Dodaj do ulubionych

Podróż poślubna dookoła EUROPY - porady...

14.07.10, 14:22
Witam,
Zwracam się z uprzejmą prośbą do Wszystkich mających coś
ciekawego/pomocnego/fajnego do przekazania zanim wyruszymy w Naszą
podróż.
Czasu jest sporo na myślenie (czerwiec i lipec 2011)
Plan jest prosty. Nie siedzimy cały miesiąc w jednym miejscu, tylko
ładujemy 7000 km dookoła starego kontynentu.
Mamy już wstepnie wytypowane hotele i cały tour, ale chetnie
będziemy wszystko modyfikować, jeśli dzięki Waszej pomocy okaże się,
że omijamy jakieś wyjatkowe miejsca lub obiekty.
Interesuje Nas wszystko godne polecenia oprócz tych oklepanych
standardow turystycznych, ktore po czesci i tak pewnie odwiedzimy
dla zasady...
Hotele mamy jak wspomnialem wytypowane, ale moze ktoś z Was był w
jakimś super miejscu - tak cudownym, że warto się podzielić
informacją. Wystarczy hasło, nazwa czy link, żebyśmy mogli zerknąć
co jest co.
I jeszcze bezcenne są zawsze informacje praktyczne, wskazówki itp
dotyczace samej drogi, i wszelkich zdarzeń "po drodze"
Sama trasa staralem sie skalkulowac tak, zeby nie pokonywac
ogromnych odleglosci dzienne. Mamy miesiąc. Noclegi zazwyczaj
zaplaniowane w miastach w sumie 12 hoteli zazwyczaj 4* więc
śniadania w cenie. Wygląda mniej więcej tak: Z Polski przez Czechy,
Wiedeń,
chwila w Alpach, potem Wenecja, północne Włochy, riwiera włoska,
Monaco, Nicea etc; wybrzeżem francuskim, Marsylia, potem na Costa
Brava na kilka dni + Barcelona i na północ przez Francje. Potem
Loara i parę zamków, Paryż, Bruksela, Amsterdam, Berlin i chyba na
ostatnie dwa dni jeszcze nad Naszym polskim Bałtykiem obowiązkowo -
tu też w sumie nie wiemy gdzie, bo mało miejsc trzyma jako taki
poziom.
Póki co kieruje się poradami szczególnie turystów z zagranicy
(tripadvisor) ale zakładam ten post, bo Polscy podróżnicy, którzy
mają jako takie pojęcie o kulturze, mają bardzo dobry dobry gust i
potrafią się nieźle przy tym bawić. Budżet jako taki mamy
zorganizowany, więc tu nie ma większego problemu. Z góry dziękuje za
okazaną pomoc.
Z pozdrowienami!

GRAND
Edytor zaawansowany
  • Gość: gosc IP: *.chello.pl 14.07.10, 16:23
    Koniecznie w Belgii Brugia,przepiekne sredniowieczne miasteczko,perla!
    Bruksele spokojnie mozecie sobie darowac na rzecz Brugii.
    Chyba,ze macie czas na oba miasta.
    I wszystkiego najlepszego na nowej drodze zyciasmile
  • grand_warszawa 15.07.10, 09:16
    Super! Dzięki. Myśle, że to akurat strzał w 10! Zapisane.
    Pozdrowienia,

    GRAND
  • grand_warszawa 15.07.10, 11:34
    Dziękuje za propozycje, ale rzecz właśnie w tym, żeby podróż
    zaplanować samodzielnie i włożyć w to trochę uczuć i emocji. Może
    innym razem... smile

    GRAND
  • lagostravel 17.07.10, 12:03
    Witam,

    A może by tak wziąć pod uwagę Budapeszt. Ja z moim świeżo upieczonym mężem właśnie tam planujemy weekend poślubny. Ze względu na okrojony czas (prowadzimy własne biuro podróży) nie możemy sobie pozwolić na dłuższy wyjazd w sezonie. Osobiście uważam, że Budapeszt jest najpiękniejszą stolicą europejską. Dla zakochanych polecam nocny rejs po Dunaju. Cały urok miasta polega właśnie na Dunaju, który przepływa przez centrum miasta. Pięknie oświetlone główne atrakcje miasta odbijają się w wodzie tworząc niesamowite widoki. Naprawdę polecam.

    Co do hoteli to polecałabym nie rezerwować wszystkiego wcześniej, tylko np. będąc w jednym hotelu zarezerwować dopiero następny. Przy tak długiej podróży zawsze znajdzie się ciekawe miejsce, którego się nie zaplanowało wcześniej i później są dylematy czy stracić rezerwację i pojechać tam, czy zrezygnować z tego ciekawego miejsca i jechać do hotelu, żeby nie stracić rezerwacji.


    --
    Odwiedź Lagos Travel jeśli szukasz
    wycieczek wczasów podróży poślubnej
  • Gość: Mazinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.10, 16:47
    Jak Czechy, to oczywiście Praga, ale przede wszystkim i ko-niecz-nie! Czeski
    Krumlov - urokliwe miasteczko, brukowane uliczki, urocze hoteliki z małymi
    okienkami i pelargoniami - wymarzone na podróż poślubną. Nad miasteczkiem góruje
    wielki zamek, przez miasteczko płynie rzeka z niewielkimi przełomami, nad rzeką
    sporo knajpek z tarasami nad wodą - baaardzo urokliwe i ładne. Bylismy
    zachwyceni. Moja siostra spędziła tam podróż poślubną i też bardzo im się podobało.
    Pozdrawiam,
    Mazinka
    polskadladzieci.pl
  • deoand 18.07.10, 10:41
    Nie doczytałem czy zaliczysz Madryt bo do Portugalii troche chyba za daleko a
    tam Fatima i lizbona ale jesli nie Fatima to warto jednak jeżdżac po FRancji
    zahaczyć o Lourdes niezależnie od poziomu swojej wiary . Robi wrażenie .
  • jorn 18.07.10, 16:25
    Witam i pozdrawiam z Flandrii.

    1. Jak już ktoś wyżej napisał: olać Brukselę na rzecz Brugii.
    2. To nie będzie 7000 km. Będzie więcej. Mam bogate doświadczenie w podróżowaniu samochodami i zawsze wychodzi dystans sporo dłuższy niż planowany. Bo też zawsze dochodzą przejazdy lokalne, objazdy spowodowane warunkami drogowymi lub po prostu zabłądzeniem itp. Poza tym nawet biorąc pod uwagę powyższe, 7000 km na podróż dookoła Europy wydaje się być mało. Ja 7 tysięcy zrobiłem podczas podróży dookoła Portugalii z dojazdem spod Brukseli i powrotem tamże.
    3. Olać Danię w całości. Są w Europie znacznie ciekawsze kraje.
    4. W Portugalii olać, albo tylko szybciutko przelecieć wszystko, co leży na południe od Tagu, a zaoszczędzony czas spędzić w pozostałej części kraju.
    5. Wspomniane wyżej Fatima i Lourdes faktycznie robią wrażenie. Konkretnie jest to wrażenie kiczu i żenady. Jeśli będzie po drodze, to warto obejrzeć jako ciekawostkę, specjalnie jechać nie ma sensu. To samo dotyczy Guadelupy.
    6. Nie rezerwować noclegów z góry. Bardzo trudno jest przewidzieć, ile czasu spędzimy w każdym miejscu i potem możemy wylądować z zarezerwowanym hotelem daleko od miejsca, w którym akurat pasuje nam przenocować. Zwykle wystarczy po południu zarezerwować na wieczór. W weekendy może być trudniej i można rozważyć rezerwowanie na następną noc.
    7. W Czechach uwaga na kursy przy zakupie winiet drogowych na granicy. Jeśli jest taka możliwość, lepiej kupić wcześniej.
    8. Na Węgrzech uważać, co jest na rachunku (nie tylko w restauracjach). Lubią dopisywać rzeczy, których nie kupujesz. Zawsze sobie policzyć, ile trzeba zapłacić i tego pilnować.
    9. Nauczyć się jeździć po górach ze szczególnym uwzględnieniem hamowania silnikiem, żeby nie okazało się, że przed którymś tam zakrętem nie mamy już hamulców.

    Przepraszam za chaotyczną wypowiedź, piszę co mi się przypomina, jeśli sobie coś jeszcze przypomnę, dopiszę. Chętnie odpowiem też w miarę możliwości na pytania, ale tylko za pośrednictwem tego forum; z poczty gazetowej korzystam wyłącznie do logowania się na forum.

    Pozdrawiam
    --
    Jorn van der Ar
    ---------------------------
    Tylko Falubaz!
  • grand_warszawa 20.07.10, 14:02
    Cześć
    Po pierwsze dziękuje za wszystkie podpowiedzi. Bardzo je sobie cenie.
    Brugia jest już wpisana na trasie, bo wygląda na to, że faktycznie
    warto.
    Sama trasa Naszej podróży skonstruowana jest powiedzmy dość
    standardowo, ale mamy w tym pewiem zamysł i jest to działanie
    celowe.
    Po pierwsze ja o ile zwiedziłem już praktycznie całą Europę biorąc
    udział w różnego rodzaju wycieczkach to jednak samodzielnego wyjazdu
    samochodem na taką skalę podejmuje się pierwszy raz. Oboje coprawda
    mamy prawo jazdy, ale nie w samym prowadzeniu auta jest przecież
    rzecz. Druga sprawa jest taka, iż przyszła małżonka akurat Europy
    nie miała okazji zwiedzić i zobaczyć do tej pory wiele i stąd wybór
    padł na miejsca turystycznie bardziej znane (niestety wiadomo
    tłumniej odwiedzane), ale ze stosunkowo łatwym dojazdem. Miejsca, w
    których ja akurat byłem (nie ma w tym problemu), a dzięki czemu
    będzie Nam stosunkowo łatwiej się poruszać. Chodzi mi tu o Wiedeń,
    Wenecje (tam tylko na pół dnia) Monaco i okolice, Barcelone, Paryż
    czy Berlin.
    Myśle, że dzięki temu stosunkowo łatwiej jest mi przewidzieć,
    którego dnia gdzie się znajdziemy i rezerwować hotel. W każdym z
    większych miast spędzamy po dwa noclegi. Dojazd/Noc/Zwiedzanie/Noc i
    wyjazd. Przy większych odległościach np 800km robimy stop over night
    w połowie drogi, w jakichś fajnych miejscach żeby mieć luz i nie
    pędzić "bo hotel czeka".
    Ważne jeszcze, że hotele z którymi udało mi się skontaktować - aby
    zdobyć wstepne informacje - biorą standardowo nr. karty kredytowej
    jako zabezpieczenie, i większość ma cancellation policy, która
    zapewnia pokój do 18stej w dniu przyjazdu bez opłat (np. Sofitel
    Marseille Viex Port) W trzech przypadkach jest to 24h. Zresztą w
    przypadku hotelu w Marsyli wymienionego wyżej spotkałem się z
    naprawdę zaskakująco-dobrą ofertą dla Nas. Wspomniałem, że jest to
    podróż poślubna, ale nie oczekuje niewiadomo czego w zamian za co
    przesłali naprawde przyjemną ofertę. W cenie zwykłego pokoju o jaki
    pytałem(tam jest chyba 350EURO za noc, więc sporo) zaproponowano
    apartament na ostatnim pietrze z widokiem na port + szampan, kwiaty,
    kolacje i masaże.
    Powstaje więc pytanie, czy zarezerwować tylko te hotele do których
    na pewno chcemy i uda Nam się spokojnie dotrzeć jeszcze z okładem
    czasowym, a zostawić sobie kilka tych "po drodze" gdzie będzie
    ładniej. Może to jest jakiś pomysł.
    Inna właśnie sprawa, że wcześniejsze rezerwacje przy takiej podróży
    spotykają się z tego co widzę z bardzo przyjemnym odzewem ze strony
    hoteli i w zasadzie wszędzie proponują coś od siebie. Nie jest to
    dla mnie szczególnie wiążące, ale nie bądżmy obłudni - miło jest jak
    Cię miło traktują. I co hotel to szampan smile Dodam, że oczywiście
    sprawdzam jak "oferta" ma się do cen standardowych.
    Z innej beczki. Na autostrady i niektóre parkingi (Wenecja) chce
    przeznaczyć 1000pln. Starczy? Nie moge się doliczyć ile to wyjdzie.
    Austria, Czechy po winietce- spoko - Włochy circa 1000km po
    autostardach, Francja ok 2000km autostradami. Niby ceny gdzieś tam
    podają za jakieś odcinki, ale nie bardzo wiem jak to się kasuje.
    Wjeżdzam na odcinek płatny kasują 20 euro, zjeżdżam po 20 km gdzieś
    na spanie, wjeżdzam gdzieś indziej na ten sam odcinek i co? Znowu
    kasują? Cieniutki jestem w tych zasadach opłat. Włosi mają jeszcze
    jakąs karte dotykową, ale jak znam życie to wogóle nie będzie
    wiadomo, ile jest, ile zostało, ile będzie kosztował następny
    odcinek - lepsza chyba gotówka i tak będziemy cykać co bramka po
    parę euro.
    No dobra to na tą chwile tyle.


    Pozdrowienia!
    GRAND
  • jorn 20.07.10, 17:20
    1. Hotele. My stosujemy zasadę, że rezerwujemy hotel dopiero wtedy, gdy na pewno będziemy wiedzieć, w jakim mieście będziemy nocować. Czyli zwykle ok. 19:00 tego samego wieczora. Ale jeśli zamierzacie nocować w hotelach pokroju Sofitela, to zupełnie zmienia postać rzeczy, bo w takich hotelach klient "z ulicy" jest przeznaczony do golenia i płaci standardową stawkę, a klient rezerwujący wcześniej przez biura podróży lub przez serwisy internetowe może liczyć nawet na cenę o 2/3 niższą.

    2. Autostrady: w krajach, gdzie nie ma winiet zawsze płacisz tylko za te odcinki, którymi przejeżdżasz. Odbywa się to na jeden z dwóch sposobów:
    a. bramki w poprzek drogi: co kilkanaście kilometrów (po każdym węźle) stoją bramki, przy których trzeba się zatrzymać i zapłacić. Zwykle bramki po prawej stronie przyjmują tylko gotówkę, w tych po lewej można płacić kartami. We Francji takie autostrady występują głównie na południu.
    b. Bramki na zjazdach: na początku płatnego odcinka stoją bramki, na których się nie płaci, tylko pobiera bilet. Bramki pobierające opłatę stoją na zjazdach i na końcu płatnego odcinka. W związku z tym niezależnie od długości przejechanego odcinka zatrzymujesz się 2 razy. Tak samo, jak w opcji (a) zwykle po prawej tylko gotówka, po lewej karty. Różnica jest taka, że do maszyny trzeba bilet włożyć, albo wręczyć go pracownikowi.

    Są też systemy elektroniczne, gdzie samochód ma urządzenie komunikujące się z bramką i opłata pobierana jest automatycznie bez zatrzymywania. Ale takie ustrojstwa mają tylko tubylcy. Takie bramki są zwykle jeszcze bardziej na lewo od tych do płacenia kartami.

    W opcji (b) zjeżdżając z autostrady na zjeździe, a nie na końcu płatnego odcinka mamy zwykle tylko dwie bramki - jedna dla elektronicznych, druga dla płacących gotówką lub kartami.

    Są też odcinki bezpłatne. Kiedy Francja zaczynała budować autostrady w latach '60 ustalono, że firma, która zbudowała autostradę będzie pobierać opłaty przez 30 lat, a następnie przekaże drogę rządowi, który zlikwiduje bramki i zaprzestanie pobierania opłat. Później zmodyfikowano tę politykę i autostrady przekazane rządowi są następnie przekazywane operatorowi, który pobiera opłaty w imieniu rządu. Ale te, na których zdążono zaprzestać pobierania opłat pozostały bezpłatne.

    Ceny masz tu.

    Pozdrawiam

    Jorn
    --
    Jorn van der Ar
    ---------------------------
    P.S. W Belgii polecam także Antwerpię, Brukselę dopiero na trzecim miejscu. Jeśli macie czas, polecam też zamek w Bouillon i odległy od niego o ok. 15 km zamek w Sedanie (to już Francja)
  • grand_warszawa 20.07.10, 20:11
    Co do hoteli , w których się zatrzymujemy, to są one bardziej
    zdeterminowane tą "odrobiną szaleństwa" podczas podróży poślubnej.
    Na codzień twardo stapamy po ziemi i jesteśmy bliżej ludzi. Ten
    blichtr to troche z racji uroczystości, przekory, no i może z
    ciekawości. Sam nie wiem czy to dobrze, bo czasem w takiej "lux'
    atmosferze nie wiadomo jak zjeść spokojnie zwykłe śniadanie. Może
    będzie śmiesznie wink
    Pozostałe hotele, są bardziej rodzinne i mają więcej "atmosfery"
    Co do autostrad to poprostu przyswajam informacje, za które
    podziekowanie tradycyjne!

    GRAND
  • jorn 20.07.10, 21:14
    Ależ spoko, nie musisz się tłumaczyć. Tym jak jeść śniadanie się nie przejmuj, zachowuj się naturalnie. Spędziłem w tego typu hotelu ponad 5 lat jako pracownik (co prawda nie na "pierwszej linii", tylko w biurach na zapleczu, ale coś tam się zawsze zobaczyło) i widziałem zarówno ludzi z klasą jak i buraków. Sporo też było ludzi całkiem normalnych, takich którzy normalnie w takich hotelach nie nocują, bo ich na to nie stać, albo ich stać, tyle że wolą wydać te pieniądze na coś innego, a w luksusowych hotelach zatrzymywali się tylko służbowo. Najbardziej śmialiśmy się z tych, którym się wydawało, że 5* hotelu trzeba się zachowywać "och i ach" i wyglądali bardzo sztucznie.

    Pozdrawiam
    --
    Jorn van der Ar
    ---------------------------
    Tylko Falubaz!
  • grand_warszawa 21.07.10, 11:13
    Tak troche z przymróżeniem oka napisałem o tym śniadaniu, ale swoją
    drogą właśnie taka napuszona jest niekiedy szalenie zabawna.
    Jeśli chodzi o samo zwiedzanie, to mamy pomysł aby paryż lub
    barcelonę zwiedzić na skuterach, a w amsterdamie zaklepać sobie po
    rowerze. Nie wiem tylko jak temat się sprawdza w praktyce. Czy nie
    za dużo zawracania głowy. Może w Paryżu lepsze jednak jest metro...
    Same punkty obowiązkowe to też masa przemyśleń, ale mamy jeszcze
    rok, więc jest czas.
    W Czechach znalazłem też fajną jaskinie, która zwiedza sie i na
    nogach i pływa podziemnymi kanałami łodzią. Każde konkretne miesjce
    warte spędzenia czasu przyjmuję z otwartymi ramionami. Jeżeli chodzi
    o mnie to ze szczególnym uwzględnieniem zamków i ogrodów.

    Aha no i jeśli ktoś może zna miejsca na lokalne kolacje. Im mniej
    turystów tym lepiej.

    Pozdrowienia,
    GRAND
  • mazinka 21.07.10, 15:57
    Ta jaskinia to Macocha na Morawskim Krasie - do tego jeszcze jest kolejka
    gondolowa wywożąca turystów na górę, a by zobaczyli z góry przepaść - robi
    wrażenie! polecam.
    Jak już tam bedziecie to zajrzyjcie jeszcze do Brna - też warto.
    A jak zamki i pałace, to może jeszcze Słowacja i Betliar koło Rożniawy, albo
    Węgry - tu zamków jest całkiem sporo -np. Godollo 60 km od Budapesztu. No i sam
    Budapeszt. Oraz na południu, nad Balatonem Keszthely. Cudo.
    Pozdrawiam,
    Mazinka
    polskadladzieci.pl
  • Gość: boa.viagem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.10, 09:57

    Witaj,

    Rozważacie poszerzenie poślubnego tournee o Portugalie?
    Nie chce polecać romantycznej Lizbony, Peniche, Nazare
    i Porto, ot tak sobiesmile

    Najlepsze życzenia.
  • agt_bond 22.07.10, 17:45
    Jeśli będziecie jechać wschodnim wybrzeżem Włoch polecam zwiedzić Cortonę
    (trzeba trochę odbić w głąb kraju). Stare, bardzo urokliwe miasteczko ...
    Pamiętam też, że dzień przed zwiedzaniem Wenecji zatrzymaliśmy się w
    miejscowości Grado - bez fajerwerków, ale jadąc od strony Austrii, to może być
    dobry pomysł na pierwszy przystanek.
    --
    Firma sprzątająca.
  • Gość: balusz IP: *.ists.pl 03.08.10, 23:08
    Marsylię odradzam, brud i syf, dodatkowo nic ciekawego. Prze
    emigrantów z afryki to chyba najbrudniejsze miasto francji.
  • grand_warszawa 04.08.10, 14:10
    Dzięki. No to mamy pierwszego zabitego gwoździa, bo wiele Nam się
    pod tą Marsylię dobrze układało, względem przejazdu, zakwaterowania
    etc; No nic trzeba więc przemyśleć temat. Inna sprawa, że my mamy
    się tam zatrzymać wieczorem (może późnym południem) na 1 noc i dalej
    w drogę. W poblizu jest Toulon a dlaej Montepellier, a może coś
    innego w okolicach +- 100km ?

    Pozdrowienia,
    GRAND
  • Gość: Marcin IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 15.08.10, 18:42
    Marsylia rzeczywiscie ma opisane powyzej wady, ale też jej nie
    zobaczyć to błąd i to duży. Vieux Port i widok z Notre-Dame-de-la-
    Garde.
    No i Les Calanques pomiędzy Marsylią i Cassis + zupełnie obłędna
    Route des Cretes z Cap Cannaille.
    Plus fantastyczne owoce morza w www.toinou.com/ ... kilka
    rodzajów ostryg w dowolnym (jednym z bodajże 8 rozmiarów).
  • Gość: ashkin IP: *.ip18.fastwebnet.it 07.08.10, 19:19
    Serdecznie polecam cinqueterre, maly region w ligurii na trasie z
    Wloch na wybrzeze Francji,zupelnie po drodze między La Spezia i
    Genova. Dla mnie rewelacja,mozna wynajac pokoj z cudnym widokiem,
    nalezy poszukac w necie info 'camera(e) con vista' za jakies 60eur za
    pokoj.Jezeli bedziesz zainteresowany napisze wiecej.
    Rowniez cudne miasteczko Menton z najbardziej malowniczym i
    romantycznymi widokami ze starego miasta, morze ma tam niespotykany
    turkusowy kolor. Menton lezy ok.40km przed Nicea, a ok.20km od
    granicy Wloskiej.Mam mnostwo sugestii.Mieszkalismy troche w Monaco, a
    teraz od 2 lat na polnocy Wloch... Stare miasto w Bergamo to mus dla
    zakochanych...
  • lena81 16.08.10, 09:03
    Wlasnie tez mialam polecic Ciqueterre. Sprawdz sobie zdjecia na necie i
    wierz mi ze to naprawde tak bajkowo wyglada. Nie skreslaj tez Marsylii.
    Port vieux jest bardzo fajny no i mozna sie przeplynac na wyspe If
    gdzie Alexander Dumas wyslal hrabiego Monte Christo do wiezieniasmile
    Ja wlasnie skonczylam 3 miesieczna podroz po Europie wiec jak masz
    wiecej pytan to napisz na maila. Pozdr
  • grand_warszawa 19.08.10, 13:45
    Świetnie! Wszystko biorę jak najbardziej pod uwagę. Szczególnie
    ważne są te informację dotyczące samej trasy przejazdu, żeby non-
    stop nie lecieć autostradami z miejsca na miejsce. Wszędzie
    zostawiamy duży zapas czasu. Drogowe informacje praktyczne, z życia
    są też bardzo ważne, już wcześniej o tym wspominałem. Szkoda byłoby
    przestać dzień w jakimś niesłychanym korku, chociaż wiem, że trzeba
    się z nimi liczyć.
    Chcemy zatrzymać się też na pare dni na Costa Brava w jakimś typowo-
    rozrywkowym miejscu. Znam oczywiście blanes, lloret de mar; etc -
    jeździłem tam jako nastolatek i pamietam jak było wink Może są gdzieś
    na tamtym wybrzeżu miejsca na dobrą imprezę ale już dla odrobinkę
    starszej młodzieży przed 30stką...???

    Pozdrowienia!
    GRAND
  • Gość: Ja IP: *.centertel.pl 19.08.10, 17:07
    Jeśli chodzi o Costa Brava, odradzam Lloret (głośno, brudno, pełno), lepiej
    zatrzymać się w mniejszej miejscowości typu Santa Susana czy Malgrat de Mar.
    Jest sporo nie tak drogich hoteli w stylu Rosa Nautica, Sourra Daurada,
    Amaraigua, Caprichi, Caprichi Verd, Alhambra itp, ich minus to dużo Polaków z
    masowych wycieczek. W Barcelonie polecam resturację przy alei Laietana tuż przy
    wejściu do Barri Gotic: tanio i smaczne owoce morza. A, i do Barcelony nie
    jechałabym autem (drogo!), można zostawić pod hotelem na Costa Brava i pojechać
    pociągiem (ok. 1,5h, tanio, wada: nie kursuje na tyle późno, żeby wrócić 'z
    fontann'). Jeżeli chcecie spać w Barcelonie, to zdecydowanie w Barri Gotic,
    bardzo fajny klimat wieczorami, fajniejszy niż w Eixample (chociaż mniej
    'ekskluzywnie').

    Też proponowałabym, jak ktoś wcześniej, dopisać do wycieczki Budapeszt, a nawet
    zastąpiłabym Budapesztem Wiedeń. W wielu miejscach można płacić w euro (w
    'atrakcjach turystycznych' nawet w złotówkach), więc nie trzeba martwić się na
    zapas kupnem forintów. Na wzgórzu przy baszcie rybackiej ciekawa knajpka
    widokowa z muzyką na żywo. Jeśli jednak Wiedeń, to nie ma tam problemu ze
    znalezieniem parkingu (większość to podziemne, zawsze jest tabliczka z ilością
    wolnych miejsc). W Wiedniu tanie knajpki w uliczce naprzeciwko katedry
    (prostopadła do głównego deptaka). Sznycel wiedeński z dodatkami poniżej 10 euro.

    Jadąc natomiast południem na trasie Włochy - Hiszpania przez Francję i Lazurowe
    Wybrzeże, ominęłabym szerokim łukiem Marsylię i drogi dojazdowe do niej.
    Kilkudziesięciominutowe (nawet do 2h) korki o każdej porze. Znajdując się w
    okolicy Nicea/Monako, pojedźcie drogą przez Eze, przepiękne miasteczko na
    skałach. Wyjeżdżając zaś z Nicei drogą, która mija port po prawej stronie i
    później wznosi się w górę (kierunek na Monako), po kilku minutach znajdziecie
    się na punkcie widokowym z widokiem na zatokę, miasto i najdroższe wille (jest
    spora zatoczka, można się zatrzymać).

    W Monako fajna choć niepozorna (i można przegapić) knajpka w uliczce równoległej
    do tej, którą dochodzi się z katedry do pałacu Grimaldich. Będzie to bodajże
    druga albo trzecia knajpka po prawej (idąc od pałacu), można zjeść tradycyjne
    potrawy Monako w bardzo niskiej cenie.

    Zaś w Paryżu ciekawym miejscem jest knajpka, w której kręcono 'Amelię', znajduje
    się nieopodal Moulin Rouge (trzeba wejść w górę uliczką tuż przed Moulin Rouge)
    i będzie chyba w następnej przecznicy (lub 2 przecznice dalej) po lewej stronie.

    A gdybym mogła zasugerować coś od siebie - polecam Andorę (droga z Hiszpanii
    przez okolice Montserrat i Pons atrakcyjna widokowo). Wyjeżdżając ze stolicy
    (klimatyczne knajpki w okolicach dawnego parlamentu), podjedźcie do Encoglasters
    albo zatrzymajcie się przy którymś z kościółków po drodze - malownicze! Do
    Francji możecie się później dostać 1) przez tunel lub 2) przez przełęcz w
    Pirenejach na wysokości +/- naszych Rysów: droga dobrze utrzymana,
    jednopasmówka, liczne zakręty ale widoki wspaniałe, a na szczytach gór śnieg.
  • Gość: Marcin IP: *.toya.net.pl 21.08.10, 13:03
    raczej zapomnij ze zdążysz to wszystko w miesiąc, no chyba, że
    jesteś japońskim turystą

    ja w miesięczną podróż poślubną zdecydowałem się na

    Wenecja - Verona - Cannes, Nicea, Monaco - wybrzeże (Saint Tropez,
    LaLavandue, Hyeres, Toulon) - Marsylia + Arles, Awignon, Nimes -
    Camarque - Carcassone - i wracając do Polski Alzacja - Colmar +
    droga wina (żeby doładowac samochód wink

    i na końcu naprawdę juz wszystko wygląda tak samo i raczej
    myśleliśmy o tym co by tu zjeść

  • Gość: EDEK IP: *.w109-212.abo.wanadoo.fr 20.08.10, 21:20
    nie przejedzcie obojetnie kolo EZE/SUR MER ,kilka km od nicei,trzeba
    wjechac do miasteczka na gorze i pieszo obejrzec piekne uliczki na
    szerokosc miniecia sie dwoch osob , zwisajace kwiaty i widok na
    morze ,wszedzie placisz za parkowanie drobnymi,---w marsyli uwaga na
    zlodziei,nie jechac w lipcu i sierpniu ,bo mozna oszalec od
    ludzkiego mrowiska ,lepiej kilka dni po sezonie ,lourdes jak
    czestochowa sami modlacy ,przestudiowac podstawowe zwroty i
    zapytania po francusku lub angielsku -powodzenia w przygotowaniach
    do podrozy ,brawo ze planujecie rok wczesniej
  • Gość: 123 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.10, 20:22
    ja bym nie marnował czasu na Czechy i Austrię, Praga i Wiedeń są
    fajne ale można wyskoczyć z Polski na weekend i je zobaczyć, z
    Warszawy pojechałbym do Krakowa pierwszy postój potem Budapeszt i
    Chorwacja kilka nadmorskich miejcowości ewentualnie park narodowy
    plitwice
    potem ze Splitu promem do Ancony, na promie można wynająć luksusową
    kajutę, płynie się nocą więc nie płaci się za nocleg. fantastyczna
    rzecz taka noc na morzu, z Ancony przez Apeniny do Rzymu, dalej jak
    już sobie zaplanowaliście, dla mnie na trasie takiej wyprawy nie może
    zabraknąć Rzymu
  • Gość: Kaska IP: *.sta.asta-net.com.pl 23.08.10, 08:44
    Ja jestem tylko ciekawa jak to kondycyjnie wytrzymaja taki
    maraton smile)
  • grand_warszawa 24.08.10, 17:07
    Witam,

    Chyba bardzo trafionym pomysłem jest przeprawa promowa z Chorwacji
    do Ancony. Biorę poważnie pod uwagę teraz taką opcje. Jak wielu
    słusznie zauważa w miesiąć nie da rady zobaczyć wszystkiego, ale my
    wcale nie mamy ambicji latać z wywieszonymi językami,
    żeby "zaliczyć" dokładnie wszystko co się da. Staram się właśnie z
    głową zaplanować tą podróż, stąd między innymi rok wcześniej proszę
    wszystkich o cenne rady. Wiadomym jest, że tak jak każdy z osobna
    tak i my będziemy starali się ułożyć trasę wg własnych wyobrażeń i
    marzeń wliczając cenne wskazówki od Was wszystkich. Jak pisałem na
    samym początku pierwsza to akurat podróż dookoła całej Europy, ale
    nie pierwsza moja daleka wyprawa. Przejeździłem już trochę w życiu i
    uważam, że taka podróż też jest absolutnie w zasięgu i spokojnie do
    zrobienia. Kondycja jakaś tam jest wink i wygodny samochód.
    Sprawa przejazdu przez Marsylie jest dość istotna. Może faktycznie
    ominiemy górą jeżeli jest aż tak przykorkowana np. jadąc przez
    Avignon i tam ewentualnie spędzając nocleg. A potem już w kierunku
    wybrzeża Hiszpanii.

    Pozdrowienia,
    GRAND
  • grand_warszawa 09.09.10, 11:52
    Pojawiły się drobne pytania.
    Amsterdam czy Berlin? Gdzie zostać jedną a gdzie dwie noce?
    Pierwotnie 2 noclegi były w Amsterdamie, jeden po drodze do kraju w Berlinie, a teraz nasuneły mi się watpliości.
    Do Amsterdamu dojedziemy z Belgii dość wcześnie więc będzie dzień w zasadzie cały - chcemy wypożyczyć rowery i tak śmigać po mieście. Może warto więc po noclegu przejechać do Berlina i tam też mieć cały następny dzień?
    Aha i jeżeli jadę przez Słowenie omijając autostrady ale chce zachaczyć o Ljubljane to czy tam jeśli trafię na fragment jakiejś płatnej trasy (obwodnica etcwink to cyz dostane kwita za brak winiety?
    GRAND
  • jorn 09.09.10, 12:42
    To zależy. Jeśli chcecie oglądać amsterdamskie muzea (a jest co oglądać), to będziecie potrzebować minimum dwóch dni. Jeśli muzea sobie odpuścicie, to 8-10 godzin wystarczy na obejrzenie miasta.

    Pozdrawiam
    --
    Jorn van der Ar
    ---------------------------
    Falubaz! Zastal! Lechia!
  • Gość: A IP: *.acn.waw.pl 05.12.10, 21:05
    JA bym STANOWCZO odradziłą Costa Bravę, no chyba, ze lubicie klimaty typu turystyczne getto, dwunastopietrowe hotele dla nowych ruskich, paskudne fastfoodowe żarcie...
  • Gość: Mazinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.11, 21:41
    Moim zdaniem - Berlin możesz sobie odpuścić z tej przyczyny, że jest na tyle blisko, że można z Polski na weekend wyskoczyć. A do Amsterdamu już trudniej. Ale zobaczenia jest wart na pewno.
    Pozdrawiam,
    Mazinka
  • grand_warszawa 07.01.11, 14:38
    Witam,

    Mam pytanio-wątpliwość.
    Spedzimy dwa dni w okolicach Monaco i na nastepny nocleg chcemy dotrzeć do Avignon.
    Jak więc najlepiej dojechać do Avignon przy założeniach, że:

    - nie jest to przecież bardzo daleko jak na 1 dzień podróży
    - nic nas nie goni
    - wybrzeże Francji po mniej więcej Saint-Tropez zdążymy pozwiedzać
    - możemy nadłożyć dowolną (logiczną) ilość kilometrów
    - chcielibyśmy jeszcze spacerem przejść sobie po Avignon (jesteśmy tam na jedną raptem noc)

    Czy jechać prosto autostradą słońca i więcej zobaczyć w okolicach samego Avignon, czy może lepiej lokalnymi drogami położonymi na północ od autostrady czy może jednak wybrzeżem...

    Najważniejsze przecież żeby było przyjemnie, spokojnie, krajoznawczo.

    Z góry dziękuje i pozdrawiam niezmiennie,

    GRAND
  • Gość: Krzysztof Rz. IP: *.ostnet.pl 07.01.11, 19:45
    Warto zapoznać się również z poradnik.poland.gov.pl/
    Życzę udanej podróży.
  • deoand 09.01.11, 19:01
    Aha i jeżeli jadę przez Słowenie omijając autostrady ale chce zachaczyć o Ljubljane to czy tam jeśli trafię na fragment jakiejś płatnej trasy (obwodnica etcwink to cyz dostane kwita za brak winiety?

    A dlaczego omijać autostradę w Słowenii ? Ja jechałem co [rawdea dość dawno dośc dawno i wtedy nie było winiet tylko płaciło sie na bramkach . W każdym razie Ljubjanę zaliczyłem bo lubię widzieć stolicę danego kraju a co ważniejsze zobaczyłem jaskinie w Postojnej - to naprawdę perełka i aż wstyd ich nie zobaczyć - dalej jechałem na Rijeke i do Chorwacji . Nie wiem jak wy czy do Chorwacji czy na Triest do Włoch ?
    pozdrawiam
  • Gość: bart IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.11, 11:44
    czesc witam
    grand jesli mozesz odezwij sie na tego emaila bbart24@o2.pl
    tez planuje taka podróz wiec może moglibysmy sie wymienic paroma uwagami telefonicznie?
    pozdrawiam wszystkich i takze dziekuje za info
    ja planuje podróz do chorwacji a potem przez monako do francji-lecz omijajac autostrady
    planuje podroz na okolo 10 dni do 14dni wiem bedzie napiete ale...nie moge sobie pozwolic na wiecej
  • grand_warszawa 13.04.11, 12:24
    Witam,

    Jak ten czas leci! Już pomijając, że za dwa miesiące cały ten ślub i wesele smile (sic!) - nasza wyprawa coraz bliżej. W zasadzie wiekszość poukładana. Trasy główne i alternatywne. Miejsca główne i alternatywne. Zostawiliśmy też dużo miejsca i przestrzeni czasowej ot tak - na pewno będzie sporo przygód. Dwie sprawy jeszcze. Jest jeden długi odcinek do pokonania. Najdłuższy w ciagu całej wycieczki. Barcelona - Tours. Z Hispzanii stratujemy wypoczęci, więc rano ok 8 i jest ok 950km do przejechania. Do Tours możemy dojechać na 21.00 czyli w 13 godzin. Zastanawiam się czy damy radę to przejechać trasami mniejszymi i krajoobrazowymi (jeśli ktoś zna to jakie? czy warato np. przejechać z rana przez okolice Andorry?) czy instalować się na autostrady i tylko nich się trzymać. Wolimy oczywiście wersję ciekawszą krajoznawczo, ale nie musimy się spinać. Zresztą zawsze można zrobić pół na pół. Jeżeli znacie więc fragmenty o które naprawdę warto zachaczyć, to poprosze o rady.

    Z pozdrowieniami,

    GRAND
  • jorn 27.04.11, 20:43
    A ja myślałem, że już niedługo rocznicę będziesz obchodziłsmile

    Jeśli zrezygnujesz z autostrad, to ci ponad 15 godzin wyjdzie samej jazdy, a gdzie postoje np. na posiłki, czy jakieś zwiedzanie? ja bym ci radził pojechać przez Pireneje lokalnymi drogami z zahaczeniem o Andorę, a po zjechaniu z gór wskoczyć na autostradę i dojechać ją nad Loarę. Nad Loarą znów lokalnymi drogami. Wariant ten ma też tę zaletę, że spory kawałek autostrady A20 jest gratisowy.

    Pozdrawiam
    --
    Jorn van der Ar
    ---------------------------
    Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
  • grand_warszawa 19.07.11, 10:16
    No i prosze!!! Byłem!!! Byliśmy!!!! Przejechaliśmy cała trase. Bez watpienia z pelna odpowiedzialnoscia moge powiedziec, ze to cos cudownego. Udało sie wszystko. Nawet pogoda na ktora akurat wplywu specjalnego nie mamy. Pokonalismy 6 400km bez najmniejszych oznak zmeczenia. Kilka osob gdzies pisalo, ze to za ciezko i bez sensu. Bzdura. Bawilismy sie swietnie, bo wszystko wczesniej bylo dobrze przemyslane - rowniez dzieki pomocu wielu tutaj piszacych. Samochod przejechal wszystko bez nawet najmniejszego problemu. Oczywiscie przed startem byl na solidnym przegladzie. Jezeli ktos mialby konkretne pytania to smialo piszcie, postaram sie odpowiedziec. Tak na szybko moge powiedziec o przejezdzie i kosztach. Samochod miejsko-terenowy 3.7 litra benzynowy + gaz. Przejazd wygladał tak: od Warszawy, przez Czechy, Wiedeń, Słowenie do Zadaru w Chorwacji (tu promem do Wloch) potem od Ancony we Wloszech przez San Marino, Florencję (troche terenów górskich) dalej autostrada do Monako i potem przez tereny górskie do Avignon i autostradami do Barcelony od Barcelony juz tylko autostradami do Paryza, Amsterdamu, Berlina do Gdanska i powrot do Warszawy. + ok 300km krecenia sie w ronzych celach w okolicach miejsc postojow. W sumie na liczniku po dojechaniu pod dom mielismy 6 398km i iles tam metrow. Cala trasa przejechana w zasadzie na gazie - bez zadnego problemu ze stacjami. Austrie trzeba umiejetnie przejechac tzn tankowac w pod koniec Czech - tam gazu duzo i potem szukac ze 100km za Wiedniem jadac na Graz. Stacje z gazem sa dobrze oznaczone. Duzo wczesniej jest masa znakow informujacych, ze parking, restauracja, kibelek i dystrybutorek z dopiskiem LPG, albo GPL. We wloszech, we Francji na luzie - stacji mnostwo. We Francji najdrozej 0.91euro za ltr. Przejsciowki potrzebowalem dopiero w Niemczech. Jakos w Holandii i Belgii trafialem na "nasze" wejscia. Za calosc przejazdu, wraz z winietkami i oplatami za autostrady i kilkoma miejscami parkingowymi (uwaga na Paryż - 240zł za postoj dwie doby) wyszlo 4 200zł Benzyne tankowalem raz do pelna w Polsce i wrocilem z 3/4 baku do domu.
    Do calosci musielismy tez doliczyc bilet samochodowy na prom. Miesci sie on na szczescie jako osobowy, wiec koszt to ok 270zł (450kun za bilet i 37 za oplaty portowe)
    Trase pokonuje sie absolutnie na luzie. Raz przydarzyl sie wypadek i korek - ale raptem 30min postoju i wszystko ruszylo. Zreszta autostradowe postoje sa tez fajne. Zaraz sie wszyscy ze soba zaprzyjaznia. Mozna pograc w pilke miedzy samochodami, zrobic sobie piknik czy poogladac tv od ludzi z kampera wink Wszyscy wylaza z samochodow i jest wesoło.
    W kazdym hotelu do ktorego docieralismy meldowalismy sie najpozniej o 16stej (wiekszosc przystankow dwu-noclegowa, raz 5 nocy we Wloszech na solidny odpoczynek i 4 noclegi w Hiszpanii) tak wiec smialo mozna bylo zrzucic rzeczy i wyjsc na miasto. Zazwyczaj krecilismy sie do poznej nocy (oczywiscie kolacja, mnostwo wina, wszelkie rozrywki)
    W dniu wyjazdu wstawalismy gdzies ok 8 na szybkie sniadanie (zawsze spakowani poprzedniego wieczoru) potem check out i do ogień dalej. Zazwyczaj ruszalem ja i lecialem szybko i daleko, zeby zbic kilometry i czas, potem przesiadka - żonka za kierownica na dojechanie do mety, a ja na fotel pasazera z piwkiem wink (aha uwaga - we Francji nie ma na stacjach piwa do kupienia - zeby sie kierowcy nierozpijali - jest za to wino...) Oczywiscie skoro nie bylo wyboru - wzialem niezle rozowe za 3,90 euro - jedna butelke saczy sie spokojnie wiele kilometrow bo na dworzu 30 stopni i w troszke w czaszczce dymi.
    Mielismy w samochodzie bardzo przydatny gadzet tzn - niewielka lodowka pod zapalniczke. Wystarczajaca na puszki z napojami i powiedzmy - salatki, wrapy czy cokolwiek z marketu, co mozna sobie smialo w drodze jesc w ramach popoludniowej przekaski w trasie.
    Tyle mi przyszlo teraz do glowy. W razie co chetnie pomoge.

    Pozdrawiam,
    GRAND

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka