Dodaj do ulubionych

Komornik skarbowy pazerna szuja

IP: 221.178.181.* 26.05.09, 22:37
Jakim bydlakiem trzeba być, żeby zająć "dłużnikowi" wynagrodzenie w
100%?
Takim bydlakiem jest Paweł U...ski z US W-wa Bielany.

Dług nie jest mój - gdy prowadziłem działalność gospodarczą, ktoś
mnie wyrolował, a złodziejskie państwo naliczyło podatki za tą kasę,
której nigdy nawet na oczy nie zobaczyłem. Gdy potrzebowałem pomocy
instytucji tego państwa, żeby sądownie odzyskać dług, państwo było
daleko i miało mnie w d.... Ale kiedy nie udało mi się długu
odzyskać, państwo wyciąga swoją złodziejską łapę po "swoje".

Funcjonariuszem złodziei jest Paweł U...ski, który chce przy tym
zarobić na swoją "działę".
Ale jest tyleż pazerny, co głupi, bo nie spodziewał się chyba, że
będę tyrał za wynagrodzenie przekazywane w 100% na jego konto a sam
zdychał z głodu. Z moimi obecnymi zleceniodawcami jestem w na tyle
dobrych układach, że część wynagrodzeń idzie przez inne podmioty, a
część na czarno. Bydlakowi nie pozwoliłem zarobić nic. Ale jeśli
przypadkiem dowiem się, jak wygląda jego samochód, z chęcią
podziękuję mu za zmarnowany czas i nerwy mojej kobiety.
Edytor zaawansowany
  • lesnik5 26.05.09, 23:22
    I co, tak na forum go straszysz?
  • Gość: warszawiak IP: 221.178.181.* 26.05.09, 23:28
    Nie straszę ale czekam na wypowiedzi innych o podobnych
    doświadczeniach. Straszyć to ja go nie mam po co, bo swoje on już
    zrobił. Teraz ja coś może zrobię a może nie zrobię. Zobaczymy.
  • Gość: m IP: 80.94.16.* 27.05.09, 07:23
    Stara prawda: nie kradnij, państwo nie lubi konkurencji.
  • Gość: Qwe IP: *.acn.waw.pl 27.05.09, 07:43
    Akurat tak się składa, że niestety od kilku lat jestem stałym
    bywalcem w dziale egzekucji w US W-wa Bielany. Za podatki, ZUS-y z
    działalności gospodarczej. Przerabiałem znajomośc ze wszystkimi
    poborcami ( co kwartał obsługuje mnie inny). I muszę stwierdzić
    jedno: złego słowa o nich nie powiem. Robią swoją robotę - w sumie
    ktoś musi. Jestem u nich co miesiąc z haraczem ale mam względny
    spokój. Jestem na każde wezwanie, nie rzucam się, nie podskakuję.
    Wiem, że jestem winny kasę i powoli muszę ją oddać ( pnad 250 tys).
    Kiedyś jak właziłem do US to musiałem nałykać się prochów żeby
    pikawa nie siadła. Teraz czekając na korytarzu na "wizytę" u
    jednego - witam się z innym. Kiedyś nawet w sklepie........:))

    Ale niedługo ( 1-2 LATA) bądę niał to z glowy.

    Do autora: swoim postępowaniem więcej sobie zaszkodzisz niż pomożesz.
    Ale pewnie jesteś dorosły i wiesz co robisz.

    Pozdrawiam - dłużnik "weteran"..........:))))
  • Gość: warszawiak IP: 221.178.181.* 27.05.09, 09:27
    > Ale niedługo ( 1-2 LATA) bądę niał to z glowy.
    Ja niestety nie - zarabiam niedużo, a na życie wydaję tyle, że na
    spłatę długu nie zostaje nic, odsetki rosłyby szybciej, niż spłata.
    Więc nie mam żadnych powodów spłacać złodziejskiego "długu" - raz
    okradł mnie oszust kilka lat temu nie płacąc za usługi, drugi raz
    chce mnie okraść państwo ściągając swoją "działę", trzeci raz chce
    mnie okraść poborca ściągając też przy tym swoją "działę". Wspólnota
    złodziei!
  • Gość: Michał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 09:18
    u mnie bydle skasowało za zajęcie nieaktywnego konta 12tyś zł czyli
    5% długu , pieniędzy również nie widziałem ale niestety podpisy były
    moje i mi wszystko przypisano , narazie wiadomo , praca a kasa do
    ręki a nie na konto a część też 'inaczej'
  • kuby77 27.05.09, 08:40
    Gość portalu: warszawiak napisał(a):

    > Jakim bydlakiem trzeba być, żeby zająć "dłużnikowi" wynagrodzenie w
    > 100%?

    Jeśli pracujesz na umowę o pracę, jest to niemożliwe. W przypadku innych form zatrudnienia - jak najbardziej.

    > Takim bydlakiem jest Paweł U...ski z US W-wa Bielany.

    A co chcesz osiągnąć takim postępowaniem? Wdzięczność poborcy? Pokazujesz swoją niemoc, a dodatkowo narażasz siebie i pracodawcę na dalsze kłopoty, jeśli tylko dotrą do US te "rewelacje" jakie wypisujesz.

    > Dług nie jest mój - gdy prowadziłem działalność gospodarczą, ktoś
    > mnie wyrolował, a złodziejskie państwo naliczyło podatki za tą kasę,
    > której nigdy nawet na oczy nie zobaczyłem.

    Każdy tak gada. Działalność gospodarcza niesie za sobą olbrzymie ryzyko, a gadanie, że ktoś ci nie zapłacił, więc ty nie zapłaciłeś podatków to co najmniej dziecinada.

    > Gdy potrzebowałem pomocy
    > instytucji tego państwa, żeby sądownie odzyskać dług, państwo było
    > daleko i miało mnie w d.... Ale kiedy nie udało mi się długu
    > odzyskać, państwo wyciąga swoją złodziejską łapę po "swoje".

    I moje też. Podejmując działalność chyba znałeś zasady gry?

    > Funcjonariuszem złodziei jest Paweł U...ski, który chce przy tym
    > zarobić na swoją "działę".

    A co mu zarzucasz? Że robi to co do niego należy? Że egzekwuje prawo? Dura lex, sed lex. Nie umiesz prowadzić biznesu, to się zajmij czym innym.

    > Ale jest tyleż pazerny, co głupi, bo nie spodziewał się chyba, że
    > będę tyrał za wynagrodzenie przekazywane w 100% na jego konto a sam
    > zdychał z głodu. Z moimi obecnymi zleceniodawcami jestem w na tyle
    > dobrych układach, że część wynagrodzeń idzie przez inne podmioty, a
    > część na czarno.

    Wyrośniesz z krótkich spodenek, to może zmądrzejesz, a póki co miej poczucie, że to właśnie TY jesteś najmądrzejszy w całym tym zamieszaniu.


    > Bydlakowi nie pozwoliłem zarobić nic. Ale jeśli
    > przypadkiem dowiem się, jak wygląda jego samochód, z chęcią
    > podziękuję mu za zmarnowany czas i nerwy mojej kobiety.

    Sobie podziękuj, póki jeszcze się nic nie stało. Groźby wysuwane wobec funkcjonariusza publicznego to dość grząski grunt. Jeśli myślisz że jesteś anonimowy w internecie, to też gratuluję dobrego samopoczucia. Zanim ci nerw puści następnym razem pomyśl dwa razy, bo jak widać więcej z tego możesz mieć kłopotu, niż to wszystko jest warte.

    Jako doświadczony windykator mówię ci - mieć święty spokój - BEZCENNE :)
  • Gość: warszawiak IP: 221.178.181.* 27.05.09, 09:40
    > Jeśli pracujesz na umowę o pracę, jest to niemożliwe. W przypadku
    innych form z
    > atrudnienia - jak najbardziej.
    No właśnie.

    > Każdy tak gada. Działalność gospodarcza niesie za sobą olbrzymie
    ryzyko, a gada
    > nie, że ktoś ci nie zapłacił, więc ty nie zapłaciłeś podatków to
    co najmniej dz
    > iecinada.
    Tzw. "prawo" nie pomogło mi przeciw oszustowi, kŧóry mnie wyrolował.
    Ale trudno, tamto bym odpuścił, zdarza się. Ale nie do przyjęcia
    jest sytuacja, że jakieś bydlę ściąga mi 100% DZISIEJSZYCH,
    uczciwych zarobków w imię pseudodługu. To jest prawo ustanowione
    przez złodziei i dla złodziei, więc przestrzegać go nie widzę
    powodu.

    > I moje też. Podejmując działalność chyba znałeś zasady gry?
    Taki jesteś dumny, że jesteś wspólnikiem złodziei?

    > A co mu zarzucasz? Że robi to co do niego należy? Że egzekwuje
    prawo?
    Może egzekwować w sposób odpowiedni, a może w nieodpowiedni. Cóż to
    zresztą za prawo, które (jeśli chciałbym przestrzegać) każe mi
    zdychać z głodu i mieszkać pod mostem (zajęcie 100%)? Pie...le takie
    prawo, złodziejskie zresztą prawo.

    > Dura lex, sed lex.
    Tylko szkoda, że nie dla każdego. Dla tego kto mnie wyrolował nie
    płacąc, ono wcale nie było takie "dura". Co nie przeszkadza państwu
    i poborcy wyciągać łapy po "działę" w tym przestępstwie.

    > Nie umiesz prowadzić biznesu, to się zajmij czym innym.
    Nie prowadziłem nigdy "biznesu" tylko proste usługi (już ich nie
    prowadzę jako DG). Prawo nie ochroniło mnie przed oszustem, ale
    teraz pozwala jakiemuś bydlakowi wyciągać łapy po moje dzisiejsze
    zarobki. Złodziejskie prawo!

    > Wyrośniesz z krótkich spodenek, to może zmądrzejesz, a póki co
    miej poczucie, ż
    > e to właśnie TY jesteś najmądrzejszy w całym tym zamieszaniu.
    Projekcja.

    > Sobie podziękuj, póki jeszcze się nic nie stało. Groźby wysuwane
    wobec funkcjon
    > ariusza publicznego to dość grząski grunt.
    > Jako doświadczony windykator mówię ci - mieć święty spokój -
    BEZCENNE :)
    Ja tam już jestem spokojny, ale myślę, że potrzebna jest forma
    społecznego nacisku na bezkarne bydło urzędnicze. Za komuny, gdy
    władza przeginała, płonęły komitety partii. To była taka forma
    ludowej demokracji, kiedy lud mówił "basta" a inaczej nie było
    możliwości.
    Zepsuć opinię paru szujom, to jest działanie prospołeczne. Być może
    przed rodziną, znajomymi, uchodzą za mega uczciwych, troskliwych
    ojców itp. Pora, żeby prawda o ich moralności poszła w świat.
  • unhappy 27.05.09, 15:39
    > Ale nie do przyjęcia
    > jest sytuacja, że jakieś bydlę ściąga mi 100% DZISIEJSZYCH,
    > uczciwych zarobków w imię pseudodługu. To jest prawo ustanowione
    > przez złodziei i dla złodziei, więc przestrzegać go nie widzę
    > powodu.

    I w pewnym momencie możesz ponieść jeszcze większe konsekwencje swojej postawy.
    Twój wybór.

    Jeżeli oszukał cię kontrahent to Państwo nie pokryje twoich strat z tego tytułu
    (bo niby dlaczego). Dałeś się oszukać? Takie lekcje czasem kosztują dużo. Też
    się kiedyś dałem nabrać - zamówienie miesiąca, emocje, radocha i... pustka.
    Strata? Pięciocyfrowa. W projekcie, materiałach, robociźnie. Oszusta do dzisiaj
    nie znaleźli.

    Inny, któremu zaufałem do dzisiaj się śmieje. Nie wiem czy jest to śmiech
    naturalny czy nie, bo ma źółte papiery i podaje się za swojego brata bliźniaka
    :) Strata? Czterocyfrowa.

    To są krótkie ale bardzo intensywne lekcje. Lata szkoły nie dadzą ci tego co da
    ci świadomość, że dzwoniący super klient z wielką kasą, małą ilością czasu i
    wielkim zamówieniem JEST NA 100% oszustem :D

    Nie ma zleceń życia. Za każdym stoi oszust :D

    Wyjątki potwierdzają regułę :)

    To może ty zamiast obrażać się na państwo i resztę świata wyciągnij z lekcji
    nauczkę i spróbuj jeszcze raz.
  • Gość: m--> warszawiak IP: 80.94.16.* 28.05.09, 06:32
    Całkowicie rozumiem twoje wku...enie, ale łamiesz jedną z podstawowych zasad
    życiowego BHP - zaczynasz kopać się z koniem.

    Mnie też trafia szlag, gdy widzę dysproporcje między zabezpieczeniem interesów
    państwa, a osoby prywatnej, lub co gorsza - małego przedsiębiorcy. Że wspomnę
    tylko np.:
    1) okres przedawnienia należności ZUS - 10 lat; US - 5 lat; przedsiębiorcy - 3 lata;
    2) kompletny brak ustawowej ochrony przed egzekucją dla osób prowadzących
    działalność gospodarczą;

    Całkiem osobną kwestią jest kodeks postępowania egzekucyjnego w administracji.
    Funkcjonuje tam coś, co po długich bojach zlikwidowano w UoKSiE: z kwoty którą
    odzyska poborca, do wierzyciela pieniądze zaczynają trafiać dopiero po pokryciu
    kosztów egzekucyjnych. Ponieważ poborca dostaje premię zależną od ściągniętych
    kosztów egzekucji, to po ich zaspokojeniu traci zainteresowanie tematem i bierze
    się za kolejny tytuł egzekucyjny, gdzie jeszcze koszty nie są ściągnięte. W
    sumie daje to nadzwyczaj ciekawe efekty, ale to już temat na odrębny wątek.

    Tak czy siak: otrząśnij się z wściekłości, spłać to powoli i następnym razem nie
    konkuruj z państwem o pieniądze, bo jesteś na z góry przesranej pozycji...
  • Gość: zet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 10:43
    Takich spraw jest multum - fiskusa nie interesuje, że klient nie
    zapłacił złotówki, fiskusa interesuje wystawiona faktura czyli kasa
    na papierze. Sam kiedyś miałem taki przypadek - klient, instytucja
    państwowa (!) przez kilka miesięcy nie płacił a przedstawiciel tego
    samego państwa, poborca skarbowy, ścigał mnie za podatek od kasy,
    którą to państwo było mi winne - czyli prawie jak u Kafki!
    A rozwiązanie jest proste - mozliwość odpisania vatu dopiero po
    FAKTYCZNEJ zapłacie kontrahentowi!
  • aniol_stroz1 27.05.09, 10:51
    Ja trochę z innej beczki, czy poborca ma prawo zająć 100%
    wynagrodzenia??? A nie przypadkiem 50%?

    Pozdrawiam
  • Gość: warszawiak IP: 221.178.181.* 27.05.09, 12:21
    Kodeks pracy chroni tylko pracowników etatowych, a w niektórych
    zawodach praktyką jest zatrudnianie podwykonawców na zlecenie albo
    na fakturę.
    Taki ktoś nie ma praktycznie ochrony. Dla związków zawodowych to on
    jest "burżuj" i kapitalista. Jedyną formą ochrony są zapisy kodeksu
    cywilnego, który mówi, że komornik powinien zostawić kwoty niezbędne
    dla przeżycia. Ale taka szuja z US ma to w d...ie i zajmuje jak
    leci, choć ma przecież w PITach sumaryczne informacje o wysokości
    dochodów i wie, kiedy dochód jest za niski, by spłacać stare
    pseudodługi.
  • Gość: bezczelny IP: *.man.bydgoszcz.pl 27.05.09, 12:06
    z tego co pamiętam istnieje możliwość odpisania należności od instytucji
    państwowych od zobowiązań podatkowych?a może się mylę?
  • Gość: zet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.09, 12:23
    Istotnie - jeszcze w latach 90-tych była taka możliwość. Trzeba było
    złożyć odpowiedni wniosek do US do 31 pażdziernika danego roku i
    otrzymać zgodę w wyniku decyzji administracyjnej. Jak jest teraz -
    nie wiem...
  • Gość: warszawiak IP: 221.178.181.* 27.05.09, 12:16
    > A rozwiązanie jest proste - mozliwość odpisania vatu dopiero po
    > FAKTYCZNEJ zapłacie kontrahentowi!
    Tak byłoby uczciwiej, bo wyeliminowałoby rolowanie drobnych
    podwykonawców przez duże i silne firmy. Ale obecne prawo
    najwyraźniej tworzone było dla złodziei, a państwo z tego wałka
    bierze swoją "działę".
  • Gość: bezczelny IP: *.man.bydgoszcz.pl 28.05.09, 10:34
    z tego co pamiętam w ustawie o vat istnieje zapis o konsekwencjach
    odliczenia niezapłaconej faktury i są one drakońskie,
    a poinformowałeś US odbiorcy niezapłaconej faktury o tym fakcie?
  • Gość: zet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 11:04
    Zapis o którym piszesz dotyczy sytuacji gdy vat rozliczany jest
    metodą kasową a nie na zasadach ogólnych. Metoda kasowa umożliwia
    rozliczenie vatu po wplywie nalezności ale nie pózniej niż 90 dni po
    wystawieniu faktury. To działa także w drugą stronę - możesz
    odliczyć gdy zapłacisz...
  • follow_white_rabbit 29.05.09, 13:24
    to na zasadach ogólnych wolno nie płacić faktur i je odliczać? przecież jeżeli
    odbiorca zaksięguje fakturę (skoro odebrał i podpisał?)to raczej odliczy podatki
    ale kiedyś musi zapłacić.
    więc powiadomienie na piśmie US odbiorcy o braku zapłaty spowoduje
    kontrolę skarbową która może ujawnić inne nieprawidłowości:))
  • Gość: zet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.09, 18:06
    Radzę zejść na ziemię - skarbówkę interesuje zaksięgowany papier a
    nie to, czy kontrahent faktycznie wpłacił należność! Wystawiłeś
    fakturę, naliczyłeś vat - płacz i płać!!!!!!!!!!!!
    Niestety - oto Polska własnie!!!!!!!!!!!!!!!
  • follow_white_rabbit 30.05.09, 11:16
    tak,niestety dużo w tym prawdy
    ale też niektórzy kontrahenci bledną jak wspomnisz o US i że poinformujesz o
    niezapłaconych fakturach co spowoduje zazwyczaj kontrolę skarbową:))) i proszę
    wierzyć płacą!
  • Gość: ktos IP: *.76.classcom.pl 07.07.09, 23:12
    Komornik z zalozenia jest szuja - do mnie sie przyczepila ERA GSM - zlodzieje.
    Dostalem rachunek na bardzo wygurowana kwote bez billingu, powiedzialem, ze jak
    nie dostane billingu to nie zaplace. Billingu do dzisiaj nie dostalem mimo kilku
    telefonow i prosb a szuja komornik mi zapierdzielil 1700 zl z konta bankowego !
  • real_mr_pope 07.07.09, 23:49
    Komornik wykonał jedynie orzeczenie sądu. Wbrew pozorom, komornik
    nie jest od kwestionowania tych orzeczeń. Sąd wydał nakaz zapłaty,
    nadał odpowiednią klauzulę, komornik działa. Tyle.
  • follow_white_rabbit 10.07.09, 10:31
    W tym wątku chodzi o komornika skarbowego a ten o ile dobrze mi wiadomo
    należności operatorów telekomunikacyjnych nie ściąga tylko budżetowe.
    Po drugie to ciebie można za to gamoniem nazwać skoro nie potrafiłeś
    skutecznie upomnieć się o swoje racje,osobiście lub poprzez prawnika.
    Byłoby taniej i nie pisałbyś głupot.
  • Gość: Ania IP: *.magma-net.pl 16.07.09, 00:21
    A jakbys dostal billing, to bys powiedzial, ze na 0700, czy na Hawaje nie dzwoniles, wiec nie zaplacisz. Trzeba pilnowac telefonu.
  • Gość: yoshima IP: 78.8.254.* 14.07.09, 12:55
    ktos cie wyrolowal w interesach? sadzac po twoich wypowiedziach to chyba trafil
    swoj na swego...a co do poborcy skarbowego- coz taka praca,nie rozumiem dlaczego
    mialby ci odpuszczac. Z calej twojej wypowiedzi wynika ze nie jestes normalnym
    uczciwym przedsiebiorca tylko zwyklym malym kretaczem i kombinatorem
  • Gość: m. IP: *.centertel.pl 15.07.09, 11:57
    Przecież zajęcie 100% dochodów jest idiotyzmem z definicji, niezależnie od jego
    powodów i faktu, że nasze chore polskie prawo taką sytuację dopuszcza.
    Przecież taka osoba nie mając nic do stracenia automatycznie odchodzi z
    pracy (bo jaki ma sens praca bez wynagrodzenia??) i szuka innej lub w ogóle
    ucieka do szarej strefy. A więc chore prawo rodzi kombinatorstwo - zasada znana
    w Polsce od lat.
  • follow_white_rabbit 15.07.09, 12:28
    Idiotą jest ten kto mając na karku egzekucję pracuje na zlecenie lub
    o dzieło, a potem płacze że nie ma na chleb!
  • Gość: m. IP: *.centertel.pl 15.07.09, 13:14
    > Idiotą jest ten kto mając na karku egzekucję pracuje na zlecenie lub
    > o dzieło,
    No masz rację, lepiej od razu w szarą strefę.
    Ale bywa tak, że poborcy "budzą się" po kilku latach spokoju, kiedy zbliża się
    termin przedawnienia.
  • follow_white_rabbit 16.07.09, 10:22
    Budzą się jak widzą,że gościu ma kasę i szasta,a o długach zapomniał.
    Też bym się wkur..ł.

    "Tisze jediesz-dalsze budziesz" ,:)
  • Gość: m. IP: *.centertel.pl 16.07.09, 11:07
    > Budzą się jak widzą,że gościu ma kasę i szasta,a o długach zapomniał.
    Jesteś bardzo naiwny.
    Spotkałem się z sytuacją, kiedy US zajmował nędzne zarobki typu 1200/mc właśnie
    za VAT od kasy, która nigdy nie wpłynęła. Albo - co jeszcze bardziej żałosne -
    za VAT naliczony wstecz podatnikowi, który na podstawie informacji z tegoż
    urzędu
    (!!!) żył w przekonaniu, że nie ma obowiązku wchodzić w VAT.
    I szczególne ożywienie następowało jakieś 6 miesięcy przed zbliżającym się
    terminem przedawnienia.
    To są dranie, którzy za nic nie odpowiadają, a "przepraszam" od nich nie usłyszysz.
  • follow_white_rabbit 16.07.09, 11:31
    Dyskusja na temat,że jakiś dług powstał nieprawnie nie ma sensu-od tego jest
    cała procedura odwoławcza.Egzekucja nie jest od odwołań i oceniania zgodności
    tytułów wykonawczych z sensem tylko od odzysku kasy.Tak jak kat od ścinania
    głowy,a nie od myślenia czy słusznie.
    Szczególne ożywienie przed terminem przedawnienia..?Po to m.in.
    wprowadza się do systemu dane,jak urzędnik zapomni o dłużniku to maszynka
    usłużnie podpowie.W wielu przypadkach jednak to jeszcze nie
    działa,gdyż słyszałem o przypadkach "odpuszczenia" mandatów i różnej
    drobnicy po krótkim okresie-przychodziły zwroty podatków.
    Przepisy określają wyraźnie jakie kwoty wynagrodzenia są wolne od
    zajęcia,trzeba tylko przeczytać i zapamiętać...w czym problem?
  • Gość: m. IP: *.centertel.pl 16.07.09, 12:19
    > Dyskusja na temat,że jakiś dług powstał nieprawnie nie ma sensu-od tego jest
    > cała procedura odwoławcza
    Tu mowa o długach, które powstały w zgodzie z literą prawa i dlatego mówi się tu
    - bandyckie prawo, złodziejskie prawo. Bo prawo uderza tu w ofiarę a nie w sprawcę.

    > Egzekucja nie jest od odwołań i oceniania zgodności
    > tytułów wykonawczych z sensem tylko od odzysku kasy.
    Ale to, że prawo daje możliwość zajęcia w niektórych sytuacjach 100%
    wynagrodzenia, nie oznacza jednak, że egzekutor ma taki obowiązek.
    Zwyczajnie nie rozumiem takiego działania. Czy taki urzędas spodziewa się, że
    ten "dłużnik" będzie się karmił powietrzem i pracował bez wynagrodzenia??

    > Przepisy określają wyraźnie jakie kwoty wynagrodzenia są wolne od
    > zajęcia,trzeba tylko przeczytać i zapamiętać...w czym problem?
    W tym, że tylko zarobki z etatu są chronione, a są branże czy różne sytuacje
    osobiste, że ludzie mają innego typu umowy. Tu formalnie można zająć całość.
  • follow_white_rabbit 17.07.09, 09:49
    Powiedz co interesuje wierzyciela,że dłużnikowi ktoś nie zapłacił
    lub go nawet oszukał?Może mu co najwyżej współczuć.
    To że w Polsce płacimy podatki nawet od niezapłaconych faktur znaczy,
    że trzeba mieć rozum i go używać w kontaktach finansowych szczególnie.
    Ktoś cię zmusza do wypisywania faktur na przelew?

    Różne branże,różne umowy powiadasz?Fakt w niektórych branżach
    wyzyskuje się pod pozorami własnej działalności,perspektyw
    i ścieżki zawodowej.Te mydlenie oczu jakoś ci nie przeszkadza?
    Narobiłeś długów to płać,a może komornicy zostawią coś na przeżycie...
    Po drugie jak to nie jest możliwe to zatrudnij się na etacie,
    działalność możesz prowadzić nadal.

  • Gość: m. IP: *.chello.pl 17.07.09, 10:18
    > Powiedz co interesuje wierzyciela,że dłużnikowi ktoś nie zapłacił
    > lub go nawet oszukał?Może mu co najwyżej współczuć.
    Nasze państwo utrzymując taką politykę zachowuje się jak mafia ściągająca
    haracz. Podatek od niezarobionych pieniędzy to złodziejstwo w świetle prawa.

    > Ktoś cię zmusza do wypisywania faktur na przelew?
    Gdzie ty żyjesz? Wiesz, jaka była recesja około 2003 roku? Teraz to jest bajka,
    a nie kryzys. A w takich czasach nawet ktoś, z kim współpracujesz od 8 lat może
    okazać się nagle niewypłacalny.

    > Różne branże,różne umowy powiadasz?Fakt w niektórych branżach
    > wyzyskuje się pod pozorami własnej działalności,perspektyw
    > i ścieżki zawodowej.Te mydlenie oczu jakoś ci nie przeszkadza?
    Mniej niż komornik ściągający podatek od niezarobionych pieniędzy. Na mydleniu
    oczu opiera się od lat nasza gospodarka i tego jedną ustawą nie zmienisz, za to
    podatek od niezarobionych pieniędzy można by znieść od ręki, gdyby była taka wola.

    > Narobiłeś długów to płać,a może komornicy zostawią coś na przeżycie...
    Nie "ja narobiłem długów", tylko w tym wątku jest mowa o podatku od
    niezarobionych pieniędzy. Komornik ściągający taki dług niczym się dla mnie nie
    różni od mafioza przychodzącego po haracz. Setki czy tysiące ludzi musi się kryć
    przed złodziejami komorniczymi, zamiast normalnie pracować i płacić aktualne
    podatki na miarę swoich możliwości.
  • follow_white_rabbit 17.07.09, 10:59
    Nie wiem o jakiej recesji w 2003 mówisz,chyba w twojej głowie..:))
    Wspominam ten rok jako jeden z lepszych.Słabeusze znajdą się zawsze
    i wszędzie,a pokonane problemy o tobie świadczą.
    Zawsze podziwiałem konkurencję wchodzącą klientowi z wazeliną i terminami,o
    niskich cenach poniżej progu rentowności.Teraz kwiczą.
    I dobrze biznes nie jest dla każdego.
  • Gość: m. IP: *.chello.pl 17.07.09, 11:04
    > Zawsze podziwiałem konkurencję wchodzącą klientowi z wazeliną i terminami,o
    > niskich cenach poniżej progu rentowności.Teraz kwiczą.
    A ja zawsze podziwiałem tzw. "pożytecznych idiotów", którzy każde durne prawo
    wypełnią i uzasadnią.
  • follow_white_rabbit 17.07.09, 11:41
    Nie bronię "durnego prawa" tylko w zaawalowany sposób przekazuję ci
    prostą zasadę życiową:jak nie możesz pokonać przeszkody na drodze
    to nie rozbijaj jej głową tylko użyj głowy do ominięcia tej przeszkody.
    Myślałem,że nie trzeba tego mówić wprost..:))
  • Gość: m. IP: *.chello.pl 17.07.09, 11:56
    > jak nie możesz pokonać przeszkody na drodze
    > to nie rozbijaj jej głową tylko użyj głowy do ominięcia tej przeszkody.
    A jednak nie wiem, jak to się ma do sytuacji, która już się stała. Firmy
    bankrutują, ich współpracownicy zostają na lodzie - powiedz im, że widać są
    "słabeuszami", he he, zwłaszcza w branży budowlanej, powiedz im to w oczy,
    pewnie twarzy całej nie wyniesiesz, he he. Po co ścigać złodziei, w końcu tylko
    "słabeusz" da się okraść czy napaść, po co ścigać przemoc domową, przecież tylko
    "słabeusze" jej ulegają itd.

    A ja? Głową przeszkody nie rozbijam, bo nie idę podpalać US i nie idę skuć mordę
    poborcy ani przebić mu opon w aucie. Zresztą jakoś nie słychać o takich
    przypadkach, Polacy to jednak pokojowy i cywilizowany naród, he he.
    Załatwiam sobie puszczenie dochodów inną ścieżką, załatwiam ubezpieczenie
    zdrowotne w inny sposób i czekam na przedawnienie. Wszystko w porozumieniu z
    prawnikiem. Wszystko legalnie. Więc jaki jest problem?
  • mordimer.madderdin 18.07.09, 06:44
    Gość portalu: m. napisał(a):
    > Załatwiam sobie puszczenie dochodów inną ścieżką, załatwiam ubezpieczenie
    > zdrowotne w inny sposób i czekam na przedawnienie.Wszystko w porozumieniu z
    prawnikiem.

    Nie wiem, co ci twój prawnik nagadał, ale z tym przedawnieniem, to uważaj. Na
    przedawnienie należności podatkowych praktycznie nie ma szans - chyba, że twój
    US wyjątkowo - tj. na 5, a praktycznie dłużej niż 5 lat - zaśpi sprawę.
    BTW - przez ciebie będę musiał zmienic sygnaturkę ;-)
    _
    "m", tyle, że logowany.
  • Gość: m. IP: *.chello.pl 18.07.09, 11:45
    Z tym przedawnieniem to wiem, że jest sprawa sporna, było to już w sądach
    administracyjnych, trzeba na razie czekać. To jest kolejny absurd i złodziejstwo
    naszego prawa: nie dość, że podatek od braku pieniędzy, to jeszcze miałby się
    nie przedawniać (w przeciwieństwie do morderstwa...).
    A podpisu zmieniać nie musisz - ja podpisuję się "m." a nie "m" :)
  • follow_white_rabbit 20.07.09, 14:07
    Nigdzie nie napisałem żeby nie ścigać złodziei,ale trzeba to robić
    z głową.Podałeś przykład bezsensu życiowego jakim jest zajęcie 100%
    dochodów(a raczej przychodów jeśli chodzi o ścisłość)dłużnikowi,który
    jest drobnym przedsiębiorcą lub daje się wykorzystywać na zlecenie lub
    o dzieło.I myślący dłużnicy znajdą na ten paradoks sposób,:))
    Natomiast ty przeinaczasz moją wypowiedź;słabeuszem jest owszem ten
    co jojczy jak mu kontrahent nie zapłaci.Najwidoczniej nie potrafi
    przewidzieć takiej sytuacji a o zabezpieczeniu nie wspomnę.
    Dobry przykład podałeś,budownictwo.Mało to tępych burków jest
    "byznesmenami",fura skóra i komóra,a na wypłaty i płatności nie ma jak klient
    jaśnie idiotę w karolka zrobił..
    Po co mam takiemu uświadamiać,że jest niewolnikiem na własne życzenie?Może na
    takich najlepiej zarabiam..?:))


  • Gość: m. IP: *.chello.pl 20.07.09, 14:15
    Co Ty masz z tymi "niewolnikami".
    W pewnych branżach czy sytuacjach życiowych praca na etacie nie jest możliwa
    albo niekorzystna. Ja się nie czuję wykorzystywany przez zleceniodawców, ale
    przez nasze pazerne państwo, które chce mieć swój udział niezależnie, czy
    zarobek jest, czy go nie ma (bo jest tylko na papierze).

    > słabeuszem jest owszem ten
    > co jojczy jak mu kontrahent nie zapłaci.Najwidoczniej nie potrafi
    > przewidzieć takiej sytuacji a o zabezpieczeniu nie wspomnę.
    Doszukujesz się czegoś, czego tu nikt nie napisał. Nikt tu nie "jojczy" na
    kontrahenta (bo tak bywa, ryzyko zawodowe), ale na pazerność państwa i jego
    funkcjonariuszy.
  • follow_white_rabbit 20.07.09, 14:34
    Podatki są pochodną obrotu gospodarczego i jeżeli nie masz na nie
    to albo przepuściłeś albo źle skalkulowałeś interes lub nie zapłacono.
    Innych możliwości nie ma.Zasada płatności podatków bez względu na
    płatności ze strony kontrahentów obowiązuje wszystkich i każdy ma
    ten sam potencjalny problem.To czy firma sobie poradzi z tym czy nie
    jest swoistą selekcją...Moim zdaniem powinno tak pozostać,:))
    "W pewnych branżach czy sytuacjach życiowych praca na etacie nie jest możliwa albo niekorzystna.."
    Praca na zlecenie i o dzieło jest przede wszystkim korzystna dla
    zleceniodawcy,obniżającego kosztem quasi-pracownika swoje koszty
    zatrudnienia,zrozum to w końcu.Jest robiony na szaro jak tylko się da.Na dodatek rozbujała ambicja nie pozwala nazwać się niewolnikiem.
    Żeby odwrócić uwagę od swoich nadużyć każdy taki "byznesmen"
    kubeł pomyj na każdym kroku na państwo wyleje.I jego funkcjonariuszy
    złych,a jakże..,:)
  • Gość: m. IP: *.chello.pl 20.07.09, 14:54
    > Podatki są pochodną obrotu gospodarczego
    I dlatego jeśli nie ma obrotu, to nie powinno być i podatku. Koniec kropka.

    > Zasada płatności podatków bez względu na
    > płatności ze strony kontrahentów obowiązuje wszystkich i każdy ma
    > ten sam potencjalny problem.To czy firma sobie poradzi z tym czy nie
    > jest swoistą selekcją...
    To nie jest merytoryczna selekcja. To jest zwykłe przerzucanie odpowiedzialności
    przez państwo na podmioty, które nie są przygotowane do takich zadań. Taki
    jednoosobowy usługodawca jest tłumaczem, informatykiem czy budowlańcem, a nie
    fachowcem od windykacji i kalkulacji ryzyka. To US dysponujący fachowym aparatem
    powinien się tym zajmować, ale nie przez uderzenie w ofiarę, ale w sprawcę [od
    którego ten łańcuszek niezapłaconych faktur się zaczął]. I dziwić się potem, że
    ludzie powszechnie mówią "prawo chroni sprawców, a nie ofiary".

    > Praca na zlecenie i o dzieło jest przede wszystkim korzystna dla
    > zleceniodawcy
    Mów za siebie.

    > Na dodatek rozbujała ambicja nie pozwala nazwać się niewolnikiem.
    Równie dobrze niewolnikiem można by nazwać tego, co posłusznie dzień w dzień
    wstaje o 7ej i zasuwa do roboty, niezależnie jak się czuje, czy akurat dobrze
    spał czy nie, czy ma dzieci zdrowe czy nie itd. Ale co to ma do tematu wątku,
    poza tym, że jakieś kompleksy tu wyłażą?

    > Żeby odwrócić uwagę od swoich nadużyć każdy taki "byznesmen"
    > kubeł pomyj na każdym kroku na państwo wyleje.I jego funkcjonariuszy
    > złych,a jakże..,:)
    No właśnie dlatego wspomniałem o tzw. pożytecznych idiotach.
  • follow_white_rabbit 20.07.09, 15:11
    Niewolnikiem można nazwać tego co wykonuje pracę na wspomniane umowy
    rezygnując z praw jakie należą się normalnie pracownikowi,czyli
    urlopu,chorobowego i innych.Ty zaś uparcie twierdzisz,że to się czasem
    opłaca.Napisałem wyżej komu i dlaczego,więc czytaj ze zrozumieniem.
    Każdy podejmując dz.gosp. bierze na siebie pewne obowiązki i trzeba
    być ich świadom bez względu czy jest się kowalem czy prawnikiem.
    Tak czy inaczej jest się kowalem swego losu...,a że nie wszystkim
    wychodzi..

    c`est la vie
  • Gość: m. IP: *.chello.pl 20.07.09, 15:24
    > Napisałem wyżej komu i dlaczego,więc czytaj ze zrozumieniem.
    Co mam czytać, skoro piszesz bzdury. Wiem co mi się opłaca. Na tym polega
    korzystny układ - że obu stronom się opłaca.

    > Każdy podejmując dz.gosp. bierze na siebie pewne obowiązki i trzeba
    > być ich świadom bez względu czy jest się kowalem czy prawnikiem.
    Państwo też teoretycznie daje pewne prawa. Ale nie zawsze one są do
    wyegzekwowania, a prawo jest tak skonstruowane, by w takiej sytuacji
    [nieegzekwowalnych praw] sprzyjać sprawcy a nie ofierze. I to nie jest ok.

    > Tak czy inaczej jest się kowalem swego losu...,a że nie wszystkim
    > wychodzi..
    Bo czasem ktoś dostanie gazrurką w łeb w ciemnej ulicy... też mu po prostu "nie
    wyszło" i jest ok, bo to "słabeusz" i nie warto się przejmować jego prawami i
    ścigać sprawcę?
  • follow_white_rabbit 20.07.09, 15:52
    Gość portalu: m. napisał(a):

    > > Napisałem wyżej komu i dlaczego,więc czytaj ze zrozumieniem.
    > Co mam czytać, skoro piszesz bzdury. Wiem co mi się opłaca. Na tym polega
    korzystny układ - że obu stronom się opłaca.

    Może jednak nawet nie wiesz co tracisz?Przecież nie czytasz bzdur..,
    wiesz jak zwykle lepiej..:))

    ... Państwo też teoretycznie daje pewne prawa. Ale nie zawsze one są do
    > wyegzekwowania, a prawo jest tak skonstruowane, by w takiej sytuacji
    > [nieegzekwowalnych praw] sprzyjać sprawcy a nie ofierze. I to nie jest ok

    Mamroczesz,jojczysz i wymyślasz.Jako taki zorientowany w prawie
    wytłumaczy ci,że winę sprawcy trzeba udowodnić.Zobowiązania swe płacić bez
    względu na własne wpływy i tłumaczenie o niezapłaconych przez klientach
    fakturach wierzyciel(państwo,bank lub dostawcy)może
    wysłuchać,ale dłużnik i tak musi zapłacić.
    Tyle,że ty wiesz swoje lepiej i bzdur jak wyżej słuchać/czytać
    nie zamierzasz o zrozumieniu nie wspomnę.Co najwyżej możesz nazwać
    "pożytecznym idiotą" każdego nie zgadzającego się z twoimi ..hm
    poglądami.
    >
    > > Tak czy inaczej jest się kowalem swego losu...,a że nie wszystkim
    > > wychodzi..
    > Bo czasem ktoś dostanie gazrurką w łeb w ciemnej ulicy... też mu po prostu
    "nie wyszło" i jest ok, bo to "słabeusz" i nie warto się przejmować jego prawami
    i ścigać sprawcę?

    Od tego są stosowne służby,notabene państwowe,z podatków,również
    tych "mafijnie ściągniętych" od niezapłaconych faktur też.Tyle.

  • Gość: m. IP: *.chello.pl 20.07.09, 16:34
    > Zobowiązania swe płacić bez
    > względu na własne wpływy i tłumaczenie o niezapłaconych przez klientach
    > fakturach wierzyciel(państwo,bank lub dostawcy)może
    > wysłuchać,ale dłużnik i tak musi zapłacić.
    No i mów tu do słupa. Zobowiązania wobec banku czy dostawcy wynikają z jakiejś
    odniesionej korzyści (wziąłem towar czy kredyt, coś za to kupiłem, przynajmniej
    w teorii mogę to sprzedać i oddać kasę). Podatek od braku pieniędzy nie wiąże
    się z żadną odniesioną korzyścią, ale wręcz przeciwnie - jest to podatek
    od straty!! Nie dość, że mam kłopot, bo ktoś mi nie zapłacił, to nasze państwo w
    "nagrodę" wbija mi nóż w plecy. Wiem, że takie jest prawo, ale uważam to za
    złodziejskie prawo. Wolno mi? Wolno.

    > Od tego są stosowne służby,notabene państwowe,z podatków,również
    > tych "mafijnie ściągniętych" od niezapłaconych faktur też.Tyle.
    Nie bierz wszystkiego co się pisze tak dosłownie. O co innego chodziło w tym
    tekście.
  • real_mr_pope 20.07.09, 22:13
    > Zobowiązania wobec banku czy dostawcy wynikają z jakiejś >
    > odniesionej korzyści(...)

    Kolejna osoba, która doznała iluminacji w sprawach podatkowych i
    odkryła, że podatek nie jest za coś:)

    > Nie dość, że mam kłopot, bo ktoś mi nie zapłacił, to nasze państwo
    > w "nagrodę" wbija mi nóż w plecy.

    Tiaa... A powinno przytulić, pogłaskać i ucałować, co? Jakkolwiek
    uważam, że podatek to niższa forma okradania obywateli, niemniej nie
    zgadzam się z tezą jakoby VAT był podatkiem od straty. Jak nie
    patrzeć, nie jest to podatek dochodowy. Dla tego podatku Twój dochód
    czy straty nie mają żadnego znaczenia, istotny jest obrót. I, gwoli
    ścisłości, uwazam go za dużo bardziej sprawiedliwy niż podatek
    dochodowy.


  • Gość: m. IP: *.chello.pl 20.07.09, 22:53
    > Kolejna osoba, która doznała iluminacji w sprawach podatkowych i
    > odkryła, że podatek nie jest za coś:)
    A podatek od straty? Mam prawo uważać go za niemoralny. Tak jak poborcę, który
    próbuje go ściągać.

    > Tiaa... A powinno przytulić, pogłaskać i ucałować, co?
    Wystarczy żeby nie dobijało. Tylko tyle i aż tyle.

    > Dla tego podatku Twój dochód
    > czy straty nie mają żadnego znaczenia, istotny jest obrót.
    Zwłaszcza taki, który nie zaistniał. Dobre sobie.
  • real_mr_pope 21.07.09, 21:00
    > A podatek od straty? Mam prawo uważać go za niemoralny. Tak jak
    > poborcę, który próbuje go ściągać.

    A cóż to takiego ten podatek od straty?

    > Zwłaszcza taki, który nie zaistniał. Dobre sobie.

    Faktura zaksięgowana? Zaksięgowana. Zatem obrót zaistniał.
  • Gość: m. IP: *.centertel.pl 21.07.09, 22:50
    > A cóż to takiego ten podatek od straty?
    To VAT od kasy, której nie mam, bo nie zapłacono. Czyli od straty.

    > Faktura zaksięgowana? Zaksięgowana. Zatem obrót zaistniał.
    Kasa zapłacona? Nie. Zatem jaki obrót? Wymiana handlowa od wieków polegała na
    wymianie towar za towar (czy usługę). Potem wprowadzono pieniądz jako
    równoważnik pracy. Towar za pieniądz. A towar/usługa za nic?
  • real_mr_pope 22.07.09, 20:50
    > To VAT od kasy, której nie mam, bo nie zapłacono. Czyli od straty.

    To nie jest VAT od kasy, której nie masz. To jest VAT od wartości
    dostawy lub sprzedaży. VAT nie jest podatkiem dochodowym.

    > Kasa zapłacona? Nie. Zatem jaki obrót? Wymiana handlowa od wieków
    > polegała na wymianie towar za towar (czy usługę).

    Zatem wymień swoją usługę za krowę albo królika, jak chcesz sięgać
    prehistorii. "Nowoczesna" wymiana handlowa zna pojęcie kwot
    naliczonych.
  • Gość: m. IP: *.chello.pl 22.07.09, 21:05
    > To nie jest VAT od kasy, której nie masz. To jest VAT od wartości
    > dostawy lub sprzedaży.
    Gdyby mi zapłacono, to owszem. Ale w sytuacji, gdy mi nie zapłacono, to moja
    praca na rzecz firmy A jest faktycznie darowizną (a więc przychodem) firmy A.
    Jednak firma A nie płaci od tego podatku dochodowego, za to ja płacę od tego
    haracz (formalnie zwany podatkiem VAT i dochodowym). Czy nadal uważasz to za
    moralne (nie pytam, czy zgodne z prawem, pytam, czy moralne)?

    > "Nowoczesna" wymiana handlowa zna pojęcie kwot naliczonych.
    Czyli wirtualnych w tym wypadku. Szkoda, że podatek nie jest wirtualny, ale w
    prawdziwym pieniądzu.
  • real_mr_pope 24.07.09, 20:56
    > Jednak firma A nie płaci od tego podatku dochodowego,

    Od darowizny nie płaci się podatków dochodowych, tak a props.

    > Czy nadal uważasz to za moralne (nie pytam, czy zgodne z prawem,
    > pytam, czy moralne)?

    Jeżeli jesteś na tyle nierozgarnięty, że nie możesz zarejestrować
    się jako mały podatnik i mieć obowiązek podatkowy w momencie
    otrzymania zapłaty.. to tak.

    > Czyli wirtualnych w tym wypadku. Szkoda, że podatek nie jest
    > wirtualny, ale w prawdziwym pieniądzu.

    Tak, jasne. Bo większość przedsiębiorców płaci VAT gotówką:)
  • Gość: m. IP: *.chello.pl 24.07.09, 21:31
    > Jeżeli jesteś na tyle nierozgarnięty, że nie możesz zarejestrować
    > się jako mały podatnik i mieć obowiązek podatkowy w momencie
    > otrzymania zapłaty.. to tak.
    Musztarda po obiedzie. Działalność zawiesiłem w 2003 a poborca usiłuje mi
    ściągać "zaległości" z 2003 roku.

    > Tak, jasne. Bo większość przedsiębiorców płaci VAT gotówką:)
    Wiesz co, miałem cię za poważnego dyskutanta. A ty tylko się czepiasz pierdół i
    słówek, nie mając w istocie nic do dodania wartościowego do dyskusji.
  • real_mr_pope 25.07.09, 18:20
    > Wiesz co, miałem cię za poważnego dyskutanta. A ty tylko się
    > czepiasz pierdół i słówek

    Nie, nie jestem poważnym dyskutantem. Ale "pierdół i słówek" się
    czepiam, bo w mojej ocenie są to istotne kwestie w przedmiocie, o
    którym rozmawiamy. To, że w Twoim światopoglądzie liczy się jedynie
    twarda gotówka i pieniądz elektroniczny, nie ma żadnego znaczenia.
    Zarówno międzynarodowy jak i lokalny obrót gospodarczy ma szerszy
    światopogląd:)

    > nie mając w istocie nic do dodania wartościowego do dyskusji.

    No cóż, Ty masz jedynie swoje żale i sprzeciw wobec rzeczywistości
    gospodarczej. To dyskusja na takim poziomie abstrakcji, że
    powinieneś ją rozpocząć na jakimś forum filozoficznym. Albo
    politycznym.

  • follow_white_rabbit 21.07.09, 10:57
    bardzo dziękuję,może ty masz więcej cierpliwości..:))
  • real_mr_pope 20.07.09, 22:05
    > I dlatego jeśli nie ma obrotu, to nie powinno być i podatku.
    > Koniec kropka.

    Jeżeli nie masz obrotu to nie płacisz ani VAT, ani PIT, ani CIT.
    Możesz zapłacić jedynie podatek akcyzowy, ale on funkcjonuje na
    nieco odmiennej zasadzie. W czym więc widzisz problem?

    > Taki jednoosobowy usługodawca jest tłumaczem, informatykiem czy
    > budowlańcem, a nie fachowcem od windykacji i kalkulacji ryzyka.

    Żeby poczynić założenie braku zapłaty za usługę nie trzeba być ani
    fachowcem od windykacji, ani od kalkulacji ryzyka. Takie ryzyko jest
    elementem wpisanym w świadczenie jakichkolwiek usług na
    jakichkolwiek zasadach. Jak przy pożyczce.

    > To US dysponujący fachowym aparatem powinien się tym zajmować, ale
    > nie przez uderzenie w ofiarę, ale w sprawcę [od którego ten
    > łańcuszek niezapłaconych faktur się zaczął].

    Narzekasz na złodziejski aparat państwowy, a chcesz mu nadać jakieś
    dodatkowe kompetencje? Żartujesz sobie chyba. US nie jest od
    rozliczania wynagrodzenia dla zleceniobiorcy czy wykonawcy, a tym
    bardziej od windykacji tych należności.
  • Gość: m. IP: *.chello.pl 20.07.09, 22:50
    > Jeżeli nie masz obrotu to nie płacisz ani VAT, ani PIT, ani CIT.
    No naaapraaaawdęę?? To dlaczego poborca mi usiłuje zajmować wynagrodzenie, choć
    poniosłem (wtedy, kilka lat temu) stratę?

    > Żeby poczynić założenie braku zapłaty za usługę nie trzeba być ani
    > fachowcem od windykacji, ani od kalkulacji ryzyka.
    I wystarczy, że ryzykuję swoją pracą. Najwyżej się napracuję bez wynagrodzenia.
    A prawo zmusza także do ryzykowania gotówką (czyli też posiadanym już
    majątkiem). Dlaczego? Nie widzę merytorycznego uzasadnienia. No, może takie, że
    poborcy łatwiej ściągać zaległy VAT z drobnego usługodawcy, niż z cwaniaka,
    który ma sztab prawników, x spółek, które może zbankruktować wedle potrzeby itd.
    Ale to nie dla mnie prawo, nie moje prawo, dlatego mówię, że to złodziejskie prawo.

    > Narzekasz na złodziejski aparat państwowy, a chcesz mu nadać jakieś
    > dodatkowe kompetencje?
    Wystarczy aby VAT był odliczany w chwili faktycznej zapłaty. Tylko tyle i aż tyle.
  • real_mr_pope 21.07.09, 21:14
    > No naaapraaaawdęę?? To dlaczego poborca mi usiłuje zajmować
    > wynagrodzenie, choć poniosłem (wtedy, kilka lat temu) stratę?

    Zwolnienie z egzekucji obejmuje osoby, które kilka lat wcześniej
    poniosły straty? Zaiste, ciekawa interpretacja prawa podatkowego:)

    > A prawo zmusza także do ryzykowania gotówką (czyli też posiadanym
    > już majątkiem).

    Nie prawo, tylko tzw. rynek. Niezależnie od tego jak bardzo
    restrykcyjne jest prawo podatkowe, działalność gospodarcza zawsze
    obarczona jest jakimś ryzykiem.

    > Dlaczego? Nie widzę merytorycznego uzasadnienia.

    Hmm.. Chciałbyś prowadzić działalność gospodarczą bez ryzykowania
    własną gotówką? Chyba marzy Ci się działanie na cudzy koszt. Prosta
    sprawa, zostać zawodowym pełnomocnikiem.

    > Ale to nie dla mnie prawo, nie moje prawo, dlatego mówię, że to
    > złodziejskie prawo.

    Tiaaa.. Biorąc pod uwagę Twój pogląd, że działalność gospodarcza
    powinna być w cudowny sposób zwolniona z ryzyka majątkowego, to
    widać prawo nie będzie złodziejskie jedynie wówczas, gdy ustawowo
    zagwarantuje Ci zysk.

    > Wystarczy aby VAT był odliczany w chwili faktycznej zapłaty. Tylko
    > tyle i aż tyle.

    A wtedy cwaniaki ze sztabem prawników, iksem spółek i innymi cudami
    będą twierdziły, że należności za faktury spływają im z pięcioletnim
    opóźnieniem:)
    Nie zapominaj jednak, że wciąż mówimy o VAT, a nie o podatku od
    dochodu. To co proponujesz byłoby jedynie nową wersją podatku
    dochodowego i niczym więcej. Zaiste dziwne jest w jaki sposób
    godzisz postulat "modernizacji" VAT z całkowitym wypaczeniem jego
    sensu i kontrukcji.
  • Gość: m. IP: *.centertel.pl 21.07.09, 23:08
    > Zaiste, ciekawa interpretacja prawa podatkowego:)
    Wróć się do początku tego wątku i przeczytaj od nowa - ze zrozumieniem. Bo nie
    mówimy tu o interpretacji prawa, ale je krytykujemy.

    > Niezależnie od tego jak bardzo
    > restrykcyjne jest prawo podatkowe, działalność gospodarcza zawsze
    > obarczona jest jakimś ryzykiem.
    Jest. Tyle, że jest ryzyko uzasadnione i jest takie, które wynika tylko z
    czyjegoś wygodnictwa. Dlaczego Skarb Państwa nie ponosi ryzyka, ale przerzuca je
    na najsłabsze ogniwo tego łańcucha? Prawo silniejszego!

    > Biorąc pod uwagę Twój pogląd, że działalność gospodarcza
    > powinna być w cudowny sposób zwolniona z ryzyka majątkowego
    Kto tak twierdzi? Wróć się do początku tego wątku i przeczytaj od nowa - ze
    zrozumieniem.

    > A wtedy cwaniaki ze sztabem prawników, iksem spółek i innymi cudami
    > będą twierdziły, że należności za faktury spływają im z pięcioletnim
    > opóźnieniem:)
    No właśnie, i US i wielmożny Pan Poborca będzie musiał się natrudzić w walce z
    cwaniakiem ze sztabem prawników i iksem spółek. A po co, skoro można uderzyć w
    prostego usługodawcę. Tylko nie dziw się potem, że takie prawo (korzystne dla US
    i cwaniaka, bo pozwalające im do spółki dymać słabszych) ci dymani określą jako
    "złodziejskie, bandyckie" i powiedzą, że się z nim nijak nie identyfikują?

    > Zaiste dziwne jest w jaki sposób
    > godzisz postulat "modernizacji" VAT z całkowitym wypaczeniem jego
    > sensu i kontrukcji.
    VAT jest i tak wypaczony. Raz - nieodliczalny VAT od niektórych towarów. Dwa -
    VAT od nieotrzymanej kasy. Wszak ten VAT, co ja mam uiścić, raz już zapłacił
    konsument - płacąc za towar czy usługę. VAT miał być podatkiem od wartości
    dodanej, płatnym przez ostatecznego konsumenta!!! Jeśli kasa za usługę
    nie wpłynęła do mnie, to znaczy, że nie dość, że ktoś sobie "obniżył" koszty
    własne, to jeszcze zagarnął kasę należną państwu - już raz zapłaconą przez
    konsumenta w cenie towaru. Państwo w świetle prawa przyzwala na ewidentny wałek.
  • follow_white_rabbit 22.07.09, 10:32
    Gość portalu: m. napisał(a):


    Dlaczego Skarb Państwa nie ponosi ryzyka, ale przerzuca je
    > na najsłabsze ogniwo tego łańcucha? Prawo silniejszego!

    :)no popatrz jaki ty odkrywczy jesteś...


    " No właśnie, i US i wielmożny Pan Poborca będzie musiał się natrudzić w walce z cwaniakiem ze sztabem prawników i iksem spółek."

    Pierwsze słyszę żeby urzędnicy chcieli się natrudzić,nie wiedziałeś?
    Rozjaśnię ci jeszcze trochę:spółki zakłada się też w celu zminimalizowaniu podatków i odpowiedzialności w razie fiaska interesu.Zgodnie z prawem.

  • Gość: m. IP: *.chello.pl 22.07.09, 19:06
    > Pierwsze słyszę żeby urzędnicy chcieli się natrudzić,nie wiedziałeś?
    Wiedziałem: nazywam to "durne, złodziejskie prawo", a wciąż znajdują się
    pożyteczni idioci, którzy go bronią, a mnie się czepiają słówek.

    > Rozjaśnię ci jeszcze trochę:spółki zakłada się też w celu zminimalizowaniu poda
    > tków i odpowiedzialności w razie fiaska interesu.Zgodnie z prawem.
    I co w związku z tym? Ja mam prawo domagać się przepisów, które będą korzystne
    dla mnie a nie dla spółek. Nie chcę tym sposobem dofinansowywać spółek -
    spółka która wzięła VAT od swojego klienta a nie przekazała go dalej mnie, de
    fakto żeruje na mnie, bo zatrzymuje sobie tą kasę, a to ja muszę za nią zapłacić
    ten VAT, raz już przecież zapłacony. Zgodne z prawem - ale niemoralne.
    Mam prawo krytykować? Mam. Więc o co ta gadka?
  • real_mr_pope 22.07.09, 21:13
    > I co w związku z tym? Ja mam prawo domagać się przepisów, które
    > będą korzystne dla mnie a nie dla spółek.

    I tu leży pies pogrzebany: masz postawę roszczeniową i prawo, które
    nie robi Tobie dobrze, jest złe.

    > Nie chcę tym sposobem dofinansowywać spółek - spółka która wzięła
    > VAT od swojego klienta a nie przekazała go dalej mnie, de fakto
    > żeruje na mnie, bo zatrzymuje sobie tą kasę, a to ja muszę za nią
    > zapłacić ten VAT,

    De fakto nikt na Tobie nie żeruje. Przecież ten VAT odprowadzasz do
    budżetu państwa, a nie do kasy spółki.

    > Mam prawo krytykować? Mam. Więc o co ta gadka?

    O to, że krytykujesz coś czego nie rozumiesz.
  • Gość: m. IP: *.chello.pl 22.07.09, 21:33
    > I tu leży pies pogrzebany: masz postawę roszczeniową i prawo, które
    > nie robi Tobie dobrze, jest złe.
    Za to Ty jesteś altruistą i żądasz prawa, które robi Tobie źle. Już to widzę.

    > De fakto nikt na Tobie nie żeruje. Przecież ten VAT odprowadzasz do
    > budżetu państwa, a nie do kasy spółki.
    Ale tej spółce już ktoś (klient) zapłacił ten VAT!!! Ta spółka zamiast
    odprowadzić tą kasę na konto US wykazuje sobie odliczenie i płaci US mniej,
    dokładnie o tę kwotę, którą w tym momencie muszę zapłacić ja.

    > O to, że krytykujesz coś czego nie rozumiesz.
    Co tu do rozumienia. Bandyckie prawo silniejszego i tyle.
  • real_mr_pope 24.07.09, 20:58
    > Za to Ty jesteś altruistą i żądasz prawa, które robi Tobie źle.
    > Już to widzę.

    Nie. Ale nie nazywam prawem "głupim" tylko dlatego, że ja na nim nie
    korzystam.

    > Ale tej spółce już ktoś (klient) zapłacił ten VAT!!!

    Ale jaki VAT zapłacił tej spółce, jeżeli to Ty wystawiłeś jej
    fakturę i to ona miała Tobie zapłacić?

    > Co tu do rozumienia. Bandyckie prawo silniejszego i tyle.

    Ten "silniejszy" nie może zarejestrować się jako mały podatnik i
    płacić metodą kasową. "Słabszy" może, ale zapewne ten "słabszy"
    nawet o tym nie wie. Bo po co ma wiedzieć, jeżeli może wylewać żale
    na forum i opowiadać jak brzydko akurat jego potraktowano?

  • Gość: m. IP: *.chello.pl 24.07.09, 21:27
    > Nie. Ale nie nazywam prawem "głupim" tylko dlatego, że ja na nim nie
    > korzystam.
    Chyba nie czytasz ze zrozumieniem. Bezkarne dymanie jednych przez drugich przy
    współudziale US to jest coś więcej, niż "nie korzystanie" z tego prawa.

    > Ale jaki VAT zapłacił tej spółce, jeżeli to Ty wystawiłeś jej
    > fakturę i to ona miała Tobie zapłacić?
    Klient tej spółki jej zapłacił (w tym VAT), a ona nie zapłaciła mi, ale
    odliczyła sobie moją fakturę. Czyli zatrzymała sobie bezkarnie kwotę VAT, którą
    to kwotę ja muszę oddać US niejako za nią. Czyli faktycznie dofinansowuję tą
    spółkę, bo ona jest bogatsza o zatrzymany VAT (nie mówiąc o mojej robocie).

    > "Słabszy" może, ale zapewne ten "słabszy"
    > nawet o tym nie wie. Bo po co ma wiedzieć, jeżeli może wylewać żale
    > na forum i opowiadać jak brzydko akurat jego potraktowano?
    Takiś mundry, to sprawdź, od kiedy obowiązuje ten przepis. Mi nie zapłacono w
    2003. Poborca ściga do dziś. Jakieś propozycje?
  • real_mr_pope 25.07.09, 18:40
    > Chyba nie czytasz ze zrozumieniem. Bezkarne dymanie jednych przez
    > drugich przy współudziale US to jest coś więcej, niż "nie
    > korzystanie" z tego prawa

    Już daj spokój tym "czytaniem ze zrozumieniem". To, że wg mnie
    piszesz bzdury, naprawdę nie wynika z faktu, że jakoby czegoś nie
    zrozumiałem. Ty nazywasz to "dymaniem", a ja nazywam to frajerstwem.
    To, że mając możliwości nie korzystasz z nich, to nie jest wina ani
    US, ani Twojego kontrahenta, ani prawa. Najwyraźniej prowadzenie
    działalności gospodarczej Cię przerosło.

    > Takiś mundry, to sprawdź, od kiedy obowiązuje ten przepis. Mi nie
    > zapłacono w 2003.

    Od jesieni 2002 roku. Miałeś możliwość skorzystania z niej.

    > Poborca ściga do dziś. Jakieś propozycje?

    Wniosek o umorzenie?
  • Gość: bolo IP: *.centertel.pl 29.07.09, 11:25
    > To, że mając możliwości nie korzystasz z nich, to nie jest wina ani
    > US, ani Twojego kontrahenta, ani prawa
    Niby jakich?

    > Najwyraźniej prowadzenie
    > działalności gospodarczej Cię przerosło.
    Przerosło, czy nie (recesja przerosła mojego klienta, więc mi nie zapłacił, więc
    recesja "przerosła" także mnie), to nie zmienia to faktu, że poborca ściąga
    kwotę VAT ze mnie, choć "utknęła" ona u kogoś innego, a ja to mam zrekompensować.

    > Od jesieni 2002 roku. Miałeś możliwość skorzystania z niej.
    No to teraz przeczytaj te przepisy ze zrozumieniem i powiedz, jak one
    mają się do nieotrzymania zapłaty w ogóle (a nie "tylko" z opóźnieniem).
  • Gość: m. IP: *.centertel.pl 29.07.09, 11:26
    To wyżej to ja pisałem, ale omyłkowo użyłem innego nicka.
  • real_mr_pope 22.07.09, 21:11
    > Wróć się do początku tego wątku i przeczytaj od nowa - ze
    > zrozumieniem. Bo nie mówimy tu o interpretacji prawa, ale je
    > krytykujemy.

    Czytałem wątek od początku i widzę wyraźnie, że krytykujesz coś
    czego kompletnie nie rozumiesz.

    > Dlaczego Skarb Państwa nie ponosi ryzyka, ale przerzuca je
    > na najsłabsze ogniwo tego łańcucha? Prawo silniejszego!

    Tu się mylisz. Konstrukcja VAT stawia w pozycji uprzywilejowanej
    właśnie tych słabszych: możliwość zwolnienia podmiotowego,
    przesunięcie terminu płatności, zapłata na podstawie samej
    deklaracji, nie mówiąc o katalogu zwolnień przedmiotowych,
    charakterystycznych dla drobnej, indywidualnej działalności
    gospodarczej.

    > Kto tak twierdzi? Wróć się do początku tego wątku i przeczytaj od
    > nowa - ze zrozumieniem.

    Ty tak twierdzisz:
    "A prawo zmusza także do ryzykowania gotówką (czyli też posiadanym
    już majątkiem). Dlaczego? Nie widzę merytorycznego uzasadnienia."

    Nie widzisz merytorycznego uzasadnienia dla ryzykowania gotówką
    (czyli też posiadanym już majątkiem).

    > No właśnie, i US i wielmożny Pan Poborca będzie musiał się
    > natrudzić w walce z cwaniakiem ze sztabem prawników i iksem spółek.

    I US, i wielmożny Pan Poborca, bardzo trudzą się w walce z
    cwaniakiem ze sztabem prawników i iksem spółek. Nie twórz i nie
    powtarzaj teorii spiskowych dlatego tylko, że chybiłeś ze swoim
    przedsięwzięciem.

    > Tylko nie dziw się potem, że takie prawo (korzystne dla US
    > i cwaniaka, bo pozwalające im do spółki dymać słabszych) ci dymani
    > określą jako "złodziejskie, bandyckie" i powiedzą, że się z nim
    > nijak nie identyfikują?

    Mało kto identyfikuje się z podatkiem. Nic dziwnego, bo to prawnie
    usankcjonowany haracz. Nie zmienia to jednak faktu, że zwykle jednak
    sprzeciw budzi nie przymusowość daniny, a niezrozumienie jej
    konstrukcji. W PL jest cała masa liberalnych przedsiębiorców,
    których liberalizm opiera się na sprzeciwie wobec VAT i ZUS, przy
    jednoczesnym gorącym pragnieniu pójścia pod opiekuńcze skrzydła
    państwa.

    > VAT jest i tak wypaczony. Raz - nieodliczalny VAT od niektórych
    > towarów. Dwa - VAT od nieotrzymanej kasy.

    Po raz kolejny: VAT nie jest od nieotrzymanej kasy, tylko od kasy
    naliczonej. W większości przypadków zapłata naliczonej kwoty jest
    dla VAT neutralna.

    > VAT jest i tak wypaczony.

    Zaczynasz rozumieć konstrukcję podatku obrotowego:)

    > Jeśli kasa za usługę nie wpłynęła do mnie, to znaczy, że nie dość,
    > że ktoś sobie "obniżył" koszty własne, to jeszcze zagarnął kasę
    > należną państwu(...)

    A jednak nie rozumiesz:)

    > Państwo w świetle prawa przyzwala na ewidentny wałek.

    Nie pozwala, bo tych robiących przekręty na VAT ściga. Czasami ze
    zbytnią gorliwością doprowadzając do upadku tych uczciwych.

  • Gość: m. IP: *.chello.pl 22.07.09, 21:41
    > Tu się mylisz. Konstrukcja VAT stawia w pozycji uprzywilejowanej
    > właśnie tych słabszych
    Wszystko to jest formalnie ok, dopóki umowy handlowe są przestrzegane. W
    momencie, gdy ktoś silniejszy czy cwańszy złamie umowę i nie zapłaci, ja mam
    przesrane podwójnie.

    > Nie widzisz merytorycznego uzasadnienia dla ryzykowania gotówką
    > (czyli też posiadanym już majątkiem).
    To najwyraźniej czytasz zdania wyrwane z kontekstu. Nie widzę merytorycznego
    uzasadnienia dla ryzykowania swoim majątkiem na rzecz zapłaty podatku. Rozumiem
    ryzyko "branżowe" np. zapłata odszkodowania komuś, kto ucierpiał, bo ja
    nawaliłem np. coś źle zaprojektowałem. Ale ryzykowanie swoim majątkiem na rzecz
    podatku, który już ktoś (konsument) raz zapłacił?!?

    > Nie twórz i nie
    > powtarzaj teorii spiskowych dlatego tylko, że chybiłeś ze swoim
    > przedsięwzięciem.
    Nie pie... że się tak wyrażę. Mam prawo oczekiwać, że umowy będą przestrzegane
    i za wykonaną usługę otrzymam zapłatę.

    > Mało kto identyfikuje się z podatkiem. Nic dziwnego, bo to prawnie
    > usankcjonowany haracz.
    Czym innym jest jednak haracz choćby 50 czy 70% od kasy, którą się ma.
    Haracz od kasy, której się nie ma, to czysty bandytyzm.

    > Nie pozwala, bo tych robiących przekręty na VAT ściga. Czasami ze
    > zbytnią gorliwością doprowadzając do upadku tych uczciwych.
    Jakoś ten, kto bankrutuje spółkę nie płacąc ani VAT ani nie przekazując choćby
    tej kwoty VAT podwykonawcom nie jest ścigany. Ścigana jest ofiara, bo musi ten
    VAT uiścić za tą spółkę.
  • real_mr_pope 25.07.09, 18:47
    > Wszystko to jest formalnie ok, dopóki umowy handlowe są
    > przestrzegane. W momencie, gdy ktoś silniejszy czy cwańszy złamie
    > umowę i nie zapłaci, ja mam przesrane podwójnie.

    Po tym jak ktoś sobie radzi z brakiem zapłaty rozpoznajesz własnie
    czy ktoś jest tym "silniejszym" czy, ewentualnie, tym "cwańszym". Ty
    widać jesteś nie tylko słabszy, ale i "mniej cwany".

    > To najwyraźniej czytasz zdania wyrwane z kontekstu. Nie widzę
    > merytorycznego uzasadnienia dla ryzykowania swoim majątkiem na
    > rzecz zapłaty podatku.

    Czytam uważnie to co piszesz. Nie moja wina, że ów kontekst jest
    porozrywany jakimiś wtrąceniami.

    > Ale ryzykowanie swoim majątkiem na rzecz podatku, który już ktoś
    > (konsument) raz zapłacił?!?

    Miałeś tylko jednego kontrahenta?

    > Nie pie... że się tak wyrażę. Mam prawo oczekiwać, że umowy będą
    > przestrzegane i za wykonaną usługę otrzymam zapłatę.

    Przyznaję, trochę się gubię w tym co piszesz. Raz czepiasz się
    poborcy, raz czepiasz się US, innym razem kohtranehta, który Ci nie
    zapłacił. Bolesne przeżycia jakieś?

    > Haracz od kasy, której się nie ma, to czysty bandytyzm.

    Tak właśnie skonstruowany jest VAT: od kwot należnych, w niektórych
    przypadkach i owszem, dopiero od kwot zapłaconych. Tak, podatek w
    takiej formie to czysty bandytyzm. Nadal jednak nie jest to podatek
    od braku kasy.

    > Jakoś ten, kto bankrutuje spółkę nie płacąc ani VAT ani nie
    > przekazując choćby tej kwoty VAT podwykonawcom nie jest ścigany.

    Powiedz o tym Klusce:)

  • Gość: m. IP: *.centertel.pl 29.07.09, 11:33
    > Po tym jak ktoś sobie radzi z brakiem zapłaty rozpoznajesz własnie
    > czy ktoś jest tym "silniejszym" czy, ewentualnie, tym "cwańszym". Ty
    > widać jesteś nie tylko słabszy, ale i "mniej cwany".
    Uważam, że dla dobra kraju (i klientów i pracowników...) lepiej byłoby,
    gdyby o pozostaniu czy wypadnięciu danej firmy z obiegu decydowały kryteria
    merytoryczne (jakość produktu, jakość zarządzania), a nie kto jest "cwańszy".

    > Miałeś tylko jednego kontrahenta?
    Co to ma do rzeczy? Konsumenci zapłacili VAT w cenie produktu, ale ktoś tą kasę
    zatrzymał (nie zapłacił ani do US ani kontrahentowi), a ja (usługodawca, który
    stosunkowo mało zawsze odliczał, gdybym miał podwykonawców, teoretycznie mógłbym
    z kolei im nie zapłacić i tym samym przerzucić ciężar tego zagarniętego przez
    kogoś VAT na nich) mam tą kwotę zapłacić jeszcze raz.

    > Przyznaję, trochę się gubię w tym co piszesz. Raz czepiasz się
    > poborcy, raz czepiasz się US, innym razem kohtranehta, który Ci nie
    > zapłacił. Bolesne przeżycia jakieś?
    Popracuj parę miesięcy za darmo i jeszcze zapłać od tego podatek. Wtedy pogadamy
    o "bolesnych przeżyciach".
  • bartekpawel 25.07.09, 15:58
    Poczytaj sobie o czymś takim, jak kwota wolna od zajęcia (dotyczy zajęcia konta
    bankowego)
    --
    sklep.meskastrona.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka