• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Firma Raport Dodaj do ulubionych

  • IP: 213.25.175.* 01.10.07, 09:40
    od 2000 roku mam dług w plusgsm na kwote 700zł,teraz z odsetkami
    1600zł, sprawa nigdy nie byla w sądzie i dochodzeniu
    komorniczym,wszystko na zasadzie "ostatecznych wezwań do zapłaty" i
    pism od 2 róznych firm windykacyjnych,oczywiście nic listami
    poleconymi.Mineło 7 lat i właśnie jakiś miesiąc temu dostałam
    pisemko od firmy Raport że mam płacić bo teraz oni są właścicielami
    długu,oczywiście byl jeden telefon i kiedy powiedziałam panu że dług
    jest przedawniony ,on zaczął straszyć mnie sądem no i dzisiaj
    przyszło pisemko od kancelarii prawnej działającej w imieniu tej
    firmy o zwrot długu bo inaczej sprawa idzie do sądu i płace już
    komornikowi.List oczywoście był wysłany pocztą zwykłą, nie
    polecony,ale pieczątka z kancelarii prawnej robi wrazenie.Proszę
    odpowiedzieć mi na pytanie czy po 7 latach od powstania długu oni
    mogą oddać sprawe do sądu i wszcząć postępowanie komornicze?
    Wiem,że nawet jeśli dług jest przedawniony to wierzyciel może
    dochodzić o zwrot wierzytelności,ale czy może oddac sprawe do sądu?
    Zaawansowany formularz
    • 01.10.07, 10:36
      > Wiem,że nawet jeśli dług jest przedawniony to wierzyciel może
      > dochodzić o zwrot wierzytelności,ale czy może oddac sprawe do sądu?

      Oczywiście, że tak.
      • 01.10.07, 13:14
        W Twojej sytuacji, kabcelaria prawnicza to straszak. Ma Tobie to
        wjechać na psychikę i "uświadomić", że sąd jest już blisko. W
        rzeczywistości jestem przekonany, że nie oddadzą sprawy do sądu. Z
        resztą dług przdawniony można łatwo podwarzyć w sądzie, dlatego nie
        wierzę, że aż tak zaryzykują. Oni bazują na niewiedzy dłużnika,
        zawsze liczą, że "a nóż" trafią na jakiegoś tępaka, który przerwie
        bieg przedawnienia. Dlatego nie radzę Tobie z nimi korespondować,
        ani wpłącać żadnych kwot. Po prostu totalna cisza z Twojej strony.
        Przygotuj się na stos pisemek, w których za każdym razem będzie to
        samo, czyli chrzanienie o procesach, rozprawach, komornikach,
        prokuraturach itp. Jeżeli zadzwonią do Ciebie, to ton rozmów zapewne
        będzie na poziomie pisemek. Idzie do tego przywyknąć. A z
        czasem "ataki" osłabną i w końcu sie odczepią.

        Pozdrawiam

        • Gość: Bezimienna IP: *.edata.net.pl 30.11.07, 20:47
          Witam,
          wbrew pozorom, jeśli doskonale wiemy, że dług jest zasadny, ale
          celowo chcemy uniknąć jego spłaty to w pewnym momencie warto jest
          się dogadać z firmą windykacyjną bo konsekwencje niewiedzy i
          idiotycznego postępowania są ogromne. Pisma może i
          przestaną "przychodzić", a telefony się skończą... Na pewien czas..
          bo prędzej czy później przyjdzie moment, w którym sprawa znowu się
          pojawi, a kosekwencje zaczną być odczuwalne.. Ale każdy powinien
          uczyć się na własnych błędach. Niestety znam to z autopsji. Szkoda,
          że pewne kwestie dotarły do mnie zbyć późno...
          aniele_stozu1 rozumiem, że według Ciebie najlepszym wyjściem z
          sytuacji jest pozostanie złodziejem ? Pozdrawiam.
          • 30.11.07, 23:04
            Gość portalu: Bezimienna napisał(a):


            > ...Szkoda, że pewne kwestie dotarły do mnie zbyć późno...
            > aniele_stozu1 rozumiem, że według Ciebie najlepszym wyjściem z
            > sytuacji jest pozostanie złodziejem ?
            Ale w śród swoich, nie jest źle. Każdy orze jak może, popatrz ile ludzie
            zarabiają i porównaj z posiadanymi majątkami, jak myślisz w Lotto trafią tak
            często ??? ;)))
            • Gość: Gość IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.01.08, 13:55
              Witam. Mam pytanko. Czy firma raport ma prawo wystawić Twój dług i nazwisko na
              stronie internetowej ???
              • 07.01.08, 18:24
                Gość portalu: Gość napisał(a):

                > Witam. Mam pytanko. Czy firma raport ma prawo wystawić Twój dług i nazwisko na
                > stronie internetowej ???

                Oczywiście że ma prawo :) W pewnym momencie sprzedaż długu może być korzystnym
                rozwiązaniem. Oczywiście takiego, który można ściągnąć :)
                Publikowanie długów "przedawnionych", których nikt nie kupi jest jednym z
                elementów oddziaływania na psychikę dłużnika.

          • 07.01.08, 18:22
            > Witam,
            > wbrew pozorom, jeśli doskonale wiemy, że dług jest zasadny, ale
            > celowo chcemy uniknąć jego spłaty to w pewnym momencie warto jest
            > się dogadać z firmą windykacyjną bo konsekwencje niewiedzy i
            > idiotycznego postępowania są ogromne. Pisma może i
            > przestaną "przychodzić", a telefony się skończą...

            I dobrze,

            > Na pewien czas..

            A co się stanie po tym czasie? Słodka tajemnica? :D

            > bo prędzej czy później przyjdzie moment, w którym sprawa znowu się
            > pojawi, a kosekwencje zaczną być odczuwalne..

            Potrafisz napisać w jaki sposób?

            > Ale każdy powinien
            > uczyć się na własnych błędach. Niestety znam to z autopsji.

            Obawiam się, że wątpię. Chyba, że przegapiłaś polecony i nie miałaś okazji
            podnieść zarzutu przedawnienia :)

            > Szkoda,
            > że pewne kwestie dotarły do mnie zbyć późno...
            > aniele_stozu1 rozumiem, że według Ciebie najlepszym wyjściem z
            > sytuacji jest pozostanie złodziejem ? Pozdrawiam.

            Ty wiesz oczywiście kto to jest złodziej? Bo na pewno nie jest nim dłużnik,
            który podniósł w sądzie zarzut przedawnienia. Natomiast bez wątpienia można o
            wierzycielu, który spał przez trzy lata powiedzieć, że jest głupcem.
            • Gość: TAKI TAM IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 12.07.08, 20:27
              1 - wierzyciel nie ma obowiązku przypominania, ponaglania itd. dłużnika do
              spłaty długu,
              2 - to na dłużniku ciąży obowiązek spłaty długu,
              3 - kwestia przedawnienia - dług sam z siebie się nie przedawnia nawet po 10
              latach, jest to zarzut procesowy więc aby móc mówić o przedawnieniu musi być
              rozprawa sądowa. To sąd orzeka o przedawnieniu, może ale nie musi. Wierzyciel
              może wnioskować o odrzucenie przedawnienia np udowadniając że dłużnik celowo
              przeciągał postępowanie obiecując spłatę lub wyjaśnienie sprawy (co nie jest
              trudne ). I najważniejsze nawet jeżeli jest orzeczone przedawnienie danej
              wierzytelności i tak nie powoduje to wygaśnięcie roszczenia dług był, jest i
              będzie. Co prawda wierzyciel ma ograniczone pole manewru, ale może dalej wzywać
              dłużnika do spłaty itd. Pozdrawiam wszystkich dłużników.
              • 13.07.08, 08:24
                Chyba się mylisz, wcale nie musi być rozprawy sądowej, aby dług się
                przedawnił. Sprawa sądowa jest potrzebna do podniesienia zarzutu
                przedawnienia. Wierzyciel ma 2 lub 3 lata (w zależności od rodzaju
                zadłużenia) na oddanie sprawy do sądu. Jeżeli tego nie zrobi, po
                prostu wierzytelność się przedawnia. Jeżeli wierzyciel się uprze i
                odda sprawę do sądu, to bardzo łatwo można podnieść zarzut
                przedawnienia. Niestety w tej sytuacji dłużnik jest na prawie :)).

                Kodeks cywilny przewiduje cztery podstawowe terminy przedawnienia:

                - ogólny - 10 lat;
                - dla roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej -
                3 lata;
                - dla roszczeń o świadczenie okresowe(np. czynsz najmu, alimenty,
                raty kredytowe) - 3 lata;
                - dla wszystkich roszczeń stwierdzonych prawomocnym orzeczeniem sądu
                lub innego organu powołanego do rozpoznawania spraw danego rodzaju
                albo orzeczeniem sądu polubownego, ugodą zawartą przed sądem albo
                przed sądem polubownym, poza roszczeniami okresowymi należnymi w
                przyszłości - 10 lat.
                Dodałbym jeszcze roszczenia związane z przewoźnikami typu MZK, PKP,
                PKS (np. mandat za jazdę bez biletu) w tym wypadku 1 rok.

                Napisz lepiej z jakiej firmy windykacyjnej jesteś "TAKI TAM", że
                siejesz mały fermencik? :)))

                Pozdrawiam


                • Gość: TAKI TAM IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 13.07.08, 19:06
                  Jak słusznie zauważyłeś, do podniesienia zarzutu przedawnienia potrzebna jest
                  rozprawa sądowa. Więc, w tym punkcie się zgadzamy - jest to zarzut procesowy.
                  Należy stwierdzić, iż przedawnienie jest orzekane przez Sąd, więc jakiekolwiek
                  oświadczenie czy stwierdzenie przedawnienia danej wierzytelności przez Dłużnika
                  jest całkowicie "bezwartościowe" i nie skuteczne. Konkludując powołując się na
                  przedawnienie przed postępowaniem sądowym jest bezcelowe. Co więcej, zgodnie z
                  utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego, zarzut przedawnienia podniesiony
                  przez Dłużnika (do którego ma święte prawo) może zostać pominięty przez wzgląd
                  na zasady współżycia społecznego. W przypadku orzeczenia przez Sąd
                  przedawnienia wierzytelności nie powoduje jej "zniknięcia". Wierzyciel ma prawo
                  dochodzenia swej należności i może skutecznie uprzykrzać życie dłużnika, tu
                  raczej mówi o firmach windykacyjnych, które w tej dziedzinie są naprawdę
                  kreatywne :)
                  Pozdrawiam.
              • 13.07.08, 14:53
                Gość portalu: TAKI TAM napisał(a):

                > 1 - wierzyciel nie ma obowiązku przypominania, ponaglania itd. dłużnika do
                > spłaty długu,

                Wiesz. Jak ci upadnie piątak to oczywiście nie masz OBOWIĄZKU się po niego
                schylić :)

                > 2 - to na dłużniku ciąży obowiązek spłaty długu,

                Słońce zachodzi na zachodzie, w zimie jest zimno a liście mają kolor zielony.

                > 3 - kwestia przedawnienia - dług sam z siebie się nie przedawnia nawet po 10
                > latach, jest to zarzut procesowy więc aby móc mówić o przedawnieniu musi być
                > rozprawa sądowa.

                Oczywiście.

                > To sąd orzeka o przedawnieniu, może ale nie musi. Wierzyciel
                > może wnioskować o odrzucenie przedawnienia np udowadniając że dłużnik celowo
                > przeciągał postępowanie obiecując spłatę lub wyjaśnienie sprawy (co nie jest
                > trudne ).

                I nic to wierzycielowi nie pomoże chyba, że uda mu się UDOWODNIĆ przerwanie
                biegu przedawnienia.

                > I najważniejsze nawet jeżeli jest orzeczone przedawnienie danej
                > wierzytelności i tak nie powoduje to wygaśnięcie roszczenia dług był, jest i
                > będzie.

                Oczywiście :)

                > Co prawda wierzyciel ma ograniczone pole manewru, ale może dalej wzywać
                > dłużnika do spłaty itd.

                Ograniczone pole manewru? Ładny eufemizm na ZEROWE pole manewru z dokładnością
                do pokornego proszenia dłużnika że może by jednak zechciał oddać. Wierzyciel
                który dopuszcza do przedawnienia jest GŁUPCEM.

                > Pozdrawiam wszystkich dłużników.

                A ja wierzycieli. Myślących a nie nieszczęśliwe sieroty które przez trzy lata
                (czasem dwa a czasem rok) nie potrafiły wykonać kilku prostych i niekosztownych
                czynności żeby można było uzyskać tytuł na dłużnika.
                • Gość: TAKI TAM IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 13.07.08, 19:15
                  W odniesieniu do zerowych możliwości, skoro dług istnieje może podlegać obrotowi
                  gospodarczemu ( można go sprzedać). Co powiesz na przykład na ogłoszenie w
                  prasie lokalnej tej treści, "Sprzedam dług Pana Jana Zadłużonego w kocie 1000
                  PLN zamieszkałego w Zapadłej Dziurze przy ulicy Zachlapanej" - osobiście nie
                  byłbym zadowolony z takiej darmowej reklamy. Wiem, wiem ochrona danych osobowych
                  i takie tam, niestety w celu sprzedaży długu można takie dane "ujawnić" czego
                  dowodem są coraz liczniejsze internetowe rejestry dłużników a raczej giełdy
                  wierzytelności.
                  Pozdrawiam serdecznie.
                  • 13.07.08, 20:06
                    Gościu nie "pitol" mi o ogłoszeniu w prasie. Z tego co wiem to firmy
                    stosują zauważalny fotomontaż, który później jest kserowany i
                    wysyłany dłużnikowi, że nieby był w prasie. Już widzę jak firma daje
                    do gazety takie ogłoszenie w ilości kilku tysięcy (mówię o
                    zakupionym portfelu), aby utrudnić życie dłużnikom :)). Widzę, że
                    biorąc udział w tym forum, myślisz, że masz do czynienia z
                    półgłówkami, którzy dadzą się nabrać na te "firmowe" tricki :)))
                    Wymyśl coś ciekawego jeszcze :)).

                    Pozdrawiam
                    • Gość: TAKI TAM IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 13.07.08, 22:53
                      Przecież to żadna nowość oczywiście raczej tu mówimy o wierzytelnościach o dość
                      dużej wartości, najczęściej dotyczy to firm.
                      Jeśli uważałbym że na tym forum siedzą jak to określiłeś zgrabnie "masz do
                      czynienia z półgłówkami" nie trudził bym się przedstawić swoją opinie, ale
                      powoli zaczynam zmieniać zdanie. Jeżeli chodzi o możliwości wierzyciela (a
                      sprawa dotyczy masowych wierzytelności) to w grę wchodzą oczywiście wizyty
                      przedstawicieli firm windykacyjnych w miejscu zamieszkania dłużnika, a nawet
                      miejsc pracy, giełdy długów, stały kontakt listowny i telefonicznych. Oczywiście
                      jeśli ktoś jest gruboskórnym egzemplarzem to z czasem się przyzwyczaja.
                      Częstotliwość działań jest uzależniona od firmy windykacyjnej, jeśli proces
                      prowadzi jakich moloch np "Kruk" to upór i częstotliwość prowadzonych działań z
                      czasem słabną (ale to pewnie zależy od portfela wierzytelności danej firmy).
                      Oczywiście zostaje podstawowa kwestia moralności dłużnika, ale raczej w tym
                      momencie nie ma sensu o tym pisać :). Moim zdaniem dług jest długiem i nic tego
                      nie zmieni, możemy się spierać co to możliwości, metod itd ale ta kwestia
                      pozostaje bezsporna. Uczciwa osoba zawsze dąży do spłaty lub wyjaśnienia sprawy,
                      oczywiście zleży od wartości jaki reprezentuje. Na tym kończę swoje "pitolenie".
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      • Gość: zxz IP: *.chello.pl 13.07.08, 23:17
                        to powiedz kto w tym kraju jest uczciwy
                        • Gość: TAKI TAM IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 13.07.08, 23:24
                          Szczerze - to do uczciwych niestety nie należymy, smutna prawda. Lubimy się
                          wybielać i szukać winy u innych. Żadnego świętego na tym forum, nie uświadczysz.
                          Oczywiście poza aniołem_stróżem ma się rozumieć.
                          • 14.07.08, 00:06
                            Piszesz o moralności dłużnika, a czy moralne jest wprowadzanie w
                            błąd dłużników, strasząc konsekwencjami, które tak na prawdę im nie
                            grożą? Czy moralne jest wrzeszczenie na dłużnika i wyzywanie ich od
                            najgorszych? Czy moralne jest naliczanie jakiś dziwnych kosztów z
                            kosmosu, tylko dlatego, że ktoś jest nieświadomy i po prostu to
                            płaci? Czy moralne jest dochodzenie do porozumienia z dłużnikiem w
                            sprawie spłaty zadłużenia (nie ugoda pisemna), tylko po to aby
                            dłużnik wpłacił kilka rat, a później sprawa i tak trafia do sądu,
                            gdzie firma żąda i spłaty całości, nie uwzględniając wcześniejszych
                            wpłat???

                            No i co z tego, ze windykator terenowy może odwiedzić dłużnika w
                            miejscu zamieszkania, czy pracy?? Dobrze wiemy co taki windykator
                            tak na prawdę może :))).
                            Piszesz, że gruboskórny dłużnik uodparnia się z czasem na monity,
                            telefony itp. Tutaj nie trzeba być gruboskórnym, po prostu każdy
                            monit jest pisany takim samym językiem, tylko zdania są inaczej
                            poukładane, ważne że roi się tam od słów typu: komornik, proces,
                            rozprawa, egzekucja przymusowa a nawet pokuratura :))). Każdy
                            normalny człowiek w końcu wychwytuje co jest grane :)).

                            Pozdrawiam
                            • Gość: TAKI TAM IP: 212.160.172.* 14.07.08, 09:29
                              Po pierwsze nikogo nie straszę, a stwierdzam fakty z moje punktu
                              widzenia możliwośc wizyty egzekutora terenowego, czy
                              wystawienie "mojego" długu na internetowej giełdzie to wystarczające
                              restrukcje (jeśli Ty uważasz inaczej Twoja sprawa. Nie każdemu
                              zależy przecieć na dobrym imieniu. Domyślam się, że jesteś
                              Dłużnikiem i daltego tak strasznie się irytujesz jeśli ktoś
                              przedstawia odmienną opinię. Pewnie już się przyzwyczaiłeś do wezwać
                              i telefonów dlatego tak dobrze znasz standarty firm windykacyjnych.
                              Pisanie przez Ciebie o moralności, uczciwości, przyzwoitości itd.
                              zakrawa na hipokryzję. Wymieniasz szereg zarzutów pod względem
                              wierzyciela chcąc usprawiedliwić swoje własne uchylanie się od
                              spłaty (nikt nie lubi myśleć o sobie jako o dłuzniku czy osobie nie
                              uczciwej). Tak więc dalszą dyskusję z takim "egzemplażem" uważam za
                              bezcelową. Nie zgodzę się z Twoją opinią, iż dłużnikowi należy dać
                              święty spokuj, a to z tego wzgledu że koszta nie spłaconych
                              zobowiązań pokrywają wszyscy innie uczciwi obywatele. Np. banki
                              obliczając stopy procentowe muszą uwzględnić ilość nie spłacanych
                              kredytów więc koszty te ktoś musi pokryć. Jak myślisz kto ?
                              Długi należy spłacać i tyle.
                              Pozdrawiam
                              • 14.07.08, 11:20
                                Gość portalu: TAKI TAM napisał(a):

                                > Nie każdemu
                                > zależy przecieć na dobrym imieniu. Domyślam się, że jesteś
                                > Dłużnikiem i daltego tak strasznie się irytujesz jeśli ktoś
                                > przedstawia odmienną opinię.

                                Napiszę ci coś. Wiele lat temu zrezygnowałem z usług TPSA. Wyjechałem, wróciłem
                                po kilku latach żeby od wynajmującego w tym czasie moje mieszkanie dostać plik
                                wezwań od KRUKA. Za długi wobec TPSA. Po prostu TPSA zjadła/wyrzuciła/zgubiła
                                moją rezygnację z usług. Nie pisz mi, że firmy typu KRUK są w stanie decydować o
                                czyikolwiek dobrym imieniu :D

                                > Pewnie już się przyzwyczaiłeś do wezwać
                                > i telefonów dlatego tak dobrze znasz standarty firm windykacyjnych.

                                Ja też je dobrze znam. Śmieszą mnie niepomiernie.

                                > Pisanie przez Ciebie o moralności, uczciwości, przyzwoitości itd.
                                > zakrawa na hipokryzję.

                                To samo mogę odnieść do KRUKA :D Ucziwość i przyzwoitość w wydaniu takich firm
                                to śmiech na sali.
                                • 14.07.08, 12:51
                                  O jakich wymienionych zarzutach piszesz?? Ja nie widzę żadnych
                                  zarzutów, tylko wypunktowane praktyki firm windykacyjnych, które są
                                  opisywane na tym forum najczęściej. Jeżeli chodzi o straszenie to
                                  miałem na myśli "straszenie". Zaskoczę Ciebie jestem za spłatą
                                  długów i każdą osobę, która celeowo (zaznaczam celowo) miga się od
                                  spłaty swoich zobowiązań, po prostu potępiam. Ale jestem za to
                                  wrogiem dzikich praktyk windykacyjnych.
                                  Mówisz, że pisanie o moralności, uczciwości dłużnika jest
                                  hipokryzją, a co, dłużnicy to bydło?? Ludzie drugiej kategorii?? Ja
                                  rozumiem, że miałeś wpojone na szkoleniu kilkanaście formułek, które
                                  często powtarzasz i wierzysz w nie i pewnie śnią się one Tobie po
                                  nocach :))), ale siedząc na "call center" ze słuchawkami na uszach,
                                  przed monitorem obklejonym "żółtymi karteczkami" z tymi właśnie
                                  formułkami, tak na prawdę gó.. wiesz o życiu drugiej strony.
                                  Piszesz, że dalsza dyskusja z "takim egzemplarzem" jest bezcelowa,
                                  dla mnie to tylko jest pretekst, aby w miarę "z twarzą" wycofać się
                                  z dyskusji z braku argumentów. Przyzwyczaj się do tego, ze tak na
                                  prawdę, nic nie możecie, rozumiem, że macie kompleksy na tle
                                  komorników (którzy mogą nota bene bardzo dużo), ale prawda jest taka
                                  jaka jest. Uświadom sobie rórwnież, że nie każdy jest "mieszkańcem"
                                  Ciemnogrodu.

                                  Pozdrawiam
                                • 14.07.08, 19:48
                                  Pozwolę sobie się wtrącić w tę arcyciekawą wymianę zdań.

                                  Unhappy, łebski z Ciebie facet, ale wykazujesz irytujący upór w dwóch kwestiach:
                                  sprowadzaniu wierzycieli wyłącznie do firm windykacyjnych i traktowaniu firm
                                  windykacyjnych niepomiernie gorzej niż wierzycieli "pierwotnych".

                                  Tymczasem obrót wierzytelnościami niczym nie różni się od handlu pietruszką i
                                  marchewką, z uwzględnieniem specyfiki branży.

                                  W krajach tzw. Zachodu wierzytelnościami spłaca się własne zobowiązania. Zdarza
                                  się, że na poziomie biznesowym firmy nie oferują kwot jakie zapłacą, tylko kwoty
                                  wierzytelności jakie posiadają. I nikt nie puka się z tego powodu w czoło.
                                  Najwyżej dlatego, że przedstawione wierzytelności nie mają szans na skuteczną
                                  egzekucję. A w Polsce?

                                  Wybacz, ale pisanie rzeczy typu "To samo mogę odnieść do KRUKA(...)" jest
                                  argumentem żadnym, żeby nie powiedzieć śmiesznym. Brak płatności w określonym
                                  momencie nie jest uwarunkowany działaniem firm windykacyjnych. To raczej efekt
                                  bezkarności dłużnika i brak poczucia obowiązku. Nawet nie pracując w firmie
                                  windykacyjnej można wyrobić sobie pogląd na temat dłużników, których
                                  zobowiązania tam trafiają. "Nikt mnie przez x lat nie informował", "Zapomniałem,
                                  że im zalegam", "wtedy nie miałem pieniędzy, teraz mam, ale oni nie chcą
                                  mniejszych kwot przyjąć, więc nic nie płacę". Sorry, ale to nic więcej niż
                                  usprawiedliwianie własnej głupoty, cwaniactwa lub nieuczciwości.

                                  Faktem jest, że obniża się standard windykacji i kwalifikacje pracowników tej
                                  branży (przynajmniej w molochach). Przyznają to sami wieloletni pracownicy
                                  Ultimo, CENTa czy KRUKa. Tłumaczenie ignorowania zobowiązań chamstwem rozmówcy
                                  jest jednak sztuczką, wymówką, oszukiwaniem i to bynajmniej nie samego siebie.
                                  Jak nazwiesz człowieka, który zatankuje do pełna i nie zapłaci, bo prostak za
                                  kasą nazwie go "niedzielnym kierowcą"? Powiesz, że słusznie zrobił? Co powiesz o
                                  kimś, kto wynosi z hipermarketu towar pod kurtką tłumacząc, że ochroniarz krzywo
                                  na niego spojrzał? Przyznasz mu rację? Wydaje mi się, że sam nie chciałbyś, aby
                                  klient opróżnił Twój magazyn tylko dlatego, że wdałeś się z nim w sprzeczkę.
                                  Choć może się mylę i uważasz, że to słuszna kara za brak poszanowania klienta.

                                  Dłużnicy narzekają, że windykatorzy ich oszukują. I to jest stwierdzone praktyką
                                  (tak, byłem dłużnikiem), jak i teorią (literatura, rozmowy ze znajomymi). Ale
                                  dłużnicy co robią? "Tak, zapłacę jutro", "Wpłacę 500 złotych w przyszłym
                                  tygodniu i prześlę potwierdzenie", "Nie, ja jestem jego bratem, a o co chodzi?".
                                  To jak to jest, firma windykacyjna ma być na wskroś uczciwa a dłużnik może
                                  kłamać, łgać i oszukiwać? Można zrozumieć człowieka, że nie chce płacić a nie
                                  można zrozumieć wierzyciela, że chce odzyskać pieniądze?

                                  Wiadomo, że nie każdy dłużnik jest oszustem i że nie każde zobowiązanie jest
                                  wynikiem kradzieży. Ale nie można popadać w przesadę. Rozmawiając z dłużnikami
                                  nagle okazuje się, że 99,9% długów znajdujących się w obrocie należy do biednych
                                  i poszkodowanych przez los, którzy chcą a nie mogą spłacić zobowiązań. Zabawne.
                                  To jak ze studentami, którzy swego czasu brali tysiące abonamentów w Erze, a gdy
                                  przychodziły rachunki nagle uświadamiali sobie, że są zbyt biedni by je spłacić.
                                  W dodatku zbyt zarobieni by choćby spróbować podjąć się jakiejś pracy żeby
                                  spłacić dług.

                                  Problemem wierzycieli, nie tylko firm windykacyjnych, jest to, że tracą czas na
                                  polubowne załatwianie spraw, gdy mogą złożyć pozew. Wtedy odpadają tłumaczenia,
                                  że firmy windykacyjne są takie i takie, nikt nie powie, że przez x lat nie był
                                  informowany o zobowiązaniu. Ale będzie narzekał, że nikt nie dał mu szansy.



                                  • 14.07.08, 21:48
                                    real_mr_pope napisał:

                                    Dzięki za post przywracający pewną równowagę :D

                                    Tytułem komentarza:

                                    1. Nie znam nieuczciwych dłużników z wyjątkiem tych którzy lecieli ze mną w
                                    kulki. Instrumenty prawne (jeśli nie ma się tysięcy dłużników) są proste, łatwe
                                    i przyjemne. Są też sytuacje w których dłużnik CHCE ale nie może.

                                    2. Moje zdanie o firmach windykacyjnych wynika z pierdół jakie przysyła mi KRUK.
                                    Pierwszy list jaki przysłali zaczął się od kłamstw i straszenia. Relacja
                                    dłużnik-wierzyciel to relacja biznesowa - emocje są niewskazane. Wystarczyłoby
                                    KRUK'owi inaczej sformułować pierwszy list i sprawa zostałaby wyjaśniona. Mój
                                    "dług" wynika z błędu TPSA. Ani jednej, ani drugiej firmy nie interesował jednak
                                    stan faktyczny. Pierwsza gubi swoją dokumentację, druga traktuje wszystkich jak
                                    ciemne masy nie mające żadnej świadomości prawnej.

                                    3. Wbrew wielu moim postom jestem przeciwnikiem wprzęgania emocji w relacje
                                    dłużnik-wierzyciel. To jest relacja biznesowa. Ale na chamstwo (za jakie uważam
                                    próbę wygrywania nieznajomości prawa i zastraszanie ludzi) będę niestety
                                    reagował emocjonalnie :)

                                    4. A dłużnicy oczywiście są różni ale nie chcę teraz mi się grzebać w moich
                                    postach żeby ci pokazać, że nie bronię dłużników zawsze i wszędzie :D
                                    • 15.07.08, 00:30
                                      A więc podsumowując wymianę zdań ;)))

                                      "TAKI TAM" - pisze o możliwościach firm windykacyjnych, ale tylko o
                                      takich jakie każda firma ma opisane na swojej ofercie :)))

                                      "aniol_stroz1" - jak zawsze broni uczciwych dłużników, ale
                                      nieuczciwych potępia :))), pilnuje, aby wszystkich dłużników nie
                                      wrzucać do jednego worka i w końcu jak zawsze, musiał wtrącić kilka
                                      słówek o "WIELKICH" możliwościach windykatorów :)))

                                      "Unhappy" - jest totalnym wrogiem Kruka (wcale się nie dziwie)

                                      "real_mr_pope" - przypomiał, że istnieją inni wierzyciele niż firmy
                                      windykacyjne, przedstawił zachowanie nieuczciwych dłużników, oraz
                                      trafnie spłentował, że za dużo czasu traci się na polubowne
                                      załatwienie sprawy i zgadzam się z tym w 100% :)))

                                      Pozdrawiam ;))))))
                              • Gość: jarek IP: *.dynamic.mm.pl 15.01.15, 23:47
                                Nie strasz i nie oceniaj ! jestes żołnierzem firmy windykacyjnej więc karierę prawniczą masz pogrzebaną do końca życia bo na tym się nie znasz, pozdrawiam i życzę sukcesów.
                                P.S. przepraszam za małą literę na poczatku, poprawiłem.
                                • Gość: Emigrant IP: *.3-1.cable.virginm.net 21.01.15, 22:04
                                  Ktoś taki jest spalony nie tylko w branży prawniczej. Byłych windykatorów nigdzie nie chcą. A jeśli nawet dostaną jaką pracę poza windykacją, to koledzy skutecznie uprzykrzaja takim życie.
      • Gość: gość IP: *.19-3.cable.virginmedia.com 28.06.13, 19:01
        Oczywiście że tak ,ale po Twoim sprzeciwie sprawę przegra!!!!!!
    • Gość: mila IP: 89.204.139.* 10.06.13, 10:46
      Witam , ja dlug splacilam przelewem ktory , wyszedł odemnie z data ustalona , przez firme , a firma zaksiegowala 3 dni pozniej , i mam placic odsetki smiech tym bardzej ze dzwonilam i ustalam z firma ze opoznic sie moze opłata o 5 dni Pan miał zanotowac i było ustalone a firma neka jest to nie uczciwosc firmy , poza tym personel meski jest bardzo nie mily :)JEST TO NIE UCZCIWE JAWNE OSZUSTWO , WOBEC MOJEJ OSOBY SPŁACILAM DŁUG INFORMUJAC ZE OPZNIE 5 DNI
      • 10.06.13, 18:29
        Nie liczy się data przelewu tylko data wpływu środków na rachunek, a więc Twój przelew powinien wpłynąć na rachunek wierzyciela najpóźniej w wyznaczonym terminie:

        Uchwała
        z dnia 4 stycznia 1995 r.
        Sąd Najwyższy
        III CZP 164/94
        Spełnienie świadczenia bezgotówkowego następuje w dniu uznania rachunku bankowego wierzyciela, chyba że strony stosunku zobowiązaniowego postanowiły inaczej.

        A więc jeśli ustalasz termin na 10 dzień miesiąca to za wpłatę terminową uznaje się wpłatę zaksięgowaną na rachunku najpóźniej w dniu 10. To, że Pan zanotował Twoją informację o spóźnieniu oznacza tylko tyle, że przyjął do wiadomości, a nie, że zmienił Ci termin płatności. Nie dotrzymałaś warunków porozumienia, więc teraz nie marudź tylko licz się z konsekwencjami.
        • Gość: aqq IP: *.15-1.cable.virginmedia.com 29.06.13, 09:40
          Racja. Dziwnym trafem to jednak firmy windykacyjne maja takie rachunki bankowe, ktore ksieguja srodki po 3 dni! Dzisiaj w dobie 2 sesji eliksirow to jest doprawdy dziwne, czyz nie?
          Jakos jak taka sama droga przelejesz na konto prywatne to masz zaksiegowane wieczorem.
          Da sie?
          WIec co to jest jak nie naginanie prawa? Etyka? Uczciwosc? NIe w przypadku FW!
          • 04.07.13, 19:37
            To nie jest kwestia "dziwnych rachunków bankowych" tylko księgowania kasy z rachunku na Twoją sprawę. Zadzwoń do gazowni czy spółdzielni mieszkaniowej i zobaczysz czy księgowa zaloguje się na konto bankowe, żeby szukać czy dziś wpłynęła Twoja kasa. Na pewno tego nie zrobi tylko poczeka na dzisiejszy wyciąg do jutra. I nie będzie miało znaczenia, że jutro się rozchoruje i Twoją kasę zaksięguje za 5 dni. Bo Twoja kasa wpłynęła na rachunek gazowni/spółdzielni konkretnego dnia i na Twojej sprawie będzie zaksięgowana z datą wyciągu.

            Tak samo jest w FW. To, że wpłacisz kasę jutro rano nie znaczy, że jutro o 16 FW potwierdzi Twoją wpłatę. Na pewno tego nie zrobi, bo pracownik cc nie ma wglądu w rachunek bankowy tylko w Twoją sprawę w systemie informatycznym. A kasa, którą jutro wpłacisz i która jutro być może wpłynie na rachunek FW będzie zaksięgowana na Twojej sprawie za 3 dni, bo jutro jest piątek, więc wyciąg bankowy za piątek będą księgować w poniedziałek. I to niekoniecznie o 8 rano. Ale jeśli chodzi o roszczenia finansowe zawsze liczy się data wpływu na rachunek bankowy, a nie kiedy Pani Zosia z księgowości odnotowała wpływ na Twoim saldzie. Więc jeśli masz wątpliwości, że ktoś Cię oszukuje zawsze możesz poprosić podanie daty wpływu środków na rachunek.

            Natomiast jak przelejesz rano kasę do kolegi Gienka, to się chłopak o 17 zaloguje i Ci potwierdzi, że kasa jest. Bo on w przeciwieństwie do pracowników firm nie musi czekać na zamknięcie dnia księgowego, żeby zobaczyć co się dzieje na rachunku bankowym.
            • 21.01.15, 02:54
              Ok, ale jak zaksięguje kasę za 5 dni, to nie ma prawa za te 5 dni naliczać odsetek, bo to już podchodzi pod bezpodstawne wzbogacenie się. Odsetki tylko między dniem wymagalności a dniem uznania rachunku, jeśli już.
          • 21.01.15, 02:52
            Ja bym na miejscu klientki sprawdziła, czy wierzyciel nie chce wyłudzić tych odsetek. Można złożyć do banku wierzyciela za pośrednictwem swojego banku (takie procedury) zapytanie, kiedy konkretnie rachunek został uznany. A potem porównać to z notą odsetkową. Panie w księgowości mogą se księgować nawet 3 tygodnie i co wtedy? Klient ma odpowiadać?
    • Gość: Squirrel Killer IP: *.wolv.cable.virginmedia.com 29.06.13, 13:53
      Ciekawe, kiedy ktoś zza granicy wpadnie na pomysł, żeby powalczyć z ta firemką w sprawie ujawnienia danych w internecie. O ile polskie sądy im pozwalają na ujawnianie danych dłużników w internecie, o tyle w wielu krajach jest to niezgodne z prawem. Ktoś "życzliwy dla tej firmy" mógłby się postarać wyciągnąć sporą sumę od nich. Jak już ujawniają dane w sieci to powinni założyć ograniczenie na dostęp, tak żebym np nie widział ich z UK.
    • Gość: gosc IP: *.204.152.28.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 10.04.14, 18:28
      ta firma faktycznie straszy ludzi a tak ze bardzo obrarzaja dlurzniow wyzywaja oskarzaja ze nie mowi sie im prawdy ile zarabiasz i odrazu doliczajawieksze odsetki.
    • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.14, 09:52
      Walczę z Raport skutecznie , czekam na odszkodowanie od nich mam na nich łatwy sposób ich praktyki są bardzo nielegalne , jakby wszyscy których oni nękają podjęli walkę to by się wiele zmieniło w działaniu takich pasożytów . Więcej info pod jjaarroo@gazeta.pl.
    • Gość: T-MOBILE IP: *.play-internet.pl 30.09.14, 11:31
      Ostrzegam przed tą bandą złodziei,ta bandycka firemka powinna być zgłoszona do prokuratury i do KNF o nieuczciwe praktyki windykacyjne i za publikację danych osobowych na ogólnodostępnej stronie tzw,handel długami,za takie gangsterskie zagrania powinni dostać takie kary że ta cała mafia padnie a osoby kierujące tym syfem powinny dostać wieloletnie wyroki
      • Gość: marian paździoch IP: *.b-ras3.chf.cork.eircom.net 01.10.14, 02:00
        ale co ty masz do gadania że ostrzegasz? kupią twój dług, to będziesz wisiał na ich internetowej giełdzie długów www.handeldlugami.pl
        jedyne co możesz powalczyć wtedy, to jeśli wpis jest bezprawny (długu nie ma, albo wygrałeś w sądzie z nimi a oni nadal cię tam trzymają) bądź nieprawdziwy co do kwoty.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.