Dodaj do ulubionych

Kto ma takie duże długi powyżej 20,30,40tyś zł ???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.11, 15:32
Widzicie szanse na spłatę ???
Ja mam takie i nie widzę takiej szansy...
Co mi pozostaje ? Ukrywanie się przed komornikiem by normalnie żyć?
Edytor zaawansowany
  • unhappy 08.08.11, 22:07
    Gość portalu: Sielanka napisał(a):

    > Widzicie szanse na spłatę ???
    > Ja mam takie i nie widzę takiej szansy...
    > Co mi pozostaje ? Ukrywanie się przed komornikiem by normalnie żyć?

    No niestety. Brakuje w Polsce sensownej opcji bankructwa dla osób fizycznych.

    --
    Hologramy, które leczo :D
  • Gość: michał IP: *.opera-mini.net 08.08.11, 22:59
    i starać się nie myśleć o długu tak łatwiej myślę , że można w przeciwnym razie psycholog może. Jak ja bym miał tyle długu co w temacie to bym skakał z radości :)
  • Gość: Ania IP: *.pl 09.08.11, 07:12
    Michał,to poskaczemy razem:)
  • Gość: michał IP: *.opera-mini.net 09.08.11, 07:43
    Narazie nie mam powodu do radości ale jak spłacę karty kredytowe kredyt ugodowy czyli oddam to co brałem to czemu nie :) ale to conajmniej za rok
  • Gość: Ania IP: *.pl 10.08.11, 07:38
    To poczekam,mam czas:)
  • Gość: Sielanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.11, 11:03
    Mnie już ręce opadają... nie mamy szansy spłacić długo rzędu 40- 50 tyś bo nie mamy takich dochodów... a odsetki rosną i nie da sie z tego wyjść.
    Postanowiłam nie płacić.
    Nie mam nic na siebie.
  • follow_white_rabbit 10.08.11, 11:42
    i bez majątku to może wcale komornika w progach nie powitasz:)
    w razie czego ugość czym chata bogata,ale plazmę lepiej na babcię kup.
    a na poważnie to może kiedyś ta banda nierobów sądowych dojrzeje do jakiś mądrzejszych
    rozwiązań dla bankrutów
  • Gość: Sielanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.11, 12:01
    Prawda jest taka, że mogłabym spłacić ok. 500-1000zł. miesięcznie ale to mi nic nie da,
    bo takiego rzędu są odsetki od tego zadłużenia na miesiąc, więc jaki sens ma płacenie wiecznie odsetek gdy dług się nie zmniejsza ???
    Chodzi tu tylko o to by komornik dostawał wynagrodzenie, a nie o spłate wierzyciela.

    Niech mi ktoś powie czy to jest mądre ?
    Co mają zrobić ludzie którzy nie zarabiają po 5-8tyś zł miesięcznie?
    Jak mają spłacić ten cholerny dług ???
    Na szczęście nie mam na siebie ani domu ani działki ani niczego cennego...
  • Gość: Ania IP: *.pl 10.08.11, 16:22
    Nie jesteś sama,witaj w klubie,ja mam podobną sytuację:)
  • Gość: michał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.11, 19:24
    Ja też nie mam nic na siebie ale myślę ,że spłace co brałem puki mogę , ale US nigdy w życiu ;) przegieli pałkę naliczając mi podatek VAT jak byłem osobą fizyczną
  • Gość: Sielanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.11, 15:41
    Chciałabym spłacić mój dług, ale nie będe robić na "komorniczych wyłudzaczy"!
    I w takim tempie to nie uda mi się tego nigdy spłacić...
    Z wierzycielem mogłabym się dogadać ale póki co to on musiałby wycofać sprawe od komornika, a tego nie zrobi bo... za pewne liczy ze komornik coś wskóra.
    Niestety nie mamy nic na siebie i nic nam nie weżmie... ale zanim wierzyciel to zrozumie musimy poczekać...
    Teraz to mi ręce opadają... nie wiem jak skończy się ta sprawa. Czekam na jakieś ich posunięcia ale póki co od pól roku milczą....
  • Gość: fredii IP: *.dynamic.chello.pl 12.08.11, 21:45
    Spoko, dług rośnie tylko na papierze (dług jest dokładnie tyle warty ile mogą z ciebie ściągnąć) , gdy komornik kilka razy umorzy sprawę, wierzycielowi mięknie rura, na razie to etap urka burka (zabiorę ci wszystko, komornik puści cię w skarpetkach), chcą na tobie ciebie jak najwięcej zarobić, gdy to się nie uda, nadchodzi etap pogodzenia, albo sprzedaje się dług obszczymurom z firm windykacyjnych za parę % i sytuacja się powtarza, albo mogą się dogadać z dłużnikiem, a wtedy naprawdę można bardzo dużo urwać z długu i wyjść na prostą.
  • Gość: brudny HAARY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.11, 12:20
    Ja olewam komorników, płacę wierzycielom .... oni zostają potem z "suchą" michą i niby kosztami ... ;)

    Płacąc komornikowi dajesz mu wypłatę ... płacąc wierzycielowi spłacasz "podstawę", większość wierzycieli umarza sprawę ,jak jest spłacona "główna wierzytelność" ;)
  • Gość: gość IP: *.static.icpnet.pl 27.10.11, 10:19
    no ja mam i moja psychika siada
  • Gość: no ja no IP: *.play-internet.pl 27.10.11, 16:28
    Hi, hi ja tez mam. Około stówki już pewnie będzie. A najgorsze w najlepszyym to fakt, że nie wziełam tej kasy dla siebie, bo jakbym wzięla, to coś bym miała, jakiąś nieruchomość pewnie i....trzęsła teraz portkami. A tak nie mam nic fakt, że nawet perspektyw otwarcie firmy, czy póścia do pracy też ale....... wiecie co? Tak sobie pomyślałam, że jak już zostałam postawiona w takiej a nie innej sytuacji, to chociaż zrobię co mogą żyjąc w TERAZ. Wychowam fajnie dzieci. Tzn mama w domu, obiadek, skromnie to skromnir ale szczęśliwie i myślę, że to zajebista inwestycja w przyszłość!!! Może za kilka lat jakaś okazja sama się znajdzie, a my będziemy mieli fajne wspomnienia. I mój mąż chodzi dumny, że taka laska jak ja stoi przy garach i robi to z przyjemnością. Przeszedł mi już ten etap, że czułam sie przez to gorsza. I nawet nie mam wyrzutów sumienia, że koleżanki "robią kariery" tzn siedzą na kasach albo w korporacjach i nigdy ich nie ma a dzieci w świetlicach do nocy.
    Odchowam te swoje dzieci i pójdę do pracy, jak państwo stworzy mi normalne warunki ku temu, tzn nie będę zapier... za 1200 a tu przedszkole 700 i 600 komornik, tylko po to by złudnie nie czuć się naciągaczem. TO NIE NASZA WINA, ŻE MAMY DŁUGI, NIE NASZA!!!!! tO WINA OSZUKAŃCZEJ, SKORUMPOWANEJ POLITYKI!
    Skąd ta pewność?
    Ano stąd, że bezwzględnych złodzieji i naciągaczy może być co najwyyżej 5%społeczeństwa, a zadłużonych i nie mogących sprostać zobowiązaniom typu prąd, woda, czynsz dopiero długo, długo potem kredyt jest już 90 % Polaków!!!!!

    Rozpisałam się, ale mam nadzieję, że ktoś się dzisiaj dzięki mnie pierwszy raz uśmiechnął, szczerze uśmiechnął.

    Na koniec recepta na ciągłe myślenie o długach:
    Wyobraź sobie włącznik światła. Taki włączyć/wyłączyć. A teraz wyobraź sobie, że masz takie coś w głowie i ilekroć łapiesz sie na strachu, myśleniu o tym co to będzie... robisz psztyk i......wracasz na ziemię: o jak miło zmywać te naczynia, o tu nie domłam, kurczę zmyję jeszcze te szklanki z piwnicy. I tak z czymkolwiek, cokolwiek robisz w teraz.
    To ćwiczenie nie jest łatwe, ale trzeba ćwiczyć, zostawiać sobie wszędzie wskazówki, żeby o tym nie zapomnieć. Dla wytrwałych nie minie tydzień jak pierwszy raz od niepamiętnych czasów spoko0jnie zasnął, i kto wie może przyśni wam się rozwiązanie problemów....
  • Gość: taka tam rada IP: *.numeron.pl 28.10.11, 12:33
    Koleżanko zamiast stosować dziwne mechanizmy obronne i ucieczki od problemów, zmierz się z nimi i je pokonaj. A swoją drogą wychowanie dzieci kosztuje, chyba, że chcesz, żeby już najmłodszych lat były traktowane jak te gorsze...
    Nie obarczaj dzieci za swoje błędy.
    Powodzenia
  • Gość: no ja no IP: *.play-internet.pl 28.10.11, 13:42
    Moje dziecko jest najlepszym uczniem w klasie. Nikt go nie zmusza do ślęczenia nad książkami i tego nie robi. Po prostu jest dopilnowane, dożywione i dokochane. I wiesz, co? Nie potrzebuje kurtki Hana Montana, by poczuć się lepiej, bo już czuje się dobrze. Ja nie uciekam przed problememi, po prostu się dostosowywuje. Mogę oczywiście iść "na kasę" i zarobić 1200 ale po przedszkolu i komorniku nie zostanie nic. Zarobie więcej-zabiorą więcej.
    Mogę jeszcz rzeczywiście zrobić z siebie ofiarę, usiąść i płakać na cały głos i udawać depresję jak moja matka a dzieci niech na to patrzą i uczą się bezradności. Nie, nie popełnie tego samego błędu co ona. A rozwiązanie problemów samo przyjdzie, kiedy będę gotowa, będę miała otwarty umysł a nie pogrążony w depresji.
    Jest jeszcze trzecie wyjście, to nie pakowanie się w następne kłopoty i siedzenie cicho, skromnie i cicho. Na życiu można zaoszczędzić kolosalną kasę. Kolosalną tylko warunek- musisz wyłaczyć telewizor. On tylko przygnębia.
  • Gość: gosccc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.11, 22:25
    Ja kiedyś przez hazard nabrałem sporo długów, miałem probe samobójstwa (na szczęście nieudana) ale po tym wszystkim wyjechałem z Polski, nawet jakbym próbował spłacać swoje długi , to mi życia by na to nie starczyło...Ja tam kit, ale zonę zmanipulowałem w tym czasie i wzięła kredyt , około 8 tys, teraz jest 20000. Ta firma windykacyjna wysyła te listy na nasz stary adres w Polsce. Mieszkamy od 2005 za granica i nie mamy zamiaru wracać.Ja juz jestem od 6 lat czysty, nie gram , bylem na leczeniu.Wiem ,ze długi trzeba oddawać, ale...Wiecie, przez 15 lat grałem i ćpałem i tak sie upodliłem , ze myślałem ze tylko śmierć mi pomoże.Teraz wiem, ze warto żyć, bo życie jest piękne, kiedy jest sens życia, kiedy nowy dzień daje radość, od tak po prostu, ze jest dzień,zwykły, szary dzień..Tylko jakbym musiał teraz oddawać te długi w Polsce, to musiałbym do śmierci oddawać i klepać biedę, przez kolejne 30 lat. Dziecko nie wychowuje , tak jak myślę, uczę uczciwości i odpowiedzialności.Wiem , ze kiedyś opowiem swoja historie dziecku.Ale nie chce wracać do tego co miałem...W nowym miejscu zaczolem od nowa.Czy jestem nieuczciwym? Czy robie dobrze ? Nie ! Jakbym miał te pieniądze to by oddal, ale wiem ze nie mam szans.Nawet w totka nie gram:-) , bo to tez hazard, wiec trafienie duzej summy praktycznie nie jest możliwe.
    Co do zony długo gryza mi sumiennie, ona mówi , żebym juz o tym nie myślał, a ja chciałbym byc fair wobec niej( do banków niestety nie będę mógł).
    Czy ta firma windykacyjna może jakoś jej zaszkodzić ? W Polsce nie mamy nic..
    A tam wynajmujemy mieszkanie i powoli zaczynamy oddychać..Wiem , ze czasami sa wyjątki w pewnych sytuacjach, i nie usprawiedliwiając swoje zachowanie uznaje siebie za takim wyjątkiem, ze nie muszę juz biczować sie ze mam dlug wobec jakiegoś banku.Nie che juz żyć tym i tyle.Byc moze tam gdzie na gorze wstawia na ta wage i powiedzą ,-Sorry Memory, ty idziesz na lewo, a poki co żyje tu i teraz..wybaczcie mnie kredytodawce, ale nie stac mnie na oddanie wam długów.
  • Gość: Rewe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.11, 11:33
    Powodzenia......
  • kredycik-i-wio 07.11.11, 12:21
    > IP: *.internetdsl.tpnet.pl, Gość: gosccc 06.11.11, 22:25

    To TPSA zakłada internet zadłużonym po uszy i to jeszcze za granicą? Ciekawe.
  • Gość: Rewe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.11, 12:32
    Też na to zwróciłem uwagę..... Ale myślę - może wpadł na chwilkę do Ojczyzny.......:)
  • kredycik-i-wio 07.11.11, 12:50
    Żeby pochwalić się tym na niszowym forum o windykacji?
  • Gość: gosccc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.11, 23:16
    blad,
    pisze i czytam po polsku, ale to nie moja ojczyzna.., choć bardzo się zżyłem z Polska..
    no to teraz będą pytania z serii tarararara inspektor gadżet...A jak ci dali kredyt ? no dali, legalnie, bez matactwa...nie ważne...zresztą w tym amoku co bylem, nawet bym poszedł na gorsze rzeczy,tylko żeby dostać kasę, ale ktos chyba czuwał i nie stalo sie tak , jak ja planowałem i myslalem...
  • Gość: gosccc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.11, 23:07
    nie, chwilowo jestem w PL, ale za 2 dni wyjeżdżam...sorry , ze w ogole o tym nie wspomniałem , i to spowodowało twoja dociekliwość, az musailes IP sprawdzić..
  • Gość: Rewe IP: *.home.aster.pl 08.11.11, 06:48
    Sprawdzać IP nie trzeba - samo się wyświetla, nie proszone.....:)
  • Gość: fredii IP: *.dynamic.chello.pl 09.11.11, 07:47
    można zawsze wpaść na odwiedziny do rodziny albo kolegi
  • kredycik-i-wio 07.11.11, 14:07
    Mafia buraczana już w drodze?
  • Gość: Wanda IP: *.152.150.205.dsl.dynamic.t-mobile.pl 07.11.11, 14:28
    Rozmowa z samym soba ? A nie lepiej zawitac na jakies forum medyczne?
    P.S. Rozumiem że uważasz swoje posty za ..bardzo smieszne?
  • kredycik-i-wio 07.11.11, 14:36
    Dlatego takie warzywo może jeszcze pisać.
  • Gość: Ania IP: *.pl 07.11.11, 14:39
    Wiesz co? Jesteś może zajebista ale nie na tym forum,lepsze dla Ciebie to Zosia-Samosia,pozdrawiam,!
  • Gość: goscccc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.11, 23:51
    wiem, wiem ciężko w to uwierzyć.....ale to jest fakt, ze jestem cudzoziemcem...tylko mieszkałem w Polsce przez 10 lat..
  • Gość: Olcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.11, 00:40
    Jak jest możliwe dojście do takiego długu? Jak możliwe jest, żeby się zadłużyć?
    Skąd się biorą tacy ludzie?
    Nie mam takich w swoich otoczeniu, choć nikt z nas bogaty nie jest.
    Banki z ich wszelkimi ofertami omijamy z daleka, wszelkie promocje, karty kredytowe, telefony za złotówkę także, a przy regularnych dochodach na poziomie nawet poniżej 2 000 zł (W-wa) nie ma możliwości popaść w dług - oczywiście jeśli nie żyje się ponad stan.
    Kiedy ludzie zrozumieją, że kupno czegokolwiek z kredytu, że kupno czegokolwiek na raty - to kupno czegoś, na co nas nie stać.
    Dlaczego więc kupują coś, na co ich nie stać a potem płaczą?
    Jak można popaść w taki dług jak 20 czy 30 tysiecy?
    Toż to olbrzymie pieniądze - skąd się taki dług bierze?
    Może mi ktoś wytłumaczyć?
  • Gość: zadłużona IP: *.adsl.inetia.pl 11.11.11, 13:04
    tłumaczę.
    gdy zarabiasz 1200-1500 i zapłacisz czynsz,światło,wodę i zostaje ci 200zł i brakuje ci juz na przedszkole oraz na zycie bo niestety coś musisz jeśc biegniesz po chwilówkę aby dziecko ci nie płakało z głodu.gdy do tego masz regularne recepty bo chorujesz bądź twoje dziecko musi brac stałe leki no to już masakra.
    w naszym kraju nie ma za co zyć ja większość kredytów wzięłam "na chleb" zeby przeżyc.nie każdy dostaje od rodziny wszystko na tacy(mieszkanie itd) niektórzy zaczynaja od zera a gdzies mieszkać trzeba.jest wiele powodów gdzie ludzie biegna po kredyt ale więcej nie piszę bo wątpie czy wogóle coś z trego zrozumiesz.
  • Gość: Olcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.11, 15:08
    No rzeczywiście: nie rozumiem, zwłaszcza, że dziecko ma przecież ojca.
    Nie wypowiadam się co do nieodpowiedzialnych rodziców, którzy decydują się na dziecko kiedy ich na to nie stać bo to patologia.
    W przypadkach skrajnych (a takim przypadkiem jest dla mnie choroba) w mojej rodzinie panuje zasada wsparcia. Nawet nikt nikogo nie musi prosić: zwyczajnie taka jest niepisana zasada kiedy jesteśmy rodziną.
    Rzadko kiedy na świecie ktoś jest sam a jak jest sam to nie decyduje się przecież na dziecko, prawda?
    Rzeczywiście zrozumienia nie znajduję jakoś zwłaszcza, że nie należę do grupy wyznającej zasadę: "Bóg dał dzieci, da i na dzieci".
    Pozdrawiam a dziecku współczuję z powodu kompletnie nieodpowiedzialnej matki
  • szarkama53 11.11.11, 16:02
    Wiesz co olcia?
    Widac po Twoich postach,ze kompletnie nie znasz obecnych realiow zycia.
    Szkoda tlumaczyc.Pewnie od zawsze zyjesz pod "parasolem ochronnym"rodziny.
    Nie kazdy ma takie szczescie.
  • Gość: Olcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.11, 17:18
    Zapewniam, że nie żyję pod parasolem ochronnym bo jak dotąd choroby dotykają nas raczej rzadko (na szczęście), choć raz wspieraliśmy moją Matkę Chrzestną, ale niestety...
    Dobiegam już sześćdziesiątki i przeszłam przez życie może nie na wysokim poziomie (bez samochodu, w 3 pokojach ok 50 m2, bez wakacji zagranicznych), ale nigdy głodna no i bez złotówki długu. Mój syn, porządnie wykształcony, żyje podobnie - duma moja.
    Realia życia znam całkiem nieźle a z racji zawodu wiem, że większość zadłużonych zadłużonych jest na własne życzenie. I ta grupa będzie się powiększać, bo koszty życia codziennego wzrastają a te pobrane na samochody, mieszkania, inne cele (Boże, nawet na wakacje i na prezenty gwiazdkowe) wysoko oprocentowane pożyczki i kredyty - trzeba zwracać przez wiele lat.

    Rola rodziny o której wspomniałam, zrozumiana została niewłaściwie: rodzina to taka gwarancja, taki komfort psychiczny, na wypadek ciężkiej choroby albo utraty pracy, gdzie jeśli nie ma się oszczędności przez te 2-3 miesiące poszukiwań nowej pracy - pomoże.
  • mordimer.madderdin 11.11.11, 17:43
    Skąd miałaś mieszkanie?
    Twój syn - mieszka z wami?
    2-3 miesiące poszukiwania pracy - powiało optymizmem, a nie realizmem. Znam ludzi dobrze wykształconych, ze znakomitym przebiegiem kariery zawodowej, którzy szukają pracy kilkakrotnie dłużej. Niektórzy zdecydowali się na emigrację.
    Wybacz - trudno mi uwierzyć, że takie rzeczy może ywpisywać osoba rzekomo 60-letnia.
  • Gość: zadłuzona IP: *.adsl.inetia.pl 11.11.11, 18:33
    dlaczego mnie oceniasz,ze jestem nie odpowiedzialną matka,dlaczego ludzi zadłuzonych wyzywasz od patologii!!!!!!!!!!!!???jak smiesz!nie kazdy ma wsparcie w rodzinie.czy rozumiesz,że majac kredyt mozesz stracic pracę?bo mamy takie a nie inne czasy czy nie rozumiesz?albo rozchorowac sie i nie móc pracować a na rente nie ma co liczyc.piszesz,że dobiegasz do 60 a gó... wiesz o zyciu!
    ps.sorry ale sie zdenerwowałam bo jestem prawie połowe młodsza a widać przezyłam w zyciu więcej niz nie jedna starsza pani która zaczynała zycie w czasach gdzie łatwiej było o mieszkanie,chleb itd i nie zrozumie teraz tego.pewnie ma emeryture i spokojnie spi.(a na te emerytury my musimy cięzko tyrać)
    jeszcze raz powtórzę ,kobieto nie nazywaj mnie patologią tylko dlatego,że mam problemy finansowe,nie tykaj mojego dziecka i nie wnikaj w to czy ma ojca czy nie bo to nie twoja sprawa.bo nawet jeden dług mam za to ze chciałam komus pomóc więc nie wiesz to sie nie wypowiadaj.dla twojej wiadomości nigdy nie byłam na wczasach nawet tych w Polsce.
  • Gość: Olcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.11, 19:20
    Mieszkam w mieszkaniu po swojej babce, syn obecnie po swojej prababce ze strony męża (teść mój już zmarł, teściowa bardzo leciwa. Zanim mój wnuk się usamodzielni mieszkanie po teściach moich będzie puste - taka kolej rzeczy przecież, no chyba, że rozmnażamy się jak króliki ale wtedy pretensje do siebie). U nas nikt nie miał więcej niż jedno dziecko, bo na więcej nikogo nie było stać (niektórzy kuzyni dzieci wcale nie mają): taka rodzina ale zwarta mimo, że mała, no i problemów z mieszkaniami nigdy nie było.
    Nie mów mi Zadłużona, że pracujesz na mnie, bo to śmieszne: ja nadal pracuję a wszystkie składki płacę od lat 43 bo blisko tyle mam lat pracy, już mam tyle. Jak miałam 30 lat - tyle co Ty, już miałam 14 lat pracy, pracy, nie szkoły (tę plus studia z uwagi na trudne życie musiałam godzić i łączyć - dałam radę).
    Jakim Ty stażem z opłaconymi składkami emerytalnymi możesz się pochwalić w swoim wieku? Po urodzeniu dziecka tylko niecałe 3 miesiące nie pracowałam: potem żłobek, przedszkole - normalne wówczas.

    Bez prawa do renty? Tak mówisz? A spójrz kto jedynie nie ma prawa do renty.

    Mówisz mi o niemożności spłacania kredytu bo strata pracy? A czy zaciągając kredyt pomyślałaś, że możesz stracić pracę?

    Nie mam zamiaru nikogo drażnić, nikogo denerwować - mogę tylko współczuć, a tu nagonka jakaś na mnie - niesamowite.
    Zostańcie zatem z Waszymi problemami - chciałam tylko pewne sugestie Wam przekazać, ale widzę, że się nie rozumiemy.

    Nie ukrywam: wielu rzeczy nie rozumiem.
    Nie rozumiałam na przykład po katastrofie smoleńskiej (że taki przykład dam) lamentu jednej z wdów, która została z gromadką dzieci bez jak twierdziła środków do życia bo mąż zarabiał, ona nigdy itp. Dlaczego kiedy decydowała się na tyle dzieci nie pomyślała, że mąż w każdej chwili może zginąć na ulicy, że może umrzeć bo nagły zawał itp. To jedyne pytanie mi się nasuwało, żadne współczucie dla sytuacji,w której się znalazła - podobnie jak w przypadku tych zadłużonych: dlaczego nie jesteście odpowiedzialni i wciąż liczycie na to, że jakoś będzie. Tak się nie da choćbyście nie wiem jak się irytowali przecież.
    Nie mam już nic więcej do powiedzenia skoro kompletnie się nie rozumiemy a Wasze impertynencje narażać się nie zamierzam, bo na to nie zasługuję.
    Niech Wam się jakoś poukłada ale w większości pretensje to Wy miejcie wyłącznie do siebie a nie do całego świata.
    Pozdrawiam




  • Gość: adam7293 IP: *.adsl.inetia.pl 11.11.11, 20:33
    może ostro, nie w kazdej kwestii, ale generaknie masz rację ......
  • Gość: Ania IP: *.dip.t-dialin.net 11.11.11, 21:33
    Gdyby człowiek wiedział,że upadnie to by usiadł-tak samo z kredytem,nie wiedziałam,że biorąc kredyt stracę pracę.:)
  • Gość: zadłużona IP: *.adsl.inetia.pl 11.11.11, 23:35
    tak czułam,że mieszkania wam spadły z nieba.dlatego nie wiesz nic na ten temat ile kosztuje mieszkanie i gdy zaczynasz wszystko od pierwszej srubki sama.tylko nie mów mi zebys uzbierała na mieszkanie z wypłaty bo zacznę się śmiać.jesli chodzi o mój staż pracy to wynosi on 18 lat.równiez całe zycie pracuję UCZCIWIE.nie ma na Ciebie żadnej nagonki przypominam Ci,że ty nazwałaś mnie nie odpowiedzialną matką i patologią.moja rada na przyszłość nie oceniaj ludzi po pozorach,nie wrzucaj wszystkich do jednego wora,ludzie mają rózne sytuacje zyciowe .ludzie popełniają rózne błędy ( ja tez popełniłam wiele)i nie kpij z takich ludzi bo to ,że tobie się teraz dobrze zyję nie znaczy,że będzie tak zawsze.
  • Gość: zadłużona IP: *.adsl.inetia.pl 11.11.11, 23:50
    i dodam jeszcze jedno mimo problemów jestem dumna ,że do wszystkiego doszłam sama od łyżeczki po krzesło nikogo na nic nie naciągłam,ślubu również nikt mi nie wyprawiał bo nie chciałam nikogo obarczac kosztami,a kredyty kiedys spłacę bo po to pracuję ale wchodząc na forum i czytając takie wypowiedzi jak p.Olci stwierdzam,że ludzie to katy.pani Olciu powiem tylko tyle komornik jest bardziej wyrozumiały od pani i ma więcej serca i współczucia i mozna z nim porozmawiać po ludzku o problemie.
  • mordimer.madderdin 12.11.11, 07:13
    Gość portalu: Olcia napisał(a):

    Zanim mój wnuk się usamodzielni mieszkanie po teściach moich będzie puste - taka kolej rzeczy przecież, no chyba, że rozmnażamy się jak króliki ale wtedy pretensje do siebie).


    Faktycznie, sposób na wejście w dorosłość godny polecenia: czekanie na śmierć starszego pokolenia.
    BTW - podrążmy dalej: mieszkanie babka to skąd wzięła? Nie pisz, że od prababki, bo nie o to mi chodzi.

    U nas nikt nie miał więcej niż jedno dziecko, bo na więcej nikogo nie było stać (niektórzy kuzyni dzieci wcale nie mają)

    Co zrobicie, gdy przytrafią się wam bliźniaki, albo nie daj boże - sześcioraczki? Narada rodzinna i zabijacie najsłabsze z miotu?

    > Nie mów mi Zadłużona, że pracujesz na mnie, bo to śmieszne: ja nadal pracuję a
    > wszystkie składki płacę od lat 43


    No i co z tego? Jako taka obyta w świecie wiesz doskonale, że twoich składek dawno już nie ma. Powiedziałbym raczej, że twoją emeryturę będzie finansowała Zadłużona i JEJ dzieci. Bo póki co prezentujecie model ujemnej dzietności.
  • Gość: gosccc IP: *.2-4.cable.virginmedia.com 12.11.11, 09:45
    Dlaczego ? Dlaczego i Dlaczego ?
    Pani wypowiedzi przypomina mi pewna partie polityczna , która prawie we wszystkich sferach widzi na czarno lub biało.(na szczęście i czas mija)
    A przecież życie ma więcej kolorów ! Ma pani swój wiek i pewny dorobek doświadczeń w życiu, ale tez ma pani naleciałości myślenia starszego pokolenia( bez obraz) moja mam tez myśli podobnie.I przez 18 lat lat swojego zycia słyszałem podobne "kazania! o życiu , jak trzeba żyć uczciwie, pracować i radzić w życiu..itd..Wychowała mnie tak jak potrafiła, sama, bez ojca( studia +praca+ pomoc rodziny). Pracowała w pewnym zakładzie 36 lat ,a jej obecny mąż 43 lata.Cholera w Polsce jeszcze by dostali pewna (wyprawkę czy odprawke, nie pamiętam, nie ważne )
    Od jakiegoś czasu zdecydowaliśmy, ze będą mieszkać z nami, dlaczego ?
    Otóż, tak, ten zakład im nie płacił na czas pieniądze przez ostatnie 10 lat.2 razy podawali do sadu , żeby odzyskać swoj zarobek i teraz od poczatku 2011 znowu niedostali wyplat oboje.W ich wieku (62+73) odejscie z pracy, to znaczy koniec z praca .Maja tylko emeryture meza.( grosze,,, całkowicie nie starcza na czynsz + rachunki)...
    Wspieralem ich finansowo , az przyjechali tutaj, bo wolałem żeby były pod jednym dachem , niz pracowanie za darmo.( pamiętajmy , ze to nie o Polsce, chodzi )
    W zamian za długoletnią prace zostali oszukani na pokaźna sumę, 2 wyplata około 10 miesięcy.

    Niech pani powie w której części tej historii oni są nieodpowiedzialni, ze ja oddawałem ich długi zaciągnięte na chleb, w dokładnym znaczeniu tego słowa ?

  • Gość: iwona IP: *.cust-109.exponential-e.net 06.02.12, 22:28
    ja
  • przyjemny_gosc 11.02.12, 11:43
    Jak doprowadzić do sytuacji w której ma się 40 tys. zł i żadnych szans na spłatę. Moim zdaniem to lekkomyślność, gdy brało się kredyt. Irytuje mnie, że tacy dłużnicy widzą winnych wszędzie, tylko nie w sobie.
  • Gość: każdy IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.02.12, 00:03
    powody takich długów może być setki, wystarczy że nie pójdzie ci biznes, wylecisz z roboty i nie znajdziesz szybko następnej, ktoś ci nie zapłaci, nie wyrzucisz pracowników i płacisz im mimo ze nie masz dla nich roboty. Później idzie jak z płatka, masz 40tys długu, za chwile sąd i masz 50 tys, komornik wchodzi ci na konto, bank dodatkowo wymawia ci kredyt, jak wpadniesz w spiralę to spirala się rozkręca, wymówione umowy, odsetki karne, koszty komornicze...., nie masz kasy nie zarobisz następnej....
  • Gość: szpak IP: *.centertel.pl 13.02.12, 01:24
    Przedstawię ci historię pewnego długu.

    PROLOG
    Pracujesz, wszystko idzie jak po maśle. Masz kredyt na samochód, kartę kredytową z cześciowo wykorzystanym limitem. Pewnego pięknego dnia szef wzywa cię do siebie i wręcza wypowiedzenie, wprawdzie jeszcze są dwa miesiace ustawowego wypowiedzenia, ale na ten czas dostajesz urlop bezpłatny. Próbujesz się bronić, ale to bez sensu, bo albo na twoje miejsce już ktoś czeka, albo tną koszty, nie masz szans. Masz trochę oszczędności, będziesz miał zasiłek. Jesteś pełen optymizmu, bo przecież z takim doświadczeniem zawodowym nie będzie problemu ze znalezieniem nowej posady.

    AKCJA
    Zaczynasz wysyłać CV, mija miesiąc, dwa, trzy, pół roku, dbasz o siebie, bo musisz prezentować się jak należy, pieniądze ci się kończą, ale masz jeszcze limit na karcie. Wybierasz pieniądze, spłacasz kredyt i ratę na karcie. Nadal wierzysz w siebie i jesteś dobrej myśli. Co miesiąc kwota dostępna na karcie zmniejsza się, zaczynasz więc oszczędzać. Na miejscu nie ma dla ciebie żadnej pracy, może więc gdzieś dalej. Tracisz na rozmowy telefoniczne, jazdy na rozmowy do większego miasta, dojazd, hotel, fryzjer, i... nic z tego. Możesz zmienić zawód, ale zarobki które ci proponują nie wystarczą ci na utrzymanie w nowym miejscu. A co z tym co już masz, o ratach nie wspominając. Klasyczny pat. Ale jeszcze nie tracisz nadziei, szukasz dalej. W końcu przestajesz płacić czynsz, za media nie możesz, więc wybierasz pieniądze z karty. W pewnym momencie nie masz już na spłaty, przestajesz płacić. Straciłeś czas i pieniądze na szukanie pracy. Możesz jeszcze w nieco innej branży zacząć własną działalność, ale musiałbyś wyłożyć na to sporo pieniędzy, a tych nie masz. Szans na kredyt też nie masz. Można było tak od razu zrobić, ale... gdyby babcia miała wąsy...

    CZARNA DZIURA
    Stoisz pod ścianą i zastanawiasz się co dalej... bank blokuje ci kartę, wypowiada kredyt. Nigdzie nie pożyczą ci już złotówki. Nawet w takich chwilówkach na złodziejski procent. Nie jesteś emerytem, rencistą, nie masz jakiegoś zasiłku. Udaje ci się w internecie zarobić parę groszy i masz na chleb, ale na nic więcej. Często musisz przeżyć tydzień za 20 zł. Dzwonią windykatorzy, komornik, tracisz samochód, dostajesz wezwania do zapłaty czynszu. Jest ci już wszystko jedno. Wpadasz w depresję, w czarną dziurę w której nie ma żadnego punktu zaczepienia, czujesz tylko że spadasz w otchłań. Nie chce ci się rano wstać, denerwuje cię wszystko, a najwięcej ludzie. Gdyby nie pusty żołądek nie usiadłbyś nawet do komputera. Rezygnujesz ze wszystkiego co się da, nie dojadasz, zapomniałeś jak smakuje wędlina, czy kotlet, byle tylko mieć na telefon i internet, bo bez tego nie zarobisz nawet na chleb. Czas płynie, mijają tygodnie, miesiące. Kiedy już trochę ogarniesz sytuację, inaczej mówiąc przywykniesz do tej nowej dla ciebie sytuacji, zaczynasz myśleć. Czujesz, że jesteś na drodze donikąd i musisz w końcu coś zrobić. Niczego nie płacisz i w najbliższym czasie nie masz żadnych szans na spłatę czegokolwiek.

    ŚWIATEŁKO W TUNELU
    Twoje szanse na znalezienie pracy maleją cały czas w tempie geometrycznym, byłoby łatwiej gdybyś miał o kilka lat mniej. Jeśli przekroczyłeś 40-tkę zapomnij o etacie, czy umowie zleceniu. Ratuje cię tylko własna działalność. Tylko co i jak mógłbyś robić? Nie bardzo wiesz, o własnej działalności tylko słyszałeś. Masz dużo czasu, serfujesz po necie, trochę z nudów, trochę z ciekawości, nadal wysyłasz swoje CV. Pewnego dnia, na jakiejś stronie wpadasz na pomysł. Tylko jak go zrealizować, gdy na nic ci nie starcza. W UP krzywo na ciebie patrzą, tyle czasu bez pracy?! Minęły prawie dwa lata, pewnie obibok, któremu nie chce się pracować. Kredyt na działalność? - a czy ma pan jakieś zabezpieczenie? Szkolenie z informatyki, jakiś program unijny, bo chciałbyś sam zrobić stronę i zarabiać na niej, pokazują ci listę 100 chętnych, a miejsc 20. Miały być dodatkowe kursy, ale niestety... Największą szansę mają dłużej bezrobotni, ty jeszcze się nie kwalifikujesz. Nie rezygnujesz, uczysz się sam z różnych stron internetowych, książek, na forach, tą samą drogą uzupełniasz i aktualizujesz swoją wiedzę. Powoli powstaje to o co ci chodzi. Można to zrobić o wiele lepiej, ale na razie musi wystarczyć to co jest. Nie masz na reklamę i bardziej profesjonalną stronę, czy teksty, ale najważniejsze, że powoli zaczynasz wychodzić z dołka.

    EPILOG
    Kiedy zaczynasz zarabiać ogarnia cię strach, musisz się reklamować, rozwijać serwis, na stronie są twoje dane, a masz przecież dwóch komorników, dochodów z działalności nic przed nimi nie chroni. Szukasz porady w necie, chyba nie będzie tak źle. Przeprawa z komornikami cię nie ominie, ale jest szansa, że nie popłyniesz. To taki miecz, który będzie nad tobą wisiał jeszcze długo.

    PYTANIE
    To scenariusz hipotetyczny, ale oparty na faktach. Wielu ludzi przez taki przeszło. Czy według ciebie bohater jest lekkomyślnym, nieodpowiedzialnym człowiekiem? Czy rzeczywiście tylko on jest winien swojej sytuacji? A co ty byś zrobił? Każdy jest madry tam, gdzie go nie ma.
  • Gość: Ania IP: *.pl 13.02.12, 07:12
    Święta racja...niestety tak to jest...pozdrawiam.
  • mordimer.madderdin 13.02.12, 07:31
    Bardzo dobry opis rozwoju sytuacji, jaki ma często miejsce.

    Nie jestem z rodzaju osób bezinteresownie nieżyczliwych, ale życzę sprawdzenia tego na własnej skórze tym wszystkim szczylom z windykacyjnych call center. Co w d... byli i g... widzieli, a czują się panami życia i śmierci.
  • follow_white_rabbit 13.02.12, 11:04
    masz niewątpliwie dużo racji...
    ale nie zgodziłbym się że egzekucja komornicza jest jakimś strasznym zagrożeniem,
    oczywiście myślę o takim rodzaju biznesu gdzie odbywa się rozliczanie gotówkowe więc
    ewentualnych wierzycieli można traktować jak tresowane psy..:))
    łącznie z zusem ,usem i całym naszym wspaniałym systemem bankowym
  • Gość: Ania IP: *.pl 13.02.12, 11:21
    Wbrew pogłoskom komornik tak myślę nie jest taki zły,piszę z mojego doświadczenia,gorsze są firmy windykacyjne które nie znają ani dnia ani godziny kiedy dzwonić i ponaglać dłużnika, robić z niego mordercę długów!!!
  • Gość: szpak IP: *.centertel.pl 13.02.12, 12:03
    Gotówkę zastępują przelewy i elektroniczne płatności, czasem nie masz innego wyboru. ZUS i US to najmniejszy problem, z nimi zawsze można się dogadać. Komornicy sądowi mają swoje niepisane prawo, a w naszym systemie prawnym jest przyzwolenie na takie działania. Trzeba przecież ścigać tego oszusta, żyje i nie ma na spłatę? Niemożliwe, jak ma swoją firmę, to na pewno ma jakieś nielegalne dochody. Można mu wszystko zabrać, na pewno przeżyje. Zanim dłużnik dojdzie swojego zdąży już zapomnieć o swojej firmie. Czasem się zastanawiam, dlaczego wierzyciele nie żądają od komorników odszkodowania, bo w wyniku ich bezmyślnego działania dłużnik zaczyna ukrywać dochody, a komornik swoim zbiurokratyzowanym działaniem i zbiorem stażystów jako personelem, nie jest w stanie nic zrobić.
  • follow_white_rabbit 13.02.12, 12:38
    z tymi przelewami to owszem ale w drugą stronę,a myślałem o sytuacji żeby tak ustawić swoje sprawy będąc nie do ruszenia a jest to możliwe :)

    "można mu zabrać wszystko"
    no wybacz ale najpierw to trzeba znaleźć i udowodnić że jego a potem ewentualnie
    sprawdzić czy można wg.kpc a czy ma sens ekonomiczny?

    w obecnej sytuacji rynkowej kto ma gotówę jest panem sytuacji a osiadanie takich czy innych
    papierków nawet z bardzo ważnymi pieczątkami to jednak nie to samo..:)

    p.s.poczytaj utyskiwania drobnych przedsiębiorców na płacenie kartami i znajdź mi zwolenników wśród nich na przelewy,konta i cały ten szajs...
    niektóre duże firmy detaliczne też dyskryminują płatności niegotówkowe więc co są passe?
    kiedy nas pseudofinansiści przyciskają do ściany to wtedy najbardziej widać kto zarabia na biznesie i niektórym nie podobają się leniwe tłuste bankowe doopska obwożone w nowych
    autach - a przedsiębiorcy brakuje na godne życie


  • Gość: szpak IP: *.centertel.pl 13.02.12, 14:12
    Jeśli chodzi o sprzedaż bezpośrednią, to czywiście masz rację. Gotówka to podstawa, przelewy, czy karta to przy większych transakcjach.

    Jeśli działasz w usługach niematerialnych, to jesteś praktycznie nie do namierzenia. Jeśli działasz w internecie to musisz dobrze pogłówkować.

    Jeśli masz sklep, czy firmę produkcyjną to stoisz na przegranej pozycji. W kodeksy i inne przepisy wierzą tylko ci, co jeszcze się nie potknęli o komornika. Zabierze ci cały towar wraz z wyposażeniem, wszystkie maszyny na hali produkcyjnej i materiały, które mają wartość handlową, zabierze całe wyposażenie biura. Jak jesteś krzykaczem, to poczeka, aż wyjdziesz z firmy, z pracownikami sobie poradzi. Jak nie chcesz się pogrążyć, to wytrzaśniesz kasę spod ziemi, jak nie dasz rady, latami będziesz dochodzić swojego.

    Firmę i dochody można oczywiście ukryć czy zabezpieczyć przed takimi sytuacjami. Nie będę się wypowiadać na ten temat, żeby nie wychodzić przed szereg. Może mnie też ktoś oskarżyć o namawianie do przestępstwa. Komorniczy narybek też tu zagląda.
  • Gość: kombinuj IP: *.warszawa.vectranet.pl 14.02.12, 09:10
    Nim zdążysz się rozwinąć z działalnością, podetną ci skrzydła, nikt nie chroni drobnych przedsiębiorców, bo przecież na pewno to "oszuści". Jak nie masz innego wyjścia to kombinuj, zarejestruj działalność na członka rodziny, znajomego itd, a ty zatrudniasz się jako pracownik, najlepiej na minimum i 1/2 etatu (prawo kocha etatowców), sp. z o.o. jest kosztowniejsza ale to też dobre wyjście. Gdy komornik nie może ci nic zabrać sytuacja się zmienia, do wierzycieli przychodzą kolejne umorzenia i są chętniejsi na dogadanie się, nagle okazuje się że są gotowi umorzyć ci odsetki, koszty sądowe, o kosztach komorniczych nie wspominając, a ty masz realna szansę wyjścia ze spirali zadłużenia. W Polsce aby zbankrutować trzeba być bogatym, a jak nie masz kasy to musisz kombinować
  • follow_white_rabbit 14.02.12, 12:34
    mając sklep czy firmę produkcyjną też się można zabezpieczyć ,uwierz..:)
    to komornik czy windykator musi udowodnić że towar jest dłużnika czy też jego działania
    mają na celu pokrzywdzenie wierzycieli
    wcale nie chodzi mi o notoryczne uchylanie się od płacenia długów i kiedy jest wolna kasa to należy niezwłocznie to robić,oczywiście bezpośrednio na konto wierzyciela-komornik normalnemu dłużnikowi potrzebny jest jak dziura w moście:)
    pewnie nie jest łatwo inwestować i się rozwijać - warto przemyśleć czy jest sens dokupywanie sprzętu lub rozszerzanie biznesu jeśli np te nakłady tak szybko się nie zwrócą to lepiej pozostać na danym etapie i spłacić zaległości,może za to inni zainwestują i przerżną
    i to ich wykończy komorra bo nie będą dość sprytni.:))

  • Gość: szpak IP: 31.61.26.* 15.02.12, 01:52
    Zaczynając działalność produkcyjną, czy handlową można wyposażyć firmę za niewielkie pieniądze odkupując sprzęt. Za jakiś czas, jak się rozwiniesz, też sprzedasz to za grosze, by zrobić miejsce na nowy sprzęt.

    Musisz mieć szczęście, by trafić na komornika, który będzie się bawił w niuanse, co jest czyje. Ratuje cię tylko leasing. Jak będzie mieć dobry humor, to zrobi zajęcie i zostawi pod twoim dozorem. Ale jak dysponuje magazynem, to może załadować cały towar i licytacja będzie w magazynie. Jak coś nie jest twoje, to niech się zgłosi właściciel. Dużo zależy tu od dłużnika, nawet jeśli komornik jest wyjątkowym sku...elem. Komornika, czy wierzyciela trzeba potraktować jak strategicznego klienta, którego nie można stracić. To pomaga w kontaktach.

    Oczywiście, że jak wychodzisz z dołka to nie zapominasz o wierzycielach. Trzeba jak najszybciej uregulować te sprawy zanim cię namierzą. Komornika trzeba ominąć, jeśli to możliwe. Najogólniej to - można mieć długi i nie popłynąć z biznesem.
  • follow_white_rabbit 16.02.12, 14:03
    ale jakie szczęście że jakiś tam komornik może zechcieć się bawić w niuanse..?
    jak pozwolisz to ci świnie na łep nas...ą :)
    jest papier że to jest pana x a to pani y i wara ,to jest świętość!
  • yoko0202 16.02.12, 13:38
    jak się nabrało, to teraz trzeba spłacać
    więc płaczę i płacę
    ;)

    --
    Śpieszmy się kochać mężczyzn, tak szybko dochodzą.
  • follow_white_rabbit 16.02.12, 14:04
    tylko kobiety płaczą rozstając się z kasą :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka