Meniett na chorobę Meniera Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Czy ktoś używał lub przynajmniej słyszał o urządzeniu Meniett (meniett.com),
    czyżby był skuteczny, bo na mnie już nic nie pomaga. Biorę od roku leki
    odwadniające (furosemide) które pomagały jeszcze swego czasu, Betaserc (48g)
    od trzech miesięcy, łapiąc się brzytwy łykam torecan, a i tak mam silne
    napady zawrotów głowy połączone z okropnymi torsjami które trwają godziny.
    Ucho mam prawie kompletnie zatkane, słyszę tylko własne tętno, nie mogę nawet
    przechylić głowy na lewą stronę, bo dostaję kręćka. Nie jestem w stanie wyjść
    z domu bo boję się czy nie wrócę na "czworaka". Sytuacja jest tragiczna
    ponieważ trzeba utrzymać rodzinę a nie mam siły chodzić do pracy, ciekawe jak
    długo będę ją jeszcze miał?
    Jeżeli słyszeliście coś na temat tego urządzenia, proszę o odpowiedź, jake są
    koszty itd
    pozdrawiam
    m
    • Mój mąż miał ten aparat, czy była poprawa (dwa cykle po 6 tygodni 3 razy
      dziennie) - nadzwyczajnie nie zauważyliśmy, ale przez moment było całkiem
      nieźle.
      Betaserc ma odstawiony bo nie przynosił efektu, więc póki co stosuje tylko
      doraźnie. Odwiedź stronę meniere (przez wyszukiwarkę lub wpisz
      www.antares.hg.pl.\meniere\).
      A jak długo, nam Pani doktór powiedziała, ta choroba z wiekiem się wycofuje,
      ale co narozrabia to narozrabia.
      Masz stwierdzonego meniera?
      • Badania które przeszedłem wskazują na to. Z tego co zauważyłem to duży wpływ na
        intensywność choroby ma nawodnienie organizmu. Na przykład gdy przyjmę więcej
        płynów to po jakimś czasie lub na drugi dzień rano mam kręciołę, pogarsza mi
        się słuch w chorym uchu - słyszę szum jakbym przykładał muszlę do ucha i
        pulsujące tętno. Najlepszym lekarstwem jak dotąd były tabletki odwadniające,
        łykałem je rano i jakoś mogłem dzień wytrzymać. Nie wierze w betaserc, ostatnio
        zacząłem brać Ginkgo biloba i Lipo-Flavonoid - witaminy B z jakimś dodatkiem
        poprawiającym krążenie w uchu wewnętrznym. Jakoś poczułem się lepiej ale i tak
        miałem atak po 3 tygodniach. Sam już nie wiem może ta choroba jest na podłożu
        psychicznym, dużo mówi się o stresie, ale jak tu się nie stresować w tych
        czasach
        oto kilka ciekawych odnośników odnośnie meniera /po angielsku/:
        www.vestibular.org/
        www.menieresinfo.com/start.html
        www.dizziness-and-balance.com/disorders/menieres/menieres.html
        czym więcej czytam tym mniej wiem i tym bardziej się utwierdzam że nie ma na to
        lekarstwa, smutne...
        pozdrowienia dla męża, my menierowcy musimy się trzymać razem.
        odnośnie meniett, czy ta rurka zainstalowana w uchu nie przeszkadzała mu, co z
        hałasem czy kąpielą?
        • Niestety nie poczytam sobie po angielsku, ale dziękuję.
          Jeśli chodzi o tę rurkę, to ucha nie można moczyć, normalne kąpiele nie są
          zabronione, ale już nurkowanie pod wodę,lub zanurzanie co spowodowałoby dopływ
          wody - Nie. Czyszczenie tego ucha odbywało się w gabinecie laryngologicznym,
          ale sama rurka samoistnie po ok. roku "wypadła",oczywiście stwierdziła to
          laryngolog w gabinecie, miejsce po niej w tej chwili jest juz zarośnięte.
          Nie wiem jak to się ma w przypadku męża, musimy dopytać, bo ze względu na inne
          złe wyniki ma zagrożone nerki i musi przyjmować dużo płynów, może przez to też
          źle się czuje, zaczynam się gubić, bo zbyt wiele rzeczy się nakłada, pomagając
          na jedno można zaszkodzić drugiemu.
          A stres jest niewskazany, nawet jest to strach przed kolejnym atakiem, jak to
          określa mój mąż, bo boi się tego, hałas jest tym czynnkiem, który nie pomaga.
          Ale jak tu znaleźć spokój i ciszę gdy mieszka się w mieście i na dodatek w
          wieżowcu.
          Mąż doraźnie przyjmuje Torecan i Fenactil. Pod koniec maja mamy kolejną wizytę.
          Pozdrawiam.
    • Jestem świeżo po wizycie u prof. Szyftera. Tylko spojrzał na wyniki i wiedział
      co jest grane. "Ma pani Meniera". I okazało sie ze to można wyleczyć!!!
      Pierwszy etap: dieta bezsolna, na bok kawę i czekoladę + betaserc + torcen ( w
      każdym badź razie jakieś czopki do nagłych ataków).Jeśli przez pół roku nie
      pomoże to będzie zabieg polegajacy na wstrzyknięciu gentamycyny do błony
      bębenkowej.Do 2 lat nie stosują 3 etapu (operacja) bo nie ma takiej
      potrzeby :). Niestety słuchu nie odzyskam, nawet operacyjnie. Trzeba będzie
      pomyśleć o aparacie.
      Pozdrawiam
      Ewa optymistka
      • To co czytam an tym forum, przeraża mnie,a mianowiecie;
        -niewiedza lekarzy;
        -komercyjne wypożystywanie chorych "menierowców"
        -bardzo słaba wiedza chorych.
        Branie Betasercu ponad 2 x 16mg jest nieuzasadnione i prowadzi do uszkodzenia
        błony żółądkowej. Potęguje zgagę i reflux. Dlatego nalezy brac leki osłaniające
        błonę przed działaniem Betasercu np.Helicid lub inne blokery wydzielania kwasu
        solnego.
        _ Należy odróżnić chorobę meniare od tzw. zespoły Meniera od sklerozy ucha.
        Dane można znależć w Google.
        Przy zawrotach występuje podwyższone ciśnienie chłonki w uchu środkowym przy
        obniżeniu ciśnienia ogólnego ustroju. Występują agresywne wymioty i senność.
        Atak można przerwać prawie natychmiast kładąc się do łóżka szybko zasnąć,
        wystarczy kilkadziesiąt minut co w tej sytuacji nie jest takie trudne.. Napad
        zaś pobudza np. szybkie wstanie z fotela. Tej chorobie towarzyszy ciągłe
        "zatopienie chorego ucha' (jak po nurkowaniu w wodzie). Pomaga leżenie na tym
        boku po której stronie jest chore ucho i położenie je na jakimś zgrubieniu w
        ten sposób aby pomóc w otwarciu kanału z którego ta chłonka o konsystencji
        lepkiego żelu porcjami wypływa. Przynosi to kilkugodzinną ulgę. Zawroty wzbudza
        także (uwaga) stres! Powstały np. w wyniku sprzeczki. Chory musi mieć zapewnione
        spokój i ciszę.
        Na Bielanach proponowano mi instalowanie dreny aby umożliwić odpływ chłonki.
        Dren ten jednak w krótkim czasie zostaje wypchnięty z ucha i trzeba zabieg
        powtarzać. Prawda jest, że odwodnienie organizmu pomaga w jakimś tam stopniu.
        Jednak należy uważać na deficyt potasu.

        W występujących objawach należy dążyć do konsultacji laryngologa z neurologiem.
        Nap, konieczne jest to po wyniku negatywnym działania zimnej i ciepłej wody na
        błędnik.
        Ważne jest aby odwiedzać kilku laryngologów aż trafi sie jakiś znawca
        problemu. Tzw. "otolaryngolog" swoim mianem nie może wzbudzać żaufania. Musi
        być rzeczywisty znawca tych zjawisk

        Ps. Przykro mi, ale na listy nie odpowiadam. Odsyłam wszystkich do swoich lekarzy.
        • >Atak można przerwać prawie natychmiast kładąc się do łóżka szybko zasnąć,
          > wystarczy kilkadziesiąt minut co w tej sytuacji nie jest takie trudne..

          Bardzo chciałabym żeby to właśnie nie było trudne, a jednak jest.
          Mój mąż zasypia dopiero po podaniu fenactilu w zastrzyku przy mocnym ataku,
          przy średnim wystarcza czopek.
      • awka_1 napisała:

        > Jestem świeżo po wizycie u prof. Szyftera. Tylko spojrzał na wyniki i
        wiedział
        > co jest grane. "Ma pani Meniera". I okazało sie ze to można wyleczyć!!!
        > Pierwszy etap: dieta bezsolna, na bok kawę i czekoladę + betaserc + torcen (
        w
        > każdym badź razie jakieś czopki do nagłych ataków).Jeśli przez pół roku nie
        > pomoże to będzie zabieg polegajacy na wstrzyknięciu gentamycyny do błony
        > bębenkowej.Do 2 lat nie stosują 3 etapu (operacja) bo nie ma takiej
        > potrzeby :). Niestety słuchu nie odzyskam, nawet operacyjnie. Trzeba będzie
        > pomyśleć o aparacie.
        > Pozdrawiam
        > Ewa optymistka
        Mogę prosić o jakis kontakt do tego prof.
        Czy idąc do niego muszę mieć komplet badań i jakich?
        Ile masz lat?
        • Choruje od 2004 r, podejrzenie Meniera.Miałam wstawiony dren w
          Kajetanach i wypożyczony aparat Meniet. Od czasu zbiegu ( maj 2006)
          nie miałam ani razu zawrotów.Mam natomiast duży ubytek słuchu o raz
          bardzo uciąliwe szumy. Nie wiem czy to aparat i dren zlikwidował
          zawroty czy to może zła diagnoza.Niestety miałam pecha i dren
          zamiast wypaśc, wpadł do ucha środkowego, powodując ostry stan
          zapalny.Wizyta w szpitalu i prawie 5 godzinne wyciąganie
          drenu.brrr.Czekam teraz na wizyte w Instutucie w grudniu, ale jade
          tym razem nie do poradni zaburzeń błednika a do szumów
          usznych.Chociaż tak w ogole to już trace nadzieje na jakąkolwiek
          poprawe.Boję się bardzo ze niedosłuch obejmie mi rónież drugie ucho
          wtedy to będzie już prawdziwy dramat.Intenywnie lecze kręgosłup
          szyjny, bo tez mam straszne zmiany, ale to chyba nie ma nic
          wspólnego z utratą słuchu i szumami.Trudno jest sie z tym wszystkim
          pogodzić, ale w depresje nie wpadach chociaż byłam blisko.
      • awka_1 napisała:

        > Jestem świeżo po wizycie u prof. Szyftera. Tylko spojrzał na
        wyniki i wiedział
        > co jest grane. "Ma pani Meniera". I okazało sie ze to można
        wyleczyć!!!
        > Pierwszy etap: dieta bezsolna, na bok kawę i czekoladę + betaserc
        + torcen ( w
        > każdym badź razie jakieś czopki do nagłych ataków).Jeśli przez pół
        roku nie
        > pomoże to będzie zabieg polegajacy na wstrzyknięciu gentamycyny do
        błony
        > bębenkowej.Do 2 lat nie stosują 3 etapu (operacja) bo nie ma
        takiej
        > potrzeby :). Niestety słuchu nie odzyskam, nawet operacyjnie.
        Trzeba będzie
        > pomyśleć o aparacie.
        > Pozdrawiam
        > Ewa optymistka


        No to faktycznie jesteś optymistka :)
        U mnie niestety nie było tak kolorowo, miałam tak zwariowany
        błędnik, że ani dieta, ani czekolada, papierosy, kawa odstawienie
        tego wszystkiego niestety nie przyniosło rezultatów, nawet
        wstrzykiwanie gentamycyny nie pomogło, owszem po pierwszym
        wstrzyknięciu miałam dwa tygodnie spokoju, potem tydzień, potem
        tylko kilka dni...u mnie skończyło się operacją, i nareszczie mam
        spokój.
        Menierowcy trzymajcie się :)


        --
        Swoją drogą, niektóre kobiety najszczęśliwsze są z cudzymi mężami -
        wszystko jest tak cudowne i "wymarzone", a wina za wszystkie
        niegodności spada na złą żonę i "okrutny los" (Misbaskerwill)
      • witam serdecznie ! czy mogłabym otrzymać od Pani namiary na tego
        profesora ? będę bardzo wdzięczna, pozdrawiam
    • Chcę wszystkich dotkniętych chorobą meniera poinformować,że skutecznie
      leczy lekarz laryngolog z Bolesławca dr Orlewski.Leczenie jest dlugie,lecz proste i skuteczne.Nie mam jużzawrotów głowy i nie mam
      zatkanego tak bardzo ucha-polecam.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.