakt stwarzania jest wtedy równoczesny z kreatorem - świat
    powstałby RAZEM z nim. A razem dla niego i świata oznacza, że
    kreator jest zbędny i nie może być twórcą tego, co z nim
    współistnieje.

    2) Jeśli kreatora dotyczy jakiś ciąg zdarzeń (stwarzanie), to dla
    niego płynie czas i nie może on ponad tym (swoim) czasem istnieć.
    Jeśli płynie dla niego czas, to można cofać się w ciągu zdarzeń,
    które go dotyczyły, aż dojdziemy do pierwszego i to jest początek
    istnienia kreatora, jego narodziny.

    Kreator NIE JEST WIECZNY. Tam gdzie istnieje jakikolwiek ciąg
    zdarzeń, tam płynie czas, a jeśli płynie czas wynikający z tego
    ciągu zdarzeń, to jedno z nich MUSI być pierwsze.

    Wieczość to nieistniejąca, abstrakcyjna cecha, której NIKT nie
    potrafi zdefiniować.

    Boga nie ma. Nie ma kreatora. Nie istnieje żadna z przypisywanych mu
    cech.
  • kiwaczek11 16.02.09, 22:30
    <<<<<<<
    > które potwierdzałby niedorzeczną paplaninę o niezmienności i
    > czasie.

    Ta paplanina jest dorzeczna. A Ty nie potrafisz jej podważyć. Jest
    ona dowodem logicznym, że żaden "bóg", kreator, czy cokolwiek innego
    NIE MOŻE STAĆ PONAD CZASEM.
    >>>>>>>

    No to proponuję poczytać sobie na temat niezmienności ,
    wieczności,czasu i , o zgrozo, chaosu, co pisał grgkh i co mu
    odpisywałem
    Począwszy od tego:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=89747150&a=90155502
    poprzez to:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=89747150&a=90174078
    skończywszy chyba na tym:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=89747150&a=90225024

    <<<<
    Powtórzę ten wywód:

    Kreatora tworzącego cokolwiek obowiązuje kolejność stanów - przed
    stworzeniem, w jego czasie i po stworzeniu. Wynikaja z tego dwa
    wnioski: >>>>

    Na początek: przypadek , kiedy mówimy, że wszechświat POWSTAŁ
    (choć nie musi to być pewne) , a przez to miał początek.
    Niezależnie od tego, czy wszechświat powstał samoistnie, czy przez
    kreacje, miał początek, skoro powstał.
    Przyjrzyjmy się Twojemu założeniu w kontekście Wielkiego Wybuchu,
    jako najbardziej popularnej hipotezy początku wszechświata. O ile
    można mówić o stanie podczas powstawania (jakkolwiek krótki by nie
    był) oraz o stanie po powstaniu, a może raczej o stanach po
    powstaniu, to czy można mówić cokolwiek o stanie PRZED POWSTANIEM?
    Fizycy twierdzą ,że nie. A to dlatego, że czas, jak i wszystko inne
    miało początek w Wilekim Wybuchu. Dlatego rozpatrywanie
    pojęcia „PRZED WYBUCHEM” nie ma sensu.
    Jeśli przy takiej, powszechnie przez naukę akceptowalnej ,
    koncepcji powstania wszechświata założona przez Ciebie kolejność
    zdarzeń „Przed-W trakcie-Po” nie obowiązuje, to dlaczego miałaby
    obowiązywać kreatora?
    Jeśli nie obowiązuje, to dalsze wnioski nie mają sensu, bo są
    wynikiem fałszywego założenia.

    <<< Wieczość to nieistniejąca, abstrakcyjna cecha, której NIKT nie
    potrafi zdefiniować.>>>

    Ponad to.
    Jeśli wszechświat NIE POWSTAŁ to mamy następujące przypadki,
    których jak na razie nie możemy wykluczyć:
    1. nie powstał, czyli nie ma początku, ale ma koniec
    2. nie powstał, czyli nie ma początku i nie ma końca
    Drugi przypadek , którego nie możemy jak na razie wykluczyć, to
    wieczność.

    To w kwestii pojęcia wieczności, którą Ty odrzucasz, choć nie możesz
    mieć pewności czy jest cechą istniejącą, czy nieistniejącą.

    <<<<<
    1) Jeśli dla kreatora nie płynąłby czas, to kreatora dotyczy
    jednoczesność istnienia ze wszystkimi zdarzeniami, które go dotyczą.
    Również fakt stwarzania jest wtedy równoczesny z kreatorem - świat
    powstałby RAZEM z nim.
    >>>

    Nie koniecznie. Tak jak się twierdzi, że w Wielkim wybuchu powstał
    czas, tak i Kreator wraz ze Wszechświatem mógł stworzyć czas. Czas
    zatem jest tylko produktem i nie musi dotyczyć Kreatora. Kreator
    może istnieć bez żadnej korelacji z parametrem o nazwie CZAS. Czas
    dotyczyć może tylko produktu kreacji. W tym sensie również można
    definiować wieczność jako ponadczasowość, a właściwie pozaczasowość.

    <<<A razem dla niego i świata oznacza, że
    kreator jest zbędny i nie może być twórcą tego, co z nim
    współistnieje.

    2) Jeśli kreatora dotyczy jakiś ciąg zdarzeń (stwarzanie), to dla
    niego płynie czas i nie może on ponad tym (swoim) czasem istnieć.
    Jeśli płynie dla niego czas, to można cofać się w ciągu zdarzeń,
    które go dotyczyły, aż dojdziemy do pierwszego i to jest początek
    istnienia kreatora, jego narodziny.

    Kreator NIE JEST WIECZNY. Tam gdzie istnieje jakikolwiek ciąg
    zdarzeń, tam płynie czas, a jeśli płynie czas wynikający z tego
    ciągu zdarzeń, to jedno z nich MUSI być pierwsze.

    >>>>

    Kiedyś tak odpisałem na podobne wnioski :

    „Wieczność , jako cecha Boga, może być NIEZMIENNOŚCIĄ, czyli zerową
    zmiennością, o której piszesz. Jeśli tak, to dla niego czas nie
    płynie. Jest niezmienny. Idąc Twoim tropem, jeśli jest niezmienny,
    to jego KREACJA, TWORZENIE, jeśli takie jest, jest niezmienne ( w
    myśl tego nie ma momentu przed , w trakcie i po kreacji). Ale wynik
    kreacji nie musi już być niezmienny (wieczny), jak piszesz. To co
    jest związane z niezmiennością, nie musi być tak samo niezmienne.
    Prosta analogia. Przyspieszenie jest niezmienne , ale prędkość jest
    w ciągłej zmianie. Przepływ cieczy w kranie jest niezmienny, ale w
    wannie poziom wody ulega zmianie. Dlatego Wszechświat nie musi być
    wieczny. Może być ( jest) zmienny. Kreacja (kreator) może być
    niezmienna, więc nie musiała ( nie musiał ) mieć początku, nie
    musiała ( nie musiał) powstać.
    To samo zresztą można powiedzieć o REGUŁACH, które tak lubisz ( a ja
    nie mam nic przeciwko nim). Czy musiały powstać? Czy są niezmienne?
    Mogą być niezmienne, ( i wydaje się że takie są) a więc nie musiały
    powstać. Ale jak najbardziej zmienne są efekty ich działań ( np.
    zależnie od warunków początkowych).”
  • grgkh 17.02.09, 02:09
    Następnew głupoty... Nie znasz, nie rozumiesz podstawowych,
    elementarnych definicji.

    Definicja czasu, kiwaczku - najpierw ją tu podaj, a potem wrócimy do
    twoich paranaukowych bredni.
  • kiwaczek11 17.02.09, 17:08
    > Następnew głupoty... Nie znasz, nie rozumiesz podstawowych,
    > elementarnych definicji.

    No to moze mi je wyjasnisz, bo nie bardzo wiem co to za głupoty

    > Definicja czasu, kiwaczku - najpierw ją tu podaj, a potem wrócimy
    do
    > twoich paranaukowych bredni.

    A którą definicję potrzebujesz, bo się ich uzbierało trochę, odkad
    ludzie podjeli ten temat?
  • grgkh 17.02.09, 02:51
    kiwaczek11 napisał:

    > „Wieczność , jako cecha Boga, może być NIEZMIENNOŚCIĄ,
    > czyli zerową zmiennością, o której piszesz.
    > Jeśli tak, to dla niego czas nie płynie. Jest niezmienny.

    Bełkot... Dalszego ciągu nawet nie potrzebuję cytować.

    Wniosek jest tylko jeden:

    Kreator, dla którego nie ma żadnej zmienności (ŻADNEJ!!!) nie może
    samodzielnie wykreować świata. A więc świat powstał bez jego
    udziału, bez jego aktywności. Samodzielnie. :)

    I tak oto samodzielnie ;) uśmierciłeś kreatora. Nie istnieje on jako
    kreator, a także nie jest sam dla siebie wieczny. Jest niczym.
    Zerem. Fałszem. ;)
  • kiwaczek11 17.02.09, 17:34
    > > „Wieczność , jako cecha Boga, może być NIEZMIENNOŚCIĄ,
    > > czyli zerową zmiennością, o której piszesz.
    > > Jeśli tak, to dla niego czas nie płynie. Jest niezmienny.

    Wyrywasz z kontekstu , dlatego to dla Ciebie bełkot. A trzebaby było
    siegnać głebko do Twoich wypowiedzi, gdzie bełkotałeś o nicości itp.
    To była tylko jedna z moich odpowiedzi na te fantazje.

    Swoją droga może powinienes sobie sprawić jakies inhalacje mózgu, bo
    wiekszość co odbierasz, to bełkot. Może cos zalega i bełkocze.

    > Kreator, dla którego nie ma żadnej zmienności (ŻADNEJ!!!) nie może
    > samodzielnie wykreować świata.

    a skąd taki wniosek? A niesamodzielnie może?

    > A więc świat powstał bez jego
    > udziału, bez jego aktywności. Samodzielnie. :)

    Niezmienność moze dotyczyć istnienia i kreacji, jak wczesniej
    pisałem. Niezmienna kreacja, wyniki kreacji zmienne zależnie od
    warunków początkowych, tak jak niezmienny przepływ w kranie, zmienny
    poziom w wannie.

    A tak wogóle, pisząc o niezmienności w kontkście wieczności,
    chciałem zrobić ukłon w Twoją stronę , bo to Ty powiazałeś najpierw
    te dwie cechy, poprzez utozsamienie czasu ze zmiennością, co jest
    pomyleniem pojęć, o czym tez pisałem. Stad i takie ( jedno z..) moje
    podejście do tematu.

    > I tak oto samodzielnie ;) uśmierciłeś kreatora. Nie istnieje on
    jako
    > kreator, a także nie jest sam dla siebie wieczny. Jest niczym.

    Rozkładam na czynniki to co napisałeś: jeśli nie istenieje jako
    kreator ( bo jest niezmienny, więc nie może kreować), to jest
    wieczny ( bo jest niezmienny). Skąd nagle druga część zdania : "a
    także nie jest sam dla siebie wieczny". Oto wynik silenia sie na
    logikę skołtunioną z ideologią.
    Chętnie poznam ścieżkę implkacji tych wniosków, bo jak na razie, to
    widze to jako wynik niekontrolowanego wylewu ideologicznej żółci.


  • malgosiagosia 17.02.09, 18:50
    kiwaczek11 napisał:

    > Niezmienność moze dotyczyć istnienia i kreacji, jak wczesniej
    > pisałem. Niezmienna kreacja, wyniki kreacji zmienne zależnie od
    > warunków początkowych, tak jak niezmienny przepływ w kranie,
    zmienny
    > poziom w wannie.

    Drogi kiwaczku11, przyklad przemawiajacy do wyobrazni, bo zaraz mi
    przyszlo do glowy, ze taka niezmiena stala jest przestrzen.
    Wszystkie zmiany zachodza w przestrzeni, a przestrzen sobie istnieje
    niezmienna, no powiedzmy z naszego punktu widzenia jest ona
    niezmienna. Zastanawiam sie czy mozliwe jest, ze To co nazywamy
    Bogiem jest czyms takim absolutnie oczywistym i stalym, ze w ogole
    niezauwazalnym, a jednoczesnie absolutnie koniecznym do istnienia
    swiata.
    I jeszcze jedno. Nie wydaje mi sie niemozliwe, a wrecz konieczne, ze
    tzw. Bog jest poza naszym wszechswiatem i jednoczesnie w naszym
    wszechswiecie, albo nasz wszechswiat w sobie zawiera, "wystajac"
    daleko poza wszechswiata granice. Moze jest wrecz zbiorem
    wszechswiatow, powiedzmy czterowymiarowych. Wydaje mi sie wrecz
    niemozliwe, by istnial tylko jeden wszechswiat.
  • kiwaczek11 17.02.09, 19:46
    Drogi kiwaczku11, przyklad przemawiajacy do wyobrazni, bo zaraz mi
    > przyszlo do glowy, ze taka niezmiena stala jest przestrzen.
    > Wszystkie zmiany zachodza w przestrzeni, a przestrzen sobie
    istnieje
    > niezmienna, no powiedzmy z naszego punktu widzenia jest ona
    > niezmienna.

    Nie wiem co masz na myśli pisząc „niezmienna przestrzeń”. Jeśli
    chodzi o geometrię przestrzeni, to nie jest niezmienna. Grawitacja
    ją deformuje. Jest to obserwowalne. Zatem zmienia się jej geometria
    ze wzrostem masy, a zatem grawitacji.

    Zastanawiam sie czy mozliwe jest, ze To co nazywamy
    > Bogiem jest czyms takim absolutnie oczywistym i stalym, ze w ogole
    > niezauwazalnym,

    Nie można tego wykluczyć, ale tez nie można mówić ,że jest to
    prawdziwe. Przynajmniej w obecnym stanie wiedzy i możliwości
    poznawczych.

    a jednoczesnie absolutnie koniecznym do istnienia
    > swiata.

    No, ja raczej bym był ostrożny z tym „koniecznym do istniena”. Jeśli
    Bóg nie istnieje, to nie jest konieczny do istnienia wszechświata.
    Jeśli istnieje, to :
    - albo stworzył świat
    - albo go nie stworzył
    Jeśli stworzył, to może być konieczny w sensie „uruchomienia
    wszechświata”, a nie mieć wpływu na swoje tworzywo – więc nie jest
    konieczny do dalszego istnienia, albo jeśli stworzył , to jest
    absolutnie konieczny do istnienia, zarówno w sensie „uruchomienia”,
    jak i wpływu na dalsze istnienie, czyli „podtrzymywania istnienia”
    Generalizując - nie wiadomo :)

    > I jeszcze jedno. Nie wydaje mi sie niemozliwe, a wrecz konieczne,
    ze
    > tzw. Bog jest poza naszym wszechswiatem i jednoczesnie w naszym
    > wszechswiecie, albo nasz wszechswiat w sobie zawiera, "wystajac"
    > daleko poza wszechswiata granice. Moze jest wrecz zbiorem
    > wszechswiatow, powiedzmy czterowymiarowych. Wydaje mi sie wrecz
    > niemozliwe, by istnial tylko jeden wszechswiat.

    Istnieją hipotezy, czy teorie o wszechświatach równoległych
    formułowane przez kosmologów i matematyków jako modele
    kosmologiczne.
    Z tzw. liczb Ramanujana wynika, że rzeczywistość ma albo 10 albo 26
    wymiarów.
    Jak jest na prawdę – nie wiadomo :). Przynajmniej na razie.
  • malgosiagosia 17.02.09, 20:27
    kiwaczek11 napisał:


    > Nie wiem co masz na myśli pisząc „niezmienna przestrzeń”. Jeśli
    > chodzi o geometrię przestrzeni, to nie jest niezmienna. Grawitacja
    > ją deformuje. Jest to obserwowalne. Zatem zmienia się jej
    geometria
    > ze wzrostem masy, a zatem grawitacji.

    Mysle, ze przestrzen jest po prostu sprezysta, elastyczna i stad te
    rzekome deformacje. Chodzi mi o to, ze cokolwiek sie zdarzy w
    przestrzeni np. pozar czy rozlanie farby, to nie ma to na nia
    wplywu. Nie mozemy jej zamrozic, sprezyc czy rozwalkowac.
    No ale powiedzialam tylko, ze Twoj przyklad z wanna i woda, nasunal
    mi inny.


    >
    > Zastanawiam sie czy mozliwe jest, ze To co nazywamy
    > > Bogiem jest czyms takim absolutnie oczywistym i stalym, ze w
    ogole
    > > niezauwazalnym,
    >
    > Nie można tego wykluczyć, ale tez nie można mówić ,że jest to
    > prawdziwe. Przynajmniej w obecnym stanie wiedzy i możliwości
    > poznawczych.
    >
    > a jednoczesnie absolutnie koniecznym do istnienia
    > > swiata.
    >
    > No, ja raczej bym był ostrożny z tym „koniecznym do istniena”. Jeśl
    > i
    > Bóg nie istnieje, to nie jest konieczny do istnienia wszechświata.
    > Jeśli istnieje, to :
    > - albo stworzył świat
    > - albo go nie stworzył
    > Jeśli stworzył, to może być konieczny w sensie „uruchomienia
    > wszechświata”, a nie mieć wpływu na swoje tworzywo – więc nie jest
    > konieczny do dalszego istnienia, albo jeśli stworzył , to jest
    > absolutnie konieczny do istnienia, zarówno w sensie „uruchomienia”,
    >
    > jak i wpływu na dalsze istnienie, czyli „podtrzymywania istnienia”
    > Generalizując - nie wiadomo :)
    >
    > > I jeszcze jedno. Nie wydaje mi sie niemozliwe, a wrecz
    konieczne,
    > ze
    > > tzw. Bog jest poza naszym wszechswiatem i jednoczesnie w naszym
    > > wszechswiecie, albo nasz wszechswiat w sobie zawiera, "wystajac"
    > > daleko poza wszechswiata granice. Moze jest wrecz zbiorem
    > > wszechswiatow, powiedzmy czterowymiarowych. Wydaje mi sie wrecz
    > > niemozliwe, by istnial tylko jeden wszechswiat.
    >
    > Istnieją hipotezy, czy teorie o wszechświatach równoległych
    > formułowane przez kosmologów i matematyków jako modele
    > kosmologiczne.
    > Z tzw. liczb Ramanujana wynika, że rzeczywistość ma albo 10 albo
    26
    > wymiarów.
    > Jak jest na prawdę – nie wiadomo :). Przynajmniej na razie.

    Bardzo ciekawa postac.:)

    www.lo.szczecinek.pl/matma/5.htm
  • grgkh 17.02.09, 23:05
    Nudzi mnie czytanie wypisywanych przez Ciebie głupot. Są tak beznadziejne, że szkoda czasu na zastanawianie się, co Ci odpisać.

    Tacy jak Ty nie zamkną ust ateistom. Wasz czas się skończył, skończył się czas ambony jako krynicy mądrości i już nie będzie cenzury i "jedynie słusznych dogmatów". Internet jest wielki i przebogaty w możliwości kontaktu i znajdowania tego, czego się potrzebuje. Prawdy nie da się stłumić, a samobójcza :) obrona fałszu natychmiast ujawnia jego naturę.

    Olewam Cię. Przestałeś być partnerem do rozmów. ;)
  • kiwaczek11 18.02.09, 20:03
    <<<Nudzi mnie czytanie wypisywanych przez Ciebie głupot. Są tak
    beznadziejne, że szkoda czasu na zastanawianie się, co Ci odpisać.
    >>>

    Już po raz drugi rozczłonowałem Twoją wypowiedź , co pokazało, że
    piszesz głupoty, jesteś nielogiczny i niekonsekwentny. Trudno
    udźwignąć? Reakcja klasyczna.
    Z Twojej strony , oprócz pisania elaboratów o modelu, świecie
    zewnętrznym i wewnętrznym, używanych zresztą na przemian i
    wybiórczo, jak Ci było wygodnie, nie było ani razu czegoś odwrotnego
    w stosunku do mojej wypowiedzi.
    Jesteś ideologiem, a nie logikiem. Nie jesteś wstanie stosować
    logiki do prostych przykładów i nie rozpoznajesz sprzeczności w
    swoich bredniach.. Nie umiesz formułować swoich wywodów choćby tak,
    aby tych sprzeczności uniknąć. Swój rzekomy dowód opierasz tylko na
    założeniach Ci wygodnych, pomijając inne założenie, które w
    oczywisty sposób również należy uwzględnić. W końcu w amoku i przy
    utracie wszelkiego zdrowego rozsądku próbowałeś udowadniać stosując
    sofistykę, licząc na to ,ze głupole to łykną. Jesteś manipulantem.
    Nieudolnym zresztą. Podszywając się swoimi farmazonami pod naukę
    kompromitujesz ją i siebie.
    Ze swoim maniakalnym, ideologicznym zacietrzewieniem i klepaniem
    pseudonaukowych bzdur przynosisz szkodę nawet tym, którzy występują
    (nota bene słusznie wg mnie) przeciw nachalnej ingerencji kościoła i
    religii w życie ludzi w świeckim państwie. Przynosisz szkodę , bo
    jesteś niewiarygodny.

    <<< Tacy jak Ty nie zamkną ust ateistom. >>>

    Ja nie mam zamiaru zamykać ust komukolwiek.

    <<< Wasz czas się skończył, skończył się czas ambony jako krynicy
    mądrości i już nie będzie cenzury i "jedynie słusznych dogmatów"..
    >>>

    Dopełnisz wypowiedź wchodząc na barykady.

    <<< Olewam Cię. Przestałeś być partnerem do rozmów. ;) >>>

    Dla mnie żadna strata.
  • grgkh 18.02.09, 21:27
    Piszę najlepiej jak potrafię. Z Twojej strony czytam coś, co jest dla mnie bełkotliwą erystyką. Na taką ocenę pracowałeś bardzo długo. Nie rokujesz nadziei na poprawę. Wybacz, mam prawo zrezygnować z "dalszego ciągu" z Tobą, bo jestem wolnym człowiekiem.

    I to by było na tyle, kiwaczek11. Powodzenia.
  • kiwaczek11 19.02.09, 00:29
    A jednak odpisałeś... może z uprzejmości :)

    > Piszę najlepiej jak potrafię. Z Twojej strony czytam coś, co jest
    dla mnie bełk
    > otliwą erystyką. Na taką ocenę pracowałeś bardzo długo

    Proponuję lekturę definicji i przykładów erystyki wg Schopenhauera,
    zapewne dowiesz się troche o sobie.

    > Nie rokujesz nadziei na poprawę.

    Do uzurpowanej pozycji mentora i wyroczni zdążyłem się przyzwyczaić
    i nie robi to juz na mnie wiekszego wrażenia.

    >Wybacz, mam prawo zrezygnować z "dalszego ciągu" z Tobą, bo jestem
    wo
    > lnym człowiekiem.

    Oczywiście. Tak jak ja mam prawo do komentowania Twoich wypowiedzi (
    z czego na razie nie zamierzam rezygnować),bo jestem wolnym
    człowiekiem, i nie mam prawa żądać na nie odpowiedzi, bo jesteś
    wolnym człowiekiem.


    > I to by było na tyle, kiwaczek11. Powodzenia.

    Ja też życze Ci powodzenia, szczególnie w materii formułowania
    dowodu na nieistnienie Boga, skutecznego dowodu. Bom szczerze
    ciekaw , jak jest na prawdę.
  • grgkh 19.02.09, 10:12
    A Ty wciąż swoje. Coś chcesz ugrać, podczas gdy mnie to już naprawdę
    zwisa. Wolę pogadać z innymi. Są to bardziej rozwijające rozmowy. A
    Tobie dziękuję.
  • kiwaczek11 19.02.09, 11:08
    Boisz się ,ze coś chcę ugrać? :):):) Nie chciałby wywoływać u Ciebie
    lęków na tym tle :).

    Skoro Ci zwisa, nie musisz odpowiadać, tak jak pisaliśmy przed
    chwilą. Jeśli nie chcesz widzieć moich komentarzy, pisz z ludźmi na
    mailu. Na forum pisać mi wolno.

    > Wolę pogadać z innymi. Są to bardziej rozwijające rozmowy. A
    > Tobie dziękuję.

    Ciesze się ,że wreszcie doceniłeś swoich interlokutorów, których do
    tej pory w wiekszości tylko pouczałeś i obwiniałeś za całe zło na
    świecie. Mam nadzieję,że mówisz nie tylko o tych ,którzy ślepo Ci
    wtórują i zrozumiałe jest ,że wsród nich czujesz się znacznie lepiej.





  • grgkh 19.02.09, 14:02
    Znudziłeś mnie. Czy wiesz, co to są nudności? Pomyślałem, że
    zapaskudzę monitor i klawiaturę...

    Ja się Ciebie nie boję, ale sam widzisz, z Tobą właśnie jest "taka"
    dyskusja. Choćby o pierdołach, ale Ty MUSISZ coś publicznie
    wypowiedzieć. Dążysz do jakiejś minimalnej satysfakcji. Nie
    osiągniesz jej w oczach postronnych obserwatorów, ale Tobie musi się
    wydawać,że ją osiągasz. Mnie to już nie bawi. Ale... Jeśli uważasz,
    że powinieneś się ze mną zmierzyć na grę słów, to może jeszcze coś
    smacznego dla Ciebie znajdę. Pośmiejemy się wspólnie... z Ciebie. :)
    I na tym polu też NA PEWNO Cię przewyższam. Zdążyłem to oszacować i
    wiem jaki bedzie wynik. Poza tym mam ogromną przewagę, atut, do
    którego Ty nigdy nie dorośniesz. Czy wiesz co to jest? Logika,
    racjonalizm i ufanie wyłącznie prawdziwosci argumentacji. Ja się
    nigdy nie ślizgam po dogmatach w nadziei, że "jakoś" tam będzie. Ty
    bardzo często tak robiłeś i dlatego zaliczałeś ciąg wpadek.
  • kiwaczek11 19.02.09, 19:09
    <<< Znudziłeś mnie. Czy wiesz, co to są nudności? Pomyślałem, że
    zapaskudzę monitor i klawiaturę... >>>

    Grgkh, nawet wobec swoich postanowień jesteś niekonsekwentny. Dwa
    posty wcześniej miałeś mnie olać i nie odpisywać.
    Teraz ja Ciebie proszę, dla Twojego dobra – nie odpisuj już, bo nie
    chce , abyś się przeze mnie pochorował albo / i uszkodził sobie
    sprzęt.

    <<<Ja się Ciebie nie boję, ale sam widzisz, z Tobą właśnie
    jest "taka"
    dyskusja. Choćby o pierdołach, ale Ty MUSISZ coś publicznie
    wypowiedzieć. Dążysz do jakiejś minimalnej satysfakcji >>>

    Ja nic nie musze. Przede wszystkim MOGĘ. Jeśli chcę to pisze, jeśli
    nie , to nie. Jeśli się z czymś nie zgadzam, to piszę. Ale widzę,ze
    to Ty masz nieodpartą chęć postawienia kropki nad i, napisania
    ostatniego postu, po którym już tylko kapelusze z głów. To Tobie
    pachnie słodki zapach triumfu i maksymalnej satysfakcji. Bo ja się
    nie zarzekałem, że już słowa nie postawię.

    <<<Nie osiągniesz jej w oczach postronnych obserwatorów, ale Tobie
    musi się
    wydawać, że ją osiągasz. >>>

    O tym mogą się wypowiedzieć tylko postronni obserwatorzy, jeśli w
    ogóle będą mieć na to ochotę i zwracają uwagę na tę dyskusję.

    <<< Mnie to już nie bawi. >>>

    Nigdy nie pisałem niczego po to, abyś się dobrze bawił. Jeśli tak
    myślałeś, masz wyrośnięte mniemanie o sobie. A jest to bardzo
    prawdopodobne, bo:

    <<< I na tym polu też NA PEWNO Cię przewyższam. >>>

    Jeśli Ci to poprawia samopoczucie i przynosi ulgę w torsjach, nie
    będę się sprzeciwiał. Tym bardziej, że nigdy nie zamierzałem
    udowadniać swojej wyższości nad kimkolwiek.

    <<<. Ja się nigdy nie ślizgam po dogmatach w nadziei, że "jakoś" tam
    będzie. Ty
    bardzo często tak robiłeś i dlatego zaliczałeś ciąg wpadek>>>

    Co prawda dla Twojego zdrowia lepiej byłoby, abyś jednak dotrzymał
    swojego postanowienia i nie odpisywał więcej, to jednak byłoby
    wskazane przytoczyć jakiś przykład mojego „ślizgania się po
    dogmatach” .
  • grgkh 19.02.09, 21:11
    Może odpiszę, może nie odpiszę. Znudziłeś mnie, ale miewam chimeryczne nastroje i czasem lubię się poprzekomarzać.

    P.S. Nasuwa mi się tu pewna pointa. Sporo Ci się naraziłem dość ostrymi wypowiedziami, ale jednak chyba nie zraziłem Cię do siebie do końca, bo jakoś nie chcesz odejść. To dla mnie dobra nowina. ;) Tak właśnie wyobrażam sobie współistnienie i tak chciałbym, by było. Można się spierać w pewnych sprawach, czasem nawet dość ważnych dla obu stron, ale życie się toczy dalej. Dochodzenie do prawdy, choć niedokończone nie może czynić z nas wrogów. Idee, choćby najbardziej trujące, nie powinny w nas wyzwalać tej najgorszej, zapamiętałej agresji.

    Baw się dobrze. :)
  • kiwaczek11 20.02.09, 20:38
    > P.S. Nasuwa mi się tu pewna pointa. Sporo Ci się naraziłem dość
    ostrymi wypowie
    > dziami,

    Dotychczas był tylko jeden człowiek, który naprawdę mi sie naraził.W
    realu. Ty jestes daleki od tego, niezależnie co byś tu nie napisał.
    Tym bardziej ,że zdażyłem się juz oswoić z Twoim stylem. To tylko
    internetowe forum.

    >ale jednak chyba nie zraziłem Cię do siebie do końca, bo jakoś nie
    chce
    > sz odejść.

    jestem tu, bo brakuje mi w ostatniom okresie rozrywek. Nie
    zaprzeczę, ale nie wyciągałbym na Twoim miejscu zbyt daleko idących
    wniosków.

    Tak właśnie wyobrażam sobie współistnie
    > nie i tak chciałbym, by było. Można się spierać w pewnych
    sprawach, czasem nawe
    > t dość ważnych dla obu stron, ale życie się toczy dalej.
    Dochodzenie do prawdy,
    > choć niedokończone nie może czynić z nas wrogów. Idee, choćby
    najbardziej truj
    > ące, nie powinny w nas wyzwalać tej najgorszej, zapamiętałej
    agresji.

    To mi sie podoba.

  • rabdos 15.02.09, 19:05
    Paradoks wszechmocy (lub inaczej paradoks omnipotencji) polega na tym, ze byt wszechmocny (w tym wypadku ow Bog) nie tylko stworzy taki kamien, ale go podniesie. To sie z tej samej filozofii nazywa logiczna niemozliwoscia, gdyz byt wszechmocny moze dokonac czegos, co z logicznego punktu jest niemozliwe. Na tym polega wszechmoc. Tak wiec... nie, nie zagiales mnie tym pytankiem. Poczytaj o tym troche dokladnie i ze zrozumieniem, a dopiero potem zadawaj pytania takie jw. I odczep sie od mojego zycia a zajmij sie wlasnym, mnie jest dobrze tak jak jest.
  • grgkh 15.02.09, 23:34
    OK, ale z tego trzeba wyciągnąć ostateczny wniosek:

    Nie istnieje żadna z idealnych cech przypisywanych bogom, gdyż
    żadnej z nich nie da się zdefiniować tak, by nie była sofistyką.

    Wobec braku cech nie istnieje podmiot, któremu te cechy przypisują
    wyznawcy bogów. Niezdefiniowany bóg nie istnieje. Nie istnieje w
    ogóle.
  • jol.a33 16.02.09, 15:23
    Moze dotrze do ciebie , dotrze, że już wystarczy narzucania ateizmu???
    Wystarczy tego, co ateizm systemowy dokonał w XX wieku.
  • grgkh 16.02.09, 18:20
    Cokolwiek zostało dokonane, zrobili to ludzie. Ich motywacje zawsze są złożone i nie ateizm jest przyczyną ludobójstwea, ale WALKA O WŁADZĘ. Najczęściej jednak religia jest jednym ze środków tej walki i sama o nią zabiega.

    Ja Ci ateizmu nie narzucam, nie musisz tego czytać, ale nie odbierzesz mi prawa do wypowiedzi, w których mówię o religii prawdę.
  • rabdos 16.02.09, 20:00
    A wiec twierdzisz, ze niczego nie narzucasz, ale jednoczesnie twierdzisz, ze to wlasnie Ty masz racje i Ty piszesz prawde twierdzac, ze Bog nie istnieje? Czyli jednak narzucasz swoj ateizm przedstawiajac, ze to jedyna prawda a cala reszta to sciema tylko dlatego, ze brak dowodow, RACJONALNYCh dowodow.
    No to maglujemy temat raz jeszcze. Przede wszystkim zrozum, ze wiara i religia to dwie rozne rzeczy. Religia to np. islam, judaizm i chrzescijanstwo. Trzy rozne religie, ale wiara jedna bo w jednego Boga. Religie moga byc monoteistyczne i politeistyczne. To, co okresla religia potrafia zawezic, do jakiej grupy, jakiej narodowosci, jakiej kultury mozna kogos przyporzadkowac. Jezeli ktos Ci powie, ze wierzy w jednego Boga, to nic Ci to tak naprawde nie powie o narodowosci tego czlowieka. Ale jezeli juz powie, ze jest zydem czy chrzescijaninem, to wiesz, z jaka kultura masz do czynienia. Bo religia to element kultury, a wiara nie. Wiara to juz jest indywidualna sprawa jadnostki.
    Dalej kwestia tego bytu zwanego potocznie Bogiem. Bog ma trzy typowo boskie cechy:
    1. Jest niesmiertelny - no skoro sobie trwa od zarania dziejow to musi. Ale chodzi to bardziej o to, ze nikt nie jest w stanie powiedziec, kiedy powstal tzn ile ma lat itd.
    2. Jest wszechpotezny - a skoro tak, to znaczy, ze nawet to, co nam sie wydaje nielogiczne czy niemozliwe dla niego jest jak najbardziej mozliwe i nie jest ograniczony tak, jak ograniczony jest czlowiek
    3. Jest wszechobecny - tak naprawde oznacza to jedynie tyle, ze wszystko ma jakis wspolny mianownik
    4. Jest wszechwiedzacy - teraz padnie z kolei pytanie "skoro tak jest, to dlaczego dzieje sie to czy tamto?" Hmmm... Wolna wola? Tu mimo wszystko tez dochodzi do ciaglych paradoksow, przyznaje.
    5. Nie mozna go pojac, wykracza poza zdolnosci pojmowania, rozumienia - trudno pojac kogos, kto sam w sobie jest paradoksalny, kogo istnienie prowadziloby do istnienia masy niewytlumaczalnych sprzecznosci i kogo generalnie nie da wie upchnac w ramy regulek. Bo sie nie da - na tym polega cale piekno Boga.
    Wiem, wiem., "z naukowego punktu widzenia..." bla, bla, bla. Grgkh, czy istnieje zycie po smierci?

    PS. Religia nie zabiega o walke, ale jest dobrym argumentem. Religia nie moze o nic zabiegac, jest tylko okresleniem. Ideologia tez o nic nie moze zabiegac. Zabiegac o cokolwiek moga wylacznie ludzie.
  • grgkh 17.02.09, 04:18
    rabdos napisał:

    > A wiec twierdzisz, ze niczego nie narzucasz, ale jednoczesnie
    > twierdzisz, ze to wlasnie Ty masz racje i Ty piszesz prawde
    > twierdzac, ze Bog nie istnieje? Czyli jednak narzucasz swoj
    > ateizm przedstawiajac, ze to jedyna prawda a cala reszta
    > to sciema tylko dlatego, ze brak dowodow, RACJONALNYCh dowodow.

    Mój dowód na nieistnienia boga jest tezą, której nikt nie potrafi
    obalić. Także i Ty nie sprostałeś temu, wydawałoby się prostemu
    zadaniu. ;) Pozwól więc, że pozostanę w przeświadczeniu, że mam
    rację. Mogę? Pozwolisz mi? :))) Ty rację będziesz miał, jeśli
    ruszysz szarymi komórkami i coś wymyślisz. A więc do roboty,
    kolego... ;)

    > Przede wszystkim zrozum, ze wiara i religia to dwie rozne rzeczy.

    Tak. Religia to zbrodniczy system władzy oparty na fałszywych
    dogmatach. Każda ma taki potencjał. A wiara, to poddanie się
    dogmatom, ale w stopniu absolutnego posłuszeństwa, z fałszywym
    przeświadczeniem, że się ma rację, choć się jej nie ma. W przypadku
    religii wiara jest na pewno fałszywa, bo fałszywy jest dogmat o
    istnieniu boga.

    > Religia to np. islam, judaizm i chrzescijanstwo. Trzy rozne
    > religie, ale wiara jedna bo w jednego Boga.

    Wiara, to INDYWIDUALNA skłonność dowolnego człowieka ulegania
    dowolnym złudzeniom. Nie ma znaczenia czego dotyczy. Można wierzyć w
    cudowną moc homeopatii i też będzie to wiara. I tak samo będzie ona
    głupia i szkodliwa społecznie.

    A Ty pewnie zaraz powiesz, że przedbiblijny panteon bogów
    Międzyrzecza to też jeden i ten sam bóg. A mojej sąsiadce ukazał się
    stwór z dziesięcioma skrzydłami i to też ten sam bóg. Bajki
    opowiadzasz.

    > Bog ma trzy typowo boskie cechy:
    > 1. Jest niesmiertelny - no skoro sobie trwa od zarania
    > dziejow to musi.

    Musi to na Rusi. Nie wyskoczysz ponad wnętrze naszego świata i
    informacji o niczym, co jest poza nim nie zdobędziesz. Taka jest
    logika. Przekaz informacji zamyka wszystkie obiekty WEWNĄTRZ
    Wszechświata (wszech to wszystko, co na siebie oddziałuje).

    Poza tym trwanie od "zarania dziejów" oznacza, że coś się u niego
    zmienia. Nie doczekaliśmy do końca tych dziejów, a więc nie wiemy
    czy straszydło nie zdechnie :). A czy się narodziło? Tak, na pewno.
    Jeśli coś się u niego zmienia, to początek MUSIAŁ jakiś być.

    > Ale chodzi to bardziej o to, ze nikt nie jest w stanie
    > powiedziec, kiedy powstal tzn ile ma lat itd.

    A więc nie mówmy.

    Pierwsza cecha jest obalona.

    > 2. Jest wszechpotezny - a skoro tak, to znaczy, ze nawet to,
    > co nam sie wydaje nielogiczne czy niemozliwe dla niego jest
    > jak najbardziej mozliwe i nie jest ograniczony tak, jak
    > ograniczony jest czlowiek

    A przecież mieliśmy nie mówić o czymś, czego nie znamy?
    Ale mówimy? A skąd Ty tę wiedzę czerpiesz? Z dogmatu?
    Wszechpotężnymi chcieliby być ludzie, którzy rządzą innymi poprzez
    religię. Stąd ten pomysł.

    Nie istnieje wszechpotęga (czy mi się wydaje, czy "wszech" oznacza
    wszystko?) ponieważ nie można zrobić wszystkiego, a szczególnie
    rzeczy sprzecznych (jak z tym kamieniem). A więc jednak są jakieś
    ograniczenia. Fakt istnienia jakichkolwiek ograniczeń eliminuje
    wszechmoc.

    I tak upada druga cecha boga.

    > 3. Jest wszechobecny - tak naprawde oznacza to jedynie tyle,
    > ze wszystko ma jakis wspolny mianownik

    Chodzi Ci o dodawanie ułamków? To potrafią także ludzie. ;)

    A poważniej, to jest to samo, co poprzednia cecha, czego nie
    potrafiłeś zauważyć.

    > 4. Jest wszechwiedzacy - teraz padnie z kolei pytanie "skoro tak
    > jest, to dlaczego dzieje sie to czy tamto?" Hmmm... Wolna wola?
    > Tu mimo wszystko tez dochodzi do ciaglych paradoksow, przyznaje.

    No widzisz. Bezsens. Ale moim zdaniem wszechwiedza, czym by nie
    była, jest samym Wszechświatem, jest nim właśnie, ponieważ jest
    pełną informacją. Ale co to ma do boga stojącego "poza"
    wszechświatem? Nic.

    > 5. Nie mozna go pojac, wykracza poza zdolnosci pojmowania,
    > rozumienia - trudno pojac kogos, kto sam w sobie jest
    > paradoksalny, kogo istnienie prowadziloby do istnienia masy
    > niewytlumaczalnych sprzecznosci i kogo generalnie nie da
    > wie upchnac w ramy regulek. Bo sie nie da - na tym polega cale
    > piekno Boga.

    Piękno to jest podświadome zauważanie reguł w na pozór chaotycznym
    zbiorze informacji. To jest "rozumienie" podświadomością... lub
    świadomością :). Ale bełkot, który jest sprzeczny wywołuje we mnie
    tylko wstręt. A jak sobie uświadomię, że jest to mistyfikacja
    służąca mamieniu ludzi, to krew we mnie zaczyna wrzeć. Systemy
    religijne, które produkują ludzi "oczarowanych" bełkotem. Tak bardzo
    oczarowanych, że dla np. Allacha potrafią się wysadzić w powietrze
    mordując niewinnych, przypadkowych ludzi. Utajone, zbrodnicze,
    nienawidzące legiony oczarowane pięknem boga...

    > Grgkh, czy istnieje zycie po smierci?

    Każda myśl jest unikalna. Jest aktywnością obrazu odciśniętego przez
    wszechświat w plastelinie szarych komórek naszych mózgów. Wszystko
    się tam zaczyna i tam kończy. W tle działa nieznany i niezrozumiały
    dla nas kosmos tego, co dzieje się w podświadomości. Instynkty.
    Odruchy. Chemia uczuć. Automatyzm zachowań. Ewolucujna odtwarzalność
    kodu DNA w faktycznie istniejący fenotyp każdego organizmu. Miliardy
    komórek współpracujących ze sobą dla dobra systemu przetrwania i
    przechowania informacji o strukturze, któa czyta świat i modeluje go
    dla siebie. Tresura przez otoczenie, od zapłodnionej komórki do
    zamierającego w demencji starca.

    Tak jak współistnieją i współpracują ze sobą, i dla siebie,
    wzajemnie komórki naszego ciała, tak samo współistniejemy jako
    organizm wielopokoleniowy, który przekazuje sobie wiedzę. I w tym
    zadaniu jesteśmy na drodze do nieśmiertelności i doskonałosci. Nasz
    przekaz jest życiem po śmierci. Nasze dokonania dopełniają się z tym
    czego dokonali inni przed nami. Budujemy i niszczymy. Próbujemy.
    Uczymy się. Zapominamy. Selekcjonujemy wiedzę o świecie -
    wszechwiedzę...

    Nikt z nas w tym sensie nie umiera, bo nasza obecność jest częścią
    odradzającej się, świadomej całości. Nie znamy celu, ku któremu mamy
    dążyć, ale dążymy. Wszystko, co zrobimy jest podstawą dla tego, co
    nastąpi potem, a wszystko co jest teraz jest właśnie takie, bo to co
    było kiedyś było takie, jakie było. Poznanie pozwala nam wybierać, a
    dlatego żyjemy i rozumiemy, bo życie i zrozumienie jest metodą i
    celem.

    > Religia nie zabiega o walke, ale jest dobrym argumentem.
    > Religia nie moze o nic zabiegac, jest tylko okresleniem.
    > Ideologia tez o nic nie moze zabiegac. Zabiegac o cokolwiek
    > moga wylacznie ludzie.

    Religia jest wyłącznie pierwotnym systemem zniewolenia i władzy
    próbującym z nas zrobić walczące o dominację ludzkie mrowiska. Jest
    ogłupianiem, z którego z wielkim trudem, przez miliony ofiar,
    wyrywała się na wolność wiedza o świecie, ta wszechwiedza, która
    daje nam prawdziwą władzę nad nami samymi i prawami rządzącymi
    światem: medycyna, socjonauki, technologie. Prawda.

    Mozna rządzić kłamstwem, manipulacją ale świat rządzony prawdą jest
    przewidywalny, bezpieczny, oswojony. Jest lepszy. Może kiedyś nasi
    następcy doczekają w nim nieśmiertelności?
    Warto żyć z taką nadzieją.
  • rabdos 17.02.09, 19:15
    Czlowieku, zrozum, że niczego nie obalasz. Ja nie mam zamiaru wdawac sie z Toba w zadne dyskusje a jedynie przedstawic Ci swoj punkt widzenia. "Moge? Pozwolisz mi?".
    Nie zamierzalem i nie zamierzam niczego udowadniac.

    > A Ty pewnie zaraz powiesz, że przedbiblijny panteon bogów
    > Międzyrzecza to też jeden i ten sam bóg. A mojej sąsiadce ukazał się
    > stwór z dziesięcioma skrzydłami i to też ten sam bóg. Bajki
    > opowiadzasz.

    Chyba juz cos napisalem na ten temat, a skoro nie chce Ci sie czytac ze zrozumieniem to masz problem.

    napisales:
    > A przecież mieliśmy nie mówić o czymś, czego nie znamy?
    > Ale mówimy? A skąd Ty tę wiedzę czerpiesz? Z dogmatu?

    Nie. jakos dla mnie to jest oczywiste i nie potrzeba mi na to ludzkiego potwierdzenia.

    > Wszechpotężnymi chcieliby być ludzie, którzy rządzą innymi poprzez
    > religię.

    Cos Ty sie tej religii uczepil? Hitlerowi religia nie byla potrzeba do rzadzenia innymi. Neronowi nie byla potrzebna religia do rzadzenia innymi. Politykom nie jest religia potrzebna, wielu przywodcom nie jest potrzebna religia. A tez chcieliby byc wszechpotezni, ba, nawet wielu sie za takich ma.

    Stąd ten pomysł.

    Nie, TEN pomysł wzial sie z czego innego.

    > Nie istnieje wszechpotęga (czy mi się wydaje, czy "wszech" oznacza
    > wszystko?) ponieważ nie można zrobić wszystkiego, a szczególnie
    > rzeczy sprzecznych (jak z tym kamieniem). A więc jednak są jakieś
    > ograniczenia. Fakt istnienia jakichkolwiek ograniczeń eliminuje
    > wszechmoc

    Jezeli ktos jest wszechmocny, to nie ma ograniczen, a wiec moze dokonac czegos, co jest sprzeczne. Przyklad - gdyby czlowiek mogl stworzyc na przyklad ten kamien i nie bylby wszechmocny, to by go nie podniosl. Ale gdyby byl wszechmocny dokonalby tego, co jest niemozliwe.

    No i nie udzieliles odpowiedzi na moje pytanie. Nie prosilem o elaborat na temat unikalnosci mysli i tak dalej, tylko zadalem proste pytanie:
    Czy istnieje zycie po smierci? Czy jest cos dalej?

    I tak jeszcze. Dobrze, ze masz swoje poglady, cala swoja wiedze, ale przy tym wszystkim jest jedna mala rzecz ktora sprawia, ze wszystkie Twoje teorie padaja. Siegasz po elementy nauk scislych, ktore zajmuja sie tylko tym, co posiada np. cechy materii itd. Swietnie, pisz o tym ile chcesz. Ale to, co dotyczy religii i wiary to calkiem odrebna dziedzina. Tu jest mistycyzm, okultyzm, parapsychologia, demonologia, angelologia, a wiec to, czego nie wyjasnisz ani fizyka ani matematyka, bo rzadzi sie osobnymi zasadami i prawami. Moze ja jako osoba wierzaca nie jestem w tym momencie wiarygodny dla Ciebie, ale nie dbam o to. Znam kogos, kto od wielu lat interesuje sie takimi sprawami i jest ateistka, moglaby Ci sporo na temat w.w. zagadnien powiedziec calkowicie obiektywnie.

    Tyle w tej kwestii. Pozdrawiam.

  • malgosiagosia 17.02.09, 20:33
    rabdos napisał:


    > zadalem proste pytanie:
    > Czy istnieje zycie po smierci? Czy jest cos dalej?

    :) To nie jest proste pytanie. A jesli proste, to odpowiedz.
    Czekam :)
  • rabdos 17.02.09, 22:05
    malgosiagosia, to nie bylo pytanie skierowane do Ciebie tylko do konkretnej osoby w konkretnym celu, ktorym bynajmniej nie byla teologiczna dyskusja.
  • malgosiagosia 17.02.09, 22:44
    rabdos napisał:

    > malgosiagosia, to nie bylo pytanie skierowane do Ciebie tylko do
    konkretnej oso
    > by w konkretnym celu, ktorym bynajmniej nie byla teologiczna
    dyskusja.

    No wiem, ale mnie sie nie chce czekac na Wasze bynajmniej
    nieteologiczne dyskusje i chetnie bym poczytala, co taki czlowiek
    jak Ty, ma do powiedzenia na temat zycia po smierci. Mam nadzieje,
    ze wybaczysz mi moja niecierpliwosc. Blagam. :)))

  • grgkh 20.02.09, 11:43
    Też jestem ciekaw rabdosowej wizji życia po śmierci. ;)
  • cara.mordsith 20.02.09, 11:46
    To się zaczyna robić nudne, wiecie?
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • grgkh 20.02.09, 12:26
    Religia jest potwornie nudna. Niestety. Nie wiedziałaś o tym?
  • radzimir11 20.02.09, 13:14
    cara.mordsith napisała:

    > To się zaczyna robić nudne, wiecie?

    Nie wiecie.
    --
    To co najbardziej pewne, jest najmniej do prawdy podobne. -
    by radzimir
  • cara.mordsith 20.02.09, 13:17
    To było pytanie retoryczne :P
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • radzimir11 20.02.09, 13:18
    grgkh napisał:

    > Też jestem ciekaw rabdosowej wizji życia po śmierci. ;)

    Wszyscy jesteśmy ciekawi co z tym życiem po śmierci. Może stąd nasza obecność
    TU? Hu, hu. Grgkh, jesteś blisko prawdy:)
    --
    To co najbardziej pewne, jest najmniej do prawdy podobne. -
    by radzimir
  • grgkh 20.02.09, 11:40
    Nie zauważyłem wcześniej Twojej odpowiedzi.

    rabdos napisał:

    > Jezeli ktos jest wszechmocny, to nie ma ograniczen,
    > a wiec moze dokonac czegos, co jest sprzeczne.
    > Przyklad - gdyby czlowiek mogl stworzyc na przyklad ten
    > kamien i nie bylby wszechmocny, to by go nie podniosl.
    > Ale gdyby byl wszechmocny dokonalby tego, co jest niemozliwe.

    Sprawa zaczyna się i kończy WYŁĄCZNIE w sferze logiki i definicji.

    To MY rozpatrujemy jakąś hipotetyczną możliwość. To MY definiujemy
    pojęcia i z nich układamy obraz świata, jakim sobie go wyobrażamy.
    I - jeśli ktoś stwarza w swej wyobraźni wszechmocny byt - to MUSI go
    według zasad logiki zdefiniować.

    Ktoś, kto odstępuje od zasad logiki jednoznacznie określa, że jego
    model świata JEST CHAOTYCZNY. Jedno odstępstwo od reguły znosi tę
    regułę dla całego systemu, w którym miałaby wcześniej obowiązywać.

    Jeśli mówisz, że wszechmoc ma polegać na ISTNIENIU REGUŁ, które NIE
    SĄ PRZESTRZEGANE, to automatycznie podważasz istnienie reguł. Reguły
    tylko wtedy są regułami, gdy obowiązują ZAWSZE, gdy ich opis nie
    pozwala na wykraczanie poza nie. Brak reguł jest chaosem i nie może
    być modelem czegokowiek.

    Reguł, które są prawdziwe NIGDY i W ŻADEN SPOSÓB nie da się ominąć i
    nie wynika to z ograniczeń wszechmocy lub zwyczajnej mocy, ale z
    samej definicji.

    I dlatego nie istnieje definicja wszechmocy. Jeśli wyobrażasz sobie,
    że ktoś jest po prostu "bardzo mocny", "mocniejszy niż ktoś inny",
    to jest to MIERZALNA według reguł i zasad moc, potęga... Zawsze
    mierzalna, bo zawsze u podstaw jest jakaś reguła, choć nie musimy
    jej znać, jak to ma miejsce w przypadku Wszechświata, którego fizykę
    wciąż ustalamy, ale nigdy nie będziemy mogli powiedzieć, że to, co o
    nim wiemy jest dokładnie jego zasadmi działania.

    Podobnie złe wyobrażenie mają ludzie o nieskończoności. Coś takiego,
    jako konkretny obiekt NIE ISTNIEJE. Nieskończoność jest WYNIKIEM
    rekurencyjnego działania pewnych procedur liczących i określa
    wartość dla dowolnie dalekiego kroku liczącego tej procedury.

    Następny Twój błąd to przypisywanie wszechmocy ktosiowi. Kto to
    jest "ktoś"? Obowiązują go jakieś procedury, reguły działania, czy
    nie? W czym ten "ktoś" jest umieszczony? W jakimś swoim "świecie"?
    Czym jest ten świat, jeśli jest? Jak działa? Jaki jest sposób
    podejmowania decyzji wewnątrz świadomości "ktosia"? Czy coś motywuje
    myślenie ktosia? Czy jest to myślowy ciąg przyczynowo-skutkowy? Czy
    przed podjęciem decyzji (wszechmocnej lub zwyczajnej) ktoś był
    cofnięty w czasie i nie wiedział, że taką decyzję podejmie? Czy ktoś
    podejmując taką decyzję działa pod presją deterministycznego
    mechanizmu myślącego?

    Zastanów się nad tymi pytaniami i tysiącami im podobnych. Zewsząd
    wyziera sprzeczność poganiająca stada innych sprzeczności. Bzdury,
    bzdety, pierdoły, bełkot...

    Liczy się wyłącznie logika. A logika zaczyna się od najbardziej
    elementarnych definicji. One MUSZĄ być, a Ty je olewasz.

    > No i nie udzieliles odpowiedzi na moje pytanie.
    > Nie prosilem o elaborat na temat unikalnosci mysli
    > i tak dalej, tylko zadalem proste pytanie:
    > Czy istnieje zycie po smierci? Czy jest cos dalej?

    Nie istnieje nic po śmierci i nic dalej. Wystarczy Ci? Elaborat
    wyjaśniający dlaczego tak jest już był.

    > Ale to, co dotyczy religii i wiary to calkiem odrebna dziedzina.

    Bajki dla dzieci. To jest ta dziedzina.

    > Tu jest mistycyzm, okultyzm, parapsychologia, demonologia,
    > angelologia, a wiec to, czego nie wyjasnisz ani fizyka ani
    > matematyka, bo rzadzi sie osobnymi zasadami i prawami.

    Tam nie ma praw, bo nie ma logiki. Bez logiki nie istnieje nic,
    żaden system coś opisujący. To wy łączycie te wasze alogiczne
    głupoty z elementami opisującymi świat (!!!), mówicie, że one
    DOTYCZĄ tego świata, ale go NIE DOTYCZĄ. Że opisują go, ale go nie
    opisują bo opisują inny świat, choć w podtekscie jest to ten sam
    świat.

    BZDURA!

    Świat jest TYLKO jeden. To jest wszystko, co jako informacja
    dociera do naszych umysłów. Możliwość zauważenia w nim reguł
    porządkuje chaos informacyjny i buduje model świata. A jest tylko
    jeden model. I jest on wspólny dla nas wszystkich, bo wszyscy
    pomagamy w jego weryfikacji, upradopodobnianiu. Część nierozpoznana,
    wciąż pozostaje dla nas chaosem i niewiedzą, a nie mistycyzmem,
    okultyzmem, miotaniem piorunów przez Zeusa i wskrzeszaniem
    rozkładających się zwłok.

    Infantylną naiwność awansujesz do rangi mądrości opisującej świat.

    Świat opisują reguły, a nie ich brak lub łamanie.
  • kiwaczek11 20.02.09, 23:18
    rabdos napisał:

    > Jezeli ktos jest wszechmocny, to nie ma ograniczen,
    > a wiec moze dokonac czegos, co jest sprzeczne.

    I właściwie wystarczyłoby to: Jeżeli ktoś jest wszechmocny, to nie
    ma ograniczen. Koniec kropka.
    Wszechmoc definiuje samą siebie. Jeśli ktoś lub coś jest
    wszechmocne, to nie istnieją ograniczenia w tym co może.
    Przypuszczanie ,ze czegoś nie może ,np. nie może podnieść kamienia,
    jak w tytule, jest sprzeczne z definicja wszechmocy. Co zresztą
    potwierdziłeś.

    W analogii do nieskończoności:

    <<<< Podobnie złe wyobrażenie mają ludzie o nieskończoności. Coś
    takiego,
    jako konkretny obiekt NIE ISTNIEJE. Nieskończoność jest WYNIKIEM
    rekurencyjnego działania pewnych procedur liczących i określa
    wartość dla dowolnie dalekiego kroku liczącego tej procedury.>>>>

    Wszechmoc tez nie istnieje jako konkretny obiekt. To cecha.
    Nieskończoność to też cecha. Np. cecha ciągu nieskończonego, gdzie
    można wyodrębnić, przyjąć czy jak tam nazwać, następny krok po
    dowolnym kroku liczącej procedury.
    Wszechmoc to cecha, gdzie można przyjąć, wyodrębnić, czy jak tam
    nazwać , następny krok w stopniowaniu możliwości. Cokolwiek jest
    możliwe, to można bardziej, mocniej, lepiej, szybciej, głośniej itd.
    Stopniowanie w nieskończoność. Jakkolwiek ciężki kamień można
    podnieść, wszechmocny może podnieść ten kamień i może podnieść
    cięższy, jeśli taki się znajdzie. Ot taka cecha i taka reguła,
    chociaż jak najbardziej hipotetyczna.

    <<<< Następny Twój błąd to przypisywanie wszechmocy ktosiowi. Kto to
    jest "ktoś"? Obowiązują go jakieś procedury, reguły działania, czy
    nie? W czym ten "ktoś" jest umieszczony? W jakimś swoim "świecie"?
    Czym jest ten świat, jeśli jest? Jak działa? Jaki jest sposób
    podejmowania decyzji wewnątrz świadomości "ktosia"? Czy coś motywuje
    myślenie ktosia? Czy jest to myślowy ciąg przyczynowo-skutkowy? Czy
    przed podjęciem decyzji (wszechmocnej lub zwyczajnej) ktoś był
    cofnięty w czasie i nie wiedział, że taką decyzję podejmie? Czy ktoś
    podejmując taką decyzję działa pod presją deterministycznego
    mechanizmu myślącego? >>>

    To dobre pytania. I dobrze ,że są to pytania (chociaż o ironicznym
    wydźwięku) ,a nie twierdzenia. Tylko jakkolwiek odpowiedzieć na
    nie , tak lub nie, nie dają żadnego rozwiązania, bo nie mogą go dać.
    Bo nie wiadomo nawet, czy formułowanie tych pytań , które maja się
    nie źle w naszym ( znanym) systemie percepcyjno pojęciowym, ma
    jakikolwiek sens w odniesieniu do czegoś (kogoś) kto jest (może być)
    poza tym systemem. A nie można być pewnym, że jest taka możliwości
    (bycia poza systemem , modelem , czy światem), lub że nie ma takiej
    możliwości, skoro swoją percepcją i pojmowaniem nie możemy wyjść
    poza nasz model świata (aktualny) lub /i poza system budowania
    jakichkolwiek modeli.


    <<<<Nie istnieje nic po śmierci i nic dalej. Wystarczy Ci? >>>>

    Tego jako żywi nie możemy wiedzieć. Co więcej , nie możemy nawet
    powiedzieć, że wiedzą tylko Ci którzy są już po śmierci. Nie możemy,
    bo jeśli nie ma nic po śmierci, to umarli nie mogą wiedzieć, bo nie
    istnieją w sensie świadomości ( przez jakiś czas tylko jako
    erodujące ciało). Jeśli jest coś po śmierci, to i tak nie wiemy, czy
    umarli wiedzą ,że są już po śmierci. :)
  • grgkh 21.02.09, 19:46
    kiwaczek11 napisał:

    > rabdos napisał:
    >
    > > Jezeli ktos jest wszechmocny, to nie ma ograniczen,
    > > a wiec moze dokonac czegos, co jest sprzeczne.
    >
    > I właściwie wystarczyłoby to: Jeżeli ktoś jest wszechmocny, to nie
    > ma ograniczen. Koniec kropka.

    :)))

    Wpadasz w pułapkę. Nie rozumiesz definicji. Przecież ograniczenie do
    niesprzecznych decyzji/czynów jest właśnie ograniczeniem wszechmocy,
    a więc obala definicję wszechmocy. Wszechmoc ograniczona przestaje
    być wszechmocą, gdyż MUSI się liczyć z logiką.

    Stawiamy logikę na pierwszym planie, gdyż to według jej zasad
    ustalamy czy dokonujemy bezwzględnej kwalifikacji tezy pod względem
    prawdziwości. Ta kwalifikacja rządzi wszystkim. Jest ponad cechami,
    które ktoś tam sobie wymyśla dla bóstw. Wracamy do żródeł, do
    aksjomatów, od których uciec się nie da, od których odchodzić NIE
    WOLNO, bo stanowią one podstawę opisu systemu naszego myślenia.

    Bóg nie może posiadać żadnej pozalogicznej cechy, nadnaturalnej,
    niemieszczącej się w standardzie logiki. Indywiduum, które z
    założenia miało być "ponad" staje się takie samo jak wszystko, co
    stanowi element Wszechświata, MUSI podlegać regułom.

    I tu znów wracamy do źródeł. Reguły (matematyka z logiką) są ponad
    wszystkim. To one wraz z założeniami stanowiącymi z nimi jedność i
    całość tworzą szkielet wszystkiego i są wszystkim. Oprócz reguł nie
    ma nic. A reguły nie potrzebują hardware'u (sprzętu), stwórcy. Po
    prostu są jako możliwość. Jako możliwość można by je także emulować
    na jakimś sprzęcie, ale jedyna korzyść z tego dla emulującego by
    była taka, że stany pośrednie działania reguł dawałyby się
    odfiltrowywać i można by było tworzyć zewnętrznie w stosunku do
    wnętrza świata interpretacje.

    Natomiast bez emulacji, a więc innego poza niezależnym od niczego
    pierwowzorem, nie uda się wyciąganąć z wnętrza Wszechświata ku jego
    zewnętrzu żadnej informacji. Wynika to z faktu, że Wszechświat jest
    ze swojej natury samą informacją i wszystko, co się w nim dzieje
    jest wyłącznie jej przetwarzaniem polegającym na wzajemnym
    przekazywaniu oddziaływań pomiędzy jego elememntarnymi składnikami,
    jest WYMIANĄ INFORMACJI według reguł, którymi jest fizyka.

    Nic, żaden kreator, nie może mieć dostępu do wnętrza wszechświata,
    gdyż wtedy nastąpiłaby wymiana informacji - Wszechswiat zmieniłby
    stan informacyjny pytającego, a pytający zmieniłby stan informacyjny
    Wszechświata. W sumie musiałoby nastąpić rozszerzenie definicji
    wszechświata na uogólnienie kreatora i dotychczasowego Wszechświata
    i nowy obiekt musiałby być rzeczywistym Wszechświatem. Reguły
    wcześniejszego wszechświata, jeśli miałby istnieć między tymi
    obiektami kontakt informacyjny, musiałyby być regułami ogólnymi,
    zawierającymi najbardziej ogólne zasady, z których wypływają reguły
    bardziej szczególowe dla stowarzyszonych składników. Odpowiada to
    sytuacji mrówki i człowieka, którego mrówka mogłaby traktować jako
    boga, potężniejszego, bo mającego większą władzę nad regułami, ale w
    gruncie rzeczy tak samo zależnego od reguł, które są fizyką całości
    wszechświata, a więc potencjalnie nie niedostępnych magącej
    ewoluować ku inteligencji gatunku. Człowiek-bóg mrówki nie jest
    bogiem, ale tylko wyżej rozwiniętym składnikiem wszechświata.

    Ale i tak ZAWSZE (!!!), nad wszystkim, stoją REGUŁY działania
    wszechświata - fizyka. Ponad nie nie uda się wyjść, gdyż wtedy
    przestałyby one być regułami. Taka jest definicja - reguły są
    NIEZMIENNE i zależą od założeń początkowych, które MUSZĄ zaistnieć
    zanim reguły rozpoczną działanie w pierwszym kroku rekurencji,
    momencie powstania wszechświata.

    Logicznie brak reguł to chaos.

    Ponieważ istnieje Wszechświat, ponieważ istniejemy w nim my i
    istnieje zmienność, wreszcie istnieje zauważany przez nas porządek,
    więc NA PEWNO ten porządek jest regułami.

    Dalej... Jeśli cokolwiek zakłócałoby działanie reguł, to przestałyby
    one być regułami, co prowadziłoby do chaosu. A więc NA PEWNO nie ma
    czynnika zakłócającego i prowadzącego do chaosu. Wniosek - reguły są
    niezależne od zewnętrznych dla nich zakłóceń i od żadnego nie
    będącego regułami i to regułami współpracującymi ze wszystkimi
    innymi czynnika prowadzącego do chaosu. Zauważany przez nas skałdnik
    chaotyczny eleiminujemy i odrzucamy jako źródło opisu świata. Opis
    świata jest tylko opisem reguł. Reszta to tymczasowa niewiedza.

    Reguły są niezależnym, integralnym systemem, zamkniętym i nie
    mającym informacyjnego styku z niczym, czego nie moglibyśmy nazwać
    częścią Wszechświata.

    Można by to rozumowanie ciągnąć dalej. To żaden problem. Przy
    pewnych, niemozliwych do odrzucenia założeniach i logice, która to
    wszystko wiąże w system logiczny NIEMOŻLIWE są inne wnioski.

    Wszechświat, ze względu na swoją informacyjną naturę MUSI być
    obiektem całkowicie niezależnym od jakiegokolwiek innego,
    zewnętrznego, innego obiektu, a co dopiero kreatora.

    Istnienie kreatora dla wszechświata opartego na tych zasadach
    działania jest niemożliwe.

    Kreatora nie ma.

    I proszę, nie wypisuj tu kolejny raz tych samych głupot, które
    motywowane są Twoim wyłącznym brakiem rozumienia tematu. Jak zwykle
    i znów się mylisz. Jak zwykle i znów o czymś zapomniałeś.

    Logika naszego myślenia jest stuprocentowo ZGODNA z logiką działania
    Wszechświata. Zauważyłeś to? Według niej formułujemy wszystkie prawa
    działania czegokolwiek. Według niej opisujemy świat, zewnętrzne dla
    naszego myślenia źródło informacji. Jedno źródło - jeden świat. I
    tylko jeden opis tego świata mamy prawo sobie sporządzać. I nigdy
    nie wolno nam łamać zasad tworzenia tego opisu, bo MUSI on być
    spójny.

    Nigdy i pod żadnym pozorem nie będziemy mieli mozliwości sięgnięcia
    poza zestaw reguł fizyki. One są wszystkim. Są uniwersalnym i
    jedynym zestawem reguł działania. Reszta to urojenia i nieuprawnione
    brednie.

    Chrzanienie, że jakiś nawiedzony guru wyobraża sobie coś NA ZEWNĄTRZ
    świata jest jego własnym, chorym, urojeniem. To jest NIEMOŻLIWE. W
    modelu świata jest tylko opis świata, jego działania i nic więcej, i
    nic więcej tam nie ma prawa się znaleźć. Logicznie to jest
    niemożliwe. Zaprzeczanie logice jest urąganiem z poprawności
    ludzkiego myślenia, jest manipulacją i nadużyciem, i ma tylko jeden
    cel - za pomocą technik manipulacyjnych osiągnąć władzę nad
    otumanionymi ludźmi.
  • kiwaczek11 23.02.09, 00:09
    <<<<<
    kiwaczek11 napisał:

    > rabdos napisał:

    > > Jezeli ktos jest wszechmocny, to nie ma ograniczen,
    > > a wiec moze dokonac czegos, co jest sprzeczne.

    > I właściwie wystarczyłoby to: Jeżeli ktoś jest wszechmocny, to nie
    > ma ograniczen. Koniec kropka.

    :)))

    Wpadasz w pułapkę. Nie rozumiesz definicji. Przecież ograniczenie do
    niesprzecznych decyzji/czynów jest właśnie ograniczeniem wszechmocy,
    a więc obala definicję wszechmocy. Wszechmoc ograniczona przestaje
    być wszechmocą, gdyż MUSI się liczyć z logiką.
    >>>>>

    Bzdura. Przez chwilę zauważałeś tu sofistykę, teraz już Ci
    niewygodnie.
    Definicja prostej : „niezakrzywiona, nieograniczona z obydwu stron
    linia o zerowej grubości.”
    I nikt tu pod górkę nie kombinuje i nie pyta „ czy prosta jest
    również prostą, kiedy się zakrzywia?”. Prosta się nie zakrzywia. I
    nie jest to sprzeczność. Wszechmoc nie jest sprzeczna logicznie.
    Logicznie sprzeczne jest tytułowe pytanie. Tak jak logicznie
    sprzeczne jest pytanie „ kiedy prosta się zakrzywia?”. Oczywiście
    zaraz zasuniesz ,ze prosta się zakrzywia na sferze lub w
    przestrzeniach nieeuklidesowych. Owszem, ale to już nie jest
    prosta , tylko „odpowiednik” prostej w rozważanej przestrzeni.
    To czy prosta albo wszechmoc jest pojęciem abstrakcyjnym, czy
    rzeczywistym, to jest już inna bajka.

    A teraz trochę o logice.

    <<<Logika naszego myślenia jest stuprocentowo ZGODNA z logiką
    działania
    Wszechświata. Zauważyłeś to? >>>
    Logika jest dobra dla nas, „głupio – mądrych” ssaków, którzy musza
    się posługiwać wymyślonymi przez siebie narzędziami, aby móc
    uporządkować obraz świata w którym żyjemy po to aby zrozumieć
    (przynajmniej na naszym poziomie percepcyjno myślowym) , jak cos
    działa ( nauka) i wykorzystać to działanie dla nas (inżynieria).
    Takie wymyślone przez nas narzędzie to m.in. matematyka , jako język
    opisu, logika jako system NASZEGO rozumowania.
    Światu, czy Wszechświatowi nie jest potrzebna żadna logika, system
    bazujący na prawdzie i fałszu. Bo w świecie (wszechświecie) nie ma
    fałszu. Istnienie tego co istnieje jest prawdziwe. Nieistnienie tego
    co nie istnieje też jest prawdziwe. Nie ma czegoś takiego jak fałsz.
    Fałsze rodzą się w naszych głowach. Fałszem może być tak samo Bóg,
    jak koncepcja Wszechświata informacyjnego. Fałszem MOŻE BYĆ ( kładę
    nacisk na ‘może”) przekonanie, że jesteśmy wstanie wymyślonymi
    przez nas narzędziami wytłumaczyć wszystkie tajemnice wszechświata i
    rozstrzygnąć wszystkie dylematy jakie wobec tych tajemnic mogą się
    pojawić.
    Dlatego to co napisałeś:
    <<<Stawiamy logikę na pierwszym planie, gdyż to według jej zasad
    ustalamy czy dokonujemy bezwzględnej kwalifikacji tezy pod względem
    prawdziwości. Ta kwalifikacja rządzi wszystkim. >>>
    jest prawda tylko wtedy, gdy użyte założenia , którymi się posługuje
    machina rozstrzygająca i formułująca wnioski zwana logiką, są
    bezwzględnie prawdziwe ( sprawdzone i rozstrzygnięte ponad wszelką
    wątpliwość), zestaw użytych założeń jest absolutnie kompletny oraz
    wynik implikacji jest absolutnie wystarczający dla postawionej tezy.
    ( Wystarczający wynik to ten, który rozstrzyga, czy np. belka pęknie
    pod naporem danej siły , czy nie pęknie wtedy , gdy chcemy określić
    wytrzymałość konstrukcji mostu. Nie jest wystarczający, gdy chcemy
    określić czy most będzie się nadawał do rozładowania ruchu, bo
    trzeba poszerzyć zestaw założeń, które MUSZA być znane i prawdziwe ).
    Dlatego nie jest prawdą, że „ta kwalifikacja rządzi wszystkim”.
    Rządzi tylko tym, w czym jesteśmy wstanie przyjąć kompletny zestaw
    założeń i być pewnym ich prawdziwości. W przeciwnym przypadku logika
    da fałszywe wnioski, mimo ,ze tymczasowo i lokalnie mogą wydawać się
    prawdziwe.
    A i tak, ponieważ system myślenia może być ograniczony, tak jak i
    nasza sensoryka, to co jest „podstawą opisu systemu naszego
    myślenia” może być słuszne tylko dla naszego myślenia, niekoniecznie
    słuszne wobec stanu rzeczywistości.

    <<< Wynika to z faktu, że Wszechświat jest
    ze swojej natury samą informacją i wszystko, co się w nim dzieje
    jest wyłącznie jej przetwarzaniem polegającym na wzajemnym
    przekazywaniu oddziaływań pomiędzy jego elememntarnymi składnikami,
    jest WYMIANĄ INFORMACJI według reguł, którymi jest fizyka.>>>

    To tylko hipoteza i to dość krucha. Jakiś czas temu ktoś zgrabnie
    Cie w tym spunktował ( do czego i ja jakiś czas się przymierzałem,
    ale jakoś nie szło mi to dobrze wyartykułować) :
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=80937924&a=81456465
    Dlatego jest nieuprawnione głoszenie tego jako PRAWDE bezwzględną.
    Nota bene ciekawostka – podczas , gdy tu, na forum „Religia”
    wymachujesz Wszechświatem informacyjnym jako PRAWDĄ, na
    forum „Nauka” piszesz jednak tylko o hipotezie :). Jesteś
    zdecydowanie ostrożniejszy, a i tak Cię spunktowali :).

    <<<<<<<<Nic, żaden kreator, nie może mieć dostępu do [...]
    Człowiek-bóg mrówki nie jest
    bogiem, ale tylko wyżej rozwiniętym składnikiem wszechświata.

    Ale i tak ZAWSZE (!!!), nad wszystkim, stoją REGUŁY działania
    wszechświata - fizyka. Ponad nie nie uda się wyjść, gdyż wtedy
    przestałyby one być regułami. >>>>>

    Ale człowiek albo mrówka nie tuneluje, a elektron tak. Jak na razie
    mamy w tym samym świecie dwa zestawy reguł, wzajemnie do siebie
    niepasujących. I choć usilne próby trwają, nie odkryto jednego
    zestawu reguł, łaczących mrówkę i elektron. Dlatego również w
    opisywanym przez Ciebie temacie reguł, nie można być pewnym, że
    Kreator i Wszechświat miałyby podlegać tym samym regułom.
    Jak na razie w czarnych dziurach nie wiadomo jakie reguły
    obowiązują. A skoro tak, to nie można być pewnym ,ze w ogóle jakieś
    obowiązują. Może to są właśnie obszary chaosu, bo jak dotąd nie
    zaobserwowano wewnątrz czarnej dziury jakiegokolwiek porządku.

    Stąd , skoro Kreator może nie podlegać regułom Wszechświata, to nie
    można snuć wniosku ,że jakiekolwiek MUSZĄ go obowiązywać.

    <<<< Taka jest definicja - reguły są
    NIEZMIENNE i zależą od założeń początkowych, które MUSZĄ zaistnieć
    zanim reguły rozpoczną działanie w pierwszym kroku rekurencji,
    momencie powstania wszechświata. >>>>

    Jeśli MUSZĄ zaistnieć założenia początkowe, aby reguły mogły
    działać, to jest to już reguła , która występuje przed działaniem
    reguł. Mamy więc działanie reguł (reguły) zanim miałby prawo
    zadziałać. Dylemat jajka i kury.

    A skąd wiadomo, że reguły nie ewoluowały aby wypracować swój obecny
    kształt, lub się tworzyły aby mogły zacząć działać tak jak w
    obecnym stanie? A więc mogło być wcześniej jakieś działanie, zanim
    zaczęły działać reguły.
  • grgkh 23.02.09, 10:50
    Z głupim nie będę rozmawiał. Kto nim jest? Odpowiedz sobie sam.

    kiwaczek11 napisał:

    > A skąd wiadomo, że reguły nie ewoluowały aby wypracować swój obecny
    > kształt,

    Nie zrozumiesz tego. To przekracza możliwości pojmowania dogmatyka, którym jesteś.

    Ewolucja może się odbywać TYLKO według reguł ewolucji, a więc według reguł nadrzędnych nad wszystkim. A ja o innych nie mówię i nigdy nie mówiłem. Mówię o regułach nadrzędnych - fizyka jest właśnie nimi. A Ty jesteś za tępy, by to pojąć.

    Brak reguł to chaos. Chaos panuje w Twojej głowie. Szkoda mojego czasu na pierdoły.

    I to jest moje ostatnie wyjaśnienie skierowane do Ciebie.

    Kiwaczek, żebyś się nie wiem jak wysilał, to nie podważysz FAKTU, że boga nie ma. I nie udowodnisz, że potrzebna jest jakakolwiek konieczość zakładania jego istnienia. Bóg nie istnieje.
  • kiwaczek11 23.02.09, 11:37
    Jest pewna ,mniej popularna, definicja antysemity:
    antysemitą nie jest ten, kto nie lubi Żydów. Antysemitą jest ten
    kogo Żydzi nie lubią.
    Jeśli definicja dogmatyka jest taka: dogmatykiem nie jest ten, kto
    hołduje dogmatom, ale ten kto nie zgadza się z Twoimi poglądami ( a
    przynajmniej nie ze wszystkimi), to oświadczam ,ze jestem
    dogmatykiem.

    Nie muszę się wysilać. Twój rzekomy dowód nie broni się bez mojego
    wysiłku.

    Adios!



  • grgkh 23.02.09, 12:14
    Jeszcze jeden przykład erystycznego bełkotu.

    Dogmatyk to ten, kto WBREW (!!!!!!!!!!!!!!) logicznemu rozumowaniu podważającemu tezę upiera się, że jest ona prawdziwa.
  • kiwaczek11 23.02.09, 13:33
    Wskaż więc choć jeden przykład, gdzie upieram się ,że Bóg ISTNIEJE.
    Nie gdzie mówię,że może istnieć, nie ,że nie wykluczam , że może
    istnieć, ale że ISTNIEJE. Wtedy dopiero będziemy mogli mówić o
    błyskotliwości i tępocie, o zrozumieniu i niezrozumieniu.

    A poza tym: jak definicja może być fałszywa??? Definicja to
    definicja. Dopiero wg niej określamy , czy coś jej odpowiada, czy
    nie. Mozna zdefiniować wszystko i w dowolny sposób. Oczywiście
    najprawdopodobniej okaże się ,że wszystko zdefiniowane do tej pory
    nie będzie odpowiadać nowym definicjom. Bo to tylko gra cech i
    nazewnictwa.

    Miałeś już nie odpisywać. Dla mnie byłoby milej, zwłaszcza,że
    ostatnio ogranicza się tylko do obrażania.
  • grgkh 23.02.09, 14:06
    Upierasz się, że nie da się wykluczyć jego udziału itp. Ja natomiast logicznie ten udział wykluczam.

    Mojej tezy nie jesteś w stanie podważyć. A jednak, wbrew logice, która musi tutaj kierować naszym myśleniem, wciąż wracasz do swojej, fałśzywej tezy. A więc dla Ciebie ten kreator istnieje.

    Zauważ, że wszystkie tezy na temat świata, który nas otacza zawsze mają element niepewności ponieważ aksjomatów świata nigdy nie poznamy na pewno, bo nam "od zewnątrz" nikt nie powie, że to jest właśnie to. Nikt i nic nie ma takich możliwości. Tak więc model świata musi być poddawany działaniu brzytwy Ockhama i wszystko, co zbędne NA PEWNO w nim nie istnieje, ponieważ elementy zbędne, z definicji, nie opisują obiektu.

    Logicznie kreator jest wykluczony raz na zawsze i do końca.

    Mówiłem Ci to już chyba dziesiątki razy, ale to do Ciebie nie dociera. Jesteś więc DOGMATYKIEM. Bronisz baśni ludowej, żeby broń boże czymś jej nie urazić, żeby pozostawić ją w świadomości ludzkiej jako alternatywa, którą przecież nie jest.

    I na koniec... W poprzednim poscie napisałem klika tez, których nie umiesz podważyć. Są prymitywne. Logicznie zrozumiałe dla przeciętnego dziecka. Ale Ty znów ignorujesz je i wbrew wnioskom z nich wynikającym bredzisz dalej swoje. To Twoja erystyka, która mnie wkurza i która daje mi prawo (daję sobie je sam w imię mojej wolności wypowiedzi) do wypowiadania się w sposób uważany przez Ciebie za obraźliwy.

    Straciłem dla Ciebie resztę szacunku. Tak jest. Nie potrafię się oprzeć pogardzie dla ludzkiej głupoty i niewolniczemu trwaniu przy niej, a w ludziach, którzy występują z nią publicznie i mnie obrażają jej użyciem widzę wyłącznie potencjalne zło, a dokładniej rozpowszechnianie kłamstw, brukanie nauki, myślenia logicznego, racjonalnego itp.

    Myśl, co chcesz. Ja mówię, co myślę i nie zamierzam tego ubierać w piękne słówka, bo sam złamałbym swoją podstawową zasadę życiową - prawda jest najważniejsza i należy jej bronić zawsze.

    > A poza tym: jak definicja może być fałszywa???

    Udajesz, że nie wiesz, czy jesteś tak "mało błyskotliwy"? Nie znasz języka polskiego? Nic Ci nie przychodzi do głowy?

    Są POWSZECHNIE uznawane definicje. Te są traktowane jako kanon, jako prawdziwe. Ty formułujesz swoje wersje, fałszywe.

    A teraz zrozumiałeś?

    Czego jeszcze nie wiesz z dziedziny semantyki? Co Ci wytłumaczyć?

    > Miałeś już nie odpisywać.

    To Ty pierwszy ogłosiłeś kiedyś taką deklarację na tym forum. Mogę i ja potraktować swoją na luzie? Ta moja dotyczy głównego tematu naszego sporu. Uważam go za wyczerpany. Dotąd niczego rozsądnego nie wymyśliłeś, a więc uznaję, że na pewno już Ci się to nie uda. Natomiast odnośnie Twoich bełkotliwych dygresji daję sobie prawo je właśnie w ten sposób olewać.

    I to jest drugie tłumaczenie semantyczne tutaj.
  • kiwaczek11 23.02.09, 18:15
    Już mi się nie chce odpowiadać na wszystko, bo musiałbym przepisywać
    to co w przeszłości napisałem. Ograniczę się tylko do rzeczy nowo
    pojawiających się . I będzie to oznaczać, że wszystko to co
    pominąłem, miało już ode mnie odpowiedź lub komentarz, lub nie jest
    warte, aby to komentować.

    <<<Straciłem dla Ciebie resztę szacunku. Tak jest. Nie potrafię się
    oprzeć pogardzie dla ludzkiej głupoty i niewolniczemu trwaniu przy
    niej, a w ludziach, którzy występują z nią publicznie i mnie
    obrażają jej użyciem widzę wyłącznie potencjalne zło, a dokładniej
    rozpowszechnianie kłamstw, brukanie nauki, myślenia logicznego,
    racjonalnego itp.

    Myśl, co chcesz. Ja mówię, co myślę i nie zamierzam tego ubierać w
    piękne słówka, bo sam złamałbym swoją podstawową zasadę życiową -
    prawda jest najważniejsza i należy jej bronić zawsze.>>>

    Po co się tłumaczysz? Obrażałeś – Twoja sprawa. Jeśli Ci z tym
    lepiej... Na mnie to już nie działa. Choć miłe nie jest.

    <<<
    > A poza tym: jak definicja może być fałszywa???

    Udajesz, że nie wiesz, czy jesteś tak "mało błyskotliwy"? Nie znasz
    języka polskiego? Nic Ci nie przychodzi do głowy?

    Są POWSZECHNIE uznawane definicje. Te są traktowane jako kanon, jako
    prawdziwe. Ty formułujesz swoje wersje, fałszywe.

    A teraz zrozumiałeś?

    Czego jeszcze nie wiesz z dziedziny semantyki? Co Ci wytłumaczyć? >>>

    „Powszechne” nie oznacza „prawdziwe”. „Fałszywe” nie
    oznacza „niepowszechne”. Odsyłam do słowników, jakie tam masz. To
    tyle jeśli chodzi o semantykę.

    Nowe definicje nie są fałszywe mimo, że nie są kanoniczne. Fałsz
    powstałby wtedy, gdyby używać tych definicji niekonsekwentnie.
  • grgkh 24.02.09, 10:19
    Kto stworzył kreatora i zasady jego działania?
  • grgkh 23.02.09, 12:10
    kiwaczek11 napisał:

    > Wszechmoc nie jest sprzeczna logicznie.

    Wszechmoc jest sprzeczna logicznie. Nie można zrobić wszystkiego, czyli... tego, co jest sprzeczne. Nie można np. fałszu uznać za prawdę. I pan bozia też tego nie potrafi, bo gdyby było inaczej, to zniszczyłby wszystkie reguły, doprowadził do chaosu i braku jakigokolwiek systemu. A więc SĄ ograniczenia. Tam gdzie są ograniczenia jakiegoś rodzaju, gdzie istnieją reguły, jakiekolwiek, logiczne, arytmwetyczne, gdzie się pojawia porządek, zalezności TAM NIE MA WSZECHMOCY.

    Definicja wszechmocy jest sprzeczna. I trzeba być kompletnym głupcem, żeby tego nie zauważyć. ;)

    > Oczywiście zaraz zasuniesz

    Nic nie muszę zasuwać. Myślę logicznie i NIGDY mnie nie złapałeś na erystyce, manipulacji, a ja Ciebie łapię na tym na każdym kroku. Ośmieszasz się.

    > to jest już inna bajka.

    A co ma piernik do wiatraka?

    > Logika jest dobra dla nas, „głupio – mądrych” ssaków, którzy
    > musza się posługiwać wymyślonymi przez siebie narzędziami,

    I znów nie masz racji. Gdyby logiki nie było wśród danych, które nam oferuje Wsechświat, to żebyśmy na głowie stawali, to byśmy jej tam nie znaleźli. Ale znajdujemy, a więc na pewno ona JEST.

    W odróżnieniu od pana bozi, którego żeby nie wiem jak szukać, to go na pewno nie znajdziemy, bo nie ma jego definicji.

    > Fałsze rodzą się w naszych głowach.

    Nie rodzą się w naszych głowch, ale są skutkiem zastosowania systemu logicznego. Są niezależne od głów i spontaniczności "rodzenia się".

    > <<<Stawiamy logikę na pierwszym planie, gdyż to według jej
    > zasad ustalamy czy dokonujemy bezwzględnej kwalifikacji tezy
    > pod względem prawdziwości. Ta kwalifikacja rządzi wszystkim. >>>

    > jest prawda tylko wtedy, gdy użyte założenia , którymi się
    > posługuje machina rozstrzygająca i formułująca wnioski
    > zwana logiką, są bezwzględnie prawdziwe ( sprawdzone i
    > rozstrzygnięte ponad wszelką wątpliwość),

    Masz wątpliwości? Wróć kiwaczku do szkółki podstawowej.

    > A i tak, ponieważ system myślenia może być ograniczony,

    Niektórzy ludzie mają wybitnie ograniczony swój system myslenia. I z poziomu swojej tępoty bełkot stawiają nad logikę.

    > <<< Wynika to z faktu, że Wszechświat jest
    > ze swojej natury samą informacją i wszystko, co się w nim dzieje
    > jest wyłącznie jej przetwarzaniem polegającym na wzajemnym
    > przekazywaniu oddziaływań pomiędzy jego elememntarnymi
    > składnikami, jest WYMIANĄ INFORMACJI według reguł,
    > którymi jest fizyka.>>>
    >
    > To tylko hipoteza i to dość krucha.

    To ją obal. Wysilasz się tu od dawna, ale na razie wyniki masz zerowe. Wszystko, co mówimy o świecie jest WYŁĄCZNIE hipotezami.

    > Jakiś czas temu ktoś zgrabnie Cie w tym spunktował

    Tamta dyskusja miała miejsce przed moim wyjazdem na dłużej, a po powrocie już ją olałem zostawiając durnoty adwesarza jako ostatni wpis. Ale zaraz do niej wrócę tutaj.

    > ( do czego i ja jakiś czas się przymierzałem,
    > ale jakoś nie szło mi to dobrze wyartykułować) :

    Ty to mi możesz podskoczyć do kolan. ;)

    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=80937924&a=81456465
    > Dlatego jest nieuprawnione głoszenie tego jako PRAWDE bezwzględną.

    Hipoteza, której nie udało się obalić może stanowić podstawę do traktowania jej jako prawdę. Tak jest np. z ewolucją. Jest dobrze udokumentowana i nie jest sprzeczna z resztą nauki o świecie. To samo ja mogę powiedzieć o głoszonej przeze mnie hipotezie.

    Dotyczy ona opisu świata tylko o tyle, że NIE WPROWADZA niczego, co jest zbędne. Twój bożek jest zbędny i nie istnieje. ;)

    > Nota bene ciekawostka – podczas , gdy tu, na forum „Religia”
    > wymachujesz Wszechświatem informacyjnym jako PRAWDĄ, na
    > forum „Nauka” piszesz jednak tylko o hipotezie :). Jesteś
    > zdecydowanie ostrożniejszy, a i tak Cię spunktowali :).

    Powtarzam: wszystko, co mówimy o świecie jest wyłącznie hipotezami. Opisujące świat, sprawdzalne logicznie i matematycznie, nie dopisujące do opisu świata niczego zbędnego, SĄ PRAWDĄ dopóki nie zostaną podważone.

    To, o czym mówię, "teoria wszystkiego" nie została sfalsyfikowana. Jeśli brakuje Ci "autorytetu", który mówiłby podobnie, to zapoznaj się z teoriami Friedkina, Wolframa i innych.

    > wymachujesz Wszechświatem informacyjnym jako PRAWDĄ, na
    > forum „Nauka” piszesz jednak tylko o hipotezie :). Jesteś
    > zdecydowanie ostrożniejszy, a i tak Cię spunktowali :).

    Nikt mnie tam nie wypunktował :))). Ale mam sporą satysfakcję, że moje niegdysiejsze wpisy na forum nadal stanowią dla kogoś lekturę. :)

    Kiwaczek, NIKT mi niczego dotąd w teorii wszystkiego nie podważył. Ona JEST PRAWDZIWA o tyle, że nie została sfalsyfikowana. Jest prawdziwa według wszystkich zasad logiki, których ludzie używają w myśleniu. Natomiast tezę o istnieniu boga na tym forum sfalsyfikowałem i tego rozumowania też NIKT dotąd nie podważył.

    > Ale człowiek albo mrówka nie tuneluje, a elektron tak.

    Elektron to składnik ciał człowieka i mrówki. I co z tego wynika? Wszystkiego o matematyce takich zjawisk jeszcze nie wiemy.

    > Jak na razie mamy w tym samym świecie dwa zestawy reguł,
    > wzajemnie do siebie niepasujących.

    Co za pierdoły opowiadasz. Światem rządzi TYLKO jedna fizyka. Chyba Cię pogięło z tą tezą ;)))). A że my nie wiemy o tej fizyce jeszcze wszystkiego i że część dotąd uznawanych przez nas za prawdziwe reguł jego działania może być fałszywych to normalne. W ten sposób działa od zawsze nauka. Proponuje i upradowpodobnia, ale zawsze tylko tymczasowo. Nasze reguły fizyki odnoszą się do UPROSZCZONYCH modeli świata widzianego na określonych, wyższych poziomach percepcji i z ograniczoną dokładnością (stąd tak dużo w tym statystyki). Człowiek i mrówka są obiektami statystycznymi bardzo dalekimi od poziomu elementarnego.

    Kiwaczek, dlaczego ja Ci muszę tłumaczyć tak podstawowe pojęcia? Czy Ty chodziłeś kiedyś do szkoły, czy większość czasu przebywałeś na wagarach?

    > Kreator i Wszechświat miałyby podlegać tym samym regułom.

    Kto stworzył reguły dla kreatora?

    > Jak na razie w czarnych dziurach nie wiadomo jakie reguły
    > obowiązują.

    I co z tego? Czarne dziury są obiektami naszego Wszechświata i na pewno podlegają wspólnej dla całości świata fizyce.

    > A skoro tak, to nie można być pewnym ,ze w ogóle jakieś
    > obowiązują. Może to są właśnie obszary chaosu, bo jak dotąd nie
    > zaobserwowano wewnątrz czarnej dziury jakiegokolwiek porządku.

    A czy zaobserwowano tam chaos, który "promieniuje" chaotycznie rozpierniczając reguły Wszechświata wokół nich? Co za bzdury wypisujesz? Co to za bełkot paranaukowy, metafizyczny, okultystyczny?

    > Jeśli MUSZĄ zaistnieć założenia początkowe, aby reguły mogły
    > działać, to jest to już reguła , która występuje przed działaniem
    > reguł. Mamy więc działanie reguł (reguły) zanim miałby prawo
    > zadziałać. Dylemat jajka i kury.

    Blebleble... Dylemat, to masz ze swoim umysłem. Założenia początkowe są właśnie, dokładnie i jednocześnie już regułami, które istnieją dla nas dotąd. Nie istnieją dwa, niezależne od siebie motywy.

    > A więc mogło być wcześniej jakieś działanie, zanim
    > zaczęły działać reguły.

    Powtórzę. Kto stworzył reguły dla Twojego ukochanego kreatora, jeśli uważasz, że reguły powinny być "stwarzane".

    DOGMATYK. Nieustający bełkot. To naprawdę koniec naszej rozmowy. Następne odpowiedzi mogą być już tylko linkami do tego, co Ci pisałem wcześniej.
  • kiwaczek11 23.02.09, 20:29
    <<< Wszechmoc jest sprzeczna logicznie. Nie można zrobić
    wszystkiego, czyli... tego, co jest sprzeczne. Nie można np. fałszu
    uznać za prawdę. I pan bozia też tego nie potrafi, bo gdyby było
    inaczej, to zniszczyłby wszystkie reguły, doprowadził do chaosu i
    braku jakigokolwiek systemu. A więc SĄ ograniczenia ...>>>

    W świecie (wszechświecie) istnieją reguły. To fakt. W świecie
    (wszechświecie) nie ma fałszu ( istnienie tego o istnieje jest
    prawdziwe, nieistnienie tego co nie istnieje tez jest prawdziwe).
    Jeśli nie ma fałszu, to nie ma tez sprzeczności. To my swoim
    sposobem myślenia wprowadzmy fałsz i sprzeczności.
    Pojedynczy elektron dawał przy przejściu przez dwie szczeliny
    interferencyjny obraz. Musiałby znaleźć się w tym samym czasie w
    dwóch rożnych miejscach. Sprzeczność? Tak ,jeśli ograniczymy się do
    korpuskularności. Nie, bo tłumaczy to falowa (obok korpusularnej)
    natura materii.
    Sprzeczności powstają przez nieznajomość kompletnego zestawu reguł
    istniejących we wszechświecie.

    <<< > Logika jest dobra dla nas, „głupio – mądrych” ssaków, którzy
    > musza się posługiwać wymyślonymi przez siebie narzędziami,

    I znów nie masz racji. Gdyby logiki nie było wśród danych, które nam
    oferuje Wsechświat, to żebyśmy na głowie stawali, to byśmy jej tam
    nie znaleźli. Ale znajdujemy, a więc na pewno ona JEST.>>>

    Logika potrzebna jest nam a nie Wszechświatowi, bo to my mamy
    ciekawość i potrzebę przewidywania efektów działań. Nie wydaje się ,
    i nic tego nie potwierdza, aby Wszechświat próbował cokolwiek
    przewidywać. Więc po co mu logika? ALE! Skłonny jestem nawet tego
    nie wykluczać. Ale skoro tak, to Wszechświat byłby tożsamy ze
    ŚWIADOMOŚCIĄ. I tu dopiero byłoby pole do popisu. Tylko nie wiem czy
    Ci to na rękę.

    <<<Stawiamy logikę na pierwszym planie, gdyż to według jej
    > zasad ustalamy czy dokonujemy bezwzględnej kwalifikacji tezy
    > pod względem prawdziwości. Ta kwalifikacja rządzi wszystkim.

    > jest prawda tylko wtedy, gdy użyte założenia , którymi się
    > posługuje machina rozstrzygająca i formułująca wnioski
    > zwana logiką, są bezwzględnie prawdziwe ( sprawdzone i
    > rozstrzygnięte ponad wszelką wątpliwość),

    Masz wątpliwości? Wróć kiwaczku do szkółki podstawowej.>>>

    Nie mam żadnej wątpliwości. Implikacja ( a tą się posługujemy )
    bazująca na fałszywych założeniach przyjętych jako prawdziwe nie
    może dać prawdziwego wniosku.
    Wrócimy razem do podstawówki. A tam postaram się wyłożyć Ci to tak
    klarownie , jak tylko potrafię. Tylko usiądź w pierwszej ławce, bo
    cicho mówię.

    <<< Powtarzam: wszystko, co mówimy o świecie jest wyłącznie
    hipotezami. Opisujące świat, sprawdzalne logicznie i matematycznie,
    nie dopisujące do opisu świata niczego zbędnego, SĄ PRAWDĄ dopóki
    nie zostaną podważone. >>>

    Nie ma czegoś takiego jak „tymczasowa prawda” (cyt.:„są prawdą
    dopóki nie zostaną obalone”). Albo coś jest prawdziwe, zawsze i do
    końca, albo nie. Każda hipoteza czeka na podważenie. Te które są
    prawdziwe (są PRAWDĄ), nie doczekają się go. Te które są fałszywe,
    są punktowane od razu lub po krótszym lub dłuższym czasie. Mogą być
    takie hipotezy , które nie doczekają się obalenia ,z przyczyn
    organiczonych możliwości poznawczych i myślowych, a nie są
    prawdziwe.
    To co napisałeś :” SĄ PRAWDĄ dopóki nie zostaną podważone”, to
    bzdura.

    <<<<To, o czym mówię, "teoria wszystkiego" nie została
    sfalsyfikowana. Jeśli brakuje Ci "autorytetu", który mówiłby
    podobnie, to zapoznaj się z teoriami Friedkina, Wolframa i innych.>>>

    A poczytam, poczytam, w wolnym czasie i przy sposobności.
    Zwłaszcza ,że zachęca mnie do tego tekst Macieja Iłowickiego, w
    którym można znaleźć takie fragmenty:

    „[..] pomysł Wolframa jest wyklęty przez współczesną naukę, a sam
    twórca uznany co prawda za genialnego, ale hochsztaplera, w dodatku
    niebywale próżnego [...]Logika wywodów Wolframa jest przynajmniej
    trudna do podważenia, tylko założenie wyjściowe wydaje się sprzeczne
    z naukowym pojmowaniem świata.”.

    <<< Elektron to składnik ciał człowieka i mrówki. I co z tego
    wynika? Wszystkiego o matematyce takich zjawisk jeszcze nie wiemy.>>>

    Dokładnie tak. I dlatego nie można formułować ostatecznych wniosków.

    <<< >Jak na razie mamy w tym samym świecie dwa zestawy reguł,
    > wzajemnie do siebie niepasujących.

    Co za pierdoły opowiadasz. Światem rządzi TYLKO jedna fizyka. Chyba
    Cię pogięło z tą tezą ;)))). >>>

    To tez tylko hipoteza. Bardzo prawdopodobna, ale hipoteza. Jak na
    razie. Jedna fizyka, ale z dwoma zestawami reguł. Jak na razie, wg
    obecnej wiedzy.

    <<<A że my nie wiemy o tej fizyce jeszcze wszystkiego i że część
    dotąd uznawanych przez nas za prawdziwe reguł jego działania może
    być fałszywych to normalne.
    W ten sposób działa od zawsze nauka. Proponuje i upradowpodobnia,
    ale zawsze tylko tymczasowo. >>>

    To prawda, ale od zawsze działo się w ten sposób, że albo nowa
    teoria rozszerzała starą, albo ją całkowicie obalała i zastępowała.
    W przypadku teorii grawitacyjnej i kwantowej mamy dwa zestawy reguł,
    które są sprawdzalne empirycznie, a jednocześnie sprawdzają się
    tylko w „swoich obszarach”. Funkcjonują obok siebie. Nie są wstanie
    zastąpić jedna drugą i jedna drugą obalić.

    <<<Nasze reguły fizyki odnoszą się do UPROSZCZONYCH modeli świata
    widzianego na określonych, wyższych poziomach percepcji i z
    ograniczoną dokładnością (stąd tak dużo w tym statystyki). Człowiek
    i mrówka są obiektami statystycznymi bardzo dalekimi od poziomu
    elementarnego.>>>

    To prawda, jednak nie da się jak na razie zastosować reguł jednego
    poziomu do drugiego i odwrotnie. Zatem są dwa zestawy reguł,
    znakomicie działających na swoich poziomach. Dwa zestawy, jak na
    razie niezunifikowane.

    <<< Kiwaczek, dlaczego ja Ci muszę tłumaczyć tak podstawowe pojęcia?
    Czy Ty chodziłeś kiedyś do szkoły, czy większość czasu przebywałeś
    na wagarach?>>>

    I vice versa.

    <<<Kto stworzył reguły dla kreatora?>>>>
    A kto zaprogramował algorytm o nazwie Wszechświat, o którym pisze
    Wolfram?
    Możemy się tak przepychać, jeśli chcesz.

    <<<? Czarne dziury są obiektami naszego Wszechświata i na pewno
    podlegają wspólnej dla całości świata fizyce.>>>

    Dopóki się tego nie stwierdzi, nie można powiedzieć „na pewno
    podlegają”.

    > A skoro tak, to nie można być pewnym ,ze w ogóle jakieś
    > obowiązują. Może to są właśnie obszary chaosu, bo jak dotąd nie
    > zaobserwowano wewnątrz czarnej dziury jakiegokolwiek porządku.

    <<<A czy zaobserwowano tam chaos, który "promieniuje" chaotycznie
    rozpierniczając reguły Wszechświata wokół nich? >>>

    A zaobserwowano tam jakieś reguły? W środku , nie na zewnątrz.
    Możemy się tak przepychać , jeśli chcesz.

    <<< > Jeśli MUSZĄ zaistnieć założenia początkowe, aby reguły
    mogły
    > działać, to jest to już reguła , która występuje przed działaniem
    > reguł. Mamy więc działanie reguł (reguły) zanim miałby prawo
    > zadziałać. Dylemat jajka i kury.

    Blebleble... Dylemat, to masz ze swoim umysłem. Założenia początkowe
    są właśnie, dokładnie i jednocześnie już regułami, które istnieją
    dla nas dotąd. Nie istnieją dwa, niezależne od siebie motywy.>>>

    Zacytuję Cię jeszcze raz , akcentując słowo „ZANIM”.:
    „Taka jest definicja - reguły są NIEZMIENNE i zależą od założeń
    początkowych, które MUSZĄ zaistnieć ZANIMI (!!!!!!!!!!!) reguły
    rozpoczną działanie w pierwszym kroku rekurencji,
    momencie powstania wszech
  • kiwaczek11 23.02.09, 22:09
    <<< > Jeśli MUSZĄ zaistnieć założenia początkowe, aby reguły
    mogły
    > działać, to jest to już reguła , która występuje przed działaniem
    > reguł. Mamy więc działanie reguł (reguły) zanim miałby prawo
    > zadziałać. Dylemat jajka i kury.

    Blebleble... Dylemat, to masz ze swoim umysłem. Założenia początkowe
    są właśnie, dokładnie i jednocześnie już regułami, które istnieją
    dla nas dotąd. Nie istnieją dwa, niezależne od siebie motywy.>>>

    Zacytuję Cię jeszcze raz , akcentując słowo „ZANIM”.:
    „Taka jest definicja - reguły są NIEZMIENNE i zależą od założeń
    początkowych, które MUSZĄ zaistnieć ZANIMI (!!!!!!!!!!!) reguły
    rozpoczną działanie w pierwszym kroku rekurencji,
    momencie powstania wszechświata. >>>>

    Więc zdecyduj się na coś, albo jednocześnie, albo „zanim” - przed
    rozpoczęciem działania reguł.
    Osiągasz szczyty niekonsekwencji!!!
  • grgkh 23.02.09, 23:25
    Przeczytałem parę pierwszych zdań. Pierdoły. Bye
  • kiwaczek11 23.02.09, 23:30
    Zgadza się! Pierwsze pare zdań to akurat Twoje zdania :)
  • grgkh 24.02.09, 10:17
    Kto stworzył kreatora i zasady jego działania?

    Odpowiedź musi być jednoznaczna. Jej brak to Twoja deklaracja, że jesteś za głupi, zeby o takich sprawach mówić.
  • grgkh 21.02.09, 20:09
    kiwaczek11 napisał:

    > Nieskończoność to też cecha. Np. cecha ciągu nieskończonego, gdzie
    > można wyodrębnić, przyjąć czy jak tam nazwać, następny krok po
    > dowolnym kroku liczącej procedury.

    Nie. Nieskończoność to tylko informacja, że została określona
    procedura rekurencyjna, wywołująca sama siebie i że nie ograniczamy
    jej działania do konkretnej ilości kroków.

    > Wszechmoc to cecha, gdzie można przyjąć, wyodrębnić, czy jak tam
    > nazwać , następny krok w stopniowaniu możliwości.

    Bzdura. Następny krok, to po prostu następny krok. Jego wynikem jest
    określona możliwościami procedury wartość.

    Wszewchnmoc jest sprzeczna logicznie.

    To co tu wypisujesz jest jakimś potwornym, paranaukowym, bełkotem.
    Nie rozumiesz definicji, pojęć, a próbujesz się nimi posługiwać. Bój
    się boga, kiwaczek. Oszczędziłbyś sobie kompromitacji. :)

    > To dobre pytania. I dobrze ,że są to pytania (chociaż o ironicznym
    > wydźwięku) ,a nie twierdzenia.

    Sam widzisz. Jeśli przypisujesz bogu wszechmoc, to nie wolno Ci
    poprzestać na założeniu. Musisz wiedzieć jakie sa konsekwencje tych
    założeń. A sam mówisz, że nie dają się określić. Są sprzeczne. W
    logicznym systemie opisującym świat nie istnieją.

    > A nie można być pewnym, że jest taka możliwości (bycia poza
    > systemem , modelem , czy światem), lub że nie ma takiej
    > możliwości, skoro swoją percepcją i pojmowaniem nie możemy wyjść
    > poza nasz model świata (aktualny) lub /i poza system budowania
    > jakichkolwiek modeli.

    Co to jest "pojmowanie"? Pojmujesz to? Dla mnie pojmowanie opiera
    się na elementarnych założeniach - prawda jest prawdą, a fałsz
    fałszem. Czy jak uznasz fałsz za prawdę, to jest to inne pojmowanie?

    Odejdź ze swoim "innym pojmowaniem" w niebyt. :) To bełkot. To próba
    nobilitacji bełkotu do rangi wyższej nad logicznym myśleniem.

    > <<<<Nie istnieje nic po śmierci i nic dalej. Wystarczy Ci?
    > ;>>>

    > Tego jako żywi nie możemy wiedzieć.

    Owszem, możemy. Ja jestem tego pewien. To jest bardzo dobrze
    zweryfikowana hipoteza. A Ty, jak się chcesz przekonać osobiscie, to
    poddaj się operacji stopniowego przerywania połączeń pomiędzy
    neuronami Twojej kory mózgowej. Po pewnym czasie zaniknie wszystko,
    co jest wszechświatem tworzącym się jako odwzorowanie
    rzeczywistości. Tylko że to proces nieodwracalny i już nie będziesz
    mógł nam powiedzieć, że TAM niczego nie ma.
  • kiwaczek11 23.02.09, 17:53
    <<<<Nie. Nieskończoność to tylko informacja, że została określona
    procedura rekurencyjna, wywołująca sama siebie i że nie ograniczamy
    jej działania do konkretnej ilości kroków.>>>>

    Jeśli piszesz to w kontekście ciągu, to mylisz procedurę z funkcją.
    Poza tym w przypadku nieskończoności nie „nie ograniczamy do
    konkretnej ilości kroków” tylko nie istnieje maksymalna, największa
    liczba kroków. Bo brzmi to jakbyś Ty mógł , ale nie chciał
    ograniczać do konkretnej liczby kroków. To tak gwoli ścisłości
    określeń, jeśli już .

    <<<
    > Wszechmoc to cecha, gdzie można przyjąć, wyodrębnić, czy jak tam
    > nazwać , następny krok w stopniowaniu możliwości.

    Bzdura. Następny krok, to po prostu następny krok. Jego wynikem jest
    określona możliwościami procedury wartość.>>>

    Znów mylisz procedurę z funkcją, i podejrzewam, że to jedno z Twoich
    zboczeń zawodowych ( bo o ile pamiętam jesteś informatykiem).
    Funkcja nie powoduje samo nakręcającego się działania. Procedura
    może. Zależy od procedury.
    Następny krok w stopniowaniu, to kolejna, większa od poprzedniej
    wartość parametru. Myślałem, że to dla Ciebie jest jasne.
    Podstawówka, że użyję Twojej retoryki.

    > To dobre pytania. I dobrze ,że są to pytania (chociaż o ironicznym
    > wydźwięku) ,a nie twierdzenia.

    Uciąłeś tutaj, ale ja to dokończę :
    „...Obowiązują go jakieś procedury, reguły działania, czy
    nie? W czym ten "ktoś" jest umieszczony? W jakimś swoim "świecie"?
    Czym jest ten świat, jeśli jest? Jak działa? Jaki jest sposób
    podejmowania decyzji wewnątrz świadomości "ktosia"? Czy coś motywuje
    myślenie ktosia...?” itd.

    <<<Sam widzisz. Jeśli przypisujesz bogu wszechmoc, to nie wolno Ci
    poprzestać na założeniu. Musisz wiedzieć jakie sa konsekwencje tych
    założeń. A sam mówisz, że nie dają się określić. Są sprzeczne. W
    logicznym systemie opisującym świat nie istnieją.>>>

    Już Ci kiedyś pisałem, zachowujesz się jak chłop, który udaje ,że
    wie jak działa parowóz, a wciąż szuka gdzie w tej machinerii jest
    koń.
    To nie konsekwencje nie dają się określić. To Twoje pytania mogą nie
    mieć sensu, bo z ich zadawaniem może być tak, jak pytać jaki kolor
    ma gama C-dur. Bo z poziomu płaszczaka zadajesz pytania dwuwymiarowe
    o przestrzeń trójwymiarową.( nie twierdzę ,że taki „trójwymiar”
    istnieje, nie wykluczam tylko możliwości). I tylko tyle .
    A konsewkwencją wszechmocy jest wszechmoc. Jaśniej nie można.

    <<<Co to jest "pojmowanie"? >>>

    To zakres możliwości procesów myślowych. Nie jest wykluczone, że
    zakres ograniczony. Jest pewne, że w Twoim wypadku jest ograniczony
    i bardziej niż myślałem.

    <<<<
    > Tego jako żywi nie możemy wiedzieć.

    Owszem, możemy. Ja jestem tego pewien. To jest bardzo dobrze
    zweryfikowana hipoteza. A Ty, jak się chcesz przekonać osobiscie, to
    poddaj się operacji stopniowego przerywania połączeń pomiędzy
    neuronami Twojej kory mózgowej. Po pewnym czasie zaniknie wszystko,
    co jest wszechświatem tworzącym się jako odwzorowanie
    rzeczywistości. Tylko że to proces nieodwracalny i już nie będziesz
    mógł nam powiedzieć, że TAM niczego nie ma. >>>>

    Skoro jesteś pewien, rozumiem, że poddałeś się temu nieodwracalnemu
    procesowi. Popatrz, nigdy bym nie przypuścił, że mogę być tak
    skutecznym medium...
  • grgkh 24.02.09, 11:32
    Wracamy do źródeł. Jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie unikasz od początku. Unikasz, bo wiesz, że jest ona tylko jedna - kreator-bóg nie istnieje.

  • radzimir11 20.02.09, 13:44
    rabdos napisał:

    > Nie prosilem o elaborat na temat unikalnosci mysli i tak dalej,
    > tylko zadalem proste pytanie:
    > Czy istnieje zycie po smierci? Czy jest cos dalej?

    Jak czytam, grgkh odpowiedział ci na to pytanie, krótko, zwięźle i zgodnie z
    prawdą. Nie zauważyłeś, przegapiłeś, nie zrozumiałeś, czy masz jakieś inne wizje?

    grgkh:
    Nikt z nas w tym sensie nie umiera, bo nasza obecność jest częścią
    odradzającej się, świadomej całości.

    Bravo, bravo, bravissimo!
    --
    To co najbardziej pewne, jest najmniej do prawdy podobne. -
    by radzimir
  • malgosiagosia 20.02.09, 13:58
    grgkh napisal:

    > Nikt z nas w tym sensie nie umiera, bo nasza obecność jest częścią
    > odradzającej się, świadomej całości.

    grgkh wdepnal w najbardziej mistyczny kawalek rzeczywistosci.
    Swiadomosc, tu jest wlasnie Kreator pogrzebany.
  • radzimir11 20.02.09, 15:03
    malgosiagosia napisała:

    > grgkh napisal:
    >
    > > Nikt z nas w tym sensie nie umiera, bo nasza obecność jest
    > częścią odradzającej się, świadomej całości.

    > grgkh wdepnal w najbardziej mistyczny kawalek rzeczywistosci.
    > Swiadomosc, tu jest wlasnie Kreator pogrzebany.

    No tak, masz rację. W religijnym sensie, grgkh "grzebie" to, co religie uznają
    za Boga - Kreatora, a więc Świadomość Najwyższą, której to częścią jesteśmy.
    Stąd zresztą u wielu mistyków bierze początek przekonanie (zresztą jak
    najbardziej słuszne), że wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga.
    A że grgkh odrzuca wizję jakiegokolwiek Kreatora? Widać mało jeszcze wie, ale na
    tyle dużo, by odrzucać istnienie jakiegoś parafialnego Jezusa umieszczonego
    ponad naszym światem.
    --
    To co najbardziej pewne, jest najmniej do prawdy podobne. -
    by radzimir
  • malgosiagosia 20.02.09, 17:12
    radzimir11 napisał:


    > No tak, masz rację. W religijnym sensie, grgkh "grzebie" to, co
    religie uznają
    > za Boga - Kreatora, a więc Świadomość Najwyższą, której to częścią
    jesteśmy.
    > Stąd zresztą u wielu mistyków bierze początek przekonanie (zresztą
    jak
    > najbardziej słuszne), że wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga.
    > A że grgkh odrzuca wizję jakiegokolwiek Kreatora? Widać mało
    jeszcze wie, ale n
    > a
    > tyle dużo, by odrzucać istnienie jakiegoś parafialnego Jezusa
    umieszczonego
    > ponad naszym światem.



    Uwazam ateizm za droge poniekad sluszna, jesli chce sie wyjsc z
    oplotkow religii, a nie ma sie skrzydel:)
    Ale ateizm w wydaniu grgkh jest odstreczajacy.
  • malgosiagosia 16.02.09, 20:10
    grgkh napisał:


    > Ja Ci ateizmu nie narzucam, nie musisz tego czytać, ale nie
    odbierzesz mi prawa
    > do wypowiedzi, w których mówię o religii prawdę.

    Mozesz sobie pisac o religii jaka chcesz prawde, ale czlowieku,
    prawdy o Bogu nie znasz.
  • karbat 16.02.09, 20:43
    wiec inaczej ... Bog stworzyl podobno czlowieka na swe podobienstwo
    obdarzyl go rozumem i umiejetnoscia LOGICZNEGO rozumowania .
    Dlaczego czlowiek nie ma korzystac z rozumu , logiki danej mu
    podobno przez Boga ?.

    Dlaczego czlowiek ma korzystac z rozumu wybiorczo wedlug kryteriow
    klechy .

    Bog stworzyl czlowieka na swe podobienstwo .... Bog ma przewod
    pokarmowy .
  • eudajmo 16.02.09, 22:47
    Śledzę ten wątek od początku i jestem zdania że rabdos odpowiedział
    na pytanie z tematu. Jego wypowiedź wynika jednak z wiary, że istoty
    Boga nie jesteśmy w stanie objąć rozumem i ja się do tej opinii
    przychylam. Jedynie grgkh ma peroruje tu we wszystkich postach że
    wie na pewno że Go nie ma i że to na pewno prawda. Takie
    przeświadczenie może świadczyć jedynie o pysze a nie o prawdzie.
    Żeby zaś wiedzieć że Bóg jest isotą nie do ogarnięcia ludzkim, mimo
    wszystko ograniczonym rozumem nie muszę słuchać księży, wystarczy
    trochę pomyśleć ;)
  • grgkh 17.02.09, 04:39
    Jesteś śmiesznie niekonsekwentna. ;)

    Piszesz, że ja "mam czelność głosić prawdę", podczas gdy w
    podtekscie sugerujesz, że "prawda należy do Ciebie"...

    Pomyśl logicznie. Podstawą jest wątpienie i swobodna wymiana myśli.
    Niech zwyciąża prawda. Przyniosłem tezę. Jest krótka i prosta.
    Zawiera w sobie dowód, którego na razie nikt nie podważył. Naprzeciw
    niej stoi dogmat, który obalam.

    Ale według Ciebie mam zamilknąć, bo świętości nie należy kalać, a
    manipulacją zdobytych przywilejów odstępować...

    Mówisz, że jest coś, czego nie da się ogarnąć ludzkim umysłem, bóg.
    Znów niekonsekwencja. Jeśli tego się "nie da", to dlaczego ty
    ogarniasz promując coś, czego nikt nie rozumie, a co na pewno nie da
    się sprawdzić, czy nie jest zwykłym oszustwem?

    Manipulacja, wciąż manipulacja. Taka jest religia. Człowiek
    ogłupiony poddaje się czemuś nieznanemu. I tak od tysięcy lat
    pasożyty religijne żerują na ogłupionych. Bo przyznasz, że ogłupiony
    wykonuje potulnie polecenia ogłupiającego, prawda? I jeszcze jest
    szczęśliwy z tego powodu. Czyż to nie jest stan transu, narkomanii?
    Stan znieczulenia żywiciela? I dlatego od zawsze społeczeństwa,
    które dawały się ogłupić, których jednostki udawało się sprowadzić
    do roli pszczół robotnic pracujących na potrzeby ula,
    podporządkowane agresywnej polityce wygrywały.

    Życie to walka o przetrwanie. Ewolucja nigdy się nie skończy, dopóki
    nie nastanie nieśmiertelność. Ale czy to możliwe? A więc trzeba
    walczyć. Trzeba być okrutnym, bezwzględnym, wykorzystującym innych,
    oszukujacym ich. Bo ten, kto lepiej kłamie, ten wygra. O to Ci
    chodzi? O hipokryzję, o oszukiwanie ludzi religią? O zwycięstwo
    fałszu nad prawdą?

    Nie. Każda prawda jest lepsza od dowolnie pięknie brzmiącego
    kłamstwa.
  • grgkh 17.02.09, 04:19
    malgosiagosia napisała:

    > Mozesz sobie pisac o religii jaka chcesz prawde, ale czlowieku,
    > prawdy o Bogu nie znasz.

    Znam prawdę o bogu - bóg jest urojeniem.
  • kolter_one 17.02.09, 08:16
    jol.a33 napisała:

    > Moze dotrze do ciebie , dotrze, że już wystarczy narzucania ateizmu???
    > Wystarczy tego, co ateizm systemowy dokonał w XX wieku

    My wiemy co ,,wierzący" robili przez 17 wieków !
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • karbat 19.02.09, 20:08
    Wg opisow , dociekan ksiedza ; Bog jest ,

    -niewidzialny , nikt go nie widzial poza prorokami zydowskimi
    -kregowiec , czlowiek stworzony na jego podobienstwo ,
    -postac o charakterze gazu , jest wszedzie .

    Bog jest niewidzialna istota kregowa w postaci gazowej .
  • cara.mordsith 20.02.09, 11:08
    Myślę, że z założenia, jednak nie chodziło o to, że Bóg jest niewidzialnym kręgowcem w postaci gazowej. (Jako agnostyczka zaczynam mieć o ateistach złe zdanie).
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • km2bp 20.02.09, 09:21
    Nie dałem rady przeczytać tych wszystkich waszych wypowiedzi na ten dający dużo
    do myślenia wątek.
    Wiem jedno że to sami ludzie okrzyknęli Boga że jest wszechmogący starają sobie
    go wyobrazić i nadawać mu przeróżne cechy . A tak naprawdę Boga nigdy nikt nie
    widział.
    Według mnie Bóg jest na tyle genialny i ponadczasowy że aby stworzyć to
    wszystko co nas otacza te miliardy galaktyk , miliony żywych jakże złożonych
    organizmów uruchomił program o nazwie prawa fizyki (na początku było słowo) Tak
    jak DNA posiada zapis milionów cech organizmu tak w Bożym słowie zawarta została
    cała złożoność wszechświata wliczając w to nawet prawa ewolucji . Nie ma miejsca
    w tych Boskich prawach funkcjonowania wszechświata na nielogiczności. które
    czasem pojawiają się w naszych komputerach i nawet najszybszy komputer wtedy się
    zawiesza próbując rozwiązywać zagadnienie typu co było najpierw jajko czy kura.
    Nawet jeśli już najtęższe ziemskie umysły ustalą że wszechświat powstał z
    jednego malutkiego punktu podczas wielkiego wybuchu to i tak niczego to nie
    rozwiązuje nasuwają się dalsze pytania skąd wziął się ten punkt co było
    wcześniej i itd itp. Prawdopodobieństwo że świat który nas otacza samoistnie
    powstał z chaosu jest równe zeru to tak jakbyśmy rzucili w powietrze talię kart
    i oczekiwali że karty spadając na ziemię samoistnie przypadkowo ułożą
    skomplikowany domek.
  • grgkh 20.02.09, 09:33
    Jeśli uważasz, że mozliwe jest by zaistniał jeszcze bardziej
    bezpierwotnej przyczyny "architekt", to takie same szanse na
    samopowstanie miał Wszechświat. Upada powód, dla któego sobie MUSISZ
    go wyobrażać. Jest zbędny. Nie istnieje.
  • cara.mordsith 20.02.09, 11:21
    Grgkh, a ja przyklasnę przedmówczyni (przedmówcy?). Piękny opis osoby wierzącej. I nie sądzę żeby owa osoba chciała podjąć dyskusję...

    NIech mi ktoś wyjasni jedną rzecz - wiele razy osoba wierząca na tym forum chce napisać po prostu kilka słów o tym, co myślą, w co wierzą, dlaczego wierzą, jak wierzą, jakie refleksje im sie w związku z tym nasuwają, natychmiast odzywa się ktoś z obozu ateistycznego i tłamsi tę wypowiedź. Tak, bo to jest tłamszenie czyjejś wypowiedzi. Wydawało mi się, drodzy ateiści, że jesteście ludźmi tolerancyjnymi a jeżeli tak, to przestańcie na siłę wpychać innym swoje rację, swoją prawdę i swoje naukowe definicje.

    Grgkh, teraz możesz mi zarzucić, że bronię religii, wiary i wierzących bo właśnie w tym momencie faktycznie to robię.
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • karbat 20.02.09, 11:46
    nie musisz nikogo bronic ,nie musisz sie za nikim ujmowac ,masz do
    czynienia z ludzmi doroslymi .Posluchaj ,jesli ktos ( katolik)
    WIE ,ze sadza jest czarna to nic , nie jest w stanie mu wmowic ,
    ze jest biala , w czym problem ?

    Czy ktos robiac , postepujac ta jak pochwala BIBLIA , jest .
    katolikiem , chrzescijaninem .
    Czy opierajac sie na Pismie SWIETYM , czyniac tak jak tam stoi
    napisane czerpiac z Boskich zalecen tam zawartych - jestem , bede
    porzadnym katolikiem ? !, P O W A Z N I E ? !.

    Opierajac swa wiare na watpliwych
    przekazach ,legendach ,starozytnych Zydow
    rozwazacie takie pojecia jak kosmos , powstanie zycia itd .
    To nie te narzedzia ,to nie ta logika . litosci .

  • cara.mordsith 20.02.09, 11:49
    Nudno jest czytać w kółko to samo, nie sądzisz? Bardzo nudno... Bardzo, naprawdę bardzo chciałabym doczekać takiej sytuacji, kiedy swobodnie wypowie sie osoba wierząca (WIERZĄCA!!! NIE MÓWIĘ KATOLIK, TYLKO OSOBA WIERZĄCA, DO KROĆSET!) na temat swojej wiary i nie zostanie natychmiast obszczekana. Tak bronicie wolności słowa, to dajcie ją innym, bo naprawdę zaczyna to już być irytująco nudne!
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • kolter_one 20.02.09, 11:57
    cara.mordsith napisała:
    (WIERZĄCA!!! NIE MÓWIĘ KATOLIK, TYLKO OSOBA WIERZĄCA, DO KROĆSET!) na
    > temat swojej wiary i nie zostanie natychmiast obszczekana. Tak bronicie wolnoś
    > ci słowa, to dajcie ją innym, bo naprawdę zaczyna to już być irytująco nudne!

    Jak musi o tym klepać, to musi się tez liczyć z tym ze to jest forum publiczne
    Więc twój apel jest zbyteczny !! , no chyba ze to ty nie masz się komu wyżalić ?
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • cara.mordsith 20.02.09, 12:12
    To jest dość wygodne tłumaczenie, no nie? Ale gdyby się tego trzymeć to będzie tu burdel.

    Kolter, po prostu nie powinno to w ten sposób wyglądać. Trochę mnie juz poznałes więc dziwię się, że nie zajarzyłeś o co mi chodzi.
    --
    Maybe I'm the one
    Maybe I'm the one who is the schizophrenic psycho (yeah)
    Maybe I'm the one
    Maybe I'm the one who is the paranoid
  • kolter_one 20.02.09, 12:17
    cara.mordsith napisała:

    > To jest dość wygodne tłumaczenie, no nie? Ale gdyby się tego trzymeć to będzie
    > tu burdel.

    Zawsze będzie !
    Cenzura i ustawianie forumowiczów jest niezbyt dobrym pomysłem na porządki !!

    >
    > Kolter, po prostu nie powinno to w ten sposób wyglądać.

    Ty chyba tez wiesz ze ja nie krytykuje za to że się wierzy ,ale za to jak się to
    praktykuje !!

    Trochę mnie juz poznałe
    > s więc dziwię się, że nie zajarzyłeś o co mi chodzi.

    Kobieta zmienną ponoć jest ?
    --
    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=1bfDBZX0j_0
  • cara.mordsith 20.02.09, 12:32
    Łoj, bo zaczne gryźć dla odmiany :P
    --
    Maybe I'm the one
    Maybe I'm the one who is the schizophrenic psycho (yeah)
    Maybe I'm the one
    Maybe I'm the one who is the paranoid
  • kolter_one 20.02.09, 12:40
    cara.mordsith napisała:

    > Łoj, bo zaczne gryźć dla odmiany :P

    Przecież ty nikogo nie bijesz ::((( tak mi wczoraj napisałaś ::)))
    --
    www.youtube.com/watch?v=9W0dwYXnHeE&feature=related
  • cara.mordsith 20.02.09, 12:47
    Ale ja nie mówię o biciu tylko gryzieniu ];>
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • cara.mordsith 20.02.09, 12:52
    Eeeee, wcale nie :) Poza tym gryzienie zapewnia dodatkowe wrażenia i raczej się po tym nie traci przytomniści i nie jest się połamanym. No ewentualnie mogę się przerzucić na systematyczne kopanie tyłków... i nie tylko ego... :P:P:P ];>
    --
    Maybe I'm the one
    Maybe I'm the one who is the schizophrenic psycho (yeah)
    Maybe I'm the one
    Maybe I'm the one who is the paranoid
  • kolter_one 20.02.09, 12:57
    cara.mordsith napisała:

    > Eeeee, wcale nie :) Poza tym gryzienie zapewnia dodatkowe wrażenia i raczej się
    > po tym nie traci przytomniści i nie jest się połamanym.

    Ta , z bólu zawsze można się ze..ć

    No ewentualnie mogę si
    > ę przerzucić na systematyczne kopanie tyłków... i nie tylko ego... :P:P:P ];
    > 2;

    Qurde gorzej jak ktoś zmusi ciebie do całowania w bolące miejsca ::)))
    --
    www.youtube.com/watch?v=9W0dwYXnHeE&feature=related
  • cara.mordsith 20.02.09, 13:15
    kolter_one napisał:
    > Qurde gorzej jak ktoś zmusi ciebie do całowania w bolące miejsca ::)))

    Przez Ciebie musze wycierać monitor z herbaty! xD (cholera, popłakałam się ze śmiechu)


    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • kolter_one 20.02.09, 13:17
    cara.mordsith napisała:
    >
    > Przez Ciebie musze wycierać monitor z herbaty! xD (cholera, popłakałam się ze ś
    > miechu)

    Widzisz mówiłem ci żebyś piła niegazowane wody mineralne ::)).
    --
    www.youtube.com/watch?v=9W0dwYXnHeE&feature=related
  • cara.mordsith 20.02.09, 13:25
    Jesteście okropni! Obaj! Na was się nawet złościć nie idzie! To nie fair...
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • grgkh 20.02.09, 12:23
    Burdel to był przez parę ostatnich tysięcy lat, kiedy wyłączność na
    informację była w ręku religiantów. Religianci do rezerwatów. Tam
    wasze miejsce. ;)

    Aha, jeszcze coś.

    Rodzimy się ATEISTAMI, którzy nie wiedzą o hipotezie boga. Którzy
    nie wiedzą także czym jest logika. Powiedz, czego powinniśmy ludzi
    uczyć? Reguł, czy tego, że mają słuchać nieistniejącego stwórcy?

    A więc jednak jestem przeciwnikiem rezerwatów dla wierzących. Mamy
    wszyscy ewoluować. Ku wiedzy o świecie i mądrości.

    Natomiast "wielkie uniesienia dusz" nie pozostaną nikomu obce, bo
    logika nie zamyka drogi do nich. Nie będzie religijnych, to będą
    inne, ponieważ tacy jesteśmy.
  • grgkh 20.02.09, 12:14
    Nie doczekasz się, bo tu nie wypowiadają się nigdy osoby wierzące na
    temat swojej wiary. Swoja wiara, to odczucia, przeżycia. Te osoby
    wypowiadaja się wyłącznie na temat WIZJI ŚWIATA. A świat mamy
    wspólny. Jego opis musi byc logiczny. I wszyscy, którzy myślą
    logicznie powinni natychmiast korygować bzdury.

    Wystarczy tych tysięcy lat i koszmaru przebijania się nuaukowej
    metody analizy rzeczywistości przez mistyczne, alogiczne banialuki.

    Walczymy o prawdę i o uznanie fałszu fałszem.
  • grgkh 20.02.09, 12:07
    Ależ, caro, jeśli ja tłamszę ich nielogiczne teorie, to oni tłamszą
    uznawaną przeze mnie logikę. I ja chyba też mam prawo się wtedy
    odezwać? Mam, czy nie mam? Czy publiczna dyskusja na forum podlega
    jakiejś cenzurze?

    Dlaczego uważasz, ze im wolno coś, czego mnie nie wolno?

    Dlaczego ich tezy mają podlegać szczególnemu wyróżnieniu, ochronie,
    której mnie odmawiasz?

    Ja nie idę do kościoła i nie przerywam im ich absurdalnych
    rytualnych, kanibalistycznych praktyk polegających na zjadaniu
    ludzkiego ciała i piciu ludzkiej krwi. Tam jest ich mioejsce. I tyle
    ochrony pozwalam im mieć. Ale ani milimetra więcej. ;)
  • cara.mordsith 20.02.09, 12:31
    Grgkh, ale zdajesz sobie sprawę, że tu nie tylko wypowiadają się katolicy?
    Cały czas pisze o osobach wierzących gdy mam jakieś "ale" do wypowiedzi ateistów. Nie pisze o katolikach, ale o osobach wierzacych. Po prostu takich, które wierzą w jakiegoś boga czy nawet w wielu bogów.

    NIe twierdzę, że im wolno coś, czego tobie nie wolno. Przedstawię to w inny sposób. Jeżeli napiszesz swoją teorię i zostaniesz obszczekany przez wierzących czy po prostu katolików, tak samo będę cięta jeżeli zaczną wykazywać, że jesteś idiota bo nie wierzysz w Boga i masz argumenty na jego nieistnienie. Będe w równej mierze wkurzona i tak samo będę bronić Twoich racji. Nie dlatego, że oni uważają inaczej niż Ty a ja jestem przekonana o Twoich argumentach (nie twierdze, że mnie nimi przekonałes, ale uważam, że sa logiczne a poza tym masz do nich prawo jak każdy), ale dlatego, że nie mają prawa Cię atakować tylko dlatego, że masz inne zdanie. NIe mają prawa na siłę przekonywac Cię za kazdym razem, kiedy się odezwiesz, że Bóg istnieje, skoro sam jesteś całkowicie przekonany o prawdziwości swojej racji. Zwłaszcza, że oboje wiemy, że jeśli znajdzie się ktoś, kto racjonalnie i logicznie udowodni Ci, że Bóg jest, przedstawi Ci na to niezbite dowody i niepodważalne argumenty (niepodważalne wg Twojego toku myślenia i sposobu rozumowania), to zweryfikujesz swoje poglądy. Jak każdy inteligentny człowiek.
    Ale tutaj mamy odwrotną sytuację. Ktoś wypowiedział się swobodnie, nikogo nie atakując, po prostu napisał co sądzi, i natychmiast dodałeś swoje trzy grosze. Po co? To była zwykła prosta uwaga kogoś, kto wierzy w istnienie Boga bo chce wierzyć. A że ma swoje argumenty które nie są naukowe i z naukowego punktu widzenia są podważalne... Co z tego? NIe wciskaj na siłę komuś swojej prawdy. Tu nie chodzi o swobodę czy brak swobody wypowiedzi bo nie do tego zmierzam, ale naprawdę, gdybym była osobą wierzącą mijałabym to forum szerokim łukiem. Nie dlatego, że żywiłabym antypatie do ateistów, ale dlatego, że nie mogłabym swobodnie sie odezwać bez ryzyka natychmiastowego obszczekania. Bo cokolwiek bym nie napisała legitymując się otwarcie jako osoba wierząca, zostałoby natychmiast zauważone przez wszystkich ateistów tego forum i wierz mi, bałabym się odezwać poraz drugi.
    Juz jak choćby to. POwiedziałam wyraźnie i to kilka razy - jestem agnostyczka. (miałam się za ateistkę, ale jednak nie należę do tej grupy). I póki nie stanęłam po stronie kogoś, kto wierzy w Boga, było ok. Wystarczyło, że stanęłam w obronie kogoś wierzącego (co z tego, że "jesteśmy dorośli", chyba mi wolno?!) i natychmiast wielkie halo.
    Zwróć uwage na ton swoich wypowiedzi, przyjacielu. Z resztą każdy powinien (tak, ja też, nie uważam się za lepszą).
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • grgkh 20.02.09, 12:51
    Ja też jestem wierzący. Wierzę, że będzie dobrze. :) To "będzie
    dobrze" nie zakłada jakiejś reguły przewidywania. To jest intuicja.
    Czy intuicja jest wiarą? Czy opiera się na jakichś regułach? A
    przecież są przesadni optymiści lub pesymiści. Ja jestem raczej
    optymistą.

    Czy wierzę i czy uzyskałem prawo do wypowiedzi jako wierzący? ;)
  • cara.mordsith 20.02.09, 12:54
    Będę musiała się zastanowi :P (I bądź tu kobieto poważna i wściekła jak gadasz z inteligentnym facetem).
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • grgkh 20.02.09, 13:20
    To jest dobry moment, by zwrócić Twoją uwagę na coś istotnego. Nie
    jest tak jak sugerujesz, że ja coś tam wciskam komuś na siłę. Bardzo
    często zadaję pytania, które podsuwam innym.

    Na tym musi polegać nasze myślenie. Nie na prostym kopiowaniu od
    innych ich memów, ale na aktywnym zadawaniu sobie pytań. Z nich
    wypływają nowe wnioski. I dlatego jesteśmy homo sapiens, ludźmi
    myślącymi. Nie kopiującymi, ale twórczymi. Nie wolno dogmatami
    zabijać w nas tego człowieczeństwa. Mamy być otwarci na własne
    pomysły, krytyczni wobec tego co już "wiemy". Nowe dane, to może być
    rewolucja naszych poglądów. Nie wolno się jej obawiać.

    Nie wymądrzam się za bardzo?
  • cara.mordsith 20.02.09, 13:33
    > Nie wymądrzam się za bardzo?

    Nie :)
    --
    Maybe I'm the one
    Maybe I'm the one who is the schizophrenic psycho (yeah)
    Maybe I'm the one
    Maybe I'm the one who is the paranoid
  • malgosiagosia 20.02.09, 13:36
    grgkh napisał:

    > To jest dobry moment, by zwrócić Twoją uwagę na coś istotnego. Nie
    > jest tak jak sugerujesz, że ja coś tam wciskam komuś na siłę.
    Bardzo
    > często zadaję pytania, które podsuwam innym.
    >
    > Na tym musi polegać nasze myślenie.

    grgkh napisal:


    "A Ty rozumujesz jak małe dziecko: Wychowałaś się w indoktrynującym
    Cię środowisku, z dala od innych opinii i tez, bo Ci to
    uniemożliwiano, i uważasz, że prawda musi być po tej jedynej stronie.

    Ale nie zauważasz, że ci Twoi nie dowodzą istnienia bogów. Którego
    boga? O jakiej definicji?

    A ja dowodzę, że boga nie ma i mówię dlaczego tak jest. Czy
    potrafisz zdobyć się na samodzielność myślenia i powiedzieć sobie,
    że sama potrafisz rozstrzygnąć kto ma rację?

    Nie potrafisz, bo tak zostałaś wytresowana. Choć logika wskazuje, że
    ja mam rację, odrzucasz ten dowód.

    I to jest największe zło religii. Zamienia ludzi w posłuszne,
    bezmyślne automaty. Odbiera im wolność myślenia."


    grgkh jest agresywnym wciskaczem i klamca. Wymysla swoje wlasne
    opinie o ludziach i powiela je w kazdym poscie, nie zwazajac na to,
    co interlokutor mowi sam o sobie. Najgorszy typ poprawiacza swiata,
    ktory nie cofnie sie przed zadnym klamstwem w celu zaspokojenia
    swoich ambicji.
  • cara.mordsith 20.02.09, 13:42
    Po pierwsze nie jest agresywny, powiedziałabym że jest łagodny jak baranek i potrafi bronic swoich wypowiedzi, co nawet taka bezmózga blondynka jak ja z łatwością zauważa, więc dziwię się, że Ty nie. Ma specyficzne poczyucie humoru, ale to chyba powinno się w ludziach cenić, prawda?

    On tez zwykloe pisze sam o sobie i przedstawia swoja argumentację, chociaz nieraz w bardzo wkurzający sposób. Ale na pewno nie mozna o nim powiedzieć:"Najgorszy typ poprawiacza swiata,
    > ktory nie cofnie sie przed zadnym klamstwem w celu zaspokojenia
    > swoich ambicji.". Może jeszcze nazwiesz go psychopatą? W sumie to niewiele w Twoim opisie brakuje, żeby tak właśnie było. Możesz nie zgadzać się z jego wypowiedziami, ale to nie daje Ci prawa do obrażania go. Zwłaszcza w tak podły sposób.
    --
    Maybe I'm the one
    Maybe I'm the one who is the schizophrenic psycho (yeah)
    Maybe I'm the one
    Maybe I'm the one who is the paranoid
  • malgosiagosia 20.02.09, 13:53
    cara.mordsith napisała:

    > Po pierwsze nie jest agresywny, powiedziałabym że jest łagodny jak
    baranek i po
    > trafi bronic swoich wypowiedzi, co nawet taka bezmózga blondynka
    jak ja z łatwo
    > ścią zauważa, więc dziwię się, że Ty nie. Ma specyficzne poczyucie
    humoru, ale
    > to chyba powinno się w ludziach cenić, prawda?
    >
    > On tez zwykloe pisze sam o sobie i przedstawia swoja argumentację,
    chociaz nier
    > az w bardzo wkurzający sposób. Ale na pewno nie mozna o nim
    powiedzieć:"Najgors
    > zy typ poprawiacza swiata,
    > > ktory nie cofnie sie przed zadnym klamstwem w celu zaspokojenia
    > > swoich ambicji.". Może jeszcze nazwiesz go psychopatą? W sumie
    to niewiel
    > e w Twoim opisie brakuje, żeby tak właśnie było. Możesz nie
    zgadzać się z jego
    > wypowiedziami, ale to nie daje Ci prawa do obrażania go. Zwłaszcza
    w tak podły
    > sposób.

    Opinie o grgkh pisze opierajac sie na faktach zaistnialych na tym
    forum. On natomiast, "wiedze" o mnie wyssal z palca.

    Faktycznie masz jakies bezmozgowie, blondynko:))
  • cara.mordsith 20.02.09, 14:03
    Więc mi podaj te prawy! POkaż, żę grgkh jest właśnie taki, jak napisałaś, bo ja jakoś nie zauważyłam, że jest typem maniakalno-psychopatycznym, jakim go przedstawiłaś. Bo widzisz, ja go obserwuję od dłuzszego czasu i widzę jedynie bystrego, inteligentnego, zadziornego, prowokującego, irytującego a jednak paradoksalnie sympatycznego faceta który w przy wszystkich swoich wadach jest cholernie ujmujący (przez co dwakroć bardziej wkurzający).

    > Opinie o grgkh pisze opierajac sie na faktach zaistnialych na tym
    > forum.

    Srutututu, pęczek drutu. Opinie o grgkh piszesz opierając się o subiektywną ocene wynikającą z tego, że kiedyś zalazł Ci za skórę, taka jest prawda.

    >On natomiast, "wiedze" o mnie wyssal z palca.
    A Ty o nim nie?
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • malgosiagosia 20.02.09, 14:12
    Jest takie powiedzenie, ze kazda potwora znajdzie swego amatora:)
  • cara.mordsith 20.02.09, 14:15
    Powstrzymam się od tej nęcącej, złośliwej uwagi, która ciśnie mi się pod palce...
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • grgkh 20.02.09, 14:03
    A toś mnie dopadła. Ale ja zalecam każdemu myslenie, także Tobie i
    także zanim napisałaś to, co powyżej można przeczytać.

    Moja obecność tutaj to tylko wpisy, któe możesz sobie przeczytać i
    jakkolwiek potraktować - na przykład olać. Ale NIGDY nie będę
    akceptował myślenia nielogicznego i skorzystam z każdej okazji, by
    okazującemu je wytknąć to uchybienie.

    Jak ktoś trwa przy fałszywym dogmacie, WBREW logice, to będę to
    nazywał głupotą, bo nielogiczne myślenie nie jest godne homo sapiens.
  • malgosiagosia 20.02.09, 14:10
    grgkh napisał:

    Jak ktoś trwa przy fałszywym dogmacie, WBREW logice, to będę to
    > nazywał głupotą, bo nielogiczne myślenie nie jest godne homo
    sapiens

    Problem w tym, ze ja NIE TRWAM PRZY ZADNYM DOGMACIE.

    Zrozumiales, czy jeszcze raz mam powtorzyc?
  • grgkh 21.02.09, 20:13
    malgosiagosia napisała:

    > grgkh napisał:

    > > Jak ktoś trwa przy fałszywym dogmacie, WBREW logice,
    > > to będę to nazywał głupotą, bo nielogiczne myślenie
    > > nie jest godne homo sapiens

    > Problem w tym, ze ja NIE TRWAM PRZY ZADNYM DOGMACIE.
    >
    > Zrozumiales, czy jeszcze raz mam powtorzyc?

    Tezy, których bronisz obalam logicznie. Rozumiesz to? Są obalone, są
    fałszywe. Ale Ty ich bronisz. Czyż to nie jest dogmatyzm?

    Bóg istnieje, czy nie istnieje?
  • grgkh 20.02.09, 13:07
    cara.mordsith napisała:

    > NIe mają prawa na siłę przekonywac Cię za kazdym razem, kiedy
    > się odezwiesz, że Bóg istnieje, skoro sam jesteś całkowicie
    > przekonany o prawdziwości swojej racji.

    Co to znaczy "przekonywać na siłę"?

    Jesteśmy w miejscu publicznym. Każda nasza wypowiedź jest
    potencjalnym źródłem przekonywania. Możemy mu ulec lub nie. Możemy
    przeciwstawiać się odwrotnymi tezami w nadziei, że ten ktoś je
    skopiuje.

    To memy. My jesteśmy ich nosicielami, wehikułami, na których
    podróżują.Mówiąc, ze ktoś ma do czegoś prawo lub go nie ma też
    uczestniczysz w tej ewolucji. Proszę bardzo. Rób swoje i pozwól
    mnie, że będę robił to, co w tej chwili uważam za słuszne.

    > po prostu napisał co sądzi, i natychmiast
    > dodałeś swoje trzy grosze.

    A po co tutaj właśnie napisał? Ma pecha. A dlaczego ktoś wychodzi z
    domu i nagle ginie pod kołami samochodzu prowadzonego przez
    pijanego? Przypadek. Wciąż Cię nie rozumiem. Wciąż dzielisz świat na
    strefy, w których maja obowiązywać jakieś wybrane, ocenzurowane
    zasady. Pech tego świata, że się urodziłem, ze jestem taki włąsnie,
    że mam trochę tych groszy do wtrącania. Pech religiantów.
    Uczestniczę w ewolucjii Wszechświata. On mnie stworzył. Stworzył nas
    wszystkich. Jesteśmy nim, jesteśmy jego ewolucją. Coś się zmienia,
    dzieje. To jest świetne. Mnie się to podoba. :)

    P.S. Gdzieś mi zginął adres do miejsca, w którym obiecałem Ci
    szerzej odpowiedzieć. Czy możesz mi to przypomnieć linkiem? Jeśli
    jesteś jeszcze zainteresowana ciągiem dalszym... ;)
  • cara.mordsith 20.02.09, 13:13
    Powstrzymam się od napisania tego, co mi się ciśnie na usta... (kolejny dzień pod znakiem płakania ze śmiechu xD)

    > P.S. Gdzieś mi zginął adres do miejsca, w którym obiecałem Ci
    > szerzej odpowiedzieć. Czy możesz mi to przypomnieć linkiem? Jeśli
    > jesteś jeszcze zainteresowana ciągiem dalszym... ;)

    Tez mi się gdzieś zapodział ;)
    --
    Odpowiedni mężczyzna jest jak najlepsza kawa: pachnący, gorący i nie pozwoli ci zasnąć przez całą noc.
  • kazeta.pl55 24.02.09, 11:32
    grgkh napisał:

    > To memy. My jesteśmy ich nosicielami, wehikułami, na których
    > podróżują.Mówiąc, ze ktoś ma do czegoś prawo lub go nie ma też
    > uczestniczysz w tej ewolucji. Proszę bardzo. Rób swoje i pozwól
    > mnie, że będę robił to, co w tej chwili uważam za słuszne.

    Witam!

    * Od dosyć długiego czasu obserwuję Twoje posty GRGKH na różnych forach GW i od
    początku zdawało mi się widzieć stojącego za nimi człowieka b. inteligentnego
    ale cynicznego i nieuczciwego. Obecnie to przeświadczenie umocniło się we mnie
    do tego stopnia, że bez obaw mogę zwać Cię hochsztaplerem, kuglarzem, erystą, by
    nie użyć mocniejszego określenia, - który świadomie wykorzystuje
    niejednoznaczność pojęć językowych, albo ich ułomność semantyczną, by dowodzić
    swe wydumane tezy. Niestety wielu na forum Twoich adwersarzy da się na ten lep
    złapać, a Ty masz z nimi ubaw po pachy. Masz też duuużo czasu!

    * Teraz nie tyle dla Ciebie (bo Ty to wiesz i czujesz), co dla pozostałych. My
    ludzie jesteśmy w tej niekomfortowej pozycji, że nasz język posiada w swym
    zbiorze bardzo sporo pojęć wieloznacznych, które w życiu codziennym używane jako
    narzędzia językowe całkiem przyzwoicie spełniają swoją rolę. Niektóre z nich
    jednak przy głębszej refleksji wprowadzają nas w zakłopotanie. Najczęściej
    dzieje się to z wyrazami typu:
    - największy, najmniejszy,
    - nieskończenie szybkie, nieskończenie wolne
    - nigdy, zawsze
    - wszyscy, nikt
    - wiecznie
    - wszechmocny, wszechwiedzący
    - nieskończoność, skończoność,
    - wiara, niewiara
    etc., etc.

    Gdyby wyrzucić je z języka, to większość wątków na forum NAUKA, RELIGIA
    straciłaby rację bytu. Zaraz w necie powiało by nudą i ludzie może zajęli by się
    czymś bardziej użytecznym. Ale nasze niedoczekanie, bo niestety albo stety
    będzie chyba dalej tak jak jest. Dla mnie w sumie to jest nawet obojętne, a
    nawet dobre, bo całe rzesze poetów, filozofów, aforystów, mają co robić.
    Konstruują zabawne paradoksy, które niektórym ludziom spędzają nawet sen z oczu,
    vide PERPETUM-MOBILE (większość bowiem sądzi, że cały wszechświat to jedno
    wielkie PERPETUM-MOBILE).

    * Jaka piękna dzięki temu jest geometria: Dwie równoległe proste lecą zawsze
    obok siebie w równej odległości, ..... ale przecinają się w nieskończoności.
    Hiperbola zbliża się do asymptoty, ale nigdy jej nie dotknie. Jest to wprawdzie
    sprzeczne z życiowym doświadczeniem, bo jak się coś do czegoś ciągle zbliża do
    się z nim musi kiedyś złączyć.

    * Zachwycające są bardzo szybkie pojazdy. Bardzo trudno wykonać pojazd
    osiągający prędkość 30M. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że wykonanie
    samochodu na zwykłych oponach osiągającego małą prędkość rzędu np. 0,1 mm na sto
    lat, ale płynną bez zacięć na zwykłym asfalcie, jest o wiele trudniejsze, ba być
    może nawet nie możliwe.

    * Kuchenna logika sprawdza się zdaniem gospodyni w 100%. Nigdy nie nie prasuję
    mężowi koszul, bo bardzo wybrzydza. Słowo NIGDY uważa za poprawnie użyte, bo
    już od 10 lat tego nie robi, a 20 lat już jest po ślubie. Nie wierzy też że
    wygra w TOTOLOTKA, bo już grała przeszło 1000 raz i nie wygrała. Ona skończyła
    matematykę na jakimś UNI i rachunek prawdopodobieństwa ma w małym palcu. Wie,
    że gdy jest 1 miliard onumerowanych szkatułek i do jednej z nich włożono perłę,
    to prawdopodobieństwo, że w szkatułce z numerem 1 znajduje sie perła wynosi 1/1
    miliard (zresztą podobnie jak we wszystkich pozostałych). Nie wierzy jednak, że
    w szkatułce z numerem jeden jest perła, bo przy tak nikłym prawdopodobieństwie
    jest to dla niej wręcz niemożliwe. Ma zresztą racje, bo była by to wiara
    nielogiczna. Dalej sobie nie zawraca głowy, bo by podobnie musiała pomyśleć o
    wszystkich pozostałych szkatułkach.

    * Mechanik samochodowy w swoim warsztacie wie, że gdzieś ma gwintownik M 2,5,
    ale tak się zapodział, a tak teraz potrzebny, że idzie kupić nowy. Bo mieć coś,
    a nie umieć tego znaleźć, to tak jakby tego nie mieć. Ma on też piłkę do metalu,
    ale nie jest mu potrzebna, bo wszystko załatwia kątówką. Dla niego więc piłka do
    metalu nie istnieje, to zbędny byt.

    * Czy Bóg może stworzyć taki kamień, którego sam nie udźwignie? To przykład
    użycia narzędzia nieadekwatnego do zagadnienia. Logika gotowania na gazie nie
    nadaje się do logiki spawania w osłonie argonu.

    * Czy wszechświat jest wieczny, czy się kiedyś zaczął? To tak jak by się nie
    obrócić, to du...a zawsze z tyłu. Jak się zaczął, to z nicości, albo z czego? Z
    drugiej strony nasza logika (innej na razie nie znajdujemy) podpowiada, że
    musiał się zacząć, bo inaczej już by wszystko było. Bo co ma prawdopodobieństwo
    większe od zera w nieskończenie długim czasie musiałoby się już wydarzyć. Więc
    już musiał by już kiedyś być napisany post, który teraz piszę.

    Bawmy się więc dalej, ale GRGKH jest hochsztaplerem i musi ja Cartago zginąć!
    Póki co, uważajcie na niego, ja zaś mu nie wierzę nawet tyle co brudu za paznokciem!
    Pozdrawiam.

    "Es gibt Buecher, durch welche man alles erfaehrt, und doch zuletz von der Sache
    nicht begreift!"
  • karbat 24.02.09, 13:51
    nie ma w zasadzie co komentowac z twojego wpisu , niemniej
    forumowicz jest hochsztaplerem .... znasz znaczenie tego slowa moim
    zdaniem - NIE .
    Wyraznie widac,ze masz problemy z wieloma pojeciami ,okresleniami .
    hiperbolami , asympotami ,
    Mosty ,elektrownie buduje sie i projektuje przy pomocy rachunku
    liczb zespolonych , urojonych ,opartych na liczbie ,ktora nie
    istnieje .( pierwiastek z minus jeden ) .
    Skoro czlowiek wymysla sobie takie perfidne rzeczy asymptoty ,
    rownolegle ,hiperbole ,perpetum mobile , to czemu nie mogl sobie
    wymyslec Bozi , kto mialby mu w tym przeszkodzic .
    >
    >Póki co, uważajcie na niego, ja zaś mu nie wierzę nawet tyle co
    >brudu za paznokciem!

    straszysz jak Bozia ,jak ksiadz z radyja :o

    Adolfa Hitler podziwiajacy chrzescijanstwo : - wspniala religia ,
    " fantastycznie nietolerancyjna " , nakazal ! dzieciom sie modlic
    w panstwowch szkolach III Rzeszy do Jezusa .

  • malgosiagosia 24.02.09, 15:45
    karbat napisał:

    > nie ma w zasadzie co komentowac z twojego wpisu , niemniej
    > forumowicz jest hochsztaplerem .... znasz znaczenie tego slowa
    moim
    > zdaniem - NIE .

    Moze chodzilo tu o slowo - klamca?

    Jedno jest pewne. Jest na forum grupa ludzi, ktora zieje nienawiscia
    do kleru, do kk, do religii. Poniekad rozumiem te nienawisc, chociaz
    sama trzymam sie od nienawisci jak najdalej. Nienawisc nie pozwala
    jasno widziec i myslec. Co sie tyczy nienawisci tej grupy osob, to
    jest ona wielka do tego stopnia, ze dosiega nawet bytu, ktorego
    istnienia owa grupa zaprzecza. Wiec z jednej strony przypisuje sie
    temu bytowi najgorsze czyny, a z drugiej- zaprzcza jego istnieniu.
    Zakladanie watkow na takie tematy uwazam za prowokacje majace na
    celu dac ujscie zlosci sfrustrownym (tak naprawde to nie wiem czym)
    forumowiczom.

    Jesli chodzi o naszego "hochsztaplera", to jego nienawisc jest
    wprost proporcjonalana do jego braku umiejetnosci dyskutowania, a
    odwrotnie propocjonalna do inteligencji. Z takimi ludzmi jak grgkh
    po prostu sie nie dyskutuje. Jest to zawsze strata czasu i energii.
    Mysle, ze pisanie slow - bog nie istnieje - sprawia grgkh swoista
    rozkosz podobna do orgazmu, on sie tymi slowami onanizuje - takie
    odnosze wrazenie.

  • kolter_one 24.02.09, 15:55
    malgosiagosia napisała:

    > Jedno jest pewne. Jest na forum grupa ludzi, ktora zieje nienawiscia
    > do kleru, do kk, do religii. Poniekad rozumiem te nienawisc, chociaz
    > sama trzymam sie od nienawisci jak najdalej. Nienawisc nie pozwala
    > jasno widziec i myslec.

    Niunia nie przyszło ci do główki ze nimi tylko gardzimy ?

    Wiec z jednej strony przypisuje sie
    > temu bytowi najgorsze czyny, a z drugiej- zaprzcza jego istnieniu.

    My tylko komentujemy jakie zbrodnie popełniali wierzący ,którzy tłumaczą swoje
    podłości nakazem od samego JHWH .

    > Zakladanie watkow na takie tematy uwazam za prowokacje majace na
    > celu dac ujscie zlosci sfrustrownym (tak naprawde to nie wiem czym)
    > forumowiczom.

    Np takie coś nas wku.rwia do łez !!

    www.tvn24.pl/12690,1580196,0,1,o-mienie-kosciola-walczy-esbek,wiadomosc.html
    Z takimi ludzmi jak grgkh
    > po prostu sie nie dyskutuje. Jest to zawsze strata czasu i energii.

    Bo na tacę nie da ?

    Mysle, ze pisanie slow - bog nie istnieje - sprawia grgkh swoista
    > rozkosz podobna do orgazmu, on sie tymi slowami onanizuje - takie
    > odnosze wrazenie.

    Tobie cieknie po nogach kiedy myślisz o Marii ?

    --
    Wszystko co robimy ,jest bezinteresowną posługą.

    Tadeusz Rydzyk
  • malgosiagosia 24.02.09, 16:21
    kolter_one napisał:

    > malgosiagosia napisała:
    >
    > > Jedno jest pewne. Jest na forum grupa ludzi, ktora zieje
    nienawiscia
    > > do kleru, do kk, do religii. Poniekad rozumiem te nienawisc,
    chociaz
    > > sama trzymam sie od nienawisci jak najdalej. Nienawisc nie
    pozwala
    > > jasno widziec i myslec.
    >
    > Niunia nie przyszło ci do główki ze nimi tylko gardzimy ?

    Niczym nie roznisz sie od tych, ktorymi pogardzasz.


    >
    > Wiec z jednej strony przypisuje sie
    > > temu bytowi najgorsze czyny, a z drugiej- zaprzcza jego
    istnieniu.
    >
    > My tylko komentujemy jakie zbrodnie popełniali wierzący ,którzy
    tłumaczą swoje
    > podłości nakazem od samego JHWH .

    Czy Swojej babce tez wciskasz zbrodnie, ktore popelnila wierzac w
    JHWH, a swojej matce?
    >
    > > Zakladanie watkow na takie tematy uwazam za prowokacje majace na
    > > celu dac ujscie zlosci sfrustrownym (tak naprawde to nie wiem
    czym)
    > > forumowiczom.
    >
    > Np takie coś nas wku.rwia do łez !!

    Widzisz? Masz to samo co maja religijni fundamentalisci.

    >
    > www.tvn24.pl/12690,1580196,0,1,o-mienie-kosciola-walczy-esbek,wiadomosc.html
    > Z takimi ludzmi jak grgkh
    > > po prostu sie nie dyskutuje. Jest to zawsze strata czasu i
    energii.
    >
    > Bo na tacę nie da ?

    Masz skaleczony umysl. W kazdym czlowieku widzisz "katola".
    >
    > Mysle, ze pisanie slow - bog nie istnieje - sprawia grgkh swoista
    > > rozkosz podobna do orgazmu, on sie tymi slowami onanizuje - takie
    > > odnosze wrazenie.
    >
    > Tobie cieknie po nogach kiedy myślisz o Marii ?

    W ogole nie mysle o Marii.
    >
  • kolter_one 24.02.09, 16:27
    malgosiagosia napisała:

    >
    > Niczym nie roznisz sie od tych, ktorymi pogardzasz.

    Ta , to ciekawe ::))jednak jest różnica bo oni(ty ) mnie nienawidzą jak tylko
    nimi pogardzam Siostro ::)))).

    > Czy Swojej babce tez wciskasz zbrodnie, ktore popelnila wierzac w
    > JHWH, a swojej matce?

    Odwal się moherko od Mojej matki czy to babki ,ale gdyby popełniały takie czyny
    to niech im ziemia ciężką będzie !!

    > Widzisz? Masz to samo co maja religijni fundamentalisci.

    Jesteś tak tępa że nie widzisz ewidentnej podłości i kradzieży ?

    > Masz skaleczony umysl. W kazdym czlowieku widzisz "katola".

    W tobie właśnie teraz dostrzegłem tą cechę ::)))




    --
    Wszystko co robimy ,jest bezinteresowną posługą.

    Tadeusz Rydzyk
  • malgosiagosia 24.02.09, 16:39
    kolter_one napisał:

    > malgosiagosia napisała:
    >
    > >
    > > Niczym nie roznisz sie od tych, ktorymi pogardzasz.
    >
    > Ta , to ciekawe ::))jednak jest różnica bo oni(ty ) mnie
    nienawidzą jak tylko
    > nimi pogardzam Siostro ::)))).

    Wciskasz mi, ze oni to ja, bo boisz sie, ze ktos zupenie od onych
    niezalezny mysli o Tobie, zes glupi. :)
    Myslisz, ze swiat dzieli sie tylko na wierzacych i ateistow, na
    katoli i naukowcow, na my i oni. Ograniczone masz myslenie.
    >
    > > Czy Swojej babce tez wciskasz zbrodnie, ktore popelnila wierzac w
    > > JHWH, a swojej matce?
    >
    > Odwal się moherko od Mojej matki czy to babki ,ale gdyby
    popełniały takie czyny
    > to niech im ziemia ciężką będzie !!

    No a jaki wspolczesny "moher" popelnil "takie czyny"?
    Ty gardzisz swoja babka, matka i cala rodzina, gardzisz tez soba, bo
    przeciez Ty sam, pochodzisz z "takiej" rodziny.
    >
    > > Widzisz? Masz to samo co maja religijni fundamentalisci.
    >
    > Jesteś tak tępa że nie widzisz ewidentnej podłości i kradzieży ?

    Widze podlosc i kradziez, ale nie odpowidam podloscia, natomiast Ty
    tak. Stawiam znak rownosci pomiedzy podloscia, a Twoja podloscia.:)
    >
    > > Masz skaleczony umysl. W kazdym czlowieku widzisz "katola".
    >
    > W tobie właśnie teraz dostrzegłem tą cechę ::)))

    Jaka?


    >
  • kolter_one 24.02.09, 19:26
    malgosiagosia napisała:
    > Wciskasz mi, ze oni to ja, bo boisz sie, ze ktos zupenie od onych
    > niezalezny mysli o Tobie, zes glupi. :)

    Strach nie jest tutaj powodem ::))

    > Myslisz, ze swiat dzieli sie tylko na wierzacych i ateistow, na
    > katoli i naukowcow, na my i oni. Ograniczone masz myslenie.

    Nie, nie myślę tak , ciebie kwalifikuje po tej przeciwnej mi stronie ::))

    > No a jaki wspolczesny "moher" popelnil "takie czyny"?

    Mało ich ?

    > Ty gardzisz swoja babka, matka i cala rodzina, gardzisz tez soba, bo
    > przeciez Ty sam, pochodzisz z "takiej" rodziny.

    Tak to sobie oszołomko tłumacz ::)))).

    --
    Wszystko co robimy ,jest bezinteresowną posługą.

    > Widze podlosc i kradziez, ale nie odpowidam podloscia, natomiast Ty
    > tak. Stawiam znak rownosci pomiedzy podloscia, a Twoja podloscia.:)

    Mojej podłości to ty jeszcze nie poznałaś kobieto ::))

    > Jaka?

    Katolki .

    Tadeusz Rydzyk
  • malgosiagosia 24.02.09, 20:01
    czytajac Twoje wypociny kolter_one, to to, ze Ty jestes albo bylym
    katolickim ksiezulkiem, albo bylym swiadkiem Jehowy.

    Dales sie nabrac i stad ta Twoja, oszalamiajaca Ciebie jak narkotyk
    pogarda:)

    A powinienes Bogu dziekowac, ze ten rozdzial zycia masz za soba:)
    Nie wszyscy dali sie omamic jak Ty, dlatego nie wszyscy palaja
    nienawiscia czy tez pogarda. Powiem Ci, ze nic dobrego nie robisz
    dla sprawy ktorej chcesz sluzyc, a ni Ty ani piwi, ani grgkh.
    Wy tez jestescie moherami, tyle, ze ateistycznymi.:)
  • grgkh 24.02.09, 23:50
    My jesteśmy... rycerzami prawdy. :) Wygra prawda, albo zginiemy
    wszyscy.
  • kiwaczek11 25.02.09, 00:25
    My jesteśmy krasnoludki hopsasa, hopsasa ...
  • grgkh 25.02.09, 01:29
    Ty może, jeśli tak twierdzisz, jesteś krasnoludkiem. :)
    Ja nie. Ja jestem... homo sapiens.
  • kiwaczek11 25.02.09, 11:03
    Jak widzisz, krasnoludki istnieją ...:)
  • grgkh 25.02.09, 14:11
    kiwaczek11 napisał:

    > Jak widzisz, krasnoludki istnieją ...:)

    Krasnoludki istnieją W TWOJEJ WYOBRAŹNI, jak widzisz. Jak je widzisz. Ale co to za "wzrok", pożal się boże ;). W każdym razie na pewno nie ma ich obiektywnie.
  • kolter_one 25.02.09, 09:59
    grgkh napisał:

    > My jesteśmy... rycerzami prawdy. :) Wygra prawda, albo zginiemy
    > wszyscy.

    Tak nam dopomóż Racjonalisto ::)))
    --
    Wszystko co robimy ,jest bezinteresowną posługą.

    Tadeusz Rydzyk
  • kolter_one 25.02.09, 09:54
    malgosiagosia napisała:

    > czytajac Twoje wypociny kolter_one, to to, ze Ty jestes albo bylym
    > katolickim ksiezulkiem, albo bylym swiadkiem Jehowy.

    Pudło ,katolikiem przestałem być jako 11 latek ,a ŚJ nigdy nie byłem i nie
    zamierzam być !!

    > Dales sie nabrac i stad ta Twoja, oszalamiajaca Ciebie jak narkotyk
    > pogarda:)

    Dałem się nabrać ?
    Niunia moją pogardę kieruje tylko i wyłącznie do fanatyków religijnych którzy
    mimo dowodów historycznych , i biblijnych z uporem maniaka tkwią w swojej głupocie .

    > A powinienes Bogu dziekowac,

    Któremu ?

    ze ten rozdzial zycia masz za soba:)

    Ty to mnie musisz doskonale znać ::))

    > Nie wszyscy dali sie omamic jak Ty

    Naćpana jesteś ?

    , dlatego nie wszyscy palaja
    > nienawiscia czy tez pogarda.

    To ty sugerowałaś ze na tym forum jest nienawiść ,to twoje słowa ! zapewne
    bierzesz innych swoja miarą!!

    Powiem Ci, ze nic dobrego nie robisz
    > dla sprawy ktorej chcesz sluzyc, a ni Ty ani piwi, ani grgkh.

    Ty zapewne z głową między kolanami robisz wiele w ciszy znosząc to w koło się
    dzieje .

    > Wy tez jestescie moherami, tyle, ze ateistycznymi.:)

    Jednak masz ze sobą problemy !!

    --
    Wszystko co robimy ,jest bezinteresowną posługą.

    Tadeusz Rydzyk
  • tok33 25.02.09, 10:36
    Spokojnie Kolter.Wszystkie te 'malgosie-opornikowe'ktore maja braki w
    dopchnięciu skaczą jak pchły-:)
  • kazeta.pl55 24.02.09, 19:31
    karbat napisał:

    > nie ma w zasadzie co komentowac z twojego wpisu ,

    Witam!
    Widzę iż masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
    Pozdrawiam.
  • grgkh 24.02.09, 23:48
    kazeta.pl55 napisała:


    > bez obaw mogę zwać Cię hochsztaplerem, kuglarzem, erystą, by
    > nie użyć mocniejszego określenia, - który świadomie wykorzystuje
    > niejednoznaczność pojęć językowych, albo ich ułomność semantyczną,
    > by dowodzić swe wydumane tezy.

    Nieprawda, bronię swoich tez uczciwą logiką.

    > Niestety

    Niestety dla kogo? A może dla czego?

    > wielu na forum Twoich adwersarzy da się na ten lep
    > złapać, a Ty masz z nimi ubaw po pachy. Masz też duuużo czasu!

    Przypisujesz mi coś, co nie jest prawdą. Nigdy, nikogo nie nabieram.
    Upada więc powód dla ubawu, który mi przypisujesz.

    > - największy, najmniejszy,
    > - nieskończenie szybkie, nieskończenie wolne
    > - nigdy, zawsze
    > - wszyscy, nikt
    > - wiecznie
    > - wszechmocny, wszechwiedzący
    > - nieskończoność, skończoność,
    > - wiara, niewiara
    > etc., etc.
    >
    > Gdyby wyrzucić je z języka, to większość wątków na forum NAUKA,
    > RELIGIA straciłaby rację bytu.

    Ja ich nie chcę wyrzucać. Nie wiem, co mi przypisujesz. Natomiast
    dla semantycznego definiowania w ściśle naukowym opisie świata nie
    można się posługiwać definicjami wieloznacznymi. I to chyba jest dla
    Ciebie jasne.

    Od tysięcy lat pewni ludzie manipulują innymi przy użyciu
    wieloznaczności (synonimów i homonimów). Ja się na to właśnie nie
    godzę i zwalczam to. Wyspecjalizowała się w tej technice zwłaszcza
    religia. Ale to się wyraźnie zmienia. Tak jak ja przeszedłem
    ewolucję swoich poglądów, od całkowtej tolerancji dla wszystkiego,
    co z religią się wiązało, tak i Polacy się zmieniają. A że przy
    okazji komuś coś podpowiem, to dla mnie satysfakcja, bo występują po
    jasnej stronie "mocy". :)

    > Ale nasze niedoczekanie, bo niestety albo stety będzie
    > chyba dalej tak jak jest. Dla mnie w sumie to jest nawet
    > obojętne, a nawet dobre, bo całe rzesze poetów, filozofów,
    > aforystów, mają co robić.

    Sam próbowałem pisać wiersze. ;) A w ogóle to poezję bardzo lubię.
    Lubię również abstrakcyjny, surrelistyczny humor oparty na grze słów.

    > vide PERPETUM-MOBILE (większość bowiem sądzi,
    > że cały wszechświat to jedno wielkie PERPETUM-MOBILE).

    Perpetuum mobile nie istnieje.
    pl.wikipedia.org/wiki/Perpetuum_mobile
    Tak jak kreator Wszechświata.

    > * Jaka piękna dzięki temu jest geometria:
    > Dwie równoległe proste lecą zawsze obok siebie w równej
    > odległości, ..... ale przecinają się w nieskończoności.

    W klasycznej geometrii nie przeciają się nigdy. Taka jest definicja.

    > Hiperbola zbliża się do asymptoty, ale nigdy jej nie dotknie.
    > Jest to wprawdzie sprzeczne z życiowym doświadczeniem, bo jak się
    > coś do czegoś ciągle zbliża do się z nim musi kiedyś złączyć.

    W świecie liczb rzewczywistych to normalne. Takie jest doświadczenie
    z nimi. Wystarczy do tego trochę wysilić wyobraźnię. Zapewne myślisz
    o "dosłownym" przenoszeniu schematów pomiędzy różnymi zagadnieniami.
    I to jest błąd. Byc może i w ocenie mojego działania na forum
    popełniasz go.

    Ale geometria rzeczywiście jest piękna.

    > Nie wierzy jednak, że w szkatułce z numerem jeden jest perła,
    > bo przy tak nikłym prawdopodobieństwie jest to dla niej wręcz
    > niemożliwe.


    A ja czasem wypełniam kupon za 2 PLN. ;) Bo JEDNAK, CZASEM ktoś
    wygrywa. Taka jest statystyka. Tak działa prawdopodobieństwo, któe
    jakże często w bardzo małej wartości utożsamioamy z dokładnie zerową
    szansą. A to nie jest to samo. I dlatego tak bardzo przestrzegam
    ścisłości formułowania definicji. Gdy się to robi uczciwie, to
    dowodzenie MUSI prowadzić do prawdziwych wniosków. I stąd moja
    pewność, że boga nie ma.

    Ale też NIENAWIDZĘ erystyki u innych. Trudno się z nią walczy, mimo
    to jednak czasami podejmuję takie próby. Bo prawda i dążenie do niej
    jest w moim zyciu najważniejsze.

    > * Czy Bóg może stworzyć taki kamień, którego sam nie udźwignie?
    > To przykład użycia narzędzia nieadekwatnego do zagadnienia.
    > Logika gotowania na gazie nie nadaje się do logiki spawania
    > w osłonie argonu.

    Dla mnie ten wątek to tylko pretekst, by wrócić do tematu
    nieistnienia boga. Ten paradoks pokazuje, że NIE ISTNIEJE WSZECHMOC.
    A tak chętnie teologia używa go dla opisu bogów. Używa, by ogłupić
    ludzi. By nimi manipulować. Nie istnieje ŻADNA z cech przypisywanych
    bogom. To iluzja, poezja, zabawa - i niech TYLKO tym pozostanie.

    > * Czy wszechświat jest wieczny, czy się kiedyś zaczął?

    Wszystko, co istnieje, MUSI mieć jakiś początek. Wszechświat także.
    To jest pewne. Logicznie. Z definicji. :)

    > Jak się zaczął, to z nicości, albo z czego?

    A czy zadałaś sobie kiedyś pytanie: GDZIE się zaczął? Przecież bez
    MIEJSCA, w którym byłby umieszczony nie ma istnienia. Według mnie
    nie ma takiego miejsca. Jego brak WYKLUCZA resztę. Nasze istnienie
    jest pozorne.

    Wiekszość ludzi, gdy dochodzi do takiego miejsca rozumowania, czuje
    lekki zawrót głowy. Dzieje sie tak, ponieważ urywa się ciąg
    definicji sięgających do coraz bardziej elementarnych pojęć. Nagle
    jest pustka, przepaść, NIC... W miarę jak od kromaniończyka
    ewoluowała nasza wizja świata, traciliśmy coraz więcej pojęć
    podstawowych. Znikały cztery żywioły składające się na wszystko,
    eter, flogiston, atomy, cząstki elementarne, struny... i została nam
    czysta informacja mająca bezopisową postać wartości, liczby, samej
    matematyki, samoprzetwarzającego się "matrixa". INFORMACJA
    podlegająca zmienności według jednolitej zasady, jednej fizyki. Czy
    istnieje kolor żółty lub czerwony? A pomarańczowy, będący kombinacją
    tamtych dwóch? Nie istnieje żaden z nich. To INTERPRETACJA danych
    liczbowych przez system miliardów połączeń naszego mózgu.

    Wszystko jest względne. Prawdziwe są tylko wartości przekazywane
    sobie między elementarnymi składnikami Wszechświata. Prawdziwa jest
    tylko czysta informacja. Jej interpretacja jest już względna,
    subiektywna - słodka, gorąca, zielona, kulista (jako kategoria) i
    mała, nieskończona nieprawdopodobna, (jako symboliczna wielkość).

    Nie ma zewnętrza naszego świata. Nikt, nigdzie i nigdy nas nie
    stwarzał. Istniejemy jako możliwość. I nic więcej.

    > Bo co ma prawdopodobieństwo większe od zera w nieskończenie
    > długim czasie musiałoby się już wydarzyć. Więc już musiał by
    > już kiedyś być napisany post, który teraz piszę.

    Niektóre warianty nie wydarzą się nigdy. Tak jak chimery - gryf lub
    inne. A więc chwytajmy nasze szanse. Zdobywajmy wiedzę o świecie, bo
    to nam daje możliwość działania na poziomie wyższym, poziomie
    TECHNOLOGII. Jesteśmy dziećmi Wszechświata i mamy szansę poznać go
    na tyle, by osiągać kiedyś wszystko, na co nam fizyka pozwoli. Nie
    zniknijmy bezpotomnie. Nie zmarnujmy szansy, która jest szansą
    naszego świata. Nie wolno nam tego zrobić. To ogromna
    odpowiedzialność. A więc logika i dążenie do wiedzy. A więc prawda
    za każdą cenę, za każde wyrzeczenie. I walka z kłamstwem,
    manipulacją. Dla tych, co będą po nas. Dla ludzkości lub jej
    następców. Dla Wszechświata. Dla doskonałości informacji, z której
    jesteśmy utkani.


    > Bawmy się więc dalej, ale GRGKH jest hochsztaplerem i musi
    > ja Cartago zginąć!

    Nikt nie musi ginąć. Tylko prawda powinna wygrywać z fałszem. Nic
    więcej nie chcę.

    > Póki co, uważajcie na niego, ja zaś mu nie wierzę nawet
    > tyle co brudu za paznokciem!

    Twoja sprawa. Jesteś wolna, pozornie... Być może wcześniej zostałaś
    zaprogramowana na niesamodzielność i niewiarę. :)

    pzdr
  • kazeta.pl55 25.02.09, 11:24
    grgkh napisał:

    Witam!
    Wydawało mi się iż zignorujesz mój post i już była radość, że nie potrzebna
    będzie moja odpowiedź, tym bardziej, że aktualnie krucho u mnie z czasem.
    Niestety stało się inaczej, więc z wcześniej wymienionej przyczyny jeno skrótowo:

    > Nieprawda, bronię swoich tez uczciwą logiką.

    Zgadzam się co do logiki, nie zawsze co do uczciwości.

    > Przypisujesz mi coś, co nie jest prawdą. Nigdy, nikogo nie nabieram. Upadawięc
    powód dla ubawu, który mi przypisujesz.

    Mało przekonywujące.

    > Ja ich nie chcę wyrzucać. Nie wiem, co mi przypisujesz.

    Ty nie chcesz wyrzucać, ja też nie. Choćbyśmy nawet chcieli wyrzucać, to chcieć
    sobie możemy wiele!

    > Natomiast dla semantycznego definiowania w ściśle naukowym opisie
    > świata nie można się posługiwać definicjami wieloznacznymi. I to
    > chyba jest dla Ciebie jasne.

    Jasne, jasne, tylko każdy z nas od czasu do czasu bezrefleksyjnie wpada w
    pułapkę i posługuje się pojęciami wieloznacznymi mając na myśli tylko jedno z
    wielu znaczeń, podczas gdy przysłuchujący się rozmowie może uczepić się innego
    znaczenia. Tu często leży pies pogrzebany! Przykład z Twego ogródka: "Tak jak ja
    przeszedłem
    ewolucję swoich poglądów, od całkowtej tolerancji dla ..." Nie miałeś chyba na
    myśli EWOLUCJI w sensie darwinowskim, nieprawdaż?
    A za chwilę: "Ja się na to właśnie nie godzę i zwalczam to."

    Osobiście mam świadomość, że MANIPULACJI człowiek w 100% nie uniknie nigdy, bo
    brakuje mu sił, środków i czasu, by manipulację wykryć i się z nią rozprawić.
    Czy Ty jesteś świadomym manipulatorem, czy nie, tego nie wiem. Nie obraź się,
    ale wyczuwam u Cię styl kaznodzieja, który ma do spełnienia ważną misję. Dla
    mnie nie jest ważne jaki kto ma dyplom, czy z MIT czy z UNI-Lublin. Już nasz
    ojciec powiadał: "W toalecie po wyjściu z niej biskupa czy profesora, jednaki
    smród."

    > Sam próbowałem pisać wiersze.

    Gratuluję.

    > Perpetuum mobile nie istnieje.
    > Tak jak kreator Wszechświata.

    Gdzie piszę jakoby to wszystko miało istnieć?

    > Zapewne myślisz o "dosłownym" przenoszeniu schematów pomiędzy
    > różnymi zagadnieniami. I to jest błąd.

    Oczywiście, że błąd. Niestety prawie każdy z nas niekiedy ulega takiej ułudzie,
    nie zauważając nawet tego!

    Taka jest statystyka. Tak działa prawdopodobieństwo, któe
    > jakże często w bardzo małej wartości utożsamioamy z dokładnie zerową szansą.

    W moim przykładzie gospodyni to wszystko wiedziała, ale wnioskowanie o jej
    NIEWIERZE w wygraną przy tak małym prawdopodobieństwie było całkiem sensowne.
    Nie zauważyłeś tego, - szkoda. Dla mnie WIARA w coś jest sensowna wtedy, gdy
    oczekiwane prawdopodobieństwo jest co najmniej większe od 50%. WIARA w Boga u
    ludzi jest fenomenem, bo występuje niezależnie jakie prawdopodobieństwo kładzie
    dany osobnik na jej prawdziwość. Ja nie, ale niektórzy przywołują w tej kwestii
    na dwa autorytety:

    - PASCALa z jego: "zakładem",

    - MURPHY’ego z jego: "jak coś może się nie udać, to się nie uda." Mogę nie
    wygrać w TOTO, więc nie wygram. Może BOGA nie być, więc Go nie będzie!

    > Wiekszość ludzi, gdy dochodzi do takiego miejsca rozumowania, czuje
    > lekki zawrót głowy. Dzieje sie tak, ponieważ urywa się ciąg
    > definicji sięgających do coraz bardziej elementarnych pojęć. Nagle
    > jest pustka, przepaść, NIC...

    Nic dodać, nic ująć.

    > A więc chwytajmy nasze szanse. Zdobywajmy wiedzę o świecie, bo
    > to nam daje możliwość działania na poziomie wyższym, poziomie
    > TECHNOLOGII. Jesteśmy dziećmi Wszechświata i mamy szansę poznać go
    > na tyle, by osiągać kiedyś wszystko, na co nam fizyka pozwoli. Nie
    > zniknijmy bezpotomnie. Nie zmarnujmy szansy, która jest szansą
    > naszego świata. Nie wolno nam tego zrobić.

    Do kogo i po co ten apel? Sam z siebie do tego doszedłeś, czy też inni Ci o tym
    powiedzieli? Dla mnie rezygnacja z ABSOLUTU równoznaczna z utratą sensu
    wszystkiego. Co z tego, że ludzkość wejdzie o dwa czy o dziesięć szczebli na
    drabinę wiedzy wyżej, - NIC, kompletnie NIC! Czy moi potomkowie przetrwają
    najbliższe 100, czy 1000 lat, nie ma dla mnie żadnego (podkreślam żadnego)
    znaczenia.

    > To ogromna odpowiedzialność.

    He, he, odpowiedzialność przed kim. Jaka kara za to grozi?

    > Twoja sprawa. Jesteś wolna, pozornie... Być może wcześniej zostałaś
    > zaprogramowana na niesamodzielność i niewiarę. :)

    Pozwolę sobie powtórzyć za L. Kołakowskim: "może tak, może nie."

    Pozdrawiam.

    "Es gibt Buecher, durch welche man alles erfaehrt, und doch zuletzt von der
    Sache nichts begreift!"
  • karbat 25.02.09, 15:57
    kazeta.pl55 napisała:

    > "Es gibt Buecher, durch welche man alles erfaehrt, und doch
    >zuletzt von der Sache nichts begreift!"

    zgadza sie w 100 % - tach ,
    by je zrozumiec , Goethe nauczyl sie hebrajskiego by przeczytac
    jedna ksiazke !.
    Po przeczytaniu Biblii stwierdzil " Nie jestem chrzescijaninem " ,
    odmawia uznania Chrystusa za syna Bozego .
    "Jezus jest wcieleniem wiary sierot " itd .-
    ten tytan ludzkiego umyslu doszedl do tych wnioskow przed 200 laty !.

    Po wielu naukach, wysilku umyslowym Jana Pawla II, charyzmatycznego
    urzednika Watykanu ,pozstaje niesmak i zazenowanie .



  • malgosiagosia 25.02.09, 16:37
    karbat napisał:


    > zgadza sie w 100 % - tach ,
    > by je zrozumiec , Goethe nauczyl sie hebrajskiego by przeczytac
    > jedna ksiazke !.
    > Po przeczytaniu Biblii stwierdzil " Nie jestem chrzescijaninem " ,
    > odmawia uznania Chrystusa za syna Bozego .
    > "Jezus jest wcieleniem wiary sierot " itd .-
    > ten tytan ludzkiego umyslu doszedl do tych wnioskow przed 200
    laty !.

    Ale jednoczesnie ten tytan ludzkiego umyslu doszedl tez do takich
    wnioskow:

    Bardzo cicho przemawia Bóg w naszej piersi, bardzo cicho, bardzo
    wyraźnie wskazuje, czego trzeba szukać, a czego unikać.
    — Johann Wolfgang Goethe (1749-1832)



  • grgkh 25.02.09, 16:50
    Ja, jako dziecko uczęszczające na religię (w salce katechetycznej!), też mówiłem różne rzeczy o Bogu :). Swoje wypowiedzi można opierać na poetyckiej wizji lub prawdzie pochodzącej ze stosowania logiki myślenia. Ale jedno i drugie to dwie całkiem różne sprawy i nie można ich porównywać jako jednej kategorii.
  • malgosiagosia 25.02.09, 17:06
    Im bliżej natury jesteśmy, tym więcej czujemy w sobie Boga.
    — Johann Wolfgang Goethe



  • grgkh 25.02.09, 17:58
    Nie wszyscy, Gośka, nie wszyscy. Niektórym ludziom się "wydaje", że odkryli recepte idealną. IDEAŁU NIE MA.

    Ja jestem blisko natury, a im bardziej ją rozumiem, tym więcej czuję się jej częścią. Wyłącznie JEJ częścią, a nie jakiegoś urojenia.
  • malgosiagosia 25.02.09, 18:05
    Największym szczęściem myślącego człowieka jest pogłębienie tego, co
    można pogłębić i z pokorą przyjąć to, czego pogłębić nie można.
    — Johann Wolfgang Goethe

    :)
  • grgkh 25.02.09, 18:19
    malgosiagosia napisała:

    > Największym szczęściem myślącego człowieka jest pogłębienie tego,
    > co można pogłębić i z pokorą przyjąć to, czego pogłębić nie można.
    > — Johann Wolfgang Goethe
    >
    > :)

    A propos pogłębiania... :) Powiedz to tym myślącym, którzy ryją kilofem, pod nadzorem strażnika z batem w kamieniołomie.

    Muszę Cię zmartwić. Problem boga można pogłębić do końca i z jednoznacznym rezultatem.

    A wmawianie, że coś jest niepojmowalnego, podczas gdy to zwykły sofizmat, zwyczajny fałsz logiczny jest nie w porządku wobec ufających, ze przekazuje się im prawdę.
  • malgosiagosia 25.02.09, 19:22
    grgkh napisał:

    > malgosiagosia napisała:
    >
    > > Największym szczęściem myślącego człowieka jest pogłębienie tego,
    > > co można pogłębić i z pokorą przyjąć to, czego pogłębić nie
    można.
    > > — Johann Wolfgang Goethe
    > >
    > > :)
    >
    > A propos pogłębiania... :) Powiedz to tym myślącym, którzy ryją
    kilofem, pod na
    > dzorem strażnika z batem w kamieniołomie.
    >
    > Muszę Cię zmartwić. Problem boga można pogłębić do końca i z
    jednoznacznym rezu
    > ltatem.
    >
    > A wmawianie, że coś jest niepojmowalnego, podczas gdy to zwykły
    sofizmat, zwycz
    > ajny fałsz logiczny jest nie w porządku wobec ufających, ze
    przekazuje się im p
    > rawdę.

    Wiem jedno - do prawdy mozna dazyc, ale posiasc jej nie mozna.
    Na tym polega absurdalnosc naszej egzystencji, jej komizm i
    jednoczesnie tragizm.


  • grgkh 26.02.09, 00:37
    malgosiagosia napisała:

    > grgkh napisał:

    > > A wmawianie, że coś jest niepojmowalnego,
    > > podczas gdy to zwykły sofizmat, zwyczajny fałsz logiczny
    > > jest nie w porządku wobec ufających, ze przekazuje się
    > > im prawdę.
    >
    > Wiem jedno - do prawdy mozna dazyc, ale posiasc jej nie mozna.
    > Na tym polega absurdalnosc naszej egzystencji, jej komizm i
    > jednoczesnie tragizm.

    Myślisz zapewne o wiedzy absolutnej. Tak. Nie mamy jej i nigdy nie
    będziemy wiedzieli wszystkiego. To wynik zwyczajnej, matematyczno-
    logicznej konstrukcji. Pojemność informacyjna naszych mózgów, jako
    części Wszechświata nie może zawrzeć w sobie całej wiedzy o świecie.

    Ale ja mówię o prawdzie. Nic nam jej nie da. Musimy metodą prób i
    błędów do niej dochodzić. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie jest
    to najbardziej fascynujące zajęcie w życiu. Odkrywanie tego, co
    zakryte. Przewidywanie i sprawdzanie, czy mi się udało. Gdybym
    wiedział od razu wszystko, mógłbym zniknąć, bo po co żyć? A tak
    wciąż jest przede mną coś nieznanego. Za każdym zakrętem czai się
    niespodzianka, nowa przygoda. Dochodzenie do prawdy to selekcja,
    odrzucanie fałszów i pozostawianie zweryfikowanej części jako wiedzy
    prawdziwej, do zastosowania, do przewidywania przyszłości. To
    zdobywanie władzy nad światem, bo można uzyskiwać to, co się
    planuje. To możliwość rywalizacji, wyborów. To akcja, życie, którego
    przecieństwem jest stagnacja, śmierć.

    Absurdalność? To raczej norma, zwyczajność i nie wiem, jak miałoby
    być inaczej.

    Komizm? Tak, śmiesznie czasem może być... ;) Ale to chyba dobrze.

    Tragizm? Może coś Ci się osobiście nie układa. Tak bywa. Ale wiarą w
    swoje siły, aktywnością można pokonać takie myśli.

    Czy boisz się śmierci?
  • grgkh 25.02.09, 16:38
    kazeta.pl55 napisała:

    > Zgadzam się co do logiki, nie zawsze co do uczciwości.

    Nie chce mi się bawić w dociekanie kto, jakie, kiedyś tam miał motywacje. Co do logiki, to "uczciwie" oznaczało w skrócie myślowym, że nie łamię jej zasad. Nie rozumiem, co widzisz złego w przytoczonym przez Ciebie cytacie:

    > Przykład z Twego ogródka: "Tak jak ja przeszedłem ewolucję
    > swoich poglądów, od całkowtej tolerancji dla ..."
    > Nie miałeś chyba na myśli EWOLUCJI w sensie darwinowskim,
    > nieprawdaż?

    Oczywiście, ze MIAŁEM :). I co z tego? Czy istnieją różne ewolucje? Ewolucja to zmienność, dostosowywanie się, większa wiedza, większe możliwości (chociaż czasem, sporadycznie możliwości mogą się uwsteczniać).

    Jako niemowlę nie wiedziałem nic. Potem byłem karmiony pewną wiedzą, nie zawsze prawdziwą (bywało, że zmanipulowaną) i ewolucją w sensie pozytywnym, rozwojowym stał się wymóg selekcji tej wiedzy pd względem prawdziwości, spójności, zgodności z rzeczywistością a nie urojeniami. Ewolucja może wtedy swobodnie przebiegać, gdy nie nakłada się jej kagańca cenzury, gdy opiera się ją na jednoznacznych zasadach. Logiki, któa jest podstawą naszego myślenia nie wolno gwałcić, bo staje się to manipulacją.

    > A za chwilę: "Ja się na to właśnie nie godzę i zwalczam to."

    Nie godzę się na fałsz, zakłamanie, hipokryzję, manipulację itp. Prawda, choćby teraz kogoś zabolała, w przyszłości opisując wiernie zasady działania świata pozwoli na istnienie w nim bez niespodzianek, na przewidywanie skutków naszych decyzji. I musi być jednako dostępna wszystkim, a wtedy nikt nikogo nie zdoła oszukać. To oczywiście nie jakiś program polityczny lub społeczny, ale kierunek, ku któremu należy zmierzać w codzienności naszego myślenia.

    > > A więc chwytajmy nasze szanse. Zdobywajmy wiedzę o świecie, bo
    > > to nam daje możliwość działania na poziomie wyższym, poziomie
    > > TECHNOLOGII. Jesteśmy dziećmi Wszechświata i mamy szansę poznać
    > > go na tyle, by osiągać kiedyś wszystko, na co nam fizyka
    > > pozwoli. Nie zniknijmy bezpotomnie. Nie zmarnujmy szansy,
    > > która jest szansą naszego świata. Nie wolno nam tego zrobić.
    >
    > Do kogo i po co ten apel?

    Do wszystklich, którzy go zrozumieją.

    > Sam z siebie do tego doszedłeś, czy też inni Ci o tym powiedzieli?

    Nie wiem. Może sam, ale na pewno jakieś elementy gdzieś zapożyczyłem. To nieistotne.

    > Dla mnie rezygnacja z ABSOLUTU równoznaczna z utratą sensu
    > wszystkiego.

    Ja mam pewien absolut. Ale nie wydumany lecz prawdziwy, wynikający z obserwacji świata.

    Wszechświat zaczął się od prostych założeń i podlega ewolucji. Na różnych "piętrach organizacji" pewnego rodzaju struktury uzyskują większą trwałość. Z pierwotnej i jednorodnej "zupy" wyłoniły się cząstki elementarne, potem atomy, a potem obiekty w skali kosmicznej. Nie rozpadają się od razu, w momencie powstania, ale trwają, choćby przez pewien czas. Życie biologiczne jest też sposobem przetrwania "struktur". Pomaga mu w tym symboliczny zapis w kodzie genetycznym, który umożliwia odtwarzanie się i doskonalenie struktur - organizmów żywych. Jeszcze innym rodzajem przechowywania informacji pozwalającej się odtwarzać jest ludzka kultura i wiedza o świecie. Ona też ewoluuje, doskonali się.

    Absolutem jest ŚWIADOMOŚĆ widzenia jej zawartości "od środka", od wnętrza. Zawarta w tej kulturze wiedza o świecie dotyczy czegoś jeszcze bardziej absolutnego, dotyczy wszystkich możliwych poziomów istnienia struktur Wszechświata. Jeśli nawet nie mamy z innymi strukturami bezpośredniego kontaktu (mrówka nie rozumie człowieka, bo nie ma wspólnego języka), to potrafimy emulować, odtwarzać, wyobrażać sobie jak wszystko działa. Widzimy to działanie na każdym piętrze, od najbardziej elementarnej fizyki świata do zewnętrza i psychicznego wnętrza naszych mózgów.

    Wyobraź sobie, że ten prosty w swych założeniach Wszechświat, być może tylko jeden, jedyny raz (na razie przecież nie znaleźliśmy pozaziemskiego życia i inteligencji) zdołał w jakimś swoim zakątku dojść w ewolucji struktur tak daleko, ze zaistnieliśmy my z naszymi możliwościami. Odpowiedzialnością naszą jest uchronić tę enklawę przed unicestwieniem. Zanim doszliśmy dalej, a przecież kresu naszych możliwości wciąż nie widać, moglibyśmy zamknąć tę ścieżkę ewolucji na zawsze.

    Absolutem jest uczestnictwo w tej ewolucji. Jesteśmy zarówno potomkami pierwszych jednokomórkowców, jak i naszych bezpośrednich rodziców. Żyjąc i przekazując sobie przetrwanie i wiedzę o tym jak przetrwać jest możliwe chronimy pewnego rodzaju dzieło sztuki zasad istnienia Wszechświata. To nic, że umieramy. Żyjąc uczestniczymy, a biorąc w czymś udział nie odchodzimy bez śladu. Suma wszystkich śladów, od symbolicznego pierwszego Wielkiego Wybuchu, do tego co piszemy tutaj jest absolutem. Jesteśmy uczestnikami. Nie ma nieważnych ról. Wszystkie są, a będąc współistnieją. Nie jesteśmy oderwanymi elementami, niezależnymi od reszty. Wszystko zależy od wszystkiego. I choć w ubóstwie naszego myślenia czasem dochodzimy do takich, mylnych wniosków, to nie podważy to faktu, iż i tak składamy się z takich samych cząstek elementarnych, z których składa się reszta Wszechświata, a naszą wyjątkowością jest osobliwość struktury, wiedza o jej regeneracji, doskonaleniu się, ogólnie - wiedza, informacja.

    Żyjąc uczestniczymy w tej ewolucji. Ty. Ja. Wszyscy. Rodząc się przejmujemy pałeczkę sztafety, którą przekażemy dalej. Przed nami i za nami, a także w nas jest jedno - wiedza, informacja. O jej zawartość, prawdziwość warto zadbać, bo dbamy w ten sposób o siebie.

    Mali umysłem szukają absolutu, który pozwoli im schronić tyłek po śmierci w krainie baśni, a przy braku nadziei na lepsze dziś wprowadzi ich w stan narkotycznego transu i samozadowolenia. Ale co to ma wspólnego sama ideą ewolucji ludzkiej kultury? Manipulacja i sprowadzanie bytu do "nażreć się", "wydalić", "rozmnożyć". To nie ten etap. To nie ta struktura. My nad rzeczywistością mamy mozliwość panować za pomocą wiedzy i technologii, NIE RYWALIZUJĄC W BEZWZGLĘDNY SPOSÓB Z RESZTĄ ŻYWEGO ŚRODOWISKA O JEGO ZASOBY.

    Wybierając taki absolut odsuwamy od siebie główny motyw, którym posługiwało się dotąd życie - walkę i agresję. Memetyka nie potrzebuje walki. Jej potrzebna jest wyłącznie prawda oparta na logice. Czas dojrzeć, stać się dorosłym. Dorosły wie.

    I to jest odpowiedź na Twoją wątpliwość z tego cytatu:

    > > To ogromna odpowiedzialność.
    >
    > He, he, odpowiedzialność przed kim. Jaka kara za to grozi?

    A taki pogląd:

    > Czy moi potomkowie przetrwają najbliższe 100, czy 1000 lat,
    > nie ma dla mnie żadnego (podkreślam żadnego) znaczenia.

    Znaczenie będzie miało to, co sobie sama wybierzesz. Oczywiście, że jest wolna wola. Pozorna, ale jest. Ale zamiast uczyć dzieci religii może można by im podać choć cień idei, o której tutaj mówię. Czy one o tym wiedzą? Czy wiedzą, że jest taka możliwość? Czy nie sądzisz, że świat miałby szansę być wtedy lepszy?

    pzdr
  • karbat 25.02.09, 17:04
    malgosiagosia napisała:

    > Ale jednoczesnie ten tytan ludzkiego umyslu doszedl tez do takich
    > wnioskow:
    > Bardzo cicho przemawia Bóg w naszej piersi, bardzo cicho, bardzo
    > wyraźnie wskazuje, czego trzeba szukać, a czego unikać.
    > — Johann Wolfgang Goethe (1749-1832)

    Goethe byl zwolennikiem nauk przyrodniczych ! ,jesli juz to mial
    na mysli "Boga" Spinozy , twojego Boga na pewno nie mial na
    mysli ;) .

    Chrzescijanstwo jako religia napawalo go zniesmaczeniem ,
    Sw .Piotr , Sw .Pawel - "dajcie mi sobie spokoj z ta dziecinada " .
    O Watykanie ,kascie wielebnych raczej milczal - ta dyskusja
    bylaby ponizej jego godnosci .


  • karbat 25.02.09, 17:19
    Bog Spinozy wprowadza pojecie Substncji ( kosmos - wszechswiat )
    skaldajacej sie dwoch atrybutow - materii i mysli-ducha .itd itp .
    Spinoza Uzupenia sie z Kartezjuszem pomimo pewnych roznic .

    jak wielebni ,( Jan Pawel II tez ) slysza Spinoza , Kartezjusz
    dostaja bialej goraczki ( wyrazonej w parlamentarno- teologiczny
    sposob ) .
  • malgosiagosia 25.02.09, 18:00
    karbat napisał:

    > Bog Spinozy wprowadza pojecie Substncji ( kosmos - wszechswiat )
    > skaldajacej sie dwoch atrybutow - materii i mysli-ducha .itd itp .
    > Spinoza Uzupenia sie z Kartezjuszem pomimo pewnych roznic .
    >
    > jak wielebni ,( Jan Pawel II tez ) slysza Spinoza , Kartezjusz
    > dostaja bialej goraczki ( wyrazonej w parlamentarno- teologiczny
    > sposob ) .

    Cenie bardzo Spinoze. Mam na biurku mala ksiazeczke Rogera Scruton o
    Spinozie. Jeden cytat tu przytocze ze str. 105 - Roznica pomiedzy
    robieniem a doznawaniem czegos jest roznica stopnia, a poniewaz
    jedynie Bog jest calkowita i pierwotna przyczyna wszystkiego, on
    jeden tylko dziala, nie bedac nigdy przedmiotem oddzialywania.
    Skonczone modi, takie jak my, to zaledwie ogniwa w nieskonczonych
    lancuchach przyczyn i skutkow, z ktorych sklada sie swiat.

  • grgkh 25.02.09, 18:07
    > ... "a poniewaz jedynie Bog jest calkowita
    > i pierwotna przyczyna wszystkiego...

    I tu pojechał po bandzie. Bóg nie istnieje, bo jego istnienia nie dowiódł, a jedynie sobie założył. A ja zakładam (choć w odróżnieniu od niego potrafię dowieść przeciwnej tezy), że boga nie ma.

    I kto ma rację? Ten, kto zamiast wygłaszać tezy sięga po aparat logicznego dowodzenia.

    Na bazie urojeń można zbudować dowolnie absdurdalną ideologię. A tak dowolnie budowane ideologie, oparte na zakłamaniu, w końcu MUSZĄ posłużyć do manipulacji ludźmi. Religia to źródło zła, bo zło opiera się na niewiedzy, na kłamstwie.
  • malgosiagosia 25.02.09, 17:44
    karbat napisał:

    > Goethe byl zwolennikiem nauk przyrodniczych ! ,jesli juz to mial
    > na mysli "Boga" Spinozy , twojego Boga na pewno nie mial na
    > mysli ;) .


    A jaki jest moj Bog?
  • grgkh 25.02.09, 18:00
    UROJONY!!! :)))
  • malgosiagosia 25.02.09, 18:10
    To jeszcze raz;)

    Prawda jest podobna Bogu: nie ukazuje się bezpośrednio, musimy ją
    odgadywać z jej przejawów.
    — Johann Wolfgang Goethe
  • grgkh 25.02.09, 18:24
    malgosiagosia napisała:

    > To jeszcze raz;)
    >
    > Prawda jest podobna Bogu: nie ukazuje się bezpośrednio, musimy ją
    > odgadywać z jej przejawów.
    > — Johann Wolfgang Goethe

    Goethe nie był... mądrzejszy ode mnie. :))) Nie potrafił wznieść się ponad schemat, który mu religianci wtłoczyli do głowy. Bóg jest urojeniem - to fakt. A porównywanie prawdy do fałszu (boga) jest przykładem totalnego zagubienia. ;)

    Prawdy się nie odgaduje, by na odgadywaniu poprzestać. Jej się dowodzi. Tak się myśli obecnie, w epoce po Goethem. ;)
  • malgosiagosia 25.02.09, 19:15

    > Goethe nie był... mądrzejszy ode mnie. :))) Nie potrafił wznieść
    się ponad sche
    > mat, który mu religianci wtłoczyli do głowy. Bóg jest urojeniem -
    to fakt. A po
    > równywanie prawdy do fałszu (boga) jest przykładem totalnego
    zagubienia. ;)
    >
    > Prawdy się nie odgaduje, by na odgadywaniu poprzestać. Jej się
    dowodzi. Tak się
    > myśli obecnie, w epoce po Goethem. ;)

    Przyjdzie nastepna epoka i wszystko co wiemy o swiecie moze
    przestac byc prawda. Juz tak bylo. Byc moze czeka nas nastepna
    rewolucja w wiedzy. Nie mowie, ze jutro, moze za sto tysiecy lat
    czlowiek bedzie postrzegal dzisiejsza wiedze jako urojenia wczesnego
    homo sapiens. :)
  • grgkh 25.02.09, 22:57
    malgosiagosia napisała:

    > Przyjdzie nastepna epoka i wszystko co wiemy o swiecie moze
    > przestac byc prawda. Juz tak bylo. Byc moze czeka nas nastepna
    > rewolucja w wiedzy. Nie mowie, ze jutro, moze za sto tysiecy lat
    > czlowiek bedzie postrzegal dzisiejsza wiedze jako urojenia
    > wczesnego homo sapiens. :)

    Nie ma w tym niczego złego.

    Nasza rola polega na formułowaniu systemów opartych na wybranych
    aksjomatach. Używamy ich potem jako propozycji opisujących działanie
    Wszechświata. Zawsze bedą to jednak tylko propozycje, bo założeń
    (aksjomatów) Wszechświata nikt nam nie ogłosi, więc nigdy nie
    będziemy pewni, czy odgadliśmy je prawidłowo. I dlatego nauka
    rozwija się skokami i zygzakami, czasami cofając się nieco, gdy coś
    uznane dotąd za dobrą teorię zostanie podważone poprzez eksperyment.

    Ale wiemy wciąż więcej, a wiedząc więcej możemy lepiej przewidywać
    przyszłość i używać tej wiedzy w coraz potężniejszych technologiach.

    Wiedza to władza, potęga i więcej wolności. Nie na darmo kapłani i
    szamani starali się wiedzę naukową trzymać dla siebie, a tę
    podważającą ich dogmaty ostrożnie racjonować "pospólstwu". ;)
  • karbat 25.02.09, 18:19
    ;)
    malgosia , cytujesz Goethego wypowiedz o Bogu , nie dodajesz ,ze on
    mial na mysli "Boga" Spinozy ( moglas nie wiedziec ) .
    Goethe nie mial na mysli twojego Boga .Jestem tego pewny .

    > A jaki jest moj Bog?

    Bog opisany w Pismie Swietym ,
    gdy przemawial , ziemia sie trzesla , grzmialo -zaiewrucha , niebo
    blyskalo , morze sie roztepowalo . Gwiazdy Betlejemskie pojawialy
    sie na niebie , pojawiali sie trzej krolowie . Bog mowiacy kogo
    trzeba zabic dzis , a kogo jutro .Bog w koncu zabijajacy sam siebie
    itd .Bog zdefiniowany przez starozytnych Zydow ,Bog o ludzkich
    cechach nadanych mu przez ludzi ( gdyz innych wowczas nie znali ) .

    Dla natezszych umyslow w dziejach ludzkosci , patrz np. Goethe
    taki Bog uwlacza elementarnemu rozsadkowi .
  • malgosiagosia 25.02.09, 19:07
    karbat napisał: > > A jaki jest moj Bog?
    >
    > Bog opisany w Pismie Swietym ,

    To arogancja z Twojej strony, bo ja nie mam obrazu Boga, a jesli
    chodzi o Pismo swiete, to jestem kompletna ignorantka. Nie wyznaje
    zadnej religii. Wyobraz sobie, ze poszukuje odpowiedzi na dreczace
    mnie pytania. Szukam na wlasna reke, bo nie wierze, ani religiom ani
    ateistom. Mysle, ze ostateczna rzeczywistosc moze przewyzszyc
    wszystko, co zdolny jest sobie wyobrazic czlowiek.