Ale krzyż w gabinecie, czyli indywidualnym miejscu pracy mniej razi,
aniżeli w zbiorowym miejscu pracy, np. na sali sejmowej! Do sejmu z
urzędu wchodzą ludzie różnych opcji, są wśród nich agnostycy,
ateiści, antyklerykałowie, a być może incydentalnie np.
fundamentaliści muzułmańscy, którym z krzyżem nie po drodze. Już
inaczej w klasach szkolnych: w przeważającej większości zasiadają w
nich dzieci rodziców wierzących.
A tak na marginesie: czy ci nasi wrogowie krzyża, za komuny mocno
protestowali przeciwko takim małym białym "leninkom" na biurkach
bonzów reżymowych?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.