Dodaj do ulubionych

Meniett na chorobę Meniera

21.04.07, 22:25
Czy ktoś używał lub przynajmniej słyszał o urządzeniu Meniett (meniett.com),
czyżby był skuteczny, bo na mnie już nic nie pomaga. Biorę od roku leki
odwadniające (furosemide) które pomagały jeszcze swego czasu, Betaserc (48g)
od trzech miesięcy, łapiąc się brzytwy łykam torecan, a i tak mam silne
napady zawrotów głowy połączone z okropnymi torsjami które trwają godziny.
Ucho mam prawie kompletnie zatkane, słyszę tylko własne tętno, nie mogę nawet
przechylić głowy na lewą stronę, bo dostaję kręćka. Nie jestem w stanie wyjść
z domu bo boję się czy nie wrócę na "czworaka". Sytuacja jest tragiczna
ponieważ trzeba utrzymać rodzinę a nie mam siły chodzić do pracy, ciekawe jak
długo będę ją jeszcze miał?
Jeżeli słyszeliście coś na temat tego urządzenia, proszę o odpowiedź, jake są
koszty itd
pozdrawiam
m
Edytor zaawansowany
  • 14.05.07, 12:48
    Mój mąż miał ten aparat, czy była poprawa (dwa cykle po 6 tygodni 3 razy
    dziennie) - nadzwyczajnie nie zauważyliśmy, ale przez moment było całkiem
    nieźle.
    Betaserc ma odstawiony bo nie przynosił efektu, więc póki co stosuje tylko
    doraźnie. Odwiedź stronę meniere (przez wyszukiwarkę lub wpisz
    www.antares.hg.pl.\meniere\).
    A jak długo, nam Pani doktór powiedziała, ta choroba z wiekiem się wycofuje,
    ale co narozrabia to narozrabia.
    Masz stwierdzonego meniera?
  • 17.05.07, 06:23
    Badania które przeszedłem wskazują na to. Z tego co zauważyłem to duży wpływ na
    intensywność choroby ma nawodnienie organizmu. Na przykład gdy przyjmę więcej
    płynów to po jakimś czasie lub na drugi dzień rano mam kręciołę, pogarsza mi
    się słuch w chorym uchu - słyszę szum jakbym przykładał muszlę do ucha i
    pulsujące tętno. Najlepszym lekarstwem jak dotąd były tabletki odwadniające,
    łykałem je rano i jakoś mogłem dzień wytrzymać. Nie wierze w betaserc, ostatnio
    zacząłem brać Ginkgo biloba i Lipo-Flavonoid - witaminy B z jakimś dodatkiem
    poprawiającym krążenie w uchu wewnętrznym. Jakoś poczułem się lepiej ale i tak
    miałem atak po 3 tygodniach. Sam już nie wiem może ta choroba jest na podłożu
    psychicznym, dużo mówi się o stresie, ale jak tu się nie stresować w tych
    czasach
    oto kilka ciekawych odnośników odnośnie meniera /po angielsku/:
    www.vestibular.org/
    www.menieresinfo.com/start.html
    www.dizziness-and-balance.com/disorders/menieres/menieres.html
    czym więcej czytam tym mniej wiem i tym bardziej się utwierdzam że nie ma na to
    lekarstwa, smutne...
    pozdrowienia dla męża, my menierowcy musimy się trzymać razem.
    odnośnie meniett, czy ta rurka zainstalowana w uchu nie przeszkadzała mu, co z
    hałasem czy kąpielą?
  • 17.05.07, 13:06
    Niestety nie poczytam sobie po angielsku, ale dziękuję.
    Jeśli chodzi o tę rurkę, to ucha nie można moczyć, normalne kąpiele nie są
    zabronione, ale już nurkowanie pod wodę,lub zanurzanie co spowodowałoby dopływ
    wody - Nie. Czyszczenie tego ucha odbywało się w gabinecie laryngologicznym,
    ale sama rurka samoistnie po ok. roku "wypadła",oczywiście stwierdziła to
    laryngolog w gabinecie, miejsce po niej w tej chwili jest juz zarośnięte.
    Nie wiem jak to się ma w przypadku męża, musimy dopytać, bo ze względu na inne
    złe wyniki ma zagrożone nerki i musi przyjmować dużo płynów, może przez to też
    źle się czuje, zaczynam się gubić, bo zbyt wiele rzeczy się nakłada, pomagając
    na jedno można zaszkodzić drugiemu.
    A stres jest niewskazany, nawet jest to strach przed kolejnym atakiem, jak to
    określa mój mąż, bo boi się tego, hałas jest tym czynnkiem, który nie pomaga.
    Ale jak tu znaleźć spokój i ciszę gdy mieszka się w mieście i na dodatek w
    wieżowcu.
    Mąż doraźnie przyjmuje Torecan i Fenactil. Pod koniec maja mamy kolejną wizytę.
    Pozdrawiam.
  • 29.05.07, 16:50
    Jestem świeżo po wizycie u prof. Szyftera. Tylko spojrzał na wyniki i wiedział
    co jest grane. "Ma pani Meniera". I okazało sie ze to można wyleczyć!!!
    Pierwszy etap: dieta bezsolna, na bok kawę i czekoladę + betaserc + torcen ( w
    każdym badź razie jakieś czopki do nagłych ataków).Jeśli przez pół roku nie
    pomoże to będzie zabieg polegajacy na wstrzyknięciu gentamycyny do błony
    bębenkowej.Do 2 lat nie stosują 3 etapu (operacja) bo nie ma takiej
    potrzeby :). Niestety słuchu nie odzyskam, nawet operacyjnie. Trzeba będzie
    pomyśleć o aparacie.
    Pozdrawiam
    Ewa optymistka
  • 03.06.07, 14:23
    To co czytam an tym forum, przeraża mnie,a mianowiecie;
    -niewiedza lekarzy;
    -komercyjne wypożystywanie chorych "menierowców"
    -bardzo słaba wiedza chorych.
    Branie Betasercu ponad 2 x 16mg jest nieuzasadnione i prowadzi do uszkodzenia
    błony żółądkowej. Potęguje zgagę i reflux. Dlatego nalezy brac leki osłaniające
    błonę przed działaniem Betasercu np.Helicid lub inne blokery wydzielania kwasu
    solnego.
    _ Należy odróżnić chorobę meniare od tzw. zespoły Meniera od sklerozy ucha.
    Dane można znależć w Google.
    Przy zawrotach występuje podwyższone ciśnienie chłonki w uchu środkowym przy
    obniżeniu ciśnienia ogólnego ustroju. Występują agresywne wymioty i senność.
    Atak można przerwać prawie natychmiast kładąc się do łóżka szybko zasnąć,
    wystarczy kilkadziesiąt minut co w tej sytuacji nie jest takie trudne.. Napad
    zaś pobudza np. szybkie wstanie z fotela. Tej chorobie towarzyszy ciągłe
    "zatopienie chorego ucha' (jak po nurkowaniu w wodzie). Pomaga leżenie na tym
    boku po której stronie jest chore ucho i położenie je na jakimś zgrubieniu w
    ten sposób aby pomóc w otwarciu kanału z którego ta chłonka o konsystencji
    lepkiego żelu porcjami wypływa. Przynosi to kilkugodzinną ulgę. Zawroty wzbudza
    także (uwaga) stres! Powstały np. w wyniku sprzeczki. Chory musi mieć zapewnione
    spokój i ciszę.
    Na Bielanach proponowano mi instalowanie dreny aby umożliwić odpływ chłonki.
    Dren ten jednak w krótkim czasie zostaje wypchnięty z ucha i trzeba zabieg
    powtarzać. Prawda jest, że odwodnienie organizmu pomaga w jakimś tam stopniu.
    Jednak należy uważać na deficyt potasu.

    W występujących objawach należy dążyć do konsultacji laryngologa z neurologiem.
    Nap, konieczne jest to po wyniku negatywnym działania zimnej i ciepłej wody na
    błędnik.
    Ważne jest aby odwiedzać kilku laryngologów aż trafi sie jakiś znawca
    problemu. Tzw. "otolaryngolog" swoim mianem nie może wzbudzać żaufania. Musi
    być rzeczywisty znawca tych zjawisk

    Ps. Przykro mi, ale na listy nie odpowiadam. Odsyłam wszystkich do swoich lekarzy.
  • 03.06.07, 15:50
    >Atak można przerwać prawie natychmiast kładąc się do łóżka szybko zasnąć,
    > wystarczy kilkadziesiąt minut co w tej sytuacji nie jest takie trudne..

    Bardzo chciałabym żeby to właśnie nie było trudne, a jednak jest.
    Mój mąż zasypia dopiero po podaniu fenactilu w zastrzyku przy mocnym ataku,
    przy średnim wystarcza czopek.
  • 05.07.07, 22:58
    awka_1 napisała:

    > Jestem świeżo po wizycie u prof. Szyftera. Tylko spojrzał na wyniki i
    wiedział
    > co jest grane. "Ma pani Meniera". I okazało sie ze to można wyleczyć!!!
    > Pierwszy etap: dieta bezsolna, na bok kawę i czekoladę + betaserc + torcen (
    w
    > każdym badź razie jakieś czopki do nagłych ataków).Jeśli przez pół roku nie
    > pomoże to będzie zabieg polegajacy na wstrzyknięciu gentamycyny do błony
    > bębenkowej.Do 2 lat nie stosują 3 etapu (operacja) bo nie ma takiej
    > potrzeby :). Niestety słuchu nie odzyskam, nawet operacyjnie. Trzeba będzie
    > pomyśleć o aparacie.
    > Pozdrawiam
    > Ewa optymistka
    Mogę prosić o jakis kontakt do tego prof.
    Czy idąc do niego muszę mieć komplet badań i jakich?
    Ile masz lat?
  • 21.10.07, 12:19
    Choruje od 2004 r, podejrzenie Meniera.Miałam wstawiony dren w
    Kajetanach i wypożyczony aparat Meniet. Od czasu zbiegu ( maj 2006)
    nie miałam ani razu zawrotów.Mam natomiast duży ubytek słuchu o raz
    bardzo uciąliwe szumy. Nie wiem czy to aparat i dren zlikwidował
    zawroty czy to może zła diagnoza.Niestety miałam pecha i dren
    zamiast wypaśc, wpadł do ucha środkowego, powodując ostry stan
    zapalny.Wizyta w szpitalu i prawie 5 godzinne wyciąganie
    drenu.brrr.Czekam teraz na wizyte w Instutucie w grudniu, ale jade
    tym razem nie do poradni zaburzeń błednika a do szumów
    usznych.Chociaż tak w ogole to już trace nadzieje na jakąkolwiek
    poprawe.Boję się bardzo ze niedosłuch obejmie mi rónież drugie ucho
    wtedy to będzie już prawdziwy dramat.Intenywnie lecze kręgosłup
    szyjny, bo tez mam straszne zmiany, ale to chyba nie ma nic
    wspólnego z utratą słuchu i szumami.Trudno jest sie z tym wszystkim
    pogodzić, ale w depresje nie wpadach chociaż byłam blisko.
  • 05.11.07, 09:26
    Chciałabym prywatnie porozmawiać na temat Twojej choroby i jej
    objawów. Prosiłabym bardzo o kontakt na
    bogusiabienkowska@gmail.com . Z góry dziękuję i pozdrawiam
  • 20.02.08, 18:30
    ma tez ten sam problem,czy możesz jakoś zaradzić temu?
    oskarwieczorek@op.pl
  • 09.06.08, 14:15
    awka_1 napisała:

    > Jestem świeżo po wizycie u prof. Szyftera. Tylko spojrzał na
    wyniki i wiedział
    > co jest grane. "Ma pani Meniera". I okazało sie ze to można
    wyleczyć!!!
    > Pierwszy etap: dieta bezsolna, na bok kawę i czekoladę + betaserc
    + torcen ( w
    > każdym badź razie jakieś czopki do nagłych ataków).Jeśli przez pół
    roku nie
    > pomoże to będzie zabieg polegajacy na wstrzyknięciu gentamycyny do
    błony
    > bębenkowej.Do 2 lat nie stosują 3 etapu (operacja) bo nie ma
    takiej
    > potrzeby :). Niestety słuchu nie odzyskam, nawet operacyjnie.
    Trzeba będzie
    > pomyśleć o aparacie.
    > Pozdrawiam
    > Ewa optymistka


    No to faktycznie jesteś optymistka :)
    U mnie niestety nie było tak kolorowo, miałam tak zwariowany
    błędnik, że ani dieta, ani czekolada, papierosy, kawa odstawienie
    tego wszystkiego niestety nie przyniosło rezultatów, nawet
    wstrzykiwanie gentamycyny nie pomogło, owszem po pierwszym
    wstrzyknięciu miałam dwa tygodnie spokoju, potem tydzień, potem
    tylko kilka dni...u mnie skończyło się operacją, i nareszczie mam
    spokój.
    Menierowcy trzymajcie się :)


    --
    Swoją drogą, niektóre kobiety najszczęśliwsze są z cudzymi mężami -
    wszystko jest tak cudowne i "wymarzone", a wina za wszystkie
    niegodności spada na złą żonę i "okrutny los" (Misbaskerwill)
  • 27.01.09, 21:06
    witam serdecznie ! czy mogłabym otrzymać od Pani namiary na tego
    profesora ? będę bardzo wdzięczna, pozdrawiam
  • 06.03.09, 21:17
    Jeżeli otrzymała Pani namiary profesora, prosze o przesłanie mi. Dziekuję
  • 08.02.09, 13:03
    Chcę wszystkich dotkniętych chorobą meniera poinformować,że skutecznie
    leczy lekarz laryngolog z Bolesławca dr Orlewski.Leczenie jest dlugie,lecz proste i skuteczne.Nie mam jużzawrotów głowy i nie mam
    zatkanego tak bardzo ucha-polecam.
  • 15.02.09, 22:16
    Czy mogła bym prosić o więcej informacji... Mianowicie co to za
    leczenie i dokładniejsze namiary na tego lekarza.
    Pozdrawiam
    Oto mój email fhisabel@op.pl
  • 06.03.09, 21:14
    bardzo proszę o podanie mi tel kontaktowego do lekarza lub jego adres.Czy chodzi
    o Bolesławiec w woj.dolnosląskim. Proszę o odpowiedz
  • 09.03.09, 18:38
    u mnie tez podejzewają chorobe meniera.mam umowioną wizyte u
    profesora Namysłowskiego z Zabrza podobno jest jeden z lepszych.Czy
    ktoś coś wie o tym profesorze?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.