Dodaj do ulubionych

Mordercy z MO i SB w TVPInfo

10.11.07, 22:38
Uprzejmie zapraszam do obejrzenia w niedzielę 11 listopada o godz.
11.00 cyklicznego programu "Nieznani sprawcy" poświęconego
zabójstwom politycznym dokonywanym przez funkcjonariuszy Milicji
Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa w latach 80. ub. w.
W filmie dokumentalnym zapoznamy się ze wstrząsającą lekturą akt SB.
Ostatni z wydanych na 2 tygodnie przed śmiercią Jacka Jerza rozkazów
złowrogo brzmiał: "wobec obiektu zastosować przedwsięwzięcia
specjalne". W odcinku wyemitowanym w ubiegłą niedzielę poznaliśmy
sylwetkę zamordowanego - działacza "Solidarności" i Konfederacji
Polski Niepodległej. Jacek Jerz zginął z rąk SB w styczniu 1983 r. -
miesiąc po wyjściu z internowania, gdzie wcześniej był brutalnie
pobity. Jego inwigilację osobiście nadzorował Czesław Kiszczak,
który zatwierdzał wszystkie decyzje - dziś dla niektórych członek
honoru. Syn Jacka Jerza miał wówczas 10 lat. W filmie pokazano jego
wzruszającą współczesną wizytę na grobie ojca. A w lutym 1983 r.
grób został bestialsko sprofanowany przez funkcjonariuszy SB, którzy
niszczyli kwiaty i związkowe szarfy.
W latach 90. radni miejscy wywodzący się z "S" ulicę Gwardii Ludowej
w Radomiu przemianowali na ulicę Jacka Jerza. Jednak w kolejnej
kadencji, zdominowana przez (post)komunistów rada przywróciła dawną
nazwę zbrodniczej organizacji zbrojnej Polskiej Partii Robotniczej.
Żaden z polityków tzw. lewicy nie oburzał się wówczas na kosztowną
wymianę dokumentów i tabliczek z nazwą ulicy...
W programie wyemitowanym przed dwoma tygodniami przedstawiono zaś
postać Zbigniewa Tokarczyka ze Stalowej Woli, zamordowanego w lutym
1984 r. przed własnym domem. Jego syn miał wówczas pół roku.
Do tej pory żaden z bandytów, których nazwiska zachowały się w
aktach Instytutu Pamięci Narodowej, nie odważył się wystąpić przed
kamerą!!!
Do tej pory nie ukarano żadnego z morderców!!!
Cykl "Nieznani sprawcy" dedykuję:
Andrzejowi Brachmańskiemu - który, na zarzut współpracy z SB
stwierdził, że "Służba Bezpieczeństwa była legalną służbą legalnego
państwa, a współpraca z takimi służbami na całym świecie jest
powodem do dumy". Czy powtórzyłby to przed kamerą patrząc w oczy
rodzinom bestialsko zamordowanych, których sylwetki przypomina
program "Nieznani sprawcy"?
Teresie Klimek - dyżurnej gorzowskiej opozycjonistce, którą Rafał
Zapadka, członek władz podziemnej "S", nazwał "Matką Teresą od
esbeków". Teresa Klimek, ostro sprzeciwiająca się ujawnianiu nazwisk
funkcjonariuszy reżimu komunistycznego, w mediach sprzeciwiających
się lustracji i dezubekizacji przedstawiana jest jako osoba
reprezentatywna dla dawnej opozycji. Redaktorzy śledczy w swych
materiałach nie zaprezentują zdania bohaterów podziemia, którzy o
akcji ujawniania personaliów funkcjonariuszy na forum publicznym
wypowiadali się pozytywnie (Władysław Czyżewski, Henryk Jarmołowicz,
Romuald Jessa, Jerzy Klincewicz, Jarosław Porwich, Stanisław
Romański, Rafał Zapadka);
Ryszardowi Rachlewiczowi - który, zarzucił mi, że umieszczając
nazwisko jego matki na "Gorzowskiej Liście Zasłużonych dla
Władzy Ludowej" przyczyniłem się do jej śmierci, mimo że jego matka
była śmiertelnie chora na raka? Czy powtórzyłby to przed kamerami
Krzysztofowi Piesiewiczowi, którego 82-letnią matkę, Anielę
Piesiewicz, esbecy zamordowali w podobny sposób jak księdza Jerzego
Popiełuszkę, którą skrępowali identycznymi więzami, zostawiając
znaki dające do zrozumienia? Krzysztof Piesiewicz był bowiem jednym
z oskarżycieli na procesie morderców księdza Jerzego Popiełuszki;
Bogusławowi Wontorowi - w którego klipie wyborczym w 2005 r.
wystąpił popierający jego kandydaturę Wojciech Jaruzelski;
Członkom SLD;
Wyborcom LiD-u.
edu.newsweek.pl/artykuly/artykul.asp?Artykul=211
Edytor zaawansowany
  • Gość: jak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.07, 23:04
    To co napisełeś jest to przykre i chaniebne. Ale jak to się ma do
    dnia dzisiejszego. To tragedia jest twoja i twoich bliskich
    współczujem, ale zycie idzie do przodu inie mozna wszystkich brać do
    jednego worka . Porównywanie obecnych działaczy politycznych do
    tamtych czsów jest błedem i obrazą . Tak odbieram twoje wywody .
    pozdrawiam
  • Gość: Dziki IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.11.07, 11:13
    Na jakim kanale emitowany jest program ????

    Bardzo dobrze,że pisze się i robi programy o najnoweszej historii.
    Po pierwsze zbrodnia musi być ukarana.

    Obecni działacze polityczni SLD itp muszą ułatwić śledztwo i dać
    dowody ,że od zbrodnio się odcieli a do dzisiaj nie dali takich
    dowodów.

    W końcu Polacy muszą zrozumieć,że z mentalności SB-ków nie można
    czerpać wzorców. Na zabrodni, korupcji, nepotyźmie silnej wolnej
    gospodarki się nie zbuduje. Dawni donosiciele to tylko donosiciele a
    Polska poptrzebuje ludzi, którzy wierzą we własne talenty, moc
    rozwoju i pracy. Mam dwie rece i głowę, chęć do pracy to osiągne
    sukces a nie wiara w układy, tajne związki z SB.
    Wykańczania przez Urząd Skarbowy, Banki firm konkurencyjnych to
    tylko może wymyśleć były SB-ek. O nie myżli co zrobić by byc lepszym
    niż konkurencja on myśli tylko jak ukłądami zniszczyc konkurtencję.
    Tak właśnie ma się historia SB do dnia dzisiejszego.
  • 11.11.07, 17:43
    TVPInfo - dawna regionalna trójka.
    Rzeczywiście, działacze SLD nie dają dowodów, że się odcinają od
    przeszłości. W niektórych miastach Polski organizowane przez IPN
    wystawy "Twarze bezpieki" spotkały się z pikietami młodzieżówek SLD.
    Ci sami działacze co roku 13 grudnia bronią "honoru" Wojciecha
    Jaruzelskiego przed jego domem.
    W Gorzowie dawni esbecy znaleźli ciepłe posadki w bankach.
    www.sw.org.pl/lista.html
  • 11.11.07, 17:45
    Mordercy do dziś nie ponieśli żadnej odpowiedzialności!!!
  • Gość: Vlad.H. IP: 80.53.41.* 11.11.07, 18:36
    ludzie z dawnego SB nie wyrazili skruchy, nie przeprosili ofiar, ludzie z
    dawnego SB podkreslaja ze SB byl legalna sluzba PRL - problem w tym ze dzialnia
    SB byly nielegalne w samym PRL, wielu przestepcow z dawnego SB podeptalo
    konstytucje PRL. Mord pozostaje mordem nawet w Rosji Stalina i mozna za mordy i
    przesladowania scigac tak tych ktorzy wydali rozkaz jak i tych ktorzy rozkaz
    gorliwe wykonali. A co do wybaczenia - wybaczyc mozna komus kto prosi o
    wybaczenie, wyraza skruche i przeprasza - dawnym SB nie mozna wybaczyc bo oni
    nie chca wybaczenia.
  • Gość: d IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.11.07, 19:09
    A Pierożek?
  • Gość: Dziki IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.11.07, 07:26
    Niestety kościół był w tym wszystkim umoczony.Kościół nie umie
    stawić temu czoła.
  • Gość: qrwa_mac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.07, 16:09
    jak to nie umie??
    a "Ciołem źiołnierze"?
  • Gość: gile IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.07, 22:08
    A kogo miał na myśłi Sikorski mówiąć :dorżnąć watachę
  • Gość: Vlad.H. IP: 80.53.41.* 14.11.07, 20:06
    pewnie tych co atakuja z ukrycia, tych co atakuja czesto w sposob niegodny i
    niegodziwy, tych bez honoru...
    ale zadaj pytanie Sikorskiemu, ja moge sie mylic w interpretacji tej wypowiedzi...
  • Gość: Dudek IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.11.07, 07:39
    Minister nazwał watachą tych, którzy chcą prawdy i sprawiedliwości.
    Owszem kąsają ale w sposób bardzo godny. Co za przewrotność nazywać
    ludzi chcacych ukarac zbrodniarzy i donosicieli ludźmi bez honoru.
    Przykałdami ludźmi bez honoru są Kiszczak, Jaruzelski, Michnik,
    Wałęsa. Ludzie, którzy stworzyli republikę SB-eckich miernot.
    Społeczństwo, w którym kłamstwo, złodziejstwo,
    łapówkarstwo,negartywna selekcja to normy.
    Nie zastanawia ciebie dlaczego nazywają nas Meksykiem Europy.
  • Gość: Vlad.H. IP: 80.53.41.* 15.11.07, 16:13
    zaiste obluda w twoich slowach jest przedziwna - po pierwsze watacha stosowala
    metode szkalowania, niedomowien, falszywych oskarzen, manipulacji, po drugie by
    oczyscic Polske z dawnych SB i UB otoczyla sie dyspozycyjnymi sedziami w stylu
    Andrzej Kryze - syn sedziego PRL ktory wydal wyroki smierci w aferze miesnej,
    wielu czlonkow PiS to oportunisci ktorzy nalezeli do PZPR i ZSMP by skonczyc
    studia, sam premier Kaczynski najpierw polozyl uszy po sobie by skonczyc studia
    i uzyskac tytul dr a dopiero pozniej zaczal walczyc o niepodlegla Polske.
    Jaka to prawda i jaka sprawiedliwosc? farbowane lisy i farbowani oportunisci
    strojacy sie w piorka obroncow moralnosci, jedyni sprawiedliwi ktorzy uzyskali
    tytuly wykorzystujac PRL? Kto krzyczy najglosniej lapac zlodzieja? Zastanawia
    mnie dlaczego tak malo ludzi samodzielnie mysli?? Nie moga oceniac zbrodni PRL
    sedziowie dyspozycyjni wobec wladzy PRL!
    Wiec rozliczmy wszystkich i Kiszczaka i Jaruzelskiego, Michnika, Walese, ksiezy
    kosciolow, Kaczynskich, Cymanskiego, Kryzych i innych - tylko wtedy bedziemy
    mieli sprawiedliwe i prawe panstwo!
  • Gość: Detergent IP: 78.8.222.* 11.11.08, 08:09
    Szwecja i Norwegia pozbawiła faszystów funkcji publicznych do 5
    pokolenia naprzód i może dlatego dzisiaj są bogatymi krajami, gdzie
    nie ma łapówkarstwa i politycznych złodzieji.
    Gościu nie masz racji SB i ich pomioty to zakała tego narodu. To
    ludzie, którzy mają w genach fizyczne niszczenie konkurencji.
    Przekupywanie, straszenie, niszczenie, negatywna selekcja to
    codzienne zachowania pomiotów SB-eckich. Na takich cechach bogatej
    Polski nie zbudujesz. Najzdolniejsie z tego kraju wyjeżdżają
    dlatego, że u nas cały czas panuje negatywna selekcja. Zdolnego,
    niezależnego trzeba zniszczyć tak mysli SB i jego pomioty.
  • 14.11.07, 21:11
    W niedzielę 11 listopada program "Nieznani sprawcy" przybliżył
    sylwetkę Marcina Antonowicza z Olsztyna, bestialsko skatowanego
    przez zomowców.
    19 października 1985 r. w całej Polsce były wzmożone kontrole
    milicyjne. W pierwszą rocznicę śmierci księdza Jerzego Popiełuszki
    komunistyczne władze bały się manifestacji. Tego dnia 19-letni
    Marcin Antonowicz wraz z dwoma kolegami został wylegitymowany w
    rodzinnym Olsztynie przez patrol ZOMO. Uwagę zomowca przykuła nazwa
    uczelni w legitymacji studenckiej: Uniwersytet Gdański. "Gdańsk - a
    więc "Solidarność", strajki, rozruchy, pracować wam się nie chce."
    Możnaby podowcipkować na temat inteligecji osób pracujących w
    ówczesnej Milicji Obywatelskiej, gdyby nie towarzysząca temu
    wydarzeniu zbrodnia. Marcina zawleczono do milicyjnego stara. Tam
    został śmiertelnie pobity. Ciało wyrzucono z samochodu pozorując
    nieszczęśliwy wypadek przy próbie ucieczki. Początkowo milicjanci
    nie dopuszczali karetki pogotowia do konającego!!! Zmarł kilkanaście
    dni później, nie odzyskawszy przytomności.
    W programie wystąpili rodzice zamordowanego. Nawet po śmierci
    ukochanego syna komunistyczne władze nie dały im spokoju, wzywając
    na upokarzające przesłuchania, zakładając podsłuch telefoniczny,
    szczując na nich sąsiadów, z których niektórzy się później
    odwrócili.
    Zomowiec zadający śmiertelne ciosy oraz generał SB tuszujący sprawę
    do dziś mieszkają w Olsztynie i korzystają z wielotysięcznych
    emerytur!
    Pamiętajmy o kolejnej ofierze komunizmu - Marcin Antonowicz był
    wybitnie uzdolnionym studentem chemii, laureatem Ogólnopolskiej
    Olimpiady Chemicznej.
  • Gość: abul-kabul IP: *.ztpnet.pl 15.11.07, 21:18
    Co info to przerażająca wiadomość że mordercy w mundurach Wojska Polskiego
    zamordowali afgańskich ,niewinnych cywilów.
    Panie Wieczorek nagraj to na dvd i daj synowi jak odziedziczy pańską obsesję
    patrzenia wstecz.
  • Gość: abul-kabul IP: *.ztpnet.pl 15.11.07, 21:26
    Popełniła samobójstwo była posłanka na sejm Barbara Blida.
    Cześć jej pamięci.

    Presja psychiczna, nieodpowiedzialne a wrecz brutalne działanie funkcjonariuszy
    bezpieki IV RP doprowadziły do śmierci matki,żony, lubianej działaczki na
    polskim Śląsku.
  • Gość: Juzeg IP: *.ztpnet.pl 18.11.07, 12:08
    Oniemiałem poprzeczytaniu tych "wypocin"
  • Gość: kabul-abul IP: *.ztpnet.pl 15.11.07, 21:32
    Obywatel Polski, po przylocie do Kanady,nie znający języka, przetrzymywany 10
    godzin, zaczął protestować WERBALNIE a póżniej fizycznie.

    Został brutalnie zaatakowany przez kanadyjskich Żołdaków, wypasionych na
    państwowej pensji.Atak przy pomocy paralizatora /4 krotnie użytego/ zakończył
    sie śmiercią.Jego matka czekała obok.

    Może na ołtarze.Przedstawiciel emigrantów, zginął za honor tych co wyjechali z
    IV RP za chlebem.

    Panie Wieczorek na DVD i dla potomka jak znalazł.
  • Gość: sobolak IP: *.ztpnet.pl 16.11.07, 19:12
    Pamiętacie jak młody Rokita wział się za wyjaśnienie 100 przypadków nagłych
    zgonów w kraju.Okazało sie że tylko w kilku przypadkach miały one zwiazek z
    działaniem służb ówczesnych-specjalnych. Reszta to choroby nieujawnione,zapicie
    sie, wypadki losowe.
    A ten misiu gorzowski, wykopany z tamtego forum usiłuje zaszczepić swoje
    oszołomstwo.
    Za cztery lata wystartuje z listy PISu.Promocja za friko.
    Ale nie w Zielonej Górze .To miasto uniwersyteckie.
  • Gość: edek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.07, 19:43
    Tak kiedyś mówiono o człowieku który wydawał wyroki śmierci na
    polskich patryiotów.Jego syn też sędzia a jednocześnie wiceminister
    w rządzie PiS /Obłuda Kaczorów nie zna granic/też teraz będzie
    badany czy popełnił zbrodnie komunistyczne.Teraz to chyba jasne że
    PiS to komuna bis.
  • Gość: Dudek IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.11.07, 21:13
    Nie obchodzi mnie co Kaczyński mówi albo innych polityk. Mnier
    obchodzi prawo w Polsce. Nalezy wprowadzic kadencyjność sędziów
    wzorem innych berdziej cywilizowanych krajów. Kontrakt na 3 lata i
    dowidzenia. Egzaminy testowe dla wszystkich kandydatów nie zdasz do
    won. Obecnie4 sędziami w ZG są dzieci wojaków o zdolnościach
    umysłowych szerogowców. O przepraszam obraziłem szeregowców.
  • 17.11.07, 22:03
    Serdecznie zapraszam do obejrzenia kolejnego odcinka filmu
    dokumentalnego "Nieznani sprawcy".
    Pamiętajmy o bestialsko zamordowanych, którzy zginęli tylko dlatego,
    że w latach 80. upomnieli się o Wolną Polskę.
    Wiedzmy też, że tylko dzięki Bożej Opatrzności lista ofiar stanu
    wojennego nie jest dłuższa. Funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa
    nie powiodła się próba podania Annie Walentynowicz śmiertelnej dawki
    furosemidu. Nie udał się również przygotowywany zamach na księdza
    Stanisława Małkowskiego.
    www.gazetapolska.pl/?module=messages&message_id=165
  • Gość: mizer IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.07, 00:22
    > nie powiodła się próba podania Annie Walentynowicz śmiertelnej
    dawki
    > furosemidu.
    Co jeszcze wymyślą media Rydzyka lub nawiedzona Gazeta Polska do
    której dołączyła Rzeczpospolita gazeta w połowie należąca do skarbu
    państwa w której PiS zrobił swoje porządki,ale w której nie udało
    się kaczorom jej sprywatyzować w imie zasad TKM.Za mało czasu mieli
    i inne ważne rzeczy jak wozić pod osłoną nocy tajne dokumenty aby
    póżniej je umiejętnie wykorzystać.
  • Gość: Garsi IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.11.07, 07:41

    > Co jeszcze wymyślą media Rydzyka lub nawiedzona Gazeta Polska do
    > której dołączyła Rzeczpospolita gazeta w połowie należąca do
    skarbu
    > państwa w której PiS zrobił swoje porządki,ale w której nie udało
    > się kaczorom jej sprywatyzować w imie zasad TKM.Za mało czasu
    mieli
    > i inne ważne rzeczy jak wozić pod osłoną nocy tajne dokumenty aby
    > póżniej je umiejętnie wykorzystać

    Skąd u ciebie tyle nienawiści a może boisz się prawdy.
  • Gość: Juzeg IP: *.ztpnet.pl 18.11.07, 12:12
    Tragedią naszegopaństwa jest to że są ludzi którzy jeszcze mysla jak Ty. Obudź się wreszcie!
  • Gość: Sławek -Poranek IP: *.ztpnet.pl 18.11.07, 12:54
    I co?
    Fidel żyje i sie śmieje.
    Discowery. Niedziela.

  • Gość: Garsi IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.11.07, 14:55
    Tragedia tego narodu jest to,że rządzą nim agenci oraz mentalność
    kundla i donosiciela.
    SB-ecy i ich pomioty to miernoty, które mogą tylko cofać rozwój
    społeczeństwa.
  • 03.02.08, 17:17
    Dziś, o godz. 15.00, na antenę TVPInfo powrócił cykl "Nieznani
    sprawcy".
    Autorzy filmu przypomnieli sylwetkę Stanisława Królika zabitego
    przez milicjantów w Warszawie w 1982 r.
    Ludzie zaangażowani wówczas w tuszowanie sprawy (fałszywy świadek i
    prokurator) po latach, z właściwą dla komunistycznego
    środowiska "odwagą", odmówili występu przed kamerą.
    Całość kłamliwie reżyserował ówczesny rzecznik rządu, Jerzy Urban,
    broniący obecnie wolności słowa!
    Nad cmentarzem, gdzie chowano bestialsko zamordowanego, krążyły
    helikoptery.
    Pamiętajmy o kolejnej, przypomnianej przez telewizję publiczną,
    ofiarze stanu wojennego.

    maryla.salon24.pl/51714,index.html
    homepage.mac.com/zbigniew/stan_wojenny_002.html
  • 23.02.08, 00:00
    10.02.2008 autorzy serii "Nieznani sprawcy" w TVPInfo przypomnieli postać Piotra
    Majchrzaka z Poznania. W maju 1982 r. siepacze z ZOMO w centrum stolicy
    Wielkopolski śmiertelnie pobili 19-latka. Bezpośrednim powodem bestialskiej
    agresji był noszony przez niego "opornik". Przypomniano gehennę, która spotkała
    matkę. "Niech pani pamięta, że ma jeszcze jednego syna. Niech pani tak nie
    podskakuje. Różne rzeczy chodzą po ludziach" - mówili do niej na przesłuchaniach
    esbecy. Matka, szukająca prawdy po śmierci syna, otrzymywała w latach 80.
    "anonimowe" telefony: "Słuchaj świnio! Ty będziesz następna".
    W latach 90. doszło w Poznaniu do procesu zomowców, którzy zostali uniewinnieni,
    ponieważ... sąd stwierdził winę, polegającą na przyczynieniu się do śmierci
    Piotra Majchrzaka, ale nie mógł ustalić, który cios okazał się być śmiertelny
    (sic!).
    Z typową dla PRL-owskich funkcjonariuszy odwagą, jeden z zomowców, do którego
    udała się ekipa telewizyjna, odmówił występu przed kamerą.
    Przyjaciele rodziny Piotra z "Solidarności Walczącej" założyli poświęconą jemu
    stronę internetową.

    pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Majchrzak
    www.piotr-majchrzak.prv.pl/
  • 08.12.08, 04:28
    W związku z obchodami 27. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego serdecznie
    zapraszamy na pokaz filmu dokumentalnego „Nieznani sprawcy” o morderstwach
    politycznych w Polsce w latach 80. Po emisji odbędzie się spotkanie z panią
    Teresą Majchrzak, matką zamordowanego przez ZOMO w maju 1982 roku Piotra
    Majchrzaka. Piotr Majchrzak był uczniem Technikum Ogrodniczego w Poznaniu i jest
    jedną z najmłodszych ofiar stanu wojennego. W chwili śmierci miał zaledwie 19
    lat. Wstrząsających zwierzeń jego matki, której Służba Bezpieczeństwa groziła
    zamordowaniem kolejnego syna oraz męża, posłuchamy w niedzielę, 14 grudnia, o
    godzinie 16.00, w Sali Papieskiej w Parafii Katedralnej przy ulicy Obotryckiej
    10 w Gorzowie Wlkp.
    Serdecznie zapraszamy!





    PIOTR MAJCHRZAK
    (za Wikipedia)




    Piotr Majchrzak (ur. 12 marca 1963, zm. 18 maja 1982) – najmłodsza ofiara stanu
    wojennego w PRL.
    Był uczniem Technikum Ogrodniczego w Poznaniu. 11 maja 1982 około godz. 21 na
    ul. Fredry przy kościele Najświętszego Zbawiciela w Poznaniu został
    wylegitymowany, zaatakowany i pobity przez kilkunastu funkcjonariuszy ZOMO i
    WSW. Przewieziony na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej Wojewódzkiego Szpitala
    Zespolonego przy ul. Lutyckiej, operowany przez lekarzy ze szpitala MSW, zmarł
    18 maja 1982, nie odzyskawszy przytomności. Przyczyną śmierci były obrażenia
    śródmózgowe powstałe w wyniku urazu czaszki. 21 maja 1982 na cmentarzu
    miłostowskim w Poznaniu odbył się jego manifestacyjny pogrzeb jako ofiary stanu
    wojennego. Piotr Majchrzak prawdopodobnie był śledzony od czasu demonstracji 3
    maja 1982, w której wziął udział, a jego zabójstwo było próbą sterroryzowania
    ludności przed nowymi wystąpieniami.
  • 14.05.09, 17:01
    Pani Tereso!
    Dziękuję, że mimo upływu lat od tragicznych wydarzeń, walczy Pani o
    sprawiedliwość.

    "To kolejna z tajemniczych historii stanu wojennego, która czeka na
    wyjaśnienie. 19-letni, trochę narwany opozycjonista zostaje pobity
    przez patrol ZOMO. Umiera w szpitalu.

    Sprawców nie udaje się ustalić. A rodzina do dziś walczy o to, by
    sprawców tamtego mordu postawić przed sądem i by dostać choć
    symboliczne zapewnienie, że ich syn zginął zabity przez bezpiekę.
    Wczoraj rodzice Piotra Majchrzaka dostali kolejną gorzką lekcję.
    Poznański sąd oddalił ich pozew o odszkodowanie, jakiego domagali
    się za śmierć syna. Uznał, że nie ma stuprocentowych dowodów, iż
    oprawcami 19-latka byli funkcjonariusze ZOMO. Rodzice walczyli w
    sumie o 1 mln zł. Nie chcieli tych pieniędzy dla siebie, mieli
    przekazać dzieciom niepełnosprawnym."

    polskatimes.pl/fakty/kraj/116828,nie-ma-swiadkow-nie-ma-winnych-smierci-syna,id,t.html#material

  • 23.02.08, 00:33
    17.02.2008 w programie "Nieznani sprawcy" w TVPInfo przypomniano postać księdza
    Stefana Niedzielaka - niezłomnego kapłana walczącego całe życie o Prawdę
    Katyńską. Został zamordowany w styczniu 1989 r., tuż przed pamiętnymi wyborami
    kontraktowymi. 75-letniemu kapłanowi brakowało pół roku, by przejść na
    emeryturę. Mecenas Jan Olszewski mówił o swoistej wendecie, jakiej dopuściła się
    bezpieka. Ślady zbrodni wskazywały na uczestnictwo kilku osób, w tym może i
    kobiety. Księdza zamordowano ciosem karate oraz skręceniem karku - przynajmniej
    jedna osoba przytrzymywała leżącemu na podłodze staruszkowi ręce i plecy, a
    druga wykręcała głowę.
    Esbek, którego nazwisko zachowało się w aktach Instytutu Pamięci Narodowej jako
    bezpośredniego inwigilatora księdza, tradycyjnie już dla autorów filmu "Nieznani
    sprawcy" był nieuchwytny.

    pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Niedzielak
  • Gość: bleble IP: *.zgora.dialog.net.pl 15.09.08, 08:29
    otwieram lodówkę a tu wyskakuje slawek_wieczorek
  • 23.02.08, 00:52
    Uprzejmie zapraszam na Teatr Telewizji w najbliższy poniedziałek, na godzinę
    20.20.
    Spektakl "Sceny Faktu" poświęcony będzie 17-letniemu Emilowi Barchańskiemu,
    którego w 1982 r. zamordowali esbeccy siepacze Jaruzelskiego.

    kultura.wp.pl/wid,9662476,wydarzenie.html
  • Gość: Jarek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.08, 22:29
    musicie mu wybaczyć to taki nasz gorzowski Kononowicz wzbudzający w gorzowskim
    społeczeństwie litość.Pisze posty na forum i sam sobie na nie odpisuje.
  • Gość: gorzwianin IP: *.gorzow.mm.pl 25.02.08, 22:31
    Gorzów nie musi przepraszać za Wieczorka. On nie jest z Gorzowa tylko z Różanek.
  • 25.02.08, 22:51
    Gratuluję zorganizowanej akcji towarzyszu Ryszardzie Rachlewicz!
    Po mieczu z PZPR, a po kądzieli z MO.
  • Gość: obywatel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.09, 15:27
    To jest wątek o zamordowanych. Uszanujcie to UB-ckie bestie piszące
    z nudów i korzystające z ogromnych UB-eckich emerytur.
  • 04.05.08, 13:43
    27.04.2008 w kolejnym odcinku "Nieznanych sprawców" przypomniano
    sylwetkę Tadeusza Sawczuka z Warszawy, zamordowanego w 1984 r.
    W programie wystąpiła żona walcząca od lat bezskutecznie o
    sprawiedliwość i córka, która w chwili zabójstwa ojca miała kilka
    lat. Tradycyjnie, żaden z czerwonych bandytów, których nazwiska
    przewijają się w aktach, nie zgodził się wystąpić przed kamerą.
    Tragikomicznie zabrzmiała telefoniczna wypowiedź tuszującego sprawę
    byłego Naczelnika Wydziału Zabójstw stołecznej MO: "Tadeusz Sawczuk?
    Nic mi nie mówi to nazwisko. Nie znam sprawy. Prowadziłem wiele
    zabójstw i żadnego Sawczuka nie pamiętam. A zresztą nie będę się
    wypowiadał w sprawach politycznych".

    Tadeusz Sawczuk był doktorem ekonomii, pracownikiem naukowym
    Instytutu Finansów. Należał do PZPR. W 1980 r. zapisał się
    do "Solidarności". W grudniu 1981 r., na wieść o zabójstwie górników
    w Kopalni "Wujek" w Katowicach, rzucił legitymację partyjną. Tego
    komuniści nie byli w stanie mu wybaczyć. Został wezwany na rozmowę
    lojalnościową. Trwał przy swoim. 4 razy był zatrzymywany na 48
    godzin. Raz, na oczach żony, został porwany z ulicy
    przez "nieznanych sprawców" i wrzucony do samochodu. Brutalnie
    pobity przez 2 mężczyzn po wyjściu z windy we własnym bloku.
    Przygotowany na najgorsze. Żonie mówił, że przeczuwa, iż go
    zamordują. Znaleziony martwy na poboczu estakady na obrzeżach
    Warszawy. Mimo widocznych śladów pobicia usłużni milicyjni lekarze w
    oficjalnej wersji stwierdzili, że przyczyną śmierci był... alkohol
    (tak podawano w większości morderstw w stanie wojennym). Po latach,
    w trakcie remontu mieszkania, rodzina natrafiła na ślady podsłuchu w
    ścianie.

    Rzecz wstrząsająca: Tadeusza Sawczuka nie ma na żadnej Liście Ofiar
    Stanu Wojennego!

    www.gazetawyborcza.pl/0,77322.html?adw=1&gclid=CODP7ubhjJMCFQZRMAodhyUxZA

    pl.wikipedia.org/wiki/Ofiary_stanu_wojennego_w_Polsce_1981-1983
  • 07.09.08, 21:17
    Uprzejmie informuję, że kolejny odcinek dokumentalnego filmu obejrzymy dziś o
    godz. 23.36
    Zapraszam przed telewizory!

    www.tvp.pl/tvpinfo/
  • 10.09.08, 01:19
    W ostatnim odcinku "Nieznanych sprawców" redaktor Krzysztof Łoniewski
    przypomniał postać Jadwigi Kryńskiej.
    Wielokrotnie zatrzymywana przez Służbę Bezpieczeństwa, brutalnie przesłuchiwana
    w Pałacu Mostowskich.
    Siepacze z SB postąpili z nią identycznie, jak z Adamem Jurczykiem i jego
    ciężarną żoną (synem i synową Przywódcy Sierpnia'80 w Szczecinie, Mariana
    Jurczyka) - wyrzucili ją przez okno z 5. piętra.
  • 05.10.08, 17:41
    "Jak Jan Samsonowicz z Gdańska, którego znaleziono powieszonego na płocie
    Stoczni Gdańskiej. Wcześniej zdążył pożegnać się z synem i powiedzieć mu, że
    szykuje się wraz z przyjaciółmi z podziemia do dużej akcji, a żonę uprzedził, by
    nigdy nie wierzyła, jeśli będą mówić, że zginął w nieszczęśliwym wypadku albo
    popełnił samobójstwo.
    Jak ludzie, którzy zakatowani zostali na śmierć przez milicjantów i ubeków.
    Ryszard Ślusarski z Legnicy, Stanisław Kot z Rzeszowa, Tadeusz Wądołowski, który
    zmarł na komisariacie kolejowym MO w Gdyni, i któremu w akcie zgonu wpisano
    „śmierć z przyczyn chorobowych", nie wspominając ani słowa o widocznych na ciele
    obrażeniach. Jak Bronisław Grzywna, w wypadku którego prokuratura przyznała
    nawet, że zmarł wskutek pobicia, ale śledztwo umorzyła. Jak Wacław Kulimowski,
    który przed zgonem sam zdążył opowiedzieć, co robiono z nim na komendzie. Jak
    Kazimierz Łazarski z Oleśnicy, Grzegorz Luks z Goleniowa i inni.
    Czytamy, poznając jeden po drugim przypadki z perspektywy oficjalnych
    sprawozdań, zwykle preparowanych tak nieudolnie, że gdyby nie powaga sprawy,
    chciałoby się parsknąć śmiechem. Józef Kucia - zatrzymany przez milicję,
    znaleziony został martwy w lesie. Śledztwo ograniczyło się do wyperswadowania
    świadkowi, który widział, jak wciągano go do radiowozu, że nic nie widział.
    Czytamy o ludziach, których po zatrzymaniu esbecy odwozili nie do aresztów, ale
    do izb wytrzeźwień - by Urban mógł w razie czego lekceważąco stwierdzić, że
    zmarły nie był żadnym tam opozycjonistą, zwykłym pijakiem. Jak Krzysztof
    Skrzypczak z Poznania, który, według oficjalnych ustaleń komunistycznej
    prokuratury, będąc pijany do nieprzytomności i skrępowany skórzanymi pasami,
    zdołał wstać z łóżka i się powiesić.
    „Powiesił się" też Jarosław Romanowski w areszcie w Suwałkach - po tym
    „samobójstwie" na ścianach celi pozostały ślady krwi, a na ciele wisielca
    obrażenia, których w chwili aresztowania bez wątpienia nie miał. Nie
    przeszkodziło to odnośnym władzom stwierdzić ponad wszelką wątpliwość
    samobójstwa. Podobnie, jak w wypadku powieszonego w areszcie w Miechowie Jana
    Krawca, a w Śremie Mariana Klupczyńskiego.
    W przeglądanych przez komisję Rokity aktach roi się od samobójców. Niezwykłych
    samobójców - ni z tego, ni z owego, decydują się na ten krok, na przykład,
    ludzie powszechnie znani ze swej religijności. A zdecydowawszy się, zabijają się
    w sposób rzadko spotykany. Jak na przykład Janusz Sierocki - który, jak ustaliła
    peerelowska prokuratura, wyskoczył z okna. Śledczych bynajmniej nie zdziwiło, że
    według świadków tego „skoku" Sierocki leciał tyłem. Jadwiga Kryńska -
    wielokrotnie zatrzymywana za działalność opozycyjną, też w końcu „wyskoczyła z
    okna". 20 minut przed tym skokiem był u niej lekarz i nie stwierdził żadnych
    objawów samobójczych. Marek Pawlak, na popełnienie „samobójstwa" przez skok z
    okna swego mieszkania wybrał akurat moment, kiedy mieszkanie to przeszukiwała MO.
    Są też w raporcie ofiary niezwykłych wypadków. Marcin Antonowicz - „wypadł" z
    milicyjnego stara. Krzysztof Struski „wypadł" z radiowozu. Stanisław Bulko
    „wyskoczył" z milicyjnego radiowozu wprost pod koła samochodu nadjeżdżającego z
    przeciwka. Wedle sekcji zwłok, odrzuconej przez prokuratora jako błędnie
    przeprowadzona, w chwili, gdy wyskakiwał, już był martwy.
    Topielcy - Emil Barchański. Nie miał jeszcze nawet osiemnastu lat, gdy został
    aresztowany w konspiracyjnej drukarni. Na procesie, ku wielkiemu niezadowoleniu
    prokuratury i sądu, odwołał zeznania złożone w śledztwie i zeznał, że zostały
    one wymuszone torturami. Opisał szczegółowo, w jaki sposób był torturowany.
    Zwolniony do czasu rozprawy odwoławczej, wkrótce został wyłowiony martwy z
    Wisły. Oczywiście - samobójstwo. Śledczy nie uznali za stosowne ustalać, kim był
    człowiek, w towarzystwie którego widzieli go tuż przed śmiercią świadkowie. Cóż
    niby dziwnego - popełnianie samobójstwaz asystą było w stanie wojennym obyczajem
    częstym wśród działaczy podziemia, szczególnie tych, którzy nie zaliczali się do
    opozycyjnej „arystokracji", których losu nie śledzili korespondenci zachodnich
    mediów, a już zwłaszcza, jeśli mieli pecha należeć do nurtu odrzucającego
    porozumienie z komunistami.
    Ludzie zamordowani tylko po to, by rzucić postrach na ich najbliższych. Jak
    Grzegorz Przemyk, jak 82-letnia matka adwokata Krzysztofa Piesiewicza, jak
    tłumaczka Małgorzata Grabińska, przypadkowa ofiara, którą zbrodniarze pomylili z
    inną Małgorzatą Grabińską, mieszkającą opodal synową opozycyjnego adwokata.
    Sfingowane wypadki drogowe - jak śmierć księdza Stanisława Kowalczyka. Albo
    zupełnie już nieskrywane, jawnie dokonane morderstwa, które miały rzucić
    postrach na chwilowo pozostających przy życiu kolegów z podziemia. Piotr
    Bartoszcze, niezależny działacz rolniczy, zatłuczony przez „nieznanych sprawców"
    koło własnego domu. Krzysztof Jasiński, zakatowany na śmierć, znaleziony martwy
    na bocznicy kolejowej. Ksiądz Antoni Kij, ksiądz Stanisław Palimąka...
    Ostatnie miesiące peerelu: 21 stycznia 1989 - zamordowany zostaje ks. Stefan
    Niedzielak, kapelan rodzin katyńskich. Wcześniej odbiera liczne pogróżki i
    „ostrzeżenia"; w dniu śmierci mówi rano do jednego z przyjaciół, że
    prawdopodobnie komuniści wkrótce go zabiją. Prokuratura uznaje, że ksiądz
    niefortunnie spadł z krzesła, i jeszcze parę miesięcy wcześniej udałoby jej się
    na tym sprawę zamknąć. Jednak atmosfera początku roku 1989 jest już inna,
    śledczy zmuszeni są do zamówienia ekspertyzy biegłego, który stwierdza, iż
    księdzu ktoś gołymi rękami skręcił kark - w taki sposób mógł zabić tylko
    zawodowy morderca, nauczony tej sztuki w specsłużbach. Kilka dni później, 30
    stycznia, zamordowany zostaje w swoim domu w Dojlidach pod Białymstokiem ks.
    Stanisław Suchowolec. 11 lipca 1989 (! - jeszcze w ponad miesiąc po
    kontraktowych wyborach) w Krynicy Morskiej nieznani sprawcy mordują księdza
    Sylwestra Zycha." (Na podstawie Sprawozdania Sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do
    Zbadania Działalności MSW tzw. "Komisji Rokity" z roku 1991 w: Ziemkiewicz
    "Michnikowszczyzna...")"

    forum.1944.pl/index.php?showtopic=2602&st=20
  • 10.11.08, 00:58
    "„GP”: Był Ksiądz jednym z kapelanów warszawskiej „Solidarności”, przyjacielem i
    znajomym księży zamordowanych przez SB: ks. Jerzego Popiełuszki († 19? X 1984
    r.), ks. Stefana Niedzielaka († 19/20 I 1989), ks. Stanisława Suchowolca († 29 I
    1989 r.), ks. Sylwestra Zycha († 10/11 VI 1989 r.). Wokół Księdza trup mocno padał.

    S.M.: Tak można powiedzieć. Tyle że śmierć księży w 1989 r. rozumiałem jako
    zabójstwa dokonywane z innej listy niż te planowane w 1984 r. Czułem ogromny ból
    i żal z powodu śmierci księży, osób mi bliskich, ale miałem takie wewnętrzne
    przekonanie, że skoro mnie nie zabili w 1984 r., to już nie zabiją. Czułem, że
    jak już raz urwałem się ze stryczka, już raz uciekłem spod łopaty, to w pewnym
    sensie życie mam darowane."

    "w czasie procesu toruńskiego – zorientowałem się, że byłem przeznaczony do
    likwidacji."

    www.gazetapolska.pl/?module=messages&message_id=165
  • Gość: Ula IP: *.ztpnet.pl 11.11.08, 15:22
    Dzięki panie Wieczorek ,że pamięć o tych ludziach nie minie.
  • 26.11.08, 02:37
    "Lista Rokity - na pocz. lat 90-tych specjalna komisja badała przypadki smieci
    ok 400 ludzi zwiaznych z opozycją którzy rozstali się z życiem w latach
    1981-1990. W ok 150 przypadków wykryto mataczenia podczas śledztw prowadzonych
    przez prokuratourę PRL. mimo wniosku komisji śledztw tych nie wznowiono. W
    pozostałych 250 sprawach nie ustalono sprawców - brak jednak jednoznacznych
    dowodów na działanie "szwadronów śmierci" z sb.
    ***
    do tego doliczyc należy co najmniej drugie tyle ofiar - SB mordowała np
    ogrodników, rzemieślników, sklepikarzy, cinkciarzy, staczy bazarowych etc by nie
    stanowili konkurencji dla "ich" ludzi - przeważnie emerytowanych funcjonariuszy
    SB i MO którzy rozkręcali własny biznes. Mordowano oczywiście najtwardszych
    przeważnie zaczynało sie od zastraszeń i podpaleń.
    ***
    nierozliczoną zbrodnią stanu wojennego jest śmierc ok 2000 ludzi (w samej
    warszawie ponad 400). Byli chorzy na cukrzycę, serce, etc ale wyłączono telefony
    a lekarze z pogotowia przez pierwsze dni nie dostawali przepustek. Nie jest
    znana liczba chorych dla których z dnia na dzień zabrakło importowanych leków."

    wiadomosci.onet.pl/1,15,11,33267235,90441469,4016882,0,forum.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.